Page 1

The Polish Observer Monday, Jul 11th Last update09:00:00 PM GMT

Made in Poland - było, minęło… powróci WTOREK, 05 LIPCA 2011 00:00

Zakończyła się kolejna edycja festiwalu kultury polskiej w NewcastleGateshead „Made in Poland Festival 2011”. Gdyby tylko ciekawych i inspirujących powodów do spotkań mogło być więcej?! W tym roku zaproponowaliśmy polskie filmy, Dzień Dziecka, wystawę polskiej sztuki oraz czytanie poezji, koncert i kabaret. Wszystkie imprezy - co do jednej - cieszyły się dużym zainteresowaniem, które rokrocznie utwierdza nas w przekonaniu, że… warto! Warto przypominać Polakom o tym, co dobre w polskiej kulturze i sztuce. Warto chwalić się Anglikom i mieszkańcom Wysp polskim dorobkiem i osiągnięciami. Zwłaszcza, że wielu mieszkańców Wysp o Polsce wie niewiele. To trzeba zmieniać, a można to robić między innymi właśnie poprzez organizowanie polskich wydarzeń. Staramy się obalać stereotypy i motywować do dyskusji, pozwalamy ludziom spotkać się, wymienić opinie, pogadać o życiu. To ważne. Żeby ludzie mogli się społecznie rozwijać, potrzebują innych. Pękaliśmy ze śmiechu Zaczęliśmy od występu kabaretu Limo. Było to wyjątkowe wydarzenie festiwalowe, ponieważ jako jedyne skierowane było tylko do publiczności polskiej. Nie zawiedliśmy się - sala The Space na kampusie Newcastle College była pełna. I śmiechu było co niemiara, a artyści starali się mieć na uwadze fakt, że występują dla emigracyjnej publiczności. Pojawiły się dobrze znane skecze o dresach, biednych studentach i „przygodach” z prawem. Skąd my to znamy? „Po co ja mam iść na studia? Żebym nie mógł potem znaleźć pracy?”. Skecz „Telewizja Sport Trwam” w wykonaniu Szymona Jachimka przyprawił parę osób o łzy ze śmiechu. Pamiętacie? „I wbiegł pan na murawę po przerwie... a za nim dwunastu wbiegło. I wszyscy zdążyli przyodziać się w korki tylko pan, jako że nikt nie był godzien rozwiązać mu rzemyka, pozostał w sandałach”. Miłym gestem w stronę publiczności było to, że kabareciarze po występie pozowali do zdjęć i nawet wybrali się „na jednego” (albo raczej jedno) do lokalnego Klubu Polskiego, gdzie zostali przywitani głośnym aplauzem. Występ kabaretu Limo był dopiero początkiem rozrywek. Tuż po nim przyszedł czas na zabawianie dzieci i rodzin podczas Pikniku z okazji Dnia


Dziecka. Pomimo przeszkód w postaci upiornego wiatru i ciężkich chmur udało się stworzyć najmłodszym Polakom okazję do pokrzyczenia po polsku na świeżym powietrzu. Były zabawy, w które ku radości dzieci zaangażowani byli również rodzice, skaczący w workach, cieszący się dużym powodzeniem grill i darmowy bufet z polskimi przysmakami. Pojawiła się możliwość rozmowy z przedstawicielem Sahara Adopcja i Rodziny Zastępcze oraz członkami lokalnych organizacji polonijnych. Wszyscy wyglądali na zadowolonych i energia dzieci udzielała się wszystkim dookoła. Ciężar intelektualny Potem odbył się pokaz polskich filmów w niezależnym kinie Tyneside Cinema. Pojawili się widzowie ciekawi zupełnie nieznanych polskich produkcji. Zamiast filmu pełnometrażowego pokazaliśmy dwie etiudy „Ciemnego pokoju nie trzeba się bać” w reżyserii Kuby Czekaja, „Szelest” Leszka Korusiewicza oraz film dokumentalny „Warszawa do wzięcia” Karoliny Bielawskiej i Julii Ruszkiewicz. Kuba Ryniewicz, który wybierał filmy tłumaczył, że w kinie pojawiły się zupełnie nowe twarze: „Skąd pomysł na takie filmy? Byłem na Prowincjonaliach, festiwalu filmów krótkich i dokumentów we Wrześni, miałem bezpośredni kontakt z reżyserami filmów - tego typu interakcja była pewnie bodźcem do wybrania tych filmów, a nie innych. Festiwal to jedyna okazja, żeby je pokazać. Są rzadko dostępne dla szerszej publiczności”. Jane Bloomfield, entuzjastka polskiej kultury i języka polskiego mówiła po projekcji: „Bardzo podobał mi się sposób kadrowania i to, że wszystko było kręcone przez drzwi i okna. Ważne były też emocje w tym filmie i sposób ich przedstawienia”. Pojawiły się opinie, że pokazaliśmy coś wiarygodnego, prawdziwego, tego jaką Polska jest naprawdę. Wystawa prac polskich artystów i czytanie poezji było wydarzeniem innym niż wszystkie. Goście z Poezji Londyn Adam Siemieńczyk i Marta Brassart przedstawili poetycką twórczość emigracyjną, propagując krótką formę, czyli wiersz jako idealny sposób na opis dzisiejszej, pędzącej rzeczywistości. Podczas polskiego wieczoru, mogliśmy zapoznać się z bardzo różnorodnymi pracami polskich malarzy, fotografów i grafików tworzących w North East: Małgorzaty Chałupki, Jadwigi Jasinek, Marcina Rewedy, Artura Burchardta i Tymoteusza Sułka. Na zakończenie festiwalu zabrzmiała polska muzyka folkowa wzbogacona nietradycyjnymi aranżacjami. Na scenie najlepszego centrum muzycznego w regionie The Sage Gateshead wystąpili muzycy z Kapeli ze Wsi Warszawa. Tradycyjne polskie piosenki ludowe zostały wykonane z najwyższą klasą. Muzycy zakończyli występ nuconym później pod nosem przez wszystkich polskich słuchaczy refrenem: „Wróćcie dzieci do domu i nie służcie nikomu”… Danka Kudłacik * Autorka jest koordynatorką tegorocznej edycji festiwalu. Więcej informacji na stronie www.madeinpolandfestival.co.uk fot. Archiwum festiwalu, autor - Mark Savage

Made in Poland, Przyjaciele  

Made in Poland, Przyjaciele

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you