Skip to main content

GAMa nr 2 / grudzień 1999

Page 1

GAMa Gazeta Akademii Muzycznej $J

/

š/ Ś

.

i

Karola Lipińskiego we Wrocławiu

?a

Rokl/Nr2

N-

Grudzień $J

1

9

9

9

ISSN 1507-7713 CENA 2 zł

doktorem . honoris causa

rocławskiei Akademii Muzycznei

Koncert Roku`

I MiędzynarodoWy Konkurs Pianistyczny

im. Ferenca Liszta


Rekłor

Prof. Jerzy Mrozik Proreklorzy

Prof. Grzegorz Kurzyński Adiunkt Krystian Kiełb

prorektor ds. naukowo-dydaktycznych prorektor ds. studenckich

Dziekani Adiunkt Jan Antoni Wichrowski

dziekan Wydziału Kompozycji, Dyrygentury, Teorii Muzyki i Muzykoterapii

Prof. Andrzej Janusz

dziekan Wydziału Instrumentalnego dziekan Wydziału Wokalnego

St. wykł. Kazimiera Olejniczak

dziekan Wydziału Wychowania Muzycznego

Prof. Jacek Wota

Prodziekani Prof. Leszek Wisłocki

prodziekan Wydziału Kompozycji, Dyrygentury,

Prof. Czesław Klonowski Adiunkt Maria Czechowska-Królicka

Teorii Muzyki i Muzykoterapii prodziekan Wydziału Instrumentalnego prodziekan Wydziału Wokalnego

Prof. Halina Bobrowicz

prodziekan Wydziału Wychowania Muzycznego

>

SENAT IM Rektor

$,

Prof. Jerzy Mrozik Prorektorzy

Przedstawiciele pomocniczych pracowników naukowo-dydaktycznych Adiunkt dr Helena Cesarz

Prof. Grzegorz Kurzyński

Adiunkt dr Anna Granat-Janki

Adiunkt Krystian Kiełb

St. wykł. Lidia Brzoza

Dziekani

$‑

Adiunkt Jan Antoni Wichrowski Prof. Jacek Wota Prof. Andrzej Janusz

St. wykł. Kazimiera Olejniczak Przedstawiciele samodzielnych pracowników naukowo-dydaktycznych

Prof. Alicja Faryniarz Prof. Czesław Klonowski

Prof. Wilhelm Krzystek Prof. Włodzimierz Obidowicz

Prof. Grażyna Pstrokońska-Nawratil

Prof. Eugeniusz Sąsiadek Prof. Mieczysław Stachura

Prof. Zofia UrbanyięKrasnodębska

St. wykł. Barbara Strzyżewska-Marciniak Przedstawiciele administracji Roman Romanów Irena Szczurek Przedstawiciele studentów Anna Chudzio

Małgorzata Kazubska Wioletta Wysocka Z głosem doradczym

.,

Prof. Halina Bobrowicz - przedstawiciel Związku Zawodowego „Pro Arte” St. wykł. Juliusz Adamowski - przedstawiciel NSZZ Pracowników Akademii“ Muzycznej we Wrocławiu

Prof. Leszek Wisłocki

St. wykł. Teresa Tołłoczko ~ przedstawiciel

Adiunkt z kw. II st. Maria Czechowska-Królicka

NSZZ „Solidarność” Mgr Maria Bąk - dyrektor Biblioteki Głównej Mgr Marek Cebulski - dyrektor administracyjny Mgr Edyta Gulanowska - kwestor

Adiunkt z kw. II st. Tadeusz Górny

Adiunkt z kw. II st. Waldemar Korpak Adiunkt z kw. II st. Agata Młynarska-Klonowska


Spistreści. . . . . . . WYDARZENIA Kurt Masur doktorem h.c. Akademii Muzycznej

we Wrocławiu Służyć muzyce i człowiekowi Laudacja wygłoszona przez prof. Jerzego Mrozika

ku czci Maestro Kurta Masura

Inauguracja roku akademickiego 1999/2000 Konferencja AEC w Bukareszcie Rozmowa z prof Grzegorzem Kurzyńskim, prorektorem Akademii Muzycznej Koncert Roku

NAUKA Festiwal Nauki Wrocławskiej Badania śląskiej kultury muzycznej Rozmowa z prof. dr Marią Zduniak i dr. Andrzejem Wolańskim o polsko-niemieckim

projekcie naukowo-badawczym Mały i wielki jubileusz Pierwsza polska publikacja o muzykoterapii

dzieciz dysfunkcją wzroku Muzyka oratoryjna i kantatowa w aspekcie praktyki wykonawczej

KONCERTY

i WYDARZENIA ARTYSTYCZNE Olga Pasiecznik gościem wrocławskiej Akademii Wystawy plastyków w Akademii Muzycznej Studenckie „Wesele Figara”

Chopin w muzyce i poezji O Lechoniu i muzyce w stulecie urodzin Twórzmy wspólnie tę tradycję...

Chóry i orkiestra Wydziału Wychowania Muzycznego na estradzie koncertowej Konkurs Małych Form Instrumentalnych

The Sound Office - „dużo humoru ijeszcze więcej ciężkiej pracy”

DYDAKTYKA Studia ponad granicami - Daleko, daleko, za górą, za rzeką...

- Na stypendium Wakacyjne kursy dla muzycznej młodzieży

- Instrumenty dęte w Dusznikach Zdroju

I

Swięta Bożego Narodzenia to szczególne dni w życiu każdej polskiej rodziny. Dni, w których obdarowujemy się wzajemnie prezentami oraz wyrazami życzliwości i serdeczności. Społeczność akademicka naszej uczelni to spora rodzina ludzi sobie wzajemnie potrzebnych. Duża część naszego życia spędzamy w Akademii lub w pracy dla niej. Myśli nasze przenosimy niejednokrotnie z domu do pracy i odwrotnie. W ten sposób Rodzina, której bliskie są nasze sprawy, jeszcze się powiększa.

LI progu świat bożonarodzeniowych wszystkim Członkom tej wielkiej Rodziny - Studentom, Pracownikom Administracji i Obsługi, Pracownikom wszystkich działów

wspomagajacych dydaktykę, Nauczycielom Akademickim oraz wszystkim Bliskim i Najbliższym Państwu Osobom życzę, aby wśród darów pod choinka najwspanialszy był dar życzliwości; abyśmy go sami składali i jednocześnie otrzymali od innych. Życzę każdemu tego, czego najbardziej pragnie: sukcesów

- Mistrzowski Kurs Pianistyczny w Dusznikach Zdroju - Obóz chóralny studentów Wydziału Wychowania Muzycznego - Z pamiętnika chóralisty obozowego Kursy, wykłady, seminaria

artystycznych, naukowych, pedagogicznych; dobrej współ-

- Das Wohltemperierte Klavier - prawda i mit

Wszystkim życzę tego, by mogli czerpać radość z radości

- Nad utworami Fryderyka Chopina - Wykład o muzyce perkusyjnej - Kurs dla altowiolistów

AWANSE I NAGRODY

pracy z innymi; satysfakcji z własnych wielkich i mniejszych, codziennych i niecodziennych dokonań. innych. Życzę pogodnego uśmiechu i dobrego samopoczu-

cia, płynacych z dobrego, bardzo dobrego zdrowia. A w Nowym Roku - optymizmu i wiary.

MŁODE TALENTY Łukasz Pietrzak i Marcin Wróbel zwyciężają w Viareggio Mariusz Godlewski laureatem I nagrody konkursu we Vrablach Agata Zubel wygrywa konkurs im, A. Panufnika

o o

RELACJE I Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Liszta

40-lecie Wrocławskiego Oddziału SPAM ` Wchodzimy w okres europejskich standardów muzykoterapii

3l

Z PRAC SENATU SAMORZĄD STUDENCKI

32

nomrroścl

W

@wwg Rektor

Prof. Jerzy Mrozik


”em“ KURT MASUR DOKTOREM HONORIS CAUSA AKADEMII muzvczuu we WROCŁAWIU Dorota Kanału Wiele było już ważnych momentów w dziejach naszej uczelni, ale dzień 19 kwietnia 1999 roku z pewnością utrwali się wjej historii w sposób szczególny. Tego dnia Maestro Kurt Masur, jeden z największych dyrygentów współczesnych czasów, przyjął

honorowy doktorat Akademii Muzycznej we Wrocławiu i tym samym w symboliczny

sposób wszedł w szeregi naszej społeczności akademickiej. Wydarzenie to miało miejsce w Auli Leopoldyńskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, w gmachu, w którym niemal dokładnie 120 lat wcześniej, w marcu 1879 roku, honorowy doktorat tej uczel-

ni przyjmował Johannes Brahms. Uroczystość nadania Kurtowi Masurowi

godności doktora honoris causa była kulminacyjnym momentem pobytu słynnego dyrygenta w Polsce, gdzie po raz kolejny

przybył na zaproszenie Mirosława Gąsieńca i Janusza Telejki, organizatorów Międzyna-

rodowego Śląskiego Festiwalu Muzycznego „Porozumienie”. Podczas pobytu we Wrocławiu wiosną 1998 roku, Kurt Masur spotkał

się z rektorem prof. Jerzym Mrozikiem, który w imieniu Senatu wrocławskiej Akademii Muzycznej zaproponował słynnemu dyrygentowi przyjęcie honorowego dok-

toratu naszej uczelni, dając w ten sposób wyraz najwyższemu uznaniu dla osiągnięć

artysty w dziedzinie muzyki, a także dla zasług, jakie położył w zakresie budowania porozumienia między Polską i Niemcami. Propozycja została przyjęta i od tego momentu rozpoczęły się przygotowania do uroczystości. Ceremonia w dniu 19 kwietnia była wielkim

wydarzeniem dla wrocławskiej Akademii, atakże dla całego Wrocławia; świadkami doktorskiej promocji Kurta Masura byli m.in. przedstawiciele władz: prof. Jan

dyrygentowi, nie kryjącemu zresztą wcale

Englera z wrocławskiego kościoła św. El-

wzruszenia w tej podniosłej chwili. Uro-

wództwa Dolnośląskiego, podkreślał zna-

żbiety. Wrażenia, jakie towarzyszyły słuchaniu muzyki organowej były tak silne, że zaowocowały mocnym postanowieniem poświęcenia się w przyszłości muzyce. Do

czenie nadania honorowego doktoratu Kurtowi Masurowi w kontekście szczególnej sytuacji kulturowej naszego regionu.

dziesiątego roku życia Kurt Masur był autodydaktą, później jego edukację muzyczną powierzono organistce z kościoła

czysty nastrój wzmógł się jeszcze, gdy

prof. Jan Waszkiewicz, Marszałek Woje-

Wydarzenie, jakiego byliśmy świadkami,

św. Elżbiety. Systematyczną naukę w Kra-

lepiej uświadomiło nam prawdę, że jesteśmy dziedzicami wielonarodowego dorobku i nie jest to naszym ograniczeniem, lecz bo-

jowej Szkole Muzycznej we Wrocławiu rozpoczął dopiero, gdy miał lat szesnaśde.

gactwem. Następnie zabrał głos reprezen-

Uczył się wtedy gry na fortepianie i na

jewski - Prezydent Wrocławia, rektorzy wyższych uczelni Wrocławia oraz reprezen-

Dyrektor festiwalu „Porozumienie” wspominał swe pierwsze spotkanie z Kurtem

tanci świata kultury i nauki. Pierwsza część uroczystości - zgodnie z akademickim obyczajem - obejmowała wystąpienie będące

Masurem w 1991 r. jako początek nie tylko

wiolonczeli, jednak wkrótce diagnoza lekarzy, którzy stwierdzili poważną chorobę prawej ręki, wykluczyła dalszą naukę w zakresie instrumentalistyki. W tym czasie Kurtowi Masurowi dane było po raz pierwszy w życiu uczestniczyć w koncercie symfonicznym: we wrocławskiej filharmonii wysłuchał IX Symfonii Beethovena. Wtedy też powziął decyzję, że w przyszło-

fascynującej współpracy artystycznej, ale

ści zostanie dyrygentem. Nawiązując do

tujący podczas uroczystości Ministerstwo Kultury i Sztuki Maksymilian Celeda, który

Waszkiewicz - Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Witold Krochmal - Woje-

odczytał skierowany do Kurta Masura list gratulacyjny. Z wielkim przejęciem wypo-

woda Dolnośląski, a także Bogdan Zdro-

wiedział się również Mirosław Gąsieniec.

ukazaniem sylwetki i dokonań doktoranta;

prezentacji tej dokonał prof, Jacek Wota, dziekan Wydziału Instrumentalnego. Następnie prof. Jerzy Mrozik, promotor doktoratu, wygłosił laudacje na cześć Kurta

Masura, po czym dokonał aktu promocji. Długo nie milknąca owacja, jaka potem nastąpiła, była hołdem złożonym słynnemu 2

Hektor prol. Jerzy Mrozik wręcza doktorowi h. o. Kurtowi Masurowi dyplom doktorski, Wgłęb/` rektorzy prof. dr hab. Grażyna Śviatowy /' prof. dr hab. Roman Duda. (lat. Maciej Szwed)

GAMu gmdxii'rj 159g

igłębokiej przyjaźni, którą Maestro po-

twierdził prawdziwie ojcowskim uściskiem. Wszyscy z zaciekawieniem oczekiwali na słowa bohatera uroczystości. Wystąpienie Kurta Masura bogate było w wiele akcen-

tów osobistych. Maestro wspominał min. swoje dzieciństwo i pierwsze zetknięcie z muzyką. Niezatarty ślad w jego wspomnieniach zostawiło brzmienie organów

swych śląskich korzeni Maestro powiedział, że „nie ma żadnej różnicy, czy wiosną kukułkę witamy polską czy niemiecką pieśnią ludową. To, że posługujemy się rożnymi językami, nie może nas oddalać. (...) Znów czuję się tu jak w domu.”

Prof. Jerzy Mrozik kończąc uroczystość raz jeszcze szczególne podziękowanie skierował pod adresem Mirosława Gąsieńca ciąg dalszy na stronie 30.


Laudacja wygłoszona przez prof. Jerzego Mrozika podczas uroczystości nadania Maestro Kurtowi Masurowi tytułu doktora honoris causa Akademii Muzycznej we Wrocławiu

SŁuz'vć muzvcE I CZŁOWIEKOWI Jerzy Mrozik Musik, du bist die tiefste Labe, die aus der Menschenseele quoll. Bist Gottes allerbeste Gabe, da' seine Güte überschwoll. ` Hermann Claudius

Kurtowi Masurowi. Goszcząc Go dzisiaj

we Wrocławiu, próbujemy zgłębić istotę jego muzycznego kunsztu i siły oddziaływania

na innych. Dzieła muzyczne powstawały z radości, ale i z ludzkiego bólu; z zadowolenia, ale i z cier-

pienia i rozczarowania. Żyjąc w czasach współczesnych, w gonitwie myśli, zdarzeń gospodarczych i politycznych, w zderzaniu się różnych materii - niejednokrotnie zastanawiamy się, czy muzyka

w naszych ścieśnionych czynnościach ma jeszcze szanse zaistniec'. Zadam jeszcze bardziej przewrotne pytanie - czy jest ona nam w ogóle potrzebna? Czy cała spuścizna wielu kompozytorów, bogactwo dźwięków muzyki wokalnej i instrumentalnej, ten świat muzyki, świat, któ-

rego nigdy nie dzieliły granice, choć czasem dzieliły go ideologie, staje się dla wielu coraz

bardziej obojętny? Czy muzyka - jedna z najcudowniejszych sztuk pięknych - swoim bogactwem nie

uszlachetnia już człowieka? Czy jeszcze potrafi czynić go szczęśliwszym, uwrażliwiać jego naturę, oddziaływać i wzruszać? Żadać można wreszcie ogólniejsze pytanie:

Czy człowiek w pełni człowieczeństwa może wyzbyć się wyższych wartości - wyzbyć się przeżyć duchowych? Wszystkie te wątpliwości, będące wyrazem

Muzyka - jak życie ludzkie - przepojona jest całą gamą nastrojów. Wielu wykonawcom - wokalistom, instru-

mentalistom i dyrygentom - słowem muzykom - dane jest przedstawiać ten świat muzyki; kreować i wzruszać - dane jest nie-

licznym. Z podziwem i ogromnym szacunkiem patrzymy na tych, którzy czynią to najlepiej. Kurt Masur należy właśnie do tych nielicznych, którzy sztuką swoją, swoją grą na tym najwspanialszym instrumencie, jakim jest orkiestra, wzruszają najgłębsze zakamarki naszego jestestwa. Swoją maestrią porywa muzyków, którzy - poddając się woli mistrza swego - wznoszą się na wyżyny wyko-

nawstwa' i zaangażowania. Scala artyzm poszczególnych członków zespołu tak, że już nie możemy mówić o wykonawstwie,

lecz o kreacji. Swoją maestrią porywa również słuchaczy, którym w zetknięciu z jego osobowością dane jest nie odsłuchanie dźwięków, ale współuczestniczenie w uczcie

serwacji dzisiejszego świata. Nierzadko ogarnia nas pesymizm, gdy patrzymy, jak

na naszych oczach ludzkość zdaje się zapominac', jak wielka pozytywna siła tkwi

się, oraz jakby wciągnięcie ich we własny sposób myślenia. Przy tak kształtowanych

nawykach w pracy - blisko już do imperatywnego sposobu bycia. Kurt Masur pozostał jednak człowiekiem skromnym. Kiedy rok temu na spotkaniu z Kurtem Masurem

w czasie jego bytności we Wrocławiu zaproponowałem Mistrzowi przyjęcie doktoratu honoris causa Akademü Muzycznej we

Wrocławiu, dodając, że jego zgoda byłaby dla naszej uczelni wielkim honorem, odpowiedział skromnie, że nic takiego nie

uczynił, by tę godność otrzymać. Skromność

jest cechą ludzi wielkich. Dzisiaj w Auli Leopoldyńskiej spotykają się trzy pokolenia ludzi urodzonych na Śląsku - Polaków i Niemców rozmiłowanych w muzyce. Był okres, że dzieliła nas granica granic - żelazna kurtyna, ale zawsze łączyła nas - i łączy w tej chwili - muzyka.

Praca Kurta Masura nad interpretacją dzieła muzycznego jest oparta na rozległej, głębokiej wiedzy muzycznej, którą zjednuje sobie

gator wspaniałej muzyki, poprzez koncerty na całym świecie, a także właśnie tu - na rodzinnej śląskiej ziemi - swoją wielką sztuką, ale i swoją bytnością, swoim patronatem nad Międzynarodowym Śląskim

szacuneki zaufanie. Jest autorytetem, dzięki

serca i umysły nie tylko jednostek, ale całych

czemu koncepcje, które buduje, zyskują najżyczliwszą i w pełni zaangażowaną wspólpracę muzyków.

wsztuce muzycznej, siła zdolna poruszać

Dyrygent, z racji swej funkcji, musi umieć zespołowi narzucić swą wolę, nie tyle przez zwykły nakaz dany muzykom, ile przez ich świadome, wynikające z zaufania poddanie

duchowej.

troski tyleż o samą muzykę, ile o kondycję

współczesnego człowieka, wynikają z ob-

świecie'. Bogactwo dokonań profesora Kurta Masura, ilość i jakość nagrań z wieloma orkiestrami najwyższego światowego formatu - staje się również miernikiem Jego wartośc'.

społeczeństw. Jak zatem ratować muzykę,

To wszystko czyni zeń mistrza.

jak uratować ją dla nas i dla następnych

Doskonałość w tym, co robi, nie da się do

pokoleń? Odpowiedzi na to pytanie szukają wszyscy,

końca ująć w słowa, zdefiniować. Jest obdarzony talentem, a w zjawisku, jakim jest ta-

którym muzyka jest bliska.

lent - w każdej dziedzinie - jest coś tajem-

Maestro Kurt Masur jako dyrygent - propa-

Festiwalem Muzycznym „Porozumienie”,

sprzyja pojednaniu i porozumieniu między naszymi narodami. Cała działalność i sztuka Maestro Kurta Masura

służy

muzyce

i

człowiekowi;

Pojęcie muzyki stało się dzisiaj bardzo szerokie. Doświadczarny nieraz przebywania

lecz po prostu intuicyjnie się to wyczuwa.

wzbiorowisku dźwięków, którym przewodzą decybele i zastanawiamy się wówczas,

W słynnej Gewandhausorchester w Lipsku dziedziczył batutę po tak znakomitych mist-

muzyce - poprzez dotarcie do jej najczystszej istoty, do jej najgłębszego przesłania; człowiekowi - zapraszając go do świata muzyki, budząc w nim głód tej wspaniałej sztuki, rozwijając w nim muzyczną wrażliwość. Człowiek wrażliwy na muzykę, to

czy to jest jeszcze muzyka? Ukojenia i wyższych wartości duchowych szukamy tam,

rzach, jak: Felix Mendelssohn Bartholdy,

człowiek wrażliwy na innych ludzi; to ten,

Artur Nikisch, Wilhelm Furtwängler, Bruno

gdzie w harmonii współistnieją brzmienie

Walter, Hermann Abendroth i Franz Kon-

icisza. Gdzie artyzm pozwala zapominać

witschny, a w Filharmonii Nowojorskiej dyrygentami przed nim byli min; Arturo

w-człowieku dobro, co odwołuje się do

nam o trudach dnia codziennego, ale potrafi

też wstrząsnąć narni dogłębnie.

Toscanini, Leonard Bernstein, Pierre Boulez

uznanie.

Zgromadziliśmy się dzisiaj, by dać wyraz

i _Zubin Mehta. Będąc spadkobiercą tak

Dziękujemy Panu, Maestro, że czyni nas Pan

najwyższemu uznaniu dla postaci, która

wspaniałych mistrzów batuty, sam staje się dzisiaj jednym z czołowych dyrygentów na

i szczęśliwszym.

nego, czego nie da się objąć tylko intelektem,

całym swym życiem służy muzyce - Maestro

który zamiast walczyć przeciw drugiemu, wyciągnie do niego rękę. Wszystko, co budzi prawdy i piękna, zasługuje na najwyższe szlachetniejszymi, a nasz świat - lepszym G AMII d

:993

3


Uroczystość inauguracji roku akademickiego 1999/2000. W niższej ławie od lewej prorektorzy: prof. Jacek Szewczyk, prof. Grzegorz Kurzyński, prof,

Jacek Radomski, plol. Wojciech Karnowski. w wyższej ławie od lewej rektorzy: proI. Zbigniew Horbowy, pmr. Jerzy Mrozik, pro/„dr hab. Jacek Popiel.

ELIXFÄ v ,

(lot. Maciej Szwed)

i: I

!W

1 'ANIA-mfg???

I , ll II

najbliższą przyszłość, wymienił jako priorytetowe przedsięwzięcie kontynuację rozbudowy uczelni, rozpoczętej już w poprzedniej kadencji. Inauguracja roku akademickiego jest znakomitą okazją do szczególnego uhonorowania niektórych pracowników. W tym

?i

$‑$‑$‑$‑

A

mieście samodzielnej uczelni teatralnej.

c: ›.1

“F99 000 `

Prof. Zbigniew Horbowy, rektor Akademii Sztuk Pięknych, mówiąc o zadanich na

roku nagrodę Ministra Kultury i Sztuki w naszej uczelni otrzymał prof. Eugeniusz Sąsiadek. Nagrodami Ministra uhono-

rowani zostali także: prof. Anna Twardowska z PWST oraz prof. Mieczysław Zdanowicz z ASP. Nagrody wręczył dr Wojciech Misiak, który podczas uroczystości reprezentował Ministerstwo Kultury i Sztuki. Tradycyjnie w trakcie inauguracji rektorzy ogłosili też, komu z pracowników

uczelni przyznali nagrody za ubiegły rok

Inauguracia roku akademickiego 1999/2000

N OWA TRADYCJA W UCZELNIACH ARTYSTYCZNYCH WROCŁAWIA Dorota Kanafa

Akademii, zabierając głos w trakcie

trzy uczelnie artystyczne Wrocławia: Aka-

mowania całej minionej kadencji. Za naj-

demię Sztuk Pięknych, wrocławskie Wydziały Zamiejscowe Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie i naszą

ważniejsze jej dokonania uznał min. in-

uroczystości dokonał krótkiego podsu-

Akademię Muzyczną. Po ubiegłorocznej

tensywny rozwój kadry naukowo-dydaktycznej, zwiększenie o ok. 10% liczby studentów, sukcesy konkursowe naszych

„próbie generalnej”, jaką było zbratanie się

wychowanków i stałe wzbogacanie instru-

z okazji inauguracji uczelni muzycznej iplastycznej, tym razem zaintonowaliśmy Gaudeamus już w komplecie, wespół z aktorami.

mentarium. Mówiąc o dalszych planach zapowiedział rozszerzenie wymiany zagranicznej studentów i pedagogów, rozwinięcie oferty kształcenia w nowych

W dniu 11 października 1999 r. o godz.

specjalnościach związanych z muzyką

11.00 Aula Leopoldyńska Uniwersytetu Wrocławskiego wypełniła się gośćmi,

dawną i muzyką jazzową, dostosowanie

a przy dźwiękach Haendlowskiej Muzyki

systemu edukacji do europejskiego systemu punktowego. Aktualność zachowuje

na wodzie na salę dostojnie wkroczył

wciągu najbliższych trzech lat naszego

orszak rektorów, prorektorów, dziekanów

cały czas sprawa uzyskania terenu pod

iprzedstawiciełi

wszystkich

budowę nowej sali koncertowej w naj-

trzech uczelni, prowadzony przez poczty

bliższym sąsiedztwie Akademii. Prof. Jerzy

sztandarowe Akademii Sztuk Pięknych

Mrozik dotknął też ogólniejszej kwestii:

i Akademii Muzycznej.

wimieniu trzech rektorów wyraził nie-

Tegoroczna inauguracja stała się równo-

pokój spowodowany ukazaniem się no-

cześnie inauguracją działalności nowych władz uczelni, wybranych wiosną na

wego projektu ustawy o szkolnictwie

senatów

kadencję lat 1999-2002, dlatego też, po p0-

wyższym, który godzi w interesy uczelni artystycznych.

witaniu oficjalnych gości, każdy z rekto-

Wspólna inauguracja stała się dla nas

rów przedstawił zebranym swoich naj-

okazją do zapoznania się z najważniejszy-

bliższych współpracowników na kolejne

mi problemami szkoły teatralnej i plasty-

trzy lata - prorektorów i dziekanów.

cznej.

Ważnym punktem każdej inauguracji jest

Z wystąpienia prof. dr. hab. Jacka Popiela,

wystąpienie rektora uczelni, gdyż zazwy-

rektora krakowskiej PWST, dowiedzieliś-

czaj obok podsumowania minionego roku

my się m.in. o planach oddzielenia wrocławskich Wydziałów Zamiejscowych od

akademickiego zawiera ono informacje o najistotniejszych zamierzeniach na przy4

szłość. Prof. Jerzy Mrozik, rektor naszej

Wygląda na to, że na naszych oczach rodzi się nowa tradycja - wspólne rozpoczynanie roku akademickiego przez wszystkie

GAMa „Juni 1999

Szkoły krakowskiej i powołania w naszym

akademicki. Swoje nagrody odebrali również studenci. Dr Wojciech Misiak wręczył wyróżniającym się studentom stypendia ministra na rok akademicki 1999/2000, a rektor prof. Jerzy Mrozik wręczył dyplomy z wyróżnieniem tego-

rocznym absolwentom Akademii Muzycznej. Nastepnie zabrał głos Paweł Zawadzki, absolwent Wydziału Instrumen-

talnego, który zwrócił się do Ich Magnifi-

cencji i wszystkich Pedagogów z podziękowaniami za lata studiów. Wyrazem tej wdzięczności były trzy bukiety róż, które absolwenci wręczyli rektorom swoich uczelni. Szczególnie uroczysty moment każdej inauguracji to immatrykulacja przedsta-

wicieli studentów I roku. Do uroczystości tej wytypowane zostały osoby, które najlepiej zdały egzaminy wstępne. Stając się członkami społeczności akademickiej złożyli ślubowanie, które przyjął ciąg dalszy na slranie 33, Krzyszm Zanussi wygłasza wykład inauguracyjny (lot. Maciej Szwed)


Konferencja Europejskiego Stowarzyszenia Konserwatoriów i Akademii Muzycznych

Z PROF.

oueoonzsm KURZYNSKIM

odrębność, by pozostała jakaś różnorod-

ność, niemniej wielkie ośrodki zdecydowanie dążą do tego, by w Europie zapanował jeden system szkolnictwa. Tak więc czeka nas dostosowanie naszego systemu edukacji do standardów europejskich. Jednym ziego założeń jest tzw. system punktowy, stoso-

wany od dawna z powodzeniem w uczelniach zachodnich. Proszę przybliżyć nam istotę tego systemu.

O KONFERENCJI W BUKARESZCIE, Zacznijmy od tego, że punkty, o których mowa, nie mają nic wspólnego z ocenami, O SYSTEMIE PUNKTOWYM natomiast student otrzymuje je za uzyskaI NIE TYLKO

rozmawia Dorota Kanafa Grzegorz Kurzyński ukończył studia pianistyczne w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej we Wrocławiu w klasie prof. Włodzimierza Ohidowicza. jest również absolwentem Królew-

nie zaliczenia z konkretnego przedmiotu. Każdemu przedmiotowi przypisana jest pewna ilość punktów i jest ona wykładnikiem ilości pracy, którą trzeba włożyć, aby uzyskać zaliczenie z danego przedmiotu. Istotą systemu punktowego jest to, by każdy student - zaliczając odpowiednie przedmioty - zgromadził obowiązujący

skiego Koserwatorium w Brukseli oraz prestizowej Iuilliard School of Music w Nowym limit punktów; obecnie w uczelniach jorku, gdzie odbył Mistrzowskie Studia 'Po- zachodnich wynosi on 30 punktów w ciągu dyplomowe. Otrzymał także prywatne stypen- semestru. Łatwo zauważyć, że jeśli różne dium wybitnego pianisty amerykańskiego uczelnie mają - przynajmniej w pewnym Malcolma Pragera. Koncertował w kraju i za stopniu - ujednolicony system punktowy granicą: wAnglii, Belgii, Holandii, Szwajcarii, i programy nauczania, możliwa jest wymiaRosji, Ukrainie, Luksemburgu, b Czechosłowa- na studentów, którzy stosując ten system cji, Austrii, Stanach Zjednoczonych, Australii. ' zaliczają kolejne semestry na różnych uczelDokonał licznych nagrań płytowych, radio- niach. System punktowy pozwala w obiekwych i telewizyjnych. Tytuł naukowy profesora tywny sposób ocenić, czy danego studenta sztuki muzycznej, uzyskał w 1992 roku. Od można przyjąć na kolejny rok studiów $‑ dni: 1 lipca bieżącego roku' pełni funkcję pro- winnej uczelni, niż jego macierzysta, czy rektora ds. naukowo-dydaktycznych Akademii też nie. Muzycznej we Wrocławiu $‑ Czy system punktowy pozwala studentowi samoW pierwszych dniach listopada przebywałPan dzielnie dokonywac' wyboru przedmiotów, które wBukareszcie, reprezentujac naszo uczelnię na chciałby realizowac', pod warunkiem, że dadza one konferencji Europejskiego Stowarzyszenia Konser- wymagana sumę punktów? watoriów i Akademii Muzycznych. Jak wiemy, Niezupełnie, istnieje bowiem zawsze zezrzeszenie to skupia ponad l30 członków, a wśród staw obowiązkowych przedmiotów, ale nich cztery polskie akademie. Jaki był cel tego pewien margines na zajęcia fakultatywne powinien również być pozostawiony. Dla zjazdu i co było głównym tematem obrad? przykładu: na 30 punktów, jakie należy Podstawowym celem było z pewnością spotkanie reprezentantów najważniejszych akademickich ośrodków muzycznych iumożliwienie wymiany poglądów na temat najistotniejszych problemów szkolnictwa muzycznego. Myśl przewodnią stanowiło zagadnienie ujednolicenia systemu kształcenia w ten sposób, by możliwa była bliska współpraca uczelni w różnych krajach.

zgromadzić, około 20 przypadać może na przedmioty realizowane obligatoryjnie, zaś pozostałe 10 można rozdzielić między przedmioty dowolne. Dodać trzeba, że im większy wachlarz tych właśnie przedmiotów, tym wyżej jest notowana uczelnia, Jeśli o tym mowa, to prowadzimy właśnie teraz rozmowy z Politechniką Wrocławską, by

nasi studenci mogli kształcić się w zakresie

Obok obrad plenarnych odbywały się

m.in. podstaw informatyki. Studenci z tamtej uczelni chcieliby natomiast studiować historię muzyki jako przedmiot fakultaty-

spotkania w mniejszych, około 30-osobo-

wny.

wych grupach, podczas których omawiano bardziej szczegółowe kwestie: projekty dotyczące wspólnych działań muzycznych

Czy istnieją szanse na wprowadzenie takiego sys-

W jaki sposób przebiegały prace konferencji?

-koncertów, konkursów, warsztatów mu-

zycznych, zagadnienie uznawania stopni naukowych przez różne kraje, rynek pracy muzyków w Europie, wreszcie programy nauczania. Stale jednak obecny był wątek

dostosowywania odmiennych systemów kształcenia do jednolitych standardów. Były Co prawda tendencje, wyrażane np. przez Norwegów, że nie należy dążyć do pełnego ujednolicenia, że warto zachować swoją

temu we wrocławskiej Akademii Muzycznej? Większość polskich wyższych uczelni już ten system wprowadziła, z uczelni muzycznych - Akademia krakowska, czeka to

również nas. Nastąpi to prawdopodobnie w przyszłym roku akademickim. Współpraca zagraniczna jest ważnym, ale oczywiście nie jedynym tematem, nad którym Pan

pracuje, będac prorektorem uczelni. Jakie inne kwestie aktualnie najbardziej Pana absorbują?

Najwięcej czasu zajmuje mi wejście w całą problematykę funkcjonowania uczelni, wgłębienie się we wszystkie kwestie merytoryczne i administracyjne, a współzarządzanie uczelnią wymaga doskonałej orientacji w tych wszystkich sprawach. Ponadto między innymi - bardzo absorbują mnie sprawy związane z komputeryzacją. Zapewne obejmując funkcję prorektora miał Pan

już jakąs' koncepcję swej nowej pracy. Jakie są cele, które chcialby Pan osiągnać jako prorektor Akademii Muzycznej? Pragnę wraz z prof. jerzym Mrozikiem, rektorem naszej Akademii, pracować nad tym, by umocnić znaczenie naszej uczelni, by była coraz lepiej postrzegana w kręgach nie tylko muzycznych, by uczynić z niej mocny, wręcz wzorcowy ośrodek akademicki. Nie widzę przeszkód, by tak się miało stać, gdyż dysponujemy świetnym potencjałem.

Sporo juz' dowiedzieliśmy się o prorektorze Grzegorzu Kurzyńskim. Proszę powiedziec' do czego dąży Grzegorz Kurzyński- pianista, profesor w Iłatedrze Fortepianu naszej uczelni? Zależy mi na tym, aby moi studenci rozumieli rolę każdej nuty w wykonywanych

przez siebie utworach. Aby uświadomić im wagę tego problemu i pobudzić potrzebę dogłębnego zrozumienia muzyki, powtarzam im myśl, którą usłyszałem od Malcolma Fragera, u którego studiowałem jako stypendysta: trzeba grać tak, jakby się czulo oddech kompozytora za plecami.

Proszę zdradzic', jakie jest Pana hobbyi ulubiony sposób spędzania wolnego czasu. Moje hobby to literatura; wolny czas - czyli coś, czego aktualnie nie posiadam - spędzam czytając książki. Delektuję się zwłaszcza prozą anglosaskich noblistów: Goldinga i White'a, stylem i klimatem ich pisarstwa. Poza tym - jestem zamiłowanym kajakarzem. W tym roku byłem już na 34 spływie kajakowym w swojej karierze; polecam wszystkim ten znakomity sposób na spędzanie wakacji.

A jakie są Pana fascynacje muzyczne? Jeśli chodzi o muzykę - nie wyróżniam żadnych stylów i epok; w swoim czasie byłem zafascynowany muzyką Skriabina, ale teraz widzę, że zapatrzenie się w jednym kierunku jest tak naprawdę nie dostrzeganiem wartości, które tkwią również gdzie

indziej i znakomicie się uzupełniają. Dziś każda dobra muzyka potrafi mnie zafrapować, niezależnie od tego kiedy i gdzie powstała.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę, by nadchodzqce trzy lata nowej kadencji przyniosły realizację wszystkich Pana planów i zamierzeń. GAMa grudzmi 1599

5


Nuilepsi studenci z cułei Polski wystąpili we Wrocławiu

zwłaszcza za efektownie wykonaną Seguidillę 2 opery Carmen Georgesa Bizeta i Hopaka Modesta Musorgskiego. Do wielkiego repertuaru operowego sięgnął w swym programie Krzysztof Witkowski (baryton) z Akademii Muzycznej w Łodzi, który śpiewał przy akompaniamencie Aleksandry Nawe. W programie usłyszeliśmy bardzo interesującą inter-

pretację arii Kniazia z II aktu opery Kniaź Igor Aleksandra Borodina oraz arii

Miecznika z II aktu opery Straszny Dwór Stanisława Moniuszki. Słuchając Krzysztofa Witkowskiego byliśmy pod wrazeniem zarówno jego mocnego, chcia-

łoby się powiedzieć - monumentalnego głosu, jak i całej znakomicie prezentującej się na estradzie postaci. Oba te warunki predestynują śpiewaka do świetnych kreacji scenicznych. Wystąpił również Tomasz Krzysica (tenor), stu-

KONCERT ROKU Dorota Kanufa Zajęci codziennym rytmem pracy, zaan-

gażowani w dziesiątki bieżących spraw, niezbyt często mamy okazję spojrzeć na swoją pracę z dalszej perspektywy, umiejscowić swój wycinek rzeczywistości w szerszym kontekście. Tymczasem wkażdym momencie nasze dokonania wpisują się w bardziej rozległy pejzaż; rysują się na tle działań całej uczelni, ta zaś funkcjonuje jako jedno z ogniw polskiego wyższego szkolnictwa muzycznego, czy jeszcze szerzej - szkolnictwa artystycznego w ogóle. Czy na co dzień pamiętamy o tym, że stanowimy jedną z ośmiu polskich akademii muzycznych? Oczywiście część naszych pedagogów i studentów aktywnie współpracuje z innymi uczelniami, ale wielu z nas ten szerszy kontekst traci na co dzień z pola widzenia. Dobrą okazję do uświadomienia sobie

istnienia tej szerszej płaszczyzny stwarza raz do roku koncert zwany „Koncertem Roku”. Nazwa z pewnością nie przesadzona, gdyż jest to rzeczywiście jedyny akademicki koncert 0 tak szerokim zasięgu: do udziałuw nim zapraszani są jako wykonawcy przedstawiciele wszystkich polskich akademii muzycznych. „Koncerty Roku” mają dziesięcioletnią

tradycję i do tej pory odbywały się zawsze w Warszawie. Ich ideą jest pro6

GAMa gm$æ$zv$‑$e.i 1999

mocja szczególnie utalentowanej młodzieży studenckiej. W koncertach występują studenci prezentujący najwyższy poziom artystyczny; często są to laureaci konkursów i wielokrotni stypendyści. Pomysł „Koncertów Roku” zrodził się w Ministerstwie Kultury i Sztuki, które

też dotychczas rokrocznie było jego organizatorem. W ubiegłym roku, podczas spotkania rektorów polskich uczelni muzycznych, postanowiono zmienić ten zwyczaj i każdego roku powierzać przygotowanie koncertu innej polskiej uczelni muzycznej. Zgodnie ze słowami rektora prof. Jerzego Mrozika, nasza uczelnia ustawiła się pierwsza w kolejce i tak oto najlepsi z najlepszych zostali tym razem zaproszeni na „Koncert Roku” do Wrocławia.

Akademię bydgoską reprezentowały dwie wokalistki, tegoroczne dyplomantki tej uczelni: Anna Siwiec (sopran) i Elżbieta Macierewicz (mezzosopran), które wystapiły przy akompaniamencie Violety Łukaszewskiej. W programie Anny Siwiec usłyszeliśmy m.in. arię Magdaleny z III aktu opery Andrea Chenier Umberta Giordano, w której śpiewaczka mogła w pełni ukazać walory swojego głosu i duże możliwości dramatycznego wyrazu. Podobał się także występ Elżbiety Macierewicz; wokalistka zyskała sobie uznanie publiczności

dent Akademii Muzycznej w Gdańsku, który zachwycił piękną barwą głosu i znakomitym jego prowadzeniem. Szlachetny głos śpiewaka pięknie brzmiał zwłaszcza w arii Leńskiego z II aktu opery Eugeniusz Oniegin Piotra Czajkowskiego. Tomaszowi Krzysicy towarzyszyła przy fortepianie Dorota Artykiewicz-Skrla. Pozostałe uczelnie reprezentowane były przez instrumentalistów. Agata Igras zAkademü Muzycznej w Warszawie wraz z pianistką Teresą Adamczyk przedstawiła Sonatę fletową Tadeusza Szeligowskiego i dała się poznać jako wykonawczyni dysponująca wielkimi możliwościami w zakresie techniki i barwy dźwięku. Ukazała wszystkie walory tego ciekawego utworu, a przemyślana interpretacja Sonaty sprawiła, że utwór mimo swych dużych rozmiarów - trzymał słuchaczy cały czas w napięciu. Oboista Łukasz Kotta, przedstawiciel Akademii Muzycznej w Krakowie, zaprezentował się w repertuarze muzyki XX wieku. Ciekawie interpretował utwór Jerzego Bauera Rezonanse i rytmy, a bogactwo swych mozliwości technicznych ukazał zwłaszcza w Fantazji pastoralnej Eugene'a Bozzy. Soliście towarzyszył przy fortepianie Wojciech Kogut. Kwartet smyczkowy Akademii Muzycznej w Katowicach wystąpił w składzie: Krzysztof Misiurek - I skrzypce, Adam Zając - Il skrzypce, Szymon Stochniol -altówka, Michał Oślizlok -wiolon-

czela. Muzycy przedstawili dwie ostatnie części II Kwartetu

smyczkowego

Henryka Mikołaja Góreckiego. Zaimponowali zwłaszcza doskonale stopliwym brzmieniem. W przypadku typowej dla Góreckiego faktury instrumentalnej, w której sonorystyka jest pierwszoplanowym elementem, ten


walor zespołu zagwarantował znakomity efekt artystyczny. W koncercie wystapiły również dwie

jaki cechuje Chopinowskiego Poloneza. Jako ostatni punkt programu, występ Joanny Marcinkowskiej był końcową

pianistki. Wielką muzykalnością, znakomitą techniką i umiejętnością opero-

kulminacją koncertu, a zarazem waż-

wania rozległą paletą barw fortepianu popisała się Aleksandra Mozgiel, studentka Akademii Muzycznej w Gdańsku, wktórej wykonaniu usłyszeliśmy ostatnią część tryptyku Gaspard dela nuit Maurice'a Ravela zatytułowaną Scarbo. Podobała się także Joanna Marcinko-

wska z Akademii Muzycznej w Poznaniu. Jej interpretacja Andante spianato iWielkiego Poloneza Es-dar Fryderyka Chopina przekonywała logiczną konstrukcją tej rozbudowanej formyi świadczyła o dobrym wyczuciu stylu brillante,

nym akcentem nawiązującym do obchodzonej w październiku 150 rocznicy śmierci Fryderyka Chopina. Na koniec kilka słów o naszych przedstawicielkach. Wrocławską akademię

reprezentował duet Małgorzata Kogut -skrzypce i Elżbieta Zygadło - fortepian. Jak pamiętamy, studentki w ubiegłym roku zdobyły I nagrodę na II Międzynarodowym Konkursie Współczesnej Muzyki Kameralnej w Krakowie. Tym razem w wykonaniu duetu usłyszeliśmy trzecią część cyklu Mity Karola Szymanowskiego zatytułowaną Driady

i Pan. Obie wykonawczynie udowodniły, Że dobrze czują się w repertuarze wymagającym duzej wrażliwości na niuanse brzmieniowe, wykazały się znakomitym wyczuciem delikatnej, migotliwej faktury, a ich interpretacja w pełni przekonywała, że utwór Szymanowskiego słusznie zaliczany bywa do nurtu polskiego impresjonizmu w muzyce. Wielka szkoda, Że choroba gardła unie-

możliwiła występ innej przedstawicielki wrocławskiej

akademii,

Aleksandry

Kurzak, która wraz z prof. Alicją Fary-

niarz wystąpić miała w repertuarze utworów Rossiniego, Verdiego i Rachmaninowa. $‑ Obok

wykonawców,

do

Wrocławia

zaproszeni zostali ich pedagodzy, rektorzy uczelni muzycznych, a także przedstawiciele Ministerstwa Kultury iSztuki, które finansowało cały projekt. Do Wrocławia przybył Maksymilian Celeda, wicedyrektor Departamentu Szkolnictwa Artystycznego Ministerstwa Kultury i Sztuki, oraz Krystyna Bykowska, główny specjalista ds. muzyki w Departamencie. Cieszyliśmy się ogromnie, Że zaproszenie przyjęli wszyscy rektorzy akademii muzycznych w Polsce. Wrocław stał się zatem w dniu 20 października 1999 r. niekwestionowanym centrum polskiego szkolnictwa muzycznego. W godzinach przedpołudniowych tego dnia rektorzy spotkali się w naszej Akademii, gdzie radzili nad aktualnymi sprawami. „Kon-

cert Roku” był zatem ważnym wydarzeniem nie tylko z racji swoich wartości artystycznych.

Po „Koncercie Roki/"4 Na estradzie Dużego Studia Polskiego Radia stoją w pierwszym rzędzie od lewej: prof. Ryszard Zimak - rektorAM w Warszawie, prof. Anna Wesołowska-Firlej ~ rektor AM w Łodzi, prof. Barbara Świątek-Żelazny - rektor AM w Krakowie, prof. Jerzy Mrozik - lektor AM we Wroclawiu, Powyżej od lewej: prof. Jerzy Kaszuba - rektor AM w Bydgoszczy, Maksymilian Celeda - wicedyrektor Departamentu Szkolnictwe Artystycznego Ministerstwa Kultury i Sztuki, prof. dr Antoni Poszowski - rektor AM w Gdańsku, prof. Grzegorz Kurzyński - prorektor AM we Wrocławiu i prof. Julian Gembalski - rektorAM w Katowicach.

Po prawei - studentki Akademii Muzycznej we Wrocławiu: Malgorzata Kogut (skrzypce) i Elżbieta Zygadło (fortepian); „Koncert Roku", październik 1999 r

Na sąsiednlej stronie - wykonawcy „Konceru Roku". W pierwszym rzędzie od lewej: Elżbieta Zygadło, Aleksandra Newe, Krzysztof Witkowski, Joanna Marcinkowska, Łukasz

Karta, Anna Siwiec. W drugim rzedzie od lewej: Agata Igras, Teresa Adamczyk, Aleksandra Mozgiel, Elżbieta Macierewicz, Dorota Artykiewicz-Skrla, Tomasz Krzysica, Wojciech Kogut. Wioletta Łukaszewska. Wtrzecim rzędzie od lewej: Michal Oślizlok, Szymon Stochniol, Krzysztof Misiurek, Adam Zając. (lot Andrzej Czapliński)

GAMn „wkm :w

7


II Festiwal Nauki Środowiska Wrocławskiego

BLIŻEJ NAUKI Helena Cesarz, Anna Wawrzaszek Już po raz drugi, w dniach 24-26 września br., miał miejsce w naszym mieście Festiwal Nauki Środowiska Wrocławskiego. W ra-

mach tej niezwykle interesującej imprezy popularyzującej osiągnięcia naukowe i artystyczne odbyły się liczne pokazy, dysku-

sje, wykłady, prezentacje i eksperymenty z udziałem publiczności. Na niektórych znich mogliśmy się na przykład dowie-

dzieć, w jaki sposób odczytuje się kod genetyczny, dlaczego wodór będzie paliwem przyszłości oraz jak naukowo można opisać teleportację... Dzięki tej niezwykle cennej

inicjatywie wrocławskiego środowiska naukowego możliwe stało się zapoznanie wszystkich chętnych i ciekawych z najnowszymi osiągnięciami i pracami naszych badaczy i artystów. ‹ Patronat nad Festiwalem Nauki Środowiska Wrocławskiego objęli: Kolegium Rektorów

towali sesję popularnonaukową pt. Czy można leczyć muzyka? Zaprezentowane

wystąpienia, których wysłuchać mozna było w drugim dniu Festiwalu, dotyczyły różnych aspektów muzykoterapii. Różnorodność tematyki ilustrują tytuły referatów: Lecznicze oddziaływanie muzyki w kul-

turach starożytnych (mgr IGaudia Kukieł-

Opracowała Anna Wawrzaszek

dziale Neuropsychiatrii Dziecięce-Młodzieżowej we Wrocławiu (mgr Małgorzata Baczyńska), Preferencje muzyczne a cechy temperamentu (mgr Małgorzata Kopacz),

Terapeutyczna funkcja muzyki u chorych kardiologicznie w warunkach szpitalnych (dr Helena Cesarz).

Ubiegłoroczne doświadczenia i bardzo

przewodnictwem Rektora Uniwersytetu

żywe zainteresowanie zagadnieniami

Wrocławskiego prof. Romana Dudy, Metropolita Wrocławski ks. kard. Henryk Gulbi-

muzykoterapii sprawiły, że organiza-

nowicz, Minister Edukacji Narodowej

rowali naszym muzykoterapeutom zorganizowanie dyskusji panelowej z udzia-

Komitetu Badań Naukowych prof` Andrzej

Wiszniewski, Marszałek Województwa Dolnośląskiego prof. Jan `Waszkiewicz, Woje-

torzy tegorocznego Festiwalu zasuge-

łem publiczności, pt. Terapeutyczne zastosowanie muzyki. Sesję i dyskusję panelową

Prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski.

prowadziła dr Helena Cesarz - kierownik Dwuletniego Podyplomowego Studium Muzykoterapii Akademii Muzycznej we

Nasza uczelnia, podobnie jak w ubiegłym roku, czynnie włączyła się w nurt festiwalowych propozycji. Wygłoszone zostały

Wrocławiu. Zaprezentowany został również spektakl terapeutyczny Psychodancing z udziałem

woda Dolnośląski Witold Krochmal oraz

dwa wykłady: Dyrygent - Don Kichote czy Sancho Pansa? prof. Zofii Urbanyi-Krasnodębskiej oraz Twórczość kompozytorów wrocławskich w latach 1945-1999 adiunkt dr Anny Granat-Janki. Wydział Instrumentalny zor-

ganizował koncert studentów. Wykonano Koncert na klarnet solo Valenti'ego Bucchi (Michał Kowalski - klarnet), Sonatinę Aleksandra Tansmana (Piotr Misiarz - fagot,

Katarzyna Kluczewska - fortepian) oraz utwory Fryderyka Chopina (Piotr Klajn -fortepian). Ponadto podczas festiwalowych dni można było obejrzeć wystawy dokumentujące twórczość kompozytorów

wrocławskich wlatach 1945-1999 oraz działalność artystyczną i naukową naszej Akademii.

osób, które przeszły kryzys psychotyczny oraz studentów. Spektakl, według tekstu Marii Pawlikowskiej-Iasnorzewskiej, z muzyką Pawła Łukowca i Jerzego Satanowskiego, w scenografii Jacka Więcka,

wyreżyserowany został przez psychologa mgr Annę Iędryczkę-Hamerę. Licznie

zgromadzona publiczność gorącymi brawami nagrodziła wykonawców, dając wten sposób wyraz ich akceptacji i przełamnjąc zakorzenione w społeczeństwie

negatywne stereotypy zachowań wobec osób psychicznie chorych. Prezentację dokonań Zakładu Muzykoterapii zakończył warsztat choreoterapeutyczny' zudziałem publiczności, zatytułowany

Po raz kolejny pracownicy Zakładu Muzy-

Polak tańczy. Prowadziła go mgr Anna

koterapii Ogólnej i Stosowanej przygo-

Iędryczka-Hamera.

8 GAMa mdnm 1999

O współpracy polsko-niemieckiej opowiadają prof. dr Maria Zduniak i dr Andrzej Wolański

czyńska), Czy muzyką można leczyć? (mgr Daniela Colonna-Kasjan), Wczesnodziecięca stymulacja muzyczna (dr Paweł Cylulko), Rola przedmiotu „Muzyka” 70 Od-

Wyższych Uczelni Wrocławia i Opola pod

prof. Mirosław Handke, przewodniczący

BADANIA ŚLĄSKIEJ KULTURY MUZYCZNEJ

Prof. dr Maria Zduniak i adiunkt dr Andrzej Wolański, pracownicy Zakładu Historii Śląskiej Kultury Muzycznej, działającego w ramach Wydziału I wrocławskiej Akademii Muzycznej, prowadza bardzo ożywione kontakty z naszym niemieckim sąsiadem. Poprosiliśmy ich 0 przybliżenie tej działalności. Maria Zduniak: Współpraca polskoniemiecka dotycząca badań śląskiej kultury muzycznej zapoczątkowana była przez stronę niemiecką. W Bergisch Gladbach (koło Kolonii) znajduje się Institut

für Deutsche Musik im Osten (Instytut Muzyki Niemieckiej na Wschodzie). Od dosyć dawna wydawane są tam serie zeszytów naukowych pt. Musik des Osten. [właściwie z tamtej strony wyszła propozycja współpracy, którą zainicjowali doc. Klaus~Peter Koch i prof. Helmut Loos. Wraz z Jarosławem Stępowskim,

prezesem Towarzystwa im. Stanisława Moniuszki w Legnicy, zorganizowali oni w 1991 r. w Legnicy pierwszą sesję naukową. Zaproszeni na nią zostali muzykolodzy z Niemiec, Czech i Polski. Ze

strony polskiej brali w niej udział m.in. Jarosław

Stępowski,

ponadto

Adam

Mrygoń, Tadeusz Maciejewski, a z Wrocławia poza mną także Andrzej Wolański iAniela Kolbuszewska. Podsumowaniem sesji była, dzięki inicjatywie p. Stępowskiego, dwujęzyczna, ilustrowana publikacja. Dzięki tej sesji podkreślona została „trójkulturowość” Śląska. Ten niezbity fakt jest niezwykle istotny dla badań tego regionu.

Andrzej Wolański: Zapraszanie naukowców tych trzech krajów na wspólną sesję


to bardzo dobra praktyka, dzięki temu uzyskujemy jasny, nietendencyjny obraz śląskiej kultury. Niemieccy organizatorzy

mają świadomość występowania proniemieckich tendencji rozpatrywania kultury tego regionu w swoim- kraju. Na

uwagę zasługuje fakt, że dr Klaus-Peter Koch, który przedstawił referat dotyczący Telemanna, nauczył się języka polskiego, by badać wpływy polskiej pieśni ludowej w twórczości tego kompozytora. Jako przykład negatywny należy podać następującą historię. W Bergisch Glad-

bach postanowiono około 10 lat temu wydać Słownik Muzyków Śląskich. Niestety, to właśnie wyraz proniemieckiej zaciekłości. Hasła Słowniku kończą się na

opisach kompozytorów żyjących na Śląsku do roku 1945, ponadto uwzględniają Ślązaków działających obecnie

wNiemczech, a nie uwzględniają de facto kompozytorów działających na Śląsku do chwili obecnej. Ponadto zachowano niemiecką pisownię imion, a hasła

opracowano bardzo tendencyjnie. Panią prof. Zduniak proszono o współpracę, na którą wyraziła zgodę jedynie pod warunkiem uwzględnienia w pracy nad hasłami wszystkich trzech śląskich nacji oraz rozszerzenia tematyki do chwili obecnej. MZ: Ten warunek nie został przyjęty idlatego nie współpracuję z autorami Słownika, Ale powróćmy do przykładów pozytywnych. W roku 1995 zostałam zaproszona na sesję naukową w Chemnitz, poświęconą symfonice, w celu wygłoszenia referatu nt. Twórczość symfoniczna kompozytorów wrocławskich wlatach 1945-1994. Wtedy zaproponowano mi współpracę na szerszym forum. Powstał zespół roboczy ds. Historii Muzyki Środkowej i Wschodniej Europy, do którego udało się zwerbować także dr. Andrzeja Wolańskiego. Następna sesja, w 1997 r., poświęcona była operze. W wydanym z tej okazji biuletynie znajduje się recenzja pracy Zbigniewa Kościowa, pierwszej polskiej pracy monograficznej o C. M. v. Weberze o podtytule „opowieść biograficzna”. Recenzja tej pracy, autorstwa dr. Andrzeja Wolań-

panią prof. Zduniak, która jest członkiem Międzynarodowego Towarzystwa Weberowskiego z siedzibą w Berlinie. Może przypomnę, jak to się wszystko odbyło. W 1986 r. pani profesor wzięła udział w drezdeńskiej konferencji naukowej

Życie muzyczne Wrocławia. W 1997 r., podczas mojego pobytu wChemnitz, jeden z redaktorów MGG sugerował, abym się do błędów zawartych w tym haśle ustosunkowała i napisała erratę. Wysłałam ją listem poleconym i do tej pory nie uzyskałam odpowiedzi. A więc związanej z dwusetną rocznicą urodzin C. M. v. Webera, zorganizowanej przez współpraca polsko-niemiecka nie zawsze prof. Hansa Johna z Hochschule für' przebiega pomyślnie, ciągle jeszcze dotyMusik. Wystąpiła tam z referatem odsła- ka drażliwych historycznych animozji. niającym wiele nieznanych niemieckim Obecnie w jednej z największych encykmuzykologom faktów z biografii Webera. lopedii muzycznych figuruje hasło opraWystępowała nawet z tej okazji w nie- cowane błędnie i tendencyjnie, tak, jakby mieckiej telewizji. Referat wywołał sen- Niemcom nie zależało na rzetelnej idokładnej informacji. W przyszłości nie sację. zamierzam podejmować współpracy MZ: Na zaproszenie drezdeńskiej uczelni z MGG. Natomiast w świetle tych kłopopojechaliśmy z dr. Wolańskim do Niemiec tów bardzo się cieszę, że wydajemy teraz Zeszyt Naukowy, dokumentujący życie w 1988 r., na sesję poświęconą twórczości Wagnera i Verdiego. Przedstawiliśmy muzyczne Wrocławia w latach 1945-1995. referaty: dotyczący pobytu Wagnera we Wrocławiu i recepcji jego dzieł oraz omawiający polonica w twórczości tego kompozytora. Następny wspólny wyjazd miał miejsce w 1991 roku. Celem był Salzburg, gdzie odbywały się obchody dwusetnej rocznicy śmierci Mozarta.

Towarzyszył im światowy kongres, a obrady odbywały się w ciągu 5 dni równolegle w trzech różnych salach. AW: Zostaliśmy tam zaproszeni na podstawie streszczeń naszych prac. Pani profesor mówiła o wykonaniu oper Mozarta we Wrocławiu, natomiast ja o jego Lacri-

mosa. To była wielka przygoda i wielkie święto świata muzyki. Odbyło się tam

między innymi wspaniałe przedstawienie Czarodziejskiego fletu. MZ: Wydawało mi się, że dobrym symptomem zmian w niemieckim nastawieniu

AW: Osobiście bardzo się ucieszyłem będąc w zeszłym roku w Chemnitz, że prof. Helmut Loos, w ramach zajęć ze stu-

dentami muzykologii, zorganizował trwające jeden semestr Seminarium Muzyki Polskiej. Warto wiedzieć, że rokrocznie przyjeżdża on we wrześniu ze swoimi studentami do wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej, gdzie katalogują oni nie opracowane do tej pory zbiory. W ogóle prof. Helmut Loos jest nam bardzo życzliwy. Ułatwia kontakty z niemieckimi profesorami. Dobra wola i inicjatywa z jego strony zaowocowała m.in,

moim stypendium. Należałoby jeszcze wspomnieć o współpracy z prof. Hubertem Unverrichtem

z Moguncji (Uniwersytet w Mainz). Ten kontakt został nawiązany jeszcze w Legnicy, a wspólne badania dotyczą działalności C. Ditters von Dittersdorfa. Pani prof. Maria Zduniak wcześniej brała

do śląskiej muzykologii po 1945 r. było

udział w kilku innych konferencjach,

poproszenie nas, to znaczy pani kustosz imnie, o przygotowanie hasła „Breslau”

które odbyły się na terenie Niemiec. W1985 r. była na międzynarodowym kongresie w Stuttgarcie poświęconym

do nowej wersji MGG (Die Musik in Ge-

Schützowi, Bachowi, Haendlowi i Ber-

schichte und Gegenwart), będącego rewizją

gowi. Mówiła tam o recepcji twórczości

Bacha we Wrocławiu. Kolejna konferencja, w 1989 r. w Zwickau, poświęcona była Robertowi Schumannowi i jego żonie Clarze, gdzie prof. Maria Zduniak referowała temat dotyczący koncertów Clary

skiego, drukowana była w „Ruchu Muzy-

`hasła ze starszej wersji (1949 r.), tendencyjnie opracowanego przez naukowca niemieckiego. Niestety, współpraca z wydawnictwem Bärenreiter-Verlag w Kassel nie przebiegała bezkonfliktowo. Opracowałam rys historyczny z uwzględnie-

cznym”, a po przetłumaczeniu na język

niem wkładu Polaków w kulturę Wrocła-

niemiecki - we wspomnianym Zeszycie.

wia. Tymczasem oni przeredagowali to pod swoim kątem, nie przysłali do korekty tzw. „szczotki” i pozostawili pod hasłem mój podpis. Boleję nad tym, ale nie mam na to wpływu. Czasy współczesne, czyli muzyczną historię miasta po 1945 roku, powierzono do opracowania prof. Helmutowi Loosowi idr Martinie Hommie, muzykologom niemieckim. Nie uwzględniono przy tym nadesłanych

cławiu. I jeszcze sesja w Halle w 1989 r., zorganizowana przez niemieckie Towarzystwo Chopinowskie, poświęcona Bronisławowi Poźniakowi, pianiście polskiego pochodzenia, m.in. redaktorowi zbiorowego wydania dzieł Chopina. Pani profesor omawiała tam jego działalność wrocławską. W ubiegłym roku była ponownie w Kolonii na sesji naukowej

Praca p. Kościowa, pedagoga szkoły muzycznej w Opolu, organisty i teoretyka, wzbudziła w Polsce wielkie zainteresowanie i dzięki tej recenzji została pięknie wydana przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. AW: W drugiej wersji książki znalazły się

ilustracje świadczące o pobycie Webera na Sląsku, a udostępnione m.in. przez

Kolbuszewskiej, pana dr. Wolańskiego

przez nas materiałów dokumentujących

Wieck-Schumann w XIX-wiecznym Wro-

poświęconej Henrykowi Neuhausowi,

gdzie wygłosiła referat o jego kontaktach z Karolem Szymanowskim. GAMa xrllllzh'ń 1999

9


Następnego dnia autor wygłosił wykład nt. Moje poglądy na kształcenie słuchu wszkołach muzycznych I, II i III stopnia. Była to niezwykle bogata, Wielowątkowa wypowiedź, dotykająca różnych aspektów pracy pedagogicznej.

Konferencje solfeŻowe, których pomysłodawcą, kierownikiem i realizatorem jest

niżej podpisana, organizowane są od

1995 roku. Formułą tych spotkań jest seminarium autorskie, w którym autor

Prof. Franciszek Wesołowski

przedstawia swoje poglądy, metody

gościem noszei Akademii

nauczania, ewentualnie własne podrę-

czniki, przeprowadza też lekcje poka-

MAŁY I WIELKI JUBILEUSZ

zowe ze studentami lub uczniami szkół

muzycznych II stopnia. Konferencje naukowo-metodyczne są pomyślane jako pomoc metodyczna i możliwość ustawicznego kształcenia się dla nauczycieli szkół muzycznych wszystkich szczebli -forum dyskusyjne dla pedagogów-teoretyków; służą też integracji środowiska nauczycieli kształcenia słuchu. Dla studentów są jeszcze jedną formą zdobywania wiedzy i umiejętności: wielu spośród nich też będzie kiedyś pedagogami.

Irena Zułhey-Tom Tegoroczna I Ogólnopolska Naukowo -Metodyczna Konferencja Solfeżowa (V Naukowo-Metodyczna Konferencja Solfeżowa Regionu Śląskiego) odbyła się w dniach 16 i 17 kwietnia. Było to seminarium autorskie prof. Franciszka Wesołowskiego, który przybył na zaproszenie kierownika Katedry Kompozycji i Teorii Muzyki prof. Grażyny PstrokońskiejNawratil i niżej podpisanej - kierownika tej i wcześniejszych` konferencji solfeżowych. Radość z przyjazdu Profesora ipodziw dla Niego były tym większe, Że tydzień później (24 kwietnia) obchodził

Prof, Franciszek Wesołowski jest również autorem podręczników do nauczania harmonii i zasad muzyki, dzięki którym zdobywało podstawy teoretycznej wiedzy muzycznej kilka pokoleń polskich muzyków. Ostatnia praca Profesora pt. Materiały do nauki 0 skalach muzycznych

w swojej macierzystej Uczelni, Akademii

kusję. Później odbyła się pokazowa lekcja

Muzycznej w Łodzi, jubileusz 85-lecia urodzin i 70-lecia pracy artystycznej. Z racji tego jubileuszu powstała zawierająca szereg prac teoretycznych księga

z udziałem uczniów klasy VIII PPSM im. K. Szymanowskiego iklasy II PSM

Arcana Musicae, którą dedykowali Profe-

sorowi jego wychowankowie i przyjaciele, wśród nich: prof. dr Maria Zduniak,

prof. Eugeniusz Sąsiadek i adiunkt dr Andrzej Wolański z naszej uczelni. Profesor Franciszek Wesołowski, organi-

sta i teoretyk muzyki, ma ogromne zasługi w zakresie badań nad muzyką dawną w aspekcie wykonawczym. Opublikował wiele prac, min. ~ w Zeszytach Naukowych naszej uczelni. Są one plonem towarzyszących Festiwalowi Wratislavia Cantans sesji naukowych pt. Muzyka oratoryjno-kantatowa w aspekcie praktyki wykonawczej, których inicjatorem i kierownikiem jest prof. Eugeniusz Sąsiadek. 10

GAMa _çnulzini ma

(wyd. PWM, Kraków 1997) stała się podstawą tegorocznego seminarium autor-

skiego. Pierwszy dzień konferencji rozpoczął wykład Autora nt. Zastosowanie podręcznika pt. „Materiały do nauki 0 skalach muzycznyc ” na lekcjach kształcenia słuchu. Wypowiedź ta wywołała żywą dys-

II st. im. R. Bukowskiego we Wrocławiu,

przeprowadzona w oparciu o wspomniany podręcznik. Lekcję prowadziła mgr Hanna Dymek, doświadczony pedagog, wieloletni zastępca dyrektora ds. muzycznych w PPSM i PLM we Wrocławiu, obecnie metodyk kształcenia

słuchu w naszej Akademii. Bardzo oczekiwane było też wieczorne spotkanie $‑ prowadzony przez prof. Grażynę Pstrokońską-Nawratil „Wtorek Mu-

zyczny” poświęcony Prof. Franciszkowi Wesołowskiemu. Kameralna atmosfera,

osobiste refleksje i wspomnienia zdługiego życia, Profesora pozostawiły na uczestnikach niezatarte wrażenie fascynującej, godnej podziwu osobowości Dostojnego Jubilata.

Uczestnicy - słuchacze kolejnych konferencji - to pedagodzy szkół muzycznych IiII stopnia, wykładowcy akademii muzycznych oraz studenci z całej Polski; wśród zainteresowanych pojawiają się również uczniowie szkół muzycznych II stopnia.

Kolejne seminaria autorskie w ramach Konferencji Solfeżowych przeprowadziły: prof. Danuta Dobrowolska-Marucha

z AMFC w Warszawie (9-10 III 1995); tematem była prezentacja własnych podręczników;

prof. Izabela Targońska z AMFC w Warszawie (15-16 111 1996; seminarium przeprowadzono w Zespole Szkół Muzycznych w Wałbrzychu); autorka prezentowała własne podręczniki; prof. dr Alina Kowalska-Pińczak 2 AM w Gdańsku (7-8 III 1997); tematem

były Wybrane zagadnienia z metodyki kształcenia słuchu instrumentalistów sekcji smyczkowej i dętej; autorka zaprezentowała

własną, oryginalną, jeszcze nie opublikowaną metodę;

mgr Magdalena Długosz z AM w Krakowie (6-7 III 1998); seminarium poświę-

cone było tematowi: Wspomaganie procesu kształcenia słuchu poprzez użycie technologii komputerowej. Z wyjątkiem drugiej, wszystkie konferencje odbyły się w naszej Akademii. Planowana jest kontynuacja tego cyklu. Na przełomie marca i kwietnia przyszłego roku przybędzie do nas ponownie prof. Izabela Targońska, a tematem jej seminarium będzie kształcenie pamięci muzycznej.


WZROKU

MUZYKA ORATORYJNA I KANTA'I'OWA W ASPEKCIE PRAKTYKI WYKONAWCZEJ

Iwona Polak

Barba ru Ewa Werner

PIERWSZA POLSKA PUBLIKACJA O MUZYKOTERAPII DZIECI Z DYSFUNKCJĄ

Na rynku 'wydawniczym niewiele jest

„Muzyka oratoryjna i kantatowa w as-

pozycji dotyczących problematyki muzy-

pekcie praktyki wykonawczej” ~ to tytuł sesji naukowych, organizowanych od

koterapii. Dlatego z dużym zadowoleniem odnotowujemy ukazanie się książki autorstwa wrocławskiego muzykoterapeuty, absolwenta i pracownika naszej Akademii, dr. Pawła Cylulki pt. Muzykoterapia w re-

szeregu lat przez Katedrę Wokalistyki wramach Festiwalu Wratislavia Cantans. Wroku bieżącym XXVI Sesja Naukowa,

zorganizowana przez Katedrę Wokalistyki

mgr Ryszard Drobaczyński, Eleonora

Akademii Muzycznej we Wrocławiu przy

bowidzacych. Autor od wielu lat zajmuje się muzykoterapią dzieci niewidomych i słabowidzących. Zgromadzone w tym zakresie` doś-` wiadczenia stały się inspiracją do podjęcia

współpracy Polskiego Stowarzyszenia

badań i rozważań

na temat znaczenia

prof. Barbara Ewa Werner, sekretarzem

grupowej muzykoterapii w rehabilitacji tych dzieci. Zasadniczym tematem badań był wpływ muzykoterapii na sprawność

była mgr Izabella Jeżowska, a konsultantem naukowym prof. Eugeniusz Sąsiadek.

Pedagogów Śpiewu i Wrocławskiego Oddziału SPAM, odbyła się w dniach

9-10.09.19`99 r. w Sali Kameralnej Akademii. Kierownictwo naukowe sprawowała

psychomotoryczną i poziom neurotyzmu

W programie sesji znalazły się następujące referaty: „Jeszcze słowo o liczbie śpiewa-

niewidomych i słabowidzących dzieci.

ków w chórach J.S. Bacha” (prof. Franci-

Publikacja składa się z trzech rozdziałów,

szek Wesołowski), „Requiem A. Dvoiaka”

w których autor omawia kolejno wybrane zagadnienia dotyczące stosowania muzyki w rehabilitacji wspomnianej grupy, przed-

singerzy” (dr Andrzej Wolański), „Rola

cepcję, grupowej muzykoterapii w tym środowisku oraz weryfikację tej koncepcji, `czyliopis przeprowadzonych badań1 wynikające z nich wnioski. W książce znaj-` $‑ dziemy też rozkład programu muzykote-“r 'peutycznego dla klas I-IV szkoły podśta-"` wowej dla dzieci niewidomych1 słabowi-

(dr Joanna Subel), „Wrocławscy meister-

ezoterycznej symboliki w konstrukcji irealizacji Sequenza III Luciano Berio” (doc. Ryszard Klisowski), „Zasady meto-

dyki nauczania śpiewu Aleksandra Myszugi” (prof. dr Luba Kijanowska) oraz „Wysokie głosy męskie w praktyce wykonawczej XX wieku” (prof. Eugeniusz

Sąsiadek). Planowana jest publikacja wygłoszonych referatów w kolejnym Ze-

::dzących a także przykładowe konspekty` szycie Naukowym Katedry Wokalistyki grupowych zajęc muzykoterapeutycz-`

(wrzesień 2000 r.) Obrady Sesji cieszyły

" `j`~blik`acja dr Pawła Cylulki jest próbąze`-`

się sporym zainteresowaniem słuchaczy, którzy żywo zabierali głos w dyskusji po

brania `Wiedzy muzykoterapeutycznej na" „temat dzieci z dysfunkcją wzroku oraz . `tycznego' jej' wykorzystania w ,rehabi-

referatach. W przerwach obrad czynny był kącik wydawniczy, oferujący Zeszyt Nau-

kowy nr 74 zatytułowany „Wokalistyka

"li j cji PierWsza polska książka o tej tema-` ipedagogika wokalna”, Zeszyt Nutowy ` dresoWana jest przede wszystkimdo* fud ``tów muŻykoterapii, psycholog`ów"` żystkich specjalistów zajmujących się `bilitàcją niepełnosprawnych dzieci Ze wszech miar polecam przeczytanie `

nr2 zawierający pieśni K. Kurpińskiego oraz Kronikę 10-lecia PSPŚ.

Temat „Muzyka oratoryjna i kantatowa w aspekcie praktyki wykonawczej" wiąże

pozycji Wszysth zainteresowanym , się również z XXIV Kursem Interpretacji ką `muzykoterapii', bowiem napisa-V Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, który

f,

Sąsiadek, jego zastępcą adiunkt Piotr Łykowski, a sprawy organizacyjne i administracyjne realizował zespół w składzie:

habilitacji ruchowej dzieci niewidomych i sła-

stawiaobszerną1 interesującą własną kon-

Wrocławiu i Wrocławski Oddział SPAM przy współpracy PSPŚ. Kierownikiem artystycznym kursu był prof. Eugeniusz

ast w sposób komunikatyWny, ładnie`

odbył się we Wrocławiu w dniach 30.08 -

' Wydana, a prócz mteresująCyCh informacji. ` 'zaMera fotOgrafie dokumentujące pracę › autora z dziećmi oraz cenne wskazówki praktyczne.

15.09.1999 r. w ramach Festiwalu Wratislavia Cantans. Kurs został zorganizowany

przez Katedrę Wokalistyki Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we

Grużewska, Jadwiga Wyszatycka i Lidia

Zawada. Główne zajęcia na kursie prowadzili: prof. Krystyna Szostek-Radkowa, prof. Michalina Growiec, prof. Barbara Ewa Werner, prof. Christian Elssner, prof.

Zdzisław Krzywicki, prof. Rusko Ruskov, prof. Tadeusz Zathey i mgr Jan Tomasz Adamus, a także pianiści-akompaniatorzy: Magdalena Blum, Alicja Faryniarz, Małgorzata Jaworska, Joanna Litwin i Piotr

Morawicz. W kursie wzięło udział 66 uczestników aktywnych i 78 obserwatorów. Program obejmował następujące zajęcia: seminaria

interpretacyjne muzyki oratoryjnej i kantatowej, seminaria interpretacyjne muzyki

dawnej oraz seminaria mistrzowskie. Uczestnicy opracowywali dwa utwory obowiązkowe: Dies Irae A. Caldary i Ma-

gnificat M. Żebrowskiego. Kompozycje te zostały wykonane z udziałem Orkiestry

Kameralnej Leopoldinum i Chóru Kameralnego Cantores Minores Wratislavienses na koncercie w ramach festiwalu Wratislavia

Cantans. W trakcie kursu młodzi śpiewacy wzięli też udział w trzech innych koncertach, a ponadto mieli okazję wysłuchać wykładu dr Joanny Subel na temat: Orato-

rium i jego dzieje. Uczęszczali też na koncerty festiwalowe, obserwowali wybrane

zajęcia XXVIII Kursu Pedagogiki Wokalnej

(8-12.09.1999 r., kierownik kursu:

prof. B. E. Werner), przysłuchiwali się wykładom wspomnianej wcześniej sesji naukowej i referatom sympozjum poświę-

conego problemom pedagogiki wokalnej (11-12.09.1999 r., kierownictwo: prof. B. E. Werner). Wszystkie zajęcia kursu odbywały się

wsalach wykładowych Akademii Muzycznej, poza ostatnimi próbami z chórem iorkiestrą, które miały miejsce w Kościele Bożego Ciała. GAMa maxim' 19w

11


erty, wydarzeniu artystyczne

OLGA PASIECZNIK gościem wrocławskiej Akademii Joanna Subel

teatrze. Jak mówiła sama artystka prowadząc następnego dnia warsztaty wokalne, „w każdym wykonywanym utworze, zwłaszcza podczas recitalu pieśni, trzeba być aktorem”.

Kiedy śpiewała pieśń pt. Staruszka Mozarta, stała przed nami nie młoda

Marzec roku 1999 okazał się tym szczęśliwym miesiącem, w którym po dwóch latach starań znakomita

iEChopina. Już samo zestawienie

śpiewaczka Olga Pasiecznik, zapro-

utworów, przedstawionych oczywiś-

szona przez rektora prof. Jerzego Mrozika, mogła wystąpić z koncertem pieśni we wrocławskiej Akademii. Kalendarz koncertowy tej

cie w językach oryginalnych, dowo-

artystki jest tak bogaty, iż z trudem znalazła dwa wolne dni, aby przyjechać do Wrocławia. Notabene, poprzedniego wieczoru wystąpiła

lach muzycznych. Prezentując kompozycje pochodzące

w Warszawskim Studio SI w transmitowanym na żywo recitalu pieśni, natomiast następnego ranka ›po p0-

wrocie zWrocławia leciała samolo-

obejmował pieśni W A. Mozarta, C. Debyssy'ego, S. Rachmaninowa

dzi, iż nie był to ”ulgowy koncert szkolny”, lecz recital 27 pieśni, utrzymanych w zupełnie odmiennych sty-

z różnych epok i różnych kręgów kulturowych, Olga Pasiecznik odpo-

wiednio dobierała barwę głosu, sposób prowadzenia muzycznej frazy, rodzaj artykulacji. Nie przypad-

tem do Paryża.

kowo po pieśniach Mozarta wykonała kompozycje Debussy'ego. Mimo

Olga Pasiecznik pochodzi z Ukrainy, gdzie studiowała pedagogikę muzyczną oraz śpiew solowy w Kijowskim

wielu różnic stylistycznych dzieła te łączy specyficzna lekkość, do której rodzaj głosu Olgi Pasiecznik

Konserwatorium u prof. Eugenii

jest szczególnie

Miroszczenko. Podyplomowe studia wokalne odbyła u prof. Aliny Bolechowskiej w Akademii Muzycznej wWarszawie. Od roku 1992 jest solistką Warszawskiej Opery Kame-

Wdrugiej części koncertu śpiewaczka przedstawiła pieśni S. Rach-

ralnej. Wyrazem uznania jej wyso-

kiego kunsztu wykonawczego są przyznane na międzynarodowych konkursach wokalnych nagrody: druga w Hertogensbosch (1994) itakże druga w Helsinkach (1999).

Bogata jest również dyskografia artystki. Za szczególne wyróżnienie można uznać przyznanie Oldze Pasiecznik nagrody polskiego przemy-

słu fonograficznego „Fryderyk 97” wkategorii nagrań solowych za Pieśni kurpiowskie K. Szymanowskiego.

W dniu 22 marca odbył się w Sali Teatralnej recital, podczas którego Olga Pasiecznik zaprezentowała nie tylko swój niezwykle czysty, chciałoby się rzec, ”kryształowy” sopran, lecz także wysoki kunszt artystycznej interpretacji. Program koncertu

12 GAMa mam 1999

predysponowany.

maninowa, w których ukazała pięk-

no rosyjskiej melodyki, szczególnie wWokalizie. Zakończenie koncertu stanowiło wykonanie 6 Pieśni F. Chopina. Znane niemal wszystkim utwory, często traktowane z pewnym

lekceważeniem, w interpretacji Olgi

Pasiecznik jeszcze raz przekonały ogeniuszu ich twórcy. Jak mawiał Goethe: “tylko w miniaturze znać rękę mistrza”; te krótkie 'kompozycje jedynie wtedy przyjmowane są przez słuchaczy z należytym szacunkiem, kiedy ich wykonanie jest mistrzow-

skie. Wszystkie kompozycje recitalu Olga Pasiecznik wykonała z niezwykłą precyzją dykcji, ani jedno słowo nie

zostało wyśpiewane niedbale, a różnorodność przedstawianych utworów przekonała słuchaczy 0 bezbłędnej technice wokalnej. Każda pieśń została też odegrana jak rola w

i piękna śpiewaczka, lecz - niczym Papagena z Czarodziejskiego fletu

- „skurczona we dwoje” stara kobieta. Dopełnieniem niezwykłych wrażeń artystycznych wieczoru pieśni było

towarzyszenie fortepianu. Gra młodej, ale już mającej sukcesy konkursowe (I miejsce w Turynie, II miejsce w Moncalieri we Włoszech) pianistki

Joanny Maklakiewicz (ze znanej r0dziny muzyków), nie była tylko „zwykłym” akompaniamentem, lecz stanowiła odrębną partię fortepianu,

współtworzącą interpretację pieśni. Poza ogromnwn aplauzem słuchaczy koncertu, Olga Pasiecznik zebrała też

wiele pochwał i podziękowań od stu- ` dentów, z którymi prowadziła ćwi-

czenia interpretacji. Kompozycje wy-

brane przez młodych adeptów sztuki wokalnej były napisane w pięciu językach i w każdym z nich prowadząca warsztaty podawała doskonałe

wskazówki wymowy, zawsze zaczynając od zrozumienia obcego tekstu,

co, jak wiadomo, decyduje o sposobie wykonania. Mimo iż Olga Pasiecznik po raz pierwszy w tak szerokiej skali wystąpiła w roli pedagoga, to jednak i w tej dziedzinie okazała się nie-

zwykle utalentowana. Instynktownie i bardzo szybko znajdowała receptę na poprawienie interpretacji, a co

najważniejsze, studentki niemal natychmiast realizowały jej uwagi. Nie-

którzy biorący czynny udział w warsztatach, stosując wskazówki Olgi Pasiecznik, odnieśli potem sukcesy

na swoich koncertach. Wielkie zainteresowanie koncertem iwarsztatami wokalnymi pozwala wyrazić nadzieję na spełnienie prośby bardzo wielu studentów, aby Olga Pasiecznik mogła ponownie wystąpić we wrocławskiej Akademii.


„Sztuka iest jedna, tylko środki wyrazu bywaiq różne"

Wysławy plastyków

albo wymowne, ekspresyjne komentarze

w Akademii Muzycznei

scenograficzne Michała Jędrzejewskiego

Zofia Gebhurd

cież mająca swoją własną, suwerenną tożsamość. Michał Jędrzejewski uczy, jak

koloru.

Pokazane wiosną tego roku projekty to osobliwa rzeczywistość, kreowana na

użytek konkretnego zamówienia, ale przemożna przełożyć jeden świat na inny, jak

W mroku naszej niewiedzy giną początki sztuki i nigdy nie dowiemy się, co zaistniało najpierw: obraz, a w każdym razie

odniesień muzycznych; bogata jest tu warstwa ikonograficzną, wyraziście okre-

znak lub układ znaków plastycznych, będący symbolicznym przekazem, czy kompozycja dźwiękowa, a w każdym

sywny nastrój, mroczny i niepokojący,

razie rytmiczne uporządkowanie brzmień, będące również przekazem symbolicznym. Wiemy tyle: plastyka i muzyka wywodzą się z tej samej człowieczej potrzeby

ślona ilustracyjność obrazów, ale ich intenmógłby przecież znaleźć swoje przedłużenie w muzyce o podobnym nastroju. Pierwszym artystą, który zaprezentował

się w Akademii Muzycznej trzy lata temu, był Andrzej Basaj. Wibrująca kreska jego

komentowania siebie, swojego losu, świa-

graficznych kompozycji, wielowątkowych, a przecież utrzymujących jednolity

ta i wszechświata, potrzeby rozmawiania

klimat, mogłaby w tym kontekście koja-

z Bogami i potrzeby zostawiania po sobie śladów, więc wiary w wieczność.

rzyć się jako solista, dominujący nad towarzyszącym mu, ruchliwym tłem - zespo-

Nawet terminologia, jaką się posługujemy

łem znaków i dźwięków.

opisując utwór muzyczny czy dzieło ma-

Konrad Jarodzki, ówczesny rektor Aka-

larskie, jest im wspólna i świadczyć może o wspólnym prapoczątku i przesłaniu: kompozycja, rytm, harmonia - dysharmo-

demii Sztuk Pięknych, pokazał malarstwo. Wyraziste, agresywnie emanujące skon-

nia, ton, tonacja, dźwięk, barwa, tło.

barwami brzmiącymi mocno, czysto, pewnie; malarstwo bardzo konkretne

Też zapisy muzyczne w swojej wizualnej warstwie stanowią specyficzny, abstrakcyj-

ny rysunek, mający własną wewnętrzną konstrukcję, dramaturgię i ład. Ujednolicone niegdyś układy nutowe we współczesnej muzyce 0 otwartej strukturze też mają strukturę otwartą. Używa się wielu różnorodnych form zapisu graficznego; są kompozytorzy, którzy na partytury

nanoszą plamy koloru. Z kolei malarstwo wielokrotnie sięgało po tematykę muzyczną, a byli też i tacy artyści, którzy tworzyli obrazy na wzór utworów muzycznych, przy czym muzyczność należy tu rozumieć jako przedstawianie stanu ducha, a nie rzeczywistości i jako oddziaływanie formą, ekspresją, nastrojem, by również taki stan ducha wywołać u odbiorcy.

centrowanymi w rytmiczne układy form

układem przestrzennym czy znakiem stworzyć nastrój, zasugerowć interpre-

tację, zainspirować wyobraźnię. Najbardziej zbliżona do muzyki, wręcz powołującą się na nią tytułem: „Muzyka

dla

kameleonów”,

była

prezentacja

obrazów wielokrotnych Janusza Jaro-

szewskiegoi Te obrazy, inspirowane muzyką, stwarzały złudzenie jej zapisu -w zrytmizowanych układach barw.

Abstrakcyjne, ale odwołujące się do konkretów, emocjonalne, ale ujęte w powściągliwość kompozycji. Drgania linii

tak bliskie drganiu dźwięków... to malarstwo w

sposób bardzo

sugestywny

przekonywało o wzajemności, przenikalności obu sztuk.

I właśnie temu mają służyć owe prezentacje - uświadomieniu, że właściwie

sztuka jest jedna, a tylko środki wyrazu

bywają różne.

iwyraziste, ale jednocześnie pozostawiające dużą swobodę interpretacyjną. Również malarstwem zaprezentował się Marian Wołczuk. Jego obrazy są wielopla-

nowe, wypełnione przenikającymi się kształtami i barwami, impresyjne i wielomówne. Szczególne brzmienie miał na tej wystawie cykl etiud pejzażowych. Przez

ich nastrojowe przestrzenie przepływały świetliste rozjaśnienia, barwne akcenty

Zofia Gebhard jest historykiem sztuki; współpracowała z biurem prasowym festiwalu „Wratislavia Cantans”, obecnie jest współpracownikiem Regionalnej` Rozgłośni Polskiego Radia we Wrocławiu. [est autorką specjalistycznych tekstów zamieszczanych w publikacjach dotyczacych historii sztuki oraz w prasie literackiej.

To wszystko świadczy 0 związkach między tymi sztukami, związkach, a też

i 0 wzajemnych inspiracjach. Przybliżeniu tych wzajemności mają służyć stałe - od trzech lat - wystawy twór-

czości pedagogów i studentów wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych we wrocławskiej Akademii Muzycznej. Nie są to oczywiście związki rozumiane lub

odczytywane wprost. Na przykład - w prezentowanej obecnie ekspozycji grafik Anny Janusz-Strzyż trudno doszukać się

Wernisaż wystawy gra/ik Anny Janusz-Stryż. Od lewej: rektor AM Jerzy Mrozik, Anna Janusl-Srrzyż, rektor ASP Zbigniew Horbowy; Sala Kameralna Akadera/'I' Muzycznej, 11 października 1999,' (lat. Maciej Szwed)

GAMa $,U$m$1:.$m ma..

13


(Zuzanna),`Kacper Opolski i Marek Picz (Figaro), Agnieszka Sobocińska (Marcellina), Michał Majeran i Marek Fras (Bartolo), Arnika Dobras i Anna Smagur

(Cherubin), Wojciech Smarkala i Piotr Bunzler (Basilio), Jacek Kapica i Jacek

WESELE FIGARA Andrzei Wolański W roku akademickim 1998/99 studenci Wydziału Wokalnego przygotowywali w Sali Teatralnej uczelni przedstawienie jednej z najznakomitszych oper w historii tego gatunku, zdaniem wielu: wręcz idealnej komedii muzycznej - „Wesela Figara” Wolfganga Amadeusa Mozarta. Dwa premierowe spektakle odbyły się 29 i 30 kwietnia 1999 r. w sali teatralnej wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Braniborskiej. W partiach solowych wystąpili tu następujący studenci Wydziału: Natalia KowaloWa i Monika Gruszczyńs-

nowski i Radosław Kot (Don Curzio)

oraz Małgorzata Grzegorzewicz i Agnieszka Kalita (Barbarina). Sprawcami tego -jak się okazało - wydarzenia byli zaś pedagodzy od wielu już lat związani zAkademią: st. wykł. Waldemar Karst (inscenizacja i reżyseria), prof. Tadeusz Zathey (kierownictwo muzyczne i klawesyn), st. wykł. Anna Danielewicz (współpraca muzyczna i fortepian) oraz st. wykł. Teresa Tołłoczko (konsultacja językowa; przedstawienia śpiewano bowiem w oryginalnej, włoskiej wersji językowej); do stworzenia scenografii Słoniowską.

nować w sobie tę jakże cenną wrażliwość młodzieńca, cechę skądinąd sa-

Dość powiedzieć, że już niecały miesiąc później czołowi wykonawcy studenckiego „Wesela”: Aleksandra Kurzak,

mego Mozarta, która zdaje się przecież być w ogóle podstawowym kluczem do rozumienia jego muzyki.

zaproszono

Małgorzatę

Jacek Jaskuła i Agnieszka Sobocińska, mieli nader wyjątkową okazję zaprezen-

towania się w Muzeum Narodowym w spektaklu Opery Wrocławskiej. A było to ekscytujące także dlatego, że nasza „wschodząca gwiazda” - Aleksandra

ka (Hrabina Almaviva), Jacek Jaskuła iBartłomiej Misiuda (Hrabia Almaviva),

Kurzak mogła w nim wystąpić u boku swojej znanej marny, Jolanty Żmurko

-Aleksandra Kurzak i Małgorzata Wagiel

(Hrabiny).

CHOPIN Grażyna Pogorzały Dnia 19 marca 1999 r. odbyła się wnaszej Akademii pierwsza audycja umuzykalniająca dla dzieci i młodzieży pt. „Chopin w muzyce i poezji”. Wykonawcami byli studenci Wydziału Wychowania Muzycznego, występujący w charakterze pianistów, wokalistów, akompaniatorów i recytatorów.

Idea zorganizowania cyklicznych koncertów o charakterze programowym powstała z inspiracji prof. Zofii Urbanyi- Krasnodębskiej, a realizacji podjęła się niżej podpisana przy współpracy Kate14

Springer (Antonio), Grzegorz Szach-

GAME grudziu] 1999

Osobiście bardzo się cieszę, że studenci

Wydziału mieli możliwość uczenia się Mozartowskiego teatru operowego u tak wybitnych i doświadczonych artystów, jak Waldemar Karst (pierwszy tancerz, co warto tu przypomnieć, Opery Wrocławskiej) oraz obchodzący ostatnio jubileusz 30-lecia pracy artystycznej, Tadeusz Zathey. Waldemar Karst uwrażliwił naszą młodzież na plastykę scenicznego ruchu; wyrazistość, ekspresję isemantykę teatralnego gestu, logikę wbudowie koncepcji postaci, jak też dramatyczne współdziałanie w scenach zespołowych - wszystko to zaś w idealnej harmonii z genialną muzyką Mozarta i w najlepszym, konwencjonalnym guście. Z kolei Tadeuszowi Zatheyowi wciąż udaje się pięknie, pomimo owych trzydziestu lat pracy, zachować i pielęg-

dry Edukacji Muzycznej. Kierownik Katedry, adiunkt Helena TomaszekPlewa, zorganizowała nam wdzięczną widownię (czwartoklasiści ze Szkoły Podstawowej nr 70), a całość poprowadziła - znakomita jako konferansjerka - st. wykł. Iwona Polak. Audycja składała się z dwóch części: prezentacji utworów połączonej 2 kcmentarzem słownym oraz quizu z nagrodami, sprawdzającego wiadomości iwrażenia z koncertu. Nasi shidenci -mimo ogromnej tremy, wynikającej zbraku doświadczeń estradowych _zaprezentowali wysoki poziom wykonawczy, dlatego też tego typu występy są dla nich doskonałą praktyką. W przyszłości planujemy rozszerzenie udziału studentów 0 organizację i prowadzenie tych audycji, co wzbogaci ich przygotowanie zawodowe do przyszłej pracy pedagogicznej. Jak się okazało, zapotrzebowanie na tego typu koncerty jest ogromne.

Osobiście bardzo się cieszę, że i w bie-

żącym roku akademickim 1999/2000 Waldemar Karst oraz Tadeusz Zathey przygotowują ze studentami Wydziału Wokalnego ostatnie sceniczne arcydzieło Mozarta, singspiel „Czarodziejski flet” (z Aleksandrą Kurzak jako Królową N0cy). Gdyby jednak tym razem udało się to zrobić z orkiestrą...

Gdyby udało się zorganizować więcej niż jeden koncert w semestrze - i tak byłaby to przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Wszystko zależy od możliwości czasowych przygotowania odpowiednich programów naszych studentów, jak również od włączenia się do współpracy kolegów instrumentalistów uczących na naszym Wydziale. Zainteresowanie i zaangażowanie młodych słuchaczy - którzy wykazali się dużą znajomością tematu - było tak wielkie, że po zakończeniu audycji dwoje z nich zaprezentowało swoje umiejętności przy fortepianie na estradzie Akademii. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie, wyrazili duże zainteresowanie uczestniczeniem w następnych koncertach. Audycja została powtórzona W listopadzie, a wprzyszłości planujemy podjęcie nowych tematów. Wszystkich chętnych zapraszamy do udziału i współpracy.


O LECHONIII I MUZYCE

dyr. Bogusławy Orzechowskiej, „Puellae

przygotowana przez żonę kompozytora -

Cantantes” Liceum Muzycznego we Wrocławiu pod dyr. Grażyny Rogali-Szczerek,

Ewę Laprus. Był również konkurs; jury pod przewodnictwem prot. Witolda Sza-

„Con Forza” Szkoły Muzycznej I i II sto-

lonka oceniało chóry i interpretacje utwo-

w słulecie urodzin

Janusza Lipińskiego, Akademicki Zespół

Iwona Polak Nie było to pierwsze spotkanie publicz-

ności wrocławskiej z poezją Iana Lechonia i muzyką Lucjana Laprusa. Monumentalne koncerty muzyki chóralnej wrocławskiego kompozytora, dyrygenta i pedago-

pnia w Ostrowie Wielkopolskim pod dyr.

Politechniki Śląskiej w Gliwicach pod dyr. Krystyny Krzyżanowskiej-Łobody, „Polifonia” Uniwersytetu im. A. Mickie-

wicza w Poznaniu prowadzony przez Beatę Szczepanowska-Szymańska i „Con Vigore” Zespołu Szkół Muzycznych

z Łodzi pod wodzą Andrzeja Ryłko.

rów do tekstów Lechonia. Nasz chór „Feichtinum” zdobył II nagrodę (ex aequo z Akademickim Zespołem Muzycznym

Politechniki Śląskiej w Gliwicach); otrzymał również specjalne wyróżnienie Kompozytora za Litanię. Muzyka Lucjana Laprusa jest doskonałym nośnikiem poezji: prosta, nastrojowa, ekspresyjna, podkreśla jej walory wzboga-

już tradycją. Tym razem był to „Uroczysty

Zaprezentowano 28 utworów Lucjana Laprusa, z czego 13 stanowiły kompozycje do tekstów I. Lechonia (pozostałe oparte były na poezji m.in. Kochanowskiego,

koncert z okazji IDO-lecia urodzin Iana Lechonia”. W majowe południe w Auli

Ujejskiego, Staffa, Gałczyńskiego, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Broniewskiego,

je tę muzykę w czasach niezbyt łaskawych dla muzyki i poezji. Dzięki temu zarówno

Leopoldyńskiej Uniwersytetu Wrocław-

Iwaszkiewicza). Było interesujące „Słowo o Lechoniu” Doroty Kanaty, barwna wystawa o życiu i twórczości Iana Lechonia

młodzi wykonawcy, jak i publiczność mają

okazję odkrywania na nowo piękna polskiej poezji i muzyki chóralnej.

Muzycznej - prawykonanie Mszy Miste-

akademickiego, który od samego początku uczestniczy w koncertach wielkopostnych i dobrze się im przysłużył. Całości oprawy muzycznej dopełniła zaś Akademicka Orkiestra Symfoniczna, która od kilkudziesięciu już lat- wraz z rozwojem swej Almae Matris, wrocławskiej Akade-

ga do tekstów poetów polskich stają się

skiego wystąpiło 6 chórów: „Feichtinum”

Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod

„Koncerty Wielkopostne" z udziałem muzyków

naszei Akademii śłaiq się jednym ze sposobów jednoczenia środowiska akademickiego Wrocławia.

rwólgzmv WSPOLNIE 'rę TRADYCJĘ

rium Krzyża Świętego, skomponowanej przez Andrzeja Nikodemowicza. Andrzej Nikodemowicz, kompozytor, pedagog i pianista, urodził się we Lwowie w 1925 r. W tamtejszym konserwato-

rium odbył gruntowne studia muzyczne z zakresu kompozycji u prof. Adama Sołtysa ipianistyki u prof. Tadeusza Majerskiego. Większość swego twórczego życia spędził we Lwowie, pracując jako kompozytor ipedagog w macierzystej uczelni. Do Polski przyjechał dopiero w 1980 r., gdy nękany represjami ówczesnych władz ukraińskich, został pozbawiony pracy. Osiadł w Lublinie i rychło związał się ze środowiskiem uniwer-

syteckim UMCS-u i KUL-u, gdzie - jako emerytowany profesor - nadal pracuje.

Andrzei Ostoia-Solecki

Od razu wyjaśniam: chodzi o tradycję

Koncertów Wielkopostnych. Bo taki właśnie koncert po raz czwarty z rzędu zorganizował Zakład Usług Socjalnych Politechniki Wrocławskiej w Niedzielę Palmową wkwietniu tego roku. Było to znaczące wydarzenie artystyczne w skali nie tylko Wrocławia. W kościele św. Ignacego Loyoli przy ul. W Stysia, pięknej świątyni ojców jezuitów znanych z przychylności dla dobrej muzyki, miało miejsce - pod auspicjami Kolegium Rektorów Wyższych Uczelni Wrocławia, awszczególności pod honorowym protektoratem Ich Magnificencji Rektorów: Uniwersytetu, Politechniki i Akademii

Do udziału w koncercie dyrygent Alan Urbanek zaprosił następujących solistów: absolwentkę Akademii Muzycznej w Łodzi - Bożenę Hausman (sopran) oraz wrocławian: Tadeusza Pszonkę (tenor) iBogdana Makala (baryton). Solistom-

-muzykom towarzyszył aktor Robert Kowalski (absolwent wrocławskiej PWST), który wokalne partie tekstów Marka Skwarnickiego śpiewane przez Chór „Gaudium” (świetny, wielopokoleniowy zespół śpiewaków z wielu uczelni Wrocławia, działający przy Uniwersytecie pod kierunkiem Alana Urbanka) dodatkowo recytował, .czym nie tylko przy-

bliżył tę poezję, ale także - swą skupioną,_ refleksyjną interpretacją - pogłębił jej przeżywanie... Należy w tym miejscu ponadto podkreślić, że „Gaudium” jest jedynym zespołem wrocławskiego środowiska

cając interesującymi współbrzmieniami. Cieszy fakt, iż tak wiele chórów prezentu-

mii Muzycznej - wznosi się na coraz wyższy poziom artystyczny.

Na koniec kilka słów jeszcze mego osobistego przesłania. Tytułując` ten szkic „Twórzmy wspólnie tę tradycję..." pragnę zaapelować o pomoc przy organizacji po-

dobnych koncertów w przyszłości do społeczności akademickiej całego wrocławskiego środowiska. Przede wszystkim zaś pragnę zachęcić chóry studenckie do czynnego w nich udziału. Myślę też, że wrocławscy kompozytorzy nie pozostaną

obojętni wobec takich okazji artystycznych i zdarzeń kulturowych, jakie stwarzają koncerty wielkopostne, czy muzyka religijna w ogóle. Bo - jak zachęcają teolodzy i muzykolodzy, znawcy śpiewu liturgicznego i związanych z tym tradycji wokalnych - śpiew jest najdoskonalszym sposobem na zapewnienie słowu godnej formy jego głoszenia Andrzej Ostoja-Solecki jest absolwentem i pracownikiem Politechniki Wrocławskiej. [est animatorem kultury iopiekunem twórczości artystycznej młodzieży studenckiej, zwiazanym przede wszystkim z chóralistyka amatorska i pismami studenckimi. GAMa i ma

15


cI-Iómr i ORKIESTRA Wydziału Wychowania Muzycznego

na estradzie koncertowei Halina Wieniawska-Michalczyk

Koncert w Oratorium Marianum W ramach przewodu kwalifikacyjnego I stopnia asystent Jolanty Szybalskiej-Matczak (dyscyplina artystyczna „prowadze-

nie zespołów”), w dniu 10 marca 1999 r. odbył się koncert w Oratorium Marianum Uniwersytretu Wrocławskiego. Uczestniczyły chóry: „Feichtinum”, Chór im. St. Krukowskiego, Chór Kameralny „Cosonanza”,

Chór Uniwersytetu Wrocławskiego „Gaudium” oraz Orkiestra Smyczkowa Wy-

działu. Utwory chóralne a cappella (część pierwsza koncertu) urozmaicały fragmenty solowe (Jarosława Walczak-Prus, stu-

dent Łukasz Zagrobelny) oraz gitarowe

(studentka Katarzyna Leszczyńska). Miało również miejsce prawykonanie pieśni

MAŁYCH FORM INSTRUMENTALNYCH Katedry Instrumentów Dętych i Perkusii

słów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. lemnis (tzw. Spatzen Messe) W A. Mozarta

Studenci Wydziału Wychowania

w wykonaniu

Muzycznego w Dortmundzie Już po raz drugi grupa naszych studentów (K. Janik, Sł. Kośmider, B. Siegel, K. Słu-

orkiestry

smyczkowej,

chórów i solistów (J. Walczak-Prus, Maria Zawartko, Tadeusz Pszonka i Bogdan

Makal). Dzieło to wieńczyło udany koncert przewodowy dyrygentki Jolanty Szybalskiej-Matczak, która w wyniku tego bardzo pozytywnego przewodu awansowała do stopnia adiunkta.

Koncertv dvplomowe studentów Wydziału Wychowania Muzycznego Niesłabnącym powodzeniem cieszą się koncerty dyplomowe studentów Wydziału Wychowania Muzycznego, które zwyczajowo odbywają się w końcu maja, w tym roku w dniach 25. i 26. tego miesiąca. Słuchacze gorąco oklaskiwali

młodych dyrygentów, chóry a cappella, sympatyczny Zespół Instrumentów Orffa, jak również występ orkiestry w drugiej części koncertu. Odnosi się wrażenie systematycznego wzrostu poziomu umiejęt-

ności dyrygenckich naszych absolwentów, zaś programy dyplomowe stają się bardziej różnorodne i ambitne. Niemała wtym zasługa pedagogów uczących dyrygowania. Cieszy zacieśniająca się współpraca z Wydziałami: Wokalnym

konałe wrażenie. Wszyscy okazali się bardzo przyjaznymi, sympatycznymi mło-

dymi ludźmi i byli bardzo muzykalni."

Kronikę działalności zespołów zwiazanych z Katedra Chóralistyki i Prowadzenia Zespołów uzupełnia relacja z obozu chóralnego w Międzywodziu (str. 20-21) oraz

sprawozdanie z koncertu kompozytorskiego prof. Lucjana Laprusa (str. 15).

żaden z nich nie przekroczył progu

22 punktów, jury postanowiło nie przyznać pierwszej nagrody. Nie znaczy to jednak, że tegoroczny konkurs stał na niskim poziomie. Przeciwnie, było wiele bardzo dobrych wykonań, których - jak sądzę -nie powstydziłaby się żadna uczelnia

punktów. Średnia z obu etapów decyduje 0 końcowej ocenie uczestników i rozdziale nagród. Tegoroczny Konkurs Małych Form Instrumentalnych odbył się w dniach 24 - 25 kwietnia. Po przesłuchaniu blisko czterdziestu uczestników, do drugiego etapu dopuszczono dwunastu - w tym aż sześciu klarnecistów. Nagrody i wyróżnienia otrzymali: II nagrodę ex aequo: Michał Kowalski (klasa klarnetu prof. Jana Tatarczyka)

utworzenia, tj. od 1980 roku. Jest to im-

III nagrodę ex aequo: Anna Chudzio Sławomir Cichor (klasa trąbki adiunkta Igora Cecocho) i Marcin Wróbel (klasa

również studenci pierwszego i piątego roku. Na program składają się dwa krótkie (nie przekraczające 10 minut) utwory, wyzna-

klarnetu prof. Mieczysława Stachury) wyróżnienia: Mateusz Feliński (klasa rogu adiunkta Wiesława Grochowskiego), Wojciech Merena (klasa oboju adiun-

czone przez pedagogów poszczególnych specjalności. Regulamin przewiduje, że

kta Waldemara Korpaka), Jarosław Pod-

GAMa

udział w międzynarodowym obozie chóralnym „Campus Cantat” Uniwersytetu w Dortmundzie, wykonując z orkiestrą i solistami oraz międzynarodowym chórem oratorium Paulus Felixa Mendelssohna, Nasi studenci uzyskali bardzo dobrą opinię, nadesłana do uczelni na ręce prof. Zofii Urbanyi-Krasnodębskiej przez szefa tej imprezy, prof. Willi Gundlacha, Oto jej fragment: „,..nasz Tydzień Muzyczny był znowu wielkim sukcesem, a Pani studentki i studenci wywarli tutaj dos-

nego, wyraża swoją opinię za pomocą

preza dwuetapowa, obowiązkowa dla studentów drugiego, trzeciego i czwartego roku, ale mogą w niej uczestniczyć

mitia) :5/99

pianek, T. Wertelecki, W Żdżarski) wzięła

prowadzący zajęcia z przedmiotu głów-

i Piotr Misiarz (klasa fagotu prof. Czesława Klonowskiego)

zawierać współczesne techniki wykonawcze. Preferowane są utwory polskich kompozytorów. Jury, w którym zasiadają pedagodzy naszej katedry samodzielnie

iInstrumentalnym, czego wyrazem jest uczestnictwo studentów tych wydziałów w koncertch dyplomowych.

Po przerwie zabrzmiała Missa Breois et So-

Konkurs Małych Form Instrumentalnych jest organizowany przez Katedrę Instrumentów Dętych i Perkusji od chwili jej

przynajmniej jeden z utworów powinien

16

Poemat o Chrystusie dziecięcym - kompozycji prof. Zofii Urbanyi-Krasnodębskiej do

(klasa fletu prof. Jerzego Mrozika),

siadlik (klasa klarnetu prof. Mieczysława Stachury). Ze względu na

bardzo małą różnicę

punktową między najlepszymi instrumentalistami, a także z uwagi na fakt, że

muzyczna w naszym kraju. Potwierdze-

niem tej opinii niech będzie fakt, że zdobywca III nagrody - Marcin Wróbel, niedługo potem, wykonując te same utwory podczas III Festiwalu Klarneto-

wego w Piotrkowie Trybunalskim, tam również otrzymał trzecią nagrodę, a przecież konkurował z najlepszymi studentami w kraju. Konkurs Małych Form lnstrumentalnych jest konkursem specyficznym, ponieważ instrumentaliści biorący w nim udział reprezentują różne specjalności. Jury oceniając ich umiejętności zwraca przede wszystkim uwagę na warsztat instru-

mentalisty, czyli intonacje, artykulację, estetykę dźwięku, biegłość techniczną, ale również interpretację. Sukces odnoszą

jedynie ci wykonawcy, którzy grając nieznane i niejednokrotnie trudne w odbiorze współczesne kompozycje, robią to na tyle przekonywająco, by zyskać uznanie jurorów i licznie zgromadzonej pub liczności. -


Świeży powiew jazzu

Od lewe/'1 Aleksander Mazur, Magdalena Falewicz, Agnieszka Kaczmarek, Olga Olech I Alaksandra Osiecka (lol. Arkadiusz Podstawka)

we wrocławskiei

cert z cyklu Scena Iazmwa w Centrum Sztuki

Akademii Muzycznej

”Impart” we Wrocławiu. W dniach 4-6 czerwca 1999 zespół wystąpił w ramach wymiany kulturalnej między

DUZO

Dolną Saksonią a Województwem Dolnośląs-

HUMORU

I uiszcza wrąca CIĘŻKIEJ PRACY Opracowała

Ewelina Niewiadomska ”The Sound Office” to niecodzienny i wspaniale zapowiadający się żeński kwartet wokalny, który tworzą: Aleksandra Osiecka,

Olga Olech, Agnieszka Kaczmarek, Magdalena Falewicz - studentki Wydziału Wychowania Muzycznego wrocławsldej Akademii Muzycznej. Nieustannie pracują nad "superbrzmieniem”, szukając inspiracji w takich zespołach, jak orkiestra Glenna Millera, Lam-

bert & Hendricks & Ross-trio, Novi Singers czy Manhattan Transfer; eksperymentują

również na niwie kompozytorskiej, aranżerskiej oraz autorskiej. Niedługo ukaże się ich pierwsza płyta. 0 początkach i współpracy z zespołem opowiada Aleksander Mazur - znakomity muzyk jazzowy, prowadzący także zajęcia w naszej uczelni; kompozytor, aranżer i opie-

kun artystyczny grupy:

Kilka lat temu stworzyłem formację o nazwie ”kwartet wokalny żeński”- zjawisko to zaistniało przy Wydziale Wychowania Muzycznego, ale grupa rozradła się, gdy dziewczęta skończyły studia. W chwilę potem powstała następna,

w składzie: Magdalena Skrzypek, Magdalena Żuk, Joanna Gałka , Blanka Mikłaszewska. Ten

właśnie laoartet wedle mego uznania miał być zespołem o wielkiej przyszłosci, łączył w sobie ogromna dozę talentu i właściwy dobór głosów.

Podjęliśmy zatem poważną współpracę: ja zacząłem aranżować, a dziewœyny - śpiewać. Niestety ich entuzjazm ustawał w miarę upływu

czasu. Przez cały ten czas, zreszta od wielu lat, prowadziłem we wrocławskiej Akdemii Muzycznejfakultatywne zajecia z zakresu podstaw impro-

wizacji jazzowej i muszę przyznać, że przewinęło się przez nie wiele osob; wśród nich: Aleksandra Osiecka, Olga Olech, Agnieszka Kaczmarek i Ma-

gdalena Falewicz, które to pwnego pięknego dnia

przyszły do sali C01 i oznajmiły mi, że chcą

Otrzymały próbna aranżację i za tydzien czy dwa zaśpiewały mi kilkadziesiat taktów, oczekując na werdykt. Ponieważ w moim zwyczaju nie leży przekreślanie szans, dlatego chyba przez następna godzinę objaśniałem im jak ogromny może być stopień trudności i jak ciężka czeka je praca

w dążeniu do oszagnięcia wysokiego poziomu, a tylko taki mnie interesował, Jako wzór postawiłem im grupę “Manhattan Transfer” wyobraziwszy sobie, że będą musiały intensyamie pracować przez jeden rok, aby osiagnać 10 % poziomu tej rewelacyjnej grupy. Tak

więc, według matematycznych obliczeń, dosięgnięcie ich pułapu zajęłoby im około 10 lat ciężkiej

pracy. Czułem jednak, że obcując z muzyka - sztuka, w której rozwoju nic nie da się przewidzieć, wcale nie mogę mieć pewności, że moje stu-

dentki odniosa upragniony sukces. Mimo tej niezbyt optymistycznej wizji cztery

młode wokalistki tak entuzjastycznie iz prawdziwa pokora wobec muzyki podeszły do współpracy, że okazała się możliwa realizacja najtrudniejszych

aranżacji. Grupa “Sound Ofice” w chwili obecnej potrafi zaśpiewać z pamięci około 35 bardzo trudnych aranżacji, przy czym w repertuarze ma ich jeszcze więcej. Jeżeli jakaś nieczysta siła nie spowoduje zmiany kursu i sposobu bycia czterech pań, to prawdopodobnie po kilku latach osiagniety poziom będzie

Na sukcesy nie trzeba było długo czekać. Istniejący od czerwca 1996 roku żeński kwartet wokalny zadebiutował podczas koncertu karnawałowego w Sali Teatralnej wrodawskiej Akademii Muzycznej. Jednak pierwszy samodzielny koncert, podczas którego zespół ”The Sound Office” dał się poznać wrocławskiej publiczności w nowym - autorskim repertuarze, miał miejsce 30 kwietnia 1998 r.

w znanym wrocławskim Klubie Jazzowym

razem śpiewac' Nie miałem wówczas absolutnie entuzjazmu do poprowadzenia takiego zespołu, ale

”Czarny Salon”. Zaraz potem, 8 maja, 2 dużym powodzeniem wokalistki wystąpiły na

nieomal błagalne miny moich studentek spowodowały, że postanowiłem sprawdzić ich możliwości.

Festiwalu Jazzowym ”Jazz nad

Odrą”,

a w październiku tego samego roku dały kon-

kim podczas festiwalu “Music in Town”, odbywającego się już po raz trzeci w Hamburgu pod patronatem prezydenta Dolnej Saksonii Gerharda Glogowskiego; naszym wokalistkom towarzyszyło trio w składzie: Kuba Olejnik (b), Tomek Próchnicki (ts) oraz Aleksander Mazur (kbds). W programie kwartetu ”The Sound Office” znalazły się standardy będące jednocześnie materiałem pochodzącym z debiutanckiej płyty zespołu. Krążek zatytułowany “Moonlight Serenade” wydany został przy znacznej pomocy Samorządu Miasta Wrocławia. Nagrania odbywały się w Blue Saw Studio Krzysztofa Orłowskiego w Oleśnicy od grudnia 1998 do czerwca 1999 roku; młodym artystkom towarzyszyło rewelacyjne Trio Andrzeja Jagodzińskiego, całość wzbogacały dodatkowo aranżacje Alaksandra Mazura. Podczas Festiwalu Jazzu Tradycyjnego ”Złota Tarka”, odbywającego się w Iławie w sierpniu tego roku, cztery utalentowane wokalistki zaśpiewały na jednym koncercie wraz ze znaną angielską grupą klarnecisty Ackera Bilka. Po ich koncercie krytyka zgodnie orzekła, że

kwartet ”The Sound Office” nie boi się już bardzo trudnych patrii wokalnych. Dowodem tej opinii stanie się z pewnością płyta, która ukaże się na rynku dopiero w styczniu 2000 r, ale za to zostanie wypromowana

z dużą pompą, gdyż stanowić będzie dodatek do międzynarodowego profesjonalnego czasopisma Jazz Forum. Obserwując szybko i owocnie rozwijającą się karierę jazzową czterech studentek Aleksandra Mazura chciałoby się wypomnieć mu te

chwile zwątpienia i wahania towarzyszące początkom ich współpracy. Nie sprawdziły się przewidywania nauczyciela o dziesięciu długich latach potrzebnych im do osiągnięcia sukcesu. Znacznie szybciej, bo już w tym roku, wokalistki mogły wręczyć swą świeżą

jeszcze płytę członkom zespołu ”Manhattan Transfer”, który 9 listopada występował z koncertem w Warszawie. Na koniec zapytałam pana Aleksandra Mazura, jak wygląda intensywna praca zespołu ”od

kuchni" To jest najtrudniejsza forma muzykowania, gdyż nie ma możliwości wymienienia kogokolwiek na

kogokolwiek, a już na pewno nie jest łatam trafić na dni, w których wszyscy dobrze się czuja.

Próby odbywają się w ten sposób, Że dziewczyny áoicza wykorzystujac każda wolna chwüę, umawiajac się we dwie, trzy lub cztery. Niezależnie od tego 2 razy w tygodniu spotykamy się w mojej pracowni na 5, 6 godzin i na przemian albo pije-

my herbatkę i się śmi@emy, albo ostro pracujemy. Podczas koncertów zespół ”The Sound Ofice” występuje zamiennie: z duetem Aleksander Mazur (kbds), Kuba Olejnik (b), z Kwartetem lub Big-

Bandem Aleksandra Mazura. Nasze motto brzmi:

dużo humoru i jeszcze więcej ciężła@ pracy!” GAMa

12


.

tyku

Współpraca międzynarodowa Akademii w ramach programu SOCRATES

STUDIA PONAD GRANICAMI Anna Wawrzaszek W ubiegłym roku akademickim niektóre

kładem nt. Nowa muzyka w Niemczech

osoby, zarówno z grona pedagogów, jak

-historia i perspektywy, H. Ch. Stein-

istudentów, skorzystały z możliwości wyjazdów zagranicznych, jakie od niedawna otworzyły się dzięki przystąpieniu naszej Akademii do programu SOCRATES-ERASMUS. Celem tego programu, prowadzonego przez Unię Europejską, jest m.in. dofinansowanie wyjazdów pracowników i studentów wyższych uczelni do innych placówek tego typu, znajdujących się w krajach europejskich. W ramach wymiany naszą Akademię odwiedzili pedagodzy holenderscy i niemieccy oraz student z Holandii. Współpraca ta pomyślnie się rozwija i ma coraz szerszy zasięg. Jeszcze w tym roku akademickim przyjadą do nas: dr S. Weiss z Hochschule für Musik w Dreźnie z wy-

höfel z Hochschule für Musik w Weimarze ~ 2 wykładem dotyczącym dyrygowania. Z tej samej uczelni przyjedzie też A. Schmidt, który poprowadzi warsztaty poświęcone muzyce XX wieku. Z Konserwatorium w Enschede przyjadą: dobrze nam znany K. Woodward z wykładem dotyczącym dyrygowania, a także A. Haewarsztatami dotyczącymi muzyki XX w. iwspółczesnych technik śpiewu (Schönberg, Messiaen, Cage, Berio, Poulenc). Na

kilkumiesięczne stypendium przyjedzie też z Enschede student z klasy gitary. Z grona naszych pedagogów na tygodniowe warsztaty wyjadą dwie osoby; jedną z nich będzie asystent Krzysztof Pełech.

za górą, za rzeką... Katarzyna GłoWicka a właściwie to całkiem blisko, bo jakieś 900 km na zachód, leży piękna kraina zwana

spore, lecz droższe „study rooms”. Wydaje się to bardzo uzasadnione przy tej różnorodności kulturowej, jaką spotkać można

Holandią - maleńkie` domki, wąskie uliczki,

w„Macandrze”. Trudno by było mieszkać

zielone parki i kwiaty.

np. z kimś, kto nie przestawił się jeszcze na inną strefę czasową (niektórzy Indonezyjczycy gotują obiad około 23:00) albo 2 przybyłym ze Sri Lanki amatorem dodawania

Dzięki

programowi

„Sokrates-Erasmus”

przy Komisji Europejskiej miałam przyjemność przebywać na stypendium w Conservatorium Enschede, co także czeka niektó-

czosnku do każdej potrawy. Słowem - „Ma-

rych z naszych studentów. Miejscowość leży bezpośrednio przy granicy niemieckiej (jest to korzystne ze względów cenowych - większość produktów jest droższa w Holandii niż w Niemczech). Enschede to siódme co do wielkości miasto w Holandii. Niestety, ' zostało poważnie zniszczone podczas wojny Jednakże znajdują się tu: ładny kościółi ry-

kabra” (tak „Macandra” została nazwana przez czwórkę Polaków) okazała się miejscem wymarzonym do szlifowania języka (w Enschede angielski jest obowiązkowy!), umiejętności kulinarnych i kontaktowania

nek, który wieczorami jest miejscem spotkań towarzyskich w licznych kawiarenkach i coffee shopach (uwagal czynne tylko do 24:00!) Nad miastem góruje wytworny hotel „Dish” i akademik zwany „Macandra” - może mniej wytworny, ale za to przytulny. Właśnie

18

Tymczasem zapoznajmy się z wrażeniami i radami udzielanymi kolegom przez studentów naszej Akademii: Katarzynę Głowicką, studentkę IV roku kompozycji, oraz Michała Kowalskiegor klarnecistę, studenta III roku Wydziału Instrumentalnego, którzy byli na stypendium w Enschede w poprzednim roku akademickim.

sztuki w ogóle, dobrze zna się na malarstwie

współczesnym i literaturze, ale także na psychologii i matematyce. Podczas mojego pobytu prowadził akurat wykłady dotyczące ` jego własnych kompozycji, mających powiązania z Polską, np. dzieł prawykonanych przez polskich artystów, kompozycji inspirowanej Malowanym ptakiem Kosińskiego albo utworu, którego pomysł powstania przyszedł Rowlandowi do głowy w naszym kraju. Być może był to ukłon w moją stronę. Zajęcia kompozycji wyglądają nieco inaczej niż we Wrocławiu. C0 dwa tygodnie mają

formę spotkań dla wszystkich zainteresowanych, nie tylko kompozytorów. Przychodzą także ci, którzy chcą studiować kompozycję w przyszłości lub po prostu „pisać dla siebie”. Omawiane są wtedy utwory Davida Rowlanda, inne wybrane przez niego pozycje literatury muzycznej oraz wyznaczone przez

profesora kompozycje studentów, co bardzo

na skraju cudownego, przepięknego parku, przywołującego wspomnienia wrocławskiego ogrodu botanicznego. Żyją tam na wolności zające, łabędzie i pawie.

utworu oraz pracy z wykonawcą. Raz w ty-

się z całym światem. Akademik znajduje się

Ale, ale, przecież pojechałam tam, by zdobywać wiedzę! Po tygodniu odpoczynku, przy-

„Macandra” stała się moim domem podczas

tych trzech letnich miesięcy. Mimo począt-

atmosfera. Profesorem kompozycji w En-

kowych niezbyt zachwycających wrażeń (cóż, nie wszyscy amatorzy nocnych hulanek pamiętali, by po sobie posprzątać...),

schede jest obecnie David Rowland. Z po-

okazała się miejscem przyjaznym. Każdy ma

naganny londyński akcent (polecaml). Ponadto posiada olbrzymią wiedzę z zakresu

GAMu

Grysko, Anna Chudzio i Łukasz Matuszczyk.

mobilizuje pozostalych do pracy. W tamtejszej muzycznej edukacji podoba mi się to, że prowadzący zajęcia skupiają się na tematach praktycznych, ściśle związanych z przyszłą pracą kompozytorską. Proponowano nawet zagadnienia dotyczące psychologii odbioru

padającego na trwające w Holandii w pierwszych dniach maja ferie, zaczęły się zajęcia w Konserwatorium. Panuje tam przyjazna

tu swój własny pokój, niektórzy nawet dość

Marcin Grabosz, Tomasz Borski, Anna Serafin, Barbara Janda, Ilona Perz, Jacek

nen z przeznaczonymi dla wokalistów

Daleko, daleko, Za siedmioma górami, za siedmioma lasami,

Spośród studentów na stypendium zagraniczne do Conservatorium Hogeschool Enschede w semestrze letnim zakwalifikowali się: z Wydziału Kompozycji i Dyrygentury - Alina Caputa, Agata Zubel, Michał Moc i Tadeusz Półról, a z Wydziału Instrumentalnego - Witold Pelc,

chodzenia Brytyjczyk, od ponad 30 lat mieszka w Holandii, niemniej zachował nie-

godniu profesor prowadził próby ze studiującymi w Enschede instrumentalistami przygotowującymi dzieła kolegów na cykliczne

koncerty kompozytorskie. Celem prób było nie tylko wyćwiczenie utworów, ale przede wszystkim właśnie pokazanie młodym twórcom metod pracy z wykonawcami oraz tego, jak wielką wagę należy przywiązywać do komunikatywnego zapisu partytury. Obowiązkowe zajęcia w sumie zabierają połowę mniej czasu niż we Wrocławiu, dlatego


5_

Michał Kowalski Zostałem poproszony o podzielenie się na

łamach „GAMy” wrażeniami ze stypendium w Holandii. Świadom dużego audytorium uczelnianego pisma, choć z pewną tremą, niniejszym to czynię. Wszystko zaczęło się ciekawie. Na jednych zzajęć akompaniamentu prof Jan Tatarczyk (mój nauczyciel klarnetu) przedstawił mi możliwość wyjazdu na stypendium naukowe do Enschede w Holandii. Osobliwe było to, że miałem się zdecydować niemal natychmiast, a wyjazd miał nastąpić za tydzień czy dwa. Zważywszy, że stypendium miało trwać trzy miesiące, narzucone tempo nawet dla studenta - kawalera było dość szybkie. Podjąłem jednak męską decyzję i zgodziłem dużo można pracować samodzielnie. Większość klas ćwiczeniowych nie jest zamykana

na klucz. Jeśli zjawiałam się odpowiednio wcześnie, nie miałam problemu z wybraniem odpowiedniej sali. A nie było to takie trudne, bo konserwatorium w tygodniu jest

otwarte od 8:30 do 20:30, w soboty od 9:00 do 13:30, a w niedziele jest zamknięte. Ponadto

przy każdej sali jest szczegółowa tabliczka z rozkładem zajęć, jakie będą się w niej odbywać w ciągu całego tygodnia, stąd nie ma przykrych niespodzianek

W konserwatorium już od progu witają nas przemiłe portierki - służące wszelką pomocą. Swobodny dostęp do internetu i, może niezbyt liczne, ale za to bardzo dobrze

ukierunkowane zbiory biblioteki i fonoteki zapewniają możliwość solidnego pogłębienia swoich wiadomości. A do tego biblioteka i fonoteka miejska, druga co do wielkości w Holandii, to istne „kopalnie złota”. Książki

i płyty, nie tylko po niderlandzku, ale także po angielsku, niemiecku i francusku, leżą na półkach, do których każdy ma dostęp. Na miejscu są maszyny ksero, komputerowy katalog zbiorów i (płatny) dostęp do internetu. Holandia zauroczyła mnie zielenią, czystością i uprzejmością. Maleńkie holenderskie miasteczka (Githoorn, Boek-in-de-Waterland, Kadwijk, Nadwijk, Lisse, Einkhvitzen,

Urk...) i duże metropolie (Haga, Delft, Amsterdam, Utrecht, Arnhem) to miejsca nie-

powtarzalne. I kiedy pani w przygranicznym sklepie w Słubicach odburknęła: „Złoty pięćdziesiąt!" nie zwracając uwagi na mój uśmiech, zatęskniłam za pogodnymi i przy-

jaznymi Holendrami.

się na wyjazd. W arkana sprawy wprowadziła mnie i jeszcze trzy koleżanki z naszej uczelni pani Agnieszka Syrek. Podpisaliśmy umowę z Fundacją Unii Eurpejskiej „Socrates”, finansującą -choć nie wahałbym się użyć słowa „dofinansowującą” - nasz pobyt i naukę w Holandii. Dostaliśmy pieniądze do ręki i jazda! Wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu okazało się, że mamy trochę czasu na aklimatyzację, gdyż właśnie trwała około tygodniowa przerwa w nauce. Przyzwyczajaliśmy się więc, każdy na swój sposób, do nowego mieszkania, miasta, klimatu. Nowych okoliczności wiele, więc potrzeba było silnej woli, by nie zapominać o celu naszej podróży, tym bardziej, ze perspektywa pierwszych zajęć .była dosyć odległa. Nadszedł jednak wreszcie dzień mojej pierwszej lekcji w Conservatorium Hogeschool Enschede, w klasie klarnetu docenta Petera Marcka Dijcksa. Współpraca z panem Dijcks'em była dosyć interesująca z kilku względów. Pozwolicie Państwo, że ograniczę się do względów merytorycznych. Mój nowy profesor okazał się dobrym klarnecistą, który w procesie nauczania bazował na mojej wyobraźni. Wynikało to może z tego, iż pracowaliśmy głównie nad problemami ekspresji. Muszę przyznać, że wskazówki wykraczały często poza kanony muzyczne, ocierając się o teatr. Można powiedzieć, że każda lekcja przynajmniej w części była już jak występ na estradzie. Taka dawka dużego wysiłku emocjonalnego łączona była z niemałym wysiłkiem intelektualnym, związanym z dość ciekawym, współczesnym repertuarem. „Starym polskim zwyczajem” zapomniałem wspomnieć o etiudach - co lekcja jedna zrobiona (oczywiście z wcześniejszym teatrem). Podsumowując - bardzo sobie cenię pracę z panem Dijcks'em. Dzięki niej ugruntowało się moje wcześniejsze

przekonanie, że praca pod okiem kilku dobrych profesorów pozwala poszerzyć horyzont twórczy, odnaleźć kontekst dotychczasowych doświadczeń czy odświeżyć swój zapał do pracy. Stypendysta przybywający do Conservatorium Enschede, poza zajęciami z przedmiotu głównego może również uczestniczyć w innych zajęciach. Aby jednak tak się stało, trzeba swą wolę odpowiednio wyrazić. Ia grałem także w zespole kameralnym, pracując nad Historią Żołnierza Igora Strawińskiego. Nasz wysiłek został uwieńczony koncertem, na którym oprócz wspomnianego repertuaru kameralnego wykonałem również Sonatę na klarnet solo holenderskiego kompozytora Rudolfa Escher'a. Brałem też udział w koncercie symfonicznym, w programie którego znalazła się I Symfonia Ludwiga van Beethovena, Koncert fortepianowy a-moll Edvarda Griega oraz Ballada na saksofon tenorowy i orkiestrę Franka Martina. Kolegom z Holandii `zazdrościliśmy dobrze wyposażonej biblioteki oraz stanowisk multimedialnych, choć obecnie i nasza Akademia dysponuje dobrymi warunkami w tym względzie. Konkludując, myślę, że udział w podobnym stypendium jest ważnym doświadczeniem życiowym. Muszę przyznać, że podczas pobytu w Holandii dużo się nauczyłem, a to głównie dlatego, że sam tego chciałem. Wybierającym się na podobne stypendia radzę się dokładnie zorientować, co będzie was czekało po powrocie na naszą uczelnię. Mam tu na myśli wszelkiego typu egzaminy, które trzeba zdać i do których, praktycznie rzecz biorąc, trzeba przygotować się podczas stypendium. Warto również przemyśleć kwestie finansowe. Po rozwiązaniu takiej łamigłówki trzeba wyrobić sobie dużą motywację i jechać zawalczyć.

Podczas zajęć w Canseiveton'um Hegeso/100l Enschede Od lewej: doceni Pele! Merck Dijcks, Menin - student klasy Ionepianu w Enschede i studenci nesze] Akademii: Alicia Karaś, Michał Kowa/ski.


INSTRUMENTY

DĘTE

dowcami kursów i tyluż naszych akompaniatorów brało w nich udział. Od V Kursu obsada pedagogów jest międzynarodowa. Wykładowcami z zagranicy byli m.in.: fleciści - Aleksander Korniejew z Moskwy

w Dusznikach Zdroiu

i Pieter Odé z Amsterdamu, klarnecista Diethelm Kühn z Berlina, fagocista Fritz Essmann z Düsseldorfu, trębacze - Timo-

Jerzy Mrozik Duszniki Zdrój $‑$‑ wąsko wijąca się mało-

wnicza miejscowość pomiędzy Górami Stołowymi a Górami Bystrzyckimi - przyciągają nie tylko mikroklimatem i wodami leczniczymi kuracjuszy, ale także Festiwalem Chopinowskim z ponad 50-letnią tradycją. Tutaj również spotykają się na kursach muzycznych wokaliści, pianiści imuzycy grający na instrumentach dętych. Każda grupa w innym czasie. Dęciści spotykają się tam od bez mała dwudziestu lat. Warsztaty prowadzone są w następujących specjalnościach: flet, obój, klarnet, saksofon, fagot, trąbka, róg, puzon, tuba

i dęte zespoły kameralne. Spotkania te, początkowo zwane „kursami interpretacji”, przybrały z czasem nazwę

„Wakacyjne kursy interpretacji w zakresie gry na instrumentach dętych”. To przydługaśne określenie, do autorstwa którego

dziś już nikt się nie przyzna, stało się nieaktualne, gdyż nie oddaje całej złożoności pracy na kursie. Uczestnikami pierwszych kursów - na po-

czątku lat osiemdziesiątych - byli przede wszystkim absolwenci i studenci polskich uczelni muzycznych. Wtedy wyjazdy na kursy zagraniczne nie były ani takie proste, ani tak tanie na ówczesną kieszeń Polaków, ani wreszcie tak liczne. Teraz

większość uczestników to uczniowie ostatnich dwóch lat średniego szkolnictwa muzycznego i studenci, zaś nasz kurs jest w dalszym ciągu atrakcyjny tak ze wzglę-

du na cenę, jak i kadrę wykładowców. Kursy są organizowane wspólnie przez Katedrę Instrumentów Dętych i Perkusji naszej Akademii Muzycznej oraz przez ich inicjatora - Wrocławski Oddział Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków. Ta symbioza dobrze służy rozwojowi całego przedsięwzięcia.

Kierownikiem artystycznym kursów - od pierwszego począwszy - jest piszący te

słowa. Kierownikiem organizacyjnym - także od samego początku -jest profesor Wilhelm Krzystek, który był również wielokrotnie wykładowcą w klasie puzonu i tuby. Od pierwszych lat istnienia kursów wykładowcami byli wybitni instrumentaliści i pedagodzy, w tym muzycy z Filharmonii Narodowej z Warszawy i Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (dziś NOSPR) z Katowic. Znaczny udział mają tu również pedagodzy naszej uczelni: dotąd ośmiu pedagogów było wykła20

GAMu 3mm 1599

fiej Dokszycer z Moskwy iHelmut Erb zWürzburga oraz puzoniści - Stephen Anderson z Kansas City i Wiktor Sumierkin z Sankt Petersburga. W 1999 r. XVII Kurs Interpretacji, który trwał od 3. do 14. lipca, miał już po raz kolejny wymiar międzynarodowy. Kilka

ostatnich kursów pomyślanych było jako polsko-niemieckie spotkania młodzieży muzycznej. W bieżącym roku prócz P0laków i Niemców uczestnikami byli rów-

nież Holendrzy i Włosi. Wykładowcami byli: prof. Jerzy Mrozik - flet (Wrocław), prof. Stanisław Malikowski - obój (Warszawa), prof. Diethelm Kühn - klarnet

(Berlin), prof. Czesław Klonowski - fagot (Wrocław), adiunkt Igor Cecocho - trąbka (Wrocław), prof. Michael Höltzel - róg (Detmold) oraz prof. Eckhard Treichel puzon (Düsseldorf). Niektóre ćwiczenia prowadzili również asystenci: Krystyna Gołaszewska - flet (Warszwa) i Lee Jong Cen - klarnet (Berlin), Akompaniatorami byli: prof. Jadwiga Lewczuk i st. wykł. Emilia Grażyńska-Stefanowicz z Gdańska oraz adiunkt Barbara Orłukowicz i wykł. Katarzyna Unterberger z Wrocławia. Uczestnicy kursu występowali na kilku wieczornych koncertach poszczególnych klas. Na zakończenie kursu odbył się koncert finałowy, w którym wystąpili najlepsi instrumentaliści z poszczególnych specjalności oraz zespoły kameralne. Do Dusznik na nasz kurs zapraszamy także nauczycieli gry na instrumentach dętych. Mają oni szansę uczestniczenia we wszystkich zajęciach, co jest doskonałą okazją, by wyjaśnić wątpliwości dotyczące wszelkich problemów związanych z grą na instrumentach dętych` W ramach kursu odbywają się również wykłady związane ze sprawami warsztatowymi, technicznymi i metodycznymi. _ Kurs wizytowała pani Krystyna Bykowska z Departamentu Szkolnictwa Artystycznego Ministerstwa Kultury i Sztuki, które jest głównym sponsorem kursu. Wspiera nas finansowo także Fundacja Współpracy Polsko - Niemieckiej, ze środków rządu

Republiki Federalnej Niemiec. Pobyt w Dusznikach Zdroju jest również

świetną okazją do wypoczynku. Doskonały klimat oraz możliwość wykonania drobnych zabiegów fizykoterapeutycznych ibalneologicznych dodatkowo uatrakcyjniają uczestnictwo w kursie.

MISTRZOWSKI KURS PIANISTYCZNY w DUSZNIKACH ZDROJU Jan Kubica Już po raz 23, tradycyjnie w drugiej połowie lipca (16-23.0799), odbył się w Dusznikach Zdroju Mistrzowski Kurs Pianistyczny, zorganizowany przez Wrocławski Oddział

Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków, przy współpracy Katedry Fortepianu

naszej Akademii Muzycznej, a także Urzędu Miasta iGminy w Dusznikach Zdroju. Współorganizatorem było także Biuro Organizacyjne Festiwalu Chopinowskiego

w Dusznikach Zdroju, gdyż kurs jest imprezą poprzedzającą ten festiwal. Kierownikiem artystycznym Kursu był prof. Włodzimierz Obidowicz - kierownik Katedry Fortepianu AM we Wrocławiu, zaś

cHo L studentów Wydziału Wychowania Muzycznego Jolanta Szybalska-Matczak

Czy wśród Czytelników znalazłby się w tej chwili ktoś, kto nie miałby ochoty przenieść się z szarego, chłodnego Wrocławia na wygrzaną słońcem plażę? Czy nie byłoby miło oddychać morskim powietrzem

i koić uszy jednostajnym szumem fal? Czy na przekór grudniowej szarudze wyobraŹnia podsuwa Państwu jakieś sympatyczne obrazy? Jeśli tak, to niniejsza relacja rozpoczyna się we właściwym klimacie, wtakiej bowiem letniej scenerii, w Międzywodziu w dniach 6 - 15 września tego

roku odbył się obóz chóralny studentów Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Wobozie mógł wziąć udział każdy student, któremu miłe jest muzykowanie

wchórze. Zgłoszenia przyjmowane były od początku drugiego semestru; w efekcie


funkcję Kierownika Organizacyjnego pełnił mgr Ryszard Drobaczyński - wiceprezes wrocławskiego oddziału SPAM. W Kursie wzięło udział 43 czynnych uczestników, atakże kilku biernych obserwa-

torów. Wśród uczestników czynnych znalazło się 7'pianistów zagranicznych, reprezentujących Japonię, Szwajcarię, Finlandię', Włochy i USA. Wykładowcami tegorocznego Kursu byli profesorowie: Bronisława Kawalla (Warszawa), Grzegorz Kurzyński (Wrocław, Poznań), Włodzimierz Obido-

wicz (Wrocław), Jerzy Sulikowski (Bydgoszcz, Gdańsk) i Tatiana Szebanowa (Warszawa). Zajęcia i wykłady odbywały się

waorku Chopina, w sali Fundacji Festiwali Chopinowskich, a także w świetlicy

Domu Wczasów Dziecięcych. Wykłady teoretyczne prowadzili: prof. Jan Kadłubiski

iprof. Lidia Kozubek z Warszawy, oraz prof. dr Leon Markiewicz z Katowic. Organizatorzy udostępnili uczestnikom

Dzień trzeci... i kolejne attucca.

czonych nieodpłatnie przez Fabrykę For-

lest ciężko.

tepianów i Pianin w Legnicy. Tak duża ilość

Każdy z nas był - psychicznie i fizycznie - przygotowany na to, że nie będzie łatwo, ale tego nikt

instrumentów dała możliwość komfortowej

się nie spodziewał.

pracy i Ćwiczenia wykładowcom iuczestnikom. Wszystkie instrumenty znajdowały się pod fachową opieką stroiciela Andrzeja

Nasza Kadra - zwykle bardzo miła i uśmiechnięta '- poza murami uczelni, pozbawiona kontroli 'wyższych Instancji, pokazała swoje prawdziwe, twarde oblicze. Oblicze dyrektorskie. ' Sągtrzy Osoby Dyrektorskie:

Mrugasa. Pod koniec kursu tradycyjnie odbyły się w Dworku Chopina koncerty, w których

~ Dyrektor do spraw kultury rodzimej i sięgania

doźrádeł (nie tylko głosem), $‑ Dyrektor do spraw języków obcych oraz dopracowywania szczegółów - Dyrektzn do spraw degustacji diety wysokokalorycznej izachwyłu. > Iest ciężko. Regulamin jest przejrzysty i surowo

wystąpiła większa część uczestników kursu.

W programach tych koncertów znalazły się utwory J. S. Bacha, I. Haydna, W A. Mozarta, F. Chopina, F. Liszta, S. Rachmaninowa,

WWW?-

a także W. Kilara, M. Magina i wielu innych 1. Wstajesz o makabrycznej porze (9.00). Iesz śniadanie, myjesz wszystko, co jest do umycia kompozytorów. `(chyba, że niezdążysz) Wysoki poziom prowadzonych wykładów 2. 9.25 Wychodzisz z dozna1 przez nieskończenie izajęć, kontakt z wybitnymi pianistami długie pięć minut idziesz na plażę. Tum już na . ipedagogami, okazja do porównania ?CiebieCzekają:. O Piasek ziębi ci stopy,u słońce pali plecy. swych umiejętności z innymi uczestnikami, $: :sięw płuca, a ty:-- wdychuj, wydychaj.

a także niepowtarzalna atmosfera dusznic-

zercijo'podpzeraj Tak,bysjuż nie opuścił żago,

kursu 4 fortepiany i aż 15 pianin, wśród

kiego uzdrowiska i Dworku Chopina to atrybuty przyciągające na kurs co roku

których było 7 instrumentów wypoży-

wielu młodych pianistów z całego świata.

trzon 22-osobowego zespołu stanowili studenci Wydziału Wychowania Muzycznego, a swych honorowych reprezentantów miał również Wydział Instrumentalny, Wydział Kompozycji, Dyrygentury iTeorii Muzyki, a nawet poznańska Akademia Muzyczna: gościnnie śpiewała

Ważnym wydarzeniem w trakcie obozu $J

z nami studentka tamtejszego Wydziału Rytmiki. Do Międzywodzia pojechali również pedagodzy Wydziału Wychowa-

nia Muzycznego naszej uczelni: adiunkt Marta Kierska-Witczak, st. wykł. Iwona Polak oraz pisząca te słowa. Zajęcia odbywały się dwa razy dziennie i trwały

łącznie 5 godzin. Obejmowały przede wszystkim pracę emisyjną, próby chóru, atakże wspólne słuchanie muzyki chóralnej różnych stylów i epok. W czasie trwania obozu przygotowanych zostało 20 utworów, od chorału gregoriańskiego poprzez muzykę renesansu ibaroku, muzykę cerkiewna, polską muzykę ludową,

aż do muzyki kompozytorów współczesnych. Efekty wspólnej pracy chór miał okazję zaprezentować na trzech koncertach. Pierwszy odbył się 11. września

wkościele parafialnym tziwnowie. Drugi miał miejsce dzień później w Międzywodziu, a trzeci był prezentacją obozowych dokonań przed wrocławską publicznością, którą wykonawcy zaprosili

do Muzeum Archeologicznego w dniu 13. października.

Nie wstałeś? Nie ma`cię? Świetnie!Kłośjaż na $‑. pàvno to zapamiętał. Wrdeusz do domu,\zabierasz tonę mute-

było również zaproszenie chóru na ognis-

nie poddaje WkuwaSZcerkiewna, dkćentetn słowa, wsuwasż obiad dwu- ` kompotem, szukaszw lodówce ula-

ko z udziałem przebywających w Między- $J y" lodów,którychj̀uż nie ma, bo Kadra też Wodziu na turnusie rehabilitacyjnym f „ubi stajesz się silniejszy, odporniejśzy, jest ci twiej Doczasam Kadrapozbawiona ostatniego dzieci niepełnosprawnych oraz ich rodzi- i `nadziani w osobie Dyrektora do sprawdegustacji ców` Warto podkreślić, że przy ognisku dietywysokokalorycznej i zuchwyła, przestaje

studenci naszej Akademii wykazali się rze ować się konwenansami. Na pocżątek wybiera „te silne emocjonalnie”i tworzy nowy dużym

zaangażowaniem,

przynosząc

odłam głosowy o którym będzie się mówiło „pań-

dzieciom swoim śpiewem i wspólnymi Ĺ

tenarozoie” Potem odkrywa nieznane num

dotąd ,zamiłowanie i zwraoując się do siebie per zabawami wiele radości. Spotkanie„Siostro latania" tudzież„Siostro Marto", twookazało się na tyle udane, że następnego rzy hdrMniszek oddających się zzamiłowaniem gorianoe dnia zaproszono chór na zabawę kończącą

turnus. Podczas obozu zorganizowana została wycieczka do Międzyzdrojów. Miały miejsce ‹

, zę'coraz bardziej podatni,cowidać na Kadryi słychac w okrzykach: „Dobrz , to właśnie chodziło!” Coraz mniej Chodzimy na plaze, wdychamy jod godzén z faktem, że `się nie` pochorajemy

róWnież spontaniczne i nieoficjalne wystę- , tym roku akademickim, odróżniamy rosyjski od py, kórymi zespół zjednał sobie sympatię oeetkiewnego, idziemy za akcentem słowa, mieszkańców Międzywodzia. Na zakoń- ' ą ,Jemy się nastrojom Doszła nawet do tego, czenie wszyscy uczestnicy obozu chóralchęć do śpiewania. Tworzą się grupy nego otrzymali pamiątkowe dyplomy. i $J ujące nad sobą poza wyznaczonymi godziI w ogóle coraz częściej wyglądamy, jakby Zarówno studenci, jak i pedagodzy, od- nas-to cieszyło. Złudne.. czuwając satysfakcję z efektów wspólnej dzimiąłyostatni wspolny adeezór pracy, wyrazili chęć uczestniczenia w po-

dobnym obozie w przyszłości. Mamy nadzieję, że uda nam się równie pomyślnie zorganizować II Obóz Chóralny w 2000 „i roku.

O wrześniowym kursie wokalistów przeczytać można w artykule Barbary Ewy Werner na stronie 11.

DAŁO SIĘ! KADRA [EST W ZMOWIE iEMNYMI MOCAMI! Odważyta się pokaary'rodem zŁysej Góry, rytualne stroje, tari-

;tatuażq których znaczenia, nikt nie mógł zro-

7- Ale my jesteśmy już po Ich stronie.

$‑ , czarty, strzygi, czarne wróżki, dziwne y, podejrzani panowie, piruet, zmaterializowanepory roku... Nasze diabelskie Siostry Przełożone osiągnęły *zamierzony cel. Bo* każdy z nas opuści obóz z westchnieniem; „BYŁO SUPER!”

V $J$‑

GAMu 21” mmm: z


KURSY, WYKŁADY, SEMINARIA...

1

Nie wymyślono jeszcze - i pewnie nigdy to nie nastąpi - uniwersalnej metody kształcenia muzyków. Jest to raczej niemożliwe, gdyż za dużo w tym procesie aspektów nieprzewidywalnych, uzależnionych od indywidualnych przypadków. Łatwiej sformułować pewne założenia, gdy idzie o formę tego procesu. W tym aspekcie przyjąć można, że ważną sprawą - przynajmniej na pewnym etapie kształcenia - jest systematyczna praca pod kierunkiem jednego pedagoga. P0zwala to jednoznacznie wytyczyć kierunek, w którym się podąża w trakcie nauki; jasno określić cele i środki, jakimi zmierza się do ich osiągnięcia. Praca zjednym pedagogiem nadaje edukacji

wyraźnie sprecyzowane kontury. Jednak z drugiej strony trudno sobie tę edukację wyobrazić bez impulsów z zewnątrz. Kontakty z autorytetami różnych dziedzin stają się bardzo cenne, a zetknięcie z nowymi poglądami i metodami - oczywiście w takiej proporcji, by nie naruszało to podstaw całego procesu nauczania - bardzo wzbogaca i rozwija. Dlatego też pedagodzy naszej uczelni dbają o to, by zapraszać do Akademii znaczące postacie ze świata muzyki i również sami są zapraszani do innych ośrodków akademickich. W ostatnim półroczu uczelnia nasza gościła sporo osób, które spotkały się ze studentami, dzieląc się znimi swoją wiedzą i umiejętnościami

Seminarium Zygmunta Kaczmarskiego

DAS WOHL'I'EMPERIER'I'E KLAVIER *- PRAWDA i M“ Agnieszka Trawczyńska

bardzo ściśle z filozofią. Muzyka odbierana była jako coś boskiego, gdzie zaciera się różnica między sacrum a profanum. Bardzo istotna była tu tzw. teoria sfer, według której wszechświat wypełniony jest specjalnymi wibracjami, sferami brzmienia idealnego,

pełnymi boskiej harmonii, a zadaniem

muzyki jest podkreślanie, poprzez użwanie niezakłóconych interwałów, jej naturualnej

W drugiej połowie maja br. Zakład Klawesynu, Organów i Akordeonu zorganizował dwudniowe seminarium na temat systemów nierównomiernej temperacji na instrumentach klawiszowych. Autorem seminarium był Zygmunt Kaczmarski,

kompozytorom, jak i wykonawcom. Było wiele specjalnych traktatów na ten temat, min. znane dzieło I. Matthesona „O charakterze tonacji”, w którym autor sugestywnie i barwnie opisuje każdą tonację, pisząc np.

najnowsze odkrycia fizyki potwierdzają ist-

adiunkt Akademii Muzycznej w Krakowie,

o C-dur: „surowa, bezpośrednia, zuchwała,

gdzie prowadzi klasę skrzypiec baroko-

wyrażająca spokojną radość”; o D-dur:

wych i zespołów kameralnych, a równo-

„tryumfalna, fanfarowa, radosna”; o f-moll:

cześnie jedyny w Polsce specjalista w dziedzinie historycznych instrumentów klawi-

„tragiczna, pełna smutku i samobójczych

szowych.

`

Ale już zupełną rewelacją był dla nas fakt,

Seminarium rozpoczęło się wykładem zatytułowanym „Systemy nierównomiernie

skiej, na klawesynach strojonych w różnych systemach. W drugiej części seminarium wszyscy zainteresowani mieli możność osobiście spróbować uzyskać odpowiedni interwał i nastroić instrument w wybranym stroju. Bolesny wysiłek na twarzach i zerwana struna klawesynu świadczyły, że nie było to zadanie łatwe Myślę, że po tym seminarium wielu instru-

myśli”.

czystości. (Nb. ciekawostką jest fakt, że nienie wibracji wszechświata.) Żywą ilustracją w trakcie wykładu były utwory wykonywane przez studentki

zklasy adiunkt Marty Czarny-Kaczmar-

w głębi duszy wykładu zbyt teoretycznego,

szeroko udokumentowany i poparty przykładami przez wykładowcę, że J. S$‑ Bach swój słynny cykl preludiów i fug „Das Wohltemperierte Klavier”, tradycyjnie już uważany za wprowadzenie systemu równomiernie temperowanego, skomponował

nużącego i mało związanego z problemami

w stroju nierównomiernym, według syste-

sowanych w tym czasie systemów tempe-

wykonawczymi, to na pewno spotkało ich

mu ówczesnego treoretyka A. WerckmeisIIa. Okazuje się, że wbrew temu, co się powszechnie uważa, system równomiernie temperowany nie był za czasów Bacha żadną nowością - był znany teoretykom

racji i znaczenia retorycznego utworu - na pewno bardziej świadomie i dojrzale zbu-

temperowane a charakter tonacji”. Jeżeli wśród licznie zgromadzonych słuchaczy znalazło się trochę osób obawiających się

miłe rozczarowanie. Już po pierwszej porcji

niezbędnych informacji teoretycznych, omawiających powstanie, różnorodność

i odmienne charaktery poszczegóhiych systemów temperacji, wykładowca przeszedł

do spraw, które dla większości słuchaczy, a już na pewno dla studentów, były zupełną nowością. Dowiedzieliśmy się na przykład, że w systemach nierównomiernie temperowanych (stosowanych aż do początku XIX wieku), w związku z różnorodnymi napięciami akustycznymi poszczególnych interwałów,

22

tonacji były doskonale znane zarówno

podczas kursów, wykładów i seminariów. Wśród zaproszonych osób znaleźli się: Krystyna Borucińska, Halina Czerny-Stefańska, Zygmunt Kaczmarski, Stefan Kamasa, Stanisław Malikowski, Bert Mütter ' (Austria), Olga Pasiecznik, Mirosław Pokrzywiński, Marian Rapczewski i Witold Szalonek. Z poniższych relacji dowiadujemy się jak przebiegały kursy prowadzone przez Halinę Czerny-Stefańska i Stefana Kamasę, jakim zagadnieniom poświęcony był wykład Mariana Rapczewskiego i jakie treści zawierało seminarium Zygmunta Kaczmarskiego (o kursie prowadzonym przez Olgę Pasiecznik przeczytać można w recenzji z jej recitalu, zamieszczonej na str. 12).

ikompozytorom już od czasów Mersenna (I poł. XVII w., przyp. red.), ale nie znajdował wśród nich uznania, gdyż nie realizował czystego harmonicznego centrum.

tylko wśród klawesynistów, ale także studentów teorii i wychowania muzycznego.

Szkoda tylko, że była to impreza jednorazowa. Szczególnie dla nas, klawesynistów,

znajomość tych zagadnień jest niezmiernie

ważna. Miejmy nadzieję, że będziemy mieć

iużywany przez Bacha i jego współczes-

jeszcze okazję do bardziej systematycznego doskonalenia naszych umiejętności w tej dziedzinie.

nych, umożliwiał używanie wszystkich

12 tonacji, a równocześnie uwypuklał ich indywidualny charakter i brzmienie, pod-

kreślając retorykę utworu.

charakter i brzmienie. W muzyce baroku znaczenie i charaktery poszczególnych

Dowiedzieliśmy się również, że za czasów

GAMa

duje swoją koncepcję wykonawczą. Kurs cieszył się dużym zainteresowaniem nie

Natomiast system Werckmeistra, ceniony

każda tonacja miała odrębny, indywidualny

;mm 1399

mentalistów pracujących nad utworem barokowym - mając świadomość znaczenia wybranej przez kompozytora tonacji, sto-

J.S. Bacha sztuka muzyczna związana była

Autorka relacji jest studentką drugiego roku Wydziału Instrumentalnego w klasie kluwesynu adiunkt Marty Czarny-Kaczmarskiej.


Kurs Haliny Czerny-Słefańskiei

NAD UTWORAMI FRYDERYKA CHOPINA

Marian Rapczewski gościem perkusistów

WYKŁAD O MUZYCE PERKUSYJNE]

Stefan Komasa zaproszony przez Katedrę Instrumentów Smyakowych

KURS DLA $J Auowmusrow

Jan Kubica

Jacek Woła

Artur Tokarek

deiach 4 i5 marca 1999 roku w naszej

24 maja 1999 roku w Sali Kameralnej naszej uczelni adiunkt Marian Rapczewski, pracownik naukowo-dydaktyczny Akademii Muzycznej w Poznaniu, wygło-

W dniu 25 marca 1999 roku gościł w murach naszej uczelni wybitny polski

uczelni odbyły się: seminarium i kurs,

poświecone wykonawstwa utworów fortepianowych F. Chopina. Prowadziła je prof. Halina Czerny-Stefańska, żywa legenda polskiej chopinistyki. Tak wybitną pianistkę udało się zaprosić dzięki

osobistym kontaktom prof. Włodzimierza Obidowicza. Prof. Halina Czerny-Stefańska jest laureatką I nagrody IV Konkursu Chopi-

nowskiego, a także wielu innych nagród i odznaczeń. Pochodzi z rodziny o wielkich tradycjach muzycznych. ]ej mężem był pianista Ludwik Stefański, a córką jest klawesynistka Elżbieta StefańskaŁukowicz. Wykształcona przez Stanisława Czernego (jej ojca), oraz Józefa

Turczyńskiego, Zbigniewa Drzewieckiego i Alfreda Cortota, prof. Czerny-Stefańska występowała w najważniejszych centrach muzycznych wszystkich kontynentów. W jej repertuarze dominują utwory romantyków (szczególnie F. Chopina) i klasyków wiedeńskich. Artystka zasiada także w jury wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych (min. im. F. Chopina w Warszawie, im. P. Czajkowskiego w Moskwie oraz im. M. Long- I. Thibauda w Paryżu). Obok

intensywnej działalności koncertowej znajduje również czas na pracę pedagogiczną, prowadząc kursy pianistyczne na całym świecie. Od niedawna jest profesorem Uniwersytetu GEDAI w Tokio. Zajęcia kursu rozpoczęły się krótkim wykładem na temat tradycji wykonawczych utworów 1-`. Chopina. Wypowiedź pianistki pełna była osobistych wspomnień i została przyjęta przez słuchaczy z dużym zainteresowaniem. W dalszym przebiegu trwającego dwa dni kursu studenci` Katedry Fortepianu wykonywali przygotowane utwory - mazurki, etiudy,

preludia i inne formy F. Chopina. Prof. Czerny-Stefańska zaprezentowała interesujący i inspirujący sposób podejścia do procesu nauczania. Większość jej uwag dotyczyła prostoty i naturalności wykonania frazy, zrozumienia muzycz-

sił wykład na temat: „Historia i rozwój

kameralnej muzyki perkusyjnej”. Adiunkt Marian Rapczewski podkreślił rolę kompozytorów - prekursorów kameralnej muzyki perkusyjnej: Dymitra Szostakowicza, Edgara Varese'a i Henry Cowella. Przypomniał, Że instrumenta-

rium perkusyjne, ze względu na ilość iróżnorodność instrumentów, bogatą

paletę barw brzmieniowych oraz dynamiczny rozwój środków wykonawczych, stało się źródłem inspiracji dla wielu kompozytorów. Zaznaczył, że do rozwoju kameralnej muzyki perkusyjnej przyczyniło się współdziałanie twórców z instrumentalistami - perkusistami. P0wstawały, początkowo w Stanach Zjednoczonych, a niewiele później w Europie, kameralne zespoły perkusyjne. Warto przypomnieć, że drugim zespołem tego typu w Europie był Poznański Zespół Perkusyjny, kierowany przez nieżyjącego już prof. Jerzego Zgodzińskiego. Dziś muzyka perkusyjna gości na estradach całego świata, a niektóre kompozycje stały się klasyką perkusyjną XX wieku. Wykład, ilustrowany nagraniami fragmentów kameralnej muzyki perkusyjnej, spotkał się z dużym zainteresowaniem słuchaczy.

nej treści utworu. Z niezwykłą intuicją potrafiła wskazac' miejsca nie spełniające tych kryteriów. Przy wykonaniach mazurków wiele czasu poświęciła wyjaśnianiu różnic w charakterze stylizowanych tańców ludowych, szczególnie między tańcami o ruchu posuwistym itańcami skocznymi. Wiele przykładów zilustrowała demonstrując osobiście kroki taneczne. Pianistka wykonała także w trakcie kursu wiele fragmentów i całych utwo-

rów F. Chopina, dając okazję delektowania się przepięknym brzmieniem instru-

altowiolista

Stefan Kamasa, profesor

warszawskiej Akademii Muzycznej. Przybył on do Wrocławia na zaproszenie Katedry Instrumentów Smyczkowych, aby poprowadzić jednodniowy kurs mistrzowski dla studentów klasy altówki wrocławskiej uczelni. Na początku kursu profesor Kamasa wygłosił wykład zatytułowany „Wielcy skrzypkowie grający na altówce”. Po wykładzie nadszedł czas na zajęcia praktyczne. W zajęciach tych czynny udział wzięli prawie wszyscy nasi studenci klasy altówki, jako słuchacze` uczestniczyli w nich również studenci innych kierunków, na sali pojawiło się także kilkoro uczniów wrocławskich

średnich szkół muzycznych. Kurs miał charakter lekcji otwartych, w których na każdego czynnego uczestnika przypadło po około pół godziny czasu. W zajęciach tych prof. Stefan Kamasa nie ograniczył się jedynie do zagadnień interpretacyjnych w wykonywanych utworach, lecz poświęcił również nieco czasu na sprawy warsztatowe, takie

jak układ prawej i lewej ręki, prówadzenie smyczka oraz stawianie palców lewej ręki.

Lekcje ze znakomitym altowiolistą trwały - z przerwą obiadową - do późnego popołudnia. Na zakończenie kursu studenci serdecznie dziękowali Profesorowi

za poprowadzenie zajęć, które były dla wszystkich cennym doświadczeniem.

mentu, niezwykłą wrażliwością na niuanse faktury, a jednocześnie prostotą i szczerością wypowiedzi. Wykonania te stanowiły znakomite dopełnienie i ilustrację problemów poruszanych w trakcie seminarium, często trudnych do ujęcia w słowa. Bez wątpienia wszyscy uczestnicy kursu byli pod wrażeniem temperamentu, muzykalności i osobistej kultury prof Haliny Czerny-Stefańskiej. Kurs i seminarium były okazją do zdobycia cennych doświadczeń muzycznych oraz inspiracją do pracy nad utworami F. Chopina. GAMa

23


‐nse i nagrody Awanse pracowników naukowo-dydaktycznych Nominację na stanowisko

profesora zwyczainego otrzymał: Prof.

Mieczysław Stachura

kwiecień - listopad 1999 r.

Studenci, którzy zdobyli nagrody 'w międzynarodowych i ogólnopolskich konkursach.

Joanna Baran iJadwiga Mroczka

WYdŻi'ał I M

Wydział III Mariusz Godlewski

- I nagroda i nagroda specjalna na Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim im. Andrzeja Panufnika

- I nagroda na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym ,Juventus Canti'99” we Vrablach (Słowacja);

w Krakowie; czerwiec 1999 r.

czerwiec 1999 r.

(studentka II roku z klasy kompozycji adiunkta Jana Wichrowskiego)

- III nagroda na IV Międzyuczelnianym

Agata Zubel Nominację na stanowisko

adiunkta z kwalifikaciami II stopnia otrzymali: Adiunkt

Ewa Czermak SŁ wykł. z kw. I st

Zbigniew Faryniarz Adiunkt

Wiktor Kuźniecow

Mateusz Sibilskj - I nagroda na Wielkopolskich Konfrontacjach Chórów w Kole; maj 1999 r. (student IV roku z klasy dyrygentury

prof. Marka Pijarowskiego)

St. wykł. z kw. I st.

Jan Antoni Wichrowski Nominację na stanowisko

adiunkta otrzymali: Asystent

Tadeusz Pszonka Asystent

Jolanta Szybalska-Matczak W poprzednim numerze „GAMy” wśród awansów, jakie miały miejsce w roku akademickim 1997/98, omyłkowo pominięta została następująca informacja:

(student V roku z klasy śpiewu solowego adiunkta Bogdana Makala) Agnieszka Sobocińska - III nagroda na VII Międzynarodowym Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu; maj 1999 r. (studentka

Vl roku z klasy śpiewu solowego

- wyróżnienie na III Międzynarodowym

prof. Eugeniusza Sąsiadka)

Konkursie im.- R. Murray'a Schefera w Poznaniu; maj 1999 r. (student IV roku

Joanna Grzywa-Dobrakowska

z klasy kompozycji prof. Grażyny Pstrokońskiej-Nawraül)

Tomasz Kienik - wyróżnienie na Ogólnopolskim

- III nagroda na Międzynarodowym Turnieju Pieśni w Nowym Sączu; maj 1999 r. - wyróżnienie na Międzynarodowym

Konkursie Kompozytorskim im. Andrzeja

Konkursie Wokalnym „Juventus Canti '99”

Panufnika w Krakowie; czerwiec 1999 1'.

we Vrablach (Słowacja); czerwiec 1999 r. - wyróżnienie honorowe

(Student IV roku z klasy kompozycji prof. Zygmunta Herembeszty)

na IV Międzyuczelnianym Konkursie Łukasz Pietrzak i Marcin Wróbel - I nagroda w kategorii duetów na VIII Międzynarodowym Konkursie Gitarowym w V1areggio (Włochy); kwiecień 1999 r. (studenci II roku z klasy

uzyskał:

kameralnej prof. Mieczysława Stachury)

Pana Pawła Cylulkę i Czytelników bardzo przepraszamy.

Konkursie Wykonawstwa Polskiej Pieśni Artystycznej w Warszawie; listopad 1999 r.

Michał Moc

Nominację na stanowisko adiunkta po przewodzie doktorskim

dr Paweł Cylulko.

- II nagroda na Międzynarodowym Konkursie Zespołów Kameralnych „Ghitaralia '99” w Przemyślu; lipiec 1999 r. (studentki z klasy kameralnej prof. Piotra Zaleskiego)

Łukasz Pietrzak - III nagroda na VIII Międzynarodowym Konkursie Gitarowym w Viareggio (Włochy); kwiecień 1999 r.

Wykonawstwa Polskiej Pieśni Artystycznej w Warszawie; listopad 1999 r, (studentka IV roku z klasy śpiewu

solowego adiunkta Bogdana Makala) Aleksandra Kurzak - wyróżnienie - nagroda dla młodego talentu na V Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Miriam Helli w Helsinkach (Finlandia); sierpień 1999 1'. (studentka IV roku z klasy śpiewu

solowego prof. Eugeniusza Sąsiadka)

- I nagroda na XXII Międzynarodowym Festiwalu Gitarowym w Volos (Grecja); sierpień 1999 r. (student II roku z klasy

gitary asystenta Krzysztofa Pełecha)

Arnika Dobras - wyróżnienie na I Polskim Konkursie Wokalnym im. I. I. Paderewskiego w Bydgoszczy; listopad 1999 r.

Dominika Białostocka

(studentka VI roku z klasy śpiewu

- II nagroda na I Międzynarodowym

solowego adiunkta Bogdana Makala)

Konkursie Gitarowym w Weimarze (Niemcy); kwiecień 1999 r.

Wioletta Chodowicz

(studentka I roku z klasy gitary

- nagroda specjalna za wykonanie pieśni zapomnianej na IV Międzyuczelnianym

prof. Piotra Zaleskiego)

Konkursie Wykonawstwa Polskiej Pieśni Marcin Wróbel - III miejsce na III Festiwalu Klarnetowym

Artystycznej w Warszawie; listopad 1999 L (studentka III roku z klasy śpiewu

w Piotrkowie Trybunalskim; maj 1999 r.

solowego adiunkt Agaty MłynarskiejKlonowskiej)

(student II roku z klasy klarnetu prof. Mieczysława Stachury) 24

GAMa grudzidl xagg


= talenty

ŁUKASZ PIETRZAK

i- MARCIN WRÓBEL

zwyciężaiq w Viareggio Opracowała Dorota Kanafa Viareggio, piękna włoska miejscowość położona nad Morzem Liguryjskim, okazała się miejscem szczęśliwym dla dwóch naszych studentów: gitarzysty Łukasza Pietrzaka i klarnecisty Marcina Wróbla, którzy w kwietniu tego roku wzięli udział w odbywającym się tam VIII Międzynarodowym Konkursie Gitarowym i zajęli I miejsce w kategorii zespołów kameralnych z udziałem gitary. Laureaci tak relacjonują to ważne dla nich, a zarazem i dla całej

naszej społeczności, wydarzenie: „Ogromnie uradowało nas to zwycięstwo; wygrać konkurs międzynarodowy to naprawdę wielka satysfakcja, tym bardziej, że pod katem występu w Viareggio przygotowywaliśmy się zaledwie dwa miesiace, tak późno dotarła

do nas informacja o konkursie. W naszej kategorii do rywalizacji stanęło 10 zespołów. W pokonanym polu zostawiliśmy między innymi ciekawy tercet włoski (głos żeński, klawesyn i gitara), wykonujący głównie pieśni neapolitańskie, rodzinny duet gitarowy ze Szwajcarii i faworyzowany tercet zHiszpanii (głos męski i dwie gitary). Nasza gra nie tylko została przychylnie oceniona przez jury (gremium to pracowało pod przewodnictwem Alessio Montiego, a w jego skład wchodziło trzech Włochów, Anglik, i Urugwajczyk), ale przypadła też do gustu licznie zgromadzonej publiczności. Nasz finałowy występ uwieczniony został na płycie CD, która otrzymaliśmy w prezencie. Nagroda, jaka uzyskaliśmy, p0zwoliła nam pokryć wszystkie koszty związane z podróżą i pobytem we Włoszech, miała więc dla nas duże znaczenie. Wiadomo, że udział w międzynarodowym konkursie to kosztowna inwestycja, a aspekt finansowy nieraz przesądza o możliwości wyjazdu. Sympatyczne wrażenia z konkursu p0tęgowałfakt, że cała impreza odbywała się w uroczym nadmorskim kurorcie

Viareggio w Toskanii. Wycieczka do pobliskiej Pizy (z obowiazkowym zwiedzaniem Krzywej Wieży), kąpiele

w dość zimnym jeszcze Morzu Liguryjskim i smak słynnej włoskiej pizzy - to najsilniejsze pozamuzyczne wrażenia, które zostały w naszej pamięci. ” Pytani o początki wspólnego grania, studenci odpowiadają, że poprzedziła je długoletnia znajomość z Państwowego Liceum Muzycznego przy ul. Łowieckiej we Wrocławiu, gdzie obydwaj uczęszczali. Bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia wspólnych prób była chęć naśladownictwa naszych utytułowanych absolwentów - Krzysztofa Pełecha i Kuby Bokuna, którzy już wcześniej odkryli możliwości tkwiące w połączeniu barwy gitary iklarnetu. Łukasz i Marcin grają razem od maja 1998 roku. Repertuaru poszukują przede wszystkim w literaturze muzycznej przezna-

czonej na inne składy, głównie na flet i gitarę, a później dokonują transkrypcji dla swoich potrzeb. Praca w duecie szybk0 zaowocowała pięknymi rezultatami; pierwsze laury, jakie studenci wspólnie odebrali, była to II nagroda na Międzynarodowym Festiwalu Ghitaralia w Przemyślu w czerwcu 1998 r. Obaj studenci - znakomici w zespole -są również świetnymi solistami. Potwierdzili to niejednokrotnie zdobywając nagrody na konkursach, w których występowali indywidualnie. Na tym samym konkursie w Viareggio w kategorii indywidualnej Łukasz Pietrzak wśród 17 konkurentów uplasował się na III miejscu (pierwszego nie przyznano), a miesiąc później, w maju 1999 r. Marcin Wróbel zajął III miejsce na III Festiwalu Klarnetowym w Piotrkowie Trybunalskim. Krótko potem, w sierpniu tego roku kolejne zwycięstwo było udziałem Łukasza. Na XXII Miedzynarodowym Festiwalu Gitarowym onlos w Grecji zdobył ponownie I nagrodę. Doprawdy, imponująca to seria znakomitych osiągnięć! Warto dodać, że Łukasz pojechał do Grecji na osobiste zaproszenie Costasa Cotsiolisa, najsłynniejszego greckiego gitarzysty, który dostrzegł talent naszego studenta

Od lewej: Łukasz Pietrzak iMarDin Wróbel W Viareggio

podczas konkursu gitarowego w Tychach w 1998 roku. $‑ „Rywalizacja przebiegała w dość nietypowy sposób - wspomina Łukasz swój występ w Volos. Konkurs odbywał się w trzech etapach, ale o zakwalifikowa-

niu się do drugiego etapu nie decydował

program prezentowany na estradzie, lecz przebieg lekcji mistrzowskiej, na podstawie której pedagog - juror decydował o dopuszczeniu kandydata do dalszej części współzawodnictwa. Z konkursu przywiozłem do Wrocławia koncertowa gitarę, taka bowiem była główna nagroda. Otrzymałem również zaproszenie na recital w przyszłym roku, latem będę miał zatem sposobność ponownie odwiedzić Grecję. ” Serdecznie gratulujemy Marcinowi i Łukaszowi tak znakomitych osiągnięć. Nie tylko zresztą im - czas najwyższy

złożyć również gratulacje Pedagogom leaureatów. Obydwaj studiują na III roku, Łukasz w klasie gitary asystenta Krzysztofa Pełecha, a Marcin w klasie

klarnetu prof. Mieczysława Stachury. Pedagodzy ci prowadzą nie tylko zajęcia indywidualne ze studentami, ale patronują również działaniom duetu ipracują nad przygotowaniem wspólnego repertuaru. Prosimy przyjąć słowa wielkiego uznania! W chwili, gdy oddajemy ten numer „GAMy” do druku, Marcin i Łukasz wyjeżdzają właśnie na Sycylię, gdzie startować będą w trudnym, trzyetapowym konkursie zespołów kameralnych w Caltanisetta. Trzymamy kciuki iżyczymy powtórzenia sukcesu z Viareggio. GAMa 25 gram 1999


MARIUSZ GODLEWSKI Iaurealem I nagrody konkursu we Vrablach Opracowała Dorota Kanafa Rossiniego, Mozarta i Brittena. Byłem zado-

wolony ze swego występu, udało mi się nie poddać tremie iw sensie artystycznym zrealizowac' to, co zakładałem. W mojej kategorii do ścisłego finału zakwalifikowało się kilkanaście osób, emocje w chwili ogłaszania wyników były wiec spore. Werdykt jury ogromnie mnie ucieszył, choć przyznaję, że potwierdził moje nadzieje. Rozdanie nagród połączone było z koncertem laureatów, w którym brały udział tylko osoby z pierwszymi nagrodami. Satysfakcję ze zwycięstwa pomnaża fakt, że ciągle ono procentuje. Dla przykładu - zostałem zaproszony na koncert Czy wiedzą Państwo w jakim czasie rzą-

osiagnięcie zostało też dostrzeżone przez

dowa limuzyna przemierza ponad stukilometrowy odcinek trasy Vrable - Bratysława w Słowacji? jeżeli nie, podpowie-

władze samorządowe Wrocławia. W październiku tego roku otrzymałem Stypen-

dzieć może Mariusz Godlewski, student

Kultury i Sztuki dla Młodych Utalentowanych Wrocławian.

V roku Wydziału Wokalnego naszej Akademii, który przebył tę drogę w niecałe 40 minut. Z jakiej przyczyny przebywał w Słowacji i co ma wspólnego z rządowa limuzyną? Wyjaśnijmy po kolei. We Vrablach od kilku lat odbywa się Międzynarodowy Konkurs Wokalny „Juventus canti” im. Imricha Godina. Jest

to wydarzenie zorganizowane z prawdziwym rozmachem: rywalizacja przebiega

aż w siedmiu kategoriach zróżnicowanych nie tylko na głosy męskie i żeńskie, ale też na różne stopnie zaawansowania i różne

przedziały wiekowe, nie wyłączając dziecięcej. Zainteresowanie konkursem jest bardzo duże. Dość powiedzieć, że na tegoroczny V Konkurs, jaki odbywał się wczerwcu, przyjechało do Vrabli ponad 150 uczestników! Na konkursie licznie reprezentowany był Wrocław: do Słowacji pojechała 6-osobowa grupa młodych śpiewaków, przygotowanych przez adiunkta Bogdana Makala. Naszą Akademię reprezentowali: Joanna Grzywa-Dobrakowska (mezzosopran) i Mariusz Godlewski (baryton). Oboje wrócili z Vrabli z nagrodami

wswoich kategoriach. Joanna uzyskała wyróżnienie, zaś Mariusz został laureatem I nagrody. Poprosiliśmy o to, by zwycięzca opowiedział 0 przebiegu konkursu i podzielił się z Czytelnikami swoimi wrażeniami.

„Konkurs składał się z dwóch etapów; w pierwszym obowiązywało wykonanie utworów z okresu baroku i romantyzmu, zaś

w drugim - klasycznej arii operowej lub koncertowej oraz utworu kompozytora XX wieku. Podczas konkursu wykonałem repertuar, na który złożyły się utwory Purcella, 26

w ambasadzie RPw Bratysławie, a moje

GAMa mam 1399

dium Samorzadu Wrocławia w Dziedzinie

Wracajac pamięcia do konkursu zawsze

przypominam sobie jego nadzwyczaj miłą atmosferę. Vrable to miejsce urodzenia patrona konkursu, słowackiego kompozytora Imricha Godina. [est to miasteczko nie-

wielkie, ale świetnie zorganizowane. Przesłuchania odbywały się w tamtejszej szkole muzycznej, która dysponuje zadziwiająco duża sala koncertowa na kilkaset miejsc. Zainteresowanie konkursem było bardzo duże. Każdego dnia od samego rana do wieczora przesłuchania odbywały się przy pełnej widowni. We Vrablach dbano bardzo 0 uczestników, a zwłaszcza 0 gości z innych krajów, co sprawiło, że czuliśmy sie tam jak u siebie. ” Mariusz Godlewski uczy się śpiewu od osiemnastego roku życia. Zanim podjął studia w naszej Akademii w klasie śpiewu solowego adiunkta Bogdana Makala, uczył się pod kierunkiem tego samego pedagoga w PSM II st. we Wrocławiu. Pytany o ważniejsze wydarzenia ze swego artystycznego życiorysu, Mariusz odpowiada: ,Jeszcze jako amator startowałem - z sukcesami - na konkursach poezji śpiewanej, akompaniując sobie na gitarze. ]uż podczas nauki w Szkole przy ul. Podwale, zacząłem występować z repertuarem muzyki poważnej, śpiewałem min. zwrocławskim zespołem „Collegio di Musica Sacra ”. Wtedy też po raz pierwszy wystartowałem w konkursie owiększym zasięgu, a był to III Ogólnopolski Konkurs Wokalny im. Fr. Platówny w 1996 roku, na którym zdobyłem III nagrodę. Fakt, że zostałem zauważony już na

samym poczatku mojej drogi artystycznej był dla mnie dużym wyróżnieniem i wielka mobilizacja do dalszej pracy. Uczestniczyłem też w niejednym kursie interpretacji muzyki wokalnej, dzięki czemu miałem okazję współpracować z tak znakomitymi postaciami, jak: Gerhard Kahry (Austria), Catherine Dagois

(Francja), Rolando Panerai (Włochy) oraz

prof. Zdzisław Krzywicki z Akademii Muzycznej w Łodzi. Spotkania z tymi śpiewakami bardzo wiele mnie nauczyły i wzbogaciły o ważne doświadczenia. Ostatnim moim sukcesem było zajecie III miejsca na IV Międzyuczelnianym Konkursie Wykonawstwa Polskiej Pieśni Artystycznej, którego przesłuchania odbyły się w Akademii Muzycznej w Warszawie na poczatku listopada Sukces ten owocuje licznymi koncertami Najbliższe, które mnie czekaja, odbeda się w Białym-

stoku i Wrocławiu. A dalsze plany? Stawiam wszystko na jedną kartę: chciałbym osiagnać możliwie najwyższy poziom kunsztu wokalnego. Jestem świadomy tego, ile pracy i wysiłku mnie czeka, by to zrealizować, ale sądzę, że chcac

poświęcić się muzyce, trzeba sobie stawiać najwyższe wymagania. ” Czas na koniec wyjaśnić, jaką rolę odegrała owa rządowa limuzyna, od której niniejszą relację rozpoczęliśmy. Po zakończeniu konkursu proza życia nie pozwoliła naszym studentom zbyt długo bujać w obłokach i beztrosko cieszyć się osiągniętymi rezultatami, gdyż z Vrabli musieli jak najprędzej powrócić do Wrocławia i zdążyć na przewidziany w dniu następnym egzamin ze... śpiewu. Kiedy po koncercie laureatów stało się jasne, że

żadnym „normalnym” sposobem nie zdążą na właściwy pociąg do odległej

oponad 100 km Bratysławy, z pomocą przyszli: ambasador Rzeczpospolitej 'Polskiej w Słowacji oraz przedstawiciel rządu słowackiego, którzy obecni byli na koncercie. Zaoferowali swój samochód i pomoc kierowcy, który w zawrotnym tempie pokonał drogę do stolicy. Oferowano nawet miejsca w rządowym hotelu, ale

okazało się to niepotrzebne. Oboje nasi studenci byli szczerze ujęci serdecznością itroską gospodarzy. Takie sympatyczne wrażenia pomnażają jeszcze bardziej

radość z konkursowych sukcesów. Azatem ~ odwiedzajmy gościnną Słowację!


leżał w szufladzie. Dwa lata później zde-

cydowałam się wysłać jego partyturę na

Konkurs. Ogólny tytuł- Lumiêre (Światło) - jest podsumowaniem tytułów kolejnych części kompozycji. Każda dotyczy innej pory dnia: Eclat (Blask), Crépuscule (Zmierzch), Ténebres (Ciemność), Point du jour (Świt). Próbuję oddać ich klimat i nastrój za pomocą bogatego zestawu instru-

AGA'I'A I!J B E I.

mentów perkusyjnych, wykorzystując przy tym zmiany światła, które są także oznaczone w partyturze.

Dlaczego posłużyłaś się francuskimi tytułami?

Po polsku tytuły te nie brzmią tak ładnie, jak po francusku. Sama nie lubię, gdy dla

wygrywa Ogólnopolski Konkurs Kompozytorski im. Andrzeia Panufnika

zasady kompozytorzy posługują się obco-

' Opracowała Anna Wawrzaszek Agata Zubel, obecnie studentka III roku kompozycji w klasie adiunkta Jana Wichrowskiego, zdobyła pierwszą nagrodę na zorganizowanym po raz pierwszy w Krakowie Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim im. Andrzeja Panufnika. Sukœs ten został odrtinwany w nr 14/1999 „Ruchu Muzycznego”, gdzie kompozycję naszej bohaterki Bogusław Schaeffer skomentował jako „świetny utwór na perkusję solo”. Agata urodziła się w 1978 r. we Wrocławiu. Ukończyła naukę we wrocławskim Liceum Muzycznym im. Karola Szymanowskiego na dwóch wydziałach - instrumentalnym w klasie perkusji oraz teoretycznopedagogicznym. Następnie podjęła studia w naszej Uczelni. Od 1999 r. jest członkiem Koła Młodych przy Związku Kompozytorów' Polskich. Została laureatką wielu

konkursów perkusyjnych (min. III nagroda na Ogólnopolskim Konkursie Perkusyjnym w 1993 i 1995 r.) ikompozytorskich (min. I nagroda w Konkursie Kompozytorskim we Wrocławiu w 1992 r. oraz III w 1994 r.; II nagroda na Konkursie Kompozytorst w ramach Jubileuszu 50-lecia Akademii Muzycznej we Wrocławiu w 1998 r.). Kompozycje Agaty wykonywane były na licznych wrocławskich koncertach muzyki współczesnej, a także jako utwory obowiązkowe (napisane na zamó-

wienie Centrum Edukacji Artystycznej) podczas Ogólnopolskich Przesłuchań Zespołów Perkusyjnych w Gdańsku w 1998 1'. Ponadto wykonywano ję na MiędzynarodoWyrn Konkursie Muzyki Współczesnej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie oraz na Festiwalu Muzyki Współczesnej

Poznańska Wiosna Muzyczna. Twórczość Agaty jest bardzo wszechstronna. Pisze utwory na różne instrumenty solo, a także na różnorodne składy instrumentalne i wokalno-instrumentalne. Poprosiliśmy laureatkę 0 kilka słów na temat nagrodzonej ostatnio kompozycji.

języcznymi, obecnie głównie angielskimi, tytułami, ale w tym przypadku uległam brzmieniu języka francuskiego. Skąd wziął się pomysł? Lumiêre powstała na wakacjach. Pomysł przyszedł mi do głowy podczas opalania się na plaży nad jeziorem, gdy leżałam „pod słońce”... To doznanie było przyczyną skomponowania części I Eclat (Blask).

Inspiracją dla dalszych części były kolejne pory dnia. Ogólny plan utworu powstał w niecałe dwa tygodnie. Po powrocie do domu zapisałam całość w ciągu dwóch dni - praca poszła wyjątkowo łatwo, ponieważ pisałam na swój instrument, chociaż nie

podejmuję się tego nigdy zagrać... Czy wysyłając Lumiere na konkurs im. Andrzeja Panufnika liczyłaś na

Jaki tytuł nosi utwór nagrodzony podczas tegorocznego Ogólnopolskiego Konkursu Kompozytorskiego im. Andrzeia Panufnika?

wygraną?

Lumiére pour percussion solo (1997). To utwór przeznaczony na duży zestaw instrumen-

o wielkich laurach, ponieważ znając skład

tów perkusyjnych, na których gra jeden wykonawca. W skład zestawu wchodzi wiele instrumentów znanych, np. ksylofon, marimba, dzwony, tom-tomy, i mniej znanych, np. egzotyczne instrumenty

afrykańskie. Jest okrutnie trudny, zarówno według słów wykonawcy, jaki mojego osobistego zdania. Ponieważ sama jestem perkusistka i znam arkana wykonawcze dotyczące tego instrumentarium, mogłam sobie pozwolić na napisanie tak dużego utworu na perkusję. Prawykonanie Lumiêre odbyło się w 1998 roku, grał Radek Jędraś - student naszej Akademii - podczas koncertu Młodych Kompozytorów wramach Konferencji Naukowej "Ji-adycje Śląskiej Kultury Muzycznej. Dnia 3X1] 1999 r. utwór ten został wykonany przez Jana Pilcha podczas koncertu laureatów konkursu w Krakowie. Dodatkową

nagrodę stanowiło wydrukowanie partytury Lumiêre przez PWM. W jaki sposób i kiedy powstał ten

utwór? Utwór powstał w 1997 roku, tuż przed podjęciem przeze mnie studiów, a potem

Wysłałam ten utwór właściwie nie myśląc jury oczekiwałam, że preferowane będą utwory bardziej „awangardowo-ćwierćtonowe”. Dlatego wielką niespodzianką była informacja o otrzymaniu nagrody Tym bardziej, że dotarła ona do mnie w dość nietypowej formie: dostałam prywalny list z Wiednia od przewodniczącego jury Bogusława Schaeffera. Mogę się przyznać, że list był niezwykle pochlebny, co bardzo mnie ucieszyło. Oficjalne wyniki otrzymałam dopiero dwa miesiące później.

Czy w zwiazku z odniesionym sukcesem masz już skonkretyzowane dalsze plany zawodowe? W związku z sukcesem niewiele się w moim życiu zmieniło. Nie mam na razie

żadnych konkretnych planów. Chciała- $‑ bym pracować w zawodzie, choć zdaję sobie sprawę, że z wielu względów jest to bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Póki co,

chciałabym się jeszcze uczyć. W maju wyjeżdżam na stypendium do Holandii w ramach programu Socrates. Moim marzeniem jest także studiowanie śpiewu. Co będzie dalej, zobaczymy... GAMa 27 graniami 1999


cie

I Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ferenca Liszta

MŁODYM PIAN IS'I'OM i WROCŁAWI OWI Z Juliuszem Adamowskim, dyrektorem i iurorem konkursu rozmawia Dorota Kanafa Życie muzyczne Wrocławia wzbogaciło się niedawno o nową międzynarodową imprezę

- Konkurs Pianistyczny im. Ferenca Liszta, zorganizowany przez Towarzystwo im. Ferenca Liszta przy współudziale Filharmonii Wrocławskiej i naszej Akademii. Nie jest to inicjatywa całkiem nowa: wcześniej, w odstępach dwuletnich, odbyły się cztery konkursy ogólnopolskie. Konkurs tegoroczny odbywał się w dniach 1 - 10 października w Filharmonii Wrocławskiej. Do udziału zgłosiło się 40 pianistów z 13 krajów.`Zakwalifikowanych zostało 38 osób, z których ostatecznie wystąpiły 32, wśród nich 19 Polaków. Mieliśmy komu kibicować; na estradzie wrocławskiej

Filharmonii wystąpiło podczas przesłuchań czworo przedstawicieli naszej uczelni - asystent Michał Szczepański i troje studentów: Małgorzata Jasińska i Łukasz Jungowski z klasy adiunkta Zbigniewa Faryniarza oraz Justyna Skoczek z klasy prof. Włodzimierza Obidowicza. Pracom jury przewodniczył doskonale znany we Wrocławiu prof. Wiktor Mierżanow z Konserwatorium im. P. Czajkowskiego w Moskwie; grę uczestników konkursu oceniali także: Juliusz Adamowski (Polska), prof. Andrzej Jasiński (Polska),

prof, Alexander Jenner (Austria), prof. István Lantos (Węgry), prof. Włodzimierz Obidowicz (Polska) i Aleksiej Orłowiecki (Rosja). Wpierwszych dwóchietapach uczestnicy prezentowali się w repertuarze solowym, a etap trzeci - finałowy - odbywał się z udziałem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii im.W Lutosławskiego we Wrocławiu pod dyrekcją Mieczysława Gawrońskiego. Do finału konkursu dopuszczonych zostało pięcioro pianistów. Werdykt jury był następujący: I miejsce uzyskała Evelina Borbei, Rosjanka kształcąca się obecnie w Paryżu, laureatka HI nagrody na Konkursie im. F. Liszta wUtrechcie (1992), a także II nagrody na Międzynarodowym Konkursie im. M. Long i J. Thibaud (1995). Kolejne miejsca zajęli: II - Maciej Pabich, absolwent, a obecnie asystent w Akademii Muzycznej w Poznaniu, III-Aleksiej Komarow, student Konserwa-

torium Moskiewskiego, IV - Tatiana Łarionowa, również studentka Konserwatorium

Moskiewskiego, V - Hanna Holeksa, stu-

dentka Akademii Muzycznej 'w Katowicach. Wyróżnienie uzyskał Michał Szczepański, absolwent, a obecnie asystent Akademii

Muzycznej we Wrocławiu. Każdy międzynarodowy konkurs to nie tylko wydarzenie artystyczne; jest to także wielkie przedsięwzięcie w sensie organizacyjnym. 28

GAMu ;mdnm 1999

Wszystkim wiadomo, Że konkurs z pewnością nie doszedłby do skutku, gdyby nie starania ibezprzykładne zaangażowanie jednej osoby - Juliusza Adamowskiego, Prezesa Towarzystwa im. F. Liszta, pedagoga naszej uczelni, prowadzącego klasę fortepianu na Wydziale Wychowania Muzycznego. Pełnił on rolę dyrektora konkursu i zarazem zasiadał w jury, będąc też sekretarzem tego gremium, a w istocie dbał o każdy szczegół związany z przebiegiem konkursu, począwszy od obmyślenia koncepcji całego przesięwzięcia, na dopracowaniu szczegółów dekoracji filharmonicznej estrady skończywszy. Juliusz Adamowski odpowiedział na kilka pytań nawiązujących do zakończonego niedawno konkursu. !Gedy zaczęły się przygotowania do konkursu i iak przebiegały ich koleine etapy?

Ponad trzy lata temu, ale w sensie formalnym konkurs rozpoczął się w połowie lutego 1998 r., kiedy nastąpiło pierwsze poświęcone konkursowi spotkanie z Wojewodą Wrocławskim Witoldem Krochmalem. Odniósł się on

do tej idei niezwykle życzliwie. Mniej więcej w tym czasie prowadziłem też wstępne, nieoficjalne rozmowy z jurorami. Jednakże ostateczne i oficjalne decyzje w sprawie organizacji konkursu zapaść mogły dopiero po 1. stycznia 1999 r., kiedy ukonstytuowały się nowe władze samorządowe. Prof. Jan Waszkiewicz,

Marszałek Województwa Dolnośląskiego okazał wówczas również olbrzymią przychylność. Dopiero w lutym bieżącego roku m0gliśmy rozesłać informatory o konkursie; dzięki przyjaciołom Towarzystwa dotarły one do ponad 150 miejsc na całym świecie. W przypadku konkursów międzynarodowych regulaminy ogłaszane są zazwyczaj zdwuletnim wyprzedzeniem. Byliśmy więc Spóźnieni 0 około półtora roku. Mimo tego poślizgu napłynęła spodziewana ilość zgłoszeń, a to dzięki dobrze dobranemu termi-

nowi konkursu i wnikliwie przemyślanemu programowi, w którego opracowaniu znaczny udział miał prof. Włodzimierz Obidowicz, kierownik Katedry Fortepianu naszej Akademii. Termin konkursu przypadał kilka miesięcy po Konkursie im. F. Liszta w Utrechcie, a program przez nas wymagany zawierał się w dużym stopniu w programie tamtego. Zakładaliśmy więc, że spora grupa pianistów rywalizująca wcześniej w Utrechcie, będzie chciała przyjechać również do Wrocławia,

inie przeliczyliśmy się. Pierwsze zgłoszenie (właśnie półfinalisty z Utrechtu) wpłynęło już w połowie kwietnia, Ponadto, z myślą o kan-

Laureatka !nagrody Eve/Ina Barbel (fat. Maciej Szwed)

dydatach do przyszłorocznego Konkursu Chopinowskiego, rozszerzyliśmy naszą propozycję programową umożliwiając zastąpienie sonaty i koncertu F. Liszta analogicznymi utworami F. Chopina. Nasze pomysły okazały się trafione. Zachęciliśmy do udziału w Konkursie szerokie grono dobrych, profesjonalnych pianistów. Jak ocenia Pan poziom przygotowania uczestników tegorocznego konkursu?

Może najlepiej zilustruje to następujący rachunek: do konkursu przystąpiły 32 osoby, z których - według mojej oceny - jedynie 2 nie przedstawiły właściwego poziomu przygotowania na konkurs międzynarodowy. Jeśli tę proporcję porównać z analogiczną statystyką dotyczącą choćby Konkursu Chopinowskiego, to wydaje się, że poziom naszego konkursu jest nie tylko dobry, ale wręcz wyjątkowy. Spośród wszystkich uczestników, którzy stanęli do konkursu, około 20 osób, a zatem więcej, niż mogło przejść do drugiego etapu, byli to pianiści o bogatym wnętrzu artystycznym, reprezentujący równocześnie bardzo wysoki poziom profesjonalny. Kto spośród uczestników wywarł na Panu naiwiększa wrażenie?

Z całą pewnością - Evelina Borbei, zwyciężczyni konkursu. Pokazała niezwykłe zacięcie pianistyczne, znakomity warsztat, kapitalną artykulację, świetną pianistykę w sensie dykcji, temperament; generalnie - bardzo wysokiego lot-u profesjonalizm. Jest to jednakże artystka, której sposób interpretacji jest trochę odmienny od mojego zapotrzebowania emocjonalnego na muzykę. Gdyby można było połączyć nieprawdopodobne ciepło, wrażliwość i zaangażowanie emocjonalne Macieja Pabicha, laureata drugiej nagrody, iperfekcjonizm Eveliny Borbei, mielibyśmy genialnego artystę w najpełniejszym wymiarze. !Gedy będzie można znów usłyszeć we

Wrocławiu laureatów konkursu? Prawdopodobnie w przyszłym sezonie artystycznym. Będę robił wszystko, żeby we Wrocławiu wystąpiła Evelina Borbei, choć wiadomo, że są to niebagatelne koszty. Myślę, że pomóc tu mogą znakomite recenzje, jakie otrzymała po konkursie: gazety wręcz krzy-


czały jej nazwiskiem, a to są fakty, które mają znaczenie podczas rozmów ze sponsorami. Jestem więc dobrej myśli. Tymczasem zaś, pod koniec listopada, mieliśmy okazję słuchać podczas „Wieczorów Lisztowskich” udanych recitali wyróżnionego na konkursie Michała Szczepańskiego, który w punktacji uplasował się na szóstej pozycji, tuż za finalistami.

W trakcie konkursu mogliśmy w hallu Filharmonii oglądać bardzo interesującą wystawę dokumentującą działalność Towarzystwa

im. Ferenca Liszta, działalność bardzo bogatą. Nie iest dla nikogo tajemnicą, że to głównie Pana wysiłki owocują tak dobrymi rezultatami. Skąd czerpie Pan inspirację do tak intensywnej pracy?

Wobec bardzo pozytywnych opinii przedstawicieli środowiska muzycznego odnośnie

Najważniejsza jest świadomość, że dokonało się czegoś pożytecznego, oraz Że zostało to dobrze ocenione. Chciałbym jednak podkre-

poziomu i celowości konkursu mam głębokie

śljć z całą mocą, że cała działalność Towa-

przekonanie, że kolejny konkurs powinien się odbyć, i to w najkrótszym odstępie czasu, praktykowanym w przypadku konkursów międzynarodowych, czyli za trzy lata Nawiasem mówiąc - otrzymałem już z zagranicy pierwsze zapytanie o program następnej edycji konkursu.

rzystwa byłaby niemożliwa bez życzliwości co najmniej kilkudziesięciu osób we Wrocławiu, ale także w innych miastach Polski, w Buda-

Kiedy odbędzie się następny konkurs?

peszcie, w Petersburgu, w Belgii. Nie jest niestety możliwe, żebym je teraz wszystkie wymienił, ale uczyniłem to podczas mojego wystąpienia poświęconego Towarzystwu wtrakcie konferencji naukowej na temat

„Życie muzyczne Wrocławia 1945 - 1995”, jaka odbyła się w naszej uczelni w marcu 1998 roku.

Życzę zatem, by niezmiennie stykał się Pan z ludzką życzliwością i raz jeszcze gratuluję tak udanego przedsięwzięcia, jakim był !Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ferenca Liszta. Uroczystość wręczenia nagród w Filharmonii Wrocławskiej, Na pierwszym plame Juliusz Adamowski. W głęb! - jurorzy l sponsorzy.

(lot, Maclej Szwed)

Czy kształt konkursu ulegnie zmianie?

Chciałbym, aby program konkursu został rozszerzony i prezentował pełne bogactwo twórczości Liszta, a zatem by znalazło się

wnim miejsce również na rapsodie węgierskie, transkrypcje operowe, transkrypcje utorów J. S. Bacha, wreszcie na utwory z późnego okresu twórczości Liszta, a ~ jak wiadomo -jest to zupełnie inny Liszt, inna faktura, inny język muzyczny. Zdecydowanie jestem za zachowaniem obecnej ogólnej formuły programowej: Liszt w połączeniu z wybraną twórczością innych kompozytorów epoki romantyzmu, korespondującą z jego dziełami. A z innych spraw - być może rozszerzymy konkurs do czterech etapów, może też przesuniemy granicę wieku uczestników z trzydziestu na trzydzieści dwa lata.

40-lecie Wrocławskiego Oddziału SPAM Ryszard Drobaczyński Wrocławski Oddział Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków obchodził swoje 40-lecie. Z tej okazji w dniu 11 kwietnia 1999 r. w Sali Teatralnej Akademii Muzycznej odbył się uroczysty koncert, w którym wystąpili uczestnicy kursów i konkursów muzycznych SPAM: Aleksandra Kurzak - sopran, Iacek Jaskuła - baryton, Alicja Faryniarz - fortepian, Elwira Lubos - flet, Helena Furmanowicz -fortepian, Justyna Skoczek - fortepian, Marian Sobala - fortepian oraz Trio fortepianowe Liceum Muzycznego w składzie: Tomasz Bolsewicz - skrzypce, Beata Urbanek wiolonczela, Aleksandra Orłukowicz - fortepian.

Na koncert przybyło wielu dostojnych gości,

dzającym koncert. Wrocławski Oddział SPAM od wielu lat jest przodującym oddziałem w kraju, a obecnie - jako jedyny w Polsce - prowadzi szereg działań o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Ważniejsze z nich to: Zimowy Kurs Wokalny w Dusznikach Zdroju, Ogólnopolski Konkurs Zespołów Kameralnych Szkół Muzycznych II stopnia we Wrocławiu, Metodyczny Kurs Pianistyczny prof. Piotra Lacherta w Kłodzku, Wakacyjny Kurs Interpretacji w zakresie gry na instrumentach dętych w Dusznikach Zdroju, Mistrzowski Kurs Pianistyczny w Dusznikach Zdroju oraz Kurs Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatawej we Wrocławiu. Niezależnie od powyższych kursów i konkursów, bedących główną wizytówką Oddziału, organizowane są comiesięczne koncerty z cyklu „Młodzi

wykonawcy”, koncerty promocyjne i okolicznościowe, wieczory dyskusyjne, spotkania z kompo-

zytorami, wieczory wspomnień poświęcone zmarłym artystom wrocławskim, koncerty „Dzieci dzieciom”, sesje naukowe (min. sesja poświecona :SO-leciu polskiego zycia muzycznego na Dolnym Śląsku) oraz szereg innych imprez, z których

którzy zabierali głos w części oficjalnej wieczoru. Wszyscy mówcy podkreślali duże osiągnięcia Wrocławskiego Oddziału SPAM nie tylko w skali lokalnej, lecz również w skali ogólnokrajowej imiędzynarodowej. Zwięzła historię Oddziału

ry, prowadzonym przez Stefana Placka. W pierwszym dwudziestoleciu dominującą formą działalności Oddziału były koncerty umuzykal-

oraz jego ważniejsze osiągnięcia w minionym

niające, okolicznościowe i rocznicowe, organizo-

40-leciu przedstawiła w interesujący sposób Ianina Broniewska w słowie wstępnym poprze-

większość odbywa się w Klubie Muzyki i Literatu-

wane we Wrocławiu i w różnych miejscowościach Dolnego Śląska. W niektórych latach liczba tych

koncertów dochodziła do 250. Duże znaczenie miały również koncerty i audycje słowno-muzyczne przeprowadzane pod kierownictwem artystycznym i organizacyjnym Ianiny Broniewskiej w Dusznikach Zdroju podczas Festiwalu Chopinowskiego. W drugim dwudziestoleciu główną domenę działalności Oddziału stanowiły kursy mistrzowskie i konkursy oraz promocja młodych wykonawców. Wszystkie kursy Wrocławskiego Oddziału SPAM są organizowane w ścisłej współpracy z odpowiednimi katedrami Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, również większość działaczy Wrocławskiego Oddziału SPAM rekrutuje sie spośród byłych i obecnych pedagogów wrocławskiej Akademii Muzycznej. Kolejnymi prezesami Oddziału byli: Adam Kopyciński (kadencja lat 1959-64), Maria jedrzejewska (1964-68), Stanisław Krukowski (1968-74 i 1984-88) oraz Eugeniusz Sąsiadek (1974-84

i 1992-96). W obecnej kadencji (1996-2000) funkcję prezesa pełni ponownie Eugeniusz Sąsiadek. Z okazji jubileuszu w hallu i korytarzu III pietra Akademii Muzycznej zorganizowano wystawe afiszy i programów rożnych imprez SPAM, jakie odbyły się w minionym 40-leciu. Wydano również „Kronikę 40-lecia” pod redakcją Ianiny Broniewskiej i Kazimierza Kościukiewicza zrealizowaną przy współpracy Anny Wawrzaszek, Wilhelma Krzystka i Czesława Klonowskiego. Po koncercie w Sali Kameralnej AM odbyło się spotkanie towarzyskie członków Wrocławskiego Oddziału SPAM oraz zaproszonych gości. GAMa puma 1999

29


Stowarzyszenie Muzykoterapeutów Polskich weszło w czwarty rok swei działalności

Wchodzimy w okres europeiskich standardów muzykoterapii

Głównego Stowarzyszenia dr A. Janicki, który wygłosił referat wprowadzający pt. Omówienie działalności Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Polskich w okresie trwania I kadencji. Później nastąpiła część sprawozdawcza spotkania, którą zakończyła prof. dr hab. W Szulc, omawiając stan badań naukowych we współczesnej światowej muzykoterapii. W okresie sprawozdawczym przeprowa-

dzono trzy Ogóhropolskie Spotkania Szkole-

Paweł Cylulko

niowo-Organizacyjne Zarządu Głównego Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Pol-

Dnia 23 stycznia 1996 r. z inicjatywy dr. A. Janickiego (ówczesnego kierownika Zakładu Muzykoterapii Ogólnej i Stosowanej Akademü Muzycznej im. K. Lipińskiego we Wrocławiu) odbyło się na terenie wrocławskiej uczelni Ogólnopolskie Spotkanie

skich (listopad 1996 r., marzec i listopad

Członków

Założycieli

Stowarzyszenia

Muzykoterapeutów Polskich. Wyłonione

w trakcie spotkania grono założycieli _głównie pracowników Zakładu Muzyko-

kurs pt. Wstęp do muzykoterapii (wrzesień 1997 r.), Międzynarodowe Jubileuszowe Sympozjum Muzykoterapii nt. Muzykoterapia w agresji, lęku i cierpieniu (listopad 1998 r.), powołano do życia kwartalnik „Muzykoterapia Polska” (maj 1996 r) i czyniono starania

w sprawie jego wydania, popularyzowano

terapii, absolwentów Akademii Muzycznej isympatyków wrocławskiej muzykoterapii -doprowadziło do zarejestrowania w dniu 8 marca 1996 r. w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Polskich.

zagadnienia muzykoterapii poprzez przygo-

Siedzibą Zarządu Głównego jest Akademia Muzyczna we Wrocławiu. Celem Stowarzy-

i finansowej Stowarzyszenia na kolejną kadencję. Na wniosek Zarządu Głównego

szenia - w myśl statutu -jest rozwijanie i popularyzowanie muzykoterapii jako nauki i zawodu oraz dbałość o to, by dyscyplina ta, w zgodzie z wartościami humanistycznymi, służyła ludziom pomocą w przywracaniu iutrzymaniu zdrowia. Dla osiągnięcia powyższych celów organizacja propaguje zdobycze nauki związane z muzykoterapia wśród terapeutów, muzyków, lekarzy, psychologów, pedagogów, rehabilitantów i innych specjalistów pracujących z dziećmi,

Walne Zgromadzenie nadało godność

młodzieżą i osobami dorosłymi w różnych dziedzinach życia. Organizuje krajowe zja-

zdy, narady, posiedzenia, wystawy, konkursy. Współpracuje ze szkolnictwem i instytucjami doskonalenia zawodowego przy opracowaniu programów i metod nauczania

muzykoterapii, prowadzi działalność wydawniczą itp. Stowarzyszenie jest członkiem Światowej Federacji Muzykoterapii, w której reprezentuje polskie środowisko. Obecnie liczy 52 członków zwyczajnych i 3 nadzwyczajnych.

Przyjmując, że w Polsce uprawnienia do wykonywania zawodu muzykoterapeuty otrzymało ok 190 osób (absolwentów stu-

diów lub studium muzykoterapii prowadzonych przez dwie Akademie Muzyczne: we Wrocławiu i Łodzi) - wnioskować można, że blisko 1/3 liczby muzykoterapeutów uprawnionych do wykonywania zawodu w naszym kraju należy do Stowarzyszenia.

W dniu 14 maja 1999 r. w gmachu Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu odbyło się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze i Spotkanie Szkoleniowe Stowarzyszenia Muzykotera-

peutów Polskich. Otwarcia spotkania dokonał przewodniczący Prezydium Zarządu 30

1997 r.), współorganizowano wraz z Zakła-

dem Muzykoterapii wrocławskiej uczelni

GAMa 8$m$a2$m$1. 1599

dokończenie tekstu ze strony 2.

Kurt Masur doktorem honoris causa

Akademii Muzycznej we Wrocławiu iJanusza Telejki, bez udziału których nie mogłoby dojść do tak ważnego wydarzenia, jakim było nadanie honorowego doktoratu. Dodać warto, że uroczystości towarzyszyły nasze niezastąpione chóry: Feichtinum i Chór im. St. Krukowskiego, których udział został życzliwie dostrzeżony przez Maestra.

Podczas wyjścia orszaku z Auli Leopoldyńskiej Kurt Masur zatrzymał się przy chórzystach i uścisnął dłoń dyrygentki, adiunkt Bogusławy Orzechowskiej. Był to bardzo miły i znaczący gest, Po oficjalnej części ceremonii wszyscy goście zostali zaproszeni do Oratorium Marianum. Tam można było liczyć na chwilę osobistej rozmowy z bohaterem całego dnia i wręczyć

mu okolicznościowe upominki. Nie zabra-

towanie krótkich audycji radiowych i tele-

kło oczywiście tradycyjnego „Sto lat” dla

wizyjnych, opiniowano program warszta-

Maestra i jego Małżonki, Tomoko Sakurai-

tów organizowanych przez jego członków.

Masur, śpiewaczki japońskiego pochodze-

Walne Zgromadzenie członków uchwaliło

nia, która towarzyszyła Kurtowi Masurowi podczas jego pobytu w Polsce. W tym samym dniu wieczorem Kurt Masur

główne kierunki działalności merytorycznej

członka honorowego JM Rektorowi prof.

Jerzemu Mrozikowi i prof. Grażynie Pstrokońskiej-Nawratil w uznaniu wyjątkowych zasług na polu organizacyjnym Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Polskich.

uczestniczył także w odbywającym się we Wrocławiu w ramach IX Festiwalu „Porozu-

mienie” koncercie. Przyjął wówczas z rąk Wojewody Dolnośląskiego Witolda Kroch-

mala najwyższe polskie odznaczenie państwowe przyznawane obcokrajowcom

Część szkoleniową spotkania wypełniły:

- Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W trakcie koncertu,

pokaz filmu Video pt. „Zdarzenia” - forma

który odbył się w Oratorium Marianum

terapii w Szkole Podstawowej w Oddziale Neuropsychiatrii Dziecięce-Młodzieżowej we Wrocławiu przygotowany przez mgr

M. Baczyńską, wystąpienie dr. P. Cylulki nt. Udział członków Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Polskich we współtworzeniu kwartalnika „Muzykoterapia Polska” oraz warsztat przygotowany przez mgr A. JędryczkęHamerę pt. Dramoterapia. Na podstawie trzyletniej działalności Stowarzyszenia Muzykoterapeutów Polskich mo-

żna powiedzieć, że zakończony został pierwszy okres funkcjonowania organizacji, która zaistniała zarówno w kraju, jak i w Europie

iświecie. Dzięki podjętemu trzy lata temu przez grono pionierów - założycieli wyzwa-

niu, można o polskiej muzykoterapii mówić i myśleć w miarę bezpiecznie w kontekście wejścia do zjednoczonej Europy. Obecnie Stowarzyszenie wkracza w okres europejs-

kich standardów muzykoterapü. W związku z tym organizacja ta będzie musiała przede wszystkim podjąć działania mające na celu wypracowanie modeli kształcenia muzykoterapeutów zgodnych z europejskimi i światowymi wzorami, m.in. po to, by polscy muzykoterapeuci mogli znaleźć zatrudnienie nie tylko na polskim, ale także na euro-

pejskim rynku i by byli traktowani jako równorzędni partnerzy.

Uniwersytetu Wrocławskiego, w pierwszej części wystąpili soliści: Tomoko SakuraiMasur (sopran), Rafał Kwiatkowski (wiolonczela) i Mirosław Gąsieniec (fortepian), w drugiej natomiast studentki wrocławskiej Akademii: Aneta Góral-Marks (sopran) iAgnieszka Sobocińska (mezzosopran) oraz

połączone chóry i Akademicka Orkiestra Symfoniczna Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod dyrekcją Jana Miłosza Zarzyckiego wykonali Kantatę Śląską Tu się urodziłem Mirosława Gąsieńca do tekstu Janusza Telejki, skomponowaną na prośbę

Maestro Kurta Masura w sz'azku z jego przybyciem na Śląsk. Rozstając się z Kurtem Masurem po zakończeniu wszystkich uroczystości mieliśmy

nadzieję na rychłe kolejne spotkanie. Ufamy, że Maestro spełni swoją zapowiedź iznajdzie w przyszłości czas, by odwiedzić naszą uczelnię i poprowadzić koncert Aka-

demickiej Orkiestry Symfonicznej. Nie trzeba nikogo przekonywać, że byłaby to kolejna historyczna chwila w naszym uczelnianym zyciu. Pełni optymizmu czekamy zatem na ponowne spotkanie z Kurtem Masurem. Do zobaczenia, Maestro!


Z PRAC SENATU

SAMORZĄD STUDENCKI Działamy - choć w rozproszeniu

Uchwały Senatu Akademii Muzycznei im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu kwiecień-listopad 1999

Posiedzenie Senatu w dniu 10.04.1999 - Uchwała o nadaniu Kurtowi Masurowi

godności doktora honoris causa Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

Ewelina Niewiadomska

Minął pierwszy rok kadencji Uczelnianej Rady Samorządu Studenckiego, czas zatem na pierwsze podsumowania... W końcu mamy nowy, zgodny ze Statutem naszej uczelni Regulamin, który Uchwałą Nr

Posiedzenie Senatu w dniu 8.05.1999 - Zaopiniowanie wniosku o przyznanie

prof. Eugeniuszowi Sąsiadkowi nagrody Ministra Kultury i Sztuki. - Anulowanie decyzji senatu z dnia 21.04.1995 w sprawie studiów licencjackich na Wydziale Wokalnym, - Zgoda na wszczęcie postępowania w sprawie nadania godności doktora

honoris causa Akademii Muzycznej we Wrocławiu Marii Fołtyn. - Sprecyzowanie terminarza postępowa-

nia w sprawach nadania godności $‑ doktora honoris causa. Posiedzenie Senatu w dniu 23.06.1999

- Wyznaczenie dnia obrad senatu w roku akademickim 1999/2000 na środy, godz. 14.00.

- Zgoda na wynajęcie lub sprzedaż nieruchomości przy ul. Biegasa 2. - Decyzja o wysokości opłat za studia na Podyplomowym Studium Muzykoterapii w roku akademickim

1999/2000. - Zatwierdzenie planu rzeczowo-finansowego na rok 1999. - Zgoda Senatu na wspólną inaugurację

roku akademickiego 1999/2000 z ASP i PWST Posiedzenie Senatu w dniu 15.09.1999

- Powołanie Komisji Senackich. Posiedzenie Senatu w dniu 22.09.1999

16/1998/99 Senatu Akademii Muzycznej im. K. Lipińskiego we Wrocławiu został zatwierdzony dnia 16.01.1999r. W procesie nowelizacji tych przepisów nieocenione okazały się fachowe rady pani prof. Alicji Faryniarz, której na łamach GAMy serdecznie dziękujemy za okazaną pomoc. Wszystkich studentów zainteresowanych treścią Regulaminu odsyłam do jego lektury za pośrednictwem członków Rady

Samorządu. Przy tej okazji dla wszystkich, którzy w tym roku po raz pierwszy przekroczyli mury naszej uczelni podaję skład Rady: Ewelina Niewiadomska - przewodnicząca (I Wydział, V rok), Joanna Malec - wiceprzewodnicząca (I Wydział, IV rok), Magdalena Mirowska (I Wydział, IV rok),

Małgorzata Andrzejewska (IV Wydział, IV rok), Kuba Olejnik (II Wydział, III rok). Niestety, Rada Samorządu do tej pory nie doczekała się przydziału obiecanego lokum, więc nie mogę udzielić informacji co do miejsca i czasu urzędowania jej przedstawicieli, choć jest to ogólnie przyjętym zwyczajem na innych wrocławskich uczelniach - także artystycznych. Działamy więc w rozproszeniu, a ewentualne zebrania

odbywamy korzystając z gościnności Sali Senatu. Zebrania te zawsze poprzedzone są stosownym ogłoszeniem na usytuowanej w sąsiedztwie szatni tablicy i są otwarte dla

wszystkich studentów. Pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że Samorząd Studencki tworzą wszyscy studenci Akademii, a Uczelniana Rada tego Samorządu jest tylko jego organem, który reprezentuje studentów i w ich imieniu współdziała

- Zatwierdzenie sprawozdania

zwładzami Akademii. Dlatego jeśli ktokolwiek znajdzie się na uczelni w trudnej

finansowego za rok 1998. - Powołanie od stycznia 2000 r. Podyplomowych Studiów Zarządzania

sytuacji i nie będzie wiedział do kogo zwrócić się 0 pomoc czy informację, wówczas wyżej wymienione osoby służą swoim cza-

Placówkami Oświatowymi

sem.

i Kulturalnymi

Nieprzerwanie od roku współpracujemy z Parlamentem Studentów Rzeczypospo-

litej Polskiej. Podczas VII Zjazdu SprawozPosiedzenie Senatu w dniu 3.11.1999 - Przyjęcie sprawozdania Rektora z działalności uczelni w roku akademickim 1998/99

- Powołanie Podyplomowych Studiów Edukacji Artystycznej i Animacji Kultury

dawczo-Wyborczego, który odbył się w Jachrance, w dniach 23-25.04.1999 roku wybrano dwóch przedstawicieli studentów do Rady Wyższego Szkolnictwa Artystycz-

nego przy Ministerstwie Kultury i Sztuki. Zostali nimi: Patryk Grygierczyk z Wyższej Szkoły Sztuki Użytkowej w Szczecinie iEwelina Niewiadomska z Akademii Mu-

zycznej im. K. Lipińskiego we Wrocławiu. W dniu 10 listopada b.r. zostaliśmy zaproszeni na posiedzenie plenarne RWSA, które odbyło się w Domu Pracy Twórczej wRadziejowicach. Z ważniejszych spraw jakie były tam omawiane zainteresuje nas iz pewnością zmartwi, iż maleją środki

finansowe na stypendia, a projekt nowej ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym” przewiduje min. zlikwidowanie stypendiów socjalnych. Pociesza zatem z pewnoś-

cią fakt coraz szerszego zasięgu funkcjonowania kredytów studenckich, których

projekt wyszedł z inicjatywy członków prezydium Parlamentu Studentów RP ubiegłorocznej kadencji. W tym roku wprowadzone zostały ułatwienia dla mniej zamożnych studentów, którzy nie mieli możliwości znalezienia wymaganych poręczycieli - w ich przypadkach poręczycielem będzie państwo. Dla nich miesięczna rata wyniesie 300 zł, zaś studenci pobierający kredyt na dotychczasowych zasadach dostaną, tak jak w ubiegłym roku akademickim, 400 zł miesięcznie. Kwota ta co prawda nie wzrosła, ale dzięki temu

w tym roku większa ilość studentów może się ubiegać o kredyt. Informacje te pochodzą z konferencji PS RP, która odbyła się deiach 12-14.11.1999.r. w Międzyzdrojach. Chciałabym przypomnieć, że w ubiegłym roku została powołana specjalna komisja

ds. kontroli bufetu. Jej zadaniem jest głównie ocena czystości pomieszczeń, jakości serwowanych potraw i higieny przygotowywania posiłków oraz kontro-

lowanie marż cenowych i cen. Wiadomo, że to właśnie my - studenci - najczęściej ztego bufetu korzystamy, więc jeśli sami będziecie mieli jakiekolwiek zastrzeżenia co do jego funkcjonowania - zwróćcie się do członków tej komisji. A oto jej skład:

p. Jadwiga Jędrzejczyk z działu Kadr (przewodnicząca), p. Lidia Błaszczyk-Zawada zBiura Koncertowego, a także studenci: Ewelina Niewiadomska, Joanna Malec, Piotr Bibiela, Małgorzata Andrzejewska,

Magdalena Mirowska. W najbliższej przyszłości stoi przed nami ważne zadanie nowelizacji Regulaminu Pomocy Materialnej - jego niektóre zapisy

nie przystają już do dzisiejszej rzeczywistości, a chodzi przecież o to, aby przepisy tego typu pomagały studentom - czasy mamy przecież nie najłatwiejsze. Musimy unikać sytuacji kiedy naszym kolegom i k0-

leżankom nie wystarcza na bilety... A wiem, że i takie sytuacje się zdarzają. GAMu xrv/dzień mg

31

1


uitości Studenci kompozycii piszą muzykę teatralną

Forum adeptów krytyki muzycznej

Kontrabasiści za granicą

Tomasz Marcin Kienik

Magdalena Bednarek

Ewelina Niewiadomska

Niezwykle ciekawymi doświadczeniami owocuje współpraca pomiędzy naszą Akademią a wrocławską filią Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. L. Solskiego

W ramach Wtorku Muzycznego w dniu

Co roku mury naszej Akademii opuszcza grono zdolnych i rozkochanych w muzyce

w Krakowie. Polega ona na tworzeniu przez młodych kompoztytorów - studentów Wydziału l - muzyki do spektakli teatralnych. W ostatnich latach miały miejsce takie wspólne przedsięwzięcia, jak (w porządku chronologicznym): Bajka 0 Księciu Pipo w reżyserii Aleksandra Maksymiaka z muzyką Tomasza Kienika, Mały Książę w tej samej reżyserii z mu-

zyką Olgi Hawryluk, a także śpiewana bajka Pchła Szachrajka, przygotowana przez H. Herman-Cieślik, do której muzykę stanowiły kompozycje: K. Głowickiej,

P.

Łukowca,

M.

Mirowskiego,

M. Moca, M. Zołnowskiego i piszącego te słowa. Studenci kompozycji, pisząc pod czujnym

i fachowym okiem st. wykł. Zbigniewa Karneckiego, autora bardzo wielu zna-

komitych kompozycji teatralnych, w toku licznych interesujących dyskusji poznają tajniki funkcjonowania muzyki w teatrze,

obserwują tok pracy nad tą specyficzną twórczością, przyglądają się pracy studia nagrań i kabiny akustyka, aby wreszcie w finale - spróbować sił we własnej

twórczości. Jest to cykl dydaktyczny nie spotykany w innych uczelniach muzycznych, a jego celowości dowodzi zadowolenie zainteresowanych z uzyskanych rezultatów artystycznych, a przede wszystkim satysfakcja z nabytych doświadczeń. Doświadczenia te wiążą się z dużym na-

kładem pracy, zarówno ze strony naszego opiekuna (stokrotne dzięki!), jak i adeptów tej sztuki. Wymagają nie tylko aktywności artystyczno-intelektualnej w procesie kreacji muzyki, lecz także zaangażowania podczas jej czasochłonnej rejes-

tracji studyjnej i nierzadko długich prób z zespołem aktorskim. Widać jednak, że rezultaty są współmierne do wysiłku, z niecierpliwością

czekamy więc na kolejne teatralno-muzyczne (a może muzyczno-teatralne?) wydarzenie. I I

Krytyki Muzycznej. Forum ma już dwudziestoparoletnią tradycję, po raz pierwszy zorganizowane zostało jeszcze w latach siedemdziesiątych. Biorą w nim udział

studenci I i IV wydziału naszej Akademii. Tym razem spotkanie odbyło się w raczej kameralnym gronie, dzięki czemu studen-

ci łatwo mogli pozbyć się tremy. Szkoda tylko, że niektórzy zamiast samodzielnie

odczytać swe prace powierzali tę czynność bardziej odważnym kolegom lub koleżankom. Czytanie cudzego tekstu, na domiar niejednokrotnie pisanego ręcznie, sprawiało czasem kłopot. Poza tym w ten sposób nie identyfikowano tekstu z jego autorem, a w dodatku czytanie przez

jedną osobę kilku recenzji pod rząd stawało się nieco monotonne. Ale to tylko drobne uwagi, gdyż poza tym uważam to

forum za bardzo udane. Recenzje i felietony były interesujące, zaś atmosfera spotkania - bardzo przyjazna i swobodna,

co pozwalało pokonać tremę debiutującym publicystom muzycznym. Wśród czytanych prac znalazły się felietony: Aleksandry Zakrzackiej, Anny Buli, Marty Motyl i Edyty Bogdan na jeden temat: Czym jest muzyka Prezentowane

były również recenzje: Izabeli Gach Śpiew profesjonalny z recitalu Olgi Pasiecznik, atakże Martyny Rangl i Marty Motyl

z koncertu inauguracyjnego festiwalu „Porozumienie”. Ponadto płytę Wojciecha Kilara recenzował Sławomir Kośmider,

apłytę Henryka Miśkiewicza - Adam Lepka. Oprócz tego Monika Kłoczko na-

pisała esej o mało znanym koncercie skrzypcowym Roberta Schumanna, a Ro-

ma Salecka o muzyce Preisnera. Studentki wydziału l zajęły się laureatami ostatniego

Konkursu Chopinowskiego i recepcją ich wykonań w Polsce, Karolina Gołębiowska i Elżbieta Sobula opisały koncerty Nelsona Goernera, zaś pisząca te słowa - Aleksieja Sułtanowa.

absolwentów. Nie znaczy to jednak, że wraz z otrzymaniem dyplomu kończy się

ich edukacja - uczymy się wszak przez całe życie! Niektórzy poprzestają na regularnych studiach. Inni poszukują możliwości dotarcia do światowej sławy mistrzów idoskonalą swe umiejętności pod okiem największych autorytetów.

W 1998 roku trzech studentów klasy kontrabasu adiunkt Ireny Olkiewicz uzyskało roczne stypendia na studia podyplomowe.

Wśród nich znaleźli się: Lazaros-Nikolajdu-Skrzypczak, który dostał się do klasy Profesora Seniora Thomasa Martina w Guildhall School Music & Drama w Londynie, Tomasz Iwanek - studiuje w Dres-

dener Akademie für Alte Musik, a także

Dominik Schulz, który już drugi rok kształci się w klasie Gottfrieda Engelsa w Hochschule für Musik w Kolonii. Z pewnością jest to pożyteczna inwestycja dla przyszłej kariery artystycznej; niewątpliwie jednak - kosztowna. Kilka rzeczy jest za to pocieszających: nasi pedagodzy wyławiają zdolnych studentów, zachęcają ich do doskonalenia się na mistrzowskich

kursach, wysyłają na konkursy, a fundato- $, rzy zachodnich stypendiów jak widać doceniają talenty młodych polskich muzyków. Nie tylko nasi absolwenci dostrzegani są na zachodzie; tak samo doceniani są ich pedagodzy. W ostatnim tygodniu listopada br, w słynnej Hochschule für Musik

w Kolonii adiunkt Irena Olkiewicz poprowadziła mistrzowską klasę kontrabasu;

swoje trzydniowe wykłady zakończyła recitalem, w programie którego znalazły się utwory I. G. Görlicha, B. Konowal-

skiego iT. Natansona; partię fortepianu

wykonywał Andrzej Jungiewicz - wykładowca Akademii Muzycznej w Katowicach. Podczas tego samego kursu usłyszeć

można było także recitale kontrabasowe Dominika Schulza i Łukasza Tinscherta -

studenta I roku wrocławskiej Akademii Muzycznej w klasie kontrabasu adiunkt Ireny Olkiewicz.

GAMa Gazeta Akademii Muzycznej

I I I l I I I I

Wydawca: Akademia Muzyczna1m. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, 50-043 Wrocław, Plac 1 Maja 2 Redakcja: Dorota Kanafa (red naczelny), Anna Wawrzaszek, Ewelina Niewiadomska.

Projekt graficzny: Agnieszka Kanafa. Naświetlanie: Studio TEN. Druk: Atla.

i . I

$‑

i

v

7 Na okładce: Kurt Masur (fot. Maciej Szwed). Redakcja zastrzega sobie prawo do dokonywania skrótów i adiustacji tekstów oraz do zmiany ich tytułów.

Nakład: 400 egz.

I I I

I. 32

4maja br. odbyło się Forum Adeptów

GAMa gnidljtñ 1599


Łukasz Zagrobelny na festiwalu w Opolu O tym, jak wszechstronnych mamy studentów iw jak rozmaitych dziedzinach muzycznych ujawniają swoje talenty, przekonaliśmy się nie raz. Kolejnym tego przykładem są ostatnie osiągnięcia Łukasza Zagrobelnego, studenta III roku Wydziału Wychowa-

dokończenie tekstu ze strony 4.

Nowa tradycja w uczelniach artystycznych Wrocławia

nia Muzycznego. Kto z Czytelników oglądał relacje z tegorocznego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, zapewne domyśla się, że chodzi o sukcesy piosenkarskie naszego studenta. Łukasz niejednokrotnie dał się słyszeć jako wykonawca partii solowych podczas koncertów chóru Feichtirzum, ale z pewnością nie każdy wie, że już w 1998 r. uczestniczył w ogólnopolskich warsztatach piosenkarskich. W bieżącym roku wziął udział w eliminacjach do opolskiego festiwalu. O tym, jak ostra była to rywalizacja, świadczy statystyka: 400 kandydatów przysłało nagrania, 20 osób dopuszczono do przesłuchań, a tylko 10 wybrano do Koncertu Debiutów. W grupie tej znalazł się właśnie Łukasz Zagrobelny. Na opolskiej estradzie wykonał niełatwą piosenkę z repertuaru M. Szcześniaka zatytułowaną Przyszli o zmroku. Choć nagrody nie zdobył, zebrał dobre recenzje, w których zwracano uwagę na walory głosu i muzykalność solisty. Debiut został dostrzeżony i zaowocował kilkoma propozycjami, min. zaproszeniem do obsady przygotowywanych przez janusza Józefowicza musicali: „Miss Saigon” i nowej wersji „Metra”. Serdecznie gratulujemy Łukaszowi, a także Pani Iwonie Polak, pedagogowi emisji głosu młodego piosenkarza. Z dużym zainteresowaniem oczekujemy wiadomości o kolejnych sukcesach. (kan)

Nowy sztandar Akademii Muzycznei Zapewne nie każdy z naszej społeczności domyśla się, co nasza Akademia ma wspólnego z artystycznym rękodziełem. A jednak“

Przez cztery miesiące w rękach hafciarzy ze Spółdzielni Pracy Rękodzieła Ludowego iArtystycznego im. S. Wyspiańskiego wKrakowie powstawał nowy sztandar naszej uczelni. Poprzedni stracił swą aktualność 18 lat temu, gdy Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna we Wrocławiu zyskała status akademii i przyjęła obecną nazwę. Nowy sztandar odebraliśmy w lutym tego roku. Po raz pierwszy reprezentował uczelnię

podczas uroczystości nadania honorowego doktoratu Kurtowi Masurowi, ale prawdzi-

wego chrztu dostąpił w dniu 1 października. Podczas uroczystej mszy św. inaugurującej rok akademicki 1999/2000, która odbyła się w Kościele Uniwersyteckim, w obecności rek-

torów wszystkich wrocławskich wyższych uczelni, ksiądz kardynał Henryk Gulbinowicz, główny celebrans uroczystości, poświęcił nasz nowy sztandr. „Sztandar spełnia rolę symbolu, ale jest też widocznym znakiem, który jednoczy wszystkich pracowników i studentów uczelni. Z całą świadomością wagi tego symbolu będziemy wokół sztandaru gromadzić się w najważniejszych momentach naszego akademickiego życia i w jego cieniu rzetelnie pracować, pogłębiać wiedzę oraz doskonalić nasze umiejętności" - powiedziała po ceremonii poświęcenia sztandaru Joanna Malec, studentka Wydziału Kompozycji, Dyrygentury, Teorii Muzyki i Muzykoterapii, składając podziękowanie Księdzu Kardynałowi, Warto wiedzieć, że na co dzień obydwa sztandary - obecny oraz historyczny już symbol Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej - są starannie przechowywane; mają swoje miejsce w gablotach w sali konferencyjnej na pierwszym piętrze. (kan)

Otwarto klasę fletu prostego W bieżącym roku akademickim lista specjalizacji na Wydziale lnstrumentalnym poszerzyła się o kolejny instrument. Otwarta została klasa fletu prostego, którą prowadzi Tomasz Dobrzański, absolwent naszej Akademii. Wrocławskie studia odbył w zakresie gry na klarnecie. Później poszerzał swe wykształcenie w Instytucie Muzyki Dawnej przy Akademii Muzycznej w Bazylei, gdzie doskonalił się min. w grze na flecie prostym. Jest obecnie w Polsce jednym z nielicznych specjalistów w tej dziedzinie. Póki co na wspomnianym kierunku kształci się jeden student, z pewnością jednak na fali zainteresowania muzyką dawną pojawią się kolejni chętni. (kan)

Nowości wydawnicze Akademii Muzycznei im. Karola Lipińskiego W tym roku ukazały się dwa nowe Zeszyty Naukowe wydane przez naszą Akademię. Pierwszy z nich, noszący numer 74, zatytułowany został Wokalistyka i pedagogika wokalna. Dokumentuje on materiały czterech konferencji naukowych, zrealizowanych od września 1998 roku do lutego 1999 roku, dotyczących naukowych podstaw wokalistyki oraz kształcenia wokalistów. Ponadto posiada dodatek, zawierający informacje o dwóch wykonawczych kursach wokalnych i dwóch kursach pedagogiki wokalnej. Kolejny zeszyt, opatrzony numerem 75 i tytułem Zycie muzyczne Wrocławia (1945-1995) opisuje powojenną działalność wrocławskich szkół muzycznych wszystkich stopni, innych instytucji muzycznych, festiwali, stowarzyszeń muzycznych oraz Zespołów instrumentalnych i chóralnych. Zamieszczone w zeszycie materiały Wygłoszone zostały podczas IX Konferencji Naukowej pt. Tradycje Slaskiej Kultury

Muzycznej, która odbyła się w marcu 1998 roku. Warto zwrócić uwagę na nową szatę

graficzną naszych wydawnith. Mamy nadzieję, iż przypadnie ona do gustu czytelnikom. (awa)

prof. Jacek Radomski, prorektor PWST, zaś

z rąk dziekanów otrzymali indeksy. Znakomitym gościem wrocławskich uczelni artystycznych był podczas inauguracji Krzysztof Zanussi, który specjalnie tego dnia opuścił plan reżyserowanego przez siebie filmu by wygłosić wykład inauguracyjny. Nieco prowokacyjnie brzmiący tytuł: „Czy artyści są jeszcze potrzebni?” wzbudził ogólne zainteresowanie. Z uwagą wsłuchaliśmy się w słowa mówcy, który przestrzegał przed łatwizną i powierzchownością w sztuce, przed pseudosztuką schlebiająca wypaczonym gustom. Uratowanie prawdziwej sztuki przed upadkiem jest dzisiaj najważniejszą misją artystów ~ mówił znany reżyser. Choć wydźwięk wystąpienia Krzysztofa Zanussiego

nie był radosny, to jednak utwierdzał wprzekonaniu, że warto iść za głosem powołania artysty i poświęcić się sztuce. Inauguracja roku w~trzech uczelniach artystycznych nie mogłaby się obyć bez artystycznych popisów. Scenariusz uroczystości ujmował studenckie występy:

muzyczny - gitarzysty Kamila Bartnika iaktorski - Piotra Łukawskiego. Pod dy-

rekcją adiunkt Bogusławy Orzechowskiej śpiewały również połączone chóry Wydziału Wychowania Muzycznego. Kształt artystyczny inauguracji nie byłby pełny

bez udziału plastyków. W dniu 11 października odbyły się zatem jeszcze dwa wernisaże. W Muzeum Narodowym 0twarta została wystawa grafik prof. Haliny Pawlikowskiej z ASP, a w Sali Kameralnej

Akademii Muzycznej swoje grafiki przedstawiła Anna janusz-Strzyż, asystentka tej samej uczelni. Uroczystości rozpoczęcia

roku akademickiego dopełniło mniej oficjalne spotkanie towarzyskie, na które wszyscy goście zostali zaproszeni do Sali Senatu ASP. Choć zorganizowanie inauguracji w wydaniu trzech uczelni wymaga sporo zachodu, to jednak trud ten z pewnością się opłaca. Uroczystość w takim kształcie staje się ważnym wydarzeniem, które dzięki rozszerzeniu swego zasięgu przestaje być tylko wewnętrzną sprawą każdej uczelni. Jest to sposób na pełniejszą integrację środowiska artystycznego, na lepsze wzajemne poznanie się muzyków, plastyków iaktorów. Jest to szansa wzbudzenia au-

tentycznego wzajemnego zainteresowania naszymi sprawami. Wszystko po to, byśmy mogli mówić o sprawach kultury silniejszym głosem; byśmy mogli - ku pożytkowi całego społeczeństwa i nas samych - skuteczniej przekonywać o ważności tej sfery życia, jaką niesie ze sobą sztuka. Azatem - niech dźwięk, słowo i gest, kształt i barwa będą narzędziami naszego porozumienia; tym językiem budujmy naszą współpracę i więzy przyjaźni.


Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego ,

we Wrocławiu

Plac 1 Maja 2, 50-043 Wrocław tel.:(071) 55 90 56, 55 55 43


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
GAMa nr 2 / grudzień 1999 by academyofmusicwroc - Issuu