Page 1

#1 Aktualności xxx

Strona 1


Kilka słów od redaktor naczelnej

Spis treści Aktualności: Turniej strzelecki Zakończenie akcji charytatywnej Bądź uważny Turniej CS Konkurs na logo klasy e-sportowej Wycieczka do Warszawy Ślubowanie klas wojskowych Rozprawa o zabójstwo Wizyta w Elektromoncie Dzień Otwarty Stypendia Policjantki na lekcji

3-9 3 3 3 4 4 5 5 6 8 8 9 9

Wywiad z Kamilem Tarką

10

Zawód informatyk

12

GROM

14

To już kolejny numer naszej szkolnej gazetki. Może wydany trochę z opóźnieniem, ale mamy nadzieję, że i tym razem Wam się spodoba. Czego możecie się [ rzeczy, spodziewać? Przede wszystkim aktualności, który zdarzyły się w naszej szkole. Pamiętajcie, ze koniec roku zbliża się już wielkimi krokami. Dla naszych maturzystów to już w zasadzie koniec szkolnej przygody, ale Wy macie jeszcze chwilę na „załapanie” dobrej oceny. Dlatego zajrzyjcie do naszego działu „Myślenie nie boli” i bądźcie jak najbardziej aktywni, bierzcie udział w różnych konkursach. Przecież to praktycznie darmowe, dobre oceny. Małe zmiany zajdą w składzie redakcji naszej gazetki. Redaktorem naczelnym zostaje Oliwia Michalak z 2T. Sądzę, że jest odpowiednia osoba na to miejsce, dlatego bez obaw oddaję w jej ręce gazetkę i życzę jej jednocześnie powodzenia i wiele cierpliwości.

16 Czytanie poszerza horyzonty

17

Opowiadanie Angeli Grabke

18

Studniówka

19

Oto nasza nowa redaktor naczelna 

Redakcja Redaktor naczelna: Magdalena Słyk Projekt okładki: Jakub Gondek Korekta i druk: Anna BieleckaKowalewska

Magdalena Słyk


Aktualności Turniej strzelecki W dniu 02.12.2016 r. na strzelnicy LOK w Jeleniej Górze odbyły się zawody strzeleckie o „Puchar Komendanta Policji ” KMP w Jeleniej Górze. W turnieju rywalizowało 10 drużyn w sześcioosobowych składach dziewcząt i chłopców. Drużyna chłopców z naszej szkoły w składzie: Tomasz Fikier, Maciej Frątczak, Dawid Grzelka, Marcin Jędrzejczuk, Bartłomiej Trela, Marcin Balakowski w klasyfikacji końcowej zajęła II miejsce. Wręczenie nagród odbyło się na posiedzeniu Zarządu Rejonowego LOK Jelenia Góra w dniu 13.12.2016 r. Zbigniew Łukaszuk

Zakończenie akcji charytatywnej pomocy dla Domu Samotnych Matek z Dziećmi z Pobiednej Zakończenie akcji charytatywnej pomocy dla Domu Samotnych Matek z Dziećmi z Pobiednej nastąpiło w dniu 21.12.2016 roku, kiedy to przedstawiciele uczniów Oliwia Michalik i Tomasz Fikier wraz z pedagogiem Karoliną Jankowską odwiedzili Dom Samotnej Matki z Dzieckiem w Pobiednej, przekazując zebrane w szkole dary. Do akcji, która trwała od października przyłączyli się uczniowie, rodzice, nauczyciele oraz mieszkańcy Piechowic razem udało nam się zebrać środki czystości, środki higieniczne, odzież oraz słodycze, książki i zabawki dla dzieci. Dla wszystkich małych podopiecznych przygotowaliśmy Mikołajkowe prezenty. Wizyta była wzruszającym doświadczeniem dla nas. Wierząc w wielkie serca naszych darczyńców liczymy, że wrócimy tam z pomocą jeszcze nie raz.

Karolina Jankowska

Bądź uważny W poniedziałek 16 stycznia 2017r. nasi uczniowie uczestniczyli w szkoleniu z zakresu działań prewencyjnych mających na celu podnoszenie świadomości i kształtowanie pożądanych postaw i zachowań w sytuacji zagrożeń o charakterze terrorystycznym pn. „ALFA”. Szkolenie prowadziła mł. asp. Arleta Kozikowska z KMP Jelenia Góra Wydział ds. Nieletnich i Patologii. Prowadząca zajęcia, przy wykorzystaniu opracowanych dla tego programu materiałów dydaktycznych, poruszała zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa, w tym m.in. właściwych zachowań w sytuacji zagrożenia. Przekazane treści oraz dynamiczne i profesjonalne prowadzenie zajęć pozwoliły młodzieży zdobyć wiedzę niezbędną do ochrony własnej oraz swoich bliskich. Uczniowie bardzo aktywnie uczestniczyli w zajęciach prowadzonych przez policję. I jak się okazało, wykazali się dużą wiedzą w zakresie omawianych zagadnień. Karolina Jankowska Strona 3


Aktualności

Turniej Counter Strike Global Offensive

Konkurs na logo klasy e-sportowej

W dniach od 14.02 do 17.02. 2017r. podczas ferii w naszej szkole odbył się turniej w Counter Strike Global Offensive. W turnieju brało udział 15 drużyn z naszego powiatu, w tym jedna drużyna z Żar. Podczas rozgrywek do dyspozycji zawodników był trener sportów elektronicznych Kamil Tarka, z którym można było porozmawiać i zasięgnąć rad. Na turnieju obecny był również nauczyciel od edukacji wojskowej p. Zbigniew Łukaszuk, u którego można było sprawdzić się na torze sprawnościowym i na strzelnicy. Podczas warsztatów odwiedziła nas absolwentka klasy policyjnej Kamila Machura, która na co dzień zajmuje się robieniem cosplay'ów. Opowiadała o swojej pasji i co to jest cosplay. Turniej wygrała drużyna NoLifeFrags. Organizatorzy i uczniowie naszej szkoły pracowali w czasie turnieju po 12 godzin dziennie.

Z końcem grudnia 2016r. ZSTiL w Piechowicach ogłosił konkurs na logo klasy e-sportowej. Wszelkie informacje szczegółowe, w tym przykładowe loga, jakie szkoła posiada (klasa policyjna, wojskowa, ratownictwa medycznego) i które widoczne są zawsze u góry naszej strony WWW, dostępne były w regulaminie. Pomimo wielu różnych poprawek i zmian wśród nadesłanych propozycji na logo klasy e-sportowej, powołane jury zdecydowało, że finalnie będzie nim projekt przygotowany przez Kamilę Machura. SP

Norbert Kowalik

Strona 4


Aktualności Wycieczka do Warszawy

Ślubowanie klas wojskowych

W dniach 07 – 09 marca uczniowie 3LO i 4T pod opieką ks. Łukasza Myrty udali się na trzydniową wycieczkę do Warszawy. Pierwszego dnia, po zakwaterowaniu w hostelu uczniowie wybrali się do Pałacu Kultury i Nauki. Po zobaczeniu panoramy miasta z XXX piętra pałacu, maturzyści skierowali swoje kroki na Krakowskie Przedmieście przed Pałac Prezydencki. Na zakończenie dnia uczniowie odwiedzili Grób Nieznanego Żołnierza i plac Piłsudskiego. Następny dzień rozpoczął się od zwiedzania Starego Miasta i Zamku Królewskiego. Najciekawszym punktem tego dnia była wizyta w Sejmie RP, gdzie uczniowie mogli uczestniczyć w obradach na sali posiedzeń. Drugi dzień zakończył się zwiedzaniem poruszającej wystawy w Muzeum Powstania Warszawskiego. Trzeciego dnia po spakowaniu bagaży grupa udała się na lotnisko Chopina i wyruszyła w podróż powrotną. Wszyscy uczestnicy wycieczki wrócili zadowoleni z walizką miłych i niezapomnianych wspomnień.

Dnia 21.03.2017 roku w naszej szkole odbyła się uroczystość ślubowania uczniów klas technikum o profilu wojskowym. To ważny dzień dla szkolnej społeczności, dlatego miło nam było gościć przedstawicieli władz miasta, starostwa jeleniogórskiego, Związku Żołnierzy Wojska Polskiego i 23 Śląskiego Pułku Artylerii z Bolesławca oraz rodziców i bliskich naszych uczniów. Patronami uroczystości byli dwaj wielcy Polacy: Tadeusz Kościuszko i Józef Piłsudski, którym poświęcony był krótki program artystyczny. Następnie uczniowie klas wojskowych złożyli uroczystą przysięgę. Na koniec bohaterowie tego dnia zaprezentowali pokaz musztry. Było coś miłego nie tylko dla ducha, ale i ciała, po uroczystości bowiem uczniowie i goście mogli w swobodnej atmosferze przy cieście i kawie obejrzeć filmik zrealizowany przez szkolną ekipę filmową, a także pokaz zdjęć ze zmagań na zawodach i poligonach. Romana Stańkowska-Trznadel

Strona 5


Aktualności Rozprawa o zabójstwo Uczniowie naszej szkoły po raz kolejny mogli uczestniczyć w jawnej rozprawie sądowej. Tym razem celem wycieczki, która odbyła się 28 lutego był Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze. Młodzież z klas technikum i liceum Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Piechowicach spędziła ponad trzy godziny na sali rozpraw. Oskarżonym na podstawie art. 148 §1 KK (Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.) był Piotr P. Mężczyzna ma 62 lata, 170cm wzrostu i waży 50 kg. Jak twierdził, nie miał problemu z alkoholem, ale lubił napić się piwa. Jest bezrobotnym bez prawa do zasiłku. Utrzymuje się z prac dorywczych oraz ze zbierania złomu i puszek. Ma trójkę dorosłych dzieci (dwóch synów i córkę), a o zabójstwo jednego z nich, z którym mieszkał, był oskarżony. Jednak do winy ani razu się nie przyznał. Ponadto nigdy nie był karany, a obrońcę przydzielono mu z urzędu. Oskarżony został pouczony o swoich prawach wynikających z art. 419 KPK oraz art. 422 KPK. Mężczyzna do czasu rozprawy był zatrzymany w areszcie śledczym, dlatego art. 376 i art. 377 KPK do nie dotyczyły. Oskarżenie wniosła Prokuratura w Lubaniu. Akt oskarżenia został odczytany na samym początku rozprawy przez prokuratora, a dotyczył zabójstwa, które miało miejsce 17 lipca 2016r. w Lubaniu. Poszkodowany Mariusz P. miał 37 lat, był głowę wyższy od ojca i ważył około 70kg. Pracował przy przewozie i sprzedaży używanych mebli. Brał narkotyki (amfetaminę) oraz umiarkowanie spożywał alkohol, po czym zawsze był agresywny. Zmarł na skutek dźgnięcia nożem z czarną rękojeścią o długości ostrza 12cm z lewej strony klatki piersiowej, co spowodowało przebicie lewego płuca i lewej komory serca. Niedługo później zmarł. Po odczytaniu aktu oskarżenia sędzia główny zwrócił się do oskarżonego, czy ten chce zeznawać przed sądem (jak później się okazało Piotr P. składał już zeznania o 8:25 na Komendzie Policji w Lubaniu 19 lipca i w Prokuraturze Rejonowej w Lubaniu dwa dni później). Piotr P. nie skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań i ku zadowoleniu uczniów opowiedział o tym, do czego jego zdaniem doszło tamtego dnia. „To była niedziela. Mój syn przyszedł do mnie do pokoiku i powiedział, żebym poszedł do sklepu po nalewkę i dwa piwa. Wziąłem od niego pieniądze i poszedłem do sklepiku, który był niedaleko naszego mieszkania. Kiedy wróciłem wypiliśmy u mnie. Syn poszedł do swojego pokoiku, a ja poszedłem spać. Mariusz przyszedł około godziny piętnastej, może szesnastej i znowu chciał, żebym szedł po alkohol. Chciał iść ze mną, ale był już pod wpływem alkoholu i nie chciałem, żeby ktoś go takiego zobaczył. Kiedy pił robił się agresywny i zaczepny. Poszedłem sam, ale sklep był zamknięty. Musiałem iść do „Żabki”, ale tam alkohol był droższy, więc wziąłem więcej pieniędzy od syna. Po zakupach znowu wypiliśmy razem w moim pokoiku. Syn poszedł do siebie, a ja poszedłem spać. Zanim zasnąłem, usłyszałem jak syn gdzieś wychodzi, ale nie wiem gdzie poszedł. Obudziłem się jak już wrócił do domu. Stał bardzo blisko i popchnął mnie na wersalkę. Nóż cały czas trzymałem w prawej dłoni, nie wypadł mi. Był skierowany ostrzem do góry. Starałem się podnieść, pytałem go czy zwariował. Mariusz tylko popatrzył i rzucił się na mnie. Pomiędzy stolikiem a wersalką było bardzo wąskie przejście, dlatego wywrócił się na lewy bok i uderzył mnie swoją głową w nos. Nagle zerwał się jak oparzony, momentalnie zrobił się okropnie blady. Stanął koło wersalki, złapał się za bok i upadł na podłogę. Widziałem dużo krwi i zobaczyłem szybko zacząłem szukać skaleczenia, ale nic nie znalazłem. Podniosłem synowi lewą rękę i zobaczyłem ślad od noża. Zacząłem szukać czegoś, żeby opatrzyć syna.

Strona 6


Aktualności Wziąłem jego koszulkę i przycisnąłem do rany. Szybko wyszedłem z budynku i zapukałem w okno bratanicy. Nie było jej w mieszkaniu. Poszedłem więc do Baśki, bo miała telefon, a ja nie umiem obsługiwać komórki. Powiedziałem jej, żeby zadzwoniła na pogotowie i policję, bo Mariusz nadział się na nóż. Po tym poszedłem do mieszkania. Drzwi, które syn zdjął z zawiasów przestawiłem pod lodówkę. Chciałem podnieść syna, ale nie miałem siły, był za ciężki. Nie mogłem go utrzymać i uderzył głową o podłogę. Podłożyłem mu poduszkę. Mówiłem do niego, reagował, ale tylko coś cicho bełkotał. Ostatnim, co od niego usłyszałem chwilę później było „przepraszam”. Czekając na pogotowie wziąłem szmatę i wytarłem nóż. Kiedy przyjechali, wskazałem sanitariuszce Mariusza, a ona kazała mi wyjść z pokoju. Policjant podał mi ubrania robocze, żebym się ubrał. Na komendzie pobrano od mnie odciski palców. Nikt nie dawał mi nic do czytania, miałem tylko podpisywać.” To zeznanie jednak nie pokrywało się z tym co oskarżony powiedział podczas poprzednich dwóch przesłuchań. Na Komendzie zeznał, że wycierał syna z krwi, czemu zaprzeczał w prokuraturze i w sądzie. Wspomniał również, że przed pogotowiem przyjechała jego córka. Noża też podobno nie wycierał, a położył go na półce. Nie sprzątał i niczego nie przestawiał. Wyjaśnień składanych na policji nie pamiętał. Nie wiedział również, czemu w protokole policji jest inaczej, niż mówił podczas rozprawy. Twierdził też, że mówił komuś, że syn wcześniej już się skarżył na ból w boku, ale to nie była prawda. Nie był też pewny okoliczności w jakich doznał rany nosa. Na Komisariacie w Lubaniu mówił, że Mariusz uderzył go pięścią w nos tydzień wcześniej. W Prokuraturze mówił, że nic nie ruszał, ponieważ nie chciał zatrzeć śladów. Nie wie, skąd syn miał ranę na przedramieniu, o której w opinii biegłego zostało wspomniane, a sama rana zdawała się być świeża. Była to rana cięta zadana najprawdopodobniej nożem. Relacje Piotra P. z synem były dobre tylko wtedy, kiedy syn nie był pod wpływem alkoholu i innych substancji odurzających. Mariusz często wyzywał ojca, kłócił się z nim i często szarpał. Właśnie z powodu tych kłótni wyprowadziła się siostra Mariusza. Piotr bał się swojego syna i nigdy go nie uderzył. W sądzie przed aresztem śledczym oskarżony odmówił składania zeznań i zeznawał dopiero podczas rozprawy głównej w Jeleniej Górze, gdzie swoje wyjaśnienia składali również świadkowie; Sławek (35lat) – przyjaciel ofiary, szklarz, wielokrotnie karany, Renata (43 lata) – córka oskarżonego i siostra ofiary, opiekunka medyczna, nie karana, Barbara (51 lat) – salowa, nie karana, ogrodnik (46 lat) – nie karany oraz ekspedientka ze sklepu „Żabka”. Po wysłuchaniu zeznań oskarżonego i świadków sąd wyznaczył termin następnej rozprawy. Mimo, że sprawa nie jest skomplikowana, to zeznania wniesione podczas rozprawy nie wskazywały jednoznacznie przebiegu zdarzenia. Poza tym znaczące w sprawie będzie ponowne przesłuchanie biegłego, który prowadził sekcje zwłok ofiary i jego opinia na temat rany na przedramieniu Mariusza P. Jeżeli była ona zadana nożem i była również na tyle świeża, że mogła być zrobiona w dniu zabójstwa, to mogłoby wskazywać na to, że zabójstwo nie było wypadkiem. Kamila Cybulska

Strona 7


Aktualności Wizyta w Elektromoncie W dniu 16.03.2017 do siedziby firmy Elektromont S.A. w Jeleniej Górze przy ul. Waryńskiego 18 zaproszeni zostali uczniowie IV klasy Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Piechowicach. Spotkanie odbyło się w ramach współpracy jaką podjęły firma Elektromont oraz Zespół Szkół w Piechowicach celem rozwijania zainteresowania młodzieży naszego regionu przedmiotami technicznymi związanymi z branżą elektryczną. Na wstępie przedstawiony został schemat organizacyjny przedsiębiorstwa i zakres obowiązków poszczególnych działów firmy Elektromont S.A. Dzięki temu uczniowie mieli możliwość zapoznania się ze sposobem działania oraz organizacji pracy firmy będącej lokalnym liderem w realizacji robót elektrycznych i teletechnicznych. Następnie w sali szkoleniowej firmy Elektromont S.A. odbyły się prelekcje, przygotowane i prowadzone przez doświadczonych pracowników firmy, z których część to również absolwenci Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Piechowicach. Słuchacze zapoznani zostali z problematyką pracy na budowie w zakresie instalacji elektrycznych, teletechnicznych, serwisu oraz efektywności energetycznej. Oprócz części teoretycznej uczniowie mieli możliwość bezpośredniego kontaktu z omawianymi urządzeniami oraz przekonania się na własne oczy o możliwościach nowoczesnych systemów CCTV i Dozoru oraz zadawania pytań na interesujące ich tematy związane z wykładem.

Dzień Otwarty Zespól Szkół Technicznych i Licealnych w Piechowicach serdecznie zaprosił uczniów gimnazjów wraz z wychowawcami i rodzicami na Dzień Otwarty Szkoły, który odbył się 31 marca 2017 r w godzinach 11:30 – 15:30. W programie znalazło się między innymi:    

zapoznanie z ofertą edukacyjną na rok szkolny 2017/2018 zapoznanie z bazą lokalową i wyposażeniem szkoły warsztaty, prezentacje i pokazy prezentacja firmy Elektromont z Jeleniej Góry.

A. B-K

Na zakończenie spotkania uczniowie zachęcani byli do podjęcia, po zakończeniu kształcenia w Zespole Szkół Technicznych i Licealnych, pracy w firmie Elektromont S.A. Marcin Spychała

Strona 8


Aktualności Stypendia

Policjantki na lekcji

W naszej szkole mamy wielu bardzo zdolnych uczniów, którzy zostali nagrodzeni za swoją pracę poprzez różne stypendia. To najwyższe, czyli stypendium Rady Ministrów otrzymały:  

Kamila Cybulska (3T) Dorota Budzińska (3LO)

Natomiast stypendium Dyrektora Szkoły dostali:          

Małgorzata Babik (1T) Dawid Grzelka (1T) Karolina Kozar (1T) Sylwia Woźniak (1T) Paulina Błaszczyk (2T) Kacper Kruczek (2T) Bartłomiej Trela (3T) Kamil Mazur (4T) Magdalena Słyk (4T) Natalia Wójtowicz (4T)

Dla uczniów, którzy nie są pewni czy będą po ukończeniu szkoły kandydować do służby w Policji była to lekcja przygotowująca do rozmowy kwalifikacyjnej u pracodawcy jakiego sobie sami wybiorą. Była to dla wszystkich lekcja stanowiąca trening ogólnorozwojowy i ćwiczenie z zakresu autoprezentacji. Na zakończenie lekcji uczniowie dopytywali się o najczęściej zadawane pytania podczas tego etapu rekrutacji i otrzymali wyczerpujące odpowiedzi.

Wysoką frekwencją wykazali się:         

W dniu 29 marca 2017r. w lekcji Bezpieczeństwa Publicznego Edukacji Ogólnopolicyjnej (klasa III LO o profilu policyjnym) uczestniczyli zaproszeni goście – Pani podinsp. Małgorzata Gorzelak, policyjny psycholog oraz Pani sierż. Beata Sosulska-Baran, specjalista ds. prewencji kryminalnej. Panie policjantki omówiły z uczniami temat dotyczący autoprezentacji oraz komunikacji werbalnej i niewerbalnej, co miało na celu przygotowanie uczniów do rozmowy kwalifikacyjnej do służby w Policji.

Norbert Kowalik (1T; 100%) Kacper Kruczek (2T; 99,25%) Dominik Łabędzki (1T; 99,15%) Artur Jerzyński (2T; 99,18%) Maciej Frątczak (2T; 98,64%) Mateusz Ragan (2T; 98,64%) Natalia Filipowicz (3LO; 98,16%) Małgorzata Babik (1T; 98,05%) Sylwia Woźniak (1T; 98,05%)

Następnym etapem tego tematu będzie sprawdzian przeprowadzony w formie rozmowy kwalifikacyjnej podsumowujący cały, trzyletni okres kształcenia w klasie mundurowej o profilu policyjnym. Zbigniew Klimek

Wszystkim stypendystom gratulujemy zarówno wysokich osiągnięć w nauce, jak i frekwencji. Magda

Strona 9


Wywiad z Kamilem Tarką E-sport moja pasja — wywiad z Kamilem Tarką Od jak dawna zajmuje się Pan trenowaniem e-sportowców? Samym trenowaniem zajmuję się już czwarty rok od momentu skończenia systemu. Co spowodowało, że został Pan trenerem? Przede wszystkim podejście mojego młodszego brata, który chciał zostać graczem. Chciałem żeby mógł to robić z głową i tak powstał system. Czyli bycie trenerem to Pana pasja? Tak, zdecydowanie. E-sportem pasjonuję się już od 14 lat. Byłem menedżerem graczy, pisałem newsy, jestem trenerem, sam próbowałem swoich sił jako gracz. Utrzymanie zainteresowania przez tak wiele lat musi wynikać z pasji. Czy bycie trenerem jest dochodową pracą? Jak w każdej dziedzinie, jeśli ktoś wkłada swoje zaangażowanie oraz czas w pracę, to z pewnością dobrze by było gdyby się to opłacało. Na ten moment nie mam na co narzekać. Jak pana rodzina zareagowała na wieść, że będzie pan trenerem? U mnie zawsze był klimat taki jak pewnie w większości domów, że gry to zło, tego nie powinno się robić, to powinna być tylko rozrywka i lepiej byś robił coś innego niż granie. Część rodziny do tej pory twierdzi, że „Kamil to by mógł się już ożenić i jakoś ustatkować, znaleźć normalną pracę i nie bawić się w te gry”. Ja trochę inaczej na to wszystko patrzę. To przekonanie jest i pewnie nie jestem jedyny, którego rodzina tak właśnie patrzy, więc takie chyba największe zrozumienie no to jedynie u młodszego brata, który rozumie temat. Prowadzi Pan zajęcia z e-sportu w wielu szkołach w Polsce. Jaki jest ich główny cel? Nie możemy powiedzieć, że każdy, kto przyjdzie na zajęcia będzie e-sportowcem lub profesjonalnym graczem, bo to by było kłamstwo. Jeżeli powiemy każdemu dziecku, które przychodzi na zajęcia z piłki nożnej, że będzie profesjonalnym piłkarzem, to także będzie kłamstwo. Nie nastawiamy się na zrobienie ze wszystkich profesjonalistów. Zajęcia mają być oparte o gry, w które oni aktualnie grywają najchętniej. Mają im pomóc się rozwijać, ale przede wszystkim mają ich nauczyć elementów, które w życiu są najbardziej potrzebne, a których można się nauczyć na podstawie gier. Uczymy komunikacji społecznej. Drugą rzeczą jest umiejętność podejmowania decyzji. Oni już w tym momencie muszą się nauczyć podejmować decyzje żeby za dwa, trzy lata stwierdzić czy są w stanie podjąć się gry profesjonalnej czy nie. Poziom stresu i różne emocje wynikające z rywalizacji e-sportowej, wywierają wpływ na umiejętności podejmowania decyzji. Jeśli uczniowie nauczą się panować nad emocjami i stresem już teraz, to w późniejszej pracy, gdzie na przykład: praca będzie wykonywana pod presją czasu, a decyzje będą bardzo ważne, automatycznie taki pracownik będzie bardziej efektywny, więc w pracy lepiej sobie poradzi. Kolejna rzecz: umiejętność myślenia strategicznego czy logicznego czy wykorzystywanie myślenia przestrzennego. Tego można uczyć się na podstawie gier komputerowych i to wszystko połączone ma dać później efekt nie tylko w grach, ale przede wszystkim w życiu. Co się zmieni w Polsce jeśli taka federacja zostanie zarejestrowana? Przede wszystkim uregulujemy sprawy związane z powstaniem drużyn, ich finansowaniem oraz rozwojem klas e-sportowych.

Strona 10


Wywiad z Kamilem Tarką Wybiegając w przyszłość, jak będzie Pana zdaniem wyglądał e-sport i związana z nim rywalizacja za 3 lata w Polsce? Patrząc na te wszystkie lata, jak wygląda e-sport w Polsce, gdzie przez ostatnich 12 lat mamy więcej tytułów mistrzów świata niż w piłce nożnej czy w koszykówce, uważam że idziemy w dobrą stronę. Zaczynają powstawać profesjonalne drużyny, tak jak w przypadku Valencii - hiszpańskiej drużyny piłkarskiej. Schalke 04 czy Paris Saint-Germain, znane z boisk piłkarskich inwestują także w e-sport. Niedawno zainwestował w e-sport DJ Steve Aoki czy piłkarz Naymar JR. W Polsce muszą znaleźć się firmy, które będą chciały zainwestować w polską młodzież, żeby rozwijać i pokazywać nasz potencjał w grach komputerowych, nie tylko w ich tworzeniu na przykładzie „Wiedźmina”, ale także w samych rozgrywkach. Ze statystyk z 2014 roku wynika, że Polska w Europie jest druga pod względem ilości graczy w stosunku do mieszkańców, więc mamy ten procent graczy bardzo wysoki i mamy bardzo wielu dobrych graczy. W naszym kraju organizowane są także wielkie widowiska, takie jak Intel Extreme Master w Katowickim Spodku czy finały League of Legends w Krakowie. Wiemy, że klasy e-sportowe i związany z tym trening nie jest nowością w Azji, gdzie od wielu lat tak wygląda proces kształcenia. Dlaczego w czołówce CS’a nie ma drużyn z Korei? Drużyny w CS:GO w Korei istnieją. Korea jednak nastawiona jest na Starcraft’a 2 oraz League of Legends. E-sport jest u nich od dawna uważany za sport narodowy. Nie ma się co dziwić. Od wielu lat istnieją całe szkoły e-sportowe. Jak wygląda aktualnie temat związany z planami zarejestrowania w Polsce Związku lub Federacji Sportów Elektronicznych? To jest temat, który się przewija co najmniej u mnie od pięciu lat. Do stworzenia czegoś takiego brali się już chociażby politycy. Projekt stworzenia takiej federacji jest trudny poprzez niską świadomość społeczną i pojmowanie e-sportu. Czy możemy się spodziewać w niedalekiej przyszłości rozgrywek ligowych w grach komputerowych, podobnie jak ma to miejsce w piłce nożnej, siatkówce i innych sportach tradycyjnych? Czy będą tak samo popularne? Ja bym powiedział, że już są. Spółka Ekstraklasa S.A organizator rozgrywek w najwyższej lidze piłkarskiej w naszym kraju od jakiegoś czasu prowadzi prace, by stworzyć ligę e-sportową dla drużyn piłkarskich, które otwierają się na e-sport, jak Piast Gliwice czy Legia Warszawa. Popularność streamów i relacji z turniejów osiąga milionowe oglądalności, a telewizja Polsat zainwestowana w kanał Polsat Esport. Jak powstał pierwsza klasa e-sportowa w Polsce? Powstała w Kędzierzynie-Koźlu i to można powiedzieć z czystego przypadku. Pan Adam Bugiel z panem Patrykiem Niesłoniem rozmawiali właśnie o tym, jakby tutaj urozmaicić profil informatyczny w szkole w Kędzierzynie-Koźlu. Zaczęli rozmowę na temat wykupienia serwera do gry, może zorganizowania jakiegoś meczu, żeby załatwić im jakiś komunikator głosowy. I tak od słowa do słowa doszli do pomysłu stworzenia klasy e-sportowej. Stwierdzili, że coś takiego zrobią i w tym przypadku nawiązaliśmy współpracę, gdzie powiedziałem „słuchajcie wy chcecie klasę e-sportową, a ja wiem jak to zrobić” i tak połączyliśmy siły i wyszła ta klasa e-sportowa.

Z Kamilem Tarką – trenerem e-sportowym rozmawiała Oliwia Michalak Strona 11


Matura i co dalej? Zawód informatyk Dzisiaj już stosunkowo rzadko używa się pojęcia "informatyk” - zostało ono bowiem zastąpione konkretnymi specjalnościami, które występują w branży informatycznej, np. programista, administrator sieci, webdeveloper, specjalista ds. zabezpieczeń, etc. Każde z nich charakteryzuje się odmiennym zakresem obowiązków, niezbędnych umiejętności i zarobkami. Jak zostać informatykiem? Aby zostać informatykiem należy skończyć jedną ze szkół kształcących w tym kierunku. Technikum, szkołę policealną, lub studia w uczelni wyższej. Zakres wiedzy i czas trwania nauki zależny od rodzaju placówki. Najdłużej uczy się w politechnikach i uniwersytetach, jednak to właśnie te szkoły gwarantują dużą możliwość wyboru specjalizacji oraz lepszy start na rynku pracy. Jaką szkołę wybrać, żeby zostać informatykiem? Przygotowania do zawodu informatyka można rozpocząć już po gimnazjum. Nasza szkoła ma długie tradycje w kształceniu w zawodzie technik informatyk. Podejmując naukę w ZSTiL w Piechowicach uczeń uzyskuje wiedzę i umiejętności w trzech obszarach branży informatycznej: E.12: montaż i eksploatacja komputerów osobistych oraz urządzeń peryferyjnych, E.13: projektowanie lokalnych sieci komputerowych i administrowanie sieciami, E.14: tworzenie aplikacji internetowych i baz danych oraz administrowanie bazami. Zdobyta wiedza pozwala: montować, modernizować i rekonfigurować komputery osobiste, nstalować i aktualizować systemy operacyjne i aplikacje, konfigurować i wykonywać konserwację urządzeń peryferyjnych komputera osobistego, lokalizować oraz usuwać uszkodzenia sprzętowe podzespołów komputera osobistego oraz usterki systemu operacyjnego i aplikacji, odzyskiwać z komputera osobistego dane użytkownika, wykonywać projekt lokalnej sieci komputerowej, dobierać elementy komputerowej sieci strukturalnej, urządzenia i oprogramowanie sieciowe, montować okablowanie sieciowe, konfigurować rutery i urządzenia zabezpieczające typu zapora sieciowa monitorować pracę urządzeń lokalnych sieci komputerowych, zarządzać kontami użytkowników i grup użytkowników systemu operacyjnego lub komputera, lokalizować i usuwać przyczyny wadliwego działania systemów sieciowych, projektować strukturę witryny internetowej, tworzyć strony internetowe za pomocą hipertekstowych języków znaczników, wykonywać projekt graficzny witryny internetowej, tworzyć i administrować bazami danych, zarządzać bazą danych i jej bezpieczeństwem, stosować instrukcje, funkcje, procedury, obiekty, metody wybranych języków programowania, wykorzystywać języki programowania do tworzenia aplikacji internetowych realizujących zadania po stronie serwera.

Strona 12


Matura i co dalej? Zawód informatyk Jakie studia wybrać, żeby zostać informatykiem? Informatykę można studiować na politechnikach, uniwersytetach, uczelniach wyższych i w szkołach policealnych. W zależności od uczelni nauka trwa od 2 do 5 lat. Przedmioty wchodzące w skład nauki informatyki na politechnikach są związane z wybranym wydziałem. Elementem wspólnym jest duża ilość przedmiotów technicznych i praktycznych. Od III roku na politechnikach i uniwersytetach istnieje większy wybór zajęć, które można komponować w dowolne bloki specjalizacyjne, a te rzetelniej przygotowują do konkretnego zawodu. Absolwenci politechnik najczęściej pracują po studiach w miejscach wymagających dużej wiedzy technicznej i umiejętności wykorzystana jej w praktyce. Ukończenie kierunku gdzie informatyka łączy się z elementami automatyki czy robotyki dają niemal gwarancję zatrudnienia, również za granicą. W ofertach uczelni można znaleźć informatyczne studia w całości prowadzone po angielsku. Obok zajęć z zagadnięć związanych z informatyką jak np. podstawy programowania oraz z elektroniką uczelnie kładą duży nacisk na przedmioty matematyczne. Zwłaszcza w czasie pierwszych trzech lat nauki stanowią one spory procent wszystkich zajęć. Dlatego informatykę z reguły wybierają ludzie o tzw. ścisłych umysłach, dla których nauka skomplikowanych matematycznych pojęć nie stanowi problemu. W czasie studiów można uzyskać tytuł licencjacki, inżyniera lub magistra informatyki. Zależy to od długości ich trwania oraz rodzaju wybranego wydziału. Ile zarabia informatyk? Pierwsi informatycy pojawili się na terenach starożytnej Grecji... Żart. Prawdą jednak jest, że branża informatyczna rozwija się bardzo dynamicznie, a specjaliści w niej zatrudnieni nie narzekają zarówno na brak pracy, jak i niskie zarobki. Wszystko ma jednak swoje plusy i minusy – informatycy muszą stale dbać o pogłębianie posiadanej wiedzy i zdobywanie całkowicie nowej. Nie da sie wysokości zarobków jednoznacznie określić – wszystko zależy od specjalności, zajmowanego stanowiska, wielkości firmy, itd. Zmiennych jest tak dużo, że nawet podanie widełek płacowych jest nierealne. Przyjmijmy jednak, że nawet informatyk w urzędzie potrafi zarobić około 2500/3000 zł netto miesięcznie, a może liczyć na zarobki rzędu 8000/10000 zł netto miesięcznie lub więcej. Często też informatycy mogą liczyć na bonusy: służbowy samochód, sprzęt komputerowy czy telefon komórkowy. A.B-K

Strona 13


GROM Jednostka Wojskowa GROM dziedzic tradycji Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej Utworzona 13 lipca 1990 r. do 1999 r. funkcjonowała jako de iure jednostka typu policyjnego pododdziału ochronnego i kontrterrorystycznego. JW 2305 podlegała bezpośrednio pod zarządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych / Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W latach 19901992 Grupa Realizacyjna Operacji Most chroniła transport Żydów z ZSRR do Izraela tranzytem przez Polskę. To zadanie było fundamentalnym i jedynym zadaniem tej jednostki. Po zakończeniu transportu Żydów zadania z tym związane zniknęły. Minister SW Antoni Macierewicz po ustaniu podstawowego celu istnienia jednostki wojskowej postanowił nie rozformowywać JW 2305 ze względu na zdolności, jakie nabyła ona w czasie swego istnienia. W 1994 jednostka brała udział w Operacji UpholdDemocracy i wykonywała tam zadania ochronne. Była to pierwsza operacja zagraniczna JW 2305. 1 października 1996 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski przekazał dowódcy JW 2305 pułkownikowi Marianowi Sowińskiemu sztandar Jednostki Wojskowej 2305. Rodzicami chrzestnymi sztandaru zostali cichociemny Bronisław Czepczak Górecki oraz AgnieszkaPetelicka, żona Sławomira Petelickiego. 1 października 1999 r. umową między MSWiA a MON ministrowie dokonali przeniesienia podległości decyzyjnej JW 2305. Komandosi z ulicy Marsa stali się de iure i de facto żołnierzami. Przez blisko dekadę mieli status wojsk wewnętrznych. Przeniesienie podległości ze spraw wewnętrznych na obronę narodową ze względu na wystawianie wojsk operacyjnych przez Polskę było korzystne ze względów urzędowych i wojskowych, zostało także wymuszone potrzebą dostosowania prawa polskiego do standardów Unii Eurpoejskiej, tj. jednostki wojskowe może posiadać tylko ministerstwo obrony. JW GROM jest częścią składową Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

W okresie od 1 października 1999 do 31 października 2007 jednostka wojskowa o nieformalnej nazwie Grom (Istnieje kilka wytłumaczeń pochodzenia nazwy jednostki. Oficjalnie wywodzi się ją jako skrótowiec od „Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego”) podlegała w sposób nadzwyczajny pod polecenia służbowe Ministra Obrony Narodowej, a nie rozkazy jak w wojsku. Unormowanie jednostki wywodzącej się ze służb specjalnych nastąpiło po przejściu pod rozkazy Dowódcy Wojsk Specjalnych, co nastąpiło w 1 listopada 2007 roku. Jednostka weszła w skład Wojsk Specjalnych.W okresie 1.11.2007 do 31.12.2013 JW 2305 podlegała Dowództwu Wojsk Specjalnych. Obecnie podlega pod Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. JW Grom jest gotowa do prowadzenia działań specjalnych w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Jej zadaniem są operacje wojskowe: ratowania zakładników w autobusach, pociągach, budynkach (również wieżowcach), samolotach, na statkach/okrętach oraz platformach wiertniczych oraz odwrotne do nich działania taktyczne i działania bojowe, także niszczące siłę żywą (siły i środki przeciwnika). JW 2305 w odróżnieniu od ówczesnych formacji policyjnych była szkolona do zatrzymań groźnych bandytów, funkcjonariusze MSW z tej jednostki mieli działać w sytuacjach bardziej skomplikowanych, wymagających bardziej rozbudowanych zdolności bojowych, zwłaszcza poza obszarem kraju. Ciekawostką jest, że z uwagi na rodowód części twórców w Jednostce używano tzw. nazwisk operacyjnych, najprawdopodobniej, wraz z odpowiednim dokumentem tożsamości. Gen. bryg. Petelicki, zaś ówczesny płk Roman Polko mówił, że to na jego rozkaz praktykę posługiwania się nazwiskami operacyjnymi Strona 14


GROM

Gen. bryg. Petelicki, zaś ówczesny płk Roman Polko mówił, że to na jego rozkaz praktykę posługiwania się nazwiskami operacyjnymi zlikwidowano (wskutek incydentu z funkcjonariuszami wydziału drogowego Policji). JW 2305 nie posiada uprawnień do posługiwania się dokumentami z fałszywą tożsamością. Jednakże jest prawdopodobne, że mogą otrzymać takie dokumenty na czas operacji poza terytorium Polski. JW GROM ma dowództwo, sztab i większość struktur w Warszawie w dzielnicy Rembertów. Jednostka wojskowa składa się z trzech pododdziałów, w tym: stołeczny Zespół Bojowy A realizujący działania lądowe i Zespół Bojowy B w Gdańsku, działający na akwenach. Organizacja wzorowana jest na strukturze brytyjskiego 22nd SAS Regiment oraz tzw. 1st Special ForcesOperationalDetachment Delta (w mass mediach – Delta Force, obecnie ArmyCompartmentedElements [ACE]). Mimo że – w odróżnieniu od brytyjskiego SAS – operuje zespołami sześcioosobowymi, z opcjonalnym dołączaniem pary strzelców wyborowych, to założenia do działania małymi grupami są oparte na brytyjskich wzorcach. Struktura najbardziej przypomina australijski SAS Regiment, bo są w niej całe pododdziały specjalistyczne, zamiast zwartych większych pododdziałów z plutonami poszczególnych specjalności, tak jak ma to miejsce w brytyjskim 22 pułku. Od początku jest zawodową jednostką wojskową. Żołnierze JW Grom dzielą się na tak zwanych operatorów, czyli komandosów zespołów (pododdziałów) bojowych, oraz równie ważnych żołnierzy pododdziałów zabezpieczenia. W skład tych drugich wchodzą analitycy, elektronicy, informatycy, specjaliści od materiałów wybuchowych (saperów, oraz wchodzących w skład zespołów bojowych specjalistów od m.in. wybuchowego wdzierania się do szturmowanych pomieszczeń), i technicy różnych specjalności. Początkowo jednostka miała własnych pilotów, przeszkolonych do współdziałania z komandosami w działaniach bojowych. Najmniejszą komórką organizacyjną jest sekcja. Sekcje są sześcioosobowe, które wchodzą w skład grupy. Grupy wchodzą w skład zespołów.

Te komórki składają się z doskonale wyszkolonych i wyposażonych operatorów, z których każdy ma po 2 specjalności, np. operatora radiostacji, strzelca wyborowego, sapera, chemika, ratownika medycznego, kierowcy. Oprócz tego każdy równocześnie posiada ogólne wyszkolenie z naciskiem na specjalność paramedyczną, tak by podczas walki móc skutecznie nieść pomoc rannym żołnierzom i osobom postronnym. Szczegółowa organizacja i liczebność Jednostki Wojskowej 2305 stanowią informacje niejawne. Z danych, które były dostępne w prasie zachodniej, wynika, że na przełomie lat 1999/2000 w jednostce służyło ok. 273 ludzi (według stanu na 2012 r. prawdopodobnie ok. 450 żołnierzy). Pierwsi dowódcy deklarowali, że jednostka jest zdolna do samodzielnego pozyskiwania informacji. Wiadomo również, że dysponuje swoim bankiem informacji, gdzie gromadzi się wiedzę o wszystkim. W strukturze oddziału lądowego miał się znajdować pluton złożony z 22 strzelców wyborowych. Byli oni wszechstronnie przygotowani do wspierania uwalniania zakładników, ale byli też wyszkoleni do działań specjalnych w terenie otwartym w ramach operacji wojskowych. Jako pierwsi w kraju byli wyszkoleni według wysokich standardów zachodnich w sposób bardzo kompleksowy, a także bogato uzbrojeni w wysokiej klasy broń i osprzęt (zaawansowane celowniki optyczne lunetowe, celowniki noktowizyjne III generacji, dalmierze laserowe, termowizory). W okresie dowodzenia jednostką przez płka Piotra Patalonga utworzono odrębny pododdział zajmujący się rozbrajaniem ładunków wybuchowych IED. Wiadomo również, że jed-

nostka używa psów. Oddział tworzy również Zespół Bojowy C, o nieokreślonej specjalności. JW Grom posiada też Wysuniętych Nawigatorów Naprowadzania Lotnictwa (WNNL) (ang. skrótowiec JTAC). Kamila Cybulska Strona 15


Czytanie poszerza horyzonty Norbert Wrona

Dmitry Glukhovsky „Metro 2033” Strach. Uczucie, które podąża za tobą przez całą drogę. Niepewność o to, co czeka Cię jutro . Niepewność o to, jak to się zakończy ? Artem z WOGN-u podąża przez ciemne tunele z misją, którą przyrzekł wypełnić. Po drodze spotyka przeróżne osobistości. Jedni z resztką człowieczeństwa pomogą mu, zaś drudzy będą mieli zamiar mu przeszkodzić. A to wszystko przez przysięgę daną pewnej osobie, osobie, której prawie nie zna. Jak Artem poradzi sobie z tym trudnym zadaniem? Dowiesz się o tym w „METRO 2033”.

Dmitry Glukhovsky „Metro 2034” Od wydarzeń z "Metra 2033" minął niecały rok. Znajdujemy się na drugim końcu metra, na najbardziej wysuniętej na południu stację – Sewastopolską, będącą elektrownią zasilającą blisko jedną trzecią metra. Pewnego dnia karawana wysłana po zapasy żywności nie wraca. Ekipa poszukiwawcza również. Urywa się łączność telefoniczna. Niedługo zabraknie amunicji do obrony przed mutantami. Zaniepokojone władze Sewastopolskiej wysyłają wtedy drużynę ostatniej stacji: młodego Ahmeda, starego "kronikarza metra" o przezwisku Homer oraz Huntera, który odnalazł się w tajemniczych okoliczności po rzekomej śmierci na WOGN-ie. Wkrótce do ekipy dołącza Sasza, córka wygnanego naczelnika Awtozawodzkiej, i powoli odkrywają sekret, który może zagrozić całej społeczności metra. Więcej dowiesz się w „METRO 2034”.

Dmitry Glukhovsky „Metro 2035” Od wydarzeń na WOGNie minęły dwa lata. Artem doprowadził do zagłady czarnych, wszyscy uważają, że ocalił moskiewskie metro. Mają go za bohatera – ale i pomyleńca. Młody mężczyzna z uporem maniaka ucieka na napromieniowaną powierzchnię z nadzieją, że złapie sygnał z innych miast. Tymczasem gdzieś pod ścianą na przytulnym peronie stacji końcowej materac grzeje młoda żona. No i jakże to tak, przedkładać jakieś miraże nad priorytety, przetrwanie gatunku? Mimo chwalebnej przeszłości, Artem czuje się osamotniony i nierozumiany. Nawet ukochana traktuje go jak coraz bardziej męczącego wariata. Bohater metra trwałby tak na codziennych spacerkach po nową porcję radiacji, gdyby pewnego dnia nie zjawił się stary znajomy z poprzedniego tomu – dziadek imieniem Homer. Zdaje się potwierdzać wersję głównego bohatera, a w dodatku zna człowieka, który… Więcej dowiesz się w „METRO 2035”.

Strona 16


Opowiadanie Angeli Grabke * Delikatne krople deszczu zamieniły się w ulewny deszcz, a moje włosy w oklapłe mokre pasma, opadające mi na twarz. Ludzi na ulicy było coraz więcej, żadne z nich nie przejmowało się oberwaniem chmury. Gdyby nie oni, mogłabym zrobić sobie parasolkę z ognia i pozostać suchą. Niestety, przyciągnęłabym za dużo uwagi. - Ej, niunia! Nie chcesz być mokra z mojego powodu? Kątem oka wychwyciłam samochód, który się przy mnie zatrzymał. Nie miałam zamiaru zwalniać kroku, ani odwracać się. -Ej, no weź nie bądź taka. Może chociaż cię podwieziemy? Serce mnie boli, jak taka słodka pupcia musi marznąć tutaj. Gwałtownie się odwróciłam, pewnym krokiem podeszłam do auta. - Słuchaj gnoju - zatkało mnie, gdy ujrzałam kto mnie zaczepił. Dwóch mężczyzn w aucie również zorientowało się do kogo mówili. Zaplotłam ręce na tyle głowy, odchyliłam ją do tyłu i szeroko się uśmiechnęłam. Ciepło jakie mnie w tym momencie ogarnęło, było nie do opisania. Zakryłam dłońmi twarz i zbliżyłam się do pojazdu - O mój Boże. Nie wierzę. Wy dupki. Jako pierwszy z auta wysiadł kierowca i od razu rozłożył ramiona w powitalnym geście, nie zwracając uwagę na deszcz. - No chodź do mnie, malutka - powiedział czule, i objął mnie mocno, kiedy rzuciłam się w jego objęcia. Był bardzo wysoki i dobrze zbudowany, wyglądałam przy nim drobniej niż wyglądam zazwyczaj. - Tak dobrze Cię widzieć, Liam. - Ścisnęłam go jeszcze mocniej, bardzo poruszona tym spotkaniem. - Te, kocica, też tu jestem. Odwróciłam się i przywitałam ciepłym uściskiem również z drugim mężczyzną, azjatyckiego pochodzenia. W momencie, którym chciałam się odezwać błyskawica przecięła niebo, co natychmiast zaowocowało ogromnym hukiem, od którego prawie podskoczyłam. - Wsiadajcie, pogadamy w aucie. Minho, no szybciej. - Zgodnie z rozkazem Liama wsiedliśmy. Minho jako pasażer, ja na tylnym, środkowym siedzeniu. W aucie było zdecydowanie cieplej, dzięki czemu zrobiło mi się przyjemniej. Spojrzałam na jakże bliskich mi ludzi, których nie widziałam, odkąd przeprowadziłam się do Rimmena. To co działo się kiedyś, sprawiło, że zaczęłam uciekać, od miejsca w którym przebywałam, od ludzi, z którymi spędzałam najwięcej czasu. Aż pewnego dnia po prostu zniknęłam bez słowa. Teraz jednak, po tych latach, kiedy ich spotkałam, poczułam do siebie wielki żal. Dopiero teraz zrozumiałam, jak tęskniłam za nimi, i jaką głupotą i słabością wykazałam się porzucając wszystko, co było dla mnie ważne. Zastanawiałam się co im powiem, kiedy zapytają dlaczego zniknęłam. Czy powiem im o Rimmenie? - Nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteś. Tęskniliśmy młoda. Wszyscy tęsknili. Nie uwierzysz jak się zmieniło. Marcelina też się ucieszy. - Minho, nie - przerwałam mu. - Nikogo nie będę spotykać. Naprawdę świetnie jest was widzieć, ale nikt inny nie może mnie tu widzieć. - Czemu? - Liam zadał proste pytanie, na które nie umiałam odpowiedzieć. - Minęło tyle czasu, a ty nadal nie umiesz się z niczym pogodzić? - Nie umiem - odparłam głucho, ze spuszczoną głową. Czułam się głupio. Kiedy ich zobaczyłam w pierwszej sekundzie, nie potrafiłam być szczęśliwsza. Teraz dotarło do mnie, że powinni mnie nienawidzić, a jednak powitali mnie tak ciepło. I nagle najtrudniejszą rzeczą okazało się spojrzeć któremukolwiek w oczy. - Nie umiem. Auto się zatrzymało. Liam wysiadł, i otworzył mi drzwi z lewej strony. - Chuj mnie to obchodzi - wyciągnął rękę w moją stronę. Przyjęłam jego pomoc i nie zerkając na niego poszłam za nim do jakiegoś domu. Gdy przekroczyliśmy próg i stanęłam na równi z nim, popatrzyłam mu w oczy. I mimo, że był zdecydowanie wyższy, a twarz sprawiała wrażenie dojrzalszej niż kiedyś, to jego wzrok się nie zmienił. Nadal zerkał na mnie opiekuńczo. To jest człowiek, który był gotów oddać za mnie życie. I nawet kiedy go zostawiłam bez słowa, po tylu latach, nadal widzę, że mógłby to zrobić. Opuściłam głowę, nie mogąc znieść jego wzroku. Poczułam gorzki smak łez w ustach. - Nikt nie patrzy - powiedział. Rozpłakałam się po raz pierwszy, po stracie Matta.

Strona 17


Studniówka

Studniówka Studniówka… Bal, który odbywa się na sto dni przed maturą. To wiedzą wszyscy. Czerwona podwiązka, nie można ściągać butów na balu, ścinać włosów przed maturą, bla bla i tak dalej. Znamy studniówkowe przesądy. Wierzymy w nie albo nie, ale skąd tak naprawdę wzięła się studniówka? Kto to wszystko zaczął? Nad tym, w sumie, chyba nikt się nie zastanawia. Ja też nie, ale na potrzeby tego artykułu, trochę pogrzebałam w Internecie… Wygooglowałam, że w wielu kulturach bardzo ważne są rytuały przejścia, wiecie, takie przejście z dzieciństwa w dorosłość. Pokazanie, że jest się godnym przynależeć do społeczeństwa. Rytuały niektórych plemion są tak drastyczne i straszne, że aż się włos na głowie jeży. Na szczęście nasza kultura nie wymaga od nas skoku z 30-metrowej wieży czy kilkumiesięcznej, samotnej wędrówki. Musimy po prostu pokazać, ze jesteśmy inteligentni i umiemy zapanować nad stresem. Takim naszym przejściem jest matura, na którą mówi się też egzamin dojrzałości. W takim razie czym jest studniówka? „Studniówka jest ostatnim momentem beztroskiej zabawy, po którym maturzysta powinien udać się do swojej samotni, gdzie zakopany w książkach pozostanie aż do maja.” My jednak wiemy, ze raczej się tak nie dzieje, przynajmniej nie dziś. Może kilkadziesiąt lat temu. Dzisiaj każdy maturzysta powtarza, że ma jeszcze czas i nieważne jest czy mówi to w dzień studniówki, czy tydzień przed maturą. Taka nasza natura. My zawsze mamy czas. Jeżeli chodzi o to, kiedy po raz pierwszy odbył się bal maturalny, to nie znalazłam nic, poza tym, ze pewni historycy uważają, że musiało być to w tym samym roku, w którym odbyła się pierwsza matura czyli w 1788, w Prusach. Dawne studniówki odbywały się raczej w szkołach, na salach gimnastycznych. Uczniowie nie tylko się bawili, ale przede wszystkim prezentowali na scenie skecze i kabarety, do których starannie się przygotowywali. Nie zapraszano osób towarzyszących, a ważniejszy od jedzenia czy tańców był program artystyczny oraz dekoracja sali. Dzisiaj się już raczej tego nie praktykuje. Stroje też uległy zmianom, obecnie są one bardziej eleganckie. Przygotowania do tej jednej nocy też wyglądają całkiem inaczej. Niektórzy zaczynając ostatnią klasę mają już wszystko zaplanowane. Jeżeli o mnie chodzi to, dość długo nie chciało mi się niczego planować, tak po prostu, z czystego lenistwa. Stosunkowo późno to wszystko zaczęłam, ale słyszałam też historie, że na dzień przed studniówką ktoś ogarniał dopiero strój, także tutaj chyba nie ma jakieś reguły. No ale już podsumowując… studniówka jest swego rodzaju symbolem zakończenia zabawy i rozpoczęcia intensywnej nauki przed maturą. Coś w stylu ostatków. A skąd wzięło się to sto dni? Zdania są podzielone, najczęstszym powodem jest Napoleon Bonaparte, a konkretniej jego 100 dni, podczas których próbował zdobyć władzę we Francji (od 1 marca do 22 czerwca 1815 roku). Jak to się skończyło? Wszyscy jesteśmy świetni z historii, dlatego wiemy, że abdykował po przegranej bitwie pod Waterloo. Trochę mroczne zakończenie jak dla mnie. Raczej nikt nie chce, żeby na maturze spotkała go tak wielka porażka jak Napoleona. Bardziej pozytywnym argumentem jest po prostu zamiłowanie ludzi do pełnych liczb. Wydaje się to najbardziej rozsądnym i prawdopodobnym wyjaśnieniem. Znalazłam też informację, że sto dni intensywnej nauki starczy, aby zdać maturę. Jest to jakieś pocieszenie dla tych, którzy „obijali się” na lekcjach. Jednak jesteśmy już duzi i wiemy, że jeżeli ktoś nie pracował przez trzy albo cztery lata, to nawet sto dni mu nie pomoże.

Strona 18


Studniówka

To już mniej więcej mamy wyjaśnione skąd to całe zamieszanie. Ale mając już zarezerwowane miejsce na zabawę, fotografa, jedzenie, kiedy już wszyscy wiedzą w co się ubiorą, pozostaje ostatnia rzecz. Najbardziej stresujący moment. Polonez. Wierzcie mi, te kilka minut kiedy idziemy równym krokiem, a przynajmniej się staramy, ładnie się przy tym uśmiechając jest poprzedzone godzinami ćwiczeń. Często też towarzyszą temu kłótnie, niedomówienia itp. Na próbach nie zawsze wszystko wychodzi, tu się ktoś pomyli, ktoś coś zapomni, ktoś się denerwuje, irytuje. Wiadomo wszyscy chcą wypaść jak najlepiej i pomimo tego, że wydaje nam się, że to nie jest możliwe, na studniówce ten polonez wygląda jak z bajki. A skąd pomysł na poloneza, a nie na przykład walca? „- To jest taniec chodzony, chmielowy. Pojawił się prawdopodobnie na przełomie XVI i XVII wieku i przyjął się wśród klas wyższych - mówi dr Grzegorz Odoj, etnolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Zanim zabawa rozgrzała się na dobre, należało czymś oficjalnym rozpocząć bal. Do tego najlepiej nadawał się polonez, ponieważ od samego początku stanowił element ceremoniału dworskiego. Właściwie to była taka parada, prezentacja uczestników przed osobami, które były szczególnie ważne podczas tego balu. W przypadku studniówki to byłoby chyba grono nauczycielskie, przed którym przechodzi właśnie korowód tańczących.” Jak ktoś już przeżył poloneza, nie połamał nóg, albo nie uszkodził partnera, to reszta wieczoru jest jego. Studniówka to coś naprawdę mega. W końcu jest tylko raz w życiu. Ja swoją wspominam z uśmiechem na twarzy, mam nadzieję, że każdy tak ma. Źródła: Artykuł „Skok w dorosłość, czyli skąd wzięła się studniówka?” napisany przez Annę Unton na portalu gazeta.pl Artykuł „Studniówka czyli polski bal maturalny” napisany przez RŁ dla portalu kluczdokariery.pl

Strona 19


#1 Aktualności

Strona 20


Gazeta8 całosc pdf  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you