Page 1

Dobra Nowina Pismo parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Żorach Nr 10 (143)

Listopad 2014

Z wizytą u Anioła Stróża

ISSN 1643-4919


2

Dobra Nowina Na dobry początek...

Nasze comiesięczne prezentacje ruchów działających w naszej parafii kończymy przybliżeniem Equipes Notre Dame, czyli wspólnoty, która stanowi - po Domowym Kościele kolejną propozycją formacyjną dla małżeństw. W kontekście mającego miejsce ostatnio synodu biskupów poświęconego rodzinie wydaje się bardzo ważną sprawą, aby jak najwięcej małżonków podjęło formację dla nich przeznaczoną. Dlatego warto poszukać odpowiedniej dla siebie wspólnoty. Dar sakramentu małżeństwa potrzebuje rozwijania przez stałe wzrastanie w bliskości z Bogiem, a o to bez pomocy wspólnoty czasami jest bardzo trudno. Jest ona potrzebna nie tylko małżonkom, ale również dzieciom, młodzieży i osobom samotnym – świadczą o tym artykuły opisujące ostatnie wydarzenia z życia naszej parafii. Każdy z nas potrzebuje innych, aby w pełni móc żyć, ponieważ człowiek najpełniej realizuje się przez bezinteresowny dar z samego siebie dla innych, jak tego przykład dał nam Zbawiciel. Zbliżająca się Uroczystość Wszystkich Świętych zachęca nas do takiej właśnie postawy. ks. Maciej Basiuk

Bóg mówi do Ciebie

1 listopada – Uroczystość Wszystkich Świętych, Ewangelia według św. Mateusza 5,1-12a Z jednej strony może słowa Jezusa ciężko nam zrozumieć, bo mówi nam to, co jest zupełnie inne od tego, co głosi dzisiejszy świat. Ale pewnie niejednokrotnie już mieliśmy okazję przekonać się, że tylko droga przykazań i prawego postępowania powoduje, że jesteśmy naprawdę ludźmi szczęśliwymi, czyli błogosławionymi, nawet jeśli spotyka nas jakieś cierpienie. 2 listopada – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, Ewangelia według św. Łukasza 23,44-46.50.52-53;24,1-6a Nie jestem pewna, czy znam kogoś, kto nie odczuwa lęku przed śmiercią. I czy tego chcemy, czy nie – jest to jedna z najpewniejszych rzeczy w naszym życiu na ziemi. Jednak jako chrześcijanie wierzymy, że nie jest ona końcem. Możemy ją porównać do bramy, za którą czeka nas nowe życie w kochających ramionach Boga. 9 listopada – XXXII Niedziela Zwykła, Ewangelia według św. Mateusza 25,1-13 Ta perykopa jest dla mnie jednoznacznym wezwaniem do niemarnowania czasu. Jeśli popełnię grzech, który oddala mnie od Boga, natychmiast powinnam biec do spowiedzi. Jeśli z kimś pokłóciłam się, jak najszybciej powinnam starać się o pojednanie. Jeśli widzę, że ktoś upadł, powinnam jak najszybciej chcieć mu pomóc, chociażby poprzez modlitwę i post. Jesteśmy wezwani do niemarnowania czasu. 16 listopada – XXXIII Niedziela Zwykła, Ewangelia według św. Mateusza 25, 14-30 Przypowieść o talentach ma nam przypomnieć, że każdy z nas jest obdarowany. Otrzymanie talentów wymaga od nas zaangażowania w ich pomnażanie. Kiedyś bowiem będzie dzień, w którym przyjdzie nam zdać relację z ich wykorzystania. Obyśmy nie stanęli przed Panem z niczym, jak ów sługa zły i gnuśny. 23 listopada – XXXIV Niedziela Zwykła, Ewangelia według św. Mateusza 25, 31-46 W dniu Paruzji – Sądu Ostatecznego – Chrystus przyjdzie sądzić świat z miłości. Trzeba nam pamiętać, że „świat” to Ty i ja. Ile będą wtedy warte nasze dobra, jeśli nie pomogły uczynić kogoś szczęśliwszym? Chrystus nie zapyta: „jakim samochodem jeździsz?”, ale „ile razy mnie przewiozłeś?” 30 listopada – I Niedziela Adwentu, Ewangelia według św. Marka 13, 33-37 Rozpoczynamy dziś czas oczekiwania. Jezus przychodzi, jest już blisko. Czuwać to znaczy myśleć, rozpoznawać i realizować Bożą wolę w swoim życiu. Czuwać to koncentrować się na Bożej obecności w naszym życiu. Otwórzmy oczy, a przede wszystkim serce, by jej nie przegapić.


Dobra Nowina

3

Gość numeru: Ksiądz Rafał Piotr Maksymilian Moroń Nie tylko o odkrywaniu powołania, niedoszłej karierze filmowej i miejscu, które potrafiło zauroczyć, rozmawiamy z gościem tego numeru, ks. Rafałem Moroniem, który od września jako neoprezbiter rozpoczął kapłańską służbę w naszej parafii. Data urodzenia: 15 lutego 1989 r. Data święceń: 17 maja 2014 r. Ukończone szkoły: Szkoła Podstawowa nr 1 w Łaziskach Górnych, Gimnazjum nr 2 w Łaziskach Górnych, Liceum Ogólnokształcące im. Piastów Śląskich w Łaziskach Górnych Rodzinna parafia: pw. Matki Bożej Królowej Różańca Świętego w Łaziskach Górnych Staż diakonacki: Parafia pw. św. Marii Magdaleny w Tychach Jaka była reakcja na wiadomość, że od września będzie Ksiądz posługiwał w jednej z największych parafii naszej diecezji? Na początku trochę się przestraszyłem. Zastanawiałem się, jak to będzie, jak ja to wszystko ogarnę? Tak wiele grup, spotkań, zajęć. Dużo Mszy św. i nabożeństw. No i ogromne przestrzenie. Generalnie trochę mnie uspokoiło grono kapłanów, którzy mieli ze mną tutaj współpracować, a po pierwszych odwiedzinach i po rozmowie z księdzem Proboszczem byłem już pełen nadziei, spokoju i optymizmu. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony i cieszę się, że Pan Bóg posłał mnie właśnie tutaj, do św. Stanisława. Pierwsze wrażenia? Ta parafia żyje, ciągle coś się dzieje, mnóstwo tu inicjatyw. Wielu ludzi podchodzi, żeby porozmawiać, nawet po homilii jest również jakiś odzew ze strony parafian. Od samego początku towarzyszy mi niezwykła dobroć i życzliwość ks. proboszcza Eugeniusza, kapłanów tutaj posługujących, pracowników, a także wszystkich parafian. Uśmiech, miłe słowo, rozmowa czy pozdrowienie: „Szczęść Boże” – to częsty objaw serdeczności wielu osób. Za to już dziś bardzo dziękuję. Cieszę się z iście rodzinnej atmosfery na probostwie. Wspólna modlitwa, spotkania i rozmowy, a także pewne uwagi i spostrzeżenia, to bardzo cenna dla mnie pomoc w początkach kapłaństwa. Mówi się, że pierwsza parafia to pierwsza miłość… Pierwsza parafia jest bardzo ważna, bo do końca życia jest wspominana, do niej się porównuje i do niej się wraca myślami i sercem. Jestem pewien, że tutaj się dużo nauczę. W tym miejscu bardzo proszę wszystkich o modlitwę, a ja zapewniam o swojej. To piękna sprawa. A co Ksiądz sądzi o posługujących w naszym kościele kapłanach? Myślę, że mam niesamowite szczęście, jeśli chodzi o „kadrę” w naszej parafii. Ks. Proboszcz jest bardzo zacny, a z pozostałymi księżmi znamy się z seminarium. Są przecież niewiele starsi ode mnie. Ks. Macieja Basiuka poznałem na Wydziale Teologicznym w ramach zajęć. Na pewno cenna będzie dla mnie ich pomoc, wsparcie i przykład kapłańskiego życia. Miał Ksiądz już okazję pracować w podobnej parafii? Tak, na stażu diakonackim w Tychach. To był dla mnie bardzo cenny i owocny czas. Byłem tam pod opieką i skrzydłami ks. Janusza Lasoka, tamtejszego proboszcza. Tak się złożyło, że on był też wcześniej proboszczem w mojej rodzinnej parafii i miał duży wpływ na moją decyzję o pójściu do seminarium. Można nawet powiedzieć, że to on rozpoczął to dzieło.


4

Dobra Nowina Pamięta Ksiądz, kiedy dokładnie zapadła decyzja o kapłańskiej drodze? Nie był to grom z jasnego nieba. Nie była to decyzja nagła. Dojrzewało to we mnie powoli. Na pewno odkrywanie powołania było mocno związane ze służbą przy ołtarzu, a więc moją drogą ministrancką. Pierwsza fascynacja kapłaństwem i Eucharystią miała miejsce już w pierwszych latach bycia ministrantem, czyli po Pierwszej Komunii Świętej. Rozumiemy, że od tamtej pory świadomość wyboru takiej drogi życia w Księdzu wzrastała? Nie do końca. Na pewien czas to gdzieś ucichło, aby ponownie wrócić już w liceum. W tym czasie Chrystus coraz głośniej wołał i zapraszał mnie na drogę służby Bogu i ludziom. W chwili podejmowania decyzji bardzo ważne były dla mnie czuwania nocne przed obrazem Matki Boskiej w Częstochowie, które odbywały się w ramach parafialnych pielgrzymek. To właśnie tam zawierzyłem siebie Matce Bożej i prosiłem, żeby mnie wspierała. Wierzę głęboko, że i dziś ze mną jest i mnie wspiera. Również towarzyszyła mi niesamowita pomoc, rozmowa i wsparcie ze strony kapłanów. Te wszystkie momenty, a także głęboka wewnętrzna zgoda i zaufanie Bogu doprowadziły mnie do progów seminarium i już dziś do kapłaństwa. Czyli można zaryzykować stwierdzenie, że duchowość Maryjna jest Księdzu bliska? Można powiedzieć, że głównym punktem mojej duchowości jest właśnie przykład i wzór Maryi. Jej pokora, uniżenie, ale też Jej oddanie się Chrystusowi. Chciałbym na mojej drodze kapłańskiej czerpać z Niej wzór. Wiem, że mogę zawsze na Nią liczyć, bo zawsze jest przy mnie. Od święceń nie minęło zbyt wiele czasu. Jak Ksiądz sobie wyobraża bycie kapłanem? Trudne pytanie. Pragnę służyć Bogu i ludziom – tak pisałem w podaniu do seminarium. I chciałbym, aby moje kapłaństwo tak wyglądało – oddanie siebie i służba, najpierw Bogu, a także wszystkim ludziom. Chciałbym też w ciągu swojego życia rozwijać pokorę i te wszystkie cnoty, na które wskazywał Jezus. Przede wszystkim pragnę się upodabniać każdego dnia do Chrystusa, najwyższego Kapłana. Rozważał Ksiądz jakąś alternatywę poza kapłaństwem? Miałem wiele zainteresowań. Ciekawiła mnie biologia, medycyna. W czasach szkolnych, obok nauki, interesowałem się również poezją i deklamacją wierszy na licznych konkursach. Przez około 6 lat w Łaziskach Średnich razem z bratem należeliśmy do Amatorskiego Klubu Filmowego „Nurt 58” , który prowadził pan Henryk Latusek. Zaczęło się od projektu do szkoły – przygotowaliśmy krótki reportaż o ścieżkach dydaktycznych w Łaziskach. A potem zaczęliśmy tworzyć również nasze krótkie etiudy filmowe. Uczyliśmy się pisać scenariusz, scenopis i obsługi kamery. Wyjeżdżaliśmy również na różne festiwale filmów amatorskich. Jakieś osiągnięcia w tej dziedzinie? Zdobyliśmy miejsca na podium w Ogólnopolskim Konkursie Filmów Amatorskich w Koninie. Kilka nagród trafiło też do nas na przeglądach w Wągrowcu, Bieruniu i Szczecinie. Czy jako młodzieniec miał Ksiądz jeszcze jakieś inne zainteresowania? Na przykład kopanie piłki? W piłkę nożną grał raczej mój brat. Ja wolałem siatkówkę – całkiem nieźle idzie mi na przyjęciu. W czasie liceum miałem też taki okres w życiu związany, w pewien sposób, z polityką. Byłem powołany do Rady Dzieci i Młodzieży przy Ministrze Edukacji Narodowej. Wybrano trzy osoby z województwa śląskiego, w tym mnie, i przez dwa lata udawaliśmy się do Warszawy na spotkania, na których opiniowaliśmy dokumenty związane ze szkolnictwem. Uczestniczyłem też w obradach Sejmu Dzieci i Młodzieży. Było to ciekawe doświadczenie.


Dobra Nowina

5

Z tego, co nam wiadomo, aby zostać tak wyróżnionym, trzeba było być raczej nieprzeciętnym uczniem… Lubiłem się rozwijać. Nauka sprawiała mi przyjemność. Zdradzi nam Ksiądz, jaką średnią ocen miał na świadectwie? Średnich nie pamiętam dokładnie, ale świadectwa z paskiem się zdarzały. W liceum otrzymałem też dwa razy stypendium Prezesa Rady Ministrów. Rodzina musiała być z Księdza dumna… Mam wspaniałych rodziców. Mamę Krystynę, tatę Jana i starszego brata Marcina, który jest dla mnie niesamowitym wsparciem i po dziś dzień mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Brat jest z wykształcenia psychologiem, doktoryzuje się na jednej z katowickich uczelni. Moja rodzina to dla mnie fundament i przykład głębokiej pobożności i wiary. Lubił Ksiądz domowe obowiązki? No niestety, bardzo często lenistwo brało u mnie górę. Porządek w pokoju to zawsze był dla mnie problem. Byłem małym bałaganiarzem. Ale za to lubiłem pomagać mamie w kuchni. A teraz? Staram się bardzo nad sobą pracować i utrzymywać ład w swoim otoczeniu. Na razie wychodzi. A jak już jest chwila, żeby trochę odsapnąć, to… Lubię czasami obejrzeć dobry film. Ostatnio byłem w kinie na filmie o Zbigniewie Relidze pt. „Bogowie”. Lubię też poczytać. Ostatnio wracam do książek o Narnii. Wciągająca i ciekawa lektura z wątkiem chrześcijańskim. Lubię też Tolkiena. Przyjemność sprawia mi słuchanie muzyki. Mam takie okresy, że na okrągło słucham tych samych zespołów. Teraz akurat mam etap Roxette, a wcześniej bez przerwy słuchałem Abby. Gdzie Ksiądz lubi spędzać wakacje? Generalnie polskie góry i polskie morze. Lubię trochę poleżeć na plaży, ale też aktywnie pochodzić po górach. Miejsce, które Księdza najbardziej zauroczyło? To akurat za granicą. Przy okazji pielgrzymki do Fatimy pojechaliśmy nad Atlantyk do Nazaré. Jest tam bardzo wysoki klif z niesamowitym widokiem na ocean i wioskę rybacką. Widok ten wywołał niesamowite emocje. Poza tym chciałbym wrócić jeszcze do Rzymu i pozwiedzać na spokojnie Rzym antyczny i Watykan. Na spokojnie? Tak, byliśmy tam na pielgrzymce z seminarium, ale to wszystko odbywało się w „wielkim biegu”. Widzieliśmy niewiele. A przecież to kolebka chrześcijaństwa! A miał Ksiądz okazję spotkać się z Ojcem Świętym? Tak, byliśmy na audiencji całym seminarium w auli Pawła VI. Papież, po rozmowie z ks. arcybiskupem Wiktorem Skworcem, odwrócił się do nas i nam pobłogosławił. A my Mu śpiewaliśmy ze wszystkich sił. Niezapomniane wrażenie. Czym będzie się Ksiądz zajmował w naszej parafii? Zajmuję się ministrantami – to jest taka grupa podstawowa dla mnie. Razem z ks. Mateuszem Pietruszką mamy pod opieką kandydatów do bierzmowania, jestem odpowiedzialny też za dzieci komunijne i ich rodziców. Uczę w Zespole Szkół nr 6 drugie i czwarte klasy podstawówki oraz pierwsze i trzecie gimnazjum. Życzymy dużo radości czerpanej z kapłańskiej służby! Rozmawiali: Iwona i Wojtek


6

Dobra Nowina Temat miesiąca: Equipes Notre Dame

Wspólnota Naszej Pani

Equipes Notre Dame (END) to międzynarodowy ruch duchowości małżeństw katolickich. Powstał we Francji w 1938 r. zapoczątkowany z inicjatywy kilku małżeństw, pragnących głębiej przeżywać sakrament małżeństwa, oraz księdza Henri Caffarela, który pomagał im w duchowym odkrywaniu bogactwa tego sakramentu. Ta pierwsza grupa małżeństw dokonała najistotniejszych odkryć. Jednym z nich było stwierdzenie, że uświęcanie się w małżeństwie nie tylko jest możliwe, ale i normalne, ponieważ sakrament małżeństwa stanowi prawdziwą drogę świętości. To właśnie dzięki temu sakramentowi miłość, która łączy Chrystusa z Kościołem, tworzy również jedność między mężem i żoną. Ludzka miłość uświęcona przez Boga prowadzi małżonków do Niego według sobie właściwych praw i dzięki sobie właściwym łaskom. Innym cennym odkryciem było stwierdzenie faktu, że nic nie łączy ludzi tak ściśle, jak – poparte modlitwą – wspólne poszukiwanie i odkrywanie woli Bożej, co jest konieczne dla małżeństwa, aby w pełni się rozwinęło. Odkryto również owocność współpracy małżonków z kapłanem, który pełni w życiu ekipy bezcenną rolę płynącą z sakramentu kapłaństwa. Te odkrycia dały początek wypracowywanej stopniowo podczas comiesięcznych spotkań ekip duchowości małżeńskiej, stanowiącej formę życia wewnętrznego, ożywianego przez Ducha Świętego, a która wyraża się w sposobie, w jaki małżonkowie codziennie pomagają sobie nawzajem w drodze do Boga. Pierwsze spotkanie ekipy odbyło się 25 lutego 1939 r. Do wspólnoty END należą chrześcijanie, których łączy sakrament małżeństwa, wyrażają wolę uczestnictwa w życiu wspólnotowym ruchu, pragną być wiernymi duchowości i żyć metodami Equipes Notre Dame, chcą pozostać wierni papieżowi oraz żyć w zgodzie z nauką Kościoła. Ruch umożliwia małżonkom brać aktywny udział w życiu Kościoła. Celem END jest głosić światu wartości małżeństwa chrześcijańskiego poprzez świadectwo życia i słowo, a także pomagać parom małżeńskim w pełnym przeżywaniu ich sakramentu małżeństwa. Dokumenty konstytucyjne 8 grudnia 1947 r. została proklamowana karta END uznana za akt założycielski Ruchu. Stanowi ona fundament, na którym Ruch został solidnie zbudowany w okresie powojennym. Zawarte są w niej m.in. opisy charakterystycznych metod dla tej wspólnoty. Po przyjęciu karty istotnym wydarzeniem w życiu Ruchu stały się Międzynarodowe Zgromadzenia, które mają na celu wyrażenie Bogu dziękczynienia, wsłuchanie się w głos Kościoła i pogłębienie duchowości. Idea Zgromadzeń zrodziła się w 1954 r, kiedy END zorganizowały pielgrzymkę do Lourdes, podczas której powierzono Ruch Matce Bożej, tej, która jest najlepszym przewodnikiem na drodze do Boga i wzorem poddania się Jego woli. Zgromadzenia odbywają się co sześć lat. W 1976 r. w Rzymie został przyjęty drugi konstytucyjny dokument END zatytułowany Czym jest Ekipa Notre Dame? Dokument ten powstał ze względu na ekspansję ruchu na całym świecie i uczestnictwo w nim małżeństw z różnych kręgów kulturowych, co powodowało duże zróżnicowanie potrzeb i oczekiwań tych ekip w stosunku do uczestnictwa w Ruchu. Dokument ten zachowuje jedność Ruchu na całym świecie. W maju 2001 r. został wydany Przewodnik Equipes Notre Dame, który uściśla w wewnętrznym regulaminie warunki funkcjonowania wspólnoty jego członków. W 1992 r. Rada Papieska ds. Świeckich uznała Ruch Equipes Notre Dame za międzynarodowe stowarzyszenie wiernych prawa kanonicznego, mające osobowość prawną. Ostateczne zatwierdzenie Statutów Kanonicznych END dokonało się za zgodą Rady 26 lipca 2002 roku. Ruch Equipes Notre Dame w Polsce W Polsce ruch został zapoczątkowany w sierpniu 2001 roku. Grupa małżeństw miała możliwość przeżywania rekolekcji z parą Odpowiedzialną Międzynarodowej Ekipy Odpowiedzialnych, po których większość spośród nich przystąpiła do tego międzynarodowego stowarzyszenia. Powstały pierwsze ekipy, przetłumaczone zostały na język polski dokumenty, materiały formacyjne i rozpoczęła się praca formacyjna. Nawiązany został kontakt z parą należącą do Międzynarodowej Ekipy Odpowiedzialnych, odpowiadającą za strefę END, w której znajduje się Polska. Na przełomie kwietnia i maja 2002 roku para ta uczestniczyła w rekolekcjach dla małżeństw pragnących iść drogą END. Podczas ich pobytu została również wybrana para odpowiedzialna sektora wydzielonego END Polska, a następnie ekipa odpowiedzialna sektora. Na początku 2006 roku pracę formacyjną w ramach END przeżywało ponad 150 małżeństw, skupionych w 34 ekipach. Każdego roku w maju małżeństwa z Ruchu pielgrzymują do sanktuariów Maryjnych w tych diecezjach, w których istnieją ekipy. Ruch Equipes Notre Dame organizuje też rekolekcje weekendowe i wakacyjne otwarte, czyli dostępne dla wszystkich małżeństw. Oprac. Magda


Dobra Nowina Ekipa Bogiem silna

7

Na stole czajniczek z herbatą umieszczony na podgrzewaczu. Na ścianie obraz Świętej Rodziny. Jest bardzo przytulnie. Rodzinna atmosfera. Ciepło i spokój malują się też na twarzach naszych rozmówców. Nie mamy wątpliwości, że to, co spodziewamy się za chwilę usłyszeć, pokryje się ze świadectwem życia państwa Małgorzaty i Joachima Grzonków. Boża odpowiedź na pragnienia serc We wspólnocie Equipes Notre Dame jesteśmy od czasu, kiedy ten Ruch powstał w Polsce, czyli od 2001 roku, mówi pan Joachim. END, bo tak w skrócie mówi się o tej wspólnocie, jest ruchem duchowości małżeńskiej. Pary pragnące należeć do Ruchu organizują się w ekipę, którą tworzy od 5 do 7 małżeństw, i w tym gronie, pod opieką duchową kapłana, realizują program formacyjny Ruchu nastawiony jest przede wszystkim na małżonków w myśl zasady, że gdy ci pracują nad sobą, automatycznie korzyści odnoszą także dzieci. Państwo Grzonka od dawna nosili w sercu pragnienie wstąpienia do wspólnoty. Po raz pierwszy pojawiło się ono w roku 1984, gdy wraz z innymi małżeństwami, znanymi im jeszcze z Duszpasterstwa Akademickiego, udali się na wspólny wakacyjny wyjazd, w czasie którego mieli okazję usłyszeć więcej o  Familiaris Consortio (posynodalna adhortacja Jana Pawła II o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym). Byliśmy już wtedy od pięciu lat małżeństwem i stwierdziliśmy, że coś trzeba zacząć robić ze swoim życiem duchowym, mówi pan Joachim. Wstąpiliśmy wówczas do Domowego Kościoła. W 10 rocznicę ślubu pojechaliśmy na rekolekcje, na których spotkaliśmy małżeństwo należące do Equipes Notre Dame we Francji. W ich postawie ujrzeliśmy tę duchowość małżeńską, która nas zachwyciła. Nosiliśmy zatem pragnienie wstąpienia do tej wspólnoty przeszło 15 lat, dlatego gdy tylko pojawiła się taka możliwość, nie wahaliśmy się. W Equipes Notre Dame nie znajdziemy, obecnego w wielu innych wspólnotach, ścisłego przywiązania do miejsca. Bardzo dobrze, gdy ekipa składa się z członków jednej parafii, służy to szybszemu nawiązaniu przyjaźni, ale gdy takiej możliwości nie ma, małżeństw, które chciałyby pójść tą drogą, szuka się poza najbliższym otoczeniem. W naszej ekipie jest pięć małżeństw, a każde z innej parafii, jedno nawet jest spoza naszej diecezji. Nam to nie przeszkadza, mówi pan Joachim i tłumaczy, że wszelkie utrudnienia są jedynie w człowieku. Wszystko zależy od nas – czy my chcemy coś zmienić w sobie, wokół siebie, być dla innych i dla siebie nawzajem. Jeżeli uważamy, że coś jest dla nas bardzo ważne, to znajdziemy czas i tak podporządkowujemy swoje zajęcia, żeby uczestniczyć w spotkaniach. Duchowość małżeńska to styl życia Przed Soborem Watykańskim II pojęcie duchowości małżeńskiej nie było w Kościele katolickim szerzej rozpatrywane. Mówiło się raczej o duchowości pojedynczego człowieka, a o świętości najczęściej w  kontekście stanu zakonnego. Do dyskusji o duchowości osób świeckich, szczególnie małżonków, już w latach trzydziestych ubiegłego wieku z całą pewnością przyczynił się założyciel Equipes Notre Dame, ks. Henri Caffarel. Czym zatem duchowość małżeńska tak naprawdę jest? To nie jest modlitwa, mówi pani Małgosia. Modlitwa nam pomaga. My naszą duchowość małżeńską przeżywamy w codziennym życiu, w tym, co robimy, kim jesteśmy, w naszym odnoszeniu się do siebie nawzajem i do dzieci. Przekłada się to oczywiście na pewne wymagania, do których należy nie tylko modlitwa małżeńska, ale też reguła życia, którą małżonkowie sami sobie wyznaczają, rozmowy w ramach tak zwanego „usiądźmy razem”, codzienne wsłuchiwanie się w Słowo Boże. Dodatkowo częsta Eucharystia, sakrament pojednania, lektura książki, przygotowanie się do naszego spotkania miesięcznego i udział w rekolekcjach, uzupełnia pani Małgosia. Te wymagania staramy się bardzo poważnie traktować i realizować. Pięknie jest móc po 30, 40 latach małżeństwa powiedzieć „Nasza miłość jest piękna”. Ale to wymaga wytrwałej pracy. Trud formacji a jedność Ruchu Ks. Caffarel o małżonkach mówił jako o „poszukiwaczach Boga”, odkrywcach znaków Jego działalności. Jeżeli my jesteśmy świadomi wartości sakramentu małżeństwa, to chcemy szukać środków, żeby to wielkie zadanie, jakie on na nas nakłada, móc najlepiej zrealizować. Jednym ze sposobów są comiesięczne spotkania formacyjne, które zawsze odbywają się w domu któregoś z małżeństw. Składają się z trzech stałych elementów, z których na każdy przeznaczona jest około godzina czasu. Wszystko zaczyna się wspólnym posiłkiem, w czasie którego małżonkowie rozmawiają o swoim życiu codziennym, a w ten sposób zacieśniają między sobą więzi przyjaźni. Druga godzina spotkania przeznaczona jest na modlitwę, której centrum stanowi dzielenie się Słowem Bożym. Dzielimy się też wówczas naszym życiem duchowym, dodaje pani Małgosia. Ostatnia część to rozważanie w ekipie tematu formacyjnego. Wybór tematu nigdy nie jest przypadkowy. W END jest tzw. Ekipa Pedagogii, która przygotowuje materiały formacyjne na cały rok. Mają one zasięg ogólnoświatowy i tłumaczone są na poszczególne języki.


8

Dobra Nowina Świadomość, że w tym samym czasie ekipy z całego świata rozmawiają na ten sam temat pomaga. To jest właśnie trwanie w duchu ruchu małżeńskiego, zauważa pan Joachim. Każde spotkanie jest dla nas ważne. Jest to dla nas taki dzień skupienia, do którego się przygotowujemy, mówi pani Małgosia. Co najmniej tydzień przed umówionym spotkaniem małżeństwa ekipy wysyłają swoje refleksje na dany temat parze odpowiedzialnej. W sytuacji, gdy w jakiejś kwestii rodzą się wątpliwości, kapłan zawsze ma czas zgłębić problem, by móc wyjść małżonkom naprzeciw oczekiwaniom. Dla małżeństw jest to natomiast pomoc w lepszym przeżywaniu spotkania. Dzięki temu, kiedy nadchodzi czas dzielenia, mówimy na temat. Staramy się też, żeby to nie była dyskusja, ale wymiana myśli. Każdy ma swój pogląd na pewne aspekty małżeństwa i nie chodzi o to, żeby przekonywać siebie nawzajem, wyjaśnia pan Joachim, a pani Małgosia dodaje, że celem spotkania jest przede wszystkim wzajemna pomoc. Rozmawiamy tak, żeby pracując nad sobą, dać świadectwo i przez to pomóc innym. Wybór drogi świadectwa Zgodnie z założeniami Karty Equipes Notre Dame Ruch nie jest ruchem akcji, a skupiającym ludzi aktywnych. Oznacza to, że wspólnota nie podejmuje we własnym imieniu żadnych inicjatyw, natomiast z formacji powinno wynikać zaangażowanie członków ekip w życie Kościoła. Co ważne, wybór drogi posługiwania należy do każdego małżeństwa. My w tej chwili jesteśmy powołani do pełnienia dwóch funkcji, informuje pani Małgosia. Pierwszą z nich jest odpowiedzialność za Rodzinę Orędowników, czyli grupę małżeństw, które modlą się w intencjach nadsyłanych na stronę internetową Ruchu (www.end.org.pl), nie tylko za wspólnotę, ale za wszystkie małżeństwa znajdujące się w różnorakich trudnościach. Motywem założenia Orędowników były słowa wypowiedziane przez Jezusa do uczniów w Ogrodzie Oliwnym: Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? (Mt 26, 40). Obraz śpiących apostołów zachęca nas, abyśmy my podejmowali ten trud i ofiarowali jedną godzinę modlitwy, tłumaczy pan Joachim. Intencje omadlane są faktycznie każdej nocy w różnych miejscach na świecie między godziną 21.00 a 6.00 rano. Orędowników w łańcuchu modlitewnym jest prawie 6 tys., a to oznacza, że modlitwa w intencjach małżeństw trwa nieomal nieustannie. Drugą posługą państwa Grzonków jest przybliżanie osoby ks. Caffarela i rozpowszechnianie jego idei, które leżą u podstaw założenia Ruchu. Jak sami przyznają, szczególnie teraz jest to istotne zadanie, gdyż w październiku zakończony został diecezjalny etap jego procesu beatyfikacyjnego. Kolejne działania kierowane są już do Rzymu. Miłość oblubieńcza a miejsce kapłana Małżonkowie bardzo cenią sobie obecność kapłana - doradcy duchowego na comiesięcznych spotkaniach. Podobnie, jak to uczyniły pierwsze małżeństwa u początków END, tak i oni dziś sami znajdują dla swojej ekipy księdza. Doradcą duchowym naszej ekipy jest wywodzący się z naszej parafii ks. Henryk Foik. Kontakt między kapłanem a małżeństwami ma charakter relacji opartej na wzajemnej modlitwie i trosce o życie duchowe, a poniekąd i doczesne, każdej ze stron. Nieoficjalnie mówi się nawet o „małżeństwie dwóch sakramentów” w ramach ekipy. Chcemy pomóc naszemu kapłanowi w głoszeniu prawdy o małżeństwie. Często słyszy się, że kapłani niewiele mogą o tym sakramencie wiedzieć. A my chcemy pokazać naszym życiem, że to wszystko, o czym mówią z ambony, jest możliwe, mówi pani Małgosia. Modlimy się też za kapłanów o siły do trwania w ich sakramencie, bo oni bardzo potrzebują naszej modlitwy. Po owocach poznacie… Jest to jedna z dróg, zaznacza pan Joachim. To, że chcemy iść do Nieba, wynika z sakramentu chrztu, z tego, że pragniemy naśladować życie Jezusa Chrystusa, a bycie w ekipie pomaga w tym wszystkim, mówi dalej. Prawdę tę odkrywa coraz więcej par. Podczas gdy u początków Ruchu w Polsce było 12 ekip, obecnie jest ich przeszło 60. Duża część z nich składa się z młodych małżeństw, które Ruchem zachwyciły się podczas organizowanych przez END rekolekcji otwartych dla wszystkich. Zapisy odbywają się drogą internetową, a udział w nich do niczego małżeństw spoza wspólnoty nie zobowiązuje. Cieszymy się, że mogą z nami uczestniczyć, ponieważ celem nadrzędnym END jest pomoc małżonkom w pełnym przeżywaniu ich sakramentu małżeństwa. Małżeństwa zainteresowane włączeniem się do ekipy mają odpowiednio dużo czasu na podjęcie decyzji. Okres ten trwa około roku, w przeciągu którego zapoznają się z ideami i metodami ruchu. Zdecydowane małżeństwa mają możliwość złożenia swego przyrzeczenia trwania we wspólnocie podczas uroczystej Mszy św. przy okazji odnawiania przyrzeczeń przez małżeństwa już w Ruch zaangażowane. Z przynależności do Equipes Notre Dame można też w każdym czasie zrezygnować. Państwo Grzonka są jednak przykładem tego, że we wspólnocie warto trwać. Po latach naszej formacji widzę, jak bardzo zbliżamy się do Boga. To jest oczywiście droga, która nie ma końca, ale daje nam to dużą radość, mówi pani Małgosia, bo wiemy, że Pan Bóg jest z nami, możemy zawsze na Niego liczyć i bardzo Mu ufamy. Dziękujemy Bogu za to, że mamy wiarę i chcemy ją pogłębiać. Asia i Ewelina


Dobra Nowina

9

Święci bliżej nas

Błogosławieni Ludwik i Zelia Martin

Data i miejsce urodzenia: Ludwik urodził się 22 sierpnia 1823 r. w Bordeaux (Francja), a Zelia 23 grudnia 1831 r. w Saint-Denis-surSarthon (Francja). Ludwik Martin: W dzieciństwie otrzymał solidne wychowanie chrześcijańskie. Duży i pozytywny duchowo był wpływ ojca, który mimo tego iż wojskowy, zachował wiarę i przekazał ją dzieciom. W młodości Ludwik nosił w sobie pragnienie poświęcenia się na służbę Bogu, chciał zostać zakonnikiem, jednak Opatrzność pokierowała inaczej. Z powodu braku znajomości języka łacińskiego nie został przyjęty do zakonu. W wieku 35 lat Ludwik, z zawodu zegarmistrz, ożenił się z 26-letnią Guerin, wytwórczynią koronek. Zelia Martin: Miała starszą siostrę, Marie-Louise, która została zakonnicą i młodszego brata, Izydora, z zawodu farmaceutę. Była surowo traktowana przez matkę. Zelia chciała wstąpić do zakonu Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, ale nie została do niego przyjęta ze względu na problemy z  oddychaniem i nawracające bóle głowy. W jednym z listów skierowała do Boga taką prośbę: Skoro nie jestem godna zostać Twoją oblubienicą, tak jak moja siostra, to obiorę stan małżeński, aby wypełnić, o Boże, Twoją świętą wolę. Proszę Cię jednak, abyś mi dał dużo dzieci i spraw, żeby wszystkie poświęciły się Tobie. Później zdecydowała się zostać koronkarką. W 1858 r. poznała zegarmistrza Ludwika Martin, z którym wzięła ślub trzy miesiące później. Małżeństwo i rodzina: Przedziwne były początki małżeństwa Ludwika i Marii. Ludwik marzył o  tzw. małżeństwie „józefowym”. Natomiast Zelia, choć wspaniałomyślnie była gotowa na podjęcie takiego życia, miała bardzo silny instynkt macierzyński – pragnęła obdarować życiem liczną gromadę dzieci i wychować je dla Boga. Po dziesięciu miesiącach przeżytego w czystości małżeństwa, za radą spowiednika, małżonkowie zmienili sposób życia po rozważeniu, że przecież marzenie o życiu zakonnym, którym fascynowali się w młodości, może urzeczywistnić się w ich potomstwie. Przyszłość pokazała, że przez Boga zamierzone życie małżeńskie, w miłości, wspieraniu się nawzajem i przekazywaniu życia potomstwu może być drogą do doskonałości i świętości. Ludwik Martin i jego żona Zelia przekazali, z pomocą Bożą, życie dziewięciorgu dzieciom. Wśród nich siedem córek i dwóch synów. Spośród nich pięć córek poświęciło się życiu zakonnemu. Czworo dzieci zmarło w okresie dzieciństwa, w tym dwóch chłopców, w których rodzice pokładali nadzieję, że będą mogli wysławiać Boga jako kapłani. Niejako w zastępstwie tych synów Bóg obdarzył ich dziewiątym dzieckiem, córką, którą poznał cały świat jako św. Teresę od Dzieciątka Jezus – wielkiego człowieka modlitwy, duszę ofiarną i wynagradzającą za kapłanów i misjonarzy, doktora Kościoła. Świadectwo życia: Opinia, jaką cieszyli się Ludwik i Zelia Martin, była nieposzlakowana. Ze względu na zawód i dochody należeli do klasy średniozamożnej; żyli skromnie, nie w zbytku – byli szczodrzy wobec ubogich i doznających cierpienia. Ich religijność spoczywała na trzech fundamentach: kochać Boga ponad wszystko, ufać Opatrzności Bożej, godzić się z wolą Bożą. W swych dążeniach byli zawsze nastawieni na wieczność, ponieważ „prawdziwe szczęście nie jest z tego świata”. Duchowość: Ludwik co jakiś czas wycofywał się na kilka dni do klasztoru trapistów w Mortagne, aby w całkowitym odosobnieniu odbywać ćwiczenia duchowne. Msza św. należała w życiu Ludwika i Zelii do porządku przyjętego na każdy dzień. Zelia często odwiedzała klasztor klarysek w Alencon; tam też została członkinią Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Przed figurą NMP w ich domu odmawiano codzienne modlitwy. Żywoty świętych stanowiły ulubioną lekturę tej pary małżeńskiej, brali też czynny udział w życiu parafii. Codzienna praca rozpoczynała się – nawet kiedy pojawiały się kolejne dzieci – o godz. 5.30 rano w kościele St. Pierre de Montort, potem w Notre Dame. Zależnie od okoliczności państwo Martin raz lub kilka razy w tygodniu przystępowali do Komunii Świętej. W niedzielę cała rodzina udawała się na sumę lub nieszpory. Udział w uroczystościach religijnych był dla nich potrzebą wewnętrzną. Koniec ziemskiego pielgrzymowania: Zelia Martin zmarła 28 sierpnia 1877 r., przed ukończeniem 46 roku życia. Ludwik, długo i ciężko chorując, dożył 71 lat. Zmarł 29 czerwca 1894 r. Beatyfikacja: 26 marca 1994 r. papież Jan Paweł II uznał heroiczność cnót sług bożych Zelii i Ludwika Martinów. 19 października 2008 r. w bazylice św. Teresy w Lisieux ich wspólnej beatyfikacji dokonał legat papieski, kardynał Jose Saraiva Martins. Ciała małżonków zostały ekshumowane z grobu, znajdującego się za bazyliką w Lisieux. Ich szczątki zostały umieszczone w relikwiarzu, który znajdzie się w bazylice, gdzie spoczywają już relikwie św. Teresy, ich córki. W ekshumacji uczestniczył sześćdziesięcioletni Piero Schiliro, Włoch, którego cudowne uzdrowienie przypisywane jest wstawiennictwu małżeństwa Martin. Oprac. Kasia


10

Z życia parafii

Dobra Nowina Pielgrzymka KWC

W sobotę, 27 września, odbyła się w Katowicach 34. Ogólnopolska Pielgrzymka Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC). W programie pielgrzymki została zawarta konferencja, droga krzyżowa ulicami Katowic z świadectwami osób, które pamiętają proces tworzenia tego dzieła. Wszystko skończyło się wspólną Mszą św. i agapą – poczęstunkiem i radosną zabawą (tańcami) na placu katedry. Sama Krucjata była założona przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego jako program działania, który w swoim założeniu walczy ze wszystkim, co zagraża godności człowieka. Dlatego Krucjata Wyzwolenia Człowieka propaguje styl życia oparty na prawdzie, miłości i wolności. Jest służbą na rzecz wyzwolenia z nałogów społecznych, zwłaszcza alkoholizmu. Na pielgrzymkę przybyło wielu członków KWC, którzy zadeklarowali się do całkowitej rezygnacji z spożywania alkoholu i codziennej modlitwy w intencji osób uzależnionych. Nie zabrakło także ludzi młodych z naszej parafii, którzy pojechali na tę pielgrzymkę w ramach Ruchu ŚwiatłoŻycie z rejonu żorsko-pawłowickiego. Dla mnie osobiście była to wielka radość widzieć tylu ludzi, którzy z uśmiechem na twarzy i z pokojem w sercu potrafią dobrowolnie zrezygnować z czegoś, ofiarując to za innych. Na pielgrzymce dostrzegłem u członków KWC namacalną chęć pomocy wszystkim tym, którzy przez swoje nałogi zniewalają siebie i swoich bliskich, nie widzą dla siebie nadziei i ratunku. Cieszy mnie fakt, że jestem członkiem tego dzieła rozpoczętego przez ks. Blachnickiego. Bycie członkiem KWC oznacza dla mnie bycie narzędziem w rękach Boga, którego może użyć, by pomóc innym. Jest to wielka radość. Na koniec fragment kazania  abp. Wiktora Skworca z tego dnia. Już bez komentarza. Życie to premiera. Każdy musi walczyć o swoje życie, o jego jakość i sposób przeżycia. Troska o życie doczesne łączy się z odpowiedzialnością za innych. Nasze życie nie może stać się tylko drogą do naszej samorealizacji. Liczy się tylko takie życie, jakiego chce od nas Chrystus. Życie to powrót do domu Ojca, w Jego ręce. Stając się nowymi ludźmi na wzór i miarę Chrystusa, prosimy, by Pan nasycił nas swoją łaską i wspierał pracę rąk naszych. Nie dajmy sobie odbierać życia! Mateusz

*****

Rzeki Wody Żywej

VIII Festiwal Twórczości Religijnej Fide et Amore to cykl piątkowych wieczorów artystycznych, odbywających się w kościołach parafialnych na terenie naszego miasta. Finałowy koncert zespołu Immortal Bach Ensemble w naszej parafii odbył się 26 września. Czas teraźniejszy przeplata się z tym, co było i z tym, co ma być, a nasze tu i teraz z boskim na wieki, tymi słowami rozpoczął koncert inicjator i dyrektor festiwalu ks. Wiesław Hudek. Treści zawarte w utworach odnoszą się do człowieka, który pragnie odnaleźć Boga, i do Boga, który szuka człowieka i wypełnia go swoją miłością. Zespół tworzą profesjonalni śpiewacy – soliści z Niemiec, Szwajcarii, Niderlandów i Skandynawii pod dyrekcją Duńczyka Mortena Schuldta-Jensena. Soliści wykonali 14 zróżnicowanych utworów, takich kompozytorów jak: Heinrich Schutz, George Schumanna i Knut Nysted. Wykorzystane zostały teksty niemieckich poetów, m.in. Klausa Grotha i Wilchelma Mullera, a także fragmenty zaczerpnięte z Pisma Świętego. Krótkie przerywniki między kolejnymi partiami stanowiło odczytywanie fragmentów modlitw i rozważań św. Hildegardy z Bingen, patronki festiwalu: Niczego już nie szukam i nie pragnę, tylko tego, co jest święte. Jestem cytrą i psalterium Bożego dźwięku. Ta wyjątkowa średniowieczna mistyczka postrzegała świat jako jedność z Bogiem i przedstawiała to poetycko, pięknie i mądrze. Według Hildegardy muzyka była czystym wspomnieniem raju, gdzie Adam wraz z aniołami śpiewał psalmy na cześć Stwórcy. Podzielała pogląd, ze śpiew powinien być nieodłączną częścią liturgii, gdyż był równie ważny jak modlitwa i przybliżał człowieka do zbawienia.


Dobra Nowina

11

Wierzyła, że twórcze natchnienie pochodzi wprost od Boga, a dzieło artysty jest w rzeczywistości boskim przekazem. Koncert zgromadził wielu miłośników muzyki sakralnej nie tylko z naszej parafii, ale i pobliskich miejscowości ze względu na coraz większą popularność, jaką cieszy się ten festiwal. Dyrektor zespołu dziękował za wyjątkową atmosferę skupienia. Uczestniczenie w tym koncercie stanowiło przepustkę do innego świata, mogliśmy otworzyć swoje serca, swoją wrażliwość na piękno, a tym samym dostrzec Boga w naszym życiu. Wierzyć, że On jest wśród nas, że nas szuka i pochyla się nad nami. Dorota

*****

Inauguracja roku Podwórkowych Kółek Różańcowych

W niedzielny poranek, 28 września, o godz. 9.00, grupa dzieci naszej parafii wraz z katechetkami Elżbietą Nowak i Elżbietą Leszner wybrały się na pielgrzymkę do Katowic. Centralnym punktem wyjazdu była uroczysta Msza św. w kaplicy św. Barbary o godz. 11.30, na której obecna była założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych – Madzia Buczek. Podczas swojego przemówienia Madzia dziękowała wszystkim dzieciom za to, że modlą się na różańcu i zachęcała, by zapraszać do wspólnej modlitwy swoich kolegów i koleżanki. Dodatkową atrakcją tego wyjazdu było odwiedzenie kaplicy klasztornej sióstr Karmelitanek w Katowicach oraz spacer po ogrodzie zoologicznym w Chorzowie. Oprócz dobrego humoru nie zabrakło dobrej herbaty i pysznego jedzenia przygotowanego przez zaprzyjaźnioną panią Mariolę Motykę, organizatorkę pielgrzymki. Wszystkie dzieci, które kochają Matkę Bożą i pragną codziennie modlić się różańcem, zapraszamy na kółko różańcowe 30 października o godz. 16.30 w przyparafialnej salce nr 3. Elzbieta Leszner

*****

Aniele Boży, Stróżu mój!

W niedzielę, 5 października, po przedpołudniowej Mszy św. wierni zgromadzili się wokół figury Anioła Stróża, by podziękować swoim opiekunom za to, że chronią nas przed złem i prowadzą ku dobru. Byli tam mali i duzi, bowiem wiara w Aniołów nie jest zarezerwowana tylko dla dzieci. Modlitwę rozpoczął ksiądz proboszcz, powierzając nas Aniołom i jednocześnie dziękując im za codzienną opiekę. A ponieważ wybiła godzina 12.00 i dzwony o tym dały nam znać, w jedności z Ojcem Świętym odmówiliśmy modlitwę Anioł Pański. Na sam koniec na najmłodszych czekało bojowe zadanie odnalezienia skrzydełek anielskich pogubionych na naszym placu kościelnym. Upamiętniając święto naszych Stróżów, które przypada na 2 października, mogliśmy na nowo przypomnieć sobie, jak wielką misję otrzymali oni od Boga – by nas prowadzić, chronić, upominać, pomagać w nawróceniu, wspierać w wykonywaniu powierzonych nam zadań i bronić w momentach pokus. Ewelina

*****

I Rejonowy Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie

W sobotę, 4 października, w parafii pw. św. Stanisława w Suszcu, odbył się pierwszy w tym roku formacyjnym rejonowy Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie, którego tematem było życie św. Jana Pawła II. Spotkanie rozpoczęło się w kościele o godz. 15.30 zawiązaniem wspólnoty. W tym czasie każda wspólnota miała zaprezentować wizerunek św. Jana Pawła II i rekwizyt, który się z nim kojarzy,


12

Dobra Nowina

a także odpowiedzieć na wylosowane pytanie dotyczące życia św. Jana Pawła II. Dla osób, które prawidłowo odpowiedziały, zostały przygotowane drobne upominki w postaci zakładek. Około godz. 16.15 została przedstawiona scenka opowiadająca o życiu św. Jana Pawła II, która została zagrana przez osoby z naszej parafii. Następnie, o godz. 16.30, wraz z parafianami uczestniczyliśmy w nabożeństwie różańcowym, do którego rozważania przygotowały osoby z poszczególnych wspólnot oazowych. O godz. 17.00 nastąpił najważniejszy moment Dnia Wspólnoty, czyli Eucharystia, której przewodniczył moderator rejonowy ks. Franciszek Pawlas, a homilię wygłosił ks. Michał Przybylski, który podczas rozważania słów Ewangelii o winnicy nawiązał również do życia św. Jana Pawła II. Mówił między innymi o tym, że każdy z nas wobec Boga ma się troszczyć o swoją winnicę. Tak samo św. Jan Paweł II zajmował się winnicą i służył aż do końca drugiemu człowiekowi. Ks. Mchał powiedział również, że każdy dzień daje nam okazję do służby, czy to w codziennych obowiązkach, w pracy, czy na oazie. I zaapelował, byśmy starali się w tej służbie naśladować Ojca Świętego. Osoby uczestniczące w Dniu Wspólnoty tak się dzieliły wrażeniami z tego dnia: • Cieszę się, że mogłam sobie przypomnieć ważne wydarzenia z życia św. Jana Pawła II, zarówno dzięki pytaniom, jak i dzięki scence. Wspólna Eucharystia oraz różaniec były wartościowym doświadczeniem. Miło było również zobaczyć znajome twarze i zamienić parę zdań z oazowiczami z innych parafii, Iza. • Dzień Wspólnoty był bardzo fajny. Podobało mi się to, że głównie modliliśmy się różańcem i mogliśmy ucałować relikwie Jana Pawła II, Tomek. Odpowiedzialnymi za ten dzień byli moderatorzy działający we wspólnotach w swoich parafiach. Wszystkim, którzy aktywnie włączyli się w przygotowanie tego Dnia Wspólnoty, serdeczne Bóg zapłać. Bernadeta Wnęk

*****

Porozumiewać się z miłością

Czy jest możliwe komunikowanie się bez agresji i złości? Okazuje się, że tak. Mogli się o tym przekonać małżonkowie Domowego Kościoła, który w tym celu od 10 do 12 października pojechali do niedalekiego Pogórza, aby przeżyć wspólne rekolekcje pod hasłem Miłość na przekór trudnościom. Wszystko rozpoczęło się ok. 18.00 wspólną kolacją. Następnie w tematykę rekolekcji wprowadziła nas Sylwia Grodecka, żona i matka czwórki dzieci, trener rozwoju osobowego, mediator, która prowadziła wszystkie warsztaty i konferencje. Zwieńczeniem wieczoru była wspólna Eucharystia. Przez dwa dni warsztatów 19 małżeństw z rejonu żorsko-pawłowickiego uczyło się m.in. nazywać swoje uczucia i emocje, rozróżniać komunikaty oceniające od stwierdzających stan faktyczny czy mówić o swoich potrzebach. Pary ćwiczyły również umiejętność rozumienia, co może kryć się pod negatywną postawą ukochanej osoby i jak dojść w takiej sytuacji do porozumienia. Nie zabrakło też rozmów o różnych typach języka miłości. Wszystkie warsztaty podsumowane zostały na koniec zdaniem prowadzącej, że psychologia po dwóch tysiącach lat powoli dochodzi do tego, co od dawna zapisane zostało w Piśmie Świętym. Wniosek ten znalazł także odzwierciedlenie w homilii naszego opiekuna, ks. Macieja Basiuka w trakcie sprawowanej przez niego na zakończenie rekolekcji niedzielnej Mszy św. Za organizację tego bardzo owocnego czasu, co można było usłyszeć w świadectwach uczestników, odpowiedzialni byli Małgosia i Sławek Bernat. Iwona


Dobra Nowina Dzień Skupienia dla członków Apostolatu Dobrej Śmierci

13

Około dwudziestu osób z naszej parafii wyruszyło 11 października z błogosławieństwem pasterskim i modlitwą różańcową do Matki Bożej Bolesnej prosić o potrzebne łaski. Towarzyszył nam zelator pan Andrzej Zaburski i poczet sztandarowy. O godz. 10.00 w Bazylice Piekarskiej przywitał nas ks. Grzegorz Górnik z Górki Klasztornej, który przewodniczył uroczystej Eucharystii odprawianej wraz z pięcioma innymi kapłanami w naszej intencji. Bazylika była wypełniona ludźmi. Po Mszy św. oglądaliśmy film dokumentalny z 1935 r. o historii Piekar. Zwiedzaliśmy muzeum z zachwycającymi eksponatami. Następnie w ogrodzie Anioła otrzymaliśmy słodki poczęstunek i kawę. Na koniec organizatorzy przygotowali dla nas miłą niespodziankę muzyczną w wykonaniu Artura Thomasa, wybitnego artysty grającego solo na fletni Pana (osobiście jestem jego fanką od wielu lat). Dzień Skupienia zakończyliśmy koronką do Bożego Miłosierdzia i ucałowaniem relikwii św. Faustyny i św. Jana Pawła II. Po udzieleniu nam błogosławieństwa Krzyżem Misyjnym ksiądz zaprosił nas na rekolekcje do Górki Klasztornej. Bogu niech będą dzięki za cudowną pogodę i piękne przeżycia duchowe. A Matka Boża Bolesna i św. Józef niech wypraszają dla nas i całej parafii obfite łaski i błogosławieństwo Boże. Lucyna W.S

CHRZTY, ROCZKI, ŚLUBY, POGRZEBY

(od 22 września do 19 października) W tym czasie Sakramentu Chrztu Świętego udzielono 1 osobie dorosłej i 18 dzieciom: Łukasz Stabik Aleksander Banasik Miłosz Grześczak Dawid Hadryś Martyna Pikulicka Paulina Rusin Mateusz Kaznocha Kamil Szweda Mateusz Foja Maja Kruszyńska Milena Janczak Jan Golański Maksymilian Gerc Oliwia Mieszczak Lena Wolner Julian Kajzerek Dawid Śledź Maksymilian Piecha Preston Bernatek Witamy w naszej wspólnocie parafialnej! ***** Pierwszą rocznicę Chrztu Świętego wraz z rodzicami przeżywało 5 dzieci: Szymon Samek Maja Dąbrowska Hanna Cisek Wojciech Profic Weronika Sakowska ***** Związek małżeński zawarło 12 par: Iwona Chimicz i Dawid Kieś Anna Skwarlińska i Piotr Długosz Aleksandra Płocharczyk i Mirosław Płocharczyk Patrycja Auguścik i Jacek Kurlapski Anna Szafran i Łukasz Stabik Ilona Foja i Krzysztof Foja Kamilla Chmielowiec i Jakub Kaznocha Barbara Golec i Grzegorz Polok Lucyna Pilarska i Maciej Tritt Ewa Dobrołowicz i Zbigniew Grzybowski Tomasz Zdebel i Marzena Koleczko Adriana Kuc i Andrzej Lempart Życzymy Bożego błogosławieństwa na nowej drodze życia. ***** Zmarło 9 naszych parafian:

Janina Wojciechowska 74 lata Władysław Krzemiński 66 lat Józef Małysz 41 lat Stanisław Cielepa 66 lat Jerzy Piotrowski 65 lat Gertruda Kloc 74 lata Alojzy Grzywocz 64 lata Józef Anusiewicz 48 lat Bernard Krupa 71 lat Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen. Oprac. Wojtek


14

Dobra Nowina

W skrócie

22 i 25 września odbyły się katechezy dla rodziców dzieci przygotowujących się do Pierwszej Komunii Świętej. 28 września gościliśmy w naszej parafii o. Zbigniewa Ptaka. 3 października o 16.30 sprawowana była Msza św. szkolna, a o godz. 19.15 Msza młodzieżowa. 4 października chorzy i starsi parafianie zostali odwiedzeni z posługą sakramentalną. 14 października odbyła się katecheza dla dorosłych. 16 października odbyło się spotkanie rodziców młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. 18 października odbyły się nauki przedślubne dla narzeczonych. Oprac. Magda

Świadectwa

Skuteczny oręż

Szacunku do modlitwy różańcowej nauczyły mnie moja babcia i moja mama. Różaniec towarzyszył mi od wczesnych klas podstawówki i dawał głębokie poczucie bezpieczeństwa. Niezależnie od tego, co się działo, wiedziałam, że zostanę uratowana. Pamiętam, jak będąc w szkole podstawowej, klęczeliśmy przy łóżku z moim młodszym rodzeństwem, zwłaszcza wtedy, gdy burze przetaczały się nad naszą rodziną. I zawsze przekonywaliśmy mamę, aby pomodlić się tylko dziesiątką, a ona prosiła nas o odmawianie z nią całej części. Zdarzało nam się w trakcie zasnąć. Ale z perspektywy lat wiem, że modlitwa ta, zwłaszcza tak gorliwie odmawiana przez moją mamę, wyprosiła życie mojej siostry, a połączona z postem – także nawrócenie mojego brata i taty. Mój brat kiedyś bardzo mocno się pogubił, wpadł w złe towarzystwo i oddalił się od Boga. Sytuacja była na tyle zła, że baliśmy się w domu o niego. Podjęliśmy modlitwę i post w jego intencji. A z każdym dniem wydawało się, że jest coraz gorzej – był agresywny, wyśmiewał się z wiary, przestał chodzić do kościoła. Miałam żal do Pana Boga, że nie słucha naszych próśb. Aż do momentu, gdy mój brat wpadł w straszne tarapaty. Na szczęście wyszedł z nich obronną ręką i gdy w końcu wrócił do domu, poprosił, żebym pomogła mu znaleźć jakiegoś kapłana i przygotować się do spowiedzi. Nigdy nie zapomnę, jak wchodząc do mojego pokoju, w którym panował mrok, potknęłam się o coś i o mało nie wywróciłam. Okazało się, że to mój brat klęczał na podłodze, odmawiając różaniec. Dokładnie pamiętam to wzruszenie, które mnie wtedy ogarnęło. Podobne do tego, gdy tata poprosił nas, swoje dzieci, abyśmy nauczyły go modlić się na różańcu. Także ta modlitwa towarzyszyła nam w momencie jego śmierci. Była językiem, który wszyscy znaliśmy i który nas jednoczył. Z moim mężem codziennie staramy się odmówić wspólnie dziesiątkę w intencji naszej rodziny i jej przyszłości. To jest nasz akt zawierzenia i jesteśmy przekonani, że nigdy się nie zawiedziemy. Iwona

*****

Różańca święty – potęga i moc

Nie raz słyszałam od innych ludzi, że różaniec ma wielką moc. Czytałam też, że warto się nim modlić, bo można wyprosić wiele łask. Na początku usłyszane komentarze nie robiły na mnie wrażenia, bo cóż to za siła w klepaniu tego samego przez kilkanaście minut. A jednak, gdy znalazłam się w silnej potrzebie, sama zaczęłam odmawiać różaniec i widzę, że zdziałał dosłownie cuda w moim życiu. Pierwszy taki cud to łaska przebaczenia bliskiej mi osobie, przez którą czułam się bardzo skrzywdzona i zraniona. Nasza relacja pogarszała się z dnia na dzień. Byłam świadoma, że jeśli nadal będę chowała w sercu urazę, to jeszcze chwila, a zacznę czuć do tej osoby nienawiść. Gdy to sobie uświadomiłam, przeraziłam się. Jak katolik może nienawidzieć bliźniego? Wtedy gorąco zaczęłam się modlić do Boga o łaskę przebaczenia, sama nie potrafiłam sobie pomóc, czułam się bezsilna. Pamiętam to jak dziś. Był 13 grudnia, dzień fatimski, różaniec fatimski. Odmawiałam go w tej intencji. W połowie modlitwy nagle zaczęłam płakać. Ciężkie łzy same zaczęły mi spływać po policzkach. Nie wiedziałam, co się dzieje, ale poczułam nagle taki pokój serca, jakby spadł mi z niego


Dobra Nowina

15

ogromny kamień. Wtedy przebaczyłam tej osobie, poczułam ogromną ulgę i radość. Cieszyłam się jak małe dziecko. Jestem przekonana, że to dzięki Maryi i Jej wstawiennictwu udało mi się tego dokonać. Kiedyś usłyszałam od znajomych osób o istnieniu takiej modlitwy jak nowenna pompejańska. Gdy dowiedziałam się, na czym ona polega, od razu podziękowałam, bo uważałam, że to za duży wysiłek, nierealny i absurdalny do wykonania. Ale cały czas pamiętałam, co mówili – każda intencja się spełniła, może nie zawsze tak jak chcieli, ale zawsze się spełniła. Gdy dosięgła mnie sytuacja rodzinna dla mnie bez wyjścia, kiedy czułam się już całkowicie bezsilna, spróbowałam. Gdybym miała powiedzieć, że robiłam to z uśmiechem na ustach, bez żadnych trudności, skłamałabym. Jest to ogromny trud, ale jak się ma dużą motywację i wiarę w to, że się zostanie wysłuchanym przez ten wysiłek, to można wytrzymać. Podjęłam się dwóch nowenn, jedna po drugiej, co już w ogóle było dla mnie megawysiłkiem. Nie żałuję poświęconego czasu. Wiem, że było warto. Obie intencje się spełniły. Pierwsza nie po mojej myśli, ale sytuacja się wyjaśniła i jakoś ustabilizowała. Bóg wie lepiej, czego nam potrzeba, a nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by było, gdybym nie modliła się w tej intencji. Spełnienie drugiej prośby nawet przewyższyło moje oczekiwania. Modliłam się o dobrego męża. Traciłam nadzieję, że spotkam takiego mężczyznę, którego potrzebuję, który będzie mnie kochał i szanował bezinteresownie, który również będzie blisko Pana Boga i miał podobne wartości. Po krótkim czasie, i wiem, że Bóg maczał w tym palce, poznałam wspaniałego człowieka, z którym planujemy wspólną przyszłość. Doświadczyłam bardzo wyraźnie, jaką siłę ma różaniec. Nikt mi nie wmówi, że to, co się wydarzyło w moim życiu, było dziełem przypadku. Każdemu polecam tę modlitwę, bo warto. Za wszystkie większe i mniejsze cuda i łaski wyproszone na modlitwie różańcowej jestem dzięczna Panu Bogu i Maryi. Kasia

Jesienne zmiany

Niedawno w naszej parafii została odnowiona figura Anioła Stróża znajdująca się przy tylnym wejściu do dolnego kościoła. Anioł i jego mały podopieczny obecnie są w odcieniu bieli. Dodatkowo brzegi jego szaty, jak również aureola otaczająca jego głowę, pomalowane zostały na kolor złoty. W naszej parafii powstał również skalniak, który znajduje się na schodach koło dzwonnicy, przy tylnym wejściu do dolnego kościoła. Ma on trzy rzędy obudowane kostką granitową w odcieniach szarości. Na każdym schodku wysypany jest drobny kamień w kolorze pomarańczowym i zasadzone są w nim różne odmiany drzewek i krzewów. Cieszymy się, że w  naszej parafii powstają nowe elementy służące pięknemu wystrojowi parafii, nie tylko wewnątrz, ale również na zewnątrz kościoła. Wszystkim, którzy dbają i przyczyniają się do piękniejszego wizerunku naszej parafii, serdeczne Bóg zapłać. Bernadeta Wnęk Wydawca: Parafia pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, Żory, ul. Boryńska 45 Redakcja: ks. Maciej Basiuk (redaktor naczelny), Joanna Gąsior, Gabriela Jonas, Iwona Kapustka, Wojciech Kapustka, Dorota Kiwerc, Bernadeta Komar, Halina Laskowska, Magdalena Miś, Ewelina Staniszewska, Katarzyna Świeczka, Bernadeta Wnęk Kontakt: dobranowina@op.pl lub osobiście z ks. Maciejem Basiukiem Numer zamknięto: 19.10.2014 Druk: INFOPAKT, Rybnik-Chwałowice, ul. Przewozowa 4, tel./fax (32) 4238590


16

Dobra Nowina

Rekolekcje Domowego Kościoła w Pogórzu

Dobra Nowina 10(2014)