Page 1


Paweł Zuchniewicz

SIOSTRA NASZEGO BOGA Niezwykła historia

Hanny Chrzanowskiej

Wydawnictwo Znak Kraków 2017


Rozdział 1

Gdzie Hania? Pismo Święte jest wielką k s i ę g ą o  c i e r p i e n i u. Przytoczmy z Ksiąg Starego Testamentu niektóre tylko przykłady sytuacji, które mają znamiona cierpienia, i to przede wszystkim moralnego: niebezpieczeństwo śmierci, śmierci własnych dzieci, zwłaszcza zaś śmierci pierworodnego syna i jedynaka,  ale również: bezdzietność; skądinąd: tęsknota za ojczyzną, prześladowanie i wrogość otoczenia, szyderstwo i wyśmiewanie cierpiącego, samotność i opuszczenie; skądinąd: wyrzuty sumienia; i jeszcze: trudność zrozumienia, dlaczego złym dobrze się powodzi, podczas gdy sprawiedliwi doznają cierpień, niewierność i niewdzięczność ze strony przyjaciół i bliskich; wreszcie: nieszczęścia własnego narodu. Jan Paweł II, Salvifici doloris, list apostolski o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia, p. 6


Dziennik czasu wojny Warszawa, 16 października 1939

Z

ofia Nałkowska szła Alejami Ujazdowskimi i gdzieś koło Belwederu zobaczyła znajomą postać. Chrzanowska. Córka profesora, która dwa tygodnie wcześniej przywiozła ją z Ryżek do Dłużewa. To było dwa dni po upadku Warszawy. Stolica przez niemal miesiąc broniła się przed wściekłymi atakami Niemców, którzy nacierali z powietrza i z lądu, nie mogąc przełamać oporu obrońców. Dopiero 28 września, po straszliwych nalotach, które pochłonęły życie tysięcy ofiar, dowództwo obrony Warszawy zdecydowało się na kapitulację. Dwa dni później pierwsze oddziały niemieckie wkroczyły do stolicy, a 5 października Adolf Hitler przyjął defiladę zwycięstwa na ulicach Warszawy. Hanna również zauważyła słynną pisarkę. Podeszły do siebie i przywitały się.  – A więc pani również wróciła? – zagadnęła Nałkowska.  – Tak, tym samym transportem, którym dojechałyśmy do Dłużewa. 15


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

Nałkowska doskonale pamiętała zaprzężony w konia wóz, którym wówczas jechały, pokonując ponad sześćdziesiąt kilometrów. Razem z drugą pisarką, Polą Gojawiczyńską, przebywała w czasie oblężenia Warszawy w pobliżu Ryżek. Ten położony w okolicach Łukowa majątek Chrzanowska znała dobrze, ponieważ należał do jej wujostwa i ich dzieci. Przebywając tam, zaproponowała obu pisarkom, że zawiezie je furką do majątku w Dłużewie, który znajdował się bliżej Warszawy. Nałkowska przyjęła propozycję, Gojawiczyńska z niej nie skorzystała.  – Jak się pani odnajduje w nowej rzeczywistości? – zapytała pisarka.  – Nic tu po mnie. Likwiduję mieszkanie i wracam do Krakowa.  – Do rodziców?  – Tak.  – To życzę powodzenia.  – Ja pani również. Każda poszła w swoją stronę. Po obu spotkaniach pozostanie ślad w Dziennikach czasu wojny Nałkowskiej. W pierwszym wpisie, dokonanym po podróży z Ryżek do Dłużewa, tak scharakteryzowała Chrzanowską: Poważna, suchawa, społeczna, cokolwiek niemiecka w typie (prócz Chrzanowskiego jest jeszcze córką Szlen-

16


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

kierówny) przez cały czas ujmowała mnie doskonałym zachowaniem i psychiką, która była taka, jak czekałam. Mimo zaufania, jakie budziła, doznawałam głębokiego smutku, jadąc w nieznane z tą nieznaną kobietą, tak zupełnie odcięta od swej przeszłości, jakby się zaczynała w tej chwili.

W zapiskach Hanny Chrzanowskiej nie znajdujemy śladu znajomości ze znaną autorką, która przed wojną zasłynęła nie tylko z twórczości literackiej, ale i z bujnego życia erotycznego. Hanna zapewne znała styl życia artystycznej bohemy, co można wnioskować choćby z opisów zawartych w jej książkach1. Ona należała do całkiem innego świata niż Nałkowska, wyznawała zupełnie inne wartości. Nie przeszkodziło jej to zaoferować pisarce pomoc, którą świadczyła z charakterystyczną dla siebie życzliwością i oddaniem. W czasie podróży nie dała poznać po sobie, że sama przeżywa bardzo ciężkie chwile, i to nie tylko dlatego, że Polska padała pod ciosami wroga. W tym samym czasie, gdy na Warszawę sypały się tony niemieckich bomb, umierała osoba, której bezpośrednio zawdzięczała odkrycie powołania.

Więcej na temat pisarskiej twórczości Hanny Chrzanowskiej w epilogu tej książki.

1

17


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

Ciocia i jej szpital… „Nie miałam wtedy więcej niż 9 lat – wspomina Hanna Chrzanowska. – Musiało to zrobić na mnie szczególne wrażenie, bo doskonale widzę ją, smukłą i jakąś zgaszoną, wychodzącą z powozu, pod zajezdnym dębem przed willą mojej babki w Wiązownie pod Warszawą”. Jest rok 1913. Zofia Regina Szlenkier, młodsza siostra matki Hanny, przekroczyła właśnie trzydziestkę i wróciła z londyńskiej Szkoły Pielęgniarskiej słynnej Florence Nightingale2. Od dawna ciągnęło ją do służby zdrowia, wcześniej trzy lata studiowała na Wydziale Lekarskim w Genewie – jednak nie po to, by zostać lekarzem, ale by zapoznać się z problematyką lecznictwa. Naukę pielęgniarstwa w Londynie musiała przerwać ze względu na pogorszenie się zdrowia matki, Marii. Ojciec – warszawski przemysłowiec Karol Jan Szlenkier – nie żył już od kilkunastu lat, mama zmarła wkrótce po powrocie córki z Wielkiej Brytanii. Pozostawili po sobie ogromny spadek, który został rozdzielony między dzieci. Zofia postanowiła za swoją część zbudować szpital. „Ciotka, która mnie bardzo kochała, bawiąc się ze mną po trochu, jako jedną z najzabawniejszych Florence Nightingale (1820–1910) – angielska pielęgniarka i działaczka społeczna, twórczyni nowoczesnego pielęgniarstwa.

2

18


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

postaci w rodzinie, wzięła mnie kiedyś na Leszno, na budowę – wspominała Hanna. – Parterowe ściany z cegły, deski z poprzeczkami, po których szybko biegali murarze i ich taczki – nie mogłam zrozumieć, co z tego powstaje”. Szpital był jak na owe czasy niezwykle nowoczesny. W czasie tej pierwszej wizyty Hania została oprowadzona przez naczelnego lekarza, doktora Józefa Brudzińskiego: „[dzięki niemu] zrozumiałam znakomicie wszystkie mądrości osobnych pawilonów obserwacji, izolacji, przeciwdziałania infekcji wewnątrzszpitalnej. W jednej z sal o jeszcze pochlapanych oknach stały już wszystkie dziecięce łóżka”. Obejrzała też kostnicę: „wizerunek rzeźbiony Chrystusa wydał mi się jakby spłaceniem długu koniecznej konwencji”. Szpital Karola i Marii był – rzec można – ukoronowaniem całego etosu rodziny Szlenkierów, ludzi słynących z praktycznej miłości bliźniego. Posiadali ogromny majątek, o czym świadczył między innymi pałac zbudowany przy placu Zielonym3. Nigdy jednak nie zapominali, że zgromadzone przez nich pieniądze mają służyć innym. W swojej firmie4 Karol Dziś plac Jana Henryka Dąbrowskiego – w gmachu mieści się ambasada włoska. 4 Szlenkierowie zajmowali się garbarstwem. Karol Jan zaczął prowadzić założoną przez ojca fabrykę w wieku dziewiętnastu lat (1858), w 1871 roku firma przyjęła nazwę „Bracia 3

19


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

Szlenkier wprowadził dla zatrudnionych ubezpieczenia na starość, kasę chorych oraz założył trzyletnią szkołę dla dzieci pracowników. W testamencie przeznaczył sześć milionów rubli (około trzech milionów ówczesnych dolarów) na dzieła charytatywne. Również jego żona była hojna dla potrzebujących i z całego serca wspierała plany córki. Z pamiętnika Hanny Chrzanowskiej: Moje zainteresowanie szpitalem ożywiło się jeszcze w momencie, kiedy Ciotka odwiedziła nas w Zakopanem. (…) Ciotka mieszkała na górze i kiedyś przyczaiłam się na korytarzu, żeby wyskoczyć i rzucić się na nią z przeprosinami za jakąś przewinę. Ciotka uściskała mnie i powiedziała słowa niezmiernie charakterystyczne i dla siebie, i dla swojego do mnie stosunku: „Prawda, że i Ty zrobisz kiedyś coś wielkiego”. Odpowiedziałam mętnie i niezobowiązująco… Pamiętam, że poczułam się nieswojo.

Tym „czymś wielkim” dla Zofii Szlenkier było niewątpliwie wzniesienie szpitala. Po latach, już jako dojrzała kobieta, Chrzanowska zauważy, że głównymi motywami ciotki były: „poczucie obowiązku i pamięć rodziSzlenkier” w związku z wejściem do spółki Jana Józefa, brata Karola. Karol Jan zbudował także fabrykę skór w Berdyczowie, a w 1889 roku założył spółkę „Fabryka Firanek, Tiulu i Koronek, Szlenkier, Wydżga i Weyer”.

20


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

ców” (co głosił napis na tablicy umieszczonej na ścianie szpitala) oraz „miłość macierzyńska dla biednych, chorych dzieci” (to już osobiste spostrzeżenie Hanny). Jednak nie było w tym radości… Dlaczego? To pytanie nurtowało siostrzenicę, która postanowiła – jak jej ciotka – pójść podobną drogą i zostać pielęgniarką. Ani dług spłacony Ojczyźnie, ani pamięci Rodziców, ani sprawienie ulgi własnemu sercu, plus jeszcze cel wytknięty: dalszej troski o szpital – to wszystko razem wzięte nie mogło wypełnić życia radością i pokojem, skoro źródłem nie był Bóg. Bóg wszechogarniający był źródłem, ale nie wyczutym ani nie uświadomionym. I wody strumienia płynęły dalej pod ziemią, korytem naturalnego prawa, a  kiedy wypływały, były już tak unormowane, tak obudowane, że nie wskazywały na źródła pierwotne. Lecz jeśli szpital nie był dla Ciotki powodem nieustannej radości, to był motorem jej życia. Czasem motor ustawał, jego dźwięk przycichał, stawał się tylko dalekim echem… Ale był.

Ulica Żytnia Październik 1939. Wóz zaprzężony w konia ruszył sprzed budynku, którego adres znało wiele warszawskich rodzin mających 21


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

chore dzieci. Żytnia 39. Szpital Karola i Marii. Karol Józef Szlenkier spojrzał na gmach, a potem na trumnę stojącą na wozie. Znajdowało się w niej ciało jego siostry Zofii, dzięki której powstał ten szpital. Droga, którą przeszła w ostatnich tygodniach, była prawdziwie drogą krzyżową. Gdy Niemcy atakowali Warszawę, ona – ciężko chora – przebywała w szpitalu na ulicy Hożej. Nie było tam wody ani światła, nie było też lekarzy ani pielęgniarek, którzy ratowali rannych z walczącej stolicy. Pielęgniarki ze Szpitala Karola i Marii przedostawały się przez płonące miasto, aby dyżurować przy fundatorce i kuratorce szpitala. Bomby padały coraz bliżej, okoliczne domy ogarnęły pożary. Wkrótce okazało się, że niemieckie samoloty atakują właśnie szpitale, które oznaczano czerwonymi krzyżami. Pacjentów z ulicy Hożej ewakuowano, a Zofia trafiła do Szpitala Elżbietanek na ulicy Goszczyńskiego. Leżała na korytarzu. Po kapitulacji Warszawy została przewieziona do mieszkania na ulicy Mokotowskiej, gdzie dokonała swoich dni. Gdyby zmarła dwa miesiące wcześniej, jej pogrzeb wyglądałby na pewno inaczej. Niezwykle zasłużona dla Warszawy i odznaczona orderami zostałaby pochowana z wszelkimi honorami, a w kondukcie znaleźliby się nie tylko czołowi obywatele stolicy, lecz i setki dzieci oraz rodzin, którym pomogła. Teraz jednak było inaczej. Świetnie prosperujący przed wojną przemysłowiec wiózł ciało swojej siostry na Powązki 22


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

prostym wozem. W pogrzebie mieli wziąć udział jedynie najbliżsi i niewielkie grono pracowników szpitala. Wóz jechał w stronę cmentarza ewangelickiego na ulicy Młynarskiej. Po prawej stronie zostawił Szpital Karola i Marii, a po lewej klasztor sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, do którego piętnaście lat wcześniej zapukała skromna wiejska dziewczyna Helena Kowalska. Tutaj rozpoczęła ona swoją misję sekretarki Bożego Miłosierdzia. Zakończyła ją w Krakowie na rok przed wybuchem wojny. W przedziwny sposób na ulicy Żytniej spotkało się czysto naturalne, ludzkie miłosierdzie z Miłosierdziem od wielkiego M. W czasie Powstania Warszawskiego Szpital Karola i Marii zostanie zniszczony, pozostanie po nim jeden pawilon, na którym dziś widnieje tablica: PAMIĘCI ZOFII SZLENKIERÓWNY 1882–1939 FUNDATORKI SZPITALA DZIECIĘCEGO KAROLA I MARII, JEJ WSPÓŁPRACOWNIKÓW ORAZ LEKARZY, PIELĘGNIAREK I CHORYCH POMORDOWANYCH W POWSTANIU WARSZAWSKIM NA WOLI. BUDYNEK TEN JEST OSTATNIM Z DZIEWIĘCIU OCALAŁYM PAWILONEM SZPITALA Z 1913 ROKU.

Kilkanaście dni po pożegnaniu ciotki, 20 października 1939 roku, Hanna Chrzanowska wróciła do Krakowa. 23


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

Zaproszenie Był listopadowy wieczór 1939 roku, gdy do drzwi mieszkania profesorostwa Chrzanowskich zapukał profesor Tadeusz Lehr-Spławiński, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ignacy, Wanda i Hanna jedli kolację.  – Czemu zawdzięczamy wizytę pana rektora? – zapytał profesor Chrzanowski, gdy Lehr-Spławiński przywitał się i usiadł przy stole.  – Wygląda na to, że Niemcy nie mają nic przeciwko wznowieniu pracy Uniwersytetu  – odparł Lehr-Spławiński. – Rozmawiałem z wysokim oficerem Gestapo, nazywa się Müller. Pochwalił decyzję naszego Senatu o rozpoczęciu zajęć, ale zażądał, aby ciało uniwersyteckie wysłuchało najpierw, co Niemcy mają do powiedzenia. Zaprasza nas w poniedziałek do Collegium Novum, możliwie w komplecie. Oczywiście pan profesor nie jest zobowiązany, aby przyjść, ale zachęcam… Ignacy Chrzanowski od dłuższego czasu był na emeryturze.  – Przyjdę, naturalnie, że przyjdę – zapewnił profesor. – W tej sytuacji powinniśmy im pokazać, że jesteśmy jednością. Okupacja hitlerowska trwała już blisko dwa miesiące. Niemcy wkroczyli do Krakowa 6 września, niespełna tydzień po rozpoczęciu działań wojennych. 24


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

Po początkowym szoku życie powoli – na ile to było możliwe w nowej rzeczywistości – zaczęło wracać do normy. I studenci, i profesorowie zastanawiali się, jak w tej sytuacji będzie wyglądała działalność krakowskich uczelni wyższych z Uniwersytetem Jagiellońskim na czele. Senat uczelni podjął ostatecznie decyzję, że od 23 października studenci mają zapisywać się na zajęcia, a w kościele Świętej Anny zostanie odprawiona Msza Święta inaugurująca rok akademicki. Przekonywano się, że przecież Niemcy to naród, który wydał wielkich ludzi kultury, i – skoro działania wojenne zostały zakończone – nie będą przeszkadzać w działalności uniwersyteckiej. Msza Święta inauguracyjna istotnie została odprawiona w sobotę 4 listopada. Nazajutrz profesorostwo Chrzanowscy obchodzili czterdziestą rocznicę swojego ślubu.

Sonderaktion Krakau (…) chcę przypomnieć dzień 6 listopada 1939 roku. Byłem wtedy studentem polonistyki. Oczywiście była już wojna. Jeszcze tego samego dnia znalazłem się na Gołębiej, to znaczy w naszym zakładzie. Jeszcze rozmawiałem z profesorami – z profesorem Nitschem – którzy spieszyli na spotkanie zarządzone przez władze okupacyjne. 25


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

Te słowa wypowiedział spontanicznie, poza przygotowanym tekstem, papież Jan Paweł II podczas spotkania ze środowiskiem Uniwersytetu Jagiellońskiego 8 czerwca 1997 roku w krakowskim kościele Świętej Anny. Ów listopadowy dzień wyrył się głęboko w pamięci przyszłego Następcy Piotra i w pamięci wielu innych mieszkańców Krakowa. Zygmunt Starachowicz, w 1939 roku świeżo upieczony absolwent prawa, wspomina: Niczego złego nie przeczuwając, zbaczałem właśnie z ulicy św. Anny w Jagiellońską, gdy zostałem zatrzymany przez wartownika niemieckiego. [Tego dnia miał po ostatnim zdanym egzaminie uzyskać świadectwo ukończenia studiów]. Po niemiecku nie rozumiałem, ale domyśliłem się, że pyta się mnie, dokąd idę. Częściowo na migi, trochę po niemiecku, a resztę po polsku, powiedziałem mu, że na uniwersytet – no i przepuścił mnie bez specjalnych sprzeciwów. Teraz dopiero zauważyłem jakieś auta ciężarowe, jakichś umundurowanych ludzi i cywilów, ale przyznam się, że to jeszcze nic mi nie mówiło, tyle się w tamtych czasach widziało takich i tym podobnych scen, że zupełnie tego nie uważałem za coś nadzwyczajnego.

W tym czasie w gmachu Collegium Novum, w sali numer 66, zgromadzili się naukowcy, głównie z Uniwersytetu Jagiellońskiego, również z Akademii Górniczej 26


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

i Akademii Handlowej. Wśród nich był także profesor Ignacy Chrzanowski. Profesorowie stawili się niemal w komplecie, chcąc pokazać okupantowi swoją współodpowiedzialność za losy Uniwersytetu i solidarność z rektorem. Na mównicę wszedł SS-Sturmbannführer Brunon Müller. Jego przemówienie było krótkie: Tutejszy uniwersytet rozpoczął rok akademicki bez wcześniejszego uzyskania zgody władz niemieckich. Jest to wyraz złej woli. Ponadto jest powszechnie wiadomo, że nauczyciele zawsze byli wrogo nastawieni do niemieckiej nauki. W związku z tym wszyscy, poza obecnymi na sali kobietami, zostaną wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Jakakolwiek dyskusja, a nawet wypowiedzi na ten temat są wykluczone. Kto odważy się na opór wobec wykonania mojego rozkazu, zostanie zastrzelony.

Profesorów brutalnie popędzono do czekających wokół Collegium Novum ciężarówek. Starachowicz zanotował: Kiedy już dochodziłem pod sam uniwersytet, jakiś prawdopodobnie oficer zatrzymał mnie swym tak charakterystycznym dla Niemców Halt! Coś mnie pytał, ale z tym już całkiem nie mogłem się dogadać, w tej chwili podszedł jakiś cywil i całkiem poprawną polszczyzną zapytał mnie o zawód i o to, co tutaj robię. Po bardzo krótkich i  powierzchownych mych 27


PAWEŁ ZUCHNIEWICZ

SIOSTRA NASZEGO BOGA

odpowiedziach pokazał mi uchylone płótna krytego samochodu półciężarowego. Gdy wszedłem, auto było już prawie pełne, a o zajęciu miejsca na jednej z dwu ławek podłużnych mowy już nie było, usiadłem więc na poręczy szofera i począłem się ciekawie rozglądać po moich współtowarzyszach niedoli.

W tym czasie wypełniano aresztowanymi inne samochody. Wreszcie ponura kawalkada ruszyła, kierując się w stronę więzienia na ulicy Montelupich. Starachowicz wspomina: Pamiętam te małe drzwi wejściowe, kamienna klatka schodowa pobielana, kamienne schody i żelazne poręcze. Jak te wszystkie obrazy wbijały się w pamięć, wżerały w mózg, każdy schód miał swoje wymiary i myśmy to odczuwali. Ja wraz z całą grupą, może pięćdziesiąt, sześćdziesiąt osób, zostałem umieszczony w kaplicy katolickiej. Jeszcze ołtarz był nienaruszony. Widać, że niedawno jeszcze była używana. Charakterystyczne twarze zmuszały do dłuższej i dokładniejszej obserwacji, ciekawe oczy pozwalały przypuszczać, że ma się do czynienia z  ludźmi nieprzeciętnymi. Jak dziś pamiętam profesora Ignacego Chrzanowskiego, znakomitego znawcę i  historyka literatury polskiej, gdy długimi krokami człowieka silącego się na spokój przemierzał kaplicę. Marsz taki wymagał nieustannego omijania innych, ciągłej zmiany 28


ROZDZIAŁ 1. GDZIE HANIA?

obranego kierunku, sztuczek wprost cyrkowych. Dosyć wysoki, o kwadratowej twarzy okolonej siwizną, z dużym wąsem, miękkie włosy rozsypywały się ciągle niesfornie, a długie nerwowe palce nerwowym ruchem starały się co chwila nadać im jakiś określony kierunek.

Do piątej czekać wypadnie Wiadomość o aresztowaniu profesorów dotarła do domu Chrzanowskich niemal równocześnie z przyjazdem rodziny z Podola. „Ktoś przychodzi i  mówi, że więźniom nic nie można zanieść. Atmosfera w domu gorączkowa. Nie miałam czasu na załamywanie rąk” – wspominała5 pani Wanda, żona profesora. Nazajutrz przyszła lepsza wiadomość: więźniowie zostali przewiezieni z Montelupich do koszar 20 Pułku Piechoty na Mazowieckiej. Tam spędzili kolejną noc. Tego dnia rodziny otrzymały wiadomość, że więźniów będzie można odwiedzić. „Złapałam doktora Wysockiego, by mi dał lekarstwo dla Ignasia na uspokojenie i jednocześnie trochę nasenne. Spakowałam walizkę z trochą ubrania, kocem, drobiazgami toaletowymi, trochę żywności. O drugiej z Hanią i paru paniami dorożką na Mazowiecką”. 5

Opis wydarzeń związanych z aresztowaniem, wywiezieniem do obozu i śmiercią profesora Chrzanowskiego jego żona zawarła w rękopisie, który wiele lat później został opublikowany w czasopiśmie „Litteraria”, t. 8 z 1976 roku.

29


Spis treści

Prolog. W raju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .    7 Rozdział 1. Gdzie Hania?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 2. Wojna i pokój .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 3. Pierwsza kropla w oceanie . . . . . . . . . . Rozdział 4. Przekroczyć próg nadziei.. . . . . . . . . . . Rozdział 5. Łańcuch.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 6. Wspinaczka.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 7. Dusza musi być złota. . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 8. „Wielkimi darami uczczonam od Tego,    którego moc przedziwna”.. . . . . . . . . . . . . . . . . .

  13   59   95 143 205 259 311 377

Epilog. Tajemnica Hanny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 409 Podziękowania.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 439 Źródła ilustracji.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 443


Siostra naszego Boga. Niezwykła historia Hanny Chrzanowskiej  

Poznaj kobietę, która zachwyciła Karola Wojtyłę „Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem.” – Karol Wojtyła Hanna Chrzanowska była kobietą...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you