Page 1

ZACZYTAJ SIĘ

Lilli Feisty Z my s ł o w a p o w i e ś ć z o odrobiną pikanterii

Wszystkie smaki namiętności


Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 2

2012-12-12 14:39:40


Lilly Feisty

Wszystkie smaki namiętności

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 3

tłumaczenie Agnieszka Myśliwy

2012-12-12 14:39:40


Tytuł oryginału Deliciously Sinful Copyright © 2011 by Lillian Feisty Th is edition published by arrangement with Forever, New York, New York, USA. All rights reserved. Copyright © for the translation by Agnieszka Myśliwy Projekt okładki Maria Gromek Fotografia na pierwszej stronie okładki © Ld1976d/Dreamstime.com Opieka redakcyjna Aleksandra Kamińska Ewa Polańska Opracowanie tekstu Barbara Gąsiorowska Projekt typograficzny Daniel Malak Łamanie Piotr Poniedziałek ISBN 978-83-240-2359-2

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2013 Druk: Drukarnia Colonel, Kraków

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 4

2012-12-12 14:39:40


prolog

P

hoebe Mayle dotknęła lepiącego się od krwi czoła. Spojrzała na opuszki palców upstrzone czerwonymi plamami. Przód jej samochodu wbił się w  powaloną sekwoję, spod maski wydobywał się dym, który mieszał się z ogłuszającą ulewą bębniącą w dach samochodu niczym deszcz gwoździ. Nawet jeśli coś sobie złamała, nie czuła tego. Nie czuła nic poza tym, że jej ciało trzęsie się całe w szoku po uderzeniu. Przednia szyba była pęknięta, a wsteczne lusterko nietknięte. Ręce tak jej drżały, że z trudem je przechyliła, by móc obejrzeć ranę na czole. Zachłysnęła się ze zdumienia na swój widok. Z rozcięcia lała się krew, a jej oczy już nabierały odcienia bakłażana. Poza tym jednak nie zauważyła poważniejszych obrażeń. Nie, jej największy obecnie problem polegał na tym, że właśnie skasowała swój samochód, a od potencjalnej pomocy była oddalona o wiele kilometrów. Mogła nabawić się wstrząsu mózgu, a temperatura spadała. Kto wie, ile czasu upłynie, zanim ekipa ratunkowa odnajdzie tę drogę i ją?

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 9

9

2012-12-12 14:39:40


Nie była pewna, co się wydarzyło. Pamiętała tylko drzewo, które spadło na jezdnię tuż przed jej samochodem. Na szczęście jechała powoli przez wzgląd na pogodę, w  przeciwnym razie bowiem szkody byłyby znacznie większe. Musiała zemdleć, uderzając głową o kierownicę; nie była pewna, jak długo była nieprzytomna. Najwyższa pora, by wziąć się w garść i wymyślić jakiś plan. Powodzenia. Z tego, co mogła dostrzec pomiędzy strumieniami deszczu, na drodze leżało więcej powalonych drzew, część popękanego asfaltu schowała się pod lawiną błota, a od najbliższego domu dzieliło ją dobrych piętnaście kilometrów. To wszystko twoja wina, strofowała siebie. Wszyscy jej powtarzali, by nie jechała na farmę w  taką pogodę, ale ona się uparła. Uparła się, bo miała obsesję na punkcie kontroli i próbowała coś udowodnić. Próbowała udowodnić, że sobie poradzi, nawet bez pewnego faceta o nazwisku Nick Avalon, który ją porzucił, gdy najbardziej go potrzebowała. Tak wiele błędów popełniła. Nie dasz sobie sama rady ze wszystkim, pomyślała. O tak. W końcu się do tego przyznała. Siedząc w rozbitym samochodzie ze wzrokiem utkwionym w zakrwawionej dłoni i nie mając wyboru, zrozumiała, że nie jest w stanie kontrolować każdego aspektu swojego życia – ani życia osób ze swojego otoczenia. Wspaniałą porę sobie wybrała na tego typu autorefleksję. Lało tak, że głupotą byłoby iść gdziekolwiek pieszo, a – sądząc ze stanu najbliższego wzgórza – należało w każdej chwili spodziewać się lawiny błota, która zmiecie z drogi jej schronienie.

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 10

10

2012-12-12 14:39:40


I dlaczego się tu znalazłaś? Bo nie mogłaś pozwolić, by Nick Avalon okazał się lepszy od ciebie. Ryzykowałaś życiem dla kilku przepiórczych jajek, aby udowodnić, że jesteś równie kompetentna jak on, mówiła do siebie w myślach. Właśnie dlatego siedziała w  rozbitym samochodzie w głębi lasu, pośrodku czegoś, co kiedyś było drogą, bez jedzenia, bez wody i bez żadnej ochrony przed deszczem. To by się nigdy nie wydarzyło, gdyby nie spotkała Nicka. Zaczęła się do niego upodabniać, stała się zbyt beztroska, podjęła ryzyko. Przez całe życie unikała niebezpiecznych sytuacji. I co narobiła? Uległa urokowi największego niebezpieczeństwa na całym Zachodnim Wybrzeżu. – Nick. Avalon. – Wypowiedziała te słowa na głos gorzkim tonem. Była gotowa się założyć, że Nick świetnie się bawi w LA, przygotowując się do podjęcia nowej pracy w modnej restauracji, otoczony przez młode gorące hollywoodzkie gwiazdki. Pali papierosa i popija tequilę. Ogarnęła ją taka frustracja, że aż krzyknęła. Głośno. A potem znowu. Gdyby mogła wymazać jeden dzień ze swojego życia, byłby to dzień, w którym Nick Avalon przyjechał do jej miasta.

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 11

2012-12-12 14:39:40


rozdział 

cztery miesice wczeniej

P

hoebe Mayle zdmuchnęła z oka zabłąkane pasmo kręconych włosów i  zerknęła na miskę organicznej wegańskiej mączki carob, z  której zagniatała ciasto na brownies. Wyglądało jak brązowy klej. To była jej trzecia próba tego ranka. I zapowiadała się na trzecią porażkę. Przecież pieczesz brownies, a nie Pawłową, powtarzała sobie. Co robiła źle? Trzymała się przepisu do ostatniej łyżeczki wanilii. Zerknęła na wiszący na ścianie kalendarz i westchnęła. Od letniego festiwalu wypieków dzieliło ją już tylko kilka miesięcy, a to ciasto wygrywało konkurs dziesięć ostatnich lat z rzędu. Jeśli nie zjawi się jakaś dobra wróżka i nie machnie magiczną różdżką nad mieszaniną, Green Leaf nie zajmie pierwszego miejsca tego lata. Po prostu świetnie. Wtedy całe miasto się dowie, że pod rządami Phoebe, która przejęła jeden z najznamienitszych

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 12

12

2012-12-12 14:39:40


przybytków w Redbolt w stanie Kalifornia, w restauracji źle się dzieje. Klienci się wykruszą i w końcu tylko Dziadek Dave – najstarszy mieszkaniec miasta – będzie przychodził do nich na herbatę (Phoebe była przekonana, że staruszek będzie odwiedzał Green Leaf aż do śmierci). Wtedy będą musieli zamknąć podwoje, a wujek i ciocia przewrócą się w grobach. Weź głęboki oddech. Uda ci się! Przecież to tylko brownies, mówiła sobie. Wytarła ręce w  fartuch i  wyjrzała przez okno. Na parking wjechał właśnie ogromny, lśniący żółty SUV; nie mogła dostrzec twarzy kierowcy przez popołudniowe słońce, które odbijało się w przedniej szybie, ale wiedziała, że może to być tylko jedna osoba. – Dzięki Bogu – stwierdziła sarkastycznie. – Nie mogę uwierzyć, że zatrudniłaś jakiegoś faceta z  LA, by tu przyjechał i  zajął się prowadzeniem Green Leaf – rzekła Jesse. Phoebe znała tę dziewczynę od urodzenia i miała przyjemność obserwować, jak Jesse dorasta, stając się młodą kobietą. Kilka lat wcześniej jej siostrzenica zaczęła hodować dredy, które teraz spiętrzyła na czubku głowy, owijając je kolorowym szalem. Zgodnie z wieloletnią rodzinną tradycją poszanowania wszelkich sposobów autoekspresji, szwagier Phoebe z całego serca wspierał córkę, która pewnego dnia po prostu przestała myć włosy. Phoebe rozwiązała tasiemki fartucha. – Mam czekoladę na twarzy? – Nie – odparła Jesse zwodniczo niewinnym tonem. Phoebe wywróciła oczami, uniosła do twarzy patelnię z  nierdzewnej stali i  spojrzała na swoje zniekształcone odbicie. Nie była zaskoczona widokiem brązowej smugi

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 13

13

2012-12-12 14:39:40


czekolady na grzbiecie nosa. Starła ją rąbkiem ręcznika. W zasadzie zeskrobała; okruszki czekolady posypały się z jej twarzy na podłogę. – Nie rozumiem, jak to możliwe, że nie znalazłaś nikogo na miejscu. – Próbowałam. Daj spokój, Jesse. Przecież wiesz, że w okolicy nie ma nikogo na tyle wykwalifikowanego, by utrzymać standardy wyznaczone przez Sally i Dana. – A ty? Musiała zrobić bardzo zdziwioną minę, bo Jesse dodała po chwili: – Cóż... przecież mogłabyś się nauczyć, prawda? Phoebe podniosła efekt swoich wcześniejszych wysiłków i rzuciła nim w Jesse, która uskoczyła w bok, zanim gruda trafiła ją prosto w pierś. – Hej! Uważaj. Nie chcę umrzeć od śmiertelnej rany zadanej ciastem! Twardy prostokąt uderzył w ziemię z głośnym hukiem. – Oto dlaczego. Wszystko, do czego się zabieram, wychodzi właśnie takie. Nie wspominając już o tym, że po prostu nie mam czasu. Mam jeszcze zupełnie inny biznes do prowadzenia, pamiętasz? Biznes, który znacznie ucierpiał, odkąd odziedziczyła Green Leaf po zmarłych krewnych. – Naprawdę myślałam, że sobie poradzę. Przecież mam wszystkie przepisy. Dlaczego to mi po prostu nie wychodzi? – Zerknęła na liczne recenzje powieszone na ścianie. Kopie z magazynów o kuchni, przewodników turystycznych, gazet. Wszystkie pod niebiosa wychwalały prostą organiczną kuchnię Green Leaf. Wszystkie zostały napisane, zanim Phoebe przejęła lokal.

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 14

14

2012-12-12 14:39:40


Na szczęście los oszczędził im w ostatnim czasie wizyt krytyków kulinarnych. Phoebe naprawdę nie chciała być odpowiedzialna za zrujnowanie nieposzlakowanej reputacji Green Leaf jako najlepszej restauracji dla smakoszy na północ od San Francisco. Sześć godzin jazdy na północ, dokładnie mówiąc. – Hej – powiedziała Jesse łagodnym tonem. – Nic się nie stało. Nie chciałam cię zasmucić. Wszyscy wiemy, że bardzo się starasz. Phoebe zdmuchnęła pasmo włosów z oka. – Festiwal za pasem. Jesse się uśmiechnęła, jednocześnie przygryzając wargę. – Tak! – zawołała z entuzjazmem. Na taki entuzjazm nie zasługiwał żaden festiwal wypieków. – Czy ty, hmm... – Zerknęła na talerz twardych jak skała brownies. – Czy jesteś pewna, że chcesz zgłosić brownies w tym roku? – A jaki mam wybór? – Phoebe podniosła kolejną brązową bryłkę ciasta i podrzuciła ją w dłoni. Ostre brzegi podrapały jej skórę. – Dan i Sally wygrywali festiwal dzięki brownies przez ostatnią dekadę. Wiem, że to głupie, ale naprawdę chcę zdobyć wstążkę w tym roku. Dla nich. I dla siebie również. Musiała dowieść, że potrafi to zrobić. Potrafi prowadzić ten interes równie dobrze jak rodzina, która jej go powierzyła. Zwycięstwo w konkursie w pierwszym roku, w którym Dan i Sally nie byli w stanie wziąć udziału... cóż, to wydawało się jej szalenie ważne. – Wszystko będzie dobrze – zapewniła ją Jesse, wyrzucając do kosza resztę brownies. – To moja wina. Nie powinnam była przejmować tej restauracji. – Musiała jednak to zrobić. Phoebe wierzyła w tradycję, w rodzinę. Obowiązek. – Nie miałam pojęcia, że moja organiczna farma stanie się tak popularna.

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 15

15

2012-12-12 14:39:40


– Hej, rządzisz! – Sama nie wiem. Ale tyle okolicznych targów i restauracji składa zamówienia. Dostałam wczoraj nawet jedno z Berkeley. – Ojej. To znaczy, że interes kwitnie, prawda? Skinęła głową z ociąganiem. – Tak. Kwitnie. – To wspaniale, naprawdę. Wiem, że farma to twoja prawdziwa pasja. – Może... – Tyle że nie powinno tak być. To powinna być jej prawdziwa pasja, ta restauracja. Reputacja jej rodziny. Upieczenie brownies i zwycięstwo w konkursie, bycie odpowiedzialną i nakierowaną na sukces. – Czy to jest cholerny hummer? Phoebe zerknęła na nastolatkę, która właśnie wypowiedziała te słowa. – To musi być nasz nowy szef kuchni. Dzięki Bogu. Jesse, jej osiemnastoletnia kelnerka i  siostrzenica, oparła się o ladę i zaczęła przyglądać się hummerowi ze zmarszczonymi brwiami. Odwróciła się do okna i skrzyżowała ramiona na piersi. – Wysiada z tego potwora. Była wczesna wiosna, jaskrawe światło słońca odbijało się w  oślepiająco lśniącym żółtym lakierze ogromnego pojazdu, którym przybył nowo zatrudniony szef kuchni. Okna miały przyciemnione szyby, nie widziały więc, co się dzieje w samochodzie. Po raz pierwszy Phoebe miała stanąć twarzą w twarz z  człowiekiem, którego zatrudniła, by przejął kuchnię w Green Leaf. Jej puls przyspieszył, wytarła wilgotne dłonie w  fartuch. Miała nadzieję, że mądrze wybrała. Wiedziała, że

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 16

16

2012-12-12 14:39:40


zatrudnienie Nicka Avalona to ryzyko. Wiedziała, że z  ostatniej posady został wyrzucony. Wiedziała, że ma reputację niegrzecznego chłopca. Zapoznała się też jednak dokładnie z jego życiorysem i musiała przyznać, że ma na koncie imponujące osiągnięcia. Magazyny takie jak „Bon Appétit” poświęcały mu całe artykuły i drukowały jego przepisy. Kilka razy wystąpił gościnnie w różnych programach popularnego kanału Food Network. I pracował w restauracjach tak znanych, że nawet Phoebe o nich słyszała. A jednak... Cóż, tak naprawdę zatrudniła obcego człowieka, by pomógł jej prowadzić rodzinny biznes. Jej dziedzictwo. To nic takiego. Jesteś mądrą kobietą interesu. Wiesz, co robisz, przekonywała samą siebie. Rozmawiała z nim przez telefon. Miał miły głos i był bardzo przyjacielski. Był też Brytyjczykiem, co wydało się jej intrygujące. Do diaska, mógł ją przez telefon nazwać głupią krową, a i tak brzmiałoby to czarująco. Czy popełniła błąd? Cóż, niewiele mogła z tym teraz zrobić. Czas pokaże. Z napięciem obserwowała, jak drzwi hummera się otwierają. Na chodniku wylądowały dwie stopy w lśniących czarnych trampkach, z rodzaju tych, których w Redbolt raczej nie widywano. Nad trampkami zawisły nogawki czarnych dżinsów zakrywających bardzo długie nogi. Obcisły czarny podkoszulek przylegał do szczupłego torsu. Jednak to nie ubranie głośno sygnalizowało „problem z nastawieniem”, lecz jego twarz – sposób, w jaki wargi się wykrzywiły, nos uniósł wysoko, a brwi spotkały nad oczami okolonymi atramentowymi rzęsami.

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 17

17

2012-12-12 14:39:40


Miał krótkie czarne włosy i duże ciemne okulary, które nie ukrywały emanującej z niego pogardy, gdy zatrzasnął drzwi samochodu i  rozejrzał się po głównej ulicy miasteczka. Phoebe przygryzła wargę. Gdy opisywała mu zalety miasta, mogła nieco przesadzić. Obserwowała, jak nieznajomy mierzy wzrokiem „barwne sklepiki” i  „przeróżne formy rozrywki”, które wymieniła w swoim ogłoszeniu. Mógł wybierać pomiędzy sklepem z organicznymi ubrankami dla dzieci, kramikiem z paciorkami, małą galerią sztuki, sklepem z fajkami wodnymi, sklepem z narzędziami a kilkoma innymi przybytkami oferującymi szeroki asortyment artystycznie farbowanych ubrań. Jeśli chodzi o sferę rozrywki, Redbolt mogło się pochwalić dwoma małymi barami i jednym kinem. Niestety, filmy puszczano w nim z mniej więcej miesięcznym opóźnieniem w stosunku do reszty kraju. Okej, nie było to więc Hollywood. Facet będzie musiał sobie z tym poradzić. Nick Avalon na jej oczach pokręcił głową, wziął głęboki oddech i ruszył do drzwi. Zignorowała trzepotanie żołądka. Dlaczego się denerwuje? Przecież to ona jest tu szefową, tak? To on powinien się niepokoić. Tak? Była nowoczesną, pewną siebie kobietą, która prowadziła dwie firmy – jedna z nich kwitła, a druga, no cóż... Zmrużyła oczy, gdy mężczyzna przekroczył próg. To on miał przejąć odpowiedzialność za dziedzictwo jej rodziny. Dobry Wszechświecie, proszę, spraw, aby ten mężczyzna okazał się słusznym wyborem, proszę, proszę, pozwól mi dokonać właściwego wyboru, modliła się w myślach. Jeśli Wszechświatowi w ogóle na niej zależało, mógł

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 18

18

2012-12-12 14:39:40


przecież wysłuchać jej prośby. Mogło się też okazać, że Carl Sagan to podły kłamca, a wszechświat to kłamstwo, które hipisi i hipsterzy wykorzystują, by zaspokoić swoje duchowe potrzeby. Tak czy inaczej, miała nadzieję, że nie popełniła błędu. Przekroczył próg i przystanął. – A  więc to tak wygląda nigdzie  – powiedział, gdy drzwi zamknęły się za nim cicho. Phoebe wydawało się jednak, że usłyszała trzaśnięcie. A to dlatego że w sali zapadła głucha cisza. Wszyscy – jej personel, klienci, nawet muchy na ścianie – wpatrywali się w  mężczyznę, który ewidentnie do tego miejsca nie pasował. Wyglądał jak model, na którym winni się wzorować wszyscy faceci w LA. Nie zdejmując okularów przeciwsłonecznych, rozejrzał się po restauracji. Otaczała go aura swobody, nonszalancji i pewności siebie. Lokal najwyraźniej nie zrobił na nim wrażenia. Wyciągnęła do niego rękę. – Ty musisz być Nick. Leniwym ruchem zdjął okulary. Prawie się zachłysnęła z wrażenia, gdy na nią spojrzał. W ostatniej chwili przygryzła wargę. Miał oczy błękitne jak wilec, który rozplenił się w jej ogródku. Czarny kolor włosów tylko podkreślał uderzającą barwę oczu, a sposób, w jaki się w nią wpatrywał – gapił się, dosłownie – sprawił, że trzepotanie w żołądku rozprzestrzeniło się na klatkę piersiową. Patrzył na nią z dezaprobatą. Uspokoiła się w duchu. Nie pozwoli się onieśmielić bubkowi z Los Angeles. Dłoń wciąż trzymała wyciągniętą.

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 19

19

2012-12-12 14:39:40


– Jestem Phoebe. Właścicielka. Uścisnął jej rękę tak mocno, że ostatkiem sił powstrzymała się od wykrzywienia ust. I  od wyrwania się, gdy w górę jej ramienia popłynęła fala żaru. Nie zamierzała okazywać strachu, tylko absolutną pewność siebie. Od razu zrozumiała bowiem, że okazywanie słabości temu... temu... drapieżcy może się dla niej skończyć tragicznie. – Bardzo mi miło. – Znów rozejrzał się po restauracji. Przeprowadzała z nim rozmowę przez telefon, nie zdziwił jej więc jego brytyjski akcent. Zszokowało ją jednak to, w jaki sposób jego płynna, rozleniwiona intonacja sprawiała, że chciała się znaleźć nieco bliżej jego ust. Skąd wzięła się ta szalona myśl? Może spadł jej poziom cukru we krwi. Szkoda, że brownies miały konsystencję cegły, bo chętnie zjadłaby kawałek. Nie potrzebowała jednak w takiej chwili złamanego zęba. – A więc jestem. Restauracja Green Leaf. Słowo „restauracja” dosłownie wysyczał przez zęby, a  potem kiwnął głową, do siebie, jakby wciąż nie mógł uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę, że znalazł się w takim miejscu. Phoebe się wyprostowała. – Rozumiem, że nie do takich lokali jesteś przyzwyczajony. – Nie, nie do takich. – Jestem jednak przekonana, że wszystko tutaj jest nowocześniejsze, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Mamy kuchnię, która jest prawdziwym dziełem sztuki, przeszła generalny remont w zeszłym roku. A w piwniczce z  winami znajdziesz jedną z  najwspanialszych kolekcji w tej okolicy.

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 20

20

2012-12-12 14:39:40


– Doprawdy? W całym sąsiedztwie Redbolt? Zajrzał przez ladę do kuchni. W porządku, w porównaniu z  kuchniami w  programach telewizyjnych mogła wydawać się mała, ale była niezwykle ergonomiczna, a wszystkie sprzęty cechowała profesjonalna jakość. To nie pomogło jednak Phoebe upiec choćby jednej porcji przyzwoitych brownies. – Tak czy inaczej, witamy w Green Leaf – powiedziała. – Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy jako nasz nowy szef kuchni. Przez chwilę wydawało się jej, że wstrząsnął nim dreszcz, ale nie była pewna. Potem naprawdę zadrżał, jakby owiał go chłód albo jakby zobaczył ducha. Uniosła podbródek. Jak śmiał wchodzić do jej lokalu z takim nastawieniem? Miał szczęście, że go zatrudniła. Szczęście! Restauracja mogła być mała, wiejska i sielska – nie był to jednak dostateczny powód, by okazywać całkowity brak szacunku temu miejscu ani jej. – Panie Avalon... – Co to jest? Jego wzrok padł na leżącą w kącie na podłodze grudę ciasta. Wpatrywał się w nią przez chwilę, wyginając brew. Potem podszedł, podniósł ją i zaczął nią żonglować. Niech to diabli. Poczuła falę gorąca występującą na policzki. – To, cóż, hmm... – Przygryzła wargę i wyprostowała ramiona. – To brownies. Umieścił bryłkę na dłoni i przyjrzał się jej uważnie. – W  porządku.  – Podniósł wzrok i  znów wygiął brew. W kąciku jego oka dostrzegła małą bliznę i nagle

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 21

21

2012-12-12 14:39:40


zapragnęła się dowiedzieć, skąd ta blizna się tam wzięła. Pewnie jeden z  jego byłych przełożonych przyłożył mu w głowę patelnią. – A leży tutaj, ponieważ? Była bitwa na brownies? – zapytał. Jego akcent maskował sarkazm, którym ociekało to zdanie. – To sport tylko dla widzów czy można się przyłączyć? Znów zaczął żonglować kulką ciasta. Podeszła do niego i złapała ją w powietrzu. – Wypróbowywałam nowy przepis. – Nie była pewna, dlaczego kłamie, ale z  jakiegoś powodu nie chciała, by się dowiedział, że nie potrafi czegoś zrobić. Na przykład upiec brownies. Odwróciła się do Jesse. – To nowe organiczne masło, którego użyłyśmy, musiało być zepsute. Jesse zrobiła zakłopotaną miną, Phoebe otwarła szeroko oczy, próbując przekazać jej w tajemnicy, że powinna przyłączyć się do spisku. W końcu Jesse skinęła głową. Zmarszczyła brwi. I skrzyżowała ramiona na piersi. – Tak. Masło. Ewidentnie zepsute. Bardzo, bardzo, um... zepsute. O Boże. Nie szło im najlepiej. Phoebe wyrzuciła grudkę ciasta do kosza na śmieci. Pora zmienić temat. – Nick, to moja siostrzenica Jesse. Pracuje tutaj. – Rozumiem. To małe, słodkie, rodzinne przedsięwzięcie. Spojrzała mu prosto w oczy. – Owszem. Urwał, na jego twarz wypłynął wyraz zaskoczenia. Naprawdę myślał, że nie stawi mu czoła? Że w  milczeniu

Feisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 22

22

2012-12-12 14:39:40


będzie znosić jego złośliwe przytyki? Cóż, ha, ha, ha. W takim razie się mylił. Zrozumiała, że będzie musiała stanowczo pokazać mu, kto tu jest szefem. W porządku. Bardzo jej to odpowiadało. Mogła to zrobić. Nawet jeśli było w nim coś takiego, co sprawiało, że cała buzowała nerwową energią. Nawet jeśli jego bezpośrednie spojrzenie zbijało ją z tropu. Nawet jeśli reagowała na niego jak kobieta, a nie jak przełożony. Weź się w garść. Dasz sobie radę, pomyślała. – Dobrze, jeśli pozwolisz, teraz cię oprowadzę. Jego uśmiech ociekał słodyczą, gdy wykonywał zachęcający gest. – Pani przodem, panno Mayle.

eisty_Wszystkie_smaki_namietnosci.indd 23

2012-12-12 14:39:40


Phoebe Mayle miała życie pod kontrolą. Nie zamierzała tracić czasu na romanse. Przyświecał jej jasno wytyczony cel: zrobić ze swojej restauracji najlepiej prosperującą knajpę w mieście. Wszystko zmienia się, kiedy do Redbolt przyjeżdża jej nowy szef kuchni, Nick. Temperatura na zapleczu restauracji rośnie, a Phoebe zaczyna marzyć o przyjemnościach innych niż tylko rozkosze podniebienia. Seks i jedzenie to odurzająca mieszanka, ale w miarę jak coraz trudniej oprzeć się pokusie, Phoebe uświadamia sobie, że namiętny i dominujący Nick coś przed nią ukrywa…

Wszystkie smaki namiętności to zmysłowa i pikantna powieść, niczym czekolada ze szczyptą chilli.

Cena detal. 14,90 zł


Wszystkie smaki namiętności  

Lilli Feisty Wszystkie smaki namiętności Zmysłowa i pikantna powieść, niczym czekolada ze szczyptą chilli Phoebe Mayle miała życie pod kon...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you