Page 1


Znak Horyzont Krakรณw 2017


Spis treści DLACZEGO

Kuchenny kredens? 9 ROZDZIAŁ 1

Jak budować dom od kuchni, czyli garść porad sprzed lat 15 Niezbędnik domowy, czyli co w kuchni mieć trzeba, a co ją tylko zagraci 18 Kobieta gospodarna, czyli jak roztropnie robić zakupy i planować posiłki 25 Diabeł tkwi w szczegółach, czyli jak nakryć do stołu, by domownicy chcieli przy nim siedzieć 35

ROZDZIAŁ 2

Zacząć dzień z przytupem – przedwojenne pomysły na śniadanie 41 Przepisy  49 Śniadanie wiedeńskie – rogale maślane i jaja w szklance 50 Kiełbaski w piwie na śniadanie  52 Naleśniki panieńskie  55 Naleśniki cytrynowe 56 Perduty w śmietanie  59 Grzanki ze śledziami na śniadanie 60 Grzybek z jabłkami  63 Polewka piwna na śniadanie 64 Grzanki przekładane marmeladą  67 Placuszki drożdżowe ze śliwkami  68 Omlet z ziołami 71 Jaja sadzone na pomidorach  72 Kasza gryczana na mleku 75 Jajecznica po lyońsku 76 Grzanki ze świeżymi owocami  79 Chałka 80

4


ROZDZIAŁ 3

Na osłodę, czyli o przedwojennych deserach 83 Przepisy  89 Tort hiszpański  90 Merengi kawowe z kremem 92 Krem szodonowy 95 Placek kruchy z marmoladą lub owocami sezonowymi 96 Legumina z sera 99 Ciastka na twarożku z marmeladą 100 Ciasteczka anyżowe 103 Lody orzechowe 104 Wióry spod hebla  107 Ciastka ptysiowe 108 Chrust, czyli faworki 111 Blamaż orszadowy z rumem  112 Legumina krakowska 115 Kruche ciastka cukrowe do herbaty  116 Ptysie 119 Kruchy placek z jabłkami 120 Cwibak 123 Kisiel z wiśni  124 Tort czekoladowy 127 Mleczko z cukrem palonym  128 Krem mrożony z kasztanów  130 Babki śmietankowe 132 Budyń z bułki z sosem szodonowym 135 Makagigi 136 Tort migdałowy z pistacjami  138

ROZDZIAŁ 4

Gdy zjawią się goście, czyli obiady wystawne 141 Przepisy  149 Bliny polskie 150 Kurczę pieczone po polsku 153

5


Mazagran  154 Kotlety wieprzowe dynstowane w sosie musztardowym 157 Sztufada 158 Ciastka z sardynkami do herbaty 161 Zupa z ogonów wołowych i knele z drobiu 162 Risotto z szafranem Heleny Paderewskiej 165 Vol au venty z rakami i szampjonami 166 Pieczeń huzarska 169 Bitki królewieckie 170 Rosół z kluskami francuskimi 172 Królik w śmietanie po polsku  174 Zrazy z jelenia  177 Kotlety baranie z sosem à la Soubise 178 Łosoś w papilotach z masłem sardelowym 180 Sandacz à la Radziwiłł  183

ROZDZIAŁ 5

O dawnej kuchni codziennej, czyli obiady powszednie 185 Przepisy  191 Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietanowym 192 Zrazy zawijane à la Radecki 195 Krupnik polski 196 Kotlety pożarskie 199 Frykando cielęce z kluskami kładzionymi 200 Leniwe 203 Pierogi z czarnemi jagodami 204 Łazanki z szynką 207 Orszada  208 Kotlety ze śledzia 211 Kapusta faszerowana z mięsem mielonym 212 Pieczeń cielęca 214 Budyń ze szpinaku 216 Sznycle cielęce  219 Cynaderki wieprzowe 220 Cedr z cytryn do herbaty  223

6


Zupa grzybowa biała 224 Klops w sosie śmietanowym 227

ROZDZIAŁ 6

Coś z niczego, czyli smacznie, a niedrogo 229 Przepisy  235 Sosiski w sosie musztardowym à la Sierżputowski 236 Miszkulancja, czyli postna zupa jarzynowa  239 Mrówki 240 Melszpejz z biszkoptu 243 Kluski saskie 244 Mędrzyki 247 Zupa rumiana z chleba 248 Kotlety z kaszy gryczanej z grzybami 251 Zupa kartoflana z zacierkami 252 Racuchy 255 Kołduny tyszkiewiczowskie  256 Forszmak z pozostałego pieczystego 259 Zupa „nic”  260 Jabłka w szlafrokach 263 Kartofle nadziewane grzybami  264 Pierogi dęte 267

ROZDZIAŁ 7

Zdrowie na talerzu, czyli jarzyny nie tylko dla jaroszy 269 Przepisy  275 Obiad, co ziemniakiem stoi 276 Kolor na talerzu, czyli co do obiadu 282 Groch z kapustą, czyli wiekowe smaki 291 Zapomniane specjały 295

Bibliografia 299 Spis potraw 302


Dlaczego

Kuchenny kredens?


M

arzyliście kiedyś, żeby mieć wehikuł czasu i móc zobaczyć na własne oczy, jak wyglądało dawniej codzienne życie? Nie znamienitych osobistości czy wielkich polityków, ale zwykłych ludzi? Mieliście ochotę podejrzeć, jak się ubierali, o czym rozmawiali, jak spędzali wolny czas, a przede wszystkim, co jedli? Jakie smaki preferowały poprzednie pokolenia, czym zastawiano stoły, gdy działo się ludziom w życiu dobrze, a czym – gdy źle, co jadali, kiedy świętowali lub gdy trzeba było wyczarować posiłek „z niczego”? Co przygotowywały nasze prababcie, będąc w naszym wieku, gdy zarywały noce, gotując potrawy przed wigilią? Od kogo same uczyły się gotować? Odpowiedzi na te pytania czasem nie są wcale tak oczywiste, jak może nam się dzisiaj wydawać.

Urodziłam się i wychowałam w Warszawie, i to chyba historia oraz atmosfera tego miasta, opowieści o dawnym świecie, które towarzyszyły mi od dzieciństwa, wzbudziły we mnie ogromny sentyment do tamtych czasów. Określenie „przed wojną” stało się dla mnie synonimem lepszych manier, lepszego jedzenia, innych obyczajów, wartości i czaru dnia codziennego, na co mogłam spojrzeć już tylko przez pryzmat czyichś wspomnień, książek, czasem jakichś przyrządów kuchennych, a także ukochanego kina okresu międzywojnia. Ale – jak się wkrótce miało jednak okazać – nie tylko. Rozwieję w tym momencie wątpliwości, które ktoś mógłby mieć, sięgając w księgarni po tę książkę – nie jestem profesjonalnym kucharzem i kuchnia jako taka nigdy nie była obiektem moich zawodowych ambicji. Było nim... lotnictwo. Z gotowaniem miałam kiedyś niewiele wspólnego, poza jedną kulinarną fanaberią. Od lat wstawałam tuż po piątej rano, by móc przygotować i zjeść ciepłe, elegancko podane śniadanie, ze wszystkimi dodatkami, jakie człowiek sobie może przy takiej okazji wymyślić – serwetkami, kawą w porcelanowej filiżance, czasem nawet spokojną, a jakżeby inaczej, starą muzyką. Każdy musi mieć w końcu jakieś swoje małe dziwactwo, żeby nie zwariować, prawda? Przez resztę dnia nie przykładałam większej wagi do tego, co i jak jem – było przecież mnóstwo ważniejszych spraw – ale śniadanie musiało być jak z filmu. Splot różnych okoliczności sprawił, że wkrótce po studiach wyjechałam do Wielkiej Brytanii. Oprócz nowego stanowiska w pracy z biegiem czasu podjąć musiałam równie nową dla mnie rolę – pani domu. Nigdy jednak nie miałam ambicji, by przygotowywać potrawy „kuchni wysokiej”, a moimi kulinarnymi autorytetami były od zawsze rzesze normalnych kobiet – bohaterek w swoich własnych domach, które za 10


pomocą smaków i często przy ograniczonych zasobach potrafiły stworzyć atmosferę posiłku pomagającego budować dom. I wychodziło im to wspaniale, skoro pamięć o niektórych z tych przysmaków przetrwała do dzisiaj. Gdy wyszłam za mąż, dotarło do mnie z całą mocą, że podobnie jak kiedyś moja mama, babcia czy prababcia teraz to ja trzymam pałeczkę w tej sztafecie i tworzę nie tylko swój dom, ale też codzienne, wyjątkowe chwile dla mojej rodziny. Nawet jeśli na ten moment nie w Polsce, chcę, by mój dom był na wskroś polski. Wiedziałam, że nie da się budować ciepłych wspomnień o domu bez wspomnień o smakach, ale chociaż z gotowaniem nigdy nie szło mi źle – nie miałam doświadczenia. Niby człowiek wie, co z czym i coś tam ugotować potrafi, jednak często wiedza ta okazuje się niewystarczająca, by sprostać potrzebom i gustom rodziny przy jednoczesnych ograniczeniach czasu czy środków w domowym budżecie. Wbrew temu, co sugeruje wiele współczesnych poradników, prowadzenie domu wciąż wymaga od kobiet różnych umiejętności, których nikt ich zazwyczaj nie uczy – począwszy od planowania, domowej logistyki, aż po samo gotowanie i wymyślanie obiadów nie ściśle według przepisów, a z tego, co akurat jest w lodówce. Ponadto ma być szybko, zdrowo i ekonomicznie, a chcemy też przecież, żeby było smacznie. Również współczesne trendy kulinarne nie pomagają w rozwiązywaniu tych codziennych kulinarnych dylematów, gdy chce się jeść „prawdziwie”. Mieszkając w miasteczku na południu Anglii, szybko przekonałam się, że wśród niewielu obcokrajowców w  naszej okolicy nieliczni Polacy to w  głównej mierze przedstawiciele właśnie „starej emigracji” oraz ich rodziny. Wyjątkowe, pełne wzruszeń historie tych osób oraz pamięć o tradycji i smakach z przeszłości jeszcze bardziej ugruntowały mnie w przekonaniu o tym, skąd powinnam czerpać inspiracje do budowania smaków mojego domu. To, że chwilowo mieszkałam poza granicami Polski, spowodowało jeszcze większe pragnienie, by wypełnić go smakami i zapachami, które sprawią, że poczuję się jak w domu. Postanowiłam zatem pójść dalej i zamiast słuchać jedynie opowieści, sięgnęłam do tych samych źródeł, z których korzystały poprzednie pokolenia Polek. Za pomocą potraw potrafiły one pielęgnować rodzinne więzi, tradycje, umiały sprawić, by wspólny czas przy stole stawał się wyjątkowy, a ponadto zwyczajnie nakarmić rodzinę, dysponując często przecież ograniczonymi zasobami. Zaczęłam wyszukiwać i gromadzić stare książki kucharskie oraz gazety – czasem jeszcze sprzed I wojny światowej – poszukując przepisów, którymi mogły inspirować się przed laty kobiety takie jak ja. Oprócz przepisów publikacje te wypełnione są na wskroś praktycznymi, często zabawnymi, poradami oraz spostrzeżeniami na temat 11


prowadzenia domu. Wynikało to z faktu, że autorami przedwojennych książek kucharskich nie byli zazwyczaj zawodowi kucharze, ale właśnie doświadczone panie domu, które borykały się z takimi samymi problemami jak nasze dzisiaj. Ta lektura okazała się tak fascynująca, że przepadłam bez reszty! O kuchni tradycyjnej mówi się dziś czasem głośno i głupio, że jest nudna, przaśna i niezdrowa. Bzdura! W dawnej kuchni zafascynowało mnie właśnie bogactwo przepisów, różnorodność składników i potraw, jakimi zastawiano stoły, ich wykwintne podanie, ale także możliwość odkrywania historii związanych z poszczególnymi daniami, nie mówiąc już o samym odtwarzaniu receptur, które nierzadko dostarczyć może emocji godnych porządnej zagadki kryminalnej! Stare receptury nie są bowiem nawet zbliżone do współczesnych przepisów precyzyjnością opisu. Dziś nawet już sól odmierza się przecież na gramy. Dawniej opis ograniczał się do kilku zdań, był naturalnie bez ilustracji, w najlepszym razie podawano proporcje składników, ale niezbyt dokładnie („usiekać trochę orzechów”, „wsypać mąki”, „aż ciasto będzie jak na klajster” itp.) lub w dawnym systemie miarowym i należało wszystko przeliczyć. Często nie można dawnych przepisów porównać ze współczesnymi podobnymi, gdyż część potraw poprzedni ustrój polityczny tak skutecznie wymazał z naszej kulinarnej pamięci, że zwyczajnie nikt dziś wielu z tych dań nie przygotowuje, a już na pewno nie opisuje w Internecie. A szkoda, bo wyzwania stojące przed kobietami w tamtym okresie bardzo przypominają te dzisiejsze, z którymi musimy sobie radzić. Łączenie pracy zawodowej z prowadzeniem domu, robienie zakupów w pośpiechu, ograniczony budżet i dbanie o zdrową, zbilansowaną, ale też i smaczną, dietę to naprawdę nic nowego. Aby móc się przekonać, jakie potrawy kobiety dawniej stawiały na stołach w swoich domach, wiele receptur musiałam wypróbować i porównać ze sobą, gdyż instrukcje ich wykonania przekazywano czasem w publikacjach nawet w kilkunastu, różniących się między sobą drobnymi detalami, wersjach. Dojście do właściwych, w moim odczuciu, proporcji wiązało się zatem z niezliczonymi próbami, błędami i wieloma zmarnowanymi składnikami (czasami trudno osiągalnymi, a  czasami bardziej dostępnymi w Anglii niż w Polsce!). Wszystkie te trudności stawały się nieistotne w porównaniu z uczuciem satysfakcji, gdy danie w końcu wyszło i mogłam postawić je na stole! Nie mogłam trzymać tych receptur tylko dla siebie. Tak powstał Kuchennykredens.pl. Kiedy w 2015 roku te właśnie zapomniane, przedwojenne receptury zaczęłam publikować na blogu, nie spodziewałam się, że tak wiele osób zechce nie tylko je odtworzyć, ale również podzielić się ze mną prywatnymi historiami i anegdotami z nimi 12


związanymi. Większość z tych przepisów musiałaby odejść w zapomnienie wraz z nestorkami rodów, a przecież przyrządzone według nich potrawy odegrały niejednokrotnie tak ważną rolę w ich rodzinach. W książce starałam się część tych smaków ocalić od zapomnienia i jeśli zagoszczą one w kilku choćby polskich domach, to znaczy, że było warto. Umieściłam też kilkanaście przepisów na dania, które wszyscy dobrze znamy i kochamy. Potrawy te bowiem gotowały nasze babki i prababki, są zatem jakby wspólnym mianownikiem naszej kulinarnej tożsamości, a my – świadomie czy nie – korzystamy z ich mądrości. Wszystkie receptury zawarte w tej książce pochodzą z oryginalnych przedwojennych źródeł – książek i prasy – a miary i wagi produktów zostały przeliczone na współczesne jednostki wagowe. Jak wybrnąć z kuchennej – i nie tylko – opresji, najlepiej uczyć się od poprzednich pokoleń kobiet, a nie z telewizji. To dlatego w książce podane informacje mają układ „problemowy”. I choć nie jestem w stanie przytoczyć w niej wszystkich receptur kuchni przedwojennej, zawsze to jakiś początek! Ze starych książek, z  artykułów publikowanych na łamach magazynów kobiecych wiele się nauczyłam i wciąż się uczę – o gotowaniu, sposobie podawania, zwyczajach, ale również o zdrowym, kobiecym dystansie do tego wszystkiego i o sobie samej. Wiedza ta pomogła mi uświadomić sobie, jaki dom sama chcę tworzyć. Za pomocą odpowiedniej potrawy można przecież w ułamku chwili przywołać wspomnienia, dodać komuś otuchy, a nawet podobno kogoś w sobie rozkochać. Smaki konkretnych potraw, ich zapach rozchodzący się po domu to nie tylko coś, co wspomnienia przywołuje, ale przede wszystkim – tworzy. Bo z tego składa się dom. Taki prawdziwy, który stworzyć może tylko kobieta. Większość bowiem z tych najważniejszych w życiu historii jest pisana smakiem przez kolejne pokolenia kobiet w zaciszu własnych kuchni. Zapraszam do ich odkrywania ze mną i do wspólnej podróży!

Monika Śmigielska


Śniadanie wiedeńskie – rogale maślane i jaja w szklance 1 godz. 20 min

2–3 osoby

średni

W okresie dwudziestolecia międzywojennego popularny był zwyczaj „bywania” w eleganckich restauracjach i kawiarniach. Jednym z modniejszych posiłków serwowanych rano w przedwojennych lokalach było tzw. śniadanie wiedeńskie, składające się z rogalików maślanych, plastrów szynki i jaj na miękko, bez skorupki, podawanych w miseczce lub specjalnym kieliszku na kryształowej nóżce. Niestety, próżno szukać takich specjałów w dzisiejszych lokalach. Jedynym wyjściem jest ich samodzielne przygotowanie. Jeśli więc ktoś ma życzenie, by przenieść się wyobraźnią do tamtych lat, proszę bardzo – podaję przepis. Zarówno wypiek pieczywa o poranku, jak i obieranie jaj ugotowanych na miękko nie należą raczej do czynności, na które możemy sobie pozwolić w ciągu tygodnia, gdy pracujemy zawodowo. Na takie ekstrawagancje najczęściej zdarza mi się zatem porwać w niespieszne, sobotnie poranki, kiedy domownicy mogą się nim rzeczywiście w odpowiedniej atmosferze nacieszyć.

Rogale maślane Składniki 500 g mąki, 2 jajka, 100 g masła, 20 g drożdży, 2 łyżki cukru, łyżeczka soli, 200 ml ciepłego mleka dodatkowo: jajko do posmarowania gotowych rogali przed pieczeniem, mak do posypania

Wykonanie

•• Ze świeżych drożdży przygotować rozczyn.

wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. godzinę.

cukrem i dodać niewielką ilość ciepłego (ale

•• Wyrośnięte ciasto rozwałkować na kształt

W tym czasie powinno podwoić swoją objętość.

W tym celu drożdże rozkruszyć, zasypać

nie gorącego!) mleka, a potem wymieszać

dużego prostokąta i wyciąć z niego radeł-

z kilkoma łyżkami mąki. Tak przygotowany

kiem trójkątne płaty. Ciasto zwijać ciasno

rozczyn odstawić, aż wyraźnie zwiększy

i układać w kształt rogala na blaszkę wyłożo-

swoją objętość (10–20 minut). Następnie

ną papierem do pieczenia, w dość dużych

połączyć rozczyn z pozostałą ilością mąki,

odstępach, i ponownie przykryć ściereczką

jajkami, mlekiem. Zagnieść elastyczne

do drugiego wyrośnięcia – na ok. 20 minut.

ciasto, na końcu dodając roztopione masło.

W tym czasie nagrzać piekarnik do 190ºC.

•• Wyrośnięte rogale przed włożeniem do pie-

Wyrabiać co najmniej 10 minut, w razie gdyby kleiło się do rąk – podsypując mąką.

karnika posmarować roztrzepanym jajkiem

•• Wyrobione ciasto przełożyć do dużej miski,

i posypać makiem. Piec 20–25 minut, aż skórka nabierze rumianego koloru.

przykryć ręcznikiem kuchennym i odstawić do

50


Jajka po wiedeńsku w szklance ••

W rondelku zagotować wodę i ugotować

zatrzymać dalsze ścinanie i dokładnie obrać

jajka na miękko normalnym sposobem – po

ze skorupki, uważając, by jajko nie pękło.

3–4 minutach, w zależności od rozmia-

Obrane układać po dwa lub trzy w szklance

ru, jajka będą idealne. Tak przygotowane

lub wzorem przedwojennym – w kieliszku

włożyć na chwilę do zimnej wody, by

na kryształowej nóżce.

51


Kiełbaski w piwie na śniadanie 50–60 min

3–4 osoby

średni

Na bardziej treściwe śniadanie – owszem, na śniadanie – polecano przed wojną na przykład kiełbaski w piwie. Jest to danie, które na pewno przypadnie do gustu każdemu mężczyźnie. Przepis pochodzi z czasów, gdy nikt złym cholesterolem nie zawracał sobie głowy, i choć może w dzisiejszych realiach nie jest to typowa potrawa na pierwszy posiłek, niemniej może stanowić doskonały pomysł na bardziej odświętne śniadanie w większym gronie. Jeśli ktoś ma opory przed podaniem takich kiełbasek na śniadanie, z powodzeniem może je przygotować według tego przepisu na przykład na obiad czy kolację i zaserwować choćby z ziemniakami. Kiełbasy zalecane do przygotowania tego dania miały być surowe, czyli niepodwędzane, więc możemy w dzisiejszych realiach użyć po prostu kiełbasy białej.

Składniki 4–5 białych kiełbasek, łyżka masła, 2 cebule, 200 ml jasnego piwa, 2 łyżki soku z cytryny, 2–3 łyżki mąki opcjonalnie: niewielka ilość bulionu

Wykonanie

•• Cebule pokroić w piórka i zeszklić na maśle.

i wlać do pozostałego w garnku płynu, wciąż

Białe kiełbasy włożyć do rondla, zalać piwem,

mieszając. Po chwili płyn zacznie gęstnieć.

dodać kawałek masła, cebulę i gotować na

Jeśli sos chcielibyśmy bardziej zagęścić,

wolnym ogniu ok. 40 minut. Jeżeli dyspo-

należy powtórzyć całą czynność, dodając

nujemy domowym bulionem, możemy nim

jeszcze jedną łyżkę mąki. Gotowe kiełbaski podawać w sosie.

zastąpić część piwa, dodatkowo podnosząc

•• Danie to przygotować można również

tym smak potrawy.

•• Po tym czasie kiełbasy wyjąć z rondelka,

w piekarniku, zapiekając kiełbaski przez

a w osobnym kubku zalać 2 łyżki mąki

30–40 minut w temperaturze 180ºC. Co

niewielką ilością gorącego sosu pozostałego

jakiś czas należy polewać je sosem z dna naczynia.

z gotowania kiełbasy i energicznie rozrobić,

•• Podawać z pieczywem jako danie śnia-

by uniknąć powstania grudek.

•• Gdyby grudki się jednak pojawiły, roztwór

daniowe lub z dodatkiem ziemniaków na

obiad.

wystarczy przecedzić przez drobne sitko

52


Naleśniki panieńskie 25 min

3 osoby

łatwy

Nie ma chyba na świecie potrawy bardziej uniwersalnej od naleśników. Można zjeść je na pierwsze i drugie śniadanie, obiad i nawet na kolację, o deserze już nie wspominając. Naleśniki przygotowuje się ekspresowo, można je przekładać rozmaitymi farszami, nie ma zatem nic dziwnego w tym, że Polki od lat chętnie podają naleśniki, i to w różnych odsłonach. Przeczytać o nich można już w wydanym w 1682 roku Compendium ferculorum Stanisława Czernieckiego – pierwszej zachowanej polskiej książce kucharskiej. Jej autor podawał na nie tajemniczo brzmiącą, ale jednak znajomą, recepturę: „Rozbiy Jaiec z Mlekiem y trochą Mąki, zynguy masłem rynke albo kielenke, wyleway potrosze i piecz, cienko, a polawszy masłem, day na Stoł”. Tym, co w przepisie może nieco zdziwić, jest brak wody dodawanej do ciasta i przyrządzenie go jedynie na bazie mleka. W późniejszych przepisach, z końca XIX i początku XX wieku, również często zalecano taki właśnie sposób wykonania. Były też jednak i takie, które zalecały zastosowanie mleka w proporcji pół na pół z wodą, czyli wersję, po którą dzisiaj zazwyczaj sięgamy. W dawnej prasie opisywano takie naleśniki jako „oszczędnościowe”, choć sama Lucyna Ćwierczakiewiczowa twierdziła, że naleśniki przygotowane tylko na bazie mleka wychodzą w smaku „łykowate”. Naleśniki panieńskie to najbardziej „babska” wersja naleśników na świecie. Cudownie delikatne, kruche, zaprawione skórką cytrynową i cynamonem, podane ze śmietaną dobrze nas nastroją na cały dzień.

Składniki Ciasto: 1 szklanka wody, 1 szklanka mleka, 2 szklanki mąki, 2 jajka, szczypta soli Nadzienie: 180 ml gęstej, kwaśnej śmietany, cukier, cynamon, skórka z cytryny

Wykonanie

•• Jajka roztrzepać, dodać mąkę, sól, mleko

co jakiś czas smarując patelnię ponownie niewielką ilością tłuszczu.

i wodę – energicznie mieszać trzepaczką do

•• Gęstą, kwaśną śmietanę wymieszać z cu-

uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli zależy nam na delikatniejszych naleśnikach, do

krem, cynamonem i otartą skórką cytrynową.

przygotowania użyć można wody gazowanej.

Taką masą nakładać naleśniki, zawijając

Po uzyskaniu jednolitej, dość rzadkiej masy

końce do środka. Ułożyć w wysmarowanym

całość najlepiej jest odstawić na ok. 20 minut.

masłem naczyniu żaroodpornym lub na

Rozgrzać patelnię posmarowaną minimalną

blaszce. Posmarować naleśniki odrobiną

ilością tłuszczu. Chochlą wlewać porcje

roztopionego masła i zapiekać w piekarniku

ciasta tak, aby naleśniki były jak najcieńsze.

przez ok. 7–10 minut (temperatura 180ºC).

•• Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Smażyć z dwóch stron, aż ciasto się zetnie,

55


Projekt okładki Mariusz Banachowicz Fotografie na okładce, stronach tytułowych i stronach 2, 4, 5, 6 Anna Cupczyńska (Selektywne Smaki) Pozostałe fotografie Monika i Paweł Śmigielscy Wszystkie zdjęcia archiwalne pochodzą z domeny publicznej Opieka redakcyjna Krzysztof Chaba Natalia Gawron Robert Medina Adiustacja Bogusława Wójcikowska Korekta Grażyna Rompel Irena Gubernat Projekt typograficzny i łamanie DAKA – Studio Graficzne Dawid Kwoka Copyright © by Monika Śmigielska © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2017 ISBN 978-83-240-4236-4

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2017. Printed in EU


Kuchenny Kredens. Polska kuchnia przedwojenna  

Dom zaczyna się w kuchni, a najlepsze historie pisane są smakiem. Przejadły ci się baby ganoush, wegańskie desery i cudowne diety celebryte...

Kuchenny Kredens. Polska kuchnia przedwojenna  

Dom zaczyna się w kuchni, a najlepsze historie pisane są smakiem. Przejadły ci się baby ganoush, wegańskie desery i cudowne diety celebryte...