Issuu on Google+

!


Jacques Pradel, Luc Vanrell

SAINT-EXUPÉRY OSTATNIA TAJEMNICA

Przedmowa Alain Decaux Posłowie Xavier Delestre Tłumaczenie Marta Szafrańska-Brandt

Kraków 2011


Rozdział 5

16 maja 1944 roku Antoine de Saint-Exupéry dołącza do eskadry „z toporem w herbie”, stacjonującej w Alghero na Sardynii. Zdobywanie Włoch zaczyna się od Reggio, na czubku buta, we wrześniu 1943 roku, i postępuje dalej, w stronę Neapolu, Rzymu i Sieny. Lipiec 1944 roku, pierwsze jednostki docierają do Elsy, zbliżają się do Arno. Wkrótce ujrzą Florencję. 17 lipca Grupa II/33 przybywa na Korsykę, w okolice Borgo, na południe od Bastii. Stamtąd będzie dokonywała systematycznych wypadów na południe Francji, wzdłuż doliny Rodanu, za Lyon. Jej misje przygotują ofensywę w Prowansji. Dziennik lotów Grupy II/33: Wszyscy czują, że zbliża się wielka ostateczna bitwa. Walki w Normandii są ciężkie, ale front posuwa się bez większych problemów i opóźnień. Wkrótce desant na południu Francji stanie się faktem. Przemawia za tym wiele oznak: nasze misje fotograficzne •70•


typu dicing* wzdłuż wybrzeży, a także zakaz latania dla dwóch spośród naszych pilotów, którzy w związku ze stażem w amerykańskich sztabach generalnych „wiedzą za dużo”. Spiekota panująca w Borgo czyni przygotowania do lotu udręką. W ciągu dziesięciu minut przed startem trzeba wytrzymywać w rynsztunku, który bardziej nadaje się na biegun północny niż do kręcenia się w upalnym słońcu i czekania, aż nareszcie na wysokości 10 tysięcy stóp temperatura będzie korzystniejsza. Ciało robi się nieprzyjemnie mokre od potu i pozostaje takie przez cały czas trwania misji.

Saint-Exupéry lata dużo, z mniejszym lub większym szczęściem. 6 czerwca – lot przerwany, ogień na jednym z silników; zapomina o włączeniu sygnału identyfikacji radiowej**. 14 czerwca – misja zrealizowana. 15 czerwca – zawraca na skutek awarii aparatu tlenowego. 23 czerwca – misja * Lot na niewielkiej wysokości, około 300 metrów. ** Zbliżając się do celu albo gdy się pojawiają trudności, zapomina o włączeniu systemu identyfikacyjnego swojego samolotu, a przy tym nie mówi po angielsku. Kontrola aliancka, biorąc go za nieprzyjaciela, zostaje postawiona w stan pogotowia (alarmuje myśliwce i obronę przeciwlotniczą). Wówczas Saint-Ex wykrzykuje do radia jakieś złorzeczenia. Amerykanie nie mają już w tym momencie żadnych pytań co do tożsamości pilota, którego nazwiska nie są zdolni wymówić. Uspokajają wszystkich, mówiąc, że to tylko „major Ex”, który wraca z misji. • 71 •


wykonana pomyślnie. 29 czerwca – w dniu swych czterdziestych czwartych urodzin na jednym silniku przekracza Alpy i wraca nad Turynem i Genuą, skąd przywozi cenne zdjęcia*. Po starcie w Alghero na Sardynii jest zmuszony do lądowania awaryjnego w Borgo na Korsyce. 11 lipca – zawraca z powodu złych warunków meteorologicznych. 14 lipca – awaria aparatu tlenowego; jest bliski utraty przytomności. 16 lipca – on i kapitan Leuleu, jako zbyt dobrze znający planowaną strategię operacyjną, otrzymują zakaz lotów połączonych z misją wojskową. Saint-Ex zdecydowanie odmawia. 18 lipca – misja fotograficzna nad częścią Alp. 21 lipca – kapitan Leuleu i porucznik Henry dostają zakaz lotów z powodu znajomości bieżących i przyszłych planów operacyjnych. Saint-Ex lata dalej, ale ma rekordową liczbę wypadków. Dowódca Grupy, René Gavoille, jest zaniepokojony. Prócz tego nie daje mu spokoju zdanie, które wypowiedział do Saint-Exupéry’ego w 1940 roku i odnalazł w Pilocie wojennym: „Chyba nie sądzi pan, panie kapitanie, że przeżyje pan wojnę…”: Postanawiam w końcu – przypomina sobie Gavoille – teraz, kiedy piloci śpią, odwiedzić go w jego * Za tę misję zostanie wymieniony w rozkazie armijnym i otrzyma swoją drugą Palmę (Krzyż Wojenny z palmą). • 72 •


pokoju na parterze naszej willi w Erbalunga. Leży w ubraniu na łóżku, z rękami pod głową. Tak jest każdego wieczoru, kiedy wraca do siebie, pełen melancholii, zastanawia się nad sensem wysiłków całego dnia, rozmyśla, a później, nim zaśnie głęboko, pisze.

Gavoille prosi go przede wszystkim, żeby był rozważny. „Jego geniusz nie ma dla siebie przestrzeni w naszym świecie, w którym życie duchowe jest tak ubogie”. Rzeczywiście, Saint-Exupéry wkrótce otrzyma zakaz lotów: zbliża się lądowanie aliantów w Prowansji. Mimo że nie ma go na liście, upiera się, by latać. Obaj mężczyźni odbywają długą rozmowę. „Podaje mi wreszcie ostateczny argument: jest przekonany, że zginie, w taki czy inny sposób, a ja, jako jego przyjaciel, nie zniósłbym, gdyby stało się to inaczej niż w czasie misji bojowej”. Saint-Exupéry prosi Gavoille’a o przysługę: chce, by ten przechował jego kuferek rękopisów, i wydaje odpowiednie polecenia. Dowódca Grupy II/33 słucha tego jak w półśnie: to jest testament. „Zdaje mi się, że mam przed sobą ducha. Głęboko poruszeni, płaczemy obaj; wychodzę od niego późno, zabierając kuferek do swego pokoju”. Zaszyfrowana nazwa jego ostatniej misji, z 31 lipca, brzmi: „SODA” nr 33 S 176 – rozpoznanie nad Grenoble i Chambéry. • 73 •


Wieczorem 30 lipca „kolacja upłynęła w pogodnej atmosferze”, wspomina Yvette Moiron, szesnastoletnia wówczas dziewczyna, najmłodsza w grupie starszych od siebie przyjaciółek – pięć i pół roku to ogromna różnica! Piloci z II/33 przyjeżdżali po nie jeepem do Cardo i przez przełęcz Teghine jechali wszyscy na drugi brzeg, na plażę w Farinole, około trzydziestu kilometrów od Bastii. Urządzano tam pikniki na rozłożonych na piasku kocach khaki. Yvette jest córką dyrektora Towarzystwa Morskiego Freyssinet zapewniającego łączność między Korsyką a kontynentem. Matka ma do niej zaufanie. Pozwala jej spędzać czas poza domem, na spotkaniach towarzyskich, także po południu, na tańcach i zabawach – jednak nie ma mowy o żadnym chowaniu się w makii. „Nawet na przywitanie całowano się o wiele rzadziej niż teraz!” Poznała Saint-Exupéry’ego dziesięć dni wcześniej. Zapamięta mężczyznę wysokiego, mocno zbudowanego, w sportowym stroju, o twarzy niekoniecznie odpowiadającej jej romantycznemu wyobrażeniu na temat autora Nocnego lotu. Nos duży, policzki czerwone. Dla młodej dziewczyny pisarz nie przedstawia sobą – inaczej niż niektórzy lotnicy angielscy – archetypu uwodziciela… Zresztą jest daleki od podobnego zachowania.

• 74 •


Jako najstarszy z wszystkich trzymał się trochę na dystans. Spacerował po plaży. Morze było niebezpieczne, skłębione. Przechadzał się tam i z powrotem, pełen troski, milczący, nieobecny, zatopiony w myślach. Miał bardzo piękne oczy… Był w mundurze, w furażerce włożonej tył do przodu; nie wydawał się w nastroju do żartów.

Yvette przypomina sobie też sierżanta Renoux, aspiranta Marty’ego, fotografa Guilleminota, porucznika Leleu – w cywilu dekoratora wnętrz! Wieczorami, kiedy tańczono, Saint-Ex czasem się dawał namówić, z czystej uprzejmości, ale ponieważ miał duże stopy, deptał – już mniej uprzejmie – swoim partnerkom po palcach. A zatem wieczorem 30 lipca towarzystwo w pogodnym nastroju je kolację nad brzegiem morza, w restauracji Les Sablettes, przy drodze biegnącej wokół półwyspu Cap Corse. Saint-Ex i Yvette siedzą obok siebie na końcu stołu. „Popatrz, moja droga” – mówi pisarz, wyciągając z kieszeni talię kart, żeby pokazać jej sztuczki, po których często zostaje w ręku as albo król kier. Niewiele jadł, coś tam tylko skubał. A potem wyszedł bardzo wcześnie. Między wpół do dwunastej a dwunastą. Wymknął się niepostrzeżenie. Później • 75 •


się okazało, że nie wrócił do bazy, w której zjawił się dopiero rano, żeby wykonać misję. Nigdy się nie dowiedziano, gdzie spędził tę noc.

Może w tym właśnie miejscu zaczyna się tajemnica? 31 lipca 1944 roku, godzina 8 rano. Młody mechanik Charles Suty idzie na pas startowy. Widzi nadchodzących dwóch oficerów. Jednym z nich jest major Saint-Exupéry, który wsiada do ciasnej kabiny lightninga nr 223. Pierwszy raz widzę go z bliska i jestem bardzo przejęty. On mnie nie zna, ale rozmawia ze mną przyjaźnie. Trwa to jednak tylko tyle, ile trzeba, aby się usadowił w kabinie. Widzę, że ma przymocowany do biodra notatnik i ołówek na sznurku.

Po podpisaniu formularza mechanik i podoficer pomagają Saint-Exupéry’emu przytroczyć spadochron, pas, włożyć kask, podłączyć maskę tlenową, radio, sprawdzić urządzenia podczas uruchamiania silników. Potem zamykają kabinę, podczas gdy starszy chorąży Roussel i sierżant sztabowy Potier przystępują do końcowej kontroli naziemnej: silnik, podwozie, klapy, lotki. Spod kół wyciągają kliny. • 76 •


„Zwyczajowy znak ręką. Odlot. Jest 8.45”*. Maszyna odrywa się od ziemi. Dwadzieścia pięć minut później posterunek radarowy sygnalizuje, że samolot przekroczył wybrzeże Francji. Zważywszy na niewielką odległość między Korsyką a kontynentem, w południe można się go spodziewać z powrotem. O 14.00 Saint-Exupéry’ego wciąż nie ma, a paliwo wkrótce się skończy. Nikt jeszcze nie wie, że Saint-Exupéry zostawił w widocznym miejscu na stole w swoim pokoju oficerskim dwa listy. Pierwszy jest zaadresowany do jego egerii, innej wielkiej miłości życia, arystokratki, drogiej i czułej Nelly de Vogüé: Cztery razy nie udało mi się tam zostać. Jest mi to absolutnie obojętne. To fabryka nienawiści, lekceważenia, którą nazywają odbudową, mam to gdzieś. Działam im na nerwy. Niedawno wypadły na mnie myśliwce. Ledwo im umknąłem. Ich dyskusje mnie drażnią, nie rozumiem ich moralności. Szlachetność polega na tym, że się broni duchowego dziedzictwa Francji, pozostając kustoszem biblioteki w Carpentras. Że się uczy dzieci czytać. * Nie można ustalić z całkowitą dokładnością godziny startu Saint-Exupéry’ego. Naoczni świadkowie wymieniają godzinę 8.15 albo, co bardziej prawdopodobne, 8.45. Tego typu samolot ma zapas paliwa na pięć godzin. •77•


Że człowiek pozwala się zabić jako zwykły cieśla. Oni są ojczyzną. Nie ja. Ja tylko jestem z ojczyzny. Biednej ojczyzny.

Adresatem drugiego listu jest Pierre Dalloz, przywódca maquis z Vercors: Chętnie bym się dowiedział, co pan sądzi o czasach współczesnych. Mnie ogarnia rozpacz… Biorę udział w wojnie w sposób możliwie najbardziej intensywny. Jestem z pewnością najstarszym pilotem wojennym na świecie. Granica wieku pilotowania jednomiejscowych myśliwców, na których latam, wynosi 30 lat. Kiedyś przeżyłem awarię silnika na wysokości 10 tysięcy metrów, nad Annecy, w dniu, w którym kończyłem 44 lata! Podczas gdy wiosłowałem przez Alpy z prędkością żółwia, na łasce wszystkich myśliwców niemieckich, śmiałem się po cichu, myśląc o wielkich patriotach, którzy zakazują czytania moich książek w Afryce Północnej. To niepoważne! Jeśli zginę, nie będę absolutnie niczego żałował. Ten przyszły kopiec termitów przeraża mnie. I nienawidzę ich moralności robotów. Ja zostałem stworzony do tego, by być ogrodnikiem.

Saint-Exupéry jest świadom, że de Gaulle uosabia od tej pory historyczną słuszność dziejową • 78 •


Francji, nie kryje jednak ani nieufności wobec opozycji względem generała, ani niechęci wobec jego otoczenia. Jestem pod wrażeniem tej bandy głupców, ich apetytu na wzajemne mordowanie się Francuzów, ich życzeń co do polityki powojennej – pisze do swojego amerykańskiego wydawcy Hitchcocka. – Kiedyś przyzna mi pan rację, Curtice; uśmiechnie się pan melancholijnie na myśl o tym, że byłem traktowany jako pasożyt z powodu odmowy poparcia dla gaullizmu! Czy wciąż się uważa, że gaullizm reprezentuje demokrację, a generał Giraud tyranię? Ja zarzuciłbym raczej Giraudowi, że był słaby jak owieczka i że we wszystkim ustąpił kandydatowi na dyktatora.

Saint-Exupéry odmawia życia w świecie, który uważa za pozbawiony wszelkiej treści duchowej. Znajduje się teraz na pokładzie swojego lightninga, mając w głowie myśli, którymi się podzielił trzy tygodnie wcześniej z przyjacielem, Chambe’em: Co ja tu robię ze swoim kaskiem, maską tlenową, słuchawkami i laryngofonem, szelkami od spadochronu i całym tym kramem wokół siebie? Jestem człowiekiem należącym do innej epoki. Epoki Joachima du Bellaya, albo ostatecznie Arversa, z jego sone•79•


tem i jego tajemnicą. Cywilizacja powinna się była na tym zatrzymać. Dlaczego musiała pójść dalej? To, co potem, było niepotrzebne. Kiedy wyzwolimy Francję, będzie tylko jedno do zrobienia: podłożyć pod młot parowy wszystko, co wyprodukował nasz idiotyczny postęp, i za wszelką cenę cofnąć się o wiek, może jeszcze dalej: ustawić ducha we właściwym miejscu. Jeśli tego nie uczynimy, ludzkość się pogrzebie własnymi rękami. Amen!


Spis treści Alain Decaux, Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

5

Rozdział 1 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 2 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 3 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 4 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 5 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 6 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 7 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 8 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 9 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 10 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 11 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 12 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 13 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 14 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 15 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 16 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 17 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 18 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 19 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 20 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 21 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział 22 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

9 14 33 46 70 81 88 101 108 122 129 134 141 147 152 165 170 178 186 198 203 217

•245•


Xavier Delestre, Posłowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aneksy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aneks 1. Antoine de Saint-Exupéry, pilot wojskowy . . . . Aneks 2. 31 lipca 1944 – misja nr 33S176. Próba rekonstrukcji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aneks 3. List Horsta Ripperta do Lina von Gartzena, 22 grudnia 2006 roku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bibliografia i źródła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Źródła zdjęć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

221 225 227 231 234 235 238 243


W poniedziałek 31 lipca 1944 roku niebo nad południowym wybrzeżem Francji jest bezchmurne. O godzinie 8.45 major Antoine de Saint-Exupéry startuje z lotniska na Korsyce w lightningu P-38. Ma przeprowadzić misję fotograficzną w rejonie Grenoble. Powrót jest przewidziany na godzinę 12.35–13.00. Potem skończy się paliwo. O 14.30 maszyna wciąż jest poza zasięgiem radarów lotniska. Co się stało z Saint-Exupérym? Trzeba było blisko pięćdziesięciu lat badań, by odnaleźć wrak samolotu pilotowanego przez autora Małego Księcia.

Książka Jacques’a Pradela i Luca Vanrella – prawdziwy thriller historyczny – sytuuje nas w samym centrum poszukiwań prowadzonych wytrwale przez niewielką ekipę pasjonatów. Legenda Antoine’a de Saint-Exupéry’ego – pisarza i pilota – w końcu znajduje zakończenie.

Cena detal. 34,90 zł


Saint-Exupéry. Ostatnia tajemnica