Issuu on Google+

Tajemnica

Oto najszczęśliwsza historia, jaką kiedykolwiek czytaliście. Opowiada o dwojgu ludziach, którzy wiedli cudownie satysfakcjonujące życie.

SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA ukryta w emocjach

David Brooks

Projekt ŻYCIE

Cena detal. 34,90 zł

Brooks_Projekt zycie_okl_bez tla.indd 1

David Brooks

Projekt Nr 1 na liście bestsellerów „New York Timesa”

ŻYCIE David Brooks

2012-06-06 08:55:42


David Brooks

Projekt ŻYCIE przekład Grażyna Smosna

Wydawnictwo Znak Kraków 2012


ROZDZIAŁ 1

Podejmowanie decyzji

Po czasach boomu i kryzysu, szaleńczego rozwoju i krachu na Wall Street, Klasa Opanowanych po raz kolejny wysunęła się na prowadzenie. Jej przedstawiciele nie zbili fortun dzięki sztuczkom z funduszami wysokiego ryzyka czy potężnym inwestycjom, lecz dzięki wspinaniu się po merytokratycznej drabinie sukcesu. Dostawali dobre stopnie w szkole, nawiązywali użyteczne kontakty, zatrudniali się w porządnych firmach i korporacjach, zakładali praktyki lekarskie. Dobrobyt osadzał się na nich stopniowo i łagodnie niczym śnieg. Modelowych przedstawicieli Klasy Opanowanych, jedzących lunch na świeżym powietrzu, spotkać można w zacienionych barach w Aspen lub Jackson Hole. On dopiero co wrócił z Chin i wstąpił tu na spotkanie zarządu, po drodze na ośmiusetkilometrowy maraton rowerowy zorganizowany dla wsparcia osób walczących z nietolerancją laktozy. Jest aseksualnie przystojny, ma na sobie nieco mniej tłuszczu niż Dawid Michała Anioła, a jego włosy są tak błyszczące i faliste, że gdybyście zobaczyli go w Los Angeles, zapytalibyście: „Kim jest ten przystojny facet stojący obok George’a Clooneya?”. Patrząc, jak krzyżuje nogi, zauważacie, że są one niewiarygodnie długie i szczupłe. Ten mężczyzna właściwie nie ma ud. Jego nogi składają się z wysmukłych łydek, założonych jedna na drugą. Jego głos przypomina dźwięk stąpania w skarpetkach po perskim dywanie – jest tak spokojny i stonowany, że nawet Barack Obama brzmi przy nim jak Lenny Bruce. Poznał swoją żonę podczas Globalnej Inicjatywy Clintona. Tak się składa, że oboje nosili bransoletki organizacji Lekarze bez Granic i – jak się wkrótce zorientowali – mieli tego samego instruktora jogi, a Stypendia Fulbrighta przyznano im w odstępie zaledwie dwóch lat. Dobrali się więc jak w korcu maku. Różni ich wyłącznie rodzaj uprawianych sportów. Z jakiegoś powodu współcześni 17


David Brooks | Projekt życie

mężczyźni z klasy wyższej namiętnie biegają i jeżdżą na rowerze, trenując wyłącznie mięśnie dolnych partii ciała. Z kolei kobiety przywiązują wielką wagę do swoich klatek piersiowych, bicepsów i przedramion, tak by mogły nosić sukienki bez rękawów przez całe lato i miażdżyć kamienie gołymi dłońmi. Pan Sportowy Elegant poślubił Panią Wyrzeźbioną Piękność podczas ceremonii z udziałem Billa i Melindy Gatesów, by później powołać na świat trójkę cudownych dzieci: Niewymuszonego Geniusza, Globalne Współczucie i Talent Artystyczny. Podobnie jak większość dzieci z klasy wyższej średniej i wyższej one także świetnie sobie radzą w niezbyt popularnych sportach. Wieki temu przedstawiciele klas wyedukowanych odkryli, że nie mają szans w futbolu, baseballu i koszykówce, więc ukradli Indianom lacrosse, by mieć w czym dominować. Całą trójką brylowali w podzielonych na męskie i żeńskie, dumnych ze swej postępowości prywatnych szkołach średnich, spędzając każde lato na stażach w niemieckich laboratoriach naukowych. W pierwszej klasie rodzice oznajmili im grobowym głosem, że są już dostatecznie duzi, by zaczęli czytać „The Economist”. Wszyscy troje dostali się do najlepszych college’ów z drużynami sportowymi na najwyższym poziomie, w rodzaju Duke’a czy Stanfordu, a później rozpoczęli kariery pozytywnie świadczące o ich rodzicach – takie jak objęcie stanowiska głównego ekonomisty w Banku Światowym po kilku udanych latach występów w prestiżowym zespole baletowym. Członkowie Klasy Opanowanych spędzają dużą część swojego dorosłego życia na salonach, przyprawiając resztę ludzi o kompleks niższości. Ich serdeczność, skromność i uprzejmość tylko go potęguje. Nic nie sprawia im większej radości niż zaproszenie kogoś na weekend do swojej letniej rezydencji. Oznacza to umówienie się z nimi w piątkowe popołudnie na jakimś prywatnym lotnisku, na którym zjawią się z bagażem w postaci płóciennej torby. Wszak ludzie posiadający własny samolot nie potrzebują zamykanej walizki. Jeśli skorzystacie z takiego zaproszenia, dobrym pomysłem jest zabranie kilku zbożowych batoników, ponieważ kodeks zachowań tej nowej szlachty każe im głodzić gości przez cały weekend. Zgodnie z tym kodeksem wydają bajońskie sumy na dobra trwałe i skąpią na towary konsumpcyjne. Zafundują wam przejażdżkę wartym miliony dolarów odrzutowcem Gulfstream 5, na którego pokładzie podadzą wam plasterek indyka na kromce stęchłego chleba z sieci sklepów Safeway. Będą mieli weekendową posiadłość z dziewięcioma sypialniami, ale nie przestaną 18


1. Podejmowanie decyzji

się przechwalać, że meble pochodzą z Ikei, a w niedzielę poczęstują was obiadem, którego nie odmówiliby uczestnicy strajku głodowego – czterema strzępkami sałaty i trzema gramami tuńczyka – bo wydaje im się, że wszyscy odżywiają się równie zdrowo jak oni. W tych kręgach modne stało się posiadanie psów wielkości jednej trzeciej wysokości salonu, więc przedstawiciele Klasy Opanowanych mają te gigantyczne, niedźwiedziowate psiska o imionach zaczerpniętych z książek Jane Austen. Ich psy stanowią skrzyżowanie bernardyna z welociraptorem i łagodnie kładą swoje ogromne pyski na kuchennych blatach lub dachach range roverów, w zależności od tego, które okażą się wyższe. Weekend będzie się składał z ciągów wyczerpujących aktywności fizycznych, przerywanych krótkimi sondażami na temat sytuacji światowej gospodarki i błyskotliwymi anegdotami o najbliższych znajomych gospodarzy – Rupercie, Warrenie, Colinie, Siergieju, Bono i Dalajlamie. Wieczorem państwo wybiorą się do kurortu na spacer i lody. Pojawienie się na ulicy nieskazitelnych postaci liżących swoje fascynujące gelato może wywołać spontaniczne wybuchy aplauzu. Turyści zaczną tam jeździć na wakacje wyłącznie po to, by się upajać aurą ludzkiej doskonałości.

Spotkanie

Właśnie w takim podmiejskim kurorcie pewnego letniego dnia spotkali się po raz pierwszy kobieta i mężczyzna. Ci młodzi ludzie, oboje pod trzydziestkę, staną się rodzicami Harolda, jednego z bohaterów tej opowieści. Pierwszą rzeczą, jaką musicie wiedzieć o przyszłych rodzicach, jest to, że oboje byli sympatyczni, lecz powierzchowni – chociaż ich syn wyrósł na człowieka intelektualnie ambitnego i przenikliwego. Do kurortu przyciągnęła ich aura sukcesu Klasy Opanowanych, do której mieli nadzieję pewnego dnia dołączyć. Zatrzymali się u innych aspirujących młodych profesjonalistów i umówili się w porze lunchu na randkę w ciemno zorganizowaną przez jednego ze wspólnych przyjaciół. Nazywali się Rob i Julia. Pierwszy raz ich spojrzenia spotkały się przed sklepem Barnes & Noble. Zbliżając się do siebie, Rob i Julia wymienili szerokie uśmiechy, rozpoczynając tym samym potężny pierwotny proces. Każde z nich dostrzegło coś innego. Jako trzeźwo myślący mężczyzna, Robert od razu wyciągnął większość potrzebnych wniosków z tego, co zobaczył. Jego męscy przodkowie w erze plejstocenu musieli 19


David Brooks | Projekt życie

stawić czoło zdumiewającemu faktowi, że kobiety – w przeciwieństwie do samic wielu innych gatunków zwierząt – nie wykazują żadnych fizycznych oznak owulacji. Ci pierwotni myśliwi radzili więc sobie, szukając najbliższych dostępnych oznak płodności. Idąc tym tropem, Rob wypatrywał cech, których szukają w kobiecie niemal wszyscy heteroseksualni mężczyźni. David Buss przebadał ponad dziesięć tysięcy osób w trzydziestu siedmiu społeczeństwach i odkrył, że kanony kobiecego piękna na całym świecie są niemal takie same. Niezależnie od miejsca zamieszkania mężczyźni cenią u kobiet zdrową cerę, pełne usta, długie, błyszczące włosy, symetryczne rysy, mniejsze odległości między ustami a podbródkiem i nosem a podbródkiem oraz stosunek obwodu talii do obwodu bioder wynoszący mniej więcej 0,7. Badanie rysunków sprzed tysięcy lat wykazało, że większość ukazanych kobiet miała taki właśnie współczynnik, podobnie jak króliczki Playboya*, chociaż ich sylwetka może się zmieniać w zależności od panującej mody. Nawet współczynnik obwodu talii do obwodu bioder słynącej ze swej chudości supermodelki Twiggy wynosił dokładnie 0,73*. Robowi spodobało się to, co zobaczył. Wyprostowana sylwetka Julii poraziła go i wydała mu się niezwykle pociągająca, ponieważ nic tak nie dodaje kobiecie urody, jak pewność siebie. Podobał mu się też sposób, w jaki się uśmiechała. Podświadomie zanotował, że gdy to robiła, końce jej brwi opadały. Mięsień orbicularis oculi, odpowiadający za tę część brwi, nie może być świadomie kontrolowany, więc kiedy ich koniuszek opada, oznacza to, że uśmiech jest szczery, a nie udawany*. Rob zarejestrował ogólny stopień atrakcyjności Julii, świadomy tego, że atrakcyjni ludzie osiągają z reguły znacznie wyższe dochody. Spodobały mu się także krągłości, które natychmiast zauważył pod jej bluzką. Powiódł po nich zachwyconym wzrokiem, podświadomie pozwalając dojść do głosu istocie swojego jestestwa. Jakaś część jego mózgu wiedziała, że pierś to zwykły organ, zbitka skóry i tłuszczu. A jednak nie był w stanie myśleć w ten sposób. Przez całe życie bez przerwy zauważał ich obecność. Zarys piersi na kartce papieru wystarczył, by przyciągnąć jego uwagę. Termin „cycki” nieświadomie go drażnił, ponieważ tak niegodne słowo nie zasługiwało na to, aby określać nim ten uświęcony kształt. Przeczuwał, że ludzie – a w szczególności kobiety – używają go, by zakpić z jego głębokiej fiksacji. Rzecz jasna, piersi istnieją w takiej formie właśnie po to, żeby wyzwolić męską reakcję. Nie istnieje żaden inny powód, by ludzkie piersi były znacząco większe od piersi pozostałych naczelnych. Klatki piersiowe 20


1. Podejmowanie decyzji

małp są płaskie. Masywniejsze ludzkie piersi nie produkują więcej mleka niż te mniejsze. Nie służą odżywianiu, za to pełnią rolę sygnalizatora uruchamiającego prymitywne pokazy świetlne w męskim mózgu. Mężczyźni konsekwentnie oceniają kobiety o atrakcyjnych ciałach i nieatrakcyjnych twarzach znacznie wyżej niż kobiety o atrakcyjnych twarzach i nieatrakcyjnych ciałach*. Natura nie uprawia sztuki dla sztuki, za to tworzy dzieła sztuki. Reakcja Julii na widok przyszłego towarzysza życia nie była równie entuzjastyczna, chociaż niezaprzeczalna atrakcyjność stojącego przed nią mężczyzny zrobiła na niej wrażenie. Kobiety na całym świecie odczuwają fizyczny pociąg do mężczyzn z większymi źrenicami*. Wolą mężczyzn o symetrycznych rysach. Nieco starszych, wyższych i silniejszych niż one. Biorąc to wszystko i jeszcze więcej pod uwagę, przyszły ojciec Harolda zdał egzamin. Rzecz w tym, że Julia była nieufna z natury i wskutek wychowania. Podobnie jak osiemdziesiąt dziewięć procent ludzi nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia. Poza tym przywiązywała mniejszą wagę do wyglądu niż jej przyszły mąż. Kobiety z reguły nie są takimi wzrokowcami jak mężczyźni, przez co stanowią znacznie mniej atrakcyjną grupę docelową na rynku pornograficznym. Z tej przyczyny kobiety w epoce lodowcowej stanęły przed znacznie większym problemem niż mężczyźni, którzy mogli wybierać partnerki na podstawie widocznych na pierwszych rzut oka oznak płodności. Dzieci potrzebują wielu lat, by się usamodzielnić, a kobieta w czasach prehistorycznych nie była w stanie sama wyżywić rodziny. Musiała więc wybrać mężczyznę, który nie tylko by ją zapłodnił, lecz także był jej towarzyszem i podporą. Aż do dziś kobieta patrzy na potencjalnego partnera w innych ramach czasowych niż on na nią. Z tego powodu mężczyźni są skłonni wskoczyć do łóżka szybciej niż kobiety. Wiele grup badawczych przeprowadziło ten sam prosty eksperyment. Opłaciło atrakcyjną kobietę, która proponowała studentom seks. W każdym takim badaniu siedemdziesiąt pięć procent mężczyzn zgodziło się. Następnie uczeni zapłacili atrakcyjnemu mężczyźnie za składanie podobnych ofert studentkom. Ani jedna nie przystała na jego propozycję*. Kobiety mają dobre powody do ostrożności. Chociaż większość przedstawicieli bardziej owłosionej płci jest płodna, z pragnieniem stabilizacji bywa u nich różnie. Mężczyźni łatwiej wpadają w alkoholizm i uzależnienie od narkotyków. Częściej niż kobiety mordują i znacznie 21


David Brooks | Projekt życie

częściej niż one porzucają swoje dzieci. W męskiej części populacji jest dużo więcej robaczywych jabłek niż w żeńskiej, więc jak odkryły kobiety, opłaca się przymknąć oko na pierwsze wrażenie w zamian za wiarygodność i społeczną inteligencję na dalszym etapie związku. Kiedy więc Rob zerkał na dekolt Julii, ta szukała u niego oznak uczciwości. Nie musiała tego robić świadomie – tysiące lat ewolucji i kultury wyostrzyły jej czujnik zaufania. Marion Eals i Irwin Silverman z Uniwersytetu Nowojorskiego przeprowadzili badania, z których wynika, że kobiety są o sześćdziesiąt–siedemdziesiąt procent lepsze niż mężczyźni w zapamiętywaniu szczegółów danego miejsca i lokalizacji umieszczonych w nim przedmiotów*. Przez ostatnich kilka lat Julia wykorzystywała swoją zdolność obserwacji do eliminowania całych kategorii mężczyzn jako potencjalnych partnerów. Niektóre z jej wyborów były dość zaskakujące. Odrzucała mężczyzn w ubraniach firmy Burberry, ponieważ nie potrafiła sobie wyobrazić wpatrywania się przez resztę życia w jeden i ten sam przeklęty wzór na szalikach i płaszczach przeciwdeszczowych. Jakimś cudem wystarczył jej rzut oka, aby wiedzieć, którzy mężczyźni popełniają błędy ortograficzne. Na sam ich widok jej serce zamierało. Do uperfumowanych mężczyzn miała podobny stosunek jak Churchill do Niemców – widziała ich u swoich stóp lub gardła. Nie chciała mieć nic wspólnego z mężczyznami noszącymi sportową biżuterię, narzeczony bowiem nie powinien kochać Dereka Jetera bardziej niż ją. Pomimo niedawnej krótkotrwałej fascynacji gotującymi mężczyznami, nie miała ochoty na poważny związek z kimś, kto potrafił kroić w kostkę lepiej niż ona lub w ramach przeprosin po kłótni zaskakiwał ją bezpretensjonalnymi grillowanymi kanapkami z gruyère’em. Wyczuwała w takim zachowaniu zbyt wiele manipulacji. Rzuciła Robowi ukradkowe spojrzenie, kiedy zbliżał się chodnikiem w jej kierunku. Janine Willis i Alexander Todorov z Uniwersytetu Princeton odkryli, że ludzie mają skłonność do wyciągania pochopnych wniosków na temat czyjejś wiarygodności, uzdolnień, agresji i miłego charakteru w ciągu pierwszej jednej dziesiątej sekundy. Ten rodzaj pierwszego rzutu oka pozwala zdumiewająco trafnie przewidzieć, co ludzie będą sądzili na swój temat za wiele miesięcy. Rzadko bowiem rewidujemy swoje pierwsze wrażenie*. Najczęściej po prostu zyskujemy pewność, że mieliśmy rację. W innym eksperymencie Todorov przez mikrosekundę pokazywał badanym twarze konkurujących z sobą polityków. Uczestnicy eksperymentu potrafili przewidzieć, z siedem22


1. Podejmowanie decyzji

dziesięcioprocentową celnością, który z dwóch kandydatów zwycięży w wyborach*. Korzystając z umiejętności natychmiastowej oceny, Julia zauważyła, że Rob jest przystojny, lecz nie należy do gatunku mężczyzn na tyle przystojnych, by nie musieli intrygować. Podczas gdy Rob rozbierał ją w myślach, ona robiła coś wprost przeciwnego. Tamtego dnia Robert miał na sobie brązowe sztruksowe spodnie, przedmiot dumy zachodniej cywilizacji, oraz pulower o głębokiej fioletowawej, czy może brązowawej barwie, które nadawały mu wygląd eleganckiego bakłażana. Miał wydatne, ale nie upodabniające go do łasicy policzki, sugerujące, że ładnie się zestarzeje i pewnego dnia zostanie najprzystojniejszym pensjonariuszem zakładu opieki. Był wysoki, co miało niebagatelne znaczenie, zważywszy na wyniki pewnego badania, które wykazało, że we współczesnej Ameryce każde dwa i pół centymetra wzrostu przekłada się na sześć tysięcy dolarów pensji w skali roku*. Emanował także rodzajem wewnętrznego spokoju, przez który kłótnie z Robem doprowadzały ludzi do szału. Na pierwszy, krytyczny rzut oka sprawiał wrażenie pobłogosławionego przez los. Mężczyzny, którego psychika nie była poważnie zniszczona. Nie obarczonego ranami, które należałoby leczyć lub traktować z ostrożnością. Kiedy jednak w umyśle Julii zaczęły się piętrzyć wszystkie te pozytywne oceny, coś nagle w niej pękło. Wiedziała, że jedną z jej najmniej pożądanych cech jest wewnętrzna, hiperkrytyczna przemądrzałość. Zdarzało się jej cieszyć towarzystwem jakiegoś normalnego faceta, gdy nagle zaczynała go poddawać wnikliwej analizie. W mgnieniu oka zamieniała się w Dorothy Parker2, a Bogu ducha winny facet – w metaforyczną kałużę krwi na podłodze. Wewnętrzna przemądrzałość Julii kazała jej zauważyć, że Rob należy do mężczyzn uważających, iż nikogo w gruncie rzeczy nie obchodzi to, czy jego buty są wypastowane na błysk. Miał krzywo obcięte paznokcie. Co gorsza, był kawalerem. Julia postrzegała kawalerów jako niezbyt poważnych, a skoro nigdy w życiu nie umówiłaby się z żonatym mężczyzną, miała niewielki wybór mężczyzn, w których mogłaby się bezkrytycznie zakochać.

2 Dorothy Parker (1893–1967) była amerykańską poetką, autorką opowiadań, krytyczką literacką i satyryczką. Słynęła ze swoich inteligentnych, ciętych i uszczypliwych komentarzy.

23


David Brooks | Projekt życie

John Tierney z „New York Timesa” stwierdził, że wiele samotnych osób jest obdarzonych „wadomierzem”, wewnętrznym urządzeniem, które natychmiast wykrywa wady w potencjalnym partnerze. Mężczyzna może być przystojny i błyskotliwy, zauważa Tierney, ale zostaje odrzucony z powodu brudnych łokci. Kobieta może być partnerem w dużej kancelarii adwokackiej, lecz dostaje kosza jako potencjalna żona, ponieważ niewłaściwie wymawia nazwisko Goethe*. Julia ma dobre powody ku temu, by podzielać przekonanie nazywane przez uczonych stereotypem „wszyscy faceci to świnie”. Kobiety mają tendencję, by w sytuacjach społecznych nieświadomie podejmować decyzje przy założeniu, że mężczyźni są zainteresowani przede wszystkim niezobowiązującym seksem i niczym więcej. Są niby nadmiernie wyczulone czujniki dymu. Wolą podnieść fałszywy alarm, jako że bezpieczniej jest się pomylić przez nadmierną ostrożność niż zbyt łatwo zaufać. Z kolei mężczyźni błędnie zakładają, że kobiety są nimi erotycznie zainteresowane, chociaż wcale tak nie jest*. W mgnieniu oka Julia przeszła przez szereg cyklów nadziei i braku zaufania. Niestety, szala jej opinii przechyliła się na niekorzyść Roba. Wewnętrzna przemądrzałość Julii zaczynała w niej brać górę. Na szczęście, wtedy Rob podszedł do niej i przywitał się.

Po s i ł e k

Los chciał, że Rob i Julia byli dla siebie stworzeni. Mimo tego, co słyszeliście na temat „przyciągających się przeciwieństw”, zwykle zakochujemy się w ludziach podobnych do nas. Jak napisała Helen Fisher w rozdziale książki The New Psychology of Love (Nowa psychologia miłości), „większość mężczyzn i kobiet zakochuje się w osobach o takim samym pochodzeniu etnicznym, społecznym, religijnym, edukacyjnym i ekonomicznym, o podobnej fizycznej atrakcyjności, porównywalnej inteligencji, zbliżonych postawach, oczekiwaniach, wartościach, zainteresowaniach oraz umiejętnościach społecznych i komunikacyjnych”*. Istnieją nawet dowody na to, że ludzie mają tendencję do wybierania partnerów o podobnej szerokości nosa i rozstawie oczu jak ich własne*. Jednym z efektów ubocznych tego wzorca jest tendencja do nieświadomego wybierania partnerów, którzy przynajmniej przez część życia mieszkali niedaleko nas. Badanie z lat pięćdziesiątych XX wieku wykazało, że pięćdziesiąt cztery procent par uzyskujących akty ślubu 24


1. Podejmowanie decyzji

w mieście Columbus w stanie Ohio, w chwili gdy zaczęły się spotykać, mieszkało w odległości najwyżej szesnastu przecznic, a trzydzieści siedem procent – zaledwie pięciu. Studenci najczęściej umawiają się z ludźmi mieszkającymi na tym samym piętrze lub w tym samym budynku akademika*. Bliskość rodzi zaufanie. Rob i Julia szybko odkryli, że mają z sobą wiele wspólnego. Na ścianach ich pokojów wisiały jednakowe plakaty Edwarda Hoppera. Odwiedzili pewien ośrodek narciarski w tym samym czasie i mieli podobne poglądy polityczne. Odkryli, że oboje uwielbiają Rzymskie wakacje, mają jednakowe zdanie na temat bohaterów Klubu winowajców i oboje niesłusznie zakładają, że rozprawianie o tym, jak bardzo podobają nam się krzesła Eames i dzieła Mondriana, stanowi przejaw wyrafinowania. Ponadto oboje mogli się wykazać wybitnym znawstwem, jeśli chodzi o tak prozaiczne rzeczy, jak hamburgery i mrożona herbata. Oboje wyolbrzymiali własną popularność, wspominając czasy szkoły średniej. Przesiadywali w tych samych barach i widzieli te same rockowe kapele podczas tych samych tras koncertowych. Przypominało to układanie zdumiewająco pasujących do siebie puzzli. Ludziom z reguły wydaje się, że ich życie jest bardziej niespotykane niż w rzeczywistości, więc wspólne doświadczenia wydały im się serią cudów. Zbiegi okoliczności nadały ich związkowi aurę spełnionego przeznaczenia. Nie zdając sobie z tego sprawy, wzajemnie oceniali także swoje zdolności intelektualne. Jak zauważa Geoffrey Miller w książce Umysł w zalotach, ludzie najczęściej wybierają małżonków o podobnej inteligencji, a najprostszy sposób, by ocenić czyjąś inteligencję, to zbadać słownictwo*. Ludzie z ilorazem inteligencji na poziomie osiemdziesięciu będą znali słowa takie jak „tworzywo”, „olbrzymi” i „zataić”, ale nie „sentencja”, „konsumpcja” i „komercja”. Ci ze współczynnikiem IQ na poziomie dziewięćdziesięciu będą znali trzy ostatnie, ale „desygnować”, „deliberować” czy „relewantny” już pewnie nie. Zatem ludzie, którzy dopiero się poznają, podświadomie porównują swoje słownictwo i dostosowują się do poziomu drugiej osoby. Kelner zatrzymał się przy ich stoliku i zamówili najpierw drinki, a później obiad. Podstawowym wyróżnikiem naszego życia jest to, że możemy wybrać, co zamówimy, ale nie możemy wybrać tego, co lubimy. Wyboru dokonuje podświadomość i tak się złożyło, że Rob uwielbiał cabernet, lecz nie lubił merlota. Niestety, Julia zamówiła kieliszek pierwszego wina, więc Rob musiał zamówić to drugie, żeby się wyróżnić. Jedzenie podczas obiadu było okropne, za to posiłek – wspaniały. 25


David Brooks | Projekt życie

Rob nigdy wcześniej nie gościł w tej restauracji, ale wybrał ją za radą ich wspólnego znajomego, który był bardzo pewny własnych wyborów. Okazało się, że jest to jedna z restauracji podających sałatki, których nie da się zjeść. Przewidując to, Julia wybrała przystawkę, którą łatwo było nabrać na widelec, i danie główne nie wymagające wybitnej biegłości w posługiwaniu się sztućcami. Rob zdecydował się na sałatkę, która zachęcająco wyglądała w menu i składała się z rozwichrzonych zielonych wąsów. Nie dało się ich zjeść bez rozsmarowania dresingu na długości siedmiu centymetrów po obu stronach ust. W przypływie nostalgii za monumentalną kuchnią lat dziewięćdziesiątych na danie główne zamówił trzywarstwowe monstrum złożone ze steku, ziemniaków i cebuli, przypominające Diabelską Wieżę z Bliskich spotkań trzeciego stopnia. Skosztowanie tej potrawy przypominało odrąbanie warstwy geologicznej z Mount Rushmore. Nie miało to jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ między Robem a Julią zaiskrzyło. Jedząc danie główne, Julia opowiedziała mu o swoim życiu – dzieciństwie, studenckich zainteresowaniach komunikacją, pracy specjalistki do spraw reklamy i związanych z nią frustracjach oraz wizji własnej firmy public relations opartej na marketingu wirusowym, którą zamierzała pewnego dnia otworzyć. Julia pochyliła się w stronę Roba, wyjaśniając mu, na czym polega jej życiowa misja. Popijała wodę i przeżuwała jedzenie z niewiarygodną szybkością, jak wiewiórka, żeby nie przerywać mówienia. Jej energia była zaraźliwa. „To może być coś wielkiego! – entuzjazmowała się. – To może wszystko zmienić!” Komunikacja emocjonalna zachodzi w dziewięćdziesięciu procentach niewerbalnie*. Gesty są podświadomym językiem, którego używamy nie tylko, żeby wyrazić nasze emocje, lecz także po to, by wcielić je w życie. Czyniąc gest, ludzie pomagają wytworzyć wewnętrzny stan. Rob i Julia oblizywali usta, pochylali się do przodu, posyłali sobie ukradkowe spojrzenia i wykonywali wszystkie pozostałe elementy podświadomej choreografii flirtujących z sobą ludzi. Nie zdając sobie z tego sprawy, Julia wykonała ruch głową, za pomocą którego kobiety okazują podniecenie – nieznacznie przechyliła ją na bok, eksponując szyję. Byłaby przerażona, gdyby mogła w tym momencie zobaczyć w lustrze siebie, rzekomo twardą jak skała. Wyglądała bowiem niczym wierna kopia Marilyn Monroe – potrząsająca włosami, poprawiająca fryzurę i prężąca biust. Julia nie zdawała sobie jeszcze sprawy, jak wielką przyjemność sprawiła jej rozmowa z Robem. Jednak kelner zauważył rumieńce na ich 26


1. Podejmowanie decyzji

twarzach i ucieszył się, ponieważ mężczyźni na pierwszej randce zostawiają najwyższe napiwki. Dopiero wiele dni później dotarło do nich znaczenie tego posiłku. Po upływie kilku dekad Julia nadal pamiętała najdrobniejsze szczegóły tamtego obiadu, nie tylko to, że jej przyszły mąż wyjadł z koszyczka całe pieczywo. Przez cały ten czas toczyła się między nimi rozmowa. Słowa stanowią siłę napędową zalotów. Pozostałe gatunki zwierząt zdobywają partnerów dzięki serii dynamicznych tańców. Ludzie używają w tym celu konwersacji. Jak zauważył Geoffrey Miller, większość dorosłych korzysta w codziennym życiu z około sześćdziesięciu tysięcy słów. Aby zbudować tak obszerny słownik, dzieci pomiędzy osiemnastym miesiącem a osiemnastym rokiem życia muszą się nauczyć od dziesięciu do dwudziestu słów dziennie. A jednak to zaledwie sto najczęściej używanych słów składa się na sześćdziesiąt procent wszystkich rozmów. Najpopularniejsze cztery tysiące słów tworzy dziewięćdziesiąt osiem procent konwersacji. Po co więc ludzie zawracają sobie głowę wyuczeniem się tych dodatkowych pięćdziesięciu sześciu tysięcy słów? Miller uważa, że ludzie uczą się ich po to, aby skuteczniej zaimponować potencjalnym partnerom i trafniej ich wybrać. Obliczył, że jeśli para rozmawia przez dwie godziny dziennie, wypowiadając przeciętnie trzy słowa na sekundę, i uprawia seks przez trzy miesiące przed poczęciem dziecka (co stanowiło normę na prehistorycznej sawannie), przed spłodzeniem potomka zamieni około miliona słów*. To mnóstwo słów, a więc i okazji do wzajemnego obrażenia się, znudzenia lub wyprowadzenia z równowagi. Wystarczająco dużo, by się pokłócić, pogodzić, dowiedzieć wszystkiego na swój temat i zmienić. Jeśli po całej tej gadaninie para nadal jest z sobą, istnieje spora szansa, że zostaną razem dostatecznie długo, by wychować dziecko. Rodzice Harolda wypowiedzieli dopiero pierwsze kilka tysięcy słów, które z biegiem czasu miały się zamienić w miliony, i układało się między nimi wspaniale. Jeśli wierzyć kulturowym stereotypom, kobiety są bardziej romantyczną z płci. W istocie jednak istnieje wiele dowodów na to, że mężczyźni szybciej się zakochują i bardziej wierzą w miłość do grobowej deski*. A zatem większość rozmów przeprowadzonych podczas tamtego pierwszego wieczoru i przez kilka kolejnych miesięcy służyła temu, by nakłonić Julię do opuszczenia gardy. Przyjaciele Roba nie rozpoznaliby go, gdyby go wówczas zobaczyli. Rozwodził się na temat swoich związków. Sprawiał wrażenie nieświadomego swoich fizycznych przymiotów, chociaż w innych okolicznościach 27


David Brooks | Projekt życie

potrafił się przez wiele minut dumnie przypatrywać własnym ramionom. Wszelkie ślady cynizmu zniknęły jak kamfora. Chociaż mężczyźni z reguły spędzają dwie trzecie czasu konwersacji na mówieniu o sobie, tym razem Rob rozmawiał o problemach Julii*. Jak wykazują badania Davida Bussa, życzliwość stanowi najbardziej pożądaną – zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety – cechę u partnera seksualnego*. Zaloty w dużej mierze składają się z przejawów sympatii, podczas których partnerzy starają się udowodnić, jacy to potrafią być troskliwi, co może potwierdzić każdy, kto widział parę na randce w otoczeniu dzieci czy psów. Rzecz jasna, podczas wybierania partnerów dochodzi także do innych, mniej szlachetnych kalkulacji. Podobnie jak giełdowi wyjadacze ludzie reagują w przewidywalny, choć nieświadomy sposób na wyceny społecznego rynku. Instynktownie szukają możliwie największego zwrotu własnej wartości rynkowej. Im bogatszy mężczyzna, tym młodszą będzie miał prawdopodobnie partnerkę. Im piękniejsza kobieta, tym bogatszy mężczyzna. Kobieca atrakcyjność pozwala niezwykle trafnie oszacować wysokość zarobków jej męża*. Mężczyźni mogą zrekompensować braki w jednej kategorii statusu nadwyżką w innej. Liczne badania dotyczące umawiania się w internecie pokazały, że niscy mężczyźni mogą odnosić takie same sukcesy na randkowym rynku jak wysocy, jeśli będą zarabiać więcej od nich. Günter Hitsch, Ali Hortaçsu i Dan Ariely obliczyli, że mężczyzna o wzroście metr sześćdziesiąt siedem poradzi sobie równie dobrze jak liczący metr osiemdziesiąt trzy, jeśli zarabia od niego rocznie sto siedemdziesiąt pięć tysięcy dolarów więcej. Afroamerykanin ma szansę na umówienie się z białą kobietą, jeśli zarabia sto pięćdziesiąt cztery tysiące dolarów rocznie więcej niż biały mężczyzna o podobnych przymiotach. (Kobiety są znacznie bardziej niechętne partnerom spoza swej grupy etnicznej niż mężczyźni)*. Rob i Julia nieświadomie dokonywali tego rodzaju kalkulacji – obliczali stosunek zarobków do wyglądu i kapitału społecznego. Wszystko wskazywało na to, że dobrali się idealnie.

Spacer

Ludzka kultura istnieje w dużej mierze po to, aby hamować naturalne pragnienia gatunku. Konieczność przystopowania, kiedy instynkty usiłują brać nad nami górę, rodzi napięcie towarzyszące zalotom. Na tym 28


1. Podejmowanie decyzji

etapie zarówno Rob, jak i Julia odczuwali przemożną chęć kontaktu i oboje byli przerażeni tym, że mogą palnąć coś nieprzemyślanego. Ludzie, którzy odnoszą sukces w zalotach, są w stanie uchwycić melodię i rytm związku. W procesie wzajemnego odczytywania sygnałów ich związki wypracują – lub nie – własną synchronizację i to właśnie w tym procesie powstaną reguły, które już zawsze będą rządziły ich zachowaniem we wzajemnych stosunkach. Jak zauważył francuski pisarz Stendhal, „największym szczęściem, jakie może dać miłość, jest pierwszy uścisk dłoni ukochanej kobiety”*. Rodzice Harolda byli już w tym momencie uwikłani w rodzaj werbalnej zależności, która przypominała nie tyle rozmowę, ile bieg z przeszkodami. Kiedy wstali od stołu, Rob chciał położyć dłoń na plecach Julii, by pokierować ją w stronę drzwi, lecz obawiał się, że może być niezadowolona z kryjącej się w tym geście poufałości. Julia w ciszy pożałowała zabrania torby używanej na co dzień, która rozmiarem przypominała minivan i była dostatecznie duża, aby pomieścić książki, telefony, pagery i przypuszczalnie także motorower. Rano bała się, że wzięcie niewielkiej torebki będzie sugerowało, iż wiąże z tym spotkaniem zbyt wielkie nadzieje, traktuje je jak randkę, i oto uczestniczyła w jednym z najważniejszych posiłków w swym życiu z niewłaściwą torebką! Ostatecznie Rob dotknął jej ręki, kiedy szli w stronę drzwi, a Julia odwzajemniła mu się pełnym ufności uśmiechem. Szli pasażem wzdłuż eleganckich sklepów z artykułami piśmienniczymi, nieświadomi tego, że właśnie odbywają spacer zakochanych – stykali się ciałami i uśmiechali szeroko do całego świata. Julia czuła się naprawdę dobrze w towarzystwie Roba. Przez cały posiłek przyglądał się jej uważnie. Nie z tą dziwną obsesją, z jaką Jimmy Stewart patrzył na Kim Novak w Zawrocie głowy, lecz z magnetyzmem, który ją urzekł. Z kolei Robert autentycznie się trząsł, odprowadzając Julię do samochodu. Jego serce waliło jak szalone, a oddech przyspieszył. Wydawało mu się, że podczas lunchu wykazał się ponadprzeciętnym dowcipem, zachęcony błyskiem w jej oku. Zalała go fala bliżej nie sprecyzowanych uczuć, których nie rozumiał. Zebrawszy się na odwagę, zapytał, czy mogliby się spotkać następnego dnia, na co, rzecz jasna, się zgodziła. Nie chciał tak po prostu potrząsnąć dłonią Julii, a pocałunek wydał mu się zbyt śmiały, wiec tylko ścisnął jej rękę i musnął jej policzek swoim. Kiedy Julia i Rob połowicznie się uścisnęli, w milczeniu wymienili swoje feromony. Obojgu obniżyło się stężenie kortyzolu. W tego rodzaju 29


David Brooks | Projekt życie

sytuacjach powonienie stanowi zadziwiająco potężny zmysł. Ludzie, którzy go tracą, doświadczają silniejszego pogorszenia samopoczucia emocjonalnego niż ludzie po utracie wzroku*. Dzieje się tak dlatego, że zapach stanowi niezwykle skuteczną metodę odczytywania emocji. Podczas eksperymentu przeprowadzonego w Monell Center uczeni poprosili kobiety i mężczyzn o przyklejenie pod pachą zwitków bandaża, a później obejrzenie horroru lub komedii. Następnie badani, zapewne skuszeni wysokim zarobkiem, wąchali owe zwitki. Jakimś sposobem udało im się stwierdzić, z trafnością wykluczającą przypadek, które kawałki bandaża pachniały śmiechem, a które – strachem*. Kobiety wypadły w tych testach znacznie lepiej niż mężczyźni. W późniejszym okresie związku Rob i Julia skosztują swojej śliny, gromadząc tym samym informacje genetyczne. Zgodnie ze słynnym badaniem przeprowadzonym przez Clausa Wedekinda z Uniwersytetu w Lozannie kobiety pociągają mężczyźni z możliwie różnym od ich własnego ludzkim antygenem leukocytarnym (HLA) zawartym w DNA*. Wzajemnie dopełniające się antygeny HLA wytwarzają podobno lepszy układ odpornościowy u potomstwa. Wsparci chemią oraz intuicją, Rob i Julia czuli, że był to jeden z najważniejszych wywiadów w ich życiu. Rzeczywiście, te dwie godziny miały się dla nich okazać niezwykle istotne, ponieważ decyzja o wyborze współmałżonka przesądza o szczęściu do grobowej deski. Tamtego wczesnego popołudnia oboje zabrali się do podejmowania tej decyzji. Posiłek był cudowny, lecz Rob i Julia dopiero co przeżyli rygorystyczny intelektualny test, przy którym egzaminy na studia wydają się dziecinnie łatwe. Każde z nich poświęciło sto dwadzieścia minut wykonaniu subtelnych społecznych zadań. Demonstrowali swoją inteligencję, uprzejmość, empatię, takt i wyczucie. Działali zgodnie ze scenariuszem pierwszej randki obowiązującym w ich kulturze. Każde z nich wydało tysiące wypośrodkowanych opinii. Ich emocjonalne reakcje były do tego stopnia wyważone, że żaden miernik nie zdołałby tego określić. Rozszyfrowywali niewerbalne gesty – uśmiech, spojrzenie, wspólny żart, wymowną ciszę. Przepuścili się wzajemnie przez serię badań i filtrów, bezustannie oceniając zachowanie swoje i partnera. Przesyłali coraz śmielsze zaproszenia do intymnej strefy swoich serc. Te zadania wydały im się proste wyłącznie dlatego, że cała historia ludzkości przygotowała ich na ten moment. W przeciwieństwie do, dajmy na to, kursu algebry, Rob i Julia nie potrzebowali specjalnego 30


1. Podejmowanie decyzji

kursu podejmowania społecznie wiążących decyzji. Tę mentalną pracę wykonali w większości podświadomie, pozornie bez wysiłku i w sposób naturalny. Do tej pory nie mogli wyrazić swoich wniosków, ponieważ ich odczucia nie przełożyły się na żadną uświadomioną wiadomość. Jednak decyzja o tym, żeby się zakochać, już w nich kiełkowała. Nie mieli wrażenia, że dokonują wyboru. To raczej oni zostali wybrani. Pragnienie drugiej osoby zostało ukształtowane. Dopiero po jakimś czasie oboje uświadomią sobie łączące ich silne zaangażowanie. Serce, jak zauważył Blaise Pascal, ma powody, o których rozsądek nic nie wie. Tak wygląda podejmowanie decyzji. W ten sposób dowiadujemy się, czego pragniemy – nie tylko w kwestii małżeństwa, lecz także wielu innych ważnych elementów życia. Wybór osoby, którą pokochamy, w niczym nie różni się od innych decyzji. Nie jest romantycznym antraktem pośród normalnego życia. Wprost przeciwnie, wybór ukochanej osoby jest bardziej głęboki niż decyzje, które podejmujemy na co dzień, począwszy od tego, co zamówić w restauracji, a na wyborze kariery skończywszy. Podejmowanie decyzji jest z natury czymś niezwykle emocjonalnym.

Rola miłości

Rewolucja w rozumieniu samych siebie ma swój początek w najdziwniejszych źródłach. Jedno z przełomowych odkryć, które pomogło nam pojąć wzajemną zależność pomiędzy emocjami a podejmowaniem decyzji, zaczęło się od człowieka nazwiskiem Elliot. Jego historia stała się jedną z najsłynniejszych na świecie w dziedzinie badań mózgu. W wyniku nowotworu Elliot doznał uszkodzenia płata czołowego. Był człowiekiem inteligentnym, światłym i dyplomatycznym i wykształcił w sobie intrygująco cierpkie spojrzenie na świat. Jednak po operacji zaczął mieć problemy z codziennym życiem. Ignorował najistotniejsze elementy różnych czynności i pozwalał, by błahostki rozpraszały jego uwagę. W pracy zasiadał do archiwizowania raportów, lecz ostatecznie spędzał długie godziny na ich lekturze. Potrafił poświęcić cały dzień na opracowanie systemu archiwizacji dokumentów. Godzinami wybierał miejsce, w którym zje lunch, i nadal nie mógł się zdecydować. Dokonał idiotycznych inwestycji, które pozbawiły go oszczędności całego życia. Rozwiódł się z żoną, poślubił kobietę, której 31


David Brooks | Projekt życie

jego rodzina nie akceptowała, i wkrótce wziął kolejny rozwód. Krótko mówiąc, nie był w stanie podejmować rozsądnych decyzji. Elliot umówił się na spotkanie z naukowcem Antóniem Damásiem, który przeprowadził na nim serię testów. Wykazały one, że Elliot posiadał ponadprzeciętny iloraz inteligencji. Cechowała go doskonała pamięć do liczb i wzorów geometrycznych oraz wybitna umiejętność dokonywania szacunków na podstawie niekompletnych informacji. Jednak w ciągu długich godzin, jakie z sobą spędzili, Damásio zauważył, że Elliot nie okazuje żadnych emocji. Bez śladu smutku potrafił opowiedzieć o przeżytej tragedii. Damásio pokazał Elliotowi krwawe, wstrząsające zdjęcia trzęsień ziemi, pożarów, wypadków i powodzi. Badany rozumiał, w jaki sposób powinien na nie emocjonalnie zareagować, ale po prostu nic nie czuł. Damásio zaczął dociekać, czy ograniczona emocjonalność Elliota odegrała rolę przy podejmowaniu błędnych decyzji. Seria dalszych testów wykazała, że podczas dokonywania wyboru Elliot potrafił wyobrazić sobie różne możliwości. Posiadał zdolność rozumienia konfliktu między dwoma moralnymi imperatywami. Krótko mówiąc, potrafił się przygotować do wyboru spośród szerokiego spektrum możliwości. Nie był go jednak w stanie dokonać. Nie potrafił przypisać wartości konkretnym możliwościom. Jak to ujął Damásio, „jego krajobraz podejmowania decyzji był beznadziejnie płaski”*. Kolejny obiekt badań Damásia w zdumiewający sposób zilustrował ten sam fenomen. Mężczyzna w średnim wieku, który w wyniku operacji mózgu doznał niemal całkowitej utraty funkcji emocjonalnych, kończył sesję w jego gabinecie. Damásio zasugerował dwa terminy kolejnego spotkania. Mężczyzna wyciągnął kalendarz, po czym zaczął wymieniać wady i zalety każdej daty. Perorował w ten sposób przez dobre pół godziny, piętrząc możliwe przeszkody, potencjalne warunki pogodowe oraz swoje pozostałe zobowiązania. „Musiałem się wykazać ogromną dyscypliną, by wysłuchać tego wszystkiego, zamiast uderzyć pięścią w stół i kazać mu przestać” – napisał Damásio. A jednak ani on, ani jego koledzy niczego takiego nie zrobili. W końcu Damásio przerwał tę tyradę i po prostu zapisał mężczyznę na jeden z terminów. Badany bez chwili wahania powiedział: „W porządku”, i wyszedł z gabinetu*. „To zachowanie stanowi dobry przykład ograniczeń czystego rozumu” – napisał Damásio w swojej książce Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg*. Oto przykład tego, w jaki sposób brak emocji 32


1. Podejmowanie decyzji

prowadzi do samoniszczącego i niebezpiecznego zachowania. Ludzie, którym brakuje emocji, nie wiodą dobrze zaplanowanego i logicznego życia, przepełnionego chłodnym racjonalizmem. Wiodą życie idiotyczne. W ekstremalnych przypadkach stają się socjopatami, których nie wzrusza barbarzyństwo, niezdolnymi do współodczuwania cudzego cierpienia. Z pomocą tych i innych doświadczeń Damásio wysnuł teorię, którą nazwał „hipotezą markerów somatycznych”, dotyczącą roli emocji w ludzkim poznaniu. Niektóre elementy tej teorii są wątpliwe – uczeni mają różne opinie na temat zależności między mózgiem a ciałem – lecz jej kluczowym założeniem jest to, że emocje określają wartość różnych rzeczy i nieświadomie kierują nami, gdy zmierzamy przez życie, odciągając nas od tego, co może nam przysporzyć cierpienia, i popychając tam, gdzie prawdopodobnie zaznamy spełnienia. „Markery somatyczne nie myślą za nas. Pomagają nam w rozważaniach, wyróżniając niektóre możliwości (jako groźne lub pożądane) i gwałtownie wykluczając je z dalszych rozmyślań. Można je postrzegać jako system automatycznej klasyfikacji przewidywań, który – czy tego chcemy, czy nie – ocenia diametralnie różne scenariusze; urządzenie kształtujące nasze nastawienie do różnych spraw”*. Każdego dnia bombardują nas miliony bodźców – brzęcząca, wibrująca mieszanina dźwięków, obrazów, zapachów i ruchów. A jednak pośród tego pirotechnicznego chaosu różne części naszych mózgów i ciał współdziałają z sobą, tworząc Emocjonalny System Pozycjonowania (ESP). Podobnie jak Globalny System Pozycjonowania, z którego być może korzystacie, ESP wyczuwa naszą obecną sytuację i porównuje ją z potężną bazą zgromadzonych wcześniej informacji. Wysnuwa pewne opinie na temat tego, czy obrany przez nas kurs przyniesie dobre, czy złe rezultaty, a następnie przypisuje każdej z osób, miejsc lub okoliczności emocję (strach lub podekscytowanie, podziw lub odrazę) wraz z sugerowaną reakcją (uśmiech lub brak uśmiechu, zbliżenie lub ucieczkę), które pomagają nam się poruszać w codziennym życiu. Załóżmy, że ktoś wyciąga rękę nad stolikiem w restauracji i dotyka twojej dłoni. Umysł natychmiast wyszukuje w banku pamięci podobne sytuacje. Może to być scena z Casablanki, kiedy Humphrey Bogart dotknął dłoni Ingrid Bergman, lub wspomnienie randki w szkole średniej, sprzed wielu lat. Bądź też odległe wspomnienie mamy sięgającej nad stolikiem i trzymającej cię za rękę podczas wizyty w McDonaldzie. Umysł porządkuje i koduje. Ciało odpowiada. Serce przyspiesza. Stężenie adrenaliny się zwiększa. Usta rozciągają się w uśmiechu. Ciało 33


David Brooks | Projekt życie

i umysł wysyłają wzajemne sygnały pod postacią szybkich, zadziwiających pętli. Umysł nie jest odłączony od ciała – na tym polegał błąd Kartezjusza. Sfera fizyczna i umysłowa są z sobą połączone skomplikowanymi sieciami reakcji i kontrreakcji, w wyniku których pojawia się wartość emocjonalna. Dotyk dłoni niesie już z sobą znaczenie – jest czymś dobrym i przyjemnym. Chwilę później tworzą się kolejne pętle. Jest to wyższy rodzaj sprzężenia zwrotnego pomiędzy ewolucyjnie starszymi partiami mózgu a tymi nowszymi, bardziej współczesnymi, takimi jak kora przedczołowa. Przepływ tej porcji informacji jest wolniejszy, lecz bardziej wyrafinowany. Może się posłużyć reakcjami pierwszego systemu i dopracować je. („Ręka, która mnie teraz dotyka, nie przypomina dłoni mojej matki, lecz dłonie osób, z którymi chciałabym uprawiać seks”). Lub też wysłać nam ostrzeżenie, prowadzące do przemyślanego umiaru. („Jestem teraz taka szczęśliwa, że najchętniej uniosłabym tę dłoń i zaczęła ją całować, ale pamiętam, że inni ludzie byli przerażeni, kiedy zachowałam się w ten sposób”). Nawet ten etap rozgrywa się w dużej mierze bez udziału naszej świadomości, twierdzi Joseph LeDoux, kolejny wybitny badacz tej dziedziny*. Poczuliśmy dotyk dłoni i odpowiednio go sklasyfikowaliśmy. Nasze ciała zareagowały, plany zostały uknute, reakcje przygotowane, a wszystkie te złożone czynności odbyły się w mgnieniu oka pod powierzchnią naszej świadomości. Ten proces ma miejsce nie tylko podczas randki, kiedy ktoś dotyka naszej dłoni. Odbywa się także w supermarkecie, kiedy przeczesujemy wzrokiem półki z płatkami śniadaniowymi. A także na targach pracy, gdy rozważamy różne możliwości rozwoju kariery. Emocjonalny System Pozycjonowania nadaje emocjonalną wartość każdej możliwości. Wreszcie, na zakończenie tego skomplikowanego procesu, do naszej świadomości dociera pragnienie – chęć sięgnięcia po określone płatki czy zawalczenia o dane stanowisko lub też uściśnięcia konkretnej dłoni, dotknięcia tej właśnie osoby czy spędzenia z nią reszty życia. Emocje wypływają głęboko z naszego wnętrza. Impuls nie musi być genialny – emocje czasami zwodzą nas na manowce, a kiedy indziej mądrze nami kierują. Nie można ich kontrolować, co najwyżej zlekceważyć, lecz one i tak nas popychają w określonych kierunkach. Jak napisał LeDoux: „Stany umysłu i reakcje cielesne stanowią fundament emocji, zaś uświadomione uczucia to tylko ozdobnik, rodzaj lukru na emocjonalnym torcie”.

34


1. Podejmowanie decyzji

Implikacje

Takie rozumienie procesu podejmowania decyzji prowadzi nas do niezwykle istotnych prawd. Umysł i emocje nie są rozdzielne i przeciwstawne. Umysł jest ściśle związany z emocjami i od nich zależny. Emocje nadają wartość różnym rzeczom, a umysł może dokonać wyboru wyłącznie na podstawie ich ocen. Ludzki umysł potrafi być pragmatyczny, ponieważ w głębi jest romantyczny. Ponadto umysł czy jaźń nie są niczym prostym. W umyśle dokonuje się niewiarygodnie wiele skomplikowanych i zachodzących jednocześnie procesów. Nie istnieje kapitan, który siedzi w kokpicie i podejmuje decyzje. Ani teatr kartezjański – miejsce, gdzie gromadzi się wszystkie procesy i możliwości, by następnie je poszeregować i zaplanować dalsze działanie. Zamiast tego, jak stwierdził laureat Nagrody Nobla Gerald Edelman, mózg przypomina ekosystem, fantastycznie złożoną skojarzeniową sieć przebłysków, wzorców, reakcji i doznań komunikujących się z różnymi częściami mózgu, odpowiadających na nie i współzawodniczących z sobą o częściową kontrolę nad ciałem*. I wreszcie, jako gatunek ludzki zajmujemy się przede wszystkim wędrówką, a nie podejmowaniem decyzji. W minionym stuleciu ludzie mieli tendencję, by postrzegać podejmowanie decyzji jako punkt w czasie. Gromadzimy fakty, okoliczności i dowody, a później dokonujemy wyboru. W istocie jednak trafniej byłoby powiedzieć, że jesteśmy pielgrzymami pośród społecznego krajobrazu. Wędrujemy przez środowiska ludzi i możliwości. Podczas tej wędrówki umysł dokonuje niemal nieskończonej liczby ocen, dzięki którym stawiamy sobie cele, ambicje, marzymy, pragniemy i obmyślamy sposoby załatwiania różnych spraw. Kluczem do właściwie przeżytego życia jest wytrenowanie emocji w taki sposób, by wysyłały nam właściwe sygnały, i wykształcenie w sobie wrażliwości na ich subtelne podpowiedzi. Rob i Julia nie byli najlepiej wykształconymi ani też najbardziej wyjątkowymi ludźmi na świecie, ale potrafili kochać. Kiedy tak siedzieli w restauracji, poświęcając sobie nawzajem coraz więcej uwagi, emocje gwałtownie zalały ich strumieniem wskazówek i uformowały wiele drobnych decyzji, tym samym stopniowo sprowadzając ich życie na nowe tory. „Proces przetwarzania informacji jest w całości emocjonalny – zauważa Kenneth Dodge – ponieważ emocje są energią, która napędza, 35


David Brooks | Projekt życie

organizuje, wzmacnia lub osłabia aktywność poznawczą, stanowiąc tym samym doświadczenie i wyraz owej aktywności”*. Rob i Julia nadali sobie wartość. Poczuli, jak ogarnia ich potężny, zachwycający prąd i unosi w miejsce, dokąd oboje szaleńczo pragnęli dotrzeć. Nie był to rodzaj szczegółowej analizy, którą przeprowadził drzemiący w Julii przemądrzalec, gdy po raz pierwszy ujrzała Roba, lecz potężny, holistyczny szacunek sporządzony według całkowicie odmiennego zbioru norm. Dopiero później Julia miała się zakochać i wymyślić powody swojego zauroczenia. Tamtego dnia ona i Rob wkroczyli na ścieżkę, która miała się okazać najbardziej opłacalną w ich życiu.


Tajemnica

Oto najszczęśliwsza historia, jaką kiedykolwiek czytaliście. Opowiada o dwojgu ludziach, którzy wiedli cudownie satysfakcjonujące życie.

SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA ukryta w emocjach

David Brooks

Projekt ŻYCIE

Cena detal. 34,90 zł

Brooks_Projekt zycie_okl_bez tla.indd 1

David Brooks

Projekt Nr 1 na liście bestsellerów „New York Timesa”

ŻYCIE David Brooks

2012-06-06 08:55:42


Projekt życie