Page 1

Najbardziej strzeżone tajemnice Watykanu Jakie sekrety skrywał grób świętego Piotra? Dlaczego papież jest uznawany za nieomylnego? Jak działa watykański wywiad? Czy papież Jan XXIII uratował świat przed nuklearną katastrofą? Pedofilia w Kościele: prawda i mity. Po wielkim sukcesie Tajemnic Watykanu Bernard Lecomte dostarcza czytelnikom kolejną porcję zaskakujących i nieznanych opowieści o miejscu, które jest przedmiotem domysłów i teorii. Autor wprowadza nas za Spiżową Bramę i  pozwala odkrywać współczesne tajemnice Watykanu  – fascynującego i ukrytego przed światem. Bernard Lecomte – francuski dziennikarz i pisarz, jeden z  najlepszych znawców Watykanu, zwany często „papieżologiem”. Poza Tajemnicami Watykanu ma w swoim dorobku m.in. biografię Jana Pawła II pt. Pasterz.

Cena detal. 39,90 zł


Wydawnictwo Znak | Krak贸w 2013


1 Grób świętego Piotra Szalone ryzyko archeologa o imieniu Pius XII


Ty jesteś Piotr [czyli Opoka], i na tej opoce zbuduję Kościół mój. Mt 16, 18

Rzym, 10 lutego 1939 roku. W nocy umarł nagle papież Pius XI. Kardynałem kamerlingiem odpowiedzialnym za organizację pogrzebu jest Eugenio Pacelli, sekretarz stanu zmarłego biskupa Rzymu. To on otwiera testament. Pius XI poprosił, by pochowano go przy południowej ścianie Starych Grot (Grotte Vecchie), obok mogiły Piusa X, tuż przy konfesji Świętego Piotra – owej podziemnej wnęki, którą wieńczą majestatyczne kolumny Berniniego o skręconych trzonach, dokładnie nad domniemanym grobem Apostoła. Sąsiedztwo Szymona Piotra to pożądana łaska także w okolicznościach śmierci, a nawet po niej: czyż Piotra nie uważa się za pierwszego biskupa Rzymu, pierwszego „papieża” w dziejach Kościoła? Tego samego dnia kamerling zleca przygotowanie papieskiego nagrobka. Arcykapłan bazyliki informuje go jednak, że przestrzeń wybrana przez zmarłego jest zbyt wąska. Pacelli każe ją poszerzyć poprzez obniżenie poziomu posadzki i eksplorację przestrzeni za ścianą w głębi. Watykańscy fachowcy – sampietrini – zabierają się do pracy. Czekają ich dwie niespodzianki. Najpierw dwadzieścia centymetrów pod podłogą ich oczom ukazują się resztki posadzki pierwszej bazyliki, zbudowanej przez cesarza Konstantyna w IV wieku. Przede wszystkim jednak za ścianą odkrywają szczeliny prowadzące do tajemniczego pomieszczenia pełnego gruzu…

13


Nowe tajemnice Watykanu

Trzy założenia Piusa XII Rzym, 28 czerwca 1939 roku. Tak jak się spodziewano, w marcu na zwierzchnika Kościoła został wybrany kardynał Pacelli, który przyjął imię Pius XII. Nowy papież przygotowuje się do tradycyjnej uroczystości świętych Piotra i Pawła. Prace związane z początkiem pontyfikatu, ponowny rozruch spraw Kościoła, a nade wszystko intensywna aktywność dyplomatyczna Stolicy Świętej w obliczu zbliżającego się światowego konfliktu sprawiły, że zapomniano o intrygujących odkryciach, jakich przed czterema miesiącami w podziemiach bazyliki dokonali sampietrini. Był jednak pewien człowiek, który bynajmniej nie przestał o nich myśleć: sam papież. Tuż przed ceremonią Ojciec Święty każe się prowadzić do grot, by zobaczyć miejsce, w którym spoczywa jego poprzednik, a także prace wykonane w celu złożenia trumny. Następnie, znalazłszy się pod kopułą Świętego Piotra, długo modli się na poświęconej płycie konfesji. To tutaj w modlitewnym uniesieniu podejmuje sensacyjną decyzję, która dojrzewała w nim od dłuższego czasu: w miejscu pochówku Piusa XI zostaną przeprowadzone wykopaliska, by sprawdzić, czy po niemal dwóch tysiącach lat od śmierci świętego Piotra nie uda się odnaleźć grobu i – dlaczego by nie? – relikwii pierwszego zwierzchnika Kościoła. Pius XII wzywa więc kardynała Respighiego, sekretarza Papieskiej Komisji do spraw Archeologii Sakralnej, i oficjalnie poleca mu poszerzenie eksploracji podziemi bazyliki. Swojemu przyjacielowi kardynałowi Kaasowi, który jest sekretarzem „Fabryki świętego Piotra”, instytucji odpowiadającej za utrzymanie bazyliki, powierza moralną pieczę nad przyszłymi wykopaliskami. Zobowiązuje swoich rozmówców do zastosowania najnowocześniejszych technologii i  zaręcza, że nie będzie szczędził grosza na potrzebny sprzęt. Prosi ich też, by przestrzegali najważniejszego zalecenia: a b s o l u t n e j tajemnicy. Dlaczego obwarowywać pieczęcią tajności prace archeologiczne, które dziś wydają się raczej zasadne? Ponieważ Pius XII poczynił tamtego dnia potrójne założenie, które było niezwykle ryzykowne i mogło wywołać wiele negatywnych, a nawet katastrofalnych reakcji. Jak miał powiedzieć później, nie podjąłby tej decyzji, gdyby podczas modlitwy 14


15

Grób świętego Piotra

nie poczuł się do niej skłoniony przez Boską siłę, której nie mógł się przeciwstawić. Sam tylko ludzki rozum to za mało, by poważyć się na taką zuchwałość. Pierwsze założenie papieża jest natury naukowej. Podziemia Bazyliki Świętego Piotra to wielka składnica pomników, architektury i historii. Nawet najlepsi, światowej klasy specjaliści mieli niewielkie szanse, by się połapać w tym rumowisku mauzoleów, urn pogrzebowych i grobowców, często zresztą splądrowanych. Jak można przyjmować, że nagrobek Apostoła mógł przetrwać cało dwa tysiące lat perypetii, niejednokrotnie mrocznych i krwawych, zwłaszcza jeśli pomyślimy o pierwszych wiekach po jego śmierci. Drugie założenie papieża jest natury architektonicznej: drążenie podziemi bazyliki może spowodować szkody nie do naprawienia i naruszyć same fundamenty budowli. Powstanie osuwisk i szczelin, do których przedostałaby się woda, mogłoby za sobą pociągnąć ogromne straty, łącznie z zawaleniem się największego na świecie kościoła, który od pięciu wieków uważany jest za arcydzieło sztuki chrześcijańskiej. W najlepszym razie opracowanie niezbędnych środków ostrożności w zakresie technologii będzie wymagało wielu lat i astronomicznych pieniędzy. I wreszcie Pius XII podejmuje ryzyko natury religijnej: może wstrząsnąć panującym przekonaniem, wedle którego bazylika, symbol apostolskiego prymatu, została zbudowana na grobie świętego Piotra. Przyznałby wówczas rację protestantom, którzy za Lutrem (dał on wyraz swoim poglądom zwłaszcza w  rozprawie Przeciwko papiestwu w Rzymie przez diabła założonemu) zawsze zaprzeczali, jakoby ciało Piotra rzeczywiście spoczywało w Rzymie. Protestanci zaś niewątpliwie zakwestionowaliby formalny prymat zwierzchnictwa rzymskiego nad patriarchatami Antiochii, Aleksandrii, Nicei i Konstantynopola. Nawet wśród katolików – zwłaszcza we Francji czy w Niemczech – autorytet papieża uległby gwałtownemu osłabieniu. Każda diecezja – podobnie jak stało się to w VII wieku w Rawennie – mogłaby się przeciwstawić zwierzchnictwu Rzymu! Wszystko zatem musi się odbyć w jak największej tajemnicy. Nie jest to łatwe w wypadku bazyliki odwiedzanej każdego dnia przez tysiące pielgrzymów. Co więcej, trwa wojna. Ale taki właśnie jest warunek, jakim papież obwarował ową niesłychaną podróż w głąb historii Kościoła.


Nowe tajemnice Watykanu

Od Nerona do Konstantyna Rzym, jesień 64 roku. Na początku panowania Nerona obszar Watykanu to niezdrowa okolica – jak pisze Pliniusz Starszy, „opanowana przez komary i węże” – którą porastają ogrody należące do państwa, to znaczy do cesarza. Teren ten znajduje się poza granicami miasta, między wzgórzem Janikulum a brzegiem Tybru, gdzie za kilkadziesiąt lat zostanie wzniesione mauzoleum Hadriana – późniejszy Zamek Świętego Anioła. Na tym terenie, w odległości niespełna kilometra od miasta, Kaligula wzniósł cyrk. Egipski obelisk, który zdobił cyrk, został w połowie XVII wieku przeniesiony na plac Świętego Piotra. Dwa tysiące lat od powstania cyrku jego fundamenty znaleziono pod południową częścią dzisiejszej bazyliki. Po pożarze Rzymu w 64 roku Neron otworzył tę przestrzeń dla pogorzelców, którzy wkrótce pobudowali tu prowizoryczne siedziby. Bardzo szybko jednak cesarz oskarżył chrześcijan o podpalenie miasta i wzmógł przeciw nim prześladowania. Piotr – głowa oskarżanej społeczności – stał się symboliczną ofiarą tych prześladowań. Po zatrzymaniu został publicznie stracony w cyrku watykańskim, jako że leżący na południe od Awentynu Circus Maximus nie nadawał się do użytku. Z apokryficznego tekstu wiadomo, że Piotr na własne życzenie – chcąc wyrazić pokorę wobec Chrystusa – został ukrzyżowany głową w dół. Ponieważ zgodnie z rzymskim prawem zwłoki Piotra powinny zostać pochowane w  pobliżu miejsca męczeństwa, z  historycznego punktu widzenia jest prawdopodobne, iż uczniowie Apostoła przetransportowali ciało do nekropolii, która leżała przy podrzędnej drodze biegnącej zboczem pagórka po drugiej stronie cyrku. W obliczu plątaniny dróg i traktów prowadzących ze stolicy cesarstwa w kierunku północnym historycy spierają się jeszcze, czy chodzi o Via Cornelia (prawdopodobna hipoteza), o Via Aurelia czy też o Via Triumphalis. Relikwiarz męczennika miał sporządzić drugi następca Piotra, papież Anaklet (76–88), umieszczając kilka jego kości w pojemniku wykonanym z wypalanej gliny lub wydrążonym w kamieniu. Jednak w tamtym okresie chrześcijanie stanowią mniejszość, czasem prześladowaną 16


17

Grób świętego Piotra

przez cesarską władzę: nie pora na wystawne ceremonie ani ostentacyjne pomniki. Źródła historyczne są równie skąpe w odniesieniu do grobu apostoła Pawła, ściętego w miejscu zwanym Aqua Salviae przy drodze do Ostii. W czasach papieża Zefiryna (199–217) pewien kapłan imieniem Gajus potwierdził, że „trofea” założycieli Kościoła rzymskiego – Piotra i Pawła – znajdują się w Watykanie oraz przy drodze wiodącej do Ostii. Nie sprecyzował jednak, czy określenie „trofea” odnosi się do „świętych szczątków” obu mężów, czy też chodzi jedynie o pomniki wystawione na ich pamiątkę; gdyby prawdziwa była druga hipoteza, efektem wykopalisk Piusa XII mogło być odkrycie tylko steli, pomnika lub po prostu kamienia nagrobnego… Zdaniem najbardziej wiarygodnych specjalistów w trakcie prześladowania chrześcijan w 258 roku szczątki Piotra i Pawła zabrano i ukryto w katakumbach przy Via Appia. Kiedy do miasta powrócił pokój, relikwie obu męczenników zostały przeniesione we właściwe dla każdego z nich miejsce kultu: relikwie Pawła do groty przy drodze do Ostii, natomiast relikwie Piotra do nekropolii na Wzgórzu Watykańskim. Właśnie w tym ostatnim miejscu cesarz Konstantyn, po uznaniu chrześcijaństwa za religię „legalną” w 313 roku, postanowił wybudować bazylikę poświęconą pamięci pierwszego biskupa Rzymu. Aby wznieść tę monumentalną budowlę, Konstantyn nie wahał się poświęcić dużej części dawnego pogańskiego cmentarza, który stał się miejscem pochówku pierwszych uczniów Piotra. Dwudziestowieczni archeolodzy bez większego trudu zorientowali się w nagromadzeniu murków, oznakowanych cegieł, dachówek, skorup urn na prochy, odłamków dzbanów, monet i oczywiście rozmaitych kości. Jako że miejsce znajduje się „poza murami”, to znaczy na zewnątrz umocnień wzniesionych niedługo wcześniej przez cesarza Aureliana w celu obrony miasta, zbudowana przez Konstantyna bazylika narażona była na wszelkiego rodzaju inwazje: Wizygotów pod wodzą Alaryka (410), Wandalów pod wodzą Genzeryka (455), Ostrogotów pod wodzą Witygesa (537), a później Totili (550)… Możemy sobie wyobrazić, jaki los przy każdym najeździe i  oblężeniu spotykał budowle wzniesione „poza murami”, wydane na łup wszystkich wędrownych wojowników poszukujących łatwych celów.


Nowe tajemnice Watykanu

Tylko nieliczne bogactwa – marmury, brązy, złote lub srebrne kielichy, biżuteria, mozaiki – nie zostały rozgrabione. Ale czy barbarzyńscy wojacy plądrowali albo niszczyli także kości, groby i inne relikwie, które nie miały wartości handlowej? Trudno powiedzieć. Dopiero po kolejnej niszczycielskiej inwazji Saracenów w 846 roku papież Leon IV kazał wreszcie wznieść masywne fortyfikacje Città Leonina. Była to pierwsza próba zabezpieczenia Bazyliki Świętego Piotra – oraz świętego grobu, jaki się w niej znajduje – przed niszczycielskimi wstrząsami historii. Od tej pory nikt już nie mógł tknąć grobu Apostoła. Kiedy papież Juliusz II w 1513 roku zarządził budowę nowej bazyliki na ruinach pierwszej, zakazał architektowi Bramantemu przenoszenia jakiegokolwiek elementu konfesji. Oczywiście zależało mu, by się nie zawaliła, ale prawdopodobnie chciał również uniknąć niemiłej niespodzianki na wypadek, gdyby niczego w niej nie znaleziono. Kto jedenaście wieków od wzniesienia bazyliki przez Konstantyna mógł sobie wyobrażać, jakie nieodwracalne straty poniosły w pierwszych wiekach chrześcijaństwa szczątki pierwszej głowy Kościoła? Lepiej było utrwalić panujące przekonania niż obalić mit.

Roztropność i… amatorstwo Wykopaliska zaczęły się jesienią 1939 roku. Miały potrwać dziesięć lat. Piusowi XII zależało, by w prace prowadzone pod opieką kardynała Ludwiga Kaasa zaangażowana była niewielka grupa renomowanych uczonych, raczej młodych i wybranych z największą troską: jezuici Antonio Ferrua (40 lat) i Engelbert Kirschbaum (39 lat), profesorowie Enrico Josi (54 lata) i Bruno Apollonj-Ghetti (36 lat) z Papieskiego Instytutu Archeologii Chrześcijańskiej. Towarzyszyło im kilku sampietrini szczególnie oddanych sprawie, wśród nich Giovanni Segoni i Oliviero Zinobile. Jak można się domyślać, światowy konflikt nie sprzyjał postępom prac. Nie sprzyjała im jednak również kuratela kardynała Kaasa. 18


19

Grób świętego Piotra

Ten kierujący dawniej polityką niemiecką powiernik kardynała Pacellego, któremu nadal doradzał, był w zakresie archeologii oświeconym amatorem bez żadnego wykształcenia. Stosunki między przejawiającym tendencje do mistycyzmu starym prałatem a  czterema naukowcami  – zawodowymi badaczami  – dość szybko stały się napięte. Kaas dopuścił bowiem do kilku przykrych zaniedbań metodycznych, zaczynając od tego, że zapomniał o  prowadzeniu dziennika wykopalisk, który wiele lat później mógłby być niezwykle przydatny. Zespół badaczy zastanawiał się najpierw nad tym, w jaki sposób prowadzić wykopaliska i oczyszczanie grot oraz całych pomieszczeń tak, by nie zagrażało to samej bazylice. Już w listopadzie 1822 roku Pius VII był pełen obaw, gdy zlecał badanie posadzki budowli, zamierzając ustawić przed konfesją ciężki marmurowy posąg przedstawiający papieża Piusa VI. Architekt Jego Świątobliwości Giuseppe Valadier wyraził zastrzeżenia co do podstaw wielkiego baldachimu nad konfesją oraz filarów podtrzymujących kopułę bazyliki. Pius XII znał tę historię i wiedział, że w przypadku bazyliki należy zachować wielką roztropność. W dodatku w tym samym roku 1939 sampietrini bez żadnego związku ze sprawą Grot odkryli niebezpieczne pęknięcia w podstawie bębna kopuły Świętego Piotra. Niektóre mozaiki się rozchodziły, odpadło już także kilka kawałków kamienia. Architekt Pietro Galeazzi, brat osobistego papieskiego lekarza, miał się zająć wymianą spróchniałych belek konstrukcyjnych bębna na solidną stalową obudowę. A zatem  – roztropnie! W  podziemiach bazyliki z  zachowaniem najwyższej ostrożności przeprowadzono odwierty, wydrążono tunele w bardzo grubych starych murach, wydobyto tony ziemi i gruzu. Aby nie dopuścić do zalania, zainstalowano pompy, które pracowały dzień i noc przez długie miesiące. Wzmocniono także niektóre ściany i dzieła sztuki znajdujące się w pobliżu. Czy zwiedzający bazylikę mogli się domyślać, co się dzieje za wielkimi płachtami i ogrodzeniami oddzielającymi ich od placu budowy?


Nowe tajemnice Watykanu

Bezcenne odkrycia Od końca 1940 roku prace wykopaliskowe skupiły się na przestrzeni pod konfesją Świętego Piotra, na środku nawy głównej, ponieważ to tam – nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości – od zawsze czczono Apostoła. Owe niezwykłe poszukiwania doprowadziły do bezcennych odkryć archeologicznych. Po pierwsze, pozwoliły na odtworzenie historii tego miejsca od czasów, gdy były tu ogrody Nerona, oraz na wydobycie wspaniałego ciągu nagrobków i mauzoleów – dwudziestu na długości czterystu metrów – pochodzących z okresu pierwszego cmentarza watykańskiego, tego samego, na którym miało zostać pogrzebane ciało świętego Piotra. Co zaś najistotniejsze, dzięki wykopaliskom dowiedziano się wszystkiego na temat bazyliki, którą około 324 roku wzniósł Konstantyn i która sama w sobie była imponującym osiągnięciem architektonicznym. Usadowieni na zboczach pierwszych watykańskich pagórków budowniczowie musieli wziąć pod uwagę gliniaste podłoże, spływającą wodę, nierówną rzeźbę terenu. Przy jedenastometrowej różnicy wysokości między północnym a południowym krańcem bazyliki konieczne były głębokie fundamenty i szczególnie grube mury oporowe. Trzeba było jakiejś naprawdę nieodpartej lub świętej – jak grób świętego Piotra – przyczyny, aby zdecydować się na budowę bazyliki na takim źle chronionym uboczu i tak nierównym podłożu. Właśnie owo nachylenie terenu tłumaczy duże jamy, nie wszystkie zasypane, odkryte między podłogą pierwszej bazyliki a sklepieniem, na którym wspiera się podłoga dzisiejszej świątyni. Przestrzenie, w które od tysiąca lat nikt się nie zapuszczał i które sprawiły tak wielką radość powołanemu przez Piusa XII zespołowi badaczy, skrywające sarkofagi, malowidła ścienne, urny, kości, monety, fragmenty ceramiki i rozmaite inskrypcje, były zarazem wskazówkami w tej niezwykłej archeologicznej grze w podchody. Głównego odkrycia dokonano pod konfesją, poniżej rzeźbionego zagłębienia pod ołtarzem papieskim zwanego „niszą paliuszy”, w którym od wieków do specjalnej urny składa się wełniane stuły przeznaczone dla nowych arcybiskupów. Znaleziono tam mianowicie pozostałości 20


Pusty grób Rzym, 24 grudnia 1950 roku. W radiowym orędziu z okazji Bożego Narodzenia, zamykającym Rok Jubileuszowy, Pius XII informuje świat o niezwykłym odkryciu: – Grób Księcia Apostołów został odnaleziony! Wzruszony papież opisuje „nagrobek, pierwotnie bardzo skromny, na którym jednak pobożność późniejszych wieków wzniosła, za sprawą cudownie następujących po sobie prac, największą świątynię chrześcijaństwa”. I zapowiada rychłą publikację, która przedstawi owo odkrycie szerokiemu gronu czytelników. Jej tytuł to Esplorazioni sotto la Confessione di San Pietro in Vaticano eseguite negli anni 1940–1949 *. Ten dwuczęściowy dokument stał się – i na długo miał pozostać – wyjątkową * Wykopaliska pod konfesją Świętego Piotra w Watykanie w latach 1940–1949 (przyp. tłum.).

21

Grób świętego Piotra

murku, który ze względu na kolor tynku nazwano „czerwonym murem” (muro rosso). Ten bardzo stary mur otaczał dwupoziomową kaplicę nagrobną: zagłębienie, na którego brzegach stały dwie kolumienki zwieńczone marmurową płytą. Archeolodzy określili czas powstania tej budowli na mniej więcej 160 rok po Chrystusie. Data ta jest zgodna z czasem powstania pomnika wzniesionego w hołdzie Piotrowi, „trofeum”, o którym wspominał kapłan Gajus. A zatem owo słynne „trofeum” to ten niewielki nagrobek ozdobiony marmurem i porfirem, wokół którego Konstantyn zbudował swoją bazylikę i nad którym tłoczyły się w ciągu wieków ołtarze Leona IV (IX wiek), Kaliksta II (XII wiek) i Klemensa VIII (XVI wiek): wszystkim papieżom aż po dziś dzień zależało na odprawianiu mszy dokładnie nad domniemanym grobem ich pierwszego poprzednika. Uczeni są pewni: hipotezy się pokrywają. Wszystko, absolutnie wszystko, wskazuje na to, że ten niewielki grób był miejscem przechowywania relikwii świętego Piotra.


Nowe tajemnice Watykanu

kopalnią informacji dla wszystkich archeologów i  historyków starożytności. Doniesienie o  odkryciu, jakkolwiek niezwykłym, nie mogło jednak ukryć głębokiego rozczarowania: owszem, grób Piotra został odnaleziony, ale jest pusty. W zagłębieniu „czerwonego muru” znaleziono fragmenty kości, nawet sfotografowano je in situ przed umieszczeniem w specjalnej urnie w 1945 roku, nic jednak nie pozwala twierdzić, że należały one do świętego Piotra. Autorzy publikacji są pod tym względem bardzo powściągliwi: nie wyciągają wniosków ani nie snują fantazji. Sam papież mówi jasno: Czy grób świętego Piotra rzeczywiście został odnaleziony? Odpowiedź na to pytanie jest bez wątpienia twierdząca. Taki wniosek płynie z przeprowadzonych w ostatnich latach prac i badań. Drugie pytanie, związane z  pierwszym, dotyczy relikwii świętego Piotra. Czy one zostały odnalezione? Obok grobu znaleziono fragmenty ludzkich kości. Niemożliwe jest jednak stwierdzenie, czy należały one do Apostoła…

Kilka miesięcy później Pius XII powierza doktorowi Galeazzi-Lisiemu, swojemu osobistemu lekarzowi, sprawę uporządkowania i zbadania kości odnalezionych w  zagłębieniu „czerwonego muru”, wraz z misją odpowiedzi na cztery pytania: Czy są to kości ludzkie? Czy należały one do jednego człowieka? Jeśli tak, to czy można ustalić wiek i płeć szkieletu? Czy wśród tych kości znajdują się fragmenty czaszki? W swoich wspomnieniach Ricardo Galeazzi-Lisi wyjaśnia, że najpierw oddzielił elementy, które nie były kośćmi – monety, skorupy ceramiczne, gwoździe, kawałki drewna – a następnie zabrał się do badania samych kości w specjalnie w tym celu przygotowanym laboratorium na terenie Watykanu: „Przystąpiłem – pisze – do wszelkiego rodzaju analiz radiograficznych, chemicznych, mikroskopowych, korzystając z pomocy rozmaitych specjalistów i techników. Na zdjęciu szkieletu mężczyzny średniego wzrostu, wykonanym w  skali 1:1, umieściliśmy, przytwierdzając je za pomocą bardzo miękkiej miedzianej nitki, 22


Zapomniana kasetka Ani Margherita Guarducci, ani autorzy publikacji Esplorazioni sotto la Confessione di San Pietro nie sądzili, że w tym drugim zagłębieniu, bardziej przypominającym schowek niż relikwiarz, także znajdują się ludzkie szczątki: białe kości i  fragmenty moździerza zaintrygowały 23

Grób świętego Piotra

wszystkie znalezione kości, pokrywszy je wcześniej substancją zabezpieczającą przed rozkruszeniem lub sproszkowaniem”. Galeazzi-Lisi opowiada w  swoim sprawozdaniu, że szkielet był prawie kompletny, brakowało jedynie czaszki. Że należał do człowieka wzrostu wyższego niż średni, płci męskiej, w dojrzałym wieku. Dla niego nie ma wątpliwości – to święty Piotr. Ale, co ciekawe, naczelny medyk Jego Świątobliwości wyjaśnia, że Kościół musi jeszcze „badać i medytować”, że upłynie dużo czasu, zanim upubliczni jego prace, że on sam jest związany tajemnicą itd. Tak naprawdę żaden naukowiec nigdy nie potwierdził jego wniosków, tyleż rozstrzygających, co niedokładnych. Ani jego tajemniczej rezerwy. Czy przypadkiem prawdziwy sekret Galeazziego-Lisiego nie polega na tym, że jest on… okulistą, zupełnie niekompetentnym w dziedzinie antropologii? W 1952 roku kilkoro włoskich naukowców znowu przystępuje do wykopalisk, opierając się na publikacji Esplorazioni sotto la Confessione di San Pietro. Są to profesorowie Adriano Prandi i Domenico Mustilli, a także epigrafistka z Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie Margherita Guarducci. Specjalistkę od greckich inskrypcji uderzył napis odnaleziony w pobliżu zagłębienia w murze oporowym umiejscowionym prostopadle do „trofeum”. Archeolodzy nazwali go „murem g”. Napis wykonany greckimi literami o wysokości siedmiu milimetrów, znajdujący się w miejscu, gdzie „czerwony mur” styka się z „murem g”, przypomina słowa PETROS ENI. Guarducci tłumaczy: „Tutaj jest Piotr”. Tutaj, to znaczy gdzie? W dolnej części „muru g” jest loculus, prymitywna nisza, w której znaleziono pojemnik o marmurowych ściankach pozbawiony wieczka. Ale wygląda na to, że wnęka od dawna jest pusta.


Nowe tajemnice Watykanu

już wcześniej kardynała Kaasa. Ów zacny duchowny w towarzystwie robotnika o  nazwisku Segoni pewnego wieczoru umieścił szczątki w niewielkiej drewnianej kasetce, którą złożył w miejscu przeznaczonym na tego rodzaju obiekty – w wielkiej, ciemnej i wilgotnej szafie ściennej naprzeciwko kaplicy Świętego Kolumbana. Nie wspominając o niej badaczom… Zacny kardynał Kaas umiera w kwietniu 1952 roku. W tym roku Margherita Guarducci zajmuje się odcyfrowywaniem graffiti odkrytych w zespole architektonicznym na terenie wykopalisk. Niektóre z napisów rzeczywiście zawierają wzmiankę o świętym Piotrze. W szczególności długa chrześcijańska inskrypcja w sąsiednim mauzoleum należącym do rodziny Waleriuszów, z prośbą o wstawiennictwo Apostoła za duszami zmarłych pochowanych blisko niego. Specjalistka, która sądziła, że odbędzie tylko krótką wizytę w podziemiach bazyliki, spędzi tam sześć lat! Nie bez poważnych trudności: niektóre inskrypcje pod wpływem świeżego powietrza stopniowo bledną i znikają. Czasem z powodu wilgoci tynk łuszczy się i odpada razem z pokrywającymi go graffiti. Pewnego dnia, we wrześniu 1953 roku, niezmordowana panna Guarducci pracuje przy inskrypcjach znajdujących się na słynnym „murze  g”. Po raz kolejny dostrzegłszy pustą wnękę, pyta robotnika Giovanniego Segoniego, czy rzeczywiście niczego tam nie znaleziono: – Coś tu musiało być – odpowiada Segoni. – Wnęka została uprzątnięta za czasów kardynała Kaasa. Uprzątnięta! I duchowny, który już nie żyje, nikomu o tym nie powiedział! Segoni prowadzi młodą kobietę do schowka naprzeciwko kaplicy Świętego Kolumbana, gdzie przez cały czas spoczywała kasetka: od dziesięciu lat nie zmieniła miejsca. Na tym etapie nikt się jeszcze nie spodziewa, jaką wagę ma jej zawartość: fragmenty białych kości inkrustowane ziemią, dwa fragmenty czerwonego tynku, kilka kawałków drogocennej tkaniny przetykanej złotą nitką itp. Żaden duchowny ani uczony nie kwapił się, by zbadać owe szczątki, które uznano za mało istotne. Trzeba było czekać roku 1956, by renomowany antropolog profesor Venerando Correnti przeprowadził staranną analizę wszystkich kości zebranych pod konfesją. Jego prace, opublikowane po wielu latach badań, kwestionują wnioski, jakie przedstawił doktor Galeazzi-Lisi: kości, które pobożnie zbadał osobisty lekarz Piusa XII, należą do trzech 24


Wewnętrzne przekonanie Pawła VI Rzym, listopad 1963 roku. Nowy papież Paweł VI w czerwcu zasiadł na Stolicy Piotrowej po Janie XXIII, który w ciągu trwającego pięć lat pontyfikatu nie wykazał najmniejszego zainteresowania pracami 25

Grób świętego Piotra

różnych osób – w tym do jednej kobiety – i nie mają nic wspólnego z apostołem Piotrem. Profesora intrygują natomiast kości zabrane wcześniej przez kardynała Kaasa, które bada w roku 1962: należą one do jednego człowieka płci męskiej w wieku sześćdziesięciu–siedemdziesięciu lat o solidnej budowie ciała. Brakuje czaszki. Kości te były pierwotnie pogrzebane w ziemi, a następnie wykopano je i zawinięto w purpurową tkaninę przetykaną złotymi nićmi. Analiza przeprowadzona przez profesora Carla Laura z Uniwersytetu La Sapienza wykazała, że ziemia na kościach jest taka sama jak ziemia na cmentarzu, na którym miano pochować Piotra po śmierci. Rodzaj tkaniny, którą zbadali profesorowie Maria-Luisa Stein i  Paolo Malatesta, świadczy o  tym, że zawartość zawiniątka była przedmiotem wielkiego kultu. Tym razem wszystko się zgadza, nawet jeśli tej solidnej garści poważnych przypuszczeń nie można zamienić na absolutną pewność… Wnioski te potwierdzają intuicję francuskiego historyka Jerôme’a Carcopina, który we wczesnych latach pięćdziesiątych pasjonował się sprawą wykopalisk. Wysunął on hipotezę, że owa niezwykła kasetka zawiera doczesne szczątki Apostoła. Według Francuza to papież Grzegorz Wielki pod koniec VI wieku umieścił bezcenne relikwie we wnęce muru, chcąc je ustrzec przed ewentualną grabieżą – jako że czterdzieści lat wcześniej okolice spustoszyli Goci, a także przed rozkradaniem przez co bardziej przedsiębiorczych pielgrzymów. Opinia została zakwestionowana przez jednego z badaczy, ojca Kirschbauma, który uważał, że schowek w murze oporowym – sławnym „murze g” – pochodzi z XVI wieku. Ale jaki sens ma spieranie się o datę: liczy się oczywiście zawartość!


Nowe tajemnice Watykanu

archeologicznymi rozpoczętymi przez swojego poprzednika. Odkrycia profesorów Guarducci i Correntiego wstrząsnęły Pawłem VI, który był świadkiem początków wykopalisk w czasach, gdy jako kardynał Montini pełnił funkcję substytuta Piusa XII. Papież nakazuje kontynuować badania i sprawdzać wszystko – ziemię, fragmenty tkaniny itd. Czyżby cel był już blisko? W styczniu 1964 roku Paweł VI udziela też profesorowi Correntiemu pozwolenia na ostatni, ryzykowny eksperyment: porównanie tych kości z fragmentami czaszki Piotra przechowywanymi w relikwiarzu w Bazylice Świętego Jana na Lateranie. „Głowy” Piotra i Pawła są tu wystawione dla kultu wiernych pod cyborium wewnątrz srebrnego popiersia inkrustowanego diamentami. Są tam od 1370 roku. Ich badanie jest tym trudniejsze, że te drogocenne relikwiarze zostały złupione w 1799 roku przez francuskich najeźdźców, którzy zabrali wszystko poza szczątkami – fragmentami kości, kręgów i żuchw z niekompletnym uzębieniem – uznając je za bezwartościowe. Historycy są w  tej kwestii podzieleni, a  niektórzy wręcz sceptyczni. Pierwsze dokumenty potwierdzające obecność czaszek Piotra i Pawła na Lateranie pochodzą z XI wieku. Czy to papież Honoriusz I w VII wieku umieścił czaszki dwóch apostołów w obrębie murów miasta? Wiadomo, że przeniósł czaszki świętych, którzy byli najbardziej czczeni w  tamtych czasach: Agnieszki, Eufemii i  Pankracego. Byłoby logiczne, gdyby uczynił to samo z czaszkami Piotra i Pawła. Nie potwierdza tego jednak żaden dokument. Czy może zrobił to papież Leon IV w 846 roku, podczas najazdu Saracenów? Tak naprawdę nikt nie jest w  stanie powiedzieć, kiedy czaszki  – najcenniejsze części relikwii męczenników  – zostały oddzielone od szkieletów. Zdaniem ojca Kirschbauma czaszka Piotra mogła pierwotnie zostać złożona razem z resztą jego szczątków na cmentarzu watykańskim i oddzielona od nich po translacji do katakumb w III wieku. Ale to tylko jedna z hipotez. Który historyk w takich okolicznościach odważyłby się twierdzić, że fragmenty czaszki Piotra są autentyczne? Sprawozdanie Margherity Guarducci jest zresztą niejednoznaczne. Profesor Correnti pracował nad tymi szczątkami przez sześć miesięcy – pisze – a następnie sporządził poufny raport. W roku 1964 po odczytaniu jego relacji złożono podczas specjalnej ceremonii wszystkie relikwie 26


Nowe badania, prowadzone z  wielką cierpliwością i  starannością, przyniosły wynik, który uznajemy za pozytywny, opierając się na osądzie osób kompetentnych, roztropnych i godnych zaufania: relikwie świętego Piotra zostały zidentyfikowane w  sposób, który możemy uznać za przekonujący…

Wiadomość jest więc oficjalna: relikwie świętego Piotra naprawdę zostały odnalezione. Tego dnia papież wyraził głośno swoje głębokie przekonanie. Oczywiście było ono znane już od kilku lat: 18 lutego 1965 roku Margherita Guarducci opublikowała sensacyjną książkę Le reliquie di Pietro sotto la Confessione della Basilica vaticana (Relikwie Piotra pod konfesją bazyliki watykańskiej), po której zarówno przez media, jak i przez środowiska naukowe przewaliła się lawina kontrowersji, od tych najbardziej powierzchownych po najbardziej przenikliwe. Jednak kiedy papież wypowiada się w taki sposób, można uznać, że debata, przynajmniej w obrębie Kościoła, została zamknięta. Paweł VI w swojej roztropności niczego bynajmniej nie wyklucza: „Badania, proces weryfikacji, dyskusje nie są zakończone”… Papież nie jest naiwny, wie, że chociaż niczego nie wymyślił ani nawet nie wyolbrzymił, zawsze znajdą się naukowcy gotowi zakwestionować ten czy inny punkt przedstawionego dowodu: szczegóły potwierdzone, ale zbyt drobne, zbieżności prawdziwe, ale słabe, wnioskowanie niepodważalne, ale wirtualne… Ledwie wyczuwalna rezerwa Pawła VI to także sposób na zagospodarowanie „nieracjonalnego aspektu” wiary pielgrzymów: czy 27

Grób świętego Piotra

w miejscach, z których je wzięto, na Lateranie i w Bazylice Świętego Piotra. Panna Guarducci nadmienia, że „otrzymała pozwolenie”, by przekazać społeczeństwu, iż raport profesora „w niczym nie zmienia wcześniejszych wniosków na temat kości”. Trudno nie zauważyć, że tym starannie dobranym słowom brak precyzji i pewności. Trzeba było kolejnego roku, by wyniki tych prac przeanalizowało dziesięciu światowej sławy uczonych: archeologów, historyków sztuki, antropologów, specjalistów od tkanin, semiologów… Dopiero 26 czerwca 1968 roku podczas audiencji ogólnej Paweł VI przedstawił oficjalne oświadczenie:


Nowe tajemnice Watykanu

bowiem papież nie powinien pozostawić tu miejsca na akt wiary, która oddaje cześć pierwszemu zwierzchnikowi Kościoła, bez względu na dowody?

* Rzym, 27 czerwca 1968 roku. W przeddzień uroczystego oświadczenia Pawła VI w Bazylice Świętego Piotra odbywa się niezwykła uroczystość, której przewodzi kardynał Paolo Marella, archiprezbiter bazyliki. Bez pompy i przepychu, prawie ukradkiem, relikwie starannie ułożone w pojemnikach z pleksi zostają jedne po drugich złożone w  marmurowej wnęce słynnego „trofeum”  – niewielkiego nagrobka, nad którym Konstantyn przed szesnastoma wiekami wybudował wspaniałą bazylikę. Skrzynka z relikwiami Księcia Apostołów znajduje się odtąd za kryształową szybką zamykaną na dwie kłódki. Jak skarb. Ale czyż znalezisko rzymskich uczonych nie jest drogocennym skarbem? Nikt już nie będzie drążył ani kopał w  tym miejscu, pod papieskim ołtarzem, u podstawy konfesji Świętego Piotra. Chyba że za kilka wieków jakiś inny papież zechce pozyskać dokładne informacje w tej sprawie.


Spis treści

Przedmowa

5

Wprowadzenie 7 1. Grób świętego Piotra

11

2. Papież – nieomylny?

29

3. Milczenie Benedykta XV

51

4. Cień Sapinière

67

5. „Papieżyca” Pascalina

85

6. Siatka nazistowska

109

7. Pius XII kontra de Gaulle

127

8. Maryja królową świata!

147

9. Jan XXIII między dwoma mocarstwami

165

10. Progresista o nazwisku Ratzinger

181

11. Kościół a masoneria

201

12. „Namiestnik”

221

317


Nowe tajemnice Watykanu

13. Sprawa Estermanna

239

14. Słowiański szczyt

255

15. Ratyzbońska „gafa”

273

16. Papież wobec pedofilii

291

Bibliografia

311


Najbardziej strzeżone tajemnice Watykanu Jakie sekrety skrywał grób świętego Piotra? Dlaczego papież jest uznawany za nieomylnego? Jak działa watykański wywiad? Czy papież Jan XXIII uratował świat przed nuklearną katastrofą? Pedofilia w Kościele: prawda i mity. Po wielkim sukcesie Tajemnic Watykanu Bernard Lecomte dostarcza czytelnikom kolejną porcję zaskakujących i nieznanych opowieści o miejscu, które jest przedmiotem domysłów i teorii. Autor wprowadza nas za Spiżową Bramę i  pozwala odkrywać współczesne tajemnice Watykanu  – fascynującego i ukrytego przed światem. Bernard Lecomte – francuski dziennikarz i pisarz, jeden z  najlepszych znawców Watykanu, zwany często „papieżologiem”. Poza Tajemnicami Watykanu ma w swoim dorobku m.in. biografię Jana Pawła II pt. Pasterz.

Cena detal. 39,90 zł


Nowe tajemnice Watykanu  

Bernard Lecomte: Nowe tajemnice Watykanu Najbardziej strzeżone tajemnice Watykanu Dlaczego i w jaki sposób papież stał się nieomylny? Kim...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you