Issuu on Google+


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?


SZYMON HOŁOWNIA:

Miałeś kiedyś poczucie, że to już jest ten moment, że się skończyło, trąby anielskie, świeczka zgasła, Pan Bóg cię woła, koniec?

KS. GRZEGORZ STRZELCZYK: Nie, aż tak to nie, ale moment paniki przed śmiercią tak. Takie „ojej, umrę” – jak najbardziej. Raz mi się to zdarzyło w górach, kiedy się wpakowałem na ścianę, z której nie bardzo umiałem zejść. I szczerze mówiąc, jak potem o tym myślałem, najbardziej się przestraszyłem tego, że się w tym momencie nie modliłem.

Ty, ksiądz, bałeś się śmierci? No, jak najbardziej. Zwłaszcza że perspektywa była taka, że to będzie śmierć po locie z jakichś trzydziestu, czterdziestu metrów i upadku na dość konkretną skałę na dole. Tak, wtedy się bałem, teraz się boję. Czy lęk przed śmiercią jest instynktowny? Wydaje mi się, że tak. Trzeba by zapytać fachowców od instynktów, ale chyba każdy taki lęk ma. 7


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

To dlaczego Pan Bóg nie zdecydował się zabrać nam śmierci, skoro już było zmartwychwstanie i już wiadomo, że ta śmierć tak naprawdę nie ma znaczenia? Po jaką choinkę jeszcze coś, czego my się tak naprawdę panicznie boimy? Nie wiem, czy Bóg cierpi, ale nie może obojętnie patrzeć na to, co się w nas w tym momencie dzieje. Nie wiem, dlaczego nie zabrał. Na pewno jest tak, że świat, w którym wciąż są obecne skutki grzechu, ciągnie nas ku śmierci, nawet na bardziej koszmarne sposoby niż przez zwyczajne umieranie ciała. Może tu strach jest większy. Natomiast są naprawdę gorsze rzeczy. I być może chodzi o to, że dopóki się nie zmierzymy z tymi gorszymi rzeczami, to śmierć jest i będzie. Ale nie wiem tego. Pismo mówi, że Bóg nie chciał śmierci w ogóle. Że w Jego pierwotnym pomyśle śmierci tak pojmowanej i przeżywanej – jako strach – takiego odrzucenia, takiego „ja się nie zgadzam”, nie było. Bo biologiczna była, zdaje się? Nie wiem... Więc to nie jest tak, że ta perspektywa ma zniknąć zupełnie. Oczywiście – paru szczęśliwców się załapie na paruzję żywych. No tak. I to jest niesprawiedliwe. Są ludzie, którzy umarli dwa razy, i tacy, którzy ani razu nie umrą. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, jak wiemy. W każdym razie, być może, chodzi przede wszystkim o to, żebyśmy próbowali ten świat tak przemieniać, żeby się dawało nie umierać. 8


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

Czyli − żyć? To jest powiązane. To znaczy chyba – im bardziej człowiek jest spełniony w życiu, tym bardziej jest w stanie zaakceptować zbliżanie się śmierci. Ludzie, którzy czytali książkę Życie po życiu – w czasach mojej zamierzchłej młodości robiła dość dużą karierę − byli zachwyceni tymi wszystkimi opisami, które tam się znajdują. Umieramy, idziemy w stronę światła, ukazuje nam się – i tu ciekawostka – chrześcijanom Matka Boska, różni święci, czasem nawet sam Jezus, buddystom kolejne bóstwa lokalne, którym składali ofiary przebłagalne i różne inne, muzułmanom jeszcze ktoś inny. Jak to jest? Przede wszystkim, jeżeli to jest doświadczenie śmierci, to nie jest opisywalne, bo człowiek nie żyje. Ale nie ma czegoś takiego jak taki moment pośredni? Stanie w drzwiach? Obawiam się, że nie ma. To znaczy te opisy obrazów, tunelu i tak dalej, na tyle, na ile jesteśmy w stanie to naukowo i medycznie ustalić, są związane z niedotlenieniem mózgu. Śmierć kliniczna nie jest śmiercią. Żeby stanąć w drzwiach, to już trzeba umrzeć. Okej, czyli to, co pisał ksiądz Richard Neuhaus (a nie był to człowiek specjalnie skłonny do fantazjowania, tylko twardo stąpający po ziemi), że widział anioła, który mu mówił, że to nie jest jeszcze jego czas, ta cała sytuacja, która miała miejsce na kilka lat 9


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

chyba, o ile dobrze pamiętam, przed jego śmiercią, to jest science fiction, niedotlenienie mózgu. Niekoniecznie. Nie mogę wykluczyć, że wewnątrz tych doświadczeń fizjologicznych dzieją się jeszcze jakieś doświadczenia duchowe. Natomiast to jeszcze nie jest śmierć. Za każdym razem to jeszcze nie jest śmierć, to jest jeszcze przed. Czyli jak byś odpowiedział na kluczowe w tej sprawie pytanie, które zadaje sobie popkultura: gdy człowiek zobaczy światło, to ma iść w jego stronę? Uciekać. Uciekać? Jasne. Bo to może być pociąg. Ale czy jest sens wiać przed śmiercią, skoro ona jest nieuchronna? Oczywiście, że wiać przed śmiercią. Przecież to jest głupie. Czemu głupie? My to przecież robimy przez całe życie. No ale to byłby jakiś heroizm, to takie nieuchronne, po prostu los, staję, wypinam pierś i mówię: „Okej, w porządku, to jest mój czas”. To jest nieuchronne w ogóle. 10


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

Uciekasz? Jesteś tchórzem. Kiedy wsiadam na skuter, to jednak zakładam kask. Ale to dlatego jeszcze, że nie masz poczucia nieuchronności tej śmierci. Mam poczucie nieuchronności. Widziałem umierających ludzi, i to z bardzo bliska. Ja też. To jest nieuchronne. Natomiast Bóg mi dał życie najpierw. Tu jest fundamentalna rzecz. Ej, moment. Dał ci życie, ale ty mówisz, że jednak w raju też była śmierć. No. No to dał ci też śmierć, nie tylko życie. No właśnie dlatego, że ona jest nieuchronna, jak będzie miała przyjść, to przyjdzie. Ale wyjaśnij mi najpierw kwestię fundamentalną i dogmatyczną, jeżeli chodzi o raj. Jaka jest w tym logika? Daje życie i daje jednocześnie śmierć, i później czytamy u wybitnych pisarzy religijnych, że pierwsi ludzie, owszem, może i umierali − bo ich ciała były materialne, ulegały starzeniu − ale tak naprawdę to była 11


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

taka zabawa, nie umieranie, bo wcale ich nie bolało i zaraz już byli w tym stanie, w którym powinni się byli znajdować. Ha, nie wiem. Dokładnie nie wiemy, jak było w raju. Zresztą przez bardzo długi czas zakładano, że ta obietnica nieśmiertelności była obietnicą fizyczną. Czyli że oni w ogóle nie umierali przed grzechem. Takie było założenie. Czyli że gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszyli, to żyliby do dzisiaj. No to skąd się wziął ten koncept, że jednak była śmierć? Z tego, co wiemy dzisiaj o świecie. To znaczy wiemy, że organizm, taki jaki posiadamy, biologiczny, nie ma mechanizmu, żeby żyć wiecznie, po prostu. To jest wbudowane w biologię, w materię, która od Boga się wzięła. W związku z tym śmierć tam jest wpisana. Natomiast to, jak się ją przeżywa, jak się do niej zbliża, jak się ją obłaskawia albo nie, to jest kwestia tak naprawdę egzystencjalna. Czyli to, jak przeżywam swoje życie, decyduje o tym, jak przeżywam swoją śmierć. Czyli nie sama śmierć miała być tym, co spowodował grzech pierworodny, ale jej przeżycie, tak? To znaczy przemoc, która się wtedy pojawiła, to było to, że my się tej śmierci lękamy, że myśleliśmy, że to koniec, i ona nam się z tym końcem kojarzy, że panicznie się jej boimy, o czym mówiłeś wcześniej. Bo to jest kwestia relacji do Boga. Wyobraźmy sobie idealną sytuację, idealny stan raju. Ci ludzie mają bardzo przejrzystą relację z Bogiem.

12


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

Śmierć w raju Zgodnie z orzeczeniem dogmatycznym synodu w Kartaginie (418) Adam został stworzony jako śmiertelny, ale gdyby nie zgrzeszył, żyłby wiecznie. Śmierć jest dla człowieka czymś nienaturalnym, gdyż jest on stworzony jako jedność duszy i ciała, a dusza jest nieśmiertelna. Na tej podstawie teologowie wnioskują, że dusza powinna się łączyć z ciałem na trwałe, tym samym stan oddzielenia jest stanem niezgodnym z naturą człowieka.

Tak. I tu jest bardzo ważny moment, bo ludziom się często wydaje, że podstawową sprawą jest wiara w Boga, czyli w to, że On istnieje. A moim zdaniem, popraw mnie, jeśli się mylę, najważniejszą rzeczą jest zaufanie. Oczywiście. Szatan też wie, że Bóg istnieje. Jeżeli mówimy o wierze, to mówimy o zaufaniu. To znaczy oni tam są, żyją sobie, ufając Bogu. Przychodzi śmierć. Co robią? Nic nie zmieniają, ufają Bogu. Wchodzenie w śmierć z zaufaniem Bogu jest innym wchodzeniem w śmierć niż po prostu z zaskoczenia, w stanie buntu. Okej, jeszcze jedna rzecz, która wydaje mi się istotna. Jeżeli mówisz, że śmierć jest takim punktem, z którego nie ma powrotu, 13


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

to Pan Bóg gra nie fair. Jak możesz oceniać swoje życie i mieć jego pełną świadomość, decydować później o swoich dalszych losach − o tym też będziemy pewnie jeszcze rozmawiać − kiedy jesteś jeszcze cały czas jedną nogą na tym świecie? Kiedy nie stajesz w drzwiach, tylko przechodzisz od razu na tamtą stronę, a oni mówią: „Mamy cię”? Ale przecież wiemy o tym. Wiemy, że tak będzie. Nie wiemy. Te metafory, przypowieści o czuwaniu... Nie wiemy, przypuszczamy, wierzymy, mamy nadzieję, sądzimy, ale nie wiemy. Śmierć nas zaskoczy. To wiemy. To jest dane w systemie od początku. Zaś Nowy Testament mówi o czuwaniu, czyż nie? Przypowieści, metafory i tak dalej. Oczywiście, to jest wredne, że śmierć nas zaskakuje, że na nas spada tak po prostu, demolując życie. Ale tu główny przekaz jest taki: człowieku, każda chwila twojego życia to jest chwila ostatnia. To jest bardzo upierdliwe. Przepraszam. No tak, mnie ludzie też o to pytają. Jezus mówi: ten dzień przyjdzie na was jak złodziej. Przecież to jest Pan Bóg. On by mógł być policją na tych wszystkich złodziei, grupą samopomocy sąsiedzkiej, która by tego złodzieja przegoniła. Jeżeli tylko by chciał. Przecież On wszystko może. To jest wszechmocny czy nie? A On mówi: „Fajnie, fajnie, teraz już będzie dobrze po śmierci, ale na razie i tak was będzie dalej bolało”. Dobry Bóg? Kochający Ojciec? 14


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

Gdybyś miał syna, dzieci, kogoś bliskiego, kto by był w takiej sytuacji, i wiedziałbyś, że możesz to zrobić, nie zrobiłbyś tego? Gdybym wiedział, jakie będą skutki, tobym to zrobił. Ale to jest proste: boli mnie, niech będzie, że po samookaleczeniu. Jesteś bliską mi osobą, proszę cię: „Idź do apteki, kup mi leki”, a ty siedzisz i tego nie robisz. Bo może wiem, że te leki, które podam, spowodują za dwa dni większy ból. Filozofujesz już za bardzo. Kiedy cię boli, nie zadajesz takich pytań. Chcesz, żeby cię nie bolało. Tak, ale ja jestem od podawania leków, a nie mnie boli. Tu jest różnica. Myślę, że Bóg musi zachować wobec naszego szaleństwa dość daleko posunięty zdrowy rozsądek. Nie chcę sobie wyobrażać sytuacji, w której ja zarządzam światem, czyli moje szaleństwo zarządza światem. Łącznie z tym, żebym wszystkich ocalił od śmierci i od cierpienia. Prawdopodobnie i tak za tydzień byśmy się potem wszyscy pozabijali, ale to jest zupełnie inna historia. Hm, a to ciekawe. Kiedy nie byłoby śmierci, pozabijalibyśmy się wszyscy? Jesteś w stanie pójść za tą koncepcją i ją obronić − że śmierć nadaje pewną wagę naszemu życiu, że ponieważ wiemy, że to nie będzie trwało non stop, to każdy wybór ma do siebie przyczepiony taki ciężarek, który nadaje mu istotność? Może tak być. 15


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

Bo chwila się nie powtórzy. Może tak być, ale nie musi, bo my się próbujemy odczepić, bardziej albo mniej skutecznie, od tej świadomości. To znaczy zależy nam, żeby iść do sklepu, kupić bułki i nie myśleć wtedy, że to są bułki o znaczeniu ostatecznym. Ostatnie bułki. Ostatni jogurt. Gorzej. To, że ostatnie, to pół biedy. Że sposób, w jaki ja przygotuję te bułki swojej żonie, swojemu mężowi, swojemu dziecku, to jest sposób o s t a t e c z n y, czyli że to jest graniczny wyraz mojej miłości. My tak nie żyjemy. Prawdopodobnie zwariowalibyśmy, mając tę świadomość na okrągło. Ale w istocie czy nie chodzi o to właśnie? Czy nie tak jest? Nas czasem tylko, w chwilach duchowego olśnienia, dopada taka świadomość: że w ogóle jak wstaję rano, to to ma o s t a t e c z n e znaczenie. Przecież można się zamęczyć takim myśleniem. Albo przeżyć to jako dar. Tu wraca kwestia zaufania. Jeżeli uda mi się odkryć, że grzechy są mi przebaczone – na przykład to, że smarując te ostateczne bułki, pomyślę źle o pięciu swoich sąsiadach – że mimo wszystko jestem umiłowany. I że Bóg poradzi sobie z tym moim paskudnym myśleniem. Wtedy sytuacja trochę się zmienia. Wiesz co, to jest strasznie trudno przeżyć i wytłumaczyć, bo kiedy jesteś z kimś, kto umiera, to te wszystkie odpowiedzi są bardzo ważne, ale kompletnie nic nieznaczące. One kompletnie nie mają 16


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

wagi. Nie wiem, być może ją mają, być może to tylko kwestia subiektywnego przeżycia, ale jest coś takiego w śmierci, co odbiera mądrość naszym konstrukcjom. Obnaża nas po prostu totalnie. Zostajemy jak człowiek z człowiekiem, obaj bezradni. Tak. Tylko trzeba wytrwać. Znowu. Ja to wszystko rozumiem, też byłem przy śmierci i bliskich, i dalszych osób i zawsze miałem wrażenie, że kiedy się człowiek modli wokół tego i stara się tę śmierć przeżyć, to Pan Bóg jakoś tym wszystkim mądrze zarządza. Kłopot polega na tym, że może dałoby się jednak bez tego. Czy Bóg, dopuszczając, żebyśmy zgrzeszyli, a potem karząc nas za to śmiercią, nie zachowuje się jak ojciec, który mówi dziecku: tu jest taki płotek do przeskoczenia, wracam za czterdzieści pięć minut, albo przeskoczysz, albo sorry. Jak przeskoczysz i się połamiesz, to cię najwyżej poskładam albo dam ci bandaż. Ja bym powiedział swojemu dziecku: „Nie skacz, ten płotek jest niebezpieczny. Nie chcę, żebyś skakał”. Pierwotny Boży plan nie zakładał śmierci. Czemu więc Pan Bóg się z nami tak paprze? Czy w rodzicu nie ma takiego odruchu miłości, że chciałby dziecko uchronić przed skutkami tego, co robi? Jak pakuje rękę w ogień, to rodzic przede wszystkim wydziera mu tę rękę z ognia, żeby się nie poparzyło, a nie mówi: „Niech się trochę posmaży, żebyś poczuł, że źle zrobiłeś, to są niestety konsekwencje”. Świat ma się kręcić na miłości, to jest szaleńczy pomysł ze strony Boga, tak, od początku szaleńczy. Ale tak założył. Jeżeli 17


NIEBO DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH

świat ma się kręcić na miłości, to człowiek musi być wolny. W związku z tym także zdolny do potwornych rzeczy. Dopiero z perspektywy ostatecznej zobaczymy, na ile to ryzyko się opłaciło. Jak często myślisz o swojej śmierci? Odkąd przekroczyłem czterdziestkę, to częściej. Bo to jest chyba mocno związane z naszym ciałem, a poza tym moje mieszkanie jest sto metrów od cmentarza i tam bije dzwon za każdym razem, jak ktoś jest chowany, i czasami jeszcze gra na trąbce taki pan, średnio zresztą. Ale ma dobre chęci. Ma dobre chęci i to słychać, to znaczy ten dźwięk wraca. Dla mnie to jest takie memento mori, powracające dwa, trzy razy w ciągu dnia. Aczkolwiek zawsze sobie wtedy spokojnie mówię: czterdzieści lat, okej, to jeszcze mam czas. Jak chciałbyś umrzeć? To zabrzmi okrutnie, ale powoli, świadomie. Powoli i świadomie? W tej sprawie są dwie skrajne perspektywy. Jedni proszą: „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie”, a inni proszą, żeby śmierć była nagła i niespodziewana, ponieważ nie chcą leżeć w łóżku i konać. Ty wolisz leżeć w łóżku? Niekoniecznie w łóżku. Tak, żebym zdążył spokojnie się pojednać. Bo tu chodzi – moim zdaniem – w dużej mierze o to, 18


CZY IŚĆ W STRONĘ ŚWIATŁA?

żeby zdążyć przebaczyć przed śmiercią. Do mnie zawsze wraca przypowieść o nielitościwym dłużniku. Ja ciągle jeszcze łapię swoich dłużników i duszę, krzycząc: „Oddaj, coś winien!”. Chciałbym mieć taką śmierć, żebym zdążył te wszystkie długi darować. Bo potem trzeba stanąć z powrotem przed Tym, który przebaczył pierwszy. A to strasznie trudno zrobić, bo On jest niby tak blisko, ale jednak czasem tak strasznie daleko.

Rzeczy ostateczne (grec. ta eschata) Termin teologiczny na określenie ostatniego etapu drogi człowieka: śmierci, sądu i jego wyniku, czyli nieba, czyśćca lub piekła. W szerszym znaczeniu należą do nich także zmartwychwstanie, Sąd Ostateczny oraz osiągnięcie pełni przez Królestwo Boże. Oznacza to, że po Sądzie Ostatecznym ci, którzy wybrali Boga, będą z Nim oraz ze sobą nawzajem żyli w doskonałej jedności, a wszechświat zostanie odnowiony, czyli zniknie z niego ból, śmierć i strach. Dział teologii zajmujący się tymi tematami to eschatologia.


SPIS TREŚCI

Czy iść w stronę światła? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Sądny dzień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Owce na prawo, kozły na lewo? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Czyściec – próba ognia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Niebieskie pastwiska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Piekło – wieczny grill czy wieczna samotność? . . . . . . . . . . . Anielskie pienia, chóry i orszaki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Diabelskie sprawki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Ze świętymi w blaskach mocy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Czy po zmartwychwstaniu wszystkie kobiety będą wygladać jak Angelina Jolie, a mężczyźni jak Brad Pitt? . . . . . . . . . Ile bajtów pamięci ma dusza? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Niebiański USC . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Niebo – hierarchia czy absolutna równość? . . . . . . . . . . . . . Zmartwychwstanie komarów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Miłosierdzie vs sprawiedliwość – czy piekło może być puste? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Koniec świata i co dalej? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253

5 21 37 49 65 81 93 107 125 141 155 173 189 205 221 237



Niebo dla średnio zaawansowanych