Page 1

PORADNIK

Esther Perel Bestsellerowy poradnik, jak się nie nudzić w łóżku


Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 2

2013-01-14 14:16:34


Esther Perel

Inteligencja erotyczna

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 3

Seks, kłamstwa i domowe pielesze tłumaczenie Magdalena Zielińska

2013-01-14 14:16:34


Tytuł oryginału Mating in captivity. Reconciling the erotic + the domestic Copyright © 2006 by Esther Perel Copyright © for the translation by Magdalena Zielińska Projekt okładki Maria Gromek Fotografia na pierwszej stronie okładki © vm/iStockphoto.com Opieka redakcyjna Aleksandra Kamińska Adiustacja Urszula Horecka Korekta i łamanie MELES-DESIGN ISBN 978-83-240-2368-4

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie II, Kraków 2013 Druk: Drukarnia Colonel, Kraków

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 4

2013-01-14 14:16:34


3

Puïapki intymnoĂci Warto nie tylko rozmawiać

Nie mamy sekretów, mówimy sobie o wszystkim. Carly Simon, We Have No Secrets

K

iedy rozmawiałam z mamą o związkach, nie miała mi wiele do powiedzenia o intymności. – W małżeństwie trzeba dwóch rzeczy – mawiała. – Chęci, żeby się udało, i umiejętności pójścia na kompromis. Nie jest trudno mieć rację, ale możesz ze swoją racją zostać sama. Mój ojciec, który był zawsze mniej pragmatyczny niż mama, przesadzał z wylewnością. Otwarcie adorował swoją żonę, obsypywał pocałunkami i podarunkami, poświęcał jej całą uwagę. Gdy jednak spytałam go, czy między nimi była intymność, spojrzał na mnie zdumiony, nie wiedząc, o co mi chodzi. Znał miłość, znał partnerstwo i one w domyśle zawierały ogromną bliskość. Dla moich rodziców i ludzi z ich pokolenia współczesny dyskurs o intymności byłby niepojęty. Ich związek był daleki od doskonałości – mogliby pójść na terapię z wielu powodów – lecz pomysł „pracy nad intymnością” wydałby się im obcy. Kiedy Tewje ze Skrzypka na dachu mówi swojej żonie Gołdzie, że pozwoli ich córce wyjść za mężczyznę, którego kocha, a nie za tego,

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 57

57

2013-01-14 14:16:41


którego jej wybrał, uzasadnia decyzję zrozumieniem zasad „nowego świata”. Świata różnego od tego, w którym on poznał Gołdę dopiero w dniu ich ślubu i w którym ojciec powiedział mu, że z czasem nauczy się kochać żonę. Świata, w którym ludzie pobierają się z miłości. Teraz, dwadzieścia pięć lat później, będąc świadkiem rozkwitającej miłości córki, pyta swoją żonę, czy ta wciąż go kocha. Gołda odpowiada w zaskakujący sposób, wyliczając to, co razem w małżeństwie przeżyli. Opisuje też przepięknie i lirycznie myślenie „starego świata” o miłości i małżeństwie. Prała jego ubrania, doiła jego krowy, dzieliła z nim łoże, głodowała z nim, walczyła po jego stronie, wychowała mu dzieci, sprzątała jego dom i gotowała mu posiłki. „Jeśli to nie jest miłość, to co to jest?” – pyta. Dla Tewjego ta wiedza niczego nie zmienia, ale na końcu piosenki przyznaje, że „po dwudziestu pięciu latach dobrze to wiedzieć”. Wyobrażenie Gołdy o małżeństwie niekoniecznie pasuje do tego, co współcześnie nazywamy intymnością. W najlepszym razie nazwalibyśmy to raczej obowiązkami domowymi, a w najgorszym – uciskiem starym jak świat. Dawniej, gdy małżeństwo uważano raczej za pragmatyczną instytucję, miłość nie była niezbędna. Najważniejszy natomiast był szacunek. Kobiety i mężczyźni łączności emocjonalnej szukali gdzie indziej, najczęściej w obrębie swojej płci. Mężczyzn łączyła praca i rekreacja, kobiety budowały więzi poprzez wychowywanie dzieci i „pożyczanie cukru”. Miłość w małżeństwie mogła się rozwinąć z czasem, lecz nie była koniecznym warunkiem sukcesu rodziny. Małżeństwo było dawniej przede wszystkim kwestią ekonomiczną, partnerstwem na całe życie. Dzisiejsze łączenie się w pary jest oparte na wolnej woli, a związki buduje się na fundamentach miłości. Intymność przestała być skutkiem ubocznym długotrwałego związku, a stała się jego warunkiem wstępnym. W małżeństwie partnerskim rolę szacunku jako fundamentu związku przejęły zaufanie i czułość. Znaleźliśmy się w miejscu, gdzie nie podważa się centralnej pozycji intymności.

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 58

58

2013-01-14 14:16:41


Narodziny intymnoĂci Terapeuta rodzinny Lyman Wynne twierdzi, że intymność zaczęła być traktowana jako „potrzeba”, gdy tylko stała się trudna do osiągnięcia. Nadejście epoki przemysłowej, a w konsekwencji urbanizacja życia, spowodowało ogromną zmianę w strukturze społecznej. Praca została oddzielona od życia rodzinnego, a my – wraz z nią – staliśmy się samotni, niepowiązani i spragnieni wartościowego kontaktu. Ludzie żyjący w bliskich sieciach społecznych przeciwnie: chętniej szukają przestrzeni niż intymnego dialogu. Kiedy pod jednym dachem mieszkają trzy pokolenia, każdy zna swoje miejsce, a członkowie rodziny są dużo bardziej skłonni przestrzegać zasad zapewniających prywatność i dyskrecję. Mimo że wszystko jest wspólne, każdy ma coś, co uważa za swoje: własny kąt, ulubiony kubek do kawy, fotel przy oknie, prawo do czytania w ubikacji. Od Tokio poprzez Dżibuti aż po Nowy Jork ludzie żyjący w dużych rodzinach lub zmuszeni przez warunki ekonomiczne do mieszkania w zagęszczeniu, nie szukają większej bliskości. Jeśli ludzie mieszkają jedni nad drugimi, nie muszą zwalczać osamotnienia i są znacznie mniej zainteresowani wprowadzaniem w życie zachodnich wyobrażeń klasy średniej dotyczących intymności. Ich życia i tak już wystarczająco mocno się splatają. Intymność stała się uniwersalnym lekarstwem na życie w postępującej izolacji. Nasza determinacja, by mieć kogoś na wyciągnięcie ręki, przybrała charakter niemal religijnego zapału. Dziś rano na przykład, gdy pisałam te słowa, zadzwonił telefon, a kiedy go nie odebrałam, rozdzwoniła się moja komórka. Zaraz potem komputer zasygnalizował, że przyszła poczta. Gdy do kakofonii dołączył kolejny dzwonek, poddałam się i pozwoliłam sobie być dla kogoś „na wyciągnięcie ręki”. W świecie natychmiastowej komunikacji nasze relacje z ludźmi uzupełniamy mnóstwem przeróżnych gadżetów, w nadziei, że urządzenia te wzmocnią kontakt międzyludzki. To społeczne szaleństwo maskuje jedynie nasz ogromny głód kontaktu z drugim człowiekiem.

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 59

59

2013-01-14 14:16:41


Powiedz, co naprawdÚ czujesz Ciekawe, że choć nasza potrzeba intymności osiągnęła szczyty, zmalała liczba sposobów tworzenia bliskości. Nie uprawiamy już razem ziemi, dziś po prostu rozmawiamy. Gloryfikujemy komunikację werbalną – „mówię, więc jestem” – naiwnie ufając, że to, kim jesteśmy, najlepiej wyrazić słowami. Wielu moich pacjentów całym sercem wyznaje ten pogląd, a najlepszym tego dowodem jest skarga: „nie jesteśmy blisko, w ogóle z sobą nie rozmawiamy”. W epoce komunikacji intymność została przedefiniowana: nie oznacza już dogłębnej wiedzy ani rosnącej poufałości, jakie rozwijają się latami, w ciszy. Teraz intymność stała się procesem dyskursywnym, czymś, co wymaga odsłonięcia samego siebie i ufnego dzielenia się najbardziej osobistymi sprawami – emocjami. Oczywiście, oprócz mówienia w równej mierze polega ona także na słuchaniu. Odbiorcą wszystkich tych rewelacji musi być kochający i akceptujący, nieoceniający i pełen empatii partner – tak zwany dobry słuchacz. Chcemy się czuć całkowicie rozumiani, poznani i akceptowani takimi, jacy jesteśmy. Oczekujemy też, że nasza otwartość zostanie odwzajemniona. Nie przez przypadek pojawienie się współczesnego rozumienia intymności z jego naciskiem na mówienie przebiegało równolegle ze wzrostem ekonomicznej niezależności kobiet. Kobiety, które nie były dłużej finansowo ograniczane przez mężów ani też społecznie obligowane do trwania w nieszczęśliwych związkach, zaczęły od małżeństwa wymagać coraz więcej. Skończyła się zgoda na nienegocjowalną domową harówkę. Została ona zastąpiona oczekiwaniem wzajemnie satysfakcjonującego emocjonalnego związku. Mężczyźni także na tym skorzystali, bo nie musieli już być jedynymi żywicielami rodziny (a to przecież też forma domowej harówki). We współczesnym modelu związku wpływ kobiety jest niewątpliwy. Kobiety wnoszą w społeczeństwo świetnie rozwinięte zdolności komunikowania się. Napisano mnóstwo książek, w których udowad-

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 60

60

2013-01-14 14:16:41


nia się wyższość kobiet w zakresie umiejętności werbalnych, zwłaszcza w dziedzinie emocji. Wystarczy tylko dodać, że całe wieki ograniczonego dostępu do władzy uczyniły z nas ekspertki od budowania relacji. W socjalizacji dziewczynek wciąż kładzie się nacisk na rozwój tych predyspozycji. Dzisiejszy styl życia bardziej niż kiedykolwiek wymaga elastyczności i umiejętności przystosowywania się – mimo nieustannej gorączki i zabiegania musimy umieć zachować łączność w związku. Feminizacja intymności z jej naciskiem na otwarty i szczery dialog stanowi podstawę współczesnego związku.

A sïowo nie staïo siÚ ciaïem Wspomniane wcześniej akcentowanie roli rozmowy jest jednak z wielu powodów dość problematyczne. Hegemonia słowa mówionego, stereotypowo przypisywana kobietom, sprawiła, że mężczyźni stracili uprzywilejowaną pozycję. Są oni przecież wychowywani do działania, rywalizacji i męstwa – zdolność wyrażania emocji nie jest wysoko cenioną cechą prawdziwego mężczyzny. Ośmielę się nawet stwierdzić, że – przynajmniej na razie – nie jest cechą pożądaną. Jeśli chodzi o rozmawianie o uczuciach, wielu mężczyzn po prostu się gubi. W tej dziedzinie przejawiają chroniczny niedobór intymności, co należy natychmiast naprawić. Ogromna część męskiej tożsamości opiera się na samokontroli i niewrażliwości. Udało mi się jednak zaobserwować, jak ograniczenia te doprowadzają mężczyzn do odkrycia innych form wyrazu. Kiedy brakuje dobrze rozwiniętych werbalnych narracji o sobie, ciało zaczyna posługiwać się własnym językiem i staje się wyrazicielem bliskości emocjonalnej. Wiele napisano o seksualnej agresji mężczyzn, nie doceniając zupełnie królestwa erotyki, które także mężczyznom daje możliwość pokazania czułej strony. Ciało jest naszym ojczystym

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 61

61

2013-01-14 14:16:41


językiem, a dla wielu mężczyzn to jedyny dostępny język, w którym potrafią wyrazić bliskość. W seksie mogą cieszyć się więzią i nie muszą spychać niewyrażalnych potrzeb w pułapkę słów. Wyznawcy „bliskości mówionej” (przeważnie kobiety) z trudem rozpoznają inne języki, w których mówi się o bliskości, bo czują się zdradzeni, gdy ich partner nie chce im zaufać. – Dlaczego nic mi nie mówisz? – narzekają. – Przecież możesz powiedzieć mi wszystko. Nie ufasz mi? Chcę być twoim najlepszym przyjacielem. W tej konfiguracji zawsze wywiera się presję na „milczka” i to od niego oczekuje się zmiany – nikt nie wymaga, by ten „rozmowny” stał się bardziej wyczulony na inne języki. Taka sytuacja umniejsza wagę komunikacji niewerbalnej: robienia sobie nawzajem drobnych przyjemności, okazywania uwagi, wykonywania wspólnie jakichś czynności. Bezcenny uśmiech albo idealnie zgrane w czasie mrugnięcie do siebie wyrażają dobranie i partnerstwo, zwłaszcza w chwilach, gdy nie można użyć słów. Mój wieloletni przyjaciel Eddie był już wielokrotnie porzucany przez kobiety, zniechęcone jego „nieumiejętnością otwierania się”. Zdaje się, że wszystkie jednomyślnie zdiagnozowały to jako „lęk przed zaangażowaniem”. – Cokolwiek to znaczy – dopowiadał zawsze Eddie. Nigdy nie wiedziały, co tak naprawdę do nich czuł, bo na pytania reagował obronnie: – Co masz na myśli? Przecież widujemy się codziennie, nie? Jak możesz nie wiedzieć, co do ciebie czuję? Kiedy poznał swoją żonę Noriko, nie mówił po japońsku, a Noriko prawie nie mówiła po angielsku. Ich zaloty odbywały się bez słów. Po dwunastu latach i narodzinach dwojga dzieci tak mówił o tamtych chwilach: – Naprawdę uważam, że to wszystko udało się właśnie dlatego, że nie mogliśmy do siebie mówić. Po raz pierwszy nie czułem presji dzie-

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 62

62

2013-01-14 14:16:41


lenia się tym, co myślę i czuję. Musieliśmy z Noriko wymyślić inne sposoby pokazania sobie sympatii: gotowaliśmy dla siebie, przygotowywaliśmy sobie kąpiel, myłem jej włosy. Oboje lubiliśmy sztukę. Pamiętam, jak pewnego dnia zobaczyłem na Lafayette Street świetną rzeźbę wykonaną przez bezdomnego Curtisa, genialnego szaleńca. Wyobraź sobie, jaką pantomimę urządziłem, by jej o tym opowiedzieć! To, czego nie umieliśmy powiedzieć, po prostu sobie pokazywaliśmy, więc podałem jej płaszcz i zaciągnąłem za rękę na miejsce. Gdy zobaczyła rzeźbę, oczy się jej zaświeciły. Więc to nie tak, że się nie komunikowaliśmy – po prostu nie rozmawialiśmy z sobą.

Gdy zbyt wiele to wciÈĝ za maïo Nie uważam, żeby bezgraniczne otwieranie się przed drugą osobą, mówienie jej wszystkiego jak na spowiedzi i nieukrywanie niczego były warunkiem harmonijnego i solidnego związku. Myślę też, że może to przybrać wręcz absurdalną postać. Eddie i Noriko są dowodem, że nie trzeba dużo mówić, by być blisko. Bywa też, że zbyt wielkie odsłonięcie i tak nie doprowadza do prawdziwej bliskości. W cudownym filmie Bliss („Rozkosz”) po scenie namiętnego seksu – przyciemnione światła, zbliżenia na części ciał, jęki towarzyszące orgazmowi – kamera przenosi widzów do gabinetu terapeuty (w tej roli Spalding Gray), gdzie zgodnie z polityką całkowitej otwartości mąż słyszy więcej, niżby chciał: Terapeuta: A co z seksem? Joseph: Ty pierwsza. Mary: No dobrze... Muszę się do czegoś przyznać. Udaję orgazmy. Nie chciałam ci powiedzieć, bo nie chciałam cię zranić. Joseph: Nigdy nie miałaś orgazmu? Mary: Z tobą nie.

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 63

63

2013-01-14 14:16:41


Terapeuta: Josephie, to bardzo ważne, żeby Mary mogła ci wprost powiedzieć, co czuje, i żebyś ty to przyjął.

Wiedza o wszystkim, co dotyczy partnera, oraz jego wiedza na nasz temat niekoniecznie prowadzą do takiej bliskości, jakiej byśmy sobie życzyli. Za pomocą słów można budować więź, lecz mogą one też stanowić przeszkodę nie do pokonania. Nie muszę chyba mówić, że nie popieram tego typu interwencji terapeutycznych. Intymność, która zaszła za daleko, może przypominać przymus. W mojej praktyce terapeutycznej spotykałam partnerów, którzy nie czekają już na zaproszenie do wejścia na terytorium drugiego, lecz wręcz żądają tam wstępu, jak gdyby mieli pełne prawo nieograniczonego dostępu do osobistych myśli ukochanego. W takich wypadkach intymność zamienia się we wtargnięcie z nakazem sądowym, a nie w bliskość. „Musisz mnie posłuchać”, „zaopiekuj się mną, powiedz, że mnie kochasz”. Coś, co powinno rozwijać się naturalnie, co jest częścią pięknej i mądrej relacji miłosnej, zaczyna być wymuszane na tym partnerze, który jest słabszy w komunikacji werbalnej. David Schnarch w książce pod tytułem Passionate Marriage („Małżeństwo namiętne”) sprawnie wyjaśnia, jak pragnienie intymności prowadzi do budowania fałszywej, wymuszonej bliskości, by tylko pokonać lęk przed odrzuceniem. Umowa o wzajemności brzmi mniej więcej tak: „Powiem ci, jeśli i ty mi powiesz. Chcę ci powiedzieć, więc ty też musisz”. Nie lubimy się zwierzać w pojedynkę. Niektóre pary idą jeszcze krok dalej i mylą intymność z kontrolą. To, co uważają za troskę, jest tak naprawdę ukrytym nadzorem – śledztwem dotyczącym szczegółów życia partnera. Co jadłeś na lunch? Kto dzwonił? O czym rozmawiałyście? Takie przesłuchanie zazwyczaj udaje bliskość i miesza nieważne szczegóły z prawdziwą wiedzą o partnerze. Często jestem pod wrażeniem tego, że partnerzy co do minuty znają swój codzienny rozkład zajęć, choć od lat poważnie z sobą nie rozmawiali. Taka przejrzystość może zwiastować koniec naturalnej cie-

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 64

64

2013-01-14 14:16:41


kawości, bo bardziej wnikliwe i autentyczne zainteresowanie zastąpione zostaje przez strumień pytań. Kiedy impuls do dzielenia się z drugą osobą staje się obowiązkiem, kiedy nie szanuje się indywidualnych granic, kiedy docenia się jedynie wspólną przestrzeń, negując prywatną, mamy do czynienia ze stopieniem się, a nie z intymnością. To zawłaszczanie, a nie miłość. To także „pocałunek śmierci” dla seksu. Intymność pozbawiona zagadkowości wyklucza jakiekolwiek nowe odkrycia. A tam, gdzie nie ma nic do ukrycia, nie ma też nic do znalezienia.

Ciaïo teĝ mówi Skutkiem przeceniania roli rozmowy jest stawianie mężczyzn w bardzo niekorzystnym świetle. Drugą konsekwencją zaś jest złapanie kobiet w pułapkę stłumionej seksualności – rozmowa ogranicza ekspresyjność kobiecego ciała, co mnie bardzo martwi. Uznawanie rozmowy za główną drogę do intymności wzmacnia przekonanie, że kobieta pożąda seksualnie wyłącznie, gdy jest w związku – cielesność kobiety może być odkupiona tylko poprzez miłość. Historycznie rzecz biorąc, seksualność kobiety oraz jej intelekt nigdy nie szły w parze. Zawsze kontrolowano ciało kobiety i tłumiono jej seksualność, a wszystko po to, by zapobiec zgubnemu wpływowi na mężczyzn. Kobiecość rozumiana jako czystość, poświęcenie i delikatność dotyczyła kobiety moralnej. Jej szatańską siostrą był zmysłowy i pożądliwy sukub (dziwka, nierządnica, kochanka), który nie dbając o reputację, oddawał się rozpuście. Seksualność pełna wigoru od zawsze była wyłącznie domeną mężczyzn, kobiety za to ciągle próbowały wyplątać się z patriarchalnego podziału na cnotę i pożądanie – z tą niesprawiedliwością walczą zresztą do dziś. Gdy przeceniamy rolę rozmowy i nie doceniamy roli ciała, pozwalamy, by kobiety wciąż tkwiły w niewoli.

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 65

65

2013-01-14 14:16:42


DwujÚzyczna intymnoĂÊ Jeśli chodzi o mowę ciała, Mitch i Laura są całkowitymi przeciwieństwami. I całkowicie pasują do stereotypu. Laura uważa, że Mitch to klasyczny samiec z obsesją na punkcie seksu, który, niezależnie od jej samopoczucia, domaga się swoich praw. – On ma potrzebę bliskości tylko wtedy, gdy chce uprawiać seks. Niestety, chce tego cały czas... – powiedziała Laura z urazą. Laura jest silna i czasem nawet dominuje w ich związku. Mitch widzi ją jako zahamowaną seksualnie kobietę, która, nie wiedzieć czemu, notorycznie odpycha go ze wstrętem i pogardą. – Ona się zachowuje, jakbym był jakimś prymitywem, zwierzęciem, i wzdraga się, gdy tylko jej dotykam. Czuję się przez to jak śmieć – wyznał gorzko Mitch. Dla Laury seks jest sumą kulturowych oraz rodzinnych zakazów, jakie przyswajała już od dzieciństwa: jej ciało to zbiór przeróżnych lęków i tabu. Podobnie jak większość dziewczyn z jej pokolenia (a jest to kobieta po pięćdziesiątce) wyrastała w przekonaniu, że można być albo mądrą, albo ładną, ale nie można mieć obu tych cech. Jedyne, co kiedykolwiek usłyszała od taty na temat swojego wyglądu, to komentarz dotyczący rosnących piersi. Mama wygłaszała przedziwne uwagi, że to dobrze, iż Laura nie jest zbyt ładna, bo chłopcy chcą tylko jednego. Dlatego Laura nie przepada za komplementami pod swoim adresem, czuje się nimi poniżona i nawet w lecie nosi zakrywające niemal wszystko stroje. Seksualność wywołuje w niej lęk, bo nigdy nie potrafiła cieszyć się swoim ciałem. Na drugim biegunie jest Mitch, któremu seks daje poczucie wolności i spokój. Ale nie zawsze tak było. Dojrzał późno, był raczej niezdarny i słabo zbudowany. Miał jednak dwie cechy, które dobrze wróżyły: świetnie tańczył i naprawdę uwielbiał dziewczyny. W wieku osiemnastu lat zakochał się w Hillary, starszej koleżance ze szkoły, która posiadła już pewne doświadczenie, a zatem jego wejście w świat seksu było

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 66

66

2013-01-14 14:16:42


czymś wspaniałym. Niestety, w małżeństwie przestał lubić to, do czego dawniej podchodził z zaufaniem i radością. Laura zaś czuła się zupełnie bezwartościowa, surowa i winna. Zachęciłam Mitcha i Laurę, by podeszli do siebie z większą empatią. Mitch stopniowo zaczął rozumieć, że brak akceptacji swego ciała przez Laurę nie ma z nim nic wspólnego. To złagodziło z kolei jego poczucie odrzucenia i lęk, że nie jest jej w stanie zadowolić. Dla Mitcha było oczywiste, że pożądanie wypływa z miłości, musiał tylko przekonać Laurę i sprawić, by też w to uwierzyła. Mitch nie pragnął jedynie dawać upustu swej chuci – tęsknił za więzią. Laura musiała się nauczyć o Mitchu czegoś równie ważnego: że kiedy zawodzą go słowa – a dzieje się tak zawsze, gdy trzeba mówić o emocjach – zaczyna je wyrażać ciałem. Zawsze miała wrażenie, że w jego łóżkowych potrzebach nie chodzi o nią, lecz że to po prostu forma zwyczajnego rozładowania napięcia seksualnego. Gdy jednak usłyszała, co mówi, zrozumiała, że fizyczność jest mu potrzebna do wyrażania czułości i pragnienia bycia z nią blisko. Bo tylko w seksie Mitch czuje się emocjonalnie bezpieczny. Ograniczając go tylko do własnego, „bezcielesnego” języka, Laura zabiera mu możliwość „mówienia”. Udaje, że nie widzi, jaki naprawdę jest jej mąż, a jednocześnie swoim zachowaniem wzmacnia akurat te jego cechy, na które najbardziej pomstuje. Kiedy Mitch zmuszony jest posługiwać się ubogim językiem słów, znika romantyczny kochanek, a pojawia się prostak. Mitch i Laura uosabiają dwa przeciwległe bieguny w kontinuum umysł–ciało. Wiele par jest podobnie skonfigurowanych. Są osoby, dla których ciało jest więzieniem, czują się w nim jak pochwyceni w pułapkę, nazbyt samoświadomi i zbyt autokrytyczni. Ciało to sfera zakazana, niewygodna i pełna napięć. Nie ma tu miejsca na zabawę i pomysłowość. Słowa są zaś wygodniejsze niż gesty czy ruchy – tacy ludzie szukają schronienia w mowie i gdy nawiązują kontakt z innymi, wybierają słowa. Są też osoby, dla których ciało to plac zabaw, miejsce swobodnych igraszek bez żadnych ograniczeń. Zachowały one dziecięcą

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 67

67

2013-01-14 14:16:42


zdolność do pełnego odczuwania ciałem. W świecie fizyczności mogą sobie pofolgować i nie muszą być odpowiedzialne, zatem w związku domagają się więcej bliskości fizycznej. Podczas uprawiania miłości najłatwiej uciec od wewnętrznych rozterek, a seks przynosi im ulgę i koi lęki. Jeśli jednak mają bardziej „wymownych” partnerów, seks może stać się źródłem problemów. Moim zadaniem jako terapeutki jest pomoc w nieco bardziej płynnym używaniu języka partnera. Doświadczenia Laury pozbawiły ją umiejętności rozumienia języka ciała. Tak jak wiele kobiet, zmaga się ona z odwiecznym problemem stłumienia kobiecej seksualności, przez które kobiety są bierne i zależne od mężczyzn, co z kolei przejawia się w tym, że czekają, by mężczyźni przyszli i wprowadzili je w świat namiętności. Pomimo niezależności ekonomicznej i zawodowej Laura wciąż pozostaje podległa seksualnie. Domyślanie się, czego tak naprawdę pragnie jako kobieta, pozostawia Mitchowi. Razem musieliśmy więc wgryźć się w zawiłości pożądania i zaprzeczenia, pragnienia i nieotrzymywania, zaspokojenia i wyparcia. Zachęcałam Laurę, by skupiała się na swych fantazjach, na tym, czego pożąda, i by wzięła odpowiedzialność za własne seksualne spełnienie. Kierowałam jej uwagę ku ciału i wzywałam do przełamania czujności, poczucia winy i wypierania się seksualności. Czy Laura potrafiłaby spojrzeć w oczy własnej matce i wciąż czuć się istotą zmysłową? Czy potrafiłaby oddać się erotyzmowi i ze swojego słownika oficjalnie wykreślić słowa „grzeczna dziewczynka”? Gdy zasugerowałam Mitchowi i Laurze, że tkwią uwięzieni w językach ze zbyt ubogim słownictwem i zbyt ograniczonym alfabetem, by móc w nim opisać swoje życie erotyczne, Mitch wybuchnął płaczem. – Nie ma we mnie złości – powiedział po tych wszystkich latach, kiedy sfrustrowany uciekał się do raniących słów. – Jestem zrozpaczony. Poprosiłam Laurę, by go przytuliła, i na chwilę zostawiłam ich samych, dając im możliwość bliskiego kontaktu poprzez czysty dotyk.

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 68

68

2013-01-14 14:16:42


Gdy wróciłam, każde siedziało na przeciwnym krańcu kanapy, a między nimi ziała pustka. Zapytałam, co się stało, a oni momentalnie zaczęli się wzajemnie oskarżać – takie sytuacje były zresztą powodem, dla którego się do mnie zgłosili. – Próbowałam, ale on... – Nie zrobiłbym tego, gdyby ona... Zdałam sobie sprawę, że ta interwencja była wyrazem moich własnych nadziei. Myliłam się: oni nie byli jeszcze na nią gotowi. Uświadomiłam sobie bezsens dalszych rozmów i przez kilka następnych miesięcy próbowałam paru różnych podejść, które opierały się raczej na fizycznej interakcji, a nie na słowach. Kazałam im wzajemnie się prowadzić po pokoju, sugerując różne rodzaje zależności między prowadzącym a prowadzonym: współpracę, opór, bierność. Kazałam im opadać w tył, prosto w objęcia drugiego. Kazałam im stać twarzą w twarz i napierać na siebie otwartymi dłońmi. Kazałam im wreszcie odgrywać ruchy partnera jak w lustrze. Rozmowy, jakie następowały po tych ćwiczeniach, były coraz bardziej otwarte, mniej krytyczne, a może nawet żartobliwe. Znaleźli fizyczną, ale jednak nie seksualną reprezentację ich emocjonalnego impasu, byli w stanie dostrzec wzorce własnych oporów. – Mogę dopuścić go bliżej – powiedziała Laura – ale nie za bardzo. Ufam mu, ale tylko do pewnego stopnia. To ja zawsze się wycofuję, prawda? – Jeśli nie uwierzysz we własną atrakcyjność, trudno będzie ci uwierzyć, że Mitch naprawdę cię pragnie – tłumaczyłam. – Dużo łatwiej powiedzieć, że to on jest winny – a szczerze mówiąc, masz z nim kupę problemów – niż skonfrontować się z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Mitch, który wypominał Laurze wieloletnią bierność, także doszedł do pewnych wniosków: – Chyba też nie jestem zbyt twórczy. Gdy robiliśmy to ćwiczenie, strasznie niewygodnie się czułem jako przewodnik. Głupio się przyznać,

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 69

69

2013-01-14 14:16:42


ale najbardziej podobało mi się bycie biernym i opornym. Jestem w tym nie do pobicia. Przypomniałam Mitchowi, że kiedy poznał Hillary, swoją pierwszą miłość, to ona przejęła inicjatywę. – Rzeczywiście wyrażasz się swobodnie poprzez ciało, ale jednocześnie oczekujesz od „rozmówcy”, że przejmie rolę przewodnika i zapewni ci bezpieczne warunki. Jak do tej pory Laura ci tego nie dawała. Gdy Laura i Mitch zgłosili się do mnie, nie chciałam się nimi zajmować. Traktowali mnie jak ostatnią deskę ratunku, byłam chyba trzecim albo nawet czwartym (nie pamiętam dokładnie) terapeutą, z jakim się konsultowali w ciągu ponad dwudziestu lat. Najpierw przez lata sami usiłowali całą sytuację przegadać, ale najwyraźniej słabo im szło. Zamiast tego wciągnęli się w szermierkę słowną, defensywną, wrogą i... zupełnie jałową. Odkrywali przed sobą wiele rzeczy, ale nie miało to nic wspólnego z intymnością. Doskonale wiedziałam, że nie powinnam się ograniczać do zwyczajowej terapii słowem – mówienie zamieniło się w gderanie i prowadziło donikąd. Ćwiczenia za to oferowały nowy sposób spojrzenia na dynamikę tej relacji. „Ufizycznienie” ich problemów dało nam nowy tekst do wspólnego czytania. Był na tyle odkrywczy, że mógł nimi wstrząsnąć i skruszyć postawione przez nich mury. Wchodzili na nowe terytorium. Pracując z pacjentami, zawsze podkreślam, że intymność nie jest ani monolityczna, ani stała. Wręcz przeciwnie: jest zmienna, przerywana, przypływa i odpływa – nawet w najlepszych związkach. Terapeutka rodzinna Kaethe Weingarten odwodzi nas od patrzenia na intymność jako statyczną cechę związku. Według niej jest to raczej cecha interakcji w konkretnym momencie, która nie odnosi się wyłącznie do długotrwałych, stałych związków. Weźmy na przykład synchronizację partnerów w tańcu, nagłe porozumienie między dwojgiem nieznajo-

Perel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 70

70

2013-01-14 14:16:42


mych w samolocie, wspólnotę świadków jakiejś katastrofy, natychmiastowe wyczuwanie się ofiar raka, alkoholizmu, terroryzmu czy choćby rozwodników. Jest też intymność między profesjonalistami i tymi, którym oni służą: lekarzem i pacjentem, terapeutą i klientem, striptizerką i stałym bywalcem klubu. Oczekujemy, że te dyskretne momenty rozpoznania będą występować w związku, lecz nie są one koniecznie przypisane jakiejś dominującej narracji. Mogą być przypadkowe, spontaniczne i bez konsekwencji. Po zapoznaniu się z poglądami Weingarten nie patrzę już na parę jako związek intymny lub nie. Zamiast tego staram się śledzić zdolność partnerów do angażowania się w serie intymnych momentów. Niekiedy emocje wyraża się słowami, często można to jednak zrobić bez ich pomocy. Przygotowanie półki na książki dla ukochanego, wymiana opon zimowych w samochodzie żony albo nauczenie się gotowania ulubionego rosołu jego mamy – to wszystko niesie z sobą obietnicę nawiązania kontaktu. Gołda w Skrzypku na dachu przypomina nam, że nawet zwykłe codzienne czynności po latach okazują się ważnymi włóknami w bogatej tkaninie wzajemnej więzi. Eddie i Noriko, mistrzowie komunikacji niewerbalnej, uczą nas alternatywnych sposobów wyrażania miłości. Kiedy doceniamy tylko to, co jest bezpośrednio w słowach, robimy sobie krzywdę. W czasach, w których moglibyśmy użyć niemal każdego sposobu, by nawiązać z kimś kontakt, musimy umieć rozpoznawać i szanować tę różnorodność.

erel_Inteligencja_erotyczna_pocket.indd 71

2013-01-14 14:16:42


Czy namiętność w długotrwałym związku jest możliwa? Dlaczego po latach stygnie, choć ludzie wciąż się kochają? Dlaczego przyjście na świat dziecka tak często zapowiada erotyczną katastrofę? Na te pytania odpowiada bestsellerowy poradnik Esther Perel. Znakomita terapeutka pokazuje, dlaczego domowa atmosfera może być pułapką dla erotyki. Analizując to, co się dzieje za drzwiami sypialni, prowokuje i podpowiada, jak ponownie zaprosić do łóżka namiętność.

Cena detal. 14,90 zł

Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze  

Esther Perel Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze: Czy namiętność w długotrwałym związku jest możliwa? Dlaczego po lata...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you