Page 5

Oficyna 21 powstała w 2002 roku. Wydaje literaturę polską i europejską, zarówno prozę, jak i poezję. Dotychczas ukazały się m.in. książki Kazimierza Ratonia, Lidii Amejko, Goce Smilevskiego i Sibylle Berg.

Nowości

Zapowiedzi Pieśń zaczarowana. Wiersze zebrane Konstanty Mikiewicz oprac. Michał Stefański, Oficyna 21, Warszawa 2013 Pierwsza edycja wierszy zebranych jednego z najbardziej utalentowanych poetów polskich dwudziestolecia międzywojennego, autora nazywanego niekiedy „polskim Rimbaudem”. Na książkę złoży się prawie pięćdziesiąt wierszy, w większości rozproszonych lub nigdy nie drukowanych za życia poety. Uwaga – szykuje się spore wydarzenie literackie!

Chrystus wylądował w Grodnie (Ewangelia Judasza) Uładzimir Karatkiewicz tłum. Małgorzata Buchalik, Oficyna 21, Warszawa 2012 WSZYSCY JESTEŚMY BIAŁORUSINAMI Najpierw miał być film – epicki obraz z dziejów „bratniego” kraju ZSRR. Za pisanie scenariusza zabrał się jednak Uładzimir Karatkiewicz, wybitny pisarz białoruski, który burzliwą historię własnej ojczyzny znał doskonale, władzy kłaniał się niechętnie i prawie w każdej książce czynił aluzje do aktualnej sytuacji politycznej. Zamiast sztampowej powiastki o rdzennie radzieckiej Grodzieńszczyznie wyszła więc z tego opowieść o nieustraszonym narodzie białoruskim z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Naprawdę trudno się dziwić, że film nakręcony w połowie lat 60. aż do 1989 roku był „półkownikiem”. Reżyser filmu długo próbował potem zjednać sobie sympatię kolejnych sekretarzy, kręcił bajki dla dzieci, w końcu całkiem zniknął i do zawodu wrócił dopiero po pieriestrojce.

Konstanty Mikiewicz

Chirico

Sam Karatkiewicz na szczęście nie zraził się kompletną klapą, którą okazała się przygoda z filmem. Gotowy scenariusz przerobił na powieść, która niedawno ukazała się po polsku nakładem Oficyny 21. Chrystus wylądował w Grodnie to jedna z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych powieści białoruskich XX wieku. To ewangelia opowiedziana na nowo, pełna zaskakujących zwrotów akcji i dosadnych obrazów z życia ludzi późnego Średniowiecza. Historia ponownego przyjścia Chrystusa została tu osadzona w mrocznych czasach Świętej Inkwizycji, najwierniejszym przyjacielem zbawiciela okazuje się Judasz Iskariota, a wszystkie cudowne zdarzenia i zjawiska, które przedstawiono w kanonicznych ewangeliach, znajdują bardzo racjonalne uzasadnienie.

Zafalował obrazu prostokąt zapaśników spoconym natłokiem. Gibko nadzy, wilgotnie wysmukli, brzęczą w mięśni oliwną wypukłość. Kłonią w rybi odwagi spokój winogrona dymiących loków. Wnet zaludnia arenę zamętem rżących koni pogonnych tętent. Twardo w startu przedchwilę wpartym podryg kwadryg zadrga na gardłach. I wybuchną dudniącym pędem stukopytnie zamiatać zakręty. Zatrzepocą dokolnie nad piaskiem śmigłych końskich ogonów pochlastem, aż się naraz w skowytnym rozszumie kłębowiskiem zderzenia skołtunią i kurzawy ośmieją się chmurą przez kół poryk i trzask – morituri – białogrzywnym wymachem na odlew krąg areny powiewnie rozmodlą, by im echo na czaszkach pękniętych długo grzmiało tętentem talentu.

Wszystkim tym, którzy mają wątpliwość, że jest to powieść, po którą naprawdę warto sięgnąć, polecamy lekturę krótkiego fragmentu recenzji: „Chociaż książka Chrystus wylądował w Grodnie dopiero teraz dociera do polskiego czytelnika, warto pamiętać, że została napisana (…) dużo przed Kodem Leonarda da Vinci, przed Imieniem róży Umberta Eco, a nawet przed operą Jesus Christ Superstar Andrew Lloyda Webbera z librettem Tima Rice’a. Uładzimir Karatkiewicz wyprzedził ich wszystkich (…). Jego książka do dziś nie straciła świeżości, mimo że w międzyczasie rozpadł się Związek Radziecki i komunistyczny system, w który, jak należy przypuszczać, pierwotnie mierzyła. Okazuje się, że niektóre rzeczy nie zmieniły się od średniowiecza, po prostu są ponadczasowe: korupcja władzy, mechanizmy zniewalania i zastraszania, chciwość, która prowadzi do kryzysów, wielkie oszustwa żerujące na ludzkiej ufności i wierze (…). Niezmienne są też ludzkie emocje, o których Karatkiewicz w swojej antyewangelii pisze w taki sposób, że robi się i straszno, i śmieszno”. Tak o powieści napisała Magda Papuzińska w tygodniku „Przekrój”.

ZMOWA nr 1 2013  
ZMOWA nr 1 2013  
Advertisement