Page 1

BEZPŁATNA GAZETA POWIATOWA ZIEMIA WSCHOWSKA

zw.pl

NAKŁAD: 15 tys. egzemplarzy REDAKTOR PROWADZĄCY: Rafał Klan

Wschowa Sława Szlichtyngowa

Na terenie Szlichtyngowej kobiety są aktywne

Promować aktywność str. 2

Chcemy pokazać, że bez dużych nakładów finansowych można zorganizować coś fajnego dla lokalnej społeczności lokalnej.

Nr 2(14)/2012

str. 7

Jestem wielkim sympatykiem ochotniczych straży pożarnych. Od lat działam w strukturach gminnych Związku OSP RP.

Osiągać w życiu cele, które się zaplanowało

By pamięć przetrwała str. 8

Moja mama urodziła się w Hucie Pieniackiej i jako jedna z niewielu osób – ocalała. Razem z grupą młodych dziewczyn udało się jej uciec z płonącej stodoły.

str. 9

Natomiast we Wschowie przygnębiał mnie wszechobecny marazm, brak aktywności, taka łatwość godzenia się na wszystko, co nas otacza.


2 zw.pl

DRUGA STRONA

napisz do nas: portal@zw.pl

Informator zw.pl Harmonogram dyżurów aptek we Wschowie na I półrocze 2012 roku W dni powszednie dyżur 20:00 - 24:00, w soboty dyżur 15:00 - 24:00, w niedziele i święta dyżury 10:00 - 13:00,15:00 - 24:00 APTEKA

DNI DYŻURÓW

Pod Wagą, ul. Cicha 5 tel. 65540-41-79

05.III – 11.III 10.IV – 15.IV 30.IV – 06.V

Rumiankowa, ul. Pocztowa 16 tel. 65540-13-74

02.IV – 09.IV 07.V – 13.V 25.VI – 01.VII

Remedium, ul. Kilińskiego 1 tel. 65540-14-44

19.III – 25.III 23.IV – 29.IV 04.VI – 10.VI

Pod Orłem, ul. Boh. Westerplatte 9 tel. 65 540 12 07

27.II – 04.III 26.III – 01.IV 14.V – 20.V

Osiedlowa, ul. Zielona 21 tel. 65 540 49 94

12.III – 18.III 16.IV – 22.IV 21.V – 27.V

Pogotowie Ratunkowe: 999 Policja: 997 Straż Miejska: 65 540-86-22 kom. 695-379-400 Komenda Powiatowa Policji we Wschowie tel.: 65 540-82-11 112 - numer alarmowy z telefonu komórkowego i stacjonarnego Spółka Komunalna tel.: 65 540-26-06 CKiR Wschowa tel.: 65 540-23-26

ZIEMIA WSCHOWSKA

zw.pl

Redaktor Naczelny: Rafał Klan tel. 500 707 818 Redaguje Zespół: Michał Józefiak Rafał Klan, Adam Muszkieta Skład: Łukasz Żarski Reklama: reklama@zw.pl tel. 517 818 557 Kontakt: portal@zw.pl WYDAWCA: PROTEKST Komputer, ul. Głogowska 1 tel. 655404421 Druk: Polskapresse Sp. z.o.o. Oddział Poligrafia Drukarnia Poznań - Skórzewo, ul. Malwowa 158

Redakcja nie z wraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich redagowania i skracania. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń.

Promować aktywność Przede wszystkim chcemy promować aktywność i pokazywać także inny wymiar wolontariatu. (…) Chcemy pokazać, że bez dużych nakładów finansowych można zorganizować coś fajnego dla lokalnej społeczności lokalnej – z Marleną Pujszą Kunikowską prezeską fundacji Centrum Aktywności Twórczej rozmawia Michał Józefiak - Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie pracą społeczną? - Właściwie taką aktywnością zajmuję się od 13 roku życia. Nie pamiętam nawet jak to się narodziło. Być może zajęłam się tym dlatego, bo chorowałam w dzieciństwie. Nie pamiętam tych czasów już, ale wiem że dostałam szansę na wyzdrowienie. Mogę odwdzięczyć się, organizując coś dla innych. Odkąd pamiętam pomagałam więc w lekcjach. Można powiedzieć, że od zawsze jestem wolontariuszką. Mam zamiłowanie pedagogiczne i lubię gdy coś się dzieje. Dodaje mi to energii i jest dla mnie jak tlen. Mam też szczęście do ludzi. Trafiam na pasjonatów, którzy tak jak ja wierzą w ideę dobroczynności. - Na co dzień pracujesz w Szkolnym Ośrodku Kariery w Zespole Szkół im. Stanisława Staszica we Wschowie. Ale jesteś też prezeską fundacji Centrum Aktywności Twórczej. Skąd wziął się pomysł na taką działalność? - W czasach studenckich działaliśmy w Centrum Inicjatyw Młodzieżowych Horyzonty w Poznaniu. Tam przygotowywaliśmy pierwsze projekty międzynarodowe. Po powrocie ze studiów postanowiliśmy przenieść nasze doświadczenia do Wschowy, Leszna, Gostynia i Rawicza czyli miejscowości, z których pochodzimy. Tutaj w grudnia 2008 założyliśmy Centrum Aktywności Twórczej. - Czym dokładnie się zajmujecie? - Nasza działalność rozszerza się wraz z ilością wolontariuszy, którzy tworzą fundację. Każdy ma szansę realizacji swoich pasji. Są osoby które zajmują się kuglarstwem, pokazami ogniowymi, bębniarstwem, tym zarażają innych wolontariuszy. Naszym głównym zadaniem jest natomiast edukacja przez integrację. Staramy się uczyć tolerancji poprzez oswajanie z przedstawicielami innych kultur. - Temu służyć ma wymiana międzynarodowa? - Tak. Wolontariat Europejski odbywa się w ramach projektu Młodzież w działaniu, organizowanym przez Komisję Europejską. Naszym gościom zapewniamy dach nad głową oraz kieszonkowe, za które muszą zapewnić sobie wyżywienie. W Polsce przebywają przez 10 miesięcy.

- Czym zajmują się wolontariusze podczas pobytu w Polsce? - Pracują w Szkolnym Ośrodku Kariery, oczywiście w Zespole Szkół im. Stanisława Staszica we Wschowie i wspierają działalność szkoły. Uczą języka angielskiego i swoich ojczystych języków, przekazują wiedze o kulturze swojego kraju, prowadzą różne warsztaty w zależności od umiejętności jakie posiadają i zainteresowań. W tym roku wolontariusze wspierać będą też działalność Miejskiego Ośrodka Kultury w Lesznie. Oprócz tego pomagają w akcjach organizowanych przez naszą fundację. - Ilu wolontariuszy gościliście do tej pory? - Na zaproszenie fundacji CAT do Polski przyjechały dwie dziewczyny: Milena z Serbii i Anna z Włoch. W tym roku gościć będziemy kolejne dwie wolontariuszki z Hiszpanii i z Węgier. - Na razie są to tylko dziewczyny? - Tak, mężczyźni zgłaszają się z krajów spoza Europy. Mówiąc szczerze nie jesteśmy jeszcze na ich przyjazd przygotowani. Gościliśmy też parę ze Stanów Zjednoczonych, oni jednak byli u nas tylko miesiąc. Co roku organizujemy też Work Cumpy, na które przyjeżdżają wolontariusze z różnych krajów, żeby prowadzić warsztaty dla dzieci. - Cała działalność finansowana jest ze środków unijnych? Tak. Choć ostatni Work Cump sfinansowaliśmy trochę inaczej. Wolontariusze sami opłacili sobie koszty podróży. Zakwaterowania, transport już w Polsce oraz wszystkie materiały potrzebne do przeprowadzenia warsztatów udało nam się zorganizować dzięki wsparciu miasta Leszna i powiatu leszczyńskiego. - Oczywiście aktywiści z Polski również wyjeżdżają w ramach projektu za granicę? - Tak. Wysłaliśmy za granicę już 8 osób, części z nich już wróciła. Odwiedzamy Macedonię, Gruzję, Hiszpanię, Portugalię i Luksemburg. Szczególnie dobrze układa nam się współpraca z Gruzinami, wyjazdy na Kaukaz cieszą się dużym zainteresowaniem. To jest teren jeszcze nie odkryty i dość bliski naszej kulturze, dlatego aplikowaliśmy na ten wyjazd także w tym roku. Nasi wolontariusze wyjadą też do Grecji

Marlena Pujsza Kunikowska

i Wielkiej Brytanii. Ze względu na zainteresowania członków CAT staramy się też o wyjazdy do Afryki i Japonii. - Spotkanie kultur to główne zadanie fundacji? - Nie. Przede wszystkim chcemy promować aktywność i pokazywać także inny wymiar wolontariatu. To nie tylko pomoc ludziom starszym i chorym dzieciom, choć to jest oczywiście bardzo ważne. Ale także jakakolwiek działalność społeczna, za którą nie dostaje się wynagrodzenia. Chcemy pokazać, że bez dużych nakładów finansowych można zorganizować coś fajnego dla społeczności lokalnej. Tutaj podam przykład. Uczennica naszej szkoły Brygida wpadła na pomysł flasch moba polegającego na puszczaniu baniek mydlanych i z tej okazji na rynku zgromadziło się 120 osób. Do zorganizowania tej akcji nie były potrzebne żadne pieniądze. Organizowaliście też we Wschowie warsztaty tańca ludowego.

- Tak. To jest szerszy projekt. Nasi wolontariusze uczyli się tych tańców w krajach z których one pochodzą. We wrześniu to my będziemy gościć aktywistów z innych państw, którzy uczyć się będą polskich tańców ludowych, by móc organizować warsztaty w swoich ojczyznach. Troszeczkę jesteśmy zaniepokojeni odbiorem wschowian. Na zajęcia w Centrum Kultury i Rekreacji przyszło tylko 6 osób, w tym większość z naszej szkoły. Mimo, że akcja była dobrze nagłośniona i zrezygnowaliśmy z opłaty. Trudno nam wyczuć potrzeby mieszkańców Wschowy. Na razie skupimy się na działalności w Staszicu, skoro i tak nasze akcję trafiają głównie do uczniów naszej szkoły. Po raz drugi włączyliśmy się też w organizacje Dni Młodzieży nad stawami. Nasze wolontariuszki już przygotowują program tej imprezy.

Michał Józefiak

@ napisz do autora

m.jozefiak@zw.pl


zw.pl 3

WYDARZENIA

napisz do nas: portal@zw.pl

Ustalmy plan działania, pomóżmy wędkarzom Odwilż zmorą dla użytkowników Andrzej Krzywicki przedstawiciel środowiska wędkarskiego z powiatu wschowskiego zaapelował do radnych powiatowych o pomoc w ratowaniu tamy na Lginiu u ujścia jeziora Lgiń Duży oraz miejsca, gdzie łączą się jeziora Wygnańczyce z Lginiem Małym Miejsca, na które zwrócił uwagę Krzywicki, słynęły nie tak dawno z wędkarskiej atrakcyjności. Teraz, zarastające jeziora, sprawiają, że znajdujące się tam tarliska, gdzie są właściwe warunku do rozwoju ikry, ulegają naturalnej degradacji. Obniża się również poziom wody, co sprawia obumieranie ikry, a w rezultacie brak ryby w wodzie. Do niedawna - mówił Krzywicki - wędkarze sami dbali o to, żeby woda nie opadała. Dzisiaj nie wolno nam tego robić. Stąd wniosek środowiska wędkarskiego do rady powiatu wschowskiego o pomoc w pozyskaniu środków finansowych na ratowanie odcinków wodnych, które zarastają. Nie jest to tylko problem wędkarzy – przekonywał Krzywicki – ale również kajakarzy, czyli osób, które lubią czynnie wypoczywać. Na portalach, poświęconych kajakowaniu – mówił Krzywicki – tamy, które na naszym terenie zarastają, oznaczone są jako niebezpieczne. Jeżeli nasze działania mają być skuteczne - odpowiadał na apel radny Marek Kraśny – powinniśmy zwrócić się do powiatu leszczyńskiego i wspólnie zaangażować się w wyeliminowanie problemu. Pomysł wziął się stąd, że skoro jeziora, które wymieniał Krzywicki łączą się

z jeziorami z terenu Wijewa, to może się okazać, że problem jest wspólny i razem będzie łatwiej pozyskać pieniądze na wyeliminowanie problemu. W gminach Wijewo oraz Przemęt cyklicznie czyści się jeziora – mówił Krzywicki – być może warto dowiedzieć się w tych miejscach skąd urzędnicy pozyskują środki na ten cel. Radny Andrzej Maćkowiak, powołując się na swoją wiedzę o wodach stojących i przepływowych, radził Krzywickiemu pozyskać pieniądze z PROW, pozyskując inne podmioty do partycypacji w kosztach. Mogę się tym zająć i przesłać panu drogą mailową informacje o

tym, jakie należałoby podjąć kroki. – mówił Maćkowiak Marek Kraśny jeszcze raz zabrał głos, przypominając, że rada nie jest po to, żeby odsyłać wnioskodawców do innych jednostek, ale raczej zaangażować się i ustalić plan działania. Stąd jeszcze raz zaapelował o wspólne działanie samorządu powiatowego i gminnego. Skorzystają z tej pomocy nie tylko wędkarze, ale teren o walorach turystycznych stanie się atrakcyjniejszy – mówił Kraśny. Radni, głosem przewodniczącego rady powiatu wschowskiego, uznali, że tematem się zainteresują i podejmą odpowiednie kroki. (rak)

Czy nas na to stać?

Ryszard Sobczak wskazuje na fakt, że stojąca woda powoduje nasiąkanie ścian, niszczy elewację i nie pozwala na swobodne dostanie się do garażu. Uważam, że doprowadzi to do ruiny usytuowanych tam garaży. I to jest problem nie tylko w związku z roztopami, ale także taka sytuacja powtarza się za każdym razem, kiedy dochodzi do większych opadów deszczu – mówi Ryszard Sobczak. Właściciel jednego z garaży wymaga od Spółdzielni Mieszkaniowej we Wschowie natychmiastowej reakcji.

Jest zima i musi być zimno, czyli o tej porze roku tak już jest

Prezes spółdzielni, Wojciech Majewski wyjaśnia, że wraz z roztopami zaistniała sytuacja jest nieunikniona na nieutwardzonym terenie. Nie zgadza się jednak z tezą, jakoby dochodziło do zalewania garaży. Jego zdaniem można mówić co najwyżej o większym błocie. (admu)

REKLAMA

Sale wiejskie, to często jedyne miejsca, w których społeczność wiejska ma możliwość zorganizowania lokalnych imprez takich jak Dzień matki, dzień kobiet czy dzień dziecka. Często wykorzystuje się je w czasie dożynek i innych okolicznościowych spotkań. Mieszkańcy chcieliby mieć gdzie się podziać. Muszą jednak uzbroić się w cierpliwość

Burmistrz już wcześniej informował, że w tym roku sala wiejska w Jędrzychowicach na pewno nie będzie remontowana. Dlatego proszę radę – mówił Grzybowski – zróbcie coś, żeby remont jeszcze w tym roku ruszył. Jedna z radnych wyraziła jednak opinię, że remonty sal wiejskich w każdej wsi przekraczają możliwości finansowe gminy. Poza tym radna pytała, czy rzeczywiście gmina jest zobowiązana do realizowania programu działań, które zatwierdziła rada poprzedniej kadencji.

Roztopy przynoszą pierwsze problemy z nadmiarem wody. Jest to również bolączką użytkowników garaży przy ulicy Kościuszki we Wschowie. Ryszard Sobczak zwrócił się do nas z prośbą o pomoc, ponieważ Spółdzielnia Mieszkaniowa, jego zdaniem, nie reaguje na sytuację. Spółdzielnia odpowiada, że jeśli właściciele garaży podejmą decyzję, by zebrać i wydać dodatkowe pieniądze na remont nawierzchni, to zostanie on przeprowadzony

więcej na zw.pl

BIURO OGŁOSZEŃ: Wschowa, ul. Głogowska 1, tel. 65-540-67-50; email: reklama@zw.pl

Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość

Były radny Józef Grzybowski, pytał na XVIII Sesji Rady Miejskiej w Szlichtyngowej czy rada planuje przeznaczyć jakieś pieniądze na remont sali wiejskiej w Jędrzychowicach. Nie mamy gdzie się spotkać, chyba, że pod gołym niebem - mówił

garaży przy ulicy Kościuszki

Jest zobowiązana przez następne siedem lat – odpowiedział burmistrz Jan Wardecki.

stwo co się dzieje: z dachu leje się woda. Potrzebny jest remont dachu, bo w przeciwnym wypadku świetlica może ulec zniszczeniu.

Dokończmy, to co zaczęliśmy

Przewodniczący rady miejskiej w Szlichtyngowej Jan Bartkowiak, wrócił pamięcią do swojej pierwszej kadencji, kiedy w magistracie urzędował Marek Ast. Wnioskowałem wtedy, żeby ustalić harmonogram remontów sal wiejskich – mówił – taka wyremontowana sala od podstaw służyłaby sołectwom przez wiele lat. Jestem jednak za takim rozwiązaniem – mówił Bartkowiak – aby dokończyć zaczęte inwestycje i wyremontować sale wiejskie, które tego wymagają. Sesja odbywała się w sali wiejskiej w Kowalewie. Sala jest wyremontowana – mówił przewodniczący – ale widzicie pań-

Problemy sięgają lat 90-tych

Burmistrz z kolei sięgnął pamięcią do lat 90-tych, kiedy jeszcze jako radny przyglądał się inwestycjom na sale wiejskie. Nie było wtedy pomysłu – mówił – na całościowe remonty, przez co dzisiaj borykamy się z takimi problemami. Wymiany pokrycia dachowego wymaga nie tylko sala wiejska w Kowalewie, ale również w Wyszanowie i Dryżynie. Sali wiejskiej w Jędrzychowicach – przekonywał burmistrz – nic złego nie powinno się stać. Hula tam dzisiaj wiatr, ale jest za to odpowiednie pokrycie dachowe, dzięki czemu budynek nie niszczeje.

Rafał Klan


4 zw.pl

WSCHOWA

napisz do nas: portal@zw.pl

Odrobina ciepła ze Wschowy do Afganistanu W tym roku oraz w następnym W grudniu 2011 Fundacja Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio z siedzibą w Poznaniu ogłosiła zbiórkę przyborów szkolnych i ciepłych ubrań dla dzieci z Afganistanu. Dzieci z Przedszkola nr 3 i 5 we Wschowie włączyły się do tej akcji

Wschowskie przedszkola zamówiły plakaty, rozwiesiły je w widocznych miejscach, dodatkowo dla każdego dziecka przygotowały tzw. karteczki przypominaczki, na których napisane było na co jest zbiórka, dla kogo i w jaki sposób zebrane rzeczy dotrą do adresatów.

Rozmawialiśmy z dziećmi i rodzicami. Już w grudniu dzieci z Trójeczki upiekły w przedszkolu pyszne pierniczki, które następnie sprzedały swoim rodzicom, a za zebrane pieniążki kupiliśmy komplety kredek. W styczniu dzieci zaczęły przynosić przybory szkolne i ciepłe ubrania. Wszystko musiało być nowe, bez śladów użytkowania. 24 stycznia jedna z pań koordynatorek zawiozła pełne darów kartony do siedziby Fundacji w Poznaniu mówi Iza Błaszczyk z Przedszkola nr 3 we Wschowie. Pod koniec stycznia wraz z polskimi żołnierzami zebrane rzeczy wyruszyły do Afganistanu. I to nasi żołnierze będą rozdawać je potrzebującym dzieciom. Wiemy, że zima w Afganistanie jest bardzo ciężka, a żyjący tam ludzie są biedni. Miło nam będzie, gdy pomyślimy, że dzięki nam jakaś dziewczynka ma ciepłą czapkę, skarpety, czy śliczne kolorowe rękawiczki, a jakiś chłopiec rysuje „naszymi” kredkami słońce i piękne krajobrazy - dodaje Iza Błaszczyk. (admu)

Oddział OPZL we Wschowie

bez rewolucji w oświacie Samorządy do końca lutego miały obowiązek zgłaszania planów likwidacji, przekształcania bądź przekazania szkół. Styczniowe spotkania włodarzy z dyrektorami wschowskich placówek oświatowych podległych gminie zaowocowały planem oszczędnościowym. Szkołom na razie nic nie grozi W perspektywie długoterminowej oszczędności problemu nie załatwiają, ale w roku bieżącym i następnym zmniejszą wydatki na oświatę. Dzięki czemu obejdzie się bez rewolucji. Przygotowaliśmy wariant oszczędnościowy

Nigdy nie stwierdziliśmy, czy to burmistrz czy radni, że rozwiązaniem problemów finansowych jest likwidacja szkół, natomiast taki wariant musiał być rozważany. Dosyć dużo dopłacamy do wschowskiej oświaty, bo około 5 milionów złotych, więc jest to spora kwota, którą

Jak to się robi w Wielkopolsce? A robi się to tak…

Ryszard Grobelny, Prezydent Poznania, przygotował autorski algorytm, który decyduje o tym czy szkoła musi znaleźć oszczędności, by przetrwać czy też zostanie zlikwidowana. Pogrupowałem szkoły według algorytmu. Jeśli mają pojedynczy problem - zaleciłem przygotowanie programu naprawczego. Jeśli więcej - to lepiej zlikwidować i mam siedem takich szkół – mówi Grobelny dla lokalnego wydania Gazety Wyborczej. Po zastosowaniu algorytmu prezydenta Ryszarda Grobelnego wyszło, że w Poznaniu trzeba zamknąć od 8 do 14 na ponad 50 gimnazjów. Wśród gimnazjów do likwidacji, jest też i to gimnazjum, do którego chodziła moja skromna osoba. Zlikwidowanie zostanie 7 placówek. Wykaz szkół do zamknięcia jest dziś w Poznaniu rzadziej krytykowany, również przez negatywnie dotąd nastawionych radnych. Algorytm Grobelnego uporządkował sytuację, jedynie niezadowolenie rodziców i nauczycieli nie umilkło.

Współpraca Urzędu Miasta i Gminy we Wschowie z Organizacją Pracodawców Ziemi Lubuskiej rozwija się jak najlepiej, co zaowocuje kolejnym już, cyklicznym spotkaniem z chętnymi przedsiębiorcami małych i średnich firm, a już na początku marca ma zostać otwarty oddział 21 lutego w Sali Rady Miejskiej we wschowskim ratuszu odbyło się spotkanie z trzema przedsiębiorcami. Informacja o spotkaniu widniała na stronie internetowej Wschowy. Zgłosiło się trzech przedsiębiorców i od godziny 9.30 do 12.30 mieli okazję dowiedzieć się nt. możliwości pozyskania bezzwrotnych funduszy między innymi na zakup urządzeń maszyn i sprzętu. Pieniądze będzie można REKLAMA

uzyskać w ramach Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Znany jest również termin otwarcia oddziału OPZL we Wschowie. Został już wybrany stażysta, który 27 lutego rozpoczął staż w Zielonej Górze, poznając pracę Organizacji na terenie województwa. 5 marca stażysta zapozna się z pracą oddziału w Nowej Soli – informuje Łukasz Rut kie-

rownik tegoż oddziału – a 12 marca ruszy oddział we Wschowie. Siedziba wschowskiego oddziału mieścić się będzie na Rynku (w miejscu byłego sklepu z używaną odzieżą) i otwarty będzie od poniedziałku do piątku. Jednym z zadań oddziału we Wschowie będzie bezpłatna pomoc dla przedsiębiorców w przygotowywaniu wniosków na pozyskanie środków finansowych. (rak)

warto zmniejszyć. Przygotowaliśmy wariant oszczędnościowy inny niż likwidacja, ale czy to jest rozwiązanie na długo? Trudno powiedzieć, bo realia się zmieniają. Na pewno na ten rok i na przyszły oszczędności rzędu miliona złotych załatwiają nam problem zmniejszenia kosztów funkcjonowania oświaty. Są to różnego rodzaju oszczędności, które dyrektorzy sami zaproponowali – powiedział Wiceburmistrz Wschowy, Andrzej Nowicki. Zmiany, zmiany, zmiany – gdzie konkretnie?

Propozycje dyrektorów gminnych placówek dotyczą zmian w obrębie administracji. A mówiąc dokładniej zakładają one redukcje oraz łączenie etatów, np. sekretariatu z kadrami. Przewidywane jest także łączenie klas w szkołach wiejskich (tam gdzie w klasach I-III uczy się po kilkoro dzieci powstanie jedna, duża klasa).

Komentarz

Z jednej strony, to dobrze, że oszczędności się znalazły, przez co np. Gimnazjum nr 1 we Wschowie nie zostanie zlikwidowane. Z drugiej jednak strony algorytm zastosowany w Poznaniu wydaje godny uwagi. Dlatego, że w perspektywie długoterminowej zaproponowane oszczędności sprawy nie załatwiają. I może wydarzyć się tak, że w roku 2014 włodarze miasta zapłacą wysoką cenę za dzisiejszy brak bolesnej decyzji. Bo jeśli do likwidacji i tak będzie musiało dojść, to przeprowadzenie jej w roku wyborów samorządowych może przełożyć sie na wynik wyborczy.

Adam Muszkieta

@ napisz do autora admu@zw.pl


zw.pl 5

SZLICHTYNGOWA

napisz do nas: portal@zw.pl

Kowalewo odcięte od gminy, przewoźnik przygotował nowy rozkład jazdy - Jest tylko połączenie ze Wschową, ale do Szlichtyngowej z Kowalewa nie sposób dojechać. Nie tylko z Kowalewa, ale również ze Starych, Małych oraz Nowych Drzewiec i Goli – narzekają mieszkańcy gminy Szlichtyngowa Najczęściej problem z dojazdem do Szlichtyngowej mają starsze osoby – tłumaczy Jan Bartkowiak Przewodniczący Rady Miejskiej w Szlichtyngowej. Nie wszyscy posiadają samochód, żeby móc na własną rękę wybrać się w kierunku Szlichtyngowej. Podstawiony autobus do Wschowy nie rozwiązuje problemu, ponieważ mieszkańcy, często starsi, muszą korzystać z opieki lekarskiej lub załatwić swoje sprawy w urzędzie.

starego rozkładu jazdy. Ta trasa była rentowna – mówi Jan Bartkowiak – gmina powinna zareagować i spróbować porozumieć się z jednym z przewoźników. Będzie to z korzyścią dla wszystkich. Przewoźnik opracował nowy rozkład jazdy

Spotkanie z jednym z przewoźników odbyło się 9 lutego. Uczestniczyli w nim sołtysi, przedstawiciele rad sołeckich. Strony porozumiały się, przewoźnik przygotował nowy rozkład jazdy, który obecnie jest dyskutowany

i przerabiany. Trwają konsultacje społeczne na jednym z portali społecznościowych. Mieszkańcy wyrażają tam swoje opinie pod kolejną wersją rozkładu jazdy. Trzecia wersja rozkładu po kosmetycznych zmianach jest już prawie gotowa. Teraz rozkład zostanie przekazany odpowiedniemu organowi w starostwie powiatowym i po otrzymaniu zgody przewoźnik uruchomi trasę, która umożliwi mieszkańcom dojazd do Szlichtyngowej i z powrotem. (rak)

Nie tylko Kowalewo

Stare, Nowe i Małe Drzewce, a także Gola są odcięte od gminy – narzekają mieszkańcy tych miejscowości. Jeszcze do niedawna na trasie Leszno-Głogów jeden z przewoźników przejeżdżał przez Siedlnicę, Kowalewo i Jędrzychowice. Od dłuższego czasu żaden autobus tą trasą już nie jeździ. Mieszkańcy Gminy Szlichtyngowa oraz radni liczą na przywrócenie REKLAMA

Jedna, niższa rata zamiast kilku Nadmierne zadłużenie dotyka coraz większej części naszego społeczeństwa. Rata za samochód, rata za komputer, rata za lodówkę... Po wzięciu kilku pożyczek, okazuje się, że obciążenie domowego budżetu jest zbyt duże i przestajemy sobie radzić z regulowaniem płatności. Każdego miesiąca mamy kilka różnych rat w kilku instytucjach finansowych, a trzeba jeszcze przy tym pamiętać o terminowości każdej spłaty. Obecnie Polacy szukają możliwości obniżenia kwoty miesięcznie płaconych rat. Jak sobie można poradzić z taka sytuacją? Na to pytanie odpowie nam Dagna Olejnik-Pisz, kierownik oddziału Kasy Wspólnota we Wschowie. -Proszę nam przybliżyć ofertę konsolidacji w Kasie Wspólnota. -Mówiąc w skrócie, dzięki konsolidacji można sporo zaoszczędzić. Jeśli spłacamy kilka zobowiązań finansowych i mamy miesięcznie kilka rat różnych pożyczek, linii pożyczkowych czy debetów na karcie, to konsolidacja jest rozwiązaniem, które proponuje Kasa Wspólnota. Dodam, że jest to rozwiązanie proste i co najważniejsze opłacalne. Wystarczy odwiedzić oddział Kasy Wspólnota we Wschowie i skorzystać z naszej oferty konso-

lidacyjnej. Spłata jednej raty zamiast kilku z pewnością okaże się ogromną korzyścią dla domowego budżetu oraz naszych nerwów. Konsolidacja pozwoli zaoszczędzić przede wszystkim pieniądze i czas. Atrakcyjne oprocentowanie oraz korzystne okresy spłat sprawiają, że taka pożyczka jest znacznie tańsza od zwyczajnej pożyczki gotówkowej. Dodatkowo nie musimy się już martwić formalnościami, pracownicy Kasy Wspólnota zajmą się wszystkim i pomogą przy wszelkich pytaniach i problemach. -A czy można część kwoty wypłacić „na rękę”? -Oczywiście, że tak. Teraz zamiast ubiegać się o kolejną pożyczkę gotówkową, można skonsolidować swoje zobowiązania w jedno, tańsze oraz otrzymywać dodatkową gotówkę na bieżące wydatki. Warto wiedzieć, że procedura jest bardzo prosta i szybka – decyzję kredytową podejmujemy najczęściej w ciągu jednej wizyty w oddziale. -Jak to jest, że konsolidacji jest tańsza od kredytu gotówkowego lub pożyczki w karcie kredytowej? -Wybierając ofertę należy zwrócić uwagę przede wszystkim na koszty. Zdarza się bowiem, że kredyt kon-

solidacyjny w wielu instytucjach finansowych jest oprocentowany tak samo, jak zwykły kredyt czy pożyczka gotówkowa. Należy zatem mieć się na baczności i dobrze przeliczyć dostępne opcje. W Kasie Wspólnota pożyczka refinansowa oprocentowana jest niżej niż od zwykłego kredytu gotówkowego. Zamiana kredytów pozwala więc w skali np. 5 lat zaoszczędzić sporą sumę pieniędzy. Reguła jest bardzo prosta – małe kredyty gotówkowe, czy karty kredytowe to drogie kredyty. Biorąc większy kredyt konsolidacyjny w Kasie Wspólnota można uzyskać niższe oprocentowanie, a tym samym płacić znacznie mniejsze raty każdego miesiąca. Po więcej informacji serdecznie zapraszam do oddziału we Wschowie. Odpowiemy na wszelkie pytania dotyczące oferty Kasy Wspólnota, doradzimy w sprawach finansowych, pomożemy w wyborze najlepszych propozycji oraz dopasujemy naszą ofertę do indywidualnych potrzeb każdego członka Kasy. Zapraszamy do naszego oddziału: WSCHOWA ul. Niepodległości 10/1 tel.: 65 540 10 62 721 200 865

Radna prosi o pomoc

brakuje 50 tysięcy Informowaliśmy o dotacjach jakie otrzymały jednostki samorządowe na terenie powiatu z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Poza jednostkami samorządowymi, środki finansowe otrzymała również Parafia Rzymsko-Katolicka w Siedlnicy oraz Parafia p.w. Św. Michała Archanioła w Sławie Parafia w Siedlnicy otrzymała dofinansowanie na remont dachu kościoła filialnego p.w. Błogosławionego Jana z Dukli w Jędrzychowicach. Kwota pozyskanych środków wynosi 314 242 zł i jest to 75% dofinansowania. Całkowity koszt wynosi 418 989 zł. Parafianom brakuje jeszcze 50 tysięcy na realizację zadania. Radna Maria Stankiewicz wpadła na niezmiernie ciekawe rozwiązanie problemu, proponując radzie miejskiej aby burmistrz, zaciągając kredyt, dzięki któremu gmina będzie mogła wykorzystać środki z PROW na budowę sali wiejskiej w Starych Drzewcach, powiększył kwotę pożyczki o te brakujące Jędrzychowicom 50 tysięcy.

Składałam taki wniosek w październiku, skierowany do burmistrza o pomoc finansową – mówiła Stankiewicz – uzbieraliśmy prawie 200 tysięcy. Brakuje nam 50. Są to pieniądze z różnych imprez, datków i składek – mówiła radna. - Co miesiąc mieszkańcy Jędrzychowic i Kowalewa składają się na ten cel. Jeżeli dokładamy na budowę sali wiejskiej – radziła – to proszę radę, żeby uwzględniła moją prośbę. Rada prośby nie uwzględniła. Powstaje pytanie czy powinna? Parafia nie otrzyma środków z PROW jeżeli nie wykaże się wkładem własnym. Podobnie było z podpisaniem umowy z Urzędem Marszałkowskim na budowę sali wiejskiej w Starych Drzewcach. Najpierw gmina musiała zatwierdzić zaciągnięcie zobowiązania finansowego, a dopiero potem można było umowę podpisać. Radna pewnie będzie starała się dalej o zdobycie brakującej kwoty. Pomóc parafianom czy nie pomóc – oto jest pytanie. A jakie jest Państwa zdanie na ten temat?

@ napisz do autora r.klan@zw.pl


6 zw.pl

SŁAWA

napisz do nas: portal@zw.pl

W Sławie organizacje dostały drugą szansę Burmistrz Sławy, Cezary Sadrakuła w najbliższym czasie przyzna środki finansowe organizacjom pozarządowym na realizację zadania publicznego z zakresu wspierania i upowszechniania kultury fizycznej oraz kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego

Wnioski składane przez stowarzyszenia zostały już sprawdzone przez komisję konkursową. Kilka zaopiniowano pozytywnie, ale większość początkowo nie spełniła wymogów formalnych. Organizacje, które źle wypełniły wnioski miały parę dni na to, żeby poprawić błędy. O jakie błędy chodziło? - Niespełnione kryteria formalne dotyczyły braku potrzebnych załączników, błędów rachunkowych, niewypełnionych rubryk czy przedmiotu zadania niezgodnego ze statutem. Jeśli stowarzyszenia błędy skorygują, to ich wnioski zostaną rozpatrzone pod względem merytorycznym – a żeby później wnioski były zakwalifikowane pozytywnie, to trzeba uzbierać 4,95 punktu przy 14 kryteriach i 5,09 przy 15 kryteriach – powiedziała Patrycja Poddenek z Referatu Rozwoju Lokalnego i Promocji Gminy w Urzędzie Miejskim w Sławie. Dowiedzieliśmy się, że większość stowarzyszeń wykorzystało drugą szansę i poprawiła błędy formalne.

wniosków. Niestety proste błędy i tak się później pojawiły, ale organizacje miały jeszcze możliwość poprawy i wykorzystały ją. Co ciekawe takiej możliwości nie miały wschowskie stowarzyszenia. Z tym, że we Wschowie komisja konkursowa od razu odrzuciła część ofert ze względów merytorycznych, a nie formalnych. Komu udało się uzyskać pozytywna opinię? Wśród sławskich stowarzyszeń pozytywnie zaopiniowanych przez komisję pod względem formalnym i merytorycznym znalazły się między innymi takie organizacje i kluby jak: Miejski Klub Sportowy „Sparta” Sława, Ratownictwo Wodne Sława, Wiejski Klub Sportowy „Ikar” , Klub Sportowy „Orzeł” Stare Strącze, Uczniowski Klub Sportowy „Olimpijczyk”. Teraz wszystkie organizacje czekają na decyzję burmistrza o przyznaniu dotacji.

Adam Muszkieta

Wcześniejsze spotkanie nie pomogło 16 stycznia odbyło się w Sławie spotkanie, które miało pomóc stowarzyszeniom w wypełnianiu

@ napisz do autora admu@zw.pl

Kto ma zapłacić za ogrzewanie sal wiejskich?

Użytkownicy sali wiejskiej, czyli sołectwo, biblioteka, szkoła oraz profilaktyka będą ponosić koszty ogrzewania w Starym Strączu. Takie rozwiązanie zaproponował burmistrz Sławy wszystkim, ko-

nie może przypominać pomnika, który jest dwa razy w roku wykorzystany - przypominał burmistrz. Za przykład efektywności i wykorzystania sali wiejskiej Cezary Sadrakuła podał miejscowość Wróblów. Kiedy tam nie przejeżdżam, zawsze pali się światło, a to znaczy, ze świetlica się rozwija i generuje wpływy - mówił. Krystyna Gawłowska, sołtyska Starego Strącza, nie widzi z kolei możliwości przeznaczenia brakujących 4 tysięcy na ogrzanie sali. Środkami - polemizowała sołtyska - dysponuje zebranie wiejskie i jest

rzystającym z sali podmiotom. W związku z tym, sołectwo miałoby pokryć koszty ogrzewania z funduszu sołeckiego. Środki na fundusz sołecki zostały przez zebrania wiejskie rozdysponowane. Antoni Jurewicz twierdzi, że nie przeznaczyli w tym roku pieniędzy na ogrzewanie. Z czego mamy zrezygnować - pytał radny burmistrza Sławy - żeby teraz przeznaczyć środki na opał. Wyremontowana sala wiejska

to jedyny organ, który może rozporządzać finansami. Gawłowska przypomniała też dyskusję rok temu, kiedy w kilku sołectwach pojawili się nowi sołtysi, którzy próbowali zmienić wydatki funduszu sołeckiego, zatwierdzone przez poprzednich sołtysów. Okazało się wtedy - mówiła - że nie ma takiej możliwości. Dlaczego teraz każe nam się zmienić wydatki funduszu - dopytywała sołtyska. Jak twierdzi sołtyska, żeby wyko-

Koszt ogrzania sali wiejskiej w Starym Strączu ma zostać pokryty w części z funduszu sołeckiego. Czy innym sołectwom - pytała radna Grażyna Żelichowska - również zostanie z funduszu potrącone na ogrzewanie sal wiejskich

BIURO OGŁOSZEŃ: Wschowa, ul. Głogowska 1, tel. 65-540-67-50; email: reklama@zw.pl

REKLAMA

Prowadzimy: - pełną księgowość - dokumentacje ZUS

Agata

Nowaczyk biuro rachunkowe

DOSTAWCA INTERNETU

1 zł

instalacja

- księgi podatkowe

29 zł

od abonament

- dokumentację kadrowo - płacową

ul. Polna 60, 67-400 Wschowa

rzystywać salę wiejską, potrzebny jest opał. We Wróblowie mieszkańcy przynoszą ze sobą worek węgla, żeby zorganizować imprezę. W Starym Strączu takie rozwiązanie jest niemożliwe, ponieważ sala jest osiem razy większa niż ta we Wróblewie. Więc skoro nie można opalić sali workiem węgla, to panuje tam zimą mróz. Właścicielem obiektu jest burmistrz - mówiła sołtyska każdy właściciel planuje w swoim budżecie środki na ogrzewanie. Nie rozumiem jak to się stało, że w budżecie gminy zabrakło w tym roku środków na utrzymanie sal wiejskich na terenie gminy. Burmistrz z kolei przypomniał, że sołectwa powinny zadbać o wpływy. Jeżeli ktoś wypożycza salę, prosi o zwolnienie z opłat za jej wynajęcie, to musicie państwo zdawać sobie sprawę, że uciekają wam pieniądze, które moglibyście wykorzystać na ogrzewanie. Jeżeli - mówił z kolei skarbnik gminy Jarosław Hermaszewski - sala wiejska jest potrzebna z punktu widzenia sołectwa, to środki wygenerowane z działalności świetlicy, mogą zostać wykorzystane na pokrycie kosztów. Temat funduszów sołeckich kontynuujemy w wywiadzie z Jarosławem Hermaszewskim, skarbnikiem Sławy. Pytanie o racjonalne i efektywne wykorzystywanie środków z funduszu sołeckiego pozostaje sprawą otwartą. Idea funduszu polega na aktywizacji mieszkańców sołectw, ale - na co zwraca uwagę skarbnik aktywizacja to nie tylko wydawanie środków, ale również odpowiedzialność za już wydane pieniądze. (rak)

tel. (65) 540 58 07 fax.(65) 540 73 42

67-400 Wschowa, ul. Głogowska 1

Biuro Obsługi Klienta: 65 540 67 50


zw.pl 7

POSTAĆ

napisz do nas: portal@zw.pl

Na terenie Szlichtyngowej kobiety są aktywne Z Jolantą Wielgus wiceburmistrzem Szlichtyngowej rozmawia Rafał Klan Jolanta Wielgus w urzędzie gminy pracuje od 1 października 1994 roku. Zaczynała pracę w gabinecie, w którym obecnie urzęduje, pomagając ówczesnej sekretarz gminy w prowadzeniu biura rady miejskiej. Potem przez pół roku zajmowała się księgowością, pracowała w wydziale budownictwa. Pomagała prowadzić zamówienia publiczne oraz inwestycje. Od 7 maja 2007 roku piastuje funkcję wiceburmistrza Szlichtyngowej.

To jak pani spędza czas poza pracą w samorządzie?

Wiosną i latem najczęściej poza domem. Lubię wyjazdy nad nasze pobliskie jeziora. W zimowe wieczory czytam lub spędzam czas przed telewizorem, przede wszystkim po to by obejrzeć programy publicystyczne, bo jak każdy samorządowiec ciekawa jestem bieżących wydarzeń politycznych i komentarzy.

siadam do niego i je rozwiązuję. Opiekuje się pani OSP, była pani kiedyś strażaczką?

Należałam kiedyś do OSP Jędrzychowice. Dzisiaj jednostka funkcjonuje jeszcze w rejestrze stowarzyszeń, ale nie prowadzi czynnej działalności. Natomiast ze strażą pożarną jestem bardzo związana. Jestem wielkim sympatykiem ochotniczych straży pożarnych. Od lat działam w strukturach gminnych Związku OSP RP, drugą kadencję jestem członkiem Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP. W zakresie moich obowiązków leży wyposażanie jednostek w sprzęt, umundurowanie, czyli ogólnie za-

Jolanta Wielgus, wiceburmistrz Szlichtyngowej

Decyzja o wyborze na wicebur-

dzenie biura rady miejskiej. Dzięki tej funkcji mam możliwość spotkań nie tylko ze strażakami, radnymi, ale również, a może przede wszystkim z mieszkańcami gminy.

mistrza zaskoczyła panią?

Zaskoczyła o tyle, że wcześniej nic na to nie wskazywało. A co pani zdaniem zdecydowało, że burmistrz Szlichtyngowej zdecydował się pani powierzyć funkcję swojego zastępcy?

Myślę, że cechy mojego charakteru takie jak: odwaga, bezkompromisowość i branie odpowiedzialności za podjęte decyzje, przewidywanie ich konsekwencji. No i oczywiście rzetelność i pracowitość - czyli to co cechuje kobiety. Przyjęcie funkcji wiceburmistrza zmieniło pani życie?

To nie zmieniło mojego życia w sposób negatywny, wręcz przeciwnie. Nowe wyzwania, zadania, to jest coś co lubię. Oczywiście było to dla mnie wyzwaniem, ale lubię pracę samorządowca. Wstaję rano i z przyjemnością udaję się do pracy. Zachowałam część swoich obowiązków, tj. prowadzenie spraw związanych z funkcjonowaniem ochotniczych straży pożarnych na terenie gminy czy dodatki mieszkaniowe. Nowe zadania to prowa-

A książki? Jakie pani czyta w zimowe wieczory?

Podróżniczo-awanturnicze lub biograficzne. Ostatnio coś ciekawego udało się pani przeczytać?

Ostatnio, jeżeli coś czytam, to prasę branżową, poświęconą pracy samorządowej. Był okres, że książki pochłaniałam, pamiętam taką fascynację średniowieczem. Szczególnie Imię Róży Umberto Eco było doskonałym przewodnikiem po tym świecie. Bardzo cenię sobie literaturę Jerzego Kosińskiego. Duże wrażenie swego czasu zrobił na mnie Blaszany Bębenek Guntera Grassa. Ale poza prozą zaglądam też do poezji. Tutaj chyba jestem bardziej romantyczna, np. Rozmowa liryczna Gałczyńskiego - do dzisiaj chętnie do niej zaglądam. Jest pani bardziej humanistką?

Nie, przeciwnie, umysłem ścisłym. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem informatykiem. Więc bliżej mi do matematyki i to przekłada się również na życie zawodowe. Mam przed sobą zadanie,

są aktywne. W radzie miejskiej na 15 radnych, 10 to kobiety. Na 9 sołtysów, pięć to kobiety. Samorządy dają lepsze możliwości łączenia obowiązków rodzinnych i zawodowych. Obecność kobiet w polityce lokalnej jest postrzegane, jako kontynuacja ich zaangażowania w kwestie społeczne. Co docenia pani w kobietach?

Zdecydowanie bezkompromisowość. Cenię zaangażowanie kobiet, bo kiedy to ma miejsce, to zawsze robią to całym sercem, nie odpuszczają. Kobiety - tak myślę - w odróżnieniu od mężczyzn są bardziej kreatywne, co również uważam za ważną cechę. Mają większą wyobraźnie i są odpowiedzialniejsze i jest to zrozumiałe, choćby dlatego, że są matkami - ten aspekt życia kobiety czyni je dojrzałymi.

Czyli kobiety chcą mieć wpływ na lokalne życie?

Uważam, że chcą mieć wpływ i mają. Wystarczy wziąć pod uwagę ostatnie wybory samorządowe. Szanse były wyrównane. Jeżeli dobrze pamiętam startowało 23 mężczyzn i 22 kobiety. I jak pan widzi, to bardziej kobiety były przekonujące, co widać po składzie osobowym rady. Myślę, że coraz więcej kobiet będzie się angażować w życie publiczne. Gdyby miała pani złożyć życzenia kobietom, to życzyłaby pani...

Tradycyjnie zdrowia, bo kobietom musi wystarczyć sił, żeby łączyć życie zawodowe, społeczne i rodzinne. Więcej odwagi, żeby coraz częściej kobiety uczestniczyły w życiu publicznym i realizowały swoje plany i marzenia.

W gminie działają żeńskie drużyny strażackie?

dodaj komentarz na

Kiedyś działały w Jędrzychowicach, Dryżynie, obecnie nie ma takich drużyn. Za to są młodzieżowe, np. w Goli i Wyszanowie.

zw.pl

REKLAMA

BIURO OGŁOSZEŃ: Wschowa, ul. Głogowska 1, tel. 65-540-67-50; email: reklama@zw.pl

ŚWIAT OKIEN twoje okno na świat

Współpracuje z firmą

pewnienie gotowości bojowej. Straż pożarna na terenie gminy Szlichtyngowa odgrywa chyba znaczącą rolę?

To są jedyne organizacje, które przez lata utrzymały się w małych społecznościach wiejskich. Prowadząc swoją działalność aktywizują mieszkańców. Więc OSP odgrywa bardzo ważną rolę. A nosiła pani mundur strażacki?

Miałam kiedyś zamówiony, okazało się jednak, że nie było munduru kobiecego. Ostatecznie uznałam, że skoro jest zamówiony i może być tylko męski, to otrzymał go jeden ze strażaków. Jak ocenia pani aktywność kobiet w życiu publicznym gminy?

Na pewno - i myślę, że dotyczy to wszystkich kobiet, nie tylko z terenu gminy - to jest przestrzeń, która wciąż podlega zmianom. Kobiety muszą przełamywać stereotypy, włączać się w życie publiczne i polityczne. Muszę powiedzieć, że na terenie Szlichtyngowej kobiety

tel. 665 49 15 15 tel/fax 65 540 34 35 swiatokien@o2.pl www.wojtyla.zw.pl 67-400 Wschowa ul Mickiewicza 2

specjalista do spraw pomiarów i wycen


8 zw.pl

WYWIAD

napisz do nas: portal@zw.pl

By pamięć przetrwała Adam Muszkieta rozmawia z prezesem Stowarzyszenia Huta Pieniacka, Małgorzatą Gośniowską-Kolą Adam Muszkieta: Ostatnie dni spędziła pani na Ukrainie. Z jakiego powodu? Małgorzata Gośniowska-Kola: Ten kolejny już wyjazd, był związany z rocznicą ludobójstwa, dokonanego 28 lutego 1944 roku w Hucie Pieniackiej przez ukraińskich nacjonalistów. Nasze stowarzyszenie zorganizowało wraz Konsulatem Generalnym RP obchody, upamiętniające to dramatyczne wydarzenie. Wszystko przebiegło bardzo dobrze - lepiej niż zakładaliśmy. Przybyły delegacje Senatu RP, MSZ, Rady Ochrony Pamięci i aż 5 przedstawicieli wyznań chrześcijańskich. Były delegacje samorządów wśród których bardzo pozytywnie wyróżniała się delegacja samorządu wschowskiego (z burmistrzami K. Grabką i A. Nowickim). Byli reprezentanci stowarzyszeń kresowych z całej Polski, Solidarność z Lublina i Polacy, mieszkający na lwowskiej ziemi. Najważniejszymi gośćmi byli oczywiście ocaleni z zagłady Huty Pieniackiej – świadkowie tamtych wydarzeń. Niestety nie zawsze udaje się w spokoju i zadumie pomodlić za naszych bliskich. Od kilku lat, gdy tam jeździmy, spotykamy się z protestami i blokadami nacjonalistycznej partii Svoboda, która zakłóca uroczystości. W tym roku wyjątkowo obyło się bez takich blokad i protestów – i jest to pozytywne zaskoczenie. Jak pani sądzi, dlaczego w tym roku nie było protestów? Myślę, że jednym z takich powodów jest pewnego rodzaju przełamanie wśród miejscowej społeczności. Na początku spotykaliśmy się z dużą niechęcią i cały czas ona się tam pojawia, ale już nie tak silnie. Jeździmy do Huty Pieniackiej od paru lat, niektórzy pomagają nam w pracach na cmentarzu, zaczynają pojawiać się jakieś relacje. Wspieramy też jedną z rodzin ukraińskich, którą dotknęła olbrzymia tragedia bardzo poważnej choroby dziecka. Ta nasza pomoc zapewne również przyczyniła się do tego, że niechęć jest mniejsza. Ale wszystkie nasze działania nie doszłyby do skutku, gdyby nie zaangażowanie Konsulatu RP we Lwowie, którego pracownicy wykonują naprawdę dobrą pracę. To, że w tym roku było tak spokojnie, to ich zasługa, ale też - jak przypuszczam - zasługa mieszkańców wsi Żarków, którzy coraz mniej chętnie patrzą na nacjonalistów ze Svobody. Trzeba pamiętać jednak, że w tamtym rejonie mieszkają również potomkowie tych, którzy mordowali

Polaków z Huty Pieniackiej i nie chcą, by się im o tym przypominało. Rodzi to konflikty. Bo nawet kiedy byli tam prezydenci Polski i Ukrainy, śp. Lech Kaczyński oraz Wiktor Juszczenko, to nawet wtedy odbyła się agresywna blokada. Do zmiany potrzebna jest wola dwóch stron, a my zabiegamy o tę prawdę, bo uważamy, że takie relacje pomogą w pojednaniu.

Pojawiły się zarzuty, że w 2009 r. obaj prezydenci wypowiedzieli się zbyt ogólnikowo. Tak. Te deklaracje polityczne padają od jakiegoś czasu, ale one w dalszym ciągu pozostają tylko deklaracjami. Zamordowani stali się zakładnikami polityki. Ale tak oczywiście być nie może, bo skoro mówi się o pojednaniu, to relacje muszą być oparte na prawdzie i tak jak mówi ksiądz Isakowicz-Zaleski – nie o zemstę chodzi, tylko o pamięć i prawdę – i tylko takie podejście może służyć dobru. Jak wygląda taka uroczystość, jaka miała miejsce kilka dni temu w Hucie Pieniackiej? Najważniejszą sprawą, która tam się odbywa jest modlitwa za zmarłych. Odprawiane jest nabożeństwo ekumeniczne przez przedstawicieli kościoła rzymskokatolickiego, greckokatolickiego i prawosławnego. W tym roku przybyło 5 kapłanów. Tego dnia gromadzimy się w jednym celu - modlitwy za pomordowanych, ale i za oprawców. Czy Pani zdaniem pojednanie jest możliwe wobec negacji zbrodni ze strony ukraińskiej?

Trzeba pamiętać, że nie obwiniamy narodu ukraińskiego, a morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii. Niestety, w zachodniej Ukrainie duże znaczenie zyskała wspomniana nacjonalistyczna partia Svoboda, która próbuje odwoływać się do ideologii nacjonalistów Bandery czy Szuchewycza. W tym roku, podczas przemówienia, przedstawiciel jednego z ukraińskich samorządów stwierdził,

że zbrodni dokonali Niemcy, co nie jest prawdą. Na wszystko są przecież dokumenty, są świadkowie. Ale to demagogiczna polityka, która opiera się na kłamstwie i nienawiści. Stawianie dziś pomników banderowcom niczemu dobremu służyć nie może. Nikt w świecie naukowym, poza większością ukraińskich historyków - nie ma wątpliwości, że zbrodni w Hucie Pieniackiej dokonała dywizja SS Galizien, złożona także z Ukraińców i przy dużym udziale miejscowych bojówek UPA. Szacuje się, że w Hucie Pieniackiej było wtedy do 1500 osób. Huta Pieniacka, to miała być taka enklawa na przeżycie, otoczona lasami, z dala od większych miejscowości i dróg. Pani matka ocalała? Tak. Moja mama urodziła się w Hucie Pieniackiej i jako jedna z niewielu osób – ocalała. Razem z grupą młodych dziewczyn udało się jej uciec z płonącej stodoły, choć chodziło im tylko o to, by nie spalić się żywcem. Mama opowiadała, jak uciekając boso przez śniegi modliły się, żeby trafiła ich kula, by tylko uniknąć śmierci w płomieniach. Na szczęście jednak udało im się przeżyć.

Jak się szacuje przeżyło około 180 osób, które znalazły schronienie w wieży i piwnicach kościoła i szkoły oraz w kryjówkach we wsi. Uratował też się brat mamy, który był w AK, ale niestety po kilku dniach został zastrzelony, pełniąc wartę w zniszczonej już Hucie Pieniackiej. Nawet, gdy po masakrze uratowani zaczęli wracać, by pochować zamordowanych, Ukraińcy strzelali do nich z lasu. Moja matka powiedziała, że swojego ojca poznała po oprawkach od okularów, inni rozpoznawali najbliższych po skrawkach ubrań. Nad wsią latały stada wron, które roznosiły ludzkie zwęglone szczątki, unosił się swąd palonych ciał. To był prawdziwy skrawek piekła na Podolu. Czym dla Pani jest Huta Pieniacka i tamtejszy cmentarz? Ludzie ocaleni z masakry jeździli do Huty Pieniackiej w latach 70-tych i 80-tych. Dorastałam, słuchając ich wspomnień. Z funduszy zebranych wśród ocalonych, postawiono najpierw drewniany krzyż w pobliżu grobów zbiorowych. Za władzy radzieckiej powstał też memoriał – i zarówno memoriał jak i krzyż zostały zbezczeszczone. Gdy pojechałam tam pierwszy raz z rodzicami, byłam wtedy jeszcze w liceum, to pamiętam poprzewracane krzyże, zniszczone tablice. Granitowy krzyż, który powstał w 2005 roku, staraniem rodzin polskich i rządu polskiego, stoi tam do dziś. Na tym pomniku widnieje blisko 600 nazwisk, bo tylko tyle zdołano ustalić. Nasze stowarzyszenie, które powstało w 2007 roku, za cel postawiło sobie uratowanie odnalezionego przedwojennego cmentarza wiejskiego, który jest jedynym materialnym śladem po dużej, tętniącej życiem Hucie Pieniackiej. I to się udało dzięki pomocy Rady Ochrony Pamięci i śp. ministra Przewoźnika. Odrestaurowaliśmy i ogrodziliśmy cmentarz. Z efektem naszych prac można zapoznać się na naszej stronie internetowej (hutapieniacka. pl). A efekt jest wspaniały. Czy pracę w stowarzyszeniu traktuje pani jako pewną misję? Nie wiem jak to nazwać. Po prostu zawsze robiłam to wszystko dla mamy. Takim testamentem, który nam zostawiła, bo zmarła rok temu, były słowa jej ojca, a mojego dziadka, który żegnając się powiedział – dzieci kochane,  kto z was przeżyje, zmówcie Ojcze nasz. To mój moralny obowiązek. Zaszczytem jest dla mnie, że mogę reprezentować stowarzyszenie - ludzi, którzy pochodzą z Huty Pieniackiej. Wyjeżdżamy tam wspólnie kilka razy do roku, pracujemy na cmentarzu. Jadą starsi i młodzi - ocaleni i ich rodziny. Także cała moja rodzina jest mocno zaangażowana w pielęgnowanie pamięci o naszych korzeniach. Praca w Hucie wiele mnie nauczyła - pokory i szacunku. Jest to miejsce, w którym

zyskujemy właściwy pogląd na wiele spraw. To miejsce, w którym łatwiej odróżnić dobro od zła. Spotykam w Hucie niezwykłe osoby. Na lwowskiej ziemi mamy wielu przyjaciół - Polaków, którzy przez te wszystkie lata wytrwali w miłości do Polski. I tak jak moja mama, osoby te, pomimo tego, że dotknęło ich straszne zło, nigdy temu złu się nie poddały. Ludzką rzeczą, wobec takiej tragedii, jest chęć zemsty. Nie było w pani mamie takiego uczucia? Nie. Nie miała w sobie pragnienia zemsty. Pytała tylko retorycznie, jak można było dokonać takiej zbrodni na Polakach, tylko dlatego, że byli Polakami. Nigdy nie mogła zrozumieć tej nienawiści. Nauczyła mnie, by pamiętać i modlić się. Zawsze ostrzegamy obecnych na uroczystościach, żeby nie wdawali się w niepotrzebne dyskusje z tymi, którzy chcieliby przerwać nasze uroczystości, bo to modlitwa jest najważniejsza. Pamiętam, takie straszne opisy mojej mamy, odwołujące się do sceny, kiedy Ukrainiec zabił jej ostatniego żyjącego jeszcze brata, mówiła wtedy z płaczem – Boże, jak to zrobić, żeby tylko tam wrócić i chociaż przykryć mu nogi. Minęło tyle lat, a najmocniej zapamiętała ten obraz, że jej brat nie został pochowany tak, jak powinien. Staram się o tym pamiętać, by nie robić nic przeciwko komuś. I być może kiedyś miejscowi Ukraińcy zrozumieją, że nam chodzi tylko o pamięć i modlitwę. Być może kiedyś pojednanie przestanie być polityczną deklaracją a stanie się rzeczywistością. Wydaje się pani delikatną osobą, ale z drugiej strony widać też efekty pani pracy w stowarzyszeniu, kiedy przekonuje pani innych, nierzadko ważne persony, do tego, by zaangażowali się w pomoc. A do tego potrzeba już nieustępliwego i twardego działania. Wiele rzeczy się udało, ale udało się to stowarzyszeniu a nie mnie. Kiedy ludzie jednoczą się wokół szlachetnego celu i zabiegają o wspólne dobro i jeśli robią to z sercem, to wiele rzeczy się udaje. Jeszcze nie tak dawno o Hucie Pieniackiej raczej nie słyszano – to była tylko taka nazwa wypowiadana przez ocalałych i ich rodziny. W tej chwili staje się symbolem mordów na Kresach. Czy spełnia się pani w tym co robi? Myślę, że tak. Cieszę, się że Huta Pieniacka, stała się bardziej znana wśród społeczeństwa. Widać, że nasze zabiegi o to, by ta pamięć przetrwała, dają efekt – jestem szczęśliwa z tego powodu. O to właśnie prosili zamordowani, by pamięć i wiara przetrwały. I mam nadzieję, że te wartości, cały czas, żyć będą w nas.


zw.pl 9

OSOBOWOŚĆ

napisz do nas: portal@zw.pl

Osiągać w życiu cele, które się zaplanowało Z Małgorzatą Sobczak, kierowniczką Referatu Rozwoju Lokalnego i Promocji Gminy Urzędu Miejskiego w Sławie rozmawia Rafał Klan

Praca w samorządzie przynosi za-

każdy ma swoje zdanie, wie lepiej, w którym miejscu ma pojawić się logo, w którym tekst. Myślę, że w tym aspekcie jest poczucie niedosytu i to mnie mobilizuje.

o tym, że napisać pracę doktorską, porównując te dwie społeczności. Mieszkają przecież blisko siebie, a - w mojej ocenie - różnią się od siebie diametralnie.

Jest pani rodowitą sławianką? Pochodzę z Głogowa.

Ciekawe spostrzeżenia, potwierdza pani opinię najaktywniejszego, wschowskiego społecznika, który twierdzi, że we Wschowie pod tym kątem niewiele się zmieniło. A co pani zdaniem decyduje o tych różnicach, bądź co bądź, bliskich sobie sąsiadów? To oczywiście nie będą spostrzeżenia naukowe, ani niczym potwierdzone, ale takie pierwsze obserwacje, jakie się narzucają, to takie, że mieszkańcy Sławy zawsze musieli żyć z własnej aktywności, tzn., że musieli uruchomić pokój gościnny, otworzyć budkę nad jeziorem, zakład mięsny. Wschowa miała wokół kilka zakładów, które zatrudniały i nie wymagały żadnej, szczególnej aktywności. Poza tym, dzięki temu, że do Sławy przyjeżdża o wiele więcej osób z zewnątrz (widać to szczególnie w sezonie), naturalnie uczy się otwierać na różnorodność. Ta konfrontacja z przyjezdnymi z różnych miejsc i środowisk sprawia, że społeczność sławska ma więcej bodźców do zmian, aktywności.

To tak jak skarbnik, ale pan Hermaszewski jeszcze nie przeprowadził się do Sławy. Pani tak. Zastanawiam się czasami jak to się stało, że trafiłam do Sławy. Studiowałam w Zielonej Górze, potem pracowałam w Urzędzie Marszałkowskim. Przez pięć lat mieszkałam

Małgorzata Sobczak, kierowniczka Referatu Rozwoju Lokalnego i Promocji Gminy

Rafał Klan: Czy pracownik samorządowy od dzieciństwa marzy o pracy w urzędzie miejskim? Pytam, bo w dzieciństwie marzy się zazwyczaj o tym, żeby zostać gwiazdą muzyki pop lub alternatywnej (oczywiście o wiele rzadziej) albo np. gwiazdą futbolu. Nigdy natomiast nie spotkałem się z marzeniem o pracy w samorządzie...

szkoleń lub współpraca z organizacjami pozarządowymi często wymaga konkretnego przekazywania wiedzy. Marzy mi się takie szkolenie wyjazdowe dla stowarzyszeń, które chciałabym poprowadzić. Dlaczego ja? Nie dlatego, że jestem najlepszym trenerem pod słońcem. Myślę, że dobrze rozumiem się z organizacjami. Mam sygnały również z drugiej strony, potwierdzające moje odczucia i wydaje mi się, że to jest właśnie cecha dobrego nauczyciela. Porozumienie, które przekłada się na dobrą współpracę.

Małgorzata Sobczak: Chciałam być nauczycielką. Na pewno nie urzędniczką. Chociaż dużo czasu spędziłam w biurze, bo moja mama była urzędniczką. Gdy pytam córkę kim chciałaby zostać w przyszłości, odpowiada, że albo nauczycielką, albo urzędniczką. Mówię jej wtedy, że są inne, ciekawsze zawody. I nauczyciel i urzędnik, to jednak trudne zajęcia. A co panią pociągało w zawodzie nauczyciela? Mam w sobie potrzebę przekazywania wiedzy. Gdy mówię, robię to w sposób konkretny i precyzyjny. Myślę, że sprawdziłabym się w kontakcie z dziećmi. Jeżeli mam taką możliwość, to chętnie z niej korzystam. Urzędnik samorządowy powinien mieć w sobie coś z nauczyciela? Nie mogę wypowiadać się za wszystkich, ale w moim przypadku często te dwa zawody w jakimś sensie się przenikają. Prowadzenie

wodową satysfakcję? Referat, którym kieruję, ma interdyscyplinarny charakter. Jeżeli pozyskujemy środki finansowe czy to na imprezy, czy na inwestycje, musimy wiedzieć jak przeczytać kosztorys, dokumentację techniczną, żeby wiedzieć jak sformułować wniosek aplikacyjny na inwestycje. Trzeba z drugiej strony czuć imprezy, żeby napisać projekt ,,miękki”. Współpraca ze wspomnianymi organizacjami pozarządowymi, to przede wszystkim kontakt z ludźmi, którzy są dumni z tego, że mieszkają w Sławie, a to z kolei sprawia, że chcą pracować na rzecz lokalnej społeczności. To wszystko sprawia, że z jednej strony trzeba przez cały czas dokształcać się, a z drugiej po prostu daje satysfakcję z dobrze wypełnionego zadania. A co przynosi najwięcej kłopotów? Promocja. Czuję, że wymaga wciąż dużego nakładu pracy. Jest zresztą najczęściej wystawiona na krytykę. Akurat w tej dziedzinie

we Wschowie. Kiedy zastanawiałam się w tamtym okresie, gdzie chciałabym pracować, to myślałam właśnie o Sławie. Kiedy podjęłam tutaj pracę, a przy okazji miałam poczucie dużej satysfakcji, postanowiliśmy z mężem przeprowadzić się. Wschowa panią nie zauroczyła? Wschowa jest pięknym miastem. Ma duży potencjał, ale moim zdaniem niewykorzystany. Natomiast mieszkańcy Wschowy a Sławy, to dwie zupełnie inne społeczności. Dlaczego? Obserwując mieszkańców Sławy jeszcze z zewnątrz, widziałam ludzi aktywnych, zaangażowanych, bardzo krytycznych, owszem, ale to nie są malkontenci. Krytykują, ale i dużo pracują na rzecz lokalnej społeczności. Natomiast we Wschowie przygnębiał mnie wszechobecy marazm, brak aktywności, taka łatwość godzenia się na wszystko, co nas otacza. Nawet kiedyś myślałam

Muszę przyznać, że podoba mi się ten wątek wschowski w naszej rozmowie. Nie dosyć, że jest kontrowersyjny, to jeszcze uwagi jakie pani czyni wydają się zasadne. Nie chcę być źle zrozumiana. Nie oceniam nikogo personalnie. Patrzę na te dwie społeczności w sposób globalny, co automatycznie wprowadza element uogólnienia. Każdy mieszkaniec oczywiście jest osobną jednostką i należy go oceniać indywidualnie. Ale wraca pani myślami do Wschowy od czasu do czasu? Oczywiście, bo jak wcześniej wspomniałam, Wschowa, podobnie jak Sława jest wyjątkowym miejscem. Trudno o niej zapomnieć. Pamiętam, że kiedy wyprowadzałam się do Wschowy, ówczesny mój kierownik, pytał mnie: ale dlaczego wyprowadzasz się do Wschowy, ja byłem raz we Wschowie i miałem wrażenie, że to koniec świata. Na co ja odpowiedziałam, że przeciwnie. Miasto ma swój klimat starówka, cmentarz ewangelicki, Klasztor Franciszkanów - to są wyjątkowe miejsca. Muszę dodać, że współpracujemy jako gmina podobnie jak Wschowa z Lokalną Grupą Działania. Na tej bazie np. z

kierownikiem wschowskiego Wydziału Promocji panem Ireneuszem Mieżowcem, dążymy do tego, żeby gminy ze sobą współdziałały. Myślę, że mogłyby wydać wspólny folder turystyczny - pod względem atrakcji gminy mogą się uzupełniać. Poza tym liczę na to, że kiedyś powstanie ścieżka rowerowa, łącząca obie gminy. Dostrzega pani w gminie wzrost aktywności kobiet? Zdecydowanie. Widać to choćby z wniosków, składanych przez organizacje pozarządowe. Jeszcze do niedawna niemal 100% ofert dotyczyło klubów sportowych. W tej chwili mamy stowarzyszenie Witosława, gdzie prezeską jest kobieta, Stowarzyszenie Aktywnych Kobiet, Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci Niepełnosprawnych, za tym wszystkim kryje się aktywność kobiet. Ma pani jakieś spostrzeżenia, co sprawia, że kobiety się uaktywniają? Trudno powiedzieć, takich czynników pewnie jest wiele. Myślę, że najogólniej rzecz ujmując kobiety nie chcą tylko siedzieć w domu, chcą działać. Dzisiaj jest mnóstwo możliwości. Wystarczy mieć pomysł, zarejestrować organizację pozarządową, pozyskać środki i próbować się w różnych działaniach. I na koniec zestaw krótkich pytań. Pani ulubiony film? Pulp Fiction W mężczyznach ceni pani? Stanowczość i pewnego rodzaju rycerskość - potrafi dotrzymać słowa, jeżeli podjął decyzję, bierze za nią pełną odpowiedzialność. Współczesna kobieta powinna... ? Być sobą. Bliski jest pani feminizm? Bardzo. Może się pani określić jako feministka? Tak, z całą pewnością. Rozumiem w takim razie, że gdyby pani życzyła czegoś kobietom, to właśnie postawy feministycznej? Chciałabym, żeby kobiety zrozumiały, że feminizm niekoniecznie musi kojarzyć się z wojującą kobietą. Feministka to kobieta, która chce się zrealizować i dąży do tego, nie oglądając się na to czy mąż się z tym zgadza, czy też nie. Po prostu osiąga w życiu cele, które zaplanowała.


10 zw.pl

REKLAMA

napisz do nas: portal@zw.pl

Promocja obowiązuje od 8.03.2012 do 14.03.2012 lub do wyczerpania zapasów. Sprzedaż wyłącznie detaliczna. Ceny zawierają podatek VAT.


zw.pl 11

PORTRETY

napisz do nas: portal@zw.pl

Żona nauczyła mnie szacunku do kobiet W 2010 roku kandydował pan do Rady Miejskiej w Głogowie. Kiedy umawialiśmy się na wywiad, powiedział pan, że to była jednorazowa przygoda i więcej nie będzie pan się angażował w politykę. Dlaczego? Dlatego, że nie dostał się pan do rady? Czy dlatego - wyczytałem to na pana blogu - że jednak ,,polityka jest brudna”? Moja żona zawsze była przeciwna mojemu politycznemu zaangażowaniu. Ja z kolei dłużej dojrzewałem do tej myśli, że polityka nie jest dla mnie. Wyborom samorządowym zawsze przyglądałem się z boku. Spróbowałem swoich sił, nie udało się, pomimo tego, że osiągnąłem osiemnasty wynik w wyborach, a do rady wchodziły 23 osoby. Cóż zdecydowała arytmetyka wyborcza, czyli Metoda D'Hondta. Ten etap mam już za sobą. Startował pan z listy PO. Ale jako kandydat niezależny. Wie pan, podczas wyborów człowiekiem rządzą emocje, wnioski i refleksje przychodzą później. Zdałem sobie sprawę, że trudno by mi było pogodzić moją niezależną naturę z taką polityczną postawą maszynki do głosowania. Poza tym dzisiaj widzę, że polityczne zaangażowanie kolidowałoby z moją pracą naukową. W polityce nie zawsze można wszystko powiedzieć, a w pracy naukowej raczej żadnych przeszkód nie ma. Widziałbym - tak myślę - jakąś sprzeczność. Wiem też już dzisiaj, że na emeryturę nie będę odchodził jako polityk lub samorządowiec, ale człowiek nauki. Takie mam plany. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Sławie w rozmowie o funduszach sołeckich poparł pan decyzję burmistrza, aby przeznaczyć część funduszu jednego z sołectw na ogrzewanie sali wiejskiej. Wydaje mi się, że sprzeciw sołtyski w związku z wykorzystaniem zaplanowanych środków na inny cel jest zasadny. Wykorzystanie funduszu sołeckiego nie polega na tym, że zebranie wiejskie zatwierdza wydatki powiedzmy na salę wiejską, a potem społeczność nie bierze odpowiedzialności za jej utrzymanie, przerzucając koszty na gminę. Potem w kolejnym roku zebranie znowu decyduje się na jakąś inną inwestycję, nie przewidując żadnych środków na ogrzewanie sali wiejskiej. Fundusz ma aktywizować ale też skłania do odpowie-

dzialności za decyzje. Więc jeżeli przeznacza się środki na plac zabaw dla dzieci, to trzeba pamiętać np. o konserwacji. Nie może być tak, że zostawia się za każdą decyzją społeczności wiejskiej dodatkowe wydatki z budżetu gminy.. W jaki sposób zatem najlepiej pana zdaniem wykorzystać fundusz? Myślę, że gospodarowanie funduszem nie polega na tym, że szuka się sposobu wydania pieniędzy. Oczywiście środki trzeba wykorzystać, to zrozumiałe, ale najpierw należałoby spojrzeć na sołectwo w sposób całościowy. Nie trzeba od razu budować sali wiejskiej, bo być może środki są potrzebne na wykoszenie trawy, opał, konserwację, zadbanie o to, żeby wspomniany plac zabaw był przez kogoś nadzorowany. Jeżeli gmina miałaby pokrywać te koszty, to w takim razie niepotrzebny jest fundusz sołecki. Myślę, że patrzy pan na fundusze jako ekonomista i przyznam, że to co pan mówi o odpowiedzialności przekonuje mnie. Ale skoro gmina dostrzega, że gdzieś się idea funduszu rozchodzi, to moim zdaniem, powinna przeprowadzić konsultacje społeczne, wytłumaczyć sołectwom przede wszystkim ten ekonomiczny aspekt funduszu. Zapewniam pana, że o tym się rozmawia. Uczestniczymy np. w spotkaniach sołtysów i tę tematykę poruszamy. Jeżeli gmina wydaje na fundusze 360 tysięcy, a przed podjęciem decyzji o uchwaleniu funduszów wydawała 100 tysięcy, to - tłumaczymy - nie może teraz wysupłać z budżetu jeszcze dodatkowe 50 tysięcy. Jeżeli sołectwo decyduje się na klimatyzator w sali wiejskiej, to musi liczyć się z kosztami eksploatacyjnymi. Budżet nie jest studnią bez dna. Innymi słowy pana zadaniem jest pilnować budżetu. Muszę panu powiedzieć, że praca ekonomisty w samorządzie sprawia, że trochę modeluję własne podejście do efektywności biznesowej. Jestem tego zdania, że zarządzanie gminą powinno mieć charakter menadżerski. Dużo się mówi o Nowym Zarządzaniu Publicznym, czyli wprowadzaniem tam gdzie się da wzorców biznesowych. Ale oczywiście w samorządach osiąga się inny wymiar tego rachunku biznesowego. W biznesie jest zysk, w społeczności lokalnej zadowolenie społeczne i poprawa warunków życia społeczności lokalnej. Ktoś powie - w samorządzie nie da się tego zmie-

rzyć. Owszem, może i nie da, ale wybory samorządowe są już takim miernikiem. Burmistrz wygrywa wybory, to znaczy, że społeczność jest zadowolona. Przegrywa, społeczność jest niezadowolona. Wcześniej był pan skarbnikiem Głogowa. Jakie widzi pan zasadnicze różnice między pracą w Głogowie a Sławie. Głogów dysponował oczywiście o wiele większym budżetem i dominowało też zupełnie inne rozłożenia akcentów w planowaniu budżetu. W Sławie po raz pierwszy zetknąłem się z obszarami wiejskimi i potrzebami tych społeczności. Przychodząc do Sławy,

efekty kryzysu. Czy jako skarbnik widzi pan potrzebę konsultacji społecznych przy konstruowaniu budżetu, czyli takiej sytuacji, gdzie mieszkańcy mogliby lub powinni mieć wpływ na zadania inwestycyjne samorządu? Jestem tego zdania, że wyznaczając kierunki rozwoju gminy, a więc również przyszłych inwestycji, warto angażować lokalną społeczność. Ale teraz powstaje pytanie czy całą społeczność? Na przykład, którą drogę w mieście najlepiej wyremontować? Gdyby zapytać społeczność, to trzeba by pewnie kierować się wskazówkami tej grupy, która jest najgłośniejsza.

Jeżeli coś czytam, to jedynie literaturę związaną jednak z ekonomią.

Kiedy zastanawiałem się nad tym na przykładzie Głogowa, to jedno było pewne - decydują użytkownicy dróg. Którzy? Komunikacja miejska? Nie wszystkie drogi użytkują. Mieszkańcy? Powiedzą, że na ich osiedlach. Kto więc? Moim zdaniem taksówkarze. I to oni mogliby posłużyć jako konsultant, wskazując priorytety prze remontach dróg. Stąd też mój wniosek, że przy tego rodzaju konsultacjach należy szukać takich grup, które powiedzą nam najwięcej o danym problemie, które związane są tematycznie z określoną problematyką. Mielibyśmy tutaj takie rozwiązanie, gdzie konsultacje kierujemy do różnych grup społecznych.

siła - a te sceny naocznie przekazują prawdę o efektach wspólnego działania również w dziedzinie gospodarczej.

Filmy? Oglądam, owszem. Na przykład bardzo podobał mi się ostatnio film ,,Zbyt wielcy, by upaść”, no ale to znowu sprawy z gospodarczej dziedziny. Ktoś mógłby powiedzieć, że nudny, bo analizuje przyczyny kryzysu w Ameryce, ale mnie bardzo zaciekawił. Miło wspominam Gladiatora, ale też ze strategicznego punktu widzenia. Często powołuję się na scenę, prowadząc zajęcia ze studentami, gdzie bohater każe swoim współwojownikom złączyć się, zbić w całość i dopiero wtedy atakować lub bronić. W grupie jest

Jarosław Hermaszewski, skarbnik gminy Sława

Z Jarosławem Hermaszewskim, skarbnikiem gminy Sława rozmawia Rafał Klan

myślałem, że najważniejsza jest Sława, okazało się, że nie i trzeba było zmienić podejście. Czy skutki kryzysu są pana zdaniem odczuwane w Sławie? Kryzys przekłada się na udział gminy w podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych. Nawet jeżeli mieszkańcom żyje się dobrze, jeżeli mają pracę, a ogólny wskaźnik gdzieś spada, to nie oszukujmy się gmina na tym traci. Wskaźniki dochodowe wciąż rosną, ale jeżeli w ubiegłym roku to było 8%, a w tym tylko 3%, to znaczy, że skutki tego kryzysu odczuwamy. Jeżeli rząd ma problemy z budżetem i przerzuca część obowiązków na gminy, to również jest dzisiaj skutkiem kryzysu. Jeżeli do tej pory z budżetu państwa gminy otrzymywały 100% dofinansowania do zasiłków stałych, a dzisiaj mamy już tylko 80%, to gminy to odczuwają. Jeżeli na dożywianie dzieci gminy przekazywały 20% wydatków a dzisiaj już 25, to są to

Poza ekonomią jest coś, co pana absorbuje? Ekonomia to tak szeroka dziedzina, że prawdę mówiąc nie starcza mi czasu na dodatkowe zajęcia, ale oczywiście to nie znaczy, że poza ekonomią nie mam życia. Gram w piłkę halową i tenisa ziemnego.

To jeszcze na koniec zapytam o rolę jaką odgrywa w życiu ekonomisty pana żona. Czytając pana blog, odnosi się wrażenie, że jest to rola wyjątkowa. Żona bezwzględnie nauczyła mnie szacunku do kobiet. Wręcz ten szacunek mi wpoiła, do tego stopnia, że dzisiaj jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Żona miała duży wpływ na mój rozwój, moje decyzje i muszę powiedzieć, że nie wiem w którym miejscu byłbym dzisiaj, gdyby nie jej wpływ. Kobieta jest takim szkieletem mężczyzny. Mężczyzna jest jak taki pociąg, który ma tendencje do rozpędzania się i częstego wypadania z torów. Żona często mi to powtarza, że jak juz widzi, że za chwilę dojdzie do kolizji, musi interweniować i to bardzo w żonie cenię.


12 zw.pl

KULTURA

napisz do nas: portal@zw.pl

OGŁOSZENIA DROBNE

WYNAJMĘ

SPRZEDAM

Mieszkanie 40 m2 do wynajęcia we Wschowie (pokój, aneks kuchenny, łazienka). Tel.: 606-406-973

Narty Carwingi Dynastar dł. 145 cm. Z butami Salomon rozmiar 27.5 Cena: do uzgodnienia. Tel.: 785-806-162

Mieszkanie 32 m2, 2 pokoje,ogrzewanie gazowe, na parterze. Cena: 400zł. Tel.: 605-586-712

Opony zimowe 2 sztuki. GOODYEAR 205/55R/16 Cena: 150 zł. Tel.: 785-806-162

Mieszkanie 62m2 wschowa calkowicie umeblowane. Tel.: 601-198-069

Simsona S50. Zadbany. Rok prod. 1989. Tel.: 697-961-609

PRACA

Staż poprzez PUP Wschowa w sklepie instalacyjnym. Tel.: 726-492-802 Zatrudnię osobę do pracy fizycznej, praca na magazynie, możliwość umowy. Tel.: 607-889-819 SZUKAM PRACY

Mam 38 lat, wykształcenie średnie techniczne oraz chęci do pracy Tel.: 669-388-696 Podejmę każdą pracę. mam 55 lat i duże doświadczenie w handlu. Tel.: 721-402-316 ODDAM

Ford Fiesta 1,4 TDCI 2006 r. Nieopłacony. Z Belgii. Cena: 16,500 zł. Tel: 785-806-162 Małą konstrukcję pod folię - rozbieralną o wymiarach - szerokość: 2.20; długość: 5 lub większa; wysokość: 2.40 m. Pomalowana. Cena: 350 zł. Tel.: 695-688-548

Zagrać na Summer Rock Festiwal Zima powoli wycofuje się na przedmieścia i jeżeli nic się nie zmieni już niedługo zawita do powiatu wschowskiego wiosna, a po wiośnie – jak śpiewają bogowie muzyki alternatywnej – po wiośnie przyjdzie lato, a wraz z latem IV edycja sławskiego Summer Rock Festiwal Festiwal odbędzie się 7 lipca, ale zespoły rockowe zainteresowane udziałem w koncercie mogą do 20 maja 2012 roku przesłać zgłoszenie udziału. W lipcowym koncercie weźmie udział siedem zespołów, co jednoznacznie oznacza, że nie wszystkie zgłoszenia zostaną do konkursu zakwalifikowane. O tym, który zespół wystąpi latem na festiwalu zadecyduje jury, które 7 czerwca ogłosi wyniki kwalifikacji. Żeby zgłosić się do udziału w Festiwalu zespół musi spełnić kilka warunków. Konkurs jest przeznaczony dla zespołów amatorskich, które nie mają w swoim dorobku oficjalnie wydanej płyty. Zespół musi również przesłać płytę CD z co naj-

mniej 15-to minutowym materiałem muzycznym – mogą to być nagrania studyjne, z prób lub koncertów. Zgłoszenia należy przesłać na podane poniżej adresy: Dyr. Piotr Kokorniak Sławskie Centrum Kultury i Wypoczynku w Sławie ul. Odrodzonego Wojska Polskiego 19 67-410 Sława IV SUMMER ROCK FESTIWAL lub IV SUMMER ROCK FESTIWAL Lech Bekulard ul. Kaszubska 11/17 67-100 Nowa Sól

Czy SPP zmiażdżyło system?

Dom we Wschowie przy ulicy Kasztanowej. Cena: do negocjacji. Tel.: 691-444-635

Subiektywny Przegląd Prasy papierowej, elektronicznej oraz szeroko rozumianej blogosfery, to nowy pomysł dziennikarzy zw.pl – Rafała Klana i Adama Muszkiety. Komentujemy wybrane artykuły, wątki i komentarze, przeczytane lub znalezione w lokalnych mediach

Automat pralkę. Nową z 5-letnią gwarancją typ Amica. Cena: 500 zł. oraz sofę 2-osobową, rozkładaną, Cena: 100 zł. Tel.: 665-239-701

N

Oddam wersalkę w bardzo dobrym stanie. Tel.: 605-936-075

Garaż z kanałem o pow. 16m2 przy ul. kościuszki. Cena: 14,000zł. Tel.: 698-765-143; 785-531-833

Osiem szczeniaczków labradoropodobnych szuka domów Tel.: 668-574-906

Mieszkanie 37 metrów na parterze do remontu w centrum. Tel.: 696-933-438

ie omijamy nikogo, począwszy od Naszych Wschowskich Spraw, po leszczyńskie portale, nie zapominając o wschowskim Bezkresu, Frakcji Wyrzutowej czy Słowie Ziemi Wschowskiej. SPP to wschowska odpowiedź na Szkło kontaktowe.

Body language, czyli dziennikarze zw.pl na tropie

W drugiej odsłonie SPP Rafał Klan i Adam Muszkieta wybierają się z odwiedzinami na sesję rady powiatowej, żeby między innymi ujawnić inspiratora pierwszego powiatowego przeglądu prasy,

Dodaj ogłoszenie W zamieszczonym kuponie należy czytelnie wypełnić treść

Treść ogłoszenia ( wypełniać czytelnie ) Wypełnij i zanieś do redakcji zw.pl!

.................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. .................................................................................................. Redakcja zw.pl: Wschowa, ul. Głogowska 1 Ogłoszenia drobne na portalu i gazecie są bezpłatne!

Oświadczenie kolegi Muszkiety

W pierwszym odcinku dostrzegamy zatem oczywiste zależności między informacjami o powstaniu firmy Swedwood we Wschowie a pozwaniem blogera Andrzeja Nowaka przez Gminę Lipno. Wzruszenie Marka Kondrata na widok biustu Renaty Dancewicz w ,,Pułkowniku Kwiatkowskim” łączymy z przyjazdem Lecha Gieraka do Włoszakowic i Wschowy. Adam Muszkieta wywołany do tablicy przez anonimowego Jerzego Wschowskiego opowiada o swoich tajemniczych związkach z gminą Wschowa.

omawiają też język ciała wiceburmistrza Andrzeja Nowickiego, zastanawiając się jednocześnie nad samotnością burmistrzów i fascynacją Frakcji Wyrzutowej Przemysławem Kuchcickim. Nieobce są nam również futurystyczne wizje, aby powracających burmistrzów z urlopów witać np. bałwanem ze styropianu lub palmą kokosową, jak to ponoć mają w zwyczaju zielonogórscy urzędnicy. Enigmatyczne ani słowa o seksie

W trzecim odcinku ze względu na nieustające prośby widzów rezy-

gnujemy z tematyki erotycznej. A na szczególną prośbę jednej z fanek, dziennikarze za motto przyjęli słowa – Ani słowa o seksie. Warto sprawdzić, co się za tym kryło. Komentarze po Subiektywnym Przeglądzie Prasy

SPP okazał się swoistym strzałem w dziesiątkę. Na poparcie tej tezy zamieszczamy kilka komentarzy. No panowie zmiażdżyliście system! Czekam na kolejne części! – Obserwator. Panie Adamie, super, tylko proszę nie wyskakiwać poza kadr – Syzyf. Ciekawa formuła programu. Znakomita postawa prowadzącego redaktora Klana i niezbyt dojrzałe wypowiedzi drugiego prelegenta. Myślę, że ma jednak zadatki na poprawę swego wizerunku – Widz. Super – Frakcja Wyrzutowa Blog. Panowie, jest dobrze. Pomysłów wam nie brakuje. Uroku również. Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek – Astra. Kolejne odcinki co tydzień w piątek wieczorem na zw.pl. Zapraszamy! (rak/admu)

video na

zw.pl


zw.pl 13

KULTURA

napisz do nas: portal@zw.pl

W dwa dni dookoła świata Oba dni I Festiwalu Podróżników 100droga owocowały w bardzo ciekawe prezentacje a przede wszystkim w historie, ilustrowane slajdami, opowiadane przez podróżników z całej Polski W piątek i w sobotę (10 i 11 lutego) Sala Widowiskowa Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie była pełna. Z widowni padały też pytania, czy w przyszłym roku doczekamy się kontynuacji – co najlepiej oddaje, że pomysł na taką imprezę był trafiony. Festiwal Podróżników czas zacząć – dzień pierwszy W piątek od godziny 17:00 licznie zgromadzona publiczność w Sali Widowiskowej CKiR, oczekiwała pierwszych pokazów slajdów. Pomimo niesprzyjającej pogody, śliskiej i krętej drogi, prowadzącej do Wschowy, zapowiadani podróżnicy pojawili się na miejscu i z małym poślizgiem mieliśmy okazję wyruszyć w trzy niezwykłe podróże z Bartolomeo Koczenasem, Marcinem Niedziółką oraz Piotrem Strzeżyszem. A więc, i innymi słowy, wyruszając w drogę autostopem, zatrzy-

tysięcy kilometrów przez Kordyliery. Świetnie to opowiedział i miał materiał video bardzo wysokiej jakości, co również pewnie będziemy brać uwagę przy ocenie - mówił na półmetku festiwalu jeden z jurorów, Krzysztof Jasek. Końcowe rozstrzygnięcia Zarówno nagrodę publiczności, jak i nagrodę przyznawaną przez jury otrzymał ten sam podróżnik. W obu kategoriach zwyciężył Piotr Strzeżysz, który rowerem objechał Kordyliery. Jury przyznało także dwa wyróżnienia a jedną nagrodę dorzucił od siebie Dyrektor CKiR, Piotr Chałupka. Wyróżnienia otrzymali Małgorzata Preuss-Złomska i Marcin Złomski za odyseję po Zachodniej Afryce oraz Anna i Robert Robb Maciąg za ilustrowaną slajdami opowieść o podróży na koniec świata, czyli do Tadżykistanu i Kirgistanu. Nagrodę od Dyrektora CKiR dostał Barto-

Gabinet Kosmetyczny Eva REKLAMA

Gabinet kosmetyczny „Eva” mieści się we Wschowie przy ulicy Poprzecznej 5. Jest salonem autoryzowanym firmy dr Babor. Swoją działalność prowadzi od 1994 roku. W minionym roku po gruntownym remoncie poszerzył swoją ofertę o pielęgnację ciała. Odwiedziny w gabinecie to wyjątkowe przeżycie i podwójna przyjemność. Tutaj jesteś zawsze w centrum zainteresowania i liczysz się tylko ty. Możesz odetchnąć, odprężyć się, odzyskać energię… a równocześnie poczujesz, jak wartościowe składniki

• ujędrnienia skóry i/lub poprawienia jej wyglądu (firm&beautify) • poprawienia sylwetki lub uwolnienia skóry od toksyn (detox&slim) Dobroczynne masaże w egzotycznej atmosferze, intensywna pielęgnacja i wysublimowane zapachy: SPA AROUND THE WORLD umiejętnie łączy pradawne rytuały piękna z wyjątkowymi osiągnięciami Działu Badań firmy Babor, dostarczając Ci niezapomnianych przeżyć. Wiosna to czas odnowy dla

pomożemy wybrać produkty do pielęgnacji domowej najlepiej odpowiadające potrzebom twojej cery. Poznasz swoją skórę od najpiękniejszej strony. Więcej informacji uzyskasz na stronie www.eva.wschowa.com.pl lub pod numerem telefonu 655404198 lub 607463006.

„ Piękno rzeczy istnieje w umyśle tego, kto rzeczy te ogląda” - David Hume oraz efektywne techniki zabiegów, pielęgnują twoją skórę, odmładzają ją, odkrywają i na nowo budzą jej piękno. Zastanawiasz się, jakie zabiegi i produkty pielęgnacyjne będą dla ciebie najlepsze? Dowiesz się tego właśnie w gabinecie, po profesjonalnie przeprowadzonej analizie stanu twojej cery. Podczas gdy rozkoszujesz się zabiegiem – twoja skóra czerpie nieocenione korzyści za sprawą dłoni i kompetencji kosmetyczki, połączonych z profesjonalizmem marki Babor.

Tęsknisz za relaksem przywracającym życiową energię?

Jeśli potrzebujesz: • odprężenia lub nowej dawki energii (relax&energie)

skóry. Skorzystaj z zabiegów z wykorzystaniem fal radiowych. Radiofrekwencja to najnowsza i najskuteczniejsza technologia potwierdzona badaniami naukowymi w Stanach Zjednoczonych. Działa przyczynowo, odwracając skutki starzenia się skóry, a nie tylko same objawy.

Korzyści z zabiegów:

• lifting skóry twarzy w okolicach oczu i szyi • spłycanie zmarszczek • lifting skóry piersi i poprawa ich kształtu •poprawa wyglądu skóry talii i nóg • podnoszenie i poprawa kształtu pośladków • wygładzanie skóry dłoni Profesjonalnie doradzimy i

Festiwal Szkół i Doradztwa Zawodowego mując się w Nepalu i rowerem podróżując przez Kordyliery. Wschowska publiczność mogła zwiedzić przysłowiowe pół świata. A na koniec pierwszego dnia zagrał zespół Nowy Folklor Polski. Kto porwał publiczność, kto zachwycił jury? – dzień drugi Bartek, który opowiedział o podróży autostopem do Portugalii, zakończył swój pokaz w tak niekonwencjonalny sposób, że zupełnie rozwiał początkowe wrażenie o zwykłości tej podróży. (przypomnijmy, że Koczenasz jest twórcą podróżniczego projektu Smiley Planet - Uśmiechnięta Planeta). Marcin Złomski niesamowitym wehikułem przejechał przez pół Afryki i myślę, że to już jako wyczyn samo w sobie będzie bardzo wysoko ocenione. No i oczywiście Piotrek Strzeżysz, który był już u nas wcześniej. Tym razem przejechał rowerem kilka

lomeo Koczenasz, który przedstawiał swoją wycieczkę autostopem z Polski do Hiszpanii i Portugalii. Każdy z widzów, kto wziął udział w głosowaniu, które wyłoniło zwycięzcę nagrody publiczności, miał możliwość wygrania jednej z kilkunastu książek ufundowanych przez Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty, sponsorów, jak i samych podróżników. Sukces? Bez cienia wątpliwości We Wschowie panuje obiegowa opinia, że w tym mieście nic się nie dzieje. Taki festiwal oraz frekwencja na widowni przeczy jednak temu założeniu. Oby więcej takich pomysłów. Trzymamy organizatorów za słowo, że jeśli znajdą się tylko pieniądze, to za rok znów na dwa dni wybierzemy się w podróż dookoła świata. I to nie wysuwając nawet nosa poza granice Wschowy. (admu)

Gimnazjalisto! Rodzicu! Maturzysto! Absolwencie! Nie wiesz jaki wybrać zawód? Szkołę? Jak szukać pracy?

PRZYJDŹ- ZOBACZ - WYBIERZ

P

oradnia Psychologiczno-Pedagogiczna i Powiatowy Urząd Pracy we Wschowie zapraszają na Festiwal Szkół i Usług Doradztwa Zawodowego, który odbędzie się 16 marca w Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego we Wschowie w godzinach od 11 do 17. Zapraszamy młodzież i rodziców do zapoznania się z ofertą edukacyjną szkół i skorzystania z pomocy doradcy zawodowego w zakresie planowania kariery i poszukiwania pracy. Szczegóły już wkrótce na portalu zw.pl

REKLAMA

BIURO OGŁOSZEŃ: Wschowa, ul. Głogowska 1, tel. 65-540-67-50; email: reklama@zw.pl


14 zw.pl

SPORT

napisz do nas: portal@zw.pl

Stanowimy silny kolektyw - Sezon za pasem i przygotowania dobiegają końca. Jak one w tym roku przebiegały? - Treningi rozpoczęliśmy 1 grudnia. Ćwiczymy bardzo intensywnie, 5 razy w tygodniu. Od poniedziałku wyjeżdżamy też na tor crossowy. Będziemy trenować tzw. wytrzymałość specjalną. Na motocyklu, w trudnych warunkach, które w ciągu sezonu nie raz mogą nas zaskoczyć na torze. Zajęcia na crossie odbywać się będą 2 razy w tygodniu. 7 marca wyjeżdżamy na obóz do Gorican, gdzie rozpoczniemy treningi na torze. Po powrocie z Gorican, jeśli pogoda na to pozwoli, odjedziemy pierwsze sparingi. - W ferie zimowe miał Pan do dyspozycji młodych zawodników przez cały dzień. Czy ten okres jakoś został spożytkowany? - Tak. Rano odbywały się zajęcia w warsztacie. Chłopacy mogli troszeczkę popracować przy sprzęcie i nauczyć się czegoś o motocyklu. Mieliśmy też treningi refleksowe. - Czy jako trener jest Pan zadowolony ze składu jaki udało się skompletować? - Tak. Mamy bardzo młody zespół. W pierwszej siódemce mieści się aż 4 juniorów. To bardzo przebojowi zawodnicy. Ambicji i woli walki na pewno im nie brakuje, więc o ich postawę na torze jestem spokojny. Poprzeczkę zawieszamy wysoko,

więc muszą dać z siebie 110 % swoich możliwości. I to obserwuję już dziś na treningach. - Możliwości rotacji w składzie nie będzie miał Pan jednak dużych. Można właściwie tylko zamienić Batchelora na Pavlica lub odwrotnie. - Spore możliwości manewru daje fakt, że będziemy mieli w składzie 4 juniorów, którzy rokują na pokaźne zdobycze punktowe. Dwóch z nich będzie mogło zastępować słabiej dysponowanych kolegów. To daje duże możliwości taktyczne podczas meczu. - Czyli myślał Pan już o tym jak rozstawić poszczególnych zawodników w składzie? - Tak. Ale nie chciałbym jeszcze o tym mówić. Zresztą nie bez znaczenia będzie także postawa moich podopiecznych podczas sparingów. - Co Unia zyskuje po powrocie braci Pawlickich? Czy dwóch młodych zawodników jest w stanie zastąpić doświadczonego lidera, Janusza Kołodzieja, który zdecydował się na powrót do macierzystego klubu? - Przemek i Piotrek są co prawda młodymi zawodnikami, ale mają też już za sobą niemałe doświadczenie. Jeździli na wielu bardzo różnych torach i osiągali już sukcesy. Będą więc raczej pewnymi punktami naszej drużyny. Nie bez znaczenia jest

Konkurs – wygraj gadżety Unii Leszno Sezon żużlowy zbliża się wielkim krokami. Przypominamy, że pierwszy ligowy mecz odbędzie się tradycyjnie w lany poniedziałek. Byki zmierzą na własnym stadionie z Włókniarzem Częstochowa. Wcześniej, bo już 24 marca na leszczyńskim torze zostanie rozegrany Memoriał im. Alfreda Smoczyka. Do sezonu przygotowują się żużlowcy, do sezonu muszą przygotować się także kibice. By to ułatwić portal i gazeta Ziemia Wschowska (zw.pl) oraz Klub Sportowy Unia Leszno przygotował konkurs, w którym nagrodami są trzy zestawy biało-niebieskich gadżetów.

Żeby wziąć udział w naszej zabawie wystarczy odpowiedzieć na 2 pytania:

1. Ile tytułów mistrza Polski zdobyła Unia Leszno? 2. Kto był kapitanem byków w latach 1987-89, kiedy to biało-niebiescy trzykrotnie zdobywali mistrzostwo Polski? Odpowiedzi na pytania należy przesyłać na adres: portal@zw.pl w temacie wpisując Konkurs – gadżety Unii Leszno. Na odpowiedzi czekamy do niedzieli 11 marca. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w poniedziałek 12 marca.

Drużyna Unii Leszno podczas spotkania z kibicami we Wschowie

- Nie bez znaczenia jest też to, że stanowimy teraz silny kolektyw. Jesteśmy razem, spotykamy się codziennie i to jest nasza największa siła. Cieszę się, że mam do dyspozycji zawodników z najbliższej okolicy - wywiad z trenerem żużlowców Unii Romanem Jankowskim

też to, że stanowimy teraz silny kolektyw. Jesteśmy razem, spotykamy się codziennie i to jest nasza największa siła. Cieszę się, że mam do dyspozycji zawodników z najbliższej okolicy. To ułatwia mi pracę i dlatego dobrze się stało, że Przemek i Piotrek są z nami. - To jest jakaś długoletnia strategia na budowanie składu? - Tak. Chcemy oprzeć drużynę na wychowankach – zawodnikach z Leszna, Wschowy, Kościana czy Gostynia i najbliższej nam okolicy. Taki skład nie powstaje jednak od tak, jak po machnięciu czarodziejską różdżką. To wymaga dużo wysiłku wkładanego w pracę z młodzieżą, ale to się na dłuższą metę opłaca. - A jaki cel stawia Pan przed zawodnikami w tym sezonie? - Chcemy awansować do pierwszej czwórki. Jak to nam się uda, będziemy sobie wyznaczać kolejne cele. - Co po za ligą mogą osiągnąć młodzieżowcy leszczyńskiej Unii? - Myślę, że będą się dobrze prezentować nie tylko na krajowych arenach, ale także w zawodach międzynarodowych. Czterech naszych młodzieżowców zostało powołanych do szerokiej kadry narodowej. Myślę, że dwóch, trzech z nich będzie reprezentować Polskę na Drużynowych Mistrzostwach Świata i Europy juniorów. Indywidualnie na wiele stać nie tylko braci Pawlickich, ale także Tobiasza Musielaka i Kamila Adamczewskiego. - Co z tymi, którzy na dziś dzień nie będą się mieścić w składzie? Chcemy, żeby wszyscy startowali.

Dlatego mamy nadzieję, że zostaną wypożyczeni do innych klubów. Najważniejsze są dla nich regularne występy i nawet pierwsza czy druga liga jest lepsza od treningów i zawodów młodzieżowych. - Czego więc możemy życzyć trenerowi i drużynie? - Przede wszystkim tego, żeby omi-

jały nas kontuzje. Podejmujemy duże ryzyko zostawiając w składzie tylko 4 seniorów i 4 juniorów. Mamy więc nadzieje, że sytuacja z ubiegłego sezonu, kiedy to kontuzje leczyło więcej niż połowa naszych zawodników, nie powtórzy się.

@ napisz do autora

m.jozefiak@zw.pl


zw.pl 15

SPORT

napisz do nas: portal@zw.pl

Mecze o wszystko

Przed koszykarzami Wschowsko Sławskiego Towarzystwa Koszykówki dwa ostatnie, ligowe pojedynki. Z dzisiejszej perspektywy z całą pewnością są to 2 najważniejsze mecze tego sezonu. 3 marca nasz zespół zagra w Siechnicach, 10 marca we Wschowie gościć będzie Górnik Wałbrzych.

S

zanse na awans do baraży o II ligę są spore. WSTK zajmuje 2, premiowane awansem miejsce w tabeli, z dwoma punktami przewagi nad Polkątami Kąty Wrocławskie. Sprawa awansu rozstrzygnie się jednak między 3 zespołami: liderem tabeli KKS Siechnica, wschowsko – sławskim zespołem oraz Prometem Wałbrzych, który ma w tej chwili 3 punkty straty do wicelidera, ale ma też dwa zaległe pojedynki. WSTK awansuje jeśli wygra obydwa ostatnie mecze i będzie miało lepszy bilans w pojedynkach z KKS Siechnica. Szansę na awans pozostają także w razie przegranego meczu z liderem. Wtedy będzie trzeba jednak liczyć na dwa potknięcia Prometu Wałbrzych. Zawodnicy ze Śląska zagrają m.in. w derbowym pojedynku z Górnikiem Wałbrzych w Zielonej Górze oraz na własnych parkiecie z liderem KKS Siechnica. W minioną sobotę 25 lutego nasi koszykarze pokonali zespół Polkąty Katy Wrocławskie w ten sposób eliminując z walki o awans jednego z rywali. WSTK zwyciężyło, mimo że kilku zawodników grało z kontuzją, a w czasie meczu urazu doznał Marcin Rzeszowski. Marcin skręcił kostkę. Na boisko już nie wrócił i w tym sezonie prawdopodobnie już go na parkiecie nie zobaczymy. – Mamy szpital w drużynie – mówi trener WSTK Krzysztof Zajc – bracia Rzeszowscy mają skręcone stawy skokowe, Wojtek dochodził do siebie przez 2 tygodnie, dziś kontuzji nabawił się Marcin, Przemek Matuszewski gra z wybitym barkiem, Kamil ma stłuczone kolano. Chyle czoła przed zawodnikami, którzy mimo problemów podjęli walkę i osiągnęli zwycięstwo. Sobotni rywal dobrze prezentował się fizycznie i na początku meczu miał lekką przewagę. Z czasem jednak zawodnicy WSTK zaczęli dorabiać straty i pierwsza kwarta zakończyła się podziałem punktów. Z każdą minutą nasi koszykarze czuli się coraz pewniej na parkiecie. W drugiej odsłonie zwyciężyli już 19

L.p.

Klub

Punkty

Mecze

Małe punkty

Zw.-por.

1. 2. 3. 4.

KKS Siechnice WSTK Wschowa Polkąty Kąty Wrocławskie Spartakus Jelenia Góra

29 28 26 26

16 16 16 16

1229:1025 1255:1009 1226:1073 1150:1020

13 - 3 12 - 4 10 - 6 10 - 6

5.

Promet Wałbrzych

23

13

1042:792

10 - 3

6.

Górnik Wałbrzych

23

16

1194:1263

7-9

7.

Zastal Zielona Góra

22

15

1181:1089

7-8

8.

Śląsk Wrocław

21

15

1066:1061

6-9

9.

Gimbasket Wrocław

16

14

683:1096

2 - 12

10.

Tytan Jawor

9

17

451:1049

0 - 17

do 13. – W przerwie powiedziałem chłopakom, żeby się skoncentrowali, bo tracimy pewne punkty między innymi przez niewykorzystane rzuty osobiste – relacjonuje Zajc – tych punktów zabrakło nam w przegranym pechowo przed tygodniem pojedynku w Wałbrzychu. Kluczowy okazał się początek 3 kwarty, w której gospodarzom udało się wypracować ponad dziesięciopunktową przewagę. Niestety wtedy kontuzji doznał Marcin Rzeszowski. Ta odsłona skończyła się wynikiem 27:22 dla gospodarzy. Goście próbowali odrabiać straty na początku 4 kwarty. W końcówce jednak lepsi okazali się koszykarze WSTK. 4 kwarta zakończyła się zwycięstwem Polkątów 21:22, a cały mecz 87:77 wygrali koszykarze wschowsko-sławskiego klubu. Punkty dla WSTK w pojedynku z Polkątami zdobyli: Wojciech Rzeszowski 16, Mariusz Zgrzebnicki 2, Przemysław Matuszewski 30, Marcin Rzeszowski 4, Jędrzej Toś 2, Paweł Jaworski 20, Jędrzej Kowalski 7, Krystian Naramski 4, Marcin Sacha 2.

Michał Józefiak

Marcin Sacha, 34 lata, pozycja na parkiecie – center, pseudonim Długi. - Jak długo grasz w koszykówkę - Od pierwszego roku studiów czyli już 15 lat. - To był wybór związany z Twoim wzrostem (Marcin ma 2,12 m. wzrostu)? - (uśmiech) … nie. Koledzy z akademika zdecydowali, że będę grał w koszykówkę. To nie był mój wybór. - Gdzie zaczynałeś swoją przygodę z basketem? - W Akademickim Związku Sportowym Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Graliśmy w lidze akademickiej i w akademickich mistrzostwach Polski.

- Twój największy sukces z tamtych czasów? - Brązowy medal na Akademickich Mistrzostwach Polski Akademii Rolniczych w roku 2003. Po studiach bawiłem się w koszykówkę w amatorskiej lidze w Nowej Soli. Mam nadzieję, że po zakończeniu kariery wrócę tam. Oczywiście jeśli koledzy jeszcze będą mnie chcieli.

udało nam się przetrwać, to jest to w głównej mierze zasługa działaczy.

- Z tej ligi trafiłeś prosto do WSTK? - Tak. Jestem zawodnikiem wschowsko-sławskiej drużyny od początku jej istnienia. Widzę więc, że klub fajnie się rozwija i to jest zasługa naszych działaczy. Oczywiście bywają też gorsze chwile. Od kilku lat ocieramy się o baraże, do sukcesu jednak ciągle czegoś nam brakuje. To są nieprzyjemne dla drużyny chwile. Jeśli to wszystko

- A jeśli uda się awansować… … to wszystko jest możliwe. Baraże mają formę kilkudniowego turnieju. Wydaje mi się, że jesteśmy dobrą drużyną na takie rozgrywki. Z każdym meczem się rozkręcamy. Jeśli już uda nam się awansować to oceniałbym nasze szanse bardzo wysoko.

- W tym roku będziecie grali w barażach? - Jest na to duża szansa mimo tego, że mamy spore problemy kadrowe, spowodowane kontuzjami. Musimy wygrać tylko dwa pozostałe spotkania, a ja wierzę, że stać nas na to.

- Pochodzisz ze Sław i tam miesz-

Marcin Sacha "Długi"

Wzmocnić sławski udział

kasz. Nasz klub jest wschowsko-sławski. - Tak. I bardzo chciałbym, żeby ten drugi człon był bardziej widoczny. Ruch należy jednak przede wszystkim do władz samorządowych w Sławie. Mam zresztą takie nadzieje i plany, że po zakończeniu kariery będę działał na rzecz tego, żeby wzmocnić sławski udział w naszym klubie.

- Twoje sportowe cele? - Mój sportowy cel to dotrwać do końca sezonu (śmiech). W tym roku na pewno kończę karierę.

Michał Józefiak

@ napisz do autora

m.jozefiak@zw.pl


16 zw.pl

napisz do nas: portal@zw.pl

SPORT

Stanowimy silny kolektyw

Mecze o wszystko

- Nie bez znaczenia jest też to, że stanowimy teraz silny kolektyw. Jesteśmy razem, spotykamy się codziennie i to jest nasza największa siła. Cieszę się, że mam do dyspozycji zawodników z najbliższej okolicy - wywiad z trenerem żużlowców Unii Romanem Jankowskim

Przed koszykarzami Wschowsko Sławskiego Towarzystwa Koszykówki dwa ostatnie, ligowe pojedynki. Z dzisiejszej perspektywy z całą pewnością są to 2 najważniejsze mecze tego sezonu. 3 marca nasz zespół zagra w Siechnicach, 10 marca we Wschowie gościć będzie Górnik Wałbrzych.

str. 14

str. 15

Motocross promuje Wschowę Jesteśmy widoczni w Europie i na świecie organizując zawody międzynarodowe na najwyższym najwyższym poziomie. To jest promocja naszego miasta – wywiad z jednym z założycieli Wschowskiego Klubu Motorowego, wieloletnim trenerem WKM Tadeuszem Jarominem - W tym roku mija 25 lat działalności WKM. Jak motocross trafił do Wschowy? - Jeszcze za nim powstał klub we Wschowie jeździłem z bratem Kazimierzem, Zbyszkiem Przybyłą i kilkoma chłopakami ze Wschowy w Automobilklubie Głogów. Po zakończeniu kariery doszliśmy do wniosku, że warto zrobić coś w naszym mieście. Znalazł się teren, na którym mógł powstać tor. Rozpoczęliśmy nabór i tak to się zaczęło. Wcześniej organizowaliśmy też różne imprezy popularne. Pod patronatem Ligi Obrony Kraju odbywały się zawody biathlonu motocyklowego, krótko działaliśmy też pod skrzydłami Spółdzielni Mieszkaniowej we Wschowie. - Jak przebiegała Pana kariera zawodnicza? - Zaczynałem jako biathlonista motocyklowy. To był zresztą bardzo ciekawy i popularny sport. Wyglądało to tak, jak w znanym nam ze startów Tomasza Sikory biathlonie narciarskim. Rywalizowaliśmy na dystansie 75 km (okrążenie po 25 km). Jeździliśmy po bardzo trudnym terenie i strzelaliśmy. Za nietrafione strzały były rundy karne. Rywalizacja odbywała się na czas. Byłem dwukrotnym mistrzem Polski i reprezentowałem nasz kraj na arenie międzynarodowej. Później jeździłem w klubie w Toporowie. Kiedy powstał klub w Głogowie, to się tam przeniosłem i tam uprawiałem już motocross. - Jakie sukcesy osiągali wschowscy zawodnicy w barwach Automobilklubu Głogów? - Zbigniew Przybyła był kilkakrotnie mistrzem Polski w klasie 125 i w rajdach enduro, ja byłem Mistrzem Strefy Zachodniej w klasie 500, mój brat Kazimierz również był czołowym zawodnikiem głogowskiego klubu i

reprezentantem Polski. W barwach Automobilklubu zdobywaliśmy też kilkukrotnie drużynowe mistrzostwo Polski. - Jeśli miałby Pan wymienić kilka osób, które w sposób szczególny przyczyniły się do powstania WKM - kto by to był? - Stefan Poprawa z LOK, Stefan Hubert z Ludowych Zespołów Sportowych we Wschowie, czy Pan Edward Poniewiera. Jeśli kogoś pominąłem z góry przepraszam. - Jak przez 25 lat istnienia klubu zmieniał się tor Kacze Doły? - Oczywiście nie wyglądał on zawsze tak jak dzisiaj. Nie było nas stać na to, by wykonać wszystkie prace od razu. Żeby wykonać porządny skok potrzeba około 150 do 200 wywrotek ziemi. Na początku na Kaczych Dołach były tylko 3 pagórki, reszta to był płaski teren. Wszystko robiliśmy więc stopniowo, od zera. Jak cukrownia wywoziła ziemię po sezonie, prosiliśmy żeby przywieźli. Gdziekolwiek trwały jakieś prace, ziemia trafiała na tor. Pomagali sami zawodnicy i rodzice. W 1998 mieliśmy modernizacje. Powstał tunel, oświetlenie i zaplecze sanitarne. Tor ma dziś homologację światowej i europejskiej federacji motocyklowej. Odbywały się na nim zawody rangi Mistrzostw Europy i Świata. - Przez 25 lat zawodnicy WKM odnieśli wiele sukcesów. Mógłby Pan wymienić największe z nich? - Krzysztof Nowaczyk był indywidualnym mistrzem Polski w klasie 50 sport i 50 enduro. Leszek Sewioło zdobył krajowy czempionat w klasie 50 sport. Podobnie Robert Jaromin w klasie 80/125. Zbigniew Przybyła, już barwach WKM zdobył tytuł wicemistrza Polski i mistrza Polski w enduro. Klubowo zwyciężyliśmy w mistrzo-

stwach Polski młodzików i zdobyliśmy srebrny medal mistrzostw Polski. Sukcesy odniesione w Mistrzostwach Strefy Zachodniej trudno mi tutaj wymieniać, bo jest ich naprawdę wiele. Dziś zawodnicy WKM najlepiej wypadają w rywalizacji quadów. - Tak. Marcin Radziszewski jest wicemistrzem Polski i reprezentantem naszego kraju, a Bogdan Powalacz zdobył Puchar Polski.

żużel, to myśli Pan, że Wschowa może się promować poprzez motocross tak jak Leszno przez żużel? - Już dziś motocross promuje Wschowę. Organizujemy zawody, na które przyjeżdżają zawodnicy z całego kraju. Jeździmy na zawody w różnych zakątkach Polski. Jesteśmy widoczni

- Pierwsza impreza odbędzie się 22 kwietnia. Będą to Mistrzostwa Polski quadów i Puchar Polski motocykli. Zjedzie się więc cała krajowa czołówka. Najprawdopodobniej 3 maja odbędą się Mistrzostwa Strefy Zachodniej. Tutaj data nie jest jednak jeszcze w oficjalnym terminarzu. Planujemy też

w Europie i na Świecie, organizując zawody międzynarodowe na najwyższym poziomie. To jest promocja naszego miasta i to jest zasługa w głównej mierze działaczy i zawodników WKM. Wszystko da się zrobić. Tylko na to potrzeba środków. Inne miasta, duże i małe, przeznaczają ogromne pieniądze na promocję poprzez sport. Tutaj jednak muszę przyznać, ze podczas Mistrzostw Świata w sidecarach Wydział Promocji i Rozwoju, a także Powiat Wschowski mocno wsparł klub.

przygotować dużą imprezę na przełomie sierpnia i września. Oprócz tego będą mniejsze imprezy dla posiadaczy różnych motocykli w tym tradycyjny Motocyklowy Puchar Wschowy. Niestety nie zorganizujemy mistrzostw świata w sidecarach i mistrzostw Europy w quadach. Federacja przyznała Polsce zawody sidecarów ze wskazaniem na Wschowę. Nie przyznała jednak Mistrzostw Europy. Jedna impreza, czyli tylko dwa przejazdy nie byłaby jednak tak atrakcyjna, a koszty byłyby takie same. Dlatego wycofaliśmy się z organizacji.

Zawodnicy WKM nie są zawodowcami. Motocross to dla nich hobby, do którego dokładają z własnych pieniędzy. Czy to jest reguła. Jak się przedstawia sytuacja w innych klubach w Polsce? - W Polsce jest może z 10 zawodników, którzy rywalizują na europejskich i światowych arenach. Żyją z motocrossu i można powiedzieć, że są zawodowcami. - Jakie więc są możliwości dla motocrossowców w naszym kraju? - No niestety, nie jest tak jak na żużlu, że zawodnicy podpisują wysokie kontrakty i żyją z uprawiania sportu. To wynika z tradycji. W naszym kraju żużel jest popularniejszy i przyciąga kibiców. W Niemczech, Włoszech, Danii, Belgii czy Holandii, nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych - wiodącą dyscypliną jest motocross. I tam z takimi problemami jak my muszą radzić sobie żużlowcy. Polscy motocrossowcy przebijają się jednak do światowej czołówki. Jeśli ktoś ma umiejętności i talent to nie jest na straconej pozycji. - Jeśli już porównujemy motocross i

- Jakie zawody na wschowskim torze będziemy mogli obejrzeć w jubileuszowym sezonie?

@ napisz do autora

m.jozefiak@zw.pl

Kalendarium imprez ...więcej na

zw.pl

zw.pl-luty-142012  

Ziemia Wschowska wydanie (14)2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you