__MAIN_TEXT__

Page 1


Spis treści Od Redakcji …………………………………………………………………………………..…..

1

Praca i służba harcerska w czasie pandemii hm. Aneta Macheta – Harcerstwo w dobie pandemii ........................... 3 Dagmara Turowska – Skarpetkowe wyzwanie ........................................ 14 Wywiady Redakcji: Wyzwania dla służby zdrowia w czasie pandemii hm. Z. Sawicka 17 hm. K. Jakubowski, hm. D. Tańska, hm. J. Foryś, T. Harrison 26 Duszpasterstwo w dobie kwarantanny 33 U bratnich organizacji: „Czuwam” - Refleksja Wielkopostna w ZHR ....................................... 34 Rekolekcje harcerskie u Skautów Europy ........................................... 36 Światowe harcerskie Msze święte .......................................................... 39 Listy od naszych kapelanów..................................................................... 47 Setna rocznica urodzin św. Jana Pawła II ................................................ 58 Dekalog Emigracji .................................................................................... 61 Historia asw/ Katyń – Nieosądzona zbrodnia ....................................................... 62 Z naszego Archiwum Dokumenty z 1 zjazdu harcerskiego w Wlk.Brytanii 17-18.04.1945 ....... 70 Notatka o pracach w Archiwum Naczelnictwa ........................................ 78 Kalendarzyk Naczelnictwa List Przewodniczącego ZHP na dzień św. Jerzego ................................... 79 LV zebranie Naczelnej Rady Harcerskiej ................................................. Komunikat Naczelnictwa ......................................................................... 84 Z pracy Głównych Kwater....................................................................... 85 Myśli o służbie - instruktorskie dyskusje Druhna Powiew – Służba Bogu ............................................................... 89 pwd. Jakub Sciciński – Harcerstwo i Chrześcijaństwo ............................. 92 hm. Iza Buras i Kom. Chor. (Australia) – Wychowanie Harcerskie ......... 95 Odeszli na wieczną wartę ....................................................................... 104 Recenzje: M. Wierzbicki „Światowe Harcerstwo: ZHP na obczyźnie 1918-2018”.... 116 Ostatnia strona - „Pan mówi do mnie” ................................................. 120


Od Redakcji Druhny i Druhowie! To wydanie „Ogniska Harcerskiego” obejmuje okres od kwietnia do czerwca 2020 r. Światowa pandemia koronawirusa i wywołane przez nią zmiany w stosunkach społecznych i gospodarczych zburzyły dotychczasowy tryb życia i pracy niwecząc życiowe plany i perspektywy zawodowe milionów ludzi, a także zakłócając proces wychowania i nauki dzieci. Jednak instynkt samozachowawczy odzywa się, a nas harcerki i harcerzy mobilizuje do czynu, do samopomocy i służby bliźniemu. W tym wydaniu piszemy o różnych harcerskich inicjatywach dobroczynnych w świecie. Potrafiliśmy wykorzystać możliwości stwarzane przez Internet do wspólnej pracy i zabawy. Pokazujemy wirtualne zbiórki, biwaki, wycieczki, kursy szkoleniowe, cykle sprawnościowe, fora dyskusyjne a także wspaniałe harcerskie ogniska ze wspólnym śpiewem wyzwalającym szlachetne uczucia, wspierającym duchowo i budującym wspólnotę. Początek kwarantanny przypadł na okres Wielkiego Postu i święta Zmartwychwstania Pańskiego. Pozamykano kościoły, nie było przystępu do sakramentów świętych. A jednak wielu z nas przeżywało bardzo głęboko ten czas pokuty i nawrócenia. Nasi kapelani i duszpasterze w Polsce i w świecie zadbali o łączność duchową z nami i dostęp do słowa Bożego za pomocą listów, rekolekcji, rozważań oraz transmisji Mszy świętej i nabożeństw w Internecie. Relacjonujemy o tym szczegółowo. Służba Bogu stała się również głównym tematem naszej stałej rubryki metodycznej „myśli o służbie” – na ten temat wypowiada się w tym wydaniu Okładka:

Chrystus w majestacie – centralny fragment tympanum kościoła Świętej Wiary w Conques, płd. Francja 1


troje instruktorów. Mamy również ciekawe spostrzeżenia pięciu australijskich komendantek chorągwi o powołaniu i doświadczeniu w sprawowaniu tej kluczowej funkcji wychowawczej. Z naszego archiwum wybraliśmy relację z pierwszego zjazdu naszego Związku po II wojnie światowej oraz fragmenty przemówienia naszego ówczesnego Przewodniczącego Michała Grażyńskiego o zadaniach harcerstwa na emigracji. Hm. Teresa Szadkowska-Łakomy przysłała notatkę o postępie prac w Archiwum Naczelnictwa, w tym o pracy „detektywistycznej” zmierzającej do ustalenia właściwej daty nadania „Srebrnego Wilka” druhowi Grażyńskiemu. Omawiamy wydaną przez IPN we współpracy z naszym Naczelnictwem książkę „Światowe Harcerstwo”. A z okazji przypadającej w kwietniu 80. rocznicy zbrodni katyńskiej rozważamy dlaczego ten rozdział naszej historii jest ciągle nie zamknięty. Dziękuję wszystkim druhnom i druhom, którzy przyczynili się tak licznie do wzbogacenia naszego wspólnego kwartalnika. Czuwaj! Anna Świdlicka hm.

Wiosna na Wimbledon Common 2


HARCERSTWO W DOBIE PANDEMII Mija kolejny tydzień odkąd w wielu krajach, w tym i w Wielkiej Brytanii, ograniczono swobodę poruszania się. Ulice małych i dużych miast prawie całkowicie opustoszały, zamknięto nie tylko szkoły oraz miejsca pracy, ale i placówki kulturalno-społeczne, kina, muzea, kluby. Odwołano przedstawienia teatralne i koncerty muzyczne. Większość społeczeństwa pozamykała się w domach, z utęsknieniem wyczekując dnia, gdy wszystko wróci do pewnej normalności. Cały świat stanął w obliczu zmian, na które nie był przygotowany. Dzięki panującej pandemii Internet i telefon stały się nam wszystkim bliższe, bardziej zrozumiałe, wręcz konieczne w codziennej egzystencji, okazały się głównym narzędziem ratującym nie tylko gospodarkę, ale przede wszystkim kontakty społeczne. Dopiero teraz, w przymusowym zamknięciu, wielu z nas uświadomiło sobie, jak wielka jest potrzeba więzi międzyludzkich. Dla nas, harcerek i harcerzy pojawił się problem kontynuacji pracy zgodnej z harcerską ideą. Nasza metoda oparta jest na współpracy, na bezpośrednim oddziaływaniu na siebie wszystkich członków od skrzata po zasłużonego instruktora. O ile można sobie wyobrazić wykłady i szkolenia prowadzone przez Internet tak biwak czy Osobiście bardzo polubiłam cykl harcerskie ognisko albo zbiórka zajęć z serii # Historyczna zuchowa wymagają więcej Środa z druhną Marysią, wyobraźni i zaangażowania. Obawa, prowadzone przez phm Marysię że trzeba będzie zamrozić harcerską Suchctiz z hufca Bałtyk pracę na czas nieokreślony, okazała się zupełnie bezpodstawna. Nasza młodzież, rozrzucona po całym świecie, jest nie tylko pełna pomysłów, ale i chęci do działania. Zaczęło się od popularnej akcji „Tęcza”, która zaowocowała Zuch Eleonorka szyje opaski

3


hm. Ilona Zakrzewska (NY) i jej przyłbice

plakatami z hasłem #MyjRęce, #ZostańWDomu. Jak grzyby po deszczu na portalach internetowych oraz w oknach naszych domów pojawiały się mniejsze i większe rysunki tęczy i podziękowania dla służby zdrowia.

Obrazki druhny Kasi, skrzata Michała i zucha Tomka z Huddersfield dla służby zdrowia

Niedługo trzeba było czekać na internetowe harce. Już w pierwszych tygodniach kwarantanny na stronie Facebook pojawiła się nowa grupa #Harcerski Domowy Challenge założona przez harcerki, harcerzy i instruktorów z Hufców Mazowsze i Wrocław. Pewnie na początku było to skierowane na pracę z młodzieżą w rejonie środkowej Anglii, ale bardzo szybko dołączyły osoby z 4


innych części Wielkiej Brytanii, a nawet z całego świata. I tak od 6 tygodni pojawiają się codziennie nowe harcerskie wyzwania. Pieczemy ciasta, rozwiązujemy quizy, szukamy swoich korzeni w rodzinnych albumach, uczymy się języka migowego, dbamy o siłę ducha i ciała. Internetowe harce

Trudne zadanie w konkursie szyfrowania

ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO Chorągiew Harcerzy w Stanach Zjednoczonych

Szyfr 4 z 5 z podpowiedzią Odpowiedzi przesyłać przez konkurs2020.zhp.org 52°14′53.6′′N 21°00′44.9′′E (dziedziniec) Uwaga chochlik się wkradł do “szyfrownicy” i jest mały błąd w jednym ze słów :(

Wyślij odpowiedź na pytanie używając ten sam szyfr … powodzenia!

1-8 II-4 III-15 IV-24 IV-50 V-2 VI-14 VII-19 VIII-10 IX-2 VI-38 I-53 III-16 IV-28 V-7 VI-25 VII-21 VIII-21 I-11 X-14 I-9 II-9 X-57 III-3 V-21 VI-28 VII-41 VIII-14 IX-22 5


Osobiście bardzo polubiłam cykl zajęć z serii #Historyczna Środa z druhną Marysią, prowadzone przez phm Marysię Suchcitiz z hufca Bałtyk w Londynie. Wszystko udokumentowane jest zdjęciami i filmami, którymi dzielimy się w mediach społecznościowych. Śledzenie wszystkich zamieszczanych postów pokazuje, że nawet w dobie pandemii potrafimy pokonać granice czasowe i geograficzne, co sprawia, że czujemy się jakby „...jedną myślą połączeni...” Nasze jednostki z Argentyny, Kanady i północnej Anglii poszły o krok dalej i zorganizowały internetowe biwaki. Każdy u siebie w domu postawił namiot lub zbudował szałas – pomysłowość nie miała końca, w ruch poszły krzesła, stoły, koce, i obowiązkowo śpiwory. Gotowano biwakowe posiłki, meldowano się na alarmy i wędrowano po mapach Google. Pokazano, jak można zwiedzać miejsca, o których się marzyło, nie wychodząc z domu.

Biwakowanie w czasie kwarantanny, domowy szałas

Druhna Zuzia buduje ognisko drużyna „Odra”, hufiec „Bałtyk”, Ramsgate, Wlk. Brytania 6

Przyboczny 6 Drużyny Harcerskiej Manchester buduje namiot z pałatki


Wirtualna wędrówka dookoła świata! Wędrowniczki ze Szczepu „Szarotki” w Kanadzie wędrowały po Hawajach, grały w kahoot, a wieczorem śpiewały przy ognisku na plaży.

W sobotnie i niedzielne wieczory wszyscy spotykamy się na internetowym turnieju z wiedzy nie tylko harcerskiej oraz na tradycyjnych kominkach. Ostatni, który odbył się w niedzielę 3 maja, zakończył się słowem skierowanym do nas wszystkich od druha Przewodniczącego, hm. Roberta Rospędzihowskiego, który pięknie powiązał cytat znanej pieśni „Wiwat maj, 3 maj, dla Polaków błogi raj” z obecną sytuacją i wlał w nas nadzieję, na lepsze dni.

Kartka od gromadki skrzatów „Skrzaty Podhala" z Melbourne, 3 maja 2020 Serduszko Czułe! 7


Jeśli już mówimy o nadziei, to nie da się ominąć tematu muzycznego. Harcerz i harcerka jest zawsze pogodna, a nic tak nie poprawia nastroju, jak dobra piosenka. I może właśnie ta idea przyświecała powstaniu kilku projektów muzycznych dla pokrzepienia dusz. Zaczęło się niewinnie od piosenki nagranej przez chór harcerski „Watra” pod kierownictwem młodej instruktorki pwd. Alicji Macheta, do którego należy harcerska młodzież z londyńskich hufców Bałtyk i Warszawa. Bardzo szybko to, co było tylko lokalną inicjatywą, rozeszło się na cały świat, a nawet na kilka organizacji harcerskich. W ostatnim muzycznym projekcie brało udział ponad 70 osób z Australii, Argentyny, Austrii, Kanady, Francji, Irlandii, USA, Wielkiej Brytanii, oraz z trzech polskich organizacji harcerskich – ZHP, ZHR i Skauci Europy. Efekty ich wspólnej pracy i poświęcenia można posłuchać i obejrzeć na Facebook – ZHP Świat – Muzycy albo na You Tube wbijając w wyszukiwarkę Chór Harcerski Watra. Po wysłuchaniu świat staje się naprawdę bardziej kolorowy.

Wirtualne ognisko hufców „Mazowsze” i „Wrocław” (Wlk.Brytania) 8


56 osób, 15 Hufców, 9 stref czasowych, 8 krajów śpiewa „Bieszczadzki Trakt”

Tych oddolnych inicjatyw, które łączą harcerstwo na całym świecie, dając jakże teraz potrzebne poczucie przynależności, współpracy i bezinteresowności w działaniu jest tak dużo, że ciężko je wszystkie spisać, a każda jest unikalna sama w sobie i godna poświęcenia osobnego artykułu. Przed ponad 100 laty generał Robert Baden Powell powiedział, że „Harcerstwo to wielka gra” i jak widać, ta część jest bardzo dobrze realizowana internetowo, choć nigdy nie zastąpi prawdziwych kontaktów interpersonalnych. Jednak nie samą zabawą ruch harcerski żyje. Na okres pandemii przypadły ważne narodowe obchody majowe, a historia naszej Ojczyzny jest naturalnie wpisana w harcerski styl życia. To nasze korzenie, o których nie zapominamy. Niestety nie mogą odbyć się tradycyjne imprezy związane z Polish Heritage Days, ale i na to znalazło się rozwiązanie. Grupa skrzatów, zuchów i harcerek z Edynburga, która już od kilku lat organizuje miejską grę – Śladami 9


Biało-Czerwonej nie poddała się i w tym roku zaproponowała, poprzez portal Facebook, #InternetowaGraPolonijna – Polish Heritage Days 2020 – świetna zabawa i lekcja Polskiej historii. Całość dopełniają zuchowe zbiórki i akademie przeprowadzane za pomocą dostępnej technologii i udostępniane dla wszystkich zainteresowanych. Również Święta Wielkiej Nocy, tak znaczące dla nas, musiały się odbyć w innej oprawie. Nikt wcześniej nawet nie pomyślał o tym, że nie będziemy mogli tradycyjnie poświęcić pokarmów, odwiedzić bliskich, uczestniczyć w celebracji Zmartwychwstania i wspólnie zawołać „Alleluja, Pan Zmartwychwstał!” Pamiętamy przecież, że co roku, prawie we wszystkich parafiach, widziano zuchy, harcerki i harcerzy oferujących palmy wielkanocne, pełniących wartę przy Grobie Pańskim i czynnie biorących udział we wszystkich wielkanocnych obchodach. Na szczęście i na to znalazło się rozwiązanie i to całkiem proste – wirtualna warta przy grobie i adoracja krzyża udostępniana na portalach społecznościowych (pomysł trafił z naszych jednostek w Kanadzie).

phm. Patrick Budyłowski (w środku), członek kanadyjskiego zespołu szukającego leku na Covid-19.

W harcerski etos oprócz zabawy i służby Bogu wpisana jest pomoc bliźniemu. W naszych szeregach znajdują się nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale też nauczyciele, kierowcy, pracownicy społeczni, ci, 10


którzy zawodowo stanęli na pierwszej linii walki z panującym wirusem. To oni, często z narażeniem własnego zdrowia niosą chętnie pomoc bliźnim, wypełniając sens naszego harcerskiego przyrzeczenia. Ich praca i poświęcenie wymagają od nas ogromnego wsparcia, zrozumienia i wdzięczności. W zapomnienie nie idą też mniejsze akty pracy dla drugiego człowieka. W Kanadzie ruszyła akcja szycia maseczek do domów opieki, w Nowym Jorku instruktorki składały ochronne przyłbice dla personelu medycznego, wędrowniczki i wędrownicy dostarczają zakupy dla osób starszych i bardziej narażonych na infekcję a najmłodsze harcerki, harcerze, zuchy, a nawet skrzaty dzwonią i piszą do swoich dziadków, do starszych druhen i druhów rozświetlając w ten sposób szarość dnia w kwarantannie. Harcerska praca toczy się również za kulisami, nie w blasku portali społecznościowych, ale w świecie korespondencji, telekonferencji i telefonów. Nadal odbywają się spotkania komend Hufców,

Zuchy z Balbriggan Irlandia 11


Dh Przewodniczący hm. Robert Rospędzihowski z wirtualną wizytą w ZHP Edynburgu, Skrzaty „Misie”, Zuchy „Niedźwiadki" i „Harcerki „Niedźwiedzice"

Chorągwi i Głównych Kwater mające na celu wspieranie i koordynację działań. Naczelnictwo światowego ZHP, którego siedziba mieści się w Londynie również bardzo prężnie działa, regularnie odbywając spotkania, monitorując sytuacje we wszystkich krajach naszej działalności. Dużo wcześniej planowane spotkanie Naczelnej Rady Harcerskiej (NRH), które miało odbyć się w połowie maja w Kanadzie, odbędzie się teraz w formie telekonferencyjnej, co pozwoli zachować stabilność i ciągłość 12


działania, nie powodując zaległości w realizacji wyznaczonych wcześniej zadań. Choć na pierwszy rzut oka jest to działalność niewidoczna, to z pewnością pozwoli na szybki powrót do normalnej, tradycyjnej harcerskiej pracy, gdy skończy się czas kwarantanny. Podsumowując, nie trzeba być wielkim detektywem, aby zauważyć działalność harcerską wokół nas. Trzeba tylko szerzej otworzyć oczy, mocniej nastawić uszy i nie bać się pomagać innym. Obecność koronawirusa nie uśpiła naszej pracy, nie zmusiła nas do samotności w czterech ścianach, wręcz przeciwnie pokazała prawdziwe oblicze harcerstwa. Pandemia nie zamroziła naszych umysłów i serc, lecz odkryła przed nami nowe możliwości służby Bogu Polsce i Bliźniemu. Cała ziemia została opasana płomieniem harcerskich serc. Życzę wszystkim zdrowia, wytrwałości i nadziei na lepsze dni. Z harcerskim pozdrowieniem Czuwaj! Aneta Macheta, hm.

3 maja 2020, Skrzaty z „Rozbrykanej Stonogi” i zuchy „Wiślanie” z Huddersfield 13


SKRZATOWE DOMOWE SKARPETKOWE WYZWANIE Edynburg 2020

Czas pandemii związanej z wirusem COVID-19 jest dla nas wszystkich czasem wyjątkowym. Czasem trudnym. Wielu z nas chciałoby wrócić do starego, zwyczajnego życia. Właśnie teraz zauważamy, że nie było ono takie złe, jak w szarej i nudnej codzienności mogło się nam wydawać. Dzieci, które zostały niemal z dnia na dzień pozbawione swojej rutyny – ukochanej szkoły, spotkań z przyjaciółmi oraz zbiórek harcerskich, zuchowych czy skrzatowych – odbierają ten wyjątkowy czas równie intensywnie jak my, ich rodzice, przyjaciele, instruktorzy. Często zadają pytania, które nas zaskakują. Widzimy wtedy, że te małe istoty rozumieją więcej, niż możemy przypuszczać, niż podejrzewamy. Bo przecież są częścią i uczestnikami tego światowego zawirowania, tak samo jak my. Aby pomóc moim skrzatom z gromadki „Misie” w Edynburgu przejść przez ten trudny czas wymyśliłam zadanie, które zatytułowałam „Skrzatowe Domowe Skarpetkowe Wyzwanie. #StayHome” („Siedzimy w domu”). Skrzaty oraz inni chętni mogli się zgłosić do udziału na naszej facebookowej stronie, witrynie internetowej lub koncie Twitter. Cała idea jest bajecznie prosta – nagrywam krótkie filmiki, na których czytam jeden rozdział książki Justyny Bednarek „Niesamowite przygody Dziesięciu Skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)”. Książka ta opowiada indywidualne historie skarpetek, które mama małej Basi (czyli Be – jak wołają na nią rodzice, aby było krócej) znajduje po praniu bez pary. Jest to próba odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z zagubionymi skarpetkami. Bo przecież każda skarpetka ma swoje upodobania – jest albo „z lewej albo prawej stopy”. Każdy rozdział - to jedna historia jednej skarpetki. 14


Na czym polega rola skrzatów w tym wyzwaniu? Otóż maszerują one dzielnie do szuflad ze skarpetkami (własnymi, rodziców, rodzeństwa) i szukają skarpetek, których przygody właśnie poznały. Jeśli nie znajdą takich pojedynczych skarpetek, to mają zadanie namalować, narysować lub wykleić obrazek owej skarpetki z danego rozdziału jakkolwiek im własna fantazja twórcza podpowie. Książeczka opisuje przygody dziesięciu skarpetek, mamy zatem dziesięć odcinków. Skrzaty odsyłają mi wykonane przez siebie zdjęcia lub portrety znalezionych w skarpetkowych „sypialniach” okazy. Każdy skrzat, który wyśle komplet skarpetkowych bohaterów, otrzyma wydzierganą pamiątkową skrzatową skarpetę. Można zapytać, po co to robimy? Ano po to, że każdy pragnie kontaktu z przyjaciółmi, potwierdzenia, że się o nim pamięta, że się nawet za nim tęskni. A ja tęsknię za moimi skrzatami i szukam sposobów, aby utrzymać z nimi kontakt i rozmowę – nawet jeśli początkowo jest to rozmowa jednostronna, bo przecież mówię do

Skrzaty "Misie" z własnymi rysunkami 15


Skrzaty z książką Justyny Bednarek

Czarna skarpetka

„kawałka plastiku”, którym jest telefon komórkowy. Ale za moment dostaję odpowiedź od dzieci, widzę ich uśmiechnięte twarze, ich prace i dumę z wykonanego zadania. Widzę, że czas im upłynął wesoło, pożytecznie, twórczo, że mimo odległości, ograniczenia swobody spotykania i poruszania się, mamy kontakt! Jesteśmy razem, w naszej skrzatowej gromadce. Dagmara Agnieszka Turowska p.o. drużynowej Gromadki Skrzatowej „Misie” w Edynburgu Serduszko czułe! Czuj! Czuwaj! Pełna relacja z wydarzenia jest dostępna na stronie Facebook: ZHP Edynburg: Skrzaty „Misie”, Zuchy „Niedźwiadki”, Harcerki „Niedźwiedzice”.

16


WYZWANIA DLA SŁUŻBY ZDROWIA W OKRESIE PANDEMII Wywiad z hm. Zuzanną Sawicką, hufcową hufca „Kaszuby”, specjalistką Geriatrii, Dyrektorem Służb Geriatrycznych na okręg Wakefield w północnej Anglii Czy państwowe służby zdrowia mogły były przewidzieć światowy zasięg i skalę infekcji oraz zgonów z powodu korona wirusa? Wirusy pojawiają się co jakiś czas. Pracownicy służby zdrowia oczywiście śledzą badania naukowe i interesują się prognozami, ale muszą przede wszystkim zajmować się leczeniem pacjentów. Jednak koronawirus wszystkich zaskoczył szybkim tempem zakażania i rozprzestrzeniania się. Przy tym, różnie objawiał się i trudno było zrozumieć, dlaczego dotykał taką, a nie inną osobę. U niektórych pacjentów, którzy wydawali się być już na dobrej drodze, nagle następowało gwałtowne pogorszenie i zgon. Respiratory służące leczeniu dróg oddechowych nie zawsze okazywały się skuteczne. Nie można było przewidzieć, że wirus będzie kolejno atakował serce, nerki, naczynia krwionośne... Dzień 11 marca 2020 r. utkwił w mojej pamięci. Miałam wolne ale ściągnięto mnie do szpitala na pilną naradę. Podjęliśmy szereg kluczowych decyzji. Tego dnia zrozumiałam, że tu nie chodzi o grypę, na którą wydawało nam się, że jesteśmy gotowi, ale mamy do czynienia z pandemią. Mój szpital zmobilizował się bardzo szybko. Jak i inne w Wlk. Brytanii, miał przygotowany zawczasu plan awaryjny i plan przywrócenia normalnego funkcjonowania po ustaniu sytuacji nadzwyczajnej. Pierwszy przypadek śmiertelny zarejestrowano 31 grudnia 2019 r. w chińskim mieście Wuhan. Były doniesienia, że wirus rozprzestrzenia się we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwszy przypadek koronawirusa w Wlk. Brytanii odnotowano 31 stycznia br., a pierwszą rozpoznaną śmierć – 2 marca. Niepewność wzmogło 17


pojawienie się z początkiem roku innego do dziś nierozpoznanego, mniej groźnego wirusa powodującego kilkutygodniowe duszności i osłabienie. Walka z koronawirusem jest także walką z czasem. Zanim nastąpił szczyt zachorowań u nas w Wakefield, znaliśmy już doświadczenia londyńskich szpitali. Kiedy zabrakło odzieży ochronnej dyrektor szpitala zdecydował się na kupno plastikowych płaszczy nieprzemakalnych zamiast fartuchów ochronnych dla pielęgniarek i lekarzy! Rząd brytyjski sfinansował budowę siedmiu nowych szpitali im. Florence Nightingale – niestety nasz regionalny szpital w Harrogate oddano do użytku, gdy szczyt zachorowań już minął. Czy już wcześniej na szczeblu państwowym istniały jakieś ogólne wytyczne w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego? Czy sprawdziły się w zaistniałej sytuacji? Były wytyczne NHS na wypadek epidemii grypy. Doświadczenia z poprzednich lat wykazywały, że nie zawsze sprawdzały się, w budżecie zawsze brakowało pieniędzy. Nie było szczepionek. Nie było też żadnych wytycznych co do opieki nad starszymi. Od lat brakuje miejsc w domach opieki dla starych i schorowanych, dlatego często przebywają w szpitalu. Niestety bardzo szybko zabrakło odzieży ochronnej, specjalistycznych masek, przyłbic, dobrej jakości fartuchów z długim rękawem. Jako lekarz sprawujący bezpośrednią opiekę nad pacjentami z COVId-em powinnam była otrzymać pełne regulaminowe wyposażenie PPE (Personal Protection Equipment). To, co było, przekazano personelowi pracującemu z pacjentami na respiratorach, chociaż moi pacjenci byli tak samo zakaźni. Musiałam zastosować własną rutynę odkażania, szorując ręce aż powyżej łokci, zmieniając maskę i rękawice przed podejściem do kolejnego pacjenta i sama wyposażyć się w to, co niezbędne. Kupiłam sobie specjalne okulary do ochrony oczu. Po dyżurze wrzucałam to wszystko do specjalnych worków, które przygotowałam sama i z koleżankami. Później szpital udostępnił nam kitle lekarskie, ale nadal mam tę samą rutynę. Wiem, że modlitwa moja i tylu życzliwych mi osób pomagała mi przeżyć każdy dzień. 18


Czy lekarze byli przygotowani – na studiach i przez późniejszą praktykę i dokształcanie zawodowe – do pracy w takich nadzwyczajnych warunkach? Na studiach medycznych w Wlk. Brytanii trzeba zaliczyć kurs ochrony zdrowia publicznego, na którym poznaje się politykę rządu na wypadek zagrożenia epidemiologicznego. Kiedy byłam studentką na uniwersytecie w Leeds w latach 1990 to wykłady odnosiły się do HIVu i salmonelli. Nie pamiętam, by uczono o pandemii grypy takiej jak np. „hiszpanka” z 1918 r. Gdy zdawałam egzaminy specjalistyczne do Royal College of Physicians w latach 2005-2008 r., to był temat SARS – epidemii, która wystąpiła pięć lat wcześniej. Potem zajęłam się specjalizacją, czyli geriatrią. Nie myślałam, że będę kiedyś pełnić służbę lekarską w warunkach pandemii, której źródło i potencjalne skutki nie są rozpoznane. Nigdy nie zapomnę skutków korona wirusa i moich pacjentów, którzy przeżyli i tych, co nie przeżyli. Ważnym jest, aby z tych doświadczeń wyciągnąć wnioski. W jaki sposób zmieniły się warunki pracy Druhny ? Od pięciu lat pracuję w geriatrii, a tu nagle zreorganizowano oddziały, a nas przydzielono do interny, gdzie opiekowaliśmy się także młodszymi pacjentami. Mój oddział jako pierwszy został oddany na potrzeby chorych na COVID-19, ponieważ mamy sporo separatek, w których można było wstępnie odizolować pacjentów do czasu potwierdzenia diagnozy. Nie każdy pacjent z gorączką był zarażony wirusem. Od samego początku wprowadzono nową procedurę przyjmowania pacjentów do szpitala. Kierowano ich do osobnego pokoju na badanie i dopiero po stwierdzeniu, że nie ma wirusa przenoszono na inny oddział. Zarażony pacjent przechodził od razu na nasz oddział, gdzie dyżurował pneumonolog, a gdy stan pacjenta pogarszał się i wyglądało na to, że nie da się go uratować bez pomocy respiratora to przechodził spod mojej opieki na oddział intensywnej opieki. Początkowo mieliśmy jeden taki oddział. Po dziesięciu dniach były już cztery oddziały przeznaczone dla pacjentów z COVID-em i wkrótce powstał piąty. W okresie 19


szczytowym mieliśmy po 170 zarażonych pacjentów na raz a jednego weekendu średnio umierał nam jeden pacjent co dwie lub trzy godziny. Pomimo największych wysiłków byliśmy bezradni. Godziny dyżurów zmieniły się. Osobiście pełniłam dyżury dzienne do późna, ale na noc wracałam do domu. Byłam przyzwyczajona do pracy przy starszych pacjentach, do ich potrzeb, objawów i przebiegu chorób. A tu nagle miałam młodszych, a nawet bardzo młodych z innymi objawami i potrzebami. Rozproszył się mój zespół dobrany, szkolony przeze mnie i przyzwyczajony do współpracy. Sporo moich lekarzy ze względu na własny stan zdrowia nie mogło pracować z chorymi na COVID. Przeżyliśmy tragedię jednego z nich, który zaraził się COVID-em i zmarł pozostawiając dwoje małych dzieci. A drugi jeszcze nie wrócił do pracy i prawdopodobnie będzie musiał przejść na wczesną emeryturę. Ponieważ wstrzymano rutynowe operacje i czasowo zamknięto specjalistyczne kliniki przydzielono nam do pomocy lekarzy z innych oddziałów, reumatologów i dermatologów. Nasze potrzeby były jednak inne, przygotowanie ich do pracy w nowych warunkach kosztowało mnie dużo czasu i tak już nadwątlonych sił. W końcu nie było z nich pożytku bo zanim do nas dołączyli najtrudniejszy okres minął. Wielu młodych lekarzy nie było psychologicznie gotowych zaakceptować dużą liczbą zgonów w tak krótkim czasie. Nie raz musiałam po dyżurze pomagać im pogodzić się z tym i umacniać ich przed kolejnymi zgonami następnego dnia. Zmieniło się też podejście do leczenia i opieki nad chorymi np. tak istotna sprawa jak towarzyszenie umierającemu. Na ogół przy łożu śmierci czuwają najbliżsi. Teraz umierających, szczególnie starszych, którzy wiedzieli, że nie przeżyją czekała śmierć w osamotnieniu. Wywalczyłam pomieszczenie na specjalny oddział opieki paliatywnej dla osób z koronawirusem. Umożliwiało to nam godną i spokojną opiekę nad obłożnie chorymi. Na ogólnych covidowych oddziałach jedna pielęgniarka biegała w wielkim stresie między dziesięcioma pacjentami ponieważ w każdej chwili 20


mogło nastąpić niebezpieczne pogorszenie stanu pacjenta. Na tym oddziale mogła być przy umierającym – przy zachowaniu ściśle określonych i egzekwowanych warunków kwarantanny – tylko jedna osoba z rodziny i tylko krótko. Jak taką wiadomość przekazać liczniejszej rodzinie? W szczytowym okresie umierała nam jedna trzecia pacjentów z rozpoznanym covidem. Do moich obowiązków administracyjnych doszedł wymóg sporządzania ocen ryzyka w zależności od mutacji wirusa i skali zagrożenia. Po zgonie pacjenta starałam się jak najszybciej przygotować akt zgonu, aby choć trochę ulżyć rodzinom w ich bólu. Chciałam też, by zmarłych wynoszono ze szpitala jak najszybciej. Widząc u moich podwładnych rany spowodowane uciskiem zahaczonych za uszy masek obmyśliłam opaskę z guzikami, do których przypinało się maskę. Szyły je nasze harcerki i instruktorki.

Dr. hm. Zuzanna Sawicka, specjalista geriatrii, Dyrektor Służb Geriatrycznych na okręg Wakefield, pn. Anglia

Hufcowa hufca harcerek „Kaszuby” w północnej Anglii

Okres Wielkanocny był bardzo trudny. Kupiłam dla mojego oddziału czekoladowe baranki. Początkowo mieliśmy duże wsparcie ze strony społeczeństwa, przywożono nam jedzenie. Niestety, po pierwszym zrywie solidarności, ludzie zanurzyli się w 21


swej codzienności, a myśmy poczuli się tym bardziej osamotnieni. Stołówka szpitalna początkowo była otwarta i chociaż wstęp mieli tylko pracownicy, to posiłki wydawano normalnie, nie było wymogu trzymania się na odległość dwóch metrów. To też zmieniło się. Do presji zawodowych doszły obowiązki rodzinne. Córki trzeba było dowozić do szkoły samochodem, niestety w godzinach, gdy byłam potrzebna w szpitalu.

Dr. hm. Zuzanna Sawicka, salowa Aneta i oddziałowa Jennifer

W jakim zakresie wychowanie harcerskie i służba instruktorska pomogły Druhnie sprostać wyzwaniom osobistym i zawodowym w tym okresie? Co podtrzymywało na duchu? Po pierwsze jestem Polką i instruktorką, wychowanką hm. Ireny Woźniakowej, która była dla mnie wzorem harcerki i nauczycielki – 22


Życzenia z Australii od dh. Julii, Juliusza i Izy Buras powieszone na głównym oddziale dały ekipie dużo radości.

bo uczyła także w polskiej szkole sobotniej. Do roli przywódczej doszłam harcerską drogą i doświadczeniem. W chwilach trudnych przypominam sobie bohaterów narodowych i harcerskich. Staram się czerpać otuchę z ich postawy i czynów. Ich przykład pokazuje, jak wytrwać w życiowych trudach. W chwilach słabości mobilizuje mnie dobrowolnie przyjęty w przyrzeczeniu harcerskim obowiązek służby i wiem, że muszę sama dawać przykład, aby innym wskazać kierunek. Podczas pandemii przeszłam osobisty chrzest bojowy. Mój ukochany ojciec miał atak serca, a ze względu na przepisy nie mogłam z nim być w szpitalu, nie mogłam pomóc mamie, uściskać ich. Zdałam sobie sprawę, że tu także chodziło o dawanie przykładu: dzieciom, podwładnym w szpitalu i harcerkom, że obowiązek jest obowiązkiem, nawet wbrew własnemu sercu. Przeżyłam czarne chwile. Jednak świadomość, że tego wymaga 23


harcerska służba i postawa przywróciły mi równowagę psychiczną. Harcerska przyjaźń i dowody wsparcia ze strony koleżanek z drużyny w młodości, z którymi dawno nie miałam kontaktu podtrzymywała i nadal podtrzymuje mnie na duchu. Dziękuję tym wszystkim siostrom harcerkom za każde zebrane mydełko dla pacjentów, za każde uszycie maski, opaski i worka na skażone fartuchy, za piękne kartki od druhen w Australii, za każdego smsa i maila. Przesyłane linki do pieśni nagranych przez nasz harcerski chór „Watra” napełniały mnie spokojem i radością w chwilach zwątpienia. Do dziś nucę sobie słowa: „Jam jest ten co płacze, ten co się śmieje...” Wiedziałam i wiem że muszę stać na warcie jako matka, żona i hufcowa, że mam obowiązek sięgnąć do każdego swojego skrzata, zucha harcerki, wędrowniczki instruktorki. Jako hufcowa, mam świadomość, że nawet w tych trudnych warunkach muszę sprostać obowiązkom funkcji i prowadzić hufiec w ramach obowiązujących podczas pandemii przepisów. Po dyżurach w szpitalu raz na dwa tygodnie pisałam biuletyny – osobno dla harcerek, zuchów i skrzatów. Pod koniec kwietnia na wirtualnej radzie hufca instruktorki same podjęły się wydawania biuletynów. Podczas pandemii przekonałam się, że w życiu naprawdę liczy się przyjaźń, uczciwość, dobre słowo podtrzymujące człowieka na duchu kiedy przechodzi „przez ciemną dolinę”. Nie każdy potrafi okazać takie wsparcie bo to nie funkcja nas definiuje, tylko nasze przygotowanie i otwartość na drugiego człowieka. Jak z perspektywy lekarskiej Druhna ocenia pracę jednostek harcerskich w okresie kwarantanny w świetle Przyrzeczenia i Prawa Harcerskiego? Czy można by coś zrobić lepiej lub inaczej w razie kolejnej fazy zachorowań? Niektóre jednostki poradziły sobie bardzo dobrze i dalej działają. Nie wszyscy funkcyjni poradzili sobie z łącznością internetową. Niektórzy nie szukali nowych form pracy uznając, że lepiej zawiesić pracę harcerską niż podjąć dodatkowy wysiłek. Wspaniałe inicjatywy i pomysły: wirtualne akcje, zajęcia i projekty najczęściej wychodziły od naszych młodych funkcyjnych, a wyższe władze nie 24


brały w nich udziału. Brakowało mi widocznego, aktywnego i zaangażowanego wsparcia z ich strony. Nie możemy liczyć na to, że polskie szkoły zastąpią nas w wychowaniu w polskości naszej młodzieży. Młodzież, która od nas odeszła w czasie kwarantanny trudno będzie na nowo przyciągnąć do drużyn. Kolejna fala epidemii na pewno przyjdzie i przewiduje się, że będzie groźniejsza od pierwszej. Znowu wzrosła liczba nowych zakażeń, szczególnie wśród osób w podeszłym wieku. Pamiętajmy, zanim rzucimy się w wir życia towarzyskiego, że nadal obowiązuje nas osobista odpowiedzialność by zachować wszelkie przepisy ostrożności. Dziś wracam do pracy po wirtualnym obozie Hufca „Kaszuby” pod komendą młodej przewodniczki Teresy Klęp. Programy wirtualnej pracy harcerskiej na jesień i zimę musimy układać już teraz. Osobiście już myślę o tym, jak przygotujemy się od strony wychowawczej i metodycznej, by wspólnie choć wirtualnie przeżyć czas Adwentu i święta Bożego Narodzenia. Warto spisać pomysły i wydać coś w rodzaju vademecum dla osób nieobeznanych z najnowszymi technikami komputerowymi, aby mogły włączyć się do wspólnej pracy. Wiemy, że odbywają się wirtualne kursy kształcenia instruktorek, ale warto by pomyśleć o częstszych wirtualnych konferencjach instruktorek, na których można by przedstawić i omawiać programy i pomysły na okres kwarantanny. Nie czekajmy, działajmy teraz! Czuwaj!

wywiad z hm. Zuzanną Sawicką przeprowadziła druhna „Zygmunt”

25


NASI INSTRUKTORZY W SŁUŻBIE ZDROWIA OPOWIADAJĄ O PRACY W PANDEMII Redakcja „Ogniska Harcerskiego” dziękuje druhnom i druhom z Wlk. Brytanii, którzy wypowiedzieli się w ankiecie przeprowadzonej w lipcu. Udział wzięli: hm. Krzysztof Jakubowski (KJ), lekarz rodzinny, hm. Dorota Tańska (DT) i hm. Jola Foryś (JF) pielęgniarki oraz Tomek Harrison (TH), student piątego roku medycyny. Czy państwowe służby zdrowia mogły były przewidzieć światowy zasięg i skalę infekcji oraz zgonów z powodu „korona wirusa”? KJ: Światowa Organizacja Zdrowia od samego początku alarmowała, że ta pandemia może spowodować śmierć bardzo wielu osób w świecie. DT: Jestem pewna, że tak. W historii świata były już masowe zachorowania na ospę, grypę hiszpankę itp. Przede wszystkim obserwując Chiny można było przewidzieć, że choroba się rozwinie. JF: NHS (państwowa służba zdrowia) bardzo szybko przestawiła się na zwalczanie infekcji na dużą skalę. Powstały nowe Nightingale Hospitals. Myślę, że nie można było przewidzieć skali infekcji i zgonów bo efekt wirusa nie mógł być znany, nie było wiadomo np. jaki będzie miał wpływ na różne grupy etniczne. Moim zdaniem rząd angielski zbyt długo zwlekał z wprowadzeniem tzw. „lockdown”. Powinniśmy nosić maski od samego początku pandemii, w moim szpitalu była wystarczająca ilość PPE (odzieży ochronnej). TH: Pandemie zdarzają się co jakiś czas, raz mają przebieg groźniejszy, a raz lżejszy. Ostatnia „świńska grypa” w 2009 r. przeszła łagodniej niż spodziewano się i może stąd opieszałość państw zachodnich w porównaniu z szybką reakcją władz chińskich, a nawet pewna arogancja, że my sobie poradzimy. Teraz wiadomo, że to nie jest zwykła grypa sezonowa. Trudno było przewidzieć 26


wskaźnik zachorowalności oraz śmiertelności. Słusznie skupiono się na ochronie osób w grupie najwyższego ryzyka: starych, przewlekle chorych i cierpiących na inne poważne schorzenia. Uważam to za wyraz pewnej solidarności społecznej. Czy już wcześniej na szczeblu państwowym istniały jakieś ogólne wytyczne dotyczące postępowania w sytuacji szerzącej się zarazy? Czy sprawdziły się w zaistniałej sytuacji? KJ: Każdy rząd planuje na wypadek nieprzewidzianych dramatycznych okoliczności; niektórym, np. niemieckiemu tym razem udało się, a innym, np. brytyjskiemu, nieco gorzej. Przygotować można się, ale najważniejsza jest elastyczna reakcja na zmieniające się okoliczności, bo to ma olbrzymi wpływ na ostateczny wynik. Na przykład w Wlk. Brytanii, wykupienie domów opieki przez firmy, które zadłużyły się biorąc pożyczki zabezpieczone tymi domami wymusiło oszczędności na pracownikach i braki kadrowe ponieważ zwolniono pracowników stałych, by korzystać z tańszych pracowników agencyjnych. Nie są oni przypisani do jednego domu, a wysyłani do rożnych domów opieki przez co rozszerzają pandemię. DT: Myślę, że tak, ale nie na taką skalę. W moim szpitalu byliśmy przygotowani na katastrofy samolotowe czy drogowe ze względu na to, że szpital znajduje się blisko lotniska i autostrad. Regularnie byliśmy o tym szkoleni. Nie było natomiast szkoleń na temat pandemii. JF: W moim szpitalu były tylko plany awaryjne na wypadek „poważnego zagrożenia” (np. zamachu terrorystycznego, dużego wypadku na autostradzie, groźnego pożaru). Na początku pandemii w Anglii w moim szpitalu było 12 respiratorów, ale szybko sprowadzono więcej, zmobilizowano pielęgniarki i dodatkowy personel służby zdrowia, co pozwoliło obsłużyć 40 łóżek na wydziale intensywnej terapii. TH: Dział symulacji komputerowych na mojej uczelni dostarcza brytyjskiemu rządowi wyniki z badań naukowych, które mają 27


pomagać w polityce ochrony zdrowia. Niestety, media nadające wiadomości 24 godziny na dobę przyczyniły się do szerzenia paniki, a portale społecznościowe powtarzające niesprawdzone lub przesadzone doniesienia utrudniały racjonalną ocenę sytuacji. Podobno rządowe wytyczne na tzw. „czarny scenariusz” okazały się nieaktualne, bo pisano je z nadzieją, że do niego nie dojdzie. Najsłabszym ogniwem było zaopatrzenie w odzież ochronną: brakowało maseczek, rękawic i wodoodpornych fartuchów chirurgicznych, a niektóre powyciągane ze starych składów były dawno przeterminowane. Czy lekarze byli przygotowani – na studiach i przez późniejszą praktykę i dokształcanie zawodowe – do pracy w takich nadzwyczajnych warunkach? KJ: Lekarze i pielęgniarki nie mieli większych trudności z opieką nad pacjentami zakażonymi koronawirusem. Problemy spowodowane brakiem wewnętrznej koordynacji w szpitalach dopiero się okażą. Niepotrzebnie zamknięto niektóre oddziały, by skierować wszystkie siły na walkę z wirusem, a decyzje często zapadały na niskim lokalnym szczeblu. Pacjenci bali się przychodzić do lekarza, z lęku przed wirusem i by nie zawracać głowy... służba zdrowia w Wlk. Brytanii będzie musiała latami nadrabiać zaniedbania poważniejszych objawów... DT: Wszyscy byli przerażeni. Jak tylko mieliśmy pierwsze zarażenia w Anglii lekarze przechodzili specjalne kursy (szczególnie anestezjolodzy) ale przede wszystkim mówiono im jak używać PPE (odzieży ochronnej) i jak prowadzić zakażonych pacjentów. TH: Byłem świadkiem, jak ludzie dawali z siebie wszystko. Na mojej uczelni 300 studentów (ok. 1/4 z grupy z odpowiednim stażem) zgłosiło się na ochotnika do pomocy lekarzom w szpitalu, m.in. wielu obcokrajowców z UE i Chin. Jeśli chodzi o przygotowanie teoretyczne, to na piątym roku studiów zaliczało się jeden wykład na temat pandemii od strony naukowej i teoretycznej. Teraz do programu wprowadzono temat dostosowania praktyki medycznej do aktualnych potrzeb zdrowia publicznego. 28


W jaki sposób zmieniły się Druhny/Druha warunki pracy? KJ: Przychodnia, gdzie jestem „senior partner” jest nie do poznania. Na miejscu przyjmujemy niewielu pacjentów, ale prowadzimy poradnię masową, do której zgłasza się ponad 120 osób dziennie przez telefon i video-link. Nosimy ochronne fartuchy, maski i rękawice. Pacjentów w domach odwiedzają wyszkoleni sanitariusze z kamerą i łączą się z nami przez aplikację Teams. Pracujemy jako zespół i pacjenci nie mają wpływu na to z kim mają konsultację telefoniczną bo mamy nieregularne dyżury. Pandemia posłużyła kierownictwu służby zdrowia do wprowadzenia większej kontroli nad lekarzami domowymi, co może mieć różne, dobre albo złe skutki. DT: Moje warunki pracy bardzo się zmieniły. Normalnie pracuję na bloku operacyjnym. W wyniku pandemii zostaliśmy przeniesieni do innego szpitala i skierowani do pracy na oddziale intensywnej terapii (gdzie leżeli najciężej chorzy). Pracowałam na takim oddziale w Polsce jako uczennica pielęgniarstwa ok. 35 lat temu. Byłam przerażona, podobnie jak koleżanki w pracy. Wiele z nas przeżywało napady paniki. JF: Jako pielęgniarka środowiskowa kieruję zespołem świadczącym opiekę dla dzieci w ich domach. W czasie kwarantanny przeprowadzaliśmy tylko niezbędne wizyty u dzieci, które wymagały interwencji medycznej. W przeciwnym razie te dzieci musiałyby trafić do szpitala. Pielęgniarki pracujące na oddziale dziecięcym w szpitalu zostały przeniesione na intensywną terapię, by wesprzeć tamtejsze pielęgniarki ze względu na większą liczbę pacjentów. Musiałam więc wysłać jedną z moich pielęgniarek do pomocy na oddziale dziecięcym w szpitalu. Poza tym, nasza praca niewiele się nie zmieniła. W czerwcu wprowadzono obowiązkowe dyżury w sobotę i niedzielę, gdzie na ogół potrzebna jest tylko jedna pielęgniarka. Od samego początku w marcu zdecydowaliśmy chodzić w maskach na wizyty w domach. Na początku lipca wprowadzono wymóg noszenia masek przez cały czas pobytu na terenie szpitala. Na szczęście dzieci są mniej podatne na ten wirus 29


niż dorośli i na oddziale dziecięcym było bardzo mało chorych dzieci. Rodzice woleli nie przywozić dzieci do szpitala i sami opiekowali się nimi w domu. TH: Przez kilka kluczowych tygodni służba zdrowia pracowała w wyjątkowo trudnych warunkach – mówiono, że nie spotykanych od czasu II wojny światowej. Na oddziale terapii intensywnej nasi lekarze i pielęgniarze pracowali na okrągło pełniąc ostre dyżury bezpośrednio z pacjentami. Służby techniczne w naszym szpitalu spisały się bardzo dobrze. Tworzono nowe sale usuwając lub budując ściany, oddzielając pomieszczenia „czyste” od „skażonych”. Myślę, że lekarze wykazali się dużym oddaniem dla darmowej państwowej służby zdrowia, a obraz o „niewydolnej NHS" uległ zmianie. W jakim zakresie wychowanie harcerskie i służba instruktorska pomogły Druhnie/Druhowi sprostać wyzwaniom osobistym i zawodowym w tym okresie? Co podtrzymywało na duchu? DT: O tym, że będę pracować na Intensywnej terapii dowiedziałam się dzień wcześniej. Przez całą noc martwiłam się, czy dam radę pomóc chorym, czy wszystko zrobię jak należy. Bałam się o rodzinę, że mogę zarazić najbliższych. Gdy rano zgłosiłam się na oddział zaczęłam od modlitwy. W pewnym momencie pomyślałam o wszystkich harcerkach i harcerzach, którzy walczyli w II wojnie światowej. Oni ryzykowali wszystkim. Ja miałam do dyspozycji zabezpieczenia chroniące przed zarażeniem. I ta myśl mi bardzo pomogła. To dało mi siłę, żeby wejść na oddział, właśnie dlatego, że jestem harcerką i instruktorką, że mogę swoją postawą dać przykład harcerkom. Przykład, że harcerstwo jest służbą nie tylko jak wszystko idzie gładko, ale przede wszystkim w ciężkim czasie. JF: Całe moje wychowanie i doświadczenie harcerskie od czasu kiedy byłam drużynową, nową instruktorką, hufcową aż po dzisiejszy dzień pomogło mi w czasie pandemii. Harcerstwo pomogło mi dostosować się do różnych trudnych sytuacji. Na obozie nie ma luksusów i uczymy się radzić sobie w różnych warunkach. 30


Harcerka nie narzeka tylko „dalej maszeruje”. Pamiętamy o harcerkach i harcerzach, którzy nas poprzedzili, którzy walczyli na frontach II wojny światowej i w powstaniu warszawskim. Oni musieli działać w trudniejszych warunkach niż my dzisiaj. Harcerstwo nauczyło mnie organizować pracę i kierować zespołem. Moja wiara podtrzymuje mnie na duchu. TH: Przede wszystkim harcerstwo wyrabia w młodym człowieku poczucie obowiązku i odpowiedzialności za innych, czasem kosztem własnych planów, a nawet zdrowia. Kładzie akcent na prawdę i uczciwość. Uczy pracy w zespole. Te doświadczenia, które wyniosłem z drużyny stale mnie podtrzymują, a pomagają mi szczególnie w chwili obecnej w praktyce jako członek kolejnych zespołów lekarskich. Jak Druhna/Druh ocenia ze swojej perspektywy zawodowej pracę jednostek harcerskich w okresie kwarantanny w świetle Przyrzeczenia i Prawa Harcerskiego? Czy można by coś zrobić lepiej czy inaczej w razie kolejnej fazy zachorowań? KJ: Harcerstwo musiało przestrzegać zasad wprowadzanych przez służbę zdrowia i rząd. Niektóre jednostki bardzo sprawnie przeszły na działanie wirtualne, inne zupełnie padły. Może praca powinna była być bardziej zcentralizowana, ale wszyscy jesteśmy wolontariuszami i bardzo wielu z nas ma inne dodatkowe obowiązki i własne zmartwienia rodzinne czy zdrowotne. Może przy dalszej fazie pandemii będzie duże pole do popisu pod względem służby bliźnim i społeczeństwu. DT: Podziwiam harcerki i instruktorki, które prężnie rozpoczęły wirtualną pracę z młodzieżą. Miały super pomysły, które wprowadzały w czyn. Dzięki nim harcerki miały zadania do wykonania i nie nudziły się. Oprócz zajęć ściśle harcerskich, były także zadania związane z pandemią więc dziewczęta pomagały innym, chorym i potrzebującym. JF: Młodzież harcerska zrozumiała, że nie możemy się spotykać osobiście. Szybko znalazłyśmy sposoby prowadzenia zbiórek za 31


pomocą technologii internetowej, np. MS Teams czy Zoom. Harcerki które chciały się spotkać na wirtualnej zbiórce były obecne co tydzień. Widać było, że półowa dziewcząt czuła przynależność do drużyny i zależało jej na tym regularnym kontakcie, a reszta nie odezwała się przez cały ten czas. Ciekawa jestem czy wrócą do drużyny, jak będziemy mogły się znowu spotkać. A może to raczej rodzice obawiali się nadmiernego korzystania z komputera i mediów społecznościowych? TH: Wiem z różnych postów, że zbiórki harcerskie i różne zajęcia odbywały się wirtualnie. Myślę, że zanim nadejdzie druga fala zachorowań, to jednostki mogłyby wykonać prace ręczne, np. przyłbice ochronne z folii laminacyjnej, które na pewno przydadzą się .

32


BÓG W CZASIE KWARANTANNY W tym roku przeżywaliśmy Wielki Post i święto Zmartwychwstania Pańskiego w szczególny sposób bo bez dostępu do kościołów, bez sakramentów i bez liturgii eucharystycznej sprawowanej z udziałem wiernych. Kościół Chrystusowy jest ze swej natury wspólnotowy i brakowało nam komunii z żywym Bogiem w sakramentach i we wspólnocie wiernych. Współczesna technologia, która – jak wszystko stworzone przez człowieka – może służyć dobrym i złym celom, umożliwiła wielu osobom przeżycie tego trudnego czasu z panem Bogiem. Zwiększono liczbę transmisji Mszy św. i nabożeństw w radiu, telewizji i Internecie, zastrzegając, że „oglądanie” nie jest tożsame z uczestnictwem osobistym. Księża posługujący w parafiach i duszpasterstwach przygotowali wiele pomocy duchowych, modlitw, rozważań, lektur, propozycji. Udostępniali w Internecie i zachęcali do wspólnej modlitwy na różańcu, przy stacjach drogi krzyżowej, koronki do Miłosierdzia Bożego, podczas nabożeństwa majowego i czerwcowego. Niektórym osobom ten okres „na pustyni” dał szansę pogłębienia wiary i ożywienia życia duchowego. Dla nas harcerek i harcerzy czas kwarantanny stworzył szczególną okazję, by zbliżyć się do Boga. Zastępca Naczelnego Kapelana ZHP ks. Krzysztof Tyliszczak od 19 kwietnia przez kolejne niedziele odprawiał transmitowaną harcerską Mszę świętą i odczytywał listy wydane przez okręgowych kapelanów w świecie. Naczelny Kapelan naszej bratniej organizacji ZHR ks. hm. Robert Mogiełka odprawiał w Gdańsku transmitowaną przez Internet harcerską mszę świętą, a w piątki Wielkiego Postu prowadził w bazylice mariackiej w Gdańsku harcerską drogę krzyżową. 33


Refleksja wielkopostna Naczelnego Kapelana Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej ks. hm. Roberta Mogiełki ,,Czuwam – to znaczy: dostrzegam drugiego. Nie zamykam się w sobie, w ciasnym podwórku własnych interesów czy też nawet własnych osądów. Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego – to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność”. (Jan Paweł II Częstochowa 18.06.1983) Czas czuwania i solidarności. Każdy z nas jest wezwany do czynienia miłosierdzia. Można je czynić na wiele sposobów: czynną akcją, dobrym słowem, modlitwą… Obecna sytuacja związana z pandemią mobilizuje nas do szukania nowych sposobów podejmowania tych wyzwań. Dlatego zapraszamy na harcerską Mszę św. on-line. W duchu harcerskiej wspólnoty chcemy podjąć modlitwę za chorych i cierpiących, zakażonych koronawirusem, za lekarzy i personel medyczny, za wszystkich którzy pomagają chorym, za wszystkich zaangażowanych w walkę z pandemią. Za nas samych, abyśmy nie mieli w sobie strachu, ale w duchu odpowiedzialności znajdowali światło Ducha Świętego do odpowiedzialnych działań na rzecz pomocy bliźnim. Szczególnie chcemy prosić o mądre decyzje dla Sztabu Pogotowia Harcerek i Harcerzy ZHR, abyśmy nie narażając siebie mogli pomóc innym: słabszym, samotnym, cierpiącym, zagubionym. Prosić też będziemy o zakończenie pandemii na świecie. Podejmując wspólną modlitwę pamiętajmy, że nie jest to ,,oglądanie Mszy” lecz ,,aktywne uczestniczenie” poprzez Internet. Zadbajmy więc o to, aby nasze domy stały się ,,domowymi kościołami”. Przygotujmy się do tego wydarzenia, do tej wspólnotowej modlitwy poprzez stworzenie odpowiedniego nastroju. Możemy np. zapalić świecę na stole, postawić święty obrazek z wizerunkiem Chrystusa, a może z wizerunkiem naszego świętego patrona – bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Na znak współudziału w szczególnej, wyjątkowej 34


wspólnocie harcerskiej, załóż mundur harcerski. Nie ważne, że nikt tego nie będzie widział, ale będzie to duchowy znak Komunii z harcerską wspólnotą. Cisza wokół, to także bardzo ważne, niech ten czas będzie wyłącznie w modlitwie z innymi, nie daj się rozproszyć przez dźwięki, które nie należą do świętej liturgii. Pamiętaj, że we wspólnej modlitwie, mimo, że jesteśmy fizycznie daleko od siebie łączymy się z Ofiarą Jezusa Chrystusa i ze wspólnotą Kościoła, a ta Ofiara przekracza wszelki wymiar i łączy to co na ziemi z tym co w niebie. Gdy przyjdzie czas Komunii św., wzbudź w sobie pragnienie jej przyjęcia. I choć fizycznie nie możesz jej przyjąć, to szczere pragnienie zbliża nas do tej niezwykłej Tajemnicy. Pewnie zadajesz sobie pytanie jaką postawę przyjmować, czy siedzieć, czy wstawać, czy klękać? I chociaż nie jest to bezpośrednie uczestnictwo w liturgii, to pozwól, aby Duch Boży poprowadził Cię przez ten święty czas. Nie bój się, bądź otwarty na wszelkie Jego podmuchy. Gesty, postawy pomagają przeżyć Liturgię. Czuwaj!

hm. Robert Mogiełka

Zachęcam także do przeczytania artykułu ks. Andrzeja Draguły: http://wiez.com.pl/2020/03/14/chodzi-o-modlitwe-a-nieogladanie-instrukcja-obslugi-transmisji-mszy-swietej/? fbclid=IwAR3Hap_QqnCbGZ7Uog6yip7mrrBhXJ25X_mtf22ZbFEeRo cvXAh7ZVTeyNM

„Chrystus Frasobliwy”, Drzeworyt, Władysław Skoczylas, Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce 35


Harcerskie Rekolekcje z ks. Janem Dohnalikiem Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” (Skauci Europy) zaprosiło ks. Jana Dohnalika, kanclerza Ordynariatu Polowego WP do wygłoszenia rekolekcji wielkopostnych, które udostępniono także i pozostałym organizacjom harcerskim. Tematem były trzy cnoty teologalne: wiara, nadzieja i miłość; są to dary, trzy warstwy życia, które łączą nas bezpośrednio z Bogiem. Poniżej streszczenie głównych myśli, a całe nagranie jest dostępne na stronie: https://www.zhr.pl/2020/04/06/bog-w-czasie-kwarantanny/.

Dar wiary otrzymujemy na Chrzcie świętym, ale ten dar musimy rozwijać przez pogłębianie relacji z Bogiem i upodabnianie się do niego przez czytanie, przemyślenie, modlitwę i kontemplację żywego Słowa Bożego, przez które Jezus mówi bezpośrednio do nas. Jeżeli tego wysiłku nie podejmiemy i nie znajdziemy czasu to nasza wiara nie będzie wzrastała i nie odkryjemy obrazu Boga miłosiernego miłością. Źródło łaski i wiary, o którym Jezus mówił samarytance przy studni, bije stale, nawet w kwarantannie. Ewangelia ukazuje nam sceny słabości apostołów, w których sami odnajdujemy się. Jezus przez trzy lata był z nimi, uczył ich wiary. Czy oni chcieli, czy rozumieli tę naukę? Między Hosanną a Krzyżem towarzyszył Jezusowi tylko Jan. Nam też trzeba zaufać Jezusowi i z Nim wzrastać na drodze krzyżowej. Nadzieja chrześcijańska wyraża się w dziecięcej ufności do Boga, że zwyciężymy głównych wrogów wiary – lęk i grzech –– bo jesteśmy z 36


Chrystusem. Jak jedna świeczka wystarczy, by rozjaśnić ciemność, tak nadzieja wzmacnia nas w chwilach próby i zwątpienia. Nie chodzi tu o brawurę, tylko o świadomość, że w naszym lęku nie jesteśmy sami. Sam Jezus powiedział apostołom na wzburzonym morzu „Odwagi! Ja Jestem! Nie lękajcie się!”. Kiedy wyznajemy „Jezu, ufam Tobie”, to z naszego oddania, oczekiwania i tęsknoty płynie odwaga, by się nie poddać. Poczucie obecności kochającego, wszechmocnego Boga daje siłę. Nasza wiara przez modlitwę staje się nadzieją i prowadzi do miłości. Kto modli się odczuwa pragnienie i tęsknotę, ma nadzieję, że nawiąże kontakt. Nie od razu będą owoce, może być długi czas na pustyni, obawa, że Jezus zasnął w łodzi naszego życia, ale nadzieja pomaga nam trwać na modlitwie. Uzdalnia nas do wzbudzenia żalu doskonałego, który jest żalem z miłości do Boga, że zerwaliśmy więź przyjaźni z Nim, a nie tylko z lęku czy obrzydzenia z powodu grzechów. Grzech jest chorobą duszy, spowiedź jest operacją, a pokuta i zadośćuczynienie to proces leczenia i rehabilitacji. Sam żal nie wystarczy bo trzeba naprawić zło i zwyciężać je dobrem. Piękną modlitwę skruchy i nadziei stanowi ostatni wpis bł. Stefana Wincentego w „Pamiętniku”: „Dzięki Ci, Panie...nawet za me błędy i odchylenia od Twej woli. Wracam obecnie do Ciebie, Panie, by Ci naprawdę służyć. Mam może opalone już trochę skrzydła, lecz, Panie, w głębokiej pokorze klękam przed Tobą i proszę: daj mi szczerze prowadzić życie i nigdy nie być aktorem życiowym. Daj odwagę życia według wskazań Twoich.” Miłość Boga i bliźniego. Spojrzenie na opis Ostatniej Wieczerzy z perspektywy miłości ukazuje trzy różne postawy: Judasza, Piotra i Jana. Judaszowi brakuje miłości. Gdyby miał w sobie miłość, to może oparłby się pokusie pieniędzy i intrygom faryzeuszy, zrozumiałby, że nie służy dobru i uwierzyłby w miłosierdzie Boże. Piotr był szczery w wyznaniu, gotowy pójść za Jezusem nawet na śmierć, ale w chwili próby zawiódł, trzy razy zaparł się Jezusa i zaczął tonąć tak, jak na morzu w czasie burzy. Kochał Jezusa ale miłością słabą, opartą na wierze we własne siły. Taka postawa 37


może zagrażać instruktorkom i instruktorom harcerskim - kiedy jesteśmy zbyt pewni siebie to jesteśmy o krok od porażki. Najmłodszy uczeń Jan doświadczył najgłębszej relacji z Jezusem, takiej więzi miłości, jak Jezusa z Bogiem Ojcem, która wprowadza nas w tajemnicę Bożej miłości: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Żeby kochać trzeba być kochanym, by dawać trzeba zaczerpnąć ze źródła. Dlatego Jan wytrwał pod Krzyżem. Wyrazem prawdziwej pokory jest przyzwolenie Jezusowi na umycie nóg i słuchanie Jego słowa, które nas umacnia. Trzeba być Piotrem akceptującym swoje słabości, aby dojrzeć to tego, by być Janem. Wyobraźnia miłosierdzia. My dzisiaj możemy czerpać miłość Bożą przez modlitwę, ikony, pozwolić, by Bóg nas kochał, a następnie dzielić się tą miłością z innymi przez rozmowę. Najczystszą formą miłości jest miłość „agape”, którą otrzymujemy w darze od Boga, która jest wpisana w Krzyż Chrystusa. Jeżeli Jezus za Ciebie oddał życie, to jesteś tego wart. W Wielki Piątek w kościołach i kaplicach pozostaje sam Krzyż. W nim czcimy miłość. Krzyż zobowiązuje nas do miłości Boga i bliźniego. Czy dostrzegamy Jezusa w naszych bliskich? Czy zamykamy Jezusa w kościołach, a nie zapraszamy do naszych domów? Czy niesiemy Boga ludziom? Ze spotkania z Bogiem rodzi się „wyobraźnia miłosierdzia”. Najtrudniejsze doświadczenia mogą stać się okazją do miłości. Bł. Stefan Wincenty dał nam przykład, jak czerpać Bożą miłość w najtrudniejszych warunkach. W obozie koncentracyjnym „organizował” potajemnie dostęp do sakramentów i obozowy „Caritas”. W swoim dzienniczku pisał o przyjacielu Wiechu, który pisał do niego tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebował, a on tak bardzo chciał, by przyjaciel napisał do niego o swoich planach i podzielił się myślami. A potem sam się zreflektował, że on jest Wiechem wobec Jezusa, który jest jego „najlepszym i prawdziwym przyjacielem”, któremu można powierzyć wszystkie swoje trudności i lęki. J.R.R. Tolkien, katolik, autor powieści „Władcy Pierścieni” w liście do syna przeżywającego kryzys wiary polecał mu kontemplację Najświętszego Sakramentu, w którym znajdzie prawdziwą ścieżkę miłości, wierności, radości. Dzisiaj możemy łączyć się z Chrystusem przez pragnienie i w Chrystusie oczyszczać nasze ludzkie miłości. 38


Niedziela Miłosierdzia Bożego Światowa Harcerska Msza Święta

9 kwietnia br. w kościele pw. MB Częstochowskiej i św. Kazimierza w północnym Londynie zastępca Kapelana Naczelnego ks. Krzysztof Tyliszczak odprawił pierwszą transmitowaną na żywo harcerską Mszę Świętą dla członków naszej organizacji. Przy komputerach, tabletach i komórkach zebrało się ponad stu uczestników z całego świata. Homilię o harcerskiej służbie miłosierdzia w wyjątkowych czasach ksiądz Kapelan rozpoczął od słów zapisanych w „Pamiętniku” naszego błogosławionego patrona Stefana Wincentego Frelichowskiego: „Ludzie czynu (...) nie tylko myślą o środkach, lecz i o przeszkodach, na jakie się natkną, i wszystko tak układają, by dojść do pożądanego celu mimo wszelkich trudności. Jest to usposobienie bardzo cenne dla ludzi oddanych dziełu miłosierdzia i dla kapłanów.” Ks. kapelan skupił uwagę na istocie służby harcerskiej Bogu, Ojczyźnie i bliźnim. Każdemu pokoleniu jest zadane szczególne wyzwanie. Nasze stałe, wynikające z natury ludzkiej plany są tkane palcami czasu. Goniliśmy – coraz prędzej – za tym wszystkim co 39


niesie współczesny świat. A nagle, musieliśmy się zatrzymać, spojrzeć inaczej na nasze plany, na naszych bliskich, a także na całą ludzkość. W dobie pandemii wirusowej musimy żyć w izolacji, inaczej niż dotąd, i poddać się narzuconym nam ograniczeniom. Te nakazy, którym podlegamy uczą nas pokory. To jest wyzwanie fizyczne i duchowe na nasze czasy i musimy mu sprostać, a kapelani mają być naszymi duchowymi przewodnikami. „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...” napisał w wierszu ks. Jan Twardowski. Dzisiaj odnosimy się z szacunkiem do tych, którzy pełnią zawodowo służbę jako lekarze, pielęgniarze, ratownicy, porządkowi. Jest również wielu wolontariuszy, a wśród nich harcerki i harcerze, którzy podejmują „dzieło miłosierdzia” w myśl harcerskiej służby, służąc bliźnim na wiele różnych sposobów. Przynoszą zakupy osobom starszym i niepełnosprawnym, kontaktują się przez telefon z samotnymi, organizują lekcje i zajęcia dla młodzieży korzystając z nowoczesnych technologii. To doświadczenie dobroci jest przyczyną radości, prowadzi do pogłębienia wiary w Bożego ducha i w Opatrzność, która działa przez ludzi; jest znakiem wartości, w których się wychowujemy; i jednoczy nas wszystkich w jedną harcerską rodzinę pomimo rozproszenia w świecie. Dziękujmy Panu za postawę młodzieży i instruktorów harcerskich, a kapelanów harcerskich prośmy, aby w tym czasie wielkanocnym umacniali nas w wierze, i prowadzili duchowo per aspera ad astra. Korzystając z uprzejmości księdza proboszcza polskiej parafii Devonia, przez kolejne niedziele do końca czerwca ks. kapelan Krzysztof sprawował ofiarę Mszy świętej w naszych harcerskich intencjach i głosił słowo Boże dla jednostek we wszystkich okręgach. Przekazał również przesłania od Kapelana Naczelnego i okręgowych kapelanów. W ten sposób przeżyliśmy wspólnie liturgię okresu wielkanocnego: niedzielę Dobrego Pasterza, Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha Świętego i niedzielę Trójcy Świętej. Mogliśmy także za pośrednictwem Internetu włączyć się w nowennę o ustanie pandemii za przyczyną bł. Wicka odmawianą w parafii Wniebowzięcia NMP i bł. Stefana W. Frelichowskiego w Toruniu. 40


Święty Jerzy – Patron Skautów i Harcerzy

Homilia wygłoszona przez ks. K. Tyliszczaka 26.04.2020 W dniu 23 kwietnia organizacje skautowe wspominają Św. Jerzego jako swego Patrona. W harcerstwie polskim od samego początku uważano ten dzień za święto harcerzy. Święty Jerzy jest patronem Anglii, Bośni, Litwy, Szwecji, Niemiec i włoskich miast: Ferrary i Neapolu. Patronuje różnym rzemiosłom wojennym, harcerzom, skautom oraz licznym orderom. Święty Jerzy chroni przed epidemiami i ukąszeniami. O życiu Świętego niewiele możemy jednak powiedzieć. Niewątpliwie był męczennikiem, najprawdopodobniej z czasów prześladowań rzymskiego cesarza Dioklecjana (284-305 r.). Przypuszczalnie pochodził z Kapadocji, a śmierć poniósł w palestyńskiej Liddzie. Był żołnierzem, być może nawet wyższym oficerem armii rzymskiej. Za zdarcie antychrześcijańskiego edyktu Dioklecjana z murów Nikomedii był okrutnie torturowany i zamęczony. Pierwszy kościół pod jego wezwaniem wzniósł Konstantyn Wielki. Kult Św. Jerzego szeroko rozpowszechnił się od V wieku, początkowo na Wschodzie, gdzie czczony był jako jeden z największych męczenników, a od IX w. także na Zachodzie. Okres walk w obronie Grobu Chrystusa stał się czasem niezwykłego rozpowszechnienia kultu, będącego jednym ze znamion rozkwitu kultury rycerskiej. Pod Liddą krzyżowcy odbudowali w 1191 r. kościół św. Jerzego, zburzony wcześniej przez muzułmanów w 1010 r. Epoka dojrzałego średniowiecza, a także okres przed XIX w. to okres rozwoju ludzkości, który zaowocował ukształtowaniem się etyki katolickiej. Nigdy przedtem, ani potem, osoby, którym powierzono pieczę nad stroną materialną życia ludzi, nie pojmowały swego zadania tak wyraźnie i powszechnie jako służby. Ci, którym Pan powierzał jeden z dwóch mieczów, aby czynili sprawiedliwość walcząc o Królestwo Boże, byli pasowani „w imię Boga, św. Michała i św. Jerzego”. Żołnierz-męczennik stał się patronem rycerzy. Jako jedyny spośród znanych świętych na zawsze w ikonografii przybrał postać z innej epoki. Przedstawiany w średniowiecznej zbroi z kopią, uosabiał 41


ideał rycerza. Z tego powodu powstały o nim liczne legendy - eposy rycerskie, będące podręcznikami etyki rycerskiej, chrześcijańskiej. Legendy te, choć w niczym nie ujmują rzeczywistej postaci Św. Jerzego, nie są wypaczeniem religijności. Przeciwnie, są doskonałym wyrazem obcowania świętych. Męczennik z Kapadocji, tak jak inni święci, wyprzedzał swoją epokę, aby później z nieba objąć swoim działaniem rzesze podopiecznych. Poprzez swoich hagiografów i piewców wychowywał całe pokolenia rycerzy. Przez niego Bóg przemienia barbarzyńskich wojowników wczesnego średniowiecza w elitę społeczeństwa. Setki kościołów garnizonowych pod jego wezwaniem, trwały wątek literacki, niezliczone ikony, wreszcie sama idea stanowią dziedzictwo nie do przecenienia. Przypominano sobie legendę, jak to Św. Jerzy zabił smoka będącego symbolem zła. Walka ze złem w każdej organizacji wychowawczej jest zalecana i nawet symbol walki ze smokiem może się przydać w wychowywaniu harcerzy i zuchów. Wszystkie nasze dzieci wiedzą, że kiedyś żyły na ziemi dinozaury, ale wyginęły znacznie wcześniej niż pojawiło się rycerstwo i ich patron Św. Jerzy. Chyba tamten smok był jednym z dinozaurów. Pewnie nasz smok wawelski również?

Św. Jerzy walczy ze smokiem - symbolem zła

Faktem jest, że pierwotna legenda o św. Jerzym niezmiernie popularna w średniowieczu, tak na wschodzie jak i na zachodzie Europy, nie znała motywu smoka. Pojawił się on dopiero w 42


opowiadaniach z XII wieku. Organizacje skautowe, w tym i harcerstwo polskie, przejęły kult św. Jerzego od Naczelnego Skauta Świata gen. Roberta Baden-Powella. W swojej książce „Skauting dla chłopców”, w gawędzie nr 20 pt. „Rycerskość”, tak napisał: „Jako patrona (rycerze okrągłego stołu), obrali sobie świętego Jerzego, on jeden bowiem spośród świętych był jeźdźcem. On też jest patronem kawalerii oraz skautów całej Europy. Św. Jerzy jest specjalnie angielskim świętym. Zwykle zawołanie bojowe rycerzy brzmiało: za świętego Jerzego i piękną Anglię!”. Mówi się, że dzisiejsze czasy charakteryzuje kryzys autorytetów. Nie ma prostego wyjaśnienia tego stanu rzeczy, ale na pewno jednym z czynników dokonujących erozji, do niedawna jeszcze powszechnie uznawanych autorytetów jest dążenie do stanowienia o sobie według własnego projektu, który niejednokrotnie pozostaje w opozycji do obiektywnych norm moralnych i powszechnie uznawanych wartości. Dla kogoś, kto tak próbuje kształtować swoje życie, autorytet, zwłaszcza moralny, postrzegany jest jako bariera na drodze do samorealizacji, a więc należy go odrzucić. Co ciekawe – procesowi odrzucania autorytetów towarzyszy proces kreowania idoli. Idol jest wygodny. Niczego nie wymaga, w tym co nam odpowiada, można go naśladować, i to wszystko. Święci na pewno nie są idolami. A czy są dla nas autorytetami w sprawach odnoszących się do Boga? Przecież już sam fakt, że żył tak dawno, bo urodził się w pierwszej połowie III w., funkcjonował w innym świecie, w innych warunkach, sprawiają, że trudno sobie wyobrazić, by mógł nam dać coś więcej, poza wstawiennictwem. Ono owszem jest nam – szczególnie ludziom wierzącym w świętych obcowanie – bardzo potrzebne i ochoczo się na nie zgadzamy. Jednak czy czegoś więcej można dziś oczekiwać od św. Jerzego? Gdybyśmy jeszcze mogli poznać jego nauczanie, pisma, listy. Gdybyśmy mieli możliwość skonfrontowania się z jego mądrościami czy sentencjami życiowymi – na pewno byłoby łatwiej. Tymczasem nic z tych rzeczy nie otrzymujemy. Poza 43


legendami, dawnymi podaniami – wydawać by się mogło św. Jerzy niczym więcej do nas nie przemawia. Otóż nie! On przemawia! Przemawia do nas swoim życiem i swoim świadectwem. I ta dzisiejsza uroczystość nie jest po to, byśmy zdobyli nowe informacje na temat życiorysu św. Jerzego. A czym innym jest ukazanie tego wszystkiego, co było ważne w życiu św. Jerzego w swoim postępowaniu. Jest nam zatem dany czas, w którym pozwalamy przemówić świadectwu tego, który stał u początków chrześcijaństwa. Otwórzmy się na ukazanie, a nie na kazanie. Wzywa nas do tego Ewangelia, którą Kościół czyta w uroczystość św. Jerzego. Jezus mówi wyraźnie o potrzebie świadectwa, ale wskazuje też na jakiej drodze to świadectwo powinno być dawane. Słyszeliśmy przed chwilą: „jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie”. To są trudne słowa. Jak mamy się zapierać siebie? Ojcowie Kościoła interpretując to zdanie mówili, że kto chce iść za Jezusem musi się wyrzec tego, co jest jego i dodawali, że nie chodzi o to co posiadamy. O ile jeszcze łatwo człowiekowi wyrzec się własności, o tyle niezmiernie trudno opuścić siebie, wyrzec się tego kim człowiek jest. Bo jeśli siebie opuścimy, to dokąd pójdziemy? Co to znaczy opuścić siebie? Otóż chodzi o to, że mamy porzucić siebie takich, jakimi staliśmy się przez grzech. Jeśli człowiek pyszny, wyrzeka się swojej pychy i wynoszenia się nad innych, chęci panowania nad innymi, a ze względu na wiarę w Jezusa staje się pokorny – wówczas porzuca siebie. Jeśli chciwy wyrzeka się chciwości i uczy się dzielić tym, co posiada – wyrzeka się samego siebie. Jeśli człowiek zapiekły, zajadły, mściwy walczy ze swoim pragnieniem odwetu, zemsty, uczynienia zła drugiemu, a jest gotowy zło dobrem zwyciężać – wchodzi tym samym na drogę wskazaną przez Jezusa. Jest nadal sobą, ale odrzuca swoją niegodziwość, zło, które się w nim nagromadziło. Rozpoczyna się nowy etap w jego życiu. Ma ktoś z nas odwagę powiedzieć, że to wezwanie w dzisiejszym świecie nie jest potrzebne? Czy raczej właśnie po dwudziestu wiekach dochodzimy do przekonania, że właśnie powrót do tych wezwań jest gwarantem tego, że nasz świat będzie światem bardziej ludzkim: światem prawdy, wolności, sprawiedliwości i 44


miłości. Święty Jerzy żył w świecie, w którym wydawać by się mogło nic nie sprzyjało temu, by wyznawać wiarę w Jezusa. W tym sensie jego otoczenie i warunki, w jakich przyszło mu działać niewiele różnią się od tych, które spostrzegamy dziś. Był zmuszany do uczestnictwa w prześladowaniach, zarządzonych przez cesarza Dioklecjana. Jako człowiek wierzący sprzeciwił się tej decyzji za co spotkały go tortury i ostatecznie śmierć. Stanął przed wyborem: możesz żyć, tylko ukryj swoje przekonania. Możesz żyć, tylko pokłoń się bożkom. Święty Jerzy jest doskonałym patronem tych, którzy muszą każdego dnia zmagać się i zwyciężać dylemat: Jezus czy bożki, które mnie otaczają. W tym kluczu też należałoby spojrzeć na legendę o św. Jerzy walczącym ze smokiem. Niemal każde przedstawienie waszego patrona nawiązuje do tego wydarzenia. W pełni rozwiniętej wersji zachodniej tej historii św. Jerzy stanął twarzą w twarz z bestią, uczynił znak krzyża i pokonał smoka. Wdzięczne miasto, które dzięki temu odzyskało dostęp do źródła wody porzuciło pogaństwo i przyjęło wiarę w Jezusa. Kochani, ktoś powie, że to tylko legenda, ale ona niesie niezwykłe przesłanie. Smok, którego musimy pokonywać to wbrew pozorom nie jest świat wokół nas. To nie są też inni ludzie. To nie jest tak, jak próbuje się często pokazywać, że chrześcijanie są tymi, którzy walczą ze wszystkimi. Ten smok z którym przede wszystkim mamy podejmować naszą codzienną walkę to zło, które chciałoby się w nas rozwijać, to nasze wady. Doskonale rozumieli to właśnie pierwsi chrześcijanie i pierwotny Kościół, który – nikogo nie nawracał, ale wszystkich przyciągał. Człowieka możecie nawrócić siłą, ale przyciągnąć kogoś do wiary w Jezusa, do porzucenia swojego złego postępowania można jedynie miłością. I nie bez znaczenia jest tutaj znak krzyża uczyniony przez św. Jerzego przed walką. Chcecie stawać się lepszymi? Chcecie zapierać się siebie? Św. Jan Paweł II mówił w jednej ze swoich homilii, że „...święci nie umierają. Święci żyją i chcą naszej świętości”. Te słowa świętego papieża stają się nam bliskie dziś, ten święty nie umarł. On żyje i chce waszej świętości. Amen. 45


Skrzaty „Leśne Ludki” zuchy „Niedźwiedzie” z Manchester, skrzaty z „Rozbrykanej Stonogi” Huddersfield i Druhna Iga spotkały się by świętować obchody Św Jerzego. Obowiązywał strój rycerski. Po wysłuchaniu legendy, rycerze popisywali się odwagą i sprytem. Był bal na zamku, a na końcu uczta. Następna wyprawa – na księżyc! 46


Listy od naszych kapelanów Czuwaj! Drodzy i Kochani Harcerze i Harcerki, W Piśmie Świętym często słyszymy apel Pana Boga: „Czuwajcie!” Czynili to prorocy. Czynili to apostołowie. Przede wszystkim czynił tak sam Pan Jezus! Ten apel Czuwajcie! wciąż brzmi w sercu głosicieli Ewangelii już od dwóch tysięcy lat. „Czuwajcie” - to także bardzo harcerskie. Jestem przekonany, że obecny czas pandemii wirusa COVID-19 jest czasem wyjątkowego czuwania: rodziców, wychowawców, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i służb porządkowych. Jest to czas troski o zdrowie - i to nie tylko o zdrowie własne ale także o zdrowie wielu innych ludzi. Nasze harcerskie Czuwaj! nabiera w tym kon-tekście wyjątkowego znaczenia. Wiecie, że obecny wirus nadal zagraża przede wszystkim ludziom starszym. Młodzi są bardziej odporni. Tym razem więc to nie starsi mają się o nas troszczyć, ale odwrotnie - tym razem to właśnie młodzi harcerze i harcerki, mają zatroszczyć się o starszych: więcej poświęcić im czasu! z nimi częściej porozmawiać, zatroszczyć się, może zrobić im zakupy, przynieść prasę czy po prostu do nich zatelefonować. Niech nasze «Czuwaj!» będzie codziennie twórcze i aktywne. Jestem przekonany, że czujności i pomysłów nigdy Wam nie zabraknie! Takim był nasz Patron - Błogosławiony Druh Ksiądz Wicek. Ileż on miał pomysłów i werwy! On imponował i zachwycał pomysłami! Czyż nie była taką także młodziutka Maryja?! Jakże czujnie wysłuchała zwiastowania. Jej nie trzeba było przynaglać. Sama spontanicznie pobiegła z Nazaretu aż do Ein Karem do krewnej Elżbiety - żeby jej nieść pomoc. Uwaga: ona pokonała wtedy dystans ponad 170 km! Myślę, że Maryja konkretnie wypełniała „Gotów zawsze służ!” 47


Wracam czasem do mojego przyrzeczenia harcerskiego na Monte Cassino. Tam przecież Generał Anders naszemu Harcerstwu przekazał sztandary wojskowe, czyli odpowiedzialność za honor i za Ojczyznę. Gdyby Generał i nasi żołnierze nie mieli dosyć odwagi i genialnych pomysłów - czy zdobyliby zwycięstwo? Nie zwyciężyły inne armie, ale zwyciężyło Wojsko Polskie! Nasi żołnierze nawet misia Wojtka potrafili zmobilizować! Pięknie, że w Dzień Konstytucji 3-go Maja spotkaliśmy się w tym trudnym roku przy ołtarzu na Devonii - przed Obliczem Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Polski! Jakże ujmuje fakt, że Prezydent RP Andrzej Duda, pierwsze swoje kroki skierował na Jasną Górę! Idzie śladem wielkich naszych królów i wodzów. Z pewnością wiecie, że wkrótce odbędzie się także beatyfikacja Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego! To właśnie on - Prymas Tysiąclecia zostawił wszystkim Polakom w Kraju i za granicą apel jasnogórski: „Maryjo, Królowo Polski! Jestem przy Tobie - Pamiętam! Jestem przy Tobie - Czuwam!” Łączę się z Wami w harcerskiej wspólnocie: Czuwam! ks. Krystian Gawron - Paryż

48


Argentyna Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Drodzy Siostry i Bracia – Rodzino Harcerska na Całym Świecie. „Maryjo, Królowo Polski! Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam... Czuwam!”. Jakże dobrze, iż w Apelu Jasnogórskim znalazło się to słowo. Posiada ono swój głęboki rodowód ewangeliczny: Chrystus wiele razy mówił: „czuwajcie!”. Chyba też w właśnie z Ewangelii przeszło ono do ruchu harcerskiego. Hasło CZUWAJ ! - Co to znaczy: czuwam? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło. Czuwam – to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. Nie zamykam się w sobie. Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego, to podstawowa między ludzka solidarność.

znaczy:

Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje. Organizacja harcerska, zachowując ideał, który przyświecał założycielom, wychowuje młodzież w duchu tradycji chrześcijańskich i narodowych, wdraża do podejmowania odpowiedzialnych zadań, uczy poszanowania całego dzieła stworzenia, a nade wszystko godności każdego człowieka. Drodzy Siostry i Bracia Dziękczynienie w sposób szczególny dla tych, których wspominamy w czasie dzisiejszej Mszy św. a którzy już odeszli do Pana na „wieczną wartę”. Za nich się dziś również modlimy. 49


Zawołanie: „Bóg, Honor, Ojczyzna” - to najwyższe i podstawowe wartości, ważne w życiu rodziny harcerskiej. To kierunek drogi życiowej, który ma nam pomóc dojść do świętości. Ta praca to m.in. wierne przestrzeganie przykazań Bożych i harcerskich, wytrwała służba na rzecz bliźnich i szacunek wobec każdego człowieka. Drodzy Siostry i Bracia ! Wasza obecność, rodziców harcerek i harcerzy przy Polskich Ośrodkach Katolickich, świadczy i potwierdza Wasz patriotyzm, religijność, przywiązanie do Ojczyzny oraz zachęca nas wszystkich do dalszej pracy i służby w gronie harcerskim na obczyźnie. Jesteśmy dumni, że nasza harcerska organizacja, to jedna wielka, wybitna rodzina, gdzie łączą się nasze serca dla przyszłości i dla nas samych, związanych serdeczną przyjaźnią. I pamiętajmy: przejdę przez ten świat tylko jeden raz. Dlatego cokolwiek mogę zrobić dobrego lub jakąkolwiek, komukolwiek wyświadczyć przysługę, niech uczynię to teraz. Niech tego nie odkładam, ani nie zaniedbuję, bo nie będę szedł tą drogą nigdy więcej. Starajmy się nie zagubić wielkiego skarbu, który nosimy w sobie i którym jest każdy z nas. Nie bądźmy bierni, obojętni na krzywdę drugiego człowieka. Życzę dalszego rozwoju Rodziny Harcerskiej. Niech Wszystkich Pan błogosławi i Matka Boska, Królowa Polski ma w swojej opiece. Czuwaj! Amen. o. Jerzy Jacek Twaróg Rektor polskiej Misji Katolickiej Kapelan ZHP w Argentynie Martin Coronado – Buenos Aires – Argentyna 1 czerwca 2020 50


Australia Droga Harcerska Rodzino w Australii i na całym świecie, Na antypodach obchodzimy dzisiaj uroczystość Bożego Ciała. Mimo iż Katolicki Kościół w Australii już dawno zapomniał o tradycyjnych procesjach, to jednak Polacy i inne grupy etniczne w swoich duszpasterskich ośrodkach wychodzą tego dnia z Najświętszym Sakramentem na zewnątrz kościoła, aby w ten unikalny sposób wyznać wiarę w realną obecność Chrystusa pod postacią chleba i przy czterech polowych ołtarzach otworzyć serca na Jego miłość. W polskich procesjach w Australii nigdy nie zabrakło harcerskiej braci. Czwarty ołtarz przy Polskim Sanktuarium Maryjnym w Essendon, budowany od blisko pięćdziesięciu lat przez harcerzy i wędrowników oraz pięknie przystrajany przez kolejne pokolenia harcerek i wędrowniczek, budzi co roku uznanie i wdzięczność całej wiktoriańskiej Polonii. Niestety, z powodu restrykcji obowiązujących nas jeszcze na skutek pandemii, nie możemy uczestniczyć w tegorocznych procesjach. Nie traćmy jednak harcerskiego ducha. Niech ogień Chrystusowej miłości, płonący na ołtarzach całego świata, rozpala nasze serca, niech nas umacnia w wierze, podtrzyma tak bardzo potrzebną dziś ludziom nadzieję i niech nas jednoczy w jedną wielką rodzinę. Niech nas odnawia w harcerskiej służbie potrzebnej dziś naszej Ojczyźnie i całemu światu. Nich nam wszystkim, gdziekolwiek jesteśmy, w harcerskiej służbie Bogu, Ojczyźnie i bliźnim nigdy nie zabraknie radości. Czuwaj! ks. hm. Wiesław Słowik SJ Kapelan Okręgu w Australii

51


Kanada ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO, OKRĘG KANADA Polish Scouting Association in Canada L’Association des Scouts Polonais au Canada 3351 Charmaine Heights, Mississauga, Ontario L5A 3C2 14 maj, 2020 Drogie Druhny, Drodzy Druhowie! Żyjemy zapewne w najtrudniejszych czasach naszego życia. Jeszcze kilka miesięcy temu, nikt nie przypuszczał, że coś takiego może się wydarzyć. Wirus zaatakował nagle i sparaliżował cały świat. Świat się zatrzymał. Nagle okazało się, że człowiek mądry, wykształcony i dumny ze swoich osiągnięć technicznych musi pokornieć. W Kanadzie od ponad 2 miesięcy wszystkie kościoły są zamknięte, ale modlimy się i spotykamy wirtualnie za pomocą TV parafialnej. Pandemia uświadomiła nam, jak słabi jesteśmy i wyzwoliła w nas wielką moc ducha pomocy starszym, słabszym, osamotnionym. Jestem naprawdę dumny z akcji jakie harcerstwo podjęło w celu pomocy starszym osobom, choćby szycie maseczek dla domów seniora. Tysiące maseczek zostało uszytych przez harcerzy i harcerki w Kanadzie i dostarczone potrzebującym seniorom. Również pomoc w robieniu zakupów dla seniorów. Są ta akcje przepiękne i godne naśladowania. Dlatego dalej w swojej służbie bądźcie cierpliwi, bądźcie kreatywni i bądźcie wytrwali! Wszystkim Wam, rozsianym po całym świecie życzę, aby przyświecał wam duch radości i nadziei. Wyjdziemy z tych trudnych czasów silniejsi, mocniejsi a co ważniejsze z rozbudowanym w nas duchem solidarności. Szczęść Wam Boże Czuwaj!

o. Janusz Błażejak OMI Kapelan Okręgu Kanada 52


Stany Zjednoczone

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Czuwaj Rodzino Zuchowo - Harcerska! Kochani Przyjaciele Harcerstwa, Drogie Rodziny i Kapelani oraz siostry zakonne. Jezus Chrystus Zmartwychwstał! ALLELUJA! Prawdziwie Zmartwychwstał! ALLELUJA! Chrystus zwycięża zło i śmierć! To radosne orędzie rozbrzmiewa w tych dniach w sercu Kościoła. Zwyciężywszy śmierć, Chrystus obdarza nieskończonym życiem tych, którzy Go przyjmują i wierzą w Niego. Jego śmierć i zmartwychwstanie stanowią zatem fundament wiary Kościoła. NIE LĘKAJMY SIĘ ON ŻYJE, JEST POSRÓD NAS, OTWÓRZCIE DRZWI ODKUPICIELOWI. „Chrystus zmartwychwstał. On jest kamieniem węgielnym. Już raz próbowano odrzucić Go i pokonać, ze strażą i opieczętowanym kamieniem grobowym. Ale kamień ten został odwalony. Chrystus zmartwychwstał . Nie odrzucajcie Go wy, którzy budujecie ludzki świat. Nie odrzucajcie Go wy, którzy w jakikolwiek sposób, w jakiejkolwiek dziedzinie budujecie świat dzisiejszy i jutrzejszy. Którzy budujecie świat kultury i cywilizacji; świat ekonomii i polityki; świat nauki i informacji. Którzy budujecie świat pokoju... lub wojny? Którzy budujecie świat ładu... lub terroru? Nie odrzucajcie Chrystusa: On jest kamieniem węgielnym”... - to słowa św. Jana Pawła, jakże aktualne dziś w dobie choroby całego świata i specyficznych rekolekcjach , które przechodzimy trwając w domach na modlitwie i kwarantannie. 53


Droga Rodzino Harcerska Jan Paweł II ten, którego 100-tną rocznice Urodzin obchodzimy w tym roku, powiedział: „...w moim życiu kapłańskim, jako ksiądz, jako biskup, jako kardynał - wiele letnich wieczorów spędziłem przy ognisku. Byłem bardzo przez te ogniska związany z tradycją harcerską, ponieważ ogniska te były w znacznej mierze urządzane przez harcerzy, dawnych harcerzy, w duchu harcerskim, z bardzo wielu harcerskimi pieśniami, które dzięki temu są mi dobrze znane”.

(z homilii Ojca Świętego wygłoszonej w 1983 roku do harcerzy.)

W tych tygodniach, kiedy nie możemy zasiąść do wspólnego ogniska harcerskiego, zasiądźmy do ogniska domowego ze swoją rodziną domową, w tym gronie spróbujmy opowiedzieć swoim najbliższym jak wspaniale jest być skrzatem, zuchem, harcerzem, harcerką, druhem, wędrowniczką, wędrownikiem, instruktorem, instruktorką, kapłanem, zakonnikiem, przyjacielem harcerstwa. CZUWAJMY - DAJMY ŚWIADECTWO NASZYM RODZINOM! Mam nadzieje, że ten czas kwarantanny w dobie korona wirusa wyda dobre owoce w naszych środowiskach, bo wielu z nas łączy się w kręgach poprzez Internet, chodź nie zastąpi nam to bezpośredniego spotkania, ale pomoże przetrwać ten trudny czas. Trwajmy i czuwajmy - będą lepsze dni, nasza Nadzieja jest zawsze w Panu Bogu, który nas zawsze Kocha i nigdy nie opuści. Droga Rodzino! Na zbliżające się Święta Wielkiego Tygodnia i Wielkiej Nocy oraz cała naszą przyszłość, dźwigając Krzyż jak każdy z nas ku Zmartwychwstaniu z serca Błogosławię + i życzę całej naszej Rodzinie Zuchowo-Harcerskiej i przyjaciołom harcerstwa wielu łask od Jezusa Zmartwychwstałego. Niech Nas wszystkich i nasze rodziny ma w Swojej Opiece Pan Bóg i Maryja Pani nasza Jasnogórska w 100 lecie cudu nad Wisłą niech dokona się następny cud uzdrowienia tego świata z korony wirusa i nawrócenie naszych serc. Polecając wszystkich chorych, zmarłych i ich rodziny oraz cały zespół medyczny i publiczny walczący z tym 54


wirusem, błagajmy niech święci i błogosławieni i nasi patroni obdarzą nas swoim wstawiennictwem i potrzebnymi łaskami: błogosławieństwem , zdrowiem, szczęściem, pomyślnością i niech nam Pan Bóg wynagradza za pełną poświęcenia służbę BOGU, OJCZYŹNIE I BLIŹNIM. Droga Rodzino! ZHP i KPH, każdego dnia o was wszystkich pamiętam i polecam Matce Bożej Częstochowskiej w sposób szczególny będę pamiętał we Mszy świętej Rezurekcyjnej Wielkanocnej i o Tą modlitwę też proszę w mojej intencji i kapelanów nam posługujących. Bł. ks. Stefanie W. Frelichowski patronie rodziny harcerskiej, módl się za nami. Matko Boża Częstochowska, módl się za nami! Przekazuje też życzenia i pozdrowienia od Ojców i Braci Paulinów z Amerykańskiej Częstochowy Duchowej Stolicy Polonii. Czuwaj Zapraszam, aby każdego dnia stawać do apelu śpiewając Apel Jasnogórski w intencji o powstrzymanie wirusa: „Maryjo Królowo Polski Jestem przy Tobie, Pamiętam, Czuwam!” Bóg zapłać że odpowiecie na apel. hm. o. Bartłomiej P. Marciniak paulin Kapelan ZHP w USA. Doylestown PA 4/2/2020 Błogosławionych zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych i smacznego śniadania wielkanocnego oraz dobrego śmigusa dyngusa w gronie Rodzinnym. Zapraszając do nawiedzenia tego świętego miejsca Duchowej Stolicy Polonii, zapraszam na naszą stronę sanktuarium, z której możemy dowiedzieć się o transmisjach religijnych podczas naszych uroczystości. Szczęść Boże! Czuwaj! www.czestochowa.us 55


Wlk. Brytania Drodzy Druhny i Druhowie Pandemia korona wirus zatacza coraz to większe kręgi oraz zbiera swoje żniwo i to w wymiarze światowym. Trzeba nam stosować się do wytycznych rządowych, służby zdrowia, biskupów Anglii i Walii. Nie mamy dostępu do fizycznego udziału we mszach świętych, nabożeństwach, liturgii Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkanocnych z powodu zamknięcia kościołów. Ten czas niewątpliwie jest okresem refleksji i rekolekcji. Wszyscy mamy nadzieję, że ten stan nie będzie się wydłużał w czasie. Włączamy się w rytm modlitwy błagalnej Boga o Jego zmiłowanie i miłosierdzie. Zachęcam do duchownego przeżywania Eucharystii szczególnie niedzielnej i świątecznej za pośrednictwem środków masowego przekazu: telewizji, radia, internetu itp. Na stronie internetowej Polskiej Misji Katolickiej znajduje się informacja o transmisjach mszy świętych online nadawanych w polskich parafiach na terenie Anglii i Walii. https://www.pcmew.org/artykuly/msze-swiete-w-internecie/ W nawiązaniu do Listu Okólnego z dnia 23 marca br. Druhny Przewodniczącej Zarządu Okręgu Wielki Brytanii hm. Anny Bnińskiej-Gębskiej uświadamiamy sobie, że ta „normalna” działalność gromad, zastępów, drużyn została zawieszona. Pozostaje kontakt i działalność przy pomocy nowej technologii. Bądźmy jednej myśli i jednego serca w tym tak trudnym dla nas wszystkich czasie. Ufajmy Panu Bogu, patrzmy z nadzieją powrotu do „normalności” w naszym życiu codziennym i harcerskim. Na dni Wielkiego Tygodnia i święta Wielkiej Nocy życzę wszystkim druhnom i druhom zdrowia, optymizmu, pogody ducha i obfitości błogosławieństwa wraz z radosnym Alleluja! Chrystus Zmartwychwstał - Prawdziwie Zmartwychwstał! Czuwaj! hm. ks. Roman. Werner S.Chr. Kapelan Okręgu ZHP w Wielkiej Brytanii 5 kwietnia 2020 56


Śluby Wieczyste i Święcenia Diakonatu Krzysztofa Czapli TCHR

Z wielką radością przyjęliśmy wiadomość od komendanta chorągwi harcerzy w Stanach Zjednoczonych, że Druh Krzysztof Czapla złożył śluby wieczyste w Towarzystwie Chrystusowym w niedzielę 17-go maja br. a następnie 19-go maja z rąk JE ks. bpa Grzegorza Balcerka z Archidiecezji Poznańskiej przyjął święcenia diakonatu. Druh pwd. ks. Krzysztof Czapla wstąpił do Hufca „Kraków” w Los Angeles, przechodząc kolejne szczeble harcerskiej drogi jako skrzat, zuch, harcerz, wędrownik i instruktor w stopniu przewodnika. Niech Bóg go prowadzi dalszą drogą służby Bogu i ludziom.

57


SETNA ROCZNICA URODZIN KAROLA WOJTYŁY - PAPIEŻA JANA PAWŁA II 18 maja 2020

Dar stulecia dla św. Jana Pawła II Drogie Harcerki i Harcerze! Na pięciu kontynentach trwa obecnie ponad 1300 inicjatyw „Daru na Stulecie” urodzin św. Jana Pawła II - Papieża Dwutysiąclecia. Zaczynając swój pontyfikat Papież-Polak zwrócił się do młodzieży: „Wy jesteście nadzieją świata! Wy jesteście moją nadzieją!” Wiemy, że młodzież go nie zawiodła. Świadczą o tym choćby Światowe Dni Młodzieży. Miały one zasięg całej naszej planety. W awangardzie ludzi młodych szli zawsze i nadal idą harcerze! „Darem Stulecia” jest projekt „duchowego pomnika”. Ten „duchowy pomnik” mieści się w sześciu sferach: 1° modlitewnej, 2° charytatywnej, 3° naukowej, 4° artystycznej, 5° edukacyjnej i 6° wychowawczej. Będziemy go razem tworzyli aż do końca 2020 r. Nasze zaufanie do harcerskiej twórczej inicjatywy jest absolutnie pełne. Postarajmy się, żeby w każdej z tych sześciu przestrzeni „Duchowego Pomnika św. Jana-Pawła II” znalazł sie nasz harcerski diament wdzięczności Bogu za Rodaka-Papieża. Ośmielę się przedstawić Wam niektóre sugestie. W przestrzeni modlitwy: stanąć do raportu o 21h00 na „Apel Jasnogórski”. Być może wiecie, że ten „Apel” zredagował obrońca z Westerpate - a wprowadził go ks. prymas Stefan Wyszyński. Możemy go zaśpiewać dokładnie 18go maja dokładnie w stulecie urodzin Papieża albo np. podczas naszych zbiórek. O przestrzeni charytatywnej powiedziałem tydzień temu: chodzi np. o telefon do osoby samotnej czy o 15 minut rozmowy z babcią czy z dziadkiem. Papież Franciszek tak często to podkreśla. W przestrzeni naukowej - zróbmy do końca roku konkurs w naszych gromadach i drużynach ze znajomości życiorysu 58


Jana-Pawła II. Gdy chodzi o przestrzeń artystyczną - zapytajmy rodziców o ich wspomnienia ze spotkań z Polskim Papieżem albo napiszmy: „Kim dla mnie na emigracji był i jest Jan Paweł II”. Najłatwiejsza jest przestrzeń edukacyjna: opowiedzmy naszym koleżankom i kolegom innych narodowości to, co wiemy o Janie Pawle II. Bez jego pontyfikatu nie byłoby przecież ani wolnej Polski ani tylu krajów wyzwolonych spod komunizmu. Jeżeli na całej ziemi młodzież przyczynia się do tego „duchowego pomnika św. Jana Pawła II” by uczcić 100 lat jego urodzin - to postarajmy się i my, by nasz harcerski wkład był piękny i wielki! Czuwaj !

ks. Krystian Gawron z Paryża

Zuch Oleńka Mańkowska na audiencji ze św. Janem Pawłem II, 16.05.1979 59


Modlitwa Modlitwy tej nauczył Jana Pawła II jego ojciec Karol Wojtyła, kiedy pewnego dnia zauważył, że syn niezbyt gorliwie wypełnia obowiązki ministranta. Duchu Święty, proszę Cię o dar mądrości do lepszego poznawania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych, o dar rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej, o dar umiejętności, abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary, o dar rady, abym we wszystkim u Ciebie, szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował, o dar męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać, o dar pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością, o dar bojaźni Bożej, abym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża. Tak to zdarzenie po latach wspominał papież: „W wieku dziesięciu, dwunastu lat byłem ministrantem, ale niezbyt gorliwym. Mój ojciec, spostrzegłszy moje niezdyscyplinowanie, powiedział pewnego dnia: Nie jesteś dobrym ministrantem. Nie modlisz się do Ducha Świętego. I pokazał mi jakąś modlitwę. Nie zapomniałem jej… Z jakim on przekonaniem do mnie mówił! Jeszcze dziś słyszę jego głos”. Jan Paweł II polecał właśnie tę modlitwę młodzieży na spotkaniu przy kościele św. Anny w Warszawie podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku. Powiedział wtedy: „Przyjmijcie ode mnie tę modlitwę, której nauczył mnie mój ojciec i pozostańcie jej wierni”. http://glosojcapio.pl/ 60


61


HISTORIA KATYŃ – NIEOSĄDZONA ZBRODNIA We wrześniu 1939 r. Polska została zaatakowana z Zachodu przez Niemcy i ze Wschodu przez Związek Sowiecki. Atak był wynikiem porozumienia z 23 sierpnia 1939 znanego jako „Pakt RibbentropMołotow”. Formalnie był to pakt o nieagresji, ale jego tajny protokół przewidywał podział wpływów w Europie i współdziałanie w tzw. czwartym rozbiorze Polski. Po zdławieniu polskiego zbrojnego oporu Niemcy wcielili do Rzeszy tereny zachodniej Polski, będące przed I wojną światową częścią Prus (Pomorze, Poznańskie, Śląsk) z dodatkiem Łodzi, Suwałk, części województw krakowskiego i kieleckiego. Z reszty Polski utworzono Generalne Gubernatorstwo. Wschodnie ziemie polskie na wschód od Bugu wcielono do sowieckich republik Ukraińskiej i Białoruskiej. Część Wileńszczyzny z Wilnem przekazano Litwinom. Ocenia się, że w dniach 17-28 września 1939 r. Rosjanie wzięli do niewoli ok. 166 – 230 tys. oficerów i żołnierzy.1 Początkowo jedni i drudzy przebywali w prymitywnych warunkach w zbiorczych obozach. Po kilku tygodniach szeregowych żołnierzy zwolniono lub skierowano do prac przymusowych na okupowanych terenach wschodniej Polski, gdzie wbrew Konwencji haskiej wykonywali prace przy rozbudowie infrastruktury wojskowej bądź w głąb ZSSR. Oficerów i podoficerów uznano za niebezpiecznych wrogów, zwłaszcza jeśli stawiali zbrojny opór Armii Czerwonej i skierowano do jednego z trzech administrowanych przez NKWD specjalnych obozów internowania: w Kozielsku, Starobielsku i Charkowie. Byli tam przesłuchiwani, obserwowani i indoktrynowani. 1 Por. Stanisław Kuśnierz, „Stalin and the Poles an indictment of the Soviet Leaders”, London Hollis & Carter, 1949. 62


W Kozielsku oddalonym o ok. 250 km. na południowy wschód od Smoleńska umieszczono m.in. 5 generałów, 100 pułkowników i podpułkowników, 300 majorów i 1000 kapitanów. Reszta to podoficerowie i podchorążowie. Połowę stanowili zawodowi wojskowi a resztę rezerwiści. Do nieco większego obozu w Ostaszkowie na północny zachód od Tweru (Kalinina) trafiło ok. 6,3 tys. jeńców wojennych, głównie podoficerów w większości z Korpusu Ochrony Pogranicza, służby celnej, więziennej, policji, żandarmerii. Cechą tego obozu było to, że w większym zakresie niż w dwu pozostałych wykorzystywano Polaków do prac fizycznych. Najmniejszy z obozów znajdował się w Starobielsku w obwodzie woroszyłowgradzkim (obecnie ługańskim). Z końcem listopada 1939 r. jeńcom we wszystkich trzech specjalnych obozach zezwolono na korespondencję. Listy były cenzurowane i uzupełniały wiedzę NKWD o poszczególnych jeńcach. Prowadzący śledztwa funkcjonariusze NKWD interesowali się m.in. historią służby wojskowej jeńców, sytuacją rodzinną, warunkami życia, zaangażowaniem politycznym. Najczęstszym oskarżeniem była służba w „burżuazyjnej armii” i udział w „światowej kontrrewolucji przeciwko ZSSR”. Starano się ustalić m.in. kto brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., czy pracował dla polskiego wywiadu, czy był „obszarnikiem” czyli właścicielem dużego majątku ziemskiego itp. Każdy z jeńców miał swoją teczkę. W toku śledztwa kilkakrotnie wracano do tych samych wątków. Oprócz śledczych z NKWD z jeńcami rozmawiali politrucy wciągając ich w rozmowy na tematy polityczne i społeczne dla wysondowania ich stosunku do sowieckiego komunizmu, III Rzeszy i zachodnich aliantów Polski. Sprawdzano reakcje na twierdzenie, że: „Polski nie ma i więcej nie będzie”, „klęska Polski to wynik zdrady Anglii i Francji” albo „Anglia i Francja wykorzystały Polskę w roli pionka do gry z Hitlerem” itd. Decyzję o rozstrzelaniu ok. 15 tys. polskich jeńców 5 marca 1940 r. podjęło Biuro Polityczne KC Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii WKP. Lokalne władze NKWD w Smoleńsku, Charkowie i Twerze 63


Mapa wydana w Londynie w 1980 r. 64


otrzymały z centrali NKWD w Moskwie imienne listy jeńców do rozstrzelania. Przez cały kwiecień z każdego z obozów wywożono kolejne partie jeńców od 100 do 400 osób. Partie kompletowano spośród jeńców niespokrewnionych i nieznających się. Jeńców z Kozielska przewożono pociągiem do stacji Gniezdowo, skąd autobusami przystosowanymi do potrzeb wojska z szybami zabielonymi wapnem, pod eskortą uzbrojonych enkawudzistów wywożono do katyńskiego lasku na śmierć. Przed egzekucją musieli oddać rzeczy osobiste: obrączki, zegarki, ale nie odbierano im notatek, listów, wycinków z gazet. Zwłoki chowano w zbiorowych mogiłach w Katyniu (Kozielsk), Charkowie (Starobielsk) i Miednoje (Ostaszków). Oprócz polskich jeńców wojennych Biuro Polityczne w marcu 1940 r. zdecydowało zastrzelić bez sądu 11 tys. polskich więźniów cywilnych pojmanych na terenach II RP włączonych do Ukrainy i Białorusi zmniejszając następnie ich liczbę do 7305 osób. Wykonanie tej zbrodni zlecono NKWD w Kijowie i Mińsku. Egzekucji dokonano na terenie więzień. Listy polskich cywilów rozstrzelanych w Mińsku (tzw. białoruskiej) nigdy nie odnaleziono. Przy życiu pozostawiono jedynie niewielkie grupy z każdego obozu w liczbie ok. 400 być może sądząc, że mogą jeszcze do czegoś przydać się, bądź dla kontynuowania śledztwa. Trafili początkowo do obozu w Pawliszczew Borze, następnie do obozu NKWD w Griazowcu. Wśród w ten sposób uratowanych byli m.in. Józef Czapski – malarz, jeden z twórców Instytutu Literackiego, Zbigniew Peszkowski – późniejszy kapelan ZHP i Rodzin Katyńskich, Janusz Wedow – po wojnie w Rozgłośni Radia Wolna Europa oraz ppłk. Zygmunt Berling więziony w Starobielsku, który zdecydował się na współpracę z Sowietami zostając później dowódcą 1 Armii Polskiej u boku Armii Czerwonej. Internowani w Pawliszczew Borze i Griazowcu pierwsi uświadomili sobie, że ich koledzy mogli zostać zabici. Władze obozowe zabroniły im interesować się nimi, dostawali listy z Polski z 65


zapytaniem, gdzie są ich koledzy, ich własne prawidłowo zaadresowane listy na dawny adres w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie zwracano z adnotacją „wyjechał”. Z czasem kilkunastu internowanych w Griazowcu przeniesiono do willi NKWD w Małachówce pod Moskwą, gdzie zajmowali się studiowaniem sowieckich podręczników wojskowości i regulaminów. Wiązało się to z planami, utworzenia jednostek wojskowych złożonych z Polaków w niewoli w ZSSR, które Sowieci zaczęli rozważać od lata 1940 r. Większość polskich oficerów z obozów w Pawliszczew Borze i Małachówce zwolniono w sierpniu 1941 r., gdy pod dowództwem generała Andersa przystąpiono do tworzenia armii polskiej w ZSSR. Od połowy lipca 1940 r. obozy w Kozielsku i Starobielsku Rosjanie ponownie wypełnili ok. tysiącem polskich jeńców przeniesionych z krajów bałtyckich, gdzie znaleźli schronienie po wrześniu 1939 r. Starobielsk służył też jako obóz przejściowy dla Polaków aresztowanych przez NKWD przed deportowaniem ich na północ lub na wschód ZSSR. Zniknięcie polskich oficerów stało się oczywiste w latach 1941-42, gdy na mocy tzw. Paktu Sikorski-Majski z lipca 1941 r. w ZSSR przystąpiono do organizowania armii pod dowództwem gen. W. Andersa i odczuwano brak oficerów i podoficerów, o których wiedziano, że trafili do niewoli sowieckiej. Władze sowieckie udzielały kłamliwych lub wymijających odpowiedzi. W opinii Zbigniewa Siemaszki polskie zabiegi nie były wystarczająco stanowcze, co tłumaczy on chęcią uniknięcia zaognienia i tak trudnych stosunków polsko-sowieckich: „Można było na przykład w 1942 r. skierować tę sprawę do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jednak żadnych tego rodzaju kroków nie podjęto i sprawa jakby poszła w zapomnienie”. 2 O odkryciu grobów polskich oficerów w lasku katyńskim pod Smoleńskiem, gdzie pochowano ok. 4400 jeńców z Kozielska ogłosiło radio niemieckie w nocy z 12 na 13 kwietnia 1943 r. 2 Zbigniew S. Siemaszko, Polacy i Polska w Drugiej Wojnie Światowej, Norbertinum, Lublin 2010 s. 50. 66


O wyjaśnienie tej sprawy Premier i Wódz Naczelny gen. W. Sikorski zwrócił się do MCK w Genewie nie wiedząc, że poprzedniego dnia to samo zrobiły Niemcy. ZSSR odmówił współpracy z MCK, oskarżył rząd polski o współpracę z Niemcami i zerwał z nim stosunki dyplomatyczne. Niemcy zaprosili do Katynia europejską komisję, a także techniczną komisję Polskiego Czerwonego Krzyża. Odkopano siedem masowych grobów kryjących szczątki 4223 zwłok, a następnie ósmy grób, w którym znaleziono około 200 ciał. Władze sowieckie zrzuciły odpowiedzialność na Niemców twierdząc, że w trakcie ich ofensywy jesienią 1941 r. przechwycili polskich jeńców wojennych zatrudnionych przy budowie dróg na zachód od Smoleńska i sami ich zabili. Stalin przyspieszył tworzenie Dywizji Kościuszkowskiej, która stała się zalążkiem Ludowego Wojska Polskiego. Sprawa katyńska zaszkodziła notowaniom alianckiego rządu polskiego w Londynie, ponieważ zachodnia opinia uznała, że Polacy uwierzyli w hitlerowską propagandę: „Sam fakt, że świat dowiedział się o katyńskiej masakrze od Goebbelsa stawiał polskie władze w niezmiernie trudnym [dyplomatycznym] położeniu”.3 Stalin był uważany na Zachodzie za męża stanu, pod naporem jego armii Niemcy cofali się, a na domiar złego 4 lipca 1943 r. Sikorski zginął w katastrofie lotniczej w Gibraltarze. Jego następca generał K. Sosnkowski miał słabszą pozycję, był Wodzem Naczelnym, ale nie premierem. Churchill gotów był uznać formalnie, choć potajemnie sowieckie roszczenia wobec Europy ŚrodkowoWschodniej, w tym wobec Polski i nie chciał, by sprawa katyńska zepsuła mu stosunki z ZSSR dźwigającym główny ciężar wojny. Po opanowaniu Smoleńska i okolic przez Armię Czerwoną władze sowieckie przystąpiły do usuwania śladów zbrodni, a po czterech miesiącach, zimą 1943/44 r. powołały Specjalną Komisję do 3 Jan Karski, The Great Powers and Poland 1919-1945 from Versailles to Yalta, University Press of America Inc. 1985, s.429 67


Ustalenia i Zbadania Okoliczności Zastrzelenia Polskich Oficerów przez Faszystowskich Agresorów w Lesie Katyńskim. Komisja przesłuchała ok. stu świadków i przebadała 925 ciał. Wynikiem jej prac był raport „Prawda o Katyniu” podtrzymujący twierdzenie, że zbrodni dokonali Niemcy na polskich jeńcach zatrudnionych przy robotach drogowych w okolicach Smoleńska między wrześniem a grudniem 1941 r., a następnie w obliczu klęski na froncie posłużyli się prowokacją przypisując odpowiedzialność Sowietom. Raport ten Sowieci przedłożyli Trybunałowi Norymberskiemu sądzącemu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, ale Trybunał go nie przyjął. W grudniu 1952 r. po dziewięciu miesiącach prac Specjalna Komisja Śledcza do Zbadania Zbrodni Katyńskiej Kongresu USA ogłosiła raport, (tzw. raport Maddena), w którym za winnych zbrodni katyńskiej uznała Sowietów i wezwała do powołania międzynarodowego trybunału dla osądzenia zbrodni. Z komisją współpracował rząd RP na uchodźstwie w Londynie i rząd RFN. Pierwsza książka na temat zbrodni katyńskiej „Katyń: zbrodnia bez sądu i kary” ukazała się w 1949 r. w Szwajcarii po niemiecku i została przełożona na wiele języków. Autorem był Józef Mackiewicz, który pojechał do Katynia w 1943 r. w delegacji Polskiego Czerwonego Krzyża, na co otrzymał zgodę Armii Krajowej. Polskie wydanie ukazało się w Warszawie w 1997 r., w wiele lat po śmierci autora. Dlaczego książka, która miała duże znaczenie w upowszechnieniu prawdy o Katyniu wyszła po polsku tak późno? Powodem było to, że publikację na ten sam temat („Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”) przygotowywano w Londynie. Ukazała się w 1948 r. ze wstępem gen. Andersa i Mackiewicz ustąpił mu pierwszeństwa. Ujawnienie prawdy o zbrodni katyńskiej było jedną ze spraw, wokół których mobilizowała się anty-jałtańska emigracja polska na Zachodzie. Pierwszy pomnik katyński odsłonięto na cmentarzu Gunnersbury w Londynie w 1976 r. Jest to obelisk z czarnego granitu z symbolicznie 68


zawieszonym Krzyżem Orderu Virtutti Militari i datą 1940. Pod naciskiem ambasadora ZSSR Anglicy nie zgodzili się, by pomnik stanął w centrum Londynu ani na to, by napis wyraźnie wskazywał na odpowiedzialność Sowietów. Katyńskie pomniki są m.in. w Manchesterze, Chicago, Toronto, Johannesburgu. Do odpowiedzialności za zbrodnię władze ZSSR przyznały się po 50. latach w kwietniu 1990 r. w komunikacie agencji TASS. Jako winnych wskazano komisarza NKWD Ławrentego Berię i jego zastępcę Wsiewołoda Mierkułowa. Moskwa wyraziła głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską, nazywając ją „jedną z cięższych zbrodni stalinizmu”. Prezydent ZSSR Michaił Gorbaczow i prezydent Rosji Borys Jelcyn przekazali stronie polskiej różne dokumenty odnoszące się do zbrodni. Zgodnie z poleceniem Gorbaczowa we wrześniu 1990 r. Naczelna Prokuratura Wojskowa ZSSR rozpoczęła śledztwo w sprawie katyńskiej. W miejscach kaźni i pochówków, m.in. w Piatichatkach koło Charkowa i w Miednoje koło Tweru, rozpoczęły się ekshumacje. Prokuratorskie śledztwo umorzono po 14 latach w 2004 r. nie uznając mordu katyńskiego za ludobójstwo i nie stawiając nikomu zarzutów. Uzasadnienie umorzenia utajniono. /asw

Nalepki katyńskie, 1990r. 69


Z NASZEGO ARCHIWUM Ognisko Harcerskie, styczeń - wrzesień 1945


Kwiecień 1945: I Zjazd Harcerek i Harcerzy w Wlk. Brytanii W dniach 17-18 kwietnia 1945 r. w obozie Duddingston pod Edynburgiem odbył się pierwszy zjazd harcerek i harcerzy przebywających w Wielkiej Brytanii. W zjeździe wzięło udział około 400 uczestników - w znacznej większości żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych. Wśród przeważającej masy zielonych mundurów wyróżniała się spora grupa marynarzy, nie zabrakło też przedstawicieli lotnictwa. W zjeździe wzięła również udział spora grupa druhen, zarówno z PWSK (Pomocniczej Wojskowej Służby Kobiet), jak i cywilów. Zjazd rozpoczął się zebraniem starszyny, na którym kilku druhów przedstawiło „Wkład pracy instruktorskiej w służbę harcerską w czasie wojny” – w kraju i poza jego granicami. Dyskusja, jaka rozwinęła się po referatach, zmierzała ku określeniu nowych zadań, stających przed gronem instruktorskim w chwili obecnej. W godzinach wieczornych wszycy uczestnicy Zjazdu zasiedli kręgiem przy ognisku. Popłynęły pieśni, posypały się wesołe okrzyki. Powitano miłych gości szkockich, w których imieniu przemówił krótko Jack Stewart, Komisarz Międzynarowy Szkocji, nasz wypróbowany przyjaciel. Głównym jednak punktem programu była gawęda, którą wygłosił Przewodniczący Z.H.P., druh M. Grażyński pod tytułem: „Zadania pracy harcerskiej na tle aktualnej sytuacji Polski”. Wspólna modlitwa i „braterski krąg” zakończyły ognisko.

71


Zadania pracy harcerskiej na tle obecnej sytuacji Polski (fragmenty dłuższego tekstu z zachowaniem oryginalnej pisowni)

Dr. Michał Grażyński, Przewodniczący ZHP Druhny i Druhowie!

(...) Gdybyśmy tu wszyscy – harcerze i harcerki – mogli w tej chwili siłą swego uczucia i wyobraźni przenieść się w zaczarowany krąg naszych wspomnień harcerskich i wyobrazić sobie, że dzisiejsze ognisko harcerskie odbywa się w półmroku zapadającego wieczoru gdzieś tam, w najdroższym dla każdego z nas zakątku polskiej ziemi ojczystej, że idzie ku nas jakżesz znajomy szum sosnowego lasu przeglądającego się w lustrze naroczańskiego jeziora, albo rześki chłód od karpackiej lub tatrzańskiej doliny, gdybyśmy tak choć na chwilę zapamiętali się w ojczyźnie naszej, serca nasze przepełnione byłyby wzruszeniem, a pieśń nasza byłaby przepojona radosnem uniesieniem. Boć przecież wszystkie nasze tęsknoty, uczucia, myśli i działania są nierozerwalnie złączone z ojczyzną. (...) Wśród największej w dziejach zawieruchy wojennej, biorąc czynny udział w walce o Polskę, potrafiliśmy się odnaleźć we własnych formach organizacyjnych i bez najmniejszej przerwy kontynuować naszą służbę dla Polski na podstawie naszych zasad ideowych i naszego programu i metod pracy. Ostaliśmy się nie tylko w kraju, gdzie oczywiście organizacja nasza wykonała i wykonywuje w najtrudniejszych warunkach naprawdę heroiczną robotę, ale i tu, na emigracji we wszystkich skupieniach polskich rozsianych po całym świecie, mamy swe odpowiedniki organizacyjne. (...) Twórcy polskiego Harcerstwa w jego zaraniu niejako związali je najściślej z najdonioślejszą wówczas ideą polityczną narodu – odzyskania niepodległości na drodze własnego wysiłku zbrojnego, wiedząc o tem doskonale, że organizacja wychowawcza i młodzieżowa tego typu co Harcerstwo może tylko wtedy uzyskać pełne rezultaty, o ile jej robota jest jak najściślej związana z najistotniejszą treścią życia własnego narodu. Braterstwo 72


międzynarodowe, leżące u podstaw skautingu światowego, umieli pierwsi twórcy polskiego Harcerstwa sharmonizować doskonale ze służbą Polsce. (...) Jesteśmy w tej chwili na ostrym zakręcie dziejowym. Wiemy, że wojna z Niemcami zbliża się do swego zwycięskiego końca. Zdajemy sobie jednak doskonale sprawę z tego, że koniec wojny z Niemcami nie zamyka polskiej walki o całość, wolność i niepodległość Polski. (...) Po zjeździe w Jałcie wytworzyła się sytuacja, która od każdego Polaka, od każdej organizacji polskiej wymaga zajęcia jasnego stanowiska. (...) Na naszych oczach toczy się ostatni etap walki o polskie cele wojny. Harcerstwo musi mieć w tej walce wyraźnie określone stanowisko (...) nie wystarczy tu zająć stanowiska w formie uchwalenia rezolucji, lecz trzeba temu stanowisku dać wyraz w naszej postawie zewnętrznej tak w stosunku do słabości, jaka może się zjawiać niekiedy w naszych własnych szeregach, jak i w stosunku do naszych aliantów. Harcerz powinien w każdem środowisku, w którem go los postawił promieniować wiarą i wolą walki o pełne zwycięstwo, powinien być ostoją dla słabszych. I to jest nasze zadanie w tej groźnej chwili. Cały niemal okres po ostatnioj wojnie światowej, a w jeszcze większej mierze obecna wojna, są świadkami starcia się tradycyjnego i odwiecznego światopoglądu chrześcijańskiego z nowemi prądami ideowemi, próbującemi przekształcić się na wiarę ale bez Boga. Komunizm obalał ołtarze, a w miejsce Boga próbował zaszczepić w duszach młodzieży wiarę w szczęście oparte o gruby materializm i technikę produkcyjną. Narodowy socjalizm głosił ideę wyższości rasowej i stąd prawa do niemieckiego panowania nad światem. (...) W jednym i drugim wypadku tresura mas i przymus fizyczny tworzyły metodę działania. Kierunki komunistyczny i narodowosocjalistyczny uruchomiły dużą i zwartą siłę w działaniu, które – gdyby opanowało świat – otwarłoby nowy okres barbarzyństwa (...) Ale nie tylko tu tkwi niebezpieczeństwo. Nie ulega wątpliwości, że 73


świat cały znajduje się w prądzie wielkich przemian, mających charakter na wskroś rewolucyjny i że w związku z tym także i tradycyjne formy ustrojowe, w których toczyło się życie społeczeństw i całej ludzkości, ulegną zasadniczej zmianie. Olbrzymi postęp cywilizacyjny, jaki przeżywamy, a jaki zaznacza się w dziedzinie wynalazków i ulepszanej techniki, niesie nam w sobie treść nawskroś rewolucyjną, jeśli chodzi o przyszłość świata. Ten rozwój techniki wycisnął swoje piętno również na toczącej się wojnie, która przez swój charakter totalny stała się starciem nie tylko armij w polu, ale starciem się wszystkich – zmobilizowanych do ostatecznych granic – duchowych i materialnych zasobów walczących narodów. (...) Jeżeli pilnie śledzimy dokonywujące się na naszych oczach procesy, łatwo nam dostrzec nie tylko dobre ich strony, ale i niebezpieczeństwa, jakie się zarysowują na wypadek, gdyby w procesach tych elementy organizacyjno-techniczne i materialne wzięły górę. Wszyscy pragniemy, aby Polska po tej wojnie dokonała w jaknajszybszym czasie (...) nie tylko naprawy poniesionych szkód i spustoszeń, ale równocześnie i radykalnej przemiany społeczno-gospodarczej (...) Trzeba jednak mieć na uwadze nie tylko stronę materialnej odbudowy i przebudowy Polski, ale równocześnie nierównie donioślejszy problem odbudowy i wzmocnienia sił duchowych narodu przez rekonstrukcję duchowego życia człowieka. Technika nie może być celem samym w sobie, może ona tylko być jednym więcej instrumentem ułatwiający pełny rozwój jednostki ludzkiej, która przecież w swej duszy nosi pierwiastki boskiego tchniena i której byt nie kończy się na tym padole ludzkim. I dlatego właśnie niezmiernej wagi będzie przeciwstawienie się akcji, któraby zmierzała do zepchnięcia jednostki ludzkiej do wyheblowanego na jedną modłę elementu masy ludzkiej, do rzędu bezdusznego robota, kręcącego się na wzór maszyny po wyznaczonej dla niej w planie linii. Nasze harcerskie założenia ideowe, które duszę ludzką skierowują ku Bogu, które służbę dla narodu traktują jako zaprawę dla braterstwa międzynarodowego, kładą zgodnie z doktryną 74


chrześcijańską nacisk na wszechstronny rozwój jednostki, na jej udoskonalenie w zakresie wszystkich jej tak fizycznych jak i duchowych wartości. Dlatego w metodyce wychowawczej odrzucuiliśmy i odrzucamy wszystko, co łączy się z uproszczonym systemem tresury, a kładziemy nacisk na zindywidualizowane metody wychowawcze. Pozostaje dla nas niezmieniony ideał wychowawczy, polegający na daniu społeczeństwu fizycznie i duchowo mocnego człowieka, nie tylko wrażliwego na ideały dobra, piękna i prawdy, ale umiejącego swe wierzenia i przekonania realizować w życiu, człowieka zdolnego do samodzielnej myśli, inicjatywy i przewodzenia, ale umiejącego równocześnie działać karnie w zespole i podporządkować swe własne interesy dobru zbiorowemu. (...) Powojenny okres niewątpliwie utrwali na długi okres czasu mechanikę uproszczonego działania. (...) Te niwelujące formy organizacyjne muszą być uzupełnione przez dobrowolne organizacje społeczne, oparte o indywidualne programy, metody działania oraz indywidualnie sformułowane ideały i hasła, o które trzeba walczyć z wiarą w ich wartość. Zadaniem naszego emigracyjnego środowiska harcerskiego jest utrzymać w stanie nieskażonym ten ideał wychowawczy, który w okresie pokojowej pracy w ojczyźnie ma być współczynnikiem duchowej rekonstrukcji naszego narodu. Dalsze zadania polskiego harcerstwa na emigracji, które łączą się jaknajściślej z aktualnie przeżywaną rzeczywistością i warunkami, w jakich się obecnie znajdujemy. Pierwsze łączy się z podstawowym ideałem skautingu. (...) Zmarły twórca skautingu chciał ogarnąć tym ruchem młodych cały świat (...) Baden Powell nie tylko obmyślił oryginalne formy organizacyjne i metody działania, ale głosił młodym ludziom, że trzeba w drugim widzieć brata i że trzeba w codziennym życiu działać w myśl miłości braterskiej (...) Ideał miłości wzajemnej, płynący z nauki Chrystusowej, nie utorował sobie jeszcze drogi do serc ludzkich, błyszczy jednak jak boski, 75


świetlany cel na horyzoncie ludzkiego bytu. Zadaniem pierwszorzędnej wagi zarówno naszej organizacji, jak i każdego pojedyńczego harcerza i harcerki jest krzewić przyjaźń i braterstwo oraz zdobywać szacunek dla swego narodu. (...) Jesteśmy jedyną wychowawczą organizacją młodzieżową, która poza Polską w warunkach wojennych potrafiła się zorganizować (...) jest to jakby dodatkowy sprawdzian wartości Związku Harcerstwa Polskiego i wykonanej przez niego pracy. Harcerki i harcerze przypominają żywe srebro, które nagniecione od góry może się rozbiec, ale natychmiast wykazuje tendencję do skupienia się. Odszukujemy się. W czasie tej wojny odszukaliśmy się bardzo rychło boć przecież już w październiku roku 1939 powstał Naczelny Komitet Harcerski w Paryżu, a dzisiejszy Komitet, który jest jego kontynuacją, obejmuje zakresem działania wszystkie harcerskie skupiska poza granicą Polski. Trzeba stwierdzić, że jesteśmy tam, gdzie znajduje się większe skupienie polskie. Z tego wynikają nasze obowiązki, łączące się zresztą organicznie z charakterem naszej organizacji, która jest i będzie przede wszystkiem organizacją wychowawczą. Nie wystarczy zatem utrzymywać łączność organizacyjną między instruktorami, instruktorkami i starszem harcerstwem; zadaniem naszym jest otoczenie organizacyjną opieką polskiej młodzieży, stworzenie dla niej obok szkoły polskiej, czy szkoły angielskiej harcerskiego środowiska wychowawczego, prowadzonego wypróbowanemi metodami naszej organizacji. Jest rzeczą niezmiernie doniosłą, by nie zmarnować ani jednego polskiego dziecka, by nie pozwolić temu dziecku oderwanemu od ojczyzny, zobojętnieć na to, co jest polskie,by uchronić je przed psychicznym wynarodowieniem. Jest to naszym obowiązkiem. Utrzymanie kontaktu z organizacją krajową, uzgadnianie pracy, pomoc, wreszcie przygotowanie tej pomocy, która okaże się niezbędną bezpośrednio po wojnie. Jeżeli chodzi o kontakt i pomoc aktualną w okresie wojny, to trzeba stwierdzić, że one istniały w 76


okresie okupacji niemiekiej i toczącej się na ziemiach Polski walki o wyzwolenie. Dzisiaj kontakt ten się urwał w związku z sytuacją, jaka wytworzyła się po zajęciu Polski przez wojska sowieckie. Natomiast w dalszym ciągu aktualne jest zadanie przygotowania tych wszystkich pomocy dla harcerstwa w kraju, które będą niezbędne we wstępnym okresie organizacyjnym po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Szeroko opracowany w tym zakresie program pomocy przez Naczelny Komitet ZHP wymaga rzetelnego współdziałania wszystkich druhen i druhów. Harcerstwo w drodze faktu ma jakby monopolistyczne stanowisko na terenie wojennej emigracji polskiej. Poza jednak wojenną emigracją, istnieje stara przedwojenna emigracja polska, mająca bardzo silne skupienia tak w Ameryce jak w Zachodniej Europie. Istnieją tam organizacje harcerskie datujące się jeszcze sprzed wojny, z którymi utrzymujemy oczywiście stały kontakt w dziedzinie pracy. Są jednak tam i inne organizacje młodzieżowe, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, z któremi współdziałanie byłoby nad wyraz wskazane. Wspólny moment polityczny, jaki wszyscy Polacy przeżywają nie tylko nakazuje nawiązanie łączności, ale i bardzo ją ułatwia. Druhny i Druhowie! Jak to dobrze, że zjechaliśmy się i że starym, a jakże drogim dla nas zwyczajem, zaśpiewaliśmy harcerskie piosenki przy ognisku, które w życiu naszym były nie tylko wyrazem braterstwa ideowego, ale i symbolem wiary w zwycięstwo naszych ideałów. Harcerstwo jest ruchem ideowym i organizacją młodych, a przywilejem młodych jest entuzjazm, nieustraszona wiara i bezkompromisowość w walce o najwyższe ideały. (...) Wierzymy, że w niedługim czasie zasiądziemy do ogniska harcerskiego razem z braćmi naszymi, od których los nas na tak długo oddzielił i że wesoła piosenka harcerska mieszać się będzie z szumem polskich lasów i strumieni, a dym ogniska snuć się będzie po polskich polach i łąkach. I polskie echo poniesie nasz gromki, harcerski okrzyk: Czu! Czuj! Czuwaj! 77


Notatka o pracach w Archiwum Naczelnictwa Pod koniec marca musieliśmy przerwać pracę w Archiwum z powodu pandemii. Przed wprowadzeniem kwarantanny zdążyliśmy wysłać dużą ilość dokumentów do skanowania. Nasze najstarsze dokumenty i korespondencja oraz Biuletyny Informacyjne Naczelnictwa i Wiadomości Urzędowe są już zabezpieczone w formie elektronicznej. Przygotowywanie archiwów do skanowania jest bardzo czasochłonne i nie jest łatwe, bo pomimo tego, że duża część papierów jest w folderach z sygnaturami, niestety osoby, które w przeszłych latach robiły kwerendy nie zawsze odkładały dokumenty z powrotem we właściwych miejscach. Jest też mnóstwo duplikatów i papierów, które nie są jeszcze posegregowane. Przeglądając archiwa natrafiamy na dokumenty, w których poruszane są ciekawe zagadnienia, które pomimo upływu czasu nadal nurtują nasz Związek. Nieraz znajdujemy informacje, które naświetlają pewne sprawy, które poprzednio znaliśmy raczej powierzchownie albo, które były zapisane niepoprawnie nie tylko przez badaczy i historyków, ale przez członków naszego Związku. Przytoczę tu przykład takiej sytuacji. Otóż w „Ognisku” (październik-grudzień 2019) wspomniałam o „Srebrnym Wilku”, którego nadano dr. M. Grażyńskiemu. Otrzymaliśmy to odznaczenie oprawione w ramce z napisem. Nie było powodu kwestionować podanej tam daty (1936), dopóki nie natknęliśmy się na dokumenty. Trochę pracy detyktywistycznej wykazało, że „Srebrny Wilk” został przyznany dr. Grażyńskiemu w 1936 r., a otrzymał go dopiero w 1938 r. Oto jego słowa wypowiedziane przy okazji nadania: „Gratulacje dzisiaj mi złożone przyjmuję jako życzenia dla całego Związku. Odznaczenie nie jest jedynie wynikiem mojej zasługi, lecz pracy całego Związku Harcerstwa Polskiego, który na terenie międzynarodowego skautingu zdobył sobie w ostatnim czasie barzdo mocną pozycję... Odznaczenie, nadane mi przez Twórcę Ruch Skautowego, uważam za wyróżnienie całego Związku Harcerstwa Polskiego...” Podczas tych ostatnich kilku miesięcy wykonywaliśmy niektóre prace zdalnie, ale mamy nadzieję, że wrócimy do Archiwum w niedalekiej przyszłości, aby dokończyć pierwszy etap dygitalizacji. Teresa Szadkowska-Łakomy hm Przewodnicząca Komisji Historyczno-Archiwalnej 28.07.2020 78


KALENDARZYK NACZELNICTWA List Przewodniczącego ZHP na dzień św. Jerzego


LV ZEBRANIE NACZELNEJ RADY HARCERSKIEJ Telekonferencyjna

Z powodu przedłużającego się okresu kwarantanny Naczelnictwo ZHP zwołało LV zebranie Naczelnej Rady Harcerskiej 6-go czerwca w trybie telekonferencyjnym. Po wspólnej modlitwie i wspomnieniu zmarłych w ostatnim czasie członków Związku Druh Przewodniczący hm. Robert Rospędzihowski podsumował działalność Związku od grudniowego zebrania NRH. Na ręce hm. Andrzeja Wojny złożył podziękowania dla wszystkich instruktorów okręgu ZHP Argentyna za wielki wkład w czwarty światowy – a pierwszy w Argentynie – bardzo udany złaz wędrowniczy na przełomie 2019 i 2020 roku. W okresie od końca marca działalność Związku przeszła w sferę wirtualną z powodu ograniczania przez

Czlonkowie telekonferencyjnej NRH 80


poszczególne rządy bezpośrednich kontaktów między ludźmi. Druh Robert gratulował instruktorom, i funkcyjnym inicjatywy i inwencji w organizowaniu wirtualnych zbiórek, biwaków, szkolenia, kształcenia, uroczystości, konkursów, szycie maseczek oraz wspólnego śpiewu, łączącego młodzież i starszyznę ze wszystkich okręgów. Wyróżnił tych, którzy podjęli się służby bliźnim niosąc pomoc i wsparcie starszym i samotnym przez robienie zakupów lub kontakt telefoniczny. Podziękował szczególnie ratownikom, pielęgniarzom i lekarzom, członkom i uczestnikom Związku, którzy trwali bez wytchnienia na posterunku w tym trudnym okresie oraz kapelanom za wsparcie duchowe i obejmującą cały świat transmisję harcerskiej Mszy świętej. Sprawozdania. Naczelnicy organizacji i Przewodniczący zarządów okręgów w swoich sprawozdaniach omówili bardziej szczegółowo wspomniane inicjatywy. Potwierdzili, że odwołano większość akcji letnich na północnej półkuli. Przedstawili także stan bieżących prac administracyjno-regulaminowych podejmowanych przez zarządy okręgów, aby zapewnić zgodność z przepisami aktualnie obowiązującymi na ich terenie, np. w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego; niekaralności; zarządzania finansami fundacji i stowarzyszeń. Skarbnik Generalny hm. Aneta Macheta przedstawiła stan finansowy Naczelnictwa. Naczelnictwo może korzystać również z funduszu ROHIS na konkretne projekty – z tego źródła dofinansowano udział harcerzy i ratowników z ZHR w złazie w Argentynie. Głównym wydatkiem jest rozpoczęty remont Domu Harcerskiego w Londynie. Drugi wydatek to dygitalizacja Archiwum Naczelnictwa. Przewodniczący Komisji Gospodarczej Naczelnictwa hm. Stanisław Berkieta omówił stan prac obu projektów. Komisja Rewizyjna Zwiazku stwierdziła, że książki Naczelnictwa i Głównych Kwater są prowadzone poprawnie, wydatki i przychody są celowe i zapisy są zgodne z dowodami kasowymi. 81


Struktura organizacyjna ZHP. Przewodnicząca Komisji Regulaminów i Wniosków przy NRH hm. Krystyna Reitmeier przedstawiła wnioski ze spotkania grupy roboczej nt. struktury organizacyjnej ZHP powołanej w wyniku dyskusji na XII Zjeździe Ogólnym. Przeprowadzono analizę rozbieżności między obowiązującymi przepisami Regulaminu Głównego a rzeczywistością operacyjną podmiotów prawnych w poszczególnych okręgach. W wyniku prac wyodrębniono nienaruszalne elementy struktury Związku:  tożsamość Związku jako światowej organizacji, której najwyższą władzą jest Zjazd Ogólny z udziałem harcmistrzyń i harcmistrzów, a Zjazd wybiera Naczelnictwo, które kieruje pracą Związku;  wspólne cele i ideały realizowane w programach osobnych organizacji z Głównymi Kwaterami na czele, realizujących jednolity program kształcenia przez system stopni;  podział terytorialny, który umożliwia działalność harcerską zgodną z celami Związku i z warunkami obowiązującymi w danym kraju. Natomiast wśród kwestii do uregulowania zidentyfikowano:  brak zcentralizowanej struktury prawnej na szczeblu międzynarodowym, na której można by oprzeć wewnątrzzwiązkową drogę służbową;  konieczność właściwego określenia kto jest członkiem i jakie ma prawa na szczeblu okręgowym i związkowym;  miejsce przewodniczących zarządów okręgu we władzach Związku oraz uprawnienia stąd wynikające;  zakres spraw i kompetencje Naczelnego Sądu Harcerskiego. Po dyskusji NRH poparła ogólny kierunek pracy grupy roboczej oraz propozycję przeprowadzenia szerszej konsultacji z członkami 82


Głównych Kwater i z instruktorami, a w dalszej perspektywie zwołania nadzwyczajnego Zjazdu Ogólnego w celu zatwierdzenia nowego Regulaminu Głównego. Prace nad regulaminem Organizacji Przyjaciół Harcerstwa odłożono do czasu zakończenia bieżących prac. Starsze Harcerstwo. Na polecenie druha Przewodniczącego, hm. Halina Sandig i Naczelny Kierownik St. Harcerstwa hm. Andrzej Mahut wzięli udział w serii spotkań z przedstawicielami okręgów na podstawie 16 pytań dotyczących założeń i aktualnej pracy kręgów starszoharcerskich. W wyniku tej konsultacji pozostały rozbieżne stanowiska, co do przyszłości starszego harcerstwa jako odrębnej organizacji. Druh Mahut podał do wiadomości, że w międzyczasie Główna Kwatera Starszego Harcerstwa opracowała programy pracy i rozwoju kręgów na następne lata, przygotowała projekt nowego regulaminu i zbudowała witrynę. Zachęcił obecnych do zapoznania się z dokumentacją o miejscu starszego harcerstwa w strukturze Związku i planie na przyszłość. Potwierdził, że Starsze Harcerstwo rozumie konieczność, aby kręgi podporządkowały się obowiązującym wymogom prawnym zgodnie z zaleceniem zarządów okręgu i poważnie traktuje ich rolę w tym zakresie. Druhna Sandig uznała, że jest miejsce dla jakiejś formy starszego harcerstwa, ale obecna formuła nie jest atrakcyjna, struktura sprawia trudności w okręgach, zasoby i siły winny być skierowane na pracę z młodzieżą, a dla dorosłych są inne możliwości pracy w Związku. Ogólna dyskusja wykazała podobne różnice w poglądach. Druh Przewodniczący zapowiedział kolejną fazę konsultacji po zapoznaniu się z zapowiedzianym projektem rozwoju pracy starszoharcerskiej.

83


KOMUNIKAT NACZELNICTWA W sierpniu tego roku przypada setna rocznica pierwszego światowego Jamboree w Londynie. Wzięło wtedy udział 8000 skautów z 34 krajów. Wśród nich był 1 polski harcerz wysłany jako reprezentant Związku Harcerstwa, który wówczas brał czynny udział w trwających walkach o niepodległość Polski. Jamboree pokazało jak stosowanie wzajemnej wyrozumiałości i tolerancji wśród uczestników zapewniło pełne zrozumienie i zgodę. Dziś jak i wówczas, Związek Harcerstwa Polskiego kieruje się zasadami Prawa i Przyrzeczenia Harcerskiego o poszanowaniu bliźniego. Propaguje równość i sprawiedliwość. Czwarty punkt Prawa Harcerskiego mówi: „Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza. Harcerka w każdym widzi bliźniego, a za siostrę uważa każdą inną harcerkę." Naczelnictwo organizacji o światowym zasięgu, jaką jest Związek Harcerstwa Polskiego, zwraca się do wszystkich, którym harcerski etos jest bliski sercu o rozwagę i braterstwo w słowach i czynach. Naczelnictwo Związku Harcerstwa Polskiego Londyn, 29.06.2020

84


Z PRACY GŁÓWNYCH KWATER Główna Kwatera Harcerek

To jest niezwykły czas dla wszystkich na całym świecie. Mimo że zbiórki, konferencje i biwaki musiały być odwołane, w naszych gromadach i drużynach rozwinęła się zaradność i kreatywność. Nasz ruch jest oparty na służbie, pracy nad sobą i braterstwie. Dzięki mediom społecznościowym nadal odbywają się wirtualne zbiórki i spotkania. Wędrowniczki, harcerki, zuchy i skrzaty spotykają się i przygotowują się do stopni, zdobywają sprawności i guziczki. Jak zawsze bezpieczeństwo naszej młodzieży, ich rodzin i społeczeństwa jest priorytetem, ale nikt nie zapomina o służbie Bogu i bliźnim. W tym roku, zamiast warty przy grobie i udziału w obrzędach Wielkiego Tygodnia, harcerki zapisywały się na „wirtualne” czuwanie przez internetowe połączenia na żywo z kościołów od wieczora w Wielki Czwartek aż do liturgii Wielkiej Soboty. Kiedy z jednego z polskich domów seniorów przyszedł apel o 1000 bawełnianych maseczek, w hufcu ogłoszono „mamy naszą pierwszą wielką akcję harcerską” i szyjemy maski! Referentki przy Głównej Kwaterze opracowały nowe sprawności związane z higieną, bezpieczeństwem i służbą podczas kwarantanny na trzech poziomach: dla zuchów, harcerek i wędrowniczek. Dla zuchów zaprojektowana specjalną sprawność „Zaradny Zuch”. na czas kwarantanny, kiedy dzieci nie mogą wychodzić z domów ani spotykać się z rówieśnikami. Uaktualniono wymagania na stopień harcmistrzyni. Korespondencyjny kurs na stopień podharcmistrzyni rozpoczął się 1 czerwca. Ciągle powstają nowe pomysły. Pomimo nakazu izolacji to wspólne doświadczenie zbliżyło nas wszystkich, siostry i brać harcerską; widzimy, jak wiele nas łączy i ilu mamy przyjaciół w szerokim 85


świecie. Życzę nam wszystkim, abyśmy dalej podtrzymywali to pozytywne nastawienie. Mam nadzieję że wbrew otaczającym nas niepokojom będziemy nadal znajdywali powody do radości i wdzięczności w codziennym życiu. Czuwaj! Danusia Figiel, hm. Naczelniczka Harcerek

Główna Kwatera Harcerzy

Naczelnik Harcerzy hm. Franek Pepliński wystosował list do grona instruktorskiego i kadr z datą 28 marca 2020r, w którym zwraca uwagę na zagrożenia wynikające z sytuacji epidemiologicznej i zaleca dostosowanie się do obostrzeń i ograniczeń wprowadzanych przez miejscowe władze. Oto fragment listu: „Żyjemy w nadzwyczajnym czasie, kiedy panowanie globalnej epidemii korona wirusa pozostawi nasz świat innym od tego, którego znaliśmy zaledwie dwa miesiące temu. Jest to czas trwogi przed zagrożeniem zdrowia i życia naszego. Czas troski o dobro nasze i naszych najbliższych. Czas niewygody i niepewności o byt, czas odosobnienie jednego od drugiego i braku swobody osobistej narzuconej na nas w walce przeciwko temu niewidzialnemu wrogowi ludzkości, który dręczy cały świat.

Wiemy, że w końcu tego wroga też pokonamy. W krajach, w których się wcześniej pojawił przypadki tej choroby stopniowo maleją lub ustają, chociaż jeszcze nie wiemy, czy się pojawi ponownie. W niektórych krajach są oznaki, że dzienny wzrost ilości zakażeń dochodzi do zenitu. Ale w znacznej części świata zakażenia wzrastają i prawie wszędzie wprowadzane są nadzwyczajne zarządzenia bardzo surowo ograniczające normalne życie. W tych właśnie krajach działa prawie cały nasz Związek. Harcerstwo nie po raz pierwszy stoi przed wielkim wyzwaniem, ale tak jak poprzednio stanęło na wysokości 86


zadania, kierując się Prawem i Przyrzeczeniem, i tym razem możemy aktywnie przeciwdziałać tej epidemii, by ograniczyć szkody, które wyrządza nam i całemu społeczeństwu. Po pierwsze, każdy z nas przestrzegając zarządzeń wydawanych przez służby zdrowia przyczyni się do ograniczenia zasięgu wirusa. Cenimy bohaterskie oddanie tych, którzy pracują w służbie zdrowia, porządku i dostaw koniecznych środków do życia. Jesteśmy im ogromnie wdzięczni za to, co robią dla nas. Pomagajmy im jak tylko możemy. Powinniśmy zadbać o naszych członków seniorów i inne starsze lub potrzebujące osoby w naszych wspólnotach i upewnić się, że mają odpowiednią opiekę i pomoc. Z naszą młodzieżą harcerską musimy utrzymać kontakt i w miarę możliwości zapewnić ciągłość i jakość naszej pracy harcerskiej pod względem praktycznym i duchowym. Trzeba skorzystać z harcerskiej pomysłowości by opracować wartościowe zajęcia harcerskie, które pomogą naszym zuchom, harcerzom i wędrownikom zdobywać sprawności i przygotowywać się do następnych gwiazdek, stopni i szczebli wędrowniczych. Mają teraz dużo lekcji szkolnych zdalnych przy ekranie więc niech zajęcia harcerskie – praktyczne odciągną ich od wielu godzin przed ekranem. Mamy mnóstwo dostępnych narzędzi technologicznych, które możemy wykorzystać w tej pracy. Na witrynie Głównej Kwatery Harcerzy www.zhpgkh.org jest dużo gotowych materiałów do sprawności jak i podręczników metodycznych, z których można korzystać online. Dziękuję instruktorom i innym, którzy już rozpoczęli rozpracowywać nowe formy działania i zachęcam wszystkich do włączenia się w to dzieło.” W tym okresie GK Harcerzy przekazała do użytku służbowego wymagania na sprawności dla harcerzy: „Historyk Rodzinny”, „Strażnik Ognia”, „Tancerz”, „Wartownik” i „Znawca Musztry” oraz „Mistrz Ognisk” dla wędrowników. 87


Główna Kwatera Starszego Harcerstwa

Naczelny Kierownik Starszego Harcerstwa hm. Andrzej Mahut uczestniczył w konsultacjach z przedstawicielami zarządów okręgów na temat celów i pracy kręgów starszoharcerskich. Główna Kwatera opracowała programy pracy i rozwoju kręgów na następne lata, przygotowała projekt nowego regulaminu i zbudowała nową witrynę. Kręgi starszoharcerskie w terenie pełniły służbę społeczną.

www.dailyherald.com

Druhna Julia Walczak, z kręgu „Białe Orły” w Chicago została jedną z laureatek lokalnego plebiscytu wdzięczności dla pracowników miejscowej służby zdrowia. Zawodowo zajmuje się pracą badawczą w ośrodku w Instytucie Oparzeń i Wstrząsu Pourazowego przy Uniwersytecie Loyola, ale po zamknięciu instytutu na czas kwarantanny zgłosiła się w ramach wolontariatu do służby jako pielęgniarka i zmobilizowała 5,000 studentów do pomocy. 88


MYŚLI O SŁUŻBIE INSTRUKTORSKIE DYSKUSJE

W tej rubryce chcemy dać głos czytelnikom. O czym myślimy wracając do domu po służbie, co nas raduje, nad czym się zastanawiamy, co nas czasem niepokoi? Jeżeli chcecie się podzielić myślami zapraszamy do dyskusji.

SŁUŻBA BOGU W Przyrzeczeniu harcerskim i Prawie harcerskim na pierwszym miejscu jest służba Bogu. Często słyszymy, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu w naszym życiu, to wszystko inne będzie na właściwym miejscu. Dlaczego niektórym młodym instruktorkom i instruktorom służba Bogu stwarza problem? Niektórzy mówią, że nasza organizacja powinna być otwarta dla wszystkich, a kryterium wiary w Boga wyklucza tych, którzy nie wierzą. Organizacja skautek brytyjskich Girlguiding usunęła Boga z roty przyrzeczenia właśnie z tego powodu. Bóg przestał być dla nich istotny. Lecz bycie harcerką czy harcerzem polega na wyborze tej właśnie drogi służby Bogu, ojczyźnie i bliźnim. Jest wiele innych organizacji i możliwości pracy społecznej dla dorosłych, których pociąga przygoda puszczańska, braterstwo czy wolontariat, jeżeli nie szukam Boga w moim życiu. Warto jednak zastanowić się, czy rzeczywiście nie wierzę czy tylko jestem tak skupiona na sobie i na sprawach życia codziennego, że nie mam czasu lub chęci wsłuchać się w to, co Bóg do mnie mówi. Wiara i duchowość to sprawa łaski i wrażliwości sumienia. W ciągu życia możemy przechodzić trudne okresy na osi wiara – zwątpienie. Zdarza się, że czujemy wokół siebie pustkę, znajdujemy się na pustyni, nie czujemy obecności Boga, nie słyszymy Jego głosu. 89


Ważna wtedy jest postawa otwarta na odbiór i poszukiwanie. Życie przecież jest drogą. Kwarantanna i ekstremalne ograniczenie kontaktów, zamknięte kościoły w wielu krajach oraz lęk przed zarazą sprzyjał poszukiwaniom internetowego dostępu do nabożeństw. Oferta online okazała się bogata i wszechstronna. Mogliśmy uczestniczyć w Mszy Świętej i w nabożeństwach: Drodze Krzyżowej, Adoracji. Trudny czas wielkanocnego Triduum Paschalnego wobec braku dostępu fizycznego do sakramentów i Eucharystii pozwolił nam na nowo odkryć i docenić skarb, który wcześniej był dla nas dostępny na co dzień, ale którego może nie zawsze należycie docenialiśmy. Takie uczestnictwo ożywiło i wzmocniło moją wiarę, pogłębiło osobiste doświadczenie obecności Boga w moim życiu. Korzystałam z Jezuickiej „Pogłębiarki” (https://poglebiarka.pl/). Wysłuchałam wiele poruszających nauk. W nauce o cudownym rozmnożeniu chleba (Św. Jan 6:1-15) Jezus rozmawia z apostołami o tym jak nakarmić tłum, który szedł za nim. Apostołowie myśleli po ludzku: nie da się nasycić wielotysięcznego tłumu pięcioma bochenkami chleb i dwiema rybami Jezus jednak zwrócił się do Boga Ojca, odmówił błogosławieństwo i nakarmił wielotysięczny tłum. Przesłaniem jest, że jeśli damy Bogu to co mamy, co umiemy, nawet jeśli to niewiele, to On to pomnoży, bo on jest miłością i pragnie naszego dobra. Tylko trzeba Jemu zaufać, zrezygnować z własnych kalkulacji i ambicji i dać się Jemu prowadzić. Tak samo będzie w naszej pracy instruktorskiej. Co w naszym życiu jest odpowiednikiem bochenków i ryb? Co ofiarujemy Jezusowi do pomnożenia w naszej pracy z dziećmi i młodzieżą, na szczeblu hufca, chorągwi lub jako członek władz naczelnych. Czy wnoszę do swojej służby to, co przyrzekałam przy ognisku czy na sztandarze: moją wiarę w Boga, miłość do ojczyzny, szczerą wolę czynić dobro bliźniemu i posłuszeństwo Prawu. Nieraz będziemy się potykali na 90


obranej drodze. Kluczem jednak jest dobra wola i chęć powstawania z upadków i nawrócenia. Jeżeli jako instruktorka z góry zakładam, że wiara w Boga lub nawet jej brak jest moją prywatną sprawą to oszukuję siebie samą i innych, którzy mnie przyjęli w dobrej wierze. Życie samo daje o sobie świadectwo. Służba Bogu to nie tylko Msza Harcerska raz w miesiącu. To przede wszystkim własna modlitwa i praca nad sobą, aby się coraz bardziej przybliżać do Boga i przez Niego do wyznawanego ideału. To także aktywna postawa i przykład dla zuchów i młodzieży harcerskiej. Nie należy się wstydzić wiary, ale nauczyć się o Bogu mówić w sposób naturalny i taki, który przystaje do współczesnej kultury młodzieżowej. Tak jak w innych aspektach życia harcerskiego – tu powołuję się na wykładnię hm. Ewy Grodeckiej w jej książce „O Metodzie harcerskiej i jej stosowaniu” – w zakresie służby Bogu także wychowujemy oddziałując od wewnątrz, wzajemnie, pośrednio, pozytywnie i naturalnie i własnym przykładem. Czuwaj! Druhna Powiew

Mozaika z Kościoła Rozmnożenia Chleba w Taghbie 91


HARCERSTWO I CHRZEŚCIJAŃSTWO Czas iść na Mszę, Druhny i Druhowie! Jest właśnie ta pora konferencji bądź obozu. I wszyscy chodzą, od czasu do czasu ktoś ponarzeka, ale generalnie nasze harcerstwo traktuje Mszę świętą poważnie. Słuchamy kazania lub śpimy, idziemy do Komunii świętej i pięknie recytujemy odpowiedzi rytu Mszy świętej (trzeba przyznać, że o wiele lepiej niż w szkole). I to właściwie wszystko, może jeszcze poza modlitwą przy posiłku lub na początku i zakończeniu dnia. Jak się to wszystko zrobi, to można powiedzieć, że służbę wykonało się i kilka wymagań na następny stopień zaliczyło się. Ale czy to wystarczy? Czy wykonywanie wyłącznie takich obowiązków można nazwać służbą Bogu? Na pewno zgodzicie się, że najlepszą służbą Bogu jest to, co ma się w sercu i aktywne szukanie lepszej relacji z Bogiem. Harcerskie dojrzewanie w wierze. Jednak, czy w harcerstwie my naprawdę pomagamy młodzieży dojrzewać w wierze? Pomimo starań, uważam że w tym elemencie wychowania mamy wiele braków. Aby uzupełnić te braki, trzeba dotrzeć do korzeni tych problemów. Wiele problemów wyrasta ze społeczeństwa, w którym żyjemy, z podważania wartości chrześcijańskich i zaślepienia ideologią liberalną. Ale, z przykrością trzeba przyznać że wiele problemów tkwi w nas, w instruktorach funkcyjnych i naszej generalnej postawie pobłażliwości. Pisząc ten artykuł nie chcę nikogo wskazywać palcem bo zmiana powinna nastąpić w każdym z nas. Mam także świadomość, że wielu instruktorów widzi te problemy i chce im zaradzić. I to mi daje powód do nadziei, że wspólnie damy radę powrócić na drogę autentycznej służby Bogu. Rutyna przeszkodą. Pierwszą przeszkodą dla nas – w większości wychowanych w wierze katolickiej – jest nasza generalna postawa 92


wobec praktyki naszej wiary w harcerstwie. Wiem, że wielu z nas od jakiegoś czasu ma wrażenie, że Msza święta podczas akcji jest traktowana jako część rutyny, żmudny obowiązek, który trzeba po prostu odfajkować … no bo „tak zawsze było”. Nic dziwnego przy takim podejściu, że nasza młodzież później odchodzi od kościoła, często deklarując się za ateistów. Jako instruktorzy odpowiedzialni za powierzone nam jednostki musimy przewartościować nasze grupowe podejście do Mszy św. Jeśli Msza św. jest widziana tylko jako „żmudny obowiązek”, to w momencie kiedy się skończy można o niej zapomnieć; zapomnieć o tym co było w Ewangelii i że przyjęło się Chrystusa w Eucharystii. Komendant lub komendantka mogą skreślić Mszę św. z listy rzeczy do załatwienia. A kiedy ksiądz wyjedzie z terenu zapominamy o Bożych sprawach. Trzeba chrześcijańską praktykę „wszyć” w codzienne życie harcerskie. Nie proponuję, aby codziennie odmawiać z harcerzami różaniec (jednak nic w tym złego!), ale na przykład, przed wyjazdem na obóz, drużynowy lub drużynowa mogliby odmówić z drużyną szybką modlitwę o dobry obóz, o braterską wzajemną pomoc w życiu obozowym, o cierpliwość itp. Podczas posiłków można czasem skierować rozmowę w stronę zasad chrześcijańskich – zobaczyć, co młodzi o nich myślą i nadać im kierunek zgodny z Ewangelią – oczywiście wystrzegając się, aby to nie zmieniło się w homilię. W szkoleniu młodych funkcyjnych powinniśmy mówić o tym, jak rozmawiać o religii w naturalny sposób. W życiu codziennym, na akcji należy zwrócić uwagę na sprawy, które świadczą o braku szacunku do Boga. Wzywanie imię Boga nadaremno jest grzechem, który wielu z nas popełnia. Trzeba zwracać po bratersku uwagę, kiedy to ktoś zrobi i tłumaczyć, dlaczego to jest złe. Mszę św. i sakramenty święte musimy traktować z największym szacunkiem podczas imprez harcerskich, jeśli służba Bogu ma być 93


integralną częścią naszej organizacji. Jak powiedziała Matka Teresa z Kalkuty, należy zacząć od małych rzeczy, ale robić je porządnie. Trzeba bezwzględnie zachowywać post eucharystyczny (czyli nie jeść przynajmniej godzinę przed Mszą św.) i przypomnieć o tym w odpowiedniej chwili tłumacząc dlaczego tak robimy. Warto także umówić się z księdzem, żeby młodzież miała okazję skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania przed Mszą św. W swojej książce „Praktyczne Wskazówki do Pracy nad Sobą”, hm. Bronisław Pancewicz podkreśla, że sakrament pojednania jest fundamentalnym krokiem w stawaniu się lepszym człowiekiem. Można wytłumaczyć dlaczego spowiedź jest tak potrzebnym i wyzwalającym dobro elementem pracy nad sobą, szczególnie jeśli się dawno nie było. Można dla zainteresowanych przywieźć kilka książeczek z rachunkiem sumienia, które pomogą im porządnie przygotować się do spowiedzi; jest wiele różnych wydań przygotowanych z myślą o młodzieży. pwd. Jakub Sciciński

94


WYCHOWANIE HARCERSKIE Wprowadzenie Grudzień 1981, Stan Wojenny był mocnym wstrząsem dla świata a we mnie wtedy coś wydoroślało. Zakładając mundur i dołączając do cichych ale tłumnych zgromadzeń Polaków i ich przyjaciół przy świeczkach i banderach w centrum miasta, zrozumiałam że moje Przyrzeczenie wymaga ode mnie większego udziału w społeczeństwie. Od tego czasu, jestem świadoma że „Służba” towarzyszy mi gdy podejmuję wiele decyzji. Mam ogromne szczęście mieć osoby dookoła mnie, które rozumieją i popierają to co staram się robić dla innych, po prostu dlatego, że to jest potrzebne. W służbie nie ma miejsca na „ja” - całym życiem przyrzekamy dobrowolnie, szczerze dążyć do miłości Boga, Polski, bliźnich i rzetelnie spełniać nasze przeróżne obowiązki. Z początku nie wiedziałam kogo poprosić o gawędę o „Służbie”, bo nie byłam przekonana że jedna osoba potrafiłaby odzwierciedlić przekonania instruktorek naszego kraju-kontynentu. Wtedy przyszło mi na myśl, że przez ponad pół wieku tu w Australii stoi na czele naszej pracy wychowawczej sztafeta instruktorek, o mocnym poczuciu „Służby”, które podjęły się funkcji Komendantki Chorągwi w bardzo odmiennych warunkach od lat 70 tych do obecnych czasów. Niektóre druhny odeszły do Pana Boga ale pozostałe byłe Komendantki Chorągwi Australii są wśród nas. Zwróciłam się do każdej po kolei z pytaniem, jak rozumie „Służbę”. Izabella Buras hm.

95


Wypowiedzi kolejnych komendantek chorągwi: Dhna hm. Marzenna Piskozub Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 1970 – 1979

Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? W latach 50 tych harcerstwo w Australii powstawało w trudnych warunkach powojennych. Po zlocie 50-lecia Harcerstwa, druhna Naczelniczka stwierdziła, że czas powołać Referat Harcerek w ramach Chorągwi Harcerzy. Skoro było mało dziewcząt administrację prowadziłyśmy wspólnie z Chorągwią Harcerzy; jednak pracę prowadziłyśmy niezależnie od harcerzy za radą i według wskazówek Naczelniczki, hm. Elżbiety Andrzejowskiej, a następnie hm. Haliny Śledziewskiej. Od 1961 prowadziłam Referat Harcerek, niezależnie i autonomicznie, a po dziewięciu latach zostałam mianowana Komendantką Chorągwi w 1970 r. Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? Altruizm i poczucie odpowiedzialności są ważnymi aspektami służby harcerskiej, wraz z chęcią darowania siebie, a czasami nawet zrezygnowania z siebie. Wszystko jest oparte na Prawie i Przyrzeczeniu. Gdy składałam Przyrzeczenie śpiewano pieśń „Iż będziem trwać po życia skon”, ułożona na 5- lecie 1. Drużyny Lwowskiej. Słowa tej piosenki towarzyszą mi przez całe życie, a poczucie „służby” było kształtowane przez śpiew i moc źródeł z literatury, historii oraz Sienkiewiczowskich wzorców postaci 96


patriotycznych. Czy druhna wykonała to, co postanowiła osiągnąć? Pomimo osiągnięć zawsze wiedziałam, że jest wiele jeszcze do zrobienia. Dobrze współpracowałam z młodymi instruktorkami i utrzymuję kontakt z żyjącymi instruktorkami dotychczas. Dużo satysfakcji miałam ze współpracy i zawsze mogłam liczyć na poparcie i pomoc rodziny, mojego męża, doświadczonego instruktora jeszcze z przedwojennego Lwowa i moich trzech córek.

Dhna hm. Teresa Adamska

Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 1994 – 2000

Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? Zostałam Komendantką dlatego, że mnie wybrano, pomimo tego, że miałam wiele obowiązków i nie byłam przygotowana do funkcji. Pierwsza kadencja była dla mnie ciężkim okresem ponieważ opiekowałam się 93-letnią mamą, miałam troje dzieci w wieku szkolnym, uczyłam religii w gimnazjum państwowym i w dodatku prowadziłam młodą drużynę. Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu..... To jest cel mojego życia bo jak szczerze służę Bogu, to i bliźnim i Ojczyźnie. Niestety ostatnio służba Bogu bardzo podupadła, albo w ogóle jej nie ma. Jeżeli nie uznajemy Boga to ze siebie tworzymy bożka, 97


tracimy miłość, szacunek i pojęcie dobra – a przecież nam w harcerstwie zależy na wychowaniu dobrego człowieka. Czy druhna wykonała to, co postanowiła osiągnąć? Zawsze starałam się pełnić moją harcerską służbę, aby moje podopieczne doświadczyły Bożej ręki we wszystkich i we wszystkim, co ich otacza na co dzień.

Dhna hm. Marysia Nowak

Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 2000 – 2006

Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? Dzięki mojemu zaangażowaniu i pasji harcerskiej zostałam wybrana przez konferencję instruktorek na Komendantkę Chorągwi. Funkcję Komendantki Chorągwi pełniłam przez sześć lat. Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? Służba to praca na rzecz jakiejś wspólnoty wykonywana z poświęceniem. Wybór na Komendantkę Chorągwi stał się dla mnie nowym wyzwaniem, które z radością przyjęłam. Z wielką energią i z otwartym sercem prowadziłam pracę chorągwi wspólnie z instruktorkami zdobywając nowe doświadczenia i osiągniecia w zaplanowanych zadaniach. Nigdy nie czułam się, że jest to jakieś ciężkie poświecenie, a raczej wspaniała, odkrywcza życiowa przygoda. 98


Czy druhna wykonała to, co postanowiła osiągnąć? Właściwie na początku nie miałam wyznaczonych wielkich postanowień, bardziej kierowała mną chęć wczucia się w nową rolę i poznanie kadry harcerskiej, hufcowych oraz instruktorek na dalszych terenach. Dlatego często, podróżowałam. Miałam dużo satysfakcji z tego, gdy młode instruktorki osiągały bardzo dobre rezultaty i zdobywały kolejne stopnie harcerskie. Praca w hufcach na odległych od siebie terenach rozwijała się bardzo aktywnie i częsty kontakt pozwalał na wspaniałą współpracę. Pomimo wielkich odległości i mieszkania na Antypodach zawsze cieszył mnie częsty kontakt z Naczelniczką i Główną Kwaterą w Londynie. Wspominając osiągnięcia tamtych sześciu lat jako Komendantka Chorągwi mam uczucie że były to lata, których nie da się powtórzyć, niesamowite w swoich wydarzeniach i w nawiązanych przyjaźniach, które zawsze pozostaną w pamięci i bliskie memu sercu.

Dhna hm. Alicja Tabor

Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 2006 – 2010

Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? Chciałam usprawnić komunikację w organizacji, wdrażając regularne odprawy chorągwi i utrzymując łączność z hufcowymi i referentkami. Regularny kontakt pozwolił mi lepiej odpowiedzieć na potrzeby hufcowych, a im pomógł działać bardziej efektywnie. 99


Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? Służba to dożywotne zobowiązanie wobec Boga, Polski, rodziny i bliskich we wszystkich aspektach życia. Czasami posługa obejmuje tych, którzy są w potrzebie i niekoniecznie są bliscy tobie. Uwielbiam służyć innym bez oczekiwania na odwzajemnienie. Czy druhna wykonała to, co postanowiła osiągnąć? Za mojej kadencji, przygotowywałyśmy się do 100-lecia harcerstwa polskiego. Wymagało to znacznie wyższego poziomu komunikacji ze wszystkimi instruktorkami w Australii i z Główną Kwaterą Harcerek. Myślę, że osiągnęłyśmy najlepsze, co mogłyśmy osiągnąć, a kulminacją był Zlot w Polsce w 2010 roku. Potem wróciłam na funkcję referentki wędrowniczek, ponieważ nie mogłam znaleźć innej odpowiedniej kandydatki na tę funkcję w Australii. Jestem przekonana, że praca wędrownicza jest bardzo ważna dla rozwoju młodych instruktorek i tę funkcję uważam za ważniejszą nawet niż Komendantka Chorągwi. Moją pasją jest współdziałanie z młodzieżą i mentorowanie drużynowych oraz referentek w hufcach - bo to zapewnia nam dopływ nowych instruktorek w naszej organizacji. Hufcowe, którym pomagałam jako Komendantka Chorągwi do dziś zwracają się do mnie o radę w ich pracy na różnych funkcjach a także w sprawach życiowych. Będąc mentorką dla młodszych instruktorek na całe życie osiągnęłam więcej, niż planowałam.

Dhna hm. Veronica Więckowski Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 2010 – 2016

100


Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? Chciałam podnieść poziom naszej działalności. Na spotkaniach międzynarodowych widziałam jak inne Chorągwie się organizowały i co ich młodzież potrafiła osiągnąć. Pomyślałam sobie, że Australia też ma talent. Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? Rozumiem słowo „służba” jako pracę dla innych bez fanfar. Przypomina mi się wiersz, który utkwił mi w pamięci jeszcze z moich czasów jako harcerka w Argentynie i dość często wspominam myśl zarówno prostą jak i wymowną ujętą w zwrotkach o pracy; podaję parę zwrotek, które dla mnie podsumowują pracę harcerską. „...Przeminą nasze imiona w dniach nowych, jasnych i ciemnych. Młodsze, silniejsze ramiona podejmą trud nasz codzienny...” „...I tylko po nas zostanie coś, co się zawsze powraca: wielkie, największe kochanie i prosta, najprostsza praca...” Czy druhna wykonała to, co postanowiła osiągnąć? Myślę, że tak. Zebraliśmy się dwa razy licznym i wesołym gronem instruktorów i instruktorek na wspólnych i równoległych konferencjach męskiej i żeńskiej chorągwi – osobno od Zjazdu Okręgu. Odbyła się seria chorągwianych kursów dla funkcyjnych i przewodniczek do których dołączyli uczestnicy z Chorągwi Harcerzy. Biorąc pod uwagę odległości naszego kraju, myślę że to było coś wielkiego i niepowtarzalnego. Owoce naszej służby są zawsze długo terminowe i nie zawsze łatwo je dostrzec od razu. Przypominam sobie to, jak myślę o mojej kadencji jako Komendantka Chorągwi.

101


Dhna hm. Urszula Daniels

Komendantka Chorągwi Harcerek Australia 2016 –

Dlaczego druhna została Komendantką Chorągwi? Doświadczenia harcerskie, życiowe i zawodowe przygotowały mnie do przyjęcia funkcji komendantki chorągwi. Czułam że tę funkcję obejmuję w odpowiednim okresie mojego życia. Byłam nie tylko gotowa, aby objąć ten obwiązek, ale także miałam czas, aby tę funkcję sprawować i co najważniejsze, przy pełnym poparciu mojej rodziny. Uważam, że jednym z najważniejszych naszych zadań jest kształcenie następnego pokolenia instruktorek. Jakie harcerstwo było, jakie jest i jakie będzie - zależy właśnie od drużynowych i funkcyjnych. Jak wychowamy i wykształcimy nasze instruktorki, takie właśnie będzie harcerstwo. Jest obowiązkiem komendantki chorągwi, aby stworzyć atmosferę w której instruktorki mają okazję na kształcenie, rozwój, pogłębianie umiejętności oraz zachęcane są do pełnienia nowych funkcji. Ponadto komendantka chorągwi powinna przede wszystkim wspierać zdobywanie stopni instruktorskich. Co dla druhny znaczy „SŁUŻBA”? „Służba” dla mnie znaczy pomoc innym. Służba nie jest zawsze bezpośrednia. Właśnie ta pośrednia jest ważniejsza, jest mniej widoczna, gdyż często pomagamy innym nie zdając sobie z tego sprawy. W harcerstwie, jako instruktorki służymy na każdym kroku. Prowadzimy zajęcia, odprawy, komitety, zbiórki i inne akcje. 102


Wykonując te rzeczy bezpośrednio służymy innym, ale pośrednio uczymy młodsze wędrowniczki i instruktorki jak prowadzić prawidłowo odprawy czy zebrania, pomagamy im zrozumieć nasz schemat organizacyjny i rolę pełnionych funkcji. Uczymy ich szacunku do siebie i do innych, niezależnie od wieku i stopnia. Uczymy ich jak pracować w gronie osób w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami harcerskimi i życiowymi. Prowadząc nasze drużyny, hufce i chorągwie metodą harcerską pośrednio pomagamy szczególnie naszej młodzieży w pogłębianiu wielu umiejętności, które im pomogą w życiu zawodowym i prywatnym. Wiele osób pełniących funkcje na wysokich stanowiskach w firmach, organizacjach polonijnych, społecznych lub politycznych przeszło przez drużyny harcerskie. I to właśnie dla mnie znaczy służba – pomoc bezpośrednia i pośrednia innym, aby stworzyć pozytywną przestrzeń, gdzie człowiek ma pole do rozwoju, do samokształcenia i do znalezienia dla siebie odpowiedniego miejsca w społeczeństwie. Praca nadal trwa ........ Staram się, aby instruktorki miały szansę do pełnienia nowych funkcji i rozwijały harcerskie skrzydła. Obecnie duży nacisk dajemy na kształcenie instruktorek zaczynając od przewodniczek. Jest bardzo ważne, aby nasza chorągiew czuła, że jest częścią większej organizacji. Aby instruktorki miały kontakt z instruktorkami w innych krajach. W naszej pracy niezastąpiona jest współpraca, pomoc i wymiana materiałów i doświadczeń, dyskusje późną nocą, i nasze dążenia, by zmieniać świat na lepszy, chociażby przy herbatkach lub kawach. Bezcenne są przyjaźnie i cudowne chwile spędzone przy ogniskach i kominkach. Moim zdaniem najważniejsze jest to, żebyśmy dalej czuły, że jesteśmy częścią rodziny harcerskiej. W niej, tak my jak i nasze siostry-instruktorki czują tę samą miłość i pasję do harcerstwa. Dlatego właśnie jednym z moich kluczowych celów było i pozostaje zorganizowanie przez naszą chorągiew, w naszym kraju, międzynarodowej konferencji instruktorek „Ad Astra”. 103


NA WIECZNĄ WARTĘ

STANISŁAW CISZEWSKI „CICHY” 11 stycznia 2019 G. Nowik „Epilog do Kamieni na Szaniec” NWH, wyd. III, Warszawa 2018

Na stronie: https://www.zhr.pl/2020/04/19/sp-stanislaw-ciszewski-cichy/ polecamy wspomnienie hm. Grzegorza Nowika Przewodniczącego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej o „Cichym”. Oto fragment: „4 marca 2020 r. zmarł najstarszy harcerz 22 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej – Stanisław Ciszewski. W drużynie i w Szarych Szeregach mówiono o nim „Cichy” – bo taki też był, spokojny, małomówny, uśmiechnięty. Ale za tym spokojem i uśmiechem krył się harcerz wielkiego charakteru, wielkiego serca, wielkiej wytrwałości. 24 maja 2020 r. skończyłby 102 lata. Jego życiorys, właśnie na ten czas w jakim żyjemy, niech będzie przykładem wytrwałości, serca i charakteru. Niech będzie wzorem niezłomności, stawiania czoła przeciwnościom losu, zwyciężania dobrem zła, którego doświadczył niejeden raz w ciągu swych stu lat. (...)”

Cześć Jego pamięci! 104


hm. KRYSTYNA BRYNIARSKA 12 maja 2020 r. zmarła hm. Krystyna Bryniarska z domu Krasińska. Sybiraczka, uczestniczka kampanii włoskiej, odznaczona polskimi i brytyjskimi medalami za służbę w Polskich Siłach Zbrojnych w II Korpusie. Po demobilizacji założyła w Coventry gromady zuchowe dziewcząt „Niezapominajki” i chłopców „Zbójnicy” oraz 21 Drużynę Harcerek im. Emilii Plater. W 1962 r. została pierwszą hufcową Hufca Harcerek „Mazowsze” na terenie Midlandów. Prowadziła kolonie, obozy w Stella Plage oraz Lilford Park. Była kwatermistrzynią zlotów harcerek pod Monte Cassino w 1969 r. i w Comblain la Tour w 1982r. Brała udział w kursach chorągwi wielkobrytyjskiej. W Głównej Kwaterze Harcerek była referentką zuchów. Ze względu na trwającą kwarantannę harcerskie pożegnanie odbyło się wirtualnie. Druhny, z którymi była tak blisko związana wspominały ją z wdzięcznością i miłością. Oto trzy głosy z pośród wielu.

Druhna Krysia z harcerkami w Coventry, Wlk. Brytania, 1960 r. 105


„Nie oglądaj się za siebie w smutki które zaszły, chwytaj wszystkie dni póki twoje są. Spiesz się kochać świat i ludzi nim zadzwoni dzwon.” Słowa te były zapisane w dzienniczku śp. hm. Krysi Bryniarskiej i przypomniano je na uroczystości Jej spopielenia. Rzeczywiście w tym duchu żyła każdego dnia. W latach 50 tych, przy parafii Św. Stanisława Kostki założyła pierwsze gromady zuchów „Niezapominajki” i „Zbójnicy” dla dzieci urodzonych na emigracji. Z dorastających zuchów w 1960 r. powstała pierwsza drużyna harcerek im. Emilii Plater w Coventry. Ówczesna Naczelniczka Harcerek hm. Halina Śledziewska powierzyła Druhnie Krysi utworzenie w środkowej Anglii żeńskiego hufca. 8 kwietnia 1962 r. mianowała ją pierwszą hufcową hufca harcerek „Mazowsze”, który oficjalnie powstał 3 maja 1962 r. Po ukończeniu studiów, jako jedna z niewielu kobiet znalazła pracę kreślarki w elektronicznej firmie GEC, co było wówczas rzadkością.

Poświęcenie sztandaru hufca „Mazowsze”, 3 maja 1965 dhna Bryniarska przyjmuje sztandar z rąk Naczelniczki Harcerek hm. Haliny Śledziewskiej 106


Zawodowe zdolności przydały się druhnie Krysi przy zaprojektowaniu naszej tarczy hufca – złote kłosy pszenicy z mazowieckich łanów na błękitnym tle. Nosimy je dumnie na mundurach do dziś dnia. Ten herb powiewa na sztandarze hufca poświęconym 3 maja 1965 r. Był oczkiem w jej głowie i pozostał trwałym śladem jej obecności w hufcu. Zasłużyła sobie na to, by sztandar hufca był obecny na jej ostatnim pożegnaniu. Niestety było to niemożliwe z powodu panującej pandemii i rodzina harcerska nie mogła jej należycie pożegnać. W 1967 r. druhna Krysia została członkiem Głównej Kwatery Harcerek. Była kwatermistrzynią na światowych zlotach na Monte Cassino w 1969 r. i w Comblain la Tour w Belgii w 1982 r. W Komendzie Chorągwi Harcerek w Wlk. Brytanii była referentką zuchów. W Coventry dalej czuwała nad rozwojem gromad i cieszyła się, że jej praca jest kontynuowana przez młode druhny. Kochała dzieci i młodzież bez reszty. Osobiście poznałam Dhnę Krysię w latach 80-tych kiedy prowadziłam kolonie zuchowe hufca „Mazowsze” w Fenton i w Pitsford. Przywoziła swoje wnuki i dokładała swoje pomysły do programu jako członek komendy, nie szczędząc sił. Zawsze spokojna i zrównoważona pomagała codziennie przy prowadzeniu zbiórek, przygotowywała zajęcia i bardzo dokładnie prowadziła książkę pracy. Swoją inicjatywą i dobrymi uczynkami sprawiała nam wiele niespodzianek. Troszczyła się, żeby każdemu na kolonii było dobrze. Bywało, że przynosiła komendzie kawę do baraku, żebyśmy równo stanęły na nogi przed pobudką zuchów. Wieczorami przed ciszą nocną obchodziła wszystkie zuchy, smarowała skaleczenia, głaskała po czole każdego usypiającego zucha. Ceniła i chwaliła każdego po kolei, włącznie z nami w komendzie. Cykle sprawnościowe były oparte na tematach polskich w celu przybliżenia ziemi ojczystej zuchom urodzonym na obczyźnie. Gdy bawiliśmy się w Góralkę i Górala druhna Krysia w 107


stroju gaździny gwarą góralską przywitała rodziców i gości na niedzielnym kominku. Stworzyło to niezapomniany nastrój na sali. Jak zostałam hufcową w roku 1992 druhna Krysia wspierała moje inicjatywy dobrym słowem i pozytywnym podejściem. Dobrze już znałyśmy się, myślałyśmy podobnie i w każdej chwili mogłam się do niej zwrócić. Dyskretna, cierpliwa, dokładna – stała się bliska mnie i mojej rodzinie. Wiedziałam, że pomimo wieku jest młoda duchem i sprawia jej wielką radość być w gronie harcerskim. Pod moją opieką wzięła udział w wyprawie zagranicznej hufca na Bieszczady w 1996 roku. Pomimo, że mieszkaliśmy z dala od siebie, razem z mężem Jurkiem (który należał do pierwszej gromady zuchów w Coventry) chętnie zabieraliśmy druhnę Krysię na różne imprezy harcerskie jak np. doroczny festyn poobozowy w Fenton, czy obchody z okazji 100 letnich urodzin hm. Eli Andrzejowskiej w Londynie. Razem byliśmy na pogrzebie w Nottingham śp druha Leonidasa Kliszewicza, byłego przewodniczącego Zarządu Okręgu Wlk.

2004, Stanica Fenton: hm. D. Bromberg, dh. Krysia, hm. L. Kliszewicz, hm. T. Ciecierska, hm. W. Mańkowski 108


Brytanii, którego druhna Krysia poznała jako młoda harcerka w Czortkowie w 1931 r. a po wojnie współpracowała z nim od samych początków pracy harcerskiej na koloniach w Lilford Park. Druhna Krysia zawsze okazywała nam wdzięczność za pamięć o niej, mówiła, że to podtrzymywało ją na duchu. Zadbałam też o to, żeby młodsze pokolenie ją poznało, zaznaczając przy każdej okazji kim ona jest i, że dla nas jest zaszczytem gościć ją wśród nas. Doczekała złotego jubileuszu hufca „Mazowsze” i była z nami na obchodach w maju 2012r. Wpisała z tej okazji życzenia do książki pamiątkowej: Kochana Druhno Danusiu wraz z Druhnami i zuchami Hufca Harcerek „Mazowsze”. Pomimo zaawansowanego mego wieku cieszę się, że dożyłam w gronie instruktorek, harcerek, zuchów i skrzatów tej chwili i razem możemy obchodzić 50 lecie naszego hufca „Mazowsze”. Moje myśli zawsze lecą do was, bo złączyła nas harcerska dola radosna, przyjaźń do końca życia. Danusiu kochana! Nadal opiekujesz się nami z całym swoim wytchnieniem i dobrocią, dzięki za to. Prowadź nasz Hufiec jak najdłużej! Niech nadzieja i radość zastukają do Twoich drzwi przynosząc Tobie i twej Rodzince oraz Mazowszankom pomyślności i szczęścia oraz dużo zadowolenia każdego dnia. Życzę Wam, niech drogowskazem w Waszym życiu będzie zawsze Przyrzeczenie i prawo harcerskie, które wyznacza nam drogę ku Bogu, ku Polsce i szczęśliwej ludzkości. Szczęść Wam Boże! Czuwaj! Czuj! Krystyna Bryniarska hm Pierwsza hufcowa Harcerek „Mazowsze” hm. Danuta Bromberg 109


Druhnę Krysię poznałam w 1982 r. na moim pierwszym biwaku z hufcem „Mazowsze”, blisko Coventry gdzie ona mieszkała. Wspominam ją jako bardzo miłą i opiekuńczą osobę. Zawsze na pierwszym miejscu stawiała innych. Dbała o mnie i inne harcerki. Zawsze troszczyła się o nasze dobro. Pomagała nam w praktycznych rzeczach i uczyła nas sztuki obozowania, i co robić, by nie marznąć! Pamiętam rozmowę z nią o tym, jak ważne było ćwiczenie i utrzymanie zdrowia fizycznego, co uważała za sekret długiego życia! Była bardzo zdeterminowana i zawsze sobie samej stawiała wyzwania. Kiedy zaczęła słabnąć na zdrowiu, przeprowadziła się z domu do mieszkania na osiedlu dla osób starszych. Powiedziała mi, że chociaż ma tam windę i laskę, to woli korzystać ze schodów, żeby nie utracić sprawności w nogach. W późniejszych latach pamiętam, jak na biwaku rąbała drewno i przenosiła je do kuchni polowej. Kiedy przeprowadziła się do domu opieki w Ilford Park, przeprowadzała tam gimnastykę dla rezydentów. Cała ta aktywność była dobrym sposobem na życie, bo dożyła 99 lat! Druhnę Krysię kochało wiele ludzi. Obserwowałam ją na zjazdach hufca podczas raportu, gdy stała ze swoimi ukochanymi zuchami z Coventry. Miała dobry kontakt z dziećmi. Pamiętam, jak zuchy brały ją za rękę i czekały na jej instrukcje, nie wiedząc, co robić. Zuchy, z którymi pracowała, a dziś już są dorosłe, bardzo ją cenią i wspominają ją czule. Była kochana i szanowana przez wszystkich, którzy ją znali. O harcerstwie miała dużą wiedzę. Zwracałam się do niej, by czerpać inspirację i omówić pomysły na biwaki i obozy harcerskie. Zawsze miała mnóstwo pomysłów i dobrych rad, aby program był interesujący i prowadzony po harcersku. Druhna Krysia była bardzo niezależna i nie lękała się przyszłości. Nic nie było dla niej zbyt wielkim wyzwaniem. Była bardzo praktyczną, prawdziwą harcerką. Żyła zgodnie z hasłem „Bądź Gotów!” Starała się być samodzielna i nie sprawiać innym kłopotu. 110


Powiedziała mi, że przy drzwiach zawsze miała spakowaną torbę, na wypadek gdyby zaszła nagła potrzeba wyjazdu do szpitala. Powiedziała mi: „muszą tylko torbę zabrać po drodze!”

Druhna Krysia z instruktorkami, 50-lecie hufca „Mazowsze”

Podczas drugiej wojny światowej Druhna Krysia była kierowcą w wojsku i często opowiadała nam swoje historie wojenne. Powiedziała mi, że w wojsku zdobyła wiele praktycznych umiejętności. Ostatni raz byłam z nią na wyprawie hufca Mazowsze w Bieszczady w 1996 r. Druhna miała wtedy blisko 80 lat. Pamiętam, że kiedyś na stanicy harcerskiej komuś się zepsuł samochód i nie mógł go ruszyć. Czterech mężczyzn zaglądało do silnika, ale samochód nie reagował. Druhna Krysia była akurat na codziennym spacerze, zobaczyła, że panowie mają kłopot i zajrzała do silnika. Stosując „proces eliminacji” i umiejętności, których nauczyła się jako kierowca w II Korpusie Wojska Polskiego udało jej się uruchomić silnik – ku zaskoczeniu panów! Nawet gdy Druhna Krysia przeprowadziła się do Ilford Park, wiele rodzin harcerskich utrzymywało z nią kontakt. Regularnie wysyłała 111


nam listy i kartki z podziękowaniami. Nigdy nas nie zapomniała i my też nigdy jej nie zapomnimy. Czuwaj! hm. Bernadeta Oleśków

„...W ubiegłym roku odwiedziłam Druhnę Krysię w Ilford Park. Była już bardzo wątła, pozbawiona częściowo słuchu i wzroku. Uklękłam przy niej i powiedzialam 'Czuwaj, Druhno Krysiu'. Wyprostowała się w fotelu, uśmiechnęła się i pełnym głosem odpowiedziała: 'Czuwaj!’ (...) Gdy będziecie następnym razem w stanicy Fenton, weźcie do ręki jej kronikę, złożoną w tamtejszym archiwum. Poznacie wspaniałą osobę, o złotym sercu, o wysokim poziomie osobistej godności i wiedzy, prawdziwą, dzielna Polkę i instruktorkę. Żegnam Cię, Druhno Krysiu! Niech Ci sie przyśni ta nasza rodzinna ziemia kresowa, na zawsze utracona i niech Twój radosny uśmiech rozwesela wszystkich, z którymi dziś przebywasz i z którymi przyśpiewujesz na ogniskach w niebie.” hm. Monika Skowrońska

Cześć Jej pamięci!

112


phm. TADEUSZ MAJEWSKI 3 kwietnia 2020r. odszedł na wieczną wartę phm. Tadeusz Majewski z Chorągwi Harcerzy w Stanach Zjednoczonych, były członek Komendy Hufca „Kresy” w Detroit, Michigan. Druh Tadeusz był matematykiem, członkiem stowarzyszenia Mensa, pedagogiem, który nie szczędził czasu i wysiłku dla swoich uczniów.

Cześć jego pamięci!

hm. RYSZARD T. LANGNER 1 maja 2020r. w wieku 96 lat odszedł na wieczną wartę hm. Ryszard Langner z Edison, New Jersey. Urodził się 3 marca 1924r. we Lwowie, jako syn Gen. Władysława Langnera i Zofii Szymańskiej. Od najmłodszych lat był harcerzem. W 1942r. wstąpił do Armii Krajowej (ps. „Złomicz”) z przydziałem do plutonu sabotażowego „Rygiel”, Kedyw ODB3. W Powstaniu Warszawskim walczył z jednostką szturmową „Rafałki", III grupa „Konrad", Batalion Krybar. Odznaczony Krzyżem Walecznych. Był jeńcem wojennym w obozie XIB Fallingbostel. Po wojnie dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam poznał przyszłą żonę Jadwigę. Wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Druh Ryszard przepracował 37 lat w fabryce Forda w Edison, NJ. Druh Ryszard całym życiem pełnił służbę harcerską jako instruktor Związku Harcerstwa Polskiego; poza harcerstwem działał w Kongresie Polonii Amerykańskiej, SPK i Semper Fidelis. Był Prezesem Stowarzyszenia Kombatantów Armii Krajowej w New Jersey, jednym z członków założycieli ZPA i Kadetem Pułaskiego. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi i Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną.

Cześć jego pamięci! 113


hm. STEFAN PADOWICZ 15 maja 2020 r. po długiej chorobie, w wieku 97 lat odszedł na wieczną wartę druh harcmistrz Stefan Padowicz. Druh Padowicz był współzałożycielem harcerstwa w Montrealu i bardzo długo działał na rzecz harcerstwa oraz Polonii montrealskiej. Ci którzy mieli zaszczyt go poznać i posłuchać choć jednej z jego gawęd wiedzą, że tak długo jak tylko mógł, przyjeżdżał na Kaszuby, aby spędzać czas z młodymi harcerzami. Napisał książkę „Z miejsca na miejsce”. Śp. Hm. Stefan Padowicz był przedwojennym harcerzem, instruktorem i jednym z założycieli ruchu harcerskiego w Montrealu. Urodził się 27 kwietnia 1923 r. w Próżanie na Polesiu, gdzie jego ojciec pracował jako dowódca polskiego dywizjonu 20. Pułku Artylerii. W 1935 r., wstąpił do 7 Drużyny Skautowej we Lwowie i od tego czasu zaczęła się jego wielka harcerska przygoda. Po przeprowadzce do Białegostoku, zapisał się do 6tej Drużyny Skautowej. Komendantem tamtejszej Chorągwi był druh Ryszard Kaczorowski, późniejszy Przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego i ostatni Prezydent na Obczyźnie, który zginął 10 kwietnia 2010 w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem. W gimnazjum Zygmunta Augusta w Białymstoku, Stefan wstąpił do Czarnej Dwójki Wędrowniczej. W roku 1938, razem z innymi młodymi harcerzami był szkolony na obserwatora i łącznościowca Ochotniczej Służby Harcerskiej. Po wybuchu wojny, utworzono z tych chłopców tak zwaną Harcerską Milicję Obywatelską, która przeprowadzała tajne akcje dywersyjne. Po aresztowaniu ojca w roku 1941, Stefan wraz z całą rodziną został wywieziony do ZSSR. Pracując w tajdze Syberyjskiej, znalazł się wśród harcerzy, którzy się wzajemnie wspierali i pomagali. Po 114


uzyskaniu wolności, Stefan wstąpił do Armii Polskiej w ZSSR i służył w 6. Lwowskiej Dywizji Piechoty. Wraz z II Korpuems Stefan Padowicz walczył we Włoszech, w bitwie o Monte Cassino. Po skończonej wojnie, przybył do Anglii, a latem 1948 r. wyemigrował do Kanady i osiedlił się w Montrealu. Przez 10 lat służył w Kanadyjskiej Marynarce Wojennej, gdzie przygotowywał młodych kadetów do służby na wodzie. Był również członkiem Ligii Katolickiej, organizacji społecznej i charytatywnej przy parafii św. Trójcy w Montrealu. W tym czasie, w Montrealu istniały luźne jednostki harcerek i harcerzy. Stefan przyłączył się do nich i zaczął działać. Założył starszoharcerski krąg „Morskie Oko”. Poświęcił wiele czasu na szkolenie harcerzy, na skutek czego powstały rozmaite zastępy harcerskie. W 1952 r. wspólnie z innymi instruktorami przedwojennymi, zorganizował pierwszy obóz harcerski w North Hartley, po którym powstały do dziś istniejące dwa hufce: męski „Orlęta” i żeński „Ogniwo”. Jesienią 1959 r. Stefan Padowicz wraz z żoną założył pierwszą drużynę harcerską „Szare Szeregi” w dzielnicy Notre-Dame-deGrâce. Poza pracą zawodową stale udzielał się w życiu polonijnym. Należał do Związku Weteranów Polskich im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, gdzie pełnił funkcję sekretarza do spraw składek członkowskich. W Kongresie Polonii Kanadyjskiej w Montrealu był wiceprezesem od spraw młodzieżowych. Przez ponad 75 lat śp. druh Padowicz był aktywnym członkiem Związku Harcerstwa Polskiego. Wieczne CZUWAJ Druhu! phm.Tamara Sztorc, hufiec „Ogniwo”, Montreal

Cześć jego pamięci! 115


RECENZJA M. Wierzbicki

„Światowe

harcerstwo”

Związek Harcerstwa Polskiego na obczyźnie w latach 1918-2018 Studia, szkice i materiały IPN Lublin-Warszawa 2018 Ukazała się już długo oczekiwana książka o początkach, rozwoju i działalności naszego Związku w świecie. Książka powstała w oparciu o referaty i materiały przygotowane przez naszych instruktorów na konferencję zorganizowaną w Pionkach przez delegaturę Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) w Radomiu w dniach 16-17 listopada 2017 r.

Książka wydana z datą 2018r. pod redakcją hm. Marka Wierzbickiego, historyka, profesora nauk społecznych i instruktora bratniego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej (ZHR), przy wielkiej współpracy druhen archiwistek Naczelnictwa hm. Teresy 116


Szadkowskiej-Łakomy i hm. Jagody Kaczorowskiej jest pierwszą próbą systematycznego podejścia do całokształtu fenomenu, jakim jest nasz światowy Związek Harcerstwa Polskiego w ramach „Polski poza Polską”. Konferencyjne referaty i prezentacje zostały przygotowane do druku przez prelegentów w postaci „szkiców źródłowych” i uzupełnione opracowaniami historyków krajowych. Na wstępie druh Wierzbicki przedstawił pojęcia „państwa na wygnaniu” i „narodu na wygnaniu” będące kluczem do zrozumienia ciągłości prawno-organizacyjnej Związku Harcerstwa Polskiego. Te zagadnienia w dalszej części książki omówiły hm. Teresa Szadkowska-Łakomy i hm. Jagoda Kaczorowska w trzech artykułach: „ZHP – Nasze Dziedzictwo – Nieprzerwana Służba – Nienaruszalna ciągłość prawno-organizacyjna”; „Harcerstwo na obczyźnie a polka emigracja niepodległościowa – polityczne aspekty działalności”; oraz „Nasze Wydawnictwa” – ciekawy przegląd książek, prasy i biuletynów oraz mediów społecznych ukazujących się od czasu II wojny światowej po dziś dzień. Hm. Wojciech Hausner przedstawił zarys problematyki harcerskiej w II Rzeczypospolitej i poza jej granicami w latach 1918-1939. Powołując się na stwierdzenie pierwszego Naczelnika „Szarych Szeregów” hm. Floriana Marciniaka, że „harcerstwo jest funkcją polskiej racji stanu” prześledził powstanie i dojrzewanie naszego ruchu harcerskiego łączącego baden-powellowską metodę wychowawczą z naszym dążeniem do niepodległości. Wspomniał pokrótce kilka ważnych tematów: udział ZHP w międzynarodowym ruchu skautowym, rozwój harcerstwa w środowiskach polskich poza Rzeczpospolitą, skautingi mniejszości narodowych żyjących w granicach II RP oraz wewnętrznych napięć odzwierciedlających różne koncepcje społeczno-polityczne i stosunek do polityki państwa polskiego. Ciekawe studium dr. Sebastiana Piątkowskiego na temat roli harcerstwa w skupiskach Polaków żyjących poza granicami Polski w latach 1930-39 na podstawie publicystyki prasowej i w świetle 117


polityki rządów II RP porusza nadal aktualne dzisiaj zagadnienie wynaradawiania się kolejnych pokoleń Polaków. Już wtedy oczywistym było, że o ile pokolenie Polaków urodzonych w okresie zaborów i opuszczających Kraj z przyczyn politycznych lub ekonomicznych pozostanie Polakami, to w pokoleniach następnych trzeba już było walczyć o język polski, kulturę, a w końcu nawet o tożsamość polską. Już w 1930r. drużyny harcerskie były uznawane za jeden z najskuteczniejszych środków utrzymania polskości. Charakterystykę i działalność ZHP na Wschodzie w latach 1941-48 opisał hm. Marek Wierzbicki na podstawie korespondencji naszego wieloletniego Przewodniczącego hm. Zygmunta Szadkowskiego. Ze studium wyłania się niespożyta energia, determinacja, dalekowzroczność i zdolności organizacyjne druha Zygmunta, który jako instruktor, działacz starszoharcerski i żołnierz Karpackiej Brygady potrafił, pomimo trudnych warunków wojennych i konfliktów personalnych, scalić, wykorzystać i utrzymać wielki potencjał harcerstwa wśród żołnierzy, którzy trafili na bliski wschód z Rumunii i Węgier albo wyszli ze Związku Sowieckiego z armią Andersa, a następnie ogarnąć harcerską opieką ludność cywilną, która po wyjściu z ZSRS trafiła do osiedli w Indiach i Afryce. Solidnie udokumentowaną historię działalności kręgów starszoharcerskich na emigracji w latach 1946-50r. i powołanie Organizacji Starszego Harcerstwa z Naczelnym Kierownikiem na równi z Organizacjami Harcerek i Harcerzy przedstawiła dr. Joanna Pyłat. Opisując starszoharcerskie zasady, strukturę i programy, podkreśliła pracę międzynarodową na rzecz niepodległości Polski, przygotowanie do pełnienia służby społecznej na emigracji, samopomoc społeczno-gospodarczą i szkolenie w okresie demobilizacji i przechodzenia do cywila, oraz rolę wychowawczą i integrującą w szerszym społeczeństwie polskim. W dalszych częściach książki „Szkice” i „Materiały” znajdziemy faktograficzne artykuły ówczesnych Naczelników – hm. Oleńki Mańkowskiej i hm. Marka Szablewskiego – informacje o pracach Głównych Kwater i dane statyczne, oraz artykuł dz.h. Eugenii 118


Maresch o pracy kręgów starszoharcerskich w poszczególnych okręgach ZHP od czasu II wojny światowej i o wkładzie przywódców starszego harcerstwa w pracę niepodległościową i społeczną wśród emigracji pojałtańskiej. W ostatniej części książki zamieszczono referaty przedstawione na wspomnianej konferencji w Pionkach przez przedstawicieli 6 okręgów: hm. Anna Bnińską-Gębską (Wlk. Brytania), hm. Magdę Borucką-Guilhou (Francja), hm. Annę Mazurkiewicz (Kanada), hm. Andrzeaj Wojno, hm. Agnieszkę Zapart i hm. Barbarę Czajkowską (Argentyna), hm. Beatę Pawlikowską (St. Zjednoczone) oraz pracę zbiorową instruktorów z Australii. Z tych sprawozdań wyłania się zróżnicowany obraz warunków życia, przepisów administracyjnych i możliwości rozwoju naszych jednostek w poszczególnych krajach osiedlenia. Potwierdza się prawda o cyklicznym wzroście i spadku szeregów młodzieży i starszyzny – albo z przyczyn polityczno-społecznych albo demograficznych. Potwierdza się i prawda, że harcerstwo jest przede wszystkim ruchem ideowym i elitarnym. Musimy pamiętać o stawianiu na jakość, a nie na ilość, na wychowanie jednostki, a nie masy. Dziękuję Druhnom Teresie i Jagodzie oraz druhowi Markowi za doprowadzenie projektu wydania książki do końca, za długie godziny dyskusji i poprawek oraz IPN za jej wydanie. Gorąco zachęcam całe nasze grono instruktorskie do przeczytania tej niezwykłej książki. Różnice w podejściu, w stylu, a przede wszystkim atmosfera tych sześciu sprawozdań z terenu świadczą o wielkim bogactwie ludzi i doświadczeń oraz o niezwyczajnych warunkach pracy naszego Związku w sześciu okręgach na czterech kontynentach. Od suchych i rzeczowych spisów dat i wydarzeń, aż po piękne opowiadaniegawędę druhny Magdy te „szkice” są nie tyle dowodem naszych osiągnięć, co zobowiązaniem do dalszej pracy w harcerskiej służbie. A.Ś. 119


Pan mówi do mnie Pieśń harcersko – jezuickiej grupy pielgrzymkowej Pan mówi do mnie chociaż nie na górze W anielskich chórów przepysznym orszaku I w jakimś dziwnym gorejącym krzaku Pan mówi do mnie wszędzie tam w purpurze Słońca co w dali stroi ludzkie role W odległych blasków świętą aureolę Pan mówi do mnie szmerem górskich zdrojów Rozgwarem ptasim wśród leśnych ustroni Czasem uściskiem mocnych bratnich dłoni Lub głosem własnych serca niepokojów Czasem przez oczy patrzy na mnie dzieci Z ziemi, z gwiazd, mlecznych dróg. Głos Jego leci. Otom Ja, wszędzie słyszę Go dokoła, W poświstach wichru, w drzew poważnym szumie Łąk ukwieconych w pogodnej zadumie Otom Ja, każdy kamień do mnie woła I każdy kamień jest przymierza skrzynią A świat dokoła cały jest świątynią.

120


I tak jak Mojżesz przed ognistym krzakiem Zdjąć swe obuwie ażeby w pokorze Uczcić to miejsce w którym Słowo Boże Z takim cudownym złączyło się znakiem Tak I ja teraz w tej świątyni Pana Czuję, że muszę upaść na kolana Bo taka świętość idzie ku mnie z ziemi Góry, wąwozy, dolin mroczne skręty Wszystko się zdaje wołać: Święty, Święty Jak by tu kroczył Bóg z anioły swemi I nie śmiem oczu wznieść gdzie gorejąca promiennym blaskiem lśni monstrancja słońca. Otom Ja, … Taka się cichość rodzi niezmierzona W duszy przygasa wszystko, bóle, znoje Rozległych myśli próżne niepokoje Wolne nad światem wyciągam ramiona I nad żywota się unoszę ciemnią I słyszę Boga głos znów, lecz już we mnie. Otom Ja, … 121


W następnym wydaniu

Ogniska Harcerskiego

Nr. 3/56, lipiec - wrzesień 2020 Teheran – Jałta – Poczdam Sierpniowe rocznice Dzieje hufca harcerzy „Wilno” (Wlk. Brytania) Wywiad z gościem Redakcji Stałe rubryki:  Z pracy Głównych Kwater 

Duszpasterstwo

Myśli o służbie

Z naszego Archiwum

Odeszli na wieczną wartę

Recenzje


Profile for Polish Scouting Association (Int) Ltd

Ognisko Harcerskie