Page 1

SZTANDAR "ZARZEWIA" 1909 r. - jednej z głównych młodzieżowych organizacji niepodległościowych, z której wyszli pionierzy ruchu harcerskiego

PAŹDZIERNIK – GRUDZIEŃ 2008 NR 4 ROK 44


Bożonarodzeniowa pocztówka harcerska z okresu I Wojny Światowej wydana nakładem skautów poznańskich. Ze zbiorów dh hm Arkadiusza Walińskiego z Chicago.

2


...Podnieś rączkę Boże Dziecię błogosław Ojczyznę miłą... Listopad to miesiąc, w którym wspominamy zmarłych - naszych bliskich i tych znanych i nieznanych nam żołnierzy polskich, którzy za Ojczyznę oddali swe życie. To miesiąc odzyskania niepodlegości przez naszą podzieloną i ciemiężoną przez zaborców Ojczyznę POD KOLUMNĄ NELSONA w 1918 - po 123 latach niewoli. TRAFALGAR SQUARE 118.XI.2008 listopad był zawsze w wolnej Polsce i tu u nas LONDYN na emigracji wielkim świętem. Cieszymy się, że tradycja ta wraca do Polski. W tym roku w 90-tą rocznicę odzyskania niepodległości święto to było obchodzone szczególnie uroczyście w wielu miejscach świata. Teraz przed nami Święta Bożego Narodzenia. Święta rodziny, wzajemnej życzliwości, dobrych myśli, najlepszych życzeń - kiedy wszyscy czujemy się odrobinę lepsi... Nasz były kapelan ks. Olaf Ślepokura przesyła nam z Polski życzenia, którymi dzielimy się z Wami: “Niech Ten, Który jest, i Który był, i Który przyjdzie (Ap1,4), stanie się źródłem nowego życia i napełnia serca swymi Boskimi darami pokoju i wszelkiej pomyślności”. Radosnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku całej Rodzinie Harcerskiej życzy Redakcja Ogniska 3


Londyn, 8go listopada 2008

OBCHODY 90-tej ROCZNICY ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI Po raz pierwszy w Londynie obchody Święta Niepodległości miały tak publiczny charakter i były organizowane na tak dużą skalę. Niewiele razy dotychczas mieliśmy okazję maszerować głównymi ulicami Londynu demonstrując naszą tożsamość narodową - z radością i tak licznie. W Katedrze Westminsterskiej w obecności blisko 2 tys. Polaków z całej Anglii uroczystą Mszę św. koncelebrował Prymas Polski kard. Józef Glemp w asyście rektora PMK ks. Tadeusza Kukli i kilkudziesięciu kapłanów. Następnie w długim pochodzie prowadzonym przez Orkiestrę Reprezentacyjną Marynarki Wojennej RP wszyscy przemaszerowali przez Whitehall na Trafalgar Square, gdzie tłum ok. 5-ciu tysięcy zgromadzonych tu Plaków przywitał wiceburmistrz Londynu Richard Barnes. Przemawiali między innymi ambasador RP Barbara Tuge-Erecińska odczytując list prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, b. prezydent RP Ryszard Kaczorowski i poseł do Izby Gmin Denis MacShane. Całość po polsku i angielsku bardzo sprawnie prowadził dyrektor zespołu tanecznego “Mazury” Włodek Lesiecki. UDZIAŁ HARCERSTWA Udział harcerstwa w przygotowaniach i w przebiegu tej uroczystości był chyba największy od szeregu lat w Londynie. Służba porządkowa w koordynacji z policją spoczywała w rękach młodych osób: - harcerstwa (które stanowiło 50 %), organizacji Poland Street, Polish Profesionals i Zjednoczenia Studentów Polskich. Komendantem całości był dh. hm Jan Minor hufcowy londyńskiego hufca “Warszawa”, a jego zastępcą dhna Marysia Bnińska hufcowa londyńskiego hufca “Bałtyk”. Na nich przede wszystkim spoczywał ciężar kierowania tłumem i pobierania nagłych decyzji, kiedy coś nie wychodziło jak zaplanowano. Nikt bowiem nie mógł przewidzieć takiej ulewy jaka miała miejsce przed Mszą św. w rezultacie czego wszyscy, którzy mieli czekać na placu katedralnym próbowali na gwałt schować się do środka. Mimo to cała uroczystość w Katedrze wypadła bardzo pięknie i dostojnie. Harcerska młodzież tworzyła w środkowej nawie szpaler, którym przechodziła procesja kapłanów i poczty sztandarowe. Harcerze nieśli wielką flagę narodową, która po wyjściu z Katedry prowadziła cały pochód. W pochodzie uczestniczyło w sumie ok. 200 harcerzy i harcerek z hufców “Warszawa”, “Bałtyk”, “Szczecin” i “Wrocław”. Około 50-ciu starszych harcerzy, harcerek i instruktorów tworzyło służbę porządkową. Idąc poboczem, połączeniem

4


radiowym regulowali tempo pochodu, który rozciągnął się na parę kilometrów. W pochodzie maszerowały różne związki i organizacje polskie z transparentami, weterani ze sztandarami, mnóstwo młodych Polaków, dzieci ze szkół polskich, rodzice z dziećmi w wózkach - wszyscy z chorągiewkami, balonami lub w strojach w barwach narodowych. Przechodniom rozdawano ulotki o Polsce i jej historii. Było wesoło, kolorowo i przyjaźnie. Po przemówieniach na Trafalgar Square chóry i orkiestra poprowadziła wspólny śpiew - starych legionowych i współczesnych piosenek. Szczególnie wtedy odczuło się atmosferę wspólnoty - tej starej i tej młodej emigracji. Dh Janek Minor stwierdził: “ludzie opuszczali plac z radością”. Harcerstwo dobrze wypełniło swą służbę. Redakcja Harcerski poczet niesie flagę narodową na czele pochodu Polaków wyruszającego z pod Katedry Westminsterskiej - fot. Jarosław Koźmiński, Dziennik Polski.

5


Uroczystość 90-lecia Odzyskania Niepodległości - Trafalgar Square, Londyn 8.XI.2008 r.

6


Dla nas po Bogu, największa miłość - to Polska!

Kardynał Stefan Wyszyński

DOKTORAT HONORIS CAUSA DLA PREZYDENTA II RP RYSZARDA KACZOROWSKIEGO W lutym 2008 r. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego uczcił ostatniego Prezydenta na Uchodźstwie wieloletniego Przewodniczącego ZHP Ryszarda Kaczorowskiego wręczając mu dyplom Doktora Honoris Causa. Drogiemu Panu Prezydentowi i Druhowi składamy z tej okazji serdeczne gratulacje i życzymy zdrowia i sił w wypełnianiu swej dalszej służby. Wspaniała uroczystość, która odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie miała wiele akcentów harcerskich. W Laudacji wygłoszonej przez prof. dr. hab. Wiesława Jana Wysockiego, dziekana Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu zostało podane podsumowanie całego życia Pana Prezydenta, które poniżej w obszernych fragmentach przytaczamy zwłaszacza, że - jak autor podkreśla “osobiste doświadczenie Ryszarda Kaczorowskiego stało się doświadczeniem zbiorowym narodu polskiego”. Małą Ojczyzną Ryszarda Kaczorowskiego - od 1919 r. jest Białystok, gdzie przyszedł był na świat jako młodszy z dwójki rodzeństwa, zaś jego pasją i życiowym zadaniem stało się harcerstwo. Powie sam: “Krzyż z lilijką stał się dla mnie świętością, czymś niezywkle ważnym”. Dzięki wartościom, które zgodnie krzewiły: dom rodzinny, Kościół, szkoła, harcerstwo, wyrastał na człowieka kierującego się na co dzień poczuciem służby. /.../ We wrześniu 1939 r. zmobilizowany do pogotowia harcerskiego wspierającego w zadaniach pomocniczych walczące oddziały Wojska Polskiego, Kaczorowski pełnił funkcję łącznika. W ogólnym rozgardiaszu wojennym harcerze białostoccy ewakuowani zostali do Wołkowyska, następnie przez Baranowicze i Nowogródek dotarli na powrót do Białegostoku. Wkrótce nastąpiła okupacja sowiecka i Kaczorowski bierze udział w konspiracji - w tajnym Hufcu Polskim (poprzedniku Szarych Szeregów) - gdzie pełnił obowiązki łącznika między Szarymi Szeregami a Związkiem Walki Zbrojnej. W czerwcu 1940 r. przejął obowiązki komendanta Szarych Szeregów w Białymstoku, ale już wkrótce, 17 lipca został aresztowany przez NKWD. W więzieniu białostockim pozostawał do stycznia 1941 r., a następnie trafił do więzienia w Mińsku, gdzie 1 lutego 1941 r. otrzymał karę śmierci; ten wyrok zmieniony został na 10 lat pozbawienia wolności i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Dwa lata “praktykował” na swoistym uniwersytecie życia, poczynając od sowieckiego więzienia śledczego poprzez transporty deportacyjne i pobyt w łagrach; z obozu w Nachodce transportem śmierci dotarł na Magadan, gdzie czekała go praca ponad siły w kopalni złota Dukanskaja (Dolina Śmierci). Pod komendą gen. Władysława Andersa żołnierz Ryszard Kaczorowski znalazł

7


się w kompanii łączności 9 DR. 2 kwietnia 1942 r. był już poza sowiecką Rosją, w Pahlevi. Wspominał po latach: “Trzeba było mocno wierzyć w Boga, zachować własny system wartości, umiejętnie współżyć z innymi nieszczęśnikami, a w razie autentycznej konieczności potrafić się przeciwstawić złoczyńcom”. Kolejnym etapem wojennym była służba w 2. Korpusie Polskim również pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Rok 1947 przyniósł mu cenzus (maturę). Doskonalił też kwalifikacje instruktorskie w kręgach starszoharcerskich, z myślą, by kontynuować służbę Ojczyźnie w warunkach ukształtowanych przez Jałtę. Po wymuszonej demobilizacji i osiedleniu się w Anglii (1947 r.) podjął studia w londyńskiej szkole handlu zagranicznego i administracji portowej co pozwoliło mu ustabilizować emigracyjną egzystencję. Cały czas pozostałał poza układami partyjnymi. Wyłącznym polem zainteresowań Ryszarda Kaczorowskiego była działalność harcerska. Bez reszty zaangażował się w prowadzenie pracy wychowawczej wśród młodego pokolenia Polaków, w większości już na emigracji urodzonych. Kształtowanie charakterów kolejnego pokolenia polskich Gustawów-Konradów, Kordianów, Kolumbów..., wpajanie im ideałów wierności Rzeczypospolitej, bezinteresowności bliźnim, altruizmu i życzliwości wzajemnej, rozbudzenie szacunku dla własnej tradycji narodowej i dumy z polskiej kultury stało się wyzwaniem i misją harcmistrza Kaczorowskiego. W kwietniu 1955 r. został Naczelnikiem Harcerzy, zaś od 1967 do 1988 r. pełnił funkcję przewodniczącego ZHP. Wraz z osiągnięciami ZHP rósł autorytet lidera emigracyjnego wśród rodaków w świecie, a w związku z tym poszerzały się dlań obszary zaangażowań w gremiach kierowniczych najważniejszych stowarzyszeń i instytucji polonijnych. Systematycznie wzrastała jego aktywność w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, w Zarządzie Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, w Radzie Koordynacyjnej Polonii Wolnego Świata, w londyńskiej Radzie Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego, Radzie Polskiej Macierzy Szkolnej, w Radzie Instytutu Akcji Katolickiej. Angażuje się we wspieranie ruchu solidarnościowego, a już wkrótce, gdy solidarnościowy “karnawał” został brutalnie przerwany przez WRONę, włącza się w pomoc rodakom w kraju w czasie stanu wojennego. Po zakończeniu pracy zawodowej Ryszard Kaczorowski może wiecej czasu poświęcać aktywności polityczno-społecznej, we wspólnocie emigracyjnej. Zostaje powołany do grona Rady Narodowej (1986-1988), zastępczego parlamentu, i do gabinetu rządowego jako minister bez teki (17 lutego 1986 - 7 kwietnia 1986). Bardzo szybko powierzono mu ważną funkcję ministra ds. krajowych, którą pełnił od 29 maja 1986 do 19 lipca 1989 r. Prezydent RP Kazimierz Sabbat mianował m. in. Kaczorowskiego swoim konstytucyjnym następcą na urzędzie Głowy Państwa w wypadku niespodziewanego opróżnienia lub przeszkody uniemożliwiającej sprawowanie urzędu prezydenckiego. Taka sytuacja faktycznie następuje, po niespodziewanym nagłym zgonie prezydenta Sabbata - na mocy konstytucji “kwietniowej” 19 lipca 1989 r. Ryszard Kaczorowski zostaje zaprzysiężony jako prezydent RP. Prezydent RP na Uchodźstwie patronował wielu inicjatywom wspierających aktywność sił krajowych. W 1976 r. w Londynie utworzono Fundusz Pomocy Robotnikom, mający doraźnie wspierać osoby represjonowane po wydarzeniach radomskich. Gdy w następstwie zorganizował się ruch opozycyjny w kraju, znalazł

8


protektorów na emigracji: w 1978 r. powołano - także w Londynie - Fundusz Obrony Wolności Słowa i Praw Ludzkich w Polsce. Rok później oba fundusze połączyły się, tworząc Fundusz Pomocy Krajowi. Przewodniczącym funduszu był “urzędujący” prezydent. Do 1991 r. przekazano dziesiątki tysięcy funtów na wspomaganie rozlicznych inicjatyw opozycji w kraju. Wiele środowisk odczytywało to jako wielce znaczące wsparcie materialnie i moralne. Wydarzenia w Kraju przybliżyły relizację wizji wolności i politycznej suwerenności, toteż prezydent Polski Niepodległej na emigracji 21 grudnia 1990 r. wydał orędzie w którym stwierdzał: ”W dniu 29 czerwca 1945 roku ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Władysław Raczkiewicz wydał w Londynie orędzie do Narodu Polskiego. W orędziu tym Prezydent oświadczył, że przekaże swój urząd następcy wyłonionemu przez naród w wolnych i nieskrępowanych wyborach, skoro tylko można je będzie przeprowadzić. Na ten dzień Polska czekała przeszło 45 lat./.../” Ryszard Kaczorowski, prezydent II Rzeczypospolitej na wychodźstwie, przekazał 22 grudnia 1990 r. urząd prezydencki i insygnia władzy państwowej pierwszemu, wybranemu w wyborach powszechnych, prezydentowi - Lechowi Wałęsie. Uroczystość miała miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie. W chwili przekazania insygniów prezydent Kaczorowski powiedział: “Przybywam z Londynu na Zamek Królewski w Warszawie, zniszczony przez obcą przemoc, ale odbudowany z gruzów wysiłkiem nieugiętego narodu. Przybywam w otoczeniu towarzyszy broni, walczących o ojczyznę naprawdę wolną i suwerenną, szczerze demokratyczną, sprawiedliwą dla wszystkich. Przybywam do odradzającej się Polski, by /.../ przekazać insygnia państwowe II Rzeczypospolitej. Przez długie lata od tragicznego roku 1939, insygnia te były zarówno naszym aututem prawnym, jak i symbolem wiary w odbudowę umęczonego kraju. Prawowite władze polskie poza granicami kraju przestały być uznawane przez obce kancelarie dyplomatyczne, były jednak one akredytowane w sercach polskich w Ojczyźnie i na emigracji. Ten klejnot patriotycznej wierności dla Tej, która nie zginęła szczególnym blakiem świecił w głębi narodowej nocy. Przekazując te insygnia wraz z chorągwią Rzeczypospolitej, która powiewała niegdyś na tym Zamku, upatruje w nich złoty klucz do lepszej przyszłości naszej, ponad wszystko umiłowanej ziemi rodzinnej. Konstytucja Kwietniowa umożliwiła ciągłość Państwa Polskiego poza jego granicami. Po rozbiorze dokonanym przez Hitlera i Stalina, po wydanym w Jałcie wyroku, który rozdarł nasze terytorium państwowe, polska emigracja niepodległościowa uważała za swój obowiązek obywatelski i żołnierski służyć sprawie, za którą walczyli i ginęli najlepsi synowie Narodu, oddając życie nie tylko na polach bitew, ale i w hitlerowskich i stalinowskich obozach śmierci /.../” Nieodżałowanej pamięci Jan Paweł II Wielki podkreślał znaczenie korzeni w życiu narodu; gest Emigracji świadczy o wspólnej tożsamości i dziedzictwie pokoleniowym. Społeczeństwo polskie z uznaniem przyjęło ten historyczny gest przekazania narodowych i państwowych symboli. Po złożeniu urzędu Prezydenta RP, Ryszard Kaczorowski rozpoczął kolejny etap służby dla Sprawy. Zawsze nieodmiennie promieniuje kulturą osobistą, taktem, godnością, życzliwością i otwartością. W wypowiedziach na tematy polityczne tonuje nastroje i łagodzi spory,

9


nigdy ich nie podsyca. Jeżeli sprzeciwia się, to niezasłużonym pomówieniom i instytucjom o polskiej ksenofobii, zwłaszcza jeśli autoryzowane są przez osobistości z kraju. Z dezaprobatą odnosi się do postaw decydentów, co często nie potrafią wznieść się ponad interesy partyjne lub środowiskowe, a wobec kraju mają jedynie postawę roszczeniową. Niepokoi się stanem obecnych elit i podkreśla potrzebę starannego wychowania i solidnej edukacji, by poza kwalifikacjami sprawujący wysokie funkcje czuli zakorzenienie w kulturze narodowej, patriotyzm, mieli poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne, ducha bezinteresowności i ofiarności. Świadectwem swego życia, w tym także rodzinnego, prezydent Kaczorowski zasłużył w pełni na miano męża stanu /.../ Wiesław Jan Wysocki Obecny na uroczystości gość honorowy Prezydent RP Lech Kaczyński w swym przemówieniu stwierdził: “Powiedziano kiedyś, /.../ że przedwojenne polskie licea były wspaniałymi zakładami wychowania patriotycznego. To prawda. Ale taką wielką, międzyszkolną, międzylicealną organizacją owego wychowania był Związek Harcerstwa Polskiego. Był przed wojną, był w czasie wojny, był na terenie kraju tuż po wojnie, był przez dziesiątki lat na emigracji. Trwanie tego ruchu, jego rozbudowa, zachowanie systemu wartości w niełatwych warunkach, to olbrzymia zasługa Pana Prezydenta”. Dziękując za przyznane wyróżnienie prezydent Ryszard Kaczorowski powiedział: “Tytuł doktora honoris causa przyjmuję jako wyraz uznania dla dokonań emigracji niepodległościowej. /.../ Mogę śmiało stwierdzić, że od dnia złożenia przyrzeczenia harcerskiego 3 maja 1933 r. pozostałem na zawsze w służbie Bogu, Polsce i bliźnim. Cała moja późniejsza publiczna i polityczna aktywność wyrosła z tych wskazówek”. Wszystkie powyższe cytaty pochodzą z Biuletynu Informacyjnego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, luty 2008.

Prez. II RP Ryszard Kaczorowski, dr. hon. c. Podziękowanie za wyróżnienie

10


PREZYDENCI - HARCERZE NA ZNACZKACH POCZTY POLSKIEJ Poczta Polska wydała w tym roku serię sześciu znaczków z podobieństwem szcześciu Prezydentów II RP na Uchodźstwie. Jest wśród nich dwóch prezydentówharcerzy: dh harcmistrz Kazimierz Sabbat oraz dh harcmistrz Ryszard Kaczorowski. Tradycje Poczty Polskej sięgają XVI wieku, kiedy to za panowania Króla Zygmunta Augusta uruchomiono pierwsze regularne połączenia pocztowe z Krakowa do Wenecji. Trwające ponad 400 lat dzieje Poczty Polskiej są odbiciem wielu wydarzeń historycznych - rozbiorów, powstań, wojen, do których dołączają teraz dzieje Polaków na Emigracji. W porządku chronologicznym Prezydentami RP na Uchodźstwie byli w latach: 1939-1947 WŁADYSŁAW RACZKIEWICZ 1947-1972 AUGUST ZALESKI 1972-1979 STANISŁAW OSTROWSKI 1979-1986 EDWARD RACZYŃSKI 1986-1989 KAZIEMIERZ SABBAT 1989-1990 RYSZARD KACZOROWSKI

11


P R Z Y P O M I N A M Y. . . ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

15 STYCZNIA 2009 r. przypada 90-ta rocznica śmierci ANDRZEJA MAŁKOWSKIEGO, który jako porucznik Armii Polskiej jadąc z rozkazem gen. Hallera do gen. Żeligowskiego - zginął na tonącym statku ‘Chaouia’ w drodze z Marsylii do Odessy. Jest to także 30ta rocznica śmierci OLGI MAŁKOWSKIEJ zmarłej dokładnie sześćdziesiąt lat później 15 stycznia 1979 r. Mamy nadzieję, że ośrodki harcerskie uczczą tę rocznice modlitwą, wspominając również wszystkie harcerki i harcerzy, którzy odeszli na Wieczną Wartę. ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

21 - 22 LUTEGO 2009 r. w przygotowaniu do 100-lecia Harcerstwa Polskiego odbędzie się PIELGRZYMKA Naczelnictwa oraz delegatów Okręgów do Częstochowy, w czasie której zostanie uroczyście złożone Matce Bożej wotum harcerskie. Kopie wotum poświęcone na Jasnej Górze będą przekazane Okręgom, tak aby mogły być umieszczone w odpowiednich miejscach czci na własnych terenach. ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ NASTĘPNA NRH zaplanowana jest na 28-29 marca 2009 r. w CHICAGO.

12


I znów stuletnia harcerka Druhna harcmistrzyni HELA SADOWSKA - szczególnie czynna w Palestynie i w latach powojennych w Anglii - obchodzi 15-go stycznia 2009 r. swoje setne urodziny. Dhna Hela jest serdecznie pamiętana przez harcerki jej byłe wychowanki z Ain-Karem, a także przez członkinie GKH-rek i drużynę instruktorek “Pochodnia”, z którą przez wiele lat współpracowała i utrzymywała kontakt. Życzymy Druhnie Heli zdrowia, sił i pogody ducha. Niech ta pogoda ducha i życzliwość do ludzi, które zawsze posiadała towarzyszą Jej przez następne wiele lat!!! Hela Karwowska urodziła się 15.01.1909 r. w Chrystynówce, na Ukrainie. Była tam polska szkoła prywatna, w której Hela należała do gromady “Wilcząt” (ówczesne zuchy). Po ukończeniu I wojny światowej rodzina przeniosła się do Polski. W Kowlu zaczęła się na serio jej kariera harcerska: prowadziła drużynę w szkole, w której była nauczycielką, potem objęła hufiec Kowlański w Chorągwi Wołyńskiej. W 1932 r. odbyła kurs instruktorski na Buczu. Należała również do Związku Strzeleckiego i była instruktorką Przysposobienia Wojskowego Kobiet. W r. 1939 organizowała pomoc w zaopatrywaniu szpitali wojskowych i opiekę nad uchodźcami. Deportowana do ZSSR w 1941 r., gdzie należała do Klubu Zielonych Żuków. Po tzw. “amnestii” pracowała w Delegaturze Polskiej, jako kierowniczka opieki społecznej, a w 1942 r. wstąpiła do PSK (Pomocnicza Służba Kobiet) i opuściła Rosję z armią gen. Andersa. W Palestynie oddelegowana została do pracy z młodzieżą harcerską, później była odpowiedzialna za pracę harcerek w Chorągwi Palestyńskiej, prowadziła kolonie zuchów i obozy harcerskie. Po przyjeździe do Anglii była członkiem GKH-ek i Komendy Chorągwi, lecz jej główną funkcją w którą wkładała dużo serca i pracy było zastępstwo kierownika Domu Harcerskiego na Gloucester Rd w Londynie. Obecnie mieszka w Kolbe House w Londynie i nadal interesuje się życiem harcerskiej społeczności. Wspomnienia Marysi Stenzel - Żeglickiej o druhnie hm. Heli Sadowskiej Z Helą Sadowską poznałam się w harcerstwie w Palestynie w 1945 r. Hela tak jak większość instruktorów harcerskich była ‘wypożyczona’, raczej odkomendowana z wojska do pracy z młodzieżą. Przypomina mi się Hela - pięknie opalona jak czekoladka - jako obowiązkowa,

13


słowna i oddana pracy harcerskiej bez reszty. Mieszkała w Jerozolimie, a ja w Ain-Karem, więc pierwsze spotkania odbywały się przy kominkach, ogniskach czy na wyprawach harcerskich, które wiodły nas drogami Chrystusa. Przeżycie nie do zapomnienia! Hela prowadziła kolonie w Jaffie, (przedmieście Tel-Aviv’u) oraz brała udział w obozach harcerskich w Nazarecie i w Natanii nad morzem. Hela - osoba bardzo szlachetna, solidna - harcerka na której można było polegać w stu procentach, była bardzo lubiana przez młodzież. Przypominam sobie, że potrafiła zwrócić uwagę na niedociągnięcia w taki sposób, że tylko osoba o którą chodziło wiedziała, że coś nie tak - nikt inny tego nie zauważył. Nasze życie w tym czasie, było pełne rozmaitości, jednak wszystkiego nie da się zapamiętać. Na pewno pozostaną mi na zawsze miłe chwile spędzone u Heli, kiedy podczas mojego pobytu w Jerozolimie (pracowałam w Głównej Komendzie Harcerstwa) często “wpadałam” do niej - tam zawsze było dobre ciasto i kawa. Po wyjeździe do Anglii rzadko miałyśmy okazję się spotkać (ja wylądowałam w Melton Mowbray, a Hela w Londynie), ale kiedy nam się to udało, to jakbym spotkała się ponownie z siostrą. Więzi harcerskie nas łączyć będą do końca! Dhna Hela Sadowska (pierwsza z lewej) na opłatku Drużyny Instruktorek Pochodnia 6.I.1985 r. Obok dhny: Barbara Kowalewska i Włada Spławska.

14


30 LAT STANICY HARCERSKIEJ W FENTON, W.B Centarlna stanica ZHP w Fenton w Lincolnshire obchodziła niedawno 30lecie swego istnienia. Stanica - dzieło oddanych i ciężko pracujących zapaleńców służyły harcerstwu w W. Brytanii już ponad 30 lat. Ze względu na położenie najbardziej korzystają z niej hufce ze środkowej i północnej Anglii urządzając tu kolonie zuchowe, harcerskie obozy i kursy. W stanicy regularnie odbywają się zjazdy Okręgu Wielkobrytyjskiego, parokrotnie też była miejscem spotkania światowego gremium - Naczelnej Rady Harcerskiej. Co roku we wrześniu odbywają się tu zjazdy poobozowe połączone z uroczystym rozpoczęciem nowego roku pracy harcerskiej. Właśnie przy takiej okazji 7go września tego roku zorganizowane zostały obchody 30-lecia stanicy. Uroczystość rozpoczęto raportem, w czasie którego kierownik stanicy hm Wacław Mańkowski witał honorowych gości m. in. arcybiskupa Stefana Wesołego, konsula generalnego RP Roberta Rusieckiego, konsula z Manchester Piotra Nowotniaka oraz przewodniczącego ZHP hm Edmunda Kasprzyka. Obecni byli również: wiceprzewodnicząca hm Teresa Ciecierska, naczelniczka harcerek hm. Anna Gębska, naczelnik harcerzy Andrzej Borowy z małżonką, b. przewodnicząca ZHP hm Barbara Zdanowicz, komendant Chorągwi hm Robert Rozpędzihowski, zastępczyni komendantki chorągwi hm Jagoda Kaczorowska oraz były wiceprzewodniczący i były kierownik stanicy hm Leonidas Kliszewicz. Współorganizatorka uroczystości hufcowa hufca “Kaszuby” hm Ania Kucewicz pisze: “Pięknie ozdobiony ołtarz z wielkim harcerskim krzyżem był otoczony sztandarami hufców żeńskich Kaszuby i Mazowsze oraz męskich Wilno i Wrocław. Z arcybiskupem Wesołym koncelebrowali Mszę św. trzej księża, włącznie z ks. kap. Janem Wojczyńskim, a asystował diakon hm Czesław Pukacz. Arcybiskup w kazaniu nawiązał do wartości harcerskich opartych na dążeniu do prawdy, którą znajduje się tylko w nauce Chrystusa. Przypominał nam o Papieżu Janie Pawle II, którego młodzież tak kochała, bo żył według prawdy, którą głosił. Harcerki z hufca Mazowsze z Birmingham były odpowiedzialne za śpiew i nie zawiodły przepięknie śpiewjąc psalm. Po Mszy św., w specjalnie przygotowanej eleganckiej markizie, honorowym gościom przygotowały pyszny trzydaniowy obiad druhny Grażyna Cybulska i druhna

15


Teresa Woods przy pomocy pani Marty Kubińskiej. A gotowały na harcerskich palnikach w namiocie kuchennym hufca “Kaszuby”. W międzyczasie inni goście i młodzież odwiedzali różne stoiska przygotowane przez grupy i parafie z najbliższych miast. Na obiad mogli wybierać z pomiędzy gotowanych dań w restauracji na sali, ciasteczek w kawiarni, lub kiełbasek z grilla. Harcerki z Nottingham kusiły gości świeżo upieczonymi plackami kartoflanymi”.

Przybyło ponad 250 osób, więc nakarmienie ich smacznie i elegancko było nielada wyczynem. Po obiedzie obecni mieli okazję do zwiedzania wystaw poobozowych i zdjęć z kolonii zuchowych hufców “Wilno”, “Wrocław”, “Kaszuby” i “Mazowsze”. Całość zakończył kominek, w czasie którego hufce opowiadały o swojej akcji letniej w Anglii i w Polsce. W radosnej, serdecznej atmosferze śpiewano i bawiono się, aż do pożegnania modlitwą “idzie noc”. Niechaj stanica służy dalej harcerstwu w W. Brytanii, a na remont znajdą się fundusze! Tego życzy REDAKCJA 30-lecie Stanicy Harcerskiej w Fenton - kominek. Siedzą od lewej: konsul gen. Robert Rusiecki, abp. Szczepan Wesoły, przewodniczący ZHP hm Edmund Kasprzyk, hm Leonidas Kliszewicz, hm Barbara Zdanowicz, ks. kap. Jan Wojczyński.

16


KRZYŻYK Z KATYNIA W KALIFORNII Phm Patrycjusz Globelny hufcowy hufca “Kraków” w Kalifornii pisze do nas, że otrzymał z Polski dla swego hufca niezwykły dar. Jest nim mały, drewniany krzyżyk, który przekazał mu jego przyjaciel phm Piotr Trabiński hufcowy hufca warszawskiego ZHR. W liście do dha Grobelnego dh Piotr Trabiński pisze: “Cała sprawa sięga roku 2006, kiedy organizowaliśmy zlot ZZ-tów, naszego hufca we Lwowie. Przed samych wyjazdem Mszę św. odprawił dla naszego hufca ksiądz Peszkowski, który głosząc piękne kazanie jednocześnie zobowiązał harcerzy tam jadących do modlitwy za Polskę we Lwowie przed Obrazem Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej (przed tym samych obrazem król Jan Kazimierz ustanowił Maryję Królową Korony Polskiej). Jak powiedział ks. Peszkowski “Idźcie tam i klęknijcie przed obrazem MB Królowej Korony Polskiej i głośno powiedzcie: Królowo Korony Polskiej Módl się za nami, módl się za Polskę, Czuwaj!” Jednocześnie wręczył nam ten Krzyż przywieziony i zrobiony przez Niego w Katyniu z gałęzi drzew rosnących w lesie katyńskim. Te drzewa rosły pijąc polską krew. Ten Krzyż był z nami w czasie tego zlotu we Lwowie, Zadworzu, gdzie w czasie wojny polskobolszewickiej grupa 330 harcerzy przez tydzień odpierała ataki armii konnej Budionnego. Zginęło 317 osób. Potem w Przemyślanach, następnie krzyż był relikwią, którą mieliśmy w trakcie pielgrzymki Zakonu Maltańskiego do Lourdes w 2007 roku oraz innych wyjazdach hufca. Kiedy jechałem d o USA wiedziałem, że muszę wziąć ten Krzyż ze sobą, a kiedy Was lepiej poznałem, postanowiłem przekazać G o Wam, bo wiem, że tam gdzie jesteście bedzie to Wam bardzo przydatne do pracy harcerskiej - nie tyle sam Krzyż jako przedmiot, ale obecność tej najcenniejszej cząstki Polski - pamięci o tych, którzy za kraj oddali życie. Proszę dbajcie więc o ten Krzyż w sposób szczególny”.

17


Mieczysław Rokosz

ANDRZEJ I OLGA MAŁKOWSCY W ZAKOPANEM Można wskazać wiele postaci stojących u kolebki polskiego skautingu jednak miano jego twórcy niekwestionowanie przysługuje Andrzejowi Małkowskiemu. Za jego też sprawą i jego żony Olgi z Drahonowskich. Zakopane w pierwszych latach wykrystalizowania tego ruchu stało się jedną ze stolic polskiego skautingu. Tu właśnie pod Giewontem, o którym stare legendy mówią, że w jego podziemnych jaskiniach śpi wojsko zaklęte, tu - pod Tatrami, których wątek tak organicznie wrósł w harcerską tradycję, w latach 1913-1915 tworzyli swe wielkie drużyny skautowe Małkowscy. Motywem opuszczenia Lwowa, gdzie Małkowski był m. in członkiem Związkowego Naczelnictwa Skautowego przy Sokole, zaś Drahonowska drużynową III Lwowskiej Drużyny Skautek - była choroba piersiowa Olgi, podówczas narzeczonej Andrzeja. Do Zakopanego przybyli w połowie maja 1913 r. i po krótkim pobycie w “Klementówce”, renomowanym pensjonacie przy ul. Jagielońskiej, przenieśli się do chałupy Józefa Karpiela w Kościelisku na Brzyzku, z kolei zaś w początkach 1914 zamieszkali w willi “Turnia”. /.../ Wiemy, że w 1912 r. z inicjatywy Stanisława Kipty, podówczas ucznia VIII klasy gimnazjum w Nowym Targu, zawiązała się tam drużyna, zaś w początkach 1913 r. 12-letni Andrzej Ciołkosz, uczeń III klasy prywatnego gimnazjum realnego Praussów w Zakopanem, prenumerator lwowskiego “Skauta” - pierwszy skrzyknął kolegów do harcerskiej drużyny. Jednak dopiero za sprawą Małkowskiego inicjatywa ta zaczęła się rozwijać. Na razie był on jednak pochłonięty finalizowaniem innej poważnej imprezy, której był sparwcą /.../

WYPRAWA DO BIRMINGHAM W początkach lipca 1913 roku miał się odbyć w Birmingham III wszechbrytyjski

zlot skautowy, na który dzięki Małkowskiemu udało się wyekspediować drużynę reprezentacyjną polskich harcerzy. Był to pierwszy i od razu znaczący krok liczącego zaledwie dwa lata i nie bez trudu rozwijającego się w warunkach zaborowych polskiego skautingu na forum międzynarodowym./.../ W rezultacie zabiegów organizatorskich wyjechała 29 czerwca z Krakowa delegacja licząca 42 skautów i 11 instruktorów, w tej liczbie Małkowski jako jej sekretarz, na zlot do Anglii. Zygmunt Wyrobek żegnający ich na krakowskim dworcu podkreślał: “Pamiętajcie, że jesteście przedstawicielami Polski”. Było to zaledwie w dziesięć dni po ślubie Andrzeja z Olgą w nowym zakopiańskim kościele parafialnym./.../ Mimo protestów urzędników państw zaborczych nad polskim obozem zlotowym powiewała biało-amarantowa flaga i widniał napis “Poland”. Zaś BadenPowell 6 lipca, po odebraniu raportu od Małkowskiego, w krótkim przemówieniu “życzył nie tylko powodzenia naszemu ruchowi, ale wręcz naszemu krajowi - Polsce,

18


co kilkakrotnie wyraźnie powtórzył, ponadto “Jenerał /.../ zasalutował powiewającego na ziemi angielskiej orła, przypiął sobie na piersi małego srebnego orzełka, który mu wręczył K. Nowak”. “Oznaki żadnej innej narodowej nie nosił. Orzełka widzieliśmy na jego piersi - wspomina Małkowski - jeszcze trzy dni później”. W obecności twórcy skautingu polscy harcerze odśpiewali też Mazurka Dąbrowskiego.

KSIĄŻKA “JAK SKAUCI PRACUJĄ” Małkowski wrócił do Zakopanego z końcem lipca odznaczony przez

Naczelnego Skauta medalem “Za zasługi”. Wrażenia z tej wyprawy i nowe doświadczenia spisał w książce “Jak skauci pracują” wydanej w Krakowie w 1914 r. Ten liczący 350 stron druku podręcznik skautowania jest ponadto publiczną prezentacją poglądu autora na zreorganizowanie naszego skautingu. W tym kolejnym kompendium wiedzy skautowej daleko obszerniejszym i bogatszym niż wydana w 1911 r. i szybko wyczerpana przeróbka Baden-Powella “Scoutning jako metoda wychowania młodzieży” widać, jak Małkowski trzymając się założeń Baden-Powellowskich i nie roniąc nic z ogólnohumanistyczych idei powszechnego braterstwa akcentuje patriotyczny charakter polskiego skautingu i pogłębia go moralnie. Rozważając zasadność zakazu używania tytoniu i alkoholu przez sakutów polskich, wskazując na rujnującą moc tych nałogów powiada: “Pamiętaj, że każdy krok twój do nałogu, który osłabia tężyznę ciała i ducha, jest krokiem do niewoli narodu, każde zwycięstwo moralne jest pracą dla Polski”. Gdy dziś po latach czytamy tę książkę, zaskakują nas zawarte w niej czasem w formie pierwiastkowej nieomal wszystkie kierunki przyszłego rozwoju harcerstwa. Np. pisząc o skautach morskich i ich specjalnościowych sparwnościach Małkowski powiada: “ I my mieliśmy dawniej morze /.../ Jeśli dziś nam po nich trudno żeglować, możemy dziś ćwiczenia angielskich sakutów morskich naśladować pod starą nazwą flisactwa na naszych rzekach i jeziorach”. I wiemy, że w odrodzonej Rzeczypospolitej, jeden z zakopiańskich przyjaciół Małkowskiego Mariusz Zaruski po swym okresie tatrzańskim jako starosta morski w Pucku wyprowadził harcerstwo polskie na morze “pod żaglami Zawiszy...” Podał też Małkowski w swej książce podstawowy zrąb polskiej terminologii harcerskiej, przy czym też skrupulatnie odnotował, które szczegóły są pomysłu innych. Tak np. słowo: skaut (boy scout) wolałby Małkowski za Eugeniuszem Piaseckim tłumaczyć przez harcerz, dotąd tłumaczone jako harcownik, wywiadowca, zwiadowca, zagończyk, etc... Dalej wyjaśnia, że “Harcerz albo harcownik jest starym wyrazem polskim, który oznacza szczególnie dzielnego rycerza albo żonierza, który konno wyjeżdża w pojedynkę albo małymi grupkami na harce na nieprzyjaciela chcąc osobistym męstwem dać swoim ducha do walki. Za Zygmunta III byli na dworze królewskim pod nazwą “harcerzy” wybrani rycerze, którzy stanowili królewską straż przyboczną i pobierali stały żołd. W ten sposób wyraz harcerz łączy w sobie starą polską tradycję rycerską, której cechą nie było koniecznie chodzenie luzem; jako wyraz zamarły nie wprowadzi dwuznaczności do języka, a natomiast starą i ładną polską nazwę odrodzi, dając jej nowoczesną treść niewątpliwie godną dawnej”. Wprowadzając nazwę “drużyna” przypomina tradycję drużyny Mieszka i

19


Chrobrego. Dla całej zaś organizacji proponuje za Tadeuszem Strumiłłą nazwę “Związek Harcerski”. Rozważając znaczenie zawołania harcerskiego “Czuwaj” - aby nie zaskoczył cię wróg moralny czy fizyczny; “Czuwaj” byś spełnił swój obowiązek i wypełnił postanowienie, podkreśla też, że ten stary zew polski znaczy tyle samo co: bądź gotów, czuj duch, baczność.

ZAKOPIAŃSKIE DRUŻYNY SKAUTOWE

Książka, o której mowa, powstała w Zakopanem i w styczniu 1914 r. była już gotowa. Przede wszystkim jednak Małkowski działał. Po wakacjach na początku roku szkolnego 1913/1914 zjawił się w zakopiańskim gimnazjum w swym sokolim mundurze lwowskiego kroju, z mosiężną lilijką skautową na piersi, jako kontraktowy nauczyciel języka angielskiego i gimnastyki /.../ Małkowski przejął od Ciołkosza drużynę, przemianował ją na pluton i przystąpił do tworzenia nowych. Na początku roku szkolnego 1913/1914 Zbigniew Bachleda podówczas uczeń klasy IV, najstarszej w tej rozwojowej szkole, z polecenia Małkowskiego zorganizował spośród kolegów Zastęp (patrol) Czajek - zaczyn II plutonu I Zakopiańskiej Drużyny Skautów. Należli tu m. in Zbigniew Rzepecki, Adam Sokołowski, Adam Żeromski (syn Stefana Żeromskiego - przyp. Red.), Stanisław Żychoń./.../ Stefan Żeromski od sierpnia 1913 roku przemieszkujący w Zakopanem, który obserwował ten rozwój zakopiańskich drużyn, poprzez syna Adama, podówczas ucznia III klasy gimnazjalnej poświadcza, że “Pierwsze zebranie /drużyny przygimnazjalnej/ odbyło się w połowie września”, a dopiero “w końcu listopada drużynowym całej drużyny został Andrzej Małkowski”. Wiosną powstały dwa nowe patrole złożone z chłopców góralskich na Bystrem i w Kościelisku, zaczyn plutonów III i IV - wchodzących w skład wielkiej zakopiańskiej drużyny Małkowskiego. Organizatorem jednostki na Bystrem, a od maja 1914 roku jej plutonowym był Adam Żeromski. Godzi się podkreślić, że w ten sposób harcerstwo wchodzi po raz pierwszy w środowisko wiejskie. /.../ Z rozwojem organizacyjnym szło pogłębienie harcerskości w członkach drużyny. Skauting cieszył się uznaniem i poparciem profesury gimnazjalnej i szkoły zawodowej, dzięki propagowaniu karności, obowiązkowości i pilności. Nawet słabszego charakteru i ociężali w nauce chłopcy po wstąpieniu do drużyny stawali się lepsi. Mundur wyróżniający skauta w odczuciu młodzieży stawał się zaszczytem. “Małkowski /.../ stał się /.../ dysponentem dusz i ciał swych młodych podwładnych” - wspomina Żeromski. Byli zakopiańscy podkomendni Druha Andrzeja zgodnie zaś podkreślają we wspomnieniach, że cały swój czas poświęcał skautingowi, szkoleniu kadry i kontaktom z młodzieżą, u której cieszył się niezwykłym autorytetem.

MAŁKOWSKI O ZADANIACH SKAUTINGU

W czerwcu nakładem Komitetu ukazała się broszura propagująca założenia ideowo-organizacyjne harcerstwa w ujęciu Małkowskiego pt. “Skauting pod względem wychowawczym i narodowym”. Warto może przytoczyć obszerniejsze nawet fragmenty tego unikatowego dziś

20


Skautowe obozowanie zimowe Olga i Andrzej Małkowscy, w środku Jaga Falkowska druczku: “Trzy są cele ruchu skautowego: 1) wyrobienie indywidualne charakteru u młodzieży; 2) służenie innym; 3) uczenie rzemiosł i sprawności skautowych. /.../ Prawo skautowe obowiązuje również oficerów skautowych, których przykład jest walnym środkiem wyrobienia charakterów u skautów. Jak życie wykazało, pod wpływem prawa skautowego na ogół już w ciągu roku zmienia się ogromnie stosunek do szkoły, a nawet do rodziców. I tu, i tam stają się oni karniejsi, pracowitsi, więcej obowiązkowi, lepsi pod każdym względem. /.../ Ćwiczenia skautowe w spostrzegawczości, harce na wolnym powietrzu i karność wojskowa, rozumnie stosowane obozowanie i życie wśród przyrody, stanowią uzupełnienie jednostronnego wychowania umysłowego i często niezdrowego rozwoju w domach i na ulicach miast. W ten sposób przez udział w skautostwie u młodzieży rozwja się równocześnie strona duchowa (moralna), umysłowa i cielesna (fizyczna), a ten wszechstronny rozwój całego człowieka pozwala na wyrobienie się prawdzwie męskiego charakteru. Drugi cel ruchu skautowego - służenie innym - osiągamy przez zwyczajne wyświadczanie przyjacielskiej usługi, co najmniej jednej każdego dnia, do czego każdy chłopiec czy dziewczyna od chwili zaciągnięcia się do patrolu jest zobowiązany. Temu też celowi służy uczenie skautów ratownictwa, pielegnowania chorych, strażactwa itd., oraz przede wszystkim nasza interpretacja służby Ojczyźnie. Skaut stara się zrozumieć czego Ojczyzna od niego wymaga i tak jej służyć, jak to mu nakazuje sumienie. Jeśli pozna doniosłość popierania polskiego handlu i przemysłu, nie wolno mu być obojętnym na te sprawę itd. Służba Ojczyźnie wymaga też od niego sumiennego wykonania obowiązku stanu./.../

21


Trzeci cel skautostwa - uczenie rzemiosł - ma znaczenie zarówno dla rozwoju charakteru, narodowego przemysłu jak i dla przygotowania życiowego większości skautów. “praca umysłowa - zauważa w przypisie Małkowski - musi trwać całe lata, nim będzie można poznać jej owoce; praca ręczna od razu wyniki pozwala ocenić, a to budzi pewność siebie i dążność do doskonalenia się /.../”. Skautostwo jest świetnym systemem wychowawczym, który wywoła rewolucyjna przemianę nie tylko w szkolnictwie, ale i w uczuciach i usposobieniu dorastającego pokolenia każdego narodu, który będzie umiał go u siebie przeprowadzić”. W upowszechnieniu ruchu widzi Małkowski szanse na przeobrażenie Polaków w społeczeństwo “ludzi dzielnych i bohaterskich”, stwierdza jednak, że mimo popularności samej nazwy, skautów jest u nas mało, bo zaledwie 6 tysięcy, tymczasem do odbudowania Polski potrzeba ich więcej. Twierdzi jednak, że “Sprawa skautostwa spoczywa /.../ nie w rękach młodzieży, ale ludzi starszych. Rozwiązalibyśmy ją zwycięsko, gdyby do szeregu pracowników stanęło 10 000 osób dojrzałych - oficerów skautowych. Dziś ich mamy zaledwie 400 i dlatego akcji ani rozszerzyć, ani pogłębić, ani wszędzie należycie kontrolować nie można”.

ZAKOPIAŃSKA DRUŻYNA SKAUTEK Równocześnie z rozwojem I Zakopiańskiej Drużyny Skautów im.

księcia Józefa Poniatowskiego, którą wiosną 1914 roku składały cztery plutony (uczniowie zawodówki, gimnazjum, chłopcy z Bystrego i Kościeliska) rozwijała się II Zakopiańska Drużyna Skautek im. Emilii Plater. Do jej organizowania przystąpiła Druhna Olga jesienią 1913 r. Zaczynem jej były trzy zastępy “z czego dwa <Wilki> i <Żbiki> złożone były z uczennic gimnazjum prywatnego pp. Praussów, w skład trzeciego zaś wchodziły uczennice szkoły wydziałowej, robotnice i letniczki” wspomina Małkowska. W rok później (jesienią 1914 r. ) drużyna ta będzie liczyć 168 skautek w czterech plutonach. Jeszcze we Lwowie w 1913 r. nakładem Związku Polskich Gimnastycznych Towarzystw Sokolich ukazała sie anonimowo broszurka autorstwa Druha Andrzeja i Olgi pt. “Organizacja Skautek”. Zawiera ona “schemat organizacyjny /.../ przeznaczony przede wszystkim dla ułożenia planów i ujednolicenia pracy w żeńskich drużynach skautowych”. Zacytujmy fragmenty i tej broszury: “Przed dziewczętami podobnie jak i przed chłopcami leży w polsce droga otwarta do prawdziwie pożytecznej pracy i służby narodowi. Polskie dziewczęta mogą się do niej przygotować jako skautki”. (patrz także “Ognisko Harcerskie” NR 1 2008 r. - przyp. Red). W okresie ferii Bożego Narodzenia 1913 roku “Druhini Oleńka” zorganizowała, zaś Andrzej, “płomienny Drużynowy”, przeprowadził w Zakopanem kurs dla kierowniczek ruchu skautowego spoza Zakopanego..

* 22

*

*

*

*


1913 r. - Komendant Drużyn Skautowych w Zakopanem Andrzej Małkowski odbiera przyrzeczenie. Z tyłu Sokoli i górale, z prawej plutonowy Józef Pasternak.

W CZASIE I WOJNY ŚWIATOWEJ

Tymczasem toczące się szybko po sarajewskim zamachu wypadki postawiły świat w pożodze wojennej. 31 lipca w monarchii austro-węgierskiej ogłoszono powszechną mobilizację. Wybuch wojny spędził skautów z górskich obozowisk i wędrówek. W Zakopanem już od 2 sierpnia zawiązywały się samorzutnie komitety obywatelskie: samarytanki, intendentury, i skarbowy celem pomocy sprawie narodowej. 7 sierpnia komitety te połączyły się w komitet Pomocy Wojskowości Polskiej. Podkreślamy tu, że od paru miesięcy istaniał już w Zakopanem powołany dla identycznych celów z inspiracji Małkowskiego Komitet Skautowy. Teraz - w sierpniu - Drużyna Żeńska zorganizowała dwutygodniowy kurs samarytański. Przeprowadził go dr. Rzęśnicki, a wzięły w nim udział wszystkie druhny powyżej 14 lat. Skautki zbierały starą bieliznę na materiały opatrunkowe. Zbierano też obuwie oraz przystąpiono do szycia mundurów i przygotowania ekwipunku wojskowego

23


itd. Wszystkie istniejące na miejscu organizacje paramilitarne /.../ stanęły w pełnej mobilizacji “w przewidywaniu, że lada chwila Ojczyzna ich do służby powoła”. Utworzony 15 sierpnia Naczelny Komitet Narodowy 20 sierpnia wydał odezwę wzywającą do wstępowania do Legionów /.../. Podczas gdy tutejsza Drużyna Polowa Sokoła z 19-letnim Janem Hycem, wobec rozkazu mobilizacyjnego Głównej Komendy Związku Sokolego ruszyła 14 sierpnia do Lwowa, by wstąpić tam do tworzącego się Legionu Wschodniego Małkowski równocześnie, wyprowadził z Zakopanego 61-osobowy pluton, w którym znaleźli się najdoświadczeńsi skauci z I ZDS, którzy ukończyli 17 lat, i wraz z nimi oddał się pod komendę Piłsudskiego. /.../ Zakopane wraz ze Skalnym Podhalem w ciągu sierpnia wystawiło inne jeszcze kompanie przeszkolonych i dobrze wyekiwpowanych ochotników, które partiami udawały się do Krakowa, skąd w ślad za I Kadrową na teren Królestwa do Miechowa i Kielc. Przed wymarszem z Karkowskich Oleandrów 6 sierpnia I Kompanii (Brygady) zdążyło tu kilku zakopiańskich Strzelców. Zakopiańscy skauci, jak zresztą i wszyscy inni ochotnicy spod znaku lilii, zgodnie ze swoją zaprawą zostali wykorzystani głównie w wywiadzie, łączności, służbie pionierskiej i samarytańskiej. Dawne doświadczenia Małkowskiego - emisariusza spraw skautowych z Galicji za kordon, jego talent dyplomaty, umiejącego rozmawiać z ludźmi różnych poglądów politycznych i zdolności organizatorskie - wszystko to zostało wykorzystane obecnie w służbie I Brygady Legionów na terenie Królestwa. Jeździł do Warszawy z tajną misją do Dmowskiego rozpoznawał przedpole działań i inspirował teren Królestwa celem pozyskania tutejszej ludności dla idei czynu zbrojengo /.../. Tymczasem po wyjeździe Małkowskiego z Zakopanego Druhna Olga objęła komendę obu drużyn: męskiej liczącej wówczas 245 chłopców, i żeńskiej, liczącej 168 dziewcząt. Z najmłodszego narybku utworzono zastępy wilcząt. Obydwie drużyny w specyficznie trudnych lokalnych warynkach wojennych pełniły jako korporacja swą humanitarną służbę na terenie Zakopanego oraz świadczyły usługi miejscowemu Komitetowi Narodowemu, a pośrednio Legionom. Godzi się podkreślić, że po wybuchu wojny na terenie całej Galicji, jedynie Zakopane i Kraków pozostały enklawami zorganizowanej pracy drużyn skautowych./.../ Szereg prac wykonywała drużyna żeńska wraz z drużyną męską. Wspólna komenda mieściła się w budynku Szkoły Przemysłu Drzewnego przy Krupówkach. Tu co wieczora wpływały na ręce Druhny Olgi listy zapotrzebowań na następny dzień. Codziennie o godzinie 6 rano odbywały się zbiórki obu drużyn, na których dokonywano przydziału służb. Skauci sprawowali służbę listonoszów, pełnili dyżury w kancelarii Gminy i Komitetu, pomagali w kuchni legionowej, piekarni, w pralni oraz w uruchomionym przez dra Dłuskiego tzw. Polskim Szpitalu Wojskowym - dla legionistów. W pełnym rozruchu znajdowały się założone wiosną skautowe warsztaty krawieckie i skórnicze./.../ Ważnym odcinkiem służby była działająca od sierpnia 1914 r. rozstawna poczta skautowa między Zakopanem a Krakowem, ze stacjami w Nowym Targu i Myślenicach. Powiatowy Komisariat Wojskowy w Nowym Targu pismem z 29 sierpnia 1914 r. mianował “obywatelkę Olgę Małkowską komendantką poczty”.

24


TATRZAŃSKIE TREMOPILE Z końcem stycznia 1915 r. powrócił do Zakopanego Andrzej Makłkowski,

który nie mogąc się pogodzić z rotą przysięgi Legionów na wierność cesarzowi Austrii wystąpił z szeregów i powziął szalony, od dawna ze swoimi skautami przygotowany pod kryptonimem “Termopile” zamysł powstania narodowo-wyzwoleńczego. Pomysł utworzenia tatrzańskiego gniazda oporu przeciw wszystkim trzem zabrcom, którego rezultatem miała być Rzeczpospolita Podhalańska - zaczyn wolnej i niepodległej Polski - powziął Małkowski jeszcze przed wybuchem wojny./.../ Adam Ciołkosz, jeden z wtajemniczonych w ów plan wspomina, że przygotowywano go już w lipcu 1914 r. W sierpniu jednak na fali pierwszego entuzjazmu Małkowski poparł powstańczą akcję Piłsudskiego. Nagromadzone przez skautów “arsenały” broni w kryjówkach skalnych na Hali Pisanej i pod Nosalem pozostały na miejscu. Plan skautowego powstania nie doszedł do skutku. Dnia 21 lutego Małkowski zorganizował odprawę drużyn, na której m. in. plutonowy III plutonu “złoty skaut” Adam Żeromski został wyróżniony drukowanym dyplomem uznania za dotychczasową pracę. W cztery dni później austriacki wywiad wpadł na trop przygotowywanej rebelii. 25 lutego 1915 roku Małkowscy pośpiesznie opuścili Zakopane udając się do Wiednia.

*

*

*

Działalność wielkich drużyn zakopiańskich pod komendą skautmistrza Małkowskiego i Druhny Olgi cechował niezwykły rozmach. Przeszło przez nie w ciągu tych niespełna dwóch lat (od września 1913 do lutego 1915 r.) kilkaset dziewcząt i chłopców. Należy na koniec z głębokim przekonaniem i pokorą stwierdzić, że zakopiańscy bracia skauci i siostry skautki w tamtych trudnych i przełomowych czasach dobrze zdali wobec historii egzamin ze swych sprawności, służby bliźniemu i Ojczyźnie. Ich dzieje są cząstką narodowej historii. Mieczysław Rokosz “Zakopiańskie początki polskiego skautingu” (fragmenty, 1981 r.)

*

*

*

“ZŁOTY SKAUT” ZAKOPIAŃSKI Był nim ADAM ŻEROMSKI ukochany syn wielkiego polskiego pisarza STEFANA ŻEROMSKIEGO i jego pierwszej żony Oktawi. W wieku 14 lat Adaś przyjechał z rodzicami do Zakopanego w celu leczenia chorych płuc i tu wstąpił do I Zakopiańskiej Drużyny Skautowej im. księcia Józefa Poniatowskiego prowadzonej początkowo przez Adama Ciołkosza, a następnie Andrzeja Małkowskiego. Stefan Żeromski we wspomnieniu o synu Adamie pisze:

25


“Skaut, ten genialny wynalazek angielski ogarnął całą duszę Adasia... Pismo “The Scout” pożyczane przez drużynowego stało się teraz jego ulubioną lekturą, a zbiórki, ćwiczenia, wyprawy, marsze i czuwania, jego żywiołem... Była to istna rozkosz patrzeć jak rozrastała się i mężniała, jak twardniała i stawała się hartowna dusza chłopca pod wpływem skautingu /.../ Adam... gotów był nie jeść, nie spać i nie spoczywać, byleby wypełnić rozkaz władz przełożonych. Podchody z Zakopanego we wszystkich kierunkach, na góry i doliny, w lasy i pola, przy objuczeniu ogromnym ciężarem, wykonywał punktualnie i dokładnie, a nic go od tej punktualności odwieść nie mogło - wykonywał nie tyle siłą fizyczną, naturalną, ile napięciem woli i nerwów oraz honoru. Ci młodzi chłopcy w przededniu straszliwej wojny ćwiczący się wojskowo, w dzieciństwie swym sposobiący się do boju za Ojczyznę, coś jak gdyby przeczuwali w swych czystych duszach, brali na ramiona ciężar niezmierny, podsuwając pod jego ogrom swe młode krzyże. Mierzyli siły na zamiary. Słyszeli, widać swym słuchem nieskalanym, gdy po nocach “czuwali”, wielkie kucie w ziemi niezbłaganego wojny anioła. Zdawało im się, że ziemia drży i płonie, więc nie ma już czasu ani spoczynku. Dokądś wciąż szli z pieśniami niepodległymi na ustach. Wzniosłe hasła urabiały ich dusze: nie pić alkoholu, nie palić tytoniu, mówić tylko prawdę, unikać zepsucia i wszelkiego świństwa ziemi, pracować fizycznie, samemu robić wszelką robotę, organizować się w braterskie zastępy, ogarniając wszystką młodzież kraju”. (S. Żeromski, “O Adamie Żeromskim wspomnienie”, Warszawa-Kraków 1926)

Andrzej Małkowski zwał go “złotym skautem” i mianował patrolowym (zastępowym) “Górali”, a w maju 1914 r. plutonowym (odpowiednik naszego przybocznego). W czasie wojny, mimo ciężkiej choroby Adaś brał udział w pracach drużyny skautów zakopiańskich prowadzonej wówczas przez Olgę Małkowską. Za te prace otrzymał “dyplom uznania”, który 21 lutego 1915 r. podpisał Komendant Skautowy Andrzej Małkowski zanim wyjechał z Polski. Adam Żeromski “Złoty Skaut” Małkowskiego, uwieczniony w literaturze polskiej przez ojca Stefana Żeromskiego, zmarł w Nałęczowie w lipcu 1918 r. oprac. Redakcji na podstawie artykułu hm BOLESAWA LEONHARDA “SKAUT”,Kraków, lipiec-sierpień 2008

26


Ks. hm ZDZISŁAW PESZKOWSKI PATRONEM HUFCA ZHP ZIEMI SANOCKIEJ



10 listopada br. w Sanoku - mieście urodzin ks. hm Zdzisława Peszkowskiego, w którym spędził swoje pierwsze lata harcerskie i którego też był Honorowym Obywatelem - odbyła sie uroczystość nadania Jego imienia hufcowi ZHP Ziemi Sanockiej. Na cmentarzu odsłonięto także tablicę Golgoty Wschodu i kopię Krzyża Katyńskiego, którego oryginał poświęcony przez Jana Pawła II znajduje sie na grobach oficerów polskich w Katyniu. W uroczystości brało udział lokalne harcerstwo, członkowie Rodzin Katyńskich, kombatanci i przedstawiciele lokalnych władz - modląc się w intencji Ojczyzny oraz nowego Patrona hufca sanockiego. Tak więc już w rok po śmierci Księdza Kapelana widać owoce Jego wysiłków, aby nowe poklenie Polaków przygotowywane było do dawania świadectwa o zbrodni katyńskiej. Sanok był jednym z najwcześniejszych środowisk harcerskich na ziemiach polskich. Pierwsze drużyny powstały tam już w 1911 r. Niedawno obchodzono 95lecie harcerstwa sanockiego. Działający tu obecnie hufiec ZHP Ziemi Sanockiej nawiązał kontakt z ks. hm Zdzisławem Peszkowskim w 1995 r. na I św. zlocie ZHP w Zegrzu. Od tej pory spotkania stawały się coraz liczniejsze i zacieśniały się więzy przyjaźni. W październiku 2005 r. odbyło się spotkanie z Księdzem Kapelanem delegacji instruktorek hufca na czele z hufcową hm Krystyną Chowaniec, na którym poproszono go o objęcie hufca honorowym patronatem. Tą propozycję przyjął z “wielką radością”. Do nadania hufcowi imienia ks. hm Zdzisława Peszkowskiego hufiec przygotowywał się przez ponad dwa lata przeprowadzając różnego rodzaju konkursy, a także przez zakrojony na długie lata program - kampanię pod nazwą “BOHATER”. Jak podają w swoich opracowaniach celem tej kampanii jest m. in: Popularyzacja postaci i dokonań pochodzącego z Sanoka księdza prałata harcmistrza Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego jako wzorca osobowego, wybitnego patrioty, harcerza i instruktora, wielkiego orędownika prawdy o polskiej Golgocie Wschodu, naukowca i pisarza. Upowszechnienie wiedzy o losach Polaków na terenie okupacji sowieckiej i Związku Radzieckiego w okresie stalinowskim, upamiętnienie poległych i pomordowanych na Wschodzie, kształtowanie wśród młodego pokolenia postawy szacunku dla Ich dokonań.

• •

Hufiec utrzymywał stały kontakt z ks. hm Zdzisławem Peszkowskim aż do Jego śmierci. Dhna hm Krystyna Chowaniec wspomina: “Z licznych rozmów telefonicznych przypomnę tylko jedną z ostatnich, 22 września 2007 r. wieczorem. Po zakończonym zlocie drużyn hufca, kiedy

27


z grupą harcerskiej młodzieży znosiliśmy sprzęt do Domu Harcerza, zadzwoniłam do leżącego wówczas w szpitalu Księdza Zdzisława i opowiedziałam Mu o przebiegu dnia. Często tak robiłam. Ucieszył się bardzo, zwłaszcza, kiedy opowiedziałam o pieknej mszy świętej i o tym, że za kilka dni jedziemy do klasztoru ss. Nazaretanek w Komańczy, aby pełnić tam wartę przy tablicy poświęconej ks. kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu i pomagać w organizacji uroczystości. Powiedział >weźcie mnie ze sobą, będę tam z wami stał na warcie<. A potem poprosił, abyśmy coś zaśpiewali. I wtedy harcerze zaśpiewali pięknie i głośno Modlitwę Harcerską. Była to niezwykła chwila. Takich chwil i rozmów było wiele, chcemy je ocalić od zapomnienia realizując zadania w ramach kampanii”. opr. Redakcji Andrzej Małkowski w Sanoku - Olchowcach w 1912 r. Znaczek wydany z okazji 95-lecia Harcerstwa na Ziemi Sanockiej

sanockie lata księdza prałata harcmistrza Jastrzębiec Peszkowskiego

a w łsa Z d iz

hm KRYSTYNA CHOWANIEC (Sanok)

W swoich wspomnieniach “Z grodu nad krętym Sanem w szeroki świat” Ksiądz Kapelan ZHP poza Granicami Kraju i Honorowy Patron Hufca ZHP Ziemi Sanockiej, tak napisał: “Moją młodzieńczą pasją, hobby ponad wszystko, nawet naukę, stało się harcerstwo do którego wstąpiłem 1 listopada 1928 r. W organizacji ZHP Hufiec Męski Sanok pełniłem różne funkcje - od zwykłego zucha i szeregowego aż po wodza zuchów i namiestnika zuchowego. Dzięki harcerstwu i metodzie jego prowadzenia nauczyłem się wiernie służyć Panu Bogu i Ojczyźnie, Nauce i Cnocie (litery ONC zdobiły płatki harcerskiej lilijki, naszego godła) i na swój sposób być wiernym przyrzeczeniu i prawu harcerskiemu”. Zdzisław Peszkowski swoje młode lata spedził w “grodzie nad Sanem” bardzo pracowicie i niezwykle ciekawie. Pilny uczeń Gimnazjum im. Królowej Zofii (chociaż wśród wielu opublikowanych fotografii znajduje się także ta z “wagarów” na Górze Aptekarce), organizator wielu spotkań i uroczystości szkolnych, należał

28


też do wyróżniających się pobożnością członków Sodalicji Mariańskiej oraz chętnie występował w teatralnym zespole amatorskim, grając między innymi w takich sztukach jak Noc Listopadowa czy Dziady cz.II. Jak sam jednak przyznaje największą pasją Jego młodzieńczych lat było harcerstwo. Zdobywał kolejne sprawności i stopnie , uczestnicząc w bogatym życiu sanockiego hufca harcerzy, szczególnie uwielbiając piesze wedrówki po okolicy, obozy i biwaki. W 1933 r. ćwiczył intensywnie na obozie harcerskim wychowania fizycznego w Zetemiance koło Skolego, a w 1935 roku wywiadowca Zdzisław Peszkowski reprezentowal hufiec w kilkuosobowej delegacji na uroczystościach pogrzebowych Józefa Piłsudskiego. W tym roku także, jako zastępowy II Zastępu (zastęp Czajek) drużyny reprezentacyjnej hufca uczestniczył w Jubileuszowym Zlocie Harcerstwa Polskiego w Spale. Rok później widzimy Go w poczcie sztandarowym hufca, a także został mianowany drużynowym 2 Drużyny Harcerskiej im. kpt. Franciszka Żwirki. Liczna, pięknie umundurowana (świadczą o tym zachowane fotografie) i dobrze wyszkolona drużyna pod kierunkiem Druha Peszkowskiego uzyskała tytuł Drużyny Przodującej, nadany rozkazem naczelnika z 9.11.1937 r., podsumowującym I rok tzw. Trzyletniego Wyścigu Pracy. Darzono Go zaufaniem i powierzano coraz poważniejsze zadania. W dniach 15-17 maja 1937 r. był komendantem wycieczki z biwakiem, w której uczestniczyli przedstawiciele kilku drużyn, a wkrótce został wysany do Górek Wielkich, do szkoły zuchmistrzów Aleksandra Kamińskiego. Jak wspomina po latach: “... w harcerstwie przeszedłem przez wszystkie stopnie, a podharcmistrza robiłem nigdzie indziej tylko w Górkach Wielkich, u samego Kamińskiego”. Po zakończeniu kursu został przyjęty przez Aleksandra Kamińskiego na instruktora Szkoły Harcerskiej w Górkach Wielkich i zaczął pracę namiestnika zuchowego. Nabytą wiedzą dzielił się z innymi, prowadził kursy i szkolenia, np. kurs wodzów gromad zuchowych w Gimnazjum w Tarnopolu, kurs dla przyszłych zuchmistrzów Chorągwi Lwowskiej w miejscowości KamieńDobosz nad Czeremoszem, a w sierpniu 1938 r. na chorągwianym Zdzisław Peszkowski uczeń I kl. gimnazjalnej w Sanoku

29


kursie wodzów gromad zuchowych w Lisznej koło Sanoka Druh podharcmistrz Zdzisław Peszkowski był oboźnym. Dbał także o to, aby w rodzinnym hufcu byli inni przygotowani do pracy z dziećmi zuchmistrzowie. Szkolił “kilku harcerzy, którzy się do tego nadawali”, a Druhnę Krysię Harna “ładną dziewczynę, a oprócz tego dobrą harcerkę i dobrą instruktorkę” wysłał na kurs “do samego Kamińskiego”. Miał 11 lat, kiedy u stóp Krzyża Powstańczego (wzniesionego przez harcerzy w 1923 r.) na sanockim cmentarzu składał przyrzecznie harcerskie. I od tamtej pory, aż do ostatnich dni swego życia był wspaniałym harcerzem, wielkim orędownikiem harcerskiego wychowania. Zawsze z harcerskim krzyżem na sercu. Wpływ wychowania harcerskiego na swoje życie oceniał bardzo wysoko. Tak napisał: “... harcerstwo odegrało zasadniczą rolę w kształtowaniu mej osobowości i charakteru. Było ważnym etapem w mojej drodze do stanu duchowego”. I wierzył, że, harcerstwo także dzisiaj może być skuteczną metodą wychowania. Podczas rozmowy w dniu Jego 89 urodzin powiedział słowa, które dla nas, harcerskich instruktorów są wielkim zobowiązaniem: “Harcerstwo to wspaniała idea, cudowny sposób wychowania. Jeśli w duszę młodego chłopca, młodej dziewczyny, w tej niezwykłej chwili przy harcerskim ognisku, zapadną słowa harcerskiego przyrzeczenia to zostają na całe życie”. A potem dodał: “2010 rok - stulecie harcerstwa. Powinien być taki zlot zjednoczenia, odłożyć na bok podziały i razem pracować dla Polski”. KRYSTYNA CHOWANIEC hm

Dh Zdzisław Peszkowski - harcerz w Sanoku, lata 30-te

30


KAPLICA GOLGOTY WSCHODU Akcja zbierania pieniędzy na dokończenie budowy Kaplicy Golgoty Wschodu na Jasnej Górze nabiera rozpędu. Poniżej podajemy jej wyniki - listy ofiarodawców i darów, które napłynęły do połowy listopada 2008 r. UWAGA SPROSTOWANIE W Ognisku Nr 3 lipec-wrzesień 2008r., str. 20 w drugim paragrafie od góry jest mylnie podany adres i nazwa konta, na który można wysyłać czeki. Powinno być:

Czeki w walucie angielskiej należy wystawić na “Poles in India” i wysyłać do skarbniczki Mrs. J. Pajak, 23 Perne Rd, Cambridge, CB1 3RX, Great Britain. Prezes Komitetu Pomocy Budowy Kaplicy dhna hm Danka Pniewska podaje: Powyższy adres dotyczy jednak tylko indywidualnych ofiarodawców. Zgodnie z życzeniem naszych władz naczelnych, zbiórki przeprowadzone w jednostach harcerskich mają być przekazywane do Zarządów Okręgu (w walucie lokalnej), które z kolei przekażą je Naczelnictwu w Londynie. Na terenach gdzie takiej akcji nie zorganizowano instruktorzy, jeśli wolą, mogą swoje ofiary przesyłać wprost do Naczelnictwa. Wtedy czeki należy wystawiać na: “Polish Scouting Association” i przesyłać na adres ZHPpgK, 23-31 Beavor Lane, London W6 9AR lub na adres skarbnika: Mr. W. Mańkowski, 23 Deanbrook Road, Armitage Bridge, Huddersfield, HD4 7PB. UWAGA: Chętniej znajdziemy ofiarodawców wśród znajomych, jeśli im przypomnimy, że mogą składać ofiary “dla uczczenia pamięci” jakiejś drogiej osoby. Jeśli ta osoba zginęła w Rosji, prosimy o podanie miejsca zgonu lub pochówku. Miejscowości te będą wypisane na krzyżach, a nazwiska umieszczone w Księdze Pamięci.

ZBIÓRKA NA KAPLICĘ GOLGOTY WSCHODU Lista nr.1/2 – do 10.XI.2008 Nazwisko Dla uczczenia pamięci 1. Elżbieta Andrzejowska 100.00 2. Barbara Bienias – ks. hm. Z.Peszkowskiego 3. Janka Lyons-Krzyżanowska - wujka Stefana Jazowieckiego (zginął w Starobielsku) 4. Zocha Kamińska – Jana i Mikołaja Andruszko, Marianny Kamińskiej i 2-letniej siostrzyczki Irenki (zmarli w Rosji) 5. Maria Ryszkowska-Lewis - (matki, sp. Stefanii Ryszkowskiej 6. Iwona Ryszkowska która szczęśliwie przeżyła Kazachstan, by nas wychować) 7. Elżunia Tkaczyk 8. Maria Wylot 9. Alina Żbikowska

£ 50.00 100.00 100.00 100.00 100.00 10.00 25.00 10.00

31


10. Danuta Pniewska – Rysia-Zucha, zuchmistrza doskonałego 11. Wanda Sokołowska - wuja Zygmunta Wieluńskiego (zamordowany w Katyniu) 12. Loteria na herbatce Koła Polaków z Indii

50.00 50.00 135.00

13. Ela Słowikowska – najbliższych zmarłych w Rosji 50.00 14. Janina Pająk 30.00 15. M.Lewczuk 20.00 16. Joanna Chmielowska – rodziców, Anieli i Wacława 100.00 Chmielowskich, którzy przeżyli zesłanie (Kazachstan, Kola i Kozielsk) 17. Wiesława Klepacka 5.00 18. Hufiec Harcerek Podhale, USA 300 USD 19. Konferencja Instr. ZHPpgK w Toronto 305.US oraz 215 CAN 5.00 20. Helena Boguniewicz – ojca, Marka Chojnackiego 100 USD 21. Irena Godyń – zmarłych w Rosji rodziców Michała i Mari, 50.00 oraz sióstr Janiny i Lucyny 22. Aleksandra Jarmulska-Rymaszewska – rodziców: Natalii i 75.00 inż. Kamila Jarmulskiego, kpt.Henryka Kerth (Starobielsk i Charków) oraz Kazimierza Maciubo – zmarł w Guzarze 23. Związek Szkół Młodszych Ochotniczek 1,000.00 24. A. Podhorodecka - zmarłych z rodziny Łuczkiewiczów 100.00 25. Z.Mijas 20.00 26. W.Wróblewski 10.00 27. T.Damulewicz-Cook 150.00 28. H & T. Stopczyńscy 50.00 29. T & R. Marszewscy 30.00 30. C.Jakubowska 100.00 31. J.Kucewicz 50.00 32. M.Zielińska 20.00 33. J. Kopińska 50.00 34. E.Maresh - ks. hm. Z.Peszkowskiego 50.00 35. Z.Gabański (od dwóch sybiraczek) 50.00

W SUMIE do 8 grudnia 2008 r. na Kaplicę Golgoty Wschodu przekazane zostało na konto Klasztoru Jasnej Góry £ 3278 (14510.07 zł.). W imieniu klasztoru o. Jarosław Łuniecki dziękuje wszystkim ofiarodawcom i zawiadamia, że codziennie o godz. 7.00 rano na Jasnej Górze w ich intencji odprawiana jest Msza św. oraz odmawiane są modlitwy w czasie Apelu Jasnogórskiego. Dalsze ofiary napływają i ogłaszane będą regularnie w prasie harcerskiej i polonijnej. Red.

32


prof. BOLESŁAW BROŚ (Wrocław)

Lwowskie Harcerstwo (szkic historyczny, część III)

Harcerze lwowcy w Wojsku Polskim na Zachdzie i na Wschodzie

W Wojsku Polskim na Zachodzie w sposób wyraźny dominowali Polacy z Kresów Wschodnich. Przedostali się oni na Zachód przekraczając granicę rumuńską i węgierską w ostatnich dniach kampanii wrześniowej, w zwartych oddziałach wojskowych, przedzierając się podczas okupacji sowieckiej, głównie przez Karpaty na Węgry lub ocaleni z łagrów sowieckich i deportacji wyszli z Rosji Sowieckiej jako Armia gen. Andersa. Spośród tych z I Lwowskiej, którzy przez Karpaty przedostali się na Węgry, Roman Ciemior będzie walczył pod Narwikiem, a Krzysztof Kossak, Stanisław Kwiatkowski i Czesław Drabik będą walczyli pod Tobrukiem. Roman Ciemior ranny pod Narwikiem będzie potem walczył we Francji, gdzie zostanie po raz drugi poważnie raniony. Czesław Drabik zginie pod Tobrukiem, Krzysztof Kossak przejdzie potem do lotnictwa i będzie służył w Polskich Siłach Powietrznych na Zachodzie. Stanisław Kwiatkowski odbędzie w artylerii całą kampanie włoską. We Włoszech spotka swego młodszego brata Jana Kwiatkowskiego, wywiezionego ze Lwowa z matką i młodszym rodzeństwem do Kazachstanu. Jan Kwiatkowski, również z I Lwowskiej, walczył w 6 pułku pancernym “Dzieci Lwowa” pod Monte Cassino i odbył potem całą kampanię włoską. Jan Kwiatkowski w roku 1989 współorganizował uroczystości 45lecia bitwy pod Monte Cassino, zmarł nagle w Cassino 19 maja 1989 r., dokładnie 45 lat po 19 maja 1945 r., kiedy to jego macierzysty pułk pancerny “Dzieci Lwowa” przemieszczał się do bitwy pod Piedimonte. W bitwie pod Monte Cassino brało udział wielu harcerzy lwowskich. Spośród nich warto jeszcze wymienić z I Lwowskiej Józefa Zielickiego i Zbigniewa Haluzę. Zbigniew Haluza, kpt. artylerii, odbył cały włoski szlak bojowy: Monte Cassino - Ancona - Bolonia. Spośród żołnierzy 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka szczególnie wyróżniali się skauci - harcerze z I Lwowskiej płk dr Zdzisław Szydłowski i kpt. Jerzy Sichulski. Bitwa na “Maczudze” i o holenderskie miasto Axel wysunęły płk. Zdzisława Szydłowskiego na czoło dowódców Dywizji Pancernej gen. Maczka. Wszedł on pierwszy do Axel i podbil serca mieszkańców tego miasta. W Axel, na bulwarze o nazwie “Polenplaats”, umieszczono tablicę dla uczczenia pamięci płk Szydłowskiego, najbardziej znanej postaci z dni walk o miasto. Wśród wielu innych odznaczeń płk Szydłowski uchonorowany został orderem “Virtuti Militari” i trzykrotnie Krzyżem Walecznych. Kpt. Jerzy Sichulski, syn znakomitego polskiego artysty-malarza, profesora

33


Akademi Sztuk Pięknych Kazimierza Sichulskiego, róznież odznaczony zosta orderem “Virtuti Militari”. Gen. Zygmunt Berling, założyciel 1 Armii Wojska Polskiego w ZSRR, tworzył ją głównie z polskich więźniów łagrów sowieckich oraz z polskiej ludności, deportowanych w odległe rejony Związku Radzieckiego, którym nie udało się przedostać do zgrupowań Armii gen. Andersa. Postanowień wynikających z umowy Sikorski-Majski bardzo często nie respektowano. Więźniów Polaków nie zwalniano z łagrów lub opóźniano zwolnienie, a nawet karano dodatkowymi, wysokimi wyrokami. Wielu Polaków zwolnionych z łagrów nie docierało do miejsc zgrupowań ginąc po drodze. Przypadkiem takim może być los Bronisława Zduńczyka, b. harcerza I Lwowskiej, wybitnego lwowskiego dziennikarza, zwolnionego z łagru na dalekiej Północy, który zmarł z wycieńczenia usiłując dostać się do Armii Andersa. Włodzimierz Czachowski i Adam Cegielski, wywiezieni wraz z rodzinami, pierwszy do Kazachstanu, a drugi na Sybir, pomimo wyrażenia woli dostania się do Armii gen. Andersa siłą zostali wcieleni do Armii WP gen. Berlinga. Włodzimierz Czachowski, będzie walczył pod Berlinem, by potem rozminowywać Warszawę i kierować odbudową radiostacji w Raszynie. PO przekroczeniu przez wojska sowieckie w 1943-1944 r. granic Polski wielu lwowskich harcerzy walczących w AK w ramach akcji “Burza” stawało przed dylematem wyboru wywozu na daleki Wschód lub wstapienia do Ludowego Wojska Polskiego. Najczęściej wybierano to drugie. W ten sposób postanowli m. in. Kazimierz Tyniów z II Lwowskiej i Michał Strotyński z XV Lwowskiej.

Nieprzeciętni z lwowskich drużyn harcerskich

Wielu z byłych skautów-harcerzy w swojej działalności i twórczości zawodowej wybiło się ponad przeciętność. Wymienić tutaj należy niemałą grupę wysokich rangą wojskowych, którzy w okresie I i II wojen światowych wyróżnili się wybitnie. Do nich należą: - gen. Józef Haller, wywodzący sie wprawdzie z Ziemi Krakowskiej, ale silnie związany z Ziemią Lwowską, pionier i współtwórca polskiego skautingu. A oto niżej generałowie wywodzący się z Ziemi Lwowskiej, byli skauci: - gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski, pierwszy twórca polskich sił zbrojnych Polski Podziemnej, - gen. Stanisław Sosabowski, twórca legendarnej Samodzielnej Brygady Spadochronowej, - gen. Klemens Rudnicki, jeden z wybitniejszych dowódców polskiej kampanii we Włoszech, - gen. Antoni Chruściel, “Monter”, dowódca Powstania Warszawskiego, - gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, dowódca 1 Korpusu, - gen. Bronisław Duch, dowódca polskiej 1 Dewizji Grenadierów we Francji, dowódca 3 Dywizji Strzelców Karpackich w bitwie pod Monte Cassino,

34


- gen. Wilhelm Orlik-Ruckemann, dowódca wojsk KOP-u, - gen. Mieczysław Norwid-Neugebauer, pionier skautingu w Polsce.

Inni o których należy pamiętać

Z długiej listy autora podajemy parę przykładów: - Roman Palester z I Lwowskiej, światowej sławy kompozytor, twórca wielu utworów orkiestrowych, kameralnych, fortepianowych i wokalnych. Autor zadedykowanemu Janowi Pawłowi II “Te Deum”. Po wojnie rektor Akademii Muzycznej w Krakowie. Pod naciskiem socrealizmu opuścił kraj ok. 1950 r. W PRL-u skazany na zapomnienie. - Józef Zielicki z I Lwowskiej, aresztowany we Lwowie, wywieziony do Moskwy i skazany na śmierć. Umowa Sikorski-Majski wydobyła go z celi śmierci. Z Rosji Sowieckiej wyszedł z Armią Andersa. Objął stanowisko zastepcy kierownika Oświaty II Korpusu organizaując polskie szkolnictwo dla ocalałej młodzieży. Związał się później z red. Giedroyciem i paryską “Kulturą”. Po przeniesieniu się do Londynu jest jednym z twórców Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego (POSK) w Londynie. - Stanisław Kwiatkowski z I Lwowskiej, po walkach w Libii i odbytej kampanii włoskiej ukończył wyższe studia w Anglii. W okresie późniejszym pracuje w Amerykańskiej Agencji Przestrzeni Kosmicznej Nasa, w zespole programu “Apollo”, w wyniku realizacji którego doszło w 1969 r. do pierwszego lądowania człowieka na Księżycu. - Krzysztof Kossak z I Lwowskiej, po walkach w Libii i służbie w Polskich Siłach Powietrznych na Zachodzie, kończy z wyróżnieniem studia na Uniwersytecie w Manchester. Projektuje w Ghanie nowe miasto portowe Tema. Przenosi sie do Kanady, a potem do Stanów Zjednoczonych. Projektuje tam wiele monumentalnych i prestiżowych budowli wybijając się na jednego z czołowych architektów amerykańskich. M. in współuczestniczyl w projektowaniu głównej siedziby Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. - Wacław Szybalski z I Lwowskiej, jest wybitnym profesorem amerykańskim z zakresu onkologii na Uniwersytecie Stanu Wisconsin, w Madison Wise, przed tym na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. - mjr Mieczysław Słaby, skaut przemyski, bohaterski lekarz załogi Westerplatte, odznaczony orderem “Virtuti Militari”, rodzony brat Wilhelma Słabego (Adama Sławskiego), komendanta najwcześniejszej konspiracyjnej Harcerskiej Organizacji Niepodległościowo-Wojskowej, utworzonej 22 września 1939 roku we Lwowie. Mrj M. Słaby, nie mając na czas dostarczonych narzędzi chirurgicznych, dokonywał cudów operując rannych żołnierzy scyzorykiem i nożyczkami, ratując życie 60 obrońcom Westerplatte. Naczelny lekarz Wehrmachtu złożył mu podczas kapitulacji wyrazy najwyższego uznania. Ten bohaterski lekarz aresztowany 1947 roku w Przemyslu i przewieziony do Krakowa został tam, nie dając żadnego powodu, zatorturowany na śmierć 15 marca 1948 roku.

35


Epilog Ten krótki szkic daje bardzo ogólny pogląd na długoletnią działalność lwowskich drużyn harcerskich i jest w dużym stopniu niepełny. Historia lwowskich drużyn harcerskich czeka na rzetelne, ale nie łatwe opracowanie historyków. Niemniej można z całym przekonaniem stwierdzić, że lwowscy harcerze spełnili wzorowo swój patriotyczny obowiązek na wszystkich polach bitewnych I i II wojen światowych i wojen towarzyszących i wnieśli duży wkład w swoją pracę zawodową oraz rozwój nauki i kultury. BOLESŁAW BROŚ ————————————————————————————————————– O AUTORZE Prof. zw. dr inż. BOLESŁAW BROŚ urodzony w Drohobyczu 16.11.1921 r.. Studiował na Politechnice Lwowskiej i Akademii Górniczej w Krakowie, doktor nauk technicznych Politechniki Wrocławskiej, profesor zwyczajny nauk technicznych, specjalista w zakresie budownictwa i inżynierii geotechnicznej. Brał udział w odbudowie wielu obiektów zniszczonych podczas wojny we Wrocławiu i na Ziemiach Zachodnich. Działacz Harerstwa Polskiego we Lwowie i we Wrocławiu. Odznaczony m. in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wybitny uczony i pedagog, wychowawca wielu pokoleń młodzieży akademickiej. W młodości należał do Pierwszej Lwowskiej Drużyny Harcerzy. We wrześniu 1939 r. brał udział w obronie Lwowa, w czasie okupacji członek tajnej organizacji Służby Zwycięstwa Polski. Po wojnie we Wrocławiu kierował pracą Kręgu Najstarszej Polskiej Drużyny Harcerskiej - Pierwszej Lwowskiej im. Tadeusza Kościuszki. Poświęcił wiele lat swojego życia, aby uchronić od zapomnienia historię Harcerstwa Lwowskiego. Zmarł 26 stycznia 2006 r. we Wrocławiu. Cześć Jego pamięci!

36


NA WIECZNĄ WARTĘ

Phm MAŁGORZATA ŚWIĘTOCHOWSKA zm 6. października 2008 r. w Londynie. Dhna Małgosia z domu Hudec urodziła się 9 listopada 1925 r. w Piotrkowie Trybunalskim w rodzinie wojskowej. W 1939 r. przenieśli się do Warszawy, gdzie po wybuchu wojny Małgosia uczęszczała na komplety gimnazjalne na Żoliborzu. W 1941 r. wstąpiła do IV Drużyny Harcerek. Po zdobyciu stopnia wędrowniczki, grupa jej stała się zastępem wędrowniczym pracując jednocześnie w konspiracji w łączności. W czasie Powstania Warszawskiego Małgosia pełniła funkcję gońca oraz obsługiwała łącznicę telefoniczną przy dowództwie na Żoliborzu. Za tę pracę została odznaczona krzyżem AK. Razem z innymi łączniczkami po upadku Powstania przeszła przez niemiecki obóz jeniecki, a po oswobodzeniu przez wojsko polskie w kwietniu 1945 r. dostała się do Londynu. W 1951 r. wyszła za mąż, urodziła dwóch synów. Była to bardzo harcerska rodzina - wszyscy jeździli na kolonie zuchowe i obozy harcerskie, a później prowadzili gromady zuchowe i drużyny harcerskie. Druhna Halina Śledziewska wciągnęła dhnę Małgosię do pracy w GKH-rek na funkcję skarbniczki. W 1961 r. dhna Małgosia objęła drużynę “Dunajec” na Willesden Green w Londynie. Prowadziła obozy, uczestniczyła w kursach, pomagała na koloniach. Zawsze gotowa do pracy, kiedykolwiek zaszła potrzeba. Niezwykle skromna, cicha i prostolinijna, a jednocześnie mocna wewnętrznie i pogodna. Po stracie syna Pitka w tragicznych okolicznościach i po śmierci męża usunęła się od pracy społecznej znajdując ukojenie wśród roślin i zwierząt, które kochała. Cześć Jej Pamięci! Synowi Druhowi Andrzejowi Świętochowskiemu składamy wyrazy szczerego współczucia - Redakcja.

W POLSCE Dh hm ANDRZEJ MIŁKOWSKI zm 14.października 2008 r. w Warszawie. Były drużynowy 23 WDH “Pomarańczarnia”, listonosz Poczty Harcerskiej pseudonim ‘Misiek’ przy sztabie Zgrupowania AK “Kryska” w Powstaniu Warszawskim. Absolwent Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, a nastepnie Wydziału Budownictwa Przemysłowego Politechniki Warszawskiej. Prawdziwy Harcerz, Kierownik Wydziału Seniorów i Starszyzny Harcerskiej Głównej Kwatery ZHP. Wyróżniony wieloma odznaczeniami. Patriota, społecznik, człowiek uczciwy, dobry i życzliwy, rzetelny fachowiec budownictwa.

37


Cześć Jego Pamięci!

NOWE KSIĄZKI ... bo kocham dzieci...

W październiku 2008 r. ukazała się nowa książka o. Łucjana Królikowskiego “Pamiętnik sybiraka i tułacza” (wydana przez “Bratni Zew” w Krakowie). Pierwsza książka autorstwa o. Łucjana przekazana przed laty do rąk czytelnika pt. “Skradzione dzieciństwo” (wielokrotnie wznawiana), została napisana - jak sam Autor zaznaczył - na prośbę dzieci sierot, które o. Królikowski pod koniec funkcjonowania osiedla w Tengeru w Afryce Wschodniej w 1949 r. “przemycił” przez Europę: Włochy (Salerno), Niemcy (Brema) do Kanady. Natomiast książka “Pamiętnik sybiraka i tułacza” powstała na kanwie zapisków i notatek osobistych o. Łucjana Królikowskiego. Obie pozycje: Skradzione dzieciństwo i Pamiętnik Sybiraka i tułacza, wzbogaciły wiedzę o losach polskich “dzieci tułaczych” w czasie II wojny światowej. Podobnie jak wiele innych książek i albumów podejmujących tę tematykę, stanowią one dokument , bo opierają się na relacjach świadków, którzy doświadczyli niebywałego okrucieństwa wojny. Ojciec Łucjan Królikowski należy do tych szlachetnych i mądrych ludzi, którzy na tułaczce z prawdziwym oddaniem - obok naszych mamuś - troszczyli się o nasz rozwój duchowy i intelektualny. Przekazywali nam i wpajali te wartości, które nasz Naród od pokoleń cenił najbardziej. Wielu z nich zostało oddelegowanych z Armii gen. W. Andersa, aby prowadzić pracę duszpasterską i wychowawczą wśród dzieci i młodzieży, która wyszła z Sowietów i została rozesłana do różnych krajów, na odległych kontynentach, daleko od dramatu wojny. Tam we wszystkich osiedlach prawdziwy nurt życia wyznaczały: szkoła, harcerstwo i duszpasterstwo. W tym momencie przywołujemy naszych ukochanych wychowawców, nauczycieli, harcmistrzów, instruktórw harcerskich oraz duspasterzy, o których pamiętamy i żywimy dla nich bezgraniczną wdzięczność i szacunek. A było ich aż tak wielu! W wywiadzie udzielonym “Naszemu Dziennkowi” o. Łucjan Królikowski na pytanie dziennikarza - “czym się kierował podejmując tak trudne zadanie opieki nad dziećmmi sierotami?” - odpowiedział: “sam się zgłosiłem, bo kocham dzieci...” - a potem dodał: “... chociaż w Tengeru było wówczas wielu opiekunów znacznie zdolniejszych i bardziej przygotowanych ode mnie, ale każdy z nich wiedział, że ... czeka zaciekła walka o dzieci z reżimem komunistycznym”. W dniu promocji książki w październiku 2008 r. we Wrocławiu odbyły się dwa spotkania - jedno z udziałem wszystkich zainteresowanych książką i tematyką w niej podjętą - drugie, bardziej kameralne, dla “Afrykańczyków” i Sybiraków w przytulnej świetlicy - kawiarence przy klasztorze oo. Franciszkanów. Zasiedliśmy w kręgu przy stole. O. Łucjan Królikowski stworzył serdeczną i ojcowską atmosferę. W swojej wypowiedzi z perspektywy człowieka, który zna właściwą hierarchię spraw w życiu, ukazał nadrzędną wartość, którą jest MIŁOŚĆ do Boga i innych ludzi. Odebrałam to jako szczególny testament dla nas.

38


Ojciec Łucjan emanuje pokojem i miłością. Wydaje się być żywym wypełnieniem franciszkańskiego charyzmatu POKÓJ i DOBRO. Zachęcił nas do wypowiedzi, do przywołania wspomnień. Słuchając bardzo osobistych wynurzeń naszych koleżanek i kolegów - trudno było powstrzymać łzy, których nikt z nas się nie wstydził. Były to łzy oczyszczające nas i tworzące jeszcze ściślejsze więzi wzajemnego zaufania. Zastanawiam się skąd Ojciec czerpie entuzjazm i siły? W przyszłym roku 2009 zamierza odwiedzić Polskę w swoje 90 urodziny. Już dziś oczekujemy na to spotkanie... Marysia Gabiniewicz (Warszawa)

ŻYCZENIA Z AUSTRALII

39


LISTY I ŻYCZENIA Dhna Hm DANUTA PNIEWSKA (harcerka z Indii), Londyn, pisze: W ostatnim, bardzo pięknie wydanym numerze “Ogniska” (lipiec-wrzesień 2008) na str.31, w ciekawym artykule prof. B. Brosia znalazłam dwa zdania o naszym śp. Kapelanie Naczelnym, ks. hm Z.J. Peszkowskim, które wymagają sprostowania: 1) “Organizował on dla tej młodzieży (ocalałej z Rosji) szkoły i zakładał drużyny harcerskie w Iranie, a następnie w Indiach”; 2) “W 1947 roku hm Peszkowski przywiózł część młodzieży polskiej z Indii do Wielkiej Brytanii” Armia polska - II Korpus pod dow. gen. Andersa - odkomenderowała pewną ilość instruktorów do pracy z młodzieżą w osiedlach uchodźczych w Iranie, Indiach i Afryce. Przeprowadzali oni szkolenie harcerskich kierowników pracy: dh Peszkowski - wychowanek Aleksandra Kamińskiego, głównie szkolenie wodzów zuchowych - ale w żadnym wypadku nie można tego nazwać organizowaniem dla nas szkół - do tego byli pedagodzy i nauczyciele. Nie organizowali też raczej drużyn harcerskich, które powstały samorzutnie na długo przed przyjazdem tzw. “Wizytatorów”- oni reorganizowli pracę, prowadzili kursy i obozy, wkładali w to mnóstwo pracy i wysiłku, który bardzo cenią ich dawni wychowankowie, ale nie potrzeba im przypisywać nieprawdziwych zasług. Dh Peszkowski, jak i jego koledzy, był w czasie pobytu w Indiach członkiem II Korpusu i odwołany został do armii w sierpniu 1947 r. Żadnym cudem nie mógł organizować wyjazdu polskiej młodzieży do Anglii - ta sprawa była wyłącznie w kompetencjach naszych angielskich opiekunów. Od Redakcji: Dhnie Dance dziękujemy za te ważne uzupełnienia do pracy prof. Bolesława Brosia pt.”Lwowskie Harcerstwo (szkic historyczny, cz.II). Dh hm ARKADIUSZ WALIŃSKI z Chicago pisze: “W numerze 1 2008 “Ogniska Harcerskiego” zauważyłem zdjęcie ryngrafu-wotum złożonego w Ostrej Bramie przez Związek Harcerstwa Polskiego na Litwie. Jestem filatelistą i zbieraczem pamiatek harcerskich specjalnie z okresu przedwojennego. Mam w swoim zbiorze pocztówkę z roku 1937 przedstawiającą wotum złożone przez harcerki i harcerzy Okręgu Wileńskiego złożone w Ostrej Bramie 7-go lipca 1937 r. Przesyłam ksero obydwóch stron pocztówki. Może w okresie zbliżającej się rocznicy 100-lecia ZHP można będzie pocztówkę wykorzystać w Ognisku. Również przesyłam fotografię 3 pocztówek wydanych przed 1939 rokiem z życzeniami na Boże Narodzenie”. Od Redakcji: Drogi Druhu, serdecznie dziękujemy za przesłane fotografie pamiątek harcerskich. Te cenne materiały będziemy wykorzystywać w Ognisku, poczynając od tego numeru - fotografię pocztówki Bożonarodzeniowej przesłaną przez Druha zamieszczamy na pierwszej stronie. Czekamy na wiecej!

40


Dhna hm TINA MAŁKOWSKA - ŻABA, Bristol W.B Dhna Tina pisze, że z wielkim wzruszeniem czyta w Ognisku o swoich Dziadkach. Mamy nadzieję, że i ten numer ją ucieszy. Dziękujemy za pozdrowienia i pozdrawiamy! - Redakcja Dh hm dr BOLESŁAW LEONHARD z Krakowa pisze: “Skaut” znów jest organem Małopolskiej Chorągwi Harcerzy, którzy teraz przygotowują kolejne jego numery, choć pozostałem na razie jako naczelny redaktor z dotychczasowym zespołem. Wracamy do winiety (na okładce) autorstwa Andrzeja Małkowskiego - Chorągiew ma wkrótce przyjąć Jego imię.” Dziękujemy Druhowi za te informacje i także za artykuły o Adasiu Żeromskim. Życzymy “Skautowi”, który ukazuje się od 1989 r. propagując idee pierwszych skautów, dalszego rozwoju i powodzenia w nowej szacie. Dhna MARYSIA GABINIEWICZ z Warszawy przesyła nam słowa kolęd i pieśni kościelnych, a także piękne życzenia i myśli Bożonarodzeniowe, które cytujemy:

Przez wieki całe w Polsce odmierzamy czas wigiljami. Przeżywanie świąt Bożego Narodzenia jest zakorzenione w wierze i tradycji ojczystej, jest dziedzictwem chrześcijańskim i kulturowym - pieczołowicie pielęgnowanym w życiu rodzinnym i społecznym... W ten jedyny, niepowtarzalny wieczór potęguje się oczekiwanie i tęsknota za najbliższymi. Przywołujemy wszystkich nieobecnych z Rodziny i Przyjaciół rozproszonych po całym świecie, aby nikt nie czuł się osamotniony i zapomniany; przywołujemy tych Bliskich, którzy odeszli już do Boga... Wsłuchujemy się w słowa “Dobrej Nowiny” o Bożym Narodzeniu, modlimy się słowami “Ojcze nasz...” i składamy życzenia zdrowia i pomyślności w życiu codziennym... Niech nadchodzący Nowy Rok 2009 rozbudzi nadzieję w naszych sercach i przyniesie lepszą przyszłość: - aby zapanował upragniony pokój wśród nas, w naszych sercach i rodzinach na całym świecie - pełnym konfliktów i nienawiści; - aby ustały narastające prześladowania chrześcijan na wielu kontynentach; - abyśmy mogli z radością śpiewać słowa kolędy: “Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli...”

41


Bożonarodzeniowa pocztówka harcerska z okresu I Wojny Światowej wydana nakładem skautów poznańskich. Ze zbiorów dh hm Arkadiusza Walińskiego z Chicago.

42


POD KOLUMNĄ NELSONA TRAFALGAR SQUARE LONDYN 8.XI.2008

43


UROCZYSTOŚĆ 90-lecia ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI LONDYN 8.XI.2008 HARCERSKIE POCZTY SZTANDAROWE PRZED WEJŚCIEM DO KATEDRY WESTMINSTER

44

Ognisko Harcerskie  

pazdziernik-grudzien 2008

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you