Page 1

NUMER SPECJALNY 5/2018

www.zbiam.pl

W NUMERZE:

Panzer III

Wrzesień-Październik cena 18,50 zł (VAT 5%) INDEX 409138 ISSN 2450-3495

Europejskie Samochody pancerne

T-55 – produkcja i modernizacja poza ZSRR

Pierwsze kampanie II wś wykazały, że nadzieje pokładane w samochodach pancernych są płonne. Pojazdy oparte na samochodach komercyjnych miały fatalne zdolności terenowe i nadawały się tylko do zadań łącznikowych i policyjnych…

Radzieckie czołgi średnie T-55, podobnie jak T-54 stały się jednymi z najliczniej produkowanych wozów bojowych okresu powojennego. Były tanie, proste w obsłudze i niezawodne, dlatego kupowały je chętnie kraje rozwijające się…

INDEX: 409138 ISSN: 2450-3495


Vol. IV, nr 5 (18) Wrzesień-Październik 2018; Nr 5

NUMER SPECJALNY 5/2018

www.zbiam.pl

1 NUMER SPECJALNY 5/2018

W NUMERZE:

Panzer III

Wrzesień-Październik cena 18,50 zł (VAT 5%) INDEX 409138 ISSN 2450-3495

Europejskie Samochody pancerne

T-55 – produkcja i modernizacja poza ZSRR

Pierwsze kampanie II wś wykazały, że nadzieje pokładane w samochodach pancernych są płonne. Pojazdy oparte na samochodach komercyjnych miały fatalne zdolności terenowe i nadawały się tylko do zadań łącznikowych i policyjnych…

Radzieckie czołgi średnie T-55, podobnie jak T-54 stały się jednymi z najliczniej produkowanych wozów bojowych okresu powojennego. Były tanie, proste w obsłudze i niezawodne, dlatego kupowały je chętnie kraje rozwijające się…

INDEX: 409138 ISSN: 2450-3495

Na okładce: czołg średni PzKpfw III. Rys. Arkadiusz Wróbel INDEX 409138 ISSN 2450-3495 Nakład: 14,5 tys. egz. Redaktor naczelny Jerzy Gruszczyński jerzy.gruszczynski@zbiam.pl Korekta Stanisław Kutnik Redakcja techniczna Dorota Berdychowska dorota.berdychowska@zbiam.pl Współpracownicy Władimir Bieszanow, Michał Fiszer, Tomasz Grotnik, Andrzej Kiński, Leszek Molendowski, Marek J. Murawski, Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor, Maciej Szopa, Mateusz Zielonka Wydawca Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o. Ul. Anieli Krzywoń 2/155 01-391 Warszawa office@zbiam.pl Biuro Ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa Dział reklamy i marketingu Anna Zakrzewska anna.zakrzewska@zbiam.pl Dystrybucja i prenumerata office@zbiam.pl Reklamacje office@zbiam.pl Prenumerata realizowana przez Ruch S.A: Zamówienia na prenumeratę w wersji papierowej i na e-wydania można składać bezpośrednio na stronie www.prenumerata.ruch.com.pl Ewentualne pytania prosimy kierować na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl lub kontaktując się z Telefonicznym Biurem Obsługi Klienta pod numerem: 801 800 803 lub 22 717 59 59 – czynne w godzinach 7.00–18.00. Koszt połączenia wg taryfy operatora. Copyright by ZBiAM 2018 All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione. Materiałów niezamówionych, nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych. Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz na naszej nowej stronie: www.zbiam.pl

spis treści MONOGRAFIA PANCERNA

Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński Panzerkampfwagen III. Wersje uzbrojone w armatę 37 mm

4

ARTYLERIA

Jędrzej Korbal Zamknąć górny pułap. Polska ciężka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939 (2)

20

BROŃ PANCERNA

Tymoteusz Pawłowski Imperium kontratakuje: europejskie samochody pancerne w czasie drugiej wojny światowej

32

WOJNA W POWIETRZU

Tomasz Szlagor Lotnictwo aliantów w walkach o Birmę (3)

48

MONOGRAFIA PANCERNA

Tomasz Szulc T-55 produkowane i modernizowane poza ZSRR

64

LOTNICTWO

Łukasz Jaśkiewicz Brytyjskie lotnictwo strategiczne do 1945 r. (3)

www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria

82

3


Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

PzKpfw III z armatą 37 mm stanowiły mniej niż 20% wszystkich zbudowanych „trójek”, ale w latach blitzkriegu czołgi tego typu odegrały ważną rolę, tworząc wraz z wczesnymi PzKpfw IV zasadniczą siłę Panzerwaffe.

Panzerkampfwagen III. Wersje uzbrojone w armatę 37 mm Pierwsze wzmianki o pracach nad czołgiem uzbrojonym w armatę 37 mm (w owym okresie było to standardowe uzbrojenie podstawowych czołgów bojowych) pojawiły się w raporcie Kriegsmaterial-Abteilung Reichswehry z 29 grudnia 1933 r., w którym jest m.in. mowa o przygotowywaniu kontraktu z firmą Daimler-Benz na opracowanie 10-tonowego czołgu uzbrojonego w armatę 37 mm. Szczegółowe założenia, jednocześnie z wymaganiami na czołg z armatą 20 mm (PzKpfw II) przygotował Inspektion der Kraftfahrtruppen, czyli szefostwo motoryzacji wojsk, na czele którego od 1 kwietnia 1931 r. stał gen. mjr Oswald Lutz. Decyzję o przyznanie funduszy na rozwój czołgu PzKpfw III zapadły na spotkaniu dyrektorów departamentów sztabu Reichswehry 11 stycznia 1934 r.

Do końca wojny dywizyjne bataliony rozpoznawcze w dywizjach pancernych nie miały czołgów, lecz samochody pancerne oraz półgąsienicowe transportery opancerzone. Dlaczego tak trudno było pogodzić zadania wsparcia piechoty i walki z czołgami przeciwnika? Otóż pancerze ówczesnych czołgów nie były zbyt grube. Do ich niszczenia wystarczały armaty małego kalibru, ale o dużej prędkości początkowej pocisku. Na takie właśnie działa nalegała piechota, by ułatwić ich ręczne przytaczanie przy zmianie stanowiska ogniowego, a także by nie angażować zbyt wielu koni lub ciągnika ciężkiego w czasie przemarszów. Problem polegał

D

na tym, że pociski odłamkowo-burzące wystrzeliwane z takiej

alszy nadzór nad opracowaniem wozu przejął Waffen

jako Reichsheeres) w latach 1933-36, to drugie. Równolegle

armaty miały bardzo małą masę, a tym samym niewielką siłę

Prüfwesen 6 (Wa Prüf 6), jeden z dziesięciu oddzia-

powstawał czołg, na podstawie wymagań dopasowanych

rażenia. Raczej nie nadawały się do tego, by niszczyć gniazda

łów Urzędu Uzbrojenia i Sprzętu – Heereswaffenamt

do możliwości technologicznych przemysłu niemieckiego,

karabinów maszynowych, umocnienia polowe, stanowiska

(HWA) podległego do 1 września 1939 r. Dowódcy Wojsk Lą-

a tymczasem dyskutowano o zadaniach stojących przed

moździerzy i dział strzelających na wprost czy nawet pie-

dowych (Oberbefehlshaber des Heeres), a później Dowódcy

przyszłymi czołgami i o tym, jakie charakterystyki techniczne

chotę przeciwnika w terenie otwartym. Do tego celu dobrze

Armii Rezerwowej i Uzupełnień (Chef der Heeresrüstung und

wozu bojowego powinny być przypisane do danego zadania.

nadawały się działa piechoty, znacznie większego kalibru, ale

Befehlshaber des Ersatzheeres). Urząd ten 27 stycznia 1934 r.

Gen. płk Ludwig Beck, szef Sztabu Generalnego OKH określił

równie lekkie, miały one bowiem krótkie lufy, niedużą pręd-

zatwierdził rozwój czołgu nazwanego wstępnie Gefechst-

w styczniu 1936 r., że zadaniem czołgów będzie: wsparcie

kość początkową pocisku, a co za tym idzie – stosunkowo

kampwagen (co można przetłumaczyć na „bitewny wóz

piechoty, działania w jednostkach mobilnych wraz z innymi

niewielki odrzut, nie potrzebowały więc ciężkiego łoża i so-

bojowy”, czyli coś w rodzaju czołgu podstawowego) o masie

elementami mobilnymi oraz walka z czołgami przeciwnika.

lidnych oporopowrotników. Piechotę nasycano takimi działa-

10 t i z armatą 37 mm.

Problem natomiast polegał na tym, czy wszystkie te zada-

mi, by dać jej jakieś wsparcie, ale trudno było im towarzyszyć

Techniczne opracowanie takiego wozu to jedno, a dys-

nia powierzyć jednemu, uniwersalnemu typowi czołgu, czy

żołnierzom w trakcie natarcia.

kusje jakie rozgorzały w dowództwie Reichswehry (od marca

też należy do każdego z nich zbudować dedykowany wóz

Dlatego czołgi do walki z pojazdami pancernymi wro-

1935 r. – Wehrmachtu) i samego dowództwa Wojsk Lądowych

bojowy. Ciekawostką jest, że nie wymienia się wśród tych

ga i czołgi wsparcia piechoty różniły się od siebie głównie

(od marca 1935 r. wydzielone jako Oberkommando des Hee-

zadań prowadzenia rozpoznania, co w innych armiach miało

uzbrojeniem. Pierwsze miały długolufowe armaty przeciw-

res, OKH, podległe Oberkommando der Wehrmacht, OKW,

być domeną czołgów lekkich. W Niemczech natomiast zada-

pancerne mniejszego kalibru (37-45 mm), a drugie krótkolu-

wcześniej było częścią składową Reichswehrministerium

niem tym obarczono samochody pancerne i motocyklistów.

fowe armaty większego kalibru (nie mniej niż 75-76,2 mm),

4


MONOGRAFIA PANCERNA

wozy PzKpfw III Ausf. E. Kolejnych 11 pozostawało w obu

7. Pułk Pancerny z Eisenach mający 3 PzKpfw III wszedł

nych dniach walczyła pod Zambrowem, Bielskiem Podla-

wymienionych wcześniej jednostkach szkolnych. 1. Pułk Pan-

w skład improwizowanej DPanc „Kempf”, skomponowanej

skim, a później ruszyła od północnego-zachodu na Brześć.

cerny z Erfurtu, który wchodził w skład 1. Dywizji Pancernej,

z jednostek Wehrmachtu i SS. W sierpniu 1939 r. dywizja

Po zdobyciu Brześcia, 10. DPanc i jej 8. pułk zakończyły swój

miał w tym momencie 20 wozów, używając też wersji A i B.

weszła w skład I Korpusu Armijnego 3 Armii GA „Północ”

szlak bojowy w Polsce.

W kampanii polskiej 1939 r. dywizja ta wchodziła w skład

w Prusach Wschodnich. Pułk wraz z dywizją wszedł do walki

Z 10. Pułku Pancernego z Zinten (dziś Korniewo w Ob-

XVI Korpusu Armijnego 10. Armii GA „Południe”. Korpus ten,

w rejonie Mławy, gdzie stoczył ciężkie walki. Tutaj straciła ona

wodzie Kaliningradzkim) w Prusach Wschodnich w walkach

a wraz z nim 1. Pułk Pancerny, prowadził natarcie na głównym kierunku na Warszawę (szosa piotrkowska). Tutaj stoczył dość ciężkie walki z wojskami polskimi. Następnie 1. DPanc wzięła udział w okrążeniu wojsk polskich w rejonie Radomia. Posiadający 6 czołgów PzKpfw III Ausf C-D 2. Pułk Pancerny z Ohrdruf w Turyngii też wchodził w skład 1. DPanc (w kampanii polskiej 1939 r. dywizje pancerne miały jeszcze po dwa pułki czołgów). Przeszedł więc ten sam szlak bojowy. Wszystkie pozostałe pułki pancerne miały po trzy czołgi PzKpfw III, w tym tylko pojedyncze egzemplarze Ausf.  E, a w większości w wersjach C i D, za wyjątkiem 5. Pułku Pancernego mającego wersje A i B. Ten ostatni był bowiem jednostką wytypowaną do wdrożenia PzKpfw III i obok 1. Pułku Pancernego jako pierwszy został w te wozy wyposażony. 5. Pułk Pancerny stacjonował w Wünsdorf pod Berlinem i wchodził w skład 3. DPanc, podobnie jak 6. Pułk Pancerny z Zossen. Oba miały po 3 PzKpfw III i po 9 PzKpfw IV, ale dodatkowo w pułkach tych było (odpowiednio w PR5 i PR6): 63 i 59 PzKpfw I

PzKpfw III Ausf. D w czasie ćwiczeń. Widać otwarte boczne włazy na wieży, które były włazami dla celowniczego i ładowniczego. Większość czołgów ma włazy dla załogi na dachu wieży, a nie na jej bokach.

oraz 77 i 79 PzKpfw II. To pokazuje skalę roli, jaką odgrywały PzKpfw III w Polsce w 1939 r. 3. DPanc z jej 5. i 6. Pułkiem

aż 72  czołgi ze 164 posiadanych. Były to największe straty,

w Polsce w 1939 r. wziął udział tylko I. Batalion Pancerny, ale

Pancernym wchodziła w skład XIX Korpusu Pancernego 4. Ar-

jakie doświadczyły niemieckie dywizje pancerne w Polsce

w jego składzie były owe 3 PzKpfw III należące do pułku. Ba-

mii GA „Północ”. Dywizja nacierała z Pomorza Środkowego

w 1939 r. Później nacierała w kierunku Ciechanowa, skąd

talion włączono jako rezerwowy w skład XXI Korpusu Armij-

w rejonie na północ od Bydgoszczy w kierunku na południe

wyruszyła do Różana. Później w rejonie Maciejowic zamknęła

nego. Na początku wojny batalion wspierał 21. DP w walkach

od Białegostoku, a następnie od północy na Brześć. 3. DPanc

pierścień okrążenia wokół wielkiego zgrupowania wojsk pol-

z polską 16. Dywizją Piechoty w bitwie nad Ossą.

ominęła Brześć i poszła w kierunku na Włodawę.

skich, które wycofały się w rejon Warszawy. Od 19 września

Ostatnim niemieckim pułkiem, który miał na stanie

3. i 4. Pułk Pancerny stacjonujące w Dreźnie i w Wien-La-

brała udział w oblężeniu Modlina. Po kampanii 7. Pułk Pan-

3 PzKpfw III w czasie kampanii polskiej 1939 r. był 15. Pułk

xenburg/Wiener Neustadt (4. pułk pozostał po 1938 r. w Austrii)

cerny wszedł w skład 10. DPanc, którą dokończono kompleto-

Pancerny z Żagania (wówczas Sagan), wchodzący w skład

mające po 3 PzKpfw III obok całej masy „jedynek” i „dwójek”

wać już po kampanii polskiej 1939 r.

5. DPanc z Opola. Dywizja ta była włączona do VIII Korpusu

oraz odpowiednio 8 i 9 PzKpfw IV, wchodziły w skład 2. DPanc.

8. Pułk Pancerny z Böblingen także mający 3 PzKpfw III

Armijnego w składzie 14. Armii GA „Południe”. Do Polski

Dywizja ta w kampanii polskiej 1939 r. weszła w skład XVIII Kor-

wszedł w skład 10. DPanc, która oddała 7. pułk do DPanc

wkroczyła ona pod Rybnikiem na Śląsku, a następnie nacierała na wschód, w kierunku Wisły w rejonie Sandomierza. W  drugiej połowie września dywizja ruszyła na Stryj i po drodze spotkała się z Armią Czerwoną, która wtargnęła do Polski 17 września. W kampanii polskiej 1939 r. wziął też udział I. Batalion Panzer-Lehr-Regiment „Wünsdorf” z tejże miejscowości. Warto dodać, że ten sformowany w październiku 1937  r. pułk, z początkowo tylko jednym batalionem pancernym, nie miał nic wspólnego z późniejszym 130. Pułkiem Pancernym znanym też jako Panzer-Lehr-Regiment z DPanc „Lehr”, sformowanej w grudniu 1943 r. Ten pierwszy w grudniu 1933 r. oddał swój w pełni skompletowany I. Batalion do 33. Pułku Pancernego jako jego I. Batalion, drugi zaś niekompletny batalion rozformowano. I. Batalion Panzer-Lehr-Regiment „Wünsdorf” na czas kampanii w Polsce w 1939 r. wzmocnił 3. DPanc z XIX Korpusu Armijnego 4. Armii i wraz z nią przeszedł szlak bojowy. W kampanii polskiej 1939 r. Niemcy stracili 30 PzKpfw III, z  czego cztery zostały następnie wyremontowane w zakładach remontowych w Niemczech, całkowite straty wyniosły więc 26 wozów. Ponieważ do 25 września 4. Armia nie straciła

PzKpfw III Ausf. E miał już zawieszenie stosowane do końca produkcji, w postaci pięciu średniej wielkości kół nośnych zawieszonych indywidualnie na drążkach skrętnych. Zbudowano 96 czołgów tego typu.

ani jednego PzKpfw III, więc należy przyjąć, że owe 26 wozów

pusu Armijnego 14. Armii GA „Południe” i nacierała w kierunku

„Kempf”, w związku z czym była niekompletna (tylko je-

A-D. Największe straty w „trójkach” poniosła 1. DPanc – 11 po-

Lwowa, od południowego zachodu. Później dywizja przenie-

den pułk czołgów). 10. DPanc tworzyła rezerwę 4. Armii.

jazdów, walcząc na głównym kierunku natarcia 10. Armii.

siona do XVII Korpusu Armijnego, skręciła na północny zachód

Przekroczyła granicę 3 września i bez walk przeszła przez

Nieco ponad 30 PzKpfw III A-D, które pozostały po kam-

i walczyła w rejonie Rawy Ruskiej, Tomaszowa Lubelskiego

Gdańsk do Prus Wschodnich. Pierwsze walki dywizji miały

panii w Polsce w 1939 r. zostały wraz z macierzystymi jed-

i  Zamościa. W dalszej części kampanii doszła do rejonu Szcze-

miejsce 7 września pod Łomżą, a dzień później brała ona

nostkami skierowane na zachód, przeciwko Francji. Jednak

brzeszyna, na północny-wschód od Sandomierza.

udział w przełamaniu polskiej obrony pod Wizną. W kolej-

w okresie luty-marzec 1940 r. niemal wszystkie zostały

bezpowrotnie straconych to niemal wyłącznie pojazdy wersji

11


Jędrzej Korbal

2

Umocnione stanowisko jednej z nielicznych armat 90 mm wyprodukowanej w wersji dla wojsk lądowych. Wskutek błędnych decyzji do momentu wybuchu wojny w zasobach DAC znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt egzemplarzy.

Zamknąć górny pułap. Polska ciężka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939 Około 1935 r. w polskiej artylerii przeciwlotniczej wprowadzono trójpoziomowy podział przestrzeni powietrznej. Zdawano sobie doskonale sprawę, że poza armatami 75 mm będzie również potrzebny sprzęt cięższy, którego pociski będą mogły razić samoloty przeciwnika wyraźnie powyżej ustalonej dotychczas granicy 8000 m.

J

ak napisano w jednym z dokumentów z połowy lat trzydziestych: Dla pełnowartościowej obrony ważnych i wielkich ośrodków, należałoby wprowadzić dodatkowo sprzęt

cięższego kalibru (88-100 mm) o większym zasięgu i potężniejszym działaniu pocisku w porównaniu do dział 75 mm. Zdanie to stanowić może hasło przewodnie dla całej idei wyposażenia WP w ciężki sprzęt przeciwlotniczy.

Polska Tworzenie nowoczesnej artylerii przeciwlotniczej WP w drugiej połowie lat trzydziestych to jedno z najsłabiej opracowanych zagadnień polskiej wojskowości okresu międzywojennego. Choć powstało kilka prac poświęconych wybranym elementom wyposażenia oraz zostały wydane zbiory relacji oficerów i żołnierzy jednostek artylerii przeciwlotniczej, to nadal w historii tej formacji można wskazać białe plamy. Dobrze

20

dziś znane 40 mm armaty Boforsa wz. 36 i półstałe wz. 38 oraz

posażenie jednostek WP w armaty 75 mm. Według początko-

wprowadzane powoli do WP najcięższe karabiny maszynowe

wych założeń miały to być francuskie armaty przeciwlotnicze

20 mm rodzimej produkcji miały zapewnić obronę przeciwlot-

wz. 32, ostatecznie wykorzystano sprzęt rodzimej konstrukcji

niczą niskiego i części średniego pułapu, tj. do 4000 m. Drugim

wz. 36 i półstałą wersję wz. 37. Zwieńczeniem tego złożone-

krokiem w realizacji zadania osłony polskiego nieba było wy-

go i osiągniętego niemałym wysiłkiem procesu, była armata

Zbliżenie na prawą stronę francuskiej armaty wz. 39 Schneider. Dobrze widoczne kolumny mechanizmów podniesienia i kierunku, najprawdopodobniej konstrukcji zakładów OPL.


Tymoteusz Pawłowski

Brytyjski samochód pancerny Morris LRC na portugalskich Azorach.

Imperium kontratakuje: europejskie samochody pancerne w czasie drugiej wojny światowej W czasie drugiej wojny światowej Wielka Brytania opracowała dwa razy więcej modeli i wyprodukowała niemal dwa razy więcej samochodów pancernych niż wszystkie inne państwa świata razem wzięte. Co więcej, tylko tam ich rozwój miał charakter systematyczny i planowy. Dlatego też na drugowojenne dzieje samochodów pancernych należy patrzeć z perspektywy Londynu.

niemal wyłącznie do zadań łącznikowych i policyjnych. So-

wyżej wozów ich podwozia nie wyróżniały się niczym szcze-

wieckie samochody pancerne były niewiele lepsze – BA-10

gólnym – pochodziły z licencyjnych amerykańskich samo-

był potężnie opancerzony i uzbrojony, ale nie był w stanie zje-

chodów komercyjnych. Dużą uwagę poświęcono natomiast

chać z utwardzonych dróg, a tych we wschodniej Polsce, Fin-

pancerzowi i uzbrojeniu: cięższe BA-10 miały czołgowe wieże

landii, państwach bałtyckich i Rumunii nie było wiele. W Eu-

z armatami 45 mm. Podobne do BA-10 były szwedzkie pojaz-

ropie Zachodniej sytuacja drogowa była nieco lepsza, poza

dy firmy Landswerk, i choć wyprodukowano ich raptem kilka-

tym walczyły tam pojazdy specjalistyczne, jak niemieckie

dziesiąt egzemplarzy, to trafiły do wielu europejskich państw:

Sd.Kfz. 222 oraz Sd.Kfz. 232 i francuskie Panhardy. Sprawowa-

Danii, Estonii, Finlandii, Holandii, Litwy i oczywiście Szwecji.

ły się one w polu nieco lepiej, ale z perspektywy państwowej

Pierwsze kampanie drugiej wojny światowej wykazały,

były dużo gorszym rozwiązaniem.

że nadzieje pokładane w samochodach pancernych są płon-

Przede wszystkim okazało się, że samochody pancerne

ne. Pojazdy opracowane na podwoziach samochodów ko-

nie są w stanie zastąpić czołgów. Naturalne ograniczenia

mercyjnych – jak ogólnoeuropejski Landswerk czy polski

techniczne sprawiały, że pojazdy kołowe miały gorszy pan-

ielka Wojna lat 1914-1918 – przed 1939 rokiem

wz. 34 – miały fatalne zdolności terenowe i nadawały się

cerz i słabsze uzbrojenie, a przede wszystkim niemal zerowy

nikt nie nazywał jej „pierwszą wojną światową”

Węgierski 39M Csaba był nowoczesny i zaawansowany technicznie, ale jego kariera bojowa była niezbyt imponująca. Jego konstruktor Miklós Straussler miał duży wkład w rozwój brytyjskiej broni pancernej: opracował wiele „akcesoriów”, w tym amfibijny napęd DD, pomocny podczas lądowania w Normandii.

W

– zakończyła się traktatem wersalskim, który za-

kazywał Niemcom posiadania czołgów, ale zezwalał na samochody pancerne. Niemcy poświęcili więc wiele uwagi i środków finansowych na opracowanie idealnego samocho-

du pancernego. Takimi pojazdami były: lekki czterokołowy Sd.Kfz. 222 oraz ciężki ośmiokołowy Sd.Kfz. 232. Inne państwa pracowały nad samochodami pancernymi głównie dlatego, żeby nie pozostać w tyle za III Rzeszą. Najbardziej udanym spośród nich był bez wątpienia francuski Panhard 178, który w dużej liczbie trafił na front. Należy również zwrócić uwagę na węgierski pojazd 39M Csaba oraz włoski AB-40. Oba pojazdy miały ze sobą wiele wspólnego: wiele bardzo nowoczesnych rozwiązań, opóźnione wejście do służby i rozczarowującą karierę bojową – zaprojektowano je bowiem według przedwojennych założeń teoretycznych, które nie sprawdziły się w praktycznych działaniach wojennych. Nie sprawdziły się również sowieckie samochody pancerne, które osiągnęły swój ostateczny kształt w lekkim BA-20

32

oraz cięższym BA-10. W przeciwieństwie do wymienionych


BROŃ PANCERNA

BA-64, z wieżyczką, bez niej oraz z wielkokalibrowym karabinem maszynowym kal. 12,7 mm.

nad ulepszonymi wersjami: B – miała poprawione właściwo-

Imperium zła

niemieckich, jak i francuskich samochodów pancernych

ści terenowe i zwiększony rozstaw osi, W oraz G były drezy-

Przed 1939 rokiem Niemcy zajmowali drugie po Sowietach

została opisana w numerze specjalnym 6/2017 magazynu

nami kolejowymi, D – wersją uzbrojoną w 12,7 mm wkm

miejsce pod względem liczby wyprodukowanych samo-

„Wojsko i Technika – Historia”).

DszK, E – bezwieżową wersją z armatą ppanc. Problemem

chodów pancernych. Rozwijali je przede wszystkim dlate-

Doświadczenia kampanii zachodnioeuropejskiej 1940 ro-

była jednak niewielka pojemność kadłuba, utrudniająca ope-

go, że Traktat Wersalski zakazywał im produkcji czołgów,

ku pokazywały, że samochody pancerne – nawet tak wyspe-

rowanie bronią, przewożenie amunicji, a nawet montowanie

toteż udało im się wprowadzić do służby specjalistyczne

cjalizowane jak niemieckie – mają wiele ograniczeń. Panzer-

radiostacji, która znajdowała się w miejscu zarezerwowanym

wozy bojowe. Podstawowym samochodem pancernym

spähwageny miały niewielką siłę ognia i niezadowalające

na amunicję (stąd też pojazdy radiowe najczęściej jeździły bez

Wehrmachtu był czterokołowy Leichter Panzerspähwagen,

własności terenowe. Przede wszystkim były bardzo drogie.

uzbrojenia). Modernizacje były niezbyt udane, w początkach

wyprodukowany w liczbie około 2400 egzemplarzy, w tym

Racjonalnym rozwiązaniem byłoby zarzucenie ich produkcji

1943 roku rozważano więc zaprzestanie produkcji samocho-

1000 wozów wersji Sd.Kfz. 222, oraz 1400 pojazdów w innych

i rozwijanie gąsienicowych wozów rozpoznawczych albo przy-

du pancernego GAZ-64 i skupienie się na fabrykacji czołgów

wersjach uzbrojenia i wyposażenia (oznaczonych jako 221,

najmniej półgąsienicowych.

T-70 – oba pojazdy powstawały w fabryce w Gorkim.

223, 260, 261). Obok niego służył Schwerer Panzerspähwa-

Niemcy produkowali masowo dwa modele półgąsieni-

BA-64 uratowało... Luftwaffe. W początkach lipca

gen, którego różnych wersji – Sd.Kfz. 231, 232, 261 – wypro-

cowych transporterów opancerzonych: większy Sd.Kfz. 251

1943 roku Niemcy przeprowadzili kampanię bombową

dukowano blisko 2200 sztuk: ponad 900 z nich stanowiły

oraz mniejszy Sd.Kfz. 250. Produkcja tego drugiego rozwijała

wymierzoną w zakłady GAZ, doszczętnie je niszcząc (i przy

niezbyt udane wozy sześciokołowe, a ponad 1200 – wozy

się bardzo powoli, pierwsze pojazdy trafiły do służby jesienią

okazji paląc drewnianą zabudowę miasta). Rozpoczęła się

ośmiokołowe. Arsenał uzupełniały starsze pojazdy: sto kil-

1941 roku – ponad dwa lata później niż cięższego kuzyna.

wielka akcja przywracania produkcji, której nadano bardzo

kadziesiąt lekkich Sd.Kfz 13 oraz kilkadziesiąt ciężkich, ex-

Pojazdy te miały być wyposażeniem batalionów grenadierów

duży rozgłos propagandowy. Produkcję udało się przywró-

-austriackich wozów ADGZ, a także liczne pojazdy zdobyczne,

pancernych, ale pod koniec 1942 roku trafiły również do ba-

cić po czterech miesiącach, zaprzestając wytwarzania czoł-

przede wszystkim francuskie Panhardy. (Ewolucja zarówno

talionów rozpoznawczych – jako pojazdy transportujące

gu T-70 i skupiając się na mniej skomplikowanym BA-64, w wersji B. BA-64B miał dwuosobową załogę i ważył blisko

BA-64, bez wieży, ale z rusznicą przeciwpancerną PTRD, jak widać nie był to duży pojazd; Stalino – dzisiejszy Donieck – jesień 1943 r.

2,5 tony, a napędzał go 50-konny silnik znany z wcześniejszych samochodów pancernych. Pierwsze BA-64 osiągały prędkość 80  km/h, miały jednak cywilne, szosowe opony. Wojsko wymagało opon o zwiększonej wytrzymałości, a z nimi prędkość była ograniczona do 40 km/h. Większość płyt pancernych miała 9 mm, choć były również płyty 4, 6 i 15 mm. Uzbrojeniem był rkm DT-29 w osłonie pancernej, powszechnie – choć niewłaściwie – nazywanej wieżyczką. Wyprodukowano ponad 9100  wszystkich wersji BA-64, w tym około 3900 przed lipcem 1943 roku. BA-64B odsunięto od działań na pierwszej linii frontu. Znalazły się przede wszystkim w oddziałach sztabowych. Służyły jako opancerzone stanowiska dowodzenia i pojazdy łączności, wozy dyspozycyjne dla dowódców oraz oficerów sztabowych i łącznikowych. Używano ich do ochrony sztabów, kolumn taborowych, patrolowania i dozorowania, z  rzadka do bezpośredniego rozpoznania. Służyły również jako pojazdy osłony przeciwlotniczej, nie tylko dla dowództw, ale również dla kolumn pancernych. 3314 wozów rodziny BA-64 przetrwało wojnę. W kolejnych latach wykorzystywano je  do zwalczania antysowieckiej partyzantki w okupowanych przez ZSRS państwach.

39


3

Tomasz Szlagor

Bodaj najsłynniejsze zdjęcie Mustangów (P-51A) z 1. Air Commando Group, wykonane podczas eskorty B-25 nad Birmą. Na pierwszym planie „Mrs. Virginia”, którym latał Maj. Bob Petit, oficer operacyjny sekcji myśliwskiej 1. ACG; na drugim samolot dowódcy 1. ACG, Lt.Col. Philipa Cochrana. Ukośne białe pasy na kadłubie były elementem rozpoznawczym 1. ACG.

Lotnictwo aliantów w walkach o Birmę

Z początkiem 1944 r. dobiegł końca impas w walkach o Birmę, trwający od czasu, gdy Japończycy podbili tę ówczesną brytyjską kolonię. W tym okresie obie strony przeszły do działań ofensywnych. Największym atutem aliantów w nadchodzącej batalii było lotnictwo.

Sytuacja na przełomie 1943/44 r.

Warunkiem powodzenia działań Chinditów było wszech-

i UC-64 Norseman oraz szybowce CG-4A Waco. Do ewaku-

stronne wsparcie z powietrza. Tak powstała koncepcja Air

acji rannych i utrzymywania łączności wyznaczono sekcję

Commandos – lotniczych jednostek specjalnych. Dowódcą

wyposażoną w samoloty typu L-1 Vigilant i L-5 Sentinel oraz

1. ACG (Air Commando Group) został Col. Philipe Cochran,

pojedynczy wiropłat Sikorsky YR-4B – przedprodukcyjny eg-

który podczas pierwszej tury bojowej miał pod swoją komen-

zemplarz późniejszego R-4, pierwszego na świecie produko-

dą dywizjon myśliwski w Tunezji. Cochran na zastępcę dobrał

wanego seryjnie śmigłowca. Ponadto w skład jednostki we-

sobie kogoś, kto Azję znał dużo lepiej od niego – Lt.Col. Johna

szła sekcja uderzeniowa – tuzin Mitchelli B-25H, uzbrojonych

Alisona, jednego z asów 23. FG, następców „Latających Ty-

w osiem strzelających na wprost karabinów maszynowych

grysów”. Alison sprowadził kilku weteranów tej legendarnej

kal. 12,7 mm i armatę kal. 75 mm.

jednostki, m.in. Maj. Roberta Smitha, jednego z czołowych asów „Latających Tygrysów”.

Air Commandos przybyli do Indii pod koniec 1943 r. i rozpoczęli ćwiczenia zgrywające ich z Chinditami. Zanim weszli

Brytyjczycy po pierwszej, nieudanej kontrofensywie w regio-

Przewagę w powietrzu nad przyszłym terenem działań

do akcji, w pierwszych dniach stycznia 1944 r. Brytyjczycy

nie Arakan nad Zatoką Bengalską ograniczyli się do działań

miały zapewnić dwa dywizjony Mustangów P-51A. Sekcja

przeprowadzili, siłami dwóch hinduskich dywizji piechoty,

dywersyjnych. W lutym 1943 r., w ramach operacji „Long-

transportowa została wyposażona w samoloty C-47 Dakota

natarcie w Arakanie. Ich celem było zdobycie Akyab (obecnie

cloth”, w głąb Birmy wyruszyło 3000 Chinditów – żołnierzy jednostki specjalnej, którymi dowodził gen. Orde Wingate. Po początkowych sukcesach przeciwko szlakom zaopatrzeniowym nieprzyjaciela, „partyzanci” Wingate’a zostali osaczeni i rozbici przez Japończyków. Poległo ponad 800 żołnierzy; pozostali przebijali się do Indii lub na teren Chin jeszcze przez wiele miesięcy. Jesienią 1943 r. inicjatywę przejęli Amerykanie. Na teren Birmy północnej wkroczyły wyszkolone i uzbrojone przez nich wojska chińskiego korpusu ekspedycyjnego, nacierając z  Ledo w Asamie. Wspierała je, sformowana na wzór Chinditów, amerykańska jednostka sił specjalnych znana jako „Maruderzy Merrilla”. Celem ich natarcia było przywrócenie połączenia lądowego z Chinami. Na zajmowanym terenie Amerykanie sukcesywnie przedłużali tzw. Drogę Ledo. Jednocześnie naciskali na Brytyjczyków, by ci bardziej się zaangażowali w odbicie północnej Birmy. Churchill zaoferował im Chinditów. Także tym razem mieli oni operować na tyłach wroga, wiążąc siły stojące na drodze chińsko-amerykańskiego natarcia na Myitkyinę, główny węzeł komunikacyjny w północnej Birmie.

48

Podpułkownik Philip Cochran, dowódca 1. ACG, na skrzydle swojego P-51A. Podczas pierwszej tury bojowej Cochran walczył na Warhawkach w składzie 33. FG nad Tunezją, gdzie zestrzelił dwa samoloty.


Tomasz Szulc

Polski T-55 z karabinem maszynowym DSzK kal. 12,7 mm i starszym typem gąsienic.

T-55 produkowane

i modernizowane poza ZSRR Czołgi T-55, podobnie jak T-54 stały się jednymi z najliczniej produkowanych i eksportowanych wozów bojowych okresu powojennego. Były tanie, proste w obsłudze i niezawodne, dlatego kupowały je chętnie kraje rozwijające się. Z czasem także Chiny, produkujące klony T-54/55 rozpoczęły ich eksport. Kolejnym sposobem rozprzestrzeniania się czołgów tego typu był reeksport dokonywany przez pierwotnych użytkowników. Ten proceder ogromnie przybrał na sile pod koniec ub. wieku.

Na dodatek zakup nowszych czołgów, zarówno radzieckich, jak i zachodnich, wiązał się z bardzo poważnymi wydatkami, co bardzo często zniechęcało potencjalnych użytkowników. Dlatego T-55 doczekały się rekordowo licznych przeróbek i modernizacji. Niektóre miały charakter improwizowany, inne realizowano konsekwentnie i dotyczyły one setek pojazdów. Co ciekawe, proces ten trwa do dziś, a więc 60 lat (!) po rozpoczęciu produkcji T-55.

S

zybko okazało się, że T-55 są wdzięcznym obiektem

Po nieco poważniejszym remoncie można było zastosować

Polska

modernizacji. Bez trudu można było zamontować

nowocześniejsze gąsienice, ingerować w układ przeniesienia

W KUM Łabędy rozpoczęto przygotowania do produkcji

w nich nowsze środki łączności, przyrządy celownicze,

mocy, a nawet wymienić silnik. Wielka, wręcz przysłowiowa

czołgów T-55 w 1962 r. Zamierzano przy tej okazji dokonać

pomocnicze uzbrojenie, a nawet uzbrojenie główne. Łatwo

niezawodność i trwałość radzieckiego sprzętu czyniła sen-

znaczących udoskonaleń w procesie technologicznym, stoso-

było także zamontować na nich dodatkowe opancerzenie.

sownym modernizację nawet kilkudziesięcioletnich wozów.

wanym do produkcji T-54, wprowadzając m.in. zautomatyzo-

Wieża polskiego czołgu średniego T-55.

wane spawanie kadłubów łukiem krytym, choć ta doskonała metoda z trudem torowała sobie wówczas drogę w polskim przemyśle. Przekazana dokumentacja odpowiadała radzieckim czołgom pierwszych serii, choć w czasie uruchamiania produkcji w Polsce dokonano w niej szeregu drobnych, ale istotnych zmian (wprowadzano je w polskich wozach pod koniec dekady, o czym daej). W 1964 r. pierwsze 10 czołgów przekazano Ministerstwu Obrony Narodowej. W 1965 r. w jednostkach było 128 T-55. W 1970 r. w ewidencji MON wykazywano 956 sztuk czołgów T-55. W 1985 r. było ich 2653 (łącznie z ok. 1000 zmodernizowanych T-54). W 2001 r. wycofano wszystkie pozostające w czynnej służbie T-55 różnych wersji w łącznej liczbie 815 szt. Znacznie wcześniej, bo w 1968 r. zorganizowano Zakład Produkcji Doświadczalnej ZM Bumar Łabędy, który zajmował się opracowaniem i wdrażaniem udoskonaleń do konstrukcji czołgów, a później także tworzeniem pojazdów pochodnych (WZT-1, WZT-2, BLG-67). W tym samym roku uruchomiono produkcję T-55A. Pierwsze polskie modernizacje nowo

64


MONOGRAFIA PANCERNA

z prawej burty. Trzecia wersja, ujawniona w 2008 r. i używana do dziś, otrzymała kanciasty pancerz dodatkowy z  cienkiej blachy dospawany do przodu oryginalnej wieży, ekrany listwowe z tyłu wieży, wzmocniony pancerz przedni, burtowe, wzmocnione fartuchy oraz nową chińską armatę kal. 125 mm (to derywacja 2A46 o mniejszym wydłużeniu i bez automatu ładowania). Najnowsze wozy tej wersji mają wąskie, listwowe ekrany wzdłuż burt, nad fartuchami. Liczba Al Zarrarów jest trudna do ustalenia, nie wiadomo nawet, czy kilkakrotnie modernizowano te same czołgi, czy kolejne wersje były wynikiem jednorazowej modernizacji kolejnych „klasycznych” wozów Typ 59.

Ukraina W ukraińskich warsztatach remontowych wojsk pancernych realizowano kapitalne remonty T-55 połączone z ich częściową modernizacją do standardu zbliżonego do T-55AMW. Rozmieszczenie elementów osłony reaktywnej było nieco inne, niż na czołgach z epoki ZSRR, zastosowano nowsze przyrządy celownicze i inny sprzęt łączności. Ponieważ jednak Ukraina

Pakistański Al Zarrar „model 2002”.

kal. 120 mm, albo dwutaktowego – kal. 125 mm. Na wieży można było zainstalować różnorodne przyrządy celownicze. Najbardziej zaawansowana konfiguracja, to dzienno-nocny celownik działonowego 1K14 uzupełniony dzienno-nocnym przyrządem obserwacyjnym PTT-M z kamerą termowizyjną Sagem Matis, którego monitor był dublowany na stanowisku dowódcy. Sprawne działanie układu celowniczego zapewniał komputer balistyczny L10-V. Wzmocnienie opancerzenia miało charakter kompleksowy: na przednim pancerzu umieszczono wymienny moduł ochronny z pancerzem warstwowym lub reaktywnym, a na wieży rozmieszczono moduły osłony reaktywnej trzeciej generacji Noż. Przedział silnikowy przystosowano do instalacji silnika 5TD o mocy 550 kW lub 5 TDFM o mocy 625 kW. Nowy zespół napędowy wymusił wymianę całej tylnej części kadłuba – stara miała być odcięta i zastąpiona dłuższą i bardziej skomplikowaną konstrukcyjnie. Długość kadłuba zwiększyła Al Zarrar armii pakistańskiej w najnowszej wersji, znanej od 2008 r.

nie używała już wtedy T-55, prace realizowano dla odbiorców

się przez to o 658 mm.

Północnokoreański czołg średni T-55.

zagranicznych. Pierwszym miałaby być Gwinea. Jest to o tyle dziwne, że kraj ten posiadał podobno jedynie 6 (!) czołgów T-55. Później pisano o sprzedaży znacznej liczby zmodernizowanych T-55 do Sudanu, Erytrei, Angoli… Pod koniec lat 90. biuro im. Morozowa wystąpiło z koncepcją głębokiej modernizacji wozów z rodziny T-55 w postaci pakietu różnych rozwiązań, które mogły być łączone ze sobą zgodnie z wymaganiami klienta. Wersja „maksimum” T-55AGM obejmowała wymianę głównego uzbrojenia, SKO, układu napędowego i jezdnego oraz wzmocnienie pancerza. Ze „starego” czołgu miała pozostać skorupa wieży poddana znaczącym przeróbkom oraz część kadłuba i koła bieżne. Dyskusyjne było, czy to jeszcze modernizacja, czy budowa nowego wozu z wykorzystaniem starych podzespołów. Proponowano dwa warianty głównego uzbrojenia: zastosowanie armaty 2A46 z T-72 wraz z automatem ładowania lub nowej armaty z nowym automatem umieszczonym w  rozbudowanej niszy wieży. Magazyn miał układ poziomy i postać zamkniętego taśmociągu, mieszczącego 18 pocisków (12  dodatkowych znajdowało się w stelażach w kadłubie). W wieży mogła zostać umieszczona ukraińska armata KBM-1 kalibru 125 mm o długości 48 kalibrów lub armata KBM-2 kal. 120 mm długości 50 kalibrów. Oznaczało to, że układ dosyłania amunicji musiał mieć konstrukcję dostosowaną albo do jednotaktowego podawania pocisków zespolonych

79


3

Łukasz Jaśkiewicz

Pod koniec 1943 r. ciężkie samoloty bombowe Halifax (na zdjęciu) i Stirling zostały z powodu wysokich strat wycofane z nalotów na Niemcy.

Brytyjskie lotnictwo strategiczne do 1945 r. Choć AM Harris, dzięki poparciu premiera mógł pewniej patrzyć w przyszłość, jeśli chodziło o kwestię rozbudowy Bomber Command, to na pewno nie mógł być równie spokojny analizując swoje osiągnięcia na polu działań operacyjnych. Pomimo wprowadzenia systemu radionawigacyjnego Gee i wykorzystujących je taktyk, nocne bombowce nadal były formacją „ładnej pogody” i „łatwych celów” a na jeden sukces przypadały dwie-trzy porażki.

N

a światło księżyca można było liczyć tylko przez kilka dni w miesiącu, do tego sprzyjało ono coraz skutecz-

„średniaków”. Było to rozsądne i wydawałoby się oczywi-

kim z tych załóg udało się zrzucić ładunki na właściwy obszar,

ste podejście. Zaobserwowano, że tak robili, już od same-

z kolei załogom sił głównych kazano celować w pożary, które

go początku blitzu, Niemcy, którzy dodatkowo wyposażali

wywołali „przewodnicy”, te zaś nie wybuchły we właściwym

te załogi w urządzenia wspomagające nawigację; działania

miejscu i cały nalot był bardzo rozproszony. Wnioski z tego

tych „przewodników” poprawiały efektywność sił głównych.

nalotu nie były zachęcające.

Z kilku powodów Brytyjczycy mieli do tej koncepcji inne po-

Poza tym wcześniej takim rozwiązaniom nie sprzyjała tak-

dejście. Przede wszystkim nie posiadali wcześniej żadnego

tyka działań – skoro załogom dawano cztery godziny na prze-

urządzenia wspomagającego nawigację. Ponadto wydaje

prowadzenie nalotu, to pożary ulokowane w dobrym miejscu

się, że początkowo byli zniechęceni do takiej idei – w swoim

mogły być wygaszone zanim nad celem pojawiłyby się inne

pierwszym „oficjalnym”, odwetowym nalocie powierzchnio-

załogi, które mogłyby je wykorzystać czy wzmocnić. Do tego,

wym na Mannheim z grudnia 1940 r., postanowili wysłać

chociaż RAF, jak i wszystkie inne siły powietrzne na całym świe-

przodem kilka doświadczonych załóg, które miały wzniecić

cie, były na swój sposób elitarne, szczególnie po Bitwie o An-

pożary w centrum miasta i wskazać cel reszcie sił. Warunki

glię, to wewnątrz własnych szeregów stawiały raczej na egali-

pogodowe i widoczność były idealne, ale mimo to nie wszyst-

taryzm – nie kultywowano systemu asów myśliwskich ani nie

Dowódca Pathfinder Force AVM Donald Bennett. Pod baretkami widoczna odznaka Pathfinder Force.

miano zaufania do idei „elitarnych dywizjonów”. Byłoby to zamachem na wspólnego ducha i burzyłoby jedność przez two-

niejszym nocnym myśliwcom. Pogoda była loteryjna

rzenie jednostek „wybrańców”. Mimo tego trendu, od czasu

a „łatwe” cele nie były zazwyczaj ważne. Trzeba było znaleźć

do czasu pojawiały się głosy, że metody taktyczne ulepszy się

metody, które pomogłyby zwiększyć skuteczność bombardo-

jedynie poprzez ustanowienie specjalnej grupy lotników, któ-

wania. Naukowcy w kraju cały czas pracowali, ale na następne

rzy wyspecjalizują się w tym zadaniu – tak na przykład uważał

urządzenia wspomagające nawigację trzeba było jeszcze po-

we wrześniu 1941 r. lord Cherwell.

czekać. W system Gee miała być wyposażona cała formacja,

Wydawało się to być rozsądnym podejściem, ponieważ

ale czas jego efektywnej służby, przynajmniej nad Niemcami,

było oczywiste, że taki oddział doświadczonych lotników, na-

zbliżał się nieubłaganie do końca. Rozwiązania trzeba było

wet jeśli zacznie od zera, w końcu siłą rzeczy będzie musiał

szukać w innym kierunku.

coś osiągnąć, choćby tylko dlatego, że będzie to robił stale

Utworzenie Pathfinder Force i płynące z tego korzyści

i wiedział przynajmniej co zostało zrobione źle – w takich dywizjonach gromadziłoby się doświadczenie i procentowałby rozwój organiczny. Natomiast wybieranie raz na jakiś

Wprowadzenie Gee w marcu 1942 r. zaburzało w lotnictwie

czas kilku różnych doświadczonych załóg i wypuszczanie ich

bombowym pewną równowagę – odtąd niektóre załogi

w awangardzie było trwonieniem doświadczenia, jakie mo-

miały być lepiej wyposażone, co umożliwiało im osiągnięcie

gły one zdobyć. Ten nurt opinii zaczął energicznie popierać

lepszych wyników. To zdecydowanie przemawiało za koncep-

zastępca dyrektora operacji bombowych w Ministerstwie

cją, zgodnie z którą doświadczone lub po prostu zdolniejsze

Lotnictwa, G/Cpt Bufton, który był oficerem o znacznym

załogi powinny prowadzić i wspomagać liczniejsze grono

doświadczeniu operacyjnym i to z tej wojny światowej a nie

82

Wojsko i Technika Historia numer specjalny 5/2018  

Czasopismo wojskowo-historyczne poruszające na swoich łamach tematy związane z wojnami, kampaniami i bitwami, prezentujące monografie uzbroj...

Wojsko i Technika Historia numer specjalny 5/2018  

Czasopismo wojskowo-historyczne poruszające na swoich łamach tematy związane z wojnami, kampaniami i bitwami, prezentujące monografie uzbroj...

Advertisement