Page 1

ISSN 1689-6351

• agility • flyball • dogfrisbee • pasterstwo • obedience •

zima 2010

Tim Symes i Polly „Największą satysfakcję daje mi praca zespołowa”

Sędzia trzeciej generacji

Antonin Grygar

cena 6 zł (w tym 7% VAT)

Overy Podstawowe techniki rzutów w dogfrisbee Część trzecia

Trial Collecting Style a Trial Traditional Style Czym się różnią?

Renate Tribus Dlaczego ceni obedience?


nr 1 (5) zima 2010

Minął

właśnie rok od  ukazania się pierwszej na  polskim rynku prasowym publikacji skupiającej się na  tematyce psich sportów – kwartalnika „Dog&Sport”. W każdym wydaniu przedstawialiśmy i  opisywaliśmy najpopularniejsze dyscypliny sportowe, w  które angażują się właściciele psów. Z  myśślą o  nich stale gościła na naszych łamach także dziedzina psychologii sportu. Pojawiło się szereg informacji na temat osób niepełnosprawnych, ich pracy z  psami oraz ich walki z  trudnościami życia codziennego. Mam nadzieję, że to, co zaprezentowaliśmy, pomogło Państwu wzbogacić wiedzę i  udoskonalić warsztat pracy z  psem. Mam też nadzieję, że zawartość kwartalnika oraz poziom prezentowanych materiałów zadowoliły Państwa gusty sportowo-szkoleniowo-czytelnicze. Wierzę, że tak jest. Świadczy o  tym stale rosnąca liczba czytelników gazety. A co nas czeka w tym roku? Cztery kolejne wydania magazynu. W każdym, tak jak miało to miejsce do tej pory, będziemy opisywać pięć dyscyplin sportowych, zaprezentujemy sylwetki zagranicznych wiodących postaci na rynku psich sportów. Doło Adres redakcji

01-010 Warszawa ul. Nowolipki 27 lok. 1a Tel.0 22 8873955 Fax 022 831 48 79 www.dogandsport.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych. Zastrzegamy sobie prawo skracania, zmiany tytułów i redagowania tekstów. Za treść ogłoszeń redakcja nie odpowiada. Copyright © Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Przyjaciel 2010. Przedruk tylko za zgodą redakcji. Na okładce Tim Symes z Glutem, Polly i Miką. Fot. www.amberwind.pl

 Redaktor naczelna

Nina Bekasiewicz n.bekasiewicz@przyjaciel.pl  Sekretarz redakcji

Tomek Jakubowski t.jakubowski@przyjaciel.pl

żymy wszelkich starań, aby każdy z publikowanych w tym roku materiałów był źródłem cennych informacji, które pomogą dobrze przygotować się do pracy z psem sportowcem oraz dobrze przygotować psa sportowca. Pokażemy również, jak ze szkoleniem czworonogów radzą sobie osoby niepełnosprawne. Jednym z  ważniejszych wydarzeń, które będzie nam towarzyszyło przez cały rok, jest pilotażowy program Fundacji Przyjaciel oraz Firmy Nestle Purina Pet Care pt. DOGonić marzenia, mający na celu aktywizację osób niepełnosprawnych i  włączenie ich do grona miłośników psich sportów w Polsce. Wyniki ich pracy będziemy prezentować w każdym wydaniu, a na żywo będzie można ich zobaczyć podczas wrześniowego finału DCDC na Polu Mokotowskim w Warszawie. Trzymam kciuki i mocno wierzę w to, że im się uda. Państwa natomiast zapraszam do lektury zimowego wydania „Dog&Sport” i życzę sukcesów, medali, pucharów i przede wszystkim wielu powodów do satysfakcji w 2010 roku.

 Nina Bekasiewicz, redaktor naczelna

W numerze m.in.:

Sędzia trzeciej generacji Rozmowa z Antoninem Grygarem, czeskim sędzią i instruktorem agility

10

 Zespół Redakcyjny

Wioletta Bartkiewicz, Agnieszka Boczula, Joanna Klecha, Łukasz Kowa, Piotr Polewski, Bartek Siepracki, Magdalena Ziółkowska  Współpraca

Beata Dubiel, Wanda Krawczuk, Marek Zawadka  Opracowanie Graficzne

Franciszek Prusiecki  Promocja i Reklama

Katarzyna Mierzejewska k.mierzejewska@przyjaciel.pl tel. 0501 265 754

Overy, czyli kiedy psy latają nad nami Część trzecia przewodnika po podstawowych technikach rzutów w dogfrisbee

16 

 Dystrybucja i patronaty

Maria Wojtanek m.wojtanek@przyjaciel.pl tel. 511 050 724  Wydawca

Fundacja Przyjaciel ul. Radiowa 9/36 01-485 Warszawa  Druk

Flyball – bieg po zdrowie? Jak pokonać szybko tor i uniknąć kontuzji

Grafis Wydawnictwo i Poligrafia  Nakład:

20 000 egz.  Partner kwartalnika

 Tim Symes i Polly................................ 4  Formułowanie celów w sporcie............. 8  Flatwork, czyli praca na płaskim. Część 2... 12

18

 Dogfrisbee zimą................................ 15  Renate Tribus i jej mistrzowie świata...20  Trial Collecting Style i Trial Traditional Style... 22

1


wydarzenia

zawody w 2010 r.

Zawody w 2010 roku Agility

www.amberwind.pl

Sędzia: Alice Glocknerova (Republika Czeska) www.warszawa.zkwp.pl

20-21 marca, Łąck Kwalifikacje do MŚ Agility 2010  i MŚ Owczarków Belgijskich Sędziowie: Paolo Meroni (Włochy), Janusz Słoniewicz www.zkplock.home.pl 2-3 kwietnia, Bydgoszcz Puchar Polski Agility Sędzia: Alan Hansen (Dania) www.agility.bydgoszcz.pl 15-16 kwietnia, Kraków Puchar Polski Agility Sędzia: Erich Hüttner (Austria) www.agility.krakow.pl 24-25 kwietnia, Czeladź Kwalifikacje do MŚ Agility 2010 Sędzia: Kees Stoel (Holandia) www.zkwpbytom.pl 29-30 maja, Radom/Kozienice Zawody CACIAG FCI Sędzia: Nalle Jansson (Szwecja) www.zkwp.radom.pl

Opracował Tomek Jakubowski

12-13 czerwca, Sopot II Zawody Bałtyckie/Kwalifikacje do MŚ Agility 2010 Sędzia: Sabine Mac Nelly (Niemcy) www.zkwp.sopot.pl

2

3-4 lipca, Kozłów Puchar Polski Agility Sędzia: Rolli Schiltz (Luksemburg) 10-11 lipca, Warszawa Letnie Warszawskie Zawody Agility

23-25 lipca, Liberec   (Republika Czeska) European Open Sędziowie: Alice Glocknerova (Republika Czeska), Antonin Grygar (Republika Czeska), Zdeněk Spolek (Republika Czeska), Michail Kirillov (Rosja), Michel Liekens (Belgia) 7-8 sierpnia, Legnica Puchar Polski Agility www.zkwp.legnica.pl 14-15 sierpnia, Sopot III Bałtyckie Zawody Agility Sędzia: Michel Liekens (Belgia) www.zkwp.sopot.pl 21-22 sierpnia, Radom/Kozienice Zawody agility o Puchar Ziemi Radomskiej i o tytuł Top Agility Dog Sędzia: Alice Glocknerova (Republika Czeska) www.zkwp.radom.pl 11-12 września, Warszawa Jesienne Zawody Warszawskie, Mistrzostwa Polski Agility Sędzia: Andre Mauer (Luksemburg), Bea Tanner (Szwajcaria) www.warszawa.zkwp.pl 29 września – 3 października, Rieden (Niemcy) Mistrzostwa Świata Agility Sędziowie: Nalle Jansson (Szwecja), Sabine Mac Nelly (Niemcy) 16-17 października, Gliwice Finał Pucharu Polski Sędzia: Bernd Hüppe (Austria) 31 grudnia 2010 – 2 stycznia 2011 Radom/Supraśl Zawody Sylwestrowe Sędzia: Tomas Glabazna (Słowacja) www.zkwp.radom.pl

Obedience 10 kwietnia, Będzin Zawody CACIOB FCI Sędzia: Johann Kurzbauer (Austria) www.zkwp.bedzin.pl 17 lipca, Warszawa zawody obedience Kl. 0  Sędzia: Janusz Słoniewicz www.warszawa.zkwp.pl 18 lipca, Warszawa Puchar Polski Obedience Kl. 1, 2, 3 Sędzia: Janusz Rurarz www.warszawa.zkwp.pl 14 sierpnia, Sopot Mistrzostwa Pomorza Obedience www.zkwp.sopot.pl 27 listopada, Sopot Zawody Obedience Sędzia: Janusz Rurarz www.zkwp.sopot.pl

Pasterstwo 4 lipca, Wrocław IV Zawody Pasterskie w Stylu Farmerskim/Mistrzostwa Polski 2010 Sędzia: Simona Suchorowa (Republika Czeska) www.zkwp-wroclaw.org.pl

Kalendarz piątej edycji Dog Chow Disc Cup Kwalifikacje do Finału Krajowego: Chorzów, 1-2 maja Wrocław, 29-30 maja   Poznań, 19-20 czerwca Sopot, 14-15 sierpnia Finał odbędzie się 4 i 5 września w Warszawie.


Z okładki

Tim Symes i Polly

Pragnienie

serca

 Rozmawia Tomek Jakubowski

 Czy Polly była twoim pierwszym psem? – Psy towarzyszyły mi przez całe życie. Moja ciocia miała farmę, a na niej kilka border collie, także w domach moich dziadków i rodziców zawsze znalazło się miejsce dla czworonoga. Tak więc po przeprowadzce do Polski od razu wiedziałem, że prędzej czy później będę mieć własną sforę. Gdy w 2002 roku kupowaliśmy z Dorotą dom pod Warszawą, sprzedawca zapomniał nas poinformować, że lokal ma już jednego mieszkańca – psa przybłędę, który akurat u  nas urządził sobie noclegownię. Jasper jest już z nami ponad siedem lat. Zanim wpadł w nasze ręce i spotkał go „awans społeczny”, błąkał się po ulicach przez cztery lata. Następna była Mika, nasza „księżniczka”. To pointer angielski, dla którego sensem życia jest bieganie – przerywane tylko krótką przerwą na drzemkę bądź przekąskę. Polly była pierwszym „zaplanowanym” zwierzakiem w naszej rodzinie. Kiedy zakończyłem pracę w korporacjach,

4

która mnie całkowicie pochłaniała, i  zyskaliśmy więcej czasu na  realizację własnych zamierzeń, postanowiliśmy urzeczywistnić pragnienie, które od dawna tkwiło w naszych sercach – zaczęliśmy szukać dla siebie psa naszej ukochanej rasy border collie. Polly jest właśnie spełnieniem tych pragnień (co oddaje jej przydomek hodowlany – Heart Desire). Glut, kolejny nasz pies, któregoś dnia po prostu wyszedł z  lasu. Dosłownie. Chcieliśmy znaleźć mu dom do adopcji, ale najwyraźniej pisane mu było zostać z nami na stałe.

 Jest coś w zachowaniu Polly, czego się nie spodziewałeś, gdy brałeś swojego wymarzonego border collie? – Kiedy szukaliśmy dla siebie border collie, chcieliśmy psa, który nie byłby nadmiernie impulsywny. Polly była spokojna, opanowana, na początku bardzo trudno było zmotywować ją do pracy. Polly to trochę taki dziwoląg, „schizofrenik”. Na treningach rozprasza ją obecność innych psów, ale tylko konkretnych, przez nią upatrzonych. Przez to ma spore problemy z koncen-

www.amberwind.pl

n Tima po raz pierwszy spotkałem na Mistrzostwach Polski Obedience w Sopocie w 2006 roku. Drugi raz na zawodach agility – gdzie i kiedy dokładnie, nie mogę sobie przypomnieć, ale pamiętam, że przybiliśmy koleżeńską „piątkę”, patrząc na tablicę wyników. Gdy jakiś czas później uczyliśmy się razem rzucać dyskami na seminarium dogfrisbee, byłem już pewien, że mam do czynienia z prawdziwym, a nie „sezonowym” pasjonatem.


Z okładki

Tim Symes i Polly

tracją na zajęciach flyball. Więc kiedy Darek zaproponował mi funkcję coacha w Unleashed, nie było trudno się zgodzić. Gdy chcę na placu przed domem poćwiczyć z Polly slalom lub porzucać jej frisbee, wszystkie inne psy muszą być zamknięte w domu, bo jeśli np. Glut wystartuje do dysku, to Polly zignoruje talerz. Nie pobiegnie za piłką, jeśli inne psy za nią gonią – skupia wtedy całą uwagę na pogoni i obieganiu towarzyszy zabawy. Na spacerach Mika odgrywa rolę owcy, nie ma siły, która by odciągnęła Polly od zaganiania „siostry”, ona traktuje to jak swój obowiązek. Nie ma znaczenia, czy wyjmę smakołyki, piłeczkę, czy dysk frisbee – Polly jest wtedy niedostępna. Ale w  sytuacji, gdy jest ze mną sam na  sam, potrafi się w  pełni skoncentrować na  współpracy. Na zawodach agility czy dogfrisbee, gdzie wokół jest pełno psów, ale nie wchodzą z nią w żadną interakcję, też wykonuje wszystko, o co ją poproszę… No może nie do końca wszystko. Jak to u „rasowego” bc bywa, stara się zazwyczaj wykombinować najprostszą, najmniej męczącą drogę do celu. Gdy myśli, że nie patrzę, na zawodach agility przejdzie pod hopką, zamiast skoczyć nad nią, a  na zawodach dogfrisbee zamiast się odbić od  pleców, obiegnie mnie wokół. Gdy w listopadzie ubiegłego roku pojechaliśmy na krycie do Magdy Michalskiej do Gdyni, Polly pokazała ciemną stronę swojego charakteru. Nikt nie wyszedł bez ran – siniaków i zadrapań. Prawie się poddaliśmy. Magdzie została „pamiątka” na nosie, mnie – na dłoni. Obu podopiecznym Magdy, Jezziowi i Frisco, też się dostało.

 Rozumiem, że biorąc Polly, planowałeś z  góry, że spróbujecie sił we flyball czy dogfrisbee? – Na początku nie mieliśmy jeszcze pojęcia, w jaki sport się zaangażujemy. Postanowiliśmy dać Polly szansę sprawdzenia się na  wielu płaszczyznach, chcieliśmy, aby to właściwie ona dokonała wyboru, co sprawia jej największą przyjemność. Tak naprawdę zacząłem od  obedience i  „posłuszeństwa na co dzień”. Choć muszę zaznaczyć, że to Dorota wykonała najwięcej pracy w tej dziedzinie. To ona szkoliła Mikę i Polly. To jej udało się otworzyć Jaspera – dzięki niej zahukany i „zbity” przybłęda odnalazł się bez problemu w naszej rodzinie i jest teraz wzorowym psem. Obecnie to właśnie Dorota pracuje nad Glutem. A zainteresowanie psimi sportami tak na poważnie zaczęło się, gdy po raz pierwszy, w 2006 roku w Powsinie, zobaczyliśmy zawody z cyklu DCDC i towarzyszący im pokaz agility. Polly miała wtedy mniej niż rok, dopiero stawialiśmy pierwsze kroki na treningach agility. Nie mogę powiedzieć, żeby od samego początku szło nam jak z nut. Próbowaliśmy różnych metod, aby zwiększyć motywację u Polly, dużą pomoc otrzymałem od klubowych koleżanek – Uli Charytonik i Wandy Krawczuk. Na samą myśl o starcie w zawodach uginały się pode mną nogi, więc postanowiłem najpierw wziąć udział w mniej stresującej imprezie – pokazie agility na wystawie w Lublinie, gdzie również przy okazji wystawialiśmy Polly. Zgodnie z moimi przewidywaniami nie wszystko poszło z planem, ale namiastkę debiutu mieliśmy już za sobą.

W 2007  roku wziąłem udział w  seminarium prowadzonym przez Darka Radomskiego Dostałem propozycję dołączenia do klubu DiscBusters, gdzie wpadłem na dobre w dogfrisbee, a następnie we flyball.

 Chyba teraz można śmiało powiedzieć, że jesteś jednym z  filarów organizacyjnych cyklu DCDC. Ale na twój debiut w zawodach dogfrisbee musieliśmy czekać dość długo. – Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy. W  2007  roku w Sopocie Darek poprosił mnie o pomoc przy prowadzeniu konkurencji Super Mini Distance. Mierzyłem czasy, zapowiadałem konkurencję i wywoływałem zawodników. Niby nic wielkiego, ale byłem pod wrażeniem – świetna atmosfera i sami frisbowi zapaleńcy wokół. Minął miesiąc i Darek znów złożył mi propozycję – miałem komentować na Mistrzostwach Europy Dogfrisbee we Wrocławiu! A potem zadziałał już efekt kuli śniegowej. Od dwóch lat staram się pomagać, najlepiej jak potrafię, przy organizacji DCDC. Oczywiście od  samego początku miałem świadomość, że jeśli się komentuje na  zawodach, dobrze jest mieć za sobą starty w danej dyscyplinie – można wtedy widzom przekazać najbardziej rzetelny komentarz do tego, na co patrzą. W 2009 roku, po dwóch latach od pierwszych prób zabawy z dyskiem, zdecydowałem, że nadszedł już czas na mój debiut. To był Sopot, konkurencja Starters. Pozwól, że najpierw wyjaśnię jedną rzecz: nigdy nie byłem osobą, którą jakoś szczególnie motywuje konkurowanie i która jest nastawiona na rywalizację. Dla mnie startowanie do końca życia w Starters to byłaby i tak wystarczająca zabawa i źródło wielkiej satysfakcji. Taką samą frajdę czerpałbym z tego, jak i z rzucania Polly dysku u mnie w ogrodzie – dla mnie to przede wszystkim dobra zabawa. A skoro jesteśmy przy ogrodzie, to dodam, że stał się on główną areną dla naszych treningów, bo – jak wcześniej wspomniałem – trudno było skłonić Polly do pracy na grupowych, klubowych spotkaniach ze względu na rozproszenia. Los nie przewidział dla nas długiego stażu w  Starters… Polly spisała się wspaniale i wygrała konkurencję. Moja „kariera” w Starters dobiegła końca, zanim się na dobre zaczęła. Wielu ludzi, znając Polly i moje luźne podejście do konkursów i rywalizacji, było zszokowanych – nie bardziej niż ja sam. Wrażeniami podzieliłem się na  swoim blogu na  stronie www.latajacepsy.pl. Dodam jeszcze tylko, że po występie żałowałem, że nie zdecydowałem się na debiut dwa lata wcześniej… I cóż, nadszedł w końcu czas zmierzyć się ze starymi (oczywiście w przenośni) wygami z Openów na kolejnych zawodach, w Warszawie. I jak mogłem się spodziewać, czekało mnie twarde lądowanie. Ale mimo to nie straciłem zapału. Nie mogę się już doczekać imprezy w Chorzowie!  Zdążyłeś już łyknąć wielu dyscyplin – agility, flyball, dogfrisbee, obedience. Wiem, trudno się zdecydować na jedną. – Czas jest oczywiście największym ograniczeniem. Bo ja bym chciał trenować i startować w każdej z tych dyscyplin. Pragmatyzm musi wygrać. Przez ostatnie lata zaniedbałem szczególnie agility, bardzo żałuję, bo oboje z Polly pokochaliśmy ten  5


Z okładki

Tim Symes i Polly

 sport. Na przeszkodzie stanęły wspomniane ograniczenia cza-

sowe. Łatwiej jest wziąć do ręki parę dysków i wyjść przed dom na 5-, 10-minutową sesję z frisbee. Łatwiej i wygodniej, niż jechać 30 km, często stojąc w korkach, na trening agility. Jeśli chodzi o  flyball, to mimo dystansu, jaki muszę pokonać, jadąc na każdy trening, jest jeden decydujący czynnik. Flyball to sport zespołowy. Sukces zależy od wszystkich członków teamu. Pełnię w zespole istotną funkcję i mimo że mam psa, który nie startuje na zawodach – bardzo mnie moja funkcja w  drużynie motywuje. Powiedziałem, że nie kręci mnie rywalizacja, ale to się odnosi tylko do występów solo, czy to w  agility, czy dogrisbee. Ale jeśli w  grę wchodzi drużynowa konkurencja, moje nastawienie się zmienia. Poczucie wspólnoty celu, silnie odczuwalny duch zespołu, wreszcie zastrzyk adrenaliny przy starciu z drużyną przeciwną sprawiają mi dużą frajdę. Flyball na  pewno pozostanie dla mnie w  przyszłości priorytetem. Niestety, pierwsze w tym roku zawody kolidują z wydaniem na świat miotu przez Polly, więc musiałem, z dużym oporem, tymczasowo zrzec się mojej kapitańskiej funkcji.

 Skoro już mowa o dzieciach Polly – domyślam się, że nie wszystkie szczenięta „pójdą w świat”? – Zamierzamy zatrzymać jedno ze szczeniąt. Ojcem jest wspomniany wcześniej Frisco (Legendary Frisco Black Energizer) – oczekujemy zrównoważonych psów o większych popędach niż Polly. Każdy, kto zna Frisco, wie, czego się można spodziewać po jego dzieciach! Jeszcze nie wiem, w  jakiej dyscyplinie będę „szczyla” szkolił – mam jeszcze czas na podjęcie decyzji. Jedyne, czego jestem pewien, to, że chcę wrócić do treningów agility, jak tylko Polly dojdzie do siebie!

 Jeśli miałbyś wskazać szkoleniowca, z którym miałeś okazję ćwiczyć i który wywarł na tobie szczególne wrażenie, kto by to był? – Podziwiam każdego, kto się wykazuje poświęceniem i pomysłowością w pracy z jakimkolwiek psem, urozmaicając mu przy tym życie. I mam ogromny szacunek dla tych, którzy poświęcają czas i dzielą się swoją wiedzą, aby pomóc innym. Miałem okazję uczestniczyć w  różnych seminariach z uznanymi trenerami z zagranicy, ale żaden nie może zastąpić ludzi, z którymi trenuje się na co dzień. Jeśli mam już taką okazję i mogę wskazać, kogo cenię – mając nadzieję, że nie zabrzmię zbyt podobnie do aktorów na gali wręczania Oscarów – skieruję wyrazy wdzięczności i podziękowania do: – Darka – za jego zaangażowanie w  popularyzację psich sportów, zaufanie i pomoc; – Magdy – za jej poświęcenie, przyjaźń i nieograniczony entuzjazm (i oczywiście za Frisco…); – Discbustersów – za ich wsparcie i za ducha zespołu; – każdego, kto poświęca swój cenny czas na  organizację imprez sportowych w Polsce, i do samych zawodników, bez których nie byłyby one możliwe – i w końcu do każdego, kto świadomie bierze psa, rasowego czy mieszańca, z  zamiarem uczynienia jego życia bardziej radosnym. Chapeau bas!  25 stycznia Polly urodziła siedem uroczych borderków, które zgodnie z relacją Tima „już rozpoczęły swoją karierę sportową w walce o najlepszy sutek”.

www.amberwind.pl

 Jak oceniasz, jak daleko w  tyle jesteśmy za resztą Europy? – W Polsce psie sporty pojawiły się stosunkowo późno, stopniowo zyskują popularność, z pewnością nie brakuje nam chęci i pasji, a poziom wiedzy zaczyna dorównywać czołówce Europy. Organizacyjnie cykl DCDC jest na najwyższym europejskim poziomie, a  to dzięki zaangażowaniu Darka i  Ani Radomskich. Mając możliwość obserwowania przez ostatnie trzy  lata z  bliska tego, co się dzieje u  nas na  zawodach, jestem pod ogromnym wrażeniem, jak błyskawicznie nasi zawodnicy się rozwijają, jak wiele nowych talentów przybywa co roku. Mistrzostwa Europy Dogfrisbee w 2007 roku we Wrocławiu były spektakularnym sukcesem. Nasi rodacy (jestem w Pol-

sce od 16 lat, czuję się po części Polakiem) regularnie pną się coraz wyżej na prestiżowych międzynarodowych imprezach. Czego mi brakuje? Ja bym sobie życzył więcej zespołów mogących stawić czoła Belgom, Anglikom czy Czechom we flyballu, więcej par dogfrisbowych, zdolnych utrzeć nosa Amerykanom czy Niemcom, i więcej agilitowych par, takich jak Magda i Mac, mogących dać odpór reszcie świata. Pasji i talentu nam nie brakuje, brak jeszcze„zasięgu”. Ale to tylko kwestia czasu.

6


VADEMECUM ZAWODNIKA cele

Droga do sukcesu, n Większość ludzi ma marzenia, które chce zrealizować, cele, które są oddalone w czasie. Zbyt mały nacisk kładzie jednak na teraźniejszość, na to, co dzieje się tu i teraz. A to właśnie teraźniejszość może doprowadzić nas do tego, czego pragniemy.

 Joanna Madey

Cele

długoterminowe dodają nam motywacji do działania i  wyznaczają kierunek tych działań. Cele, które stawiamy sobie każdego dnia, wyznaczają drogę realizacji marzeń, pomagają w  organizacji działań. Zatem dobrze postawione cele wzmacniają nasze zaangażowanie i pozwalają skupić się na zadaniu – na kluczowych jego elementach, co w  konsekwencji wpływa na  osiąganie lepszych wyników oraz prowadzi do sukcesu. Cele możemy podzielić ze względu na czas, w jakim chcemy je zrealizować. I  tak cele długoterminowe to te, które stawiamy sobie na dalsze etapy naszej kariery sportowej, naszego życia. Są to nasze marzenia. Cele, które stawiamy sobie na konkretny trening, zawody, na najbliższy tydzień, to cele krótkoterminowe. Istnieją jeszcze cele, które możemy sobie postawić na  najbliższy miesiąc, sezon i  są to tak zwane cele średnioterminowe. Dzięki nim możemy ocenić, czy ułożony przez nas plan realizacji celów dalszych dobrze działa. Dostarczają nam informacji zwrotnych na temat planu treningowego, który realizujemy. Jeżeli np. za cel postawiliśmy sobie nauczyć się radzić ze stresem startowym, a po trzech miesiącach nie widać żadnych rezultatów, może to być informacja, że metoda, którą ćwiczymy, jest dla nas zła. Warto wtedy zastanowić się nad jej zmianą.

8

Cele możemy także podzielić ze względu na rodzaj. Wyróżniamy cele wynikowe, które związane są z wynikiem podczas zawodów, zdobyciem medalu, wynikiem punktowym lub pokonaniem rywala. Realizacja tych celów leży poza naszą kontrolą, ponieważ na wynik wpływ może mieć także przeciwnik, nasi koledzy z drużyny, sędziowie, oficjele sportowi, pogoda czy też zwykły przypadek. Jeżeli staramy się kontrolować sytuacje, na które nie mamy wpływu, to przy braku sprzyjających okoliczności narażeni jesteśmy na porażkę oraz związaną z tym frustrację i negatywne emocje. Cele wynikowe dostarczają nam motywacji i energii do działania, odpowiadają na pytanie, CO chcemy osiągnąć. Warto zatem cele długoterminowe mieć sformułowane w sposób wynikowy. Drugim rodzajem są cele zadaniowe, które obejmują standard wykonania czynności. Odpowiadają na pytanie, JAK chcę zrealizować cel wynikowy, czyli wyznaczają plan działania. Podczas zawodów wygrać chce prawdopodobnie większość zawodników, jednak na najwyższym stopniu podium stanie tylko jeden. Będzie to ta osoba, która miała najlepszą metodę, najlepiej wyznaczone zadania i podczas startu najlepiej je zrealizowała. Zatem cele krótkoterminowe zawsze warto mieć postawione w  sposób zadaniowy. Zadania, które stawiamy sobie do wykonania, są pod naszą kontrolą. Ich realizacja daje poczucie satysfakcji, motywację do podążania za następnymi celami. Dzięki tak sformułowanemu celowi jesteśmy w stanie osiągnąć sukces. Kiedy stawiamy sobie cel, należy się zastanowić, jakie ten cel ma dla nas znaczenie. Czy jest to coś znaczącego dla mnie,

EastNews

czyli formułowanie celów w sporcie


VADEMECUM ZAWODNIKA

cele

ŚĆ RWAŁO WY T

Y KT TA

CIERPLIW OŚĆ

KA

Ć  wiczenie

– profil umiejętności

ZAA NG AŻ OW AN IE

TRACJA

WYTRZYM AŁOŚ Ć

TE C

HN IK A

EN ONC E K AN OW UŁ M LE OR C E SF

SIŁA

WIZUALIZ ACJA

JA

ŚĆ KO YB SZ

RAD ZE ZE NIE S TR SOB ES E M IE

OŚĆ EWN D P NA IE I AN W JAM NO OC PA EM

SIEBIE

POZYTYW NE MYŚLEN IE

MO TY

WA CJ A

dla innych? Czy doświadczenie, które zdobędziemy w drodze do realizacji tego celu, będzie wartościowe? Często intuicyjnie wiemy, że coś jest warte zrealizowania, jednak gdy napotykamy trudności, spada motywacja do pracy. Aby ocenić, na ile cel jest dla nas wartościowy i czy chcemy się zaangażować w jego realizację, warto zastanowić się nad poniższymi pytaniami i szczerze na nie odpowiedzieć (a odpowiedzi zapisać na kartce lub w zeszycie): ÔÔ Czy realizujesz ten cel, ponieważ to ty chcesz go osiągnąć, czy raczej to ktoś inny chce, żebyś go realizował? ÔÔ Czy twój cel dostarcza ci poczucia radości i satysfakcji? ÔÔ Dlaczego chcesz osiągnąć ten cel? ÔÔ Co chciałbyś zyskać (podczas drogi do osiągnięcia celu)? ÔÔ Co możesz stracić (podczas drogi do osiągnięcia celu)? ÔÔ Czy uważasz, że twój wysiłek włożony w  realizację celu będzie wartościowy, nawet jeżeli tego celu nie uda ci się zrealizować? Kiedy podejmiemy świadomą decyzję, że chcemy cel realizować, łatwiej będzie utrzymać pozytywne nastawienie do niego i energię do pracy. Jeżeli już podjęliśmy decyzję dotyczącą celu długoterminowego, który chcemy zrealizować, należy zaplanować kroczki (cele „krok po kroku”, na każdy dzień, czyli krótkoterminowe). Cele krótkoterminowe formułujemy według konkretnych zasad. Przede wszystkim cel powinien być sformułowany w pierwszej osobie, odnosić się do JA, czyli własnego działania, które leży w  zasięgu naszej kontroli. Jeżeli sformułujemy cel w czasie teraźniejszym, będzie się on odnosił także do przyszłości. Cel pozytywnie sformułowany (kiedy unikamy słowa NIE w zdaniu) skoncentruje naszą uwagę na czynności, którą powinniśmy wykonać, a dzięki temu od-

Wyobraź sobie mistrza twojego sportu, twojego sportowego idola. Zastanów się, jakie cechy go charakteryzują. Zrób burzę mózgu – na kartce wypisz wszystkie informacje, które przychodzą ci do głowy – co on umie (np. radzi sobie ze stresem startowym, potrafi kierować swoimi emocjami, potrafi się skoncentrować, ma szybki czas reakcji, ma dobrze sformułowane cele) oraz co robi (np. utrzymuje dietę, utrzymuje dobrą kondycję fizyczną, jest zaangażowany w trening, jest konsekwentny w swoim działaniu). Nie ograniczaj się tylko do umiejętności technicznych czy psychologicznych, weź też pod uwagę przygotowanie fizyczne oraz taktyczne. Każdy pomysł jest dobry, wypisz na kartce przynajmniej 30 cech. Potem wybierz 16 najważniejszych. Tych 16 cech wpisz na obręczy koła, w środku wpisz swoje imię. Zaznaczając od środka koła, na skali od 1 do 10, napisz, na ile ty daną rzecz umiesz albo robisz. W ten sposób możesz zobaczyć, jakie są twoje mocne strony w sporcie, a gdzie przydałoby się jeszcze trochę popracować, czyli gdzie leżą twoje rezerwy. Możesz także swój profil pokazać trenerowi lub partnerowi treningowemu, aby to on ocenił cię i dostarczył bardziej obiektywnych informacji. Ćwiczenie to proponuję wykonywać raz na pół roku.

wróci uwagę od czynności, których chcemy uniknąć. Szczególnie kiedy działamy w warunkach stresu, krótka i konkretna informacja, co w  danym momencie zrobić, może doprowadzić do sukcesu. Cel powinien być także szczegółowy, czyli dotyczyć konkretnego zadania. Jeżeli naszym celem jest poprawienie kondycji fizycznej, to takie sformułowanie jest bardzo ogólne i  nie daje szczegółowej informacji na  temat działań, które należy podjąć w celu jej poprawienia. Warto zaplanować aktywność bardziej szczegółowo, czyli np.: w każdy poniedziałek i czwartek biegam przez pół godziny, w każdy wtorek oraz piątek jestem na siłowni i realizuję plan rozpisany przez instruktora, w każdą środę pływam 10 długości basenu, a potem idę na 20 minut do sauny, w weekend spędzam czas z rodziną lub przyjaciółmi i daję sobie odpocząć. Planując cele, powinniśmy także mieć wcześniej ustalony czas wykonania zadania oraz formę informacji zwrotnych, czyli mieć zaplanowane, po  czym poznamy, że zmierzamy w  dobrym kierunku. Najlepsze efekty uzyskamy, jeżeli cel, który sobie postawiliśmy, będzie lekko przekraczał aktualne możliwości, czyli będzie trudny, ale realny. W ten sposób, dzięki stawianiu sobie nowych wyzwań, będziemy dążyć do własnego rozwoju i utrzymamy motywację do pracy. Cele zbyt trudne, nierealne z góry skazane są na porażkę i szybko zniechęcą do podejmowania dalszych wysiłków, natomiast cele zbyt proste nie będą powodowały rozwoju sportowego, osobistego. Warto założyć zeszyt, w którym będziemy nasze cele zapisywać. Dzięki temu możemy monitorować postępy i w chwilach kryzysu motywacyjnego łatwiej będzie przypomnieć sobie, nad czym i  dlaczego pracujemy w  danym momencie. Należy pamiętać, że tylko dzięki konsekwentnemu zaangażowaniu i systematycznej pracy możemy realizować nasze cele i osiągać sukcesy. POWODZENIA! 

9


Agility

Antonin Grygar

Sędzia

trzeciej generacji

n Antonin Grygar, czeski sędzia i instruktor, od wielu lat zapraszany jest na warsztaty agility w Polsce. Ludzie, którzy widzą, jakie tory ustawia na zawodach i jak sędziuje, mówią o nim, że jest to sędzia wysokiej klasy, mający zupełnie wyjątkowe podejście do tego sportu.  Rozmawia Magdalena Ziółkowska www.kafort.pl

 Jak wspominasz swoje początki w szkoleniu psów? Skąd taka wieloletnia pasja? – To było bardzo dawno, miałem wtedy 15 lat i w czasie wakacji znalazłem psa. Spędziłem całe wakacje, ucząc Norę różnych rzeczy, ale niestety po wakacjach pies zaginął. Znacznie później dowiedziałem się, że babcia go oddała. To wydarzenie tak mnie zdenerwowało, że uzbierałem zawrotną wtedy kwotę 900  koron i  kupiłem sznaucera średniego – Aron Modrovous Bohemia Zacząłem go szkolić w specjalnym ośrodku zajmującym się szkoleniem sznaucerów w  Dolnych Pocernicach, gdzie poznałem wiele ciekawych osób, wśród nich swoją przyszłą żonę. Wkrótce zostałem pozorantem. Z  psami ćwiczyliśmy różne rzeczy, przede wszystkim obronę, ślady, posłuszeństwo, ale uczyliśmy je także sztuczek i organizowaliśmy pokazy. Agility pierwszy raz widziałem na wystawie w Hiszpanii. Wkrótce Eva Koubova, sędzia kynologiczna, która promowała agility w  Czechach, zachęciła mnie, bym zainteresował się tym sportem. Zacząłem biegać z  owczarkiem belgijskim malinois Bain Bohemia Alke. Zostałem sędzią w 1992 roku i kilka lat później zdobyłem uprawnienia sędziego międzynarodowego. Moje pierwsze zagraniczne zawody były w Austrii, w okolicach Grazu.  Jak agility rozwinęło się w Czechach? – Dobrze, że zajęli się tym ludzie, którym zależało, aby ten sport od począt-

10

ku prężnie się rozwijał. Powstał Czeski Klub Agility, którego przewodniczącym został Radko Loučka. Myślę, że fakt, iż korzystano z  doświadczenia zagranicznych, głównie austriackich, instruktorów i  sędziów, dał bardzo solidne podstawy do rozwoju agility w  Czechach. Pierwsze mistrzostwa kraju rozegrane zostały w 1991 roku, a pierwszy egzamin dla sędziów odbył się rok później. Ponieważ nie miałem wtedy psa z  predyspozycjami do tego sportu, a sam sport bardzo mi się spodobał, postanowiłem się skupić na  tym, aby być dobrym sędzią i  w  przyszłości sędziować mistrzostwa świata.

 Za co cenisz tę dyscyplinę? Co jest w niej takiego szczególnego? – Jest to sport o  wielu obliczach. Przewodnik może go uprawiać na  takim poziomie, na jakim chce. Treningi są ciekawe, gdyż zawsze można trenować coś innego i nigdy nie wiesz, czego możesz się spodziewać, jadąc na zawody. Każdy przewodnik wnosi coś nowego swoim stylem biegania i swoimi pomysłami na  rozwiązanie różnych sytuacji na  torze, dzięki czemu sport się rozwija i  zmienia. Poza tym jest to sport ogólnodostępny, przewodnik może go uprawiać w każdym wieku i z każdym psem.

 Jakie są założenia twojego treningu? – Moim nadrzędnym założeniem jest profesjonalizm w sędziowaniu i trenowaniu ludzi. Byłem jednym z pierwszych, którzy porzucili ideę Agility is Fun. Zacząłem propagować inne hasło – Agility is Sport, gdyż uważam, że łączy zagadnienia z  dziedziny psychologii, trening kondycyjny i pracę z psem.

Trenuję różnych ludzi, wykorzystując różne metody, które staram się „szyć na  miarę”, czyli dobierać i  zmieniać, tak, aby przewodnik umiał je stosować w  prowadzeniu swojego psa. Niejednokrotnie udało mi się pomóc przewodnikowi zmienić technikę, tak aby team mógł jej używać w  swoim bieganiu i  jednocześnie pokazać różne inne rozwiązania, które można wykorzystać w danym momencie na torze.

 Na jakich aspektach pracy powinien skupić się przewodnik z  młodym lub niedoświadczonym psem na samym początku szkolenia? – Zawsze na  początku przewodnik powinien poznać swojego psa, zrozumieć go, dowiedzieć się, co lubi, co go podnieca i jakie są jego możliwości. Chodzi o to, żeby przewodnik nauczył się pracować z psem, tak aby wydobyć z niego wszystko, na co go stać. W pracy z psem najważniejsze jest zachowanie jego radości i chęci do pracy. Nie należy się skupiać na tym, żeby pies nie popełniał błędów, lecz żeby mu to sprawiało przyjemność, żeby dawał z siebie wszystko.  Jakie są największe wyzwania, przed którymi staje zawodnik chcący uprawiać agility? Z czym zawodnicy mają największe problemy? – Trudno jednoznacznie określić, co jest największym wyzwaniem dla kogoś chcącego uprawiać agility, dlatego że ludzie mają różne motywacje – jedni chcą po prostu trochę się poruszać, drudzy natomiast chcą wygrać mistrzostwa świata. Myślę, że najtrudniejsze właśnie jest zaspokojenie swoich ambicji, a jednocześnie taka praca z psem, która sprawia mu przyjemność. Pies zawsze robi to tylko dla nas.


Agility

Antonin Grygar

 Projektując tory, jakie umiejętności zawodników sprawdzasz? – Zawody są swego rodzaju próbą sił pomiędzy sędzią a zawodnikami. Sędzia, biorąc pod uwagę poziom zawodników, powinien ustawić tor, który jest dla nich wyzwaniem. Mam swój styl, który oczywiście ewoluuje i zmienia się z czasem. Chcę, żeby tor był płynny, czyli żeby droga psa prowadziła po  łukach, a  nie kątach ostrych. Myślę, że regulamin na  tyle mało ogranicza fantazję sędziego w ustawianiu torów, że nie powinno na  torze być miejsc, w których na przykład pies, skacząc daną przeszkodę, nie może skoczyć jej tak, aby nie wybiec za linię następnej przeszkody i otrzymać odmowy. Co gorsza, niektórzy ustawiają taki tor, a  potem nie sędziują tych odmów. Tor może być trudny, a nawet bardzo trudny, ale musi dawać przewodnikowi szansę pokonania go, musi być fair zarówno wobec psa, jak i przewodnika. Oczywiście tor powinien być ustawiony przede wszystkim tak, aby nie

stwarzał zagrożenia ani dla psa, ani dla przewodnika.

 Jakie są różnice w  agility w  różnych krajach, w  których sędziowałeś? – Dzięki temu, że w 2004 roku zostałem nominowany do sędziowania mistrzostw świata, jestem zapraszany na  zawody do różnych krajów. W  niektórych agility jest na tyle popularne, że zawody są transmitowane w  telewizji, ale są też i  takie, gdzie ten sport uprawia garstka, czerpiąca wiedzę głównie z  Internetu czy książek. Poziom agility na  świecie jest różny, występują różnice w regulaminach. Każdy kraj stara się dodać do agility coś swojego, coś charakterystycznego dla swojego sposobu myślenia. W  efekcie ten sam problem zostanie inaczej rozwiązany przez Włocha, a inaczej na przykład przez Niemca. Jednak granice są otwarte, żyjemy w dobie Internetu, więc nowinki szybko się przenoszą.

w różnych miejscach toru, dzięki czemu tory mogłyby być atrakcyjniejsze. Mam nadzieję, że agility zachowa swoją barwę i różnorodność, że będą je uprawiać różni ludzie z różnymi rasami psów. W myśl tego powstała idea Międzynarodowego Pucharu Ras (International All Breeds Cup), którego celem jest propagowanie różnorodności ras w agility. 

 Jak

twoim zdaniem agility zmieni się w przyszłości? – Agility nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa – jest to sport, który się rozwija i zmienia. Myślę, że w przyszłości różne kategorie wzrostowe będą biegać na  przeszkodach odpowiednio dopasowanych do wielkości psów. Myślę również, że regulamin agility zostanie ujednolicony i wszędzie będzie obowiązywał ten sam, żeby sędziowanie było jak najłatwiejsze. Agility staje się coraz szybsze, więc myślę, że pójdziemy w kierunku elektronicznych stref, które będą pomocą dla sędziego, choćby na zawodach najwyższej rangi, które są sprawdzianem całorocznej pracy przewodnika. Sędzia miałby więcej możliwości w ustawianiu torów, gdyby mógł wykorzystać dwóch-trzech  pomocników, w  tym jednego, który pilnowałby przewodnika na starcie i mecie, aby nie dochodziło do przypadków ciągnięcia psa za skórę, uszy, ogon czy rzucania psa na ziemię. Pomoc drugiego umożliwiłaby ustawianie przeszkód strefowych

11

archiwum

 Jakie są różnice w  pracy z  dużym psem, w  kategorii Large, a  psem mniejszym, w  kategorii Small lub Medium? – Agility jest podzielone na trzy kategorie według wzrostu psów, ale pracując z psami, niezależnie od kategorii, wykorzystuje się te same metody treningu i  wszystkie psy biegają po  tych samych przeszkodach. Oznacza to, że te rzeczy, które sprawiają problem psom dużym, w  większości przypadków są zupełnie łatwe dla psów małych lub średnich. Nie chcemy się do tego otwarcie przyznać, ale wiele osób postrzega agility jako sport dla psów w klasie Large, a  Small i  Medium traktuje jedynie jak dodatki. Myślę, że problem rozwiązałoby ustawianie innych torów dla psów mniejszych, torów bardziej dostosowanych do innej charakterystyki pracy małych psów, ale przede wszystkim dużo zmieniłoby wprowadzenie innych przeszkód, proporcjonalnie mniejszych dla Small i  Medium. Dostosowanie wielkości przeszkód pomogłoby podnieść poziom w  tych klasach i  zwiększyć popularność małych i  średnich psów w agility.


AGILITY

FLATWORK,

czyli praca na płaskim – przygotowujemy dobrego „skoczka”. Cz. 2 n Flatwork pomaga rozwinąć nić porozumienia pomiędzy przewodnikiem a psem – to abecadło, które pozwala im znaleźć wspólny język w agility.

12

 MAGDALENA ZIÓŁKOWSKA www.kafort.pl

Agility

oparte jest na pracy przewodnika z psem, który reaguje na mowę ciała przewodnika pokazującego psu, którędy prowadzi tor. Na drogę i sposób poko-

nania przeszkód przez psa wpływa pozycja, ustawienie stóp, bioder, ramion, rąk oraz kierunek i prędkość poruszania się przewodnika. Jeśli pies nie rozumie sygnałów lub są one chaotyczne i spóźnione, popełnia błędy, źle skacze, zrzuca tyczki. Dlatego właśnie stworzenie spójnego systemu komunikacji jest tak ważne dla każdej pary uprawiającej agi-

marek zawadka

METODYKA SZKOLENIA


AGILITY

METODYKA SZKOLENIA

Pies jest prowadzony w tym przypadku na prawą rękę, utrzymuje pozycję równoległą do przewodnika.

Wanda Krawczuk

lity. Wielu elementów można się uczyć, zanim zacznie się pokonywać przeszkody, na  sucho – w  poprzednim numerze „Dog&Sport” opisane zostały te najprostsze, które stanowią bazę całego systemu prowadzenia psa na torze. Jeśli nauczyliśmy się już wszystkich manewrów podstawowych, możemy zacząć pracować nad połączeniem ich w bardziej skomplikowane układy, tzw. zmiany strony (przewodnik zmienia stronę, przy której prowadzi psa). Istnieją trzy podstawowe zmiany strony: klasyczna (przewodnik przebiega za psem), belgijska (przewodnik obraca się przed psem, twarzą do niego), francuska (lub inaczej ślepa, gdzie przewodnik przebiega przed psem, tyłem do niego). Nie są one łatwe do wykonania, gdyż wymagają od psa umiejętności przeniesienia uwagi z jednej ręki na drugą, oraz zmiany nogi wiodącej (ostatnia przednia noga, która dotyka ziemi, gdy pies wykonuje foule). Ponieważ zmiana nogi wiodącej jest trudna dla psa, powinien najpierw opanować tę umiejętność poza torem przeszkód, w sytuacji gdy jest to jedyna rzecz, na której musi się skupić. Dla przewodnika zmiany strony są również często problematyczne, gdyż musi skoordynować pracę różnych części ciała, nie zatracając jednocześnie orientacji w  torze i  równowagi, jednocześnie utrzymując dobry kontakt z  psem, by móc reagować na jego ewentualne nieprzewidziane zachowanie. Wiele błędów na torze, zrzuconych tyczek i odmów wynika z tego, że pies przed przeszkodą nie zmienił nogi wiodącej, gdyż przewodnik nie przygotował go odpowiednio do jej pokonania. Ćwiczenie zmian strony „na sucho” nauczy człowieka lepszego wyczucia czasu i koordynacji, a psa odpowiedniej reakcji na sygnał. Klasycznej zmiany strony możemy nauczyć psa, wykonując tzw. samoloty. Aby je wykonać, wykorzystamy wcześniej opanowane podstawy – prowadzenie psa na lewą i prawą rękę, które połączymy, obracając psa przed sobą. Niezwykle istotne jest, aby pies obracał się głową od  nas, a  nie do nas. Na początku na  pewno będziemy musieli wykonać ten obrót bardzo powoli i do-

Przewodnik przekazuje sobie smakołyk z prawej ręki do lewej, pomału, aby pies mógł się koncentrować na nim, i lewą ręką obraca psa w prawo (głową od siebie). Prowadzenie przejmuje lewa ręka.

Prowadzenie przejmuje lewa ręka, pies utrzymuje pozycję równoległą do przewodnika. Następnie prowadzenie przejmuje prawa ręka.

kładnie, prowadząc go za smakołykiem lub aportem (zdjęcia powyżej). W ten sposób należy psa nauczyć przechodzenia z prawej ręki na lewą i z lewej na prawą. Gdy pies już zrozumie ideę tego ćwiczenia i zacznie obracać się sam, możemy zacząć wykonywać tę zmianę, prowadząc psa po ósemce (rysunek obok). Nauka belgijskiej zmiany strony jest bardzo prosta, gdyż prowadzony pies przy zmianie ręki naturalnie skręca się w stronę przewodnika (zdjęcia na następnej stronie). 

13


AGILITY

METODYKA SZKOLENIA

Przewodnik zmienia rękę, pies skręca się w stronę przewodnika.

Pies prowadzony na lewą rękę. Prawa ręka przejmuje prowadzenie i nagroda zostaje wydana z prawej ręki.

Wanda Krawcyuk

Przewodnik kończy obrót i zaczyna poruszać się przed siebie.

14

W nauce belgijskiej zmiany strony może również przydać się już zdobyta umiejętność obiegania pachołka. Czas, w którym pies go obiega, wykorzystamy, żeby przebiec na drugą stronę pachołka, cofając się kilka kroków, w  momencie gdy pies zaczyna biec w naszą stronę, aby złapać kontakt z nim, i kończymy obrót, nagradzając go z ręki, która przejęła prowadzenie. Podczas całej zmiany strony cały czas widzimy psa, w  żadnym momencie nie obracamy się do niego tyłem. Francuska zmiana strony jest najprostsza do wykonania. Ucząc jej, wykorzystujemy umiejętność dobiegania psa od  wyciągniętej ręki. Odchodzimy od  psa na  odległość ok. 10-15  metrów, przywołujemy psa, pokazując mu ręką, po której stronie chcemy, żeby się znalazł, jak dobiegnie do nas (rys. 1). Nie czekamy na psa, lecz odbiegamy i w tym czasie zaczynamy pokazywać psu drugą ręką, że chcemy, aby się znalazł po drugiej stronie (rys. 2). Pies w  tym czasie powinien przebiec za naszymi plecami i dobiec do drugiej ręki (rys. 3).

Przewodnik prowadzi psa na lewą rękę w pozycji przed psem

droga przewodnika

ok. 10-15 m

Przewodnik zmienia rękę prowadzącą i patrzy na psa przez prawe ramię, jednocześnie poruszając się do przodu. droga przebyta przez psa

1

Często wina za zrzucone tyczki, błędy na torze spada na psa, gdyż przewodnik, nie widząc się z boku, nie zauważa błędów i  niespójności w  swojej mowie ciała. Wielu takich problemów można by uniknąć, pracując nad porozumieniem z psem, wykonując ćwiczenia poza torem przeszkód. Flatwork to idealny sposób na  przygotowanie młodego, początkującego psa do uprawiania agility. Jest to również dobry sposób na rozgrzanie psa i skoncentrowanie go przed biegiem na zawodach. 

2 Pies dobiega do prawej ręki przewodnika.

3

droga psa


DOGFrisbee

Łukasz Kowa

Trening zimą

n Zima jest tą porą roku, która z pewnością najmniej sprzyja treningom dogfrisbee. Jednak kiedy pewnego dnia zamiast jesiennego, być może błotnistego trawnika zobaczymy za oknem głęboki, puszysty śnieg, nie powinniśmy się zniechęcać.  Łukasz Kowa www.disckillers.com

Zapewniam,

że taka pogoda nie musi przekreślać naszych treningów. Należy jedynie pamiętać o kilku istotnych kwestiach, którym poświęcimy uwagę w  dalszej części artykułu. Podstawowy problem, z którym będziemy musieli się zmierzyć, to niskie temperatury. Mają one wpływ na to, jak zachowuje się tworzywo, z którego zrobione są dyski frisbee. Większość modeli nie nadaje się do zimowego użytku, gdyż bardzo szybko stają się sztywne i łatwo pękają. Zatem zanim udamy się na  trening, powinniśmy zaopatrzyć się w  takie, które zagwarantują nam i  naszym czworonogom bezpieczną zabawę. Na szczęście na  rynku dostępny jest model FrostBite firmy Hyperflite, który został zaprojektowany specjalnie z  myślą o  treningach podczas bardzo niskich, zimowych temperatur. Oznacza to, że nawet na dużym mrozie nasze frisbee pozostanie miękkie i  elastyczne. Dzięki temu możemy mieć gwarancję, że podczas zabawy pies nie zrani się o dysk, który mógłby pęknąć mu w pysku w trakcie łapania. Jeśli mimo wszystko nie zdecydujemy się na  kupno dysku FrostBite, możemy wybrać spośród innych modeli. Musimy jednak pamiętać, że do używania zimą nadają się tylko te najmiększe

Zimą

też można!

i  o  zwiększonej wytrzymałości. Należą do nich między innymi: Hyperflite Jawz, Hero Superstar czy SuperHero. Wybór odpowiedniego dysku na zimowe szaleństwa jest najważniejszą kwestią, którą musimy zrealizować, zanim zdecydujemy się na trening na  mrozie. Nie zapominajmy także o  zabezpieczeniu naszych psów oraz własnych rąk przed niesprzyjającymi warunkami. Przed wyjściem z  domu powinniśmy posmarować opuszki psich łap na przykład wazeliną kosmetyczną. Dzięki temu będą one odporne na  wszechobecną o  tej porze roku sól, jak również przemarznięcie. Dla nas najlepszym rozwiązaniem będą zwykłe rękawiczki z obciętymi palcami. Ochronią one większą część dłoni przed mrozem, a jednocześnie pozwolą na stabilny chwyt dysku. Dobrze sprawdzają się również rękawiczki rowerowe. Mają one tę przewagę nad zwykłymi, że zazwyczaj są wyposażone w dodatkowe antypoślizgowe wykończenia. Tak przygotowani możemy spokojnie udać się na trening na śniegu. Ponieważ w  okresie zimy zawody przeważnie się nie odbywają, możemy zaprzestać treningu naszego programu. Dobrym pomysłem jest wykorzystanie tej przerwy na opracowanie nowych elementów. To również świetna okazja na  wprowadzenie w  życie wszystkich pomysłów, które pojawiały się w naszej głowie w ciągu roku, a na których przetestowanie nie mieliśmy czasu. Musimy liczyć się jednak z dwoma przeszkodami.

Po pierwsze, rzuty zmarzniętymi rękami mogą nam nie do końca wychodzić. Po drugie, śnieg, szczególnie głęboki, może w  znacznym stopniu utrudniać psom bieganie. Są to dwa czynniki, mogące powodować mniejszą skuteczność. W  związku z  tym powinniśmy skupić się raczej na  elementach, takich jak dog catch, overy czy vaulty, niż na dalekich, prostych rzutach. Zima jest sprzyjającym okresem do trenowania właśnie tych sztuczek. Warstwa śniegu stanowi świetny amortyzator podczas ewentualnego upadku, zarówno dla naszego psa, jak i dla nas. Sprawia to, że nie do końca poprawne wykonanie danego elementu staje się zdecydowanie mniej niebezpieczne. Podobnie wykonanie wszelkich sztuczek, wymagających na przykład położenia się na ziemi, jest na śniegu zdecydowanie bardziej komfortowe niż w przypadku mokrej trawy, błota, a nawet twardego, suchego gruntu. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że zimą jesteśmy grubo ubrani i nie grożą nam żadne siniaki ani zadrapania ze strony psa, odbijającego się od naszego ciała. Przy odpowiednim podejściu zimowe zabawy z frisbee będą świetnym urozmaiceniem dla normalnych treningów, do jakich przywykliśmy w pozostałych porach roku. Przy odrobinie szczęścia i pomysłowości na pewno uda nam się wypracować nowe, ciekawe elementy, które przydadzą się w  przyszłości – podczas układania programu na kolejny sezon. 

15


Dogfrisbee

Metodyka szkolenia

Overy,

czyli kiedy psy latają nad nami

n Występ w kategorii freestyle składa się z wielu różnych sztuczek, które można zakwalifikować do kilku bardziej ogólnych kategorii. W kolejnych wydaniach przyjrzymy się bliżej poszczególnym grupom elementów. Jedną z nich są overy.  Łukasz Kowa www.disckillers.com

Czym jest over? Overy to wszystkie elementy, podczas których pies przeskakuje nad dowolną częścią ciała przewodnika (lub jego całym ciałem) w  trakcie łapania dysku. Talerz frisbee powinien być wyrzucony, zanim pies wybije się do skoku, i zawisnąć na chwilę w powietrzu. Z tego względu najodpowiedniejsze będzie rzucenie floatera. W teorii istnieje tyle rodzajów overów, na  ile pozwoli wena zawodników, choć ich realizacja zależy w dużej mierze od  indywidualnych predyspozycji czworonoga. Nie każdy pies bowiem jest w stanie wykonać każdego overa. Najpopularniejsze i  najprostsze są tzw. leg overs – czyli przeskoki przez nogę, których naukę polecam na  początek. Pierwsze kroki. Naukę overów rozpoczynamy od  zachęcania psa do przebiegania po naszych nogach oraz niskich przeskoków nad nimi. Najbardziej odpowiednią do tego pozycją ciała będzie tzw. siad prosty. Aby wykonać to ćwiczenie, nie potrzebujemy dużo miejsca, toteż możemy je robić w domu. 16

Przyjmujemy pozycję, a  psa sadzamy obok siebie. Następnie, pokazując dysk, staramy się zachęcić go do przejścia po naszych nogach lub przeskoczenia nad nimi. Chwycenie frisbee powinno być każdorazowo poprzedzone przejściem po nogach! Może się zdarzyć, że pies ma opory przed dotykaniem naszego ciała. Możemy go jednak szybko do tego przyzwyczaić podczas wspólnej zabawy w szarpanie – przeciągając zabawkę lub dysk nad naszymi nogami – zmuszając tym samym czworonoga do przejścia po nich. Pamiętajmy o nagradzaniu każdej poprawnie wykonanej próby!

Zwiększamy wysokość. Kiedy mamy pewność, że pies przeskoczy nad naszym ciałem za każdym razem, kiedy będziemy tego wymagali, możemy spróbować zwiększyć wysokość overa. W tym celu zmieniamy trochę pozycję. Klękamy na  jednym kolanie, a  drugą nogę prostujemy przed sobą. Pies powinien siedzieć w odległości około dwóch metrów od nas. Trzymamy dysk nad wyprostowaną nogą na  wysokości dostosowanej do predyspozycji naszego pupila. Następnie przywołujemy go i zachęcamy do chwycenia frisbee. Musimy pamiętać o wypuszczeniu dysku z ręki dokładnie w momencie złapania go przez psa. W  przeciwnym

razie możemy mu utrudnić bezpieczne lądowanie. Poprawne wykonanie zadania zawsze nagradzamy – najlepiej krótkim szarpaniem lub rollerem. Jeśli to ćwiczenie nie sprawia problemów, możemy nieco podnieść poprzeczkę, rzucając floatera zamiast podawania dysku z ręki.

Sekret udanego overa. Kluczem do sukcesu podczas wykonywania overów jest prawidłowy timing, czyli moment, w  którym wyrzucamy dysk. Kiedy pies biegnie w naszą stronę z  dużą prędkością, trudno jest wyczuć chwilę, w  której należy rzucić floatera. Dlatego też na  początku powinniśmy ćwiczyć wyłącznie overy statyczne, sadzając psa obok siebie, jednak pozostawiając mu wystarczająco dużo miejsca do rozbiegu. Prawidłowo wyrzucony dysk musi zawisnąć w powietrzu o ułamek sekundy wcześniej, niż pies wybija się do skoku. Zwiększymy tym samym szansę na złapanie talerza, gdyż pies będzie mógł „ocenić” wysokość, do jakiej powinien wyskoczyć.

Obserwujmy i wystrzegajmy się błędów. Najważniejszym aspektem, na którym musimy się skupić podczas treningów, jest obserwacja psa i  dostosowanie wszystkich wymagań do jego indywidualnych możliwości i predyspozycji. Starajmy się ocenić maksymalną wysokość, na jaką może on wyskoczyć. Trzymanie frisbee zbyt wysoko w początkowej fazie może skutkować niechęcią do wykonania zadania. Najczęściej popełnianym błędem jest wyrzucenie dysku zbyt późno w stosunku do momentu, w którym pies wy-


Dogfrisbee

Metodyka szkolenia

Łukasz Kowa

1

2

bija się do skoku. Powoduje to, że nasz pupil mija się z  nim w  powietrzu, nie będąc w  stanie zmienić w  ostatniej chwili swojej pozycji ( zdjęcie 1). Oczywiście można również rzucić floatera zbyt wcześnie. W  tej sytuacji dysk spadnie na ziemię, zanim pies zdąży go złapać ( zdjęcie 2). Kolejnym błędem, często spotykanym w  początkowej fazie nauki, może być zbyt wysokie wyrzucenie dysku. Podobnie jak w  pierwszym przypadku skutkuje to minięciem się talerza i czworonoga, który może nie być w stanie wybić się na tak dużą wysokość. Z kolei zbyt niskie wyrzucenie floatera grozi tym, że w zależności od przyjętej przez nas pozycji pies może zacze-

pić łapami o  nasze ciało lub po  prostu po nim przebiec. Niektóre osoby twierdzą, że ich psy nie chcą wyskakiwać do trzymanego wyżej dysku. Zazwyczaj okazuje się, że chcąc osiągnąć jak najszybsze efekty, zmuszały swojego psa do wysokich skoków już na  samym początku nauki. Pamiętajmy, aby każdy nowy element wprowadzać stopniowo. Zawsze należy zaczynać od niskich, komfortowych dla psa wysokości. Dopiero kiedy będzie on wiedział, czego dokładnie od  niego oczekujemy, możemy powoli podnosić poprzeczkę.

Próbujmy urozmaiceń. Kiedy w naszym repertuarze pojawi się kilka overów, warto połączyć różne ich rodza-

je w  sekwencje. Uatrakcyjni to nasz program. Starajmy się wypróbować wszystkie możliwe kombinacje i znaleźć tę najlepszą, która stanie się naszą ulubioną. Overy bardzo dobrze komponują się również z flipami czy vaultami (którym przyjrzymy się bliżej w kolejnych wydaniach). Należy unikać powtarzania tego samego overa podczas jednego występu. Dwa identyczne elementy, wykonane jeden po drugim, obniżą ocenę całkowitą za ten trik. Warto natomiast spróbować łączenia ze sobą overów wykonywanych w takiej samej pozycji ciała, kiedy nasz pies przebiega w  dwóch przeciwnych kierunkach. Dobrym pomysłem na  urozmaicenie jest również rzucenie butterflya (dysk obracający się prostopadle do ziemi) zamiast floatera. Pamiętajmy o  tym, że każdy nieudany punkt naszego programu możemy spróbować powtórzyć na  koniec. Odwrócimy w ten sposób uwagę sędziów od wcześniejszych niedociągnięć. Osoby początkujące, które opanują podstawowe rzuty, pragną zazwyczaj spróbować z psem czegoś bardziej widowiskowego niż zwyczajny aport dysku. Overy są właśnie takim elementem; stosunkowo łatwe do opanowania, bezpieczniejsze od vaultów czy flipów, a zarazem sprawiają dużo frajdy. Jeśli tylko dobrze ocenimy możliwości naszego psa i  nie będziemy go przesadnie forsować, z  pewnością on również polubi takie urozmaicenia w  zabawie frisbee, a latanie nad nami będzie sprawiało mu wiele przyjemności. 

17


Flyball

Urazy i kontuzje

Bieg

po zdrowie?

n Bezpieczeństwo naszych psów zależy od nas samych. Jak połączyć szybkie pokonanie toru przy jednoczesnym uniknięciu kontuzji?  Jana Dąbrowska

Flyball

jest bez wątpienia najbardziej ekscytującym psim sportem, gdyż o wygranej decydują dosłownie setne sekundy! Jest także jedynym sportem kynologicznym, który dopuszcza do udziału w zawodach zarówno psy rasowe, jak i mieszańce. Najczęściej widzi się drużyny złożone z border collie, które wykazują się niezwykłą szybkością i  zwinnością, jednak świetnie sprawdzają się także kundelki, welsh corgi czy golden retrievery. Zasadniczo nie ma żadnych ograniczeń dotyczących rasy. Jedynym warunkiem jest dobra kondycja psa. Należy pamiętać, że poza dokładnością jednym z ważniejszych elementów we flyballu, choć niekoniecznie najważniejszym, jest szybkość psa, gdyż kryterium decydującym o  ostatecznym wyniku jest przeważnie czas, w  jakim zwierzę pokonało tor. Trzeba zatem znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli połączyć szybkie pokonanie toru przy jednoczesnym uniknięciu wszelkich możliwych kontuzji. Musimy mieć świadomość, że to od nas zależy bezpieczeństwo naszych psów. Aby zapobiec ewentualnym urazom czy zderzeniom czworonogów podczas mijania się, powinniśmy wypracować na  treningach system bezpiecznego wypuszczania kolejnych psów na start. Także stopniowa

18

nauka na boksie daje szansę wypracowania dobrego obrotu i wybicia się. Podstawową wytyczną jest wynik badania bioder w kierunku dysplazji, a także kondycja czworonoga. Nasz pupil nie może być otyły – jego żebra powinny być łatwo wyczuwalne. Patrząc na psa z góry, powinniśmy widzieć wcięcie w talii, a od boku – podkasany brzuch. Pies mający dużo ruchu jest zwinniejszy od tzw. „kanapowca”. Niejednokrotnie sprawność zwierzęcia zapobie-

maga od psa praktycznie żadnego wysiłku. Metoda stopniowego podwyższania przeszkód powoduje, że pies wyrabia technikę skoku. Dzięki temu, przy późniejszym pokonywaniu maksymalnej wysokości, zmniejsza się ryzyko ewentualnych urazów. Musimy pamiętać, że młode psy, które nie zakończyły jeszcze okresu wzrostu, nie powinny skakać przez przeszkody, których wysokość przekracza długość łap czworonoga. Nie znaczy to jednak, że w  tym czasie nie możemy ćwiczyć innych istotnych elementów, np. prawidłowego zachowania na boksie czy choćby pobudzania pasji aportowania.

Zanim zaczniemy trenować którykolwiek z psich sportów, musimy mieć pewność, że nasz pies jest zdrowy i nie ma kłopotów z układem ruchu. ga wystąpieniom większości kontuzji. Musimy jednak pamiętać, że na skutek przetrenowania czy niedostosowania warunków terenowych (nierówny, za mały teren) nawet najbardziej wysportowany pies może być narażony na urazy układu ruchu, takie jak naciągnięcia bądź zerwania mięśni. Aby ograniczyć przeciążenia kręgosłupa, które dotyczą szczególnie dużych ras, powinniśmy zadbać o to, by na początku nauki nasze psy pokonywały niskie przeszkody. Dzięki temu skok będzie bardziej płaski, co zmniejszy nacisk na przednie łapy i barki przy lądowaniu i  odciąży biodra przy wybiciu się. Taki sposób uczenia pomaga także wypracować szybkość na torze, gdyż nie wy-

Ważnym etapem treningu jest rozgrzewka, o  której nigdy nie powinniśmy zapominać! Jej zadaniem jest zwiększenie temperatury ciała, a  także mięśni, które dzięki temu rozluźniają się i stają się bardziej giętkie. Skuteczna rozgrzewka ma także wpływ na  zwiększenie tempa pracy serca oraz częstości oddechów. Wzrost przepływu krwi zwiększa dostawę tlenu i substancji odżywczych do pracujących mięśni, co pomaga w  przygotowaniu mięśni, stawów i  ścięgien na  bardziej zdecydowane działania. W  ten sposób przygotowujemy organizm psa do zwiększonego wysiłku, a  także zapobiegamy ewentualnym urazom. Najlepszą formą rozgrzewki psa będzie szybki marsz


Flyball

Urazy i kontuzje

Od czasu do czasu przydatny jest też specjalny trening kondycyjny i  wytrzymałościowy, mający na uwadze ćwiczenia zwiększające szybkość, siłę i wytrzymałość mięśni. Pomogą nam w tym długie biegi czy pływanie, których czas nie powinien być krótszy niż 20  minut. Ćwiczenia wytrzymałościowe pomagają wzmocnić układ krążenia psa oraz wydolność płuc. Mięśnie możemy wzmocnić poprzez krótkie, ale intensywne dawki ruchu, np. podczas aportowania piłki z ziemi.

Flyball jest sportem, który dostarcza zarówno psu, jak i  właścicielowi wielu emocji. Nieprawdą jest, że kontuzje czy urazy zdarzają się tu częściej niż w  innych dyscyplinach. Wystarczy jedynie zadbać o ułożenie rozsądnego programu treningowego, dostosowanego indywidualnie do każdego psa, dobrze poprowadzoną rozgrzewkę oraz odpowiednie postępowanie po  skończonym treningu, aby nasz czworonóg mógł czerpać radość z uprawiania tego sportu, jednocześnie ciesząc się zdrowiem. 

www.amberwind.pl

przechodzący w kłus, a następnie sprint przez niskie, flyballowe przeszkody. Dobra rozgrzewka nie może być krótsza niż pięć minut! Nie powinniśmy także zapominać o  odpowiednim zajęciu się naszym psem po  skończonych zajęciach. Organizm zwierzęcia po wzmożonym wysiłku jest mocno rozgrzany, toteż niezwykle ważne jest schładzanie ciała, które zapobiega bólom mięśni. Zazwyczaj wystarczy powolny trucht oraz marsz do czasu, aż oddech psa się ustabilizuje.

19


Obedience Renate Tribus

n Najlepszą motywacją do pracy z psem jest dla mnie jego uśmiechnięty pysk. Błysk w oku i merdający ogon to dla mnie najcenniejsza zapłata za wysiłek, który wkładam w trening.

 Opracował Tomek Jakubowski

Ziva, Scotty i Roy. W moim domu rodzinnym psy były od  zawsze, ale psimi sportami zajęłam się dopiero siedem lat temu, kiedy kupiłam sobie pierwszego czworonoga, sukę rasy border collie. Ziva największe sukcesy odnosi w  agility (w 2008  roku wystąpiła na Mistrzostwach Świata IMCA). Mój kuzyn trenował z nią dogdancing – startowali w zawodach w Szwajcarii, Austrii, Niemczech i Włoszech i wiele razy stawali na podium. Ziva uwielbia zbierać brawa od widowni, im więcej ludzi na nią patrzy i oklaskuje, tym bardziej się stara. To typ psa, który lubi się popisywać. Mój drugi pies to Scotty, samiec border collie urodzony w  2004  roku. To z nim po raz pierwszy spróbowałam swoich sił w  nowej dla mnie dyscyplinie, jaką było obedience. Szybko doszliśmy do klasy Elite i już w 2008 roku reprezentowaliśmy kraj na  mistrzostwach świata w Szwecji. Zajęliśmy 12. miejsce na 77 zespołów. W zeszłym roku po raz kolejny miałam przyjemność brać udział w tej imprezie, w Bratysławie, ale niestety mieliśmy wyzerowany aport węchowy – cóż, ani ja, ani mój pies nie jesteśmy bezbłędnymi robotami. Chociaż muszę przyznać, że zawsze jestem nieco zaskoczona, kiedy Scotty nie wykona jakiegoś ćwiczenia – to pies, który bardzo szybko się uczy i niezwykle rzadko zdarzają mu się wpadki. Moją nadzieją na przyszłość jest dziewięciomiesięczny border collie Roy – jest w trakcie szkolenia i zaczyna deptać po piętach Zivie i Scottiemu.

Moja szkoła. W mojej szkole prowadzimy m.in. zajęcia dla szczeniąt, gdzie skupiamy się na wła-

20

Moje psy

to mistrz

ściwej socjalizacji, uczymy psy prawidłowych zachowań wobec pobratymców, a  właściciele uczą się psiego języka, poznając jednocześnie metody nauki podstawowych komend. Pięciomiesięczne psy uczymy nie tylko chodzenia na smyczy – pokazujemy im także podstawowe ćwiczenia z zakresu obedience. We Włoszech jest około 30  klubów, które prowadzą zajęcia agility i obedience, w tym zaledwie kilka, w których możesz się uczyć wyłącznie posłuszeństwa sportowego. W  tym roku i  my zaczynamy zajęcia dla tych z  ambicjami do startów na  zawodach obedience – do tej pory, ze względu na większą ich popularność, prowadziliśmy wyłącznie kursy agility.

konanie stanowi dla niego nagrodę samą w sobie, czy dogfrisbee, gdzie nagroda – dysk, jest właściwie non stop w  zasięgu wzroku psa, na zawodach obedience dużo trudniej jest utrzymać motywację zwierzęcia do współpracy. To nie lada wyzwanie dla przewodnika. Myślę, że właśnie dlatego pokochałam ten sport. W  obedience masz niewiele ćwiczeń, które są oparte na  popędzie łupu (np. aport). Aby zachęcić czworonoga do wykonania większości pracy, możesz się oprzeć jedynie na pochwałach, okazaniu entuzjazmu i zadowolenia z jego wysiłku (i to w bardzo ograniczonym zakresie).

Obedience to nie droga usłana różami.

Włoscy zawodnicy coraz lepiej rozumieją, jak duże znaczenie ma wypracowanie sobie pochwały jako nagrody dla psa w  sportowym szkoleniu, a  zwłaszcza jeśli przygotowujemy się do startów w  zawodach w  najwyższej klasie. Od samego początku szkolenia starają sie przyzwyczajać psy do pracy za samą tylko pochwałę, bez natychmiastowego wydania nagrody po właśnie zakończonym ćwiczeniu, świadomi, że na zawodach pies będzie musiał przez kilkanaście minut pracować bez otrzymania smakołyka, zabawki czy możliwości zabawy z  przewodnikiem. Jedyne, czym w  takim wypadku będzie dysponował

Obedience we Włoszech, podobnie jak obecnie już chyba w  każdym innym kraju Europy, cieszy się dużo mniejszą popularnością niż np. agility. Wynika to stąd, że ludzie chcą osiągnąć sukces jak najszybciej i  jak namniejszym wysiłkiem. W  agility w  zawodach możesz wystartować już po zaledwie kilku miesiącach regularnych ćwiczeń. W  obedience, zanim wystartujesz, musisz trenować co najmniej rok, praktycznie dzień w dzień. W odróżnieniu od  agility, gdzie psa „nakręca” sam widok przeszkód, a ich po-

Pochwała jako nagroda.


Obedience Renate Tribus

na konia i wyruszyć z psami na wycieczkę w  góry – uwielbiam spędzać wolny czas w ich towarzystwie.

archiwum prywatne

Tuż przed startem.

owie świata! zawodnik, to pochwała, możliwość wyrażenia swojej radości. Obecnie coraz więcej zawodników zdaje sobie sprawę z ogromnego znaczenia więzi między przewodnikiem a psem dla odniesienia sukcesu na  zawodach. Mój mały Roy bardziej niż smakołyki i  zabawki ceni sobie możliwość zabawy ze mną. Uczę go, że pochwała jest jej zapowiedzią, tym samym staje się ona dla niego wartością samą w sobie. Psy szybko zaczynają odrożniać trening od zawodów, szczególnie gdy często startujemy. Jeśli na treningach nagradzasz psa często, niemal za każde ćwiczenie, a  na zawodach nie możesz mu za jego wysiłek nic zaoferować, jakość pracy twojego partnera prędzej czy później zacznie spadać.

Pierwsze kroki i poważny trening. W ciągu pierwszego roku życia szczeniaka sesje treningowe są oczywiscie bardzo krótkie – skupiam się przede wszystkim na budowaniu więzi z psem, na zdobyciu jego zaufania. Uczę szczeniaka przeróżnych elementów składowych ćwiczeń, ale nigdy nie składam ich w całość, dopóki nie zobaczę, że nie opanował w  zadowalającym stopniu pierwszych kroków. Z drugiej strony, staram się dać psu nieco wolności w  eksperymentowaniu, staram się budować jego pewność siebie poprzez zachęcanie do samodzielnej pracy.

Kiedy pies ma ponad rok i  zaczynam już poważny trening pod zbliżające się pierwsze zawody, trenuję niemal codziennie, po  dwie–trzy  sesje w  ciągu dnia. Każda sesja trwa zaledwie kilka minut – nigdy nie pracuję nad więcej niż jednym–dwoma elementami. Mam wielu bardzo bliskich przyjaciół z którymi regularnie się spotykam na grupowych treningach. Społeczność obediencowa we Włoszech jest bardzo zżyta ze sobą. Sprzyja to wymianie pomysłów, inspiruje do szukania nowych rozwiązań, motywuje do jeszcze cięższej pracy.

Nuda to nie dla nas. Jestem osobą, która strasznie szybko się nudzi, dlatego moje psy mają możliwość sprawdzenia się w  wielu różnych dyscyplinach, niekoniecznie ściśle związanych z psimi sportami – oprócz treningów obedience, agility, pasienia i uczenia sztuczek staram się je często zabierać w góry na piesze wyprawy, nad wodę popływać czy na  zwykły jogging po  lesie. Moje psy są bardzo dobrze przygotowane do wysiłku fizycznego. Żyjemy w zgodzie z łacińskim powiedzieniem – mens sana in corpore sana (w zdrowym ciele zdrowy duch). W zawodach obedience startuję rzadko. Ponieważ trenuję również agility, wyjazdy na  imprezy sportowe w  każdy weekend to byłoby dla mnie i dla psów zbyt wiele. Często wolę po prostu wsiąść

Zanim wychodzę na  ring na  ważnych zawodach, uspokajam się, słuchając muzyki. Staram się też poczuć psa, złapać z nim kontakt, skupić na sobie, rozbawić, tak żeby wchodząc na  ring, był już w trybie pracy. Zawsze jestem dumna z moich psów, bez względu na wynik końcowy – dla mnie moje psy to i  tak mistrzowie świata!

Priorytet to dobra zabawa. Zawodnik nie powinien zapominać, że zawody to przede wszystkim superzabawa. Jesteśmy tylko ludźmi, a  w  tym sporcie najmniejszy błąd przewodnika może dużo kosztować. Dlatego powinniśmy podchodzić do zawodów z większym luzem. Motywacją do uprawiania tego sportu powinna być przede wszystkim chęć zabawy z własnym psem, przeżycia wesołych chwil. Jeśli z  jakichkolwiek powodów twój pies nie czerpie radości z  uprawiania danej dyscypliny, zmień coś w  swoim podejściu, metodach lub spróbuj sił w innym psim sporcie, być może pozwoli to nieco się odblokować zarówno psu, jak i tobie, może łatwiej oboje się tam odnajdziecie. Jeśli nie lubimy jakiejś pracy lub wiemy, że nie mamy do niej predyspozycji, to nie chcemy jej wykonywać. Więc nie zmuszajmy psa do trenowania jakiejś dyscypliny tylko dlatego, że my ją uwielbiamy.

Salzburg, 2012. W tym roku nie brałam udziału w kwalifikacjach na Mistrzostwa Świata Obedience, ponieważ planuję bardzo długie wakacje z  psami. Poza tym skupiam się teraz na pracy z moim małym Royem, trenowanie dwóch dyscyplin (obedience i agility) jest czasochłonne. Obiecałam sobie, że po raz kolejny pojadę na mistrzostwa jako zawodnik w 2012 roku, do Salzburga. Nie wiem tylko jeszcze, z którym psem…  Kontakt z Renate Tribus:

www.bordercollie-scott.it www.dogsports.it

21


Pasterstwo Regulaminy

Jeden sport,

dwie konkurencje

n W regulaminach sportowych FCI dotyczących pracy psów pasterskich rozróżniamy dwie konkurencje: Trial Collecting Style i Trial Traditional Style. Czym się różnią?  Piotr Polewski www.4dog.net.pl

Największy

rozkwit współpracy człowieka z  psem na  łąkach zawdzięczamy pasterzom z  Wysp Brytyjskich. Widząc tamtejsze rozległe pastwiska i  dużą liczbę owiec, trudno się temu dziwić. Pasterze wymieniali się doświadczeniami i dążyli do selekcji psów, mającej na celu uzyskanie jak najlepszych cech. Z  czasem zaczęto organizować zawody pasterskie. Początkowo miały one charakter lokalnych konkursów, ale stopniowo zdobywały coraz większą popularność i  w  drugiej połowie XIX wieku przekształciły się w  duże imprezy, którym towarzyszyły aukcje owiec i psów. W 1906  roku powstała największa organizacja pasterska ISDS (International Sheep Dog Society – Międzynarodowe Stowarzyszenie Psów Pasterskich) zrzeszająca właścicieli psów pasterskich. Bardzo szybko sformalizowano reguły rozgrywanych konkurencji sportowych, które stały się zaczątkiem współcześnie rozgrywanych dyscyplin. W dzisiejszych czasach na  każdym kontynencie działają różne federacje zrzeszające psy pasterskie. Każda z nich ma własne regulaminy zawodów, ale większość współpracuje ze sobą. W Europie przodują dwie największe organizacje kynologiczne: ISDS i  FCI (Federation Cynologique Internationale – Międzynarodowa Federacja Kynologiczna). W Polsce, ze względów proceduralnych, zawody rozgrywane są zgodnie z regulaminami i wytycznymi FCI.

22

Studiując dokładnie wytyczne sędziowania oraz regulaminy zawodów i prób pracy obu tych federacji, nie doszukamy się jednak znaczących różnic. Zapewne dlatego, że przy tworzeniu regulaminów przez FCI skorzystano z wiedzy i doświadczenia federacji ISDS. Od 2008  roku w  regulaminach sportowych FCI dotyczących psów pasterskich rozróżniamy dwie konkurencje: Trial Collecting Style i Trial Traditional Style. Różnica między nimi jest znacząca. W  zamyśle obie konkurencje adresowane są również do różnych ras psów, ale – jak pokazuje życie – zawsze znajdą się chętni do startu w obu konkurencjach.

Trial Collecting Style. Zawody w  tzw. stylu staroangielskim rozgrywane są w  trzech klasach, które różnią się stopniem trudności. Adresowane są do psów rasy border collie i kelpie. Na rozległym terenie, który zazwyczaj stanowi łąka, pies musi wykazać się na przemian dużą samodzielnością i posłuszeństwem wobec pasterza. Stado owiec jest małe (cztery–siedem  sztuk), przez co ich reakcja na  psa jest zazwyczaj bardziej nerwowa i  mniej przewidywalna niż w  przypadku większego stada. W zależności od klasy stopień trudności jest różny. Zawody w  klasie I  są najłatwiejsze i  bazują na  naturalnych instynktach psa. Pozostałe dwie klasy są znacznie trudniejsze, a klasa III uważana jest za mistrzowską. Niezależnie od  klasy zawodów początek jest zawsze taki sam. Pasterz staje z  psem przy tzw. paliku startowym i  wysyła psa po  stado. Zadaniem psa jest obiec stado szerokim łukiem,

tak aby go nie spłoszyć. W  zależności od  klasy, w  jakiej rozgrywane są zmagania, odległość owiec od pasterza musi wynosić minimum: 75  m  w  klasie I, 150  m  w  klasie II i  aż 450  m  w  klasie III. Po wykonanym obiegu pies musi przyprowadzić owce prosto do pasterza. W klasie II i III w trakcie ich prowadzenia pies musi przeprowadzić stado przez bramę ustawioną w  połowie drogi powrotnej do pasterza. Bardzo często na zawodach rangi mistrzowskiej stado ustawiane jest w  taki sposób, że pies nie widzi jego położenia w  chwili, kiedy rozpoczyna bieg. Musi więc w trakcie biegu zlokalizować owce. Często stosowaną praktyką jest również ustawianie dwóch stad, które pies musi zlokalizować i przyprowadzić w kolejności wyznaczonej przez sędziego. Po sprowadzeniu owiec z  pastwiska pies przeprowadza stado przez kolejno ustawione bramy. W  przypadku klasy I  pasterz pomaga psu, uczestnicząc w prowadzeniu stada. W przypadku pozostałych klas w prowadzeniu owiec pasterz odgrywa jedynie rolę dyrygenta, czyli stoi w wyznaczonym miejscu i steruje psem za pomocą dźwięków gwizdka. Przedostatnim zadaniem jest uspokojenie stada (klasa I) lub też jego rozdzielenie (pozostałe klasy), a następnie wprowadzenie owiec do koszaru. Mamy na to od  30  minut w  przypadku klasy I  do 15 minut w przypadku klasy III.

Trial Traditional Style. Trial Traditional Style – zawody w  stylu tradycyjnym, czyli farmerskim, mają możliwie jak najlepiej odzwierciedlić zadania i  warunki, z  jakimi na  co dzień musi zmierzyć się pies pracują-


Pasterstwo Regulaminy

Agnieszka Polewska

cy na  owczej farmie. W  zamyśle miały to być zawody dla wszystkich ras z wyłączeniem border collie i  kelpie, które do tej pory detronizowały inne psy. Zawody w stylu farmerskim podzielone są również na  trzy klasy, które różnią się od  siebie stopniem trudności poszczególnych zadań. W  przypadku tej konkurencji czworonożny pastuch pracuje na  mniejszych przestrzeniach, z  wieloma przeszkodami, tak jak ma to miejsce w  przypadku bliskości zabudowań gospodarskich. Stado owiec jest większe i powinno być złożone z co najmniej 10 a optymalnie 20 sztuk. Pasterz znajduje się bardzo blisko psa w trakcie całego przebiegu, co daje mu większą możliwość kontrolowania poczynań swojego pomocnika. W  przypadku tej konkurencji współpraca człowieka z psem ma dużo większe znaczenie niż w przypadku stylu staroangielskiego, gdzie oceniana jest przede wszystkim praca psa. Trudność opisu zadań w  tej konkurencji polega na dużej dowolności, jaką dysponuje sędzia w  budowaniu parkuru i określaniu jego wielkości czy też liczby owiec. Ogólnie można powiedzieć, że będą czekały na nas takie zadania jak: zagroda, trudne przejścia, wypasanie stada, prowadzenie i zatrzymywanie stada. Sędziowie będą oceniali również tzw. inteligencję wykonania. Co się kryje pod tymi pojęciami? Zazwyczaj nasze zmagania będą rozpoczynały się od  wyprowadzenia stada z  zagrody. Niezależnie od  tego, czy pies będzie samodzielnie wyprowadzał stado, czy też będziemy mu mogli pomóc, pies musi wykazać się spokojem i  zdecydowaniem w  kontakcie z  owcami. Możemy również otrzymać zadanie wprowadzenia owiec do zagrody.

Kolejnym zadaniem związanym z zagrodą może być tzw. ochrona i skok, w  którym zadaniem psa jest utrzymywanie stada w  odstępie umożliwiającym swobodne przechodzenie pasterza wewnątrz zagrody, co ma symulować karmienie owiec. Jednocześnie pies zagradza drogę do wyjścia z  zagrody, w  momencie kiedy pasterz wychodzi. Po opuszczeniu zagrody pasterz zamyka bramę i  przywołuje psa do siebie. Zadaniem psa jest pozostawienie stada i przeskoczenie przez zamkniętą furtę. W zadaniu zwanym „trudne przejścia” będziemy mieli do pokonania dwa lub trzy takie elementy. Muszą być one tak naturalne, jak to tylko możliwe, np. wąska ścieżka, przejście pomiędzy uprawami, przejście obok przejeżdżającego pojazdu lub przejście przez most. Wypasanie stada rozpoczyna się z chwilą jego wprowadzenia na wyznaczony teren. Zadanie psa polega na  spokojnym utrzymaniu owiec na wyznaczonym obszarze. Wypasanie może być również połączone z  elementem sprowadzenia owiec z pastwiska bez udziału pasterza. Przez cały czas trwania konkurencji sędziowie oceniają poruszanie się stada podczas pokonywania toru, czyli przemieszczanie się pomiędzy kolejnymi zadaniami. Idealnie jest, jeżeli całe stado podąża w  umiarkowanym tempie, wyznaczonym przez sędziego torem. Pies powinien na komendę pasterza zatrzymać stado w  każdej sytuacji, co jest również skrupulatnie oceniane przez sędziego. Pominięcie zatrzymania w  miejscu wymaganym przez sędziego powoduje stratę wszystkich punktów, zdobytych w  trakcie wykonywania danego zadania. Warto o  tym pamiętać.

Najbardziej zagadkowym elementem oceny naszego psa jest tzw. inteligencja wykonania, a składają się na nią:  komendy – słownictwo pasterza, siła intonacji, czytelność i wykonywanie komend przez psa;  posłuszeństwo psa – powinno być natychmiastowe i całkowite;  aktywność i inicjatywa psa – zdolność podejmowania przez psa interwencji właściwych w  ocenie sędziego, a nie inicjowanych komendą pasterza;  zachowanie psa w  stosunku do obcych – powinno być naturalne, żywe, bez przejawów płochliwości czy też agresji. Dopuszczalne jest zachowanie niewielkiej rezerwy. Niezależnie od rodzaju konkurencji niedopuszczalne jest agresywne zachowanie psa wobec owiec, które karane jest dyskwalifikacją. Należy przy tym pamiętać, że pies ma wyraźnie kontrolować stado, ale z zachowaniem minimalnego poziomu stresu dla tych zwierząt.

Test pracy. Psy startujące w  zawodach muszą pochwalić się zaliczonym testem pracy, który powinien być odpowiedni dla danej dyscypliny. Można więc powiedzieć, że przewodnicy startujący w zawodach mają już pierwsze doświadczenie z zaliczonego testu. Każdy start to nowe doświadczenie, zarówno dla was, jak i dla waszego psa. Pamiętajcie jednak, że jeżeli jakiś element nie wychodzi poprawnie podczas treningu, to na  zawodach na  pewno nie uda się go zrealizować. Tak więc nie należy się spieszyć ze startami i  pamiętać o  treningach w  różnych miejscach i  na różnych stadach owiec, zarówno szybkich, jak i trudnych do ruszenia. Powodzenia! 

23


z wizytą w klinice

AGE/East News

zdrowie psa sportowca

Aktywny

i energetyczny

n Podczas uprawiania sportów na ostateczny wynik i kondycję zawodnika, zarówno psiego, jak i ludzkiego, bezpośrednio wpływa wiele czynników. Do najważniejszych należą założenia genetyczne, stopień wytrenowania oraz kondycja zwierzęcia, a także odpowiednio ułożony program żywieniowy.

archiwum Purina

 Artur Andrzejczak lekarz weterynarii, trener Purina

24

Organizm

psa, który regularnie trenuje, ma inne wymagania niż organizm psa wyprowadzanego tylko na  krótkie spacery. Dodatkowymi czynnikami, które upośledzają przyswajanie niezbędnych składników z karmy, są stres, pora roku (związana z nią wilgotność i temperatura powietrza) oraz indywidualne cechy osobnicze. Oznacza to, że nawet tak samo trenowane dwa psy pochodzące z  jednego miotu mogą mieć inne potrzeby pokarmowe, które należy uwzględnić, aby osiągnąć najlepsze możliwe wyniki. Dobrze odżywiony organizm jest odporniejszy na choroby, kontuzje i  nie odczuwa tak boleśnie skutków stresu potreningowego. Ma to duże znaczenie dla dobrostanu psiego zawodnika i przekłada się na długość jego życia. 14-letnie badania przeprowadzone przez ośrodki badawcze Purina, w celu oceny wpływu prawidłowego zindywidualizowanego żywienia na długość życia i zdrowie psów, potwierdziły, że odpowiednia dieta przedłuża średnią długość życia oraz ogranicza i opóźnia występowanie objawów przewlekłych chorób związanych z wiekiem. Uzyskane wyniki wykazały, że prawidłowe żywienie może przedłużyć życie czworonga nawet o dwa lata. Dlatego ważna jest ocena i regularna weryfikacja tego, czy dieta jest odpowiednio dopasowana do potrzeb psiego zawodnika.


z wizytą w klinice zdrowie psa sportowca

Zarówno nadmiar, jak i  niedobory energii pochodząprzewodu pokarmowego. Warto jest zależnie od planu treningów cej z pokarmu są dla psa niebezpieczne w długich okresach. przedyskutować plan żywienia psa z  lekarzem weterynarii lub Pies w efekcie będzie albo nadmiernie przybierał na wadze, specjalistą żywienia zwierząt, aby nie dochodziło do jednorazoalbo chudł (ewentualnie intensywnie liniał). Wykorzystanie wego przeciążania przewodu pokarmowego. energii pokarmowej jest warunkowane przez szereg czynniWyznacznikiem tego, czy pies akceptuje podaną mu karmę, ków i dodatkowych składników, jednak ważne jest źródło tej będzie m.in. prędkość pasażu, a także konsystencja i uformoenergii zależnie od  typu wysiłku. W  przywanie kału. Regularne wypróżnienia świadpadku długich, intensywnych ćwiczeń typu czą o  optymalnej penetracji pokarmu przez Na stronach wytrzymałościowego rośnie udział tłuszczu enzymy trawienne i odpowiednim wsparciu www.dogandsport.pl jako ważnego komponentu energetycznedla korzystnej flory jelitowej. Dlatego karma www.latajacepsy.pl go. Przy wysiłku umiarkowanym zarówno dla psów aktywnych powinna zawierać czynmogą Państwo zadać pytanie pod kątem czasu trwania, jak i intensywnoniki prebiotyczne, pochodzące np. z  cykorii naszemu ekspertowi. ści ważnym komponentem są łatwostrawi pulpy buraczanej, gwarantujące prawidłowy ne węglowodany, np. skrobia pochodząca ze rozwój mikroflory jelitowej. Ma to znaczenie zbóż, gwarantująca zrównoważoną podaż energii. Dodatkodla odporności całego organizmu psiego atlety. wo kompleks witamin z grupy B gwarantuje nam wykorzyNajlepszym potwierdzeniem prawidłowego sposobu odżystanie tych ważnych komponentów energetycznych, niezawiania psiego zawodnika jest jego dobra kondycja fizyczna, a takleżnie od tego, czy występują niestrawności związane np. ze że satysfakcjonujący wygląd zewnętrzny. Sierść psa powinna być stresem, czy nie. gęsta, błyszcząca i podlegać regularnej wymianie (zgodnie z seNiedobory energetyczne mogą wynikać nie tylko ze zbyt mazonowością i cechami rasowymi). Nadmierne linienie poza sełej dawki podawanego pokarmu, jego niskiej gęstości energetyczzonem, łamliwość włosów (czy pazurów), a nawet brak połysku nej, czy po prostu niskiej przyswajalności, lecz także z nieprawi– może świadczyć o  niedoborach i  nieprawidłowym wykorzydłowego sposobu jej podawania. Często jednorazowa podaż dużej staniu składników pokarmowych, w tym także energii. W pradawki pokarmu wysokoenergetycznego przeznaczonego dla psów widłowo zbilansowanych karmach dla psów pracujących wysoaktywnych (typu Active czy Performance) może być nie w pełki poziom energii i białka ma bezpośrednie przełożenie zarówno ni przyswojona ze względu na ograniczone możliwości trawienia na wygląd, jak i na wyniki osiągane przez psich zawodników.   REKLAMA

W prenumeracie cztery wydania kwartalnika za

18 zł

JEDNO WYDANIE ORAZ oryginalny talerz DLA PSA

GRATIS

Jak zaprenumerować wyślij e-mail do m.wojtanek@przyjaciel.pl, wpisując „Zamawiam roczną prenumeratę Dog&Sport” i podając następujące dane: imię i nazwisko, adres oraz numer telefonu. DANE DO PRZELEWU: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym PRZYJACIEL ul. Radiowa 9/36 01-485 Warszawa NIP: 522-26-66-044 Nordea Bank Polska 76144012990000000006155488 z dopiskiem: prenumerata dog&sport Adres redakcji: Dog&Sport ul. Nowolipki 27 lok. 1a 01-010 Warszawa Maria Wojtanek e-mail:m.wojtanek@przyjaciel.pl tel. 22 8873955, fax 22 8314879

www.dogandsport.pl


nowości

żywienie, akcesoria, sport

Psia Piramidka i Psia Kula – interaktywne zabawki dla psów. Po aktywnie spędzonym dniu, zabawki dostarczą psu sporej dawki umysłowej rozrywki oraz mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Zadaniem psa jest wydobycie ukrytych w środku smakołyków. Pies musi ustawić zabawkę w  odpowiedniej pozycji, aby przez otwór wysypać nagrody. Nie jest to jednak łatwe – zabawki działają jak bańka wstańka – mimo trącania i popychania na różne strony wciąż wracają do pozycji pionowej, zatrzymując się otworem do góry.  Oryginalne nazwy Dog Pyramid i Dog Dizzy.  Cena jednej zabawki: 59 zł.

www.nina-ottosson.pl

Bark’n Boots™ Grip Trex™ buty dla psa na każdą okazję. Buty posiadają chropowatą i odporną na ścieranie podeszwę Vibram®, która zapewnia ochronę przed otarciami i  skaleczeniem oraz stabilność łapy podczas trekkingu w  trudnym terenie. Siateczka na  wierzchniej stronie buta doskonale wentyluje wnętrze i  zapewnia odpowiednią cyrkulację powietrza w butach. Bezszwowe łączenia minimalizują możliwość powstania obtarć w miejscach szwów. Buty łatwo założyć dzięki szerokiej cholewce, a zapięcia na rzepy zapewniają utrzymanie buta na łapie psa. Odblaskowe obszycia zapewniają bezpieczeństwo podczas trekkingu po zmierzchu. Bezszwowe łączenia minimalizują możliwość powstania obtarć w miejscach szwów. Produkt najlepiej sprawdza się na  wyprawach w  trudnym skalistym terenie, na  dłuższych spacerach, podczas biegania czy treningu. Doskonale sprawdzają się podczas zimy, zabezpieczając łapy psa przed mrozem i śliską nawierzchnią. Buty dostępne w kolorze czarnym i czerwonym w rozmiarze od XXS do XL. Możliwość zakupu tylko jednego buta lub butów w  różnych rozmiarach.  Cena detaliczna: 300 zł za 4 szt.

AMG Distribution www.for-active.com.pl

OBUWIE MĘSKIE – model MT910GT. Najlepsze obuwie do biegania w  terenie posiadające GORE-TEX. Zapewnia on ochronę przed wilgocią, a  także odpowiednią oddychalność, dzięki czemu stopy pozostają suche podczas intensywnej aktywności. Ważnymi elementami podczas użytkowania obuwia są amortyzacja i  komfort, które uzyskamy dzięki systemowi AbzorbFL, a także przyczepność na bardzo nierównym i śliskim podłożu za pomocą systemu Tru Trak. Optymalną ochronę przed ostrymi kamieniami i  innymi czynnikami mogącymi ranić stopę zapewni system Rockstop, a antybakteryjna wkładka OrthoLite zapewni bardzo wysoki komfort.  Cena: 449,99 zł.

www.newbalance.pl

cd Vet Dogfitness jest optymalnym uzupełnieniem diety dla psów pracujących, reproduktorów, suk ciężarnych i  karmiących oraz młodych psów. Uzupełnia dietę w naturalne minerały, bioflawony, niezbędne witaminy, pierwiastki śladowe i  aminokwasy. Wspomaga funkcje fizjologiczne narządów i procesów przemiany materii, sprzyjając zdrowiu i  prawidłowej kondycji zwierzęcia.   Opakowanie 200 g.  Cena: 46,11 zł.

www.cdvet.pl

26


nowości

żywienie, akcesoria, sport

James O’Heare, Zachowania agresywne u  psów. Analiza przypadków, zapobieganie i terapia behawioralna. Książka w  sposób profesjonalny ukazuje problem agresji występującej u  psów. Przedstawia schemat pracy behawiorysty, przybliża sposób postępowania – od obserwacji zwierzęcia według określonych kryteriów poprzez ustalenie diagnozy aż do podjęcia decyzji co do dalszego postępowania z psem. Autor zwraca uwagę na konsekwencje decyzji behawiorysty dotyczącej wyboru odpowiednich metod pracy z psem oraz na odpowiedzialność za ich zastosowanie.  Cena: 79 zł.

www.galaktyka.com.pl

PET LIFE firmy CURVER to linia praktycznych pojemników do przechowywania karmy o pojemnościach od 20 do 0,5 kg. Zapach jedzenia nie zawsze jest miły, a  karma pozostawiona na  dłużej w  otwartym opakowaniu niszczeje. W  kolekcji PET LIFE znajdują się pojemniki zarówno na suchą, jak i mokrą karmę. Eleganckie i nowoczesne wzornictwo sprawiają, że pojemniki będą pasowały do wystroju każdego pomieszczenia. PET LIFE to nie tylko przechowywanie karmy – ale także pudełka, regał czy pojemnik wielofunkcyjny, w których można przechować smycze, zabawki, lekarstwa czy inne akcesoria.

DOG CHOW Puppy Lamb&Rice jest kompletną i  zbilansowaną karmą polecaną szczenietom od okresu odsadzenia do osiągnięcia dojrzałości. Polecana jest również sukom w ciąży oraz w okresie laktacji. Zawartość jagnięciny w  karmie wynosi aż 14%. Dodatek pełnoziarnistych zbóż oraz ryżu jest doskonałym źródłem węglowodanów. DOG CHOW Puppy Lamb&Rice zawiera właściwy stosunek wapnia do fosforu, witaminy D  i  białka, zapewniający prawidłowy rozwój kości, stawów i  zębów u  szczeniąt. Karma zawiera witaminy C i E, które działają jako antyoksydanty zwalczające wolne rodniki i  pomagają utrzymać silną naturalną ochronę organizmu. Ryż zawarty w  DOG CHOW ułatwia trawienie, a  cykoria jest źródłem naturalnych prebiotyków, które wspierają rozwój prawidłowej flory jelitowej i  wspomagają trawienie.

www.curver.pl

EasyBrush – szczotka, którą pies sam czyści swoje zęby. Szczotka ma wygląd kości, dzięki czemu psy instynktownie chwytają ją szczęką i obgryzają jej końce oraz przesuwają z jednego końca pyska na drugi. Obustronne włosie czyści zarówno górną, jak i dolną szczękę. Włosie czyści głęboko linię dziąsła, usuwając płytkę nazębną oraz resztki pokarmu. Tym samym zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego oraz odświeża oddech psa. Stosowanie: nałożyć psią pastę do zębów na włosie. Szczotkę należy podać psu na  około 2  minuty każdego dnia. Następnie wypłukać w bieżącej wodzie i schować w bezpiecznym miejscu.   Szczotka starcza na  cztery–sześć  miesięcy.  Cena: 11 cm – 62 zł, 14 cm – 84 zł.

www.easybrush.pl

27


DOGonić marzenia Justyna Kułakowska i…

Czy mi się n Justyna Kułakowska jako pierwsza osoba niepełnosprawna poruszająca się za pomocą wózka inwalidzkiego zgłosiła się do projektu, który Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Przyjaciel oraz firma Nestle Purina Pet Care będą razem realizować w 2010 roku. Projekt pt. „DOGonić marzenia” to pilotażowy program mający na celu popularyzację sportów z udziałem osób niepełnosprawnych i psów. Program ten dla Justyny Kułakowskiej jest szansą na podjęcie nowych wyzwań, walki z własnymi słabościami, nawiązania kontaktów z nowymi osobami. W każdym wydaniu kwartalnika „Dog&Sport” będziemy prezentować postępy Justyny i psa rasy border collie, z którym będzie trenować. 28

ud

 Rozmawia Nina Bekasiewicz

wspólnych ćwiczeń i  być może występów na zawodach.

 Czym się zajmujesz na co dzień

 Będziesz

i co spowodowało, że poruszasz się na wózku? – Przede wszystkim wychowuję dwu i półletnią córkę, pracuję w domu i  jestem administratorem sklepu internetowego. Moja choroba zaczęła się w  wieku ośmiu lat, a  spowodowało ją wirusowe zapalenie rdzenia kręgowego. Od tamtej pory poruszam się za pomocą wózka inwalidzkiego.

 Dlaczego zdecydowałaś się na dziecko? – Dlatego, że jestem kobietą, że pełną rodzinę współtworzy dziecko oraz że jest ono cudem i  jestem szczęśliwa, że na niego zasłużyłam. Decyzja była świadoma i  po kilku konsultacjach lekarskich, na  których otrzymałam zielone światło, zaczęliśmy starać się o dziecko. Udało się. Wierzę że udział w tym programie da mi dużo satysfakcji radości, nauczę się nowej nieznanej mi dyscypliny sportowej. Nauczę się rzucać dyskiem, poznam pracę z  psami, sposoby ich trenowania. Dla mnie jest to wszystko nowe i bardzo ekscytujące. Mam też nadzieję, że dzięki mnie zainteresują się tą akcją osoby niepełnosprawne i  będą chciały tak jak ja pracować z  czworonogami oraz że wpłynie to pozytywnie na ich życie.  Zdecydowałaś się wziąć udział w  pilotażowym programie, czego się po nim spodziewasz? – Zdecydowałam się, dlatego, że uwielbiam wyzwania i  uwielbiam psy. Mam nadzieję, że ja i  pies będziemy mieli wspaniałą zabawę i  satysfakcję ze

trenować z  psem, który nie jest twój, tylko pożyczony. Czy kiedyś będziesz miała swojego psa? – Nie mam psa z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że miałabym ograniczony czas i nie mogłabym się nim odpowiednio zaopiekować. Po drugie, dziecko, absorbuje mnie w 100%, wychowywanie szczeniaka byłoby ponad moje siły. Po trzecie, finanse. Utrzymanie takiego przyjaciela kosztuje, trzeba też myśleć o  wydatkach na  szczepienia, wizytach u  weterynarza, no i  przede wszystkim na wyżywienie. Jednak mam cichą nadzieję, że kiedyś zdecyduję się na  posiadanie własnego psa, ale dopiero wtedy, gdy będę mogła mu zapewnić odpowiednią opiekę, a  także jak będę miała pewność, że mnie na niego stać.

 Jak radzą sobie osoby niepełnosprawne na polskim rynku pracy – czy coraz częściej i  chętniej podejmują starania by podjąć aktywność zawodową, czy szukają pomocy w  organizacjach nastawionych na pomaganie im? – Co do osób poruszających się na wózkach, to jesteśmy tacy sami jak każdy inny w  pełni sprawny. Jedyne, co nas różni, to nasze ograniczenie ruchowe, dla jednych jest to wiele – czyli dla nas, dla drugich niewiele – czyli dla sprawnych. Na dzień dzisiejszy aktywność osób niepełnosprawnych jest duża, choć jest jeszcze sporo osób, które nie mają pojęcia, jak można normalnie funkcjonować w  życiu. Marzą o  pracy, byciu niezależnym i  samodzielnym na co dzień, ale nie mają pojęcia, gdzie i  z  czym mogłyby się zwrócić o  pomoc.


duety

a?

Justyna Kułakowska i…

Myślę, że kontakt z osobami w podobnej sytuacji mógłby im pomóc, uświadomić, że jest szansa na normalne funkcjonowanie.

 Czy

wózek może być przeszkodą w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji? – Sam wózek to nie przeszkoda, przeszkodą są bariery, na które natrafiamy codziennie. A czasami wystarczy pomyśleć o potrzebach innych… Może dlatego osobom na  wózku tak trudno zdecydować się na podjęcie działań, które mogą wydawać się nie do wykonania. Ja chcę spróbować i pokazać innym, że się da.

 Jak

29

Marek Zawadka

w Twoim odczuciu społeczeństwo reaguje na osoby niepełnosprawne? – Społeczeństwo jest już „oswojone”, mam na  myśli osoby żyjące w  większych miastach. Chętnie pomagają chociaż zdarzają się też głusi na prośby o pomoc. Uważam, że tak jest wszędzie. Nawet w  Warszawie jak wychodzę z Olą na spacer i zakładam jej dla bezpieczeństwa szelki ze smyczą, to wzbudzam niemałe zainteresowanie. Jeśli chodzi o  mniejsze miejscowości nie jest to już takie oczywiste, tam ludzie żyją w  swoim świecie, mają inny sposób myślenia i  to jest ich całe życie. Tam osoba na wózku nadal wzbudza sensację. Liczę na to, że udział w tym programie, start w  zawodach pokaże jakiejś części polskiego społeczeństwa, że potrafimy i  chcemy być normalni tak jak oni. Zasługujemy na ich akceptację i uznanie. 


PSY ASYSTUJĄCE

PIES W POMOCY OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM

Z ustawą

do sklepu

archiwum

n W Polsce psy asystujące są szkolone od ponad sześciu lat. Do tej pory jednym z głównych problemów, z jakimi spotykali się trenerzy w trakcie szkolenia psa oraz osoby z niepełnosprawnością korzystające z jego pomocy, była dostępność miejsc użyteczności publicznej.

 Sylwia Gajewska, prezes Fundacji Pomocna Łapa

Zdarzało

mi się, że byłam wypraszana z restauracji w Warszawie bądź zanim weszłam do galerii handlowej, musiałam najpierw przez godzinę tłumaczyć różnym osobom, że chodzenie z psem po sklepach to nie jest mój kaprys czy fanaberia. To jest moja praca, niezbędna, aby pies mógł wykonywać zadania, do których jest przeznaczony. Choć w  Warszawie obowiązywała już uchwała Rady Miasta, mówiąca o tym, że psy asystujące mogą bez ograniczeń przebywać w miejscach użyteczności publicznej, było to często ignorowane. Dominik, który dostał psa asystującego od  Pomocnej Łapy, również został wyproszony z jednej z sieci

30

restauracji. Dziewczyna z Mielca – całkowicie zdana jedynie na pomoc psa, bo nie ma bliskiej rodziny ani innej opieki – przez wiele lat nie była wpuszczana do najbliższego sklepu. Dzwoniła do mnie, płacząc i prosząc o pomoc, niestety byłam bezsilna. Do tej pory trenerzy i osoby z niepełnosprawnością musiały prosić o  umożliwienie im wejścia z  psem asystującym do miejsc publicznych, nie mając żadnych umocowań prawnych, na które mogłyby się powołać. Zaangażowanie osób z  wielu organizacji w  różnych miastach Polski doprowadziło do większej świadomości społeczeństwa polskiego, które bardzo otwarcie przyjęło potrzebę zmiany sposobu myślenia i patrzenia

na psy pomagające osobom z niepełnosprawnością. Niektóre sieci super- i hipermarketów otworzyły dla nich swoje drzwi, dostosowując wewnętrzne regulaminy do zmian zachodzących w tej sferze. Fundacja Pomocna Łapa brała bezpośredni udział w  tych działaniach. Dominik z  Kankanem jako nasi przedstawiciele przeszli przez jeden z  supermarketów po wyznaczonej przez komisję sklepową trasie, prezentując pomoc i  jednocześnie zachowanie psa asystującego w  placówce tego typu. Musieli minąć półki z  pieczywem, mięsem, rybami, psią karmą i inne. Test przeszli doskonale, przedstawiciele sklepu nie mieli uwag. Potem wspólnie opracowane


PSY ASYSTUJĄCE

PIES W POMOCY OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM USTAWA z dnia 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrud nieniu osób niepełnosprawnych, ustawy o podatkach i opłatach lokaln ych oraz ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia ( Dz.U. Nr 223, poz. 1463 )

Art. 1. W ustawie z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2008 r. Nr 14, poz. 92) wprowadza się następujące zmiany: 1) w art. 2 w pkt 10 kropkę zastępuje się średnikiem i dodaje pkt 11 w brzmieniu: „11) psie asystującym - oznacza to odpowiednio wyszkolonego i specjalnie oznaczonego psa, w szczególności psa przewodnika osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psa asystenta osoby niepełnosprawnej ruchowo, który ułatwia osobie niepełnosprawnej aktywne uczestnictwo w życiu społecznym”; 2) po art. 20 dodaje się art. 20a i 20b w brzmieniu: „Art. 20a. 1. Osoba niepełnosprawna wraz z psem asystującym ma prawo wstępu do obiektów użyteczności publicznej, w szczególności: budynków i ich otoczenia przeznaczonych na potrzeby administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym, świadczenia usług pocztowych lub telekomunikacyjnych oraz innych ogólnodostępnych budynków przeznaczonych do wykonywania podobnych funkcji, w tym także budynków biurowych i socjalnych. 2. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1, przysługuje również w środkach transportu kolejowego, drogowego, lotniczego i wodnego oraz w innych środkach komunikacji publicznej. 3. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1 i 2, nie zwalnia osoby niepełnosprawnej z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psa asystującego. 4. Warunkiem skorzystania z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, jest wyposażenie psa asystującego w uprząż oraz posiadanie przez osobę niepełnosprawną certyfikatu potwierdzającego status psa asystującego i zaświadczenia o wykonaniu wymaganych szczepień weterynaryjnych. 5. Z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, może korzystać trener psa szkolonego na psa asystującego na podstawie zaświadczenia wydanego przez podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących. Przepisy ust. 4 i 6 stosuje się odpowiednio. 6. Osoba niepełnosprawna nie jest zobowiązana do zakładania psu asystującemu kagańca oraz prowadzenia go na smyczy.

zostały procedury sprawdzające uprawnienia psa do przebywania w sklepie. Chciałabym podkreślić, że jestem przeciwnikiem robienia ze sklepów czy urzędów parków dla wszystkich psów. Tą drogą apeluję także do wszystkich, aby nie ubierali swoich pupili w  kamizelki podobne do tych,

Art.  20b.  1. Status psa asystującego potwierdza certyfikat wydawany po odbyciu odpowiedniego szkolenia. 2. Certyfikat wydaje uprawniony do tego podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących, wpisany do rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów. 3. Koszty wydania certyfikatu finansowane są ze środków Funduszu na wniosek podmiotu uprawnionego do wydawania certyfikatów. 4. Rejestr, o którym mowa w ust. 2, prowadzi Pełnomocnik. 5. Wpis do rejestru dokonywany jest na wniosek podmiotu prowadzącego szkolenie psów asystujących. 6. Pełnomocnik zawiadamia podmiot, który złożył wniosek o wpis do rejestru, o wpisie lub odmowie dokonania wpisu do rejestru. 7. Pełnomocnik może przeprowadzać kontrolę podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów w zakresie spełniania warunków określonych w przepisach wydanych na podstawie ust. 9. 8. Pełnomocnik dokonuje wykreślenia z rejestru w przypadku niespełniania warunków określonych w przepisach wydanych na podstawie ust. 9, o czym zawiadamia podmiot wykreślony. 9. Minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego, mając na uwadze sprawność szkolenia i certyfikacji, określi, w drodze rozporządzenia: 1) rodzaje psów asystujących, dla których możliwe jest wydawanie certyfikatów; 2) warunki, jakie powinny spełniać podmioty uprawnione do wydawania certyfikatów oraz sposób oceny spełniania tych warunków; 3) tryb składania i rozpatrywania wniosków o finansowanie kosztów wydawania certyfikatów, wysokość oraz sposób przyznawania i przekazywania środków Funduszu na ten cel; 4) tryb składania i rozpatrywania wniosków o wpis do rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów; 5) sposób dokonywania wpisu i zmian w rejestrze podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów, zakres danych objętych rejestrem oraz sposób prowadzenia tego rejestru; 6) wzory wniosków, o których mowa w pkt 3 i 4 oraz zawiadomień o wpisie, odmowie dokonania wpisu, a także o wykreśleniu z rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów; 7) sposób oznaczania psów asystujących i psów w trakcie szkolenia”.

jakie noszą psy pracujące, i nie próbowali wejść do miejsc nieprzeznaczonych dla psów. Każdy pies asystujący ma legitymację wydaną przez organizację, która go wyszkoliła. Pracownicy wszystkich miejsc publicznych mają prawo zażądać okazania takiej legitymacji.

Grono ludzi działających w  całej Polsce przyczyniło się do tych wszystkich zmian. 19 czerwca 2009 roku weszły w życie zmiany dotyczące Ustawy o  rehabilitacji. Teraz prawo otworzyło nam wszystkie drzwi. 

31


Z ostatniej strony Tomek Jakubowski

Anna, Patrycja, Sylwia, Tomek, Małgorzata, Marta, Justyna, Katarzyna, Beata, Dorota.

Które z  imion waszym zdaniem odstaje w  tym szeregu? Łatwo się domyślić, chociaż mnie akurat kłują w oczy te pozostałe – same żeńskie. Trochę nieswojo może się poczuć mężczyzna po skończonych zawodach, kiedy patrzy na tabelę wyników i poza swoim imieniem widzi wyłącznie imiona płci przeciwnej. Zdarzało mi się to wielokrotnie na imprezach agility. Zakłopotanie było w moim przypadku tym większe, że pierwszą pasją mojego życia była koszykówka – i nie przypominam sobie, żebym w ciągu niemal dekady, jaką poświęciłem na uprawianie tego sportu, kiedykolwiek konkurował z  kobietami. Pamiętam, jak wziąłem ostateczny rozbrat z basketem i wystartowałem w swoich pierwszych zawodach agility. Długo wpatrywałem się w  listę startową i to właśnie wtedy ostatecznie do mnie dotarło, w jak dalece sfeminizowaną dziedzinę się zaangażowałem. Przez chwilę poczułem się nie na miejscu, a w głowie kołatała jedna myśl: „Co ja tutaj robię?”. Kiedy dziś rano zalogowałem się na moje konto na Facebooku, przeglądając swój profil, zauważyłem, że spośród 70 zarejestrowanych znajomych trzy czwarte to kobiety. Zdecydowana większość z nich jest aktywna w środowisku psich sportów. Gdybym był członkiem tego typu serwisu społecznościowego sześć lat temu, zanim jeszcze zainteresowałem się szkoleniem psów, proporcje byłyby z  pewnością odwrócone. I koledzy, których miałbym na liście przyjaciół, widząc mnie teraz na imprezie agility, równie skonsternowani pytaliby: „Co ty tutaj robisz?”. W Polsce na większości zawodów sportowych z udziałem psów, na większości seminariów, zlotów i innych imprez kynologicznych mężczyzna może się poczuć osamotniony jak bohaterowie „Seksmisji” Machulskiego. Aż chce się powtórzyć za Maksem pocieszającym Albercika: „Trzeba tu będzie jakoś żyć. Człowiek się potrafi do wszystkiego przystosować”. Liczebna przewaga płci pięknej bije po oczach. Skłania jednocześnie do szukania przyczyn tego stanu rzeczy, bo dysproporcja jest tak duża, że przypadek wydaje się wykluczony. Pomyślałem sobie, że warto by podjąć próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie: czy kobiety mają coś, co je szczególnie predysponuje do szkolenia psów? Jakiś czas temu miałem okazję poruszyć tę kwestię w rozmowie z dwoma doświadczonymi sędziami agility, Holendrem Tonem Van de Laarem i  Arpadem Tothem z  Węgier, którzy w swoich ojczyznach również mogli się pochwalić zdecydowa-

32

Wanda Krawczuk

Co ja tutaj robię? ną przewagą siły yin nad siłą yang, w szczególności w konkurencjach agility i obedience. Obaj głównych powodów upatrywali w tym, że natura wyszła kobietom naprzeciw: są bardziej wyrozumiałe, cierpliwsze, mają większe wyczucie (czyżby posiadały ów szósty zmysł?), są dużo mniej podatne na  frustrację i  irytację wynikającą z  rozbieżności między oczekiwaniami a osiąganymi rezultatami. Jako istoty bardziej emocjonalne, lepiej czytają, co siedzi w  głowie psa, są bardziej empatyczne i łatwiej im wytworzyć więź z podopiecznym. Natomiast stanowczość i konsekwencja w postępowaniu panów – tak ważna w podejściu do psa – ma tendencję do przekształcania się w ślepy upór i dążenie do celu po trupach, co nieraz odbija się czkawką. Tyle na ten temat od facetów z kilkudziesięcioletnim stażem. Ton wyznał mi również, że odkąd zauważył, iż w  wyniku znużenia i stresu spowodowanego pracą zawodową łatwiej denerwuje się na  placu treningowym, zaczął każdego swojego nowego szczeniaka oddawać żonie na pierwszy rok do „obróbki”. To pod jej skrzydłami zwierzę nabiera pewności siebie. Dopiero kiedy pies jest już dostatecznie „zbudowany”, Ton bierze go w swoje ręce i zaczyna właściwy – nakierowany na starty w agility i obedience – trening. Ton nie jest tu żadnym wyjątkiem. Mam nadzieję, że nie zmaleje grono wielbicielek wielokrotnemu triumfatorowi European Open Silasowi Boogkowi z  Niemiec, jeśli zdradzę, że psy tego idola nastolatek – Back, Caja czy Sun – swe wyszkolenie zawdzięczają w dużym stopniu jego żonie Noémie. Gdy rozmawialiśmy w zeszłym roku na obozie szkoleniowym w Polsce, wymienił on nazwiska paru przewodników ze światowej czołówki także korzystających z pomocy partnerek. Silas podkreślał, że zaledwie kilkakrotnie brał udział w  zajęciach prowadzonych przez innych instruktorów – najwięcej cennych rad zawdzięcza właśnie Noémie. Pamiętam, jak mocno pokrzepiła mnie ta dyskusja i  jak odetchnąłem z ulgą, uświadomiwszy sobie, że tak się szczęśliwie dla mnie składa, że moja narzeczona również zajmuje się szkoleniem psów. O, właśnie! Dlaczego nie spytałem jeszcze reprezentantki większości o zdanie na poruszony temat? Odpowiedź: „Widzisz, kochanie, najpierw opiekowałam się lalkami Barbie. Potem były rybki, myszy, chomik, papuga, koty, konie i w końcu psy. Dla kobiet droga do szkolenia psów wydaje się mocniej wydeptana już od dziecka”. I pewnie tu jest pies pogrzebany. Chłopcy nie bawią się lalkami.  Tomek Jakubowski sekretarz redakcji


JAK WIELE MÓGŁBYŚ DAĆ PRZYJACIELOWI?

ODDAJ MU TYLKO SWÓJ 1% www.przyjaciel.pl Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym PRZYJACIEL KRS 0000139411


Dog&Sport  

Piąty numer kwartalnika Dog&Sport. Jest to pierwsza w Polsce publikacja dotyczącą promocji i popularyzacji aktywnego i zdrowego trybu życia...

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you