Page 22

Teraz zaczynam dostrzegać, że moje doświadczenie z tym sportem zaczęło się w  chwili moich narodzin. Przyszedłem na świat w  Madrycie, jako syn Hiszpanki (Kastylijki) i  ojca, który miał mieszane szkocko-angielsko-baskijskie i południowoamerykańskie korzenie. To sprawiło, że jeśli chodzi o piłkę nożną, moje przywiązanie i pasja wiązały się z różnymi kontynentami i samą Hiszpanią w całej geograficznej, kulturowej czy też politycznej różnorodności. Jeśli Argentyńczyk Alfredo Di Stéfano był moim pierwszym piłkarskim idolem, to był nim z powodu dzieciństwa, które spędziłem – poza czasem nauki w angielskiej podstawówce z Mendizabalem – wraz z matką w Madrycie lat 50. XX wieku. To był okres, w którym Hiszpania pod wodzą generała Franco borykała się z problemami spowodowanymi izolacją kraju od reszty Europy. To były czasy, w których jeszcze nie istniała masowa turystyka. Hiszpania, a zwłaszcza Madryt, była uważana przez większość obcokrajowców za miejsce złowrogie, zacofane i  represyjne. Sława kadry narodowej ledwo wykraczała poza granice państwa. Zarazem były to złote lata Realu Madryt, klubu, którego kibice przełamywali polityczne i  narodowe bariery. Moja mama do swojej śmierci pozostała Madridista i nigdy nie była w stanie pojąć, dlaczego nie pozostałem lojalny wobec klubu występującego na Bernabéu. Odpowiedź bierze się stąd, że choć przychodziłem na świat, z wielkim płaczem, umazany we krwi, parę przecznic od tego stadionu, to mama nigdy mnie tam nie zabrała. I to pomimo że zabierała mnie na walki z  bykami. Swoje wizyty na meczach Realu zawdzięczam wielkoduszności przyjaciela mojego dziadka Gegorio. Był to lekarz, który w  młodości grał w  piłkę, w  czasach gdy ten sport dopiero w Hiszpanii raczkował. Pamiętam, jak podczas mojej pierwszej wizyty na Bernabéu spojrzałem w górę i ujrzałem w ciemnościach stadion, który wyglądał jak rozświetlona katedra górująca nad pozostałymi budynkami, do tego poruszyła mnie szczera radość i podniecenie tłumu. Przypomina mi się także wszechobecna postać Di Stéfano, wokół którego obracała się nie tylko drużyna, ale i cała gra. Podczas gdy wszyscy trzymali się swoich pozycji, Di Stéfano był wszędzie. Wracał się, by wesprzeć obronę, a  następnie poprowadzić niekończące się ataki na bramkę przeciwników. Cechowała go niesamowita energia i niespotykane zdolności. To za nie tłumy tak go uwielbiały. 22 | piłkarska furia

Profile for Wydawnictwo SQN

Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol  

Od Ricardo Zamory do Ikera Casillasa. Od Josepa Samitiera do Andrésa Iniesty. Od Alfredo di Stéfano do Davida Villi. Ceniony dziennikarz spo...

Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol  

Od Ricardo Zamory do Ikera Casillasa. Od Josepa Samitiera do Andrésa Iniesty. Od Alfredo di Stéfano do Davida Villi. Ceniony dziennikarz spo...

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded