Page 1

PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 49

4 Autobus archeologów, stary brytyjski leyland, ci´˝ko dyszàc, pokona∏ szeÊç mil wzgórz na pó∏nocny wschód od Ramallah i zatrzyma∏ si´ przy stanowisku wykopaliskowym w Rama. W tym momencie s∏oƒce zacz´∏o malowaç poszerzajàcà si´ migotliwie z∏otà wst´g´ w tle bliêniaczych wierzcho∏ków. Zanim ktokolwiek ujà∏ w d∏oƒ oskard, rydel, p´dzelek, miseczk´ lub notes, Jennings zgromadzi∏ ca∏y zespó∏ wokó∏ wynios∏ego cyprysa i przedstawi∏ nowego uczestnika prac wykopaliskowych. Zespó∏ roboczy sk∏ada∏ si´ z trzydziestu pi´ciu studentów i ochotników z siedmiu krajów oraz robotników arabskich. Kopali tylko studenci i ochotnicy – byli wÊród nich tak˝e emeryci – natomiast Arabowie wywozili wykopanà ziemi´ taczkami. Nast´pnie Jennings przedstawi∏ osoby kierujàce pracami. – To mój zast´pca, Clive Brampton, z uniwersytetu w Manchester, ale to niewa˝ne! Clive by∏ tu od samego poczàtku. Odziedziczy∏em go po Kathleen Kenyon. Schludny Walijczyk by∏ m´˝czyznà Êredniej budowy o mi∏ych rysach twarzy. Jego d∏ugie, g´ste, ciemne w∏osy wyglàda∏y jak kompensata ∏ysiny Jenningsa. Brampton uÊcisnà∏ serdecznie d∏oƒ Jona. – Witamy, profesorze Weber! Uzna pan, jak sàdz´, ˝e moja biblioteka jest nieêle zaopatrzona w paƒskie artyku∏y i monografie.

[49]


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 50

PAU L L . M A I E R

[50]

– A moja w paƒskie sprawozdania z prac wykopaliskowych w Jerychu, doktorze Brampton. – Mam na imi´ Clive. – Jon. Jennings wróci∏ do prezentacji swoich wspó∏pracowników. – To jest Naomi Sharon, wybitna specjalistka od ceramiki. Prawdziwa sabra!16 Izraelska pi´knoÊç o bràzowych aksamitnych oczach i wybuchowym temperamencie natychmiast wykrzykn´∏a: – Nie, nie, dzi´ki Bogu nie jestem krewnà Ariela Sharona! Szalom17, profesorze Weber! „Z tà ciemnà opaleniznà i wspania∏à figurà Naomi zupe∏nie nie wyglàda na naukowca” – pomyÊla∏ Jon. Cz∏onkowie zespo∏u zapewne bardzo ch´tnie dyskutujà z nià o ceramice. – Ten brodaty, k´dzierzawy Cygan, który wyglàda na g∏odujàcego artyst´, jest rzeczywiÊcie artystà, tyle ˝e raczej nie g∏oduje. Przedstawiam ci Richarda Cromwella z uniwersytetu w Chicago, naszego artyst´ i fotografika. – Jestem Dick – powiedzia∏ Cromwell. – Mi∏o mi pana poznaç, profesorze Weber. – Prosz´ wszystkich, ˝eby zwracali si´ do mnie „Jon”. Uznajcie, ˝e jestem jeszcze jednym studentem zdobywajàcym doÊwiadczenie w terenie. 16

17

Sabra (hebr.) – s∏owo u˝ywane na okreÊlenie osoby pochodzenia ˝ydowskiego urodzonej w Izraelu. Zawiera ono aluzj´ do pustynnej opuncji, na zewnàtrz ciernistej i gruboskórnej, wewnàtrz zaÊ s∏odkiej. Podobnie sabra jest na zewnàtrz osobà szorstkà i nieprzyst´pnà, wewnàtrz zaÊ wra˝liwà i delikatnà. Szalom (hebr.) – ‘pokój’, s∏owo cz´sto u˝ywane przez ˚ydów na powitanie.


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 51

ÂL A D ˚YC I A , ÂL A D ÂM I E R C I

– Achmed Sa’ad urodzi∏ si´ w Ramallah – ciàgnà∏ Jennings, wskazujàc postaç w keffiyeh18 na g∏owie. Nakrycie to mia∏o czerwono-bia∏y haszymidzki wzór. – Jest naszym ∏àcznikiem z arabskimi robotnikami i tym samym najcenniejszym cz∏onkiem zespo∏u. Ciemnà twarz rozjaÊni∏ uÊmiech, w którym Sa’ad ukaza∏ dwa rz´dy nieskazitelnie bia∏ych z´bów. Arab roz∏o˝y∏ szeroko ramiona i uk∏oni∏ si´. – Witam pana, profesorze Weber, w imi´ Allacha Wszechmi∏osiernego! Potem przysz∏a kolej na geologa, architekta, botanika, zoologa i antropologa. – Jestem pewien, ˝e wkrótce poznacie si´ lepiej – zakoƒczy∏ Jennings. – A teraz, do roboty! Jak to powiedzia∏ Nelson przed bitwà pod Trafalgarem? „Anglia oczekuje, ˝e ka˝dy spe∏ni swój obowiàzek!” Tego samego oczekuje Jennings! A dotyczy to tak˝e niewiast! Zaprowadzi∏ Jona do namiotu pe∏niàcego rol´ kwatery g∏ównej i pokaza∏ mu szereg map, mi´dzy innymi z czasów Kensingtona. Ka˝da nast´pna ukazywa∏a szerszy ni˝ poprzednia teren prac. Jon przyjrza∏ si´ uwa˝nie najnowszej mapie, a potem wskaza∏ na zachodnià jej cz´Êç. – Tutaj jest miasto hellenistyczne? – Tak. A tak˝e herodiaƒskie i rzymskie. – Wyglàda na to, ˝e wi´kszoÊç ju˝ ods∏oni∏eÊ. – O nie. Przyjrzyj si´ jednak uwa˝nie, Jonathanie. Czy widzisz coÊ... coÊ, jakby powiedzieç, niezwyk∏ego? Jon przyjrza∏ si´ mapie raz jeszcze i prawie natychmiast zauwa˝y∏ anomali´. Przy pó∏nocno-zachodnim 18

Keffiyeh (arab.) – ‘kefija’, tradycyjne arabskie nakrycie g∏owy.

[51]


PROMIC_Maier

[52]

14/03/2012

16:07

Page 52

PAU L L . M A I E R

skraju terenu obj´tego pracami znajdowa∏a si´ budowla znacznie przewy˝szajàca inne rozmiarami: niemal labirynt komnat wychodzàcych na dziedziniec w stylu grecko-rzymskim. – Co to takiego, Austin? Pa∏acyk? Jennings skinà∏ potakujàco. – Najwi´kszy dom w ca∏ym mieÊcie. Mo˝e to pa∏acyk, mo˝e tylko rezydencja. Trudno orzec, bo, jak widzisz, nie do koƒca go odkopaliÊmy. – Jennings wskaza∏ lini´, za którà nie naniesiono niczego, co oznacza∏o, ˝e w tamtym miejscu nie prowadzono dotychczas ˝adnych prac. – To potwierdza tez´ sir Williama Flindersa Petriego, ˝e bogaci zawsze budowali w pó∏nocno-zachodniej cz´Êci miast, ˝eby wiatr nie przynosi∏ im kurzu i zapachów z centrum. Tutaj mamy przewa˝nie wiatry w∏aÊnie z pó∏nocnego zachodu. Jennings wyciàgnà∏ r´k´, stuknà∏ mocno palcem we wn´trze domu i powiedzia∏: – Tu to znaleêliÊmy, Jonathanie... w kuchni. – Co takiego? – To, o co pyta∏eÊ w listach. I co sprowadzi∏o ci´ tutaj. – Masz na myÊli... „byç mo˝e sensacyjne i wa˝ne” odkrycie? Jennings rozpromieni∏ si´ jak ch∏opiec, który nie mo˝e si´ doczekaç, kiedy poka˝e przyjacielowi nowà zabawk´. – Chodêmy, Jonathanie. Podeszli do du˝ej szopy z zardzewia∏ej blachy. Jennings otworzy∏ drzwi i przystàpi∏ do oprowadzania Jona po ma∏ym muzeum. Na pó∏kach le˝a∏y sprz´ty kuchenne, miseczki do odmierzania produktów, kaganki, bi˝uteria i narz´dzia.


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 53

ÂL A D ˚YC I A , ÂL A D ÂM I E R C I

– Niektóre z tych rzeczy znaleêliÊmy w tamtym domu. Na przyk∏ad ten z∏oty pierÊcieƒ. Przedmioty z tego domu Naomi datuje na okres herodiaƒsko-rzymski. Kiedy dotarli do koƒca szopy, Jennings przesunà∏ dywanik, otworzy∏ ukryty podziemny magazynek i wyjà∏ jakàÊ skrzynk´. Postawi∏ jà na stole roboczym i otworzy∏ wieko. – Voilá, Jonathanie! Oto spe∏nienie mojej obietnicy. Oglàdaj. Zachowujàc niezwyk∏à ostro˝noÊç, Jon wydoby∏ czerwonawop∏owo˝ó∏ty ceramiczny przedmiot, który spoczywa∏ na wacie w g∏´bi skrzynki, i przyjrza∏ mu si´ uwa˝nie. – To... to uchwyt dzbana, czy nie tak? – Ale˝ tak, ch∏opcze. Masz szk∏o powi´kszajàce. Obejrzyj uwa˝nie. Jon uÊmiechnà∏ si´ szeroko i powiedzia∏: – Widz´ odcisk piecz´ci! To... to po hebrajsku albo aramejsku. – Masz racj´, ch∏opie. Czytaj dalej. Jon zaczà∏ sylabizowaç: – Le Josef B’Aszer… Hm, bet [B] musi byç skróconym hebrajskim ben albo, co bardziej prawdopodobne, aramejskim bar. MielibyÊmy wi´c dos∏ownie: „Józefowi, synowi Asera”, a oznacza to oczywiÊcie: „W∏asnoÊç Józefa, syna Asera”. – S∏usznie. Ale dotychczas powiedzia∏eÊ nam, drogi kolego, tylko to, co wiedzieliÊmy i przedtem. Teraz zabaw si´ w specjalist´ od aramejskiej epigrafiki19 i podaj nam datowanie na podstawie inskrypcji. Postaraj si´ byç dla nas mi∏ym facetem. 19

Epigrafika – nauka pomocnicza historii, badajàca napisy (epigrafy) wykonane na materiale twardym, np. ceramice, ˝elazie czy drewnie.

[53]


PROMIC_Maier

[54]

14/03/2012

16:07

Page 54

PAU L L . M A I E R

– Przecie˝ to oczywiste. – Jon uÊmiechnà∏ si´. – Napis... och... nazwa∏bym to pó∏kursywà z okresu póênohellenistycznego albo wczesnorzymskiego, pierwszy wiek przed Chrystusem do pierwszego po Chrystusie. – Tak jest! – Jennings znowu si´ rozpromieni∏. – A teraz powiedz, co wy∏uskasz z tego. – Tym razem wydoby∏ z piwnicy skrzynk´ te˝ z uchwytem dzbana, ale ze spalonej, ciemniejszej gliny. Do dolnej cz´Êci uchwytu nadal przywiera∏ fragment amfory. – To tak˝e znaleêliÊmy w kuchni tamtego domu. – Jeszcze jedna piecz´ç! – wykrzyknà∏ Jon. – Nie do wiary... po grecku! – Przeczyta∏: – Eimi tou losafe – a potem przet∏umaczy∏: – „Jestem [w∏asnoÊcià] Józefa”. – Od∏o˝y∏ uchwyt na miejsce i ze zdumieniem w oczach spojrza∏ na Jenningsa. – Dwuj´zycznoÊç tutaj, w tej dziczy? – Nie ma w tym nic zaskakujàcego, drogi kolego. ZnajomoÊç greki Êwiadczy∏a w tamtych czasach o wy˝szym stopniu kultury zw∏aszcza wÊród bogatych ˚ydów. Rozumiesz jednak... dlaczego te uchwyty tak mnie podekscytowa∏y? Jon za nic w Êwiecie nie potrafi∏by odpowiedzieç na to pytanie. By∏y wa˝ne? OczywiÊcie, tak jak ka˝da staro˝ytna inskrypcja. Ale zaraz sensacyjne? Niby dlaczego? – MyÊl, Jonathanie, myÊl! – nalega∏ Jennings. Jon mia∏ uczucie, jakby wróci∏y czasy oksfordzkie i Jennings zadaje mu znowu pytanie, na które nie potrafi zbyt dobrze odpowiedzieç. Czy kiedyÊ uda mu si´ pokonaç t´ barier´, jaka oddziela mistrza od ucznia? – MyÊl˝e, cz∏owieku! – nakazywa∏ bezlitosny Jennings. – PomyÊl o imionach!


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 55

ÂL A D ˚YC I A , ÂL A D ÂM I E R C I

– No dobrze. Józef, syn Asera... Józef, syn Asera, z Rama... Józef, syn Asera, z Ramataim... Józef... Na Boga!... Przecie˝ nie... chyba nie Józef z Arymatei? Jennings z powrotem si´ rozpromieni∏. – Czy nie jest to co najmniej mo˝liwe, Jonathanie? Lokalizacja si´ zgadza. Warstwa te˝. Ewangelie powiadajà, ˝e Józef, który odda∏ swój grobowiec, ˝eby pogrzebano w nim cia∏o Jezusa, by∏ „zamo˝nym cz∏owiekiem z Arymatei”. Jon opar∏ si´ r´kami o stó∏ i pogrà˝y∏ w myÊlach. W pewnym momencie uÊmiechnà∏ si´ i powiedzia∏: – Tak, to mo˝liwe! Nowy Testament nic nie mówi o ojcu Józefa z Arymatei, wi´c Asera nie mo˝na wykluczyç... Austin, coÊ ci powiem. JeÊli oka˝e si´, ˝e jest to rzeczywiÊcie rezydencja Józefa z Arymatei, masz miejsce w historii archeologii! Teraz rozumiem to, coÊ napisa∏ o „byç mo˝e sensacyjnym i wa˝nym” odkryciu. – MyÊl´ jednak, ˝e w tym momencie nacisk powinniÊmy po∏o˝yç na „byç mo˝e”, Jonathanie. Tylko Clive Brampton wie, co znaleêliÊmy, i trzyma j´zyk za z´bami. Ciebie te˝ prosz´ o dyskrecj´. – OczywiÊcie. W gruncie rzeczy nie mamy ani Êladu dowodu, ˝e chodzi o tego w∏aÊnie Józefa. – Jon podrapa∏ si´ w g∏ow´ i po chwili doda∏: – Chocia˝ musimy wyciàgnàç niezbity wniosek, ˝e ktoÊ o imieniu Józef by∏ dwa tysiàce lat temu w∏aÊcicielem tej nieruchomoÊci! Kiedy wrócili do namiotu, Jennings oznajmi∏: – A teraz, mój niegdysiejszy uczniu, wyznacz´ ci zadanie na reszt´ dnia. Prosz´, oto nasze dzienniki prac. Masz przeczytaç wszystkie osiem notatników prowadzonych tak drobiazgowo przez mojà córk´, Shannon.

[55]


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 56

PAU L L . M A I E R

[56]

– Zdawa∏o mi si´, i˝ powiedzia∏eÊ, ˝e jest przy stanowiskach wykopaliskowych. Ale dzisiaj rano chyba jej nie widzia∏em. – Nie. Pojecha∏a do Jerozolimy po zaopatrzenie. Ale do roboty, Jonathanie. Mi∏ej lektury! Po tych s∏owach Jennings wcisnà∏ na ∏ysà czaszk´ swój pomaraƒczowy kapelusz i wyruszy∏ na bitw´ o przesz∏oÊç. Jon czyta∏ bez przerwy do jedenastej, kiedy przerwano prace, by zjeÊç lekki lunch, na który z∏o˝y∏y si´ ser, pomidory, oliwki, ogórki i kanapki z mas∏em orzechowym. Podczas posi∏ku Jon zasypywa∏ Jenningsa pytaniami, daremnie próbujàc zapoznaç si´ w ciàgu jednego dnia z historià prac. Jennings znosi∏ to cierpliwie. Kiedy wypili ostatnià fili˝ank´ kawy, doradzi∏ jednak: – Lepiej wracaj do lektury. O drugiej koƒczymy. Potem jest za goràco, ˝eby kopaç. Kiedy zbli˝a∏a si´ druga, Jon dobrnà∏ zaledwie do czwartego notatnika. W tym momencie wesz∏a do namiotu ciemnow∏osa dziewczyna w bia∏ej bluzce i bia∏ych szortach. Spojrza∏a na niego ze zdumieniem. – O... witam – powiedzia∏a. – Czyta pan... mój dziennik? – Io non parlo inglese, carissima – za˝artowa∏ po w∏osku. – Sono italiano...20 Obrzuci∏a go kpiàcym spojrzeniem. – Wyglàda jednak na to, ˝e nie ma pan k∏opotów z czytaniem po angielsku! 20

Io non parlo inglese, carissima… Sono italiano… (w∏.) – ‘Nie mówi´ po angielsku, najdro˝sza… tylko po w∏osku…’.


PROMIC_Maier

14/03/2012

16:07

Page 57

ÂL A D ˚YC I A , ÂL A D ÂM I E R C I

– Poddaj´ si´! – Jon wybuchnà∏ Êmiechem. – Pani jest pewnie Shannon Jennings. Prosz´, niech pani potwierdzi. – To prawda... – A ja nazywam si´ Jon Weber i odrabiam tu zaleg∏oÊci... – Och! Profesor Weber! – Rozchmurzy∏a si´ i na jej twarzy pojawi∏ si´ ciep∏y uÊmiech. – Witamy w zespole! Poda∏a mu r´k´. – Jestem doprawdy zawiedziony, Shannon, ˝e mnie nie pozna∏aÊ – powiedzia∏, robiàc zmartwionà min´. – A przecie˝ rozmawialiÊmy w Oksfordzie ca∏ymi godzinami! RozeÊmia∏a si´. – To by∏o dwadzieÊcia lat temu! By∏a smuk∏à, drobnà irlandzkà dziewczynà o falistych ciemnych w∏osach opadajàcych na opalone, obna˝one ramiona i wyci´ty podkoszulek z niebieskim napisem: „Wykopki” na jednym ramieniu i „Rama” – na drugim. Zadarty nosek, jasnoszafirowe oczy i ró˝ane wargi tworzy∏y Êwietnie zharmonizowanà ca∏oÊç z weso∏à i niewinnà buzià, na którà przyjemnie by∏o patrzeç. „Chwa∏a Bogu, urod´ odziedziczy∏aÊ po matce, a nie po ojcu” – pomyÊla∏ Jon. – Mam nadziej´, ˝e dziennik jest prowadzony przejrzyÊcie – przerwa∏a Weberowi kontemplacj´ swej osoby. Jon wzià∏ si´ w garÊç i przesta∏ si´ jej przyglàdaç. – Tak, nie rozumiem tylko oznakowania artefaktów. Co, na przyk∏ad, znaczy III, 4.067? – Gdzie? Prosz´ pokazaç. Pochyli∏a si´ nad nim. Poczu∏ na policzku jej w∏osy: jakby iskierki, a nawet elektryczne wy∏adowanie.

[57]


PROMIC_Maier

[58]

14/03/2012

16:07

Page 58

PAU L L . M A I E R

„Spokojnie, cz∏owieku! – skarci∏ sam siebie w myÊlach. – Przecie˝ prawie zmienia∏eÊ jej pieluszki!” – Och!... To znaczy trzeci sezon, czwarty sektor, artefakt numer 67. Zobaczy pan, ˝e dok∏adnie wed∏ug tego schematu wszystkie przedmioty zosta∏y u∏o˝one na pó∏kach. – OczywiÊcie. Dzi´kuj´. – Nie ma za co. Zobaczymy si´ póêniej. Wysz∏a z namiotu. Jon wróci∏ do lektury dziennika, ale po chwili us∏ysza∏ pisk hamulców. Wysunà∏ g∏ow´ z namiotu i zobaczy∏ m´˝czyzn´ otwierajàcego drzwiczki samochodu z hebrajskim i angielskim napisem: „Izraelski Urzàd Staro˝ytnoÊci”. M´˝czyzna rozejrza∏ si´ i zawo∏a∏: – Shannon! Hej, Shannon! Jon wyszed∏ z namiotu. – Jest przy stanowiskach, razem z ojcem. Jestem Jonathan Weber ze Stanów. W∏aÊnie do∏àczy∏em do zespo∏u. – Och!... Witamy w Erec Israel, profesorze Weber. Nazywam si´ Gideon Ben-Yaakov. – Ciesz´ si´, ˝e mog∏em pana poznaç, doktorze Ben-Yaakov. – Gideon, jeÊli si´ zgodzisz. Zamierzasz zostaç tu na d∏u˝ej? – Mam nadziej´, ˝e do koƒca sezonu. – Doskonale, doskonale! – ucieszy∏ si´ tamten. Mówi∏ p∏ynnie po angielsku, ale z akcentem. – B´dziemy jeszcze mieli wiele okazji, by poznaç si´ bli˝ej. Ben-Yaakov, trzydziestoparoletni m´˝czyzna, mia∏ popielatoblond w∏osy wyp∏owia∏e od izraelskiego

Slad zycia frag