Page 1

PROMIC_prymas

7/08/13

11:25

Page 141

17 S T YC Z N I A 1954 R O K U , S T O C Z E K

Wiatr

wy∏ na zewnàtrz i przeciska∏ si´ mi´dzy nieszczelnymi framugami. Gdy przysz∏a zima, Prymas zrozumia∏, dlaczego ten pot´˝ny gmach mia∏ tak ma∏e okna. Budowniczowie przewidzieli, jak trudno b´dzie utrzymaç wewnàtrz ciep∏o. Od paru dni wia∏o tak mocno, ˝e ca∏y dom – zazwyczaj zimny – sta∏ si´ wr´cz lodowaty. Ogrzewano tylko ich pi´tro, ni˝ej Êciany by∏y pokryte lodem. Na domiar tego system ogrzewania by∏ zupe∏nie niewydolny. Piece zrujnowane, kana∏y po∏o˝one poziomo – co chwila zapycha∏y si´ sadzà. Piec w ∏azience nie dawa∏ si´ rozpaliç, a motor ciàgnàcy wod´ psu∏ si´ cz´sto, tak˝e do mycia trzeba by∏o jà nosiç z do∏u. Sama myÊl o tym, ˝e trzeba rano wstaç ze wzgl´dnie wygrzanego ∏ó˝ka napawa∏a g∏´bokà niech´cià. DziÊ mia∏ to ju˝ za sobà. Za chwil´ siostra i kapelan przyjdà do jego pokoju, który zamieni si´ w jadalni´. Wyjrza∏ przez okno. Ânieg topnia∏, tak ˝e w wielu miejscach ogrodu pojawi∏y si´ ka∏u˝e. KtoÊ zapuka∏. – Prosz´, prosz´ – zach´ci∏ do wejÊcia. Ksiàdz otworzy∏ drzwi i przytrzyma∏ je siostrze, która nios∏a na tacy skromne Êniadanie. – Ale˝ dziÊ paskudna aura – powiedzia∏ Skorodecki – wcale nie styczniowa pogoda. – Lepiej w ogóle dziÊ nie wychodziç, ˝eby si´ nie zamoczyç – stwierdzi∏a Leonia. – Siostro, musimy wyjÊç przynajmniej na chwil´, ˝eby zobaczyç, co si´ dzieje – zaoponowa∏ delikatnie Prymas. – A mo˝e ju˝ toniemy? – zagadnà∏ ksiàdz. – JesteÊmy arkà, tylko nie Noego. – Nawet mamy kruka – odrzek∏ kardyna∏. Od kilku dni obserwowali tego ptaka, który znalaz∏ sobie dom

141

17 stycznia 1954 roku, Stoczek Klasztorny


PROMIC_prymas

7/08/13

11:25

Page 142

PRÓBA

na jednym z drzew w ogrodzie. – Ale go∏´bia nie mamy.12 – Dzwoni∏ dziÊ proboszcz na msz´ – powiedzia∏ ksiàdz. – On tu musi mieç sporo pracy – zauwa˝y∏ Prymas. – Pewnie rano odprawia nabo˝eƒstwo tutaj, a potem jedzie w teren. – Ch´tnie bym mu pomóg∏… – A co by na to powiedzia∏ komendant? – Móg∏by przymknàç oko… – Chcia∏by ksiàdz, ˝eby go zamkn´li? – O, nie chcia∏bym jego krzywdy – Stanis∏aw zaÊmia∏ si´. – Tym bardziej, ˝e dziÊ Êwi´ty Pawe∏ napomina, ˝eby nieprzyjacio∏om nie z∏orzeczyç, lecz ich mi∏owaç. – Tak, to jest dla umys∏u ludzkiego bardzo dziwne. – Tym w∏aÊnie górujemy jako chrzeÊcijanie. KiedyÊ powiedzia∏em panu Mazurowi: „Wy mnie tak nienawidzicie, ˝e darlibyÊcie ze mnie pasy”. A on odpowiedzia∏, ˝e to zbyt drastyczne, ˝e chyba jednak nie. Pami´tam, jak we W∏oc∏awku rozmawia∏em z jednym komunistà, który dowodzi∏ mi, ˝e paƒstwo i KoÊció∏ to dwie sprzecznoÊci i ˝e on nie widzi, w jaki sposób KoÊció∏ móg∏by si´ paƒstwu przydaç. Powiedzia∏em mu, ˝e przynajmniej w jednym si´ przydaje: my budujemy, a oni nam zabierajà. MieliÊmy pi´kny gmach ni˝szego seminarium, to zabrali 12

W biblijnym opowiadaniu o potopie Noe wypuszcza∏ z arki kruka, który jednak przylatywa∏ z powrotem, „dopóki nie wysch∏a woda na ziemi”. Nast´pnie wypuÊci∏ go∏´bic´, która te˝ wróci∏a, a wypuszczona po siedmiu dniach przylecia∏a znowu, lecz z listkiem oliwnym. Po kolejnych siedmiu dniach wypuszczona go∏´bica nie wróci∏a. By∏ to znak, ˝e woda opad∏a.

142


PROMIC_prymas

7/08/13

11:25

Page 143

17 S T YC Z N I A 1954 R O K U , S T O C Z E K

go sobie na magistrat. No, chodêmy, przejdziemy si´ troch´. Trzeba coÊ zrobiç, ˝eby nas ten potop nie pogrà˝y∏. Po wyjÊciu zajrzeli od razu do schowka pod werandà. Tym razem wszystkie narz´dzia by∏y na miejscu. Oprócz deski wzi´li te˝ grabie i zacz´li drà˝yç w ziemi rowki, którymi mog∏a odp∏ywaç woda nagromadzona w ka∏u˝ach. – Niby mocne mam buty i ciep∏e skarpety, a czuj´ jakàÊ wilgoç – po pewnym czasie powiedzia∏ Prymas. – Pewnie buty nasiàk∏y jednak wodà. Oby si´ ojciec nie przezi´bi∏. Skorodecki nie wiedzia∏, ˝e przezi´bienie by∏oby najmniej groênym ze zdrowotnych k∏opotów jego wspó∏wi´ênia. Kardyna∏ coraz cz´Êciej cierpia∏ na ci´˝kie bóle nerek, ponadto codziennie dokucza∏ mu ból g∏owy. Us∏yszeli g∏oÊne krakanie. Kardyna∏ Wyszyƒski spojrza∏ w kierunku wysokiej jod∏y, na której usiad∏a wrona. Widok ten wyda∏ mu si´ surrealistyczny – uderza∏ kontrast mi´dzy szlachetnoÊcià drzewa a z∏owrogimi odg∏osami wydawanymi przez ptaka. Jakby szydzàc, pyta∏: „No i co mi zrobisz, siedz´ na tobie i Êmiej´ si´, korzystam z tego, ˝e uros∏aÊ, aby podziwiaç pi´kne widoki, teraz jesteÊ moim tronem, kra, kra, kra…”. – Wracajmy, bo zupe∏nie utoniemy – powiedzia∏. Wchodzàc do domu, spotkali Leoni´. – Zapraszam jak zwykle na kol´dowanie do siebie, dziÊ po czwartej. – Jedna z ostatnich okazji, siostro – doda∏ kapelan. – B´dziemy Êpiewaç: „Narodzi∏ si´ dziÊ Jezus”. Prymas wszed∏ do kaplicy, ukl´knà∏ przed tabernakulum i spojrza∏ na Dzieciàtko.

143


PROMIC_prymas

7/08/13

11:25

Page 144

PRÓBA

„Przepraszam, Panie – powiedzia∏ w myÊli. – Zapomnia∏em, ˝e zawsze jesteÊ przy mnie”. Pogoda, przykry widok ogrodu, w koƒcu to krakanie – przygn´bi∏y go. W tryumfie wrony nad jod∏à razi∏a niesprawiedliwoÊç. A przecie˝ le˝àca przed nim figurka by∏a widomym znakiem, ˝e Bóg mo˝e pos∏u˝yç si´ nawet nieprzyjacielem, aby przeprowadziç swój plan. Wróci∏ do pokoju i si´gnà∏ po zeszyt z zapiskami. Siad∏a wrona na czole wynios∏ej jod∏y. Spojrza∏a w∏adczo wokó∏ i wyda∏a okrzyk zwyci´stwa. Tej wrzaskliwej zjawie wydaje si´ prawdziwie, ˝e jod∏a zawdzi´cza jej wszystko: swój byt, wysmuk∏à pi´knoÊç, trwa∏à zieleƒ, si∏´ w walce z wichrami. Godny podziwu jest ten tupet wrony. Wielka dobrodziejka stojàcej cicho jod∏y. A jod∏a ani drgnie; zda si´ nie dostrzegaç wrony; pogrà˝ona w zadumie, wyciàga ga∏àzki ramion swoich ku niebu. Znosi spokojnie wrzaskliwego goÊcia. Nic nie zmàci jej myÊli, jej powagi, spokoju. Wszak tyle chmur ju˝ przesz∏o nad jej czo∏em, tyle ptaków przelotnych tu si´ zatrzyma∏o. – Posz∏y jak ty pójdziesz. Nie twoje to miejsce, nie czujesz si´ pewna i dlatego krzykiem nadrabiasz brak m´stwa. To ja wyros∏am z ziemi i trwam korzeniami w jej sercu. A ty, w´drowna chmuro, co rzucasz cieƒ smutku na z∏ociste me czo∏o, jesteÊ igraszkà wichrów. Trzeba ci´ spokojnie wycierpieç. Wykraczesz swojà nudnà, bezdusznà, jak˝e ubogà pieʃ – i odp∏yniesz. Có˝ zdo∏asz krzykiem zdzia∏aç?

144


PROMIC_prymas

7/08/13

11:25

Page 145

17 S T YC Z N I A 1954 R O K U , S T O C Z E K

Ja pozostan´, by trwaç w skupieniu, by budowaç swojà cierpliwoÊcià, by przetrwaç wichry i naloty, by spokojnie piàç si´ wzwy˝. S∏oƒca mi nie przys∏onisz, sobà nie zachwycisz, celu mej wspinaczki nie zmienisz. By∏ las, nie by∏o was – i nie b´dzie was, b´dzie las. Bajka? Nie bajka!

Prymas w Stoczku fragment  
Advertisement