Issuu on Google+

O. Jakub Waszkowiak OFM O. Leonard Bielecki OFM

O Bogu i Kościele i wielu innych spraw ach krótko, jasno, sponta nicznie i od serca

Franciszkańskie katechezy z Internetu


O. Jakub Waszkowiak OFM O. Leonard Bielecki OFM

O Bogu, Kościele i wielu innych spraw ach krótko, jasno, sponta nicznie i od serca


© Copyright by o. Leonard (Piotr) Bielecki OFM 2008 © Copyright by o. Jakub (Jacek) Waszkowiak OFM 2008 © Copyright for this edition by Wydawnictwo Esprit SC 2009

Redakcja: Aleksandra Motyka Korekta: Jarosław Sołtys Recenzja teologiczna: ks. prof. UAM dr hab. Marek Pyc Nihil obstat: o. dr Filemon Tadeusz Janka OFM, prowincjał

Wydanie I, Kraków 2009

ISBN 978-83-60040-80-5

Wydawnicwo Esprit Ul. Zaporoska 3/8, 30-389 Kraków tel./fax 12 267-05-69 biuro@wydawnictwoesprit.com.pl Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl


Spis treści Wstęp: bEZ sLOGANU, czyli jak dwóch franciszkanów mówi o tym, o czym się często nie mówi 1. O Jezusie na krzyżu

. . . 7

. . . . . . . . . . 9

2. O świadectwie . . . . . . . . . . . 3. O modlitwie .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

13

.

. 17

4. O powołaniu . . . . . . . . . . . . 23 5. O kradzieży . . . . . . . . . . . . 6. O objawieniach

.

.

.

.

.

.

.

.

.

29

.

. 33

7. O pogrzebie katolickim . . . . . . . . . 39 8. O Kościele . . . . . . . . . . . . . 43 9. O czystości przedmałżeńskiej

. . . . . . . 49

10. O odejściu z kapłaństwa

.

.

.

.

.

.

.

. 55

11. O spowiedzi . . . . . . . . . . . . 59 12. O sobie . . . . . . . . . . . . . . . .

65

13. O chrzcie . . . . . . . . . . . . . 69 14. O odmiennej orientacji seksualnej .

.

.

.

.

73

15. Spontanicznie .

.

.

.

.

79

16. Wolna wola . 17. Masturbacja

. .

. .

. .

. .

. .

. .

.

.

.

.

. 83

. . . . . . . . . . . . 89

18. O radości . . . . . . . . . . . . . 95 19. O samookaleczeniach . . . . . . . . . 99 20. O sztuce – swobodnie

.

.

.

.

.

.

.

.

. 105

21. O mowie . . . . . . . . . . . . . 109 22. Relatywizm .

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

. 115


O. Jakub Waszkowiak (z lewej) i o. Leonard Bielecki (z prawej)


ów n a k z is c n a r f h c ó w d czyli jak mówi o tym, ówi m ie n o t s ę z c ię s m y z oc Program internetowy „bEZ sLOGANU” powstał w kwietniu 2008 roku. Zresztą przez pomyłkę, bo miało to być radio, ale… Pojawiał się on regularnie w każdy czwartek na stronie www.franciszkanie.net, aż do września 2008 roku. Prowadzony był przez nas, czyli przez dwóch franciszkanów z  Poznania – o. Jakuba Waszkowiaka i o. Leonarda Bieleckiego. Naszym pragnieniem było mówić o  Bogu i  o  Kościele możliwie jasno i krótko (odcinki bEZ sLOGANU trwają nie dłużej niż 10 minut). Chcieliśmy prosto i zwyczajnie powiedzieć to, co niekiedy może słyszy się powiedziane w sposób zawiły. Stąd nasz pomysł rozpoczęcia cyklu bEZ sLOGANU. Zdecydowaną większość tematów podejmowaliśmy na  prośbę widzów. Staraliśmy się odpowiadać na  ich pytania tak, aby było to  zrozumiałe tak-


że dla każdego przypadkowego widza oglądającego nas na www.franciszkanie.net lub na www.youtube.pl. We  wrześniu 2008 r. o. Jakub wyjechał na  studia do Ziemi Świętej. Po jego wyjeździe o. Leonard postanowił kontynuować internetową działalność wraz z  o. Franciszkiem Chodkowskim, pod nazwą bEZ sLOGANU 2. Te odcinki, które zostały nagrane z o. Jakubem, zostały teraz przelane na papier. A  zatem, drogi czytelniku mamy przyjemność zaprosić Cię tym razem do przeczytania tego, co zostało powiedziane w naszym programie bEZ sLOGANU. Pax et Bonum o. Jakub Waszkowiak OFM o. Leonard Bielecki OFM bezsloganu@franciszkanie.net


O Jezusie na krzyżu O. Leonard: Otrzymaliśmy pytanie: „Drodzy Ojcowie, mam pytanie odnośnie do słów, które Chrystus wypowiedział podczas swojej śmierci na  krzyżu. Padły słowa: Boże Mój, Boże Mój, czemuś mnie opuścił?”. Meritum tego pytania: czy Chrystus mógł doświadczyć braku obecności Boga, czy Bóg mógł Go opuścić? Jeżeli tak, to przecież byłoby to zwycięstwo szatana. I drugie pytanie: „Gdy czasem nic mi się nie udaje, myślę, że Bóg mnie opuścił. Czy się mylę? I co Bóg robi takiego, że nie może mi pomóc?”. Myślę, że jedno i drugie pytanie traktuje o tym samym. Dlatego odpowiadając na jedno, odpowiemy też na drugie. Ojcze Jakubie, co to są za słowa: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś mnie opuścił?”.

Jakub: O.

Wiemy z  Pisma św., że są  to  słowa Psalmu 22. Najprawdopodobniej Jezus po prostu modlił się na krzyżu tymi słowami, tym Psalmem. Pamiętam, że kiedyś powie-


10 dział bardzo ładnie Jan Paweł II odnośnie do tego, czy Jezus zwątpił na krzyżu, czy stracił wiarę, jak to niektórzy nawet mówili. [Powiedział], że nie można wołać do kogoś, jeżeli się nie wierzy w jego istnienie. I tutaj właśnie Jezus, który mówi „Boże Mój, Boże Mój, czemuś mnie opuścił” doświadcza jakiegoś bolesnego poczucia opuszczenia, nieobecności Boga, ale [jednocześnie] jest w tym [zawołaniu] na pewno wyraz głębokiej wiary Jezusa w obecność Boga w Jego życiu. Dlatego, jak wspomniał Ojciec Leonard, meritum sprawy to  kwestia poczucia obecności Boga w naszym życiu lub jego brak. onard: Muszę to dodać, że kiedy nie czuję obecności Boga, O. Le nie odczuwam, że ktoś mnie lubi, że ktoś mnie kocha, to wcale nie oznacza, że obiektywnie tak jest. To moje odczucia. Jeśli nie czuję, że Ojciec Jakub w tej chwili darzy mnie sympatią, to  wcale nie oznacza, że faktycznie mnie nie darzy… Ojcze Jakubie, może zastanówmy się, skąd się może wziąć takie odczucie braku obecności Boga? O. Jakub:

Myślę, że trzeba byłoby wprowadzić takie dwie kategorie. Pierwsza sprawa: człowiek może odczuwać brak obecności Boga w swoim życiu z powodu grzechu. Może to być kwestia grzechu ciężkiego, bo człowiek, który żyje w grzechu ciężkim, buduje na własne życzenie mur między sobą a Panem Bogiem. Wiemy, że stan grzechu ciężkiego wprowadza duszę w stan śmierci, dlatego takie poczucie braku obecności Pana Boga jest rzeczywiste. Taki


O Jezusie na krzyżu

11

człowiek jakby na własne życzenie odepchnął Pana Boga poprzez grzechy. Druga sprawa: może być tak, że poczucie braku obecności Boga w życiu to doświadczenie Boże. Wiemy, że i święci czasami to odczuwali. Wielu ludzi próbuje to jakby… ujednolicić: kiedy odczuwam obecność Pana Boga, to Pan Bóg mnie kocha, jestem z Nim w zażyłej przyjaźni, a kiedy nie czuję, to Pan Bóg pewnie jest ze mnie niezadowolony albo w ogóle zniknął z mojego życia… Myślę, że takie myślenie jest bardzo niebezpieczne, dlatego że nasze uczucia często się zmieniają i nie mamy do końca nad nimi kontroli. Tutaj przychodzi nam z pomocą św. Jan, dając nam takie jedno zdanie, które nam bardzo pomaga rozeznać, czy Pan Bóg nas kocha, czy nie. Mówi on jasno, że miłość do Pana Boga polega na wierności Jego przykazaniom (por. 1 J 4, 5). A więc nie to, czy czujesz, czy nie czujesz Pana Boga, świadczy o Twojej zdrowej relacji z Panem Bogiem, tylko właśnie to, czy żyjesz w łasce uświęcającej. Jeśli człowiek walczy o  wierność przykazaniom Bożym, stara się żyć według tych przykazań, to podnosi się, mimo że może w życiu ma różne upadki. Starając się żyć w  łasce uświęcającej, czyli w  wierności przykazaniom Bożym, możemy mieć pewność przyjaźni Boga, nawet jeśli nie odczuwamy Jego obecności. O. Leonard: Właśnie o to chodzi, że brak odczuwania obecności Boga nie musi być jakimś złem w moim życiu. Jak Ojciec Jakub powiedział, to może być pewien dopust Boży. Stąd też,


12 jeżeli takie poczucie towarzyszyło Jezusowi na krzyżu, to też nie możemy powiedzieć, że to było zwycięstwo szatana. Podobnie św. Teresa z Avila, też miała poczucie nocy ciemnej, w ogóle nie czuła obecności Boga w tym czasie… Zdajemy sobie sprawę, że trudno jest zarysować cały kontekst problemu, ale myślę, że może w  jakimś stopniu będzie to  inspiracją do dalszego poszukiwania. A  może akurat trafiliśmy w  ten punkt, który tak bardzo was ciekawił?


13

O świadectwie O. Leonard: Nasz dzisiejszy temat to: „Jak można świadczyć o Bogu?”. Ojcze Jakubie, zanim odpowiemy bezpośrednio na  to  pytanie, tak mi się kojarzy: czym jest świadectwo? Otóż świadectwo szkolne, na  przykład, jest to  wynik pracy, jaką uczeń wkładał przez cały rok w swoją naukę. Jest to owoc wysiłku, owoc także i sumienności danego ucznia, co potem widnieje, w ten czy inny sposób, na tak zwanej cenzurce.

Jakub: O.

No właśnie, z  czerwonym paskiem szczególnie [śmiech]. Ja myślę, że to jest dobre porównanie, dlatego że świadectwo rzeczywiście świadczy o  uczniu: co on robił przez ten rok, jak się angażował. I tak samo świadectwo życia chrześcijańskiego, ono również świadczy właśnie o nas, jak my się angażujemy w życie naszej wiary, jak my się angażujemy w przykazania, w wierność przykazaniom.


14 Ponieważ nasze życie, czyli nasze słowa, decyzje i uczynki, o nas świadczą: co się dzieje w naszym sercu, jak my traktujemy naszą wiarę, jakie decyzje podejmujemy. Właściwie nieustannie świadczymy naszym życiem, czy idziemy za złem, czy idziemy za dobrem. Oczywiście, że często jest to pomieszane, ale generalnie tworzy się jakiś obraz człowieka, który się skłania bardziej ku złu albo bardziej ku dobru, i dlatego też to pytanie dzisiejsze jest bardzo ważne. Można powiedzieć, że świadectwo życia to jest pierwsze zadanie każdego chrześcijanina: dać świadectwo dobrego życia, zaświadczyć swoją osobą o tym, że ja wierzę w Jezusa Chrystusa i w to, czego On naucza. Ojcze Leonardzie, ale jeżeli nie ma świadectwa dobrego życia, to można zapytać, z czym mamy do czynienia? onard: O. Le

Ojcze, zgorszenie…

O. Jakub:

Ale zgorszenie to jest termin, powiedzmy sobie, niejasny. Zgorszenie to jest na przykład, kiedy dziewczyna młoda wraca z dyskoteki o drugiej w nocy i „sąsiedzi się zgorszyli”. Nie wiem, czy w ten sposób mamy to rozumieć – jak właściwie dobrze rozumieć zgorszenie?

onard: Oczywiście jest to  jakby jeden z  elementów zgorO. Le szenia. Najkrótsza definicja moim zdaniem to: prowokacja do grzechu. To znaczy świadectwo, anty-świadectwo mojego życia jest takie, że ja innych zachęcam do grzechu. Na przy-


O świadectwie

15

kład nie chodzę do kościoła i deklaruję się jako wierzący katolik, i jeszcze jestem z Panem Bogiem za pan brat – a wtedy ktoś inny powie: skoro on tak robi, a jest wierzący, to ja też nie będę chodził…

Jakub: O.

To jest właśnie chyba ten problem, że bardzo wielu dzisiaj ludzi tworzy normę swojego życia, normę moralną, bazując na tym, jak inni postępują. Mówią: inni też tak robią, więc dlaczego ja mam postępować inaczej. To, co robi większość, często staje się nagle normą dla innych. Jak właśnie mówił Ojciec Leonard, na przykład są osoby, które deklarują: ja wierzę w  Pana Boga, ale jestem wierzący niepraktykujący. Taka osoba do kościoła nie chodzi i właściwie swoją postawą sieje wątpliwość w drugim człowieku, czy rzeczywiście trzeba chodzić do kościoła. I to jest zgorszenie, właśnie dawanie swoim życiem takiego anty-świadectwa skłaniającego do złego postępowania innych. Jest to prowokacja do grzechu, dawanie świadectwa złego życia.

O. Leonard: Po pierwsze, świadectwo nie może być relatywne, to znaczy: ja robię tak, bo inny też tak robi i jemu to uchodzi, więc ja też tak mogę. Po drugie, i to jest najważniejsze, świadectwo to nie jest jednorazowa akcja, to nie jest jakiś megaturbo-fajny wyczyn, do którego cały rok się przygotowuję, zrobię – i dziękuję, Panie Boże! O. Jakub:

I zadanie domowe zrobione.


16 onard: O. Le O. Jakub:

Dokładnie tak.

Myślę, że to jest właśnie słuszna uwaga, bo Ty nie musisz być drugim Janosikiem, nie musisz być dobry jak, nie wiem – Robin Hood, prawda? Bystry jak McGyver, mocny jak Mrówka Zet... Pan Bóg inaczej na to wszystko patrzy. Przede wszystkim, wielkość u Pana Boga to nie jednorazowe akcje, ale wierność w drobnych rzeczach, ale codziennych. Ta stała wierność w  drobnych rzeczach to  jest właśnie wielkość człowieka. I  dlatego też trudne jest takie świadectwo, dawanie codziennego świadectwa dobrego życia, tym bardziej że każdy z nas ma słabości, a więc na pewno wiele rzeczy nam w życiu nie wyjdzie. Jeśli jednak jest stałe pragnienie: ja chcę i jednak mimo wszystko zaczynać będę od nowa i próbować jeszcze raz, to na pewno twoja walka, zmaganie się, pomoże nawrócić się niejednemu człowiekowi, nawet jeśli ty sam nie będziesz o tym wiedział. Pamiętaj, że to, co skłania najbardziej na drogi dobrego życia, to jest świadectwo dobrego życia drugiego człowieka. Nigdy nie wystarczą same słowa, słowa są jakby podparciem, ale zawsze potrzebne jest świadectwo drugiego człowieka, dobrego życia, żeby właśnienawrócić czy też pomóc wytrwać na dobrej drodze drugiemu człowiekowi.


bEZ sLOGANU

to książka powstała w oparciu o cykl popularnych internetowych programów dwóch młodych franciszkanów, o. Leonarda Bieleckiego i o. Jakuba Waszkowiaka. Powstanie takiego cyklu było w Polsce zupełną nowością. Po raz pierwszy każdy użytkownik portalu YouTube mógł obejrzeć krótką, lecz treściwą katechezę przygotowaną na zaproponowany przez internautów temat. Przedstawione przez autorów rozważania zostają teraz utrwalone w bardziej tradycyjnym medium – na papierze, dzięki czemu możemy powrócić do nich raz jeszcze, na spokojnie, dzięki wszystkim zaletom słowa drukowanego. Autorzy mówią krótko, z humorem, możliwie jasno i bez ogródek nawet o najtrudniejszych problemach i tematach związanych z Kościołem i religią. Będziemy mogli przeczytać m.in. rozważania o modlitwie, sakramentach, powołaniu, wolnej woli, o problemach związanych z seksualnością czy psychiką człowieka, w tym także o tych zagadnieniach, które mogą być trudne czy budzić niepokój, szczególnie młodych ludzi. Każda z katechez zachowuje formę dialogu i nie zajmuje więcej niż kilka stron. O. Leonard i O. Jakub zaskakują swoją otwartością – traktują wszystkie pytania młodych ludzi na poważnie, odpowiadają szczerze, wnikliwie, współczesnym językiem – bez sloganu!

Cena 19 zł ISBN 978-83-60040-80-5

9

788360 040805

www.esprit.com.pl Patronat medialny:


Bez sloganu - O. Jakub Waszkowiak OFM, O. Leonard Bielecki OFM