Page 1

Gdzie się podziało to, co dobre? Jesteśmy na parkingu Stadionu Dodgersów, a Ryan jak zwykle zapomniał, gdzie zostawiliśmy samochód. W kółko powtarzam, że w sektorze C, ale on mi nie wierzy. - Nie – upiera się po raz dziesiąty. – Dokładnie pamiętam, że jak przyjechaliśmy, to skręciłem w prawo, a nie w lewo. Ciemno choć oko wykol, dróżkę przed nami oświetlają tylko latarnie w kształcie wielkich piłek bejsbolowych. Kiedy parkowaliśmy, spojrzałam na oznakowanie. - To źle pamiętasz – mówię cierpkim, poirytowanym tonem. Zbyt długo już tu jesteśmy, a ja nie cierpię stadionowego chaosu. Choć tyle dobrze, że jest ciepła letnia noc, ale już po dziesiątej i z trybun wylewają się kibice, a my przedzieramy się przez morze błękitnobiałych klubowych koszulek. I to już od dwudziestu minut. - Dobrze pamiętam – odcina się, ruszając przed siebie i nawet nie zadaje sobie trudu, żeby się za mną obejrzeć, gdy mówi. – To ty masz kiepską pamięć, nie ja. - Ach, rozumiem – cedzę z drwiną. – Tylko dlatego, że zgubiłam dziś rano klucze, od razu jestem idiotką? Odwraca się i patrzy na mnie, a ja wykorzystuję ten moment, żeby spróbować go dogonić. Parking jest stromy, pagórkowaty. Nie daję rady. - Jasne, Lauren, dokładnie tak powiedziałem. Że jesteś idiotką. - Owszem, powiedziałeś. Powiedziałeś, że wiesz, co mówisz, znaczy, że ja nie wiem. - Lepiej pomóż mi znaleźć ten cholerny samochód, żebyśmy mogli wreszcie pojechać do domu. Nie odpowiadam. Po prostu idę za nim, gdy oddala się coraz bardziej od sektora C. Dlaczego chce jechać do domu, pozostaje dla mnie zagadką. W domu nie będzie lepiej. Od miesięcy nie jest.

Profile for Wydawnictwo Amber

Rozstańmy się na rok  

Rozstańmy się na rok  

Advertisement