Page 1

ANIOŁY ŚNIEGU

5

Rozdział 1 Jestem w Hullu Poro, Szalonym Reniferze, największym ba-

rze i restauracji po tej stronie kręgu polarnego. Całkiem niedawno został odnowiony, jednak sosnowa boazeria na ścianach i suficie sprawia, że przypomina stary dom na fińskiej wsi. Ot, taki rustykalny styl. Dopiero wczesne popołudnie, ale przyszło już z kilkaset osób. W barze jest tłoczno i głośno. Na zewnątrz minus czterdzieści stopni, za zimno na narty. Podmuch wiatru przy zjeździe natychmiast odmraża chociażby najmniejszy skrawek odsłoniętej skóry. Pozamykano wyciągi, a ludzie piją. Moja żona, Kate, jest kierowniczką Levi Center, kompleksu złożonego z restauracji, barów, hotelu z dwustoma pokojami oraz różnych miejsc rozrywki, przeznaczonego dla prawie tysiąca osób. Hullu Poro to tylko część tego ogromnego przedsięwzięcia w największym fińskim kurorcie narciarskim. A wszystkim zarządza Kate. Jestem z niej dumny. Stoi właśnie za barem i rozmawia z Tuuli, kierowniczką zmiany. Podsłuchuję ich rozmowę, bo jestem


JAMES THOMPSON

6

gliniarzem, a Kate może chcieć, żebym dokonał aresztowania. – Moim zdaniem, coś majstrujesz na komputerze ze stanem magazynu – mówi Kate. – Przenosisz alkohol do innych punktów sprzedaży, co wygląda, jakby znikał z innych barów, ale naprawdę sprowadzasz butelki tutaj, sprzedajesz spod lady, a pieniądze bierzesz do swojej kieszeni. Tuuli uśmiecha się i odpowiada po fińsku. Spokojnym głosem wypuszcza z siebie wartki strumień wulgarnych przekleństw. Kate nie ma pojęcia, jak bardzo Tuuli właśnie ją obraziła. Kate ma sto siedemdziesiąt dwa centymetry wzrostu i jest szczupła. Włożyła dżinsy levisy i kaszmirowy sweter. Długie cynamonowe włosy zebrała w kok. Zerkają na nią mężczyźni przy barze. – Proszę, mów po angielsku, żebym mogła cię zrozumieć – odpowiada. – Jeśli nie potrafisz wyjaśnić, co się dzieje z alkoholem, to jesteś zwolniona. Zastanawiam się też nad zgłoszeniem sprawy na policję. Z twarzy Tuuli niczego nie da się wyczytać. – Pani nie ma pojęcia, o czym pani mówi. Kate jest specjalistką od zarządzania kurortami narciarskimi. Właściciele Levi Center chcą je powiększyć, dlatego półtora roku temu sprowadzili ją do Finlandii z Aspen, żeby nadzorowała przebudowę. – Sprawdziłam daty i godziny w systemie komputerowym – mówi Kate. – Transfery z magazynu zgadzają się z twoimi godzinami pracy. Nikt inny nie mógł tego zrobić. W ostatnim miesiącu zniknął alkohol wart sześćset


ANIOŁY ŚNIEGU

7

euro. Pracujesz tutaj od trzech miesięcy. Chcesz, żebym sprawdziła pozostałe dwa? Tuuli intensywnie się zastanawia. – Jeśli da mi pani odprawę wysokości tygodniowej pensji i list polecający – odpowiada – to odejdę z pracy, nie zgłaszając protestu w związku zawodowym. Kate krzyżuje ramiona. – Żadnej odprawy i żadnego listu. Jeśli złożysz protest, to ja składam oskarżenie. Tuuli zaciska palce na butelce Johnny’ego Walkera, która stoi na półce. Mętny poblask oczu zdradza, że nieco skradzionej wódki przepłynęło też przez jej gardło. Znam się na pijakach – kobieta właśnie się zastanawia, czy nie uderzyć Kate butelką. Ta spogląda na mnie i daje znak ruchem głowy. Tuuli zdejmuje dłoń z butelki, próbuje załagodzić sytuację. – Usiądźmy i porozmawiajmy. Kate daje znak ochroniarzowi stojącemu przy drzwiach, który podchodzi teraz bliżej. – Ta rozmowa już się skończyła – oznajmia. – Idź z Tuuli, niech zabierze swoje rzeczy, a potem wyprowadź ją na zewnątrz. Nie ma już wstępu do baru. – Jesteś suką – stwierdza Tuuli. Kate się uśmiecha. – A ty bezrobotną. Nie masz też wstępu do żadnego innego baru w Levi, który jest własnością tej firmy. Czyli do większości. Tuuli właśnie dostała wilczy bilet. Zaciska zęby i pięści. – Vitun huora. – Pierdolona dziwka. Kate zerka na ochroniarza.


JAMES THOMPSON

8

– Zabierz ją stąd. Mężczyzna kładzie dłoń na ramieniu Tuuli i ją wyprowadza. Kate odwraca się do mnie, jest lodowato spokojna. – Muszę załatwić jeszcze kilka spraw w biurze, będę za kilka minut. Czekam na nią oparty o bar. Jakiś turysta pyta Jaskę, barmana: – Jak daleko na północ jesteśmy? Jaska przyjmuje uprzejmie znużony wyraz twarzy, zarezerwowany dla zagranicznych turystów. – Wy, Australijczycy, niezbyt dobrze znacie się na… – nie potrafi znaleźć słowa i przechodzi na fiński – Maantiede. Jak pan będzie jechał dzień w tę stronę, to dotrze nad Morze Barentsa, na koniec świata. Wskazuje na zachód. – Niektórzy Finowie też nie znają się dobrze na geografii – mówię. – To droga do Szwecji. – Obracam się o dziewięćdziesiąt stopni. – Biegun północny jest w tamtą stronę. – Potem wskazuję na wschód. – A tam jest Rosja. Jesteśmy sto siedemdziesiąt kilometrów za kręgiem polarnym. – Chodziłem do liceum z inspektorem Vaarą – mówi Jaska. – Zawsze miał lepsze stopnie. – Dziękuję za lekcję – odpowiada Australijczyk. – Ciężko się połapać, kiedy ciągle jest tak ciemno. Pan jest policjantem? – Tak. – Postawię panu kolejkę, oficerze. Czego się pan napije?


ANIOŁY ŚNIEGU

9

– Lapin Kulta. – Co to jest? – Piwo. Tak trochę ponad sto lat temu mieliśmy w Arktyce gorączkę złota i to jest nazwa marki piwa, oznacza „Złoto Laponii”. Jaska robi drinki dla turystów, rozmawia z nimi o warunkach narciarskich. Jutro ma się ocieplić do minus piętnastu, to wciąż siarczysty mróz, ale przynajmniej w odpowiednim ubraniu da się bezpiecznie szusować po stoku. Dobrze, że daję odczuć tutaj swoją obecność, bo odstraszam takich miejscowych, dla których świetnym sposobem spędzania wolnego czasu jest się upić i zaczepiać turystów. Patrzę na drugi kraniec sali. Zjawili się bracia Virtanenowie, pierwsi chętni do awantury. Zanim skończy się noc, pewnie już wyciągną na siebie noże. Kiedyś jeden drugiego zabije, a potem umrze z samotności. Jaska wręcza mi piwo. – Jotain muuta? – Coś jeszcze? – Piwo imbirowe dla Kate. Jaska nalewa, a ja podchodzę do stolika braci Virtanenów. – Kimmo, Esa, jak leci? Seppo odwraca głowę, aby na mnie nie patrzeć. Bracia wyglądają na zakłopotanych, moja obecność ich stresuje. – Świetnie, Kari – odpowiada Esa. – A jak tam twoja wspaniała amerykańska żonka? Wśród niezbyt otwartych na świat członków naszej małej społeczności małżeństwo z cudzoziemką wywołuje


JAMES THOMPSON

10

podejrzenia i konsternację, a także zazdrość, w związku z sukcesem i świetnym wyglądem Kate. – Wszystko w porządku. A jak tam wasza mama i wasz tata? – Mama od czasu wylewu nie może mówić, a tata jak to tata, sam wiesz, jaki jest – odpowiada Esa. Kimmo przytakuje po pijacku. Seppo zerka na mnie. Robię krok w jego stronę. Odwraca się, przygarbia na krześle. Dorastałem z Esą i Kimmem w tej samej okolicy. Esa chciał powiedzieć, że ojciec od tygodni chodzi pijany. Każdej zimy, w trakcie kaamos, ciemnej pory, tankuje tani rosyjski alkohol medyczny. Nawet kiedy jest trzeźwy, to i tak mówi się o nim, nawiązując do tej pijackiej zimowej śpiączki. Zastanawiam się, czy matka Virtanenów naprawdę nie może mówić, czy jest już po prostu taka zmęczona, że nie chce jej się gadać. – Pozdrówcie ich ode mnie. I trzymajcie się dzisiaj z dala od kłopotów. Kate wychodzi z pokoju na zapleczu. Biorę nasze drinki i siadamy przy stole, w części dla niepalących. Stawiam przed nią piwo imbirowe. – Kiitos. – Dziękuję. Jeszcze nie mówi po fińsku, ale stara się używać nawet tych kilku słów i zdań, które zna. – Jeszcze teraz mogę się napić piwa – oznajmia – ale chyba na następne będę musiała poczekać z siedem miesięcy. Kate nosi nasze pierwsze dziecko. Powiedziała mi o tym dwa tygodnie temu, kiedy obchodziliśmy urodziny.


ANIOŁY ŚNIEGU

11

Przyszliśmy na świat tego samego dnia, tyle że ja jedenaście lat po niej i po przeciwnej stronie planety. Kate porzuciła już maskę twardej kobiety. Trzęsie się. – Tuuli – mówi – to nie jest miła osoba. – To złodziejka. Dlaczego nie chciałaś, żebym ją aresztował? – Odzyskanie tej małej sumy, jaką przywłaszczyła, nie zrekompensuje złej opinii, jaka by się rozeszła przez to, że jeden z pracowników kradnie. Ale tam gdzie trzeba, wieści już dotrą, właśnie dlatego zwolniłam ją przy Jasce. Jeśli ktoś jeszcze kradnie, to teraz przestanie. – Masz jutro wolne? – pytam. – Mogłabyś sobie wziąć. Kate uśmiecha się kokieteryjnie. – Idę na narty. Nie chcę, żeby szła, ale nie potrafię wymyślić żadnego sensownego powodu. – Sądzisz, że powinnaś? Łapie mnie za rękę. Zanim poznałem Kate, nie przepadałem za publicznym okazywaniem uczuć, jednak teraz już nie mogę sobie przypomnieć dlaczego. – Jestem w ciąży – mówi – ale nie jestem kaleką. Tak naprawdę, oboje trochę jesteśmy kalekami. Ja po postrzale, Kate po wypadku na nartach, kiedy złamała sobie biodro. Oboje utykamy. – Dobra, to ja pójdę łowić w przeręblu. Na chwilę zamyka oczy, przestaje się uśmiechać i pociera skronie. – Dobrze się czujesz? – pytam.


JAMES THOMPSON

12

Wzdycha. – Kiedy przyjechałam do Finlandii na rozmowę o pracę, było lato. Słońce świeciło dwadzieścia cztery godziny na dobę. Wszyscy wydawali się tacy szczęśliwi. Spotkałam ciebie. Zaproponowali mi mnóstwo pieniędzy za zarządzanie Levi, wspaniała okazja zawodowa. Krąg polarny wydawał się takim egzotycznym, ekscytującym miejscem do życia. Spuściła wzrok na stół. Kate rzadko narzeka. Chcę się dowiedzieć, co teraz siedzi jej w głowie, więc naciskam: – Co się zmieniło? – Tej zimy poczułam się tak, jakby chłód i ciemność miały się już nigdy nie skończyć. Wtedy zrozumiałam, że ludzie tutaj nie są szczęśliwi, oni są tylko pijani. To mnie przygnębiło. To jest straszne. Ciąża w Finlandii wydaje mi się okropna, zaczynam tęsknić za Stanami. Nie wiem dlaczego. Jest szesnasty grudnia, trzecia po południu. Nie zobaczymy światła dziennego aż do Bożego Narodzenia, a i wtedy tylko na chwilę. Kate ma rację. Tak właśnie wygląda tutejsza zima. Zgraja przygnębionych, zatwardziałych pijaków w niekończącą się noc. Kaamos jest ciężka dla każdego. Teraz zauważam, że przez ciążę mogła poczuć się tutaj bezbronna i przerażona. Dzwoni mi komórka. – Vaara, słucham. – Valtteri z tej strony. Gdzie jesteś? – W Hullu Poro, z Kate. O co chodzi? Nie odzywa się. – Valtteri?


ANIOŁY ŚNIEGU

13

– Popełniono morderstwo, właśnie oglądam ciało. – Powiedz mi kto i gdzie. – Mam całkowitą pewność, że to Sufia Elmi, ta czarnoskóra gwiazda filmowa. Jest źle. Leży na polu, obok domu Aslaka, jakieś trzydzieści metrów od drogi. – Ktoś jeszcze z tobą jest? – Antti i Jussi. Mieli służbę. – Czy jest coś, czym trzeba się natychmiast zająć, na przykład jakiś podejrzany? – Nie, nie sądzę. – To odgrodź miejsce zbrodni i czekaj na mnie. – Rozłączam się. – Jakieś problemy? – pyta Kate. – Można tak powiedzieć. Kogoś zamordowano na farmie reniferów Aslaka Aho. – Tam, gdzie się poznaliśmy? – Tak. Patrzy na mnie, w jej oczach widzę ból. – Wolałabym, żebyś nie musiał tam jechać – mówi. Właśnie sobie uświadomiłem, jak bardzo mnie teraz potrzebuje, i nie chcę jej zostawiać. – Ja też bym wolał. Możemy o tym później porozmawiać? Kiwa głową, ale jest smutna, gdy całuję ją na do widzenia.

anioly sniegu  

Najnowszy kryminal,nowosc maj, Taką powieść napisałby Simon Beckett, gdyby mieszkał za kręgiem polarnym

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you