Page 1

POLISH NEWSPAPER IN USA - Colorado | Arizona | New Mexico | Utah | California | Alaska

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs POLISH NE WSPAPER

IN COLORADO

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com WYDANIE 70 | CZERWIEC | JUNE 2015 | BEZPŁATNE - FREE

Wybitny Polak na Zachodnim Wybrzeżu USA z Los Angeles - Małgorzata Cup >> str.16

Piszą dla Was: Świat pod lupą “Polityczna rewolucja?” - z Warszawy Tomasz Winiarski >> str.4 Filmowe recenzje Piotra “Memorial Day Weekend 2015” - Piotr Gzowski >> str. 5 Żyj sportem w Kolorado - Marcin Żmiejko >> str.6 Polski Klub w Denver “Wieści z Klubu” - Katarzyna Żak >> str.8 Kalejdoskop polonijny “Koniec szkoły!” - z Utah Tomasz Zola >> str.9 Zwój Jeremiasza “Najpiękniejsze szlaki Arizony - White Pocket” - z Chicago: Paweł Paluch >> str.10 Punkt widzenia “Walka z wiatrakami” - Grzegorz Malanowski >> str. 12 Herbata czy kawa “Stacjonarni podróznicy” - Waldek Tadla >> str.14 Harcerze w Kolorado - Paweł Korowajski >> str.19 Witold-K w kącie >> str.20 “Zapiski znad zatoki SF” - Adam Lizakowski >> str.21 Psychologia - Charaktery Pokolenie „dys” Katarzyna Girczys-Połedniok >> str. 22 Z życia parafii św. Józefa - ks.Marek Cieśla TCHr >> str.24 Wpominając Polską Szkołę - Magdalena Seniol - Joanna Sobczak >> str.25

Witold-K, artysta malarz z Denver został laureatem konkursu WYBITNY POLAK W USA 2015 Edycja Zachodnie Wybrzeże w kategorii KULTURA. Konsulat Generalny RP w Los Angeles, 30 kwietnia 2015. Fot: Małgorzata Cup

W 2015 roku na Zachodnim Wybrzeżu USA odbyła się pierwsza edycja konkursu „Wybitny Polak”, organizowanego przez Fundację Polskiego Godła Promocyjnego Teraz Polska. Fundacja znana jest doskonale od 25 lat, przede wszystkim z działań na rzecz „kreowania pozytywnego wizerunku Polaków, pokazywania ich dokonań oraz wyróżniania i promocji osób, które potrafiły odnieść sukces w kraju i poza jego granicami.” Od 1993 r. w konkursach Fundacji, które odbywają się pod patronatem Prezydenta RP wyróżniane były przedsiębiorstwa, produkty, gminy i przedsięwzięcia innowacyjne, a od 2010r.

rozpoczęto nagradzanie także szczególnie ważnych dla promocji Polski za granicą Polaków. Stanowiło to bardzo istotny element rozwoju Fundacji, bowiem to my sami, Polacy mieszkający za granicą, mamy najbardziej bezpośredni wpływ na to, jak jesteśmy postrzegani jako naród, jak postrzegany jest nasz kraj, to my możemy i powinniśmy działać aktywnie na rzecz promocji tego kraju, jego historii, kultury, ale również firm, produktów i ludzi. Nadszedł czas, by podziękować tym, którzy bezinteresownie, z oddaniem przez wiele lat Polskę promowali, nie oczekując nagród. >> strona 16

Polska Szkoła w Denver Słowo od dyrektora Stanisława Gadziny >> str.26 Zdrowie, ten tylko się dowie... “Pokochać dietę bezglutenową” - Kasia Suski >> str.27 Przystanek Babel “Bukiet czerwonych róż” - Eliza Sarnacka-Mahoney >> str.28


The Law Office of

Brian Landy, Attorney B a n k r u p tc y & Wi l l s

Cliff Hypsher

Call for a Free Consultation

3780 S. Broadway, Englewood, CO 80113

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

Call us today for a FREE phone consultation

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

SPECIALIZING in

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood

Ewa Sosnowska Burg

Professionalism will move you

DOMY• MIESZKANIA • PARCELE MOTELE • HOTELE • BIZNESY • Wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i kupnie nieruchomości • Pomoc w załatwieniu pożyczki

For Free Mobile Home Search app Text the Keyword CCP994 to the 5 digit Short code 32323

303-886-0545

Denver Metro & Colorado

www.ewarealty.com

DUI LAW

303-806-5104 www.dui-advisor.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

3

Wspierajcie nasze biznesy: Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

SKLEPY SPOŻYWCZE

MEDIA LITTERA, INC.

• European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880

• Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora • Chicago Market: 303.868.5662 & 708.302.7225

5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Tomasz Winiarski - korespondent z Polski tomek_winiarski@zycie-kolorado.com

W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA:

$5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska, Barbara Popielak, Tomasz Skotnicki, Ks. Marek Cieśla TChr. Piotr Gibała - Polska Rada Rycerzy Kolumba Polska Szkoła w Denver, Witold-K, Bożena Janowska. Kasia Suska, Grzegorz Malanowski Piotr Gzowski, Eliza Sarnacka-Mahoney Tomasz Zola - Utah Bogumił Horchem - Arizona Ania Jordan - Nowy Meksyk Monika Schneider - Alaska Ryszard Urbaniak - Kalifornia Adam Lizakowski - Chicago Szczepan Sadurski - Polska www.Charaktery.pl www.dobrapolskaszkola.com www.zwojjeremiasza.com

Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

1477 Carr St Lakewood

PRAWNICY

Od Redakcji

• Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood, CO

Drodzy Czytelnicy, Nowy król - nawa władza! W naszej ojczyźnie mamy nowego prezydenta elekta. Andrzejowi Dudzie składamy gratulacje i życzymy mu samych sukcesów na arenie krajowej i zagranicznej. Niech nas zjednoczy jako naród, godnie reprezentuje na świecie i zrealizuje choć część swoich obietnic. Przyszedł czerwiec, a w raz z nim nasze kolejne, już 70-te wydanie polonijnej gazety “Życie Kolorado”. Wydawanie jej to dla nas wciąż pasja i okazja na przekazania naszym Czytelnikom wiązki pomienieni słonecznych z nadzieją, że w końcu przepędzą one te uciążliwe, majowe deszcze. Czerwiec to czas urlopów, wakacji i pikników. W miesiącu tym przypada również Dzień Dziecka. Kochani święto to zobowiązuje, zadbajcie więc proszę o potrzeby swoich pociech, nawet jak są już dorosłe. Pozwolę sobie w imieniu całej Polonii złożyć gratulacje i wyrazy uznania dla naszego przyjaciela Witolda Kaczanowskiego. Niedawno otrzymał on w Konsulacie Generalnym RP w LA wyróżnienie polskiej organizacji “Teraz Polska” jako Wybitny Polak na Zachodzie USA w kategorii Kultura. Znając życie, po jego powrocie z Polski będziemy hucznie tę okoliczność celebrować. O innych wyróżnionych Polakach na Zachodzie USA specjalnie dla nas pisze pani Małgorzata Cup z Los Angeles. Jestem głęboko przekonany, że czas, który spędzicie Państwo czytając to wydanie będzie mile spędzony. Życzę Wam udanego czerwca; ciepłych uśmiechów, pogody ducha, życzliwości i miłego, letniego wypoczynku.

• Cliff Hypsher: 303.806.5104, S. Broadway, Englewood, CO • Juras Ziankowicz: (720) 260-4605, 2821 S Parker Road, Suite 407 Aurora

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch • From - To, Monika Rozwarzewska, www.from-to.eu, from-to@from-to.eu

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.351.2066, 930 Sherman Street, Denver

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

LEKARZE • Małgorzata Korościel, DDS - stomatolog. 303-757-7175, 2660 South Monaco Parkway, Denver • Mariusz Borowicz, DDS - stomatolog. 303-825-5527, 910 16th Street Mall, Suite 711, Denver

ZDROWIE • Nef-RA, Krople Życia. 773.344.4600

USŁUGI RÓŻNE • AMBER BAND - 720.882.2265, www.theamberband.com • Dillon Inn - Jacek Marusarz: 920-262-0801, 708 E Anemore Trail, Dillon, CO

Waldek Tadla Redaktor Naczelny

• Prace stolarskie: Wojtek: 973-445-3282 • Your Destination Poland - www.yourdestinationpoland.com

Ogłoszenia drobne NAPRAWIĘ SAMOCHODY - wszystkie marki. Wymiana: paski rozrządu, półośki, hamulce i więcej. Niskie ceny, proszę dzwonić: 303-671-0410 (zostawić wiadomość) lub tel. komórkowy: 303-912-4039

- Bądź na bieżąco! Dołącz do nas na Facebooku:)


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

4

Świat pod lupą

Polityczna rewolucja? z Warszawy - Tomasz Winiarski iedy przed paroma miesiącami analizowałem wybory prezydenckie 2015, odezwał się we mnie duch dziennikarza. Domagał się politycznych emocji w kampanii wyborczej. O czymś trzeba przecież pisać. Wtedy narzekałem na dużą przewidywalność, że pewne jest zwycięstwo tego pana, co zgolił wąs i że w sumie wybory będą mało interesujące i nudne, jak flaki z olejem. Kiedy tak myślałem, Bronisław Komorowski cieszył się zaufaniem społecznym, a sondaże dawały mu ponad 60% poparcia. Sztaby wyborcze postanowiły jednak zaserwować nam pełne emocji widowisko. O tym jednak mieliśmy się dopiero przekonać… Reelekcja urzędującego cały czas prezydenta Komorowskiego wydawała się zwykłą formalnością. Adam Michnik – redaktor naczelny Gazety Wyborczej, stwierdził pół żartem pół serio, że Komorowski musiałby po pijaku potrącić zakonnicę w ciąży, żeby nie wygrać tych wyborów. Dziś nie trzeba już tłumaczyć nikomu, jak bardzo mylili się liczni komentatorzy i eksperci od polityki. Kandydatura Andrzeja Dudy wielu osobom wydawała się jedynie sposobem na wypromowanie Prawa i Sprawiedliwości. Niewielu widziało w nim realnego politycznego konkurenta dla Bronisława Komorowskiego. Tymczasem on naprawdę sięgnął po władzę. To bezapelacyjnie wielkie zwycięstwo, warto zastanowić się zatem, jak do niego doszło. Od samego początku kampanii prezydenckiej, mający ogromną przewagę Bronisław Komorowski był bardzo pewny siebie – to podejście go zgubiło. Kardynalnym błędem wizerunkowym było traktowanie rywali „z góry”. Platforma Obywatelska wyłożyła wiele milionów złotych, by sfinansować całą machinę promującą ich kandydata. Wszystko to jak krew w piach! Sztab Komorowskiego nie potrafił nakreślić skutecznej strategii na potrzeby kampanii wyborczej. Jeszcze przed pierwszą turą Telewizja Polska zorganizowała debatę prezydencką. Stawili się wszyscy kandydaci, z wyjątkiem Bronisława Komorowskiego. Prezydent tłumaczył się, że zamierza rozmawiać z polityczną konkurencją dopiero w (wtedy wciąż stojącej pod znakiem zapytania – red.) drugiej turze. Obrońcy decyzji Komorowskiego tłumaczyli, że udział w debacie ze wszystkimi kandydatami byłby strzałem w stopę, ponieważ urzędujący prezydent zostałby wystawiony na ataki ze wszystkich stron. Musiałby zatem w pojedynkę przeciwstawić się całej reszcie. Czy rzeczywiście? OK – nie ma co ukrywać, że jako „przedstawiciel władzy” miałby trochę trudniej, jednak chcąc wygrać wybory trzeba

się wywalczyć reelekcję byłby to wspólny sukces, w przypadku przegranej jest to wina wyłącznie kandydata? To typowa polityczna hipokryzja! Fatalna i mało aktywna była sama kampania prezydenta Komorowskiego. Od samego początku był na równi pochyłej – co ilustrowały sondaże mówiące o stałym spadku jego poparcia. Prezydent ożywił się dopiero w II turze, lecz na odrobienie strat i odbudowę wizerunku było już zdecydowanie zbyt późno. Perfekcyjnie przygotowana przez sztab Andrzeja Dudy, dynamiczna kampania szybko zaowocowała – kiedy Komorowski stale tracił, kandydat PiS piął się w górę. Andrzej Sebastian Duda, ur. 16 maja 1972 w Krakowie. polski polityk i prawnik. Prezydent elekt Rzeczypospolitej Polskiej.

Pojawienie się na scenie politycznej Pawła Kukiza miało kluczowy wpływ na wynik wyborów. Zarówno Doktor nauk prawnych, od 2006 do 2007 podsekretarz eksperci, politolodzy, jak stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, również dziennikarze i w latach 2007–2010 podsekretarz stanu w Kancelarii sondaże poparcia nie docePrezydenta Lecha Kaczyńskiego, były członek Trybunału niali wyborczego potencjału Stanu, poseł na Sejm VII kadencji, deputowany Kukiza, o którym pisałem w poprzednim wydado Parlamentu Europejskiego VIII kadencji. niu “Życia Kolorado”. Przewidziałem wtedy silne Fot: Lukas Plewnia/Wikipedia trzecie miejsce dla tego kandydata. Zdobywając ponad 20% Paweł Kukiz się napocić. Nieobecność na pierwszej wystawił obecnej klasie politycznej debacie była wielkim błędem. Opinia czerwoną kartkę – zrobił to w imieniu społeczna w dużej mierze odebrała to społeczeństwa. Jego zwolenników nazyjako akt lekceważenia opozycji i zbyt wa się „oburzonymi” i już dzisiaj wiadodużej pewności siebie. Celem debaty jest mo, że w najbliższym czasie mają oni do przede wszystkim upewnienie swojego odegrania kluczową rolę w polityce nad dotychczasowego elektoratu oraz prze- Wisłą. To nie kto inny, jak wyborcy Kukiza zmusili Bronisława Komorowskiego konanie niezdecydowanych wyborców. do większego zaangażowania w trakcie Pierwszą turę Komorowski przegrał kampanii. To dzięki nim, Komorowski minimalnie. Jest oczywiste, że w dużej ogłosił bardzo ważne i potrzebne refemierze był to efekt nieobecności na de- rendum. W sprawie zaprzestania finanbacie. Unikanie konfrontacji z rywalami sowania partii politycznych z budżetu, Jednomandatowych to jednak nie jedyna przyczyna porażki wprowadzenia w pierwszym etapie głosowania. Miesiąc Okręgów Wyborczych oraz zmian w temu na łamach “Życia Kolorado” prawie podatkowym (rozstrzyganie pisałem, że ubiegający się o reelekcję wątpliwości na korzyść podatnika – prezydent ma pewien duży polityczny przyp. red.). Paweł Kukiz nie traci problem. Wiele osób utożsamia go tak z swojej popularności – w najnowszym rządem, jak i z systemem. Oczywistym badaniu zaufania społecznego zajął pierbyło zatem, że oberwie on po uszach wsze miejsce, wyprzedzając zarówno za grzechy innych polityków Platformy Andrzeja Dudę, jak i Bronisława KoObywatelskiej, a tych grzechów i ska- morowskiego. Zanosi się na to, że Kukiz ndali w ostatnim czasie nie brakowało. będzie jedną z najważniejszych postaci Przegrana Komorowskiego jest za- w wyborach do Sejmu. tem w dużej mierze czerwoną kartką dla rządzącej koalicji PO-PSL. Tym Walka o Kukiza bardziej dziwi postawa części polityków Platformy Obywatelskiej, którzy odcięli Czy nadchodzi polityczna rewolucja? się od porażki prezydenta. Gdyby udało Z całą pewnością zwycięstwo kandy-

data Prawa i Sprawiedliwości pomoże tej partii w wyborach parlamentarnych na jesieni. Prawdopodobna wydaje się koalicja PiS-u z partią Kukiza. Według najnowszych sondaży nowa partia na polskiej scenie politycznej – Nowoczesna PL, którą tworzą ludzie Ryszarda Petru i Leszka Balcerowicza ma szansę wejść do Sejmu. Jeżeli tak się stanie, a wynik Platformy Obywatelskiej nie będzie katastrofalny, to jest szansa na nową koalicję. Wszystko wskazuje jednak na to, że wygrają ci, którzy przekonają do siebie Kukiza. Bez koalicji z „liderem oburzonych” wątpliwe jest, aby jakakolwiek partia miała większość pozwalającą jej rządzić samodzielnie. Osobiście nie wykluczałbym trójpartyjnej koalicji pomiędzy PO, Kukizem i Nowoczesną PL Ryszarda Petru i Leszka Balcerowicza. Jest jednak jeszcze zbyt wcześnie na jakiekolwiek prognozowanie. Wygrała demokracja

Po zwycięstwie Andrzeja Dudy, niczym grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się opinie wzywające do rozpaczy i porzucenia wszelkiej nadziei. „To nie jest mój prezydent” – mówi wiele osób. W podobnym tonie wypowiadają się również niektórzy politycy i dziennikarze. Fakt ten irytuje mnie wyjątkowo! Pamiętam oburzenie, kiedy wielu zwolenników Prawa i Sprawiedliwości nie chciało uznać Komorowskiego jako prezydenta wszystkich Polaków. Mówili wtedy to samo – „to nie jest mój prezydent”! Spotykało się to z dezaprobatą i oburzeniem ze strony polityków PO oraz ich wyborców. Teraz identycznie zachowują się te same osoby, które jeszcze do niedawna krytykowały takie podejście u działaczy i sympatyków PiS-u. Kolejna polityczna hipokryzja? Oczywiście, że tak! Dlatego chciałbym w tym miejscu zaapelować do tychże osób – nie ma znaczenia, czy głosowaliście na Andrzeja Dudę, czy nie. Polacy wybrali go w wolnych i demokratycznych wyborach. Jest zatem prezydentem wszystkich obywateli RP i każdego z osobna! Niezależnie od naszych osobistych preferencji, wszyscy powinniśmy cieszyć się z jednego – zwycięstwa demokracji nad Wisłą. Zwycięża ona bowiem nieprzerwanie od 25 lat i to wielki sukces, który powinien napawać nas dumą. Niech ten fakt nas jednoczy. W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi tej samej ojczyzny! W tym miejscu składam gratulacje prezydentowi elektowi – Andrzejowi Dudzie i życzę mu sukcesów w przewodzeniu krajowi. tomek_winiarski@zycie-kolorado. com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

5

Filmowe recenzje Piotra

Memorial Day Weekend 2015 Piotr Gzowski emorial Day is the official start of Barbecue Season. At least that’s what Joey Sikora’s father told me when I was nine. And, Joey Sikora’s father knew. His were the best grilled hot dogs outside of Pinkus’ deli, if not better. And if you wanted a prime hot dog specimen, and didn’t want to truck the nine blocks to Pratt Street, Joey’s backyard on Memorial Day was the place to be. “It’s all about the thongs, “Joey’s father claimed. “ Ya gotta have the right thongs. Otherwise, ya can’t turn da dog right” as he expertly pinched the tail end of a tube steak and gave it a quarter turn on the grill. There was no arguing about it. And, whether one bought he story or not, once the teeth sank into that tube of perfectly cooked meat, nestled in a fresh bakery-made hot dog bun from Filipski’s on Gough Street, draped in Joeys’ mother’s homemade pickle relish, and sprinkled with finely chopped onions on dollops of mustard, the matter of the thongs was moot and muted. At that first bite, Joey Sikora’s father was The Sultan of Sausages, The Wizard of Wieners, The Big Dog. And he was right. Memorial Day is the official start of Barbecue Season. One may argue the point; nevertheless, despite an occasional steak singe on a hibachi, here and there, right after Easter, the Vikings and the Webers don’t parade out onto the brick patios until Memorial Day. That’s when from the tenth floor balcony a person can smell the late Spring air perfumed with the scent of hot charcoal, now and then, seasoned with wisps of wet red oak, hickory, or for that real down home Western experience, mesquite. It was not so this past Memorial Day in Denver. For nearly a fortnight, it was gray, it rained, and it thundered continuously right into the weekend. The first act after rising out of bed was to check the license just to make sure that at some point during the unconscious night a moved to Seattle hadn’t occurred. The running joke on Facebook was a picture of Noah’s Ark under construction with the caption “MEANWHILE IN DENVER…” At one brief moment, the sun did peak through. The suspicion is that it was the act of a desperate Druid in Conifer who sacrificed something to coax the sun. But, there is no way of proving it. Besides, it must have not been much of an offering, because after a short while it rained again. So? What to do? The answer was obvious – The Movies.

The listings were consulted. The eye moved eagerly down the list. Out there, out of the rain, there were a few movies that were just waiting for an opportunity to be viewed: Furious 7 – Vin Diesel, Paul Walker, Michelle Rodriguez. Engines gunning, cars flipping, mercenary revenge. XXX plus four. Too soon after tax season. Nope. Poltergeist – a remake of a remake. How many times can you watch a little girl get sucked into the screen of the family TV? Nope. Mad Max: Fury Road – remake of the 1981 Mel Gibson version of Mad Max: Road Warrior- it’s been thirty three years and Max is still mad, and still trying to break people out of a post-apocalyptic gas refinery. This however it is not Mad Max: Road Warrior but Mad Max: Fury Road. Even considering that the Road had now become Furious - Nope. Pitch Perfect 2 – The girls sounded great the first time. No need to hear them again. Nope. Ex Machina - a twenty six year old programmer interacts with a beautiful robot girl. Sorry, already dated that woman. Nope. The Avengers: Age of Ultron – the Marvel series is fun to watch, but just as much fun to watch on a flat screen television three months later when it’s free. Not enough enticement to spend the money now. Nope. It was discouraging. Perhaps the art houses? – Landmark: I’ll See You In My Dreams – a widow discovers that life can begin at any age. Really? Try going to a disco when you’re 73. Nope. Iris – a documentary by Albert Maysles ( who created Grey Gardens an interesting but dismal film about two female recluses in the Hamptons on Long Island eccentrically rotting away along with their mansion). This film is about a spunky 93-year old who has her own style. Perhaps, something to consider seeing after going to a disco at age 73. Nope. In the Name of My Daughter- a young heiress, a lover lawyer ten years her senior, and “the other older woman” Love, passion, betrayal and scheming in the mid-1970s. French on a rainy day? Nope. Far From the Madding Crowd – the third version of the Thomas Hardy novel. Hardy was a great writer. But does this story translate to great film? Hard-l-y. So – Nope. The list was exhausted. The spirit was disappointed. The hunger for film was

unsatiated. Satisfaction arrived, surprisingly, from television. Television has always been considered the bastard child of the entertainment industry. Ever since its inception into the mainstream of media, it has been considered the lesser than film. It is primarily a commercial venture created to sell products. And as such, it hasn’t the snob appeal of “cinema”. Nevertheless, at a closer glance, it is does become evident that there is some excellent storytelling happening on television especially in the miniseries. Programs like Game of Thrones, based on the medieval fantasies of George R.R. Martin, now in its fifth season, and Band of Brothers, based on Stephen E Ambrose’s nonfiction book of the same name about an airborne infantry company in World War II, available in the On Demand option of cable TV, have become the adult cubicle talk at coffee in the office the morning after. The writing is excellent, the casting unquestionably good, and the cinematography equal to the motion picture presentation. Here are just a few worthy recommendations in the current listings: The Vikings (History Channel) – an hour long series depicting the mediaeval period when the Scandinavian tribes began leaving the fjords and the inlets to maraud Europe. This series features a saga of one- Ragnar- who rises from agrarian roots to become one of the most feared adversaries of Europe during the Dark Ages. Intelligently developed it avoids becoming another slash and gash action venture by painting a personal portrait of the main characters involved in the dynamics of an emerging Christian Europe. Penny Dreadful (ShowTime) – deep, dark, gothic, it is a combination of all the Shelly, Stoker, and Stevenson characters of Victorian England. A moody series about Vanessa Ives (Eva Green) a tortured soul pursued by demons and witches and marked for the Devil. This may not appeal to everyone, but for those familiar with the original literature referenced it is a clever treat. Texas Rising (History Channel) – a rather recent addition to the mini-series genre, it is a drama set from the days just prior to the War with Mexico in the 19th century to the independence of Texas as a Republic prior to the Civil War. Bill Paton portrays Sam Houston. Kris Kristofferson guests as President Andrew Jackson. Not just another Alamo show, Texas Rising allows the audience to see that a much romanticized event in American history was in actuality a dirty event in a period when survival was tenuous. Broadchurch (BBS America and PBS) – a gripping detective drama surrounding the murder of a much loved young boy in a seaside English town. David Tennant, well known as one of the most popular

Dr. Who’s, departs from the lightness of that character to portray a cynical detective driven to self-destructive behavior while trying to solve one last crime before being forced to retire. This series is guaranteed to rend your heart. Outlander (Starz) – a woman on modern day Scotland falls through a portal and is transported to 18th century Scotland, a time of intense conflict between the English, at the time a military occupier of Scotland, and the local clans whose loyalty constantly changed. This is a good romance about love in the midst of turbulence. A delightful find, which was a continued NBC series is Bad Judge starring Kate Walsh. Walsh is an actress who can be recognized from her dramatic roles on Grey’s Anatomy and Private Practice. In this series she plays a Van Nuys judge who was appointed to the bench during the Schwarzenegger tenure as Governor of California. Wise, compassionate, and brilliant within the courtroom, the Walsh character is a total free spirit outside the office. The show is an intelligent and entertaining portrayal of a truly liberated contemporary woman. Walsh demonstrated a knack for comedy that was less than evident in her prior roles. It is a shame the series was cancelled, but then since it was a major network sitcom, perhaps it didn’t generate the product revenue that NBC had hoped it would. If one can bear the fact that on the On Demand, NBC chose to intersperse the same three commercial throughout, these 23 minute episodes pass the time with a giggle. There are many worthy programs that are not mentioned. Undoubtedly, some, after reading this article will protest with “Why didn’t you mention...blah, blah, blah...?” Call to mind, that the programs mentioned were viewed over the span of three evenings during a rainy Memorial Day weekend. Joey Sikora’s father’s perfect hot dogs were replaced by a roasted chicken, sautéed mushrooms, and mashed Yukon Golds spread over the course of three evening meals. It wasn’t the same experience but in a pinch did the trick. Therefore, despair not. Should you peruse through the listings of current theater films and not find anything at all that appeals to your palate, know that there is, finally, something worthwhile to satisfy your cinema appetite on television. Of course, as always, this is only my opinion. Grab the remote. Take a gander and judge for yourselves.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

6

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado Marcin Żmiejko hciałoby się powiedzieć, że mamy pełnię lata... niestety zwykle słoneczne Kolorado w maju przypominało raczej pochmurne Seattle. Miejmy nadzieję, że czerwiec okaże się łaskawszy i zamiast martwić się o uszczelnianie dachów będziemy mogli cieszyć się słońcem, ciepłymi dniami i czasem miło spędzonym w naszym pięknym stanie.

erom działaczy w związkach piłkarskich. Platini rządzi piłką europejską a Bioniek próbuje wyciągnąć z dna polski futbol jednocześnie dbając o promocję naszego kraju. Dzięki tej znajomości Stadion Narodowy w Warszawie uzyskał prawo organizacji finału Ligi Europejskiej. Jak wiadomo w finale nie wystąpi żaden polski zespół (Legia odpadła w dwumeczu z Ajaxem Amsterdam), ale w ekipie FC

NHL BEZ KANADY

PUDZIAN, MATERLA.... I KHALIDOW

W czerwcu zakończy rozgrywki najlepsza liga hokejowa świata –NHL. W tym sezonie o mistrzostwo grają już tylko amerykańskie zespoły. Na zachodzie o finał walczą ekipy Chicago Blackhawks z Anaheim Ducks a po wschodniej stronie New York Rangers podejmują Tampa Bay Lighting. Fakt braku zespołów

23-go maja w Ero arenie w Gdańsku odbyła się trzydziesta pierwsza gala KSW, czyli mieszanych sportów walki. Bardzo efektowne zwycięstwo zaliczył Mariusz Pudzianowski. Po kilku sekundach były najlepszy strongman znokautował Rollesa Graciego. Nokaut zadziwił samego Pudzianowskiego, który jak przyznał nie spodziewał się, że posiada taki mocny cios. W kolejnej walce, okrzykniętej superp ojedynkiem zmierzyli się Tomasz Drwal oraz Michał Materla. Obaj zawodnicy są postrzegani jako elita polskich sportów walk. Po ostrym pojedynku pas mistrzowski wywalczył Michał Materla. Ciekawa sytuacja stała się udziałem Kamila Szymuszowskiego, który postawił na siebie 1000 złotych i ..wygrał swoją walkę. Bukmacherzy nie widzieli w Szymuszowskim faworyta i dzięki temu młody zawodnik pojawił się w punkcie bukmacherskim po odbiór wygranej.

LEWANDOWSKI MISTRZEM... POZA LIGĄ MISTRZÓW

Robert Lewandowski może mówić o sukcesie połowicznym.Zdobył w barwach Bayernu Monachium tytuł mistrza Bundesligi, został vice-królem strzelców tejże ligi ale nie zdołał poprowadzić swojego zespołu do finału Champions League. Dwumecz z FC Barcelona postawił przeciwko sobie naładowaną gwiazdami ekipę Bayernu Monachium oraz posiadającą wspaniałe trio Messi-Neymar- „Gryzoń” Suarez reprezentujące team z Katalonii. Oba mecze to niezła dawka emocji, w sumie 9 goli i wielka rozpacz Bayernu. Miejmy nadzieję, że Robert Lewandowski poprawi sobie nastrój w dwumeczu reprezentacji Polski, grając przeciwko Gruzji oraz Gibraltarowi. BOKSERSKA WALKA WSZECH CZASÓW ROZSTRZYGNIĘTA

Zwyczajowo wyżej wymienione miano zyskiwały walki w królewskiej wadze ciężkiej, niestety od kilku lat ta waga jest zdominowana przez braci Kliczko a kolejnego Mika Tysona na horyzoncie nie widać. Tak się akurat ułożyło, że w wadze półśredniej od lat rekordy bili Filipińczyk Manny Pacquiao oraz urodzony w Grand Rapids Michigan Floyd Mayweatehr Jr. Obaj zawodnicy od lat próbowali zakontraktować walkę, która rozstrzygnęłaby kto jest niekwestionowanym championem wszystkich liczących się bokserskich federacji. Organizatorzy dogadali sięi drugiego maja obaj zawodnicy stanęli naprzeciwko siebie w MGM Grand w Las Vegas. Po 12-tu rundach sędziowie wskazali na Amerykanina jako na zdecydowanego wygranego. Tym samym najbogatszy sportowiec świata według tygodnika Forbes – Floyd Mayweartehr Jr. Posiada pasy mistrzowskie federacji WBC, WBA oraz WBO. FINAŁ EUROPA LEAGUE NA NARODOWYM

Nie jest tajemnicą, że Zbigniew Boniek jest osobą o wielkich wpływach w UEFA. Przecież razem w Michelem Platinim tworzyli w latach 80-tych niesamowity duet w Juventusie Turyn. Po latach obaj panowie oddali się kari-

KOSZYKARSKI FINISZ LIGI

GRALIŚMY Z MONGOLIĄ Nasza amatorska ekipa piłkarska rozegrała mecz towarzyski z kolegami z Mongolii. Złożyło się to dokładnie w rocznicę Konstytucji 3-go Maja. Drużyna złożona naprędce pokonała Mongolię i zapoczątkowała nowy sezon piłkarski. Jak zwykle gramy w każdy czwartek o godzinie 5:30PM w Little Dry Creek Park w Centennial.

Sevilla mieliśmy okazję dopingować Grzegorza Krychowiaka. Niestety w momencie kiedy ten artykuł trafia do drukarni nie jestem w stanie podać wyniku warszawskiego pojedynku Dnipro Dniepro-pietrowsk – FC Sevilla. Był to pierwszy w historii finał rozgrywek europejskich rozegrany w Polsce (w nowej formule grupowej).

kanadyjskich, w decydującej fazie rozgrywek ligowych doprowadza do frustracji fanów spod znaku liścia klonowego. Kraj, który w maju zdobył tytuł mistrza świata. Pokonując w finale Rosję 6:1 nie potrafi zdobyć Pucharu Stanleya od 1993-go roku (Montreal Canadiens).

Podobnie jak w przypadku NHL, również na finiszu są rozgrywki koszykarskiej ligi NBA. Już niedługo przekonamy się który zespół spośród Houston Rockets, Golden State Warriors, Cleveland Cavalier oraz Atlanta Hawks dostąpi zaszczytu pozostania mistrzem NBA. LeBron James ma szansę już w pierwszym sezonie po powrocie do Cleveland dać swemu rodzinnemu miastu pie-

rwszy tytuł mistrzowski. Z kolei najlepszy zawodnik bieżącego sezonu – Stephen Curry z pewnością będzie chciał pokazać wyższość swojego zespołu nad konkurentami ze wschodu. Dwight Howard próbował zdobyć mistrzostwo z Orlando Magic oraz Los Angeles Lakers, w obu przypadkach bezskutecznie, więc za trzecim razem podąża za celem w barwach Houston Rockets.


PROSIMY O PRZYNIESIENIE WŁASNYCH SIEDZISK: KRZESEŁ, LEŻAKÓW, ITP. NA IMPREZIE NIE SPRZEDAJEMY ALKOHOLU, ALE MOŻNA PRZYNIEŚĆ WŁASNE WINO LUB PIWO W PUSZKACH. ZAPRASZAMY!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

8

Polski Klub w Denver

Wieści z Klubu Katarzyna Żak zerwiec to miesiąc zmniejszonej aktywności i ilości wydarzeń w Polskim Klubie. Jest to więc dobry czas aby skupić się na bieżących remontach, sprawach niedokończonych lub wymagających uwagi, na które nie zawsze jest czas w czasie bardziej zajętych miesięcy w Klubie. O potrzebie remontów Zarząd Klubu zdecydował wspólnie z członkami podczas wcześniejszych zebrań członkowskich.

męskiej) umożliwi także sprawniejsze sprzątanie Klubu. Budowa pomieszczenia sanitarnego planowana jest w pierwszych tygodniach czerwca. W kolejnym etapie, kompleksowemu remontowi poddamy łazienkę damską. Wymienione zostaną kafelki ścienne i podłogowe, dodana zostanie jedna ubikacja, oraz dodatkowa umywalka. Nowością, na prośbę członków Klubu oraz gości, będzie zainstalowanie stołu do przewijania dzieci. W niedzielę 14 czerwca zapraszamy Państwa na kolejne zebranie członkowskie na godzinę 15:00. Podczas zebrania omówimy kwestie związane z kontynuacja bieżących remontów oraz tych planowanych na przyszłość. Również 14 maja, przed i po zebraniu członkowskim, w godzinach 13:00 – 17:00, w Klubie można będzie zjeść tradycyjny polski obiad przygotowany przez Dyrektor Kuchni, panią Halinę Płatek. W maju b.r., w Klubie odbyła się pierwsza i druga tura Wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Dla wielu członków była to znakomita okazja do spotkania ze znajomymi oraz odwiedzenia Klubu. Dziękujemy Konsulowi Tomaszowi Skotnickiemu za wybranie Klubu na lokal wyborczy.

Państwa byłby zainteresowany donacją lub odsprzedaniem pianina/fortepianu w dobrym stanie, uprzejmie proszę o kontakt z panią Barbarą Popielak pod numer 303- 840-0721. Biblioteka Polskiego Klubu wdraża obecnie internetowy system katalogowana książek. System ten ułatwi korzystanie z zasobów biblioteki znacznie większej ilości lokalnej Polonii jak również umożliwi dokonanie przedłużenia i rezerwacji książek drogą internetową.

Na koniec, jak co miesiąc, pragnę zaprosić Państwa do wypełnienia ankiety nt. działalności Polskiego Klubu. Państwa opinia jest dla nas bardzo ważna, dlatego zachęcamy do podzielenia się z nami swoimi uwagami. Klub jest własnością członków. Rolą Zarządu jest prowadzenie Klubu zgodnie z Państwa sugestiami i wymogami konstytucji. Zapraszamy do współpracy. Link do ankiety: http://www.polishclubofdenver.com/ ankieta-4/

10 maja - pierwsza tura wyborów na prezydenta Polski. Przedstawiciele lokalnej Polonii biorą udział w głosowaniu.

Prace remontowe w Klubie idą pełną parą...

W dniach 11 do 22 maja b.r. udało nam się przeprowadzić kompleksową naprawę kanalizacji w Klubie. Wymianie uległy rury ściekowe pod łazienkami. Naprawa ta ma za zadanie zapobieganie kolejnym przeciekom kanalizacyjnym, które w poprzednich miesiącach zdarzały się coraz częściej ze względu na zły stan rur. Po naprawie kanalizacji, rozpoczęliśmy remont męskiej łazienki. Upiększone zostało jej wnętrze; wymienione zostały kafelki podłogowe oraz ścienne, dodana została dodatkowa umywalka oraz pisuar. Kompleksowemu uporządkowaniu uległo również zaplecze Klubu. Generalne sprzątanie zaplecza było niezbędnym, pierwszym krokiem w przygotowaniu pomieszczenia pod plantowaną w niedalekiej przyszłości zabudowę systemem półek, służących jako dodatkowa powierzchnia magazynowa oraz pod budowę pomieszczenia sanitarnego. Niezależne pomieszczenie sanitarne posłuży jako miejsce na zlew sanitarny, jak również do przechowywania środków czystości. Łatwiejszy dostęp do zlewu sanitarnego na zapleczu Klubu (wcześniej umywalka znajdowała się w łazience

Komisja Wyborcza w Kolorado Okręg nr 165, od lewej Henryk Ross - prezydent Stowarzyszenia Sisters City Brighton Ziębice, Stanisław Gadzina - dyrektor Polskiej Szkoły w Denver, Katarzyna Żak - prezydent Polskiego Klubu w Denver, Tomasz Skotniki - Konsul Honorowy RP w Kolorado, Katarzyna Szuta - była prezydent polskiego Klubu w Denver.

Niestety, w wyniku braku odpowiedniego pianina, kwartalne koncerty kameralne w wykonaniu Duo Firebird w Polskim Klubie zostały chwilowo zawieszone, do czasu aż znajdziemy odpowiedni instrument. Jeśli ktoś z

Doroczny piknik Polskiego Klubu planowany jest na niedzielę 12 lipca w parku Allen House Pavillion w Arvadzie. W tym roku mnóstwo atrakcji dla dzieci, polskie jedzenie i piwo. Zapraszamy!

Katarzyna Żak 720-233-9213 info@polishclubofdenver.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

9

Kalejdoskop Polonijny Zola, Jack Quinton, Sophie Cholewski, Karolina Lis, Marysia Dabrowska, Sophie Borup, Victoria Kozlowski, Basia Kochanska, Sophie Wrona, Milena Sosa, Olivia Cholewski, Kaya Wilcox, Amelia Dąbrowska, Ania Kochanska, Sebastian Wrona i Sophie Fuller. Po ostatnich zajęciach był poczęstunek i wycieczka do Museum of Natural Curiosity w Thanksgiving Point.

Koniec szkoły! z Utah - Tomasz Zola

Tak duża grupa dzieci i dorosłych uczących się po polsku i z ochotą to wynik pracy całego grona nauczycielek: Marty Kozłowskiej, Barbary Borowczyk, Ilony Lis, Edyty Goetsch, Ewy Kochanskiej i Adeli Zoli. Nie byłoby takiego sukcesu szkoły bez siedziby, którą udzielił nam nieodpłatnie kościół Christ United Methodist Church w Salt Lake City. Uczniowie mają tam do dyspozycji nowoczesne i bezpieczne sale lekcyjne.

sobotę 16go maja odbyły się ostatnie w tym roku szkolnym zajęcia w Polskiej Szkole Sobotniej w Salt Lake City. Z wielką satysfakcją informuję czytelników, że nasza szkoła stała się od dwóch lat ważnym miejscem na polonijnej mapie Utah. UcznioR E K L A M A

wie mieli zajęcia z języka polskiego, historii i geografii Polski. Były też zajęcia muzyczno-ruchowe, logopedia, terapia pedagogiczna, zajęcia plastyczne, edukacja przedszkolna oraz zajęcia relaksacyjne dla najmłodszej grupy. Rekordowa liczba uczniów odebrała z rąk pani dyrektor Agaty McGill dyplomy

ukończenia mijającego roku szkolnego. Szkołę ukończyli i dyplomy odebrali: Marysia Zola, Marysia McGill, Bartek Zola, Hania Lis, Alan Korczynski, Milena Korczynska, Britta Cholodowski, Mark Cholodowski, James Mathis, Mary Mathis, Reece Fuller, Maya Fuller, Jacqueline Wrona, Kuba McGill, Sebastian

Szczególne podziękowania dla Agaty McGill za jej kluczową rolę w istnieniu szkoły, wytrwałość, wiarę w nas, rodziców i w siebie. Agata w minionym roku szefowała ze znakomitym skutkiem szkole mimo własnej kariery i przy wsparciu swojej rodziny. Tym bardziej dziękuję, że funkcję tę pełniła społecznie. Agata! Bóg zapłać! Dziękujemy! Zapisy do szkoły na semestr jesienny już wkrótce, szczegóły pojawią się na stronie internetowej Razem Utah. Do zobaczenia w szkole!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

10

Zwój Jeremiasza

Najpiękniejsze szlaki Arizony - White Pocket Paweł Paluch, Chicago tan Arizona uznawany jest, jako drugi (zaraz po Utah), najpiękniejszy i najbardziej fascynujący pod względem formacji geologicznych i ukształtowania terenu stan w USA. Arizona to przede wszystkim Wielki Kanion Colorado uznawany za jeden z cudów świata. Tymczasem ja chciałbym Was zabrać w jeszcze bardziej magiczne miejsce położone niecałe 3 godziny drogi od Kanionu Colorado. Jestem pewien, że krótka wyprawa do “White Pocket” w północno zachodniej części stanu Arizona zapadnie Wam w pamięci. Przed wyprawą do “White Pockets”, położonego gdzieś na bezdrożach Arizony, nikt z nas tak naprawdę nie wiedział, czego oczekiwać. Poza kilkoma ubogimi wskazówkami dotyczącymi dojazdu do tego miejsca, znalezionymi gdzieś w przewodniku o tym pięknym stanie, nie wiedzieliśmy zupełnie nic. Na wszelki wypadek zaopatrzyliśmy się, więc we wszystkie niezbędne do przetrwania rzeczy. Namiot, ciepłą odzież, spory zapas wody i suchego prowiantu. To, co jednak odkryliśmy na miejscu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.Wspominając to miejsce wciąż słyszę w kółko wypowiadane słowa Marka, towarzysza podróży do White Pocket: – O mój Boże, to nie możliwe. White Pocket - cudowne, wspaniałe skały przytłaczają niesamowitą ilością kolorów i najdziwniejszych form. Fot: Wikipedia.

Stan Arizona: podróż do White Pocket

Wśród bezkresnych skalistych pustyni Arizony nie zawsze łatwo jest odnaleźć właściwą drogę. Przygotowania do wyjazdu rozpoczęliśmy dzień wcześniej. Już w hotelu wydrukowaliśmy znalezione w internecie mapy topograficzne stanu, nanieśliśmy na nie wszystkie istotne dane i dokładnie oznaczyliśmy wszystkie skrzyżowania oraz numery dróg wiodących nas do celu. Najciekawsze było to, że na mapie kupionej w Wallmart w pewnym momencie urywały się oznaczenia wszystkich dróg. Gdzieś pośrodku białej plamy, tuż przy granicy dwóch stanów: Utah i Arizony znajdował się zaznaczony przez nas czerwony punkt. White Pocket – cel naszej wyprawy

Z hotelu sieci Best Western znajdującego się w miejscowości Page wyruszyliśmy

o godzinie 6 rano. Kierowaliśmy się na południe drogą numer 89 przez około 23 mile, następnie na skrzyżowaniu dróg 89 i 89A skręciliśmy w prawo na drogę numer 89A. Po 30 minutach łatwej i przyjemnej jazdy dotarliśmy do miejsca, w którym należało powiedzieć “goodbye” cywilizowanym arteriom komunikacyjnym. Przed nami żwirowa droga “House Rock Valley Road” (BLM 1065), która będzie nas prowadziła pośród czerwonych skał i piasków Arizony przez następne 23 mile. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż dojechać do White Pockets można tylko samochodem terenowym z napędem na 4 koła, z wysokim zawieszeniem oraz wyposażonym w opony ze specjalnym bieżnikiem przystosowanym do jazdy po piasku. Niezbędny jest też ręczny GPS z mapą topograficzną USA.

Arizona to piasek i skały...czerwone skały

Piaszczysta, choć dobrze utwardzona droga “House Rock Valley” prowadziła nas przez prawie 10 mil. Nie mieliśmy większych problemów z przejazdem, choć o rozwinięciu większej niż 35 mil na godzinę prędkości nie było mowy. Ukryte pod kilkucentymetrową warstwą piachu kamienie i wystające skałki skutecznie ograniczały nasze próby przyspieszenia przejazdu. Pierwsze napotkane rozwidlenie dróg. Tak jak pokazuje mapa skręcamy w prawo, a następnie po kilku milach w lewo w drogę “Pine Tree Road”. Od tej chwili rozpoczyna się zdecydowanie najtrudniejsza część trasy. Piasek staje się naprawdę głęboki. Nasze samochody z napędem na 4 koła jednak jakoś radzą sobie z napotkanymi przeszkodami,

choć czasem zapadamy się prawie na 20 cm. Najgorsze jednak są zakopane pod grubą warstwą piachu kamienie, na które co chwilę wpadamy. Kilka razy nieźle łupnęło gdzieś pod podwoziem, jednak samochód jechał dalej. Powoli, ostrożnie... byle do przodu. Nie wolno się zatrzymywać... 10 mil na godzinę to naprawdę zawrotna prędkość w tak trudnych warunkach. Bezdroża Arizony

Uwielbiam takie klimaty! Minęło około 20 minut, droga wciąż wiedzie nas przez głęboki piasek, jednak już nie ma zdradzieckich kamieni. Można nieco przycisnąć... wypożyczone Subaru daje radę. Coraz szybciej zbliżamy się do celu wyprawy. Według mapy oraz informacji znalezionych w przewodniku zbliżając się do White Pocket


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

11

c.d. powinniśmy zaparkować na małym, nazwijmy to “parkingu”. Czyli – jak się okazało w rzeczywistości – na zwykłej, dzikiej polance, której powierzchnia został a utwardzona kołami parkujących tam samochodów. Zamiast do wspomnianego parkingu dotarliśmy w niewiadomy sposób na szczyt skamieniałej wydmy. Mniej więcej 300 metrów od nas zauważyliśmy miejsce, w którym powinniśmy się znaleźć. Jak widać zdobycze techniki XXI wieku wciąż mają problem z dokładnym określeniem położenia gdzieś na środku kamiennej pustyni. Trudno, zostawiamy samochód tam gdzie się znajduje i schodzimy kilkanaście metrów na dół. Arizona odkrywa przed nami “White Pocket”

Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia, jakie wywarł na mnie krajobraz White Pocket. Cudowne, wspaniałe skały, które przytłaczają niesamowitą ilością kolorów i najdziwniejszych form. Teren, na którym znajduje się White Pocket zajmuje niecały kilometr kwadratowy i pokryty jest delikatną warstwą (czasem zaledwie kilkucentymetrową) białego piaskowca, spod którego wyłaniają się przepiękne kolorowe skały. Wygląda to tak jakby cały płaskowyż pokryty był cukrem pudrem. Niektóre wzgórza zdają się świecić złotym, odbitym promieniami słońca blaskiem. W pewnych miejscach całe góry czerwonego, białego i żółtego kamienia skręcone są w fantastyczne formacje przypominające ogromne skamieniałe torty urodzinowe. To prawie niewiarygodne, że skały te nie zostały sztucznie stworzone! Trudno uwierzyć, że te wszystkie kolorowe, bajeczne formacje to skamieniałe, mające kilkanaście tysięcy laty wydmy. Gwarantuję, że każdy wędrujący przez White Pocket turysta będzie musiał, co kilkanaście metrów zatrzymywać się, aby podziwiać otaczające go cuda natury. Na szczęście przed nami jeszcze prawie cały dzień zwiedzania... mamy sporo czasu, aby dokładnie obejrzeć każdy metr kwadratowy kolorowego płaskowyżu. Z niecierpliwością jednak będziemy oczekiwać późnego popołudnia. Nisko świecące nad horyzontem słońce zamienia cały obszar w kolorowy slajd show. Podobnie jak w Coyote Butte South cały teren można obejść w niecałe trzy godziny. Jednakże miłośnicy fotografii zdecydowanie powinni wydłużyć czas przeznaczony na wędrówkę pośród kolorowych skał w White Pocket do około 5 godzin. Tutaj dosłownie nie można odłożyć aparatu na dłużej niż 30 sekund. Zdjęcia robią się same... każde ujęcie jest inne, niepowtarzalne. Przy dobrej pogodzie z zachodniej części płaskowyżu rozciąga się wspaniały widok. Na horyzoncie daleko poza granicami parku “Grand Staircase” można dostrzec mieniące się różowymi kolorami skamieniałe iglice przepięknego Bryce Canyon. Jeśli ktoś jest zainteresowany tzw. “Art Rock”, na jednej ze skał w południowej części White Pocket można odnaleźć kilkanaście indiańskich hieroglifów. Spacerując po płaskowyżu natrafiliśmy na kilka starych, wybudowanych przez farmerów niewielkich zbiorników wodnych, które w okresie

ulewnych deszczów napełniały się i tym samym stanowiły naturalne źródło wody dla bydła w okresie suszy. Nadal na skałach widoczne są ślady kopyt i ścieżek (tzw. cowtrials) wydeptanych przez zwierzęta hodowlane. Dosyć dziwne miejsce jak na wypas bydła, bo to przecież środek kamiennego pustkowia, jednakże pozostawione ślady mówią same za siebie Powoli nad cukierkową dolinę w Arizonie nadciągał wieczór. Nadchodziła najlepsza pora, aby przygotować się do intensywnej sesji zdjęciowej. W południowym ostrym słońcu kolory otaczających nas skał były fantastyczne, jednakże dopiero delikatne zachodzące promienie słońca wydobyły ze skał całą esencję smaków i kolorów. Otaczające nas wzgórza zdawały się płonąć na tle ciemnogranatowego nieba. Każda warstwa skał zmieniała swój kolor w mgnieniu oka. Biel skamieniałych wydm przechodziła w żółć, aby już po chwili emanować ciepłym pomarańczowym kolorem. Niesamowite wrażenie. Skąd się bierze tyle barw i odcieni w tych niezwykłych formacjach? Myśleliśmy, że w ciągu dnia zrobiliśmy dużą ilość zdjęć, ale to, co działo się w tej chwili przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W zaledwie godzinę zapełniliśmy całą 4GB kartę, to ponad 500 zdjęć. Tego nie udało nam się osiągnąć na żadnej innej wyprawie. Magia White Pocket pochłonęła nas całkowicie. Nocleg i powrót do hotelu

Tak szybko jak tylko słońce znika za horyzontem na płaskowyżu zaczęło robić się zimno. Pomimo że mieliśmy już początek maja, noce na pustyniach w Arizonie są jeszcze zimne. Temperatura spadła gwałtownie i termometry w samochodzie pokazywały o godzinie 21 temperaturę plus 12C. Nocleg w namiocie przy takiej temperaturze nie wchodził w rachubę. Zdecydowaliśmy się spać w samochodach. Urządziliśmy sobie piknik pod gwiazdami w otoczeniu wspaniałej scenerii. Każdy z nas miał w zapasie kilka słodkości, które smakowały jak nigdy. Zadziwiające, że nikt z nas nie miał ochoty na piwo, które chłodziło się przez cały czas podróży w przenośnej lodówce. Około 22.30 usnęliśmy zmęczeni całą przygodą. Pomimo wspaniałej scenerii nie mam przyjemnych wspomnień z noclegu pod gwiazdami. Mój śpiwór był zdecydowanie za cienki i przemarzłem do szpiku kości. Rano obudziłem się szczekając zębami i pobiegłem szybko ogrzać się w promieniach wschodzącego słońca. Mimo iż nocowaliśmy jakieś 500 metrów od White Pocket nawet z tej odległości doskonale widać było jak poranne słońce maluje promieniami różnokolorowe wzory na pobliskich powykręcanych w fantastyczne spirale skałach. Zdecydowanie poranek i wieczór to magiczne chwile dla fotografów. Nadchodzący dzień jednak nie zapowiadał się tak okazale jak wczorajszy. Lokalne radio podało informację o zbliżającym się załamaniu pogody. Szybko spakowaliśmy nasz prymitywny piknik i półtorej godziny później byliśmy już w drodze powrotnej do cywilizacji. Źródło: www.interameryka.com

- Bądź na bieżąco! Dołącz do nas na Facebooku:)

R E K L A M A

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@gmail.com

720-331-2477


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

12

Punkt widzenia

Walka z wiatrakami

Wirnik elektrowni wiatrowej zaczyna obracać się gdy szybkość wiatru przekroczy 5 m/sek (ok. 11 mil na godzinę), a maksymalna moc elektryczna uzyskiwana z prądnicy uzyskiwana jest przy około 15 m/sek. Na terenie stanu Kolorado obszary w których średnia prędkość wiatru ekonomicznie uzasadnia budowę farm wiatrowych, znajdują się w północno wschodnim krańcu naszego stanu (tam też pojawiają się niestety tornada). Na pozostałym obszarze, jak to wiedzą moi koledzy żeglarze, wiatr wieje ponad 10 mil na godzinę tylko wtedy gdy nadchodzi burza albo nie daj Boże szaleje niszczycielski Chinook, odpowiednik polskiego wiatru halnego.

Grzegorz Malanowski

Ogromne, wolno obracające swymi skrzydłami wiatraki znane są ludzkości od wieków. Holenderskim mieszkańcom terenów leżących poniżej poziomu Morza Północnego wiatraki napędzane wiatrem wiejącym od tego morza pompowały wodę, ratując ich przed zalaniem. Wieśniakom żyjącym na nizinach mełły ziarno na mąkę. Mój pra-pra...dziad, jak się kiedyś okazało był z nadania królewskiego młynarzem, więc temat jest mi bliski.

Pierwszy epizod walki z wiatrakami został opisany już w 1605 przez Cervantesa. Hiszpański szlachcic zwany Don Kichotem, będący uosobieniem szlachetnej głupoty, zaatakował tego kręcącego kończynami potwora, szarżując na niego z kopią w ręku. I przegrał. Walka z wiatrakami trwa do teraz. Gdyby dzielny rycerz żył dzisiaj, napotkał by na swej drodze jeszcze straszniejsze potwory: wiatraki stojące na wysokich stalowych masztach, majestatycznie obracające kolosalnymi śmigłami. Ale powolny ruch tych śmigieł jest złudzeniem: końce ich łopat poruszają się z prędkością do 300 kilometrów na godzinę. Don Kichot ponownie nie miałby z niemi szans; nie mają też ptaki przelatujące między obracającymi się łopatami wirników. Między innymi to właśnie stworzyło casus belli, przyczynę wojny która toczy się między obozami zajadłych przeciwników. Jednym z nich jest Obóz Walczących o Czystą (“zieloną”) Energię. Jego idealistyczne pobudki brzmią szlachetnie: kuli ziemskiej zagraża ocieplenie klimatu wraz z jego apokaliptycznymi konsekwencjami: ginięciem rozmaitych gatunków fauny i flory, wysuszeniem ogromnych połaci terenów agrarnych, brakiem wody pitnej. Wreszcie wskutek topnienia lodów Arktyki czy też Antarktydy nastąpić ma podniesienie się poziomu wód oceanów do tego stopnia, że liczne wyspy i nadbrzeżne miasta zostaną zalane. Za główną tego przyczynę uznano tak zwany efekt cieplarniany w którym rolę bariery termicznej spełniają ciągle rosnące ilości dwutlenku węgla CO2 oraz metanu w atmosferze naszego globu. Większość naukowców, a w ślad za nimi polityczni

aktywiści z Obozu Zielonego uważają, że gazy owe są w większości wynikiem działalności ludzkiej w erze industrializacji, a więc głównie produktem spalania węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego w elektrowniach i samochodach, oraz wzrostem ilości farm hodowlanych (metan!). W ostatnich tygodniach prasa podała wprawdzie, że satelity odkryły największe w kraju stężenie metanu nad południowo-zachodnim rogiem Kolorado gdzie jak wiemy jest skalista pustynia i nikt niczego nie hoduje, ale naukowcy obiecali zająć się wyjaśnieniem tej kłopotliwej tajemnicy.

sztom budowy elektrowni nuklearnej o porównywalnej mocy!

taki negatywny wpływ wywierają. Domy mieszkalne nie powinny być więc budowane w promieniu mniejszym niż 3 kilometry (2 mile) od wiatraka.

Tak więc uznano, że pierwszym krokiem ku sanacji będzie zastąpienie elektrowni węglowych, tych nieczystych źródeł energii elektrycznej, źródłami energii czystej darowanymi nam za darmo przez naturę w postaci światła słonecznego, wiejącego wiatru czy też szumiącej wody. Elektrownie słoneczne: fotowoltaiczne (owe bezkresne pola paneli słonecznych) lub termiczne (widzieliście lecąc samolotem te ogromne lustra w pustyniach Nevady czy Kalifornii?) są budowane od dawna, ale nie będę o nich pisał, gdyż projektantem takich elektrowni jest mój syn który mógłby mieć opinię przeciwną niż jego ojciec.

Maksymalna moc elektryczna uzyskiwana z jednej turbiny wiatrowej doszła dziś do 5 megawatów (MW). A więc, aby teoretycznie wyprodukować ilość energii jaką uzyskuje się z jednego niewielkiego bloku energetycznego elektrowni węglowej lub gazowej, trzeba by postawić rząd 50 takich mega-wiatraków, oddalonych od siebie o przeszło pół kilometra dla uniknięcia efektu zawirowań powietrza. Ogromny obszar! Według raportu międzynarodowej firmy konsultacyjnej Ernst & Young koszt mocy instalowanej, to jest maksymalnej, jaką budowane na stałym lądzie elektrownie napędzane wiatrem mogą dostarczyć, jest porównywalny z kosztem budowy elektrowni węglowych. Ale żadna elektrownia nie wykorzystuje 100% mocy zainstalowanej; elektrownie nuklearne pracują pełną mocą przez 8000 godzin w roku (91.3%, potrzebują bowiem 30 dni na wymianę nuklearnego paliwa), elektrownie wiatrowe na morzu 3200 godzin (35.4%), na lądzie przez 2300 godzin (26.3%), zaś panele słoneczne zaledwie przez 900 godzin (10.3%).

Fascynują mnie natomiast owe ogromne wiatraki, musi we mnie być coś z Don Kichota. Opowiem więc o nich bardziej szczegółowo za chwilę. W Obozie Przeciwników Farm Wiatrowych kują swoje oręże ludzie zatroskani o marnowanie publicznych pieniędzy, rujnowanie krajobrazu, spadek ceny gruntów, masowe zabijanie ptaków (w tym ptaków chronionych jak np. orły) oraz negatywny wpływ wirujących śmigieł na zdrowie ludzkie, bowiem silne drgania o częstotliwości poddźwiękowej

Wydajność turbiny wzrasta do sześcianu z siłą wiatru. Znaczy to, że przy dwukrotnym wzroście siły wiatru ilość energii produkowanej przez turbinę zwiększy się ośmiokrotnie. Znacznie efektywniejsze są więc rzędy turbin wiatrowych budowanych w Europie, zwłaszcza w Holandii i Niemczech, sterczących z dna morza Północnego i napędzanych jego stałymi, silnymi wiatrami. Niestety, według Ernst & Young koszt instalacji mocy maksymalnej w takich morskich farmach wiatrowych dorównuje ko-

W Polsce terenem korzystnym pod względem stałości i siły wiatru jest wybrzeże Bałtyku. Niestety, polityka subwencji rządowych i Unijnych zachęca lokalne gminy na innych terenach, niestety na przykład na Mazurach, do przeznaczenia publicznych i prywatnych terenów pod budowę farm wiatrowych. Tam też walka staje się gorąca: strach pomyśleć o pięknie Mazur zeszpeconych nowymi liniami wysokiego napięcia i monstrualnymi wiatrakami stojącymi na brzegach jezior. Przeciwników wiatraków nie przekonuje argument o ograniczeniu emisji CO2 wskutek zastosowaniu turbin wiatrowych; powiadają oni, że w procesie konstrukcji wiatraka i jego betonowych fundamentów, oraz w całym okresie użytkowania turbiny wiatrowej wydzieli się więcej dwutlenku węgla niż w czasie pracy konwencjonalnej gazowej elektrowni. Aby jednak temu twierdzeniu uwierzyć, należało by je poprzeć danymi statystycznymi których Obóz Przeciwników nie podaje. Niemniej wiadomo, że równolegle z elektrowniami wiatrowymi nadal muszą pracować nieprzerwanie węglowe czy gazowe elektrownie konwencjonalne, nawet na “biegu jałowym”, aby nie dopuścić do przerwy w dostawie prądu. No i te elektrownie nadal będą wydzielały CO2. Budowę wielkich farm wiatrowych rozpoczęto w USA dawno, już w latach 70tych, ale nie było to wówczas spowodowane chęcią ochrony środowiska. Po wojnie izraelsko-egipskiej kraje OPEC w 1973 uchwaliły zatrzymanie eksportu ropy do krajów popierających Izrael, a więc m.in USA. Przedmiotem troski rządu amerykańskiego stało się bezpieczeństwo kraju; Kongres nakazał wprowadzenie oszczędności w zużyciu ropy (na przykład ograniczenie szybkości samochodów na autostradach do 55 mil na godzinę), ale także udzielano bezzwrotnej federalnej pomocy finansowej dla poszukiwania alternatywnych “odtwarzalnych” źródeł energii. Jednym z nich była energia uzyskiwana z wiatru. Podatkowe subsydia rządowe dochodzące do 50% zachęcały inwestorów, rozpoczął się boom na elektrownie wiatrowe i do 1985 postawiono w USA około 15 000 wiatraków. Wszelako w 1985 cena ropy która znów płynęła z krajów OPEC zaczęła spadać, zakończyły się więc federalne dofinansowywania i energia ze źródeł odtwa-


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

c.d. rzalnych przestała być opłacalna. Ustały konstrukcje nowych wież z turbinami, a wiele przestarzałych już dziś farm wiatrowych (np. w Kalifornii i na Hawajach) zostało porzuconych, aby jeno straszyć przelatujące ptaki. “To nie wiatr napędza turbiny wiatrowe, ale dotacje. Gdy zabraknie pieniędzy, turbiny staną” - zauważył felietonista “Charleston Daily Mail”. Ale po kilku latach pojawił się inny czynnik który wywołał wzrost zainteresowania energią odtwarzalną. Było nim wspomniane uprzednio rozbudzenie troski o globalną zmianę klimatu. Zmieniła się atmosfera polityczna i wzrosły subwencje rządowe, a kompanie energetyczne zaczęły stawiać rozległe farmy wiatrowe aby przekonać opinię publiczną o swojej trosce o środowisko naturalne.

przebieg prądu zmiennego produkowanego od stulecia w sposób naturalny przez wielkie elektromechaniczne prądnice wynalezione przez Teslę, obracające się siłą wody lub pary wodnej. Ale tyrystorowy falownik składa tą sinusoidę sztucznie, jest ona zniekształcona. W linii energetycznej zaczynają więc płynąć prądy zakłócające o częstotliwościach harmonicznych, które przez tą linię są wypromieniowywane jakby z ogromnej anteny nadawczej. Jeśli przejeżdżacie samochodem lub mieszkacie obok takiej linii, możecie przez swoje radio AM usłyszeć te nieznośne zakłócenia w postaci ciągłego szumu i warkotu. No dobrze, ale co robimy gdy siła lub kierunek wiatru ulegają nagłym zmi-

R E K L A M A

Turbiny wiatrowe National Wind Technology Center w Boulder, Kolorado (fot. autora)

Trzy łopatkowa turbina stosowana w przemysłowych elektrowniach wiatrowych jest technologicznie skomplikowana. Wysokość kolumny turbiny dochodzi do stu metrów co utrudnia prace konserwacyjne i prowadzi do wypadków. Zdarzyły się pożary i przypadki przewrócenia turbin przy huraganowych wiatrach. Jednakowoż liczba wypadków śmiertelnych w stosunku do ilości wyprodukowanej energii jest dla turbin wiatrowych prawie najniższa w całym przemyśle, mniejsza jest tylko liczba wypadków śmiertelnych będących rezultatem awarii elektrowni nuklearnych (włączając Czernobyl i Fukushimę!). Prędkość obrotowa wiatraka dochodzi do ok. 20 obrotów na minutę, ale prądnica napędzana jest poprzez przekładnię mechaniczną gdyż dla jej napędu wymagana jest prędkość ponad sto razy większa. W nowoczesnych elektrowniach wiatrowych prąd zmienny ulega prostowaniu a potem ponownej zamianie na prąd zmienny, tym razem o częstotliwości i fazie zsynchronizowanej z 60Hz krajową siecią energetyczną. Dokonuje się tego stosując ogromne półprzewodnikowe inwertery częstotliwości zwane po polsku falownikami. Kto z Was zainstalował na dachu panele słoneczne, używa podobnych (lecz dużo mniejszych) falowników aby używać w domu “własny” prąd elektryczny lub sprzedać go Exelowi. W obu wypadkach natykamy się niestety na niedogodność: otóż falowniki powinny produkować 60Hz prąd zmienny o przebiegu sinusoidalnym, takim jaki był

anom? Dla wyrównania wydajności energetycznej i dla ochrony turbiny przed zniszczeniem, gondola do której zamocowany jest wiatrak obraca się samoczynnie frontem lub bokiem do wiatru, będąc sterowana skomplikowanym serwomechanizmem. Inną metodą, stosowaną od dawna w samolotach śmigłowych, jest zmiana kąta natarcia łopat wirnika. Dodatkowym zabezpieczeniem przed nadmierną szybkością obrotową są mechaniczne hamulce. Wszystkie opisane elektryczne i mechaniczne elementy turbiny wpływają na jej sprawność energetyczną. Energia tracona jest przez zawirowania powietrza, tarcie, straty energii w półprzewodnikowych falownikach itp. Sumaryczna, maksymalna sprawność wszystkich elementów turbiny wynosi 44%, to znaczy tyle mocy można uzyskać z energii kinetycznej wiatru przepływającego przez turbinę. Ponadto, podobnie jak panele słoneczne, turbina wiatrowa ulega procesowi starzenia zmniejszając swą wydajność w skali 1.2% rocznie, co zostało przez ekspertów duńskich wykryte w połowie zainstalowanych turbin. Walka z wiatrakami trwa i rozważając wspomniane korzyści i straty trudno przewidzieć jej rezultat. Ale wydaje się niestety, że w walce tej ponad czynnikami ekologicznymi i ekonomicznymi dominuje sztucznie stworzony klimat polityczny, ten sam który kiedyś zablokował budowę elektrowni nuklearnych. © Grzegorz Malanowski 2015

13


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

14

Herbata czy kawa?

Stacjonarni podróżnicy Waldek Tadla wiadomość lepszego jutra determinuje naszą codzienność i nastraja do bezustannej chęci ucieczki w lepszy wymiar lub gruntownej naprawy tego wszystkiego co nas otacza. Słoneczne Kolorado w miesiącu maju zamieniło się w monsunowe deszczowisko, które przyniosło ze sobą pochmurną i szarą monotonię. Grilowanie, rekreacja i sportowa aktywność zawisły na kołku w oczekiwaniu na radość słonecznych promieni. Tylko fakt - braku potrzeby, codziennego podlewania ogródka zbudował w naszych sercach finansową satysfakcje. Chłodne, wilgotne dni nastrajają do głębokiej zadumy kiedy to śnieżny, majowy sztorm brutalnie łamie kwitnące drzewa. Ciężko jest się pozbierać po stracie czegoś co pielęgnowaliśmy latami i wpisaliśmy w krajobraz naszego dobrobytu. Życie nieubłaganie pędzi do przodu, a my musimy znowu dostosować się do jego niedoskonałości. Obejść się bez zbawczego cienia i błogiego szumu liści połamanych konarów wbrew pozorom nie będzie trudne. Zazwyczaj najbardziej boli na drugi dzień, a potem „czas - lekarz” stopniowo goi rany aż w końcu zapominamy, że kiedyś było lepiej. Za oknem mokro, w górach biało, a w kalendarzu jest czerwiec. Nie warto jest już z tym walczyć, pomyślmy ina-czej – jest pięknie! Wszak jeszcze „wczoraj” uciążliwe susze i pożary ogromnych połaci leśnych brutalnie burzyły domostwa i kradły ludzkie marzenia. W obliczu ognistego kataklizmu byliśmy zupełnie bezradni, a heroiczna obrona mienia i życia niejednokrotnie przegrywały z wielkim kretesem. Wspomnienia tamtych „gorących” dni dokumentują dzisiaj sterczące kikuty wypalonych pni. Blizny natury liczone w setkach hektarów ustawiły nas w pokorze. Wydawać by się mogło, że nigdy już nie podniesiemy się z tego upadku. Jednak nowe konstrukcje, okazałych domów budowane wśród „iglastych zgliszczy” wydają się temu przeczyć. Cudowny kontrast nowego ze starym, zniszczonego z odbudowanym nastraja do optymizmu, rozpala nadzieje i kolejny raz utwierdza nas w przekonaniu, że bez względu na zaistniałe okoliczności zawsze może być lepiej. Mówiąc o zmianach nie sposób jest w tym miejscu nie wspomnieć, że w Polsce... mamy nowego Prezydenta. Serca wszystkich Polaków na emigracji, w ostatnich dniach miesiąca maja uciekły do ojczyzny. Bez względu na społeczno-gospodarcze poglądy i polityczne przekonania, każdy z nas kibicuje rodakom i życzy im jak najlepiej. Tegoroczna kampania wyborcza podzieliła Polską na dwie „prawie równe” części. Panowie Bronisław Komorowski i Andrzej Duda ubiegali się o najwyższy urząd w kraju. Każdy z kandydatów reprezentuje odmienną

szczególnymi organizacjami. Drzwi Polskiego Klubu były również szeroko otwarte dla wszystkich tych, którzy głosowali w wyborach prezydenckich. Cudownie jest mieć miejsce w którym możemy się spotkać i manifestować naszą polskość bez względu na to czy robimy to przy urnie wyborczej czy na tanecznym parkiecie. Ślę niski pokłon dla Zarządu Klubu od wszystkich jego wdzięcznych bywalców.

Polskie bociany. Fot: Wikipedia

wizję przyszłości i odmienny przepis na lepsze jutro. Zasadniczą różnicą jest to, że Polskę Komorowskiego mogliśmy podziwiać lub krytykować ( w zależności od poglądów) przez ostatnie pięć lat. Polskę Dudy odkryjemy w najbliższej przyszłości. W demokratycznych wyborach rodacy opowiedzieli się za ZMIANĄ. Teraz pozostało nam mieć już tyko nadzieję, że będzie to zmiana na lepsze. Prezydentowi elektowi - Andrzejowi Dudzie życzymy z całego serca aby pozytywnie reprezentował naszą Ojczyznę w świecie, aby jednoczył wszystkich Polaków, był gwarantem nowoczesnego kierunku rozwoju, ekonomicznej stabilizacji oraz zapewnił dobrobyt i zadowolenie polskiego narodu. Przy okazji majowych wyborów jeszcze raz mogliśmy się przekonać jak wielkim felerem naszej wewnętrznej integracji jest brak tolerancji i kultury politycznego obycia. Dla doskonałej większości wyborców dostojnymi kandydatami do urzędu prezydenckiego byli (( Bronek Komor, smoleński terrorysta , WSI – komunista, Euro sprzedawca oraz Duda Maliniak, zięć Żyda, pacynka prezesa, katolicki szariat i ciemnogród)). Pozwoliłem sobie oddzielić te jakże brzydkie przywary podwójnym cudzysłowem aby ich negatywność nie rozlała się na pozostałą część mojego tekstu. Tak więc kolejny już raz z wielką pasją i zacietrzewieniem prowadziliśmy drapieżną i brudną debatę koncentrując się na wyglądzie zewnętrznym danego kandydata i mocno wykrzywionych ogólnikach. Zapominamy o najważniejszym – że jest on reprezentantem połowy społeczeństwa. Opluć jego jest równoznaczne z opluciem własnego sąsiada, przyjaciela czy też rodziny. Konstruktywna rozmowa polega w równej mierze na mówieniu jak i słuchaniu (u ludzi zdrowo myślących 50%/50%). Podczas słuchania poddajemy ocenie i samoocenie nasze poglądy, możemy

się od nich zdystansować, zaaprobować lub zmodyfikować. Jesteśmy twórczy, ra-cjonalni, a co najważniejsze konstruktywni w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań. Bywa i tak, że nie sposób jest odnaleźć tę wymarzoną, wspólną płaszczyznę i właśnie wtedy, najlepszym antidotum jest – urna wyborcza. Szkalowanie, pomawianie i ośmieszanie świadczy tylko o naszej słabości i chęci samo dowartościowania. Demokracja w naszym kraju w dalszym ciągu jest stosunkowo młoda, życzę nam wszystkim abyśmy się jak najszybciej jej nauczyli. Za pięć lat powinno być już tylko lepiej... W mojej stacjonarnej, czerwcowej podróży powracam teraz do Kolorado aby odwiedzić swoich znajomych i przyjaciół. Tych pięknych wrażliwców, którzy na przekór wszystkim w swej patriotycznej polskości wciąż trwają. Jesteśmy wpisani w małą polonijną społeczność, gdzie Niedzielna Szkoła, Kościół, Harcerze, Rycerze, Krakowiacy, piłkarze, Klub Polski, gazeta, biznesy, pikniki oraz wszystkie imprezy temu towarzyszące to nasza polskość na emigracji. Jesteśmy dumni z tego co mamy i wielce to sobie cenimy. Być może dzieję się tak dlatego, że struktury te zbudowaliśmy z własnych snów, marzeń i tęsknoty do Ojczyzny. Potrafiliśmy się zorganizować, działać, a co ważniejsze przez długie lata w tej idei polskości pozytywnie trwać. W ostatnim czasie miałem przyjemność uczestniczyć w obchodach 20 lecia Polskiej Szkoły w Denver. Ta uroczysta akademia połączona z wytwornym obiadem i zabawą taneczną odbyła się w Polskim Klubie. Całość wypadła znakomicie, a co cieszy najbardziej to stabilność oparta na stałym polonijnym wzroście i wzajemnej współpracy pomiędzy po-

Ostatni weekend maja w Polskim Kościele to uroczyste pożegnanie Proboszcza Ks. Marka Cieśli. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że była to dwudniowa impreza z przerwami na odprawienie, wcześniej zaplanowanych Mszy Świętych. Nie odkryję tu Ameryki jak stwierdzę oczywisty fakt, że pożegnanie było, naprawdę do łez wzruszające i do syta smaczne. Zresztą każdy kto Polak, przekonał się o tym, ponieważ wszystkich Was tam widziałem. Jeszcze raz dziękujemy Proboszczowi za wzorową posługę kapłańską! Natomiast Parafianom, Rycerzom, biznesom i tym którzy do pożegnalnej biesiady się dołączyli wdzięczne - Bóg zapłać. Z nadzieją, że nie była to... ostatnia wieczerza. Polska GOOOL! W maju rozpoczął się również 18 sezon dla polskiej amatorskiej drużyny piłkarskiej. Ta bogata i stara już tradycja naszego czwartkowego - piłki kopania robi z nas niezmiernie zapalonych graczy. Korki na nogach, orzeł na piersi i do boju chłopaki! Tak jest co tydzień o 17:30 na naszym osiedlowym boisku w Littleton... no może dodajmy do tego w przerwie zimny Okocim lub jakiś inny browarek. Jak również niekończące się rozmowy, śmiechy, naprawianie świata i ustalanie weekendowych wypadów. Nie możemy w tym miejscu zapomnieć o międzynarodowych turniejach piłkarskich i spotkaniach towarzyskich z innymi nacjami w których co roku uczestniczymy. Odbywają się one w letnim okresie naszego piłkarskiego sezonu. Z roku na rok biegamy wolniej ale... biegamy. Sezon 2015 uroczyście rozpoczęliśmy międzynarodowym spotkaniem towarzyskim z drużyną Mongolii. Z dumą donoszę, że roznieśliśmy naszego przeciwnika w pył, po zaciętym boju i ku chwale naszej Ojczyzny, Polska wygrała z Mongolią 6:3! ...Aż w końcu powracam z tej mojej stacjonarnej podróży po naszych wspólnych „polskich obejściach”. Nie dało się zobaczyć wszystkiego, jednak to co widziałem pozwala mi wysnuć prosty wniosek - to jak jest, zależy w głównej mierze od nas. Najłatwiej jest narzekać i krytykować o wiele trudniej jest zrobić coś samemu i pozytywnie w tym trwać. Tak więc, najpierw uśmiechnij się rodaku, a zobaczysz wtedy, że wszystko będzie o wiele lepsze..


Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

16

Polacy w USA

Wybitny Polak na Zachodnim Wybrzeżu USA z Los Angeles - Małgorzata Cup pięciu kategoriach: w sferze nauki, biznesu, kultury, za całokształt dokonań oraz dla Młodego Polaka. O każdym z laureatów można byłoby napisać nie tylko oddzielny artykuł, ale liczącą wiele setek stron książkę.

Jak we wszystkich pozostałych edycjach, tak i na Zachodzie USA przyznano nagrodę „Wybitnego Polaka” w

Organicznej Polskiej Akademii Nauk, studia post-doktoranckie odbył na Uniwersytecie Stanowym Ohio, piastuje obecnie stanowisko profesora na wydziale medycyny raka w departamencie terapii eksperymentalnej Centrum Raka MD Anderson Uniwersytetu Teksańskiego w Houston. Aktywnie pracuje na rzecz Polonii – m.in. jest Prezesem Oddziału Teksańskiego Fundacji Kościuszkowskiej i działa w jej nowojorskich strukturach jako członek zarządu, wspiera organizację koncertów zwycięzców konkursów chopino-

Tomasz Ulatowski - biznes Fot: haas.berkeley.edu

Nauka jest tą dziedziną, w której reprezentantów Polska ma na całym świecie. Trudno znaleźć uniwersytet czy instytucję badawczą, w której nas nie ma, również na najwyższych szczeblach. Pan Waldemar Priebe, wyróżniony nagrodą Wybitnego Polaka w dziedzinie nauki, jest absolwentem Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, uzyskał doktorat w Instytucie Chemii

Od lewej Prezes Fundacji Teraz Polska Krzysztof Przybył. Tomasz Opasiński - grafik komputerowy, twórca plakatów filmowych. Konsul Gerenalny - Mariusz Brymora. Fot: Małgorzata Cup

Konkursu, co prawda Konsulat jest „domem” zachodniej jego edycji, ale nie wpływa na podejmowane przez kapitułę decyzje. Członkowie kapituły reprezentują różne środowiska i regiony geograficzne, sami aktywnie działają wśród Polonii, ale również na niwie amerykańskiej, co daje im szczegółowy ogląd spraw we wszystkich dziedzinach.

rencjach naukowych i ich organizacją, a także licznymi wizytami w instytucjach badawczych na świecie. Pan dr Priebe był wielokrotnie wyróżniany i odznaczany w Polsce, USA, a nawet Argentynie. W 2004 r. otrzymał tytuł profesorski z rąk Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.

Profesor Waldemar Priebe - nauka Fot: faculty.mdanderson.org

dycja Konkursu na Zachodnim Wybrzeżu pojawiła się niejako z inspiracji Konsula Generalnego RP w Los Angeles, pana Mariusza Brymory, kiedy to dwie inne lokalizacje konkursu w USA (Chicago i Nowy Jork) zaczęły sięgać po potencjalnych kandydatów na nagrodzonych do zasobów polonijnych stanów znajdujących się na zachód od rzeki Kolorado. A że jest kim się pochwalić i kandydatów do nagrody przez wiele lat na pewno nie zabraknie, zrodził się pomysł stworzenia edycji zachodniej. Pan Konsul jak pomyślał, tak zrobił i już kilka tygodni po pierwszej rozmowie z prezesem Fundacji, p. Krzysztofem Przybyłem, powołana została kapituła Konkursu na Zachodzie, chwilę później odbyło się pierwsze jej spotkanie. Aby utrzymana była społeczna formuła

Małgorzata Cup jest byłą Konsul do spraw Kultury w Konsulacie Generalnym RP w Los Angeles. Stanowisko to piastowała w latach 2009-2014.

wskich Fundacji Kościuszkowskiej, na bieżąco współpracuje z przedstawicielami Ambasady RP w Waszyngtonie i Konsulatu Generalnego RP w Los Angeles przy organizacji różnego rodzaju przedsięwzięć, łączących Polskę i USA w dziedzinie kultury, nauki, badań i rozwoju, a to tylko maleńki wycinek z jego codziennych zajęć. Pan dr Priebe jest postacią niezwykłą, bowiem będąc szalenie zajętym człowiekiem, pozostaje nim w pełnym wymiarze – nie ma takiej sytuacji, w której nie starałby się pomóc. To człowiek mądry mądrością nie tylko naukową, ale doświadczeniem, otwartością na innych i ich potrzeby, gotowością do działania. A na dodatek tego skromny i zawsze uśmiechnięty, odnoszący się z szacunkiem do każdego i potrafiący słuchać. Dzielący się chętnie swoim czasem, wiedzą, zapałem, miłością do Polski. Uczący tej miłości trójkę swoich dzieci i tych, którzy mieli okazję się z nim spotkać. Jak sam mówi, wszystko to nie byłoby możliwe bez pomocy i obecności żony dr Teresy Szwarockiej-Priebe, która wspiera go we wszystkim, czego się podejmuje, to z nią dzieli się każdą nagrodą. Pan dr Priebe twierdzi, że jego praca na rzecz promocji kraju rodzi się naturalnie, bo „zawsze starał się w miarę możliwości pomagać osobom w potrzebie, instytucjom, Polsce” i uważa to za swój obowiązek, jednocześnie zachęcając do współpracy kolegów po obu stronach Atlantyku. A wszystko to pomiędzy badaniami (doprowadził wraz ze swoim zespołem do fazy badań klinicznych kilku leków przeciwrakowych, jego ambicją jest, by po wprowadzeniu ich do obiegu rynkowego w USA, jak najszybciej mogły być dostępne również dla polskich pacjentów; wyniki jego odkrywczych badań naukowych doprowadziły do ponad 50 patentów, wiele z nich objęto także licencjami), pisaniem kolejnych artykułów naukowych (jest autorem i współautorem ok. 200 prac, jego nazwisko pojawia się w wielu materiałach naukowych), wykładami dla studentów, udziałem w międzynarodowych konfe-

Pan Tomasz Ulatowski jest laureatem pierwszej edycji Wybitnego Polaka na Zachodnim Wybrzeżu w dziedzinie biznesu. Jest urodzonym w Warszawie absolwentem Liceum im. Jana Zamoyskiego i Szkoły Morskiej w Szczecinie, uzyskał również tytuł MBA na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Po zejściu ze statku polskiej marynarki handlowej w 1969 r. pracował jako strażnik w ONZ, po 2 latach przeprowadził się do Kalifornii, podejmując tam studia. Przez wiele lat pracował w amerykańskim sektorze bankowym (Bank of America, Crocker Bank, założył własną instytucję bankowo-inwestycyjną z udziałem Bechtel i ABN AMRO), gdzie osiągnął znaczące sukcesy. Po upadku Muru Berlińskiego, dobrze znając osiągnięcia ekonomiczne Zachodu i porównując je z zacofaniem post-sowieckiej Polski, pan Ulatowski rozpoczął energiczne działania na rzecz pomocy w odbudowie krajowej gospodarki. Sam inwestował (m.in. w branży spożywczej), ale również wprowadzał do Polski innych inwestorów zagranicznych, pokazywał nieznane tu dotąd modele gospodarcze – wszystkie z wielkim sukcesem. Po kilku latach zainteresował się przechodzącym niezwykłą transformację rynkiem mediów – z małej spółki Multimedia Polska wyrósł jeden z najważniejszych dostawców usług multimedialnych i telekomunikacyjnych w kraju. O sobie mówi „moje losy to trochę jak historia Polski – bieda na początku po przyjeździe do Ameryki i trochę nadziei, która zaczęła owocować z czasem. Korzenie polskie jednak zawsze łączyły mnie z krajem, mimo przerażającej rzeczywistości za komuny. Dzisiaj wolność i niebywały rozwój gospodarczy Polski od 25 lat, w którym staram się uczestniczyć, nie pozostawiają mnie obojętnym na to, co się dzieje w Stanach. Stałem się człowiekiem w podróży – tak w czasie, kulturze, psychice, jak i fizycznym bycie.” Dba, by kolejne polskie pokolenia, które chcą się uczyć i rozumieć świat, miały takie możliwości – ufundował stypendium dla polskiego studenta w Haas School of Business na UC Berkeley. Wg przyjaciół pan Ulatowski ani na chwilę nie zapomniał skąd pochodzi. W


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

17

c.d. jego domu w Berkeley zawsze mówiło się z dumą o polskich korzeniach, o polskiej kulturze i sztuce. Pan Ulatowski był jednym z najhojniejszych przyjaciół Fundacji Polskiej Sztuki i Kultury powstałej w 1966 r. w San Francisco, ale też promował Polskę zachęcając swych międzynarodowych przyjaciół i ludzi biznesu do odwiedzin ojczyzny, zapoznania się z jej literaturą, filmem, malarstwem, rzeźbą czy plakatem. Jego nazwisko znalazło się na ścianie Muzeum Historii Żydów Polskich wśród nazwisk znamienitych darczyńców.

projektował również scenografię do wielu przedstawień baletowych i teatralnych. Pytany o wspomniane wyżej postacie i powód, dla którego są odwrócone, artysta odpowiedział „być może nie podobają się im moje obrazy”. Jak mało kto ma wybitne poczucie humoru na swój temat. Jest otwarty, spontaniczny, bezpośredni. Swoją pasją do sztuki łączy ludzi, sprawia, że pojawiają się nowe projekty, które pozwalają na współpracę między Polską i USA w nowych wymiarach. Jest kopalnią wiedzy o kulturze i sztuce, który swoim nazwiskiem promuje Polskę na szerokich wodach. Jak napisała o nim w 1972 r. słynna Georgia O’Keefe: „odkrył własną esencję Południowego Zachodu, jednocześnie nie pozwalając sobie na ugięcie się przed artystycznymi wymaganiami turystów”.

Wybitnym Polakiem w dziedzinie kultury został w tegorocznej edycji konkursu Witold-K, czyli Wit Leszek Kaczanowski. Artysta niezwykły, postać cudowna, prawdziwy człowiek renesansu. W światowej sztuce znany jako artysta malarz, grafik, rzeźbiarz i fotograf, a poza tym autor wielu nadzwyczaj ciekawych tekstów-przemyśleń, co miesiąc publikowanych na łamach miesięcznika Życie Kolorado. Studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, syn równie niezwykłego ojca, który w czasie II wojny światowej był dyrektorem szpitala psychiatrycznego w Tworkach, i który z opresji wojennych wyratował wielu ludzi. Wydaje się, że ten szczególny czas i okoliczności stały się wielką pożywką dla artystycznej wrażliwości Witolda-K. Każdy jego obraz, szkic czy rzeźba są tak charakterystyczne, że trudno pomylić ich autora z kimkolwiek innym. I każdy widz dostrzega w nich cząstkę siebie. Witold-K zwykł mawiać, że „w dniu, w którym zrozumiesz swoją samotność, będziesz potrafił otworzyć się na moją sztukę”. Od 1964 r., kiedy to wyjechał do Paryża na stypendium, pozostaje za granicą, choć do Polski wraca często i chętnie. Do niedawna dzielił swoje życie między Francję, Kolorado (Denver) i Polskę, dziś skupia się na dwóch ostatnich lokalizacjach. Przyjaciel wielu uznanych artystów (np. poety Jacques’a Prévert, nieżyjącej już pisarki Francois Sagan, kompozytora i dyrygenta Stanisława Skrowaczewskiego, kompozytora muzyki filmowej Lalo Schifrin’a, współtworcy Polskiej Szkoły Plakatu Wojciecha Fangora, czy fotografa Pablo Picasso Andre Villers – dodać trzeba, że Pablo Picasso namalował jego portret), sam jest postacią barwną, nietuzinkową, niezwykle utalentowaną i te talenta wykorzystującą do granic. Jako pierwszy polsko-amerykański artysta może poszczycić się solową wystawą w najstarszym domu aukcyjnym w Amsterdamie – Sotheby’s (2007 r.). W 2013 r. miała miejsce w Muzeum Narodowym w Krakowie retrospektywna wystawa prac Witolda-K; w czasie wieloletniej kariery artystycznej wystaw indywidualnych i zbiorowych miał kilkadziesiąt. Do jego najbardziej znanych prac należy cykl charakterystycznych, bardzo oszczędych w formie postaci, wielokrotnie odwróconych tyłem do widza, plafon w sali teatralnej Oświęcimskiego Centrum Kultury oraz kompozycja plastyczna przed budynkiem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Houston. Witold-K

Fot: polishnewsseattle.org

Witold-K - kultura

po ludzku się boi, a nade wszystko chce żyć, i to w wolnym kraju. Przez wiele lat nie było mu dane wrócić do Polski, bowiem po zakończeniu wojny i blisko 20-letnim pobycie w Anglii, kpt. Herbst wyemigrował w latach 60. do USA, gdzie mieszka do dziś w Seattle (WA). Do ojczyzny poleciał dopiero w 1991 roku, później wracał doń jeszcze dwukrotnie. Poza działalnością zawodową (w Wlk. Brytanii ukończył London School of Economics) w USA zajmował się edukacją młodych pokoleń polonijnych i amerykańskich. Bardzo często można było spotkać kapitana Herbsta, jak biegnie na kolejne spotkanie ze studentami np. Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle, by opowiedzieć im prawdziwą historię pilota – nie tę filmową, gdzie widz czeka na happy end i zawsze go otrzymuje, ale tę, w której mówi się o tym, co przeżywali młodzi ludzie, rzuceni poza ojczyznę, dla których najważniejsze były dwa cele – odzyskać swój kraj i przeżyć. A po drodze kochali, cierpieli, bywali ranni i w wielkim niebezpieczeństwie, uczyli się każdego dnia i niemal każdego dnia żegnali kolegów, którym przeżyć się nie udało. Jak sam mówił “My nie byliśmy herosami. Byliśmy zwykłymi ludźmi, z przywara-

roku. Prywatnie 96-letni kapitan Herbst jest bardzo ciepłym, niebagatelnym człowiekiem, z wielkim poczuciem humoru, witalnością, prawdziwie ułańską fantazją i tym nieodpartym czarem oficera przedwojennego Wojska Polskiego, dla którego słowa „Bóg, honor, Ojczyzna” mają znaczenie ponadprzeciętne. To postać, którą człowiek zapamiętuje na całe życie, a jego przyjaźń to jeden z najpiękniejszych darów. Tomasz Opasiński - Młody Polak

Tomasz Opasiński jest laureatem konkursu na Zachodnim Wybrzeżu w kategorii Młody Polak. Pochodzi z Kędzierzyna Koźla, gdzie ukończył Technikum Żeglugi ŚródWiold-K jest skromnym człowiekiem o lądowej, obecnie miewielkiej duszy. O nagrodzie Wybitnego szka i pracuje w Los Angeles, gdzie Polaka powiedział: „Te zaszczytne tytuły zajmuje się grafiką komputerową i “wybitny, wybitna, wybitne” przekazuję w tej dziedzinie odnosi wielkie susztuce, gdyż jest ona ważniejsza niż kcesy. Pan Opasiński ma na swoim artysta, który ją tworzy. Artysta znika, koncie setki plakatów promocyjnych a sztuka na przestrzeni wieków zado największych produkcji Hollywood, chwyca, wzrusza, uszlachetnia. A zatem pracował dla gigantów przemysłu filwdzięczni, sztuka i ja... razem - dziękumowego, jak 20th Century Fox, Warner jemy za wyróżnienie.” Bros. czy Sony Pictures Entertainment. W Polsce znany jest m.in. ze współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, dla którego przygotował plakat do filmu „Powstanie Warszawskie”, Festiwalem Camerimage (plakat festiwalowy w 2010 r.) i Festiwalem Transatlantyk (plakat w 2011 r.). Jak obliczył, w jego portfolio znajduje się ponad 500 plakatów filmowych i materiałów promujących produkcje telewizyjne oraz gry komputerowe! Wielokrotnie z sukcesami Recepcja z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, połączona z wręczeniem nagród Wybitnym Polakom. Od lewej: brał udział i prowadził Witold-K, konsul honorowy RP w Seattle Teresa Indelak-Davis (odbierająca nagrodę w imieniu nieobecnego warsztaty graficzne tak w Polsce, jak i w USA, kapitana Witolda Herbsta), Krzysztof Przybył, konsul generalny RP w Los Angeles Mariusz Brymora wystawy jego plakatów i Tomasz Opasiński. Fot: Małgorzata Cup. zawsze cieszą się wielkim powodzeniem. Kapitan Witold Aleksander Herbst mi i wadami. Tego w książce Fiedlera Jak na Młodego Polaka lista osiągnięć - całokształt dokonań nie ma. Jestem zdania, że trzeba boha- pana Opasińskiego jest niezwykła, terów przedstawiać takimi, jacy byli.” ale też jej stworzenie zostało okuZa całokształt dokonań Pan Kapitan opowiadał o ludzkim wy- pione bardzo ciężką pracą. Na szczęście nagrodę Wybitnego Pola- miarze wojny, jednocześnie przed- praca ta jest jednocześnie jego wielką ka w 2015 r. otrzymał pan stawiając historię Polski i jej znaczenie przyjemnością, więc wykonuje ją z pasją kapitan Witold Aleksander w historii świata. Do dziś chętnie, choć i oddaniem. Jego głowa zawsze pełna Herbst. Jest absolwentem z powodów zdrowotnych w ograni- jest pomysłów, a on sam jest otwarty na Szkoły Podchorążych czonym wymiarze, spotyka się z nowe doświadczenia, lubi ludzi i zmiaLotnictwa w Dęblinie. By młodymi, którzy chcą porozmawiać z ny, jest bardzo bezpośredni, zawsze móc pozostać wiernym niezwykłym świadkiem historii. I do pełen humoru, dusza towarzystwa o swojej lotniczej pasji i miłości do kraju dziś, kiedy mówi o słynnych Spitfire’ach, zaraźliwym śmiechu. Po otrzymaniu naprzedzierał się po zakończeniu kam- widać w jego oczach tę niezwykłą pasję i grody powiedział: „Moja pasja życiowa panii wrześniowej 1939 r. do Francji, miłość, której doświadczają nieliczni. W stała się pracą zawodową. Czuję się a następnie do Wielkiej Brytanii. Pilot 2012 r. kapitan Herbst był jednym z gości bardzo szczęśliwy, że zostałem docesamolotów myśliwskich, brał udział honorowych uroczystości związanych z niony za to, co po części jest moim hobm.in. w Bitwie o Anglię i operacji Mar- przejęciem przez PLL Lot pierwszego by. Od zawsze staram się motywować ket Garden. W czasie wojny latał pod Dreamlinera. Na jego cześć na nie- m.in. moich studentów, aby szli drogą barwami słynnego Dywizjonu 303 i 308, bie Seattle wojskową rundę honorową pasji i starali się robić to, w czym czują a także lotnictwa brytyjskiego. Trzykro- wykonały odnowione spitfire’y. A się spełnieni – nagroda jeszcze bardziej tnie zestrzelony, nigdy nie pozwolił się większość widzów bez skrępowania i utwierdziła mnie w przekonaniu o złapać wrogowi. Opisane przez niego wstydu ocierała łzy wzruszenia – piękna słuszności takiego podejścia.” w niedawno wydanej książce pt. „Pod- klamra czasu zamknęła się właśnie na niebna kawaleria” doświadczenia czasu tym niebie. W produkcji znajduje się Wszystkim laureatom pierwszej edycji wojny ukazują obraz prawdziwego film o kapitanie Herbście pt. „You Are Konkursu „Wybitny Polak” na Zachodczłowieka, który kocha, ma poczucie Always a Pilot”, który widzowie w USA nim Wybrzeżu serdecznie gratulujemy i obowiązku wobec Ojczyzny, czasami i Polsce powinni zobaczyć jeszcze w tym życzymy, by ich pasje, miłości, oddanie temu, co najważniejsze trwały wiecznie.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

18

Profesjonalne porady

Ekonomiczne fakty, statystyki i ciekawostki Waldek Tadla Denver, CO Rynek Nieruchomości, maj 2015 „Rynek sprzedawcy” w dalszym ciągu skutecznie napędza koniunkturę i mocno frustruje wszystkich kupujących. Relatywna podaż domów w ostatnich 3 miesiącach spadła w porównaniu ze stale zwiększającym się popytem. Dzięki temu ceny domów systematycznie rosną. Tylko w pierwszym kwartale 2015 roku ich przyrost był przeszło 10-cio procentowy. Oczywiście wzrost ten dotyczy obszarów najbardziej popularnych takich jak Downtown i jego okolic, DTC oraz południowozachodnich dzielnic aglomeracji miasta. Główne czynniki tego stanu rzeczy to: niskie stopy procentowe kredytów hipotecznych, zdrowy rynek pracy z rekordowo niskim wskaźnikiem bezrobocia oraz duża migracja ludzi do Kolorado. Nie możemy zapomnieć również o szybujących w obłokach czynszach najmu, które to skutecznie motywują wszystkich lokatorów do kupna własnych nieruchomości. Łatwo jest w ten sposób stworzyć „system” w którym rata spłaty kredytu własnego lokum będzie mniejsza od raty czynszu czyjejś inwestycji. Mówiąc o inwestycjach, zwróćmy teraz uwagę na wszystkich tych, którzy lokują swoje oszczędności oraz możliwości kredytowe w nieruchomościach. Skoro tak bardzo łatwo i... drogo jest wynająć to dlaczego nie być inwestorem? Jest to jeszcze jeden, bardzo ważny „kawałek mozaiki” składający się na przekrój dzisiejszego kupca. Po drugiej stronie tej całej, mocno rozgrzanej akcji znajduje się szczęśliwy i zacierający ręce sprzedawca. Walczy on dzisiaj głównie ze sobą i decyzją – czy warto jest teraz sprzedawać? Nauczony przykładem tych, którzy zyskali 10 procent tyko w pierwszym kwartale tego roku, wstrzymuje się on ze sprzedażą lub wpada na genialny pomysł wystawienia domu w... „kosmicznej cenie

zaporowej”. I właśnie ten trend może docelowo schłodzić nasz rynek (zjawisko to aktualnie rysuje się na rynku wtórnym mieszkań). Drugim hamulcem rozwoju bez wątpienia będzie wzrost stóp procentowych kredytu, którym już od roku nas wszyscy straszą. „Wysadzi on wielu kupców z siodła” powodując automatyczne zmniejszenie rynkowego popytu. Będąc szczęśliwym sprzedawcą powinniśmy zadać sobie (koniecznie przed closingiem) następujące pytania: Dlaczego sprzedajemy? Co nam dadzą zarobione pieniążki? Co możemy dzisiaj za nie kupić? Czy naprawdę chcemy być teraz... kupcem? Jeżeli po closingu dalej mamy gdzie mieszkać to sprzedawać jest warto. Bo robimy to drogo..... tylko czy jutro nie będzie jeszcze drożej? Oto jest pytanie. Przykładów rozpędzonego rynku nieruchomości w Kolorado można by było mnożyć. Podam więc dwa. Te najnowsze, a zarazem najbardziej spektakularne. Boulder jest ewenementem samym w sobie. Mieszkania w ścisłym centrum uniwersyteckim kosztują tu setki tysięcy dolarów, a wymagające remontu domki potrafią kosztować miliony. Przyczyną tej sytuacji są oczywiście studenci, którzy za komfort spaceru na uczelnę są skłonni płacić 700, 800, a nawet 900 dolarów za ....pokój! Rozważając zjawisko „Boulder” należy uświadomić sobie specyfikę tego rynku, którego żaden ekonomiczny kryzys nie tyka, a ceny jak szły, tak dalej idą w górę. Lokator z reguły jest niewymagającym studentem, miłośnikiem relaksujących ziół i wysokokalorycznych koktajli, przywiązującym duża wagę do systematycznego zaliczania... kolejnych klas. Jego rodzice płacą czynsz, wliczając to w koszt całkowitej edukacji ukochanego dziecka. Koło się zamyka, a ekonomia napędza!

„Plaza on Broadway”, jest to 39-cio mieszkaniowy kompleks studencki znajdujący się w bezpośredniej bliskości Uniwersytetu Kolorado, w mieście Boulder. W maju 2015 roku budynek ten został sprzedany za 24.000.000 dolarów, co przekłada się na 616,667 dolarów za indywidualne mieszkanie. Jest to najwyższa, rekordowa cena jaka została uzyskana za jedno mieszkanie w historii Kolorado (przy transakcjach powyżej 10 milionów dolarów). Douglas County. Wielu Polaków mieszka w tej jakże pięknej i atrakcyjnej części naszej aglomeracji. Wspomnę tu tylko o najbardziej znanych perełkach miejskich takich jak Highlands Ranch, Castle Pines, Parker czy też Castle Rock. Dla wszystkich mieszkańców mam wspaniałą, finansową wiadomość, otóż w okręgu Douglas County średnia wartość domów w ostatnich 2 latach wzrosła aż o 21 procent! Wiadomość to oparta jest na badaniu wszystkich porównywalnych sprzedaży w latach 2012 i 2014. Jednak po drugiej stronie tej radości kryje się wiadomość, która już tak bardzo nas nie ucieszy. Ta nowa, wyższa wartość używana będzie przy obliczaniu podatku od nieruchomości za lata podatkowe 2016 i 2017. Wtedy to właśnie powinniśmy zauważyć znaczący wzrost w opłacie podatku. Jeśli nie zgadzasz się z szacunkową wartością twojego domu lub ziemi, to możesz wyrazić swój sprzeciw w formie pisemnej (przesłać do Urzędu asesora, 301 Wilcox St., Castle Rock, 80104 CO) lub osobiście możesz stawić się pod wyżej wymieniony adres. Wszystkie odwołania, zgodnie z ustawą, muszą być złożone do dnia 1 czerwca 2015 roku. W razie potrzeby służę Państwu przykładami niskich sprzedaży aby uzasadnić ten sprzeciw. Życzę powodzenia w pomyślnym załatwieniu sprawy.

jedna mila linii brzegowej zatoki Long Island Sound i dwie przybrzeżne wyspy. Główny dom to renesansowy dwór o powierzchni, bagatela, 1255 metrów kwadratowych. Mieści się w nim 12 sypialni, 7 łazienek i dwie toalety, wykładana szlachetnym drewnem biblioteka oraz jadalnia, której okna są zdobione maswerkami, a ściany podpierają dębowe kolumny. W willi wybudowano też solarium, winiarnię, skrzydło mieszkalne dla personelu i 3-poziomowe foyer. Oryginalna kuchnia wyposażona w windę na posiłki mieści się w piwnicy. Większość pokoi wyposażona jest w eleganckie kominki. Dom został sprzedany w 2014 roku za 120 milionów dolarów

Fot: posiadłość Copper Beech w Greenwich

Maj 2015. Nowojorski dom aukcyjny Christie’s sprzedał “Kobiety z Algieru” Picassa za 179,4 miliona dolarów. Jest to najwyższa kwota, za jaką kiedykolwiek wylicytowano dzieło sztuki.

Ciekawostki - aktywa Marzec 2013. Rynek nieruchomości w USA zanotował nowy rekord. Za 190 milionów dolarów wystawiono na sprzedaż posiadłość Copper Beech w Greenwich, stan Connecticut. Posiadłość ta obejmuje 50 akrów ziemi, do której należy

Fot: “Kobiety z Algieru” Pablo Picasso. 1955.

Jaki więc dom można kupić za te pieniądze?


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

19

Kalejdoskop Polonijny

Zuch stara się mówić po polsku Paweł Korowajski hm imo to, że pogoda w maju miała nam wiele do powiedzenia i raczej nie przypominała nadchodzącego lata, to faktem jest że są już wakacje. Wielu z nas jest już w drodze, lub pakuje się do wyjazdu. Niektórzy z nas, ci szczęśliwsi jadą do ojczyzny, do naszej pięknej Polski. Na ostatniej zbiórce było przyjemnie słuchać jak wiele osób z naszej zuchowo-harcerskiej wspólnoty, a szczególnie ci najmłodsi, cieszyli się wyjazdem do Polski. Urodzeni tutaj, a tak ich ciągnie. Pomimo to, że rok harcerski oficjalnie zakończyliśmy, praca harcerska nadal trwa. W szczególności ostatnie przygotowania do Zlotu Okręgu ZHP USA, który się odbędzie na przełomie lipca i sierpnia w Elbert, CO w Peacefull Valley Scout Ranch. A w tym wydaniu już ostatni punkt prawa zucha. Jest on inny od prawa zucha, które znajdziemy w ZHP Polska czy też w ZHR, z racji tej, iż nasza organizacja działa poza granicami Polski i właśnie w tym punkcie przypominamy jak ważne jest mówić po polsku. Zapewne dla wielu, urodzonych poza granicami kraju, jest to drugi język, a dla ich rodziców jest to ciągła praca nad tym, aby pociechy umiały. Nie zapominajmy, naszego pięknego polskiego języka.

Nasza ostatnia zbiórka w roku harcerskim 2014/15. Udanych wakacji!

Pańskiego (Christi Himmelfahrt), który przypada na 39. dzień po Niedzieli Wielkanocnej (40. dnia licząc wraz z tą niedzielą).

24 maja wzięliśmy udział w mszy; jak zawsze, co trzecią niedzielę miesiąca bierzemy razem udział we mszy, w maju przełożona ona została na czwartą, z wielu powodów, ale z jednego bardzo ważnego i smutnego… Była to ostatnia msza św. z udziałem naszego ukochanego księdza proboszcza Marka Cieśli . Jak wielu do niego mówi - Ojcze - na szczęście daleko od nas nie wyjechałeś i będziemy mieli możliwość Cię widywać. Od całej rodziny harcerskiej, życzymy Ci, aby Matka Boska czuwała nad Tobą i dała Ci zdrowie i siły do pracy duszpasterskiej w nowej parafii. 23 czerwca nie zapomnijmy o naszych tatusiach, którzy właśnie tego dnia obchodzą swoje święto. Dzień Ojca nie jest obchodzony w tym samym dniu na całym świecie. Święto będące wyrazem szacunku dla ojców jest obchodzone corocznie w wielu krajach, w różnych terminach. W wielu z nich (m.in. w Wielkiej Brytanii i Holandii) przyjęto termin identyczny jak w USA (trzecia niedziela czerwca). W innych krajach katolickich (np. we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii) 19 marca w dzień św. Józefa, na Litwie w pierwszą niedzielę czerwca, w Austrii – w drugą niedzielę czerwca, a w Niemczech – w dniu uroczystości Wniebowstąpienia

W Polsce, podobnie jak w Nikaragui, święto to obchodzone jest 23 czerwca (od 1965 roku). W Niemczech Dzień Ojca z czasem przerodził się w Dzień Mężczyzn. Wszystkim Ojcom składamy gorące życzenia i podziękowania! Zapraszamy chętnych na zbiórkę do naszych rosnących szeregów. Chętni oraz chętne w wieku od 6 lat wzwyż są proszone o kontakt pod numer telefonu 303.564.2154. Pamiętajmy, że harcerstwo wychowuje dzieci i młodzież już od ponad 100-stu lat. Z roku na rok coraz więcej mamy chętnych. A więc zapraszamy na harcowanie, na przeżycie tej WIELKIEJ harcerskiej przygody. Jesteśmy organizacją „NON PROFIT” i jeżeli ktoś byłby chętny pomóc nam finansowo to z góry serdecznie DZIĘKUJEMY. Czeki można wystawiać na POLISH SCOUTING ORGANIZATION i wysyłać na: Ośrodek Harcerski w Denver, 8342 Club Crest Drive, Arvada, CO 80005 lub wpłacać w Wells Fargo na konto POLISH SCOUTING ORGANIZATION, nr. Konta: 8939525393. Bierzemy udział w obchodach święta 3 maja.

CZUWAJ !


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

20

Felieton

Witold-K (w kącie) estem zdziwiony, a właściwie nie przestaję być zaskoczonym jak wiele w życiu zależy od przypadku, w każdym razie tak było i jest w moim wypadku. Zbiegi okoliczności przynosiły nieoczekiwane zmiany, które czasami następowały lawinowo i zmieniały diametralnie moje życie z dnia na dzień. Nieodparta potrzeba i poczucie wolności, całkowitej niezależności, w pewnym sensie narzucało mi styl życia wagabundy. Nie było prezydenta, prezesa, dyrektora, sierżanta, przełożonego, którego musiałbym się słuchać.

także ogromna doza szczęścia odgrywała ważną rolę. Bywało, że rzadko i na krótko miałem pretensje do życia, ale w sumie, dziś żyję z poczuciem wdzięczności za bogactwo przeżyć i... przypadków.

Zwykłem ludziom mówić: pomiędzy mną i wszechmocnym Bogiem nie ma nikogo, ale jednak szybko reflektowałem się, mówiąc, że jednak jest... urząd podatkowy. Natomiast coraz bardziej władczym dyrygentem stawała się sztuka i ona jedyna tworzyła przestrzeń zamkniętą, w której traciłem swobodę stając się na przestrzeni lat niewolnikiem tego powołania, aż któregoś dnia zdałem sobie sprawę, że jest tym czym insulina dla cukrzyka. Nieodzowna i od niej zależy zdrowie, równowaga psychiczna i samo istnienie. Gdybym poszedł w ślady mego ojca, studiował medycynę, może psychiatrię, odziedziczyłbym znane nazwisko Kaczanowski i szeroko otwarte drzwi, prowadzące do natychmiastowego sukcesu, którego fundamenty mój ojciec budował latami, poświęcając bez reszty swoje życie ludziom chorym, upośledzonym i biednym. Autorytet jego osobowości, odwaga cywilna, wieloletnia praktyka lekarska i typowy dla niego altruizm zjednały mu pokolenia kochających go ludzi. Śmiałe podejmowanie decyzji w sytuacjach bardzo trudnych, poczucie odpowiedzialności, lojalność w przyjaźni, prawdziwe współczucie dla ludzi nieszczęśliwych, całożyciowe oddanie szpitalowi, który uważał za swoje dziecko, pozycja ugruntowana przez lata pracy, zbudowały legendę, do wykorzystania przez jego dzieci. W moim wypadku pozostał jedynie Witold-K i zastanawia mnie czasem czy nie sprawiłem ojcu przykrości odrzucając jego nazwisko i podpisując moje obrazy jedynie moim imieniem, które do tego, tak naprawdę nie jest moje. Kochający siebie nawzajem i mnie, rodzice dali mi w prezencie Wit Leszek. Matka moja kochała rzeźby Wita Stwosza, a ojciec za młodych lat miał wielkiego przyjaciela Leszka ( L. Wiśniewski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego). No cóż, być może, tak jak ojciec i miliony ludzi, pracowałbym w jednym miejscu całe życie, miał dwa tygodnie wakacji w lecie i gdyby pogoda dopisała tylko dwa tygodnie nart. Spoglądam do tyłu i widzę, że nic nie było do przewidzenia. Przypadek za przypadkiem kierowały moim życiem i

Rozmowa potoczyła się schodząc na przedwojenne czasy, a profesor lubił mówić dużo i szybko. Tego wieczoru, między innymi był tam Janusz Głowacki, czyli „Głowa”. Właśnie widziałem się z nim wczoraj (18 maja 2015) w Zamku Królewskim na wystawie Waldemara Świerzego „Nowy Poczet Władców Polski”. Niezwykła to wystawa, która pokazuje jak genialnie, z jaką łatwością, potrafił Waldek ilustrować swoją bogatą wyobraźnię. Szkoda, że nie jest świadkiem swojego wielkiego sukcesu. Z okazji otwarcia bardzo zwięźlę i bardzo pięknie przemówiła Magda żona Waldka. Przy okazji nieskromnie nadmienię, że w 2004 roku Świerzy namalował również mój portret. Kiedy jestem w Polsce, z ciekawością przeglądam programy rożnych stacji telewizyjnych i dochodzę do wniosku, ze my Polacy nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Za parę dni będziemy wiedzieć kto zostanie Prezydentem

Prace Waldemara Świerzego (ur. 9 września 1931 w Katowicach, zm. 27 listopada 2013 w Warszawie) – polskiego artysty plakatu, jedenego z najbardziej i najlepiej rozpoznawanych grafików w Polsce i na świecie. Powyżej: portret Witolda-K i Krzysztofa Pendereckiego. Poniżej Miles Davis.

Jestem znowu w Warszawie i doceniam polski maj. Prasa donosi, że zmarł Władysław Bartoszewski, człowiek który dobrze zasłużył sobie na miano szlachetnego. Po raz ostatni widziałem się z nim wiele lat temu. Byłem zaproszony na przyjęcie z okazji jego wizyty w polskim konsulacie w Nowym Jorku. Po oficjalnej części przyszedł czas na cocktail i miałem okazję przedstawić się. - Był taki znany dziennikarz przed wojną o nazwisku Kaczanowski, był również posłem do Sejmu. Bardzo imponował mi swoją odwagą – powiada prof. Bartoszewski. - Jeżeli mówi pan profesorze o tym Kaczanowskim, który miał na imię Kazimierz, to mój dziadek z warszawskiego Żoliborza - powiedziałem.

Rzeczpospolitej a ja wracam myślami do przypadków. W 1970 roku, do mojej Studio-Galerii w Beverly Hills weszła pani Evelyne Frank. Chodziła powoli od obrazu do obrazu i zatrzymała się przy jednym na bardzo długo. Myślę, że był to jeden z tych, który traktuje ludzką samotność jako stan permanentny naszej egzystencji. Po twarzy nieznajomej pani spływały łzy. Poruszyło mnie to i poprosiłem żeby usiadła i zapytałem czy nie ma nic przeciwko temu, że zrobię jej herbatę. Była zdziwiona, zaskoczona i uśmiechnęła się. Nieznajoma miała około 45 lat, była zadbana, lecz skromnie ubrana, uprzejma, odwracała się do mnie bokiem i tyłem próbując ukryć łzy. Aby skrócić tą historię, powiem tylko tyle, że nieznajoma właśnie wyszła od lekarza, który oznajmił jej, że prawdopodobnie ma raka i kazał przyjść następnego dnia na badania. Pani Evelyne Frank mieszkała w Los Alamos w Nowym Meksyku i była dekoratorem wnętrz. W miesiąc później przyleciała do Kalifornii, diagnoza lekarza w Beverly Hills była niewłaściwa. Zdrowa i pełna pomysłów przyleciała specjalnie aby zaproponować mi wystawę w Santa Fe. Mąż Evelyne był znanym naukowcem w słynnym laboratorium w Los Alamos. Moje losy na długo związały się z tym miejscem i z całą rodziną Franków, a stamtąd na kształt ośmiornicy moje przyjaźnie rozlazły się po całych Stanach Zjednoczonych. Takich ośmiornic towarzyskich było bardzo dużo. Tam też jednego wie-czoru poznałem małżeństwo Wolf z Teksasu. Bernard i Elsa pełni humoru. Bernard wyglądał jak ten angielski aktor David Niven. Przy okazji towarzyskich spotkań Bernard stał zawsze w jednym miejscu z kieliszkiem dłoni i przyjmował hołdy pięknych pań. Był niezwykle czarujący i przyciągał kobiety lekko sarkastycznym poczuciem humoru. Elsa, jego żona w innym kącie salonu w ogóle nie zwracała na to uwagi. Zapytałem kiedyś Elsę, czy nie obawia się, że kobiety uwiodą jej męża? - Witoldzie kochany, niech on nabiera apetytu. Jeść będzie w domu powiedziała spokojnie. Bernard i Elsa zaprosili mnie do Houston. Przez cały tydzień byłem ich gościem i malowałem w ich ogrodzie, słuchając koncertów Bacha i Mozarta, a mogłem przecież, powiedzmy, pracować na poczcie, sprzedawać znaczki, mieć stały dochód i rządowe ubezpieczenie. Otwieram okno. Jest idealnie ciepło, powietrze ma temperaturę ciała. Już dziesiąta piętnaście rano, dalej jestem w piżamie, radio Warszawa nadaje muzykę Jean Phillipe Rameau i przez chwile jest mi bardzo, bardzo dobrze. Co by było gdyby nie.... © Witold Kaczanowski 2015


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

21

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski | odcinek 52 20 listopada 1984 Rozpocząłem pakowanie swoich rzeczy, po raz któryś z kolei, ale tak jak za pierwszym razem, i teraz jestem przekonany, że będzie w sumie lepiej, bo do tej pory zawsze tak było. Nie mam tych rzeczy dużo, niewiele kupowałem. Z sentymentem oglądam przywiezione jeszcze z Polski ręczniki, majtki, skarpetki. Doszło trochę książek, które dużo ważą, telewizor, ale Juan obiecał mi pomoc podwiezie mnie na 18 ulicę do Eli. Tym razem nie mam żadnego stresu związanego z przeprowadzką. Wiem do kogo idę, co mnie czeka, na co mogę liczyć. Serce mi nie wali jak przy wcześniejszych przeprowadzkach. Czuję się odprężony nawet zadowolony, że wszystko jest już za mną. Zadzwoniłem do Nadii i z wielką ulgą i zadowoleniem zostawiłem wiadomość na taśmie, że od 1 grudnia zmieniam numer telefonu oraz adres. Dodałem także, że jak tylko wszystko pozałatwiam, to się odezwę i wszystko co się zdarzyło opowiem. Pomimo tego całego przygnębienia uczę się wytrwale. Testy piszę na A, czyli na polską piątkę, zaskakuję sam siebie. Zwycięstwo Reagana przedstawiłem całej klasie jako zwycięstwo dla całej Wschodniej Europy. Moją radość dzielili tylko nieliczni uczniowie. Przy okazji wypomniałem tym, co głosowali za Mondale, że to “porządni demokraci” sprzedali kiedyś moją ojczyznę Stalinowi. 29 listopada 1984 Dzisiaj ostatni czwartek listopada czyli Dzień Dziękczynienia tzw. Thanksgiving, który spędzę w Juanem w Cafe la Boheme, do której zostałem przez niego zaproszony na piwo. Wiem, że dzwoniła Nadia, prawdopodobnie z zaproszeniem na obiad do nich. Wiadomość leżała na stole, ale nie oddzwoniłem. Zrobię to gdy będę już u Eli. Natomiast zadzwoniłem do Richarda z życzeniami Happy Thansgiving. Zapraszał mnie do siebie, ale wykręciłem się, że już jestem zaproszony do Amerykanów itd. Juan dotąd nie wie, dlaczego wyprowadzam się tak nagle i niespodziewanie, widocznie dziewczyny nic mu nie puściły pary z ust. Skoro one nie powiedziały ja też mu nie powiem, chociaż bardzo nalegał. Wykręciłem się wymyśloną na poczekaniu historyjką, że ktoś przyjeżdża z mojej rodziny i muszę szukać większego mieszkania, co go przekonało, ale chyba nie do końca. Pytał się mnie czy nadal będziemy robić w spółce powiedziałem mu, że tak. Ucieszył się, że mu nie odmówiłem i zaczął chwalić mój punkt widzenia między innymi to, że przepowiedziałem

duże zwycięstwo Reagana. Na co odparłem, że to było dość łatwe do przewidzenia, bo nie miał godnego siebie przeciwnika. To po pierwsze, a po drugie rządy demokratów dawno powinny się skończyć. I w takim tonie minął nam najważniejszy dzień świąteczny w Ameryce. Ja chwaliłem się jaki to jestem mądry a on snuł plany o wakacjach w Meksyku, oczywiście, razem ze mną. 4 grudnia 1984 Jestem już rozpakowany i nieszczęśliwy a to z powodu, że mieszkam z Kaziem. O wszystkim pomyślałem, tylko nie o tym, że będę na niego skazany. Od ucieczki z mieszkania pani Eli Baran z nikim nie mieszkałem, to znaczy nie dzieliłem pokoju, a teraz masz babo placek. O, Boże, jaka to niewygoda z kimś mieszkać w jednym pokoju! Już po kilku godzinach znienawidziłem Kazia i najchętniej uciekłbym od niego nawet na drugi koniec świata, ale niestety się nie da. Teraz muszę, jak to się mówi, przeleżeć nawet na desce z gwoździami. Kaziu jest wprawdzie sympatycznym chłopcem, ale ja nawet gdym mieszkał z bratem w jednym pokoju, byłoby nie do wytrzymania. Ja czytam - Kaziu słucha radia albo ogląda telewizor. Nie mam żadnej prywatności. Podobnie ma się sytuacja w całym domu. Nie ma gdzie się schować, zawsze jest ktoś w kuchni albo w pokoju gościnnym, albo rozmawia przez telefon, albo po prostu o czymś tam konwersacje. Słowem- jest to z pewnością całkiem normalny dom, tyle tylko, że jest nas w nim o wiele za dużo, albo ja jestem już zmanierowany i potrzebuję samotności. 13 grudnia 1984 Kolejna rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, której już aż tak osobiście nie przeżywam. Odbyła się tradycyjna msza św. poświęcona pomordowanym górnikom, pamiętano o księdzu Jerzym. Dla mnie jest to teraz moje osobiste święto, od trzech lat jestem poza granicami Polski. Celowo nie używam słowa “na emigracji,” bo brzmi to zbyt patetycznie. Powoli zdaję sobie sprawę z tego, że prawdziwa emigracja to coś innego. Jaki ze mnie emigrant? - zastanawiam się teraz coraz częściej. A więc minęły trzy lat - zastanawiam się. Jak daleko odszedłem od tych pierwszych trzech tygodni czy miesięcy mojego tutaj pobytu? Niestety niewiele osiągnąłem. Dlaczego? Czy naprawdę niewiele? Jak to sprawdzić, czy są na to jakieś miary czy wagi. Chyba nie ma, ale to się czuje. Czuję, że niewiele. A może moje odczucia są fałszywe i powinienem, mimo wszystko, cieszyć się.

Trzy lata, to kawałek życia, trzy lata temu widziałem się w amerykańskim raju o wiele bardziej optymistyczniej niż teraz. Dzisiaj mit Ameryki widzę jakby we mgle nie jestem już zdolny patrzeć w przyszłość przez różowe okulary. Co się takiego stało? Zastanawiam się. Czy to Ameryka się zmieniła? A może to ja się zmieniłem. Może faktycznie trzy lata temu byłem zdolnym do miłości, a teraz jestem już zgorzkniałym człowiekiem, którego tak mało rzeczy naprawdę cieszy. Mam w głowie miliony pytań, które cisną się na usta; pytań, na które nie znajduję odpowiedzi. Wszystkie myśli, jakie miałem przed przyjazdem do Ameryki były jak najbardziej pozytywne. Teraz nachodzi mnie zwątpienie. Bardzo chciałbym powrócić do poprzedniego stanu ducha, do tej młodzieńczej naiwności. Być wyrozumiałym dla siebie samego to jest prawdziwa sztuka. Tak jak umieć ocenić siebie, być trzeźwym krytykiem samego siebie. Wierzyć, że ten upragniony sukces Ameryki nadejdzie jednak wraz z wiekiem, bo na wszystko potrzeba czasu. Dlaczego więc tak szybko chciałem wszystko zdobyć? Nauczyć się języka, zdobyć zawód, mieć pieniądze, dużo pieniędzy, być szczęśliwym i bogatym. Przecież po to w końcu do Ameryki przyleciałem, przecież tutaj miałem mieć lepiej niż w Pieszycach. A jeśli tak nie jest, to co stanęło mi na przeszkodzie? To, że nie jestem na tyle dojrzały i samodzielny, aby samemu decydować o sobie - pewnie było jednym z głównych powodów. Na pewno zyskałbym dużo więcej od życia gdybym się go nie bał. Gdyby życie było nie tak srogim nauczycielem, ale pewne lekcje można by powtórzyć raz jeszcze. Niestety, tak nie jest - i za każdym razem trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nigdy nie możesz zrobić, czegoś coś dwa razy. 20 grudnia 1984 Prawdziwa gorączka przedświąteczna, czuję się jakbym był w domu, w Pieszycach. Mama zabiera się do pieczenia ciast, ja mieszam w dużej misie ciasto na babki, ukradkiem wybieram rodzynki. Ciepło i przyjemnie, choinka jeszcze nie ubrana leży w komórce na węgiel. Pachnie lasem. Święta są w powietrzu, czuje się to, po prostu czuje. Pranie firanek, czyszczenie podłóg, mycie kredensu, zmiana pościeli, rozmowy o prezentach. Takie proste czynności, takie proste rzeczy, tak proste, że pomijałem je, zapomniałem o nich i teraz muszę odgrzebywać je w pamięci.Przywoływać zapachy, czynności, wszystko co już nigdy nie wróci, chociażbym nie wiem jak się starał. Tak właśnie czuję się u Padłów. Świetnie wspaniale - nawet Ka-

ziu przestał mi przeszkadzać! 27 grudnia 1984 W tym roku Wigilia wypadła w poniedziałek. W sobotę 22 grudnia pan Suchecki zabrał mnie i jeszcze kilku innych emigrantów z San Francisco do San Jose na jego Wigilię. Piszę “jego” bo odbyła się ona pod patronatem Polish Community Center. Mistrzynią ceremonii była pani Holland. W sumie udział w kolacji wigilijnej wzięło około czterdziestu osób. Był na niej pan Sejfert z żoną, miał być też ksiądz proboszcz Stanisław Drzał, który jednak nie dojechał. Było kilka osób polskiego pochodzenia, których wcześniej nie znałem, które nawet nie mówią po polsku. Przy moim stole siedzieli tylko nowo przybyli z ostatniej emigracji wśród nich kilku chłopaków, których poznałem w siedzibie organizacji. Między innymi; Krzysiek Wazner, który zgorszył pana Sejferta opowiadaniem dowcipów o tematyce religijnej przy stole wigilijnym. Pan Suchecki wybrał mnie na kierownika chóru i pod moją batutą mieliśmy starej Polonii śpiewać polskie kolędy. Powagę sytuacji uratowali ludzie ze stolika pana Sejferta, bo my młodzi, jak się okazało nie znamy nawet dobrze słów polskich kolęd. 2 stycznia 1995 Nie chcę nawet wspominać ani porównywać dzisiejszy dzień czy okres świąteczny z tymi sprzed roku. To nie ma sensu. Obecnie jestem w takim stanie, że na nic nie mam czasu. Nawet na pisanie tego dziennika. O wierszach już nie wspomnę. Dawno nic nie napisałem. Pisanie wymaga ciszy, samotności, a to mieszkanie jest zaprzeczeniem tego wszystkiego choć na pewno jest w nim miłość. Widzę ją jest wszędzie dookoła. Drażni mnie swoją wrzaskliwością. Ale ta miłość tak lepka jak cukier i mnie dopadła i powaliła. Kocham tych ludzi za to, że jest mi z nimi tak dobrze. Za to, że pytają mnie jak minął dzień, co nowego w szkole lub pracy. Czy wysłałem jakiś list do Polski? Cały ten natłok zdarzeń, ludzi, problemów wybił - mnie z mojego dawnego rytmu. W mieszkaniu u Susan królowała cisza i spokój, jedynie czajnik z wodą mógł pozwolić sobie na zakłócanie ciszy. Tutaj nawet w nocy nie ma ciszy, bo Kaziu ma ciężki oddech na dodatek chrapie. Brakuje mi takiego małego kąta, w którym mógłbym się ukryć przed wszystkimi, przed samym sobą. Abym mógł na moment, tak choćby troszeczkę wznieść się ponad tą codzienność, aby dobrze jej przypatrzeć się z dystansu. c.d.n.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

22

Psychologia dla Ciebie - “Charaktery”

Pokolenie „dys”

poprawnego prowadzenia pisemnej korespondencji, a zawodowo rozwijać się w kierunkach ścisłych.

Katarzyna Girczys-Połedniok Przybywa dzieci z dysleksją, dysortografią, dysgrafią i dyskalkulią. Eksperci szacują, że problemy z nauką poprawnego pisania czy liczenia ma już co piąty uczeń. Jak rozpoznać pierwsze objawy tych zaburzeń? „Mój synek od września pójdzie do szkoły. Panie w przedszkolu zasugerowały mi ostatnio, że powinnam iść z synem do specjalisty już teraz, bo Michaś może nie poradzić sobie z nauką czytania, pisania, a zwłaszcza liczenia. Sama nie wiem, co o tym myśleć, ale bardzo się martwię...” – pisze w liście do „Charakterów” pani Renata. Zaburzenia rozwoju umiejętności szkolnych opisane są w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10), w rozdziale dotyczącym zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. Wymienione są tam między innymi zaburzenia czytania, opanowania poprawnej pisowni czy umiejętności arytmetycznych. Eksperci szacują, że tego typu problemy ma obecnie nawet jedna piąta dzieci i młodzieży. Jak rozpoznać, że dziecko boryka się z zaburzeniami rozwoju umiejętności szkolnych – dysleksją, dysgrafią, dysortografią bądź dyskalkulią? Jak odróżnić zaburzenie wymagające specjalnego podejścia opiekunów i nauczycieli od zwykłego lenistwa i niechęci do nauki? Możemy podejrzewać u dziecka trudności w opanowaniu umiejętności szkolnych, jeśli jego postępy w nauce są mniejsze niż spodziewane u dziecka w danym wieku, na danym poziomie edukacji i przy prawidłowych zdolnościach poznawczych (IQ ucznia musi mieścić się w granicach normy). Eksperci przyczyn zaburzeń dopatrują się w środowisku i indywidualnych cechach dziecka przejawiającego trudności w nauce. Niektórzy naukowcy jako

przyczynę zaburzeń wymieniają także nadmierne wymagania, przekraczające możliwości danego ucznia. Dysleksję, dysgrafię, dysortografię czy dyskalkulię należy podejrzewać, jeśli zaburzenia w obszarze rozwoju umiejętności czytania, pisania czy liczenia dotykają dziecko mające pełny dostęp do edukacji, po wykluczeniu chorobowych przyczyn zaburzeń, m.in. problemów okulistycznych, laryngologicznych czy upośledzenia umysłowego. Ze względu na rozwój emocjonalny bardzo ważne jest szybkie rozpoznanie i wczesna interwencja. Bez profesjonalnej pomocy uczniowie z zaburzeniami rozwoju umiejętności szkolnych narażeni są na ciągły stres i w konsekwencji obniżenie poczucia własnej wartości i utratę motywacji do dalszej nauki. Jakie zaburzenia? Dysleksja to specyficzne zaburzenia czytania. Charakteryzuje się znacznym upośledzeniem umiejętności czytania i może dotyczyć zdolności rozumienia czytanego tekstu, rozpoznawania słów, umiejętności czytania na głos czy wykonywania zadań wymagających czytania. Przed badaniem w kierunku dysleksji należy upewnić się, czy IQ dziecka jest w granicach normy, czy dziecko nie ma problemów ze wzrokiem i czy proces nauczania jest adekwatny do wieku. W początkowym okresie nauki mogą pojawić się trudności z recytowaniem alfabetu i nazywaniem liter. Na dalszych etapach edukacji, podczas czytania dziecko może opuszczać, zniekształcać lub zastępować wyrazy. Czyta w wolnym tempie, robi pauzy i gubi miejsca w tekście. Ma problemy z przywoływaniem przeczytanych informacji i nie potrafi wyciągać wniosków z przeczytanego materiału. Zaburzenia dotyczące umiejętności czytania znacząco zakłócają proces nauki, a nieleczone niosą następstwa emocjonalne i społeczne. Dysgrafia to zaburzenie, w wyniku którego uczeń nie potrafi skojarzyć systemu symboli, jakim jest alfabet, z dźwiękami, słowami i zdaniami. Wyróżnia się także dysgrafię motoryczną, w której zaburzona jest jedynie jakość pisania – litery mogą być niewyraźne, zniekształcone. Dysortografia to specyficzne zaburzenie opanowania poprawnej pisowni. Dziecko popełnia błędy ortograficzne, choć zna zasady poprawnej pisowni. Ma trudności zarówno z głośnym lite-

rowaniem słów, jak i poprawnym zapisaniem ich. W odróżnieniu od dysleksji, mimo błędów słowa zachowują fonetyczną poprawność. Poziom poprawności pisania nie jest adekwatny do wieku, poziomu inteligencji i zaawansowania w nauce. Umiejętność czytania mieści się w normie – zarówno w zakresie dokładności, jak i rozumienia tekstu. Dyskalkulia to specyficzne zaburzenia umiejętności arytmetycznych w zakresie podstawowych operacji matematycznych: dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Poziom jest znacząco niższy niż oczekiwany w danym wieku na określonym etapie edukacji szkolnej. Umiejętności czytania i pisania mieszczą się w normie. Dyskalkulia w równej mierze dotyczy chłopców i dziewcząt, a niektóre doniesienia naukowe mówią nawet o przewadze chłopców w grupie dzieci dotkniętych tym zaburzeniem. Zaburzenia umiejętności matematycznych często towarzyszą innym trudnościom szkolnym. Szczególną czujność należy zachować w przypadku dzieci, których rodzice w przeszłości również przejawiali trudności w nauce. Opiekunowie powinni być bardziej wyczuleni w przypadku dzieci, które w okresie niemowlęcym nie raczkowały, słabo rozwijały zdolności wzrokowo-przestrzenne, miały problemy z motoryką dużą (równowaga, zborność) i małą (ruchy precyzyjne). W niektórych krajach ważną rolę w rozpoznawaniu dysleksji, dysgrafii, dysortografii czy dyskalkulii odgrywa pediatra prowadzący dziecko w poradni. W Polsce lekarz pełni jedynie pomocniczą rolę. Prawo nakłada bowiem na przedszkola, szkoły, placówki opiekuńczowychowawcze oraz poradnie psychologiczno-pedagogiczne obowiązek zapewnienia pomocy dzieciom ze specyficznymi zaburzeniami umiejętności szkolnych. Obowiązek ten dotyczy rozpoznawania, opiniowania oraz organizacji wsparcia dla dzieci i rodziców. Rozpoznanie i co dalej? Rozpoznanie dysleksji, dysgrafii, dysortografii czy dyskalkulii nie powinno być traktowane jak wyrok czy wymówka, lecz wskazówka na dalsze etapy edukacji. Trudno spodziewać się, że dziecko z zaburzeniami opanowania poprawnej pisowni zostanie fantastycznym lingwistą, ale może opanować pisownię w sposób wystarczający na przykład do

Jeśli u dziecka zostaną zdiagnozowane specyficzne zaburzenia rozwoju umiejętności szkolnych, należy wdrożyć ćwiczenia korekcyjno-kompensacyjne, które mają na celu rozwijanie orientacji przestrzennej, percepcji wzrokowej i słuchowej, sprawności manualnej oraz zwiększenie motywacji do pracy, poprawę uwagi, pamięci i koncentracji. Czasem rodzice sięgają po alternatywne metody. Jedną z nich jest kinezjologia edukacyjna, zwana również „gimnastyką mózgu”, inne polegają na ćwiczeniach wzrokowych czy używaniu kolorowych soczewek. Nie ma jednak naukowych dowodów na skuteczność tych terapii. Lepiej zatem sięgnąć po sprawdzone metody i skupić się na ćwiczeniu umiejętności, które sprawiają dziecku trudność, a także – co szczególnie istotne – pracować nad podbudowaniem mocnych stron dziecka. Gdy u dziecka rozpoznano specyficzne zaburzenia, szkoła jest zobowiązana dostosować wymagania edukacyjne do potrzeb ucznia oraz stosować wobec niego zmodyfikowane kryteria oceny. Warunkiem jest wykonywanie zaleconych przez psychologa lub pedagoga ćwiczeń na terenie szkoły lub w poradni, do której uczęszcza dziecko. Niektórzy badacze twierdzą, że osoby z dysleksją są bardziej twórcze, intensywniej odbierają bodźce z otoczenia i cechują się większą wrażliwością. Są bardzo kreatywne, a w swoich działaniach wykorzystują wszystkie zmysły. Duża wrażliwość to atut, ale może oznaczać większe trudności w radzeniu sobie ze stresem związanym z problemami w nauce. Dlatego rodzice i nauczyciele powinni zadbać o całościowy rozwój dziecka. Nie tylko o rozwój intelektualny i umiejętności szkolnych, ale również o rozwój emocjonalny. Skupiając się na pomocy w nauce czytania, pisania czy liczenia, nie zapomnijmy o uczuciach dziecka. KATARZYNA GIRCZYSPOŁEDNIOK jest rezydentką i doktorantką na Oddziale Klinicznym Psychiatrii w Tarnowskich Górach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Artykuł ukazał się w magazynie „Charaktery” 5/2015 (www.charaktery.eu). Czytaj „Charaktery” na tablecie, smartfonie, czytniku i komputerze: wydanietabletowe.charaktery.eu


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

Fotogaleria

Broomfield Auditorium | 10 maja 2015 Zdjęcia: Zofia Steczko i Włodek Bednarski

23


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

24

Polski Kościół w Denver

Z życia parafii świętego Józefa ksiądz Marek Cieśla TChr ilka lat temu na zaproszenie Kasi Hypsher oraz Waldka Tadli zacząłem pisać tę kolumnę „Z życia parafii świętego Józefa”. Dzisiaj nadszedł czas by odłożyć pióro i powiedzieć do widzenia. Dobrze się składa, że jest to w miesiącu czerwcu gdy w kościele czcimy Serce Pana Jezusa. Patrzymy na Jezusa, który nas wybrał na swoje dzieci i który ofiarował nam Swoje Boskie Serce. Przytulamy się do Jego kochającego Serca. Od jego kochającego Serc a uczymy się miłości i ofiarujemy tę miłość ludziom. Wszystkim bez wyjątku. Czytałem kiedyś taką historię: Na chodniku stał żebrak. Z wyciągniętą ręką prosił o wsparcie. Większość ludzi nie zwracała na niego uwagi. Przechodzili obojętnie lub odwracali

głowy. Niektórzy dawali mu drobne monety. W pewnym momencie zatrzymał się przed nim człowiek i powiedział: - „Dałbym ci coś, ale sam nie mam grosza w kieszeni!” - Już mi dałeś i znacznie więcej niż pieniądze – rzekł żebrak – zobaczyłeś we mnie człowieka. Dałeś mi swój czas, swoją uwagę, swoje serce. Za to serdecznie ci dziękuję. Historia ta przypomina mi moje zadanie. Mam mieć serce i mam ofiarować serce. Dziękuję Bogu za to, że na parafiach są zmiany kapłanów. Dzięki temu mogłem poznać tylu wspaniałych ludzi w Denver, CO. Dziękuję Bogu, że mnie do Was przyprowadził i że poznałem Wasze dobre serca, waszą dobroć. Wszystkim, których spotkałem w ciągu 5 lat pobytu na parafii świętego Józefa w

Denver, serdecznie dziękuję. Zostawiam z Wami trochę mojego serca… Wszystkich będę pamiętał w codziennych modlitwach. Was także Drodzy Rodacy proszę o modlitwę abym miał siły nieść Dobro i Pokój tam, gdzie On mnie teraz posyła. Prymas Polski Założyciel Towarzystwa Chrystusowego powiedział słowa, które chcę powtórzyć dziękując Wam za wszelkie dobro: „Między nami nie ma dali”…. Spotykamy się w Sercu Jezusa. Szczęść Boże - Ks. Marek

W najbliższym czasie w Parafii

• •

3 czerwca – Msza święta polska o 19:00 – Wypominki roczne 5 czerwca – Pierwszy Piątek

Miesiąca: 18:00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu, Spowiedź święta, 19:00 – Nabożeństwo pierwszopiątkowe i Msza święta. • Rozpoczęcie nabożeństw majowych przy Grocie! Nabożeństwa majowe będą w każdą środę, sobotę i niedzielę. • 7 czerwca – Pierwsza Niedziela Miesiąca/ Boże Ciało: 9:00 –10:30 - Adoracja Najświętszego Sakramentu 10:30 – Msza święta i Procesja Bożego Ciała do Czterech Ołtarzy. Po Procesji – Piknik parafialny na terenie kościoła – prowadzą nasi Rycerze Kolumba. W tym dniu nie będzie Mszy świętej o 12:30. • 13 i 14 czerwca – Nowenna do Świętego Józefa. Koronka do Bożego Miłosierdzia.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

25

Polska Szkoła w Denver

Pani Dyrektor Magdalena Senol zostanie żoną mojego brata. Ale to właśnie Asia zaraziła mnie swoją energią i zachęciła do pracy w szkole. Ja, młoda nauczycielka, świeżo po polonistyce z Polski, z dwuletnim stażem, zachwyciłam się tą propozycją. Marzenia się spełniają, mogę robić to co kocham najbardziej, pracować z dziećmi, przekazywać im swoją wiedzę, radość, miłość do oj-

surową, niedostępną, niemiłą “babę”, która zadziera nosa, bo przecież “dyrektorka” na obczyźnie. Trzeba było się jednak zmierzyć z rzeczywistością, ta praca musiała być moja. Pamiętam ten dzień jak dziś. Serce bilo mi jak szalone. Z Asią u boku szlam jak na skazanie, “interview”, jak ja bardzo nie lubię tego słowa. Dzwonek do drzwi, a może pukanie, nie pamiętam. Otworzyła ONA, dyrektorka, którą próbowałam sobie wyobrazić tysiące razy, ale jakże się myliłam. Otworzyła nam drzwi uśmiechnięta, przemiła dziewczyna, Marysia…nie chciało się wychodzić. Przy kawie i ciachu rozmawiałyśmy o wszystkim. Snułyśmy plany związane ze szkoła,

pięknie, dla Księdza, dzieci, rodziców, Polonii… I to szczególne podziękowanie od Księdza Muchy, który ze łzami w oczach, wzruszonym głosem dziękował. Dla takich chwil warto było kontynuować, choć czasami było pod górkę. Po tylu latach dociera do mnie ile Marysia włożyła pracy aby ta szkoła przetrwała. Nie było środków na utrzymanie, za ławkami szkolnymi wystawała wraz z mężem po nocach, żeby było taniej, niejeden raz płaciła z własnej kieszeni, ale nigdy się nie skarżyła, zawsze służyła radą i dodawała otuchy.”Dziecko, będzie dobrze” - jak dobrze pamietam te słowa. Zostały wspomnienia, zdjęcia, kawa i ciacho od czasu do czasu… ale dla mnie

Państwo Maria i Ryszard Lis. Kwiecień 2015 - julileusz 20-lecia Polskiej Szkoły w Denver

spomnienia to do siebie mają, że zawsze kiedy zechcesz wracają…” – słowa harcerskiej piosenki, śpiewanej przy ognisku z gitarą, ale jakże prawdziwe. Tęsknota za chwilą, co przeszła… Te właśnie wspomnienia wróciły dzisiaj, gdy przeglądałam zdjęcia z jubileuszu 20sto lecia Polskiej Szkoły. Łza kreci się w oku, szczególnie, że choć bardzo chciałam to jednak nie mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu. Facebook, Klub Polski, roześmiane, tańczące pary, dużo zdjęć, ale jedno z nich jakoś szczegolnie przykuło moją uwagę. Kobieta przy stoliku, jak zwykle uśmiechnięta, ciepła, czuła, pani Maria Lis, była dyrektor Polskiej Szkoły w Denver. Wspomnienia wróciły. Rok 1996, moje pierwsze dni w Kolorado. Nowe okolice, nowi ludzie, pierwsza przyjaźń od czasu wyjazdu z Polski - Asia. Kto by wtedy pomyślał, że w przyszłości

Maria Lis, Krystyna Kogut, Halina Pyziak i Joanna Sobczak w Klubie Polskim w Denver podczas jubileuszu 20-lecia Polskiej Szkoły w Denver.

czyzny. Jednak najpierw musiałam przejść rozmowę kwalifikacyjną z Panią Dyrektor. Różne myśli przychodziły mi do głowy. A co, jeśli się nie spodobam… a w ogóle to jaka ONA jest, ta pani dyrektor? Z doświadczenia wyniesionego z Polski, wyobrażałam sobie tę kobietę jako

Wspominając dawne czasy Joanna Sobczak ZIEŃ-DO-BRY! Rozlegało się w kilku klasach w niedzielne ranki, zaraz po mszy świętej i po dźwięku dzwonka.Tak tradycyjnie zaczynały się lekcje języka polskiego w naszej Polskiej Szkole w Denver. Było to 20 lat temu. Ja uczyłam “maluchy” czyli pierwszo-klasistów. Był to zaszczyt i kontynuacja pedagogicznej drogi. Każda z pań nauczycielek w tamtych czasach, zatrudniona przez Panią Dyrektor Marysię Lis, miała ukończone pedagogiczne wykształcenie. Było nas cztery: pani Halina Pyziak, Krystyna

Kogut, Magdalena Charyga-Senol i ja Joanna Sobczak, wtedy jeszcze Husiar. Niektóre z pań, jak np. pani Krysia Kogut miały przepracowane ponad 15 lat w zawodzie nauczyciela.Każda z nas traktowała wdrażanie polskości bardzo poważnie, ale z lekkością i humorem w stosunku do dzieci, żeby ich nie zrazić. Wszyscy wiemy, że język polski nie jest najłatwiejszy. Początki, jak wszędzie były ciekawe. Był pomysł stworzenia szkoły, było już miejsce, zostały zamówione polskie

tysiące pomysłów, śmiech, radość, ulga. A potem była już praca. Wspólne początki roku szkolnego i jego zakończenia, uroczystości w Klubie Polskim, Mikołaj, Jasełka… Właśnie, te pierwsze Jasełka, kiedy taszczyłyśmy pianino do kościoła, żeby było inaczej, bardziej uroczyście,

Polska Szkoła przy kościelne św. Józefa będzie się zawsze kojarzyć z Marią Lis, Marysia, malutką, drobniutką, ciepłą, uroczą, cudowną Panią Dyrektor, która dała z siebie wszystko, aby ta szkoła zaistniała i mogla się rozwijać do dzisiaj. Dziękuję Marysiu.

elementarze, ale niestety dostarczone przez UPS pod drzwi, zostały ukradzione. Co można było zrobić w takiej sytuacji? Zamówić następną porcję książek ,no bo jak tu zacząć nauczanie bez elementarzy? Każda z nas musiała wykazać się zdolnościami plastycznymi aby stworzyć ręcznie pomoce szkolne. Wiele z nich było używanych przez dzieci i nauczycieli przez następnych wiele lat. Pamiętam zimowe dni, kiedy siedzieliśmy w klasach w kurtkach, bo okna były bardzo stare i nieszczelne. Niejeden raz podstawialiśmy wiadra, bo z sufitu lała się woda. Ale mimo tych małych niedogodności byliśmy wdzięczni, że mamy miejsce do spotkań i nauki.

szkoła bez dzieci to nie szkoła, a wkładu rodziców, którzy co niedziele przywozili swoje pociechy na lekcje nie można przecież pominąć.

Dzieci dawały z siebie wszystko. Uczyły się, występowały w akademiach, jasełkach napisanych przez Magdę, brały udział w zabawach szkolnych, do których często przygrywał nam zespół “Wesoła Czwórka”. Były uroczyste zakończenia roku szkolnego. A wszystko to dzięki dzieciom i ich rodzicom. Bo przecież

Szkoła polska nie tylko proponowała zajęcia dla dzieci. Mieliśmy w swoim programie rowniez lekcje dla dorosłych i to dawało dodatkowy bodziec “naszym” dzieciakom, kiedy widziały z jakim zaangażowaniem dorośli uczyli się w klasie obok. Teraz patrząc na “maluchy” po 20 latach widzimy wspaniałą, wykształconą młodzież. Wielu z nich jest już lekarzami, inżynierami, mamy tez aktora i chłopca w Korpusie Pokoju. To tylko garstka którą ja znam osobiście, ale jest jeszcze wielu innych, którym nasz język polski pomógł w życiu dorosłym lub dostaniu dobrej pracy. I to cieszy, bo o to chodziło aby nasz język przetrwał i był przekazywany dalej z pokolenia na pokolenie. DO-WI-DZE-NIA!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

Polska Szkoła w Denver

Koniec roku szkolnego 2014/15 Stanisław Gadzina olejny rok szkolny już za nami. W tym roku, oficjalne zakończenie nauki wraz z rozdaniem świadectw przypadło na niedzielę 10-ego maja. Również w tym dniu obchodziliśmy Dzień Matki, oba wydarzenia uświetniła akademia, którą z tej okazji przygotowały dzieci aby podziękować Mamom za ich trud i wsparcie. Nie zabrakło podziękowań dla nauczycieli za ich pracę i poświęcenie, za cierpliwość i radość z przekazywaniu wiedzy.

Jubileusz 20-lecia Polskiej Szkoły w Denver. Fot: Jadwiga Bielecki

Jako Dyrektor Szkoły pragnę jeszcze kilka słów dołączyć z okazji 20-lecia Polskiej Szkoły w Denver. Z głębi serca wyrażam wielkie podziękowania wszystkim którzy włożyli swój czas i trud w zorganizowaniu tej uroczystości, całemu Komitetowi Rodzicielskiemu, Rodzicom i Gronu Pedagogicznemu. Cała szkoła śle podziękowanie wszystkim donatorom którzy wspierali i w dalszym ciągu wspierają naszą działalność. Również serdeczne podziękowanie dla wszystkich którzy swoją obecnością uświetnili obchody Jubileuszowe naszej szkoły. Serdeczne podziękowania również dla wszystkich dzieci oraz ich rodziców za wspaniały rok szkolny. Życzymy wszystkim udanych wakacji i do zobaczenia w nowym roku szkolnym! ZAPISY DO SZKOŁY POLSKIEJ ROK SZKOLNY 2015/16

22 i 23 sierpnia na Festiwalu Polskiego Jedzenia przy Kościele Św. Józefa

ROK SZKOLNY 2015/16 rozpoczynamy 13 września o godzinie 11:45

Zakończenie roku szkolnego 2014/15. Życzymy wszystkim udanych wakacji i do zobaczenia w nowym roku szkolnym!

26


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

27

Zdrowie, ten tylko się dowie...

Pokochać diętę bezglutenową Kasia Suski hciałabym przywitać Was ciepłą porcją letniego nastroju lecz niestety nasza pogoda nie do końca pozwala nam myśleć o lecie. Czujemy się bardziej jesiennie ponuro i sennie, mam oczywiście nadzieje, że to tylko przejściowe uczucie. Przyznam, że nie pamiętam tak dużej ilości deszczu w Kolorado. W takie dni jak przez ostatnie 2 a może nawet 3 tygodnie nasz apetyt z pewnością nabrał większego tempa na podjadanie czegokolwiek i gdziekolwiek. Mimo iż za oknem jest nieciekawie pozwolę sobie uciec w bardzo cieple dni.Takie kiedy za oknem bucha gorąc a my marzymy o tym by zjeść coś nie tylko lekkiego ale zimnego a do tego wszystkiego super sycącego. Zarażę Was pyszną pianka wykonaną z prostych kolorowych składników, która to na pewno zagości na Waszych stołach nie tylko latem.

Deser - ptasie mleczko

• • • • • •

1/2 l śmietany kremówki 2 galaretki (smak jest zależny od gustu i dodatków) 2 pojemniczki malin lub jeden pojemnik truskawek lub jerzyn 1/2 paczki wiórek kokosowych starta na grubych oczkach czekolada opcjonalne 2 galaretki cytrynowe w przypadku truskawek lub mango w przypadku malin

kich, którzy nie muszą być na diecie bezglutenowej a mimo wszystko nie czują się najlepiej po spożyciu produktu zawierającego gluten. Kieruje to do ludzi którzy chorują na stwardnienie rozsiane, autyzm, reumatoidalne zapalenie stawów a nawet astmę. W tych wszystkich przypadkach układ odpornościowy jest poważnie osłabiony, zachwiany i potocznie mówiąc wyczulony na ciężkostrawne pokarmy. Dieta bezglutenowa może być częścią terapii, która na pewno nie zaszkodzi a wręcz przeciwnie, może pomóc w lepszym samopoczuciu. Dlatego proponuję by skonsultować się ze swoim lekarzem prowadzącym z wszelkimi pytaniami odnośnie tego co spożywamy na co dzień. Kiedy czujemy, że nasz żołądek jest odciążony, mamy dziwnie nadęty brzuch lub nasze pobyty w toalecie staja się przewlekle długie, to czas najwyższy pomyśleć o tym jak jemy i co jemy. Częste bóle głowy, wysypki w okolicach brzucha czy nawet częste zmęczenie może mieć swoje korzenie w układzie pokarmowym. Wracając do pysznych lekkich i letnich potraw to myślę, że nie zgrzeszę jak zaproponuję prze smaczną sałatkę o delikatnej aksamitnej barwie smaku. Możemy ją podawać na ciepło jak i na zimno. Możemy modyfikować ją pod swój smak i upodobania.

pysznie wyglądających smakołyków, które mogą pojawić się tu i tam w miejscach które odwiedzamy. Nie jest warte by poczuć chwile niebios w naszych ustach tylko po to by za kilka godzin naprawdę guzku żałować naszego zachłannego zachowania. Bądźmy zawsze ubezpieczeni w jakieś dobre przekąski typu precelki, krakersy czy nawet suche owoce oczywiście wszystko bezglutenowe. Nie dajmy się zwariować dla chwili rozkoszy bo naprawdę nie warto. Może nas to kosztować poważne kłopoty gastrologiczne. Nawiązując do lekkiej zimnej pysznej pokusy to dorzucę jeszcze przepis na ożywiające smaczne i lekkie batoniki kokosowe. Wyśmienite dla dzieci i dorosłych. • • • • •

200g wiórków kokosowych 200g czekolady (wedle życzenia mleczna lub gorzka) 150g śmietany kremówki około 6 łyżek cukru pudru 70g masła

Roztapiamy masło i cukier dodajemy śmietanę a następnie wiórki kokosowe. Odstawiamy aż masa wystygnie. W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę. Z masy formujemy batoniki a następnie używając dwóch widelców zamaczamy je w czekoladzie i kładziemy na papier do pieczenia. Odstawiamy do lodówki by zastygły. Jako ostatnią ciekawostkę podam że Safeway prowadzi sprzedaż wyśmienitych corndogs na patyku. Całość jest bezglutenowa i można je nabyć na sekcji mrożonych przekąsek. Gorąco polecam zwłaszcza dla dzieci na szybkie i smaczne lunche. Życzę Państwu cudownego czerwca, aby ta gorąca letnia pogoda do nas wszystkich powróciła i rozpieszczała nas i nasze rodziny. Życzę udanych wyjazdów do naszej Ojczyzny zwanej Polską by lot był krótki, przyjemny i bezpieczny. Życzę smacznych i zdrowych owoców i warzyw sezonowych, zwracam zarazem uwagę by przed spożyciem wszystko dokładnie myć. Fantastycznych kolorowych pełnych ciepła wieczorów w gronie naszych ukochanych. Żegnam się z Państwem mądrym a za razem sympatycznym powiedzeniem: “Najwspanialszym bagażem, który można przywieść z wakacji jest ten pełen niezwykłych wspomnień”. Tego właśnie wszystkim życzę. Kasia Suski: kasiacol@outlook.com

R E K L A M A

Sałatka z kurczakiem

• • • • • • • • •

sałata (rodzaj wedle uznania) 2 piersi z kruczka cebula puszka kukurydzy 1/4 szkl mąki ziemniaczanej puszka ananasa pociętego w kostkę czerwona świeża papryka słonecznik łuskany łyżka masła lub margaryny do smażenia sos winegret malinowy

Pomyślałam, że dziś dorzucę kilka ważnych informacji dla tych wszyst-

Podczas wakacyjnych podroży nie dajmy się skusić i zwariować na punkcie

Sałatę myjemy, osuszamy i dzielimy na małe kawałki. Kurczaka kroimy na małe kwadraciki lekko solimy, obtaczamy w mące i podsmażamy na masełku. Cebulę kroimy w cieniutkie paseczki. Kukurydze osuszamy z soku. Ananasa z około 3 łyżeczkami soku wrzucamy na patelnie po smażeniu kurczaka i na tym samym masełku ścinamy (lekko podsmażamy). Czerwoną paprykę kroimy w cieniutkie paseczki. Do miseczek nakładamy sałatę, a następnie układamy wszystkie inne składniki. Na koniec polewamy sosem winegret i posypujemy nasionami słonecznika. Osobiście do gotowego sosu zawsze dodaje około łyżeczki dżemu z malin własnego wyrobu, wtedy nasz sos staje eis bardziej wyrazisty i kwaskowaty. Kurczaka jak i ananas można podać gorący prosto z patelni lub jak kto woli zupełnie na zimno. Obie wersje smakują wyśmienicie.

zapraszamy:

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530 Parker Rd

Śmietanę ubijamy z 4 łyżkami cukru. Galaretkę rozrabiamy tylko z 1/2 ilością wody z przepisu (czyli 1 galaretka na 1 szklankę wody). Gdy galaretka zacznie tężeć łączymy ją z ubitą wcześniej śmietaną. Masę można wylać bezpośrednio na blachę lub na biszkopt (oczywiście w przypadku diety bezglutenowy). Tak uzyskane ptasie mleczko proponuje podzielić na 2 równe części. Pierwsze pół łączymy z malinami i ponownie miksujemy ok 1 minuty. Do drugiej połowy, która nam została można dodać startą czekoladę i również wymieszać. W pomiędzy warstwy można rozsypać wiórki kokosowe. Opcjonalne galaretki rozpuszczamy w 1 i 1/2 szklance wody (mowa jest o 2 galaretkach na raz). I tak tężejącą galaretkę wylewamy na wierzch naszego ptasiego mleczka. Wszystko można udekorować owocami, świetnie do tego sprawdzają się jeżyny. Chłodzimy wszystko w lodowce przez noc.

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji....

Quincy Ave EUROPA

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

28

Przystanek Babel

Bukiet czerwonych róż Eliza Sarnacka-Mahoney rzed Młodszą mogę jeszcze czasem poudawać, że żyje w najbezpieczniejszym, najmilszym ze światów. Czytamy sobie o przygodach dziecięcego detektywa Tomusia Orkiszka (niezmordowana w produkcji dziecięcych bestsellerów Agnieszka Stelmaszyk!), przytulamy się i wszystko, co istnieje poza ścianami pokoiku o pastelowych ścianach, mogłoby równie dobrze istnieć tylko w jakiejś innej książce lub na obrazku, których nie musimy oglądać ani czytać. Ze Starszą problem jest zgoła inny. Starsza, jak na nastolatkę przystało, ma dopracowany światopogląd, jego fundamenty – jak na nastolatkę przystało – są katastroficznie-egzystencjonalne, i wszystko, co istnieje poza murami naszego domu, mocno obecne jest także w jego środku. Trudno o temat, którego nie poszerzyłaby o kontekst zewnętrzny, grawitując przy tym mocno w stronę czarno-białych wizji i rozwiązań, błyskawicznych goli tuż sprzed bramki i deklaracji o predestynacji ludzkiej rasy. Predestynacji, uzupełnijmy, do samozagłady, bo ludzka chciwość i jej inne zgubne żądze są w naszym niedoskonałym umyśle niczym system operacyjny zdolny wykonać manewr „overwrite” na systemach lo-gicznego myślenia i dedukcji uwzględniającej dobro ogólnoplanetarne. Gdyby mi przyszło do głowy przekonywać ją, że żyjemy w najbezpieczniejszym, najmilszym ze światów, to mogłabym sobie z góry gratulować utraty resztek wiarygodności, jakie każdy normalny nastolatek z litości właściwie, ale jednak, zachowuje dla swoich rodziców. Na czym mu, zapewniam, szczerze nie zależy. To jednak te nędzne resztki w codziennym życiu sprawiają, że nastolatek z wyprostowanymi właśnie ortodontycznie zębami zakłada na nie na noc, po wyczerpującej wymianie argumentów, aparat (po co mi ten głupi aparat, są proste i takie już zostaną!) lub ostatecznie nie wydaje całego kieszonkowego na tiszerta w luksusowym butiku, przyjmując, z jakkolwiek wielce podejrzliwą miną, wiadomość o możliwości zakupu tego samego ti-szerta za frakcję ceny online. W przeddzień kolejnego Dnia Matki dociera do mnie z nową mocą, na ile macierzyństwo jest sztuką udawania. I to taką, w której niewiele jest pomocy

z zewnątrz, bo świat, brutalny i brzydki, nie tylko istnieje poza ścianami naszego domu, ale dzięki naszym własnym pomysłom i wysiłkom (postęp i cywilizacja) wciska się do naszych domów wszystkimi możliwymi szczelinami, na dodatek z dnia na dzień robi się ich tylko coraz więcej. O ile udawanie przed Młodszą jest w miarę do ogarnięcia – nie obudził się w niej jeszcze zew internetu, a z prasy woli czytać podsyłanego przez polską babcię „Świerszczyka” oraz subskrybowanego w jej imieniu przez amerykańską „National Geographic Kids”, dorosłe gazety i periodyki, tudzież dorosłe rozmowy to „nuda”, którą omija szerokim łukiem – udawanie przed Starszą testuje mnie jako matkę wszechstronnie. Nie schowam przed Starszą prasy, internetu, dorosłych dyskusji, w których sama coraz częściej, na ochotnika uczestniczy.

Umówiłyśmy się ostatnio, że nie będzie czytać niusów o islamskich fundamentalistach, niech już lepiej, dla lepszego samopoczucia, poogląda sobie wideohity z Danem, brytyjskim nastolatkiem, który pokazuje innym nastolatkom, dlaczego warto śmiać się z siebie i generalnie trzymać dystans do świata. Lecz cóż. Następnego dnia poszłyśmy ze Starszą do klubu fitness, Starsza zapomniała zabrać z domu własną muzykę, a tu

na wszystkich ekranach akurat gorące wieczorne wiadomości z protestami z Baltimore w roli głównej. Ćwiczyć bez podkładu dźwiękowego mało kto lubi, więc przez następnych 40 minut Starsza przeszła gruntowny kurs relacji międzyrasowych we współczesnej Ameryce oraz przyspieszony kurs utraty wiary w uczciwość i intencje białych policjantów. – Nie wszyscy policjanci to sadyści – zaoponowałam – do tego człowiek jest tylko człowiekiem i nie wiemy, a może też nigdy się nie dowiemy, co zaszło przed tym nieszczęśliwym incydentem, jaka była wymiana zdań między władzą, a aresztowanym – próbowałam udawać przed Starszą, że zbyt wiele jest w tej historii niewiadomych, by ktokolwiek już mógł dać odpowiedź na wszystkie pytania. – Ludzie oceniają się po kolorze skóry. I jeszcze czerpią z tego przyjemność – zbyła moje udawanie Starsza. Udawałam przez bardzo, naprawdę bardzo długi czas, bo od chwili, gdy Starsza przekroczyła próg przedszkola, że należy szanować słowa innych, zwłaszcza dorosłych, zwłaszcza nauczycieli. Tydzień temu Młodsza przeleżała popołudnie wyjąc w poduszkę, bo dwa dni przed przedstawieniem, w którym miała grać solo na pianinie, dowiedziała się od nauczycielki, że grać nie będzie. Nauczycielka obiecała jej wi-osenne solo jeszcze w grudniu, gdy Młodsza nie znalazła się na liście solistów na Boże Narodzenie. Byłam przy tamtej rozmowie, słyszałam słowa, które w niej padły. Niestety, teraz nauczycielka zarzekała się, że nigdy niczego Młodszej nie obiecała, pouczając przy okazji także i mnie, że gdy ktoś mówi „być może” to jest to coś całkiem innego niż „na pewno”. Do solo na pianinie wyznaczony został kolega, ten sam co na Boże Narodzenie, syn matki dość dobrze zakolegowanej z nauczycielką. – Najważniejsze, czego się trzeba w życiu nauczyć, to nikomu nigdy do końca nie wierzyć. Tylko wtedy będzie się mniej cierpieć – oceniła sytuację Starsza. Może to naiwne, zbyt idealistyczne, może wyda się niektórym niedorzeczne, żeby w ogóle cokolwiek przed dziećmi „udawać”. Z drugiej strony mam nadzieję, że jest dla Państwa jasne, iż używam w tym tekście tego słowa w znaczeniu dużo szerszym, niż

jego słownikowa definicja. Psycholog powiedziałby tu pewnie raczej „modelowanie”. Jedną z największych gratyfikacji, choć jednocześnie wyzwań w rodzicielstwie jest bowiem modelowanie światopoglądu, matrycy postaw i wartości, z którą nasze dzieci pójdą w świat. Wystarczająco wiele z tego procesu odbywa się w sposób nawet nie zawsze dla nas świadomy: obrazek świata jaki sami wynieśliśmy z rodzinnych domów, predyspozycje do postrzegania szklanek wpadających nam w ręce zdarzeń jako do połowy pełnych lub pustych. To, co robimy świadomie ma tym większą wagę. Wyniki sondaży wśród rodziców i to uniwersalnie na całym świecie potwierdzają, że nie jestem w moim pokoleniu odosobniona postulując, iż rodzicielstwo jest dzisiaj trudniejsze niż było dla naszych rodziców i dziadków. Ci rodzice i dziadkowie twierdzą zresztą to samo, oddychając z ulgą, że im zostało co najwyżej martwić się z drugiej ręki. Żyjemy w erze globalnych lęków i globalnych zagrożeń, erze sankcjonowanego przez kulturę brutalizmu w formach masowego przekazu, erze propagacji postaw narcystycznych i egoistycznych. Erze zalegalizowanego pozoranctwa jako pomysłu na siebie (życie via portale społecznościowe). Czuję wobec tego wszystkiego bezsilność i złość. Otrząsam się z nich, gdy pomyślę, że jestem dla moich dzieci ostatnim bastionem, które może je, przynajmniej do pewnego stopnia, uchronić przed utratą wiary w sens bycia człowiekiem szczerym, uczciwym i jeszcze patrzącym w przyszłość z wiarą, że pryncypialnie, jako żyjemy na tym świecie nie tylko po to, by myśleć o sobie, ale i o innych. Wiozłam Starszą na lekcję gitary. O piątej po południu główna ulica miasta była zakorkowana do granic, co niektórzy zwyczajowo dochodzili do granic swojej cierpliwości i nie omieszkali manifestować tego innym. Niebieski pikap z właścicielem bojkotującym obyczaj sygnalizowania manewrów wcisnął się przed nas w ostatniej chwili, gdy zielona strzałka na jego pasie skrętu w lewo zmieniła się na żółtą i zorientował się, że już go nie przepuści. Gdyby nie mój refleks, a zwłaszcza sprawne hamulce, stłuczka byłaby jak nic. – I do tego nasza wina, bo jak się w kogoś wjeżdża z tyłu, zawsze jest na ciebie – fuknęłam na głos.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

29

c.d. – Ponieważ ludzie są do dupy!* Co im zależy na innych, ważne, że im jest dobrze – natychmiast pochwyciła Starsza. Nim miałam czas wyjść z jakimś mocnym kontrargumentem, zdążyła dodać: – A nawet jak zrobią coś pożytecznego, to tylko po to, żeby się lepiej poczuć, dowartościować!

woreczek z makaronem, a mrożonkę warzyw. Popatrzyłam na nią jak na zjawę.

Wysadziłam ją pod szkołą muzyczną z sercem cięższym niż zwykle, bo co tu owijać w bawełnę, akurat wtedy, w tej chwili, czułam, że niestety, ale się z nią zgadzam, i popędziłam – ot los współczesnej, zorganizowanej po zęby matki – do pobliskiego supermarketu, gdzie co tydzień w czasie tej lekcji robię zakupy spożywcze.

Podziękowałam i teraz z kolei ja wybiegłam ze sklepu, nie chciałam, żeby zobaczyła w moich oczach łzy. – Obejrzyj się za siebie, co widzisz? – zagaiłam Starszą, gdy już wracałyśmy tą samą, ale mniej zakorkowaną ulicą do domu. Torby wstawiłam między siedzenia w środku samochodu. – W sklepie byłaś – odpowiedziała. – O, i kwiatki kupiłaś? Dla kogo? – zainteresowała się. – Nie kupiłam tych kwiatków. Dostałam. Od ekspedientki w sklepie. Teraz Starsza popatrzyła na mnie jak na zjawę. – Za co?

Przeciągałam kartą płatniczą po maszynie, gdy kasjerka wypadła nagle zza lady i pobiegła do stoiska z kwiatami. Wybierała, przebierała, wróciła z pękiem czerwonych róż i jak gdyby nigdy nic wcisnęła mi je do torby między

– Tak mi się widzi, że przydałby się dzisiaj pani jakiś mały prezent. Dobrze myślę? – uśmiechnęła się całą sobą, aż wszystko wokół pojaśniało.

– Za nic. Za to, że ekspedientka chciała mi sprawić przyjemność. Za to, że ewidentnie zobaczyła w mojej twarzy coś, co podpowiedziało jej, że mam dzień pod górkę i że na swój sposób chciała mi pomóc. – Znasz ją? – ściągnęła brwi Starsza. – Nie – pokręciłam głową. Starsza jeszcze szerzej otworzyła ze zdumienia usta. – Ale wiesz, co w tym wszystkim jest najciekawsze? – ostatnia, zbłąkana łza zapiekła mnie pod powieką, ale ostatecznie wycofała się bez śladu. – Że jestem absolutnie przekonana, iż ani przez chwilę nie przeszło tej pani przez głowę, by przez ten gest wobec mnie, samej się dowartościować. Zrobiła to instynktownie. Z potrzeby serca. Z podpowiedzi ludzkiego, wrażliwego serca. Starsza przygryzła wargi. Wypuściła z siebie powietrze. Przejechała palcem po szybie, wolno, jakby chciała rozciągnąć tę chwilę w nieskończoność, a potem

skinęła głową i uśmiechnęła się, aż wszystko wokół pojaśniało. – Nie wszyscy ludzie są do dupy? – zapytałam. – Nie – odpowiedziała stanowczo. Od tamtego wydarzenia minęło już kilka tygodni, ale myślę o nim właśnie dzisiaj, w przededniu Dnia Matki. Nie żyjemy w najbezpieczniejszym, najmilszym ze światów, ale wciąż żyjemy w świecie pełnym całkiem fajnych, a przede wszystkim dobrych ludzi. Bunt nastolatki minie, czarno-białe wizje naciągną odcieniami szarości, pozwalając na bardziej realistyczne oceny zjawisk i ludzi. Dla mnie jako matki, zaszczepienie w niej postawy, by na przekór wszystkiemu wierzyć w człowieka, będzie, być może, najważniejszym darem, z jakim wyprawię ją w samodzielną przyszłość. * zachowałam oryginalne słownictwo mojej starszej córki

Psyche & Logos

Język miłości Agnieszka Baklazec itam Was w czerwcu! Aktualny miesiąc jest czasem wspólnego świętowania dzieci i ojców, w maju obchodzono Dzień Matki. Pomyślałam sobie, że warto poświęcić chwilę uwagi na komunikację miedzy rodzicami i dziećmi oraz możliwymi sposobami wzajemnego okazywania uczuć . Gary Chapman w swoich książkach pisze o pięciu językach miłości. Są to według niego: prezenty, słowa afirmacji, przysługi, czas spędzony razem oraz dotyk. Okazuje się, że nie każdy z nas postrzega języki miłości tak samo. Dla jednej osoby ważne będą przysługi, a druga wybierze dotyk. Mam nadzieje, ze niektórzy z Was pomyślą teraz: już wszystko rozumiem! Jakież to jest proste i oczywiste! A jednak życie pokazuje, że nie do końca okazywanie

uczuć, mówienie o nich, jest dla wielu takie łatwe. Często bywa tak, że oczekiwania względem innych nie są spełnione tylko dlatego, ze ktoś nie jest w stanie im sprostać. Ponadto, niestety my sami nie wiemy czego chcemy… Zastanówcie się, czy tak trudno jest dostrzec, ze nasza córka/syn lubią, gdy powiemy im coś miłego, a partner/ka gdy pogłaszczemy jego lub ją tak bez specjalnego powodu, w przelocie…? Czy nie żyłoby nam się przyjemniej, gdyby nasz partner wiedział jak ważny jest dla nas wspólnie spędzony czas, a dziecko zrozumiało, że posprzątany pokój pokaże rodzicom, że ono ich kocha? Te przykłady mogą wydawać się błahe dla niektórych, lecz dla innych stanowią barierę trudną do pokonania, która zaburza spokojną, szczęśliwą egzystencję.

W związku z tym, jak zawsze mam dla Was propozycję. W wolnej chwili sprawdźcie jakie są Wasze preferencje i oczekiwania Waszych bliskich. In-

tuicja podpowiada mi, że zgodnie z przysłowiem, że: „Nauka w las nie idzie” zdobyta wiedza i idące za nią czyny ulepszą Wasze wzajemne relacje.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

30

Różności

Yo papa, yo mama

Krzyżówka Życia Kolorado

czyli Internet, cyrk i lama w sieci wyszperał Marcin Żmiejko daje mi sporo radości. W tym samym czasie Islamic State podszedł na 70 mil od Bagdadu i zajął strategiczne miasto Ramadi. Banda piaskowych brodaczy rozwaliła trenowaną przez wojska USA armię Iraku. Kwestią czasu pozostaje

WYBORY PREZYDENCKIE Miało być poważnie a wyszło super śmiesznie. Przede wszystkim jasne jest, że telewizja TVN miała przykazane którego kandydata ma popierać i jeśli ktokolwiek uważa TVN za obiektywną, po prostu jest oderwany od rzeczywistości.

Inna sprawa to opinie pseudo autorytetów o wyborcach Pawła Kukiza. Wychodzi na to, że podobnie jak w USA głosować można na jedynego słusznego kandydata i jeśli w USA głosując na kogoś innego niż Obama jesteś rasistą, to w Polsce głosując na kogoś innego niż Komorowski jesteś gówniarzem. Cała kampania flagowych mediów w Polsce to mega popis wazeliniarstwa, ale najważniejsze, że było śmiesznie i żeby nie było złudzeń wielkiej różnicy między prezydentem Dudą a prezydentem Komorowskim nie będzie, ale fakt, że wyborcy utarli nosa Lisom, Saletom i Karolakom jest bezcenny. TSARNAYEW, ISIS I SĄD W EGIPCIE Jedyny żyjący bombiarz z Bostonu (podłożył bombę podczas Maratonu Bostońskiego) został skazany w procesie federalnym na karę śmierci. Będą odwołania, protesty oraz inne przeciągające czas procedury, los Tsarnayewa jest mi obojętny ale fakt, że kilku adwokatów nie wyrobi sobie marki obrońców terrorystów

zajęcie Bagdadu. Wniosek jest taki, że życie w zawszonych szlafrokach i posiadanie wielu kilkuletnich żon to jest to w Zatoce Perskiej. W tym samym czasie w Egipcie, kraju muzułmańskim, ale jednak rozwiniętym władze federalne skazały na śmierć kilka setek członków bractwa muzułmańskiego. Bez obawy o to co myślą o tym ich pobratymcy z ISIS. IRLANDIA ZALEGALIZOWAŁA MAŁŻEŃSTWA JEDNOPŁCIOWE W narodowym referendum Irlandczycy opowiedzieli się za akceptacją dla małżeństw jednopłciowych. Kiedy efekt tego referendum wejdzie w życie, będziemy mieli pierwszy kraj w Europie, w którym mężczyzna z mężczyzną oraz kobieta z kobietą będą mogli zawrzeć związek małżeński. Czasy się zmieniają ale trzeba przyznać, że ta decyzja zapadła w kraju uchodzącym od zawsze za ostoję katolicyzmu. Znając życie za Irlandią pójdą inne, bardziej liberalne kraje, taka chyba jest kolej rzeczy.

DENVER – PIĄTE NAJZDROWSZE MIASTO W USA W rankingu przeprowadzonym przez Huffington Post nasze miasto zostało uznane piątym najzdrowszym miastem w USA. Wpływ na to ma geograficzne położenie naszego miasta oraz historyczna już pasja mieszkańców Kolorado do aktywnego tryby życia. Na pierwszym miejscu rankingu uplasował się Washington DC.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec | June 2015

Fotogaleria

Pożegnanie ks. Marka zdjęcia: Jadwiga Bielecki

31


www.europeangourmet.net ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje

Zycie Kolorado June 2015  

Polish Newspaper in Colorado

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you