Page 1

POLISH NEWSPAPER IN USA - Colorado | Arizona | New Mexico | Utah | California | Alaska | Ohio

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs POLISH NE WSPAPER

IN COLORADO

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com WYDANIE 46 | CZERWIEC/JUNE 2013 | BEZPŁATNE - FREE

z cyklu “Pocztówka z Kolorado”

Mesa Verde National Park Halina Dąbrowska

spękań do wysokości 8500 stóp ponad poziom morza w północnej i do wysokości 6500 stóp w południowej części obszaru. Rzeka Mancos i jej dopływy rozcięły teren tworząc liczne doliny i wąwozy. Hiszpanie nazwali te okolice Mesa Verde zielony stół. O ile spłaszczone wyniesienia łatwo kojarzą się ze stołem, to z zielonym jest trochę gorzej, zwłaszcza po pożarach, które często nawiedzają te okolice. Tu wyrosła jedna z najstarszych kultur indiańskich w Ameryce Północnej i to czyni ten obszar jedną z największych atrakcji turystycznych w skali świata. Naukowcy przypuszczają, że około dwadzieścia dwa tysiące lat temu Indianie Paleo przeszli przez Cieśninę Beringa z Azji do Ameryki Północnej przemieszczając się w kierunku południowym i są oni prawdopodobnie najstarszymi mieszkańcami amerykańskiej ziemi. Początki ich osadnictwa w rejonie Mesa Verde sięgają pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Osiedlają się na płaskowyżach. Wykorzystując naturalne zagłębienia terenu, budując swoje domy: ziemianki i pół-ziemianki. Zaczynają uprawiać ziemię. Sadzą kukurydzę, fasolę, dynię. Hodują drobne zwierzęta. Uczą się wyplatania koszy. Z korzeni drzew i krzewów, włókien juki wyplatają kosze transportowe różnych rozmiarów, płaskie tace, naczynia do noszenia wody, gotowania, przechowywania różnych produktów, sandały, sieci. W siódmym i ósmym wieku naszej ery, Ancestores Pueblanos – termin ten coraz częściej zastępuje nazwę Anasazi, jest bardziej adekwatny do ich historii i osiągnięć materialnej kultury, budują małe osady przyziemnych domów. Zagłębienia otaczali niewysokim murem i przykrywali płaskim dachem. Na środku ziemianki było miejsce na ognisko, z którego dym uchodził dziurą w dachu. Sześć, dziesięć ziemianek tworzyło wieś. Każda wieś organizowała się odzielnie. Potrafili już wyrabiać naczynia gliniane. Najczęściej w kolorze czarno-białym i szarym. Ich wyroby zachwycają różnorodnością kształtów i zdobnictwem. Częstym motywem jest swastyka - symbol słońca. Świat roślinny tego obszaru jest ich “sklepem wielobranżowym”. Tu znajdują materiały do produkcji koszy, włókna, igieł, szczotek do włosów, barwników, mydła, do komponowania naparów leczniczych, herbat ziołowych.

FOTO: Cardaf - Fotolia.com

K

ażdego roku około 500 tysięcy turystów odwiedza Mesa Verde National Park. Park leży w południowo-zachodniej części naszego stanu, w krainie wysokich stoliw górskich i kanionów, w niewielkiej odległości od wyniosłego łańcucha górskiego San Juan Mountains. Różnorodność form skalnych i ich koloryt, z przewagą czerwieni piaskowców, zieleń drzew i krze-

wów sprawiają, że dojazd do Parku jest już sporą atrakcją. Drogi prowadzą dolinami, trawersują zbocza i stoki, wspinają się na wierzchowiny skąd widoki rozległe. Mesa Verde jest częścią Wielkiej Wyżyny Kolorado. Historia geologiczna tego terenu zapisała się powstaniem grubych pokładów piaskowców, łupków i iłołupków. Warstwy skalne zostały wyniesione wzdłuż linii

Około 750 roku naszej ery zaczynają budować domy ponad gruntem. Ciasno, jeden obok drugiego. Hiszpanie nazwali je pueblo - wioska. Oprócz domów mieszkalnych budują pomieszczenia wspólnego użytkowania - kiva. Rotunda bez okien. Pod ścianami znajdowały się kamienne ławy. Na środku palenisko. W dachu otwór, którym uchodził dym. Świeże powietrze wprowadzali przemyślnym wentylatorem. Obok ogniska zładował się mały otwórsipapu - wejście do podziemnego świata duchów i wnętrza Matki Ziemi. Tu zbierali się dla wspólnej zabawy, próśb o deszcz czy dobre zbiory. Tu odpoczywali, umieszczali chorych. W kivach utrzymywała się stała temperatura około 50 stopni F. Były one chłodne latem i nie potrzebowały większego ogrzewania zimą. W trzynastym wieku następuje pogorszenie się warunków osadniczych. Walki z plemionami przybyłymi z zewnątrz, a także walki wewnątrz-plemienne utrudniają dostęp do terenów upraw, źródeł wody.

>> 25

Piszą dla Was: Pomysły na życie w Kolorado Czerwiec 2013 >> str.4 Żyj sportem - Marcin Żmiejko >> str.5 Kalejdoskop Polonijny: Monika Schneider, Tomasz Zola, Ryszard Urbaniak, Anna Romanowska-Deskins >> str.8 Punkt widzenia “Karbidówka” - Grzegorz Malanowski >> str.12 Kawa czy herbata? “Sierociniec” - Waldek Tadla >> str.14 “Amerykańska rzeczywistość” Sylwia Prusinowska >> str.16 Inspiracje słowem “Dziecie wiedzą lepiej” Bożena Michalska >> str.17 “Zapiski znad zatoki SF” - Adam Lizakowski >> str.20 Witold-K “w kącie” >> str. 21 Wywiad - “Dobra Polska Szkoła” - Asia Dudek rozmawia z Elizą Sarnacką-Mahoney >> str.22 Z życia parafii św. Józefa - ks. Marek Cieśla >> str. 24 Polscy Rycerze Kolumba - Krzysztof Trytek >> str.24 Recenzje filmowe “Star Trek: Into darkness, Iron Man 3” - Piotr Gzowski >> str. 27 Charaktery.pl - wywiad “Życie jak na platformie wiertniczej” >> str.28


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

3

Wspierajcie nasze biznesy: SKLEPY SPOŻYWCZE, PIEKARNIE

Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

MEDIA LITTERA, INC.

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880 5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@ zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Joanna Dudek - Public Relations joanna_dudek@ zycie-kolorado.com W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA:

$5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska, Barbara Popielak, Tomasz Skotnicki, Ks. Marek Cieśla TChr. Rycerze Kolumba, Elżbieta Kulesza, Witold-K, Bożena Michalska, Maria Ulmed, Grzegorz Malanowski Piotr Gzowski Tomasz Zola - Utah Halina Skora, Ania Jordan - Nowy Meksyk Monika Schneider - Alaska Ryszard Urbaniak - Kalifornia Adam Lizakowski - Chicago Hanna Märker - Berlin Szczepan Sadurski - Polska www.Charaktery.pl

Od Redakcji Drodzy Czytelnicy, I tak, nie wiadomo kiedy upłynęło nam pierwsze półrocze. Mamy upragnione lato - okres wakacji i wypoczynku. Już dziś skrupulatnie planujemy rodzinne wypady na łono natury. “Życie Kolorado” w tym roku wychodzi z propozycją dla naszej Polonii spędzenia lipcowego weekendu w uroczym Winter Park. Dwie noce, trzy dni, mnóstwo atrakcji dla dorosłych i dzieci wydaje się być bardzo atrakcyjną ofertą. Już dzisiaj serdecznie wszystkich zapraszamy. Z wielką przyjemnością zawiadamiamy również, iż organizatorem letniego wypadu jest nasza redakcyjna koleżanka Asia Dudek, która teraz piastuje pozycję dyrektora Public Relations. Witamy ją w naszym gronie! Wszystkich zapraszamy do kontaktu z Asią w sprawie imprez polonijnych, które organizujecie - zawsze chętnie będziemy Waszym sponsorem medialnym. Czerwcowe wydanie w sporej części poświęcamy tematowi dzieci, widzianemu z perspektywy naszych autorów. Z przyjemnością publikujemy wywiad z panią Elizą Sarnacką-Mahoney, dziennikarką i pisarką mieszkającą w Fort Collins, która przybliży nam temat dwujęzyczności dzieci emigrantów. Przedstawiamy kolejną, nową twarz - Sylwię Prusinowską i jej interesujący artykuł “Amerykańska rzeczywistość”. W naszym piśmie dzieci są zawsze mile widziane. One są naszą dumą; uczniowie Polskiej Szkoły przy parafii św. Józefa, zespół Krakowiacy, dzieci polonijne z naszych zaprzyjaźnionych stanów. Zapraszamy rodziców do zachęcania swoich dzieci to pisania do naszej redakcji, przesyłania tekstów, zdjęć, które chętnie będziemy publikować. 1 czerwca świętujemy Międzynarodowy Dzień Dziecka - życzymy wszystkim naszym pociechom samej radości i cudownych, obfitych w wiele niezapomnianych przygód letnich wakacji. serdecznie pozdrawiam! - Waldek Tadla

Ogłoszenia drobne

• Sawa Meat & Sausage: 303.462.0412, 3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge • Sawa Meat & Sausage: 303.691.2253, 2318 S. Colorado Blvd, Denver • European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada • Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora • Ukraine Market: 303.423.8081, 720.219.3882, 10390 Ralston Road, • East European Market: 303-639-6171, 4015 E. Arkansas Ave. Denver • East European Market: 303-452-4993,10699 Melody Dr. Northglenn • Chicago Market: 303-868-5662, 1444 Carr Street, Lakewood

RESTAURACJE, BARY, CATERING, WYNAJEM SALI • Eggcredible Café: 303.301.0005, 5397 S. Boulder Rd, Boulder • Kinga’s Lounge: 303.830.6922, 1509 Marion St., Denver • Homemade European Foods: 303.989.1642, 1070 S. Union Blvd. Lakewood

POLSKA TV • DISH PolskaTV: 1-888-231-2542 • Polsky.TV: 1-347- 767-6755

PRAWNICY • Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Monika Higgins-Szczur: 303.667.7947 • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.974.1716, 3705 Kipling St. Ste.# 107 Wheat Ridge

LEKARZE, STOMATOLODZY • Dr. Karolina Dybowski-Varnay - 303.932.7957: 6169 S. Balsam Way Ste. #209, Littleton | 303.722.6864: 950 E. Harvard Ave. Ste. #300, Denver • Dr. Joseph Taylor DDS, 303-420-1114, 7913 Allison Way, ste.#203, Arvada • Małgorzata Krościel DDS, 303-757-7175 2660 South Monaco Parkway Denver

USŁUGI • TREE Experts - Jordan Malczyk, 303-931-3405

Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

POKÓJ Z ŁAZIENKĄ DO WYNAJĘCIA dla samotnej osoby w bardzo dobrej lokalizacji w Golden, 15 minut do centrum Denver i 45 min. w góry. W drugiej połowie kwietnia będzie otwarcie kolejki z Golden do centrum Denver. Proszę dzwonić pod numer: 720-244-5960 SZUKAMY OSOBY DO PROWADZENIA MAŁEGO BED AND BREAKFAST W BOULDER. Po informacje proszę dzwonić: 303 530-1513. MŁODA PRACOWITA DZIEWCZYNA POSZUKUJE DOMKÓW DO SPRZĄTANIA. Proszę o kontakt pod numerem 303-505-2220. WYNAJMĘ BASEMENT APATMENT w Broomfield - studio ze wszystkimi wygodami, aneks kuchenny, łazienka, wspaniała lokalizacja. Proszę dzwonic: 303-410-9493 NAPRAWIĘ SAMOCHODY - wszystkie marki. Wymiana: paski rozrządu, półośki, hamulce i więcej. Niskie ceny, proszę dzwonić pod nr 303-671-0410 (zostawić wiadomość) lub tel. komórkowy: 303-912-4039


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

4

Pomysły na życie w Kolorado CZERWIEC 2013 Denver Chalk Art Festival 01-02.06, 2013 organizator: Larimer Arts Association Wstęp wolny Sobota: 10 a.m.-10 p.m. Niedziela: 10 a.m.-7 p.m. Larimer Square, 1430 Larimer Square, Denver, CO 80202 Capitol Hill People’s Fair 01-02.06.2013 organizator: Capitol Hill United Neighborhoods, Inc. Wstęp wolny Sobota-niedziela: 10:00am Civic Center Park Broadway and Colfax Avenue Denver, CO 80203 • Film On The Rocks: Die Hard Red Rocks Amphitheatre 2 czerwca 2013 Epilepsy 5k walk/run 9.06, 2013 - City Park, Denver Wiecej informacji: www.epilepsycolorado.org Greek Festival Wstęp wolny Piątek, sobota: 11 a.m.-11 p.m. Niedziela 11 a.m.-8 p.m. Assumption Greek Orthodox Cathedral 4610 East Alameda Avenue Denver, CO 80246 K O N C E R T Y: • Andrea Bocelli Pepsi Center 5 czerwca 2013 • Sting: Back to Bass Red Rocks Amphitheatre 5 czerwca 2013

• The Best of Swan Lake - and More Presented by Classical Ballet of Colorado at Lone Tree Arts Center 8 czerwca 2013 • Pitbull & Ke$ha Presented by Live Nation at Comfort Dental Amphitheatre 11 czerwca 2013 • Justin Bieber Pepsi Center 30 czerwca 2013 • Aurora Arts Festival at Fletcher Plaza 29 czerwca 2013 P O L O N I A:

12 -14 lipca

Silverado II Resort and Condos www.silverado2.com Do dyspozycji 2 sypialnie, 2 łazienki pełne wyposażenie kuchni spanie do 6 dorosłych osób. Indoor pool oraz 2 jacuzzi. Cena za noc $115 + tax czyli cały weekend $230 + tax do podziału jeżeli ktoś sobie życzy wspólne barbeque zatroszczymy się o kiełbaskę dla wszystkich!!

• 2 czerwca – Polski Kościół Boże Ciało 10:30 – Msza św. polska. Po polskiej Mszy świętej procesja do 4-ch ołtarzy. Po procesji Piknik na terenie przykościelnym. • Polski Klub w Denver zaprasza na coroczny PIKNIK Niedziela, 9 czerwca od południa do 8 wieczór ALLEN HOUSE PAVILION PARK 11200 Ralston Rd., Arvada, 80004

DRODZY CZYTELNICY! OGŁOSZENIA IMPREZ W ŻYCIU KOLORADO SĄ BEZPŁATNE Wszystkich oragnizatorów „wypadów rekreacyjnych” lub tych, kótrzy chcą zintegrować nasze polonijne społeczeństwo do wspólnego spędzania czasu – prosimy o kontakt z redakcją lub: marketing@zycie-kolorado.com, Zatem myśliwych, wędkarzy, traperów, tropicieli śladów i wszystkich innych – zapraszamy!!!

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@aol.com

Życie Kolorado zaprasza na Polonijny weekend w Winter Park

720-331-2477

Winter Park Village ma wiele atrakcji dla dzieci: bungee jump, golf, rides ( full day lub half day, jeżeli będzie powyżej 20 dzieci jest możliwość zniżki) hiking, biking, kino, bowling itp. W Winter Park jest najdłuższa w Kolorado Alpine Slide (3 tys. stóp), T-bar mini zip-line, przejażdżki na linie dla dzieci.Dla dorosłych piątkowe wieczory z muzyką z lokalnymi artystami. Więcej: www.winterparkresort.com

Informacja i rezerwacja: Asia Dudek 973-444-5808 joanna_dudek@zycie-kolorado.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

5

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado Marcin Żmiejko zerwiec w tym roku pozostawi nas niemal wyłącznie z amerykańskimi ligami MLB (baseball) i MLS (piłka nożna). Kończą się ligi koszykarska i hokejowa a finałem Ligi Mistrzów w maju zakończył się na kilka tygodni sezon piłkarski w Europie. Oprócz ligowych zmagań baseballistów i amerykańskich piłkarzy, pozostaje nam golf...i lacrosse. Krótka przerwa zachęca do ruszenia się sprzed telewizora i pobiegania, skakania, kopania czyli do korzystania z pogody i sił natury. PEŁEN WYPAS – CZYLI DO PRZODU Lewandowski,Piszczek, Błaszczykowski – piłka nożna. Pierwszy strzelił wielkiemu Realowi Madryt 4 bramki a dwaj pozostali trzymali krótko Christiano Ronaldo. W rezultacie trzech Polaków wystąpi w meczu finałowym Champions League. W mediach nieustanna targowica i spekulacje, kto gdzie zostanie sprzedany. Piszczek i Błąszczykowski – Juventus Turyn, Lewandowski – Chelsea Londyn. Poczekamy, zobaczymy. Bayern Monachium – piłka nożna. Wychodzi na to, że niemiecka Bundesliga jest najsilniejsza na świecie. Finał Champions League 2013 to pojedynek obecnego i zeszłorocznego mistrza Niemiec. Bajern już podpisał kontrakt z Josephem Guardiolą – byłym trenerem Barcelony..oraz pozyskał z Borussi Dortmund Mario Goetze za ponad 30 milionów Euro. Zbrojeń nie koniec, więc zapowiada nam się dynastia w Bundeslidze. W dwumeczu z Barceloną 7:0..w finale Ligi Mistrzów...

motywująca i wyzwalająca ostatnie pokłady adrenaliny. Dokładnie taki scenariusz (do potęgi największej) napisali zawodnicy Toronto Maple Leafs i Boston Bruins. Gracze z Bostonu pierwszy raz w historii doprowadzili do wygranej w OT przegrywając wcześniej 1:4. Patrice Bergeron doprowadził do wyrównania a następnie w dogrywce zapewnił Niedźwiadkom zwycięstwo i awans do kolejnej rundy. Legia Warszawa – TM Ekstraklasa, piłka nożna. Legioniści zdobyli pierwsze trofeum - Puchar Polski, ufundowany przez Prezydenta RP. Nietypowy dwumecz pomiędzy Legią i Śląskiem Wrocław – dał warszawskiej ekipie ostateczne zwycięstwo, pierwszy laur w sezonie 2012-13 i awans do Europa League. Legia wciąż znajduje się na pierwszym miejscu w tabeli ekstraklasy

Reprezentacja Szwecji – hokej. Ameryka żyje fazą play-off ligi NHL a cały świat pasjonował się w maju mistrzostwami Świata najwyższej dywizji. W finale tej imprezy rozgrywanej w Sztokholmie Szwedzi pokonali... Szwajcarów (5:1) i ponownie stali się drużynową dominacją w hokeju. Trzecie miejsce zajęli zawodnicy USA z silną reprezentacją graczy Colorado Avalanche. Jankesi po rzutach karnych pokonali Finlandię (3:2). Teraz miłośnicy hokeja mają już tylko finały NHL. KOMPLETNA KICHA – CZYLI DOŁY Franciszek Smuda – piłka nożna. Duma polskiej myśli szkoleniowej właśnie spuścił z drugiej Bundesligi zespół SSV Jahn Regensburg. W swoim premierowym sezonie na zapleczu Bundesligi, Smuda osiągnął jedno zwycięstwo, trzy remisy i osiem porażek – w rezultacie zjazd do ligi amatorskiej, w której Smuda dalej może wypełnić resztę swojego 3-letniego kontraktu. W wielu rozmowach Smuda twierdzi, że Niemcy to jego dom, więc niech sobie tam zostanie... Tomasz Hajto – piłka nożna. Trener Jagiellonii Białystok stracił panowanie w meczu przeciwko Lechowi Poznań. Oczywiście sprowokowany Hajto wulgarnie wyzwał piłkarza Lecha – Louisa Henriqueza, w wyniku czego zostało desłany na trybuny. Na swoje usprawiedliwienie Hajto powiedział: “nikt nie będzie mnie obrażał w moim własnym kraju”. Już mniej rozsierdzony Hajto przegrał na własnym boisku z Legią Warszawa 0:3 – i nikt go nie obrażał.

New York Jets – NFL. Jeszcze niedawno Tim Tebow był ulubieńcem Denver, koszulki z numerem 15 to był gorący towar. Co było później – wiemy. Manning podpisuje kontrakt z Broncos, a Tebow ląduje na ławie Jets. Pod koniec kwietnia Jets postanowili zwolnić Tebow ze wszystkich zobowiązań, Robert Lewandowski po strzeleniu czterech bramek Realowi robiąc temu zawodnikowi Madryt, znalazł się na nieoficjalnej liście zawodników do wielką krzywdę. Obecnie po kupienia przez...Real Madryt. Czyżby w końcu Polak znalazł się wszystkich stopniach draftu w elitarnym klubie? Na razie o takim kierunku rozwoju donosi Tebow ma bardzo małe szanse hiszpańska gazeta AS. na angaż w jakimkolwiek klubie. Coraz częściej pojawia się opcja kanadyjska (CFL). Jets okazali się Jason Collins – NBA, koszykówka. i z przewagą dwóch punktów nad Lech- bezwzględnym klubem mającym swoich Po dwunastu latach w NBA Collins em Poznań jest na dobrej drodze aby zawodników za nic. oświadczył: „I’m black and I’m gay”. zgarnąć dublet (Puchar i Mistrzostwo). Tym samym stał się pierwszym zaDenver Nuggets – NBA. Dnia drugiego wodnikiem zawodowych lig w USA, Jerzy Janowicz – tenis. Turniej ATP w maja 2013 roku zakończył się sezon koktóry otwarcie wyznał swoją orientację Rzymie to powtórka z ubiegłorocznego szykarski w Denver. Nasi koszykarze nie seksualną. Efekt owego wyznania to turnieju w Paryżu. Janowicz szedł jak sprostali ekipie Golden State Warriors setki postów na Facebooku i Tweet- burza, pokonał między innymi byłego a szczególnie jednemu zawodnikowi, erze. Opinie analityków sportowych i finalistę Australian Open – Francuza którego imię Stephen Curry. Ten z posportowców. Pytanie tylko, jak to wyz- Tasongę i bardzo obiecująco radził sobie zoru niepozorny zawodnik był jedyną nanie przyjmą kluby i czy Collins może z Rogerem Federerem (miał nawet piłkę gwiazdą pojedynku Nuggets – Warriors. liczyć na angaż w przyszłym sezonie. meczową). W przypadku Janowicza nie Gracze z Denver nie potrafią przełamać widać tak wielkiej różnicy pomiędzy granicy pierwszego meczu. Ostatnio Boston Bruins – NHL, hokej. System Janowiczem a Federerem, co widać przeskoczyli pierwszą serię playoffs w play-off to najbardziej ekscytująca z gołym okiem w przypadku Agnieszki roku 1994. rozgrywek, niezależnie od dyscypliny, Radwańskiej i Sereny Williams. sytuacje kiedy gra o życie jest bardzo

TURYSTYKA, CIEKAWOSTKI, REKREACJA Garden of Gods to niezwykłe miejsce, robiące niesamowite wrażenie na każdym. W czerwcu w każdą środę w GoG odbędzie się cykl Wellness Walk, wszyscy miłośnicy chodzenia po terenach górzystych mogą zgłosić się w Garden of Gods Visitor and Nature Center około godziny 9:00 rano, zapisać się na listę i wyruszyć z grupą na szlak. Rowerzyści mogą z kolei wybrać się do Colorado Springs 12-go czerwca by wziąć udziął w mającym 17-letnią tradycję Midnight Bicycle Ride – szczegóły na stronie www.trailsandopenspaces.org Osoby organizujące „wypady rekreacyjne” lub pragnące zintegrować nasze polonijne społeczeństwo do wspólnego spędzania czasu – proszę o kontakt marketing@zycie-kolorado.com, wszystkie szczere chęci – mile widziane. Zatem myśliwi, wędkarze, traperzy i tropiciele śladów – zapraszamy do współpracy. FAMILIJNIE NA SPORTOWO W CZERWCU Na cotygodniowe treningi połączone z przyjazną gierką zaprasza Polski Klub Piłkarski w Denver. Gramy w każdy czwartek około 5:30 PM na Littele Dry Creek Park w Centennial.

Miłośnicy mniej aktywnego spędzania czasu na sportowo mogą skorzystać z promocji familijnych na czerwiec oferowanych przez nasze lokalne organizacje sportowe. Colorado Rockies, 11 czerwca oferuja Coca-Cola Promotion package. W cenie $59 można nabyć 4 bilety, 4 hot dogi, 4 napoje, 1 miejsce parkingowe, 1 program meczowy. Bilety na mecz Rockies – Nationals można nabyć na stronie colorado.rockies.mlb.com lub w kasie przy Coors Field. Colorado Rapids gra w czerwcu trzy mecze na Dick’s Sporting Goods Park. Na każdy z tych meczów możecie nabyć bilet w cenie $15....w każdym Seven Eleven. To tylko $5 więcej niż bilet do kina. Parking na Dick’s jest bezpłatny. Colorado Outlaws to lokalna drużyna lacrosse, rozgrywająca swoje mecze na Sports Authority Stadium – czyli arenie na której grają Denver Broncos. Dojazd możliwy linią Light Rail..lub samochodem. Bilety na czerwcowe mecze to wydatek od $10 do $50. Outlaws występują w Major League Lacrosse i są ciekawą propozycją na czerwcowe weekendy.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

6

DISH Network poleca iTVN zaprasza Strażacy Walka z niebezpiecznym żywiołem i niesienie pomocy ofiarom wypadków to dla strażaków codzienność. Widzowie iTVN znają kulisy brawurowej pracy detektywów i często niebezpieczne operacje drogówki. Pora na poznanie szczegółów pracy osób, które zarówno na co dzień, jak i w sytuacjach ekstremalnych troszczą się o nasze bezpieczeństwo. Na program „Strażacy” zapraszamy w każdą niedzielę od 2 czerwca o godz. 17.45 (CDT – Chicago) i 18.45 (EDT – Nowy Jork) na antenę iTVN.

- kulinarnego show „Ugotowani” zapraszamy w każdą niedzielę od 2 czerwca o godz. 20.20 (CDT – Chicago) i 21.20 (EDT – Nowy Jork) na antenę iTVN. W kolejnych odcinkach czterech kucharzy – amatorów przyrządza kolacje według własnego uznania. Sięgają po ulubione, sprawdzone przepisy lub eksperymentują z egzotyczną kuchnią. Aby zaskoczyć przybyłych gości, pomysłowi gospodarze serwują rywalom nie tylko wymyślne przystawki i niebiańskie desery, ale także dodatkowe atrakcje. Zabawa za stołem z nowo poznanymi osobami zapewnia niezapomnianą rozrywkę, ale mili i uprzejmi goście to zarazem surowe jury.

Ugotowani. FOTO TVN Strażacy. FOTO TVN

Wszystkie operacje związane z pożarami, kraksami drogowymi, groźnymi wyciekami i wypadkami przy codziennych czynnościach łączy wspólny mianownik: ryzyko i konieczność natychmiastowego działania. We wszystkich powyższych zdarzeniach z pomocą ruszy grupa odważnych strażaków z Torunia. Będzie musiała zmierzyć się ze skrajnie różnymi akcjami ratowniczymi. Pomogą dziewczynce zakleszczonej na placu zabaw, starszej pani, w której mieszkaniu ulatnia się gaz, a także innym osobom, które nieumyślnie mogły doprowadzić do tragedii. Śmiałkom cały czas będzie towarzyszyć kamera programu „Strażacy”. Toruńscy pogromcy ognia zostaną postawieni przed naprawdę trudnym zadaniem, kiedy w okolicy wybuchnie pożar lakierni. Do ugaszenia łatwopalnych materiałów potrzebna będzie współpraca wielu załóg. Strażacy przeprowadzą też błyskawiczną akcję, by pomóc zakleszczonej ofierze wypadku drogowego wydostać się z rozbitego auta. Udadzą się też na stację benzynową, na której doszło do wycieku paliwa, spróbują ugasić przystanek autobusowy, a także odwiedzą nieuważnego mechanika, który wywołał pożar instalacji elektrycznej naprawianego auta. Na program „Strażacy”, spotkanie z prawdziwymi bohaterami i ich trudną pracą, zapraszamy do iTVN. TEKST NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW TVN TURBO

Ugotowani

Ugotowani. FOTO TVN

Czterech uczestników, cztery kolacje i tylko jedna nagroda. Miłośnicy gotowania po raz kolejny zmierzą się w bitwie na wykwintne dania i nastrojowe kolacje. Zawalczą nie tylko o uznanie rywali, ale i o gotówkę. Na nowe odcinki rozrywkowo

Choć pieniądze, o które walczą uczestnicy programu „Ugotowani” leżą na tacy, wcale nie jest łatwo je zdobyć. Każdy odcinek to potyczka kolejnej czwórki zapalonych kucharzy, wyszukane przepisy, ciekawe pomysły na podanie dań i niepobłażliwe oceny. Podróż kulinarna w premierowych odcinkach programu wiedzie od Warszawy, przez Poznań, Wrocław i Łódź aż do Szczecina i jeszcze dalej! Na kolejną odsłonę pichcenia z przymrużeniem oka w programie „Ugotowani” zapraszamy w każdą niedzielę na antenę iTVN. Materiały iTVN

W czerwcu kanał Kino Polska International poleca filmy będące elementami trzech z naszych najpopularniejszych cykli filmowych nadawanych o 20.00: W piątki, w cyklu „Mistrzowie Polskiego Kina” pokazujemy filmy reżyserów, którzy współtworzyli mentalno-duchowy krajobraz tożsamości Polaków, opowiadając o sprawach i problemach, które były dla nas najważniejsze. W czerwcu będą to: 7 czerwca „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy - ekranizacja powieści Jerzego Andrzejewskiego, która ze Zbyszka Cybulskiego zrobiła pokoleniową ikonę, i pokazała dramat członków AK pod koniec wojny, 14 czerwca „Ludzie z pociągu” Kazimierza Kutza – przenikliwe studium charakterologiczne, kreślące obraz okupacyjnej codzienności społeczeństwa polskiego, którego przekrój stanowią pasażerowie zatrzymanego przez hitlerowców pociągu, poddani dramatycznej próbie człowieczeństwa.

21 czerwca „Salto” Tadeusza Konwickiego z wspaniałymi rolami Cybulskiego, Holoubka i Łapickiego- historia przybycia do prowin-cjonalnego miasteczka położonego na granicy snu i jawy tajemniczego mężczyzny o niepewnej tożsamości, który obejmuje „rząd dusz” nad mieszkańcami. 28 czerwca- „Ćma” Tomasza Zygadły z poruszającą kreacją Romana Wilhelmiego, który stworzył portret popularnego radiowca pogrążającego się w coraz większej samotności, zagubieniu i rozstroju nerwowym. Z kolei w paśmie „Sobota z gwiazdą” proponujemy w czerwcu komedie: 1 czerwca „Wielki szu”jeden z największych kinowych przebojów roku 1983- historia mistrza szulerów karcianych z Janem Nowickim w roli tytułowej. 8 czerwca „Cała naprzód”- Czarnobiała awanturniczo-przygodowa komedia o morzu i marynarzach ze Zbigniewem Cybulskim w roli głównej, nakręcona m.in. w egzotycznych portach Afryki Zachodniej. 15 czerwca- „Vabank” - błyskotliwy debiut fabularny Juliusza Machulskiego, który stał się przebojem kinowym z Janem Machulskim w roli głównej. 22 czerwca „Vabank 2, czyli riposta” - dalsze perypetie genialnego kasiarza Kwinto. 29 czerwca zaś „Wiosna panie sierżancie” – przygody małomiasteczkowego sierżanta milicji. Niedzielny cykl „ABC miłości” to w czerwcu cztery zupełnie różne gatunki: 2 czerwca „Historia niemoralna” Barbary Sass- bezkompromisowy, autotematyczny dramat o zatarciu granic między życiem a sztuką. 9 czerwca „Tango ptaka”trudne miłosne perypetie młodej wioślarki. 16 czerwca „Tarpany” Kazimierza Kutza - uczuciowe wzloty i upadki pracowników ośrodka hodowli tarpanów. 23 czerwca - „Nikt nie woła”, również Kazimierza Kutza- rozgrywający się wkrótce po wyzwoleniu dramat psychologiczny: historia człowieka, który na Ziemiach Zachodnich szuka ucieczki przed konsekwencjami wojny, chcąc rozpocząć nowe życie. 30 czerwca „Gra” z Lucyną Winnicką i Gustawem Holoubkiem: konflikt między małżonkami, których pożycie stało się “grą” - potrzebują siebie nawzajem, a jednocześnie walczą o prawo do własnej osobowości.

>> 11


Strzał w 10-tkę! To już 10-ty Polski kanał w ofercie DISH Polska TV!

TVP Info nadaje informacje z kraju i z zagranicy, transmisje na żywo, konferencje prasowe i inne wydarzenia, a także prognozę pogody, serwis sportowy, serwis ekonomiczny, programy publicystyczne, reporterskie oraz programy telewizji regionalnych.

Zamów TVP Info w Pakiecie Polish Super Pack

Zamów dzisiaj.... mówimy po polsku!

1-888-231-2542 Odwiedź nas na: www.facebook.com/dishpolskatv • www.dishpolskatv.com

Radar SAT Inc. Tel.1-877-KINO POL (546-6765)

POLSKA TV

Międzynarodowe programy wymagają dodatkowego minimum programowego od $10/m-c. Oferty wymagają aktywacji nowego serwisu DISH z 24 miesięcznym zobowiązaniem i kwalifikacją kredytu. Jeżeli serwis zostanie zlikwidowany przed upływem zobowiazania, naliczana będzie opłata w wysokosci $20 za kazdy zlikwidowany miesiąc serwisu. Przy zlikwidowaniu serwisu lisingowany sprzęt musi zostać zwrócony do DISH, jeśli sprzęt nie zostanie zwrócony - naliczana będzie opłata. Wszystkie ceny, pakiety, zestawy programów, funkcje i oferty mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Oferta tylko dla nowych pierwszorazowych klientów DISH i podlega warunkom i zasadom umowy promocyjnej Residential Customer Agreement. Opłaty stanowe mogą obowiązywać. Mogą wystapić dodatkowe ograniczenia i opłaty. Oferta kończy się 21/5/13. ©2013 DISH Network L.L.C. Wszelkie prawa zastrzezone.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

8

Kalejdoskop polonijny Obchody Konstytucji 3 maja w Waszyngtonie Monika Schneider, przezes Polskiego Klubu na Alasce olejne hello z Alaski dla wszystkich Czytelników “Życia Kolorado”!!!

już bar-dzo sprawnie. Zaraz poznałam innego Polaka, był nim Marian W. Pospieszalski, Ph.D. Naukowiec / Senior Engineer ds. naukowych w National Radio Astronomy Observatory w Charlottesville, VA, który na nieszczęście dla siebie, ale szczęśliwym trafem dla mnie, wręczył mi swoją ostatnią wizytówkę. Rozmawialiśmy przez jakiś czas do chwili rozpoczęcia przyjęcia i prezentacji Konstytucji RP. I wreszcie nadszedł moment, czas na przywitanie Polskiego Ambasadora. Ku zaskoczeniu większości ponieważ było to tajemnicą, jednak nie

swojego polskiego pochodzenia mówiąc, że w jednym ze stanów jego nazwisko obecnie to Bidenski. Podczas swojego przemówienia o Konstytucji RP, VP Biden nie ukrywał wzruszenia. Po prezentacji zszedł z podium eskortowany przez Wyższe Służby Bezpieczeństwa, porozmawiał przez moment z kilkoma cenionymi osobistościami wyższego szczebla, po czym opuścił lokal.

W niniejszym wydaniu postanowiłam napisać o swojej podroży do Polskiej Ambasady w Waszyngtonie, DC i opisać własne wrażenia z tej jakże bardzo zaszczytnej wyprawy. W połowie kwietnia otrzymałam zaproszenie do Ambasady w Waszyngtonie z okazji Święta Konstytucji 3 maja, które miało się odbyć w dniu 7 maja 2013 roku w rezydencji Polskiego Ambasadora. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać i jak wielu przybyłych oczekiwać, więc oczywiste i obecne było pewne napięcie wraz z podnieceniem i radością, które niełatwo zobrazować. Przybyłam do Waszyngtonu, nie znając nikogo i nie wiedząc czego oczekiwać. Byłam jednak w błędzie. Po przeprawie przez służby ochronne wkraczam do wielkiej rezydencji, która mieści około 650 osób, rozglądam się wokół starając się kogokolwiek rozpoznać i kogokolwiek nowego poznać. Przyjęcie w Polskiej Ambasadzie w Waszyngtonie, DC z okazji Święta Konstytucji 3 maja. Widzę kamerzystę, który Ryszard Schnepf - Ambasador RP w Waszyngtonie, DC i Joe Biden - Vice-Prezydent USA. wygląda mi na znajomego. Obok: Monika Schneider z amb. R. Schnepfem. Początkowo jednak nie mogłam skojarzyć kim jest, dopóty mój wzrok napotkał oczy dobrze znanego mojemu (ktoś mi już o tym szepnął) Wówczas to zaczęłam rozglądać się reportera Polskiej TV, Marcina Wrony, wraz z polskim Ambasadorem, którego za ludźmi, których chciałam poznać, który był gościem tu w Anchorage na każdy oczekiwał, wchodzi Vice-Prezy- aby nawiązać bliższe stosunki z inAlasce w 2010 r. i którego miałam wów- dent USA, Joe Biden. Po owacyjnym nymi Polskimi Klubami w całym kraczas okazję poznać. Podczas naszej przywitaniu i po odśpiewaniu obu hym- ju. Dość rychło poznałam oficjalnych rozmowy natychmiast uświadomiłam nów, polskiego i amerykańskiego, przez przedstawicieli Polskiego Klubu w sobie kim jest owy kamerzysta. On jednego z polskich tenorów, pierwszy Arizonie, kilku profesorów i lekarzy, również był w Anchorage podczas tej przemówił polski Ambasador. Następnie dyplomatów oraz Ambasadora Polski samej wizyty, którą były pierwsze w Vice-Prezydent przekazał bardzo emoc- w USA, Ryszarda Schnepfa. Po zapozhistorii wybory prezydenckie dla Polo- jonalne przemówienie o Konstytucji RP naniu z Ambasadorem odniosłam bari bohaterstwie narodu polskiego w całej dzo pozytywne o nim wrażenie. Miły nii na Alasce. historii ludzkości. Jego przemowa była i serdeczny, o łatwym sposobie bycia. Po tej wstępnej rozmowie ze znajomą szczera, od serca i wzruszająca do łez. Znalazł czas, aby porozmawiać ze mną mi osobą, wszystko potem poszło Joe Biden nawet żartował o pogłoskach i porobić zdjęcia, czego prawdę mówiąc

Dzień Konstytucji Ryszard Urbaniak - Kalifornia maja 2013 roku w San Francisco był pochmurny i zapowiadający możliwe przelotne opady deszczu a mimo to w parku Golden Gate, w okolicach muszli koncertowej zgromadziła się dosyć spora grupa ludzi na zorganizowanych przez północno kalifornijski oddział Kongresu Polonii Amerykańskiej obchodach święta rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Scenę przyozdobiły flagi nar- Konsul RP w Los Angeles - Joanna Kozinska-Ferbes odowe oraz sztandary harcerski i kombatancki; ten ostatni po rozwiązaniu Stowarzyszenia John Henry Fullen. Nie zabrakło i Polskich Kombatantów jest pod opieką śpiewu Dalyte Kodzis i ogromnej ilości ZHP właśnie. różnorodnych tańców ludowych w wykonaniu kierowanego przez Mary Kay StuJak co roku program był bardzo vland zespołu tanecznego „Łowiczanie” ciekawy i urozmaicony. Głównym oraz jak zwykle wzbudzających swymi mówcą był prezes Stowarzyszenia Sio- występami sensację i burzę oklasków strzanych miast San Francisco-Kraków, dzieci ze szkól języka polskiego z Wal-

nut Creek i Union City. Uświetniający od momentu powstania w 1975 roku swymi tańcami wszystkie uroczystości - „Łowiczanie” w chwili obecnej kierowani są przez Radę Dyrek-

nie spodziewałam się z racji tak dużej liczby gości na imprezie, wszakże byłam tym mile zaskoczona. Poznałam również innych ważnych polityków Polskiej Ambasady, z którymi zamierzam pozostać w kontakcie w celu rozwijania bliższych relacji na rzecz Polskiego Klubu na Alasce. Wśród nich znaleźli się: Artur Orkisz, Senior Advisor, Affairs & Public Congress Diplomacy, Małgorzata Szum, Radca, Culture Affairs, prof Marek Konarzewski, Radca Minister, Science & Technology Affairs, Piotr Konowrocki, Radca-Minister, Kierownik Wydziału Konsularnego, Justyna BartkiewiczGodlewska, pierwszy sekretarz, Wydział Polityczny przy Ambasadzie RP. Pozostała część wieczoru potoczyła się przyjemnie na kontynuacji rozmów i wspólnych fotografiach, a sama impreza zakończyła się miło około 23:30. Dopiero wówczas ogarnęła mnie oczekiwana ulga i mogłam wreszcie głęboko odetchnąć i zrzucić te bolesne, ale piękne buty na wysokich obcasach (mężczyźni nigdy nie zrozumieją dlaczego je włożyłam jeśli są niewygodne, tylko kobiety mogą to pojąć). Podsumowując moją wizytę do Polskiej Ambasady, wyrażam zachwyt i szczere zadowolenie. Miło było być jedną z kilkuset zaproszonych na obchody Konstytucji, brać udział, nawiązać nowe kontakty i dzielić się informacjami o Polskim Klubie na Alasce. Jeszcze przyjemniej było poznać Polskiego Ambasadora i osobiście wręczyć mu prezenty od Polskiego Klubu jak również z nim porozmawiać. Czuję, że osiągnęłam swój cel poszerzenia świadomości o istnieniu Polskiego Klubu na Alasce i jego działalności. W rękach Justyny Bartkiewicz-Godlewskiej pozostawiłam wiele materiałów dla Ambasadora i pracowników Ambasady, aby poprzez ich czytanie dowiedzieli się o tym, co robimy i jak działamy. Dzięki swojej wizycie w Waszyngtonie widzę obiecującą przyszłość dla naszej polonijnej organizacji i planuję pozostać w bliskich stosunkach z Ambasadą RP w nadchodzących latach, aby promować Polski Klub na Alasce i polską kulturę.

Miejscowa orkiestra (Golden Gate Park Band) grająca w tym miejscu już od 131 lat, tak jak i od kilkudziesięciu już lat specjalnie na tę polską niedzielę, wybrała zestaw utworów naszych rodzimych kompozytorów.

Z naszej polskiej strony pani Caria Tomczykowska zorganizowała całość imprezy, a nowo wybrany prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej pan Andrzej Prokopczuk był postacią aktywnie włączoną i w dbanie o szczegóły, całość, jak i właściwą oprawę tego święta; o zorganizowaniu poczęstunku po nim nie wspomnę. Warto przyjrzeć mu się w najbliższym czasie szczególnie, gdyż w mojej ocenie ożywi swą osobą działalność „kongresu” na P. Grobleny, P. Szlachta, R. Mleczko, A. Pisańska tym terenie; www.pacnorcal. org. torów w składzie: prezes: Piotr Kodzis Na scenie pośród przedstawicieli Polooraz Krystyna Chciuk (założycielka nii obecni byli oprócz wymienionych w zespołu), Phil Kosiara, Basia Dyszyńska, dalszej części oraz tych wymienionych Krysia Smoleń oraz wspominana już już powyżej - także: hm.Krystyna Chcipowyżej Mary Kay. Zapraszam do uk, Zofia Zakrzewska, Edward Martinek wsparcia ich. Więcej informacji można który pełnił rolę prowadzącego a także znaleźć na portalu www.polishfolk.org hm.Zbigniew Pisański.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

9

Kalejdoskop polonijny Przybyła również z Los Angeles ze szczególną wizytą pani Konsul Joanna Kozińska-Frybes, która swą osobą uświetniła całość a obecnej akurat tego dnia części tutejszej Polonii przekazała w imieniu rządu polskiego życzenia i odznaczenia. W swym wystąpieniu podkreśliła podniosłość tego dnia, przedstawiła także pojedynczo sylwetkę każdego z udekorowanych. Oto pełna lista wyróżnionych osób: Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej: Wiktoria Jean Phillips Ryszard Urbaniak, hm Złoty Krzyż Zasługi Ryszard Gądek Ryszard Mleczko Anna Pisańska, hm Barbara Szlachta

Srebrny Krzyż Zasługi Patrycjusz Grobelny, hm Krzyż Wolności i Solidarności Eugeniusz Grellus Nikt z wyróżnionych nie pracuje społecznie dla orderów czy odznaczeń, ale miło jest, iż polonijna społeczność w taki to sposób chce podziękować za pracę dla Polski. Bo dla Polski ta praca jest; nie dla politycznych frakcji, nie dla osób zasiadających na urzędach, ale dla naszej Ojczyzny i dlatego właśnie można być z tego dumnym. Z pozdrowieniami z San Francisco i niemalże słonecznej Kalifornii Ryszard Urbaniak

XIX Konkurs Recytatorski Ryszard Urbaniak - Kalifornia ie wybrzmiały jeszcze echa Zatoki Poezji, a ośrodek East Bay Polish American Association w Martinez znów wypełnił się strofami polskiej liryki. Niezwykle wdzięcznie brzmiała ona w ustach najmłodszych. Serce rośnie, że z dala od ojczystej ziemi tak liczne grono kolejnego już pokolenia emigrantów ze szczególną starannością dba o piękno języka przodków.

występu pierwszoklasistów. Jednak całkiem poważnie zrobiło się dopiero, gdy na scenie pojawili się uczniowie klasy IV. Radosne dziecięce rymowanki w jednej chwili ustąpiły miejsca lirycznym rozterkom. Wysoki poziom utrzymał się do występu ostatniego z uczestników konkursu. Dopełnieniem artystycznych uniesień była muzyka płynąca ze skrzypiec, pianina i fletu poprzecznego młodych polonijnych talentów.

Polonia w Ohio Anna Romanowska-Deskins

FOTO: Małgorzata Broda (MarGo Photography)

I Rocznica Otwarcia Parku Kościuszki w Dublin, Ohio

W czwartek, 9-go maja, w Thaddeus Kosciuszko Park w Dublin w Ohio odbyło się przemiłe spotkanie dla uczczenia pierwszej rocznicy otwarcia parku. Rok temu, w oficjalnych uroczystościach z piękną oprawą patriotyczną, uczestniczyli m.in. Prezydent Polskiej Fundacji Kościuszkowskiej – Alex Storożyński oraz Konsul RP – Małgorzata Kozik. W pierwszym w historii Polonii z Columbus biegu/spacerze „1K Run in Thaddeus” wzięły udział Panie z grupy aerobikowej YogaBear Club oraz członkowie The Polish-American Club of Columbus. Tylko na ten dzień ustał całotygodniowy deszcz, więc mogliśmy w pełni skorzystać z uroków naszego parku. Po zakończeniu biegu na uczestników czekały napoje, przekąski oraz tort. Każdy został uhonorowany pamiątkowym medalem. Park Kościuszki jest piękny. Malownicze alejki, ciekawa roślinność oraz urocza altanka nad małym stawem, zachęcają do odwiedzania Parku częściej niż raz w roku. Zapraszamy! Więcej informacji można uzyskać na: www.poloniaohio.com www.facebook.com/PoloniaColumbus oraz www.facebook.com /PACanowColumbus

PACanów – Polska Szkoła dla dzieci W sobotę, 18-go maja, odbyło się zakończenie roku szkolnego 2012/2013 naszej polonijnej szkoły dla dzieci. PACanów jest dziecięcym odłamem The Polish-American Club of Columbus (PAC) i powstał w 2005 roku. W ramach polskiej szkoły widujemy się w każdą sobotę, aby poprzez zabawę podtrzymać polskość w naszych dzieciach.

Organizatorem XIX konkursu recytatorskiego pod patronatem Zofii i Zdzisława Zakrzewskich, który odbył się w niedzielę 21 kwietnia 2013 roku w kalifornijskim Martinez była Szkoła Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek. Konkurs prowadziły Ania Górnicka i Viktoria Szarek, a pieczę nad pokazem talentów sprawował Piotr Filipowski. Nad całością czuwała Magdalena Szymańska, przy wsparciu ze strony Danuty Pokalskiej i Barbary Szlachty. W komisji oceniającej obradowali: Zofia Zakrzewska, Lidia Jesionek, Ala Jęczmień, Krzysztof Małaszewski i Małgorzata Broda. Głosy jury zliczali Karolina Małaszewski i Marek Jaworski. Już pierwszy występ poruszył wypełnioną po brzegi salkę widowiskową. Każdy rodzic chciał choć na jednym zdjęciu czy krótkim klipie uwiecznić swą pociechę uczestniczącą w zbiorowym wykonaniu “Abecadła”. Później serca zebranych swą przebojowością i uroczą dykcją podbijały przedszkolaki. Właściwa walka na strofy rozpoczęła się od

Dzień Matki Tomasz Zola - Utah

Ostatnie spotkanie w tym roku szkolnym zostało zorganizowane w lodziarni w centrum Columbus, Ohio. Dzieci miały do dyspozycji plac zabaw, a także otrzymały słodki poczęstunek oraz nagrody za całoroczną pracę. To już ósme zakończenie roku szkolnego w PACanowie. Przez te lata zmieniały się panie prowadzące szkółkę, a w międzyczasie pierwsi jej uczniowie pokończyli szkoły podstawowe, średnie i dojrzeli do prawdziwych studiów. PACanów trwa i oby jak najdłużej.

okazji Dnia Matki 19go maja dzieci uczęszczające na polskie zajęcia językowomuzyczne prowadzone od roku przez Ewę Wilczynski przedstawiły piosenki i wierszyki dla swoich oraz wszystkich Mam. Występ dzieci gościł ksiądz Andrzej Skrzypiec w sali socjalnej pod kościołem św. Ambrożego. W USA Dzień Matki zaczęto obchodzić w 1905 roku a w 1914 Kongres USA uznał ten dzień przypadający w drugą niedzielę maja za święto narodowe. W Polsce pierwszy raz obchodzono Dzień Matki 26 maja w Krakowie w 1914 roku. Nasze dzieci, żeby było sprawiedliwie, zaśpiewały i obdarowały Mamy laurkami pomiędzy

Komisja sędziowska stanęła przed bardzo trudnym zadaniem, bowiem każdy z występujących zachwycił widzów swą osobowością. Główną nagrodę, ufundowaną przez polską unię kredytową POLAM z Redwood City, przyznano Oscarowi Loyd, który interpretacją wiersza Agnieszki Osieckiej “Jeżeli miłość jest” oczarował wszystkich członków jury. Po burzliwych naradach przyznano również 4 nagrody specjalne, sponsorowane przez północnokalifornijski oddział Kongresu Polonii Amerykańskiej: Marze Konarzewsiej za “Rozmyślania na dworcu”, Ani Metkowskiej - “Jak pięknie by mogło być”, Sofii Bowes - “Bajka” oraz Alicji Górnickiej - “Zaczarowana dorożka”. Zatoka Poezji postanowiła wyróżnić Daniela Pilcha za wykonanie wiersza “Jeż”, Arletkę Pokalski - “Inwokacja” oraz Ann Marie - “Jeśli masz czyjeś serce”. Ponadto w każdej z klas przyznano I, II i III miejsce. Zarówno uczestnicy konkursu jak i przygotowujący ich nauczyciele zasłużyli na wyrazy uznania. Do zobaczenia za rok na jubileuszowym XX konkursie recytatorskim. tymi datami. Na koniec wszyscy zasiedli do poczęstunku, każdy też mógł odrysować swoją dłoń na wielkiej, wspólnej laurce. Wszystkim Mamom w ten dzień i w każdy dzień roku składamy najlepsze życzenia!

>> 11


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

11

DISH Network poleca << 6

Obywatel Max Frisch

Dolina cieni Wrażliwy portret ostatniego szwajcarskiego intelektualisty

Kino Europa – Hity programowe czerwiec 2013 Szwajcarski Miesiąc W czerwcu Kino Europa z dumą prezentuje pierwszą edycję Szwajcarskiego Miesiąca. Dzięki wsparciu naszych przyjaciół ze Swiss Films mamy okazję – po raz pierwszy na terenie Stanów Zjednoczonych i Ameryki Łacińskiej – promować fascynującą kolekcję filmów krótkometrażowych, filmów fabularnych, dokumentów oraz muzyki. Składając hołd największym szwajcarskim artystom w tym miesiącu oferujemy ekscytujące wprowadzenie w szeroki wachlarz współczesnej szwajcarskiej kultury. Szwajcaria znana jest głównie z neutralnego stanowiska wobec światowych konfliktów oraz promowania pokoju i praw człowieka. Prawdziwie kosmopolityczny jest także cały przemysł rozrywkowy tego kraju. Posiadająca jeden z najwyższych na świecie poziomów wskaźnika PKB per capita (Produkt Krajowy Brutto przypadający na jednego mieszkańca) Szwajcaria stała się wylęgarnią aktorów, reżyserów i muzyków poszukujących nowych trendów, pełnych młodzieńczej pasji i świeżego talentu. W czerwcu Kino Europa wyróżnia najlepsze z ich prac.

Był jednym z najbardziej zagorzałych krytyków nazizmu, komunizmu, muru berlińskiego i wojny w Wietnamie. Krytykował neutralny europejski kraj, a nawet po cichu zrzekł się szwajcarskiego obywatelstwa. Był obywatelem świata. W odkrywczym filmie dokumentalnym Obywatel Max Frisch Kino Europa prezentuje zabawne i bogate życie znanego pisarza, myśliciela i intelektualisty, Maxa Frischa. Po raz pierwszy widzowie mają okazję zobaczyć kulisy pracy i życia osobistego intelektualisty słynącego z zawziętości i polemicznej krytyki czegoś co nazywał „wyobcowanymi ideologiami”. Ten dogłębny film dokumentalny łączy w sobie poszukiwania, pasję i sztukę tworząc poruszającą opowieść o społecznym aktywizmie. Co najważniejsze, rozważa on rolę jaką intelektualiści powinni pełnić w społeczeństwie. Zastanawia się też nad tym, dlaczego obecnie tak wielu myślicieli nie wyraża publicznie swoich opinii. Premiera 7 czerwca, godz. 9:00 PM ET/ PT

Odkryj mroczne siły skryte wśród szwajcarskich krajobrazów

Jeśli chodzi o uczucie strachu, dzieci wydają się być jedną z najbardziej wrażliwych istot. W dzieciństwie przerażający jest najprostszy dźwięk usłyszany ciemną, zimną nocą. Kino Europa zaprasza w podróż do spokojnego szwajcarskiego miasteczka. Dolina cieni to opowieść o strachu, tajemnicy i mrocznej sile skrywanej gdzieś w głębi górskiej doliny. Fabuła filmu częściowo oparta jest o tradycyjne szwajcarskie powieści i opowiadania dla dzieci. Dolina cieni to połączenie strachu i tajemnicy. Główny bohater filmu, Matteo, pragnie odwiedzić dziadka mieszkającego w odległej miejscowości. Będąc na miejscu słucha opowieści innych dzieci. Odkryj razem z nim mroczną tajemnicę tego miejsca, starożytną klątwę, szaleństwo babci Clary i sekrety pewnej zjawy. Premiera 29 czerwca, godz. 9:00 PM ET/ PT Programy Polsat2, itvn, religia.tv, Kino Polska International, Kino Polska Muzyka, Babytv, Kino Europa i TV SPORT są dostępne na platformie DISH Network. Po więcej informacji

Kalejdoskop Polonijny, c.d. znanym z zakończenia insurekcji kościuszkowskiej. Tutaj wojska polskie po dowództwem Kościuszki walczyły z wojskiem rosyjskim, a sam Kościuszko dostał się do niewoli. To był rok 1794. TZ: Ma ksiądz tam rodzinę? Tomasz Zola - Utah AK: Rodzice przenieśli się do Paprotni, gdzie kiedyś mieszkali dziadkowie. Mam też brata, jest lekarzem. go maja do Salt Lake City Czyli spełniło się marzenie przyjechał do pracy ksiądz rodziców; mają księdza i lekAdrian Komar. Na początek arza. Nie wiem czy do końca, zamieszkał w parafii św. bo wyjechałem tak daleko... Ambrożego, której proboszczem jest TZ: Kiedy ksiądz miał ksiądz Andrzej Skrzypiec prowadzący święcenia? u nas duszpasterstwo polonijne. AK: Święcenia miałem w Z księdzem Adrianem miałem okazję 2006 roku, pracowałem od porozmawiać: tego czasu w dwóch parafiach diecezji siedleckiej w TZ: Od kiedy ksiądz jest w USA? Łukowie i Zelechowie. Oba AK: Przyleciałem do San Francisco miejsca wspominam bardzo 3go maja, w Święto Maryjne. To dla dobrze. Potrzebowałem tego mnie dobry znak. Odebrał mnie z czasu i doświadczenia by lotniska mój przyjaciel mieszkający poznać jak poradzę sobie w i pracujący w Sacramento - ksiądz pracy duszpasterskiej by być Mieczysław. Po trzech dniach lepiej przygotowanym do wsiedliśmy w samochód i przez pracy tutaj. Nevadę, a potem Idaho przyjechałem TZ: Czy to tutejszy Biskup do Salt Lake City. sprowadził księdza do Utah? TZ: Czy to pierwszy pobyt księdza AK: Nie. Jako ksiądz w USA? diecezjalny sam starałem się AK: Nie, byłem tu jeszcze jako o wyjazd do USA. Byłem 17-to-latek, w Nowym Jorku z wizytą cały czas w kontakcie ze Ksiądz Adrian Komar właśnie przybył do Utah Foto: Tomasz Zola u rodziny. wspomnianym księdzem TZ: Czy tamten wyjazd miał wpływ Mieczysławem z Kaliforna decyzję o przyjeździe tu na misję? nii. Wysyłałem swoje CV AK: Tak, spodobały mi się Stany Zjednoczone i już i właśnie z Utah dostałem zaproszenie. Potem w seminarium podjąłem decyzję, że będę tu kiedyś rozpoczęła się procedura wizowa. pracował. TZ: Czy łatwo jest dostać zgodę od władz TZ: Czyli przyjechał ksiądz na dłużej? kościelnych w Polsce na taki wyjazd? AK: Jeśli moja praca tu będzie przynosić owoce, to AK: Raczej tak. Nasza diecezja w Polsce jest liczebnie zapewne tak. porównywalna z Utah, a pracuje 600 księży, tutaj 60. TZ: Skąd ksiądz pochodzi w Polsce? Dostałem zgodę bez problemu. AK: Urodziłem się w Warszawie ale pochodzę i TZ: Czy słyszał ksiądz przed przyjazdem, że jest w mieszkałem w Maciejowicach, miejscu historycznym, Utah Polonia?

Nowy ksiądz w Utah

AK: Nie wiedzialem. Postanowiłem przyjrzeć się stanowi Utah bliżej jak już będę miał pewność, że tu przyjadę. Jednak od momentu jak dostałem wszystkie papiery sprawy potoczyły się tak szybko, że zanim się obejrzałem już tu byłem. TZ: Czy odwiedził ksiądz stronę Polonii www. razemutah.com? AK: Dopiero będąc tu znajomi powiedzieli mi o polskiej stronie. TZ: Czy podoba się księdzu Utah? AK: Tak, choć spodziewałem się wyższych temperatur, ale to chyba ta wiosna jest nieco chłodniejsza. Lubię góry i będę z wami chodził na górskie wycieczki. TZ: Miał ksiądz okazję coś już zobaczyć? AZ: Trochę tak. Zwiedziłem centrum miasta, byłem tez w Park City i odwiedziłem tam księdza Stanisława Herbę. Piękne miejsce. TZ: Jakie wrażenie robią tutejsi wierni? AZ: Miałem już spotkanie z parafianami, sprawiają dobre wrażenie, są otwarci i cieszą się mając nowego księdza w parafii. TZ: Jakie ma ksiądz plany na przyszłość? AZ: Przez najbliższych 5 miesięcy będę doskonalił angielski na University of Utah. Po tym czasie mam nadzieję być gotowy do pracy na pełny etat. TZ: Ma ksiądz ulubionego świętego? AK: Tak, jest nią kobieta – Edyta Stein. Historia jej życia to dla mnie wielką motywacją. Święta Teresa Benedykta od Krzyża, bo takie imię przyjęła, była naukowcem, świat i kariera stały dla niej otworem. Wybrała drogę wiary katolickiej, choć była z urodzenia Żydówką, poświeciła się klasztorowi, a na koniec została męczennicą. To wielka i ponadczasowa postać. TZ: A dewiza na życie? AK: Też mam i wypisana jest na moim obrazku prymicyjnym. „Dusza, w której mieszka miłość nie męczy ani siebie ani innych”. TZ: Czy jeździ ksiądz na nartach? AK: Nie, ale chcę się nauczyć. Wiem już, że są ku temu świetne warunki. TZ: Dziękuję księdzu za rozmowę, witam w Utah i życzę od nas wszystkich spełnienia planów.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

12

Punkt widzenia

Karbidówka

Wszelkie decyzje były podejmowane przez rozmaite organy legislacyjne i administracyjne obsadzone przez ludzi Partii.

Grzegorz Malanowski iele lat temu wpadł mi w ręce „Almanach Rolnika” wydany w Polsce w 1914 roku, jeszcze pod austriackim zaborem. W „Almanachu” obok porad weterynaryjnych lub kulinarnych znaleźć było można śliczne reklamy i ogłoszenia odzwierciedlające poziom technologii w owym roku. Cóż to była za fascynująca lektura! A więc reklamowano tam „Ręczne Wyżymaczki Victoria na Łożyskach Kulkowych” oraz „Wanny Parowe Pokojowe i Podróżne”. To było osiągnięcie nadzwyczajne, do dziś nie mogę sobie wyobrazić rolnika podróżującego z wanną parową. Największy podziw wzbudziła we mnie jednak „Pompa Doktora Zabłudowskiego dla Rozwijania Biustu”. Interesujące jest, czym dobry doktór te biusty pompował? Zaraz potem przyszedł wspaniały okres dwudziestolecia Polski Odrodzonej Karbidówka i nadzwyczajnej ekspansji przemysłowej, przyhamowanej światowym kryzysem ekonomicznym lat 30-tych. Polskie produkty przemysłowe począwszy od znakomitych radioodbiorników „Elektrit” z Wilna, poprzez maszyny do obróbki metali oraz działka przeciwpancerne z fabryki „Polskich Mechaników z Ameryki” w Pruszkowie, a skończywszy na lokomotywach i wagonach produkowanych przez Cegielskiego w Poznaniu można było znaleźć w wielu krajach świata. Nawiasem mówiąc szkoda, że tyle tych świetnych działek p-panc sprzedano za granicę tuż przed najazdem niemieckich i sowieckich czołgów w 1939 roku... Przez pięć lat nic godnego zanotowania w historii rozwoju technologii nie działo się w „Generalnej Guberni”, może poza seryjną produkcją pistoletów maszynowych „Błyskawica” przez warsztaty Armii Krajowej. Groźniejszą, choć raczej samobójczą bronią wydawały się być lampy „karbidówki”, niechlujnie acz legalnie produkowane przez prywatnych wytwórców. To przerażające urządzenie służące do oświetlenia mieszkań w czasie przymusowych zaciemnień, kiedy to w miastach Niemcy wyłączali elektryczność, byłoby witane z radością przez dzisiejszych terrorystów. Konstrukcja była prosta: na dnie szczelnie zakręconego, niemal pancernego naczynia przypominającego termos, kładziono kostki karbidu, na które kapała woda powodując wydzielenie acetylenu. Gdy ciśnienie w zbiorniku wzrosło, śmierdzący, syczący gaz zapalał się jasnym światłem przy wylocie maleńkich dziurek ceramicznego palnika. Groza narastała gdy woda kapała zbyt szybko, albo dziurki palnika się zatkały... Nie były to bo-

wiem porządne lampy górnicze więc, jak pamiętam, zawory bezpieczeństwa działały jedynie w trudno osiągalnych i bardzo drogich lampach karbidowych wyrabianych przez Fabrykę Platerów Braci Henneberg. Jeszcze dziś słyszę straszny gwizd grożącej wybuchem taniej karbidówki i widzę swoją ucieczkę w popłochu do innego pokoju. Bohaterska matka zakręcała nerwowo wodę w karbidowej bombie, a potem wszyscy modliliśmy się aby to świństwo nie wybuchło. Kto jeszcze te czasy pamięta? Gdy w 1945 nastał koniec niemieckiej okupacji, zaraz potem nastąpiło jakby wyzwolenie przytłumionej przez wojnę energii i inicjatywy twórczych Polaków pozostałych przy życiu w kraju. Wspominam tych których znałem lub o których wiedziałem z uwagi na ich profesję. A więc inżynier Szpotański zaczął odbudowywać swoją słynną podwarszawską fabrykę doskonałej aparatury elektrycznej. Inżynier Kaniut w wannie swojej łazienki (co na to mówiła jego żona?) wyhodował pierwsze kryształy piezoelektryczne aby potem, jako szef firmy „Radiotechnik”, móc produkować mikrofony i kryształy dla radiokomunikacji. Inżynier Tadeusz Kopaczek po powrocie z Auschwitz założył wytwórnię „INWAR” i już w 1946 rozpoczął produkcję znakomitych elektronicznych aparatów pomiarowych. Mieczysław Fogg w Warszawie i Mieczysław Wejman w Poznaniu otworzyli wytwórnie płyt gramofonowych „Fogg Record” i „Mewa”. Początkowo było to tolerowane przez komunistów (podobnie jak w czasie krótkiego okresu NEP-u w Rosji Sowieckiej w latach 20tych), gdyż w wynędzniałej i zrujnowanej Polsce brak było miejsc pracy i brak podstawowych produktów przemysłowych. Jednak do roku 1949 nie wolno było prywatnym przedsiębiorcom zatrudniać więcej niż 50 pracowników, a po 1949 zostali oni przez Władzę Ludową wyrzuceni na bruk i obciążeni milionowymi „domiarami”, które musieli spłacać nieraz do końca życia. Niektórzy poszli do więzień, inni uciekli za granicę. Ich zakłady zostały upaństwowione i przemianowane („ZAWAR” z fabryki Szpotańskiego, „ZOPAN” z zakładów Kopaczka, „MUZA” z fabryki Fogga) lub zlikwidowane. Rozpoczął się irracjonalny okres „gospodarki planowej”. Dyrektorami mianowani zostali partyjni urzędnicy, niekiedy słabo mówiący po polsku. Nastała świetnie określona przez Stefana Kisielewskiego „skandaliczna dyktatura ciemniaków”. Kopaczek i wielu innych uciekli „na zachód”, zaś przebywające za granicą od czasu wojny twórcze jednostki jak Kudelski, twórca najlepszego na świecie magnetofonu „Nagra”, nie chciały do kraju wracać. Pozostałym w Polsce specjalistom wiązano ręce tłumiąc ich inicjatywę.

Udało się jedynie znakomitemu przedwojennemu konstruktorowi Wilhelmowi Rotkiewiczowi, który już w sierpniu 1945 wrócił do kraju w... jugosłowiańskim mundurze partyzanckim Marszałka Tity, z czerwoną gwiazdą na czapce i z orderami na bluzie. Jako więc godny zaufania i podziwu Towarzysz, już w dwa miesiące później został mianowany dyrektorem poniemieckiej fabryki odbiorników na „Ziemiach Odzyskanych” w Dzierżoniowie (Reichenbach), przemianowanej potem na „DIORA”. Ten szczęśliwy zbieg okoliczności spowodował, że fabryką pokierował prawdziwy specjalista, dzięki czemu w zrujnowanej Polsce nastąpił szybki rozwój produkcji popularnych radioodbiorników. Kto pamięta „Pioniera”? Ale gdy w 1947 będąc na wakacjach zwiedzałem tą fabrykę, przy wielu stołach montażowych nikt nie pracował, bowiem po zakończeniu wojny nie pozostało w Polsce wielu własnych, wyszkolonych pracowników. Wielu zginęło, wielu, jak inżynier Maciszewski, późniejszy założyciel fabryki w Raton, New Mexico wyjechało aby po zakończeniu wojny nie wrócić (Maciszewski przybył do USA w lipcu 1939 zaproszony przez rząd amerykański, dla szkolenia Amerykanów w wojskowej łączności radiowej!). Przedwojenną fabrykę radioodbiorników Elektrit razem z pozostałymi przy życiu polskimi pracownikami Sowieci przewieźli w 1941 z polskiego Wilna do białoruskiego Mińska i przemianowali na „Zakłady im. Mołotowa”.Położono więc nacisk na szybkie szkolenie specjalistów, co zaowocowało odrodzeniem i szybkim rozwojem szkolnictwa technicznego średniego i wyższego. W gospodarce

litechniki Warszawskiej, jako dawny żołnierz AK miał drogę do kariery naukowej czy menadżerskiej zamkniętą. Zaczął więc projektować obrabiarki do metali. Nie jakieś tam zwykłe maszyny, ale maszyny z mózgiem. A były to lata 50te – 60te i elektronika była jeszcze nadal oparta na lampach elektronowych. Tranzystory zaczęły się ukazywać dopiero po 1959 roku. Komputery budowane w kraju miały rozmiary domku jednorodzinnego z klimatyzacją, ale zdolność obliczeniową setki razy mniejszą niż dzisiejszy laptop. No więc i ogromne mózgi maszyn Mierzejewskiego były wypełnione lampami. Mimo to, maszyny działały doskonale. Jego bezdotykowa frezarka-kopiarka mogąca kopiować w metalu obiekty tak delikatne jak płatki kwiatu róży była sensacją na skalę światową. Kiedy Mierzejewski pokazał mi prototyp swojej najnowszej maszyny wycinającej w metalu złożone kształty według programu zapisanego na taśmie magnetofonowej, spojrzałem na stojące za nią wielkie metalowe szafy, w których jarzyły się niezliczone lampy elektronowe. Byłem pełen podziwu. Przecież ten facet nie był elektronikiem, on był z wykształcenia mechanikiem! Nie mogłem się powstrzymać przed pytaniem „czy chce pan abym panu pomógł?” Skończyło się na tym, że przyłączyłem się do „Mierzeja”, jak go nazywaliśmy. No i po pół roku gotowy był nowy „mózg”, mniejszy i inteligentniejszy, całkowicie na półprzewodnikach. I tak powstał w 1963 jedyny wówczas w Europie, uniwersalny system ciągłego, trójwymiarowego, numerycznego sterowania maszynami który nazwaliśmy „NUMEROBLOK”. Niedługo też na międzynarodowe targi handlowe w Poznaniu wysłano wielką frezarkę pionową ,która ustawiono na wprost wejścia do pawilonu. Maszyna ku podziwowi wi-

Numerycznie sterowana frezarka Mierzejewskiego do równoczesnej obróbki dwóch łopatek turbin parowych dla 200MW bloków energetycznych (FOM Pruszków). Za nią stoi szafa sterownicza systemu NUMEROBLOK (rok 1968)

i przemyśle PRL zapanował jednak marazm który miał trwać przez dalsze czterdzieści lat. Z bagna wynurzały się co jakiś czas jednostki wybitne, twórcze, aby po jakimś czasie zanurzyć się w nim ponownie już jako zrezygnowani konformiści, albo też aby odejść nie mając sił na dalszą walkę z wiatrakami. Niektórzy jednak wytrwali. Miałem honor poznać kilku z nich. Nigdy dotąd nie spotkałem konstruktora bardziej twórczego niż Jerzy Mierzejewski. To był fenomen. Inżynier mechanik, syn słynnego profesora Po-

dzów, krzesząc ogromne iskry, samoczynnie wycinała w metalu matryce do produkcji telewizyjnych kineskopów lub inne złożone kształty. Otwarcie Targów zaszczycił swoją osobą Towarzysz Gomułka w otoczeniu świty. Stałem z boku, odsunięty przez ludzi z ochrony, patrząc z niepokojem na iskry fruwające blisko łysej głowy Pierwszego Sekretarza. „Czy ta maszyna jest masowo produkowana?” zapytał rzeczowo Gomułka. „Tak jest, Towarzyszu, w kilku fabrykach!” oznajmił służalczo najbliżej stojący dygnitarz. Zdumiało mnie to wierutne kłamstwo, była to bowiem jedna,


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

13

Karbidówka, c.d jedyna maszyna jaką posiadano. Partyjni dygnitarze okłamywali sami siebie! Ale gdy maszynę wysyłano potem na kolejne międzynarodowe targi, ku mojemu zdumieniu za każdym razem na żądanie warszawskiego Metalexportu maszynę przemalowywano: do Czechosłowacji na Targi w Brnie pojechała jako złota, ustawiona na purpurowym kobiercu, po raz drugi do Poznania jako szara, a do Lipska pomalowana na zielono. Również za każdym razem zakładano jej inną tabliczkę znamionową: raz jako producent maszyny wymieniona była fabryka w Pruszkowie, innym razem fabryki w Porębie lub w Łodzi. Towarzysz Gomułka musiał być zadowolony.

dumny. Nie pamiętam już w jaki sposób „spławiłem niemieckiego klienta”, byłem prawie chory ze wstydu i żalu. Na miłość boską, to były przecież targi HANDLOWE! Poczułem odrazę do ludzi z Metalexportu i wydało mi się, że cała moja wieloletnia praca była bez sensu. Więc gdy następnego dnia demonstrowałem tą numeryczną frezarkę przed delegacją Politechniki Warszawskiej i zaoferowano mi pracę w Katedrze Budowy Maszyn Matematycznych, przyjąłem ofertę natychmiast.

Seryjna produkcja numerycznie sterowanych maszyn zaczęła się dopiero po paru latach. Rewelacją stały się nasze hydraulicznie napędzane frezarki do samoczynnej obróbki ogromnych łopatek turbin parowych wielkości śmigła lotniczego. Skróciło to czas obróbki z 50 godzin do 2 godzin! Dzięki standaryzacji, te same łopatki stosowano we wszystkich 200 megawatowych blokach energetycznych elektrowni krajów demokracji ludowej, było to więc niezłe osiągnięcie. Do Lipska pojechałem razem z taką właśnie obrabiarką. Ustawiona na eleganckim podium symulowała samoczynną obróbkę wielkich łopatek o skomplikowanych kształtach więc budziła wielkie zainteresowanie. Pierwszego dnia podszedł do mnie palący cygaro niemiecki businessman pytając o szczegóły techniczne. Następnego dnia pojawił się ponownie, pytając o warunki dostawy, gwarancje i cenę. Na te pytania nie mogłem odpowiedzieć, posadziłem go więc w fotelu i pobiegłem do pawilonu Metalexportu. W środku znalazłem czterech „delegatów” szalenie zajętych piciem koniaku. „Panowie, mam niemieckiego klienta na maszynę. Chodźcie negocjować warunki sprzedaży”.Popatrzyli na mnie jak na idiotę. „Panie inżynierze, pan jesteś jakiś niedzisiejszy. Spław pan tego faceta. My tu nie jesteśmy po to żeby sprzedawać, ta maszyna jest nie do sprzedawania, ona jest do OGLĄDANIA, my tu jesteśmy po to ABY ZADEMONSTROWAĆ NASZĄ OBECNOŚĆ NA ŚWIATOWYM RYNKU. A już jak pan Niemca spław,i to przyjdź pan z powrotem, mamy dobry koniaczek”. W owych czasach ekonomia nie była napędzana potrzebami rynku, a jej sukces mierzony zyskiem. Bowiem gospodarka rynkowa i zysk nie miały żadnego znaczenia, liczyła się jedynie bezsensowna polityczna doktryna i jej twór: bezwładna gospodarka planowa. Sukces był potrzebny jedynie jednostkom, będąc mierzony indywidualnymi awansami w hierarchii naukowej czy politycznej, nagrodami, wyróżnieniami lub mnogością nikomu niepotrzebnych publikacji. Była to klasyczna działalność na pokaz. Mimo, że to wszystko zaprzeczało zdrowemu rozsądkowi, większość ludzi się do tego jakby przyzwyczaiła żyjąc od lat w Orwellowskim świecie „double talk”. Powstało zamknięte koło: chory system ukształtował chorych ludzi, zaś ci ludzie podtrzymywali ten system nauczywszy się czerpać z niego osobiste korzyści. Miało się to zmienić dopiero po następnych dwudziestu latach... Ta maszyna była jednak moim dzieckiem. Jako współrodzic byłem z niej

To tam właśnie spotkałem następnego genialnego konstruktora, Jacka Karpińskiego. Karpiński, utykający w skutek odniesionych w czasie Powstania ran, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych żołnierz harcerskiego Batalionu „Zośka” Armii Krajowej, nie miał lekkiego życia w PRL. Uznany przez komunistów za „wroga ludu” młody absolwent Politechniki ledwie zdołał utrzymać się w pracy w Centralnym Laboratorium Polskiego Radia w Warszawie. Tam go poznałem już w 1953 roku. W rok później Karpiński z ulgą opuszcza Radio aby rozpocząć pracę w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk. Tam skonstruował dwa komputery (jeden z nich to słynny wówczas AKAT-1, jedyny na świecie analizator równań różniczkowych). To był prawdziwy sukces w wyniku którego Karpiński otrzymał w 1960 stypendium UNESCO na dwuletnie studia w Harvardzie i MIT. Po ich ukończeniu wraca do PRL. „Walczyłem o Polskę, teraz będę dla Niej pracował”. W roku 1965 powstał komputer KAR65, dwa razy szybszy i trzydzieści razy tańszy od produkowanej wówczas we Wrocławiu maszyny „Odra”. To było zagrożeniem wygodnego status quo kierownictwa polskiej informatyki. Zaczęto pana Karpińskiego bardzo nie lubić. Zbudowano więc tylko jeden taki komputer. Wydaje się, że nie pomagał styl pracy Karpińskiego który będąc wizjonerem w zakresie technologii, nie posiadał zupełnie talentu dyplomatycznego i managerskiego. Mało tego, podobnie jak Edison, mówił głośno i dosadnie co myśli o innych ludziach gdy mieli oni inne niż on poglądy. Ale to był PRL, a nie USA. Kiedy więc w 1969 roku Karpiński przedstawił jakiejś Wysokiej Komisji projekt rewelacyjnego wówczas minikomputera, Wysoka Komisja orzekła, że „gdyby ten nonsens był możliwy do urzeczywistnienia, Amerykanie zrobili by to już dawno. Nikt tego w Polsce nie będzie budował. A więc, proszę o tym zapomnieć”. Karpiński był jednak innego zdania i

podczas pobytu u rodziny w Londynie skontaktował się z przedsiębiorcami brytyjskimi. Ci byli jego projektem zachwyceni i po powrocie Karpińskiego do PRL sfinansowali budowę prototypu jego minikomputera, dostarczając elementy elektroniczne wówczas w Polsce nieosiągalne. Prototyp został zbudowany w 1971 roku. System operacyjny, szybkość działania, pojemność pamięci i inne detale techniczne wyprzedzały ówczesny stan technologii światowej! Minikomputer nazwany został przez Karpińskiego K-202 i wystawiono go w tym samym roku na Targach Poznańskich. W roku 1971 Pierwszym Sekretarzem PZPR otwierającym Targi był już nie Gomółka, ale jego następca, znacznie inteligentniejszy Edward Gierek. Ten nie dawał się łatwo nabierać, zrozumiał walory prezentowanego przed nim minikomputera i nakazał wdrożenie go do seryjnej produkcji we wrocławskiej fabryce ELWRO. Dla kierownictwa fabryki był to policzek i kompromitacja. Narzucono im bowiem produkcję jakiegoś „minikomputera” stworzonego przez obcego, niegrzecznego faceta, komputera wielokrotnie szybszego i tańszego niż ich powielany od dawna twór o nazwie ODRA. Dziwacznego „minikomputera”,

który wymagał sprowadzania podzespołów „za dewizy” z Anglii i zmuszającego do współpracy z Anglikami (horror!). Karpińskiego zaczęto więc tępić na łamach prasy. Jak pamiętam, jego jedynym publicznym obrońcą był znany dziennikarz studenckiego tygodnika „Po Prostu” a potem „Życia Warszawy”, Stefan Bratkowski. No i starania kierownictwa fabryki przyniosły sukces: produkcja K-202 trwała jedynie do 1973 roku, kiedy to Karpińskiego udało im się ochrzcić „dywersantem gospodarczym” i wyrzucić z ELWRO. Około 200 nie wykończonych K-202 zostało rozebranych na części, a rozgoryczony Karpiński aby mieć z czego żyć zajął się... hodowlą trzody chlewnej. Na przełomie lat 70tych i 80tych, jeszcze przed powstaniem Solidarności poczucie beznadziejności narastało i wzmógł się exodus ludzi twórczych z Polski. Karpiński wyjechał do Szwajcarii gdzie zaoferował mu pracę inżynier Kudelski, twórca wspomnianej poprzednio NAGRY. Jednak po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Karpiński wrócił aby zostać doradcą Leszka Balcerowicza do spraw informatyki. Od czasów „karbidówek” do ery komputerów upłynęło wiele tragicznych lat. Minikomputer K-202 pozostał dla mnie symbolem „skandalicznej dyktatury ciemniaków” i zdawało by się beznadziejnej walki z komunistycznymi ortodoksami i biurokratami. Trzeba to było samemu przeżyć aby dziś móc w pełni pojąć idiotyzm tego minionego na szczęście systemu. © Grzegorz Malanowski 2013


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June2013

14

Herbata czy kawa? w życiu. Z wyboru nie ma własnych dzieci ponieważ chce kochać i pomagać tym, którzy miłości nie mają. Lubi o sobie mówić jako o dobrym ojcu wszystkich sierot i właśnie to on zaszczepił we mnie ideę... sierocińca.

Sierociniec Waldek Tadla ierwszy czerwca jest Międzynarodowym Dniem Dziecka. Dużym i małym Dzieciom z okazji ich święta chciałbym życzyć aby zawsze słuchały rad rodziców, aby jak najszybciej w swoim życiu odkryły szczęście znalazły pasję i drogę do jej realizacji. Tym bez rodziców - całym sercem marzę aby kiedyś móc podarować “przyjazny dom”. I do końca nie wiem czy tym samym chcę zrobić większy prezent potrzebującym dzieciom, czy... samemu sobie? O samorealizacji mówi się dużo i często. Jest ona dopełnieniem szczęścia, elementem wewnętrznej harmonii i realizacją marzeń. Właściwie każdy z nas stara się samorealizować aby móc w życiu odnaleźć to „coś”. Koncepcja dobrze dobranej „idei” wydaje się być bardzo znaczącym elementem naszej codzienności. IDEAlnie jest gdy w życiu uda nam się realizować jakąś pasję. Jeżeli w pracy robimy to co lubimy i sprawia nam to satysfakcję, to bez wątpienia jesteśmy na dobrej drodze do odniesienia sukcesu. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe. W potocznym mniemaniu uważamy, że nie możemy pozwolić sobie na robienie tego, co lubimy. Głównym tego powodem są oczywiście jak zwykle - nieustabilizowane finanse. Bo czy można w życiu połączyć satysfakcję zawodową z satysfakcją finansową? Odpowiedź na to pytanie dla większości z nas oczywiście brzmi - nie. O wiele łatwiej jest nam iść do wyuczonej pracy i zarabiać pewne 2,000 niż realizować swoją pasję, nawet gdyby ona miała przynieść potencjalne 20,000. W końcu nie ma się co dziwić, zupełnie racjonalnie wybieramy wróbla w garści niż kanarka na dachu, a przez to właśnie skazujemy się na chandrę i destrukcyjne, życiowe niezadowolenie. Aby jednak nie popaść w całkowitą depresje zapraszam wszystkich do pozytywnej samorealizacji, na którą niekoniecznie musimy patrzyć przez pryzmat powielanego pieniądza. Czasem „przesłanie” potrafi być o wiele bardziej znaczące i motywujące niż zakumulowany zysk. Dlatego u podwalin niemal każdego biznesu pojawia się tzw. „misja” (mission statement), w której prawie wcale nie mówi się o potrzebie wypracowania zysku tylko kładzie się nacisk na na zbawienne zapewnienie potrzeb klienta i wszystkich jej pracowników. W ten sposób rodzi się „idea”. Zabieg eliminacji czynnika finansowego ma za zadanie wyzwolić we wszystkich większe zaangażowanie i motywację do uczestnictwa w danym przedsięwzięciu. Niezaprzeczalnym faktem jest, że ludzie, którzy lubią to co robią – pracują lepiej, z większym zaangażowaniem i wytrwałością. Mają lepsze pomysły i większą determinację,

by wprowadzać je w życie. Dzięki temu mają lepsze efekty i szybciej się wybijają. Ponadto praca ich nie męczy (pomimo, że pracują przysłowiowe 24 godziny na dobę) tak, jak męczy wszystkich tych, którzy poświęcają swoje jakże bezcenne 8 godzin w imię zawodowego sukcesu. Dlatego warto jest w życiu odnaleźć swoją pasję i systematycznie ją realizować, czynnik finansowy tymczasem możemy odstawić na drugi palnik. Woda zazwyczaj zaczyna gotować się po upływie jakiegoś czasu, podobnie będzie z naszymi finansami. Tymczasem satysfakcja z własnego spełnienia powinna być zupełnie wystarczającym atrybutem wieńczącym nasze dzieło i motywującym nas do jego kontynu-

jakiś trwały ślad po sobie, jednak realia dnia codziennego nie pozwalają nam się wyzwolić i uzewnętrznić. Determinacja rodzi się w człowieku we wczesnych latach jego życia, dziwną regułą jest to, że ci, którzy mieli niełatwe dzieciństwo potrafią znacznie lepiej radzić sobie z przeciwnościami losu niż przysłowiowe „wypieszczone bobaski”. Inspiracją dla mnie jest mój amerykański znajomy Philip, który jako sierota przeszedł w swoim życiu przez siedem rodzin zastępczych, które w jego odczuciu były najlepszą szkołą życia. Już w swoich dorosłych latach, za własne pieniądze ukończył prestiżowy uniwersytet Yale, a teraz zarządza aktywami jednego z największych prywatnych funduszy na

Sierociniec – na razie zupełnie prosta myśl, a zarazem jakże wzniosła - IDEA. Idealnie jest marzyć i śnić, mieć cel i być w pozycji aby go móc pozytywnie zrealizować. Staropolska tradycja nakazuje nam jednak, że o planach nie powinno się głośno mówić bo bardzo łatwo można je zapeszyć i zmarnować. Akurat w tym przypadku jest trochę inaczej. Wyrzucić z siebie idee, to nic innego jak oznajmić światu swoją gotowość. Jestem gotowy aby pozytywnie zaistnieć. Poza tym na początek jest już trochę za późno, bo był on już dość dawno. Dzisiaj wokół tej idei „kręci się” już nas więcej. Ciekawy jednak jestem czy wskrzesza ona ogień w sercach innych wrażliwców? Czy wśród nas są tacy, którzy chcą się pozytywnie zaangażować, kreatywnie zaistnieć zrobić w życiu coś więcej? Być może Ty jesteś jednym z tych, którzy byli kiedyś w potrzebie, dostali pomoc, uporali się z przeciwnościami losu, a teraz marzą o tym aby się jakoś odwdzięczyć? Nie zbieramy pieniędzy, nie liczymy na zysk, robimy to dla idei! Czy Ty masz może inną? SIEROTA Autor nieznany W zimowy wieczór, na kamiennym schodzie, Na progu kościoła, siedział chłopiec mały. Na przejmującym zbladło liczko chłodzie I biedne, drobne usta posiniały. Znalazł się wreszcie ktoś, kto zwrócił oczy Na biedne dziecię, siedzące u proga. Podchodzi. Czule spoglądając w oczy, pyta: „Na kogo czekasz tu ?” – „Na Boga”. „Jak to na Boga ? Nie rozumiem Ciebie”. - „Czekam na Niego, On tu przyjdzie do mnie. Głód zaspokoi lub weźmie do siebie, Bo On dla biednych dobry jest ogromnie. Zabrał już ojca mojego i brata, A wczoraj matka umierając rzekła, Że Bóg sieroty prowadzi wśród świata... ” I łza perlista z ócz dziecku pociekła.

„Na szkolny dzwonek czekamy całą lekcyjną godzinę, na piątek czekamy cały tydzień, na lato czekamy cały rok. Nie pozwólmy na „szczęście” czekać całe nasze życie...”

acji. Jeżeli prześledzimy kariery najbogatszych ludzi świata to możemy znaleźć w nich pewną interesującą prawidłowość, otóż ludzie ci robili to co lubią, robili to, co było ich pasją. Zazwyczaj na początku nie miało to wiele wspólnego z dużymi pieniędzmi. Wszystko zaczyna się od czystej, nieskażonej kapitalizmem idei - wyzwalającej w jej twórcy kreatywność, determinację, wielkie zaangażowanie i wytrwałość. Konsekwencją tego jest systematyczny rozwój, poczucie wewnętrznej satysfakcji z łamania kolejnych barier i osiągania nowych celów. Mocno wierzę w to, iż w każdym z nas drzemie jakaś niewyzwolona idea, chcemy zrobić w życiu coś więcej. Chcemy zostawić

rynku nieruchomości. Phil jest szalenie pozytywnym, wiecznie uśmiechniętym panem w starszym wieku. Stale powtarza, że nie ma czasu na pracę bo pochłonięty jest bez reszty realizacją własnej pasji. To, co kiedyś było jego dziecinnym marzeniem – rodzinny dom, jest teraz przedmiotem jego codziennych, rozlicznych transakcji. W rozmoowach ze mną stale podkreśla, że nic mu tak w życiu nie pomogło i nic go tak w życiu nie ukierunkowało jak dobroć ludzi, którzy dali mu dach nad głową - ciepłe miejsce, w którym mógł śnić o lepszych dniach i marzyć o lepszym jutrze. Jego sukces jest niewątpliwie sukcesem wszystkich tych, od których dostał druga, trzecią i ... siódmą szansę

„Tak” – rzecze cicho wzruszony przechodzień „Nikt wsparcia Boga daremno nie czeka. Chodź, będziemy modlić się do Niego co dzień, By dała biednym chleb Jego opieka. Chodź ze mną, zimno nie będzie ci więcej, Nie będziesz głodny, dam ci matkę drugą”. A chłopiec rzecze w prostocie dziecięcej. – „Więc Bóg cię posłał ? Czemuś szedł tak długo?”

Drogi Czytelniku Uprzejmie proszę o kierowanie wszystkich komentarzy, opinii i spostrzeżeń na temat artykułu zamieszczonego na tej stronie pod adres emailowy: waldek.tadla@zycie-kolorado.com z dopiskiem: "Herbata czy kawa?"


Brian Landy, Attorney Bank ruptc y & Wills Call for a Free Consultation

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood

Ewa Sosnowska Burg

Professionalism will move you

DOMY• MIESZKANIA • PARCELE MOTELE • HOTELE • BIZNESY

303-886-0545

• Domy odebrane przez bank • Dostęp do wszystkich domów na sprzedaż (niezależnie od agencji) • Wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i kupnie nieruchomości • Pomoc w załatwieniu pożyczki

www.ewarealty.com

Denver Metro & Colorado


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

16

W ochronie życia

Amerykańska rzeczywistość Sylwia Prusinowska la każdego z nas, śmierć dziecka jest najbardziej tragicznym wydarzeniem jakie można sobie wyobrazić. Strzelanina w szkole Sandy Hook była tego przykładem, ponieważ ofiarami były głównie małe dzieci, a z kolei podczas bombardowania maratonu w Bostonie został zabity 8-letni chłopiec. Ostatnie doniesienia w mediach, powodują wstrząs głowy. Zadajemy sobie pytanie: jak można coś takiego w ogóle zrobić? Niestety, zbrodnie te jak i inne, zawsze były częścią tego – nazwijmy go – „upadłego” świata. Od czasów Kaina i Abla aż do dziś. Ale równolegle do tego „ upadłego” świata istnieje inny świat, zbudowany w ciągu kilku dziesięcioleci z wielkim wysiłkiem i sprytem, a nazywamy go różnie: “aborcja”, “wybór”, lub “wolność reprodukcyjna” - wszelkie eufemizmy mające na celu ukrycie ciemnej rzeczywistości. W tym równoległym świecie, zabijanie dziecka, które normalnie prowadzi do prokuratury, więzienia i ewentualnie kary śmierci, jest w tajemniczy sposób przekształcone w “procedury medyczne” i “konstytucyjne prawo”, zapewniane i zaciekle bronione przez multimilionowy biznes klinik aborcyjnych. Do tego jeszcze finansowane przez podatników ($542 mln dotacji rządowych w 2012 roku) oraz „błogosławione” przez naszego prezydenta Baraka Obamę. Te dwa światy ostatnio zderzyły się ze sobą. Mam tu na myśli proces lekarza aborcjonisty, Kermita Gosnella z Philadelphii. Jest on oskarżony, miedzy innymi, o zabicie siedmiu żywo narodzonych dzieci (które to przeżyły aborcje) oraz o spowodowanie śmierci Karnamaya Mongar, imigrantki z Nepalu, która to poddała się zabiegowi aborcji w jego klinice. Prokuratura twierdzi, że w klinice Gosnella na porządku dziennym było wykonywanie aborcji w trzecim trymestrze ciąży. Jeśli aborcja się nie powiodła i dziecko wyszło żywe, zabijał je przecinając rdzeń kręgowy. Szczegóły są przerażające. Jest to szokujące nie tylko dla zwolenników życia, ale także dla ludzi popierających aborcję. 13 maja 2013 roku zapadł wyrok – jest on winny trzech morderstw pierwszego stopnia. Teraz czekamy na ostateczny werdykt – kara śmierci lub wiezienie do końca życia. Tej historii jednak media nie nagłaśniają za bardzo. Chciałabym zauważyć, iż jest on oskarżony tylko dlatego, że dzieci przeżyły nieudaną aborcję. Jeśli byłyby zabite w łonie matki, nie było by pewnie problemu, ponieważ aborcja w wielu stanach (miedzy innymi w Kolorado) jest dopuszczalna w każdym miesiącu ciąży. Wiem, że to trudny temat. A trudny dlatego, że prawie każdy zna kogoś, kto miał aborcję. Trudny także dla-tego, iż wydaje się on sprawą osobistą; sprawą, która ma wiele “ale”. Na przykład: “każdy człowiek ma prawo wyboru.

Byłoby niesprawiedliwe, aby ograniczyć wybór kobiety zakazując aborcji “, “każda kobieta powinna mieć kontrolę nad własnym ciałem” lub “aborcja jest legalna”. Jednakże “wolność wyboru” jest to zbyt ogólnikowym pojeciem do konstruktywnej dyskusji, gdyż zawsze musimy zapytać, “wolność jakiego

znajdziemy, gdy popatrzymy zdjęcie USG. W jakim teraz my świecie żyjemy że prawa zwierząt są wyższe niż prawa ludzkie; zniszczenie jaja orła jest karalne na poziomie federalnym, podobnie w przypadku wielorybów. Ale nie w przypadku naszego własnego gatunku, gdzie w wyniku aborcji ginie ok 1.3mln dzieci

8-tygodniowy płód

Czy wiesz, że... 1 dzień - w chwili poczęcia określone zostają wszystkie genetyczne cechy dziecka, takie jak płeć, kolor skóry i oczu, rysy twarzy itd., zaczyna się tworzyć zawiązek układu nerwowego 21 dzień – zaczyna bić serce 41 dzień - pierwsze odruchy 5 tydzień – kształtuje się szkielet i mięśnie 6 tydzień – mózg zaczyna wysyłać fale elektromagnetyczne 7 tydzień – widać oczy, nos, uszy i wargi, płód ma 2 centymetry 10 tydzień – od tej chwili rozwój polega jedynie na doskonaleniu już istniejących narządów 23 tydzień – od tego momentu wcześniak ma szansę przeżycia

Wiedza naukowa i medyczna uczy nas, że ŻYCIE ZACZYNA SIĘ W MOMENCIE ZAPŁODNIENIA. wyboru?”. A wyborem jest tu żywe lub martwe dziecko. Jeśli z kolei chodzi o kontrolę nad ciałem, można by zapytać: jak kobieta może mieć dwa serca, dwa, różne rodzaje krwi, cztery ręce i cztery nogi? A co, jeśli to chłopiec? Część ciała jest określona przez wspólny kod genetyczny, który dzieli go z resztą jego ciała; genetyczny kod nienarodzonego człowieka różni się od jego matki. Widzimy więc, że nie jest to sprawa jednej osoby. Jeśli chodzi o legalizację aborcji, to można by powiedzieć, iż niewolnictwo też kiedyś było legalne, a jednak ... czy było dobre? Czy i Ty chciałbyś być niewolnikiem, tylko dlatego że nie urodziłeś się w USA? Myślę, że najlepszą odpowiedź jednak

rocznie (innymi słowy co 4 ciąża kończy się aborcją). Należy też zauważyć, ze 95% wszystkich aborcji jest wykonywanych tylko ze względu na wybór, a pozostałe 5% ze względu na problemy zdrowotne nienarodzonego dziecka lub matki, oraz gwałt. Liczba aborcji w USA jest jedna z najwyższych wśród krajów rozwiniętych. Należy też zauważyć, iż popularyzacja środków antykoncepcyjnych, jak i ich różnorodność wcale nie zmniejszyły liczby aborcji. Czy to jest normalne? Dlaczego straciliśmy poszanowanie dla życia? Żyjemy przecież w USA, pampersy i “sprzęt” dla noworodka to nie problem, nie musimy także palić w piecu aby mięć ciepło, ani też nosić wody ze studni, żeby się napić. Życie jest dużo prostsze. W czym więc problem?

Problem jest w nas, w naszej kulturze, gdzie facet mówi, że kocha kobietę na tyle, aby mieć z nią seks, ale już nie na tyle aby wspólnie wychowywać dziecko; gdzie kobiecie wydaje się, że dziecko przeszkodzi jej w karierze zawodowej; gdzie rodzice nastolatki prowadza ją do kliniki aborcyjnej aby pozbyć się wstydu i problemu. Ale niestety to nie załatwia problemu. Często go dopiero zaczyna. Jest niezliczona liczba kobiet, która cierpi na syndrom post-aborcyjny. Jeśli znasz kogoś kto potrzebuje pomocy, sugeruje Project Rachel prowadzony przez Catholic Charities of Denver (1-855-377-1351) lub www.afterabortion.com. Pozwólcie moi drodzy, że na zakończenie przytoczę historię Abby Johnson, byłej dyrektorki kliniki aborcyjnej, a dziś wielkiego zwolennika życia. Abby zawsze miała powołanie, aby pomóc kobietom w potrzebie. To pragnienie, doprowadziło ją do kariery w klinice aborcyjnej Planned Parenthood, jak i zmusiło do opuszczenia tej organizacji aby stać się zwolennikiem ruchu „za życiem”. W ciągu ośmiu lat pracy w Planned Parenthood, Abby szybko rosła w szeregach organizacji i została dyrektorem kliniki. Miała „grubą”, sześcio-cyfrową pensję. Jednak z czasem coraz bardziej była zaniepokojona, tym, czego była świadkiem. Aborcja była produktem, który Planned Parenthood sprzedawał, a nie niefortunną koniecznością, z którą walczyli, aby ja zmniejszyć. Pomimo rosnących niepokojów wewnętrznych, Abby nie zastanawiała się nad tym długo i nadal starała się służyć kobietom w kryzysie. Sama miała przecież dwie aborcje za sobą, wiec tylko potwierdzała się w swoich wyborach. Wszystko zmieniło się w dniu 26 września 2009 roku, kiedy Abby została poproszona o pomoc przy aborcji dokonywanej z pomocą USG. Patrzyła z przerażeniem, jak 13-tygodniowe dziecko walczyło i ostatecznie straciło życie z ręki aborcjonisty. W tym momencie przyszła pełna realizacja tego, czym aborcja jest oraz na co ona poświęciła swoje życie. Zdesperowana i zagubiona, Abby znalazła pomoc w lokalnej grupie pro-life (za życiem). Media były, i nadal są, bardzo zainteresowane historią Abby. Ona jest często gościem na Fox News. Jest także autorką książki „Unplanned” („Nieplanowana”), w której opisuje zarówno swoje doświadczenia w Planned Parenthood i po jej opuszczeniu. Dziś, Abby podróżuje po świecie dzieląc swą historię oraz edukując społeczeństwo. Próbuje też dotrzeć do personelu klinik aborcyjnych, aby i oni zrozumieli prawdę i odeszli z tego biznesu. Moi drodzy! Brońmy najsłabszych, którzy bronić się sami nie mogą. Kochajmy dzieci. Nie przymykajmy oczu na cywilizację śmierci. Wspierajmy organizacje pro-rodzinne, uczestniczmy w marszach życia, bierzmy udział w modlitwie przed Planned Parenhood. Na zakończenie, pozwólcie, ze przytoczę słowa Ronalda Reagana: “Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić.” źródła: • www.prolife.com • www.lifenews.com • www.liveaction.com • www.wnd.com • „Unplanned” by Abby Johnson


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

17

Inspiracje słowem

Dzieci wiedzą lepiej Bożena Michalska szyscy znamy z historii postać Janusza Korczaka, jego prawdzie nazwisko brzmi Henryk Goldszmit, znany również jako “Stary Doktor” lub “Pan Doktor”. Z zawodu lekarz, pedagog, pisarz i publicysta. Działacz na rzecz praw dziecka, ale przede wszystkim budowniczy pedagogicznych podstaw opieki nad trudnym dzieckiem oraz młodzieży z tzw. marginesu społecznego. Jest autorem wielu powieści nie tylko dla dzieci, “Król Maciuś Pierwszy”, “Dzieci ulicy”, “Kajtuś Czarodziej”. Jedną z najbardziej popularnych pozycji stanowi pedagogiczny esej “Jak kochać dziecko”. Autor w książce podkreśla istotę zajmowanego przez dziecko miejsca w rodzinie, jego indywidualność, prawo do szacunku

poszanowania potrzeb i natury dziecka. W jego rozumieniu wychowanie oznacza wspieranie młodego człowieka, który pragnie samodzielnie odkrywać otaczający go świat. Jego myśli, obserwacje i poglądy odnajdywane są dzisiaj w wielu nurtach wychowawczo - psychologicznych. Korczak całe swoje życie poświęcił dzieciom, każde z nich uważał i traktował jak swoje własne. W latach 1912 - 1942 założył i prowadził Dom Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie. Na łamach kart historii śmierć Janusza Korczaka i jego podopiecznych zapisała się jako “Ostatni Marsz”, gdzie Pan Doktor prowadził pochód 200 swoich wychowanków do obozu zagłady w Treblince, do komór gazowych. Nie opuścił swoich dzieci chociaż

przepełnionej tragiczną, niemą ciszą. Marsz po śmierć, ostatnia droga przeszyta bolesnym milczeniem. Ktoś z obserwatorów oburzony, zadał pytanie: “Kto miał prawo wydać taki wyrok? A Świat milczał! A milczenie czasem znaczy przyzwolenie na to co się dzieje”. Jako datę śmierci Janusza Korczaka i jego dzieci przyjmuje się 5 sierpnia 1942 roku. Fascynująca postać, pełna poświęcenia, godna naśladowania i wielkiego szacunku. Zastanawiający jest fakt, że w 1925 roku w Genewie odbyła się Światowa Konferencja na Rzecz Dobra Dzieci, która przyjęła dzień 1 czerwca jako Międzynarodowy Dzień Dziecka, 20 lat przed tymi tragicznymi wydarzeniami. Cóż za straszna sprzeczność! Ileż więcej tego typu sytuacji zapisało się i wciąż zapisuje w dziejach świata ? Święto Dzieci obchodzone jest w ponad 100 krajach i mimo bardzo szeroko rozwiniętej ludzkiej świadomości, znajomości znaczenia pojęć dobra i zła, dorośli są winni zbrodni na dzieciach. Dorośli, ludzie przeróżnych profesji, nauczyciele, księża, bracia, przyjaciele. Ci, którym ufa się najbardziej. I nie chodzi tutaj tylko o krzywdzenie cielesne ale również o zbrodnie moralne, uderzające w godność dziecka, pomniejszające jego

...“Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” ...“Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne. Konsekwentnie, krok za krokiem dąży, aby uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego zadań i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, a bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo.”

i miłości. Prawo do dzieciństwa gdzie dzieci nie są niczyją własnością, są ludźmi tak samo jak dorośli. Książka jest formą uświadomienia rodzicom jakim błędem w procesie wychowawczym jest planowanie przyszłości za dziecko, pozbawiając go tym samym możliwości decydowania o sobie. Swoją pedagogikę oparł na gruncie

...“Dzieci – to przyszli ludzie. Więc dopiero będą, więc jakby ich jeszcze nie było. A przecież jesteśmy: żyjemy, czujemy, cierpimy.” - Janusz Korczak miał taką możliwość. Jego działalność we wszystkich dziedzinach przyniosła mu sławę na cały ówczesny świat. Istnieje wiele opisów tej ostatniej drogi

wartość i wiarę w samego siebie burząc tym samym jego przyszłość. Krokiem milowym w dzisiejszych czasach jest fakt mówienia prawdy o tego typu tema-

tyce, podkreślając zjawisko spaczeń w społeczeństwie oraz szukanie odpowiedniego antidotum. Zadaniem dorosłych jest nauczenie dzieci kochać, pokazywać możliwości ulepszania świata, wykorzystując dziecięcą pasję poznawania, czysty umysł i niewyczerpane możliwości wyobraźni. Dzieci są naszą przyszłością, dlatego każdy z nas jest ich nauczycielem i od nas ta przyszłość zależy. Zastanawiając się dokąd nasz świat zmierza spytałam dzieci czym jest dla nich szczęście, bo dzieci przecież wiedzą lepiej. Widzą więcej, nie pomijając na swojej drodze tych prostych rzeczy, których my już nie zauważamy. Będąc akurat z czteroletnim Kyle’m na spacerze i obserwując pływające kaczki, spytałam go czy wie co to jest szczęście. Chłopczyk odparł bardzo pewny siebie: “tak - wiem!”- spojrzałam na niego zaskoczona szybkością myślenia i jego zdecydowaniem - “kaczki!” krzyknął patrząc na jezioro. Coś w tym jest. Piękno i jakieś dostojeństwo tych stworzeń. Spokój do pozazdroszczenia. Spokój całej sytuacji. Tak, jest to z pewnością widok małego szczęścia, coś z tego obrazka do Kyle’a przemówiło. Eryk ma sześć lat, jego szczęściem jest mały pluszowy piesek - przytulanka. Coś, co daje mu poczucie bezpieczeństwa. Mamusia mu dała “Piesiunia” żeby nigdy nie czuł się sam. Wszystkie rysunki małego Eryka w pastelowych kolorach przedstawiają kolorowy domek, mamę i tatę i co najważniejsze, duży samochód tatusia. Jedenastoletnia Zuzia marszcząc lekko czoło mówi, że szczęściem dla niej jest duma z tego co robi się na co dzień oraz widok śmiejących się ludzi, bo skoro tak jest to na pewno mają powód do radości. Jej własny uśmiech jest świadectwem tego, że ma z czego się cieszyć. Słuchając tych wszystkich wypowiedzi, patrząc w dziecięce, szeroko otwarte oczy w zastanowieniu nad tym prostym i jednocześnie nieprostym pytaniem, pomyślałam jak można krzywdzić taką niewinność, wiarę w dobro i taką ufność. Dzieci to początek dla przyszłych pokoleń. Chcąc w uczciwy sposób łączyć ze sobą powikłany świat dorosłych z prostym, szczerym światem dzieci, zawsze musi być zachowany złoty środek. Może tym złotym środkiem jest możliwość tego, że dorośli uczą dzieci, a dzieci uczą dorosłych?

Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

18

Profesjonalne porady

Ekonomiczne – fakty, statystyki, ciekawostki Waldek Tadla Czy warto jest kupować dom „w pojedynkę”?

W roku 2012 dwa razy więcej samotnych pań-singielek kupiło dom, niż samotnych panów-singli Jeżeli myślisz o tym i to robisz, to jesteś w bardzo wybornej grupie ludzi sukcesu... Wbrew pozorom nie jest Was wcale tak mało. Wprawdzie w latach kryzysu 2009-2012 ilość zakupionych domów przez singli znacznie spadła, bo aż o 8% (co było niewątpliwie wynikiem zaostrzenia polityki przyznawania kredytu przez banki ) to jednak już w ostatnim roku odnotowujemy jej znaczny wzrost. Dzisiaj co czwarty kupujący jest singlem. Jednocześnie w przedziale tym jest dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn. Czyżby płeć piękna była bardziej zaradna? Z pewnością tak jest, gdyż osoba kupująca dom w pojedynkę musi przejść przez ten sam, bardzo złożony proces zakupu i kwalifikacji jaki przechodzą pary. I tak, oczywiście najpierw psychicznie do tej decyzji musimy dojrzeć, następnie szukamy,

wybieramy, finansujemy, kupujemy, wprowadzamy się i... jesteśmy w 100% SAMI odpowiedzialni za wszystkie tego konsekwencje. Remonty, naprawy, opłaty - ubezpieczenie, podatek, kredyt, HOA, woda, światło, gaz, itp. Ufff, trochę dużo jest tego - jak na jednego! Jednak jak się już z tym wszystkim jakoś uporamy to na końcu dnia zostaje nam podwójna satysfakcja. Dlatego aby to robić musimy być przede wszystkim finansowo niezależni, odpowiedzialni i zaradni czyli musimy być ludźmi sukcesu. Sam zakup nieruchomości przez singla nie jest już tylko zaspokojeniem własnej potrzeby posiadania dachu nad głową, ale jest również dobrze przemyślaną finansową decyzją (inwestycją), która z biegiem czasu powinna dać znaczące korzyści i potwierdzić jeszcze raz status życiowej zaradności jej właściciela. W przypadku jednak gdy właściciel założy rodzinę lub „wyrośnie” z aktualnie posiadanego gniazda, to gorąco polecam w dzisiejszym czasie wzrostów - do utrzymania (oczywiście w miarę możliwości) danej nieruchomości jako inwestycji i jej wynajęcia. Decyzja ta w długim terminie powinna znacznie przyczynić się do zaspokojenia finansowego bezpieczeństwa jej właścicieli.

Rynek Nieruchomości Denver, Kolorado •

Kwiecień 2013 był rekordowym miesiącem na rynku nieruchomości w naszym mieście. Ilość domów sprzedanych w porównaniu z marcem 2013 zwiększyła się aż o 9 % i osiągnęła poziom 4,714 zamkniętych transakcji. Średnia cena sprzedanego domu wzrosła o 5% w porównaniu z marcem i aktualnie osiągnęła rekordową cenę - $309,083. Jeżeli porównamy ją z kwietniową, zeszłoroczną ceną $275,241 to zauważymy znaczny bo aż 12% przyrost wartości. Z własnych codziennych doświadczeń mogę śmiało stwierdzić, że domy

sprzedają się jak ciepłe bułeczki co stawia zdezorientowanych kupców w bardzo niewygodnej sytuacji szybkiego działania. Często rywalizacja z innymi ofertami prowadzi do zawyżenia ceny nieruchomości, która dalej nie stanowi żadnej gwarancji na pozytywną akceptacje kontraktu. Aby w błyskawicznym skrócie zobrazować sytuację na rynku nieruchomości w Denver powiem tylko, że aż 52% wszystkich sprzedaży odbywa się w pierwszych czterech dniach pobytu nieruchomości na rynku! Sprzedawca jest w końcu… Panem sytuacji. Niska zdolność kredytowa pożyczkobiorców rozmywa nadzieje na zakup własnego domu. W latach kryzysu 2007-2012 ilość przyznawania pożyczek dla ludzi z wynikiem 620-680 spadła o całych 90%. Było prawie niemożliwe aby ktoś mógł zakwalifikować się na pożyczkę mając poniżej 700 punktów. Dzisiaj jest już trochę lepiej jednak jeżeli masz wycenę zdolności kredytowej „Fico” poniżej 620 punktów to dalej nie będzie Ci łatwo załatwić kredytu hipotecznego na swój wymarzony dom nawet jeżeli posiadasz 10 do 20% zaliczki. Ceny wynajmu apartamentów w Denver pobiły kolejny rekord. Wraz ze stałym zmniejszaniem się ilości apartamentów do wynajęcia ich średni czynsz wzrósł do najwyższego poziomu jaki kiedykolwiek zanotowano i wynosi w pierwszym kwartale 2013 roku $992 za unit. Marriott flagowym hotelem projektu Fitzsimons. Najbardziej gorącymi - developerskimi projektami naszego miasta są niewątpliwie Denver International Airport, Union Station i Fitzsimons. Ten ostatni już od trzech lat w imponujący sposób poszerza bezpośrednie sąsiedztwo Uniwersytetu Kolorado z jego Anschutz Medical Campus w Aurorze (I-225 & Colfax st). Tym razem do rozwoju tego terenu dołączył się kolejny wielki inwestor. Jest nim - Hotel Marriott, który 27 marca 2013 roku ogłosił plan inwestycji 160,000,000 dolarów w zabudowę strefy Bloku 21. Będzie ona miała 200 pokoi w części hotelowej i 30,000 metrów powierzchni kon-

ferencyjnej. Pod naszym nosem w Aurorze systematycznie rośnie nam światowej klasy centrum szkoleniowo-medyczne.

Ciekawostki Klasyczny FLIP. Po serii bardzo drogich domów prezentowanych w „ciekawostkach” schodzimy na ziemię i na Państwa prośbę pokażemy coś bardziej cenowo przystępnego, a zarazem praktycznego - zarówno dla kupujących swój pierwszy wymarzony domek jak i dla kreatywnych inwestorów. Jest to klasyczny FLIP zrobiony w tym roku (!) w jednej z najgorętszych części naszego miasta. Czy w Kolorado można kupić dom za $67 tysięcy... i po czterech miesiącach sprzedać go za $200 tysięcy? Chyba można? Przekonajmy się o tym sami.

Aurora, Kolorado. Źródło MLS (multiple listing service) – baza danych

Przed Flipem: • Kupiony – styczeń 2013 • Cena $67,000 • Sypialnie – 3 • Łazienki – 2 • Garaż - 2 • Wielkość – 1,621 sq ft • Rok budowy - 1552 Po Flipie: • Pod Kontraktem – maj 2013 • Cena $200,000 • Sypialnie – 3 • Łazienki – 2 • Garaż - 2 • Wielkość – 1,946 sq ft ( dodatkowy metraż został uzyskany przez zabudowanie werandy) • Rok budowy - 1952 Nie śpij bo będziesz... stratny! Jeżeli rozważasz możliwość kupna (sprzedaży) nieruchomości w stanie Kolorado, to bardzo uprzejmie proszę o kontkat: Waldek Tadla, tel: (720) 935-1965


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

19

Różności

Yo papa, yo mama czyli internet, cyrk i lama ZBYT PIĘKNY Niesamowita historia z Arabii Saudyjskiej. Jak wiadomo ten kraj funkcjonuje na zasadach opisanych przez muzułmańskich mędrców, posiada nawet policję religijną czuwającą nad przestrzeganiem prawa. Są takie policje na świecie. O skuteczności owej policji przekonał się Omar Borkan Gala, obywatel Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przebywający w Arabii Saudyjskiej na festiwalu Janadriyah. Aktor, poeta i fotograf został dostrzeżony przy jednym ze straganów, kiedy to promował swój kraj, a szczególnie zachęcał do podróży do Abu Zabi i Dubaju. Gala wraz z kolegami zostali zatrzymani przez policję religijną, a następnie wydaleni z kraju. Swoją decyzję rzecznik policji argumentował następująco: “troje Emiratczyków zostało wydalonych z kraju, gdyż funkcjonariusze uznali, że są zbyt przystojni i obawiali się, że kobiety mogą się w nich zakochać”. W Arabii Saudyjskiej tylko pasztet może zajrzeć na odpust... HIENA W BUTACH Monika Olejnik – dziennikarka znana z ciętego języka i wielkiej kolekcji butów, została niemiłosiernie „zlinczowana” za jej nieetyczny wpis na Facebooku (chyba powinno być na Fejsbuku). Gwiazda Radia Zet i TVN24 po wybuchu w Bostonie wpisała, że dwa wybuchy były w Bostonie, a nie w Smoleńsku. Pierwszy odezwał się nadający z USA poprzez Youtube Mariusz Max Kolonko. Były chłopak Weroniki Rosati stwierdził, że tacy dziennikarze, to nie dziennikarze – to hieny. Dodatkowo wypowiedział się Kuba Wojewódzki, którego Olejnik ostro skrytykowała, za anty ukraińskie teksty na falach radia Eska Rock. Kuba stwierdził: „Na taki moment my, uczestnicy afery ukraińskiej czekaliśmy cały rok. Monika Olejnik, pierwsza z listy najbardziej oburzonych moim radiowym, mało efektownym żartem, zanosiła się słusznym gniewem i smutkiem nad moją dowcipową niepełnosprawnością. Teraz sama błysnęła

Progres czy regres? Maria Umled

Według naukowca nasze zdolności poznawcze i emocjonalne są utrzymywane i określane przez pracę tysięcy genów. Gerald Crabtree mówi - idę o zakład, że jeśli przeciętny obywatel Aten z 1000 roku p.n.e., pojawiłby się wśród nas, to znalazłby się pośród najzdolniejszych w naszym społeczeństwie. Miałby dobrą pamięć, szeroki wachlarz pomysłów i jasną wizję na wiele spraw. Dr G. Crabtree sądzi, że ten człowiek z 1000 roku p.n.e. byłby najbardziej emocjonalnie stabilny z nas wszystkich. Współcześnie osoby z negatywnymi mutacjami genetycznymi mają większe szanse na przetrwanie niż kiedykolwiek. Teoria Darwina o przetrwaniu najlepiej przystosowanych ma mniejsze zastosowanie we współczesnym świecie. Dlat-

CZTERY ŁAPY DO WYNAJĘCIA W DENVER

NAJSEKSOWNIEJSZE POLKI

Policja w Denver oferuje rodzicom nastolatków możliwość wynajęcia psa specjalizującego się w wyszukiwaniu narkotyków. Innymi słowy, jeśli rodzic przeczuwa, że jego latorośl dziwnie się zachowuje, okazuje zmiany osobowościowe, niespotykane humory – może wykonać telefon i pan z pieskiem melduje się na rozkaz. Pies jest w stanie dokładnie przeczesać/przewęszyć pokój nastoletniego delikwenta i odnaleźć zakazane substancje. Niekontrolującym poczynań swoich dzieci rodzicom – polecamy.

Amerykański portal TheReachest.org opublikował listę najbardziej pożądanych Polek. Lista jest ciekawa i kilka pozycji bezapelacyjnie budzi nasze zdziwienie. Miejsce pierwsze: Magdalena Wróbel (modelka Victoria Secret), drugie: Joanna Krupa (gwiazda reality show), trzecie: Izabella Scorupco, czwarte: Dorota Rabczewska (DoDa), piąte: Weronika Rosati (aktorka/ modelka córka polityka i projektantki mody), piąte: Edyta Śliwińska (tancerka z Dancing with Stars), dziesiątkę zamyka... Edyta Górniak.

ŻYLI NA FEDERALNE TALONY

GRUPPENFUHRER TAPPER

Zamach bostoński każdego dnia dostarcza nam nowych detali dotyczących sprawców owego zamachu. Ostatnio Fox News ogłosił, że obaj bracia Carnajewowie żyli w USA otrzymując pomoc stanową – welfare. Jako polityczni dysydenci (obaj otrzymali azyl polityczny), Carnajewowie oświadczyli amerykańskim urzędnikom, że w Rosji grozi im śmierć. Ciekawe jest to, żę starszy brat – Tamerlan spędził 6 miesięcy w Rosji (już po przyznaniu azylu w USA), podczas kiedy „ktoś” regularnie pobierał za niego zasiłek. Oprócz zapomogi socjalnej i talonów na jedzenie obaj bracia otrzymali stypendia naukowe, dzięki którym mogli studiować na University of Massachsetts, Dartmouth. Świetny układ na koszt 40% społeczeństwa płacącego podatki...

Horst Tapper to taki niemiecki Kojak, albo Colombo albo Banaczek. Facet przez pokolenia wcielał się tytułową postać serialu kryminalnego „Derrick”. Serial był popularny w całej Europie i bardzo często jest przypominany w ramach tęsknoty za latami 80-tymi. W ostaniach tygodniach media niemieckie i światowe obiegła wieść, że główny bohater kultowego serialu należał do Waffen-SS. Fakt to niewygodny, gdyż w przeciwieństwie do Wermachtu i innych formacji hitlerowskich SS wymagało ochotniczego wstąpienia oraz nieskazitelnego poparcia dla sprawy Fatherlandu. W przeciwieństwie do innych „splamionych” swastyką Tapper nie może powiedzieć, że

w mundur z trupią czaszką został wcielony siłą. Prawda, nawet najczarniejsza zawsze przebije się na światło dzienne. NIEPOCZYTALNY POTWÓR Zabił 12 osób i ranił 58 podczas strzelaniny w kinie w Aurorze – James Holmes oficjalnie ogłosił, że uważa się za niewinnego z powodu niepoczytalności. Krótko mówiąc Holmes nie wie co jest dobre a co złe. Jednocześnie wiedział że dobre jest skierowanie lufy karabinu w inną osobę a nie w siebie, wiedział też dość dobrze jak zaminować swój apartament robiąc sieć bomb raczej dobrze niż złe. Zachowanie Holmesa oceni Bóg ale póki co miejmy nadzieję, że spędzi on (Holmes) choć kilka lat w celi z panem dużo większym od siebie, który dość dawno nie widział kobiety... lub mężczyzny – wszystko jedno. KASA, KASA, KASA Magazyn Forbes przedstawił najlepiej i najgorzej opłacane zawody w USA. W wychodzącej okrakiem z recesji Ameryce najlepiej zarabiają – anestezjolodzy. Przeciętna roczna pensja „śpiocha” to 232,000 dolarów. Zaraz obok plasują się chirurg ogólny ($ 230,000) oraz ginekolog ($ 216,000). Przeciętny dyrektor amerykańskiej firmy zarabia rocznie $176,000, niezależnie od gałęzi gospodarki. Na końcu stawki płacowej są zawody fizyczne i tak około $9 na godzinę zarabiają pracownicy w lokalach gastronomicznych (kelnerzy, pomywacze, pomocnicy), a najmniej płatna profesja to...asystent fryzjera. Za mycie głowy w USA pracodawca płaci $8.9 na godzinę. Badanie zostało bardzo uogólnione i pod uwagę brano tylko zawód bez względu na region kraju czy wielkość firmy. Dla porównania Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej otrzymuje pensję w wysokości $400,000 rocznie. - w sieci wyszperał Marcin Żmiejko

KAWAŁ NIE NA MIEJSCU Na „niemądry” kawał wpadł nasz rodak czekający na prom w stanie Connecticut. W oczekiwaniu na transport, nasz krajan postanowił umilić sobie czas popijając koktajle w lokalnej kantynie. Kiedy nadszedł czas załadunku na prom, jeden z pracowników portowy zapytał „naszego” co ma ego najlepsze geny niekoniecznie dominują we współczesnym społeczeństwie. Jest inaczej niż było. Jest gorzej niż było. Wpływ edukacji na poziom IQ jest znaczący. Jak sprawa się rozwija i nabiera tempa, pokazuje anegdota. Zadania z matematyki w szkole, na przełomie XX i XXI wieku

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji.... zapraszamy:

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530

Rok 1949 Stolarz zrobił szafę. Stolarz sprzedał szafę za 1000 zł. Materiał i koszty wyniosły ¾ tej kwoty. Ile zarobił stolarz? Rok 1975 Stolarz zrobił szafę. Stolarz sprzedał szafę za 1000 zł. Materiał i koszty wyniosły ¾ tej kwoty, czyli 750 zł. Ile zarobił stolarz? Rok 2001 Stolarz zrobił szafę. Stolarz sprzedał szafę za 1000 zł. Materiał i koszty wyniosły ¾ tej kwoty, czyli 750 zł., czyli stolarz zarobił 250 zł. Ile zarobił stolarz? Zakreśl prawidłową odpowiedź 250 zł. Rok 2015 Stolarz zrobił szafę. Stolarz sprzedał szafę za 1000 zł. Pokoloruj dzielnego stolarza i jego szafę. A co w 2025 roku?

Parker Rd

Czy starczy nam inteligencji, by ten trend przerwać? Czy uda się? Wielkie zdziwienie wywołuje hipoteza genetyka, dr Geralda Crabtree z Uniwersytetu ze Stanford. Uważa on, że poziom IQ naszego gatunku spada. Sądzi, że przyczyną tego stanu jest nagromadzenie się niekorzystnych mutacji genetycznych.

fejsbukowym wpisem na temat tragedii w Bostonie. Fajnie wiedzieć, że ona jest tak błyskotliwa, jak ja dowcipny.”

w torbie. Odpowiedź miała być żartobliwa „Nic, tylko materiały wybuchowe”. Pracownik nie wnikając w szczegóły powiadomił policję, która pojawiła się w towarzystwie ekipy pirotechnicznej. Zrobiło się poważnie, a Polak został aresztowany i odwieziony do aresztu gdzie przebywać będzie do rozprawy. Został formalnie oskarżony o zakłócanie porządku. Adwokat oskarżonego stwierdził, że po wydarzeniach w Bostonie, żarty o bombach wypowiadane przez człowieka z „rosyjskim” akcentem, to nie jest dobry pomysł.

Quincy Ave EUROPA

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

20

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski, odcinek 28 1 lutego 1983 Zamknięty w czterech ścianach poruszam się jak pajac na nitce: szkoła-dom, domszkoła. Do kościoła nie wiadomo czemu już nie jeżdżę, do polskich organizacji nie zaglądam, z amerykańskiej telewizji mało co można się dowiedzieć o Polsce i Europie. Poza wiadomościami lokalnymi mało interesuje Amerykanów świat. A wiadomości rozpoczynają się od tego kto do kogo w ostatnich kilkunastu godzinach strzelał, ile było wypadków drogowych, co nowego wydarzyło się w radzie miejskiej czyli City Hall. Ciekawostki ze świata nauki, sport i mapa pogody na najbliższe dni, i dobranoc. Słowem, popadłem w apatię połączoną z depresją. Nadia zajęta jest swoim życiem, mężem, szkołą. Ela i Staszek kupili sobie stare, ale w dobrym stanie, amerykańskie auto wielkie jak łódź podwodna. Chyba zrezygnują z zasiłku, ponieważ Staszek otrzymał ofertę legalnej pracy. Oni przynajmniej idą do przodu, Ameryka dla nich jest łaskawa i szczodra. A u mnie nic nowego. Babka nadal śpi i chrapie w swoim fotelu, wnuczka rzadko kiedy zagląda do domu chyba tylko po to, aby się wykąpać, jakby u jej babki była jedyna łazienka w całym San Francisco! Mało ze sobą rozmawiamy, Vicki jest tak zajęta sobą, że poza końcem swojego nosa świata już nie widzi. Prawdę mówiąc rozczarowała mnie, liczyłem na coś więcej. To “coś więcej” to przekazanie jej mądrości amerykańskiej mnie, uczenie - tak jak matka uczy dziecko, od podstaw, od zera. Umyśliłem sobie, że to właśnie ona będzie moim łącznikiem pomiędzy moim - światem emigranta a jej - amerykańskim światem. Niestety wytworzyła się pomiędzy nami pustka, czyli nic się nie dzieje, a jeśli nic się nie dzieje to jest źle. Pustka nie wiedzieć dlaczego, z czyjej winy o “negatywnym polu magnetycznym”. 5 lutego 1983 Były egzaminy semestralne w szkole, które zdałem bez problemów, najlepiej w całej klasie. Nauczycielka powtórzyła mi to samo, co wcześniej powiedziała Nadia: abym nie tracił czasu w tej szkole i poszedł do City College. Tam będę mógł pokazać na co mnie stać. Nie za bardzo wiem co mam robić dalej: szukać pracy, iść do szkoły? Jeśli tak, to co mam studiować poza angielskim? Jaki wybrać sobie nowy zawód? Nawet nie mam z kim pogadać, poradzić się. Na dodatek, przypomniałem sobie teraz, po dwóch miesiącach, że nikt nie złożył mi życzeń imieninowo-urodzinowch w dniu 24 grudnia, nie otrzymałem też żadnej kartki. Wszystko jest w porządku. Ja nikomu też żadnej kartki nie wysłałem. Niby nic wielkiego, ale poczułem się bardziej samotny, zdany tylko na własne siły. Biedny synalek, nikt go nie pogłaszcze po główce. 11 lutego 1983

Po trzech miesiącach nieobecności Susan pojawiła się w naszym domu. Akurat wróciłem ze szkoły a tu taka niespodzianka. Już prawie o niej zapomniałem, gotów byłem uznać wszystko za sen, a tu anioł ze snu pojawia się jeszcze piękniejszy, bo prawdziwy i jeszcze bardziej zapragnąłem jej, więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Na moje krótkie “hi” odpowiedziała “hi”, odwróciła głowę i już zaczęła znikać w otchłani drzwi, gdy jednym zdaniem, jeszcze przez kilka sekund, przytrzymałem ją: “Co robisz jutro?” - Wskoczyłem tym zdaniem pomiędzy nią a futrynę. Stanęła, zawahała się, zaskoczyło ją moje pytanie, moje utkwione w niej oczy. Zmusiłem ją do odpowiedzi. “Uczę się, ale przyjdź jutro do Cafe la Boheme około 6:00 po południu, tam mnie spotkasz”. “A gdzie to jest?” – spytałem. “Znajdziesz w książce telefonicznej” – odpowiedziała krótko – zapamiętaj Cafe la Boheme – i poszła sobie. Nawet nie wiem po co w ogóle przyszła. Nie widziałem jej od pamiętnego picia piwa w kuchni i zaproszenia na imprezę z duchami, na której jej nie widziałem i nie wiem, czy tam były z Vicki czy też nie. A może ja pomyliłem adresy, i byłem na imprezie haloweenowej zupełnie gdzie indziej.

Cafe la Boheme w San Francisco

15 lutego 1983 Bez trudu znalazłem numer telefonu “Cafe la Boheme” w książce telefonicznej. Zadzwoniłem i poprosiłem o informację jak do nich dojechać. Na 24 Street i Mission. Znalazłem to miejsce na mapie San Francisco i z prawdziwą łatwością dojechałem zaledwie dwoma autobusami. “Cafe la Boheme”, cóż to za kawiarnia! W Polsce chyba takich nie ma, ja przynajmniej nie widziałem, bo sż to typowo kapitalistyczne kawiarnie, o których czyta się tylko w książkach zagranicznych autorów, albo ogląda na filmach przedwojennych. Aby taka kawiarnia mogła zaistnieć potrzebna jest klientela i to nie zwyczajna taka, prosto z ulicy, ale artystyczna klientela. Postaram się w kilku słowach opisać jak taka kawiarnia wygląda. Na jednej ze ścian, po lewej stronie, wiszą obrazy malowane pięcioma, a może dziesięcioma palcami. Trzy płótna

były tak wielkie, że nie byłem pewien, czy zmieściły się w drzwiach. Na przeciwległej ścianie znajdowała się tablica drobnych ogłoszeń, komunikatów, ważnych informacji, etc. Zagęszczenie małych kartek, ręcznie pisanych, wizytówek, informacji (typu – jadę do Nowego Jorku, potrzebuję towarzysza podróży z prawem jazdy) – było tak wiele, że prędzej można by policzyć mrówki w kopcu niż znaleźć to, czego się akurat samemu szuka. Trzecia ściana była ze szkła, w niej też były drzwi, przez które wszedłem do środka. Ani szklanych drzwi, ani szklanej ściany podejrzewam nikt od co najmniej stu lat nie mył. Przez szybę zaglądali przechodnie, czyli Meksykanie kawiarnia znajdowała się w ich dzielnicy. Czwartą ścianę tworzyła ubikacja i kuchnia. Właścicielami kawiarni są Koreańczycy. Stoliki i krzesła, przy których (i na których) siedziała przeważnie biała młodzież, miałem wrażenie, zostały znalezione gdzieś na śmietniku albo zakupione w “Salvation Army”. Każdy stół był inny, każde krzesło z innego kompletu. Każdy sprzęt odrapany, poobijany, rozsypujący się. Są też kanapy, w opłakanym stanie oraz jakieś wytarte, rozpadające się fotele. W prawym rogu stoi wrak starej, niemieckiej maszyny do szycia. Miejsce to ponoć było najbardziej prestiżowe. Zapomniałem jeszcze dodać, że pod ścianą z ogłoszeniami jest długa ława, na której leży kilka warstw gazet o najprzeróżniejszej tematyce. Począwszy od pism dla homoseksualistów i lesbijek, poprzez pisma literackie typu Poetry Flash, pisma dla socjalistów i anarchistów, miłośników jazdy na rowerach, pisma czarnych mieszkańców San Francisco, hiszpańsko-amerykańskie, etc. W sumie może ze dwadzieścia tytułów. Wszystkie pisma były bezpłatne. W kawiarni obowiązuje samoobsługa. Barmani i barmanki to przeważnie studenci Uniwersytetu San Francisco, którego sale wykładowe znajdują się niecałe pół godziny od kawiarni. Wszyscy swoim wyglądem i stylem bycia przypominają swoich klientów czyli: kolczyki w nosach, uszach, kolorowe pasemka włosów, jakieś wpół rozdarte podkoszulki, flanelowe koszule, najróżniejszą biżuterię począwszy od indiańskiej poprzez różnobarwne druciki, sznurki, rzemyki, kamienie ozdobne, dominowało jednak srebro i wyroby indiańskie. Miejsce szczególne, po kilku minutach poczułem się tak dobrze, jakbym był jego częścią od lat. Irytacja szybko przeszła w podziw, a podziw w zachwyt. Obrazy malowane palcami po piętnastu minutach wydały mi się

najpiękniejszymi obrazami świata. Susan siedziała w grupie dziewcząt zajmujących dwie kanapy. Podszedłem do niej z zajęczym sercem i na ugiętych nogach. Na moje krótkie “hi”, odpowiedziała swoim krótkim “hi”, następnie przedstawiła mnie swoim koleżankom, które chórem odpowiedziały “hi, Adam”, patrząc na mnie przez ułamek sekundy tak, jak patrzy się na wieszak na kapelusze. Następnie wróciły do rozmowy, ja natomiast przysunąłem sobie krzesło od pobliskiego stołu, przysiadłem się i zacząłem wsłuchiwać się w ich rozmowę. Rozmowa dotyczyła poezji i poetów przychodzących do “Cafe la Boheme”. Ruda z niebieskimi oczami mówiła: “wiecie ten Meksykanin co się tutaj tak nieludzko upija, jest chyba najlepszym poetą. Czytałam kilka jego wierszy w jednej z tutejszych gazet. On jest naprawdę dobry.” “Może jest i dobry – wtrąciła się ciemna blondynka w okularach. Ja jednak wolę wiersze tej małej grubej lesbijki, one jakoś do mnie przemawiają. Ten Meksykanin musi być socjalistą albo nawet komunistą, za dużo w jego wierszach spraw socjalnych, poezja nie może służyć jakimś celom politycznospołecznym.” Teraz zabrała głos Susan: “Może służyć, dlaczego nie, jeśli poezja jest dobrą poezją, może służyć Bogu lub diabłu, biednym lub bogatym, pod warunkiem, że jest dobra.” Raz jeszcze odezwała się ruda: “Co masz na myśli? Dobra – co dla ciebie jest dobre – dla mnie może być złe. Wydaje mi się, że poezja powinna być ponad tym wszystkim. Prawdziwa poezja nie szuka poklasku ani nie chadza pod ramię z każdym. Zobacz – podniosła głowę do góry – większość poetów przychodzi tutaj, bo wypada się im tutaj pokazać. Wiadomo, tutaj mieszka poezja do jej domu zaglądają jak do własnego. Większość z nich w życiu nie napisała dobrego wiersza, takiego “nad-wiersza”. Oni tworzą poezję na tej samej zasadzie jak ta barmanka robi kawę, mechanicznie, bez uczucia. Oni tylko udają poetów, stwarzają klimat dla poezji, ale tak naprawdę to tylko cierpią dla poezji.” W tym momencie przerwała jej Susan – “Ja też cierpię, muszę iść do domu.” Wstała, zapięła guzik od kurtki. Ja też się poderwałem i jak mały piesek poszedłem za nią, rzucając przez ramię “bye”. Mało rozmawialiśmy, jedynie tyle, ile było trzeba. W dwóch zdaniach oświadczyła, że ma dużo nauki i musi wracać do domu. Weźmie taxi, mogę jej towarzyszyć, jeśli zechcę. Oczywiście, chciałem. W taksówce desperacko złapałem ją za rękę. Pozwoliła dotknąć się, przez kilka minut bawiłem się jej palcami, milczeliśmy. Ku mojej rozpaczy, czas jazdy minął jak jeden głęboki oddech. Odprowadziûem ją pod dom i tam – całe niebo z gwiazdami, planetami i chmurami zamieniło się w ryczący ocean, a jego fale były większe od największych fal jakie ktokolwiek kiedykolwiek widział, a wszystko to z dziecinną łatwością zmieściło by się w moim skołatanym sercu. Mówiąc po ludzku, pocałowałem ją. I to kilka razy pocałowałem ją. To, o czym myślałem, marzyłem spełniło się tak nagle i nieoczekiwanie. Ale nic mi się nie stało, serce się uspokoiło. Wracałem do domu chyba po raz pierwszy tak szczęśliwy, od wielu miesięcy. Byłem najszczęśliwszy w swojej szczęśliwości. Przeliczając szczęście na pieniądze byłem tak szczęśliwy, jakbym wygrał milion dolarów na loterii. c.d.n.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

21

Felieton to był ten malarz z Paryża, o którym mi mówiłeś i który ma moje ulubione imię. - Tak, to jest Witold, Witold, to jest Rita.

Witold-K (w kącie) iedy wiosną 1967 roku przebywałem chwilowo na południu Francji, poeta Georges Charaire zaprosił mnie do siebie abym zamieszkał na dwa tygodnie i bez żenady rozgościł się z moimi płótnami i pędzlami. Georges był również znakomitym wnętrzarzem, obdarzonym wysublimowanym smakiem i osobiście od czasu do czasu zamieniał pióro na piłę i budował schody, ściany, kominki i półki na książki. Kupił rozpadającą się wieżę budowaną przed wiekami, cztery piętra wysoką, w samym centrum miasteczka i jedynie kościół pamiętający czasy gotyku, a potem renesansu był od niej wyższy. Georges wbudował w środku spiralne, strome schody, a powierzchnia wieży na każdym pietrze nie przekraczała, myślę, 16 metrów kwadratowych. Moja sypialnia i zarazem pracownia były na samej górze, skąd rozciągał się na cztery strony widok na czerwone dachy śródziemnomorskiej, monochromatycznej, beżowej architektury. Ot, taka naziemna studnia szczęścia, spokoju i piękna.

naszej rodziny. Nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Pozostał również żal za sprzedanymi obrazami.

Malowałem wiele i nawet do głowy mi nie przyszło jakie plany i niespodzianki szykował Georges, jak również, że w rok później opuszczę Francję, która będzie dekorować sama siebie czerwonymi sztandarami i zmusi do ustąpienia swojego prezydenta. De Gaulle był tym, który ratował honor tego kraju w czasach nazizmu. Lewica francuska nie mogła mu wybaczyć, że ma książęce maniery. Lewicy zawsze były obce klasa i styl, które są świadectwem wielkiej kultury i usiłują ochronić, zachować co najlepsze z przeszłości. Oskarżając rząd o konserwatyzm, niszczy jakość, wylewając jak zwykle dziecko z kąpielą. Zamienia wszystko w ilość i przeciętność. Pod pseudo-szlachetnymi sztandarami rewolucji buduje społeczeństwo, które nie potrafi właściwie trzymać w rękach nóż i widelec i wyciera nos rękawem.

- Witold, mamy dziś specjalnego dla ciebie gościa, abyś nie czuł się samotny, jak mnich patrzący w gwiazdy - George, chciałbym abyś wiedział, że ja bardzo rzadko czuję się samotny: mam malowanie. jest jeszcze tyle dobrej muzyki, której jeszcze nie słuchałem, a jak chodzi o poezję, to czekam na twój następny tomik. Towarzystwa tego wieczoru dotrzymała mi córka poety Paula Éluarda - Cécile. Jak wiemy, Salvador Dali odbił poecie żonę Galę czyli Helenę Diakonovą, która była rosyjską imigrantką, starszą od niego o 10 lat i zabrał na Costa Brava w Hiszpanii. Tam ją uwięził i związał pasjonującą miłością i nie dopuszczał do niej córki. - Już 3 lata nie widziałam matki, Salvador jest okrutny, co sądzisz o jego sztuce? - Uważam, że Salvador Dali nie ma zielonego pojęcia co to jest dobra kompozycja. Kiedy powiedziałem to do Picassa, odwrócił głowę jak sowa i omalże wykrzyknął: absolutnie, tak, masz rację. No cóż, o ile wiadomo panowie się nie lubili, to znaczy Picasso bardzo imponował Dali’emu ale Picasso uważał go za inteligentnego hochsztaplera.

W czasie pogrzebu de Gaulla w kościele Notre Dame, w oddaleniu od trumny ukryta za czarną woalką opłakiwała śmierć przyjaciela szczupła kobieta, Marlena Dietrich. Szlachetność nakazała jej, Niemce odwrócić się od socjalizmu Hitlera i... Lenina. Georges’a poznałem przez jego córkę, Claude i jej męża Philippe’a Goubault. Claude i Philippe należą do moich pierwszych kolekcjonerów paryskich. Są młodsi ode mnie. Dalej mieszkają w Paryżu. Georges’a już dawno nie ma. Kiedy moja córka, Paulina miała 4 latka, wraz z moją drugą żoną, Anną spędzaliśmy wakacje w Antibes, w domu Philippe’a i Claude. W oddali na dole błękit Śródziemnego Morza zlewał się z nieba lazurem, a w ogrodzie dojrzewały figi i zapach ziół był wszędzie. Po tych wakacjach pozostał bardzo krótki film jako dokument, szczęśliwej wówczas

Przyjemnie jest jechać w wagonie restauracyjnym wracając z Warszawy do Krakowa, gdzie dziś w niedzielę, 19 maja 2013 roku zamyka się moja wystawa w Muzeum Narodowym. Na stoliku małe piwo, za oknami majowa Polska i żółte pola rzepaku poprzecinane kolorem zieleni wiosennej. To ta zieleń młoda, żabia obiecuje dobrą przyszłość dla mojego kraju. Oby się ziściła. Każdy metr kwadratowy tej ziemi cenniejszy jest niż złoto. Powinniśmy ocalić przed inwazją złota płynącą ze wschodu i zachodu. Wagon trzęsie, ciekaw jestem czy będę mógł się odczytać aby wrzucić moje teksty do komputera. Czy kiedyś w Polsce pociągi będą tak delikatnie jechać jak na Zachodzie? I kiedy hamują przestaną nam wiercić dziury w uszach. Georges i jego węgierska żona przygotowują kolację - dîner na pierwszym piętrze w “wieżowcu”.

Zostaliśmy przedstawieni i pani Rita powiedziała, że: mój Witold poszedł do sąsiada, chodźmy po niego. Wracaliśmy pod górkę po trawie w kolorze polskiej blondyny. Pierwsze pytanie zadane przez Gombrowicza to było czy gram w szachy. Odpowiedziałem , że ojciec trochę mnie nauczył. - Nie gra się w szachy trochę, albo się gra albo nie. Zastanawiałem się czy ta obcesowość mojego gospodarza jest dowodem jego arogancji czy poczucia humoru. - Proszę iść tam do pokoju, na lewo. Byłem bliski aby zakwestionować jego prośbę, która robiła wrażenie rozkazu, ale George skinął głową, jakby prosił, żebym był grzeczny. W drugim pokoju na stoliku była szachownica i fotelik, na którym siadłem. Z pierwszego pokoju znowu rozkazujący ton, nakazał: - Niech pan zaczyna! Gombrowicz bez szachownicy przy gościach dyktował mi ruchy. Grałem za siebie i za niego. Nie minęło 4 minuty i był mat. Przegrałem szybciej niż mi się to kiedykolwiek zdarzyło. - Co pan maluje panie Witoldzie? Podoba mi sie pana imię. - Ja właściwie jestem Wit - powiadam a pytanie postawione przez pana, panie Witoldzie jest niewłaściwe. Powinie pan zapytać jak maluję, a nie co?

- No dobrze, jak pan maluje? - Dobrze, bardzo dobrze - powiadam - i nie jest wykluczone, że jest to jedynie moje zdanie. W tym miejscu Gombrowicz zaczął się podniecać i zaczęliśmy surrealistyczny ping-pong słowny, którego nie jestem w stanie powtórzyć, bo był całkowicie absurdalny, gdyż nawet w jednym zdaniu mieszalismy francusi i polski. Odniosłem wrażenie, że zabawiło to pana Witolda i mnie też. Jak ręką odjął odeszła mu arogancka postawa wobec mnie. I przestał zwracać uwagę na Georges’a, który notabene był zajęty konwersacją z panią Ritą. Jadąc pociągiem, przeglądając prasę, natknąłem się na reklamę nowej książki “Kronos” - nieznanych dotąd dzienników Gombrowicza. Dało to początek tym wspomnieniom. Był to jeden jedyny raz, kiedy się z nim spotkałem. W dniu 15 maja 2013 roku, będąc w Warszawie zostałem powiadomiony telefonicznie przez Jurka Owsiaka, ze jedzie następnego dnia do Krakowa i prosi mnie o spotkanie o godz. 11 na mojej wystawie w muzeum. Spotkanie to, znowu niespodziewane jak wszystko w moim życiu. Musiałem wstać o 4 rano, pomimo, że do 1 w nocy świętowałem moje urodziny aby zdążyć na pociąg do Krakowa. Jego wizyta zamieniła się w twórczy fajerwerk. Przyjechał z asystentami i pełnym ekwipunkiem filmowym i bez żadnego uprzedzenia i zażenowania zaczął wszystkim dookoła dyktować co robić, jak się zachowywać i począł reżyserować film. Przez półtorej godziny odpowiadałem temu samozwańczemu generałowi atakowany pytaniami, a on skakał od obrazu do obrazu. Myślę, że gdyby Jerzy był w armii amerykańskiej zostałby generałem Pattonem, którego generał Bradley próbował uspakajać. Na marginesie muszę dodać, że byłem kiedyś w latach 70. ub. wieku na party w domu gen. Bradleya. Niziutki, stary, miły, skromny pan z delikatnym poczuciem humoru. Jeśli chodzi o Jurka Owsiaka, to nie sposób powiedzieć jemu NIE. Jest w nim witalność i siła konia rasy perszeron, który ciągnie beczki z piwem Budweiser. Uważam, że powinno być piwo o nazwie “Owsiak”.

Okładka najnowszych dzienników Witolda Gombrowicza. Wydawnictwo Literackie 2013.

© Witold Kaczanowski 2013

Następnego dnia Georges zawiózł mnie do Ramatuille, na grób Gérarda Philipe’a, aktora numer jeden w latach 1944-59. Zmarłego tragicznie, przedwcześnie na raka. Poznałem go w Warszawie, kiedy przyjechał z teatrem Jean Vilara. Kilka dni później czekała mnie następna niespodzianka. Pojechaliśmy do Vence, które nie jest tak piękne St. Paul de Vence, niemniej urocze. Drzwi, do których Georges zapukał otworzyła smukła, młoda kobieta i powiedziała: - O! Georges jak miło cię zobaczyć i patrząc na mnie powiedziała: czyżby

Witold-K z Jerzym Owsiakiem, założycielem i prezesem zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na wystawie artysty w Muzeum Narodowym w Krakowie, maj 2013. Foto: archiwum Witlda-K.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

22

Wywiad

“Dobra Polska Szkoła”

joznawczy, i to niekoniecznie obrazy z Polski, ale właśnie z Ameryki, ze świata.

praca nad dwujęzycznością dzieci emigrantów Asia Dudek Z Panią Elizą Sarnacką-Mahoney, dziennikarką, współpracowniczką nowojorskiej fundacji i portalu “Dobra Polska Szkoła”, gdzie publikuje felietony w serii “PRZYSTANEK BABEL” - rozmawia Asia Dudek

Eliza Sarnacka-Mahoney mieszka w Fort Collins w Kolorado

Asia Dudek: Pani Elizo na wstępie pragnę bardzo serdecznie Pani podziękować za kontakt z redakcją “Życie-Kolorado” oraz za informacje jakich nam Pani dostarczyła. Kiedy powstała fundacja i portal “Dobra Polska Szkoła”? Eliza Sarnacka-Mahoney: Portal powstał około trzech lat temu. Zaczęło się od pomysłu, by stworzyć nowojorskim polskim rodzicom forum, gdzie mogliby wymieniać się informacjami odnośnie polskich szkół w tamtych okolicach. Można nawet powiedzieć, że zaczęło się od pewnego konkretnego wydarzenia. Grupka rodziców zwróciła się do p. Marty Kustek, dziś szefowej DPS, a wówczas redaktorki w polonijnej gazecie o pomoc w pewnej przykrej, szkolnej sprawie. Chodziło o konflikt z dyrekcją polskiej szkoły, problemy z komunikacją. Najbardziej traciły na tym dzieci, które do tej szkoły uczęszczały. Słuchając argumentów rodziców i widząc ich emocje oraz zaangażowanie w sprawę, Marta wpadła na pomysł, by stworzyć w internecie miejsce, które stałoby się forum dla ich dyskusji. Konflikt ostatecznie rozwiązano, ale forum zostało, a nawet miało się coraz lepiej. Odwiedzało je coraz więcej osób zainteresowanych sprawami polskiej szkoły i generalnie edukacji. Stąd nazwa: Dobra Polska Szkoła. Dla twórców forum to zainteresowanie było jasnym sygnałem, jak bardzo polonijnej społeczności brakowało takiego właśnie spotu w sieci. Ludzie sami przychodzili do Marty z pomysłami i forum spontanicznie zaczęło się rozrastać o coraz to nowe działy, o które czytelnicy prosili: listę polskich szkół i przedszkoli, porady na temat rodzicielstwa, a także infor-

mator wydarzeń kulturalnych wartych uwagi. Zaczęli się pojawiać ludzie, którzy chcieli współpracować z portalem. Pierwszymi były dziennikarka radiowa Danusia Świątek, znana poloni-

dwujęzyczności wśród polonijnych dzieci. Są to bardzo „pojemne” kategorie, więc dużo się w nich mieści, bo w efekcie wymieniamy się informacjami i na temat i szkoły amerykańskiej, i kwestii

Zaledwie kilka lat zagranicą i już pojawiają się problemy z językiem ojczystym. Polskie wyrazy “uciekają”, zmienia się sposób budowania zdań, coraz trudniej jest opowiedzieć coś, co zdarzyło się w innej przestrzeni językowej. Jednak najtrudniej mają dzieci emigrantów. Drugi powód kurczenia się słownika to po prostu... lenistwo. Używamy tych słów, które często słyszymy. I tak zanikają nam skomplikowane polskie słowa, a ich miejsce zajmują “come-on”, “sure” i inne zwroty z codziennego języka, w którym się zanurzamy. W drugiej kolejności na zmianie środowiska językowego cierpi nasza gramatyka. Zaczynają się problemy z poprawnym budowaniem zdań, tak samo w języku mówionym, jak i pisanym. Ale to nie do końca mowa o nas emigrantach, ale o dzieciach polskich emigrantów oraz tych urodzonych poza granicami Polski! Podążając tym tropem bardziej nasuwa się myśl, ilu z nas, polskich rodziców tak naprawdę mówi do swoich pociech w naszym ojczystym języku? Ilu z nas wybiera prostsze rozwiązania i miesza język polski z angielskim? A ilu wybiera tłumaczenia na pytanie dlaczego nasze dzieci nie mówią poprawnie po polsku lub w ogóle, zaprzestajemy na zdawkowych odpowiedziach “bo nasze dzieci są tutaj od malutkiego” lub “ bo nasze dzieci są tutaj urodzone”. To naturalne, że rodzice instynktownie pragną chronić swoje dzieci i ułatwiać im życie. Dotyczy to również trudu nauki języka ojczystego rodzica lub rodziców, przez dzieci mieszkające za granicą. Wielu rodziców uważa, że nie ma sensu zmuszać dziecka do nauki języka polskiego, skoro funkcjonuje ono głównie w środowisku angielskojęzycznym. Nic bardziej mylnego! Podczas gdy z empatycznego punktu widzenia ma to swoje uzasadnienie, de facto w całościowym ujęciu taka postawa raczej szkodzi, niż służy, odbierając dziecku szansę na zwiększanie jego intelektualnych możliwości. Z myślą o odpowiedziach na te pytania powstał ten artykuł. A także z myślą by nam wszystkim udowodnić, że się da i można, jeżeli ktoś tylko dąży do założonego sobie celu całym sercem i z wszystkich sił.

jnym słuchaczom z audycji radiowych „Polonijna mama”, pisarka dla dzieci Malwina Prus-Zielińska, malarz Andrzej Cierkosz i dziennikarka Bożena Chojnacka, autorka felietonów w rubryce „Babcia Bożenka”. Czytelnicy dalej zgłaszali pomysły i portal dalej rósł. Dziś działów jest już kilkanaście i stale ich przybywa. Rok temu forum zmieniło szatę graficzną na szatę właśnie bardziej portalową, którą mamy do dziś. Można śmiało powiedzieć, że wszystko wciąż przed nami, bo portal rozrasta się w szybkim tempie, dawno przestał być miejsce tylko dla Nowojorczyków! Skupia wokół siebie dużą liczbę Polonii z całego świata (odwiedzają go ludzie z prawie stu krajów), zwłaszcza tę jej młodszą część, która ma dzieci w wieku szkolnym i jest żywo zainteresowana kwestiami dwujęzycznego wychowania. Na Facebooku DPS ma, zdaje się, że już maksymalną liczbą „przyjaciół”. ŻK: Jak liczna grupa tworzy w tej chwili DPS? ES-M: Ścisłe grono redakcyjne to wciąż tylko kilka osób z Martą Kustek na czele, ale jest nas około dwudziestka tych, którzy mamy swoje rubryki lub regularnie z DPS współpracujemy. Zachęcamy jednak wszystkich, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia lub zaprezentowania, by kontaktowali się z DPS. To jest miejsce o nas i dla nas. ŻK: Jaki jest cel portalu i jakie są plany związane z rozszerzeniem działalności? ES-M: Celem jest promowanie mądrego wychowania, dobrej polskiej szkoły oraz

generalnie związanych z edukacją (np. promujemy „Kangura matematycznego”), zagadnień ogólno- rodzinnych (np. jak budować relacje z dzieckiem, jak chronić dziecko, gdy rodzice się rozwodzą, jak rozmawiać ze zbuntowanym nastolatkiem itp.) i także piszemy i informujemy o szeroko pojętych sprawach artystycznych, bo one też przecież mają wpływ na nasze życie i rozwój naszego dziecka. DPS ma już na swoim koncie sporo świetnych inicjatyw – informacje o nich można znaleźć na stronach. Chciałabym zwrócić uwagę zwłaszcza na akcję „W naszym domu mówimy po polsku”, której patronuje sam profesor Miodek, największy autorytet w dziedzinie języka polskiego, akcję „Pluszakowy most” w ramach której można przekazywać zabawki do domów dziecka, oraz „Cała Polonia czyta dzieciom”, którą właśnie rozpoczęliśmy wraz z fundacją „Cała Polska czyta dzieciom”. Mamy nadzieję, że przyniesie taki sam pozytywny efekt, jak po drugiej stronie oceanu. Co zaś przyniesie przyszłość – tego chyba nie wie nikt. Marta Kustek ze śmiechem opowiada, że trzy lata temu nawet jej przez głowę nie przeszło, że portal aż tak się rozwinie i że stanie się „hubem” dla Polonii z całego świata. Pomysłów jest mnóstwo, gorzej z czasem na ich wykonanie. Marta Kustek wciąż jest głównymi technikiem i mózgiem operacyjnym portalu, a przy ilościach materiałów do publikacji to coraz większe obciążenie. Są plany, by na portalu pojawiało się jeszcze więcej filmów video, np. o ciekawych miejscach, o których, jeśli gdzieś mieszkamy, wiemy, ale do których inni bez naszej podpowiedzi nie dotrą. Czyli silniejszy niż do tej pory akcent turystyczno-kra-

ŻK: Co by Państwo chcieli osiągnąć nagłaśniając swoją działalność? ESM: Uważamy, że robimy dobrą, potrzebą robotę, na której wiele osób może skorzystać. Publikujemy konkretne materiały edukacyjne i konkretne porady, wymieniamy się doświadczeniami. Im nas będzie w tym gronie więcej, tym więcej pomysłów i rozwiązań, korzyść dla wszystkich. Ale jest też inny cel, który z biegiem czasu robi się coraz bardziej widoczny i ważny. DPS chciałaby wyszukiwać i promować fajnych, ciekawych ludzi i pokazywać amerykańską Polonię reszcie świata, zwłaszcza Polakom w ojczyźnie, z innej strony. Opowiedzieć ich historię, która niekoniecznie przecież jest historią emigracji zarobkowej, takiej jest w obecnej Ameryce przecież coraz mniej! Nietuzinkowi ludzie robiący fascynujące rzeczy bardzo często się chowają, choćby z tej przyczyny, że nie identyfikują się z tzw. „Polonią mainstreamową” kojarzoną np. z „Jackowem” w Chicago. Absolutnie nie mam zamiaru nikogo obrażać, Jackowa zresztą już prawie nie ma, a w Chicago też mieszka wielu wspaniałych ludzi. Chodzi mi jednak o pewien stereotyp postrzegania nas jako grupy. I to się DPS udaje. Dowodem na to jest fakt, że połowa czytelników naszych materiałów to … ludzie z Polski! Zastanawiałyśmy się z Martą ostatnio co ich do nas przyciąga? I odpowiedź jest chyba jedna: widzą ten właśnie inny portret Polonusa, który ma w życiu pasje i cele nie związane jedynie ze „zbijaniem kasy”. Ma otwarty umysł i ambicję, by wychować swoje dziecko na wartościowego, mądrego człowieka, do tego funkcjonalnie dwujęzycznego! Portal udowadnia, że nie wszystkie Polonuski to „Marysie” pracujące na domkach, i nie wszyscy Polonusi to „Wieśki” od remontów dachu i rur w łazience. ŻK: Co skłoniło Panią do podjęcia współpracy z portalem i stworzenia „PRZYSTANKA BABEL”? ES-M: Z portalem zetknęłam się już w 2011 r.. Przeczytałam w Nowym Dzienniku (codzienna polskojęzyczna gazeta w Nowym Jorku, z którą współpracuję) informację o organizowanym przez DPS konkursie dla polonijnych dzieciaków. Mieszkamy z dala od dużego polonijnego skupiska, więc moje dzieci naturalną koleją rzeczy nie mają zbyt wielu możliwości, by uczestniczyć w zajęciach z innymi polskimi dziećmi. To była pewna forma zaangażowania, powędrowałam więc na strony DPS po więcej informacji. A potem wracałam, bo czułam, że to dobre, mądre miejsce. Przez rok przyglądałam się działalności i ewolucji DPS, aż zaczęła mi świtać pewna myśl. Jako dziennikarka napisałam w życiu mnóstwo tekstów i komentarzy na tematy wszelkie, a jednak temat, który jest najbliższy memu sercu, leży niemal nietknięty. Chodzi właśnie o dwujęzyczne wychowywanie córek. Polski jest w naszym domu językiem mniejszościowym (mąż jest Amerykaninem, więc mówimy po angielsku), a mimo to udało mi się coś, co – z biegiem czasu widziałam to coraz wyraźniej – zakrawa wręcz na lekki „cud”. Moje córki nie tylko mówią, piszą i czytają po polsku, ale polski jest też językiem ich komunikacji między sobą. Jak, u licha, mi się to udało? Zewsząd sypią się głosy lamentu, że dzieci przestają

>> 29


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

23

Słowo młodej Polonii

Laureatki konkursu poetyckiego iktoria, lat 9 jest uczennicą 3-ciej klasy szkoły podstawowej Traut Core Knowledge w Fort Collins. Natalia, lat 13.5 jest uczennicą 8-ej klasy w Preston Middle School w Fort Collins. Obie są rodowitymi Kolordawiankami, urodziły się w Fort Collins. Rodzice, Eliza Sarnacka-Mahoney i Patrick Mahoney przyjechali do Fort Collins w 1997 r. Eliza Sarnacka-Mahoney jest dziennikarką, Patrick Mahoney jest inżynierem w firmie Intel. O konkursie Natalia i Wiktoria dowiedziały się ze stron Dobra Polska Szkoła, fundacji i portalu w Nowym Jorku promującego naukę polskiego oraz dwujęzyczność w polonijnych rodzinach na całym świecie. Organizatorzy konkursu prosili dzieci o napisanie wiersza inspirowanego twórczością Juliana Tuwima. Wiktoria napisała o wiośnie – z tęsknoty za wiosną, która dotarła w tym roku do Kolorado, jej zdaniem „tak późno, że już nie można się było doczekać”. Natalia, właścicielka chomików dobrze znająca ich maniery i obyczaje, postanowiła wcielić się w jednego z nich, wykorzystując przy okazji nieco swej wiedzy geograficznej. Przed pisaniem razem z mamą, Eliza Sarnacką-Mahoney, dziewczyny „rozgrzewały się” grając w rymowane skojarzenia. W pracy pomógł też internetowy słownik rymów: www.rymer.org. Gratulujemy Laureatkom! Oto ich poetyckie kreacje: III MIEJSCE Wiktoria Mahoney, 9 lat, Fort Collins (USA) “OJEJ!” Raz w zimową sobotę Śnieg wymieszał się z błotem, Bałwan się stopił w kałużę Tylko kapelusz został na górze. Śpiew ptaków rozbrzmiał w okolicy, Krokusy rozkwitły przy ulicy. Zdjęłam czapkę i rękawiczki, Słońce świeciło do doniczki, Spadł cieplutki kapuśniaczek, Po nim świat zapachniał inaczej; Pachniało jak trawa i ziemia! Moja doniczka nagle drgnęła. Patrzę, aż się przestraszyłam! A w niej siedzi cudna dziewczyna W sukni różowej w kwiatki I podaje mi bratki! -- Kim jesteś? - zapytałam jej. -- Jestem wiosną - odparła. -- Ojej!

Świat muzyki Gabrysia Dudek, 12 lat Grupa One Direction

One Direction jest jedną z najnowszych, najpopularniejszych angielsko-irlandzką “boy band.” Chłopaki zostali pokochani przez publiczność w tempie podobnym do kariery Justina Biebera. W skład grupy wchodzą: lider Louis Tomlinson 21 lat, Zayn Malik 20 lat, Harry Styles 19 lat, Niall Horan 19 lat, oraz Liam Payne 19 lat. Harry jest najmłodszy z grupy. Swoją karierę rozpoczęli w brytyjskim X-factor w 2010 roku. Przyszli na casting solo, po przejściu eliminacji wylądowali w bootcamp, gdzie Simon Cowell stworzył z nich jedną grupę. I tak już zostało. Dzisiaj mówi się o nich jako “brytyjska inwazja.” Wiktoria - 9 lat, Natalia - 13.5 z mamą: Elizą Sarnacką-Mahoney II MIEJSCE Natalia Mahoney, 13 lat, Fort Collins, USA “CHOMIK OSKAR” Był sobie raz chomik Oskar, Co marzył, żeby uciec. Robił się coraz smutniejszy Minuta po minucie. Marzył o dalekich podróżach, Bo przygoda mała czy duża Lepsza jest niż patrzenie na świat Zza szarych, metalowych krat.

Chłopaki mają bardzo niskie głosy, co powoduje, że mogą śpiewać przeróżnego rodzaju piosenki. Do tego czasu na swoim kącie mają już dwa albumy i ponad 28 piosenek. Ich muzyka jest popularna w południowej i północnej Ameryce, w Europie, Azji, Australii, nawet Afryka słucha One Direction. W sierpniu 2012 roku sprzedaż ich płyt przekroczyła 8 milionów singli, 3 miliony albumów,

1 milion płyt dvd oraz ich występ na zakończenie letnich igrzysk olimpijskich w Londynie piosenką “What Makes You Beautiful”, za którą dostali dwie BRIT awards za najlepszy brytyjski singiel. Wygrali również 3 nagrody w 2012 w Teen Choice Awards. Bilety na ich koncerty są wyprzedawane w tempie błyskawicznym.

ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

Aż razu pewnego wieczorem Drzwi klatki stanęły otworem! Oczom nie wierzył przez chwilę Lecz chwycił walizkę i wybiegł. Spełni się jego marzenie! Popłynie statkiem po Renie! W Australii pogłaszcze koalę! Przeprawi się przez Saharę! Zobaczy wody Niagary! Wypuści się na safari! Skosztuje burrito w Meksyku I zmoczy nogi w Bałtyku! Wędrował dzielnie nasz chomik Przez ogród, ulicę i chodnik. Przed nocą dotarł do lasu I myśli: to trwa tyle czasu! W dodatku nie wziąłem na drogę Ze sobą żadnych zapasów! A tu nie ma nic tylko drzewa! Ni marchewki, ni pestki, ni chleba! Niebezpieczeństwa są wszędzie, Spać w nocy na pewno nie będę! A może by.wrócić do domu? Nie sprawię kłopotu nikomu, Tam ciepło i sucho, i ładnie, Tam czeka z jedzeniem ktoś na mnie. Może już dość tej wycieczki Zdecydował nasz chomik w łateczki. Znowu siedział w klatce i marzył, Lecz już nigdy się nie odważył Z niej zwiewać, bo wiedział że W domu nigdy nie będzie mu źle.

Młodą Polonię zapraszamy do pisania do “Życia Kolorado”! Przesyłajcie do nas swoje polskie teksty oraz zdjęcia, o wybranej przez Was tematyce. na adres: info@zycie-kolorado.com w temacie emaila: “Słowo Młodej Polonii”

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

24

Polski kościół w Denver

Z życia Parafii świętego Józefa ks. Marek Cieśla TChr

Dziś jestem szczęśliwym mężem oraz w biznesie idzie bardzo dobrze. PS. Zajmuję się instalacjami sanitarnymi C.O. woda, gaz. Jeżeli znacie kogoś kto nie ma w domu ogrzewania jest bardzo biedny mogę pomóc. Bezpłatnie.” Na emigracji jest wielu wspaniałych ludzi, którzy dają przepiękne świadectwa wiary i polskości. Znany piłkarz Robert Lewandowski powiedział do swoich wielbicieli: „Jestem katolikiem, nie wstydzę się Jezusa, ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg na pewno cały czas nade mną czuwa”. Rozmawiałem kiedyś z amerykańskim właścicielem dużej firmy, który powiedział: “Zatrudniłem kiedyś Polaka. To był wspaniały pracownik. Dzisiaj gdy potrzebuję zatrudnić nowego człowieka – szukam Polaka”.

maja w dzień Zesłania Ducha Świętego w naszej Wspólnocie grupka dzieci przystąpiła do Pierwszej Komunii świętej. Dzieci wyglądały bardzo odświętnie, widać było, że czuły się bezpiecznie i były bardzo szczęśliwe. Nie dziwię się temu, gdyż otoczone były rodzicami, dziadkami i znajomymi. Naprawdę otoczone były miłością nas wszystkich. Bezpieczeństwo i miłość są ważne dla dzieci. W takich warunkach dzieci się dobrze rozwijają i stają wspaniałymi dorosłymi. Bezpieczeństwo i miłość ważne są dla dzieci. Ważne są dla każdego człowieka…

nic mi się nie udawało! Pewnego dnia przypomniałem sobie swoją Mamę która nigdy nie opuściła mszy świętej , całe życie usiłowała nam wpoić że bez Boga nie damy rady. Nieśmiało poszedłem do kościoła, później spowiedź i tak to się zaczęło.

Przed dziećmi, które przyjęły Pierwszą Komunię świętą jest całe życie. Dzisiaj te dzieci budują fundament pod przyszłość. Dzięki świadectwu rodziców, krewnych i całej wspólnoty polonijnej jest to piękny i solidny fundament wiary i polskości.

Piszę te słowa i myślę o Roku Wiary, który trwa w kościele katolickim i o wezwaniu kolejnych papieży do dawania świadectwa. Gdy mówimy o tym myślimy o wierze. Ale wiara zawsze prowadzi do działania. Chciałbym przytoczyć słowa pewnego człowieka, który dzięki własnej Matce dzisiaj daje świadectwo: „Jestem prywatnym przedsiębiorcą, całe życie borykałem z różnymi problemami zawsze mówiłem że poradzę sobie sam, Bóg był na dalekim miejscu,

Rycerze Kolumba

W najbliższym czasie w Parafii: • 1 czerwca - piknik dla bierzmowanych w tym roku. • 2 czerwca – Boże Ciało – Msze święte: 8:00 – angielska Adoracja Najświętszego Sakramentu od 9:00 do 10:30. 10:30 – polska. Po polskiej Mszy świętej procesja do 4 ołtarzy. Piknik na terenie przykościelnym. • 5 czerwca – środa – 19:00 – Msza święta polska i Roczne Wypominki • 7 czerwca - Pierwszy Piątek Miesiąca: 18:00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu, Spowiedź święta 19:00 – Msza św. i nabożeństwo 20:15 – spotkanie młodzieżowe • 12 czerwca – W ramach Roku Wiary – podczas Mszy świętej polskiej o 19:00 rozważanie na temat Sakramentu Bierzmowania. • 13 czerwca – spotkanie Seniorów od 11:00 do 13:00 • 20 czerwca – wycieczka seniorów do Denver Botanical Gardens • 23 czerwca – 26 czerwca – wycieczka młodzieżowa • 3 lipca - środa – 19:00 – Msza święta polska i Roczne Wypominki. Po Mszy świętej spotkanie z gitarą i piosenką polską

Zdjęcia: Jadwiga Mucha

Kościołowi na szczeblu lokalnym, narodowym czy międzynarodowym wiele milionów dolarów. Co roku Rycerze i ich rodziny przepracowują miliony godzin w służbie Kościoła.

działać dla parafii. Działać dla parafii to wspierać działalność księdza proboszcza i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy jak i my są przy parafii.

Nasza Polska Rada Rycerzy Kolumba pod wezwaniem świętego Józefa jest także wierna Kościołowi i naszej polonijnej parafii. Zdajemy sobie doskonale sprawę, że istniejemy przy parafii i dzięki parafii. Chcemy także istnieć i

W krótkim czasie naszej działalności zrobiliśmy już wiele dla dobra wspólnego. Ostatnie nasze działania to odnawianie szkolnej kafeterii oraz przenoszenie biura parafialnego do nowego pomieszczenia. Kosztuje to wiele wysiłku i samo-

Krzysztof Trytek ajbardziej charakterystycznym rysem działalności Rycerzy Kolumba jest wierność Kościołowi Katolickiemu i jego misji. Od momentu założenia w 1882 roku, jednym z głównych zadań Rycerzy Kolumba było wspieranie Kościoła Katolickiego. Rycerze Kolumba służą Kościołowi w wieloraki sposób: od sponsorowania odnowy fasady Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie, po pomoc w lokalnych parafiach. Co roku, Zakon zbiera i przekazuje na różne cele służące

Ambasadorem wiary, polskości czy nawet zwykłego człowieczeństwa jest się świadomie lub nie. Ale jest się nim zawsze.

zaparcia, ale robimy to wszystko dla naszego lokalnego Kościoła i sióstr i braci z którymi razem tworzymy parafię świętego Józefa. Inną ważną sprawą jest wspieranie powołań. I tutaj nasi Rycerze modlitwą otaczają sprawę nowych powołań oraz wspierają powołania już istniejące. Wyczulamy się na modlitwę za wszystkich powołanych. W szczególny jednak sposób pamiętamy o powołaniach do Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Robimy to bo przecież ten Zakon już prawie od trzech lat jest w naszej parafii i wspiera nas na naszej drodze rozwoju duchowego. Jak zawsze zapraszam wszystkich mężczyzn do współpracy i włączenia się w nasze szeregi. Razem możemy stworzyć wspaniałe rzeczy. Krzysztof Trytek - Wielki Rycerz Polska Rada Rycerzy Kolumba


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

25

Pocztówka z Kolorado, c.d. Wśród osób zaprzyjaźnionych z rodziną Wetherill był H.Chaplin, fotograf i dziennikarz. Napisał kilka artykułów, wydał książkę. Przed nim pojawiła się tych stronach Virginia McClurg - także dziennikarka i fotografka. Z pasją zajęła się popularyzacją MesaVerde i odegrała wielką rolę w kompanii utworzenia parku narodowego.

<< 1

Mesa Verde Halina Dąbrowska Ludność masowo przemieszcza się do głębokich kanionów, aczkolwiek nie wszyscy. Kaniony były miejscem trudno dostępnym z zewnątrz i łatwym do obrony. Na ich krawędziach w zgłębieniach skalnych, niszach wypreparowanych w mniej odpornych warstwach pod nawisami skał powstają zespoły domów „apartamentowych”. Zręcznie wkomponowują je w występy skalne.

z najbardziej okazałą – Cliff Palace – na czele. Życie mieszkańców Mesa Verde w dużym stopniu zdeterminowane było warunkami przyrodniczymi. Ustalono, że pod koniec trzynastego wieku miał miejsce okres trwającej 25 lat suszy, co w konsekwencji prowadziło do głodu. I to,

Dla poratowania zdrowia przjechal do Kolorado chory na gruźlicę syn znanego polarnika, Gustaf Nordenskiold. Przyjechał do Mesa Vere na krótko. Pozostał długo. Był przygotowany do prowadzenia tu prac wykopaliskowych. Jego opracowania były bardzo fachowe. Ale zgromadził też wielką kolekcję autentyków, którą wysłał do Szwecji. Wzbudziło to wielkie oburzenie wśród miejscowej ludności. Został nawet aresztowany w Durango. Opracowane przez niego materiały eksponowane były podczas Światowej Wystawy Kolumbijskiej w Chicago w 1893 roku. Wzmogły się głosy o objęcie tego terenu prawami ochrony, o obronę przed wandalami i kradzieżami, o utworzenie parku narodowego. Wielką rolę odegrały w tych zabiegach kobiety, a wśród nich Virginia Mclurg i W.S.Peabody. I dlatego czasami Mesa Verde nazywają parkiem kobiet. Dwudziestego dziewiątego czerwca 1906 roku prezydent Theodor Roosevelt podpisał dekret o utworzeniu Mesa Verde National Park - parku cliff dwelling i pueblos.

Cliff Palace - Pałac Klifowy w Mesa Verde | FOTO: wikipedia

Do części domów można było się dostać tylko po drabinach lub wykutych w skale stopniach. Do niektórych wchodziło się przez dach. Były to domostwa z gliny i kamienia, ułożone tarasowo. W kompleks domów mieszkalnych wplatano kivy, wieże kwadratowe i okrągłe. Pomieszczenia mieszkalne były małe, ale też ich mieszkańcy nie potrzebowali dużo miejsca. Przeciętny wzrost mężczyzn wynosił 160, a kobiet 150 centymetrów. Przeciętna długość życia kształtowała się w granicach 3234 lata. Połowa dzieci umierała przed osiągnięciem piątego roku życia. Elementy obronne w postaci murów otaczających osady i wież z otworami które mogły być miejscem obserwacji albo otworami strzelniczymi wskazują, że i tu spokoju nie było. Potwierdzeniem tego jest materiał archeologiczny w postaci wypalonych, zrujnowanych domów, zdeformowanych kości znajdywanych szkieletów. Ten wspaniały okres budownictwa w kanionach – ostatnie dwieście lat historii Anasazi nazwany został okresem wielkiego pueblo (Great Pueblo Period). Z tego okresu pochodzą wszystkie ruiny w kanionach

może i inne przyczyny jak epidemie, zagrożenie z zewnątrz, legło u podstaw decyzji opuszczenia kanionów. Rodzina po rodzinie, klan po klanie z niewielkim dobytkiem rozproszyli się po okolicy. To oni sa protoplastami dzisiejszych mieszkańców puebli w Nowym Meksyku i Arizonie. Pozostawiony przez nich dorobek materialny można oglądać w Mesa Verde, a duchowych inspiracji Ancestral Puebloans szukać w wierzeniach i zwyczajach współczesnych Pueblo Indian. Pod koniec czternastego wieku w kanionach zapanowała cisza. Zawładnęły nimi czas i przyroda. Z notatek, ustnych przekazów, raportów podróżujących po tych terenach traperów, misjonarzy, prospektorów dowiedział się świat o niezwykłych osadach w skalach. Miało to miejsce dopiero w dziewiętnastym wieku. Osiemnastego grudnia 1888 roku R. Wetherill i Ch. Mason wyprawili się w kaniony w poszukiwaniu bydła. I w pewnym momencie zapomnieli czego szukają. W scenerii padającego śniegu zobaczyli ruiny i nazwali je Cliff Palace. Wracali tu wielokrotnie. Rodzina hodowców bydła z Mancos zgromadziła

dużą kolekcję garnków, narzędzi i innych przedmiotów. Ich wystawa w lobby hotelu w Durango nie zbudziła większego zainteresowania. Muzeum Historyczne w Denver zakupiło część kolekcji.

Zwiedzenie Parku to podróż w głąb czasu do miejsca zamieszkania ludzi, którzy przez siedem wieków swego tam pobytu pozostawili światu świadectwo ich zbiorowej pracy i trudu, które zostało wpisane w 1978 roku na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Od 2005 roku archeolodzy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie prowadzą badania na terenie Mesa Verde. Pracami tymi kieruje wielki entuzjasta i znawca kultury Indian Ameryki Północnej dr Radosław Palonka. Informacje o sukcesach prowadzonych prac i wszelkie informacje bieżące można znaleźć w internecie, a sympatię i dumę udokumentować stosownymi donacjami. (więcej info: www.sandcanyon.pl)

www.eggcredible.com

zapraszamy codziennie: 6.30 - 14.00

Wyśmienite Śniadania i Lunche Kuchnia polska i amerykańska

Catering; Imprezy okolicznościowe (wesela, komunie, itp.) w naszej restauracji lub u klientów. 5397 S. Boulder Road, Boulder, CO 80303

303-301-0005


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

Fotogaleria

Majowa Gala “Krakowiaków”

ZDJĘCIA: Jim Chow

26


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

27

Filmowe recenzje Piotra

Star Trek: Into Darkness, Iron Man3

ogromnym potencjałem, rozdętym ponad publicznym ego, a reaktor atomowy wstawiony w jego klatkę piersiową, ledwo utrzymuje go przy życiu. Pomimo jego osiągnięć przemysłowca i superbohatera jest gdzieś słaby.

Piotr Gzowski o jest początek lata 2013 roku na Ziemi i we Wszechświecie ponieważ, jak wiemy jesteśmy w zagrożeniu po raz kolejny. Wiosna przemija raczej szybko, wysusza glebę, szczepi drzewa i rosi trawę przed nadejściem pierwszego tornada, powodzi, pożaru lasu. Politycy gadają od rzeczy jak to robili przez całą zimę. Ludzie wciąż biorą leki i udzielają się na Facebooku. Krucjata na rzecz osiągnięcia Nieba wciąż trwa, pod przewodnictwem tych, którzy dążą do Ocalenia, ale wciąż cieszą się życiem w Sodomie i Gomorze aż nadto, aby stawić czoła szczerej prawdzie. Środki masowego przekazu są w nieustannej gorączce, godzina po godzinie przypominają nam o naszej kruchości. Wśród melodii tych wszelkich polemik nie ma choćby jednej odpowiedzi na rozwiązanie problemu. To jest sytuacja skazana na porażkę. Ale, przejdźmy do filmów. Mniej więcej w tym czasie, co roku amerykański przemysł filmowy wypuszcza letnie serie filmów “akcji”. Są to zazwyczaj prekursorskie wizje bohaterów upalonych, na kacu, w środku kryzysu wieku średniego - filmy drogi, których akcja rozgrywa się późnym latem. Pod koniec maja, zdaje się, że to jest nie tylko kula ziemska, która jest w zagrożeniu, ale cały Wszechświat znajduje się w polu rażenia wielkiego niebezpieczeństwa. Wściekłe, międzygalaktyczne bitwy, wybuchające planetoidy i każda mgławica niesie w sobie jakieś fatum złego przeczucia, ukrywającego się wewnątrz chmury gazowej. W obrębie atmosfery Ziemi szaleje globalna histeria. Terroryzm staje się swoim własnym reality show. Wszechstronne spustoszenie odzwierciedlone w filmowych ścieżkach dźwiękowych w mega skali sprowadza rzeczywistość do wielkości atomu. Rzeczywiste warunki są coraz gorsze i gorsze. Ale dlaczego chodzimy do kina? Faktycznie, dlaczego podniecamy się tak przy zapowiedziach filmowych już w marcu i kwietniu? Dobrze, ale jakkolwiek ciemna, groźna i niemożliwa, jak całkowicie beznadziejna sytuacja jest na ekranie, to przed końcem filmu, Wszechświat okazuje się być bezpieczny. Ludzkość dostaje instrukcje jak powrócić do zdrowia, heroiczni bohaterowi zostają rozpoznani i porządek jest przywrócony do czasu następnej epickiej katastrofy. Na ekranie widzimy błysk nadziei jak światło na horyzoncie naszego istnienia i jako dodatkową premię mamy okazję sobie zapewnić odpowiednio wysoki poziom adrenaliny przez kilka godzin projekcji. Oto dwa filmy akcji, które plasują się w

czołówce tego sezonu - Star Trek: Into Darkness (reż. J.J. Abrams) i Iron Man 3 (reż. Shane Black). Oba są wzmacniaczami adrenaliny. Star Trek: Into Darkness (reż. J.J. Abrams)

Cztery lata temu, J.J. Abrams wprowadził pomysłowe pojęcie do sagi Star Trek. Ale, po 257 epizodach telewizyjnych, (które obejmują 179 Star Trek: Next Generation) i 11 głównych filmach, co nowego można powiedzieć o Star Trek? Trekkies (fani tej serii) wywróciliby sceptycznie oczami. Jednakże, przez ponownie odtworzenie mitu kosmicznego w kolejnym harmonogramie “co by było, gdyby?”, scenariusz nie tylko porwał dotychczasowych entuzjastów, ale także wciągnął do siatki całą szkołę Trekkie Newbies. Star Trek: Into Darkness wychwyca nieco z pierwotnej wersji J.J. Abramsa. Załoga Enterprise jest doświadczonym podróżnikiem, to zespół dojrzałych weteranów, a jej kapitan jest nieustraszony, porywczy, i niekonwencjonalny. W pierwszych 15-20 minutach: Kirk, Bones i Spock ledwo uchodzą z życiem, Kirk rozbija główną dyrektywę Federacji w związku z nieingerencją w innych kulturach, Spock i Uhura mają romans... a tutaj są wciąż dwie godziny ciągu dalszego! Jak te godziny są spędzone w nowej wersji Star Trek “Khan Story”? Entuzjaści wierni tej serii przypomną sobie Khan Noonien Singh (Khan) jako najwyższą nemezis Kirka. Oryginalnie przedstawiona w telewizji przez Ricardo Montalbana w 1967 (odcinek “Space Seed”), a następnie wskrzeszona w roli w 1982 (“Wrath of Khan”), ponownie jest odegrana w tym filmie przez angielskiego aktora Benedicta Cumberbatcha

Zgodnie z zapowiedziami, sytuacja Świat/Wszechświat nie polepszy się. Zaraza wybuchnie, a to spowoduje zbiorową histerię i wojnę światową. Cała Ziemia jeszcze raz stanie w obliczu wytępienia. Młodzież zostanie wytrenowana na specjalne jednostki do zadań specjalnych w Kosmosie i będzie wysyłana na misje samobójcze. (który ostatnio stał się kultowym Sherlockiem Holmesem we współczesnym serialu telewizyjnym BBC “Sherlock”). Pewne elementy z “Wrath of Khan” są przywołane, przekręcone i inteligentnie wpuszczone w fabułę. Cumberbatch jako Kahn Khan jest szybki, inteligentny, zmotywowany i potężny. Rzadko się uśmiecha, a jak to już robi, to jest jadowity grymas. Zachary Quinto’s Spock ma więcej roboty. Jego relacja z Zoe Sakdana’s Uhurą dodaje pary do całości. Christopher Pine, kapitan Kirk, zostawiają widzów usychających z tęsknoty za czymś więcej. Obsada, obraz i oprawa muzyczna filmu spełniają więcej niż oczekiwania Trekkies - to zastrzyk skondensowanej adrenaliny.

Iron Man 3 (reż. Shane Black) Z wszystkich nowych superbohaterów na ekranie, Iron Man stał się najpopularniejszy. Co czyni Iron Mana tak atrakcyjnym jest fakt, że nie jest on obdarzonym nadludzkimi mocami. Raczej jest charyzmatycznym geniuszem, z

W tej trzeciej odsłonie Iron Mana, znajdujemy Tony Starka cierpiącego na syndrom pourazowy po incydencie w Nowym Jorku (“The Avengers”, 2012). Zestresowany, niezdolny do snu i panicznie strachliwy, ucieka w pracę, zaniedbuje związek z kochanką, Pepper Potts (zagraną przez Gwyneth Paltrow, która - bez psucia filmu - dosłownie skwierczy na ekranie). Szalony świat Starka zostaje pogrążony przez Mandaryna (Ben Kingsley), mistrzowskiego terrorystę, który organizuje masowe zabójstwa i zamachy bombowe. Stark przeżywa osobistą traumę, kiedy jego bliski przyjaciel Happy (zagrany przez Jona Favreau, który reżyserował pierwsze dwa filmy Iron Man) staje się ofiarą jednego z zamachów Mandaryna. Stark publicznie stawia czoła Mandarynowi. On z kolei niszczy rezydencję Starka w Malibu pozostawiając go i Iron Mana przypuszczalnie zabitymi. Nic z tego, co wyjawiłem do tej pory nie jest negatywną informacją o filmie. Wszystko to jest początkiem historii, która trwa przez następne półtorej godziny w typowym dla Iron Mana stylu, wypełnionym bitwami, eksplozjami i innymi gadżetami. Prawdziwym źródłem sukcesu tego filmu jest Robert Downey, Jr., aktor z wrodzonym czarem, który wydaje się przeniknąć każdą rolę, którą odgrywa. Seria Iron Mana z łatwością mogłaby stać się jeszcze jedną landrynką w koszu kinematograficznej miazgi słodyczy. Osobisty styl Downey, jednakże, dodaje właściwej dawki moralności do superbohatera, z którym można się identyfikować. Iron Man 3 nie jest skomplikowanym filmem. Jest to prostolinijna zabawa. Zgodnie z zapowiedziami, sytuacja Świat/Wszechświat nie polepszy się. Zaraza wybuchnie, a to spowoduje zbiorową histerię i wojnę światową. Cała Ziemia jeszcze raz stanie w obliczu wytępienia. Młodzież zostanie wytrenowana na specjalne jednostki do zadań specjalnych w Kosmosie i będzie wysyłana na misje samobójcze. Jednocześnie, ktoś się upije lub upali, wybierze się w podróż aby opuścić tę drogę spustoszenia, aby odwrócić twarz od grząskiej ziemi, po której stąpa, zachowując jednak umiejętność poczucia humoru. W międzyczasie, w świecie realnym, cena benzyny wzrośnie, całe miasta zostaną wyrównane tornada o szerokości mili i politycy będą kontynuować gadanie od rzeczy. Ale wewnątrz kina to wszystko okaże się w porządku, dając nam, widzom, co najmniej poczucie, że choćby nie wiem jaki Armagedon stanął z nami twarzą w twarz, to na te kilka godzin, jest nadzieja na jakiś rodzaj ocalenia. Jak zawsze, drogi Czytelnik-u, (-czko), to jest moja własna opinia. Ucieknij do kina i sam(a) osądź.

tłumaczyła K. Hypsher


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

28

“Charaktery” - wywiad

Życie jak na platformie wiertniczej Kocham być w świecie wielokulturowym za granicą. Ale to jest bycie w świecie na zasadzie partnerskiej, w charakterze kolegi czy współpracownika. To jest zupełnie co innego niż polegająca na wyrzeczeniach migracja zarobkowa – mówi psycholog kulturowy prof. dr hab. Paweł Boski, kierujący Pracownią Psychologii Kulturowej i Badań Międzykulturowych w Instytucie Psychologii PAN w rozmowie z Agnieszką Chrzanowską.

Agnieszka Chrzanowska, Charaktery: – Według niektórych statystyk, obecnie za granicą przebywa dwa miliony Polaków. Emigracja stała się powszechnym zjawiskiem. Paweł Boski: – Używanie pojęcia „emigracja” w stosunku do obecnych wyjazdów Polaków jest błędem. Emigracja jest przeszłością, ostatnią jej falą była tzw. emigracja solidarnościowa w latach osiemdziesiątych. Obecnie jesteśmy w Unii i wyjeżdżamy po prostu do pracy. Załóżmy, że ktoś mieszka w Rzepinie, tuż przy granicy polskoniemieckiej. Tyle samo kilometrów ma do Poznania i do Berlina. Jeżeli więc

jedzie do pracy w jedną bądź w drugą stronę, to jest po prostu migrantem, a nie emigrantem. Emigracja oznaczała prawie zawsze wyjazd na stałe, koniec relacji z krajem. Dziś tak nie jest. Możesz wyjechać, możesz wrócić kiedy chcesz. Nie czeka się na paszport i na wizy, wystarczy dowód osobisty. Dlatego uważam, że obecne wyjazdy nie są emigracją. Dopiero wtedy, gdy wyjeżdża pełna rodzina, gdy ludzie kupują tam mieszkanie czy dom, który określa stałość pobytu, gdy dzieci chodzą do szkoły, a dorośli mają stałą pracę – migracja staje się emigracją. Wskażę jeszcze jeden punkt zwrotny – emigrantem trwałym staje się człowiek, który przestaje przeliczać dolary, funty lub euro na złotówki. Wtedy Polska przestaje być dla niego punktem odniesienia. Osoby wyjeżdżające dziś nie pozbywają się całego majątku, mają swój drugi dom w Polsce, mogą zawsze wrócić. A.CH: A może wyjazdy są pewnym stylem życia? P.B: Oczywiście. Dla wielu ludzi jest to jakiś styl życia, na przykład dla studentów międzynarodowych albo dla tzw. ekspatów – wysokiej klasy specjalistów pracujących w firmach międzynarodowych. W granicach Unii Europejskiej wyjazdy są czymś naturalnym, nie powodują większej dramaturgii życiowej. Dzięki samolotom i

szybkim pociągom czas podróży bardzo się skrócił. A i język nie jest obcy, bo przecież w Europie porozumiewamy się angielskim. Jeśli jednak rozejrzymy się szerzej w świecie, to zobaczymy, że nie wszędzie tak jest. W krajach bardzo słabo rozwiniętych – w Afryce, Ameryce Południowej, Azji – wyjazd to szansa znalezienia się w lepszym świecie, w świecie dobrobytu. To jest coś zupełnie innego niż przemieszczanie się Europejczyków – i z prawnego, i z psychologicznego punktu widzenia. Przecież styl życia jest wyborem, raczej pozytywną wartością. Na styl życia nie jest się skazanym. Nie sądzę, żeby nielegalni migranci z Afryki czy Ameryki Południowej mieli

taki styl życia, że sobie podróżują do Europy lub do USA. Oni chcą poprawić swój los i już znalezienie się na innym kontynencie jest w jakimś sensie zmianą na lepsze. A.CH: To prawda. Rzeczywiście zmienił się wizerunek emigranta. Kto emigrował dawniej, a kto migruje teraz? P.B: W Polsce można mówić o dwóch nurtach emigracji. Po pierwsze – emigracja polityczna, która była zawsze mniejszościowa, choć bardziej wyrazista. W dziewiętnastym wieku byli to literaci, filozofowie, artyści, podobnie było po II wojnie światowej i dlatego powstał „emigracyjny Londyn” i „emigracyjny Paryż” – bez tego bylibyśmy ubożsi, bo nie byłoby paryskiej „Kultury”, nie byłoby Rządu na Emigracji. Po drugie – była emigracja zarobkowa, „za chlebem”. Stanowili ją ludzie niezwykle prości, nierzadko analfabeci, chłopi z przeludnionych wiosek, którzy szukali lepszego świata. I chyba to jest pewnego rodzaju łącznik między przeszłością a współczesnością – wyjeżdżają w większości Polacy z małych miasteczek i wsi. Bo po co młodzi ludzie mają wyjeżdżać z Warszawy czy Wrocławia, w których żyje się na poziomie europejskim? Jeżeli jednak ktoś mieszka na przykład w Ełku, Olecku albo w Zambrowie, to dla niego nie ma większej różnicy, czy jechać do Warszawy, Lon-

dynu, czy do Brukseli. Pewnie, że jeśli postanowi wyjechać do Warszawy, to będzie mu trochę łatwiej, bo język jest prawie taki sam. Ale, z drugiej strony, jeśli człowiek z Siemiatycz czy Radomia odnajdzie się wśród swojaków w Londynie, to może czuć się bardziej swojsko niż w naszej stolicy, bo wątpię, żeby w Warszawie odnalazł klub ludzi z Siemiatycz. A.CH: Dlaczego ludzie wyjeżdżają za granicę? P.B: To jest sprawa absolutnie uniwersalna. Ludzie wyjeżdżają dlatego, że chcą polepszyć swoje życie, swój status materialny, jadą więc tam, gdzie można więcej zarobić. Motyw zarobkowy, ekonomiczny dotyczy ponad 90 procent wyjeżdżających. Jest też wąska grupa migrantów szukających ciekawej pracy, których nie interesuje praca jakakolwiek, ale dająca satysfakcję. To są ambitni, dobrze opłacani, wysoko wykwalifikowani specjaliści: księgowi, inżynierowie, informatycy, architekci. Im chodzi o to, żeby sprawdzić się na polu zawodowym, ale też w pewnym stylu życia, na wyższym poziomie niż w Polsce. Podkreślam jednak: dla takich ludzi wyjazd ma sens wówczas, gdy oparty jest na wynegocjowanym i podpisanym kontrakcie. Wyjazd specjalisty „w ciemno” jest nieracjonalny. Część wyjeżdżających z wyższym wykształceniem nie znajduje odpowiedniej pracy za granicą i godzi się na krótkotrwałą degradację. Myślą: „No

trudno, trzeba na początku pocierpieć. Zaczynam na zmywaku, ale szybko dam się poznać i ponieważ jestem inżynierem elektroniki, to niedługo wrócę do fachu”. Sytuacja normalna i pożądana psychologicznie będzie wtedy, kiedy polscy specjaliści będą jeździć do Niemiec albo Anglii w ramach kontraktów, a nie „w ciemno”. Żaden specjalista francuski nie pojedzie do Anglii, by zaczynać karierę zawodową z poziomu ulicy. Jeszcze inną kategorią są ludzie, którzy mówią: „A co mi tam! Mam wprawdzie dyplom wyższej uczelni, ale będę robotnikiem, bo to mi się opłaca”. To jest wybór, dlatego trzeba go szanować, jednak nie doradzać. A.CH: Są też tacy, którzy jadą dla przygody, nie dla pieniędzy. P.B: To w języku młodzieżowym nazywa się gap year – to znaczy, że daję sobie wolne na rok i jadę dookoła świata dla przygody, dla przeżycia czegoś cudownego. Ale czy wyjazd na przykład do Anglii, ciężka praca na zmywaku, te wszystkie wyrzeczenia i ograniczenia można traktować jako gap year? Chyba lepiej pojechać dookoła świata. A.CH:Wyjeżdżają też ludzie po studiach, którzy nie znaleźli pracy w Polsce. Pracują w Anglii na zmywaku, ale cieszą się, bo tam nawet za minimalne wynagrodzenie mogą wynająć mieszkanie, utrzymać się, ubrać, wyjść

do kina i jeszcze coś tam odłożyć. Nie muszą być na garnuszku rodziców. P.B: No tak, ale jak długo można funkcjonować w takiej degradującej sytuacji? Jeśli jest się studentem, to trzy miesiące pracy na zmywaku nie zaszkodzą. Jeśli skończyło się już studia, a chce się zarobić na mieszkanko, no to można wytrzymać pół roku, góra rok, nie dłużej. W każdym innym przypadku degradacja zawodowa, społeczna, kulturowa jest bardzo wysoką ceną. Czy wielu ludzi zgodzi się zapłacić taką cenę? Mam nadzieję, że nie. Najkorzystniejsza z punktu widzenia jednostki i społeczeństwa będzie taka sytuacja, w której Polacy będą w Europie obywatelami pierwszej kategorii, tak jak wszyscy inni Europejczycy. Mąż powie do żony, czy żona do męża: „Mam propozycję pracy w Anglii. Pojedźmy tam razem. Co ty na to?”. Tak to powinno wyglądać. Natomiast dzisiejsze wyjazdy do pracy „byle jakiej” są pozostałością dawnych czasów, naszego zacofania. A.CH: Jednak coś się zmieniło... P.B: Oczywiście. Mój syn, który jako 10-letnie dziecko wyjechał do Kanady, na studia przyleciał do Polski. I to jest ta zmiana. Ja wyjeżdżałem do lepszego świata, żeby się czegoś nauczyć, żeby poznać, rozwijać się, a teraz drugie pokolenie, czyli mój syn, wraca tutaj, żeby się uczyć. Czy wracają na stałe? Nie wiem, ale to nie jest najważniejsze. Nie wiem, pewnie i on jeszcze tego nie wie,

ale to nie jest najważniejsze. Gdy byłem młodszy dużo podróżowałem, sporą część świata dobrze znam, mieszkałem w różnych miejscach. Bardzo się cieszę, że w ciągu życia mojego pokolenia Polska znacznie nadrobiła dystans w stosunku do Zachodu. Ale też dlatego nie odczuwam już palącej potrzeby wyjazdu. Kocham być w świecie wielokulturowym za granicą i często po kilku miesiącach pobytu w Polsce zaczyna mi być duszno i chcę wyjechać. Ale to jest bycie w świecie na zasadzie partnerskiej, w charakterze kolegi, współpracownika itp. To jest co innego niż polegająca na wyrzeczeniach migracja zarobkowa, po to żeby odłożyć, żeby dzieci miały lepszą przyszłość. A.CH: Ale migracja już mniej polega na wyrzeczeniach. Traktowana jest jako szansa... P.B: Emigranci, tacy z krwi i kości, w Ameryce mówili tak: „My, jako pierwsze pokolenie, jesteśmy na straty, to wszystko dla naszych dzieci”. I rzeczywiście, ich dzieci trochę się odbiły, mają lepiej. Ale to jest straszna tragedia, gdy człowiek tak o sobie musi myśleć: „Moje życie jest na straty, tylko moje geny w moich dzieciach będą lepiej żyły”. Taka rezygnacja ze wszystkiego, z samego siebie, jest ogromnym poświęceniem, jest rodzajem prawdziwego altruizmu. Mocno zapamiętałem te słowa. Ciarki mnie przechodzą,


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

29

Dzień Ojca ilekroć o nich pomyślę. Nie chciałbym, aby dotyczyły mojego życia. To znaczy chcę, tak jak każdy rodzic, aby dzieci miały lepiej, ale nie żebym ja był na straty. Są cztery modele jakości życia. Najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy to, co robię, daje mi satysfakcję i również efekty mojej pracy dają mi satysfakcję w postaci osiągnięcia pewnego poziomu życia. To jest pełnia szczęścia. Drugi model to hedonizm: minimalizacja pracy na rzecz tego, co daje mi przyjemność, na przykład picie piwa, chociaż konsekwencje mogą być niezbyt przyjemne, ale to, co robię jest fajne. Trzeci model wygląda następująco: to, co robię, daje mi w zasadzie same nieprzyjemności i nie lubię tego, ale odroczony efekt da mi satysfakcję, bo odłożę pieniądze. Czyli moje życie jest bardzo ciężkie, ale właśnie marzenia, na przykład że zbuduję dom, dają siłę. Cierpię teraz, żeby było lepiej później. To model zdecydowanej większości wyjeżdżających – ciężko pracuję, żeby odłożyć jak najwięcej dla siebie czy dla dzieci. W czwartym modelu zarówno to, co robię, jak i konsekwencje tego, co robię są negatywne – to jest życie na marginesie. Mam nadzieję, że coraz mniej ludzi będzie żyło według tego modelu, jednak drastyczne przypadki bezdomnych Polaków i osób innych narodowości, których egzystencja jest zagrożona, pokazują, że to jest wkalkulowane w wyjazdy zagraniczne. A.CH: Prócz motywu ekonomicznego są przecież inne plusy wyjazdu za granicę. Ludzie poznają inny świat, innych ludzi, inną kulturę... P.B: Mamy różne, bardzo interesujące wyniki badań z ostatnich lat. Niewątpliwym plusem jest zmiana stereotypu Polaka. Okazuje się, że Anglicy i Irlandczycy uważają, że Polacy są bardzo pracowici. Gdy się trochę pomyśli, to te wyniki nie powinny dziwić. Przecież podstawowym motywem wyjazdów są pieniądze. Migrant chce jak najwięcej zarobić, niezależnie od tego czy z Makowa Podhalańskiego wyjechał do Warszawy, czy do Londynu. Pracuje na okrągło, bo po to wyjechał. Nie może być leniuchem, bo wtedy jego wyjazd nie miałby sensu, bo to by znaczyło, że jest głupi, że nie wie, co robi. W rolę migranta jest wpisana pracowitość. Można przypuszczać, że wielu wyjeżdżających powiedziało sobie: „Jadę, żeby zarobić. Żeby zarobić, trzeba pracować. W związku z tym nic poza pracą nie jest dla mnie ważne”. Pełny tekst wywiadu znajdziesz w wydaniu tabletowym „Charakterów” 5/2013 (dostępne w App Store oraz Google Play)

<< 22

Ojcowska miłość

Jeden ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli - George Herbert

zień Ojca to specjalny dzień, który ma na celu wyrażenie szacunku i wdzięczności ojcom. Obchodzony jest w wielu krajach w trzecią niedzielę czerwca. Obchody zapoczątkowane zostały w Stanach Zjednoczonych, gdzie po sukcesie Dnia Matki pojawiły się głosy, by ustanowić święta również dla pozostałych członków rodziny. Dzień Ojca wydawał się naturalnym dopełnieniem. W 1910 roku obchodzono go nieoficjalnie po raz pierwszy w niewielkim mieście Sokane w stanie Washington, z inicjatywy Sonory Smart Dodd, która chciała podziękować swojemu ojcu, który samotnie wychowywał sześcioro dzieci. Wydarzenie miało charakter lokalny, a starania o wprowadzenie go na skalę

Dobra Polska Szkoła

Asia Dudek rozmawia z Elizą Sarnacką-Mahoney w domu mówić po polsku, nawet jeśli oboje rodzice są Polakami, a żeby rodzeństwo urodzone i wychowywane za granicą do tego w domu z angielskim używało między sobą polskiego? Ta sytuacja to oczywiście moja ciężka praca, „krew, pot i łzy”, ale i pewne konkretne rozwiązania, które stosuję w wychowaniu córek. Poczułam, że czas najwyższy, bym tę „historię” okraszoną refleksjami gdzieś opowiedziała, zaś DPS był idealnym ku temu miejscem. I to był właśnie początek „Przystanka

legle obok matki jest najważniejszą osobą w jego życiu. To on kształtuje w dziecku wzorce do tworzenia zdrowych więzi międzyludzkich. Najlepsza matka nie jest w stanie zastąpić dziecku ojca. To oboje rodzice są nieodzowni dla jego prawidłowego rozwoju. Każdy z nich ma odmienną rolę do wypełnienia.

Babel”, felietony ukazują się od grudnia ubiegłego roku. W DPS zainicjowałam także dział „Młoda Polonia czyta”, który docelowo ma być miejscem wymiany informacji na temat konkretnych pozycji książkowych, po które warto z dzieckiem sięgnąć. Zdradzę przy okazji, że niedługo opublikujemy też tzw. „Złotą Listę Książek” – tytuły wybrane przez fachowców od literatury dla dzieci. Będzie to świetny przewodnik, bo księgarnie są dziś pozycjami dla dzieci zalane, a my, Polonusi, którzy nie

krajową nie przyjęły się przez kolejnych kilka dekad. Dopiero prezydent Nixon w 1972 roku oficjalnie ustanowił Dzień Ojca. Z roku na rok coraz więcej ojców może liczyć nie tylko na życzenia, ale i drobne upominki. Wraz ze zmianami społecznymi 21 wieku rola ojca ulega stopniowemu przekształceniu. Stereotyp jedynego żywiciela rodziny nie jest już taki powszechny – dziś coraz więcej ojców aktywnie włącza się do obowiązków domowych i wychowania dzieci. Stopniowo coraz więcej panów korzysta również z tzw. urlopu tacierzyńskiego, czym umożliwiają swoim partnerkom realizowanie kariery zawodowej.

Co to znaczy być dobrym ojcem? Jest to niewątpliwie bardzo trudne wyzwanie dla mężczyzny, który przecież nie rodzi jak kobieta i nie ma jak ona bezwarunkowych uczuć miłości do dziecka. Bycie ojcem wymaga poświęcenia siebie, swojej energii, umiejętności. Wymaga aktywnej obecności w życiu dziecka. Jednocześnie warto zauważyć, że jest to doświadczenie, które pomaga mężczyźnie rozwijać się i pokonywać własne słabości. Niektórzy tłumaczą się brakiem czasu oraz tym, że tak ciężko pracują właśnie dla dobra dzieci. Problem polega na tym, że dzieci bardziej potrzebują czasu spędzonego z ojcem i jego zainteresowania niż jego pieniędzy. Ważne aby ojcowie potrafili znaleźć specjalny czas, kiedy to w pełni wejdą w kontakt ze swoim dzieckiem. Taki rytm pozwoli na zbudowanie silnej więzi między nimi. Jeśli ojciec nie zacznie już dzisiaj angażować się w życie swoich dzieci to jutro może być już za późno. Najlepiej zacząć już teraz, zaplanować czas, który poświęci się tylko dla dzieci. Bez wymówek, choć to trudno zrównoważyć z obowiązkami, ale nawet niewiele czasu, ale intensywnej i systematycznej uwagi na swoją relację z dzieckiem pozwoli na budowanie ponadczasowej i bezcennej więzi. Związki międzyludzkie są najczęściej niedoskonałe, uczymy się ich przez całe życie, ale dla dobra swoich dzieci zawsze warto się angażować. Jest to inwestycja emocjonalna na całe nasze życie i życie naszych dzieci. Wszystkim Tatom życzymy wspaniałych, trwających całe życie relacji z ich córkami i synami! ŻK

Ojciec to osoba niezwykle ważna w życiu każdego dziecka. To on równomamy dostępu do wszystkich recenzji i nowinek literackich ukazujących się w Polsce, tak często doznajemy uczucia kompletnej dezorientacji odnośnie tego, co warto dziecku kupić i czytać! ŻK: Wracając do nagłaśniania działalności nasza redakcja podjęła już pierwsze kroki, by zorganizować spotkanie w Denver, aby nasi czytelnicy i społeczność Kolorado mogła się dowiedzieć więcej na DPS. ES-M: Mam nadzieję, że do niego dojdzie! Mieszkam w Fort Collins, stąd nie miałam do tej pory bliższych kontaktów z polską szkołą w Denver, ale zdaję się na operatywność redakcji „Życie Kolorado”. Przywiozę ze sobą wiedzę i bardzo chętnie odpowiem na pytania rodziców. Dwujęzyczność dzieci jest

możliwa, zaś przeszkody, które nam się przydarzają po drodze mamy wszyscy takie same. Wymiana doświadczeń jest najlepszą pomocą i inspiracją. ŻK: Bardzo serdecznie dziękuję Pani za wywiad, mam nadzieję, ze będziemy jeszcze mieli wiele okazji do rozmów i współpracy z Panią oraz portalem „Dobra Polska Szkoła”. A już dzisiaj, jaką radę dałaby Pani polonijnym rodzicom, którym zależy na utrzymaniu u dzieci języka polskiego? ES-M: Czytać, czytać i jeszcze raz czytać! Ja też dziękują za rozmowę. Serdecznie zapraszamy do czytania portalu: www.dobrapolskaszkola.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

30

Rozerwij się KAWAŁY – z zeszytów szkolnych Przed wścieklizną chronią człowieka szczepionka i kaganiec. Dżdżownica spulchnia glebę i robi ulgę rolnikowi. Kiedy jest ślisko dziadek nie wychodzi. Boi się złamać rękę, nogę lub inny członek.

Niektóre bakterie rozkładają obornik na kompot.

Krzyżówka Życia Kolorado

Chłop specjalnie dąży do tego, aby panu nie urosło. Skrzetuski zobaczył jak szli: nagi dziadek z wyrostkiem na przodzie. W Olsztynie istnieje fabryka opon mózgowych. Karp to ryba wodno-świąteczna. Rej widząc, że Polacy nie gęsi, zaczął pisać po polsku. W szpitalu, ciężko chorym podali kaczki jako przystawkę. Rak jest stawonogiem, bo trzyma nogi w stawie. Chcę studiować filozofię polską, aby zostać pełnowartościową krawcową. W dniu wiosny poszliśmy nad rzekę wesołym konduktem. Rozalkę leczono niekonwencjonalnie w piecu. Pszczoła gryzie tyłem, bo przód ma do zbierania miodu. Mimo śmierci Norwid nie załamuje się i dalej wierzy w zwycięstwo. Na wsi panowała ciemnota i wójt. W dawnych czasach chłopi żyli dłużej niż człowiek. Kury w zimie znoszą zawsze droższe jajka. Oko składa się z siatkówki i koszykówki. Telimena leżała na łące, a po jej środku płynęła rzeka. Rozróżniamy filmy kostiumowe, ubraniowe i na golasa. Kochali się do utraty tchu, ale bez wzajemności.

Potraktował ją jak kobietę i od tej pory jest w ciąży. Aleksander Głowacki to panieńskie nazwisko Bolesława Prusa. Szlachta soplicowska poczuła miłość do swej rozebranej ojczyzny. Z szopy wyszli żacy, trzymając w rękach narządy potrzebne do otrzęsin. Wraz z wynalezieniem koła i pieniędzy, ludzie zaczęli kręcić interesy. Mama nie wypuściła mnie z domu z powodu ciemnoty. Organ to instrument kościelny i narządy ludzkie. Harfa jest podobna do łabędzia, tylko gorzej pływa. * Kiedy arab chciał uderzyć Stasia, to Nel zasłoniła go piersiami. Walutą angielską są funty i penisy. Żaby na wiosnę znoszą jaja w galarecie. Kościuszko wyciągnął i powiedział, że nie schowa. Człowiek pierwotny miał bardzo prymitywne narzędzia do założenia rodziny. Wśród wirusów rozróżniamy mikroby, mikrony, mikrusy, mikrobusy. Nerki, moczowody, pęcherz i cewka moczowa tworzą układ wydalniczy. Ojciec wyjechał na wakacje, aby dzieci miały świeże powietrze.

Horoskop Bliźnięta 21 maja – 21 czerwca Osoby urodzone w znaku Bliźniąt to stworzenia towarzyskie, ciekawe świata, dociekliwe. Najważniejsze dla nich jest nieustanne zdobywanie wiedzy, informacji dotyczących środowiska naturalnego i społecznego. Zawsze są ciekawe tego, co ich otacza. Zawsze są na czasie, ożywczo działają na nich nowości, uwielbiają plotki, najbardziej szokujące wydarzenia, wszystko to, co aktualnie jest na topie. Mają typowo intelektualny umysł. Podstawą ich życia jest komunikowanie się z ludźmi, czy to przy użyciu słowa mówionego, czy pisanego. Są ruchliwe, zmienne i nie należą do małomównych. Wciąż są w ruchu i trudno jest im związać się na stałe z jedną ideą, miejscem czy człowiekiem. Często robią wrażenie, że zmieniają poglądy i przekonania w zależności od sytuacji. Nudzą ich wszelkie rutynowe czynności, szczególnie domowe. Raczej

nie należy od nich wymagać, aby w domu utrzymywały porządek, bo i tak się to nie uda, one w swoim bałaganie i tak wszystko potrafią odnaleźć. Są stale czymś zajęte, czują się dobrze tylko wtedy, gdy ich życie przypomina jazdę na karuzeli. Są niecierpliwe i niestałe, często rozkojarzone, mogą mieć trudności ze skupieniem się na tym co robią, bo w tym czasie myślą o kilku innych sprawach na raz. W tym, co mówią czy piszą jest mnóstwo dygresji i czasem trudno jest nadążyć za ich tokiem rozumowania, bo zdarza im się skończyć wywód na zupełnie innym temacie. Są dość próżne, nie mają oporów w wygłaszaniu peanów na własną cześć. Mają wciąż mnóstwo pomysłów i każda praca wcześniej czy później im się znudzi, dlatego często pracę zmieniają lub pracują w kilku miejscach na raz, nawet wykonując różne zawody. Dobrze się sprawdzają w każdej pracy wymagającej ruchu i zbierania informacji, np. w zawodzie dziennikarza, pisarza lub koresponden-

ta, wszystkie zawody związane z mediami, reklamą, Internetem. Świat uczuć: Czekają Cię niezwykłe przeżycia i wiele uniesień serca. Pozbędziesz się wszelkich wątpliwości co do siły uczuć - zarówno swoich jak i partnera. Samotne Bliźnięta być może wreszcie spotkają bratnią duszę i szczęśliwie się zakochają. Nie zabraknie wielu wzruszeń. Praca i finanse: Wszystko wskazuje na to, że jesteś na najlepszej drodze, by osiągnąć sukces. Kryzys ci nie straszny, szefowie doceniają cię i chwalą. Na horyzoncie rysuje się awans i korzystna zmiana. Idź za ciosem, ale działaj roztropnie. Zdrowie: Na zdrowie nie powinieneś narzekać, dopisze ci forma fizyczna i psychiczna. Warto poświęcić ten sprzyjający czas na aktywny wypoczynek, zapisać się na kurs tańca albo karate. Porada na ten rok: Nawet jeśli wiedzie ci się doskonale, nie zamykaj się przed nowymi doświadczeniami. Gdyby brakło ciekawości świata, nasze życie byłoby nudne i jałowe.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Czerwiec/June 2013

Przygotuj coś dobrego

Zielone koktajle Gabriela Smakosz

laczego polecam dziś zielone koktajle? A to dlatego, gdyż ich podstawowe składniki - zielone warzywa, nie za często występują w naszej diecie, a zawierają mnóstwo cennych składników pokarmowych. To właśnie zielone warzywa stanowią najważniejszy element gęstego napoju. Zielony napój to eliksir młodości i urody. Jedną z wielkich zalet takich napojów jest obecny w nich chlorofil, który ma oczyszczające działanie w układzie pokarmowym i wydalniczym, a z tym wiąże się oczyszczenie krwi, limfy i płynów wewnątrzkomórkowych. Pijąc zielone koktajle mamy więcej energii i wigoru do życia. Zielone warzywa to naturalne źródło nie tylko chlorofilu, ale również witamin i mikroelementów; prowitaminy A (karotenu) - naturalny przeciwutleniacz (chroni nas przed

się z jabłkiem, gruszką, brzoskwinią, bananem, pomarańczą. Najczęściej łączy się owoce w proporcji 60% z warzywami w proporcji 40%, ale nie musi to być żelazna zasada. Owoców z jadalną skórką (np. jabłka) nie obieramy, kroimy i miksujemy dodając wody aby uzyskać konsystencję nektaru lub mlecznego koktajlu. Koktajl z pietruszką - garść pietruszki - 2 liście sałaty - 1 pomarańcza - 1 banan Koktajl z sałatą - 1/2 główki sałaty - 2 banany - 1 małe jabłko

Książka ADAMA LIZAKOWSKIEGO “Zapiski znad Zatoki San Francisco” dostępna u autora: chicagopolishpoetry@gmail.com

chorobami nowotworowymi), witaminy C, potasu, magnezu, żelaza i wapnia. Przygotowanie takiego smakołyku zajmuje dosłownie kilka minut i nie wymaga żadnych talentów kulinarnych. Zielonego shake’a najlepiej przygotować tuż przed spożyciem można go jednak przechowywać w lodówce przez kilkanaście godzin. Potrzebny jest blender lub mikser, oczywiście owoce i warzywa. Do tego woda lub lód i gotowe. Można zamiast wody użyć jogurtu naturalnego lub kefiru. Składniki można łączyć dowolnie wedle własnego gustu i smaku. Zielone koktajle przygotowujemy na bazie zielonych warzyw (najlepiej świeżych, choć mogą być mrożone), takich jak; sałata, ogórek, nać selera i pietruszki, szpinak, szczaw, zielone części gorczycy, liście botwinki, różne kiełki, rzeżucha, a nawet wodorosty, algi, młoda trawa pszeniczna i jęczmienna, kapusta zielona i biała, kapusta pekińska, szparagi, brokuły, rukola i co jeszcze lubimy. Te warzywa bardzo smacznie komponują

Koktajl ze szpinakiem - 2 duże garści szpinaku - 3 słodkie gruszki Koktajl z kapustą i jabłkiem - 2 miękkie liście kapusty włoskiej - 2 słodkie jabłka - 1 gruszka Koktajl ze szpinakiem i selerem naciowym - garść szpinaku - kilka liści selera naciowego - 1 awokado - 2 kiwi - 1 gruszka Koktajl z kapustą i brzoskwinią - 2 miękkie liście włoskiej kapusty - 4 słodkie śliwki - 2 brzoskwinie - łyżeczka miodu S M A C Z N E G O!


W obydwóch sklepach polecamy szeroki wybór własnych wyrobów mięsnych i garmażeryjnych, jak również szeroki asortyment polskich produktów spożywczych po najniższych cenach w Kolorado. Polecamy duży wybór wędlin zrobionych specjalnie na Wasz grill!

ZAPRASZAMY DO NASZYCH SKLEPÓW:

2318 S. Colorado Blvd, Denver tel: 303.691.2253 Pon.: zamknięte Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge tel: 303.462.0412 Pon.: 10.00 - 18.00 Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

OFERUJEMY: CATERING I WYSYŁKI PACZEK DO POLSKI PACZKI MORSKIE: .99centów za FUNT + $15 shipping & handling www.sawasausage.com

email: info@sawasausage.com

Profile for Zycie Kolorado

Zycie kolorado june2013  

Polish Newspaper in Colorado

Zycie kolorado june2013  

Polish Newspaper in Colorado

Advertisement