Issuu on Google+

POLISH NEWSPAPER IN USA - Colorado | Arizona | New Mexico | Utah | California | Alaska | Ohio

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs POLISH NE WSPAPER

IN COLORADO

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com WYDANIE 48 | SIERPIEŃ/AUGUST 2013 | BEZPŁATNE - FREE 25 sierpnia 2013: Pierwszy Parafialny Festiwal Polskiego Jedzenia przy Kościele św. Józefa w Denver >> więcej na str. 25

z cyklu “Kalejdoskop Polonijny”

Czas na motor! z Alaski - Monika Schneider

Piszą dla Was: Pomysły na życie w Kolorado Sierpień 2013 >> str.4

L

ATO ...budzi we mnie kolejną inspirację do pisania, tak jak budzi do życia wszystko wokół nas. LATO ...a zatem czas na motory! A szczególnie więcej czasu na motory tu na Alasce! Długie dni, piękne, białe noce… Czas na motory nie tylko po naszej rozleglej Alasce ale i po wszystkich innych stanach a może i innych krajach świata, czemu nie? Wystarczy tylko miłość do przygody, chęć realizacji, trochę zaoszczędzonego grosza i dobre zaplanowanie. Przez wiele lat miałam okazję jeździć na motorach, zwiedzać Alaskę i przeżywać wspaniałe przygody! A zaczęło się tak. Otóż pewnego dnia w 2006 roku, na wycie-czce rowerowej z przyjaciółką po sąsiednich okolicach zobaczyłyśmy ogłoszenie: motocykl na sprzedaż. Był bardzo ładny i powabny, jednym słowem - ściągnął na siebie mój wzrok i od razu nam się spodobał. Zapukałyśmy więc do drzwi i na moje szczęście właściciel je otworzył. Piszę: na moje szczęście, bo nie wiem czy jeśli by tego nie zrobił - wróciłabym po raz drugi. Pewnie raczej nie. Zważywszy na mój niski wzrost motocykl wydawał się akurat dla mnie, bo niewiele z nich pasuje do mnie, więc natychmiast ta okoliczność pozytywnie zaważyła na mojej decyzji. Jak to się mówi - zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Przyjaciółka też mi pomogła w tym zakochaniu się i szczerze namawiała na zakup. W domu zweryfikowałam rodzinne oszczędności i powróciłam, aby motocykl kupić nie pytając już

Żyj sportem - Marcin Żmiejko >> str.5

... po latach moja Yamaha Zuma nadal oszczędza mi na benzynie, a ja nadal dokonuję ekstatycznych wojaży po swoim mieście ubrana w skóry, z kaskiem na głowie. Niejednokrotnie słyszę spontaniczne okrzyki i pochwały od płci męskiej bowiem widok kobiety na motorze nadal jest tutaj wyjątkowy choć jednak coraz częstszy. Ale muszę dodać, że te wyskoki motorowe po mieście to nic w porównaniu z pozamiejskimi. I tu dopiero zaczyna się wspaniała przygoda!

nikogo o radę. To był mój osobisty zakup i jestem z niego bardzo zadowolona. Poza tym miał on też na celu oszczędzać mi na benzynie w okresie letnim. I tak jest do dnia dzisiejszego. >> 8

...Tak więc jeżdżą młodzi i starsi, mężczyźni i kobiety… Na motorach typu Harley, Yamaha, Kawasaki i wielu, wielu innych markach...

Kalejdoskop Polonijny: Tomasz Zola, Ryszard Urbaniak >> str.8 Wspomnienia “Siła przypadku” - Grzegorz Malanowski >> str.12 Kawa czy herbata? “Bar mleczny” - Waldek Tadla >> str.14 Wieża Babel - Eliza Sarnacka-Mahoney >> str.16 “Zapiski znad zatoki SF” - Adam Lizakowski >> str.20 Witold-K “w kącie” >> str. 21 W zdrowym ciele, zdrowy duch “Zdrowa woda...” - Ula Bunting >> str.22 Co w modzie piszczy “Lata ciąg dalszy” - Asia Dudek >> str. 23 Z życia parafii św. Józefa - ks. Marek Cieśla >> str. 24 Polscy Rycerze Kolumba - Piotr Gibała >> str.24 Co się działo? “Wakacje Krakowiaków” - Dorota Badiere >> str.26 Recenzje filmowe - Piotr Gzowski >> str. 27 Charaktery.pl “Na zawsze razem znudzeni” - Beata Banasiak-Parzych >> str.28 Medycyna niekonwencjonalna “Metoda dobra na wszystko” >> str.31

FOTO: Monika Schneider


Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

3

Wspierajcie nasze biznesy: SKLEPY SPOŻYWCZE, PIEKARNIE

Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

MEDIA LITTERA, INC.

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880 5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Joanna Dudek - Public Relations joanna_dudek@zycie-kolorado.com W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA:

$5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska, Barbara Popielak, Tomasz Skotnicki, Ks. Marek Cieśla TChr., Rycerze Kolumba, Elżbieta Kulesza, Witold-K, Bożena Michalska, Ula Bunting, Grzegorz Malanowski, Piotr Gzowski Eliza Sarnacka-Mahoney, Tomasz Zola - Utah Halina Skora, Ania Jordan - Nowy Meksyk Monika Schneider - Alaska Ryszard Urbaniak - Kalifornia Adam Lizakowski - Chicago Szczepan Sadurski - Polska www.Charaktery.pl www.dobrapolskaszkola.com

Od Redakcji Drodzy Czytelnicy, Pragnę podziękować wszystkim uczestnikom naszej weekendowej wycieczki do Winter Park w ubiegłym miesiącu. Dziękuję, że pozwoliliście na zrobienie przeze mnie pierwszych kroków organizacyjnych, zapewniam, że będą one coraz śmielsze i bardziej udane. Wasza pozytywna energia mobilizuje i zachęca mnie do przyszłych działań. W słowie od Redakcji chciałabym również podzielić się myślą jaka się nasuwa zadając sobie pytanie: jakiemu celowi poświęcamy naszą pracę w tej gazecie? Chcemy pisać o bieżących wydarzeniach związanych z życiem w naszym społeczeństwie, tutaj w pięknym stanie Kolorado przede wszystkim, ale nie tylko. Dzięki pracy wspaniałych osób “Życie Kolorado” ukazuje się również w innych stanach. To dzięki ich zaangażowaniu i na przekór wszystkiemu w dalszym ciągu egzystujemy. Pragniemy jednoczyć Polonię, chcemy by nasze wspólne działania nie szły na marne, lecz by właśnie wspólną pracą i wspólnymi siłami tworzyć “coś” fajnego. W tym miesiącu po dwuletniej przerwie wraca do nas Urszula Bunting, która publikowała już swoje teksty w kolumnie “W zdrowym ciele, zdrowy duch”. Ula jest tłumaczem przysięgłym, a także instruktorem jogi i ekspertem zdrowego stylu życia. Witamy ją serdecznie! Naturalnie, jak zawsze czekamy na Waszą korespondencję. Czekamy też na Wasze uwagi na temat naszego pisma. Nie bójcie się wyrazić swoją opinię, bo to przecież dla Was jesteśmy! To myśl o Was - Czytelnikach napawa nas energią do działania! Dziękujemy za czytanie naszego pisma i do usłyszenia za miesiąc.

Joanna Dudek Public Relations

Ogłoszenia drobne Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

ZATRUDNIĘ PANIĄ DO OPIEKI PRZY 8 MIESIĘCZNEJ DZIEWCZYNCE. Praca z zamieszkaniem w Houston, Texas. Warunki do omówienia, proszę dzwonić tel: 303 332-3810 SZUKAMY OSOBY DO OPIEKI NAD NIEMOWLAKIEM (3 MIES. +) zaczynając od drugiej połowy lipca lub początek sierpnia w Denver. Telefon: 408-835-3986 lub 650-387-7936 MŁODA PRACOWITA DZIEWCZYNA POSZUKUJE DOMKÓW DO SPRZĄTANIA. Proszę o kontakt pod numerem 303-505-2220. WYNAJMĘ BASEMENT APATMENT w Broomfield - studio ze wszystkimi wygodami, aneks kuchenny, łazienka, wspaniała lokalizacja. Proszę dzwonic: 303-410-9493 NAPRAWIĘ SAMOCHODY - wszystkie marki. Wymiana: paski rozrządu, półośki, hamulce i więcej. Niskie ceny, proszę dzwonić pod nr 303-671-0410 (zostawić wiadomość) lub tel. komórkowy: 303-912-4039

• Sawa Meat & Sausage: 303.462.0412, 3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge • Sawa Meat & Sausage: 303.691.2253, 2318 S. Colorado Blvd, Denver • European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada • Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora • Ukraine Market: 303.423.8081, 720.219.3882, 10390 Ralston Road, • East European Market: 303-639-6171, 4015 E. Arkansas Ave. Denver • East European Market: 303-452-4993,10699 Melody Dr. Northglenn • Chicago Market: 303-868-5662, 1444 Carr Street, Lakewood

RESTAURACJE, BARY, CATERING, WYNAJEM SALI • Kinga’s Lounge: 303.830.6922, 1509 Marion St., Denver

POLSKA TV • DISH PolskaTV: 1-888-231-2542 • Polsky.TV: 1-347- 767-6755

PRAWNICY • Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch • Urszula Bunting: 720.937.3787

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.974.1716, 3705 Kipling St. Ste.# 107 Wheat Ridge

LEKARZE, STOMATOLODZY • Dr. Karolina Dybowski-Varnay - 303.932.7957: 6169 S. Balsam Way Ste. #209, Littleton | 303.722.6864: 950 E. Harvard Ave. Ste. #300, Denver • Dr. Joseph Taylor DDS, 303-420-1114, 7913 Allison Way, ste.#203, Arvada • Małgorzata Krościel DDS, 303-757-7175 2660 South Monaco Parkway Denver

ZDROWIE & SPA • Bioenergoterapia: Ela Cybulska. 720.280.8478 • Nef-RA, Krople Życia. 773.344.4600

USŁUGI • TREE Experts - Jordan Malczyk, 303-931-3405


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

4

Pomysły na życie w Kolorado SIERPIEŃ 2013

W programie:

• 2- 3 Sierpnia Rocky Mountain Book and Paper Fair PRESENTED BY Rocky Mountain Antiqarian Booksellers Association

Ponad 80 z najbardziej renomowanych dealerów rzadkich książek i pozycji kolekcjonerskich weźmie udział w 29. dorocznym Rocky Mtn Book & Paper Fair. Wydarzenie specjalne i jedyne dla miłośników książek. Podczas targów zobaczynie rzadkie wyroby drukarskie i papierowe, widokówki, mapy, plakaty, stare broszury podróżnicze z przeszłych wieków. Wstęp: $5 - $12. Piątek: 5:00 pm, Sobota: 10:00 am Denver Mart: 451 E. 58th Ave, Denver, CO 80216

• • • się szerokim przekrojem wykorzystywanych stylów i elementów różnych gatunków muzycznych. Jako dziecko, Bruno inspirował się takimi artystami, jak między innymi; Elvis Presley i Michael Jackson, czerpiąc wzorce z ich dokonań artystycznych. Do swojej muzyki Mars często włącza również reggae, a także dźwięki charakterystyczne dla Motown. Jon Caramanica z The New York Timesa określił Marsa jako “jednego z najbardziej wszechstronnych wokalistów popowych naszych czasów”.

Amaluna zaprasza publiczność na tajemniczą wyspę rządzoną przez boginie i kierowaną przez cykle księżyca. Ich królowa, Prospera, prowadzi ceremonię, gdzie jej córka osiąga pełnoletność w obrzędzie, który celebruje kobiecość, odrodzenie i równowagę. Wstęp: $50 + 4:00 pm, or 8:00 pm Pepsi Center 1000 Chopper Circle Denver, CO 80204

• 6 sierpnia 2013 Kids Comedy Show PRESENTED BY Lone Tree Arts Center

• 17-18 sierpnia Gilpin County Fair PRESENTED BY Gilpin County Fair Coutry style fair o prawdziwym smaku country! Darmowe przejażdżki, występy sceniczne, muzyka, wyroby rzemieślincze, gry i zabawy rodzinne. Wspaniała sceniera Golden - rozrywka dla całej rodziny! Wstęp WOLNY 9:00 am Gilpin County Fairgrounds 230 Norton Drive Golden, CO 80403

• 3 sierpnia 2013 4th Annual Dinner in White PRESENTED BY CU Cancer Center Fund

4-ty Doroczny Obiad na Biało na rzecz CU Cancer Center Fund. Ubierz się na biało, przygotuj swój własny piknik i oczekuj na telefoniczną wiadomość tekstową o 6 wieczorem co do miejsca spotkania. (więcej info: www.dinnerinwhite.com). Kiedy przybędziesz, przywita Cię niespodzianka. Dostarczymy koktajle, desery i rozrywkę. Ty masz się dobrze bawić! Event dla osób powyżej 21 lat. WSTĘP: $50 (rejstracja na: www.dinnerinwhite.com) 7:00 pm Downtown Denver • 5 - 6 sierpnia 2013 Bruno Mars PRESENTED BY AEG Live - Rocky Mountains Wstęp: $44 - $80, 7:30 pm Red Rocks Amphitheatre, Morrison Twórczość Bruno Marsa charakteryzuje

Zabawa, magia, żonglerka - mnóstwo rozrywki dla dzieci, którą również docenią dorośli. Publiczność interaktywnie weźmie udział w widowisku, które zakończy się pojawieniem... Żywego Króliczka. Dużo, dużo atrakcji. Wstęp: $3 - $4 , Tickets: 720-509-1000, 11:00 am Lone Tree Arts Center 10075 Commons St. Lone Tree, CO 80124 • 8 sierpnia 2013 Clyfford Still Museum Free Days PRESENTED BY Clyfford Still Museum Clyford Still (1904-1980) - amerykański malarz abstrakcjonista Wstęp WOLNY 10 a.m.-5 p.m. Clyfford Still Museum 1250 Bannock Street Denver, CO 80203 • 18 lipca - 9 sierpnia Amaluna from Cirque du Soleil PRESENTED BY Cirque du Soleil

R E K L A M A

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@aol.com

720-331-2477

• •

10:30 Spacer Szlakiem Jana Pawła II, zainstalowanie granitowych tabliczek z numerami. 12:30 Lunch nad jeziorkiem 13:30 Różaniec 15:00 Koronka do Miłosierdzia Bożego w historycznym kościółku, film “Pilgrymage to the Peaks” (kanał TV 9, Ed Sardella, sprawozdanie z pamiętnej wizyty Jana Pawła II w Kolorado. 16:00 Msza Święta Po Mszy dalsza część filmu, poczęstunek. Barbara Popielak, prezydent Fundacji w Kolorado

WYDARZENIA POLONIJNE •

11 sierpnia 2013 (niedziela)

Dla upamiętnienia 20 rocznicy VIII Światowego Dnia Młodzieży w Denver, dnia Towarzystwo Fundacji Jana Pawła II zaprasza na na spotkanie-pielgrzymkę w Camp St. Malo koło Estes Park

• 25 sierpnia – Festiwal Parafialny przy kościele św. Józefa w Denver – 11:30-19:00 Więcej info: >> str. 25 Pani Barbara Klita 19 lipca leci do Rio de Janeiro, Brazylia, na Katolicki Zjazd Młodzieży z całego świata. Będzie tam do 1 sierpnia wraz z 50-ma studentami z Alaski i opiekunem młodzieży z Kościoła św Benedykta, Robertem McMorrow. Z życzeniami bezpiecznej podróży proszę dzwonić do Pani Barbary na numer (907) 677-9912. Wiadomość proszę zostawić pod numerem (907) 349-0306. Pod koniec czerwca, Pani Barbara również była w Tajwanie, w celu poszukiwania swojego jedynego, ukochanego syna, Fryderyka Frontier, który tam zginął 10 lat temu. Niestety wróciła bez zamierzonego rezultatu. Dla pokrzepienia i wsparcia samotnej bolącej Matki, proszę dzwonić na powyższe numery. Pani Barbara prosi o niezaprzestane modlitwy.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

5

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado Marcin Żmiejko ato w Denver jest wspaniałe! Lipiec uraczył nas wspaniałą pogodą, wysokie temperatury do tego deszcz w rozmiarach, których odkąd jestem w Kolorado nie pamiętam, a na deser dużo piłki nożnej, tenisa i ...nasze zbrojące się do nowego sezony zespoły Broncos, Nuggets i Aavalanche. Sierpień to tradycyjnie początek sezonu NFL – mecze przedsezonowe a znak to niekwestionowany, że lato nam się kończy. Korzystajmy więc z najlepszej pogody jaką mamy w naszym pięknym stanie.

ocierał się o czołówkę, będąc długo na czwartej pozycji i przywdziewając białą koszulkę dla najlepszego młodzieżowca. W swoim debiucie Kwiatkowski przeszedł sam siebie i z wielkim zainteresowaniem będziemy śledzić karierę tego zawodnika. Marcin Gortat – koszykówka. Zawodnik Phoenix Suns jest znany ze

PEŁEN WYPAS – CZYLI DO PRZODU

pers) oraz trener Neal Meyer. Na obu największe wrażenie zrobiła Weronika Hipp z Ostrowa. Super impreza i szansa dla młodych. Agnieszka Radwańska – tenis. ESPN oprócz kilku kanałów sportowych wydaje również magazyn. Raz do roku ukazuje się ESPN Body Issue w którym możemy obejrzeć zdjęcia znanych sportowców w artystycznym negliżu. W 2013 roku na łamy ESPN Body trafili między innymi: Colin Kaepernick (NFL), Giancarlo Stanton (MLB), John Wall (NBA), Kerri Walsh Jennings (siatkówka) oraz nasza Agnieszka Radwańska. W ojczyźnie Radawańskiej dostało się od organizacji katolickich i zgorszonych czytelniczek kolorowych czasopism. Jedno należy sprostować: ESPN Body to nie jest Hustler, Playboy czy Maxim. Zdjęcia zamieszczony w E-B nie są wulgarne, nawet nie za bardzo erotyczne, a promocja zdrowego tryby życia to raczej coś pozytywnego.

Chris Wondolowski – piłka nożna. Napastnik San Jose Earthquakes kilka lat temu był obserwowany przez wysłanników Polskiego Związku Piłki Nożnej, jako kandydat do polskiej kadry. Niestety, w oczach ówczesnego szkoleniowca Wondolowski nie zyskał uznania, ale jak wiemy Franciszek Smuda nie słynie z dobrych decyzji personalnych. Wondolowski to wschodząca gwiazda reprezentacji USA. Facet strzela gola za golem, między innymi ustrzelił hattrick w meczy USA – Belize oraz popisał się znakomitą asystą w meczy z Salwadorem. Będziemy z uwagą śledzić karierę tego gracza, między innymi z powodu jego polskich korzeni. Legia Warszawa – piłka nożna. Duet Bogusław Leśnodorski (prezes) – Jan Urban (trener) radzi sobie całkiem nieźle na początku rozgrywek ligowych inicjujących sezon 2013/2014. W eliminacjach Ligi Mistrzów Legia pokonała na wyjeździe walijski zespół New Saints 3:1, przegrywając 0:1 do przerwy, ekipa z Walii to pół amatorzy i strzelenie pierwszej bramki to była spora niespodzianka, jednakże dobrych sporto-wców poznaje się po tym jak kończy się mecz, a nie jak zaczyna. W T- Mobile ekstraklasie, zupełnie inna personalnie Legia pokonała na swoim boisku Widzew Łódź 5:1, wprowadzając do składu między innymi debiutanta i rodowitego warszawiaka – Patryka Mikitę. Czyżby po ponad dekadzie Champions League zagościło na Łazienkowskiej? Michał Kwiatkowski – kolarstwo. Tour de France Anno Domini 2013 to już historia. Wygrał Brytyjczyk, Christopher Froome z ekipy Sky Procycling, jednakże to Kwiatkowski stał się objawieniem setnej edycji tego najpopularniejszego wyścigu na świecie. 23-letni Torunianin w końcowej klasyfikacji był 11, ale przez cały wyścig

KOMPLETNA KICHA – CZYLI DOŁY

Winter Park, CO. Najtrudniejszy pierwszy skok... Wiele osób spoza Kolorado zadaje sobie pytanie: co się dzieje na wyciągach narciarskich poza sezonem narciarskim? Nasz redakcyjny wypad do Winter Park pokazał, że stoki narciarskie, już bez śniegu to znakomite miejsce na zdrowy tryb życia. Najbardziej efektownym sposobem na spędzanie czasu podczas letniego sezonu jest bezapelacyjnie kolarstwo górskie. Krzesełka na wyciągach są przerobione tak, aby precyzyjnie i wygodnie transportować rowery na szczyt góry. Trasy zjazdowe są zaprojektowane i oferowane rowerzystom w zależności od umiejętności i stopnia wyobraźni. Skocznie, platformy i ostre zakręty to z pewnością coś dla miłośników adrenaliny. Koszt wypożyczenia roweru górskiego z odpowiednim sprzętem to wydatek w granicach $150 - $200. Z kolei osoby preferujące jazdę mniej ekstremalną mogą wynająć mniej skomplikowany sprzęt za około $40. Efekt jazdy rowerowej w górach niesamowity. FOTO: ŻK

swego wielkiego serca oraz życzliwości. Kilka lat temu zaangażował się w akcję opieki nad weteranami Armii Polskiej, zapraszając kilku do Phoenix na mecz swojej drużyny. W tym roku podobnie jak w 2012-tym Gortat zorganizował w Łodzi turniej koszykarski dla chłopców i dziewcząt. Polskie diamenciki oprócz Gortata oglądali Jared Dudley (LA Clip-

Vonn Miller – NFL Broncos. Poniedziałek – 22 lipca 2013 – w Denver powiało grozą: jeden z najlepszych graczy defensywnych Broncos może zostać zawieszony za nadużywanie kontrolowanych substancji rekreacyjnych nawet na cztery mecze. Kilka tygodni wcześniej dwóch dyrektorów Broncos zostało zatrzymanych przez Policję za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu, którego poziomu we krwi nie powstydziliby się konsumenci znad Wisły. Denver Broncos dostali niesamowitego kopa i jeśli Miller nie zagra w pierwszych meczach – nie będzie dobrze.

Franciszek Smuda – piłka nożna. Człowiek kojarzony z klapą polskiej piłki nożnej powrócił do T-Mobile ekstraklasy. Zajął się trenowaniem Wisły Kraków i tak prosto z kopyta oznajmił, że w Wiśle nie będzie lepiej zanim nie przepłyną trzy lata (trzy okienka transferowe). Każdy by tak chciał – dostać posadę i pewność, że nawet jak przeciwnicy z „ogórkowa” dokopią to prezes z posady nie zwolni. Smuda się nie przejmuje i po swojemu goli „dobrodzieja”- prezesa. W międzyczasie z Wisły pozbyto się piłkarzy-symboli: Kamila Kosowskiego oraz Radosława Sobolewskiego. Polskie

środowisko piłkarskie zgodnie życzy Wiśle spadku... FC Barcelona – piłka nożna. To miało być wydarzenie sezonu. Słynna Barcelona miała zakontraktowany mecz z Lechią Gdańsk na PGE Arenie czyli na najpiękniejszym polskim obiekcie piłkarskim. Niestety Tito Villanova dwa dni przed planowanym meczem ogłosił nawrót choroby nowotworowej i Katalończycy do Gdańska nie zjechali. Zjechało się za to kilka tysięcy fanów z całej Polski. Na pocieszenie organizatorzy pozwolili niedoszłym widzom zwiedzić stadion... Mecz został przełożony i prawdopodobnie odbędzie się w późniejszym terminie. Wielki zawód. Jakub Nowak – piłka nożna. O tym zawodniku zapewne wie niewielu. Taki sobie kopacz grający w Sandecji Nowy Sącz. Polskie media obiegła skandaliczna informacja o tym jak to wyżej wymieniony zawodnik brutalnie pobił swego trenera - Mirosława Hajdę. Podczas przywitania z zawodnikami trener przeszedł się po szatni i każdemu podał rękę. Nowak jednak gestu nie odwzajemnił i w zamian wypłacił Hajdzie „nosówkę”, kiedy trener upadł, młody zawodnik zaczął bezlitośnie go kopać. Cały incydent przerwał bramkarz Sandecji – Marcin Cabaj, który wyprosił Nowaka z szatni. Czekamy na konsekwencje klubu w stosunku do zawodnika. Denver Nuggets – NBA. Kolejny sezon ekipa z Denver rozpocznie po wodzą nowego trenera – Brian Shaw, ale też bez kilku kluczowych graczy (Brewer, Iguodala). W zamian Nuggets zakontraktowali najniższego zawodnika, jaki wygrał konkurs wsadów – Grand Slam. Nate Robinson mierzy tylko 5’-9”, czyli jest niższy o 2” od piszącego te słowa. Robinson to prawdziwy....Robinson (Crusoe) ma za sobągrę w Chicago Bulls, Boston Celtics oraz Oklahoma Thunder. W ostatnim sezonie rzucał średnio 13.1 punktu na mecz, czekamy na popisy „dunków” w Denver. SPORTOWE SKANDALE Hubert Siejewicz to białostocki arbiter, z którym Polskie Związek Piłki Nożnej miał podpisany zawodowy kontrakt. Oznacza to,że pan Hubert nie powinien zajmować się innym zadaniem niż tylko sędziowanie. Regulamin tego kontraktu jest skomplikowany, ale dzięki temu sędzia dostaje godziwe wynagrodzenie i „nie powinno” ciągnąć go do niekoniecznie uczciwych układów. Siejewicz został sfotografowany podczas obstawiania zakładów sportowych, a zdjęcie trafiło do jednego z portali sportowych w Polsce. Afera pełną gębą, nie pomogły tłumaczenia, że obstawiał wynik meczu Radwańskiej (dzień po meczu Radwańskiej?). PZPN umowę z obiecującym arbitrem zerwał i obecnie Siejewicz jest do dyspozycji Podlaskiego Związku PN.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

6

DISH Polska poleca iTVN zaprasza Sierpniowa uczta kinomana W sierpniu na antenie iTVN pojawią się takie klasyki polskiego kina jak: „Zemsta”, „Blizna”, „Requiem”, „Gdziekolwiek jesteś Panie Prezydencie” i „Stan wewnętrzny”. Za kamerą stanęli najlepsi polscy reżyserzy: Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Witold Leszczyński i Andrzej Trzos Rastawiecki, a na ekranie nie zabraknie znanych twarzy. Na cykl sobotnich filmów letnich zapraszamy w każdą sobotę o godzinie 20.00 (CDT – Chicago) i 21.00 (EDT – Nowy Jork) na antenę iTVN. Chyba każdy Polak kojarzy słynną komedię Aleksandra Fredry opowiadającą o perypetiach nieprzychylnych sobie sąsiadów: Cześnika i Rejenta. Już wkrótce na antenie iTVN będziemy mieli okazję zobaczyć wyjątkową ekranizację „Zemsty”. Na ekranie pojawią się takie gwiazdy polskiego kina jak: Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Katarzyna Figura, Roman Polański, Agata Buzek i Rafał Królikowski. Zapraszamy na ponadczasową komedię w gwiazdorskim wydaniu już w pierwszą sobotę sierpnia do iTVN.

Mężczyzna na każdym pogrzebie żegna zmarłego, podsumowując jego życie i wypowiadając sentencje, które na długo zapadają w pamięć zebranych. Czuje jednak, że zbliża się czas, kiedy będzie potrzebował mówcy na swojej własnej ceremonii pogrzebowej. Rozpoczyna więc poszukiwania właściwego następcy. Na film Witolda Leszczyńskiego nagrodzonego na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zapraszamy 17 sierpnia do iTVN. Na antenie iTVN nie zabraknie również filmu historycznego. Film „Gdziekolwiek jesteś Panie Prezydencie” opowiada o losach Stefana Starzyńskiego, który w 1934 roku zostaje komisarycznym prezydentem Warszawy. W pierwszych tygodniach wojny odpowiedzialny jest za ewakuację urzędów państwowych i organizację okupowanej społeczności. Starzyński ma jednak również ukryty plan i w porozumieniu z Czumą kieruje cywilną obroną miasta. W odpowiedzi na apele prezydenta warszawiacy budują barykady, kopią rowy przeciwlotnicze, przygotowują punkty sanitarne. W roli głównej będziemy mieli okazję zobaczyć Tadeusza Łomnickiego. Reżyser filmu Andrzej Trzos-Rastawiecki otrzymał za produkcję Nagrodę Specjalną Jury na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. W ostatnią sobotę sierpnia zaprosimy Państwa na film „Stan wewnętrzny” z Krystyną Jandą, Januszem Gajosem, Janem Englertem i Marianem Opanią w rolach głównych. Poznamy historię Ewy Jaskólskiej, która w 1981 roku decyduje się na samotny rejs jachtem dookoła świata. Podczas wyprawy bije rekord świata, jednak jej radość nie trwa długo. Niespodziewanie otrzymuje wiadomość z kraju, że w Polsce ogłoszono stan wojenny, a wielu jej znajomych zostało internowanych. Czy podróżniczka zdecyduje się wrócić do Polski? Przekonamy się o tym 31 sierpnia o godzinie 20.00 (CDT – Chicago) i 21.00 (EDT – Nowy Jork) na antenie iTVN. Zapraszamy! Materiały iTVN

Klub Szalonych Dziewic

Zemsta / ARKA FILM

W kolejną sierpniową sobotę zaprezentujemy nagradzany polski dramat obyczajowy „Blizna”. Ten jeden z pierwszych filmów fabularnych Krzysztofa Kieślowskiego opowiada o dylematach człowieka sukcesu lat sześćdziesiątych. Dyrektor budowy, mimo odgórnych wytycznych, decyduje się wstrzymać prace i przyłącza się do strajku lokalnej ludności. Wspólnie bronią terenów prastarej puszczy, gdzie rozpoczęto budowę fabryki. Jednak wkrótce narastające obawy i wątpliwości sprawiają, że dyrektor Bendarz wycofuje się ze strajku, rezygnuje z pracy i powraca do rodzinnego Śląska. Czy uda mu się uspokoić sumienie?

W środowe wieczory zapraszamy na relaks w towarzystwie czterech przyjaciółek: Magdy, Darii, Joanny i Karoliny. W serialu „Klub Szalonych Dziewic” poznają Państwo losy młodych, przebojowych Polek, które zmagają się nie tylko z własnymi wygórowanymi ambicjami, ale również codziennymi problemami. Przygody dziewczyn mogą Państwo śledzić w każdą środę o godzinie 20.30 (CDT – Chicago) i 21.30 (EDT – Nowy Jork) na antenie iTVN. Zapraszamy!

„Requiem” to kolejny polski klasyk, jaki pojawi się na antenie iTVN. Tym razem przeniesiemy się na wieś, gdzie poznamy szanowanego gospodarza i wybitnego mówcę pogrzebowego – Bartłomieja.

Klub Szalonych Dziewic. TVN / Michał Wargin / East News

Natomiast Karolina, która po ślubie oczekiwała stabilności uczuć i szczęśliwego życia u boku Mikołaja, nagle zaczyna mieć dość towarzystwa mężczyzny. Jej irytacja nasila się z dnia na dzień, co kończy się wielką kłótnią. Kobieta zostawia Mikołaja, wyprowadza się do przyjaciółki i postanawia wrócić do dawnego stylu życia. Na nowo rozpoczyna aktywne życie towarzyskie, czym doprowadza do frustracji męża. Również życie Darii staje na głowie. Kobieta, która zawsze na pierwszym miejscu stawiała rodzinę, angażuje się w pisanie felietonów erotycznych do czasopisma Magdy. Co więcej, Daria wyprowadza się z domu na wsi i wraca do Warszawy. Jej felieton zdobywa grono nowych czytelników, wyprowadzając bankrutujące pismo na prostą. Z dala od męża, podbudowana sukcesem Daria wdaje się w romans ze współpracownikiem… Materiały iTVN W sierpniu kanał Kino Polska International poleca filmy będące elementami trzech z naszych najpopularniejszych cykli filmowych nadawanych o 20.00: W piątki, w cyklu „Mistrzowie Polskiego Kina” pokazujemy filmy reżyserów, którzy współtworzyli mentalno-duchowy krajobraz tożsamości Polaków, opowiadając o sprawach i problemach, które były dla nas najważniejsze.

Klub Szalonych Dziewic. TVN / Michał Wargin / East News

Blizna / Studio Filmowe TOR

spotyka Marka w towarzystwie pięknej pani fotograf, traci panowanie nad sobą. Na przyjęciu u Magdy kobieta robi ukochanemu awanturę, co tylko utwierdza Marka w przekonaniu, że ich relacja zamienia się w toksyczny związek…

Magda jak zwykle twardo upiera się przy swoim. Mimo że stale spada sprzedaż pisma, w redakcji którego pracuje, kobieta nie daje za wygraną. Odmawia szefowi, który proponuje jej bardziej prestiżowe stanowisko. Nieczule reaguje na zaloty przystojnego dziennikarza i wbrew namowom siostry i przyjaciółek, nie zgadza się również na powrót do byłego narzeczonego. Dopiero wiadomość, że Jan zaangażował się na poważnie w związek z jej przełożoną uświadamia Magdzie, jak bardzo go kocha. Zawsze stonowana, rozważna i spokojna Joanna niespodziewanie oszalała z miłości. Związek z nowo poznanym Markiem kompletnie zawrócił jej w głowie. Dziewczyna nie potrafi przestać myśleć o tym, z kim i gdzie bywa jej ukochany. Niestety, kiedy Joanna

W sierpniu będą to dwa filmy Agnieszki Holland: 2 sierpnia „Zdjęcia próbne” wczesny film Holland, Pawła Kędzierskiego i Jerzego Domaradzkiego- przejmująca historia wchodzenia w życie dwójki młodych ludzi. 9 sierpnia: „Gorączka”- zrealizowana w przededniu solidarnościowej rewolucji adaptacja powieści Andrzeja Struga: zapis przygotowań do zamachu na carskiego generała, jako pretekst fabularny do ukazania losów różnych ludzi, związanych z Organizacją Bojową PPS. W kolejne piątki proponujemy trzy filmy Wojciecha Jerzego Hasa: 16 sierpnia: „Pętla”- jego fabularny debiut oparty na opowiadaniu

>> 11


Strzał w 10-tkę! To już 10-ty Polski kanał w ofercie DISH Polska TV!

TVP Info nadaje informacje z kraju i z zagranicy, transmisje na żywo, konferencje prasowe i inne wydarzenia, a także prognozę pogody, serwis sportowy, serwis ekonomiczny, programy publicystyczne, reporterskie oraz programy telewizji regionalnych.

Zamów TVP Info w Pakiecie Polish Super Pack

Zamów dzisiaj.... mówimy po polsku!

1-888-231-2542 Odwiedź nas na: www.facebook.com/dishpolskatv • www.dishpolskatv.com

Radar SAT Inc. Tel.1-877-KINO POL (546-6765)

POLSKA TV

Międzynarodowe programy wymagają dodatkowego minimum programowego od $10/m-c lub dowolnego pakietu America’s Top. Wszystkie ceny, pakiety, zestawy programów, funkcje i oferty mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Opłaty lokalne, stanowe jak i zwrot kosztów stanowych może obowiązywać. Programy są dostępne dla domostw jednorodzinnych, zlokalizowanych na terytorium kontynentu Stanów Zjednoczonych Ameryki Płn. Wszystkie programy DISH i dostarczane serwisy podlegają warunkom i zasadom umowy promocyjnej Residential Customer Agreement, dostępnej na żądanie. Sprzęt i programy sprzedawane są oddzielnie. Dodatkowa druga antena może być wymagana aby oglądać międzynarodowe i Amerykańskie programy. Wszystkie znaki usługowe i towarowe należą do ich właścicieli. ©2013 DISH Network L.L.C. Wszelkie prawa zastrzeżone.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

8

Kalejdoskop Polonijny << 1

Czas na motor! Monika Schneider Siedem lat później moja Yamaha Zuma nadal oszczędza mi na benzynie, a ja nadal dokonuję ekstatycznych wojaży po swoim mieście ubrana w skóry, z kaskiem na głowie. Niejednokrotnie słyszę spontaniczne okrzyki i pochwały od płci męskiej bowiem widok kobiety na motorze nadal jest tutaj wyjątkowy choć jednak coraz częstszy. Ale muszę dodać, że te wyskoki motorowe po mieście to nic w porównaniu z pozamiejskimi. I tu dopiero zaczyna się wspaniała przygoda! Być na motorze ze swoim mężczyzną to jest to! Jechać z nim ok.150 km/godz. w pogodny, cudowny, letni dzień to uczucie, które niełatwo opisać. Jest to wrażenie warte przeżycia i polecam każdemu... oprócz swoich dzieci. No właśnie, jak to jest? Sama jestem poważnie zauroczona motorami, ich warczeniem silnika, szczególnie Harley’ów, i przygodami motorowymi, ale jeśli przyszła by kolej na moich dorosłych już syna czy córkę to oczywiście odradzała bym im i zakupu i wojaży. Dlaczego? Myślę, ze odpowiedź w tym przypadku jest zbędna.

nych markach. Prawdziwie miło jest razem z innymi, w dużej grupie jakby w pochodzie motorów, wyjechać z miasta poza jego granice. Młodzi motocykliści - biorąc pod uwagę liczebność - są tu na równi ze starszymi czyli nie stanowią większości. Zapewne dlatego, iż nie są w stanie nabyć motocykli. Ich ceny są jednak wygórowane. Żeby je kupić potrzebne są kilkuletnie oszczędności

Należę do klubu motorowego zwanym Last Frontier MotorCycle Club (LFMCC) tu w mieście Anchorage, gdzie mieszkam już od trzynastu lat. Pomyślnie dla nas wszystkich klub jak na razie nie żąda opłat członkowskich i może dzięki temu ma licznych entuzjastów. Ludzie do niego należący są przyjaźni i zazwyczaj pozytywnie ustosunkowani do życia i innych. Są tacy jak i Ty, Drogi Czytelniku. Nie są niedostępni czy grubiańscy lecz sympatyczni, mili i w rożnej grupie wiekowej. Klub przyjmuje wszystkich, którzy lubią motory i bez względu na rodzaj motoru jaki posiadasz. Tak więc jeżdżą młodzi i starsi, mężczyźni i kobiety… Na motorach typu Harley, Yamaha, Kawasaki i wielu, wielu in-

czwartku lub ten, kto miał ...najwięcej lub najmniej upadków, ewentualnie awarii motoru itp. Jest też przy tym sporo nagród do losowania, video z sezonu letnich przygód na motorach, opowieści niezwykłe acz nadzwyczajne, etc... A w grudniu, jednak już nie na motorach, uroczystość choinkowa z losowaniem świątecznych upominków. Jest to czas na refleksje o minionym sezonie i na plany na sezon przyszły. Ponownie czas mile spędzony wśród tych, którzy mają tak wiele wspólnego poprzez pasję do motorów i przyjazną naturę. Ostatnio odnalazł mnie przez Internet Polak z Chicago, który prosił o porady i pytał o warunki motorowe na Alasce. Jest on założycielem Unii Polskich Motocyklistów Świata “Orzeł Biały”. Z kilkoma przyjaciółmi planuje latem roku 2014 przewędrować wiele stanów od południa na północ do samej Alaski. Głównym celem polskich motorowców jest turystyka i wrażenia motorowe oraz promowanie polskości w społeczności motocyklowej świata. Zdjęcia i videa pokażą nam jak uda się im dokonać tego przedsięwzięcia. Jestem pewna, że pokonają wszelkie trudności.

Każdego tygodnia szalejemy na motorach, ale zawsze z zachowaniem bezpieczeństwa i kaskiem na głowach (to jedyna zasada klubu), jadąc w innym kierunku niż w poprzedni tydzień... Kiedy wracamy słońce jest już w innej pozycji niż wówczas kiedy wyjeżdżaliśmy z miasta. Widoki też są inne, z innego ujęcia i pod innym kątem. Te późne wieczory na wspaniale warczących motorach, ok. godziny 22:00 czy nawet 23:00, przy słońcu nadal wysoko na horyzoncie - są wprost niezapomniane!

albo dobrze płatna praca. Rzadko który z młodych ludzi ma jedno albo drugie.

Bike Blessing (błogosławienie motorów) to kolejna inna impreza dla motorzystów. Zazwyczaj przybywa na nią bardzo dużo osób z rożnych zakątków Alaski, aby pobłogosławić swoje cacka.

Alaski, aby pobłogosławić swoje cacka. Obecni są na nich polityczni przedstawiciele miasta i stanu. Kilka lat temu gościem imprezy była Sarah Palin - ówczesny gubernator stanu Alaska odmawiając modlitwę za właścicieli motorów oraz ich pasażerów. Przy okazji Bike Blessing jest mnóstwo straganów z żywnością, napojami i pamiątkami itp., czyli tzw. jarmark motorowy. Impreza

W klubie spotykamy się w każdy czwartek po pracy, w zależności od pogody, począwszy od wczesnego maja do końca września, ewentualnie października. Każdego tygodnia szalejemy na motorach, ale zawsze z zachowaniem bezpieczeństwa i kaskiem na głowach (to jedyna zasada klubu), jadąc w innym kierunku niż w poprzedni tydzień. Po przejechaniu kilkudziesięciu mil, wspólna i przyjemna kolacja przy rozmowach w wybranej i uzgodnionej wcześniej restauracji. Potem każdy, już na własną rękę, lub w mniejszych grupkach, udaje się do swojego domu. Nie obywa się oczywiście bez sesji zdjęciowych w obu kierunkach. Kiedy wracamy słońce jest już w innej pozycji niż wówczas kiedy wyjeżdżaliśmy z miasta. Widoki też są inne, z innego ujęcia i pod innym kątem. Te późne wieczory na wspaniale warczących motorach, ok. godziny 22:00 czy nawet 23:00, przy słońcu nadal wysoko na horyzoncie - są wprost niezapomniane! I to właśnie sprawia, że można tak sobie jechać do domu wybierając jak najdłuższą trasę. Wręcz nie chce się wracać do domu chociaż trzeba, bo rano na nas wszystkich praca czeka. Oprócz czwartków jest też wiele innych spotkań w weekendy. Jednym z nich jest Poker Run. Wyruszamy z miasta rano, każdy ma dobrze opracowaną trasę z punktami postoju, aby wyciągnąć karty do pokera. Na finiszu: lunch i ogłoszenie zwycięzcy, nagrody, rozmowy, śmiechy i zdjęcia. Bike Blessing (błogosławienie motorów) to kolejna inna impreza dla motorzystów. Zazwyczaj przybywa na nią bardzo dużo osób z rożnych zakątków

otwarta jest dla wszystkich. Przybywają całe rodziny nawet z małymi dziećmi. Jest bardzo przyjemnie i przyjaźnie. W połowie października kolejna przyjemna wyprawa motorowa na zakończenie sezonu. Miejsce spotkania: restauracja, gdzie ogłoszone są i nagrodzone osoby za wyniki rekordowe w różnych kategoriach. Nagrodę otrzymuje np. ten, kto nie opuścił ani jednego

To tyle o wojażowaniu na motorach poprzez alaskańskie drogi. Mam nadzieję, że moja opowieść skusi młodych wielbicieli motorów, czytelników „Życie Kolorado”, do podróży do tego odległego od Was stanu. Motory są tutaj do wynajęcia. Wszystko jest dla każdego! Pakujcie więc torby i w drogę, aby przeżyć cudowną przygodę na Alasce! Zachęcam i szczerze namawiam. Z pozdrowieniami dla Redakcji, Autorów i Czytelników czasopisma „Życie Kolorado” - Monika Schneider Prezes Polskiego Klubu na Alasce monikajust21@yahoo.com

Poezja i malarstwo z Kalifornii: Ryszard Urbaniak - poezja Bogusia Kizior - malarstwo kamyk gdy powrócisz z najdalszej podróży nieosiągalnych szczytów, głębin zapierających oddech tańczących na ulicach kobiet odkurzając zniszczone buty i marzenia odnajdzisz w walizce zapomniany kamyk który od początku, cały czas był z tobą biorąc go do ręki poczujesz ciepło tuż obok odnalezionego szczęścia


ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

Kalejdoskop polonijny Polska półkolonia w Sandy, Utah Lipcowy wyjazd “ŻK” do Winter Park z Utah: Tomasz Zola

akacje to dla wielu polonijnych dzieci okres wyjazdów do rodzin w Polsce. Nie wszystkie jednak mają ten luksus. Z myślą o tych pozostających w domach Razem Utah zorganizowało pierwszą tutaj półkolonię dla dzieci. Wielką pomoc otrzymaliśmy z Konsulatu RP w Los Angeles. Panie konsul Joanna KozińskaFrybes i Małgorzata Cup swoją wielką życzliwością dla Polonii w Utah zaraziły warszawskich pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych i otrzymaliśmy dotację przesądzającą o sukcesie przedsięwzięcia.

Chcemy by dobrze się znały i zawierały przyjaźnie na całe życie. Kierownikiem, twórcą programu i wychowawcą była Ewa Wilczyński. Zajęcia były tak ciekawe i urozmaicone, że dzieci nie mogły się doczekać by już tam być każdego rana. To najlepsza laurka dla wysiłku organizatorów. Ewie pomagały: Anna Dąbrowska, Agata Ward i Danuta Ćwiklińska. Nadzór i pomoc techniczną zapewnił gospodarz wynajętego na ten cel pensjonatu Krzysztof Szewczuk.

W okresie od 8-go do 19-go lipca nasze dzieciaki (Adam i Eryk Alvord, Oliwia Cholewska, Emilia i Liliana Boreckie, Amelka Dąbrowska, Ania i Basia Kochańskie, Kuba McGill, Alex Skorut, Kaja Wilcox, Natalia Ward ,Marysia i Bartek Zola), spotykały się razem od 8 rano do 5 po południu od poniedziałku do piątku na wspólnych zabawach, grach, śpiewaniu piosenek, nauce wierszyków, wycinaniu, klejeniu, rysowaniu, malowaniu, lepieniu, majsterkowaniu, szaleństwach w basenie, bieganiu po parku a wszystko to po polsku. Takie spotkania są bezcenne, otwierają nasze dzieci na siebie.

Ich prace będziemy wystawiać na aukcji podczas październikowego koncertu jaki organizujemy przed Świętem Niepodległości Polski. Rodzice spotkali się na pożegnalnym przyjęciu w dniu zakończenia w otoczeniu niezliczonej ilości prac wykonanych przez dzieci. Dziękujemy bardzo serdecznie wszystkim matkom i ojcom tego sukcesu i mamy nadzieję zorganizowania podobnych półkolonii w przyszłości.

Na zakończenie półkolonii, bo wszystko kiedyś się kończy, dzieci przygotowały program artystyczny.

Razem Utah zaprasza na piknik 21 września nad zalewem Jordanelle, koło Park City. Szczegóły: www.razemutah.com

10


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

11

DISH Polska poleca o tajemniczych właściwościach zupy z groszku i kłopotach pewnego mężczyzny bez ust, który musi skraść komuś buziaka. Zobaczymy też żal i smutek w dramatach o matkach, które straciły swoje dzieci.

<< 6 Marka Hłaski z wstrząsającą rolą Gustawa Holoubka jako alkoholika zmagającego się z nałogiem, 23 sierpnia „Lalka”- mistrzowska adaptacja powieści Bolesława Prusa, piękna, bardzo malarska, oddająca wiernie klimat epoki, jej rodzajowość, typy ludzkie, specyficzny koloryt. 30 sierpnia: „Sanatorium pod klepsydrą”- adaptacja prozy Brunona Schulza- poetycka refleksja na temat przemijania oraz nieuchronności i nieodwracalności śmierci ukazana poprzez historię człowieka, który odwiedzając sanatorium, gdzie przebywał jego zmarły ojciec, przenosi się w tajemniczy, surrealistyczny świat wyobraźni.

Hity programowe Kina Europa sierpień 2013 Przed nami piąta edycja poświęcona mieszkankom Europy, tym razem pod hasłem …i Bóg stworzył Europejkę. Podróż Filmów Krótkometrażowych Kina Europa cieszy się ogromnym zainteresowaniem publiczności. To wyjątkowe wydarzenie zaprasza widzów oraz niezwykle utalentowanych reżyserów filmowych na wyprawę po Europie. Przedstawiający swoje produkcje reżyserzy pełnią rolę przewodników prezentujących na ekranach telewizorów poszczególne kraje. W tej edycji przedstawiony zostanie niemal każdy europejski kraj, reprezentujący go film wyemitujemy w polskiej wersji językowej. W czasie Podróży Kina Europa widzowie odkrywają Europę i poznają języki jej mieszkańców. Przeżywają też inspirujące historie, które poruszają i zapraszają do refleksji nad szeroką gamą tematów. W tym roku Podróż Filmów Krótkometrażowych obejmuje nowe europejskie regiony. Wśród nich znajdą się między innymi Limousin i Owernia (Francja), Cork (Irlandia), Flandria (Belgia) oraz Brandenburgia (Niemcy). Widzów zapraszamy także na kinowe przygody z mniej znanych państw takich jak Serbia, Czarnogóra, Litwa czy Bośnia i Hercegowina. Mnóstwo miejsc do odwiedzenia i historii do przeżycia!

Tak jak nie ma jednoznacznej definicji kobiety tak w tegorocznej Podróży Filmów Krótkometrażowych Kina Europa nie istnieją jednoznaczne style, podejścia czy gatunki. W tym roku reżyserzy dotykają tematyki kobiet poprzez cały przekrój gatunków: komedię, horror, romans, dramat, film eksperymentalny i animację. Kobiety i ich wkład w europejskie społeczeństwo stanowią złożone i różnorodne inspiracje dla drugiej części kolejnej edycji Podróży Filmów Krótkometrażowych Kina Europa …i Bóg stworzył Europejkę. Zapraszamy na podróż w hołdzie mieszkankom Europy. Serbia: Śliczna Dyana Komiczny portret cygańskiej dzielnicy w Belgradzie Belgrad, podobnie jak wiele europejskich stolic, charakteryzuje duża różnorodność etniczna. Można ją dostrzec w niemal każdej okolicy. W Pięknej Dyanie Kino Europa zaprasza do serbskiej dzielnicy cygańskiej, gdzie zobaczycie jak doskonale żyjąca na obczyźnie społeczność odgrywa rolę alchemika w złożonym procesie przekształcania śmieci w pieniądze.

Hołd złożony Europejkom Europa jest miejscem narodzin wielu potężnych kobiet, takich jak Joanna d’Arc czy Margaret Thatcher, które zmieniły bieg historii. Rozwój roli kobiety w europejskim społeczeństwie stanowił przykład dla reszty świata. Przez lata dążyły one do równouprawnienia w polityce, modzie, sztuce i życiu codziennym. Z kolei w paśmie „Sobota z gwiazdą” proponujemy: 3 sierpnia „Zbrodniarz i panna” ze Zbigniewem Cybulskim i Ewą Krzyżewską- sensacyjny dramat psychologiczny osnuty wokół śledztwa w sprawie morderstwa rabunkowego - milicji pomaga młoda dziewczyna, jedyny świadek zbrodni. 10 sierpnia „Motylem jestem”- fabularna kontynuacja przygód inżyniera Karwowskiego- tym razem w polskim show-businessie. 17 sierpnia „Poszukiwany, poszukiwana”- kultowa, przezabawna komedia Stanisława Barei z Wojciechem Pokorą w roli tytułowej. 24 sierpnia „Nie lubię poniedziałku”portret tętniącej życiem Warszawy i wielowątkowa wspaniała komedia Tadeusza Chmielewskiego z plejadą polskich gwiazd. 31 sierpnia „Obrazki z życia” - komedia złożona z siedmiu nowel, których scenariusze powstały na podstawie felietonów Jerzego Kibica (Urbana), drukowanych w “Kulisach” - niezmiernie niegdyś popularnym dodatku do “Expressu Wieczornego”. Niedzielny cykl „ABC miłości” to w sierpniu cztery doskonałe komedie: 4 sierpnia „Żona dla Australijczyka” z Wiesławem Gołasem i Elżbietą Czyżewską, 11 sierpnia „Lekarstwo na miłość”- sensacyjna komedia z Kaliną Jędrusik i Andrzejem Łapickim, 18 sierpnia „Małżeństwo z rozsądku” ze wspaniałą rolą Bronisława Pawlika, a 25 sierpnia „Przygoda z piosenką”- osnuta na motywach operetki Jurandota i Sarta “Miss Polonia” komedia muzyczna o gwiazdce festiwalu opolskiego, usiłującej zrobić karierę w Paryżu.

Od początku istnienia są inspiracją dla wszystkich form sztuki europejskiej. Dzieła takie jak Wenus z Milo czy Mona Lisa Leonarda da Vinci reprezentują kobiety swoich czasów oraz ich znaczenie. W literaturze historię tworzyły postacie takie jak pisarka Sidonie Gabrielle Colette czy pani Brovary, bohaterka powieści pod tym samym tytułem. W świecie kina nazwiska takie jak Jacqueline Audry czy Sally Potter doprowadziły do społecznych zmian pozwalających kobietom na swobodne wyrażanie siebie. 5. Podróż Filmów Krótkometrażowych Kina Europa prezentuje wyjątkowe, wielokrotnie nagradzane filmy krótkometrażowe dotykające jednego z najgłośniejszych, najbardziej enigmatycznych i najtrudniejszych ze wszystkich tematów – kobiet. Wszystkie produkcje podzieliliśmy na cztery programy, choć naszym zdaniem żadna kategoria nie jest w stanie odzwierciedlić wszystkich nastrojów i aspektów Europejek. Zapraszamy na Z pozdrowieniami – filmy oczami kobiet, Europejskie piękno, Portret damy oraz Wszystko o mojej matce. W czasie Podróży Kina Europa widzowie poznają zarówno nowych, jak i doświadczonych twórców filmowych takich jak Andrea Arnold, reżyserka wielokrotnie nagradzanego Fish Tank (pol. Akwarium), czy Jeroen Houben – również nagradzany reżyser muzyczny i reklamowy. W tej części …i Bóg stworzył Europejkę Kino Europa kontynuuje prezentację filmów krótkometrażowych zgłębiających złożoną i zmienną naturę kobiet. W kilku obrazach samotność motywuje do wyimaginowanych podróży do innych światów, zacierają się granice pomiędzy fantazją a rzeczywistością. Niektóre z filmów pokazują jak nieprzewidywalne kierunki może obrać miłość. Humor eksploduje w komediach

Foto Eurochannel

Wyreżyserowana przez nową postać europejskiego filmu dokumentalnego, Borisa Mitica, Piękna Dyana jest obrazem innowacyjnym pod względem koncepcji i argumentacji. To dokumentalny debiut Mitica portretującego społeczeństwo Romów wygnanych z Kosowa i zamieszkałych w Belgradzie, gdzie perfekcyjnie opanowali sztukę przerabiania starych Citroenów 2CV oraz Dyan w zupełnie nowe pojazdy. Niskobudżetowa, z niewielkim prawdopodobieństwem odniesienia sukcesu, Śliczna Dyana dowiodła swojej wartości. Po amatorskiej premierze w domu reżysera stała się najczęściej nielegalnie ściąganym filmem na całych Bałkanach. Obraz wyświetlono na ponad 40 festiwalach filmowych. Wśród zdobytych nagród znalazły się Nagroda Praw Człowieka na festiwalu filmowym w Sarajewie, nagroda dla najlepszego filmu dokumentalnego na festiwalu Go East w Wiesbaden oraz nagroda na festiwalu Mediawave w Gyor na Węgrzech. Filmowy debiut Mitica dowodzi, że właściwa historia, fascynujący bohaterowie i odrobina szczęścia torują drogę do sukcesu. Premiera: piątek, 23 sierpnia, godz. 9 PM ET/ PT Programy Polsat2, itvn, religia.tv, Kino Polska International, Kino Polska Muzyka, Babytv, Kino Europa i TV SPORT są dostępne na platformie DISH Polska. Po więcej informacji proszę dzwonić: 1.888.231.8542


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

12

Wspomnienia

Siła przypadku Grzegorz Malanowski pogoni za sukcesem, w realizacji marzeń, w planowaniu przyszłości naszych rodzin zapominamy jak wielką, nieraz decydującą rolę odgrywa przypadek. To samo dotyczy także wydarzeń historycznych, a zwłaszcza przebiegu wojen w których mozolnie planowane przez strategów akcje sypią się w ruiny w skutek nieoczekiwanych przypadków. A więc, gdyby Mussolini nieoczekiwanie dla Hitlera nie zaatakował Grecji i nie dostał tam w skórę, Hitler nie musiał by iść z pomocą przyjacielowi, co o kilka miesięcy opóźniło jego atak na Rosję i zmusiło żołnierzy i samochody Wehrmachtu na pokonywanie błot, śniegów i rosyjskiego mrozu, z wiadomym skutkiem. Niemiecka uszkodzona łódź podwodna U-559 przypadkowo nie zatonęła w porę, jak tego oczekiwał jej kapitan, dzięki czemu Brytyjczycy zdążyli wydostać z niej tajne kody Enigmy. Pozwoliło to na skuteczną osłonę alianckich konwojów płynących do Murmańska i do portów brytyjskich. Gdyby niemiecki komunista nie zdezerterował w 1943 roku, ostrzegając dowództwo sowieckie w ostatniej chwili przed planowanym niemieckim atakiem, największa w historii pancerna bitwa pod Kurskiem być może zakończyła by się zwycięstwem Niemców. Ostatniego dnia lipca 1944 rodzice wywieźli nas elektryczną kolejką EKD na letnisko pod Warszawę i był to niewątpliwie szczęśliwy przypadek, bowiem następnego dnia wybuchło w Warszawie Powstanie. Warszawska kamienica w której było nasze mieszkanie została rozbita bombą lotniczą już w pierwszym tygodniu Powstania. Po jego upadku, jadąc przez kilka dni i nocy bydlęcym wagonem, głodni i zawszeni dotarliśmy do Częstochowy gdzie znajomy ojca zaoferował mu pracę tokarza i dach nad głową w fabrycznym baraczku przy ulicy Warszawskiej. Było to nam potrzebne, bo od paru miesięcy nie mieliśmy co jeść i czym się w nocy przykryć, a zbliżała się zima. Nadeszły święta Bożego Narodzenia 1944 i w noc wigilijną poszliśmy na pasterkę do klasztoru na Jasnej Górze. Jeśli ktoś nie wie, jaka jest odległość między ulicą Warszawską Nr 90 a klasztorem, to niech nie próbuje tej pielgrzymki w dziurawych butach w mroźną noc. Księżyc świecił cudownie, migotały gwiazdy, a pod nogami chrupał śnieg. Z oddali słychać było głuche dudnienie sowieckich armat. W czasie trwania mszy do nawy klasztoru weszło kilku niemieckich żołnierzy. Wszyscy odwracali głowy udając, że ich nie widzą. Ku memu zdumieniu, gdy

Częstochowa w czasie II wojny światowej. Zdjęcia robili niemieccy żołnierze. Foto: www. czestochowa.naszemiasto.pl

do kopania rowów przeciwczołgowych. R o w y przeciwczołgowe były reliktem z czasów walk nad Sommą podczas pierwszej wojny światowej, nowoczesne, szybkie sowieckie czołgi T34 łatwo je omijały lub przeskakiwały. Nikt wówczas jednak o tym nie myślał, kazano kopać, to kopano. Wojna się dla ...Strzelanina trwała przez cały dzień i przez noc. nas kończy, po co Słychać było także samoloty, dalekie wybuchy bomb się głupio narażać? Ulica Warszawska i rytmiczne dudnienie FLAK-ów. Następnego dnia nie została więc przebyło już Niemców w Częstochowie. Na ulicach stały kopana w poprzek rowem. rozbite lub spalone sowieckie czołgi. Wdrapałem się głębokim Nad rowem umieszna jeden i zajrzałem przez otwartą pokrywę wieży czono tymczasowy do środka. Przygnieciony zamkiem działa, leżał tam most z drewnianych na pół zwęglony sowiecki czołgista. Czarna, spalona podkładów kolejowych po którym twarz bez oczu uśmiechała się do mnie, szczerząc przejeżdżały niew tym uśmiechu rząd białych zębów. Czułem zapach mieckie ciężarówki. spalonego mięsa. Zabawne, ale po tym moście przejechały rankiem następnego Więcej do czołgów nie zaglądałem... dnia sowieckie czołgi! Nikt się tego nie spodziewał, chaos zapanował straszny, Niemcy stracili dźwięki trąb zawtórowały odsłonięciu kontrolę nad sytuacją w mieście. Cudownego Obrazu, Niemcy uklękli wraz z resztą wiernych i w oczach jed- Strzelanina trwała bez przerwy. Gapiłem nego z nich dostrzegłem łzy. Było to się przez okno w naszym baraczku. niewątpliwie coś nowego. Kojarzyłem to Wydawało mi się, że znów, jak kiedyś sobie cynicznie ze zbliżającym się fron- w Warszawie, siedzę w fotoplastikonie tem i sowieckimi armatami. Ale może oglądając projekcję fascynujących zdjęć ten Niemiec był po prostu człowiekiem? z wojny. W końcu podwórka widać było Front zbliżał się szybko. Nakazem poli- wycinek ulicy Warszawskiej, na której cyjnym mój ojciec został zmuszony w mojej wyobraźni, poprzedzone dźwięwraz z innymi mieszkańcami miasta kiem dzwoneczka pojawiały się poje-

dyncze, trójwymiarowe obrazy aby za chwilę zniknąć. Oto pokazuje się czołg, na nim sowiecka piechota z pepeszami w rękach - i znikają. Dzyń! Nowy obrazek – oto biegną żołnierze niemieccy – i już ich nie ma. Byłem zafascynowany, nie mogłem oderwać wzroku. Dzyń! - na następnym obrazku znów pokazuje sie żołnierz niemiecki w białej koszuli i spodniach na szelkach, z Panzerfaustem w ręku, ale nie znika, tylko oglądając się za siebie, biegnie w moją stronę. Ale oto za nim pokazuje się czołg i także nie znika, lecz zatrzymuje się przy wylocie podwórza. Niemiec biegnie dalej, jest już miedzy mną a czołgiem. Wieża czołgu obraca się powoli, już patrzy na mnie lufa armaty. Ciągnąc za rękę młodszą siostrzyczkę wpełzłem ze strachu pod łóżko, zatkałem uszy aby nie słyszeć huku – i nic, cisza. Leżąc z zamkniętymi oczyma na podłodze starałem się uwierzyć, że w fotoplastikonie spektakl się skończył i niema już następnych obrazków. Uratował nas chyba jakiś przypadek. Strzelanina trwała przez cały dzień i przez noc. Słychać było także samoloty, dalekie wybuchy bomb i rytmiczne dudnienie FLAK-ów. Następnego dnia nie było już Niemców w Częstochowie. Na ulicach stały rozbite lub spalone sowieckie czołgi. Wdrapałem się na jeden i zajrzałem przez otwartą pokrywę wieży do środka. Przygnieciony zamkiem działa, leżał tam na pół zwęglony sowiecki czołgista. Czarna, spalona twarz bez oczu uśmiechała się do mnie, szczerząc w tym uśmiechu rząd białych zębów. Czułem zapach spalonego mięsa. Więcej do czołgów nie zaglądałem. Po latach znalazłem książkę opisującą szlak bojowy armii pancernej sowieckiego marszałka Koniewa. Otóż Koniew wcale nie zamierzał atakować Częstochowy! Jego ofensywa była tak szybka, że Sowieci chcieli miasto ominąć i iść dalej, w stronę Śląska. Pod osłoną nocy wysłano w stronę widocznego na horyzoncie klasztoru rozpoznawczy batalion czołgów T34. Resztę historii wyczytałem już po wojnie w gazecie „Życie Częstochowy”: Częstochowa została wyzwolona przypadkiem! Czołgiści jakoby napotkali polskiego wieśniaka, nie mogli się nijak dogadać którędy to miasto objechać, ale dostali „bimber” z kartofli, który ów dobry człowiek pędził w chałupie. Popito wiec zdrowo na pohybel faszystom, pobożny wieśniak wskazał Ruskim drogę do klasztoru i o świcie czołgi na pełnym gazie pędząc przez „naszą” ulicę Warszawską wpadły w główną ulicę miasta, Aleję Najświętszej Panny Marii. Obustronne zaskoczenie było całkowite, Ruscy walczyli jak pijane lwy. Nie mogli jednak nawiązać łączności z armią, ich radiostacje RBM miały zasięg zaledwie kilku kilometrów. Dopiero następnego ranka przyszła odsiecz i tak oto zostaliśmy przypadkowo wyzwoleni. Wkrótce było nas stać na wynajęcie mieszkania w kamienicy przy ulicy Śląskiej. Po raz pierwszy od prawie roku mieliśmy łazienkę i ubikację. Kto tego szczęścia nie zaznał, nie zna radości życia.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

Czołgistom w dowód wdzięczności postawiono przed budynkiem magistratu wielki, drewniany monument oblepiony szarym cementem. Sowiecki żołnierz stojący na czołgu trzymał „pepeszę” w uniesionej nad głową ręce. Niebawem pomnik wyleciał w powietrze; nie była to tym razem siła przypadku, ale wyraz protestu mieszkańców Częstochowy przeciw narastającemu totalitarnemu terrorowi, który do miasta wjechał na takich właśnie czołgach. Stwierdzenie to może być bardziej zrozumiałe jeśli przeczytać treść listu który wysłałem niedawno do Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie:

próbowali uciec ich więźniowie, nie wiedząc, że była to pułapka; z naszego podwórka nie było wyjścia innego niż przez bramę na ulicę Śląską. Usłyszałem kiedyś głośne krzyki i wybiegłem na balkon nad podwórkiem gdy przez bramę wpadli właśnie uzbrojeni ubowcy. Jednego uciekiniera, w polskim mundurze, schwytano w piwnicy naszego domu. Bito go kolbami do krwi, nim nieprzytomnego nie zaciągnięto z powrotem do budynku UB. Innego dnia uciekinierów spotkał jeszcze gorszy los: rozstrzelano ich pod murem garażu na naszym podwórzu. Widziałem to gdy właśnie wychodziłem rano do szkoły.

13

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji.... zapraszamy:

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530 Parker Rd

Quincy Ave EUROPA

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com R E K L A M A Okupanci na tle klasztoru na Jasnej Górze. Foto: www. czestochowa.naszemiasto.pl

Znalazłem dziś opublikowane w Internecie informacje o „Katowni UB przy ul. Śląskiej 22 w Częstochowie (1945 -1948)”. Pozwalam sobie dodać moje własne wspomnienia. Miałem 10 - 11 lat gdy po upadku Powstania Warszawskiego przybyliśmy do Częstochowy i zamieszkaliśmy w 1945 w sąsiednim domu, Śląska 24. W narożnym budynku sąsiadującym z przeciwnej strony (róg ul. F. Focha) mieściła się komendantura garnizonu sowieckiego. Pamiętam ręce więźniów zaciśnięte na kratach okienek piwnicznych domu nr. 22 zajmowanego przez UB, musieliśmy dom ten mijać przechodząc na drugą stronę ulicy. Po jakimś czasie kraty w okienkach zastąpiono blaszanymi zasłonami w których były dziurki, aby z ulicy nie było widać wnętrza piwnic. Niekiedy, zwykle o świcie, ubowcy wyruszali ciężarówkami gdzieś “na akcję”. Wracali wioząc ciała ludzkie rzucone na słomę. Oglądałem to z mojego okna. Pewnej nocy budynek UB został obrzucony granatami. Od tego czasu w oknach 2go piętra ustawiono ciężkie karabiny maszynowe Maxim wycelowane na ulicę i na podwórze. Klatka schodowa naszego domu miała od strony podwórka balkony, z których mogłem widzieć teren podwórza UB. Nasze podwórko otoczone było wysokim murem. Od strony swojego podwórza ubowcy pokryli szczyt muru tłuczonym szkłem. Przez mur ten kilkukrotnie

Co ciekawe, Rosjanie zaalarmowani strzałami i krzykami patrzyli na tą scenę z okien zajmowanego przez nich sąsiedniego budynku, wołając: “nie strzelaj, nie strzelaj, oni się poddają!”. Nie wiem ilu zamordowano, bo po pierwszej egzekucji uciekłem płacząc. Krwawiące zwłoki wleczono za nogi przez naszą bramę i po chodniku ulicznym do budynku UB. Ślady krwi pozostały w bramie przez wiele dni, wychodząc rano do szkoły zamykałem oczy aby ich nie widzieć. Wkrótce potem wyjechaliśmy z Częstochowy. Ale tych obrazów i dźwięków nie zapomnę do końca życia. Gdy po przeszło 50 latach już jako obywatel USA przybyłem w 1989 do Polski, uzbrojony w video kamerę pojechałem do Częstochowy i poszedłem na ulicę Śląską. Garaż na podwórku naszej dawnej kamienicy nosił jeszcze ślady kul. Rozmawiałem z kilkoma mieszkańcami zaciekawionymi widokiem człowieka filmującego oba podwórza. Nikt z nich nie miał jakoby pojęcia o tym co się tam kiedyś działo. Patrzeli na mnie podejrzliwie. Instytut Pamięci Narodowej nie potwierdził do dziś otrzymania mojego listu. Tłumaczę to sobie tym, że zapewne dostają podobnych listów setki i są bardzo zajęci. © Grzegorz Malanowski 2013


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

14

Herbata czy kawa?

Bar mleczny Waldek Tadla ad samiutkim ranem dopadł mnie jeszcze jeden, jakże wyrazisty sen z mojego dzieciństwa. Pani Basia grubym męskim głosem krzyczała: „Aby nie stać w kącie i być wzorowym przedszkolakiem musi wszystko w mig zniknąć z talerza!” Mały człowiek chcąc nie chcąc brał łyżkę, zamykał oczy i wiosłował. Kasza manna z dżemem, ciepła zupa mleczna z makaronem i kożuchem, kotlet z jajka, papka szpinakowa, a na deser kisiel. No cóż, znowu do kąta... Budzę się cały oblany potem. Uff! Jak dobrze, że tym razem, to tylko zły sen.

chrupiącego chleba z masłem w wersji z solą lub cukrem. Nie mówię, że teraz jest lepiej, jednak stale bombardująca nas reklama niskokalorycznych dań i cudownych diet robi swoje. Człowiek wyrwany w środku nocy z najgłębszego snu wie, że cukry, sole, mączne i smażone porcje obiadowe, większe niż pięść są zabójcze (chociaż pyszne), a owoce i warzywa w umiarkowanych ilościach oraz woda bez limitu są zbawienne (chociaż w smaku takie sobie. Jakby to powiedziała koza - beee). Ale przecież mieliśmy też i zdrowe dania np. mleko.

i fasolkę po bretońsku. Muszę przyznać, że zarząd baru zadbał o potrzeby klienta i włączył piwo w zakres kuponu obiadowego co sprawiło, że fasolki nigdy nie brakowało. Tak więc ja i moi nastoletni rówieśnicy po lekcjach, a przed piłką chodziliśmy do „mordowni” na... obiad. Siedząc na wałach odrzańskich, sączyliśmy ciepłe piwo i krytycznie patrzyliśmy się na mocno rozrabiającą w barze starszyznę. Chcieliśmy wierzyć, że chodzi im o jakość podawanej tam fasolki ale aż tak zła, aby się prać po mordach to przecież ona być nie mogła? Klasyczny zestaw obiadowy w Ludowej Polsce składał się z dwóch dań i kompotu. Pierwsze danie to pyszna zupa gdzie prym wodziły: ogórkowa, pomidorowa, jarzynowa, ziemniaczana, czy też flaki, barszcz czerwony lub zupa owocowa, która niejednokrotnie przypominała kompot z makaronem. Danie drugie to niezmiernie popularne do dziś kotlety schabowe, mielone, golonka i duża ilość podrobów: wątróbka, cynaderki, gulasz

Wielu kolorowych wspomnień z PRLu mieć nie można, bo był on w przewadze szary i monotonny. Korzystając jednak z tego, że podniebienie nie odróżnia kolorów pozwolę sobie dzisiaj na romantyczny spacer kulinarny, w wąwozie doliny jarskich (z przymusu) rozkoszy. Właściwie to można by było zamknąć temat w dwóch daniach i jednym deserze z kompotem. Jednak tak uboga wersja obiadowa kompletnie spłyci tekst i sprawi, że będziemy musieli obejść się tylko smakiem. Więc zróbmy to trochę inaczej, dodajmy do niego też... wirtualny zapach. Początek lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku . W tym czasie dzielę swoje życie na dwie sfery – domową i szkolną . W szkole jest nudno bo trzeba się uczyć natomiast w domu jest fajnie, bo nie trzeba w nim być. Liceum czwarta, maturalna klasa, o profilu matematyczno/fizycznym - wielkie mi halo. W prawdzie matura w Polsce to istny „show” z mocno rozdmuchaną otoczką i wybujałą powagą spędza sen z powiek wszystkim naszym rodzicom. My jednak staramy się być inni. Gramy w piłkę, rośniemy, mocno się pocimy, dojrzewamy (trądzik i inne), a w żołądku zaaawsze nas ssie. Ssie strasznie! Najgorsze, że na jedzenie nigdy nie ma czasu, a jak jemy to zupełnie o tym nie myślimy. Robimy to w biegu i jemy co jest. Komfort pytania: „na co masz dzisiaj ochotę?”, nie był nam znany. Może to i dobrze, bo trzeba by było niepotrzebnie myśleć, a tak to - posolona kanapka z masłem oraz herbata z podwójnym cukrem w musztardówce zawsze załatwiały sprawę i syto rozpoczynały kolejny dzień. Obok tak niewyszukanego zestawu śniadaniowego na naszych stołach gościły również: grube parówki, popularna była jajecznica i wszelkie kanapki - z dżemem, z żółtym serem, paprykarzem szczecińskim, konserwą turystyczną lub kiełbasą zwyczajną. Dżem można było zastąpić sprzedawaną w sklepach marmoladą w postaci wielkiego bloku, który ekspedientki kroiły w plastry. Do dziś wiele osób wspomina także smak

„Wiele razy jadłem w Misiu śniadanie. Mogę je z czystym sumieniem polecić. Twarożek ze śmietaną, bułka z masłem, zupka mleczna, jajecznica, kawa Inka lub kakao, herbata. Wychodzi tanio i dobrze. Są też racuchy z jabłkami dla głodomorów. Porcje duże, choć ostatnio twarożek się zmniejszył. Panie sprzedające miłe, czasem można zapłacić po jedzeniu. Towarzystwo trochę “menelskie”, ale koło 7 rano często je tam śniadanka policja i wtedy jest to najbezpieczniejszy bar we Wrocławiu (panowie rośli i pod bronią :)” - Stały klient. Bar mleczny „Miś”. Ul. Kuźnicza 48, Wrocław

Do dzisiaj nie mogę się nadziwić jak to było możliwe aby mleczarz rozniósł w naszym bloku 30 butelek białego napoju. Pięć pięter bez windy i zawsze rano na czas stała przed drzwiami butelka. Chyba musiał mieć bardzo dobrze płacone? Tylko czasami butelki nie było ale to znaczyło, że w bloku ktoś miał imieniny, na których do wódki serwowane były jakże popularne koreczki, które nad ranem cudownie komponowały się ze świeżym, zimno-ciepłym, kradzionym, bez kożucha mlekiem. Czy to w liceum, czy na studiach z kasą zawsze było krucho. Dlatego moją ulubioną restauracją był... bar. Pamiętam jak Tato załatwił mi w swoim zakładzie pracy talony obiadowe do baru znajdującego się w bliskiej odległości od mojego liceum. Bar był nad Odrą i miał swoją nazwę, której nikt nie pamiętał. Popularnie nazwaliśmy go „mordownią”, imię to było adekwatne do klimatów w nim panujących. Sprzedawano tam piwo

z płucek oraz kaszanka. Podstawowe menu nie obfitowało w owoce i warzywa, nie licząc oczywiście wszechobecnych ziemniaków. Bez wątpienia najważniejszą sałatką, pojawiającą się na każdym polskim stole była sałatka jarzynowa. Poza nią, popularne były zasmażane buraczki, marchewka z groszkiem, sałata ze śmietaną i cukrem oraz ogórkowa mizeria na occie. Wśród zimnych zakąsek prym wodziły “lorneta z meduzą” czyli galareta z nóżek z octem i wódką oraz tatar (w zestawie inwalida - tatar był tylko z jednym żółtkiem). Było to jednak menu restauracji hotelowych, tych drogich, kapitalistycznie zgniłych przybytków z dancingiem i jakże niemoralnym striptizem! Tam co najwyżej chciało się chodzić, ale ze względów finansowych się nie chodziło. Dla biednego jak mysz, wrocławskiego żaka kulinarnym domem na mieście były i są do tej pory tanie jak barszcz - mleczne bary. „ Miś”, „Jacek i Agatka”, „Mewa” - to miejsca gdzie 5-10 złotych robiło

cię Wielkim Panem, czułeś się bogaty, mogłeś zaspokoić ssanie i pozwolić sobie na pełny wypas (w dosłownym tego słowa znaczeniu). W prawdzie musiałeś najpierw pogodzić się z długą kolejką, metalowymi krzesełkami, stołami krytymi obrusową ceratą i wiecznie zabieganymi, mocno gestykulującymi paniami z kuchni w prawie białych fartuchach . Ale jak to wszystko już ogarnąłeś, to potem w nagrodę czekała cię sama rozkosz: pierogi ruskie polane tłuszczem, pierogi z jagodami i śmietaną, naleśniki, pyzy z mięsem, kopytka, leniwe z cukrem, ryż z jabłkami, placki ziemniaczane, kefir, domowy kompot, „herbata i kawa”. A jak już kawa, to koniecznie musiała być “po turecku” - zmieloną kawę zalewano wrzątkiem. Piliśmy ją z jakże urokliwej szklanki z podstawką , cedząc fusy przez zęby i parząc palce. Wrzątek był za darmo więc jak mieliśmy ochotę to mogliśmy zrobić sobie dolewkę, czyli ponownie zalać kawowe fusy. Och jakże daleko świat nam dzisiaj uciekł, przez chwilę pomyślałem sobie o ponownym zalaniu fusów w moim lokalnym Starbucksie. Eeee, chyba jednak dzisiaj to już nie pracuje. Wracając do PRL-skich napojów to oprócz klasycznej herbaty gruzińskiej i kawy Inki mieliśmy również tzw. napoje gazowane. Jednym z nich był Ptyś, drugim syfon, a trzecim jakże popularna woda z sokiem z saturatora. Należy też wspomnieć o przeboju mojego dzieciństwa - słodkiej oranżadzie. Na picie czystej wody w tamtych czasach nikt jeszcze nie wpadł, to dopiero nastąpi. Nie można też oczywiście zapomnieć o słodkim, finałowym punkcie każdej biesiady na deser zostawiłem sobie smakowite wyroby cukiernicze z jakże modnego i wprost niezbędnego prodiża: pleśniak, sernik, drożdżowiec, trzy kolory, marmoladowy murzynek, a nawet chleb tymiankowy. Chyba tylko pralka Frania była w większym użytku niż nasz domowy, mocno przepalony prodiż. Wprawdzie wyżymanie miała bardzo dobre ale dobrego ciasta to nigdy nam nie upiekła... Kiedy 2010 roku odwiedziłem Polskę, całkiem przypadkowo znalazłem się w jednej z wrocławskich restauracji. Uważnie studiując kartę obiadową odkryłem zupełnie nowy, nie znany mi dotąd gastronomiczny raj. Moim oczom ukazała się w całej swojej krasie kulinarna poezja, z wodospadem niekończących się, baśniowych potraw: “Zielone szparagi z parmezanem”, “Mus śledziowy”, “Tatar z różowego łososia”, “Dwukolorowy krem z cukinii i pieczarek”, “Soczyste sakiewki schabowe z warzywami na aksamitnym sosie paprykowym”, “Buraczki glazurowane miodem”, “Warkoczyk Cumulus z trzech mięs na sosie z zielonego pieprzu”, “Aromatyczne wiśnie w sosie z czerwonego wina podane z lodami waniliowymi”, “Mus czekoladowy z aromatem orzeźwiającej mięty” ... Nie, o nie! Dość, pomyślałem. Przeprosiłem kelnera i wyszedłem. Wyszedłem do „Misia” w poszukiwaniu wspomnień tych jakże ciepłych kolorów szarości, prostoty i swoistego uroku minionych dni. Na pytanie: Dlaczego? Rzuciłem w drzwiach szybką ripostę: “Wszystko co dobre ma swój koniec, a kiełbasa to ma nawet dwa!”


Ewa Sosnowska Burg

Professionalism will move you

DOMY• MIESZKANIA • PARCELE MOTELE • HOTELE • BIZNESY

303-886-0545

• Domy odebrane przez bank • Dostęp do wszystkich domów na sprzedaż (niezależnie od agencji) • Wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i kupnie nieruchomości • Pomoc w załatwieniu pożyczki

www.ewarealty.com

Denver Metro & Colorado

Brian Landy, Attorney Bank ruptc y & Wills Call for a Free Consultation

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

16

Wieża Babel

Kto się boi ten nie ma albo imigracyjna opowieść interpokoleniowa Eliza Sarnacka-Mahoney derz w stół, a nożyce się odezwą. Nie jest to moje ulubione przysłowie, lecz czasem rzeczywiście najlepiej opisuje sytuację. Dopiero co wyznałam, jak mi się wspaniale układa z otoczeniem i jakiego doznajemy z córkami zewsząd wsparcia i wyrozumiałości w naszej podróży przed multilingwialny świat, a tu bęc. Do tego dźgnięcie z najmniej spodziewanej strony, bo pogrzebaczem w rękach najbliższych. Ale po kolei.

szkole – dokończyła cichutko Młodsza. - Słucham? – powtórzył mąż i zanim miałam czas osunąć się zmartwiała na kanapę on już pędził rozmówić się z ojcem aż deski na schodach jęczały. Dwujęzyczność córek to od początku nasz wspólny front. Zeznania teścia

przynajmniej, żeby mi wyjaśniły o co chodzi! - To zmienia postać rzeczy – zgodził się mąż. – A co dokładnie wtedy robiły? Mąż przeniósł swoje zainteresowanie na okoliczności zajścia, by mógł się z kolei po ojcowsku rozmówić z dziećmi. Przed

Jak przystało na nowoczesną rodzinę mamy familię idealnie rozstrzeloną po świecie i udaje nam się zebrać przy jednym stole zwykle tylko podczas świąt, po tym, jak odbędziemy wyprawę na drugi koniec kontynentu. Gdzie i do kogo w danym roku decydują różne czynniki: zdrowie, finanse, wiek dzieci, czasem nawet losy. Gdy w ciemne, zimowe wieczory córkom brak czasem pomysłu na zabawę daję im mapę i każę łączyć miejsca zamieszkania poszczególnych krewnych. Wychodzą przeciekawe figury geometryczne. W ostatnie święta obraliśmy kierunek na Kalifornię, do rodowej siedziby męża. Szczęśliwi teściowie, nie zmęczeni przedświątecznymi przepychankami na lotniskach i autostradach już w progu zaproponowali babysitting, abyśmy zaraz po świętach wyskoczyli z mężem na jednodniowy urlop do pobliskiego San Francisco. Urlop udał się wyśmienicie, wróciliśmy, tylko że w domu przywitała nas grobowa atmosfera. Na pierwszy rzut oka nikogo nie brakowało i nikt nie obnosił widocznego uszczerbku na ciele, musiało więc chodzić o koty. Trzy dorodne wąsatki u dziadków są oczkiem w głowie moich dzieci. - Zdechł jakiś? Pobił się z kimś? Coś któregoś rozjechało? - Nie – pokręciła głową Starsza. – Tylko dziadek powiedział, że mamy do siebie mówić po angielsku. - Co … powiedział? – odjęło mi mowę. - I jeszcze powiedział, że jak nie będziemy, to będą się z nas śmiać w

Przyznaję, nie jestem aż taką optymistką, by myśleć, że moje córki uważają swą dwujęzyczność wyłącznie za dar od niebios i budzi ona w nich wyłącznie pozytywne emocje. O, bynajmniej. Mają swoje przemyślenia, a bunt, jaki od czasu do czasu zjawia się na pokładzie w związku z np. polską lekturą, którą proszę je o przeczytanie, czy choćby napisaniem listu do polskiej babci, to ich oczywisty nośnik. Nie mam złudzeń – żyjemy już dzisiaj w świecie gdzie coraz więcej dorosłych posługuje się, prócz języka ojczystego, także angielskim, czyniąc współczesne społeczeństwa bardziej multilingwialnymi niż jakiejkolwiek inne w przeszłości, jednak funkcjonalny multilingwializm wśród dzieci wciąż nie jest chlebem powszednim i stanowi wyzwanie – i dla dzieci, i dla ich otoczenia.

sprawiły, że sprawa nabrała nieco innego wyglądu niż ten, jaki ujrzeliśmy po pierwszej interakcji z dziećmi. - Owszem, poprosiłem, żeby mówiły do siebie po angielsku, ale to dlatego, że ewidentnie o coś się spierały i chciałem im tylko pomóc rozwiązać konflikt. Lub

wyjazdem nałożył im szlaban na sprzeczki przy dziadkach i dał do podpisania cyrograf. - Żebyście jednego dnia nie wytrzymały bez kłótni … – dobiegło mnie po jakimś czasie z sąsiedniego pokoju, i zaraz po tym piskliwy dwugłos argumentów,

zdominowany przez frazę „bo ona”. Usiadłam z herbatą naprzeciwko teścia przy kuchennym stole. Twarz miał ściągniętą, prawą nogę w bucie ortopedycznym ułożoną z boku krzesła. Nie mogło to być wygodne. - Bardzo boli? Skinął głową. - Już cztery miesiące jestem uziemiony, a kości wciąż nie chcą się zrosnąć – westchnął. – Nie mam pojęcia jak długo jeszcze. Nie mogę pracować, nie mogę prowadzić samochodu, nie mogę nic. Co to za życie – machnął ręką. – I te nerwy. Coraz częściej mi puszczają. Dzisiaj też chyba za bardzo wybuchnąłem. Powiedz im to ode mnie. Teraz ja skinęłam głową. Człowiek ze zdrowymi rękami i nogami miewa regularne ataki braku cierpliwości do konfliktów między rodzeństwem. W 9 na 10 przypadków przeklina wtedy los, że rozumie o co się spierają, bo w głowie mu się nie mieści, że można tracić energię i dobry humor na takie głupstwa. - Małe też nie są bez winy – powiedziałam. – Wiedzą, że przeholowały. Ale… Jedną rzecz musiałam wiedzieć. Rzecz, która nie miał nic wspólnego z kłótnią dzieci, wszystko zaś z obiektywem, przez który patrzyły na świat. Skąd i po co pojawił się komentarz o szkole? Miny córek mówiły same za siebie. Ziarno niepokoju zostało zasiane i rosło w szybkim tempie. Na przestrzeni lat przeprowadziliśmy z monolingwialnymi dziadkami moich córek niezliczoną ilość rozmów na temat tego, czym jest dwujęzyczność, jak ją praktycznie osiągnąć i jak ważne – najważniejsze! – jest zaszczepienie, a potem konsekwentna pielęgnacja u dziecka pozytywnego nastawienia do procesu nauki i rozwoju drugiego języka. W sytuacji, w jakiej jesteśmy jako rodzina: językiem codziennym w naszym domu jest angielski, utrzymanie u córek polskiego jako medium, w jakim porozumiewają się między sobą, to najlepsza praktyka i motywacja do językowego rozwoju jaką możemy im zapewnić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przez lata wyglądało na to, że twardo – całą bliższą i dalszą familia w komplecie – siedzimy na tym samym krześle. Szczerze – po prostu tego komentarza nie rozumiałam. - Nie mów mi, że o tym nigdy nie myślałaś – zaperzył się teść. – Wiesz chyba jak to w życiu bywa. Zwłaszcza między dziećmi w szkole. - Prawdę mówiąc nie – ja też się zaperzyłam. – Mam tę świadomość, tak, ale, odpukać, jak dotąd koleżanki co najwyżej zazdroszczą dziewczyn-

www.DobraPolskaSzkola.com - Polonijny Portal w Nowym Jorku


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

16

Wieża Babel kom dwujęzyczności, zaś nauczyciele zwartym szeregiem dopingują je do dalszej nauki, bo nie ma już chyba dziś na świecie człowieka, który nie słyszałby o benefisach płynących z dwujęzyczności. Nadto zaś regularnie przerabiamy z dziećmi w domu lekcję, że krytyka u drugiego człowieka umiejętności i wiedzy, której samemu się nie posiada, to przejaw ignorancji najgorszego kalibru. – Emocje zaczynały mnie spychać na lepki grunt dydaktyzmu, więc nabrałam w usta powietrza i już tylko rzeczowo zapytałam: – A potwierdziły, że mają z tym problemy? Że ktoś się z nich śmieje? - No, nie potwierdziły – przyznał teść, ale jeszcze nie składał broni. – Ostrożności w życiu nigdy nie za wiele. Poza tym, to tylko kwestia czasu. - Ma tata pewność? Pewne, rzekł swego czasu ukochany przez Amerykanów Benjamin Franklin, są tylko podatki i śmierć. Zajęło mi to kawałek życia, ale mam dziś pewność także co do dwóch innych spraw. Ostrożność dobra rzecz, jednak przeciwdziałanie nieszczęściu, które ma absolutnie niewiadomy współczynnik prawdopodobieństwa wystąpienia to strata czasu. Można się z dużo większym pożytkiem zająć sprawami oczekującymi na uwagę tu i teraz. Zwykle nikomu takich nie brakuje, a jeśli brakuje, warto się uważniej rozejrzeć wokół siebie. W każdej sekundzie naszego życia reszta

świata ustawia się do nas w kolejce z najważniejszymi i najpilniejszymi kwestiami, w których możemy dopomóc. Po drugie zaś jesteśmy tym, kim mówimy, że jesteśmy. Dumni ze swojej ojczyzny i języka, dumni z umiejętności i talentów, sprawiamy, że są one przedmiotem podziwu, nie szyderstw ze strony innych. Przyznaję, nie jestem aż taką optymistką, by myśleć, że moje córki uważają swą dwujęzyczność wyłącznie za dar od niebios i budzi ona w nich wyłącznie pozytywne emocje. O, bynajmniej. Mają swoje przemyślenia, a bunt, jaki od czasu do czasu zjawia się na pokładzie w związku z np. polską lekturą, którą proszę je o przeczytanie, czy choćby napisaniem listu do polskiej babci, to ich oczywisty nośnik. Nie mam złudzeń – żyjemy już dzisiaj w świecie gdzie coraz więcej dorosłych posługuje się, prócz języka ojczystego, także angielskim, czyniąc współczesne społeczeństwa bardziej multilingwialnymi niż jakiejkolwiek inne w przeszłości, jednak funkcjonalny multilingwializm wśród dzieci wciąż nie jest chlebem powszednim i stanowi wyzwanie – i dla dzieci, i dla ich otoczenia. Wsparcie ze strony dorosłych w każdej formie i każdej ilości to absolutna podstawa. Nazywam ją na własny użytek jedyną naprawdę utwardzoną ścieżką przez las, w którym nie brak grzęzawisk i nieoczekiwanych zapaści.

Dzieci poszły spać, znękany bólem stopy teść również. Rano przy śniadaniu Starsza pierwsza zaczęła rozmowę. - Dziadku, my nie będziemy ze sobą mówić po angielsku i musisz to zrozumieć … Teść, pokrzepiony poranną kawą, ale i jakimiś nowymi przemyśleniami, które niemal widocznie żeglowały po jego czole, poklepał ją czule po dłoni. - Wiem, dziecko, rozumiem, naprawdę. I powiem wam tak. Odwiedzajcie mnie częściej, bo jestem stary i żyję dniem wczorajszym. Myślę kategoriami z przeszłości, a świat przecież tak bardzo się zmienił. Ten kraj się zmienił i ludzie się zmienili. Wasi pradziadkowie, jak wiecie, również byli imigrantami, i zdaje się, że ja niestety do dzisiaj mierzę świat ich miarką. Dużo ich kosztowało, żeby się tutaj znaleźć i do czegoś dojść, dlatego na niczym nie zależało im bardziej niż na tym, by ich dzieci, ja i moi bracia, jak najszybciej stały się w 100% Amerykanami, nierozróżnialnymi w tłumie, jednakowo wykształconymi i zanurzonymi w tutejszej obyczajowości i kulturze. Święcie wierzyli, że tylko tak będziemy mieli szansę odnieść tu sukces i odnaleźć szczęście w życiu. Oni tego szczęścia nigdy nie odkryli. - Dlaczego nie wrócili do Europy? – Młodsza przysłuchiwała się opowieści dziadka z otwartą buzią i coraz bardziej zmarszczonym ze zdumienia czołem.

- Szukam na to pytanie odpowiedzi do dzisiaj. Tylko, że oni mi już tego nie powiedzą. Teść zapatrzył się na chwilę w okno. Młodsza zebrała myśli. - A ja chyba wiem. Może przyzwyczaili się bać. Jak się człowiek czegoś boi, to przestaje robić to, na co ma ochotę. A nawet to, co jest dla niego dobre. Wymieniliśmy z mężem porozumiewawcze spojrzenia. Rozmowa z niezręcznej zmieniła się w fascynującą i nie mogliśmy doczekać się jej dalszego ciągu. Nie doczekaliśmy się jednak. W tym bowiem momencie z impetem rozwarły się wejściowe drzwi i do kuchni wpadł kłusem dwuletni kuzyn moich córek, adept bardzo wczesnych porannych spacerków. Przebytą trasę znaczył pasażem z błota pryskającym obficie z bucików i nogawek. - Bój się Boga! – krzyczała za nim ścigająca go matka, ale z góry skazana była na niepowodzenie. Kobiety w ósmym miesiącu ciąży, bez względu na to, jak się starają, rzadko rozwijają znaczne prędkości. Dwuletni kuzynek nie bał się niczego, nawet Boga i zatrzymał się dopiero na kolanach Starszej żądając, by podzieliła się z nim swoją bułeczką z makiem i kakao. Eliza Sarnacka-Mahoney


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

18

Profesjonalne porady

Ekonomiczne – fakty, statystyki, ciekawostki Waldek Tadla Fakty – Detroit bankrutem 1. Obecnie miasto ma zobowiązania finansowe wobec 100 tys. wierzycieli, 2. Detroit jest zadłużone na około 20 mld dolarów, 3. W 1960 roku Detroit miało najwyższy dochód w przeliczeniu na mieszkańca w Stanach Zjednoczonych, 4. W roku 1950 w Detroit było 296 tysięcy miejsc pracy, zaś obecnie jest ich tylko 27 tysięcy, 5. Między 2000, 2010 rokiem zlikwidowano w sanie Michigan 48% miejsc pracy, 6. W Detroit można obecnie kupić wiele domów w cenie wywoławczej 500 dolarów, 7. W tym momencie w Detroit jest 78 tysięcy opuszczonych domów, 8. Jedna trzecia terenu miasta jest wolna lub opuszczona, 9. 47% mieszkańców Detroit są wtórnymi analfabetami, 10. W ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat populacja mieszkańców Detroit zmalała o 63%, 11. Głównym dochodem jaki obecnie osiągają władze Detroit pochodzi z podatku od kasyn, który przynosi rocznie 11 mln dolaów dochodu z tego tytułu, 12. W mieście zalega bardzo duża ilość szkodliwych odpadów poprodukcyjnych, których nikt nie chce usunąć, 13. 40% oświetlenia miejskiego nie działa 14. Tylko jedna trzecia taboru karetek pogotowia ratunkowego jest sprawna, a niektóre z nich mają już 250 tys. mil przebiegu, 15. Nie działa większa część szkół, wyższych uczelni, szpitali, przychodni zdrowia, bibliotek publicznych, klubów sportowych, placów zabaw, niszczeją ulice, chodniki, sieć wodociągowa, gazowa i wodno-kanalizacyjna itd. 16. Czas połączenia z policją trwa średnio 58 minut, a i tak większość zgłoszeń jest ignorowana i nie powoduje interwencji, 17. Większość posterunków policji jest zamknięta, zaś pozostałe pracują tylko 8 godzin dziennie, 18. Wskaźnik przestępczości w Detroit jest pięć razy wyższy niż średnia krajowa, 19. Wskaźnik morderstw w Detroit jest 11 razy wyższy niż przeciętna w Stanach Zjednoczonych, 20. Wzrost przestępczości jest tak

wysoki, że nawet policja informuje, że “ w Detroit każdy kto chce zamieszkać robi to na własne ryzyko”. Ostatni Republikański burmistrz w Detroit został wybrany w 1957 roku. Od tego czasu miasto było ekskluzywnie zarządzane przez Demokratów ponad 30 lat. Przyczyna upadku - to niewątpliwie niekontrolowany liberalizm i zupełnie nieracjonalne w swoich działaniu „związki zawodowe” (specjalnie z małej litery).

Wall Street W odróżnieniu od Motor City amerykańska giełda ma się całkiem dobrze. Aktualna hossa na rynku papierów wartościowych jest w swoim 53 miesiącu wzrostów! Od marca 2009 roku indeks S&P 500 (500 firm o największej kapitalizacji, notowanych na New York Stock Exchange i NASDAQ) osiągną rekordowy wzrost 165% zwrotu na inwestycji. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że przeciętna hossa na Wall Street trwa ok. 57 miesięcy, to warto jest sobie zadać pytanie: jak długo pisana jest nam jeszcze ta prosperita? Czy notowane wzrosty na rynku nieruchomości ją wzmocnią, a może jednak osłabią?

Rynek nieruchomości w Kolorado Przeciętna cena sprzedaży domu wynosi prawie $350 tyś. Nasz rynek nieruchomości w Kolorado w czerwcu nieznacznie ochłoną ponieważ liczba nowych listingów wzrosła o 12% w porównaniu z majem 2013. Aktualnie mamy 9187 domów na sprzedaż. Czerwiec 2013 w pigułce: • 7645 domów wyszło na rynek w czerwcu. • 7420 domów weszło pod kontrakt - wzrost o 38,5% w stosunku do ubiegłego roku! • 5566 domy zostały sprzedane w czerwcu - wzrost o 13,5% w stosunku do czerwca ubiegłego roku. • średnia cena sprzedaży 1-4 mieszkalnego domu wyniosła $349.339 – wzrost o 7,7% w porównaniu z czerwcem ubiegłego roku. • średnia cena domu jednorodzinnego - $290 tys. • Przeciętne ilość dni na rynku przed sprzedażą – 43, jest to 40% spadek w porównaniu z ubiegłoroczną liczbą

- 72 dni na rynku. Podsumowując można powiedzieć, że rynek nieruchomości w Kolorado ostygł ze 100 stopni do ok. 95... innymi słowy - nadal jest bardzo gorąco.

10 Metropolii, w których czynsze wynajmu szybują w górę Inwestorzy coraz chętniej przyglądają się opcji re-lokalizacji swoich aktywów w nieruchomości. Głównym powodem tego toku myślenia jest – wciąż niska stopa procentowa pożyczki, wciąż relatywnie niskie ceny oraz, a może przede wszystkim łatwość wynajmu i historyczne wzrosty czynszu. Jeżeli chcemy wynajmować mieszkania/ domy to najlepiej opłaca się to robić w środkowo-zachodniej części Stanów. Tak więc jesteśmy w bardzo dobrym miejscu bo tutaj wzrost czynszu jest najwyższy. Spośród 50 miast USA o najwyższym wzroście wynajmu - Denver znalazło się w samej czołówce klasyfikacji badań przeprowadzonych przez badawczą firmę z Texasu - MPF Research: 1. San Francisco: 7,8% 2. Oakland, CA: 6,9% 3. Denver: 6,1% 4. Seattle: 6% 5. San Jose, CA: 5% 6. Portland w stanie Oregon: 4,4% 7. Houston: 4,3% 8. Austin, Texas: 4,1% 9. West Palm Beach na Florydzie: 4% 10. Fort Worth, Teksas: 3,6%

Nieruchomości jako inwestycja? Zanim jednak rzucimy się w wir inwestowania w nieruchomości należy odpowiedzieć sobie na parę zasadniczych pytań: Inwestycja długo czy krótko okresowa? Jak sprzedać aby zmaksymalizować zysk (np. nie płacić 30% podatku od wzbogacenia)? Inwestycja krótkookresowa – „flip”. W takim modelu zazwyczaj kupuje się dom tanio, remontuje/odnawia i sprzedaje w kwocie pokrywającej cenę zakupu, kosztów renowacji i oczywiście zysku. Ten sposób inwestowania w nieruchomości jest bardzo rozpowszechniony wśród małych firm budowlanych i remontowych, co powoduje z kolei sporą konkurencję podczas wyszukiwania ofert “okazyjnych” na rynku. Liczba takich ofert jest ograniczona, co zmusza do bardzo szybkiego działania. Z powodu sporej konkurencji przy kupnie jak i przy sprzedaży istnieje ryzyko uzyskania nieadekwatnej ceny do poniesionych kosztów. Często pomijanym, a zarazem bardzo istotnym parametrem jest czas inwestycji - od

momentu zakupu do sprzedaży. Czas, w którym nieruchomość nie przynosi przychodu (czyli generuje straty). Mniej doświadczeni inwestorzy nie uwzględniają tego aspektu w swoich rachunkach. Dobrą alternatywą do długiego trzymania nieruchomości na rynku jest jej wynajem. Inwestycja długookresowa. W inwestycjach w nieruchomości na nieco wyższym poziomie wykorzystuje się wiedzę z rynku nieruchomości, koniunkturę oraz umiejętności zarządcze. Zakupu dokonujemy w okresie dekoniunktury- niska cena nieruchomości o dużym potencjale ekonomicznym i potencjale wzrostu jej wartości. Cel? Czerpać korzyści z wynajmu przez cały okres jej posiadania (odpisy/ulgi podatkowe, spłata zaciągniętej przez nas pożyczki otrzymywanym czekiem z wynajmu) aż do momentu koniunktury/hossy i decyzji sprzedaży w najwyższym momencie jej wartości rynkowej. Zalety takiej formy są oczywiste: zwykle niewielki koszt renowacji, możliwość spłaty ceny zakupu nieruchomości przez okres jej wynajmowania oraz znacznie wyższy zysk przy jej sprzedaży. Jeżeli chcemy sprzedać naszą inwestycję i zmaksymalizować zyski to istnieje parę sposobów na właściwe dokonanie tej operacji. Pierwszym z nich jest wymiana w systemie 1031 gdzie podczas sprzedaży jednej inwestycyjnej nieruchomości i równoległym kupnie drugiej unikamy płacenia podatku od wzbogacenia. Drugim sposobem na zmaksymalizowanie naszych zysków jest sprzedaż domu, w którym mieszkaliśmy przez ostatnie dwa lata lub więcej ( dopuszczalna suma zwolniona od podatku w tym przypadku jest $250 tys na osobę, małżeństwo $500 tys). Następnym krokiem będzie oczywiście wprowadzenie się do naszego dotychczasowego „rentalu” na następne dwa lata... Kombinacja pierwszego i drugiego sposobu sprzedaży oraz wiedza tematu może skutecznie zmaksymalizować nasze zyski.

Ciekawostki... ekonomiczne Uzależniony od sprośnych zdjęć i umoczony w „majtkowy skandal” Anthony Weiner, pseudonim “Carlos Danger” według dotychczasowych sondaży jest faworytem w jesiennym wyścigu o fotel burmistrza Nowego Jorku, opuszczanym przez Michaela Bloomberga. Nowojorskie wybory to dla Weinera szansa na powrót do polityki. Dwa lata temu musiał odejść z Kongresu, gdy ujawniono, że wysyłał na Twitterze linki do swych bardzo sugestywnych zdjęć (na jednym pokazywał się w obcisłych bokserkach), a następnie kłamał w tej sprawie. Weiner był wówczas wschodzącą gwiazdą Demokratów, krótko po ślubie ze spodziewającą się z nim dziecka Humą Abedin, jedną z najbliższych współpracownic Hillary Clinton. Jego pasja - sugestywnej autoreklamy cielesnych walorów trwa do dzisiaj, co nie przeszkadza mu skutecznie ubiegać się o fotel burmistrza. Jeżeli rozważasz możliwość kupna (sprzedaży) nieruchomości w stanie Kolorado, to bardzo uprzejmie proszę o kontkat: Waldek Tadla, tel: (720) 935-1965


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

19

Różności

Yo papa, yo mama czyli internet, cyrk i lama 58 MILIONÓW BAKSÓW ZA ZADYMĘ 43-letni imigrant Antonio Lopez Chaj, brutalnie pobity przez ochroniarza podczas sprzeczki w restauracji, otrzyma 58 milionów dolarów na opiekę medyczną i tytułem odszkodowania - postanowił sąd w kalifornijskim mieście Torrance. Do wypłacenia tej sumy zobowiązana została firma zatrudniająca owego

tor. Szacuje się, że w samej Francji lek ten spowodował śmierć 1800 osób, podaje „The Telegraph”. Dr Dukan przepisał niebezpieczny specyfik pięć razy w różnych odstępach czasu, a potem wyparł się tego. Zakaz został nałożony przez francuską izbę medyczną i ma trwać zaledwie osiem dni. Kara ma zatem charakter symboliczny, zwłaszcza, że dr Dukan wystąpił już z izby rok temu.

zwalczaniem przestępczości samochodowej rozbili dwie grupy złodziei samochodowych. Zatrzymano 7 osób, jedna z nich poszukiwana była listem gończym za udział w bójce. Złodzieje kradli auta głównie z osiedli - umieszczali samochody na lawecie, zarządcom tłumaczyli, że robią to w ramach akcji porządkowania miasta, na zlecenie służb miejskich. Trzeba mieć wyobraźnię...

sprzedają dosłownie wszystko co może mieć choćby symboliczny wymiar całej sprawy. Wiadomość o narodzinach przyszłego następcy tronu została tradycyjnie podana na sztalugach w pełnej formie jaką wymaga brytyjska tradycja. Kilka dni przed narodzinami z oczekującego tłumu zadrwiła sobie jedna z londyńskich stacji radiowych, wystawiając przez szpital sobowtóry Kate i Williama. Powstał niezły zamęt...

WSPÓŁLOKATOR ZA SEX

EMIGRACJA - SONDAŻE I BADANIA

Polskie strony internetowe „puchną” od ogłoszeń w stylu: zamieszkam za darmo z panią w wieku od 18 do 40 lat, bez żadnych opłat w zamian za sex. Wielofunkcyjne współlokatorki to gorący towar i dowód na to jak bezpośrednie stało się polskie społeczeństwo. Teoretycznie taki proceder to prostytucja, z tym, że wymagania są wyższe. Kolejne ogłoszenie: “Mam 22 lata i jestem studentką. Poszukuję dwupokojowego mieszkania w centrum Gdańska. W zamian oferuję seks dwa razy w tygodniu”. A jeśli mi się spodobasz, to częściej...

Uniwersytet w Leicester w Anglii opublikował badania dotyczące wpływu emigracji na samopoczucie i szczęście. Podczas badań sondzie poddało się około 42 tysiące osób. Wyniki były bardzo zaskakujące, okazało się bowiem, że przeciętny poziom odczuwania szczęścia w przypadku emigrantów z Europy Wschodniej po przenosinach na zachód raczej się nie podnosi, a w przypadku... Polaków znacząco się obniża. No cóż, zarabianie pieniędzy to jedno, a życie wśród ludzi, z którymi raczej nie ma się nic wspólnego - to drugie...

WYŻSZA EDUKACJA Kryminologia, medycyna, psychologia, prawo i filologie to najbardziej wzięte kierunki

ochroniarza, który podczas zajścia z 2010 roku bił Chaja pałką, kopał go, tłukł jego głową o podłogę, miażdżąc mu kości czaszki i powodując uszkodzenia mózgu.

AGENCJA MATRYMONIALNA CARINA

Chaj stracił mowę, wymaga całodobowej opieki. Podobno rozpoznaje rodzinę, ale zapewne nie zdaje sobie sprawy z wielkości przyznanego mu przez sąd odszkodowania. Ochroniarz, który tak ciężko go pobił, ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Adwokat Chaja nie wyklucza, że firma ochroniarska odwoła się od wyroku sądu w Torrance i że ostatecznie może zostać orzeczone mniejsze odszkodowanie. To dopiero Chaj. BO PIĆ TO TRZEBA UMIEĆ 46-letni mężczyzna z okolic Gostynia zmarł podczas “zawodów” w piciu wódki. Trzech mężczyzn założyło się, który z nich najszybciej opróżni półlitrową butelkę wódki. Kilka minut po wypiciu alkoholu jeden z mężczyzn zasłabł i stracił przytomność. Na miejsce przybyli sanitariusze pogotowia ratunkowego, którzy stwierdzili zgon. Sprawę bada policja oraz prokuratura. Jak to się mówi wódki nie przepijesz, roboty nie zarobisz... DUKAN NA DIECIE BEZ LICENCJI Twórca słynnej na całym świecie diety białkowej – Doktor Pierre Dukan został właśnie pozbawiony prawa do wykonywania zawodu lekarza za przepisywanie pacjentom leku Media-

Niewątpliwie jest to jednak kolejny cios wizerunkowy. Doktor będzie musiał również zapłacić 6000 euro zadośćuczynienia jednemu ze swoich pacjentów, u którego rozwinęła się wada serca po tym jak Dukan zalecił mu brać Mediator, mimo to, że lek ten miał być stosowany wyłącznie w przypadku cukrzyków. Przypomnijmy, że to nie pierwsze dyscyplinarne problemy z dr Dukanem. Już raz musiał odpowiadać przed izbą za to, że proponował nagradzać dobrymi ocenami w szkole dzieci, którym udało się schudnąć. SPRZĄTANIE PO KRAKOWSKU Krakowscy policjanci zajmujący się

na polskich wyższych uczelniach. Uniwersytet Gdański ogłosił, że na Kryminologie stara dostać się 44 osób na jedno miejsce. Z kolei poznański Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza to 22 osoby na filologię angielską, szwedzką czy norweską. Medycyna to średnio 30-20 osób na jedno miejsce, przy czym na pierwszy plan wybija się stomatologia. W Polsce studia wciąż są bezpłatne o ile wybiera się jeden fakultet. ROYAL BABY Księżna Kate w końcu urodziła – jest przyszły król. W Wielkiej Brytanii nastała szaleńcza mania dotycząca królewskiego potomka, sklepy

Polka, 38/165/50, atrakcyjna, subtelna, kobieca szatynka, wykształcenie wyższe, znajomość angielskiego pozna partnera życiowego lat 45-60, wykształconego, wysokiej kultury osobistej, rodzinnego, z potrzebą wzajemnej troski, ustabilizowanego finansowo. CARINA tel. 0011/48/426870810; E-mail:polonia254@wp.pl * Samotny, bezdzietny 68-latek/180cm, sytuowany lekarz, opiekuńczy, wierny pozna samotną panią, wysokiej kultury osobistej.. CARINA tel. 0011/48/42/6870810 E-mail:polonia254@wp.pl * Sympatyczna, interesująca brunetka, 42/165/63, serdeczna, wrażliwa, szanująca siebie, partnera i otoczenie, wykształcenie wyższe, język angielski, pozna godnego partnera życiowego. CARINA tel.0011/48/42/6870810; E-mail: polonia254@wp.pl


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

20

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski, odcinek 30 2 kwietnia 1983

5 kwietnia 1983

do niej zbliżyć, ciągle jest zajęta, z zadartym nosem. Odezwij się człowieku do niej, to będzie miła, ale z tego nic nie wynika, taka przeuprzejmność o sztuczność potrącająca. John jest jej zupełnym przeciwieństwem. Jaka więc jest ta amerykańskość, ta z telewizji, czy ta podpatrzona w szkole u nauczycieli? Wydaje się, że Adam zrobiłby coś inaczej, inaczej by też postąpił. Czy można dziwić się, że Amerykanie są aż tak bardzo różni od Polaków? Czasem myślę sobie, że Amerykanie nie są wcale aż tak bardzo różni od Polaków; po prostu wychowani zostaliśmy inaczej, ot co.

Jest we mnie obecnie dwóch Adamów. Jeden chętnie porzuciłby swoją polskość, która mu już najwyraźniej przeszkadza w osiąganiu czy powiedzmy przechodzeniu na amerykańskość. Zdolność przechodzenia z jednej mentalności w drugą można nazwać

Ciągle wydaje mi się, że muszę powiedzieć coś więcej poza hi. Już kilka razy zupełnie niepotrzebnie próbowałem rozwijać temat, później gryzłem się w język, po co? Hi to hi, nic więcej. Żadnych wynurzeń typu: “wczoraj widziałem fajny film “, “czy jutro pójdę do

W piątek byłem u Nadii na obiedzie. Opowiedziałem jej o mojej nowej znajomej. Nadia skwitowała moje wyczyny krótko: “mołodiec”! Postawiła szampana (oczywiście kalifornijskiego) i pogratulowała koleżanki Susan, a John pogratulował girlfriend. Oboje naprawdę ucieszyli się z tej wiadomości. A jednak są ludzie na świecie, którzy potrafią cieszyć się czyimś szczęściem i radością.

Nawet drobna dygresja nie wchodzi w rachubę. Takie dyskusje męczą mnie. Czasami sam się zastanawiam – czy oni naprawdę rozumieją mnie, czy dociera do nich to, co mówię – czy też tylko przez grzeczność przytakują mi. Zdaje sobie sprawę z tego, że niestety jeszcze nie mówię dobrze po angielsku, a największą moją słabością jest słownictwo. Brakuje mi słów. Nie do końca potrafię też odczytać ich gesty – głową czy rękoma. Niby na pozór jasne, ale raz po raz okazuje się, że opacznie zrozumiałem ich intencje. Kiedyś kolega odwiedził mnie bez uprzedzenia, to znaczy, chciał mnie odwiedzićå. Babka przyszła do mojego pokoju z zapytaniem czy oczekuję kogoś. Odpowiedziałem że nie, bo faktycznie nie wiedziałem, że ktoś zamierza mnie odwiedzić. A babka – po prostu – nie wpuściła go do mieszkania mówiąc,

you tomorrow, czyli jak mówią słowa piosenki: “spadaj, tam są drzwi”. Bez wylewności, natrętności, chyba normalnie to wszystko tutaj wygląda. Czemu więc się dziwię i w kółko porównuję z tym, co było w Polsce? Podział samego siebie na “nowy świat” i “stary świat” zupełnie nie wchodzi w rachubę. W krzywym zwierciadle widzę i Polskę i Amerykę. Tak źle i tak niedobrze. 17 kwietnia 1983 Rozsypuję się pod brzemieniem myśli, które mnie stale nachodzą. Może niepotrzebnie aż tak bardzo się tym wszystkim przejmuję, ale niestety, inaczej nie potrafię, nie umiem. Rozpoczął się nowy rozdział mojego życia. Marzyłem zawsze, aby mieszkać z Amerykanami, aby jak najszybciej nauczyć się języka, poznać to, co było dla mnie nieznane. Tak po ludzku: chcę być członkiem tego

ADAM LIZAKOWSKI “czasem spotkam amerykanina” czasem spotkam amerykanina który mnie się pyta skąd się tutaj wziąłem czy mi się tutaj podoba kiedy wracam do kraju swojego nie rozumie jaka jest przyczyna gdy nie chcę długo z nim rozmawiać niechętnie tłumaczę swoje przybycie bo nie jestem mądrym sokratem z ateńskiego rynku nie potrafię otwierać oczy które widzą nie potrafię przywracać słuchu tym co słyszą ja nie wybierałem ojczyzny była mi dana ja nie wybierałem religii była mi dana ja nie wybierałem wolności była mi dana ja jestem tutaj jak ta jaskółka co wiosnę zwiastuje Obraz Edwarda Hoppera - Nighthawks - 1942r. Art Institute of Chicago.

pokonywaniem samego siebie, ale niestety ja tego nie potrafię i cierpię. Wiem, że polskość to coś, czego nigdy się nie pozbędę - nad tym się zastanawiam i nie daje mi to spokoju. Polskość jest ciężarem; nie chcę nazywać tego ciężaru balastem, czy kulą u nogi, ale naprawdę przeszkadza. A przeszkadza dlatego, że Polska i polskość jest we mnie taka jakaś pogmatwana, której chyba tak naprawdę nikt mnie nie nauczył kochać. Wiem, że taka miłość do ojczyzny istnieje, ale też nikt mi nie pokazał jak ją można okazać. To co pokazali komuniści, było zaprzeczeniem miłości do ojczyzny, natomiast ja sam nie potrafię na tyle wykrzesać z siebie miłości, aby była ona moją siła napędową. Drugi Adam ma powyżej uszów “amerykańskości” i samych Amerykanów. W sumie, nic mu złego nie zrobili, nawet ich lubi, ale ich nie rozumie. Taka na przykład Vicki. Nie można się

parku”. Coraz częściej, jak oni, używam słowa friend. Na początku szło mi to bardzo topornie. Przyjaciel to przyjaciel, a tu nagle wszyscy są przyjaciółmi wszystkich. Przyjaciel – w znaczeniu amerykańskim – to osoba, którą poznaliśmy kilka minut temu, albo kilka lat temu i nic z tego, poza tym faktem, nie wynika. Byłem na obiedzie u Nadii, piliśmy wódkę, stukaliśmy się kieliszkami i mówiliśmy sobie “na zdrowie”. Amerykanie mają zupełnie inny styl picia, na stojąco. Rozmawiają ze sobą mając ręce w kieszeniach. Są dla siebie mili i uprzejmi, ale według mnie taka ich uprzejmość jest uprzejmością kupca. Ta ich odrębność w lansowaniu siebie jako ludzi sukcesu, czy tylko zadowolonych z życia, denerwuje mnie.Amerykańska uprzejmość, zgadzanie się ze wszystkim, co ktoś powie! Strach, aby nie narazić się czymś w oczach nieznajomego.

że “nie ma mnie w domu”! W Polsce od czasu do czasu słyszałem, że ktoś kogoś przeprasza. Tutaj wszyscy do wszystkich mówią I’am sorry. W Polsce, jeśli już ktoś kogoś przepraszał, uzasadniał swoje przeprosiny. Tutaj, I’am sorry właściwie nic nie znaczy. Podobnie powitania i pożegnania są o wiele krótsze niż w Polsce. Tutaj hi i bye – i wszystko jest skończone. W Polsce podawanie wszystkim rąk, trzy lub cztery razy, łapanie za klamkę, wracanie się, było rzeczą normalną. Pozdrawianie całej rodziny, dopytywanie się “jak tam żyje się cioci w Szczecinie lub “stryjkowi w Radomiu”, było na porządku dziennym. Nie chcę wspominać o omawianiu “ważnych spraw dotyczących sąsiadów”, które należało do rytuału odwiedzin, tak samo jak podanie kawy czy herbaty, a nawet poczęstowanie obiadem, nie wspominając o piciu wódki. Tutaj mówi się: I love you, bye, see

społeczeństwa, nawet tą najmniejszą śrubką w całości maszynerii. Wstawać rano i mieć cel, kłaść się do łóżka i mieć o czym śnić… Wcześniej nie myślałem o tym aż tak bardzo. Amerykanie - cóż za różnica tacy sami ludzie jak my. Okazuje się, niestety, że nie są oni wcale tacy sami. Ich inność to po prostu “amerykańskość”. Nie jest to “amerykańskość” widywana na filmach kręconych w Hollywood, które później ogląda cały świat. To, co kręci się w “fabryce snów” denerwuje nawet rodowitych Amerykanów. Nie znam ich, nie rozumiem, żyję obok nich i prawdę mówiąc, z każdym dniem, zamiast zbliżać się do nich, czuję coraz większą dzielącą mnie od nich przepaść. Powinienem czuć się jak triumfator, zwycięzca. Przecież osiągnąłem to, czego chciałem. Tymczasem moja nowa >> 29


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

21

Felieton

Witold-K (w kącie) ean Rostand, francuski filozof, pisarz i biolog powiedział, że kiedy zabijasz jednego człowieka zostajesz mordercą, jeżeli zabijasz miliony zostajesz zdobywcą. Nie zapominajmy, że ludzkość jako ława przysięgłych, nie powiesiła największych zabójców dwudziestego wieku. Przez jakiś czas obserwowałem sprawę zastrzelenia czarnego chłopca przez białego, który wcale tego nie planował, a intencje jego były jasne: ustrzec sąsiadów przed rabunkami, napadami i złodziejami, których w tej okolicy namnożyło się co niemiara. Obserwował podejrzanego i został przez niego zaatakowany. We własnej obronie strzelił do niego, niestety fatalnie. Myślę, że chciał tylko unieszkodliwić dużo większego i dużo silniejszego siedemnastolatka.

może tylko popsuć tę chwilę. - Très bien - powiedział Maurice Pons ale co ja mogę zrobić z tym widokiem? - wyraźnie znudzony, po kwadransie bez dialogu. Jak długo można patrzeć na śliczny landszaft?

kotlinie i wysika. Czeka mnie suszenie prawdziwków, marynowanie rydzów, jak również duszenie grzybów z cebulą, odrobina czosnku; listek bobkowy i tymianek. Trochę śmietany nie zaszkodzi. Sól i pieprz, czarny, koniecznie. Na końcu dodajemy trochę koniaku. Alkohol odparuje, smak zostanie. Białe zimne wytrawne wino już czeka w lodowce i się niecierpliwi. Stacje telewizyjne przewidują znowu wysokie temperatury w przyszłym tygodniu.

Przewędrowałem ten kraj wzdłuż i wszerz, niezależność i wolność pozwoliły mi zatrzymywać się gdzie tylko chciałem i jak długo chciałem i Maurice nie mógł żyć i pisać bez szaro- malowałem. Lubiłem to życie trubadura beżowych zaułków dzielnicy łacińskiej i nadmiar energii. Śpiewałem jednak jedynie, albo w łazience pod prysznicem, albo prowadząc samochód, bez świadków. Bardzo lubię wiele miejsc z różnych powodów, ale dni, kiedy odkryłem Kolorado cenię sobie najbardziej; a był to przypadek. Dowiedziałem się, że w Denver jest największy specjalistyczny ośrodek naukowy w Stanach, Barbary Davis - fundacja badania cukrzycy. Okazało się jednak, że nic mojemu starszemu synowi po tym, ale słabość do Witold Kaczanowski i Maurice Pons w Moulin d’Ande pod Paryżem, 1979 rok. Fot: archiwum artysty gór pozostała. On też.

Głupia prasa, tchórzliwa i politycznie poprawna rozdmuchała ten nieszczęśliwy wypadek do rozmiarów biało-czarnej rewolucji, podczas kiedy wszystko staje się pretekstem aby zamienić ją w czarno-białą i rzucić się na sklepy rozbijając witryny. Dorzucił drewien do ognia nasz podstępny prezydent, wtykając swój nos do sprawy sądowej, węsząc rasizm... i usynowił agresywnego chłopca, chcąc wpłynąć na wynik niezależnego politycznie wymiaru sprawiedliwości. Bez precedensu. Na szczęście nie udało się. Ława przysięgłych zwróciła wolność porządnemu i odpowiedzialnemu latino mężczyźnie, który wykazywał dość odwagi, aby w nocy odgrywać rolę ochroniarza. Zobaczymy co będzie dalej. Lewica nie da za przegraną. Żądają... zemsty. W międzyczasie przeglądajmy sobie codzienną kronikę zabójstw w Chicago lub Detroit. Pomoże to nam ustalić właściwe proporcje w ocenie kolorowych wypadków. Trzy tygodnie napastliwego słońca i czerwcowo-lipcowych upałów w Denver powoduje, że chce mi się wracać do polskiego nieba. Przez całe wieki szara nostalgia, jak zmora nie opuszcza malarzy, poetów, kompozytorów, a nawet więcej; jest karmą dla ich twórczości. Pamiętam jak francuski pisarz Maurice Pons w 1970 roku odwiedził mnie w Kalifornii. Wcześniej namówiony przeze mnie, przetłumaczył z angielskiego na francuski książkę Jurka Kosińskiego “Malowany Ptak”. Painted Bird. L’oiseau bariolé. Zabrałem go na Big Sur, magnetycznie piękne wybrzeże Pacyfiku. Patrzyliśmy w dół na wściekłe bałwany wielopiętrowych fal, strzelające białą pianą pod błękit nieba, które z kolei przechwalało się spokojem rozrzuconych tu i owdzie małych chmur. W górze biały spokój, na dole białe piekło. Zionie pięknem nieziemskim - pomyślałem, ale nie powiedziałem nic, nie odezwałem się. Sa takie chwile w życiu, kiedy paplanie

Paryża, bez codziennych spotkań z ludźmi, konwersacji, podsłuchiwania ich rozmów, obserwacji ich zachowań, ruchów, ekspresji ludzkich twarzy. A każda inna. Każda jak książka. Tak, pisarz to szpicel, czasem nawet musi szpiegować samego siebie.

Tą słabością zaraził mnie mój ojciec w Tatrach, jeszcze przed drugą wojną światową. W lecie pokazał mi pierwsze rydze na Bukowinie. W zimie natomiast założono mi pierwszy raz narty na nogi; muszę raczej powiedzieć przysznu-

będzie do końca życia - zapamiętaj! Był lekarzem psychiatrą i uodparniał mnie na wszelki wypadek. Był bardzo dobrym człowiekiem, życzliwym, przychylny ludziom i oddałby biednemu ostatnią koszulę. Ksiądz Roman (Indrzejczyk) kochał mojego ojca, agnostyka, miłością młodszego brata. Był księdzem szpitalnej kaplicy w Tworkach, gdzie mój ojciec był dyrektorem. Zginął w katastrofie smoleńskiej, już jako kapelan prezydenta. Na dwa miesiące przed wypadkiem umówiony byłem na lunch z księdzem Romanem w Czytelniku. Wypiliśmy jak zwykle po dwa winka i jedząc, rozmawialiśmy o moim nieżyjącym już od 1976 roku ojcu. W roku 1972 miałem wystawę we Włoszech i udało mi się sprowadzić ojca na otwarcie do Mediolanu. - Po powrocie do kraju miał pana ojciec duże kłopoty- mówił ksiądz - urząd bezpieczeństwa podstawiał mu nogi gdzie się dało. Mieli mu za złe, że pana odwiedził. Chrzest nie jest dla mnie wyłącznie aktem religijnym, jest symbolem powstania Polskiego Królestwa, pochodną tradycji, którą powinniśmy respektować i cenić. W roku 1996 urodził się nasz syn Wit, razem z moją żoną Laurie przywieźliśmy go do Warszawy. W małym kościele na Żoliborzu, przyjaciel rodziny ksiądz Roman dokonał chrztu. Matką chrzestną była Alicja Kaczanowska, a ojcem Andrzej (Atuś) Bachleda, akademicki narciarski mistrz świata. Minęło właśnie tysiąc lat od 996 roku, roku Chrztu Polski. Na tysiąclecie podarowałem Polsce syna.

Kłopoty ojca z władzami miały różne przyczyny.W tamtych siedemdziesiątych latach, od czasu do czasu miałem wywiady i W samym środku upalnego pogadanki dla Voice of i niezwykle suchego lata America i Radio Free Euw Denver, nie sposób nie rope. Mścili się na ojcu. tęsknić za Krakowem, za Któregoś dnia, kiedy malowniczym szaro-białoojciec ze swoją żoną czarnym splinem i ...smutRomą byli w podróży, kiem, który towarzyszy UB wtargnęło do ich każdej dobrej sztuce. domu w Komorowie pod Warszawą. Przewrócili Szczególnie Kraków wszystko do góry nogasprzed dwu miesięcy stał mi. Zginęły ojca zdjęcia mi się bliski. Malowałem z roku 1946 z Monarchą tam dużo, a Muzeum NarBrytyjskim Georgiem odowe zorganizowało VI. Od roku 1945 był on mi wystawę, na którą honorowym Prezydenczekałem 60 lat, ale to nie tem Międzynarodowych to, co poruszyło najbardziej Czerwonych Krzyży, moje struny. Wit, mój sza mój tata V-prezesem esnastoletni syn, który z Wit Kaczanowski z ojcem, Witoldem-K, 22 kwietnia 2013 podczas otwarcia polskiego. V-prezesem wielkim trudem uczy się, wystawy artysty w Muzeum Narodowym w Krakowie. międzynarodowych miedzy innymi, polskiego, Fot: Feliks Kaczanowski został... Marszałek Tito. w dniu otwarcia wygłosił Tak doszło do tego, że przed liczną audiencją mój ojciec krążył przez przemówienie. Traktat intymny o swoim rowano je, w roku 1937, kiedy miałem jakiś czas pomiędzy Windsorem, ... jeszcze żyjącym ojcu. Za moimi ple- 5 lat. Nie podobały mi się te drewn- Genewą i wyspą na Adriatyku, gdzie cami, w tajemnicy, bez niczyjej pomocy iane długie buty i trzeba było co chwila Tito miał jedną ze swoich dyktatorskich przygotował sobie tekst po polsku. Miło podnosić się. To było trudne i chciało się rezydencji. W roku 1948 ojca zwolniojest mieć dowody, że jest się kochanym sikać i śnieg wpadał za kołnierz. no (czytaj: wywalono) ze stanowiska. przez syna i czuć jego bliskość. Będzie - Podnoś się, Dudek, dasz sobie sam radę Jeden z moich wujków, który uważał, że łatwiej oddalić się. - mówi ojciec - mam przecież dzielnego Tito miał rację odwracając się tyłem do syna. Moskwy, już siedział w więzieniu skaDziś 16 lipca 2013, wtorek. Ulżyło, już A ja dzielnym wcale nie byłem. Jedna zany osobiście przez Stalina na śmierć. nie jest tak gorąco, lekki wiatr od wscho- narta nachodziła na drugą, krzyżowały W połowie roku Generalissimus miał już du czyni pisanie znośnym i oczekiwanie się i nie mogłem sobie z tym poradzić. całą Polskę w swojej łapie... zdobywcy. też. Wit jest w drodze z Nowego Me- Widać, Pan Jezus nie pomaga mazgaksyku. Małe wakacje, razem spędzimy. jom. Kto wie, może pojawią się lipcowe © Witold Kaczanowski 2013 grzyby w górach. W górach, zawsze - Zanim nauczysz się jeździć, musisz gdzieś jakaś chmura zadomowi się w nauczyć się padać i podnosić się. Tak


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

22

W zdrowym ciele - zdrowy duch

Czysta woda zdrowia doda…

Urszula Bunting współpracowała wcześniej z ŻK. Po dwuletniej przerwie, podczas której mieszkała na Alasce z radością wraca na łamy naszego pisma aby z czytelnikami dzielić się doświadczeniem, wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi zdrowego stylu życia w kolumnie “W zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Urszula Bunting imo iż duża część lata jest już za nami i powoli zaczynamy przygotowywać się do kolejnej pory roku, jesieni, sierpień jest miesiącem kiedy upał może ciągle dawać się we znaki. Szczególnie w Kolorado gdzie mamy do czynienia z wyjątkowo suchym klimatem, często pod koniec lata łatwo zauważyć oznaki niedoboru wody lub nawet odwodnienia organizmu. Sucha, szorstka, czasami nawet zaczerwieniona skóra, uczucie suchości w oczach i w jamie ustnej, nieustające zmęczenie, zawroty lub ból głowy, ból kręgosłupa, niedobre samopoczucie to objawy które mogą być przyczyną niewystarczającej ilości wody w organizmie.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych coraz częściej uważana się, że woda jest najkorzystniejszym dla zdrowia napojem. Inne, popularne napoje takie jak herbata, kawa, napoje gazowane lub alkoholowe nie przyczyniają się do lepszego nawodnienia organizmu a wręcz przeciwnie. Przy ich spożywaniu zaleca się wypijanie jeszcze większej ilości wody dla zneutralizowania dużej zawartości cukru, kofeiny lub alkoholu. Mimo iż Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA), ciągle rekomenduje mleko podawane dzieciom

75% organizmu człowieka składa się z wody, dlatego bez niej możemy przeżyć tylko dwa do trzech dni. Bez dostatecznej ilości wody jesteśmy narażeni na gromadzenie się substancji toksycznych, co przyczynia się do nadwagi, szybszego procesu starzenia, nadciśnienia, migreny, astmy, depresji oraz innych problemów zdrowotnych. Ciekawe i przekonywujące doświadczenie przeprowadził słynny irański lekarz, dr. Batmanghelidj, podczas trzech lat pobytu w więzieniu z powodów politycznych czasie rewolucji w Iranie w 1979 roku. Ponieważ wielu więźniów cierpiących na różnego rodzaju dolegliwości zwracało się do dr. Batmanghelidj o pomoc, nie mając dostępu do lekarstw, zalecał im picie czystej wody. Wielu jego „pacjentów” poczuło znaczną poprawę krótko po rozpoczęciu kuracji wodnej.

jest zdrowsza. Z kranu? Butelkowana? Gazowana? Mineralna? Destylowana? Ciepła czy raczej z lodem? Opinii na ten temat znajdziemy wiele i każda nich jest przekonywująca. Dla przykładu Dr. John Doulliard z Life Spa w Boulder uważa, że gorąca, przegotowana woda najlepiej nawadnia organizm; natomiast popularny w Polsce lekarz i autor wielu poradników zdrowotnych Dr. Michał Tombak zaleca zamrażanie wody i następnie wypijanie rozmrożonego lodu. Na dodatek, kolorowe reklamy zachęcają do kupowania wody w plas-

czniczych ziół. W upalny dzień zamiast lodu można wrzucić do szklanki z wodą kilka zamrożonych truskawek lub malin. Owoce zawierają sporą ilość witamin rozpuszczalnych w wodzie (witamina C), minerałów i elektrolitów. W ten sposób przyrządzony napój to naturalna i orzeźwiająca “woda witaminowa”. Na początek proponuję dwa przepisy doskonałe na upalne sierpniowe dni. Można je przyrządzić w dużym dzbanku lub szklanym słoiku i przechowywać w lodówce do dwóch dni.

75% organizmu człowieka składa się z wody, dlatego bez niej możemy przeżyć tylko dwa do trzech dni. Bez dostatecznej ilości wody jesteśmy narażeni na gromadzenie się substancji toksycznych, co przyczynia się do nadwagi, szybszego procesu starzenia, nadciśnienia, migreny, astmy, depresji oraz innych problemów zdrowotnych

Recepta na rozwiązanie tego problemu jest często bardzo prosta i tania – pij więcej wody! Więcej, to znaczy ile? Istnieje kilka teorii na ten temat. Jedna z nich sugeruje wypijanie ośmiu szklanek dziennie. W zależności od pory roku, klimatu, trybu życia i wagi ciała, osiem szklanek może być za mało, za dużo lub w sam raz. Dla tych którzy lubią matematykę i bardziej sprecyzowane odpowiedzi, służę następującym wzorem. Wagę ciała w funtach podziel na połowę i wynik, który uzyskasz będzie odpowiedzią ile Twój organizm potrzebuje wody ale nie w funtach lecz w uncjach. Przykład: osoba, która waży 140 funtów (około 63 kilogramów) powinna mniej więcej wypijać 70 uncji wody. Zakładając, że w szklance mieści się 8 uncji wody, w tym przypadku około 8 szklanek (2 litry) wody dziennie jest podstawą dobrego nawodnienia organizmu.

Ula ukończyła Institute for Integrative Nutrition w Nowym Jorku i uzyskała tytuł Health Coach. Jest także dyplomowanym i doświadczonym Instruktorem jogi oraz członkiem AADP (American Associacion of Drugless Practicioners).

wraz z posiłkiem, inne respektowane instytucje, jak na przykład Szkoła Medyczna w Harvard (Harvard Medical School) radzi aby zamiast mleka nasze dzieci piły zwykłą, czystą wodę. Tradycyjne metody leczenia takie jak Ayurveda (system niekonwencjonalnej medycyny indyjskiej) lub medycyna orientalna ostrzegają przed piciem dużej ilości wody w czasie głównych posiłków. Woda rozrzedza soki trawienne i wypukuje enzymy konieczne do prawidłowego trawienia jedzenia. Picie wody kilkanaście minut przed lub po posiłku oraz wypijanie jednej lub dwóch szklanek rano zaraz po przebudzeniu, to przyzwyczajenia korzystne dla zdrowia i urody. W momencie kiedy przekonamy się do picia większej ilości wody, często zaczynamy sie zastanawiać, jaka woda

tikowych butelkach, a zwolennicy wody mineralnej starają się przekonać do wydawania pieniędzy na uzdrawiające minerały zawarte w wodzie źródlanej. Prawda jest taka, że często woda butelkowa nie wiele różni się od zwykłej wody z kranu. Po zainstalowaniu dobrego filtra, możemy spokojnie pić wodę z kranu bez obawy na zawieralność szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych takich jak chlor, fluor lub ołów. Sposób ten zmniejszy koszta i przyczyni się do ochrony środowiska. Dla urozmaicenia można dodać do czystej wody sezonowe owoce takie jak truskawki, maliny, jagody, pokrojone jabłka, brzoskwinie, kiwi lub małe kawałki arbuza. Świetnie smakuje woda z dodatkiem kilku plasterków cytryny lub ogórka oraz świeżych listków mięty, melisy, bazylii, kilku gałązek rozmarynu lub innych aromatycznych i le-

• Woda cytrynowo-ogórkowa Do 10 szklanek wody dodać pokrojoną w plasterki 1cytrynę i 1 ogórka. Następnie drobno pokroić kilkanaście listków bazylii i mięty po czym wrzucić je do wody z cytryną i ogórkiem. Przed spożyciem zostawić w lodówce na kilka godzin lub nawet na całą noc. • Woda truskawkowo-limonkowa Na sporządzenie tej wody potrzebujemy 10 truskawek, jedną limonkę pokrojoną w cienkie plasterki i 12 świeżych listków mięty. Wszystkie składniki dodać do 10 szklanek wody i zostawić na kilka godzin w lodówce lub innym chłodnym miejscu.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

23

Co w modzie piszczy

Lata ciąg dalszy Asia Dudek ato trwa w najlepsze, a wraz z nim coraz to nowsze i bardziej wyszukane pomysły. Letnie trendy rządzą się swoimi prawami. Ich termin ważności jest niestety najczęściej bardzo krótki. Co nie znaczy, że zakupione ubrania szybko się zmarnują. Wiele wiosennych trendów ma swoją kontynuacje również latem. Niektóre z nich trwają nieprzerwanie już od roku, a inne rodzą się w odświeżonej wersji.

kolekcji. Dla odważnych propozycja, aby skusić się na coś z ich działu. Kolejną propozycją są odważne stylizacje z dodatkiem “ciężkich” złotych naszyjników, szerokich sukienek-tank topów i gangsterskich czapek z daszkiem. Po romantycznym look-booku szwedzkiej sieciówki przyszedł czas na look z pazurem! Zadziorny styl Rihanny czy Rity Ory to hit aktualnego sezonu, który jeszcze długo nie wyjdzie z mody, więc śmiało możemy czerpać inspiracje z ich pomysłów.

Bluzka, czy koszula kopertowa to wariant od sukienki kopertowej zwanej “wrap dress”. Sukienka ta jest najsłynniejszym projektem amerykańskiej designerki o belgijskich korzeniach, Diane von Furstenberg, która kilka dekad temu wprowadziła ją do współczesnej mody. Ewolucja następuje jednak we wszystkim tak i w modzie. Sukienki wiązane z boku pokochało miliony kobiet na całym świecie, a co z bluzkami, czy koszulami kopertowymi?

Projektantka - Diane von Furstenberg w latach 70. ub. wieku wprowadziła do mody tzw. “Wrap dress” - sukienkę kopertową

Otóż bluzki kopertowe, czy koszule tego samego pokroju uważane są za wygodę i komfort stylizacji, ale również uwielbiamy je za ich wszechstronność. Tradycyjna, klasyczna bluzka kopertowa ma dekolt “V” i wiązana jest w pasie. Zaś jej dół (poły), nie jest ze sobą zszyty. Jednak tę samą nazwę stosuje się od bluzek po koszule, które tylko naśladują ten fason. Drapowania, czy marszczenia to tylko niektóre z wariacji na temat fasonu kopertowego. Nie ma mowy o popełnieniu gafy w ich wyborze, jeżeli tylko nie będziemy je mieszały z zwariowaną dolna cześć garderoby, zastosujmy raczej coś bardzo prostego w ich łączeniu.

Najnowsze propozycje H&M są o zabarwieniu orientalnym. Projektanci skandynawskiej marki stawiają na owy trend, aczkolwiek ten styl mody jak na razie nie przebił się do społecznej świadomości. Jedwabie, lejące się tkaniny w orientalnych wzorach i krojach są szałowe, ale nie widać ich zbytnio na ulicach. Może są zbyt ekstrawaganckie i potrzebują więcej czasu by trafić w nasze życie codzienne? Ale przecież odrobina ekstrawagancji w orientalnym stylu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Prosty wizerunek w jej stylu pasuje na wiele okazji. Na randkę, do pracy, a nawet na biznesowe spotkanie - wystarczy jedynie zapiąć guziki koszuli do końca lub je rozpiąć - w zależności od danej sytuacji. Byle byśmy się w sytuacjach nie pomyliły...

FOTO: H&M.com

H&M w miesiącach lipca i sierpnia stawia na “oriental style” lansowany na wiosennych i letnich wybiegach również przez przez Pradę i Comme des Garcons, czy Driesa Van Notena. Kimona, długie letnie płaszcze, szorty z wysokim stanem, szerokie spódnicospodnie z delikatnego muślinu to tylko niektóre z elementów ich najnowszej

Dla pań stawiających na klasykę najlepszym przykładem takiej kobiety jest Victoria Beckham, która przeszła spektakularną metamorfozę od sex bomby w ultra krótkiej mini spódniczki od Gucci’ego za czasów Spice Girls, do image bizneswoman i ikony świata mody. Obecnie Victoria kieruje własnym domem mody, którego kolekcje z sezonu na sezon stają się coraz bardziej pożądane. Beckham stawia na klasykę oraz idealnie skrojone i dopasowane ubrania. W jej stylu nie ma już miejsca na kicz i eksperymenty. Wie w jakich długościach i fasonach jest jej dobrze, a całość najczęściej podkreśla torebką Birkin od Hermesa i dużymi przeciwsłonecznymi okularami. Jej styl jest pełen zachwytu dla najsłynniejszych z gwiazd.

R E K L A M A

URSZULA BUNTING Przysięgły Tłumacz Sądowy Court Appointed Interpreter ( Member of ATA, NAJIT, CAPI )

Tłumaczenia ustne i na piśmie: dokumenty, listy, konferencje, składanie zeznań, rozprawy sądowe, wizyty lekarskie.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

24

Polski Kościół w Denver

Z życia Parafii świętego Józefa

wszystkich. Chcemy aby przyszli także nasi angielskojęzyczni znajomi, przyjaciele, sąsiedzi. Zapraszamy na domowego wyrobu pierogi, kiełbaski, placki ziemniaczane... i inne smakołyki. Koordynatorem festiwalu jest Krzysztof Trytek (tel. 303 520 7760). Zapraszamy chętnych do pomocy przy festiwalu.

ks. Marek Cieśla TChr

Loteria fantowa w czasie festiwalu. Wśród nagród - kupon do polskiej restauracji, figura św. Józefa i koszyki z różnymi produktami spożywczymi. Zapraszamy polskie firmy i indywidualne osoby do sponsorowania nagród. Fanty lub zgłoszenia fantów przyjmujemy po Mszy św. niedzielnej lub w biurze parafialnym (303 296 3217).

akacyjne miesiące nie są „odpoczynkiem” od Pana Boga. Każdy dzień jest wielka szansą na zbliżenie się do Niego, na pogłębienie wiary, nadziei oraz miłości. Pan rozjaśniając niebo, ukwiecając łąki zaprasza każdego z nas do ściślejszego zjednoczenia z Nim. To dokonuje się na różne sposoby. Najczęściej jednak poprzez ludzi. To nasi bliźni ułatwiają nam zjednoczenie z Bogiem. To my prowadzimy bliźnich do Boga. W kwietniu bieżącego roku mieliśmy kilka pięknych wizyt. Na Niedzielę Miłosierdzia (7 kwietnia) przybył do nas Ksiądz Arcybiskup Samuel Aquilla. Bierzmowanie naszej młodzieży poprowadził 13 kwietnia Ksiądz Biskup Edward Dajczak z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Przegląd Piosenki Religijnej. Chętnych do śpiewania w czasie festiwalowego przeglądu piosenki religijnej, prosimy o zgłoszenie się do Anny Janik tel. 720 238 3078. Pielgrzymka do Guadalupe! Od 7 do 15 grudnia, 2013 zapraszam na pielgrzymkę do Matki Boskiej z Guadelupe oraz na wypoczynek w Cancun. Informacje na ulotkach w kościele lub biurze parafialnym. Zapisy w biurze.

W najbliższym czasie w Parafii: Kardynał Stanisław Dziwisz celebrował Mszę św. w polskiej Parafii w Denver, 16 kwietnia 2013. Owocem tej specjalnej wizyty jest dar Relikwii Krwi Papieża, oficjalnie wprowadzonej do kościoła św. Józefa w weekend 13-14 lipca 2013. | FOTO: www.swietyjozef.org

We wtorek 16 kwietnia Mszę świętą celebrował Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz. Widzieliśmy i słuchaliśmy Kardynała, który przez wiele lat był blisko naszego Ojca Świętego. Ożyły wspomnienia. Kardynał obiecał Polonii skupionej w kościele świętego Józefa w Denver, że Jan Paweł II będzie z nami w specjalny sposób. Obiecał nam Relikwie Pierwszej Klasy - Kroplę Krwi Papieża, zamkniętą w specjalnej kapsule. Obietnica została wypełniona. Wprowadziliśmy Relikwie do kościoła w weekend 13/14 lipca. Nasz Wielki Rodak, Jan Paweł II, pozostaje na zawsze w kościele św. Józefa. To wielkie wyróżnienie wlewa w serca nasze radość i umacnia nadzieję. Pamiętajmy, że w Jego Osobie i poprzez Jego wstawiennictwo mamy wspaniałego orędownika. Niech Jego obecność także zachęca nas do życia na co dzień Ewangelią Jezusa Chrystusa. Z całym Kościołem czekamy obecnie na oficjalny dzień ogłoszenia kanonizacji.

Z innych spraw które dokonują się w parafii świętego Józefa wspomnieć należy wielki wysiłek Polskiej Rady Rycerzy Kolumba w remontowaniu budynków parafialnych. W kościele po założeniu nowego pieca, systemu klimatyzacyjnego i gruntownym remoncie podłogi, po wymianie zmurszałych belek założono nowy dywan. Przy ołtarzu możemy teraz podziwiać piękną białą podłogę granitową. Mamy nowe biuro parafialne oraz odnowioną i unowocześnioną kafeterię w budynku szkolnym. Pracę naszych wspaniałych Rycerzy wspierają wszyscy parafianie. Miło patrzeć jak Wspólnota dba o powierzone jej trosce budynki. Z mojej strony – serdeczne Bóg zapłać wszystkim. Festiwal Polskiego Jedzenia - 25 sierpnia - na parkingu przy naszym kościele (od 11:30 do 19:00). Zapraszamy

2 sierpnia - Pierwszy Piątek Miesiąca: 18:00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu, Spowiedź święta: 19:00 – Msza św. i nabożeństwo

3 sierpnia – W ramach Apelu Misyjnego - na Mszach świętych Ojciec Redemptorysta Andrzej Kukla będzie mówił o pracy misyjnej w Argentynie.

7 sierpnia - 19:00 – Msza święta polska i Roczne Wypominki. Po Mszy świętej spotkanie z piosenką polską i gitarą

15 sierpnia – 18:30 – Msza święta na terenie Centrum Archidiecezjalnego.

17 sierpnia – Papieska Pielgrzymka Rowerowa. 8:00 – Msza św. W kościele świętego Józefa. 9:00 – wyjazd do Cherry Creek State Park, miejsca gdzie Jan Paweł II w 1993r. spotkał się z młodzieżą.

25 sierpnia – Festiwal Parafialny – 11:30 do 19:00

Drogiemu Zbyszkowi Puszmanowi, twórcy Villi Tatra – ośrodka polskości w sercu Kolorado, życzenia zdrowia i radości z okazji 90-ych urodzin - życzą przyjaciele

Rycerze Kolumba Piotr Gibała

roga Polonio w Denver, Na zebraniu Rady Rycerzy Kolumba przy kościele św. Józefa w Denver w dniu 12 czerwca 2013 zostałem wybrany Wielkim Rycerzem naszej polskiej Rady na roczna kadencję. Nasza Rada istnieje od 17 lutego 2012 i liczy 36 aktywnych członków. Programowo zebrania odbywają się raz w miesiącu, ale nieoficjalnie spotykamy się znacznie częściej przy pracy dla kościoła i naszych rodzin. Każda Rada posiada Wielkiego Rycerza i 12 oficerów wybieranych na roczną kadencję. Oficjalne zaprzysiężenie Wielkiego Rycerza i jego oficerów odbyło się 3 lipca po Mszy św. z udziałem przedstawiciela rejonowego Knights of Columbus – Clark’a Mussera. Rycerze Kolumba zostali założeni w trudnej sytuacji gospodarczej i ekonomicznej Stanów Zjednoczonych w II połowie XIX wieku. Celem organizacji była ochrona rodzin i umacnianie wiary katolickiej. Dzisiejsze cele Rycerzy Kolumba są takie same. Niesiemy aktywną pomoc rodzinom i wspieramy życie wspólnot parafialnych. Zadaniem każdego Wielkiego Rycerza jest kontynuowanie zadań naszej organizacji. Robimy to poprzez wspieranie proboszcza i wspólnoty parafialnej. Od chwili powstania zaangażowaliśmy się w remont ponad 100-letniego kościoła, kafeterii i plebanii. Dokonaliśmy naprawdę wiele i robimy to z wielkim poświęceniem. Wszystkie prace przy odnawianiu kościoła są naszą deklaracją wspierania wspólnoty. Zapraszamy wszystkich mężczyzn do współpracy, nasze serca są otwarte dla wszystkich. Staję przed wami jako Wielki Rycerz polskiej Rady Rycerzy Kolumba. Wiem, że mając tylko dwadzieścia lat jestem jeszcze młody, ale wiem też, że to właśnie od nas młodych zależy nasza przyszłość. Jako Wielki Rycerz i student Uniwersytetu Kolorado w Denver, wiem, że nauka pogłębia naszą wiedzę i pomaga nam stawać się lepszymi ludźmi. Zachęcam Wszystkich do nauki i pracy. Przed nami pierwszy Parafialny Festiwal (Polish Food Festival) 25 sierpnia 2013. Znowu zobaczycie Rycerzy aktywnie wspierających wspólnotę. Zapraszamy wszystkich do pomocy, do zobaczenia na festiwalu. Piotr Gibała Wielki Rycerz


R E K L A M A


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

26

Co się działo?

Lato “Krakowiaków” Dorota Badiere

Koszęcin, tańce narodowe. FOTO: Irek Dorożański

Twin Cities, tańce rzeszowskie. FOTO: Krakowiacy

akacje rozpoczęły się dla Krakowiaków bardzo ciekawie. Na początku lipca przez 10 dni, już po raz kolejny mała grupa naszych tancerzy uczestniczyła w Let-

niej Szkole Artystycznej organizowanej przez Zespół Pieśni i Tańca “Śląsk” w malowniczej miejscowości Koszęcin, siedzibie zespołu “Śląsk”. Uczyliśmy się polskich tańców regionalnych ze Spisza i Przeworska, tańców narodo-

Twin Cities, zakończenie warsztatów. FOTO: Maria Kulesza

Koszęcin, Krakowiacy z p. Małgorzatą Borowiec, tańce narodowe. FOTO: Krakowiacy

wych (oberek, kujawiak, krakowiak, mazur), a także poprawialiśmy technikę taneczną podczas takich zajęć jak taniec klasyczny, technika wolna, oraz joga. Zajęcia prowadzone były przez zaproszonych choreografów z całej Polski, oraz przez tancerzy ze Śląska. Oprócz codziennych sześciogodzinnych zajęć tanecznych mieliśmy okazję zwiedzić między innymi ogromną kostiumerię zespołu z ponad tysiącem kostiumów z całej Polski, a nawet przymierzyć

grupa Krakowiaków poleciała do Twin Cities w stanie Minnesota. Tam odbyły się warsztaty tańców rzeszowskich i warszawskich. Ten wyjazd zapewne szczególnie zainteresuje czytelników z Kolorado, ponieważ to dzięki naszym hojnym darczyńcom nasi tancerze mogli uczestniczyć w tych warsztatach. Pieniądze zabrane podczas naszej kwietniowej zabawy, sprzedaży wypieków na pikniku w czerwcu oraz wpłaty otrzymane od wielu sponsorów, zarówno od organizacji jak i licznych osób indywidualnych pomogły naszym tancerzom odbyć tę podróż przy minimalnych kosztach własnych. Twin Cities powitało nas charakterystycznym wilgotnym klimatem. Zajęcia odbywały się w klimatyzowanej sali gimnasty-cznej katolickiej szkoły średniej, usytuowanej niedaleko naszego hotelu. Wszyscy uczestnicy przyjezdni wraz z naszym instruktorem warsztatów, panem Januszem Chojeckim mieszkali w jednym hotelu, co pomogło nam się wszystkim lepiej zapoznać. Pan Janusz Chojecki przyleciał na zaproszenie zespołu “Dolina” z Minnesoty, organizatora warsztatów, ma lata doświadczenia za sobą jako choreograf i kierownik, a także założyciel wielu zespołów tanecznych w Polsce. Między innymi był kierownikiem artystycznym zespołu “Mazowsze”, obecnie prowadzi studencki Zespół Pieśni i Tańca Politechniki w Warszawie. Oba wyjazdy przyczyniły się ogromnie do udoskonalenia naszych umiejętności oraz znajomości tańców polskich. Umocniliśmy wcześniej zawiązane znajomości, a także zapoznaliśmy się z innymi entuzjastami polskich tańców

Koszęcin, przyśpiewki do tańców przeworskich z p. Niną Wojturską. FOTO: Irek Dorożański

niektóre części strojów. Zobaczyliśmy w jaki sposób zespół organizuje się z kilkoma zmianami garderoby w ogromnych przewoźnych szafach używanych podczas występów w podróży. Niektóre stroje są ze “Śląskiem” od początku jego istnienia, a więc mają 60 lat! Pomimo bardzo intensywnych zajęć, wieczorem spotykaliśmy się z innymi uczestnikami szkoły, którzy w większości przyjechali z terenów całej Polski, ze studenckich zespołów tanecznych, ale byli też tancerze z polonijnych zespołów innych krajów; z Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii.

regionalnych i narodowych. Było wspaniale, teraz już tylko czekamy na rozpoczęcie następnego sezonu tanecznego, kiedy to będziemy mogli podzielić się nowymi krokami i układami z pozostałą częścią Krakowiaków.

Zaraz po zakończeniu szkoły tańca w Koszęcinie, już w Stanach, następna

krakowiacy@krakowiacy.net

Chętnych do przyłączenia się do naszego zespołu zapraszamy w piątki: 9 i 16 sierpnia o godz. 6:15 pm. W budynku Polskiej Szkoły przy kościele św. Józefa w Denver. W razie pytań, prosimy o kontakt na e-mail:


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

27

Filmowe recenzje Piotra

Co to jest dobry film i czy musi Ci się podobać? Piotr Gzowski yjątkowo ciepła noc w Denver, o jedenasta w nocy. Chudy i Pucołowaty - dwie stare wygi siedzą w jednym z lokalnych barów, które goszczą widownię kinową po lub przed projekcjami filmowymi. Chudy sączy z kieliszka Chardonnay, raczej nietypowy napój jak na Irlandczyka, lecz jak to on powiada: “Chardonnay jest na lato. Irlandzka whisky jest na długie zimowe wieczory, gdy potrzebujesz jakiegoś mocniejszego alkoholu”. Chudy nie jest specjalnie kontent. Czuje, że właśnie został naciągnięty na 10 dolarów, choć bilet był dla seniorów. Nie to, że jest skąpy. Wręcz przeciwnie. Chudy jest najprawdopodobniej najhojniejszą duszą po tej strony półkuli ziemskiej. No, ale nie lubi marnować pieniędzy, a dziś czuje, że tak się stało. Pucołowaty, z drugiej strony delektuje się wysoką szklanką black-n-tan* i siedzi na przeciwko Chudego. Pucołowaty: Wiesz, to zawsze robi na mnie wrażenie. Zobacz, jak to jest nalane. Przyjrzyj się. Doskonałe oddzielenie stouta od lagera. Patrz, widzisz? Tu jest idealna linia pomiędzy nimi. Tak, to jest coś! Pucułowaty unosi swój kieliszek do ust i przyjmuje z zadowoleniem łyk. Zauważa na twarzy Chudego grymas z powodu Chardonnay. Pucołowaty: Chybie nie dąsasz się nadal? Chudy: To nie był “The Lone Ranger”! Pucołowaty: No nie był. Pucołowaty bierze łyk z kieliszka. Chudy: Co za strata kasy! Pucołowaty: Kosztowało 10 dolarów. Widziałem jak wydałeś 10 dolarów na kartki z życzeniami. Chudy: Ale przynajmniej coś z tego miałem. Pucołowaty: Ale co? Randkę, która cię kosztowała sto dolarów plus te kartki? A potem pocałunek w policzek przy drzwiach? Daj spokój. Chudy: Podobał ci się? Myślisz, że był dobry? Pucołowaty bierze kolejny łyk piwa. Koniec jego języka smakuje aromat napoju. Kładzie szklankę na stole, uprzejmie odbekuje i uśmiecha się. Pucołowaty: To są dwa różne pytania. Nie mają ze sobą nic wspólnego. Jeśli nawet coś ci się podoba, wcale nie oznacza, że jest dobre. I odwrotnie. Mogę lubić ten black-n-tan ponieważ myślę, że ma dobry smak, ale równie dobrze mogę zwymiotować za godzinę bo się okaże, że nie jest dla mnie odpowiedni. Pucułowaty gapi się na Chudego z szerokim uśmiechem zadowolenia. Chudy siedzi cicho. Już wcześniej miewał z Pucułowatym takie jezuickie retoryki. Dlatego jest czujny. Miewają razem cu-

downe dysputy. Chudy: Okay, zatem... podobał ci się? Pucułowaty: Johnny Depp był dobry. Chudy: Depp jest zawsze dobry. A film ci się podobał? Pucołowaty myśli, potem wzrusza ramionami. Pucułowaty: Eh! - Macha prawą ręką. Chudy: Więc nie podobał ci się. Pucułowaty: Eh!

Chudy: Ja myślę, że był beznadziejny. To nie był “ The Lone Ranger”. Pucułowaty: No, nie był. Chudy: Jedyna dobrą rzeczą był Johnny Depp. Pucułowaty: Depp jest zawsze dobry. No ale masz rację. To był film z Deppem, który robi swoją robotę. Jeśli idzie o resztę... to nie wiem. “ The Lone Ranger” to dobra historia, wiesz. Ranger wychodzi z innym Rangerem. Dostają się w zasadzkę. Skazany jest na pewną śmierć. Tonto go znajduje. Z czasem pomaga mu odzyskać siły. Znajdują kopalnię srebra. Ranger decyduje się ukryć swoją tożsamość za maską, wytropić ludzi wyjętych spod prawa i zostawiać po sobie srebrną kulę jako wizytówkę. To jest wielkie założenie. Nie rozumiem tylko, dlaczego przemysł filmowy ma potrzebę aby to reinterpretować. Ten Lone Ranger jest mięczakiem. Pomimo, że nosi maskę, to odkrywa swą tożsamość przed całym miasta. Potem znów zakład maskę z powrotem i idzie dalej tropić wyjętych spod prawa jako zamaskowany. O co tu chodzi? I nie bardzo kumam tę scenę końcową, kiedy stary Tonto spaceruje przez Monument Valley w obszarpanym garniturze z poobijanym sakwojażem. To wyglądało jak żałosny szwedzki stu-

dent z lat 70ych, próbujący być nowym Ingmarem Bergmanem ...Myślę, że ktoś tutaj zgubił kilka stron ze scenariusza, więc sfilmowali jak leci. Chudy: No, ale Depp był dobry. Pucułowaty: Jasne. Ale w tym wypadku film powinien mieć tytuł “Tonto”. Depp byłby wtedy widowiskiem i musiałby ukraść tego, no ... jak on się nazywa, facet, który grał The Lone Ranger? Chudy: Nie pamiętam jego nazwiska. Pucułowaty: Właśnie. Za tydzień prawdopodobnie nie będziesz pamiętał większości tego filmu, oprócz faktu, że Depp był dobry. No, ale on zawsze jest dobry. Chudy: Dziś robią słabe filmy. Wydaje się, że jest ich więcej niż kiedykolwiek. Pucułowaty: Być może. Zauważyłem, że w filmach jest coraz więcej hałasu. Zwłaszcza, Pacific Rim. Chudy: Że co? Pucułowaty: Święto Niepodległości bez końca. Grafika była z całą pewnością godna uwagi. Potwory z innego wymiaru najeżdżające Ziemię przez “szparę” w oceanie aby uzurpować sobie prawo do wszystkiego z jej zasobów, aby potem ruszyć w innym kierunku w tym samym celu. Chudy: To nie jest to samo, co najeźdźcy zrobili w “Święcie Niepodległości”? Pucułowaty: Jak powiedziałem. To ten sam film. Zbawienie świata zależy od dwóch ostatnich wojowników zaangażowanych w ostateczną bitwę. Jest tu inspirująca przemowa tuż przed ostatnią bitwą z praktycznie takim samym ostatnim zdaniem. Zamiast sentencji: “To będzie nasze Święto Niepodległości”, jest: “To dzień, w którym zatrzymamy Armageddona”. Chudy: Zatem, to strata pieniędzy. Pucułowaty: No ale, jeśli chcesz widzieć fantastyczną animację komputerową, to dobry wydatek. Poza tym, ten hałas. Jest jedna scena z japońską sierotą zapłakaną wśród gruzów, podczas gdy potwory rozbijają Tokio. Następne, Nowy Jork jest kolejnym miastem totalnie zdewastowanym. Potwory przejmują miasta nadbrzeżne. Włączając Los Angeles, co może nawet nie jest takie złe. Chudy: Więc, nie podobało ci się. Pucułowaty: Eh! Pucułowaty kończy swoje piwo i macha ręką do kelnera żeby przyniósł mu następne. Chudy też wskazuje na swój kieliszek. Dwa świeże drinki pojawiają się natychmiast. Chudy: No to, jakie filmy podobały ci się tego lata? Pucułowaty: Kreskówki były zabawne Monsters University, Despicable Me 2. Red2 też był zabawny, dzięki Willisowi, Malkovichowi, Mirren i Parkerowi. Myślę, że ludzi lubią aktorów, kiedy są zgrani. The Heat jest dobry, bo Sandra Bullock i Melissa McCarthy grają dobrze razem. Ale zasadniczo, właśnie Abbott i Costello lub Laurel i Hardy. Jest OK, ale lepiej zaczekaj na DVD. Eddie Murphy i Nick Nolte zrobili to lepiej w “48 Hours”. Chudy: Ale podobały ci się te filmy? Pucułowaty: Tak. Podobały.

Chudy: Więc były dobre? Pucułowaty wzrusza ramionami. Chudy: No dobrze... no to jaki według ciebie powinien być dobry film? Pucułowaty sączy swojego drugiego black-n-tan’a i myśli. Pucołowaty: Gdy doświadczam czegoś - film, gra, wystawa sztuki, nawet droga dojazdowa przez góry - powstaje obraz wydrukowany w moim mózgu, jeśli mogę to przypominać sobie po miesiącach czasu, nawet po latach - to doświadczenie ma wartość dla mnie. Uważam to za dobre. Chudy: Możesz pamiętać tak daleko w tył? Pucułowaty: Pewnie. Każdy może. U mnie tak jest z filmem. Są pewne filmy, których nigdy nie zapomnę. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie mi się podobały, ale jest w nich pewna siła, jakość, które zostają ze mną na zawsze. Widziałem masę filmów. Niektóre oglądam w kółko bez końca. Jeśli jakiś film znajduje swoje miejsce w mojej bibliotece, to jest to według mnie dobry film. Chudy: Widziałem twoją filmotekę. Masz kilka naprawdę głupich filmów. Pucułowaty: Cóż, każdemu potrzebna jest odrobina równowagi. Chudy opiera się o siedzenie. Chudy: Dobra. Więc według tego, co mówisz, jeśli jakiś film zapada w pamięci osoby, to znaczy, że jest dobry? Pucułowaty: Zawsze znajdzie się przynajmniej jeden film, który pamięta się na zawsze. Chudy wytrzeszcza oczy. Opiera się cały na stole. Chudy: Wiesz, jaki film ja pamiętam? Pucułowaty: Jaki? Chudy: “Maginficent Obsession” z Rock Hudson i Jane Wyman. Byłem dzieciakiem, kiedy go widziałem i nigdy go nie zapomnę. Pucułowaty: Więc, dla ciebie to jest dobry film. Chudy: A ty masz swój ulubiony film, który uważasz za dobry? Pucułowaty: Ze dwadzieścia. Ostatnio “The Godfather” i “The Big Lebowski” to dwa filmy, które mogę oglądać wszędzie i bez przerwy. Konstrukcja tych filmów, scenariusz, gra aktorska znakomite. Chudy: Nie zapomniałeś “Siedmiu Samurajów”? Pucułowaty: To obywa się bez mówienia. To jak Bóg. Najwyższa półka. Chudy: Zatem, dobry film zostaje w twojej pamięci na wieczność... Pucułowaty: Tak myślę. Ale to tylko moje zdanie. Musisz sam zobaczyć film i sam osądzić.

Przypom. Red.: * Black and Tan - mieszanka Guinnessa z jakimś tradycyjnym, bursztynowym ale. Te dwa piwa mają bardzo różną strukturę i gęstość, dzięki czemu można wlać Guinnessa na wierzch innego piwa, tworząc dwie warstwy. Taka mieszanka ma bardzo ciekawy wygląd i unikalny smak. Kiedy klient przechyla szklankę, dwa poziomy różnych piw mieszają się na brzegu, ale kiedy ją postawi na stole, warstwy wracają na swoje miejsce.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

28

Psychologia - “Charaktery” - małżeńska melancholia

Na zawsze razem znudzeni Beata Banasiak-Parzych ie możesz liczyć na nikogo oprócz siebie. To smutne, ale prawdziwe”, mówi Carolyn Burnham po kilkunastu latach małżeństwa z Lesterem. Mają wszystko, o czym można marzyć: rodzinę, dobrą pracę, duży dom. A jednak nie czują się szczęśliwi. „Nasze małżeństwo jest tylko na pokaz. Reklama naszej normalności, wszystkiego, czym nie jesteśmy. Moja żona... Carolyn. Nożyce ogrodowe pasują do jej butów. To nie przypadek. Męczy mnie samo patrzenie na nią. Nie zawsze taka była. Kiedyś była szczęśliwa. My byliśmy szczęśliwi”, opowiada Lester, bohater dramatu obyczajowego „American Beauty”. Ich związek stracił urok, stał się wspólną mordęgą... Żyli długo i szczęśliwie – dziś to możliwe tylko w komediach romantycznych i romansowej literaturze, ostrzega dr Pamela Haag z Rutgers University. W swojej najnowszej książce Marriage Confidential nazywa XXI wiek epoką postromantycznej małżeńskiej melancholii. „Cierpiące na tę przypadłość pary nie żyją w stresie, nie są skonfliktowane, nie rzucają talerzami i nie wrzeszczą na siebie”, tłumaczyła w wywiadzie dla „The Huffington Post”. „To sympatyczne, ale tkwiące w apatii małżeństwa, które pewnego dnia odkrywają, że są szczęśliwe połowicznie”. Badania dr Haag z udziałem niemal 2 tys. osób wykazały, że aż jedna trzecia małżonków nie poślubiłaby obecnego partnera – gdyby mogła cofnąć czas – a 65 procent żon oraz 85 procent mężów zdradzałoby, gdyby mieli pewność, że zdrada nie zostanie wykryta. Niedawno amerykańskie Pew Research Center podało wyniki sondy, w której aż 40 procent badanych Amerykanów uznało małżeństwo za przestarzałą instytucję. Jeszcze krytyczniej oceniają małżeństwo przedstawiciele tzw. pokolenia milenijnego (osoby w wieku 18–29 lat), dla których bycie dobrym rodzicem jest ważniejsze od udanego małżeństwa. „Większość z nas tkwi w nijakich, nieciekawych związkach. Większość z nas pod koniec kolejnego nudnego dnia spogląda na swojego współmałżonka i zastanawia się, czy to był dobry wybór”, twierdzi Pamela Haag i zastanawia się, dlaczego nic nie robimy z tą niesatysfakcjonującą sytuacją. Nie szukamy pomocy, by uzdrowić związek, ani nie decyduje-

my się na rozstanie – niektórzy uciekają w realne lub wirtualne romanse. Dlaczego tkwimy w ambiwalencji? Czyżby dopadła nas melancholia małżeńska? Bez romantyzmu „Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co. Ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony”, przyznaje Lester Burnham. Jego małżeństwo też jest „uśpione”. Wraz z żoną co wieczór zasiadają do idealnie nakrytego stołu, znosząc swoje towarzystwo. Takie uśpione, letnie małżeństwa jeszcze dziesięć lat temu rozstawały się częściej niż małżonkowie skonfliktowani, w relacjach „na noże”. Taki obraz wyłaniał się z badań opisanych w 2001 roku przez Paula R. Amato, socjologa rodziny z Pennsylvania State University. Okazało się, że 60 procent rozwodów dotyczyło par „nisko konfliktowych”, w których nie było nadużyć, przemocy fizycznej i psychicznej, uzależnień, nieustannych awantur i innych dysfunkcyjnych zachowań. Na zewnątrz wydawały się „dobrymi małżeństwami”, tymczasem umiarkowane poczucie szczęścia nie wystarczyło im, by pozostać w związku.Z badań dr Haag wynika, że dziś sytuacja wygląda inaczej. Partnerzy „uśpieni” trwają ze sobą mimo apatii i braku motywacji, ponieważ towarzyszy im świadomość, jak dużą część siebie oddali dla małżeństwa. I że to poświęcenie było zbyt duże i ważne, by z niego rezygnować. „Choć dziś nie obowiązują już te same społeczno-kulturowe standardy, co pół wieku temu, nadal organizujemy związki według tych samych założeń. Współczesne małżeństwa próbują żyć paradygmatem romantycznym w epoce postromantycznej”, twierdzi badaczka. Idealizują łączące ich uczucie i wierzą, że miłość przetrwa wszystko, bo byli sobie przeznaczeni. Takie małżeństwa wyglądają na stabilnie z zewnątrz, ale są zaskakująco

Jacy po ślubie? Dr Pamela Haag wymienia pięć typów współczesnych małżeństw 1. Małżonkowie szczęśliwi połowicznie. W jednej chwili czują, że współmałżonek jest jak los wygrany na loterii, by zaraz potem zastanawiać się, jak z nim wytrzymują. Partnerzy nie uważają się ani za nieszczęśliwe małżeństwo, ani za udane. Jeśli dochodzi do rozwodu, jako powód podają „niezgodność charakterów”. 2. Małżeństwo rodzicielskie. Dzieci często są głównym powodem zawarcia małżeństwa i utrzymywania go. Rodzicielstwo jest traktowane przez małżonków jak zawód, a dzieci stawiane w centrum rodziny. Bycie rodzicem bywa pretekstem do porzucenia własnych ambicji i planów. 3. Żony jako woły robocze. Kobieta zaharowuje się, aby spełniać kaprysy i chłopięce marzenia swojego męża. On udaje, że pracuje; ona udaje, że mu wierzy. 4. „Jak zwykle masz rację, kochanie”. Małżonkowie idą na ustępstwa i zgadzają się we wszystkim za cenę utrzymania status quo. 5. W połowie drogi po rozwód. Małżonkowie prowadzą oddzielne życia, a mieszkają ze sobą z konieczności – efekt kryzysu utrzymującego się od 2008 roku.

kruche. „Instynktownie kroczymy szlakiem wytyczonym przez małżeństwa naszych rodziców”, pisze Pamela Haag i cytuje swoją matkę, która uważa, że „są gorsze rzeczy w życiu, niż bycie znudzoną i niespełnioną żoną”, a kobieta dobrowolnie rezygnująca z siebie na rzecz niesatysfakcjonującego małżeństwa nie ogranicza siebie – jest dojrzałą realistką. Badaczka twierdzi, że współcześni „uśpieni” partnerzy uznali, że częścią małżeństwa jest „bycie nieco nieusatysfakcjonowanym”. Większość „połowicznie szczęśliwych żon” odczuwa samotność i czasami tęskni za porywami serca, a „połowicznie szczęśliwi” mężowie czują się uwięzieni w pułapce monogamii. Te odczucia towarzyszą zarówno osobom, które pobrały się bardzo młodo, jak i tym, które zwlekały ze ślubem. Co ciekawe, rozczarowanie towarzyszyło zarówno tym, którzy mieli wygórowane oczekiwania na początku małżeństwa, jak i tym, którzy nie spodziewali się „fajerwerków”. Nuda dopada ich z równą siłą... Amerykańskie badanie z udziałem niemal 3500 użytkowników serwisu internetowego Good in Bed, prowadzone pod kierunkiem dr Kristen Mark z The Kinsey Institute for Research in Sex, Gender and Reproduction wykazały, że 25 proc. ludzi nudzi się w swoich monogamicznych relacjach, a kolejne 25 proc. jest „na krawędzi” znudzenia. Dr Ian Kerner, założyciel serwisu Good in Bed i współautor książki “Love in the Time of Colic”, porównuje nudę do ataku wirusa na system odpornościowy relacji. Jedna piąta respondentów przyznała, że dopuściła się zdrady, pragnąc uciec od rutyny panującej w ich związkach. Etyczna niewierność „Połowicznie szczęśliwe” małżeństwa, choć są znudzone, to jednak rzadko decydują się na rozstanie. Dzieje się tak z różnych powodów: finansowych, rodzinnych, zawodowych, społecznych. Jedna z uczestniczek badań dr Haag opowiadała, że gdy odkryła romanse męża, wyrzuciła go z domu, ale pozwoliła mu wracać każdego ranka, by robił śniadanie dzieciom i zawoził je do szkoły. Inni radzą sobie z nudą w związku


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

29

Psychologia - “Charaktery” - małżeńska melancholia „po rebeliancku” – umawiają się na życie w otwartym małżeństwie czy na „urlopy od wierności”. Badaczka wskazuje, że wiele małżeństw praktykuje obecnie „wolną miłość, wersję 2.0”, w której małżonkowie starają się być względem siebie uczciwi i np. wspólnie podejmują decyzję o „tolerowaniu osób trzecich”. To tzw. nowa monogamia albo „małżeństwa Oreo”, które na zewnątrz wydają się tradycyjnymi związkami, a w rzeczywistości partnerzy prowadzą niekonwencjonalne „drugie życie” pod postacią poliamorii czy swingowania. Niektórzy małżonkowie twierdzą, że „każdemu należy się przynajmniej jeden skok w bok”, inni w kwestii zdrady trzymają się zasady „tylko podczas podróży” albo „tylko 50 km od domu”. Są też pary trzymające się dewizy: „nie pytaj, nie mów”, „mów jak najmniej lub mów wszystko”. Historyk małżeństwa, autorka “A Strange Stirring: The Feminine Mystique and American Women at the Dawn of the 1960s”, prof. Stephanie Coontz wyjaśnia, że na całym świecie istnieją kultury, w których pozamałżeński seks jednego lub obojga partnerów jest akceptowany: „Problemem kultury zachodniej jest to, że tzw. małżeństwa otwarte były zwykle jednostronne. W przeszłości to mężczyźni cieszyli się urokami otwartego małżeństwa i miewali romanse, z którymi kobiety po prostu musiały się pogodzić. Aby być prawdziwym »małżeństwem otwartym«, decyzja musi zostać podjęta przez obie strony”. Obecnie, jak twierdzą eksperci, życie w małżeństwie otwartym nie jest równoznaczne z przyzwoleniem na zdradę. „Część współczesnych małżonków nie chce uchodzić za oszustów, dlatego zdrady woli uzgadniać przed faktem”, potwierdza Pamela Haag. Szacuje się, że dziś około 5 proc. małżeństw spełnia kryteria „otwartości”. A być może odsetek ten byłby większy, gdyby ludzie nie mieli problemu z przyznaniem się do pragnienia uprawiania seksu z kimś innym niż monogamiczny partner. Socjolog Eric Anderson z University of Winchester, we wzbudzającej kontrowersje książce “The Monogamy Gap: Men, Love and

Zapiski... << 20 Adam Lizakowski sytuacja zamiast dodawać mi wiary i sił, stać się wiatrem w moim żaglu, zaczęła przerażać mnie. Moja samodzielność i życie na własną rękę, planowanie nowej przyszłości – nie budzi we mnie oczekiwanego entuzjazmu. Dlaczego? Czuję, że padłem ofiarą własnej wyobraźni, własnych złudzeń. Stanąłem pomiędzy zrzuceniem z siebie skóry wrodzonej polskości, a przestawieniem się na amerykańskie bytowanie, nie tylko duchowe. Dziewczyna, piękna jak marzenie, zaproponowała mi wspólne mieszkanie, a ja zamiast cieszyć się, skakać do góry, dziękować Panu Bogu za wysłuchanie moich próśb, układać (jeśli nie przyszłość), to najbliższe dni

the Reality of Cheating” pisze, że nawet w kulturze hook up monogamia jest ceniona i pożądana. „A przecież seks z tylko jednym partnerem prowadzi do spadku pożądania, niezależnie od siły emocjonalnej relacji”, tłumaczy dr Anderson. Jego zdaniem wchodzący w swój pierwszy poważny romantyczny/seksualny związek młodzi ludzie zostają wprowadzeni w błąd. „Powiedziano im, że monogamia jest zdrowa, właściwa, moralna i naturalna. Jeśli w niej nie wytrwają, czeka ich społeczne napiętnowanie. Ale fakt, że w pewnym serwisie »dla zdradzających « zarejestrowało się 13 milionów użytkowników z 22 krajów sugeruje, że monogamia pozostaje bardziej pobożnym życzeniem niż praktyką”.

sobie swoje położenie. Wtedy możesz się rozwieść, co, uwzględniając obecny stan ekonomiczny, nie jest tanie i bywa szczególnie bolesne, jeśli ma się dzieci”, pisze Pamela Haag.

A gdyby tak wprowadzić nowy model instytucji małżeństwa? – zastanawiają się niektórzy badacze i argumentują, że przecież i tak w kulturze zachodniej poligamia zastąpiona została seryjną monogamią, wielożeństwem rozłożonym w czasie. Już Jonathan Swift opisał w “Podróżach Guliwera” nieszczęsną rasę Nieśmiertelnych, którzy mogli ubiegać się o rozwiązanie małżeństwa, gdy partnerka kończyła 80 lat. Choć satyryczne pomysły osiemnastowiecznego pisarza brzmią nieco absurdalnie, idea związku z datą ważności niektórym wydaje się godna uwagi. Ze wskaźnikiem rozwodów wahającym się od 40 do 50 proc. można właściwie przyjąć, że połowa Psychologowie ewolucyjni twierdzą małżeństw i tak ma bowiem, że monogamia jest wytworem charakter przejściowy. O limitach trwania rozwiniętego umysłu, a nie ewolucji. małżeństwa pisze również dr Haag: Z biologicznego punktu widzenia „Para godziłaby się strategią męskich osobników jest na związek trwający, zapłodnienie maksymalnej liczby kobiet powiedzmy, 7 lat. Jeśli po upływie tego czasu i pozostawienie im troski o potomstwszystko układałoby się pomyślnie, to wo. Wybierając partnera, kobiety są świetnie! Jesteśmy nadal razem. Jeśli jedostrożne: ważny jest dla nich nie tylko nak małżeństwo akt poczęcia, ale również gotowość nie było tym, czego oczekiwaliśmy, romężczyzny do materialnego wsparcia zstajemy się i nikomu nie dzieje się przyszłej rodziny i opieki nad nią. krzywda. Wszystko przypominałoby kupno nowego samochodu, gdy stary ma na liczniku zbyt duży przebieg”. przebieg”. Ot, grzeczna, Związek z terminem przydatności... kulturalna umowa. Czy jednak nie pozWiększość „uśpionych” par nie postrze- bawiamy się w ten sposób możliwości ga swoich małżeństw jako złe, raczej dowiedzenia się czegoś ważnego o nas jako nudne. Co im pozostaje? „Możesz samych? Małżonkowie, którzy zbliżają się z tym pogodzić, pracować nad czym się do siebie na przestrzeni lat, potrafią się da, ale ostatecznie i tak uświadamiasz zrezygnować z wymówki: „Taki już i godziny, rozrywam szaty nad tym, co mnie spotkało. Piszę głupie wiersze o tęsknocie za ojczyzną, choć w ogóle nie tęsknię, a myślę o niej tylko gdy piszę wiersz. Lękam się nieszczęść, które mogą nadejść i wszystkiego najgorszego. Nie kieruję się instynktem samozachowawczym tylko wszystko analizuję i wymyślam. Trudno uwierzyć, ale taki jestem. Poruszyłem jakieś struny w swojej psychice i one zdecydowanie wydają tony jakiejś melancholii i apatii. Pocieszające jest w tym tylko to, że nareszcie zobaczyłem samego siebie. Taki oto jestem - przestraszony, lękający się zrobić coś z sobą. 20 kwietnia 1983 Nie chcę o tym głośno mówić, ani nawet myśleć, ale Susan rzuciła mi wyzwanie. Dla mnie jest to sprawdzian, stąd zapewne mój podświadomy niepokój, lęk o przyszłość. Zaczynam zupełnie poważnie zastanawiać się nad tym, co nazywa się “przyszłości¹”. Mam skończone 26 lat i brak mi jakie-

jestem”, zauważają psychologowie społeczni Carol Tavris i Elliot Aronson. W książce “Błądzą wszyscy (ale nie ja)” piszą, że „konfrontacje poglądów, odmienność zwyczajów, a nawet gwałtowne sprzeczki mogą zbliżać do siebie partnerów. Pozwalają im nauczyć się czegoś nowego, zmuszają do rewizji założeń dotyczących własnych możliwości”. Miłosny kontrakt? Według prof. Stephanie Coontz, idea tymczasowych zalegalizowanych związków ma małe szanse na popularność, bo, jak na ironię, małżeństwo nie niesie już tego rodzaju zobowiązań, co kiedyś. Podobnego zdania jest psychiatra i psychoterapeuta par, prof. Andrew Christensen z UCLA. Według niego pewien rodzaj „tymczasowego małżeństwa” oferuje już kohabitacja. „Takie pary też doświadczają seksualnej intymności i codziennych problemów, a ponadto życie »na kocią łapę« nie jest już dziś społecznie piętnowane”. Były redaktor „Psychology Today” prof. Robert Epstein poszedł krok dalej i w jednej z publikacji zasugerował, że „może w ogóle nie powinniśmy się zakochiwać”, a do miłości najlepiej podchodzić racjonalnie i zadaniowo. Proponuje on zawieranie „miłosnych kontraktów” i doszkalanie się na „warsztatach”. Nierealne? Dr Haag zwraca uwagę na to, że rzeczy, które dziś wydają nam się nie do pomyślenia, za pół wieku mogą stać się normą. BEATA BANASIAK-PARZYCH jest socjologiem rodziny, absolwentką Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jest prezesem Stowarzyszenia na rzecz Niezależnych Inicjatyw Rodzinnych LATONA.

Tekst pochodzi z wydania tabletowego „Charakterów” nr 7/2013 (dostępne w App Store, Google Play oraz Samsung Apps)

gokolwiek doświadczenia w kreowaniu “przyszłości”. To, co rodzice przekazują dzieciom, pouczając ich, dając wskazówki i rady, ja muszę zdobywać w bezpośrednich starciach z życiem. Płacę wysokie koszty każdej przegranej, a gdy nadchodzi zwycięstwo, staję się nieufny i zaczynam lękać się, czy aby to na pewno moje zwycięstwo i czy zostanie ze mną na trochę dłużej. Psychicznie nie jestem przygotowany na to, aby “mieć” amerykańską dziewczynę. Inność przeżyć jest zbyt wielka. Jej życiowa aktywność jest tylko podobna do mojej w stwarzaniu własnych światów i dążeniu do urzeczywistnienia własnych marzeń. Wierzę w to, że dzieląca nas różnica kulturowa i odrębność światów, w których się wychowaliśmy jest do pokonania przy obopólnej zgodzie. c.d.n.

“Zapiski znad Zatoki San Francisco” można zakupić bezpośrednio u autora: chicagopolishpoetry@gmail.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

30

Rozerwij się KAWAŁY wojskowe W wojsku dowódca objaśnia: - Gdy skaczemy z samolotu liczymy do 5 i szarpiemy dłuższą linkę. Jeśli nic się nie otworzy, krótszą. Jak nadal nic czytać dalsze instrukcje. Jasio skacze. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Pięć. Ciągnie i nic. Łapie za 2, ciągnie i nadal nic. Wyjmuje książkę z instrukcją i czyta: - Zdrowaś Maryjo łaskiś pełna. * Sierżant do żołnierzy: - Kto chce pojechać na wykopki ziemniaków na polu siostry generała? Zgłosiło się dwóch. - Dobra, pozostali pójdą na piechotę. * Kowalski jak co dzień przyszedł spóźniony do pracy i zbiera ochrzan od szefa: - Był pan w wojsku, Kowalski? - Byłem. - I co tam panu mówił sierżant, jak się pan spóźniał? - Dzień dobry, panie majorze.

* Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę: - Prawa nogę do góry podnieść! Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się wzdłuż szeregu i krzyczy: - Co za dureń podniósł obie nogi? * Rozmawiają dowódcy armii USA i ZSRR. USA: A u nas każdy żołnierz dostaje dziennie żarcia za 10 dolarów ZSRR: Eeeee tam, kto ci zje 30 kilo ziemniaków? * Generał wchodzi na teren wojska i mówi: - Słuchajcie żołnierze za pół godziny przyjeżdża matka Boska. Wszyscy bardzo się zdziwili i zaczęli szybko sprzątać. Gdy upłynął zapowiadany czas wpada generał i mówi: - Bosek, matka przyjechała! * Syn mleczarza poszedł do wojska. Po tygodniu ojciec dostaje list: - Tatusiu! Tu jest rewelacyjnie! Można się wylegiwać do szóstej rano! * Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni się kapral. - Bo ziemia jest okrągła - mówi jeden z żołnierzy. - Kto to powiedział?! - Kopernik. - Kopernik wystąp!

- Przecież on umarł. - To czemu nikt mi o tym nie zameldował? * Na komisji wojskowej pytają poborowego: - Do you speak English? - Hee? Pytają następnego: - Do you speak English? - Hee? I następnego: - Do you speak Eglish? - Yes, I do. - Hee? * Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy: - Ci, co znają się na muzyce - wystąp! Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro. * Co to jest lufa? Lufa to dziura oblana żelazem. * Spotykają się dwa dziadki po latach i jeden mówi do drugiego: - Wiesz..... jo mom tako skleroza, że już nie wiem czy żech był w szóstej kompani siódmego pułku, czy w siódmej kompani szóstego pułku..... A drugi na to: - OOO.... to jeszcze nic.... jo nie wiem czy żech dostoł kulką między łopatki, czy łopatką między kulki!

Krzyżówka Życia Kolorado

Horoskop LEW 23 lipiec – 22 sierpień Osoby urodzone w znaku Lwa są bardzo towarzyskie i radosne, cieszą się życiem i są ogólnie lubiane. Są pewnymi siebie entuzjastami. Działają z zapałem, zdecydowanie i potrafią ożywić każde towarzystwo i przedsięwzięcie. Często motorem ich działań jest dążenie do sławy. Są towarzyscy, przedsiębiorczy, są dobrymi organizatorami. Promieniują serdecznością, szczerze wyrażają uczucia. Są szczodrzy, wspaniałomyślni, odważni i szlachetni. Żyją pełnią życia, bawią się i wypełniają przestrzeń, w której przebywają radością, ciepłem i dobrą energią. Ludzie w ich obecności dobrze się bawią. Cenią sobie luksus i splendor, mają prawdziwą charyzmę i godność prawdziwego władcy. Są bardzo wspaniałomyślne. Uwielbiają być w centrum zainteresowania, nie

potrafią pozostawać w cieniu innych. Życie jest dla nich przede wszystkim sceną, na której starają się być gwiazdą. Potrzebują stałej adoracji, chcą być kimś znaczącym. Potrzebne im jest społeczne uznanie i poklask. Mają skłonności do egzaltacji i chełpliwości. Lubią dramatyzować sytuacje, gdyż wtedy silniej przemawiają do ich wyobraźni i w ich oczach dodają im znaczenia. Są przeświadczone o słuszności swych racji. Zdecydowanie nie nadają się na podwładnych, a gdy nimi są potrzebują dużo pochwał i doceniania ich pracy. Mają zdolności dramatyczne i często występują na scenie, ale satysfakcjonuje je tylko bycie gwiazdą. Mogą zostać wielkimi politykami, dyrektorami, prezesami. Najlepiej się czują, gdy stoją na czele i świetnie potrafią reprezentować innych. Świat uczuć: Będziesz poddany refleksji, próby uczuć. W związkach,

w których na co dzień dają znać o sobie różnice charakterów, teraz mogą nasilić się konflikty. Zdecydujesz, czy chcesz wszystko zmieniać, czy walczyć o związek. Samotne Lwy więcej niż zwykle będą myśleć o miłości. A przez to otworzą się na miłość, która już wkrótce może zapukać do ich drzwi. Praca i finanse: Nawet jeśli pojawią się przejściowe kłopoty finansowe, to nie powinny ci one przesłonić innych sukcesów. Ciężką pracą zdołasz odrobić straty, a intuicja podpowie ci jak osiągnąć cel. Konsekwencją i uporem pokonasz stojące przed tobą bariery. Zdrowie: Pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze. Nie stresuj się tak bardzo, relaksuj się, np. robiąc sobie kąpiele z dodatkiem aromatycznych ziół. Porada na ten rok: Nie pozwól, by nieufność wkradła się między ciebie, a ważne w twoim życiu osoby. Pamiętaj, że to co dobre i wartościowe, nie obawia się prawdy.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Sierpień/August 2013

31

Medycyna niekonwencjonalna

Metoda dobra na wszystko igdy nie widziałem jeszcze tak skutecznej terapii - mówi Paweł Pyłka z Chełmna, który wyszkolił się w klinice Domančića w Słowenii. Jej fenomen polega na tym, że jest prosta. Przypomina techniki chi kung wykonywane na aurze pacjenta. - Nie działam swoją energią, lecz pobieram energię Ziemi i energię z kosmosu mówi pan Paweł. - Za pomocą ruchów rąk udrażniam jej przepływ w czakramach, meridianach i oczyszczam aurę. Cały zabieg trwa 10-15 minut. Należy go powtarzać przez 4-5 dni z rzędu, by intensywnie pobudzić obieg energii w organizmie. Jacek Osiński z Warszawy pozbył się w ten sposób astmy. - Od 15 lat walczyłem z chorobą opowiada - Brałem osiem leków dziennie. Nie mogłem spać. Wciąż kasłałem. Podczas sesji czułem ciepło i zimno na przemian. Już po pierwszym zabiegu pan Jacek zasnął bez inhalatora. Czwartego dnia sam zredukował leki do dwóch dziennie. Dziś jest zdrowy. Pielgrzymki do kliniki Metoda Domančića jako jedyna wśród metod bioenergoterapii została udowodniona naukowo. W 1985 roku wzięli ją pod lupę specjaliści z międzynarodowej komisji lekarskiej. Od kiedy dowiedziono na podstawie badań USG, RTG, rezonansu i morfologii krwi, że terapeuta potrafi uzdrowić nawet gangrenę, do

R E K L A M A

Organizm leczy się sam Terapeuta w zasadzie nie leczy. Jak mówi Domančić: “Kiedy człowiek jest chory to znak, że jego system obronny w jakiejś części ciała odmówił współpracy. My jesteśmy mechanikami tego systemu”. Dodaje się energii tam, gdzie jej brak, a odejmuje tam, gdzie jest jej za dużo. Organizm leczy się sam. Co ważne - terapeuta nie diagnozuje. Pacjenci muszą zrobić badania lekarskie i przyjść z diagnozą - do niej dostosowany jest zabieg. Na koniec najlepiej powtórzyć badania. Często wyniki mówią same za siebie. A niejednokrotnie już po pierwszym spotkaniu widać poprawę. Czy leczenie się tą metodą jest drogie? Wszystko opiera się na wolnych datkach. Według Zdenka Domančića ważne jest, by zaistniała wymiana energii: “Jedna osoba podaruje ciasto przekaże ci energię z serca. A inna da ci o wiele więcej pieniędzy, niż byś się spodziewał. Energia zawsze się wyrówna”. I na takiej filozofii zbudował swoją klinikę. Metody można się nauczyć podczas intensywnego czterodniowego kursu. Oczywiście nie czyni to nikogo mistrzem. Potrzebna jest praktyka. W maju 2008 roku wyjechała do Słowenii pierwsza grupa z Polski - od tamtej pory uczestnicy seminarium praktykują intensywnie. I mają już rezultaty udokumentowane badaniami lekarskimi. - Obecnie powstaje Polska Sieć Bioenergoterapii w oparciu o metodę Domančića - mówi

Zdenko Domančić uzdrowił ponad milion ludzi. Jego metoda została potwierdzona przez naukę. A uczniowie Zdenka Domančića są już w Polsce. Kiedy człowiek jest chory to znak, że jego system obronny w jakiejś części ciała odmówił współpracy, my jesteśmy mechanikami tego systemu - Zdenko Domančić

Zdenko Domančić Fot. Martyna Fon. www.metodadomancica.pl

kliniki Domančića w Krańskiej Górze w Słowenii przybywają tłumy. Jedni, by poczuć się lepiej, drudzy, by nauczyć się, jak pomagać innym. Klinika jest dziś dotowana przez władze Słowenii i patronuje jej ministerstwo zdrowia. A świadectwa pacjentów zamieszczane są na specjalnym blogu internetowym.

Bioenergoterapia polega na doprowadzeniu ciała energetycznego do stanu idealnego tzw. zbalansowania. Ciało energetyczne - nasz matrix - wykazuje dysfunkcje o wiele wcześniej niż konkretne schorzenia pojawią się/zamanifestują w ciele fizycznym. Kiedy energia w naszym ciele jest zbalansowana i równomiernie otacza nasze ciało fizyczne - jesteśmy zdrowi, ale jeśli nasze ciało energetyczne otacza fizyczne w sposób nieregularny, wtedy zaczynamy chorować. Balansowanie bioenergii ciała przez bioenergoterapeutę opiera się na podstawowym prawie fizyki - wyższy potencjał wpływa na potencjał niższy. Terapeuta Metody Domancica nie używa swojej energii - jest przekaźnikiem bioenergii pobieranej z zewnątrz. Ta energia zawiera wszystkie informacje, których potrzebuje nasze ciało, żeby wyleczyć samo siebie. W ten sposób bioenergoterapeuta, jak mechanik dostarcza do ciała narzędzia, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu immunologicznego i ciało zaczyna leczyć samo siebie. (www.metodadomancica.pl) Martyna Fon, która organizuje wyjazdy na seminaria. Pod okiem naukowców Domančić osiągnął spektakularne efekty w każdej sklasyfikowanej chorobie: w przypadkach cukrzycy, choroby Parkinsona, gangreny, choroby Alzheim-

era, astmy, artretyzmu, żółtaczki typu C, nowotworów, udaru i wielu innych. Otrzymał prestiżową nagrodę Prezydenta Słowenii za wyniki pracy. Uczestniczy w badaniach nad AIDS prowadzonych przez Uniwersytet Stanforda oraz w badaniach nad rakiem w Instytucie Onkologii w Lubljanie. W jego klinice leczy się wielu sławnych ludzi,

w tym słoweńska reprezentacja sportowców olimpijskich. źródło: Gwiazdy Mówią 2008, tekst: RMPT


W obydwóch sklepach polecamy szeroki wybór własnych wyrobów mięsnych i garmażeryjnych, jak również szeroki asortyment polskich produktów spożywczych po najniższych cenach w Kolorado. Polecamy duży wybór wędlin zrobionych specjalnie na Wasz grill!

ZAPRASZAMY DO NASZYCH SKLEPÓW:

2318 S. Colorado Blvd, Denver tel: 303.691.2253 Pon.: zamknięte Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge tel: 303.462.0412 Pon.: 10.00 - 18.00 Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

OFERUJEMY: CATERING I WYSYŁKI PACZEK DO POLSKI PACZKI MORSKIE: .99centów za FUNT + $15 shipping & handling www.sawasausage.com

email: info@sawasausage.com


Zycie kolorado august2013