Page 1

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com POLISH NEWSPAPER IN COLORADO wydanie 38 | PAŹDZIERNIK/OCTOBER 2012 | WYDANIE BEZPŁATNE / FREE | POLISH NEWSPAPER IN COLORADO

Czas na głos! Zbliżają się wybory prezydenckie. W pewnym stopniu każdy mieszkaniec Stanów Zjednoczonych stanie przed wyborem, jaką Amerykę chce widzieć w przyszłości. Zakładamy, że wizja większości jest zgodna, bądź bliska z tą prezentowaną przez Ojców Założycieli z końca XVIII w., a ci, gdyby teraz zmartwychwstali mogli by się obecnym obrazem USA doprawdy załamać. Mijają lata, jednak założenia opierające się na wolności jednostki są niezmienne. Pytanie, którzy kandydaci w tegorocznych wyborach dają gwarancję, że nie będą dalej brnąć w kierunku ciągłego ograniczania naszych swobód. Czy zagwarantują nam, że machina biurokratyczna, na której czele staną nie będzie się dalej rozrastać? Czy zadeklarują obniżkę tak astronomicznie wysokich podatków? Bieżące wydanie w sporej części poświęcamy rozważaniom o historii i współczesnej sytuacji polityczno-ekonomicznej USA. Prześledźcie punkty widzenia Krystiana Żelaznego, Grzegorza Malanowskiego, Witolda-K oraz Waldka Tadli. W listopadzie wszyscy zagłosujmy w imię naszej lepszej przyszłości.

piszemy o: Wiadomości z kraju i ze świata - Krystian Żelazny >> str.4 Wiadomości sportowe - Marcin Żmiejko >> str.5 Inspiracje słowem “Sturgis - Harleyem przed siebie” - Bożena Michalska >> str.8 Punkt widzenia “Tabu” - Grzegorz Malanowski >> str.13 Herbata czy kawa? “Jesienne sprzątanie” - Waldek Tadla >> str.14 Starz 2012- Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Denver >> str.16 W zdrowym ciele, zdrowy duch “Jedzenie zgodne z instynktem” Maria Ulmed >> str.20 Zapiski znad Zatoki San Francisco cz.19 - Adam Lizakowski >> str.21 Felietony - Witold-K w kącie >> str.23 Z życia polskiej parafii - Ks. Marek Cieśla TChr >> str.24 Spojrzenie przez pryzmat “Podróżnicy z wyboru i nakazu czasów” - Zbigniew Z. Nikator >> str.27 Ugotuj coś dobrego “Dyniowate skarby” Gabriela Smakosz >> str.28


Polskoje˛zyczny lekarz przyjmuje nowych pacjentów. Dr Tony Dobija zapewnia wysokiej jakości opiekę medyczną dla dorosłych pacjentów w wieku od 16 lat. Posiada dyplom lekarza ze Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, w Polsce i certyfikat amerykańskiej komisji lekarskiej w zakresie medycyny wewnętrznej. Od roku 2002 prowadzi praktykę lekarską w Internal Medicine Associates of Lafayette. Jako specjalista w dziedzinie medycyny wewnętrznej i opieki podstawowej, Dr Dobija może leczyć cały zakres niechirurgicznych problemów zdrowotnych, które mogą wystąpić u dorosłych. Akceptuje większość głównych ubezpieczeń zdrowotnych, łącznie z Medicare. Urodzony i wychowany w Polsce, Dr Dobija z przyjemnością przyjmuje i zajmuje się pacjentami ze swojego rodzimego kraju.

Aby wyznaczyć wizytę u Dr Dobiji, proszę zadzwonić pod nr 303-604-6669.

Tony Dobija, MD Internal Medicine Associates of Lafayette Community Medical Center 1000 W. South Boulder Rd. Suite 214 Lafayette, CO 80026 303-604-6669

Proszę przyn ieść to ogłoszenie n a wizytę w celu otrzym ania bezpłatnego zestawu pierwszej po mocy.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

3

Wspierajcie nasze biznesy: Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

SKLEPY SPOŻYWCZE, PIEKARNIE • Sawa Meat & Sausage: 303.462.0412, 3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge • Sawa Meat & Sausage: 303.691.2253, 2318 S. Colorado Blvd, Denver • European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada • Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora

MEDIA LITTERA, INC.

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880 5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@ zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Krystian Żelazny - Dyr. ds. Rozwoju krystian.zelazny@zycie-kolorado.com W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA: $5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska Piotr Gzowski Barbara Popielak Tomasz Skotnicki Ks. Marek Cieśla TChr. Elżbieta Kulesza Margo Obrzut Witold-K Bożena Michalska Zbigniew Z. Nikator Grzegorz Malanowski Adam Lizakowski - Chicago Szczepan Sadurski - Warszawa Maria Ulmed

Od Redakcji

RESTAURACJE, BARY, CATERING, WYNAJEM SALI

Drodzy Czytelnicy, Wybory już za pasem! Wydanie bieżące w większości poświęcamy tematyce wyborów prezydenckich. Przybliżamy różne punkty widzenia naszych autorów na tematykę rzeczywistości politycznej i ekonomicznej USA. Z szacunkiem i tolerancją na wszelkie poglądy polityczne każdego z Was otwarcie promujemy wybory, jako wyraz obowiązku obywatelskiego. Drogi Czytelniku, jeżeli bliska jest Ci dola naszej nowej, amerykańskiej ojczyzny, proszę idź 6 listopada do urny wyborczej i wyraź tam swoją wolę. Zanim jednak nadejdzie dzień wyborów zapraszamy wszystkich na ekskluzywny XIV Bal Piłkarski. Piłkarze, “Życie Kolorado”, DISH Polska TV są gospodarzami tej imprezy i gwarantują wspaniałą zabawę! Zapraszamy także na inne wydarzenia polonijne, o których piszemy w tym wydaniu. Nie wiadomo kiedy stuknęło nam TRZY latka. Tak - jest to już 38 wydanie naszej polonijnej gazety! Dziękujemy Wam za serdeczne życzenia oraz za to, że jesteście z nam i nas tak pięknie na każdym kroku wspieracie. Obiecujemy być dobrzy i robić wszystko aby nasza Polonia rosła w siłę, była solidarna i zawsze pozytywna. Życzę Państwu zdrowia, pogody ducha i uśmiechu na co dzień, Waldek Tadla

Ogłoszenia drobne NAPRAWIĘ SAMOCHODY - wszystkie marki. Wymiana: paski rozrządu, półośki, hamulce i więcej. Niskie ceny, proszę dzwonić pod nr 303-671-0410 (zostawić wiadomość) lub tel. komórkowy: 303-912-4039 DROBNE DOMOWE NAPRAWY ELEKTRYKA, HYDRAULIKA, itp 646-462-9568 POTRZEBNE DWIE OSOBY DO SPRZĄTANIA BIURA dwa razy w tygodniu po godzinie 19-tej. Po szczegółowe informacje proszę dzwonić: Włodek - 720 273-3172

Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

LUXURY INN & SUITES w Silverthorne Zatrudni osobę lub parę do pracy w motelu z zamieszkaniem. Znajomość języka angielskiego i podstawowej obsługi komputera wymagana. Tel: 970-389-7226: Paweł, 970-368- 0599: Ewa POTRZEBNA NIANIA dla 3-miesięcznej Emilki od drugiej połowy października, 4 dni w tygodniu po 8 godzin. Wymagany przyjazd do domu dziecka - Prana Community Apartment k/Good Samaritan Medical Center. Stawka do uzgodnienia. Więcej informacji tel. 720-544-1934 POSZUKUJĘ OPIEKUNKI DO DZIECKA, 5 dni w tygo-dniu w Littleton. Proszę o kontakt z Karoliną tel. 551-427-4458 WADSWORTH/MISSISSIPPI. TANIO WYNAJMĘ MAŁY DOMEK DLA JEDNEJ LUB DWÓCH OSÓB. tel. 720-935-1965, Waldek

• Eggcredible Café: 303.301.0005, 5397 S. Boulder Rd, Boulder • Kinga’s Lounge: 303.830.6922, 1509 Marion St., Denver

POLSKA TV • DISH PolskaTV: 1-888-231-2542

PRAWNICY • Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch • Marzena Bieniek: 720-382-0907, 1544 S Ash St. Denver

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Monika Higgins-Szczur: 303.667.7947 • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.974.1716, 3705 Kipling St. Ste.# 107 Wheat Ridge

LEKARZE • Dr. Tony Dobija - 303.604.6669 Community Medical Center 1000 W. S. Boulder Rd. Ste. 214, Lafayette • Dr. Karolina Dybowski-Varnay - 303.932.7957: 6169 S. Balsam Way Ste. #209, Littleton | 303.722.6864: 950 E. Harvard Ave. Ste. #300, Denver

WETERYNARZE • After Hours Veterinary Care - Dr. Gennadiy Chepelevich, DVM 303-987-2026 Red Rocks Animal Center 1070 S Union Blvd, Lakewood 8081 E. Orchard Rd, Greenwood Village


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

4

Wiadomości

Z kraju i ze świata Redaktor “Wiadomości” Krystian Żelazny Polska a wstępie pragnę przeprosić za fakt, iż mój artykuł tego miesiąca przybierze inną formę niż zazwyczaj. Zaistniała sytuacja spowodowana jest szczególnym okresem w dziejach USA. Ten i następny numer naszego pisma będzie miał charakter typowo wyborczy. Niemniej przechodząc do sedna sprawy. Niedawno wybuchła kolejna afera związana z polskim rządem. Okazało się, że w przeciągu ostatnich miesięcy, a może i lat, służby kontrwywiadowcze, podległe bezpośrednio premierowi, inwigilowały posłów opozycji. W tej sprawie już toczy się śledztwo prowadzone przez Warszawską Prokuraturę Okręgową. Pisałem już nie raz, iż narasta zmożona inwigilacja obywateli. Jednak dopiero afera na najwyższych szczeblach uwidoczniła ogólny problem. Wydaje się, iż silne służby specjalne nie są w żadnym wypadku dobrem społecznym. Zatem im mniej państwa w państwie (i to w każdym aspekcie) tym większe błogosławieństwo dla obywateli danego kraju. Po prostu służby zazwyczaj służą tylko i wyłącznie rządowi w celu utrzymania wcześniej zdobytej władzy... Ciąg dalszy sprawy smoleńskiej (tak, zdaje sobie sprawę, że już jakiś czas temu miałem o tym napisać artykuł, ale to już niestety nie tego miesiąca). Przeprowadzono ekshumację zwłok Anny Walentynowicz i okazało się, że... to nie jej ciało. Później czytałem jakieś bzdurne wypowiedzi tzw. „ekspertów”, którzy tłumaczyli, że przy takim wypadku następuje zmieszanie materiału genetycznego. Zatem postawmy dwa kluczowe pytania. Dlaczego w rosyjskich protokołach stwierdzono jednoznacznie, że mamy to czynienia z śp. Anną Walentynowicz? Dlaczego władze tak wzbraniają się przed przeprowadzaniem ponownych sekcji (do tej pory przeprowadzono tylko cztery, przy czym Wassermanna też wykazała, iż to nie ciało byłego posła)? W sumie nasuwa się ich jeszcze więcej, ale zostawię owe przemyślenia w celu wzbogacenia zapowiadanego artykułu. Na koniec wypadałoby wspomnieć o zamieszaniu medialnym jaki wywołał Janusz Korwin-Mikke. Znany z niekonwencjonalnych metod przekazywania swych poglądów polityk poruszył na swoim blogu problem para-Olimpiad. Użycie stwierdzeń, dość kontrowersyjnych we współczesnym świecie, doprowadziło wręcz do eskalacji nienawiści głównych mas mediów pod adresem wspomnianego prezesa Kongresu Nowej Prawicy. Nie będę teraz przytaczał owej wypowiedzi, jest ona

ogólnie dostępna w internecie. Jednak chciałbym zauważyć problem, który zaistniał. Chodzi mianowicie o tzw. “polipoprawność”, która opanowała społeczeństwa zachodnie. Nie chcę tutaj bronić ani tym bardziej atakować polityka. Osobiście znając stan rzeczy próbowałbym sprawę naświetlić w łagodniejszej formie, ale może dzięki temu nie miałbym szans na przebicie się do szerszego spectrum odbiorców. Zauważmy jednak, że obecnie wszelakie ataki na wiarę chrześcijańską, wartości, które stały u fundamentu naszej cywilizacji uważane są za tzw. wolność słowa. Z kolei, nawet nie atak, lecz delikatna krytyka postępowania takich grup jak, homoseksualiści, Żydzi, czy inne mniejszości uznawane są za niedopuszczalne, wręcz karalne, przepełnione językiem nienawiści. W mniemaniu tych mniejszości wolność słowa nie ma uzasadnienia.

umieć, znieść gorycz porażki z godnością, honorowo pogratulować zwycięscy i skupić się na przyszłości. Po Tampie trzeba by było sparafrazować ową maksymę na: wygrywać trzeba umieć z godnością, honorowo. Dlaczego to piszę? Każdy z Państwa, kto śledził nawet niezbyt dokładnie zagrania szefostwa partii republikańskiej wymierzone w Ron’a Paul’a wie o czym mówie. Na You Tube jest ogromna liczba filmików pokazująca w jak ohydny sposób został potraktowany główny konkurent Mitt’a Romney’a w batalii o republikańską nominację. Pozwolę sobie wymienić parę faktów. Po pierwsze, głosy na Paul’a nie były oficjalnie liczone, dostał bowiem poparcie „tylko” 5 stanów, a partia dosłownie na pół godziny przed konwencją (sic!) zmieniła regulamin, że do liczenia potrzebnych jest 8. Sztabowcy Ron’a nie zdążyli zebrać w tak krótkim czasie kolejnych 3 deklaracji stanowych potwierdzonych stosownymi protokołami. Po drugie, wszelkie niemal głosy Gingrich’a, Santorum’a, a co najlepsze gro przyznanych przez stany Paul’owi przypisano wedle jakiś niejasnych machinacji z góry Romney’owi. Przy czym i tak z tych stanów, gdzie siła kongresmena z Texasu na to nie pozwoliła dała mu 190 głosów. Po trzecie, wręcz haniebne postępowanie z delegatami z Maine, którym w osta-

przed wydarzeniami elekcyjnymi w Tampie poprzeć Romney’a, inaczej nie było mowy o jego wystąpieniu. Aż serce kołacze na myśl o takiej bezczelności. Po piąte, w trakcie konwencji wszelkie materiały propagandowe Paul’a były konfiskowane przez ochronę. Oczywiście sala mogła być obwieszona tylko i wyłącznie banerami Mitt’a Romney”a. Można jeszcze wiele wymieniać, ale po co? Każdy może osobiście to sprawdzić, moją rolą jest tutaj tylko naświetlenie problemu. W każdym razie niestety obserwujemy totalny upadek jakichkolwiek wartości. Postępowanie tak jawnie perfidne, które zademonstrował nam nominowany kandydat partii republikańskiej jeszcze kilkanaście lat temu skreśliłoby jego wszelkie szanse na prezydenturę. Teraz tylko grupa, ale to znaczna grupa skrzywdzonych zwolenników Paul’a może w akcie protestu albo nie pójść do urn, albo zagłosować na bliskiego sobie kandydata spoza wielkiego tandemu. Tak, tak drodzy Państwo. Prócz dwóch wielkich mamy jeszcze znaczną ilość pomniejszych, z których to dwójkę (Gary Johnson z Libertarian Party oraz Virgil Goode z Constitution Party) pozwolę sobie skonfrontować niniejszym programowo z Obamą i Romney’em. Przeanalizujcie i zagłosujcie jak Wam serce i rozum nakazują.

Świat W przeciągu najbliższego miesiąca nastąpi wydarzenie, które będzie oddziaływało w czasie i przestrzeni (dokładnie i w przenośni). Chodzi mianowicie od amerykańskie wybory prezydenckie, które przyćmiewają inne wydarzenia w tym okresie. Jak pamiętam zawsze pasjonowała mnie cała ta zagadkowa machina wyborcza. Od dziecka śledziłem co cztery lata, w tę wtorkową każdego razu noc wszystkie doniesienia z wyborczego pola walki, wszelkie raporty o wynikach z poszczególnych stanów. Fakt, że to poszczególne stany, łącznie z malutkim Rhode Island decydowały o obraniu nowego przywódcy, a nie ogół vox populi były zawsze źródłem większej atrakcji niż np. wybory w Polsce. Tyle tytułem wstępu, przejdźmy co zasadniczej kwestii. W tym numerze chciałbym przedstawić Państwu ogólne założenia programowe najważniejszych kandydatów, będzie dzięki temu ponad miesiąc na podjęcie decyzji. Niemniej zanim to uczynię nie mogę pozwolić by pominąć milczeniem wydarzenia RNC, które miały miejsce w Tampie pod koniec sierpnia br. Przyjęło się powiedzenie, iż przegrywać trzeba

tniej chwili odebrano mandaty przyznane przez stan i zastąpiono ich zwolennikami Mitt’a. W akcie protestu gubernator stanu nie wziął udziału w obradach konwencji. Po czwarte, Ron Paul nie dostał nawet paru minut, by mógł przemówić na RNC! Mimo znaczącego poparcia wśród delegatów, partia nakazała mu jeszcze

Czytelniku, w razie chęci podjęcia korespondencji z autorem prosimy pisać na email: krystian. zelazny@zycie-kolorado.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

5

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado Marcin Żmiejko reszcie standardowa, sportowa pora roku! Słońce już nie tak bardzo pali, liście zmieniają kolor, jelenie w Estes Park mają sezon godowy a mężczyźni zasiadają przed telewizorami oglądając zmagania w NFL, Lidze Mistrzów, MLS oraz T-Mobile Ekstraklasie. Do tego dochodzą nam walki bokserskie i mieszane sporty walk KSW. Wciąż wielkie nadzieje wiążemy z Broncos, którzy raz wygrywają... a raz nie, ale to dopiero początek sezonu i Payton Manning musi się bardziej oswoić z nowym otoczeniem.

TVP, zadłużona i na skraju bankructwa pokaże ten mecz w otwartym paśmie, a może właśnie TV Trwam powinna to pokazać, tak jak muzułmańska Al Jazeera pokazywała Euro 2012. TV Trwam można oglądać w internecie za darmo.

jacielu” wielki sportowiec i wrażliwy człowiek. POWINNI SIĘ SCHOWAĆ WE WRZEŚNIU • Reprezentacja Polski – piłka nożna. W sumie zwycięstwo z Mołdawią i remis z Czarnogórą to doskonały wynik. Jednakże styl w jakim reprezentacja zdobyła cztery punkty w tych obu meczach woła o pomstę do nieba. Błaszczykowski, Piszczek i Lewandowski brylują w Bundeslidze, a w reprezentacji tylko Kuba pokazuje klasę. • Serena Williams – tenis. Na Serenę nie ma mocnych. O Polakach i Polkach nie ma co wspominać, a Serena od ponad 13-tu lat ciągle ogrywa potencjalne rywalki. Wygrana w US Open, na nowojorskich kortach to po prostu norma.

POKAZALI SIĘ WE WRZEŚNIU • Tomasz Adamek – boks zawodowy. Kiedyś na pewno bracia Kliczko zakończą karierę. Wówczas wyskoczy Adamek i zgarnie wszystkie pasy... tak na pewno. Zanim do tego dojdzie pozostają nam walki „Górala” z takim zawodnikami jak Travis Walker, którego Polak pokonał przez TKO (techniczny nokaut). Na Adamka już szykuje się Artur Szpilka ale chyba jeszcze nie czas, młody Szpila musi się jeszcze otrzaskać na zawodowych ringach. • Robert Lewandowski – piłka nożna. „Lewy” już kąsa w Bundeslidze i w Lidze Mistrzów. Niestety do tej pory nie pokazał nic porywającego jako reprezentant Polski. Może jeszcze nie czas, może obudzi się na Narodowym 16-go października i dowali Angolom? • Robert Kubica – sport motoryzacyjny. Kiedy Robert wróci do Formuły 1? Raczej tego nie wie on sam, jednakże musimy odnotować fakt, że Kubica po kontuzji oraz serii operacji wraca do sportu. Na razie w rajdach terenowych ale zawsze to lepiej mieć Kubicę niż nie mieć Kubicy.

Dawid Zapisek na zdjęciu z Ikerem Casillasem. Chłopiec od drugiego roku życia zmagał się z rdzeniowym zanikiem mięśni typu pierwszego. Z każdym miesiącem jego mięśnie oddechowe stawały się coraz słabsze, jednak Dawid oddychał samodzielnie. “Nie chcę korzystać z respiratora. Sam oddychałem, gdy się urodziłem i sam oddychając, umrę” – mówił Dawid. Odszedł 18-go września 2012 roku.

• Iker Casillas – piłka nożna. 18-go września zmarł Dawid Zapisek, 14-letni chłopczyk, chory na rdzeniowy zanik mięśni. Podczas Euro 2012 dzięki sponsorom David poleciał na Ukrainę, żeby spotkać się ze swoim idolem – Ikerem Casillasem. Bramkarz Realu to człowiek o wielkiej kulturze osobistej, wielkim sercu oraz niesamowitej wrażliwości. Oczywiście spełnił największe marzenie niepełnosprawnego fana z Polski. Na wieść o śmierci Dawida, Casillas napisał na Facebooku “Szczere kondolencje dla rodziny. Spoczywaj w pokoju przy-

• NHL – Związek zawodowy hokeistów niestety nie dogadał się z władzami ligi, co zaowocowało zawieszeniem rozgrywek. Być może dojdzie do odwołania rywalizacji w NHL a było tak w roku 2005, kiedy lockout sprawił, że rozgrywki zostały odwołane. NHL od tamtej pory niszuje i zamiast w NBC, CBS czy ABC zadomowiła się w mało popularnej stacji telewizyjnej VS. • PZPN – Polski Związek Piłki Nożnej, chyba za wszystko, a szczególnie za brak ochoty na samorozwiązanie. Ta organizacja to gnijący relikt poprzedniego systemu. Wszyscy winią Grzegorza Latę za stan polskiej piłki, ale ja pamiętam Michała Listkiewicza, Mariana Dziurowicza i szczególnie Kazimierza Górskiego, który był świetnym trenerem ale już nie takim dobrym szefem PZPN-u. Ani Boniek, ani żaden inny człowiek nie zmieni stanu najpopularniejszej dyscypliny sportowej w Polsce. Teraz mamy piękne stadiony, orliki w mniejszych miejscowościach ale brak współpracy ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej. Kiedyś trenerzy juniorów wybierali drużynę z zawodników którzy potrafili grać w piłkę – teraz wybierają spośród tych którzy... potrafią się ruszać w miarę skoordynowany sposób. SPORT NIE Z TEJ ZIEMI - DYSCYPLINA MIESIĄCA: BURRO RACING

• Wojciech Pawłowski – piłka nożna. Młody bramkarz Udinese Calcio odmówił gry w młodzieżowej reprezentacji Polski. Pawłowski zasłynął dzięki portalowi youtube.com jako „biegły poliglota” i twórca takiego angielskiego słowa jak okazejszyn. Obecnie Pawłowski oświadczył, że powoływanie go do młodzieżówki to świństwo i jeśli dostanie powołanie do „dorosłej kadry” to na pewno nie odmówi. Głupota czy megalomania? • TVP (Telewizja Polska) – Brak trans-

• Sporty KSW – sztuki walk. Mieszane style walk, brak stylu i imprezy z wielką pompą. Polacy tłuką rywali na potęgę, a na walki przychodzi komplet widzów. Tylko kwestia czasu, kiedy polscy wojownicy szturmem wkroczą na areny USA. • DISH Polska TV – za ofertę sportowego programu, który na żywo pokazuje mecze polskiej T-Mobile ekstraklasy. Niedzielny poranek, kawa i mecz prosto z Polski. Na żywo. Świetna rozgrzewka przed NFL. W końcu coś innego niż oferty serialowe. • TV Trwam – za chęć pokazania meczu Polska – Anglia na swojej antenie. Wiadomo, ze tak się nie stanie i

misji z pojedynków reprezentacji Polski (piłka nożna) w otwartym paśmie to wstyd. TVP pomimo dochodu z przymusowego abonamentu jest bankrutem. To podobnie jak US Postal Service. Miała być telewizja z misją jest typowa państwowa organizacja nie będąca w stanie związać końca z końcem.

SPORT NIE Z TEJ ZIEMI - DYSCYPLINA MIESIĄCA: BURRO RACING Burro racing składa się z chętnego do udziału w wyścigu osła, na którego należy zapakować 33 funty balastu (oryginalnie był to szpadel, widły itp). Do tego nieodzowny jest człowiek, który będzie biegł obok, za, lub przed osiołkiem. Dystans nie jest sprecyzowany ale pewne źródła podają 4 mile. I tak od 64 lat!

W październiku dyscypliną miesiąca zostaje Burro Rading. Jest to oficjalna letnia dyscyplina stanu Kolorado. Od wielu lat hodowcy osłów zbierają się w Fairplay i w grupie około czterdziestu zawodników ścigają się o koronę zwycięzcy. Dyscyplina jest śmieszna dla nas i niezwykle poważna dla uczestników. Osioł jak człowiek wstaje rano i myśli: idę biegać, a w progu zmienia zdanie i uważa, że jednak nie idzie biegać. Jeśli połączymy sympatycznego kłapoucha z człowiekiem i odpowiednim ekwipunkiem – jesteśmy gotowi na Burro Racing. POLECANE IMPREZY SPORTOWE W DENVER: MLS Colorado Rapids: 10/06 – San Jose 10/27 – Houston NFL Denver Broncos: 10/28 – New Orleans


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

6

DISH Network poleca Wywiad iTVN Już nie jestem cyborgiem Młody, przystojny, ale już nie do wzięcia. Od kilku lat wierny jednej kobiecie i od kilku lat ciągle w drodze: Elbląg-Słupsk-WarszawaKraków. W serialu „Julia” wciela się Maćka Janickiego i – mimo, że ma na swoim koncie wiele innych ról - deklaruje, że to właśnie ta jest dla niego najważniejsza. Z Michałem Lewa-ndowskim rozmawia Marta Fujak.

Spotkanie z Michałem jest jak porcja pozytywnej energii. Energiczny, uśmiechnięty, ciągle coś opowiada i nieustannie żartuje. Wywiad zaczynamy nietypowo, bo… od kapuśniaku w barze na planie „Julii”. Potem, kiedy udaje nam się znaleźć spokojne miejsce na rozmowę - w filmowym domu Janickich, gdzie akurat tego dnia nie odbywają się zdjęcia - okazuje się, że z Michałem można nie tylko pożartować, ale też porozmawiać trochę (choć nie do końca) poważniej. Mieszkasz w Warszawie, ale większość czasu spędzasz w Krakowie, gdzie powstaje serial „Julia”. Czy Kraków to już Twój drugi dom? Można tak powiedzieć. Mówią, że dom jest tam, gdzie powiesisz kapelusz, tam, gdzie są ludzie. Teraz większość czasu spędzam w Krakowie i to tutaj mam więcej znajomych, więc tak – to jest mój drugi dom. Jak to się w ogóle stało, że ze Słupska, gdzie przez kilka lat grałeś w teatrze, trafiłeś do Krakowa, najpierw na plan „Majki”, a potem „Julii”? Po znajomości. Mój kuzyn był operatorem kamery podczas castingów do „Majki”. Zadzwonił do mnie, przyjechałem, no i tu już skończyły się znajomości (śmiech) - musiałem pokazać się z jak najlepszej strony. W „Majce” grałeś Adama Stankiewicza, młodego, ale dość statecznego architekta. W „Julce” jesteś Maćkiem Janickim, takim Piotrusiem Panem. Która z tych postaci jest Ci bliższa? Maciej, bo prywatnie jestem trochę taki jak on. Dużo mu z siebie daję - ja się naprawdę czasami tak głupkowato zachowuję (śmiech). Aczkolwiek muszę zauważyć, że Maciek nie jest głupi, będzie to widać zwłaszcza w późniejszych odcinkach. To inteligentny człowiek i dobry obserwator. Podobno na początku producenci chcieli, byś zagrał Janka. Dlaczego tak się nie stało? Bo powiedziałem, że ich na to nie stać (śmiech). A tak na serio, nie chciałem być Jankiem, bo myślałem, że to jest główna rola, a ja nie miałem zamiaru pracować przez sześć dni w tygodniu po dwanaście godzin. Bałem się, że kompletnie ucierpi na tym moje życie prywatne i nie będę miał czasu dla siebie, a to jest dla mnie bardzo ważne. Nie chciałem też grać Janka, bo on za bardzo przypomina Adama z „Majki” - chciałem zagrać kogoś innego niż w poprzednim serialu. Żyjemy w takich czasach, że jak ktoś się sprawdzi w jakiejś roli, to potem ciągle go chcą do tego samego. Na szczęście udało mi się złamać tę zasadę. Maciek jest gejem. To nie było dla ciebie przeszkodą? Wiedziałem, że chcę zagrać Macieja już po przeczytaniu wstępnej charakterystyki postaci, w której nie było napisane, że on jest gejem. Potem, kiedy się o tym dowiedziałem, to aż podskoczyłem z radości. Bardzo chciałem zagrać homoseksualistę i pokazać go jak normalnego człowieka. No właśnie, homoseksualiści często pokazywani są w filmach w sposób mocno przerysowany… … bo oni też często tacy są. Znam wielu homoseksualistów, to sympatyczni mężczyźni, ale niektórzy rzeczywiście tacy troszeczkę bardziej delikatni. Ale twoja postać taka nie jest. Maciek nie zachowuje się jak stereotypowy gej, tylko jak normalny facet. Bo takich zwykłych facetów, którzy po prostu wolą seks z mężczyznami niż z kobietami też jest wielu. I ja kogoś takiego gram – Maćkowi po prostu bardziej podobają się faceci, a konkretnie jeden, czyli jego

chłopak, Kamil. Masz znajomych gejów? Co oni sądzą o tej roli? Rozmawiacie w ogóle na ten temat? Pamiętam, że kiedyś rozmawiałem z moim kolegą, który, z jakichś względów, musiał ukrywać swoje skłonności. Zresztą, jest wielu takich ludzi, którzy - tak jak Maciek - wstydzą się albo boją ujawnić, że są homoseksualni. Poniekąd dedykuję im tę rolę, bo sytuacja, w której nie można powiedzieć o orientacji seksualnej swoim rodzicom musi być bardzo ciężka. Lubisz swojego bohatera? Bardzo. Uważam, że to jest wyjątkowo pozytywna postać. Poza tym, tak sobie myślę, że ten Maciej, taki niby zwykły chłopak z popołudniowego serialu, jest jednak bardzo ważny. To chyba najważniejsza postać, jaką kiedykolwiek zagrałem. Naprawdę? Tak, i stawiam tu na szali wszystkie moje dotychczasowe role teatralne i filmowe. Po prostu Maciej więcej mówi swoją osobą niż tamte postacie. Jest wielowymiarowy: z jednej strony - uśmiechnięty chłopak, a z drugiej -smutny człowiek. A teraz jeszcze, w nowych

TVN/Michal Lichtanski. East News Krakow

odcinkach, będzie to człowiek, który będzie chciał za wszelką cenę pomagać i rozwiązywać problemy. Chcesz powiedzieć, że młodszy z braci Janickich wreszcie spoważnieje? Bardzo fajne w tej postaci jest właśnie to, że się zmienia. W nowych odcinkach Maciek będzie trochę detektywem i będzie przede wszystkim nastawiony na pomoc innym, aczkolwiek wesołych scen z jego udziałem też nie zabraknie. Pogodzi się wreszcie z ojcem? Pamiętam taką scenę, w której pan Tadeusz Huk (w „Julii” gra ojca Macieja Janickiego – przyp. red.) dodał do swojego tekstu przepiękne zdanie. Powiedział coś w stylu: „Rozumiem tyle, ile wiem, więcej nie mogę.” Ojciec Maćka po prostu nie potrafi go zrozumieć, bo został inaczej wychowany, dla niego to jest dziwne. Oczywiście, kocha swojego syna i to bardzo, no bo jak tu nie kochać Macieja? Na razie nie może zaakceptować pewnych rzeczy, ale prędzej czy później pogodzi się z tą sytuacją. Odnoszę wrażenie, że świetnie się czujesz w tym serialu. Jestem bardzo zadowolony, że mogę tu pracować. W naszej branży często się mówi: „śmiech na planie, g… na ekranie”. A tu się okazuje, że my się na planie bardzo dobrze bawimy, a mimo to potrafimy zrobić coś fajnego, takiego, że ludzie ciągle chcą oglądać losy bohaterów „Julii”. Ekipa twierdzi, że to ty jesteś gwarantem dobrego humoru. Poważnie? Nie wiedziałem. Bardzo mi miło, że tak sądzą. Mam nadzieję, że te moje wygłupy za bardzo im nie przeszkadzają w pracy. Ja mogę powiedzieć to samo o nich, że to oni są gwarantem dobrego humoru, bo gdyby ich nie było, to ja nie miałbym dla kogo się wygłupiać (śmiech). Docierają do ciebie informacje, jak twoja postać odbierana jest przez widzów? Gdybym nie wiedział, że jestem aktorem i skąd się biorą uśmiechy ludzi, pomyślałbym, że jestem naprawdę super laską (śmiech). Ludzie się do mnie cały czas uśmiechają i to wszędzie, a szczególnie

w Krakowie. Często też zaczepiają, bo chcą się dowiedzieć, co będzie dalej w serialu. Jakieś negatywne reakcje? Żadnych. Nigdy nie usłyszałem: „Maciej, ty geju!”, albo „O, to ten koleś, co gra pedała!”. Ani razu nie spotkałem się ze złym odbiorem tej roli. Maciek jest lubiany, a my, aktorzy jesteśmy utożsamiani z postacią, którą akurat gramy. To może być czasem niebezpieczne. Teraz słyszę od ludzi, że ja to jestem super, ale Marta (Żmuda-Trzebiatowska, w „Julii” gra czarny charakter, Monikę – przyp.red.) to na pewno prywatnie też zołza. To jest oczywiście bzdura, bo nie przyjaźnię się z zołzami, a z Martą jesteśmy przyjaciółmi. Czasem też ktoś zaprasza mnie na piwo albo proponuje, abym przysiadł się do stolika w knajpce. Jestem osobą publiczną i pewnie ludzie chcą zweryfikować obraz z ekranu z prawdziwym człowiekiem. Kobiety też cię zapraszają? Masz wiele fanek. Nie umawiam się sam na sam z kobietami, których nie znam. Jestem poważnym dorosłym facetem w związku, mam dziewczynę, Madzię i myślę, że wysyłam w tej kwestii jasne sygnały. Nadal jeździsz do niej z Krakowa do Słupska? Na szczęście nie muszę, bo mieszkamy teraz w Warszawie. Poza tym, nie jestem już cyborgiem i trochę bardziej dbam o zdrowie. A jak było wcześniej? Kiedy byłem cyborgiem, to mogłem być na planie dwanaście godzin, a potem wsiąść w samochód i jechać 700 km do Słupska. To daleko, a poza tym, trzeba wziąć pod uwagę, jak wyglądają polskie drogi. Ale wtedy byłem o trzy lata młodszy, jeszcze przed trzydziestką. Po trzydziestce włącza się inne myślenie. Od pewnych rzeczy się odchodzi, a do innych bardziej przytula. Chyba każdy wie, o czym mówię: trochę mniej zabawy, trochę więcej rozwagi. Włączyło ci się też dążenie do życiowej stabilizacji? Dom? Rodzina? Ja jestem bardzo stabilny, jeżeli chodzi o moje życie. Jestem z moją dziewczyną i uważam, że to jest założenie rodziny. Będzie ślub? Nie mamy ślubu i nie chcemy tego robić. Czy trzeba się żenić, żeby być szczęśliwym? Czy to poprawia jakość życia? Czy daje komuś większą pewność? Nie, bo są rozwody. Więc skoro to nie ma większego znaczenia ani dla jednej ani drugiej strony, to po co to robić? Kiedyś powiedziałeś, że to ty jesteś kobietą w tym związku. Bo to prawda. Mam chyba bardziej damskie myślenie niż Madzia, a ona z kolei mocniej stąpa po ziemi i jest po prostu bardziej ogarnięta. Ja jestem język polski, a Madzia – matematyka. Ale jak trzeba na kogoś krzyknąć, to ja to załatwiam. A kiedy krzyczysz? Co cię denerwuje? Nie znoszę niekompetencji. Świat dzieli się na ludzi, którzy wiedzą, co robią, chcą to robić i wykonują to dobrze i tych, którym się tylko wydaje, że coś potrafią i to robią, a nie powinni. Nie znoszę tego. Dlatego nie jestem na przykład astronomem, bo się kompletnie na tym nie znam. Nie jesteś astronomem, ale aktorem. Skąd wiedziałeś, że to zawód dla ciebie? To jakoś samo przyszło. Kiedy człowiek jest mały, to może być kim chce. To jest taka zabawa związana z wyobraźnią - małe dziecko bierze pistolet i jest kowbojem, potem sikawkę i wydaje mu się, że gasi pożar. W pewnym jednak momencie człowiek zaczyna dojrzewać i zdaje sobie sprawę, że nie może być tymi wszystkimi postaciami. A mi życie dało taki sygnał, że to jest możliwe, więc postanowiłem bawić się dalej. Czy to był jakiś konkretny moment?

c.d. >> 12


Spełniamy Wasze życzenia Nowy kanał sportowy tylko w DISH!

NA ŻYWO

EKSTRAKLASA ŻUŻEL MMA i wiele innych

Zamów dzisiaj.... mówimy po polsku!

1-888-231-2542

Odwiedź nas na: www.facebook.com/dishpolskatv • www.dishpolskatv.com

Radar SAT Inc. Tel.1-877-KINO POL (546-6765)

POLSKA TV

Międzynarodowe programy wymagają dodatkowego minimum programowego od $10/m-c. Oferta kibica piłki nożnej: Podczas okresu promocyjnego (01/10/12- 31/12/12) musisz aktywować nowy serwis DISH z Digital Home Advantage z 24 miesięcznym zobowiązaniem i zamówić Polish Super Pack. Aby otrzymać pakiet kibica musisz odwiedzić stronę i wypełnić formularz redempcji: www.dish.com/ zestawkibica przed 15/01/2013 . Wymaga kontynuowanej subskrypcji Polish Super Pack przez okres trwania promocji. Pakiet kibica zostanie wysłany od 6-8 tygodni od 31/12/2012. Oferta ważna do wyczerpania zapasów. W skład oferty wchodzi: jeden szalik, jedna piłka, oraz do wyboru bluza lub koszulka z długim rękawem lub koszulka z krótkim rękawem. Oferta Digital Home Advantage wymaga 24-miesiecznego zobowiązania i kwalifikacji kredytu. Jeżeli serwis zostanie zlikwidowany przed upływem zobowiązania, naliczana będzie opłata w wysokości $17.50 za każdy zlikwidowany miesiąc serwisu. Przy zlikwidowaniu serwisu leasingowany sprzęt musi zostać zwrócony do DISH, jeśli sprzęt nie zostanie zwrócony - naliczana będzie opłata. Obowiązuje limit: 6 leasingowane tunery na konto; opłata lease upgrade z góry będzie naliczana w zależności od wybranego modelu, miesięczna opłata uzależniona jest od rodzaju i liczby odbiorników. Wszystkie ceny, pakiety i zestawy programów mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Oferta tylko dla nowych pierwszorazowych klientów DISH i podlega warunkom i zasadom umowy promocyjnej Residential Customer Agreement. Mogą wystąpić dodatkowe ograniczenia i opłaty. Oferta ważna przez okres limitowany. ©2012 DISH Network L.L.C. Wszelkie prawa zastrzeżone.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

8

Inspiracje słowem

Sturgis

- Harleyem przed siebie Bożena Michalska

Z pewnej odległości, tak jakby z boku przyglądamy się temu miejscu. Tysiące motocykli, każdy każdemu przygląda się z zainteresowaniem. Przejeżdżamy przez Keystone, zbliżający się wieczór podkreślony oświetlonymi uliczkami wypełnia się po brzegi motocyklami.

amiastka wolności. Sierpień, 5 rano, jest chłodno. Ubieramy się jak na zimę, ciepła czapka, podwójne spodnie, rękawice. Harley spakowany, ograniczamy się tylko do najpotrzebniejszych rzeczy. Woda, trochę jedzenia, ubranie na zmianę. Głośny, charakterystyczny warkot silnika i w drogę. Na trasie dołączamy do innych motocyklistów. Przyjazne, ulotne spojrzenia, gesty rąk potwierdzające tą samą przynależność. Kierujemy się tak jak wszyscy na północ - Sturgis, małe miasteczko w południowej Dakocie, to jest nasz cel, zlot entuzjastów Harleya Davidson. Jedziemy szybko, dozwolona prędkość 75 mil na godzinę. Na początku spięta, z czasem rozluźniam się, odważnie rozglądam się łykając świeże, zimne powietrze. Zatrzymujemy się tylko po paliwo rozprostowując przy okazji kości. Słońce rozgrzewa nas do dalszej jazdy. Powoli zdejmujemy kurtki. Robi się cieplej. Przekraczając granicę Kolorado i Wyoming, wkraczamy w monotonny krajobraz, w krainę, wydawałoby się, pozbawioną życia. Pusta przestrzeń, płaskość. Ta monotonia, może nuda jednak urokliwa, podkreśla różnorodność, wielowarstwowość tego kraju. Mimo wszystko budzi się dzikość serca, ta nieokiełznana, szczera radość. Tylko mocny wiatr, jednostajny, porywisty, czasem zachłystujący swoją siłą. Jego ostrość jeszcze bardziej podkreśla szaleństwo tej chwili owiewając nas swoją tajemniczością. Zawsze bałam się wiatru, który wdzierając się w zakamarkami tworzy swoją własną muzykę. Ktoś mi powiedział, że wiatr jest bratem wolności. Teraz wiem, że to prawda, możemy to poczuć jadąc w słońcu, przed siebie, zostawiając za sobą tamten świat reguł i zasad. Choć na chwilę zmieniamy swój status społeczny zapominając kim tak naprawdę jesteśmy i ile mamy lat. W gorącym już słońcu zbliżamy się do masywu Black Hills. Przed nami dwie gigantyczne rzeźby. Każda pochodząca z innego świata. Mount Rushmore, twarze czterech amerykańskich prezydentów - symbol amerykańskiej demokracji. Kilka kilometrów dalej Góra Thunderhead. Olbrzymia rzeźba jeźdźca na pędzącym koniu - “Szalony Koń”. Niektórzy mówią Szalony Koń Szalonego Polaka. Amerykanin polskiego pochodzenia, Korczak Ziółkowski, rozpoczął prace nad pomnikiem sławnego wodza Indian, Craizy Horse na prośbę Indian z Południowej Dakoty “aby świat wiedział, że czerwony człowiek też miał swoich bohaterów”. Podobno przed swoją śmiercią

wódz indiański zapowiedział swój powrót w kamieniu. Rzeźba ma 172 m wysokości i 195 m długości. Po dziś dzień rodzina rzeźbiarza kontynuuje prace po jego śmierci. Stworzone muzeum, miejsce pamięci, wielka rzeźba to wszystko utrzymywane jest tylko z datków turystów bez udziału funduszy rządowych. Korczak Ziółkowski mawiał, że “każdy człowiek ma w życiu własną górę do przekucia, ja kuję w swojej”. Niesamowite miejsce, niesamowity pomysł. Duma nas rozpiera na wspomnienie o szalonym Polaku z pasją i o jego dziele.

Docieramy do obozowiska naszych amerykańskich przyjaciół, którzy przyjeżdżają do Sturgis co roku. Tu w namiocie spędzamy dwie następne noce. Rano wyruszamy tworząc formację. Obieramy trasę Needles Highway długości 14 mil (23 km ). Jest nas dziesięć motorów, jedziemy dwójkami w pewnej odległości. Droga kręta, przechylamy się w prawą, to w lewą stronę, zgodnie z rytmem jazdy, niemal ocierając kolanami asfaltu. Spotykamy po drodze stado bizonów, które nic sobie nie robiąc z tłumów i hałasu wkracza ze stoickim spokojem na szosę. Ustępujemy miejsca zwierzętom, czekamy na wolną drogę.

Przychodzą takie chwile w życiu każdego człowieka kiedy zdajemy sobie sprawę z upływu czasu, z potęgi wyroków opatrzności, nieodwracalności zdarzeń, co jest nam dane, co jest nam pisane, do czego dążymy. Wśród tych stronic życiowego scenariusza zostają nam tylko chwile. Wraz ze świadomością płynności życia, ciągłych zmian, czasem bardzo gwałtownych i nieoczekiwanych, pojawia się chęć doznawania. Odczuwania prawdziwej wolności choć na moment.

Fot.B. Michalska

Sturgis nocą oświetlone jak w przeddzień Nowego Roku. Tłumy na ulicach, bary zapchane. Gdzieniegdzie koncerty. Jazda w ciemność i tylko muzyka grających silników. Tysiące, tysiące lśniących motocykli. Sobota, ostatni dzień tego wielkiego show. Jeszcze raz zatrzymujemy się w centrum Sturgis. Przyglądamy się zaparkowanym motorom przeróżnej maści. W tym miejscu każdy jest kimś innym. Puszczają hamulce codzienności. W niedzielę rano powoli kierujemy się w stronę Kolorado. Zatrzymujemy się przy “Diabelskiej Wieży”, która jest rdzeniem wygasłego wulkanu. Naturalny twór, który wydaje się czymś nienaturalnym, wczepionym monstrum w płaski już krajobraz prerii. Indianie twierdzą, że jest to skamieniały pień wielkiego drzewa podrapanego pazurami niedźwiedzia - olbrzyma. Góra położona jest nieopodal miejscowości Hulety we wschodniej części Wyoming, ma 1558 m.n.p.m. Turyści nie tylko przyjeżdżają oglądać ten wybryk natury ale próbują też wspinaczki. W drodze do domu jedziemy pod wiatr, ciężka droga. Deszcz zaskakuje nas. Krople wody pod wpływem prędkości zmieniają się w tysiące ostrych igiełek i uderzają nas w twarze. Boli, wydaje się, że zimno deszczu jest jeszcze zimniejsze. Była to 72 rocznica zlotu w Sturgis. Harley’owski festiwal, pokaz srebrnych, szkieletowych maszyn ubranych w czarną skórę. Klasyczny Harley Davidson rozgrzewający do czerwoności drogi do tego miejsca. Chciałoby się tak jechać bez końca, w upale czując tylko mocny, spontaniczny, gorący wiatr. Jechać przed siebie w poszukiwaniu wolności, która jest w nas i rozpiera nasze dusze.


W obydwóch sklepach polecamy szeroki wybór własnych wyrobów mięsnych i garmażeryjnych, jak również szeroki asortyment polskich produktów spożywczych po najniższych cenach w Kolorado. Polecamy duży wybór wędlin zrobionych specjalnie na Wasz grill!

ZAPRASZAMY DO NASZYCH SKLEPÓW:

2318 S. Colorado Blvd, Denver tel: 303.691.2253

NOWOŚĆ: w piątki i soboty świeże, surowe mięso

Pon.: zamknięte Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge tel: 303.462.0412 Pon.: 10.00 - 18.00 Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

SZY $ 3. NKA 99 L B

KIE Ł WIE BASA J $ 2. SKA 99 L B

OFERUJEMY: CATERING I WYSYŁKI PACZEK DO POLSKI PACZKI MORSKIE: .99centów za FUNT + $15 shipping & handling www.sawasausage.com

email: info@sawasausage.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

11

Co, gdzie i kiedy? Paździenikowe wydarzenia polonijne • 6 października 2012, godz. 18.00 - Wielki Bal Polonijny w Double Tree by HILTON Hotel, 3203 Quebec Street, Denver CO 80207 - szczegóły na str 9. •

Weekend 12-14 października

Jak co roku, Polski Klub w Denver zaprasza wszystkich chętnych na wycieczkę do Salidy! Zakwaterowanie w hotelu Salida Gateway Inn and Suites. www.salidagatewayinnandsuites.com Pokój z dwoma łóżkami queen, lub jednym king - jedyne $50! (Każdy płaci indywidualnie przy odbiorze kluczy) Program wycieczki: Piątek: ognisko (kiełbaski i “popitka”), Sobota: Wycieczka do gorących źródeł i zabawa - kolacja i tańce: pieczone prosię, alkohol we własnym zakresie Niedziela: Zwiedzanie miasta i lunch - $45.00/dorośli, $25/dzieci do lat 12 Należy wziąć ze sobą: kostium kąpielowy, ręcznik, ciepłą kurtkę, rękawiczki, ciepłe obuwie oraz koc. Informacje i zgłoszenia: Prezes Katarzyna Szuta 303-250-5370 po 15:00 Wspaniała zabawa gwarantowana! Zapraszamy! • 18 października, godz. 19.00, koncert fortepianowy Macieja Grzybowskiego w Broomfield Auditorium • 27 paździenika, sobota, godz.18.30 - Halloween Party + Costume Contest Tylko Dla Dorosłych! $30 od osoby z obiadem ( gotuje Maciek Wardak) $20 od osoby bez obiadu.

Dołącz do ŻYCIA KOLORADO na Facebooku, - będziesz na bieżąco!

DYŻUR KONSULARNY

Ogłoszenia prosimy kierować na email: info@zycie-kolorado.com z dopiskiem – „serce” SERCE JEST BEZPŁATNE

Mężczyzna, lat 41, pozna kobietę, z którą można stworzyć stały, partnerski i poważny związek . Taki, w którym można cieszyć się razem szczęśliwymi chwilami i wspierać w trudnych momentach życia. Myślę, że powinna to być osoba, która potrafi cieszyć się z drobiazgów i potrafi uśmiechać się do ludzi . Nie przeszkadza mi jeśli masz swoje dzieci ponieważ nie szukam królewny z bajki. Jestem optymistą, któremu szkoda życia na zamartwianie się bo za szybko ucieka i nie ma na to czasu, jeśli myślisz podobnie - napisz może jesteśmy stworzeni dla siebie. Pozdrawiam. AP ODPOWIEDZI PROSIMY KIEROWAĆ NA: info@zycie-kolorado.com

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@aol.com

720-331-2477

Uprzejmie informujemy, że Dyżur Konsularny w Kolorado będzie miał miejsce w Polskim Klubie w Denver w dniach 22 i 23 października (poniedziałek i wtorek). Godziny przyjęć od 9 rano do 18 po południu. Zapisy przyjmuje p.Katarzyna Majkut-Szuta, Prezes Klubu pod numerem: 303-250-5370. Prosimy dzwonić w godzinach popołudniowych. Adres Polskiego Klubu w Denver: 3121 W Alameda Ave. Denver, CO 80219 • W sprawach paszportowych i obywatelskich radzimy zapoznać się z info-rmacjami umieszczonymi na stronie internetowej Konsulatu Generalnego w LA. www.losangeleskg.polemb.net • Konsul Honorowy w Kolorado, Tomasz Skotnicki bedzie przyjmowal zapisy i udzielał informacji od dnia 15 października pod numerem: 303-517-1278


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

12

DISH Network poleca c.d. << 6 Na sto procent wiedziałem już, co chcę robić w życiu, kiedy poszedłem na kółko teatralne, w ósmej klasie. Miałem wtedy 14 lat. Bardzo wcześnie. Ale przedtem trzeba było jeszcze skończyć szkołę, a w twoim przypadku trochę to było skomplikowane… Bo ja po prostu nie lubiłem się uczyć. Zaliczyłem trzy podstawówki i cztery ogólniaki, a maturę zdałem w wieku 24 lat.

TVN/Michal Lichtanski. East News Krakow

Dlaczego? Nie lubiłem siedzieć w szkole. Wolałem iść na kółko teatralne. Gdyby to było możliwe, bardzo chętnie poświęciłbym cztery lata ogólniaka po to, by siedzieć na kółku teatralnym po osiem godzin dziennie. Po liceum nie mogłem iść do szkoły teatralnej, bo nie miałem matury. A kiedy już ją napisałem, miałem 24 lata i od trzech lat byłem w sopockim teatrze „Stajnia Pegaza”, więc byłoby to kompletnie bez sensu. Dyplom aktorski zrobiłem eksternistycznie w wieku chyba 28 lat.

TVN/Michal Lichtanski. East News Krakow

Droga do aktorstwa była więc trochę wyboista, ale ci się udało. Miałeś momenty kryzysu? Zawsze są takie momenty, zwłaszcza, kiedy nie ma pracy. Wtedy myślę sobie: „Rzucę to wszystko i pojadę na wieś”. Jednak szczerze mówiąc - nie lubię używać takich banalnych słów, ale tak jest - ja to po prostu kocham robić. Szczęśliwy człowiek, który robi to, co lubi… A wiesz, że chyba tak? Naprawdę. Muszę zapytać cię jeszcze o jedną sprawę. Przed Euro 2012 przyznawałeś się do pokrewieństwa z naszym najlepszym napastnikiem Robertem Lewandowskim… (śmiech) Tak, to jest mój młodszy brat i to ja go uczyłem grać w piłkę nożną. I przy tej wersji zostańmy. A jak! Pozdrawiam cię, Robert! Rozmawiała Marta Fujak (iTVN) NA SERIAL „JULIA” ZAPRASZAMY OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU O GODZINIE 20.30 (CDT – Chicago) I 21.30 (EDT – Nowy Jork) NA ANTENĘ iTVN! Michał Lewandowski urodził się w 1978 roku w Elblągu. Występował w teatrach w Gdańsku, Słupsku i Radomiu. Na dużym ekranie zadebiutował w 2003 r. rolą w filmie „Nienasycenie”, za którą otrzymał nagrodę na festiwalu w Kijowie. Widzowie iTVN poznali go jako Adama Stankiewicza w serialu „Majka”. W „Julii” wciela się w postać Macieja Janickiego.

W październiku kanał Kino Polska International poleca filmy będące elementami trzech z naszych najpopularniejszych cykli filmowych nadawanych o 20.00 W piątki, w cyklu „Mistrzowie Polskiego Kina” pokazujemy filmy reżyserów którzy współtworzyli mentalno-duchowy krajobraz tożsamości Polaków, opowiadając o sprawach i problemach, które były dla nas najważniejsze. Przez dwa pierwsze tygodnie października pokażemy w tym cyklu dwa wczesne, polskie filmy Agnieszki Holland: „Aktorów prowincjonalnych”( piątek, 5 października) i „Gorączkę” ( piątek,12 października) oraz – w drugiej połowie miesiąca, dwa obrazy Andrzeja Munka - zmarłego przedwcześnie, jednego z najoryginalniejszych przedstawicieli tzw.: Polskiej Szkoły Filmowej: „Eroicę” ( piątek, 19 października) oraz „Człowieka na torze” (piątek, 26 października). Z kolei pasmo sobotnie „Komedie wieczorową porą” zachęca do spędzenia wieczoru z lżejszym repertuarem: 13 października pokażemy rewelacyjna komedię Kazimierza Kutza „Upał” – filmową kontynuację Kabaretu Starszych Panów, oraz niezwykle udany debiut reżyserski Tadeusza Chmielewskiego, autora takich przebojów jak “Gdzie jest generał?”, “Jak rozpętałem II wojnę światową”, “Nie lubię poniedziałku”, “Wiosna, panie sierżancie”- film „Ewa chce spać”. W niedziele zaś, w cyklu „ABC miłości” pokażemy dwa filmy z początków Szkoły polskiej: „Ostatni dzień lata” (7 października) Tadeusza Konwickiego – nastrojowe studium psychologiczne na dwoje bohaterów rozgrywające się podczas jednego dnia na brzegu morza, oraz „Niewinnych czarodziejów” (14 października) Andrzeja Wajdy – portret młodzieży przełomu lat 50 i 60 ubiegłego wieku, w którym cynizm, nonszalancja, swoboda obyczajowa są jedynie maską, pod którymi kryją się normalne ludzkie uczucia i tęsknota za miłością. tekst: Anna Rembowska

Fot: Kino Polska International

Hity programowe październik 2012 Dzień Kota Poznaj ekscytującą i niebezpieczną stronę szwajcarskiej polityki W latach 70. XX wieku Szwajcaria była krajem dalekim od spiskowych intryg. W Dniu Kota Kino Europa zaprasza w samo serce intrygującego i złowieszczego spisku w sferze szwajcarskiej polityki. Zobacz jak niebezpieczna może być polityka – nawet w słynącym z neutralności kraju, jakim niewątpliwie jest Szwajcaria.

Fot. Eurochannel

Zainspirowany powieścią Thomasa Hürlimanna Dzień Kota jest adaptacją książki o tym samym tytule. Film rzuca światło dzienne na zagmatwany świat szwajcarskiej i europejskiej sceny politycznej. Ta ujmująca historia opowiada o ostatnich dwóch dniach rządów prezydenta Szwajcarii oraz jego próbach zachowania dumy i utrzymania rodziny w komplecie. Premiera 12 października, godz. 9:00 PM ET/PT Medea Inna twarz holenderskiej polityki: chciwość i próżność Holandię możnaby nazwać domem międzynarodowej sprawiedliwości. Pełen wielonarodowych sądów kraj wydaje się gwarantować poczucie bezpieczeństwa i stabilność polityczną. W Medei Kino Europa zaprasza widzów do pół-fikcyjnej, pół-rzeczywistej Hagi – miasta wypełnionego politycznymi, miłosnymi i seksualnymi intrygami. Nikt nie zdradzi swojego prawdziwego oblicza. Theo van Gogh połączył opowieści o Medei pisane przez Eurypidesa i pisarzy klasycznych - powstał w ten sposób sześcioodcinkowy mini serial ujawniający ponure oblicze społeczeństwa widziane oczami reżysera. Akcja serialu rozpoczyna się w dniu pogrzebu matki Medei Moyra. Medea to piękna i mądra córka weterana policji i senatora. W czasie pogrzebu spotyka ona człowieka, który na zawsze odmieni dziewczynę, jej rodzinę i losy kraju. Medea to ostatnie dzieło brutalnie zamordowanego reżysera Theo van Gogha. Serial opiera się na napisanej w 431 roku p.n.e. tragedii Eurypidesa. Kino Europa zaprasza na współczesny dramat osadzony w politycznej intrydze. Programy Polsat2, itvn, religia.tv, Kino Polska International, Kino Polska Muzyka, Babytv, Kino Europa i TV SPORT są dostępne na platformie DISH Network. Po więcej informacji proszę dzwonić: 1.888.231.8542


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

13

Punkt widzenia

Tabu Grzegorz Malanowski avoir vivre, znajomość życia, lub nabyte złe doświadczenie (jeśli ktoś savoir vivre’u nie posiada) uczą nas, że istnieją tematy których w towarzystwie poruszać raczej nie należy. Są to zwykle tematy bardzo osobiste jak na przykład życie seksualne interlokutora lub jego córki, wysokość jego (jej) zarobków lub poglądy religijne. To są tematy „tabu”. Niekiedy w wyniku ich poruszenia można stracić przyjaciół lub wręcz oberwać po pysku. Ale wszystkie „tabu” bije na głowę polityka. Szczególnie należy być ostrożnym w dzieleniu się poglądami politycznymi ze znajomymi lub przyjaciółmi. Tu bowiem, jeśli nieostrożnie zainicjujemy czy też włączymy się do rozmowy na temat bieżących krajowych wydarzeń politycznych, a poglądy nasze różnią się drastycznie od poglądów naszego rozmówcy, emocje gotowe są przekroczyć granice zdrowego rozsądku i znajomych możemy stracić. Ciekawe, że w przedstawianiu własnych poglądów politycznych szybko dochodzimy do pozycji skrajnych, najczęściej nie ma mowy o umiarkowaniu. My wiemy lepiej, a nasz polityczny przeciwnik to ciemniak. Ścieranie się skrajnych poglądów rzadko więc prowadzi do znalezienia modus vivendi, częściej zaś polaryzuje rozmówców do tego stopnia, że co najmniej unikają następnych rozmów, nawet przy piwie. Ta zaciekłość w prezentacji własnego (jedynie słusznego!) spojrzenia na świat i całkowity brak tolerancji dla poglądów sprzecznych były znane od zarania dziejów. Forum publiczne było zawsze miejscem niebezpiecznym. Co odważniejsze jednostki kończyły w dawnych czasach swoją godną potępienia działalność na stosie lub w ciemnych lochach. Co się dziś zmieniło? Jedynie wymiar kary. Gdy w politycznie poprawnym mieście Boulder odważysz się publicznie powiedzieć co aktualnie myślisz na temat młodocianych pasożytów żebrzących na rogach ulic, lokalnych polityków zwalczających “Walmart”, a popierających handel marihuaną, kompletnych ignorantów i niedouków nie odróżniających transformatora od tranzystora a podejmujących strategiczne decyzje związane z produkcją i dystrybucją energii elektrycznej, na temat wpływu samochodów typu SUV czy też krów puszczających bąki na ocieplenie klimatu, lub nie daj Boże na temat aktualnego prezydenta i jego sposobu uzdrawiania ekonomii

– stajesz się pariasem, niegodnym zajmowania stanowiska wobec Ogólnie Uznanych Praw Naszego Świata. Określenie „liberalizm” paradoksalnie zaczyna się kojarzyć z brakiem tolerancji i z ograniczaniem wolności słowa. Niestety i „konserwatyzm” zaczyna mieć wydźwięk pejoratywny, kojarząc się czasem z tak zwaną „zakutą głową”. Lepiej więc się nie odzywać? Niekiedy jednak trudno wytrzymać, szczególnie jeśli czytamy poranną „liberalną” gazetę przy śniadaniu i przeczytany nonsens staje nam kością w gardle. No więc wiele razy nie wytrzymałem i napisałem list do owej gazety przedstawiając własny punkt widzenia, czy to dotyczyło arogancji władz lokalnych czy też zdumiewających postanowień sądów – i tak dalej. Muszę przyznać, że poza paroma wyjątkami wszystko było następnego dnia drukowane i nikt mi nie wytłukł szyb w domu, za to otrzymałem telefony z podziękowaniami od nieznajomych mi czytelników. Raz tylko przekroczyłem miarę. Przez kilka lat byłem zapraszany jako lektor na Wydział Historii naszego Uniwersytetu. Wszystko przebiegało pięknie, jak długo mówiłem o wojnach i totalitaryzmie. Słuchacze zadawali mi wiele rzeczowych i szczerych pytań, oczekując takichże odpowiedzi i będąc ciekawymi moich „europejskich” opinii. Aż tu nagle jakiś student zapytał: „co myślisz o naszym kraju, dokąd zmierzamy w polityce?” Zapanowało milczenie, zebrani przyglądali mi się z zaciekawieniem. W Boulder takie pytanie jest „tabu”. Wiedzieli, że tym pytaniem wpuścili mnie na grząski teren. Ale amerykańskie struktury polityczne, ich polaryzacja, skorumpowanie i paraliż były przedmiotem moich rozlicznych przemyśleń i rozmów z żoną, kobietą o głowie otwartej a buzi niewyparzonej, z której opinią mogłem się niekiedy nie zgadzać, wszelako ją szanowałem. Powiedziałem więc: „Jestem optymistą. Mój optymizm nie wynika jednak z wiary w rozsądek ludzki. Ludzie są żądni władzy i zrobią wszystko dla jej utrzymania. Źródłem mojego optymizmu jest struktura polityczna naszego kraju: dwie partie polityczne o jednakowej sile”. Usłyszałem okrzyki niedowierzania, zapewne ze strony demokratów którzy na stanowym uniwersytecie uważają się za siłę dominującą, nie zrażony jednak kontynuowałem: „Każdy kto jest aktualnie przy władzy ciągnie w swoją stronę, jedna partia w prawo, druga w lewo.

Stan polityczny kraju przypomina więc wahadło wychylające się do pozycji ekstremalnej, po której zaczyna wahać się w przeciwnym kierunku, bowiem ekstremizm jest trudny do utrzymania na dłuższą metę. Ten proces powtarza się cyklicznie, wahadło napędzane jest przez wielkie pieniądze, żądzę władzy i arogancję. Ale jeśli się nad tym zastanowić, to średnie położenie tego wahadła władzy jest gdzieś w środku – system dwupartyjny jest u nas systemem samoregulującym, a więc w miarę bezpiecznym. Przez osobiste doświadczenie mogę to porównać z nieszczęściem systemu socjalistycznego w którym całkowitą władzę utrzymywała tylko jedna partia. Jestem więc optymistą; będziemy OK”. Dostałem oklaski, wiedziałem jednak, że naruszyłem „tabu”. Obraziłem widocznie socjalistów bo więcej na rozmowy o polityce mnie nie zaproszono. Zbliżają się wybory prezydenckie i jak co cztery lata emocje i wzajemne obrzucanie się błotem sięgają szczytu. Strach się odezwać. Żaden z kandydatów nie jest doskonały, obaj demonstrują zarówno zalety jak i słabości. Lękamy się o przyszłość naszego kraju, a z nim o przyszłość naszą i naszych dzieci. Nie chcemy aby Ameryka była słaba militarnie i ekonomicznie. Martwi nas stopniowe zmniejszanie się krajowej produkcji przemysłowej i transfer tej produkcji do Chin, gdzie jej koszt jest znacznie niższy. Poziom wykształcenia absolwentów amerykańskich szkół pozostawia nadal wiele do życzenia. Dlaczego tak dzieje? Jest wiele przyczyn, temat jest eksploatowany w kampaniach wyborczych obu partii. Jednym z rzadko dyskutowanych powodów zarówno wysokiego kosztu produkcji przemysłowej jak i niskiego poziomu edukacji w szkołach średnich jest anachroniczny hamulec rozwoju w postaci amerykańskich „Unions”, wspaniałego tworu skutecznie chroniącego pracowników przed samowolą „wyzyskiwaczy” na przełomie 19-go i 20-go stulecia, dziś zaś przepoczwarzonego w żądną pieniędzy i władzy mafię trzymającą na pasku skorumpowanych senatorów i kongresmanów. Nie zapomnę nigdy mojego pierwszego zderzenia z „Unions” w roku 1978, a wiec jeszcze za komuny, kiedy to wraz z towarzyszącym mi monterem serwisowym przylecieliśmy z Polski aby zainstalować nowoczesną polską maszynę w wielkiej amerykańskiej fabryce należącej do General Motors. Patrzeliśmy w osłupieniu na pracowników fabryki poruszających się jak we śnie, z demonstrowaną godnością pomieszaną z lekceważeniem. Tego nawet w socjalistycznej Polsce nie widzieliśmy! (Przepraszam, takim krokiem chodzili w PRL milicjanci). Gdy po kilku godzinach bezowocnego

proszenia o pomoc i oczekiwania na kogoś kto by włączył naszą maszynę do elektrycznego kontaktu, zdesperowani zrobiliśmy to sami, napadnięto na nas z wrzaskiem i nienawiścią: „ta czynność jest zastrzeżona dla członka Union, a wy możecie sie stąd wynosić z waszą f...... maszyną”. „Panie inżynierze, ten kraj upadnie!” powiedział ponuro mój kolega, pracownik socjalistycznej fabryki obrabiarek w Pruszkowie. Byłem również w ponurym nastroju, ale z innego powodu: już wtedy wiązałem przyszłość swojej rodziny z Ameryką, i nie chciałem żeby ten wymarzony przeze mnie kraj upadł. Ale „Unions” kojarzą mi się odtąd z przysłowiowym gwoździem do trumny. Wydaje mi się, że moje pokolenie imigrantów z Polski ma pewną przewagę nad rdzennymi Amerykanami, widzimy więcej bowiem patrzymy na wydarzenia polityczne z nieco innej perspektywy: myśmy socjalizm widzieli w działaniu. Pamiętamy Rząd i Partię decydujących o wszystkim, tworzących administracyjne piramidy, hamujących inicjatywę ludzką, demoralizujących społeczeństwo. Pamiętamy, jak to korupcja stała się społeczną normą! Dlatego też, gdy widzimy dziś w Ameryce nieprawdopodobną biurokrację na stanowych uczelniach oraz w federalnych i stanowych instytucjach, wiemy do czego to prowadzi. Obawiam się, że niewiele się do dziś zmieniło. Zapewne też nie możemy oczekiwać zmian radykalnych. Nie wystarczy bowiem kolejne przejęcie władzy przez Demokratów lub Republikanów, to niczego nie rozwiąże. Zakotwiczeni w Kongresie czy Senacie skorumpowani prawnicy którym nie zagrażają „term limits” będą robili wszystko aby nie podciąć złotej gałęzi na której siedzą. Zmiana bieżącego stanu rzeczy wymaga zatem głębokich zmian strukturalnych, może nawet poprawek do Konstytucji. Wbrew temu, co powiedziałem kiedyś studentom na Uniwersytecie, sam system dwu-partyjny zapewne zapobiegnie jakiejś katastrofie, ale też niczego radykalnie nie uzdrowi, nie zmieni status quo. Na razie naszą nadzieją mogą być jedynie stopniowe zwycięstwa zdrowego rozsądku. Niech więc zdrowy rozsądek a nie jakaś skompromitowana „party line” motywuje nas 6-go listopada w wyborze człowieka, który będzie kierował naszym krajem przez kolejne cztery lata. Człowieka, który także pośrednio i bezpośrednio będzie wpływał na przyszłość reszty świata, a w tym na losy naszej dawnej Ojczyzny.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

14

Herbata czy kawa? oraz kolejnego zahamowania, jakże słabiutkiego wzrostu gospodarczego.

gospodarkę pompując w nią biliony. W efekcie czego deficyt budżetowy w roku 2010 wyniósł 1,7 bln dolarów! Pakiet stymulacyjny miał być magicznym syropem na wszelkie bolączki, takie jak pobudzenie z letargu gospodarki amerykańskiej poprzez walkę z bezrobociem, kreowanie nowych miejsc pracy oraz ratowanie nieefektywnych dinozaurów biznesu. Założenia wzniosłe lecz efekty okazały się być marne. Produkcja uboga, dochody zerowe, a wydatki kolosalne. Z punktu widzenie zwrotu inwestycji efekt przedsięwzięcia jest ujemny. Co gorsze, aby utrzymać ten mizerny standard musimy pożyczać, tak więc w planie „6 Bilionów Dolarów” – pożyczamy! Głównym zadaniem prezydenta ostatnich trzech lat jest utwierdzić

GOSPODARCZE STATYSTYKI ostatnich czterech lat są wysoko niepokojące. Generalnie obraz ekonomicznej rzeczywistości USA 2012 roku określają następujące realia: dług publiczny przekroczył 16 bilionów dolarów, co stanowi przeszło 100% rocznego PKB. Mamy w kraju do czynienia ze stałym deficytem budżetowym wynoszącym średnio 1,4 biliona dolarów oraz ze stałym deficytem w handlu zagranicznym. Wysokie bezrobocie utrzymujące się przez ostatnie lata na poziomie wyższym niż 8 procent. Budzący się na nowo niepokój społeczny, który jest wynikiem rosnącej inflacji oraz obawą przed kolejnym wzrostem cen. Powoduje on, że ludzie z troską patrzą w przyszłość zadając sobie często pytanie - czy nie grozi nam utrata pracy, czy będziemy mieli zdolność do spłacenia zaciągniętych kredytów, czy to jest już ta obiecana stabilizacja? Pewnie jeszcze nie, skoro wskaźnik zaufania konsumentów do gospodarki spadł do rekordowo niskiego poziomu 66 procent. Jest on jeszcze mniejszy niż za czasów kryzysu z lat 77-81 ubiegłego stulecia, gdzie wskaźniki inflacji i bezrobocia przekraczały 10 procent.

w przekonaniu swojego chińskiego odpowiednika – pana Hu Jintao, że amerykańskie obligacje to zupełnie bezpieczna inwestycja. O zgrozo - dzisiaj już nawet to podlega dyskusji...

POLITYKA ZAGRANICZNA. Gospodarka jest tylko jedną z części składowych całokształtu polityki prowadzonej przez aktualnie rządzący gabinet. Na arenie międzynarodowej mamy w ostatnim czasie niezmiernie zaostrzone stosunki z krajami arabskimi. Ameryka traci prestiż i respekt na całym świecie. Obiecane cztery lata temu „nowatorskie podejście” do krajów islamskich - oparte na dialogu, wzajemnym zrozumieniu i współpracy zupełnie nie zdało egzaminu. Dzisiaj amerykańskie flagi, jak nigdy dotąd płoną w Pakistanie, Syrii i Egipcie. W Libii w zamachu terrorystycznym brutalnie zostaje zamordowany amerykański ambasador. A my? No cóż, wygląda na to, że znowu staliśmy się ofiarą błędnej polityki rządu... W oczach świata jesteśmy słabi - jesteśmy petentem chińskich urzędników i wojennym partnerem Talibów! Gdzie się podziała ta ekonomiczna potęga, militarna siła i moralna duma? Nadszedł najwyższy czas aby ją w końcu odzyskać. Zróbmy to więc jak najszybciej, zróbmy to już w listopadzie.

Jesienne sprzątanie Waldek Tadla

am w swoim domu takie jedno małe pomieszczenie, które lubię szczególnie. Jest to szafa, a może raczej magazyn znajdujący się pod schodami, w naszej pralni. Jest ono niezmiernie bliskie mojemu sercu, ponieważ odwiedzam je rzadko ale robię to tylko podczas super, specjalnych okazji. Trzymam tam ozdoby i dekoracje świąteczne. Mieszka w nim Józef, Maria i małe Dzieciątko Jezus, które grzecznie leży w żłóbku. Cała Święta Rodzina już dzisiaj z utęsknieniem wyczekuje grudniowego sezonu aby móc w blasku kolorowych lampionów okazale się prezentować. Tuż obok znajduje się wielkie pudło z Wielkanocnymi - koszykami, barankiem i puszyście-żółtymi, małymi kurczakami. Obok „indorzą się” jesienne ozdoby Święta Dziękczynienia. W następnym pudle mam cztery komplety polskich strojów piłkarskich, które z wielką radością nasi chłopcy zakładają trzy razy do roku, podczas futbolowych turniejów. Projekty szkolne moich dzieci z ostatnich 12 lat zawsze wywołują u mnie nostalgię i zadumę nad nieubłagalnie pędzącym czasem. Leżą one starannie poukładane w najdalszym rogu szafy. To wszystko oczywiście dopełniają, porozrzucane w nieładzie toporne walizki i różnego rodzaju drobne bibeloty, które skutecznie maskują mocno twórczy porządek. I nie byłoby może tematu mojej „baśniowej krainy”, gdyby nie ta psotliwa, a teraz już nawet - kompletnie wypalona... żarówka. Ostatni raz wymieniłem ją 46 miesięcy temu. Poprzednia świeciła bardzo słabo i wprawdzie nie musiałem jej wymieniać, ale moi domownicy chcieli, więc się zgodziłem. Pani w sklepie zaproponowała mi - Ekonomiczne Cudo, Świetlaną Przyszłość Mojej Szafy! „Długo i jasno świeci, prądu nie czerpie prawie wcale, nowa technologia, kompletna innowacja, całkowita zmiana o 180 stopni ludzkiego sposobu myślenia – będzie pan z niej wielce zadowolony, z pewnością wystarczy na następne osiem lat!”... zgasła po trzech. Nie wystarczyła. Kampania prezydencka powoli dobiega końca, przychodzi czas na DECYZJĘ - być może, będzie to jedna z najważniejszych politycznych decyzji naszego życia. Głównym polem wyborczych zmagań ostatnich miesięcy był niewątpliwie stan amerykańskiej gospodarki. Fakty mówią same za sie-

bie, ostatnie cztery lata to rekordowy dług publiczny, olbrzymie bezrobocie, stagnacja i chroniczny brak perspektyw na lepsze jutro. Ale może zacznijmy od początku... Kiedy w 2008 roku mieliśmy historyczną zmianę na stanowisku Prezydenta Stanów Zjednoczonych każdy z wielką nadzieją spoglądał w przyszłość. Czasy nie były łatwe, ale też kandydat nie ubiegał się o miejsce na kolonii letniej, ale raczej o posadę kapitana przy sterach okrętu, na mocno wzburzonych falach srogiego oceanu. Teraz już zupełnie na spokojnie możemy rozliczyć go z tych ostatnich czterech lat i odpowiedzieć sobie na pytanie - czy nasz okręt zmierza we właściwym kierunku i czy rzeczywiście mamy się dzisiaj lepiej?

DŁUG PUBLICZNY Stanów Zjednoczonych przekroczył w ostatnich miesiącach rekordową sumę 16 bilionów dolarów. Nie było by może w tym nic dziwnego, gdyby nie galopująca tendencja wzrostu i nasilenie z jakim to nastąpiło. Jeszcze w roku 2005 zadłużenie USA wynosiło 7,6 biliona dolarów. Pod koniec roku 2008 zadłużenie kraju zwiększyło się o jakże zawrotną sumę 3 bilionów dolarów i wynosiło 10,7 biliona. Było to oczywiście przyczyną prowadzonych dwóch wojen – w Afganistanie i Iraku oraz nieuchronnie rozpoczynającego się kryzysu ekonomicznego. W roku 2008 w raz z nowym prezydentem dostaliśmy nowy plan uzdrowienia gospodarki i wszystkich pochodnych problemów. Z perspektywy ostatnich czterech lat możemy go nazwać planem „6 Bilionów Dolarów”. Rząd stymulował

BEZROBOCIE – pakiet stymulacyjny definitywnie się nie sprawdził. Przykładem potwierdzającym tę tezę może być wskaźnik bezrobocia, który w ostatnich latach utrzymuje się na poziomie 8,3 procenta. Co znaczy mniej więcej tyle, że 23 miliony Amerykanów nie ma dziś pracy lub w najlepszym przypadku pracują w niepełnym wymiarze godzin. Czyżby fundusze na pobudzenie gospodarki zostały niewłaściwie wykorzystane? W wyniku tych właśnie błędów możemy w najbliższej przyszłości spodziewać się dalszego pogłębienia deficytu budżetowego

“... bo teraz musi być lepiej nic złego już się nie stanie, z wymianą w szafie żarówki zacząłem... jesienne sprzątanie” Drogi Czytelniku Uprzejmie proszę o kierowanie wszystkich komentarzy, opinii i spostrzeżeń na temat artykułu zamieszczonego na tej stronie pod adres emailowy: waldek.tadla@zycie-kolorado.com z dopiskiem: "Herbata czy kawa?"


przy zamównieniu 1 dania- drugie:

50% OFF

Brian Landy, Attorney B a n k r u p tc y & Wi l l s Call for a Free Consultation

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood

www.eggcredible.com

zapraszamy codziennie: 6.30 - 14.00

Wyśmienite Śniadania i Lunche Kuchnia polska i amerykańska Catering; Imprezy okolicznościowe (wesela, komunie, itp.) w naszej restauracji lub u klientów. 5397 S. Boulder Road, Boulder, CO 80303

ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje

przy zamównieniu 1 dania - 1 danie dla dziecka

FREE

OFERTA WAŻNA TYLKO Z KUPONEM 1 KUPON NA 1 STOLIK KUPON NIE JEST WAŻNY W ŚWIĘTA WAŻNE DO 30. 11. 2010 31.10. 2012

303-301-0005


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

16

Polecamy

STARZ - 35 Międzynarodowy Festiwal Filmu w Denver 1-11 listopada tarz czyli International Denver Film Festival to impreza odbywająca się co roku w listopadzie. Tradycję tego festiwalu filmowego rozpoczął w 1978r. Ron Henderson, który do dziś jest jego dyrektorem artystycznym. Festiwal prezentuje szeroką selekcję filmów międzynarodowych od kina niezależnego po komercyjne. Co roku pokazywane są także polskie filmy. W tym roku zobaczymy 4 polskie filmy, każdy z nich zostanie pokazany 2 razy. Festiwal odbędzie się w dniach od 1 do 11 listopada. W momencie drukowania tego wydania nie znamy jeszcze dat projekcji polskich filmów, prosimy o sprawdzenie repertuaru na stronie internetowej: www.denverfilm.org, gdzie także można zakupić bilety on-line. “Argentitnian lesson” 2011 (pol. “Argentyńska lekcja”) film dokumentalny reż. Wojciech Staroń “Wbrew dzisiejszej praktyce kina dokumentalnego, “Argentyńska lekcja” została zrealizowana nie kamerą wideo, ale na filmowej taśmie światłoczułej. W ciągu dwuletniego pobytu Staroń zebrał raptem 10 godzin materiału. Ułożył je w obraz kompletny, zamknięty, ujmujący swą prostotą, a zarazem pięknem surowego krajobrazu i głębią ludzkich przeżyć” - pisze Konrad J. Zarębski.

odmiennej kulturze, ale i - za sprawą argentyńskiej przyjaciółki - swoista życiowa lekcja. Chłopak pozna smak dzieciństwa skażonego problemami dorosłego świata. Dokument nie jest pierwszym spotkaniem z podróżującą nauczycielką. Bohaterka wcześniej pojawiła się już w “Syberyjskiej lekcji”. Dotarła wtedy w okolice jeziora Bajkał, by uczyć języka ojczystego potomków polskich zesłańców.

“Rose” 2012 (pol. “Róża”) dramat reż. Wojtek Smarzowski

“My name is Ki” 2011 (pol. “Ki”) dramat obyczajowy reż. Leszek Dawid Tytułowa Ki ma 25 lat i jest matką 2-letniego Pio. Otoczona przyjaciółkami z feministycznej bohemy warszawskiej - światem pociągającym ją swoim blichtrem, nie może pogodzić się z ograniczeniami, jakie narzuca jej rola matki. Do opieki nad Pio poszukuje przede wszystkim zainteresowanych nią mężczyzn. Ki (Kinga) jest jak tornado. Nim zdążysz zamienić z nią słowo, zamieszka u ciebie ze swoim 2-letnim synkiem, rozleje wino, a do drzwi zapuka wietnamski student, prosząc, żebyś pomógł mu wnieść jej pralkę. Zanim się obejrzysz, poprosi o kilka stów pożyczki i odebranie dzie-

Młoda kobieta z dwójką dzieci udaje się do Argentyny by uczyć języka polskiego potomków polskich emigrantów. Dla Janka, jej starszego syna, jest to nie tylko okazja do stawienia czoła

cka z przedszkola. Wykorzysta każdego, kto stanie jej na drodze. Czy zdoła ją zatrzymać facet z zasadami? Świat według Ki jest kolorowy, zachłanny i nigdy nie stoi w miejscu. Ona sama irytuje i fascynuje, nikogo nie pozostawia obojętnym. Odważny debiut reżysera, Leszka Dawida wciąga nas w szalony, barwny wir świata Ki. Zdjęcia inspirowane obrazami Darrena Aronofsky’ego („Zapaśnik”, „Czarny łabędź”) pozwalają spojrzeć na rzeczywistość oczami zbuntowanej bohaterki. Pełna ironii, wnikliwa obserwacja życia współczesnej dziewczyny, opowiedziana z lekkością i poczuciem humoru.

Lato 1945 roku, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Tadeusz, polski żołnierz, któremu wojna zabrała wszystko i niczego nie oszczędziła, dociera na Mazury, na ziemie, które przed wojną należały do Niemiec, a po wojnie zostały przyznane Polsce. Odnajduje wdowę po niemieckim żołnierzu, którego śmierci był świadkiem. Mieszkająca sama w dużym gospodarstwie Róża przyjmuje Tadeusza chłodno, pozwala przenocować. Tadeusz odwdzięcza się za gościnę pomocą w obejściu. Róża, choć się do tego nie przyznaje, potrzebuje czegoś więcej - przede wszystkim ochrony przed szabrownikami, którzy nachodzą jej gospodarstwo. Stopniowo Tadeusz poznaje przyczyny jej samotności... Na wojnę, gdzie nadzieja stała się narzędziem propagandy, między dwojgiem ludzi z odległych światów rodzi się miłość... niemożliwa? “Róża” to przeżycie intensywne i brutalne, ale atakujące widza w innym stylu niż wcześniejsze filmy Smarzowskiego. Nie ma tu nadrealizmu “Domu złego”, szczypty groteskowości “Wesela”, formalnej zabawy z “Małżowiny”. Smarzowski jest do bólu realistyczny i traktuje swoich bohaterów nad wyraz poważnie – tak, jak na to zasłużyli, bo ich losy były więcej niż ciężkie.

“To kill te beaver” 2011 (pol. “Zabić bobra”) reż. Jan Jakub Kolski „Zabić bobra” to film o miłosnym zamroczeniu, o namiętności i paranoi. Umocowałem go na ostrzu brzytwy, na wąskiej granicy oddzielającej pożądanie od... moralności... Po zrobieniu trzynastu filmów fabularnych marzyłem o przygodzie, w której odkryję nowego siebie. Siebie, którego przeczuwam i któremu nie chcę się dalej opierać” - Jan Jakub Kolski, reżyser. Bohater filmu, Eryk (Eryk Lubos) wygląda pospolicie. Ma 37 lat, twarz naznaczoną rozmaitymi spotkaniami z życiem, oczy zmęczone, wyblakłe. Uczestnik misji wojennych w Iraku, w Afganistanie i innych, o których się nie dowiemy. Do domu dzieciństwa przyjeżdża aby przygotować się do kolejnej akcji. Rozmowy telefoniczne i strzępy informacji, które otrzymujemy budują obraz tajemnicy – niepełny, mgielny, z niejasną rolą Eryka. Dowiadujemy się, że chodzi o odbicie zakładnika przetrzymywanego w wiosce w zapalnym regionie świata, o konkretny dom i konkretną osobę – czarnowłosą, piękną kobietę. Sprawy postępują do przodu, aż do pierwszego poważnego błędu mężczyzny, Eryk zakochuje się w siedemnastoletniej dziewczynie bez imienia (Agnieszka Pawełkiewicz).

W filmie tym Jan Jakub Kolski, tak jak główny bohater jego filmu, powraca do miejsc swojego dzieciństwa. Zdjęcia zostały zrealizowane w plenerach wsi Popielawy, która pojawiała się niejednokrotnie w filmach reżysera. Jednak tym razem odkrywamy Kolskiego oraz miejsca, które nam prezentuje w zupełnie innej perspektywie. Źródła: wikipedia, film.onet.pl, filmweb.pl, kultura.wp.pl


Ewa Sosnowska Burg

Professionalism will move you

DOMY• MIESZKANIA • PARCELE MOTELE • HOTELE • BIZNESY

VOTE film

303-886-0545

• Domy odebrane przez bank • Dostęp do wszystkich domów na sprzedaż (niezależnie od agencji) • Wieloletnie doświadczenie w sprzedaży i kupnie nieruchomości • Pomoc w załatwieniu pożyczki

www.ewarealty.com mamy miejsce

Twoją reklamę! zadzwoń już dziś na

Denver Metro & Colorado


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

18

Profesjonalne porady

Wystawiłeś dom na sprzedaż - czy aby na pewno jest gotowy? Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

Małgorzata Obrzut iełatwo jest utrzymać dom w idealnym porządku na co dzień. Jednak kiedy decydujemy się na wystawienie domu na sprzedaż musimy zdać sobie sprawę z tego, że jego prezencja obok ceny i lokalizacji jest najważniejszym czynnikiem decydującym o tym jak szybko i czy w ogóle uda nam się otrzymać ofertę zakupu. Kondycja domu ma z kolei ogromny wpływ na jego cenę. Sprzedających nie zawsze jest stać na kosztowne remonty, zwłaszcza w warunkach dzisiejszego rynku, gdzie bardzo wielu właścicieli nieruchomości jest zmuszonych aby dołożyć pieniądze do sprzedaży. Są jednak rzeczy, które sami możemy zrobić niewielkim kosztem i które zdecydowanie poprawią atrakcyjność domu czy mieszkania w oczach oglądających. Nie sposób nie docenić pierwszego wrażenia jakie dom wywrze na potencjalnym kupującym. Spróbujmy spojrzeć na nasze przytulne gniazdko jego oczami. Jako domownicy przyzwyczajamy się do mniejszego lub większego nieładu i po prostu przestajemy zauważać pewne rzeczy. To co dla nas jest praktycznym rozwiązaniem na poszukającym domu estecie może wywrzeć negatywne wrażenie. Nie obawiajmy się zasięgnąć opinii kogoś kto nie jest domownikiem. Dobry,

doświadczony agent nieruchomości sam powinien zasugerować co powinno być zrobione. Potraktujmy nasz dom jak uczestniczkę konkursu piękności. W końcu wystawiając dom na sprzedaż bierzemy udział w konkurencji. • Najważniejszy jest porządek i czystość. Na prawdę warto zakasać rękawy i poświęcić czas i wysiłek na gruntowne sprzątanie. Jeśli nie masz czasu lub porządki nie są twoją mocną stroną wynajmij profesjonalną firmę. Nie zapomnij o oknach. • Pozbądź się rzeczy i mebli, które zagracają pomieszczenia. Bez nich pokoje będą sprawiały wrażenie bardziej przestrzennych, większych. • Idealnie byłoby odświeżyć ściany malowaniem używając neutralnych kolorów. Białe ściany dają wrażenie chłodu. Jeśli jednak malowanie nie wchodzi w grę upewnij się że ściany są w przyzwoitym stanie (np.bez dziur po gwoździach). • Wymień żarówki na dające więcej światła. Odkurz lampy i żyrandole. • Pozbądź się w miarę możliwości plątaniny kabli snujących się po podłogach. • Zachowaj umiar w eksponowaniu osobistych zdjęć. • Kwiaty doniczkowe są świetnym elementem dekoracyjnym niezależnie od panującego stylu.

Zakup domu na kredyt a odpisy podatkowe, cz.1 Agnieszka Gołąbek iele osób decyduje się na nabycie drogiej rezydencji, w nadziei na uzyskanie dużych odpisów podatkowych. Jest po-

wszechnie wiadomym, że koszt pożyczki i podatki gruntowe są odliczane od dochodu właściciela nieruchomości. Pozostaje pytanie, czy odpisem podatkowym są koszty “closingu” (pro-

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234 • Jeśli masz zwierzęta upewnij się, że w domu nie dominuje ich zapach. • Usuń drobne sprzęty z blatów kuchennych i łazienkowych. Zostaw jak największą ich powierzchnię pustą. • Schowaj kolekcję magnesów na lodówkę z których jesteś tak dumny do szuflady. • Wymień silikon pod prysznicem na świeży, jeśli nie jest idealnie biały i załóż nową zasłonę prysznicową. • Upewnij się że łóżka są zawsze pościelone. • Nakryj do stołu jakbyś spodziewał się gości. • Jeśli to możliwe, podgrzej na chwile w mikrofalówce małą ilość wanilii na 20 minut przed wizytą potencjalnych kupców.

• Kup nową wycieraczkę przed drzwi frontowe i pomaluj drzwi jeśli jest taka potrzeba. • Upewnij się, że wejście do domu jest zawsze posprzątane/zamiecione. • Zadbaj o trawę wokół domu. Pozbądź się chwastów. • Usuń/schowaj zabawki, rowery i inne sprzęty, które nie dodają uroku. • Upewnij się że drzwi frontowe i garażowe otwierają się bez problemów. • Postaw donicę z kwitnącą rośliną przed wejściem. • Upewnij się, że numer na domu jest widoczny i czytelny.

Prezencja domu na zewnątrz jest nie mniej ważna:

Jeśli macie Państwo pytania na temat tego artykułu lub jakiekolwiek inne pytania z zakresu nieruchomości proszę o kontakt. Małgorzata Obrzut tel. 303-241-5802, HomeByMargo@aol.com.

cedury zamknięcia kupna-sprzedaży domu). Punkty (points) – to opłaty uiszczone przez pożyczkobiorcę w celu uzyskania pożyczki hipotecznej, zwane czasem: loan origination fees, discount points, loan discount, mortgage charges. Punkty mogą być odpisane w całości w roku zakupu domu tylko wtedy, jeżeli zostaną spełnione następujące warunki:

spłaty pożyczki. Gdy przefinansowujesz dom, punktów nie możesz odliczyć jednorazowo, lecz musisz je amortyzować w czasie spłaty pożyczki. Gdy przefinansowujesz dom po raz drugi, odliczasz jednorazowo pozostałe punkty poprzedniej pożyczki. (Przefinansowanie polega na spłacie starej pożyczki i zaciągnięciu drugiej, na korzystniejszych warunkach).

Koszty closingu odpisywane przy sprzedaży domu

Pożyczka jest zaciągnięta pod zastaw domu, w którym mieszkasz przez większość czasu. • Banki zwyczajowo pobierają punkty w Twojej okolicy. • Wysokość punktów jest typowa dla Twojej okolicy. • Stosujesz gotówkową metodę rozliczenia podatkowego (cash metod of accounting). • Kredyt posłużył do kupna, wybudowania lub ulepszenia Twego domu. • Punkty zostały wyliczone jako pewien procent pożyczki. • Punkty zostały wyraźnie wymienione i wyliczone w “settlement statement”. • Włożyłeś w swój dom gotówkę równą co najmniej tym punktom. Jeżeli nie spełnisz powyższych warunków, odpisujesz punkty stopniowo na druku “Schedule A” przez czas spłaty pożyczki. Punkty pożyczki hipotecznej zaciągniętej na zakup domu będącego głównym miejscem zamieszkania są przeważnie odpisem w roku zakupu domu. Z kolei, punkty od pożyczki zaciągniętej na zakup drugiego domu (np. wakacyjnego) muszą być odpisywane przez okres

Koszt closingu (settlement costs), czyli procedury zamknięcia transakcji kupna domu, niestety nie podlega odpisom podatkowym w roku zakupu. Uwzględnia się je dopiero po sprzedaży nieruchomości. Trzeba więc trzymać dokumenty przez wiele lat i dopiero po sprzedaży domu dopisać te koszty do podstawy podatkowej. Jeżeli przekażesz kiedyś dom dzieciom w drodze darowizny i spadku, nie zaniedbaj przekazania wszystkich papierów. Oto koszty, które uwzględnia się po sprzedaży domu: honorarium prawnika, opłata za sprawdzenie tytułu własności (title search) i ubezpieczenie tytułu własności (title insurance), pomiary (surveys), opłaty związane z nabyciem domu, jak transfer taxes, mortgage taxes czy stamp taxes, koszt zainstalowania prądu, gazu czy wody (utility services). Należy też doliczyć wydatki, jakie zgodziłeś się pokryć za sprzedającego, np. zaległe odsetki, recording fees, prowizję agenta nieruchomości.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

19

Co się działo?

Polonia zaciska więzi

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji.... zapraszamy:

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530 Barbara Popielak bardzo aktywnej organizacji w Polonii. Ponad to polska parafia św. Józefa i zespół “Krakowiacy” przesłali swoje programy, które zostały uwzględnione w kalendarzu. Na wniosek p. Jacka Skaskiewicza (PKP), po raz pierwszy w historii naszej Polonii organizacje połączą wysiłki w zorganizowaniu wspólnego pikniku w sobotę dnia 13 lipca, 2013 na terenie parku PNA. Pani Kasia Fedorowicz

Parker Rd

nia 11 września w siedzibie Polskiej Szkoły spotkali się liderzy polonijnych organizacji i stowarzyszeń z Kolorado w celu opracowania wspólnego kalendarza imprez polonijnych na rok 2012/2013. Po zapoznaniu się z programami działalności poszczególnych organizacji i po dyskusji udało się wpisać w kalendarz wszystkie imprezy w taki sposób, żeby nie kolidowały ze sobą.

Quincy Ave EUROPA

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com

Projektodawcami pomysłu byli pani Katarzyna Szuta, prezydent Polskiego Klubu w Denver i pan Stanisław Gadzina, dyrektor Polskiej Szkoły przy polskiej parafii pw. św. Józefa w Denver. Po raz drugi organizatorem i gospodarzem spotkania był dh. podharcmistrz Paweł Korowajski. Cenna inicjatywa jest dobrym krokiem w kierunku współpracy Polonii. W spotkaniu uczestniczyli: Katarzyna Fedorowicz - PNA (Polski Związek Narodowy), Katarzyna Szuta i Katarzyna Żak -Polski Klub w Denver, Stanisław Gadzina -Polska Szkoła, Barbara Popielak -Towarzystwo Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Kolorado, Jacek Skaskiewicz - Polski Klub Piłkarski i “Życie Kolorado”, Paweł Korowajski i Sebastian Gadzina - Związek Harcerstwa Polskiego, Jerzy Kozieł – Sekcja Historyczna Pułku Ułanów Podolskich, oraz Krzysztof Trytek, przedstawiciel Rycerzy Kolumba - najmłodszej, ale

(PNA) zaoferowała możliwość użycia ich parku polonijnym organizacjom. Polski Klub w Denver udostępni organizacjom (raz w roku) bezpłatnie swoją salę na planowane imprezy. Druh Korowajski roześle kalendarze do wszystkich organizacji. Liderzy organizacji, którzy nie mogli uczestniczyć w spotkaniu mogą przesłać informacje o planowanych imprezach do druha Pawła Korowajskiego, e-mail: kolorado02@yahoo.com Dziękujemy ks. proboszczowi Markowi Cieśli za poparcie inicjatywy połączenia wysiłków naszych organizacji, druhowi Pawłowi za pracę włożoną w przygotowanie spotkania i poczęstunek. Cieszy, że będziemy współpracować, a nie rywalizować w organizowaniu imprez i uroczystości dla rodaków i ich przyjaciół w Kolorado.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

20

W zdrowym ciele zdrowy duch

Jedzenie zgodne z instynktem Maria Ulmed

igdy nie zapominajmy o tym, że nasz instynkt powinien nam podpowiadać, co powinniśmy zjeść, co powinniśmy wypić. Dlaczego to nie jest takie oczywiste? Współczesny człowiek traci, albo stracił instynkt odżywiania się potrzebnymi składnikami. Zachowania instynktowne byłoby najprostszym systemem odżywiania się. Instynkt może działać pod warunkiem, że te produkty zna. Aby działał instynkt to trzeba wprowadzić dane, czyli próbować różnych produktów. Nasz organizm rozbierze to, co jemy na czynniki pierwsze i będzie wiedział, co w truskawce piszczy. Dopiero po zaprogramowaniu można mówić o instynktownym jedzeniu. Przy takim systemie jedzenia nasz organizm uzupełniałby w idealny sposób wszelkie deficyty. Po prostu sięgalibyśmy po produkt, który zawiera składnik aktualnie potrzebny naszemu organizmowi.

rowe dla naszego organizmu? Dlaczego najbardziej kochamy słodycze? Przecież wiemy, czytamy, a mimo to nie jesteśmy w stanie pohamować naszego łaknienia, i zjadamy kolejnego batonika.

Od czego zacząć troszczenie się o siebie? Od spokojnej oceny tego, co zjadamy. Od refleksji czy to, co spożywamy jest paletą soli mineralnych, witamin, czy to jest to wystarczająca podaż.

Spaczone łaknienie, a genetyczne zakażenia bakteryjne

• Kieruj się instynktem, jeśli ten jest spaczony przez genetyczne zakażenia bakteryjne to musisz, wbrew swoim zachciankom (słodycze, białe pieczywo, cola itp.), zastąpić te produkty tzw. zdrową żywnością. • Jedz różne produkty jak najmniej przetworzone i jak najmniej konserwowane. • Nie odgrzewaj posiłków. • Nie stosuj produktów chemicznych (słodziki, barwniki, polepszacze smaku), • Ogranicz spożycie cukru, a najlepiej zastąp go melasą albo miodem, może korzeń lukrecji – w niewielkich

Z moich obserwacji wynika, że naszym ‘niezdrowym’ łaknieniem sterują utajone zakażenia bakteryjne. Genetycznie zakażona komórka ma inne zapotrzebowanie na składniki budulcowe. To bezpośrednio wpływa na nasze priorytety żywieniowe. Nasz apetyt rośnie na produkty potrzebne takiej komórce. Białka produkowane przez tę komórkę odbiegają od wzorcowych, a to niestety prowadzi do postępującej destrukcji organizmu.

Od momentu poczęcia nasz organizm uczy się kierować ‘smak’ na określony produkt. Symbioza płodu z matką jest ogromna. Jeśli dzieciakowi brakuje jakiegoś minerału czy witamin to domaga się tego poprzez organizm kobiety. To organizm kobiety powinien działać instynktownie na zapotrzebowanie płodu. Aby ten system się sprawdził organizm kobiety musi mieć wiedzę (nieświadomą dla kobiety), że kwas foliowy jest w tym, a fosfor w tamtym produkcie, a witamina B1 w innym. Niestety coraz częściej ten system informacji o składzie produktu nie działa. Jak ma działać, jeśli kobieta od dziecka była karmiona tanimi płatkami kukurydzianymi, hamburgerami i czipsami, a te popijała colą. Orzeszki w karmelu i lizaki to też nie jest to, o co chodzi. Skąd jej organizm ma wiedzieć gdzie jest żelazo, gdzie magnez, albo siarka. Jeśli kobieta w ciąży ma tak zwane smaki. “Chodzi za nią” cebula, śledź, orzechy, kiszone ogórki i to dobrze. Taki głód powinno się zaspokoić. Jeśli rosnący płód potrzebuje np. cynku, to z przyjemnością zjemy miseczkę pestek z dyni. Nasycimy się i ochota na pestki minie. Tak powinno być. Jednak dlaczego tak się dzieje, że wolimy wypić colę niż wodę czy ziółka? Dlaczego sięgamy po cukierki, ciasteczka, wafelki zamiast zjeść parę rodzynek czy daktyli? Dlaczego bardziej smakuje nam to, co nie jest zd-

Jeśli podejmiemy się troski o własne zdrowie, to dojdziemy do wniosku, że nakarmienie naszych komórek odpowiedniej jakości produktami jest naszym obowiązkiem. Jeśli będziemy jedli, nawet wbrew sobie, te produkty, które są wartościowe, a których nie lubimy, to po czasie odezwie się nasz instynkt kierujący naszym smakiem.

Dlaczego mamy tak duże zapotrzebowanie na słodycze? Komórki naszego ciała potrzebują cukru, szczególnie wrażliwe na poziom glukozy są komórki mózgu i serca. Jest taka opcja, że układ odpornościowy, nie chcąc karmić glukozą zakażonej genetycznie komórki blokuje dostęp glukozy do komórki. Cukier krąży w ustroju, a nasze komórki wołają – daj nam cukru - bo go nie dostają. Komórki na ‘głodzie’, a my coraz grubsi.

stężeniach zastępuje cukier, jest bardzo słodki. • Jedz często rośliny strączkowe ( groch, fasola, bób itp.). Strączkowe ‘z wody’, bez tłuszczu z odrobiną soli kamiennej, są łatwiej trawione i pyszne. • Stosuj produkty kwaszone takie jak kapusta, buraki, żur, ogórki, kefiry, jogurty itp. bakterie kwasu mlekowego są niezbędne. • Wszelkie owoce i warzywa, najlepiej na surowo.

Maria Ulmed jest zielarką z długoletnią praktyką. Z wykształcenia jest inżynierem górnikiem. Pasja, doświadczenie i analiza problemów zdrowotnych doprowadziły ją do postawienia kontrowersyjnej hipotezy. Maria Ulmed publikuje na stronie www.eioba.pl. Materiały jej autorstwa nie mogą być podstawą do stawiania diagnoz i leczenia. Z problemami zdrowotnymi należy udać się do lekarza specjalisty.

• Szczególną uwagę trzeba poświęcić cebuli, czosnkowi, rzepie, gorczycy, chrzanowi, rzeżusze. Tam jest rezerwuar bezcennych związków siarki. • Pij bogate w koloidalne minerały herbatki ziołowe, unikatowe koloidy są aktywne chemicznie. • Doskonałym źródłem witamin z grupy B są drożdże piwne ( Drovit, Levitan). • Niezastąpionym źródłem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach ( A, E, F, D,) są oleje na zimno tłoczone i tran. • Korzystaj z przypraw ziołowych, które nie tylko poprawiają smak potraw, ale są katalizatorem enzymów trawiennych i ewidentnie poprawiają procesy przyswajania. • Pieprz czarny, imbir, kminek, chili nie spalą ci żołądka, a stosując je regularnie przy każdym posiłku, odczujesz natychmiast poprawę trawienia. • Słonecznik, migdały, orzechy, i wszelkie pestki z moreli winogron, jabłek, cytryn itp. zawierają wit.B17, a ta zdecydowanie pomaga zniszczyć wszelkie podejrzane komórki. W takich przekąskach mamy minerały, które nie występują w czipsach. • Osoby bez łaknienia, powinny przed posiłkiem wypić kilka łyków kwasu z buraków, ogórków, kapusty, surowego żuru z mąki żytniej lub owsianej, albo soku z cytryny. To poprawia łaknienie. • Osoby o nadmiernym apetycie powinny przed posiłkiem zjeść trochę otrąb, owsianki (nieprzetworzonej) lub wypić samą wodę. Wodą można oszukać głód, a otręby pęcznieją w żołądku i zapychają błonnikiem przewód pokarmowy. Kalorii nie mają, więc można trochę oszukać łaknienie. Nie należy przesadzać z otrębami, bo zawarty w nich kwas fitynowy utrudnia wchłanianie ważnych minerałów. Znacznie lepiej jest jadać pieczywo z pełnego przemiału. Obróbka termiczna znacząco niszczy kwas fitynowy. Od czasu do czasu można zjeść dolomit lub węgiel, szczególnie, gdy mamy tzw. zgagę. Jeśli podejmiemy się troski o własne zdrowie, to dojdziemy do wniosku, że nakarmienie naszych komórek odpowiedniej jakości produktami jest naszym obowiązkiem. Jeśli będziemy jedli, nawet wbrew sobie, te produkty, które są wartościowe, a których nie lubimy, to po czasie odezwie się nasz instynkt kierujący naszym smakiem. I o to chodzi, choć o nim zapomnieliśmy, to on jest. Smaki, czyli zapotrzebowanie na określone produkty zmieniają się wraz z poprawą zdrowia.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

21

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski, odcinek 19 *** Obecnie tracę tylko czterdzieści minut na dojazd na lekcje angielskiego i do śródmieścia mam dwa razy bliżej. W sumie jestem zadowolony. Płacę za łóżko 150 dolarów, czyli “jestem do przodu” o całe 50 dolarów. W domu mało przebywam, właściwie tylko śpię. Czas spędzam albo w szkole, albo włóczę się po mieście. Co raz to odkrywam coś nowego, czego wcześniej nie widziałem, czy nawet nie domyślałem się, że takie coś może istnieć. Na przykład ulica Polk, która jest równoległa do Van Ness i jest tylko o jedną przecznicę dalej od fundacji pani Wandy. Otóż ulica Polk to wspaniała ruchliwa arteria ciągle zatłoczona autami i autobusami, na której nigdy nie ma miejsca na zaparkowanie samochodu. Jest ona zdominowana przez ludzi młodych, przeważnie mężczyzn, spacerują, trzymają się za ręce. Są tutaj sklepy z kurtkami skórzanymi nabijanymi gwoździami, a także sex shopy dla homoseksualistów. Wieczorem jest na niej gwarno i wesoło, mnóstwo ludzi stoi w kolejce do kina, zatłoczone są też przeurocze kafejki. Mam wrażenie, że mieszkańcy tego skrawka miasta nie pracują, ale ciągle mają, tzw. good time. Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego, że jest to takie ważne, albo dziwne, ale dlatego, że ludzie spotykani na tej ulicy są zupełnie inni od tych spotykanych w innych częściach miasta, ich inność polega na traktowaniu życia na luzie, być może zbyt dużym luzie, ale właśnie ten luz zwrócił moją uwagę. W duchu obiecuję sobie, że jeśli kiedyś będę w Polsce, muszę, ale to koniecznie, pojechać do Tarnowa. Tarnów to źródło polskiej emigracji. Co krok spotykam kogoś z Tarnowa. W Austrii pół hotelu było z Tarnowa, w dalekiej Kalifornii, w San Francisco, co trzeci Polak jest z Tarnowa! W Polsce o Tarnowie prawie nie słyszałem, tutaj Tarnów jest melodią życia emigrantów. Jeśli kiedyś tarnowianie dorobią się, a wcale w to nie wątpię, to Tarnów, jeśli nie zostanie stolicą Polski, na pewno będzie najbogatszym miastem w Europie. 12 sierpnia 1982 Moje życie u państwa Baran układa się jak w bajce. Pani Ela jest nie tylko demagogiem, ale także najlepszą organizatorką czasu wolnego na świecie. Organizuje wszystko, co jest związane z naszą potrzebą dnia codziennego i jeszcze więcej, czyli samo życie. Mietkowi – mężowi znalazła pracę u “kontraktora” (na czarno, bo cała rodzina otrzymuje zasiłek). Mietek pracuje przez sześć dni w tygodniu po 12 godzin dziennie, nie licząc czasu na dojazdy do pracy, etc. Polski “kontraktor” – to taki rodzaj robotnika budowlanego, który wcześniej nie miał nic wspólnego z pracami bu-

dowlanymi, a na emigracji wymyślił sobie, że będzie budował lub remontował domy. Koń i traktor to nasz polonijny “kontraktor”. Boss Mietka jest ze Szczecina, podaje się za inżyniera. Mało płaci, dużo pije, mało solidny, słabo znający się na robocie, ale mający o sobie jak najlepsze mniemanie. Koń i traktor jak samo połączenie wyrazów wskazuje zapowiada jakieś nieporozumienie, tak i jest z budowlańcami polonijnymi. Jeszcze gorsi od nich są mechanicy samochodowi. O nich można godzinami wysłuchiwać opowieści, jak ludzi robią w konia. Polscy mechanicy to już krążące legendy czyli ci, których diabeł zapewne wygnał z piekła za ustawiczne psucie maszynerii piekielnej. Pani Ela znalazła także pracę swoim chłopcom: 12-letniemu Jackowi i 10-letniemu Piotrusiowi. Roznoszą gazety po domach amerykańskich sąsiadów. Sama natomiast “zahaczyła się” u starego Polonusa jako malarz pokojowy. Dziadek, u którego pracuje, twierdzi, że zatrudnił ją dlatego, że nikt tak dobrze nie malował mu okien i drzwi jak ona. Ciekawa jest przeszłość dziadkachlebodawcy Eli, który przybył do San Francisco, jak większość emigrantów powojennych, z Niemiec, razem z żoną, Niemką. Była ona córką gospodarza, u którego pracował jako polski niewolnik spod Katowic, wywieziony na roboty w czasie wojny, gdy był młodym chłopakiem. Dla mnie pani Ela znalazła pracę kelnera w fundacji pani Wandy. Najpierw w domu jestem kucharzem, a ona szefem kuchni. Ela gotuje barszcz czerwony, pierogi z mięsem, bigos, gołąbki, naleśniki, słowem polskie pyszności. Razem zawozimy to do fundacji. Tam zakładam biały fartuch, i ponieważ znam jako tako angielski, obejmuję urząd kelnera. Przyjmuję minę kelnera – i oczywiście staję się kelnerem. Jest to bardzo ważne, ponieważ Amerykanie muszę mieć pewność, że facet podający im talerze z potrawami naprawdę jest kelnerem. Serwuję przygotowane przez Elę pyszności gościom, którzy raczej o polskości mają mgliste pojęcie. Większość z nich nie zna nawet polskiego, ale starają się wymawiać nazwy potraw z tym śmiesznym, angielskim akcentem. Po przyjęciu biegnę schodami na dół, do kuchni z dużymi zmywakami. Myję talerze, kubki, łyżki, etc. Na koniec odkurzam pokoje fundacji – i wio, przedostatnim autobusem wracam do domu. Pani Wanda płaci, ale bardzo niechętnie. Robi to z takim wyrazem bólu na twarzy, jakby ją ktoś obdzierał ze skóry, albo jakby wielkie nieszczęście spadło na nią. Pani Wanda uważa, że każdy powinien pracować dla fundacji bezpłatnie, tak jak ona. “Za darmo to

pracują w komunie” – niektórzy próbowali już to jej wytłumaczyć – ale ona twierdzi, że właśnie tutaj, w Ameryce, ludzie dobrej woli i dużego portfela nadali prawdziwą rangę pracy społecznej. Niestety, ja nie mogę pozwolić sobie na to, aby być społecznikiem, a już broń Boże jakimś tam dżentelmenem. Absolutnie nie stać mnie na to. Muszę zachowywać się jak taki cham, co bierze za swoją pracę pieniądze! Nie mogę też używać jej argumentu, że gdyby mi tak jak jej płacono jednego centa za pracę dla fundacji, dawno już byłaby milionerem. Przy okazji, jak już jestem przy osobie pani Wandy, chciałby powiedzieć, że naprawdę lubię ją i uważam jej pracę za pożyteczną. Być może gdy o niej piszę, robię to z przekąsem czy jakąś dozą irytacji, ale to tylko złudzenie. Pani Wanda jest bardzo ważną częścią maszynerii polskiej w San Francisco i w moim życiu w tym mieście. 18 sierpnia 1982 Pomimo tego, że spędzam dużo czasu w fundacji pani Wandy, wciąż nie miałem okazji dobrać się do gazet. Głównym powodem dlaczego jeszcze tego nie zrobiłem, stała się moja niechęć, albo apatia do pisania i do słowa drukowanego. Jeszcze inną przyczyną była pani Wanda i jej sakralne pytanie: “ma pan czas, to proszę mi pomóc w tym lub w innym”. Wymówienie się graniczy z niemożliwością. Pani Wanda jako jedna z nielicznych osób wyszła szeroką ławą do nowo przybyłych emigrantów. Pomaga jak tylko może, dwoi się i troi, a to że przy tym ponarzeka w żadnym wypadku nie można brać na poważnie. Ona po prostu taka jest, lubi sobie ponarzekać, ale także i pomóc. Poza tym, jak twierdzi, stoi na czele jedynej polskiej organizacji “na zachód od Chicago”, która działa, w której zawsze coś się dzieje (i to naprawdę coś się dzieje). Teraz zorganizowała w swojej fundacji weekendowe kursy nauki angielskiego. Nowo przybyli (w liczbie 6-10 osób) “tłumnie” uczęszczają na te lekcje, prowadzone przez członków fundacji. I ja uczestniczę w tej nauce i muszę powiedzieć, że pomagają mi one dużo. Są to przeważnie zajęcia ze słownictwa, czytanki i ćwiczenia gramatyczne. Atmosfera na takich lekcjach jest bardzo przyjemna, a Amerykanie, którzy za darmo poświęcają swój weekend dla nas są nie tylko przeuroczy, ale czasem nawet przyniosą jakieś ciastko do herbaty.Większość nauczycieli nawet nie jest polskiego pochodzenia. Jak udało się pani Wandzie namówić ich aby nas uczyli nie mam pojęcia. Poza tym, w piwnicy fundacji, w jednym z jej pomieszczeń utworzono magazyn

rzeczy najpotrzebniejszych dla nowo przybyłych. Są tam łóżka, ubrania, buty, koce, etc. Z dnia na dzień przybywa coraz więcej Polaków, Polonia kalifornijska rośnie w liczbę w zastraszającym tempie. Jest to na pewno duży test dla znajdujących się tutaj Polaków, którzy zupełnie nie są przygotowani na tak dużą liczbę potrzebujących pomocy. Większość przywódców polonijnych nie ma żadnego planu, nawet pomysłu, co z tym fantem zrobić.Tak samo większość przyjeżdżających nie ma pojęcia co z sobą zrobić, gdzie się “zahaczyć”, gdzie tu ręce najpierw włożyć. Stara Polonia tak jak i nowa jest zdezorientowana, czyli wytworzył się jakiś niewidzialny mur pomiędzy nami. Trudno znaleźć w tym murze drzwi czy nawet klucz, który umożliwiłby wspólne zbliżenie się. 20 sierpnia 1982 Ksiądz Stanisław Drzał, proboszcz polskiej parafii katolickiej św. Wojciecha w San Francisco, raz po raz zagląda do pani Eli. Robi to nie tylko dlatego, że rodzina pani Eli jest bardzo religijna, ale dlatego, że wie iż rodzina jej potrzebuje pomocy, nie tylko duchowej, ale i socjalnej. Czasem i ja uczestniczę w rozmowach przy kuchennym stole. Nie najlepiej czuję się w obecności księdza, nie za bardzo wiem jak się do niego zwracać. W Pieszycach miałem ograniczony osobisty kontakt z duchownymi, widziałem ich jedynie na odległość, przy ołtarzu. Dlatego teraz czuję się dziwnie, gdy ksiądz wyciąga do mnie rękę na powitanie i pyta “jak leci”. Proboszcz był tym, który zapisał dzieci pani Eli do szkoły. To on przyniósł jej pierwsze garnki i krzesła, on przeczytał i przetłumaczył list z urzędu, wyjaśnił, a jeśli było trzeba to i zadzwonił. Ksiądz Stanisław dla wielu polskich rodzin jest tym pierwszym, który wyciągnie pomocną dłoń. Jeszcze kilka tygodni temu dzwoniono do niego tylko w nagłych wypadkach, obecnie dzwoni się kilka razy dziennie. Dzwonią ci, którzy są tutaj już kilka tygodni i ci, którzy trafem im nie znanym przywędrowali do San Francisco, których nikt nie odebrał z lotniska, czy przystanku autobusowego. Jeszcze kilka tygodni temu Polaków uczestniczących we mszy świętej było 40, obecnie jest ich już około stu. Ksiądz – człowiek instytucja, na co dzień żyje, mieszka i pracuje wśród księży amerykańskich, w amerykańskiej parafii. Kiedyś ze swymi polskimi parafianami spotykał się raz w tygodniu, dzisiaj kilka razy dziennie. Od swych parafian otrzymuje “prezenty”: sprzęty gospodarstwa domowego, telewizory, łóżka. Przekazuje to dalej swym nowym polskim parafianom. San Francisco Bay Area, czyli rejon miasta San Francisco jest rozległy, mieszka tutaj kilka tysięcy Polaków w metropolii liczącej cztery miliony ludzi. W miejscowości San Jose, w której ksiądz odprawia w każdą niedzielę mszę świętą, też mieszka kilka setek Polaków. Odległość pomiędzy miastami wynosi 50 mil. Tam też rodacy potrzebują pomocy. Kto im pomoże? Przed kim otworzą swoje serca? Tylko przed księdzem. Organizacjom się nie wierzy, to urzędnicy, zimni, z tysiącem przepisów w głowach; ksiądz to człowiek, który każdego zrozumie.

>> 29


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

22

Cień historii istnienia USA rząd, który jak wszędzie ma tendencję do swego rozrastania nie ingerował w zasadzie w zakres wolności osobistych. Nawet tylko w nieznaczny sposób regulował kwestie emigracyjne. Jedynymi bolączkami obywateli była stała walka przeciwko pokusie Waszyngtonu zmierzającego do wprowadzenia podatku federalnego (income tax).

My, Naród Krystian Żelazny

udząc się rano odruchowo spoglądam na datę jaka wyświetla się na pulpicie komórki, 17 września. Dla Polaków data znamienna, oznaczająca rocznicę klęski poniesionej w trakcie września ’39. Dzień zagłady narodu, wbicia nam przez Rosjan przysłowiowego noża w plecy. Jednak z drugiej strony, dla Amerykanów jest ona zgoła inna, jest rocznicą powstania narodu, dniem wielkiego szczęścia i dumy. Dokładnie 152 lata przed najazdem Armii Czerwonej na polską Litwę, Polesie i Podole, w Filadelfii Ojcowie Założyciele spisali dokument, który stał się fundamentem współczesnej cywilizacji zachodniej. Konstytucja Amerykańska miała być gwarantem poszanowania takich wartości jak równość wobec prawa, czy wolność osobista. Cały tekst Ustawy Zasadniczej podporządkowano właśnie pod nie, co stanowiło wręcz rewolucję społeczną w dotychczasowym, feudalnym świecie. Przeciętnemu Polakowi, który w świadomości ma dwa ostatnie stulecia - okrutne doświadczenie historyczne wynikające nie tylko ze zniewolenia kraju, ale także jednostki - Ameryka od zawsze kojarzyła się nie tyleż z dobrobytem, co przede wszystkim ze wspomnianą wolnością. Można by rzec, iż ów dobrobyt jest niejako pochodną tej pierwszej, człowiek zniewolony nie myśli o bogactwie, o pomnażaniu majątku, lecz myśli o przetrwaniu. W mojej rodzinie więźi z amerykańską ziemią są bardzo ścisłe. Pierwsi członkowie rodu zawitali tutaj już z początkiem XVIII w. Co najciekawsze z rzadka powodem wyjazdów do USA były kwestie ekonomiczne. Jako osoby przepojone duchem przedsiębiorczości, niezależności magnes stanowiła owa wolność, swoboda. Przeświadczenie, że państwo nie będzie ingerować w każdy aspekt życia, że nie będzie niepokoju związanego z ograbieniem obywatela przez aparat urzędniczy z produktów i ciężkiej pracy, że nikt nie będzie dyktował czy mamy dziecko posłać do tej czy tamtej szkoły, czy mamy się ubezpieczyć, czy też nie. Takie było nasze wyobrażenie Ameryki, które przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie. Owa Idylla wolności, której doświadczał każdy z nas, zanim tutaj swego czasu przyjechał. Niestety, było gdyż jak się obecnie wydaje, wszystko... gone with the wind. W 1776r. mieszkańcy kolonii zbuntowali się przeciwko brytyjskiemu zwierzchnictwu z powodów, które obecnie można by skwitować szyderczym uśmiechem. Jednak owy uśmiech nie powinien odnosić się do naszych przodków, a tylko i wyłącznie do nas samych, do ludzi którzy wyzbyli się dorobku, jaki nam przekazali pradziadowie. To-

mas Jefferson, James Madison, John Jay, itp. nie byli w stanie zgodzić się na ogromne w nich mniemaniu ograniczenie wolności osobistych przez władzę w Londynie. Sprzeciwiali się drakońskim obciążeniom podatkowym, które w koloniach były dwa razy wyższe niż w samej Anglii, a stanowiły przecież tylko ok. 6% dochodów (sic!). Co ciekawe, ściągane były głównie poprzez opłaty celne, które utrudniały handel, przeciw którym też wystąpiono. Żądano również poszanowania swobód obywatelskich, równości względem prawa.

Pierwsze takie próby miały miejsce w okresie wojny domowej. Wprowadzono 10% podatek od dochodów federalnych, który jednak tyczył się tylko 10% społeczeństwa. Mimo ciągotek niektórych populistycznych polityków republikańskich zmierzających do jego zachowania, został zniesiony w 1872r. Jeszcze w tym samym wieku (1894r.) podobny sort kongresmenów wprowadził podatek stricte dochodowy, na wzór brytyjskich rozwiązań z 1798r. W Anglii określano go „ciężarem zbyt ohydnym, by nakładać go na człowieka, gdyż ujawnia stan jego finansów urzędnikowi podatkowemu”. Podobnie, jak na Starym Kontynencie był on uznany za obciążenie wymierzone w najbogatszych, gdyż tzw. stopa wolna od podatku wynosiła aż 4000$ (w Anglii 10% od dochodów powyżej 200 £ rocznie). Wtedy jednak Sąd Najwyższy stając na wysokości zadania w rok po jego

Podpisanie Konstytucji Stanów Zjednoczonych 17 września 1787 r. Namalował Howard Chandler Christy (1873–1952)

Wszystkie wspomniane bolączki próbowano rozwiązać za sprawą wspomnianej Konstytucji. Wiadomym jest, że na tym świecie idealnych rozwiązań nigdy nie będzie, ale też naszą powinnością jest do nich stale dążyć. Dokument z 1787r. jest niewątpliwie jednym z tych, którym do ideału miały na prawdę nie tak daleko. Ustawa Zasadnicza, wzmocniona 10 poprawkami z 1791r. stanowiła niedościgniony po dziś dzień wzór, dawała każdemu człowiekowi wszystko co powinna, ograniczając jego swobodę w zakresie tylko i wyłącznie koniecznym do egzystencji państwa. Jeszcze przez niemal cały XIX w. nikt nie próbował zmienić jej ogólnych, fundamentalnych założeń. Podatki utrzymywały się na stałym, niskim poziomie. Nie było wewn. podatków federalnych. Twórcy Konstytucji zadbali o to, by obywatele nie zostali ciemiężeni fiskalnie przez Federację, jak to miało miejsce w przypadku Wielkiej Brytanii, podatki mogły mieć charakter tylko lokalny. Rząd czerpał dochody w zasadzie tylko i wyłącznie z ceł (w 1800r. 84%). W razie wojen wprowadzano podatki interwencyjne, jak w 1812, czy w dobie wojny secesyjnej. Przez pierwsze 150 lat

wprowadzeniu orzekł o niezgodności podatku z Konstytucją. Populiści nie dali jednak za wygraną. Jak wiadomo biurokracja jest domeną socjalizmu, a socjalizm to taki ustrój, że gdyby panował nad Saharą to by i piasku dla nikogo nie starczyło. Worek bez dna, pieniędzy można sypać, a urzędnikom ciągle mało. Zawsze potrafią wymyślać kolejne powody, które mają legitymizować ich byt. Jednak związku z tym, iż owy aparat jest nieproduktywny by się utrzymać, to musi czerpać środki z naszej kieszeni. Do wspomnianych ceł, Waszyngton jeszcze w XIX w. dorzucił obciążenia akcyzowe, czerpane ze sprzedaży alkoholu. W 1912r. stanowiły one ponad 60% dochodów budżetowych. W końcu rząd federalny dopiął swego. W 1913r. przeforsował XVI poprawkę do Konstytucji, które umożliwiła wprowadzenie wspomnianego podatku dochodowego. Jednak zanim hydra doszła do obecnych rozmiarów przez pierwsze 6 lat obowiązywania podatku najwyższa progresywna stawka nie przekraczała 7%, a cały podatek tyczył się tylko 2% społeczeństwa. Nie-

stety już w 1917r. administracja Wilsona przeforsowała podniesienie górnej stawki podatkowej do 67%(sic!). Tym samym wpływy z podatku dochodowego za rok 1920 stanowiły już ponad jego połowę. W okresie tym nastąpiła kolejna niepokojąca zmiana. Po raz pierwszy w amerykańskiej historii, po zakończeniu konfliktu zbrojnego wysokość podatków nie powróciła do stanu sprzed jego rozpoczęcia. Trend został zapoczątkowany. Wprowadzenie prohibicji alkoholowej (XVIII poprawka konstytucyjna z 17 stycznia 1920r.) doprowadziło do znaczących spadków wpływów z podatku akcyzowego. Było to poniekąd jedną z podstawowych przyczyn zapaści gospodarczej końca lat ’20. Wprowadzenie przez Roosevelt’a tzw. “New Deal’u” jako próby wyjścia z kryzysu, wręcz go rozdmuchało. Z jednej strony nastąpiła stagnacja gospodarcza, z drugiej finanse państwa załamały się jeszcze bardziej niż na skutek owego Czarnego Czwartku (24 października 1929r.). Socjalistyczna metoda wyjścia z kryzysu (nota bene spowodowana innymi, uprzednimi antyliberalnymi poczynaniami poprzednich lat) oparta była na odpowiednio wysokiej podwyżce podatku dochodowego oraz wprowadzeniu ubezpieczeń emerytalnych (Social Security), które wzorowane były na rozwiązaniach pruskich z lat ’80 XIX w. (pakiecie 3 ustaw socjalnych). Pogarszająca się sytuacja finansowa kraju spowodowała, iż USA wręcz zmuszone były (co może brzmieć paradoksalnie) do poniesienia wysiłku wojennego. W przeddzień Pearl Harbor, (o którym to ataku administracja prezydencka była uprzednio powiadomiona) podatek dochodowy zaczął stanowił spore obciążenie dla domowych budżetów z racji znaczących cięć w tzw. ulgach. Już w 1942r. obniżono górny próg podatku z 5 mln$ do 200 tys.$. Natomiast w 1944r. wprowadzono astronomicznie wysoką górną stawę podatkową w wysokości 94% (sic!)! Całe szczęście, że nie wprowadzono w życie postulatu ówczesnego prezydenta nawołującego, by na cele wojenne przekazywać każdą nadwyżkę powyżej 25 tys.$ rodzinnego, rocznego dochodu. Kolejną ważną kwestią było ustanowienie comiesięcznego rozliczania podatkowego. Zmiany w opodatkowaniu spowodowały, iż płatników income tax przybyło kilkakrotnie (1939r. 3,9 mln do 42,6 mln w 1945r.). Ściągnięto także odpowiednio więcej pieniędzy z rynku (2,2 mld$ w 1939r. do 35,1 mld$ w 1945r.). Wraz z grabieniem kieszeni podatnika zaczęły iść w parze ograniczenia obywatelskie. Pracodawcy zmuszeni zostali to opłacania na wespół z pracownikami składek ubezpieczeniowych, które to trafiały nie na odpowiednie konta indywidualne ubezpieczonych, ale wprost do budżetu, łatając odpowiednio zadłużenie, które znacząco zaczęło rosnąć z początkiem XX w. W okresie prezydentury Roosevelt’a niezmiernie rozrosła się nie tylko administracja urzędnicza, ale co groźniejsze, służby specjalne, które w sposób coraz dotkliwszy poczęły inwigilować obywateli. W ciągu kilkudziesięciu lat rząd zaczął coraz aktywniej mieszać się w kwestie inwestycji gospodarczych kraju. Jeszcze z początkiem XIX w. wydatki federalne na inwestycje tego typu stanowiły ich 2% całości, w 2 poł.XX w. sięgnęły

>> 29


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

20

Felietony nie mają mężów.

Witold-K

Wszystkie drzwi mojej galerii są otwarte, jest noc i środek września i nareszcie te straszne upały w Denver przemijają. Wpadł Bo. Bo Mahoney, mój przyjaciel. Bo martwi się. Wybuch wojny religijnej na Bliskim Wschodzie przeciwko wszystkiemu, co nie reprezentuje Islamu jest tylko początkiem wieloletniego konfliktu.

(w kącie) ie wiem jak długo Amsterdam będzie europejskim miastem, ale jeżeli przestanie nim być utraci poza wolnością, cały swój szarm i aurę średniowieczności, która owija miasto w mgłę tajemniczości. Za każdym razem kiedy tam jestem odnoszę wrażenie, że za chwilę do coffee-baru wejdzie Jan Vermeer, lub na moście, pod moim nosem, bo w Amsterdamie wszystko jest pod nosem, zobaczę Rembrandta szkicującego widok.

Jan Vermeer - “Nalewająca mleko” , ok. 1660r.

Vermeer, w swoim czasie znany, ochrzczony w 1632 roku, dokładnie trzysta lat przed moim narodzeniem, był po śmierci całkowicie zapomniany i odkryty pod koniec 19 wieku. Geniusz, nie doceniany przez prawie 300 lat. Dla mnie jeden z trzech największych malarzy świata. Jego „Nalewająca mleko” w Rijksmuseum powoduje, że nogi moje robią się z gliny, serce mi bije poza klatką piersiową i muszę usiąść. Jego kompozycje są spontanicznie wyśnione, a potem z ogromną dyscypliną wykonane. Co namalował to tylko pretekst, abstrakcyjne piękno jego dzieł obezwładnia. Komponuje, bijąc na głowę nawet wszystkich mistrzów Renesansu. Jedynie 35 obrazów jest znanych. Ciekaw jestem ile jego dzieł zostało wyrzuconych do śmietnika lub zniszczonych przez odwieczną ludzką głupotę, wędrującą z pokolenia w pokolenie. Podobno był bardzo elegancki i wcale mu to nie przeszkadzało dobrze malować. Popatrzmy na współczesnych nam artystów-brudasów. Jest różnica. Duża różnica. Kiedy patrzę na obrazy Breughelów lub Boscha, jest inaczej. Chce mi się tańczyć. Piękno obrazów Rembrandta jest dla mnie przerażająco smutne. Nie mniej wspaniałe. Można je powiesić do „góry nogami”, zapomnieć o czym traktują, a wymieszanie światła nadziei i piekielnych ciemności ukazuje radość i dramat istnienia tylko na chwilę, piękno i smutek sztuki, nieuchronność przemijania i tak wielki wysiłek, aby zachować cokolwiek od zapomnienia; jak pisał Konstanty Gałczyński. I co zostanie? Pytam sam siebie. Może cień na ścianie. Moja wystawa indywidualna w Sotheby’s w Amsterdamie w roku 2007 wymagała 2 lat przygotowań, cierpliwości, wielu wyrzeczeń i przy-

lotów do kraju Holendrów. Z jednej strony wiedziałem, że spotkało mnie niezwykle wyróżnienie, które pozostanie już na zawsze w moim życiorysie. Z drugiej strony zadłużyłem się po uszy. Sotheby’s - najstarsza galeria świata, założona w Londynie w 1744 roku ma dziś przedstawicielstwa i aukcje w wielu stolicach, ale Amsterdam przywołuje obrazy z przeszłości i wyobraźnia podróżuje do tyłu w czasie, do tych konnych pojazdów, oliwnych latarń ulicznych, ognia ulicznych kuchni i zapachów morskiego jadła mieszanych z wyrobami ze skóry, materiałów ręcznie tkanych, piwa z małych rodzinnych browarów, końskiego łajna i słonego drewna podgrzewanego dla trwałości dziegciem. Ulice barwne i pełne postaci jak z teatru, krzyki dzieci bawiących się na bruku. Świat bez elektryczności, wydzielin samochodowych i plastyku.

- Witold, czy ty wiesz, ze przy tak niebezpiecznej dla nas przyszłości, administracja Obamy, a właściwie specjalna jej organizacja w programie „Rich Out”, wysyłała od trzech lat i dalej wysyła miliony dolarów, naszych dolarów, na odbudowę, renowację meczetów i budowę nowych, na terenach muzułmańskiej biedoty. To wszystko w ukryciu przed prasą. Podaje to wywiad izraelski. - Ciekaw jestem czy to prawda - powiadam. Na to wygląda. - Witold, połowa naszego narodu jest ogłupiała przez media. Ta połowa będzie glosować na Obamę. - Bo - mówię - jak padnie Izrael, muzułmanie pójdą na Watykan. Czy nie

Razem z Bo konkludujemy, że ignorancja mas i brak w tym kraju znajomości historii świata, przyniesie nieuchronnie jeszcze wiele szkody. Lewica amerykańska nie dopuszcza do uczenia w szkołach historii 20 wieku. Wszystko co najgorsze, wszystko co zdarzyło się w tym wieku było rezultatem lewicy. Czy mamy znowu wymieniać: Hitler, Stalin, Mao...itd. Narodowy i międzynarodowy socjalizm. To nie komunizm, komunizm nigdy nie istniał. Lewica twierdzi, że Hitler to faszyzm, to nie lewica. Niemcami rządzili arystokraci. Hitler pociągnął za sobą masy robotników. Hitler to lewica. Bo mówi: mam nadzieję, ze Polacy w Kolorado będą głosować przeciwko demokratom, na wszystkich szczeblach. Kraj potrzebuje generała na prezydenta - powiadam i Bo się zgadza. Co będzie, jeśli pięćdziesięciu złoczyńców podpali wszystkie parki narodowe? Zabraknie strażaków. Co będzie jak wysadzą katedrę Notre Dame? Czy głupia Europa z tym swoim socjalistycznym liberalizmem obudzi się? Chyba tak. Ale już będzie za późno. - Nie zamartwiaj się Bo, bo nie będziesz mógł spać. Pokażę Ci jutro amerykański artykuł: „Jak Obama stracił Polskę.” Jak wygra Mitt Polska odzyska Amerykę i zobaczymy amerykańskie wojskowe samoloty lądujące blisko naszych wschodnich granic. I na to musimy głosować.

Trzeba wracać do rzeczywistości. Najpierw mieszkałem dwukrotnie w hotelu, tuz obok Sotheby’s, po czym bylem odkryty przez serdeczność Polki i Rembrandt - “Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem”, 1638r. rozgościłem się na ostatnim, piątym pietrze szesnastowiecznego wąskiego bu- wystarczy jedna rakieta aby zniszczyć dynku, na uroczym poddaszu pełnym Bazylikę Świętego Piotra? Muzułmanie książek. Wąskie wewnętrzne schody nie potrzebują armii. były ćwiczeniem dla nóg i skrzypiały, a świadomość, że pokolenia po nich Myślę, że Leonardo przy całym swoim chodziły w górę i na dół, dawała znowu geniuszu nie wyobrażał sobie tak wielokazję do rozmyślań i fantazjowania. I kiej siły niszczenia. Niepotrzebnie tak można przenieść się w przeszłość, Michał Anioł tak go nienawidził napić za dużo wina, słyszeć szept duchów pomyślałem. Był zazdrosny i zawistny. i potem nie wiedzieć co prawdą było, a co nie. Jej sypialnia była na trzecim pietrze. Schody były strome. Można było spaść. Może ona mi powie. Ale czy to ważne. Liczy się siła opowiadania, jak mówił Marek Hłasko. Tuż obok taki sam szesnastowieczny budynek został zakupiony przez bogatego muzułmanina. Arab nie tracił czasu. Od parteru aż po dach wyrąbano przestrzeń na dwie windy. Jedna dla mężczyzn, druga dla kobiet. Na każdym pietrze zamieszkały jego żony; ponieważ wielożeństwo jest w Holandii zabronione, zostały zameldowane jako siostry żony. Żona i wszystkie siostry mają dzieci. Tylko że, jakoś siostry

Do tego romantyczny poeta i taki niedobry człowiek. Człowiek to nie linia prosta.

Sotheby’s oddało mi całą przestrzeń jaką mieli. Łącznie z salą gdzie odbywają się aukcje. Razem 162 obrazy i jedna rzeźba, osamotniona. Serdeczność i gościnność z jaką zostałem przyjęty jest miłym wspomnieniem. Na otwarcie nie przyszedł nikt z polskiej ambasady i konsulatu. Dyrektor Mark Grol był zdziwiony, ale klasa z jaką się obnosi, nie pozwalała mu ostentacyjnie tego okazywać. Na pewno nie chciał mi robić przykrości. Nie mam żalu. Podobno Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie powiadomiło kogo trzeba. Pewnie byli zajęci na placówce w Hadze ważniejszymi sprawami.

Retrospektywna wystawa Witolda-K, Sotheby’s, Amsterdam 2007r. Fot: archiwum artysty


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

24

Polski kościół w Denver

Z życia Parafii świętego Józefa

Ale też w naszej polonijnej wspólnocie czasami ulegamy czemuś podobnemu. Matka posyła dziecko do polskiej szkoły, istniejącej przy parafii katolickiej. Aby dostać zniżkę w opłatach zapisuje się do parafii. I szokuje mnie słowami: „ale niech pan (ksiądz) nie mówi za dużo o religii. Moje dziecko musi samo podjąć decyzję”.

ks. Marek Cieśla TChr

Papież Benedykt XVI jest wspaniałym nauczycielem wiary. Pomaga nam wrócić do fundamentów, na których budujemy nasze życie. Mówi się, że czasy dla Kościoła są trudne: mamy do czynienia z agresywną laicyzacją. Papież ma nadzieję, że Rok Wiary “rozbudzi w każdym wierzącym pragnienie wyznawania wiary w jej pełni”. Brakiem wiary jest postawa wybierania sobie tego, co mi pasuje i tworzenia sobie jakiejś wiary w Boga na własny wzór i podobieństwo.

apież Benedykt XVI ogłosił, że11 października 2012 r., rozpoczyna się w kościele katolickim Rok Wiary. Uroczyste zakończenie Roku Wiary będzie w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku.

Bożym i Eucharystią. Katechizm Kościoła Katolickiego jest tu wielką pomocą. Przypomina Ojciec Święty, że Kościół odnajdzie na nowo drogi wiary i roznieci w sobie “radość i odnowiony entuzjazm spotkania z Chrystusem” poprzez między innymi sięganie do Kat-

Benedykt XVI przypomina, że Rok Wiary rozpoczynamy w pięćdziesiątą rocznicą otwarcia Soboru Watykańskiego II oraz w dwudziestą rocznicę opublikowania przez bł. Jana Pawła II Katechizmu Kościoła Katolickiego. W tym samym czasie, w Rzymie, obradować będzie Synod Biskupów nad kwestią nowej ewangelizacji. „Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary” – stwierdza Ojciec Święty. Ojciec Święty Benedykt XVI podkreśla, że Sobór Watykański II jest „wielką łaską, która stała się dobrodziejstwem dla całego Kościoła”. Papież mówi, że do najważniejszych owoców Soboru należy Katechizm Kościoła Katolickiego. Jest to wspaniały dokument wspierający naszą wiarę. Sięgamy do katechizmu aby znaleźć odpowiedzi na pytania i wątpliwości dotyczące życia i wiary. Uczymy się katechizmowych prawd wiary przed Pierwszą Komunią świętą i pogłębiamy naszą przyjąźń z Bogiem w ciągu załego życia odwołując się do prawd wiary zdefiniowanych krótko w katechizmie. Papież podkreśla, że w wielu krajach mamy głęboki kryzys wiary. Ludzie idą za swoimi pomysłami na życie, za swoim egoizmem i nie opierają swego działania na Bożych prawdach. W tej sytuacji konieczne jest nawiązanie przyjaźni z Bogiem, odnowienie z Nim relacji poprzez karmienie się Słowem

Trudno mówić o wierze, jeśli nie wiemy w co wierzymy lub nie wierzymy. Odnowa wiary potrzebuje zatem zgłębienia tego, w co wierzy Kościół. Przypomina nam papież, że Wiara jest osobowym spotkaniem z Bogiem, Ojcem, Synem i Duchem Świętym, którzy - jak poucza nas o tym sama Ewangelia - chcą zamieszkiwać w sercu człowieka. Wiara przeżywana aktywnie wymaga odpowiedzialności w wymiarze społecznym. Dlatego tez wierzący musi w swym postępowaniu kierować się zasadami wyznawanej wiary zarówno pracując w banku, sprzedając chleb, będąc prawnikiem czy uczniem.

Benedykt XVI | Foto: www.vatican.va

echizmu. Od początku swego istnienia Kościół spotyka się z prześladowaniami, z problemami. Wielu wspaniałych i wartościowych ludzi czasami ulega „poprawności politycznej” - nie mówi o swej wierze aby nie urazić innych. Zupełnie zaskoczony zostałem kiedyś w Afryce słowami ojca katolika, który prosił mnie aby na ślubie jego córki „nie mówić o Papieżu i katechizmie bo niektórzy goście nie lubią kościoła i mogą się obrazić”.

Rycerze Kolumba ks. Marek Cieśla TChr d kilku miesięcy słyszymy w Denver dużo o Rycerzach Kolumba. Dzieje się to za sprawą 32 mężczyzn z parafii świętego Józefa w Denver, którzy przeszli ceremonię inicjacyjną i w dniu 15 lutego 2012 roku założyli oficjalnie Polską Radę Rycerzy Kolumba. Chciałbym serdecznie pogratulować Braciom Rycerzom ich aktywności i oddania dla spraw parafii i całego kościoła, oraz ich entuzjazmu do wspierania naszych polonijnych rodzin. Czytałem dzisiaj z Pierwszego Listu Świętego Pawła do Koryntian „Hymn o miłości” i chcę podzielić się z Wami

wszystkimi małą refleksją, która z tego wypłynęła. Każdy z nas emigrantów marzy o sukcesie, o dobrym życiu, szczęśliwym życiu. Próbujemy poukładać sobie życie tak aby dopiąć celu. Różnie to układa się każdemu człowiekowi. Jednemu lepiej, drugiemu gorzej. Cieszymy się, gdy komuś dobrze się układa i gratulujemy sukcesu. Nie zazdrościmy, lecz dobry przykład jest dla nas wzorem do naśladowania. Bolejemy i cierpimy razem z tymi, którym jakoś się nie wiedzie. Podajemy pomocną dłoń. Święty Paweł napisał, że wszystko co robimy powinniśmy robić z miłością. Może tu

Dla nas Polaków Rok Wiary i czas przygotowania do niego są okazją, by przypomnieć sobie słowa, jakie skierował do nas Benedykt XVI podczas swej wizyty w Polsce. A mówił do nas właśnie o wierze, zachęcał nas, byśmy trwali mocni w wierze. W homilii podczas Mszy św. w Warszawie Benedykt XVI wskazał na “związek, jaki istnieje między wiarą i wyznawaniem Bożej prawdy, między wiarą i całkowitym poświęceniem się Jezusowi w miłości, między wiarą i życiem według przykazań Bożych”. W ten sposób Papież uwypuklił trzy wymiary wiary: intelektualne przylgnięcie do prawd podawanych przez Kościół do wierzenia, praktyczne życie zgodne z przykazaniami oraz osobista, intymna relacja z Jezusem Chrystusem. Który z tych wymiarów jest najważniejszy? od razu trzeba dopowiedzieć z miłością do Boga i do ludzi. Wszystko przemija. Nie zyska nic ten, który działa bez miłości. „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą(...) Trwa wiara, nadzieja i miłość. Największa z nich jest miłość”. Zachęca nas święty Paweł do walki z własnym egoizmem, zachęca nas do przełamywania siebie. Z uznaniem i podziwem patrzę na Polską Radę Rycerzy Kolumba. Pięknie wystartowaliście Bracia Rycerze. Trwajcie tak dalej. Niech Wasz przykład i miłość jaką macie do Boga i ludzi „zarazili” całą naszą polonijną wspólnotę. I jeszcze kilka słów wyjaśnienia: Jakie są główne cele działania Rycerzy Kolumba? Główne cele Rycerzy Kolumba to:

Benedykt XVI udzielił na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi: “Ważne jest, w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, komu wierzymy. [...] Wierzyć - to znaczy nawiązać głęboko osobistą więź z naszym Stwórcą i Odkupicielem w mocy Ducha Świętego” (28 maja, Msza św. na Błoniach krakowskich). Wiary nie można zredukować do jakiejś filozofii Boga, początku i końca świata, ani też do systemu moralnego; wiara jest przede wszystkim relacją z Osobą, w zaufaniu do której buduje się własne życie. Niech Rok Wiary będzie dla nas umocnieniem naszej osobistej przyjaźni z Jezusem i pozwoli wprowadzić Jezusa na pierwsze miejsce w naszym życiu osobistym, życiu rodzinnym i społecznym. W NAJBLIŻSZYM CZASIE W PARAFII: •

5 października - Pierwszy Piątek Miesiąca

18:00 – Adoracja Najświętszego Sakramentu i Spowiedź św. 19:00 – Polska Msza św. i Nabożeństwo przed Najświętszym Sakramentem. 20:15 – Spotkanie młodzieży szkoła średnia i wyżej

• • •

10 października – środa

19:00 – Msza święta i rozpoczęcie ROKU WIARY w naszej Wspólnocie.

11 października – czwartek

11:00 – 13:00 – Spotkanie Seniorów

17 października – środa

19:00 – Msza święta i pierwsze rozważanie prawd wiary: Jest Jeden Bóg

1 listopada – czwartek WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH (Dzień obowiązkowego uczestniczenia we Mszy św.): 19:00 – Msza święta polska

2 listopada – piątek – Wszystkich Wiernych Zmarłych ( dzień Zaduszny): 19:00 – Msza święta polska

wsparcie Kościoła poprzez bezpośrednie wspieranie działalności Ojca Świętego, działania charytatywne, pomoc członkom i ich rodzinom oraz włączanie mężczyzn w życie Kościoła. Natomiast realizuje się je przez zadania na rzecz Kościoła, lokalnej parafii, rodziny, obrony życia, młodzieży, członków i ich rodzin. 2. Aby zostać Rycerzem Kolumba kandydat musi: po pierwsze być praktykującym katolikiem, po drugie musi mieć ukończone 18 lat, po trzecie uzyskać zgodę swojego Księdza Proboszcza i po czwarte wziąć udział w ceremonii inicjacyjnej. 3. Rycerze Kolumba są organizacją międzynarodowa. Angielska nazwa brzmi: “Knights of Colombus”. 4. Więcej Informacji o Rycerzach Kolumba znajdziecie na na stronie internetowej kościoła świętego Józefa (www. swietyjozef.org), www. kofc.org.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

Fotogaleria

Pierwszy polonijny piknik Rycerzy Kolumba 26 sierpnia 2012

FOT: Janusz Hankiewicz

ycerze Kolumba dziękują wszystkim Parafianom, Gościom i Sponsorom, którzy pomogli nam w zorganizowaniu naszego pikniku oraz za przybycie! Dziękujemy ks. Markowi za odprawienie Mszy świętej i amerykańskim Rycerzom za jej upiększenie. Specjalnie podziękowania dla pani Franciszki Muchy i jej rodziny, dla Sawa Meat & Sausage, Elegant Bakery, Royal Bakery, dla muzyków: Jurka Kamińskiego i jego Partnera, dla “Krakowiaków”, dla pana Fedorowicza za udostępnienie miejsca na piknik oraz “Życiu Kolorado” za patronat medialny. Z wyrazami szacunku - Krzysztof Trytek

25


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

Polska Szkoła w Denver

Wrzesień w Polskiej Szkole tekst i zdjęcia: Elżbieta Kulesza o wakacyjnej ciszy, w dniu 9 września życie ponownie powróciło w mury naszej szkoły. Rok szkolny 2012/13 oficjalnie rozpoczęty został uroczystą mszą świętą, którą celebrował ksiądz Marek Cieśla. Po mszy św. dyrektor szkoły, pan Stanisław Gadzina ponownie przywitał wszystkie dzieci wraz z rodzicami. Przedstawił grono nauczycielskie, po czym nauczyciele wraz z uczniami udali się do swoich klas na pierwsze w tym roku zajęcia szkolne. Życzymy aby ten

nowy rok szkoły dostarczył wszystkim uczniom i nauczycielom wiele radości i sukcesów w pracy, a rodzicom mnóstwo powodów do dumy i zadowolenia. Parę dat do zapamiętania: •

7 październik - Zebranie rodziców w kafeterii szkolnej, bardzo prosimy o obecność.

14 październik - Dzień Nauczyciela

26


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

27

Spojrzenie przez pryzmat

Podróżnicy z wyboru i nakazu czasów Zbigniew Z. Nikator ednym z najczęstszych naszych marzeń jest chęć podróżowania . Polacy po wielu latach opresji historycznej i izolacji tym pragnieniem byli i są mocno nasyceni. Eksplodowało to turystyką na masową skalę. We wszystkich zakątkach świata spotykamy naszych rodaków. Pomimo trudności finansowych jest w nas jakaś siła poznawcza, odkrywcza, która determinuje takie postawy. Najczęściej jest to wyjazd turystyczny, innym razem powiązany z wyczynem sportowym cel pobicia jakiegoś rekordu wysokości czy długości marszu w trudnych warunkach polarnych. Takimi wyczynowcami byli Jerzy Kukuczka,Wanda Rutkiewicz i takim jest Marek Kamiński. Jerzy Kukuczka, (1948-1989) urodzony w Katowicach blisko miejsca, w którym wiele lat mieszkałem przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych himalaistów świata. W 1988 r. na igrzyskach olimpijskich w Calgary został odznaczony srebrnym Orderem Olimpijskim. Pochłonęły go Himalaje, gdzie spoczywa wraz z Wandą Rutkiewicz jedną z najsławniejszych himalaistek świata. Wyzwanie przyrodzie rzuca od wielu lat jedyny człowiek na świecie, który zdobył dwa bieguny Ziemi w jednym roku – Marek Kamiński (ur.1964). Ciekawostką jest wpis tego wyczynu do Księgi Rekordów Guinnessa w dziale ”Ludzkie możliwości”. Człowiek wielokrotnie nagradzany za sławienie Polski i pomoc osobom niepełnosprawnym z nośną maksymą, „że osoba niepełnosprawna może być pełnoprawnym uczestnikiem życia społecznego i realizować swoje marzenia”.

mi w tym członkostwem The Royal Society of London. Prochy jego spoczywają w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan w Poznaniu.

wanie wzbudziła Afryka. Stefan SzolcRogoziński (1862-96) urodzony w Kaliszu, absolwent akademii marynarki wojennej w Kronsztadzie. Wsparty własną ideą stworzenia misji narodowej celem zwrócenia opinii świata na Polaków zorganizował angażując własne pieniądze wyprawę do Kamerunu. Otrzymał także wsparcie m.in. Henryka Sienkiewicza i Bolesława Prusa. W 1882 r. wypłynął z francuskiego portu Hawr. U wybrzeży Kamerunu zakupił wyspę Mondoleh za trzy skrzynki dżinu i zaczął penetrować Kamerun. Tu założył polską kolonię , która przetrwała tylko do1884 r. i została przejęta przez Niemców. Członek Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie i Paryskiego Towarzystwa Geograficznego wydał kilka książek, a jego tragiczna śmierć w wieku 35 lat zakończyła realizację misji narodowej.

O ile Strzelecki wyruszył w świat poniekąd z własnej woli i za własne pieniądze, to losy następnych podróżników i nau- Podróżników wśród naszych rodaków kowców determinowała histo- było wielu z wyboru lub w wyniku ria walk o niepodległość Polski. tragicznych kolei życia. Wykazywali Benedykt Dybowski, Aleksander się twardym charakterem. Podróżowali Czekanowski, Jan Czerski, po takich obszarach, na których nie Wiktor Godlewski dojrzewali i było sieci hotelowych, kurortów. Nikt wydali wielki plon prac bada- nawet nie wyobrażał sobie rezerwacji wczych w okresie rozbiorowym penetrując Syberię i Wielką Rosję. Ich „turystyka” i penetracja Syberii była głównie spowodowana c h a r y t a t y w n ą działalnością tajnej carJerzy Kukuczka (z lewej) i Andrzej Czok podczas wyskiej policji „Ochraprawy na Mount Everest z wiosny 1980 roku. 19 maja na”. Za swój udział w 1980 zdobyli oni szczyt nową drogą działalności spiskowej wyjeżdżali w kibiodkryciem złóż miedzi nad jeziorem tkach na syberyjskie „wczasy”. swoje Ontario. W Ameryce Płd. i Płn badał Wykorzystując wykształcenie i hart ducha pozłoża surowców mineralnych. W latach 1839-43 eksplorował Australię, Nową trafili oddać się działalności Zelandię i Tasmanię. Zbadał najwyższe naukowej. pasmo górskie Australii - Wielkie Góry Wododziałowe. Najwyższy szczyt tych Aleksander Czekanowski (1833gór otrzymał nazwę Góra Kościuszki. 1876) studia medyczne, geologJednak pobyt na tym dziewiczym jesz- iczne zbadał Zabajkale, Ląd cze kontynencie to także wytężona praca Angary. Wraz z Benedyktem geologiczna , której efektem były mapy Dybowskim i Wiktorem Godlewskim dokonał badań jeziora Chubsuguł w Mongolii. Jezioro to jest 16-tym co do wielkości Stefan Szolc-Rogoziński zbiornikiem słodkiej wody na Dzięki badaniom polskich podróżników dzisiaj świecie o pow. 2760 km kw.i możemy poznawać mowę nieistniejących już pleśredniej głębokości 130m. Jego mion afrykańskich, których języki zostały opracowane w obszernych słownikach Rogozińskiego. nazwisko dało nazwę Górom Badacze sporządzili też szereg doskonałych map Czekanowskiego na Syberii i Afryki Środkowej, a zebrane przez nich fascynujące wielu roślinom i owadom.

Nasi wielcy, współcześni zdobywcy i podróżnicy kontynuują piękną kartę swoich poprzedników, takich jak; Edmund Strzelecki, Benedykt Dybowski, Aleksander Czekanowski, Jan Czerski, Stefan SzolcRogoziński , czy Henryk Arctowski. Ludzi ci pozostawili po sobie nie tylko Tablica na szczycie Góry Kościuszki w Australii bogatą twórczość naukową upamiętniająca zdobycie jej przez E. Strzeleckiego wzbogacającą instytuty (1839-1843) naukowe i biblioteki. Ci wielcy pozostawili także trwałe punkty geologiczne Nowej Płd. Walii i Tasna naszym globie, które są często naz- manii. Strzelecki został upamiętniony wane ich imionami. w Australii przez nazwanie jego nazwiskiem pasma górskiego, dwóch szczyŚlady po Edmundzie Strzeleckim tów, jeziora, rzeki i miasteczka. (1797-1873) spotykamy nieomal na Jego osiągnięcia naukowe zostały wszystkich kontynentach. Jego pobyt dostrzeżone w Wielkim Królestwie i w 1834 r. w Kanadzie zaowocował uhonorowane wieloma odznaczenia-

eksponaty umożliwiły późniejsze założenie Muzeum

Etnograficznego w Warszawie Benedykt Dybowski (18331930) był wszechstronnie wykształcony. Studiował medycynę on-line czy skorzystania z połączeń i nauki przyrodnicze w Dorpacie, we lotniczych. Przewodników turystyWrocławiu i w Berlinie. Jego działalność cznych o tych niedostępnych terenach naukowa została przerwana wyrokiem nie było. Oni sami je dopiero tworzyli. kary śmierci zamienionym na zsyłkę. I Podróż była zazwyczaj w nieznane bez tak jak wielu innych „zwiedzał” Syberię pewności powrotu, zagrożona śmiercią, przez namaszczenie cara. Nie zarzucił czym się często kończyła. Jednak zaswojej działalności naukowej. Dokonał wsze pamiętali o swojej ojczyźnie i ta wielu odkryć nowych form fauny na miłość do niej wyciskała na nich niejedobszarze Dalekiego Wschodu, Rosji nokrotnie tragiczne piętno. My żyjemy włącznie z Kamczatką . Ku jego pamięci w komfortowych czasach . Możemy najwyższy szczyt Wyspy Beringa nosi podróżować, gdzie chcemy z własnego jego imię. Jego naukowa spuścizna i bo- wyboru mając zapewnione noclegi, lukgaty życiorys nadają się na scenariusz susowe środki transportu i rozrywkę. Wspomnijmy chociaż przez chwilę o arcyciekawego filmu. doświadczeniach prekursorów, naszych Następny z wielu podróżników obrał przodków, gdy będziemy pławili się w inny kierunek świata. Jego zaintereso- luksusie mile spędzanego czasu.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

28

Ugotuj coś dobrego

Dyniowate skarby Gabriela Smakosz okresie wczesnej jesieni warto przywitać w naszym menu sezonowe rośliny z grupy dyniowatych, czyli dyniowców. Obejmują one wiele gatunków, a te najsmaczniejsze to dynia, cukinia, kabaczek oraz melon. Te często niedoceniane rośliny powinny stanowić ważną pozycję w naszym codziennym jadłospisie, gdyż są bogatym źródłem karotenu, witaminy C, kwasu foliowego, a także błonnika i składników mineralnych. Poza tym są niskokaloryczne, dają wiele możliwości kulinarnych i ich smak jest wyjątkowy.

foremki wyłożyć plastrami pomidorów, pozostałe pomidory na przemian z mieszanką z cukinii układać w foremce. Posypać parmezanem i wstawić do rozgrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 180 przez ok. 25 minut. Zapiekankę podawać z ryżem.

Bigos z cukinii Składniki na 4 porcje: • • • •

1.5 funta cukinii funt kiełbasy 1 duża cebula 3 duże pomidory

Sposób przygotowania: Kiełbasę i cebulę przysmażyć na oleju na patelni, po czym przełożyć do garnka, cukinię obrać wydrążyć z gniazd nasiennych i pokroić w kostkę ok. 1cm i dodać pomidory. Pomidory można sparzyć aby pozbyć się skórki, ale to kwestia indywidualna - wegług mnie pomidor traci wiele smaku, kiedy gotuje się go bez skórki. Całość gotować, aż cukinia zrobi się miękka (ok 10min) cały czas co chwilę mieszając doprawić do smaku; solą, pierzem, papryką, czym lubisz. Dynia, kabaczek czy cukinia idealnie nadają się na smakowite i proste w przyrządzeniu zupy-kremy. Wystarczy je ugotować, zmiksować i dodać śmietany. Bardzo dobrze komponują się z mięsem zapiekane w piekarniku z czosnkiem i oliwą z oliwek. Oto kilka pomysłów aby docenić dyniowate skarby.

Zapiekanka z cukinii Składniki na 4 porcje: • • • • • • • • • • •

6 małych cukinii, 8 pomidorów, 3 cebule, 300 g mięsa mielonego drobiowego lub cielęciny, 2 łyżki oliwy z oliwek 1.5 funta pomidorów 3 łyżki przecieru pomidorowego, 200 ml bulionu warzywnego, chili, oregano, 6 łyżek startego parmezanu,

Sposób przygotowania: Cukinię oraz pomidory pokroić w plasterki, a cebulę w kostkę. Cebulę oraz mięso mielone podsmażyć na rozgrzanej oliwie. Dodać cukinię i pozostawić na ogniu. Dodać pomidory oraz przecier i bulion. Całość zagotować i przyprawić pieprzem, solą, oregano i chili. Na spodzie

Kotleciki z cukinii Składniki: • • • • • • • • •

funt cukinii 3 ziemniaki 1 cebula 1 ząbek czosnku 1 łyżka posiekanej natki pietruszki 2 jajka 200 g mąki (czubata szklanka) 100 ml oleju sól, pieprz

Sposób przygotowania: Cukinie i ziemniaki zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę i czosnek posiekać. Połączyć wszystkie składniki z jajkami mąką, doprawić solą i pieprzem. Smażyć małe kotleciki na oleju na rumiano z obu stron.

Zupa krem z dyni Składniki: • • • • • • • •

funt surowej dyni 3 ziemniaki mała cebula pokrojoną w kostkę 1 litr wywaru z warzyw/rosołu 1 łyżeczka curry sól, cukier, pieprz 4 łyżki oliwy z oliwek 2 ząbki czosnku

Sposób przygotowania: Na oliwie z oliwek zeszklić cebulę i wyciśnięty lub posiekany drobno czosnek. Dodać obraną dynię i ziemniaki pokrojone w niewielką kostkę - lekko wszystko obsmażyć, dodać curry i wymieszać. Po ok. 5 minutach wlać wywar warzywny/rosół i gotować, aż dynia i ziemniaki będą miękkie. Wszystko należy dokładnie zmiksować na aksamitną konsystencję i przyprawić solą, pieprzem i cukrem do smaku. Można zagęścić śmietaną.

Smażony kabaczek w panierce Składniki: 1 kabaczek mąka pszenna bułka tarta 1-2 jajka sól, pieprz, ulubione zioła olej do smażenia Sposób przygotowania: Umytego kabaczka obieramy ze skórki. Kroimy na 1-centymetrowe plastry. Z każdego krążka usuwamy miąższ z pestkami. Doprawiamy solidnie solą, pieprzem i ziołami. Jajko roztrzepujemy ze szczyptą soli. Do jednego talerzyka wysypujemy trochę mąki,do drugiego bułkę tartą. Panierujemy krążki kaba-

czka najpierw w mące, następnie w jajku i bułce tartej. Podsmażamy na patelni, z obu stron, na dość głębokim tłuszczu, aż krążki staną się złociste. Usmażone kółka odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Podajemy na ciepło.

Deser z melona (dla dorosłych) Składniki: • • • • • •

2 melony 2 szklanki wina czerwonego półsłodkiego 1 łyżka mączki ryżowej 5 łyżek cukieru sok z 2 cytryn 2 szklanki wody mineralnej

Sposób przygotowania: Wino zagotować z cukrem, wlać rozrobioną w niewielkiej ilości wody mączkę ryżową, wymieszać, ponownie zagotować.Ostudzić, wstawić na 2 godziny do lodówki. Melony przeciąć na pół, wypestkować i specjalna łyżeczką wykroić około 2 szklanek kulek. Włożyć je do salaterki i wstawić do lodówki. Pozostałą część miąższu zmiksować z sokiem z cytryny, wodą mineralną i zagęszczonym winem, potem przelać do naczynia z kulkami melona.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

29

c.d.

Zapiski... << 21 | A. Lizakowski Pomoc od księdza otrzymują najczęściej małżeństwa z dziećmi, czyli sytuacja podobna jak w Austrii. Ci, co mieli mieć najgorzej, najtrudniejszy start, biorą wszystkich na litość, wystawiają na pierwszą linię walki dzieci i zwyciężają. Im się pomaga najbardziej, oni są też najbardziej wytrzymali psychicznie. To oni otrzymali samodzielne mieszkania, nikt nie szwenda się im po pokojach. Oni też pierwsi otrzymują pracę, pierwsi wchodzą w Amerykę, poprzez dzieci i ich szkoły. Ale jak przeszłość pokazała już wielokrotnie, dzieci ich zaprą się w większości przypadków polskości i Polaków, gdy dorosną. Jeśli rodzice są pracowici, oszczędni, rozumiejący się nawzajem, szybciej dojdą do pieniędzy, samochodu, domu. Oni pierwsi dostaną pożyczkę, ich dzieci wkrótce będą ich tłumaczami, łącznikami pomiędzy dwoma światami. 25 sierpnia 1982 Ostatnią niedzielę spędziłem wraz z państwem Baranami jako ich trzeci syn, jako członek rodziny, jako ktoś ważny, któremu można zaufać, a nawet obdarzyć sympatią. O 11:00 rano wyszliśmy na przystanek, aby zdążyć do kościoła na polską mszę świętą o godzinie 12:15. Kościół, w którym odbywają się niedzielne polskie msze jest własnością

My, Naród << 22 | K. Żelazny Reagan’a obciążenia podatkowe z jednej strony zostały zwiększone (socjalne z 1% do 6%), z drugiej obniżone (dochodowy z 94% do 70%). Jednakże państwo poczęło wprowadzać kolejny przymus w postaci ubezpieczeń zdrowotnych Medicare i Medicaid (1960r.). Doba Reagan’a miała dwa oblicza. Jedno, które należy uznać za pozytywne dotyczyło usilnych prób obniżenia podatków. Proces szedł swoistą sinusoidą, raz były one zmniejszane, innym zwiększane (wzrost stawki ubezpieczenia emerytalnego, a także cięcia w ulgach w 1983r.), ale suma summarum społeczeństwo odczuwało coraz większą swobodę w dysponowaniu pieniędzmi, tak ciężko przez siebie wypracowanymi, np. górna stawka podatku dochodowego obniżona została w 1988r. do 28% (z uprzednich 70%). Drugim było ogromne zwiększenie wydatków budżetowych (choćby na program Star Wars). Szczęście wspomnianego prezydenta polegało na trafieniu w odpowiednią koniunkturę na rynku, która pozwoliła na to, iż wzrost gospodarczy przewyższał wzrost zadłużenia kraju. Zmiana koniunktury, przy rozdmuchanych wydatkach zmusiła kolejnego prezydenta Bush’a do wycofała się ze swej wyborczej obietnicy „no new taxes”. Podniesiono income tax do 31%, a następnie do 39% (już za Clinton’a). Kolejna fala wzrostu gospodarczego została wykorzystana dość pomyślnie (2 poł. lat ’90). Zredukowano wydatki,

grupy etnicznej Słoweńców i Chorwatów. Znajduje się on na 240 Fell Street, jedną przecznicę dalej od dużej ulicy Van Ness. Swoją architekturą bardziej przypomina dużą drewnianą kaplicę o przytulnym wnętrzu, niż kościół w stylu europejskim. Msza święta w języku polskim w San Francisco, łącznik jednoczący miejscową wspólnotę, spełnia bardzo ważną rolę – to jedyne miejsce, do którego przychodzą tłumnie Polacy. Tutaj, na Dalekim Zachodzie, gdzie kończy się cywilizacja Zachodu, a dalej jest tylko woda i Azja, Polacy modlą się w swoim języku, szeleszczącym i syczącym. Proszą Boga o zdrowie i pomyślność, szczęście i pieniądze. Tutaj kościół jest nie tylko atrybutem przeszłości, ale ¿ywym organizmem, bijącym gorącym sercem, nieodłącznym przyjacielem życia towarzyskiego przez pierwsze, nie tylko tygodnie, czy miesiące, ale lata na emigracji.

umiejącą czytać, minęły, ale w San Francisco ksiądz wraz z kościołem jest wciąż najważniejszy. Jeśli ktoś ma się zwrócić o pomoc to przede wszystkim zwróci się do księdza. Jedni, ci wykształceni, z językiem angielskim, mogą powiedzieć: “po co potrzebne mi są kontakty z Polakami; nie po to wyjechałem z kraju na drugi koniec świata, aby teraz garnąć się do polskości i Polaków”. Drudzy, i jest ich zdecydowanie więcej, powiedzą, że kościół spełnia ważną rolę w ich życiu. Szczególnie w pierwszych miesiącach emigracji jest rodakom potrzebny, aby nie zwariowali, aby nie zapłakali się na śmierć. Pierwsi z tej społeczności wypadają ci, którzy są lepiej wykształceni, mają konkretne zawody, lepiej mówią po angielsku i potrafią wejść obiema nogami w życie amerykańskie. Im kościół jest mniej potrzebny, może tylko od święta, aby się w nim pokazać, nie tyle Panu Bogu, co ludziom.

Tutejsze organizacje polonijne, sponsorskie, kulturalno-oświatowe nawet jeśli istnieją, są anemiczne, skłócone ze sobą, z tak małym zasięgiem oddziaływania wśród Polonii, że trudno jest nawet nazwać je żywymi organizacjami. W momencie, w którym powstawały, na pewno spełniały swoje przeznaczenie, ale teraz przypominają ciężko chorego, który jest utrzymywany przy życiu tylko dzięki sztucznemu oddychaniu. Kościół jako placówka duszpasterska jest bardzo ważny, ale jeszcze ważniejszy jako instytucja pomocy, spotkań towarzyskich. Chociaż czasy, w których ksiądz był jedyną osobą mówiącą obcym językiem,

***

praktycznie nie podnoszono podatków. Do 2001r. poziom zadłużenia pąństwa spadł z 70%PKB do 56%. Reformy podatkowe G.W. Bush’a z początków wieku, które mogły w dużym prawdopodobieństwem uzdrowić jeszcze bardziej finanse publiczne, zostały zaprzepaszczone przez zaangażowanie się w wojny, walkę z wyimaginowanym wrogiem w postaci terroryzmu.

wadzany na siłę obowiązkowy Medicare (w budżecie na 2012 38% jego ogółu stanowią wydatki socjalne).

Pamiętamy jak za komuny w Polsce mieliśmy „wroga ludu”. Niewidzialny, zawsze groźny, kto został za tegoż “wroga” posądzony doznawał de facto śmierci cywilnej. To samo dzieje się teraz w USA, tylko inaczej jest nazwane. Jakie są tego powody, można tylko dywagować. Z całą pewnością jednak nie mają na względzie dobra obywateli. W związku z tym wprowadzenie słynnego Patriot Act zostało wykorzystane do kolejnego ograniczenia swobód cywilnych. Zastanawiające, czy nie jest do pewnego rodzaju testowanie ile społeczeństwo jest w stanie jeszcze znieść? W ostatnich latach zadłużenie kraju wzrosło do 16 bln$! Jeszcze z początkiem tysiąclecia nie przekraczało ono 6 bln$. Są to liczby bezwzględne, procentowo wprawdzie bywało gorzej (II wojna światowa 125%). Jednak sam fakt, że dziś znów mamy ponad 110% zadłużenia, przy 56% jeszcze dekadę temu... najlepiej nie wróży. Administracja Obamy w ciągu 4 lat zadłużyła kraj na sumę prawie taką samą jak poprzednie ekipy przez pozostałe 232 lata istnienia USA - na chwilę obecną około 6 bln$! Podatki wzrosły do poziomu wcześniej nieodnotowywanego. Trzeba zauważyć pewien proces, który powoduje iż największe obciążenia kryją się obecnie z rosnącymi z roku na rok daninami urytymi, jak choćby wpro-

W San Francisco po mszy świętej większość rodaków schodzi do podziemia, gdzie mieści się kafeteria, na tradycyjne śniadanie. Śniadanie można zjeść albo nie. Czasem może to być kanapka z salcesonem, czasem kubek kawy, czasem tylko papieros. Cena za kawę lub kanapkę jest bardzo umiarkowana i cały dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na potrzeby parafii. Czasem, gdy zostanie kilka kanapek, gospodyni śniadania rozdaje je bezpłatnie wśród tych, którzy jeszcze w kafeterii pozostali.

Skupiając się na zagadnieniach federalnych pominąłem aspekt lokalny. Tutaj też na przestrzeni lat dużo się zmieniło. Wspomnę tylko, żę jeszcze 50 lat temu samorządy czerpały fundusze głównie z podatków od nieruchomości, obecnie, gdy te poszły przecież niezmiernie w górę już nie stanowią aż tak ważnej roli w budżetach stanów i hrabstw. Współcześnie największą zmorą obywateli są tze. sale taxes, które w pewnym sensie odpowiadają polskiemu VA-owi (niemniej są stany jak np. Delaware, gdzie owa danina nie funkcjonuje). By tylko wszelkie wyliczenia podsumować wspomnę pewien fakt. Od 1900r. w USA liczony jest tzw. Dzień Wolności Podatkowej (Tax Freedom Day), czyli dzień od którego symbolicznie zaczynamy pracować na własny rachunek (koniec płacenia podatków). Z pierwszego raportu Tax Foundation wynikało, że przeciętny podatnik amerykański pracował na administrację do 22 stycznia. W tym roku owy dzień przypada na 17 kwietnia. Zróżnicowania w podatkach lokalnych sprawiają jednak, że np. w Missisipi pracujemy do 30 marca, a w Connecticut do 5 maja. A z roku na rok hydra się rozrasta... W artykule nie sposób było wymienić wszelkich bolączek, zmian jakie nastąpiły na przestrzeni ponad 200 lat. Skupiłem się na najważniejszych, bo bezpośrednio dotyczących naszych kieszeni. Nie wspomniałem o aspekcie FED-u, związanego z nim parytetu złota. W przypadku kwestii wolności obywatelskich, tylko nakreśliłem ogólnie problem. Tematy dotyczące choćby forsowania ograniczenia praw wynikających

Kilka osiadłych już od lat rodzin, tworzy kręgosłup naszej parafii, dba o to, aby ksiądz miał zawsze chłopca do ołtarza, aby ktoś poszedł z tacą, aby ktoś przystroił ołtarz. Dekorują kwiatami obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, stojący na podłodze, oparty o stół, na którym ksiądz odprawia msze. Pracy jest dużo, chętnych mało, tym bardziej, młodzi emigranci, jak już wspomniałem, traktują kościół jako miejsce spotkań towarzyskich i nie angażują się w jakiekolwiek prace organizacyjne. Śluby, pogrzeby, chrzciny, pierwsze komunie, lektorzy, uroczyste obchodzenie świąt narodowych takich jak: Konstytucja 3 Maja, Święto Żołnierza, Święto Niepodległości, czy zakończenie roku szkolnego to wszystko spoczywa na barkach zaledwie kilku osób, kilku rodzin, z którymi przyjaźni się ksiądz. W Polsce mamy często pytały się dzieci: “co ksiądz mówił na kazaniu”, tutaj ci, którzy nie byli na mszy, pytają się tych co byli: “Co nowego w kościele? Kto nowy przyjechał? Co nowego na tablicy ogłoszeń? Czy dotarły jakieś nowe wiadomości z Polski?” Są też tacy, nie tylko “kontraktorzy”, ale przeważnie, ci którzy nie mają czasu na uczestnictwo we mszy świętej, ale chętnie uczestniczą w śniadaniach. Dlatego ksiądz proboszcz zakazał otwierania wcześniej drzwi do kafeterii, dopóki nie skończy się nabożeństwo. c.d.n.

z drugiej poprawki wymagają osobnego artykułu. Zbliżają się wybory prezydenckie. W pewnym stopniu każdy mieszkaniec Stanów Zjednoczonych stanie przed wyborem jaką Amerykę chce widzieć w przyszłości. Zakładam jednak, że wizja większości jest zgodna, bądź bliska z tą prezentowaną przez Ojców Założycieli z końca XVIII w., a ci, co by nie powiedzieć, gdyby teraz zmartwychwstali mogli by się obecnym obrazem USA załamać. Mijają lata, jednak założenia opierające się na wolności jednostki są niezmienne. Pytanie, którzy kandydaci w tego rocznych wyborach dają gwarancję, iż nie będą dalej brnęli w kierunku ciągłego ograniczania owych swobód? Którzy zagwarantują nam, iż machina biurokratyczna, na której czele staną nie będzie się dalej rozrastać? Którzy zadeklarują obniżkę tak astronomicznie wysokich podatków? Do rywalizacji stanęło wielu, od prawa do lewa, że tylko wymienię czterech najważniejszych: Virgil Goode (konserwatysta z Constitution Party), Gary Jonson (liberatianin z Libertarian Party), Mitt Romney (chadek z Republican Party), Barack Obama (socjalista z Democratic Party), można wybierać. I proszę wierzyć, najlepiej głosować wedle własnego sumienia. Lepiej przysłowiowo stracić głos, niż wybierać tzw. mniejsze zło i mieć po temu kaca moralnego. Czytelniku, w razie chęci podjęcia korespondencji z autorem prosimy pisać na email: kztz@o2.pl


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

30

Rozerwij się KAWAŁY... polityczne Rząd ma pomysł na rozwiązanie problemu głodu i bezrobocia. Proponuje, żeby głodni zjedli bezrobotnych. Idzie sobie trzech posłów w długich płaszczach, po czym poznać, że jeden z nich jest z Samoobrony? - Bo jeden ma płaszcz wpuszczony w spodnie. Które akcje mają największy wpływ na główne indeksy na Giełdzie Papierów Wartościowych? - Akcje CBA, CBŚ i ABW... W celu uspokojenia światowych rynków finansowych Jarosław K. zakłada konto bankowe!

Polityków powinny łączyć wspólne cele... ...z pryczami i bez telewizora. Demokracja jest najsprawiedliwszym z ustrojów: nikt nie dostanie lepszych przedstawicieli, niż na to zasługuje. Małpy również zaprzeczają, jakoby minister edukacji pochodził od nich... - Słyszałem, ze chcesz wyjechać z Polski na stałe. - Tak, z dwóch powodów. - Jakich? - Pierwszy jest taki, że ostatnio w wyborach wygrała prawica. - Nie martw się. Teraz prawica porządzi, ale za cztery lata znów do władzy dojdzie lewica. - I to jest właśnie ten drugi powód. 7 na 10 Polaków żyje w stresie... ...a pozostałych 3 w Londynie. Towarzyski mecz hokejowy PolskaRosja. Wygrali nasi. Jelcyn przesłał telegram: Gratulacje STOP Ropa STOP Gaz STOP. Przy obecnej jakości kandydatów pójście na wybory można porównać z wizytą w burdelu celem wybrania sobie żony. Gerhard Schroder składa zamówienie w barze: - Poproszę piwo, a dla mojego przyjaciela Helmuta cola. Dziadek parkuje starego rzęchowatego maluszka pod sejmem. Wyskakuje ochroniarz: - Panie, zjeżdżaj pan stąd! To jest sejm, tu się kręcą posłowie i senatorowie! Dziadek na to: - Ja się nie boję, mam alarm.

Po czym się poznaje, ze polityk kłamie? - Po tym, ze porusza ustami...

Krzyżówka Życia Kolorado

“Niemcy walczą o Pokój, Żydzi toczą wojnę, a Polacy robią interesy...” Co ten kapitalizm z ludzi robi... - Jaka jest różnica między automatem telefonicznym a wyborami? - W automacie najpierw płacisz, a potem wybierasz, a przy wyborach najpierw wybierasz, a płacisz później! Po hibernacji, budzi się: Reagan i Breżniew. Breżniew patrzy w gazetę i zaczyna się śmieć i mówić: USA przeszło na komunizm. Reagan też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi: zamieszki na granicy polsko-chińskiej.

1990 - Prezydent ZSRR dostaje pokojową nagrodę Nobla. 1991 - Koniec ZSRR. 2009 - Prezydent USA dostaje pokojową nagrodę Nobla...

Horoskop WAGA 23 wrzesień – 22 październik Waga jest najbardziej zrównoważonym znakiem zodiaku. Wagi są czarujące, przystojne, dobrze ułożone i miłe. Dokonują trafnych ocen i mają dużo dobrych przyjaciół. Wagi bardzo nie lubią kiedy ich decyzje są podważane. Nie darzą ciepłymi uczuciami osób, które ich krytykują. Nie cierpią osób, które są okrutne dla innych. Wagom większą przyjemność sprawia obcowanie ze sztuką niż z nauką - ścieżka kariery artystycznej wydaje się więc być dobrym wyborem. Wagi potrafią zrozumieć punkt widzenia innych osób i często okazują swoją sympatię dla innego punktu widzenia. “Negatywne” Wagi zdarzają się rzadko - mogą wydawać się płytkie. Październik jest najważniejszym miesiącem jeżeli chodzi o uczucia osób urodzonych w znaku Wagi. Nie inaczej

będzie w tym roku. Początek miesiąca wiąże się dla Ciebie Wago z trudnym wyborem, przed którym uciekasz już od dłuższego czasu. Będziesz musiała się Wago precyzyjnie określić, jeżeli chodzi o Twoje sercowe priorytety. Na szczęście po trudnym i niezbyt udanym początku miesiąca czekają na Ciebie lepsze chwile. Już 6 października obudzi się w Tobie apetyt na nowe doznania. Randki i spotkania w wyszukanej scenerii, reprezentacyjne zakupy i rozkwit Twojej osoby będą sprzyjały Twojemu doskonałemu samopoczuciu. Pod koniec miesiąca masz wielką szansę na wspaniałą i radosną podróż w ciepłe miejsce z tą wymarzoną osobą. Jeżeli nie wypali dwutygodniowy urlop to w zanadrzu pozostaje skromniejszy, ale równie udany weekend we dwoje, gdzieś w pięknym zakątku naszego kraju. ONA: Pani Waga jest zwykle nieśmiała i łagodna. Poszukuje pewnego i stabilnego związku, z dystansem podchodzi

do przelotnych flirtów. Poszukuje partnera, z którym mogłaby założyć rodzinę, ceniącego sobie tradycyjne wartości. W łóżku jest bardziej romantyczna niż zmysłowa, oczekuje delikatności i czułości, ceni sobie naturalność i stałość, nie lubi eksperymentów. W partnerze chce znaleźć oparcie, dlatego szuka mężczyzny o silnej osobowości, pewnego siebie i zdecydowanego. Podstawą związku jest dla niej atrakcyjność intelektualna, wspólne zainteresowania i pasje, dużo rzadziej seks oraz namiętność. ON: Mężczyzna Waga jest poważny, spokojny i nieco nieśmiały. Ma w sobie potencjał na doskonałego kochanka, jednakże okazuje się to dopiero wtedy, gdy znajdzie sobie zaufaną partnerkę. Nie umie i nie lubi flirtować, interesuje go jedynie poważny związek. Jego wybranka może być pewna stałości uczuć i pełnego oddania. On także oczekuje wierności. Gdy się zaangażuje i ma pewność, ze znajduje wzajemność - rozwija skrzydła. Wtedy potrafi pokazać na co go stać - a okazuje się, że jest wspaniałym i czułym kochankiem.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Październik/October 2012

31

Fotogaleria

Polscy piłkarze i kibice z Colorado Springs

o raz pierwszy polska drużyna piłkarska z Colorado Springs wzięła czynny udział w Turnieju Piłkarskim, który odbył się 18 sierpnia br. Bardzo, bardzo cieszymy się, że przybyli na to wydarzenie piłkarze i ich kibice w Colorado Springs. Polski proboszcz parafii St. Joseph Southgate w Colorado Springs, ksiądz Grzegorz Golyzniak piastuje pozycję napastnika w polskiej drużynie. Ta formacja piłkarska jest sponsorowana przez Polski Klub “Podhale” oraz Bakery Cafe “LaBaguette” w Colorado Springs. Jak widać Polonia w tej części Kolorado jest także bardzo aktywna i scalona. Dziękujemy Joannie Wróbel za dostarczenie informacji i zdjęć.


Apel

o lepsze jutro Nasi Kochani Czytelnicy, Gazeta “Życie Kolorado” pełni bardzo ważną rolę w życiu każdego z nas. Jako jedyne medium polskojęzyczne w stanie Kolorado jest ona swoistym spoiwem integrującym polską społeczność. Od 3 lat jako redakcja nie tylko wydajemy czasopismo, ale także organizujemy wiele różnorodnych, cyklicznych wydarzeń z myślą o tutejszej Polonii. Pikniki, imprezy sportowe, artystyczne, zabawy czy też aktywne wspieranie polskich instytucji takich jak Kościół, Szkoła, “Krakowiacy”, Piłkarze i wiele, wiele innych, wszystko to sprawia, że jesteśmy jednymi z Was. Dzięki tej działalności budujemy pozytywny wizerunek Polaków w Świecie. W następnych latach wcale nie zamierzamy spocząć na laurach. Pragniemy zrobić o wiele więcej niż do tej pory. Będziemy się mocno rozwijać aby w dalszym ciągu cieszyć wszystkich Czytelników oraz aktywnie i z jeszcze większym nasileniem wspierać, jednoczyć i umacniać naszą Polonię. Jednak aby zapewnić gazecie stały rozwój oraz umożliwić jej dalszą i o wiele bardziej wzmożoną działalność potrzebna jest nam Państwa pomoc. Bezpłatna forma w jakiej ukazuje się “Życie Kolorado” powoduje, iż jedyny jej dochód stanowią zupełnie niewystarczające wpływy z reklam. Redakcja działa na zasadzie pro publico bono - dla dobra publicznego - nasi wspaniali publicyści nie dostają rzadnych honorariów. “Życie Kolorado” nie jest biznesem sensu stricto, jest dobrem wspólnym wszystkich Polaków. Nasza gazeta jest śladem naszej bytności, naszego kulturowego polskiego bogactwa - tutaj i teraz, z dala od ukochanej Ojczyzny, w tym jakże przyjaznym i pięknym Kolorado. Jako redakcja gazety uprzejmie prosimy o wszelakie formy wsparcia, jakie tylko Państwo możecie nam udzielić. Zamieszczenie reklam lub kontakt z potencjalnym reklamodawcą czy też sponsorem będzie bardzo pomocne:

Marcin Zmiejko - Marketing Director - 720-933-8819, marketing@zycie-kolorado.com

Natomiast, dla wszystkich ludzi dobrej woli i złotych serc, którzy zechcą wesprzeć nas finansowo i zainwestować w POLSKOŚĆ podajemy numer naszego konta: USBK US441 IMT / Routing #102000021 Acc. #103680917137 Z góry dziękujemy za okazane nam wsparcie, serdecznie zapraszamy do stałej lektury naszego polskiego, rodzimego pisma. Z wyrazami szacunku - Redakcja “Życia Kolorado”

Zycie Koorado  

Polish Newspaper in Colorado

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you