Page 1

POLISH NEWSPAPER IN USA - Colorado | Arizona | New Mexico | Utah | California | Alaska | Hawaii

Denver Metro | Boulder | Colorado Springs | Fort Collins | Dillon | Glenwood Springs POLISH NE WSPAPER

IN COLORADO

MIESIĘCZNIK POLONII AMERYKAŃSKIEJ W KOLORADO | 303.396.8880 | www.zycie-kolorado.com WYDANIE 44 | KWIECIEŃ/APRIL 2013 | BEZPŁATNE - FREE z cyklu “Pocztówka z Kolorado”

Royal Gorge Halina Dąbrowska Piątego grudnia 1806 roku dwudziestu dwóch uczestników wyprawy Zebulona Pike’a dotarło do wylotu kanionu rzeki Arkansas w okolicy dzisiejszego Canon City. I ludzie i konie byli skrajnie wyczerpani. Zdecydowano na dłuższy pobyt tutaj i dla odpoczynku i dla rozpoznania okolicy. Podzieleni na mniejsze grupy polowali, penetrowali teren. Wielce zadziwiła ich wąska, obrzeżona wysokimi zboczami dolina rzeki. Zebulon Pike przeszedł kilka mil wzdłuż rzeki i napisał w dzienniku podróży: “the Big Canon is so narrow as to defy thru it, even on foot”. Kanion znany był jeszcze przed przybyciem ekspedycji przebywającym w tych stronach Indianom, traperom, misjonarzom. Notatka Pike’a była pierwszym jego opisem. Późniejsi podróżnicy, Stephan Long, John Fremont też uważali, że kanion jest bardzo trudny do przejścia, a poprowadzenie wzdłuż rzeki linii kolejowej niemożliwym do zrealizowania. Przed budowniczymi kolei stanęło wielkie wezwanie – jak poprowadzić linię kolejową w górę Arkansas

do Leadville gdzie zaczęto wydobywać na wielką skalę srebro i przewozić rudę w dół rzeki. Żywo zainteresowane tym problemem były dwie kompanie; Santa Fe i Rio Grande , właścicielem której był W. Palmer. Obydwie firmy miały już zbudowane linie do Florence i wysokotorówki do rejonów wydobywania węgla w okolicy Florence - Rio Grande i do Canon City – Santa Fe. Obydwie też zaczęły budować linie w górę rzeki. Konflikt interesów doprowadził je na salę sadową. Po sześciomiesięcznym procesie wydano werdykt na korzyść Rio Grande. Doprowadziło to do jawnych potyczek z użyciem broni. Gazety rozpisały się o „Royal Gorge Railroad War”. Rozmiłowani i znający historię regionu twierdzą, że może i strzały padły, ale nie była to nawet namiastka wojny. Dla jednej i drugiej kompanii pracowali ludzie, którzy się znali. Santa Fe ze względów ekonomicznych zrezygnowała z dalszej budowy i 1880 roku Rio Grande doprowadziło linię kolejową do Leadville. Budowa jej w tak trudnych warunkach terenowych była wielkim przedsięwzięciem i osiągnięciem technicznym. A most kolejowy w kanionie - Hanging Bridge - genialnie zaprojektowany przez S. Smitha z Texasu stał się wielką atrakcją turystyczną. Tu zatrzymywały się wszystkie pociągi pasażerskie, żeby podróżni mogli z zachwytem oglądany kanion utrwalać na kliszach fotograficznych.

>> 19

Piszą dla Was: Wiadomości z Polski i ze świata - Krystian Żelazny >> str.4 Żyj sportem - Marcin Żmiejko >> str.5 Kalejdoskop Polonijny: Tomasz Zola, Ania Jordan, Sylwia Martynowicz, Monika Schneider, Ryszard Urbaniak >> str.8 Polskie sylwetki w Kolorado “Władek” - historia Władysława Pływackiego - Grzegorz Malanowski >> str.12 Kawa czy herbata? “Polonijne życie w Kolorado” - Waldek Tadla >> str.14 “Zapiski znad zatoki SF” - Adam Lizakowski >> str.20 Witold-K “w kącie” >> str. 21 Co w modzie piszczy - Asia Dudek >> str.23 Z życia parafii św. Józefa - ks. Marek Cieśla >> str. 24 Polscy Rycerze Kolumba - Szymon Łobocki >> str.24 Polska Szkoła w Denver - Elżbieta Kulesza >> str.25 Recenzje filmowe “Oz - wielki i potężny” - Piotr Gzowski >> str. 27 W zdrowym ciele zdrowy duch “Jakoś spać nie mogę” - Maria Ulmed >> str. 28 Spojrzenie przez pryzmat “Niewykorzystany potencjał” - Zbigniew Nikator >> str.29

Royal Gorge z lotu ptaka sfotografował Wojtek Rychlik


W obydwóch sklepach polecamy szeroki wybór własnych wyrobów mięsnych i garmażeryjnych, jak również szeroki asortyment polskich produktów spożywczych po najniższych cenach w Kolorado. Polecamy duży wybór wędlin zrobionych specjalnie na Wasz grill!

ZAPRASZAMY DO NASZYCH SKLEPÓW:

2318 S. Colorado Blvd, Denver tel: 303.691.2253 Pon.: zamknięte Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge tel: 303.462.0412 Pon.: 10.00 - 18.00 Wt.- Pt: 9.00 - 18.00 Sobota: 9.30 - 16.30 Niedziela: zamknięte

OFERUJEMY: CATERING I WYSYŁKI PACZEK DO POLSKI PACZKI MORSKIE: .99centów za FUNT + $15 shipping & handling www.sawasausage.com

email: info@sawasausage.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

3

Wspierajcie nasze biznesy: SKLEPY SPOŻYWCZE, PIEKARNIE

Życie Kolorado - mięsiecznik Polonii Amerykańskiej w stanie Kolorado wydawany przez:

MEDIA LITTERA, INC.

www.zycie-kolorado.com tel.: 303.396.8880 5944 S Monaco Way, Ste. #200 Englewood, CO 80111 Waldek Tadla - Redaktor Naczelny waldek.tadla@ zycie-kolorado.com Katarzyna Hypsher - Edycja & Skład info@zycie-kolorado.com Marcin Żmiejko - Marketing marketing@zycie-kolorado.com Krystian Żelazny - Dyr. ds. Rozwoju krystian.zelazny@zycie-kolorado.com W sprawach listów, reklam, itp. prosimy o kontakt na powyższe adresy e-mailowe lub telefon. PRENUMERATA:

$5 za każde wydanie, z wysyłką pocztową

WSPÓŁPRACA:

Halina Dąbrowska, Barbara Popielak, Tomasz Skotnicki, Ks. Marek Cieśla TChr. Elżbieta Kulesza, Margo Obrzut Witold-K, Bożena Michalska, Maria Ulmed, Joanna Dudek Zbigniew Z. Nikator, Grzegorz Malanowski Piotr Gzowski Tomasz Zola - Utah Halina Skora, Ania Jordan - Nowy Meksyk Monika Schneider - Alaska Joanna Maciuszko - New Jersey Ryszard Urbaniak - Kalifornia Adam Lizakowski - Chicago Hanna Märker - Berlin Szczepan Sadurski, Krzysztof Boruszewski

Od Redakcji Drodzy Czytelnicy, Zielona wiosna nieśmiało zagląda w nasze okna i niesie nam w koszyku kwietniowe wydanie „Życia Kolorado”. Zatem możemy zupełnie spokojnie koncentrować się na naszych polonijnych sukcesach, a było ich w ostatnim czasie dość sporo - worek z medalami dla wybitnych Polaków rozwiązał się na dobre. W lutym uhonorowany został pan Rozwarzewski-Ross, w marcu pan Pływacki - koniecznie przeczytajcie wspaniały artykuł pt. “Władek”, napisany przez Grzegorza Malanowskiego. W kwietniu, tym razem już w Polsce zaszczytu wyróżnienia dostąpi nasz Przyjaciel i wielki polski Artysta – pan Witold Kaczanowski, o czym napiszemy za miesiąc. Naszym dostojnikom z głębi serca gratulujemy wieloletnich osiągnięć i dziękujemy, że są tak blisko nas. Polonia w Kolorado może być dumna z takiego obrotu sprawy. Oprócz tych wielkich społeczników są oczywiście też ci mali - aktywni działacze, których codzienny trud przekłada się na stałe wzbogacanie życia polonijnego. Mam tu na myśli przede wszystkim: Polski Kościół, Polską Szkołę, Rycerzy Kolumba, Polski Klub, Towarzystwo Przyjaciół JPII, Krakowiaków, Harcerzy, no i oczywiście polskich Piłkarzy. Na marginesie dodam, że co tygodniowe treningi piłkarskie już się dawno rozpoczęły, zapraszamy wszystkich chętnych aby się do nas przyłączyli! O tych wszystkich i innych sprawach dowiecie się wertując strony naszej gazety. Zanurzcie się więc wygodnie w fotelu i poddajcie lekturze. Z całego serca dziękujemy Czytelnikom za liczną korespondencję i ciepłe listy z życzeniami świątecznymi. Przychodziły one do nas z całej Ameryki! Jesteśmy wdzięczni i wzruszeni faktem, że nasza inspiracja słowem tak szerokim roznosi się echem. Wiosennego zdrowia, pogody ducha i uśmiechu na co dzień - Waldek Tadla

Ogłoszenia drobne Nie wszystkie publikowane teksty autorów odzwierciedlają poglądy redakcji ŻK

Zgłoszenia REKLAM przyjmujemy do 20-go dnia każdego miesiąca. Redakcja Życia Kolorado nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.

OGŁOSZENIA DROBNE

w gazecie i naszej stronie internetowej: www.zycie-kolorado.com $10 / miesiąc /do 30 słów/ e-mail: info@zycie-kolorado.com

DROBNE DOMOWE NAPRAWY ELEKTRYKA, HYDRAULIKA, itp 646-462-9568 WYNAJMĘ BASEMENT APARTMENT w Broomfield - studio ze wszystkimi wygodami: aneks kuchenny, łazienka, wspaniała lokalizacja. Proszę dzwonić: 303-410-9493 SZUKAM OSOBY Z DOBRYM WYCZUCIEM DO GOTOWANIA. Part time, SS#. Tel: 303-989-1642 SZUKAM DOMU DO SPRZĄTANIA JAK RÓWNIEŻ MOGĘ ZAOPIEKOWAĆ SIĘ STARSZĄ OSOBĄ. Jestem miła, solidna z dużym doświadczeniem. Proszę dzwonić lub zostawić wiadomość: 303-627-6464 POKÓJ Z ŁAZIENKĄ DO WYNAJĘCIA dla samotnej osoby w bardzo dobrej lokalizacji w Golden, 15 minut do centrum Denver i 45 min. w góry. W drugiej połowie kwietnia będzie otwarcie kolejki z Golden do centrum Denver. Proszę dzwonić pod numer: 720-244-5960

• Sawa Meat & Sausage: 303.462.0412, 3206 Wadsworth Blvd, Wheat Ridge • Sawa Meat & Sausage: 303.691.2253, 2318 S. Colorado Blvd, Denver • European Gourmet: 303.425.1808, 6624 Wadsworth Blvd, Arvada • Europa: 303.699.1530, 13728 E. Quincy Ave, Aurora • Ukraine Market: 303.423.8081, 720.219.3882, 10390 Ralston Road, • East European Market: 303-639-6171, 4015 E. Arkansas Ave. Denver • East European Market: 303-452-4993,10699 Melody Dr. Northglenn • Chicago Market: 303-868-5662, 1444 Carr Street, Lakewood

RESTAURACJE, BARY, CATERING, WYNAJEM SALI • Eggcredible Café: 303.301.0005, 5397 S. Boulder Rd, Boulder • Kinga’s Lounge: 303.830.6922, 1509 Marion St., Denver • Homemade European Foods: 303.989.1642, 1070 S. Union Blvd. Lakewood

POLSKA TV • DISH PolskaTV: 1-888-231-2542

PRAWNICY • Brian Landy: 303.781.2447, 3780 S. Broadway, Englewood

TŁUMACZENIA , INCOME TAX, NOTARY PUBLIC • Mira Habina Intl: 720.331.2477, 8760 Skylark St. Highlands Ranch

AGENCI NIERUCHOMOŚCI • Margo Obrzut: 303.241.5802, 11859 Pecos St. #200, Westminster • Tadla & Tadla Real Estate Group: 720.935.1965, 5944 S Monaco Way, Ste#100, Englewood • Ewa Sosnowska Burg: 303.886.0545 • Joanna Sobczak: 720.404.0272 • Ela Sobczak: 303-875-4024

POŻYCZKI NA NIERUCHOMOŚCI • Monika Higgins-Szczur: 303.667.7947 • Agnieszka Gołąbek: 720-935-8686

UBEZPIECZENIA • Kużbiel Insurance: 720.974.1716, 3705 Kipling St. Ste.# 107 Wheat Ridge

LEKARZE, STOMATOLODZY • Dr. Karolina Dybowski-Varnay - 303.932.7957: 6169 S. Balsam Way Ste. #209, Littleton | 303.722.6864: 950 E. Harvard Ave. Ste. #300, Denver • Dr. Joseph Taylor DDS, 303-420-1114, 7913 Allison Way, ste.#203, Arvada

ZDROWIE & SPA • Kocham Zdrowie: 888.880.1644 & 773.949.9972, 3416 N Harlem Ave. Chicago, Il 60634


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

4

Wiadomości

Z kraju i ze świata Redaktor “Wiadomości” Krystian Żelazny Polska ostatnich miesiącach w Polsce jak i w większości Europy panuje bardzo brzydka pogoda. Liczba zaledwie paru dni słoneczny nie odbija się dobrze na samopoczuciu oraz psychice ludzi. 15 marca na Węgrzech obchodzono uroczystości mające rangę święta narodowego związane z 165 rocznicą wybuchu Wiosny Ludów. Jako że Węgrzy uważani są przez nas za bratni naród z Rzeczpospolitej przyjechało do Budapesztu wspólnie celebrować owe święto aż kilka tysięcy Polaków. Niestety nie zastała nas słoneczna pogoda, ba wręcz niespotykana jak na tą część Europy aura. Zamiecie śnieżne, przeraźliwy mróz, który sięgał - 20C spowodował odwołanie oficjalnych obchodów uroczystości. Niemniej Polacy zawładnęli Górą Zamkową, wprowadzili po lekkim rozpogodzeniu atmosferę prawdziwej fiesty, co spotkało się z należytą wdzięcznością naszych bratanków. Jak się okazuje przy szczerości intencji nawet natura nie straszna, straszny tylko... polski rząd. Okazuje się proszę Państwa, iż organizacje polskie, które brały czynny udział we wspomnianych uroczystościach miały także na celu wesprzeć swoją obecnością rząd Orbana, który jest ostatnio bardzo nacenzurowany ze strony wszelkiej poprawnej politycznie Europy. Jego rozwiązania nie są także na rękę Tuskowi, co powoduje, że jakiekolwiek wspieranie obecnej polityki węgierskiej przez polskie stowarzyszenia jest nie wskazane. W związku z tym Ministerstwo Transportu z niejakim Nowakiem

na czele doprowadziło do wręcz haniebnych utrudnień w transporcie na Węgry. PKP na polecenie rządu wynajęło tylko nieogrzewane wagony, w większości bez sprawnych hamulców, które to 2 tyg. po wyprawie do Budapesztu miały pójść na złomowanie. Skutek był taki, że tabor nie mógł ruszyć, ludzie marzli w polu, kobietom i dzieciom PKP nawet nie chciało dostarczyć koców. Na skargę pisaną jeszcze w trakcie podróży minister Nowak nawet nie raczył poważnie odpisać, bawił się tylko w istne wyśmiewanie całego przedsięwzięcia na... Twitterze! W Polsce co nie po myśli rządu jest tępione. Ostatnio wyszło na jaw, iż gen. S. Petelicki tuż przed swoją śmiercią napisał raport ws. katastrofy smoleńskiej, którego konkluzją był wniosek o postawienie Donalda Tuska oraz Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu. Niedawno prokuratura stwierdziła, że jego śmierć wcale nie musiała wynikać z samobójstwa. Co ciekawe, każde polskie medium poinformowało w dniu śmierci generała, iż znaleziono ciało z kilkoma ranami postrzałowymi głowy. Był to piątek, w poniedziałek dopiero przeprowadzono sekcję zwłok i... podano do opinii publicznej, że śmierć nastąpiła w skutek samobójstwa (sic!). Coś naprawdę dużo tych “samobójstw” wśród ludzi mających bezpośredni związek ze Smoleńskiem, a niektórzy potrafią nawet parę razy do siebie strzelić, istny Orwell... Rok temu skromne 75mln zł funduszy przeznaczonych na wspieranie Polaków poza granicami kraju przesunięto do dyspozycji MSZ. Do tej pory odpowiadały

MH - INTERNATIONAL

Mira Habina

działa od 1980 roku, Lic.# 01825

Notariusz Publiczny Tłumacz Przysięgły Rozliczanie podatków (Income Tax) 8760 Skylark Street Highlands Ranch, CO 80126

mirahabina@aol.com

720-331-2477

za nie władze Senatu. Czym to jest spowodowane? Na pewno nie chęcią polepszenia efektywności rozdysponowywania owych funduszy (nota bene mniejszość niemiecka w Polsce ma ze strony rządu większe wsparcie niż 20mln Polaków za granicą!). Jak pokazuje praktyka, MSZ owe pieniądze wydaje bardzo opieszale, wiele polskich organizacji padło rok temu na skutek za późno dostarczonych funduszy. Obecnie wyszła na jaw kolejna afera. Otóż ministerialni doradcy, którzy założyli parę miesięcy temu fundację, która nawet nie wiadomo czym ma się konkretnie zajmować, dostali z owej puli od ministra Sikorskiego blisko 1,5mln zł na niekontrolowane wydatki. Jeśli w 2011 roku pytano się jaki jest powód takowego przesunięcia funduszy, a nie znano odpowiedzi to wedle przysłowia zawsze chodzi o...

Świat Habemus Papam! takie słowa mogliśmy usłyszeć 14 marca na Placu Św. Piotra w Rzymie. Blisko miliadrd wiernych kościoła katolickiego zostało tym samym oznajmione o wyborze 266 papieża, głowy ich kościoła. Poprzedni pontyfikat zakończył się w niespotykany sposób, abdykacją Benedykta XVI. Nadal podtrzymuję swoje zdanie, iż był to raczej wyraz słabości niż siły kościoła. Nie można oceniać obecnie panującego Franciszka I, byłego arcybiskupa Buenos Aires. Niemniej można z całą pewnością powiedzieć, że mimo początkowego zaskoczenia, ciszy, braku owacji z jaką został przyjęty owy wybór, kolejny papież sprawia wrażenie osoby otwartej, szczerej i sympatycznej. Na dobry początek z całą pewnością wystarczy. W USA mamy znów wielką nagonkę na posiadaczy broni. Do grona klakierów poli-poprawności dołączył burmistrz Nowego Jorku, Bloomberg. Przeznaczył on aż 12mln $ na walkę o zaostrzenie kontroli posiadania broni palnej. Jest to jego kolejny pomysł motywem z różowej twórczości po tym jak chciał zakazać palenia w domach prywatnych, jak chciał wprowadzić zakaz sprzedaży napojów gazowanych w butelkach powyżej 0,5l, etc. Miliarder, którego polityczne poglądy oscylują coraz bardziej w stronę bolszewizmu sam posiada armię po zęby uzbrojonych

ochroniarzy, pija 2-litrowe sody... Do niewiarygodnych wręcz zdarzeń doszło na Cyprze. Ten jeden z najmniejszych krajów Unii Europejskiej został wręcz pozbawiony przez Brukselę resztek niezależności. Ratując się przed bankructwem, które spowodowane było utratą szeregu aktywów posiadanych w bankach i obligacjach greckich (ich spłata służy tylko bankom niemieckim i francuskim). UE nakazała rządowi w Nikozji aby ten odszedł od “nieuczciwej polityki fiskalnej” i podwyższył znacząco podatki, a także zabrał z kont obywateli jednorako 10% ich oszczędności. Tylko wtedy mogą liczyć na pożyczkę z Banku Europejskiego. Cóż proszę Państwa, lewaccy bandyci nawet w ten sposób potrafią rujnować innych. Reakcji mieszkańców wyspy nie trudno się domyśleć, z bankomatów wypłacono wszystkie dostępne aktywa gdyż... powszechna, złodziejska polityka fiskalna szeregu państw Zachodu, która odeszła od standardu złota już wiele lat temu, wygenerowała tysiące biliardów dolarów pieniądza bez pokrycia. Jeśli teraz każdy z nas chciałby nagle opróżnić konta to... nawet 10% pieniędzy nie odzyskamy, gdyż reszta istnieje tylko w internecie... 8 marca urząd Prezydenta Republiki Czeskiej objął Milosz Zeman. Zastąpił on na tym stanowisku Vaclava Klausa, prezydenta, który mimo różnych dyskusyjnych poczynań był niekwestionowanym wzorem dla wielu mieszkańców Starego Kontynentu. Jego niezłomność w walce o wolność, swobody obywatelskie nie sposób przecenić. Konstytucja zabrania mu kandydować po pełnieniu funkcji więcej niż 2 razy z rzędu. Niemniej za 5 lat nic nie stoi na przeszkodzie by objął rządy u naszych południowych sąsiadów na kolejną dekadę. Co prawda na parę dni przed końcem jego kadencji lewicowe ugrupowania wszczęły postępowanie w kwestii Zdrady Stanu, co ma zablokować mu ową możliwość ubiegania się o trzecią kadencję, ale... z góry mogę już powiedzieć, iż są to zarzuty nie mające żadnych podstaw i niechybnie zostaną najprawdopodobniej już w przeciągu najbliższych tygodni odrzucone przez Sąd Konstytucyjny w Brnie. Czytelniku, w razie chęci podjęcia korespondencji z autorem prosimy pisać na email: krystian.zelazny@zycie-kolorado.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

5

Wiadomości sportowe

Żyj sportem w Kolorado

odchodzi z Bielska. Kuba jak niewielu jego kolegów – dostał propozycję pracy za granicą. Prawdopodobnie nasz rodak obejmie drużynę z Nowosybirska, czyli podąży drogą polskich zesłańców. Syberia – też zagranica. TURYSTYKA, CIEKAWOSKI, REKREACJA

Marcin Żmiejko amy przełom sezonów, większość z nas spodziewała się raczej braku emocji i leniwego oczekiwania na sporty letnie. Tymczasem nastąpiło wielkie przebudzenie naszych zimowych sportowców. Po raz kolejny puchar świata wygrała Justyna Kowalczyk – tego się spodziewaliśmy i w przypadku tej pani jest to tylko ukoronowanie świetnej kariery. Wielką niespodziankę sprawili nam skoczkowie narciarscy. Jako człowiek wychowany na wyczynach Piotra Fijasa i Stanisława Bobaka nie mogę uwierzyć czego dożyłem – polska drużyna trzecia w MŚ (Finlandia walczy o ostatnie miejsce z Kazachstanem), a Kamil Stoch został mistrzem globu równo w dziesięć lat po Adamie Małyszu i to na tej samej skoczni. Piłka nożna zdecydowanie pozostaje w cieniu skoków, pomimo tego, że odbyły się mecze eliminacyjne do Mundialu 2014. Do tego Broncos zakontraktowali świetnego zawodnika. Marzec w sporcie odznaczył się na PLUS!

Dick’s Sporting Goods Park – czyli stadion piłki nożnej w Commerce City, Kolorado. Za organizację meczu drużyn USA i Kostaryki. Amerykanie wygrali w śnieżnej scenerii 1:0...a Kostarykański Związek Futbolowy prosi o....ponowne rozegranie meczu, tym razem bez śniegu.

PEŁEN WYPAS – CZYLI DO PRZODU

Reprezentacja Polski – piłka nożna. Porażka z Ukrainą, na własnym (Stadion Narodowy) obiekcie 1:3 to ze sportowego punktu widzenia katastrofa. W 7 minut Ukraińcy prowadzili 2:0, nasi strzelili kontaktową bramkę (Piszczek)...i siedli. Fatalna taktyka i reprezentacja grająca najważniejszy mecz w sezonie, grając w eksperymentalnym składzie. Finlandia grając na wyjeździe z Hiszpanią (Mistrz Europy i Świata) 1:1, to są zawodnicy z kraju, w którym rządzą sporty zimowe! Zbigniew Boniek – obecny prezes PZPN może po prostu zmienić trenera (Marco Tardelli?) i liczyć na przełamanie złej passy, ale jacy piłkarze takie wyniki. Kolejny zawód sprawił Robert Lewandowski – kompletnie niewidoczny. Artur Boruc błyszczy w Premier League (Southampton) ale w reprezentacji cudu nie dokonał. Wasilewski, który nie gra w Anderlechcie to ma być podpora defensywy? Żal serce ściska...

Kamil Stoch – skoki narciarskie. Mistrz Świata z Val Di Femme, równo dekadę po Małyszu na tej samej skoczni. Zaraz po tym zwycięstwie pociągnął kolegów do drużynowego srebra, potem wygrał konkurs drużynowy (ta sama skocznia). W pucharze świata obecnie na trzecim miejscu w klasyfikacji general po marcowych zwycięstwach w Kuopio i Trondheim. Oj szkoda, że to koniec sezonu – ale za rok Kamil pokaże wszystkim swoją klasę. Póki co trzecie miejsce Pucharu Świata jest. Reprezentacja Polski – Skoczkowie. Stoch, Kot, Żyła oraz Kubacki dostarczyli nam niesamowitych emocji. Tak silnej reprezentacji nie mieliśmy nigdy. Każdy z wyżej wymienionych zawodników punktował w Pucharze Świata, dodatkowo konkurs w Oslo wygrał Piotr Żyła. Pierwszy raz w historii więcej niż jeden polski skoczek wygrał konkurs PŚ. W następnym sezonie powinno być bardzo ciekawie i emocjonująco...dla nas. W rezerwie czekają inni utalentowani skoczkowie, tacy jak Krzysztof Miętus i Klemens Murańka. Denver Broncos – football. O ile w poprzednim sezonie ciała dał John Fox, o tyle działacze Broncos spisali się na medal i od następnego sezonu w Denver pojawi się Wes Welker, czyli wolny agent z New England Patriots. Podpisując umowę z Welkerem Broncos osłabili Patriotsa, a zyskali doświadczonego i pewnie łapiącego zawodnika. Oby Payton Manning i Wes Welker dali nam ten superbows w 2014-tym.

Kamil Skaskiewicz – zapasy. Podczas kiedy MKOL robi wszystko aby wycofać ten najstarszy sport z igrzysk i zastąpić na przykład squashem (?), nasi zapaśnicy zdobywają medale mistrzostw. Tym razem wicemistrzostwo Świata zdobył Kamil Skaskiewicz. CU and CSU – koszykówka. Dawno tak bogato nie było. Co prawda obie ekipy odpadły już z rywalizacji ale dobre wrażenie pozostaje. Bufffloes jak i Rams pierwszy raz od wielu lat wystąpili w turniejach finałowych i tym samym Kolorado miało swój udział w March Madnes 2013. KOMPLETNA KICHA – CZYLI DOŁY

T-Mobile Ekstraklasa – piłka nożna. Najpopularniejszy sport w Polsce w obecnej rundzie zbiera na stadionach około 25 000 widzów – to jest ilość na wszystkich stadionach. Wniosek jest jeden – Polacy sportu nie trawią. Mamy nowe stadiony, graczy z całego świata a widzów jak na lekarstwo. Można śmiało powiedzieć, że w USA piłka nożna jest (jako sport niszowy) bardziej popularna niż w Polsce. Stadiony MLS mają średnią pojemność 12, 000 ludzi i są prawie zawsze wypełnione w 75% - o czymś takim przeciętny klub polskiej ekstraklasy może tylko pomarzyć. Podbeskidzie Bielsko-Biała – piłka nożna. Klub dołuje w ekstra-klasowej tabeli, a do tego trener Dariusz Kubicki

Drużyna Cubs podczas treningu

Szatnia Chicago Cubs

Już w kwietniu zacznie się kolejny sezon ligi MLB, czyli Rockies przejmują władzę nad Denver. W marcu nasi zawodnicy trenowali w Arizonie i dodatkowo „sparowali” z rywalami w ramach Cactus League. W Phoenix bywam dość regularnie, więc skorzystałem z okazji i zwiedziłem obiekt treningowy Chicago Cubs w mieście Mesa. Stadion lub jak kto woli Park będzie przechodził

SPORTOWE SKANDALE Ideon – spółka będąca właścicielem klubu piłkarskiego Polonia Warszawa znajduje się w opłakanej sytuacji. Banki odmawiają kredytów, akcje spadły do 4 groszy, więc naturalnym stanem rzeczy jest wystawienie Czarnych Koszul na sprzedaż. Jeszcze niedawno właściciel Ireneusz Król rościł sobie miano prężnego sponsora, jednakże to już minęło i obecnie sponsor zasili grono tych, którym w rodzimym futbolu się nie udało. Formuła I. Konflikt pomiędzy dwoma kierowcami Red Bulla. Podczas Gran Prix Malezji obaj zawodnicy dostali zadanie utrzymania swoich miejsc i zgarnięcia punktów za oba pierwsze miejsca. Jadący spokojnie po zwycięstwo Mark Webber został wyprzedzony ryzykownym manewrem przez kolegę z grupy – Sebastiana Vettela. Vettel jadąc około 225 km/h wyprzedził Webbera pokazując mu...środkowy palec. Znak to niechybny, że w Red Bull Racing Team wojna na całego. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery telewizyjne. Raczej ciekawostką niż skandalem jest fakt, że trener reprezentacji Polski w żużlu – Marek Cieślak będzie oficjalnie zarabiał 150 złotych miesięcznie. Taką informację podał portal Sportowefakty. pl . Trener nie skorygował sumy podanej przez media, jednakże stwierdził, że jest zadowolony z podpisanej umowy i stwierdził, że „wiele rzeczy, które zostały powiedziane w zakresie moich zarobków, nie były pisane na poważnie”. Nie wszystko co wyczyta się w Internecie jest godne zaufania.

Sezon Piłkarski Anno Domini 2013 rozpoczęty!

renowację, jednakże zawodnicy Cubs wciąż tam trenują i można ich obejrzeć z dość bliskiego dystansu, poprosić o autograf lub zrobić z nimi fotkę. Pierwszy raz miałem okazję zagościć w szatni zespołu czołowej ligi sportowej. Chicago Cubs cieszą się niesamowitą popularnością w Wietrznym Mieście oraz w Denver dzięki stacji WGN.

GRAMY! Polski Klub Piłkarski w Denver ogłasza sezon 2013 za otwarty. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do przyłączenia się do naszej piłkarskiej braci. Gramy w każdy czwartek o godzinie 5:30 pm na Little Dry Creek Park w Littleton/ Centennial (Róg Arapahoe i Colorado Blvd.).


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

6

DISH Network poleca Wiosna w iTVN Lekarze „Lekarze” to polski serial medyczny w gwiazdorskiej obsadzie. Opowiada o pełnej poświęceń pracy chirurgów jednego z toruńskich szpitali. Nie zabraknie również osobistych wątków miłosnych relacji. W rolach głównych zobaczymy Magdalenę Różczkę, Pawła Małaszyńskiego, Danutę Stenkę, Katarzynę Bujakiewicz, Piotra Polka i wielu innych. Zapraszamy do śledzenia perypetii tytułowych „Lekarzy” w każdy poniedziałek o godzinie 21.05 (CDT – Chicago) i 22.05 (EDT – Nowy Jork) do iTVN. Główna bohaterka serialu, Alicja Szymańska – lekarz medycyny aspirująca na stanowisko traumatologa kilka miesięcy temu uciekła z Warszawy nie tylko przed zawodem miłosnym, ale również w poszukiwaniu zawodowego spełnienia. Toruń okazał się miejscem, gdzie znalazła chętnych do współpracy specjalistów, świetnie wyposażony szpital, prawdziwych przyjaciół i… miłość. Jednak i tu jej życie nie jest usłane różami. Lekarka zmagając się z poważnymi i wyjątkowymi przypadkami pacjentów toruńskiego szpitala stara się zapomnieć o ostatnich wydarzeniach, które sprawiły, że po raz kolejny straciła ukochanego mężczyznę. Wspierają ją jednak przyjaciele, a także niedawno odnaleziony ojciec i przyrodnia siostra. Alicja decyduje się zacząć wszystko od nowa. Czy będzie wiązało się to również z kolejną ucieczką?

Lekarze: FOTO TVN/ Piotr Litwic

Nad wyjazdem z miasta zastanawiają się również pozostali bohaterowie serialu. Młody zespół lekarzy i pielęgniarek toruńskiego szpitala do tej pory funkcjonował bez zarzutu na pierwszym miejscu stawiając dobro pacjentów. Jak się okazuje, Toruń przestał być azylem dla młodych i zdolnych lekarzy. Kilkoro specjalistów z grona Alicji wykrusza się i decyduje na poszukiwanie szczęścia gdzie indziej. Jedni myślą o wyjeździe ze względu na wygórowane ambicje, inni podążają za głosem serca. Zanim jednak do tego dojdzie w szpitalu pojawi się wielu pacjentów, których historie przypomną im, co w życiu jest najważniejsze i pozwolą przemyśleć podjęte kroki. W życiu lekarzy oprócz niezwykłych przypadków i niepokornych pacjentów pojawią się również niezapowiedziani i często niemile widziani goście. Szefowa szpitala – Elżbieta Bosak wreszcie ujawni swoją tajemniczą przeszłość. Jednak odsłona osobistej historii nie przyniesie jej ulgi na długo. Wręcz przeciwnie – sprowadzi do Polski mężczyznę, którego lekarka miała nadzieję więcej nie spotkać. Również w życiu zasadniczego ordynatora oddziału położniczego Piotra Wanata pojawi się dawno niewidziana kobieta. Tajemnicza Iza zacznie nachodzić lekarza między innymi w szpitalu. Doktor Wanat natomiast zrobi wszystko żeby współpracownicy nie poznali szczegółów z przeszłości Izabelli. Zaskoczenie nie ominie również internisty Adama Gajewskiego, zwanego Jivanem. Spokojna i nastawiona na rozwój wewnętrzny żona lekarza – Ewa o mały włos nie

zafunduje mu stanu przedzawałowego niewybredną metamorfozą. Jak potoczą się losy tytułowych lekarzy? Czy uda im się odnaleźć szczęście nie rezygnując z wymagającej poświęceń pracy? Czy nowi bohaterowie serialu zmienią stabilny do tej pory cykl pracy toruńskiego szpitala? O tym wszystkim przekonają się Państwo w każdy poniedziałek na antenie iTVN. Zapraszamy! Prawo Agaty Często zdarza się, że poukładana rzeczywistość potrafi runąć jak domek z kart. Wyjście z opresji i stworzenie nowego planu działania również nie należy do najłatwiejszych. Z takim wyzwaniem zmierzy się Agata Przybysz. Atrakcyjna prawniczka, główna bohaterka serialu „Prawo Agaty”. Na polski serial prawniczy zapraszamy w każdy wtorek o godzinie 21.05 (CDT – Chicago) i 22.05 (EDT – Nowy Jork) na antenę iTVN.

Prawo Agaty – FOTO TVN/ Agnieszka K Jurek

Agata Przybysz to doświadczona życiem młoda Pani Mecenas. Do niedawna pracowała w dużej firmie ubezpieczeniowej siejąc strach wśród małych kancelarii. Usatysfakcjonowana z pracy i szczęśliwie zakochana kobieta nie czuła zbliżającego się zagrożenia. Jednak pewnego dnia los odwrócił się przeciwko niej i Agata w trybie dyscyplinarnym została zwolniona za defraudację, w którą wrobił ją ukochany mężczyzna. Żeby tego było mało, jej szef wykorzystał szeroką sieć znajomości by uniemożliwić prawniczce znalezienie nowej pracy. Mecenas Przybysz, zdana jedynie na swoje umiejętności i doświadczenie, wraz z przyjaciółmi postanawia założyć kancelarię. Do spółki dołącza nijaki Marek Dębski, który od początku znajomości daje Agacie do zrozumienia, że jest nieodpowiedzialna i zepsuta przez korporację, co doprowadzi kancelarię do rychłego upadku. Na szczęście jego przewidywania nie sprawdzają się. Kancelaria z dnia na dzień zyskuje nowych klientów. Dorota, Agata i Marek zacierają ręce i nie rezygnują z prowadzenia nawet najtrudniejszych spraw. Pomagają starcom oszukanym przez spadkobierców ich majątku, właścicielom małych firm wyzyskiwanym przez zleceniodawców, molestowanym kobietom i adoptowanym dzieciom. Do każdej ze spraw podchodzą z ogromnym poświęceniem. Podobne zaangażowanie i wspólnie spędzone wieczory sprawiają, że Marek i Agata coraz bardziej zbliżają się do siebie. Niestety nad życiem Agaty zbierają się kolejne ciemne chmury. Duża liczba klientów nie przekłada się na zyski. Kancelaria potrzebuje sporego zastrzyku finansowego, który mogą dać jej tylko medialne sprawy, lub sławni klienci. Agata wraca więc do korzeni i zaczyna kolejną walkę z korporacjami. Niestety kobieta musi wrócić również do tematu defraudacji, jakiej dopuścił się jej narzeczony… Przeciwności losu nie zniechęcają jednak młodej mecenas do niesienia pomocy najbardziej potrzebującym. Agata ratuję przed dożywociem spędzonym w szpitalu psychiatrycznym młodą kobietę, wspiera Dębskiego w sprawie o ograniczenie widzeń ojca z synem i demaskuje oszustwa funduszu pożyczkowego.

Niestety na horyzoncie pojawia się groźba upadku kancelarii, która oskarżona zostaje o zaniedbanie klienta i obciążona zapłatą 4 milionów złotych. Czy i tym razem mecenas Przybysz uda się wyjść cało z opresji? Jak udowodni niewinność swoją i kolegów jednocześnie potwierdzając, że padli ofiarą spisku? Przekonają się o tym Państwo we wtorki na antenie iTVN. Zapraszamy! Materiały iTVN

W kwietniu kanał Kino Polska International poleca filmy będące elementami trzech z naszych najpopularniejszych cykli filmowych nadawanych o 20.00: W piątki, w cyklu „Mistrzowie Polskiego Kina” pokazujemy filmy reżyserów, którzy współtworzyli mentalno-duchowy krajobraz tożsamości Polaków, opowiadając o sprawach i problemach, które były dla nas najważniejsze. 5 kwietnia będzie można zobaczyć kultowego „Diabła” Andrzeja Żuławskiegoprzejmującą brutalnością i ogromem ludzkiego zagubienia i zła wizję porozbiorowej Polski, której realizację reżyser przypłacił przymusową emigracją. 12 kwietnia pokażemy “Eroicę” Andrzeja Munka -jedno z czołowych osiągnięć “szkoły polskiej”, będące swoistym rozrachunkiem z mitologizowaniem wojennej przeszłości. 19 kwietnia- “Kanał” Andrzeja Wajdy ukazujący koszmar klęski i rozbitych psychicznie bojowników powstania warszawskiego, których bohaterstwo okazało się daremne. 26 kwietnia “Pociąg” Jerzego Kawalerowiczakameralne studium psychologiczne intymnych stanów uczuciowych ludzi spędzających noc we wspólnym przedziale wagonu sypialnego, którzy - pochłonięci własnymi dramatamipozostają wewnętrznie samotni. Z kolei w paśmie „Sobota z gwiazdą” proponujemy w kwietniu serię filmów biograficznych o ważnych postaciach polskiej kultury i muzyki. I tak: 6 kwietnia - “Piwnica pod baranami Piotra Skrzyneckiego”- portret Krakowskiego środowiska artystycznego zgromadzonego wokół legendarnej Piwnicy i jej charyzmatycznego gospodarza. 13 kwietnia: “Wybrańcy bogów umierają młodo”- film o śmierci w Warszawie i umieraniu w Los Angeles, o wypadku przy Oride Drive i śpiączce w Midway Hospital, o nieśmiertelności “Kołysanki” i wyjątkowości osoby i dzieła Krzysztofa Komedy w relacji przyjaciół. 20 kwietnia “Czuję się świetnie” - fabularyzowany dokument o grupie “Maanam” - jednym z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych, którego szczyt popularności przypadł na lata osiemdziesiąte.

>> 22


Strzał w 10-tkę! To już 10-ty Polski kanał w ofercie DISH Polska TV!

TVP Info nadaje informacje z kraju i z zagranicy, transmisje na żywo, konferencje prasowe i inne wydarzenia, a także prognozę pogody, serwis sportowy, serwis ekonomiczny, programy publicystyczne, reporterskie oraz programy telewizji regionalnych.

Zamów TVP Info w Pakiecie Polish Super Pack

Zamów dzisiaj.... mówimy po polsku!

1-888-231-2542 Odwiedź nas na: www.facebook.com/dishpolskatv • www.dishpolskatv.com

Radar SAT Inc. Tel.1-877-KINO POL (546-6765)

POLSKA TV

Międzynarodowe programy wymagają dodatkowego minimum programowego od $10/m-c. Oferty wymagają aktywacji nowego serwisu DISH z 24 miesięcznym zobowiązaniem i kwalifikacją kredytu. Jeżeli serwis zostanie zlikwidowany przed upływem zobowiazania, naliczana będzie opłata w wysokosci $20 za kazdy zlikwidowany miesiąc serwisu. Przy zlikwidowaniu serwisu lisingowany sprzęt musi zostać zwrócony do DISH, jeśli sprzęt nie zostanie zwrócony - naliczana będzie opłata. Wszystkie ceny, pakiety, zestawy programów, funkcje i oferty mogą ulec zmianie bez wcześniejszego powiadomienia. Oferta tylko dla nowych pierwszorazowych klientów DISH i podlega warunkom i zasadom umowy promocyjnej Residential Customer Agreement. Opłaty stanowe mogą obowiązywać. Mogą wystapić dodatkowe ograniczenia i opłaty. Oferta kończy się 21/5/13. ©2013 DISH Network L.L.C. Wszelkie prawa zastrzezone.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

8

Kalejdoskop polonijny

Zawody narciarskie Solitude - Utah 2013 Tomasz Zola

go lutego, w niedzielę, w Solitude, Utah odbyły się trzecie polonijne zawody w slalomie. Okazało się że z pogodą trafiliśmy jak najlepiej. A wcale tak się nie zapowiadało. Ale zacznijmy od początku. Utah to słoneczne południe z palmami i kaktusami, parkami narodowymi i sępami, ale też północ z wielkimi góra-

mi i śniegiem o jakim marzą narciarze na całym świecie. Średnia opadów w górach Wasatch to 8-12 metrów na sezon! Jeśli ktoś nie był, to zapewniam, że śniegu jest nie tylko dużo, ale jego jakość nie ma równych. W naszym suchym klimacie śnieg jest sypki, właściwie nie zamienia się w lód. Solitude to jeden z wielu tutaj ale najbliżej od miasta położony ośrodek narciarski. Leży na 1200 akrach w Big Cottonwood Canyon i mimo że blisko od centrum to wysoko w górach. Ma do dyspozycji 8 wyciągów. Najwyższa stacja dowozi narciarzy na nieco ponad 3000 metrów npm. Stamtąd rozciąga

się przed oczami przepiękna panorama gór; 65 tras czeka na przetestowanie. Do wyboru dla tych co zaczynają i dla tych co już wiele w życiu przejechali. Trasa slalomowa położona jest jednak wygodnie w dolnej części ośrodka tak, że bez przeszkód można dostać się na metę z parkingu co było ważne dla naszych kibiców. Zawody organizowała grupa entuzjastów skupionych pod szyl-

dem „Pol-Ski-Fun Utah” ze wsparciem „Razem Utah”. Konsulat Generalny RP z Los Angeles był sponsorem razem z firma FLSmidth. Sędzią zawodów był Jacek Drobek. Grill po zawodach zorganizował Krzys Szewczuk. Sama trasa była doskonale przygotowana i obsługiwana przez pracowników Solitude. Dla wielu uczestników był to pierwszy raz na prawdziwej, profesjonalnej trasie slalomowej. Przeddzień zawodów przezywaliśmy rozterki patrząc na ciemne chmury i z godziny na godzinę nasilające się opady śniegu. Pani Konsul Generalna Joanna Kozinska-Frybes zamiast o 7 wieczorem

O “Szalonym Koniu” z Alaski pisze Monika Schneider ozdrawiam ponownie z odległej Alaski, tym razem napiszę o rzeźbie “Szalonego Konia” w południowej Dakocie. Miałam szczęście ponad rok temu stanąć u podnóża góry uwieczniającej bohatera Indian. Korzystam zatem z okazji i dzielę się swoimi odczuciami z pobytu w tamtym miejscu. Zwiedzając Crazy Horse Monument, czułam się mile zaskoczona historią życia i twórczości rzeźbiarza polskiego pochodzenia, Korczaka Ziółkowskiego, jego dumy z bycia Polakiem oraz detali skromnego, wręcz ubogiego życia. Radość, ogromna radość - tak mogę opisać

swoje wrażenia. Gdziekolwiek bywam i dowiaduję się o heroizmie lub oglądam dzieła artystyczne polskich przodków – ogarnia mnie niezwykłe, nieopisane uczucie patriotyzmu i dumy. Rzeźba Szalonego Konia, kuta w skale góry Thunderhead w Górach Czarnych, po ukończeniu będzie największą na świecie. Pomnik będzie miał 195 m długości i 172 m wysokości. Sama głowa, której odsłonięcia dokonano w 1998 roku, ma 25 m wysokości. Znajdujące się nieopodal w północno-wschodnim kierunku słynne amerykańskie głowy prezydenckie, wykute w zboczu Mount

dojechała na spotkanie z Polonią na 8:30. Wielu zaproszonych gości spotkania zostało w domach. Sama pani Konsul z synem i mamą nie mogła już wrócić do swojego hotelu w Little Cottonwood Canyon bo droga została zamknięta z powodu zagrożenia lawinowego. W niedzielę rano zawody zamiast o 11 rano rozpoczęliśmy z 45 minutowym opóźnieniem czekając na ostatnich uczestników wciąż zmagających się ze skutkami nocnej zawieruchy. Sama pogoda tymczasem odwróciła się o 180 stopni. Chmury odleciały, wiatr zamilkł, słonce coraz mocniej się uśmiechało. Opatrzność miała nas w swojej opiece. Nam pozostało zainstalować nasze banery z logo “Razem Utah” i “PolSki-Fun”. Staliśmy się widoczni. Parę osób zgłosiło się w trakcie zawodów twierdząc, że mają polską krew w żyłach i też chcą startować. Na liście startowej zapisaliśmy 26 osób w trzech kategoriach wieko-

wych i podzieleniu na damską i męską. Wszyscy zawody ukończyli. A więc: Marysia McGill, Marysia Zola, Hania Bulaj, Żaneta Bulaj, Joanna KozinskaFrybes, Jola Lelinski, Marylin McGill, Susan Wojtalewicz, Nicolle Wiaderny, Jacob McGill, Jozef Runge, Piotr Runge Jr., Bartek Zola, Tomek Cykalewicz, Jan Jakub Frybes, Krzysztof Barchanski, Grzegorz Bulaj, Darek Cykalewicz, Bartek Dabrowski, Andrzej Gasecki, Adam Kochanski, Darek Lelinski, Mark McGill, Krzysztof Szewczuk, Sergiusz Wiaderny, Tomasz Zola. Wszystkim dziękujemy i gratulujemy! Zawody z najlepszym czasem wygrał Mark McGill (18.28 sekundy). W kategorii pań bez-

konkurencyjna okazała się pani Konsul Joanna Kozinska Frybes (22.73 sekundy). Kategorie młodzieżową dziewcząt wygrała Hania Bulaj, wśród chłopców Jan Jakub Frybes. Wśród dzieci numerem jeden byli Marysia McGill i Bartek Zola. Gratulujemy Wam bardzo serdecznie! Po zawodach, gdy emocje opadły wszyscy zawodnicy i kibice udali się na parking gdzie Krzysiu Szewczuk był już gotowy z pachnącym bigosem domowej roboty, hot dogami i gorącym apple cider. Adela Zola upiekła na tę okazję domowy chleb. Pani Konsul wręczyła nagrody z Konsulatu, Darek i Bartek kurtki sportowe od FLSmidth. Młodzież i dzieci obdarowaliśmy kartami do Barnes&Noble i do lodziarni. Pamiątkowe dyplomy zaprojektował i podarował Adam Kochanski. Tym samym zakończyliśmy tę myślę bardzo udaną imprezę. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do naszego suk-

cesu. Do zobaczenia za rok w lutym na kolejnych zawodach!

1 czerwca 2013 “Razem Utah” zaprasza wszystkie dzieci na Dzień Dziecka. Spotykamy się w Sandy, w Hidden Valley Park o 10:30 rano. Szczegóły na: www.razemutah.com Rushmore, mają “jedynie” wysokość 18 m. Ciekawostką jest fakt, iż “Szalony Koń” unikał kontaktów z białymi a jego fizjonomia nie jest stuprocentowo potwierdzona żadną jego fotografią. Najbardziej znane zdjęcie “Szalonego Konia” przedstawia innego wojownika Sjuksów. A zatem wizerunek skalny twarzy jest niejako domniemaniem jego wyglądu. Między innymi ten szczegół i to, że prywatny pomnik znajduje się na terenie świętych dla Dakotów Gór Czarnych i odwraca jakoby uwagę od współczesnych problemów tubylczych Amerykanów, wzbudzają dezaprobatę niektórych środowisk indiańskich. Z drugiej jednak strony - wielu Indian chętnie korzysta z możliwości ekonomicznych i edukacyjnych stwarzanych przez różne formy działalności Centrum Kultury Indiańskiej, w tym przez Muzeum i Fundację dla indiańskich


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

9

Kalejdoskop polonijny uczniów. Poza tym, dzięki napływowi w Góry Czarne bardzo licznych turystów - odczuwają oni satysfakcję z tego, że historia ich przodków wciąż jest obecna w świadomości obywateli tak wielu narodów świata.

Kończąc pozwolę sobie, w imieniu całej Polonii na Alasce oraz Polskiego Klubu, złożyć autorom i czytelnikom oraz redakcji “Życia Kolorado” najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne. Pragnę dodać, że z wielką przyjemnością czytam Wasze

Klub Pulaski - Arizona Sylwia Martynowicz lub Pulaski w Arizonie zamyka swoją działalność na okres lata. Jak wiemy, (albo i nie) lato w Arizonie jest bardzo upalne i wielu Polonusów wyjeżdża ze stanu. W ostatnim okresie mieliśmy przyjemność rozpocząć współpracę z Klubem Polskim w Denver. Dzięki temu gościliśmy u nas aktorkę teatralną z Polski, panią Adriannę Biedrzyńską. Ada przygotowała dla nas świetny występ w formie biesiady scenicznej pt.“Ada to nie wypada”.

Monika Schneider - Prezes Polskiego Klubu na Alasce - w tle Crazy Horse, Południowa Dakota.

Wysiłki rodziny Korczaka Ziółkowskiego sprawiają, że projekt budowy pomnika po jego śmierci nadal zachowuje swoją niezależność. To właśnie było celem artysty. Tylko do roku 2007 projekt kosztował już 17 milionów dolarów. Środki na pokrycie kosztów dynamitu i ciężkiego sprzętu, za pomocą których prowadzone są prace, pochodzą jedynie z datków na rzecz Fundacji “Crazy Horse Memorial Foundation”. Fundacja jest organizacją non-profit i została założona z inicjatywy żony zmarłego w 1982 roku rzeźbiarza, Ruth. Mottem fundacji są bardzo wymowne słowa “Szalonego Konia”: “My lands are where my dead lie buried” (Moje ziemie są tam, gdzie leżą pochowani moi ludzie).

czasopismo i w nim publikuję. Pięknie skomponowane i ubarwione cudownymi fotografiami jest także bardzo mile widziane i oczekiwane wśród alaskańskiej Polonii. Drodzy Przyjaciele, Polacy na Alasce są spragnieni polskich gazet i wszelkich wiadomości o Polsce. Te pragnienia są zaspokajane m.in. poprzez Wasze czasopismo - zarówno w druku jak i elektronicznie. Zdecydowanym ułatwieniem w tej jakże odległej relacji jest możliwość poznawania kolejnych wydań gazety właśnie przez Internet. Jestem niezmiernie wdzięczna redakcji “Życia Kolorado”, że taką drogę do nas dociera. Dziękuję serdecznie. Monika Schneider Prezes Polskiego Klubu na Alasce

Nowy Meksyk Ania Jordan •

Land of Enchantment zawitała już wiosna! W ogrodzie botanicznym zakwitły pierwsze magnolie, ruszyły nowe produkcje filmowe, a Polsko-Amerykański Klub Polonez wydał pierwszy numer polonijnej Gazetki! Znaleźć w niej można zarówno kalendarium przyszłych wydarzeń, jak i relacje z przeszłych przedsięwzięć. Wersja elektroniczna gazetki dostępna jest na stronie internetowej naszej organizacji pod adresem: www.nmpolonez.org. Zapraszamy do lektury! Klub Polonez zaplanował również kilka wiosennych wydarzeń, na które chcielibyśmy serdecznie zaprosić wszystkich Czytelników:

13 kwietnia (sobota) o godz. 6:30 New Mexico Polonez będzie pełnił rolę współgospodarza obiadu ku czci Jana Pawła II. Wydarzenie, podczas którego będziemy serwować przygotowane przez nas polskie potrawy, odbędzie się w Prince of Peace Church (12500 Carmel Ave NE, Albuquerque 87122). Dochód ze sprzedaży biletów ($15 od osoby) będzie przeznaczony na fundusz stypendialny wyżej wymienionej parafii. Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Potrzebujemy wolontariuszy! 4 maja (sobota) planowany jest kolejny, tym razem wiosenny, piknik polonijny. Zeszłoroczny piknik był dużym sukcesem i cieszył się liczną frekwencją. Bawiliśmy się przy dobrej muzyce i kosztowaliśmy przyniesione przez wszystkich potrawy. Szczegóły dotyczące pikniku będą znane wkrótce. Dobrą pogodę już zamówiliśmy! Do zobaczenia w Albuquerque!

Adrianna Biedrzyńska poza licznymi zajęciami w teatrze, filmie i TV, buduje swój wizerunek artystycznej wypowiedzi także poprzez piosenkę. A, że jest na dodatek osobą o ujmującej prezencji, z twarzą, którą, jak powiadają ludzie filmu “kamera lubi” (czemu wcale się nie dziwię), to Adrianna odnotowuje na polu swojej kariery zawodowej częste i znaczące sukcesy. W Klubie Pulaski na dobre rozbawiała naszą widownię, która odwdzięczała się jej pomagając w śpiewaniu. Dużo opowiadała o współpracy z Ireną Kwiatkowską, Jerzym Bończakiem i Romanem Wilhelmim.

Mieliśmy przyjemność gościć w Pheonix wielu polskich artystów ale zwykle brakowało czasu na bliższy z nimi kontakt. Z Adą było inaczej. Podczas jej dwudniowego pobytu wykazała chęć aby nas bliżej poznać. Bardzo ją polubiliśmy, mieliśmy okazję posłuchać jak otwarcie opowiadała o sobie, a także jakim się okazała świetnym słuchaczem. Nie wiele jest takich osób jak ona na ziemi - na długo pozostanie w naszej pamięci. Zarząd naszego klubu nawiązuje coraz bliższą współpracę z przedstawicielami klubów polskich z Denver, Kalifornii i Teksasu. Zaczynamy się poznawać, dyskutujemy o możliwościach szerszej współpracy i planach na przyszłość. Chcemy przede wszystkich zapraszać więcej artystów z Polski do naszych polonijnych siedzib. O planach na przyszłość; czekamy na końcowe potwierdzenia występu Mietka Szcześniaka w naszym klubie w okresie jesiennym. Właśnie otrzymaliśmy powiedzenie od manager Pana Gałązki, że odbędzie się Andrzejkowa. Tak więc jak zawsze sala będzie wypełniona po brzegi. Do zobaczenia!

>> c.d str. 11


Pomogę Ci kupić lub sprzedać nieruchomość. Serwis za darmo dla kupujących jak również sprzedających jako "short sale".

2011 Denver Five Star Real Estate Agent in 5280 Magazine

Małgorzata Obrzut, Broker Associate

www.margoobrzut.yourkwagent.com emial:margoobrzut@kw.com

11859 Pecos St.#200, Westminster, CO 80234

www.eggcredible.com

zapraszamy codziennie: 6.30 - 14.00

Wyśmienite Śniadania i Lunche Kuchnia polska i amerykańska

Catering; Imprezy okolicznościowe (wesela, komunie, itp.) w naszej restauracji lub u klientów. 5397 S. Boulder Road, Boulder, CO 80303

303-301-0005


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

11

Co, gdzie i kiedy? Najbliższe wydarzenia polonijne

<< 9

Kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni pomocnik i przyjaciel Jana Pawła II, odwiedzi Polski Klub w Denver we wtorek 16 kwietnia b.r. o godz. 20:00. Wcześniej o godz. 18:30, Kardynał odprawi Mszę św. w kościele św. Józefa. Wstęp wolny ale zachęcamy do zrobienia donacji na budowę Centrum Jana Pawła II w Krakowie, której przewodniczy Kardynał. Ilość miejsc ograniczona. Rezerwacje www.polishclubofdenver.com lub telefonicznie: Kasia Żak 720 233 9213 Inne okazje do spotkania z Kardynałem to niedziela, 14 kwietnia o godz. 11:30am - bierzmowanie w Kościele Św. Elżbiety Ann Seton w Fort Collins oraz Msza św. Polska w Kościele w Silverthorn o godzinie 18:00 tego samego dnia. POLISH CLUB MEETUP: Sobota 4/27, godz. 16:00 - 20:00 303 Vodka Distillery Tour &Tasting with the owner Steve Viezbicke! Tour: 4pm-5pm. Tasting: 5pm-8pm. Zapraszamy na wizytę w lokalnej rozlewni wódki 303 Vodka Distillery w Boulder! Właściciel, Steve Viezbickie, z pochodzenia Polak, oprowadzi nas po zapleczach wytwórni alkoholu, gdzie na co dzień udoskonala oryginalny przepis swojego dziadka Piotra. Po tour będzie można skosztować wielu rodzajów alkoholu. Zapisy online: www.polishclubofdenver.com (Uczestnicy muszą mieć ukończone 21 lat) Zapisy tel: Kasia Żak 720-233-9213. For more information about 303 Vodka Distillery www.303vodka.com ZUMBA w Polskim Klubie! Każdy wtorek i piątek o 19:00. Koszt $3/klasa lub $20/miesięczny karnet. Info: Kasia Szuta 303 250 5370 Stacje Drogi Krzyżowej w Mother Cabrini Shrine Towarzystwo Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Kolorado zaprasza na wspólną modlitwę w ósmą rocznicę odejścia błogosławionego Jana Pawła II do Domu Ojca. Rocznica (2 kwietnia 2005) przypada w tym roku we wtorek i dlatego, żeby umożliwić wszystkim uczestnictwo w uroczystości organizujemy ją w sobotę dnia 6 kwietnia. Program: Sobota 6 kwietnia 2013, godz. 10.00, spotkamy się pod krzyżem przy wejściu na stopnie Drogi Krzyżowej. Mother Cabrini Shrine 20189 Cabrini Boulevard, Golden 10:30 Modlitwy przy Stacjach Drogi Krzyżowej. Celebrant (prowadzący) proboszcz polskiej parafii pw. św. Józefa w Denver i kapelan Fundacji ks. Marek Cieśla TCh. 12:00 Lunch w refektarzu klasztoru. Kanapki,sałata,zupa,owoce,kremówki, napoje, dotacja $5 od osoby. Uwaga! W razie obfitych opadów śniegu uroczystość odbędzie się w polskim kościele św. Józefa w Denver o tej samej godzinie. Informacja: 303-840-0721 “Krakowiacy” serdecznie zapraszają: 6 kwietnia, sobota 18.00 – 23.00 do Polskiego Klubu na Zabawę - Fundrising - szczegóły na str. 10 12 maja o godz. 15.00 odbędzie się coroczna Gala “Krakowiaków” w Broomfield Auditorium, więcej info na str. 9

Akcja Charytatywna “COATS FROM COLORADO” Drodzy Państwo, Klub Polski w Denver patronuje w tym roku nowej dla Polonii w Kolorado akcji ‘Coats from Colorado’. Akcja koncentruje się na zorganizowaniu transferu i pokryciu kosztów wysyłki używanych kurtek zimowych przekazanych bezpłatnie przez jeden z resortów narciarskich w Kolorado (resort prosił o anonimowość) do organizacji charytatywnej w Polsce. Co roku resorty narciarskie wymieniają część sprzętu zimowego używanego przez swoich pracowników na nowy. Używany sprzęt jest w dobrym stanie zostaje przekazany organizacji charytatywnej poza granicami USA. Odzież jest przekazywana za granicę aby uniknąć sytuacji, w której osoba nosząca odzież z logo resortu pomyłkowo jest wzięta za reprezentanta resortu. Resort przekazuje odzież za darmo ale nie pokrywa kosztów wysyłki. W tym roku Polski Klub w Denver otrzymał propozycję aby pośredniczyć w zorganizowaniu akcji przekazania odzieży do dowolnie wybranej instytucji w Polsce. Klub nawiązał kontakt z Fundacją Brata Alberta i organizacją

charytatywną EMAUS (www.emaus.co) w Siedlcach, które wspólnie pracują nad pomocą dla ubogich i bezdomnych w Polsce, na Białorusi i Ukrainie. Organizacje opierają swoją działalność wyłącznie na pomocy woluntariuszy i otrzymywanych dotacjach od osób prywatnych i biznesów dlatego nie są w stanie same pokryć kosztów przesyłki odzieży z USA. Klub Polski w Denver objął patronat nad tą akcją i aktywnie zbiera środki pieniężne potrzebne na pokrycie wysyłki. W tym roku, resort szacuje, że będzie w stanie przekazać ok. 500 sztuk odzieży. Według naszych oszacowań wysyłka będzie kosztować ok. $1000. Klub pokryje $300 z własnych środków i szuka dodatkowych donacji aby pokryć resztę kosztów. W przyszłym roku resort planuje przekazać ponad 2000 sztuk odzieży zimowej. Jeśli akcja okaże się sukcesem, Klub chciałby ją organizować co roku. Planowana data przekazania odzieży i wysyłki to May 2013, prosimy więc o

przekazywanie donacji najpóźniej do końca kwietnia 2013. Donacje można wysyłać na adres Klubu Polskiego w Denver: Polish Club of Denver 3121 W. Alameda Ave.Denver, CO 80219 *Czeki prosimy wypisać na ‘Polish Club of Denver’ z dopiskiem ‘Coats from Colorado’ Donacja może też być dokonana kartą kredytową na stronie internetowej Klubu: www.polishclubofdenver. com. Akcja jest koordynowana przez Anię Spencer, Vice Prezydenta Klubu Polskiego w Denver. Wszelkie pytania prosimy kierować do Ani na: info@polskiklubdenver.com lub 720-583-3806. Aby dowiedzieć się więcej o akcji ‘Coats from Colorado’ prosimy o odwiedzenie strony Klubu Polskiego w Denver www.PolskiKlubDenver.com. Aby dowiedzieć się więcej o Fundacji Brata Alberta i organizacji EMAUS prosimy o odwiedzenie strony: www.emaus.co Z góry dziękujemy za Państwa pomoc i hojność - Polski Klub w Denver

Kalejdoskop polonijny c.d. Trzymajcie się z daleka od naszego papieża z Kalifornii pisze Ryszard Urbaniak

e wzruszeniem – tak jak z pewnością i ogrom ludzi na całym świecie przyjąłem wiadomość o tym, że argentyński arcybiskup, Jezuita Jorge Mario Bergoglio został wybrany papieżem i przyjął imię Franciszek. W jego osobie każdy widzi nadzieję na tak konieczną kościołowi katolickiemu odnowę. Ostatni okres był bardzo trudnym. Nie będę pisał o „nas”, napiszę o sobie. Skandale i przestępstwa, które ogarnęły kościół powszechny nie umacniały w wierze. Grzech, pycha i brak konsekwencji odsuwał od struktur kościoła i zniechęcał. W tak bliskiej memu sercu Polsce uwikłany był on często nie w walkę moralną, ale polityczną. Nawet tłumaczenie sobie, iż on, iż kapłanie to nie Bóg, nie na wiele się zdały. Brak jednakowego stanowiska biskupów w wielu sprawach, brak stanowczego głosu – nie, w następnych, rozmywały rolę kościoła i przenoszonych przez niego wartości. Cichła wiara. Pustkę wypełniały pytania i wątpliwości. Nie pomagały nawet wspaniałe jezuickie kazania... Dzisiaj 14 marca 2013 roku, dzień po zakończonym konklawe, pokrótce zapoznałem się z życiorysem obecnego papieża, czytałem o jego prostocie i przykładzie dla nich. Jest Jezuitą. Znam akurat najlepiej ze wszystkich innych zakonów tenże właśnie. Służy on od kilkunastu lat swą duszpasterską pomocą Polonii w kalifornijskim Martinez. Są światli, zasadniczy i czasem nawet w porównaniu do innych księży rewolucyjni w swych twierdzeniach; nigdy jednak nie przekraczający konserwatyzmu który musi być częścią naszej wiary. Bardzo potrzebny jest mi taki papież. Czekam z niecierpliwością na jego decyzje. Gdy opadł już biały dym, gdy światu ukazała się jego okryta w biel postać, część mass mediów zaczęła swe plucie. Myślę, że nadszedł czas by za przykładem innych religii zacząć mówić stop, dosyć, koniec, basta! Czas zacząć krzyczeć by ustały ataki na NASZEGO PAPIEŻA. Pokażmy mu nasze ogromne wsparcie i zaufanie; naszą wiarę i miłość. Nie pozwólmy aby ci, dla których nie jest przywódcą duchowym atakowali go. Jeżeli my tego nie zrobimy, nikt inny za nas tego nie uczyni.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

12

Polskie sylwetki w Kolorado

Władek Grzegorz Malanowski sobowość człowieka kształtuje się przez całe jego życie, wszelako (według Freuda) największy wpływ na wytworzenie obrazu świata i siebie samego w tym świecie, mają doświadczenia zdobyte w dzieciństwie. Historia o której piszę wydaje się temu jakby zaprzeczać, bo koszmarne wspomnienia z dzieciństwa zaskakująco ukształtowały człowieka wesołego, prawego i dzielnego, altruistę wrażliwego na uczucia i potrzeby bliźnich. Dokładnie 50 lat temu niespodziewanie poznałem niezwykłą postać. Wiosna w 1963 roku była łagodna, trochę śniegu leżało jeszcze w warszawskich rynsztokach i nie przeszkadzało w wieczornym życiu towarzyskim. Mocne pukanie do drzwi wejściowych mojego małego żoliborskiego mieszkania zaskoczyło mnie w negliżu, w chwili gdy przebierałem się aby wyjść wieczorem do kawiarni. Diabli nadali! Owinąłem się ręcznikiem i boso podreptałem do drzwi. Za drzwiami stał niewysoki, korpulentny mężczyzna w towarzystwie uśmiechniętej, krótko ostrzyżonej blondynki. - Jestem Władek Pływacki, a to moja żona, Luiza Pływacki! Myśmy przylecieli z Ameryki - powiedział nieoczekiwany gość - Dostałem twój adres od Basi z Dallas. Basia, panienka z którą przyjaźniłem się od jeszcze od szkolnych czasów, kilka lat przedtem wyemigrowała do Teksasu. Jej rekomendacja rozwiewała wszelkie wątpliwości, zaprosiłem więc amerykańskich gości do mieszkania, w którym zamieszkali wraz ze mną przez następny tydzień. Kwiecień był wśród moich przyjaciół miesiącem obfitującym w imieniny i urodziny, więc Władek z żoną towarzyszyli nam w wesołych zabawach w Warszawie i podmiejskim Zalesiu. Przybysze z Kolorado byli pierwszymi Amerykanami, z którymi mogłem wówczas w Polsce swobodnie rozmawiać, więc przez niekończące się rozmowy z moimi gośćmi podsycałem swoją fascynację wizją wymarzonego, nieosiągalnego Nowego Świata. A Władek lubił gadać. Używał przy tym cudownego, własnego języka będącego mieszaniną archaicznej polszczyzny z wymyślonymi przez siebie barwnymi słowami brzmiącymi jak żart z polskiej gramatyki. Stopniowo, w czasie owego cowieczornego gadulstwa budowała się nasza przyjaźń, która trwa do dziś. Władek i jego żona pojawili się w moim życiu będąc w drodze do Oświęcimia, do którego jechali z Niemiec małym, wypakowanym po dach Volkswagenem, na którym powiewała amerykańska chorągiewka. Na szczycie góry bagażu

spoczywała profesjonalna 16mm kamera filmowa, bowiem Władek kręcił film aby po powrocie do Kolorado móc pokazać miejsca, w których spędził os-

czasu rozmawiając z nim jak z dorosłym o historii, filozofii i sztuce. Uczono niemieckiego i francuskiego, co nieoczekiwanie po paru latach pomogło Władkowi przeżyć. A wieczorem, na dobranoc, czytano poematy Słowackiego, Mickiewicza lub powieści Sienkiewicza. Była to bowiem żydowska rodzina, w której polskość była zakorzeniona głęboko. Do dziś Władek powiada: „ ...nie wiem, czy jestem polskim Żydem, czy żydowskim Polakiem?” Piorun uderzył 1-go września 1939, kiedy Władek miał 10 lat, i zburzył jego świat tak jak zburzył świat nas wszystkich. Po tygodniu ulicami Łodzi zaczęły jeździć niemieckie motocykle z karabinami maszynowymi na przyczepach, a po paru miesiącach żydowskich mieszkańców przesiedlono siłą do zamkniętego Getta. Tam mały Władek zamieszkał z przybranym bratem Włodkiem, o pół roku młodszym kuzynem - sierotą adoptowanym przez rodziców Władka zaraz po wybuchu wojny. Obaj chłopcy wraz i innymi dziećmi zostali zmuszeni do pracy w warsztatach gdzie przewijano spalone uzwojenia ogromnych elektrycznych silników i transformatorów. To im pozwoliło przeżyć cztery lata w Getcie, bowiem ciężko pracującym dzieciom pragmatyczni Niemcy dawali jeść.

Warsztaty zamknięto w 1944 roku i po sześciu Szesnastoletni Władek Pływacki w mundurze US Army gwiżdże wesoło tygodniach koszmarnego na ulicy w Marsylii (grudzień 1945). ukrywania się w głodzie Foto:archiwum W. Pływackiego na gorącym strychu rozpalonym przez sierpniowe słońce, Władek wraz Władek Pływacki urodził się w rodzinie łódzkiego z rodziną podzielił los osaptekarza, oficera rezerwy kawalerii. W kochającej tatnich pozostałych przy się rodzinie, w której mały chłopiec otoczony życiu mieszkańców Getbył miłością i któremu poświęcano wiele czasu ta: został przewieziony do rozmawiając z nim jak z dorosłym o historii, filozofii obozu śmierci Auschwitz i sztuce. Uczono niemieckiego i francuskiego, co II-Birkenau. Zdawało nieoczekiwanie po paru latach pomogło Władkowi by się, że los jego był przeżyć. A wieczorem, na dobranoc, czytano poemaprzesądzony. Jego matkę ty Słowackiego, Mickiewicza lub powieści Sienkiezamordowano w kowicza. Była to bowiem żydowska rodzina, w której morze gazowej natychmiast po przyjeździe, zaś polskość była zakorzeniona głęboko. Do dziś Władek Władek z bratem nieforpowiada: „ ...nie wiem, czy jestem polskim Żydem, tunnie zapisani w obozie czy żydowskim Polakiem?” jako „bliźniacy”zostali umieszczeni w jednym z baraków, w których tatnie lata swego dzieciństwa: Łódzkie właśnie dzieci-bliźniacy oczekiwały Getto, KZ. (Konzentrationlager) Aus- medycznych eksperymentów zbrodnicchwitz II (Brzezinka), KZ. Landsberg- zego SS-Hauptsturmführera doktora Kaufering, KZ. Riederloch i wreszcie Mengele. Stamtąd uratował ich polski KZ. Dachau-2, z którego to obozu udało „kapo” nieznanego nazwiska. mu się wraz z bratem uciec w czasie artyleryjskiego bombardowania w kwi- Do Oświęcimia zbliżał się już front etniu 1945. sowiecki i pod koniec września Niemcy rozpoczęli przetransportowanie Władek Pływacki urodził się w rodzinie zdo-lnych jeszcze do pracy więźniów łódzkiego aptekarza, oficera rezerwy do kolejnych obozów na terenie Nikawalerii. W kochającej się rodzinie, emiec. Pierwszym z nich był Landsw której mały chłopiec otoczony był berg-Kaufering, gdzie Władek z bratem miłością i któremu poświęcano wiele Włodkiem pracowali przy naprawie

pasów startowych myśliwskiego lotniska. Gdy dwa kolejne myśliwce rozbiły się przy lądowaniu, Niemcy zaczęli podejrzewać sabotaż i po dwóch tygodniach przenieśli więźniów do kopania bunkrów dla wytwórni dynamitu w karnym obozie Riederloch. Tamże ojciec Władka głośno protestujący przeciw jakiemuś okrucieństwu został przez rozwścieczonego komendanta obozu na oczach syna zabity uderzeniami łopaty. Aż wreszcie, po „marszu śmierci” obaj chłopcy dotarli na początku stycznia do obozu koncentracyjnego Dachau. Gdy Władek ciężko zachorował, ulokowano go „tymczasowo” w obozowej Krankenstube, gdzie jako już bezużyteczny dla Wielkiej Rzeszy Niemieckiej oczekiwał uśmiercenia. Uratowały go dwie polskie pielęgniarki, które przeniosły Władka w bezpieczniejsze miejsce, zostawiając na jego szpitalnym łóżku czyjeś zwłoki. Po przegranej pod koniec stycznia 1945 bitwie w Lesie Ardeńskim (The battle of the Bulge) i po ruszeniu zimowej ofensywy sowieckiej Niemcy zrozumieli wreszcie z przerażeniem, że klęska nieuchronnie nadchodzi. Precyzyjna dotychczas hitlerowska eksploatacyjno-eksterminacyjna maszyna zaczęła przejawiać oznaki chaosu. Przejawiało się to w nerwowym przenoszeniu pozostałej przy życiu niewolniczej siły roboczej co parę tygodni z miejsca na miejsce, aby budować umocnienia i naprawiać skutki alianckich bombardowań. Obaj chłopcy zostali przesiedleni początkowo do obozów w Augsburgu i Burgau gdzie produkowano myśliwce Messerschmidt, a po kilku tygodniach do obozu koncentracyjnego w Turkheim. Z tegoż obozu obaj bracia próbowali uciec; udało się to jedynie Władkowi, który zorientowawszy się, że młodszy Włodek pozostał za drutami, niepostrzeżenie wrócił do obozu aby z bratem pozostać (co za odwaga!). Po dwóch tygodniach więźniowie po długim, kolejnym „marszu śmierci” doszli ponownie do KZ Dachau-2 (Karlsfeld). 15go kwietnia 1945 w obozie słychać już było odgłosy zbliżającego się frontu. Nastrój oczekiwania połączonego z lękiem ogarnął zarówno więźniów jak i pilnujących ich SS-manów, acz z odmiennych powodów. I wtedy, przed świtem, amerykańska artyleria rozpoczęła ogień. Wybuchy pocisków zapędziły bohaterskich SS-manów do Luftschutzraumu, schronu przeciwlotniczego, światło zgasło, potargane wybuchem druty kolczaste przestały grozić wysokim napięciem i osłabiony chorobą Władek wraz z Włodkiem przez te druty po ciemku uciekli. Tym razem udało się obu! Biegnąc w stronę odgłosów frontowej strzelaniny podnieśli z ziemi karabin porzucony zapewne przez jakiegoś uciekającego Niemca. W chwilę potem, niosąc niemiecką broń, zostali „wzięci do niewoli” przez amerykański patrol, na szczęście dla nich prowadzony przez... sierżanta mówiącego po polsku! Amerykańscy żołnierze nakarmili obu wynędzniałych chłopców i ubrali Władka w nieco zbyt duży mundur. To otworzyło nowy rozdział w niebywałej historii życia panów Władysława i Włodzimierza Pływackich.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

13

Polskie sylwetki w Kolorado Ciąg dalszy epopei Władka jest równie dramatyczny i fascynujący, godny filmu Wajdy albo Spielberga. A więc na początku było to dumne przemaszerowanie przez Niemcy w amerykańskim mundurze z bronią w ręku jako „maskotka” Baterii C, 278-go Batalionu Artylerii Polowej US Army. Ale potem, gdy wojna w Europie wreszcie się zakończyła, amerykańscy GI pożegnawszy życzliwie Władka wrócili na początku 1946 do swego kraju. Towarzyszył im brat Władka, wzięty pod opiekę przez amerykańskiego dyrektora oddziału Czerwonego Krzyża w Marsylii. Szesnastoletni Władek został w zniszczonej wojną Europie sam, bez środków do życia i bez jakichkolwiek dokumentów. Aby przeżyć, próbował handlować na czarnym rynku. Do Polski nie miał po co wracać, wiedział, że nikt z jego rodziny nie pozostał przy życiu. Parokrotne powtórzył więc z La Havre i z Cherbourga próbę przepłynięcia Atlantyku w ślad za bratem, jako pasażer na gapę. Gdy się to wreszcie udało, wylądował w federalnej stacji imigracyjnej na Ellis Island, nazwanej przez imigrantów „Wyspą Płaczu”. Nadal bez żadnych papierów, bez pieniędzy, ale w amerykańskim mundurze i z wiarą w siebie mimo, że groziła mu deportacja za nielegalny wjazd do USA. Kongres Amerykański zalegalizował wreszcie przybycie Władysława Pływackiego „w obliczu zasług dla armii amerykańskiej w Europie”. No i potem następują cztery lata służby w US Air Force na Okinawie. A po jej odbyciu powrót do Ameryki przez Hawaje, gdzie spotyka go nie-oczekiwane zacięcie: lokalny sędzia odmawia Władkowi prawa do obywatelstwa. Powód? Władek chce dokonać przysięgi na Konstytucję Amerykańską, a nie na Biblię. Bowiem Wladyslav Plywacki, US Air Force Radio Maintenance Chief, nie wierzy w Boga, ale będąc człowiekiem uczciwym nie chce tego przed panem sędzią ukrywać. A powiada, że nie wierzy w Boga od czasu gdy co noc słuchał krzyków i płaczu dzieci prowadzonych do krematoriów. Sędzia zaniemówił. To oburzające, że ten młody człowiek śmie opowiadać podobne brednie! Dzieci do krematoriów, coś podobnego? Zrobiła się piramidalna awantura. Wierzący w nadane przez Boga dobro ludzkiej natury, oburzony sędzia wyrzucił Władka za drzwi. Ale Władek nie dał za wygraną i przy pomocy prawników z ACLU wytoczył sprawę sądową... rządowi Stanów Zjednoczonych! I wygrał.

miałem jak Władek adwokata z ACLU, to nie Ameryka. Wszyscy znajomi pukali się w głowę. Wariat! Ale tak jak Władek, po dwóch kolejnych rozprawach wygrałem. Nauczyłem się od Władka, że Molocha można pokonać. Ale to już zupełnie inna historia... W sądzie imigracyjnym Stanów Zjednoczonych Władek zmienił swoje imię na Walter, a nazwisko na Plywaski. Po kilku latach pan Walter Plywaski ukończył studia inżynierskie i osiadł w Kolorado gdzie pracował m.in. w Martin-Marietta i w National Bureau of Standards (NIST). Gdy po wielu latach przeszedł wreszcie na emeryturę, poświęcił cały swój czas na propagowaniu okrutnej prawdy o czasach Zagłady. Świetne, bogato ilustrowane fotografiami i dokumentami prelekcje Władka wygłaszane w świątyniach, muzeach i na uniwersytetach w Kolorado i w reszcie kraju przyciągają setki słuchaczy. Jego politycznej treści listy i eseje drukowane są w prasie światowej. Władek przeżył najstraszniejsze rozdziały dramatu ludzkiego zwanego Holocaustem, więc jego przekaz jest wiarygodny i wywiera wielkie wrażenie na słuchaczach. Jednocześnie walczy on z fałszowaniem historii, przejawem którego było np. określanie niemieckich KZ-tów na ziemiach polskich jako „Polskich Obozów

niemieckich zbrodniach. A nienawidząc każdego totalitaryzmu, opowiada i o tym, że tegoż Pileckiego powiesili po wojnie komuniści. Zaproszony przez Władka uczestniczyłem w wielu jego publicznych prelekcjach. Zawsze sam byłem głęboko poruszony i widziałem te same uczucia malujące się na twarzach młodych i starszych słuchaczy.

jeno laptop i prawo jazdy. Mając 81 lat stracił wszystko; dom, a w nim to co najważniejsze: pamiątki i dokumenty. Ale odzyskał wiarę w dobroć ludzką: kiedy przekazywałem mu doraźną pomoc finansową zebraną i ofiarowaną przez szlachetnych współbraci z naszej Polonii w Kolorado, widziałem po raz pierwszy łzy w Jego oczach.

Władek był zawsze zafascynowany polskością. Nadal potrafi recytować długie strofy z Mickiewicza, Słowackiego i Kochanowskiego, z własnej inicjatywy pomagał wielu Polakomimigrantom będącym w potrzebie. Gdy przed ponad 30 laty przybyłem do Kolorado samotnie, bez pieniędzy, z kiepską perspektywą na prawo do pracy, Władek otworzył przede mną swój dom i traktował mnie jak brata. Przez wiele lat, po dzieleniu się opłatkiem przy wieczerzy wigilijnej, ateista Władek jeździł ze mną na... Pasterkę, do kościoła św. Józefa w Denver, gdzie razem śpiewaliśmy polskie kolędy. Swojej córce nadał imię Halka. Jego dom był udekorowany polskimi ozdobami z rejonu Podhala. A gdy potrzebował psa w swojej górskiej posiadłości, poleciał specjalnie do Polski aby przywieźć z Zakopanego owczarka podhalańskiego którego nazwał Hruby.

Władek jest niezwykłą mieszaniną bohaterów Cervantesa i Sienkiewicza. Bo powiedzcie sami: kto w dzisiejszych czasach będąc obrażony, łapie przeciwnika za gardło, daje w pysk i... wyzywa na pojedynek, na dowolną broń? A to właśnie zrobił Władek, kiedy na jakimś towarzyskim przyjęciu w Warszawie pijany „bully” wybełkotał “... szkoda, że Hitler was, Żydów, wszystkich nie zdążył wykończyć!” Do pojedynku nie doszło, bo przerażony bydlak natychmiast otrzeźwiał i uciekł aby się więcej nie pokazać. Ale wstyd pozostał...

Albo w Kolorado 20go kwietnia 1989, gdy niemiecka restauracja w Denver zamierzała uroczyście obchodzić setną rocznicę urodzin Führera Adolfa Hitlera, Władek zatelefonował do mnie mówiąc, że postanowił temu zapobiec więc prosi o pomoc. No i zapobiegł; to trzeba było widzieć! Władek w więziennym pasiaku jakie noszono w obozach koncentracyjnych, przemawiający przed restauracją. Studenci z CU noszący plakaty protestacyjne. Ulica obstawiona przez policję „chroniącą uczestników demonstracji”, ekipa TV7 filmująca całe zajście i nagrywająca wywiad z moją żoną Andreą, opowiadającą o swym ojcu, któremu udało się uciec z KZ Auschwitz. No i przerażeni goście chyłkiem umykający z restauracji. Wieczorem oglądaliśmy to jeszcze raz w telewizji! W następstwie tej akcji nostalgiczna restauracja „wyszła z businessu”.A gdy innym razem gdzieś z puszczy południowo-amerykańskiej nadeszło od jego naiwnie-idealistycznej córki wołanie o pomoc, cóż robi Władek? Ano, leci na ratunek. Samotrzeć dociera wreszcie do indiańskiej wiochy. Strzelbą kupioną od jakiegoś tubylca grozi, że wystrzela tych, którzy krzywdzą jego córkę i czyni to tak przekonywająco, że udaje mu się wraz z dziewczyną odjechać. Veni, vidi, vici. To prawie scenariusz do filmu z Johnem Wayne’m w roli głównej! “Władku, życzymy Ci jeszcze wielu lat energii dla kontynuowania Twojej bezkompromisowej walki o zachowanie i propagowanie prawdy historycznej o tamtych strasznych czasach!”

Polski patriota, Władysław Pływacki, walczący o prawdę i dający świadectwo prawdzie, Na zdjęciu: Przyjaciele: Grzegorz Malanowski i Władysław Pływacki - 24 marca 2013 podczas został przez Prezydenta RP uroczystości wręczenia Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w Mizel odznaczony Krzyżem KawaMuseum w Denver. lerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W Niedzielę Gdy w 1963 w czasach ciężkiej komuny Koncentracyjnych.” Opisuje pomoc We wrześniu 2010 w górskim domu Palmową, 24-go marca w Denver orWładek pojawił się w moim mieszkaniu i ratunek jakiej mu udzielili polscy, Władka wraz z gromadą polskich derem tym udekorowała Go Pani Konsul współwięźniowie. przyjaciół wesoło odchodziliśmy przy Generalny RP. w Warszawie i pokazał mi wycinki z chrześcijańscy gazet opisujące sprawę „Wladyslav Ply- Opowiada o Polakach „Sprawiedliwych muzyce 30-tą rocznicę przyjazdu mowacki versus US Government”, o mało wśród Narodów Świata”, chrześcijanach jej rodziny do Stanów. Równo tydzień Władku, życzymy Ci jeszcze wielu lat się nie przewróciłem z wrażenia. Jak którzy narażając życie swoje i swoich później burza ogniowa nazwana Four- energii dla kontynuowania Twojej bezmoże mały, szary człowiek ośmielić się rodzin ratowali żydowskich współbraci i mile Fire, szalejąca w górach na zach- kompromisowej walki o zachowanie i samotnie walczyć z Molochem? Wszela- siostry. Zdumiałym słuchaczom przeka- ód od Boulder i podsycana 60 mph propagowanie prawdy historycznej o ko nadało mi to odwagi i po dziesięciu zuje historię bohaterskiego Rotmistrza wichrem błyskawicznie dotarła do tamtych strasznych czasach! latach sam wytoczyłem sprawę sądową z Pileckiego, który na rozkaz AK dostał się Władka posiadłości. Władek zjawił się powództwa cywilnego. Pozwanym było do Auschwitz aby organizować tam ruch w moim domu w przysłowiowej jedynej jedno z ministerstw w rządzie PRL. Nie oporu i przekazać światu informacje o koszuli na grzbiecie. Wyniósł z pożaru © Copyright Gregory Malanowski 2013


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

14

Herbata czy kawa?

Polonijne życie w Kolorado Waldek Tadla i prostolinijna osobowość sprawia, że słuchając historii z jego życia, bezpośrednio możemy odkryć i poznać tę okrutną historyczną prawdę. Moja prywatna rozmowa z panem Władkiem była dla mnie wzruszającym przeżyciem i solidną lekcją wojennej historii. Jednak dwa wyrwane z niej wątki biją w mojej głowie jak dzwon Zygmunta i zostaną w niej już na zawsze: “W obozie koncentracyjnym czasami też doświadczaliśmy swoistych ‘przywilejów’ były one porównywalne ze zmniejszeniem płomienia ognia palącego się w piekle.(...) Przeżyłem wojnę dzięki lekcji, którą dał mi mój ojciec, nauczył mnie jak umierać. Powiedział mi, że mam umierać jak żołnierz – stale walcząc...” Tego dnia poznałem naprawdę wielkiego człowieka, żyjącego pośród nas, dumnego Polaka, mieszkającego w pięknym Boulder.

iedy tak myślę sobie o Polonii w Denver, to rozpiera mnie uczucie dumy. Nie wiem czy stan ten ma bardziej do czynienia z dopisanym mi przez życie następnym krzyżykiem, w wyniku czego umiera brawura i rodzi się nostalgia? A może rzeczywiście jesteśmy z roku na rok coraz lepsi? Jakkolwiek by się na to nie patrzeć zewsząd widać tylko splendor, pozytywną przemianę i solidarność. Tu na dalekiej emigracji - na zdrowej bazie naszej wrodzonej polskości, zostaliśmy wykąpani w gorących promieniach słonecznych i otuleni wspaniałą przyrodą Kolorado. Zahartowani śnieżnym mrozem Gór Skalistych organizujemy się, pozytywnie działamy, a w codziennym życiu pięknie świadczymy o tym, że jesteśmy. W tym miejscu ciśnie mi się na usta powiedzenie mojego Taty: „dobrą gospodynię najlepiej poznać po tym, że w domu ma stale ciepłą kuchnię”. Czy Polonia w Denver się rozwija, dobrze gospodarzy, czy wokół nas dzieje się wiele pozytywnego i czy rzeczywiście jest tu ta przysłowiowa „ciepła kuchnia”? Przejdźmy się więc dzisiaj spacerkiem po naszym polonijnym życiu w Kolorado i oceńmy je sami. Z reguły jak coś jest dobrze, to śni mi się łąka, pełna pachnących kwiatów i zieleni, a jak jest źle to... Polonijna duma Kolorado - Nadbudowa 16 luty 2013 rok, Brighton Kolorado. Pan Henryk RozwarzewskiRoss zostaje odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej, nadanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, za wieloletnia pracę włożoną w budowę kontaktów i umacnianie przyjaźni między

Polską a Stanami Zjednoczonymi. Pan Henryk jest współtwórcą i założycielem Siostrzanych Miast – Brighton w Kolorado i Ziębic w Polsce. Podczas 18-sto letniej działalności społecznej blisko 200 osób, dorosłych i uczniów szkół średnich miało możliwość wakacyjnej wymiany. W ten sposób skorzystali oni z możliwości poznania innych krajów, ich kultur, środowisk, uczestnictwa we wspólnych imprezach i programach. W praktyczny sposób o potędze tego przedsięwzięcia przekonuje się zawsze jak jestem na corocznej aukcji w Brighton. Tak było i tym razem w lutym 2013. Sala wypełniona po brzegi, ok. 150 osób w zdecydowanej większości Amerykanie. Wszyscy zajadają się smacznym, polskim obiadem i z niecierpliwością oczekują na aukcję. Tymczasem pan Rozwarzewski-Ross otrzymuje order, rozlegają się gromkie brawa, ktoś niemrawo intonuje polskie STO LAT, po chwili... cała sala śpiewa piękną amerykańską polszczyzną. W oku kręci się łza, a pan Henryk po raz kolejny zostaje wielkim bohaterem. 24 marca 2013 rok, Denver Kolorado. Pan Władysław Pływacki otrzymuje Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej nadany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w uznaniu za wybitne zasługi w szerzeniu historycznej świadomości o polskich i żydowskich losach w okupowanej Polsce. Jeżeli moglibyśmy mieć Ambasadora Polski wśród amerykańskiej społeczności, to pan Władysław Pływacki niewątpliwie najlepiej reprezentowałby takie stanowisko. Jest on polskim patriotą. Wielokrotnie publicznie świadczył o wielkiej odwadze i poświęceniu Polaków w obronie Żydów podczas niemieckiej okupacji. Jego traumatyczne doświadczenia wojenne

22 kwietnia 2013 rok, Kraków Polska. Pan Witold Kaczanowski otrzyma medal Gloria Artis za całokształt pracy artystycznej. W tym dniu odbędzie się otwarcie wystawy przeszło kilkudziesięciu płócien naszego Mistrza w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie. Na naszych oczach tworzy się historia i kolejny wielki Polak z naszego polonijnego grona zostanie wyróżniony w wielkim świecie. Tym razem piszę o kimś naprawdę mi bliskim, jesteśmy trochę jak przyjaciele... chociaż Witold może myśleć inaczej. Gazeta i wzajemne zamiłowanie do sztuki znacznie nas do siebie zbliżyło. Zdaje się , że operujemy na tych samych falach, że dzięki niemu świat materii schodzi na drugi plan, natomiast świat emocjonalnych doznań, artystycznych przemyśleń i duchowych uniesień zdobywa ważne istotne miejsce w codziennym życiu. Znając Witolda bliżej udało mi się zobaczyć jaką cenę płaci artysta za bycie artystą. Brutalne, ekonomiczne realia dnia codziennego dołują ludzi i każą im koncentrować się na „bazie”- potrzebie zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych zabijając jednocześnie „nadbudowę”, którą niewątpliwie stanowi ludzka potrzeba obcowania ze sztuką. Bardzo trudno jest w dzisiejszych czasach być artystą. Tym bardziej powinniśmy popierać i doceniać pracę współczesnych Donkiszotów i Robespierreów. Niewątpliwie Witold-K jest jednym z nich, jest w tym całe życie bardzo konsekwentny. Witold jest polskim Ambasadorem Kultury w świecie i tylko możemy być dumni, że mieszka i tworzy w naszym sąsiedztwie, niezmiernie artystycznym Cherry Creek, Denver. Niedaleka przyszłość 2013 rok, Montrose w Kolorado. Jesteśmy na etapie organizacji wyróżnienia dla skromnej, pracowitej i niezmiernie dobrej osoby jaką jest Polka - pani Marta Gryzik-Taylor. Bez reszty oddana sprawie wszystkich tych, którzy za nas walczą abyśmy mogli żyć bezpieczniej i lepiej. Od przeszło 10 lat co tydzień wysyła na pierwszą linię

frontu żywnościowe i upominkowe paczki Do tej pory wysłała już przeszło 380 tysięcy funtów „różności”, które dodają żołnierzom otuchy i przypominają im dom rodzinny. Upór i konsekwencja w pomocy dla wszystkich żołnierzy jest misją i celem życia Pani Marty „ ...aż ostatni z nich wróci szczęśliwie do domu”. Wielkie serce i tak otwarta patriotyczna postawa naszej rodaczki z pewnością zasługuje na najwyższe obywatelskie wyróżnienie jakim jest The Presidential Citizen’s Award. Złożona w Białym Domu nominacja, czeka już na rozpatrzenie. Trzymajmy mocno kciuki za panią Martę, która niewątpliwie jest chlubą naszej Polonii w Kolorado. Polonijna duma Kolorado - Baza Polski Kościół. Ostatnie dwa lata w polskiej parafii św. Józefa to wyraźna przemiana na lepsze. Niby ten sam kościółek a jednak jest inaczej. Wszystko jest tu ładnie z pietyzmem zadbane i odremontowane. Ludzi jest jakby więcej bo dodatkowa msza św. odbywa się w niedzielę. Organizacje skupiające się wokół parafii takie jak: Polska Szkoła, Rycerze Kolumba, Fundacja Przyjaciół Jana Pawła II, Grupa Chórowa, Harcerze, działają prężnie zrzeszając w swoich szeregach polskie dzieci, młodzież i bardzo aktywnych, dorosłych społeczników. Parafia św. Józefa w Denver niewątpliwie skupia największą ilość Polonii w Kolorado. Jest to centrum pieczołowicie pielęgnowanej wiary i polskości. Polski Klub w Denver jest niezwykle zasłużoną dla naszego miasta organizacją polonijną, która przeżywa swoją drugą młodość. Nowe, pozytywne porządki zagościły w Klubie od czasu gdy młodzież wzięła stery w swoje ręce. Jesteśmy naprawdę pod wielkim wrażeniem zapału i energii jaka to miejsce teraz rozpiera. Wszystkie imprezy są perfekcyjnie organizowane, jednoczą Polonię i dają możliwość na kontakt z polską kulturą. Do dziś w pamięci mam ten ciepły nastrój świątecznych Jasełek. Wspólnie śpiewane kolędy, opłatek, uroczysty obiad, Mikołaj dla dzieci i wiele innych atrakcji. Brawo Polski Klub, tak trzymać i oby jak najdłużej! Krakowiacy. To nasi mali ambasadorowie polskiej tradycji i kultury. Piękny, żywy, taneczny, rozśpiewany kolorowy folklor. Jesteśmy dumni, że mamy Krakowiaków w Kolorado. Z roku na rok ich repertuar się poszerza. Wieloletnia już praca pani Doroty Badiere i jej podopiecznych cieszy nas podczas wielu występów. Naszym obowiązkiem jest wspierać i doceniać trud małych artystów. Polski Związek Piłkarski. Gramy z wielkim zapałem już od 15 lat. Po zimowej przerwie, 14 marca rozpoczęliśmy nowy sezon piłkarski. Jesteśmy grupą zapaleńców spotykających się co tydzień - zawsze zapraszamy chętnych do wspólnej zabawy. Jako klub piłkarski mamy w tradycji coroczną organizację pikniku i zabawy tanecznej dla Polonii. “Życie Kolorado” polonijny miesięcznik, założony w 2009 r, czytany jest także w innych stanach USA. Promujemy polskość, pozytywnie jednoczymy, inspirujemy słowem. Polonia w Kolorado? Nie wiem jak można tu nie być „polonijnym optymistą”. Wiem jednak jedno, że wczoraj śniła mi się łąka...


Brian Landy, Attorney Bank ruptc y & Wills Call for a Free Consultation

(303) 781-2447 w w w. l a n d y- l aw. co m

(A Debt Relief Agency under the Bankruptcy Code)

One-on-One Help Since 1995

3780 South Broadway, Englewood


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

16

Polskie sylwetki w Kolorado

Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP dla pana Władysława Pływackiego

Historię życia pana Władysława Pływackiego opisał w tym wydaniu ŻK Grzegorz Malanowski w swoim artykule pt. “Władek”. 24 marca 2013 pan Pływacki został odznaczony przez Prezydenta Polski, B. Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu za wybitne zasługi dla polskiej i amerykańskiej społeczności w szerzeniu historycznej świadomości. Uroczystość odbyła się w Mizel Museum w Denver, odznaczenie wręczyła pani Ambasador Joanna Kozinska-Frybes pełniącą obowiązki Konsula Generalnego RP w Los Angeles. Do Mizel Museum przybyło wielu polskich i amerykańskich przyjaciół pana Władysława.

Ambasador RP w LA - Joanna Kozinska-Frybes, Tomasz Skotnicki - Konsul Honorowy RP w Kolorado, Władysław Pływacki, Larry Mizel - fundator Mizel Museum w Denver, entrepreneur, filantrop. Christopher Hill - Dziekan Wydziału Stosunków Międzynarodowych na DU, były Ambasador USA w Warszawie (2000-2004), znany i ceniony dyplomata amerykański. Foto: Życie Kolorado


ZAPRASZAMY: wt.-pt. 10.00-18.00 sobota: 9.00-17.00 niedz. i pon. - nieczynne

OFERUJEMY: Szeroki wyrób wędlin z najlepszego miejsca w Chicago: “Mikolajczyk-Andy’s Deli” Świeże pieczywo, słodycze oraz inne rozmaitości europejskie Specjalności kuchni polskiej: pierogi, flaki oraz bigos Karty okolicznościowe, prasa, kosmetyki, lekarstwa i karty telefoniczne Tace z wędlin, serów na różne okazje


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

18

Profesjonalne porady

Ekonomiczne – fakty, statystyki, ciekawostki Waldek Tadla Koniec amerykańskiego kryzysu? Wall Street bije kolejne rekordy! Dzień 5 marca 2013 roku był wielce znaczącym dla Wall Street. 14,259 punktów – to nowy rekord średniej przemysłowej Dow Jonesa, na który wszyscy z niecierpliwością oczekiwali przez ostatnie sześć lat. 9 października 2007 na zamknięciu giełda osiągnęła wynik 14,164 punktów i od tej pory zaczęła karkołomnie spadać. 9 marca 2009 roku w wyniku szalejącego ekonomicznego kryzysu wskaźnik ten osiągną absolutne dno lądując na poziomie 6,547 punktów!

Kwiecień 2013 roku, w czwartą rocznicę dna bessy amerykańskie indeksy biją historyczne maksima. Jest to niewątpliwie wynik luźnej polityki monetarnej, prowadzonej przez Rezerwę Federalną. Od grudnia 2008 roku Fed utrzymuje niemal zerowe stopy procentowe, skupuje aktywa, a jednocześnie stale... dodrukowuje dolary. Bliska przyszłość z pewnością pokaże czy polityka ta ma gruntowne, ekonomiczne uzasadnienie, czy jest kolejną dmuchaną, kolorową bańką. Tymczasem cieszmy się i korzystajmy z ożywienia gospodarczego póki jeszcze ono trwa...

Rynek Nieruchomości w Denver, Kolorado Denver. 53 % taniej jest kupić dom niż go wynajmować. Trulia opublikowała swoje badania dotyczące wzajemnej zależności wynajmu domu od kupna przewidywane na rok 2013 biorąc pod uwagę bezpośrednie czynniki, takie jak: średnia cena - kupna, wynajmu. Koszt posiadania i wynajmowania – ubezpieczenie, podatki, naprawy. Przewidywalny wzrost wartości domu, jego wynajmu i inflacja. Koszty stałe takie jak – oprocentowanie pożyczki, closing (koszty uzyskania pożyczki), down payment (zaliczka przy kupnie), security deposits (kaucja). Ogólnie w stu miastach USA w 2013 roku taniej jest kupić dom niż go wynająć, jednak rozpiętość opłacalności jest bezpośrednio uzależniona o miejsca, w którym się dom znajduje. I tak w San Francisco jest on najmniejszy, bo tylko o 19% jest taniej kupić dom, niż go wynająć, w Denver wskaźnik ten wynosi 53% ale już w Detroit osiąga on największy pułap 70%. Denver. Największy spadek pustostanów biurowych w 12 największych miastach USA. Jak donosi Denver Post w oparciu o dane CBRE Group - w pierwszym kwartale 2013 największy spadek niewynajętych powierzchni biurowych odnotowano w naszym mieście. Wskaźnik ten obniżył się z 15,1% do 14,5%. Zwiększone zainteresowanie wynajmem powierzchni biurowych można bezpośrednio przypisać wzrostowi inwestycji deweloperskich w Denver oraz stabilizacji ekonomicznej miasta. Miasta Denver i Littleton uruchamiają nowy program pomocy dla kupujących. Assistance Mortgage Metro Plus Program to nowa inicjatywa finansowania mającego na celu zachęcić

przez hinduskiego miliardera Mukesha Ambaniego był do niedawna najdroższym domem na świecie. Wewnątrz obsługiwanego przez ponad 600 pracowników budynku znajduje się między innymi sala, w której pada śnieg. Nie zabrakło basenów, kortów, kin i innych atrakcji. Mukesh jest kolekcjonerem Mumbaj, Indie rzadkich i luksuso– $1000,000,000 - “Beast” wych samochodów, więc wieżowiec wyposażono w garaż mogący pomieścić Nowy projekt w Midtown. 184 aż 168 aut. Jeżeli jednak miliarder akrowa działka położona jest na w zdecyduje się skorzystać z powieokolicach West 68 Ave. i Pecos Str., na trznego transportu, to do dyspozycji ma północnym wschodzie od Downtown również 3 lądowiska dla helikopterów. Denver. Aktualnie nie jest on zagospodarowana, jednak wraz z rozwojem podmiejskiej kolejki Gold Line, okolice przystanku Pecos zostaną systematycznie i planowo być zabudowywane architekturą mieszkalno usługową . W pierwszej fazie projektu powstaną domy jednorodzinne, których powierzchnia będzie się wahać od 1,797 do 2,228 stóp kwadratowych, a ceny zaczną się od górnych granic $200 tys. Szwajcaria, gdzieś w Alpach do nabycia własnego domu wszystkich tych kupujących, których dochody są średnie lub niskie. Program oferuje konkurencyjne oprocentowanie stałego, 30-letniego kredytu hipotecznego. Wraz z 4%wą dotacją na zaliczkę (down payment) i pomoc w kosztach zamknięcia (closing cost assistance). Kredytobiorca nie musi w przyszłości zwrócić tej dotacji. Nie ma wymogu, że kupujący będzie pierwszym nabywcą. Nie ma limitu czasu, kiedy był ostatnio właścicielem domu. Nie ma też maksymalnej cena zakupu! Nic tylko kupować.

Dwa „zamknięcia” o łącznej wartości $22,7 mln. Zespół pięciu kompleksów mieszkalnych położony w Golden, Arvadzie i Whest Ridge, ogólnie 271 mieszkań zostało w marcu sprzedanych za łączną sumę $22,7 mln. Nowi właściciele wybrali Denver z następujących powodów: rekordowo niski procent kredytu, przystępna cena inwestycji oraz stabilny roczny wzrost czynszu przekraczający 4% i stały roczny przyrost wartości inwestycji oscylujący w granicach 5% rocznie. Bez wątpienia pozytywne wskaźniki ekonomiczne położyły Denver na mapie wysokiej opłacalności dla wszystkich inwestorów.

Ciekawostki Dwa najdroższe domy na świecie. Beauty and the Beast Wieżowiec wybudowany w Mumbaju

– $12,000,000,000 - “Beauty”

Jeżeli cena indyjskiego wieżowca wydawała się gigantyczna, to wartość szwajcarskiej posiadłości powinna zwalać z nóg. Ten dom nie został zaprojektowany dla wygody, został zaprojektowany dla ceny. Szwajcarski złoty dom ma być po prostu drogi. Aby osiągnąć ten cel, podczas przebudowy wykorzystano 200 ton złota i platyny. Jakby tego było mało, posadzki wykonano z meteorytów i kości dinozaurów. Z oczywistych powodów nie ujawniono położenia rezydencji, wiadomo tylko, że znajduje się gdzieś w szwajcarskich Alpach. Jeżeli rozważasz możliwość kupna (sprzedaży) nieruchomości w stanie Kolorado, to bardzo uprzejmie proszę o kontkat: Waldek Tadla, tel: (720) 935-1965


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

19

Pocztówka z Kolorado, c.d.

>> 1

Royal Gorge Halina Dąbrowska W 1905 roku prezydent Theodor Roosevelt w otoczeniu swojej świty, w podroży na zachód, zatrzymał się przy moście dla pamiątkowego zdjęcia.

terenu to proces bardzo powolny. Oblicza się, że na pogłębienie koryta o 5 cm potrzeba około tysiąca lat. Zwiedzanie Royal Gorge to nie tylko podziw i zdumienie nad potęgą pracy wody ale

stalowa drabina umocowana do skalistych zboczy po kątem 45 stopni i wagoniki zwożące dwudziestu pasażerów w pięć i pół minuty w dół i w gorę. Nieograniczony czas pobytu w dole rzeki to spacer w powiewie chłodniejszego powietrza, widok kajakarzy zmagających się z falą, płynących na pontonach, samochody na wstążce mostu na tle niebieskiego nieba, przelatujący helikopter, szybujące ptaki. W 1969 roku zakończono budowę Royal Gorge Tramway - kolejki linowej przerzuconej ponad wąwozem na wysokości 1178 stóp od jego dna. Trzydziestu pięciu pasażerów w jednym wagoniku bezpiecznie pokonuje dystans 2200 stóp pomiędzy więzami umiejscowionymi na przeciwnych brzegach, cali w emocjach i często z gęsią skórką. Jedną z większych atrakcji Parku jest Royal Gorge Route. Odkupiony od Union Pacific Ocean mały odcinek linii kolejowej o długości 12 mil pomiędzy Canon City, a Pardale został turystycznie zagospodarowany. Podczas sezonu pociąg kursuje trzy razy dziennie. Oferta dla zwiedzających jest wspaniała, jedyne w swoim rodzaju widoki, możliwość spożycia w niecodziennej scenerii obiadu, degustacji wina. Najnowszą inwestycją w Parku są tzw. zip line. Ludzie to lubią. Zawieszeni na linie z nogami w powietrzu widzą świat w innych wymiarach. Atrakcji dla turystów jest o wiele więcej.

Przełomowa dolina Arkansas i otaczający ją teren są własnością miasta Canion City. Natomiast most i wszystkie znajdujące się na obszarze 460 akrów obiekty należna do kompanii “Royal Gorge Bridge and Park” w Teksasie. Z tytułu dzierżawy miasto w 2012 roku otrzymało 1,681 688 dolarów. Na dochody kompanii - 8,1 miliona dolarów w ostatnim roku składają się głownie wpływy ze sprzedażny biletów wstępu: 56%, żywności: 12%, i innych produktów: 17%. Po stronie wydatków największą kwotę pochłaniają płace: około 2 miliony dolarów, dzierżawa i reklama – 8 % rocznego dochodu. Royal Gorge Bridge odwiedza rocznie około 300 tysięcy turystów. W zeszłym roku ich liczba była mniejsza i wyniosła 265,933 osoby. Najliczniejszą grupą zwiedzających są mieszkańcy Kolorado - 43 % i Teksasu -12%. Trzecią i czwartą pozycją dzielą się Kansas i Oklahoma. W klasyfikacji miast przoduje Colorado Springs, Denver i miasta Teksasu: Dallas, Houston i Austin. Turyści zagraniczni to najczęściej Kanadyjczycy i Brytyjczycy po 16%, Niemcy –14% i mieszkańcy Meksyku - 8% zwiedzających. Sporą grupę stanowią mieszkańcy Australii, Korei Południowej Japonii, Francji i Szwajcarii. Turyści z Polski w 2012 roku stanowili 1,92% ogółu zwiedzających. Z piętnastego miejsca

Rzeka Arkansas przeciela pokłady granitu i odsłania warstwy skal metamorficznych. Ich wiek ocenia się na od 1,6 do 2,5 miliarda lat. Erodowanie terenu to proces bardzo powolny. Oblicza się, że na pogłębienie koryta o 5 cm potrzeba około tysiąca lat. Zwiedzanie Royal Gorge Bridge to nie tylko podziw i zdumienie nad potęgą pracy wody, ale i też zadumanie nad czasem i procesami kształtującymi oblicze naszej planety.

Przełomowy odcinek rzeki Arkansas przez Frontage Range nazwano „Grand Canion of the Arkansas River”, „Grand Canion”, „Grand Chasm”. W 1875 roku rev. Richard Weathly użył określenia „Royal Gorge”. Nazwa przyjęła się szybko, spopularyzowała i na stałe weszła do geografii Kolorado. Przełom na odcinku od Parkdale do Canon City ma około ośmiu mil długości i odsłania zapisaną różnymi rodzajami skał i ich wiekiem przeszłość geologiczną tego terenu. Po zakończeniu laramijskiej fazy ruchów górotwórczych teren ten był wyżyną. W eocenie około 45 milionów lat temu, w warunkach klimatu ciepłego i wilgotnego zaczęła kształtować się sieć rzeczna erodując jej powierzchnie. Rzeki spływały w kierunku wschodnim i południowo - wschodnim. W pliocenie – cztery miliony lat temu, partie środkowego Kolorado w wyniku działania pionowych ruchów skorupy ziemskiej zaczęły podnosić się do góry. Powolne dźwiganie się obszaru ożywiło procesy erozji wgłębnej i niedaleko stad rodząca się rzeka pogłębiając swoje koryto nadążyła z rozcinaniem warstw skalnych. Tak powstały przełom rzeczny nazywamy przełomem antecedentnym (przetrwałym). Arkansas przeciela pokłady granitu i odsłania warstwy skal metamorficznych. Ich wiek ocenia się na od 1,6 do 2,5 miliarda lat. Erodowanie

i też zadumanie nad czasem i procesami kształtującymi oblicze naszej planety. W 1906 roku Kongres USA przekazał Royal Gorge i i przyległy teren miastu Canon City. Zaczęło przyjeżdżać coraz więcej turystów. Więźniowie zbudowali pierwszą drogę do kanionu. Najwięcej zwiedzających przyjeżdżało tu jednak pociągiem. Aż do roku 1929. Lon P. Piper, finansista z San Antonio w Teksasie zaproponował miastu sfinansowanie budowy mostu wiszącego nad Arkansas. Budowę rozpoczęto w czerwcu 1929 roku. Wykołysane wyobraźnią Pipera; jego dziecko zawisło na kilometrach stalowych lin na wysokości 956 stóp ponad poziomem rzeki (często podawana wysokość mostu 1053 stóp uwzględnia wysokość wież mostowych). W grudniu tego samego roku most został oddany do użytku. Most prowadzący donikąd. Most atrakcja turystyczna. Smukła konstrukcja o 384 m długości i 5 metrach szerokości doskonale została wkomponowana w krajobraz. Panoramiczny widok okolicy, przepaść rzeki w dole i podlegająca drganiom konstrukcja dostarczają zwiedzającym wielu emocji i przeżyć estetycznych. Park Royal Gorge zaczęto wzbogacać innymi atrakcyjnymi konstrukcjami. W latach 1930-31 zbudowano – Incline Railway - kolejkę do dna doliny. Potężna

Oferta dla zwiedzających jest wspaniała, jedyne w swoim rodzaju widoki, możliwość spożycia w niecodziennej scenerii obiadu, degustacji wina. Najnowszą inwestycją w Parku są tzw. zip line. Ludzie to lubią. Zawieszeni na linie z nogami w powietrzu widzą świat w innych wymiarach. Więcej informacji znajdziecie na: www.royalgorgebridge.com

Do 2003 roku wszystkie reklamy, opisy dotyczące mostu zaczynały od tego: „najwyższy wiszący most na świecie.” Teraz nastąpiło trochę zmian. Okazuje się, że budowa mostów wiszących pozbawiona jest barier projektowania. Zespoły konstruktorów udowadniają, że mosty da się budować w różnych warunkach terenowych. Przodują w tym względzie Chiny. Ale Royal Bridge jest ciągle pierwszy w USA, Kolorado i na zawsze we Fremont County.

w 2010 roku Polska przesunęła się na dziesiątą pozycję w tabeli turystów zagranicznych w ostatnim roku. Sympatyczne! Z opinii ankietowanych turystów wynika, że Royal Gorge Bridge jest miejscem oferującym wszystkim grupom wiekowym wiele ciekawych i kształcących propozycji i zwiedzenie tej czescy Kolorado jest dla każdego dużą atrakcją.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

20

Pamiętnik Adama Lizakowskiego

Zapiski znad Zatoki San Francisco Adam Lizakowski, odcinek 25 27 listopada 1982 Thanksgiving Day to najpopularniejsze i największe święto Amerykanów, wszystkich Amerykanów. Tak nam powiedział nasz nauczyciel, mały krępy człowieczek, którego ojcowie przed rewolucją październikową wyjechali z Gruzji. Telewizja już na kilka dni przed świętem pokazuje przygotowania, przeprowadza wywiady z kierownikami schronisk dla bezdomnych, pytając ich – co w tym roku znajdzie się w menu, oraz ilu spodziewają się gości. Kobiece organizacje charytatywne mobilizują swoje siły, setki tysiące ochotników w całych Stanach w ten dzień pracuje bezpłatnie w jadłodajniach dla ubogich, serwując bezpłatne obiady. Thanksgiving Day nieznacznie przypomina mi nasze polskie święto plonów, czyli uroczyste zakończenie żniw. Ale tylko przypomina, ponieważ idea Thanksgiving jest trochę inna. Jak głosi legenda, pielgrzymi, którzy przybyli do Ameryki z Anglii w 1620 roku, byli bliscy śmierci głodowej i wielu z nich rzeczywiście zmarło z głodu. Z pomocą emigrantom przyszli Indianie, którzy przynieśli indyki i słodkie kartofle (nieznane w Europie). Pielgrzymi i Indianie razem zjedli wspólny obiad. Często też Thanksgiving Day nazywany jest przez Amerykanów “Dniem Indyka”. Na ten dzień miliony indyków hodowanych w całych Stanach Zjednoczonych idzie pod nóż. Święto obchodzone jest zawsze w ostatni czwartek listopada. Właściciele małych i dużych biznesów obdarowują swoich pracowników indykami. Linie lotnicze dodają kilka ekstra lotów. Wszyscy wszystkim – na ulicy, w sklepach, urzędach, kościołach życzą: “Happy Thanksgiving Day”! Ale z roku na rok jest coraz gorzej - powiada nasz nauczyciel - ludzie mają coraz mniej szacunku do siebie, a przybyli emigranci są coraz to mądrzejsi i nie chce się im pracować tak ciężko jak ich poprzednikom. Poza tym świat stał się niebezpieczny. To nie to samo co kiedyś - wzdycha Gruzin. *** Wnuczka wraz z babką zostały zaproszone na czwartkowy obiad do rodziny, gdzieś na przedmieścia, do jednej z córek babki, a ma ich chyba z pięć. Ja natomiast zostałbym niechybnie w domu sam, gdyby nie piękna Rosjanka, Nadia, która zaprosiła mnie na obiad do jej rodziny. Bez żadnego wstępu i znaku ostrzegawczego podeszła do mnie na przerwie lekcyjnej i spytała czy mam jakieś plany na Dzień Indyka. Bo jeśli nie mam – to ona wraz z mężem zaprasza mnie do nich. Na moje nieśmiałe pytanie – czy muszę coś przynieść albo co mógłbym przynieść – odpowiedziała, że wszystko już mają. Drżącymi rękami zapisałem numer telefonu. Zaproszenie przyjąłem z wielką satysfakcją, radością i ciekawością. Było to moje drugie za-

proszenie do Amerykanów w ciągu pięciu miesięcy, czyli całego mojego pobytu w San Francisco. Okazało się, że państwo Silverman mieszkają zupełnie niedaleko ode mnie, jakieś piętnaście przecznic, tuż przy dużym, ruchliwym bulwarze Geary, w czynszowym budynku na drugim piętrze. Na pewno tysiące razy przechodziłem obok tego domu, ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, że ona może tutaj mieszkać, w czynszowym domu, wybudowanym specjalnie dla ludzi, których stać tylko na płacenie miesięcznych opłat. Wydawało mi się, że mieszka w bogatej dzielnicy rosyjsko - żydowskiej, pełnej zieleni, świeżego powietrza, czystych chodników, ładnych wystaw sklepowych, uśmiechniętych ludzi. Drzwi otworzyła mi sama Nadia, wystrojona, aż dech mi w piersi zaparło i w oczach pociemniało. Na powitanie nadstawiła policzek do pocałowania, z taką wdzięcznością iż w oczach, że bliski byłem zaczerwienienia się aż po same uszy. Przy wręczaniu jej kwiatów speszyłem się. Najpierw pocałowałem ją w rękę, następnie w policzek, zrobiłem kilka kroków do przodu gdy ona, ku memu przerażeniu, na całe gardło krzyknęła – obwieszczając towarzystwu rosyjsko-angielskim akcentem, że całowanie kobiet po rękach to taki słowiański zwyczaj przy wręczaniu kobiecie kwiatów. Następnie przedstawiła mnie swoim gościom, którzy według mnie, jak na największe święto Ameryki, ubrani byli raczej przeciętnie, zwłaszcza panowie, jakieś workowate swetry, spodnie jeansy, ale cóż tam, Ameryka chyli się ku upadkowi, jak zapewnia nasz nauczyciel. Każdemu przedstawianemu z osobna podałem rękę, ale kobiet już nie całowałem po rękach. Zarezerwowałem to tylko dla Nadii. Towarzystwo ożywiło się na moment widząc nowego gościa ze śmiesznym akcentem. Rzucili się na mnie z pytaniami typu: co nowego w Polsce? Jak długo jestem w Ameryce – i czy mi się tutaj podoba? Kiedy wracam do Polski? Co tutaj robię? Jak oceniam politykę Solidarności? Co teraz robi Wałęsa? itp, itd. Całe szczęście, że pani domu rozsunęła jedną ze ścian i ku mojej radości ukazał się wielki stół, na którym stało tyle jedzenia, że z euforii serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Nawet najgłodniejszy człowiek nie mógłby sobie wyobrazić więcej jedzenia niż to, co stało na stole. Na samym środku stołu stał półmisek, wielki jak ocean, a w nim spoczywał upieczony na złoty kolor, prawdziwy indyk. Chociaż wyhodowany w Ameryce, wyglądał jak najprawdziwszy, jeszcze parował i czuć było w powietrzu przyprawy jakimi został potraktowany. Nadia poprosiła gości o zajęcie miejsc według sobie tylko znanego klucza. Ja znalazłem się pomiędzy dwiema wielkimi, tłustymi paniami o dużych twarzach, zwisających policzkach, nosach jak kar-

tofle, ale sympatycznych uśmiechach. John, jako gospodarz, powiedział kilka słów powitania, próbował nakreślić w kilku zdaniach znaczenie tego święta, ale wyszło mu to zbyt pompatycznie, takie odniosłem wrażenie. Gdy skończył swoje przemówienie otrzymał od gości gorące oklaski. Oficjalnie można było zacząć “jeść” te pyszności. Nie wiem dlaczego, ale chyba z głodu ubzdurało mi się w głowie, że te tłuste siedzące obok mnie Amerykanki, muszą być strasznie głodne, poza tym same we dwie mogą zjeść konia z kopytami, więc zabrałem się za swoją porcję indyka z takim nabożeństwem, że uszy trzęsły mi się jak trzciny na wietrze. Jadłem z taką przyjemnością jakiej do tej pory nie sprawiło mi żadne jedzenie, myśląc sobie, że lepiej jest być najedzonym i leniwym, niż głodnym i energicznym. Ale gdy po raz kolejny sięgałem po słodkie kartofle doszedłem do wniosku, że dobrze jest być najedzonym, ale źle być leniwym. Źle jest być głodnym, ale dobrze jest być energicznym. Niestety musiałem przerwać swoje rozważanie co jest lepsze głód czy obżarstwo, bo Amerykanki zaczęły mnie zagadywać. Widocznie zorientowały się, że i ja lubię dobrze zjeść, a rozmową ze mną chciały uratować co lepsze kąski dla siebie. Jak się potem w trakcie rozmowy okazało, był to pierwszy obiad Dziękczynienia w Ameryce, mój i Nadii. Z czego się niezmiernie ucieszyłem, bo wydało mi się, że jest to jeszcze jeden punkt do porozumienia duchowego z Nadią. Ale jak mówi stare pieszyckie przysłowie; gdy pies je, to nie szczeka, miłym uśmiechem zakończyłem rozmowę z paniami i skoncentrowałem się na talerzu. Następnie nastąpił szturm na nadzienie z indyka, żurawinę, słodkie kartofle, butelki z winem. Słowem – wielkie żarcie, wyśmienite żarcie, palce lizać! Z każdą chwilą coraz bardziej ubywało mięsa, rosła góra kości, tak doszczętnie obgryziona, że niejeden pies podwórkowy lepiej by je nie obgryzł. Ubywało też z wolna gości przy stole, gdyż szli oni do salonu na parterze, ewentualnie na drinka do barku, który znajdował się w pokoju gościnnym. W sumie Nadia miała dość wygodne mieszkanie i na tyle funkcjonalne, że większa ilość gości nie musiała wcale się nawzajem męczyć patrzeniem na siebie podczas ogryzania kości. Przerwałem jedzenie, ale nie dlatego, że wstydziłem się jeść, po prostu nie chciałem pozostać sam przy stole. (Amerykanki odchodziły od stołu z dziwną miną, a to tylko dlatego, że byłem szybszy od nich o pół długości widelca, gdy jedna z nich sięgała po duży kawał chudziutkiego indyka, wyprzedziłem ją). Drugim powodem dla którego odstąpiłem od biesiadnego stołu była dochodząca z salonu muzyka Boba Dylana, za którym przepadam od początku świata. Tymczasem od czasu wyjazdu z Pieszyc nie

słyszałem tej muzyki, nawet jednej nutki. Wstałem z kieliszkiem wina w ręce i powolnym krokiem, uśmiechając się na boki do pań, podszedłem do Nadii. Podziękowałem za wspaniałe jedzenie, pocałowałem ją w rękę i niczym ciężarny żółw poszedłem do salonu myśląc sobie, że więcej za żadne skarby świata nic bym już nie zjadł. Przysiadłem na kozetce obok dwóch gości, którzy dzielili się papierosem marihuany. Mógłbym spocząć na którymś z wolno stojących krzeseł, ale nie byłem w stanie nawet pomyśleć o krześle inaczej niż narzędziu tortur. Usiadłem wygodnie jak tylko potrafiłem usiąść wygodnie, rozpiąłem guzik koszuli pod szyją i zasłuchałem się w tony muzyki Boba Dylana. Próbowałem zrozumieć coś z jego śpiewania, ale nie dałem rady. Słowa jego piosenek były dla mnie praktycznie niezrozumiałe. A chłopcy (byli koledzy Johna ze szkoły średniej) z zapamiętaniem palili marihuanę, częstując się nawzajem, rozmawiając ze sobą, tak jakby nie widzieli się od czasów wojny wietnamskiej, albo jakby oni tylko dwaj byli w tym pokoju, na tej kanapie. Mówili, mówili, mówili patrząc sobie w oczy i śmiejąc się spontanicznie. Siedziałem obok nich, co wcale im nie przeszkadzało, bo dla nich mnie nie było. Szczęśliwy, najedzony, wsłuchany w Dylana, walczyłem z nieznajomością słów, cierpiąc przy tym i wzdychając, a przy okazji zaciągając się nie dymem, ale samym zapachem palonej trawy. Moje zmagania z nieznajomością języka piosenek Dylana przerwał John, mąż Nadii, zapraszając mnie na piwo do kuchni. Chętnie z jego zaproszenia skorzystałem, tym bardziej, że do piwa zaoferował deser – małą drewnianą fajkę, dokładnie nabitą marihuaną. Było to dla mnie miłe zaproszenie i nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak – poczułem do niego przeogromną sympatię i wdzięczność za zaproszenie na obiad, za gest, którego się nie spodziewałem. John, widząc moje zainteresowanie muzyką Dylana, zaprosił mnie do swojego biura znajdującego się obok salonu, w którym miał około 1000 płyt długogrających ( w tym ze 30 samego Dylana), półki z książkami, a także zawieszone na ścianach ciekawe plakaty z biur podróży. On – tak samo jak ja, miał kota na punkcie Dylana. Rozmowa nasza stawała się coraz gładsza i przyjemniejsza a polegała ona na tym, że on mówił a ja słuchałem i jeśli udało mi się zrozumieć coś niecoś z tego co on powiedział zaraz włączałem się w rozmowę sprawiając tym wrażenie, że jeśli nie wszystko, to przynajmniej większość tego co on powiedział zrozumiałem. Pomagałem sobie rękami, rosyjskim, niemieckim oraz miną. Słowem, robiłem wszystko, aby mój szanowny gospodarz zrozumiał mnie. A rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali ze sto lat. Czas stanął w miejscu po wypaleniu drugiej fajki. Nie wiem jak długo byłem w biurze Johna, ale nagadaliśmy się do woli, piwo i marihuana skończyły się. Wyszliśmy do salonu, w którym już nikogo nie było. John sprawdził, co robi Nadia wchodząc do ich sypialni na palcach. “Śpi”, powiedział, jakby to była najważniejsza wiadomość tego dnia i czarodziejski uśmiech rozkapryszonego chłopca wkradł się na jego usta. John raz jeszcze zaproponował piwo, nową fajkę przyjaźni i więcej muzyki Boba Dylana. Na co z wielką przyjemnością

>> 27


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

21

Felieton

Witold-K (w kącie) ada śnieg w Warszawie i pod Warszawą w Pruszkowie też. Pan Paweł Cieślak, bez którego już nie potrafię zrobić żadnej wystawy w Europie prowadzi samochód jak rajdowiec, a ja siedząc na przednim siedzeniu nie odczuwam najmniejszego niepokoju. Zdarzają się tacy kierowcy pewnej ręki i spokojnego refleksu. Pruszków, miasto mojego dzieciństwa, sprzed wojny, z czasów okupacji i młodości po wojnie, narzuca mi wspomnienia sprzed 67 lat. Ale teraz musimy się pośpieszyć i załadować prace z mojej warszawskiej pracowni, również wiele obrazów chwilowo zadomowionych w mieszkaniu mojego bratanka, Feliksa Kaczanowskiego, zwanego przez wszystkich Felo; są wśród nich obrazy z lat 5060 zeszłego wieku. Zabrać z galerii Wojtka Fibaka na Krakowskim Przedmieściu jeden z moich większych obrazów.

bardzo daleko jakaś para, on ją trzyma pod rękę. Przede mną Park Potulickich, krzaki, drzewa. Za parkiem rozciągały się moczary aż do kolejki EKD, która dziś nosi nazwę WKD. Można tu człowieka wdepnąć i nikt cię człowieku przez lata nie znajdzie. Ludzie kopali tu torf i suszyli z braku węgla. Po tym incydencie zaparłem się, że taki lęk już nigdy w moim życiu nie może się powtórzyć, nawet jeżeli będę patrzył śmierci w oczy. Nie mogąc zapomnieć uczucia okropnej słabości, która rozlewa się po wszystkich członkach człowieczego ciała i narasta nie do powstrzymania uczucie duchowej tortury, rozciągniętej w czasie na wiele dni, tygodni, a czasem nawet lat, moja chłopięca męskość domagała się zadośćuczynienia, rekompensaty, zemsty, zapomnienia.

klubach. Opowiadałem tę przygodę z Harlemu mojemu czarnemu przyjacielowi, Johnowi w Los Angeles. John przychodził do mnie i grał mi na flecie, kiedy malowałem, a w jego improwizacjach było dużo piękna i tęsknoty. Tęsknoty za czym? Nie wiedzieliśmy i to nas łączyło i nie musieliśmy nic wyjaśniać. Bo muzyka i malarstwo to nie literatura, która często gada za dużo. Bardzo długo nie wiedział, że miał raka. I bardzo szybko po jego odkryciu jego flet zamilkł na zawsze. Dość długo nie malowało mi się swobodnie. Kiedyś powiedziałem Romkowi Polańskiemu, że aby uniknąć raka należy po matce ziemi chodzić na bosaka. Zbieramy z nieba pełno voltów, ogromną ilość elektryczności, która atakuje najpodatniejsze komórki naszego ciała i kiedy chodzimy na bosaka, uziemiamy się jak lodówka lub piorunochron. W roku 1950 mój ojciec, lekarz, powiedział, że następne lata będą latami raka. Zapytany dlaczego tak sądzi powiedział: - Tenisówki stają się modne. Miał rację. Chodzimy na gumie lub oddzieleni plastykiem od gleby, trawy, żelaza, drewna i wilgoci. W Tybecie nie ma raka. Pewnie

Pan Paweł jest odpowiedzialny za dostarczenie moich prac do Muzeum Narodowego w Krakowie. Otwarcie wystawy odbędzie się 22 kwietnia 2013, czyli tuż, tuż. Obrazy muszą być skatalogowane i sfotografowane do publikacji. Zostało mało czasu. Mimo to niełatwo odpędzić wspomnienia, które narzuca profil szarego, smutnego Pruszkowa widziany przez okna samochodu, jak na ekranie, jak biało-czarny film w starym kinie. Miałem 12 lat, a więc był rok 1944, wracałem ze szkoły. Nagle zostałem otoczony przez kilku paskudnie wyglądających wyrostków, tak pomiędzy 16-18 lat na oko. Z mego ówczesnego punktu widzenia byli rośli, silni i dorośli. Co tu dużo mówić, bandziory. Kiedy chciałem ich wyminąć, jeden lub dwóch natychmiast zastępowało mi drogę. Było dość zimno tego dnia i do domu daleko, to znaczy około 3,5 kilometra. Szkoła była na granicy Pruszkowa i Żbikowa, a dom... w szpitalu w Tworkach. - Ładny ma sweterek – mówi jeden. Znalazłem się w pułapce. Ich arogancja była gotowa rozebrać mnie do majtek, a może i do naga. Lęk i bojaźń sparaliżowały mnie od stóp do głów. Zacząłem się jąkać, trząść, cofać, czułem, że lodowaty wiatr przewiewa mnie na wskroś. Słów na obronę swetra znaleźć nie mogłem i na domiar złego, zaczęli się ze mnie śmiać. Do lęku doszło upokorzenie doskwierające potem przez długi czas. Gdyby nie pozostało jako gwóźdź w stopie, nie pamiętałbym tego dzisiaj, o tym nie pisał i nie wstydził przyznać się do mojego przerażenia. Niemców w czasie okupacji, pomimo okropnych doświadczeń nie bałem się aż tak. Ulica Bolesława Prusa pusta. I

niej siedzi i chęć zemsty za jej własną impotencję. Nie w nim. Nie mam już wiele czasu na wysyłanie marynowanych grzybów przyjaciołom. Pretensje napływają zewsząd. Z Florydy przygania mi Daisy Richardson, czyli hrabina de Grabowska z domu. Myślę, że nie byłoby jej na świecie, gdyby nie nasz ostatni władca, król Stanisław Poniatowski. Na gotowanie dla rodziny przyjaciół też coraz mniej czasu, lepiej już nie będzie, bo lepiej już było. I zostaje mi oczekiwać jedynie dobrego i dobrych ludzi. Nie zapominajcie, moi przyjaciele, a mówię wyłącznie do mężczyzn, że przyjdzie taki dzień kiedy starzejąca się prostata będzie waszym największym wrogiem, a wtedy wszyscy inni będą do zniesienia. Do diabła, znów pada śnieg w Krakowie i jest zimno. Jutro o 9 rano pan Paweł przywozi moje obrazy z Warszawy do muzeum w Krakowie. Ja tu już jestem, przywiózł mnie dobry Intercity. Radio Warszawa Dwójka gra Haydna i nie powinna mnie usypiać, a jednak piękno potrafi uśpić i kiedy człowiek się ocknie, znajdzie, że został z piękna okradziony. W Los Angeles chodziłem do filharmonii z Bronkiem Kaperem*, dzięki niemu poznałem najwspanialszych muzyków świata. Bronisław przysypiał w czasie koncertu. Miałem zawsze mój łokieć na podorędziu aby go stuknąć delikatnie, kiedy zaczynał chrapać. On po prostu nie mógł spać bez muzyki, tak ją kochał; chyba tak jak ja, ale on miał wielkie JA, nie tak jak ja, kiedy ja byłem młody. Rak wątroby zabrał nam Bronisława. Hollywood bez niego wpadł już do innej epoki. To był wielki obrońca polskości i wykpiwał i rugał niemiłosiernie Żydów w Beverly Hills, kiedy obwiniali Polaków, nie Niemców za Holokaust. Boże, jeżeli gdziekolwiek teraz jesteś zajęty, zachowaj jego duszę w pamięci. Może gdyby chodził na bosaka... Lepiej będzie, jeżeli pójdę już spać. Dobranoc kochani.

Ale jak? Znalazłem sobie bardzo naiwny sposób, który o dziwo pomógł mi wygrzebać się z kompleksów jak z moczarów na solidną powierzchnią. Parę tygodni później, w środku nocy sam poszedłem przez ciemny cmentarz w Tworkach, szpitalny cmentarz, raczej nieśliczny i nie tak wesoły jak Père-Lachaise. Jedynie co czułem, to gęsią skórę na całym ciele. Tej jesieni powtórzyłem to kilkakrotnie, aż którejś nocy przeszedłem przez cmentarz pogwizdując sobie. Nie pamiętam, abym już potem kiedykolwiek doświadczył tej słabości w łydkach, ramionach i plecach, pomimo że od tego czasu znalazłem się w dwuznacznych sytuacjach wielokrotnie. Myślę, że w 1968 roku nie zostałem zaatakowany przez czarnych w środku Harlemu, dzięki temu, że zdobyłem się na żarty i uśmiechy. Wówczas w Harlemie, w nocy żarów nie było, kiedy obnosiło się białą skórę po barach i jazz

będzie za 50 lat. Chińczycy się o to postarają. Dostałem od Romana list z notatką i własną karykaturą. To była jego odpowiedź na moje ostrzeżenia i słoik marynowanych grzybów wysłanych z Denver do Paryża. Polański to jeszcze nieodkryty kontynent. Żeby nie wiem jak bardzo skrywał Romek przed światem swoją delikatność, dobroć i wrażliwość, a ma powody aby to robić. Część prawdy o nim wyczytać można z jego filmów. Doborem tematów maluje swój autoportret. Co innego Roman dla gawiedzi, a co innego dla rodziny i bliskich. Jest przykładnym, kochającym mężem, nadzwyczajnie troskliwym ojcem. Gawiedź chce z niego robić potwora. Pamiętam jak speakerka z ABC powiedziała w swoim komentarzu do wiadomości, że Polański powinien być złapany, skazany i …powieszony. Zło w

© Witold Kaczanowski 2013 Na zdjeciu: Kartka napisana przez Romana Polańskiego do Witolda-K w grudniu 1994r. “Drogi Staruszku! Dziękuję Ci za wspaniałe prezenty gwiazdkowe i przemiły list, który owiał mnie sentymentem. Dziękuję również za rady zdrowotne. Natychmiast zdjąłem tenisówki i będą odtąd latał boso. Pozdrawiam, ściskam i życzę! Romek” * Bronisław Kaper (ur. 5 lutego 1902 w Warszawie - zm. 26 kwietnia 1983 w Los Angeles, USA), polski kompozytor, głównie muzyki filmowej i teatralnej, laureat Oscara za ścieżkę dźwiękową do filmu Lili (1953) - przypomnienie redakcji.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

22

Różności

Yo papa, yo mama czyli internet, cyrk i lama Wakacje polskich elit

wielkie jest i jeśli ich nie kochasz – jesteś skazany na potępienie. Z powodów humorystycznych zacytujmy słowa Kuby Wojewódzkiego: „Lech Wałęsa wypowiedział się na temat homoseksualistów w parlamencie. Człowiek z wiarą w wielkiej klapie czy wielka klapa wiary w człowieka? Jest rok 1984. Elton John odwiedza Lecha Wałęsę, udowadniając tym samym, że świat o nim nie zapomniał. Polska w komunie. Jest rok 2013. Lech Wałęsa odwdzięcza się Eltonowi Johnowi. Polska w dupie.” The Voice of Poland

Jak grom z jasnego nieba walnęła w polskie media wiadomość o zatrzymaniu przez policję na Florydzie partnerek życiowych kolejno – prezentera telewizyjnego Roberta Janowskiego oraz byłego ministra sportu – Mirosława Drzewieckiego. Panie Monika G. wraz z Janiną D. postanowiły skorzystać z przecen w ekskluzywnym domu towarowym Neiman Marcus (mamy taki w Denver) w Ft. Lauterdale. Obie panie zostały przyłapane na kradzieży ekskluzywnej odzieży, uprzednio odczepiając sensory alarmowe. Polki poszły na całość i bezczelnie wynosiły skradzione artykuły w torebkach. Zostały równie łatwo zatrzymane przez funkcjonariuszy Broward County. W rezultacie obu paniom grozi 5 lat więzienia oraz 5 tysięcy dolarów USA, i oczywiście kariera w mediach. Polityczny dyskurs o partnerach Lech Wałęsa zajął stanowisko w szeroko komentowanej sprawie związków partnerskich jak i w ogóle sytuacji homoseksualistów w Polsce. Lechu stwierdził mianowicie, że „parlamentarzyści, którzy wyjawiają swoją homoseksualną orientację powinni zasiadać w ostatnich łamach sejmu, bądź “nawet jeszcze za murem”. Echo tych słów wróciło do Polski z wielką siłą, bądź, co bądź lobby chroniące homoseksualistów

Polska wersja niesamowicie popularnego Talent Show (w Denver amerykańską wersję pokazuje program KUSA – Channel 9), wyemitowała drugą edycję. W jury zasiadają gwiazdy z różnych epok i stylów muzycznych, czyli Justyna Steczkowska (sama wygrała talent show), Patrycja Markowska (córka wokalisty grupy Perfect), Tomson i Baron (dwójka członków zespołu Afromental) oraz weteran polskiego Heavy Metalu – Marek Piekarczyk (wokal legendarnego TSA). Polska publiczność zarzuca twórcom faworyzowanie kandydatów, którzy już się pokazali w biznesie muzycznym, aczkolwiek chcieliby „odświeżc” swoje kariery. Skarga słuszna, wszak program powinien lansować nowe talenty a nie reaktywować „spady”.

Związki Cywilne Kolorado idzie drogą innych stanów i wprowadziło (prawie) ustawę o związkach partnerskich. Dwoje republikańskich deputowanych się ugięło i legalny konkubinat między dwoma osobami różnych, bądź tych samych płci stał się faktem. Jeszcze niedawno w ogólnym referendum w Kolorado, głosujący odrzucili podobny projekt, ale decydentów to raczej nie obchodzi i nowe prawo wejdzie w życie już 1-go maja 2013 roku. Dennis Rodman King Były gracz NBA bawił w Korei Północnej, tej ciągle wierzącej w słuszność nauk Lenina. Spotkał się z Kim Dzon Unem – przywódcą tego zastraszonego kraju i wyznał mu: „masz we mnie przyjaciela na całe życie”. Żenujący człowiek i żenująca wypowiedź. W innym wywiadzie Rodman stwierdził, że pojechał do KRLD, gdyż miał nadzieję na poznanie PSY, czyli wykonawcę przeboju Gangnam Style. Biedny Rodman myślał, że różnica między Koreą Północną, a Południową jest taka jak między North & South Dakota. Justin Bieber w Łodzi Mamy nowego Papieża, który póki co do Polski się nie wybiera, ale równie wielkie tłumy zgromadził koncertujący 25 marca w Łodzi Justin Bieber. Bilety na koncert w Atlas arenie można było nabyć w cenie od 170 zł. do 1000 zł. Nastolatki szalały, Bieber pokazał się w zaprojektowanej przez Polki bluzce. Gwiazdor, który zaistniał dzięki youtube.com obecnie jest maszynką do pieniędzy, posiada własną linię kosmetyków, ubrań oraz zabawek. Abemus Bibu...

Mała Kola

Zabić Bossa

Nowy Jork – stolica świata wprowadziła prawo ograniczające konsumentom dostęp do słodkich napojów gazowanych w pojemnikach większych niż 16 uncji. Miłośnicy „The Big Gulp” z Seven/Eleven mogą już ubolewać. Major NY Michael Bloomberg jest człowiekiem bardzo majętnym a swoją posadę „zarz,ądcy NYC” traktuje jako posłannictwo w walce z otyłością. Osobiście poszedłbym jeszcze dalej i wprowadził reglamentację (kartki) na cukier, sól, papierosy i oczywiście alkohol. Tylko czekać kiedy NYPD wykryje gang przemytników 20-uncyjnych napoi z New Jersey.

Tom Clements, dyrektor departamentu więziennictwa w Kolorado, wrócił do swego domu w Monument, szykował się do kolacji, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi wejściowych. Chwilę po otwarciu drzwi już nie żył. Scena jak z sensacyjnego serialu „Sopranos”. Ewidentnie Clements stał się ofiarą zamachu. Potencjalny zamachowiec zbiegł do Teksasu, gdzie wdał się w strzelaninę z funkcjonariuszami policji. W wyniku odniesionych ran – potencjalny zamachowiec zmarł. Jednakże temat zabójstwa z zlecenie nie znika z lokalnych mediów. w sieci wyszperał Marcin Żmiejko

DISH Network poleca << 6 27 kwietnia “Przewodnik” Tomasza Zygadły- kolejny filmowy portret zmarłego w 1997 roku Piotra Skrzyneckiego - szefa i animatora krakowskiej Piwnicy pod Baranami, jednego z najsłynniejszych po wojnie polskich kabaretów. Niedzielny cykl „ABC miłości” to w kwietniu: 7 kwietnia - nowofalowy “Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego- rozgrywający się na nadmorskiej plaży nastrojowy dramat samotności i bezradności dwojga ludzi, niezdolnych do podjęcia próby wspólnego życia. 14 kwietnia: “Do widzenia, do jutra”, debiut reżyserski Janusza Morgensterna z niezapomnianymi kreacjami aktorskimi Zbyszka Cybulskiego i Teresy Tuszyńskiej. 21-go kwietnia: “Niewinni czarodzieje” Andrzeja Wajdy z doskonałymi rolami Tadeusza Łomnickiego i Krystyny Stypułkowskiej - studium psychologiczne znajomości dwojga ludzi, którzy pod maską cynizmu, swobody obyczajowej i nonszalancji skrywają tęsknotę za prawdziwymi uczuciami. 28-go kwietnia: “Matka Joanna od aniołów” - fascynujący traktat o konflikcie “boskości” i “ludzkości” w człowieku a jednocześnie subtelna historia miłosna- jeden z największych filmów Jerzego Kawalerowicza oparty na motywach znanego opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.

Hity programowe kwiecień 2013 Najlepsze wina świata

Poznaj sekrety najlepszych francuskich win Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się gdzie i w jaki sposób powstają najlepsze wina? Zapraszamy na ekscytującą podróż po najbardziej renomowanych francuskich winnicach. W specjalnym filmie dokumentalnym odkryjemy świat tego niezwykle szlachetnego trunku. Najlepsze wina świata w Kinie Europa

– na zdrowie! Jak mawiał Ernest Hemingway „wino jest najbardziej cywilizowaną rzeczą na świecie”. Pisarz nie mógł się mylić. Od wieków trunek ten towarzyszy zarówno największym królom i prezydentom, jak i zwykłym chłopom. W specjalnym cyklu dokumentów przedstawimy proces produkcji tego niezwykle szlachetnego napoju. Zapraszamy na podróż po najbardziej ekskluzywnych francuskich winnicach: Chateau Margaux, Chateau Lafite Rothschild, Chateau Haut Brion, Chateau Mouton, Chateau Cheval Blanc i Chateau Ausone. Najlepsze wina świata to szczegółowy wgląd w życie winnicy. Zobacz jak przebiegają etapy zbiorów winogron, produkcji, dojrzewania i sprzedaży. Poznaj sekrety największych mistrzów enologii. Marcin Luter nie bez powodu mawiał, że „wino robione jest przez Boga”. Premiera: piątek, 4 kwietnia, godz. 9 PM ET/ PT Programy Polsat2, itvn, religia.tv, Kino Polska International, Kino Polska Muzyka, Babytv, Kino Europa i TV SPORT są dostępne na platformie DISH Network. Po więcej informacji proszę dzwonić: 1.888.231.8542


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

23

Co w modzie piszczy?

Moda ślubna Asia Dudek

związku ze zbliżającym się ślubem koleżanki, miałam okazję wziąć czynny udział w wyborze kreacji przyszłej Pani Młodej. Muszę przyznać, że byłam głęboko zaskoczona, a równocześnie poruszona zaszczytem jaki mnie spotkał. Obie byłyśmy bardzo podekscytowane i z entuzjazmem wyruszyłyśmy na surfowanie po internecie, mając jednocześnie obawy czy będziemy w stanie znaleźć coś wyjątkowego na tak szczególne i uroczyste wydarzenie w jej życiu. Z kolei w sklepach mody ślubnej pojawiły się nasze pierwsze wątpliwości. Obawiałyśmy się, że rynek pokroju Denver na pewno nie będzie oferował tego samego co można zobaczyć w Nowym Jorku, Chicago czy Kalifornii. Podobnie; kolekcje Macieja Zienia lub Justyny Żmijewskiej na pewno nie trafią w nasze ręce, a David’s Bridal niestety nie spełnił naszych oczekiwań… Po wielu godzinach spędzonych na poszukiwaniach w butikach Cherry Creek i okolicach natrafiłyśmy na salon “Colorado Bridal Collection” przy Belleview Avenue. Byłyśmy bardzo miło zaskoczone, że ten oto tak nie pozorny sklep w swojej kolekcji posiada: Blue by Enzoani, Justin Alexander, Kathryn Elizabeth, Kathy Ireland, Maggie Sottero, Pronovias, Sottero and Midgley oraz zdecydowanie “nasz” ulubieniec kubańskiego pochodzenia: Lazaro Perez. Znany oczywiście jako Lazaro, czołowy designer współpracujący z Tarą Keely, czyli światową elitą sukni ślubnych. Sklep zaskoczył nas nie tylko szeroką gamą designerów, ale również różnorodnością stylów. Każda przyszła panna młoda znajdzie tutaj coś dla siebie i rozwieje swoje obawy co do rynku mody w Denver. Delikatne aplikacje z koronki, zmysłowe i jakże modne baskinki, zjawiskowe tiulowe spódnice, podkreślające kobiece kształty, klasyczne suknie o każdej długości, to wszystko i wiele więcej, co proponuje owe miejsce w kolekcji ślubnej „Wedding 2013”. Sklep równie miło zaskoczył nas wszelkiego rodzaju dodatkami, począwszy od welonów, wpinek do włosów, ozdobnej biżuterii oraz różnorodnego obuwia. To w tym miejscu znalazłyśmy możliwość odnalezienia własnego stylu. Od sukni klasycznej, w kształcie literki A, po bardziej nowoczesne „syreny”, od linii prostej po wyszywaną kryształkami Swarovskiego balową „princessę”, jak i europejskie ręcznie wyszywane koronkami empire czyli fason „Józefinka”. Pierwsze rzuciło nam się w oczy morze transparentnego, jedwabnego tiulu.

kilku sezonów designerzy lansują mocne kolory. Vera Wang, królowa mody ślubnej, w tym sezonie proponowała mocne czerwienie i bordo, ale te propozycje niestety dla polskiej kultury są jeszcze nie do przyjęcia. Mimo, że biel i jej pochodne wciąż są najpopularniejszym kolorem wśród panien młodych, coraz częściej pojawiają się odcienie “ivory” - kolor kości słoniowej oraz subtelny róż jako odmienna propozycja. Hitem jest również kolor przybrudzonej bieli, która sprawia wrażenie, że suknia została pożyczona od babci.

Nie ulega wątpliwości, że wybór sukni ślubnej to najważniejsza decyzja dla każdej panny młodej, bo to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdej kobiety,

Mocnym trendem okazały się również ozdobne tyły sukien. Koronkowe wzory, tiulowe siateczki, czy ażurowe wycinanki. A wszystko po to by stworzyć kontrolowana seksowną całość - niedopowiedzenie. Te ręcznie wyszywane cuda to istne dzieła sztuki. Przewagę miały jednak koronkowe kreacje te w romantycznym stylu, opinające ciało. Aczkolwiek nie zabrakło propozycji z falbankowymi aplikacjami na biodrach, które nadają wspaniałych kształtów paniom z mniejszymi biodrami. Nie zabrakło również obcisłych sukni z rozkloszowanym przy kostkach dołem, uzupełnione baskinką.

dlatego bardzo starannie powinnyśmy przygotować się

kreacja przeistacza się w króciutką mini wersję sukni ślubnej, w wygodniejszej i lżejszej wersji. Ostatni akt – suknie ślubne z lejącej się jedwabnej żorżety i jedwabnego muślinu. Proste i nowoczesne są odpowiedzią na potrzeby współczesnej kobiety. Ta część kolekcji dedykowana jest również klientkom praktycznym – białe suknie sprawdzają się od bardzo dawna, są podstawowym wyborem dla pań, które jeszcze nie są gotowe na wystąpienie na ślubnym kobiercu w krwistej czerwieni, nie chcą w ten sposób narazić się rodzinnym tradycja. Aczkolwiek coraz częściej da się zauważyć, że panie nieco się buntują tym stereotypom i w delikatny sposób wprowadzają w garderobę ślubną akcenty swojego ulubionego koloru na przykład w postaci obuwia lub podwiązki. Nie ulega wątpliwości, że wybór sukni ślubnej to najważniejsza decyzja dla każdej panny młodej, bo to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdej kobiety, dlatego też bardzo starannie powinnyśmy przygotować się do zamążpójścia. Wygląd w dniu ślubu powinien być nie naganny, wręcz perfekcyjny. Więc drodzy Panowie nie szczędźcie czasu i środków na to, aby Wasze Panie wyglądały w tym najważniejszym momencie w życiu zjawiskowo. Nie tylko sam wygląd kobiety się tu liczy, bardzo ważny element to właśnie suknia ślubna odgrywa , bo to poniekąd z jej powodu zakręci nam się łza w oku z chwilą wejścia pani młodej przed nasze oblicza. Toż to dlatego dobór sukni ślubnej nastręcza bardzo wiele problemów, humorów i zmagań. Trzeba bowiem wybrać idealną suknię, która na dodatek zmieści się w założonym uprzednio budżecie, który jak zajdzie potrzeba powinno się nieco rozciągnąć. Suknię, która będzie wygodna, oryginalna, a co najważniejsze zadowoli oko nawet tych najwybredniejszych uczestników przyjęcia. Poszukiwania sukni ślubnej zatem nie należy odwlekać lecz rozpocząć na długo przed planowanym ślubem, ponieważ nie zapominajmy, że w wielu salonach na nową suknię będziemy czekać wiele miesięcy…

Wiele panien młodych narzeka, że ślub wiąże się nie naganny, wręcz perfekcyjny. Więc drodzy Panowie z zakupem dwóch sukien. Projektanci jednak wyszli nie szczędźcie czasu i środków na to, aby Wasze Panie temu na przeciw. W 2013 wyglądały w tym najważniejszym momencie w życiu pojawiają się tzw. suknie zjawiskowo. transformowane, czyli Foto: Suknia z kolekcji Lazaro 2 w 1. Elegancka wygodna suknia, w której Ponadczasowe suknie z wielu warstw przetańczyć można swobodnie całą tej lekkiej tkaniny występowały w ele- noc, do ślubu przyozdobiona jest np. ganckiej długości do samej ziemi. Kole- peleryną, narzutką, doczepianym trejnym spostrzeżeniem było, iż wielu pro- nem, czy innymi ozdobnymi aplikacjajektantów wyraźnie preferuje zmysłowe mi, które zasłaniają większą cześć ciała, odsłonięcie ramion, które można otulić ale również łatwo można je usunąć, a intrygującą tiulową peleryną, a przody sukien przeróżnie wykończone kształtem łódki, serca, literą V lub U. Podkreślenie linii kobiecych zostało również uzyskane poprzez przez piękne Professionalism will move you i zarazem wygodne gorsety. Niektóre zostały ozdobione artystycznymi drapDOMY• MIESZKANIA • PARCELE eriami z kwiatowymi lub kokardoMOTELE • HOTELE • BIZNESY wymi akcentami, inne nawiązywały do stylistyki buduarowej bielizny. Topy z • Domy odebrane przez bank misternie haftowanej koralikami fran• Dostęp do wszystkich cuskiej koronki przywodziły na myśl domów na sprzedaż stroje baletnic, dodając równocześnie całości dziewczęcego uroku. (niezależnie od agencji) • Wieloletnie doświadczenie Akt drugi to plastyczna organza (Casaw sprzedaży i kupnie blanka), jedna z najbardziej szlachetnych nieruchomości i najczęściej używanych tkanin. Projektanci wyczarowali z niej zaskakujące, • Pomoc w załatwieniu pożyczki przestrzenne formy, pnące się po kreacji jak dzikie kwiaty. Surowe krawędzie tkaniny potęgowały efekt ulotności Denver Metro & Colorado sukienek. Nie uszło uwadze to, że od do zamążpójścia. Wygląd w dniu ślubu powinien być

Ewa Sosnowska Burg

303-886-0545

www.ewarealty.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

24

Polski kościół w Denver

Z życia Parafii świętego Józefa ks. Marek Cieśla TChr iszę te słowa w Uroczystość świętego Józefa, patrona naszej parafii, patrona całego kościoła. W parafii świętego Józefa w Denver mieliśmy Mszę święta w intencji polskich rzemieślników. Pomimo dnia pracy nasi rzemieślnicy w wielkiej liczbie przybyli do kościoła. Po Mszy świętej spotkaliśmy się w kafeterii. Rozmowom i wspominkom nie było końca. Za zorganizowanie Mszy swiętej i zaproszenie ludzi rzemiosła kieruję słowa podziękowania i wdzięczności na ręce pana Czesława Piwowarczyka. Znany całej Polonii Mistrz Krawiecki rodem z Wadowic, który już wiele lat mieszka w Denver spisał się na medal. On także zaprosił najstarszego wśród nas wiekiem Mistrza Krawieckiego pana Stanisława Trelę.

z homilii wygłoszonej podczas inauguracyjnej Mszy św. Oto one: „Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami” stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci

będzie sprawował Mszę święta człowiek, który przez lata był w Watykanie przy „naszym Janie Pawle II Wielkim”. Już od jakiegoś czasu słyszymy o jego przyjeździe. Dzisiaj jest to oficjalne: Kardynał Stanisław Dziwisz, będzie w naszej okolicy i będzie wśród nas. We wtorek 16 kwietnia, dwa razy Ksiądz Kardynał spotka się z Polonią. Pierwsze spotkanie będzie przy ołtarzu Jezusa Chrystusa, na Mszy świętej w naszym kościele o godzinie 18:30. Drugie spotkanie w Klubie Polskim o godzinie 20:00. W Klubie będziemy mieli okazję do bardziej prywatnego spotkania z Księdzem Kardynałem, który zapewne podzieli się z nami wrażeniami z ostatniego Konklawe oraz ze spotkań z nowym Ojcem Świętym Franciszkiem. Życzę nam wszystkim wielkich duchowych przeżyć ze spotkania z Księdzem Kardynałem.

W najbliższym czasie w Parafii:

Przygotowanie do Niedzieli Miłosierdzia Bożego poprowadzi Fr. Tom Sullivan, (w języku angie-lskim) • 5 kwietnia Pierwszy Piątek Miesiąca Święty Józef Cieśla jest patro18:00 – wystawienie nem rzemieślników, jest patroNajświętszego Sakramentu nem naszej parafii. To On uczył 18:30 – Nauka – Fr. Tom Sulciesielstwa samego Jezusa. livan Przez jego wstawiennictwo 19:00 – Msza św. i nabożeństwo prosiliśmy o łaski dla naszych – homilia Fr. Tom Sullivan rzemieślników. W uroczystość 6 kwietnia, Sobota: świętego Józefa nie sposób nie 8:00 – Msza św. Angielska zauważyć, że my tutaj w parafii oraz Ostatni dzień Nowenny do świętego Józefa jesteśmy częścią Bożego Miłosierdzia wspaniałego i wielkiego Kościoła 9:00 – nauka – Fr. Tom Sullivan Katolickiego. Podkreśliła to w • 7 kwietnia, Niedziela Bożego mocny sposób Inauguracja noweMiłosierdzia go Biskupa Rzymu, Franciszka I. 8:00 – Msza św. Angielska Cały świat z zainteresowaniem, 10:30 – Msza św. Polska ale i fascynacją śledzi pierwsze 11:30 – Adoracja Najświętszego kroki nowego Ojca świętego. Sakramentu – po polsku A on wsparty mocą Ducha Święty Józef z Dzieciątkiem Jezus - obraz Guido Reni 12:00 – Adoracja Najświętszego 1640 r. Kolekcja Muzeum Sztuki w Huston. świętego odważnie prezentuje Sakramentu – po angielsku kościołowi i światu zasadnicze 12:30 – Adoracja Najświętszego powołanie i cele Kościoła PowSakramentu – po hiszpańsku szechnego. Chce być przy bied14:00 – Msza święta na parkingu – nych i dla biednych. Dlatego też wybrał towarzyszyły naszemu światu! By jed- prowadzi Ksiądz Arcybiskup Samuel imię świętego Franciszka z Asyżu, który nak „strzec” musimy też troszczyć się o Aquila w asyście kilku księży. odnawiał kościół zwracając się do bied- nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, 15:00 – Koronka do Bożego nych i prześladowanych. zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Miłosierdzia. Tak więc strzec oznacza czuwać nad • 10 kwietnia, środa Polacy zawsze byli wierni Stolicy Apos- naszymi uczuciami, nad naszym sercem, 19:00 - Msza święta w intencji Ofiar tolskiej. Nasze spojrzenie na Papieża gdyż z niego wychodzą intencje dobre i Katastrofy Smoleńskiej. jest ciągle proste. Dla nas „To jest złe: te, które budują i te, które niszczą! • 13 kwietnia, sobota zastępca Chrystusa na ziemi”. I dzi- Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też 18:30 – Bierzmowanie – udzieli grupie siaj także wiemy, że i ten Papież jest wrażliwości! naszej młodzieży (22 osoby) nam dany przez Boga jako odpowiedz – Ordynariusz diecezji koszalińsko na nasze potrzeby. Wiemy, że to jest Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: – kołobrzeskiej ksiądz Biskup Edward najlepszy na te czasy Ojciec święty. troszczenie się, strzeżenie wymaga, by Dajczak Dlatego modlimy się za niego i wspi- było ono przeżywane z wrażliwością. • 14 kwietnia, niedziela eramy go tak jak wspieraliśmy „naszego W Ewangeliach św. Józef jawi się jako 10:30 – ks. biskup Edward Dajczak Jana Pawła II” czy Benedykta XVI czy człowiek silny, mężny, pracujący, ale celebruje Mszę świętą. też wcześniejszych Papieży. Słuchając w jego charakterze pojawia się wie- • 16 kwietnia, wtorek Franciszka I mam wrażenie, że umie lka wrażliwość, która nie jest cechą 18:30 – Msza święta o Janie Pawle II, wielkie prawdy przekazać w delikatny człowieka słabego – wręcz przeciwnie - poprowadzi ksiądz Kardynał i dla wszystkich zrozumiały sposób. Za – oznacza siłę ducha i zdolność do zwró- Stanisław Dziwisz tymi prostymi słowami stoi ogromna cenia uwagi, współczucia, prawdziwej • 18 kwietnia, czwartek wiedza i doświadczenie. To wrażliwy, otwartości na bliźniego, miłości. Nie Spotkanie seniorów (od 11:00 do 13:00) pełen miłości duszpasterz – kapłan dla powinniśmy bać się dobroci, czułości!” ludzi. Nasze polskie powiązania ze Stolicą Nie mogę się oprzeć aby przytoczyć tu Apostolską odżyją ponownie w kwiedzisiejsze słowa nowego Ojca Świętego tniu. W polskiej parafii świętego Józefa

Rycerze Kolumba Szymon Łobocki swoim dziele pt. „Metafizyka” Arystoteles stwierdza ogólnikowo iż „całość to więcej niż suma jej składników.” W przypadku wspólnoty chrześcijańskiej „wartością dodaną” jest realna obecność samego Mesjasza Zbawiciela: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” (Mt 18, 20). Minęło 131 lat od kiedy w New Haven, w parafii irlandzkich emigrantów, ksiądz McGivney uformował pierwszą grupę Rycerzy Kolumba. Od ponad roku, z inspiracji księdza Marka, „Kolumbusi” działają też przy polskiej parafii w Denver. Zarówno w XIX wieku jak i dziś, przynależność do rady lokalnej stanowi dla każdego z braci przede wszystkim okazję do otwarcia się na Jezusa, w imię którego się gromadzimy. No dobrze. Ale co to właściwie znaczy dla mężczyzny – „otworzyć się na Jezusa?” Spróbujmy odpowiedzieć sobie na to pytanie, przyglądając się przykładowi św. Józefa – patrona naszej parafii i naszej rady. Wykorzystać możemy przy tym fragmenty homilii pp. Franciszka, który poświęcił jego postaci dużo uwagi podczas Mszy św. inaugurującej pontyfikat, w dniu uroczystości św. Józefa: „Usłyszeliśmy w Ewangelii, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24). W słowach tych jest już zawarta misja, którą Bóg powierza Józefowi, aby był custos, opiekunem. (...) Jak Józef realizuje tę opiekę? Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. (...) Jak Józef przeżywa swoje powołanie opiekuna Maryi, Jezusa, Kościoła? Nieustannie nasłuchując Boga, będąc otwartym na Jego znaki, gotowym wypełniać nie tyle swój, ile Jego plan. (...) Józef jest „opiekunem”, bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić Jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza, i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje. W nim widzimy, drodzy przyjaciele, jak się odpowiada na Boże powołanie – będąc dyspozycyjnym, gotowym. Widzimy też jednak, co stanowi centrum powołania chrześcijańskiego: Chrystus! Strzeżemy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia!” Widzimy że konsekwencją otwarcia się św. Józefa na wolę Bożą, było powierzenie mu kluczowej misji w historii zbawiania – misji opiekuna Maryi, Jezusa, a później całego Kościoła. Otwarcie to stanowiło jednocześnie gwarancję pomyślnego wypełnienia tej

>>


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

25

Polska Szkoła w Denver

Wielkanoc 2013 Elżbieta Kulesza oniec marca w naszej szkole był wypełniony olbrzymią ilością wrażeń, począwszy od sprzedażny ciast, Niedzieli Palmowej i konkursu na najwyższą palmę, oraz wizyty wiosennego zajączka. Nasz coroczny “Bake Sale” również i w tym roku odniósł wielki sukces, szeroki asortyment kolorowych i apetycznych ciast, ciasteczek i przeróżnych wypieków zaspokoił nawet najbardziej wybredne podniebienia. Z zarobionych pieniędzy zakupimy nowe stoły i krzesła do klas szkolnych. Serdecznie dziękujemy wszystkim rodzicom i przyjaciołom parafii św. Józefa za wsparcie i pomoc.

Parę dat do zapamiętania: • •

5 Maj Obchody konstytucji 3 Maja 12 Maj Akademia z okazji Dnia Matki i Ojca oraz Zakończenie Roku Szkolnego

Konkurs na najwyższą palmę w tym roku wygrało trzech kandydatów; Roman Barteczka, Marzena Jarosz oraz Komitet Rodzicielski naszej szkoły. Dziękujemy paniom: Katarzynie Fedorowicz, Elżbiecie Kulesza, Marzenie Jarosz, Ani Szerniot oraz Kindze Rogalskiej za pomoc przy robieniu palm. Palmy były tak wysokie, że ledwie mieściły się w naszym kościele i trudno było je dokładnie zmierzyć, wielkie podziękowanie dla naszego proboszcza za dyplomację w podjęciu decyzji, gdyż palma pana Romana Barteczki była parę centymetrów wyższa od pozostałych. Nagrodą w konkursie będzie obiad przygotowany przez księdza Marka. Mimo kalendarzowej wiosny, zima nie chciała nas jeszcze opuścić, niska temperatura i spore opady śniegu spowodowały że zajączek odwiedził nas 24-ego Marca w budynku szkolnym. Śmiechu i radości było co niemiara. Każde dziecko oraz dorośli mieli okazję spotkać się i zrobić indywidualne zdjęcie z zajączkiem. Nie brakowało też zabaw, konkursów i nagród. Zobaczcie zdjęcia na >> str 31

misji z pomocą łaski Bożej. Jako Rycerze, my także pokładamy ufność w Panu i zapraszamy Go, aby realizował w nas i przez nas plan swojej nieskończonej miłości na zwykły, ludzki sposób. Podobnie jak św. Józef, wypełniamy naszą misję głównie poprzez opiekuńczą służbę bliźniemu którego spotykamy na

drodze życia codziennego (w rodzinie, w pracy, w parafii). Jednak pozostając w solidarności ze Stolicą Apostolską, a świadomi zagrożeń jakie czyhają dziś na wiernych, potrafimy także podejmować akcje o szerszym charakterze społecznym – np. stając w obronie wolności religijnej.

Chrystus, Głowa Kościoła, powiedział: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.” (J 15, 5). Jeśli jesteś mężczyzną świadomym powołania wypływającego z Twojej wiary, jeśli pragniesz na drodze swojej codzienności wydawać

dobry, obfity owoc – to zapraszamy Cię do wstąpienia w nasze szeregi. We wspólnocie budowanej na fundamencieChrystusie o wiele łatwiej jest osiągnąć to, co dla samotnika stanowić może nie lada wyzwanie: pogłębienie wiary, wzmocnienie nadziei, oraz pełniejszą realizację dzieł miłości Boga i bliźniego. Vivat Jesus!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

26

Co się działo?

Moczykije Krzysztof Ciborowski

będąc niezmiernie przyjaźni, użyczyli nam swojego spalinowego świdra i od razu ruszyliśmy do działania w stronę naszego miejsca. Po dotarciu na nasze miejsce i odpaleniu silnika, dosłownie w dwie minutki mieliśmy już trzy otwory

ak co roku, pod koniec lutego, tak i w tym roku w sobotę 23go lutego odbyły się IV Zimowe Podlodowe Polonijne Zawody Wędkarskie na Williams Fork Reservoir organizowane przez masarnię i sklepy spożywcze “SAWA” we współudziale z Wielkim Rycerzem, Krzysztofem Trytkiem ze Zgromadzenia Polskich Rycerzy Kolumba przy Kościele świętego Józefa w Denver.

Staranne przygotowania sprzętu zajęły mi w przeddzień, większość wieczoru i część nocy, tak więc na wypoczynek przed długo zapowiadaną wyprawą zostało mi niecałe dwie godziny snu. Pobudkę mieliśmy tuż po godzinie drugiej nad ranem, gdzie po ostatnich przygotowaniach i zapakowaniu całego sprzętu oraz prowiantu, ruszyliśmy całą nasza rodzinką w drogę na zapowiadający się długi dzień. Po drodze zboczyliśmy jeszcze tylko by zabrać znajomego i gdzieś za dwadzieścia siódma byliśmy już całą paczką na miejscu parkingowym przy wschodniej rampie jeziora. Ze zdumieniem stwierdzając, że nie jesteśmy ani jedyni, ani też wcale pierwsi, z naszej polskiej społeczności wędkarskiej, przybywając jednocześnie sporo przed czasem oficjalnego otwarcia zawodów o godzinie 8 rano. Będąc w pełni radośni na widok otwartej przestrzeni dookoła zbiornika oświetlanej pierwszymi promieniami wyłaniającego się zza górskich szczytów porannego słoneczka, zapakowaliśmy szybciutko sanie sprzętem, by po chwili ruszyć w stronę skutego grubym lodem z zmarzniętą powłoką śniegu jeziora. Najwięcej przyjemności podczas schodzenia w dół, do olbrzymiej tafli lodu miał mój, pełen rozpierającej energii pięcioletni synek Filip, gdyż sanie, jak łatwo się domyśleć właśnie tam przybierały znacznej prędkości, która to sprawiała mu ogrom uciechy. Już w trakcie marszu ustalaliśmy wraz z dobrze rozbudzonym i zarazem pełni sił synkiem, gdzie wywiercimy nasze przeręble. Po dotarciu na planowane z góry miejsce wędkarskiej zasiadki, zostawiliśmy sanie i zdecydowaliśmy się na krótki spacerek w stronę dobrze już rozgoszczonej tam nieopodal grupki “naszych”. Z powodu ciepłych ubrań i osłoniętych przed nieuchronnym słońcem twarzy, ledwo rozpoznaliśmy naszych braci rycerzy. Po kilkuminutowej pogawędce połączonej z kilkoma porannymi dowcipami, panowie,

to z dzieciakami bywa kiedy nic nie bierze, tracą szybko zapał. Niedługo po tym sam postanowiłem zmienić miejsce przeprowadzając się bliżej brzegu w sąsiedztwo pana Krzysztofa Trytka. Po kilkugodzinnym wędkowaniu bez większych efektów u zdecydowanej większości z nas nic się nie pojawiało, a będąc właśnie w sąsiedztwie Wielkiego Rycerza docierały w nasze okolice najświeższe wiadomości z całego zbiornika. Najbardziej przeraziła mnie wiadomość od bardzo doświadczonego wędkarza, pana Stasia, który narzekał na całkowity brak brań i choć zna ten zbiornik jak własną kieszeń, będąc tam stałym, coty-

wspaniale dopisującej aurze i poczuciu humoru, co zapisało się z całą pewnością na długo w naszej pamięci. Po powrocie na wschodnią rampę, miejsce naszej zbiórki sędziowie i organizatorzy zaczęli dokładne i szczegółowe pomiary. Na zwycięzców w kategoriach największych i najmniejszych ryb czekały bardzo wartościowe nagrody i dyplomy. Nie zapomniano także o dyplomach i nagrodach dla wytrwałych, najmłodszych uczestników. Nie szczędzono oficjalnych gratulacji i pamiątkowych fotografii. Okazało się również iż kilku panów z całej tej społeczności to mistrzowie polowania dumnie i obficie dzielący się z całą resztą swoimi wyrobami z upolowanej dziczyzny. Na uro-

IV Zimowe Podlodowe Polonijne Zawody Wędkarskie na Williams Fork Reservoir organizowane przez “SAWA MEAT & SAUSAGE” i Zgromadzenie Polskich Rycerzy Kolumba w Denver

i nawet nie próbuję sobie wyobrazić ile czasu oraz energii zajęłoby mi wywiercenie tych dziur w ponad dwudziesto-calowym lodzie za pomocą mojego ręcznego świdra. Następnie po zwróceniu z powrotem maszyny, postanowiliśmy użyć trzech różnych przynęt z uwagi na to, że według prawa stanowego przysługują pomiędzy nas dwóch trzy wędki. Rozstawiliśmy więc podpory na wędki spuszczając po kolei wszystkie przynęty do wody. Po kilku fachowych wskazówkach, Filip momentalnie zaczął podrywać wędkę, szarpiąc mormyszką wraz z przynętą jak wytrawny wędkarz, niestety brak ruchu szybko spowodował iż mimo odpowiedniego ubrania, mój mały bohater zaczął marznąć w ręce i stopy. Tak więc po około godzinie spędzonej na lodzie wrócił do samochodu aby się ogrzać i posilić ciepłym daniem przygotowanym przez mamę. Pokrótce została mi podrzucona córka, która to też zacięcie próbowała swojego szczęścia, lecz jak

godniowym bywalcem, to również jemu nie pomogło to w zmaganiu się z bardzo wybredną i prawie nieżerującą rybą. Nie pozostawało nam nic innego jak tylko z nadzieją i dopisującym humorem czekać z niecierpliwością na choćby najmniejsze branie. Gdzieś przed godziną 11 okazało się jednak, że kilku panów miało więcej szczęścia zbierając owoce wędkarskiego fachu w postaci nawet kilku troci jeziorowych około kilkunasto-calowej długości. Niedługo też po tym, ku naszemu zdziwieniu, tuż za naszymi plecami grupka ”naszych” wędkarzy wyholowała wielką sztukę, która później okazała się być rekordem całych zawodów. Była to troć jeziorowa o długości 33,5” i wadze prawie 16 funtów wyłowiona na tajemniczą, lecz szczególnie skuteczną przynętę. Jak łatwo się domyśleć zdecydowana połowa ze wszystkich uczestników opuszczała zbiornik z samymi wędkami jak to na wędkarzy przystało, a tylko rybacy mogli pochwalić się swoimi rybami. Nie zapomnieliśmy jednak o

czystym poczęstunku gościły pasztety, pieczenie, gulasze i zupy w większości właśnie z dziczyzny. Nie zabrakło również i słodkości na deser z tradycyjnymi napojami rozgrzewającymi, gdzie górowała gorąca kawa i herbata, a jak ktoś miał ochotę to były też dostępne w rozsądnych ilościach wysokoprocentowe trunki. Na koniec mogę tylko powiedzieć, że ten kto nie był na zawodach niech żałuje, bo cała ta impreza wędkarska była naprawdę wyjątkowo udana z bardzo ciepłą, przyjacielską atmosferą iż nikt nie brał nawet pod uwagę niedostatku ryb. Nie pozostaje mi też nic innego jak kolejny raz pogratulować zwycięzcom i zaprosić wszystkich chętnych, nawet tych nie posiadających żadnego doświadczenia wędkarskiego na następne zawody w przyszłym roku. Połamania kija, życzę wszystkim MOCZYKIJOM!


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

27

Filmowe recenzje Piotra

OZ - Wielki i potężny Piotr Gzowski okolenie baby boomers posiada swoją oryginalną wersję “Czarnoksiężnika z Krainy Oz”. Choć film ten był wyprodukowany przez MGM w 1939 roku, to telewizja niejako przyczyniła się do zapisała go na własność temu pokoleniu. Film przez lata był dorocznym akompaniamentem do Święta Dziękczynienia. Kiedy rozgrywki footballowe się skończyły i indyk został zjedzony, Judy Garland, Buddy Ebsen, Ray Bolger, Jack Haley, Margaret Hamilton, Frank Morgana i mały czarny piesek grali pierwsze skrzypce przez parę godzin. Strach na Wróble, Cynowy Drwal, Tchórzliwy Lew, Toto i Munchkins – oni wszyscy należeli do nas. Znaliśmy ich. Znaliśmy każdy quiz, każdą piosenkę – oglądaliśmy to co roku. Wraz z upływającymi latami dialogi z filmu były zawsze z nami. Ile razy, kiedy skonfrontowani dziwną czy krępującą sytuacją mówiliśmy do siebie: “To nie wygląda jak Kansas, Toto!” Czarnoksiężnik z krainy Oz zasiał wiecznie kiełkujące nasiona w życiu każdego dziecka w Stanach Zjednoczonych, które wyrosło między połową lat pięćdziesiątych i późnych osiemdziesiątych. Żółta Ceglana Droga do szczęścia była NASZĄ drogą. Czarnoksiężnik był dla mnie zawsze najciekawszym bohaterem. W 1939 roku Frank Morgan przedstawił go jako rozkosznego, zawsze dobrodusznego starego kanciarza. Co zawsze wywoływało moją ciekawość w tej historii to jego związek z krainą Oz. Powiedział on Dorocie, że jego ba-

Zapiski << 20 Adam Lizakowski przystałem. W trakcie słuchania muzyki opowiedziałem mu jak bardzo kocham Dylana i jak bardzo jest mi bliska jego muzyka. Z jakim wielkim nabożeństwem wraz z kolegami słuchałem każdej jego piosenki zupełnie nie rozumiejąc słów. Mało kto je rozumiał, ale wszyscy wiedzieliśmy, że każda piosenka Boba musi być ważna. Musi o czymś istotnym mówić. John z kolei opowiedział mi w telegraficznym skrócie historię rodziny Silvermanów, która przybyła do Ameryki pod koniec XIX wieku z Rosji, a dokładniej, z Odessy. O dwóch poważnych bankructwach jego ojca . O swojej ucieczce do Indii, przed powołaniem do wojska, na wojnę do Wietnamu. Po drodze zwiedził całą Europę, ale do Polski nie trafił. W Leningradzie poznał Nadię, po pięciu latach wzięli ślub, a po siedmiu latach są nareszcie ze sobą. Czyli znają się już od 12 lat. Rozumieliśmy się dokładnie. On wiedział o czym ja

lon uleciał podczas burzy i dlatego wylądował w krainie Oz, gdzie już pozostał. Co spowodowało, że został tak długo? Co robił przez te wszystkie lata? Czy jego i Glindę – Dobrą Wróżkę coś łączyło? To było moje cenne pytania z dzieciństwa. W końcu po dekadach zastanawiania się nad tym w 2013 roku Walt Disney Studio wypuściło “Oz – Wielki i potężny” proponując odpowiedzi. Tak, ale rozczarowujące.

W ostatnich latach można zaobserwować odrodzenie zainteresowaniem opowieścią o Czarnoksiężniku z Oz. Powieść Gregory Maguires’a z 1995 roku “Wicked: The Life and Times of thme Wicked Witch of the West” spotkała mówiłem, a ja wiedziałem o czym on mówił. Na pewno rozmawialibyśmy jeszcze ze sobą przez następne godziny, gdybym nie poczuł znów głodu. To nie był głód, to było pragnienie jedzenia, tak wielkie, że żołądek wołał: “jestem pusty, dlaczego o mnie zapominasz”. Z trudem namówiłem Johna na kanapki z tuńczykiem, a ponieważ on nie czuł się głodny, więc sam je zrobiłem. Wołając z kuchni: “Hej, John – wy Amerykanie nawet nie macie porządnych konserw, tylko te puszeczki. To śmiech, ryby smakują z nich jak papier, chociaż ładnie pachną.” 2 grudnia 1982 W poniedziałek, 29 listopada, Nadii nie było w szkole. Nie miałem więc okazji porozmawiać z nią, popytać o jej amerykańskich przyjaciół i raz jeszcze podziękować za zaproszenie, na tak wystawny obiad, za możliwość poznania jej znajomych. Byłem zdruzgotany uprzejmością Johna, który chciał mnie odwieźć do domu w środku nocy. Z trudem udało mi się wymówić, że pójdę sam, przecież to niedaleko, dziesięć minut spacerkiem. Teraz gdy raz jeszcze analizuję “indykowy” obiad dochodzę do wniosku, że

się z taką ilością złej sławy, że w końcu stworzono na jej bazie w 2003 roku musical pt. “Wicked”. W 2007, SyFy TV pokazał bardziej ponurą wersję Doroty i Cynowego Drwala.Z tych trzech thn ostatni jest najsłabszą rybą w stawie. To niej jest doprawdy zły film. Ale też, niestety nie świetny. Szkoda. Film ma cudowne założenie, i historię wartą opowiedzenia. Spojrzenie przypomina wersję MGM i fabułę z “Wicked”. Niestety, “Oz – Wielki i potężny” gubi się w swojej własnej wizji. W wersji z 1939 roku przejście z Kansas do krainy Oz trwało mniej niż dwie minuty, po czym nadeszło tornado, dom wzniósł się w powietrze, zakręcił się i wylądował w kolorowej krainie Oz na Złej Czarownicy. W nowej wersji Disneya to przejście trwa wieczność. Bez wątpienia Disney chciał zaprezentować swój master sztych animacji przez stworzenie sekwencji, która wydaje się trwać tak długo jak lot z Denver do Londynu podczas niedobrej pogody. Jest tu taka masa wymyślnej animacji, że żywi aktorzy topią się w niej przez żadnych szans. Ponadto, obsada zawiodła. James Falco jest słabym Ozem. Nie ma ironii Roberta Downeya, ani ekstrawagancji Johna Deppa (oboje grali rolę Oza). Wskutek tego, jego kreacja Oscara/Oza jest przeforsowana, w rezultacie sztuczna. Rachela Weisz, Mila Kunis i Renee Mitchell, jako trzy czarownice, również nie wydają sie osiągnąć swobody konkurowania między sobą i nie wytwarzają oczekiwanego napięcia. Nawet Munchkins i ludność miejska pokazują będąc na drugim końcu Ameryki, z dala od Polski i Polaków, okazji do rozmów w języku angielskim mam bardzo niewiele. Obecnie więcej rozmawiam po rosyjsku niż po polsku i angielsku. Nam nadzieję, że to się wkrótce zmieni i rosyjski zastąpię angielskim. 5 grudnia 1982 Nadia nadal nie pokazuje się w szkole, ale dwa dni temu zadzwoniła z zapytaniem, jak się czuję po Thanksgiving Day. Odpowiedziałem, że dobrze. Gdybym lepiej znał angielski albo rosyjski to wyśpiewałbym jej poemat wdzięczności. Raz jeszcze podziękowałem za zaproszenie na królewski obiad, który moim zdaniem był mistrzostwem świata w smaku i zapachu. Pogratulowałem jej wspaniałych zdolności kucharskich i wspaniałego męża, z którym rozmawiałem jak ze starym przyjacielem z Pieszyc. Na koniec westchnąłem mówiąc, że niestety takich ludzi jak John niewielu jest na świecie. Ona podziękowała mi za róże, które stoją jeszcze w wazonie i dobrze się trzymają. Zapytała też jak smakował mi tuńczyk z puszki. “Owszem, okayodpowiedziałem - a dlaczego pytasz? Ona, ksztusząc się ze śmiechu

autoparodię. Tak naprawdę, najsilniejszą kreacją aktorską w tym filmie jest China Girl, ale to animacja. To tyle co do magii, jaką film oferuje, ale nic z niej nie spływa z ekranu na publiczność. Sam Raimi kieruje do swego celu. Jego dawne filmy jak seria “Spiderman”, “The Evil Dead” czy “Darkman” to czarne kino. Danny Elfmann, kompozytor, którego muzyka nie jest znana z gracji i pogody ducha, dostarcza muzyczną partyturę. Wskutek tego, film, który ma zamiar opowiedzieć historię przystosowaną dla młodzieży balansuje pomiędzy lekkim i ponurym nastrojem, nie osiągając żadnego z nich. Jeszcze raz powtarzam; ten film nie jest zły. Trzeba docenić trud zadany sobie przez producentów. Jest to niewątpliwie ucztą dla oka. Zwłaszcza w 3D, z pewnością zwróci na siebie uwagę dzieci. Jednakże, film nic trwałego nie zasiewa w widzu, a co za tym idzie, opuszczamy kino z mieszanymi uczuciami. Wątpię czy widz zapamięta taki film na dłużej. Niestety. Opowieść o takim potencjale powinna zaowocować świetnym filmem. Ale, przynajmniej, jest jakieś pocieszenie dla nas przedstawicieli baby boomers - pokolenia wyżu demograficznego. Możemy się bezpiecznie zestarzeć w wiedzy, że Żółta Ceglana Droga wciąż należy do nas. Jak zawsze, Drogi Czytelniku, jest to moja własna opinia. Zobacz film i osądź sam(a). tłumaczyła K. Hypsher powiedziała: “Jedliście z Johnem kocie żarcie. Tobie się nie dziwię, ale John powinien był rozpoznać.” Kocie czy nie - kocie, pomyślałem, że smakowało okropnie, dlatego poprosiłem ją aby pozdrowiła ode mnie kota i przeprosiła go za zjedzenie jego śniadania. Z tego wszystkiego zapomniałem zapytać dlaczego nie przychodzi do szkoły. c.d.n.

Drogi Czytelniku, Książkę pt. “Zapiski znad Zatoki San Francisco” można zakupić bezpośrednio u autora, pisząc: email:chicagopolishpoetry@gmail.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

28

W zdrowym ciele, zdrowy duch

Jakoś spać nie mogę Maria Ulmed

Specjały z Polski, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Rosji, Włoch, Niemiec, Francji....

yjemy w takich czasach, kiedy coraz więcej osób ma problemy z zasypianiem. Problem ten zawsze wiąże się ze stanem zdrowia. Jeśli podejdziemy do tego zagadnienia poważnie to powinniśmy przeprowadzić skuteczne kuracje oczyszczające. Sposobów jest sporo, trochę trzeba poszukać, a znajdą się metody naturalne. Kuracje ziołowe, oliwne, płukanie jelit, post. Odtrucie organizmu z toksyn poprawia nam humor i ułatwia sen. Niestety nie zawsze jest to takie proste. Często genetyczne zakażenia są przyczyną naszych stresów, dołów psychicznych, wewnętrznego napięcia psychicznego, a nawet agresji. Usunięcie ‘bazy’ naszego napięcia trwale poprawia komfort spania.

Co można zaradzić? Proponuję przygotować sobie maść rozgrzewającą: · 3-4 łyżki dobrego smalcu lub sklarowanego masła, · 1 łyżeczka mielonego pieprzu czarnego, · 1 łyżeczka spirytusu. Maść jest bardzo rozgrzewająca, ci oporni mogą sobie zrobić kompres i poczekać chwilę aż stopy się rozgrzeją. Człowiek musi mieć uczucie ciepła. Kąpiel uspokaja i ogrzewa. Do kąpieli można wykorzystać gotową mieszankę uspakajającą  lub użyć np: · szyszkę chmielu, ·  korzeń kozłka, · liść orzecha wł., garść ziółek pogotować kilka minut ·  korzeń arcydzięgla, · oprócz naparu z ziółek dodać 1 łyżeczkę nervosolu,

Pon - Sobota: 10.00 - 20.00 Niedziela: 10.00 - 18.00

(303) 699-1530 Parker Rd

Każde oczyszczenie naszego organizmu jest jak najbardziej wskazane. Poniższe wskazówki mogą być przydatne. Najłatwiej jest zasnąć po serii krótkich, płytkich oddechów. Musimy pooddychać na tzw. pieska, tak by przepona podskakiwała. Starajmy się odchylić głowę do tyłu i przy zamkniętych powiekach, popatrzeć w górę, w stronę czoła. Powtórzyć to kilka razy. Jeśli nie potrafimy się odprężyć, oddychać i nie jest nam dane cieszyć się głębokim regenerującym snem to spróbujmy tych kilku prostych wskazówek może utulimy się w błogim śnie. Jeśli nie usypiają Cię nudne lektury to spróbuj: 1) Ustalić sobie ścisłe godziny snu, najlepiej sporo przed północą. Każdy może ustalić sobie odpowiadającą godzinę. Sugeruję godzinę 22, bo sen przed północą daje pełniejszy wypoczynek. 2) Przed położeniem się do łóżka wziąć kąpiel z dodatkiem ziółek uspokajających (szyszka chmielu, kozłek, piołun, tatarak, liść orzecha wł. i 1-2 łyżeczki soli gorzkiej, i sporo soli morskiej lub z Kłodawy). Taka kąpiel działa rozluźniająco i wtedy gdy mamy większe problemy z zasypianiem warto się troszkę potrudzić z jej przygotowaniem. Jeśli nie mamy warunków, aby wziąć kąpiel to choć pomoczyć stopy. Moczenie nóg jest bardzo pomocne w ogrzaniu lodowatych stóp. Zimne nogi bardzo utrudniają zasypianie.

zapraszamy:

Quincy Ave EUROPA

· 1-2 łyżeczki soli gorzkiej (siar-czan magnezu) · soli morskiej, z Kłodawy lub soli kąpielowych Po kąpieli zapraszam na praktykę, która pomoże nam zasnąć: 3) Uchylamy okno, śpijmy przy uchylonym oknie nawet zimą, tak mało przebywamy poza budynkiem. To otwarte okno jest namiastką spaceru. 4) Usuńmy poduszki spod głowy, to jest ważne, bo będzie łatwiej unosić swobodnie głowę. 5) Unosimy głowę wraz z ramionami, plecy i nogi leżą na materacu. 6) Napinamy z całej siły mięśnie karku i twarzy i kręcimy głową (sprawdź czy ci trzeszczy w kręgosłupie szyjnym). Przez chwilę robimy bardzo głupie miny. To muszą być dość silne napięcia mięśni. Takie emotikony.  Do momentu zmęczenia. Powieki też można zacisnąć, zmrużyć kilka razy oczy, pojawi się łezka.  7) Opadamy na materac. 8) Zmęczenie wymusza oddechy, robimy kilka swobodnych, głębszych oddechów. Podczas tego relaksu staramy się lekko ‘patrzeć w górę’ przy zamkniętych powiekach. 9) Ponownie unosimy głowę, solidnie napinamy mięśnie karku i twarzy i ponawiamy kręcenie głową i robienie grymasów. Mięśnie twarzy i karku napinamy bardzo solidnie. Do zmęczenia.  10) Ponownie głowa opada na materac. 11) I znowu powtarzamy oddychanie. 12) Warto skropić chusteczkę kroplami walerianowymi i położyć koło poduszki. Taki sposób ćwiczeń i oddychania usypia bardzo opornych. Nie myśl o spaniu. Powtarzaj to ćwiczenie wielokrotnie. Nie żałuj sobie najgłupszych grymasów. Może pomożesz sobie wyobraźnią-straszna maszkara dla nie lubianego szefa, albo teściowej. Zamiast przemyśliwać swoje ‘problemy’ spróbuj, może zaśniesz. Te wskazówki może wydają się zawiłe, ale ich wykonanie jest banalnie proste. O skuteczności możesz powiedzieć jak spróbujesz. Dobranoc i dobrych snów. © Maria Ulmed 2013 ulmed.info@gazeta.pl

Szeroki wybór m. innymi polskich produktów: sery, wędliny, pierogi, przetwory, codziennie świeżo pieczony chleb z Niemiec, słodycze i wiele innych...

13728 E. Quincy Ave, Aurora, CO 80015

www.europaworlddeli.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

29

Spojrzenie przez pryzmat

Niewykorzystany potencjał Zbigniew Z. Nikator obro kraju i narodu jest wykuwane codzienną, ciężką pracą obywateli. Ta praca musi być mądra i celowa. Musi być kierowana przez inteligentnych przywódców duchowych , politycznych a nade wszystko musi być wsparta przez wysokorozwiniętą technologię .Taką technologię mogą stworzyć ludzie wybitni, którym stwarza się odpowiednie warunki systemowe zgodnie z zasadą: Aby czasu nie marnować i sił nie trwonić Mądrych ludzi trzeba słuchać i jak skarb ich chronić W naszej ojczyźnie, w Polsce (USA jest tylko dobrą macochą , która nas przygarnęła) to dobro kraju jest wykuwane też ciężką pracą. Niestety zauważa się niedostatek pozostałych elementów. O inteligentnych przywódcach duchowych i politycznych nie będę pisał . Pozostawiam to pod rozwagę czytelnikowi. Skupię swoją uwagę na innowacyjności w gospodarce. Nie za bardzo ona nam wychodzi. Stwarzane są coraz lepsze instrumenty jej wspierania jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, różne inkubatory wynalazczości, ale sądząc po liczbach wyniki są niezadowalające. W Polsce notuje się 5 patentów na 1mln mieszkańców gdzie w Słowenii jest ich około 20, w Czechach około 18, na Węgrzech 12, a w Niemczech około 200, w Szwajcarii ponad 300. Z budżetu na badania wydaje się 0,7% PKB przy 1,3% w Unii Europejskiej i powyżej 3% w Danii czy Szwecji. Na 27 państw europejskich Polska zajęła 23 miejsce w innowacyjności gospodarki. Czyżby Polacy jako naród nie miał inklinacji czy zdolności do innowacyjności? W takim razie jak wytłumaczyć fakt, że grupa polskich naukowców i pracowników centrów transferu technologii została wysoko oceniona w tym zakresie przez Stanford University w USA? Dlaczego na świecie, w tym w USA naukowcy i konstruktorzy polskiego pochodzenia najczęściej wykształceni na polskich uczelniach odnoszą sukcesy na polu wdrożeń, patentów i zaawansowanych badań naukowych? Dlaczego nie jest wykorzystywany ich potencjał intelektualny dla dobra Polski? Jedną z poważnych przyczyn jest kulejący system zarządzania państwem. Według Henryki Bochniarz prezydent PKPP Lewiatan „Polskie firmy są ciągle słabe kapitałowo. (...) Problemem zatem jest wielkość polskich przedsiębiorstw i kapitał, którym dysponują, ale także, a może przede wszystkim, zupełny brak wsparcia dla innowacyjności w Polsce.” Może pani Bochniarz przesadziła, bo obserwuje

się lekką poprawę, ale problem pozostaje bardzo duży. To wsparcie mają inżynierowie poza Polską. Ich dokonania nie zajmują pierwszych stron gazet, bo to temat nie za bardzo „cool”. Jednak istnieją i wnoszą niebagatelny wkład w rozwój myśli technicznej w krajach osiedlenia. Mieszkamy w Stanach Zjednoczonych zajęci pogonią za lepszym jutrem i nie zauważamy, że wśród nas jest wielu rodaków z nad przeciętnymi osiągnięciami. Jednym z nich jest prof. Wiesław Binienda. Tytuł magistra inżyniera uzyskał na Politechnice Warszawskiej w 1980r. Jest profesorem i dziekanem Wydziału Inżynierii Cywilnej Uniwersytetu w Akron, Ohio. Autor licznych publikacji naukowych z dziedziny inżynierii materiałowej, ciała stałego i ich zastosowania w lotnictwie i astronautyce. Jest laureatem nagród przyznawanych przez NASA . Współautor specjalnego materiału kompozytowego z plecionych włókien węglowych użytego do budowy silnika General Electric Next Generation GEnx wykorzystany do samolotów Boening 787 Dreamliner i 747-A. Natomiast American Polish Engeeniering Association uznało go za jednego z najbardziej zasłużonych naukowców amerykańskich polskiego pochodzenia. Ostatnio profesor otrzymał ofertę współpracy z chińskim koncernem lotniczym, który ma aspiracje stania się trzecim na świecie producentem samolotów po Airbus i Boenig. Innym jest fizyk dr Kazimierz Nowaczyk. Od 1996 roku pracujący jako adiunkt w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej University of Maryland. Autor wielu publikacji naukowych. Doktor K. Nowaczyk jest też analitykiem. Ma on duże doświadczenie w wyciąganiu danych z różnych baz danych i ich obróbce. Dr inż. Wacław Berczyński ukończył Politechnikę Łódzką. Doktoryzował się w 1978 z zakresu metody elementów skończonych. W 1981 wyemigrował do Kanady, gdzie podjął pracę na Uniwersytecie w Montrealu jako adiunkt, a potem profesor nadzwyczajny. Ma bogate doświadczenie jako inżynier w przemyśle lotniczym. Jest cenionym najwyższej klasy specjalistą w firmie Boenig w zakresie konstrukcji z wykorzystaniem metody elementów skończonych. Dr inż. Grzegorz Szuladziński absolwent Politechniki Warszawskiej, obecnie prowadzący firmę konsultingową w zakresie inżynierii mechanicznej Analytical Service Pty Ltd koło Sydney w Australii. Jest wysokiej klasy specjalistą w zakresie analiz zjawisk szybkozmiennych metodą elementów skończonych (bada eksplozje, katastrofy, fale uderzeniowe) Jest jednym z ekspertów w

zakresie bezpieczeństwa narodowego Australii i członkiem wielu komitetów naukowych. Można wymienić wielu innych polskich naukowców na obczyźnie, którzy wyjechali z kraju nie zawsze z własnej woli. Moja uwaga skupiła się na przedstawionych powyżej. Dali się oni zauważyć z bardzo patriotycznej postawy. Otóż wszyscy poświęcili swój czas i umiejętności w celu zbadania katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 od strony techniczno-naukowej. Stali się ekspertami Zespołu Parlamentarnego d/s zbadania przyczyn katastrofy Tu-154 w Smoleńsku. Do pracy zaprzęgli dostępne wysokiej klasy laboratoria z bardzo zaawansowanym oprogramowaniem. Ci naukowcy przedstawili wyniki swoich badań, z których wynika szereg wniosków zaprzeczających oficjalnym raportom komisji rządowych polskiej i rosyjskiej, które badają katastrofę smoleńską. Te wnioski nie bazują na domniemaniach, ale są udokumentowane naukowo wyliczeniami inżynierskimi i poparte symulacjami komputerowymi. Mnie jako inżyniera zaskoczył fakt wystąpienia ostracyzmu środowisk naukowych w Polsce wobec grupy wyżej wymienionych naukowców. Specjaliści z państwowej komisji negują badania specjalistów z Komisji Sejmowej. Maja ku temu wszelkie prawo. Zdumiewa mnie jednak fakt unikania za wszelka cenę konfrontacji wyników badań na płaszczyźnie technicznej przez inżynierów „rządowych” i nie umieszczenia w oficjalnym raporcie analizy numerycznej uderzenia skrzydła w brzozę, która ponoć jest główną winowajczynią katastrofy. Działania są wręcz odwrotne. Wysuwane są pod adresem prof. Biniendy i dr. Nowaczyka, dr. Berczyńskiego, dr. Szuladzińskiego zarzuty niekompetencji technicznej w sloganach populistycznych bez kontrargumentów naukowo-technicznych. Są to działania zgodne z aforyzmem Konfucjusza sprzed tysięcy lat; „Kto trzęsie drzewem prawdy, temu spadają na głowę obelgi i nienawiść”. Prawa przyrodnicze odkrywane przez fizykę chemię, matematykę są prawami , których zaprzeczyć się nie da. Zagłuszyć je może tylko wrzaskliwa propaganda, ale tylko chwilowo. Prof. Binienda w swoich badaniach przyjął w założeniach grubość sławnej brzozy większą od rzeczywistej i wytrzymałość skrzydła mniejszą. Obliczenia i symulacje komputerowe wykazały o niemożliwości odcięcia skrzydła przez brzozę, a tym bardziej odrzucenia go na odległość 110 metrów od nieszczęsnej brzozy. Natomiast prof. Jacek Rońda (jeden z odważnych naukowców żyjących w Polsce) przytoczył fakt ,,że stosunek energii ścinania do energii kine-

tycznej samolotu jak 13 do 100 000, czyli to drzewo było taką przeszkodą dla samolotu jak gałązka dla samochodu. Dr. Berczyński najwyższej klasy specjalista firmy Boeing od konstrukcji m.in. skrzydeł samolotu zwrócił w swoich badaniach uwagę na nity, które przenoszą siły ścinające i powinny być ścięte, a nie rozerwane W przypadku katastrofy lotniczej w Smoleńsku nity zostały rozerwane. To jest dziwne z dwóch powodów: 1. do przenoszenia naprężeń rozciągających używa się innych połączeń. 2. siła rozrywająca nit jest bardzo duża i wynosi ok.150 kG. Takie siły występują przy eksplozjach, które nadają nitom bardzo dużą energię kinetyczną i lecą jak pociski rażąc otoczenie. Zostały one znalezione w ciałach ofiar. Dr. Szuladziński dowodzi, że eksplozja wewnątrz samolotu była przyczyną katastrofy. W katastrofach lotniczych, gdzie samolot nurkuje na miękkim terenie samolot i ofiary nie są tak porozrywane i rozrzucone na obszarze o długości ok. 800 m. Ponadto stwierdził, że typowa kolizja „na krzyż” dwóch podłużnych obiektów kończy się ścięciem lub złamaniem jednego z nich. Tak więc, jeśli brzoza została złamana to skrzydło ocalało najwyżej z powierzchniowymi uszkodzeniami, to w jego ocenie brzoza powinna być pominięta w rozważaniach o przyczynach katastrofy. W opublikowanym przez niego raporcie „Niektóre aspekty techniczno-konstrukcyjne smoleńskiej katastrofy” przedstawiona jest hipoteza, że bezpośrednią przyczyną katastrofy były dwa wybuchy wewnątrz samolotu, do których doszło w ostatniej fazie lotu. Stąd taka duża liczba odłamków i porozrywanych ofiar. Chcę podkreślić , że powyższe wnioski powstały po czasochłonnych badaniach naukowych z użyciem zaawansowanych technologii badawczych wykorzystywanych w NASA, w laboratoriach naukowych USA czy Australii. Wykonali to wysokiej klasy specjaliści nie zasługujący na pejoratywne, polityczne stwierdzenie „że zawsze znajdzie się egzotyczny naukowiec z Nowej Zelandii czy Nowej Gwinei”. A stwierdził tak Prezydent Komorowski w kontekście prac niezależnej komisji. Działalność takich ludzi napawa optymizmem w lepszą przyszłość Polski. Wiarą, że istnieje znaczna liczba odważnych, prawych ludzi , którzy zgodnie z sentencją Ludwika Van Beethovena potrafią: „Czynić dobro, gdzie to jest możliwe, kochać wolność ponad wszystko, nie zaprzeć się prawdy nawet przed tronem!” E-mail do autora: nikator.co@hotmail.com


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

30

Rozerwij się KAWAŁY – o małżeństwie Mąż z żoną jedzą obiad. Mąż mówi:  - Te grzybki są wyśmienite! Skąd wzięłaś na nie przepis?  - Z jakiejś powieści kryminalnej. * Mąż przyniósł wypłatę i położył ją przed lustrem.  Mówi do żony:  - To co przed lustrem - moje, a co w lustrze - twoje.  Żona rozebrała się do naga, stanęła przed lustrem i oznajmia mężowi:  - Ta co w lustrze - twoje, a co przed lustrem - sąsiada z dołu.

Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie a mąż stoi nad nią i krzyczy: - Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj, nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!  - Po co te twoje głupie komentarze?  - Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję, gdy jedziemy razem samochodem...

najbardziej podobasz. * Kancelaria prawna. Adwokat mówi:  - Pani Kowalska, żeby rozwód był z winy męża, musimy na niego coś mieć. Czy mąż pije?  - Nie, skąd, jakby tylko spróbował, to ja bym mu dała.  - Czy nie daje pieniędzy?  - Nie, absolutnie. Oddaje wszystko co do grosza, gdyby mi tylko schował złotówkę to ja bym mu dała.  - A może bije panią?  - Tylko rękę by podniósł, to bym go przez okno pogoniła.  - A co z wiernością?  - O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego! * Noc poślubna.  On pyta ją:  - Kochanie dużo ich było przede mną? Mija godzina, ona dalej milczy. - Kochanie gniewasz się na mnie? - Cicho - liczę. * Kobieta słyszy dzwonek do drzwi.  Po chwili otwiera je i widzi kolegę męża, który pracuje z nim w browarze.  - Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.  - O Boże! Jak to się stało?  - Wpadł do kadzi z piwem i się utopił.  Kobieta pyta przez łzy:  - Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?  - Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy żeby się odlać. * - Jaka jest różnica między narzeczeństwem a małżeństwem?  - Taka jak między polowaniem a świniobiciem.

Horoskop BARAN 21 marzec – 20 kwiecień

Żona bierze z pudła pistolet i przystawia sobie do głowy, mąż widzi to i mówi: - Nie rób tego.  A żona na to:  - Nie bój się ty będziesz następny. * Mąż i żona strasznie się pokłócili i nie odzywają się do siebie. Wieczorem mąż pisze karteczkę:  - Obudź mnie o 7.00.  Następnego dnia mąż budzi się o 10.00 i widzi karteczkę:  - Wstawaj już 7.00. * Żona pyta męża:  - Kochanie, jakie kobiety podobają Ci się najbardziej, piękne czy mądre?  Mąż odpowiada:  - Ani jedne, ani drugie, Ty mi się

Krzyżówka Życia Kolorado

Osoby urodzone w znaku Barana mają szczerą, pogodną naturę. Tryskają energią i witalnością. Są ciekawe świata i ludzi. Są indywidualistami łamiącymi wszelkie konwencje, mają świadomość własnej osobowości. Cechuje je ognisty temperament. Są odważne i pewne siebie, gdy odczuwają strach stają się agresywne, ponieważ uważają, że atak jest najlepszym sposobem obrony. Atakują często zupełnie bez potrzeby, żeby ubiec wydarzenia. Reagują bardzo emocjonalnie i szybko, gdy spodziewają się, że zostaną zaatakowane nie czekają tylko same atakują. Są stale w ruchu, aktywność jest ich wrodzoną cechą, a działanie podstawą ich osobowości. Często działają bez przemyślenia, bez świadomości późniejszych konsekwencji. Reagują zanim pomyślą, jak dziecko. Są urodzonymi przywód-

cami, buntują się przeciw wszelkim ograniczeniom. Nie pozwalają by inni kierowali ich życiem, nie lubią, gdy mówi im się, co mają robić. Patrzą na wszystko ze swojego punktu widzenia. Bronią własnych przekonań, niezależnie od tego czy są one powszechnie akceptowane, robią to uparcie i nie da się ich przekonać żadnymi logicznymi argumentami Najlepiej czują się pracując na własny rachunek lub jako szef. Potrzebują pracy, w której nie będą się nudzić. Podejmują się prac związanych z dużym ryzykiem. Są przedsiębiorcze, ambitne, ale dobrze się sprawdzają, gdy trzeba rozruszać jakieś przedsięwzięcie, natomiast ich zapał opada, gdy wszystko idzie utartym torem i brakuje wyzwań. Szybko się nudzą i często zdarza im się porzucać rozpoczęte przedsięwzięcia, bo nie mają cierpliwości, żeby je wykończyć, zadbać o szczegóły.

Świat uczuć: Wygląda pomyślnie. Dla zgodnych związków będzie to czas spokojny i radosny. Będziecie rozkoszować się poczuciem bezpieczeństwa i stabilizacji. Osoby samotne być może nareszcie doczekają się szczęśliwej miłości. Muszą tylko otworzyć się na nowe kontakty, wyjść do ludzi i uwierzyć w swój urok. Praca i finanse: Na polu zawodowym twoja sytuacja ustabilizuje się. Atmosfera w pracy bardzo się poprawi, a swoją pozytywną energią zarazisz współpracowników. Twoje zaangażowanie i kreatywność zostaną docenione. Załatwisz wiele spraw, uporządkujesz sprawy finansowe. Zdrowie: Pamiętaj, że stres i nerwy nie są korzystne dla twojego zdrowia. Postaraj się bardziej wyluzować. Zadbaj o kręgosłup, więcej ruchu na pewno ci się przyda. Porada na ten rok: Nie zawsze to, o czym marzysz, jest lepsze od tego, co masz tuż pod ręką.


ŻYCIE Kolorado | www.zycie-kolorado.com | Kwiecień/April 2013

Fotogaleria

Zając 2013 foto: Tomek Bodzianowski

31


Zycie-Kolorado_April2013  

Polish newspaper in Colorado

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you