Page 1

UMIEĆ POMÓC

SZUKAJ NAS NA FACEBOOKU!

www.dobryduch.elk.pl Bezpłatna ulotka informacyjna wydana przez Stowarzyszenie „Dobry Duch Samorządu” z siedzibą w Ełku e-mail:dobryduch.elk@wp.pl

IDĄ LEPSZE CZASY DLA EŁCKIEGO SPORTU W ubiegłym roku Stowarzyszenie Dobry Duch Samorządu na swojej stronie internetowej zamieściło ankietę z pytaniem jakie dyscypliny sportu powinny być wspierane przez lokalne samorządy. Ku naszemu zaskoczeniu, spotkała się ona z bardzo dużym zainteresowaniem – oddano przeszło pół tysiąca głosów.

Wyniki ankiety potwierdziły naszą lokalną miłość do sportów wodnych. Najwięcej, bo 34 proc. głosów zostało oddanych na wioślarstwo, na drugiej pozycji uplasowało się żeglarstwo, a na następnych miejscach niezwykle popularne w Polsce piłka nożna i siatkówka.

Myślę, że podczas wybierania Sportowej Marki Miasta, warto uwzględnić wyniki niniejszej ankiety. Dlatego też zaprezentuję je na kolejnej Radzie Sportu, która funkcjonuje przy Prezydencie Miasta. Wyniki ankiety przekażemy także radnym. Ostatnio Ministerstwo Sportu ogłosiło nowy system finansowania sportu oraz podział na dyscypliny strategiczne i mniej ważne. Niezwykle cieszy, iż w grupie

przewidzianej do największego wsparcia znajduje się wioślarstwo. Pokrywa się to z preferencjami ełczan. Daje to nadzieję, iż wioślarstwo w Ełku ma przed sobą okres, który może skutkować wieloma medalami - patrząc na zaangażowanie naszej młodzieży mam przeczucie, że także olimpijskimi. Nie muszę nikomu przypominać, jak ważne w rozwoju młodych ludzi jest uprawianie przez nich sportu. Dlatego też liczę, iż zmiana podejścia do finansowania i pomysły na sport, które rodzą się aktualnie w naszym mieście (takie jak inicjatywa Prezydenta Ełku związana ze „Sportową Markę Miasta”) nie tylko będą promować Ełk, ale także przyczynią się do rozwoju sportu, zarówno wyczynowego, jak i rekreacyjnego. Sebastian Kosiorek

ZESTAWIENIE CEN PALIW W EŁKU W tym miesiącu mija pierwsza rocznica uruchomienia projektu naszego stowarzyszenia, który miał i ma za zadanie wspierać kierowców tankujących na ełckich stacjach paliw. Od zeszłego roku staramy się codziennie publikować ceny paliw ze wszystkich ełckich stacji w formie zestawienia na naszej stronie internetowej. Przyszedł zatem czas na małe podsumowanie.

Na wstępie podziękowania należą się internautom wspierającym naszą akcję oraz wszystkim odwiedzającym stronę internetową stowarzyszenia i profil na Facebook-u. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni oglądając statystyki, gdyż świadczy to o zainteresowaniu projektem. To daje nam motywację do dalszego prowadzenia akcji.

Generalnie projekt miał na celu przekazywanie kierowcom informacji gdzie można w Ełku zatankować taniej. Chcieliśmy, aby nasi czytelnicy świadomie wybierali korzystniejsze ceny paliw. Po cichu liczyliśmy także, iż może wpłynie to na wzajemną konkurencję cenową między stacjami paliw w Ełku, tym samym wymuszając obniżki cen paliw. Czy to się udało? Tego oczywiście nie wiemy. Chcemy jednak podkreślić, że przez większość poprzedniego roku można było zauważyć konkurencję cenową, która w efekcie spowodowała, iż mieliśmy niższe ceny niż

w okolicznych miejscowościach, nawet w porównaniu z większymi aglomeracjami miejskimi takimi jak Olsztyn czy Białystok. Dopiero pod koniec 2012 roku ełckie stacje paliw dopadła jakaś stagnacja i brak większej reakcji na obniżanie rynkowych cen paliw. Tym samym w sąsiednich miejscowościach stały się one bardziej konkurencyjne. Jako ciekawostkę chciałbym przypomnieć jakie ceny paliw obowiązywały jeszcze rok temu. W naszym pierwszym zestawieniu najtańszy diesel kosztował 5,65zł/l, benzyna pb95 - 5,50zł/l, a gaz - 2,78zł/l. W lipcu, na wakacje, diesel wrócił do łask z ceną - 5,30 zł/l, benzyna była droższa, bo kosztowała -5,49zł/l, gaz natomiast spadł w okolice - 2,65zł/l. Wszystkich zainteresowanych aktualną ceną paliw serdecznie zapraszam na naszą stronę internetową www. dobryduch.elk.pl lub na profil na Facebook-u, gdzie można również zamieszczać komentarze i uwagi odnośnie naszego projektu. Marek Skóra

Z początkiem nowego roku stowarzyszenie Dobry Duch Samorządu opracowało oraz złożyło dokumenty aplikacyjne do konkursu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich na organizację projektu edukacyjnego z zakresu udzielania pierwszej przedmedycznej pomocy pediatrycznej. Problematyka, którą próbuje rozwiązać projekt, jest niezwykle istotna z punktu widzenia bezpieczeństwa najmłodszych tj. niemowląt oraz małych dzieci. Statystyki lekarskie informują corocznie o prawie milionie wypadków mających miejsce we własnym domu, na skutek których dzieci ulegają poparzeniom, porażeniom, zadławieniom, zatruciom, złamaniom, przygnieceniom, upadkom i innym niebezpiecznym zdarzeniom. Najbardziej narażone na wypadki są małe dzieci w wieku od 1 do 5 lat. Są bardzo ruchliwe, ciekawe świata, wszystkiego chcą dotknąć, a jednocześnie brakuje im zdolności przewidywania konsekwencji swoich działań. Dzieci, a szczególnie niemowlęta, ze względu na znaczne odrębności w budowie i funkcjonowaniu organizmu nie mogą być traktowane jak „mali dorośli”. Wszystkie procesy będące skutkiem niebezpiecznych zdarzeń rozwijają się u dzieci znacznie bardziej dynamicznie, szybciej dochodzi u nich do wstrząsu, wychłodzenia organizmu, niedrożności dróg oddechowych, czy niedotlenienia mózgu. W związku z tym, niezbędne jest uwzględnienie znacznych odrębności przy udzielaniu pierwszej pomocy! Wśród największych problemów, wiążących się z wypadkami z udziałem niemowląt i małych dzieci, wymienia się niski poziom świadomości opiekunów na temat potencjalnych zagrożeń dla zdrowia lub życia dziecka, brak wiedzy na temat sposobów udzielania pierwszej przedmedycznej pomocy pediatrycznej oraz dezorientacja, strach i panika. Uniemożliwiają dorosłym zarówno właściwe udzielenie pierwszej pomocy pediatrycznej, ale także skuteczne wezwanie profesjonalnej pomocy medycznej. Przygotowując projekt do FIO założyliśmy, iż grupę adresatów projektu stanowić będą głównie bezpośredni uczestnicy specjalistycznych kursów pierwszej przedmedycznej pomocy pediatrycznej tj. obecni i przyszli rodzice, opiekunowie dzieci, osoby planujące założenie rodziny i członkowie ich rodzin oraz nianie, opiekunki żłobkowe i przedszkolne.

Uczestniczenie w tak specjalistycznym kursie umożliwi nie tylko poznanie teorii, ale także praktyczne przećwiczenie omówionych metod ratowania zdrowia i życia najmłodszych. Kilka godzin wykładów i praktycznych ćwiczeń wyposażą w wiedzę, która nie rzadko będzie determinować o przyszłym stanie zdrowia najmłodszych. Do pozostałych mieszkańców Ełku skierowana zostanie kampania informacyjna przeprowadzona w lokalnych mediach, akcja edukacyjna w ełckich przedszkolach, żłobkach i gabinetach lekarskich. Planowane jest także stworzenie e-poradnika, czyli mini przewodnika o podstawowych zasadach udzielania pierwszej przedmedycznej pomocy pediatrycznej. Decyzja o realizacji projektu uzależniona będzie od pozyskanego wsparcia finansowego w ramach FIO. W przypadku przyznania dofinansowania projekt realizowany będzie na terenie Ełku na przełomie sierpnia – listopada 2013 roku. Agnieszka Pietrowicz


DYLEMATY RADNEGO Już w lutym na sesji rady miasta zostanie podjęty pakiet uchwał „odpadowych”, m.in.: - w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia wysokości stawki tej opłaty na terenie Gminy Miasta Ełk, - w sprawie: Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Ełku.

Powyższe uchwały są efektem zmian w polskim prawie, a mianowicie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Ustawa nakłada na gminy obowiązki wynikające z prawa Unii Europejskiej, dotyczące osiągnięcia do 2020 roku: - zwiększenia poziomu recyklingu, co najmniej o 50% odpadów surowcowych (papier, metale, tworzywa, szkło), - zwiększenia poziomu recyklingu, co najmniej o 70% odpadów budowlanych. - zwiększenia poziomu redukcji składowanych odpadów w ten sposób, że na składowiska nie może trafić więcej niż 35% wszystkich odpadów komunalnych ulegających biodegradacji. W stosunku do masy tych odpadów wytworzonych w 1995 r. do w/w poziomów recyklingu i redukcji Polska musi dochodzić stopniowo.

Wskaźniki poziomu recyklingu i redukcji będą co roku monitorowane, a ich nie osiągnięcie wiązać się będzie z wysokimi karami finansowymi. Najważniejszą z punktu widzenia przeciętnego mieszkańca Ełku jest uchwała dotycząca wyboru metody ustalenia opłaty i jej wysokości za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ustawa przewiduje następujące metody ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami:

Nowe zasady wprowadza ustawa o obowiązkach w zakresie informowania o zużyciu energii przez produkty wykorzystujące energię, która dostosowuje przepisy krajowe do obecnie obowiązujących wymagań w Unii Europejskiej.

Każda z powyższych metod ma swoje wady i zalety. Żadna nie jest doskonała i przy uchwaleniu niezależnie którego sposobu naliczania opłaty znajdą się pokrzywdzeni, którzy będą krytykować podjęte decyzje. I nie należy się temu zbytnio dziwić, gdyż idealnym rozwiązaniem byłaby opłata za te odpady, które rzeczywiście wytworzyliśmy. Niestety, jest to nie do zrealizowania, przynajmniej w najbliższym czasie. Osobiście uważam, że najlepsza metoda ustalenia stawki za odpady to metoda, która uwzględniałaby czynniki statyczne, czyli takie, które nie zmieniają się, bądź zmieniają się rzadko i nieznacznie. Metoda ta oparta byłaby na wyliczeniach stawki „od powierzchni lokalu mieszkalnego” - oczywiście uwzględniając warunki ełckie. Jest to proste do ustalenia dla urzędników i niedające możliwości kombinowania. Należy także wskazać, że regulamin uchwalony przez gminę powinien być tak sformułowany, aby w przypadku segregacji odpadów opłata była odpowiednio niższa i wręcz zachęcała do selektywnej zbiórki odpadów.

Etykiety, pozwalające konsumentom porównać wydajność urządzeń oraz wybrać te najbardziej efektywne pod względem zużycia energii, wody czy detergentów, są stosowane od połowy lat 90-tych.

Adam Dobkowski

w konsekwencji powodując ich karłowacenie i usychanie. W Skandynawii nie ujrzymy żadnych solarek! Pługi i inny ciężki sprzęt zgarniają część śniegu – resztę ubijają. Drogi posypuje się piaskiem i żwirem, nigdy solą, która jest od dawna tam zakazana. Koszty są mniejsze, bo potem piasek, czy żwir można wiosną zebrać i wykorzystać ponownie. Podobne rozwiązania wprowadzają Słowacy – a my… My nie lubimy żadnych zmian, nawet gdy są rozsądne. Jako alternatywę dla chlorku sodu stosuje się nie tylko piasek i żwir, to może być chociażby chlorek wapnia wzbogacony m.in. substancjami hamującymi korozję oraz utrzymującymi właściwą kwasowość. Chlorek wapnia jest skuteczniejszy w niskich temperaturach i mniej szkodliwy dla roślinności. Niech ktoś może policzy nie tylko wydatki na sól i odnowienie zieleni. Policzmy też wymianę chodników, krawężników, dodatkowe miliony na remonty dróg i może jak potrafimy straty zdrowotne. Albo nie liczmy, tylko przestańmy wreszcie solić. Robert Klimowicz

EŁK MIASTEM „UTOPIONYM” W DRZEWACH

Obowiązek informowania o efektywności energetycznej wszystkich sprzedawanych w Polsce sprzętów elektrycznych (i to nie tylko na etykietach, ale także w materiałach promocyjnych) – to tylko niektóre zmiany wprowadzane przez nowe przepisy.

- od liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość - od gospodarstwa domowego - od ilości zużytej wody z danej nieruchomości - od powierzchni lokalu mieszkalnego.

SÓL NA NASZYCH ULICACH Dopóki jeszcze zima rządzi w najlepsze, jeden „zimowy” oklepany już trochę temat – a mianowicie sypanie soli na nasze ulice. Nie wiadomo w sumie dlaczego, po każdych opadach śniegu, firmy odpowiedzialne w Polsce za oczyszczanie miasta z uporem maniaka sypią sól na ulice i chodniki. Kosztuje to pewnie bardzo dużo, a nie przynosi korzyści. A kto na tym zyskuje? - kopalnie soli, warsztaty samochodowe, producenci butów, firmy, które łatają dziury w zniszczonych zimą ulicach. W sumie mógłbym pogodzić się z naprawą butów, samochodu, nawet z brodzeniem w szarej, obrzydliwej kaszy, która się wytwarza na chodnikach i ulicach po posypaniu śniegu solą. Przecież po zaśnieżonych chodnikach chodzi się dużo bezpieczniej i przyjemniej niż po słonym i brudnym błocie pośniegowym. Nie mogę się jednak pogodzić z kosztami zniszczonych przez sól drzew, trawników, a także szkodami w ekosystemach wodnych, bo sól z naszych dróg spływa ostatecznie do jeziora – czym nikt nie zawraca sobie głowy. Wzrost stężenia soli w glebie uniemożliwia korzeniom roślin pobieranie wody,

OZNAKOWANIE URZĄDZEŃ ELEKTRYCZNYCH - NOWE PRZEPISY

Do tej pory musiały być umieszczone jedynie na sprzęcie gospodarstwa domowego. Nowa regulacja rozszerzyła ten obowiązek na wszystkie produkty wykorzystujące energię. Etykiety – obowiązki przedsiębiorców Producenci oraz importerzy będą musieli dołączyć do produktów oferowanych sprzedawcom lub konsumentom etykiety określające klasę efektywności energetycznej oraz zużycie innych podstawowych zasobów (np. woda, detergenty) przez to urządzenie. Dane powinny znaleźć się także w karcie produktu, dostarczanej wraz ze sprzedawanym urządzeniem, oraz w dokumentacji technicznej, którą przedsiębiorcy mają obowiązek przechowywać. Nowe prawo nakłada na sprzedawców obowiązek informowania konsumentów o efektywności energetycznej oferowanego sprzętu. Dane powinny być widoczne dla kupującego w chwili podjęcia decyzji zaku-

powej. Dotyczy to zarówno sklepów tradycyjnych jak i internetowych. Wzory etykiet oraz wymagania dotyczące zawartości dokumentacji technicznej i kart produktu określają akty prawne Komisji Europejskiej, które obowiązują również w Polsce. Reklamy – nowe wymagania Producenci, importerzy oraz sklepy oferujące produkty wykorzystujące energię mają obowiązek udostępniania konsumentom informacji o klasie efektywności energetycznej także we wszystkich materiałach promocyjnych. Dane te powinny się znaleźć zarówno w instrukcjach, broszurach, ulotkach, katalogach, a także w reklamach radiowych i telewizyjnych oraz w Internecie. Odpowiedzialność przedsiębiorców Producenci oraz importerzy urządzeń elektrycznych będą musieli przechowywać dokumentację techniczną przez pięć lat po wprowadzeniu do obrotu lub oddaniu do użytku ostatniego egzemplarza danego produktu. W tym czasie organy dokonujące kontroli (Inspekcja Handlowa oraz Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej) będą mogły żądać od przedsiębiorcy przekazania dokumentacji technicznej w celu weryfikacji informacji umieszczanych na etykietach i w kartach sprzedawanych produktów. Dariusz Dracewicz

SZANSA NA START Młodzież wchodząca w dorosłe życie ma wiele marzeń i planów. Jednym, może nawet najważniejszym, jest własne mieszkanie. To ono pozwala nam się usamodzielnić i rozpocząć dorosłe życie.

Niestety owe marzenie coraz trudniej jest spełnić. Cena własnego „M”, zarobki młodych i coraz trudniejszy dostęp do kredytów bankowych powodują, iż trudno zrealizować pragnienie samodzielności, co skazuje nas na ciągłe obciążanie rodziców wspólnym zamieszkiwaniem. W takim momencie często pojawia się pytanie: Czemu nie mogę wynająć mieszkania? To oczywiście jest jakieś wyjście, lecz wysokość czynszu, podobnie jak rata kredytu, jest dla młodego człowieka będącego na początku swojej kariery zawodowej często problemem nie do przeskoczenia. Moim zdaniem sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby lokalny samorząd pochylił

się nad tym problemem. Może rozwiązaniem byłaby budowa mieszkań socjalnych pod wynajem dla młodych. Samorząd, właściciel takich mieszkań, w pewnych, ściśle określonych sytuacjach wynajmowałby mieszkania młodym ludziom na preferencyjnych zasadach. Nie chciałbym w niniejszym artykule określać jakich, to zadanie dla urzędników. Według mnie jest to jakiś pomysł na pomoc młodym i tym samym zachęcenie ich do pozostania w rodzinnym mieście. Kamil Kunicki

Stwierdzenie, że najlepszym sposobem dbania o powietrze w naszym mieście jest sadzenie drzew nie jest jakimś szczególnym odkryciem. Powstał pewien pomysł, który łączy ekologię, sadzenie drzew i każdego z ełczan - to utworzenie od podstaw parku, Parku Ełczan. Na czym polega ów pomysł? W momencie narodzin rodzice zobowiązani byliby do wykupienia drzewka (niech będzie to opłata symboliczna, resztę można dofinansować z budżetu miasta lub funduszami zewnętrznymi) i posadzenia go na odpowiednio zaprojektowanym i przygotowanym terenie w parku. Każde drzewo „należałoby” wtedy do konkretnego mieszkańca. Byłoby również odpowiednio oznaczone w specjalnej księdze znajdującej się w ratuszu - tak, aby każdy mógł je w przyszłości odszukać. W naszym mieście rodzi się rocznie ponad 500 dzieci - tyle drzew w ciągu roku przybywałoby w parku. Oczywiście każdy z obecnych i byłych mieszkańców Ełku także mógłby wykupić swoje drzewko w parku. W ten sposób mielibyśmy wpływ na ekologiczny charakter miasta, a park byłby swoistym, żywym pomnikiem poświęconym nam wszystkim, mieszkańcom Ełku.

Wykup drzewka mógłby być także świetną atrakcją dla turystów. Każdy kto odwiedza Ełk miałby możliwość wykupu drzewka jako pamiątki swojego pobytu w naszym mieście. Wtedy ślad po wizycie przetrwałby wiele lat.

W Ełku na chwilę obecną nie ma chyba terenu na taką inwestycję. Nie widzę jednak powodów, żeby taki park nie mógłby powstać na obrzeżach miasta, na terenie należącym do gminy wiejskiej. To tylko kwestia dobrej woli obu samorządów. Warto dbać o to, aby w budżecie miasta znalazły się odpowiednie fundusze na coroczne nasadzenia. Można je także pozyskać z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeżeli nie będzie szans na realizację idei dużego, ełckiego parku rekreacyjnego, to może niech drzewko kupione przy narodzeniu każdego dziecka w Ełku będzie sadzone po prostu gdzieś na terenie miasta. Opracujmy mapę takich nasadzeń. Jest jeszcze w naszym mieście wiele miejsc, których nie da się już wykorzystać pod zabudowę, a one aż proszą się o jakieś drzewko. Pamiętajmy, że nie musimy sadzić wielkich drzew, które mogą w przyszłości „przeszkadzać” - takich jak klony, lipy, brzozy, topole. Mogą to być małe ozdobne drzewa, jak przykładowo jarzębina, sumaki, jarząb szwedzki, a może nawet drzewa owocowe, chociażby wiśnie. Małe drzewa „zmieszczą się” dosłownie wszędzie, nawet na małym kawałku ziemi - korzyści z tego dla miasta są przeogromne. Niech Ełk będzie miastem „utopionym” w drzewach. Robert Klimowicz

EKO SZLAK

Łaźna Struga to nazwa urokliwej rzeki wytyczającej szlak wodny pomiędzy mazurskimi jeziorami. Droga ukazująca dziewicze piękno Mazur Garbatych nie jest jeszcze zniszczona przez człowieka. Chciałoby się zachować w sposób nienaruszony tę część naszej ziemi, ale niestety nie da się zamknąć całego obszaru w jeden wielki rezerwat. Trzeba pamiętać o mieszkańcach tego obszaru, którzy mają swoje potrzeby i oczekiwania, chcą korzystać z rozwoju cywilizacji a nie zostać sprowadzeni do atrakcji rezerwatu. Dlatego trzeba podjąć starania, aby zatroszczyć się zarówno o rozwój tego obszaru jak i o to, by odbywał się on z poszanowaniem dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego. Należy działać w kierunku uczynienia go atrakcyjnym turystycznie w jego naturalnych walorach, ale i tak, aby przynosił korzyści mieszkańcom. Ale czy możliwe jest osiągnięcie tego bez aktywnego uczestnictwa i współdecydowaniu obywateli? Czy może się obyć bez dobrej współpracy samorządów, biz-

nesu, sektora pozarządowego, mediów? Pogodzenia i zaangażowania zarówno tych, którzy chcą zachowania natury, jak i zwolenników rozwoju? Odpowiedzią na to jest, wydaje mi się, partycypacyjne tworzenie strategii rozwoju społeczno-gospodarczego obszaru Łaźnej Strugi w ramach projektu „EKO SZLAK- ŁAŹNA STRUGA”. Warto angażować się w odpowiedni i przemyślany rozwój ziemi na której mieszkamy. To nasze wspólne dziedzictwo. Tych, którym nie jest to obojętne, zapraszam do współuczestnictwa w projektowaniu działania związanego z projektem „EKO SZLAK- ŁAŹNA STRUGA”. Informacje znajdziecie Państwo na stronie www.laznastruga.pl Paweł Wilk

SZANSE I ZAGROŻENIA NASZEGO TECHNOPARKU W czasie gdy Rada Miasta podejmowała decyzję o budowie ełckiego Parku Naukowo-Technologicznego byłem radnym i przyznaję, że nie byłem zwolennikiem tej inwestycji. Szczególnie niepokoiły mnie częste zmiany w strukturze finansowania, w wyniku których bardzo istotnie wzrósł udział środków własnych i konieczne stało się wyłożenie sporych, dodatkowych pieniędzy z budżetu miejskiego. Niemniej teraz, po zakończeniu budowy, chciałbym szczerze pogratulować władzom miasta sukcesu i autentycznie cieszę się z faktu powstania Technoparku. Jest to przecież inwestycja prorozwojowa, która w perspektywie ma szanse przyczynić się do powstania nowych miejsc pracy w naszym mieście. Technopark ma z zasady wspomagać lokalną przedsiębiorczość, umożliwiać przenoszenie nowoczesnych, innowacyjnych technologii do działających w nim mikrofirm poprzez współpracę z instytutami naukowo badawczymi, laboratoriami i uczelniami wyższymi. Jest to niewątpliwie ogromna szansa na zdynamizowanie rozwoju gospodarczego naszego miasta. Niestety, jak każde tego typu przedsięwzięcie, niesie ze sobą także pewne zagrożenia. Trochę niepokoi mnie konkurencja. Śladem Ełku, który był pionierem w tym temacie na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, poszło także kilka innych miast w regionie, w tym Olsztyn i Elbląg, które zdecydowały się na lokalizację podobnych inwestycji. Może to utrudnić pozyskiwanie naukowej myśli technicznej. Potencjał naukowo badawczy, a przede wszystkim potencjał finansowy najbliższych nam uczelni wyższych i instytutów, niestety jest ograniczony. Jeszcze innym zagrożeniem, o którym pisał nie tak dawno „Puls Biznesu”, jest lokowanie w Technoparkach wątpliwej jakości innowacji technologicznych. Przykładowo w Gdyni ulokował się instytut promujący wizję człowieka jako istoty, która ma prawo do rozwoju, szczęścia i satysfakcji we wszystkich sferach życia, w tym również ... seksualnej. Oprócz tego instytutu, działa tam między innymi firma produkująca czarno-białe zabawki dla niemowląt. Z kolei w Kielcach działa spółka, która projektuje ulotki i plakaty. Pod Poznaniem zaś funkcjonują: sprzedawca regałów magazynowych, producent karmy dla psów i kotów oraz przedszkole. Takich ciekawych przykładów można znaleźć wiele.

Jak się wydaje, nasz Technopark na razie unika podobnych błędów i mam nadzieję, że tak będzie także w przyszłości. Moim zdaniem pryncypialne podejście do inwestorów zamierzających rozpocząć działalność w Parku Naukowo-Technologicznym jest ze wszech miar korzystniej-

sze, niż chęć zapełnienia przestrzeni Technoparku jak najszybciej i za wszelką cenę. Chciałoby się przy tym, żeby efekt ekonomiczny i społeczny parku, wybudowanego przy tak wysokich własnych nakładach finansowych, był optymalny i przyniósł oczekiwane korzyści dla miasta i mieszkańców. Wierzę, że w Ełku tak właśnie będzie. Bardzo ciekawe podejście do optymalizacji rozwoju innowacji przedstawił profesor Andrzej Pawlak z Lawrens Technological University i wykładowca Uniwersytetu Stanforda (jest położony w Californii, w Dolinie Krzemowej, to jeden z najlepszych amerykańskich uniwersytetów). Profesor Andrzej Pawlak jest zdania, że do efektywnego rozwijania innowacji konieczne jest stworzenie dwóch map – mapy wiedzy, to jest technologii i kompetencji jakimi dysponuje region oraz mapy zasobów naturalnych i przemysłowych, w tym także zasobów ludzkich i finansowych zgromadzonych na badanym terenie. Dopiero opracowanie takich map i nałożenie ich na siebie pozwoli w sposób ewidentny ustalić „co wiemy i co mamy”. W ten sposób zostaną zidentyfikowane sektory, które powinny być potraktowane priorytetowo, a jakich w danych warunkach powinno się unikać. Jako przykład takiego działania profesor Pawlak przywołuje Chiny, które dysponując technologią wydobycia i produkcji metali ziem rzadkich, nałożyły na to swoje zasoby intelektualne i obecnie odpowiadają za 97% światowej produkcji. Metale ziem rzadkich mają szerokie zastosowanie w technologii kosmicznej i lotniczej, medycynie, radiologii, przy produkcji magnesów, laserów, baterii jądrowych. Inaczej mówiąc, nowoczesne technologie nie mogą się bez nich obejść. Profesor Pawlak przyznaje, że takie mapy wykonywał w swoich pracach badawczych w Stanach Zjednoczonych, ale także dla jednego z regionów polskich. Oczywiście opracowanie ich nie jest rzeczą prostą i tanią, ale wydaje się, że można byłoby takie środki pozyskać z funduszy europejskich w nowej perspektywie finansowej. Pozwoliłoby to także w przypadku ełckiego Technoparku, na zidentyfikowanie priorytetowych branż i sektorów gospodarczych oraz odkrycie luk i nisz technologicznych, które mogą być wypełnione przez firmy lokalne. Romuald Baranowski


JESTEM LOKALNYM PATRIOTĄ, PŁACĘ PODATKI TAM, GDZIE MIESZKAM Nie jest skomplikowane, a przy tym nie boli i nic nie kosztuje, a może przynieść poprawę komfortu i jakości życia w najbliższym otoczeniu. Tak Starostwo Powiatowe w Olsztynie zachęcało w ubiegłym roku mieszkańców podolsztyńskich gmin, by poprzez meldunek w miejscu faktycznego zamieszkania płacili podatki na rzecz własnego samorządu. Hasło akcji brzmiało „Jestem lokalnym patriotą, płacę podatki tam, gdzie mieszkam”. Mowa o aktualizacji adresu zamieszkania w formularzu ZAP-3, który można wysłać do właściwego Urzędu Skarbowego razem z rocznym zeznaniem podatkowym PIT. Podatnika niewiele to kosztuje, a dla lokalnego samorządu może być to solidny zastrzyk gotówki. Według wyliczeń olsztyńskich urzędników prawie 40 proc. naszego podatku może wrócić do gminy, a dalsze 10,25 proc. podatku do powiatu, w którym żyjemy. Tego typu apele o płacenie podatków mają uświadomić mieszkańcom, że im więcej osób będzie je płaciło w miejscu zamieszkania, tym na lepszy standard życia w gminie mogą liczyć. Te pieniądze mogą być przeznaczone na dalsze inwestycje dla mieszkańców, czyli drogi, chodniki czy place zabaw. Inaczej mówiąc, rozliczając się z fiskusem w miejscu zameldowania finansujemy szkołę, komunikację autobusową, przedszkole czy drogę. Warto także dodać, iż jest to w interesie samego podatnika. Niesubordynowanych podatników fiskus może ukarać grzywną za wykroczenie skarbowe, bowiem o zmianie miejsca zamieszkania osoby fizyczne powinny poinformować urząd skarbowy w ciągu 30 dni od przeprowadzki. Coraz więcej miast w Polsce angażuje się w przekonywaniu swoich mieszkańców do zameldowania się na ich terenie. Samorządy drukują ulotki i plakaty zachęcające do udziału w akcji. Trafią one na nowe osiedla w gminach powiatu, do sklepów i miejsc często odwiedzanych przez mieszkańców. Samorządy dodatkowo wprowadzają różnorodne zachęty z tym związane. Przykładowo w Olsztynie zachętą do przemeldowania się i aktualizacji miejsca zamieszkania był system drobnych ulg w opłatach za wymianę dokumentów komunikacyjnych: prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego. W ostatnich latach w gminach powiatu olsztyńskiego zameldowało się w ten sposób kilkaset osób. Czas skorzystać z dobrych wzorców. W dobie kryzysu każda dodatkowa złotówka do budżetu jest na wagę złota. Robert Klimowicz

Polecamy

klimowicz.elk.pl garbate.blogspot.com

KU PRZESTRODZE NA DRODZE Często jeżdżę ulicą Wojska Polskiego w kierunku Wieży Ciśnień i chcąc skręcić w ul. Sikorskiego niemal codziennie jestem świadkiem wielu niebezpiecznych zdarzeń. A wszystko przez samochody ustawione na prawym pasie drogi na odcinku ok. 100 m przed skrętem w prawo. Niecierpliwi kierowcy jadący z centrum miasta, wiedząc że prawy pas za chwilę będzie wyłączony z ruchu przez zaparkowane na nim samochody, przyśpieszają i zaczynają slalom między samochodami. Pisk opon i gwałtowne hamowanie są oznakami sytuacji stanowiących zagrożenie na drodze. Niestety takie „popisy” zagrażają także pieszym. Stojące na ulicy samochody zasłaniają bowiem widoczność wszystkim uczestnikom ruchu drogowego. Kierowcy, którzy planują wjechać w ul. Sikorskiego w ostatniej chwili zmieniają pas z lewego na prawy. Manewr jest niebezpieczny, gdyż skupieni na skręcaniu nie są w stanie zauważyć ludzi wkraczających na pasy ... i znowu ostre hamowanie. Jeden pas ruchu w tym miejscu powoduje także kolejne niebezpieczeństwo - gdy ktoś jadąc lewym pasem, tuż przed skrzyżowaniem chce skręcić w lewo w kierunku WSFiZ-u lub MOS-u. Zatrzymując się całkowicie blokuje drogę. Pędzące za nim auta, przez zaparkowane na ulicy

samochody nie mają możliwości jazdy i muszą hamować, często naprawdę gwałtownie. Z przykrością muszę stwierdzić, iż niejednokrotnie jestem także świadkiem naszej niegościnności wobec kierowców z obcą rejestracją. Nie wiedzą o niespodziance jaką jest blokada prawego pasa drogi i później długo muszą na nim stać, zanim ktoś pozwoli im włączyć się do ruchu. Jest to często możliwe dopiero jak wszyscy przejadą. Zatem dlaczego tak ważna ulica w Ełku, właściwie główna arteria miasta, jest blokowana w sposób uniemożliwiający płynny ruch oraz narażający kierowców i pieszych na niebezpieczeństwo? Moim zdaniem wygody zaparkowania przed sklepem nie powinniśmy przedkładać nad bezpieczeństwo na drodze. Może lepiej wykorzystać chodnik, który jest bardzo szeroki i zrobić z niego parking. Miejsca jest tam wystarczająco dla samochodów i przechodniów. Magdalena Zawadzka

FUNDUSZ DOBROCZYNNY „KOCHAM JAŚKA” Urodzenie dziecka niepełnosprawnego to jak upadek z dużej wysokości. Powoduje całkowitą zmianę życiowego scenariusza. Trzeba oswoić rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z tym co znamy, czego doświadczyliśmy do tej pory. Oswoić dziecko, nauczyć się jego świata, przestawić na inne tory i wartości całe dotychczasowe życie. Podjąć walkę, żeby to co w pierwszym odruchu jest anomalią i wywołuje chęć odrzucenia, stało się częścią nowej normalności. I dotyczy to nie tylko osobistego życia i rodziny, ale całego społeczeństwa. Wyzwanie rzucone wszystkim, rzucone człowieczeństwu, by przyjąć, troszczyć się i kochać, dać przestrzeń i prawo do bycia. Problemy i potrzeby rodzin, które wychowują niepełnosprawne dzieci są przeogromne. To niezwykły wysiłek organizacyjny i finansowy. Na samą rehabilitację niepełnosprawnego dziecka trzeba wydać kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Życie osobiste ulega rozbiciu i trudno je na nowo ułożyć. Wiele matek musi poświęcić się całkowicie. Rezygnują z przyjaciół, z pracy, rozwoju, ze wszystkiego, co może utrudniać zajmowanie się dzieckiem. Rezygnacja z pracy oznacza zmniejszenie domowego budżetu i jeszcze większe problemy. Niestety pomoc państwa jest minimalna.

Niewielki zasiłek, brak możliwości dorobienia na zlecenie, wsparcie NFZ są drastycznie niewystarczające. Dlatego też ważne jest, aby powstawały fundusze, które mogłyby wspierać takie rodziny.

Takim funduszem jest Fundusz Dobroczynny „Kocham Jaśka”. Ma on za zadanie wspierać rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi, głównie z problemami neurologicznymi. Jednym ze sposobów pozyskiwania pieniędzy przez fundusz jest 1 proc. z podatku. Wystarczy w odpowiedniej rubryce w PIT wpisać nr KRS. Warto pamiętać, iż ełckie organizacje pożytku publicznego działają na terenie Ełku i służą ełczanom. Przekazując dla nich procent podatku, mamy pewność, że te pieniądze zostaną w naszym mieście. Osoby, które chcą wesprzeć ełckie rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi część podatku mogą przekazać na rzecz Funduszu Lokalnego Ziemi Ełckiej – KRS 0000233904 z dopiskiem Fundusz Dobroczynny „Kocham Jaśka”. Urszula Podurgiel

Dobry Duch Samorzadu  

Gazeta Dobrego Ducha - luty 2013

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you