Issuu on Google+

POWIAT.ELK.PL Gmina Miasto Ełk, Gmina Ełk, Gmina Kalinowo, Gmina Prostki, Gmina Stare Juchy

BEZPŁATNA GAZETA WYDAWANA PRZEZ STAROSTWO POWIATOWE W EŁKU

Nr 5/2012

DRODZY UCZNIOWIE Witam Was bardzo serdecznie na progu nowego roku szkolnego 2012/2013. Ogromnie cieszę się, że wszyscy bezpiecznie spędziliście wakacje i po przerwie pojawiliście się w swoich szkołach – wypoczęci, uśmiechnięci i gotowi do podjęcia nowych zadań. Każdy początek niesie ze sobą trochę obaw, ale i dużo nadziei na coś interesującego, czemu warto poświęcić czas i energię. W imieniu własnym i całego Zarządu Powiatu w Ełku życzę Wam, moi drodzy, by pierwszy dzwonek w nowym roku szkolnym otworzył przed Wami drzwi do intelektualnej przygody. By Wasz codzienny wysiłek przynosił jak najlepsze rezultaty, a czas spędzony w szkole był nie tylko owocny, ale i naprawdę miły. Liczę również, że tak jak w latach ubiegłych, szkoły będą tętnić życiem, a Wy będziecie realizować wciąż nowe, ciekawe inicjatywy, rozwijające Wasze zainteresowania i umiejętności. Nauczycielom zaś życzę, by ten nowy rok szkolny okazał się efektywny, by Wasza praca i zaangażowanie zaowocowały jak najlepszymi wynikami podopiecznych i dały Wam mnóstwo satysfakcji. Krzysztof Piłat Starosta Ełcki

RUSZA NOWY ROK SZKOLNY

KOBIETA WSPÓŁCZESNA – KOBIETA AKTYWNA W związku z organizowanym w pierwszą sobotę października III Salonem Kobiet w Ełku, zachęcamy wszystkich, którzy ukończyli 16. rok życia, do wzięcia udziału w konkursie „Kobieta współczesna – kobieta aktywna”. Celem konkursu jest wyróżnienie i promocja aktywności kobiet oraz zainspirowanie do działania innych kobiet. Zadaniem uczestników konkursu jest przygotowanie pracy w jednej z sześciu zaproponowanych przez organizatorów form: film, reportaż lub wywiad, opowiadanie, wiersz, praca plastyczna i fotografia. Na chętnych czekamy do 21 września br. do godz. 14.00. Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród laureatom nastąpi 6 października podczas III Salonu Kobiet w Zespole Szkół nr 6 w Ełku. Wszelkie informacje dotyczące konkursu można znaleźć na stronie internetowej Starostwa Powiatowego w Ełku lub w Zespole ds. informacji - Starostwo Powiatowe w Ełku, ul. Piłsudskiego 4, pokój 393, II piętro, tel. 87/621-83-36.

Rozpoczął się rok szkolny 2012/2013 - szkoły ponadgimnazjalne w Ełku zapełniły się ponownie uczniami. W pierwszych klasach rozpocznie naukę 900 uczniów. Po raz kolejny największym wzięciem cieszą się licea ogólnokształcące, w których uczyć się będzie prawie 400 pierwszoklasistów. W dalszej kolejności młodzież wybrała technika w Zespole Szkół nr 5 oraz w Zespole Szkół nr 6 w Ełku. Aby zapewnić naszej młodzieży jak najlepszy wybór kierunków kształcenia w szkołach prowadzonych przez Powiat Ełcki przygotowaliśmy 38 oddziałów klas pierwszych – informuje Marek Chojnowski Wicestarosta Ełcki. W liceach ogólnokształcących utworzone zostało po 8 oddziałów, w technikach różnie, przykładowo w „Ekonomiaku”- 6 oddziałów, w „Rolniczej” – 5 oddziałów, w „Chemiaku” – 4 oddziały oraz 3 oddziały technikum w szkole mechanicznej. Utworzyliśmy także kilka oddziałów w zasadniczych szkołach zawodowych. Nie we wszystkich szkołach udało się stworzyć pełne oddziały. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom uczniów w niektórych zawodach powstały półoddziały, tzn. liczące nie mniej niż 13 uczniów. Zajęcia z przedmiotów zawodowych będą się w nich odbywały normalnie, natomiast na przedmioty ogólnokształcące oddziały będą łączone – wyjaśnia Wicestarosta. – Gdyby jednak któryś z uczniów zmienił zdanie i chciał uczyć się w innej klasie lub nawet szkole, to istnieje taka możliwość, są jeszcze wolne miejsca prawie w każdym oddziale.


2

ZARZĄD POWIATU Z ABSOLUTORIUM

Na ostatniej sesji przed wakacjami radni udzielili Zarządowi Powiatu w Ełku absolutorium. Czym jest absolutorium? Grażyna Boroda – Skarbnik Powiatu w Ełku

Absolutorium jest zatwierdzeniem sprawozdania z działalności finansowej, uznaniem jej za prawidłową. Uchwała w sprawie absolutorium dotyczy wyłącznie uchwały budżetowej za dany rok budżetowy. Radni podejmując ją muszą opierać się na przepisach zawartych w ustawie o finansach publicznych. Jednym z nich jest przygotowane przez Zarząd Powiatu sprawozdanie roczne z wykonania budżetu Powiatu Ełckiego za rok 2011. Radni mają obowiązek zapoznać się z przedłożonym dokumentem, przeprowadzić analizę wykonania budżetu, dyskusję w trakcie sesji absolutoryjnej, a następnie przystąpić do głosowania nad uchwałą. Uchwała podejmowana jest bezwzględną większością głosów, głosowanie jest jawne. Absolutorium łączy się z kontrolą Rady Powiatu nad wykonaniem budżetu przez Zarząd Powiatu. Należy tu podkreślić związek absolutorium z wykonaniem budżetu jednostki samorządu terytorialnego. Absolutorium jest bowiem instytucją kontroli pracy organu wykonawczego o ograniczonym podmiotowo zakresie i nie może być wykorzystane przez Radę do oceny całokształtu działalności Zarządu. Inne przyczyny, niezwiązane z wykonaniem budżetu powiatu, nie mogą być brane pod uwagę przy udzielaniu absolutorium dla Zarządu. Rada udzielając absolutorium, akceptuje jednocześnie sprawozdania w wykonania budżetu zarówno pod kątem poprawności rachunkowej, rzetelności, jak też kompletności przedstawionych danych. Udzielenie absolutorium jest podsumowaniem wykonania budżetu i stanowi element zamykający gospodarkę finansową powiatu w danym roku. Ocena dla władzy wykonawczej wyrażona w absolutorium jest jednocześnie oceną rzetelności pracy radnych.

DOTACJE UDZIELONE INNYM SAMORZĄDOM Samorząd Powiatu Ełckiego realizując swoje zadania statutowe wspiera działalność nie tylko organizacji pozarządowych, ale także innych samorządów. Bardzo często udzielana jest pomoc na realizację zadań publicznych w formie dotacji. Już od kilku lat staramy się w miarę posiadanych środków uczestniczyć w inwestycjach przeprowadzanych na terenie wszystkich gmin Powiatu Ełckiego. W szczególności dotyczy to remontów dróg gminnych – mówi Włodzimierz Szelążek, Etatowy Członek Zarządu Powiatu Ełckiego (na zdjęciu) - należy jednak dodać, że samorządy gminne współuczestniczą w ważnych remontach dróg powiatowych. Jest to działanie, które pozwala na zwiększenie liczby kilometrów wyremontowanych dróg w naszym powiecie. Samorząd naszego powiatu udzielił w roku 2011 różnym jednostkom samorządów terytorialnych dotacji celowych w łącznej kwocie 1.730.220,91 złotych. Największa część tej kwoty, bo aż 782.000 złotych, została przekazana gminom z terenu naszego powiatu właśnie na dofinansowanie zadań inwestycyjnych i zakupów inwestycyjnych na drogach gminnych. Chodzi tu o przebudowę drogi gminnej Mikołajki – Szczudły w gminie Kalinowo, przebudowę ulicy Sikorskiego w Ełku na odcinku od ulicy Łukasiewicza do ulicy Dolnej oraz na przebudowę drogi w miejscowości Płociczno w gminie Ełk. Dużą kwotę przekazywaną w roku 2011 stanowiły dotacje na zadania związane z placówkami opiekuńczo- wychowawczymi (335.297,50 złotych przekazane różnym JST na dzieci z powiatu ełckiego przebywające w placówkach opiekuńczo - wychowawczych na terenie innych powiatów) i rodzinami zastępczymi (346.616,81 złotych na dzieci z powiatu ełckiego przebywające w rodzinach zastępczych na terenie innych powiatów). Oprócz wymienionych dosyć wysokich dotacji dla JST, były w roku 2011 także mniejsze dotacje. I tak: 3.018 złotych przekazane samorządowi województwa jako nasz wkład do projektu „Znakowanie turystyczne regionu Warmii i Mazur”; dotacja w wysokości 3.288 złotych Powiatowi Grajewskiemu za przebywanie osób z powiatu ełckiego w Warsztatach Terapii Zajęciowej w Grajewie oraz dotacja 10.000 złotych Gminie Miastu Ełk na zadanie z zakresu kultury związane z prowadzeniem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ełku działającej na rzecz społeczności powiatu ełckiego. Ponadto warto przypomnieć, iż wystąpiliśmy do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych z wnioskiem o „Likwidację barier transportowych” czyli dofinansowanie zakupu autobusu przystosowanego do przewozu osób niepełnosprawnych i przekazanie go Gminie Miastu Ełk. Dzięki temu miasto otrzymało 250.000 złotych. Rok 2012 pod tym względem jest podobny do poprzedniego. W budżecie powiatu Rada Powiatu Ełckiego zaplanowała kwotę około 1.440 000 złotych na dotacje

5/2012

Dzieci są najważniejsze Stowarzyszenie „Biała Lilia” wciąż się rozwija. Mamy nadzieję, że dotychczasowe działania będą kontynuowane, jak również uda nam się zrealizować nowe pomysły. Planujemy sporo zadań, wszystkie oczywiście związane są z dziećmi, bo ich radość jest dla nas najważniejsza.

celowe dla innych JST. I ponownie największą pulę stanowią dotacje do inwestycji i utrzymania publicznych dróg gminnych – to kwota 481.600 złotych. Warto moim zdaniem wymienić te inwestycje: Gmina Prostki otrzyma 6 600 złotych na zarządzanie i utrzymanie drogi powiatowej Sokółki - Prostki; Gmina Kalinowo na przebudowę odcinka drogi gminnej w miejscowości Makosieje; Gmina Ełk na przebudowę drogi w Siedliskach łączącej drogę wojewódzką nr 656 z Zakładem Unieszkodliwiania odpadów w Siedliskach (jest to szczególnie ważne połączenie ze względu na ruch samochodów przywożących odpady do zakładu); gmina Miasto Ełk na zadanie inwestycyjne związane z przebudową ulicy Piwnika Ponurego na osiedlu „Konieczki”. Podobnie jak w roku 2011 spore kwoty dotacji, bo łącznie 712.288 złotych przekażemy JST na pobyt dzieci z powiatu ełckiego w placówkach opiekuńczo - wychowawczych i rodzinach zastępczych na terenie innych powiatów. Rada Powiatu zaplanowała także 16.000 złotych na organizację dożynek gminnych na terenie powiatu ełckiego. Kwotę 141.849 złotych przekażemy w formie dotacji Gminie Miastu Ełk na rozbudowę szerokopasmowej sieci aglomeracji Miasta Ełku („Elkman”). Ponadto 70.000 złotych miasto otrzyma na wykonanie zadań z zakresu kultury fizycznej oraz kwotę 15.000 złotych na zadanie z zakresu kultury czyli prowadzenie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ełku działającej na rzecz społeczności powiatu ełckiego. Wydaje nam się, iż te dotacje mają duże znaczenie dla innych samorządów, zwłaszcza te, które są dobrą wolą samorządu powiatowego. Mam tu na myśli dotacje w formie pomocy finansowej udzielane JST na dofinansowanie własnych inwestycji. Oczywiście potrzeby są olbrzymie, ale możliwości nie koniecznie. Samorządy jednak są na pewno zadowolone z tej formy współpracy na terenie naszego powiatu.

KOLEJNA DROGA W REMONCIE Niejednokrotnie pisaliśmy, iż jednym z priorytetów Zarządu Powiatu jest poprawa stanu dróg będących w administracji powiatu ełckiego. Dlatego nie lekceważymy żadnej szansy na pozyskanie funduszy na ten cel. 1 sierpnia br. Zarząd Województwa rozstrzygnął kolejny już konkurs na dofinansowanie przebudowy dróg lokalnych. Wniosek złożony przez urzędników Powiatu Ełckiego został wysoko oceniony. Dzięki temu drogę Sokoły Jeziorne – Marchewki – Prostki czeka modernizacja. Ełcki projekt, jako jeden z jedenastu z całego województwa, został złożony w kwietniu. Przeszedł wszystkie oceny i jako jeden z pięciu otrzymał dofinansowanie – mówi Wicestarosta Ełcki Marek Chojnowski. Ta droga jest

ważna, ponieważ łączy nasz powiat z powiatem piskim. Po zakończeniu prac 4,6-kilometrowy odcinek drogi nr 1680 będzie miał nową nawierzchnię bitumiczną, zostanie także poszerzony do szerokości 5,5 metra. Powstaną także 4 zatoki autobusowe oraz chodnik o łącznej długości ok. 800 metrów między Krupinem a Prostkami. Odbudowane zostanie odwodnienie drogi łącznie z przepustami. Dla większego bezpieczeństwa łuki drogi oraz pobocza zostaną odpowiednio poszerzone i wyprofilowane. Wartość całej inwestycji wyniesie ponad 7,5 mln złotych, z czego prawie 5 mln złotych to wsparcie unijne. Pozostała kwota będzie pochodziła z budżetu powiatu. Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku.

KIM NA CO DZIEŃ JEST TWÓJ RADNY

Klasa więc nie może liczyć więcej niż dwadzieścia osób. W takiej klasie pracuje dwóch nauczycieli. Jeden z nich pełni rolę nauczyciela wspomagającego. Oboje są odpowiedzialni za postępy uczniów w równym stopniu. Dzięki pracy dwóch pedagogów możliwa jest indywidualizacja w procesie nauczania każdego ucznia. Aby dziecko niepełnosprawne mogło się rozwijać i doskonalić swoje umiejętności, dodatkowo w szkole zatrudnieni są specjaliści: surdopedagog, logopeda i terapeuci.

Sport i podróże Praca pochłania mi bardzo dużo czasu, również tego prywatnego. Można powiedzieć, że to moje drugie życie. Pomimo to, znajduję czas na działalność w samorządzie, gdzie sprawy edukacji i integracji są mi bardzo bliskie. Nie zapominam też o zdrowym trybie życia. Staram się systematycznie uprawiać sport. Kiedyś grałem w koszykówkę, byłem zawodnikiem AZS UAM Poznań, zdobyłem z drużyną trzecie miejsce w Polsce wśród uniwersytetów. Obecnie sport to tylko rekreacja. Systematycznie od wielu lat grywam z przyjaciółmi w piłkę nożną, tenisa stołowego i jeżdżę na rowerze. Sport to doskonała forma spędzania wolnego czasu, dzięki rywalizacji sportowej znajduję odskocznię od spraw zawodowych. Kolejną moją pasją są podróże. Staram się w miarę systematycznie podróżować z rodziną po Polsce czy też trochę dalej. Początkowo jeździliśmy całą rodziną, dzisiaj, gdy dzieci są dorosłe, jeździmy tylko z żoną. Szkoła i praca w samorządzie powiatowym, rodzina, znajomi, sport i podróże, wypełniają moje życie. Doskonale się uzupełniają i nadają sens mojemu życiu.

MAŁGORZATA KOPICZKO Przede wszystkim edukacja Od 2007 r. jestem Dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2 w Ełku. Wcześniej byłam dyrektorem Szkoły Podstawowej w Chełchach. Uczestniczyłam w realizacji licznych projektów edukacyjnych. Angażuję się w działalność społeczną, m.in. jako Prezes Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych ,,Biała Lilia” w Ełku, które cztery lata temu postanowiliśmy założyć wraz z moimi koleżankami i kolegami. Swoimi działaniami dajemy uczniom szansę rozwijania talentów, umiejętności oraz realizowania zainteresowań, nie tylko w szkole, ale przede wszystkim w wolnym czasie.

Projekty edukacyjne Było ich naprawdę dużo. Wymienię kilka „Przyjazna Szkoła”, „Mazury sercem malowane” (w tym roku odbyła się czwarta edycja), „Międzynarodowy Obóz Edukacyjny Poznaj Swój Kraj”, „Zajęcia profilaktyczne dla rodzin dysfunkcyjnych” czy „Śladami historii regionu”. W te wakacje „Biała Lilia” dzięki pomocy m.in. Starostwa Powiatowego w Ełku była organizatorem kolejnej edycji letniego wypoczynku. Uczestnikiem mógł być każdy, kto zgłosił chęć udziału. Podczas obozu dzieci mogły nie tylko odpocząć, ale spędzić ten czas bardzo aktywnie. Atrakcji nie brakowało. Zajęcia artystyczne, plastyczne, konkursy wokalne, pływanie, gry i zabawy na plaży to tylko niektóre atrakcje obozu. Dzieciom nie brakuje kreatywności. Na plaży pojawiły się budowle – od klasycznych zamków do syren, a nawet flot wojennych. Wojna balonowa to druga najbardziej popularna forma zajęć. Rywalizacja była zacięta, ale nawet przegrani schodzili z boiska z uśmiechem na twarzy. Przecież najważniejsza jest zabawa.

Cel – aktywizacja społeczności lokalnej

Uroczyste podpisanie umowy w dniu 21 sierpnia 2012 r. Na zdjęciu od lewej Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacek Protas oraz Starosta Ełcki Krzysztof Piłat

POWIAT.ELK.PL 3

Naszym priorytetem jest też inicjowanie i wspieranie działań społeczno-gospodarczych, w szczególności w zakresie aktywizacji społeczności lokalnej, rozwoju alternatywnych form edukacji i wychowania, podejmowanie działań z zakresu profilaktyki, promocji zdrowego stylu życia oraz pomocy niepełnosprawnym dzieciom i ich rodzinom. To tylko niektóre z wyznaczonych celów, które stowarzyszenia sobie obrało.

LESZEK MAREK SOBCZAK Pedagog Z zawodu jestem nauczycielem matematyki w Szkole Podstawowej nr 7 z Oddziałami Integracyjnymi w Ełku, od 1998 roku jej dyrektorem. Żonaty, dwoje dzieci: Agata – studentka drugiego roku psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i Jakub – student SGH w Warszawie. Całe moje dorosłe życie związane jest z edukacją. Od początku mojej pracy zawodowej pracuję w ełckiej „Siódemce”. Jako pedagog zawsze starałem się, aby matematyka była zrozumiała dla wszystkich. Mam nadzieję, że wspólnie z innymi nauczycielami i z pomocą rodziców pokolenia dzieciaków z popularnego „Kiliniaka” zdobyły podstawy wykształcenia i wychowania. „Siódemka”, jak każda szkoła, szukała swojego miejsca w środowisku lokalnym. Wydaje się, że jest nim integracja. Od kiedy zostałem dyrektorem, jednym z moich priorytetów było utworzenie na bazie „Siódemki” szkoły integracyjnej. W świecie, gdzie ludzie w pogoni za pieniądzem zapominają o innych, gdzie liczą się tylko najsilniejsi, przekonać do poszanowania wszystkich ludzi, także tych, którzy wydają się nieco inni, może słabsi, jest niezmiernie trudno.

Szkoła integracyjna Pierwsza klasa integracyjna w naszej szkole powstała dziewięć lat temu. Zapisy do klasy poprzedzone były akcją informacyjną wśród rodziców. Pomimo szeroko zakrojonych działań nie łatwo było przekonać tych, którzy w podświadomości uważali klasę integracyjną za słabszą, wręcz wyrównawczą. Obecnie klasy integracyjne, dzięki pracy wszystkich nauczycieli, współpracy z Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną i rodzicami, cieszą się dużą renomą, osiągają najwyższe wyniki w szkole i są bardzo popularne. Klasy integracyjne są mało liczne, może do nich uczęszczać od trzech do pięciu uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych oraz piętnaścioro uczniów bez dysfunkcji.

MARIUSZ LASKOWSKI Na co dzień Od 4 lat pracuję w Przedsiębiorstwie Usług Komunalnych w Ełku. Wcześniej związany byłem z branżą motoryzacyjną. Jestem żonaty, mam dwie śliczne córki. Czynnie działam w Parafii św. R. Kalinowskiego na Barankach. Jestem członkiem Duszpasterskiej Rady Parafialnej, posługuję w kościele oraz zajmuję się animacją muzyczną dzieci, zabiegam o pomoc w działaniu Oratorium Salezjańskiego. Razem z małżonką jesteśmy świeckimi animatorami w stowarzyszeniu Ruchu Rodzin Nazaretańskich w Diecezji Ełckiej. Zaangażowany jestem również w działalność Stowarzyszenia Rozwoju Edukacji i Kultury „Źródło”.

Ostatnie wakacje Właściwie wakacje przebiegły spokojnie. Udało się wykorzystać dwutygodniowy urlop w sierpniu na rodzinny wypoczynek nad polskim morzem. Kilka wolnych dni w lipcu pozwoliły na rodzinne wycieczki rowerowe i zwiedzanie np. Giżycka. Wolny czas w okresie letnim chętnie z rodziną spędzamy na świeżym powietrzu na działce i w ogrodzie.


PROGRAM OCHRONY ŚRODOWISKA

Powiat Ełcki jest niezwykle urokliwym miejscem. Zachęca bogactwem przyrodniczym, bliskością jezior, wieloma cennymi, naturalnymi siedliskami chronionych gatunków roślin i zwierząt. Tym samym obowiązkiem wszystkich uczestniczących w kształtowaniu życia powiatu jest przede wszystkim zapobiegać negatywnym przekształceniom środowiska naturalnego. Opracowanie Powiatowego Programu Ochrony Środowiska służy realizacji polityki ekologicznej państwa, regionu oraz oczekiwań i potrzeb społeczeństwa powiatu ełckiego. I tak wprowadzanie wszelkich zmian, czy to w przypadku stref ciszy na naszych jeziorach, czy to Programu Ochrony Środowiska poddawane jest konsultacjom społecznym. Program Ochrony Środowiska Powiatu Ełckiego na lata 2012-2015 z uwzględnieniem perspektywy na lata 2016-2019 jest drugą aktualizacją Programu Ochrony Środowiska Powiatu Ełckiego opracowaną przez Wydział Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Ełku. Przygotowując nowy Program, przeprowadzono aktualizację danych o środowisku, co zapewni pełne i zróżnicowane przedstawienie mieszkańcom aktualnych informacji o środowisku powiatu ełckiego. Program zawiera ogólną charakterystykę powiatu. Opisuje zarówno elementy przyrody nieożywionej, jak i ożywionej. Uwagę zwrócono również na prawne formy ochrony przyrody, występujące na terenie powiatu. Ważnym elementem Programu jest diagnoza stanu i zagrożeń środowiska naturalnego Powiatu Ełckiego. Dotyka ona wszystkich istotnych aspektów wzajemnych oddziaływań człowieka i środowiska. Wskazane są również

ograniczenia i szanse rozwoju powiatu wynikające ze stanu środowiska. Program formułuje strategie, cele, a także przedstawia plan działań w okresie programowania. Szczegółowy harmonogram realizacji ujęty jest w trzech płaszczyznach działań: 1) Ochrona i racjonalne użytkowanie zasobów naturalnych. 2) Poprawa jakości środowiska i bezpieczeństwa ekologicznego. 3) Edukacja ekologiczna i udział społeczeństwa w działaniach. Zarówno cele jak i plan działań są zgodne z zapisami Programu Ochrony Środowiska Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2011 – 2014 z uwzględnieniem perspektywy na lata 2015-2018. Zostały wskazane również konieczne nakłady na realizację zadań oraz potencjalne źródła finansowania. Podczas prac nad Programem, przeprowadzona analiza stanu i zagrożeń środowiska oraz ocena społeczna najważniejszych potrzeb, pozwoliły ustalić najważniejsze wnioski z opracowania Programu. Warunki naturalne, stan środowiska, duża liczba naturalnych zbiorników wodnych (jezior), tworzących dzięki licznym rzekom i kanałom połączone systemy wodne, będąca atutem powiatu, wymusza dalsze zintensyfikowanie prac na rzecz ograniczenia oddziaływania człowieka na środowisko naturalne. Szczególne istotne jest prowadzenie systematycznej edukacji ekologicznej wśród mieszkańców powiatu, dążąc do świadomego kształtowania postaw i zachowań, zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. I tak dla przykładu włączamy się w organizację licznych konkursów czy występujemy z własną inicjatywą.

ZOSTAŃ RODZICEM ZASTĘPCZYM

EFEKTY KONKURSU „MIEJSCE SPOTKAŃ W KAŻDEJ GMINIE”

W powiecie ełckim w rodzinach zastępczych przebywa 280 dzieci. Potrzeby są jednak znacznie większe, dlatego Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ełku poszukuje kandydatów chętnych do pełnienia funkcji rodzin zastępczych dla dzieci pozbawionych częściowo lub całkowicie opieki rodzicielskiej. Rodzin zastępczych brakuje, opuszczone dzieci trafiają zatem do placówek opiekuńczo-wychowawczych. Na terenie powiatu ełckiego funkcjonują cztery takie placówki, w których przebywa 91 dzieci – mówi Iwona Nowakowska, dyrektor PCPR. Umieszczenie dziecka w takiej placówce to ostateczność, dlatego szukamy kandydatów na rodziny zastępcze. Najlepszym bowiem miejscem do prawidłowego rozwoju i najbardziej bezpiecznym dla dziecka jest rodzina. Nie każdy może zostać rodzicem zastępczym. Kandydaci nie mogą być pozbawieni władzy rodzicielskiej ani podlegać jej ograniczeniom, muszą mieć zdolność do czynności prawnych i zdolność do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem oraz być obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej. Przyszli rodzice zastępczy muszą mieć zdolność zapewnienia takich warunków bytowych i mieszkaniowych, by umożliwić rozwój dziecka. Wszyscy kandydaci zostaną objęci bezpłatnym szkoleniem, które odbędzie się w okresie od września do listopada 2012 roku. Szczegółowych informacji udziela Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ełku przy ul. Piłsudskiego 5 od poniedziałku do piątku w godz. 7-15, tel. 87/ 621 – 15 – 50.

EŁCKIE UCZELNIE

Monika Cieślak – Inspektor w Wydziale Rolnictwa i Ochrony Środowiska W czerwcu został rozstrzygnięty konkurs pt. „Zieleń wokół naszej szkoły” ogłoszony przez Zarząd Powiatu Ełckiego. Na zaproszenie odpowiedziało dwadzieścia jeden szkół z terenu powiatu ełckiego. Podczas oceny brano głównie pod uwagę oryginalność przedsięwzięcia, estetykę zagospodarowania terenu wokół szkoły, różnorodność gatunkową, wkomponowanie zieleni w istniejącą zabudowę, wkład pracy oraz stałą pielęgnację. Zwycięskie szkoły zostały nagrodzone talonami na zakup sadzonek drzewek i krzewów. I miejsce zajął Zespół Szkół nr 1 im. J. Śniadeckiego w Ełku, II miejsce – Zespół Szkół im. M. Rataja w Ełku, natomiast III miejsce Publiczne Gimnazjum w Prostkach.

Miejscowości i wsie powiatu ełckiego mają do zaoferowania swoim mieszkańcom i turystom coraz więcej atrakcji. W kolejnych czterech powstały miejsca, w których mieszkańcy i nie tylko mogą się spotykać i wspólnie bawić. O takie właśnie wzbogaciły się Straduny, Stożne, Grabnik i Dąbrowskie. Było to możliwe dzięki konkursowi „Miejsce spotkań w każdej gminie”, w którym budowę lub remont takich miejsc współfinansowało Starostwo Powiatowe w Ełku. W tym roku Rada Powiatu Ełckiego rozszerzyła konkursowe możliwości, wcześniej konkurs odbywał się pod nazwą „Plaża wiejska w każdej gminie”. To już nie tylko plaże, ale i place zabaw dla dzieci, parki linowe, boiska sportowe, korty tenisowe, ogrody botaniczne, wiejskie izby muzealne, ptaszarnie, parki, zespoły parkowo-pałacowe, stawy wędkarskie, przystanie, wiejski piec chlebowy, kluby, placówki kultury – wylicza Starosta Ełcki Krzysztof Piłat. Chcemy, by nasze miejscowości piękniały, a ludzie mieli okazję i miejsce do bycia razem. Zasady są jednak wciąż takie same: z budżetu powiatu można było uzyskać 15 tys. złotych na każdą gminę wiejską. Warunkiem otrzymania dofinansowania jest deklaracja wójta danej gminy o wsparciu inwestycji kwotą co najmniej 5 tys. złotych. W br. do realizacji zakwalifikowano cztery projekty: plaża w Stradunach (gmina Ełk), altana i boisko w Stożnem (gmina Kalinowo), świetlica w Grabniku (gmina Stare Juchy) oraz budowa pomostu i altany nad jeziorem w Dąbrowskich w gminie Prostki. Trzy z nich są już oficjalnie otwarte. W Stożnem od 30 czerwca mieszkańcy do dyspozycji mają boisko do piłki nożnej i siatkówki plażowej. Jest też wiata ze stołami, ławami i grillem oraz plac zabaw dla najmłodszych bywalców tego miejsca. Cały teren jest ogro-

POWIAT.ELK.PL 5

5/2012

4

Fot. Wiata i miejsce do grilla w miejscowości Stożne w gminie Kalinowo

dzony. A wszystko za 15 tys. złotych z budżetu powiatu ełckiego i 8 tys. złotych z budżetu gminy Kalinowo. Stożne jest doskonałym przykładem jak przy udziale mieszkańców, wsparciu finansowym powiatu oraz gminy można stworzyć miejsce, które będzie stanowić serce życia społecznego wsi – mówi Andrzej Bezdziecki, Wójt Gminy Kalinowo. W Stradunach od 29 czerwca mieszkańcy korzystają z nowej małej infrastruktury plażowej, podobnie jest od 13 lipca w Dąbrowskich w gminie Prostki. I nic nie udałoby się zrobić, gdyby nie aktywność samych mieszkańców. Kiedy pierwszy raz przyjechałam tu z tą propozycją, myślałam, że będę musiała ich przekonywać – mówi Danuta Sikora ze Stowarzyszenia Przyjaciół Wiśniowa Ełckiego „Lepsze Jutro”. To tylko 3 km od Wiśniowa i nasi mieszkańcy jeżdżą do Dąbrowskich na plażę. Nie spodziewałam się, że mieszkańcy Dąbrowskich od razu zabiorą się do pracy. Sami zrównali teren, drewno dał nadleśniczy. I dziś możemy się cieszyć, że nam się udało. Kolejna edycja konkursu „Miejsca spotkań w każdej gminie” za rok.

WYŻSZA SZKOŁA FINANSÓW I ZARZĄDZANIA W BIAŁYMSTOKU FILIA W EŁKU „Masz pomysł na biznes i chciałbyś go zrealizować ale boisz się że koszty cię przerosną? Zapraszamy do Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości przy Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Białymstoku filia w Ełku! Zgłoś się do nas przy ulicy Grunwaldzkiej 1 i przekonaj się jak łatwo pomysł zmienić w biznes!” Przyznam, że to, co przeczytałem na oficjalnej stronie internetowej WSFiZ w Ełku może brzmieć interesująco. Jednak to nie reklama skłoniła nas do odwiedzenia uczelni. Szkoły ponadgimnazjalne prowadzone przez Powiat Ełcki kształcą młodzież, której znaczna część zamierza kontynuować edukację. Dlatego też, naszym zdaniem, warto przybliżyć młodym ludziom możliwości zdobycia wyższego wykształcenia w ich rodzinnym mieście. Odwiedziliśmy więc w tym celu wszystkie ełckie uczelnie. Pierwsze kroki skierowaliśmy na Wyższą Szkołę Finansów i Zarządzania w Ełku. Szkoła ma swoją siedzibę w urokliwym miejscu, usytuowanym na dużej, ogrodzonej i zagospodarowanej działce, pięknie położonej przy Jeziorze Ełckim. Mimo, iż od głównej ulicy miasta dzieli ją tylko kilkadziesiąt metrów, to miejsce wydaje się ciche i spokojne, idealne do nauki. To niewątpliwie wpływ wód jeziora i zieleni wokół nowoczesnego budynku ełckiej filii. W wejściu przywitała nas sympatyczna kobieta, która cierpliwie wysłuchawszy naszego pytania, skierowała nas do pani Ewy, która na temat szkoły „wie wszystko”. Skoro tak, to niewątpliwie warto się z nią spotkać. W gabinecie pani Ewy dało się już wyczuć, iż czas wakacji bezlitośnie przemija. Stosy papierów, liczna, rozrzucona trochę w nieładzie dokumentacja uczelni bez dwóch zdań sugerowała, że nabór na uczelnię trwa w najlepsze. W Ełku kształcimy na dwóch Wydziałach: Zarządzania i Nauk Technicznych – Ewa Wasilewska kierownik studiów, zaczęła nieco urzędowo. Nie oczekiwałem takiej odpowiedzi. Informacje na temat kierunków kształcenia zawsze można znaleźć na stronach internetowych uczelni. Chciałem, aby opowiedziała mi o szkole, a nie jej ofercie. Chciałem wiedzieć dlaczego warto poświęcić kilka lat życia, by zdobyć wykształcenie w tej właśnie szkole. Bo to naprawdę bardzo dobra szkoła – odpowiada bez namysłu, gdy wyjaśniłem o co mi chodzi – szkoła, która nie stoi w miejscu, a zmienia się, dostosowuje, tak jak zmienia się życie. To szkoła, która chce się rozwijać i chce, aby studenci, absolwenci i pracodawcy mówili o niej tylko dobrze. Pani Ewa poruszyła ważny temat. Moim zdaniem na ocenę uczelni w sposób najistotniejszy wpływa opinia pracodawców i to czy chętnie zatrudniają osoby wykształcone w tej właśnie szkole. No dobrze. Skończyć szkołę to jedno, a co potem? – pytam. - Jak wynika z danych GUS polska młodzież lubi edukację, bowiem aż 94,6 proc. osób w wieku 18-24 lata kontynuuje naukę. Niestety pęd do nauki młodzieży nie przekłada się na ich zatrudnienie po jej zakończeniu. Bezrobocie wśród absolwentów szkół wyższych jest w dalszym ciągu bardzo wysokie. Znalezienie pracy w obecnych cza-

sach nie jest łatwe, szczególnie gdy rozpoczyna się swoją drogę zawodową. Jak zatem przekonać pracodawców, aby zatrudniali waszych absolwentów? Problem bezrobocia wśród młodzieży i absolwentów szkół wyższych jest bardzo złożony – zaczęła odpowiedź - Uczelnia raczej nie ma wpływu na sytuację na rynku pracy, choć mimo wszystko robimy co możemy, aby nasi absolwenci nie zasilali rzeszy klientów powiatowych urzędów pracy. Jak? – uprzedza moje pytanie – przede wszystkim dajemy możliwość odbycia praktyk i stażu. Brak umiejętności praktycznych jest jedną z najważniejszych przyczyn niezatrudniania młodych ludzi przez pracodawców. Ponadto możemy się pochwalić, iż na WSFiZ bardzo prężnie działa Biuro Karier – dodaje po chwili. Biura Karier są instytucjami mogącymi ułatwić studentom i absolwentom poruszanie się na coraz bardziej konkurencyjnym rynku pracy i wejście w aktywne życie zawodowe. Są jednostkami organizacyjnymi szkół wyższych w wielu krajach europejskich, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Australii. Celem WSFiZ jest, aby Biuro Karier było łącznikiem między uczelnią, a rynkiem pracy. Miejscem, gdzie studenci i absolwenci będą mogli skonfrontować własne plany zawodowe z realnymi możliwościami na rynku pracy, zaś pracodawcy pozyskają kompetentnych pracowników – wyjaśnia pani Ewa – Bardzo ważne jest aby takie biuro działało sprawnie i mogę się pochwalić, iż na naszej uczelni tak właśnie jest. Co ponadto? Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Białymstoku przywiązuje dużą wagę do rozwijania współpracy międzynarodowej. Uważamy, iż jest to w dzisiejszych czasach szczególnie ważne. W obecnej rzeczywistości wyraźnie widoczna jest postępująca globalizacja także w sferze edukacji – mówi Ewa Wasilewska - Współpraca z uczelniami zagranicznymi obejmuje głównie wymianę doświadczeń naukowo-dydaktycznych w dziedzinie zarządzania, marketingu, finansów, bankowości, biznesu międzynarodowego. Współpraca ta obejmuje również wyjazdy kadry dydaktycznej i studentów na praktyki, staże, konferencje i seminaria. Tak zdobyte doświadczenie to dodatkowe, liczące się atuty w rozmowach kwalifikacyjnych o pracę. Co jeszcze? Nie sposób nie zauważyć bogatej oferty Centrum Kształcenia Podyplomowego w Ełku. To już 23 kierunki studiów podyplomowych – z dumą w głosie podkreśla pani Ewa. Muszę przyznać, że liczba kierunków robi wrażenie. Ale czy macie odpowiednią kadrę, która to wszystko ogarnia? – pytam, bo to moim zdaniem bardzo ważne. Proszę się nie martwić – moja rozmówczyni zdaje się przeprowadziła wiele takich rozmów – mamy dobrych wykładowców. Jej pewność siebie wystarczyła bym nie drążył tematu. Ocenę pozostawiam studentom i absolwentom uczelni. Na renomę uczelni wpływają nie tylko sprawy związane z edukacją, ale także dodatkowa działalność studentów. Uczelnia to nie tylko nauka – i tak właśnie przekonuje Ewa Awramik, wieloletnia opiekunka Koła Teatralnego i Koła Wokalnego – Młodzież z zaangażowaniem włącza się w działalność artystyczną. Znam kilku absolwentów szkoły, którzy potwierdzają te słowa. Ewa Wasilewska także. Szczególnym sentymentem absolwenci szkoły darzą działalność teatralną. Po raz pierwszy mieliśmy okazję zaprezentować przedstawienie zatytułowane „Nie widziałaś gdzieś zapalniczki?” w marcu 2008 roku. Spektakl został przygotowany wspólnie z Niezależnym Kołem Poetyckim Fantasmagorie z I Liceum Ogólnokształcącego w Ełku. To była bardzo dobra sztuka. Akcja toczyła się w realiach cichej knajpeczki, gdzie opowiadaliśmy o tym, co dzieje się w umyśle młodego, zakochanego człowieka. Było trochę tajemniczo, trochę śmiesznie, ale i trochę ze złością. Pokazywaliśmy różne oblicza miłości – tej staroświeckiej, prawdziwej, na którą można czekać całe życie, ale i tej nowoczesnej, zdominowanej przez Internet – wspomina Adam Arciszewski, były przewodniczący koła – naprawdę polecam, uczestnictwo w takim kole to świetna zabawa. Czym warto się jeszcze pochwalić? – pani Ewa zadała pytanie sama sobie, po czym usłyszałem - Nie sposób nie powiedzieć o naszym chórze, który na początku występował na potrzeby uczelni, teraz coraz śmielej podbija sceny muzyczne. Na uczelni funkcjonuje również sekcja tańca towarzyskiego, a dla porządku należy wspomnieć o klubie filmowym i fotograficznym.

Nie zapominajmy o organizacjach studenckich. Na WSFiZ działają dość prężnie. Przykładów jest kilka, wymieńmy chociażby Ełckie Stowarzyszenie Studentów i Absolwentów ESSA. Stowarzyszenie stworzyli aktywnie działający przedstawiciele samorządów studenckich, także WSFiZ – mówi Patrycja Łapińska, prezes stowarzyszenia - W ciągu tych kilku lat działania członkowie i wolontariusze stowarzyszenia zorganizowali kilka edycji ełckich Juwenaliów, kilkanaście akcji charytatywnych, a także imprez integracyjnych. Aktualnie najaktywniej działają na polu promocji wolontariatu, wspierają inne ełckie organizacje pozarządowe oraz grupy nieformalne w realizacji inicjatyw na rzecz społeczności lokalnej, współpracują z instytucjami samorządu terytorialnego oraz przedsiębiorcami. Opowiadając o szkole można wymienić jeszcze wiele informacji związanych nie tylko z ofertą edukacyjną, ale nie będę się o nich rozpisywał. Chętnych kieruję na stronę internetową szkoły: http://www.wsfiz.edu.pl/Elk/ Tam jest wszystko, co warto o niej wiedzieć. Robert Klimowicz

ZAMIEJSCOWY OŚRODEK DYDAKTYCZNY UNIWERSYTETU WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO „Celem działalności ZOD w Ełku jest integracja regionu warmińsko-mazurskiego oraz zagwarantowanie jego mieszkańcom pełnego rozwoju we wszystkich obszarach poprzez prowadzenie różnych form kształcenia i doskonalenia zawodowego oraz stworzenie warunków do rozwoju kadry naukowej.” – to możemy przeczytać na stronie internetowej ośrodka. Kolejne kroki kierujemy zatem właśnie tam. Szkoła ma swoją siedzibę w cichym, spokojnym miejscu, przy ulicy Kościuszki, w budynkach, w których kiedyś służyli żołnierze, o czym przypomina zresztą obelisk na placu przed głównym wejściem. To miejsce upamiętnia saperów, którzy licznie tu stacjonowali podczas rozminowywania ziem również powiatu ełckiego. Ośrodek istnieje od 1 października 2000 roku i kształci studentów dziennych i zaocznych na takich kierunkach jak pedagogika, administracja, filologia polska czy technika rolnicza i leśna. W minionym roku akademickim uruchomiono mechatronikę (połączenie mechaniki z elektroniką) i pielęgniarstwo.


jeszcze tylko na decyzję ministerstwa. Będzie to Wydział Studiów Technicznych i Pedagogiki. Ranga się podniesie, będzie musiała być nowa kadra, w tym trzech pracowników samodzielnych: doktorów habilitowanych i profesorów tytularnych oraz 6 doktorów. Będziemy kształcić w tych najmocniejszych kierunkach, ale to nie uniemożliwia powoływania także innych kierunków studiów. Ze szczegółową ofertą studiów w Ełku można się zapoznać na stronie www.uwm.edu.pl/csbelk. Magdalena Zawadzka, Agnieszka Żukowska

Kierownikiem ośrodka jest Kazimierz Zwirowicz (na zdjęciu), który na wstępie naszej wizyty wyjaśnia co skłania ludzi do rozpoczęcia nauki właśnie tutaj. Nasz ośrodek to świetne rozwiązanie dla tych, których nie stać na daleki wyjazd na studia – mówi - studia w Ełku są tańsze, a wcale nie odbiegające poziomem od na przykład Olsztyna. Dyplom uzyskany tutaj ma taką samą wartość jak ten zdobyty w Olsztynie. I daje równe możliwości uzyskania pracy, także tu w Ełku. Sporo naszych absolwentów pracuje w różnych miejscach na terenie miasta, więc ukończenie kierunków ełckich w żaden sposób nie zamyka szansy rozwoju zawodowego po studiach. Poza tym wiedzę przekazuje wykwalifikowana kadra naukowa, są to tylko i wyłącznie pracownicy etatowi, ze stopniami doktora. Uczelnie wielkiego wpływu na sytuację na rynku pracy nie mają, mogą jednakże kształcić tak, aby ich absolwenci nie zasilali armii bezrobotnych. Tak właśnie jest u nas – podkreśla Kazimierz Zwirowicz - Absolwenci kierunku „Technika Rolnicza i Leśna” mogą przykładowo podjąć pracę w zakładach produkcyjnych, związanych z przemysłem leśnym i w sektorze energetycznym, stacjach obsługi i warsztatach naprawczych maszyn rolniczych, w szkolnictwie zawodowym, średnim, wyższym oraz w ośrodkach badawczo - rozwojowych. Mogą prowadzić własne przedsięwzięcia związane z szeroko rozumianym „agrobiznesem”. Wielu absolwentów administracji pracuje także przy Piłsudskiego 4 (to adres Starostwa Powiatowego i Urzędu Miasta). Kształcenie na kierunku mechatronika realizujemy, kierując się przeświadczeniem, że dobrze wykształcony inżynier mechatronik, ale ze zwiększoną porcją wiadomości z zakresu elektrotechniki, elektroniki, informatyki i programowania oraz automatyki, będzie w przyszłości coraz bardziej poszukiwanym specjalistą. Studenci zdobywają wiedzę w świetnych warunkach, w nowym skrzydle ośrodka, wyposażonym w nowoczesne pracownie komputerowe. Studia to nie tylko nauka, to także inna działalność. W ZOD, kiedy funkcjonował on jeszcze pod nazwą Centrum Studiów Bałtyckich, działała grupa kabaretowa. Jeszcze dwa lata temu jej występ gromadził sporą publiczność, bo grupa prezentowała się między innymi w Ełckim Centrum Kultury. Działali także m.in. animatorzy kultury, filmowcy. Tak było kiedyś, ale tamci studenci już pokończyli studia, a nowi jakoś nie bardzo się do tej pozanaukowej działalności garną, choć wciąż nie brakuje chętnych do poprowadzenia akcji charytatywnych, jak np. „Maskotka od studenta” – dodaje pan Kazimierz - Koła zainteresowań są, jak najbardziej, ale ich powstawanie uzależnione jest także od aktywności samych studentów. Jesteśmy otwarci, żeby wspomóc ich w działaniach, ale nie narzucamy. Jeśli chcą organizować imprezy, to im pomagamy, np. przy otrzęsinach czy kiedy chcą uczestniczyć w olsztyńskiej Kortowiadzie. Studenci wykazują również swoją aktywność w życiu sportowym na uczelni, w takich konkurencjach jak: piłka nożna, siatkówka, koszykówka i pływanie. Widać ich także w turniejach miejskich i regionalnych. Istnieje również możliwość wyjazdów np. do Włoch w ramach programu Erasmus. Nasi studenci mogą jak najbardziej startować do tego programu i jechać zdobywać nową wiedzę za granicą. Możemy też pomóc odpowiedzieć im na pytanie: co po studiach. Jest możliwość studiów podyplomowych, z tym że w Olsztynie. Kazimierz Zwirowicz zdradza nam, że wkrótce Zamiejscowy Ośrodek Dydaktyczny w Ełku czeka rewolucja. Jego ranga znacznie wzrośnie. Jest już uchwała Senatu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie o przekształceniu naszego ośrodka w wydział uniwersytetu, siedemnasty wydział uczelni - mówi. - Czekamy

POWIAT.ELK.PL 7

5/2012

6

WYŻSZA SZKOŁA GOSPODARKI W BYDGOSZCZY O Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy rozmawiamy z Anetą Dąbrowską - Dziekanem Wydziału Gospodarki Turystycznej w Ełku oraz Agnieszką Danielewicz – Kierownikiem Sekretariatu uczelni w Ełku. Skąd pomysł, aby Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy otworzyła swoją placówkę w Ełku? Aneta Dąbrowska: Uczelnia zawsze dbała o współpracę regionalną. Przypomnijmy, że turystyka i rekreacja była pierwszym kierunkiem (w tej chwili prowadzimy aż 19 kierunków). Ze względu na dobór kadry ekspertów – praktyków zdecydowanie wyróżniała się i nadal wyróżnia w skali kraju. Dla samorządów, które dostrzegały potencjał turystyczny i upatrywały szanse na rozwój w oparciu o różne formy turystyki – uzdrowiskowa, wiejska, biznesowa, wodna – staliśmy się dobrym partnerem. Zarówno Ełk, jak i cały subregion EGO – z jednej strony przekonywał bogactwem walorów – z drugiej – zgłaszał ogromne zapotrzebowanie na kadry, które miały nie tylko obsłużyć ale też wykreować produkt turystyczny i uczynić z niego istotny element regionalnej gospodarki. Z perspektywy 10 lat doświadczenia, czy była to trafna decyzja? Aneta Dąbrowska: Oczywiście. Były to nasze pierwsze doświadczenia w prowadzeniu jednostki zamiejscowej. Dostrzegliśmy nowe możliwości rozwoju Uczelni. Przez kolejne lata zmieniał się rynek edukacyjny i rynek pracy, a tym samym potrzeby studentów. Wielu z nich ze względu na liczne obowiązki warunkowało podjęcie studiów dystansem jaki muszą pokonywać. Otwierając kolejne Wydziały dostrzegaliśmy specyfikę regionów i miast. Podejmowaliśmy ciekawe inicjatywy lokalne w bardzo różnych dziedzinach. Realizowaliśmy wspólne projekty. Żadnej z tych decyzji nie żałujemy. W Ełku zawsze czuliśmy się potrzebni ze względu na powierzoną nam rolę i niesłabnące od lat zainteresowanie naszymi studiami. Ile osób studiuje obecnie w Ełku? Agnieszka Danielewicz: Obecnie w Wyższej Szkole Gospodarki w Ełku studiuje łącznie dwustu sześćdziesięciu siedmiu studentów, w tym czterdziestu ośmiu to słuchacze studiów podyplomowych. Czy turystyczny potencjał Ełku jest na tyle duży, by wykształceni u was specjaliści mogli bez trudu znaleźć pracę w tej gałęzi gospodarki? Agnieszka Danielewicz: Wyższa Szkoła Gospodarki przygotowuje profesjonalne, nowoczesne kadry, które włączają się w realizację strategii rozwoju nie tylko Ełku i całego regionu. Oceniając ich potencjał turystyczny

w kontekście marketingu miejsc można stwierdzić, że w dużym stopniu nadal nie jest on wykorzystany. Potrzebni są młodzi wykształceni ludzie wyposażeni zarówno w wiedzę teoretyczną, jak i umiejętności praktyczne. Czy bez trudu znajdą pracę w tej gałęzi gospodarki? Wyposażamy ich we wszystkie potrzebne umiejętności branżowe, wskazujemy szanse jakie pojawiają się na rynku usług, uczymy przedsiębiorczości. Monitorujemy losy naszych absolwentów i z satysfakcją możemy stwierdzić, że większość z nich pracuje w branży, zgodnie ze swoim wykształceniem. Wielu zajmuje stanowiska kierownicze lub prowadzi własne firmy. Macie bogatą ofertę studiów podyplomowych. Wielu jest chętnych by podnosić swoje kwalifikacje? Aneta Dąbrowska: Tak, jest wiele osób chcących właśnie taką formą edukacji podnieść swoje kwalifikacje. Obecny rynek pracy wymaga ciągłego zdobywania i pogłębiania wiedzy oraz ustawicznego podnoszenia zarówno wiedzy jak i kwalifikacji. Studia podyplomowe pozwalają w dość krótkim czasie – w większości przypadków w ciągu jednego roku - to osiągnąć. Specjalistyczna kadra oraz warsztatowo prowadzone zajęcia na studiach podyplomowych w WSG, pomagają zarówno poszerzyć wiedzę na dany temat, przekwalifikować się, jak też zdobyć praktyczne umiejętności. Niektóre kierunki brzmią dla zwykłego zjadacza chleba nieco tajemniczo. Mogłaby Pani przykładowo rozszyfrować nazwy surdopedagogika i tyflopedagogika? Aneta Dąbrowska: Surdopedagogika to dział pedagogiki specjalnej zajmujący się nauczaniem i wychowaniem osób z wadami słuchu, a także ich rodzinami i otoczeniem. Obejmuje też profilaktykę, diagnostykę i poradnictwo. Celem studiów podyplomowych jest przygotowanie merytoryczne i praktyczne do pracy wychowawczej, opiekuńczej, dydaktycznej w przedszkolach, szkołach: specjalnych, integracyjnych i ogólnodostępnych oraz poradniach psychologiczno – pedagogicznych. Tyflopedagogika to dział pedagogiki specjalnej zajmujący się edukacją, terapią i rehabilitacją osób niewidomych i niedowidzących. Cel studiów podyplomowych to przygotowanie do pracy z dziećmi i młodzieżą niewidomą i niedowidzącą w przedszkolach, szkołach: specjalnych, integracyjnych, poradniach i innych instytucjach, w których przebiega proces rewalidacji tych osób, a także wyposażenie w wiedzę o prawidłowościach rozwoju i zachowania się dzieci i młodzieży niewidomych i niedowidzących, a także ich trudności w przystosowaniu się do warunków szkolnych i internatowych. Studia prowadzimy w porozumieniu z Polskim Związkiem Niewidomych i Niedowidzących. Szkoła znana jest z tego, że blisko współpracuje z licznymi placówkami zewnętrznymi: samorządami, innymi szkołami i przedsiębiorstwami. Co daje taka współpraca szkole i jej studentom? Aneta Dąbrowska: Rzeczywiście jesteśmy znani z tego, że nie marnujemy szans. Tego też uczymy studentów. Możliwości współpracy są wprost nieograniczone. Samorządom służymy wiedzą i kompetencjami naszych pracowników – wykonujemy badania rynkowe, przygotowujemy analizy, ekspertyzy, strategie. Wspólnie pozyskujemy środki zewnętrzne na rozwój i realizujemy projekty. Podobnie działamy z przedsiębiorcami. Mamy też w nich doskonałych doradców i partnerów w tworzeniu oferty edukacyjnej. Maksymalnie upraktyczniamy studia – korzystamy z ich bazy laboratoryjnej, produkcyjnej. To wręcz niezbędny element studiów inżynierskich w WSG. Szkoły ponadgimnazjalne korzystają z naszego potencjału dydaktycznego. Prowadzimy Szkolne Kluby Podróżnika, zapoznajemy młodzież z inicjatywami Inkubatora Przedsiębiorczości, budujemy partnerstwo pomiędzy kadrą akademicką a nauczycielami szkół ponadgimnazjalnych. Obejmujemy patronatem merytorycznym poszczególne klasy. Potencjał 19 kierunków daje ogromne

WYŻSZE SEMINARIUM DUCHOWNE W EŁKU

możliwości. Ściśle współpracujemy z ponad sześćdziesięcioma szkołami. Liczba szkół, z którymi realizujemy pojedyncze inicjatywy, sięga kilkuset. Młodzież szkół średnich to doskonały partner wszelkich akcji społecznych podejmowanych przez WSG - m.in. ekologicznych, kulturalnych, sportowych. Korzyści dla naszych studentów są niekwestionowane. Absolwenci są lepiej przygotowani do pracy, rozpoznawalni, łatwiej znajdują pracę – niejednokrotnie u przedsiębiorców – partnerów WSG, u których odbywali staż lub praktykę. „Starter – Młodzi w Biznesie”, „Aktywny Uczeń” to przykłady projektów realizowanych przez WSG. Czy mogłaby Pani krótko przybliżyć nam najważniejsze z nich? Jakie korzyści mają z ich realizacji studenci? Aneta Dąbrowska: Uczelnia zrealizowała (i realizuje) kilkadziesiąt projektów. Od ekonomii społecznej, licznych projektów przeciwdziałających wykluczeniu społecznemu po nowe – finansowane kierunki studiów, jak mechatronika, budownictwo, logistyka. W ostatnim z wymienionych projektów mogą, również w Ełku, wziąć udział wszyscy, którzy ukończyli pierwszy rok studiów na kierunkach ekonomicznych lub inżynierskich. Zaczynając naukę w WSG od drugiego roku otrzymają do 50% dofinansowania czesnego. To także oferta dla studentów innych uczelni – mogą realizować dwa kierunki równolegle. „Aktywny Uczeń” to projekt skierowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych, niemniej nawet w tym przypadku można mówić o korzyściach dla studentów. Uczestnicy projektu, którzy decydują się na studia w WSG są objęci specjalnymi stypendiami. Po 3 latach dodatkowych zajęć w zakresie przygotowania do pracy i aktywnego uczestnictwa w społeczeństwie obywatelskim mają szansę stać się prawdziwymi liderami wśród studentów. Projekt „Starter – Młodzi w Biznesie” promuje postawy przedsiębiorcze wśród uczniów i studentów z trzech województw: pomorskiego, kujawsko – pomorskiego i warmińsko – mazurskiego. W ramach projektu przewidziano utworzenie Szkolnych Klubów Przedsiębiorczości (po pięć w każdym województwie) oraz dziewięć Studenckich Klubów Przedsiębiorczości. Trzystu sześćdziesięciu uczniów i studentów zdobędzie umiejętności z zakresu wyznaczania celów i kreatywności oraz wiedzy z zakresu zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej również w innych krajach EU, skutecznej sprzedaży i marketingu, tworzenia biznes planów, zarządzania finansami i rachunkowości przedsiębiorstw. Szukacie pereł – u nas morze możliwości! Mogłaby Pani rozwinąć to zdanie? Aneta Dąbrowska: To tylko jedna z wielu akcji promocyjnych. Forma letniej zabawy w szukanie perły o wartości 300 i 600 złotych – taką zniżkę na czesne uzyska osoba, która odnalazła perłę. Zachęcamy – to wcale nie jest takie trudne. Do naszego morza możliwości wrzuciliśmy ich mnóstwo! Tradycją szkoły są wakacyjne spotkania z WSG. Czy może nam Pani przybliżyć tę ideę? Agnieszka Danielewicz: Wakacyjne spotkania z WSG to pomysł na wyjście poza mury uczelni. Przez tę formę staramy się dotrzeć do potencjalnych studentów ale też chcemy dać się poznać mieszkańcom. Przykładowo, od 3 lat blisko współpracujemy z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Ełku przy organizacji letnich imprez. Rozmawiali: Robert Klimowicz i Magda Kołodziej

Dyżury aptek w Powiecie Ełckim www.powiat.elk.pl

MAZURSKA SZKOŁA WYŻSZA W EŁKU Powiat Ełcki, jako jeden z największych powiatów w województwie, do niedawna nie posiadał na swoim terenie macierzystej uczelni wyższej, chociaż funkcjonują tu zamiejscowe jednostki szkolnictwa wyższego, których władze umiejscowione są w Olsztynie, Białymstoku i Bydgoszczy. To właśnie w siedzibach tych szkół wyższych zapadają decyzje dotyczące strategii kształcenia, finansowania i zatrudnienia kadry dydaktycznej. Od 2012 roku rozpoczęła swoje funkcjonowanie ełcka Mazurska Szkoła Wyższa, która powstała w wyniku przekształcenia Wszechnicy Warmińskiej w Lidzbarku Warmińskim, działającej od 2004 roku, prowadzonej przez profesorów Mirosława i Teresę Łaguna. W 2011 roku przekazali oni prawa i obowiązki założyciela ełczance, Annie Mrozek, która postanowiła przenieść uczelnię do Ełku, jednocześnie zmieniając jej nazwę. Z pomocą władz miasta siedziba uczelni funkcjonuje przy ulicy Jana i Hieronima Małeckich, którzy – jak wiemy z historii – od 1546 roku prowadzili Ełcką Szkołę Łacińską, przekształconą w Szkołę Partykularną, a następnie Ełcką Szkołę Książęcą, która w późniejszych wiekach przybrała miano Państwowego Kolegium Nauczycielskiego. Powiat Ełcki zaś pomaga Mazurskiej Szkole Wyższej poprzez kierowanie osób bezrobotnych do odbycia stażu zawodowego w administracji uczelnianej. Mazurska Szkoła Wyższa w Ełku prowadzi obecnie pierwszą rekrutację na studia stacjonarne i niestacjonarne na rok akademicki 2012/2013 do 23 września 2012 roku. Rekrutacja prowadzona jest na studia inżynierskie i licencjackie. W swojej ofercie szkoła posiada także ciekawe kierunki studiów podyplomowych. Wszystkie kierunki studiów prowadzonych przez szkołę odpowiadają zapotrzebowaniu na lokalnym rynku pracy oraz specyfice ziemi mazurskiej. Przyszli absolwenci znajdą zatrudnienie w jednostkach administracji publicznej, pracowniach architektonicznych, urbanistycznych, wyceny nieruchomości, agencjach pośrednictwa i zarządzania nieruchomościami, biurach podróży, hotelach, ośrodkach wypoczynkowych, sportowych i rekreacyjnych, centrach rekreacji i odnowy biologicznej, gospodarstwach agroturystycznych i ośrodkach doradztwa rolniczego, organizacjach społecznych (fundacjach i stowarzyszeniach), a także szkolnictwie – po ukończeniu specjalności nauczycielskiej, zgodnie ze standardami kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela. Na mocy umowy najmu zawartej z Dyrekcją Szkoły Podstawowej Nr 2 w Ełku, przyszłe zajęcia dydaktyczne prowadzone będą w sąsiednim budynku przy ulicy Małeckich 1. Z czasem Mazurska Szkoła Wyższa będzie dysponowała własnym budynkiem dydaktycznym, co uzależnione będzie od potrzeb studentów i możliwości finansowych uczelni. Magda Kołodziej

Wyższe Seminarium Duchowne w Ełku (WSD) jest najstarszą uczelnią w mieście. Zostało erygowane w 1992 roku przez Biskupa Ełckiego Wojciecha Ziembę. Zabytkowy budynek, w którym mieści się seminarium, znajduje się przy ulicy Kościuszki, naprzeciwko katedry. Wcześniej miała tam swoją siedzibę szkoła policealna, tzw. medyk. Obiekt został przystosowany do potrzeb seminarium, w którym znajdują się dwie części: dydaktyczna i alumnat, czyli część mieszkalna. 4 sierpnia 2010 roku rozpoczęła się rozbudowa budynku seminarium. Wznoszone są pomieszczenia biblioteki i kaplicy a w piwnicach nowego budynku będą parkingi. Obecnie zamykany jest stan surowy budynku. Nowa biblioteka będzie służyć nie tylko alumnom, ale i studentom innych ełckich uczelni. Planuje się jej skomputeryzowanie, a także utworzenie pracowni konserwatorskiej, gdzie będzie przeprowadzana renowacja zniszczonych książek. Według prognoz będzie to biblioteka ze znacznym księgozbiorem (ponad 30 tys. woluminów). Dotychczasowe pomieszczenia biblioteczne są zbyt ciasne, część książek znajduje się w piwnicy, a przez to są nie skatalogowane i nieudostępniane czytelnikom. Nowa biblioteka będzie miała oddzielne wejście dla świeckich i połączenie z gmachem WSD. Biblioteka jest ogólnodostępna i nie pobiera żadnych opłat za korzystanie z księgozbioru. Całkowity koszt prac szacowany jest na blisko 5 mln zł. W siedzibie WSD odbywają się liczne spotkania, konferencje, sympozja oraz sesje naukowe. Alumni mogą również udzielać się w różnych kołach zainteresowań m.in. w kole maryjnym, misyjnym czy seminaryjnym kole Caritas. Wydają także własną gazetę „Głos serca”. Co więcej seminarium posiada własną reprezentację w piłce nożnej i bierze udział w rozgrywkach w tej dyscyplinie sportu z sukcesami. W październiku ubiegłego roku w ramach „XII Mistrzostw Polski Alumnów w piłce nożnej” ełccy alumni wygrali 2:1 z reprezentacją Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku. Nauka w Wyższym Seminarium Duchownym trwa 6 lat. Alumni są też studentami wydziału teologicznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Na początku 3. roku alumni obchodzą tzw. obłóczyny, czyli akt nałożenia sutanny. Pół roku później jest obrzęd lektoratu, który pozwala na czytanie Pisma Świętego, a na 4. roku – akolitatu pozwalającego na udzielanie Komunii Świętej. Po 5. roku przechodzą święcenia diakonatu, a po 6. otrzymują święcenia kapłańskie. Każdego roku mury ełckiego seminarium opuszcza około 10 księży. Obecnie funkcję Rektora w seminarium pełni ks. dr Andrzej Jaśko. Więcej informacji znajduje się na stronie seminarium www.wsd.elk.pl Magdalena Zawadzka


5/2012

8

DECYDUJMY RAZEM

SENIORADA 2012 15 sierpnia br. odbyła się po raz pierwszy w Powiecie Ełckim Seniorada 2012, projekt zrealizowany przez Ełckie Stowarzyszenie Studentów i Absolwentów ESSA we współpracy z Wolontariackim Ośrodkiem Wsparcia przy wsparciu samorządu województwa warmińsko-mazurskiego.

“Decydujmy Razem” to wieloletni pilotażowy projekt, w realizację którego Powiat Ełcki włączył się jako jedna z 300 jednostek samorządu terytorialnego z całej Polski. Podstawowym celem projektu jest wypracowanie i przetestowanie modeli angażowania społeczności lokalnych w tworzenie i wdrażanie wspólnie z lokalną władzą rozwiązań w jednym z czterech obszarów: zatrudnienie, przedsiębiorczość, integracja społeczna, zrównoważony rozwój. „Decydujmy razem” to propozycja wspólna dla władz samorządowych i społeczności lokalnych. Doświadczenia wielu krajów pokazują, że warunkiem „dobrego rządzenia” jest udział obywateli w procesach decyzyjnych – czyli świadome i aktywne uczestnictwo mieszkańców w podejmowaniu decyzji dotyczących ich gminy, powiatu czy dzielnicy. Władze Powiatu Ełckiego, dostrzegając coraz większe znaczenie i zaangażowanie organizacji pozarządowych w diagnozowanie i zaspokajanie potrzeb mieszkańców, zaprosiły przedstawicieli stowarzyszeń, fundacji, klubów sportowych i innych organizacji społecznych do stworzenia rozwiązań z zakresu integracji społecznej, których celem jest wsparcie działań i dalszy rozwój sektora pozarządowego. W trakcie sześciu spotkań warsztatowych prowadzonych przez pracownika samorządu, który pełni rolę animatora partycypacji publicznej, omówione zostały różne zagadnienia związane ze współpracą organizacji pozarządowych z samorządem powiatowym. Propozycje wspólnych rozwiązań zostały ujęte w Powiatowym Programie Wsparcia Sektora Pozarządowego.

Paweł Wilk – doradca ds. innowacji społecznych w Starostwie Powiatowym w Ełku, obecny animator projektu Prawidłowo wykorzystane działania w ramach programu „Decydujmy Razem” mogą stworzyć pomocny organizacjom pozarządowym „Powiatowy program wsparcia sektora pozarządowego” wypracowany w sposób partycypacyjny. Nie jest to łatwe. Istnieje bowiem wiele kwestii, na które różne organizacje mają różny punkt widzenie. Są to m.in. takie kwestie jak:

Agnieszka Pacewicz – asystent koordynatora Ośrodka Wspierania Inicjatyw Ekonomii Społecznej, pierwszy animator projektu • Reprezentacja sektora pozarządowego. Czy ma to być Rada Organizacji Pozarządowych, Rada Działalności Pożytku Publicznego, czy też spotkania/konferencje, na których reprezentanci sektora wypracowywali by rozwiązania wspierając się konsultacjami społecznymi? • Reprezentanci organizacji pozarządowych są generalnie zgodni jak ma wyglądać model Centrum Organizacji Pozarządowych określając podstawowy standard COP, ale problem pojawia się przy dyskusjach o poziomie jego finansowania. Jak zawrzeć w powiatowym projekcie konieczność porozumienia się samorządów co do wspólnego finansowania COP zawieranego w postaci umów wieloletnich. • W opinii reprezentantów organizacji wiejskich, aby wsparcie miało wymierne efekty powinno być prowadzone długofalowo i w oparciu o stałe instytucje, a nie tylko w ramach projektów ograniczonych w czasie i zakresie działania i kończących się zanim powstaną lub utrwalą się zmiany aktywności społecznej. Do tego potrzebne jest stabilne finansowanie działań animujących aktywność społeczną oraz programy grantowe uczące lokalne społeczności i organizacje pracy projektowej i budowania dobra wspólnego, jak w programie „Działaj Lokalnie”. • Następnym obszarem nad jakim pracowano na spotkaniach był wizerunek organizacji pozarządowych i ich działań w oczach lokalnych społeczności oraz samorządów z instytucjami i biznesu. W wyrażanych opiniach na słaby wizerunek bardzo rzutują małe umiejętności organizacji w promowaniu swoich działań, w tym również te, które są prowadzone w ramach grantów powiatowych. Kuleje również współpraca między organizacjami, a tym bardziej z instytucjami samorządowymi i biznesem. Brak programów i standardów wspierających organizacje w tym obszarze wypracowanych i realizowanych w naszym powiecie. Pochylenie się nad wypracowaniem wspólnej imprezy o zasięgu powiatowym promującej organizacje i ich działania jest dużym krokiem w dobrym kierunku. Praca nad Powiatowym Programem Wsparcia Organizacji Pozarządowych na lata 2012-2015 zmierza ku końcowi. Jaką ostateczną formę przyjmie zdecydują ostatnie spotkania przedstawicieli dopracowujące wyniki dotychczasowych działań i konsultacji społecznych.

Projekt integrował dwa środowiska: młodzież i seniorów. Środowiska, które choć bliskie w relacjach rodzinnych, są od siebie często bardzo odległe na innych płaszczyznach, takich jak sport czy kultura. Aby to zmienić w projekcie przewidziano trzy rodzaje obszarów współpracy: 1. Warsztaty kulinarne, które młodzieży pokazały, że kuchnia tradycyjna bez fast foodów i mrożonek jest smaczna, kolorowa i zdrowa, a seniorom dały okazję do przekazania staropolskich przepisów na smaczne potrawy. Pomału zanika kultura wspólnego przygotowywania i spożywania posiłków w rodzinnym gronie. Spowodowane jest to tempem dzisiejszego życia, napiętymi harmonogramami oraz natłokiem obowiązków. Młodzież polubiła frytki, kebab i pizzę na tyle, że nawet tradycyjny polski schabowy jest u nich na jednym z ostatnich miejsc na liście ulubionych potraw – ubolewa Paulina Zajkowska, koordynatorka tej części projektu. - A tradycyjne potrawy są o wiele zdrowsze i mniej kaloryczne, można je przyrządzić szybko i w prosty sposób, a czas w kuchni można spędzić na miłych pogawędkach – podpowiada pani Krystyna Pilawska – Wiercińska, która prowadziła zajęcia kulinarne. 2. „Żywe lekcje historii” – to spotkania z osobami, które mają w swojej pamięci wydarzenia, o których następne pokolenia uczą się już z podręczników. Młodzież w epoce komputera, Internetu, globalizacji oraz bardzo szybko następujących po sobie zdarzeń o zasięgu światowym często nie zna często historii własnego miasta, miejsc które mija na co dzień – mówi pani Teresa Borsukiewicz, aktywna uczestniczka projektu. 3. Zajęcia sportowe były z kolei dobrym sposobem zarówno na pozytywne

spożytkowanie energii młodych ludzi jak i na pokazanie starszym osobom, że dzięki regularnej aktywności fizycznej mogą zachować sprawność, poczuć się młodziej. Najlepszym świadectwem na to była prowadząca wolontariacko zajęcia pani Bernadeta Frąckiewicz, której sprawności fizycznej i figury mogłaby pozazdrościć niejedna młoda dziewczyna. Wspólne ćwiczenia podczas aerobiku czy udział w rajdzie rowerowym to także kolejna okazja do integracji obu pokoleń – opowiada Joanna Kłunejko, koordynatorka zajęć sportowych. Cały projekt trwał sześć miesięcy, odbyło się kilkanaście spotkań integracyjnych, równolegle przebiegały trzy rodzaje działań, uczestniczyło w nim w sumie ponad sto osób. Na zakończenie projektu 15 sierpnia nad jeziorem w Ełku odbył się pokaz aerobowy pań z grupy sportowej, które wykonały dynamiczny występ nagrodzony gromkimi oklaskami przez zgromadzoną licznie publiczność. Na stoisku stowarzyszenia ESSA można było spróbować potraw przygotowanych przez sekcję kulinarną. Można by��o także otrzymać przewodnik po Ełku „Szlakiem ratuszy miejskich” przygotowany przez grupę historyczną oraz wziąć udział w spacerze tymże szlakiem – podsumowuje Patrycja Łapińska, prezes stowarzyszenia ESSA (na zdjęciu). Jesteśmy bardzo zadowoleni, a wręcz nawet zaskoczeni tak bardzo pozytywnymi reakcjami młodzieży, seniorów jako uczestników projektu. Spodziewaliśmy się, że będzie trudno zbliżyć do siebie te dwa środowiska, ale myślę, że wyszło nam to dosyć dobrze, bo cały czas jesteśmy wszyscy w kontakcie i planujemy następne działania.

ORGANIZACJO POZARZĄDOWA – PRZYJDŹ DO OWIES-U!

Ośrodek Wspierania Inicjatyw Ekonomii Społecznej w Ełku przygotował specjalną ofertę bezpłatnych usług skierowanych do organizacji pozarządowych z terenu subregionu ełckiego (powiat ełcki, piski, gołdapski, giżycki, olecki, węgorzewski). Obejmuje ona doradztwo indywidualne, grupowe oraz szkolenia dla przedstawicieli tych organizacji, które pragną się rozwijać i podnosić kompetencje swoich członków. Co oferujemy organizacjom pozarządowym? Przede wszystkim ich przedstawiciele mają możliwość korzystania z doradztwa, tak indywidualnego jak i grupowego, dopasowanego do ich odrębnych potrzeb. Prowadzimy doradztwo z zakresu m.in.: - zakładania i zasad prowadzenia organizacji pozarządowej, - zatrudniania pracowników, - księgowości w organizacjach pozarządowych,

- prowadzenia działalności odpłatnej statutowej i gospodarczej. Nasi doradcy są mobilni – istnieje więc możliwość dojazdu do klienta w umówione wcześniej miejsce. Przeprowadzane są także szkolenia, pozwalające przedstawicielom organizacji pozarządowych podnieść wiedzę i kompetencje z obszaru ekonomii społecznej. Ich uczestnicy mogą dowiedzieć się m.in. o: - wymogach formalno - prawnych zarządzania organizacją (w tym także prowadzenia księgowości), - idei ekonomii społecznej. Wszystkie organizacje, które są zainteresowane podjęciem współpracy z Ośrodkiem zapraszamy do naszego biura mieszczącego się przy ul. Małeckich 3, lok. 18 lub prosimy o kontakt telefoniczny/ mailowy w godzinach pracy Ośrodka od poniedziałku do piątku, od 8.00 do 16.00. Więcej informacji udziela Paulina Zajkowska tel. 87/737-78-45, paulina.zajkowska@adelfi.pl.

EŁCKIE STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ AMAZONEK

Zapytaliśmy Zuzannę Obrycką - prezes Ełckiego Stowarzyszenia Przyjaciół Amazonki jak wygląda codzienna działalność organizacji, której przewodniczy. Zuzanna Obrycka: Stowarzyszenie stawia przede wszystkim na profilaktykę i pomoc kobietom po operacji. Naszym celem jest dostarczanie kobietom chorym na raka piersi emocjonalnego i praktycznego wsparcia, ułatwianie im podejmowania osobistych decyzji i znalezienia motywacji w powracaniu do zdrowia. W naszej organizacji mamy przeszkolone cztery wolontariuszki, które dyżurują w szpitalu na oddziale onkologicznym. W każdy pierwszy czwartek miesiąca spotykamy się w naszym biurze przy ul. Małeckich. Poza tym uczęszczamy na rehabilitację (masaże limfatyczne, ćwiczenia korekcyjne i basen), na którą fundusze pozyskujemy z konkursów ofert. W ramach grantów staramy się także o dopłaty do gorsetów czy specjalnych strojów na basen. Od ubiegłego roku jesteśmy w kontakcie i pod opieką pani doktor Marzeny Puchały. Aby jednak nie myśleć ciągle o chorobie staramy się organizować różne spotkania integracyjne czy też uczestniczyć w wydarzeniach czy wyjazdach dla amazonek. Co roku bierzemy czynny udział w Spartakiadzie Amazonek w Olsztynie. Wyjeżdżamy również na spotkania chorych na raka do Częstochowy, gdzie oprócz modlitw odbywają się pogadanki z onkologami i psychologami. Z naszych ostatnich działań mogę wymienić kalendarz na 2012 rok. Jego celem było ukazanie twarzy ełckich amazonek wkomponowanych w codzienne życie miasta, rodziny i przyjaciół oraz odnalezienie siebie na nowo. Oprócz naszych zdjęć kalendarz zawiera również przesłania aniołów na każdy miesiąc jako życzenia do spełnienia. W ostatni weekend sierpnia spotkałyśmy się z amazonkami z Kętrzyna. Była to integracja i rekreacja na wolnym powietrzu w gronie najbliższych. Miałyśmy okazję, aby podzielić się swoimi troskami i radościami oraz snuć plany na przyszłość. Koleżanki z Kętrzyna opowiedziały nam jedną ze swoich inicjatyw, która odbyła się w kwietniu tego roku – Marsz Żonkila. Oprócz sadzenie kwiatów impreza ma na celu solidaryzowanie się z chorymi na raka piersi. Chcemy także zapoznawać społeczeństwo z problematyką wczesnego wykrywania raka piersi, leczenia i rehabilitacji. Odwiedzamy więc szkoły ponadgimnazjalne w Ełku i przeprowadzamy w nich prelekcje, które cieszą się dużym zainteresowaniem. Młodzież chętnie w nich uczestniczy, zadaje dużo pytań, zabiera ze sobą także broszury, które przynosimy na spotkania w szkołach. W niedługim czasie w przychodni na ul. Konopnickiej będziemy pełniły dyżury. Raz w tygodniu każda kobieta, która będzie potrzebowała wsparcia lub porady, bezpłatnie skorzysta z naszych usług.

KOMBATANCKI ZWIĄZEK DZIECI WOJNY RZECZPOSPOLITEJ ODZIAŁ W EŁKU Działać społecznie zaczęłam po zakończeniu pracy o charakterze zarobkowym, początkowo w Towarzystwie Miłośników Ełku, później także w Warmińsko – Mazurskim Stowarzyszeniu Polskich Dzieci Wojny w Ełku, które 2 lutego 2005 roku zmieniło nazwę na Kombatancki Związek Dzieci Wojny Rzeczpospolitej Odział w Ełku. Od 8 maja 2006 roku do dziś jestem przewodniczącą tej organizacji, swoją funkcję pełnię trzecią kadencję. Wykonuję zadania statutowe Związku, zajmuję się pomocą na rzecz osób represjonowanych w czasie II wojny światowej, organizuję także wyprawy śladami pamięci na tereny byłych działań wojennych.

Jako przewodnicząca Związku zaplanowałam cykl wycieczek w kolejne rocznice wybuchu wojny. Podróżowaliśmy śladami pamięci, przybliżając historię ostatniej wojny mieszkańcom powiatu ełckiego. Organizuję też uroczystości z okazji Święta Dzieci Wojny, które przypada 8 maja, w dniu zakończenia wojny. Jako Związek wydajemy biuletyn kombatancki, ukazała się książka o dzieciach wojny, zamierzamy wydać wspomnienia o dzieciach wojny. Prowadzimy starania u ełckich posłów oraz u prezydentów Rzeczpospolitej wcześniej u Lecha Kaczyńskiego, obecnie u Bronisława Komorowskiego o ustawowe uzyskanie świadczeń pieniężnych dla dzie-

CZEKALI NA TO CAŁY ROK

W II połowie lipca po całym roku ciężkiej pracy harcerze z Ełku, Chełch i Prostek spędzili czas w bazie „Orle gniazdo” w Opartowie koło Rajgrodu. W grupie ponad 60 obozowiczów były także dzieci i młodzież niezrzeszona z terenu Powiatu Ełckiego. Tegoroczny obóz przebiegał pod hasłem „Śladami Czarnych Stóp”. Toteż już pierwszego dnia uczestnicy obejrzeli adaptację filmową książki „Czarne Stopy”, którą każdy miał wcześniej przeczytać. Każdego dnia młodzież miała organizowane ciekawe zajęcia i zawody na potrzeby rywalizacji między patrolowej w konkursie na najlepszy zastęp. Wspólnie przygotowywane scenki, kabarety, piosenki i wiersze zacieśniały więzi między uczestnikami. Jedną z ciekawszych i trudniejszych konkurencji było budowanie tratw, na których członkowie zastępów ścigali się na wodzie pod czujnym okiem ratownika. Podczas wieczornych ognisk, które były uwieńczeniem całego obozowego dnia, zastępy prezentowały swoje prace oraz przygotowane scenki. Siedząc w kręgu niezrzeszeni mieli okazję nauczyć się harcerskich piosenek i posłuchać gawęd opowiadanych przez komendanta obozu lub zaproszonych gości. Również przy ognisku trzy osoby złożyły przyrzeczenie i stały się prawdziwymi harcerzami. Oprócz wieczornych ognisk całodzienny program obfitował w wiele atrakcji. Przeważały harcerskie zabawy i pląsy, ale był także czas na plażowanie i kąpiel w jeziorze, strzelanie z wiatrówki, gry zespołowe min. siatkówka.

POWIAT.ELK.PL 9 ci ofiar wojny, szczególnie dla sierot i półsierot wojennych. Przy kawie i herbacie integrujemy się na spotkaniach środowych, gdzie wymieniamy się wspomnieniami i ważnymi dla nas informacjami. Organizujemy też spotkania opłatkowe, podczas których modlimy się, śpiewamy kolędy, wspominamy i prowadzimy rozmowy o życiu. Z okazji różnych świąt wspólnie odczytujemy karty okolicznościowe otrzymane od samorządów, zaprzyjaźnionych z nami organizacji pozarządowych i życzliwych nam osób. Sami też pamiętamy o naszych przyjaciołach. Praca w organizacji jest dla mnie i moich przyjaciół bardzo ważna. Pozwala na kontakt z różnymi ludźmi i zapomnienie o własnych problemach, szczególnie zdrowotnych. Staramy się pomagać ludziom, cieszyć się każdą chwilą, w miarę sił uczestniczyć w różnych poczynaniach. Łatwiej jest żyć, kiedy ma się satysfakcjonujące zajęcie i nadzieję na lepsze jutro. Teresa Ostrowska

PŁYWANIE POD OKIEM RATOWNIKA

Harcerze i wędrownicy z chęcią zdobywali sprawności. Te najpopularniejsze to: „nie śpioch”, „wartownik”, „kuchcik” oraz „pomocna dłoń”. Osoby, które były na obozie po raz pierwszy miały okazję do udziału w niecodziennym wydarzeniu, czyli „pasowaniu” na obozowicza. Tę ciekawą zabawę zapewne będą wspominać przez dłuższy czas. W czasie obozu każdy zastęp musiał pełnić dobową służbę. Były to: służba wartownicza, liturgiczna, gospodarcza oraz porządkowa. Podczas nocnych wart młodzież strzegła płomienia, flag na masztach, a przede wszystkim obozowiska i namiotów, w których mieszkali uczestnicy. Do zadań obozowiczów należało także dbanie o czystość na terenie bazy oraz pomoc w przygotowywaniu posiłków i liturgii Mszy Świętej, która była odprawiana w polowej kaplicy bł. Wincentego Frelichowskiego. Poprzez pełnienie obowiązków uczestnicy obozu harcerskiego uczą się samodzielności oraz służby drugiemu człowiekowi. Warto wspomnieć również o wędrówce do Rajgrodu, na którą obozowicze wyruszyli 27 lipca w piątek. Niektórzy spędzili noc u gospodarzy, inni w miejscowej harcówce oraz w domu pielgrzyma „Barka”. Harcerze zwiedzili Rajgród i do bazy wrócili następnego dnia. Podczas obozu pogoda bardzo dopisała. Codziennie było ciepło, słonecznie i bezchmurnie. Jedynie ostatnie dni przyniosły ze sobą trochę deszczu. Mimo dokuczliwych komarów, czas spędzony na obozie długo będą wspominać i tęsknić za kolejnym „latem z komarami”. W tym miejscu dziękuję w imieniu wszystkich obozowiczów tym, którzy zorganizowali i wsparli finansowo nasz wypoczynek. Wypoczynek zorganizowany został przez Parafię Rzymskokatolicką pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Ełku dzięki dofinansowaniu przez Starostwo Powiatowe w Ełku oraz Urząd Miasta w Ełku.

W bieżącym roku po raz pierwszy na cyplu Jeziora Ełckiego można było kąpać się na strzeżonym i odpowiednio przystosowanym dla plażowiczów kąpielisku. Międzyszkolny Ośrodek Sportowy w Ełku zagospodarował tam teren, dzięki czemu latem, przez 7 dni w tygodniu w godzinach od 10 do 18 dla wszystkich chętnych dostępne były dwie części kąpieliska. Pierwsza część – czerwona – odznaczona jest dla dzieci, gdzie woda sięga maksymalnie 1,2 metra głębokości. Druga - żółta – dla doświadczonych i dorosłych pływaków (tam woda ma do 4 metrów głębokości). Bezpieczeństwa plażowiczów strzeże non stop dwóch ratowników. Od kilku już lat z powodzeniem wspieramy budowę plaż na terenie gmin powiatu ełckiego. W bieżącym roku postanowiliśmy dodatkowo zbudować kąpielisko także w mieście – mówi Starosta Ełcki Krzysztof Piłat – Od jakiegoś już czasu przyglądaliśmy się miejscom, w których lubią kąpać się mieszkańcy Ełku i nasi goście. Cypel przy MOS-ie od lat cieszy się popularnością. Dlatego w trosce o bezpieczeństwo przebywających tam ludzi zdecydowaliśmy się wraz z pracownikami MOS-u tę plażę zagospodarować.

Dh. Kinga Kozaczek Szczep Pokolenie JP2 Hufiec Ełk

Kąpielisko jest jeszcze czynne. Biała flaga będzie wisieć do końca letniego sezonu.


5/2012

10 Co skłoniło Panią do pracy w tym zawodzie? W czasie studiów w Akademii Medycznej w Gdańsku byłam wolontariuszem w Hospicjum, prowadzonym wówczas przez prof. Krystynę de Walden Gałuszko, która uczyła nas pracy z człowiekiem chorym, który musi radzić sobie z sytuacjami, na które nie ma rady, a jej pasja i zaangażowanie naznaczyły mnie na stałe. Tak to się romantycznie zaczęło, a ciężka praca w naszej rzeczywistości przyszła potem. Jak opisałaby Pani swoją pracę? Może jeden przykładowy dzień? Moim zadaniem jest zaproponować leczenie pacjentom chorym na nowotwory i to leczenie ma być najlepsze z dostępnych możliwości, co oznacza, że część z mojej pracy to śledzenie nowości w onkologii, ciągłe dokształcanie. W naszym ośrodku podajemy chemioterapię chorym na nowotwory, jestem odpowiedzialna za sprawne jej przeprowadzenie oraz za leczenie ewentualnych powikłań. Ponadto, jeśli pacjent potrzebuje innego leczenia niż to które jestem w stanie zaproponować, wysyłam go do ośrodka referencyjnego, np. na radioterapię lub oddział chirurgii. Działa również Poradnia Onkologiczna w ramach której prowadzona jest kontrola chorych po leczeniu nowotworu oraz profilaktyka raka piersi.

POZYTYWNE NASTAWIENIE MA OGROMNE ZNACZENIE

Czy nowotworom można zapobiegać? Można, w chwili obecnej są dostępne badania przesiewowe w kierunku raka piersi, szyjki macicy oraz jelita grubego. Badania przesiewowe to takie, którym udowodniono w badaniach naukowych, że ich zastosowanie przyczyni się do zmniejszenia śmiertelności wśród chorych na nowotwory. I tak badaniem przesiewowym w kierunku raka szyjki macicy jest cytologia, dostępna dla pań od 25 roku życia, w kierunku raka piersi – mammografia, na którą zapraszamy panie od 50 do 69 roku życia oraz w kierunku raka jelita grubego badanie na krew utajoną w kale i kolonoskopię - po 50 roku życia. Pozostałe badania, w tym markery, nie mają udowodnionego wpływu na zmniejszenie śmiertelności, w związku z tym nie są rutynowo stosowane.

Rozmowa z Marzeną Puchałą, specjalistą onkologiem klinicznym i mgr psychologiem

dzi na leczenie. Jednakże biorąc pod uwagę kontrolę po leczeniu możemy uznać, że walka z chorobą trwa całe życie pacjenta, pacjent po leczeniu nowotworu już cały czas wymaga czujności onkologicznej. Czy każdy przypadek raka oznacza chemioterapię? Nie, jest wiele alternatywnych metod leczenia nowotworów, tam, gdzie jest to możliwe zaczynamy od chirurgii, do dyspozycji mamy również radioterapię, hormonoterapię, leczenie celowane, a coraz częściej łączymy te metody leczenia w różnych kombinacjach. Z osób, które do Pani trafiają, jak dużo przypadków to osoby z bardzo zaawansowaną chorobą?

Nie ma wczesnych charakterystycznych dla raka objawów, dolegliwości bólowe i chudnięcie często oznaczają zaawansowany stan. Do lekarza powinniśmy zgłosić się z wszystkim tym, co nas niepokoi, co odbiega od normy, dotychczasowego stanu, np. krew w stolcu, zmiana rytmu wypróżnień, uciążliwa chrypka, powiększone węzły chłonne przy braku objawów infekcji. Ponadto powinniśmy zawsze sprawdzić, czy kwalifikujemy się do badań profilaktycznych.

Specyfiką ośrodka w Ełku są pacjenci, którzy zgłaszają się z wysokim stopniem zaawansowania nowotworu. Oznacza to, że może mają zbyt utrudniony dostęp do onkologa lub ich świadomość pozostawia wiele do życzenia. Nie wiedzą lub nie wierzą, że wczesne wykrycie nowotworu znacząco zwiększa szanse na jego wyleczenie. To wydaje się być banałem, ale przestaje nim być, gdy zaczyna nas dotyczyć osobiście i możemy tego doświadczyć.

Dla celów epidemiologicznych przyjmuje się, że pacjent po 5 latach bez nawrotu jest uznany za wyleczonego, jednakże mamy pacjentów którzy mają wznowę po 20 latach od zakończenia leczenia. W takich wypadkach zawsze jesteśmy zobowiązani sprawdzić, czy jest to wznowa czy może pacjent ma drugi nowotwór, co jest również możliwe. Jak długo może trwać walka z chorobą? Każdy człowiek leczony jest indywidualnie, a terapia, zarówno jej długość jak i rodzaj dobierana jest w zależności od rodzaju nowotworu, wieku biologicznego pacjenta, chorób towarzyszących, stanu ogólnego, stopnia odpowie-

Jestem psychologiem właśnie dlatego, że dostrzegłam w pewnym momencie, że brakowało mi wiedzy i umiejętności, żeby w pełni leczyć pacjenta, nie tylko ciało, ale jego całego, a w onkologii jest to szczególnie istotne. Jakie znaczenie dla wyleczenia choroby ma pozytywne nastawienie pacjenta i jego najbliższej rodziny? Pozytywne nastawienie ma ogromne znaczenie i od niego zależy wszystko. Jeśli pacjent mówi mi, że on tu przyszedł walczyć, wiem, że będzie dobrze. Wsparcie rodziny ma również kolosalne znaczenie, dlatego w naszym ośrodku rodzina jest aktywnie włączana w proces leczenia, razem stanowimy zespół.

Choroba nowotworowa jest ciężkim przeżyciem, po którym możemy oczekiwać różnych zachowań. Każdy człowiek jest inny i inaczej radzi sobie z taką ekstremalną sytuacją. Niektórzy pacjenci rzucają palenie po 50 latach nałogu, inni zmieniają stan cywilny, a jeszcze inni znajdują w swoich ciężkich doświadczeniach wskazówkę na dalsze życie i np. udzielają się w stowarzyszeniach zajmujących się szerzeniem wiedzy o nowotworach, chodzą do szkół, zakładów pracy i opowiadają o swoich przeżyciach.

Jakie są pierwsze objawy raka? Jak w porę zauważyć, że zaczynamy chorować?

Jakie jest zagrożenie nawrotu choroby? Kiedy można uznać, iż zagrożenie minęło?

Czy lekarz onkologii musi mieć zdolności psychologiczne?

Czy na wieść o chorobie pacjenci zmieniają swój styl życia, np. rzucają palenie?

Jakie są typowe przyczyny zachorowania na raka? Przyczyny są niewątpliwie wieloczynnikowe, z tym że niektóre z nich mają większy wpływ niż inne. Popularne ostatnio w mediach czynniki genetyczne są odpowiedzialne za ok 5% zachorowań na nowotwory, pozostałe czynniki, które znamy, związane są z naszym stylem życia - nawykami w zakresie jedzenia, ruchu lub jego braku, stosowanych używek, stosunkiem do badań okresowych.

prawdę, jeśli pacjent chce ją znać w taki sposób, który nie odbiera nadziei a daje informację co do stanu choroby i wiedzę co dalej będziemy robić i kiedy.

Częściej trafiają do Pani mężczyźni czy kobiety? Z badań społecznych wynika, że to kobiety w domu zarządzają zdrowiem rodziny i to się przekłada na moje obserwacje: zgłaszają się do mnie panie oraz ci panowie, którzy zostali przyciągnięci przez swoje żony/partnerki. Czy leczy Pani także dzieci? Nie, onkologia dziecięca jest odrębną dziedziną. Czy ludzie są gotowi na prawdę o swoim stanie zdrowia? To nie jest sprawa gotowości człowieka, ale umiejętności przekazywania takich informacji przez lekarza. Umiejętności, które ćwiczy się latami po to, aby powiedzieć

Czy zdarzają się „cuda” i zdrowieją osoby, których wcześniejsze rokowania były złe? Takich sytuacji jest dużo, możemy spotkać wielu ludzi którzy byli bardzo chorzy i leczenie im pomogło. Obecnie nie dziwią już panie po leczeniu raka piersi, które chodzą jeszcze do kontroli po 25 latach od zakończenia leczenia. Jednakże taką niespodzianką była dla mnie pacjentka z rakiem płuca, której statystyka dawała 9 miesięcy życia, a pani po 11 latach nadal czuje się dobrze. Mam też pacjenta po 23 latach od leczenia chemioterapią niedrobnokomórkowego raka płuca, bez cech nawrotu choroby do chwili obecnej. Zawsze jednak takie nietypowe przebiegi chorób nowotworowych skłaniają nas do postawienia pytania o prawidłowość postawionej na początku diagnozy. Najtrudniejszy przypadek z Pani praktyki, którego leczenie zakończyło się sukcesem? Dla mnie sukcesem jest pacjent, którego rodzina przywiozła z bardzo zaawansowanym nowotworem dającym objawy utrudniające codzienne funkcjonowanie. Pacjent początkowo nie chciał się leczyć, bo nie wierzył już w powodzenie terapii. Natomiast po 2 miesiącach leczenia objawy choroby ustąpiły na tyle, że człowiek ten aktywnie udziela się towarzysko i ma szalone powodzenie wśród pań … Bardzo odżył. Czy zdarzają się Pani chwile zwątpienia? Nie myślała Pani nigdy o zmianie zawodu? Nie urodziłam się onkologiem. Stałam się nim po 25 latach nauki, w tym po 11 latach kontaktu z pacjentem onkologicznym. Był czas na to, by wypracować sobie strategie radzenia sobie ze stresem, jaki wiąże się praca z umierającymi. Jednakże nadal bardzo trudne są dla mnie kontakty z paniami, które mają małe dzieci, gdy rodzina prosi mnie o pomoc w przygotowaniu dzieci na odejście mamy. Wtedy myślę sobie dlaczego nie zostałam kimś innym z zawodu... Mamy, badajcie się, nie robicie tego tylko dla siebie. Jak można rozpocząć leczenie w poradni onkologicznej MSW w Warmińsko - Mazurskim Centrum Onkologii w Olsztynie filia w Ełku? Prosimy o umówienie się telefoniczne na wizytę pod numerem 87/ 621-98-76 lub osobiście – Poradnia znajduje się w Szpitalu Wojskowym w Ełku na I piętrze, pokój 209. Rozmawiał: Robert Klimowicz

BÓLE I ŁAGODNE CHOROBY PIERSI Pani Patrycja przyszła do mnie z powodu guza piersi, który wyczuła u siebie 3 dni temu. Patrycja ma 22 lata, pracuje i jeszcze się uczy. Jest bardzo wystraszona, bo koleżanka powiedziała jej, że to może być rak, a wtedy szybko się umiera i może lepiej dać spokój temu chłopakowi, który teraz tu z nią przyszedł i czeka na korytarzu … Patrycja nie ma w rodzinie osób chorych na raka, jeszcze nie rodziła, przyjmuje doustne leki antykoncepcyjne, pierwszą miesiączkę miała mając 13 lat. Nie miała nigdy biopsji piersi, na nic przewlekle nie choruje - te wszystkie informacje służą oszacowaniu indywidualnego ryzyka zachorowania na raka piersi. Statystycznie rzecz biorąc rak piersi dotyczy w większości kobiet po 50 roku życia, w wieku 20-30 lat przeważają nowotwory łagodne piersi, które co prawda niekiedy wymagają leczenia chirurgicznego, to zazwyczaj nie mają żadnego dalszego wpływu na długość i komfort życia pacjentki. Kiedy to mówię Patrycji, ta odpowiada, że jej dziadek zwykł mawiać, że gdy „wychodzi z psem na spacer to statystycznie każdy z nich ma po 3 nogi”. Nie trzeba być psychologiem, żeby zauważyć, że za tym humorem kryje się duży lęk. Kieruję Patrycję na USG piersi, które oceni nam również regionalne węzły chłonne. Zwykle proszę pacjentki, żeby termin USG ustawiały w zależności od cyklu miesięcznego - najlepiej zrobić je w ciągu 1-10 dnia cyklu, ze względu na wrażliwość piersi na zmiany hormonalne w poszczególnych fazach cyklu.

Kiedy Patrycja zgłasza się z wynikiem, widzę potwierdzenie moich przypuszczeń - guz piersi wielkości 18 mm, prawdopodobnie gruczolakowłókniak. Jest to nowotwór łagodny, nie mający zdolności do naciekania tkanek sąsiednich i dawania przerzutów, często występujący u młodych kobiet. Pacjentka decyduje się na wycięcie, ustalamy termin na Oddziale Chirurgii Onkologicznej. Zabieg ten odbędzie się w znieczuleniu miejscowym, a wycięty guz zostanie wysłany do badania histopatologicznego. Celem ostatecznego potwierdzenia jego charakteru. Wynik zostanie przysłany w ciągu 3 tygodni. Jednakże w 7 dobie po operacji Patrycja się zgłasza do Poradni. Pokazuje pierś po zabiegu - w prawie wszystkich kolorach tęczy z przewagą fioletów i żółci. Ponadto pod blizną jest zgrubienie, co to może być? Uspokajam pacjentkę, że to normalny etap gojenia po zabiegu i że za 3 tygodnie będzie to wyglądało zupełnie inaczej. I rzeczywiście, kiedy Patrycja zgłasza się z wynikiem histopatologicznym ważne są 2 rzeczy: po pierwsze - mamy potwierdzenie gruczolakowłókniaka, czyli Patrycja może już spać spokojnie i zgłosić się do rutynowej kontroli w ustalonym terminie, a po drugie - poza małą blizną nie ma śladu po zabiegu. Piersi są symetryczne, jak przed zabiegiem, pacjentka zadowolona, chłopak zadowolony, można planować przyszłość. Pani Ania ma 52 lata, zgłosiła się do mnie z powodu bólu piersi. Piersi bolą od 6 miesięcy, jest to ból rozlany, nie punktowy, stały. Ponieważ pacjentka jest w wieku,

POWIAT.ELK.PL 11 w którym prowadzimy profilaktykę raka piersi, pytam o mammografię i dowiaduję się, że nigdy jej nie miała, bo sąsiadka powiedziała jej, że to bardzo boli. Cóż, aby dobrze wykonać mammografię, potrzebny jest ucisk na pierś, z dwóch powodów: wówczas napromienianie piersi jest mniejsze oraz badanie jest lepsze technicznie, wtedy lekarz może je lepiej opisać. Tak czy inaczej korzysta pacjentka. Czy ten ucisk boli? Tu już opinie Pań są podzielone, są takie, które zdecydowanie temu zaprzeczają, są też takie, które mówią, że to zależy od kobiety i od jej nastawienia psychicznego. Jest to ucisk, dyskomfort, ale nie taki, żeby z niego rezygnować, skoro może to uratować komuś życie. Poza tym rozmawiamy o nowotworach w rodzinie i pani Ania mówi, że mama jej męża miała raka jajnika. Tłumaczę Pani Ani, że według medycyny mąż to nie rodzina, a krewni, których ewentualne nowotwory mają na nas wpływ to rodzice i ich rodzeństwo oraz nasze rodzeństwo i dzieci. Oznacza to, że jeśli choruje kuzynka lub siostra babci, nie ma to dla nas tak dużego znaczenia jak np. choroba rodzonej siostry. Pani Ania ma duże piersi a w takim przypadku w 80% za ich ból może odpowiadać rozciągnięcie tzw. więzadeł Coopera. Rozwiązaniem jest odpowiedni dobór stanika, który podniesie piersi do góry, pomocne będą też szerokie ramiączka i ścisły obwód. Pani Ania zgłasza się po 3 tygodniach z wynikiem mammografii i nowym stanikiem. W mammografii nie ma niepokojących zmian, w związku z tym pacjentka jest zapraszana na następne badanie za 2 lata. Czy to bolało? - pytam i pani Ania macha ręką, mówi, że jest zła na sąsiadkę, niepotrzebnie ją nastraszyła, a jak z bólem? - zdecydowanie lepiej mówi pani Ania i dodaje że spotkamy się za 2 lata. Marzena Puchała

WIEJSKI SPORT W POWIECIE EŁCKIM Ludowe Zespoły Sportowe istnieją od ponad 60 lat, na terenie obecnego powiatu ełckiego od ponad czterdziestu. Przez ten czas sport w wydaniu wiejskim poszedł mocno do przodu. Dziś LZS-y z powiatu ełckiego i ich dokonania są dostrzegane w warszawskiej centrali. A zaczynali praktycznie od zera... Marian Łubowicz Największe zasługi dla rozwoju sportu wiejskiego ma po dziś dzień Marian Łubowicz (na zdjęciu). Większość życia, a zmarł w 1998 roku w wieku 51 lat, poświęcił właśnie sportowi. Marian Łubowicz przygodę ze sportem zaczynał od kolarstwa i podnoszenia ciężarów. Był wiceprzewodniczącym, a następnie przewodniczącym Powiatowego Zrzeszenia LZS. Ale jego prawdziwą pasją była piłka nożna. Był trenerem LZS Wityny i LZS „Tęcza” Oracze i jednym z wielu, którzy przyczynili się do powstania drużyny piłki nożnej w Woszczelach. W 1968 roku został sędzią piłki nożnej – wspomina Tomasz Bartnik, przewodniczący struktur LZS w Ełku. Przeprowadził grubo ponad pięćset meczy. Po rozstaniu się z czynnym 15-letnim okresem sędziowania służył swoim doświadczeniem, przygotowując nowe kadry sędziów, także w strukturach Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Marian był bardzo lubianym człowiekiem nie tylko przez brać sędziowską, był po prostu życzliwy, wyróżniał się skromnością … to był dobry człowiek podchodzący z pasją i profesjonalizmem do tego co robił … dlatego zasłużył na szacunek i pamięć. Za jego działal-

ności w powiecie ełckim było około stu sędziów piłkarskich, były nawet kłótnie o to, kto ma jechać na mecze. Dziś jest tylko sześciu. Takie były początki Zaczęło się natomiast od założenia w 1994 roku drużyny LZS Druglin Rożyńsk. Piłkarze zagrali w lidze wojewódzkiej, zajęli tam nawet 3. miejsce. Pomyślano więc o graniu w rozgrywkach OZPN w Suwałkach. Do tego było jednak potrzebne boisko. Pomocy szukaliśmy od Wójta Gminy Ełk po premiera, którym wówczas był Włodzimierz Cimoszewicz. I udało się. Za pośrednictwem Fundacji Rozwoju Kultury Fizycznej przekazano nam pieniądze na zakup trawy i transport czarnoziemu – mówi Tomasz Bartnik - Bardzo pomogła nam ełcka jednostka wojskowa, żołnierze w ramach ćwiczeń wyrównali teren i o kilka metrów odsunęli skarpę, by boisko miało pełne rozmiary. Obiekt otwarto w 1996 roku. Przy tej okazji odbyły się wojewódzkie igrzyska mieszkańców wsi, a udział w nich wzięło około 800 sportowców z województwa suwalskiego. Potem przyszły kolejne zawody, w tym szczebla centralnego. Po zmianie granic administracyjnych i przejściu do województwa warmińsko-mazurskiego przed działaczami LZS otworzyły się nowe możliwości pozyskiwania środków, a prawdziwy sportowy boom na wsi w powiecie ełckim nastąpił w 2007 roku. Wtedy pozyskaliśmy 220 tysięcy złotych na dwa projekty – dodaje Bartnik. W ramach tych środków m.in. 350-oro dzieci wyjechało na wypoczynek w góry, zorganizowaliśmy także kilka imprez, które cyklicznie odbywają się do dziś. Chodzi tu m.in. o Mazurski Samorządowy Halowy Turniej Piłki Nożnej, Mikołajkowy Turniej Piłki Nożnej, Halowy Turniej Piłki Nożnej dla wiejskich szkół podstawowych, któremu patronuje Waldemar Makarewicz czy o Regionalną Amatorksą Halową Ligę Piłki Nożnej, wkrótce ruszy jej kolejna edycja. W 2007 roku pozyskaliśmy kolejne 100 tys. złotych na organizację imprez sportowych. To wtedy w Lipinach po raz pierwszy odbyły się masowe biegi przełajowe dla uczniów szkół wszystkich szczebli (poza uczelniami), które szybko stały się jednymi ze sztandarowych zawodów na terenie naszego powiatu i są bardzo wysoko oceniane przez Krajowe Zrzeszenie LZS.

Kolejny sukces to rok 2009, ełckie LZS zwyciężyły w konkursie „Karol” ogłoszonym przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Krajowe Zrzeszenie LZS za biegi przełajowe właśnie. Za 35 tys. złotych nagrody kupiono sprzęt sportowy. Warto podkreślić, że do tego konkursu zgłosiły się 164 stowarzyszenia kultury fizycznej z całej Polski, wygrał pomysł z powiatu ełckiego. Sport na wsi ciągle się rozwija W 2009 roku Rada Powiatowa LZS w Ełku została najlepszą w kraju, a to już zobowiązuje do jeszcze prężniejszych działań na rzecz sportowego wychowania dzieci i młodzieży ze wsi. Rok później ełckie LZS pozyskały 70 tys. złotych i zainicjowały nowy projekt – zajęcia sportowo-rekreacyjne dla dzieci z powiatu. Dzięki temu 180-oro dzieci regularnie jeździło do Ełku na pływalnię. W wielu przypadkach była to ich pierwsza wizyta na basenie. W trakcie kilku edycji biegów przełajowych odkryto kilka sportowych talentów. Wszystkie perełki Janusz Paziewski skupił w nowym klubie MLKS Pojezierze Ełckie i dziś z sukcesami biegają na stadionach lekkoatletycznych nie tylko województwa, ale także Polski. Przykładem takiej utalentowanej zawodniczki jest Barbara Jankowska, która w swojej grupie wiekowej wygrywa wiele zawodów uzyskując fantastyczne czasy. Wspominają zasłużonych W codziennej działalności obecni działacze LZS w Ełku nie zapominają o tych, dzięki którym w ogóle istnieją. Od 14 lat, czyli od roku śmierci Mariana Łubowicza, turniej rozgrywany jest ku jego pamięci. Nie ma lepszego sposobu na upamiętnienie postaci Mariana – mówi Tomasz Bartnik, który pod okiem Mariana Łubowicza stawiał pierwsze kroki w strukturach tej organizacji. On był znany w każdej wsi, zasłużył na taki pomnik. Co roku w tym turnieju chce grać więcej drużyn, w tym przyjezdne. To jest świetny sposób na wyławianie piłkarskich talentów. Tak jak powiedział legendarny trener Kazimierz Górski, który w 2005 roku otwierał turniej Łubowicza. „W każdej wsi jest jeden dobry piłkarz. Trzeba tylko do niego dotrzeć.” I my staramy się to robić. Agnieszka Żukowska


5/2012

12

MIEJSCE PRZESIĄKNIĘTE KRWIĄ Została Pani Ełczaninem roku 2011. Jakie to uczucie? Teresa Ostrowska (na zdjęciu): Wielka satysfakcja. Dla każdego człowieka jest ważne, aby inni doceniali to, w co wkłada się całe swoje serce. Ja, okazuje się, mam to szczęście być taką osobą. Poza tym docenienie mojej osoby zwraca uwagę na to, co staram się robić. Ełczaninem roku zostaje osoba, która poświęciła naszemu miastu znaczną część swojego życia, która z oddaniem działa na rzecz społeczności Ełku i Ziemi Mazurskiej … T.O.: Moja aktywność społeczna związana jest przede wszystkim z pamięcią o wydarzeniach związanych z II wojną światową. Corocznie organizuję m.in. wycieczki śladami tych wydarzeń, jak również uroczystości związane z zakończeniem tej okrutnej wojny. Aby ocalić od zapomnienia … T.O.: Wojna zabrała mi dzieciństwo i zrobiła to w sposób niezwykle brutalny. Niemcy przyszli, kiedy się tego nie spodziewaliśmy. Spalili nasz dom, aresztowali ojca … Gdy uciekałam przez pola zostałam ranna. Niemiecka kula trafiła mnie w nogę… A potem … Potem z matką błąkaliśmy się w nadziei, że ktoś nas przenocuje i da coś jeść… a różnie z tym bywało. Ludzie się bali. My się baliśmy. Moja mama została sama, z czwórką dzieci, więc była mocno wystraszona. Mogła by Pani przybliżyć te wydarzenia? T.O.: To było po bitwie na Czerwonym Bagnie. Bitwa odbyła się 8 września 1944 roku w ramach akcji Burza. Przeciwko około 400 żołnierzom 9. konspiracyjnego spieszonego Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej stanęło blisko 3 tysiące żołnierzy niemieckich - była to największa bitwa partyzancka w tym regionie w czasie II wojny światowej. Mimo to przez cały dzień stawiali oni zacięty opór wojskom niemieckim - straty wroga według niektórych wyniosły około 1.400 zabitych i rannych - nieporównywalnie większe od strat Polaków, których zginęło ponoć około 100. Niemcy w odwecie niszczyli okoliczne wioski. 10 września 1944 roku przyjechali także do naszej. Stanęli na górce położonej około 300 metrów od zabudowań i zaczęli strzelać. Pamiętam kule ognia, które niszczyły dom po domu. Po chwili wszystko stało w płomieniach. Ludzie uciekali przez pola i bagna, ja także. Niemcy strzelali do nas jak do kaczek. To wówczas zostałam

ranna. Ale udało się nam uciec … Niestety, mojego ojca, brata Luciana i kuzyna zatrzymali. Trafili wówczas do obozu? T.O.: Z tego co wiem chcieli ich rozstrzelać, ale mój tata dobrze znał niemiecki, więc wtedy jakoś się im udało. Ale niedługo potem widocznie któryś z sąsiadów doniósł na ojca, bo wrócili po niego, zaczęły się niezliczone przesłuchania … W styczniu już nie żył. Niemniej od momentu zniszczenia naszego domu zobaczyłam go tylko raz i tylko przez jeden dzień cieszyłam się z jego obecności … Jak wybuchała wojna miała Pani zaledwie trzy lata. Zdawała sobie Pani sprawę co się dzieje? T.O.: No tak, ale w momencie, gdy zniszczyli nam dom miałam lat osiem, wystarczająco dużo by pamiętać. Wojna trwała kilka lat, bardzo długich lat w rozwoju dziecka. Do tego byłam świadkiem wydarzeń, których się nie zapomina. Takich jak zniszczenie domu i aresztowanie ojca? T.O.: Także, ale nie tylko. Może wspomnę dla przykładu, że widziałam, jak Niemcy dla zabawy zastrzelili trzynastoletniego chłopca, który pasł krowy. Gdy podjechali swoim czarnym samochodem schowałam się w krzakach. Potem słyszałam tylko strzały. Odważyłam się wyjrzeć, gdy odjechali … Do dziś widzę drgające nogi umierającego chłopca … Proszę mi wierzyć, trudno coś takiego zapomnieć. Jest Pani zaangażowana w działalność Kombatanckiego Związku Dzieci Wojny

pominać o czymś o czym się nie wie. Problem jest zatem w braku wiedzy na temat wydarzeń sprzed 70 lat. I to tak blisko naszych domów. Dlatego teraz z całych sił próbuję przekazać tę wiedzę młodemu pokoleniu.

Francuzi II – go wojenna historia Prostek i Bogusz to historia kilku obozów założonych przez hitlerowców. Pierwszy obóz powstał w czerwcu 1940 roku … T.O.: Po kapitulacji Francji ulokowano w Prostkach w barakach ogrodzonych drutem kolczastym około 100 jeńców francuskich. Trzymano ich niedaleko stacji kolejowej. Prawdopodobnie traktowano ich dobrze, warunki mieli znośne. Pracowali w miejscowych zakładach i na roli. Potem, gdzieś w połowie 1941 roku, gdy Hitler napadł na Sowietów, wywieziono ich z Prostek. Trzeba było zrobić miejsce dla jeńców ze wschodu. Wiadomo gdzie ich wywieziono? T.O.: Nie mam takiej wiedzy. Być może do Ełku. Przecież w Ełku był obóz jeńców francuskich.

Rosjanie Kiedy powstał obóz dla Rosjan? T.O.: W 1941 roku, zaraz po niemieckim ataku na ZSRR, do Prostek przywieziono pierwszych więźniów radzieckich. Początkowo trzymano ich na terenie przyległym do obozu dla Francuzów, ale gdy jeńców przybywało zapadła decyzja o budowie dużego obozu w Boguszach.

POWIAT.ELK.PL 13

To wspomnienia?

Jak długo istniał ten obóz?

T.O.: Oczyma małej dziewczynki oglądałam pochód jeńców rosyjskich do tego obozu. Był to obraz strasznej nędzy. Nie wiem skąd przyszli do Bogusz, ale wyglądali jakby szli latami … głodni, w zniszczonych brudnych mundurach, często schorowani bądź ranni. A obok oni. Niemcy. W eleganckich, czystych mundurach, ogoleni, pachnący … niczym nadludzie w porównaniu do swoich więźniów.

T.O.: Obóz jeńców rosyjskich nie istniał długo … Ale o czym mówimy, przecież takie obozy nie powinny w ogóle istnieć! W obozie wybuchła epidemia tyfusu plamistego. Niemcy bali się tyfusu „jak ognia”, dlatego zapadła decyzja o likwidacji obozu. Późną jesienią 1942 roku najprawdopodobniej przestał istnieć.

Czy widziała Pani obóz? T.O.: Z bliska nigdy. Do obozu raczej nikt się nie zbliżał. To groziło śmiercią. Powstawał na otwartym terenie ogrodzonym jedynie drutem kolczastym. Brama była od szosy Prostki – Grajewo, tam, gdzie jest teraz pomnik. Początkowo nie było żadnych zabudowań. Proszę sobie wyobrazić, że jeńcy bez względu na pogodę leżeli i spali na gołej ziemi. Budowano jedynie prowizoryczne ziemianki. Obóz w Boguszach obejmował obszar około 50 ha. Teren podzielono płotem z drutu kolczastego na dziewięć sektorów. Każdy miał pomieścić kilka tysięcy ludzi. Baraki obozowe, kuchnię, magazyn, pomieszczenia dla wartowników zbudowano znacznie później niż pojawili się pierwsi więźniowie.

Włosi Skąd się wzięli Włosi w Boguszach? T.O.: Taki los czekał tych, którzy nie sprawdzili się w roli sojuszników Hitlera. Po upadku Mussoliniego, kiedy część wojska włoskiego z bronią w ręku przeciwstawiła się Niemcom. Niektórzy trafili do niewoli i do Bogusz. Niemcy twierdzili, że przywieźli: „Cyganów, tchórzy, bandytów i zdrajców, którzy zbuntowali się pod Stalingradem, za co oczekuje ich marny los”. Stalag 373 Prostken istniał w latach 1943 – 1944. Pierwszy transport przybył na stację kolejową 26 września 1943 roku. Do obozu

Nikt nie próbował uciekać z obozów? T.O.: Próbowano. Najczęściej przypłacano to życiem. Znane są również fakty udzielania pomocy jeńcom przez ludność polską, która sama trafiła na te tereny jako robotnicy przymusowi. Obok pomocy w próbach ucieczki była to pomoc przeważnie żywnościowa. Nie trzeba chyba przypominać, że za jej udzielenie groziły surowe kary. Ponadto, gdy ludzie podchodzili do drutów obozowych z chlebem w ręku, Niemcy po prostu strzelali do nich. Czy była szansa pomocy więźniom? T.O.: Szansa zawsze była. Najczęściej zakopywano żywność w piasku na trasie, którą więźniowie przechodzili do pracy. Niestety takie starania nie wiele pomagały. Jeńcy wszystkich obozów cierpieli i umierali z głodu.

T.O.: Dużo ludzi wymordowano w egzekucjach. Las „Kosówka” skrywa wiele ofiar, których znaczna część nigdy nie została zidentyfikowana, więc zostawiono ich w tym lesie, gdzie mam nadzieję znaleźli spokój. Wiemy o tych wydarzeniach naprawdę niewiele. Właściwie to chyba szacunkowe liczby ofiar, bo moim zdaniem tam mordowano ludzi często bez dokumentacji. Myślę, że wielu grobów nigdy nie odkryto. Wiem, że w masakrze uczestniczyli żandarmi z Grajewa i funkcjonariusze Gestapo z Augustowa … O tym obozie i jego ofiarach wiemy stanowczo za mało.

T.O.: Członkowie Związku, podobnie jak ja, przeżyli bardzo ciężkie dzieciństwo, doznali cierpień, przemocy i terroru okupanta. Swoją dorosłość budowali na biedzie i głodzie okresu wojennego i pierwszych lat powojennych. To osoby w zaawansowanym już wieku, ale pamiętające okrutne czasy swojego dzieciństwa. Moim zdaniem warto ich pamięć wykorzystać, póki te osoby jeszcze są wśród nas.

Dziś w miejscu tych obozów stoi niepozorny pomnik …

Miejsce straceń w lesie „Kosówka” przybyło wówczas od 7 tys. (jak podawali hitlerowcy) do 10 tys. jeńców (wg opinii niektórych powojennych historyków).

Znamy z nazwiska ludzi, którzy zapłacili najwyższą cenę, cenę życia za pomoc więźniom?

Jaki był ich los?

T.O.: Może nie z Bogusz, ale z Grajewa. Znana jest historia księży katolickich, którzy zginęli w okrutny sposób za to tylko, że próbowali dostarczyć żywność Żydom w miejscowym getcie. Jednym z nich był Aleksander Pęza, grajewski wikariusz. Innym Stanisław Wyszyński, administrator w miejscowym kościele, który był także aktywny w konspiracji … Zginął w okrutny sposób, bez sutanny, butów, ze związanymi do tyłu drutem telefonicznym rękoma. Warto też wspomnieć Zofię Rybsztadt, która została aresztowana i rozstrzelana, bo ukrywała dezertera z wojska niemieckiego – oficera z pochodzenia Węgra.

T.O.: Okrutny. Jak los więźniów wszystkich obozów hitlerowskich. Czytałam, że sami Niemcy w jednym z meldunków, który wypłynął z Bogusz, pisali: „Warunki w obozie wręcz niesamowite, duża śmiertelność i moc rozstrzeliwań”. Egzekucji dokonywano nieopodal spalonego majątku Żelechów, w przyległym lesie zwanym ogólnie „Kosówka”, które ustały dopiero po akcji ruchu oporu.

T.O.: 31 października 1943 roku w lesie pod Ełkiem urządzono zasadzkę, likwidując grupę hitlerowców i cały pluton egzekucyjny odpowiadający za zbrodnie na jeńcach włoskich. W akcji udział wzięło 15 partyzantów Armii Krajowej.

Pani ojciec też stracił życie, bo pomógł …

Jaka jest jego historia?

T.O.: Tak, to dobry przykład.

Polacy, Litwini i Żydzi

Dlaczego tak mało ludzi pamięta o tych obozach?

Do obozów w Boguszach trafiali także Polacy, Litwini i Żydzi.

T.O.: To raczej inny problem. Aby zapomnieć, trzeba wiedzieć, znać. Trudno za-

T.O.: Okupant dążył do eksterminacji innych narodowości. Niestety były to czasy, w których ludzkie życie nie miało dla hi-

Miejsce przy trasie Prostki-Grajewo, w którym znajdowała się brama obozu w Boguszach

Mój ojciec zaopiekował się nim. Tak jak potrafił najlepiej. Bał się co prawda zabrać chłopca do domu, więc ukrył go pod stogiem siana. Przygotował mu tam ziemiankę, posłanie, koce i nakarmił. Dzięki mojemu tacie przeżył wojnę. Najprawdopodobniej przez to wydarzenie mój ojciec stracił życie. Mimo, że chłopak nie był Żydem, niewiele to zmieniało. Nie wolno było pomagać więźniom, nawet jeśli były nimi dzieci. Ktoś widocznie o tym doniósł. Przyszli Niemcy i go zabrali. Został rozstrzelany bez wyroku, bez dokumentów, bez jakiegokolwiek śladu w historii …

T.O.: Pamiętam, że po wojnie, już jako dorosły mężczyzna odszukał nas, mnie i moje siostry. Nazywał się Jan Kondracki, był milicjantem z Łomży. Pytał o Hipolita, bo tak miał na imię mój ojciec. Gdy dowiedział się, że ojciec nie żyje, rozpłakał się szczerze, jak dziecko.

W jaki sposób ruch oporu przyczynił się do wstrzymania egzekucji?

Tak jak pamięć o obozach w Boguszach?

Hipolit i Stefania Ostrowscy, rok 1919

Spotkała Pani kiedykolwiek tego chłopca?

T.O.: W obozie nie było toalet oraz odpowiedniej ilości wody i jedzenia. Opieka lekarska nie istniała. Można zatem łatwo sobie wyobrazić w jakich warunkach żyli ludzie. Głód, smród, zimno, choroby, pełno robactwa … prawdziwe piekło na ziemi. I bez egzekucji, które odbywały się od lipca 1941 roku, śmiertelność była bardzo wysoka. Oficjalna tablica na pomniku mówi o 12,5 tysiącach ofiar …

OFIARY W LESIE „KOSÓWKA”

tlerowców żadnej wartości. W samych Boguszach znajdował się obóz przejściowy dla Polaków, Żydów i Litwinów. Przewinęło się przez niego ponoć 9 tysięcy ludzi. Polaków i Litwinów wywożono na roboty przymusowe do Prus i Niemiec, Żydów do Treblinki.

T.O.: Tak już niestety jest. Życie toczy się dalej … Teraz na tym miejscu rośnie zboże. Przez wiele lat po wojnie ludzie nic na tej ziemi nie robili, nie orali, nie siali … z szacunku, może trochę ze strachu zostawili ją w spokoju, bo była to ziemia święta, przesiąknięta krwią… Rozmawiał: Robert Klimowicz

Dopiero w kwietniu 1945 roku dowiedzieliśmy się, że w lesie miedzy Prostkami a Kosówką jest wiele zbiorowych grobów jeńców wojennych i ludności cywilnej. Rodziny zaczęły poszukiwać swoich bliskich. Mama z bratem również tam wyruszyli. Nam, dzieciom, nie wolno było brać w tym udziału. Kiedy rozkopano groby, w nos uderzył odór rozkładających się ciał, szczególnie z wierzchniej warstwy. W grobie, w którym znajdował się nasz ojciec, leżało wiele rodzin łącznie z maleńkimi dziećmi. Mama, jej brat oraz sąsiad na dnie wspólnego grobu rozpoznali ciało naszego ojca. Miał związane do tylu ręce i dziurę od kuli w tyle głowy. Ciała ekshumowano i wkładano do trumien wykonanych ze zwykłych desek. Trumny zasłały całe pole w pobliżu mogił - było ich bardzo dużo, chyba około czterystu. O tym, jak długi był żałobny kondukt, świadczy fakt, że zaczynał się na cmentarzu w Grajewie, a kończył w Prostkach. Przewóz ciał w trumnach odbywał się boczną drogą z Prostek przez Mierucie i Konopki na cmentarz parafialny w Grajewie. Brałam udział w zbiorowym pochówku. W części środkowej cmentarza, na górce w pobliżu kaplicy, zostały ręcznie wykopane trzy ogromne groby. Widziałam, jak furmanki konne z trumnami wjeżdżały pod górkę i zatrzymywały się w pobliżu grobów. Ceremonia przebiegała w ciszy, którą przerywał jedynie rozpaczliwy szloch najbliższych. Trumny z ciałami składano do grobów w trzech rzędach, ustawiając je w szachownicę. Ksiądz modlił się, poświecił trumny i po chwili z przerażającym hukiem spadła na nie ziemia z łopat. Nie wszystkie ekshumowane ciała spoczywają w trzech wspólnych mogiłach, niektóre zostały złożone w rodzinnych grobach. Po wojnie na cmentarzu w Grajewie został wzniesiony pomnik z wykazem osób zakatowanych przez niemieckich siepaczy. Teresa Ostrowska

Zachęcamy do kontaktowania się z nami. Jesteśmy do Państwa dyspozycji. - za pośrednictwem naszej strony internetowej www.powiat.elk.pl, zakładka Napisz do Nas; - osobiście pokój 393 i 396, II piętro, tel. 87/621-83-36 i 87/621-83-52, - e-mail: informacje@powiat.elk.pl

T.O.: Tak, to prawda. Jego historia jest podobna do tych, jakich w owych czasach było wiele.

T.O.: Przez nasze podwórko Niemcy prowadzili grupkę wynędzniałych, głodnych chłopców w wieku powyżej 10 lat. To były polskie dzieci. Jeden z nich upadł z wycieńczenia. Nikt nie zwrócił na niego uwagi. Po prostu leżał, a oni poszli dalej. Takie zachowanie było nietypowe dla Niemców, prędzej by chłopaka dobili niż zostawili …

Zespół ds. Informacji: Zastępca Naczelnika - Robert Klimowicz, Magda Kołodziej, Magdalena Zawadzka, Agnieszka Żukowska


5/2012

14

SZANSA NA MARKOWY PRODUKT Rozmowa z Michałem Tyszkiewiczem – Głównym Specjalistą w Starostwie Powiatowym w Ełku Koncepcja szlaku wodnego powstanie do końca roku Trwa realizacja projektu „Koncepcja rewitalizacji i rozbudowy drogi wodnej między Wielkimi Jeziorami Mazurskimi a Kanałem Augustowskim na obszarze województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego”. Projekt, który przygotował Powiat Ełcki, otrzymał dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. O pomyśle rozmawiamy z Michałem Tyszkiewiczem, który projektem zajmował się wcześniej jako naczelnik Wydziału Promocji i Rozwoju Powiatu, a teraz jako główny specjalista w Wydziale Polityki Społecznej. Niektórzy twierdzą, że pomysł budowy kanału łączącego Ełk z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi jest nierealny M.T.: Koncepcję budowy szlaku wodnego chcieliśmy wykonać już kilka lat temu. Na przeszkodzie stanęły ograniczone finanse na ten cel. Długo poszukiwaliśmy źródeł finansowania, a także partnerów do realizacji. Wydawało się nawet, że będzie to projekt międzynarodowy, bo byliśmy już bardzo blisko finalizacji współpracy z partnerami z Litwy. Ostatecznie w ubiegłym roku przygotowaliśmy bardzo dobry projekt, wysoko oceniony. Otrzymaliśmy dofinansowa-

nie w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej i warto też podkreślić, że udało się pomysłem zarazić jeszcze czternaście innych samorządów z województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Z poszczególnymi partnerami też spotykaliśmy się od lat. Na początku kręcono głowami, ostatecznie wszyscy podpisali umowę partnerską. Początki nie były więc łatwe. M.T.: Oj, nie były. Pamiętam naszą pierwszą wizytę w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie. Patrzono na nas, jak na szaleńców, co zresztą przyznała na lipcowej konferencji w sprawie drogi wodnej pani Lidia Wójtowicz, szefowa departamentu polityki regionalnej tego urzędu. Ale myślę, że nie tylko pani Lidia była sceptycznie nastawiona do całej wizji drogi wodnej z Wielkich Jezior do Ełku i dalej, do Kanału Augustowskiego. Do tej pory sam mam wątpliwości, jednak na wszystko odpowiedź da koncepcja, która dzięki dofinansowaniu środkami unijnymi powstanie do końca 2012 roku. A potem zaczynamy budować? M.T.: Są wśród nas entuzjaści, jak chociażby Starosta Ełcki Krzysztof Piłat czy Andrzej Pułecki, pełnomocnik starosty do spraw kanału, którzy liczą na pozyskanie

SETNE URODZINY Sto lat temu ówczesny Starosta Ełcki Suermondt przeforsował budowę nowego gmachu swojego urzędu z lokalizacją naprzeciwko Szkoły Ludowej. Tak więc w roku 1912 stanął w Ełku przestronny i jak na ówczesne czasy reprezentacyjny nowy budynek Landratsamtu. Obecnie przy ulicy Piłsudskiego mieści się w nim Urząd Starostwa Powiatowego oraz Urząd Miasta. W 2010 roku stuletnie urodziny obchodził również most na Jeziorze Ełckim. Powiat upamiętnił to wydarzenie instalacją, która początkowo miała znajdować się w sąsiedztwie mostu. Jednakże ostatecznie stanęła na terenie Zespołu Szkół nr 1 im. J. Śniadeckiego w Ełku.

środków na kolejny etap, czyli opracowanie projektu technicznego i budowę drogi wodnej. Ale też zdajemy sobie wszyscy sprawę, że będzie to bardzo kosztowna inwestycja i bez wsparcia Brukseli to się nie uda. Nie wiemy jak będzie wyglądał unijny budżet na lata 2014-2020, nie znamy też efektów obecnie realizowanego projektu. Bo przecież może zdarzyć się tak, że koncepcja, która powstanie do końca roku, wykaże na tyle duże bariery, że wykonanie kanału nie będzie możliwe. Ale to chyba czarny scenariusz... M.T.: ... którego nie chcemy brać pod uwagę. Stąd już kilka lat naszej pracy wokół tego nowego szlaku wodnego. Wiele już udało nam się ustalić i zaplanować. Szlak wodny będzie liczył około 130 kilometrów, maksymalnie zostaną wykorzystane obecne akweny – jeziora, rzeki, cieki wodne. Pozostałe odcinki, czyli około 17 kilometrów, wymagają przekopania. Ma to być typowy szlak turystyczny o szerokości około 10 metrów. A co z różnicą poziomów? M.T.: Wstępnie przewiduje się 8-10 śluz i pochylni. O urządzeniach technicznych mówił w szczegółach Jerzy Michniewicz z rady konsultacyjnej do spraw projektu, na pierwszej konferencji zrealizowanej w ramach projektu. Śluzy i pochylnie to nie wszystko. Do tego dochodzi budowa kilkunastu mostów i przebudowa kilku kolejnych. W niektórych miejscach najlepszym rozwiązaniem powinna być budowa tuneli. Warto też dopowiedzieć, że szlak to nie tylko droga wodna. To wielka strefa turystyczna z trasami pieszymi, konnymi, rowerowymi, narciarskimi, obiektami hotelowo-gastronomicznymi, sanatoryjnymi, itp. Wynika z tego, że może to nieść za sobą spore korzyści społeczne. M.T.: Oczywiście! Wiemy jak ten region potrzebuje nowych miejsc pracy, inwestycji. W nasz projekt już teraz zaangażowanych jest wiele instytucji i osób prywatnych, zwłaszcza przedsiębiorców. Wszyscy skupieni są we wspomnianej już przeze mnie radzie konsultacyjnej, w której funkcjonują różne grupy robocze. Do tej pory członkowie tej rady wypracowali kilka ciekawych pomysłów i wniosków, które na pewno przydadzą się w przyszłości, zwłaszcza jeśli dojdzie do realizacji i budowy szlaku. O szlaku wodnym, jako pasmowym, zintegrowanym produkcie markowym, bardzo ciekawie mówił na wspomnianej konferencji dr hab. Zbigniew Brodziński z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Chodzi o promocję regionu, wzrost liczby miejsc pracy, aktywizację rynku lokalnego, tworzenie wspólnego wizerunku obszaru. Już teraz możemy myśleć o kompleksowej ofercie szlaku, pakietach oferowanych turystom, od oznakowania, przez markową bazę noclegową, usługi na drodze wodnej, imprezy po produkty lokalne. Pojedyncza usługa, choćby najwyższej jakości, jest na przegranej pozycji. Kompleksowy produkt to marka, która będzie się wszystkim kojarzyć. Mówił pan o pierwszej konferencji, realizowanej w projekcie. Będą kolejne? M.T.: Tak, projekt przewiduje jeszcze co najmniej jedną. Drugą planujemy zorganizować w połowie października. Będziemy już wtedy po rozstrzygnięciu przetargu na wykonanie koncepcji. Zwycięska instytucja rozpocznie nad nią pracę i liczę, że przedstawiciele tej firmy przedstawią swojepomysły.Zapewnebędąjużpopierwszychbadaniach i analizach. Być może już wtedy zaproponują źródła finansowania kolejnego etapu inwestycji. W starostwie funkcjonuje biuro projektu. Czy każdy może przyjść i dopytać o szczegóły? M.T.: Tak. Dodam jednak, że już niebawem zacznie funkcjonować strona internetowa dotycząca projektu. Warto zapamiętać adres www.mazurskiszlakwodny.pl Tam można będzie znaleźć szczegóły dotyczące projektu i planowanej inwestycji. Rozmawiał: Robert Klimowicz

POWIAT.ELK.PL 15 O tej dyscyplinie sportu było cicho przez prawie dziesięć lat. Mowa o nurkowaniu na orientację podwodną. W ubiegłym roku zawody wskrzesiło Stowarzyszenie Nurkowe „Amfiprion” z Olecka. W sierpniu br. odbyły się po raz drugi Ogólnopolskie Mistrzostwa Płetwonurków w Orientacji Podwodnej. Jednym ze zwycięzców, zarówno drugiej jak i pierwszej edycji, był Wojciech Kujawski. Entuzjazm, z jakim realizował swoje zainteresowania związane z nurkowaniem, zaowocował sukcesami nie tylko na arenie ogólnopolskiej, ale nawet międzynarodowej. Jak mówi, każdy wyjazd na zawody związany jest z niezwykłą a czasami wręcz ekstremalną przygodą.

PASJE MIESZKAŃCÓW POWIATU EŁCKIEGO

Zacznijmy od początku Moja przygoda z nurkowaniem zaczęła się w siódmej klasie szkoły podstawowej. Wówczas wstąpiłem do klubu płetwonurków „Koral” w Olsztynie. Był rok 1982. Roczny kurs na stopień podstawowy płetwonurka rozpoczęło około czterdziestu osób, z których po roku na stałe w klubie pozostały trzy. Większość nowych kursantów spodziewała się, że po kilku zajęciach będą nurkować w pełnym wyposażeniu, tymczasem na zajęciach basenowych odbywały się żmudne ćwiczenia z nauki stylowego pływania i nurkowania w sprzęcie ABC (maska, płetwy, fajka) oraz obowiązkowe wykłady z teorii nurkowania, budowy aparatów i automatów do nurkowania itd., a także prace społeczne na przystani. Nurkowanie to nie sport dla każdego. Przede wszystkim trzeba mieć odpowiednie zdrowie, w szczególności zdrowe serce (z czym miałem na początku problem – pierwsza wizyta u lekarza sportowego skończyła się negatywną opinią – nie nadawałem się do nurkowania ze względu na wadę serca po przebytej grypie; jednak upór w dążeniu do celu pozwolił przezwyciężyć ten problem i po półrocznej rekonwalescencji mogłem wznowić zajęcia na basenie). Poza dobrą sprawnością fizyczną ważna jest umiejętność pływania i opanowania w wodzie (a zwłaszcza pod jej powierzchnią) – tu ważne są predyspozycje psychiczne. Porządne wyszkolenie techniczne i teoretyczne w zakresie zasad bezpieczeństwa pod wodą nie wystarczą, jeśli pod wpływem stresu nurek spanikuje. Stąd w programie szkolenia kierownictwo klubu i doświadczeni koledzy kładli duży nacisk na gruntowne opanowanie zarówno techniki nurkowania, jak również odpowiedniego przygotowania na różne niebezpieczne sytuacje, z jakimi możemy się spotkać podczas nurkowania. Elementem szkolenia był np. kurs w zakresie ratownictwa wodnego. Na początku lat 80. dochodziły do tego bariery finansowe, które powodowały, że porządny sprzęt pozostawał często w sferze marzeń, nie mówiąc o wyprawach nurkowych na południowe morza czy oceany. Jako że większość nurkowań zaliczaliśmy w mazurskich jeziorach trudno było o fascynujące widoki raf koralowych czy podwodnego świata jakich dziś prawie każdy może doświadczyć podczas wycieczki do Egiptu/nad Morze Czerwone. Na szczęście wysoki poziom emocji i wrażeń zapewniała wówczas orientacja podwodna, którą z powodzeniem można było uprawiać na naszych wodach. Dyscyplina ta łączyła elementy kilku sportów: nurkowania swobodnego (ang. scuba diving), pływania szybkiego w płetwach i technik znanych z biegów na orientację. Wymagała zarówno dobrego przygotowania fizycznego (szybkość, wytrzymałość, technika pływania w płetwach), ale także umiejętności dokonywania pomiarów trasy, precyzyjnego pływania wg wytyczonego kursu i odległości oraz sprytu i inteligencji niezbędnych podczas szukania punktów orientacyjnych. Dzięki temu, że dopiero kombinacja wielu z tych cech decyduje o wyniku podczas zawodów, jest to sport dla każdego. Z powodzeniem w szranki mogą stanąć amatorzy jak i zawodowcy. Kim byli specjaliści od tzw. „brudnej wody”? W Polsce dominowały dwa najsilniejsze kluby: „amatorski” Koral z Olsztyna (to my) i „zawodowy” WKS Flota Gdynia (orientację trenowali zawodowi żołnierze), które najczęściej dzieliły między sobą czołowe lokaty na mistrzostwach kraju. W zależności od warunków, w jakich były

– NURKOWANIE WOJCIECHA KUJAWSKIEGO rozgrywane zawody, pewne umiejętności były decydujące, np. w wodzie o bardzo małej przejrzystości (od 0,5 do 1 metra) większe znaczenie niż szybkość, miała precyzja płynięcia pod wodą czy np. umiejętność szukania tyczek. Nasz Klub wypadał często lepiej w takich warunkach, natomiast zawodowi żołnierze nie mieli sobie równych w wodach o lepszej przejrzystości. Tam wygrywali z nami szybkością. Klub Koral z Olsztyna należał do prekursorów tej dyscypliny w Polsce, a wieloletnia tradycja i sukcesy na zawodach rangi mistrzowskiej w Polsce i w Europie zapewniały spore zainteresowanie młodzieży chętnej do uprawiania tej dyscypliny. Pierwsze wyjazdy olsztyniaków na zawody w technikach nurkowych datują się na rok 1962 (50 lat temu). Od tego czasu zawodnicy z Olsztyna wielokrotnie zdobywali medale na mistrzostwach Polski, w Pucharze Europy oraz na mistrzostwach Europy i świata. W Olsztynie dwukrotnie był organizowany Puchar Europy (1984, 1986). Kluby, w których uprawiano orientację podwodną (zwaną także: nawigacją podwodną) były dawniej zrzeszone w LOK lub w PTTK. Na początku lat 90. silną ekipę stworzył LOK-owski klub Akwanauta Toruń (w oparciu o zawodników trenujących wcześniej pływanie szybkie na basenie). Ponadto przez wiele lat sekcje orientacji podwodnej prowadziły takie kluby jak Castor Wrocław, Skalar Białystok, Manta Gorzów Wlkp., Rozbark Bytom, LOK/ Skorpena Olsztyn. Pierwsze zajęcia Pierwsze zajęcia z orientacji podwodnej na obozach klubowych. Czasy nie były łatwe, ponieważ mało kogo było stać na dobry zachodni sprzęt do nurkowania, a wyroby polskich producentów nie dość, że trudno dostępne, to często bardziej przeszkadzały niż pomagały w nurkowaniu. Ze względu na to, że liczba chętnych do uprawiania orientacji była większa niż zasób dostępnego sprzętu, często trzeba było walczyć o swoje miejsce na liście treningowej, nie wspominając o zakwalifikowaniu się na zawody. W kategorii mężczyzn klub wystawiał zwykle do 10 zawodników w konkurencjach indywidualnych i dwa zespoły czteroosobowe w konkurencji drużynowej, w związku z czym już sam wyjazd na zawody był wówczas dużym wyróżnieniem. Pierwsze zawody Pierwszy start w zawodach, w Bieszkowicach koło Gdyni, sukcesem było wówczas ukończenie jednej spośród trzech konkurencji indywidualnych (Kontakt). W tym samym roku 3 miejsce w konkurencji „Drużynowa” na zawodach w Gorzowie Wielkopolskim (w składzie drużyny Koral II). W tym czasie w ciągu roku rozgrywanych było od trzech do pięciu edycji zawodów na orientację w Pol-

sce. Były też wyjazdy na zawody zagraniczne – najczęściej rozgrywane w ramach Pucharu Europy (później Pucharu Świata; ze względu na koszty w zawodach rozgrywanych za granicą klub wystawiał zwykle jedna drużynę). Zmiany po roku 1989 Zaszły korzystne zmiany jeśli chodzi o dostępność sprzętu, m. in. ze względu na otwarcie granic i swobodny dostęp do walut obcych, ale coraz rzadziej organizowane były zawody. Po raz ostatni oficjalne Mistrzostwa Polski zostały rozegrane w 1993 r. na jeziorze Wdzydze (rok później były tam rozegrane jeszcze mistrzostwa świata). Na początku lat dziewięćdziesiątych, udało mi się skompletować własny sprzęt do orientacji, zwłaszcza aluminiową butlę i tzw. przyrząd (specjalna konstrukcja zawierająca busolę z licznikiem odległości), dzięki czemu można było podnieść poziom sportowy (bardzo istotne jest np. tzw. „opływanie przyrządu”, dzięki któremu zyskuje się pewność i stabilność wskazań licznika i busoli, co z kolei ma kluczowe znaczenie przy osiąganiu precyzji pływania). Znalazło to swoje odzwierciedlenie w osiąganych wynikach, zarówno na treningach jak i podczas zawodów. Ale wciąż niezbędna była pasja i wytrwałość, aby móc realizować się w tym sporcie. W tamtym czasie starsi koledzy, posiadający własne samochody, coraz rzadziej mieli chęć wyjeżdżania na zawody organizowane daleko od Olsztyna. Dlatego często barierą, którą trzeba było pokonać było dotarcie na miejsce zawodów. Prawie każdemu wyjazdowi towarzyszyły różne perypetie, które po latach, często były wspominane podczas spotkań integracyjnych towarzyszących zwykle każdym zawodom. Do pamiętnych wypraw należał wyjazd na Puchar Świata w Budapeszcie (pociągiem z Olsztyna przez Berlin, 40 godzin jazdy, bez obcej waluty i możliwości uzupełnienia prowiantu w Czechach). W 1989 roku, podczas drogi na Puchar Czech w Pardubicach, pożyczonym „maluchem” z przyczepką, okazało się że samochód miał zatarty silnik. Z Olsztyna udało się dojechać jedynie do Mławy, gdzie za pieniądze przeznaczone na hotel i wpisowe pokryliśmy koszty naprawy. Do Czech jechaliśmy całą noc mając pieniądze jedynie na paliwo i nie mając pewności, czy organizator zwolni nas z opłaty za hotel i wpisowe. Gdy Czesi nas zobaczyli powiedzieli, że nie chcą żadnych pieniędzy, ale wystartujemy pod warunkiem, że przyjedziemy za rok. Z uśmiechem wspominamy wyjazd w 1994 roku do Paryża, fiatem Cinquecento, z pełnym ekwipunkiem i 3-osobową drużyną. Nawet wyjazd na Wdzydze był nie lada wyprawą (pociąg z dwoma przesiadkami + pekaesem). Sama jazda pociągiem nie byłaby tak problematyczna, gdyby nie fakt, że trzeba było ze sobą dźwigać cały niezbędny sprzęt (nawet skrzynię ze stołem do robienia pomiarów). Każdy wyjazd to była wówczas jedyna w swoim rodzaju ciężka przeprawa, wbrew wszelkim przeciwnościom, którą po latach wspominało się jednak jako barwną historię. I tak jak kiedyś zazdrościliśmy zawodnikom Floty Gdynia, że zawsze dowiózł ich na miejsce klubowy autokar, to po latach z uśmiechem wspominaliśmy te nasze wyprawy myśląc przy tym, że „flociarze” nie pamiętają pewnie zbyt wiele ze swoich wyjazdów na zawody. Entuzjazm do takich wyjazdów wygasł w 1995 r. po nieudanej próbie dojechania na Puchar Świata w Goeteborgu w Szwecji. Był zapał, ale wyjazd pociągiem, promem, a potem nie wiadomo jakim jeszcze środkiem lokomocji, dźwigając ze sobą cały sprzęt, to było już za dużo… W latach 1999-2001 próbę reaktywacji zawodów w orientacji podwodnej w Polsce podjął klub LOK w Olsztynie, z którego inicjatywy trzykrotnie rozegrany został Puchar Warmii i Mazur. Przez kolejne dziesięć lat w Polsce, nie rozegrano żadnych zawodów w orientacji podwodnej. Dopiero w 2011 r. dzięki inicjatywie Stowarzyszenia i Klubu Płetwonurków „Amfiprion” z Olecka rozegrane zostały po raz pierwszy po tak długiej przerwie Ogólnopolskie Mistrzostwa w Orientacji Podwodnej. Dzięki pasji i zaangażowaniu klubu z Olecka, w sierpniu, rozegrana została druga edycja tych zawodów. W 2013 roku planowane jest przyznanie imprezie rangi oficjalnych mistrzostw Polski. Niewątpliwie swój wkład w reaktywację tego sportu mają zasłużeni „weterani” z Olsztyna, którzy w obu edycjach licznie przybyli do Olecka, na czym zyskała zarówno frekwencja jak i poziom sportowy imprezy. Wszyscy uczestnicy zawodów w Olecku, bardzo mocno podkreślali zaangażowanie miejscowej ekipy, która przy organizacji zawodów pracowała społecznie. Przypomniało to stare dobre czasy i jednocześnie dało nadzieję na odrodzenie tej dyscypliny w Polsce w kolejnych latach.


PORADNIK INTERESANTA

Gdzie mieści się siedziba powiatowej geodezji?

Co to jest Powiatowy Zasób Geodezyjny i Kartograficzny?

Jesteśmy jednym z siedmiu wydziałów w strukturze organizacyjnej Starostwa Powiatowego w Ełku. Ze względów lokalowych, nasz wydział mieści się w budynku naprzeciwko siedziby urzędu, który dzielimy wspólnie z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Ełku.

Powiatowy zasób geodezyjny i kartograficzny jest to zbiór map oraz materiałów fotogrametrycznych, teledetekcyjnych, rejestrów, wykazów, informatycznych baz danych, katalogów danych geodezyjnych i innych opracowań powstałych w wyniku wykonania prac geodezyjnych i kartograficznych obejmujący swym zasięgiem powiat.

Jakim zakresem spraw zajmuje się wydział? Najkrócej mówiąc zajmujemy się gospodarowaniem nieruchomościami Skarbu Państwa i Powiatu, wywłaszczeniem nieruchomości, ochroną gruntów rolnych oraz realizacją zadań państwowej służby geodezyjnej i kartograficznej na terenie powiatu ełckiego. Wyjaśniamy wszelkie wątpliwości dotyczące nieruchomości. U nas właściciel działki może sprawdzić np. jej numer, powierzchnię czy rodzaj użytku gruntowego. Gospodarujemy zasobem nieruchomości Skarbu Państwa i zasobem powiatowym nieruchomości. Prowadzimy ewidencję tych nieruchomości. Sporządzamy projekty planów wykorzystania zasobu. Organizujemy przetargi na zbycie i dzierżawę nieruchomości, a także sprawy związane ze sprzedażą bezprzetargową lub za cenę obniżoną. Przekazujemy nieruchomości w trwały zarząd - tu przykład Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Ełku. Ustalanie wysokości opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego i trwałego zarządu, ich aktualizacji, udzielanie bonifikat od tych opłat, orzekanie o nabyciu przez użytkowników wieczystych prawa własności nieruchomości – to również należy do zadań naszego Wydziału. Ponadto prowadzimy sprawy dotyczące wywłaszczenia nieruchomości i odszkodowań, scalenia i wymiany gruntów oraz regulacji stanu prawnego nieruchomości poprzez: orzekanie o przeniesieniu prawa własności działki zabudowanej budynkami stanowiącymi odrębny od gruntu przedmiot własności na rzecz właścicieli budynków lub o przyznaniu własności działki gruntu rolnego przeznaczonej do dożywotniego użytkowania z tytułu przekazania gospodarstwa rolnego na rzecz Skarbu Państwa. W zakresie ochrony gruntów rolnych na wniosek właścicieli wydajemy decyzje zezwalające na wyłączenie z produkcji użytków rolnych przeznaczonych na cele nierolnicze.

Do podstawowych zadań Wydziału w zakresie geodezji i kartografii należy: Podam kilka przykładów: prowadzenie zasobu geodezyjnego i kartograficznego w Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej poprzez przyjmowanie i ewidencjonowanie zgłoszeń robót geodezyjnych i kartograficznych, udzielanie informacji o posiadanym zasobie geodezyjnym i kartograficznym oraz sposobie jego wykorzystania w systemie klasycznym i numerycznym. Udostępniamy materiały z zasobu geodezyjnego i kartograficznego jednostkom wykonawstwa geodezyjnego oraz osobom fizycznym. Przeprowadzamy kontrolę w celu sprawdzenia zgodności wykonania prac geodezyjnych i kartograficznych ze standardami technicznymi dotyczącymi geodezji i kartografii. Koordynację usytuowania projektowanych sieci uzbrojenia terenu poprzez: przyjmowanie i rejestrację wniosków od inwestora, ocenę przedłożonego do koordynacji projektu, wydawaniem treści uzgodnienia w formie opinii, ustalaniem opłat za czynności związane z uzgadnianiem usytuowania projektowanych sieci uzbrojenia terenu, a na koniec nanoszeniem na mapę zasadniczą uzgodnionego usytuowania projektowanych sieci uzbrojenia terenu. W czym jeszcze możecie pomóc? Na wniosek właścicieli i osób uprawnionych wydajemy dokumentację geodezyjną (wyrysy, wypisy, kopie map) do prowadzonych postępowań cywilno-prawnych i administracyjnych, a także zaświadczenia o posiadanym gospodarstwie rolnym do celów emerytalno-rentowych. Wszelkie niezbędne formularze, wzory wniosków są dostępne na naszej stronie internetowej www.powiat.elk.pl w zakładce poradnik interesanta. Z Naczelnikiem Wydziału Haliną Kowalewską rozmawiała Magda Kołodziej

PROSTKI HISTORIA Z KOPYTA!

7 lipca odbyła się największa jak dotąd rekonstrukcja „Bitwy pod Prostkami”. Jak co roku ziemia dudniła pod kopytami historii. Prostki otulił zapach prochu i aura współczesnego patriotyzmu. W niedzielne popołudnie turystyczne Prostki stały się areną ilustrującą dumną historię Polski. Rekonstrukcja dotyczyła odtworzenia technik otwartej bitwy w polu. Licznie przybyli goście mogli po-

dziwiać: pokazy konne na 2 roty husarskie, tętent na 48 końskich kopyt, liczną piechotę krajowego i cudzoziemskiego autoramentu, regiment szwedzki (ok. 30 osób). Zebrani podziwiali huk artylerii lekkiej i ciężkiej, muszkiety, hakownice i armaty. W sumie pojawiło się ok. 100 odtwórców historycznych. Rekonstrukcja „Bitwy pod Prostkami” konsekwentnie staje się atrakcją turystyczną na coraz większą skalę. Obchody bitwy upamiętnionej przez Sienkiewicza w Trylogii są już rozpoznawalnym produktem turystycznym w Polsce i Europie. Datę rekonstrukcji poprzedziły wyjazdy na Targi Turystyczne w Gdańsku. Spójne działania organizatorów procentują wzrastającą świadomością turystycznej marki „Bitwy pod Prostkami” i wyznaczają kierunek rozwoju regionu.

START W PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ Z dniem 1 września br. osoby, którym zostały przyznane środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej rozpoczynają prowadzenie własnej firmy. Przypomnijmy, że było to możliwe, dzięki środkom pozyskanym przez Powiat Ełcki na realizację projektu „Strat w Przedsiębiorczość” finansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. O dofinansowanie mogły ubiegać się osoby bezrobotne lub nieaktywne zawodowo z terenów powiatu ełckiego, gołdapskiego i oleckiego. Pierwszym etapem było złożenie kwestionariusza kwalifikacyjnego. W związku z bardzo dużym zainteresowaniem pozyskania ponad trzydziestu tysięcy złotych na własny biznes, nabór uczestników został zakończony tego samego dnia. W wyniku oceny kwestionariusza i rozmowy z doradcą zawodowym do dalszego udziału zostało zakwalifikowanych 46 osób, które nastepnie uczestniczyły w szkoleniu „ABC Przedsiębiorczości i indywidualne doradztwo”. Oprócz tego, zapewnione zostały godziny indywidualnego doradztwa, podczas których specjaliści pomogli w wypełnianiu biznes planów. O przyznaniu dotacji decydowała pozycja na liście rankingowej, która zależała od liczby uzyskanych punktów podczas oceny biznesplanu przez Komisję Oceny Wniosków. Wśród mikroprzedsiębiorców, którzy otrzymali dotację, znalazły się

Anna Kostowska – koordynator projektu

osoby, które będą świadczyć m.in. usługi graficzne, informatyczne, montażu instalacji wodno-kanalizacyjnych i centralnego ogrzewania, usługi kosmetyczne, szkolenia i doradztwo BHP, usługi geologiczne, introligatorstwo, usługi wulkanizacyjne, usługi architektoniczne, laboratorium drogowe i nadzór nad inwestycjami drogowo-budowlanymi, naprawę i konserwację pojazdów samochodowych, a także zajmą się produkcją zniczy czy drewna kominkowego. Przedsiębiorcy, którzy otrzymali dotację inwestycyjną, skorzystają również z tzw. wsparcia pomostowego. Przez pół roku, w transzach miesięcznych, otrzymywać będą środki w wysokości 1.250 złotych. Kwota ta ułatwi początkującym przedsiębiorcom sfinansowanie obowiązkowych opłat takich jak ZUS, a także koszty eksploatacji, najmu lokalu czy koszty związane z reklamą firmy.


POWIAT.ELK.PL