Issuu on Google+


Patroni honorowi • • • •

Prezydent Miasta Wrocławia - Rafał Dutkiewicz Marszałek Województwa Dolnośląskiego - Rafał Jurkowlaniec Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski Jego Magnificencja Rektor AM we Wrocławiu - Krystian Kieł

Krzysztof Pełech – Dyrektor Artystyczny Krzysztof Pełech jest jednym z najaktywniejszych muzyków młodego pokolenia. Wykonuje średnio około sześćdziesięciu koncertów rocznie (recitale, koncerty kameralne, a także w charakterze solisty z towarzyszeniem orkiestr). Współpracował z czołowymi polskimi orkiestrami. Występował w Filharmonii Berlińskiej z „Berlińską Orkiestrą Festiwalową”. Koncertował niemal we wszystkich krajach europejskich, w USA, Brazylii, Południowej Afryce, a także w Egipcie, Emiratach Arabskich, Singapurze, Indonezji, Malezji, Meksyku, Argentynie i Chile. Uczestniczył wielokrotnie w prestiżowych festiwalach muzycznych o międzynarodowym zasięgu. Jest zapraszany do współpracy z wybitnymi kompozytorami i muzykami (Krzesimir Dębski, Leszek Możdżer, Marek Pasieczny, Robert Kurdybacha) i gitarzystami (m.in. Jorge Morel, Jorge Cardoso, Tommy Emmanuel, Joscho Stephan). Uczestniczył w dwudziestu jeden konkursach krajowych i międzynarodowych, spośród których był laureatem szesnastu. W ankiecie „Gitarowy Top” ogłoszonej przez fachowy magazyn muzyczny „Gitara i Bas” Krzysztof Pełech został trzykrotnie wybrany najlepszym polskim gitarzystą klasycznym. Dotychczas nagrał 17 płyt w Polsce, Anglii, Czechach, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Jest jednym z pomysłodawców i dyrektorem artystycznym odbywającego się od 1998 roku Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego Gitara+ , a także inicjatorem i szefem artystycznym „Letniego Festiwalu Gitary” w Krzyżowej. Krzysztof Pełech jest twórcą i współzałożycielem Wrocławskiego Towarzystwa Gitarowego. Od października 2005 Krzysztof Pełech prowadzi klasę gitary w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Ostatnio w katalogu firmy DUX ukazała się płyta zawierająca m.in. słynne Concierto de Aranjuez w wykonaniu Krzysztofa Pełecha i orkiestry Filharmonii Narodowej. www.pelech.art.pl

Katarzyna Krzysztyniak – the Managing Director

Katarzyna Krzysztyniak - Dyrektor Organizacyjny

Katarzyna Krzysztyniak - jest z wykształcenia teoretykiem muzyki (Akademia Muzyczna we Wrocławiu). Od ponad 8 lat uczestniczy w organizacji ważniejszych wrocławskich imprez kulturalnych – Festiwalu Polskiej Muzyki Współczesnej Musica Polonica Nova (2004, 2006), Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego (2004, 2005; od 2006 jako Dyrektor Organizacyjny), Forum Musicum (2005), Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Elektroakustycznej Musica Electronica Nova (2005, 2007). Od roku 2005 stale współpracuje z Wrocławskim Towarzystwem Gitarowym biorąc udział w realizacji wszystkich projektów Stowarzyszenia. Od maja 2008 pełni funkcję Prezesa Zarządu Wrocławskiego Towarzystwa Gitarowego. Od 2009 prowadzi agencję artystyczną KA – International Art Management. www.ka-iam.com

Katarzyna Krzysztyniak is a music theoretician by education (the Academy of Music in Wroclaw). For over eight years she has been participating in the organization of the most important cultural events in Wroclaw - the Festival of Polish Contemporary Music Musica Polonica Nova (2004, 2006), Wroclaw Guitar Festival (2004, 2005; since 2006 as the Organizing Director), Forum Musicum (2005), the International Festival of Electroacoustic Music Musica Electronica Nova (2005, 2007). Since 2005 she has been co-operating with Wroclaw Guitar Society, taking part in the realization of all its projects. Since may 2008 she has been the President of Wroclaw Guitar Society. Since 2009 she has been leading an artistic agency KA – International Art Management. www.ka-iam.com

Weekend Lutniowy Lekcje mistrzowskie

program festiwalu

Paolo Cherici (arcylutnia) 20.10.2012, godz. 10:00-13:00

Klub Pod Kolumnami, pl. św. Macieja 21 25/40 PLN

Lekcje mistrzowskie

Jan Čižmář (lutnia, teorba, gitara barokowa) Marta Kratochvílová (flet traverso) 20.10.2012, godz. 13:00-16:00

Klub Pod Kolumnami, pl. św. Macieja 21 25/40 PLN

Ultra High Flamenco (Hiszpania)

Krzysztof Pełech

Katarzyna Krzysztyniak

Prowadzenie koncertów/Hosting concerts

Grzegorz Joachimiak, Jarema Klich

Biuro festiwalowe/Festival Office

Aleksandr Evseyenko Aleksandra Furtak Nina Sokołowska

Teksty, wywiady/Texts, interviews

Aleksandra Furtak

Tłumaczenia/Translations

Bartosz Witański

Zdjęcia Festiwalowe/Festival Photos:

Mariusz Mikołajczyk, Jarek Pępkowski

Projekty graficzne/Graphic designs:

Magdalena Chuchnowska

Krzysztof Pełech – the Artistic Director Krzysztof Pełech is one of the most active musicians of the young generation. He gives, on average, about sixty concerts per year (recitals, chamber concerts, and as a soloist with orchestras). He has cooperated with the leading Polish orchestras. He has performed in the Berlin Concert Hall with the Berlin Festival Orchestra. He has given concerts in almost all European countries, in the USA, Brazil, South Africa, as well as in Egypt, the United Arab Emirates, Singapore, Indonesia, Malaysia, Mexico, Argentine and Chile. He took part in many prestigious music festivals of international standing. He is regularly invited to cooperate with eminent composers (Krzesimir Dębski, Marek Pasieczny, Robert Kurdybacha) and guitarists (such as Jorge Morel, Jorge Cardoso, Tommy Emmanuel, Joscho Stephan). He took part in twenty one national and international competitions, at sixteen of which he received awards. In the “Top of Guitar” chart compiled by the professional music magazine Gitara i Bas, Krzysztof Pełech has been three times voted the best Polish classical guitarist. To date, he has recorded 16 albums in Poland, England, Czech Republic, Germanyand the United States. He is one of the originators and the artistic director of the International Guitar Festival Gitara+, which has been taking place since 1998, as well as the originator and the artistic director of the Summer Guitar Festival in Krzyżowa. Krzysztof Pełech is the creator and co-founder of the Wrocław Guitar Society. Since October 2005, Krzysztof Pełech has been a teacher of guitar at the Music Academy in Bydgoszcz. Recently, an album including the famous Concierto de Aranjuez performed by Krzysztof Pełech and the Polish National Philharmonic Orchestra has appeared in the DUX catalogue. www.pelech.art.pl

Klub pod Kolumnami, pl. św. Macieja 21 15/20 PLN

Christian Haimel (Austria)

Wieczór z muzyką klasyczną

27.10.2012, godz. 19:00

Stara Giełda, pl. Solny 16 25/35 PLN

Zehnder-Preisig Duo (Szwajcaria)

Poza granicami głosu

28.10.2012, godz. 18:00

Viva Italia - lutnia w baroku

Synagoga pod Białym Bocianem, ul. Włodkowica 7 35/45/65 PLN

Filharmonia Wrocławska, ul. Piłsudskiego 19 40/60/70/90 PLN

Stara Giełda, pl. Solny 16 25/35 PLN

John McLaughlin & The 4th Dimension (Wlk. Brytania)

Marcin Olak Trio (Polska)

Dyrektor organizacyjny/Managing Director

26.10.2012, godz. 19:00

Hiszpańskie improwizacje

10.10.2012, godz. 19:00 Dyrektor artystyczny/Artistic Director

Paolo Cherici (Włochy)

Wieczór Autorski Krzysztofa Nieboraka (Polska)

Jazz akustycznie

13.10.2012, godz. 19:00

Klub Firlej, ul. Grabiszyńska 56 25/35 PLN

Ana Vidović (Chorwacja)

Piękno gitarowej klasyki

17.10.2012, godz. 19:00

Filharmonia Wrocławska, ul. Piłsudskiego 19 35/45/65 PLN

20.10.2012, godz. 19:00 Lekcje mistrzowskie

Paolo Cherici (arcylutnia) 21.10.2012, godz. 09:30-11:00

Klub Pod Kolumnami, pl. św. Macieja 21 25/40 PLN

Grzegorz Joachimiak (wykład)

Barokowa muzyka lutniowa w czasach habsburskich konfliktów na Śląsku

21.10.2012, godz. 12:00-13:00

Klub Pod Kolumnami, pl. św. Macieja 21 wstęp wolny

Jan Čižmář & Marta Kratochvílová (Czechy) Jan Peszek (Polska) Mistyka i lutnia w klasztorze

21.10.2012, godz. 18:00

Aula Leopoldina, pl. Uniwersytecki 1 25/35 PLN

Doskonały wymiar jazzu

03.11.2012, godz. 19:00

Hala Orbita, ul. Wejherowska 34 60/90/125/160/190 PLN

CANTO AL PAISAJE SOÑADO (Argentyna)

polska prapremiera filmu o Eduardo Falú

04.11.2012, godz. 18:00

Dolnośląskie Centrum Filmowe, ul. Piłsudskiego 64 a 15 PLN

Tommy Emmanuel (Australia)

Mistrzowski fingerstyle

08.11.2012, godz. 19:00

Wrocławskie Centrum Kongresowe, ul. Wystawowa 1 60/90/125 PLN


Ultra High Flamenco Ultra High Flamenco to dość kontrowersyjny hiszpański zespół – nikt w nim nie śpiewa i nie tańczy, a na dodatek muzykę, którą wykonuje, nie do końca można nazwać flamenco. Jednak wbrew pozorom jego powstanie nie wynikało z czysto komercyjnych kalkulacji i chęci wypełnienia luki na hiszpańskim rynku muzycznym poprzez stworzenie oryginalnego, bo instrumentalnego, zespołu, który wykorzystując popularność flamenco chce sprzedać zupełnie inną muzykę. Nic bardziej mylnego – zespół tworzony przez czwórkę przyjaciół: Paquito Gonzáleza, Alexisa Lefevre, Pablo Martína-Caminero i José Quevedo powstał dość spontanicznie i przez przypadek – podczas koncertu tancerza Joaquina Grilo, któremu cała czwórka miała przyjemność akompaniować. Po udanym występie muzycy doszli do wniosku, że stworzenie zespołu dałoby im okazję do częstszych wspólnych spotkań i inspirującej wymiany doświadczeń. Jako Ultra High Flamenco zadebiutowali w 2007 roku niezwykle udanym koncertem podczas Festiwalu Flamenco w Helsinkach i płytą UHF, która trzy lata po premierze doczekała się reedycji. Chociaż ich muzyka zdobywa coraz większą popularność w całej Europie, to trudno jest ją zdefiniować. Kluczową rolę odgrywa w niej improwizacja i pod tym względem nie jest to ani klasyczne flamenco, ani czysty jazz, chociaż właśnie z tych dwóch gatunków zespół czerpie najwięcej. Ta dwubiegunowość muzycznych inspiracji zawarta została w tytule drugiej płyty Bipolar, której premiera miała miejsce w ubiegłym roku.

Ultra High Flamenco I tak, według koncepcji samego zespołu, na jednym biegunie znajdują się Paquito González i José Quevedo (El Bolita), wychowani w Andaluzji i silnie związani ze środowiskiem artystycznym flamenco. Obaj już w wieku czternastu lat profesjonalnie zajmowali się muzyką – Paquito González jako perkusista sławnej grupy Salmarina, specjalizującej się w gatunku flamenco zwanym sevillanas, a José Quevedo występując z takimi mistrzami gitary, jak Manuel Lozano “El Carbonero” czy Jose Luis Balao. Później przez wiele lat akompaniowali najwybitniejszym tancerzom i śpiewakom, wśród których wymienić można chociażby Sarę Baras, Carmen Linares, Marinę Heredię czy Antonio Canalesa. Obecnie ich działalność artystyczna jest bardziej wszechstronna. José Quevedo, oprócz grania w Ultra High Flamenco, jest również gitarzystą w zespołach Vicente’a Amigo i Miguela Povedy. Z kolei Paquito González próbuje swoich sił w produkcji muzycznej, jest producentem między innymi ostatniej płyty Miguela Povedy. Druga połowa Ultra High Flamenco, czyli Alexis Lefevre i Pablo Martín-Caminero odpowiadają za ten bardziej jazzowy wizerunek zespołu. Obaj przeszli formalną edukację w konserwatoriach muzycznych i zdobyli doświadczenie grając za granicą. Alexis Lefevre jest najbardziej „międzynarodowym” członkiem zespołu, urodził się w Paryżu, dorastał we Włoszech, a muzyczne szlify zdobył w Argentynie. Kiedy Paquito González i José Quevedo pracowali już z profesjonalnymi muzykami, on zaczynał dopiero uczyć się grać na skrzypcach, wstępując w wieku szesnastu lat do Konserwatorium Muzycznego San Pietro Maiella w Neapolu. Zawsze jednak za ważniejszy uważał kontakt z żywą muzyką i artystami niż zaliczanie kolejnych szczebli formalnej edukacji. Szczególnie cennym doświadczeniem był dla niego czteroletni pobyt w Argentynie, gdzie miał przyjemność grać z samym Luisem Salinasem.

Z tradycyjnym flamenco spotkał się dopiero w 1999 roku, gdy przeprowadził się do Sewilli. Wówczas rozpoczął współpracę z Vicentem Amigo, Javierem Barónem, Esperanzą Fernández, La Tobalą, towarzyszył Tomatito podczas trasy koncertowej i brał udział w nagraniu dwóch płyt sławnego gitarzysty i śpiewaka El Lebrijano (Sueños en el aire i Yo me llamo Juan). Szybko zaczął również występować na festiwalach flamenco, takich, jak Festival Arte Flamenco de Mont de Marsan, (2003, 2004), Festival de Jerez (2005, 2006) i Bienal de Sevilla (2002, 2004).

Pablo Martín-Caminero to z kolei najbardziej wszechstronny członek Ultra High Flamenco. Gry na kontrabasie uczył się w konserwatoriach muzycznych w Bilbao i Vitorii, następnie ukończył studia muzyczne w Wiedniu. Czteroletni pobyt w Austrii był okresem, w którym niezwykle rozwinął się jako artysta mając sposobność sprawdzenia się w różnych stylach muzycznych: muzyce brazylijskiej, współczesnej, barokowej, a także w latin jazzie. Swoje pierwsze doświadczenie sceniczne zdobył występując z młodzieżowymi orkiestrami Hiszpanii, Kraju Basków, Berlina i Wiednia. Później stał się stałym gościem festiwali jazzowych w Vitorii, Sztokholmie, Wiedniu i Miami. Dzięki swojej wszechstronności z powodzeniem realizuje się w różnorodnych projektach muzycznych, w podobnej stylistyce jak w Ultra High Flamenco występuje również z trio Gerardo Nuñeza i z kwintetem Pablo Martína. Ponadto jest członkiem jazzowego Abe Rábade trío, zespołu Hippocampus, wykonującego muzykę barokową i grupy Bandar, specjalizującej się w muzyce symfonicznej. Od lat współpracuje również z reżyserem Antonio Hernándezem, będąc autorem muzyki do czterech jego filmów.

Ultra High Flamenco is a quite controversial Spanish group – nobody sings in it, nobody dances, and, what is more, the music they perform is not clear-cut flamenco. However, despite the appearances, its establishment did not result from purely commercial considerations and the willingness to fill a niche on the Spanish music market be creating an original, for instrumental, group trying to exploit the popularity of flamenco to sell a completely different music. Nothing can be further from the truth – the band has been formed by four friends: Paquito González, Alexis Lefevre, Pablo Martín-Caminero and José Quevedo, and was created rather spontaneously and accidentally – during a concert of the dancer Joaquin Grilo, who the four had the pleasure to accompany. After a successful performance the musicians concluded that establishment of a band would give them an opportunity for joint meetings and inspiring exchange of experiences. They made their debut as Ultra High Flamenco in 2007 with an extremely successful concert at the Flamenco Festival in Helsinki and the album UHF, which was reissued three years after its premiere. Although their music is becoming more and more popular in Europe, it is, as a matter of fact, hard to define. The key role is played by improvisation, which makes it different from classic flamenco, nor is it pure jazz, although it draws from the two genres the most. The bipolarity of musical inspirations was reflected in the title of their second album, Bipolar, which received its premiere last year.

Thus, according to the concept of the very band,

Paquito González and José Quevedo

(El Bolita), brought up in Andalusia and strongly related to the flamenco artistic circles, occupy one pole. Both were professionally dealing with music already at the age of fourteen – Paquito González as a drummer of the famous Salmarina group, specialising in the flamenco genre called sevillanas, and José Quevedo by performing with such guitar masters as Manuel Lozano “El Carbonero” or Jose Luis Balao. Then, for many years, they accompanied dancers and singers, who included people like Sara Baras, Carmen Linares, Marina Heredia or Antonio Canales. Nowadays, their artistic activity is more versatile. José Quevedo, beside playing in Ultra High Flamenco, is also the guitarist in the groups of Vicente Amigo and Miguel Poveda. As regards Paquito González, he is trying his hand at music production, he is the producer, inter alia, of the last album of Miguel Poveda. The second half of Ultra High Flamenco, namely Alexis Lefevre and Pablo Martín-Caminero, are responsible for the more jazzy image of the group. Both received formal education in music conservatories and gained experience playing abroad. Alexis Lefevre is the most international band member, he was born in Paris, grew up in Italy, and earned his musical stripes in Argentina. When Paquito González and José Quevedo already worked with professional musicians, he was only starting to learn to play the violin, entering the San Pietro Maiella Music Conservatory in Naples at the age of sixteen. He always, however, considered the contact with live music and artists to be more important than completing subsequent levels of formal education. Therefore, the four-year-long stay in Argentina, where he had the pleasure to play with Luis Salinas was a particularly important experience for him. As a matter of fact, he encountered traditional flamenco as late as in 1999, when he moved to Sevilla. Then, he started to cooperate with Vicent Amigo, Javier Barón, Esperanza Fernández, La Tobala, he accompanied Tomatito during his concert tour and participated in the recording of two albums of the famous guitarist and singer El Lebrijano (Sueños en el aire and Yo me llamo Juan). Quickly, he also started to perform at flamenco festivals, including: Festival Arte Flamenco de Mont de Marsan, (2003, 2004), Festival de Jerez (2005, 2006), and Bienal de Sevilla (2002, 2004).

Pablo Martín-Caminero is, in turn,

the most versatile member of Ultra High Flamenco. He learned to play the double bass in conservatories in Bilbao and Vitoria, then he completed music studies in Vienna. The four-year-long stay in Austria was a period, in which he extremely developed as an artist, having the opportunity to try his hand at various music styles: Brazilian, contemporary, and Baroque music, as well as Latin jazz. He gained his first stage experiences by performing with youth orchestras in Spain, the Basque Country, Berlin and Vienna. Then, he was a guest at jazz festivals in Vitoria, Stockholm, Vienna and Miami. Thanks to his versatility, he successfully realises himself in different music projects, and he performs in a similar style to that of Ultra High Flamenco together with the trio of Gerardo Nuñez and the quintet of Pablo Martín. In addition, he is a member of the jazz Abe Rábade trío, the group Hippocampus, who perform Baroque music and the group Bandar, specialising in symphonic music. He has also cooperated with the director Antonio Hernández for years, having written the music for four of his films.


Ultra High Flamenco – Flamenco jest sposobem wyrażania uczuć

we flamenco, jednak prawdą jest także, że jest dużo więcej możliwości uczenia się od bardzo dobrych hiszpańskich muzyków, co rekompensuje tę trudność.

In your works, you draw both from the flamenco and jazz traditions. Which of them is more important for you?

Czy nazwa waszego zespołu nie jest trochę myląca? Taniec i śpiew są uważane za nieodłączne elementy muzyki flamenco, wy natomiast występujecie bez wokalisty i bez tancerza, czy to aby nie są zbyt poważne braki jak na „ultra high flamenco”?

Czy występowaliście już w Polsce?

Flamenco is an art which interacts very well with other different styles, and jazz is one of them. Obviously, our base is flamenco, but we try to get advantage of the potential of every musician who take part of UHF, and try to feed the flamenco with other kinds of music. Some time ago, it was weird to find a flamenco group in which a double bass and a violin took part. Pablo, double-bass player, has a lot of experience in jazz music, so we try to use that to our own benefit, as well as we do with Alexis (violin), Paco (percussionist), and Bolita (guitar). Each one contribute not only their great technique, but their experience and creativity in the compositions.

Jeszcze nigdy nie występowaliśmy w Polsce, ale naprawdę nie możemy się doczekać tego koncertu. Musimy być bardzo skoncentrowani, ponieważ świadomi jesteśmy wielkiej muzycznej tradycji Polski i ogromnego uczucia, jakie manifestuje publiczność Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego. Jest to dla nas wielka odpowiedzialność i mam nadzieję, że będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom.

Ultra High Flamenco Pod nazwą „flamenco” kryje się sztuka, sposób wyrażania uczuć. Flamenco może być obrazem, filmem, suknią, jedzeniem i oczywiście muzyką. W ramach muzyki i etykiet nadawanych różnym stylom, wyróżnia się „cante” (śpiew), „toque” (gitara) i „baile” (taniec). Pomimo tego, że czasami wykorzystujemy w naszych występach taniec, w odniesieniu do tych wszystkich stylów, zajmujemy się „toque” (gitara), ponieważ jesteśmy instrumentalistami, tak jak Vicente Amigo, Paco de Lucía, etc… Jako zespół zadebiutowaliście na Festiwalu Flamenco w Helsinkach, mieście, które raczej nie kojarzy się z muzyką gorącego Południa. Jak wspominacie tę imprezę i swój występ?

Rozpoczęliśmy jako zespół towarzysząc grupie tanecznej Joaquina Grilo, a nasz debiut miał miejsce na Bienal de Flamenco w Sewilli. Dyrektor Helsińskiego Festiwalu Flamenco zaprosił nas po występie na Biennale w Sewilli. Taki był nasz początek. W swojej twórczości czerpiecie zarówno z tradycji flamenco, jak i jazzu. Która z nich ma dla was większe znaczenie?

Flamenco jest sztuką, która bardzo dobrze łączy się z innymi stylami, a jazz jest jednym z nich. Oczywiście naszym punktem wyjścia jest flamenco, ale próbujemy wykorzystać potencjał każdego muzyka, który jest częścią UHF, i próbujemy wzbogacić flamenco innymi rodzajami muzyki. Do niedawna dziwną wydawała się grupa flamenco z udziałem kontrabasu i skrzypiec. Pablo, kontrabasista, ma duże doświadczenie w zakresie muzyki jazzowej, więc próbujemy wyciągnąć z tego korzyści, podobnie jest z Alexis (skrzypce), Paco (instrumenty perkusyjne) i Bolito (gitara). Każdy wnosi wkład nie tylko w postaci swoich wysokich umiejętności technicznych, ale również doświadczenia i kreatywności w tworzeniu muzyki. Flamenco uwielbiane jest przez publiczność na całym świecie, także i w Polsce. Niemal każdy artysta flamenco pojawiający się w naszym kraju szybko zdobywa popularność, a jak jest w Hiszpanii? Czy łatwo jest zrobić karierę w kraju, gdzie flamenco wykonuje niemal każdy? Podobnie jak w każdej innej dziedzinie, im większa jest konkurencja, tym większy powinien być wysiłek techniczny i twórczy. To samo ma miejsce w Stanach Zjednoczonych z muzyką country, w Argentynie z tango, czy w Brazylii z bossa-novą… Oznacza to, że w Hiszpanii trzeba zaoferować coś naprawdę artystycznego i kreatywnego, żeby osiągnąć sukces

Wasze obie płyty zdobyły doskonałe recenzje dziennikarzy, czy pracujecie nad nowym materiałem?

Kończymy prezentowanie naszego ostatniego albumu, Bipolar. W międzyczasie pracujemy także nad różnymi nowymi utworami, które będą dopracowane w trakcie 2012/13 i mamy nadzieję, że będziemy mieć materiał studyjny pod koniec 2013 roku i wydamy nowy album. Jak powstają wasze utwory, tworzycie wspólnie, czy któryś z was dominuje jako kompozytor zespołu?

To zależy. Jest to raczej praca zespołowa. Każdy z nas tworzy swój własny materiał i czeka, żeby reszta grupy odcisnęła na nim swoje osobiste piętno. Oczywiście tematy skomponowane przez różnych muzyków są „prowadzone” przez tych muzyków, ale otwarte na wszelkie zmiany, które mogą je ulepszyć.

Ultra High Flamenco – Flamenco is a way of expressing feelings

Is the name of your band not a little bit misleading? Dancing and singing are considered to be inherent features of flamenco music, while you perform without a vocalist and without a dancer. Are these not too serious shortcomings for “ultra high flamenco”? Under the title “flamenco”, it´s an art, a way of expressing feeling. Flamenco might be a painting, a film, a dress, a kind of food, and of course, music. Within the music, and labelling different styles, there is “cante” (sing), “toque” (guitar), and “baile” (dancing). Even though we sometimes use a dancer in our performances, of all those styles, we are into “toque” (guitar), because we are instrumentals, just like Vicente Amigo, Paco de Lucía, etc…

As a band you made your debut at the Flamenco Festival in Helsinki, the city which is not often associated with the music of the hot South. How do you recall that event and your performance?

We started as a band into Joaquin Grilo dancer company, and our debut was at Bienal de Flamenco in Sevilla. the director´s of the Helsinki Flamenco Festival invited us after the show at the Sevilla’s Bienal. This was our start.

Flamenco is loved by audiences worldwide, Poland included. Almost every flamenco artist that appears in our country quickly becomes popular. What is it like in Spain? Is it easy to make a career in a country, where flamenco is performed by almost everyone?

Like in any other discipline, the more competitiveness the more should be the technical and creative effort. The same happens in USA with country music, in Argentina with tango, or in Brazil with BossaNova… This means that it is needed, in Spain, to offer something really artistic and creative to be successful in flamenco, however it is also true, that there are much more possibilities of gaining experience from very good Spanish musician which compensates for that difficulty. Have you already performed in Poland?

We have never performed in Poland before, but we are really excited to do it. We ought to be very focused because we are aware of the huge musical tradition of Poland and the great feeling held by the audience of the Wroclaw Guitar Festival. It is a great responsibility for us, and I hope that we will be able to meet the expectations.

Both your albums received favourable reviews from journalists, are you working on any new material? We are finishing with the presentation of our last album, Bipolar. While doing this, we are also working on a variety of new items that will be mature in the course of this 2012/13 and hopefully we will have studio material at the end of 2013 to release a new album How are your works created, do you develop them together or one of you dominates as the band’s composer? It depends. It is rather teamwork. Each one of us produce their own material and wait for the rest of the group to give it their personal mark. Obviously the themes composed by one particular musician are “directed” by this particular one but opened to every change that could make it better.


Marcin Olak Trio Marcin Olak Trio łączy akustyczne brzmienie gitary, perkusji i kontrabasu. I właśnie te dwa elementy – kameralny skład oraz żywe dźwięki instrumentów czynią z niego jeden z najbardziej oryginalnych zespołów na gruncie polskiego jazzu. Trio powstało jako autorski projekt Marcina Olaka i w założeniu miało realizować te z jego pomysłów, które wykraczają poza możliwości solowych występów. Muzyka tria to głównie kompozycje Marcina, chociaż popularność, jaką zespół osiągnął w ciągu ostatnich lat, jest również zasługą pozostałych muzyków, którzy odpowiadają za jego wyjątkową sceniczną energię. Najnowsza płyta – już trzecia z kolei – pod roboczym tytułem „Crossing Borders”, to najbardziej oryginalny album w dorobku tria, gdyż nawiązuje do muzyki etnicznej i... religijnej. Można na nim usłyszeć między innymi oryginalne aranżacje Tańców Ludowych Witolda Lutosławskiego czy „Responsorium”, inspirowane psalmami. Kompozycje z najnowszej płyty zostaną zaprezentowane podczas koncertu w klubie Firlej. Będzie to pierwszy występ trio Marcina Olaka w ramach Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego, choć z pewnością znaczna część festiwalowej publiczności miała już okazję usłyszeć zespół na żywo podczas Warsaw Summer Jazz Days, Guitar City, Warsaw Underground Jazz, Jazzu na Buduku czy Jazzu w Ruinach. Marcin Olak jest wśród polskich gitarzystów jednym z najbardziej cenionych specjalistów w dziedzinie improwizacji. Jest też w pewnym sensie fenomenem, gdyż wykonując muzykę niekomercyjną zdobył popularność wśród szerokiego grona odbiorców, nie tylko fanów jazzu i gitary. Odzwierciedla się to w liście nazwisk osób, z którymi miał okazję współpracować, a są na niej: Leszek Potasiński - gitarzysta klasyczny, ale również

czołowi przedstawiciele piosenki poetyckiej (Michał Bajor, Antonina Krzysztoń) i rockowej (Kora). Występował w najbardziej prestiżowych salach koncertowych w Polsce i towarzyszył najlepszym polskim orkiestrom, takim jak Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie, Orkiestra Symfoniczna Teatru Narodowego, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Świętokrzyskiej, jednak równie bogate powiązania ma ze sceną klubową. Równolegle prowadzi kilka projektów muzycznych, bo jest typem artysty nieszablonowego, który nie uznaje gatunkowych ograniczeń muzyki. Dlatego poza Marcin Olak Trio zobaczyć go można w tradycyjnym gitarowym składzie Trio Arche oraz w duecie Guitar Open, tworzonym z Leszkiem Potasińskim. Ostatnio współpracuje również z warszawskim Teatrem Rampa tworząc muzykę do spektaklu „Być jak Frank Sinatra”. Swoją muzyczną wiedzą i spostrzeżeniami chętnie dzieli się z fanami gitary, pisując do magazynu „TopGuitar”, niegdyś również do „Świata Gitary”.

Hubert Zemler występuje z Marcinem Olakiem

od czasu wydania drugiej płyty tria „Simple Joy” (2008). Ich współpraca wydaje się być naturalną koleją rzeczy wynikłą ze spotkania dwóch indywidualności warszawskiej sceny jazzowej o podobnych artystycznych życiorysach. To co ich łączy, to dyplom Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz różnorodność muzycznych doświadczeń. Hubert Zemler zaczynał, podobnie jak Marcin Olak, od grania muzyki klasycznej, występował też z orkiestrami symfonicznymi (Sinfonia Varsovia, Opera Narodowa). Jednak już podczas studiów najbardziej pochłaniał i inspirował go jazz, który bardzo wcześnie zaczął grać w najlepszym towarzystwie – Zbigniewa Namysłowskiego, Wojciecha Staroniewicza, zespołów Kapacitron i Horny Trees. Zasłynął też jako aktywny propagator muzyki Krzysztofa Komedy, którą w latach 2002-2003 wykonywał podczas trasy koncertowej po Syrii, Jordanii, Egipcie i Libanie. Towarzyszyli mu wówczas: gitarzysta Konrad Zemler, saksofonista Radosław Nowicki i kontrabasista Wojciech Pulcyn. Przez następne lata współpracował z artystami reprezentującymi przeróżne gatunki muzyczne – z litewskim kompozytorem Arturasem Bumšteinasem; ze Zdzisławem Piernikiem, wirtuozem tuby; z orkiestrą perkusyjną Ritmodelia; z rockowo-bluesowymi zespołami Neurasja i Incarnations; a także z grupą Calle Sol grającą world music. Jego niewątpliwym osiągnięciem jest zdobycie w 2009 roku brązowego medalu Igrzysk Delfickich w Korei Południowej w kategorii perkusja solo.

Wojtek Traczyk jako kontrabasista, basista, kompozytor i improwizator od lat poszerza horyzonty własnej twórczości eksplorując różne style muzyczne. Wzbogaca tym samym i stale przedefiniowuje swój muzyczny język, zwiększając skalę i zakres doznań. Kształcił się w Państwowej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, na Wydziale Jazzu w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, a także na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. Muzyczne doświadczenie zdobył również grając w zespołach starszych/mądrzejszych/lepszych, co pozwoliło mu zdobyć nagrody i wyróżnienia różnych konkursów jazzowych, takich jak Bielska Zadymka Jazzowa, Jazz Juniors czy Festiwal Standardów Jazzowych w Siedlcach. Ze względu na różnorodność swoich muzycznych zainteresowań współpracował z wieloma artystami tworzącymi w różnej stylistyce, między innymi z Władysławem Jagiełło, Jimem Bakerem, Aramem Sheltonem, Marią Peszek, Gabą Kulką, Kari Amirian, a także zespołami: Sufity, Neurasja, Muzykoterapia, The Light, Kamil Szuszkiewicz Band, Młynarski Plays Młynarski Kapacitron i Tworzywo Sztuczne. Ostatnio, zainspirowany bardzo ciekawą preparacją kontrabasu, której autorem jest Huba Połoniewicz, oraz otwierającą oczy podróżą w głąb siebie, nagrał płytę na kontrabasie solo, która ukazała się nakładem wytwórni Multikulti Project.

Marcin Olak Trio Marcin Olak Trio combines the acoustic sound of the guitar, the drums and the double bass. And the two elements – a chamber set-up and lively sounds of the instruments – make it one of the most original bands on the Polish jazz scene. The idea to establish the Trio was authored by Marcin Olak and, as was the assumption, it was to carry out those of his musical ideas that exceeded the possibilities of solo performance. The music of the trio contains mainly Marcin’s compositions, although the popularity that the group has achieved over the recent years is also due to the other musicians who are responsible for its exceptional stage energy. The latest album – the third one – under the working title Crossing Borders is the most original album among their works, as it refers to ethnic music and... religious music. One may hear on it, among others, original arrangements of Folk Dances by Witold Lutosławski or “Responsorium”, inspired by psalms. The compositions on the latest album will be presented at the concert in the Firlej club. It will be the first performance of the trio of Marcin Olak at the Wrocław Guitar Festival, though certainly a large part of the festival audience had the opportunity to hear the group live during the Warsaw Summer Jazz Days, the Guitar City, the Warsaw Underground Jazz, Jazz in Buduk or Jazz in the Ruins. Marcin Olak is one of the most appreciated Polish guitarists in the field of improvisation. He is also some kind of a phenomenon, as, while performing non-commercial music, he has reached popularity among a broad spectrum of audiences, not only jazz and guitar fans. It is reflected in the list of names of the people who he had the opportunity

to cooperate with, including Leszek Potasiński, a classical guitarist, as well as the top representatives of poetic song (Michał Bajor, Antonina Krzysztoń) and rock music (Kora). He has performed in the most prestigious concert halls in Poland and accompanied the best Polish orchestras, such as: the Polish Radio Symphony Orchestra, the Warsaw Philharmonic Orchestra, the Symphonic Orchestra of the National Theatre, the Symphonic Orchestra of the Świętokrzyska Philharmonic, but he has just as rich links to the club scene. At the same time, he is carrying out several music projects, as he is a type of unconventional artist, who does not observe generic boundaries in music. Therefore, beside Marcin Olak Trio, you see him in the traditional guitar set-up of Trio Arche, in the Guitar Open duo, which he forms with Leszek Potasiński. Recently, he has also worked with the Warsaw Rampa Theatre, writing the music of the Być jak Frank Sinatra spectacle. He readily shares his knowledge and insights into music with the guitar fans, writing for the TopGuitar magazine, formerly also for Świat Gitary.

Hubert Zemler has performed with Marcin Olak

since the release of the second album of the trio, Simple Joy (2008). Their cooperation seems to be a natural consequence of the meeting of two individualities of the Warsaw jazz scene with similar artistic biographies. What connects them is the degree from the Frederick Chopin Music Academy in Warsaw, and variety of musical experiences. Hubert Zemler started, just like Marcin Olak, by playing classical music, he performed with symphonic orchestras (Sinfonia Varsovia, the Polish National Opera). However, already during the studies, he was most enthralled and inspired by jazz, which he started to play early on in the best company – Zbigniew Namysłowski, Wojciech Staroniewicz, groups Kapacitron and Horny Trees. He became famous as an active propagator of the music of Krzysztof Komeda, which he performed during a concert tour of Syria, Jordania, Egipt and Liban in the years 2002-2003. Then, he was accompanied by: guitarist Konrad Zemler, saxophonist Radosław Nowicki and double bassist Wojciech Pulcyn. During the next years, he cooperated with artists representing various music genres – with the Lithuanian composer Arturas Bumšteinas; with Zdzisław Piernik, a tuba virtuoso; with the percussion orchestra Ritmodelia; with the rock-blues groups Neurasja and Incarnations; as well as with the group Calle Sol, playing world music. What is his undoubted success is achieving the bronze medal in the drums solo category at the Delphic Games in South Korea in 2009.

Wojtek Traczyk, as a double bassist, bassist, composer and improviser, has been broadening his artistic horizons by exploring various music styles. Thus, he has been enriching and constantly redefining his musical language, increasing the scale and scope of experiences. He studied at the Frederick Chopin State Music School in Warsaw, the Jazz Department at the Karol Szymanowski Music Academy in Katowice, as well as at the Mathematics Department at the Warsaw University. He gathered musical experience also by playing in older/wiser/better groups, which enabled him to receive prizes and distinctions at various jazz contests, such as: Bielska Zadymka Jazzowa, Jazz Juniors or the Jazz Standards Festival in Siedlce. Due to the variety of his music interests, he has cooperated with many artists creating in different styles, including Władysław Jagiełło, Jim Baker, Aram Shelton, Maria Peszek, Gaba Kulka, Kari Amirian, as well as bands: Sufity, Neurasja, Muzykoterapia, The Light, Kamil Szuszkiewicz Band, Młynarski Plays Młynarski, Kapacitron and Tworzywo Sztuczne. Recently, inspired by the immensely interesting prepared double bass made by Huba Połoniewicz and eye-opening journey to his inner self, he recorded a double bass solo album, which was released by the Multikulti Project label.


Marcin Olak Marcin Olak – Być otwartym na to, co może się wydarzyć

Podczas festiwalu zaprezentujecie utwory ze swojej najnowszej płyty Crossing Borders. Jest to trzeci album w dyskografii Tria i tym razem postanowiliście pójść trochę w stronę muzyki etnicznej, umieszczając na płycie między innymi ludowe melodie Witolda Lutosławskiego. Skąd pomysł na taki repertuar?

Myślę, że jazz w jakiś sposób był etniczny od początku, tyle, że czerpał z tradycji amerykańskiej, także z dziedzictwa muzycznego Afryki. Ja po prostu nawiązuję do moich korzeni. Z jednej strony jest to muzyka polska lub szerzej, europejska, a z drugiej muzyka współczesna, której od zawsze słucham i chętnie gram. Planujecie trasę koncertową promującą tę płytę?

Oczywiście. Koncert we Wrocławiu jest jednym z ważniejszych przystanków na tej trasie. Zagraliśmy już w Lidzbarku Warmińskim, na festiwalu Jazz na Buduku, w warszawskim Jazzarium, pracujemy nad kolejnymi koncertami. Aktualne informacje zawsze można znaleźć na www.marcinolak.com. Utwory Tria są często określane jako muzyka klasyczna w jazzowym wykonaniu, co sądzisz o takiej definicji? To trochę ryzykowne, kojarzy się z nie nazbyt szczęśliwym idiomem „klasyki na jazzowo”. Unikam prostego reinterpretowania tematów klasycznych, ponieważ klasyka i jazz to w jakimś sensie odrębne światy. Mają pewne punkty wspólne, ale nie sądzę, żeby proste przeniesienie tematów klasycznych w świat jazzu było jakoś szczególnie sensowne. Kiedy, na przykład, pracowałem nad opracowaniem tematów Witolda Lutosławskiego, starałem się je przetworzyć, przekomponować, żeby wydobyć z nich te elementy, które mogły następnie stać się punktem wyjścia do improwizacji. Inna sprawa, że ta improwizacja nie jest ściśle jazzowa... To, co powstało, można moim zdaniem określić jako współczesną, improwizowaną kameralistykę.

Dlaczego tak bardzo cenisz sobie akustyczne brzmienie i niechętnie wykorzystujesz elektronikę? Moim zdaniem w brzmieniu instrumentów akustycznych jest coś prawdziwego i szlachetnego. Nie ma nic pomiędzy mną a strunami gitary, więc to, co gram jest w jakimś sensie bezpośrednie i prawdziwe. Zależy mi na tym, żeby jak najwierniej przekazać to słuchaczom. Marcin Olak Trio jest tylko jednym z wielu projektów, w jakie jesteś zaangażowany, pozostałe to między innymi Guitar Open czy Trio Arche. Czym różni się każdy z tych projektów? Różne są pomysły na tworzenie muzyki. Marcin Olak Trio to mój autorski projekt, decyduję tu o większości rzeczy, więc ta muzyka jest po prostu moja. Inaczej jest w Guitar Open, to duet, który tworzę z Leszkiem Potasińskim. Leszek jest wirtuozem gitary

klasycznej, ja z kolei skupiam się na formach otwartych i improwizacji, a muzyka, którą gramy, jest wypadkową naszych stylów. Natomiast Trio Arche to chyba najbardziej klasyczny zespół, w który obecnie jestem zaangażowany, choć i tu zdarzają nam się dość często wycieczki poza idiom. Ostatnio zniosło nas w stronę działań autorskich, mamy zatem w repertuarze kilka kompozycji Michała Pindakiewicza, kilka moich utworów... Ale cały czas ten zespół jest bliski koncepcji klasycznego tria gitarowego. Współpracujesz z wieloma muzykami. Co jest dla Ciebie bardziej rozwijające, projekty zespołowe czy twórczość solowa?

Trudno powiedzieć na pewno, bardziej jestem związany z moimi autorskimi projektami, ale z drugiej strony, współpracując jako gitarzysta sesyjny z innymi artystami, mogę wiele się nauczyć, mogę zagrać rzeczy, za które sam bym się nie zabrał... Mam nadzieję, że te dwie przestrzenie się uzupełniają. Czy marzy Ci się współpraca z jakimś konkretnym muzykiem?

Oczywiście, jest wielu artystów, których podziwiam, i z którymi chciałbym kiedyś zagrać, ale chyba byłoby mi trudno wymienić jednego, konkretnego muzyka. Zresztą, zamiast marzyć o jakiejś konkretnej współpracy, wolę po prostu być otwarty na to, co może się wydarzyć.

Marcin Olak – Being open to what can happen

At the Festival, you will present works from your latest album Crossing Borders. This is the third CD in the Trio’s discography, and this time you decided to go slightly towards ethnic music, using, among others, Witold Lutosławski’s folk melodies. Where did the idea of such a repertoire come from? I think that jazz was, in a way, ethnic from the very beginning, yet it drew from American tradition, rather than the music heritage of Africa. I simply reach to my roots. On the one hand, it is Polish music – or more broadly, European music – and, on the other hand, contemporary music, which I have always listened to and I like playing. Are you planning a concert tour promoting that album? Of course. The concert in Wrocław is one of the most important stops on the tour. We have already played in Lidzbark Warmiński, at the Jazz Festival in Buduk, at the Warsaw Jazzarium, we are working on further concerts. Current information can always be found at www.marcinolak.com.

The works of the Trio are often defined as jazz performance of classical music, what do you think about such a determination?

It is a little risky, it evokes associations with the rather unfortunate idiom of “jazz-style classical music”. I avoid simple reinterpretation of classical themes, since classical music and jazz are separate worlds in a way. They have some common points, but I don’t think that simple transferring or classical themes to the world of jazz is particularly sensible. For instance, when I was working on themes from Witold Lutosławski, I was trying to transform them, recompose, so as to extract the elements which could then become the starting points for improvisation. By the way, the improvisation is not strictly jazz... What emerged could be, in my opinion, described as contemporary improvised chamber music. Why do you value the acoustic sound so much and why aren’t you willing to use electronics? I think that there is something true and noble in the sound of acoustic instruments. There is nothing between me and the strings of the guitar, so what I play is in a way direct and true. I aim at conveying this to the listeners as truly as possible. Marcin Olak Trio is only one of many projects that you are involved in, the others include Guitar Open or Trio Arche. How does each of the projects differ? Various ideas contribute to creation of music. Marcin Olak Trio is my own project, I make most of decisions, so the music is simply mine. It is different in the case of Guitar Open – it is a duo, which I form with Leszek Potasiński. Leszek is a classical guitar virtuoso, while I focus on open forms and improvisation, and the music that we play is a cross of our styles. As regards Trio Arche, it is probably the most classical group in which I am currently involved – though we also often transgress the idiom here. Recently, we diverted towards our own works, so we have some compositions of Michał Pindakiewicz and several of my works in our repertoire... But still, the group is close to the concept of the classical guitar trio. You work with many musicians. What do you find more developing, group projects or solo work? It is hard to say – certainly I am more bound to my own projects, but, on the other hand, cooperating as a session guitarist with other artists, I can learn a lot, I can play things I would never start playing on my own... I hope that the two dimensions complement each other. Are you dreaming of cooperation with any specific musician? Of course, there are many artists who I admire and I would love to play with one day, but I think it would be difficult to name one specific musician. Anyway, instead of dreaming of any specific cooperation, I prefer being open to what may happen.


Ana Vidović Przypuszcza, że gdyby nie była gitarzystką, to zostałaby psychologiem. Jednak trudno wyobrazić sobie, że mogłaby poświęcić swoje życie czemuś innemu niż muzyka. Dorastała otoczona dźwiękami gitary i pianina, na których to instrumentach grali jej bracia i ojciec. Dlatego już od najmłodszych lat, wpatrzona we wzór starszych braci, zaczęła pasjonować się graniem muzyki. Początkowo próbowała swoich sił jako flecistka i pianistka, z czasem jednak zdecydowała się na gitarę, której w jej przekonaniu nie da się porównać z żadnym innym instrumentem. „To jedyny instrument, na którym grając trzyma się go blisko serca. A dźwięki strun współgrające z rytmem bicia serca wytwarzają szczególną więź między gitarzystą a gitarą, jedyną w swoim rodzaju bliskość i intymność” .

Ana Vidović Profesjonalną naukę gry na gitarze rozpoczęła w wieku siedmiu lat i już wtedy objawił się jej niebywały talent, który pozwolił jej na kończenie w ciągu jednego roku dwóch klas szkoły muzycznej. Tak w wieku trzynastu lat stała się najmłodszą studentką Państwowej Akademii Muzycznej w Zagrzebiu. Później kontynuowała naukę na prestiżowym Peabody Conservatory zachwycając swoją grą samego Manuela Barrueco. Najbardziej pasjonuje ją muzyka Bacha i XX-wiecznych kompozytorów, toteż ten repertuar grywa najczęściej. Lista nagród jakie zdobyła na całym świecie w konkursach gitarowych jest imponująca, jednak sama artystka przyznaje, że nie mają one już dla niej takiego znaczenia jak kiedyś. „Ważne jest żeby znaleźć własną drogę rozwoju swojego talentu. Konkursy mogą w tym pomóc, bo motywują do pracy, pozwalają się sprawdzić, ale nie zawsze są gwarantem artystycznego sukcesu”. Ten, jej zdaniem, odnosi się wówczas, gdy lubi się to, co się robi i gdy ma się określony cel. Poza tym, trzeba dużo ćwiczyć i słuchać muzyki, bez ograniczeń, zarówno muzyka klasyczna jak i popularna, jazzowa czy rockowa ma dla gitarzysty ogromne znaczenie pod względem rozwoju talentu i wrażliwości artystycznej. Wielki sukces jaki Ana Vidović osiągnęła już w środowisku muzycznym jest wynikiem jej niebywałej ambicji i pracowitości. Pomimo to, że wydaje się być artystką spełnioną i doskonałą, ciągle uważa, że zawsze można brzmieć lepiej. Swoją pracę postrzega też w kategorii misji, jaką jest promowanie klasyki w świecie zdominowanym przez muzykę popularną oraz walka ze stereotypem muzyki klasycznej jako zbyt poważnej i nudnej.

She guesses that if she were not a guitarist she would become a psychologist. However, it is difficult to imagine her devoting her life to anything other than music. She grew up surrounded by guitar and piano sounds, which instruments were played by her brothers and father. Therefore, already from her early childhood, looking up to her elder brothers, she started to be passionate about playing music. At first, she tried her hand at playing the flute and the piano, but she ended up playing the guitar, which, according to her, “cannot be compared to any other instrument. “It is the only instrument which you play holding it close to your heart. And the sounds of the strings harmonised with the heart rhythm creates a special connection between the guitarist and the guitar, a one of a kind closeness and intimacy”.

She started professional guitar lessons at the age of seven and her immense talent was disclosed already at that time, which allowed her to complete two music classes during one calendar year. Thus, at the age of thirteen, she became the youngest student at the State Music Academy in Zagreb. Then, she continued studies at the prestigious Peabody Conservatory, enthralling the famous Manuel Barrueco with her playing. She is most passionate about the music of Bach and the 20th-century composers, and that is the repertoire she plays most often. The list of awards she obtained all around the world in guitar competitions is impressive, but the artist admits that they do not mean as much to her now as they used to. “It is important to find an individual way to develop one’s talent. Competitions may help in this regard, as they motivate to work, allow to prove oneself, but they do not always guarantee an artistic success.” The latter, in her opinion, is achieved when one likes what one does and when one has a clear goal. Besides, one has to practice a lot and listen to music, without limitations, both classical and popular music, jazz and rock are of great importance for a guitarist in terms of development of talent and artistic sensitivity. The huge success that Ana Vidović has already achieved in the music circles is a result of her unparalleled ambition and industriousness. Despite the fact that she seems to be a fulfilled and perfect artist, she still claims that she can always sound better. She perceives her work in terms of a mission, which is promotion of classical music in the world dominated by popular music and fighting against the stereotype of classical music as too serious and boring.


Ana Vidović – Próbuję wyrazić muzykę, którą gram, w niepowtarzalny sposób W tym roku na trasie Twoich koncertów znalazły się takie kraje, jak Japonia, Australia, Stany Zjednoczone, Polska, Brazylia. Niewielu gitarzystów klasycznych może poszczycić się tak intensywnymi trasami koncertowymi po całym świecie. Czemu zawdzięczasz swoją aktywność koncertową? Naprawdę lubię występowanie i podróżowanie dookoła świata i jestem wdzięczna, że mam możliwość poznania tylu wspaniałych krajów, spotkania nowych ludzi i nauczenia się czegoś o innych kulturach. Dla mnie osobiście bardzo ważne jest, żeby jak najwięcej koncertować. Moim celem zawsze było przedstawienie gitary klasycznej jak największej liczbie ludzi, dlatego też podróżuję za granicę kilka razy do roku. Nawiązałam znakomitą relację z publicznością w Japonii i zostałam zaproszona w przeszłości na kilka występów w tym kraju. Jeśli chodzi o Australię, w tym roku wystąpiłam tam po raz pierwszy. Często jeżdżę do Europy i z niecierpliwością oczekuję kolejnego występu w Polsce. Należy koncertować tak często, jak to możliwe, ponieważ jeden koncert prowadzi do następnego. Sądzę także, że ważne jest stworzenie i zbudowanie silnej więzi z publicznością, ponieważ jej wsparcie jest bardzo cenne. Mój menadżer także bardzo ciężko pracuje nad organizacją koncertów, więc jak widać jest to wypadkowa wielu czynników i wszystko zależy od tego, ile pracy, poświęcenia i wysiłku chce się w to włożyć. Traktuję moją pracę bardzo poważnie i chcę pracować bardzo ciężko. Zawsze było to moim marzeniem i wdzięczna jestem za to, że jestem w stanie je realizować. Czy masz jakieś marzenia koncertowe dotyczące miejsca, w którym bardzo chciałabyś wystąpić? Tak, chciałabym być w stanie występować częściej w Hiszpanii i odwiedzać Asturias, Granadę i Sewillę. Chciałabym także pojechać do Argentyny i Wenezueli. Jest tyle innych pięknych krajów, które chciałabym odwiedzić, więc miejmy nadzieję, że w przyszłości będę miała okazję je zobaczyć i ich doświadczyć. Jeśli chodzi o sale koncertowe, moim marzeniem jest wystąpić pewnego dnia w Carnegie Hall. Duże znaczenie ma dla Ciebie muzyka Jana Sebastiana Bacha, co najbardziej cenisz w twórczości tego artysty? Muzyka Bacha była dla mnie bardzo ważna od dzieciństwa. Pamiętam jak mój brat Victor grał dużo Bacha i byłam zawsze zachwycona złożonością i pięknem tej muzyki. Uważam, że muzyka Bacha stanowi największe wyzwanie i być może dlatego jestem tak nią zainteresowana. To fascynujące, że zawsze jest w niej tyle do odkrycia i analizowania. Muzyka Bacha bardzo pomogła mi rozwinąć się muzycznie i nauczyć wykorzystania dynamiki, różnych barw dźwięków i budowania fraz.

Jaki repertuar obecnie najczęściej wykonujesz podczas koncertów?

Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość, czy możemy spodziewać się nowej płyty?

Do you have any concert dreams concerning the venue where you would like to perform?

Kiedy jestem na etapie decydowania o repertuarze koncertowym staram się wybrać utwory z różnych epok muzycznych. Myślę o publiczności i rozumiem, że ludzie lubią słuchać różnorodnej muzyki, więc staram się mieć coś, co każdy słuchacz chciałby usłyszeć i co doceni. Muzyka jest uniwersalnym językiem i bez względu na to, gdzie na świecie się jest, możliwe jest nawiązanie tej szczególnej więzi poprzez muzykę. Nie ma barier językowych, żadnych różnic kulturowych, muzyka łączy wszystkich na bardzo szczególnym poziomie. Ma to także związek z interpretacją, więc staram się wyrażać muzykę, którą gram, w niepowtarzalny sposób.

Chciałabym wydać nowe DVD koncertowe, a także chciałabym opublikować wideo instruktażowe. Obecnie jestem na etapie wybierania muzyki na mój nowy album. Będzie on trochę się różnił od moich poprzednich płyt w zakresie doboru muzyki i być może będę również współpracować z kilkoma innymi artystami.

Yes I’d love to be able to perform more in Spain and visit Asturias, Granada and Seville. I’d also like to go to Argentina and Venezuela. There are so many other beautiful countries that I’d like to visit so hopefully in the future I will get to see and experience them. As far as the concert halls, one of my dreams is to perform at the Carnegie Hall one day.

A jeśli chodzi o Twoje życie prywatne, czy myślisz o macierzyństwie? Czy w ogóle możliwe jest pogodzenie wychowywania dziecka z tak intensywnym życiem zawodowym jakie obecnie prowadzisz?

The music of John Sebastian Bach is great importance for you, what do you most appreciate in the works of the artist?

Już jako nastolatka zaczęłaś odnosić sukcesy o międzynarodowej randze, czy łatwo jest nosić nimb „cudownego dziecka”? Oczywiście usłyszenie takiego komplementu jest bardzo schlebiające, ale czasami słyszenie go często we wczesnej młodości może być nieco niebezpieczne. Naprawdę próbowałam to zrozumieć i nie dać temu wpłynąć na mnie zbytnio, ponieważ nie chciałam być znana jako cudowne dziecko, ale chciałam rozwijać swój talent i pracować ciężko, aby stać się dobrym muzykiem. Niezbędne jest znalezienie sposobu na stawianie sobie wyzwań, zarówno muzycznych, jak i technicznych. To doświadczenie ciągłej nauki, a ja chcę wciąż uczyć się i znajdywać sposoby na stawanie się lepszym muzykiem. Prowadzisz również prywatne lekcje nauki gry na gitarze, jak odnajdujesz się w roli nauczycielki? Absolutnie uwielbiam uczenie i cieszy mnie praca z ludźmi. Ważne jest dzielenie się swoją wiedzą i jest to dla mnie bardzo inspirujące. Dużo się nauczyłam od kiedy zaczęłam uczyć i uwielbiam patrzeć, jak moi uczniowie rozwijają się i stają się coraz lepszymi muzykami. Jakie rady dajesz swoim uczniom? No cóż, zawsze mówię im, że bez ciężkiej pracy niczego nie osiągną. Gitara jest bardzo trudnym instrumentem do opanowania i wymaga wielu lat ćwiczeń. Chcę, żeby stawiali sobie wyzwania, zarówno techniczne, jak i muzyczne. Moją rolą jest pomaganie i doradzanie im, ale większość pracy muszą wykonać sami. Jednym z największych wyzwań dla nas, gitarzystów, jest zdobycie umiejętności tworzenia naszego własnego, niepowtarzalnego brzmienia. Trzeba eksperymentować z różnymi brzmieniami, aby znaleźć to, co spełnia dla nas tę rolę, więc naprawdę staram się to podkreślić. Zachęcam ich także do słuchania innych instrumentalistów, takich, jak pianiści, skrzypkowie czy wiolonczeliści, ponieważ można się od nich wiele nauczyć.

Bardzo bym chciała założyć w przyszłości rodzinę, ale tak jak mówisz, wychowywanie dziecka kiedy podróżuję i pracuję tak dużo, byłoby bardzo trudne i nieuczciwe, więc będę musiała trochę poczekać. Rozumiem, że gdy nadejdzie dzień, kiedy zdecyduję się na dziecko, będę zmuszona do pewnych kompromisów i poświęcenia czasu mojej rodzinie. Nie chciałabym, żeby moje dziecko dorastało nie mając mnie przy sobie. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, ale w tej chwili poświęcam się mojej gitarze i jestem z tego bardzo zadowolona.

Ana Vidović – I try to express the music I’m playing in a unique way This year, your concert tour covered countries like Japan, Australia, the United States, Poland, Brazil. Few classical guitarists can boast such intensive concert tours around the whole world. What is the cause of your high concert activity? I truly enjoy performing and traveling around the world and am very grateful to have the opportunity to get to know so many wonderful countries, meet new people and learn about different cultures. Personally, it is very important to me to try to maintain a busy concert schedule. My goal has always been to introduce classical guitar to as many people as I possibly can, so that’s why I travel internationally couple of times a year. I have had a wonderful relationship with the Japanese audience and was invited to perform there several times in the past. As regards Australia, this year was my first time to perform there. I often go to Europe and am very much looking forward to performing in Poland again. It is important to be out there as much as possible because one concert leads to another. I also think it is important to create and build a strong bond with my audience because their support is very much appreciated. My manager also works very hard in order to arrange concerts, so as you can see, it is the combination of many things and it all depends on how much work, dedication and effort one is willing to put into it. I take my work very seriously and am willing to work very hard. This has always been my dream and I’m grateful to be able to pursue it.

What advice do you give to your students? Well, I always tell them that nothing happens without hard work. Guitar is a very difficult instrument to master and it takes years and years of practice. I want them to challenge themselves both technically and musically. I’m here to help them with advice, but they have to do most of the work. One of the most challenging things for us guitarists is to be able to create our own unique sound. It’s important to experiment with many different sounds in order to find something that works for us so I really try to emphasize that. I also encourage them to listen to other instrumentalists such as pianists, violinists or cellists because there is a lot we can learn from them. What are your plans for the nearest future, can we expect a new album?

Music by Bach has always been very important to me since I was a very young girl. I remember listening to my brother Viktor playing Bach a lot and was always amazed with the complexity and beauty of it. I findthe music by Bach to be the most challenging and perhaps that’s why I am so interested in it. It’s fascinating that there is always so much to discover and analyze. Bach’s music really helped me develop my musicality and learn how to use dynamics, different sound colors and phrasing.

I’d like to come out with a new live performance DVD and I’d also like to release an instructional video as well. I’m in the process of selecting music for my new CD. It’s going to be a bit different than my previous CD’s as concerns the music selection and I might collaborate with couple of other artists as well.

What repertoire do you most often present at you concerts these days?

I would very much like to have a family in the future, but as you said, raising a child while I’m traveling and working this much would be very difficult and unfair so I will have to wait a bit. I understand that when the day comes that I do decide to have a child I will have to make some compromises and dedicate my time to my family. I would not want my child to grow up without me in the picture. We will see what the future brings, but right now I am dedicated to my guitar and I am really content with it.

When I am in the process of deciding on the concert repertoire, I try to choose pieces from different musical periods. I think about the audience and understand the fact that people like to hear a variety so I try to have something that each of them would like to hear and appreciate. Music is the universal language and no matter where in the world you are, it is possible to make that special connection through the music. There are no language barriers, no cultural differences, music connects everyone on a very special level. It all has to do with the interpretation as well, so I try to express the music I’m playing in a unique way. Already as a teenager, you started to be successful at the international stage, is it easy to be hailed a child prodigy? It is of course very flattering to hear such a compliment, but sometimes to hear it often at a very young age can be a bit dangerous. I really tried to understand it and not let it affect me too much because I did not want to be known only as a child prodigy, but I wanted to develop my talents and work hard in order to become a good musician. Finding a way to challenge yourself both musically and technically is quite crucial. It is a constant learning experience and I want to keep learning and finding ways to be a better musician. You also offer private guitar classes, how do you feel in the role of a teacher? I absolutely love teaching and enjoy working with people. It is important to share your knowledge and I find it very inspirational. I have learned a lot since I started teaching and I love seeing my students improve and become better musicians.

As regards your private life, are you thinking of having a child? Is it possible at all to reconcile bringing up a child with such an intensive professional life as you are leading at the moment?


Paolo Cherici Paolo Cherici jest bez wątpienia jednym z najbardziej zasłużonych propagatorów muzyki dawnej w Europie. Jednak nade wszystko jest doskonałym artystą, którego charakteryzuje bogate doświadczenie sceniczne, profesorski warsztat i bezgraniczna pasja w odkrywaniu piękna muzyki lutniowej. Jak większość lutnistów, profesjonalne zajmowanie się muzyką rozpoczął od grania na gitarze i z dyplomem gitarzysty ukończył Konserwatorium Muzyczne w Mediolanie. Jednak to nie standardy gitarowe najsilniej przemawiały do jego muzycznej wyobraźni, a muzyka renesansu i baroku, grana na instrumentach z tych epok. Dlatego już w trakcie studiów zaczął interesować się lutnią i wstąpił do Schola Cantorum w Bazylei, gdzie jego nauczycielami byli Eugen M. Dombois i Hopkinson Smith. Niedługo później rozpoczął karierę lutnisty, która niemal od razu przybrała charakter międzynarodowy. Ogromny talent Paolo Chericiego, objawiający si�� zarówno podczas koncertów solowych, jak i kameralnych, zapewnił mu uznanie publiczności i pełne sale podczas występów w Europie, obu Amerykach i Japonii, a także na tak prestiżowych imprezach jak: Ravenna Festival, Autunno Musicale w Como i na najważniejszych festiwalach muzyki dawnej w Mediolanie, Rzymie, Wenecji, Paryżu, Montpellier, Wiedniu, Innsbrucku i Locarno. Współpracował również z operami i teatrami muzycznymi we Włoszech, Niemczech i Grecji. Brał udział w nagraniu ponad 70 płyt z muzyką renesansową i barokową. Sam najchętniej wykonuje utwory Pierre’a Guédrona, Giulio Cacciniego i Claudio Monteverdiego, co usłyszeć można na jego solowych płytach i tych nagranych wspólnie z sopranistką Claudine Ansermet, z którą od lat współpracuje. Zaznaczyć trzeba, że wkład Paolo Chericiego w rozwój muzyki dawnej to nie tylko działalność typowo artystyczna. Z podobnym zaangażowaniem pełni funkcję profesora w Konserwatorium Muzycznym w Mediolanie i prowadzi kursy dla lutnistów, a także wydaje publikacje poświęcone muzyce lutniowej, takie jak: Johann Sebastian Bach. Opere per liuto, Antologia delle intavolature di Ottaviano Petrucci czy Concertini per camera a Violino.

Paolo Cherici Without doubt, Paolo Cherici is one of the most merited propagators of early music in Europe. More than anything, however, he is an excellent guitarist, characterised by rich stage experience, professorial technique and boundless passion for discovering the beauty of lute music. As most of the lutenists, his professional dealing with music started by playing the guitar and he graduated with a guitar diploma from the Milan Music Conservatory. Yet, those were not guitar standards that had the strongest appeal to his musical imagination, but the music of the Renaissance and the Baroque, played on instruments from the epochs. Therefore, already during his studies, he started to become interested in the lute and enrolled for Schola Cantorum in Basel, where he was taught by Eugen M. Dombois and Hopkinson Smith. Soon afterwards, he started his lutenist career, which almost immediately became international in nature. The immense talent of Paolo Cherici, manifest both during solo and chamber concerts, brought him appreciation of the audiences and full halls during performances in Europe, both Americas and Japan, as well as prestigious events like: the Ravenna Festival, Autunno Musicale in Como and the most important early music festivals in Milan, Rome, Venice, Paris, Montpelier, Vienna, Innsbruck and Locarno. He has also cooperated with operas and music theatres in Italy, Germany and Greece. He has participated in recording of more than 70 albums with Renaissance and Baroque music. He himself loves performing the works of Pierre Guédron, Giulio Caccini and Claudio Monteverdi most, which can be heard on his solo albums and those recorded together with sopranist Claudine Ansermet, with whom he cooperates. It must be emphasised that the input of Paolo Cherici into the development of early music is not only confined to typically artistic activity. He is similarly involved in fulfilling the function of professor at the Milan Music Conservatory and conducts courses for lutenists, as well as he issues publications dedicated to lute music, such as: Johann Sebastian Bach. Opere per liuto, Antologia delle intavolature di Ottaviano Petrucci or Concertini per camera a Violino.

Paolo Cherici – Gra z zespołem to nie tylko akompaniowanie Wydaje się, że w trakcie Twojej kariery muzycznej występowałeś jako kameralista częściej niż jako solista. Czy sądzisz, że kariera solisty jest mniej atrakcyjna dla lutnisty? Kiedy występuję jako kameralista często muszę także grać muzykę solową. Muzykę dawną można grać w zespole, ale nie oznacza to, że trzeba tylko akompaniować pozostałym muzykom. Nie ma znaczącej różnicy pomiędzy muzyką solową i muzyką zespołową dla lutnisty, tak jak dla klawesynisty, oba instrumenty są atrakcyjne i dobrze ze sobą współbrzmią. Czy mógłbyś przybliżyć nam Twoją współpracę z teatrami? W teatrach wykonywane są opery, dlatego lutnista zasadniczo wykonuje basso continuo. Czasami w szesnasto- i siedemnastowiecznych operach konieczne jest zastosowanie lutni, co wskazuje na to, że dialogi pomiędzy lutnią i wokalistami odgrywają bardzo ważną rolę. Twoje doświadczenie koncertowe jest bardzo bogate. Grałeś w wielu krajach, nie tylko w Europie. W którym kraju wykonywanie muzyki dawnej jest najbardziej popularne? Przede wszystkim w krajach europejskich. Jakie są najbardziej prestiżowe wydarzenia, o uczestnictwie w których marzy lutnista i które z nich poleciłbyś publiczności Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego? Dla mnie najbardziej prestiżowym wydarzeniem (ale dlatego, że to były najlepsze doświadczenia muzyczne) było granie Pasji według św. Jana Bacha i Vespro Monteverdiego. Uczestniczyłem wielokrotnie w wystawianiu tych arcydzieł i muszę powiedzieć, że to było moje marzenie. Jesteś profesorem w Konserwatorium Muzycznym w Mediolanie. Czy muzyka lutniowa jest popularna wśród młodego pokolenia? Nie jest zbyt popularna, ale gitarzyści uwielbiają lutnię i chcą poznać styl gry na lutni. Jak dobrze, Twoim zdaniem, studenci są przygotowani do grania muzyki lutniowej? Dzisiaj poziom studentów jest bardzo wysoki, bez wątpienia są przygotowani do grania muzyki lutniowej. Czy pracujesz obecnie nad nowym projektem muzycznym? Właśnie ukończyłem nową edycję Sor Studi (F. Sor, Studi per chitarra, edizione integrale, Musedita) i album z muzyką Vincenzo Capirola (Tactus). Pracuję nad nowym projektem wydawniczym i muzycznym.

Paolo Cherici – Playing with an ensemble it’s not only accompaniment

Your concert experience is very rich. You have played in many countries and not only in Europe. In which country performing Early Music is the most popular?

It seems that during your music career you have performed as a chamber musician more than a solo player. Do you think that a solo career for a lutenist is less attractive?

What are the most prestigious events which every lutenist dreams to participate in and which of them could you recommend for the audience of the Wrocław Guitar Festival?

When I perform as a chamber musician, I very often have to play solo music too. In ancient music you can play with an ensemble, but that doesn’t mean you only have to accompany other musicians. There is not an important difference between solo music and ensemble music for a lutenist, just like for a harpsichord player, both are attractive and get together.

For me the most prestigious events (but because they are the best musical experiences) have been playing the St. John Passion of Bach and the Vespro of Monteverdi. I have participated many times in these masterpieces and I must say it was a dream.

Could you describe closer your cooperation with theaters? In theaters are performed operas, therefore a luteplayer has principally to play the thorough-bass. Sometimes in 16th-17th century operas there is an obligation for the lute, which indicates that the lute has a very important role to dialogue with the singers.

Principally in Europeans countries.

You are a Professor at the Music Conservatory in Milan. Is the lute music popular among the young people? Not very popular, but the guitarist love the lute and they want to know the style of lute playing. In your opinion how well are the students prepared for playing lute music? Today, the level of the students is very high, no doubt they are prepared for playing lute music. Are you working now on a new music project? I’ve just finished the new edition of the Sor Studi ( F. Sor, Studi per chitarra, edizione integrale, Musedita) and the CD with music of Vincenzo Capirola (Tactus). I am now working on new editorial and musical project.


Mistyka i lutnia w klasztorze Jana Čižmářa i Martę Kratochvílovą wiele łączy – studia na Akademii Muzycznej w Brnie, doświadczenie sceniczne, zdobyte dzięki występom w najlepszych orkiestrach kameralnych w Europie, a nade wszystko fascynacja muzyką dawną. Nic więc dziwnego, że w 2008 roku rozpoczęli stałą współpracę, łącząc brzmienie fletu traverso i lutni. Decyzja o stworzeniu duetu była strzałem w dziesiątkę, gdyż ich koncerty w Czechach, Polsce, Belgii, Francji, Szwajcarii i we Włoszech okazały się wielkim sukcesem i do dziś cieszą się tam dużym zainteresowaniem. Wynika to, w znacznej mierze, z doskonałego doboru i różnorodności repertuaru, który potrafią dopasować do konkretnej publiczności. Ich wrocławski koncert poświęcony będzie muzyce śląskiego baroku i przełomu baroku z klasycyzmem w twórczości m.in. Esaiasa Reusnera mł., Friedricha Wilhelma Rusta w połączeniu z poezją i prozą autorstwa m.in. Angelusa Silesiusa, Jakuba Boehmengo, Sperontesa i Jacopone da Todi. Duetowi po raz pierwszy towarzyszyć będzie sam Jan Peszek, który przedstawi interpretacje tekstów wspomnianych twórców.

Dla wielu może być zaskoczeniem, że Jan Čižmář – lutnista, muzykolog, nauczyciel – muzyczną karierę rozpoczął od wielkich występów estradowych; najpierw jako gitarzysta rockowy w musicalu „Jesus Christ Superstar”, z którym koncertował po całej Europie, później jako członek taneczno-teatralnej grupy Lindsay’a Kempa podczas hiszpańskiego tournee przedstawienia „Elisabeth I: El ultimo baile”. Odnosił spore sukcesy jako gitarzysta jazzowy i klasyczny, jednak mimo to postanowił poświęcić się promowaniu muzyki dawnej. W tym celu założył miesięcznik „Kytara”, w którym pełnił funkcję redaktora naczelnego, a także rozpoczął prowadzenie warsztatów gry na lutni, czym zajmuje się do dzisiaj. W charakterze wykładowcy współpracował między innymi z Akademią Muzyczną w Katowicach i Uniwersytetem Masaryka w Brnie. Jest cenionym nauczycielem, gdyż swoje doświadczenie zdobył grając w najlepszych zespołach muzyki dawnej, łącznie z Orkiestrą XVIII wieku, Orkiestrą Epoki Oświecenia i Collegium 1704. Patrząc na działalność artystyczną Marty Kratochvílovej można zaryzykować stwierdzenie, że jest ona artystką międzynarodową, szczególnie mocno związaną ze Strasburgiem. Jej współpraca z tamtejszym środowiskiem muzycznym trwa od kilkunastu lat, od czasu, kiedy to kontynuując studia w klasie fletu na Akademii Muzycznej Brnie, rozpoczęła jednocześnie naukę w Conservatoire National de Région de Strasburg. Szybko została doceniona przez tamtejszych krytyków i w krótkim czasie otrzymała angaże od najważniejszych alzackich zespołów i instytucji promujących muzykę dawną, takich jak: Le Parlament de Musique Strasbourg czy zespół fletowy Bilitis, z którym organizowała wiele warsztatów muzyki renesansowej w Ferrarze, Monachium, Stuttgarcie i Bazylei. Również w Strasburgu, wraz z klawesynistką Evą Valtovą, stworzyła duet, którego założeniem było promowanie muzyki barokowej w Czechach. Albowiem, pomimo sukcesów za granicą i licznych koncertów w całej Europie, Marta Kratochvílová nie zaniedbuje również swojej rodzimej publiczności. Duet z Janem Čižmářem jest tylko jednym z przykładów, wśród których wymienić można także występy z Orkiestrą Kameralną Pardubice, Orkiestrą Symfoniczną Hradec Králové i Ołomuniecką Orkiestrą Symfoniczną.

Jan Peszek nazywany jest „artystą

wyprzedzającym czas” albo „wiecznym anarchistą” z racji tego, że chętnie angażuje się w eksperymentalne projekty, od jakich zwykle stronią wielcy aktorzy jego pokroju (weźmy za przykład koncert lutniowy podczas Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego). Wybitny, doskonały, zachwycający – tak zawsze przedstawiany jest w recenzjach i zapowiedziach teatralnych. On sam jednak skromnie mówi o sobie, że nie ma „jakiegoś specjalnego talentu”, jest po prostu aktorem, który „umie uprawiać swój zawód po swojemu”. I z tym nie można się nie zgodzić, biorąc pod uwagę specyficzny rodzaj języka scenicznego, jaki charakteryzuje jego grę. Ten unikatowy talent do wcielania się w role z całkowitym zachowaniem dystansu do granej postaci od lat fascynuje najlepszych dramaturgów i reżyserów, takich jak: Krystian Lupa, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda czy Jerzy Grzegorzewski, z którymi Jan Peszek miał okazję wielokrotnie współpracować. Bogusław Schaeffer specjalnie dla niego stworzył monodram „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego”, który został wystawiony już ponad 2000 razy. Obecnie Jan Peszek związany jest ze Starym Teatrem w Krakowie, jednak w kontekście jego występu we Wrocławiu warto wspomnieć, że swoją karierę rozpoczął na deskach wrocławskiego Teatru Polskiego, w którym występował przez 9 sezonów.

Mysticism and Lute in a Monastery There is a lot that Jan Čižmář and Marta Kratochvílová have in common – studies at the Music Academy in Brno, stage experience gained thanks to performances in the best chamber orchestras in Europe, and, most of all, fascination with early music. Therefore, it is not surprising that they started to cooperate on a permanent basis in 2008, combining the sound of the traverso and the lute. The decision to establish a duo was a bull’s eye, while their concerts in the Czech Republic, Poland, Belgium, France, Switzerland and Italy turned out to be greatly successful and enjoy high interest until today. It results, to a high extent, from an excellent choice and variety of the repertoire, which they can adjust to specific audiences. Their Wrocław concert will be fully dedicated to the music of Silesian Baroque and among others thing artists like Esaias Reusner the Younger and Angelus Silesius. The duo will be accompanied for the first time by the famous Jan Peszek, who will present his original interpretations of the poetry of Silesian poets.

It may come as a surprise to many that Jan Čižmář – the lutenist, music theorist, teacher – started his career with huge stage performances; at first as a rock guitarist in the Jesus Christ Superstar musical, with which he toured the whole Europe, than as a member of the dance and theatre group of Lindsay Kemp during the Spanish tour with the performance of Elisabeth I: El ultimo baile. He enjoyed great successes as a jazz and classical guitarist; nevertheless, he decided to devote himself to propagation of early music. To this purpose, he established the Kytara monthly, in which he acted as the chief editor, as well as he conducted lute -playing workshops, which he has been occupied with until now. As a teacher, he has cooperated, among others, with the Music Academy in Katowice and the Masaryk University in Brno. He is an appreciated teacher, since he has gained his experience by playing in the best early music ensembles, together with the 18th-century Orchestra, Orchestra of the Age of Enlightenment, and Collegium 1704. Looking at the artistic activity of Marta Kratochvílová, one may risk the statement that she is an international artist, especially closely connected to Strasbourg. Her cooperation with that music centre dates back over a dozen years, that is to the time when continuing studying in the flute class at the Brno Music Academy she started simultaneous studies at the Conservatoire National de Région de Strasbourg. She was quickly appreciated by the critics and, within a short space of time, was engaged by the most important Alzacian groups and institutions promoting early music, such as Le Parlament de Musique Strasbourg or the flute group Bilitis, with which she has organised many workshops of Renaissance music in Ferrara, Munich, Stuttgart and Basel. Also in Strasbourg, together with harpsichordist Eva Valtová, she formed a duo, which was intended to promote Baroque music in the Czech Republic. For, despite the successes abroad and numerous concerts throughout Europe, Marta Kratochvílová does not neglect her native audience. The duo with Jan Čižmář is only one instance, to which one could add performances with the Pardubice Chamber Orchestra, the Hradec Králové Symphonic Orchestra, the Olomouc Symphonic Orchestra.

Jan Peszek is called “an artist ahead of his time”

or “a permanent anarchist” due to the fact that he willingly becomes involved in experimental projects, which great artist of his stature tend to avoid (let’s consider the lute concert at the Wrocław Guitar Festival). Excellent, perfect, enthralling – that is how he is presented in reviews and theatre introductions. He, however, says about himself humbly that he does not have “ any special talent”, he is just an actor who “knows how to work in the profession in his individual way”. And this statement cannot be contradicted, considering the specific type of stage language that is characteristic for his acting. That unique talent to play various characters preserving distance towards the role played has fascinated the best playwrights and directors, including Krystian Lupa, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda and Jerzy Grzegorzewski, with whom Jan Peszek has had the opportunity to cooperate many times. Bogusław Schaeffer created a monodrama entitled A scenario for a non-existent but possible instrumental actor, which has been staged over 2000 times so far, especially for him. At present, Jan Peszek is connected to the Old Theatre in Cracow, but it is worth mentioning in the context of his performance in Wrocław that he started his stage career at the Wrocław Polish Theatre, where he acted over 9 seasons.


Jan Čižmář i Marta Kratochvílová – Gra na lutni była na Śląsku lokalnym stylem i modą Razem występujecie od 2008 roku, jak oceniacie waszą dotychczasową współpracę? Współpraca była bardzo owocna, przygotowaliśmy już wiele różnych programów i przedstawiliśmy je na koncertach w wielu krajach, ale głównie we Francji, gdzie zagraliśmy jeden z naszych pierwszych koncertów i dokąd zawsze bardzo chętnie wracamy. Mamy możliwość odkrywania świata niezwykłych źródeł, muzyki i instrumentów. Ten proces nigdy się nie skończy... Współpracujemy także z innymi muzykami – przede wszystkim z naszym kolegą grającym na violi da gamba, Petrem Wagnerem, ale także z wokalistami i innymi instrumentalistami. Część naszych występów koncertowych miała miejsce we współpracy z zakonem dominikanów, w ramach ich tak zwanych wykładów koncertowych... Życie zawodowe każdego z nas polega w dużej mierze na podróżowaniu i byciu poza domem, więc zawsze chętnie wracamy do naszych projektów w duecie – szczególnie po tym, jak nasza współpraca zmieniła się w związek, wspólne tworzenie muzyki stało się dla nas sposobem bycia ze sobą, gdy nie jesteśmy zajęci działalnością w innych grupach, orkiestrach lub związaną z nauczaniem. Jakie utwory najchętniej wykonujecie podczas koncertów? Lubimy wykonywać zróżnicowane programy, utwory z różnych okresów na różnych instrumentach. Daje nam to wzbogacające poczucie zróżnicowanych i wielobarwnych dźwięków. Jednak jeśli naprawdę potrzebujecie jakichś nazwisk, możemy podać naszych dwóch ulubionych kompozytorów, pochodzących z dwóch różnych epok – pierwsza raczej wczesna – renesans: na przykład Josquin des Prez czy John Dowland – i druga raczej późna – styl galant: C.P.E. Bach, F.W. Rust. Ale każdy nowy utwór jest dla nas jak najbardziej ekscytujący. Tylko po zagraniu go wiele razy na koncercie zaczyna on żyć swoim prawdziwym życiem, w rezultacie czego mamy tak wiele ulubionych utworów, że nie mieszczą się one w naszym programie – ale wciąż gramy je na próbach – żeby muzyka pozostała żywa i elastyczna. We Wrocławiu zaprezentujecie utwory śląskich artystów barokowych, czy ich twórczość wyróżniała się jakoś na tle epoki? Europa Środkowa była zawsze bardzo ważna w historii muzyki. Ale szczególnie w latach 1650-1750 był to rejon błogosławiony dla lutni. Wyobraźmy sobie miejsce, gdzie wszyscy lutniści musieli się znaleźć – jest to fenomen, że wszystkie ważne nazwiska przeszły przez ten region w tym okresie. Śląsk i Wrocław były jednym z najważniejszych ośrodków i powinniście być z tego dumni – i cały świat powinien to docenić. Nie mamy z tego okresu prawie nic pochodzącego z Londynu, Paryża, Rzymu – gra na lutni była lokalnym stylem i modą – hobby wszystkich na Śląsku!

Lutnia i flet traverso – czy to typowy duet dla muzyki baroku?

Gościnnie podczas waszego koncertu we Wrocławiu wystąpi Jan Peszek. Jak doszło do waszej współpracy ?

Oczywiście! Barwy brzmienia obu instrumentów doskonale do siebie pasują, nie wchodzą sobie w drogę i pozostawiają dużo przestrzeni i wolności. Istnieje duży zakres dynamiki – nie jest to łatwe w połączeniach takich jak flet traverso-klawesyn czy lutnia-oboj. W większości repertuaru instrumentacja nie jest określona, więc często kierujemy się tak naprawdę jedynie faktem, że barwy i dynamiki tych dwóch instrumentów tak dobrze do siebie pasują. Ale twierdzenie to znajduje także potwierdzenie w postaci wielu obrazów z renesansu i baroku. I w końcu, repertuar późnego baroku zawiera całkiem sporo utworów napisanych konkretnie na lutnię obligato i flet traverso.

Tak naprawdę nigdy nie spotkaliśmy się z Janem Peszkiem – i naprawdę nie możemy się doczekać spotkania i współpracy z nim. W przeszłości zrealizowaliśmy kilka projektów obejmujących czytanie tekstów lub poezji, przede wszystkim z dominikanami lub aktorami z Francji, Szwajcarii i Niemiec. Zawsze, gdy uczestniczyła inna osoba – zarówno jej styl, jak i sposób łączenia z naszą muzyką i z kontekstem historycznym – były niepowtarzalne. Naprawdę nie możemy się doczekać spotkania z Janem Peszkiem – będziemy mieć jeden dzień na złożenie programu. To będzie wzbogacające doświadczenie.

Jak oceniacie zainteresowanie publiczności muzyką dawną? Sytuacja różni się w poszczególnych krajach. Tradycyjni pionierzy, jak publiczności holenderska, angielska i belgijska, stały się nieco zbyt akademickie i stereotypowe – większość publiczności (pokolenie, które było młode w latach 60-tych) przeżywało muzykę dawną jako rodzaj ruchu hipisowskiego. W tym momencie Francja jest na szczycie. Publiczność w Polsce generalnie jest bardzo wrażliwa i zainteresowana muzyką dawną. Jest ona na drodze do stania się jednym z najważniejszych ośrodków dla wykonań muzyki dawnej w Europie. Generalnie publiczności stają się coraz bardziej zainteresowane, ponieważ oferowanych jest coraz więcej projektów prezentujących ten niezwykle interesujący świat muzyki dawnej i nasze dziedzictwo kulturowe. Ale wszystkie publiczności różnią się co do mentalności, tła kulturowego... Wasze koncerty mają także charakter pedagogiczny, kiedy przedstawiacie publiczności kontekst historyczny danych kompozycji. Czy ważne jest szerzenie wiedzy na temat muzyki dawnej, czy to ułatwia jej odbiór? Gdy tylko jest to możliwe, lubimy nawiązywać osobisty kontakt z publicznością, tak że powstaje wymiar pedagogiczny w najprostszy sposób dla wszystkich grup wiekowych – bezpośrednio na koncercie. Często mówimy o kontekście wybranych utworów. Bardzo często kryje się za nimi ekscytująca praca detektywistyczna. Uwielbiamy także wykonywanie programów z szeroką gamą instrumentów, od średniowiecznych do pochodzących z epoki romantyzmu. Jest to bardzo interesujące, zarówno dla publiczności, jak i dla nas. Co zaskakujące, często jesteśmy proszeni o zrobienie tego w poważnych salach koncertowych z „poważną” publicznością. Jednak mamy także jego prawdziwą wersję edukacyjną dla dzieci – uważamy to za niezwykle ważne i jesteśmy otwarci na koncerty dla dzieci. Program na Wrocławski Festiwal jest z kolei bardzo konkretnie dopasowany do jednego okresu i miejsca, ale praca detektywistyczna leżąca u jego podstaw jest ogromna.

Pytanie do Jana Čižmářa: Podczas swojej kariery artystycznej występowałeś jako gitarzysta rockowy, jazzowy i klasyczny. Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się zamienić gitarę na lutnię? Gdy zaczynałem grać na lutni – wtedy uczyłem się gry na gitarze klasycznej – pierwszym powodem rozpoczęcia gry na lutni było pragnienie znalezienia lepszych rozwiązań dotyczących gry Bacha, Weissa i Dowlanda – czułem, że musi być coś takiego, że na pewno mogę znaleźć lepsze rozwiązania na instrumentach historycznych. Równocześnie uszczęśliwiłem moją stronę jazzową i rockową, ponieważ zdałem sobie sprawę, że bas generalny jest po prostu innym sposobem spisywania akordów i ich progresji. Wszystko inne to improwizacja i wolność w pewnym określonym stylu. I nagle odkryłem prawdziwe życie muzyczne dla siebie – to tworzenie muzyki z innymi ludźmi w zespołach kameralnych i orkiestrach, improwizowanie, tworzenie, poszukiwanie... Nie po prostu powtarzanie takich samych nut na każdym koncercie raz za razem i dążenie do doskonałości. Dla mnie jest to droga, która jest interesująca – i na tej drodze znajduję małe klejnoty...

Jan Čižmář & Marta Kratochvílová – Lute playing was a local style and fashion in Silesia You have performed together since 2008, how do you evaluate your past cooperation? The cooperation was very fruitful, we have prepared many different programmes so far and presented them in concerts in many countries, but mostly in France, where we played one of our first concerts and where we always love to come back. We have had possibility to uncover world of amazing sources, music and instruments. This is going to be a never-ending process... We also collaborate with other musicians – most notably with our gamba colleague Petr Wagner, but also with singers and other instrumentalists. Part of our concert appearances have been happening in cooperation with Dominican order, in their so called concert lecture... Our individual professional life involves a lot of travelling and being out of home, so we always welcome our duo projects – especially after partnership changed into relationship, common music making became for us another way of being together, when we are not busy with our other activities with other ensembles, orchestras or teaching. What works do you like to perform at concerts best? We like to perform varied programmes, pieces from different periods on different instruments. This gives us the enriching feeling of variability and colourful sound. However, if you really need some names, we can name some favourites that are from two different periods – one rather early – the Renaissance: for example Josquin des Prez or John Dowland – and the other rather late – gallant style: C.P.E. Bach, F.W. Rust. But every new piece is for us the most exciting. Only after playing it many times in a concert it starts living its real life and we ended up having so many favourite pieces that they don’t fit in our programme - but we keep on playing them in our rehearsals – to keep the music alive and flexible. In Wrocław, you will present the works of Silesian Baroque artists. Are their works somehow distinguished against the background of the epoch? Central Europe was always very important for the music history. But especially between 1650-1750 it was a place blessed for lute. Imagine a place where all lutenists had to be – it is a phenomenon, that all the important names passed this region in this period. Silesia and Wroclaw was one of the most important centres there and you should be proud of this – and all the world should appreciate it. We have almost nothing from that time from London, Paris, Rome - lute playing was a local style and fashion – pastime for everybody in Silesia!

The lute and the traverso – is it a typical duo for Baroque music? Sure! Colours of both instruments’ sounds match each other perfectly, they are not in each other’s way and give a lot of space and freedom. There is a big scope of dynamics – that is not so easy in combinations such as traverso-harpsichord or lute-oboe. In majority of the repertoire the instrumentation is not specified, so often we are really guided only by the fact that timbres and dynamics of these two instruments match so well together. But in support of this we also have evidence in form of many paintings from the Renaissance and the Baroque. And finally, in the repertoire of high Baroque there is a good amount of pieces specifically attributed to obligato lute and traverso.

Jan Peszek will make a guest appearance at your concert in Wrocław. How did your cooperation come about? In fact we never met with Jan Peszek – and are really looking forward to meet him and work with him. n the past we did several projects with text reading or poetry,

How do you assess the interest in early music shown by the audience? This varies from country to country. Traditional pioneers like the Dutch, English and Belgium audiences have become a bit too academic and stereotyped – most of the audience

(generation that was young in 1960’s) lived early music as a way of hippies movement. At this moment France is on the top. Audience in Poland is generally very sensitive and interested in early music. It is on the way to become one of the most important centres for early music performances in Europe. In general the audiences are getting more and more interested as there are being offered more projects presenting this immensely interesting world of early music and our cultural heritage. But every public varies with their mentality, cultural background... Your concerts have also an instructional dimension, when you present the audience with the historical context of the compositions. Is it important for popularising the knowledge of early music, does it facilitate its reception? When possible, we like to have a personal contact with the audience, so it becomes pedagogical in the easiest way for all the age groups – directly in the concert. Often we speak about context of the selected pieces. Very often there is an exciting detective work behind them. Also we love performing programmes with a wide selection of instruments from the Middle Ages to the Romantic era. That is very interesting both for the audiences and for us. Surprisingly we are often asked to do this in a serious concert halls for a „serious” audience. However we have also it’s real educational version for children – this we find immensely important and are open to concerts for children. Programme for the Wrocław Festival is on the contrary very specifically tailored to one period and place, but the detective work behind it is immense.

mostly with Dominican brothers or actors in France, Switzerland and Germany. Always when there was another person taking part - both his style and way of mixing with our music and with the historical context – was unique. We are very much looking forward to meet Jan Peszek – we will have one day to put the programme together. It shall be an enriching experience. A question to Jan Čižmář: During your artistic career, you have performed as a rock, jazz and classical guitarist. Why did you finally decide to replace the guitar with the lute? When I was starting with the lute, for me - then student of classical guitar - the first reason to start playing the lute was to find some better solutions for playing Bach, Weiss and Dowland – I felt there must be something, I can surely find better solutions on the historical instruments. At the same time I made my jazz and rock side very happy, because I realized that basso continuo is just another way of writing down the chords and their progressions. Everything else is improvisation and freedom in a certain given style. And suddenly I uncovered the real music life for myself – it is creating music with another people in chamber groups and in orchestras, improvising, creating, searching... Not just repeating the same notes in every concert again and again and strive for perfection. For me it is the way that is interesting – and on the way I am finding little jewels...


Krzysztof Nieborak Wieczór autorski Krzysztofa Nieboraka, jednego z najaktywniejszych polskich gitarzystów klasycznych, będzie miał formę benefisu podsumowującego dotychczasową działalność artysty. 25 lat po ukończeniu Akademii Muzycznej we Wrocławiu możemy z uznaniem przyjrzeć się licznym dokonaniom Krzysztofa Nieboraka, który zasłynął jako artysta, krytyk, pedagog i animator kultury gitarowej w Polsce. W 1987 roku otrzymał dwuletnie stypendium Wyższego Instytutu Sztuki w Hawanie, gdzie doskonalił swoją grę pod okiem Reya Guerry. Brał udział w licznych kursach mistrzowskich w kraju i za granicą, jednocześnie koncertując w Polsce, Danii, Niemczech, Meksyku, Hiszpanii, Belgii, we Francji i na Kubie. Poszczycić się może również występami w nagraniach zrealizowanych przez polską i kubańską telewizję oraz BBC. Od kilkunastu lat Krzysztof Nieborak jest aktywnym propagatorem muzyki gitarowej w Polsce, szczególnie mocno zaangażowanym w promocję młodych gitarzystów. Odniósł wiele sukcesów w organizacji koncertów polskich i zagranicznych gitarzystów, a także festiwali takich, jak Międzynarodowy Festiwal Organowy w Koszalinie czy Festiwal Muzyczny „Lubuski Weekend Gitarowy”, którego był dyrektorem artystycznym w latach 2002-2010. Dzięki wyrafinowanemu gustowi muzycznemu, a także niewątpliwemu talentowi w dziedzinie słowa pisanego, jest w środowisku gitarowym cenionym autorem recenzji płytowych, których opublikował już ponad 100. Był również redaktorem naczelnym kwartalnika „Gitara – Historia. Aktualności”. Mówiąc o jego sukcesach pedagogicznych warto zaznaczyć, że oprócz nauczania gry na gitarze w szkołach muzycznych I i II stopnia we Wrocławiu, Głogowie, Żaganiu, Koszalinie i Międzyrzeczu, zrealizował ponad 30 autorskich audycji-wykładów dla różnych szkół muzycznych w Polsce. Podczas festiwalowego koncertu wystąpi z dwójką swoich byłych uczniów, Dariuszem Lampkowskim i Bartoszem Krechowcem, towarzyszyć mu będą także: Michał Mastalarz, Arkadiusz Aries Niezgoda, Kamil Bartnik, Bartłomiej Marusik,

Agnieszka Gojarska-Łyszczarz, Katarina i Franciszek Wieczorkowie, Andrzej Sągol i Jarosław Felkel.

Michał Mastalarz jest uczniem IV klasy Szkoły Muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu. Uczy się w klasie gitary Agaty Furmanowskiej. Jest laureatem Ogólnopolskich Spotkań Gitarowych w Elblągu, Międzynarodowych Spotkań Gitarowych w Sanoku, Dolnośląskiego Konkursu Gitarowego „Gitariada” oraz Ogólnopolskiego Festiwalu i Konkursu Gitarowego „Gitara Viva” w Kielcach. Dariusz Lampkowski to były uczeń Krzysztofa Nieboraka, absolwent Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Koszalinie. Naukę gry na gitarze rozpoczął w wieku 7 lat. Obecnie jest studentem Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, gdzie kształci się pod kierunkiem Marcina Dylli i Marka Nosala. Brał udział w lekcjach mistrzowskich prowadzonych między innymi przez Jeremy’ego Jouve’a, Ricardo Gallena, Łukasza Kuropaczewskiego i Dale Kavanagh. Za swoje osiągnięcia artystyczne dwukrotnie otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W 2012 roku został również stypendystą Programu Stypendialnego Młoda Polska. Jego najważniejsze osiągnięcia to: I nagroda Międzynarodowego Konkursu Gitarowego w Krynicy (2007), I miejsce na Międzynarodowych Spotkaniach Gitarowych w Sanoku (2010) oraz II miejsce w Międzynarodowym Biennalnym Konkursie Gitarowym w Kutnej Horze w Czechach (2011). Arkadiusz Aries Niezgoda, muzykolog, gitarzysta i kompozytor, od najmłodszych lat związany był z muzyką oraz branżą artystyczną. Jako dziecko występował w popularnych programach dla dzieci i młodzieży – „5-10-15” oraz „Tik Tak”. Współpracę z telewizją kontynuował również w późniejszych latach komponując muzykę dla TV Puls i Telewizji Polskiej. Przed wielką publicznością zadebiutował w 1996 roku zostając laureatem Debiutów Opolskich. W latach 2007-2010 zdobywał doświadczenie muzyczne w Kalifornii, pracując jako producent muzyczny dla studia nagraniowego QRecords i koncertując ze swoim zespołem Chamber Pop. Dotychczas wydał trzy płyty: „Poetic Guitar” (2011), „Recuerdos de California” (2011) i „Tres Piezas Para Guitarra” (2012). Współpracował między innymi z Patrycją Markowską komponując muzykę do piosenki „Z tobą”. Kamil Bartnik jest absolwentem wrocławskiej Akademii Muzycznej, gdzie uczył się pod kierunkiem prof. Piotra Zaleskiego. Był stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, Ministerstwa

Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Fundacji Socrates, która umożliwiła mu podjęcie studiów w Conservatorium Hogeschool w Enschede w Holandii. Uczestniczył w lekcjach mistrzowskich prowadzonych przez takich wirtuozów gitary, jak Leo Brouwer, Joaquin Clerch, Jose Maria Gallardo del Rey, Pavel Steidl, Tadashi Sasaki. Obecnie jest jednym z najbardziej utytułowanych gitarzystów klasycznych, a wśród najważniejszych nagród jakie otrzymał wymienić można chociażby II miejsce w Międzynarodowym Konkursie Gitarowym w Ingenio na Wyspach Kanaryjskich, III miejsce w Międzynarodowym Konkursie Gitarowym „Anna Amalia” w Weimarze oraz II miejsce w Międzynarodowym Konkursie Gitarowym w Viareggio we Włoszech, gdzie wystąpił w duecie z Markiem Długoszem. W 2000 roku ukazała się jego debiutancka płyta „Enjoy the Difference or not”.

Bartłomiej Marusik to gitarzysta klasyczny, kompozytor i wykładowca. Swoją edukację muzyczną rozpoczął w Państwowej Szkole Muzycznej w Tomaszowie Mazowieckim. Jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu, na której ukończył również studia doktoranckie. Jego praca doktorska dotyczy improwizacji na gitarze klasycznej. Interesuje się również muzyką latynoamerykańską, jazzem i flamenco czemu dał wyraz na swojej płycie „Stratomusicus” wydanej na przełomie 2007 i 2008 roku. Bartosz Krechowiec jest absolwentem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz Akademii Muzycznej we Wrocławiu, gdzie ukończył podyplomowe studia mistrzowskie w klasie ad. Jaremy Klicha. Zdobył III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Gitarowym w Kielcach, był też dwukrotnym finalistą Międzynarodowego Konkursu Gitarowego w Gdańsku. Od 2001 pracuje w Szkole Muzycznej w Głogowie.


Agnieszka Gojarska-Łyszczarz jest absolwentką Akademii Muzycznej w Poznaniu. Obecnie prowadzi klasę fletu w Szkole Muzycznej w Głogowie.

Katarina Wieczorek swój talent muzyczny

rozwijała podczas nauki w Konserwatorium w Bratysławie oraz studiów w Wyższej Szkole Artystycznej w Bratysławie i Akademii Muzycznej w Katowicach. Uczestniczyła w lekcjach mistrzowskich prowadzonych przez Ichiro Suzuki, Stepána Raka, Davida Tanenbauma i Granta Gustafsona. Obecnie pracuje w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia, gdzie prowadzi klasę gitary klasycznej.

Franciszek Wieczorek to absolwent klasy

gitary Akademii Muzycznej w Katowicach. Swój warsztat doskonalił podczas lekcji mistrzowskich prowadzonych przez Ichiro Suzuki, Vladimira Mikulkę i Granta Gustafsona. Zdobył II nagrodę Konkursu Kompozytorsko-Interpretacyjnego w Tychach. Razem z Katariną Wieczorek koncertował w Czechach, na Słowacji, Ukrainie, Węgrzech, w Szwajcarii, Niemczech, Finlandii, Grecji, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Razem prowadzą również Agencję Artystyczną MODRAN i są dyrektorami artystycznymi Międzynarodowego Festiwalu Gitarowego w Żorach. Franciszek Wieczorek jest ponadto kierownikiem artystycznym Śląskiego Oktetu Gitarowego i nauczycielem w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia w Katowicach.

Andrzej Sągol ukończył Akademię Muzyczną im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Już podczas studiów rozpoczął działalność koncertową, występując jako solista i członek zespołów kameralnych, między innymi gitarowych, oraz w duetach z fletem i skrzypcami. Poza muzyką klasyczną wykonywał również bluesa i rocka będąc członkiem i współzałożycielem zespołów Blues Nature i Exys. Brał udział w tworzeniu Studia Gitarowego, w którym w latach 1992-1998 był wykładowcą. Od 1989 roku prowadzi klasę gitary w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Karola Szymanowskiego we Wrocławiu. Jarosław Felkel jest cenionym nauczycielem

gitary i wieloletnim dyrektorem Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Gubinie. Znany jest również jako kompozytor utworów gitarowych, które publikowane były między innymi w magazynie „Gitara”. Od lat angażuje się w promocję muzyki gitarowej organizując festiwale muzyczne i koncerty.

Krzysztof Nieborak The Artist’s Evening of Krzysztof Nieborak, one of the best Polish classical guitarists, will take the form of a benefit concert summing up his hitherto artistic activity. 25 years after his graduation from the Music Academy in Wrocław, we can look appreciatively at the numerous achievements of Krzysztof Nieborak, who has become famous as an artist, critic, teacher and guitar culture animator in Poland In 1987, he received a two-year scholarship from the Higher Arts Institute of Havana, where he perfected his playing under Rey Guerra. He took part in numerous master courses in Poland and abroad, giving, at the same time, concerts in Poland, Denmark, Germany, Mexico, Spain, Belgium, France and Cuba. He may also boast participation in recordings made by the Polish and Cuban television, and the BBC. For over a dozen years, Krzysztof Nieborak has been an active propagator of guitar music in Poland, especially

strongly involved in the promotion of young guitarists. He has enjoyed many successes in organisation of concerts of Polish and foreign guitarists, as well as festivals, including the International Organ Festival in Koszalin or the Lubuski Weekend Gitarowy Music Festival, of which he was the artistic director in the years 2002-2010. Thanks to his sophisticated music taste, as well as undisputed talent in the domain of the written word, he is an author of album reviews appreciated in the professional circles, and he has published more than 100 of them. He was also the editor-in- chief of the Gitara – Historia. Aktualności quarterly. Speaking of his teaching successes, one should emphasise that, beside teaching how to play the guitar in primary and secondary music schools in Wrocław, Głogów, Żagań, Koszalin and Międzyrzecze, he has implemented more than 30 original programmes-lectures for various music schools in Poland. During the festival concert, he will perform with two of his former students, Dariusz Lampkowski and Bartosz Krechowiec, he will be also accompanied by: Michał Mastalarz, Arkadiusz Aries Niezgoda, Kamil Bartnik, Bartłomiej Marusik, Agnieszka Gojarska -Łyszczarz, Katarina and Franciszek Wieczorek, Andrzej Sągol and Jarosław Felkel.

Michał Mastalarz is a year 4 student of the

Grażyna Bacewicz Primary Musical School in Wrocław. He attends the guitar class of Agata Furmanowska. He is the laureate of the Polish National Guitar Meetings in Elbląg, the International Guitar Meetings in Sanok, the Gitariada Lower -Silesian Guitar Competition and the Gitara Viva Polish National Festival and Contest in Kielce.

Dariusz Lampkowski is a former student

of Krzysztof Nieborak, a graduate of the State Music School Complex in Koszalin. He started to learn to play the guitar at the age of 7. Now, he is a student of the Karol Szymanowski Music Academy in Katowice, where he studies under the supervision of Marcin Dylla and Marek Nosal. He has participated in master classes conducted, among others, by Jeremy Jouve, Ricardo Gallen, Łukasz Kuropaczewski and Dale Kavanagh. For his artistic achievements, he was twice rewarded with the scholarship of the Ministry of Culture and National Heritage. In 2012, he also became a holder of the scholarship under the Young Poland Scholarship Programme. His major achievements include: 1st prize at the International Guitar Competition in Krynica (2007), 1st prize at the International Guitar Meetings in Sanok (2010) and 2nd prize at the International Biennial Guitar Competition in Kutna Hora in the Czech Republic (2011).

Arkadiusz Aries Niezgoda, a musicologist, guitarist and composer, was connected to music and the art industry from the early years. As a child, he appeared in popular television programmes for children and teenagers – 5-10-15 and Tik Tak. He continued cooperation with television also in the later years by composing music for TV Puls and the Polish Television. He made his debut in front of the big audience in 1996, becoming the laureate of the Opole Debuts Contest. Between 2007 and 2010, he was gaining music experience in California, working as a music producer for the QRecords record label and giving concerts with his group Chamber Pop. So far, he has issued three albums: Poetic Guitar (2011), Recuerdos de California (2011) and Tres Piezas Para Guitarra (2012). He has cooperated, inter alia, with Patrycja Markowska, composing music to the song “Z tobą”. Kamil Bartnik is a graduate of the Wrocław

Academy of Music, where he studied under Professor Piotr Zaleski. He received scholarships from the National Fund for Children, the Ministry of Culture and National Heritage, and the Socrates Foundation, which enabled him to take up studies at Conservatorium Hogeschool in Enschede, the Netherlands. He participated in master classes conducted by such guitar virtuosos as Leo Brouwer, Joaquin Clerch, Jose Maria, Gallardo del Rey, Pavel Steidtl, Tadashi Sasaki. At present, he is one of the most rewarded classical guitarists, listing among his most significant awards the 2nd place at the International Guitar Competition in Ingenio, the Canary Islands, the 3rd place at the Anna Amalia International Guitar Competition in Weimar and the 2nd place at the International Guitar Competition in Viareggio, Italy, where he performed in a duo with Marek Długosz. His debut record Enjoy the Difference or not was released in 2000.

Bartłomiej Marusik is a classical guitarist,

composer and teacher. He started his music education in the State Music School in Tomaszów Mazowiecki. He is a graduate of the Ignacy Paderewski Music Academy in Poznań, where he also got his Ph.D. His doctoral thesis concerned classical guitar improvisation. He is also interested in Latin American music, jazz and flamenco, which found expression in his Stratomusicus album, released at the turn of 2007.

Bartosz Krechowiec is a graduate of the Music Academy in Bydgoszcz and the Music Academy in Wrocław, where he completed postgraduate master studies in the class of Professor Jarema Klich. He received the 3rd place in the Polish National Guitar Competition in Kielce,

he also reached the final of the International Guitar Competition in Gdańsk twice. Since 2001, he has worked in the Music School in Głogów.

Agnieszka Gojarska-Łyszczarz is a graduate

of the Music Academy in Poznań. At present, she conducts the flute class in the Music School in Głogów.

Katarina Wieczorek developed his musical

talent during his studies at the Conservatory in Bratislava and during the studies at the Music Academy in Katowice. She took part in master classes conducted by Ichiro Suzuki, Stepán Rak, David Tanenbaum and Grant Gustafson. Currently she is working in the State General Secondary Music School, where she teaches the classical guitar class.

Franciszek Wieczorek is a graduate of the guitar class at the Music Academy of Katowice. He perfected his technique during master classes conducted by Ichiro Suzuki, Vladimir Mikulka and Grant Gustafson. He received the 2nd prize at the Composition and Interpretation Competition in Tychy. Together with Katarina Wieczorek, he has performed in the Czech Republic, Slovakia, Ukraine, Hungary, Switzerland, Germany, Finland, Greece, Great Britain and Sweden. Together, they run the MODRAN Artistic Agency and are the artistic directors of the International Guitar Festival in Żory. Franciszek Wieczorek is, in addition, the artistic manager of the Silesian Guitar Octet and a teacher in the State General Secondary Music School in Katowice. Andrzej Sągol graduated from the Karol Lipiński

Music Academy in Wrocław. He started to perform already during the studies, as a soloist and member of chamber groups, including guitar ones, as well as in duos with the flute and the violin. Beside classical music, he also performed blues and rock, as a member and founder of the groups Blues Nature and Exys. He also participated in the creation of the Guitar Studio, where he taught between 1992 and 1998. Since 1989, he has taught the guitar class at the Karol Szymanowski Primary and Secondary General Music School in Wrocław.

Jarosław Felkel is an appreciated guitar teacher

and a long-standing principal of the State Primary Music School in Gubin. He is also known as a composer of guitar pieces, which were published, among others, in the Gitara magazine. For years, he has been involved in promotion of guitar music through organisation of music festivals and concerts.


Krzysztof Nieborak – Gitara klasyczna to dla mnie instrument intymny… Do udziału w swoim wieczorze autorskim zaprosiłeś wielu muzyków. Czy są to osoby, które miały wpływ na rozwój twojej działalności muzycznej? Jest to, jak myślę, ciekawa kompilacja osobowości muzycznych w różnym momencie ich drogi twórczej. Na tej liście jest: dwóch moich dawnych wyróżniających się uczniów (jeden z nich wystąpi w duecie z utalentowaną flecistką); dobry kolega z czasów Liceum Muzycznego we Wrocławiu; młody muzyk i artysta przybyły po paru twórczych latach w USA, a znany mi tylko z wywiadu prasowego, licznych e-maili i dwóch świetnych płyt; małżeński polsko-słowacki duet gitarowy, którego szeroka działalność organizacyjno-muzyczna godna jest podziwu; znany i ceniony gitarzysta, z którym ok. 13 lat temu wyruszyłem do Holandii na duży festiwal gitarowy w Zwolle; młody muzyk, kompozytor i wykładowca gitary w Akademii Muzycznej w Poznaniu; nieco chaotyczny, ale jakże charyzmatyczny nauczyciel, kompozytor gitarowy i organizator muzyczny z Gubina; i maskotka wieczoru – utalentowany, młodziutki uczeń z PSM I st. we Wrocławiu (klasa gitary Agaty Furmanowskiej), o którym może być kiedyś głośno. Ciekawostka – kilkoro z zaproszonych artystów wykona kompozycje mnie zadedykowane przez jednego zagranicznego i różnych rodzimych autorów. Przez wiele lat pracowałeś jako nauczyciel gitary w szkołach muzycznych. Jak oceniasz przygotowanie muzyczne młodych ludzi? Z tym bywa bardzo różnie. Ja, szczerze mówiąc, nie miałem specjalnie szczęścia do uczniów zdolnych czy wybitnie utalentowanych. Takich, przez 23 lata pracy w zawodzie i w różnych częściach Polski, miałem tylu, ile palców na jednej dłoni. A jest to na pewno szczególne wyzwanie dla uczącego i specyficzna radość ze współpracy z kimś pracowitym i obdarzonym talentem. W pewnym sensie jednym z moich podopiecznych był przed laty szef tego pięknego i dużego festiwalu, Krzysiek Pełech, z którym współpracowałem na zasadzie lekcji prywatnych przez ok. dwa lata. Spędzaliśmy razem wakacje nad jeziorem, gdzie nasze gitary brzmiały codziennie wiele godzin. Zabrałem go wraz z rodzicami w 1985 roku na Węgry do Esztergom na legendarny wówczas i duży festiwal gitarowy - takie ówczesne „okno na świat gitary” w Europie czasów rdzewiejącej już żelaznej kurtyny. Zwieńczeniem tego okresu było wspólne nasze wykonanie wraz z orkiestrą studencką 4-częściowej „Suite Indiana” Jorge Cardoso w Auli Leopoldyńskiej w czerwcu 1987 roku. Władze naszej Akademii Muzycznej były wówczas mocno zaskoczone takimi latynoskimi klimatami w zacnej Auli Uniwersytetu.

A jak jest z repertuarem na gitarę, czy powstają nowe kompozycje na naprawdę wysokim poziomie artystycznym? W latach powojennych prawie w ogóle nie tworzono na gitarę klasyczną. Dopiero na przełomie lat 60 i 70-tych pojawiły się drukiem kompozycje naszych autorów – głównie Stanisława Mrońskiego z Łodzi, którego do pisania na gitarę namawiał i Józef Powroźniak i Kazimierz Sosiński – pionierzy gitarystyki w Polsce, autorzy wielu opracowań i własnych utworów pedagogicznych. Od dobrych kilkunastu lat mamy już w kraju paru świetnych gitarzystów piszących znakomicie na gitarę. Nasi najwybitniejsi współcześni kompozytorzy niestety na gitarę klasyczną nie tworzą. O twórczości autorów zagranicznych można by mówić długo, a jest ich bardzo wielu. Ale jest też i tak, że najwybitniejsze współczesne, czyli głównie XX-wieczne kompozycje na gitarę o wysokim poziomie artystycznym, przynależą zagranicznym autorom już nieżyjącym, bądź w jesieni życia – np. Alberto Ginastera, Benjamin Britten, Heitor Villa-Lobos, Manuel Maria Ponce, Aleksander Tansman, Joaquin Rodrigo, John Duarte, Frank Martin, Hans Werner Henze, Lennox Berkeley, William Walton, Antonio Lauro, Radames Gnattali, Leo Brouwer, Carlo Domeniconi i cała plejada nieżyjących już twórców z Hiszpanii czy Włoch. Osobny rozdział to grający kompozytorzy -gitarzyści z Ameryki Łacińskiej tworzący na szerokiej bazie przepięknego folkloru swojego kontynentu. Na takim tle dorobek naszych autorów jest jeszcze niewielki, ale warto zwrócić tu uwagę na 32-letniego wychowanka wrocławskiej Akademii Muzycznej, Marka Pasiecznego, który kształcił się też intensywnie za granicą i teraz podbija odważnie świat swoją wyjątkowo udaną i nowatorską twórczością, za którą pochwalił go sam Krzysztof Penderecki. Mamy także grupkę piszących na gitarę dla najmłodszych i młodzieży i sporo naprawdę niezłych podręczników do gry. Który kompozytor miał największy wpływ na Ciebie jako artystę? To zależy czy mamy na myśli kompozytora gitarowego czy szerzej – geniusza muzycznego w ogóle… Gitarowo na pewno 73-letni dziś Kubańczyk, Leo Brouwer (jego twórczości poświęciłem całą płytę i pracę magisterską) – również i dlatego, że dwa lata spędziłem na tej gorącej wyspie, ale tam proszono mnie bym grał raczej repertuar z Polski. Natomiast w europejskiej tradycji muzycznej mamy co najmniej kilku absolutnych geniuszy – a na ich czele pozostanie na zawsze J.S. Bach. I tu ciekawostka – gdzieś tak w okolicach trzechsetnej rocznicy urodzin wielkiego kantora z Lipska, jako bardzo młody człowiek i bez żadnego przygotowania postanowiłem, pchany uwielbieniem dla jego twórczości, stworzyć utwór pt. Hommage a J.S. Bach. Pozostały z tego jedynie luźne zapiski w takim quasi barokowym stylu. Na szczęście nie wyrzuciłem ich i kilka miesięcy temu Mirek Drożdżowski, nasz bardzo płodny kompozytor z Tomaszowa Mazowieckiego, stworzył na ich bazie 4-stronicową kompozycję w stylu barokowym – premiera nastąpi oczywiście na moim benefisie.

Jesteś aktywnym propagatorem muzyki gitarowej, współtworzyłeś wiele festiwali, organizowałeś koncerty. Jak oceniasz promocję muzyki gitarowej w Polsce? Powiem krótko – gitara klasyczna ma teraz w naszym kraju dobre lata, oby to była cała epoka! Ale nic nie dzieje się samo – za takim stanem kryje się mrówcza praca wielu nauczycieli, wydawców, organizatorów konkursów, kursów i festiwali, sponsorów. Dziś, pragnący uczyć się gry na gitarze klasycznej czy jakiejkolwiek innej, mają ogromne wsparcie – wystarczy wymienić choćby tylko możliwości kształcenia się i zdobywania materiałów przez Internet. Od kilkunastu lat Wrocławski Festiwal Gitary, jedna z muzycznych wizytówek naszego miasta, szeroko promuje muzykę gitarową rozmaitych stylów, artystów młodych i tych już od dawna uznanych na świecie. Choć, dla równowagi dodam, że pewnie niektórzy znają pieśń o przewrotnym tytule „Wielka sława to żart…” Twoją drugą działalnością artystyczną, oprócz gry na gitarze, jest pisanie wierszy. Czy zdarza Ci się łączyć obie te sztuki? Pisywałem moje wierszydła, jak je nazywam, przez kilka lat. Wieczór promujący tomik „Autoportret – moje wierszydła i myśli” odbył się przy wypełnionej szczelnie sali w dobrze znanym Klubie Literatury i Muzyki we Wrocławiu na początku 2008 r. Dodam, że wydawcą została znana firma nutowo-płytowa Absonic z Wrocławia, a do tomiku dodaliśmy płytę z moimi nagraniami z 1994 r. dokonanymi na sprzęcie analogowym w studiu tutejszej Akademii Muzycznej. Ostatnio, w lipcu tego roku, wystąpiłem z ok. godzinnym recitalem w Międzyrzeczu na niewielkim festiwalu o nazwie Lubuski Weekend Gitarowy, który w 2002 r. powołałem do życia. Przeczytano tam jeden mój tekst pt. „Wizyta w Muzeum Chopina”. Było to po dziesięciu latach przerwy w koncertowaniu i ok. siedmiu czy ośmiu, podczas których w ogóle nie ćwiczyłem na instrumencie. Można więc chyba zaryzykować stwierdzenie, że po długiej pauzie, powracam nieśmiało na scenę… Odnośnie pisania, to muszę tu szczerze powiedzieć, że nie mogę jakoś stworzyć wiersza czy podobnego tekstu o gitarze. Zatem może już lepiej grać niż pisać skoro wena literacka jakoś mnie opuściła…? „DŹWIĘK TO TY” (intymnie o hiszpańskiej gitarze) Nie potrafię Nie potrafię ułożyć wiersza o gitarze Jej dźwięk niekiedy mnie już męczy Lecz częściej o nim skrycie marzę

Krzysztof Nieborak – For me, the classical guitar is an intimate instrument… You asked many musicians to take part in your Evening. Are there any persons who influenced the development of your musical activity? It is, I suppose, an interesting compilation of musical personalities at different points of their artistic lives. The list comprises: two of my former outstanding students (one of them will perform in a duo with a talented flute player); a good friend from the times of the Secondary Music School in Wrocław; a young musician and artist arriving after a few creative years spent in the US, and known to me only from a press interview, numerous emails and two excellent albums; a Polish-Slovak marriage and guitar duo, whose broad organisational and musical activities are worthy of admiration; a well-known and appreciated guitarist with whom I departed for the Netherlands some 13 years ago to a big guitar festival in Zwolle; a young musician, composer and guitar teacher at the Music Academy in Poznań; a slightly chaotic, but very charismatic teacher, guitar composer and music organiser from Gubin; and the mascot of the evening – a talented, very young student of the State Primary Music School in Wrocław (guitar class of Agata Furmanowska), who may one day become famous. A curious detail – a few of the invited guests will perform compositions dedicated to me, written by one foreign and various Polish authors. For many years, you worked as a guitar teacher in music schools. How do you assess the musical preparation of young people? It seems to vary. Honestly speaking, I was not lucky to have many gifted or highly talented students. During 23 years of teaching in various parts of Poland, I had as many such students as there are fingers on one hand. And it is a special kind of challenge for the teacher and specific joy resulting from cooperation with somebody who is industrious and endowed with talent. In a sense, the boss of this splendid and large festival, Krzysiek Pełech, was one of my students years ago, as I was tutoring him privately for about two years. We would spend the summer holidays at a lake, where our guitars sounded for many hours every day. I took him and his parents to Esztergom, Hungary, in 1985, for the then legendary and big guitar festival – a kind of “gateway to the guitar world” of that time in the Europe of the period of already rusting iron curtain. The period was crowned by our joint performance with the students’ orchestra of the 4-part “Suite Indiana” by Jorge Cardoso in the Leopoldina Hall in June 1987. The authorities of our Music Academy were then very surprised by such Latin rhythms in the noble Hall of the University.

And how about the guitar repertoire, are there created any new compositions at a really high artistic level? In the post-war years, almost nothing was written for the classical guitar. Only at the turn of the 1960’s, there were published compositions of our authors – mainly Stanisław Mroński from Łódź, who was encouraged to write for the guitar by both Józef Powroźniak and Kazimierz Sosiński – pioneers of guitar music in Poland, authors of many studies and original instructional works. For over a dozen years we have had several guitarists in Poland writing great guitar works. Our most excellent contemporary composers, unfortunately, do not create guitar music. The works of foreign authors could be discussed extensively, for there are many of them. But it is also true that the most excellent contemporary, that is 20th century, guitar compositions at a very high artistic level were created by foreign authors who are already deceased or in the autumn of life – e.g. Alberto Ginastera, Benjamin Britten, Heitor Villa-Lobos, Manuel Maria Ponce, Alexandre Tansman, Joaquin Rodrigo, John Duarte, Frank Martin, Hans Werner Henze, Lennox Berkeley, William Walton, Antonio Lauro, Radames Gnattali, Leo Brouwer, Carlo Domeniconi and a whole ensemble of already deceased authors from Spain or Italy. Another group are playing composers-guitarists from Latin America, who create on the rich basis of the beautiful folklore of their continent. Against such a background, the output of Polish authors is still scarce, but attention should be paid to the 32-year old graduate of the Music Academy in Wrocław, Marek Pasieczny, who also studied intensely abroad and is now courageously conquering the world with his uniquely successful and original works, for which he was even by Krzysztof Penderecki. We also have a group of people writing for the guitar for children and teenagers and several really good playing manuals. Which composer has had the greatest impact on you as an artist? It depends whether you mean a guitar composer or in broader terms – a music genius in general… In terms of the guitar, it was certainly the 73-year-old Cuban, Leo Brouwer (I dedicated a whole album and master’s thesis to his work) – also because I spent two years on the hot island, but there I was rather asked to play repertoire from Poland. As regards the European musical tradition, we have at least a few absolute geniuses – the first among them will always be J.S. Bach. And here, a curious detail – sometime around the three-hundredth anniversary of the birthday of the great cantor from Leipzig, as a very young person and without any preparation, I decided, enticed by the love of his work, to create a work entitled Homage to J.S. Bach. Only some unstructured notes in a kind of quasi-Baroque style remained. Fortunately, I did not throw them away and several months ago Mirek Drożdżowski, our very prolific composer from Tomaszów Mazowiecki, created a 4-page composition in the Baroque style on their basis – the premiere will, of course, take place at my benefit concert.

You are an active propagator of guitar music, you have co-created many festivals, you have organised concerts. How do you assess the promotion of guitar music in Poland? I will put it briefly – classical guitar is enjoying good years in our country, may it be a whole era! But nothing happens by itself – persistent work of many teachers, publishers, organisers of concerts, courses and festivals, and sponsors is behind this situation. Today, someone who wants to study playing the classical guitar or any other guitar, find great support – let’s just mention the possibility of studying and obtaining materials via the Internet. For over a dozen years, the Wrocław Guitar Festival, one of the musical flagships of our city, has widely promoted guitar music of various styles, young artists and those who have been acknowledge worldwide for a long time. However, for the sake of balance, let me add that probably some know the song with the subversive title “Great fame is a joke…” Your other artistic activity, beside playing the guitar, is writing poetry. Do you happen to combine the two arts? I have written my lines, as I call them, for a few years. An evening promoting the volume Autoportret – moje wierszydła i myśli (Self-portrait – my lines and thoughts) took place in a room filled to capacity in the well-known Literature and Music Club in Wrocław at the beginning of 2008. I will add that the publisher was a well-known notes and albums publisher, Absonic from Wrocław, and we added a record with my pieces from 1994, recorded on analogue equipment in the studio of the Music Academy in Wrocław, to the volume. Recently, in July this year, I performed an about 1-hour-long concert in Międzyrzecze at a small festival called the Lubusz Guitar Weekend, which I brought to life in 2002. One my text, entitled “Wizyta w Muzeum Chopina” (“A Visit to the Chopin Museum”) was read there. It took place after ten years of break in public performance and around seven or eight, during which I had not practised playing the instrument at all. One may, thus, state that after a long pause I am returning timidly to the stage… As regards writing, I must admit that I am somehow unable to create a poem or a similar text about the guitar. Therefore, maybe I shall rather play then write, as the literary inspiration has deserted me…? “YOU ARE THE SOUND” (intimately about the Spanish guitar) I cannot I cannot form a poem about the guitar Her sound sometimes tires me now But I dream about it secretly more often


Christian Christian Haimel Haimel Nazywany jest „człowiekiem He is called a “man signing ze śpiewającą gitarą”. Niewielu with the guitar”. For few classical bowiem gitarzystów klasycznych guitarists is able to extract such potrafi wydobyć ze swojego a rich range of sounds and tones instrumentu tak bogatą paletę from their instruments, rare in solo dźwięków i tonów, niespotykaną guitar performances. Therefore, w solowych gitarowych for years, his concert have attracted wykonaniach. Dlatego od lat large audiences, which fill large jego koncerty przyciągają liczną concert halls to capacity, and critics publiczność, która szczelnie are captivated by his playing, wypełnia wielkie sale koncertowe, comparing it to “dreams” a krytycy zachwycając się jego or “cascades of exceptional sounds”. grą porównują ją do „sennych What is particularly appreciated is marzeń” czy „kaskad niezwykłych his boundless creativity dźwięków”. Szczególnie doceniana and diversity of repertoire, which, jest jego bezgraniczna kreatywność in his case, according to the Neue i różnorodność repertuaru, Volksblatt daily, does not matter, który w jego przypadku, zdaniem as Haimel “performs every piece dziennika Neue Volksblatt, in such a way that his playing nie ma znaczenia, bowiem becomes a confession of love”. Haimel „każdy utwór wykonuje The unique artist comes from Austria and graduated from the Private Anton w taki sposób, że jego gra staje się Bruckner University in Linz in 2007. wyznaniem miłości”. Ten niezwykły artysta pochodzi z Austrii i od 2007 roku jest absolwentem Prywatnego Uniwersytetu Antona Brucknera w Linz. Pomimo młodego wieku zdobył już osiem głównych nagród w krajowych konkursach gitarowych, kilkakrotnie wygrywał również międzynarodowe konkursy. Od dziesiątego roku życia koncertuje jako solista i kameralista w Austrii, Niemczech, Czechach, Polsce, Chile, Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej. Koncert w ramach Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego będzie jego jedynym występem w Polsce w tym roku. W programie recitalu znajdą się utwory Jana Sebastiana Bacha, Sergio Assada, Fernando Sora i Isaaca Albeniza.

Despite his young age, he has already obtained eight first prizes at national guitar competitions, he also won international competitions several times. Since the age of ten, he has been giving concerts as a soloist and chamber musician in Austria, Germany, the Czech Republic, Poland, Chile, the United States and South Korea. The concert within the Wrocław Guitar Festival will be his only performance in Poland this year. The programme of the concert will include works of Johann Sebastian Bach, Sergio Assad, Fernando Sor and Isaac Albeniz.

Christian Haimel – Lubię atmosferę głębokiej koncentracji i uwagi Który gitarzysta lub kompozytor miał największy wpływ na Ciebie jako na artystę? W trakcie mojej edukacji byłem pod wrażeniem wielu gitarzystów, ale David Russel był jednym z tych Gitarzystów i Artystów, którzy mieli na mnie największy wpływ. Dużo się od niego nauczyłem w trakcie jego kursów mistrzowskich. Zdobyłeś wiele nagród w krajowych i międzynarodowych konkursach gitarowych, która z nich jest dla siebie najcenniejsza? Każdy konkurs jest wyjątkowy! Pamiętam konkursy, w których nie otrzymałem nagrody, ale były one absolutnie konieczne dla mojego rozwoju jako muzyka! Oczywiście nigdy nie zapomnę pierwszego - konkursu międzynarodowego w Kutnej Horze w roku 1994. Byłem pod wrażeniem każdej minuty, a potem pierwsza nagroda... to zmieniło moje życie. Czy udział w konkursach jest ważny dla rozwoju talentu gitarzysty? I tak, i nie! Sądzę, że bardzo ważne jest, w jakiej kondycji startuje się do zawodów. Jeśli nie jest się dość silnym na osiągnięcie złych wyników, wtedy może to zagrażać pewności siebie. Z drugiej strony, jeśli wygra się konkurs, można grać koncerty na całym świecie, nagrywać płyty itp. i jest to szansa na osiągnięcie sukcesu. Występowałeś już wcześniej w Polsce, między innymi podczas Polskiej Akademii Gitary w 2008 roku, jak oceniasz polską publiczność? Zapamiętałem polską publiczność jako krytyczną. Wielu znanych na świecie Gitarzystów tam mieszka. Dam z siebie wszystko i mam nadzieję, że ludziom się to spodoba. Podczas koncertu we Wrocławiu zagrasz utwory Jana Sebastiana Bacha, Sergio Assada, Fernardo Sora i Isaaca Albeniza. Dlaczego właśnie taki repertuar? Lubię w programie prezentować różne style! Bardzo trudno jest rozpocząć od Praetoriusa i Bacha, ponieważ przenosi to wszystkich na sali w charakterystyczną dla muzyki klasycznej głęboką koncentrację i uwagę. .. Lubię taką atmosferę! W tym roku miałem wspaniałe doświadczenia z Weselem Figara Mozarta. Pozwolono mi zaśpiewać Conte Almaviva. Muzyka Sora to jak dla mnie Mozart na Gitarę. Duże fragmenty Sora mogłyby być Mozarta, żyli w tym samym okresie, mieli prawie taki sam styl. Jako że lubię ujmować różne epoki w programie, wybrałem Sergio Assada jako jednego z żyjących kompozytorów. Pisze on fantastyczną muzykę gitarową.

Krytycy i dziennikarze często podziwiają Twoją kreatywność, czy gitarzysta klasyczny może nauczyć się kreatywności i czy Ty sam stosujesz jakieś ćwiczenia, aby rozwijać swoją własną?

Of course, I will never forget the first international competition 1994 in Kutna Hora. I was impressed by every minute and then the first prize...it changed my life.

period, they had nearly the same style. As I like to have different eras in my program, I chose Sergio Assad as one of the living composers. He writes fantastic guitar music.

Bardzo cieszą mnie te wszystkie recenzje! Sądzę, że nauka śpiewu jest jedną z najważniejszych rzeczy dla muzyków grających na wszelkich instrumentach. Miałem to wielkie szczęście, że mogłem nauczyć się bardzo dobrej techniki wokalnej i gitarowej od moich nauczycieli Marianne i Josefa Waidhofer. Obydwoje zainspirowali mnie w zakresie innego horyzontu tworzenia dźwięków, tego jak czuć i rozumieć muzykę. Śpiew i gitara uzupełniają się bardzo dobrze!

Is participation in competitions important for the development of a guitarist’s talent?

Critics and journalists often admire your creativity, can a classical guitarist learn creativity and do you use any exercises to develop your own?

Christian Haimel – I like atmosphere of deep concentration and attention Which guitarist or composer has had the greatest impact on you as an artist? There are many guitarists who impressed me during my education, but David Russel was one of the most impressive Guitarists and Artists for me. I learned a lot from him in his masterclasses. You have received many prizes at national and international guitar competitions. Which of them is the most valuable for you? Every competition is unique! I remember competitions where I got no prize but which were absolutely necessary for my development as a musician!

Yes and no! I think it´s very significant in with constitution you go there. When you are not strong enough for bad results, then it could be dangerous for your confidence. On the other hand, if you win contests you get concerts all over the world, CD recordings, etc. and it’s a chance to become successful. You have already performed in Poland, including during the Polish Guitar Academy in 2008, how do you assess the Polish audiences? I remember, the Polish audience as a critical audience. A lot of world renowned Guitarists live there. I will give my best and hope the people will like it. At the Wrocław concert you will play the works o f John Sebastian Bach, Sergio Assad, Fernando Sor and Isaac Albeniz. Why have you chosen that repertoire? I like it to have different styles in the program! To start with Praetorius and Bach is very difficult, because it brings everyone in the hall into the deep concentration and attention of classical music... I like this atmosphere! This year I had the great experience with The Marriage of Figaro by Mozart. I was allowed to sing the “Conte Almaviva“. The music of Sor is Mozart on Guitar for me. Big parts of Sor could be Mozart, they lived in the same

I’m very happy about all the reviews! I think, to study singing is one of the most important things for musicians playing on every instrument. I had the big luck, that I could learn a very good vocal and guitar technique from my teachers Marianne and Josef Waidhofer. Both of them inspired me for a different horizon of sound production, how to feel and understand the music. Singing and guitar complement each other very well!


ZehnderPreisig Duo O Zehnder-Preisig Duo trudno jest mówić jako o zespole, gdyż tworzą go wybitni muzyczni indywidualiści. Nie jest to jednak zarzut, a wręcz przeciwnie, to właśnie w niebanalnych osobowościach obu artystów upatrywać należy źródeł sukcesu tego niezwykłego projektu. Fascynujące jest w nim to, że pozwolił muzykom, tworzącym w dość różnych stylistykach, odnaleźć wspólną płaszczyznę artystycznej ekspresji i stworzyć muzykę, która jest eksperymentalna, nowoczesna, a jednocześnie mocno nawiązująca do tradycji i folkloru. Christian Zehnder to typ artysty spektakularnego, który swoją wirtuozerią zadziwia publiczność. Trzeba jednak przyznać, że jest to wirtuozeria jedyna w swoim rodzaju, której nie da się porównać z twórczością żadnego innego artysty. Z wykształcenia Christian Zehnder jest gitarzystą i wciąż w różnych swoich muzycznych projektach (Kraah, Gland, Schmelz) grywa na pokrewnych gitarze instrumentach, takich jak landola czy bandurria. Jednak tym, co przynosi mu międzynarodową sławę jest śpiew alikwotowy, który wśród Europejczyków nie ma zbyt wielu godnych reprezentantów. To, że Christian Zehnder zdołał w tej technice wokalnej dojść do perfekcji, a ponadto wykształcić swój własny styl, świadczy o jego artystycznej klasie. Jest to styl, w którym można doszukiwać się elementów folku, muzyki świata, jazzu, jednak by w pełni zrozumieć jego przekaz trzeba usłyszeć go na żywo. Pomiędzy te dobrze znane gatunki muzyczne Zehnder wplata niewerbalne komunikaty będące czymś pomiędzy jodłowaniem, odgłosami ptaków a psychodelicznymi bitami. Tej techniki uczył się od najlepszych śpiewaków w Japonii i Portugalii, a doskonalił ją podczas współpracy z legendarnym zespołem Huun-Huur-Tu z Tuwy. Biorąc pod uwagę to doświadczenie nie dziwi fakt, że już jego pierwsza próba popularyzacji śpiewu alikwotowego w Szwajcarii okazała się

wielkim sukcesem. Podjął ją razem z Balthasarem Streiffem, zakładając w 1996 roku duet Stimmhorn, który zrewolucjonizował szwajcarską muzykę folkową. Współpraca z Tobiasem Preisigiem jest jakby kontynuacją tej drogi, osadzoną jednak w bardziej jazzowej stylistyce.

Tobias Preisig Ostatnim wielkim sukcesem Tobiasa Preisiga jest płyta In Transit wydana wiosną tego roku. Jest to jego drugi solowy album i jeśli przyjąć za słuszne popularne przeświadczenie, że to drugie dzieło świadczy o wartości artysty, to Tobiasa Preisiga bez wątpienia należy uznać za jednego z najwybitniejszych szwajcarskich muzyków. Płyta In Transit poruszyła krytykę artystyczną spójnością, jaką Preisigowi udało się osiągnąć łącząc sztukę improwizacji z doskonałą techniką i niezwykłą duchowością. Jest to muzyka, która całkowicie pochłania słuchaczy oczarowując ich umysły i serca. Takiego sukcesu nie odnosi się przez przypadek – Tobias Preisig pracował na niego już w zasadzie od wczesnego dzieciństwa, kiedy to jako siedmiolatek postanowił grać na skrzypcach. Lata nauki w Szwajcarskiej Szkole Jazzu w Brnie, New School University w Nowym Jorku oraz w Wyższej Szkole Muzycznej i Teatralnej w Zurichu ukształtowały go jako artystę i pozwoliły zdobyć pierwsze doświadczenie sceniczne w składach Swiss Youth Jazz Orchestra i European Youth Jazz Orchestra. Artystyczną pracę na własny rachunek rozpoczął w 2004 roku zakładając kwartet, z którym nagrał płytę Chapter One. Chociaż od dwóch lat wydaje płyty pod własnym nazwiskiem, to w dalszym ciągu ceni sobie współpracę z innymi muzykami, która jest niezastąpioną drogą artystycznego rozwoju. Szczególnie, gdy dotyczy najwybitniejszych muzyków w kraju, takich, jak Albin Brun Alpin Ensemble, George Gruntz, Thomas Demenga, Daniel Schnyder, Nik Bärtsch czy właśnie Christian Zehnder.

ZehnderPreisig Duo It is difficult to talk about the Zehnder-Preisig Duo as about a group, as it is formed by eminent musical individualists. It is not an accusation though; just the opposite, the unique personalities of the two artists need to be seen as the source of the success of the unusual project. What is fascinating about it is the fact that it allowed the musicians creating in quite diverge styles to find a common plane of artistic expression and create music that is experimental, modern, and at the same time strongly linked to tradition and folklore. Christian Zehnder is a type of spectacular artist, who amazes the audience with his virtuosity. It must be admitted, though, that it is a unique kind of virtuosity, which cannot be compared to the works of any other artist. By education, Christian Zehnder is a guitarist and keeps playing instruments related to the guitar, such as landola or bandurria, in various of his musical projects (Kraah, Gland, Schmelz). However, what brings him international fame is overtone singing, of which there are not many good representatives among the Europeans. The fact that Christian Zehnder managed to reach perfection in that singing technique, and, in addition, has developed his own style, testifies to his artistic quality. That is a style, in which one can find elements of folk, world music, jazz; but if one wants to fully understand his message, he must be heard live. Zehnder intertwines non-verbal messages into the well-known music genres, which are placed somewhere between yodelling, bird sounds and psychedelic beats. He studied that technique with the best singers in Japan and Portugal, and perfected it during the cooperation with the legendary group Huun -Huur-Tu from Tuva. Taking into account that experience, it is not surprising that already his first attempt to popularise overtone singing in Switzerland proved truly successful. He undertook it together with Balthasar Streiff which revolutionised the Swiss folk music. The cooperation with Tobias Preisig is in a way continuation of that route, expressed, however, in a more jazzy style.

Christian Zehnder – gramy alpejski, miejski jazz improwizowany

Christian Zehnder – We play a kind of new alpine, urban jazz, improvising

Jak doszło do waszej współpracy?

How did your cooperation come about?

Tobias poprosił mnie o wyprodukowanie jego nowej płyty In Transit. Odkryłem w trakcie pracy, że skrzypce i głos wykazują interesujące paralelizmy i mają wiele punktów wspólnych.

Tobias asked me to produce his new recording In Transit. I discovered during the work, that violin and voice has interesting parallelisms and many interfaces to each other.

Jak nazwalibyście rodzaj muzyki, który wykonujecie?

What would you call the music you play?

Gramy swego rodzaju nowy współczesny jazz alpejski, miejski i bardzo aktualny, improwizowany...

Tobias Preisig The album In Transit, released in the spring this year, was the last great success of Tobias Preisig. That is his second solo album and, if the popular view that the second work testifies to the greatness of an artist is to be accepted, Tobias Preisig shall undoubtedly be considered to be one of the most prominent Swiss musicians. In Transit appealed to the critics with artistic coherence, which Preisig managed to achieve by combination of the art of improvisation with perfect technique and unusual spirituality. That is music which completely captivates the listeners, charming their minds and hearts. Such a success is not achieved by accident – Tobias Preisig worked for it basically already since his early childhood, when, as a seven-year-old boy, he decided to play the violin. The years of studying at the Swiss Jazz School in Bern, at the New School University in New York and at the Higher Music and Theatre School in Zurich, shaped him as an artist and allowed him to gain the first stage experiences in the set-ups of the Swiss Youth Jazz Orchestra and the European Youth Jazz Orchestra. He started artistic work on his own account in 2004 by setting up a quartet, with which he recorded the album Chapter One. Although he has been releasing CDs under his own name for two years, he still appreciates cooperation with other musicians, which is an irreplaceable way to artistic development. Especially, when it involves the best musicians in the country, such as: Albin Brun Alpin Ensemble, George Gruntz, Thomas Demenga, Daniel Schnyder, Nik Bärtsch or the very Christian Zehnder.

Co sądzicie o muzyce eksperymentalnej? Czy można używać tego określenia w stosunku do waszej twórczości? Nie lubię słowa eksperymentalna: muzyka powinna zawsze być otwarta na nowe obszary, aby przekraczać granice. Spotkanie jest kluczowym czynnikiem dla naszej muzyki. Każdy wieczór jest nowy, inny. Utwory czyjego autorstwa znajdują się w waszym repertuarze? Czy komponujecie wspólnie? Są pomysły, fragmenty piosenek, które wykorzystujemy spontanicznie. Tak naprawdę nie komponujemy, występ jest kompozytorem. Ale także jesteśmy otwarci na interpretacje starszej, komponowanej muzyki każdego z nas. Co jest dla was najważniejsze w tworzeniu muzyki, warstwa techniczna czy emocjonalna? Strona emocjonalna, odkrywanie dialogu w trakcie gry. Czy macie plany dotyczące rozwoju waszej współpracy? Czy myślicie o wydaniu wspólnej płyty? Nie gramy razem bardzo często. Więc w centrum naszej pracy było zawsze spotkanie i dialog przyjaciół, rozmowa poprzez muzykę. Ale po pewnej liczbie koncertów zaczniemy tworzyć projekt z kompozycjami i w specjalnym składzie scenicznym: w przyszłym roku!! Wasza twórczość, czy konkretniej twórczość Christiana Zehndera, nie jest obca naszej publiczności, gdyż dwa lata temu występowałeś podczas Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego z Zehnder Kraah Trio. Jak wspominasz tamten koncert? Bardzo ujmujące i otwarte serca!!! Czego fani muzyki gitarowej mogą spodziewać się po występie duetu Zehnder-Preisig? Sądzę, że zagramy nowe interpretacje ze świata Kraah, bardzo różne, zagram także na mojej bandurri i laudoli, specjalnych gitarach, które zbudowałem, żeby grać na strunach moim sposobem.

We play a kind of new alpine contemporary jazz, urban and very up to date, improvising... What do you think about experimental music? Can this name be used to refer to your works? I don’t like the word experimental: music should always be open for new things, to take a step across the border. Encounter is the essential factor of our music. Every evening is new, different.. Whose works are comprised in your repertoire? Do you compose together? There are ideas, song fragments we use spontaneously. We don’t’ really compose, the act is the composer. But we are also open for interpretation of older, composed music of each of us. What is the most important thing for you when you create music, the technical or the emotional dimension? The emotional side, discovering a dialog during playing. Do you have any plans to develop your cooperation? Are you thinking of publishing an album together? We don’t play very often together. So into the center of our work was always the meeting and dialog of friends, talking in music. But after some concerts we will start to create a project with compositions and special setup on stage: next year!! Your music, or to be more precise the music of Christian Zehnder, is not foreign to our audience, as you performed at the Wrocław Guitar Festival with the Zehnder Kraah Trio two years ago. How do you recall that concert? Very charming and open hearts!!! What can guitar music fans expect from the performance of the Zehnder-Preisig duo? I guess we will play some new interpretation from the kraah world, very different, I will also play with my bandurria and laudola, special guitars I built for my way of playing the strings.


John McLaughlin & The 4th Dimension The 4th Dimension miało być jednorazowym projektem stworzonym w 2004 roku na potrzeby kilku koncertów na wyspie La Réunion. John McLaughlin zaprosił do wspólnego występu zaprzyjaźnionych muzyków, perkusistę Marka Mondesira, basistę Michaela Mondesira oraz Gary’ego Husbanda grającego na klawiszach i perkusji. Entuzjastyczne przyjęcie publiczności przekonało ich do kontynuowania współpracy, która w 2010 roku zaowocowała płytą To The One. Krytycy ocenili ją jako najbardziej spójny album w dorobku McLaughlina, doceniając jednocześnie niespotykaną melodyjność zawartych na niej kompozycji. Szczególny jest również jej wymiar emocjonalny, gdyż z założenia miała być ona hołdem złożonym Johnowi Coltrane’owi i jego A Love Supreme – jednej z najgenialniejszych płyt w historii jazzu, będącej owocem duchowej przemiany artysty. John McLaughlin, idąc w ślady mistrza, postanowił swoją duchową podróż i przemianę opisać w muzyce zawartej na To The One. W tym roku The 4th Dimension powróciło z nowym krążkiem Now Here This, który dla McLaughlina jest „kulminacją dotychczasowej twórczości”. Utwory z tej płyty usłyszymy podczas koncertu w Hali Orbita a razem z Johnem McLaughlinem wystąpią: Gary Husband (perkusja, klawisze), Etienne M’Bappé (bas) i Ranjit Barot (perkusja).

John McLaughlin O jego randze jako artysty świadczy anegdota jaką czasem przytacza w wywiadach. Mianowicie, gdy pod koniec lat 60. przyjechał do Stanów Zjednoczonych, by dołączyć do zespołu Lifetime Tony’ego Williamsa, podczas jednej z pierwszych wizyt w nowojorskim Baron Club spotkał, żartujących ze sobą, Milesa Davisa, Louisa Armstronga i Dizzy’ego Gillespie – trzech geniuszy trąbki, reprezentujących trzy pokolenia jazzmanów. McLaughlin jako świadek tworzenia się wielkiej historii jazzu nie pozostał bynajmniej biernym obserwatorem; z Milesem Davisem grywał później wielokrotnie i uczestniczył w nagraniu jego czterech płyt: In a Silent Way, Bitches Brew, Big Fun i A Tribute to Jack Johnson. Mniej więcej w tym samym czasie miał również okazję jammować z Jimim Hendrixem. Swoją autorską karierę rozpoczął od sukcesów Mahavishnu Orchestra, którą założył w 1971 roku z inspiracji Milesa Davisa. Już jej pierwsza płyta Inner Mounting Flame otrzymała nominację do nagrody Grammy. Później nadeszła epoka Shakti, zespołu który stał się prekursorem world music, łączącym jazz z tradycyjną muzyką Indii i który do dzisiaj jednakowo zachwyca i inspiruje młode pokolenia muzyków, stając się dla nich niedoścignionym wzorem. Kolejne projekty McLaughlina tylko potwierdziły jego rangę jako jednego z najbardziej niesamowitych gitarzystów. Na początku lat 80. tworzył trio z Paco de Lucíą i Alem Di Meolą, a płyta Friday Night in San Francisco zawierająca zapis ich wspólnego koncertu sprzedała się w ponad 1,5 miliona egzemplarzy. W latach 1989-1993 prowadził akustyczne The John McLaughlin Trio, w którym występował z Trilokiem Gurtu, jednym z najsławniejszych hinduskich perkusistów. Jego dwa ostatnie projekty – The 4th Dimension i, założony wspólnie z Chickem Coreą, The Five Peace Band – to powrót do gitary elektrycznej i najlepszych tradycji jazzu. Powrót w wielkim stylu, gdyż w 2009 roku płyta Five Peace Band – Live otrzymała nagrodę Grammy w kategorii najlepszy instrumentalny album jazzowy.

Gary Husband Gary Husband współtworzy The 4th Dimension od początku istnienia grupy, będąc chyba najwszechstronniejszym z jej członków. Chociaż sam skromnie przyznaje, że dziennikarze nieco na wyrost nazywają go multiinstrumentalistą, podczas gdy on gra jedynie na pianinie i perkusji. Niemniej oba te instrumenty opanował

do perfekcji, nie tylko jako muzyk, ale i kompozytor i aranżer. Jego wszechstronność objawia się również w różnorodności realizowanych projektów, które dotyczą niemal każdego gatunku muzycznego, począwszy od muzyki klasycznej przez jazz, blues, rock i muzykę popularną. W większości z nich Gary Husband uczestniczył jako członek zespołów, jednak ma na swoim koncie również solowe występy i autorskie projekty, między innymi utworzony w latach 90. Gary Husband Quartet. Spośród licznych znamienitych muzyków, z jakimi współpracował, godni wymienienia są chociażby Jeff Beck, Gary Moore, Jack Bruce, Andy Summers, Billy Cobham czy zespół Level 42. Ostatnio, poza grą w The 4th Dimension, koncertował z kwartetem Alana Skidmore’a, Marią Schneider & the NDR Big Band oraz z Jim Mullen Quartet. Planuje wydanie DVD do nauki gry na perkusji, myśli też nad rozwijaniem swojej twórczości na gruncie muzyki filmowej.

Ranjit Barot Można powiedzieć, że Ranjit Barot poczucie rytmu ma w genach, gdyż jego matka Sitara Devi była sławną tancerką Kathak, przez samego Rabindranatha Tagore’a nazywaną „cesarzową tańca”. Nie dziwi więc, że już jako siedemnastolatek porównywany był z najlepszymi indyjskimi perkusistami i rozpoczął współpracę z Louisem Banksem – ojcem chrzestnym indyjskiego jazzu – z którym wystąpił podczas festiwalu Jazz Yatra ’80. Muzyka jazzowa dawała mu największe możliwości rozwijania swojego talentu, chciał grać tak jak Billy Cobham, Tony Williams czy Elvin Jones. Zawsze jednak starał się łączyć jazz z tradycyjną muzyką Indii i poświęcił wiele lat na studiowanie jej historii. Szczególnie interesował się starożytną muzyką karnatycką, wzorując się na grze współczesnych mistrzów tego stylu, takich jak: Palghat R. Raghu i Karaikudi Mani. Dlatego też w swoich kompozycjach często wykorzystuje konnakol, charakterystyczny dla muzyki karnatyckiej rodzaj śpiewu rytmicznego. Jako perkusista, aranżer i producent współpracował z wieloma znamienitymi artystami; wniósł swój wkład w powstanie płyty Tirloka Gurtu Rememberance, był perkusistą na Floating Point Johna McLaughlina. Współpracował też z wieloma ikonami indyjskiej muzyki filmowej, takimi, jak Rahul Dev Burman, Kalyanji Anandji czy duet Laxmikant-Pyarelal. Już od lat 80. Ranjit Barot związany był z przemysłem bollywoodzkim i do dziś realizuje się na gruncie filmowym. Jego ostatnim sukcesem na tym polu była nominacja

do Oscara i nagrody Grammy ścieżki dźwiękowej z filmu Danny’ego Boyle’a 127 Hours, nad którą pracował wraz ze sławnym A.R. Rahmanem (autorem muzyki do filmu Slumdog. Milioner z ulicy). W 2010 roku był kompozytorem i reżyserem dźwięku całej ceremonii otwarcia i zamknięcia Igrzysk Wspólnoty Narodów w Delhi. Rok później wystąpił podczas otwarcia wystawy India Inclusive na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Etienne M’Bappé dołączył do The 4th Dimension w 2010 roku będąc już wtedy jednym z najbardziej rozpoznawalnych basistów. Z pewnością nikt inny nie potrafi

John McLaughlin & The 4th Dimension The 4th Dimension was to be a one-time project created in 2004 for the purpose of giving several concerts on the island of La Réunion. John McLaughlin invited his friends musicians to a joint performance, including drummer Mark Mondesir, bass player Michael Mondesir and Gary Husband playing the keyboards and drums. Enthusiastic reception by the audience persuaded them to continue their cooperation, which bore fruit in 2010 in the form of the album To The One. Critics evaluated it as a coherent album in the works of McLaughlin, appreciating at the same time the unparalleled melodiousness of the compositions included there. Also the emotional dimension is special, as it was intended to be a tribute to John Coltrane and his A Love Supreme

wydobyć z gitary basowej takiego brzmienia jak Etienne M’Bappé, bo też nikt inny nie gra na niej w czarnych, jedwabnych rękawiczkach. W jego charakterystycznym stylu gry odzwierciedla się ogromna pasja i naturalny talent, który odkrył już w pierwszych latach swojego życia. Uczył się grać ze słuchu, bo w Kamerunie, gdzie dorastał, nie było szkół muzycznych. Dopiero jako czternastolatek przeprowadził się do Francji i przez kilka lat pobierał lekcje gitary klasycznej i basowej. Grał wówczas bez przerwy, zamieniając swój pokój w salę prób. Nie mogło być inaczej, bo jak sam twierdzi „talent jest jak katar albo miłość nie można go powstrzymać ani ukryć”. Jego wielka pasja do muzyki zainspirowała wielu z czołowych

przedstawicieli francuskiej sceny jazzowej – Salifa Keitę, Manu Dibango, Mayrę Andrade, z którymi wielokrotnie współpracował. Występował też z Orchestre National de Jazz, Joe Zawinul Steps Ahead, Rayem Lemą i grał z Rayem Charlesem na jego ostatnim albumie. W latach 80. tworzył zespół Ultramarine, który łączył jazz z elementami muzyki afrykańskiej i karaibskiej, a jego druga płyta zatytułowana „DE” została uznana „najlepszą płytą world music roku 1989”. Od kilku lat rozwija również swoją karierę solową, w 2004 roku wydał pierwszy autorski album - Misiya, na którym, śpiewając w języku duala, objawił się jako doskonały wokalista obdarzony głębokim głosem.

– one of the most ingenious albums in the history of jazz, a consequence of the spiritual metamorphosis of the artist. John McLaughlin, following his master, decided to describe his spiritual journey and transformation in the music placed on To The One. This year, The 4th Dimension has returned with a new CD Now Here This, which is the “culmination of my life’s work till now” according to McLaughlin. We will hear the works of the album in the Orbita Hall, where John McLaughlin will perform with: Gary Husband (drums, keyboards), Etienne M’Bappé (bass) and Ranjit Barot (drums).

He started his independent career with the successes of the Mahavishnu Orchestra, which he established in 1971 inspired by Miles Davis. Already his first album, Inner Mounting Flame, was nominated to the Grammy Awards. Later on, the era of Shakti arrived, a band which became the precursor of world music, combining jazz with traditional Indian music, and which keeps fascinating and inspiring the young generations of musicians having become an unrivalled model for them. The following projects of McLaughlin only confirmed his status as one of the most fabulous guitar players. At the beginning of the 1980’s, he formed a trio with Paco de Lucía and Al Di Meola, and the album Friday Night in San Francisco, containing a recording of their joint concert, sold more than 1.5 million copies. Between 1989 and 1993, he ran the acoustic The John McLaughlin Trio, in which he performed with Trilok Gurtu, one of the most famous Indian percussionists. His last two projects – The 4th Dimension and The Five Peace Band formed with Chick Corea – are a return to the electric guitar and the best traditions of jazz. A grand return indeed, as the album Five Peace Band – Live received the Grammy Award for the best instrumental jazz album in 2009.

John McLaughlin His artistic stature is testified to by the anecdote which he sometimes tells at interviews. Namely, by the end of the 1960’s, he came to the United States to join the band of Tony Williams Lifetime, and during one of his first visits to the New York Baron Club he met, joking together, Miles Davis, Louis Armstrong and Dizzy Gillespie – three geniuses of the trumpet, representing three generations of jazzmen. McLaughlin, as a witness of making the great history of jazz, did not remain, however, a passive observer; later on, he played with Miles Davis many times and participated in the recording of his four records: In a Silent Way, Bitches Brew, Big Fun and A Tribute to Jack Johnson. More or less at the same time, he had also the opportunity to jam with Jimi Hendrix.

Gary Husband Gary Husband has co-formed The 4th Dimension since the beginning of the existence of the group, being one of its most versatile members. Although he claims that the journalists exaggerate slightly when they call him a multi-instrumentalist, while he only plays the piano and drums. Nevertheless, »


he has mastered both instruments perfectly, not only as a musician, but also as a composer and arranger. His versatility is also manifest in the variety of implemented projects, which tackle almost each musical genre, starting from classical music, through jazz, blues, rock to popular music. In most of them, Gary Husband participated as a band member, but he also has performed as a soloist and implemented his own projects, including the Gary Husband Quartet formed in the 1990’s. Of the many excellent musicians with whom he has cooperated, one should mention at least Jeff Beck, Gary Moore, Jack Bruce, Andy Summers, Billy Cobham or the group Level 42. Recently, beside playing in The 4th Dimension, he has given concerts with the quartet of Alan Skidmore, Maria Schneider & the NDR Big Band, as well as Jim Mullen Quartet. He is planning to issue a DVD on how to play the drums, he is also considering development of his activity on the area of film music.

Ranjit Barot One may say that Ranjit Barot has the sense of rhythm in his genes, as his mother Sitara Devi was a famous Kathak dancer, called the “empress of dance” by the famous Rabindranath Tagore. Thus, it is not surprising that, already as a seventeen-year-old, he was compared with the best Indian percussionists and started to cooperate with Louis Banks – the god-father of Indian jazz – with whom he performed at the Jazz Yatra ’80 festival. Jazz music gave him greater opportunities to develop his talent, he wanted to play like Billy Cobham, Tony Williams or Elvin Jones. Always, however, he tried to combine jazz with traditional Indian music and dedicated many years to study its history. In particular, he was interested with ancient carnatic music, taking as a model the playing of contemporary masters of the style, including Palghat R. Raghu and Karaikudi Mani. Therefore, he often employs konnakol in his compositions, which is a kind of rhythmic singing characteristic for the carnatic music. As a drummer, arranger and producer, he has cooperated with many excellent artists; he contributed to the creation of Tirloka Gurtu’s album Rememberance, he was the first drummer on Floating Point by John McLaughlin. He has also cooperated

with many icons of Indian film music, including: Rahul Dev Burman, Kalyanji Anandji or the duo Laxmikant-Pyarelal. Ranjit Barot has been connected to the Bollywood industry already since the 1980’s, and he realises himself on the area of film. His last success in this field were Oscar and Grammy nominations for the soundtrack for Danny Boyle’s film 127 Hours, on which he worked with the famous A.R. Rahman (author of the music to Slumdog Millionaire). In 2010, he was the composer and sound director for the whole opening and closing ceremonies of the Commonwealth Games in Delhi. The next year, he performed at the opening of the India Inclusive exhibition at the World Economic Forum in Davos.

Etienne M’Bappé joined The 4th Dimension in 2010, already being one of the most recognised bass players. Surely, no-one else can extract such sounds from the bass guitar as Etienne M’Bappé, for no-one else plays it in black silk gloves. His characteristic playing style reflects immense passion and natural talent, which he discovered already in the early years of his life. He learned to play by ear, as in Cameroon, where he grew up, there were no music schools. Only as a forty-year -old did he move to France and took classical and bass guitar lessons for a few years. Then, he played incessantly, turning his room into a rehearsal room. It could not be any different, since, as he himself claims, “talent is like running nose or love – you cannot suppress or hide it”. His great passion for music inspired many leading representatives of the French jazz scene, like Salif Keita, Manu Dibango, Mayra Andrade, with whom he worked many times. He performed with Orchestre National de Jazz, Joe Zawinul Steps Ahead, Ray Lema and played with Ray Charles on his last album. In the 1980’s he formed the group Ultramarine, which combined jazz with elements of African and Caribbean music, and their second album entitled DE was pronounced to be “the best world music album of 1989”. He has also been pursuing his solo career for the last few years; he issued his first album – Misiya, on which, singing in the Duala language, he emerged as a perfect vocalist endowed with a deep voice.

John McLaughlin – Granie razem jest decydującym czynnikiem Nie pierwszy raz wystąpisz w roli gwiazdy Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego, w 2008 roku wystąpiłeś przed naszą publicznością razem z Chickiem Coreą i Five Peace Band. Czy pamiętasz tamten koncert? Tak, doskonale go pamiętam! Tak naprawdę odwiedzam Polskę od roku 1976, gdy po raz pierwszy zagrałem tam koncert z Shakti.

razem na tournée. Czasami, gdy spotykają się ludzie, może powstać konflikt osobowości i niestety właśnie to miało miejsce. Paco i ja koncertowaliśmy razem osobno i być może on i ja nagramy nową muzykę pewnego dnia, ale nie mamy na chwilę obecną takich planów. Już w latach osiemdziesiątych byłeś entuzjastą elektroniki i twierdzisz, że komputer jest niezastąpiony w tworzeniu muzyki. Na czym polega ta jego niezastąpiona rola?

Już w pierwszej połowie tego roku odbyliśmy krótkie tournée po Rosji z grupą Shakti i planujemy nagrania w Indiach w przyszłym roku. Napisałem muzykę skrzypcową i projekt dźwięku, co jest dla mnie nową formą. Będzie ona nagrana pod koniec tego roku.

Komputer jest wspaniałym narzędziem archiwizacyjnym. Ale korzystając z midi bardzo łatwo jest pisać muzykę i szybko aranżować partie. Używając samplowanych instrumentów można zdobyć bardzo jasne wyobrażenie, czy pomysł muzyczny zadziała. Gdy już wiadomo, że jest to dobry pomysł, znów jest bardzo łatwo wydrukować partie na papierze lub zapisać w formacie pdf i wysłać je mailem. Jest to naprawdę wspaniałe do szybkiej komunikacji.

W ciągu swojej kariery pracowałeś z najbardziej znanymi i innowacyjnymi muzykami z całego świata, współpracę z którym z nich cenisz sobie najbardziej?

Nazywany jesteś „bogiem gitary”, czy zgadzasz się z takim określeniem, ewentualnie komu Ty sam przyznałbyś to miano?

Miałem w życiu to niesamowite szczęście, że miałem możliwość nawiązać współpracę ze znakomitymi muzykami, zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu. Nie potrafię powiedzieć, współpracę z kim cenię bardziej niż z innymi. Nie mogę powiedzieć, że praca z Carlosem Santaną była lepsza niż z Paco de Lucią lub kimkolwiek innym. Najważniejsza jest możliwość nawiązania współpracy. Pomimo tego, jeśli chcecie wiedzieć, kto miał na mnie największy wpływ jako muzyka, powiedziałbym, że był to Miles Davis, ponieważ stał się on pewnego rodzaju guru dla mnie, kiedy miałem 15 lat i grałem z nim wielokrotnie aż do jego ostatniego koncertu w Paryżu w 1991 r.

Nie wiem, kto to powiedział, może był wtedy pijany… Te powiedzonka o „bogach gitary” są raczej niemądre. Czy mówi się o „bogach wokalu” albo „bogach perkusji”? Nie sądzę. Ma to związek z instrumentem, gitarą, ale dlaczego ludzie przypisują jej takie aspekty jest dla mnie tajemnicą.

Czy oprócz The 4th Dimension realizujesz obecnie inne projekty muzyczne?

W ubiegłym roku gościliśmy na festiwalu Paco de Lucię, z którym wystąpiłeś podczas legendarnej „Friday Night in San Francisco”. Trzecią gwiazdą tego koncertu był Al Di Meola. Jak doszło do waszego spotkania i tego wspólnego koncertu? Mówisz o The Three Guitars. Trio to powstało jako mój pomysł, żeby zagrać z Paco. Spotkałem go w Paryżu pod koniec lat 70-tych i zasugerowałem, że możemy się spotkać i zagrać z amerykańskim gitarzystą Larrym Coryellem. Tak też zrobiliśmy i był to wielki sukces od samego początku. Jednak Larry opuścił trio jakieś 128 miesięcy później, a Paco zasugerował zastąpienie go Alem di Meolą. I tak Al wszedł do trio i pojechaliśmy na serię koncertów po Ameryce Północnej i nagrany został koncert w San Francisco. Wielu fanów muzyki gitarowej marzy o byciu na takim koncercie, o zobaczeniu razem, na żywo trzech tak genialnych gitarzystów. Jednakże mówi się o tym, że John McLaughlin, Al Di Meola i Paco de Lucia już nigdy nie zagrają razem. Czy to prawda? Co zadecydowało o przerwaniu waszej współpracy? Nigdy nie mówię nigdy, ale jest bardzo mało prawdopodobne, żebyśmy jeszcze kiedyś pojechali

Jesteś pionierem tak zwanej world music, Ty pierwszy zacząłeś łączyć zachodni jazz z muzyką indyjską. Obecnie ten rodzaj muzyki jest niezwykle popularny, ale czy jego popularność przekłada się na jakość? Jak pod względem artystycznym oceniłbyś współczesną scenę world music? Moim zdaniem wciąż miejsce ma współpraca pomiędzy Wschodem i Zachodem. Przed laty stworzona została nazwa „muzyka świata” i w pewnym sensie została ona wykorzystana. Słyszałem nagrania, gdzie sample fletu Shakuhatchi były łączone z 12-strunową gitarą i dźwiękami przestrzennymi, ale dla mnie muzycy tak na prawdę nie grali. To jest czynnik decydujący. Gdy spotykają się muzycy z różnych kultur, którzy dołożyli starań, żeby nauczyć się zasad i aspektów rządzących muzyką tych drugich, wtedy mogą oni naprawdę grać razem. To jest element, który odróżnia Shakti od grup „ambientowych”, my naprawdę gramy razem.

John McLaughlin – Playing together is the determining factor It is not your first appearance as a star of the Wroclaw Guitar Festival, you performed in 2008 in front of our audience together with Chick Corea and the Five Peace Band. Do you remember that concert? Yes, I remember it well! Actually I have been visiting Poland since 1976 when I first played a concert there with Shakti. Are you currently implementing any other music projects beside The 4th Dimension? I have already made a short tour of Russia with Shakti group earlier this year and we plan to record in India next year. I have written music for violin and sound design which is a new form for me. It will be recorded later this year. In the course of your career, you have worked with the most recognised and most innovative musicians from the whole world. Cooperation with whom do you value most? I have been extremely fortunate in my life to have had the opportunity to collaborate musically with some marvellous musicians, both from the East and the West. I cannot say which cooperation I value more than another. I cannot say that to have collaborated with Carlos Santana was better than Paco de Lucia or anyone else. The most important is to have the chance to collaborate. That said, if you want to know who has had the most impact on me as a musician, I would say Miles Davis since he became a kind of guru to me at 15 years old, and I played with him many times until his final concert in Paris in 1991. Last year we welcomed Paco de Lucia at the Festival, with whom you performed at the legendary “Friday Night in San Francisco”. The third star of the concert was Al Di Meola. How did your meeting and the concert come about? You are speaking about The Three Guitars. This trio began as an idea I had to play with Paco. I met him in Paris in the late 1970’s and suggest we get together to play with American guitarist Larry Coryell. We did that, and it was very successful from the start. However, Larry left the trio about 128 months later, and Paco suggested replacing him with Al di Meola. So Al came into the trio and we toured North America, and the San Francisco concert was recorded. Many guitar music fans dream of being at such a concert, of seeing three such brilliant guitarist together live. However, it is believed that John McLaughlin, Al Di Meola and Paco de Lucia will never perform together again. Is that true? What made you stop your cooperation? I would never say never, but it is very unlikely that we will tour together again. Sometimes when you put people together there can be conflict of personality, and this is

what happened unfortunately. Paco and I have toured separately together, and perhaps he and I will record one day some new music, but for the moment nothing is planned. You were an enthusiast of electronics already in the 1980’s and you claim that the computer is an indispensable tool when creating music. What does its indispensability consist in? The computer is a marvellous tool for archiving. By using midi, it is very simple to write music and arrange parts quickly. By using sampled instruments, you can have a very clear idea if the musical idea can work. Once you know it is a good idea, once again it is very easy to print parts out either on paper or in pdf form and send them by e-mail. This is really great for quick communication. You are called the “god of guitar”, do you agree with this determination, and who would you attribute it to? I don’t know who said this, maybe he was drunk at the time…These sayings about ‘guitar gods’ are a bit silly. Do we speak about ‘singing gods’, or ‘drum gods’? I don’t think so. It’s to do with the instrument, the guitar, and why people attribute these aspects to it is a mystery to me. You are a pioneer of the so-called world music, you were the first to pair western jazz with Indian music. This kind of music is extremely popular nowadays, but is that popularity reflected in its quality? How would you assess the contemporary scene of world music in artistic terms? In my opinion, there is still not enough collaboration between East and West. Some years ago the name ‘world music’ was invented and in a way it was somewhat abused. I have heard records where sampled Shakuhatchi flute was played with 12 string guitar, and ambient sounds, but to me the musicians are not really playing. This is the determining factor. When the musicians from different cultures who get together, have made the effort to learn the rules and aspects governing the others’ music, then they can really play together. This is the one element that distinguishes Shakti from ‘ambient’ groups, we really play together.


Tommy Emmanuel Tommy Emmanuel jest jednym z tych, tak zwanych, cudownych dzieci – związanych z muzyką od najmłodszych lat i dorastających na scenie. Jego kariera trwa nieprzerwanie już od ponad pół wieku, gdyż rozpoczął ją jako sześciolatek, występując w rodzinnym zespole, funkcjonującym pod różnymi nazwami (The Emmanuel Quartet, The Midget

Tommy Emmanuel Looking at the music career of Tommy Emmanuel, one will have the impression that it is the dream of every artist come true. For what is the measure of true success are titles, awards, recognition by critics, and popularity of the works created. Thus, the fact that people worldwide still want to listen to the music of Tommy Emmanuel, filling concert halls, is a manifestation of the uniqueness of the artist. What is more, as time passes, his career, rather than slowing down – seems to be gathering momentum,

Surfaries, The Trailblazers). Nigdy nie odebrał formalnej edukacji muzycznej – uczył się grać ze słuchu, początkowo pod nadzorem swojej matki, później kopiując grę innych gitarzystów między innymi Cheta Atkinsa, który na zawsze pozostał jego mistrzem. Jako muzyk sesyjny współpracował z zespołami Air Supply, Men at Work oraz Dragon, który w 1987 roku towarzyszył Tinie Turner podczas jej trasy koncertowej„Break Every Rule”. Rok później Tommy Emmanuel rozpoczął solową karierę, która prawdziwego rozkwitu nabrała w latach 90. Wówczas ukazały się jego najbardziej niezapomniane płyty – nagrana wspólnie z Chetem Atkinsem„The Day The Pickers Took Over The World”, która nominowana została do nagrody Grammy oraz„Midnight Drive”. Jego popularność wzrosła jeszcze bardziej po występie podczas ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Od tego czasu

to such a degree that Tommy Emmanuel has played even around 300 concerts per year in the recent years. This has been so since 2000, when he performed during the closing ceremony of the Summer Olympic Games in Sydney and literally the whole world went speechless impressed by his playing style. He says about himself that he is the Indiana Jones of the guitar, in the sense that he never plans his concerts, he never creates playlists and, until the moment of entering the stage, he does not know what he is about to play – he follows the adventure guided by the passion for discovering new melodies. However, those who tend to perceive this attitude as stardom and lack of professionalism are very wrong, as Tommy Emmanuel is truly famous for his industriousness, professing the principle that the more he works, the happier he is. He believes that he is becoming a better guitarist from day to day, as he never stops improving his playing. What is more, he is convinced that, as a matter of fact, everyone could play like him, it is just enough to practice eight hours a day and love the music. Seemingly not

nieustannie koncertuje dając około 300 koncertów rocznie. Zdobył drugą nominację do nagrody Grammy, za piosenkę„Gameshow Rag/Cannonball Rag”, która ukazała się na płycie„The Mystery”. W 2004 roku dzięki występowi podczas Wrocławskiego Festiwalu Gitarowego zadebiutował przed polską publicznością, a jego fenomenalny koncert stał się jednym z najważniejszych gitarowych wydarzeń w tej części Europy. W 2010 otrzymał Order Australii, prestiżowe odznaczenie państwowe przyznawane za wkład w rozwój kraju. Tommy Emmanuel jest też członkiem elitarnego, pięcioosobowego grona gitarzystów uhonorowanych tytułem„Certified Guitar Player”. Wielokrotnie był również nagradzany przez czytelników i dziennikarzy prasy muzycznej między innymi„Guitar Player Magazine” i„Acoustic Guitar Magazine”. Dotychczas nagrał ponad 20 płyt i jak dotąd nie myśli o zakończeniu kariery.

much, but one should remember that Tommy Emmanuel has been practising for more than fifty years, as he received his first guitar when he was four years old, and he commenced his music career two years later by playing in the family band, functioning under various names (The Emmanuel Quartet, The Midget Surfaries, The Trailblazers). Making use of his natural gift of attracting people, he keeps playing with other musicians, both the most renowned ones and young talents. What was particularly important for him was his cooperation with Chet Atkins, who had been his great idol since his childhood and with whom he managed to record the album The Day The Pickers Took Over The World, nominated to the Grammy Awards. He used to play with Eric Clapton, Dok Watson, John Denver, as well as the groups Air Supply, Men at Work and Dragon, which accompanied Tina Turner during her Break Every Rule concert tour in 1987. In 2010, during his last concert within the Wrocław Guitar Festival, he performed with Martin Taylor, Joscho Stephan, Johnny Dickinson, Richard Smith, Marek Napiórkowski, and Artur Lesicki. This year, the stage of the Wrocław Congress Centre will belong Tommy Emmanuel only.


Tommy Emmanuel – Zawsze próbuję pisać piosenki, które dotrą do Twojego serca Wydaje się, że od kilku lat twoje życie przypomina niekończącą się trasę koncertową. Czy nie myślisz o urlopie? Moje wakacje to zazwyczaj krótkie przerwy w trakcie roku i zwykle w czasie świąt Bożego Narodzenia. Nie lubię mieć zbyt dużo wolnego czasu, lubię pracować i dużo grać – tak jest lepiej dla mojej gry. We Wrocławiu grałeś już wiele razy, czy jest inne miasto na świecie, które gości Cię równie chętnie i często? Minęło już trochę czasu od mojego występu we Wrocławiu... Wciąż pamiętam pierwszy raz, kiedy grałem w Polsce i mam tam wielu przyjaciół. Do innych miast, które uwielbiam, należą Sydney, Nowy Jork, Londyn, Berlin, Moskwa, Szanghaj i Osaka. Ludzie na całym świecie uwielbiają twoje koncerty, czy istnieje jakiś sprawdzony sposób dotarcia do serc tak licznej publiczności? Liczy się bardziej muzyka czy osobowość artysty? Polega to tylko na jakości i integralności tego, co artysta robi i kim jest. Kiedy wchodzę na scenę, próbuję dać publiczności najlepsze co mogę i zawsze szczerze szukam magicznego doświadczenia pomiędzy mną i publicznością. Wiele czynników związanych jest z graniem koncertu, niektóre z nich wpływają na przebieg koncertu, jak na przykład dobre nagłośnienie, dobre oświetlenie i atmosfera... i czasami mogę wejść w dobry nastrój i po prostu dobrze się bawię na scenie, co powoduje, że koncert jest dużo bardziej wyjątkowy. Pomimo tak intensywnej aktywności koncertowej często wydajesz nowe płyty, co sprawia Ci większą satysfakcję tworzenie muzyki czy prezentowanie jej publiczności? Lubię nagrywanie tak samo jak granie na żywo. Nie ma lepszego uczucia niż granie w tym momencie i bycie spontanicznym na scenie. Jednak uwielbiam bycie w specjalnej strefie w studio, z nałożonymi słuchawkami, i granie z dobrymi mikrofonami. Na obu arenach – to znaczy na scenie i w studio, obie mają dla mnie szczególne znaczenie i lubię być w obu miejscach. Charakterystyczną cechą twoich kompozycji jest melodyjność, jak tworzysz nowe melodie? Gdzie poszukujesz inspiracji? Zawsze próbuję pisać piosenki, które dają się zaśpiewać – które trafiają do Twojej głowy i, miejmy nadzieję, dotrą do Twojego serca. Gdy piszę piosenki próbuję nie myśleć jak gitarzysta, ale jak piosenkarz. To umożliwia mi ciągłe koncentrowanie się na melodii.

Co sądzisz o gitarzystach klasycznych i ich repertuarze? Czy masz ulubionych wykonawców i kompozytorów? Uwielbiam muzykę klasyczną i uwielbiam słuchać i oglądać dobrych muzyków klasycznych. Rozumiem związaną z nią dyscyplinę i bardzo szanuję wykonawców i kompozytorów z tego gatunku. Kiedy byłem dzieckiem ludzie wokół mnie mówili, że muzyka klasyczna jest dla snobów, jednak gdy dorosłem i poczułem, że lubię muzykę klasyczną, wyrobiłem sobie na ten temat własne zdanie. Nie chciałem nauczyć się techniki klasycznej, ale słuchałem wielu wykonawców, takich, jak Segovia, Julian Bream, John Williams i wielu innych. Sądzę, że Nato Lima z Los Indios Tabajaros nastawił cały świat na klasyczne utwory, takie jak szopenowska Fantazja-Impromptu i poprzez swoje występy telewizyjne poszerzył zasięg gitarowej muzyki klasycznej. Zwykle swoje nowe kompozycje grywasz najpierw na koncertach, zanim pojawią się na płycie. Czy podczas koncertu we Wrocławiu usłyszymy jakieś nowe utwory? Pracujesz nad nowym materiałem? Tak, mam kilka piosenek, które przedstawię na koncercie. Mam nadzieję, że polska publiczność je polubi! Jesteś gitarzystą jedynym w swoim rodzaju, twojej gry nie da się porównać z grą żadnego innego gitarzysty. Jak wykształciłeś swój unikalny styl? Dziękuję za komplementy. Zacząłem grać techniką fingerstyle, ponieważ usłyszałem Cheta Atkinsa i Merle Travisa. Od razu zwariowałem na punkcie tego stylu i chciałem go opanować. Sądzę, że fakt, że przez całe życie słucham piosenkarzy i piszących piosenki, pomógł mi rozwinąć mój własny styl w kierunku bardziej melodyjnego sposobu gry. W międzyczasie ukradłem także tyle, ile mogłem od muzyków jazzowych i bluesowych. Staram się być otwarty na różne style muzyczne i lubię mieszać gatunki w moich programach. Całe pokolenia młodych gitarzystów wzorują się na twojej grze, czy nie myślałeś o karierze nauczycielskiej? Czy kiedykolwiek zajmowałeś się nauczaniem gry na gitarze? Uwielbiam uczenie i przekazywanie innym tego, co wiem. Nigdy nie uważałem siebie za utalentowanego pedagoga, ale znam wielu muzyków, takich jak Frank Vignola czy Stephen Bennett, którzy są bardzo utalentowanymi nauczycielami. Lubię uczyć na obozach gitarowych w Europie i Ameryce... dużo satysfakcji daje mi oglądanie uczniów, którzy są pełni poświęcenia i grają coraz lepiej. Kiedy prowadzę kursy mistrzowskie, próbuję przekazać uczniom, jak to naprawdę jest być artystą koncertowym i ile poświęcenia i energii wymaga stworzenie popytu na bilety na koncerty. Oczekuję już na powrót do Polski. Bardzo dziękuję!

Tommy Emmanuel – I always try to write songs that will sink into your heart It seems that your life has resembled a never-ending concert tour over the last several years. Aren’t you thinking of holidays? My holidays are usually short breaks during the course of the year and usually at Christmas time. I don’t like to have too much time off, I like to work and play a lot - it’s better for my playing. You have played many times in Wrocław, is there another city in the world that welcomes you so willingly and so often? It’s been a while since I’ve played in Wrocław... I still remember the first time that I played in Poland and I have many friends there. Some of the other cities that I love are Sydney, New York, London, Berlin, Moscow, Shanghai and Osaka. People worldwide love your concerts, is there any proven way of reaching into the hearts of such vast audiences? Is it more about the music or the personality of the artist? It’s only about the quality and integrity of what the artist does and who he/she is. When I go on stage, I try to give the audience the best that I can and I always honestly look for a magical experience between the audience and myself. There are many factors in doing a concert, some which can affect how the concert goes, such as good sound, good lighting and atmosphere... and sometimes I can get in a good mood and just have fun on stage, which makes it that much more special. Despite such an intensive concert activity you often publish new albums. What gives you more satisfaction, creating music or presenting it to the audience? I enjoy recording just as much as I do playing live. There is no feeling like playing in the moment and being spontaneous on stage. However, I love being in a special zone in the studio wearing headphones and playing with good microphones. In both arenas - that is the stage and the studio, both are special to me and I enjoy being in both places. Melodiousness is a characteristic feature of your compositions, how do you create new melodies? Where do you look for inspiration? I always try to write songs that are singable - that get inside your head and hopefully will sink into your heart. When I write songs, I try not to think like a guitar player, but like a singer. That keeps my eyes always on the melody.

What do you think of classical guitarists and their repertoire? Do you have your favourite performers and composers?

You are a one of a kind guitarist, your playing cannot be compared to the playing of any other guitarist. How did you develop your unique style?

I love classical music and I love listening and watching good classical players. I understand the discipline of it and I respect the players and composers of this genre very much. When I was a child, people around me told me that classical music was for snobs, however, when I grew up and felt that I loved classical music, I made up my own mind about it. I had no desire to learn classical technique, but I listened to many players like Segovia, Julian Bream, John Williams and so many more. I think that Nato Lima from Los Indios Tabajaros turned the whole world onto the classics like Chopin’s Fantasie Impromptu and through his television appearances, broadened the appeal of classical music on guitar.

Thank you for your compliments. I started playing fingerstyle because I heard Chet Atkins and Merle Travis. I was immediately crazy about this style and wanted to do it. Because I have spent all my life listening to singers and songwriters, I think it has helped me develop my style into a more melodic way of playing. Along the way, I have stolen as much as I could from jazz and blues players as well. I try to keep an open mind about music and styles, and I enjoy mixing genres in my show.

You usually play your compositions first at concerts, before they appear on CDs. Will we hear any new pieces during the concert in Wrocław? Are you working in any new material? Yes, I have a few new songs that I’m playing in the show. I hope the Polish audiences will like it!

A whole generation of young guitarists take your playing as a model, have you considered a teaching career? Have you ever taught playing the guitar? I love teaching and handing on what I know to others. I have never considered myself a gifted teacher, but I know a lot of players like Frank Vignola and Stephen Bennett who are very gifted teachers. I enjoy teaching at guitar camps in Europe and in America... it’s very rewarding to see students being dedicated and getting better at their playing. When I do a masterclass, I try to tell the students how it really is being a touring concert artist and how much dedication and energy it takes to create a demand for concert tickets. I am looking forward to coming back to Poland. Thank you very much!


Polecamy nową płytę z muzyką świata: www.sklep.gitara.wroclaw.pl

Paco de Lucía, Cañizares, Tomatito, Gerardo Nuñez, Louis Winsberg, Rafael Cortés, UHF, Carlos Piñana, Ketama i inni...


Gitara +