Page 1

DOTKNĄĆ

I rzekł Bóg do szatana: „Skąd przychodzisz?” Szatan odrzekł Panu: „Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej”. *

* Księga Hioba 1


OSOBY KOBIETA – lat 40 MĘŻCZYZNA – lat 40 RÓWNOLATKA – 40 CHŁOPAK – 20 lat, jasna cera, blondyn

2


KOBIETA Bo moja wiara w Boga, to przekonanie że istnieje ktoś, kogo mogę nazwać Ojcem. I ten ktoś do kogo się tak zwracam wie, że jest i wie, że jestem też ja. Troszczy się o mnie, zajmuje się mną, czuwa. Gdyby moja wiara była wiarą w potężną, ale bezosobową siłę, nie miałoby żadnego znaczenia jak ją określę: mocą, dobrocią, inteligencją. Nie miałoby znaczenia czy w ogóle nazwę to coś. Bóg i ja. Ta osobista relacja jest najważniejsza. Bo przecież chodzi o bezpośrednią więź, o bezpośredni kontakt między mną i Bogiem. Wiem, że ja istnieję dla niego, że on istnieje dla mnie. Bóg i ja. SCENA MĘŻCZYZNA Pokój. Niewielki. Z łazienką I aneksem kuchennym. Na ścianach… Taka mała klitka, w szeregu innych. Zwykłe drzwi, zwykły korytarz. Nawet obrazki w korytarzu takie same jak wszędzie. Gdzie byś nie był, jakie by to nie było miasto, to zawsze komuś wpadnie do głowy, żeby powiesić takie a nie inne obrazki. Wszędzie takie same. Gdzie byś nie był, wydaje ci się, że już tu kiedyś byłeś. Że widziałeś już wszystkie te pokoje, korytarze, domy, miasta. Wszystko. Kobieta Lat około czterdziestu. Włosy ciemne, krótkie. Wzrost sto sześćdziesiąt, Sto sześćdziesiąt pięć centymetrów. Ubrana w szlafrok. Bose stopy. Małe stopy, jak u dziecka, tylko spękane na piętach. I całe we krwi. Krew ciekła na podłogę a ona po tej krwi, własnej, w tej małej klitce. W tę i z powrotem. W tę i z powrotem. Krew na klamce, na ścianach, na drzwiach. Wszystko we krwi. Popękane lustro umazane krwią. Szlafrok przesiąknięty krwią. Jak długo? Na twarzy widoczna Szeroka rana. Właściwie nie rana. Od czoła do podbródka, Do kości, Wiele ran. Jakby skóra twarzy Pękała Od setek potężnych uderzeń. Ramiona, Uda,

3


Sine. Czarne. Popękane. Popękana skóra. Jak mocno trzeba bić… Jak mocno trzeba uderzyć, żeby pękała skóra? Ile to trwało? Ile mogło trwać? Zazwyczaj gdzieś jest granica: nasycenie, zmęczenie. Przecież można się zmęczyć, trzeba się zmęczyć… Jak długo? SCENA MĘŻCZYZNA Włosy W zakrzepłej krwi. Nie wzięła pani zbyt dużo. Jedna mała walizka. KOBIETA Niewiele potrzebuję. MĘŻCZYZNA Niewiele potrzebuję, czy niewiele mam? KOBIETA A pan? Co by pan jeszcze zabrał? MĘŻCZYZNA Jakieś klapki. Żeby zdjąć buty i nie biegać na bosaka. KOBIETA Lubię. MĘŻCZYZNA Coś zginęło? KOBIETA Nie wiem, nie przeglądam co chwilę swoich rzeczy. MĘŻCZYZNA Trudno się zorientować. W tym chaosie. KOBIETA Chce mnie pan zawstydzić? MĘŻCZYZNA Przepraszam. KOBIETA Zaraz posprzątam. MĘŻCZYZNA Nie. W końcu to hotel. KOBIETA Pewnie dopiero jutro. Dzisiaj już za późno. MĘŻCZYZNA Albo za wcześnie. Zależy jak spojrzeć. KOBIETA Lubi pan się bawić w takie bezsensowne rozważania?

4


MĘŻCZYZNA A pani? KOBIETA Jestem zmęczona. Chciałabym wziąć prysznic, przebrać się… MĘŻCZYZNA Na razie to niemożliwe. KOBIETA To mój pokój. MĘŻCZYZNA Powiedziałem, nie teraz. KOBIETA Proszę mi nie mówić co mam robić. Nie może mi pan zabronić skorzystania z łazienki. Mojej łazienki. To pan tu zwymiotował? MĘŻCZYZNA Niech pani stąd wyjdzie. Chyba czymś się zatrułem. Teraz pani mnie zawstydza. Niech pani stąd wyjdzie. KOBIETA Bo się pan wstydzi? Czego? MĘŻCZYZNA Przeszkadza mi pani. KOBIETA Niech mnie pan każe usunąć. Posprzątać. Razem z całym tym chaosem. MĘŻCZYZNA Po co mnie pani prowokuje? W szufladzie znalazłem zeszyt. Nie podpisany. Ja teraz decyduję co ma sens. SCENA MĘŻCZYZNA Bóg tak chciał. Bóg… KOBIETA Bóg tak chciał? Bóg? To kłamstwo. Jak można tak powiedzieć, kto może tak powiedzieć? Ktokolwiek odważa się tak powiedzieć powinien odgryźć sobie język. Nieszczęście, tragedia kwitowana takimi słowami jest największą obelgą rzuconą Bogu, największą obrazą. Podważaniem wiary. Bóg tego nie chciał, Bóg tak nie chciał! Jedynie takie zaprzeczenie, taki krzyk ocala Boga. Bo ocala jego miłość. Co można zrobić z takim Bóg tak chciał rzuconym przez kogoś, czy wmawianym sobie? Można tylko machnąć ręką, bądź rozłożyć ręce, poddać się, pokornie schylić głowę i pomruczeć coś pod nosem, niczego nie rozumiejąc, niczego nie chcąc zrozumieć. Ratujmy Boga i ratujmy siebie krzycząc: przecież to niemożliwe, Bóg tak nie chciał. To nieprawda co wmawiają mi inni nie wiedząc przecież co siedzi w moim sercu, w mojej duszy, w moich myślach. Wiara to codzienne rzucanie wyzwań Bogu, z nadzieją, że się przegra.

5


SCENA MĘŻCZYZNA Wiara to codzienne rzucanie wyzwań Bogu, z nadzieją, że się przegra. KOBIETA Kim pan jest!? MĘŻCZYZNA Niech pani nie krzyczy. KOBIETA Co pan tu robi? Kim pan jest? Zawołam ochronę. MĘŻCZYZNA Proszę. No, tylko głośno. Jak najgłośniej. No. Nooooooooooooooooooo!!! Mogę wreszcie spokojnie obejrzeć miejsce zdarzenia? KOBIETA Co pan nazywa zdarzeniem? Śmierć? Śmierć nazywa pan zdarzeniem? MĘŻCZYZNA A jak pani woli? Mogę się dostosować. KOBIETA Grzebie pan w moich rzeczach, czyta moje… moje… MĘŻCZYZNA Nic tu już nie jest twoje. Nic. KOBIETA Co pan tu robi? Kim pan jest? MĘŻCZYZNA Przydzielono mi tę sprawę. Nie chciałem jej. KOBIETA Sprawę? MĘŻCZYZNA Niech pani nie zaczyna. Znowu. Miejmy to już za sobą. Spory o słowa. I krzyki. KOBIETA Słowa są ważne. MĘŻCZYZNA Trochę konsekwencji. KOBIETA Konsekwencja nie jest najlepszym opisem świata. MĘŻCZYZNA Dopiero co mówiła pani o bezsensownych rozważaniach. KOBIETA Kiedy? SCENA MĘŻCZYZNA Ważne jest to co się naprawdę zdarzyło. KOBIETA To co się zdarzyło trzeba jakoś opisać. I zawsze będzie istniał spór między opowieścią a faktycznym zdarzeniem, między słowem a rzeczywistością.

6


MĘŻCZYZNA Co z tego? KOBIETA Co pan tu robi, skoro to wszystko tak pana mierzi? MĘŻCZYZNA To nie kwestia chcę, czy nie chcę. Zostałem wezwany. KOBIETA Obojętność? Profesjonalizm? MĘŻCZYZNA Właśnie. Można to tak nazwać. KOBIETA Obrona. MĘŻCZYZNA Nie muszę się bronić. Przed niczym. Chcę się dowiedzieć kto? Chcę poznać prawdę. Tyle. KOBIETA A jak pan poznaje, że coś jest prawdziwe, a co innego nie? MĘŻCZYZNA Zbieram dowody. Przesłuchuję świadków. Stawiam hipotezy. KOBIETA Realne czy nierealne? MĘŻCZYZNA Do czego pani zmierza? KOBIETA To że ze sobą rozmawiamy jest realne, ale czy jest prawdziwe? MĘŻCZYZNA To zależy jakie będą konsekwencje. KOBIETA Czyli jak pan już dojdzie do prawdy, to? MĘŻCZYZNA Wskażę mordercę. KOBIETA I ukarze go pan. MĘŻCZYZNA To już nie moja sprawa. Nie ja. KOBIETA Nie będzie pan sędzią? MĘŻCZYZNA Nie. Za stary na to jestem. Kiedyś miałem takie zapędy, teraz już nie. KOBIETA Ale będzie pan grzebał w moim życiu. MĘŻCZYZNA Jak na razie nic lepszego nie wymyślono. KOBIETA Identyfikacja z ofiarą? Ze sprawcą? MĘŻCZYZNA Nie jestem szalony. Ze sprawcą? To niepotrzebne. Z ofiarą? Niemożliwe.

7


KOBIETA Na zimno. MĘŻCZYZNA Fakty, szczegóły. KOBIETA Chce pan zrozumieć? MĘŻCZYZNA Chcę wyjaśnić. Rozumieć? - Niekoniecznie. Chcę wiedzieć kto. KOBIETA Ile pan ma lat? MĘŻCZYZNA Czterdzieści. KOBIETA To tak jak ja. MĘŻCZYZNA Czego pani chce? Czego pani chce? SCENA MĘŻCZYZNA Pełne zaufanie, pełne zawierzenie. Cokolwiek się dzieje, cokolwiek miałoby się stać, jest dobre. Cokolwiek się stało było konieczne. Czy to możliwe? Możliwe, ale to chyba skrajność wysnuta z oderwania. Oderwania od codzienności, od przytłaczającego nadmiaru zaprzeczeń. Takie oderwanie możliwe jest kiedy otacza cię mur kontemplacji, osamotnienia, braku kontaktu z codziennością. I drugi rodzaj oderwania związany z tragedia, z utratą kogoś najdroższego, z utratą niespodziewaną, niesprawiedliwą, niewypowiedzianą. Albo czarna rozpacz, albo pogodzenie. Ale nie takie zwykłe pogodzenie, nie takie związane z rezygnacją. Zwykłe pogodzenie nie jest już możliwe. Jedyną możliwością przeżycia jest pełna akceptacja tego co się stało i wiara, że czemuś to wszystko służy. Czemu? Tego dowiemy się później, teraz musi wystarczać i wystarcza samo przekonanie. To są skrajności. W takim razie jaka jest codzienność? Jaka jest średniość, normalność, szarość? Przecież nie naiwność, dziecięce podskoki, proste piosenki. Choć nieraz chciałoby się, żeby właśnie tak, nieraz nawet przez chwilę tak jest, ale nie za długo. No więc jak? KOBIETA Po co pan to czyta? Dlaczego? Po co pan to mówi? Głośno. SCENA MĘŻCZYZNA Zmieniła pani nazwisko? Jest prawdziwe? KOBIETA Dlaczego miałabym zmieniać? MĘŻCZYZNA Żeby się ukryć. Żeby zapomnieć. Żeby inni zapomnieli. KOBIETA Nie sprawdził pan? MĘŻCZYZNA Sprawdzam. Trochę to potrwa.

8


KOBIETA A pan chciałby już. Nie ma pan dla mnie czasu. MĘŻCZYZNA Niewiele o pani wiem. Przyleciała pani trzy dni temu. I nie jest pani dla mnie zbyt miła. KOBIETA Mogę się nie odzywać. MĘŻCZYZNA I tak pani nie mówi nic konkretnego. KOBIETA Nie zamknie pan szybko tej sprawy. MĘŻCZYZNA Dlaczego nie? Sprawca niewykryty. Dochodzenie umorzone. Dwa zdania. Jeden podpis. SCENA KOBIETA Dużo miał pan podobnych? MĘŻCZYZNA Każda jest w jakiś sposób inna. Ale nieszczególnie. KOBIETA Ta nie jest wyjątkowa? MĘŻCZYZNA Nie. Chociaż… To moja ostatnia. KOBIETA Nierozwiązana? MĘŻCZYZNA Znajdę go. Z pani pomocą, czy bez. Znajdę mordercę. Doprowadzę sprawę do końca. KOBIETA A potem? MĘŻCZYZNA Spokój. Cisza. KOBIETA Ambicja? Zadufanie? MĘŻCZYZNA Niech pani nazywa to jak chce. KOBIETA Dom? Czas dla rodziny? Nie ma pan rodziny. MĘŻCZYZNA Niech pani się nie wysila. Nie dowiem się o sobie niczego nowego. KOBIETA A o mnie? MĘŻCZYZNA Tyle ile zechce mi pani powiedzieć.

9


KOBIETA Nie ma pan własnego zdania? Własnych poglądów? Własnego życia? Żeruje pan na cudzym? Jak to jest kiedy nie ma się nic własnego? Kiedy jest się nikim? Kiedy trzeba innym życiem wypełniać swoje, żeby nie było puste, żeby nie było żadne? SCENA MĘŻCZYZNA Zmęczona jesteś? – pytam. Zmęczona? – odpowiada z jakąś taką wyższością, wyższością doświadczenia życiowego w głosie – Gdybyś ty musiała tak ciężko pracować jak ja… Nie mówię ani słowa, ale myślę. Myślę, a lawina się już toczy. To może trzeba się było uczyć jak był czas, a nie grzać dupę w słońcu i udawać, że niby coś, a myśleć o pierdołach. Może trzeba było chwilę poświęcić na zastanowienie się co chcę, co mogę robić w przyszłości. Może jakaś odrobina ambicji powinna zakiełkować kiedyś i nawet teraz, a nie narzekać że się przesuwa palety z towarem. Może trzeba było trochę się postarać, ruszyć głową, ręką, czymkolwiek, a nie stać i gapić się tempo jak wszystko ucieka. Może trzeba było nie wychodzić za mąż za taką samą jęczącą pokrakę, która czuje że życie coraz szybciej mija, a on nic nie może i nic nie chce na to poradzić, bo narzekanie, bo biadolenie przynosi ulgę, zwłaszcza jeśli trafi się i przesiaduje się ciągle w gronie takich samych mało ambitnych, niewymagających ale obrażonych na życie łajz. A jeśli byłaś, jeśli jesteś za tępa, żeby wystawić głowę i oddychać świeżym powietrzem, to co ja mogę na to poradzić. Co ja mogę z tym zrobić. Z tą twoją tępotą. Że to niesprawiedliwe? A niby dlaczego? Równam cię do siebie, do siebie przyrównuję i dlatego myślę, że dobrze ci tak. Siedzisz gdzie siedzisz i dobrze ci tak. Gdybyś była niepełnosprawna umysłowo, czy fizycznie. Gdybyś była w jakiś sposób ograniczona. Ale nie. Mierząc moja miarą jesteś taka sama jak ja. Więc jeśli musisz pchać palety to jest to tylko i wyłącznie twoja wina. Ty zawsze byłaś i zawsze będziesz taka sama: leniwa, coraz brzydsza i z wiecznymi pretensjami do świata. SCENA KOBIETA Przepraszam. MĘŻCZYZNA Nie musi pani. KOBIETA Nie ma pan dobrego zdania o ludziach. O mnie. MĘŻCZYZNA Przecież to pani słowa. Nie moje. Nie moje! Jestem tylko dochodzeniowcem. Śledczym. Nikim więcej być nie musiałem i nie muszę. Jak to możliwe, że nikt nie zwrócił uwagi? KOBIETA Pan przecież krzyczał. Ktoś przyszedł? Każdy hotel szanuje prywatność swoich gości. Po to są hotele. Żeby się nie wtrącać. Można leżeć cały dzień w łóżku i wywiesić tabliczkę nie przeszkadzać.

10


MĘŻCZYZNA Przecież musiało być głośno. Nie przez chwilę. Długo. Wycie. Skowyt. KOBIETA Wystarczy. SCENA KOBIETA A co z obsługą? MĘŻCZYZNA Nic. Nic ich nie zaniepokoiło. To ostatnie piętro. KOBIETA Sąsiedzi? MĘŻCZYZNA W pokojach obok nikt nie mieszkał. Tak rozdzielają kiedy nie ma natłoku gości. A nawet gdyby… KOBIETA Nie powiedzieliby. Ludzie nie chcą się mieszać w nieswoje sprawy. Jest pan dobrym policjantem? MĘŻCZYZNA O co pani pyta? KOBIETA Dlaczego pan odchodzi? MĘŻCZYZNA Jak długo można? Gdzieś musi być granica. Byłem skuteczny. Boli mnie głowa. KOBIETA Wymiotuje pan bez powodu. MĘŻCZYZNA Muszę przestać karmić się byle czym. KOBIETA Był pan skuteczny? A teraz? Zawsze rozmawia pan z ofiarami? Taka metoda? MĘŻCZYZNA Rozczaruję panią. To pierwszy raz. KOBIETA I nie jest pan zdziwiony? MĘŻCZYZNA Nie. Z każdą cudzą śmiercią jest tak, że albo niszczy, albo czyni obojętnym.

11


SCENA KOBIETA Boże. Ojcze mój. Dzień dobry. Nie otworzyłam jeszcze oczu ale obudziłam się już, już się myśli nie plączą, nie zapadają. Nie chcę zrywać się, wstawać bez Ciebie. Śpisz jeszcze? Chcę z tobą iść w nowy dzień. Cokolwiek się zdarzy, chciałabym żebyś był ze mną, przy mnie. Proszę. Jesteś teraz. Tutaj. Wiem o tym. Nie tyle wierzę co wiem. To daje mi spokój. Ty dajesz mi spokój. Mogę wstać i z radością iść w nowy dzień. Cokolwiek się zdarzy. Ty wiesz co dla mnie najlepsze. Zdecyduj. MĘŻCZYZNA Jak to ma być? Zostawić wszystko w Twoich rękach, poddać się bezwiednie, czekając cierpliwie, bądź niecierpliwie na to co dzień przyniesie? Czy nie prowadzi to do zupełnej rezygnacji, do zaniechania? A może jednak mieć jakieś plany, chcieć osiągnąć cel, marzyć o czymś, o jakimś konkretnym zakończeniu podejmowanych działań? Choć takie marzenia prawie nigdy się nie spełniają. A jeśli już, to zawsze osiągnięcie celu nie daje przewidywanej satysfakcji. A jeśli już, to jedynie przez moment, chwilę, która wkrótce potem zostaje wspomnieniem budzącym niesmak. Może więc jednak lepiej rzeczywiście nie oczekiwać niczego i trwać. A może lepiej skupić się na tych krótkich chwilach radości ale traktować je oddzielnie, samodzielnie, jako coś jednorazowego, nie powiązanego z niczym? Ale przecież są rzeczy które się zdarzają i trwają niezmienione, co nie znaczy że niezmienne, ale ciągle na takim poziomie, który nie niepokoi. I nie chcę się w nie wtrącać. Ale czy to znaczy, że nie powinnam się wtrącać też w te, które mnie bolą? Przecież są ważne, bo bolą. Na poziomie podstawowym: poczucia krzywdy, poniżenia, czy właśnie niespełnionych nadziei. Może modlitwa powinna pozostawać jedynie na poziomie podstawowym? Proszę o zdrowie, jedzenie, dach nad głową. I tyle. Bez konkretów. Tylko, że ja to konkret. Modlitwa to szczera rozmowa między mną a Bogiem. A szczerość nie może obyć się bez konkretu. W tym jest sens modlitwy. W rozmowie, w stałym kontakcie, w podtrzymywaniu ciągłej świadomości, że jeśli coś się dzieje, nie, że gdy coś się dzieje to powinno się dziać z twoim udziałem Boże. Boże. SCENA KOBIETA Mogę pana dotknąć? Chcę się przekonać czy jest pan prawdziwy. MĘŻCZYZNA Kto cię zabił? KOBIETA Nie wiem. Pomóż mi. SCENA CHŁOPAK Można? KOBIETA Kto tam? CHŁOPAK Prosiła pani o wodę. Nie chciała pani, żeby sprzątać, ale prosiła o wodę.

12


KOBIETA Godzinę temu. Nie było gazowanej. Wolę gazowaną. Choć podobno niezdrowa. CHŁOPAK Ale przyjemnie łaskocze. Już jest. Odbierze pani? KOBIETA Przyjemnie łaskocze. Właśnie. Pan też lubi gazowaną? Niech pan wejdzie. CHŁOPAK Nie muszę. Tylko podam. KOBIETA Proszę wejść. Napić się nie dam, bo zabraknie, a pan nie wiadomo kiedy znowu przyjdzie. Zatrudniają dzieci? A lody jakie pan lubi? CHŁOPAK Zatrudniają najlepszych. KOBIETA A mogliby najszybszych. CHŁOPAK Szybkość rzadko idzie w parze z jakością. KOBIETA Nie trzeba było się tak spieszyć z odpowiedzią. CHŁOPAK Przepraszam. Pani jest ostatnia w kolejce. Tak wyszło. Ktoś musi być na końcu. To bierze pani czy nie? SCENA KOBIETA Orientujesz się tu we wszystkim? Znasz każdy pokój? Wszystkich z obsługi? Wszystkich gości? CHŁOPAK Goście przychodzą i odchodzą. KOBIETA Dlaczego dostałam pokój na najwyższym piętrze? Nikogo po prawej, ani po lewej. CHŁOPAK Przecież prosiła pani o taki. KOBIETA Nie. CHŁOPAK Zazwyczaj każdy chce jak najdalej od innych i nikogo nad sobą. Niech pani zapyta, czy może zamienić. KOBIETA To jakie te lody? CHŁOPAK Malinowe. Gdzie postawić wodę?

13


KOBIETA Proszę mi ją dać. Myślałam, że czekoladowe. Wyglądasz na czekoladowe. SCENA KOBIETA …Co się stało? CHŁOPAK Nic. Wszystko w porządku. KOBIETA Coś nie tak z moimi rękami? CHŁOPAK Przepraszam, nie powinienem tak zareagować. Są zimne. Nie chciałem. Nie chciałem pani urazić. Nie chciałem. KOBIETA Nie szkodzi. Każdy ma jakieś wady. Ja mam lodowate ręce, a ty się boisz. Jak długo tu pracujesz? CHŁOPAK Jakie to ma znaczenie. Gdyby pani czegoś potrzebowała… KOBIETA Potrzebuję. CHŁOPAK Czego? KOBIETA Kiedy zmarzły mi ręce moja babcia kazała składać je jak do modlitwy. Potem brała je w swoje i pocierała szybko i mocno, aż wszystkie kości trzeszczały. Rozgrzej mi ręce. CHŁOPAK Ma pani rację, nie jestem najlepszy. I co z tego? KOBIETA Zrobisz to? CHŁOPAK Nie umiem. SCENA RÓWNOLATKA Nawet obrazki na ścianach takie same jak wszędzie. Gdzie by się nie było zawsze komuś wpadnie do głowy, żeby powiesić takie obrazki. Gdzie byś nie był, wydaje ci się, że już tu kiedyś byłeś. Nie zamykasz drzwi. KOBIETA Jak zwykle wchodzisz bez pukania. RÓWNOLATKA I tak nigdy nie usłyszałam proszę.

14


KOBIETA Proszę. Proszę. RÓWNOLATKA Ciekawe czy są przepisy mówiące o tym jak często w hotelach trzeba zmieniać wykładziny na podłodze? Albo takie które określają tematy obrazów? W hotelach średniej klasy nieożywiona przyroda, w niższej mosty i stalowe konstrukcje. SCENA RÓWNOLATKA Dlaczego mnie nie uprzedziłaś!? KOBIETA Nie patrz tak na mnie! RÓWNOLATKA Jak? KOBIETA Jakby mnie tu nie było! Zastanawiałam się kiedy ci powiedzieć. RÓWNOLATKA Nie zastanawiałaś się! Wiem, że się nie zastanawiałaś. SCENA RÓWNOLATKA Od ilu dni tu jesteś? KOBIETA Od wczoraj. RÓWNOLATKA Byłaś wcześniej? Często przyjeżdżasz? KOBIETA Pierwszy raz. Zmieniło się? RÓWNOLATKA Co? KOBIETA Miasto. RÓWNOLATKA Nie wychodziłaś z pokoju? Odsłoniłaś w ogóle okna? KOBIETA Słońce. Za mocno grzeje. Nie znoszę ciemnej, opalonej skóry. Zresztą to niezdrowe. RÓWNOLATKA Uchylę okno. KOBIETA Nie. RÓWNOLATKA Nie lubię pokoi hotelowych. Wiadomo, że ktoś mieszkał przed tobą. Jeszcze czuć jego zapach. Wiadomo, że ktoś zamieszka po tobie. KOBIETA Zawsze tak jest. Zapach zostaje. Nie tylko w hotelach.

15


RÓWNOLATKA Ale w hotelach to jest obce. Niczyje. KOBIETA Teraz jest tylko moje. Tylko moje. RÓWNOLATKA Dopóki płacisz. KOBIETA Płacę. Dobrze wyglądasz. Tak jak cię zapamiętałam. A ja? RÓWNOLATKA Mam stanąć, dokładnie się przyjrzeć i ocenić? KOBIETA Tak. RÓWNOLATKA Postarzałaś się. KOBIETA To dobrze? RÓWNOLATKA Normalnie. KOBIETA Normalnie. SCENA MĘŻCZYZNA To nie jest tak. To nie było tak, że obudziłam się któregoś dnia i zrozumiałam, że od dzisiaj będzie inaczej. To byłoby zbyt łatwe. Nie wiem kiedy się to stało. Nie pamiętam dnia, nawet miesiąca. Nie wiem dlaczego. Powinnam pamiętać. Staram się sobie przypomnieć i nie potrafię. Ciągłe pomieszanie czasu. A właściwie zawieszenie w czasie. Rozpoznaję wczoraj, przed rokiem, przed pięcioma ale nie ma to większego znaczenia. Umiem przy odrobinie wysiłku osadzić w czasie konkretne zdarzenia, każdą przeprowadzkę, ale nie to. Bo może nie dość, że nie wiąże się to z konkretnym dniem, to jeszcze nie można tego nazwać zdarzeniem. Ale jak? Ciągiem, procesem? Może procesem, wyciągając na pierwszy plan dwuznaczność tego określenia. Procesem w sensie trwania – nie wiadomo kiedy się zaczął, albo zaczął się tak wcześnie, że nic nie można powiedzieć o jego początkach i ciągle trwa, nie zakończył się jeszcze i nie wiadomo czy w ogóle się zakończy. I procesem w sensie rozprawy, choć nie wiadomo kto tu jest oskarżonym, oskarżycielem, obrońcą i sędzią. I nie wiadomo też czy zapadnie jakiś wyrok. SCENA RÓWNOLATKA Chodź. Wyjdźmy stąd. KOBIETA Gdzie? RÓWNOLATKA Ty zdecyduj. Byle wyjść. Ten zapach.

16


KOBIETA Wolę zostać. RÓWNOLATKA Nie mogę cię zaprosić do domu. KOBIETA Nie chcesz. To dlatego przyszłaś tutaj. Żebym ja nie przyszła do ciebie. RÓWNOLATKA Nie byłam przygotowana. Nie jestem. KOBIETA A gdybym stanęła przed bramą? Nie wpuściłabyś mnie? RÓWNOLATKA Ale nie stanęłaś. KOBIETA Nie chciałam cię wystraszyć. RÓWNOLATKA A co ty możesz wiedzieć o moim strachu? Jakby to była zabawka, którą wyciągasz i chowasz kiedy już ci się znudzi. Nie będziesz rządzić moim strachem. KOBIETA Nie rządzę nawet swoim. SCENA RÓWNOLATKA Jadłaś coś? KOBIETA Nie zapytasz: czego się bałaś, czego się boisz? RÓWNOLATKA Jadłaś coś? KOBIETA Mam aneks kuchenny. RÓWNOLATKA Widzę. Pytam czy jadłaś coś od wczoraj? KOBIETA Lubiłam twoje obiady. Mogłabyś coś ugotować? RÓWNOLATKA Tutaj? KOBIETA To jest teraz nasz dom. SCENA CHŁOPAK Nie boję się. KOBIETA Słucham? CHŁOPAK Pani ma zimne ręce, a ja się boję. To nieprawda.

17


KOBIETA Oczywiście. Moje ręce są już ciepłe. Chcesz zobaczyć? To musisz uwierzyć mi na słowo. CHŁOPAK Prosiła pani, żebym przyszedł. KOBIETA Dzwoniłam na recepcję. Nie spieszyło ci się. Jak zwykle. CHŁOPAK Wszyscy czegoś ode mnie chcą. Jestem trochę zabiegany. Czego pani sobie życzy? KOBIETA Żebyś nie był taki oficjalny. Myślałam, że mamy to już za sobą. CHŁOPAK Nie mogę spoufalać się z gośćmi. KOBIETA Nie możesz czy nie chcesz? SCENA KOBIETA Nie pracujesz tu chyba zbyt długo. I nie wiesz jak długo będziesz pracował. Ale pokazujesz, że czujesz się pewnie, i że to nie wszystko na co cię stać. CHŁOPAK Czego pani ode mnie chce? KOBIETA Niczego złego. Jesteś tu obcy. To tak jak ja. CHŁOPAK Ale pani chyba z wyboru? KOBIETA Tak myślisz? CHŁOPAK Nic nie myślę. To było niepotrzebne. W hotelu nie można być u siebie. Co mogę dla pani zrobić? KOBIETA Mam coś udawać, żebyś wyszedł i przyszedł znowu? CHŁOPAK Wolałbym usłyszeć prawdę. Konkret. Nie chcę spoufalać się z gośćmi. KOBIETA Wszyscy chcą konkretu. Ale rozumieją go tylko fizycznie. Jakby musiał być namacalny, dotykalny, żeby był podstawą, kotwicą na której zaczepiasz swoje życie, żeby nabrało sensu. CHŁOPAK Pani tego nie potrzebuje?

18


SCENA KOBIETA Posiedź ze mną. Bądź. CHŁOPAK Mam dużo roboty. Jak to, posiedź? KOBIETA Po prostu bądź tutaj. Jakiś czas. Nie, chwilę. Jakiś czas. CHŁOPAK Jeszcze nikt mnie o coś takiego nie prosił. Muszę coś robić. Trzeba coś robić. KOBIETA Dlaczego? Boisz się nawet spróbować. Przecież nie masz tu żadnego konkretnego zajęcia. CHŁOPAK Widzi pani, cały czas wracamy do konkretu. Chłopiec od wszystkiego. To pani chciała powiedzieć? KOBIETA Nie chciałam cię urazić. CHŁOPAK Chłopiec od wszystkiego. Nie od niczego. KOBIETA Nie trzeba robić czegokolwiek. CHŁOPAK Już tu nie przyjdę. KOBIETA Gdybyś dał mi swój numer telefonu nie musiałabym dzwonić na recepcję. Bez pośredników. Prościej. CHŁOPAK Nie wrócę. SCENA MĘŻCZYZNA Można prosić i trzeba prosić, bo nic nie jest przesądzone. Nic nie jest z góry postanowione. Dlatego zwracanie się do Boga, proszenie o coś ma sens. Założenie, że coś jest z góry postanowione jest założeniem przeciwko życiu, przeciwko dzianiu się, jest założeniem przeciwko pełnej wiary, bezpośredniej relacji Bóg – człowiek. Więcej, jest założeniem przeciwko Bogu. Gdyby Bóg z góry wiedział, gdyby z góry założył co ma się wydarzyć, byłabym jedynie marionetką, a On manipulatorem zabawiającym się okrutnie moją niepewnością, moimi dążeniami, moimi uczuciami. Moim strachem i moją nadzieją. KOBIETA Choć z drugiej strony chciałabym, żeby był jakiś cel, jakieś punkty do których dojść muszę, bo takie jest moje przeznaczenie. Żeby było coś co wydarzyć się musi. I że to będzie dobre, radosne, świąteczne wydarzenie. Bo co jeśli moim przeznaczeniem byłoby wyrządzenie zła, wyrządzenie zła w moim odczuciu, w moim sumieniu? Albo łagodniej: co jeśli moim przeznaczeniem byłoby przejście przez ulicę w tym a nie innym momencie? Tylko tyle. Przejście ważne w ogólnym rozrachunku, ale w moim odczuciu nie mające żadnego znaczenia.

19


Nie. Jeśli mówię o przeznaczeniu, to mam na myśli zdarzenia ważne z mojego punktu widzenia. Te, które już się stały, które mogę ocenić z jakiejś perspektywy. Ale to przecież nie przeznaczenie, czyli przyszłość, a jedynie zdarzenia z przeszłości. Przeszłość. Przyszłość. Teraźniejszość. Jednocześnie. Wszystko musiałoby się zdarzać jednocześnie. SCENA MĘŻCZYZNA Przeszłość. Przyszłość. Teraźniejszość. Jednocześnie. To dlatego nie ma tu żadnych dat. KOBIETA Nigdy pan o nim nie myślał? MĘŻCZYZNA O kim? KOBIETA O Bogu. O tym wszystkim, co można powiedzieć tylko jemu? O wszystkim do czego można się przyznać tylko Bogu. MĘŻCZYZNA Albo sobie. KOBIETA Sobie? To byłby obłęd. Przecież można wierzyć, że to co czuję ja, On potrafi zrozumieć. MĘŻCZYZNA Czuje to samo? KOBIETA Nie. Bo to by oznaczało, że ja to On, albo, że On to ja. Unieważnienie. Albo pycha. Chodzi o zrozumienie. Pełne zrozumienie. Oparte na wzajemnej miłości, ale nie na zatraceniu. Jesteśmy On i ja. Ja i On. Osobno. Tylko to ma sens. Bóg musi zajmować się każdym człowiekiem indywidualnie, bezpośrednio. MĘŻCZYZNA Ja i On osobno? Osobno? To znaczy gdzie? Gdzie jest? Pokaż mi go. Niech dotknę jego reki, a wszystko będzie proste. SCENA MĘŻCZYZNA Nie! Nigdy o Nim nie myślę! Nie chcę myśleć o niczym czego zrozumieć się nie da. Rozum zawsze dotrze do granicy, której nie zdoła przekroczyć. Chyba że odwoła się do uczucia. Ale na tej granicy tego uczucia nie można już nazwać naiwnością. Trzeba je nazwać głupotą. Nie chcę myśleć o kimś kogo zrozumienie wymaga budowania skomplikowanych konstrukcji, które i tak roztrzaskują się przy każdym podmuchu okrucieństwa, podłości, niesprawiedliwości. No chyba, że nie chcemy tego widzieć. Że nie chcemy tego widzieć.

20


KOBIETA Nie potrafię ci pomóc. MĘŻCZYZNA Nie potrzebuję niczyjej pomocy! Wiara to wybór. Założenie, które mówi że lepiej, dla mnie lepiej, korzystniej jest wierzyć. Bo nic nie tracę jeśli Boga nie ma. A jeśli jednak jest, to moja wiara będzie dla mnie zbawieniem. Nie widzisz, że takie myślenie jest odpychające, obrzydliwe, jest niegodne człowieka. I Boga. KOBIETA Można wierzyć bez oczekiwania na zbawienie. MĘŻCZYZNA Jak długo? I po co? SCENA Te pani notatki. Kiedy pani zaczęła pisać? A może napisała pani to teraz, tutaj? Wszystko od razu? KOBIETA Nie pamiętam. MĘŻCZYZNA Czytam po kilka razy. Sam nie wiem co już czytałem, co znam, a czego jeszcze nie. KOBIETA Mówiłam, żebyś zostawił. MĘŻCZYZNA Przecież pisałaś to dla mnie. SCENA RÓWNOLATKA Jak długo chcesz tu zostać? KOBIETA Nie wiem. RÓWNOLATKA Masz pieniądze? KOBIETA Mówiłam, że mam. Mam. RÓWNOLATKA Uciekłaś? KOBIETA Nie. Nikt mnie nie więził, nikt mnie prześladował, nikt mnie nie dręczył. Nie uciekam. SCENA RÓWNOLATKA Mam cię zapytać: co działo się z tobą przez ostatnie dwadzieścia lat!? Tak po prostu?

21


KOBIETA Nie wiedziałabym co odpowiedzieć. A ty? RÓWNOLATKA Odpowiedziałabym, że nic. Nic takiego co mogłoby cię zainteresować! Przecież do tej pory cię to nie interesowało. KOBIETA Nie dałaś mi szansy. RÓWNOLATKA Przez rok, każdego dnia, czekałam na twój telefon. KOBIETA Dlaczego ty nie zadzwoniłaś? RÓWNOLATKA Dzwoniłam. KOBIETA To ty się wyprowadziłaś! A potem? Po roku? RÓWNOLATKA Przestałam czekać. KOBIETA Ktoś kogo nie ma przy tobie, przestaje istnieć? RÓWNOLATKA Ktoś kogo nie ma przy tobie przestaje istnieć. SCENA KOBIETA Co robiłaś wczoraj, dzisiaj rano? Opowiedz mi jak wygląda twój dzień. Nie ostatnie dwadzieścia lat, ale wczoraj, dzisiaj. RÓWNOLATKA Nie. KOBIETA To ja ci opowiem o swoim dniu. RÓWNOLATKA Po co? Czego ode mnie chcesz? KOBIETA Przytul mnie. Nic więcej. Tylko przytul. SCENA KOBIETA Wróciłeś. CHŁOPAK Na recepcji nie będą już odbierać od pani telefonów. KOBIETA To dlaczego tu jesteś? CHŁOPAK Kazali mi sprawdzić. Ostatni raz. Zależy mi na tej pracy.

22


KOBIETA Dlaczego? CHŁOPAK Jakoś trzeba zacząć. Nie dam im pretekstu, żeby mnie wyrzucić. KOBIETA Ile płacą? Masz umowę? Pracujesz na czarno. CHŁOPAK Jeśli wszystko w porządku, to wracam. KOBIETA Dokąd pójdziesz? CHŁOPAK Nie tylko pani tu jest. Nie jest pani jedyna. Każdy ma jakieś sprawy, z kimś się spotyka, coś musi załatwić, gdzieś wyjść. KOBIETA Ja, nie. CHŁOPAK Przepraszam, nie chciałem. SCENA KOBIETA Zapłacę ci. CHŁOPAK Nie rozumiem. KOBIETA Przestań się wreszcie tak umizgiwać, przestań przepraszać, kłaniać się w pas, chłopcze na posyłki, chłopcze od wszystkiego. CHŁOPAK Dziękuję za zwrócenie uwagi. KOBIETA Zapłacę ci, żebyś był. CHŁOPAK Jestem. KOBIETA Żebyś był ze mną. Nie. Źle mnie zrozumiałeś. Zapłacę, żebyś był w tym pokoju. Możesz stać, możesz usiąść, położyć się. Co chcesz bylebyś był. CHŁOPAK A pani? Co pani będzie robić? KOBIETA Opowiem ci. Opowiem ci co robiłam wczoraj, albo przedwczoraj. Albo zanim tu przyjechałam. Albo co było najważniejszym wydarzeniem w moim życiu. CHŁOPAK Nie ma pani nikogo bliskiego? Zresztą przecież teraz można powiedzieć wszystko wszystkim! Ogłosić publicznie co się tylko chce. KOBIETA Ale to nie znaczy, że ktoś cię wysłucha. A tym bardziej zrozumie.

23


CHŁOPAK Ja pani też nie rozumiem. KOBIETA Chcę spróbować! Może wystarczy powiedzieć głośno, do kogoś konkretnego, obecnego. Coś czego nie mówiłeś dotąd nikomu. Nawet sobie. Może tylko szczątkowo, niejasno. Może wystarczy głośno, do kogoś. Do kogoś kto przy tobie jest, kogo widzisz, kogo możesz przytulić. CHŁOPAK Wystarczy, żeby co? KOBIETA Żeby odpocząć. Żeby zapadła cisza. Spokój. SCENA MĘŻCZYZNA W naszym ogródku, w krzaku porzeczek co roku, przez kilka lat gnieżdżą się makolągwy. Co roku w tym samym krzaku. Jakby uznały go za swój. Za swoje miejsce na ziemi. Najbezpieczniejsze miejsce. Skoro wracają i budują tu swoje gniazdo, składają jaja, muszą być przekonane, że właśnie tu jest najbezpieczniej. Kryją się jak umieją, ale przecież muszą wylatywać i wlatywać do tego swojego świata. Zwłaszcza wtedy kiedy wykluwają się młode i ciągle domagają się jeść. A ja co roku podbieram im jedno pisklę. Czekam aż się wyklują, zaglądam codziennie. Kiedy już są, daję im jeszcze kilka dni, żeby trochę podrosły. Przygotowuję gniazdo w kryształowej cukiernicy, moszczę je watą. Pisklę jest ślepe. Wystarczy potrącić czymś jego dziób, a ono otwiera go szeroko i połyka wszystko co się tam wrzuca. Robię mieszankę z pogryzionych ziaren zboża i z kurzego żółtka. Karmię cały dzień. Pojawiają się pierwsze delikatne pióra. Po co wyciągam to pisklę? Po co wciągam go w swój świat? Co ono z tego rozumie? Przecież jego świat jest zupełnie inny. Ono nie pojmuje moich rozróżnień. Przyjmuje mnie jak ojca, ale przecież nieświadomie, z czystego instynktu przeżycia. Po co? Bo chcę go mieć. Na własność. Oswoić, żeby nie zamykać w klatce. Zdobyć jego pełne zaufanie, uzależnić, a jednocześnie dać ułudę wolności. I chwalić się nim przed innymi dzieciakami. Wypuszczać do lotu mając pewność, że wróci. Wszystkie umierają zanim nauczą się latać. Każde z piskląt dusi się jedzeniem. Na moich oczach. Próbuje łapać powietrze szeroko otwierając dziób. Proszę Boga, żeby darował mu życie, proszę żeby zabrał mnie zamiast niego. Proszę ostatni raz. Nigdy więcej. SCENA MĘŻCZYZNA Nigdy więcej! KOBIETA Ta opowieść… MĘŻCZYZNA Tak. KOBIETA Nie pamiętam jej.

24


MĘŻCZYZNA I bardzo dobrze. KOBIETA Jest twoja. MĘŻCZYZNA Nawet jeżeli, to co z tego? Nic. To było niepotrzebne. Nigdy więcej. Z niczego nie trzeba się usprawiedliwiać. Nie należy przyznawać się do niczego. Nigdy. Przed nikim. KOBIETA I pan to mówi? MĘŻCZYZNA Niczemu to nie służy. I niczego nie zmienia. KOBIETA Zmienia. Już nie można się wycofać. SCENA MĘŻCZYZNA Nie mogę dotrzeć do pani... Do kobiety, która panią odwiedziła. KOBIETA Przecież ma pan numer telefonu. MĘŻCZYZNA Jest wyłączony. KOBIETA Można sprawdzić. MĘŻCZYZNA Sprawdzam. Nikt z personelu nie potrafi jej opisać. Nie zaprzeczają, że tu była, kogoś kojarzą, ale nie potrafią opisać jej twarzy. Gdzie ona mieszka? KOBIETA Chce pan do niej pójść? MĘŻCZYZNA Sądziłem, że nie ma żadnego powodu, żeby pani tu przyjechała. Właśnie tutaj. KOBIETA Musi być jakiś powód, żeby się gdzieś zatrzymać. Inaczej nie byłoby sensu. MĘŻCZYZNA Zawsze jest? KOBIETA Powód? Czy sens? MĘŻCZYZNA Lubi pani się bawić w takie rozważania? Czego pani od niej chciała? KOBIETA To ona przyszła do mnie.

25


SCENA MĘŻCZYZNA Nie ma ciągłości, nie ma żadnej ciągłości między zdarzeniami, żadnej konsekwencji. Coś co się wydarza nie powoduje, że wydarza się coś następnego, choć są powody, choć się wydaje, że po jednym zdarzeniu powinno, a co najmniej mogłoby nastąpić kolejne, tak samo dobre. Złe też nie następują. Jest absolutna pustka. Nic. KOBIETA Zastanawiają mnie ogromne przestrzenie między. Co dzieje się w czasie pomiędzy? Jest nieważny, bo w ogóle się go zapomina? A czy to nie tam dzieje się to co najważniejsze, by w końcu wypowiedzieć myśl. Czy to nie tam właśnie fermentuje, przewraca się, odwraca, wywraca wszystko co do myśli prowadzi? To między jest najważniejsze a jednocześnie nieuchwytne, nieopisywalne. SCENA CHŁOPAK Dlaczego ja? MĘŻCZYZNA Rozmawiam też z innymi. CHŁOPAK Co powiedzieli? MĘŻCZYZNA Że kręcisz się wśród gości. CHŁOPAK Taka praca. Wypełniam polecenia. MĘŻCZYZNA Nie jesteś tu zatrudniony. CHŁOPAK Wypierają się? MĘŻCZYZNA Jakiś chłopak biega po hotelu, zagląda do pokoi, zaczepia gości… CHŁOPAK Nie dam się tak wystawić, nie mogą zaprzeczać, że tu byłem. Że jestem. MĘŻCZYZNA Dobrze, że to ustaliliśmy. CHŁOPAK Znam tu każdy kąt. Każdą dziurę w ścianie. Może mnie pan sprawdzić. MĘŻCZYZNA Od jak dawna tu jesteś? CHŁOPAK Od miesiąca. Może od kilku. To takie ważne? MĘŻCZYZNA A wcześniej? CHŁOPAK Różnie. MĘŻCZYZNA Skąd jesteś? CHŁOPAK Z nikąd. Taka mała mieścina. Nie byłem tam już parę lat.

26


MĘŻCZYZNA Nie pomagasz mi. Ani sobie. CHŁOPAK Czego pan ode mnie chce? SCENA MĘŻCZYZNA Kim ty jesteś? Na co liczyłeś? Że kim się staniesz jeśli zmienisz miejsce? Gdzie teraz mieszkasz? CHŁOPAK To tu to tam. MĘŻCZYZNA Konkretnie. Nocujesz w hotelu. CHŁOPAK Niech im pan nie mówi. Sprzątaczki i recepcja wiedzą. Wyżej już nie. Ale goście są zadowoleni, że jestem na każde zawołanie. MĘŻCZYZNA I kiedy ci kazali, poszedłeś do niej? CHŁOPAK Oczywiście. Zaniosłem wodę i wyszedłem. MĘŻCZYZNA A potem? CHŁOPAK Byłem jeszcze raz. MĘŻCZYZNA A potem? Na recepcji nie odbierali już od niej telefonów. CHŁOPAK Dzwoniła co chwilę. MĘŻCZYZNA Wreszcie przestała. Dlaczego? Zostałeś u niej. CHŁOPAK Nie. Ale chciała, żebym został. Prosiła. MĘŻCZYZNA Bo? CHŁOPAK Chciała mi coś powiedzieć. O sobie. MĘŻCZYZNA Co? CHŁOPAK Nie jestem spowiednikiem. Przynoszę rzeczy, załatwiam drobne sprawy. Tyle. MĘŻCZYZNA Zostałeś u niej? Zostałeś u niej.

27


CHŁOPAK Nie. SCENA MĘŻCZYZNA Nie spotkała mnie żadna wielka tragedia, żadne cierpienie ponad siły. Nic co przewartościowałoby moje życie, moje myślenie. Nic co z zewnątrz mogłoby się takim wydawać, taki gwałtownym skrętem, takim usprawiedliwieniem. To dosyć dziwne, takie spoglądanie na siebie z boku, ale próbuję odnaleźć ten moment kiedy wszystko się odwróciło. I nie znajduję. SCENA KOBIETA Nie usiądziesz? CHŁOPAK Mówiła pani, że będę mógł robić co chcę. KOBIETA No to nie siadaj. CHŁOPAK A jak będą się czepiać, wypytywać? Gdzie byłem, co robiłem, o której? Dokładnie. KOBIETA Kto? CHŁOPAK Nie wiem. Ktokolwiek. KOBIETA Dlaczego miałby wypytywać? CHŁOPAK Do mnie każdy może się przyczepić. I każdy się czepia. KOBIETA Nie robimy nic złego. Właściwie nic nie robimy. CHŁOPAK I potem można powiedzieć wszystko. KOBIETA Bo jesteśmy sami? CHŁOPAK Mnie nie uwierzą w żadne tłumaczenia. KOBIETA Nikomu nie będziemy się tłumaczyć. Nie musimy. CHŁOPAK Ty, może nie. KOBIETA Ty też nie. Nic nie musisz. SCENA KOBIETA Opowiem ci coś o tobie. Nie chciałeś słuchać o mnie, posłuchasz o sobie.

28


CHŁOPAK Wróżby? Horoskopy? KOBIETA To bzdury. Chodzi o zwykłe życie, w najprostszym sensie. Dom, praca, pieniądze. CHŁOPAK Z tego wszystkiego mam tylko pracę. O ile jeszcze ją mam. KOBIETA Będziesz miał mieszkanie, pieniądze. CHŁOPAK Na pewno. KOBIETA Znajdziesz lepszą pracę, albo dostaniesz stypendium, żeby się uczyć. CHŁOPAK I ty mi w tym pomożesz? SCENA CHŁOPAK Przecież ty mnie w ogóle nie znasz! KOBIETA I tak jest dobrze. To właśnie jest najpiękniejsze, bo bezinteresowne. Dostajesz, bo to za słuszne. Bierzesz, bo… Nie. Nie chcę wiedzieć dlaczego. CHŁOPAK Musisz chcieć czegoś w zamian? KOBIETA Nie muszę. CHŁOPAK Chcę wiedzieć. KOBIETA Nic. Nic wielkiego. Żebyś nie udawał, że jestem dla ciebie nikim. Żebyś zapytał od czasu do czasu co u mnie słychać. Żebyś poznawał mnie na ulicy. CHŁOPAK A ja? Niczego nie będziesz chciała dowiedzieć się o mnie? KOBIETA Jeśli zechcesz. Powiesz mi czy masz dziewczynę. Powiesz mi jak urządziłeś dom. Powiesz mi w co wierzysz. Będziemy mieć czas. Mamy czas. CHŁOPAK Ja nie mam. Ja nie mam. SCENA KOBIETA Przytul mnie mocniej. Nic więcej. Tylko przytul. Mocniej.

29


Tęskniłam. RÓWNOLATKA Nie umiesz kłamać. KOBIETA Naucz mnie. Tego jednego mogłaś mnie nauczyć. RÓWNOLATKA A gdybym nie przyszła? KOBIETA Zabierzesz mnie stąd? RÓWNOLATKA Dokąd? Mam swoje życie, swoje własne sprawy, swoje miejsce. Idę po zakupy, robię śniadanie, piję kawę… KOBIETA Nie ze mną. RÓWNOLATKA Nie z tobą. SCENA KOBIETA Przyprowadziłaś go do naszego domu. Pozwoliłaś zostać! RÓWNOLATKA Nie miałaś nic przeciwko. KOBIETA To miało być chwilowe. RÓWNOLATKA Byłaś nim zafascynowana jak ja. KOBIETA To nie to samo co miłość. Odrzuciłaś moją. RÓWNOLATKA To ty uciekłaś! KOBIETA A ty się wyprowadziłaś. RÓWNOLATKA Zostawiłam ci mieszkanie. Zostawiłam dom. KOBIETA To już nie był nasz dom. W hotelach przynajmniej nie trzeba sprzątać. Zawsze ścielą łóżka. Ręczniki w kopertę. SCENA KOBIETA Masz z nim dzieci? RÓWNOLATKA Nie. KOBIETA Dlaczego? Nie chciałaś.

30


Dzieci potrafią być podłe. Jak już dorosną, kiedy zrozumieją, że są same. Jedyne i niepowtarzalne, ale same. Możesz mnie pocałować? Jak kiedyś. RÓWNOLATKA Nie umiem. Nie da się jak kiedyś. KOBIETA Spróbuj. Pocałuj mnie. SCENA KOBIETA Jadę w autobusie, stoję przy siedzeniach zwróconych twarzą do siebie. I tak jak kierunek siedzeń, twarzą do siebie mama i syn, sześcio, może siedmioletni. Wygląda przez okno. Ona po chwili trąca go w ramię, jeszcze raz, on się odwraca. Zaczynają do siebie migać, palce i dłonie poruszają się bardzo sprawnie i szybko, z otwieranych ust nie wydobywa się żaden dźwięk. Chłopiec nie słyszy. Czy matka także? Nie wiem bo skupiam się tylko na nim. Właściwie to nie ja się skupiam, to coś we mnie skupia się, patrzy, żałuje. Chce mi się wyć z bezsilności i współczucia. Po chwili kurczy się żołądek, ślina zbiera się w ustach, chce się wymiotować. Poza moja wolą. Nie ma w widoku tego chłopca nic strasznego, nic odrzucającego. Przeciwnie. A jednak ta niemoc głośnego wypowiedzenia się, ten bezdźwięk komunikatu przygniata mnie do ziemi, skręca mną fizycznie, moim całym fizycznym wnętrzem, łączy moje myśli z moimi trzewiami. SCENA CHŁOPAK Kiedy wyjeżdżamy? KOBIETA Wyjeżdżamy? CHŁOPAK Rozmyśliłaś się? Przecież nie masz tu nic do roboty. Spakowałem wszystkie swoje rzeczy. Ty nie spakowałaś nic. KOBIETA Nie mam za dużo. CHŁOPAK Zostaw wszystko i chodź. SCENA CHŁOPAK To po co były te twoje obietnice!? To gadanie o lepszym życiu? KOBIETA Będzie lepsze. Trzeba wierzyć. CHŁOPAK Co ma do tego wiara? To musi się dziać, stwarzać, istnieć. Trzeba wejść do sklepu i kupić pięć kilo pomarańczy, a potem usiąść na ławce w parku i opychać się nimi do przepełnienia, do wyrzygania. To jest lepsze życie.

31


Ale to nie ty mi je zapewnisz. Ty tylko chciałaś mi pokazać jak wspaniale urządzony jest twój świat. Dlaczego opowiedziałaś mi o tym chłopcu? Taka jesteś wrażliwa? Czy głupia? SCENA CHŁOPAK Syta wszystkiego. Do głowy nawet ci nie przyjdzie, że może czegoś zabraknąć. Bo wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Przewalasz się jedynie z boku na bok, uciekasz od słońca, żeby nie przyciemniło ci skóry, żeby była biała i gładka jak dupa. Nie przyjdzie ci nawet do głowy, że można odczuwać coś tak prostego, coś tak banalnego jak głód. Nie od idiotycznej diety, bezrozumnego samoograniczeniem. Ale taki zwykły, podstawowy głód. Zwierzęcy głód, który nie zachwyca, nie wprawia w samozadowolenie, ale poniża. Bogata. Wiesz, że wszystko można kupić i tylko to cię powstrzymuje, że uważasz targowanie się za coś niskiego, za durnowatą zabawę kto da mniej. A to jest ponad twoje skrzywione poczucie przyzwoitości. I nawet nie przyjdzie ci do głowy, że można tobą za to gardzić, że można za to cię nienawidzić. Rozbieraj się. SCENA RÓWNOLATKA Nie chcę oglądać cię nagiej. KOBIETA Jestem w bieliźnie. Ładna? Tak. Zestarzałam się. Ale moje ciało nadal jest jędrne, widzisz? Płaski brzuch. Nie wszystkim to wychodzi. Wymazanie. Powrót. Do dawnej figury, do zniwelowania skutków. Do zatarcia śladów. RÓWNOLATKA Płaski brzuch. SCENA RÓWNOLATKA Masz dzieci? KOBIETA Urodziłam syna. RÓWNOLATKA Syna. Gdzie jest? Kiedy? Nie powiedziałaś mi. Nie powiedziałaś mi. KOBIETA Niedługo po tym jak mnie zostawiłaś. Jest już dorosły.

32


RÓWNOLATKA Jak wygląda? Podobny do ciebie? Dlaczego z tobą nie przyjechał? KOBIETA Nie jest do mnie podobny. RÓWNOLATKA Nie przyjechał z tobą. KOBIETA Jest już dorosła. RÓWNOLATKA Nie chce cię znać. KOBIETA Nie jest do mnie podobny. Jest podobny do swojego ojca. RÓWNOLATKA Uciekł od ciebie. Jest z nim? Zostawiłaś go. KOBIETA Nie wie kto jest jego ojcem. RÓWNOLATKA Uciekł od ciebie. KOBIETA Założę szlafrok. SCENA MĘŻCZYZNA Dlaczego mnie stworzyłeś Boże? Czy mam być jedynie igraszką w Twoich rękach? Zabawką, którą wyrzucisz kiedy się znudzisz, kiedy zejdzie farba i odpadnie kółko? To by uwłaczało Tobie i mnie. Jedyne co nas ocala to nie jakiś cel, ale tu i teraz. I Twoja potrzeba żeby przeze mnie istnieć w fizycznym świecie. Choć może to był błąd. Może ta potrzeba nie powinna być nigdy zrealizowana. Podzieliłeś się ze mną cząstka swojego ducha i przyoblekłeś tę cząstkę w ciało. Z założeniem, że cząstka ta powróci do Ciebie bogatsza o doświadczenie fizyczności. Ale chyba nie przewidziałeś, że ten powrót może być taki trudny. Dla mnie. Bo przy całej wierze w pełnię szczęśliwości tam, po śmierci, jednak chce się żyć, oddychać, dotykać, widzieć, czuć, cieszyć się i cierpieć. Przejście na druga stronę, nawet z wiarą że to powrót do ciebie, napawa mnie strachem. Przewidziałeś to? Nie mogłeś tego przewidzieć, bo przecież nigdy nie umierałeś. Ja też nie. Ale mnie to czeka. Ciebie, nie. SCENA KOBIETA Kim jesteś? MĘŻCZYZNA Kim chciałabyś żebym był? KOBIETA Duszę się. Brakuje powietrza, brakuje przestrzeni. Będę tkwiła w tym miejscu, w tym samym miejscu do końca. Jak to wygląda z boku? Nijak. To znaczy tak jak zwykle. Czy może wyglądać inaczej? Czy coś mnie zdradza? Chociaż to niedobre słowo. Nie chodzi o to żebym coś ukrywała. Tak jak przedtem, codziennie wstaję, robię kawę, toaleta, coś do jedzenia, jakaś lektura. Tak wyglądał

33


każdy dzień i tak wygląda. Nic nie widać na zewnątrz. Zresztą sama też nie widzę w swoim zachowaniu żadnych wielkich zmian. To jak ma te zmiany dostrzec ktoś z zewnątrz? SCENA KOBIETA Gdzie jestem? MĘŻCZYZNA Gdzie chciałabyś być? KOBIETA Czy może gdzieś istnieć inne życie? Oparte na innych zasadach, innych prawach, innej materii, innym czymkolwiek? MĘŻCZYZNA Jeśli tak, to by znaczyło że Boga nie ma. Inaczej okazałoby się, że jesteśmy jedynie eksperymentem, jednym z wielu. Niekoniecznością. SCENA KOBIETA Stworzenie nie ma celu. Ten cel wyłania się w każdym z nas w każdej drobinie czasu, w każdej chwili, w każdym momencie. W Tobie i we mnie. Gdzie jestem? MĘŻCZYZNA Gdzie chciałabyś być? Czy o wszystkim można pomyśleć? Czy jest jakaś granica dla słów wypowiadanych w wyobraźni, bezgłośnie. Wyobraźnia potrzebuje słów: pojawiają się w głowie i przepływające obrazy czynią konkretem. Czy przerażenie nie bierze się z głębokiej wiary, że to słowo stworzyło świat? Że słowo nadal go stwarza? SCENA KOBIETA Ci którzy nie wierzyli, a na końcu nawrócili się, będą zbawieni. A ci którzy wierzyli mocno, a na końcu zwątpili? Pod sam koniec. Co z nimi? SCENA KOBIETA Jest we mnie przekonanie, że istnieje wspólnota myśli i przeżyć, że gdzieś w tym podstawowym sensie myślimy i czujemy podobnie. Przecież każdy z nas myśli o Bogu, przeznaczeniu, szczęściu, rozpaczy. A jeśli nie? Jeśli nie mam racji i nic nas nie łączy? MĘŻCZYZNA Nie czuję specjalnej dumna z tego jak myślę. To mnie uwiera najbardziej. Nie jak czuję, nie jak działam, ale to właśnie, to jak myślę, w jaki sposób myślę. Gdzie jesteś?

34


KOBIETA Gdzie chciałabyś żebym była? Ileż to razy prosiłam, żebyś mnie zabrał. I ile razy drżałam o własne życie. Jeśli Boga nie ma pomyśleć można o wszystkim. SCENA KOBIETA Dlaczego mnie uderzyłeś? Dlaczego mnie uderzyłeś? SCENA KOBIETA Nie ma cię. Boże. Nie ma. I wszystko staje się prostsze. Nie ma kogo, nie ma o co i nie ma po co prosić. To cudowny stan. Nie prosić nikogo. O nic. A w konsekwencji niczego nie zawdzięczać. Nie poniżać się prostymi prośbami o zdrowie, o odrobinę radości, o cokolwiek, o najprostsze sprawy. Ale także o te najważniejsze. Zanoszone w modłach w wielkim nieszczęściu, przerastającym pojmowanie, przerastającym siły. Nie prosić to nie oczekiwać niczego. Nie tylko odrobiny konsekwencji, logiki. Ale przede wszystkim niemożliwego: cudu. W każdej prośbie jest coś poniżającego. Jeśli proszę jestem słaby. Nie można prosić czując się silnym. Nie można wtedy tego nazwać prośbą. Nie prosząc nie pozbywam się słabości, nie pokonuję jej, nie unieważniam, ale zachowuję godność. Oczywiście, że oczekuję na coś, że mam nadzieję, że widzę w wyobraźni jakby to mogło być. Ale to inne oczekiwanie, wyprostowane. I nie ma zdziwienia kiedy się nie spełnia, kiedy coś wydarza się nie tak jak tego pragnąłem, kiedy zamiast spodziewanej pociechy otrzymuję kolejny cios. I najważniejsze. Nie mam pretensji. Do Ciebie. Do Boga, którego nie ma. Nie mogę mieć pretensji. Nie pytam dlaczego tak a nie inaczej, bo wiem że nie otrzymam odpowiedzi. Bo wiem, że takiej odpowiedzi nie ma. Nie ma jej w nielogicznościach, w niekonsekwencjach, w zaskoczeniach. Ale zwłaszcza w nieszczęściu, w okropnym bólu czy to fizycznym, czy psychicznym, które to nieszczęście przynosi. Mam żal do ludzi, wściekam się na konkrety, planuję zemstę na tym kto mi wyrządził krzywdę. Jeśli ktoś taki jest, to jest fizyczny, dotykalny. Mogę od niego domagać się zadośćuczynienia, sprawiedliwości. Mogę wystąpić przeciwko niemu. Ale nie przeciw Bogu. Bo go nie ma. Przyjmuję do wiadomości, że to świat, los, czy jak tam zwał, są nieprzewidywalne, okrutne, nieczułe. A mój los jest im obojętny. Mogę być, może mnie nie być. Może się zdarzyć wszystko co złe. I zdarza się. I nie ma tu winowajcy. Albo inaczej: winowajcą jest wszystko. Ale nie Bóg. Nie ma Cię i wszystko staje się proste. Jak przedtem niewytłumaczalne, ale przyjmowane bezpośrednio, bez nadziei na cud, bez osłony. Odważnie czy nie, to już zależy tylko ode mnie. Tylko ode mnie. SCENA MĘŻCZYZNA Dlaczego ją uderzyłeś? CHŁOPAK Chciałem, żebyśmy stąd wreszcie wyszli.

35


MĘŻCZYZNA Dlaczego ją uderzyłeś? CHŁOPAK Nie dam się tu zamknąć. Nie dam się osaczyć. MĘŻCZYZNA Mogłeś wyjść. CHŁOPAK Bez niej? MĘŻCZYZNA Przecież do niczego nie była ci potrzebna. CHŁOPAK A ja? A jej obietnice? MĘŻCZYZNA Chciała tylko, żebyś poczuł się bezpieczny. CHŁOPAK Nie. Sama chciała się tak poczuć. SCENA CHŁOPAK Nie potrzebowałem jej. Mogła zostawić mnie w spokoju. Dla swojego idiotycznego poczucia zadowolenia wciągnęła mnie w swój świat do którego ja nie chciałem należeć. MĘŻCZYZNA Daj pieniądze. CHŁOPAK Co? MĘŻCZYZNA I wtedy powiedziałeś, żeby dała ci pieniądze. CHŁOPAK Nie miała żadnych pieniędzy. MĘŻCZYZNA Skąd wiesz? Sprawdziłeś. CHŁOPAK Oszukała mnie. Jak wszyscy. MĘŻCZYZNA A, więc to nic osobistego? CHŁOPAK Musiałem do niej przychodzić. MĘŻCZYZNA Ale nie musiałeś zostać. CHŁOPAK Kiedy ktoś ci mówi, że twoje życie zmieni się na lepsze, że będziesz szczęśliwy, chcesz tego słuchać. MĘŻCZYZNA Że jesteś wyjątkowy, że na to zasługujesz. CHŁOPAK Ale ona nie mówiła o mnie. To nie musiałem być ja. To mógł być ktokolwiek, kogo mogłaby przygarnąć, pocieszyć, ulitować się, użalić.

36


MĘŻCZYZNA I to cię doprowadziło do szału? Że to nie musiałeś być ty? To tak bardzo zabolało? CHŁOPAK Nie zrobiłem tego. MĘŻCZYZNA Zniknąłeś na całą noc. Dałeś jej swój numer telefonu? CHŁOPAK Tak. Nie dzwoniła. MĘŻCZYZNA Po co miałaby dzwonić? Byłeś tu. W tym pokoju. SCENA KOBIETA Dlaczego nie ma we mnie radości życia? Nie znajduję poczucia zadowolenia na takim najprostszym, podstawowym poziomie. Jest we mnie jedynie instynkt nawet nie przetrwania, ale trwania. Nie muszę, w sensie dosłownym, walczyć o życie. Trwam. Są wzloty i upadki. Ale lecę niewysoko, a spadam twardo. Nie ma czystej radości z samego faktu, że się jest. Gdzie szukać przyczyny ciągłego prawie niezadowolenia? W poczuciu klęski, czy w niespełnionym przeczuciu wygranej, w ambicji, czy w jej braku, w nadziei czy w beznadziei? W celebrze towarzyszącej porażkom, czy w ironii w stosunku do sukcesu? Szukać przyczyny w sobie czy na zewnątrz? W sobie, czyli we własnym nieopanowanym lenistwie, w niedouczeniu, w braku woli do zgłębiania wiedzy w niesłusznym być może przekonaniu, że i tak nie dam rady? MĘŻCZYZNA A może szukać przyczyny na zewnątrz? Zrzucić winę na to gdzie się urodziłam i gdzie teraz jestem, w jakim otoczeniu dorastałam, że nie miałam dostępu, że nikt mi nie powiedział, że to oni, wy, nie ja. A może jeszcze inaczej? Szukać przyczyny w czymś co ode mnie zależne, czy w czymś na co nie mam wpływu? Rozumieć to tak, że taka oto jest moja konstrukcja psychiczna i nie da się jej przebudować, bo usunięcie jednego elementu zburzy cały szkielet. Bo przecież zależne od mojej woli może być jedynie nie przyjmowanie do wiadomości faktów, które maja na mnie destrukcyjny wpływ. Ale czy wtedy pozostanę sobą, czy może stanę się wytresowanym przez siebie cyrkowym zwierzęciem? KOBIETA A gdzie w tym wszystkim Bóg? Jesteś tu? Tutaj. Przy mnie. Ze mną. I co? SCENA MĘŻCZYZNA Przychodziłeś kilka razy, czy byłeś tu cały czas? CHŁOPAK Niech pan zapyta na recepcji. MĘŻCZYZNA Schodziłeś co jakiś czas, żeby zapewnić sobie alibi? CHŁOPAK Poszedłem spać. Poszedłem spać.

37


MĘŻCZYZNA Nie masz alibi. Nikt nie zauważył krwi? Była przytomna kiedy wychodziłeś? CHŁOPAK Nie. To znaczy nie było mnie przy tym. MĘŻCZYZNA Wszędzie są twoje odciski palców. CHŁOPAK Nawet jej nie dotknąłem. MĘŻCZYZNA Czym biłeś? Łokcie, głowa, kolana? CHŁOPAK Nie. MĘŻCZYZNA Wściekłeś się na nią i popchnąłeś. Uderzyła w coś. Krew. CHŁOPAK Nie. MĘŻCZYZNA A potem już poszło, co? Nie można się było wycofać. Wyłączyło się myślenie. Została tylko nienawiść. Czysta nienawiść głupca, który uwierzył w lepszy świat. SCENA CHŁOPAK Ty jesteś głupcem. Bo nie ma w tobie nic. Ja chociaż przepełniony jestem nienawiścią. W tobie nie ma nic. I nic cię nie obchodzi. Ja cię nie obchodzę. Nikt. Nie wiesz kim jestem i nic cię to nie obchodzi. Byle mnie dorwać, byle bym się przyznał. Gdybyś się teraz odwrócił, nawet nie potrafiłbyś mnie opisać. Jak wyglądam, co? Jak wyglądam? Jak wyglądam? Ona była taka sama jak ty. Jesteście tacy sami. MĘŻCZYZNA Zabiłeś ją. CHŁOPAK Tak. Tak. SCENA RÓWNOLATKA Chciałam mieć kogoś komu mogłabym bezgranicznie zaufać. Potrzebowałam kogoś, nie w wyobraźni, nie w myślach, ale naprawdę. Kogoś komu można powiedzieć o wszystkim, a potem wziąć go za rękę, przytulić się, roześmiać, zapłakać i zasnąć. To miałaś być ty. Nie pozwolę ci zniszczyć mojego życia. Masz dziecko. To cud mieć kogoś kto jest częścią twojego ciała. To największa klęska zaprzepaścić to, że jest częścią twojej duszy. Wiesz kto jest ojcem. Ja też wiem.

38


Nie pozwolę. Słyszałaś to już tyle razy. Ten jest ostatni. Nie. Niemożliwe, żeby to on był ojcem. Nie wierzysz? Nie byłoby cię tutaj. On nie jest ojcem. On mnie nie zdradził. Dlaczego mówię o swoim mężu on? Chcę tylko, żebyście mnie przyjęli. Mam do tego prawo. Nie potrafię być sama. Nie chcę. Zabierz mnie do naszego domu. Żeby zamienić go w piekło? To już zależy od ciebie. Chcesz zająć moje miejsce. Nie. Chcę mieć wreszcie swoje. Nie zniszczysz mojego życia. Nie zniszczysz mojego życia. Wzajemność. Najprostsze. Jeśli ja daję dobro, oczekuję dobra. Tu i teraz. Jeśli kocham, oczekuję miłości. SCENA RÓWNOLATKA Przyszłam po ciało. MĘŻCZYZNA Musi pani zaczekać. Zakład Medycyny Sądowej przeprowadzi sekcję zwłok. Mogę obiecać, że jak najszybciej. RÓWNOLATKA Nie można bez tego? MĘŻCZYZNA Bez czego? RÓWNOLATKA Krojenia, dzielenia, wywlekania wnętrzności. MĘŻCZYZNA Musimy poznać przyczynę śmierci. RÓWNOLATKA Kto musi? MĘŻCZYZNA Została zakatowana. Ale dla sądu potrzebny będzie szczegółowy opis. I bezpośrednia przyczyna śmierci. RÓWNOLATKA Zostawcie ją w spokoju. MĘŻCZYZNA Muszę doprowadzić sprawę do końca. RÓWNOLATKA To ja ją zabiłam. Zabiłam.

39


SCENA MĘŻCZYZNA Gorąca czy zimna? Obojętna czy wrażliwa? Jaka jestem? Jaka powinnam być? Jest we mnie współczucie i zrozumienie. Wrażliwość na krzywdę. Ale czy zawsze? Jak rozpoznać? Bo z drugiej strony jest we mnie także całkowita obojętność na jakiś obraz, zdarzenie, o którym wiem, że powinno mną wstrząsnąć, wzbudzić moją litość bądź trwogę. Wiem, bo chyba kiedyś tak było, musiało tak być skoro wiem, skoro jakaś pozostałość, jakieś wspomnienie tkwi we mnie. Wiem, bo uświadamiają mi to inni, ich reakcje, ich opinie. Wiem, bo je rozumiem. A jednak pozostaję obojętna. To dzieje się poza moją wolą. Jestem nadzwyczaj wrażliwa, czy zimna? Gdzie jestem, po której stronie? SCENA MĘŻCZYZNA Ładna bielizna. KOBIETA Słucham? MĘŻCZYZNA Masz ładna bieliznę. KOBIETA Sądziłam, że nie zwróciłeś uwagi. MĘŻCZYZNA W szlafroku też ci do twarzy. Jak wygląda ten chłopak? KOBIETA Jaki chłopak? MĘŻCZYZNA Ten, który tu był. KOBIETA Nie zatrzymałeś go? Uciekł. Tacy zawsze uciekają. MĘŻCZYZNA Jacy? KOBIETA Trudno będzie go znaleźć. MĘŻCZYZNA Dlaczego? Możesz go opisać? KOBIETA Nie macie jego danych? Wiedziałam. Wiedziałam, że to jeden z tych, którzy w każdym mieście mają inne nazwisko. MĘŻCZYZNA Jak wygląda? KOBIETA A jakie to ma teraz znaczenie?

40


MĘŻCZYZNA Szczegół. Konkret. Nie wiesz? Nie wiesz. Jak wygląda!? KOBIETA Niski, smagły, oliwkowa, prawie brązowa cera, krótko obcięte czarne włosy. I wzrok zawsze gdzieś z boku, no chyba że już nie mają nic do ukrycia, że już występują otwarcie, wtedy patrzą prosto w oczy. MĘŻCZYZNA Kto? Kto!? SCENA KOBIETA Oni. Inni. Ta horda dzikusów nad którymi się litujemy, którym zapewniamy opiekę, pochylamy się nad nimi z czułością. A oni tylko na to czekają. Żeby poderżnąć nam gardła. Te dzieci - nie dzieci z otwartymi dziobami, podrzucane jak kukułcze pisklęta, którym napełniamy brzuchy najlepszymi kąskami, łudząc się, że to coś zmieni w ich głowach. A one i tak na koniec nas zadziobią. Ta nawała, która nie chce żyć z nami, nawet nie obok, ale zamiast nas. Tylko najpierw za naszą zgodą nas wymordują, nie skrycie, ale otwarcie, z uśmiechem. A potem spalą nasze trupy. Inni. MĘŻCZYZNA A on? Jak wygląda ten chłopak!? KOBIETA Niski, smagły, oliwkowa, prawie brązowa cera, krótko obcięte czarne włosy. SCENA MĘŻCZYZNA Dlaczego nie ma tu pani męża? RÓWNOLATKA Chcę zmierzyć się z tym sama. MĘŻCZYZNA Gdzie jest? RÓWNOLATKA Został w domu. MĘŻCZYZNA Sprawdzaliśmy. Dom jest zamknięty. RÓWNOLATKA Jak to sprawdzaliście? MĘŻCZYZNA Pojechałem tam. Podała adres. RÓWNOLATKA Dom? MĘŻCZYZNA Tak. Tutaj, pod miastem. Opuszczony. Ten dom jest pusty. Od dwudziestu lat nikt w nim nie mieszka.

41


Nie da się w nim mieszkać. RÓWNOLATKA Zostawiłam go jej. Żyję za granicą. MĘŻCZYZNA Nie przyjechała do pani? RÓWNOLATKA Nie wiem gdzie była. Nie wiem dlaczego zatrzymała się w tym hotelu. Wyjechaliśmy. Dwadzieścia lat temu. Ona też. Dostaliśmy obywatelstwo. Ale dom, tutaj, został. Nie wiem co działo się z nią później. Przyjęłam nazwisko męża. Ona nie chciała mnie znać. MĘŻCZYZNA Kiedy pani przyleciała? RÓWNOLATKA Godzinę temu. MĘŻCZYZNA Jak się pani dowiedziała? RÓWNOLATKA Zadzwoniła do mnie. Raz. Po tylu latach. Powiedziała gdzie jest. MĘŻCZYZNA Dlaczego twierdzi pani, że ją pani zabiła? RÓWNOLATKA Nie zrobiłam nic, żeby temu zapobiec. Mogłam poprosić kogoś o pomoc. Choćby pana. MĘŻCZYZNA Przecież nie mogła pani przewidzieć. SCENA RÓWNOLATKA Kiedy mieszkałyśmy jeszcze w tym domu opiekowałam się moją babką. Ona też. Babcia straciła wzrok. Nigdy nie chodziła do lekarzy. Było za późno, żeby ratować oczy. Leżała w łóżku i słuchała radia. Potem i tego już nie chciała. Chodziła jeszcze trochę po omacku. Któregoś dnia wstając z łóżka przewróciła się. Pękło biodro. W szpitalu nie dawała nikomu spać. Kiedy ją wypisali zupełnie straciła kontakt. Nie od razu. Po kilku dniach. Zapadła się w sobie. I strasznie krzyczała po nocach. Psychiatra powiedział, że widzi ludzi, że przychodzą i że ona ich naprawdę widzi i że są straszni. Przychodzą ci, którzy nas nienawidzą. Zmieniałyśmy pampersy. Wychodziła z niej czarna maź. Po tabletkach trochę się uspokoiła. Zostawiłam je same. Musiałam gdzieś wyjść popołudniu. Kiedy wróciłam babcia nie żyła. A ona siedziała obok. Nigdy nie chciała mi opowiedzieć o tym jak umarła babcia. MĘŻCZYZNA Nie mogła pani przewidzieć. RÓWNOLATKA Bliscy sobie ludzie powinni być ze sobą. Do końca.

42


Miałam czterdzieści lat kiedy się ostatnio widziałyśmy. Ona dwadzieścia. MĘŻCZYZNA Jak to? Nie jesteście… Nie byłyście… RÓWNOLATKA Razi mnie światło. Też pewnie już wkrótce oślepnę. Jestem zmęczona. Oddajcie mi jej ciało. MĘŻCZYZNA Kim ona dla pani jest? RÓWNOLATKA To była moja córka. SCENA KOBIETA Mamo. Mamo. SCENA MĘŻCZYZNA Jestem w miejscu, w którym kończy się myśl, kończy się słowo. A więc kończy się zrozumienie i porozumienie. Zimna albo gorąca. Krok w tył i jestem w miejscu negacji Ale negacji nieprawdziwej, bo opartej na odrzuceniu potrzeby czegoś więcej, jakiegoś rodzaju akceptacji wynikającej z ogromnej potrzeby miłości. A może ze strachu? To cos więcej otacza mnie ale nie ma do mnie dostępu. A może to Boża łaska? Krok w przód i jestem w miejscu afirmacji. Ale afirmacji nieprawdziwej, bo opartej na odrzuceniu wątpliwości, na udawaniu że się nie widzi bezmyślności i okrucieństwa. A może nawet się je akceptuje. Byłaby w tym geście afirmacji jakaś bezradność, poczucie absolutnej klęski. Ratujcie moją duszę. SCENA MĘŻCZYZNA Wierzysz w życie po życiu? W jakąś formę istnienia, kiedy już umrzemy? KOBIETA Nie. Spokój. Cisza. Zostałam z nią sama. Leżała na łóżku, wyprostowana, z zamkniętymi oczami. Zresztą i tak nic już nie widziała. Oddychała powoli, ale miarowo. Był w tym oddechu spokój. Wcześniej krzyczała. Teraz już nie. Przestała widzieć tych którzy jej nienawidzili. Może widziała teraz tych, którzy ją kochali. Siedziałam przy niej, nie wiem jak długo. Potem wstałam, pochyliłam się nad nią i powiedziałam umieraj, już wystarczy. Zaczerpnęła powietrza trzy czy cztery razy i przestała oddychać. Po kilku minutach dotknęłam jej dłoni. Była zimna. Myślisz, że jestem ładna?

43


Podobam ci się? Mogę się pomalować. Pomaluję się. Mam czerwoną szminkę. I czarny tusz do rzęs. Wiem już kim jesteś. SCENA MĘŻCZYZNA Wiem już czego chcesz. Myślałem, że usprawiedliwienia swojego życia. Ale przecież nikt cię nie zrozumie. Życia nie da się usprawiedliwić: jak się żyło i po co. A co dopiero co się czuło, jak myślało. Jesteś sama. Pojebany świat gdzie gada się z trupami! Jeszcze bardziej pojebany bo tylko z trupami można poważnie porozmawiać. O życiu i śmierci. O wierze i utracie wiary. Ty chcesz usprawiedliwienia swojej śmierci. Ale nie ma cię kto zabić. KOBIETA Nie potrafisz? Przecież wiesz jak to się robi. Wiesz. MĘŻCZYZNA Nie jestem mordercą! Tyłem głowy uderzyła w ścianę. KOBIETA Tyłem głowy uderzyłam w ścianę. Dlaczego Cię nie ma, Boże? Wiem, sama zaprzeczyłam Twojemu istnieniu. Ale nie zgadzam się na to, żeby Cię nie było. Bez ciebie mnie także nie ma. Bez Ciebie nie ma nic. Pomóż mi. Widzisz wszystko, ogarniasz wszystko. Najmniejsze drgnienie duszy, najcichszy jęk. MĘŻCZYZNA Krew cieknie po szyi, spływa na piersi. KOBIETA Tu chodzi o moje życie! O moje życie tu i teraz! O każdy oddech. Krew cieknie po szyi, spływa na piersi. MĘŻCZYZNA Pojebany świat gdzie rozpaczliwie szuka się usprawiedliwienia własnego życia. Jeszcze bardziej pojebany bo szuka się usprawiedliwienia własnej śmierci. Żyć bez sensu i umrzeć bez sensu. Teraz, kiedy życie daje tyle możliwości. Teraz, kiedy umrzeć można z hukiem.

44


Krzycz. Twarz uderza w lustro! KOBIETA Twarz uderza w lustro. Jak wyglądam? Nie za dużo szminki na ustach? MĘŻCZYZNA Czy można postanowić, że się wierzy? Jest coś niegodnego w tym postanowieniu. Nawet jeśli jego zrealizowanie byłoby możliwe, to jest w tym poniżenie, które nie pozwala mi myśleć, że jednak byłoby to możliwe: postanowić, że się wierzy. To gdzie jest wybór!? Czy istnieje? KOBIETA Niewiara to wybór. I jest w tym duma. Ludzka duma. I zarazem strach. Coś czego naprawdę można się przestraszyć. Powiedzieć, że się nie wierzy, pomyśleć że się nie wierzy, odrzucić wiarę – to można zrobić przy udziale jedynie własnej woli. Czy to znaczy, że do wiary potrzebna jest pomoc, potrzebna jest łaska, a niewiarę potrafię zgotować sobie sama? KOBIETA/MĘŻCZYZNA Nie! Nie! Nie! MĘŻCZYZNA Pęka skóra na dłoniach. Pęka skóra na udach. Pęka skóra na piersiach. KOBIETA Twarz się rozpada. Za dużo tuszu. Trudno mówić z ustami ociekającymi krwią. Szminka się rozmazała. MĘŻCZYZNA Rozczarowanie czy zadowolenie z życia? Jaką miarę do tego przyłożyć? Co zrobić z tym dojmującym poczuciem, że jest się nikim? Nie ogólnie: pyłem na wietrze, opadającym liściem, gałęzią płynącą z nurtem rzeki. Ale tak konkretnie, bardzo konkretnie. Kiedy idę ulicą i wiem, kiedy siadam, żeby coś zjeść i wiem, kiedy czytam książkę i wiem, kiedy piszę słowa i wiem. I wiem, że nie jestem w stanie wyzwolić się z tego myślenia, z tego odczucia. Sama na pewno tego nie zrobię. Ale czy mam szukać pocieszenia, czy ktoś lub coś poza mną może mi pomóc? Dlaczego ciągle mało? Wszystkiego mało. Ciągłe niezadowolenie, nienasycenie. Cokolwiek się zdarza, zdarza się w stopniu niewystarczającym. Jak się nasycić? KOBIETA Od uderzeń pęka skóra na dłoniach. Od uderzeń pęka skóra na udach. Od uderzeń pęka skóra na piersiach. Krew przesiąka przez szlafrok.

45


MĘŻCZYZNA Pojebany świat gdzie strach przed innym człowiekiem stał się większy od potrzeby bliskości! Wymiotuję. Krew przesiąka przez szlafrok. KOBIETA Stopy mam całe we krwi. Wszystko we krwi. Ściany, drzwi. Trzeba przestać chodzić. Trzeba przestać chodzić. MĘŻCZYZNA Czy obłęd nie jest najlepszym ratunkiem? Pomieszanie zmysłów. Czyli co? Dowolne kojarzenie myśli, słów, działań? Raczej nie. Taka dowolność byłaby świadomą przecież działalnością. Podporządkowaną choćby kaprysowi, ale jednak podporządkowaną, czyli gdzieś umiejscowioną w hierarchii. Czyli co? Zerwanie wszelkich połączeń, tyle że nieświadome. Obłędu nie da się zaplanować. Zrealizować z zimną konsekwencją. Trzeba cierpliwie czekać aż ogarnie nas sam. Muszę cierpliwie czekać do chwili kiedy dzień nie będzie związany z nocą, myśl ze słowem, jedna myśl z następną, kiedy przestanę odczuwać potrzebę powiązania życia ze śmiercią. Tylko czy na pewno tego chcę? Jeśli to przyjdzie nie będę przecież o tym wiedziała. A ja chcę wiedzieć. KOBIETA Przegryzam sobie język. MĘŻCZYZNA Przestań wreszcie chodzić! KOBIETA Odebrałeś mi wszystko. MĘŻCZYZNA Przegryza sobie język. KOBIETA Odebrałeś mi wszystko. Boże mój. MĘŻCZYZNA Przestań wreszcie chodzić! Przestań. Już. SCENA MĘŻCZYZNA Dwudziestego drugiego kwietnia, nad ranem, w pokoju hotelowym niedaleko lotniska odnaleziono ciało czterdziestoletniej kobiety. Zgon nastąpił prawdopodobnie w nocy z soboty na niedzielę. Ciało odkryła obsługa hotelowa. Rany tłuczone na ciele i głowie mogły powstać od uderzenia tępym narzędziem. Po przeprowadzonym dochodzeniu oraz w wyniku badań w zakładzie medycyny sądowej ustalono, że kobieta popełniła samobójstwo. Drzwi pokoju były zamknięte od wewnątrz. KONIEC

46


SCENA MĘŻCZYZNA Halo. Słucham. Gdzie? Tak. Będę za dwadzieścia minut. Tu już skończyłem.

47

Mariusz bieliński dotknąć  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you