Page 1

DAGARAMA

Postaci:

Jan Głuszak Dagarama Dyrektorka Przechodzień Dziennikarz Amerykański turysta Le Corbusier Matka Oskar Hansen Pacjent Gorliwy Pacjent Sceptyczny Lekarz Pielęgniarka


AKT I SCENA I (Ulica przed Muzeum Okręgowym w Tarnowie. Jan Głuszak siedzi na składanym krzesełku, patrzy na ludzi. Przechodnie mijają go obojętnie. W cieniu stoi Dagarama)

Dyrektorka Muzeum (głos z oddali) Panie Janku! Panie Janku? Gdzie pan jest? Panie Janku! Jan Głuszak (pod nosem) Jestem albo mnie nie ma. Dyrektorka (nadal z oddali) Panie Janku, na litość boską, gdzie się pan schował? Skaranie z tymi wariatami. (odgłos kroków) O, przepraszam najmocniej, tutaj pan jest! Jan Głuszak Wariatami? Dyrektorka Panie Janku, niech pan nie zmienia tematu! Znowu nam dzieciarnia samopas buszowała po muzeum! Jan Głuszak Widać złaknieni wiedzy. Dyrektorka No ale panie Janku, ja wiem, jak jest, naprawdę mam w sobie mnóstwo wyrozumiałości, ale pani Basia mówi, że znowu pana znalazła rano śpiącego w kantorku. A muzeum otwarte całą noc, ogólnodostępne, każdy może wejść, każdy może wyjść. A ja za to głową odpowiadam. Dzieciaki w zbrojowni miecze pozdejmowały ze ścian i tłukły się nimi po głowach. Całe szczęście żadnemu nic się nie stało. No jak tak można!


Jan Głuszak Ale nad rysownicą! Dyrektorka Co nad rysownicą? Jan Głuszak Zasnąłem nad rysownicą. Dyrektorka No nad rysownicą, wiem, wiem, ale pan tu nie jest zatrudniony jako rysownik, tylko jako cieć, na litość boską, przecież jak to się rozniesie, że pan takie numery odstawia, to nam stąd wyniosą wszystkie eksponaty. Siedzieć przez pana pójdę, za kraty trafię na lata, bo pana przecież nie zamkną! Jan Głuszak Chyba że w psychiatryku, co? Dyrektorka No niechże się pan nie gniewa, tak mi się powiedziało, zła byłam, jestem. No błagam pana, bo przecież nie zwolnię, nie po to zatrudniałam. Rękę pomocną wyciągnęłam i co mnie spotyka? Odrobiny obowiązkowości oczekuję! Odrobiny. Bo będę musiała pana odesłać do sklejania tych pudełek, a szkoda, żeby się pan tam tak marnował. Pamięta pan, jak tam było? Jan Głuszak No dobrze, już dobrze. Przepraszam. Więcej to się nie powtórzy. Dyrektorka A te dzieci pan w zbrojowni rozbroi? Jan Głuszak Rozbroję.


Dyrektorka Umowa? Jan Głuszak Umowa. Dyrektorka No to może by pan zwinął to stanowisko obserwacyjne i wrócił do pracy? Jan Głuszak (wskazując głową na szklankę z herbatą) Chwila. Tylko dopiję. (Dyrektorka wychodzi kręcąc głową i załamując ręce)

SCENA II Dagarama (wychodzi z cienia) Czepia się? Jan Głuszak Ma rację. Dagarama A tam pierdolisz. Czemu ty tutaj w ogóle tkwisz? Co cię tu trzyma? Jan Głuszak Żyć z czegoś trzeba, no nie? Jeść, w piecu napalić. Renty mi nie starcza, wszystko na matkę idzie, na leki. Nie zrozumiesz. Dagarama Do większych rzeczy zostałeś stworzony, do ważniejszych zadań. A gnijesz w tej dziurze, marniejesz, aż żal patrzeć, jak ten swój talent trwonisz. Wziąłbyś się w garść, zrobił krok we właściwą stronę? Ale nie, ty się ciągle wahasz, z miejsca na miejsce, krok w przód dwa


w tył, jeden w bok. A tu trzeba odwagi stary, odwagi takiej płynącej ze środka. Żeby przekroczyć tę linię i już nigdy za nią nie wracać. Tylko tak zwyciężymy. Jan Głuszak I znowu mnie zamkną! Dagarama Tak, miejsce! Ty znowu o jednym. Ale ja już ci mówiłem, że miejsce nie ma znaczenia. Wystarczy przekroczyć linię. Za nią jest wolność, przed nią jest niewola! Dopóki tego nie rozumiesz będziesz musiał odbębniać te dupogodziny, a ta… ta… ta… urzędniczka powiatowa… Jan Głuszak …Wojewódzka… Dagarama …będzie cię przestawiała z kąta w kąt, jak stary mebel. A ty jesteś urzędnikiem federacji kosmicznej - jej referentem w Tarnowie! Najwyższy czas byś to zrozumiał. Masz ważniejsze zadanie, tylko musisz się ruszyć. Masz misję! Wypełnij ją! Jan Głuszak (podnosi kikut ręki) Z tym? (Dagarama powtarza ten gest, podnosi swój kikut, patrzy na niego) Próbowałeś kiedyś tym zawiązać but, podetrzeć się? Próbowałeś? Aaaaa, pewnie, że nie próbowałeś, bo nie musiałeś. Tobie łatwo jest mówić, ty kurwa nauczycielu z bożej łaski co głupiego Janka w kosmos chce wysłać na zbawienie świata. Ale wiesz, żeby wyruszyć w kosmos to trzeba najpierw zawiązać buty? Ogolić się trzeba, chleb pokroić, kiełbasą obłożyć, zawinąć w papier. Spróbuj jedną ręką (macha kikutem). Myślisz, że czemu ja całe życie w gumofilcach chodzę? Że mi tak w nich wygodnie? Chodziłeś kiedyś w gumofilcach latem? W gumofilcach na podbój kosmosu się nie rusza? To się N I E G O D Z I, rozumiesz? (macha kikutem, Dagarama powtarza ten gest) (Dagarama znika w cieniu)


SCENA III Przechodzień 1 (zatrzymuje się w pół kroku) A mogę o coś zapytać? 
 Jan Głuszak Muzeum czynne od dziesiątej do siedemnastej, w soboty i niedziele do piętnastej, w poniedziałek nieczynne. Bilet normalny dziesięć złotych, bilet ulgowy złotych pięć, dzieci do lat trzech wchodzą za darmo. Choć na moje oko dzieci to się tam wynudzą jak mopsy, bo zbrojownia dzisiaj zamknięta. Reorganizacja ekspozycji. Życzy pan sobie folderek z opisem wystawy? Przechodzień 1 Nie, ja nie o tym. Chciałem tylko zapytać, tylko nie wiem, czy to tak wypada. Ale mijam pana tu codziennie… Ja też stąd jestem, z Tarnowa. O tam, w sanepidzie pracuję. I zawsze jak koło pana przechodzę to mnie to zastanawia… no ale pan zwykle taki zajęty rozmową z samym sobą, nie mam śmiałości przeszkadzać… Jan Głuszak No mówże pan. Robota goni. Przechodzień 1 No więc, ekhm, no więc chciałem zapytać, bo różne tutaj na mieście mówią, ale ja postanowiłem zapytać u źródła… No to już (bierze wdech): jak pan stracił tę rękę. Jan Głuszak Co mówią? Przechodzień 1 A to ważne? Jan Głuszak Każda prawda jest tylko opowieścią, no nie? To mi opowiedz tę moją prawdę. Przechodzień 1


No więc mówią, żeś pan zasnął na torach po pijaku i obcięło. Że ekspres to był do Krakowa. Jan Głuszak Banał! Przechodzień 1 Mówią też, żeś pan w pracy stracił, że maszyna jakaś, chwila nieuwagi, sam pan rozumie, takie historie się zdarzają. Jan Głuszak Banał! Banał! Banał! Przechodzień 1 Jeszcze mówią, że panu baba, znaczy kobieta odrąbała. Po złości, w nocy, że się zawzięła, z zemsty jakiejś, jak zupełna wariatka. Jan Głuszak Kto mówi? Przechodzień 1 Tamci, oni! Prawda to? Jan Głuszak Banał! Przechodzień 1 To jak było? Jan Głuszak Ale im powiesz? Ja, widzisz, muszę dbać o wizerunek. Oczywistość zabije opowieść. A opowieść to jest wszystko, co mi tu zostało. No więc powiesz im? Przechodzień 1 Powiem.


Jan Głuszak Łżesz, po oczach widzę, że łżesz. Bo cię ta prawda przestraszy. Ale i tak ci powiem. To było jak gdyby wtajemniczenie, ceremonia, coś miałem zrobić i wsadziłem rękę do pieca. Jakieś czterdzieści pięć minut ją tam trzymałem, spaliłem do łokcia. No… była zwęglona. Stary, schowałem ją za pazuchę i cały dzień łaziłem po mieście. Oddałem znajomemu księdzu książkę, rozmawiałem z nim całkiem normalnie, jak później opowiadał. Rozmawiałem z wieloma ludźmi o tym, że zostałem wybrany przez Boga. W pewnym momencie usiadłem na podwórcu Rady Narodowej i tam do listonosza, do sprzątaczek przemawiałem w sposób mocno natchniony. Stary, kobity mnie całowały w poły płaszcza, hu, hu, hu! Wreszcie wyjąłem spaloną rękę, pokazałem im, mówię - podałem rękę Bogu, patrzcie, Bóg jest taki1 . Przechodzień 1 (do siebie, pod nosem) Jezus Maria, wariat! Jan Głuszak Nooo, idź teraz, idź i im powiedz, niech się natrząsają ze starego Janka. Pociąg! Maszyna! Banałem się chcieli nakarmić, sępy pierdolone. Idź i im powiedz, że Janek Głuszak nie ma dłoni, bo wszedł w pakt z Bogiem i ten Bóg tak go właśnie oszukał. Wykorzystał i wypluł. Idź, idź. Powiedz im, żeby wiedzieli, że rozmowa z Bogiem nie ma sensu. Nooo, już cię tu nie ma. (Przechodzień ucieka w popłochu) Scena IV (Dagarama wychodzi z cienia)

Dagarama Nie możesz tak robić.

1

wypowiedź cytowana za „Urzędnik Federacji Kosmicznej -Referent w Tarnowie” - Notował Stanisław Potępa w: „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”


Jan Głuszak Ale że co? Dagarama Odwrócą się od ciebie. Pamiętaj, że oni tolerują idiotów, ale nie znoszą wariatów. Wariatów się boją. Zgrywaj idiotę, ale nic więcej. Jak tylko w tobie dojrzą odrobinę szaleństwa, to od razu się od ciebie odwrócą. Bądź idiotą. Idioci w tym ich świecie mają się całkiem świetnie. A i perspektywy przed nimi nie najgorsze. Jan Głuszak W dupie to mam. Nie słyszałeś, co on chciał zrobić? Chciał mnie wpędzić w banał. Dagarama A ty ciągle o jednym. Trochę byś chciał, ale bardziej to się w sumie boisz. Tak to ty nigdy nie wypełnisz misji. Opowieść? Po co ci ich opowieść? Własną napisz! Ale nie, ty się będziesz boksował z samym sobą. Obity z tego wyjdziesz, potłuczony i nadal sam. A świata nie zmienisz. Musisz się ruszyć! Zacząć działać. Jeśli nie ty, to kto? (Dagarama chowa się w cieniu. Jan Głuszak siada na krześle, wyjmuje rysownicę, zaczyna szkicować. Ulicą przechodzą kolejni ludzie). SCENA V Dyrektorka (głos w oddali) Panie Janku! Panie Janku, ja już nie mam na pana siły! (Dyrektorka wchodzi na scenę, Głuszak odkłada rysownicę) Jan Głuszak Ale co znowu? Dyrektorka Petent mi się żali! Jan Głuszak


Odesłać petenta. Dagarama (z cienia) Właśnie, odesłać! Dyrektorka Panie Janku, ja już naprawdę z panem zwariuję! Jan Głuszak Ze mną? No ja zapraszam. Dyrektorka To znaczy nie z panem, ale przez pana! No jak pan mógł człowiekowi powiedzieć, że pan z Bogiem rozmawiał. Przecież on partyjny jest, to pan nie wiedział? Przybiegł do mnie, purpurowy na twarzy, opowiedział, co się stało. Jan Głuszak Ale ja wcale dobrze o tym Bogu nie mówiłem. W sumie to mówiłem tylko źle. To chyba powinno im się podobać. (podnosi kikut, patrzy na niego, Dagarama wychodzi z cienia i powtarza ten gest) Dyrektorka Ja już nie wiem, jak mam pana bronić. 
 Jan Głuszak Prawda obroni się sama. Dyrektorka Żebym ja chociaż miała gdzie pana przenieść! Na jakieś mniej eksponowane stanowisko, do magazynu na przykład, żeby mi pan ludzi nie odstraszał, przecież to tak nie może być, nie może! Ja zaraz przez pana będę miała kłopoty w samym komitecie. Już dość pan bigosu narobił wtedy tym wykładem. A ja z tego wszystkiego głowę panu zapomniałam za to zmyć. Tyle pan problemów sprawia, że się niektóre gubią.


Jan Głuszak Ale jakim wykładem? Dyrektorka No jak można było ludziom tak w głowach mącić. Pierwszy to o północy do mnie dzwonił z pretensjami, że nasz pracownik mu pod komitetem wiece urządza. 
 Jan Głuszak A o ten wykład chodzi. Dyrektorka I co im pan im takiego tam opowiadał? Jan Głuszak O miastach przyszłości. Ale tylko tak trochę. Dagarama (z cienia) Jak ty moższesz tak skromnie! Przecież to było o nadzei, o wielkim planie dla nas wszystkich! Co ty nie widziałeś, jak cię słuchali? Spijali ci z ust każde słowo. Oni powinni być ci wdzięczni, a zobacz, co teraz robią… Dyrektorka O miastach przyszłości. Ja zwariuję! Dagarama (z cienia) O masz! Zabolało ich, bo w końcu zrozumieli, co ich czeka. Więc teraz co robią? To co zawsze - wypierają. Nie umieją przyjąć do wiadomości, że nie mieli racji, że się w tych swoich przyklejonych do ziemi miastach poduszą, zadławią się tym smrodem. Ty im, Janek, mówiłeś tam o pięknie jutra, o przyszłości bez bólu, o świecie bez smutku, a przed nią tu się zachowujesz, jakbyś im próbował zgniłe ziemniaki na litość wcisnąć? Życie im ratujesz, cywilizację ocalasz, a oni cię właśnie kopią w dupę. Honoru nie masz? Jan Głuszak Zamknij się!


Dyrektorka Co proszę? Jan Głuszak Przepraszam, to nie do pani. Tak, już rozumiem, wykładów nie organizować. Do ludu nie przemawiać. Było się cieciem, pozostać cieciem. Wykonać. Dyrektorka Umowa? Jan Głuszak Umowa. Mogę też tego petenta przeprosić, jak trzeba. Dyrektorka (wychodząc) Zwariuję! (Jan Głuszak i Dagarama siedzą przez chwilę na krzesełkach, równoczesnymi ruchami rąk dopijają herbatę, drapią się po glowach, obaj w ten sam sposób zakładają nogę na nogę. Mijają ich kolejni ludzie) SCENA VI Dziennikarz (głos z oddali) Janek! Janek! Napisali! Słyszysz, napisali! Janek? Słyszysz mnie? (wchodzi Dziennikarz) Dziennikarz (pokazuje wymiętą gazetę) Zobacz! Napisali! Dagarama W końcu coś się dzieje! Jan Głuszak (czyta; Dagarama zerka mu przez ramię) Ale tytuł dali! Wizjoner!


Dagarama Ładnie! Dziennikarz (czyta) Jan Głuszak jest portierem w tarnowskim muzem. A oprócz tego zajmuje się architekturą przyszłości. Praca portiera wymaga odpowiedzialności i specjalnych kwalifikacji Trzeba wiedzieć, co zrobić, jak przyjedzie ktoś z ministerstwa… (Jan Głuszak śmieje się, Dagarama klepie go po ramieniu) Dziennikarz (czyta dalej) …od futurologii są zaś specjalne instytuty naukowe i komisje ekspertów. Dlatego przyszłością może zajmować się Głuszak wyłącznie na własnych rachunek. Wszyscy Nooooo! Dyrektorka (wchodzi na scenę i zagląda im przez ramię) Głuszak ma spore doświadczenie w swoim zawodzie: był już strażnikiem na budowie, stróżem nocnym w Spółdzielni Inwalidów „Ochrona Mienia”, pracownikiem technicznym w muzeum. Portierem został znacznie później i lubi swoją pracę, ponieważ ma samodzielne stanowisko. Jan Głuszak No, prawdę piszą! Dyrektorka Nie no, ja osiwieję! Dziennikarz …otrzymał niedawno zaproszenie do udziału w Wystawie Architektury Internacjonalnej Terra I , która odbywa się we Wrocławiu. (podnosząc głowę znad gazety) No co ty, Janek, nic nie mówiłeś!


Jan Głuszak A bo jakoś tak… Dagarama Ta twoja skromność zniweczy nasze dzieło! Dziennikarz Jezu, Janek, zobacz: Głuszak jest artystą wyobraźni wyzwolonej, wybiegającą daleko poza schematyzującą się rzeczywistość. Porywa skala jego marzeń i jednocześnie ich nieograniczona swoboda. (pokazuje palcem na gazetę) I nagrodę dostałeś! Dagarama i Jan Głuszak (równocześnie) Dostałem! Jan Głuszak Tu zobaczcie: (czyta) Co wart jest człowiek, który zarysowuje kartki papieru projektami, z których żaden nie mieści się w obowiązujących normatywach budowlanych, stosowanych powszechnie technologiach i konstrukcjach? Jaki sens mają te niewielkie szkice wykonane na wyszarzałym papierze, skoro niewielka jest szansa, by najskromniejszy z nich został przeniesiony na deski kreślarskie. Architektura musi rozwiązywać pilne potrzeby społeczne. Więc czy architektowi wolno być marzycielem? Dagarama No mówiłem ci, że nie pojmą. Ich nie ma co przekonywać do tego, ich trzeba zmusić. Tyle widzą co na dwa, trzy lata do przodu. A w architekturze nie ma miejsca na demokrację, fachowiec musi być dyktatorem. Demiurgiem! Myślisz, że by się Bogu udało stworzyć świat, gdyby pytał ludzi, jak to wszystko ma dokładnie wyglądać? Wiesz, jaki by się zrobił burdel? No a on miał tylko dwoje ludzi do tych konsultacji. Bóg był marzycielem, wiedział jak marzyć, dlatego mu się udało. Ty też jesteś. Działaj! Jan Głuszak Oj już przestań!


Dziennikarz Kiedy to takie ciekawe! Janek, „Polityka” o tobie napisała! My to spróbujemy u nas przedrukować, nadać temu rangę, żeby się całe miasto dowiedziało, ja zaraz telefonuję do Warszawy. No pani dyrektor, nie jest pani dumna z takiego pracownika? Portier-architekt! Dałby kto wiarę? Dyrektorka Architekt-marzyciel, portier z niego żaden. Ale teraz to ja pana nie zwolnię przecież, nie uwolnię się! To koniec! Dziennikarz Ja od razu wiedziałem, że z naszego Janka to będzie gwiazda. Już jakżeśmy do tego Krakowa jechali. Janek, mogę opowiedzieć? Jan Głuszak Ale o czym tu gadać? Dagarama Opowiedz, opowiedz! Może pojmą te zakute łby, z kim mają do czynienia. Dziennikarz No jak to o czym? Jak na tę konferencję na politechnice jechaliśmy, Janek mnie prosił bym z nim się zabrał, bo sam nie miał śmiałości. No to pojechałem. Ledwośmy do pociągu wsiedli, a on już te swoje rysunki wyciąga i ludziom objaśnia. Że miasta jak kłosy, miasta jak liście, całe lasy pełne miast-drzew. Że tylko w tym kierunku może iść cywilizacja. Że tylko tam ratunek. Ależ to było przedstawienie, musiałaby szanowna pani to widzieć. W pociągu zaduch, wilgoć taka, szyby zaparowane. Nic nie było widać. Tylko te baby zakutane, te chłopy z nosami jak buraki. W Mościcach jeszcze się pracownicy Azotów dosiedli. Po nocnej zmianie, wymęczeni tacy. A Janek im tam o miastach przyszłości opowiadał. Gapili się jak cielęta w malowane wrota. Dagarama Tak, to mógł być prawdziwy pociąg do przyszłości, ale większość w Biadolinach wysiadała, a reszta w Kokotowie.


Dyrektorka A to nie było czasem wtedy, co go w tym Krakowie milicja zgarnęła, bo na ławce zasnął? Musieliśmy kierowcę wysyłać, żeby nam go przywiózł. A muzeum całą noc bez opieki było. Jan Głuszak Wyczerpany byłem. Za dużo emocji. (Dyrektorka wychodzi mamrocząc coś pod nosem) SCENA VII Dziennikarz No Janek, toś narobił zamieszania! Jan Głuszak Kto by pomyślał… Dagarama Ja, ale mnie nikt nie słucha. I o mnie ani słowa w tym artykule nie ma. Zupełnie jakbym nie istniał. (bierze Jana Głuszaka na stronę, Dziennikarz jest zaczytany w gazecie) Czemu im nie powiedziałeś? Jan Głuszak Ale czego? Dagarama No, że istnieję? Jan Głuszak Ale co miałem powiedzieć. Przedstawić cię? Dzień dobry, nazywam się Jan Głuszak, a to jest, jest… Dagarama


Co, nawet przez gardło ci to nie może przejść. Myślisz, że będę istniał jakoś mniej, gdy nie wypowiesz mojego imienia na głos? Jan Głuszak A daj spokój. Dagarama No powiedz, śmiało, głośno. Boisz się! Jan Głuszak Ale wiesz, że to nic nie znaczy? Dagarama Chciałbyś. Ale to się tak nie da, rozumiesz, ja istnieję. Jan Głuszak Poważnie mówię. Gdy jeszcze nie miałem sprecyzowanej do końca idei, wiedziałem tylko, że miała tyczyć się przyszłości, nazwałem ją FUTURE, a ciebie określiłem DAGARA. Dagarama Nie kłam! Jan Głuszak Nie, naprawdę, ta nazwa nie miała w sobie żadnego sensu, później ponadawałem jej rozmaite znaczenia w zależności od nastrojów, wreszcie rozbudowałem ją w nazwę DAGARAMA2 Dagarama Stworzyłeś to pojęcie, żeby mnie wywyższyć. Powiedz to, wypowiedz moje imię! Jan Głuszak D A G A R A M A. I co? Czujesz jakbyś istniał jakoś bardziej?

2

wypowiedź cytowana za „Urzędnik Federacji Kosmicznej -Referent w Tarnowie” - Notował Stanisław Potępa


(Dagarama obrażony chowa się w cieniu)

Dziennikarz (znad gazety) Co tam mówisz? Jan Głuszak A nic, tak tylko głośno myślę Dziennikarz Bo słuchaj, jeszcze taką prośbę mam od mojej małżonki. Nie wiem jak zacząć… tylko się nie obrażaj, dobrze? Jan Głuszak O te bułki chodzi? Dziennikarz No ona mówi, że to jest za wcześnie na wizytę, ta szósta, że dziecko obudziłeś. Mi tam nie przeszkadza, ale wiesz, jakie są baby. Janek, rozumiesz to? 
 Dagarama Niewdzięczna szuja! Jan Głuszak Rozumiem. Dziennikarz Coś ty tak wcześnie w ogóle na nogach robił? Jan Głuszak Ze zmiany wracałem. Baśka mnie tu obudziła, z gębą w rysownicy spałem. Kazała iść do domu, ogarnąć się, to poszedłem. Bułkami mi zapachniało, zajrzałem do piekarni. Dali mi całą torbę tych takich nieudanych. Zawsze dają, mam tam umowę z jednym piekarzem. Bo


przecież szkoda takie bułki wyrzucić. Wiesz, świt był, zimno, te bułki w palce parzyły. Poszedłem na tory… Dziennikarz No co ty Janek? Jan Głuszak Nie no, na pociągi poszedłem popatrzeć. Stary, jechały te pociągi, rozcinały przestrzeń… Dagarama …przestrzeń się łamała, falowała… Jan Głuszak …żadna rzeczywistość nie jest w stanie porównać się z tymi wizjami i ich siłą. Dziennikarz Ale te bułki? Jan Głuszak Sam bym wszystkich nie przejadł, matka też już nie, za stara jest, zębów nie ma. Tyle co sobie w mleku trochę pomoczy. Po drodze do was miałem, to pomyślałem, że zajdę i się tymi bułkami podzielę. Dobre, ciepłe były. W palce parzyły. Dziennikarz Janek, ale ty w samej piżamie tam u nas byłeś… Nie zmarzłeś? Może ci się pogorszyło? Leki bierzesz? Dagarama Nie twoja sprawa gadzie jeden! Jan Głuszak A widzisz, tego to ja nie wiedziałem. Dagarama


Za powiekę skryję wasze mieszkania, by były otwarte na powietrze i słońce, a zamknięte na chłód i słotę. Jan Głuszak I co? Krystyna zła na mnie? Dziennikarz Nie zła, ale martwi się. Bo się nie spodziewała, a tu wiesz, otwiera drzwi, jeszcze przecież ciemno było… A tam ty z tymi bułkami, w piżamie. Można się przestraszyć. Dagarama Ludzkość bardziej wyzwolona, bogatsza o nowy ogień wyrwany bogom, tkwi przykuta do skały, którą jest niezrozumiały dla niej nowo odkryty świat szarpana przez zwątpienie w sens postępu będącego w ciągłym zagrożeniu! Jan Głuszak No można, wiem, przepraszam. Tylko te bułki by się zmarnowały. Dagarama Architektura moja jest kontynuacją akropolów i katedr gotyckich. Ma na celu wywyższyć lud, jak kiedyś wywyższeni byli królowie i możni. Za trzy tysiące lat budowle moje, jeśliby je następny wiek zrealizował będą traktowane z taką czcią i sentymentem, jak my dziś traktujemy katedrę Notre Dame i Penteon w Rzymie. Dziennikarz Następnym razem może najpierw zadzwoń, dobrze? 
 Dagarama Architektura Dagaramy jest podpatrzonym światem, jaki kreował Bóg i ewolucja tworząc przyrodę martwą i ożywioną. Mnogość jego form plastycznych świadczy o jego talencie i zmyśle konstrukcyjnym. Natomiast fakt, że nie zostały przyobleczone w kształt projektu technicznego jest policzkiem dla epoki, w której ten genialny kreacjonista musiał pracować na chleb i utrzymanie jako zwykły cieć w muzeum. Jan Głuszak


Zamknij się. Proszę, zamknij się chociaż na chwilę! Dziennikarz (wychodząc) To ja już pójdę. Trzymaj się, Janek. SCENA VIII Dagarama Padalec jeden. Jan Głuszak Wszystko niszczysz! Dagarama Ja niszczę? Ja cię próbuję ocalić, rozumiesz, ocalić! Gdyby nie ja byłbyś dokładnie nikim, zerem byś był. Niewidzialny, przeźroczysty. Ty myślisz, że oni by w tej gazecie napisali o zwykłym cieciu w muzeum? Myślisz, że byś coś znaczył? Mógłbyś wykonywać tę pracę najlepiej na świecie, mógłbyś być arcymistrzem cieciowania, a i tak mieliby cię za gówno. Ludzie z tła dla nich nie istnieją, choćby trzymali ten świat w ryzach. To dzięki mnie wiedzą, że istniejesz. I mógłbyś się w końcu jakoś za to odwdzięczyć. Wróć do pracy, dokończ dzieło. Świat na nie czeka. Masz potwierdzenie, że to, co robisz ma wartość, spójrz do tej gazety, czytaj! Tutaj czytaj! Jan Głuszak Nie chcę! Dagarama (czyta) Wiele razy żałowałem, że nasza twórczość architektoniczna zamknęła się w kręgu zaspokajania naglących potrzeb dnia, operując jedynie tradycyjnymi formami, ubogim asortymentem technicznym oraz ograniczoną bazą materiałową. Żałowałem, że nasza technika budowlana żyje ciągle w sercu prymitywnego rzemiosła, podczas gdy współczesność zadziwia świat lotami kosmicznymi, techniką atomową i elektroniczną. Zahamowaliśmy naszą wyobraźnię projektancką, gdyż obleciał nas strach przed rzekomo żelazną logiką rozwoju świata.


Jan Głuszak Co to jest? Dagarama Hryniewiecki, twój guru. Czytaj dalej, no! Jan Głuszak (czyta) Głuszak rzuca projekty, nie krępując się stanem dzisiejszej techniki, ten problem pozostawia odkrywcom. Jest to jeszcze jednym potwierdzeniem faktu, że współczesne, to znaczy ostatnie wizje utopijnej architektury bazują nie na istniejącym etapie potrzeb i możliwości, lecz na wierze w siłę i logikę postępu… Dagarama (czyta) …stwarzają propozycje nowych układów życia codziennego, przenoszą ludzi w nowe krainy szczęśliwości, w sztuczne mikroklimaty, pod przykrycia przeźroczystych kopuł! Jan Głuszak On to wszystko o mnie? Dagarama A o kim? Oto jest dowód w twojej sprawie. W naszej. Musisz działać, zanim będzie za późno. To jest ten moment! Jan Głuszak Ale oni wszyscy nie są jeszcze gotowi. Dagarama Nigdy nie będą! Oni nie zrozumieją tego, co się dzieje, nawet wtedy, gdy będzie za późno. Nie umieją myśleć w tę stronę. Musimy uprzedzić katastrofę. I zrezygnować z niektórych słów. Jan Głuszak Jakich znowu słów?


Dagarama Musisz przestać mówić o przyszłości. Trzeba rozmawiać o niej tak, jakby się rozmawiało o teraźniejszości. Uwierz mi, przyszłością nikt nie jest zainteresowany. Mówienie o niej spycha cię w ten smutny kąt okupowany przez pisarzy. Bez sensu. Jan Głuszak Ale oni o teraźniejszości też niezbyt chcą słuchać. Gadają za to ciągle o przeszłości, rozpamiętują ją, biadolą. Dagarama
 Wiem, wiem. Ale żeby jakieś wnioski z tej historii wyciągnąć to nie, zbyt leniwi. Jan Głuszak Albo głupi. Byliśmy potęgą, ale nas stłamszono! No rzygać się chce. Dagarama Dlatego nie można na to zwracać uwagi. Trzeba to wyprzeć, zachowywać się jakby tego nie było. Jan Głuszak Nie da się tak! Dagarama Wszystko się da. Mnie cały czas nikt nie zauważa, a mam się dobrze i robię swoje. wystarczy się przyzwyczaić. Dyrektorka (głos w oddali) Panie Janku! Panie Janku? Jest pan tam nadal? Jan Głuszak Tak, pani dyrektor, nigdzie się stąd nie ruszam od rana. (Dagarama chowa się w cień)


SCENA IX Dyrektorka (zasapana) No to dobrze. Wie pan, trochę myślałam i przepraszam. Dagarama No w końcu! Jan Głuszak Nie ma za co. Dyrektorka Chyba źle pana oceniłam, pan się na tego ciecia znaczy odźwiernego, nie nadaje u nas. Jan Głuszak Zwalnia mnie pani! Dyrektorka Nie, nic z tych rzeczy. Jakżebym mogła… Dagarama Noooo, bo z Komitetu pewnie dzwonili! Czytają tam gazety! Dyrektorka Ale pomyślałam, że trzeba pana jednak przesunąć. Pan tak pięknie rysuje, ja widziałam te rysunki, widziałam i muszę powiedzieć - jestem pod wrażeniem. No więc skoro tak, to może by pan do naszego działu dokumentacji się przeniósł. Pan Adaś jeździ teraz po całym regionie, dokumentuje stare kapliczki. Przyda mu się rysownik utalentowany. W dwójkę byście jeździli, damy samochód. Dagarama Nie rób tego, chcą cię stłamsić! Zadusić cię chcą, żebyś nie wystawał. Nie rób tego! Nie będziesz miał czasu na ratowanie świata! Jan Głuszak


No może? Dyrektorka Tylko właśnie miałabym kilka próśb… Dagarama …no i masz! Nie rób tego, ten Adam to na pewno jakiś wariat. Dyrektorka Bo jak tylko panu Adamowi o tym pomyśle powiedziałam, to on się skrzywił tak troszeczkę i mówi, że z panem to trudno w jednym pomieszczeniu wytrzymać. Jan Głuszak Ja wiem, to przez te leki. Człowiek się od nich strasznie poci. Dlatego ja tu na tym krzesełku, na zewnątrz. Dagarama To przestań je brać! Dyrektorka Tak, ja wiem. I wiem, że pan tam u siebie to nie ma za bardzo warunków. Ale już rozmawiałam z paniami z działu konserwacji i one by panu tu pomogły od czasu do czasu, to z siebie zmyć. W ogródku jest szlauch, jest miejsce, dałoby się to zorganizować. Dagarama Niesamowite! Bezczelne! Będą cię szlauchem myć? Jak konia? Jan Głuszak No może jest to jakiś pomysł. Bo jedną ręką to się nie wszystko da zrobić. (patrzy na swój kikut, Dagarama powtarza ten gest) Dyrektorka I jeszcze jedna prośba.


Jan Głuszak Tak? Dyrektorka Chodzi o te pana papierosy… Jan Głuszak Nie umiem przestać. Dagarama A niby dlaczego byś miał. Może ci naskoczyć, babsztyl jeden! Dyrektorka Nie, nie, to zupełnie nie o to chodzi, tylko pan Adaś prosił, żeby nie palić w samochodzie, a jedynie na postojach. Dagarama No mówiłem, że wariat! Jan Głuszak To się chyba da zrobić. A często będziemy stawać? 
 Dyrektorka To już sobie panowie sami ustalicie między sobą. Dagarama Człowiek dzisiejszy… Jan Głuszak Nie rób tego. Dagarama …człowiek dzisiejszy w swym mniemaniu podbija niebo, on je szturmuje, lecz niebo szturmuje i Ziemię od działania.


Jan Głuszak (na boku i szeptem)
 Cicho bądź! Gadasz bez sensu! Dagarama (coraz głośniej) Kiedy na Ziemi nie było cywilizacji, lecz luźne ośrodki o nieskoordynowanym życiu, pojawili się w wozach ognistych, na słupach ognia, boscy nauczyciele (Quetzalqoatl). Uczyli ludzi obyczajów pisma, obliczenia kalendarza, uprawy, budownictwa, astronomii. Wtedy niebo otwierało się nad człowiekiem. Jan Głuszak Błagam cię, nie odzywaj się przez chwilę… Dyrektorka To co, panie Janku, umowa? Dagarama Później pojawienie się wysłanników niebios powodowałoby zakłócenia w życiu cywilizacji, niebo wybrało drogę okrężną. Zaczęli zjawiać się prorocy, wybranym magom dano tablice kamienne, wreszcie przyszedl wcielony w człowieka zbawiciel. Jan Głuszak Chyba… Muszę się zastanowić… Proszę mi dać chwilę. Dagarama Praca nieba trwa do dziś, ewangelia owocuje, mężowie opatrznościowi przychodzą, pojawiają się przynosząc wyjątkowe myśli, wyjątkowe czyny nasycają cywilizację owocami podnoszącymi całościowy jej charakter… Dyrektorka (wychodząc) Oczywiście, proszę się zastanowić. A jak już pan podejmie decyzję, to zapraszam do mnie, omówimy szczegóły. (Dyrektorka wychodzi)


SCENA X Dagarama To jest mój koń trojański, za pomocą którego będę mógł spopularyzować resztę swego dzieła! Jan Głuszak No już! Dagarama I co, zgodzisz się? Przecież to ci uwłacza. Zbyt wielki jesteś, zbyt ważny, zbyt zdolny, żeby jakieś kapliczki po wioskach malować. Jan Głuszak Sam nie wiem. (zabiera krzesełko i herbatę, wychodzi w przeciwną stronę niż Dyrektorka. Zostaje Dagarama. Przygląda się następnej scenie. Na ulicy pojawiają się kolejni ludzie, narasta uliczny gwar. Wchodzi amerykański turysta, ulicą przechodzi też Dziennikarz) SCENA XI Amerykański turysta Excuse me, do you speak english? Dziennikarz Yes, I don’t but small. Amerykański turysta I am looking for Konitszynka Club, huge glass tower, culture center, somewhere here in Tarnów. Dziennikarz Koniczynki pan szukasz? Klubu? Naszej szklanej wieży? A to ci dopiero! Janek się ucieszy jak mu opowiem. Sława, prawdziwa sława.


Amerykański turysta Yes, Koniczynka! Do you know where it is? I’ve got a picture (pokazuje rysunek wycięty z gazety). I’ve been in Wrocław, Terra exhibition, I saw this building there, and I felt I have to see it. Do you know where it is? Dziennikarz To nie jest zdjęcie matole, to szkic! Projekt tylko! P R O D Ż E K T only. Na wystawę we Wrocławiu, tam widziałeś tak? No, amerykańcu jeden, nic nie poniemajesz co? Koniczynka nie istnieje! No exist. Ale znam architekta. Chcesz poznać? Meet architect? Chodź. Come with me. (Wychodzą za Głuszakiem. Dagarama zostaje. Potem wychodzi również) WIDEO DOKUMENTALNE: Ryszard Lis, Otto Schier i Adam Bartosz wspominają Jana Głuszaka


AKT II (Wnętrze pokoju Głuszaka. Wiejska chałupa na przedmieściach Tarnowa. Łóżko, biurko, mnóstwo papierów, książek i rysunków. Głuszak wyczerpany leży w ubraniu na łóżku, na nogach ma gumofilce. Dagarama siedzi przy biurku, pochylony nad rysownicą, rysuje, notuje, od czasu do czasu coś mruczy pod nosem) SCENA I Matka (tylko jako głos w oddali) Synuś, jakiś pan do ciebie. Zza granicy chyba. Jan Głuszak Powiedz mu, żeby sobie poszedł! (stukanie do drzwi) Dagarama Proszę! Jan Głuszak (obraca się plecami do widzów, twarzą do ściany) Nie chcę! Odejdź. (wchodzi Le Corbusier) Le Corbusier Bonjour, messieurs. Vous avez un projet à consulter, n’est-ce pas? Je serai plus que ravi… Jan Głuszak Nic nie rozumiem. Odejdź. Dagarama Na potrzeby tego urojenia proponuję szanownemu panu przejść na język polski, bo inaczej wszyscy tu zwariujemy.


Le Corbusier Très bien, dobrze. Alors…Panowie zdaje się nas oczekiwali. Jan Głuszak (z łóżka) Was? Le Corbusier Nazywamy się Charles-Édouard Jeanneret-Gris. Coś to panom mówi? Jan Głuszak No to przynajmniej wyjaśnia liczbę mnogą. (Dagarama ubawiony wali ręką w stół) Dagarama Le Corbusier! No oczywiste, wiedziałem, że skądś kojarzę. Zapraszamy, zapraszamy serdecznie. Może czaju zaparzę? Le Corbusier Uniesienie budynku na słupach! Wolny plan! Wolna fasada! Wstęgowe okna! Płaski dach względnie ogród na dachu! Mon Dieu! Jan Głuszak No toś bratku trafił. Tutaj nic z tych rzeczy. Raczej zanurzona w błocku drewniana chata na przedmieściu prowincjonalnego miasta, ze starą, bezzębną babą i jednym wariatem pseudoarchitektem. Dagarama Dwoma wariatami. Jan Głuszak No zależy jak liczyć. (Le Corbusier podchodzi do biurka, podnosi jeden z zeszytów)


Le Corbusier (czyta z okładki) Frank Lloyd Wright, Le Corbusier, August Perret nie posiadali wykształcenia akademickiego. (podnosi wzrok) Co to ma niby znaczyć? Dagarama Szanowny pan najmocniej wybaczy! Jan Głuszak A to. Rzeczywiście… tak mi się jakoś napisało. No ale co? Nieprawda? Le Corbusier Niby prawda. Jan Głuszak Dla pociechy sobie napisałem. Jak się tkwi w takim miejscu, to trzeba sobie sprytniej objaśniać rzeczywistość, żeby… Dagarama …no żeby zupełnie nie odlecieć. Jan Głuszak Mnie zawsze ciągnęło do architektury. Już od małego. A potem, po maturze, trzeba było na coś zdawać. Poszedłem na politechnikę, ale mnie nie wzięli. Zawziąłem się jednak, przez cały rok pracowałem - matematyka, rysunek, reszta… Przy drugim starcie wszedłem z samymi super notami. Chciałem skończyć architekturę, pozwolili mi nawet, ale doktor wycofał mi leki, dostałem nawrotu. Dagarama Tylko się nad sobą nie użalaj. Jan Głuszak Pamiętam, to było na trzecim roku. Byłem na praktykach. Przyjechał znajomy. Niby pogadać, ale ja wiedziałem, że on jest tam po to, żeby mnie sprawdzić, czy ze mną na pewno


wszystko w porządku. No i, imaginuj, wchodzi do pracowni i ja, jakby ktoś nade mną całkowicie władzę przejął, mówię mu: Prorok cię wita. Dagarama On i tak nie zrozumiał z tego, co mu wtedy tłumaczyłeś. Lej na gościa. Rób swoje. Jan Głuszak Przestraszyłem tym samego siebie. A potem było już tylko gorzej. Nikt mnie nie rozumiał. Sam siebie nie rozumiałem. Le Corbusier Trzeba cały czas uzasadniać sobie samemu własną wielkość. Inaczej się nie da, pas du tout. 
 Dagarama O, widzisz, Janek, pan Corbusier ma rację. Na tej skromności i ciągłych wątpliwościach to my daleko nie zajedziemy. Le Corbusier To naturalny odruch architekta: wyjść poza miażdżącą ołowianą powłokę, przebić ją strzałami, dźgać, przedziurawić ciężkie jarzmo. Przedziurawić! Zobaczyć wielkość swojego zadania! Voilà! Dagarama Oooo właśnie. 
 Le Corbusier
 Dziura tu, dziura tam. Od razu coś widać. Widać spoza duszącej ołowianej powłoki. Stworzyć jakiś prześwit, szczelinę. Użyteczna, skuteczna strategia. Świadomość własnej wielkość, jedyna droga3 .

3

Ta i poprzednia wypowiedź cytowana za Le Corbusier „W stronę architektury”, Warszawa 2012, str. 44


Jan Głuszak Noo, jak się mieszka w apartamencie w Paryżu to trochę łatwiej tę wielkość w sobie pielęgnować. Ja tu, jak pan szanowny widzi, nawet lustra nie mam. (rozgląda się po pokoju, podnosi kikut, patrzy na niego, Dagarama powtarza ten gest) Le Corbusier Skończ pan z tymi żałosnymi tłumaczeniami. Ma pan misję, zadanie, mon cher monsieur. Wstać, wykonać, allez. Dagarama Coraz bardziej go lubię. Le Corbusier Ecoutez-moi. Celem nie jest nowe miasto ani nowa architektura. One są tylko narzędziami. Cel jest większy, trzeba zrozumieć własną wyjątkowość, by z tym celem stanąć twarzą w twarz. Dagarama Mów pan dalej, ja jednak tego czaju zaparzę. Le Corbusier Celem jest nowy człowiek! My go stworzymy. Nadchodzi czas jego godności! Jan Głuszak Pan wybaczy, ale jedno z drugim to się nieco kłóci. Le Corbusier Silence! Słuchać! Wykonywać! Dagarama A może ziółek na uspokojenie zamiast tego czaju? Le Corbusier


Na drodze do nowego człowieka trzeba zapomnieć o wszystkim czegośmy się wcześniej nauczyli. Czego nas nauczyli. Precz z kamienicą! Koniec z dyktaturą ulicy! Kawiarnie i sklepy w parterach to pleśń naszych miast. Dagarama Oooooo! Le Corbusier No i koniec ze stylem! Style to kłamstwo. Nasza nowa epoka każdego dnia będzie wybierała swój styl. Jan Głuszak Wieszczę przestrzenny kociokwik. Dagarama Czy ty choć raz możesz posłuchać mądrzejszego od siebie? Le Corbusier Szanowni Panowie muszą pojąć, że to jest kwestia moralności. Oui! Moralności. Nie można tolerować kłamstwa. Kłamstwo nas gubi. A rzecz jest śmiertelnie poważna. Decydująca. Poza architekturą nie ma życia, nie ma człowieka, rien. Dom był zawsze pierwszym i niezbędnym narzędziem tworzonym przez ludzi. Jan Głuszak A ten nowy człowiek? To niby jaki ma być? Le Corbusier Widzę, że zaczynacie słuchać. Ma być równy innym. Égalité! Bez wywyższania, bez elit. Bo w nowym mieście i nowym świecie wszyscy są elitą. Nowa architektura w stopniu równym ma rozprowadzać nowe wartości miasta: słońce, zieleń, świeże powietrze. Wszystkim tak samo, żeby już nikt nie musiał gnić w oficynie zapleśniałej kamienicy, jamais. Jan Głuszak (odwracając się plecami) A lekarstwem na wszystko będzie socjalizm. Dziękuję. Dobranoc.


Dagarama Proszę na niego nie zwracać uwagi panie Corbusierze, on ma po prostu zły dzień. Le Corbusier Sugerowałby pozbycie się wątpliwości. Le communisme to też nie jest najgorszy pomysł. Dagarama Trzeba panu wiedzieć, że w okolicy znaleźliby się i tacy, którzy pozwoliliby sobie się z panem nie zgodzić. My to tu aktualnie przerabiamy i powiem panu szczerze - bywa różnie. 
 Le Corbusier En France wygląda obiecująco. Jan Głuszak (zrywa się z łóżka) Otóż to! Z daleka to wszystko wygląda dobrze. A ty mieszkałeś gagatku w tych twoich maszynkach do mieszkania? Dagarama Janek! No jak możesz w ten sposób do gościa! Jan Głuszak Nie no, niech powie. Bo mi się już rzygać chce, jak tego słucham. Jedź człowieku na te nasze Falklandy. Jedź, zobacz, pogadaj z ludźmi to nabierzesz pokory… Le Corbusier Pokora zabija dzieło! Jan Głuszak Brak pokory zabija architekturę, człowieka zabija durniu jeden. Jedź na te Falklandy, zobacz… Dagarama (na boku do Głuszaka) Janek?


Jan Głuszak Co? Dagarama Co to są te Falklandy? Jan Głuszak Osiedle takie, tu w Tarnowie. Wystawili szafy mieszkalne na kilkanaście pięter wysokie. Dla każdej rodziny jedna szufladka. Ja tam nawet nie chodzę, bo mi się paranoja nasila, jak na to patrzę. Le Corbusier (niepewnie) Ten model działa, jeśli jest realizowany zgodnie z wszystkimi założeniami. Odstępstwo od nich rujnuje efekt. Jan Głuszak Gówno prawda. Po pierwsze bazowe założenia masz złe, bo nie da się przekreślić jedną krechą dwudziestu wieków historii. Ludzie się przyzwyczaili, to już jest pamięć pokoleniowa. W genach to mamy - plac, ulicę, pierzeję. Ale, ale… Nawet gdybyś założenia miał dobre, to w tym wszystkim popełniasz jeden fundamentalny błąd. 
 Le Corbusier My nie popełniamy błędów, my jedynie szukamy właściwej drogi. Jan Głuszak No nazywaj to sobie, jak chcesz. Ale prawda jest taka, że tylko idealni ludzie w idealnym procesie mogą budować idealne miasta. A z ideałami, jak wiemy, jest pewien problem. Dagarama To prawda, jest nas niewielu. Le Corbusier Dlatego trzeba zawierzyć architektowi - inżynierowi. On ma ideał zamknięty w liczbach.


Jan Głuszak Zgroza! Le Corbusier Dziś to inżynierowie tworzą architekturę, używają do tego obliczeń wywiedzionych z praw natury. Ich dzieła pozwalają nam odczuć harmonię. Oto nowa estetyka. Ona wynika z obliczeń, one budują smak. Dokonując obliczeń nasz umysł znajduje się w stanie czystym, a smak kroczy pewnymi ścieżkami. Jan Głuszak Słuchasz ty czasem samego siebie? Dagarama O, woda się zagotowała, pędzę zalać! Le Corbusier Potrzebujemy funkcjonalnie nakreślonych miast o pięknej bryle. Potrzebujemy ulic, których czystość, funkcjonalność, zgodność z duchem seryjności, wzniosłość intencji radowałyby umysł i posiadały czar właściwy bytom szczęśliwie urodzonym. Jan Głuszak Nie no, przy tobie to ja jestem całkowicie normalny. Dagarama (znad herbaty) I tej myśli się trzymaj! Jan Głuszak Pomyśleć, że chciałeś im tak Paryż załatwić… Le Corbusier Nie zrozumieli tego. Woleli tkwić w mroku. Dagarama Mali ludzie. A panie Corbusierze? Bo zawsze mnie to nurtowało… Skąd pan czerpie inspiracje?


Le Corbusier Z maszyn. Nauka płynąca z maszyn polega na logice, jaka towarzyszyła sformułowaniu problemu i jego rozwiązaniu. Żadnych nadwyżek, czysta racjonalność. Dagarama Imponujące, nie, Janek? Jan Głuszak Tylko wtedy, gdy uznamy, że architektura ma służyć maszynom. Ale tak nie jest. Jesteśmy ludźmi i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Dagarama Ale puść wodze fantazji, stary! Jan Głuszak Ty widziałeś ten jego Paryż? Dagarama No widziałem. Totalny! Jan Głuszak Ja to bym tam zbyt długo nie pociągnął. Naturalności by mi brakowało. Le Corbusier Naturalność można zdefiniować na nowo. Dagarama No widzisz, Janek, wystarczy otworzyć głowę! Jan Głuszak No ale jak? Jak chcesz to zrobić? Le Corbusier


Architekt poprzez układ form poprzez porządek form tworzy porządek będący czystym wytworem jego umysłu: poprzez formy dociera do naszych zmysłów. To jest ta naturalność. Formy budzą plastyczne emocje, tworzone przez architekta relację wywołują w nas głęboki oddźwięk, przekazują miarę porządku zestrojonego z porządkiem świata, wpływają na ruch naszego serca i umysłu. 
 Dagarama (zachwycony) To tak doświadczamy piękna! Jan Głuszak To ja mam pytanie. Le Corbusier Prosimy, zachęcamy, n’hesitez pas. Jan Głuszak Co jeśli architekt jest idiotą? Dagarama Oj, Janek! Jan Głuszak Nie, nie, nie, to jest całkiem zasadne pytanie. Nie da się go ominąć. Bo to wszystko doskonale brzmi, że piękno i porządki form zestrojone z porządkami świata. No cacy, cacy. Tylko, że w tym nie ma jednego zasadniczego elementu - architekta - idioty. Bo nie wszyscy, ja bardzo przepraszam, są tacy genialni i wybitni, jak ten oto tutaj nasz gość, pan Corbusier. Niektórzy są mniej bystrzy, a jeszcze inni, nie oszukujmy się, to wyjątkowe tępaki. Znam kilku. Dagarama Co prawda to prawda. Le Corbusier Nie rozumiem pytania.


Jan Głuszak O, patrzcie, nagle nie rozumie. A rzecz jest prosta. Skoro idealny porządek powstaje poprzez idealne zestrojenie się formy z porządkiem świata, to ja się pytam, co się stanie, jak za tym procesem stanie jakiś kretyn, który ledwo ogarnia wiązanie własnych butów. Le Corbusier W nowej architekturze nie ma miejsca na niedoskonałość. Jan Głuszak No w nowej architekturze może i nie ma, ale w tym naszym starym świecie jest go całkiem sporo. I mam wrażenie, że z dnia na dzień przybywa. 
 Dagarama Janek, sprawiasz panu przykrość. To się wszystko tak ładnie kupy trzymało, póki nie zacząłeś drążyć… Le Corbusier Ostatecznie wcale nie musicie nas słuchać. Jan Głuszak Dziękuję bardzo. Le Corbusier W sumie i tak mówią, że przeminęliśmy. 
 Dagarama Kto mówi! Panie Corbusierze! Le Corbusier Anglik parszywy. Wysadzili w powietrze osiedle w Saint Louis, bo im się tam jakaś patologia zalęgła, a ten od razu napisał, że to koniec całej epoki. Dagarama Wilcy, nie ludzie.


Le Corbusier No, ale wychodzi na to, że wszystko co dziś możemy… (Le Corbusier zabiera płaszcz) …to odbijać się wam czkawką przez następne stulecie. Au revoir, messieurs.

SCENA II Dagarama Cudowny wizjoner. Jan Głuszak Wariat, nie wizjoner. Dagarama No na jedno wychodzi. Jan Głuszak Pokaż, co tam naskrobałeś. Dagarama Zostaw, jeszcze nie gotowe. Jan Głuszak (pochyla się nad rysunkami) No pokaż. Dagarama Takie tam, wprawki. Jan Głuszak (krzyczy) Czy ciebie bez reszty opętało! Dagarama No co?!


Jan Głuszak Co to ma być? Dagarama Bo ty sobie nie myśl, że ja tylko kopiować od innych umiem. Ja mam swój styl, swój pomysł. Ja wiem, jak to ma wyglądać. Jan Głuszak Co to jest? Dagarama Trzonomasztowce. Jan Głuszak A to? Dagarama Kriobanki życia usytuowane na morzu. Z heliportami. A tutaj zobacz miasto - most na kanale La Manche. A tu szklane góry. I jeszcze tutaj, to obejrzyj. Jednostki mieszkalne dla Marsa. Jan Głuszak (opada na krzesło) Zamkną mnie! Zamkną na wieki. Dagarama Architektura przyszłości będzie harmonijnie zespalać pion i poziom. Pionom trzonów i podpór przeciwstawiać będzie poziomy mis – wsporników usługowych, przykrytych zmiennymi dachami – kloszami, chroniącymi przed klimatem. Jan Głuszak Nie no, ja nie mam siły… Dagarama Misy wsporniki pomieszczą usługi oraz parki. Ogrody wiszące będą elementami tak zwanej urbanistyki przestrzennej.


Jan Głuszak Do psychiatryka mnie zabiorą! Dagarama I ty się przed tym, Janek, nie wzbraniaj. Ty to wykorzystaj. Zacznij myśleć logicznie. Z pewnymi rzeczami nie wygrasz. (Jan Głuszak pada na łóżko. Dagarama siada do rysunków) SCENA III Matka (wchodzi do pokoju) Syneczku, listy przyszły. I twoja renta za listopad. Dagarama O, poczytamy! Jan Głuszak Tylko wszystkiego od razu nie wydaj. Matka (przeglądając koperty) A te wszystkie panie, co do ciebie piszą… Skąd one mają twój adres? Dagarama
 Sława! Sława! Pani szanowna tu zerknie na kopertę. Jan Głuszak, Tarnów. Nic więcej. A dochodzi. Nasz Janek jest znany i powszechnie szanowany. Jan Głuszak Tak, jestem znany, wśród tych trzech listonoszy z naszego rewiru. Matka Zawsze to coś. I co one piszą?


Dagaramy Wyrazy uwielbienia ślą, wyznania miłości! Jan Głuszak Oj mamuś, ty wszystko musisz wiedzieć… Matka A bo ciągle tu siedzisz, wśród tych papierzysk, smutno mi, jak na ciebie patrzę. Sam jesteś. Dorosły chłop, a ciągle sam. 
 Jan Głuszak Kaleka i obłąkaniec, kto by takiego chciał? Dagarama Rodzina to jest szkoła egoizmu! Nie przeceniałbym. Najlepsze rezultaty można osiągnąć w pojedynkę. To znaczy we dwoje. Matka Oj, już nie mów, zdolny jesteś, ładnie rysujesz. Na pewno jakaś pani by się znalazła. Przecież jak piszą, to im chyba zależy. Ty do nich w ogóle odpisujesz? Dagarama (rozrywa pierwszą kopertę) Idiotki! Po tym artykule w „Polityce” to już piszą jak szalone jakieś. O, słuchajcie tego: Szanowny Janku, wybacz poufałość, ale zobaczyłam twoje zdjęcie w gaziecie. Potem przeczytałam twoją historię. Chcę ci napisać, że pomyślałam sobie wtedy, że musisz być najlepszym człowiekiem na świecie. Znam się na ludziach, umiem to poznać… (Dagarama rzuca list na stertę papierzysk) No idiotka. Jan Głuszak Mamuś, ja nie mam na to siły, nie mam ochoty. Zresztą dla ciebie lepiej, żeby żadna pani się tu do nas nie zaplątała, bo my z tej jednej renty nie wyżyjemy. Poza tym, gdzie ja ją sprowadzę? Tutaj? Do tej chałupy, w ten barłóg? Litości!


Dagarama A pamiętasz tamtą z hotelu Leliwa? Jezu, jaka głupia była. Niedojrzała taka. Chciałeś ją pocałować, ale się spłoszyła. Mówiła, że ją kiedyś zgwałcono, nie dała się… 
 Jan Głuszak Pamiętam. Dagarama A wiesz, co się z nią potem stało? Rok później złapała syfa, a jej nieślubne dziecko jej matka utopiła w pomyjach. Tak, tę matkę wsadzili potem. O, stary! Obraz święty na ścianie, a kurestwo na twarzy. Byłem tam u nich w domu. Jan Głuszak Ja nie byłem. Dagarama Bo nie zawsze cię ze sobą zabieram. (Dagarama otwiera kolejny list i bez czytania wrzuca na stertę papierów) Matka I ty te wszystkie listy palisz! Serca do tych kobiet nie masz! Jan Głuszak Nie wszystkie. Jeden sobie zostawiłem. O, tutaj mam. (wyjmuje spod poduszki kopertę, otwiera, czyta) Wszystko dotąd było błądzeniem po omacku, życiem na grubej powierzchni skóry, skalanym ulicznym brudem, życiem żółwia bezmyślnie czołgającego się po skorupie ziemskiej. Wszystkie radości, wszystkie smutki, rozpacz i szczęścia chwile były niedopełnione, kalekie, bo nie było w nich wnętrza zdławionego przez wyrodną matkę… Matka Oj, Jasiu, jak możesz… Jan Głuszak


Słuchaj dalej. (czyta) Modliłeś się późną nocą do bogów swoich. Wyciszałeś cierpienie tworzeniem kolorowych wizji. Ja spałam głębokim oddechem jałową wyobraźnią… Dagarama …Rankiem nie dostrzegałam barw rozwieszonych na ścianach. Były dla mnie - jak wszystko wtedy między nami - zwyczajnie niepotrzebne… Jan Głuszak …oderwana od ciebie, nabrzmiewałam łakomą żądzą wdarcia się w ludzkie targowisko rozkoszy i próżnej radości. Pędziłam na oślep do innych, śmiałam się z nimi, tańczyłam, zostawiałam z tobą twój jęk i zgaszone oczy… Dagarama …utykałeś barwnymi wizjami przestrzeń ścian aż do sufitu, i kołysząc się rytmem sierocym oczekiwałeś mnie w głuchym pudle naszego pokoju… Jan Głuszak i Dagarama …gdy nieopatrznie wróciłam, nie było cię już, a ściany stały się puste jak ogród, z którego wycięto rozkwitłe tulipany (Jan Głuszak podnosi swój kikut i spogląda na niego. Dagarama powtarza ten gest) Matka No ładnie napisała. To o tych tulipanach ładnie. Dagarama (po cichu do matki; Matka nie reaguje) Musiałem ją zmyślić, a on musiał w nią uwierzyć. Inaczej nasze dzieło zniweczyłaby jego chuć. 
 Jan Głuszak Co mówisz? Dagarama Nic, tak do siebie tylko.


Matka Mówię, że ładnie o tych tulipanach napisała. Dagarama (po cichu) Wiem, to okrutne, ale bez tej historii nie byłoby możliwe to, co zaraz nastąpi. Jan Głuszak Dostałem ten list rok temu, pisała do mnie jakiś czas. Tylko że fakty przedstawiały się wtedy tak: dała mi stówę i powiedziała, że jak wróci ma mnie nie być. Wziąłem wilbrę i na czerwonej podłodze napisałem: panowie uwaga krowa. Matka Nieładnie zrobiłeś! Dagarama (nadal po cichu i do matki) Tak naprawdę nie było żadnej wilbry, żadnej podłogi i żadnej stówy. Niczego nie było. Ale trzeba to było wymyślić, gdyż… Jan Głuszak Małżeństwo jest instytucją upokarzającą. Zakłada z góry rezygnację z siebie. 
 Dagarama O właśnie! A architekt nie może sobie na to pozwolić! Jan Głuszak Fakt oczywistej, bardzo częstej, małżeńskiej prostytucji… Matka Jasiu, takie słowa! Jan Głuszak …kodyfikuje prawo i religia. Jest to niezgodne z naturą człowieka. Matka
 Ja bym chciała mieć, Jasiu, wnuki.


Jan Głuszak Brutalna prawda jest taka, że jeden ojciec potrafi utrzymać dziesięcioro dzieci, zaś dziesięcioro dzieci nie zawsze kwapi się do utrzymania jednego ojca. Dzieci to darmozjady, jestem tego najlepszym przykładem! Matka Ja tak, Jasieczku, nie myślę. Jan Głuszak Ja produkuję, ale szum kosmiczny! Dagarama W końcu gadasz jak trzeba! Matka Nie mogę tego słuchać! Nie tak cię wychowałam. Jan Głuszak Ty, mamuś, musisz pojąć, że mam trudności socjotechniczne w zdobyciu partnerki. Trzeba ją przyprowadzić do domu, może nakarmić, mieć zgodę rodziny, poza tym są bariery obyczajowe, sąsiedzi, parafianizm… Matka Tylko o Bogu złego słowa się nie waż powiedzieć. Na porządek boski ręki nie podnoś! Dagarama Więc doszliśmy do sformułowania własnej praktyki seksualnej tak zwanej Trans lingam yoni yoga - czyli stosunków zdalnie sterowanych. (śmieje się) Jan Głuszak Ja się, mamuś, nie nadaję do małżeństwa. Jest taka książka, czekaj, o, tutaj mam. Obuchowski, „Psychologia dążeń ludzkich”. Tam mnie zainteresował rozdział o seksie. Jest tam taka teza, że chory psychicznie, biedak i bezrobotny stosują samotnicze techniki seksualne.


Matka Jasiu, na Boga! Dagarama Tak, tak i po raz trzeci tak! Masturbacja to jest przyszłość. I najlepsze rozwiązanie dla miłującego siebie architekta. Precz z pokrewieństwem ciał i dusz! Wystarczy jedno ciało, jedna dusza, jeden rozum. No i jedna ręka. (podnosi kikut) Jan Głuszak (podnosi kikut i wychodzi z pokoju) Muszę do kibla. SCENA III (W pokoju zostaje Matka i Dagarama. Kobieta podchodzi do biurka, przegląda papiery i notes. Ogląda rysunki, jeden po drugim) Matka (zwraca się do Dagaramy) Te jego rysunki? One są coś warte? Dagarama One są szanowna pani oznaką najczystszego geniuszu! Matka No to niech już sobie ten mój Jasiek rysuje. (Matka wychodzi) SCENA IV (Wraca Jan Głuszak, kładzie się na łóżku. Dagarama pracuje nad rysunkami. stukanie do drzwi) Matka (tylko jako głos w oddali) Syneczku, znowu ktoś do ciebie!


Dagarama (spoglądając na zegrek) W samą porę! (Oskar Hansen wchodzi do pokoju, rozgląda się, zagląda we wszystkie kąty. Spogląda na pogrążonego we śnie Głuszaka, potem na Dagaramę ) Oskar Hansen Le Corbusier już był? Dagarama Był. Oskar Hansen O równości prawił? Dagarama Że miasta, które czynią ludzi równymi, że świat bez elit, bo wszyscy są elitą, że słońce, zieleń, powietrze… że smak i styl kroczą w liczbach… Oskar Hansen Tak, wiem, znam. To menda jedna! Dagarama Proszę? Oskar Hansen Że mu się to w głowie nie zderza! Jakiś absmak mógły jednak czasem odczuwać. Dagarama Ale co? Oskar Hansen


No jak można takie rzeczy opowiadać, a jednocześnie projektować dywany dla bogaczy, tkaniny artystyczne, no przecież to się wszystko kupy nie trzyma. Nie będzie elit, ale póki są, to je będziemy doić tak długo, jak tylko się da. Dagarama No ale żyć jakoś trzeba no nie? Koniec z końcem wiązać Jan Głuszak (przez sen) A co ty możesz o tym wiedzieć? Oskar Hansen A temu co? Dagarama Zaniemógł. Chwilowe. Oskar Hansen (pochylając się nad rysunkami)
 A w co wy się tu, chłopcy, bawicie? Dagarama (z dumą) W zbawienie świata przez architekturę. Ale przepraszam, że zapytam. Kim pan jest? 
 Oskar Hansen A to ja przepraszam, nie przedstawiłem się. Oskar Hansen. Dagarama Nigdy nie słyszałem. Oskar Hansen A to mnie specjalnie nie dziwi. Mało kto słyszał. Ale nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało. No pokażcie, synkowie, co tu macie. (Oskar Hansen ogląda rysunki, mruczy pod nosem, porównuje) Straszne! Dagarama (wstając)


Dziękujemy za wizytę. Jan Głuszak Nie, czekaj, niech zostanie! Dlaczego straszne? Oskar Hansen Bo wy tu nie świat zbawiacie, tylko sobie pomniki wznosicie. Pałace próżności własnej. O człowieku zapomnieliście. Dagarama Przecież to sama natura! Janek wytłumacz panu. Jan Głuszak (zaspany, monotonnie) Niedoścignioną architekturę posiadają układy naturalne zwierzęce i roślinne, a także układy, w które są ukształtowane różne rodzaje materii nieożywionej. Technika i forma budynków winna się zbliżać plastyczną wymową i psychologicznym oddziaływaniem do obiektów natury, szczególnie, że temu służą doskonałe właściwości materiałów plastycznych – przezroczystość i lekkość. Możemy mieszkać w słońcu… Dagarama (z pasją) …jak ptaki wijące gniazda na drzewach, tylko podnieśmy nasze siedziby ku niebu, nad ziemię ciężką. Niech się wznoszą chyże łodygi pni i gałęzi ku chmurom i poza chmury, nad którymi będzie wieczna pogoda i jasność. Oskar Hansen Bełkot, bełkot, po stokroć bełkot! Dagarama Ale dlaczego? Oskar Hansen Wam się, synkowie, naturę zachciało imitować? Dagarama Miasta-kwiaty, miasta-liście, całe lasy miast-drzew.


Oskar Hansen (grzebiąc w rysunkach) O czekaj, czekaj, to weźmy… (wyjmuje jeden z rysunków) 
 Dagarama (z dumą) To Heliotropy. Projekt dla Zakopanego. Oskar Hansen No to opowiedz. Dagarama To są stabile, ale takie specjalne. Stoją w miejscu, ale obracają się wokół własnej osi za słońcem. W każdym kwiecie mieszkalnym żyje po pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Systemy chodników i wind rozprowadzają ich po mieście… Oskar Hansen (bierze ołówek) Czekaj, czekaj. (daje ołówek Dagaramie) Narysuj mi tu, synku, człowieka na tym. 
 Dagarama (zaskoczony) Nie da się. 
 Oskar Hansen Jak to się nie da? Dagarama Za mała skala. Każdy kwiat ma ponad kilometr wysokości, gdyby chcieć narysować człowieka na tym szkicu, byłaby to kropeczka… Oskar Hansen No ale rysuj, panie architekt, człowieka na swoim projekcie! Już! (Dagarama przykłada ołówek do arkusza)


Oskar Hansen Już? Dagarama No już. Oskar Hansen A teraz zamknij oczy. Dagarama Po co? 
 Oskar Hansen No zamknij. Już? A otwórz! Natychmiast. Pokaż tę kropkę. (Dagarama bezradnie szuka kropki na arkuszu) Dagarama Jest! Oskar Hansen To nie ona! Dagarama O tutaj! Oskar Hansen Nie! Dagarama A tu? Oskar Hansen No w końcu. Jan Głuszak


Mówiłem ci, że człowiek nam się gubi w tym wszystkim. Dagarama Wzorem jest natura. Tylko wracając do natury można uratować ludzkość. Oskar Hansen To prawda i nieprawda jednocześnie. Jan Głuszak Wiedziałem! Dagarama Ale jak to? Oskar Hansen Bo wam się wydaje, że jak zrobicie miasto, co wygląda jak kwiat, to od razu znaczy, że wracacie do natury. Nie naiwne to aby? No i ile trzeba będzie czekać na te wasze kwiaty? Dagarama Jeszcze nie ma materiałów, konstrukcja by runęła. Technologia musi nadgonić myśl. Ale to nie nasza działka. My uciekamy w przyszłość, niech inni nas gonią. Jan Głuszak Jeszcze niedawno coś innego mówiłeś o tej przyszłości. Oskar Hansen Zgnijecie sobie w tej przyszłości samotni i sfrustrowani. Wy w ogóle pytaliście ludzi, czego im trzeba? Dagarama Tego to nas będzie uczyć historia. Precz z dziewiętnastowiecznym miastem, precz z ulicą, pleśnią kawiarni i sklepów w parterach. 
 Oskar Hansen


Historia to nas uczy jedynie tego, że od czasu do czasu lubimy się nawzajem trochę powyrzynać. Dla architektów marna to nauka. Pytaliście ludzi? Dagarama Później zapytamy. 
 Oskar Hansen Czyli kiedy? 
 Jan Głuszak No właśnie! Kiedy? Dagarama Nie teraz. Teraz trzeba się skupić na dziele! Ono jest najważniejsze. Oskar Hansen Ty niby słuchasz, ale nic nie słyszysz. Chcesz zdecydować za ludzi. Dagarama Jestem fachowcem! Oskar Hansen Po pierwsze: chciałbyś nim być. Po drugie: co z tego? Kto jest lepszym specjalistą od wicia gniazda, jeśli nie ptak, który w tym gnieździe mieszka? Dagarama Zniszczą nam koncept! 
 Oskar Hansen Tu cię mam! A co jest ważniejsze? Twój koncept czy ludzie? Dagarama Wiemy, co jest dla nich dobre! Oskar Hansen


Tak ci się tylko wydaje! Dagarama I co z tego, że tak spytam? Dostanę pięćdziesiąt tysięcy różnych odpowiedzi. I co z nimi zrobię? Mogę sobie nimi co najwyżej ten grajdół wytapetować. Taka jest użytecznośc tej rady. Wielki demokrata się znalazł. Oskar Hansen Ty ciągle myślisz, że w architekturze najważniejszy jest architekt, prawda? Dagarama A ty mi próbujesz wmówić, że on jest w ogóle nieistotny. Oskar Hansen Bo tak właśnie jest. Tak długo, jak sami sobie będziemy budować pomniki, nie ruszymy z miejsca. Patrzę na te twoje miasta-kwiaty i myślę o tobie, nie o ludziach, którzy będą mieli w nich mieszkać. To jest przyszłość, którą trzeba wstrzymać, nim naprawdę nadejdzie! To jest niebezpieczne. Dagarama To jest postęp. Oskar Hansen Postęp byłby wtedy, gdybyś pozwolił ludziom naprawdę decydować. Stwórz ramę. Dagarama Co? Oskar Hansen Stwórz ramę, a ludzie niech ją wypełnią swoim życiem. Zaufaj im, pozwól działać. Tylko oni wiedzą, jak to ma wyglądać. Na tym polega powrót do natury. Na organicznym wzroście. Jan Głuszak Nie chciałbym się powtarzać, ale wieszczę przestrzenny kociokwik.


Dagarama Już wiem! Oskar Hansen Co takiego? Dagarama Już wiem, skąd cię znam! Oskar Hansen Czyżby? Dagarama Ty jesteś ten pomyleniec od linearnego miasta! Ty nam chciałeś Polskę przebudować! Miasta zburzyć, cztery wielkie bloki pociągnąć od morza do gór. Ty jesteś tak samo przesunięty w fazie jak my. A kto wie czy nie nawet bardziej Oskar Hansen No właśnie dlatego przyszedłem. Propozycja nie jest tak ważna, jak potrzeba, która ją zrodziła. Nie popełnijcie tych błędów, które ja popełniłem. Jan Głuszak Jakich błędów? Oskar Hansen Nie spieszcie się, nie wychodźcie zbytnio przed szereg. Bo najgorsze co możecie zrobić, to wypowiedzieć słowa, na które nikt nie będzie jeszcze gotowy Jan Głuszak (do Dagaramy) Widzisz, mówiłem ci! Oskar Hansen I słuchajcie ludzi. Mi się wydawało, że wiem co powiedzą. Słuchałem, ale nie słyszałem. Zupełnie jak ty.


Dagarama Wypraszam sobie. Oskar Hansen Nie wiesz, na co się porywasz. Mi się marzyła równość, wspólny dom. Wyobraźcie sobie miasto, które wszystkim mieszkańcom daje równy dostęp do kultury, do tych wszystkich zdobyczy cywilizacji. A jednocześnie miasto, które nie zamyka nikomu dostępu do natury. Cały kraj ludzi żyjących w mieszkaniach z widokiem na rzekę albo las. Dagarama Nooo, brzmi pięknie. To coś ci nie wyszło. Oskar Hansen (z politowaniem) A masz ty to w tych swoich miastach-kwiatach. Masz w miastach-drzewach? Ty zamiast budować drzewa z betonu zająłbyś się sadzeniem prawdziwych. Sosnę ty kiedyś na oczy widziałeś? Większy pożytek by z tego był. Z resztą to miało być tylko narzędzie. Jan Głuszak Narzędzie? Oskar Hansen Przecież chodziło tylko o to, żeby zbliżyć człowieka do człowieka. Miasto jako tło, miasto jako obraz. I ty, ja, nawet on (wskazuje na Dagaramę) we wnętrzu tego obrazu. Wyobraź sobie architekturę, która daje oprawę, która uwzniośla nawet najbardziej prozaiczne czynności. Nagle wszystko staje się obrazem, wszystko staje się opowieścią. Człowiek z człowiekiem, a każdy ma wolny wybór. Żyjąc w moim mieście linearnym ci, co urodzili się później, nie musieliby mieszkać dalej od centrum niż ci, którzy urodzili się przed nimi. Dzięki temu nasze wnuki, wyzwolone z ograniczonej perspektywy miasta centrycznego, będą w stanie zachwycać się pytaniami, na które odpowiedzi nie mieszczą w ramach przedmiotowych cech ekranu komputera… Jan Głuszak Jezu, co jeden to gorszy czubek!


Oskar Hansen …a dotyczącymi ich własnych, autentycznych, przez to najciekawszych zdarzeń, które każdy sam spotkał w nowo zobaczonym świecie. Tak jest u mnie. Ale to tylko propozycja, zaczyn, żeby myśl miała gdzie błądzić. A u was, w tych kwiatach to zawsze będzie tak, że ktoś żyje na dole, a ktoś na górze. Jak niby rozwiążecie ten problem? Dagarama Architektura przyszłości będzie harmonijnie zespalać pion i poziom. Oskar Hansen To bardzo ładnie brzmi, ale jak to rozwiążesz? Dagarama (zawstydzony) Jeszcze nad tym myślimy. Oskar Hansen Nic tu, synkowie, nie wymyślicie, to już było. Wyściubilibyście nos z tej waszej chatynki, to byście odkryli, że takie rzeczy to już kto inny pomyślał i teraz się ich wstydzi. A przynajmniej się nimi nie chwali. Widzę, że nic tu po mnie. Impregnowani jesteście. Jan Głuszak Czekaj, czekaj. A ty to wszystko sam wymyśliłeś? Oskar Hansen Sam nie dałbym rady. Jan Głuszak To z kim? Oskar Hansen Z moją Zosią. Dagarama No i masz!


Jan Głuszak Mów dalej. Oskar Hansen (rozmarzony) Tylko za późno to zrozumiałem. Gdyby nie Zosia, ja bym skończył jak ty. (zwraca się do Dagaramy) Ona mnie trzymała za nogi, żebym nie odleciał. Wiecie, synkowie, można sobie wzniosłe rzeczy o architekturze opowiadać, ale na końcu to jest ściana, to jest podłoga, sufit. To jest okno i balkon. No i to są czasowniki, nie zapominajcie o tym. Jan Głuszak No tak, czasowniki. Oskar Hansen Jeść, pracować, spać, wchodzić, wychodzić, siedzieć, leżeć, stać, odpoczywać, rozmawiać, patrzeć, słuchać, wąchać, bać się i zachwycać… kochać… Dagarama Daj już pan spokój. Oskar Hansen …żyć albo tylko egzystować. Czasowniki, synkowie, one weryfikują architekturę! Zosia mi o tym ciągle przypominała, ja bym zapomniał, zbyt zakochany byłem w idei, by na tę praktykę zwracać uwagę. Macie tu taką swoją Zosię, co was w odpowiedniej chwili powstrzyma? Bo jak nie macie, to jesteście zwykłymi wariatami. 
 Dagarama (zaprasza gestem do wyjścia) Panu już naprawdę dziękujemy! Oskar Hansen No, to na razie, synkowie. I pamiętajcie. Propozycja nie jest tak ważna, jak potrzeba, która ją zrodziła! SCENA V


Dagarama Ty Janek nie potrzebujesz żadnej Zosi, Marysi i Krysi, wiesz o tym, prawda? Jan Głuszak Zostaw mnie w spokoju. Dagarama My mamy siebie i sobie wystarczymy. Ty będziesz pilnował mnie, a ja będę pilnował ciebie. Damy radę, wystarczy nie tracić z oczu celu. Jan Głuszak Idź stąd! Dagarama Ten cały Hansen, kim on niby był? Za dwadzieścia lat nikt nie będzie nawet o nim pamiętał. Raptem kilku pasjonatów, nikt więcej. A my mamy zadanie do wykonania, misję do wypełnienia, Janek. My się nie możemy rozdrabniać, my się nie możemy wahać. Jan Głuszak Odejdź, po prostu odejdź i już nigdy nie wracaj. Dagarama Nie, Janek, my mamy pakt, mamy umowę. Ja ciebie nie zostawię. (podnosi kilka rysunków) Przecież to wszystko tutaj, to jest ważne, nie dla nas jest ważne, ale dla świata! Jan Głuszak Dla ciebie jest ważne. Ja chcę tylko iść spać. Wideo dokumentalne na których krytycy architektury opowiadają o metabolizmie w architekturze i o tym jak Jan Głuszak wpisywał się w ten nurt tworząc w Polsce)


AKT III (szpital psychiatryczny, pokój Jana Głuszaka, jedno łóżko, stół zawalony papierami, szpitalna szafka pod oknem, kilka krzeseł, na nich siedzą pacjenci, pomiędzy nimi kręci się pielęgniarka i lekarz) SCENA I (Jan Głuszak stoi na łóżku przed siedzącymi na krzesłach pacjentami, lekarz i pielęgniarka stoją z boku. Unosi swój kikut, spogląda na niego, Dagarama powtarza ten gest. Jan Głuszak zaczyna mówić, Dagarama chodzi za plecami Głuszaka w tę i z powrotem słuchając uważnie, jakby sprawdzał zgodność przemówienia z wcześniej ustalonym tekstem. Od czasu do czasu kiwa z uznaniem głową) Jan Głuszak Dogmatyzm. To on jest najbardziej sprzeczny z duchem ludzkim i obiektywnym rozwojem dziejów. Tak, dogmatyzm. Dotyczy to zarówno teorii, jaki i praktyki wszystkich dziedzin działalności ludzkiej, a więc i architektury. Dogmatyzm architekturę zabija. Ot, cała prawda. Ale właśnie! Architektura. Pisana wielką literą, jako dziedzina sztuki, narzędzie zachwytu. Ta powinna być nowoczesna. Zwłaszcza ta, która powstaje dziś i powstanie jutro. Powinien być w niej zrobiony użytek z tego, co współczesność i jutro przyniesie: z osiągnięć technicznych, społecznych, naukowych i estetycznych. Od obiektów współczesnych wymaga się bowiem czegoś więcej niż od budowli powstałych w ubiegłych okresach dziejowych. Każdy projekt i każda budowla winny nieść nowe problemy. Dlatego też, jak uważamy, architektura przodująca w epoce winna być wizjonerska. Nasza architektura i urbanistyka, bardziej niż w przeszłości, może być lepiej przystosowana do potrzeb społecznych i indywidualnych, a także do warunków klimatycznych i terenowych, dzięki istnieniu nowoczesnej socjologii, pedagogiki, psychologii i nade wszystko… (Jan Głuszak robi głęboki ukłon w stronę lekarza i pielęgniarki) …psychiatrii. Trzeba jednak nadmienić, że architekci całego świata niezwłocznie winni zacząć studiować prakseologię. Znajomość ogólnej teorii sprawnego działania obowiązuje i w architekturze. Przecież jej naczelnym zadaniem jest planowanie przyszłości”, więc musi być też „przewidywanie przyszłości”. Pacjent Sceptyczny


Nie chciałbym siać defetyzmu, ale przewidywanie przyszłości wielu z nas ma wypisane na bilecie do tego jakże przytulnego miejsca. (również kłania się lekarzowi i pielęgniarce) Dagarama Proszę o ciszę. Czas na pytania i uwagi będzie po wykładzie! Jan Głuszak Przed nami stoją dwa zasadnicze cele: pierwszy to wykorzystanie wszechstronnego dorobku kultury duchowej i materialnej dla stworzenia jak najlepszych warunków życia i pełnego rozwoju współczesnego i przyszłych pokoleń. Drugi to dalsza działalność odkrywcza. Pacjent Gorliwy Będziemy Kolumbami nowych przestrzeni! Będziemy Magellanami miast przyszłości. Wy, a ja razem z wami! Pacjent Sceptyczny Chyba Megalomanami? Jan Głuszak Ruch, zmienność i przekształcalność – oto nasze czasy. Ale też ruch, zmienność, przekształcalność - oto domena natury. Człowiek obcując z naturą od wieków podziwiał dynamikę architektury roślin i części anatomicznych zwierząt, ale nie mógł zastosować wynalazków natury z braku odpowiednich materiałów i ze względu na niski stopień rozwoju nauki. Architekci minionych epok czerpali inspirację twórczą z obiektów naturalnych do ozdób ornamentalnych. Pacjent Gorliwy Ornament to zbrodnia! Ornament to zbrodnia! Ornament to zbrodnia! Dagarama Cisza! Jan Głuszak


Zwrot architektury ku naturze jest ważny nie tylko ze względów technicznych i formalnych. Miasta nie mogą już więcej odrywać człowieka od natury i krajobrazu, nie mogą go więzić między kamiennymi murami. Miasta musimy otworzyć dla widoków dalekich, powietrza, słońca i zieleni. Te postulaty będziemy mogli zrealizować dopiero w czasach, które nadchodzą. (Jan Głuszak spogląda na swój kikut, Dagarama powtarza ten gest. Głuszak spogląda na Dagaramę) Dagarama Mów! No mów dalej! Jan Głuszak Nie wprowadzimy jednak do miasta krajobrazu, zieleni, powietrza, słońca i przestrzeni. jeśli nie zmienimy konstrukcji budynków mieszkalnych i usługowych. Wielkie miasta wymagają wielkich jednostek mieszkalnych. Konieczna jest budowa już nie domów, ale budowli, które stanowią obiekty tak zwanej urbanistyki przestrzennej. Jak epoka starożytna i średniowieczna budowały grobowce i świątynie jako największe założenia dominujące w krajobrazie, jak współczesność przyniosła dominanty w postaci zakładów przemysłowych miejsc pracy człowieka, tak jutro wytworzy domy - miasta, które swoimi wartościami plastycznymi, technicznymi i funkcjonalnymi wyrażą epokę, w której powstały. Pacjent Gorliwy Przepraszam! Chciałem tylko nadmienić, że także to miejsce naznaczone jest piętnem epoki, w której tkwimy. Pacjent Sceptyczny Komunizmem? Pacjent Gorliwy Modernizmem! Wszak forma podąża tu za funkcją. Czyż to nie wspaniałe? Pacjent Sceptyczny Do komunizmu też w sumie pasuje. Dagarama


Nie daj się wybić z rytmu. Mów. Jan Głuszak (podnosi głos) W przestrzennych miastach, pełnych zieleni, słońca, powietrza, odzwierciedli się duch nowoczesnego humanizmu. Architekt dzisiejszy musi być artystą nowoczesnym - dobrym psychologiem, rozumiejącym działanie na człowieka najróżnorodniej ukształtowanego otoczenia. Technika i…i…i… Dagarama (suflerskim szeptem) …forma budynków winna się zbliżać plastyczną wymową i psychologicznym oddziaływaniem do obiektów natury… Jan Głuszak …forma budynków winna się zbliżać plastyczną wymową i psychologicznym oddziaływaniem do obiektów natury… Dagarama (nadal szeptem) …szczególnie, że temu służą doskonałe właściwości nowych materiałów plastycznych przezroczystość i lekkość. Jan Głuszak …szczególnie, że temu służą doskonałe właściwości nowych materiałów plastycznych przezroczystość i lekkość. Dagarama (nadal szeptem) I teraz o tej inżynierskiej mądrości. Jan Głuszak Do tej pory żadnego z teoretyków architektury nie zachwyciła inżynierska „mądrość” tkwiąca choćby w samoczynnie zamykających się pąkach kwiatów czy łodygach pozwalających na obracanie się kwiatów za słońcem. Dziś już wolno nam o tym myśleć, jutro będzie możliwe wybudowanie wysokich jednostek o elementach mieszkalnych obracających się wokół trzonów konstrukcyjno-instalacyjnych. Obrót (wynalazek natury - słonecznik) umożliwi nasłonecznienie mieszkań rozmieszczonych przestrzennie wokół trzonów, a także stworzy mieszkańcom możliwość wglądu na całą panoramę okolicy.


(Oklaski) Pacjent Gorliwy Porywające! Porywające! Jan Głuszak Skala budowli wznoszonych przez człowieka, w porównaniu z budowlami zwierząt wysoko zorganizowanych społecznie, na przykład mrówek czy termitów, była dotąd znikoma. Dziś chodzi nam o to, aby proporcje ludzkich budowli do człowieka były podobne jak termitier czy mrowisk do małych owadów. Wysoko zorganizowane społeczności owadów mogą zaspokoić swoje rozliczne potrzeby życiowo-mieszkaniowe tylko przy użyciu dużych jednostek. Pacjent Sceptyczny No sam nie wiem… Jan Głuszak (do Pacjenta Sceptycznego) Za megabudowlami przemawia także dobra tradycja architektury i zdobywczy instynkt człowieka. W starożytności i gotyku wymiary budowli wyrażały maksymalne możliwości techniczne człowieka. Epoka współczesna czeka na budowle, które swoją skalą wyrażą wprost możliwości techniczne naszych czasów. 
 Pacjent Sceptyczny Kto czeka, ten czeka, ja tam już na nic nie czekam. Jan Głuszak Maksymalna możliwa wysokość budowli, podawana przez teoretyków, wynosi osiem kilometrów, ale Georgij Pokrowski, radziecki konstruktor, zaprojektował wieżę kosmiczną z plastiku o wysokości dwustu trzydziestu kilometrów. Pacjent Sceptyczny I jak ich znam, na samym czubku postawią psią budę i każą tam zamieszkać jakiemuś kundlowi? A potem słuch o tym kundlu zaginie. Mam rację? Jan Głuszak


Utopia! To słowo zmieni w przyszłości znaczenie. To co piękne, wielkie i dobre będzie realnym i bliskim społeczeństw jutra. Utopią, krainą która nie istnieje nigdzie, będzie dawny świat, bezmyślnie i źle urządzony, gdy na ziemi, na równinach pól i mórz pojawią się wielkie domy - kolebki i strażnice życia. W nich człowiek będzie żył zgodnie ze swoją wolą i godnością właściwą swemu gatunkowi. (Oklaski) Pacjent Gorliwy Brawo! Brawo! Pielęgniarka Nooooo, niedźwiadki moje kochane, koniec zabawy, czas na kosmiczny obiadek, kolejeczka, kolejeczka, wydaję po kolei! Dagarama Oooo jaka szkoda! Szanowni państwo, najmocniej przepraszamy, czas nam się niespodziewanie skończył, na państwa pytania i wątpliwości odpowiemy więc przy następnej okazji! Następny wykład już jutro!

Scena II

(Pacjenci ustawiają się w kolejkę, podchodzą po pielęgniarki po lekarstwa. Dagarama staje obok pielęgniarki, Jan Głuszak jest na końcu kolejki. Bierze do ust tabletki, a następnie wypluwa na dłoń Dagaramy)

Pielęgniarka No, misie moje kochane, a teraz myjemy ząbki, a potem grzecznie kładziemy się do łóżeczek. I żeby mi nikt tym razem nie próbował organizować puczu na oddziale. Powtarzam raz jeszcze z całą stanowczością: barykada z poduszek, to żadna barykada. A nikt z was nie chce znów spotkać się z panem Mirkiem prawda?


Pacjenci razem Nieeeeeee… (pacjenci i pielęgniarka wychodzą) SCENA III (w pokoju zostają Głuszak i Dagarama) Jan Głuszak Nie wiem, czy dobrze robimy? Dagarama To jedyna droga. Jan Głuszak Ale ja nie widzę przyszłości… 
 Dagarama Bredzisz. Ona ci się nie objawi, ona po prostu nastanie. Ani się obejrzysz, wystarczy jeszcze trochę poczekać. I pozbyć się wątpliwości. Jan Głuszak Ale ja w nią nie wierzę, rozumiesz, dla mnie jej nie ma. I nie tej, o której kazałeś mi mówić. Dagarama Mówiłeś sam, z serca mówiłeś, z duszy, mówiłeś, by ocalić świat! Jan Głuszak Ty mi kazałeś. Ja po prostu już nie wierzę w czas przyszły. Dagarama Wyplułeś wszystkie tabletki? Jan Głuszak Co do jednej.


Dagarama To wszystko będzie dobrze. Idziesz pierwszy się myć czy ja mam iść? Jan Głuszak Idź ty. (Dagarama bierze ręcznik i szczoteczkę do zębów i wychodzi) SCENA IV (do pokoju wchodzi lekarz z pielęgniarką. Ona niesie paczkę) Lekarz Jak tam panie Głuszak? Można? Jest pan tam? Jan Głuszak Jestem albo mnie nie ma. Lekarz Sam? 
 Jan Głuszak (rozglądając się po pokoju) Chwilowo. Lekarz Pani Marysia mówi, że dzisiejszy wykład był porywający. Jan Głuszak Co wieczór tak mówi. Pielęgniarka Ale dziś tak jakoś z pasją, z pasją pan mówił. Jan Głuszak (smutno)


Nadal nie wiem, jak tu trafiłem. Pielęgniarka Oj panie Janku, codziennie to przerabiamy, znów mam powtarzać? Jan Głuszak Rysowałem, czekałem na coś wyjątkowego, aż któregoś dnia spaliłem w piecu wszystkie swoje teksty prorockie… Pielęgniarka (załamując ręce) …niepowetowana strata! Jan Głuszak …bo poczułem, że Bóg mnie wybrał do doświadczeń. Ale dalej? Dalej nic? Pielęgniarka Aż z Warszawy nam tu pana przywieźli. Naprawdę nic pan nie pamięta? Zgłosił się pan do opieki społecznej, powiedział że jest kosmitą, który czeka na paruzję Chrystusa. Dali panu śniadanie, sprawdzili. Dwa razy pana milicja spisywała. Jan Głuszak Sikałem pod jakimś mostem, tyle pamiętam. Pielęgniarka Tak, zgadza się, oddawał pan mocz pod Mostem Poniatowskiego. Potem wdał się pan w bójkę z dwoma mężczyznami… Jan Głuszak …dali mi śniadanie, buty, marynarkę i zadzwonili na milicję… Pielęgniarka Tak, w tej opiece pana nakarmili, ubrali i odstawili na posterunek. Widzę, że robi pan postępy! Jan Głuszak (prawie krzycząc)


Zamknęli mnie! Zamknęli w dyżurce! Razem z kurwami, z pijakami mnie zamknęli, chodziłem po celi, kopałem pudełko od zapałek, śpiewałem hymn! Hymn optymizmu! Potem… Pielęgniarka …zawieźli pana do Tworek, a stamtąd trafił pan do nas. (Lekarz bierze od pielęgniarki paczkę i daje jej znak głową, żeby wyszła. Pielęgniarka wychodzi) SCENA V Lekarz Panie Jaśku, a jakbym miał do pana prośbę? Tylko nie wiem, czy to dobra chwila. Jan Głuszak Lepszej nie będzie, niech pan łapię tę chwilę, bo on zaraz wróci. Lekarz
 A jakby pan zrobił taki wykład, ale o tym, co jest dla pana ważne? O swojej przestrzeni. O swoim domu, ulicy, mieście. Co pan na to? Jan Głuszak Ale jakie to ma znaczenie? Lekarz Im by to pomogło, panu by pomogło, to by miało głęboki sens. Pan tak pięknie mówi o tych miastach przyszłości, o tych kwiatach obracających się za słońcem, o lasach miast-drzew. Tego się panie Janku pięknie słucha, ale zdradzić coś panu? Jan Głuszak Mów pan. Lekarz Ja tam nie słyszę pana…


Jan Głuszak Ale to ja mówię. Lekarz …a przez to, że nie słyszę, to i tam pana w tych miastach przyszłości w ogóle nie widzę. Jakby pan nie przewidywał swojego w nich istnienia. Jan Głuszak J A T O M Ó W I Ę! Lekarz Pan chce to zrobić ludzkości? A ludziom - tym konkretnym, którzy przed panem siedzą i mają twarze, imiona, nazwiska? A sobie chce pan to zrobić? Jan Głuszak Ja! Ja! Tylko ja! Lekarz (pochylając się poufale) Czyżby? Jan Głuszak Dlaczego mi pan nie wierzy? Lekarz Dobrze, zostawmy to na razie. To teraz bez znaczenia. No ale nie opowiedziałby pan? Oni mogliby się w tym odnaleźć, to by mogło mieć dla nas wszystkich znaczenie terapeutyczne. Jan Głuszak Ale o czym ja mam mówić. Przyszłość mnie potrzebuje, teraźniejszość jest nieważna, o ile jej nie służy. 
 Lekarz Panie Janku! Jesteśmy nadal sami?


Jan Głuszak Co mi tu pan! Lekarz Ja bym chciał panie Janku, żeby pan opowiedział, co pan lubi, a czego się boi. Co musi mieć za oknem, gdzie ma stać łóżko, gdzie stolik, gdzie krzesło. Żeby pan opowiedział o domu, ale nie o budynku. Jan Głuszak Stara, drewniana chałupa utopiona w błocie, nie ma o czym mówić Lekarz No ale o czymś pan marzy, o jakimś miejscu. Nie dla ludzkości, ale dla siebie. Niech pan przestanie być narcyzem, a zacznie być egoistą. Jan Głuszak Narcyzm! Narcyzm! Pan sobie nie zdaje sprawy, że jest on częścią profesji architekta! Narcyzm prowadzi do wykształcenia twórczej osobowości, faktycznie skupionej na sobie i swojej pracy, z której efektów korzystają następnie użytkownicy, ludzkość z nich korzysta! Równie dobrze można by panu zarzucać ciekawskość! Lekarz Panie Janku, to znowu nie pan mówi. Ale ładnie się pan nauczył. To co, spróbuje pan? Jeśli nie dla siebie, to dla nich? Jan Głuszak Mogę spróbować, ale nic nie obiecuję. (wskazuje głową na paczkę) Lepiej z tym się uwińmy, zanim przyjdzie. Z muzeum? Lekarz Z muzeum. Znów od pań z konserwacji. One to pana kochają! Muszę sprawdzić, wie pan? (Jan Głuszak kręci przyzwalająco głową, Lekarz otwiera paczkę)


No tak jak myślałem. Krakersy jak zawsze, herbata, cukier, mydło, nowy numer „Architektury”. No i papieroski! Wykończy się pan paleniem tego nawozu, panie Janku, chociaż byś pan jakieś z filtrem palił. Carmeny? Jan Głuszak Carmeny to też nawóz, tyle że z filtrem. Jakoś mi nie smakują. Lekarz No, w porządku. Zapalniczkę pobierze pan od pana Mirka, jak zawsze. (Lekarz wyjmuje z kieszeni pudełeczko z lekarstwami) Zgodnie z umową? Jan Głuszak Tak, umowa to umowa. (łyka tabletki, wtedy lekarz daje mu paczkę) (chwilę później wchodzi Dagarama) Dagarama A ten tu czego? Lekarz (wychodząc) No, to czas na mnie, pójdę już. Jan Głuszak Łazienka wolna? 
 Dagarama Wolna. 
 Jan Głuszak To idę. SCENA VI (Dagarama siedzi na łóżku, wchodzi Pacjent Gorliwy)


Pacjent Gorliwy Można? Dagarama Miałem się kłaść. Pacjent Gorliwy Na słówko tylko. Dagarama No mówże. Pacjent Gorliwy Ten co z tobą chodzi, ten z kikutem? Dagarama (spogląda na swój kikut) Co z nim? Pacjent Gorliwy Nie ufaj mu, nie wierz, on jest groźny. Dagarama Nie jest groźny. Jest mój. Pacjent Gorliwy Powiadam ci, nie ufaj, nie ufaj, bo on cię zdradzi, już cię zdradza, knuje i wątpi, drąży tunele pod twoim wielkim dziełem. Nie ma twojego zapału, nie ma twojej siły. Nie ufaj mu, ty tego nie widzisz, ja widzę. Jak patrzy, gdy nie patrzysz, jak mówi, gdy nie słuchasz. On się ciebie nie boi, wbije ci nóż w plecy, gdy tylko będzie okazja! Dagarama Co wiesz? Pacjent Gorliwy


Nic nie wiem, jedynie czuję. Uważaj na niego, nie zostawiaj samego. Dagarama Mów, co wiesz, wariacie jeden! Pacjent Gorliwy (wychodząc) Twoje dzieło jest ważniejsze od niego. Będziesz go musiał poświęcić! Nie wahaj się ani chwili, twoje dzieło jest ważniejsze.

SCENA VII (Głuszak kładzie się do łóżka, bierze zeszyt, coś w nim zaczyna notować. Dagarama chodzi podekscytowany po pokoju) Dagarama Jestem z ciebie dumny, wiesz? Byłeś dzisiaj wspaniały. Jan Głuszak (znad zeszytu) Dziękuję. Dagarama I ten fragment na koniec, o tej utopii, że ona należy do czasu przeszłego. Kurde, stary, mocne to było, mocne i poruszające. Jan Głuszak Sam to napisałeś, sobie pogratuluj. Dagarama Oj nie mów tak, to nasze wspólne dzieło, razem tego dokonaliśmy. Jan Głuszak Skoro tak mówisz. Dagarama


Naprawdę, stary, ja widziałem ich twarze. Może i mają obłęd w oczach, ale jesteśmy tu dość długo, żebym umiał rozpoznać, kiedy coś robi na nich wrażenie. A oni dziś patrzyli na ciebie jak w święty obrazek. O to chodzi, o to właśnie chodzi. Żeby ich uwieść i pociągnąć za sobą. Jan Głuszak Tak, będziemy mieli za sobą armię wariatów, razem zbudujemy miasta przyszłości, ludzkość będzie nam wdzięczna. Dagarama Nie podoba mi się ten ton. Jan Głuszak Po rękach będą nas całować. My im świat odkryjemy na nowo i urządzimy go na własne podobieństwo. My, pacjenci Oddziału Psychiatrycznego Zespołu Opieki Medycznej w Dębicy – Straszęcinie. Dagarama Zmień ton. 
 Jan Głuszak Nie chce mi się. Dagarama Co cię ugryzło? Jan Głuszak Jestem bezwolnym narzędziem w twoich rękach. Daj mi święty spokój. Dagarama Oboje jesteśmy narzędziem czegoś większego. Jesteśmy heroldami zmiany! Nową koleiną dziejów! Jesteśmy odkrywcami miast przyszłości! Jan Głuszak Magellanami megalomanii.


Dagarama Bluźnisz! Jan Głuszak Masz tamten rysunek? Ten, na którym Hansen kazał ci postawić kropeczkę? Dagarama On był obłąkany! 
 Jan Głuszak Masz czy nie masz? Dagarama Mam, tutaj mam. 
 Jan Głuszak Pokaż. (Dagarama wyjmuje rysunek) Jan Głuszak Gdzie ta kropka? Dagarama Czekaj, czekaj, tutaj gdzieś, czekaj no… (szuka) O! Tutaj jest! Jan Głuszak To na pewno ona? Dagarama Tak! Nie! Nie wiem. (patrzy z wyrzutem na Głuszaka, Głuszak dmucha w rysunek)


Jan Głuszak O! To nie ona, to paproszek! Dagarama I po co znów drążysz? Jan Głuszak No pokaż mi tą jebaną kropkę! Dagarama A po co ja mam ci ją pokazywać… (wyjmuje ołówek) …skoro mogę postawić nową! O, proszę bardzo. Oto twoja kropka, zupełnie nowa, piękna kropka. Jesteś zadowolony? Jan Głuszak I to jest twoim zdaniem rozwiązanie? Dagarama Chciałeś kropki, masz kropkę. O co ci jeszcze chodzi? Jan Głuszak I jak on to wtedy mówił? 
 Dagarama Nie wiem, starałem się nie zwracać na niego uwagi. Rozpraszał mnie i zasmucał. Jan Głuszak Już wiem. Że ta kropka to człowiek. Dagarama Demagogiczny chwyt. Jan Głuszak No, może. Ale czekaj… człowiek tak?


Dagarama No człowiek. Jan Głuszak A jak on się, ten człowiek, nazywa? 
 Dagarama To nieważne. 
 Jan Głuszak (przez zęby) Cały, kurwa, boży dzień grałem w tę twoją grę o zbawianiu świata. To teraz przed snem jak zwykle pełnym lepkich koszmarów pobawimy się przez chwilę w moją. Jak ma na imię ten człowiek? Dagarama (obrażony) Nie wiem. Jan Głuszak No właśnie. Nie wiesz. To ja ci powiem. On się nazywa Janek Głuszak… Dagarama Ty! Ty? Jan Głuszak Ja, ale inny. Jan Głuszak, urodził się w 1937 roku w Tarnowie… Dagarama Na razie się zgadza. Jan Głuszak …w zamożnej chłopskiej rodzinie, do której należały znaczące obszary ziemi wokół miasta. Już w szkole podstawowej uważany był za wybitnie bystrego ucznia, podziwiano też jego zdolności rysunkowe.


Dagarama Ty! Ja! Jan Głuszak Po zdaniu matury postanowił studiować… medycynę. Z powodzeniem dostał się na Akademię Medyczną w Krakowie, którą z wyróżnieniem ukończył w roku 1963. Po odbyciu niezbędnych staży rozpoczął pracę jako pediatra w przychodni lekarskiej w Nowej Hucie… Dagarama Nie my! Jan Głuszak …służąc swoją wiedzą mieszkańcom tego osiedla przez kolejnych trzydzieści lat. Jan Głuszak ma żonę, dwoje dzieci, spółdzielcze mieszkanie i nigdy niezrealizowany talon na samochód osobowy Fiat 126p. Dagarama Po co ty mi to mówisz? Jan Głuszak Jan Głuszak nie jest kropką. Ma twarz, swoje życie, uczucia, rodzinę. Coś lubi, czegoś nie lubi. Wielu rzeczy się boi… Dagarama Robisz się żałośnie ckliwy Jan Głuszak …ma obie dłonie… (Jan Głuszak podnosi kikut i patrzy na niego, Dagarama powtarza ten gest) Nigdy nie rozmawiał z Bogiem, nigdy na nic nie chorował. O schizofrenii słyszał jedynie na zajęciach z psychiatrii. Jedynym sposobem naprawiania ludzkości w jaki wierzy… Dagarama Przestań!


Jan Głuszak …są profilaktyczne szczepienia dzieci przeciwko ospie, odrze, polio… Dagarama Zamknij się! Jan Głuszak …i gruźlicy. 
 Dagarama Co się z tobą dzieje? Mieliśmy taki dobry dzień! Jan Głuszak Nigdy nie przemknęło ci nawet przez myśl, że my się jednak trochę różnimy od mrówek? Dagarama To jest tylko i wyłącznie kwestia perspektywy. Jan Głuszak Nie, to jest kwestia pokory. Dagarama Pokora wobec świata jest oznaką słabości. Wiąże ręce, krępuje ruchy! Jan Głuszak Brak pokory jest oznaką szaleństwa! Dagarama Twój opór jest moim paliwem! On daje mi siłę, on daje mi wiarę w to, co robimy. SCENA VIII (Jan Głuszak siada plecami do Dagaramy i zaczyna coś skwapliwie notować. Dagarama obrażony siada przy stoliku i zaczyna rysować, coś notuje w notesie. Muzyka, na ekranie wyświetlają się kolejne rysunki Dagaramy, przeplatają się z filmowymi wypowiedziami


osób, które pojawiały się na ekranie wcześniej, a opowiadają o Głuszaku, mówią o wizji jego miast, komplementarności całego projektu i o jego tekstach) Dagarama Mam to! Jestem gotów! Jan Głuszak Ledwie świta. Dagarama Utopia udokumentowana. De labore Solis. Epifenomeny umysłu. Wołaj ich! Jan Głuszak A możemy najpierw zjeść śniadanie? Dagarama Nie ma czasu! Nie ma czasu! Wołaj Jan Głuszak (wstając z łóżka) Nigdy nie odpuszczasz, co? Dagarama Moje oko dostrzega niedostrzegalne, moja myśl obejmuje nieobejmowalne, moja dłoń kreuje obrazy, wobec których słowo pozostaje bezradne i słabe. Jan Głuszak A wysikać się chociaż mogę? Dagarama Wołaj! Wołaj! Wołaj! Jan Głuszak (ustawiając krzesła) Eeeeeeej, czubki! Kolejna porcja obłąkańczych wizji! Są jeszcze miejsca w pierwszym rzędzie!


Pacjent Gorliwy (wpadając na scenę) Myślałem o tym! Myślałem całą noc! Mam kilka uwag! Mam korekty. Ale to się może panowie udać, to się może udać! Pacjent Sceptyczny (wchodzi markotny) Ogłaszać kolejną utopię… Dagarama Tak! Właśnie tak! Pacjent Sceptyczny …przed porannym sraniem to jest rzecz wielce ryzykowna. (siada ciężko na krześle) Dagarama Wielkie sprawy wymagają wielkiej odwagi! Pacjent sceptyczny Słucham zatem uważnie. Dagarama (do Głuszaka) Mów! Powiedz im! (Wchodzi lekarz i pielęgniarka. Stają pod ścianą) (Jan Głuszak staje na łóżku, Dagarama zaczyna chodzić po pokoju, w podobny sposób jak podczas poprzedniego wykładu) Jan Głuszak Utopia udokumentowana. De labore Solis. Epifenomeny umysłu. Zacznijmy od ojca Malachiasza, nie mylić z prorokiem Malachiaszem, który wyliczył i wymyślił do końca świata przydomki papieży i nazwał epoki, w których będą rządzić. Według wyliczeń biegłych w tym piśmie, to zgodnie z proroctwem ojca Malachiasza papież Pius XII nazywał się Pasterz Anielski, Jan XXII Sternik i Żeglarz, Paweł VI nazywał się Kwiat Kwiatów, następca jego - Ze Środka Księżyca, jego zaś następca - Z Trudu Słońca.


Dagarama Czyli De labore Solis! Jan Głuszak Czyli De labore Solis… Dagarama Po nim nastąpi Piotr II Rzymianin za jego panowania dokona się zburzenie Rzymu, chwała gałązki oliwnej i 1000 lat Królestwa Bożego na ziemi. No więc właśnie poczynając od epoki De labore Solis nastąpi zrozumienie mojego dzieła, mojej teorii i praktyki. Owszem, nastąpi to niedługo po roku 2000. No, Janek, ale ty mów, a nie ja… Jan Głuszak Dlatego moją księgę nazwałem De labore Solis. Składa się z następujących części. Część pierwsza to Metaideapoetyka, część druga - Metametoda, część trzecia - Metateoria, część czwarta… Dagarama Metapraktyka! Jan Głuszak Część piąta - meta… meta… Dagarama Metatektonika! Skup się. Jan Głuszak W tej piątej części mieści się właśnie moja architektura przyszłości, wokół której koncentruje się zainteresowanie wszystkich. Czytam prawie każdemu te teksty i jak widzę, że nie słuchają… jak widzę, że nie słuchają… Dagarama To się nie zniechęcam. Ich opór jest moim paliwem!


Jan Głuszak (niepewnie) Właśnie, właśnie tak… No w każdym razie… Gdzie ja to skończyłem. O tutaj… Kiedy na Ziemi nie było cywilizacji, lecz luźne ośrodki o nieskoordynowanym życiu, pojawili się w wozach ognistych, na słupach ognia, boscy nauczyciele (Quetzalqoatl). Uczyli ludzi obyczajów pisma, obliczenia kalendarza, uprawy, budownictwa, astronomii. Wtedy niebo otwierało się nad człowiekiem… tak, nad człowiekiem. Pacjent Gorliwy Brawurowe! Brawurowe! Pacjent Sceptyczny Koledze, widzę, zrobiło się gorzej. Dagarama Janek, co z tobą? 
 Jan Głuszak No, i ta, architektura, znaczy moja architektura, nasza... Ona ma na celu wywyższyć lud, jak kiedyś wywyższeni byli królowie i możni. Za trzy tysiące lat budowle moje, znaczy nasze będą traktowane z taką czcią i sentymentem, jak my dziś traktujemy katedrę Notre Dame i Panteon w Rzymie. Architektura Dagaramy jest podpatrzonym światem jaki kreował Bóg i ewolucja, tworząc przyrodę martwą i ożywioną. Mnogość jego form plastycznych świadczy o jego talencie i zmyśle konstrukcyjnym. (Jan Głuszak zawiesza głos, spogląda w ciszy na zebranych) A tak naprawdę chodzi o dom… 
 Dagarama (wertując notatki) Co? Gdzie to jest? Jaki dom? Tego tu nie ma! Jan Głuszak Chodzi o dom. Żeby znaleźć to miejsce na mapie, pokazać palcem, a potem w tę mapę wejść. Rozwinąć skalę. Bo jedyna prawdziwa, w której człowiek się nie zgubi, to jeden do jeden. Wszystkie inne są kłamstwem.


Dagarama Nie ma tego, trzymaj się tekstu! Ustaleń się trzymaj. Jan Głuszak A więc dom. Żeby uwić sobie to gniazdo, umościć się w przestrzeni. Nazwać ją, ten kawałek bo więcej nie trzeba. Przecież już tylko to jest wystarczająco trudne. Wielkie. Zbudować dom. Stworzyć go. Wypełnić życiem. Wejść w tę ramę i poczuć się u siebie. Dać domowi twarz, twarze dać, uwolnić w nim uczucia. Niech nasiąkną nimi ściany, jak nasiąkają zapachem obiadu. Dom zrobić, sklecić, to zespolić się z przestrzenią wspomnieniem. Oznaczyć ją. Powiedzieć, że jest się u siebie. Powiedzieć, że jest się u siebie. Tego od nich wymagamy, my architekci, rysownicy cywilizacji jutra. (spogląda na Dagaramę) Kolumbowie nowych przestrzeni, Magellanowie miast przyszłości. A przyszłość nie istnieje. Jest tylko teraźniejszość i tęsknota za domem. Jest strach przed wieczną tułaczką, codziennością ciągłego ruchu. Domy, tak, nie budynki, a domy, one nie mogą się ruszać, choćby miały podążać za samym Bogiem, za słońcem, nie mogą! Bo każdy z nas potrzebuje czegoś stałego, swojego w przestrzeni, jedynego punktu odniesienia. Dagarama Błagam cię, nie niszcz tego wszystkiego… Jan Głuszak Domy nie mogą też sięgać nieba, nie mogą być ogromne, bo człowiek jest mały i chce się w tej małości schronić. Domy muszą być na miarę człowieka. Dagarama Rujnujesz coś ważnego. Zaraz nie będzie powrotu! Jan Głuszak Nie ja jestem ważny, ja demiurg nic nie znaczę. Jestem nieistotny, jestem nieistotny! Ważny jest tylko ten, dla którego tworzę. Jemu służę, jego jestem poddanym, jego rozkazy muszę wykonywać. Mam obowiązek wykonać zadanie, mam misję, którą muszę wypełnić. Nie mam zmieniać świata, mam tylko stworzyć ramę, którą ktoś kiedyś nazwie domem. To jest większe niż miasta-kwiaty, większe niż całe lasy miast-drzew. Większe niż wieże się-


gające gwiazd. To jest większe od każdego z nas. Większe ode mnie. I od niego. Od niego zwłaszcza. (pokazuje na Dagaramę) (Oklaski) Pacjent Sceptyczny Nie wiem, co tu się wydarzyło, ale dobrze, że się skończyło. Pacjent Gorliwy Brawo, doskonałe, doskonałe. To się może udać, to się naprawdę, panowie, może udać! Pielęgniarka No! Misie moje kochane, spotykamy się za dziesięć minut na dużej sali. A teraz proszę bardzo za mną, czas na kosmiczne śniadanko, każdy odbiera swoją porcję! (wszyscy wychodzą. Zostaje Lekarz, Dagarama i Jan Głuszak) SCENA IX Dagarama (podnosi się z podłogi zdruzgotany) Ty mnie zdradziłeś! 
 Jan Głuszak Pozostając sobie wiernym. Dagarama Mam odejść? Jan Głuszak Tak, odejdź. Dagarama Jesteś tego pewien? Jan Głuszak (podnosi kikut i spogląda na niego. Dagarama powtarza ten gest)


Jestem albo mnie nie ma. (Dagarama podchodzi do okna, podstawia do niego krzesło, staje na parapecie, a potem przez to okno wychodzi) (Jan Głuszak schodzi z łóżka, podchodzi do lekarza i bierze od niego tabletki ) Lekarz Dziękuję panie Janku, dziękuję za to. To pierwszy krok, ważny, najważniejszy. Ale zrobimy następne. Niech pan teraz odpocznie, prześpi się może? Jest pan odważnym, silnym człowiekiem. (Lekarz wychodzi) SCENA X (Jan Głuszak rozgląda się po pokoju, przegląda rysunki i notatki Dagaramy rozrzucone na stole, podchodzi do okna, spogląda w dół, potem na swój kikut) Jan Głuszak Jestem albo mnie nie ma (Jan Głuszak wychodzi przez okno za Dagaramą) 


KONIEC


W utworze wykorzystano fragmenty wypowiedzi Jana Głuszaka zawarte w tekstach: 1. „Urzędnik Federacji Kosmicznej - Referent w Tarnowie. Notował Stanisław Potępa” [w:] „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”, Kraków 2010 2. „Dagarama” Jerzy Hryniewiecki [w:] „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”, Kraków 2010 3. „Jan Głuszak - architekt przyszłości” Emilia Kiecko [w:] „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”, Kraków 2010 4. „Dagarama. Powrót do przyszłości” Urszula Gołota [w:] „Dagarama. Powrót do przyszłości. Książka towarzysząca wystawie „Dagarama. Powrót do przyszłości” w Muzeum Architektury we Wrocławiu (31.03 - 22.05.2011) kuratorzy: Michał Duda, Urszula Gołota. 5. „O architekturze” Jan Głuszak [w:] „Dagarama. Powrót do przyszłości. Książka towarzysząca wystawie „Dagarama. Powrót do przyszłości” w Muzeum Architektury we Wrocławiu (31.03 - 22.05.2011) kuratorzy: Michał Duda, Urszula Gołota. Wypowiedzi Oskara Hansena w oparciu o: „Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach”, Filip Springer, Kraków 2013 Wypowiedzi Le Corbusiera w oparciu o: „W stronę architektury”, Le Corbusier, Warszawa 2011 Kompletne archiwum tekstów i rysunków Jana Głuszaka „Dagaramy” posiada Muzeum Architektury we Wrocławiu


Filip springer dagarama