Grażyna Lutosławska - Robert Romanowicz ilustr - Pepe i Melek na tropie - Wydawnictwo Warstwy.pdf

Page 1


Pepe i Melek na tropie


*UDĽ\QD /XWRVăDZVND

Pepe i Melek na tropie ,OXVWURZDă 5REHUW 5RPDQRZLF]


5R]G]LDă SLHUZV]\ w którym poznajemy Pana Patyczaka

Pan Patyczak obudził się. Uniósł lewą powiekę.

Pan Patyczak dziwił się wtedy po raz drugi.

Spojrzał. Na oko świat był, jaki był.

Jak można nie rozumieć takich oczywistych rzeczy?

— Nowy dzień, a nic nowego… — zdziwił się.

Przecież otwieranie lewego i prawego oka jednocze-

Pan Patyczak zawsze dziwił się z tego powodu zaraz

śnie byłoby niepotrzebnym marnowaniem energii.

po przebudzeniu i wtedy dopiero otwierał prawe oko.

Niech prawe odpoczywa, gdy lewe pracuje.

— Dlaczego nie otwierasz obu oczu naraz? —

— Czy ty czasem nie przesadzasz? — mówiła wtedy

pytała go zwykle żona.

żona. — Ile energii zużywa patrzenie przez jedno oko więcej?

5


Tego Pan Patyczak nie wiedział, ale czuł, że nawet

Pociągał nosem, a kiedy czuł zapach smażonych jajek,

przez tę krótką chwilę, kiedy jedno oko jest

przeciągał się i wyciągał swoje patyczakowe nogi spod

zamknięte, robi poważne oszczędności.

kołdry. Oprócz długich, chudych nóg (i pary dodatko-

Żona wzruszała wtedy ramionami, a później szła do

wych, którą miał na wszelki wypadek) Pan Patyczak

kuchni, z której już po chwili dochodził do pokoju

składał się też z dwóch par rąk, z którymi nie zawsze

zapach świeżo siekanego szczypiorku i dźwięk roz-

wiedział, co ma robić, tułowia, który zawsze trzymał

bijanych o brzeg patelni jajek. O tak, żona robiła

prosto, i głowy, w której miał wszystko, co potrzeba,

najlepszą jajecznicę na świecie, jednak Pan Patyczak

i do tego równo poukładane.

nigdy jej tego nie mówił.

— A teraz wstanę i zjem śniadanie — postanawiał,

— Przecież to oczywiste, po co niepotrzebnie

bo lubił robić plany, a później je realizować.

marnować słowa — burczał pod nosem, bardzo

Mieszkał na krzaku róży. Było to z jego strony duże

zadowolony z tego, że udało mu się poczynić kolejne

poświęcenie, bo nie lubił kwiatów, które pachniały

oszczędności.

i wyglądały jego zdaniem zbyt rozrzutnie.

6


— Czy nie lepiej byłoby nam na łodydze ostu? —

— Niech będzie tak, jak chcesz — powiedział i zbu-

pytał.

dował im mieszkanie na samym dole.

Ale żona kochała róże, a Pan Patyczak kochał żonę —

Było tam ciemno, wilgotno i daleko od kwiatów,

oczywiście nigdy jej tego nie mówił — więc zgodził

ale przecież wciąż był to krzak róży, więc dziwił się,

się na jej wybór.

dlaczego żona była niezadowolona.

Wyjechała niespodziewanie wczoraj przed południem,

poświęcił na myślenie o nieobecnej żonie. Postawił

bez uprzedzenia. Wieczorem przesłała wiadomość

nogi na podłodze. Wstał i rozejrzał się po pokoju.

przez motyla: „Nie czekaj z kolacją, jestem u siostry”.

Tak, żony wciąż nie było.

Pan Patyczak zdziwił się. Nie był z tego powodu

— Kto dzisiaj zrobi śniadanie? — zastanowił się, ale

zadowolony. Było to bowiem kolejne, i to zupełnie

z oszczędności szybko postanowił, że nie będzie się

niezaplanowane, zdziwienie w ciągu dnia. Przecież on

tym martwił na zapas, a poza tym musiał umyć zęby.

nigdy nie jadał kolacji.

Mijał okno, skorzystał więc z okazji i podszedł, by je

Taki właśnie był Pan Patyczak.

otworzyć. Ogród właśnie się budził. Pszczoły ścigały

A teraz było już rano i Pan Patyczak właśnie otwo-

się z trzmielami, a malwy szeroko otwierały kwiaty,

rzył oczy. Jak zwykle najpierw lewe, a później prawe,

wypatrując, kto zwycięży. Mrówki tupały, idąc

nie widział bowiem powodu, żeby nagle zmieniać

w równym szeregu, a wróble ćwierkały jeden głośniej

swoje zwyczaje. I tak już wystarczająco dużo energii

od drugiego.

7


— I po co to tyle gadać? — pomyślał Pan Patyczak.

— Dzień dobry! — zawołało słońce i wysłało w stronę

W tym samym momencie na płatku róży usiadła

Pana Patyczaka najcieplejszy ze swoich promieni.

biedronka i strąciła z niego kroplę rosy. Kropla spadła

W pokoju zrobiło się jaśniej. — Piękny dzień, prawda?

wprost na głowę Pana Patyczaka.

Pan Patyczak skrzywił się. Trochę z powodu

— Aua! — krzyknął.

jaskrawego światła, a trochę dlatego, że przeczuwał,

Dotknął głowy i poczuł, że nie tylko jest mokry, ale

iż w miejscu, w którym rósł właśnie guz, będzie go

na dodatek wyskakuje mu na czole potężny guz!

bolała głowa.

8


+FĘŻMJ DIDFT[ QP[OBʉ EBMT[F MPTZ 1BOB 1BUZD[BLB LTJĘ‡ËƒLĘ’ NP˃FT[ OBCZʉ POMJOF N JO UVUBK

Graşyna Lutosławska Pepe i Melek na tropie

Ilustracje: Robert Romanowicz Redakcja i korekta: Dawid Skrabek Projekt graficzny i skĹ‚ad: Grupa Projektor Druk i oprawa: Argraf Copyright Š by GraĹźyna LutosĹ‚awska, 2019 Copyright Š by Robert Romanowicz, 2019 Copyright Š by WrocĹ‚awski Dom Literatury | WrocĹ‚awskie Wydawnictwo Warstwy, 2019 WrocĹ‚awskie Wydawnictwo Warstwy PrzejĹ›cie Garncarskie 2, 50-107 WrocĹ‚aw www.wydawnictwowarstwy.pl Redaktor naczelny: Irek Grin Redaktor prowadzÄ…cy: Dawid Skrabek Kroje pisma: Freya, &URLVVDQW 2QH Papier: Olin Regular Natural White 120 + 150 g/m2 | Antalis Podpisano i oddano do druku: 1 czerwca 2019 Wydanie I ISBN 978-83-65502-30-8 WrocĹ‚aw 2019 Warstwy | Obraz | Dzieci Bajka Pepe i Melek na tropie w wydaniu dĹşwiÄ™kowym miaĹ‚a swojÄ… premierÄ™ na antenie Polskiego Radia Lublin.


instagram.com/wydawnictwo_warstwy

facebook.com/warstwy

wydawnictwowarstwy.pl


Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.