Page 1

30 stycznia 2014

Bezpłatny miesięcznik informacyjny Parku Śląskiego w Chorzowie

Wyróżnienie dla Parku Śląskiego

W numerze:

„Czerwiec Wolności” doceniony przez prezydenta

Ferie w Parku Śląskim

ZDJĘCIA: KANCELARIA PREZYDENTA RP

STR. 3

„Elka” znów walentynkowa STR. 4

W czasie uroczystości w Pałacu Prezydenckim, Bronisław Komorowski osobiście podziękował prezesowi Parku Śląskiego za organizację „Czerwca Wolności" oraz wsparcie dla ubiegłorocznych obchodów 25-lecia Wolności

W Pałacu Prezydenckim odbyło się uroczyste podsumowanie obchodów 25-lecia Wolności. Z kilkuset zrealizowanych pod tym szyldem projektów, wśród zaledwie trzech, które zasłużyły na szczególne uznanie prezydenta Bronisława Komorowskiego, znalazł się „Czerwiec Wolności”.

W

spólnym wysiłkiem powinniśmy zadbać, aby nawyk „świętowania wolności”, stał się elementem trwałym, żebyśmy każdego roku, 4 czerwca, zechcieli cieszyć się wolnością, myśleć o wolności naszej i innych – podkreślił prezydent. – Rok Wolności udał się. I był źródłem satysfakcji dla nas wszystkich – stwierdził. W Polsce, w ramach obchodów rocznicy wydarzeń z 4 czerwca 1989 roku, odbyło się około 400 różnorodnych imprez, konferencji, wystaw i innych inicjatyw. Zaledwie trzy z nich zasłużyły na specjalne wyróżnienie i możliwość prezentacji podczas gali podsumowującej. W tym gronie, jako jedyny ze Śląska, znalazł się „Czerwiec Wolności”, czyli cykl kilku wydarzeń, obejmujący

m.in. maraton, koncert, debatę i performance, które odbyły się w Parku Śląskim w czerwcu ubiegłego roku. – Dziękuję Panu Prezydentowi za objęcie honorowym patronatem naszego cyklu. Było dla nas czymś naturalnym, że właśnie Park Śląski jest miejscem, gdzie warto świętować 25 lat wolności – podczas wystąpienia w Pałacu Prezydenckim podkreślał Arkadiusz Godlewski, prezes Parku Śląskiego. – Staraliśmy się również tak ułożyć plan wydarzeń, by możliwość uczestnictwa w tym rocznicowym przedsięwzięciu, mieli wszyscy, którzy nas odwiedzają: miłośnicy aktywnego wypoczynku, spacerowicze, osoby lubiące dobrą muzykę, kino czy sztuki audiowizualne. Razem z nimi spędziliśmy ten szczególny czas.

Planetarium ma nowy seans STR. 5

Łukasz Respondek

Park Śląski i jego fundacja organizują ciekawy projekt dla młodzieży

I Ty możesz zostać parkowym wolontariuszem W

Parku Śląskim ma powstać stała grupa młodych wolontariuszy, głównie w wieku od 16 do 18 lat. Zapisy ruszą 9 lutego. Fundacja Park Śląski i jej Parkowa Akademia Wolontariatu to prekursorzy w skali kraju, pod względem zrzeszania osób powyżej 50 roku życia, pracujących non profit na rzecz innych. – Nieco inaczej do tej pory wyglądało wsparcie ze strony młodzieży. Kilkadziesiąt młodych osób pomagało wprawdzie przy organizacji wydarzeń skierowanych do osób samotnych – wieczerzy wigilijnej i śniadania wielkanocnego – jednak ich działanie ograniczało się zwykle do jednorazowego przedsięwzięcia. – Zależy nam na zorganizowaniu stałej grupy osób, z którymi współpracować będziemy na bieżąco, które znają park, panujące w nim zasady i jego specyfikę – tłumaczy Anna Poraj, prezes Fundacji Park Śląski. Nie ukrywa, że organizatorom akcji „I ty możesz zostać parko-

wym wolontariuszem”, najbardziej zależy na młodzieży z miast znajdujących się w pobliżu parku. – Liczymy na ich dużą mobilność. Wszystkie działania będą zaplanowane oczywiście na kilka tygodni wcześniej, ale może się okazać, że takie osoby będą potrzebne albo wcześnie rano, albo w późnych godzinach wieczornych. Organizatorzy szkoleń zaplanowali sześć spotkań. Pierwsze z nich odbędzie się pod koniec lutego w Gołębniku, przy alei Różanej 6. Zakres poruszanej na nich tematyki, obejmie m.in. komunikację, zarządzanie w trudZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Sprawdzą się w działaniu i pomogą w organizowaniu dużych imprez, a równolegle będą się szkolić m.in. z zakresu zarządzania w trudnych sytuacjach, komunikacji, pierwszej pomocy.

Parkowi wolontariusze angażują się w szereg przedsięwzięć społecznych, m.in. organizację Wigilii dla samotnych

nej sytuacji, poznanie parku w formie gry terenowej, specyfikę imprez sportowych oraz specyfikę imprez kulturalnych. – Dodatkowo, niektórzy uczestnicy projektu będą przeszkoleni w dziedzinie zarządzania zespołem. Chcielibyśmy, aby stali się oni liderami kolejnych grup, jakie stworzymy w przyszłości – zapowiada Poraj. Młodzi wolontariusze mogą liczyć na stałe umowy wolontariackie, a także na certyfikaty o ukończeniu cyklu szkoleń. Będą one prowadzone wspólnie z warszawskim Instytutem Inicjatyw Pozarządowych. – Co oferujemy poza tym? Przede wszystkim cenne doświadczenie, pracę w niezwykle przyjemnym miejscu podczas realizacji bardzo poważnych przedsięwzięć. W zamian oczekujemy kreatywnego i sumiennego podejścia do obowiązków – zachęca do udziału w projekcie Filip Żok, jego kierownik. Osoby niepełnoletnie, muszą mieć zgodę rodziców lub opiekunów na włączenie się w działania prowadzone w parku. Zapisy do grupy ruszą 9 lutego. Chętni mogą się zgłaszać, pisząc maila na adres: filip.zok@parkslaski.pl. W treści należy podać imię, nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania oraz krótko umotywować swoją chęć wzięcia udziału w projekcie. Ilość miejsc jest ograniczona. Łukasz Respondek

Nowy-stary „właściciel” alejki STR. 6


Rozmowa miesiąca

O warzeniu piwa i nie tylko…

Między brzeczką a łuską

Sezon cały rok ZDJĘCIE: JAKUB NOWAK

2

– Warzenie piwa to jedna ze śląskich specjalności. Browar w parku to dobry pomysł? Pamięta pan dawną Przystań? – Park Śląski znam dobrze, a ostatnio można zaobserwować tu sporo zmian, i to na lepsze. Rozbudowa oraz reaktywacja infrastruktury, wiele imprez, możliwość uprawiania różnych sportów – to głównie przyciąga ludzi do parku. Restauracja, która proponuje między innymi piwo własnej produkcji, idealnie wpisuje się w ten nurt. Piwo to przecież trzeci, najpopularniejszy napój, zaraz po wodzie i herbacie.

ZDJĘCIE: MAT. PROM..

Za kilka miesięcy zostanie otwarty Browar Przystań – jedno z najbardziej kultowych miejsc w Parku Śląskim. Rozmawiamy z ADAMEM WRÓBLEM, piwowarem, który serwować tam będzie swój złocisty trunek. Opowiada nam o procesie jego wyrabiania i o rodzajach piwa, jakie poda swoim gościom.

ARKADIUSZ GODLEWSKI, prezes Parku Śląskiego

Gorąca zima w Parku Śląskim

– Jak ważne są produkty, z których warzy się piwo? Są jakieś żelazne zasady ich doboru? – Słód, chmiel i drożdże – to od nich zależy jakość oraz gatunek naszego trunku. Piwo jasne produkujemy z jasnego słodu jęczmiennego, pszeniczne z mieszanki słodów pszenicznych i jęczmiennych. Najważniejsze są jednak drożdże, odpowiednio dobrane do pożądanego gatunku piwa. To one nadają mu właściwy charakter i determinują jego smak. – Warzenie piwa to trudny i wieloetapowy proces. Może pan uchylić rąbka tajemnicy, jak to wygląda „od kuchni”? – Bardzo chętnie. Najpierw przygotowujemy słód oraz podgrzewamy wodę w kotle. Później wrzucamy słód do kadzi, gdzie przebiega proces zacierania w różnych temperaturach, tzn. następuje przerobienie skrobi zawartej w ziarnach słodu na cukry. Po tym procesie filtrujemy, czyli oddzielamy brzeczkę od łuski. Potem następuje chmielenie, czyli gotowanie piwa z dodatkiem chmielu. Dzięki temu, piwu nadawana jest charakterystyczna goryczka. Po schłodzeniu już nachmielonej brzeczki, wędruje ona do tankofermentatora, gdzie swoją ciężką pracę przez kolejne parę dni, wykonują drożdże. Podczas fermentacji drożdże „zjadają” zawarte w brzeczce cukry, pozostawiając alkohol oraz dwutlenek węgla, który później, w gotowym piwie, odpowiedzialny jest za utrzymywanie gęstej piany. Warzelnia w Browarze Przystań znajdować się będzie przy sali restauracyjnej, co umożliwi gościom obserwowanie całego procesu. Oczywiście zakładając, że spędzą u nas 10 godzin. Więcej na ten temat można dowiedzieć się, oglądając 2 odcinek vloga Browaru Przystań na kanale YouTube. – Czego będą mogli skosztować klienci Browaru Przystań? Komu dedykuje pan konkretne rodzaje piwa? – Na początku będą trzy gatunki piwa: Pszeniczne, Jasne oraz Marcowe. Każde z tych piw ma swoisty charakter. Pszeniczne piwo typu weizen, Jasne bawarskie oraz orzeźwiające i sycące Marcowe, o wyraźnie wyczuwalnym aromacie goździków i bananów. Jasne to helles, wiedeńskie piwo typu lager, w smaku delikatnie słodowe, z niską goryczką, a dzięki temu idealnie nadające się jako nieinwazyjny napój towarzyszący spożywaniu bogatych smakowo dań w restauracji. Marcowe jest bogate w aromaty słodowe, z delikatnym zapachem szlachetnego chmielu. W naszym browarze będzie można zamówić

S Restauracja z własnymi produktami, to świetny pomysł na wzbogacenie parkowej przestrzeni – mówi Adam Wróbel „piwne menu degustacyjne”, czyli prezentację trzech opracowanych smaków, serwowanych w małych pojemnościach. Dzięki temu, gość nie będzie musiał wypijać aż trzech dużych piw, żeby zdecydować, przy którym chciałby zostać. – Zapytam też o kilka rad dla piwoszy. Z czego piwo smakuje najlepiej? Jak je podać? W jakim czasie po otwarciu najlepiej wypić? – Moim zdaniem dobre piwo, to piwo świeże. W Browarze Przystań będziemy serwować piwo niefiltrowane, niepasteryzowane, prosto z tanka. Brak pasteryzacji oraz filtracji, pozwala na zachowanie wszystkich jego walorów. Jeżeli chodzi o sposób serwowania, to nie powinno być różnicy między piwem butelkowanym czy puszkowym, jeśli oczywiście przelejemy je do szklanki. Pijąc z puszki, mamy styczność z metalem, stąd mogą się pojawić nieprzyjemne odczucia w posmaku. Piwo powinno się pić ze szklanki lub kufla przeznaczonego do danego gatunku. Po jego nalaniu, uwalnia się naturalny dwutlenek węgla, który to utrzymuje pianę w naczyniu. Dzięki pianie, unikniemy utlenieniu się piwa, które niszczy jego smak oraz kolor.

Z ł a p a n e W ostatnim wydaniu „Gazety Parkowej” przypomnieliśmy historię powstania Parku Śląskiego. Pod postem ze zdjęciami archiwalnymi na Facebooku, pojawiło się sporo komentarzy.

N a p i s z

w

Mój dziadek swego czasu brał udział w tym wielkim czynie społecznym, z państwowych zakładów pracy całymi autokarami wtedy jeździli. Kot Warto zauważyć, że w dzisiejszym skomercjalizowanym systemie taka inicjatywa byłaby w ogóle niemożliwa do przeprowadzenia. Maciek

d o

n a s

n a :

– Jaka ilość wypitego piwa – pana zdaniem – jest optymalna? Słyszał pan o jego zdrowotnych właściwościach? – Trudno jest określić optymalną ilość wypitego piwa, jednak spożywane w niewielkich ilościach, ma pewne korzystne właściwości dla zdrowia. Zawiera ono około 40 związków mineralnych, które dostarczają nam energii. Także zawartość witamin w piwie jest całkiem spora. Litr trunku dostarcza ok. 200 miligramów różnych witamin, takich jak: B6 (35 procent dziennego zapotrzebowania), B2 (20 proc.), Niacyna (65 proc.) a także witaminy A, D, E i H. Podobnie ze związkami mineralnymi, które w dużym stopniu pokrywa zapotrzebowanie na: magnez (50 proc.), fosfor (40 proc.) i potas (20 proc.). – Na koniec wróćmy do parku. Chciałbym, żeby zaprosił pan gości do Browaru Przystań i oczywiście powiedział, dlaczego warto skosztować pańskiego piwa. – Już dziś zapraszam na otwarcie Browaru Przystań, gdzie będą mogli Państwo nie tylko napić się świeżego, warzonego z najlepszych surowców piwa, ale też zobaczyć instalację browarniczą oraz zapoznać się z procesem warzenia, o którym chętnie opowiem wszystkim gościom na żywo. Rozmawiał: Łukasz Respondek

s i e c i Uczciłam rocznicę, przebiegając właśnie w parku 16 km, Beata następnych co najmniej 64 lat życzę! Do parku dojeżdżam z Knurowa – kawał drogi, ale warto dla zaczerpnięcia głębszego oddechu, poza tym, dla czwórki pociech jest to atrakcja. No to kolejnych 50, a nawet 150 lat funkcjonowania życzę. Joanna

w w w . p a r k s l a s k i . p l

łów podziękowań nigdy nie jest za wiele, szczególnie gdy chodzi o pomoc ludziom samotnym, potrzebującym czy ubogim. Dlatego, po raz kolejny, publicznie dziękuję wszystkim instytucjom, firmom i osobom prywatnym (w sumie było ich ponad sto), dzięki którym ponownie mogliśmy zorganizować największą wieczerzę wigilijną w naszym regionie. To Wy budujecie to wspaniałe, charytatywne dzieło. Dziękuję również wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji wielkiego projektu, jakim był „Czerwiec Wolności w Parku Śląskim”. Tutaj w szczególności gościom Parku, za Wasz liczny udział w poszczególnych przedsięwzięciach tego wydarzenia. 13 stycznia br. w Kancelarii Prezydenta RP odbyło się podsumowanie obchodów święta wolności – 25 rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r., których nasz „Czerwiec Wolności” był elementem. Spośród kilkuset wydarzeń rocznicowych, jakie organizowano w Polsce i na całym świecie, zaprezentowano trzy najciekawsze – w tym nasz, z Parku Śląskiego. To dla nas wszystkich duże wyróżnienie. Od blisko czterech lat realizujemy w Parku projekt wolontariatu osób 55+. Gdy zaczynaliśmy, wielu ludzi wątpiło, czy to ma sens i czy się uda. Dziś programy tego rodzaju są coraz popularniejsze, a nasz stawiany jest jako wzór nie tylko na Śląsku, ale i w innych częściach Polski. Dlatego też postanowiliśmy uruchomić program równoległy – dla młodzieży. Wolontariat młodych to szansa na zdobycie cennego doświadczenia zawodowego, nowych umiejętności i kompetencji przy realizacji parkowych projektów i podczas współpracy z doświadczonym, parkowym zespołem organizatorów wydarzeń. Mam nadzieję, że możliwość wzbogacenia swojego zawodowego życiorysu o wolontariat przy parkowych projektach, będzie zachętą dla wielu młodych ludzi poważnie myślących o swojej zawodowej karierze. Jeśli chodzi o przedsięwzięcia bieżące, w lutym oczywiście najważniejsze są zimowe ferie – serdecznie zapraszam do zapoznania się z ofertą parkowych instytucji, która ułatwi zagospodarowanie czasu w ciekawy sposób. Nie zapomnijcie o Walentynkach, które już po raz drugi będzie można spędzić w wersji romantycznej, na „Elce”, a po raz pierwszy w wersji sportowej – na parkowych trasach biegowych. W lutym wreszcie, czeka nas ważne spotkanie z ekspertami, pracownikami Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, którzy na zlecenie Zarządu Parku, sporządzili szczegółową inwentaryzację ilościową i jakościową parkowej roślinności. Ten podstawowy dokument, wykonano w historii Parku po raz pierwszy. Na jego bazie będzie można prowadzić odpowiedzialną politykę pielęgnacji i ochrony parkowej roślinności. Dzięki ponad dwuletniej, profesjonalnej i pełnej zaangażowania pracy naukowców, dysponujemy dziś wiedzą, która pozwoli nam jeszcze lepiej troszczyć się o to najpiękniejsze miejsce na Górnym Śląsku, które służy przecież przede wszystkim Wam – drodzy parkowi goście.


Wydarzenia

3 ZDJĘCIE: MAT. PROM.

Dwa tygodnie laby można wykorzystać w ciekawy sposób. Mamy kilka propozycji

W ferie zajrzyj do parku Bieganie, biathlon i wiele innych na Stadionie Śląskim

Kuligi, ogniska i warzenie klusek w skansenie Swoja bogatą ofertę przygotowało też muzeum etnograficzne. W tym roku podczas ferii zimowych będą prowadzone lekcje i zajęcia edukacyjne dla grup zorganizowanych. Jeżeli będzie śnieg, skansen zaprasza na kuligi, jeśli nie spadnie – na przejażdżki bryczką. Organizowane będą również ogniska. W muzeum szczególnie zapraszają na zwiedzanie z przewodnikiem oraz zajęZDJĘCIE: STADION ŚLĄSKI

Wojewódzki Ośrodek Kultury i Sportu „Stadion Śląski” w Chorzowie, już po raz czwarty zaprasza do aktywnego spędzania ferii zimowych w mieście. Od 2 do 13 lutego, codziennie, od poniedziałku do piątku, od godz. 10, dzieci i młodzież w wielu od 6 do 16 lat, mogą skorzystać z bezpłatnych zajęć rekreacyjnych i sportowych. – W zależności od warunków atmosferycznych, zajęcia realizowane będą na obiektach otwartych lub w pomieszczeniach pawilonu hotelowo-sportowego – podkreśla Adam Zając, organizator projektu ze Stadionu Śląskiego. – Dzieci mogą liczyć na drobny poczęstunek oraz napoje. W tym roku, oprócz stałych zajęć, przygotowaliśmy dwie wyjątkowe, sportowe atrakcje. W środę, 4 lutego, zapraszamy dzieci na zajęcia biegowe, przygotowane przez

kości kilkunastu metrów można oglądać we wszystkie pozostałe dni. Od wtorku do piątku, od godziny 11 do 16 oraz w soboty i niedziele od 10 do 17. 14 i 15 lutego indywidualne przejazdy odbywają się do godziny 15, później obowiązuje rezerwacja walentynkowa. W następnej kolejności warto odwiedzić zoo, które w lutym jest otwarte od 9 do 16. Po obejrzeniu ciekawych okazów zwierząt, proponujemy pójść w stronę alei Gwiazd – do Planetarium Śląskiego. W dni powszednie, oprócz poniedziałków, seanse odbywają się o godzinie 17. W soboty i niedziele rozpoczynają się natomiast o 11, 13, 15 i 17. Między 2 a 15 lutego, zobaczymy tam m.in. premierowe „Gwiazdy dla opornych – gdy nie było GPS”, a także „Światy niemożliwe”, „Zimowe niebo nad Śląskiem” i „Szepty kosmosu”.

cia kulinarne „Wspólne warzenie w skansenie”, na których przyrządzane są kluski śląskie i wodzionka. Zajęcia połączono też z wypiekiem chleba. W ofercie na ferie znalazły się także „Mały Etnograf” i „Legendy o młynie i wiatraku”. Więcej informacji oraz rezerwacje pod numerem telefonu (32) 241 07 18, wew. 204.

Kontynuowane będą zajęcia fitness w ramach PAW ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Stadion Śląski przygotował pakiet zajęć rekreacyjnych

W skansenie (jeśli pogoda pozwoli) organizowane będą kuligi

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Ferie zimowe to idealny moment na odwiedzenie Parku Śląskiego. Przygotowaliśmy dla Was specjalny poradnik, co można robić i gdzie warto zajrzeć między 2 a 15 lutego. Zachęcamy do odwiedzin.

ultramaratończyka Augusta Jakubika. Tydzień później, 11 lutego, wspólnie z UKS-em Karlik Chorzów, przeprowadzimy zawody biathlonowe. Będzie można postrzelać z broni laserowej i spróbować swoich sił na trasie biegu – dodaje Zając. Aby zapisać się do akcji, wystarczy wypełnić przygotowany na stronie www.stadionslaski.pl formularz, podpisać i przekazać dziecku, aby przyniosło na zajęcia. Grupy zorganizowane prosimy o wcześniejsze zgłoszenia i podanie terminu przyjazdu. Numer kontaktowy: 500 006 415. Przez cały okres ferii prowadzone będą następujące zajęcia dla dzieci: tenis stołowy, gra w „piłkarzyki”, bilard, zajęcia plastyczne, gry planszowe, karaoke, zabawy taneczne, gry i zabawy na świeżym powietrzu.

Nie wszyscy uczniowie na ferie zimowe i odpoczynek od nauki czekają z niecierpliwością. Seniorzy –uczestnicy zajęć językowych, komputerowych, rękodzielniczych, sportowych, nie zamierzają robić sobie przerwy w nauce! Zapraszamy serdecznie wszystkie osoby 50+ do skorzystania z bezpłatnej oferty na luty 2015. Poniedziałki to okazja do zdobycia nowych umiejętności w obsłudze komputera oraz kilka godzin relaksującego rękodzieła. We wtorki szlifujemy języki obce (angielski i włoski) oraz dbamy o kondycję (spacer z kijami nordic walking i zajęcia fitness). W środy taniec i gimnastyka przy muzyce, w czwartki natomiast, z językiem angielskim zapoznają się początkujący, jest też okazja do wspólnego tworzenia na zajęciach rękodzieła, a czasem do gry w brydża. Piątki to dni spotkań miłośników języka rosyjskiego. – Wszystkie zajęcia są bezpłatne, nie trzeba się na nie w żaden sposób zapisywać. Wystarczy przyjść, zobaczyć i... zostać na stałe – zaprasza Anna Poraj, prezes Fundacji Park Śląski. Szczegółowy program na luty, do pobrania w dyrekcji Parku, na stronie www, w zakładce Fundacja oraz fanpage Fundacji Park Śląski.

Warsztaty dla dzieci i muzyka alternatywna Rebel Garden zaprasza na warsztaty plastyczne. Pierwsze odbędą się jutro, a drugie 7 lutego. W programie m.in. robienie masek z motywami zwierzęcymi oraz malowanie kubeczków. Początek o godzinie 12. 13 lutego klubokawiarnia zaprasza natomiast na koncert The Syntetic, legendy śląskiego undergroundu. Start o 19.

Zimowa wycieczka: kolejka, zoo, planetarium Pomysł na zimową wycieczkę. Najpierw „Elka”. Kolejka linowa w poniedziałki nie kursuje, ale Park Śląski z wyso-

Aktywne ferie również dla seniorów

W czasie ferii odbywać się będą m.in. warsztaty plastyczne (w Rebel Garden)

Łukasz Respondek

Park Śląski w skrócie Wsie z innych krajów przeniesione do skansenu Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie” zaprasza na nowy cykl spotkań muzealnych „Wioski świata. Podróże etnograficzne po kraju i świecie.” Mieszkańców wsi rolniczych, rozsianych po całym globie ziemskim, łączyła zawsze jedna wspólna cecha: emocjonalny, niemal sakralny stosunek do ziemi wydającej plon, żywicielki. Jednak warunki życia na wsiach różnych kontynentów zróżnicowały się w odmiennych szerokościach geograficznych. O tych podobieństwach i od-

miennościach, opowiadać w czasie spotkań muzealnych będą ciekawi goście. Pierwsze spotkanie odbyło się 15 stycznia. Drugie, które zaplanowano na 19 lutego, będzie dotyczyło wsi bułgarskiej, a gościem będzie Kolio HristovTranev. 19 marca natomiast Przemysław Fabjański opowie o wsi indyjskiej.

Wśród dwunastu zdjęć i realizacji, znalazła się też nasza kolejka linowa. Autorem zdjęcia parku, które zostało wykorzystane, jest Lech Sedlak.

Park w kalendarzu Doppelmayr

Leśniczówka przygotowała coś specjalnego dla wszystkich spacerowiczów i biegaczy. Na wszystkich, którzy między godziną 10 a 16 odwiedzą klub, będzie czekać kubek ciepłej herbaty, i to zupełnie za darmo, aż do końca zimy.

Austriacki potentat, który wybudował w Parku Śląskim „Elkę”, firma Doppelmayr, wydał kalendarz na 2015 rok.

Herbata w Leśniczówce

Mali górale zwiedzą park W czasie ferii Fundacja Park Śląski będzie miała wielu młodych gości – na zajęcia przyrodnicze i terenowe zajrzą do Parku Śląskiego uczestnicy zimowisk, organizowanych przez współpracujące z nią organizacje. Przyjadą m.in. dzieci z Bukowiny Tatrzańskiej, Zakopanego, Rabki, Poronina i wielu podhalańskich wiosek. Będą odkrywały uroki parkowych ścieżek i alejek, podglądały tutejsze ptactwo, tropiły rodzime zwierzęta, oglądały mikroświat w parkowym Laboratorium Bioróżnorodności. Oprac. luk


Wydarzenia

4 Takie Walentynki tylko u nas

ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

Czekolada na „Elce” i biegiem dokoła serca Muffinki, róże, gorąca czekolada, a wszystko w gondoli kolejki linowej. Potem bieg, po zacisznych zakątkach, którego trasa będzie miała kształt serca – takie atrakcje dla zakochanych na Walentynki przygotował Park Śląski. Ilość miejsc na oba wydarzenia jest ograniczona.

W

alentynki na Elce” to powtórka zeszłorocznej akcji, w rozbudowanej formie. A to dzięki kawiarni Starbucks oraz restauracji w hotelu Best Western. Przejazdy będą obywać się 14 i 15 lutego. Pierwsze wyruszą o godzinie 15, a ostatnie po 20. Łącznie, z walentynkowych atrakcji mogą skorzystać 202 pary. – W elektronicznym systemie, każdy chętny kupuje konkretną godzinę przejazdu. W ten sposób nie będzie już zamieszania z wysyłaniem maili i osobną rezerwacją godzin – tłumaczy Wojciech Mirek z Parku Śląskiego. – Biorąc pod uwagę zeszłoroczne zainteresowanie, radzimy się spieszyć. Dodatkowo przygotujemy nastrojowe oświetlenie. Romantyczna atmosfera gwarantowana – zapewnia.

45 minut na wysokości Oferta została bardzo urozmaicona. Obejmuje przejażdżkę gondolą dla dwóch osób w obie strony (jeden kurs potrwa około 45 minut), dwa kubki gorącej czekolady i dwie czekoladowe muffinki ze Starbucks’a oraz dodatkowy voucher dla pary na kawę w tej kawiarni. Poza

Walentynki na „Elce” organizowane będą już po raz drugi tym, różę dla partnerki, krótką sesję zdjęciową wraz z natychmiastowym wydrukiem w modnej ostatnio fotobudce, luksusowe pralinki oraz kupon uprawniający do udziału w konkursie, w którym do wygrania będzie voucher o wartości 200 zł, do wykorzystania w Restauracji Kuchnia Otwarta hotelu Best Western. Łącznie, w konkursie rozdamy 4 takie vouchery. Warto wziąć w nim udział, bo lokal stawia na dobrą kuchnię, a jego przestrzeń jest otwarta, tak aby kucharze widzieli dla kogo gotują. Jest jedyną w regionie restauracją, w której

Start biegu walentynkowego zaplanowany jest na godz. 12

kelnerzy stosują zasady serwisu francuskiego. Jeden przejazd kolejką w Walentynki kosztuje 100 złotych od pary. Sprzedaż rusza 30 stycznia.

Zakochani biegacze Dzięki współpracy Parku Śląskiego z MK Team, 14 lutego ruszy bieg „Parkowe hercklekoty”. Zapisy już ruszyły. Pakiet startowy kosztuje 20 złotych, a w dniu imprezy 30 zł. Biuro zawodów zostanie przygotowane w Leśniczówce. Przy klubie będzie też start i meta. Trasa pę-

tli ma kształt serca, a poprowadzona zostanie leśnymi alejami. Jej długość to około 5 kilometrów. Ilość uczestników jest ograniczona do 300 osób. – Zalecamy, aby założyć odpowiedni strój i obuwie. Alejki w parku mogą być zaśnieżone i oblodzone, dlatego radzimy zachować ostrożność – mówi Filip Żok, koordynator biegu. Organizatorzy przygotują też kategorię nordic walking oraz konkurs na najlepszy strój zakochanego biegacza. Start biegu o godzinie 12. Łukasz Respondek

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

REKLAMA

Biegaj z Augustem

Coraz więcej par Obserwując osoby biegające, spotykam coraz więcej par, które wspólnie realizują swoje hobby. Co takiego jest w biegaczkach/biegaczach, że warto wśród nich szukać drugiej połowy? U biegaczy i biegaczek wysportowana sylwetka działa na singielki i singli jak magnes. To ciało wyćwiczone nie tylko setkami pokonanych kilometrów, ale też ćwiczeniami uzupełniającymi. Jędrne, mięsiste, bez zbędnej tkanki tłuszczowej, a na pewno bez jej rażącego nadmiaru. Nie szata zdobi człowieka, ale mięśnie już tak. Żeby biegać dobrze i szybko, trzeba pracować nad gibkością. A kto powie, że gibkość nie przydaje się w życiu codziennym? Kto nie chciałby, żeby jego życiowy partner był skoczny i wygimnastykowany? Wiemy, jak ważne dla biegacza jest rozciąganie. Wiemy też, jak ważne jest dobre rozciągnięcie w innych sytuacjach! Biegacz to partner sprawny, zwinny, giętki i gibki. To się przydaje. Lata treningu skutkują również dobrą wydolnością. A dobra wydolność również przydaje się w sytuacjach, kiedy potrzebna jest i wspomniana wcześniej gibkość, i dobre rozciągnięcie. W udanym związku, bardzo ważne jest zdrowie, a biegając w zimie i w lecie, w deszczu i słońcu, uodparniamy się na choroby. Niemal każdy sport zmniejsza ryzyko niektórych poważnych chorób. Zdrowy partner, to partner, który nie narzeka, nie leży biedny w łóżku i nie błaga o litość. Oczywiście zdarza się, ale dużo rzadziej. Biegacz z prawdziwego zdarzenia, to człowiek ambitny i wytrwale dążący do celu. Walczy o kolejne życiówki i ciągle chce poprawiać swoje wyniki. A jeśli nawet nie wyniki, to swoją sprawność. Jest zmotywowany, rozwój to jego codzienność. Biegające pary, w życiu nie mają łatwego zadania. Dom, rodzina, praca, nauka, znajomi, inne hobby, a do tego trzeba dołożyć jeszcze czas na porządne treningi, nie zapominając o rozciąganiu i ogólnorozwojówce. Jak to pogodzić? Ano normalnie. Biegacze muszą mieć jakiś dar z nieba – dar dobrej organizacji. Muszą tak poukładać codzien-

ne życie, żeby wszyscy byli zadowoleni – rodzina, znajomi, oni i… dzienniczek treningowy. Dzięki startom w zawodach, ćwiczą swoje umiejętności logistyczne. Muszą być w stanie odpowiednio wszystko rozplanować. Bieganie jest też świetnym sposobem na rozładowanie negatywnych emocji w związku. Po wspólnym treningu (nawet „milczącym”) całe napięcie opada, można już spokojnie wrócić do domu i znowu roztaczać miłość nad swoją drugą połówką. Czyż to nie wspaniałe? Biegacze generalnie są zadowoleni z siebie, a co za tym idzie – są zadowoleni z życia. Są po prostu szczęśliwsi. Kto jeszcze nie znalazł swojej drugiej połówki – polecam szukać właśnie wśród biegaczy. Dzięki temu człowiek się motywuje do zdrowego trybu życia, uprawiania aktywności, odpowiedniego odżywiania. Zaczyna lubić spędzać czas na świeżym powietrzu, potem pojawia się zdrowa zazdrość o osiągnięcia na biegach. Bieganie to zaraźliwe hobby, ale to jedna z chorób, które są całkiem zdrowe. Na naszych parkowych treningach, również nie brakuje biegających par i możemy to wspólne szczęście obserwować w codziennej praktyce biegowej. August Jakubik


Wydarzenia

5 Kolejny etap prac zespołu SGGW

Bez GPS, tylko z gwiazdami

Wnioski z inwentaryzacji zieleni

G

wiazdy dla opornych – gdy nie było GPS” to tytuł nowego seansu. Czy w czasach internetu i GPS, XXI wieku, niebo jest nam tak samo bliskie jak kiedyś? Czy odnajdziemy drogę, gdy pewnego dnia przestaną działać gadżety naszej cywilizacji? Właśnie na te pytania ma odpowiedzieć najnowsza produkcja chorzowskiego planetarium. Pomysł na nią wyszedł od Jerzego Kuczyńskiego, jednego z pracujących tam fi-

REKLAMA

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Marco Polo opłynął pół świata, nie korzystając z GPS. Podobnie Krzysztof Kolumb. Nie potrzebował go też w czasie swojego pierwszego w historii lotu z Ameryki do Europy Charles Lindbergh. Wystarczyły gwiazdy. To one przez tysiące lat były drogowskazami. I właśnie o orientacji za ich pomocą opowiada najnowszy seans w Planetarium Śląskim. Jego premierę zaplanowano na 31 stycznia.

ZDJĘCIE: MAT.PROM.

W Planetarium Śląskim nauczą orientacji na niebie

Nowy seans planetarium pozwoli każdemu poczuć się odkrywcą kosmosu zyków, który jest jednocześnie kapitanem żeglugi. Wsparli go Jarosław Juszkiewicz z Radia Katowice i Stefan Janta, wicedyrektor planetarium. – Chcemy przypomnieć tę zapomnianą sztukę, pokazać widzom, jak orientować się wśród gwiazd – tłumaczy Janta. I przypomina, że z tej umiejętności korzystał też m.in. Mirosław Hermaszewski podczas swojej podróży w kosmos. – Zawsze

Zapraszamy na spotkanie z ekspertami

P

niać i orientować się w przestrzeni za ich pomocą – podkreśla Janta. Premiera nowego seansu odbędzie się 31 stycznia o godzinie 13. Później jego projekcje będą powtarzane wielokrotnie w następnych tygodniach. Szczegółowy program można znaleźć na stronie planetarium (www.planetarium.edu.pl). Normalny bilet wstępu kosztuje 12 złotych, a ulgowy 6 zł.

ark Śląski to miejsce unikatowe w skali Polski, a nawet Europy. Kompozycja przestrzenna całości parku, w kontekście zasobów przyrodniczych, stanowi wartość historyczną i konieczna jest szczególna dbałość o jej zachowanie. To jedynie ogólne wnioski, płynące z opracowań, jakie przygotowali pracownicy Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie pod kierownictwem dr inż. architekt krajobrazu Elżbiety Myjak-Sokołowskiej. Ich celem była inwentaryzacja roślinności ze szczególnym uwzględnieniem układu i struktury drzewostanu w parku. Przypomnijmy, że to właśnie SGGW jest uczelnią matką Parku Śląskiego. To jej wykładowcą był prof. Władysław Niemirski, autor (wraz z zespołem) projektu parku z dokładnymi planami zagospodarowania jego przestrzeni. Praca zespołu dr inż. Myjak-Sokołowskiej, uczennicy profesora, nawiązuje właśnie do tamtej koncepcji. Kolejnym krokiem, podejmowanym przez ekspertów z SGGW, będzie przygotowanie zaleceń, dotyczących pielęgnacji i dalszego utrzymania zieleni na terenie parku Śląskiego. Zanim przedstawione zostaną ostateczne wnioski, dotychczasowy zakres działań zastanie poddany konsultacjom, w tym także społecznym. Osoby oraz organizacje, które zainteresowane są uczestnictwem w spotkaniu z ekspertami z SGGW, zapraszamy w dn. 24 lutego na godz. 12 do budynku Akademii Bioróżnorodności przy al. Gwiazd 2 (za restauracją Marysin Dwór). Zostanie wówczas przeprowadzona publiczna prezentacja i dyskusja, podsumowująca wyniki prac.

Łukasz Respondek

luk

Gwiazdy dla opornych – plakat seansu

warto ją posiadać. Prądu może bowiem zabraknąć, a gwiazdy były przed nami i będą też po nas – dodaje. Cały seans trwa prawie godzinę. Autorzy określają go jako trochę nastrojowy i mocno dydaktyczny. – W głównej mierze jesteśmy my i gwiazdy. Podczas tego pokazu nie ma wielkich fajerwerków, ale kilkakrotnie powtarzają się nazwy konkretnych gwiazd, które uczymy rozróż-


Wydarzenia

Japońska firma znów wspiera WOŚP

To była już trzecia „Wigilia dla samotnych”. Dziękujemy

Denso po raz drugi wygrało licytację alejki Aleja Denso nie zmieni swojej nazwy. A to dlatego, że firma, której główna siedziba mieści się w Japonii, po raz drugi wygrała licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzięki temu, na konto fundacji Jurka Owsiaka wpłynęło 2225 złotych.

F

kazać znaczącą kwotę na rzecz fundacji. Drugi raz wygrała ta sama firma, co pokazuje, że, biorąc pod uwagę wymiar promocyjny i społeczny, warto w naszej akcji uczestniczyć – podkreśla Łukasz Buszman, rzecznik prasowy Parku Śląskiego. Jacek Gwóźdź odnosi się także do medialnej nagonki, z jaką przed tegorocznym finałem musiał poradzić sobie Owsiak. – Nie interesuje mnie to. Zawsze łatwiej krytykować niż coś robić. Ja wolę działać i szanuję to, co fundacja robi na rzecz chorych dzieci i osób starszych – mówi prezes Denso. Przypomnijmy jeszcze, że alejka Denso znajduje się w ścisłym centrum parku, przy często uczęszczanej „Dużej Łące”, przebiega nią główny ciąg komunikacji pieszej. W jej bezpośrednim sąsiedztwie mieszczą się także Hala Wystaw „Kapelusz”, promenada im. gen. Jerzego Ziętka, budynek dyrekcji oraz liczne restauracje. Ścieżkę widać z kolejki linowej „Elka”. Jej długość to ponad 400 metrów.

irma Denso Thermal Systems Polska sp. z o.o. już w zeszłym roku wygrała organizowaną przez Park Śląski licytację. Jej przedmiotem było prawo do nadania nazwy jednej z alejek w centralnej części parku. – To był dobry krok z naszej strony, bo zapoczątkował obiecującą współpracę z Parkiem Śląskim – ocenia Jacek Gwóźdź, prezes firmy. – Zorganizowaliśmy na naszej alejce bieg dla dzieci w czasie Parkowego Półmaratonu. Mamy też sporo pomysłów, jak poszerzyć naszą współpracę. Bardzo chcemy ją rozwijać. Zależy nam głównie na organizacji imprez dla najmłodszych – przyznaje. W skali globalnej, firma Denso jest jednym z największych producentów komponentów samochodowych na świecie i ma główną siedzibę w Japonii (Denso Corporation). Główna europejska siedziba mieści się w Holandii. Polska filia Denso zatrudnia około 500 osób. Zainteresowanie licytacją było większe niż w ubiegłym roku, choć determinacja uczestników nie była już tak duża (rok temu zwycięzca zapłacił 5 650 złotych przyp. red.). Wszystko wyjaśniło się w ostatnich minutach aukcji. – Jesteśmy bardzo zadowoleni, że znów udało się prze- Aleja Denso będzie miała swoją nazwę drugi rok z rzędu ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

luk

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

6

T

o była trzecia „Wigilia dla samotnych”. O tym, że akcja jest potrzebna, świadczy bardzo duża ilość gości, którzy zdecydowali się skorzystać z naszej charytatywnej propozycji. Niestety, problem samotności narasta, a osób nią dotkniętych jest coraz więcej. Dlatego jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że po raz kolejny udało się wesprzeć te osoby, w ten szczególny wieczór w roku, kiedy nikt nie chce zostać sam. Nie byłoby to oczywiście możliwe, gdyby nie pomoc materialna i finansowa sponsorów, partnerów i patronów. Łącznie jest Was ponad stu. Każdemu z osobna składamy najszczersze wyrazy podziękowania. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się też setkom wolontariuszy, którzy w tym roku przez kilka tygodni przegotowywali i organizowali całe wydarzenie. Dziękujemy. Park Śląski, Fundacja Park Śląski, Restauracja „Wioska Rybacka”

Kończy się budowa w śląskim zoo

Gepardy prawie na swoim

D

zięki sprzyjającym warunkom atmosferycznym, postęp prac przy budowie pawilonu wskazuje na to, że już w kwietniu gepardy zamieszkają w nowym pawilonie ekspozycyjnym i będzie je można oglądać nie tylko na wybiegu. Inwestycja realizowana jest z pieniędzy Unii Europejskiej, w ramach RPO WSL na lata2010-2014. Dla przypomnienia informujemy, że do tej pory schronieniem nocnym dla tego gatunku jest część powierzchni w budynku administracyjnym. Co natomiast ważne, para gepardów przebywająca w śląskim zoo, w sierpniu 2011 roku wydała na świat potomstwo, które decyzją koordynatora gatunku, w ramach programu hodowlanego EEP, znalazło miejsce w innych europejskich ogrodach zoologicznych. Śląskie zoo

Sport w wielkim mieście

Wspólnym tempem

ZDJĘCIE: MAT. NADESŁ.

REKLAMA

Przeciwieństwa się przyciągają czy wręcz odwrotnie? Czy biegacze powinni łączyć się w pary? Czy wspólne uprawianie sportu jest receptą na udany związek?

P

rzy okazji zbliżających się Walentynek, właśnie tę kwestię postanowiłam poruszyć. Bieganie to pasja, która bez wątpienia wymaga poświęcenia. Treningi, udział w zawodach biegowych i eventach. Sport to pasja, która nie tylko wpływa na nasze samopoczucie, zdrowie, wagę ale także na nasze grono znajomych. Każdy ma swoje życie, zainteresowania, przyzwyczajenia jednak jedno jest wspólne – hormon szczęścia, który wydziela się po treningu. Odkąd biegam, zmieniłam towarzystwo, z którym spędzam czas wolny. Nikt nie zrozumie biegacza lepiej, niż drugi biegacz. Dotyczy to zarówno tej samej płci, jak i tej przeciwnej. Wspólne uprawianie sportu, wspólna mobilizacja i starty w zawodach, to niesamowita frajda. Pięknym widokiem jest buziak na mecie, którym obdarowują się pary. Wspólne zakupy nigdy nie będą tak przyjemne jak wtedy, gdy oboje partnerów rozgląda się w sklepie za tym samym. Z moich obserwacji wynika, że na starcie różnego rodzaju zawodów, coraz częściej pojawiają się pary. Najpiękniejsze jest to, że dotyczy to zarówno osób młodszych jak i tych nieco starszych, które wg stereotypów,

powinny np. zajmować się wnukami. Nie zawsze jednak jest tak, że dwoje ludzi spotyka się na treningach czy parkowych alejkach. Często jedno z partnerów zaraża tego drugiego swoją pasją do sportu. Mogę polecić każdemu, by z okazji Walentynek zabrał (a) swoją dziewczynę, żonę, chłopaka, męża, przyjaciela na Parkowe Hercklekoty (14 lutego w Parku Śląskim) i spędził (a) razem z nami święto zakochanych na sportowo. Nasza walentynkowa impreza to nie tylko okazja do pobiegania, ścigania się, pobicia swoich osobistych życiówek, ale także możliwość spotkania wielu fantastycznych ludzi, którzy mają taką samą pasję jak Ty! Klaudia Kapica


Ekologicznie

7

O najstarszych i najmłodszych drzewach w Parku Śląskim

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Zieleń wielu pokoleń W Parku Śląskim rośnie kilka milionów drzew. Niektóre posadzono zaledwie kilka miesięcy temu, inne są starsze niż sam projekt parku i mają znacznie więcej niż 65 lat. Są miejsca, jak aleja Klonowa, gdzie te najbardziej wiekowe przenikają się z tymi najmłodszymi.

K

ilka zdań wprowadzenia. Życie drzewa zaczyna się od wykiełkowania nasiona. W wyniku jego napęcznienia, zachodzą różne procesy. Jako pierwszy z łupiny nasiennej najczęściej wychodzi korzonek, rozrastający się z czasem w system korzeniowy, potem część zielona z pierwszymi liśćmi, z której powstaną pień oraz konary i gałęzie drzewa. O tym, jak długo żyje drzewo, najczęściej decydują jego gatunek oraz warunki siedliskowe. Do tych najtrwalszych, mogących przeżyć nawet kilkaset lat, należą m.in. buk, lipa, grab i oczywiście dąb. Znacznie mniej długowieczne są topole, brzozy, jarzęby, wierzby, których żywot kończy się często przed upływem stu lat.

Najstarsze... W Parku Śląskim w pierwszych latach, oczywiście głównie w ramach czynów społecznych, posadzono około 3,5 miliona drzew i krzewów, w 70 gatunkach i odmianach. Głównie były to rośliny pionierskie, szybko rosnące, odporne na zanieczyszczenia przemysłowe – przeważnie brzozy, topole, wierzby, czeremchy. Gatunki szlachetne dosadzano dopiero późREKLAMA

Przy alei Klonowej spotkamy wiele najstarszych, parkowych drzew niej, gdy stworzył się do tego odpowiedni mikroklimat. Nie oznacza to jednak wcale, że najstarsze z parkowych drzew mają „tylko” 65 lat. – Drzewa rosły na tym terenie jeszcze przed powstaniem parku. Najwięcej w okolicach tzw. Szwajcarskiej Doliny – tłumaczy Krystian Golasz, specjalista ds. zieleni Parku Śląskiego. – Do dziś spora część z tych drzew, zachowała się wzdłuż alei Głównej i Klonowej. Od młodszych okazów odróżnia je średnica pnia. Najstarsze parkowe drzewa stanowią około 5 procent całego drzewostanu. Wśród nich przewagę stanowią klony, dęby i jesiony.

Najmłodsze... Aktualne nasadzenia są wykonywane w ramach tzw. nasadzeń zastępczych, mających na celu uzu-

pełnienie drzewostanu wcześniej usuniętego z różnych ważnych przyczyn (np. względów bezpieczeństwa lub realizowanych inwestycji). Poza tym, w parku corocznie kiełkuje nawet kilka milionów siewek drzew, które są regularnie wycinane i karczowane lub – jeżeli okazują się gatunkami szczególnie cennymi – pielęgnowane. W ostatnim czasie największe uzupełnienia zostały wykonane przy alei Głównej – około 40 sztuk dębów szypułkowych oraz przy alei Klonowej – gdzie nasadzono kilkadziesiąt klonów jaworów. – Staramy się też wzbogacać różnorodność parkowego drzewostanu. Posadziliśmy sporą ilość wartościowych i ciekawych taksonów, między innymi metasekwoi chińskich, ambrowców amerykańskich, klonów, lip, buków i innych gatunków ozdobnych nie tylko z liści.

Śląskie Wesołe Miasteczko wzbogaciło się o ponad 120 drzew, w tym 20 sztuk wierzb białych w dwóch odmianach oraz o odmiany olchy czarnej i szarej, o bardzo ciekawym ulistnieniu – wylicza Łukasz Drozd z biura d.s. zieleni. – Na przestrzeni ostatnich kilku lat, w parku zamiera coraz więcej drzew iglastych, zwłaszcza świerków kłujących, o srebrzystym, dekoracyjnym igliwiu. Uzupełniamy te gatunki m.in. świerkami serbskimi, jodłami koreańskimi i jodłami jednobarwnymi, bardzo podobnymi do świerków kłujących. Nasadzane gatunki dobieramy również pod kątem edukacji ekologicznej oraz z myślą o wzbogaceniu pokarmu dla zwierząt żyjących w Parku Śląskim – dodają pracownicy biura ds. zieleni. Łukasz Respondek


Z parkowych archiwów

8 Kotlina Dinozaurów ma już 40 lat

Jak prajaszczury z pustyni Gobi zamieszkały w chorzowskim zoo ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

Tam, gdzie w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym kończy się trawa i zaczyna kotlina, od 40 lat można oglądać skupisko prajaszczurów. To była pierwsza taka ekspozycja w Polsce, a jej powstanie ma związek z historycznym odkryciem polskich paleontologów na pustyni Gobi.

W

1975 roku powstało miejsce, gdzie świat żywych zwierząt spotyka się ze swoim przedpotopowym odpowiednikiem. Wyeksponowano kamienne figury, które obrazowały protoplastów dzisiejszych kręgowców, i to w skali jeden do jednego. Co ciekawe, modele nie były wcale luźną wariacją projektantów i autorów na temat dinozaurów. W latach 1963-71, na pustyni Gobi polscy

Projekty rzeźb prehistorycznych gadów powstały na podstawie rekonstrukcji szczątków prawdziwych dinozaurów z PAN bardzo często odwiedzali plac budowy. – Profesorowie często sprawdzali naszą pracę. Czasem nie zgadzała się np. wielkość pazura. Bardzo zależało im, aby dinozaury były wiernymi kopiami gadów sprzed tysięcy lat – wspomina.

Oświetlenie z trabanta

Budowę postumentów w przestrzeni parku poprzedziło wykonanie mniejszych, wzorcowych modeli (na zdjęciu z przodu) paleontolodzy pod kierownictwem prof. Zofii Kielan-Jaworowskiej, prowadzili prace wykopaliskowe. To właśnie na podstawie rekonstrukcji znalezionych tam szczątków powstały figury w ogrodowej kotlinie. Ich oryginały znajdują się dziś w Zakładzie Paleozoologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Henryk Fudali, rzeźbiarz który wykonywał największe z dinozaurów, wspomina że naukowcy

Kiedy powstała skalna kotlina, prezentowane w niej dinozaury były pierwszymi rekonstrukcjami nowo poznanych gatunków. Na jej terenie można zobaczyć szesnaście dinozaurów reprezentujących kilka gatunków: Gallimimus, Tarbosaurus, Nemegtosaurus, Protoceratops, Prenocephale, Saichania, Saurolophus. Profesor Kielan-Jaworowska była głównym konsultantem powstającej ekspozycji. Jej inicjatorem był natomiast ówczesny dyrektor parku, Julian Koba. Scenariusz został opracowany w PAN. Jego autorami byli doktor Teresa Maryańska oraz inżynier Maciej Kuczyński. Modele, według których wykonano rekonstrukcje naturalnej wielkości, przygotował Wojciech Skarżyński. W zespole pracowała też architekt krajobrazu, Zofia Ziembińska-Sznee. Projekt wykonał natomiast ka-

Projekt Kotliny Dinozaurów obejmował powstanie 16 figur

Adres redakcji: Aleja Różana 2, 41 – 501 Chorzów Tel. 601 472 618, fax. 032 790 53 76 E – mail: gazeta.parkowa@parkslaski.pl Redaktor naczelny: Łukasz Buszman

towicki architekt Jan Kosarz. W Trybunie Robotniczej z 15-17 sierpnia 1975 roku, czytamy o realizacji kotliny. „Praca nad dinozaurami rozciągnęła się na cztery lata. Treścią ich stały się niekończące się rysunki i szkice, konsultacje, obliczenia techniczne, organizacja materiału i wykonawców. Kulisy pracy artystycznej są pełne niespodzianek i rzadko pokrywają się z idealistycznym wyobrażeniem malarza przy sztalugach. Przez te cztery lata dolina gadów była jego (Kosarza) pracownią. Ostatnie miesiące niemal już w tej dolinie mieszkał, doświetlając się wieczorami reflektorami trabanta, ponieważ w pobliżu nie ma silni elektrycznej. Od początku towarzyszyła mu wierna rzesza kibiców. Dinozaury, ich technika powstawania, wzbudzały zrozumiałe zainteresowanie i nigdy nie dane mu było pracować w samotności.”

Siatki, rury, beton Formalnie, wykonawcą została Katowicka Pracownia Sztuk Plastycznych, ale nie posiadała wyspecjalizowanych warsztatów i wykonawców, więc trzeba było szukać w zakładach przemysłowych. Konstrukcję wykonano

z żelbetu, choć pierwotnie był projekt użycia do tego tworzywa sztucznego. Niestety, nikt nie chciał podjąć się tego zadania. Dokładny opis budowy dinozaurów znajdujemy w cytowanym już wcześniej wydaniu Trybuny Robotniczej. „Szkielet dinozaura jest zrobiony z żelaza. Miejsce kręgosłupa zajęła szeroka rura odpowiednio spawana, co pozwoliło na uzyskanie głębokości kadłuba. Owijają ją żelazne pierścienie, oczywiście również zróżnicowane w swojej średnicy – znacznie cieńsze w szyi i partii ogonowej, całkiem potężne w torsie. Do spirali z dwóch stron przylegają siatki, gęstsza od strony wewnętrznej, rzadsza od zewnętrznej. W przestrzeń pomiędzy owymi siatkami wtryskano beton i jaszczur uzyskał już swój orientacyjny kształt. Teraz przystąpił do pracy rzeźbiarz, narzucając łuskę i ręcznie modelując figurę, tak by była ona w zupełnej zgodzie z modelem. Prace rzeźbiarskie wykonali architekt wnętrz, Jan Kosarz oraz rzeźbiarze Henryk Fudali, Waldemar Madej i Józef Sawicki. Coraz częstsze stały się wówczas konsultacje z przedstawicielami PAN-u, ich opinia decydowała o ostatecznym kształcie gadów. W przyszłości być może kopalne stwory otrzymają jeszcze powłokę z żywicy poliestrowej, będzie można wówczas zastanowić się nad koloryzacją powierzchni.”

Wulkanizator i duński premier Do wykonania wybrano najbardziej charakterystyczne ze wszystkich znalezionych w Azji Środkowej szczątków. Kaczodziobe i pancerne. – Proszę pamiętać, że nie było wtedy silikonu. Niektóre elementy odlewał wulkanizator, a największą trudnością było nanoszenie łusek na niektóre gatunki – wspomina Fudali. – Zainteresowanie było ogromne. To była jedyna tego typu atrakcja w kraju. Właściwie zawsze odwiedzały ją tłumy gości. W planach była też budowa pawilonu obok kotliny. Miały się tam znaleźć szkielety dinozaurów i inne prehistoryczne eksponaty. Do realizacji tego pomysłu jednak nigdy nie doszło – dodaje. Nic nie zmienia jednak faktu, że Kotlina Dinozaurów została fantastycznie odebrana przez gości parku. Świadczy o tym chociażby fakt pokazania jej w październiku 1976 roku delegacji duńskiej z Anker Joergensem, premierem tego kraju na czele. Łukasz Respondek

Otwarcie Kotliny było wydarzeniem na skalę europejską

Redakcja: Ewa Kulisz, Wojciech Mirek, Łukasz Respondek, Wojciech Zamorski, Yen Projekt i redakcja graficzna: Marek Michalski

Dział sprzedaży reklam: Katarzyna Zazgórnik-Sitz tel. 666 031 465 Wydawca: Park Śląski w Chorzowie

Gazeta Parkowa także w internecie na: www.parkslaski.pl Kolejny numer Gazety Parkowej ukaże się: 27 lutego 2015


Po sąsiedzku

9

Skansen większy o 10 hektarów

Ważny jeden procent

Dworek, archeoskansen i browar na nowym terenie

Możesz wesprzeć zwierzęta ze Śląskiego Ogrodu Zoologicznego

M

iło nam poinformować wszystkich Czytelników, że za rok 2013 Śląski Ogród Zoologiczny uzyskał z 1% podatkowych wpłat na organizacje pożytku publicznego sumę 11 tys. zł, która przeznaczona zostanie na wykonanie woliery dla nowego gatunku bażantów azjatyckich. Dzięki wielkiemu sercu wpłacających, możemy corocznie poprawiać warunki ekspozycji zwierząt w ogrodzie zoologicznym oraz uatrakcyjniać ścieżkę edukacyjną. Za wpłaty w roku 2014 serdecznie dziękujemy i prosimy o kolejne w PIT-ach wypełnianych za 2014 rok. Informujemy także, że w okresie od 01.04.2014 r. do 30.12.2014 r., na terenie Śląskiego Ogrodu Zoologicznego prowadzona była publiczna zbiórka pieniędzy, zorganizowana na rzecz poprawy warunków życia utrzymywanych w śląskim zoo gatunków zwierząt. Datki zbierane były do specjalnie oznakowanego lejka grawitacyjnego. W okresie trwania zbiórki zebrano łączną kwotę 1 156,14 zł, która w całości wykorzystana została na utrzymanie zwierząt i zakup potrzebnego wyposażenia. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy przyłączyli się do zbiórki i wspomogli rozwój śląskiego zoo. Jednocześnie mamy nadzieję, że w bieżącym, 2015 roku, w lejku (fundusze ciągle są zbierane) znajdą się nie tylko symboliczne monety jednogroszowe.

Miejsce, gdzie można wrzucać datki, które pomagają poprawić warunki życia podopiecznym zoo

REKLAMA

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

Mat. Śląskie zoo

Skansen będzie większy aż o 10 hektarów. To prawie połowa jego dotychczasowej powierzchni (22 ha). Do ponad stu zabytkowych obiektów małej i dużej architektury, które tworzą urokliwy wiejski krajobraz, w najbliższych latach dołączą kolejne. W planach jest m.in. browar i obszar dworski. Najszybciej jednak powstaną nowe ścieżki, dzięki którym powiększy się część spacerowa muzeum etnograficznego.

M

łyn, folusz, stawy. Zmiany w skansenie są w ostatnich latach coraz bardziej widoczne i wszystko na to wskazuje, że będą kontynowanie. M. in. właśnie dzięki nowym terenom. Jednego z nich (o powierzchni 6 ha) nie wykorzystywał już Ośrodek Harcerski, a drugi przejęto od strony ulicy Parkowej. W tym roku ma powstać koncepcja zagospodarowania nowej przestrzeni. – Na razie myślimy o idei i podzieleniu jej na obszary – tłumaczy Andrzej Sośnierz, dyrektor skansenu i dodaje, że ekspozycję będą wydzielone.

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Mieszkańcy Śląska wspomagają zoo

Nowe ścieżki dla turystów to przyszłość skansenu – Jedną z nich będzie obszar dworski, drugą obszar drewnianego przemysłu wiejskiego, obejmujący różne zakłady zorganizowane na wsiach – dodaje. Ciekawostką ma być też archeoskansen, czyli architektura sprzed tysiąca lat, której nie udało się zachować m.in. jednoizbowe chaty i ziemianki. – Taka ekspozycja w zdarzeniu z pozostałymi naszymi obiektami pozwoli dostrzec ciąg rozwojowy w budowaniu wiejskich obiektów – uważa Sośnierz. Jednym z obiektów, który mógłby również się znaleźć na nowym terenie jest ewangelicki kościół z Bobrka, który został zdemontowany i czeka na swoje lepsze czasy w magazynach. REKLAMA

Sośnierz przyznaje, że przejęte tereny to duża powierzchnia do zagospodarowania, ale i brakujących w skansenie obiektów jest jeszcze sporo. – One nie mogą być stłoczone. Jestem przekonany, że w ciągu kilku lat jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać całe 10 hektarów. Zaczniemy już w przyszłym roku – zapowiada. Nowa część muzeum najpierw zostanie ogrodzona, potem powstaną ścieżki. – Teren będzie pusty, ale parkowy. Na pewno taki lasek wiejski udostępnimy naszym gościom – kończy dyrektor. luk


Parkowa Akademia Wolontariatu

10

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Parkowa Akademia Wolontariatu się szkoli

Seniorzy pomogą niepełnosprawnym Pojechałam tam ze strachem: tyle ludzkiego nieszczęścia, nie dam rady. Zobaczyłam niewidomych ćwiczących na sali, pracujących przy komputerach i dekorujących pierniki, szczęśliwych. Mężczyznę z bezwładnymi rękami, który pisze felietony, zrobił doktorat. Dają radę, to ja też dam – opowiada Małgorzata, która niedawno skończyła kurs asystenta osób niepełnosprawnych.

litery i całe słowa: „L” to palec wskazujący i kciuk pod kątem prostym; złożone dłonie podłożone pod policzkiem to „spać”. Prosto, intuicyjnie. Wolontariusze-uczniowie migali w salach z pięknym widokiem na Tatry. Schronisko „Głodówka” zbudowano w latach 30. ubiegłego wieku. W 1935 roku dostali je harcerze, a uroczyście otwarł prezydent Ignacy Mościcki. Były tam szkolenia, kursy, spotkania instruktorskie, stąd ruszali harcerze na wędrówki. W lutym 1938 budynek spłonął. Ponownie miał zostać otwarty 1 września 1939 roku. Po sześciu latach wrócił do harcerzy. I znów są tu szkolenia, kursy, baza wypadowa…

a zimowym kursie w harcerskim schronisku „Głodówka” w Bukownie Tatrzańskiej szkoliło się kilkunastu członków Parkowej Akademii Wolontariatu. Bezpłatne szkolenie przygotowały ZHP oraz Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli i Instruktorów z Katowic, który kształci m.in. nauczycieli, dyrektorów szkół, wychowawców i instruktorów w organizacjach pozarządowych.

– Bardzo ciężko tam pracowaliśmy. 10 dni nauki, zajęcia do godz. 21-22. Ale to szkolenie bardzo mnie wyciszyło. Do domu wróciłam spokojna – ocenia Małgorzata. Najbardziej ceni sobie naukę udzielania pierwszej pomocy: – Nauczyłam się tego manualnie, nie na obrazkach. Było np. tak: weszliśmy do sali, w której byli – oczywiście, symulujący – ludzie potrzebujący pomocy. Trzeba było ocenić sytuację i zorganizować dla nich pomoc. Szybko, konkretnie, jak w życiu. W krakowskim ośrodku dla niewidomych i niedowidzących trzeba było zasłonić oczy i dać się prowadzić. Żeby choć przez chwilę poczuć się, jak niewidomy. Nie jest łatwo, za dużo głosów, szumów, bodźców wokół. Trzeba się nauczyć wyławiać te właściwe. A dzieci z ośrodka nie tylko poruszały się po budynku, jakby widziały (zasada: zawsze po prawej stronie), ale też

N

Miganie z widokiem Małgorzata: – Zobaczyłam, jak funkcjonują niepełnosprawni. Jadwiga: – Wszystko było dla mnie nowe. – Gdyby ktoś mi zaproponował kolejny taki kurs w „Głodówce”, jadę od razu – Krystyna najbardziej zachwycona jest nauką języka migowego. Uczyła się migać REKLAMA

Pierwsza pomoc jak w życiu

ćwiczyły na sali gimnastycznej, a przed świętami upiekły i udekorowały pierniki. Jak pokazać niewidomemu Rosarium w Parku? – To proste: nie pchać, nie poganiać, niech trzyma się ramienia, kiedy spacerujemy. Opowiadać, co się widzi, z prawej, lewej, z przodu, u góry. Pozwolić dotykać, wąchać, słuchać – wyjaśnia Grażyna.

Niepełnosprawny potrafi Dorośli niepełnosprawni też zadziwili seniorów-uczniów. – Proszę mówić do mnie, nie do żony – zakomunikował poruszający się na wózku mężczyzna. Ludzie odruchowo mówią do osoby sprawnej, tak jakby niepełnosprawny nie rozumiał. Tymczasem on – autor stałych felietonów, napi-

Elżbieta na kursie migania pokazuje literę „L” sał i obronił doktorat, choć – prócz nóg – ma niesprawne ręce. Najważniejsza nauka po szkoleniu? – Teraz, kiedy widzę kobietę na wózku, nie rzucam się, żeby jej pomagać. Pytam, czy pomoc potrzebna. Kiedy słyszę: „Nie, ja muszę trenować ręce”, już się nie dziwię – mówi Małgorzata. Teraz absolwenci kursu czekają na certyfikat Asystenta osoby niepełnosprawnej i będą pomagać niepełnosprawnym gościom Parku Śląskiego. Ewa Kulisz

W programie kursu opiekuna osób niepełnosprawnych były m. in.: ■ elementy psychologii w opiece nad osobą starszą i niepełnosprawną, ■ zaburzenia psychiczne i niepełnosprawność, ■ pielęgnacja osób starszych i niepełno sprawnych, ■ podstawy terapii, rehabilitacji i aktywizowa nia osób starszych i niepełnosprawnych, ■ arteterapia, ■ podstawy prawne i organizacyjne opieki nad osobą starszą lub niepełnosprawną, ■ aktywizacja społeczna i zawodowa osoby starszej lub niepełnosprawnej,

■ aktywność fizyczna osoby starszej lub niepełnosprawnej, ■ komunikacja niewerbalna, ■ kurs języka migowego.

Kurs przeznaczony był dla osób chcących: ■ pracować i pracujących jako opiekunowie osoby niepełnosprawnej, ■ pogłębić swoje umiejętności i kwalifikacje, ■ nauczyć się, jak dbać o bezpieczeństwo podopiecznego i własne.


Muzycznie

4Szmery: 120 decybeli – 100 stopni emocji F

enomenem najlepszego coverbandu AC/DC w tej części Europy miałem się zająć już w poprzednim wydaniu gazety, tuż po kolejnej, rutynowej wizycie ekipy z Bochni w naszej parkowej Leśniczówce. Ale 1 grudnia ukazał się album „Rock Or Bust”, firmowany przez prawdziwy AC-piorun-DC, więc postanowiłem ten fakt bezzwłocznie tu odnotować, z silnym postanowieniem powrotu do tematu polskich braci Angusa Younga w nowym roku. Tak – 4Szmery to niewątpliwie fenomen na polskiej scenie rockowej. Kiedy w 1996 perkusista Andrzej Tabor oraz gitarzysta Jarek Sroga postanowili przekształcić układ towarzyski w koncertowy kolektyw, nie zanosiło się na całkowite ofiarowanie muzycznej duszy nowego zespołu repertuarowi AC/DC. Debiutowali w bocheńskich i okolicznych knajpach, serwując amatorom złocistego napoju zestaw własnych kompozycji z dekoracją w postaci coverów ulubionych kawałków ukochanego AC/DC. Dyskografię piątki z Sydney, znali już na pamięć. Niewykluczone, że tę wiedzę wzmacniały inspirujące do samokształcenia i piorunujące wspomnienia z legendarnego koncertu na Stadionie Śląskim, kiedy 13 sierpnia 1991, AC/DC zagrali w Polsce po raz pierwszy i to z Metalliką w roli przedskoczka! O to jak było naprawdę, nie zapytamy już Jarka Srogi, który od 2 lipca 2013 muzykuje w niebie z Bonem Scottem – pierwszym wokalistą AC/DC. Ważne w życiorysie 4Szmerów jest to, iż jeszcze przed końcem XX wieku, posiedli umiejętność interpretowania muzyREKLAMA

Sierściu – rockowy odlot...

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Z drugiej strony sceny

WOJCIECH MIREK prezentuje

Płytowa perełka

Ciemna strona... muła? P

oczątek roku dla parków i instytucji skupiających tereny zielone jest w naszym nowym klimacie mocno niewdzięczny. Bezśnieżne zimy, z częstymi opadami deszczu, nie zachęcają do organizowania czasu wolnego na świeżym powietrzu. Stąd tematów, wokół których można się zakręcić przy okazji moich felietonów, jak na lekarstwo. Dlatego jakiś czas temu wpadłem na pomysł, by przy okazji takich tematycznych zastojów, proponować Państwu jakąś płytową perełkę, która niedawno wpadła w moje ręce. Tak też będzie i tym razem. Część z Państwa pamięta pewnie, gdy dwa lata temu w „Kapeluszu” odbywały się dwie edycje „Cover Festivalu”, organizowane przez Piotra Luczyka – bardzo dobrego gitarzystę, założyciela słynnej grupy KAT. Festiwale opierały się w 100 proc. na graniu coverów, w skali praktycznie 1:1, przez najlepsze polskie i nie tylko (wszak gościliśmy m.in. brytyjski coverband AC/DC, czy czeskie Black Sabbath) zespoły coverowe. Fajna sprawa, posłuchać jednego wieczoru na żywo zarówno AC/DC, jak i Black Sabbath, Led Zeppelin czy Deep Purple. Swoją drogą, oddałbym wszystkie pieniądze świata za możliwość uczestnictwa w takim festiwalu, ale złożonym z oryginalnych muzyków tych kapel, chociaż pewnie nie tylko ja, więc zrzutka byłaby naprawdę konkretna. Granie coverów w wersjach praktycznie niczym nie różniących się od oryginałów, jest z pewnością sporym wyzwaniem technicznym. Trzeba spędzić wiele tygodni na idealnym przygotowaniu często piekielnie trudnego materiału. Ja natomiast

zdecydowanie bardziej wolę takie zespoły, które gdy biorą się za covery, robią je zupełnie po swojemu. Dają nowe życie doskonale znanym utworom, które często były inspiracją do tworzenia autorskiego materiału danej grupy. I tu należy przedstawić Państwu zespół, który w moim odczuciu jest mistrzem takiego podejścia do twórczości innych. Gov't Mule – czyli genialny amerykański kwartet, powstały na bazie legendarnego The Allman Brothers Band. Liderem grupy jest gitarzysta i wokalista Warren Haynes (swoją drogą genialny w obu dziedzinach). I zupełnie niedawno, bo na początku listopada, panowie postanowili wydać koncertowy album poświęcony twórczości absolutnie fenomenalnych i legendarnych Pink Floyd. Skupili się na najlepiej sprzedającej się płycie w historii światowej muzyki rozrywkowej, czyli słynnej „Dark side of the moon”. Jak wyszło? W moim odczuciu fenomenalnie, zwłaszcza, że w specjalnie zamówionych na tę okazję chórkach, pojawiły się Panie, które uczestniczyły w ostatnich trasach koncertowych Floydów. W moim odczuciu jest to pozycja z kategorii tych, które koniecznie muszą znaleźć się w bibliotekach prawdziwych fanów rockowej legendy. Właśnie po to, by pokazać co jeszcze może się dziać w tych doskonale znanych nam utworach. Więc gdy ZDJĘCIE: MAT. PROM

WOJCIECH ZAMORSKI prezentuje

ki australijskich klasyków na poziomie dającym legitymację do grania z podniesionym czołem repertuaru AC/DC dla najbardziej wybrednych fanów rocka. Ta legitymacja uzyskała bezterminową ważność w 1998, kiedy nowym frontmanem 4Szmerów został Sierściu – charyzmatyczny wokalista emitujący pozytywne, rockowe wibracje całym ciałem i duszą. Większość ciągle rosnącej rzeszy fanów i przyjaciół Szmerów nawet nie zna personaliów Sierścia, choć dobrze pamięta geografię charakterystycznych tatuaży na jego rękach. Kiedy 4Szmery startują na scenie do kolejnej „jazdy bez trzymanki” po muzycznej krainie AC/DC, Sierściu przejmuje w tej szalonej podróży rolę kompetentnego i wrażliwego na oczekiwania sali przewodnika, który wspólną fascynację publiczności przebojami AC/DC potrafi przeobrazić w rewitalizującą i beztroską zabawę. Ci, którzy są na ich koncercie po raz pierwszy, z niedowierzaniem spoglądają na estradę, zaskoczeni stopniem podobieństwa brzmienia 4Szmerów do oryginału. Po kilkunastu minutach nikt już nie pamięta, że to koncert coverbandu – liczy się tylko dobra energia, szczerość przekazu, autentyczność rockowej ekspresji i niezawodna komunikatywność równie zwariowanego, co inteligentnego Sierścia, który w zapowiedziach kolejnych kawałków, zawsze z wyczuciem chwili, dowcipnie dozuje mocno pikantne przyprawy. Pozytywna energia 4Szmerów udziela się wszystkim. Na szczelnie wypełnionej podłodze, zgodnie podskakują, rytmicznie kiwając głowami, fizyczni i umysłowi obu płci, studenci i uczniowie, posiwiała „młodzież” oraz dyrektorzy i ich podwładni… Nie miejmy zatem pretensji do 4Szmerów o to, że odtwarzają cudzą muzykę. Oni przynoszą nam to, co w rocku najważniejsze, czyli radość i pozytywne wzruszenia. Swoim graniem nikomu nie robią krzywdy i – za co im chwała – poprawiają nastroje fanów, nie kalecząc legendy AC/DC. Panowie – Wasz niedawny (19 grudnia) koncert w Leśniczówce, rozbrzmiewa w parku do dzisiaj. Kiedy będziecie tu znowu? ZDJĘCIE: JACEK KOWALSKI

ZDJĘCIE: EWA SWADLO

Rock na trawie

11

Okładka płyty Gov't Mule zobaczą Państwo gdzieś na sklepowej półce zielonkawą okładkę z sympatycznym osiołkiem – proszę inwestować bez chwili wątpienia. Płyta w 100 proc. warta swojej ceny. Kończąc temat coverów, napiszę mocno ryzykowne zaproszenie. 21 lutego, w niedawno otwartej hali Kraków Arena, wystąpi zespół Queen. Jakby dziwnie to nie brzmiało, wszak człowiek stanowiący 80 proc. wartości zespołu nie żyje od ponad 20 lat, ale faktycznie na scenie zamelduje się zespół Queen z Adamem Lambertem, wcielającym się w rolę Freddiego Mercury'ego. Planuję się wybrać, by posłuchać sobie coverów i Państwa też zapraszam, wszak legendarny gitarzysta, Brian May, nie może się mylić...


W dobrym towarzystwie

12 Z wizytą w Parco Dora

Ogólnoeuropejska tendencja do wyprowadzania przemysłu poza miasta, dotknęła też włoski Turyn. Właśnie tam, niespełna trzy lata temu, udostępniono niezwykle urokliwą przestrzeń publiczną – Parco Dora. Charakterystycznym punktem tego młodziutkiego parku miejskiego, jest ogromna hala przemysłowa, którą zaadaptowano na miejsce do organizowania wydarzeń kulturalnych i rekreacji.

D

awniej była tam fabryka Michelin. Jednak gdy producent opon zdecydował o zamknięciu zakładu, uwolniła się ogromna przestrzeń, przedzielona Dorą, rzeką płynącą przez Turyn. Władze tego miasta stanęły przed dylematem: albo deweloperka, albo park. Wybrano to drugie i w 2004 rozpisano konkurs architektoniczny. Wygrało go studio Petera Latza, tego samego, który projektował opisywany przez nas w listopadowy wydaniu Gazety Parkowej, park w Duisburgu. Powierzchnia Parco Dora to 40 hektarów. Układ komunikacyjny oraz rzeka dzielą go na cztery równe części, a każda z nich ma nieco inny charakter. – Całość jest połączona kładkami, co bardzo ułatwia poruszanie – zaznacza Jakub Botwina, architekt krajobrazu i miłośnik zwiedzania parków miejskich. – Wszystko jest zaprojektowane w bardzo nowoczesny sposób, a dzięki systemowi ramp, pochylni i schodów – dobrze skomunikowane – dodaje.

ZDJĘCIA: JAKUB BOTWINA

Ogromna hala we włoskim parku nad rzeką sokości. Wewnątrz zaprojektowano ogólnodostępne boiska i place zabaw. Botwina tłumaczy, że ogromną zaletą tego miejsca jest jego uniwersalność. – Świetnie sprawdza się podczas koncertów i wystaw, ale organizowane są tam też imprezy o charakterze religijnym np. miejsce modlitwy dla muzułmanów – wyjaśnia. Ciekawostką jest też stworzenie z rezerwuarów wody poprzemysłowej ciekawej atrakcji turystycznej w formie systemu fontann i zbiorników wodnych.

W sąsiedztwie osiedla Turyński park, w odróżnieniu np. od Parku Śląskiego, nie ma charakteru regionalnego. Korzystają z niego głównie mieszkańcy pobliskich dzielnic. Nie oznacza to jednak, że nie bywa w nim tłoczno. Przeciwnie – Wosi i inne nacje wykorzystują go bardzo aktywnie, park żyje przez cały dzień. Sporo osób biega i jeździ na rowerze. – W oczy rzuca się szczególnie multikulturowość. Można spotkać ludzi z różnych środowisk i różnych krajów świata – mówi Botwina i dodaje, że zaobserwował też sporo podobieństw do chorzowskiego parku. – Jednym z nich jest bezpośrednie sąsiedztwo dużego osiedla – dopowiada. Łukasz Respondek

Hala przemysłowa to jedna z atrakcji parku w Turynie

W ogromnej hali Wstęp do parku, tak jak i korzystanie z jego atrakcji, są darmowe. Biletowane są natomiast koncerty i wydarzenia kulturalne. Organizowane są w ogromnej, częściowo zadaszonej hali, która jest pozostałością po niefunkcjonującym już w tym miejscu przemyśle. Jej konstrukcja jest ogromna i ma 350 m długości i około 30 metrów wy-

Dawne rezerwuary wody są dzisiaj atrakcjami turystycznymi

Park powstał na miejscu dawnej fabryki Michelin

KONKURS

Drodzy Czytelnicy, To pierwszy numer naszej gazety w nowym roku – roku nowych wyzwań, Państwa osobistych postanowień i (oby) spełnienia noworocznych marzeń. O ile nowy rok już na dobre się rozkręca o tyle zasady naszej comiesięcznej zgadywanki literacko-muzycznej pozostają niezmienne. Serdecznie zapraszamy do udziału w naszej kolejnej zgaduj-zgaduli adresowanej do sympatyków dobrej płyty i atrakcyjnej lektury. Tym razem empik rekomenduje dwa wydawnicze hity i jak zawsze zaprasza do swojego katowickiego salonu w Silesia City Center przy ul. Chorzowskiej 107 Wśród Czytelników, którzy na adres: gazeta@parkslaski.pl nadeślą prawidłowe odpowiedzi na oba pytania (oraz jednozdaniowe uzasadnienie – o czym obok), rozlosujemy dwie nagrody – książkę i płytę miesiąca.

Czarna piosenka C

W tym roku do reguł naszej zabawy wprowadzamy zadanie dodatkowe. Każdego konkursowicza prosimy o jednozdaniowe uzasadnienie - dlaczego właśnie do niej/niego powinna trafić nagroda. Nagrody trafią do autorów prawidłowych odpowiedzi na oba pytania wraz z uzasadnieniem. Termin nadsyłania odpowiedzi mija 13 lutego 2015. g oraz numeru telefonu. Prosimy o podanie adresu pocztowego

PŁYTA MIESIĄCA

KSIĄŻKA MIESIĄCA K Wisława Szymborska W

Oto aktualne pytania: 1. Jak nazywa się wieloletni, osobisty sekretarz Wisławy Szymborskiej? 2. Która z wokalistek zespołu ABBA nagrała solową płytę z udziałem Phila Collinsa?

poleca:

„Czarna piosenka" to tomik, który miał być debiutem Wisławy Szymborskiej, ale nigdy nie został wydany. Prawdopodobnie wstrzymała go cenzura, bo w takim kształcie nie mógł się wówczas ukazać. W roku 1970 Adam Włodek podarował jej na urodziny niezwykły prezent – zebrał wszystkie jej wiersze z lat 1944–1948, przepisał na maszynie i opatrzył komentarzami, a następnie wręczył wraz z listem: „Kochana Wisełko…”. Prezent ten przechowywany był przez całe lata i dopiero w roku 2014, opatrzony wstępem Joanny Szczęsnej, trafia do rąk czytelników poezji Wisławy Szymborskiej.

ABBA

Live at Wembley Arena Legendarny koncert ABBY z 1979 roku na Wembley Arena to pełny zapis finałowego koncertu z 10 listopada 1979 roku, który ukazuje słynną czwórkę w najlepszej formie, u szczytu możliwości. Oprócz największych hitów, takich jak „Waterloo”, „Dancing Queen”, „SOS” czy „Fernando”, w programie koncertu znalazł się prawdziwy biały kruk – utwór „I’m Still Alive” w wykonaniu Agnethy Fältskog, który nigdy przedtem nie ukazał się na żadnej płycie. Wydanie „Live At Wembley Arena” jest częścią obchodów jubileuszu 40-lecia kariery ABBY.

Gazeta Parkowa - styczeń 2015  

W numerze między innymi: - „Czerwiec Wolności” doceniony przez prezydenta; - I Ty możesz zostać parkowym wolontariuszem; - Ferie w Parku Ślą...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you