Issuu on Google+

10.09.2013

Numer 1/2013

Współczesne ujęcia demokracji


Politicus 1/2013

czasopismo koła młodych politologów STOPKA REDAKCYJNA

Redaktor naczelny

Wojciech Ufel

Korekta

Wojciech Ufel

Łamanie

Kryspin Bober Koło Młodych Politologów Instytut Politologii Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego ul. Koszarowa 3 50-149 Wrocław Instytut Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego 2080-9468

Wydawca

Druk ISSN


Spis treści 4: Wstęp redaktora naczelnego 6: Agata Kleczkowska Demokracja jako kryterium państwowości? 18: Jacek Szuba Dylematy teorii gier a politologia 33: Wojtek Ufel Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku 45: Paweł Żuk Rola zachodu w procesie demokratyzacji państw arabskich 53: Kryspin Bober Procesy odgórnej demokratyzacji a ich słuszność i celowość 60: Monika Bazan Demokracja w warunkach izraelskich 68: Lika Mkrtchyan Democracy in Armenia 81: Bartosz Koziński Azerbejdżan – Sacrum i Profanum w demokracji 94: Zuzanna Boryczko Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie 102: Piotr Czakon i Michał Czech Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

Politicus 1/2013

5


Wstęp Redaktora Naczelnego

Wstęp Redaktora Naczelnego Po dość długiej przerwie i licznych zawirowaniach redakcyjnych, mam zaszczyt z wyjątkową radością złożyć na ręce Szanownych Czytelników kolejny, aczkolwiek znacząco odmieniony numer „Politicusa”. Co pierwsze może rzucić się w oczy, to zmieniona w porównaniu do poprzednich numerów forma zewnętrzna. Na tym jednak nie koniec. Nasze pismo wzbogaciliśmy o motyw przewodni – w tym numerze jest nim szeroko rozumiana demokracja – a sam proces redakcyjny uzupełniony został o niezależną, „ślepą” recenzję ze strony specjalistów w danych dziedzinach. Dzięki temu udało nam się wejść na nowy, wyższy poziom jakościowy prezentowanych tekstów. Temat demokracji jest nieustannie poruszany na różnych forach publicznych, naukowych, a także w wielu prywatnych dyskusjach. Celem tego numeru „Politicusa” nie jest oczywiście zebranie i jednolite usystematyzowanie tych dyskusji, czy choćby usystematyzowanie i rozjaśnienie samego pojęcia demokracji – szerokość tematu każe powątpiewać w możliwość powodzenia takiego działania. Celem tym jest pokazanie przynajmniej części owej różnorodności dyskursu o demokracji – tym razem w optyce studentów i doktorantów z największych ośrodków akademickich w Polsce. Na łamach „Politicusa” znalazło się miejsce dla wielu interesujących, a czasem i zaskakujących artykułów oraz esejów naukowych, które zogniskować można w trzech głównych blokach – bloku teoretycznym, dyskusji o demokratyzacji oraz bloku empirycznym. Agata Kleczkowska zastanawia się nad tym, czy i w jakim stopniu demokracja staje się w ostatnich latach kryterium (uznania) państwowości. Jacek Szuba rozważa znaczenie najważniejszych dylematów teorii gier we współczesnej politologii, w tym i w rozważaniach o demokracji. W artykule kończącym tę najbardziej teoretyczną część pisma, podjąłem się rekonstrukcji dwóch najważniejszych sposobów rozumienia demokracji w okresie powojennym, wraz z próbą wyciągnięcia i zrozumienia konsekwencji z tego faktu płynących. Druga część numeru to dwa eseje podważające – aczkolwiek niekoniecznie w ten sam sposób – sensowność procesu demokratyzacji. Paweł Żuk kwestionuje obecną rolę Zachodu w procesie demokratyzacji państw arabskich, wskazując główne mankamenty tej polityki, jednocześnie sugerując pewne możliwe rozwiązania. Kryspin Bober z kolei pochyla się szerzej nad tematyką celowości w ogóle w ten sposób rozumianej demokratyzacji – czyli narzucanej odgórnie. Pozostałe artykuły zderzają teoretyczną materię dotyczącą demokracji z twardymi danymi empirycznymi z różnych regionów świata, prezentując różne jej praktyczne przejawy. W swoim eseju Monika Bazan prezentuje realia funkcjonowania demokracji w Izraelu, jednocześnie krytykując koncepcję „demokracji etnicznej” jako z nieodpowiadającej minimalnym wymaganiom demokratyczności. Lika Mkrtchyan (w j. angielskim) oraz

4

Politicus 1/2013


Wstęp Redaktora Naczelnego

Bartosz Koziński przyglądają się z bliska dwóm podobnym systemom politycznym z regionu Kaukazu – Armenii i Azerbejdżanowi, dochodząc do konkluzji, że demokratyzacja w tych krajach nie została skutecznie, do końca przeprowadzona i wymaga jeszcze wielu wysiłków. Zuzanna Boryczko przenosi nas w zupełnie inny region, a także i trochę inną tematyką, prezentując krótko historię powstania nowych form organizacji ruchu społecznego w Argentynie. Numer zamyka artykuł Piotra Czakona i Michała Czecha przedstawiający diagnozę obecnego stanu społeczeństwa obywatelskiego na naszym rodzimym, polskim podwórku, zderzając ją z modelem pożądanym. Wszystkim autorom należą się podziękowania z wysiłek włożony w przygotowanie, napisanie oraz „przepracowanie” wszystkich tekstów w procesie redakcyjnym. Cała publikacja jednak nie byłaby możliwa na tak wysokim poziomie, gdyby nie ogromna i bezinteresowna pomoc recenzentów, którym należą się nie mniejsze podziękowania. W kolejności alfabetycznej, recenzji tekstów do bieżącego numeru dokonali: dr Małgorzata Alberska, dr Haykak Arshamyan, assistant prof. Artak Ayunts, doc. Zbigniew Cesarz, dr hab. Kazimierz Dziubka, dr Marek Golińczak, dr Joanna Kozierska oraz dr Monika Wichłacz. Na końcu, aczkolwiek w nie mniejszym stopniu, chciałbym podziękować pozostałym osobom, bez których pomocy obecny numer by się nie pojawił, w szczególny zaś sposób przyczynili się do tego: Dyrektor Instytutu Politologii prof. Jacek Sroka, Z-ca Dyrektora IP dr Piotr Sula oraz opiekun Koła Młodych Politologów dr Konrad Wandowicz. Zachęcam zatem wszystkich Czytelników do krytycznej lektury, ale także i własnej refeksji na temat, któremu poświęcone jest nasze pismo. Wszelkich zainteresowanych proszę o mailowy kontakt z redakcją na adres: politicus.kmp@gmail.com. Z poważaniem Wojtek Ufel Redaktor Naczelny

Politicus 1/2013

5


Agata Kleczkowska

Agata Kleczkowska ag.kleczkowska@gmail.com

Demokracja jako kryterium państwowości? Streszczenie: Celem niniejszego artykułu jest wskazanie, jakie znaczenie ma współcześnie demokracja na gruncie prawa międzynarodowego publicznego. Pierwsza część zostanie poświęcona na przedstawienie kryteriów państwowości i tego, jakie miejsce może wśród nich mieć wymóg demokratycznego rządu. Dalej zostaną krótko omówione przyczyny zainteresowania demokracją na gruncie prawa. W następnej kolejności przyjdzie przedstawić kilka aktów i dokumentów o znaczeniu prawnomiędzynarodowym odnoszących się do demokracji. Ponieważ wyraźnych przykładów tego, jakie znaczenie nabrała dzisiaj demokracja jako najbardziej pożądany ustrój państwa dostarczyła Arabska Wiosna Ludów, ostatnia część artykułu zostanie poświęcona na wskazanie jaki stosunek do demokracji mieli twórcy zrywów w państwach arabskich. Zakończenie stanowią wnioski. Słowa kluczowe: demokracja, kryteria państwowości, prawo międzynarodowe publiczne, rząd, władza Wstęp Istnieje wiele dowodów na to, że demokracja staje się ważnym kryterium oceny powstania nowego państwa czy zmiany rządu z punktu widzenia prawa międzynarodowego publicznego. Rada Bezpieczeństwa ONZ uznała swój obowiązek przewodniczenia społeczności międzynarodowej w celu zapewnienia demokracji w Libii (S/RES/2009, 16.08.2011). Unia Europejska zobowiązała się do ustanowienia misji w Kosowie, której zadaniem miało być wspieranie Kosowa w powstawaniu demokratycznego i multietnicznego państwa (SC/9265, 18.02.2008). To tylko dwa przykłady, które ilustrują powszechny trend uznawania demokracji za najważniejszy i najbardziej pożądany ustrój polityczny. Nie wszystkie państwa świata są demokratyczne, ale nie odbiera im to cech państwowości, tak jak jest ona rozumiana w prawie międzynarodowym publicznym. Nie oznacza to również izolacji takich państw od głównego nurtu światowej polityki czy spraw gospodarczych, żeby podać przykład choćby Chin. Wymóg demokracji pojawia się obecnie w odniesieniu do państw nowopowstających albo takich, w których następuje zmiana systemu politycznego. Teoretycznie można by więc uznać, że powoływanie się na demokrację w sytuacji zmiany reżimu państwa czy powstania państwa jest pewną ideą polityczną, zasługującą na aprobatę i uznanie, ale nie może stanowić żadnego wiążącego zobowiązania dla państwa. Każde państwo jest suwerenne i ma prawo samodzielnie dokonać wyboru swojego ustroju politycznego. Narzucanie jakiemukolwiek państwu

6

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

demokracji jako jedynego słusznego ustroju jest więc bardzo daleko zakrojoną ingerencją w tę suwerenność, nawet jeśli pozycja międzynarodowa tego państwa jest w danej sytuacji bardzo osłabiona. Niemniej jednak, demokracja zajmuje dzisiaj szczególne miejsce nie tylko w polityce międzynarodowej, ale także w prawie międzynarodowym publicznym. Nie ma jej wśród kryteriów państwowości ani w żadnym przypadku nie można uznać, że państwa są zobowiązanie do stworzenia warunków dla ustroju demokratycznego na podstawie normy ius cogens. Demokracja wchodzi jednak do kanonu wymogów stawianych państwom „tylnymi drzwiami”. Pojawia się wiele aktów prawa międzynarodowego, najczęściej o zasięgu regionalnym, które zobowiązują członków danej regionalnej organizacji międzynarodowej do przestrzegania zasad demokracji, czasem nawet pod groźbą zastosowania określonych sankcji. Ponadto, rozwój praw człowieka również przyczynił się do rozpowszechnienia i zobligowania państw do przestrzegania wartości składających się na ustrój demokratyczny. Niektórzy autorzy mówią nawet o powstaniu normy prawa zwyczajowego, która nakazywałaby państwom dostosować swój reżim do zasad demokracji (d’Aspremont , 2011, s. 556-557). Celem niniejszego artykułu jest wskazanie, jakie znaczenie ma współcześnie demokracja na gruncie prawa międzynarodowego publicznego. Pierwsza część zostanie poświęcona na przedstawienie kryteriów państwowości i tego, jakie miejsce może wśród nich mieć wymóg demokratycznego rządu. Dalej zostaną krótko omówione przyczyny zainteresowania demokracją na gruncie prawa. W następnej kolejności przyjdzie przedstawić kilka aktów i dokumentów o znaczeniu prawnomiędzynarodowym odnoszących się do demokracji. Ponieważ wyraźnych przykładów tego, jakie znaczenie nabrała dzisiaj demokracja jako najbardziej pożądany ustrój państwa dostarczyła Arabska Wiosna Ludów, ostatnia część artykułu zostanie poświęcona na wskazanie jaki stosunek do demokracji mieli twórcy zrywów w państwach arabskich. Zakończenie stanowią wnioski. Demokracja a kryteria państwowości Najważniejszym aktem międzynarodowym, wskazującym kryteria państwowości, jest Konwencja z Montevideo z 1933 r. o prawach i obowiązkach1. Wymienia ona w art. 1 jako wyznaczniki państwowości: stałą ludność (permanent population), określone terytorium (defned territory), rząd (government) oraz zdolność nawiązywania relacji z innymi państwami (capacity to enter into relations with other states). W kontekście niniejszej pracy największe znaczenie mają na pewno dwa ostatnie kryteria, a właściwie kryterium rządu, ponieważ zdolność państwa do nawiązywania stosunków z innymi państwami może być

1

Konwencja jest co prawda traktatem mającym znaczenie regionalne, ale normy w niej zawarte zyskały status norm prawa zwyczajowego (Aynete, 2012, s. 43).

Politicus 1/2013

7


Agata Kleczkowska

rozpatrywana bardziej jako konsekwencja posiadania państwowości (Crawford, 2006, s. 61), a nie kryterium kwalifkujące daną organizację terytorialną jako państwo. Konwencja nie precyzuje jakie cechy ma mieć „rząd”. W literaturze najczęściej do pojęcia rządu dodaje się określenie „efektywny” (Ibidem, s. 55), niekiedy jest mowa także o „stabilnym i efektywnym rządzie”(Cohen, 1961, s. 1135 i nast. ) lub o „zorganizowanej administracji rządowej” (Grant, 1999, s. 415). Tak naprawdę wszystkie kryteria państwowości oparte są na zasadzie efektywności (Ferreira, 2008, s. 429), ale w odniesieniu do rządu ta efektywność ma wymiar szczególny, bowiem wśród przesłanek państwowości to kryterium rządu jest uważane za pojęcie centralne (Crawford, 2006, s. 55). Efektywność oznacza więc, że „władza państwowa musi sprawować rzeczywistą kontrolę nad terytorium i jego ludnością, musi mieć możliwość stanowienia prawa i egzekwowania jego przestrzegania” (Czapliński, Wyrozumska, 2004, s. 134). Można mówić o efektywnym rządzie w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym. Efektywność zewnętrzna oznacza, że państwo zapewnia przestrzeganie praw obcych państw, chroni cudzoziemców itd. (Ferreira, 2008, s. 429). Jeśli do powstania państwa doszło w sposób niezgodny z prawem, wymóg efektywności zaostrza się (Crawford, 2006, s. 59). W odniesieniu do kwestii wewnętrznych, główną cechą efektywności jest utrzymywanie porządku publicznego (Ibidem), a to z kolei może wiązać się z już wspomnianym tworzeniem, stosowaniem i egzekwowaniem prawa. Angielskie „government” może być tłumaczone zarówno jako rząd, władza, jak również ustrój polityczny2. Z jednej strony, kiedy dochodzi do rozważania kryteriów państwowości w konkretnym przypadku, to zazwyczaj analizuje się sytuacje, gdy powstanie państwa lub jego istnienie jest kwestionowane albo w rachubę wchodzi w ogóle utrata państwowości W takich sytuacjach trudno jest badać czy i jak funkcjonują takie organy jak parlament czy sądy powszechne, a jedynym punktem odniesienia jeśli chodzi o wykonywanie władzy jest tak naprawdę rząd, bardziej lub mniej zorganizowany, mający oparcie w porządku konstytucyjnym lub powstały na drodze nielegalnej. Teoretycznie można byłoby więc przyjąć, że government oznacza po prostu rząd. Z drugiej jednak strony, government może odnosić się do całego systemu organów państwa, które w oparciu np. o monteskiuszowski podział władzy razem zapewniają funkcjonowanie państwa. Skoro w odniesieniu do kryterium government rozważa się zarówno stanowienie prawa (kompetencję tradycyjnie przypisywaną w kulturze politycznej Zachodu parlamentom), jak również stosowanie prawa, co z kolei stanowi zadanie sądów, może więc przyjąć po prostu, że government jest wyłącznie nazwą kolektywną na oznaczenie całego systemu organów władzy? Na tak postawione pytanie trzeba udzielić jednak odpowiedzi negatywnej.

2 Por: (http://www.translatica.pl/slowniki/wyszukiwanie-polsko-angielsko-polskie/government/?show=best, odczyt z dnia: 20.03.2013)

8

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

Na gruncie teorii prawa międzynarodowego, dla stwierdzenia kryteriów państwowości nie ma znaczenie czy będzie mowa o rządzie jako organie sprawującym władzę wykonawczą w państwie demokratycznym czy o rządzie sprawującym praktycznie wszystkie najważniejsze funkcje w państwie, bo jego ustrój będzie można zakwalifkować np. jako reżim autorytarny. Z tej perspektywy więc, government może oznaczać zarówno literalnie rząd, jak i system organów państwa. Ponadto, nie jest tak naprawdę ważnym, czy governemnt oznacza władzę sprawowaną przez kilka różnych organów państwowych czy jeden ośrodek władzy, bo najważniejszym jest, aby można było przypisać mu cechę efektywności. Każde państwo bowiem samodzielnie decyduje o tym, jaki ustrój wewnętrzny wybierze (Devine, 1971, s. 411), a z punktu widzenia prawa międzynarodowego ważna jest tylko skuteczność jego działania. Jest to jednak założenie czysto teoretyczne, bowiem w praktyce przed państwami stawia się jednak pewne wymogi jeśli chodzi o ustrój polityczny państwa. Tak, jak zostało wspomniane na początku, współcześnie rozważania nad władzą jako kryterium państwowości koncentrują się głównie wokół ustroju demokratycznego. Wymienione na wstępie deklaracje to tylko nieliczne przykłady z wielu na to, jakie znaczenie przypisuje się dzisiaj demokracji. Zdarza się nawet, że państwa rozumieją kryterium efektywności rządu jako kryterium rządu demokratycznego (Cohen, 1961, s. 1136). Należy w tym miejscu postawić pytanie dotyczące konsekwencji nienadania władzy państwowej charakteru demokratycznego. Czy istnieją więc jakiekolwiek „sankcje”, polityczne czy prawne, które spotkają państwo za to, iż mimo wyraźnej preferencji społeczności międzynarodowej, zdecyduje się na inną niż demokracja formę reżimu politycznego? Swoistą sankcją będzie na pewno brak uznania ze strony pozostałych państw. Mimo tego, iż bez wątpienia „«uznanie» (…) jest kwestią «polityczną», a nie prawną” (Brownlie, 1982, s. 201), to jednak umożliwia ono wykonywanie wielu atrybutów państwowości, takich jak na przykład ius tractatuum (Nahlik, 1967, s. 174), możliwość przyjmowania i wysyłania przedstawicieli dyplomatycznych (Czapliński, Wyrozumska, 2004, s. 329), występowanie ze skargą przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, uczestniczenie w organizacjach międzynarodowych itd. W odniesieniu do uznania można kierować się teorią deklaratywną, zgodnie z którą uznanie ze strony dotychczasowych członków społeczności międzynarodowej potwierdza tylko fakt powstania nowego państwa. Istnieją również zwolennicy drugiej teorii, konstytutywnej, zgodnie z którą „istnienie państwa jest uzależnione od jego uznania przez społeczność międzynarodową” (Ibidem, s. 291). Teoria ta ma szczególne znaczenie w odniesieniu do omawianego problemu demokratycznych rządów. Wystarczy bowiem, że większość państw uzna, że dany podmiot jako niespełniający kryteriów demokratycznej władzy nie spełnia tym samym kryterium efektywności rządu. Kiedy państwa te w związku z tym nie dokonają uznania, zgodnie z teorią konstytutywną nie powstanie państwo. Mimo iż Konwencja z Montevideo w art. 3 wyklucza możliwość

Politicus 1/2013

9


Agata Kleczkowska

kierowania się teorią konstytutywną, to wydaje się, że ze względów politycznych teoria ta stanowi bardzo dobry pretekst dla członków społeczności międzynarodowej, aby móc narzucić nowo powstającym państwom określony reżim polityczny (te same uwagi można odnieść do uznania rządu, choć brak uznania rządu nie ma takich konsekwencji prawnych jak nieuznanie danej organizacji terytorialnej za państwo). W następnej kolejności należy wytłumaczyć dlaczego demokracja jest tak ważna również dla dziedziny prawa międzynarodowego publicznego.. Jest to tematyka bardzo obszerna, dlatego na potrzeby niniejszej pracy zostanie ograniczona do kilku niezbędnych kwestii. Demokracja na gruncie prawa międzynarodowego publicznego Demokracja stała się głównym kryterium badania legitymizacji reżimów nowych państw po zakończeniu zimnej wojny (d’Aspremont, 2011, s. 555). Wcześniej nie przywiązywano aż tak wielkiej wagi do wymogu demokracji, uważano raczej, że wybór systemu politycznego jest sprawą wewnętrzną każdego państwa (Ibidem, s. 552). Profesor Jean d’Aspremont, zajmujący się badaniem znaczenia demokracji w prawie międzynarodowym, wśród zjawisk, które z pewnością przyczyniły się do ponownego zainteresowania demokracją w ramach prawa międzynarodowego, wymienia: rozwój praw człowieka, prawo do samostanowienia, uznawanie reżimu demokratycznego za normę prawa zwyczajowego przez część doktryny oraz wsparcie udzielone przez doktrynę wymogowi demokratycznych rządów (Ibidem, s. 556). Jeśli chodzi o rozwój praw człowieka, to przede wszystkim należy zwrócić uwagę na wzrost znaczenia prawa do partycypacji w życiu politycznym oraz do udziału w wolnych i uczciwych wyborach (Ibidem). Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela w art. 21 zapewnia każdemu człowiekowi „prawo do uczestniczenia w rządzeniu swym krajem bezpośrednio lub poprzez swobodnie wybranych przedstawicieli”. Międzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich w art. 25 ustanawia prawa wyborcze i równe dla wszystkich prawo dostępu do służby publicznej. Komisja Praw Człowieka ONZ w Komentarzu do tego artykułu podkreśliła, że prawa w nim zagwarantowane leżą u podstaw koncepcji rządów demokratycznych (Human Rights Committee, 1996). Warto w tym kontekście wspomnieć o Ibrahim Index of African Governance (IIAG) , projekcie stworzonym przez Mo Ibrahim Foundation, którego zadaniem jest 3

ocena i nagradzanie tych spośród państw afrykańskich, które najlepiej łączą sprawne funkcjonowanie państwa z ochroną praw człowieka, rozwojem ekonomicznym itd. IIAG jest wskaźnikiem obliczanym co roku dla wszystkich państw Afryki, w tworzeniu którego

3 Porównaj: (http://www.moibrahimfoundation.org/downloads/2012-IIAG-summary-report.pdf, odczyt z dnia: 20.03.2013)

10

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

bierze się pod uwagę cztery kategorie: bezpieczeństwo i rządy prawa (safety and rule of law), udział obywateli w sprawowaniu władzy i prawa człowieka (participation and human rights), stałe szanse ekonomiczne (sustainable economic opportunity) oraz rozwój w odniesieniu do potrzeb ludności (human development). Z punktu widzenia niniejszej pracy, najbardziej interesujące jest drugie kryterium, w ramach którego rozważane są trzy podkategorie, z których jedną jest właśnie udział obywateli w sprawowaniu władzy. Ocenia się tutaj przeprowadzanie wolnych i uczciwych wyborów, biorąc pod uwagę cały okres kampanii wyborczej i sam proces wyboru, dostęp obywateli do informacji, rzeczywistą możliwość wprowadzenia zmian w prawie i w składzie organów za pośrednictwem wyborów, rzeczywiste możliwości sprawowania władzy przez demokratycznie wybrane organy itd. Kryteria te są więc bardzo uszczegółowione i nie czysto teoretyczne, ale nastawione na realną ocenę sytuacji. Skierowanie uwagi na samą możliwość rzeczywistego udziału obywateli w sprawowaniu władzy w państwie, co więcej, oddzielenie tej grupy uprawnień od subkategorii praw człowieka, pokazuje, jak wielkiego znaczenia kwestia ta nabrała współcześnie. Wracając do przyczyn rozwoju wymogu demokratycznej władzy, Komitet Praw Człowieka zwrócił również uwagę, że prawa gwarantowane art. 25 Paktu pozostają w związku z prawem do samostanowienia - każdy ma bowiem prawo „dowolnie określić swój status polityczny i cieszyć się prawem wyboru formy konstytucji lub rządu” (Human Rights Committee, 1996). Można wręcz powiedzieć, że przez konstrukcję prawa do samostanowienia, prawo międzynarodowe wymaga powstania rządu, który stanowiłby reprezentację społeczeństwa (representative government) (choć „reprezentatywny” niekoniecznie stanowi synonim słowa „demokratyczny”) (Vidmar, 2013, s. 8). Jeśli chodzi o możliwość powstania normy prawa zwyczajowego w odniesieniu do demokracji, to należy przede wszystkim zauważyć, że po pierwsze nie jest to pogląd powszechnie akceptowany, a po drugie, nawet jeśli przyjąć istnienie takiej normy, to rozumienie w jej ramach demokracji ogranicza się do wymogu przeprowadzenia wyborów i zapewnienia odpowiedniej procedury z tym związanej (d’Aspremont , 2011, s. 556-557). Akty prawa międzynarodowego publicznego Nie ma żadnego aktu prawnego, który wymagałby od państwa spełnienia wymogu demokratycznego rządu, uzależniając od demokracji sprostanie kryteriom państwowości. W tym kontekście można wspomnieć o próbach stworzenia paradygmatu „dobrego rządu” (Devine , 1971, s. 411). Przy założeniu, że niektóre normy, np. z zakresu praw człowieka, stanowią kryteria dla istnienia takiego „dobrego rządu”, uznawano, że państwa wiążąc się tymi normami, wiążą się jednocześnie wymogami stawianymi „dobremu rządowi”. Problemy z przestrzeganiem tych norm-kryteriów nie mogą jednak w żadnym wypadku oznaczać, że państwo utraciło jednocześnie państwowość (Ibidem, s. 411-412). Politicus 1/2013

11


Agata Kleczkowska

Można wskazać na kilka aktów i dokumentów o znaczeniu międzynarodowym, które odnoszą się do demokracji jako najbardziej pożądanego reżimu. Część z nich nie ma charakteru wiążącego prawnie, choć na pewno nie są pozbawione znaczenia politycznego. Deklaracja państw członkowskich WE 16 grudnia 1991 r. państwa członkowskie WE przyjęły Deklarację w przedmiocie „Wskazówek dotyczących uznania nowych państw w Europie Wschodniej i w Związku Radzieckim” (Declaration on the „Guidelines on the Recognition of New States in Eastern Europe and in the Soviet Union”). Członkowie WE wyrazili w niej gotowość uznania tych państw, które „oparły się o fundament demokracji, zaakceptowały odpowiednie zobowiązania międzynarodowe i zaangażowały się w dobrej wierze w proces pokojowy i negocjacje”. W związku z tym, dokonując aktów uznania, państwa WE zobowiązały się brać pod uwagę zwłaszcza postanowienia Karty Narodów Zjednoczonych, Aktu Końcowego KBWE oraz Karty Paryskiej, a w szczególności te ich fragmenty, które odnoszą się do zasady rządów prawa, demokracji i praw człowieka (w Akcie Końcowym KBWE nie pojawia co prawda słowo „demokracja”, ale za to promuje się takie wartości jak prawa obywatelskie, polityczne, ekonomiczne, socjalne, kulturalne; wolność wyznania; prawo każdego człowieka do samostanowienia). Deklaracja ta jest wymienia często jako jeden z nielicznych aktów wskazujących kryteria, którymi powinny kierować się państwa przy dokonywaniu uznania (Białocerkiewicz, 2007, s. 127). Karta Paryska Dla Nowej Europy W Karcie Paryskiej Dla Nowej Europy, akcie stworzonym przez państwa uczestniczące w spotkaniu prezydentów i szefów rządów w ramach pracy OBWE, na wstępie zdefniowano czym ta „nowość” jest. Uznano za nią „Nową erę Demokracji, Pokoju i Jedności”. Państwa - twórcy deklaracji zobowiązują się, że demokracja będzie jedynym ustrojem ich rządów. Demokratyczny rząd to „władza oparta na woli narodu, wyrażanej regularnie przez wolne i uczciwe wybory”. Immanentnym składnikiem systemu demokratycznego jest poszanowanie praw człowieka, na czele z wolnością słowa, tolerancją i równością szans dla wszystkich. Państwa zobowiązują się wzmacniać instytucje demokratyczne i zasadę rządów prawa. Akty Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) Karta OPA już w preambule nawiązuje do znaczenia demokracji, która jest „nieodzownym warunkiem pokoju, stabilności i rozwoju regionu”, a jedność kontynentu może zostać osiągnięta tylko w ramach instytucji demokratycznych. Zgodnie z art. 2 b, celami OPA są, m.in. wzmacnianie reprezentacji przedstawicielskiej i walka ze „skrajnym ubóstwem, które stanowi przeszkodę na drodze demokratycznego rozwoju”.

12

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

Artykuł 3 z kolei proklamuje zasadę solidarności Państw Amerykańskich, która wymaga oparcia się państw o ustrój demokratyczny. Wymóg demokracji nie pozostaje jednak na gruncie Karty OPA jedynie abstrakcyjną ideą, bowiem w przypadku przewrotu, w wyniku którego upadnie demokratycznie ustanowiony rząd, państwo może zostać zawieszone w funkcjach członka OPA (art. 9). Karta weszła w życie w 1951 r. Dotąd ratyfkowało ją 35 państw Ameryki Północnej i Południowej. Uszczegółowieniem wymagań z Karty OPA jest Inter-American Democratic Charter, która w artykule 1 ustanawia prawo wszystkich mieszkańców Ameryk do demokracji, którą ich rządy mają obowiązek promować i chronić. Artykuł 3 zawiera katalog elementów składających się na demokrację przedstawicielską, są to m.in. szacunek dla praw człowieka i podstawowych wolności, przeprowadzanie okresowych, wolnych i uczciwych wyborów oraz zasada podziału władzy. Demokracja jest niezbędna dla wykonywania podstawowych wolności i praw człowieka (art. 7). Karta nakazuje również wzmacnianie „kultury demokratycznej” (rozdział VI). Karta została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne OPA w 2001 r., do chwili obecnej podpisały ją 34 państwa obu Ameryk. Afrykańska Karta Demokracji, Wyborów i Władzy (African Charter on Democracy, Elections and Governance) Karta, powstała w ramach pracy Unii Afrykańskiej, stawia sobie za cel szerzenie wartości demokratycznych i szacunku dla praw człowieka, promowanie wolnych i uczciwych wyborów, ochronę niezależnego sądownictwa, stwarzanie warunków do zaangażowania obywateli w sprawowanie władzy itd. (art. 2). Państwa zobowiązują się do wprowadzenia programów promujących zasady demokracji; dla zrealizowania tego zadania, mają one m.in. promować funkcjonowanie transparentnej i odpowiedzialnej administracji oraz edukować obywateli w odniesieniu do świadomości ich praw socjalnych (art. 12). Rozdział 8 Karty ustanawia sankcje w przypadku niekonstytucyjnych zmian rządów. Zakazane są więc zmiany rządów w drodze zamachu stanu, interwencji najemników, wprowadzenia rządów rebeliantów oraz wszystkie inne niezgodne z zasadą demokratycznej zmiany rządów. Sankcji podlega również sytuacja, gdy legalnie wybrany rząd odmawia przekazania władzy wybranym zgodnie z zasadami demokracji następcom (art. 23). Na pierwsze sygnały niekonstytucyjnych działań w państwie powinna zareagować Rada Pokoju i Bezpieczeństwa (art. 24). Gdy dojdzie już do nielegalnej zmiany rządu i zawiodą wszystkie środki dyplomatyczne, Rada zawiesza państwo w prawach członka Unii Afrykańskiej (art. 25). Demokracja w czasie Arabskiej Wiosny Ludów Tak jak zostało zaznaczone na wstępie, najnowsze przykłady wydarzeń politycznych na świecie również wskazują na to, jakie znaczenie ma dzisiaj zaprowadzenie demokratycznych rządów. Dowody można odnaleźć bowiem w deklaracjach składanych podczas Arabskiej Politicus 1/2013

13


Agata Kleczkowska

Wiosny Ludów. Z jednej strony, pokazują one jakie znaczenie ma demokracja w ogóle w międzynarodowej polityce, z drugiej strony - wskazują na świadomość społeczeństw w odniesieniu do faktu, iż uznane państwa łatwiej zaakceptują i wesprą rewolty, jeśli będą one dokonywać się w duchu ideałów demokracji. Libia Libijska Tymczasowa Rada Narodowa opublikowała deklarację pt. „Wizja demokratycznej Libii” (http://www.ntclibya.org/english/libya/, odczyt z dnia: 20.03.2013). Stwierdza się w niej, że idea ta odpowiada „potrzebom i aspiracjom naszego narodu (…)”. Demokracja ma zostać osiągnięta przez „dialog, tolerancję, kooperację, narodową współpracę i aktywny udział wszystkich obywateli”. Ponadto, nieodłącznym elementem nowego demokratycznego społeczeństwa ma być „intelektualny i polityczny pluralizm”. Zadania, jakie Rada stawia przed sobą, to stworzenie konstytucji, która uwzględniałaby podział władzy, pluralizm polityczny oraz wolności obywatelskie, czynne i bierne prawo wyborcze, a także wolność słowa i mediów. W deklaracji wyraźnie zarysowano opozycję między dotychczasową dyktaturą a nowym, demokratycznym porządkiem, który ma powstać w Libii. Syria W 2011 r. w Antalyi odbyła się konferencja Syria Conference for Change (http:// www.lccsyria.org/583, odczyt z dnia: 20.03.2013). Jej efektem jest Deklaracja Końcowa, w której podkreśla się wieloetniczność mieszkańców Syrii, którzy na mocy nowej syryjskiej konstytucji mają cieszyć się równymi prawami. Uczestnicy konferencji zobowiązują się podjąć wszelkie starania, aby w przyszłości zaprowadzić w Syrii reżim demokratyczny, który szanuje prawa człowieka i wolności obywateli, w tym wolność słowa i wyznania. Władza może być sprawowana tylko przez wolne wybory i demokrację. Egipt Projekt konstytucji Egiptu z 2012 r.4 zakładał już w preambule, że nowy reżim Egiptu zostanie oparty o demokrację, z takimi zasadami jak pokojowe przekazywanie władzy, wspieranie politycznego pluralizmu, zapewnienie uczciwych wyborów i udział obywateli w procesach podejmowania decyzji. Ostateczny tekst konstytucji powtarza te postanowienia (http://niviensaleh.info/constitution-egypt-2012-translation/, odczyt z dnia: 20.03.2013). W art. 1 ustanawia się w Egipcie system demokratyczny. Demokracja razem z instytucją konsultacji i obywatelstwa mają zapewnić regulacje praw i obowiązków obywateli (art. 6). 4 Zobacz: (http://www.egyptindependent.com/news/egypt-s-draf-constitution-translated, odczyt z dnia: 20.03.2013)

14

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

O demokracji wspomina również art. 52, ustanawiający wolność powstawania stowarzyszeń – nadaje się im osobowość prawną, wyrastającą z podstaw demokratycznych oraz art. 53, który postanawia, że działalność stowarzyszeń zawodowych jest regulowana przez prawo, które zapewnia także ich demokratyczne zarządzanie. Podsumowanie Demokratyczny charakter rządów jest dzisiaj niewątpliwie ważnym czynnikiem branym pod uwagę przy uznaniu państwa lub rządu bądź przy udzieleniu państwu wsparcia przez społeczność międzynarodową. Nie można jednak w żadnym wypadku powiedzieć, że demokracja stała się nowym kryterium państwowości albo że przynajmniej doszło do wiążącego dla państw doprecyzowania kryterium government z Konwencji z Montevideo. Mimo iż taka decyzja nie zyskałaby na pewno aprobaty politycznej, można wyobrazić sobie także sytuację, gdy państwa uznają powstanie podmiotu np. o ustroju autorytarnym rządów. Nie ma bowiem normy o charakterze ius cogens, która nakazywałaby bezwzględne kierowanie się wymogiem demokracji, a teza o istnieniu normy prawa zwyczajowego, która wskazuje demokrację jako ustrój „obowiązkowy” dla państwa, nie jest powszechnie akceptowana. Można więc przyjąć, że demokracja stanowi pewnego rodzaju ustrój programowy, wyznaczający państwom i już istniejącym, i dopiero powstającym, pewne cele, związane nie tylko z organizacją wolnych wyborów, ale także z przestrzeganiem praw człowieka i pluralizmem. Państwa powinny więc do tego ideału dążyć, ale za zbyt powolne albo niezbyt dokładne wykorzystanie zasad demokracji w tworzeniu własnego ustroju politycznego nie powinna ich spotykać żadna sankcja.

Politicus 1/2013

15


Agata Kleczkowska

Bibliografa: Źródła: S/RES/2009, 16.08.2011. SC/9265, 18.02.2008. League of Nations Treaty Series, vol. 165, p. 19. Human Rights Committee, General Comment No. 25: Te right to participate in public afaires, voting rights and the right of equal access to public service, CCPR/C/21/ Rev.1/Add.7. Declaration on the -”Guidelines on the Recognition of New States in Eastern Europe and in the Soviet Union” , International Legal Materials Vol. 31 (1992). Conference On Security and Co-Operation In Europe: Final Act, International Legal Materials Vol. 14 (1975). Karta OPA, http://www.oas.org/dil/treaties_A-41_Charter_of_the_Organization_of_ American_States.htm, odczyt z dnia: 29.03.2012. Paryska Karta Nowej Europy, http://www.osce.org/mc/39516, odczyt z dnia: 29.03.2012. Afrykańska Karta Demokracji, Wyborów i Władzy, http://www.ipu.org/idd-E/afr_charter. pdf, odczyt z dnia: 29.03.2012. Konstytucja Egiptu z 2012 r., http://niviensaleh.info/constitution-egypt-2012-translation/, odczyt z dnia: 29.03.2012. Project konstytucji Egiptu z 2012 r., http://www.egyptindependent.com/news/egypt-sdraf-constitution-translated, odczyt z dnia: 29.03.2012. Inter-American Democratic Charter, http://www.oas.org/charter/docs/resolution1_en_ p4.htm, odczyt z dnia: 29.03.2012. Syria Conference for Change: Final Declaration, http://www.lccsyria.org/583, odczyt z dnia: 29.03.2012. Deklaracja pt. „Wizja demokratycznej Libii , Libijska Tymczasowa Rada Narodowa http:// www.ntclibya.org/english/libya/, odczyt z dnia: 29.03.2012. Literatura: d’Aspremont J. (2011), Te Rise and Fall of Democracy Governance in International Law: A Replay to Susan Marks S., „Te European Journal of International Law”, Vol. 22. Aynete A. (2012), Unclear Criteria for Statehood and its implications for peace and stability in Africa, „Confict Trends”, Issue 1. Białocerkiewicz J. (2007), Prawo międzynarodowe publiczne. Zarys wykładu, TNOiK, Toruń. Brownlie I. (1982), Recognition in Teory and Practice, „British Yearbook of International Law”, Vol. 53 Issue 1. Cohen R. (1961), Concept of Statehood in United Nations Practice, „University of Pennsylvania Law Review”, Vol. 109 Issue 8. Crawford J. (2006), Te Creation of States in International Law, OUP, Oxford. Czapliński W., Wyrozumska A. (2004), Prawo międzynarodowe publiczne: zagadnienia systemowe, CH Beck, Warszawa. Devine D. J. (1971), Requirements of Statehood Re-Examined, „Te Modern Law Review”, Vol. 34 Issue 4. Ferreira G. M. (2008), Good Governance and the failed State, „Comparative and International Law Journal of Southern Africa”, Vol. 41 Issue 3. Grant T. D. (1999), Defning Statehood: Te Montevideo Convention and its Discontents, „Columbia Journal of Transnational Law”, Vol. 37 Issue 2. Nahlik S. (1967), Wstęp do nauki prawa międzynarodowego, PWN, Warszawa. Vidmar J. (2013), Democratic Statehood in International Law: Te Emergence of New States in Post-Cold War Practice, Hart Publishing, Oxford.

16

Politicus 1/2013


Demokracja jako kryterium państwowości?

Źródła internetowe: http://www.translatica.pl/slowniki/wyszukiwanie-polsko-angielsko-polskie/ government/?show=best, odczyt z dnia: 30.03.2013. http://www.moibrahimfoundation.org/downloads/2012-IIAG-summary-report.pdf, odczyt z dnia: 29.03.2012. http://www.oas.org/charter/docs/why_charter.htm, odczyt z dnia: 29.03.2012. Summary: Te goal of the article is to present the signifcance of democracy in contemporary international law. Te frst part of the paper is devoted to point out the criteria of statehood and the place given among them to the democratic government. Ten, the reasons why international law is interested in democracy are given. In the next part, there are some examples of acts and documents of international meaning which are related to democracy. Te most explicit examples of what democracy is were given during the Arab Spring, so the issue of democracy is then discussed in the context of declarations given during the Arab uprisings. Finally, the conclusions are presented. Keywords: criteria of statehood, democracy, government, public international law Agata Kleczkowska – studentka IV roku prawa na Wydziale Prawa i Administracji UMK w Toruniu. Uczestniczy w seminarium magisterskim z zakresu prawa międzynarodowego publicznego. Zainteresowania naukowe koncentruje wokół zagadnień państwowości, organizacji międzynarodowych i współczesnych problemów prawa międzynarodowego publicznego.

Politicus 1/2013

17


Jacek Szuba

Jacek Szuba jac.szuba@gmail.com

Dylematy teorii gier a politologia Streszczenie: Głównym celem niniejszego artykułu jest zaprezentowanie istotnej roli dylematów teorii gier w politologii. Na początku przeanalizujemy główne założenia i typy analizy decyzyjnej z perspektywy teorii racjonalnego wyboru, której teoria gier jest nieodłączną częścią. Następnie omówione zostaną dwa najbardziej znane i najczęściej omawiane w literaturze dylematy z zakresu teorii gier, a mianowicie: więźnia i dóbr publicznych. Artykuł ma na celu pokazanie różnic pomiędzy interesem indywidualnym, a interesem kolektywnym (społecznym) i sytuacje, w których dwóch lub więcej uczestników oddziałuje i wpływa na swoje decyzje wzajemnie. O interesie indywidualnym mówimy wówczas, gdy kierujemy się maksymalizacją własnych korzyści. Interes społeczny powstaje wtedy, gdy wyboru dokonujemy w oparciu o dobro większej zbiorowości (grupy społecznej) lub społeczeństwa jako całości. Wypracowywanie interesu wspólnego i dochodzenie do konsensusu zarówno z punktu widzenia egoistycznie działającej jednostki jak i z perspektywy całej grupy często staje się podstawą społeczeństwa obywatelskiego, bo ktoś dobrowolnie poświęca swój interes indywidualny, swoje zasoby, aby dzięki działaniu kolektywnemu zyskać więcej. Dylematy teorii gier pokazują spojrzenie na demokrację z nieco innej, szerszej perspektywy, która w naukach społecznych jest poruszana, m.in. przy okazji ubiegania się o głosy wyborców, czy sprawnym rządzeniu państwem, a np. w naukach ekonomicznych przy okazji rozważań związanych ze sprawnym zarządzaniem frmą, podejmowaniem decyzji w warunkach konkurencji (np. analiza oligopoli i karteli), czy z negocjacjami. Przedstawiony przeze mnie artykuł nie oddaje całej gamy możliwości zastosowania teorii gier, ale daje punkt wyjścia do dalszych rozważań, jest swoistym narzędziem, które pozwala zrozumieć mechanizmy podejmowania decyzji w politologii z perspektywy teorii gier. Problematyka demokracji, sprawnego podejmowania decyzji przez mniejszość (wybieralna władza) przy legitymacji, aprobacie większości (obywateli), w której strategia postępowania jest niezwykle istotna jest tym samym pewnego rodzaju pretekstem do odkrywania kolejnych zastosowań tej niezwykle interesującej i wciąż żywo dyskutowanej dyscypliny naukowej. Słowa kluczowe: teoria gier, dylemat więźnia, dylemat dóbr publicznych, teoria decyzji, teoria racjonalnego wyboru, interes indywidualny, a interes społeczny, negocjacje

Podejmowanie decyzji stanowi istotę procesu decyzyjnego. Choć proces decyzyjny dotyczy również działań związanych z inicjowaniem i wdrażaniem, podejmowanie decyzji i wyciąganie wniosków zazwyczaj postrzega się jako jego podstawową właściwość. Każdy

18

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

z nas codziennie staje przed wyborem, jaki środek transportu do pracy wybrać, jaką markę samochodu kupić, gdzie pojechać na wakacje, na kogo głosować w następnych wyborach, aby nasz głos nie był głosem straconym. Te i inne decyzje różnią się od siebie tym, przez kogo są podejmowane, kto jest ich adresatem, jaki jest tryb ich podejmowania, jak zostają wdrożone i wreszcie jakie powodują skutki. Mimo tego, że w literaturze natrafamy na wiele defnicji samej decyzji istnieją pewne trudności ze sformułowaniem terminu decyzji politycznej. Wynikają one z wieloaspektowego rozumienia takich pojęć jak władza polityczna, czy sama polityka, które powinny stanowić punkt wyjścia do rozważań nad pojęciem decyzji politycznej. Zdaniem A. W. Jabłońskiego, analiza decyzji politycznych powinna obejmować wszystkie decyzje dotyczące wspólnych celów grupy bez względu na to, czy powstają one w warunkach konfiktu, czy kooperacji (Jabłoński, 1998, s. 114-115), a sama decyzja (tu Jabłoński odwołuje się do A. Bodnara) powinna być aktem nielosowego wyboru działania lub po prostu wyborem pomiędzy dwoma dostępnymi sposobami działania (Ibidem). Kategorie i typy analizy decyzyjnej Analiza decyzyjna dzieli się na pięć podstawowych kategorii (Jasiukiewicz, 1985, s. 45-46). Są to: sytuacja decyzyjna, ośrodek decyzyjny, proces decyzyjny, decyzja polityczna oraz implementacja polityczna. Sytuacja decyzyjna to nic innego, jak sytuacja polityczna, czyli w sensie obiektywnym stan rzeczywistości politycznej lub w sensie subiektywnym problem, który powinien być rozwiązany przez ośrodek decyzyjny. Ośrodek decyzyjny to podmiot działania politycznego. Proces decyzyjny to zespół powiązań przyczynowoskutkowych, występujących wewnątrz ośrodka decyzyjnego w związku ze stanem wejścia, strukturą ośrodka i celami decydentów, a decyzja polityczna to, najogólniej ujmując, akt nielosowego wyboru działania lub zaniechania politycznego. Ostatnim elementem jest implementacja polityczna, czyli proces urzeczywistnienia decyzji za pomocą odpowiednio dobranych metod i środków. Ponadto można wyróżnić siedem podstawowych typów politologicznej analizy decyzyjnej (Pietraś, 1997, s.13-14). Podziału tego dokonuje Z.J. Pietraś i jest on najbardziej szczegółowym z dostępnych w literaturze polskiej. Psychologiczny typ analizy został oparty na założeniu, że polityka stanowi funkcję ludzkich zachowań i tym samym może być wyjaśniona przez analizę bodźca (sytuacji politycznej) oraz psychologicznych predyspozycji decydentów. Typ mikrospołeczny zakłada, że procesy decyzyjne najlepiej kształtują interakcje kilkunastu osób (małych grup) wchodzących w skład typowego ośrodka decyzyjnego. Organizacyjny typ analizy wykorzystuje teorię biurokratyczną i dorobek nauki o zarządzaniu. Zgodnie z tym typem procesy decyzyjne są elementem struktur organizacyjnych. Typ matematyczny dąży do maksymalnej użyteczności, czyli do możliwie pełnej realizacji celów i opiera się na teorii gier. Analiza ta polega na tym, iż porównuje się koszty i wybiera taką drogę, by były one Politicus 1/2013

19


Jacek Szuba

jak najmniejsze. Wyboru dokonuje podmiot kierujący się racjonalnym zachowaniem, ze świadomością, że w opozycji decyzje podejmuje inny, równie racjonalnie zachowujący się podmiot. Cybernetyczny typ analizy miał stać się syntezą czterech wcześniej wymienionych. Zostały one zbudowane na podstawie paradygmatu analitycznego (polityk rozkłada sytuacje decyzyjne na części składowe, zna hierarchię swoich preferencji, formułuje alternatywne decyzje, zna skutki każdego proponowanego wyboru, etc.). Natomiast zgodnie z paradygmatem cybernetycznym politycy dążą do utrzymania dynamicznej równowagi ze swoim otoczeniem, a z racji tego, że działają szybko i skutecznie eliminują złożone kalkulacje zysków i strat. Sytuacje polityczne opierają się na prostych wzorach reakcji i kontroli niewielkiego zbioru priorytetowych zmiennych. Typ kryzysowy stosuje się w przypadku pojawienia się zagrożenia dla podstawowych wartości systemu politycznego, bądź zagrożenia wybuchem działań zbrojnych, a tym samym konieczności podejmowania bardzo ważnych decyzji w bardzo krótkim czasie. Procesy decyzyjne przebiegają dynamiczniej niż w sytuacji normalnej, a środki dobierane są znacznie bardziej zachowawczo. Makrospołeczny typ analizy jest formułowany na poziomie podmiotów interesów politycznych, a więc na poziomie podmiotowości wielkich grup społecznych jako zorganizowanych całości. W ostatecznej instancji i w dłuższym okresie, interesy tych wielkich grup przesądzają o treści i kierunku prowadzonej polityki, a więc także o treści wszystkich podejmowanych decyzji politycznych. Jak pokazuje powyższa charakterystyka, politologia dysponuje wieloma metodami analizowania podejmowania decyzji. Teoria gier znajduje wiele zastosowań w politologicznej analizie decyzyjnej i wydaje się być metodą niezwykle interesującą, a przy tym także bardzo praktyczną. Może być stosowana na wszystkich poziomach podmiotowości politycznej – od jednostki, poprzez małą grupę decyzyjną lub strukturę organizacyjną, kończąc na wielkiej grupie społecznej i jej organizacji (Ibidem, s. 14). Defnicje i główne założenia teorii gier jako przedmiotu analizy decyzyjnej w politologii Teoria gier wywodzi się z badania gier hazardowych, a swoje zastosowania znajduje w ekonomii, socjologii, biologii, matematyce oraz informatyce. Teoria ta dostarcza narzędzi umożliwiających podejmowanie optymalnych decyzji w warunkach konfiktu interesów (Wołowik, 2007). Zajmuje się przede wszystkim sytuacjami konfiktowymi, ale także sytuacjami, w których interesy graczy są zgodne, lecz, w wyniku kłopotów w porozumiewaniu się, trudno wypracować im jednolity wzorzec postępowania. Teoria gier jest defniowana na trzy sposoby: jako metoda badawcza, jako teoria skutecznego działania oraz jako teoria skutecznego rozwiązywania konfiktów (Pietraś, 1997, s.18). W politologii natomiast wykorzystuje się ją przede wszystkim do badania problemów formułowania strategii i taktyki politycznej oraz szkolenia decydentów (Pietraś, 2000, s. 178).

20

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

Mimo, że zarówno teoria gier oraz teoria decyzji analizują sposoby podejmowania optymalnych decyzji, te dwie dziedziny znacząco się od siebie różnią. Główna różnica polega na tym, że w teorii gier działania podejmowane przez każdego z uczestników mają wpływ na pozostałych uczestników gry, a ponadto, gdy gracze podejmują decyzję co do wyboru swoich strategii, biorą te interakcje pod uwagę. W teorii decyzji, decyzje mogą być podejmowane w warunkach ryzyka lub niepewności, ale z tą różnicą, że nie zależą one od strategicznych działań osób innych niż decydent (Staniec, 2005). Teoria gier znajduje zastosowanie również w sytuacjach, w których występuje tylko jeden gracz, który działa w warunkach niepewności (lub posiadania niepełnych danych). Dlatego też, często mówi się, że teoria gier jest systemem podejmowania optymalnych decyzji w warunkach nieokreśloności (Kostecki, 2011). Niemniej jednak można założyć, że w politologicznej analizie decyzyjnej konfikt interesów najczęściej zachodzi pomiędzy dwiema stronami, bez względu, czy chodzi o dwie osoby, grupy społeczne, frmy, czy dwa państwa. Z. Nęcki zajmując się negocjacjami w biznesie odwołuje się do teorii gier postrzeganej przez pryzmat konfiktu. Według niego konfikty mają cechy wspólne takie jak gracze/ osoby biorący w nim udział, możliwości działania – każdy z graczy dysponuje przynajmniej dwoma możliwościami (np. poddać się, nie poddawać się), a skutki zastosowania danej strategii zależą nie tylko od danego gracza, ale także od jego potencjalnych przeciwników i są rozpatrywane pod względem korzyści i szkodliwości dla decydenta (Nęcki, 2000, s.167-169). J. Kozielecki wprowadza natomiast warunki, w jakich decyzje są podejmowane oraz skutki, które powodują i dzieli je na sytuacje pewności przewidywania efektów (skutki zależą tylko i wyłącznie od wyborów dokonywanych przez gracza), ryzyka (wtedy skutki zależą też od wyborów innego gracza) i niepewności (wtedy skutki zależą zarówno od wyborów gracza, jak i jego przeciwnika) (Kozielecki, 1970, s.12). Takie postrzeganie problemu pozwala lepiej zrozumieć złożoność procesu podejmowania decyzji. Z. J. Pietraś wyróżnia uczestników, interesy, sprzeczność interesów, strategie (najczęściej spotyka się dwie strategie – pokojową, nazywaną także współpracy, kooperacji etc., i wojenną, zwaną niekooperacyjną, rywalizacyjną czy konfiktową), wyniki (ponieważ strony wiedzą, że w macierzy gry zapisuje się wyniki starć wszystkich strategii, dzięki czemu można wartościować działania na bardziej lub mniej efektywne, tym samym poprzez optymalizację decyzji dokonuje się racjonalnych wyborów), działania (najczęściej mają charakter sekwencyjny, czyli decydenci wybierają działania po kolei, znając poprzedni ruch przeciwnika), zasady (bardzo precyzyjne i respektowanie przez wszystkich uczestników) i racjonalność (uczestnicy znają hierarchię swoich preferencji i dążą do maksymalizacji użyteczności, czyli pełnej realizacji swoich celów) (Pietraś, 1997, s. 20-21).

Politicus 1/2013

21


Jacek Szuba

Teoria racjonalnego wyboru, a teoria gier. Racjonalność decyzyjna aktora politycznego Teoria racjonalnego wyboru jest jedną podstawowych teorii politologicznych, a teoria gier stanowi jej ważny i zarazem nieodłączny element. Nie sposób omawiać dylematów teorii gier bez wyjaśnienia wątpliwości związanych z racjonalnością decydenta. Teoria racjonalnego wyboru zawiera hipotetyczny model aktora, który kieruje się instrumentalną zasadą maksymalizacji indywidualnej korzyści. Według M. Webera (Weber, 1964, s. 18) racjonalne działanie to takie, które zorientowane jest według celów, środków i następstw, a przy tym racjonalnie dobiera środki wobec celów, cele wobec skutków i cele względem siebie. Aktor nie kieruje się ani afektami, ani tradycją1. W modelu racjonalnego procesu działania przyjmuje się założenia o optymalnym stosunku zysków do kosztów i unikaniu decyzji, w których koszty są wyższe od spodziewanych korzyści (Dye, 1987, s. 31-34). Pierwszy warunek mówi nam, że nie powinno się podejmować decyzji, których koszty przewyższają korzyści. Drugi z kolei, że wśród dostępnych wariantów decyzji decydent powinien przyjąć taki, który zapewnia największą różnicę między osiąganymi korzyściami, a włożonymi nakładami. Korzyści i nakłady nie muszą być też stricte fnansowe, bowiem akceptowalne mogą być także polityczne, ekonomiczne, czy społeczne, a i one nie wykorzystują wszystkich możliwości. Podjęcie racjonalnej decyzji w tym rozumieniu powinno opierać się opierać o pięć faz, które A.W. Jabłoński wskazuje za S. D. Tansey’em (Tansey, 1995, s. 189). Decydent najpierw musi zdefniować i uszeregować preferencję wartości. Następnie uwzględnić specyfkację celów odpowiadających tym wartościom, wszelkich możliwych sposobów osiągnięcia celów. W dalszej kolejności skalkulować i porównać wszystkie możliwe następstwa wyboru każdej z opcji, a na końcu wybrać tą opcję, która zapewnia maksymalizację wartości umiejscowionych najwyżej w rankingu preferencji. ,,Teoria racjonalnego wyboru wyjaśnia działania jednostek i osiągane wyniki, do których te działania prowadzą, odwołując się do sposobów działania, które są dostępne jednostkom, ich referencji w odniesieniu do stanów końcowych, do których prowadzą rożne kombinacje działań rożnych graczy i ich przekonań o ważnych parametrach, takich jak preferencje innych’’ (Ward, 2006, s. 67). Co więcej uznaje preferencje, przekonania i strategie za przyczyny podejmowanych przez nie działań (Little, 1991, s. 39-67) A. W. Jabłoński, powołując się na W. Rikera, wskazuje trzy kluczowe założenia teorii racjonalnego wyboru: po pierwsze – istnieje dający się zidentyfkować zespół możliwych rezultatów oraz możliwych do podjęcia działań prowadzących do tych rezultatów, po drugie – aktorzy polityczni potrafą uporządkować swoje preferencje odnośnie spodziewanych rezultatów. Jabłoński dodaje także, że aktorzy posiadają tranzytywną (przechodnią) hierarchię preferencji, co oznacza, że w określonym 1 Habermas J. (1999), Teoria działania komunikacyjnego. Racjonalność działania a racjonalność społeczna [za:] Weber M. (1964) Wirtschaft and Gesellschaft, Koeln

22

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

kontekście istnieje tylko jeden optymalny wybór działania (Jabłoński, 2010). I po trzecie – aktorzy wybierają wśród możliwych do podjęcia działań te, po których spodziewają się osiągnięcia najbardziej korzystnych dla siebie rezultatów. Problem kooperacji, niezdolności racjonalnych jednostek do podejmowania współpracy w celu osiągnięcia najbardziej korzystnego dla wszystkich rezultatu jest znany już od XVIII wieku (Jabłoński, 1991, s. 53), kiedy D. Hume zaprezentował na przykładzie dwóch farmerów skrajnie racjonalną logikę myślenia każdego z nich uzasadniającą niezdolność do udzielenia sobie wzajemnej pomocy przy zbiorze obftych plonów. Współcześnie problem ten jest przedmiotem zainteresowania teorii racjonalnego wyboru, w szczególności teorii gier. Dotyczy on sytuacji w których podjęcie optymalnej decyzji wymaga interakcji minimum dwóch racjonalnie myślących jednostek. Każda dysponuje pełną wiedzą o parametrach gry, czyli dostępnych opcjach i konsekwencjach wyboru każdej z opcji, ale nie wie jak zachowa się drugi uczestnik gry. W obliczu strachu przez konfiktem okazuje się, że jednostka racjonalna, która zaczyna kalkulować chęć największego zysku zaczyna podejmować irracjonalne decyzje i nie mając zaufania do drugiego decydenta (które de facto skłania ludzi do podejmowania działań we wspólnym interesie) chcąc zyskać najwięcej jednocześnie najwięcej traci. Dylemat więźnia jako przykład stosowania analizy decyzyjnej w teorii gier Dylemat więźnia to jeden z najczęściej poruszanych tematów w teorii gier znajdujących zastosowanie w politologicznej analizie decyzyjnej. Jest oparty na dwuosobowej grze o niezerowej sumie, w której każdy z graczy może zyskać oszukując przeciwnika, przy jednoczesnym założeniu, że obie strony tracą, jeśli obie oszukują. Dylemat ten jest więc niekooperacyjną (o częściowym konfikcie) grą o sumie niezerowej, ponieważ strategia konfiktu przeważa nad strategią pokojową. Oznacza to, że najwięcej można zyskać oszukując, a najwięcej stracić idąc na współpracę (Pietraś, 2000, s. 229-248, Tardos, Vazirani, 2007, s. 3-4). W uogólnionym wzorcu problematyka dylematu więźnia brzmi w sposób następujący: dwóch przestępców, przetrzymywanych w oddzielnych celach i czekających na wyrok, zostaje postawionych przed wyborem ,,wsypania’’ albo ,,niewsypania’’ swojego wspólnika. Jeśli zezna tylko jeden z nich oraz dostarczy dowodów wystarczających by skazać drugiego, zostanie uniewinniony, podczas gdy jego wspólnik zostanie obciążony całą winą i spędzi w więzieniu aż 6 lat. Jeśli oboje odmówią złożenia zeznań, zostaną skazani za przestępstwo mniejszego kalibru, na rok więzienia każdy, czyli względnie nisko, ale wyżej niż w przypadku, gdy jeden zeznaje, a drugi milczy. Jeśli obaj zdecydują się zeznawać obaj dostaną relatywnie wysokie wyroki, ale nie najwyższe z możliwych (Heywood 2009, s. 20, Osborne, Rubinstein, 1994, s. 16).

Politicus 1/2013

23


Jacek Szuba

Zdaniem A. Heywooda najbardziej prawdopodobnym zachowaniem w obliczu tego dylematu jest to, że obaj więźniowie złożą zeznania w obawie, że ten drugi zacznie ,,sypać’’ i w rezultacie otrzymają najwyższy wyrok (łączna kara dla obu podejrzanych to 12 lat). Wbrew pozorom gra ta pokazuje, że racjonalne zachowanie (dążenie do maksymalizacji indywidualnych korzyści) może zakończyć się najgorszym z możliwych wyników. Można powiedzieć, że obaj decydenci zostają ukarani za brak współpracy i wzajemnego zaufania. Jednak, jak zaznacza Heywood, jeżeli grę powtórzy się kilkakrotnie, prawdopodobnie przestępcy nauczą się, że interes własny można chronić przez współpracę, co skłoni obu do odmowy złożenia zeznań i otrzymania najmniejszego możliwego wymiaru kary (Ibidem).

1. Tabela 1. Strategie – możliwe wyniki gry Więzień B zeznaje

Więzień B milczy

Więzień A zeznaje

Obaj skazani na sześć lat

Więzień A: 0 Więzień B: 10 lat

Więzień A milczy

Więzień A: 10 lat Więzień B: 0

Obaj skazani na rok

Opracowanie własne na podstawie Heywood A. (2009), Politologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s.20

Gracze dysponują dwoma strategiami. Strategia C (cooperation) oznacza współpracę (między graczami), czyli milczenie. Strategia D (defection) oznacza zdradę, czyli wsypanie wspólnika. Konsekwencje decyzji (wyboru określonej strategii) są cztery. T (temptation to defect) określa pokusę, zachętę do zdrady wspólnika i kierowanie się własnym interesem, R (reward) – nagrodę za współpracę, P (punishment) – karę za obopólną zdradę, S (sucker‘s payof) – wypłatę oszukanego, czyli karę za przestępstwo mniejsze wagi (kradzież) i zbrodnię, czyli najwyższy wymiar kary (tzw. wypłata frajera). Aby gra spełniała warunki dylematu, muszą być spełnione następujące zależności (Płatkowski, 2011, s. 9). T>R>P>S Te warunki zapewniają, że oszukiwanie jest w każdej sytuacji bardziej opłacalne niż współpraca i, jednocześnie, że obaj tracą, gdy obaj oszukują. Najbardziej racjonalne wyjście to milczenie, ale jak na ironię żaden z decydentów nie będzie kierował się mniej korzystnym rozwiązaniem, skoro może zgarnąć całą pulę kierując się maksymalizacją korzyści indywidualnych. Tabela 2. W ogólnej postaci, dylemat przedstawia się jako macierz C - Współpraca

D - Zdrada

C - Współpraca

R, R

S, T

D - Zdrada

T, S

P, P

Rostański T., Drozd M. (2003), Teoria gier, Uniwersytet Śląski, Sosnowiec, publikacja dostępna na stronie http://tomasz.rostanski.pl/doc/teoria_gier.pdf, dostęp 15.03.2013

24

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

P. Szydzik stosując ujęcie matematyczne proponuje powyższą nierówność zapisywać w postaci T > R > U > S , gdzie U (uncooperative – wypłata niekooperacyjna) oznacza to samo co opisana przez T. Płatkowskiego kara za brak współpracy, czyli wzajemną zdradę – P (punishment) (Szydzik, 2007). Ponadto P. Szydzik rozszerza działania (strategie) o dodatkowy warunek 2R > S+T. Wynika z niego, że jeśli nie zaistnieje także druga zależność, to współpraca (która miała być najlepszym rozwiązaniem) nie da żadnych zysków graczom, gdyż będą się wzajemnie oszukiwać. Tym samym kara dla ,,frajera’’ musi być odpowiednio wysoka (inaczej będzie kierował się dobrem indywidualnym), a suma uniewinnień (najniższych możliwych kar) musi być większa od pełnego (najwyższego) wymiaru kary. Tabela 3. Przykładowa macierz wypłat C - cooperation (strategia pokojowa)

D - defection (strategia wojenna)

C - (strategia pokojowa)

-1, -1

-10, 0

D - (strategia wojenna)

0, -10

-5, -5

Pietraś Z.J. (1997), Teoria gier jako sposób analizy procesów analizy decyzji politycznych, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin, s. 63

M. J. Osborne. i A. Rubinstein (1994, s. 16) z kolei twierdzą, że najlepszym rozwiązaniem jest sytuacja, w której żaden nie zeznaje (co jest działaniem kooperacyjnym, dającym najpewniejsze, lecz nie najwyższe korzyści), mimo że każdy odczuwa bodziec (zachętę) do zdrady (Rubinstein nazywa takiego decydenta free riderem, inaczej gapowiczem). Powyższa analiza strategii stron konfiktu powinna prowadzić do znalezienia stanów równowagi, które wyznaczają rozwiązanie gry. Jak podaje C. Camerer (2003, s. 45), obopólna zdrada jest jedyną unikalną równowagą Nasha. Mianem równowagi Nasha określa się pary strategii będące dla siebie wzajemnie najlepszymi odpowiedziami. Gdy w grze zostanie osiągnięta równowaga Nasha, żaden z graczy nie może poprawić swojego wyniku przez jednostronną zmianę strategii, przy czym nie oznacza to, iż gracze osiągają najwyższe możliwe wyniki2. Wynik optymalny w sensie Pareto oznacza, że gracze nie mogą polepszyć swojej sytuacji, nie pogarszając sytuacji innych. Wynik jest nieefektywny w sensie Pareto, gdy daje graczom wyniki nie gorsze względem siebie (Wołowik, 2007, s. 3). Kryterium Pareto jest główną zasadą racjonalności grupowej – przeciwieństwa racjonalności indywidualnej (LekkaKowalik, 2008) – i, jak podaje P. Szydzik (2007, s. 5), tylko wynik optymalny w sensie Pareto może być rozwiązaniem gry. Analizując strategie w tabeli 3 widzimy, że strategia D:D jest rozwiązaniem optymalnym. Korzystając jednak z kryterium Pareto dochodzimy 2

Nash Equilibrium [w:] http://www.investopedia.com/terms/n/nash-equilibrium.asp#axzz1jWp4h5kU

Politicus 1/2013

25


Jacek Szuba

do wniosku, że nie może być rozwiązaniem gry, ponieważ daje obu graczom wyższe wypłaty, więc jest nieoptymalna w sensie Pareto. Jako przykład realizacji gry typu dylematu więźnia w życiu codziennym P. Szydzik (2007, s. 7) przywołuje walkę właścicieli sklepów, którzy muszą rozstrzygać, czy obniżyć ceny towarów (jeśli konkurencja to zrobi będzie na uprzywilejowanej pozycji, bo zwiększy się popyt na jej towary), czy nie, ponieważ z drugiej strony pochopna obniżka cen spowoduje nieopłacalność sprzedaży i straty w dochodach. Dylemat dóbr publicznych jako przykład podejmowania decyzji w sytuacjach konfiktu interesów Teoria dóbr publicznych, sformułowana została Paula Anthony‘ego Samuelsona w 1954. Samuelson jest autorem prac z zakresu teorii wzrostu oraz równowagi gospodarczej. W swojej pracy Teory of Public Expenditure rozważał on dobra, które nie są konkurencyjne tylko w konsumpcji (Wesołowska, 2004). Praca ta uważana jest za podstawę dylematu dóbr publicznych, którego pojęcie zmieniało się jeszcze kilkakrotnie w późniejszym czasie. R.G. Holcombe przytacza defnicję dóbr publicznych, którą stworzył Samuelson w 1954 roku. Zgodnie z pierwotną formą stworzoną przez tego amerykańskiego ekonomistę dobro publiczne to dobro, które raz wyprodukowane dla – pewnych konsumentów, może być konsumowane (wykorzystywane) także przez innych konsumentów, bez dodatkowych kosztów (Holcombe, 1997, s. 2). Defnicja ta jest bardzo ogólna, więc pozostawiała wolność interpretacji. Sam Holcombe rozwija tę defnicję i stwierdza, że dobro publiczne jest dobrem produkowanym przez rząd (sektor publiczny) dla zaspokojenia potrzeb obywateli, ,,w służbie społeczności’’, a przykładem takiego dobra jest obrona narodowa, edukacja, czy budowa autostrad (Ibidem, s. 3-4). Ponadto istnieją pewne warunki, jakimi powinno cechować się dobro publiczne. Jak podaje M. Maciejczyk (2009, s. 3) powołując się na B. Fiedora: powinno przynosić korzyści podzielne, być przedmiotem łącznej konsumpcji, jego konsumpcja nie powinna mieć charakteru rywalizacyjnego i być równa bez względu na to, czy konsumujący chce za nie zapłacić, czy nie, a podaż nie powinna być racjonowana. Innymi słowy, dobro publiczne powinno mieć charakter egalitarny, równy w dostępie dla wszystkich bez względu na możliwości, status, czy predyspozycje poszczególnych jednostek. Różni autorzy defniują powyższe warunki w różny sposób, ale zawsze główną zasadą jest wspólne dobro i ogólnie dostępny charakter tego dobra. Dylemat dóbr publicznych jest jednym z dwóch (obok dylematu ograniczonych zasobów) najczęściej omawianych dylematów społecznych. Dylemat społeczny to sytuacja współzależności społecznej, w której długoterminowy interes społeczny jest sprzeczny z doraźnym interesem jednostki. Jeżeli większość członków grupy wybierze własne korzyści, to w konsekwencji cała grupa straci (Messick, Brewer, 1983, s. 11). Dylemat dóbr publicznych

26

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

to sytuacja, w której członkowie danej zbiorowości muszą poświęcić pewne zasoby do ogólnej (zbiorowej) puli w celu utworzenia dobra publicznego. Później z tego wspólnie utworzonego dobra będą korzystać wszyscy członkowie zbiorowości. W interesie każdej jednostki jest unikanie uczestniczenia w tworzeniu tego dobra (kierowanie się interesem własnym, a nie zbiorowym), ale jeśli większość uczyni w ten sposób, -- to dobro takie nie powstanie (Ibidem). Dobra i usługi mają taką specyfczną cechę, dzięki której ich konsumpcja nie może być ograniczona do ich właścicieli. Oznacza to, że czerpią z nich korzyści nie tylko ci, którzy je wyprodukowali lub za nie zapłacili, ale także cała reszta społeczeństwa (w ekonomii nazywani są pasażerami na gapę – free riders). Nie można ich wykluczyć z konsumpcji, a nawet jeśli jest to możliwe, to byłoby to szkodliwe dla wspólnego dobra, bo marginalny koszt konsumpcji dobra publicznego jest bardzo niski. Z tego powodu dostarczaniem dóbr publicznych musi zająć się państwo, gdyż w przeciwnym razie w ogóle by ich nie produkowano lub byłyby dostępne tylko dla nielicznych, co wykluczyłoby całą resztę (Bitner 2005). Zdaniem M. Bitnera nie można podejmować decyzji w oparciu o to, czy dane dobro jest prywatne czy publiczne, gdyż nie zawsze da się obiektywnie stwierdzić, jaka w danej chwili jest jego sytuacja własnościowa. Powołuje się on na pojęcie dobra ekonomicznego, którym, jak podaje za H. H. Hoppe, jest każda rzecz traktowana przez kogoś jako rzadka. W ten sposób dobrem może być dla człowieka coś, z czego fzyczne profty czerpie jakaś inna osoba ,,nawet tak prywatne sprawy, jak wnętrze mojego apartamentu lub kolor mojej bielizny mogą stać się dobrami publicznymi, jeśli tylko ktoś zacznie się o nie troszczyć’’3. Jako przykład dóbr publicznych R. M Dawes. i D. M. Messick podają telewizję publiczną. Telewizja lub radio nadawane są bezpłatnie w systemie free-to-air (sygnał niezakodowany może być odbierany przez dowolny odbiornik przystosowany do odbioru tego typu sygnału). Tym samym nadawca sygnału nie jest w stanie zapobiec odbieraniu go przez osobę dysponującą odpowiednim urządzeniem, a korzystanie z sygnału przez daną osobę nie wpływa na możliwość jego odbioru przez inne osoby. Wkład danego użytkownika w rozwój lokalnej stacji telewizyjnej, czy radiowej będzie zbyt mały, aby się rozwijała i osiągała sukces i równocześnie zbyt mało znaczący, aby przez brak zapłaty za korzystanie z telewizji stacja upadła – wychodzimy z założenia, że zapłaci ktoś inny i tym samym stacja będzie funkcjonowała dalej. Skoro tak jest, to po co płacić? Autorzy zaznaczają jednak, że problem pojawi się, gdy więcej osób będzie kierowała się interesem własnym – i, poprzez egoistyczną racjonalność własnych korzyści, nie skorzysta nikt, bo stacja upadnie (Dawes, Messick, 2000, s. 111) Ponadto autorzy przywołują także inne sytuacje dotyczące każdego z nas. Jedną z takich sytuacji jest kolacja w restauracji, na której spotyka się ośmiu przypadkowych znajomych, przed którą wszyscy zobowiązują się do pokrycia równej części kosztów w proporcji do ceny całkowitej. Badając menu jedna z osób wybiera najdroższe danie główne i wino, będąc świadoma, że inni nie we3

Bitner M., Dobra publiczne [za:] Hoppe H.H. (1989), Fallacies of the Public Good Theory and the Production of Security, Journal of Libertarian Studies

Politicus 1/2013

27


Jacek Szuba

zmą tak kosztownych rzeczy (Ibidem, s.112). Gdyby ostateczny koszt kolacji podzielić pomiędzy osoby, które wybrały tańsze dania byłby stosunkowo niski, a tak zgodnie z umową łączny koszt dzieli się na osoby, które zamówiły dania tanie, ale także nieporównywalnie drogie. Osoba ponosząca mniejszy koszt niż powinna jest w tym wypadku gapowiczem – free riderem. Te i inne tego typu sytuacje pokazują, że mimo skłonności ludzi do kierowania się własnym interesem można podejmować decyzje oparte o wspólne dobro. Gdy kierują nami przesłanki czysto egoistyczne, cierpi na tym cała zbiorowość, ale w ostatecznym rozrachunku nierzadko także my sami. Dlatego też najefektywniejsze decyzje to takie, z których mamy korzyści, ale także takie, które uwzględniają sytuację innych. Znalezienie konsensusu pomiędzy dobrem wspólnym a maksymalizacją indywidualnych korzyści było, jest i zawsze będzie przedmiotem analizy ludzkich zachowań, którego najlepszym przykładem są dylematy dóbr publicznych, czy wcześniej omawianego dylematu więźnia. Podsumowanie Mimo, że dylematy teorii gier są często omawianym tematem naukowym już od połowy lat czterdziestych, gdy John von Neumann i Oskar Morgenstern napisali pracę pt. Teory of Games and Economic Behavior, dopiero od niedawna znacząca rola teorii gier i jej szerokich zastosowań została doceniona przez międzynarodową społeczność. W ostatnich dwóch dekadach czterokrotnie nagradzano naukowców Nagrodą Nobla za przełomowe rozwiązywanie kolejnych dylematów teorii gier. W 1994 roku J. Nash, J. Harsanyi i R. Selten otrzymali tę nagrodę za pionierskie badania dotyczące punktów równowagi w grach niekooperacyjnych4, w 1996 J. A. Mirrlees i W. Vickrey za ukazanie niektórych konsekwencji asymetrii informacji w modelach z zakresu teorii gier5, a przed ośmioma laty w 2005 roku R. J. Aumann i T. C. Schelling otrzymali wyróżnienie za rozszerzanie rozumienia konfiktu i współpracy poprzez analizę w teorii gier6. W 2007 roku nagrodzona także jedynego jak do tej pory Polaka Leonida Hurwicza, który wraz z E. Maskinem i R. Myersonem przy wykorzystaniu teorii gier opracowali mechanizmy rynkowe i odpowiednie dla nich regulacje. Zachowanie się ludzi w obliczu konfiktu interesów jest zawsze wielką niewiadomą, bo ludzie mają różne preferencje wartości i celów. Innymi słowy potencjalny decydent zawsze ma dwie możliwości – maksymalizacja osobistych interesów lub zwiększenie zbiorowych korzyści. Nie ulega wątpliwości, że jednostki zawsze dążą do osiągania osobistych korzyści, ale dylematy teorii gier pokazują, że w pewnych określonych sytuacjach współpraca przynosi znacznie większe korzyści. Dotychczasowe badania wskazują, że niepewność wpływa na prawdopodobieństwo współpracy (Chen Xiao-Ping, Au Wing Tung, Komorita, 1996, s. 37). Warto dodać, że dany decydent nie zawsze musi się kierować maksymalizacją korzyści. Czasami powinien wybrać ,,mniejsze zło’’, 4

http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/economics/laureates/1994/index.html http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/economics/laureates/1996/index.html http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/economics/laureates/2005/index.html

5 6

28

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

aby zyskać więcej. Tak jest w przypadku dylematu więźnia, gdzie obaj schwytani przestępcy wiedzą, że nie unikną kary i minimalizacja strat (odmówienie składania zeznań przez obu, czyli de facto współpraca) wpływa na bardzo niski (lecz nie najniższy) wymiar kary. Tabela 4. Klasyfkacja rodzajów dóbr i ich cechy charakterystyczne

konkurencyjność w konsumpcji

tak

możliwość wyłączenia z konsumpcji tak

nie

czyste dobra prywatne

dobra mieszane (wspólne zasoby)

niskie koszty wyłączenia

dobra, które są kolektywnie konsumowane,

produkowane przez frmy prywatne rozprowadzane przez rynki

ale nie przez nieograniczoną liczbę konsumentów

fnansowane z przychodów ze

produkowane przez frmy prywatne lub sektor

sprzedaży

publiczny

(np. samochody, mieszkania, książki, obuwie)

rozprowadzane przez rynki lub bezpośrednio przez instytucje publiczne fnansowane z przychodów ze sprzedaży lub fnansowanych z przychodów podatkowych (np. parki publiczne, zasoby będące wspólną własnością)

nie

dobra mieszane (klubowe)

czyste dobra publiczne

dobra prywatne z efektami zewnętrznymi

wysokie koszty wyłączenia

produkowane przez frmy prywatne

frmy prywatne na podstawie kontraktów zawieranych z rządem

rozprowadzane przez rynki przy pomocy subsydiów lub podatków fnansowane z przychodów ze sprzedaży (np. prywatne szkoły, telewizja kablowa, kina, pływalnie)

produkowane bezpośrednio przez rząd lub

rozprowadzanie przez budżet publiczny fnansowane z podatków (np. obrona narodowa, sądownictwo, telewizja publiczna)

Źródło: Opracowanie własne na podstawie M. Jakubowski (2005), Dobra publiczne i dobra wspólne, s. 160 [w:] Wilkin J. (red.), Teoria wyboru publicznego. Wstęp do eko-

nomicznej analizy polityki i funkcjonowania sfery publicznej, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa, Czarny E., Nojszewska E. (1997), Mikroekonomia, PWE, Warszawa, s. 324 [za:] Brown C.V., Jackson P.M. (1990), Public Sector Economies, Oxford, Londyn

Politicus 1/2013

29


Jacek Szuba

Teoria gier nie bada przyczyny zaistnienia konfiktu interesów, ani nie dąży do scharakteryzowania postępowania ludzi w sytuacji konfiktowej, ponieważ ludzie bardzo często zachowują się w sposób nieprzewidywalny, a każda teoria z założenia powinna być uniwersalną. W politologicznej analizie decyzyjnej przyjmuje się, że decydenci postępują racjonalnie, czyli każdy, podejmując decyzję, jest świadomy racjonalności innych uczestników - nie zna natomiast ich preferencji wartości i celów – i właśnie z tego powodu dochodzi do rozbieżności interesów i sytuacji konfiktowych, które muszą być rozwiązywane na poziomie analizy decyzji, do której teoria gier często bywa stosowana. Teoria gier stwarza możliwość konfrontacji kilku płaszczyzn wypracowywania interesu indywidualnego i grupowego, bez których ciężko mówić o demokracji (z defnicji: rządach większości przy poszanowaniu praw mniejszości). Jest to szczególnie cenne, gdy rozpatrujemy ją przez pryzmat teorii wyboru publicznego Schumpetera, którą rozwijał, m.in. Anthony Downs. ,,Ekonomiczna teoria demokracji’’ Downsa uwzględnia bowiem fakt, że ,,w rzeczywistości ludzie nie zawsze kierują się egoistycznym interesem. Często postępują w sposób irracjonalny, ponieważ przekonani są o społecznej racjonalności działania’’ (Jabłoński, 1991, s. 55). Teoria gier dzięki różnym wariantom podejmowania decyzji w warunkach konfiktu interesów pozwala pozbyć się niektórych barier i wręcz zachęca, aby kierować się dobrem wspólnym (ogółu), a to naturalnie sprzyja kształtowaniu się demokracji i powstawaniu konsensusu tam, gdzie pozornie powinno być o niego niezwykle trudno.

30

Politicus 1/2013


Dylematy teorii gier a politologia

Bibliografa: Bitner M. (2005), Dobra publiczne, http://mises.pl/blog/2005/10/31/236/ odczyt z dnia: 16.01.2013 Camerer C.F. (2003), Behavioral Game Teory: Experiments in Strategic Interaction, Princeton University Press, New Jersey Chen Xiao-Ping, Au Wing Tung , Komorita S.S. (1996), Sequential Choice in a StepLevel Public Goods Dilemma: Te Efects of Criticality and Uncertainty [w:] Organizational Behavior and Human Decision Processes, vol. 65(1), Elsevier Czarny E., Nojszewska E. (1997), Mikroekonomia, PWE, Warszawa [za:] Brown C.V., Jackson P.M. (1990), Public Sector Economies, Oxford, London Dawes R. M., Messick D.M. (2000), Social dilemmas [w:] International Journal of Psychology, 35(2), Routledge, London http://www.faculty.jacobs-university.de/ poswald/teaching/USC/materials/Dawes%20Messick%202000.pdf odczyt z dnia: 17.11.2012 Dye T. R. (1987), Understanding Public Policy, Prentice Hall Habermas J. (1999), Teoria działania komunikacyjnego. Racjonalność działania a racjonalność społeczna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa Heywood A. (2009), Politologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa Holcombe R. G. (1997), A Teory of Te Teory of Public Goods, Reviev of Austrian Economics, 10 (1) http://mises.org/journals/rae/pdf/RAE10_1_1.PDF odczyt z dnia: 10.02.2013 Jabłoński A. W. (1991), Teorie politologiczne w nauce anglosaskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław Jabłoński A. W. (1998), Polityczne procesy decyzyjne [w:] A. Jabłoński, L. Sobkowiak (red.) Studia z teorii polityki. T. II, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław Jabłoński, A. W. (2010), Czym jest teoria w politologii?, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, http://wnpid.amu.edu.pl/attachments/787_Prof.%20Jablonski%20-%20referat.pdf odczyt z dnia: 21.12.2012 Jakubowski M. (2005), Dobra publiczne i dobra wspólne [w:] Wilkin J. (red.) Teoria wyboru publicznego. Wstęp do ekonomicznej analizy polityki i funkcjonowania sfery publicznej, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa Jasiukiewicz M., Sobczak M., Soroka J. M. (1985), Nauka o polityce, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej, Wrocław. Kostecki R. P. (2011), Wprowadzenie do teorii gier, Uniwersytet Warszawski, Warszawa, dokument dostępny na http://www.fuw.edu.pl/~kostecki/teoria_gier.pdf odczyt z dnia: 22.10.2012 Kozielecki J. (1970), Konfikt, teoria gier i psychologia, Warszawa Lekka-Kowalik A. (2008), Teoria gier [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofi, Tom IX, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin, http://www.ptta.pl/pef/pdf/t/ teoria_gier.pdf odczyt z dnia: 21.11.2012 Little D. (1991), Varieties of Social Explanation, Westview Press Maciejczyk M. (2009), Rolnictwo i obszary wiejskie źródłem dóbr publicznych – przegląd literatury, Nr 75, Wydawnictwo SGGW, Warszawa, także na http://www.maciejczak. pl/download/pubgoods.pdf Messick D. M., Brewer M. B. (1983), Solving social dilemmas: a review [w:] Wheeler L., Shaver P. R., Review of personality and social psychology, London Nęcki Z. (2000), Negocjacje w biznesie, Ofcyna Wydawnicza Drukarnia Antykwa s.c., Kraków. Osborne M. J., Rubinstein A. (1994), A course in game theory, Te Massachusetts Institute of Technology Press, Cambridge, Massachusetts Pietraś Z. J. (1997), Teoria gier jako sposób analizy procesów analizy decyzji politycznych, Politicus 1/2013

31


Jacek Szuba

Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin Pietraś Z. J. (2000), Decydowanie polityczne, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Kraków Płatkowski T. (2012), Wstęp do teorii gier, Uniwersytet Warszawski, Warszawa http://mst. mimuw.edu.pl/wyklady/wtg/wyklad.pdf odczyt z dnia: 18.10.2012 Rostański T., Drozd M. (2003), Teoria gier, Uniwersytet Śląski, Sosnowiec. publikacja dostępna na stronie http://tomasz.rostanski.pl/doc/teoria_gier.pdf, odczyt z dnia: 28.11.2012 Staniec I. (2005), Teoria gier, Politechnika Łódzka, Łódź [za:] Witkowska D.(2000), Metody wspomagające podejmowanie decyzji w zarządzaniu, Menadżer , Łódź prezentacja dostępna na stronie Politechniki Łódzkiej oizet.p.lodz.pl/istan/dydaktyka/badania/ gry.ppt, odczyt z dnia:11.02.2013 Szydzik P. (2007), Gry typu dylemat więźnia, Toruń. dokument dostępny na: http://wwwusers.mat.uni.torun.pl/~przem/index/grafka/ref_gry.pdf, odczyt z dnia: 18.02.2013 Tansey S. D. (1995), Politics. Te Basics, Routledge Tardos E., Vazirani V.V. (2007), Basic solutions concept and computational issues [w:] Algorithmic game theory, Cambridge University Press, New York Ward H. (2006), Teoria racjonalnego wyboru [w:] Teorie i metody w naukach politycznych, D. Marsh, G. Stoker (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków Wesołowska A. (2004), Teoria dóbr publicznych [w:] Dialogi polityczne, Instytut Socjologii UMK, Toruń http://www.dialogi.umk.pl/archiwum/2/04_wesolowska.pdf, odczyt z dnia: 17.10.2012 Wołowik P. (2007), Gry miłosne [w:] Wiedza i Życie, nr 2/2007, oraz na stronie autora Wołowik P., Ciekawa teoria gier, http://cygnus.et.put.poznan.pl/~piotrw/ popnaukowe/wiz_teoriagier.pdf odczyt z dnia: 7.01.2013 http://www.investopedia.com/terms/n/nash-equilibrium.asp#axzz1jWp4h5kU odczyt z dnia: 21.02.2013 http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/economics/laureates, odczyt z dnia: 10.01.2013 http://www.politologia.wroc.pl/studenci/informacje_od_pracownikow/ajablonski/, odczyt z dnia 5.01.2010 Summary: Te aim of the article is to present the important role of game theory dilemmas in political science. At frst, we will analyze the main assumptions and the types of decision-making from the perspective of rational choice theory. Ten the article discusses two most well-known and well-studied dilemmas in the literature of game theory: the prisoner and public goods. Te article shows the diferences between self and social interest and situations in which multiple participants interact and afect each other’s outcomes. Self-interest is when individuals make decisions that are in their own best interest. Social interest is when choices are made that beneft society as a whole. Keywords: game theory, prisoner’s dilemma, public goods dilemma, decision theory, rational choice theory, self-interest versus social interest, negotiations Jacek Szuba – student V roku politologii, specjalność: administracja publiczna, ponadto absolwent europeistyki. Do zainteresowań naukowych autora należą, m.in. teoria organizacji i zarządzania zwłaszcza w aspektach zarządzania zasobami ludzkimi, zarządzania strategicznego i zarządzania projektami oraz integracja europejska ze szczególnym uwzględnieniem polityki regionalnej UE. Hobby: piłka nożna, muzyka rockowa.

32

Politicus 1/2013


Wojtek Ufel wojtek.ufel@gmail.com

Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku Streszczenie: W artykule przedstawione zostały dwa sposoby rozumienia demokracji, które zdominowały powojenny dyskurs w tej tematyce. Jedno z tych podejść traktuje demokrację jako system, czyli procedurę podejmowania decyzji politycznych – autor prezentuje to podejście poprzez krótkie przedstawienie głównych założeń koncepcji demokratycznych Schumpetera, Huntingtona, Lijpharta oraz Dahla. Drugie podejście – demokracja jako wydarzenie – to paradygmat przedstawiony przez opis myśli demokratycznej Matynii, Moufe oraz Ranciere’a. Pod koniec artykułu przedstawiona jest teza, iż demokracja deliberacyjna stanowi próbę syntezy tych dwóch podejść. Słowa kluczowe: demokracja, radykalna demokracja, demokracja deliberacyjna, demokracja proceduralna, demokracja performatywna.

Druga połowa wieku XX jest dla demokracji okresem szczególnym. Samuel Huntington w swoim słynnym dziele Trzecia fala demokratyzacji wskazuje rok 1974 jako początek kolejnego procesu przekształcania się systemów autorytarnych i totalitarnych w demokratyczne (1995, s. 13). Ilość państw uznawanych za demokratyczne wzrasta, osiągając dzisiaj niespotykane nigdy wcześniej rozmiary. Jednocześnie wraz z powstawaniem, rozwojem i empirycznym testowaniem funkcjonowania owych systemów politycznych, pojawiła się krytyczna refeksja nad ich faktyczną demokratycznością. Te dwie tendencje wydają się mówić o tym samym fenomenie, jednak w bezpośrednim ich porównaniu nie sposób nie zauważyć kontrastu, jaki się pomiędzy nimi zarysowuje. W tej pracy chciałbym prześledzić różnice w ujęciu demokracji jako systemu oraz jako wydarzenia politycznego, a następnie zastanowić się nad konsekwencjami tych ujęć oraz możliwością ich pogodzenia. Wcześniej jednak należy prześledzić genezę XX-wiecznego myślenia o demokracji, począwszy zarówno od pojawienia się jej jako systemu, jak i od rodzącej się na jej temat refeksji. Ową genezę można znaleźć w starożytnej Grecji. Demokracja – początki instytucji i refeksji Chociaż pierwsze systemy polityczne o charakterze demokratycznym zaczęły tworzyć się w innych, pomniejszych greckich polis już w VI w. p.n.e., to dopiero Ateny z V wieku są uważane za kolebkę „rządów ludu” (Held, 2010, s. 14). Jest to spowodowane z jednej strony najdojrzalszą formą tego ustroju, jak i ich polityczną relewancją jako najważniejszego aktora

Politicus 1/2013

33


Wojtek Ufel

politycznego na scenie greckiej. Greckie jest też źródło samej nazwy – demos oraz kratos oznaczają odpowiednio „lud” i „władzę”, co przejawia się do dziś w nazwie tej specyfcznej formy ustroju oraz idei w wielu językach. Pomimo swojej ekskluzywności, demokracja ateńska do dziś inspiruje i wyznacza pewne standardy systemom demokratycznym. W starożytności przede wszystkim przyznaje ona nadrzędna władzę zgromadzeniu ludowemu, daje obywatelom możliwość bezpośredniego uczestnictwa w podejmowaniu decyzji i wydawania sądów, zakłada równy udział obywateli w życiu publicznym również przez możliwość pełnienia funkcji publicznych (obieralnych, rotacyjnych, kadencyjnych) (Ibidem, s. 35). U  podstaw ideowych, również do dziś mających wpływ na myśl demokratyczną, leżą założenia o równości wszystkich obywateli, ale też poszanowania prawa, wolności oraz sprawiedliwości (Ibidem, s. 15). Wraz z rozwojem ustroju demokratycznego w Atenach, pojawiła się również refeksja nad tą i innymi formami sprawowania rządów. Do najważniejszych myślicieli, ale i zarazem największych krytyków, zajmujących się tą tematyką, należą Platon i Arystoteles. Platon pisał, iż demokracja jest systemem, w którym „wolno (…) każdemu robić, co mu się podoba” (1994b, s. 122). Przyznaje on zatem, że opiera się ona na wolności i równości wszystkich obywateli. Jednocześnie Platon bardzo krytycznie odnosi się do tego faktu – państwo staje się dysfunkcjonalne, gdyż silni przywódcy, posiadający odpowiednie cnoty do sterowania państwem – jak statkiem (por. Ibidem, s. 16-17) – nie mogą narzucić społeczeństwu własnej woli, czyli ograniczyć wolności obywateli. Dalej, według autora Państwa, „wszelki nadmiar lubi się obracać w swoje przeciwieństwo (…) [a] nadmierna wolność, zdaje się, że w nic innego się nie przemienia, tylko w  nadmierną niewolę” (Ibidem, s. 133). Platon jawi się nam zatem jako krytyk nie tyle konkretnych rozwiązań instytucjonalnych, co samych idei wolności i równości leżących u podstaw demokracji. Wydaje się jednak, że pewną odpowiedzią na obawy Platona są, przynajmniej teoretycznie, założenia o poszanowaniu prawa i sprawiedliwości, które również odgrywają znaczącą rolę w kształtowaniu się systemu demokratycznego w Atenach. W ten sposób absolutna wolność ograniczona może być prawem, które należy przestrzegać – prawo to jednak według Platona należałoby ujmować w sposób specyfczny, mianowicie nie tyle jako prawo pisane, co prawo rozumu czy cnoty. Kompetencje te nie rozkładają się natomiast w społeczeństwie po równo, nie mogą zatem stać się faktyczną podstawą egalitarnej demokracji. Inaczej wygląda refeksja nad demokracją, którą przeprowadza Arystoteles. Stagiryta w swojej klasyfkacji ustrojów wyróżnia te, które są właściwe, ponieważ mają one na celu dobro ogólne, oraz ustroje zwyrodniałe, dbające tylko o interes rządzących. Pomijając w tym miejscu dokładne omówienie wszystkich ustrojów, należy stwierdzić tylko, iż Arystoteles traktuje demokrację jako ustrój zwyrodniały, w którym rządzą stanowiący większość ubodzy, realizując swoje interesy. Istnieje jednak ustrój właściwy, również opierający się na władzy ludu, realizujący jednak dobro ogólne – jest to politeja, rządy obywateli, będące

34

Politicus 1/2013


Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku

faktycznie mieszaniną oligarchii i demokracji (por. 1964, s. 108-117, 166-168). Od Platona różni zatem Arystotelesa już nawet samo traktowanie demokracji, która jest nie tyle formułą gwarantującą równość i wolność wszystkim obywatelom, lecz raczej daje większości możliwość narzucania praw oraz, w konsekwencji, realizacji własnych interesów. Różnica ta, jak pokażę w dalszej części artykułu, znajduje swoje odbicie nawet i w dzisiejszych czasach, chociaż wydaje się, że trudno byłoby wskazać jej bezpośrednie wynikanie z czasów starożytnych. System polityczny ateńskiego polis oraz refeksja flozofczna Platona i Arystotelesa zdają się być najważniejszymi momentami dla myśli i tradycji demokratycznej, bez precedensu przez wiele następnych wieków. I chociaż zarówno starożytność po Arystotelesie, jak i średniowiecze przyniosły zarówno rozwój myśli, jak i przykłady praktyki demokratycznej (por. Held, 2010, s. 35, 41-51, 73-75), to dopiero nowożytność przyniosła prawdziwe odrodzenie i rozwój tej idei, a konsekwencje tego faktu są odczuwalne również we współczesnej myśli politycznej. Idee demokratyczne, rozwijane na przestrzeni XVII i XVIII wieku m.in. przez takich myślicieli, jak John Locke, Monteskiusz czy Jean Jacques Rousseau, uczyniły nie tylko możliwymi przemiany czy akty przejawu demokracji z końca XVIII wieku (ustanowienie konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki czy rewolucja francuska), ale i stały się podstawą dla XIX refeksji nad tymi zagadnieniami. Myśli Immanuela Kanta, Alexisa de Tocqueville’a, Karola Marksa czy Johna Stuarta Milla wyrastają z  nowożytnej tradycji demokratycznej, jednocześnie w znacznym stopniu ją transformując, co ostatecznie miało decydujący wpływ na kształtowanie się teorii i praktyki demokracji w XX wieku. Demokracja jako system polityczny Podstawy dla jednego z analizowanych przeze mnie podejść do demokracji w XX wieku położył austriacki ekonomista Joseph Schumpeter w wydanej po raz pierwszy w 1942 roku książce pt. Kapitalizm, socjalizm, demokracja. Proponuje on zmianę hierarchii zasad organizacyjnych demokracji z postulującego prymat suwerenności obywateli w podejmowaniu decyzji, dając pierwszeństwo procedurze wolnych, rywalizacyjnych wyborów. Pisze on, że: „metoda demokratyczna to taki układ instytucji pozwalających na podejmowanie decyzji politycznych, w którym jednostki nabywają moc decyzyjną w drodze konkurencyjnej rywalizacji o głosy ludzi” (1994, s. 269). J. Schumpeter sprowadza więc „władzę ludu” jedynie do procedury wyboru pomiędzy rywalizującymi elitami. Na dalszy plan schodzi kwestia samostanowienia i autonomii, poruszana wcześniej przez Rousseau i Kanta; demokracja pozbawiona zostaje jakiejkolwiek substancjalnej wartości, a jej jedyną funkcją jest wyłanianie w uczciwych i regularnych wyborach nowych, niczym nie ograniczonych władz. Z jednej strony kryterium to jest wystarczająco ostre, by pełnić swoją rolę w sposób funkcjonalny, wskazując, które systemy

Politicus 1/2013

35


Wojtek Ufel

są demokratyczne, a które nie. Warto jednak zastanowić się, czy takie spłycone rozumienie demokracji nie zwalnia nas z refeksji nad faktycznym znaczeniem „władzy ludu”, tzn. czy po jej przekazaniu w ręce wybranych przedstawicieli, obywatele faktycznie nie mogą rościć sobie praw do rządzenia samymi sobą? Problem ten, jak się później okaże, jest jeszcze wyraźniej widoczny w innych koncepcjach tego nurtu. Podobnie demokrację traktuje cytowany już S. Huntington. W swojej refeksji nad procesami demokratyzacji stosuje on proceduralne, schumpeterowskie podejście. Pisze on tak: „Wybory otwarte, wolne i równe – są istotą demokracji, warunkiem sine qua non. Rządy powstałe w drodze wyborów mogą być nieskuteczne, skorumpowane, krótkowzroczne, nieodpowiedzialne, zdominowane przez grupy interesów oraz niezdolne do przyjęcia polityki koniecznej dla dobra publicznego. Cechy mogą czynić te rządy niepożądanymi, lecz nie czynią ich niedemokratycznymi” (1995, s. 19-20). Z podejściem takim wiążą się liczne konsekwencje. Po pierwsze, zrównuje to w analizie naukowej systemy rozwinięte i dojrzałe oraz konsolidujące się, często wręcz „fasadowe”, np. Stany Zjednoczone i Albanię, czyniąc dodatkowe, jakościowe rozróżnienia zbędnymi. Po drugie, nie narzuca żadnych wymagań na rząd dotyczących sposobu sprawowania władzy – czy pozostaje on w zgodzie z wolą, dobrem czy prawami obywateli, czy nie. Wniosek jest taki, że rząd działający przeciw obywatelom, dalej jest zgodny z „władza ludu”. Po trzecie, wręcz absurdalne wydaje się być twierdzenie zawarte w poprzednim zdaniu, iż rządy niepożądane w dalszym ciągu są demokratyczne. Nie pozostaje to jednak w sprzeczności z prostym, proceduralnym rozumieniem demokracji. Kolejnym teoretykiem demokracji, którego poglądy wpisują się w „systemowy” nurt rozumienia demokracji, jest Robert Dahl. Chociaż jego początkowe intuicje dotyczące demokracji mogą sugerować coś innego – uważa on bowiem, że „oznacza [ona] pewien stan idealny, który w  rzeczywistości nie został nigdy i nigdzie osiągnięty” (Antoszewski, Herbut, 2008, s. 25) – to jednak jego rozważania dotyczące poliarchii stanowią główny element stworzonej przez niego teorii, a jak najbardziej dotyczą systemów politycznych. Sama treść poglądów Dahla na poliarchię znacząco odbiega od skrajnie uproszczonego podejścia Schumpetera. Amerykański politolog wykazuje większą troskę o otoczenie instytucjonalne wykraczające poza samą kwestię rywalizacyjnych wyborów. Wymienia on następujące elementy, których spełnienie pozwala na nazwanie systemu poliarchią: „(1) kontrola nad decyzjami rządu dotyczącymi polityki jest konstytucyjnie scedowana na wybranych przedstawicieli; (2) przedstawiciele są wybierani w częstych i bezstronnie przeprowadzonych wyborach (…); (3) praktycznie wszyscy dorośli mają prawo głosowania w wyborach przedstawicieli; (4) praktycznie wszyscy dorośli mają prawo ubiegania się o urzędy rządowe (…); (5) obywatele mają prawo wyrażania siebie (…); (6) obywatele mają prawo poszukiwania alternatywnych źródeł informacji (...); (7) obywatele mają prawo do formowania relatywnie niezależnych stowarzyszeń i organizacji”

36

Politicus 1/2013


Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku

(Dahl, 1982, s. 10-11). Katalog tych minimalnych wymogów zmieniał się na przestrzeni lat, w różnych publikacjach Dahla (por. Antoszewski, Herbut, 2008, s. 26-27; Dahl, 2006, s. 6389), jednak wyżej wymieniona lista dobrze oddaje główne założenia tej myśli. Poprzez rozszerzenie podejścia schumpeterowskiego, koncepcja poliarchii odpowiada na  zarzuty, które wcześniej wymieniłem jako konsekwencje tego pierwszego. Niemniej jednak, w dalszym ciągu jest to podejście proceduralno-instytucjonalne, które za przedmiot badań i refeksji nieustannie bierze system polityczny. Bodaj najistotniejsze badania nad demokracją w drugiej połowie XX wieku przeprowadzone zostały przez Arendta Lijpharta. Rezultaty tych badań zostały opublikowane w roku 1999 w dziele Patterns of Democracy i były rozszerzeniem, ale też dopełnieniem jego wcześniejszej pracy. Również te rozważania traktują demokrację głównie jako system politycznych instytucji oraz nieformalnych reguł gry politycznej. Co więcej, jego teoria demokracji jest wynikiem szeroko zakrojonych, empirycznych badań przeprowadzonych na konkretnych systemach, raczej niż efektem czystej refeksji nad tym ustrojem. Holenderski badacz defniuje demokrację na dwojaki sposób, wyróżniając tym samym tyleż jej modeli. Pytaniem, na które odpowiedź jest podstawą tej dystynkcji, jest zarazem jednym z najbardziej fundamentalnych pytań w demokracji: kto podejmuje decyzję w warunkach braku powszechnej zgody? Mamy wobec tego do czynienia z demokracją „westminsterską”, tudzież „większościową”, w której decyzję podejmuje większość; oraz demokrację „konsensualną”, gdzie ta kwestia leży w gestii jak największej ilości obywateli (Lijphart, 1999, s. 3). Pociąga to za sobą liczne konsekwencje w otoczeniu instytucjonalnym i funkcjonowaniu ustrojów, na których dokładniejszy opis nie ma tutaj miejsca (por. Ibidem, s. 9-47; por. Antoszewski, Herbut, 2008, s. 29-38). Warto jednak zwrócić uwagę na samą metodę, którą autor zastosował: w sposób intuicyjny i arbitralny wybrał on bowiem najpierw dwadzieścia jeden, a następnie trzydzieści sześć krajów, które były „rządzone przez i dla ludu”, a następnie na podstawie ich analizy zdefniował swoje rozumienie demokracji. Mimo że metodologia ta może wywoływać pewne kontrowersje, to ostatecznie jednak cieszy się dużym uznaniem, zachowując swoją przydatność w pewnym zakresie analizy systemów demokratycznych. Tego rodzaju zabiegi są również stosowane przez wiele instytucji badających „poziom demokracji” na świecie. Dobrym przykładem są choćby coroczne raporty Democracy Index przygotowywane przez Te Economist Intelligence Unit. Eksperci tego zespołu badają demokracje w różnych państwach na podstawie wskaźników dotyczących wolnych wyborów i pluralizmu, funkcjonowania elit i społeczeństwa obywatelskiego, politycznej kultury oraz poziomu praw obywatelskich. Jako jedne z najbardziej znaczących analiz, te coroczne raporty pokazują, jak istotne i  dominujące jest podejście systemowe.

Politicus 1/2013

37


Wojtek Ufel

Demokracja jako wydarzenie W opozycji do wyżej wymienionych, stosunkowo koherentnych stanowisk, postanowiłem pokazać rozumienie demokracji jako wydarzenia – jako faktycznego momentu, w którym władza i podmiotowość polityczna znajduje się w rękach ludu, a nie tylko jako systemu legitymizującego decyzje podejmowane przez władzę reprezentatywną i zabezpieczającego jego skuteczne funkcjonowanie. Koncepcje te mają charakter zdecydowanie bardziej flozofczny niż politologiczny, niejednokrotnie jest to refeksja krytyczna, odwołująca się do ideałów Rousseau czy spostrzeżeń Marksa. Wszystkie one jednak łączy to, że wyrastają one w opozycji do rozumienia demokracji w  sposób proceduralny, systemowy – jako reżimu politycznego. W niniejszej pracy przedstawię tylko kilka wybranych przykładów takiego myślenia. Demokrację w formie performatywnej ujmuje Elżbieta Matynia. Autorka, zbierając z jednej strony swoją wiedzę i dorobek naukowy, a z drugiej strony osobiste i jakże ważne dla niej doświadczenia oraz inspiracje związane z transformacją ustrojową w Polsce, tworzy koncepcję, która „opiera się minimalistycznemu rozumieniu demokracji jako takiego porządku instytucjonalnego, w którym rozmaite grupy interesów współzawodniczą ze sobą w walce o głosy” (Matynia, 2008, s. 12), stając się jednocześnie jej ważnym uzupełnieniem. W zamian proponuje ona przyjrzenie się procesowi wytwarzania się obywatelskiego zaangażowania, który przejawia się poprzez dyskusje, debaty, spotkania, wzajemne uczenie się i tworzenie nowej, demokratycznej przestrzeni. Właśnie ten ostatni aspekt jest tutaj kluczowy. Demokracja, nie będąc systemem instytucji, a wręcz występująca w autorytarnym, staje się właśnie poprzez samą o niej dyskusję i w tym sensie nawiązuje do austinowskiego terminu „zdań performatywnych” (por. Austin, 1993, s. 550-560). Nieodłącznym elementem demokracji jest istnienie sfery publicznej. Matynia defniuje ją w podobny sposób co Hannah Arendt, jako przestrzeń, w której możliwa jest publiczna – widzialna i słyszalna przez innych – niczym nieograniczona rozmowa pomiędzy zaangażowanymi obywatelami (Matynia, 2008, s. 14). Demokracja performatywna stanowi uzupełnienie demokracji w ogóle o ten twórczy (konstytutywny) i zaangażowany aspekt obywateli, który jest ważnym, momentami wręcz nieuchwytnym wydarzeniem politycznym. Kolejnym podejściem, które chciałbym tu zaprezentować, jest to prezentowane przez Chantal Moufe, które zawiera się w jej idei agonistycznego pluralizmu. Jest to zmodyfkowana na przełomie XX i XXI wieku koncepcja, którą Moufe po raz pierwszy zaprezentowała wraz z Ernesto Laclau w 1985, w dziele Hegemonia i socjalistyczna strategia1, jako koncepcję demokracji radykalnej i pluralistycznej. Jednym z centralnych punktów teorii Moufe jest założenie o nieusuwalności władzy, siły i konfiktu (agonizmu) ze sfery publicznej. Każda taka próba jest traktowana Więcej na ten temat ewolucji jej podejścia zob. (Moufe, 2001).

1

38

Politicus 1/2013


Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku

jako hegemoniczny akt narzucający jednostkom pewien sposób postępowania, myślenia, identyfkacji tudzież rolę społeczną. Ponieważ jednak właśnie ten konfikt jest konstytutywny dla sfery publicznej, jego całkowite usunięcie i wprowadzenie radykalnej, pluralistycznej demokracji staje się niemożliwe – Moufe określa to jako demokratyczny paradoks (2000, s. 16). Co zatem pozostaje jako narzędzie demokracji dostępne ludziom? Według autorki „demokratyczny charakter [społeczeństwa] może być tylko dany poprzez fakt, że żaden ograniczony społeczny aktor nie może przypisać sobie (herself – przyp. aut.) reprezentowania ogółu” (1999, s. 752). Widać tu wyraźny związek demokracji z ideą o samostanowieniu jednostek – co jest konsekwencją odrzucenia esencjonalizmu na rzecz twierdzenia o społecznym konstruowaniu tożsamości, gdyż to właśnie sfera publiczna jest główną areną walki o wolność i emancypację. Relacja agonistycznego pluralizmu jest relacją, która zachodzi pomiędzy adwersarzami (przyjaznymi wrogami), którzy decydują się współdzielić pewną przestrzeń symboliczną, jednocześnie nie zgadzając się co do jej uporządkowania. Ta relacja – jej rozpoznanie oraz legitymizacja – jest konstytutywna dla demokracji w ogóle – dzięki niej żaden głos nie zostanie wykluczony i pozbawiony udziału w polityce, co byłoby przejawem praktyk autorytarnych (Moufe, 2000, s. 103). Może się wydawać, że ten moment stawia Moufe na równi z Schumpeterem, dla którego również otwarta i niezakłócona rywalizacja była podstawą demokracji. Różnica jest jednak znacząca i polega na tym, że dla tego ostatniego rywalizacja ograniczona była tylko do momentu wyboru reprezentantów, którzy dalej w imieniu większości będą mogli rządzić, podczas gdy belgijska autorka uznałaby ten moment wręcz za zaprzeczenie demokracji. O paradoksie, a raczej licznych paradoksach demokracji, pisze też Jacques Ranciere. W swoich bardzo krytycznych pracach, wskazuje on na nadużywanie terminu „demokracja” w celu usprawiedliwienia istnienia i funkcjonowania konkretnych rządów – podczas, gdy demokratycznego społeczeństwa nigdy faktycznie nie było, nie jest bowiem demokratycznym żaden system, w którym jakakolwiek część obywateli jest bardziej uprawniona do sprawowania władzy niż pozostali (2006, s. 52). Dzisiejsze „demokracje”, czyli systemy powszechnie uznawane za demokratyczne, poprzez swoje liczne paradoksy, w istocie zwalczają „prawdziwych demokratów”, czyli rzeczników równości, wolności i radykalnego stosowania praw obywatelskich – systemy te przekształcają się w raczej coś, co Ranciere nazywa „postdemokracjami” (1999, s. 95 i nast.). W rzeczywistości – według flozofa – lud (demos) może się realizować jako podmiot polityczny tylko poprzez dokonywanie wyłomów w logice arche, czyli logice obowiązującej i panującej władzy (Ranciere, 2010, s. 33). Mamy zatem do czynienia z dwoma rozumieniami demokracji – jako reżimu oraz jako przysługującej wszystkim możliwości do rządzenia sobą. To pierwsze według flozofa jest błędne – bo demokracja jako ustrój polityczny ustanawia

Politicus 1/2013

39


Wojtek Ufel

władzę jednych nad drugimi, będąc w efekcie odmianą oligarchii (Ranciere, 2006, s. 53), a sama nazwa tych ustrojów jest z kolei jedynie „wygodnym terminem na określenie (...) grupy państw” (Ranciere, 2011, s. 77). Drugie rozumienie demokracji przywołuje termin „rządy demosu”, rozumiejąc go w dosłowny i substancjalny sposób, jako „władzę tych, których żadne arche nie uprawnia do jej wykonywania (…) która jednocześnie legitymizuje i de-legitymizuje każdy zbiór instytucji czy władzę dowolnego zbioru ludzi” (Ranciere, 2010, s. 52). Należy podkreślić kolejny paradoks, który zawiera się w tym sensie – demokracja jako władza tych, którzy w  żaden szczególny sposób nie są do niej uprawnieni, staje się uprawnieniem do władzy dla wszystkich, prowadząc do swojego zaprzeczenia. Francuski flozof jawi się nam jako największy krytyk podejścia do demokracji jako do systemu politycznego ze wszystkich wyżej wymienionych. Dodatkowo, o ile podejście Matynii staje się suplementem do owego nastawienia, to Moufe i Ranciere zdecydowanie je przekreślają, jako nie będące demokratycznym, zarazem zauważając niemożliwość tej formy organizacji społeczeństwa w ogóle – przynajmniej w pełnym tego słowa znaczeniu. Istnieje jednak model, który stara się zrealizować te dwie koncepcje jednocześnie, poprzez ich połączenie – jest to model demokracji deliberacyjnej. W ramach zakończenia tej pracy postaram się rozważyć, czy model ten jest w stanie spełnić owo zadanie. Podsumowując dyskusję na temat tych dwóch, odmiennych podejść do demokracji, warto powrócić jeszcze do kwestii, które otworzyły rozważania w tym artykule – demokracji w myśli flozofcznej Platona i Arystotelesa. Ci dwaj myśliciele, uznawani za najwybitniejszych przedstawicieli flozofi greckiej, już w swoich dwóch różnych podejściach do tej kwestii zarysowali możliwy konfikt pomiędzy tymi optykami, które dominują w dyskursie o demokracji w XX i XXI wieku. I tak Arystoteles wydaje się traktować demokrację bardziej jako system polityczny służący podejmowaniu decyzji, podczas gdy Platona rozumienie jej jako obszaru wolności i równości ma swój odpowiednik w myśleniu o demokracji jako wydarzeniu. Fundamentalne różnice pomiędzy tymi dwoma flozofami niejednokrotnie okazywały się mieć dominujące znaczenie dla rozwoju myśli zachodniej, znajdując swoje odbicie na przestrzeni wielu dziedzin i gałęzi nauki. Tym bardziej interesująca może być refeksja próbująca łączyć ze sobą te aporie demokracji. Polityka deliberacyjna – radykalnie demokratyczna procedura? Demokracja deliberacyjna jest projektem, który rozwijany jest przez wielu myślicieli, ale także i  praktyków. Na potrzeby tej pracy skupię się jednak jedynie na modelu przedstawionym przez najbardziej wpływowego przedstawiciela tego nurtu – Jürgena Habermasa. Jego projekt w najpełniejszej formie pojawił się w dziele Faktyczność i obowiązywanie, wydanym pierwotnie w  roku 1992. Chociaż w latach późniejszych pojawiały się liczne zmiany i komentarze samego autora, to rdzeń całego pomysłu pozostał

40

Politicus 1/2013


Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku

niezmieniony2. Ponieważ „centralne miejsce polityki deliberacyjnej zawiera się w sieci dyskursów i  przetargów, które mają za zadanie facylitować racjonalne rozwiązania pragmatycznych, moralnych i etycznych problemów” (Habermas, 1996, s. 320), to właśnie owa facylitacja jest pierwszym i podstawowym zadaniem deliberacji. Uczestnicy procedury wytwarzają władzę komunikacyjną (por. Ibidem, s. 147) opierającą się (w warunkach idealnych) na osiągniętym za pomocą wymiany racjonalnych argumentów konsensusie oraz będącą jednocześnie podstawą do radykalnie demokratycznej legitymizacji prawa. Co więcej, kolejną wartością dodaną tego procesu jest upodmiotowienie wszystkich obywateli jako faktycznych twórców prawa przez uczestnictwo w procedurze (Cronin, de Grief, 1998, s. 265). Procedury te są same w sobie wyidealizowane i niemożliwe do spełnienia, przynajmniej jeśli mówimy o demokracji na taką skalę, jak obecnie funkcjonujące systemy. Zauważa to zresztą sam Habermas, wprowadzając do swojej teorii pojęcie akcji strategicznej, ale zauważają to przede wszystkim liczni jego komentatorzy oraz pozostali teoretycy demokracji deliberacyjnej, przekształcając tę teorię w bliższą rzeczywistym procesom politycznym (Bachtiger i in., 2010). Niemniej jednak wśród czterech zasadniczych celów demokracji deliberacyjnej pozostają: radykalnie demokratyczna legitymizacja prawa; lepsza jakość prawa w ogóle, jako efekt procedury deliberacji (nawet nie doprowadzonej do końca); upodmiotowienie polityczne uczestników deliberacji (czyli potencjalnie wszystkich obywateli); oraz wytwarzanie wspólnoty obywatelskiej poprzez godzenie konfiktów (również moralnych i religijnych), bez konieczności opierania się na arbitralnym zbiorze wartości (por. Miller, 2008, s. 148-149). Rysuje nam się zatem obraz demokracji deliberacyjnej jako łączącej oba rozumienia demokracji opisywane w tym artykule. Z jednej strony mamy bowiem system, którego granice są wyznaczone przez procedurę deliberacyjną. Jest to konkretna metoda rozwiązywania konfiktów politycznych, podejmowania decyzji ws. dystrybucji zasobów oraz wytwarzania norm współżycia (w charakterze norm prawnych). Sama (idealna) procedura nie zawiera natomiast w sobie żadnej treści merytorycznej, jest obiektywna i równo dostępna dla wszystkich obywateli, którym można przypisać prawa polityczne. Co więcej, procedurę tę można poddać empirycznym badaniom ilościowym, sprawdzając np. jej powszechność w systemie politycznym na poziomie wytwarzanych i podejmowanych decyzji, czy badając poziom partycypacji obywateli. Zaawansowane narzędzia badania systemu zaproponowanego przez demokrację deliberacyjną mogą być z powodzeniem użyte do klasyfkowania systemów zgodnie z kryterium ich demokratyczności. Z drugiej jednak strony demokracja deliberacyjna ma też charakter wydarzenia politycznego. W roli głównej znowu występuje tutaj procedura, która ma charakter 2 Teoria ta rozwijana była przez Habermasa również wcześniej, głównie w dziele Teoria działania komunikacyjnego.

Politicus 1/2013

41


Wojtek Ufel

performatywny. Demokracja „staje się” za każdym razem, gdy ludzie zaczynają ze sobą rozmawiać i samodzielnie wytwarzać normy, którym mają podlegać. Poprzez zaproszenie do tej procedury wszystkich obywateli, deliberacja staje się możliwością upodmiotowienia (empowering) jednostek do tej pory wykluczonych, zabrania przez nich liczącego się (bo nie mogącego być pominiętym) głosu, czy – używając języka Ranciere’a – dokonania wyłomu w logice arche. Projekt ten doczekał się wielu komentarzy krytycznych, w tym również i ze strony Moufe i Ranciere’a. Belgijska flozofa pisała, że każdy konsensus jest z założenia hegemoniczny i w związku z tym prowadzi do ekskluzji tych obywateli, którzy nie spełniają wymagań potrzebnych do uczestnictwa w deliberacji, m.in. przez wykluczenie z obszaru polityki pasji i emocji (por. 2000). Podobnie – jako z gruntu ekskluzywny – konsensus traktowany jest przez Ranciere’a (1999, s. 115-116). Z jednej strony można odpowiedzieć, że podstawowe warunki, które należy spełnić, by wziąć udział w procedurze deliberacyjnej – warunek racjonalności, moralności i równości – są spełnione przez każdego człowieka jako konstytutywne dla jego natury3. Dodatkowo, w późniejszych pracach Habermasa, ale też i np. Iris Marion Young oraz Johna Dryzeka, poszerzony został zestaw narzędzi, których można używać w procesie deliberacji (Bachtiger i in., 2010). Demokracja deliberacyjna stoi jednak w konfikcie z dwoma założeniami przyjętymi przez Moufe i Ranciere’a: po pierwsze z założeniem, że demokracja powinna mieć charakter konfiktowy, inaczej bowiem jest podobna modelom autorytarnym; po drugie z założeniem, że pełna jej realizacja poprzez zrównanie wszystkich w roli sprawujących władzę czy podejmujących decyzję, będzie się wiązało z jednoczesnym jej zaprzeczeniem. Niemniej jednak są to założenia dyskusyjne i wcale nie przesądzają ostatecznie o niedemokratyczności rozwiązań deliberacyjnych. *** Powyższe rozważania warto podsumować kilkoma stwierdzeniami dotyczącymi współczesnej sytuacji, w której się znajdujemy. Bez wątpienia można stwierdzić, że dominującą pozycję w dyskursie publicznym zajmuje obecnie pierwsze opisywane przeze mnie podejście do demokracji. Liczne, głośne wydarzenia ostatnich lat, oraz krytyka przedstawiona przeze mnie w kolejnej części tej pracy pokazują jednak, jak znaczne braki są w tym dyskursie, by mówić o faktycznej „demokratyczności” współczesnych systemów politycznych. Sami krytycy nie dają nam jednak jednoznacznej i  satysfakcjonującej propozycji pozytywnej, wskazującej co należy robić; jednak taka szansa – by połączyć system polityczny z tym wydarzeniem, którym jest przejęcie faktycznej władzy przez 3

Jest to założenie Habermasa, z którym oczywiście można dyskutować, jednak nie jest to miejsce na rozstrzyganie tego sporu.

42

Politicus 1/2013


Demokracja – system czy wydarzenie? Dwa sposoby rozumienia demokracji w XX i XXI wieku

demos – wydaje się być możliwa do realizacji w propozycji wysuwanej przez zwolenników demokracji deliberacyjnej. Jej faktyczna funkcjonalność budzi jednak liczne wątpliwości, na które satysfakcjonującej odpowiedzi ze  strony przedstawicieli tego nurtu w teorii demokracji jeszcze nie ma. Dodatkowo, podział przedstawiony w tym artykule przebiega na linii dzielącej dwie dziedziny nauki: politologię oraz flozofę. Jeżeli podział ten nie jest przypadkowy – a wydaje się, że nie jest, chociaż jasne tego stwierdzenie wymagałoby poszerzonych studiów – to jest to również pewna wskazówka dla przedstawicieli nauk politycznych. Badacze ci, korzystając z dokonań współczesnej flozofi polityki, powinni uwzględnić niektóre elementy tego radykalnie innego podejścia do demokracji, zyskując jednocześnie szansę na pełniejszą eksplanację, skuteczniejsze prognozowanie oraz bardziej realny wpływ na przejawy tego fenomenu, jakim jest demokracja.

Bibliografa: Allen A. (red.) (2011), Democracy in What State?, Columbia University Press, Nowy Jork. Antoszewski A., Herbut R. (2008), Demokracje zachodnioeuropejskie. Analiza porównawcza, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław. Arystoteles (1964), Polityka z dodaniem pseudo-arystotelesowej ekonomiki, tłum. L. Piotrowicz, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa. Austin J. (1993), Mówienie i poznawanie: rozprawy i wykłady flozofczne, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa. Bachtiger A., Niemeyer S., Neblo M., Steenberg M., Steiner J., (2010), Disentangling Diversity in Deliberative Democracy: Competing Teories, Teir Blind Spots and Complementaries, „Te Journal of Political Philosophy”, t. 18, nr. 1. Cronin C., de Grief P. (1998), Editors’ Introduction, [w:] J. Habermas, Te Inclusion of the Other. Studies in Political Teory, C. Cronin and P. de Grief (red.), MIT Press, Cambridge, Massachusetts. Dahl R. (1982), Dillemas of Pluralist Democracy: Autonomy Vs. Control, Yale University Press, New Haven. Dahl R. (2006), A Preface to Democratic Teory. Expanded Edition, University of Chicago Press, Chicago, Londyn. Democracy Index 2011. Democracy Under Stress (2011), Te Economist Intelligence Unit Limited, https://www.eiu.com/public/topical_report.aspx?campaignid=DemocracyIndex2011, odczyt z dnia 13-01-2013. Habermas J. (1996), Between Facts and Norms, Cambridge University Press, Cambridge, Massachusetts. Held D. (2010), Modele demokracji, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków. Huntington S. (1995), Trzecia fala demokratyzacji, tłum. A. Dziurdziuk, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa. Lijphart A. (1999), Patterns of democracy: Government Forms & Performances in Tirty-six Countries, Yale University Press, New Haven. Matynia E. (2008), Demokracja performatywna, Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław. Politicus 1/2013

43


Wojtek Ufel

Miller D. (2008), Republicanism, National Identity, and Europe [w:] C. Laborde, J. Maynor (red.) Republicanism and Political Teory, Blackwell Publishing, Malden, Massachusetts. Moufe Ch. (1999), Deliberative Democracy or Agonistic Pluralism?, „Social Research”, t. 66, nr 3. Moufe Ch. (2000), Te Democratic Paradox, Verso, Londyn. Moufe Ch. (2001), Democracy – Radical and Plural, „Centre for the Study of Democracy”, t. 9, nr 1. Platon (1994a), Państwo t. I, tłum. W. Witwicki, Wydawnictwo ALFA, Warszawa. Platon (1994b), Państwo t. II, tłum. W. Witwicki, Wydawnictwo ALFA, Warszawa. Ranciere J. (1999), Disagreement: Politics and Philosophy, tłum. J. Rose, University of Minnesota Press, Minneapolis. Ranciere J. (2006), Hatred of Democracy, tłum. S. Corcoran, Verso, London. Ranciere J. (2010), Dissensus. On Politics and Aesthetics, tłum. S. Corcoran, Continuum, Nowy Jork. Ranciere J. (2011), Democracies Against Democracy, [w:] A. Allen (red.), Democracy in What State?, Columbia University Press, Nowy Jork. Schumpeter J. (1994), Capitalism, Socialism and Democracy, Routledge, Londyn, Nowy Jork. Summary: Two diferent approaches to democracy that dominated the discourse in the post-war period are presented in this article. Te frst one treats democracy as a system, that is a procedure of political decision-making. Te Author by focusing on the main concepts on democracy developed by such authors as Schumpeter, Huntington, Lijphart and Dahl. Te second approach – democracy as an event – is a paradigm shown by presenting the thought of Matynia, Moufe and Ranciere. In the end of the article the Author claims that deliberative democracy is trying to synthesize those two points of view. Key words: democracy, radical democracy, deliberative democracy, procedural democracy, performative democracy Wojtek Ufel – redaktor naczelny magazynu Politicus, a także redaktor w piśmie Progg Mag oraz na portalu progg.eu. Społeczny aktywista, oprócz animacji często stosujący też słowne interwencje. W czasie wolnym studiuje flozofę i politologię, tudzież oddaje się jednej ze swoich licznych, małych pasji.

44

Politicus 1/2013


Paweł Żuk pawel_zuk@poczta.fm

Rola zachodu w procesie demorkatyzacji pańtw arabskich Streszczenie: Artykuł dotyczy problemów związanych z zagadnieniem uniwersalizmu wartości leżących u podstaw demokracji, a zwłaszcza tego na ile wartości, które w świecie zachodnim uważane są za naturalne i oczywiste mogą zostać zaszczepione współcześnie na muzułmańskim gruncie. Przez wieki w kręgu kultury muzułmańskiej wartości takie jak tolerancja, rozwój nauki czy zalążki demokracji były bardziej rozpowszechnione niż Europie. Wraz z rozwojem cywilizacji zachodniej i jej rosnącą obecnością na terenach Afryki i Bliskiego Wschodu sytuacja zaczęła się zmieniać. Współcześnie polityka USA i UE próbująca wspierać przemiany demokratyczne w państwach arabskich napotyka szereg problemów. Nie wynikają one ze sprzeczności islamu z zasadami demokracji, ale mają swoje źródło w niechęci tych społeczeństw do szeroko rozumianego zachodu. Po szeregu negatywnych doświadczeń historycznych dopatrują się one w tezie o uniwersalizmie jedynie usprawiedliwienia dla ponownej dominacji zachodu nad światem muzułmańskim. W związku z tym nakładani różnego rodzaju sankcji powinno być bardzo ostrożne i przemyślane, by nie prowadziło do radykalizacji postaw społeczeństw muzułmańskich i wzrostu niechęci. Słowa kluczowe: Islam, demokracja, prawa człowieka, uniwersalizm, Bliski Wschód Aksjologiczny europocentryzm „Amerykańskie wartości nakładają na Stany Zjednoczone obowiązek szerzenia ich na całym świecie” – stwierdził Henry Kissinger opisując politykę zagraniczną USA w czasach zimnej wojny (1994, s. 18). Okazuje się, że mimo upływu czasu oraz diametralnej zmiany uwarunkowań geopolitycznych w latach 90., treść tego zdania pozostaje aktualna. Co więcej, w podobny sposób można się dziś odnieść np. do działalności Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Znajduje to potwierdzenie w prawie pierwotnym UE. Art. 21 TUE mówi o tym, że działania zewnętrzne UE mają na celu m.in. wspieranie wartości leżących u jej podstaw, takich jak demokracja, państwo prawa, prawa człowieka czy godność osoby ludzkiej. Jeszcze bardziej szczegółowe informacje na ten temat można znaleźć w założeniach Europejskich Polityki Sąsiedztwa. Ma ona przyczynić się do przestrzegania wolnych i sprawiedliwych wyborów, wolności wypowiedzi, wolności zrzeszania się i zgromadzeń (http://eeas.europa.eu/enp/ (data dostępu: 28.04.2013). Generalnie możemy zaobserwować, że tzw. Zachód uważa, iż wypracowany przez niego system wartości jest czymś absolutnie naturalnym i uniwersalnym. Stara się również za

Politicus 1/2013

45


Paweł Żuk

pomocą narzędzi ekonomicznych (wspomniana EPS uzależniająca przyznanie pomocy od prodemokratycznych reform), choć czasami również militarnych (jak miało to miejsce w Iraku) narzucać demokrację oraz wąsko rozumiane prawa człowieka państwom innych kręgów kulturowych, co powoduje liczne konfikty i wzajemną niechęć. Zgodzę się z Ryszardem Kapuścińskim, który pisał, że Europa przez uniwersalizm „rozumie tylko podnoszenie tematu europejskiego do rangi planetarnej” (2000, s. 44). Jeszcze ostrzej wypowiada się w tej kwestii Huntington defniując te pojęcie jako usprawiedliwienie imperializmu” (2007, s. 83). Oczywiście nie można całkowicie przekreślać słuszności uniwersalizmu, ponieważ pewne wartości są obecne w każdej kulturze - mowa tu jednak o bardzo ogólnych hasłach, które są rozmaicie interpretowane i adaptowane do lokalnych warunków. Należy zwrócić uwagę na specyfczny charakter relacji pomiędzy Zachodem a światem islamu. Sądzę, iż tolerancja, demokracja, prawa człowieka nie są sprzeczne z islamem, jednak nienawiść do Zachodu sprawia, że do głosu dochodzą ekstremiści, a wartości te są odrzucane jako próba ponownego narzucenia europejskiej dominacji. Dużą rolę odegrały tu negatywne doświadczenia okresu kolonialnego, pragmatyzm Zachodu, stosowanie podwójnych standardów i stawianie interesów ekonomicznych ponad głoszone ideały oraz wykorzystywanie przewagi militarnej, jak miało to miejsce kilka lat temu w Iraku. Musimy pamiętać, że flozofa muzułmańska wypracowała inne pojęcie wolności. W islamie większą wagę przykłada się do funkcjonowania człowieka w jakiejś wspólności (np. rodzina, naród) niż do swobód jednostkowych. Co więcej, o ile nauka europejska zwykła przeciwstawiać tyranii właśnie wolność, o tyle nauka muzułmańska przeciwstawia jej sprawiedliwość (Lewis 2002, s. 199). Chcąc pobudzać proces szeroko rozumianej demokratyzacji w państwach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, konieczne jest przede wszystkim uwzględnienie ogromnych różnic kulturowych wynikających z odmiennej religii, tradycji oraz doświadczeń historycznych. Próba zaszczepienia tam zachodnich wzorców jest po prostu nieosiągalna. Nie powinno się uznawać toczącej się globalizacji za potwierdzenie tezy o uniwersalizmie zachodnich wartości. Proces ten jest jednak ograniczony głównie do zmian o charakterze ekonomicznym. Doskonałym przykładem jest otwarcie przez amerykańską gwiazdę Paris Hilton sklepu z torebkami sygnowanymi jej imieniem w stolicy Arabii Saudyjskiej. Fakt, że w Mekce można kupić identyczne torebki jak w USA (nawet w identycznie wyglądającym sklepie), nie oznacza bynajmniej, że Saudyjki będą mogły korzystać z takich samych praw jak amerykanki. Co więcej, nawet sama Paris Hilton nie mogła uczestniczyć w otwarciu swojego butiku, gdyż nikt nie myśli o zmianie prawa, które zabrania wjazdu do Mekki nie muzułmanom. Mamy tu do czynienia ze swoistą deformacją kulturową, o której pisał Ulf Hannerz. Peryferia w zderzeniu z kulturą centrum bardzo selektywnie przyjmują obce wartości, odrzucając te „wyższe” (Sztompka, 2005, s.99-100). Globalizacja może więc wpłynąć na ujednolicenie naszego wyglądu, ale nie koniecznie na wyznawane przez nas wartości. Zgadzam się więc w pełni z Huntingtonem, który sprowadzanie rzekomego tryumfu zachodnich wzorców do przyjmowania określonych stylów konsumpcyjnych (np. wszechobecne restauracje McDonald’s) uważa za drastyczne spłycanie naszej kultury (Huntington, 2007, s. 83).

46

Politicus 1/2013


Rola zachodu w procesie demorkatyzacji pańtw arabskich

Historyczne spotkania Okazuje się, że przez długi czas przedstawiciele obu cywilizacji potrafli wspólnie koegzystować. Na podbitych przez arabów terenach żydzi i chrześcijanie otrzymywali specjalny status „ludu księgi” (arab. Ahl Al-Kitab). Wiązało się to z tym, iż nie byli oni – w przeciwieństwie do politeistów - zmuszani do przyjęcia islamu. Do pewnego stopnia mogli również zachować swój samorząd (Bielawski, 1973, s. 79). Nie było wówczas mowy o równouprawnieniu, jednak przedstawiciele mniejszości religijnych mogli swobodnie praktykować obrzędy swoich religii. Co więcej, wg. prawa muzułmańskiego chrześcijanie mogli sprawować pewne wysokie urzędy państwowe, a w Imperium Abbasydów wykazywano duże zainteresowanie obcymi wierzeniami i prowadzono kursy religioznawstwa (Kłodkowski, 2002, s. 73-74). Dialog międzykulturowy odbywał się również na płaszczyźnie naukowej. Arabowie tłumaczyli z greckiego dzieła Arystotelesa czy Archimedesa, a muzułmańscy myśliciele byli cytowani przez europejskich scholastyków (Ibidiem, s. 75) Kilkaset lat później po wielu negatywnych doświadczeniach w kontaktach między obiema cywilizacjami (np. krucjaty), mniejszości religijne mogły cieszyć się licznymi przywilejami np. w Imperium Osmańskim. O tym, że islamowi bliska była wówczas tolerancja świadczy również fakt, że prześladowani w Hiszpanii w XV w. Żydzi znaleźli schronienie właśnie w Turcji (Szymański, 2008, s. 2012). W relacjach wielu średniowiecznych podróżników mogliśmy też przeczytać o licznych przypadkach ludzi z Zachodu, którzy w strukturach Imperium mogli robić kariery bez względu na swoje pochodzenie. Wskazuje to na bardziej egalitarny system społeczny w porównaniu do ówczesnej Europy (Cardini, 2006, s. 124), a więc teoretycznie na grunt, który powinien być bardziej podatny na rozwój idei leżących u podstaw nowoczesnych demokracji. Dlaczego Zachód jest zły? Obrazując rosnące napięcia i zanik tolerancji w doktrynie muzułmańskiej możemy po raz kolejny posłużyć się przykładem Turcji. Otóż, przejawy dyskryminacji zaczęły się nasilać dopiero w XIX w., a więc w czasie, gdy Imperium chyliło się ku upadkowi, a zachodnie mocarstwa zaczynały coraz silniej ingerować w jego wewnętrzne sprawy, przede wszystkim uzurpując sobie prawa do ochrony nad chrześcijanami i ich miejscami kultu. Nasilała się również dominacja obcokrajowców na polu gospodarczym. Wówczas na przedstawicieli mniejszości zaczęto patrzeć bardzo nieufnie, oskarżając ich o kolaborację z zachodem (Ibidiem, s. 214). Widać więc, że zarzuty łamania zasad demokracji i praw człowieka nie powinny być kierowane tylko i wyłącznie pod adresem religii jako takiej, ponieważ ich nieprzestrzeganie jest związane z reakcją świata muzułmańskiego na rosnącą presję i ingerencję w ich sprawy wewnętrzne ze strony Zachodu. Z czasem muzułmanie mieli coraz więcej podstaw, by nie ufać europejskim mocarstwom. Na wzajemnych relacjach odbił się znacząco proces kolonizacji. Te negatywne doświadczenia sprawiają, że do dziś muzułmanie z dystansem podchodzą do współpracy z Zachodem, bojąc się ponownej dominacji. Duże znaczenie miał fakt, iż zachodni dyskurs

Politicus 1/2013

47


Paweł Żuk

odwołujący się do praw człowieka i demokracji w oczach wielu jest po prostu niewiarygodny. Trudno dziwić się takiemu podejściu W tym okresie okazało się, że państwa europejskie mają poważny problem z pogodzeniem swoich imperialnych wizji z wartościami demokratycznymi (Lewis, 2002, s. 61). Przykładem może być m.in. sytuacja w Algierii, gdy we Francuskiej Algierii Arabowie próbowali uzyskać pewne demokratyczne prawa, spotkali się z bardzo gwałtownym sprzeciwem władz kolonialnych (Kłodkowski, 2002, s. 96). Współcześnie dobrym przykładem jest Irak. Problemem tym zajmuje się Naomi Klein, która militarną operację w tym kraju odziera z wszystkich frazesów o ratowaniu ludzi przed tyranią i pokazuje, że wśród głównych powodów interwencji znajdywały się kwestie ekonomiczne i strategiczne (Klein, 2008, s. 367). Jest to widoczne tym bardziej, że w wielu przypadkach zachodni przywódcy nie mieli żadnych oporów w utrzymywaniu poprawnych stosunków z przywódcami, których bez większego namysłu można określać jako dyktatorów. Oczywiście pod warunkiem, że umożliwiali oni zachodnim podmiotom możliwość swobodnej eksploatacji np. złóż ropy nafowej. Podobnie Imperium Osmańskie w czasach rewolucji francuskiej i restauracji zauważyło, że mimo politycznych przewrotów i zmieniających się wizji i idei, interesy gospodarcze zawsze pozostają takie same (Cardini, 2006, s. 196). Ważne jest również to, że muzułmanie od zawsze bardzo cenili swoją kulturę i obawiali się obcych wpływów, które mogłyby ją wypaczyć. Podczas arabskich podbojów kalif Omar zakazał muzułmanom posiadania ziemi na terenach przez nich zdobywanych. Wszelką własność pozostawiano w rękach dotychczasowych właścicieli, tak by Arabowie „nie utracili swoich charakterystycznych cech i nie rozpłynęli się wśród ludności podbitej” (Bielawski, 1973, s. 66). Z kolei na całym półwyspie arabskim nie mogli mieszkać nie -muzułmanie (Ibidiem, s. 67). Z drugiej strony uczeni muzułmańscy odradzali wiernym wyprawy na terytoria chrześcijańskie(Lewis, 2002, s.26). Miało to poważne konsekwencje, gdyż Arabowie bardzo szybko uznali swoją wyższość na Europejczykami – początkowo praktycznie w każdej dziedzinie było to uzasadnione, jednak z czasem przerodziło się to w ignorancje. Uznali, że znają chrześcijan i nic co z nimi jest z wiązane nie jest w najmniejszym stopniu wartościowe. Nie uczono się europejskich języków, a do końca XVIII w. nie wysyłano stałych przedstawicieli dyplomatycznych i z tego powodu przegapili wiele ważnych nurtów rozwijających się w Europie. Powstała szczelna bariera, przez którą nie przedostały się chociażby idee renesansu czy reformacji (Ibidiem,, s. 3, 36, 44). Skąd się bierze demokracja? Jednak pomimo tych wszystkich wyżej wymienionych trudności, chciałbym wykazać, że Zachód może wpływać na proces demokratyzacji Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Musi jednak zmienić swoje podejście do problemu. Jedną z przeszkód jest według mnie używana terminologia. Przykładem ignorancji jest oczekiwanie, że muzułmanie zaakceptują ideologię, która odwołuje się do prawa naturalnego. Dla nich bowiem to Koran jest źródłem wszelkiego prawa i jest czymś odwiecznym i idealnym, istniejącym niezależnie od człowieka (Ibidiem, s. 125-126). Moż-

48

Politicus 1/2013


Rola zachodu w procesie demorkatyzacji pańtw arabskich

na więc przypuszczać, iż dla ortodoksyjnych wyznawców islamu hasła odwołujące się jakichś odwiecznych praw natury, mogą być próbą kwestionowania zasad ich religii. Mimo to uważam, że ogromnym błędem jest przeciwstawianie sobie zasad wynikających z Koranu i demokracji. Wszystko zależy od interpretacji Świętej Księgi i Sunny, która w islamie daje bardzo duże możliwości (Szymański, 2008, s. 190). Muhammad tworząc podstawy nowej religii czerpał intensywnie z kultury beduinów. Arabska tradycja nakładała na plemiennych przywódców obowiązek „konsultowania ważniejszych decyzji z notablami i starszyzną” (Mrozek-Dumanowska, 1999, s. 20-21). Równie dobrze rozwinięty był mechanizm mediacji. W samym islamie pojawiały się również grupy takie, jak charydżyci, którzy opowiadali się m.in. za wybieraniem kalifa przez całą społeczność muzułmańska, głosili idee jedności i równości oraz opowiadali się za możliwością buntu przeciwko niesprawiedliwemu władcy (Bielawski, 1973, s. 192). Zachód powinien pamiętać, że ciężko mówić o jednym islamie. Ciężko nawet mówić o teologii muzułmańskiej, ponieważ Koran (nie wspominając nawet o Sunnie) jest niespójnym dziełem. Pełno jest w nim cytatów, które wzajemnie się wykluczają, przez co zostawia on mnóstwo miejsca dla interpretacji konkretnych części, jak również wyboru odpowiadających nam fragmentów. Nawet w przypadku tak oczywistej dla muzułmanów kwestii, jak zasłanianie twarzy przez kobiety, nie znajdziemy w Koranie wyraźnego nakazu. Z drugiej strony demokracja i prawa człowieka mogą znaleźć uzasadnienie w świętej księdze islamu. Jedynym warunkiem jest dostrzeżenie takiej potrzeby przez samych muzułmanów. Jeszcze w latach 90. Rudolf Zihlman pisał o tym, że społeczeństwa muzułmańskie będą w stanie zaakceptować te wartości, jeśli ich treść będzie mogła zostać jako własny produkt ich duchowego rozwoju” (Mrozek-Dumanowska, 1999, s. 36). Coś, co może przyszło z zewnątrz jako pewna idea, jednak zostało sprecyzowane w skutek wewnętrznych sporów i dyskusji, a do tego konieczne jest zainteresowanie szerszego grona tymi zagadnieniami. Na ten problem zwraca też uwagę wybitny myśliciel Edward Said, pisząc, że Zachód zapomina czasami „iż takie pojęcia, jak nowoczesność, oświecenie i demokracja nie są prostymi i spójnymi koncepcjami obecnymi lub nie w danym społeczeństwie” (Said, 1991, s. 302). Oczywiście niektórzy badacze sceptycznie podchodzą do teorii relatywistycznych (Mrozek-Dumanowska, 1999, s. 28). Tibi na przykład argumentuje, że problemy związane z nieprzestrzeganiem praw człowieka nie wynikają z konfiktu kulturowego, ale starcia pomiędzy nowoczesnością a tradycyjną religijną orientacją społeczeństw muzułmańskich, które „nie przeszły jeszcze przez proces sekularyzacji” (Ibidiem, s. 29). Taki tok myślenia rodzi pewne nieścisłości, przede wszystkim odnośnie samej sekularyzacji. W państwach chrześcijańskich chodziło początkowo o stopniowe zmniejszanie wpływu Kościoła na władze państwowe, natomiast w świecie islamu nie istnieje żadna oddzielna instytucja, a nawet żadna hierarchia, która mogłaby być odpowiednikiem pionowej struktury Kościoła. Konieczne przez to są inne rozwiązania, a co za tym idzie inne wynikną z tego efekty. Ale to tylko jedno z zagadnień. Przez wieki flozofa muzułmańska wypracowała zupełnie inne koncepcje wolności, sprawiedliwości, inaczej rozumiano też pozycję jednostki w społeczeństwie. To wszystko sprawia, że takie kalki są raczej niewskazane.

Politicus 1/2013

49


Paweł Żuk

Demokracja a ekonomia Moim zdaniem Zachód powinien zrezygnować z żądania demokratycznych reform i traktowania ich jako warunku wsparcia fnansowego. Państwa arabskie powinny cieszyć się jakąś taryfą ulgową. Inne podejście jedynie nastawia muzułmanów przeciwko tym wartościom, a same zmiany w prawie nie będą miały żadnego znaczenia, jeśli będą oderwane od nastrojów panujących wśród społeczeństwa. Przykładów historycznych jest wiele, współczesnym może być Turcja, gdzie pod naciskiem UE zaostrzono przepisy dotyczące tzw. honorowych zabójstw. Dokładnie w tym samym czasie wzrosła liczba samobójstw – przypuszcza się, że pozorowanych- wśród dziewcząt, które wcześniej padały ofarą takich morderstw. Zachodni przywódcy powinni pamiętać o twierdzeniach Ingleharta, który pisał o zależności między poziomem dobrobytu w danym regionie świata a wartościami wyznawanymi przez żyjące tam społeczeństwo (Inglehart 2008, s. 138). Konieczne jest więc wspieranie poszczególnych gospodarek w regionie oraz przede wszystkim wsparcie młodych ludzi oraz edukacji, umożliwianie kształcenia się na europejskich i amerykańskich uczelniach tak, by kolejne pokolenia mogły dorastać w poczuciu większego bezpieczeństwa i stabilności. Wówczas możemy spodziewać się skierowania ich w stronę wartości postmaterialistycznych. Być może Unia Europejska powinna rozważyć rozszerzenie mechanizmów Partnerstwa Eurośródziemnomorskiego o rozwiązania stosowane we współpracy z jej wschodnimi sąsiadami, zwłaszcza w dziedzinie wymiany młodzieży. Wówczas przyszłe elity mogą być skłonne do bardziej liberalnej interpretacji Koranu. Można również przypuszczać, że prodemokratyczne impulsy wywodzące się z lokalnego społeczeństwa będą miały o wiele większą moc, niż zachęty z zewnątrz, które zawsze będą traktowane z pewną podejrzliwością. * * * Podsumowując, uważam, że przytoczone przeze mnie argumenty pokazują, iż islam nie jest sprzeczny z zasadami demokracji i prawami człowieka. Źródłem większości problemów jest postrzeganie tych wartości jako stricte zachodnich, a co za tym idzie jako zagrożenia dla własnej tożsamości. Wydaje się to zrozumiałe po szeregu negatywnych doświadczeń i wieloletniej dominacji Zachodu nad społeczeństwami muzułmańskimi. Europa powinna sobie przypomnieć, jak chrześcijanie czuli się podczas widma tureckiej inwazji na przełomie XV i XVI. Strach przed niesłychanie silną i zarazem odmienną cywilizacją powodował jednoczenie się wokół religii chrześcijańskiej. W końcu, przytaczając słowa Bernarda Lewisa, zawsze łatwiej jest zadać pytanie „Kto nam to zrobił?” niż „co sami zrobiliśmy źle?” Podobny proces zachodzi obecnie w społeczeństwach muzułmańskich, gdzie radykalny islam staje się schronieniem przed ekspansją Zachodu.

50

Politicus 1/2013


Rola zachodu w procesie demorkatyzacji pańtw arabskich

Bibliografa: Bielawski J. (1973), Islam – religia państwa i prawa, Wiedza Powszechna,Warszawa. Cardini F. (2006), Europa a islam. Historia nieporozumienia, WUJ, Kraków. Huntington S. (2007), Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, WWL Muza, Warszawa. Inglehart R. (2008), Changing Values among Western Publics from 1970 to 2006, “West European Politics”, vol. 31. Kapuściński R. (2000), Lapidarium IV, Czytelnik, Warszawa. Kissinger H. (1994), Diplomacy, Simon & Suster, New York. Klein N. (2008), Doktryna Szoku, WWL Muza, Warszawa. Kłodkowski P. (2002), Wojna światów? O iluzji Wartości uniwersalnych, ZNAK, Kraków. Lewis B. (2002), What went wrong? Te clash between islam and modernity in the Middle Politicus 1/2013

51


Paweł Żuk

East, Harper Perrenial, Oxford. Mrozek-Dumanowska A. (red.) (1999), Islam a Demokracja, AKSON, Warszawa. Said E. (1991), Orientalizm, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa. Sztompka P. (2005), Socjologia zmian społecznych, ZNAK Kraków. Szymański A. (2008), Między islamem a kemalizmem. Problem demokracji w Turcji, PISM, Warszawa. European Neighbourdhood Policy – Overview, strona internetowa Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, http://eeas.europa.eu/enp/ (data dostępu 28.04.2013 r.). Summary: Te article deal with the problem of universalism of the values, which represent the foundation of democracy. It consider how this values – developed and defned on the West, where they are said to be obvious and natural- can be applied in Muslim world. For a long time in Muslim societies values like tolerance, interest in science, and some bases of democracy were more common than in Europe. Later, while western civilization was expanding and it’s engagement in the Middle East and North Africa this situation started to change. Nowadays, supporting democratic changes policy of EU and U.S. face some difculties. It doesn’t mean that Islam is against democracy, but it stems from signifcant reluctance to western world. Afer plenty of negative historical experiences, thesis about universalism sound like a new attempt to dominate Arab world. Because of that any sanctions should be introduced very carefully in order not to make Muslim societies more radical Keywords: Islam, Democracy, Human Rights, Universalizm, Middle East. Paweł Żuk – student flologii arabskiej i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się problematyką praw człowieka i demokracji na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce Północnej, a także zagadnieniami dotyczącymi dialogu międzykulturowego i wzajemnych relacji między islamem a innymi religiami.

52

Politicus 1/2013


Kryspin Bober kryspin@aol.pl

Procesy odgórnej demokratyzacji a ich słuszność i celowość Streszczenie: Esej zawiera rozważania na temat procesów demokratyzacji narzucanych odgórnie przez zewnętrzne podmioty polityczne, a zachodzących we współczesnym świecie – ich celowości, „słuszności” – pod kątem myśli flozofcznej traktującej o ustrojach państw. Dotyka również czynnika kultury politycznej, który odgrywa wg współczesnych politologów niebanalną rolę w zaistnieniu demokracji, stanowiąc jeden z najistotniejszych warunków koniecznych do

powstania i rzeczywistego utrwalenia ustroju demokratycznego. Słowa kluczowe: demokratyzacja, flozofa polityki, ustrój państwa, kultura polityczna

Idealne państwo i jego ustrój Nowe ujęcie tematyki państwa wprowadził Platon (choć co prawda teoria państwa była już nie raz poruszana wcześniej przez Greków, ale – jak zauważa W. Tatarkiewicz – nie stawiała ona państwu celów (2004, s. 100), który wykłada w swojej Rzeczypospolitej i Prawach wizję państwa idealnego, „najlepszego”. Dziedzinę tę dotyka również Arystoteles, uczeń Platona, przyjmując za podstawę państwa etykę, genezie państwa zaś nadając wymiar naturalny. Zajmuje on również nowe stanowisko w odniesieniu do jednostki i jej stosunku do państwa, a także w odniesieniu do jego ustrojów, co będzie nas szczególnie interesowało w kontekście naszych rozważań. Szereg twierdzeń wynikających z pism Arystotelesa jest – jak się zdaje – stale aktualnych, obecnych również w dzisiejszym świecie i polityce. Arystoteles uważał, że państwo jest naturalną formą społeczeństwa (choć rodzina stanowiła w myśl jego założeń formę pierwotniejszą, z połączenia ich powstawać miały gminy, a z nich z kolei dopiero owe państwa). Wysunął on również szereg twierdzeń na temat ustroju państwa. Stagiryta, jak nazywano uczonego, utrzymywał bowiem, że różne formy państw,

formy sprawowania władzy, są w różnym stopniu dobre dla poszczególnych społeczeństw, uważając przy tym, że większość z nich powstaje zwykle na drodze historycznego rozwoju danych społeczeństw i właśnie te – niejako „naturalne” – ustroje są dlań najlepsze. Na ukształtowanie się określonego ustroju wpływa bowiem szereg różnych czynników, jak wymienia K. Chojnicka jest to zależne od: uwarunkowań gospodarczych, położenia geografcznego, charakteru narodu, natężenia i rezultatu walk społecznych czy wreszcie od wielkości terytorium i kultury polityczno-prawnej danego społeczeństwa (2004, s. 26). Jedne społeczeństwa „wymagają” demokracji, inne zdecydowanie lepiej

Politicus 1/2013

53


Kryspin Bober

funkcjonować będą w monarchii. Państwo i jego ustrój powinno być więc jak najlepiej dopasowane do konkretnego społeczeństwa i jego warunków życia, tak, by móc służyć realizacji szczęścia swoich obywateli (Sylwestrzak, 2009). Nie znaczy to, że nie można wyróżnić ustrojów lepszych i gorszych – Arystoteles, co warto nadmienić, przeprowadził swoistą systematyzację

form państwowości, opierając się przy tym na dwóch kryteriach: kto rządzi (ogół, grupa czy jednostka) oraz jak rządzi (dobrze czy źle) (Ibidem, s. 61). W ten sposób wyróżnia on formy ustrojowe dobre, gdzie rządy sprawowane są w interesie powszechnego dobra ogółu: monarchię (gdzie władza leży w ręku jednostki), arystokrację (władzę sprawuje grupa wybitnych obywateli) i politeję (będąca niejako „kompromisową” formą państwa, łącząc w sobie elementy zarówno demokracji i arystokracji). Ich negatywnymi odpowiednikami są zaś ustroje zdegenerowane, gdzie władza sprawuje rządy w imieniu swoich partykularnych interesów. Tu wymienia Arystoteles: tyranię, oligarchię (uwzględniającą interesy tylko dominujących u władzy w tym ustroju bogatych) oraz demokrację (gdzie władza w istocie należy do ludu będącego klasą biedną, niekoniecznie służąc dobru ogółu) (Seidler, 1985; Sylwestrzak, 2009; Chojnicka, 2004; Dubel, 2005). Stąd też krytyka demokracji jako „zepsutej” formy ustroju państwa ze strony Arystotelesa, jednocześnie zaś pochwała dla politei (co nie znaczy jednakowoż, że uznawał ją za formę idealną, stanowiącą wzorzec), ustroju „syntetycznego”, gdzie u władzy dominowała klasa średnia, stanowiąc – jak pisze K. Chojnicka – „harmonijne połączenie ideałów wolności i porządku, czyli hierarchii” (2004, s. 27). Ciągły proces demokratyzacji Rozważania Arystotelesa warto przywołać w kontekście procesów demokratyzacji, a więc głębokich przekształceń w dotychczasowej formie rządów, celem czego ma być wprowadzenie ustroju demokratycznego w państwie, czy jak nazywa to wprost A. Heywood: przejścia od autorytaryzmu do demokracji liberalnej (2009, s. 100). Koniecznym w tym miejscu jest rozróżnienie demokratyzacji będącej procesem powstałym oddolnie ze strony społeczeństwa od demokratyzacji odgórnie narzucanej przez zewnętrzne, niejako „hegemoniczne” podmioty polityczne, będące najczęściej mocarstwami, a zatem przez państwa, które w systemie stosunków międzynarodowych pełnią centralną rolę, mając przewagę nad pozostałymi

krajami, jednocześnie wyraźnie na nie wpływając (Łoś-Nowak, 2004). Rozgraniczenie to ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia prowadzonych w eseju rozważań, odnoszących się do demokratyzacji „narzucanej”, prowadzonej odgórnie. A. Heywood wskazuje, że proces demokratyzacji obejmuje niejako trzy nakładające się na siebie etapy: po pierwsze, w wyniku niesprzyjającej wewnętrznej i zewnętrznej sytuacji państwa, władza traci legitymację, w konsekwencji czego poprzednia forma rządów dochodzi do kryzysu i upada. Po drugie, demokratyzacja zakłada konstrukcję „nowych, liberalno-demokratycznych struktur i procesów” (Heywood, 2009). Po trzecie

54

Politicus 1/2013


Procesy odgórnej demokratyzacji a ich słuszność i celowość

wreszcie, proces ten zakłada „konsolidację demokracji” – nie wystarczy bowiem sama proceduralność, skonstruowane wcześniej nowe struktury muszą zostać trwale przyjęte, „przyswojone” przez całe społeczeństwo, w tym i elity władzy. W literaturze wymienia się trzy fale demokratyzacji. Pierwsza (mająca miejsce między rokiem 1828 a 1926, obejmując kraje takie jak USA, Francja czy Wielka Brytania) i druga fala demokratyzacji (która pojawiła się między 1943 a 1962 rokiem i dotyczyła RFN, Włoch, Indii czy Japonii) przyniosły, jak uważa S. Huntington, ustroje, które dziś nazywamy powszechnie „demokracjami liberalnymi”. Tam demokrację możemy przyjmować jako realny efekt społeczny, „łączący formalne reguły sprawowania władzy z treścią polityki” (Antoszewski 2004, s. 67). I wreszcie trzecia fala demokratyzacji, rozpoczęta w roku 1974 (upadek dyktatur w Grecji, Portugalii i Hiszpanii czy – co niezwykle istotne – upadek komunizmu), trwa nadal, obejmując kolejne państwa, które przyjmują sobie najczęściej za swoisty wzorzec zachodni model demokracji liberalnej (Heywood 2009, s.42). Warunki dla demokracji i kultura polityczna Demokratyzacja sięga kolejnych tworów państwowych, różniących się bardzo często w swojej kulturze od tej znanej nam. Dlatego wydaje się, że niezwykle istotną kwestią w przypadku rozważań o ustrojach państw czy społeczeństwach pełni kultura polityczna. Kategoria ta stanowi bardzo ważny punkt odniesienia dla rozważań w przypadku krajów różniących się normami kulturowymi, społeczno-obyczajowymi czy religijnymi od tych państw, skąd pochodzi wspomniany wcześniej wzorzec demokracji. Warto tu również przywołać zdanie czołowych teoretyków demokracji we współczesnej politologii, m. in. Roberta Dahla, który – dla zaistnienia demokracji – podkreśla konieczność „pewnych społecznych warunków” (Jabłoński 1998, s. 181), co uściśla Francis Fukuyama: „demokracja nie jest możliwa bez ludzi, którzy wierzą w jej legitymizację, będąc jednocześnie przekonani o nieprawości dyktatury” (Fukuyama 1991, s. 661). Przynajmniej w kręgach elit politycznych musi znajdować się przekonanie o słuszności rządów demokratycznych, a zarazem o ich przewadze nad innymi formami

sprawowania

władzy.

Koniecznie

jest

również

istnienie

„właściwego

nastawienia” społeczeństwa, akceptującego podstawowe instytucje i reguły działania systemu demokratycznego oraz wyrażającego chęć do ich faktycznego wcielania w życie. A. Jabłoński, prócz powyższych czynników, wymienia również „pozytywne nastawienie obywateli do uczestnictwa w życiu publicznym” (1998, s. 182). Podkreśla on również, że – w klasycznym ujęciu kultury politycznej – kraje demokracji zachodnich opierały swoją stabilność polityczną właśnie na „trwałych podstawach” w kulturze politycznej danego społeczeństwa, które w wyniku procesów socjalizacji politycznej są przekazywane w danym kręgu społecznym z pokolenia na pokolenie. S. Talbott z kolei zauważa, że prócz wszystkich wskazanych już wcześniej czynników, w danym społeczeństwie potrzebne jest jeszcze

Politicus 1/2013

55


Kryspin Bober

„odpowiednie przywództwo polityczne” (Talbott 1996, s. 62), które w efekcie umożliwia konsolidację demokratycznej formy sprawowania rządów. Wydaje się oczywistym fakt, że kultury polityczne – a więc wszelkie wzorce postępowania, symbole polityczne, instytucje oraz, szczególnie istotne w naszych rozważań, postawy polityczne czy hierarchia wartości – mogą być bardzo zróżnicowane dla poszczególnych krajów czy społeczeństw. Warto w tym miejscu również powołać się na A. Heywooda, który pisze, że kultura polityczna to „głęboko zakorzenione wartości” (2009, s. 252), co jest głównym czynnikiem różnicującym ją od opinii publicznej. Znaczenie ów „orientacji wobec polityki”, jak kulturę polityczną nazywali G. Powell i G. Almond, dostrzegano już znacznie wcześniej na przestrzeni wielu lat, kiedy nie posługiwano się jeszcze samym pojęciem „kultury politycznej”. Już wówczas uważano, że odgrywa ona istotną rolę w stabilności politycznej państw i ich ustrojów (Heywood 2009, s. 252). Wartym odnotowania jest również fakt, że politolodzy szukając przyczyn upadku demokracji w wielu rozwijających się krajach po 1945 roku, zwrócili się w stronę analizy postaw i zachowań – elementów składających się na kulturę polityczną. Z drugiej strony, na te same czynniki życia społecznego powoływano się w próbach wyjaśnienia stabilności politycznej w krajach anglosaskich w tym samym okresie (Jabłoński

1998,

s.

181).

Wówczas

jednak

operowano

już

pojęciem

„kultury obywatelskiej”, charakterystycznej dla państw o skonsolidowanej demokracji, która stanowi niejako zrównoważoną kompozycję umiarkowania w zakresie uczestnictwa w systemie rządów obywateli i zarazem ich zgody na bierne sprawowanie władzy w ich imieniu, wywodzące się ze świadomości politycznej społeczeństwa i z zaufania wobec rządzących. Wydaje się wobec tego, że również w przypadku dzisiejszych przykładów demokratyzacji, nie można pominąć znaczenia tej jakże istotnej kategorii politycznej, jaką jest kultura polityczna. Demokratyzacja i jej celowość Trudno jest wyobrazić sobie rzeczywiste funkcjonowanie ustroju demokratycznego bez istnienia w danym państwie właściwej dla tej formy sprawowania rządów kultury politycznej. Nie wystarczą bowiem same reguły, zasady prawne – strona normatywna państwa – by system działał prawidłowo, a tym bardziej by był on trwały i stabilny, stąd też tak trudno zapomnieć o przywołanych wcześniej w kontekście swoistych „warunków” dla istnienia demokracji słowach amerykańskiego politologa, F. Fukuyamy. Należy tutaj jednak podkreślić, że owe wartości i postawy społeczno-polityczne mają swoje uwarunkowania – nie funkcjonują one bowiem w oderwaniu od podłoża społeczno-ekonomicznego oraz instytucji. Demokratyczna kultura polityczna ma ponadto skłonności do zanikania w społeczeństwach, w których nie jest ona instytucjonalizowana we właściwie wczesnym czasie (Ibidem, s. 182). We współczesnych naukach politycznych

56

Politicus 1/2013


Procesy odgórnej demokratyzacji a ich słuszność i celowość

wskazuje się również, że wartości i przekonania społeczne ulegają zmianom, nie są to czynniki bezwzględnie stałe, czego przykładów dostarcza nam historia – chociażby przejście w powojennej RFN od autorytarnej kultury politycznej do wartości demokratycznych, gdzie w ciągu 40 lat udało się wykształcić nowy system kulturowo-polityczny (Ibidem, s. 187). Pozostając w przykładzie Niemiec Zachodnich, warto bliżej przyjrzeć się podłożu, na jakim kształtowała wspomniana wyżej nowa, demokratyczna kultura polityczna. Jak wskazuje bowiem A. Jabłoński, w procesie niemieckiej demokratyzacji istotną rolę odegrały z jednej strony zmiany pokoleniowe, z drugiej zaś szereg tradycyjnych, utartych w tamtejszym społeczeństwie, cech niemieckiej kultury politycznej: gotowość do zachowań konformistycznych i podporządkowywania się władzy państwowej. Czynniki te i ich efektywne działania widoczne były również podczas jednoczenia się państwa niemieckiego w 1990 r (Ibidem, s. 187). Nowym poligonem badawczym nad kategorią kultury politycznej stały się ponadto procesy demokratyzacji w państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Szeroko analizowane pod tym kątem jest przykładowo powstanie i upadek komunizmu w Rosji. Część politologów wskazywała podczas trwania systemu komunistycznego w Rosji, że rewolucja bolszewicka i stalinizm wpisują się niejako w ciągłość kulturowo-polityczną tego społeczeństwa, co stanowi „naturalną kontynuację autokratycznej tradycji rządzenia” sięgającej XVI w. (Ibidem, s. 191). Politolodzy ci wskazywali, iż szanse zaistnienia i utrwalenia rzeczywistej demokracji w Rosji, po reformach zapoczątkowanych przez M. Gorbaczowa, są wobec tego skazane na niepowodzenie – Rosjanie bowiem bardziej przyjmowali autokratyczne formy rządów od tych demokratycznych. Z drugiej strony pojawiały się zaś opozycyjne głosy, podkreślające widoczne przyspieszenie zmian kulturowo-politycznych w tamtejszym społeczeństwie i wyraźnym tworzeniu się społeczeństwa obywatelskiego. Cytowany już wcześniej F. Fukuyama tak pisał o społeczeństwie rosyjskim w kontekście przywołanych przemian społeczno-politycznych: „Kultura nie jest uformowana raz na zawsze, ale jest przedmiotem historycznych przemian” (1991, s. 662). Prócz możliwości samoistnego zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego (które to, notabene, jest kategorią bardzo szeroką; w kontekście procesu konsolidacji demokracji analizuje je A. Antoszewski, 2000, s. 7-21), należy również podkreślić szansę na znaczny progres warunków ekonomicznych, co może mieć miejsce poprzez presję wywieraną na autokratyczne rządy poprzez prodemokratyczne instytucje międzynarodowe (w tym np. Organizację Narodów Zjednoczonych) czy same państwa będące zaangażowane w kwestie demokratyzacji. W efekcie sprzyja to poprawie stanu społeczeństwa, zwłaszcza na płaszczyźnie społecznoekonomicznej (wzrost dobrobytu), oraz wytworzeniu warunków bardziej sprzyjających demokratyzacji. Można zatem odnieść wrażenie, że kwestia tego, czy „przenoszenie” ustrojów politycznych znanych i dobrze funkcjonujących w naszej kulturze politycznej (choć ta, rzecz

Politicus 1/2013

57


Kryspin Bober

jasna, nie jest jednakowa dla wszystkich krajów; nie mniej zdaje się, że w skonsolidowanych demokracjach plasuje się na podobnym poziomie), uchodzących za wzorcowe demokracje liberalne, jest celowe w przypadku państw, gdzie owa kultura – całość systemu wartości, postaw jednostek wobec państwa – jest całkowicie różna, jest niezupełnie zamknięta. Arystotelesowskie rozważania o ustrojach państw wskazują być może, że nie wszędzie ustrój demokratyczny może się jawić się jako ten najwłaściwszy, a odgórne, mechaniczne „wprowadzanie” go w każdym przypadku nie zawsze jest słuszne. Mowa tutaj rzecz jasna o tych społeczeństwach, które na drodze wielowiekowej historii zakorzeniły w swych tradycjach inne modele państwowości, które, co więcej, do dziś z powodzeniem funkcjonują.

58

Politicus 1/2013


Procesy odgórnej demokratyzacji a ich słuszność i celowość

Bibliografa: Antoszewski A. (2004), Demokracja [w:] A. Antoszewski, R. Herbut (red.) Leksykon politologii, Wydawnictwo Atla 2, Wrocław Antoszewski A., Młyniec E. (2004), Kultura polityczna [w:] A. Antoszewski, R. Herbut (red.) Leksykon politologii, Wydawnictwo Atla 2, Wrocław Chojnicka K., Olszewski H. (2004), Historia doktryn politycznych i prawnych, Wydawnictwo Ars boni et aequi, Poznań Dubel L. (2005), Historia doktryn politycznych i prawnych do schyłku XX wieku, Wydawnictwo LexisNexis, Warszawa Heywood A. (2009), Politologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa Jabłoński A. (1998), Kultura polityczna i jej przemiany [w:] A. Jabłoński, L. Sobkowiak (red.) Studia z teorii polityki. T. II, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław Łoś-Nowak T. (2004), Mocarstwo [w:] A. Antoszewski, R. Herbut (red.) Leksykon politologii, Wydawnictwo Atla 2, Wrocław Seidler G. (1985), Przedmarksowska myśl polityczna, Wydawnictwo Literackie, Kraków Sylwestrzak A. (2009), Historia doktryn politycznych i prawnych, Wydawnictwo LexisNexis, Warszawa Tatarkiewicz W. (2004), Historia flozofi. T. I, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa Summary: Te essay gives a refection about democratization processes dictated by external political entities, taking place in contemporary world – its purposefulness – in terms of philosophical concept concerning government system. Focuses also on political culture factor, which, according to contemporary political scientists, is highly relevant in come into being of democracy, and is one of the vital requirements to establish and amplify democratic system. Keywords: democratization, political philosophy, political system, political culture Kryspin Bober – student politologii i flozofi na Uniwersytecie Wrocławskim, w wolnym czasie pochłonięty przez fotografę prasową, nowe technologie i - przede wszystkim przyjaciół.

Politicus 1/2013

59


Lika Mkrtchyan

Lika Mkrtchyan lika.mkrtchyan@gmail.com

European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia Summary: Te article is about the state-building in Armenia afer the collapse of the Soviet Union with the adoption of Western values and models of democracy. It mainly focuses on the election and post-election disorders in the country, the role of foreign missions and civil society as one of the main pillars of democracy. Later the article discusses the importance of the national language, free media and security as basic tools for nation-building. Keywords: Armenia, Democracy, Elections, Free Media, Civil Society, Foreign Missions

Introduction After the collapse of the Soviet Union and the independence gained by the previous Soviet countries, brought up the latter’s concern with the nation- and state-building, taking up the “Western” model, mainly European and American measures of political, social and economic progress, as increasingly universal and national solutions (Berger, 2003, p. 423) to proceed with the formation of a newly born nation-state. Since the Western states are perceived as good models of shaping the political process to further democracy and reconstruction of state institutions, where states are perceived to be “failing” is in marked contrast to the internationally accepted political norms and possibilities of the Cold War period, where the geopolitical divide between the Soviet Union and the United States meant there was little international consensus on how states should be governed or which policies they should follow in the domestic arena (Chandler, 2006, pp. 475494). With these in mind, post-Soviet countries were in search of an ideology to implement in order to have to firm and stable nation-building strategy promoting the idea of a democratic and independent state after decades of membership in the Soviet Union. However, taking into account the peculiarities of the Caucasus region, mainly the geopolitical, socio-cultural and traditional-conservative life of South Caucasus, the application of a common model of democracy and statebuilding dictated by the West could not work unanimously. The demise of the Soviet Union made the member countries face new challenges thrown up by the independence. The newly born post-Soviet states had to start the state-building from the foundation.

60

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

Te adoption of a constitution, introduction of national currency, formation of a state army was one of the primary aims of all the countries, among them the newly declared Republic of Armenia1. When talking about the evolution of the post-communist states, it is important to maintain the distinction between transitions from communism and transitions to democracy. It may be true that liberal democracy has become the model of modern politics in most parts of the world. But both historical experience and a priori reasoning suggest that a spectrum of post-communism outcomes still exists. Tis spectrum includes variants of democracy, variants of authoritarianism, and some hybrids in between (Parrott, 1997, pp. 1-39). According to the defnition suggested by Bruce Parrott, democracy is a system in which the formal and actual leaders of the government are chosen within regular intervals through elections based on comprehensive adult franchise with equally weighted voting, multiple candidacies, secret balloting and other procedures, such as freedom of the press and assembly that ensure opportunities for electoral competition (Ibidem, p. 4). Nevertheless, the achievement of democracy is a long and thorny way for the countries of the region to go through. Despite the eforts taken by the local governments, a great role is attached to international organizations and foreign funds. Democracy in the eyes of the international community is the corner stone of state-building and good governance, which – according to many scholars – is based on decentralization of state power and the establishment of governmental institutions and strengthening of state-capacity. As Fukuyama says, lack of the state capacity in poor countries has come to haunt the developed world much more directly. Te end of the Cold War lef a band of failed or weak states stretching from the Balkans through the Caucasus, the Middle East, Central Asia, and South Asia (Fukuyama, 2004, p. 18). Te promotion of the western model of state- and democracy-building is assumed to be implemented through international governmental and non-governmental organizations to countries in transition, frst providing peace-building, free and competitive elections as main precondition for democracy and state-building. However, these cannot be achieved only by establishing governmental institutions and providing free elections, if there is a predominant monopoly, no sound civil and political society, freedom of expression and access to information, rule of law, and protection of human rights. To achieve all these, especially the rule of law and the independence of the court, justice and human rights, frst of all, the nation should be united, thus a nation-building is essential, but it may work if the government provides all the necessary preconditions. Te country with its nation appears in a vicious circle – if there is democracy, there will be justice and rule of law; and vice-versa

1

See: The declaration of independence, September 21, 1991.

Politicus 1/2013

61


Lika Mkrtchyan

if there is justice and rule of law, there will be democracy. Nevertheless, if the same party has been governing for three terms with no perspective of change in the ruling elites, and the society is unable to struggle against the injustice, the country ends up in a deadlock with no chance of further progress. Tere is an interesting point raised by Chandler who fnds “the neo-Wilsonian democracy promotion and state-building ironical, as because of the attempt to prevent (non-Western) state sovereignty from giving impunity to tyrants and human rightsabusing governments other (Western) states have acquired much greater sovereign powers to intervene in the domestic afairs of other states” (2006, p. 15). However, the questions are to which extent is the intervention efcient for the promotion of democracy and protection of human rights in the so-called “failed-democracies”, and how much does it help these countries in their state-building? Despite the non-intervention policy into the home afairs of other states, international organizations are the ones to provide humanitarian aid. Te situation is more complicated in case of Armenia, which still being in a frozen confict with Azerbaijan over the territory of Nagorno-Karabakh2 and is a considered to be a country in transition, has received the de facto positive feedback3 of foreign observation missions4 during the last two presidential elections – in 2008 and 2013, regardless the so-called post-election mass disorders or failed revolution. In order to have an overall idea of the situation about the post-independence state-building and the preaching of democracy and western values, some background historical and political information will be discussed in the further part of the article. Free elections as one pillar of democratic state-building Twenty two years have passed from the declaration of the independence and the formation of the state army, however, the state- and nation-building still lames because of the political transformations, the existence of “oligarchic elites” and political leaders of the Nagorno-Karabakh coming to power in Armenia and taking up the reigns of presidency as well as legislative, judicial and executive powers, which, in fact, are the main pillars of the state formation. In certain countries of the post-Soviet space, national declarations of 2

The OSCE Minsk Group performs the role of the mediator in the settlement of Nagorno-Karabakh confict between Armenia and Azerbaijan over this territory; though no results have been achieved so far, no other international organization has got the right to intervene with this issue as there is already foreign presence. 3 The Human Rights Watch in its report mentioned that “Javier Solana, EU High Representative for the Common Foreign and Security Policy (CFSP), congratulates the Armenian people on the orderly conduct of the presidential elections,” European Commission’s Delegation to Armenia press release, February 20, 2008, http://www.delarm.ec.europa.eu/en/press/20_02_2008.htm (accessed May 30, 2008), however, the material is not accessible any longer, and the archive of 2008 is missing from the website of the Delegation of the European Union to Armenia (accessed February 12, 2012). 4 “Armenia’s presidential election was generally well-administered and was characterized by a respect for fundamental freedoms, including those of assembly and expression,” ran the statement of the OSCE observation mission, http://www.osce.org/odihr/elections/99676 (accessed April 3, 2013).

62

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

independence from a larger communist regime have coincided with simultaneous attempts by local minorities to declare their own independence from newly established states (Parrott, 1997, p. 10). In case of Armenia the attempts are made by Nagorno-Karabakh and its people, who are ethnic Armenians, but claim their own independence from both Armenia and Azerbaijan. In the frst years of its independence Armenia faced a war5 with Azerbaijan over the territory of Nagorno-Karabakh, which was a great blow on the economy, domestic and foreign policy, civil society, demography, etc. Te independence was marked with a drastic war which resulted in continuous power-cuts, shortage of food and clothes, fossil fuel and water, lack of communication as well as political and economic blockade for over two years. Afer the independence on September 21, 1991, the frst presidential election in Armenia took place on October 17, 1991, with the victory of Armenia’s frst president Levon Ter-Petrosyan with 83% of the votes, the other votes allocated between the other two candidates. History prefers to keep silence in case of the frst election, since it was the frst of the newly born republic, and there was the consciousness based on “frst come, frst serve.” However, if people consciously did not speak about the frst election, they were silenced as a result of the last two presidential elections, which took place on February 19, 2008 and February 18, 2013. Te elections of 2008 in Armenia added another page to the history of unsuccessful revolutions in post-Soviet era6 with no prospect of impeachment, rule of law, democratic voting and a nation-wide elected leader. Afer the election, March 1, 2008, became a mourning day for Armenian people. As a result of demonstrations concerning the allegedly rigged results of the presidential election7 and serious clashes between the civilians and police and army forces (most of them young conscripts aged 18-20), police forces fred into the crowd, causing death and injuries of several demonstrators. According to the report of Human Rights Watch (HRW), “multiple accounts that at various times police deployed excessive use of force, beating demonstrators who were not behaving aggressively, and some of the police use of frearms appears to have been indiscriminate or disproportionate” (Human Rights Watch, 2009, p. 3). Demonstrators were camping in the Freedom Square, the center of the capital, Yerevan. In 5

The war started in 1991 until the ceasefre was signed in 1994, but the confrontation dates back to 1988. In 1988 Armenia was hit by a serious earthquake, which massively damaged the north of the country, including the two biggest cities after the capital – Gyumri and Vanadzor, as well as Spitak which was damaged the worst, and took away about 25.000 lives. This could not but have drastic consequences on the country’s economy, causing unemployment, food shortage, emigrations, and, of course, fear. 6 Also the cases of color revolutions in Georgia, Ukraine and Moldova; for more details about these three cases and their interconnectedness see the recent article by Orysia Lutsevych, “How to Finish a revolution: Civil Society and Democracy in Georgia, Moldova and Ukraine”, The Royal Institute of International Affairs, 2013, available at: http://www.chathamhouse.org/sites/default/fles/public/Research/ Russia%20and%20Eurasia/0113bp_lutsevych.pdf 7 “Armenia declares emergency rule”, BBC news, March 1, 2008, http://news.bbc.co.uk/2/hi/ europe/7272299.stm, /February 12, 2012/.

Politicus 1/2013

63


Lika Mkrtchyan

order to clear the city center from them, police forces would fre tear gas and use weapons. As a result of the clashes there were more than 100 arrests, candidate Levon Ter-Petrosyan was under home arrest, and at that time the acting President Robert Kocharyan announced state of emergency which remained in force until March 20, 2008. Te measure taken was based on the assumption to ban public gatherings and restrict media publications.8 Afer the election of 2013, the situation was not much better, except for the fact that this time there were no violent attacks on the masses of population, only an assault on the presidential candidate Paruyr Hayrikyan, who was shot, and certain cases of violence in polling stations. Te opposition leader Raf Hovhannistyan who claims to have won the election due to the majority of votes that were forged in favor of Serzh Sargsyan, alongside with another candidate Andreas Ghukasyan went on hunger strikes until the “self-declared” president does not stop the “show” and resign. Despite the eforts of the population, opposition, demonstrators and other parties of civil and international society to recognize the results of the election unconstitutional and rigged, on March 14, 2013, the Constitutional Court of the Republic of Armenia declined the claims of Raf Hovhannisyan and Andreas Ghukasyan that the election was rigged and re-afrmed the re-election of Serzh Sargsyan. Free media – guarantee for democratic nation- and state-building As HRW report says, “National authorities, and international partners concerned about Armenia’s democratic transition, need to address both the causes and the symptoms of the pervasive public skepticism that genuine democracy can be made to work in Armenia” (Ibidem, p. 3). Tis was how international community was fostering free and democratic election in Armenia, which later on received the positive feedback of foreign observers. Tough, the European Union and the European Court of Justice were much more concerned about the issue, putting a deadline for Armenian authorities to investigate the case of March 1, 2008 and report it to the international community, the true results were never made public. Te “democratic” approach of the authorities towards the demonstrators of 2008 election and camping strike resulted in the state of emergency, thus making an attempt to silence the media. Despite the eforts to do so, new technologies came into help. As nobody could criticize the regime publicly or walk alongside the Northern Avenue (the city center) in the evening as he/she could be arrested for “public walks,”9 media representatives were making their voice loud in diferent blogs that were launched daily and could not be traced 8 “Armenia declares emergency rule”, BBC news, March 1, 2008, http://news.bbc.co.uk/2/hi/ europe/7272299.stm, /February 12, 2012/. 9 The attempt of the opposition to fght the injustice and organize strikes in the city center failed because of the state of emergency declared by the acting president at that time, and the evening walks around the city center were called “public walks” as a result of which many people were arrested if standing and talking in groups.

64

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

by the investigation service. Is this not a violation of human rights and freedom of expression, executed through direct application of censorship? If in 2008 the main scope was focused on the fraud of the election results, in 2013 it was a call to investigate the violations of human rights and journalists rights. In many polling stations journalists were threatened to “have their necks cut” if they report on the frauds they have seen, whereas one of the most peculiar cases is linked with an independent observer Narine Esmaeili, who witnessed ballot stufng, as a result of which was physically assaulted, threatened and later on blackmailed by high-ranking ofcials10. Apart from these events, media, known as the fourth power and new technologies, unofcially recognized as ffh power by cyber society Internet, have not yet been ofcially seized by the authorities, but the division on pro-governmental and oppositional media exists in Armenia, as everywhere else. However, the adoption of laws regulating the feld11, oligarchic monopolization of Internet and mobile communication services, as well as having pro-governmental ofcials in the regulatory commissions, informally also pass these powers into the clutches of the authorities. Te prevailing mood of the society, political and media experts was that the election in 2013 did not difer much from 2008 both in political and journalistic terms, since there were many violations of the Electoral Code and human rights, the elections were undemocratic, and in terms of the freedom of media – it is still on the same level; i.e. this time again on-line publications had more freedom and were more unbiased, than the traditional media, with the exception that their “election policy” was to report on “asap” basis neither than provide qualitative reports from polling stations12. In the post-1945 era of decolonization there was an assumption that state-building could not be accomplished by external powers, but depended on state sovereignty and political solutions decided by local actors. Tat, in fact, democracy promotion meant less external regulation. Today there is an opposite starting-point (Chandler, 2006, pp. 475-494). Te international community cannot refrain from interfering into the state sovereignty through the means of spreading internationally recognized values and standards that 10

More information can be found in the public statement of the Amnesty International at http:// www.amnesty.org/fr/library/asset/EUR54/001/2013/en/230d7fba-c216-4540-9b0c-aec5cab6db10/ eur540012013en.pdf or Narine Esmaeili’s video testimony at http://www.youtube.com/watch?v=Ur0maKUdT0 (accessed April 3, 2013). 11 During the interviews on the freedom of media, the functioning of laws and economic levers, personally conducted with editors of leading newspapers and media organizations in Armenia, most of the interviewees responded that factually laws exist, but the effectiveness of the functioning is indeed doubted, since many of these laws contradict each other giving way to authorities to regulate the media feld as they wish. 12 Yerevan Press Club, Public Journalism Club, Internews Armenia, and Journalists for the Future have been actively participating in covering and monitoring the coverage of presidential elections. More information and reports on monitoring can be found in their websites, www.ypc.am, www.pjc.am, www.internews.am with its www.media.am initiative and www.jnews.am, respectively.

Politicus 1/2013

65


Lika Mkrtchyan

should be adopted by states being in the democratic transition process, striving for investing western values, but still executing local methods of “good” governance, no matter whether they meet the adopted commitments or not. Te need for international assistance in state-building has been associated with the idea of globalization (Robinson, 2007, p. 3), which works in two dimensions with regard to state weakness and failure (Ibidem, p. 10). Tis can be proved by the joint statement issued by the International Election Observation Mission (IEOM), comprising the OSCE Ofce for Democratic Institutions and Human Rights (ODIHR), the OSCE Parliamentary Assembly (OSCE PA), the Parliamentary Assembly of the Council of Europe (PACE) and the European Parliament (EP), “February 19 [2008] presidential election was administered mostly in line with OSCE and Council of Europe commitments and standards. Te high-State authorities made genuine e orts to address shortcomings noted in previous elections, including the legal framework, and repeatedly stated their intention to conduct democratic elections. However, further improvements and commensurate political will are required to address remaining challenges such as: the absence of a clear separation between State and party functions, the lack of public confdence in the electoral process and ensuring equal treatment of election contestants. Te conduct of the count did not contribute to reducing an existing suspicion amongst election stakeholders”13. Te statement of the Members of the European Parliament on the presidential election in Armenia, released on February 19, 2013, lef the impression that the MEPs were reporting from another country and were not delivering a press-conference in Yerevan, when activists interfered14 and rejected the assessment of international observers. Te statement ran as follows, “We have observed a calm election day, characterized by no major difculties in procedures, following a somewhat quiet, low-key election campaign with no substantive political debate or real competition. Tis was due mainly to the decision by three major parties not to feld candidates” (European Parliament News, 19.02.2013). Te role of the army in state-building As it is widely believed the police force is the key stone in the state-building of a country by fostering development and security. And if a country geographically and politically is located in a confict zone, probably the role of the army is much higher in state-building secured by peace. Te Armenian Armed Forces were born on January 28, 1992, four months afer the declaration of independence, this year having celebrated the 21st anniversary of its formation. Te authorities of the country base the ideology of a frm state on the existence of a strong 13 Post-election Interim Report, 20 February – March 3, 2008, OSCE Offce for International Election Observation Mission, Armenia, 2008, http://www.osce.org/odihr/elections/armenia/31027 (accessed 12.02.2012), p. 1. 14 Detailed information can be found at http://www.armenianweekly.com/2013/02/23/a-story-ofdefance-activists-reject-international-observers-assessment-of-election/

66

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

army with obligatory conscription for 24 months.15 Being surrounded by historic rivals the role of the army is more than vital for the Republic of Armenia. Despite the entire positive role that the establishment of the army played in the fortifcation of the country and its territorial borders, it counts numerous deaths of conscripts in the army during the peaceful time. According to local media coverage, most of the cases remain either unrevealed or attributed to as suicides. Afer March 1st events, people lost their trust towards police forces, and the international community started doubting the obligations taken up by the Republic, since every government’s legal international obligation is to respect human rights standards, governing the use of force in police operations including in the dispersal of legal and illegal demonstrations16. Nevertheless, strong army is a warranty of peace. It is in the national interests of the country to provide all the best conditions for soldiers to have their loyalty and the trust of the nation. Still, it is doubtful that the American model of army formation can work in such countries as Armenia, Georgia and Azerbaijan, as the national mentality here plays greater role than high wages for a conscription contract signed (American model). If in case of Georgia, people’s trust towards the police has rapidly increased during the recent years due to the democratic changes and the country’s home policy, Armenia and Azerbaijan are still falling behind, whereas both countries pursue the strategy of strengthening their military forces, since there is still the unsettled confict over several territories, mainly, Nagorno-Karabakh. Ofcial language precondition for nation-building Language issues played an important role in the nationalist discourse and in the shaping of transformed national identities in post-Soviet states (Smith, Law, Wilson, 1998, pp. 167-196). Te formation of a really strong national identity, the on-going process of state-building, the development of the Armenian economy and culture necessitated a rapid development of the Armenian language as the ofcial language of the Republic of Armenia. Legislation, technical, mechanical, agricultural, military and other literature required the compilation of special dictionaries of terminology which in turn made the investigation of a number of language problems essential. Language problems became the subject of 15

The duration and obligatory service in the army has always been a hot topic in the country regarding young men with higher education. Initially those with diplomas served only 18 months, whereas young men conscripted after high school served 24 months, which, in fact, encouraged young men to enter higher education institutions and get education, but recently, the law was amended, and every man of conscription age is obliged to serve 24 months. The National Assembly deputies debated over the necessity of PhD candidates to serve in the army, whereas after long rallies and demonstrations, the adoption of the law was delayed for an unknown time. 16 Basic Principles on the Use of Force and Firearms by Law Enforcement Offcials, adopted by the Eighth United Nations Congress on the Prevention of Crime and the Treatment of Offenders, Havana, 27 August to 7 September 1990.

Politicus 1/2013

67


Lika Mkrtchyan

research for specialists and of extensive discussion by the public (Kusikyan, 1944, pp. 287289). Te transition from Russian into Armenian played a great role not only in the nation- and state-building but also in the civil society. Te frst and second generations of the Soviet Union before and afer collapse came to face tons of barriers as a result of the armenifcation, since all the institutions shifed from Russian into Armenian, all the paperwork should have been done in Armenian; the education system changed totally, which, of course, infuenced its quality, frst of all because of the lack of books and materials available in classical Armenian, second, because of the lack of human resources – all teachers had Russian education, and in one day it would have been absolutely impossible to change their language mentality, taking into account that Russian education has put deep roots into the minds of all people living in the Soviet era. According to the Law “On Television and Radio” of the Republic of Armenia17 adopted in 2000, starting from 2005, all programs, movies and shows must be broadcast in Armenian, unless they are not educational programs in foreign languages or foreign songs. Te texts could be either dubbed or have subtitles. And since the Law obliged TV and radio companies to provide appropriate level of the language, here the difculties with the language issues came up. Since, TV and radio companies (which were always considered to have the role of formation of public mentality and opinion) met with fnancial challenges and could not aford paying to professional actors and language specialists to translate, dub and make subtitles for all their emissions, the level of the Armenian language on air lef much to be desired. Te Law always “demands” but never provides subsidies or assistance for turning the page of the history for the better. Having in mind the nationbuilding through the “ofcialization” of the national language, the authorities only placed more barriers for local media, thus creating good preconditions for the oppositional and more or less uncompetitive channels owned by oppositional oligarchs lose in the battle of digitization licensing contest of 201018.

Despite all the eforts to make broadcasting companies ameliorate the level of the 17

Article 5 of the Law of the Republic of Armenia “On Television and Radio Broadcasting,” http:// www.parliament.am/legislation.php?sel=show&ID=1464&lang=eng (Accessed February 13, 2012). 18 On June 10, 2010, the Armenian parliament adopted the bill on making changes and amendments to the RA Law on Television and Radio, regulating the process of digitization, which will come into force from 2015. As a result, the National Commission on Television and Radio announced a contest for licensing, during which the number of broadcasting TV channels reduced from 22 to 18. The contest was accompanied by numerous protests initiated by journalistic, media and human organizations of the country, due to the fact that one of the most trusted TV channels “A1+” which was forced to close down because of having lost the license competition on April 2, 2002, was again refused to be provided frequency based on political factors. The claim of the TV Company to the European Court of Human Rights was satisfed and the Court found the violation of the right of freedom of expression. The whole documentation can be found here: https://wcd.coe.int/com.instranet.InstraServlet?command=com.instranet. CmdBlobGet&InstranetImage=1540846&SecMode=1&DocId=1539732&Usage=2 (accessed on February 13, 2012).

68

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

Armenian language from the screens and radio-sets, the situation, de facto, is deteriorating, since the most popular TV channels, having the highest rating of the audience, broadcast youth programs in colloquial language and slang, which is easily picked up by children and teenagers. Tis brings up great concerns of the intellectual elites of the country, linguists and parents. Most states seek to monopolize legitimate culture through mass education and a national language. Te driving principle of nationalism is “one state, one culture” (Postill, 2006, p. 46). Te cultural festival of the Ministry of Culture of Armenia had approximately the same name “One Nation, one Culture” the main aim of which was to promote ancient Armenian culture and unite the Republic of Armenia and big Armenian Diaspora throughout the world19, which in fact has a great part in the process of independent statebuilding. Te banners and billboards fooded the center of the capital with the slogans running, “Armenian is the ofcial language of the Republic of Armenia” and “One Nation, one Culture,” as if reminding people of their belonging. It is an undeniable fact that the armenifcation achieved great progress in the promotion of nation-building, historic culture of the country and the minds of people, but at the same time it had various disadvantages and drawbacks, as we could observe in terms of education, media and youth. Conclusion Tus, promoting good governance is seen as a way of dealing with challenges of globalization that every state faces (Robinson, 2007, p. 11). Globalization ofers underdeveloped states the opportunity to speed up their economic development and to engender economic growth, provided they are ready (and able) to open their markets to international cooperation (Krause, Mallorry, 2010, p. 2). European model of democracy and state-building, as well as the import of Western values, has great infuence on the development of human minds and living standards, helping them make a step towards justice, protection of human rights and freedom of expression, at the same time making them meet the oppression of local authorities, who try to harmonize for their own beneft the advantages of Western democracy and traditional local mentality. Te rhetoric fght against injustice and non-democracy, including forged elections, led to civil clashes on March 1, 2008, which later became another example of unsuccessful revolutions in the history of revolutions in post-Soviet countries. Since Armenia is a country in transition, it still needs to strengthen the nation- and state-building ideology in order to make a step forward towards democracy accompanied by the rule of law and other

19

One nation, one culture, http://mincult.am/one_nation_one_culture.html (Accessed on February 13, 2012).

Politicus 1/2013

69


Lika Mkrtchyan

important factors necessary for becoming a fully democratic state. Tough the Western model of democracy-building is followed by post-Soviet states, any attempt to democratize these countries either with the help of international organizations or with imposing international laws, de facto has ended up with fasco. Nevertheless, Armenia is one of the countries of the post-Soviet territory which has all the necessary preconditions of becoming a truly democratic country if ruled by representatives of true intellectual elite in the governmental ofces, whose main concern is the welfare of the population and not their own beneft. In order to be a democracy, especially in such a complicated world region as the Caucasus, with its geopolitical instability, frst of all it is necessary to accomplish the process of state- and nation-building through the fortifcation of the national language and the army, lead the transition process not only towards economic development, but also towards the rule of law and justice, which are believed to be achieved once there is free democratic election. Despite the non-intervention policy of other states, foreign presence is observed everywhere, even in most traditional societies. Te existence of truly powerful civil society and intelligentsia, with the help of international NGOs, will be capable of mobilizing all human and intellectual resources to lay the foundation of a democratic state with the sound functioning of all governmental and public institutions responsible for the state-building.

70

Politicus 1/2013


European democracy model of state-building in post-Soviet Armenia

Bibliography: Berger T. Mark. (2003), Decolonization, Modernization and Nation-Building: Political Development Teory and the Appeal of Communism in Southeast Asia, 1945-1975; United Kingdom. Chandler D. (2006), Back to the future? Te limits of neo-Wilsonian ideals of exporting democracy (in) Review of International Studies, British International Studies Association. Fukuyama F. (2004), Te Imperative of State-Building, (in) Journal of Democracy, Volume 15, Number 2, Cornell University Press. Krause J., Mallorry IV, Charles K., (2010), International State Building and Reconstruction Eforts, Barbara Budlich Publishers. Kusikyan J. (1944), Te Study of Armenian in Soviet Armenia, (in) Te Modern Language Review, Vol. 39. Parrott B. (1997), Perspectives on post-Communism Democratization, (in) Dawisha K., Parrott B. (eds.) Politics, Power and the Struggle for Democracy, South East Europe, Cambridge University Press. Postill J. (2006), Media and Nation Building. How the Iban became Malaysian, Berghan Books. Robinson N. (2007), State-building and international politics. Te emergence of a ‘new’ problem and agenda, (in) Hehir A., Robinson N. (eds.) State-Building: Teory and Practice, , Taylor & Francis Group, New York. Smith G., Law V., Wilson A. (1998), Language myths and the discourse of nation-building in Georgia, (in.) State and nation building in East Central Europe, Te Politics of national identities, Cambridge University Press. Online resources and reports: Amnesty International statement, http://www.amnesty.org/fr/library/asset/ EUR54/001/2013/en/230d7fa-c216-4540-9b0c-aec5cab6db10/eur540012013en. pdf (accessed April 3, 2013). Article 5 of the Law of the Republic of Armenia “On Television and Radio Broadcasting,” http://www.parliament.am/legislation.php?sel=show&ID=1464&lang=eng (Accessed February 13, 2012). Barsoumian N., A Story of Defance: Activists Reject International Observers’ Assessment of Election, 23.02.2013, Te Armenian Weekly, http://www.armenianweekly. com/2013/02/23/a-story-of-defiance-activists-reject-international-observersassessment-of-election/ (accessed April 3, 2013). Basic Principles on the Use of Force and Firearms by Law Enforcement Ofcials, adopted by the Eighth United Nations Congress on the Prevention of Crime and the Treatment of Ofenders, Havana, 27 August to 7 September 1990. BBC news, “Armenia declares emergency rule,” March 1, 2008, http://news.bbc.co.uk/2/hi/ europe/7272299.stm, /accessed February 12, 2012/. European Court of Human Rights about the case of “A1+” TV Company https:// w c d . c o e . i nt / c om . i n s t r a n e t . In s t r a S e r v l e t ? c om m a n d = c om . i n s t r a n e t . CmdBlobGet&InstranetImage=1540846&SecMode=1&DocId=1539732&Usage=2 (accessed on February 13, 2012). European Parliament News, “Armenia’s 2013 presidential elections calm but no real competition,” 19.02.2013, http://www.europarl.europa.eu/news/en/pressroom/ content/20130218IPR05915/html/Armenia’s-2013-presidential-elections-calmbut-no-real-competition (accessed April 3, 2013). Human Rights Watch report, Democracy on Rocky Ground. Armenia’s disputes 2008 Presidential Election, Post-Election Violence and the one-sided Pursuit of Accountability, February 25, 2009. Narine Esmaeili’s video testimony, http://www.youtube.com/watch?v=Ur0maK-UdT0 (accessed April 3, 2013). Politicus 1/2013

71


Lika Mkrtchyan

OSCE

observation mission statement, http://www.osce.org/odihr/elections/99676 (accessed April 3, 2013). OSCE Ofce for International Election Observation Mission, Armenia, 2008, Post-election Interim Report, 20 February – March 3, 2008, http://www.osce.org/odihr/elections/ armenia/31027 (accessed 12.02.2012). Te Human Rights Watch report, “Javier Solana, EU High Representative for the Common Foreign and Security Policy (CFSP), congratulates the Armenian people on the orderly conduct of the presidential elections,” European Commission’s Delegation to Armenia press release, February 20, 2008, http://www.delarm.ec.europa.eu/ en/press/20_02_2008.htm, (accessed May 30, 2008), however, the material is not accessible any longer, and the archive of 2008 is missing from the website of the Delegation of the European Union to Armenia (accessed February 12, 2012). Te Ministry of Culture of Armenia about the Festival “One Nation, One Culture” http:// mincult.am/one_nation_one_culture.html (Accessed on February 13, 2012). Streszczenie: Artykuł dotyczy budowania państwa (state-building) w Armenii po upadku ZSRR z przyjęciem zachodnich wartości i modeli demokracji. Głównym przedmiotem dyskusji są wybory i powyborcze zaburzenia w kraju, role misji zagranicznych i społeczeństwa obywatelskiego jako jednego z głównych flarów demokracji. Później w artykule jest omówiono znaczenie języka narodowego, wolnych mediów i bezpieczeństwa, jako podstawowych narzędzi do tworzenia narodu. Słowa kluczowe: Armenia, demokracja, wybory, wolne media, społeczeństwo obywatelskie, misje zagraniczne Lika Mkrtchyan – a scholar from Armenia, currently researching the issue of European borders and exclaves in the era of globalization within the Global Studies Master’s program in the University of Leipzig (2011-2012), University of California of Santa Barbara (2012) and Wroclaw University (2013). She holds an MA in the English Language and International Journalism from Yerevan State Linguistic University (2006, Armenia). In 2009-2010 she has been conducting Fulbright research for her PhD thesis on “Turkey’s European Integration and its coverage in French press” in Adam Mickiewicz University in Poznań. Lika has worked as a PR Manager in the Caucasus Media Institute and the Center for Agribusiness and Rural Development (CARD) Foundation, Language Instructor in Yerevan State Linguistic University, editor of student newspaper, a freelance reporter for Armenian and French media, media expert in journalistic and human rights organizations. Lika is an author of various scientifc and journalistic articles.

72

Politicus 1/2013


Monika Bazan monika.bazan2@o2.pl

Demokracja w warunkach izraelskich Streszczenie: Jednym z celów jakie stawiają sobie USA jest promocja demokracji i szerzenie praw człowieka tam, gdzie jeszcze one nie dotarły. Mimo iż zalety demokracji są przez wiele państw uznane za niepodważalne, to dostrzec można ewolucję w pojmowaniu kategorii władzy ludu. Spowodowane jest to koniecznością redefnicji demokracji, która w warunkach społeczeństwa silnie sfragmentaryzowanego pod względem religijnym, etnicznym, kulturowym, natrafa na problemy. Do państw silnie zróżnicowanych zalicza się Izrael. Próba pogodzenia uprzywilejowania jednej grupy etnicznej i jednocześnie usuwania mniejszości etnicznych na drugi plan, w sprawowaniu władzy, doprowadziła do konceptualizacji nowego terminu „demokracji etnicznej”, autorstwa Sammy Smooha. Naukowiec twierdzi, że Izrael realizuje model demokracji etnicznej przez pogodzenie ze sobą zabezpieczenia praw mniejszości, a zarazem gwarantuje większości kontrolę nad państwem na poziomie instytucjonalnym. Problem z połączeniem dwóch elementów: etniczności i demokracji, w jednej defnicji sprawia, że pojawiają się rozważania nad słusznością takiej koncepcji. Słowa kluczowe: demokracja, demokracja etniczna, etniczność, etnokracja, demokracja Herrenvolk, Izrael.

James Baker, sekretarz stanu w administracji prezydenta Georga Busha, oświadczył w kwietniu 1991 roku, iż „demokracji nie da się powstrzymać”, świat obrał nowy kierunek, a misja, która temu będzie towarzyszyć, to konsolidacja demokracji. Administracja kolejnego prezydenta Clintona określiła swą politykę zagraniczną jako „rozszerzenie demokracji” (Huntington 2011, s. 326). S. Huntington niejednokrotnie podkreślał, że to zachodnia cywilizacja obwołała liberalną demokrację jako uniwersum, nie pozostawiając możliwości jakiejkolwiek alternatywy. Państwo odpowiedzialne za realizację powyższej tezy to Stany Zjednoczone, widzące siebie w roli demiurga niosącego ideę dobra wszystkim tym, którzy jeszcze nie poznali korzyści pochodzących z jedynej opcji rozwoju, jaką jest demokracja. Stany Zjednoczone już od dawna pretendowały do roli zbawcy, który niesie demokrację w imię „boskiego przeznaczenia” (Manifest Destiny). Po raz pierwszy manifest zawierający to przesłanie został sformułowany w 1845 roku przez Johna L. O’ Sullivana, redaktora dziennika Morning News. O’ Sullivan wyraził pogląd, iż Stany Zjednoczone mają moralne prawo do odegrania wyjątkowej roli na półkuli zachodniej. W późniejszym okresie, prezydent Wilson również wykorzystał koncepcję boskiego przeznaczenia do rozszerzenia idei wolności i demokracji na świecie (Łoś-Nowak 2000, s. 54-55). Dążenie Amerykanów do bycia mocarstwem w każdym wymiarze życia politycznego, także w sferze


Monika Bazan

kontroli moralności innych narodów, jest niepodważalne. Zmiany w polityce światowej w latach 90. XX wieku, głównie upadek ZSRR i komunizmu, a wraz z nimi zwycięstwo demokracji i gospodarki liberalnej, utwierdziły USA o roli posłannictwa w niesieniu immanentnych wartości. Miała nastąpić rewolucja demokracji w wymiarze globalnym, która doprowadzi do tryumfu praw człowieka i demokracji na całym świecie (Huntington 2011, s. 325). Zachód, dzięki realizacji posłannictwa pod kierunkiem USA, zachowa swoją dominację nad pozostałymi kręgami cywilizacyjnymi, które nie poznały jeszcze dobrych stron demokracji. Tej linii dyskursu wtórował Francis Fukuyama, twierdząc, iż „jesteśmy świadkami końca historii jako takiej, to jest końcowego punktu ideologicznej ewolucji ludzkości i uniwersalizacji zachodniej liberalnej demokracji jako ostatecznej formy rządu” (Ibidem, s. 27). Zmierzch „końca historii” miał dowieść zwycięstwa demokracji nad każdą inną formą ustroju, tymczasem pojawiły się zjawiska zaprzeczające temu. „Wiosny arabskie”, rewolty oburzonych społeczeństw nieinteresujących się polityką, myślących bardziej o zaspokojeniu głodu, niż o ideałach, nie niosących za sobą urodzajnych pól, potwierdzają niestabilność państw. Błędy logiczne w rozumowaniu twórców uniwersalnej cywilizacji opierają się na jednym podstawowym założeniu, iż klęska komunizmu oznacza koniec historii i powszechne zwycięstwo demokracji na całym świecie. W konsekwencji ideolodzy nowego ładu przedstawili argumentacje: albo-albo, nie dostrzegając innych możliwości, takich jak „autorytaryzm, nacjonalizm, korporacjonizm lub komunizm rynkowy (jak w Chinach), które rozwijają się pomyślnie we współczesnym świecie” (Ibidem, s. 94). W tym miejscu należy zastanowić się nad stanem demokracji, jej sensem oraz ewolucją jaką przechodzi, występując w nowych odsłonach. Jedną z nich jest „etniczna demokracja”, która zagościła w Izraelu. Aby odpowiedzieć na powyższe pytania najpierw chciałabym przyjąć defnicję demokracji, na którą będę mogła powołać się w dalszych rozważaniach. Wśród sposobów defniowania demokracji wyróżnia się dwa dominujące sposoby: opis i wyjaśnienie. Pierwszy, opis, odnosi się do uznania demokracji za reżim polityczny. Będzie prowadził do ujmowania jej w kategoriach minimum proceduralnego, jakim jest: powszechne prawo wyborcze, tajność głosowania, regularność elekcji, rywalizacja między partiami politycznymi, swoboda zakładania i dostęp do stowarzyszeń, odpowiedzialność egzekutywy (Antoszewski 2008, s. 18). Pojawia się jednak problem odejścia opisu samych norm od kwestii źródła władzy i jej celów. Przedstawienie wzorów postępowania zgodnie z zasadami procedur nie jest bowiem gwarancją ich realizacji. To substancjalne rozumienie demokracji podkreśla redukcję przemocy jako sposobu rozwiązywania konfiktów, powstałych na gruncie dążeń do zdobycia i piastowania władzy, czyli zgody wszystkich uczestników na współzawodnictwo na arenie politycznej w warunkach alternacji politycznej (Antoszewski 2008, s. 19). Budowanie demokracji jest trudnym zadaniem, zwłaszcza w społeczeństwach mocno zróżnicowanych pod względem religijnym, etnicznym, kulturowym, ekonomicznym.

74

Politicus 1/2013


Demokracja w warunkach izraelskich

Jednakże nie jest to przeszkodą dla cywilizacji zachodniej narzucać dobra uniwersalizmu także w tych regionach, które nie potrafą przyjąć automatycznie zasad, z którymi nie mieli wcześniej do czynienia. Izrael jest tym państwem, które obrazuje dylematy łączenia elementów demokracji z własnymi koncepcjami realizacji jej ideałów. Określane są one mianem demokracji etnicznej. Izrael znajduje się w kręgu około 30 demokracji uznanych za stabilne, co nie daje jej jeszcze statusu demokracji idealnej, jest daleka od takiego zdefniowania (Diskin 2003, s. 7). Państwo to nie posiada konstytucji, w zamian ma Prawa Podstawowe, które określają Izrael jako żydowskie państwo demokratyczne. Taki zapis też można odnaleźć w Deklaracji Niepodległości Powstania Izraela, na podstawie którego stwierdzono, że Eretz Israel jest państwem narodu żydowskiego: „my, członkowie Rady Narodowej, przedstawiciele społeczności żydowskiej w Ziemi Izraela i ruchu syjonistycznego, zebraliśmy się tu dziś w dzień wygaśnięcia Mandatu Brytyjskiego nad Ziemią Izraela. Na mocy naturalnego i historycznego prawa oraz na mocy rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, niniejszym ogłaszamy powstanie Państwa Żydowskiego w Ziemi Izraela, które znane będzie jako Państwo Izrael” (Deklaracja Niepodległości Państwa Izrael). Tym samym odebrano innym grupom społeczeństwa Izraela statusu pełnoprawnych członków tego państwa, obniżając ich status społeczny do kategorii drugorzędnych obywateli. Mimo wagi tego i innych dokumentów, deprecjonujących nie-Żydów, istnienia prawa, które dowodzą istnienia podstawowych zasad demokracji. Wśród nich między innymi: nie-Żydzi mają prawa polityczne, w tym bierne i czynne prawo wyborcze, prawo ubiegania się o stanowiska publiczne. Jednakże podkreślanie w dalszym ciągu przez izraelskich polityków, iż Izrael to państwo żydowskie i w dodatku demokratyczne jest z ich strony co najmniej hipokryzją. W Izraelu występuje kilka mniejszości, w tym arabska. Nie uznawanie ich za pełnoprawnych obywateli państwa jest bombą z opóźnionym zapłonem. Politycy wydają się być ślepymi na daleko idące konsekwencje tego zjawiska, zważywszy, że temat Arabów izraelskich i Terytoriów Okupowanych jest zapalnym problemem będącym stałym elementem trwającej od lat izraelskiej debaty politycznej (Diskin 2003, s. 7-8). Izrael, mimo swych silnych powiązań z USA i przejęcia pewnego stylu życia społecznego i politycznego, określanego mianem amerykanizacji, nie wprowadza lansowanego przez Amerykanów, idealnego modelu demokracji. Państwo izraelskie nie spełnia standardów demokracji pojmowanej w kategoriach klasycznej defnicji demokracji Sartoriego. Ten włoski politolog, polemizując z modelem demokracji autorstwa Schumpetera, zaznacza, że to nie rządy większości jako takie, ale „szacunek i zabezpieczenie dla praw mniejszości są niezbędnym warunkiem samego funkcjonowania demokracji” (Antoszewski 2008, s. 25). W myśl demokracji etnicznej dyskryminacja pozostałych grup społeczeństwa izraelskiego stała się praktyką. Etniczny wymiar demokracji izraelskiej analizuje między innymi M. Starnawski. Stwierdza, że z jednej strony społeczeństwo izraelskie składające się z licznych mniejszych społeczności aspiruje do realizacji modelu demokracji konsensualnej, akceptującej udział

Politicus 1/2013

75


Monika Bazan

mniejszości w polityce narodowej. Z drugiej strony póki większość społeczeństwa, Żydów, nie dostrzeże kryzysu obecnej sytuacji, nie ma wielu szans na poprawę sytuacji i próbę wyjścia z modelu demokracji, w której większość ma decydujące znaczenie w procesie decyzyjnym, ograniczając przez to rolę pozostałych zbiorowości. Izraelski system można określić przez defniowanie obywatelstwa w kategoriach przynależności do zbiorowości określanej w kategoriach etniczno-kulturowych, czyli narodu jako etnos, a nie narodu jako demos, ujmowanego niezależnie od pochodzenia etnicznego (2006, s. 34). Mimo że Izrael przyznaje przywileje tylko jednej grupie, jaką są Żydzi, to dalej zalicza się do kręgu państw demokratycznych. Etniczna demokracja Izraela jest konstrukcją autorstwa Sammy Smooha, który w pracy: Ethnic Democracy: Israel as an Archetype, uznaje ją za możliwy do realizacji model w warunkach niestabilności izraelskiej demokracji i jej wahań pomiędzy dwoma modelami demokracji: konsensualnej i liberalnej. Tym samym dopuszcza możliwość realizacji zasad demokracji etnicznej jako „szczególnego typu demokracji w głęboko podzielonych społeczeństwach, w których dominacja większości jest zinstytucjonalizowana w ramach procedur demokratycznych” (Ibidem, s. 43). Zdaniem S. Smooha istnieją trzy główne typy demokracji: liberalna, konsensualna, oraz Herrenvolk (demokracja panów), różniące się w kwestii defniowania podziału między etnicznością a narodowością. Izrael na tle tej klasyfkacji nie pasuje do żadnego z wymienionych typów, dlatego terminem, który posłużył w zdefniowaniu Izraela jest „demokracja etniczna” (Smooha, 1997, s. 198). Zdaniem Smooha, demokracja liberalna, taka jak USA, to demokracja, której etniczność jest sprywatyzowana. To oznacza, że państwo nie legalizuje, czy też nie interweniuje w etniczne podziały, ale tworzy homogeniczny naród, a u podłoża leżą jeden język, tożsamość, nacjonalizm i narodowe instytucje dla obywateli. Stwarza warunki dla akulturacji i asymilacji, ale pozwala etnicznym grupom pozostać w separacji społecznej i zachować kulturową odmienność, o ile koszty tej odrębności ponoszą zainteresowane grupy, w tym wypadku etniczne. Podstawą społeczeństwa jest indywidualizm, umiejętności personalne, osiągnięcia, prawa obywatelskie i polityczne, a także samorealizacja. W demokracji konsensualnej, tu podaje za przykład Belgię, etniczność jest traktowana jako podstawowa zasada państwa. Indywidualizm jest zagwarantowany przez prawa obywatelskie i polityczne, ale prawa grupy etnicznej mają również swój uprzywilejowany status. Prawa te są ofcjalnie rozpoznane i przyznane, wśród nich: kontrola nad edukacją, zagwarantowany proporcjonalny dostęp do stanowisk publicznych. Etniczność jest zinstytucjonalizowana, a grupy etniczne i instytucje je reprezentujące są odseparowane, ale nieoznaczana to, że asymilacja czy małżeństwa mieszane są zabronione. Każda grupa ma swych przedstawicieli, a państwo jest zarządzane przez kartel-elitę, w taki sposób który gwarantuje sprawiedliwą alokację zasobów, w oparciu o proporcjonalność i kompromis, pomiędzy grupami etnicznymi. Demokracja określana mianem Herrenvolk (Republika Południowej Afryki do 1994 roku) to kraj, w którym wyłączne prawa ma jedna

76

Politicus 1/2013


Demokracja w warunkach izraelskich

rasa, tym samym zaprzecza istnienia praw jakiejkolwiek innej grupy. Ale typ ten nie jest demokracją etniczną, która leży gdzieś po środku kontinuum demokracji a nie-demokracji (Ibidem, s. 198- 200). Demokracja etniczna jest systemem łączącym istnienie praw obywatelskich oraz politycznych dla jednostkowych i kolektywnych praw mniejszości, z instytucjonalizacją kontroli nad państwem przez większość. W związku z etnicznym nacjonalizmem, państwo jest identyfkowane z etnicznym zakorzenieniem narodu, nie z obywatelstwem. Demokracja etniczna nie jest też demokracją liberalną, ponieważ państwo uznaje różnice etniczne, zezwala na pewne prawa kolektywne, ale ponosi porażkę w równym traktowaniu wszystkich. Nie jest też demokracją konsensualną, ponieważ państwo nie jest etnicznie neutralne, rządzone jest przez większość, a mniejszość nie uczestniczy w podziale władzy. Nie jest też naród żydowski rodzajem Herrenvolk, gdyż obywatelstwo jest rozciągnięte na mniejszości. Nie są one wyłączone z korzyści płynących z praw obywatelskich i politycznych i nie zagraża im fzyczna likwidacja (Ibidem, s. 200). S. Smooha powołuje się na klasyfkację Lijpharta, w której Izrael znalazł się na liście demokracji na 24 miejscu. Jednakże specyfczne cechy, jak wysoka proporcjonalność wyborów (cecha konsensualizmu), a z drugiej strony jednolitość i scentralizowana struktura, dały Lijphartowi powód, by Izrael potraktować jako anomalię. Izrael nie może być traktowany jako liberalna demokracja, dopóki nie przejdzie transformacji z państwa żydowskiego w państwo izraelskie. Dopiero wtedy etniczność będzie sprywatyzowana, a Żyd i Arab będą mieli równe prawa, wynikające z jednej tożsamości – izraelskiej, czyli narodowej będącej rezultatem wykrystalizowania się wieloetnicznego narodu. W rzeczywistości nie ma separacji na religię i narodowość, religię i etniczność, religię i państwo (Ibidem, s. 200). W defnicjach S. Smooha pojawia się więc pewna nieścisłość. Z jednej strony, twierdzi on, że mniejszości są traktowane jako obywatele drugiej klasy, obawiają się gróźb, wykluczenia ze struktury narodowej władzy i umieszczenia gdzieś poza kontrolą. Z drugiej strony, twierdzi, że grupy mniejszościowe są w stanie uporać się z demokracją i przeciwnościami z niej wynikającymi, co potwierdza stopniowy wzrost ich pozycji i statusu (Dowty 1999, s. 1-3). Smooha opowiada się wyraźnie za uznaniem Izraela jako państwa demokratycznego, a demokrację etniczną traktuje jako rodzaj demokracji w państwie szczególnie sfragmentaryzowanym, jakim jest Izrael. Koncepcja Smooha została poddana krytyce m.in. przez A. Ghanema, N. Rouhana i O. Yifachela. Autorzy ci przedstawiają cechy demokracji będące sui generis jej defnicji. Wymieniają zasadę: równości i inkluzywności obywatelstwa oraz praw obywatelskich; powszechne prawo wyborcze; ochronę mniejszości; okresowych, powszechnych i wolnych wyborów. Model demokracji etnicznej w jawny sposób łamie wyżej wymienione zasady (Starnawski 2006, s. 43). Izrael dopuszcza bowiem dominację jednej grupy etnicznonarodowej nad innymi, co w okresie powstania państwa było dozwolone przez ideologię

Politicus 1/2013

77


Monika Bazan

syjonizmu, która doprowadziła do przybycia i kolonizacji Palestyny w pierwszych alijach (falach napływu imigracji żydowskiej do Eretz Israel). Ideologia ta straciła na znaczeniu, a w ostatnim okresie modernizacji i wzrostu nowych trendów jest dostrzegalna zmiana w postrzeganiu państwowości Izraela. Wzmocnienia temu prądowi nadają oddolne ruchy społeczne, pobudzone tożsamością etniczną, przez którą dążą one do podniesienia swego statusu, który byłby możliwy do realizacji jedynie w państwie zdefniowanym na innych kryteriach, niż dotychczasowe. Konieczna redefnicja demokracji izraelskiej sprawi, że w najbliższym okresie będziemy mieli do czynienia z odrodzeniem się nowych ruchów, tłumionych przez dotychczasowe ustawodawstwo izraelskie. Ponadto autorzy stwierdzili, iż Izrael jest państwem etnicznym, w którym nie ma możliwości zastosowania, czy to w teorii, czy w praktyce, równości między Arabami a Żydami. Obowiązuje członkostwo w oparciu o bycie Żydem a nie obywatelem Izraela. Co więcej, przynależność do głównej etniczności jest ukonstytuowana przez ustawodawstwo, wyrażone w aktach: Prawo Podstawowe, w tym Prawo do Powrotu. Wykluczenie Arabów jako obywateli zostało zalegalizowane, odebrano im korzyści wynikające z narodowej tożsamości. Liczne dokumenty otwarcie uprzywilejowały Żydów, w takich dziedzinach, jak: posiadanie ziemi na własność, edukacja, dystrybucja środków. Wiele pośród tych dokumentów nie dyskryminuje bezpośrednio Arabów, a jednak ich stosowanie sprzyja wyłącznie Żydom (A. Ghanem, N. Rouhan i O. Yifachel, s. 256). Najwięcej sprzeczności w korzystaniu z udogodnień prawnych związanych jest ze sferą kultury, symboliki i tradycji. Mimo iż arabski jest drugim językiem, po hebrajskim, Arabowie nie zawsze mogą z niego korzystać. Edukacja jest bardzo kosztowna, więc rzadko którego Araba stać na opłatę czesnego. Dyskryminację obywateli arabskich można dostrzec w kwestiach bezpieczeństwa publicznego. Arabowie nie chcą służyć w armii izraelskiej (hebr. Cahal), co wynika bardziej z ostracyzmu ze strony innych żołnierzy, niż z ograniczeń prawnych. Arabowie mogą służyć w armii, ale nie są poddani obowiązkowi służby. Służba w Cahalu daje możliwość podjęcia bezpłatnych studiów, a następnie podjęcia pracy w zawodzie. Podczas rozmów kwalifkacyjnych, pracodawca sprawdza czy kandydat odbył służbę wojskową – Arab który jej nie odbył, nawet po opłaceniu studiów, nie znajdzie zatrudnienia. Mimo tych niedogodności należy pamiętać o prawach społeczności nie-żydowskiej, zagwarantowanych w prawach konstytucyjnych. Arabowie izraelscy mają prawo do pielęgnacji własnej tradycji i kultury. Jak już wspomniano, język arabski jest drugim ofcjalnym językiem Izraela. Funkcjonuje system szkolnictwa arabskiego i druzyjskiego, a także niezależne islamskie, chrześcijańskie i druzyjskie sądownictwo cywilne. Arabom przysługują prawa obywatelskie, w tym prawa wyborcze, mogą wybierać swych przedstawicieli do samorządów terytorialnych i Knesetu. Wśród ugrupowań politycznych wymienić należy trzy partie reprezentujące „palestyńskich Izraelczyków”. Zjednoczona Lista Arabska (hebr. Reshima Aravit Me’uchedet, Raam), Demokratyczny Front na Rzecz Pokoju

78

Politicus 1/2013


Demokracja w warunkach izraelskich

i Równości (hebr. Hadasz - Taal) i Narodowe Zgromadzenie Demokratyczne (hebr. Balad). Partie te popierają ideę państwa palestyńskiego wzdłuż granic Izraela, żądają wysiedlenia osadników żydowskich, podziału Jerozolimy i utworzenia autonomii kulturalnej dla Arabów w Izraelu (E. Rudnik, s. 27). Yoav Peled (Peled, Navot 2005, s. 3-4) jest zdania, iż Izrael przechodzi kolejne stadia rozwoju, od niedemokratycznej etnokracji, przez etniczną demokrację ku niedemokratycznemu majoritarianism’owi. Peled powołuje się na badaczy sceny izraelskiej i terminologię, którą zaproponowali na określenie demokracji. Gavison i Peleg określili Izrael jako nieliberalną demokracje, a Yifachel nadał jej miano etnokracji z tej racji, iż jest bardziej rządzona, czy też zawłaszczona przez etnos, a nie przez demos. Zdaniem Navota Izrael to majoritarianism. Peled i Navot zaprezentowali klasyfkację, w ramach której wyodrębnili etapy rozwoju stanu izraelskiej demokracji. Pierwszy etap, 19481966, to okres, który określony został terminem Militarnej Administracji. Miałaby się ona charakteryzować istnieniem porządku politycznego opartego na etnokracji, będącej odpowiedzią na zagrożenie niestabilnego, młodego państwa, które staje wobec konieczności obrony granic i uspokojenia wewnętrznych obaw społecznych. Drugi etap, 1966-1992 to etniczna demokracja, potwierdzająca dominujący charakter jednej grupy społecznej. Trzeci, 1992-2000, to wysiłki ku liberalizacji. Okres ten przypada na rządy umiarkowanej lewicy, wygraną Rabina oraz proces pokojowy w Oslo. Ostatni, od 2000, to tranzycja ku majoritarianism’owi, wynikająca z klęski, jaką odczuli Żydzi po zamachu na Rabina w 1995, wzmocnionej wywołaną w 2000 roku Intifadą. Porażki, która wynika z nieumiejętności porozumienia się stron konfiktu (Peled, Navot 2005, s. 3-27). Żydzi będą dalej starali się marginalizować znaczenie innych grup społecznych, głównie Arabów, dając upust swym negatywnym emocjom skierowanym wobec mniejszości. Nawet jeśli postępowanie Żydów nie różni się niczym od tych działań, które podejmowały społeczności państw, w których Żydzi żyli w okresie diaspory. Wówczas byli wpisani w getto, jako mniejszość, którą można poniżać i oskarżać o zło, czyniąc z nich kozłów ofarnych, takich jakimi dziś są Arabowie w Izraelu. Trudno powiedzieć, czy próba ujęcia demokracji izraelskiej przez Peled i Navot jest jej rzeczywistym odzwierciedleniem, ale z pewnością pokazuje problemy ewolucji demokracji, z jakimi Izrael nie jest w stanie poradzić sobie od 1948 roku.

Politicus 1/2013

79


Monika Bazan

Bibliografa: Antoszewski A. (2008), Modele demokracji przedstawicielskiej [w:] A. Antoszewski, R. Herbut (red.) Demokracje zachodnioeuropejskie. Analiza porównawcza, Wydawnictwo Uniwersytet Wrocławski, Wrocław. Diskin A. (2003), Te last days in Israel. Understanding the New Israeli Democracy, Portland, OR, London. Dowty A. (1999), Is Israel Democratic? Substance and Semantics in the “Ethnic Democracy” Debate, Israel Studies, nr 2. Ghanem A., Rouhan N., Yifachel O. (1998), Questioning Ethnic Democracy: A response to Sammy Smooha, Israel Studies, nr 2. Huntington S.P. (2011), Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa. Łoś-Nowak T. (2000), Stosunki międzynarodowe: teorie, systemy, uczestnicy. Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław. Peled Y., Navot D. (2005) Ethnic Democracy Revisited: On the State of Democracy In the Jewish State, Israel Studies Forum 20, nr 1. Rudnik E. (2006), Społeczeństwo Izraela-kim są i skąd się wzięli Izraelczycy?, [w:] E. Rudnik (red.), Państwo Izrael. Analiza politologiczno-prawna, Wydawnictwo Trio, Warszawa. Smooha S. (1997), Ethnic Democracy: Israel as an Archetype, Israel Studies 1997, nr 2. Starnawski M. (2006), Osiągnięcia i porażki „demokracji etnicznej” w Izraelu, [w:] E. Rudnik (red.), Państwo Izrael. Analiza politologiczno-prawna, Wydawnictwo Trio, Warszawa. Tekst Deklaracji Niepodległości Państwa Izrael ze strony MSZ Izraela: http://www.mfa.gov.il/ MFA/Peace%20Process/Guide%20to%20the%20Peace%20Process/Declaration%20 of%20Establishment%20of%20State%20of%20Israel (odczyt z dnia: 7.04.2013). Summary: One of the goals of the US foreign policy is to promote democracy and human rights in the places where they did not appear yet. Despite that the advantages of democracy are undeniable for most of the countries, an evolution in the approach to the “power of people” can be noted. It is caused by the need for a redefnition of democracy, which—under the conditions of fragmented and culturally, ethnically and religiously society—is encountering problems. Israel is one of those extremely diversifed countries. Te attempt to combine privileging one ethnic group and pushing ethnic minorities into suppressed position in the same time resulted in conceptualizing a new term of “ethnic democracy” by Sammy Smooh. He claims that Israel is realizing the model of ethnic democracy by combining both securing minority rights and granting the majority the control over the state on an institutional level. Te problem with joining two elements—ethnicity and democracy—in one defnition results in refection on the rightness of such a concept. Keywords: democracy, ethnic democracy, ethnicity, ethnocracy, democracy Herrenvolk, Israel. Monika Bazan - absolwentka politologii na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim, które ukończyła w 2012 roku obroną pracy magisterskiej poświęconej „Ewolucji podziałów socjopolitycznych w Izraelu”. Studentka Studium Kultury i Języków Żydowskich na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2012 doktorantka politologii na UWr. W obszarze jej zainteresowań naukowych znajdują się zagadnienia roli etniczności i jej wpływu na funkcjonowanie partii izraelskich.

80

Politicus 1/2013


81 Bartosz Koziński bart.kozinski@gmail.com

Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji1 Streszczenie: Artykuł przedstawia istotne zagadnienia związane z demokracją w Azerbejdżanie. Początkowo scharakteryzowałem sytuację polityczną. Mowa jest zwłaszcza o fundamentach ustrojowych państwa, a więc o instytucji prezydenta i parlamencie oraz o znaczeniu więzi rodzinnych i klanowych. Następnie przedstawiłem obraz państwa w wybranych raportach międzynarodowych, tj. raporcie opracowywanym przez organizację Freedom House oraz dokumencie tworzonym przez Te Economist Intelligence Unit. Na koniec opisałem najciekawsze przykłady naruszeń praw człowieka i demokracji. Podstawowym wnioskiem artykułu jest fakt, że trudno obecnie mówić o demokratyzacji społeczeństwa, gdyż w postsowieckim Azerbejdżanie istnieją kwestie uniemożliwiające powstanie znaczącej grupy o charakterze prodemokratycznym. Chodzi zwłaszcza o klanowość, rozwarstwienie społeczne nierozwiązany konfikt o Górny Karabach, a także dominację Partii Nowego Azerbejdżanu. Słowa kluczowe: Azerbejdżan, demokracja, prawa człowieka.

Wstęp Azerbejdżan, ze względu na swoje położenie geopolityczne oraz zasoby naturalne, stał się w ostatnich latach kluczowym państwem Kaukazu Południowego (por. Zasztowt 2008). Nabiera to szczególnego znaczenia w związku z dwiema kwestiami. Po pierwsze, z problemami gospodarczymi, tożsamościowymi oraz politycznymi Azerbejdżanu po rozpadzie ZSRR w latach dziewięćdziesiątych. Po drugie, z permanentnym łamaniem praw człowieka i brakiem swobód obywatelskich w tym kraju. Celem niniejszego artykułu jest odpowiedź na fundamentalne pytanie, tj. jakie jest współczesne oblicze demokracji w postsowieckim Azerbejdżanie? Odpowiedź na to pytanie uzyskam poprzez zanalizowanie kilku newralgicznych kwestii państwowości azerskiej. Demokracja (gr. demos – lud i kratos – władza, a więc dosłownie władza ludu) jest terminem często używanym i powszechnie znanym, jednak nieraz bywa różnie rozumiana. Trudno jednoznacznie zdefniować pojęcie demokracji, gdyż ów termin powstawał przez setki lat i ma różne źródła. Współczesne 1 Wszelkie tłumaczenia z języka obcego, z wyjątkiem fragmentów oznaczonych odpowiednim przypisem, zostały dokonane przez autora niniejszego artykułu.

Politicus 1/2013

81


Bartosz Koziński

pojmowanie demokracji nie pokrywa się z greckim, a kolejne wyjaśnienia demokracji polegają na zbitce pojęciowej z poprzednimi (Krysieniel, 2012, s.41-50). Objętość niniejszej pracy, wyklucza przyjrzenie się bliżej teoriom demokracji. Z tego powodu, odsyłam zainteresowanych do publikacji szerzej zajmujących się zagadnieniem demokracji (por. Sartori, 1998; Dahl, 1995). W pierwszej części pracy zaprezentuję najważniejsze informacje o sytuacji politycznoustrojowej w omawianym kraju. Chodzi zwłaszcza o pokazanie kluczowych elementów tworzących obecny system władzy. W dalszej części publikacji pokażę to, jak postrzegana jest rzeczywistość „demokratyczna” w Azerbejdżanie, a także wskażę na główne przypadki naruszeń praw człowieka w tym państwie. Artykuł stanowi wstęp do bardziej gruntownych rozważań, prowadzonych obecnie w dwóch wymiarach. Pierwszym jest aspekt regionalny, w którym kluczowe jest porównanie procesu demokratyzacji w państwach Kaukazu Południowego, czyli Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji. Drugim jest natomiast kwestia polityki zagranicznej Polski, w tym przypadku uwarunkowań zewnętrznych, polegających na międzynarodowej recepcji inicjowanych przez Polskę projektów politycznych oraz polityki wobec państw Kaukazu Południowego. Efektem obydwu procesów badawczych będą publikacje. Ogólna sytuacja polityczna Jedyne doświadczenia suwerennego państwa, z których mogłyby czerpać współczesne władze, datuje się na okres 1918-1920, gdy funkcjonowała Demokratyczna Republika Azerbejdżanu. Wcześniej owe terytorium znajdowało się we władaniu m.in. Arabów, Mongołów, Turków, Persów oraz Rosjan. W 1920 roku Azerbejdżan został podbity przez Armię Czerwoną, co doprowadziło do proklamowania powstania Azerbejdżańskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, która razem z Armenią i Gruzją weszła w 1922 roku w skład tzw. Zakfederacji, czyli Zakaukaskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (ZFSRR). W tym samym roku, w dniu 30 grudnia, ZFSRR został włączony (jedna z 4 republik związkowych) w skład Związku Radzieckiego. „Zakfederacja miała być nową – radziecką – wersją wspólnego kaukaskiego domu, lecz została zdominowana przez Gruzinów i Ormian (…). Natomiast Azerbejdżan stawał się, jak wówczas mówiono, peryferią peryferii” (Świętochowski, 2006, s. 97). W 1936 roku rozwiązano ZSFRR, a państwa Kaukazu stały się bezpośrednimi członkami ZSRR. Niepodległy Azerbejdżan powstał dopiero po rozpadzie ZSRR w 1991 roku. Najpierw przyjęto uchwałę o nazwie państwa, tj. Republika Azerbejdżanu, a w dniu 30 sierpnia 1991 roku deklarację niepodległości – w tym samym roku (statut WNP władze ratyfkowały w 1993 roku) przystąpili do Wspólnoty Niepodległych Państw. Obecnie zwiększająca się pozycja polityczna całego państwa w regionie spowodowana jest bogatymi zasobami naturalnymi, które często stają się przedmiotem polityki zagranicznej prowadzanej przez Baku. Fundamentem gospodarki jest

82

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

wydobywanie i przetwórstwo ropy nafowej. Jednakże w ostatnich latach w coraz większym stopniu eksploatowany jest gaz ziemny. Poza tym istnieją również znaczne złoża rud żelaza, ałunitu, pirytu, arszeniku, kobaltu, cynku i miedzi (Naruniec, Fischer, 2006, s. 15-16). Azerbejdżan jest republiką parlamentarno-prezydencką (konstytucja z 12 listopada 1995) z silną władzą prezydencką (faktycznie to prezydent rządzi krajem). Głową państwa jest prezydent wybierany w wyborach powszechnych na pięcioletnią kadencję. Prezydentem może zostać obywatel, który spełnia kilka podstawowych kryteriów, tj. ukończył 35 lat, zamieszkuje stale na terytorium kraju przez co najmniej 10 lat, nie był karany, posiada czynne prawo wyborcze, a także uzyskał dyplom ukończenia studiów wyższych. Prezydent posiada szerokie uprawnienia w zakresie władzy ustawodawczej oraz wykonawczej, m.in. wyznacza termin wyborów do parlamentu, przedkłada budżet do zatwierdzenia przez parlament, we współpracy z władzą ustawodawczą mianuje i odwołuje premiera oraz ministrów (Ibidem, s. 16-17). Ostatnie wybory prezydenckie miały miejsce 15 października 2008 roku, a następne odbędą się w październiku 2013 roku. Od 1993 roku państwem rządzi rodzina Alijewów. W latach 1993-2003 prezydentem był Hejdar Alijew, który został nim w wyniku zamachu stanu przeprowadzonego w czerwcu 1993 roku. H. Alijew – który w czasie zimnej wojny pełnił funkcję I sekretarza Komunistycznej Partii Azerbejdżanu – skutecznie wykorzystał brak doświadczenia politycznego autorów puczu, przejmując władze w kraju. Piotr Kwiatkiewicz stwierdza, że „(…) było to możliwie dzięki ogromnemu autorytetowi jakim obdarzano go w Azerbejdżanie. Rozwaga i pragmatyzm, za którą był powszechnie ceniony, dawały umęczonemu awanturnictwem poprzednich władz obywatelom nadzieję na stabilizację sytuacji wewnętrznej (…)” (2009, s. 375). Obecnie głową państwa jest Ilham Alijew – syn poprzedniego prezydenta – sprawujący ową funkcję od 2003 roku. Co więcej, w myśl nowego prawa I. Alijew może być wybierany na dowolną ilość kadencji (Heinrich, 2010, s. 10-26; Lickiewicz, 2012). Ponadto specyfczną cechą życia społeczno-politycznego są powiązania typu klientelistycznego, które opierają się na klanowości. Notabene I. Alijew, w przeciwieństwie do swojego ojca, mniej polega na regionalnych wpływach, gdyż preferuje osoby ze środowiska biznesowego, zwłaszcza wywodzące się z Baku. Pomimo tego przedstawiciele najsilniejszych klanów, tj. nachiczewański oraz Jeraz (erewańskich Azerów) – Azerów przybyłych z Armenii i azerbejdżańskiej eksklawy Nachiczewania – otrzymują najbardziej lukratywne posady. Badacze owej kwestii konstatują, że I. Alijew stworzył nowy system relacji patron-klient wśród członków elity politycznej. System zarządzania państwem posiada cechy porządku neofeudalnego, w którym głowa państwa daje swojej koterii dostęp do najlepszych sektorów gospodarki, a co za tym idzie możliwość pobierania nieformalnych opłat (korupcja) w zamian za poparcie, lojalność lub udział w korzyściach. Taka sytuacji dotyczy również niższych szczebli administracji państwowej. Niniejszy styl rządzenia krajem zapewnia I. Alijewowi mocną pozycję wśród elity Azerbejdżanu, a więc umożliwia swobodne rządzenie państwem (Konarzewska, 2011; International Crisis Group, 2010,s. 2-3; Świętochowski, 2006, s. 161).

Politicus 1/2013

83


Bartosz Koziński

Ciałem ustawodawczym jest jednoizbowy parlament – Milli Majlis (125 miejsc; członkowie wybierani są w głosowaniu powszechnym na pięcioletnią kadencję). Prawo wyborcze przysługuje każdemu obywatelowi kraju, który ukończył osiemnaście lat. Ostatnie wybory parlamentarne odbyły się 7 listopada 2010 roku, a następne odbędą się w listopadzie 2015 roku. W Azerbejdżanie partie polityczne można zaliczyć do dwóch podstawowych grup, tj. środowiska należące do obozu rządzącego (lub popierające rząd) oraz pozostałe partie i organizacje, które sprzeciwiają się obecnej władzy (Cornell, 2001, s. 122). Blok rządowy składa się z założonej w 1993 roku prezydenckiej Partii Nowy Azerbejdżan (Yeni Azərbaycan Partiyası, dalej YAP) – wygrywa zdecydowanie wszystkie wybory parlamentarne, w ostatnich wyborach YAP zdobył 69 mandaty – i z szeregu mniejszych formacji (i kandydatów niezależnych) związanych z reżimem, które zdobyły w 2010 roku w sumie 46 mandatów (OSCE, 2010, s. 28). Środowisko dysydenckie składa się natomiast głównie z szeregu małych, niedofnansowanych i słabo rozpoznawalnych w społeczeństwie partii, m.in.: Musawat, Partia Ludowy Front Azerbejdżanu (Azərbaycan Xalq Cəbhəsi Partiyasi, dalej AKJP), Partia Niepodległości Narodowej Azerbejdżanu (Azərbaycan Milli İstiqlal Partiyası, dalej AMİP) i Demokratyczna Partia Azerbejdżanu (Azərbaycan Demokrat Partiyası, dalej ADP). Chociaż nie posiadają swoich przedstawicieli w parlamencie, wydaje się, że główną siłą opozycyjną jest Partia Równości (Müsavat Partiyası) odrodzona w 1992 roku i przewodząca blokowi Wolność (Azadlıq) – w jej skład wchodzą jeszcze ADP i AKJP (Ziuta, 2011, s. 56; Heinrich, 2010, s. 13-14; Ishiyama, 2008, s. 47). Azerbejdżan w raportach międzynarodowych Wśród badaczy zagadnienia demokratyzacji we współczesnym świecie, istnieje szereg właściwości, które pozwalają stwierdzić, że dane państwo jest demokratyczne. Mianowice warunkiem potwierdzenia „(…) demokratycznego charakteru państwa jest spełnienie następujących cech systemu politycznego: wolności organizowania się i wyrażania poglądów, powszechne czynne i bierne prawo wyborcze na stanowiska publiczne, prawo polityków do ubiegania się o poparcie i głosy wyborców, alternatywne źródła informacji, instytucje podejmujące decyzje polityczne zależne od wyników demokratycznych wyborów i innych form wyrażania preferencji przez wyborców” (Polarczyk 2003). O stanie demokracji i wolności w Azerbejdżanie wiele mówią raporty różnych organizacji i instytucji zajmujących się badaniem swobód obywatelskich w państwach całego świata. W niniejszym artykule skoncentruję się na dwóch dokumentach, tj. corocznym raporcie pt. Freedom in the World, opracowywanym przez organizację Freedom House (dalej też FH) oraz dokumencie pt. Democracy index 2011. Democracy under stress – tworzonym przez dział badawczy brytyjskiego tygodnika Te Economist, tj. Te Economist Intelligence Unit (dalej EIU). Kryterium wyboru obydwu organizacji był nade wszystko fakt, że badacze EIU uznając analizę FH za zbyt wąską, znacznie rozszerzyli na jej podstawie własne obserwacje i metody oceny demokracji na świecie.

84

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

Demokracja mierzona jest przez Freedom House w dwóch fundamentalnych wymiarach, tj. perspektywa praw politycznych (proces wyborczy, polityczny pluralizm i uczestnictwo, sposób funkcjonowania władzy państwowej) oraz swobód obywatelskich (wolność wyznania i wypowiedzi, prawa zrzeszeniowe i organizacyjne, rządy prawa, autonomia osobista i prawa indywidualne). „W procesie oceny badacze odpowiadają na pytania przypisane do poszczególnych wymiarów demokracji (w wymiarze swobód obywatelskich jest to 15 pytań, zaś w wymiarze praw politycznych – 10 pytań plus 2 pytania dyskrecjonalne, odnoszące się do niektórych państw). Odpowiedzi formułowane są w postaci ilościowej (od 0 do 4 punktów), na podstawie bardziej szczegółowych wskaźników przypisanych do każdego pytania. Większa ilość przyznanych punktów oznacza wyższy poziom wolności w danym obszarze” (Szewczak 2011, s. 123-124). Suma punktów jest proporcjonalnie przeliczana na ocenę poziomu wolności w określony wymiarze. Państwo otrzymuje ocenę (w skali od 1 do 7) w aspekcie praw politycznych oraz odrębnie w zakresie swobód obywatelskich. Średnia ocena państwa z obydwu obszarów stanowi o statusie danego państwa. Ocena na poziomie 1 oznacza najwyższy poziom wolności, a 7 najniższy. Państwo jest demokratyczne, gdy otrzyma od 1 do 2,5 pkt., częściowo demokratyczne posiadając od 3 do 5 pkt., a niedemokratyczne po otrzymaniu od 5,5 do 7 pkt. Od momentu odzyskania niepodległości Azerbejdżan otrzymuje jedne z najniższych not w raporcie FH. W ostatnich latach systematycznie prawa polityczne oceniane są na 6 a swobody obywatelski na 5, co daje ogólną ocenę wolności na poziomie 5,5 (zob. tab. 1). W efekcie FH corocznie ocenia, że Azerbejdżan jest krajem niedemokratycznym (Freedom House 2007-2013). Tab. 1. Ocena stanu demokracji i wolności Azerbejdżanu według Freedom House Rok

Prawa polityczne

Swobody obywatelskie

Ocena wolności

Status

2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013

6 6 6 6 6 6 6

5 5 5 5 5 5 5

5,5 5,5 5,5 5,5 5,5 5,5 5,5

niedemokratyczne niedemokratyczne niedemokratyczne niedemokratyczne niedemokratyczne niedemokratyczne niedemokratyczne

Źródło: opracowanie własne na podstawie: (Freedom House, 2007-2013).

Politicus 1/2013

85


Bartosz Koziński

Przykład szerszej konceptualizacji demokracji prezentuje w swoich raportach EIU, ponieważ bada się tam demokrację na podstawie pięciu kategorii. Oto one: 1. „Proces wyborczy i pluralizm, będący niezbędnym warunkiem wolnych, uczciwych i rywalizacyjnych wyborów; 2. Swobody obywatelskie, czyli ochrona podstawowych praw człowieka, takich jak

wolność słowa, wypowiedzi i prasy, wolność wyznania, wolność zrzeszania się oraz prawo do uczciwego procesu; 3. Funkcjonowanie władz – ocena skuteczności i przejrzystości władzy, jej wolności

od nacisków zewnętrznych i korupcji, systemu wzajemnej kontroli władz itp.; 4. Kultura polityczna, aktywność obywatelska, zachodząca w określonych ramach

i oparta o respektowanie reguł demokratycznych; 5. Partycypacja – aktywne uczestnictwo obywateli w debacie publicznej, w wyborze

przedstawicieli, w działalności partyjnej itp.” (Szewczak 2011, s. 127; Kekic 2007, s. 1-2). Indeks opiera się na 60 pytaniach, które zostały podzielone na 5 kategorii – powiązanych z pokazanymi wyżej wymiarami demokracji. Każda odpowiedź punktowana była w określony sposób, tj. 1 pkt. (demokratyczność) 0 pkt. (niedemokratyczność), a w przypadku zmiennej trójwartościowej 0,5 pkt. (jako odpowiedź pośrednia). W dalszej kolejności punkty są sumowane, a następnie przeliczane na skalę od 0 do 10 (jeżeli jakieś państwo nie spełnia fundamentalnych aspektów demokracji wartość ogólna jest obniżana). Finalną ocenę stanowi średnia ze wszystkich kategorii, ów wskaźnik decyduje o klasyfkacji danego kraju jako: 1. Pełna demokracja (od 8 do 10 pkt.) – chodzi o państwa, w których przestrzeganie

podstawowych wolności politycznych oraz swobód obywatelskich poparte jest odpowiednią kulturą polityczną, sprzyjającą demokracji. Funkcjonowanie rządu jest zadowalające. Media są niezależne i zróżnicowane. W takim państwie funkcjonuje skuteczny system kontroli i równowagi (ang. checks and balances). Sądownictwo jest niezależne, a sądowe decyzje są egzekwowane. Istnieją jedynie niewielkie problemy w funkcjonowaniu demokracji. 2. Niepełna demokracja (od 6 do 7,9 pkt.) – kraje te mają wolne i uczciwe wybory,

nawet jeżeli są problemy (np. naruszenie wolności mediów), to podstawowe wolności obywatelskie są przestrzegane. Istnieją jednak braki w innych aspektach demokracji – chodzi głównie o problemy w zarządzaniu państwem, stosunkowo słabo rozwiniętą kulturę polityczną oraz niski poziom uczestnictwa w życiu politycznym. 3. Reżim hybrydowy (od 4 do 5,9 pkt.) – Podstawowe mechanizmy demokracji

charakteryzują się znacznymi nieprawidłowościami, które często uniemożliwiają przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów. Może występować presja rządu

86

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

na partie opozycyjne oraz ich przedstawicieli. Poważną słabością w kulturze politycznej takiego państwa jest funkcjonowanie rządu oraz udział obywateli w życiu politycznym. Ponadto zjawisko korupcji jest raczej powszechne, a przestrzeganie prawa funkcjonuje na niskim poziomie – nie istnieje sądownictwo niezależne. Społeczeństwo obywatelskie jest niezwykle słabo wykształcone, dysydenci są prześladowani oraz poddawani różnym naciskom. 4. Reżim autorytarny (poniżej 4 pkt.) – W tych państwach pluralizm polityczny nie

istnieje lub jest mocno ograniczony. Wiele państw z tej kategorii jest dyktaturami. Chociaż pewne formalne instytucje demokracja mogą funkcjonować w takim kraju, to jednak mają one małe znaczenie. Wybory (jeżeli się odbywają) nie są wolne i uczciwe. Nadto swobody obywatelskie są naruszane, a często lekceważone. Nie ma niezależnego sądownictwa oraz mediów – istniejące są zazwyczaj państwowe lub kontrolowane przez środowiska związane z reżimem rządzącym. Krytykowanie władzy oraz protesty wszelkiego rodzaju są bezwzględnie tłumione, również poprzez cenzurę materiałów prasowych (Economist Intelligence Unit 2011, s. 2930; Szewczak, 2011, s. 128; vide. Sekuła, 2009). Analiza danych ze wszystkich raportów EIU pokazuje niezmienny obraz Azerbejdżanu jako reżimu autorytarnego. Oceny poszczególnych wskaźników nie ulegają znacznym zmianom, chociaż widoczne jest kilka konkretnych ich przykładów (zob. tab. 2). Otóż zmniejszeniu uległ ogólny wskaźnik demokracji. Początkowo oceniany na 3,31, z każdym kolejnym raportem ulegał pogorszeniu. Podobnie było z pozycją państwa na tle całego świata, która systematycznie w owym rankingu spada (od 129 miejsca w 2006 roku do 140 miejsca w 2011 roku), a także dwiema kategoriami oceny, czyli procesem wyborczym i pluralizmem (w pierwszym raporcie ocenianym na 3,08, a obecnie na 2,17) oraz swobodami obywatelskimi (według raportu z 2006 roku była to ocena 5,59, współcześnie ocena tej kategorii wynosi 4,71). Z kolei w kategorii partycypacji politycznej oraz kultury politycznej utrzymują się identyczne oceny (odpowiednio 3,33 i 3,75). Wyjątkiem jest kategoria pt. funkcjonowanie władz, która jako jedyna zwiększyła się od 2006 roku z poziomu 0,79 do 1,79 w latach 2010-2011 (Economist Intelligence Unit, 2006-2011). Główne przypadki naruszeń praw człowieka i demokracji Kwestię naruszeń standardów demokratycznych w Azerbejdżanie należy zacząć od decyzji Ministerstwa Sprawiedliwości o wykreśleniu z rejestru organizacji Domu Praw Człowieka, który należy do międzynarodowej sieci Human Rights House Network. Niniejsza organizacja została zamknięta na podstawie nowelizacji ustawy z 2009 roku (a także dekretu nr 43 z 2011), która nakazywała międzynarodowym organizacjom pozarządowym (dalej również NGO) działającym na terenie Azerbejdżanu uzyskanie pozwolenia na

Politicus 1/2013

87


Bartosz Koziński

działanie od władz państwa. Owe przepisy stały się przedmiotem analizy Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo. W opinii Komisji wymogi, jakie stawia Baku organizacjom pozarządowym, nie spełniają standardów europejskich. Głównym powodem takiej opinii jest zbyt skomplikowana procedura rejestracyjna, a także wymóg posiadania wysokiego kapitału początkowego, tj. 9 tysięcy euro. Poważnym problemem jest również scentralizowane postępowanie rejestracyjne, gdyż wszystko odbywa się w Baku w biurze Ministerstwa Sprawiedliwości. Poza tym nietransparentne są także przepisy dotyczące odpowiedzialności NGO oraz wskazania przyczyny ich zamknięcia (Helsińska Fundacja Praw Człowieka, 2012). Jakby tego było mało, w marcu 2013 szef Administracji Prezydenta Ramiz Mehdiyev ogłosił, że ze względu na niezbyt jasne powiązania wielu zagranicznych organizacji pozarządowych, a także angażowanie się w projekty skierowane przeciwko rządzącym, część z nich otrzyma odpowiednie ostrzeżenia z Ministerstwa Sprawiedliwości, a gdy to nie pomoże, zostaną one zamknięte (Contact, 2013). Tab. 2. Ocena stanu demokracji i wolności Azerbejdżanu według Te Economist Intelligence Unit Kategorie Rok

Pozycja Ogólny 1. Proces w rankingu wynik wyborczy 2. Funkcjonowanie 3. Partycypacja 4. Kultura 5. Swobody władz polityczna polityczna obywatelskie i pluralizm

2006

129

3,31 (Ra*)

3,08

0,79

3,33

3,75

5,59

2008

135

3,19 (Ra)

3,08

0,79

3,33

3,75

5,00

2010

135

3,15 (Ra)

2,17

1,79

3,33

3,75

4,71

2011

140

3,15 (Ra)

2,17

1,79

3,33

3,75

4,71

Legenda: Ra – Reżim autorytarny Źródło: opracowanie własne na podstawie: (Economist Intelligence Unit, 2006-2011).

Istnieją trzy najistotniejsze przypadki naruszeń praw człowieka i demokracji w Azerbejdżanie. Po pierwsze, pogwałcenie praw własności. Po drugie, przetrzymywanie więźniów politycznych (głównie dziennikarzy). Po trzecie, ograniczenia wolności słowa. Przyjrzymy się im bliżej poniżej.

88

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

Pogwałcenie praw własności. Przykładem takiej dyskryminacja jest niezgodna z prawem rozbiórka siedziby Instytutu Pokoju i Demokracji (IPD), flii International Campaign

to

Ban

Landmines

(ICBL,

międzynarodowa

organizacja

walcząca

o wyeliminowanie min przeciwpiechotnych) oraz Centrum Kryzysowego dla Kobiet w 2011 roku. Trzeba nadmienić, że rozbiórka budynku została wykonana pomimo korzystnego dla owych organizacji wyroku Sądu Administracyjno-Gospodarczego z dnia 24 maja 2011. W sierpniu 2011 roku (wieczorem), pod okna budynku organizacji, przyjechał ciężki sprzęt budowlany. Następnie dokonano zburzenia nieruchomości. Nie pozwolono wynieść dokumentów oraz wyposażenia biur. Akcją kierował Jusif Gambarow (Komitet ds. Zarządzania Własnością Państwową) oraz Zulfali Ismailov (kancelaria mera miasta Baku). Nieofcjalnie obydwoje przyznali, że wykonywali polecenia przełożonych. Dwa tygodnie po zniszczeniu budynku, właścicielka kamienicy Leila Junus, otrzymało pismo od mera Baku z propozycją sprzedaży domu. Dokument opatrzony był wcześniejszą datą i dotyczył rozpoczęcia prac unowocześniających centrum Baku. Nieruchomość została zatem zburzona bez podpisania umowy kupna-sprzedaży i w sprzeczności z postanowieniem sądu (Helsińska Fundacja Praw Człowieka, 2012; Waszkiewicz, 2011). Dysydentom w Azerbejdżanie odbierana jest bardzo często własność prywatna. Policja oraz służby specjalnie konfskują nade wszystko nośniki pamięci i urządzenia służące do komunikacji, czyli komputery, pamięć USB (pendrive), telefony komórkowe, aparaty fotografczne itp. Przetrzymywanie więźniów politycznych (głównie dziennikarzy). Chociaż prezydent I. Alijew podpisał w marcu 2012 roku akt ułaskawienia, rządząca Azerbejdżanem frakcja polityczna odpowiedzialna jest za przetrzymywanie co najmniej kilkudziesięciu więźniów sumienia. Sama kwestia więźniów politycznych w dalszym ciągu pozostaje nierozwiązana. Klasycznym przykładem w tej sprawie jest aresztowanie 11 września 2012 Nigar Yagublu, która jest córką wiceprezesa partii opozycyjnej Musawat Tofga Yagublu, a także pełni funkcję wiceprezesa młodzieżówki owego ugrupowania. Nigar Yagublu została oskarżona o spowodowanie wypadku, który miał miejsce 25 sierpnia 2012 roku na drodze Baku-Shamakhi, w którym zginął znajomy oskarżonej, a który miał być kierowcą samochodu. Jednakże ofcjalne śledztwo wskazało, że kierowcą samochodu i odpowiedzialną za śmierć człowieka była Yagublu, która w rzeczywistości nie ma prawa jazdy. Członkowie partii Musawat oraz postronni obywatele, zwłaszcza w Internecie, uważają, że jest to aresztowanie polityczne, gdyż oskarżona nie mogłaby prowadzić samochodu w tak długiej trasie. Sąd zgodził się jednak z oskarżycielami i skazał 19 grudnia 2012 roku N. Yagublu na 2,5 roku pobytu w specjalnej kolonii w Lökbatan oraz pozbawił ją prawa prowadzenia pojazdów mechanicznych na 2 lata – wyrok został podtrzymany, a apelacja odrzucona 26 lutego 2013 roku (Azeri Report, 2012; Azeri-Press Agency, 2013).

Politicus 1/2013

89


Bartosz Koziński

Ograniczenia wolności słowa. Dobitnym przykładem tego było aresztowanie dziennikarza Eynulla Fatullayeva, który opublikował dwa krytyczne – wobec władzy – artykuły w prasie. Pierwszy w  kwietniu 2005 roku zawierał opis wydarzeń z Górnego Karabahu, a drugi ukazał się w marcu 2007 roku i krytykował prezydenta I. Alijewa. W efekcie dwóch postępowań sądowych, dziennikarz został skazany na karę łączną ośmiu lat pozbawienia wolności. Z więzienia wyszedł dopiero po czterech latach w maju 2011 roku (Helsińska Fundacja Praw Człowieka, 2012; PEN International, 2011). Po wyjściu z więzienia E. Fatullajew powiedział: „Jestem bardzo szczęśliwy, wreszcie na wolności. Jestem niezmiernie wdzięczny Amnesty International, która od początku mojego uwięzienia rozpoczęła działania w mojej sprawie. Moim zdaniem uratowaliście mnie. Dziękuję wszystkim, którzy mnie popierali” (Amnesty International, 2012, s. 1). Z wymienionymi wydarzeniami związane są także inne przykłady łamania standardów demokratycznych. W marcu 2005 roku doszło do tajemniczego zabójstwa opozycyjnego dziennikarza Elmara Huseynova, którego artykuły skupiały się zwłaszcza na krytyce prezydenta I. Alijewa. Okoliczności jego śmierci nie zostały wyjaśnione do dnia dzisiejszego. Kolejnym jaskrawym przykładem łamania praw człowieka i rozprawiania się z opozycją, było skazanie dwóch blogerów Adnana Hadjizadeha i Emina Milli, którzy krytykowali władzę w Internecie. Blogerzy zostali zaatakowani w kawiarni przez nieznajomych ludzi, a w efekcie bójki zostali aresztowani i oskarżeni o chuligaństwo – Hadjizadeh został skazany na dwa lata więzienia a Milli na dwa i pół roku więzienia, natomiast napastnicy zostali wypuszczeni z aresztu i uniknęli kary. Opozycja uważa, że prawdziwym motywem uwięzienia owych blogerów była ich działalność polityczna. Podstawą ich działań był satyryczny blog, a także flmiki umieszczane w serwisie YouTube, na których atakowali rządzących Azerbejdżanem. Na jednym z antyrządowych flmików blogerzy opowiadają o tym, jak władze wydały ogromną sumę na zakup dwóch niemieckich osłów (chodzi o pranie brudnych pieniędzy – tłumaczy na flmie jeden z blogerów). W dalszej części flmu autorzy zainscenizowali wywiad z mężczyzną, który był przebrany za osła, który stara się udowodnić, że jest lepszy niż inni politycy w Azerbejdżanie, gdyż zna języki i umie grać na skrzypcach. W końcowej scenie tego flmiku autorzy zamieszczają najważniejszą sentencję: „Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chronił prawa osłów, ale kto zadba o prawa człowieka?”. Decyzja sądu w Baku odbiła się szerokim echem w świecie. Wyrok został skrytykowany m.in. przez amerykański Departament Stanu, rzecznik prasowy na specjalnie zwołanej konferencji poinformował, że jest to „krok wstecz na drodze ku demokracji w Azerbejdżanie. Brak przejrzystego procesu, zamknięte przesłuchania i niesłuszne oskarżenia budzą wątpliwość, czy sądy i policja w tym kraju działają właściwie i czy nie jest łamane prawo obywateli do wolności wypowiedzi” (Green, 2009).

90

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

Zakończenie Ostatnie dekady XX wieku pokazały ogólną słabość dyktatur – o różnorodnym obliczu. Upadek systemów totalitarnych miał miejsce w każdym miejscu na świecie, od Ameryki Południowej, poprzez Europę i Azję do Afryki (Fukuyama 2009, s. 12). Pomimo tego wciąż wiele państw na świecie łamie procedury demokratyczne i zabrania swobód obywatelskich. Jednym z takich państw jest Azerbejdżan, gdzie reżim prezydenta I. Alijewa skutecznie blokuje wszelkiego rodzaju przemiany prodemokratyczne. Zresztą trudno w ogóle mówić o demokratyzacji społeczeństwa, gdyż w postsowieckim Azerbejdżanie istnieją kwestie uniemożliwiające powstanie znaczącej grupy o charakterze prodemokratycznym. Chodzi zwłaszcza o klanowość, rozwarstwienie społeczne oraz nierozwiązany konfikt z Armenią o Górny Karabach (Wróbel, 2003), a także zdominowanie sceny politycznej przez proprezydencką Partię Nowego Azerbejdżanu. „Na ten moment azerbejdżańska opozycja to kilkudziesięciu społecznych aktywistów, którzy zostali zepchnięci do roli dysydentów. Nieco wcześniej, bo w 2008 roku zniesiono ograniczenie liczby kadencji pełnionych przez prezydenta, co umożliwia Ilhamowi Alijewowi sprawowanie urzędu dożywotnio. Rezygnacja z pozorów demokracji potwierdza, jak niewielki wpływ na sytuację w republice mają wartości i instytucje europejskie, w tym Rada Europy i Partnerstwo Wschodnie” (Ziuta, 2011, s. 58). Zresztą bierność ludności, a co za tym idzie możliwość tworzenia swoistej „prezydenckiej monarchii” odbierana jest też często jako zawarcie umowy społecznej, zgodnie z którą przyzwolenie większości ludności na brak demokracji, powstało poprzez zapewnienie stabilności całemu państwu, a w przyszłości znacznego bogactwa ze sprzedaży surowców naturalnych (Kamrava, 2001, s. 218). Biorąc przedstawione wyżej aspekty pod uwagę wydaje się, że rządy „dynastii Alijewów” są stabilne, gdyż brakuje dla nich znaczącej alternatywy. Jednakże autorytatywne przewidzenie drogi jaką pójdzie współczesny Azerbejdżan wydaje się niemożliwe, a co najmniej zakrawa na futurologie – zwłaszcza dodając do tego zwiększającą się pozycję przedstawicieli radykalnego islamu w życiu społecznym.

Politicus 1/2013

91


Bartosz Koziński

Bibliografa Amnesty International (2012), Roczny raport Amnesty International:Europa i Azja Środkowa, Warszawa. Azeri-Press Agency (2013), Nigar Yagublu sent to colony-settlement, free 12 hours a day, http://en.apa.az/news/188837, odczyt z dnia: 20.03.2013. Azeri Report (2012), Te court leaves Nigar Yagublu in custody, http://azerireport.com/index. php?option=com_content&task=view&id=3716, odczyt z dnia: 20.03.2013. Contact (2013), Mehdiyev Portends Expulsion of Objectionable Foreign NGOs from Azerbaijan,http://contact.az/docs/2013/Politics/031400031638en.htm#.UUmwZjdQpKX, odczyt z dnia: 20.03.2013. Cornell E. S. (2001), Democratization falters in Azerbaijan, „Journal of Democracy”, 12(2). Dahl R. (1995), Demokracja i jej krytycy, Kraków-Warszawa. Economist Intelligence Unit (2006-2011), Democracy index 2006-2011, https://www.eiu.com/ landing/special_reports, odczyt z dnia: 12.03.2013. Freedom House (2007-2013), Freedom in the World 2007-2013, http://www.freedomhouse. org/report/freedom- world//2012/azerbaijan, odczyt z dnia: 12.03.2013. Fukuyama F. (2009), Koniec Historii, Wydawnictwo Znak, Kraków. Green R. A. (2009), «Hooligan» satirists jailed in Azerbaijan, http://edition.cnn.com/2009/ /WORLD/asiapcf/11/11/azerbaijan.bloggers.jailed/, odczyt z dnia: 10.03.2013. Heinrich A. (2010), Te Formal Political Systems of Azerbaijan and Kazakhstan. A background Study, „Working Papers and Materials of the Research Centre for East European Studies”, nr. 107. Helsińska Fundacja Praw Człowieka (2012), Eurowizja 2012: Prawa człowieka w Azerbejdżanie, http://www.hfr.pl/eurowizja-2012-prawa-czlowieka-w-azerbejdzanie/, odczyt z dnia: 14.03.2013. International Crisis Group (2010), Azerbaijan. Vulnerable stability, Brussels-New York-Washington. Ishiyama J. (2008), „Political party development and party «gravity» in semi-authoritarian states: the cases of Azerbaijan, Kyrgyzstan, and Tajikistan, „Taiwan Journal of Democracy”, 4(1). Kamrava M. (2001), State-building in Azerbaijan: the search for consolidation, „Te Middle East Journal”, 55(2). Kekic L. (2007), Te Economist Intelligence Unit’s index of Democracy, http://www. economist.com/media/pdf/DEMOCRACY_INDEX_2007_v3.pdf, odczyt z dnia: 14.03. 2013. Konarzewska N. (2011), Azerbejdżan u progu rewolucji?, http://stosunki.pl/?q= content/ azerbejd%C5%BCan-u-progu-rewolucji, odczyt z dnia: 20.03.2013. Krysieniel K. (2012), W cieniu Dayton. Bośnia i Hercegowina między etnokracją i demokracją konsocjonalną, Warszawa. Kwiatkiewicz P. (2009), Azerbejdżan: ukształtowanie niepodległego państwa, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń. Lickiewicz P. (2012), Azerbejdżan: Ilham Alijew przyszłym prezydentem po raz trzeci, http:// eastbook.eu/2012/07/country/azerbejdzan-ilham-alijew-przyszlym-prezydentem-po-raztrzeci/, odczyt z dnia: 15.03.2013. Naruniec A., Fisher E. (opr.) (2006), Azerbejdżan: poradnik dla przedsiębiorców, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Warszawa. OSCE (2010) Republic of Azerbaijan: parliamentary election, 7 November 2010. OSCE /ODIHR election observation mission, fnal report. Warsaw: Ofce for Democratic Institutions and Human Rights.

92

Politicus 1/2013


Azerbejdżan: Sacrum i Profanum w demokracji

PEN International (2011), Eynulla Fatullayev Freed Afer Four Years in Prison, http://www. pen-international.org/newsitems/azerbaijan-eynulla-fatullayev-freed-afer-four-years-inprison/, odczyt z dnia: 20.03.2013. Polarczyk K. (2003), Parlament polski na tle parlamentów innych państw. Analiza statystyczna, „Raport” nr 214, Kancelaria Sejmu: Biuro Studiów i Ekspertyz, Warszawa. Sartori G. (1998), Teoria demokracji, Warszawa. Sekuła P. (2009), Kultura polityczna a konsolidacja demokracji, Ofcyna Wydawnicza AFM Kraków. Szewczak W. (2011), Jak zmierzyć demokrację? Skale pomiaru demokracji politycznej stosowane w politologii porównawczej, „Przegląd Politologiczny”, nr 1. Świętochowski T. (2006), Azerbejdżan, Wydawnictwo Trio, Warszawa. Waszkiewicz A. (2011), Władze Azerbejdżanu zniszczyły siedzibę Instytutu Pokoju i Demokracji w Baku, http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/mid, odczyt z dnia: 15.03.2013. Wróbel J. (2003), Górny Karabach, „Prace OSW”, nr. 9. Zasztowt K. (2008), Aspekt energetyczny polityki zagranicznej Azerbejdżanu wobec państw regionu Kaukazu Południowego i Morza Kaspijskiego, „Bezpieczeństwo Narodowe”, nr 7/8. Ziuta A. (2011), Nie hidżab, nie demokracja. Azerbejdżańska recepta na państwo, „Arena”, nr 6(8). Summary: Te article presents the important issues related to democracy in Azerbaijan. At frst, I present current political situation. Main concern is especially about political foundations of country, ie. the institution of the president and the parliament, and about the importance family ties. Ten I presented the image of the country in selected international reports, such as the annual report drawn up by the organization Freedom House and the document created by the Economist Intelligence Unit. Finally, I described the most interesting examples of human rights and democracy violations. Te basic conclusion of this article is the fact, that it is difcult at present to speak of the democratization of society, because in post-Soviet Azerbaijan, there are signifcant issues that prevent the creation of a pro-democracy group. Tis is especially the clan system, social stratifcation, the unresolved confict over Nagorno-Karabakh and the dominance of the New Azerbaijan Party. Keywords: Azerbaijan, democracy, human rights. Bartosz Koziński – politolog, doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autor lub współautor publikacji z zakresu stosunków międzynarodowych, ruchów narodowych i problematyki mniejszości narodowych w Europie Środkowo-Wschodniej oraz na Kaukazie.

Politicus 1/2013

93


Zuzanna Boryczko

Zuzanna Boryczko zuza_boryczko@yahoo.pl

Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie Streszczenie: Przedmiotem poniższego tekstu są nowe formy ruchów społecznych, które narodziły się w ostatnich dwóch dekadach w Argentynie. Szczególną uwagę zwrócę na ruch pikietujących (piqueteros) oraz zgromadzenia sąsiedzkie (asambleas de vecinos) jako na bezprecedensowe i unikatowe w skali światowej. Kluczem wyboru tych form organizowania się argentyńskiego społeczeństwa jako przedmiotu zainteresowania jest ich specyfka oparta na aktywności obywatelskiej jednostki motywowanej sprzeciwem wobec rzeczywistości polityczno-społecznej oraz rzadkość ich występowania poza samą Argentyną. Zjawisko piqueteros sięga korzeniami lat 90., natomiast zgromadzenia sąsiedzkie zaczęły powstawć na większą skalę dopiero po kryzysie gospodarczym z 2001 roku, kiedy ogłoszono bankructwo kraju i zdewaluowano peso argentyńskie, co doprowadziło do niepokojów społecznych. Słowa kluczowe: nowe ruchy społeczne, protest społeczny, mobilizacja społeczna, kryzys gospodarczy w Argentynie, piqueteros, zgromadzenia sąsiedzkie

Defnicja protestu i ruchu społecznego Najczęściej spotykanym określeniem wspólnym dla omawianych zjawisk jest „ruch społeczny”. Jest to szeroki termin, który używany będzie w niniejszym tekście jako określenie działań mających różne formy organizacji, u podstaw których leżą określone motywacje oraz w których bierze udział wielu uczestników. B. Misztal określa ruchy społeczne jako „wyraz niezaspokojenia określonych potrzeb w ramach istniejącego systemu instytucjonalnego lub sygnał, że zakres ich zaspakajania nie jest satysfakcjonujący dla określonej grupy ludzi” (2000, s. 342). Ważnego rozróżnienia na ruchy społeczne nowe i stare dokonał C. Ofe zauważając, że w odróżnieniu od starych ruchów społecznych, które instytucjonalizowały się w postaci partii politycznych i związków zawodowych, a więc masowych, hierarchicznych organizacji, nowe ruchy przyjmują bardzo zróżnicowane formy organizacyjne, od grup nieformalnych i stowarzyszeń po ponadnarodowe sieci. Nowe ruchy społeczne w odróżnieniu od starych nie tworzą wszechobejmujących projektów zmiany społecznej, lecz koncentrują się na walce w specyfcznym dla siebie obszarze (np. pacyfzm, prawa kobiet, ekologia) (Ofe, 1995, s. 32). Dziś ruchy społeczne wykorzystują najczęściej nowatorskie, nieortodoksyjne, dramatyczne i nie do końca legalne środki przymusu i perswazji. (Della, Diani, 2007, s. 182). Większość z nich kwalifkuje się do kategorii protestu, którego nowe, alternatywne formy rozwijają się

94

Politicus 1/2013


Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie

począwszy od lat 90. Składają się one na tzw. współczesny repertuar działań zbiorowych1, do którego należą m.in. marsze, bojkoty, ataki cybernetyczne i strajki okupacyjne, które w dzisiejszych okolicznościach często zyskują międzynarodowy zasięg. Jak zauważa J. Burnes, powiększanie wspomnianego repertuaru działań politycznych uznaje się za „trwałą cechę społeczeństwa demokratycznego” (1979, s. 524). Uwaga ta jest bardzo trafna w sytuacji Argentyny. Przez ponad pół wieku (od 1930 do 1983 roku) dominującą formą rządów w kraju były reżimy wojskowe, które ograniczały wolności obywatelskie, w tym prawo do protestowania2. Począwszy od lat 80. kiedy rozpoczął się proces demokratyzacji życia społeczno-politycznego, nastąpił wzrost aktywności społecznej. Dziś panorama ruchów społecznych w Argentynie jest bardzo szeroka. Obok tradycyjnych, zinstytucjonalizowanych ruchów takich jak związki zawodowe działają tam m.in. organizacje zrzeszające rolników, które w dekadzie lat 90. organizowały liczne protesty w odpowiedzi na zmianę modelu upraw ziemi. Również w ostatnich latach mocno zaznaczyły swoją obecność przeciwstawiając się podwyżce ceł eksportowych nałożonej przez rząd w 2008 roku. Jednak istnienie takich organizacji jest powszechne w wielu krajach, w których sektor rolniczy daje zatrudnienie znaczącej części społeczeństwa. Podobnie warte wspomnienia są organizacje zrzeszające ludność rdzenną wysiedloną ze swoich ziem. Chodzi tu o Indian Guarani, zamieszkujących pogranicze argentyńsko-brazylijskie i argentyńsko-paragwajskie, oraz Mapuczów zamieszkujących południowe tereny graniczące z Chile i rejonem Kollas. Z pewnością to zjawisko należy do ciekawych, jednak występuje na zdecydowanie większą skalę w krajach, w których odsetek ludności rdzennej w społeczeństwie jest znacznie wyższy niż w białej Argentynie. W kraju powstały również organizacje zrzeszające walczących o ziemię, tworzące wspólny ruch wzorowany na brazylijskim Movimento dos Sem Terra3, powstają również liczne organizacje feministek i mniejszości seksualnych oraz organizacje działające na rzecz praw człowieka, by wymienić zaledwie dwie jakimi są Matki z Placu Majowego (Madres de Plaza de Mayo) i Zrzeszenie Babek z Placu Majowego (Asociación de Abuelas de Plaza de Mayo). W obrębie danego repertuaru działań protestacyjnych mogą współistnieć bardzo różne pod względem logiki i radykalizmu taktyki. Dla ruchów wybór form działania to trudna jednocześnie bardzo ważna decyzja, oparta na kalkulacjach strategicznych oraz kryteriach aksjologicznych i kulturowych. W przypadku Argentyny protest jest powszechnie akceptowaną formą zachowania społecznego, co wynika z uwarunkowań historycznych i społecznych. Tradycja mobilizacji społecznej sięga przełomu XIX i XX wieku, kiedy nastąpił 1

Repertuarem działań zbiorowych nazwiemy zbiór różnych form protestu. Godnym podkreślenia wyjątkiem od tej reguły były lata 1945-1955, kiedy władzę sprawował Juan Peron. Mimo iż wywodził się z wojska, sprzyjał w sposób jawny klasie robotniczej, która za jego rządów, otrzymawszy szerokie przywileje, stała się ważnym aktorem społecznym. Rządy Perona tym samym przyczyniły się w znaczny sposób do wzmocnienia tradycji mobilizacji społecznej w Argentynie. 3 Ruch Pozbawionych Ziemi (tum. autora). 2

Politicus 1/2013

95


Zuzanna Boryczko

gwałtowny rozwój i industrializacja kraju. Wykształciła się wówczas silna klasa robotnicza, która do dzisiaj stanowi ważny fundament tamtejszego społeczeństwa. Domagając się swoich praw sprzeciwiła się warstwie oligarchii koncentrującej w swoim posiadaniu środki produkcji. Protest rozszerzył się na inne grupy społeczne, przede wszystkim studentów i rolników, wpisując się w codzienność kraju, a szczególnie jego stolicy Buenos Aires, gdzie swe siedziby mają odpowiedzialne za kluczowe decyzje w kraju Kongres i prezydent republiki. Ulice miasta zaskakująco często blokowane przez pikietujących, do czego jego mieszkańcy najzwyczajniej się przyzwyczaili. Silnie tkwiące w społeczeństwie przekonanie o powszechnie panującej korupcji i braku sprawiedliwości społecznej sprawia, że duża ich część akceptuje protest jako formę sprzeciwu. Co więcej, gdy miały miejsce wydarzenia z grudnia 2001 roku, kiedy krach gospodarczy doprowadził do niepokojów społecznych, każda forma protestu, nawet w postaci aktów wandalizmu, które w normalnych okolicznościach uważane były by za dewiację, znajdowała powszechną akceptację. Geneza powstania nowych ruchów społecznych w Argentynie: Piqueteros i zgromadzenia sąsiedzkie Zanim podejmę próbę dokonania charakterystyki piqueteros i zgromadzeń sąsiedzkich, postaram się wskazać główne przyczyny ich powstania i okoliczności społecznopolityczne, w których te ruchy zaczęły się rozwijać. Rozwój nowych ruchów społecznych, które są przedmiotem mojego zainteresowania, odbywał się dwu-etapowo. Organizacje piqueteros powstawały od początku lat 90. i sprzeciw który wyrażały był odpowiedzią na zmiany neoliberalne dokonywane w ostatniej dekadzie XX wieku przez prezydenta Carlosa Menema. Narodziny inicjatywy zgromadzeń sąsiedzkich wiązało się z krachem gospodarczym kraju, który nastąpił w 2001 roku. Lata 90. charakteryzowały się wysokim stopniem konfiktowości społecznej. Dane Niezależnego Centrum Badań nad Społeczeństwem CISI podają, że na początku dekady odnotowano 1004 protesty, w 1995 r. aż 2121, w 1999 r. blisko 1988 (Seoane, 2003, s. 194). Protesty lat 90. charakteryzowały się przede wszystkim tym, że miały miejsce w interiorze kraju i głównymi ich uczestnikami była ludność wiejska lub mieszkańcy małych miast. Postulaty protestujących dotyczyły przede wszystkim utrzymania dotychczasowych warunków socjalnych i zachowania swoich ziem przez zagrożonych ich utratą zadłużonych rolników posiadających małe i średnie gospodarstwa. Na ulice wychodzić zaczęli dopiero co zwolnieni pracownicy w większości przypadków prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych, domagający się przywrócenia do pracy lub większych odszkodowań, oraz bezrobotni zabiegający o świadczenia socjalne. Przyczyną tych akcji protestacyjnych była zatem przede wszystkim prywatyzacja zakładów państwowych i zmiany przepisów o zatrudnieniu i świadczeniach socjalnych dokonanych przez prezydenta Carlosa Menema. Wprowadzono liczne reformy, które scedowały odpowiedzialność za edukację, opiekę

96

Politicus 1/2013


Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie

zdrowotną i infrastrukturę na niedofnansowane rządy prowincji, które nie mogły sprostać potrzebom i oczekiwaniom obywateli. Protestujący w interiorze zwracali się zwykle ze swoim sprzeciwem lub żądaniami do władz lokalnych, przekształcając prowincję w główną sceną regularnych protestów. Stało się tak, ponieważ to interior kraju jako pierwszy odczuł skutki neoliberalnej polityki prowadzonej przez administrację Carlosa Menema. Początkowo zmiany najmocniej uderzyły w rolników małych i średnich gospodarstw które stanowiły podstawę argentyńskiego rolnictwa w XX w. Małe gospodarstwa upadały, a średnie się zadłużały. Zmieniała się panorama uprawy roli, wspomniane gospodarstwa uprawiające m.in. drzewa owocowe czy bawełnę zastępowały ogromne uprawy soi i żywności genetycznie modyfkowanej, których właścicielami były potężne zagraniczne koncerny. Do tego doszła mechanizacja w rolnictwie, co pozbawiło pracy całe rzesze zatrudnionych. Niektórzy rolnicy zdołali się częściowo przystosować do zmieniającej się sytuacji korzystając z programów rządowych, tworząc kooperatywy, dokonując przekwalifkowania etc. Jednak duża część nie odnalazła się w nowej rzeczywistości i protest był wyrazem sprzeciwu i równocześnie wołaniem o pomoc. Kulminacją licznych protestów rolników i najmowanych pracowników w pierwszych latach reform był marsz na stolicę w 1993 r. W 1995 r. powstała organizacja las Mujeres Agropecuarias en Lucha (Walczących Chłopek), która odegrała dużą rolę w proteście (Seoane, 2003, s.188). Podczas gdy do roku 1995 najczęstszą formą protestu były marsze, w roku 1996 doszło do pierwszej blokady dróg. Wydarzenie to związane było z głośną sprawą zwolnień z YPF w miasteczku Cutral-Co w prowincji Neuquen, po prywatyzacji przedsiębiorstwa. Jest ono bardzo ważne gdyż stanowi początek dwóch zjawisk: działalności piqueteros oraz - będącego w przyszłości ich podstawową metodą działania - zjawiska blokowania dróg, które rozpowszechni się w następnych latach na szeroką skalę. Lata wyborcze, czyli rok 1995 i 1999, obftowały we wzmożone fale protestów. Spośród wszystkich, które odbyły się w 1999 r., 1/3 zorganizowana została przez rolników, a oprócz nich protestowali też rolnicy, piqueteros, zgromadzenia sąsiedzkie, ludność rdzenna i związki zawodowe. Kolejną cechą charakterystyczną protestów dekady lat 90. jest wysunięcie się jako najważniejszego aktora grup nieformalnych - obywateli organizujących się w konkretnym proteście przed niegdyś głównego organizatora walki o prawa socjalne, czyli związki zawodowe. Ruch piqueteros (pikietujących) jako forma nowego ruchu społecznego Ruch piqueteros narodził się w połowie lat 90. i był odpowiedzią przede wszystkim na politykę prywatyzacji, której skutkiem były masowe zwolnienia. Pierwsze organizacje piqueteros zaczęły powstawać w interiorze kraju, w małych miastach odosobnionych regionów takich jak Neunquen i Salta. Pierwsza zorganizowana grupa piqueteros powstała po przejęciu największej państwowej rafnerii YPF (Yacimentos Petroliferos Nacionales) przez hiszpańską grupę nafową Repsol. Przejęcie łączyło się z prywatyzacją, po której

Politicus 1/2013

97


Zuzanna Boryczko

nastąpiły masowe zwolnienia. Dla mieszkańców i pracowników YPF oznaczało to nie tylko utratę pracy, ale również radykalną zmianę organizacji otaczającego ich świata. Ponad 90% mieszkańców miasta, w którym działała rafneria, było jej pracownikami. W Cultur-Co niemal wszystko opierało się na YPF – to zakłady rafneryjne sponsorowały m.in. lokalną drużynę piłkarską, organizowały festyny i wydarzenia w których brali udział mieszkańcy. Dlatego po prywatyzacji i zwolnieniach dla wielu z nich świat w którym dorastali i funkcjonowali zupełnie się załamał. Nie mogąc się pogodzić z utratą zatrudnienia i radykalną zmianą otaczającej rzeczywistości, mieszkańcy zorganizowali się w grupę pikietujących (piqueteros) i przystąpili do protestu (Sitrin, 2006, s. 67). Omawiając przypadek YPF jako początek zjawiska piqueteros, należy zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię: mianowicie w przypadku YPF zanim powstał ruch piqueteros istniał związek między jego członkami. Jednak w większości przypadków później powstających organizacji tego typu takiego związku brak. Zjawisko ruchu piqueteros jest swoistym fenomenem społecznym głównie z tego powodu. Wybuchanie protestów społecznych jest nieodzownie związane z istnieniem określonej płaszczyzny, na której funkcjonują ich uczestnicy, w postaci określonego miejsca w którym dochodzi do wzajemnego poznania się, identyfkacji i określenia wspólnych interesów. Najczęściej są to zakłady pracy: fabryki, kopalnie, a w przypadku studentów, którzy znani są z buntowniczego nastawienia, szkoły i uczelnie. W przypadku organizacji wywodzących się z ruchu piqueteros warunek istnienia takiej płaszczyzny jest rzadko spełniony. Okoliczności powstania ruchu są więc różne od okoliczności zawiązywania się związków zawodowych. Ruch piqueteros jest ciekawy szczególnie z socjologicznego punktu widzenia, ponieważ sytuacja braku pracy zwykle dezintegruje jednostkę, wyklucza ją z grupy jaką tworzą pracownicy, w końcu w wielu przypadkach prowadzi do wyizolowania ze społeczeństwa. Ponadto, podczas gdy pracowników jednego zakładu lub zakładów wykonujących podobną pracę łączy wspólnota interesów, jaką jest poprawa warunków socjalnych lub pracy, bezrobotni są dla siebie naturalnymi wrogami i rywalami w poszukiwaniu zatrudnienia. Dlatego w skali światowej działanie grup piqueteros jest śladowe (Sitrin, 2006, s. 97). Podczas gdy pracownicy chcąc skutecznie domagać się spełnienia swoich postulatów, mają w ręku oręż w postaci odstąpienia od linii produkcyjnej. Bezrobotni są go pozbawieni. Stąd metodami najczęściej stosowanymi przez piqueteros są blokady ważnych szlaków komunikacyjnych. Blokują drogi, tory i mosty. Jest to upomnienie się o uwagę ze strony rządzących - wyjście na ulicę jest jak wyjście na scenę, bezrobotny wyłania się z zapomnienia, ma możliwość zaistnienia w mediach, natomiast rządzący nie mają innego wyjścia, jak podjąć próbę rozmowy. Jak zauważa M. Sitrin, cechą charakterystyczną ruchów piqueteros jest ich roszczeniowość, powstały one bowiem by domagać się swoich praw i były odpowiedzią na bezrobocie, prywatyzację, zubożenie (2006, s. 102).

98

Politicus 1/2013


Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie

Wspomniałam już, że pierwsze organizacje piqueteros powstawały w interiorze kraju, szczególnie w małych miastach mieszczących siedziby prywatyzowanych zakładów. Natomiast od końca lat 90. i na początku wieku centrum najżywszej działalności bezrobotnych stały się przede wszystkim duże miasta i sama stolica - Buenos Aires. Stało się tak ponieważ kryzys gospodarczy mający swoje apogeum w 2001 roku przyniósł znaczny wzrost bezrobocia w miastach, w konsekwencji czego na ulice wyszli protestujący spontanicznie zorganizowani w grupy piqueteros. Powstanie ruchu zgromadzeń sąsiedzkich Podczas gdy grupy piqueteros powstawały na większą skalę już w latach 90., zgromadzenia sąsiedzkie zawiązywały się najliczniej po wydarzeniach tzw. Argentinazo 19 i 20 grudnia 2001 roku, w których społeczeństwo argentyńskie dało wyraz sprzeciwu i niezadowolenia wobec ogółu polityki państwa, która doprowadziła do bezprecedensowego kryzysu. W zasadzie było to odrzucenie idei państwa zarządzanego przez polityków, wyrażone w słynnym powiedzeniu „Que se Vayan todos”4. Na ulice w dzielnicach większych miast Argentyny – Buenos Aires, Mendozy, Cordoby, Mar del Plata wychodzili ich mieszkańcy zszokowani doniesieniami medialnymi o bankructwie państwa, zamykaniu banków, przewalutowaniu oszczędności obywateli i ograniczeniach w ich wypłacaniu. Zgromadzenia sąsiedzkie były jedną z najważniejszych form reprezentacji społecznej w czasie zamieszek wywołanych informacją o bankructwie państwa w grudniu 2001 roku. Sąsiedzi zwoływali się spontanicznie i przy charakterystycznych dźwiękach pochodzących z uderzania o siebie garnków i patelni skandowali hasła bojkotujące władzę i jej poczynania. W gronie sąsiadów, którzy nierzadko wcześniej nigdy nie mieli ze sobą kontaktu, odnajdowano poczucie, że sprzeciw i dramatyczna sytuacja, w której znalazły się jednostki, jest udziałem podobnych im ludzi. Spontaniczny bojkot grudniowych dni dał początek powstawaniu zgromadzeń sąsiedzkich. Ich idea polegała na tworzeniu zastępczej rzeczywistości, niezależnej od państwa, na które nie można było dłużej liczyć. Sąsiedzi pochodzący z jednej dzielnicy i najczęściej nie znający się uprzednio zakładali dzielnicowe szkoły, kliniki i zakłady produkcyjne, w których podział pracy zależał od wcześniej wykonywanego zawodu i umiejętności. Praca była nieodpłatna, w zamian uczestnik zgromadzenia mógł liczyć na usługi i dobra wytwarzane przez innych jego członków. Założeniem większości zgromadzeń była samowystarczalność i niezależność od państwa. Wydarzenia 2001 roku uważane są przez niektórych badaczy za kulminację protestów dekady lat 90.(Tarrow, 1997, s. 243), przez innych natomiast za odosobniony incydent nie dający się przyporządkować do żadnego z omawianych nurtów protestu. Można się również spotkać z opinią, że wydarzenia te były początkiem nowej fali ruchów społecznych 4

Powiedzenie to odnosiło się do klasy politycznej I w dosłownym tłumaczeniu brzmi „Precz ze wszystkimi” (tum. autora).

Politicus 1/2013

99


Zuzanna Boryczko

działających głównie w centrach urbanistycznych (Seoane, 2003, s. 205). Popierający tą tezę badacze wskazują na fakt falowego powstawania zgromadzeń sąsiedzkich i nasilenie działalności grup piqueteros i samozatrudnienia właśnie w dużych miastach, które były sceną największych protestów wywołanych kryzysem ekonomicznym. Warto jednak dodać, że wraz z nastaniem stabilizacji politycznej która nastąpiła po objęciu rządów przez Nestora Kirchnera w 2003 roku i poprawą sytuacji gospodarczej kraju nastąpił zauważalny spadek aktywności istniejących zgromadzeń i zmniejszenie się liczby podobnych inicjatyw. Tym samym okazały się krótkoterminowym ruchem społecznym. Podsumowanie Po upadku ostatniego reżimu wojskowego w Argentynie, co nastąpiło w 1983 roku, można zauważyć wśród obywateli wyraźny wzrost aktywności społecznej. Najczęściej przejawia się ona w wyrażaniu dezaprobaty dla rzeczywistości społeczno-politycznej i przyjmuje formę protestu. Podjęcie kapitalistycznych reform niosło za sobą prywatyzację, zwolnienia i przekształcenia struktury gospodarstw rolnych. Odpowiedzią na te zjawiska stało się powstanie ruchu piqueteros, stanowiącego zarówno ruch protestu jak i grupę wsparcia dla tworzących go członków. Po krachu gospodarczym z grudnia 2001 zubożenie uderzyło również w mieszkańców większych miast, reprezentujących dotychczas klasę średnią, co zaowocowało powstaniem zgromadzeń sąsiedzkich. Te nowe formy ruchów społecznych w Argentynie różnią się w dążeniach i formie organizacji od syndykatów reprezentujących interesy klasy robotniczej, które powstawały począwszy od lat 20. XX w. i urosły w siłę za rządów Juana Perona w latach 1945 – 1955. Różnica ta polega przede wszystkim na tym, że nowe ruchy społeczne są tworzone przez stosunkowo małe grupy, których członkowie połączeni są wspólnotą konkretnych interesów lub zostali doświadczeni podobnym losem jak utrata pracy, oszczędności czy upadek posiadanego gospodarstwa rolnego. Widoczne jest to na przykładzie przedstawionych w tekście ruchów piqueteros i zgromadzeń sąsiedzkich. Ważną cechą tych dwóch ruchów społecznych i równocześnie ich fenomenem jest fakt, że fundamentem ich powstania była potrzeba otrzymania wsparcia od ludzi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Dopiero we wspólnym gronie solidaryzujących się ze sobą członków formułowano wspólne cele i postulaty.

100

Politicus 1/2013


Nowe formy organizacji ruchu społecznego w Argentynie

Bibliografa: Della Porta D., Diani M. (2007), Ruchy społeczne. Wprowadzenie, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków. Misztal B. (2000), Encyklopedia socjologii, Ofcyna Naukowa, Warszawa. Ofe C. (2005), „Nowe ruchy społeczne: przekraczanie granic polityki instytucjonalnej”, w: Jerzy Szczupaczyński (red.), Władza i społeczeństwo: Antologia tekstów z socjologii polityki, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa. Seoane J. (red.) (2003), Movimentos Sociales y Conficto en America Latina, Clasco, Buenos Aires. Sitrin M. (red.) (2006), Horizontalism. Voices of Popular Power In Argentina, AK Press, Oakland. Tarrow S. (1997), El poder en movimento. Los movimientos sociales, la accion colectiva y la politica, Alianza Uniwersidad, Madrid. Summary: Te main subject of the article are the new forms of social movements, that has arisen in the last two decades in Argentina. A special concern is paid to to piqueting movement (piqueteros) and to the neighbors’ gaterings (asambleas de vecinas), as they are unprecednented and unique. Te key to choose those forms of organizing of the Argentinian society as a subject of the Authors’ interest is its nature based on the civic activity motivated by dissent against socio-political realm. Moreover, those forms are rarely appearing outside of Argentina. Te roots of the piqueteros phenomenon can be found in the 90’s, while neigbors’ gathering began to emerge on a bigger scale afer the 2001 economic crisis, where the country’s bancrupcy was announced and argentinian peso got devaluated. Tis efected with civil unrests. Keywords: New Social Movements, Social Protest, Social Mobilization, Economic Crisis in Argentina, Piqueteros, Neighbors’ Gatherings. Zuzanna Boryczko – ukończyła studia magisterskie w Katedrze Ameryki Łacińskiej Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie kierowała studenckim kołem naukowym. Obecnie  jest doktorantką w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych na Wydziale Stosunków Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytyetu Jagiellońskiego.

Politicus 1/2013

101


Piotr Czakon, Michał Czech

Piotr Czakon pczakon@us.edu.pl Michał Czech miczech@us.edu.pl

Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno? Streszczenie: Artykuł podejmuje problem kondycji społeczeństwa obywatelskiego we współczesnej Polsce. Publikacja rozpoczyna się zwięzłą rekonstrukcją historycznego procesu kształtowania się pojęcia społeczeństwa obywatelskiego. Zaprezentowane zostały antyczne początki oraz najważniejsze elementy współczesnego rozumienia tego terminu. Już Arystoteles prowadził rozważania nad politike koinonia jako swego rodzaju „polityczną wspólnotą”, lecz we współczesnej literaturze naukowej pojęcie społeczeństwa obywatelskiego stosowane jest głównie opisu aktywności w ramach organizacji obywatelskich mieszczących się pomiędzy sferą państwa a domeną gospodarstw domowych. W celu odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie przytoczone zostały dane empiryczne pochodzące z raportów: Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012 opublikowanego przez CBOS oraz Diagnozy społecznej  2011. W  ostatniej części rozprawy zawartych zostało kilka sugestii co do możliwych sposobów poprawy funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. Słowa kluczowe: społeczeństwo obywatelskie, stowarzyszenia, trzeci sektor, nieformalna aktywność społeczna, partycypacja, NGO Wstęp Zastanawiając się nad współczesnymi obliczami demokracji warto przyjrzeć się sferze organizacji oraz wspólnot społecznych, które dobrowolnie prowadzą działalność w przestrzeni publicznej. Podjęcie sygnalizowanego zagadnienia w oczywisty sposób wiąże się z przywołaniem popularnego w ostatnich latach pojęcia społeczeństwa obywatelskiego, jak i kompleksu idei z nim związanych. Z problematyką społeczeństwa obywatelskiego możemy zetknąć się w wielu publikacjach naukowych. Równocześnie należy odnotować, że termin społeczeństwa obywatelskiego uległ popularyzacji i jest często stosowany przez dziennikarzy, publicystów, polityków i działaczy społecznych. Niestety wraz z upowszechnieniem się termin ten coraz bardziej przenika do języka potocznego i - co za tym idzie - jest wykorzystywany bez należytej dbałości defnicyjnej, stając się swoistym słowem-wytrychem. Wszystko to sprawia, że pojęcie „społeczeństwa obywatelskiego” jest jednym z  bardziej kłopotliwych terminów w naukach społecznych oraz debacie publicznej. Tymczasem, jak zauważa Edmund Wnuk-Lipiński, problematyka

102

Politicus 1/2013

102


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

społeczeństwa obywatelskiego ma szczególnie doniosłe znaczenie w  przypadku Polski oraz postkomunistycznych krajów Europy Środkowej i Wschodniej (2005, s.  125132). Wychodząc z założenia o specyfcznej sytuacji Polski jesteśmy zdania, że w  ponad dwadzieścia lat od rozpoczęcia przemian politycznych – demokratyzacji życia społecznego - warto zastanowić się nad stanem społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. W artykule tym zawrzemy zwięzłą rekonstrukcję historycznego procesu kształtowania się idei społeczeństwa obywatelskiego. Wskażemy na jego antyczne początki, jak i refeksję właściwą dla epoki nowożytnej. Wszystko to będzie tłem dla analizy kondycji społeczeństwa obywatelskiego we współczesnej Polsce. Analizy tej dokonamy w oparciu o raporty sondażowe ukazujące skalę społecznej partycypacji w sferze publicznej, zaangażowania w działalność stowarzyszeniową. Aby nasz artykuł był pełniejszy i bardziej wartościowy, nie poprzestaniemy na fazie diagnozy stanu społeczeństwa obywatelskiego (pytaniu „jak jest?), ale postaramy się wskazać jakie kroki należy przedsięwziąć aby jego kondycja uległa poprawie. Innymi słowy nasz wywód zakończymy sugestiami „jak być powinno?”. Idea społeczeństwa obywatelskiego – antyczne początki i nowożytne rozumienie Idea społeczeństwa obywatelskiego, choć stosowana powszechnie do opisu współczesnych społeczeństw demokratycznych, jest w istocie bardzo stara i swymi początkami sięga do kultury antycznej (Szacki 1997, s. 8). Wprawdzie sam termin ma swoje starożytne korzenie, to należałoby podkreślić, że proste przenoszenie dawnych kategorii myślowych do czasów współczesnych może prowadzić do ich zniekształcenia. Pisał o tym Jerzy Szacki przestrzegając, iż prowadząc namysł nad myślą społeczną dawnych autorów zazwyczaj odczytujemy ich inaczej, niż oni sami by sobie tego życzyli (Ibidem, s. 5-7). Mówiąc o początkach idei społeczeństwa obywatelskiego nie sposób pominąć Arystotelesa i jego rozważań nad politike koinonia będącej swego rodzaju „polityczną wspólnotą” (Wnuk-Lipiński 2005, s.  118), mającą równocześnie status „przedsięwzięcia etycznego” (Skąpska 2005, s. 286). Według Wnuka-Lipińskiego najistotniejszym wkładem Arystotelesa dla nowożytnego rozumienia społeczeństwa obywatelskiego było zwrócenie uwagi na normatywny wymiar „politycznego społeczeństwa”. Zapoczątkował on bowiem rozważania nad „szczególną kategorią ludzkich zbiorowości, których członkowie (…) chcą, mogą i mają coś do powiedzenia na temat sposobu funkcjonowania owej zbiorowości” (Wnuk-Lipiński 2005, s.  118). Tę kategorię zbiorowości starożytni Rzymianie określili mianem societas civilis. Pojęcie to oznaczało „społeczność wolnych i równych wobec prawa obywateli, rządzonych zgodnie ze skodyfkowanymi regułami” (Ibidem, s. 118). O societas civilis pisał Cyceron, a na kilka wieków przed nim Perykles sławił grecki model demokratycznej polis, akcentując jego czynnik obywatelski. Niezaprzeczalnym osiągnięciem greckich polis była instytucja agory, czyli miejsca „wymiany argumentów, Politicus 1/2013

103


Piotr Czakon, Michał Czech

kontroli obywateli nad procesami podejmowania decyzji politycznych w sprawach publicznych” (Skąpska 2005, s.  286). Co istotne, tak scharakteryzowana antyczna grecka agora może być rozpatrywana jako pierwowzór współczesnej sfery publicznej (Ibidem, s. 286), elementu koniecznego do zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego. Istotny udział w wyłonieniu się nowożytnej idei społeczeństwa obywatelskiego zawdzięczamy także św. Tomaszowi z Akwinu. W jego poglądach społeczno-politycznych odnajdujemy niezwykle istotną, opartą na koncepcji niezbywalnych praw z boskiego nadania, teorię suwerenności człowieka. Nie mniej ważna jest idea prawa niesłusznego, która stanowi uzasadnienie dla społecznego nieposłuszeństwa wobec władzy (Ibidem, s. 287). W przypadku św. Tomasza wciąż jednak nie dochodzi do myślowego rozdzielenia między wspólnotą obywatelską podporządkowaną państwu a społeczeństwem. Niewątpliwy rozkwit idei społeczeństwa obywatelskiego i wypracowanie jego współczesnego rozumienia przyniosły czasy nowożytne. Zdaniem Grażyny Skąpskiej w  obrębie nowożytnego namysłu nad pojęciem społeczeństwa obywatelskiego można wyróżnić trzy zasadnicze nurty (Ibidem, s.  287): (1)  związany z flozofą społeczną klasycznego liberalizmu; (2)  zapoczątkowany przez Georga Wilhelma Friedricha Hegla, a  następnie rozwinięty przez Karola Marksa i jego kontynuatorów; (3)  współczesne – zróżnicowane podejścia podkreślające znaczenie debaty i partycypacji publicznej. Podobne ramy teoretyczne rozwoju nowożytnych koncepcji społeczeństwa obywatelskiego, lecz w nieco innej formie, zaproponował Szacki (1997, s. 8). We wstępie do Ani książę, ani kupiec: obywatel. Idea społeczeństwa obywatelskiego w myśli współczesnej stwierdza on, że rozkwit nowożytnego namysłu nad ideą społeczeństwa obywatelskiego rozpoczyna twórczość Johna Locke’a, kończy natomiast flozofa polityczna Hegla i Marksa. Teoretycy klasycznego liberalizmu zwracali uwagę na doniosłe znaczenie własności prywatnej i wolnego rynku dla funkcjonowania społeczeństwa. Wprawdzie w ich pracach nadal dostrzegalne jest utożsamienie społeczeństwa obywatelskiego ze społeczeństwem politycznym, lecz jednocześnie zaproponowali oni nowy sposób rozpatrywania relacji między podejmującą decyzje i działającą jednostką a państwem. W tym kontekście nie sposób pominąć koncepcji homo oeconomicus – wolnego, indywidualnego, racjonalnego aktora gry rynkowej, który podejmuje decyzje w oparciu o syntezę motywacji egoistycznych i  altruistycznych. Chociaż myśliciele klasycznego liberalizmu w dużej mierze patrzyli na społeczeństwo przez pryzmat rynku, to należy zauważyć, iż wyrażane przez nich poglądy stanowiły pierwszy opis funkcjonowania społeczeństwa wyrażony w kategoriach niepolitycznych (Trutkowski, Mandes 2005, s. 17). Co niezmiernie ważne, w myśli społecznej klasyków liberalizmu, takich jak Adam Smith czy amerykańscy konstytucjonaliści, zawarty jest także nakaz poszanowania prawa jako gwaranta wolności oraz postulat obywatelskiego zaangażowania (Skąpska 2005, s. 287).

104

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

Z oparciem porządku społecznego o racjonalne decyzje wolnych podmiotów związany jest postulat maksymalnego ograniczenia kontroli państwowej. W opinii klasyków liberalizmu państwo powinno mieć charakter „stróża nocnego” – jego jurysdykcji winny podlegać jedynie kwestie związane z egzekwowaniem prawa oraz zapewniania bezpieczeństwa. U podłoża koncepcji państwa minimalnego leżało przekonanie, że nie można dopuścić do sytuacji ingerowania i krępowania przez organizację państwową naturalnego porządku ustanawianego przez wolnych aktorów społecznych (Skąpska 2005, s. 287; Balcerowicz 2012, s. 10-15). Odmiennie od teoretyków liberalnych problem społeczeństwa obywatelskiego i jego relacji z państwem rozpatrywali Hegel i Marks. Hegel w swoich Zasadach flozofi prawa ujmował społeczeństwo obywatelskie w sposób ekonomiczny, jako społeczeństwo właścicieli i społeczeństwo rodzin. W przeciwieństwie jednak do przedstawicieli klasycznej myśli liberalnej, dla Hegla (i w późniejszym czasie Marksa) społeczeństwo obywatelskie stanowiło niedoskonałą namiastkę organizacji państwowej (Szacki 1997, s.  10). Co ważne, dla obu autorów społeczeństwo obywatelskie było związane z ułomną sferą prywatną, stanowiącą przeciwieństwo znacznie doskonalszej sfery publicznej (Skąpska 2005, s.  287; Habermas 2007, s.  242-260). Hegel właściwej formuły sfery publicznej upatrywał w państwie, czyli organizacji krępującej partykularne dążenia skonfiktowanej ze sobą grupy prywatnych właścicieli (Skąpska 2005, s. 287). Natomiast Marks wzorcową organizację społeczeństwa wiązał z politycznym społeczeństwem obywatelskim funkcjonującym w systemie o uspołecznionej własności środków produkcji. W ujęciu Marksa jedynie zniesienie prywatnego monopolu środków produkcji pozwala na uzdrowienie stosunków społecznych, oderwanie społeczeństwa od sfery prywatnych interesów prowadzących do alienacji jednostek. Zwieńczeniem naszej rekonstrukcji kształtowania się idei społeczeństwa obywatelskiego jest zapoznanie się z nurtami najnowszymi. Doświadczenie współczesności to koncepcje społeczeństwa obywatelskiego jako formy organizacji społecznej funkcjonującej niejako poza sferą polityki (Ibidem, s.  288). W powyższym stwierdzeniu dostrzegalne jest to do jakiego stopnia omawiane pojęcie w toku rozwoju myśli społecznej zmieniło swój pierwotny sens. Uległo ono bowiem semantycznemu przekształceniu z synonimu społeczeństwa politycznego do kategorii stosunków nie mieszczących się w ramach społeczeństwa politycznego (Szacki 1997, s. 9). Najbardziej skrajne ze współczesnych ujęć mówi o społeczeństwie obywatelskim jako formie organizacji społecznej przeciwstawiającej się państwu. Ponieważ koncepcja ta odnosiła się negatywnie do przenikania się państwa i społeczeństwa oraz traktowała rozwój państwa jako proces destrukcji inicjatywy obywatelskiej, za Szackim możemy ją nazwać „negatywnym poglądem na społeczeństwo obywatelskie” (Ibidem, s. 20). Jak dalej stwierdza cytowany autor, podejście to stanowi wprawdzie dogodną podstawę teoretyczną

Politicus 1/2013

105


Piotr Czakon, Michał Czech

dla tłumaczenia działalności opozycyjnej w krajach autokratycznych (co miało szczególne znaczenie w przypadku krajów Europy Środkowej i Wschodniej do 1989 roku), to prowadzi jednocześnie do zbytniego uproszczenia i spłaszczenia pojęcia społeczeństwa obywatelskiego (Ibidem, s. 22-23). Najpopularniejsza i najpowszechniejsza w praktyce badawczej współczesna rekonstrukcja społeczeństwa obywatelskiego wiąże się z utożsamieniem tego pojęcia z tzw. trzecim sektorem (Szacki 1997, s.  54; Wnuk-Lipiński 2005, s.  120). Jak zwięźle wyjaśnia Szacki (1997: 54), trzeci sektor został wyodrębniony w oparciu o prosty podział na prywatne i publiczne podmioty działania oraz prywatne i publiczne cele działalności. „Sektor pierwszy to rynek, gdzie i podmioty, i cele są prywatne; sektor drugi to rząd, gdzie i podmioty, i cele są publiczne; sektor trzeci to właśnie społeczeństwo obywatelskie, gdzie podmioty są prywatne, cele natomiast publiczne; sektor czwarty (…) to korupcja, gdzie (…) podmioty działające są publiczne, a ich cele prywatne” (Ibidem, s. 54). Zaprezentowany powyżej paradygmat wprowadza stosunkowo szerokie rozumienie społeczeństwa obywatelskiego, gdzie za jego manifestację może być poczytana każda działalność osób prywatnych, której cele ukierunkowane są na sprawy o charakterze publicznym. Słowem kluczowym w ujęciu tym staje się uczestnictwo (Ibidem, s.  56). Chodzi tu o dobrowolną aktywność w różnego rodzaju stowarzyszeniach, niedochodowych organizacjach, fundacjach, które wypełniają przestrzeń znajdującą się pomiędzy sferą prywatną a sferą państwową. Innymi słowy tych, które stają się konstytutywnym elementem sfery publicznej – pośredniego poziomu przestrzeni społecznej, swoistego stabilizatora porządku społecznego (Ibidem, s. 119-124). Kondycja społeczeństwa obywatelskiego w Polsce – analiza danych empirycznych Jesteśmy zdania, że Polakom nieobca jest idea społeczeństwa obywatelskiego. Zręby cywilnej aktywności miały swój początek w okresie samorządu szlacheckiego. Przyjmując negatywny pogląd na społeczeństwo obywatelskie, można stwierdzić, że wyrazem cywilnego zaangażowania było obywatelskie nieposłuszeństwo w  czasie powstań oraz walk o niepodległość (Bartkowski 2011, s. 26-44). Pomysł „brania spraw we własne ręce” oraz pokojowego budowania alternatywnej struktury obok zaborczego państwa zrodził się w pismach Edwarda Abramowskiego (Giełżyński 1986). Ta uproszczona interpretacja nie wyczerpuje całości jego myśli, jednakże warto ją przywołać ze względu na jej późniejsze oddziaływanie. To z twórczości Abramowskego pochodzi termin „samorządna rzeczpospolita”. Ten  sam zwrot został skutecznie przechwycony przez strajkujących związkowców NSZZ „Solidarność” w 1980 roku, a także przez samego przewodniczącego komisji programowej związku - Bronisława Geremka (Załęski 2012, s.  111-122). W opinii wielu badaczy społecznych, to właśnie polski ruch opozycyjny przyczynił się do fali przemian politycznych

106

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

w Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 roku i doprowadził do swoistego renesansu idei społeczeństwa obywatelskiego. Dzisiaj, prawie trzydzieści lat od rozpoczęcia przemian ustrojowych utożsamianych ze wzrostem możliwości społecznego zaangażowania, warto zadać pytanie o stan społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Ze względu na historyczne przemiany, jakie po 1989 roku objęły Polskę, nie warto skupiać się na pojmowaniu społeczeństwa obywatelskiego jako wszelkich form aktywności przeciwstawiających się autokratycznemu państwu1. Interesuje nas właściwa dla obecnych czasów skala realnego uczestnictwa Polaków w dobrowolnych organizacjach, stowarzyszeniach, lub też nieformalna działalność pro publico bono. Koncentracja na powyższych wymiarach aktywności jest pewnym arbitralnym wyborem, ale mającym swe uzasadnienie w tym, że współcześnie te właśnie formy są najczęściej uznawane za mierniki kondycji społeczeństwa obywatelskiego. Najnowszych danych odnośnie tytułowego zagadnienia dostarczają nam: raport CBOS Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012 (Grabowska 2012) oraz Diagnoza społeczna 2011 (Czapiński, Panek 2011). Ze względu na nie do końca komplementarny charakter obu opracowań, wnioski z nich płynące zaprezentujemy osobno. Omawiane publikacje zawierają charakterystykę współczesnego społeczeństwa w  Polsce skonstruowaną w oparciu o popularne obecnie wskaźniki obywatelskiej partycypacji – uczestnictwa w stowarzyszeniach i inicjatywach obywatelskich, działalności na rzecz swojego otoczenia, czy dobrowolnego świadczenia pomocy innym. Wskaźniki te opierają się na założeniu, że społeczeństwo obywatelskie jest „rodzajem wolnej przestrzeni, w której mogą się formować (…) grupy i stowarzyszenia oraz jednostki jako równoprawne podmioty” (Grabowska 2012, s. 6). Stopień zrzeszania się, czyli odsetek obywateli, którzy deklarują przynależność do jakichś dobrowolnych organizacji, jest najprostszą miarą stanu społeczeństwa obywatelskiego – zauważa w Diagnozie społecznej 2011 Antoni Sułek (2012, s. 278). Z danych przedstawionych we wspominanym raporcie możemy dowiedzieć się, że w 2011 roku jedynie niespełna 15% Polaków (14,8%) przyznało się do członkostwa w „jakiejś organizacji, stowarzyszeniu, partii, komitecie, radzie, grupie religijnej, związku lub kole” (Ibidem: 278). Oznacza to, że ponad dwie trzecie dorosłej populacji (85,2%) w rozpatrywanym roku nie należało do żadnej organizacji (Ibidem, s. 278). Zatem według tego – dość jednoznacznego i ostrego – kryterium, znakomita większość Polaków pozostaje bierna wobec możliwości ponadjednostkowej, zorganizowanej działalności. Optymizmem nie napawa także skala aktywności dorosłych Polaków. Większość spośród osób deklarujących swoją organizacyjną 1

Zasadne może się wydawać w tym kontekście pytanie, czy w ogóle można mówić o społeczeństwie obywatelskim w odniesieniu do systemu politycznego, który pozbawił jednostki faktycznej podmiotowości. Zagadnienia te wychodzą poza główny nurt tej pracy, jednak interesujący głos w tej dyskusji zabrała E. Matynia w swojej książce Demokracja performatywna (2008)

Politicus 1/2013

107


Piotr Czakon, Michał Czech

przynależność (11,6%) należało tylko do jednego stowarzyszenia. Zgodnie z tymi danymi wyodrębnić można jedynie około 4% kategorię obywateli angażujących się w więcej niż jedno zespołowe przedsięwzięcie (Ibidem, s. 278). W oparciu o przynależność organizacyjną opracowany został także inny, ukazujący jakościowo najwyższy stopień partycypacji społecznej, wskaźnik występowania społeczeństwa obywatelskiego (Ibidem, s. 278). Wskaźnik ten dotyczy wyodrębnienia tych osób spośród jednostek należących do dobrowolnych organizacji, które jednocześnie deklarują pełnienie w nich dowolnych funkcji kierowniczych. Z danych zaprezentowanych przez Sułka dowiadujemy się, że  w 2011 roku niespełna jedna trzecia spośród czynnych organizacyjnie Polaków (32,2%) stwierdziło iż „pełni jakieś funkcje w tych organizacjach” (Ibidem, s. 278). Nie jest to informacja pomyślna. Oznacza bowiem, że znikomy odsetek dorosłych obywateli naszego kraju (około 5%) może się pochwalić pełnieniem jakiejś funkcji z wyboru, co jest niezwykle istotnym doświadczeniem obywatelskim, znacząco wpływającym na rozwój kultury politycznej (Ibidem, s. 278). Pomiaru rozwoju społeczeństwa obywatelskiego można dokonywać także przy pomocy innych – nieodwołujących się do kryterium zrzeszania – wskaźników. Wyłaniająca się z  początkowych informacji znikoma skala zaanga��owania obywatelskiego Polaków prowadzi badaczy społeczności do zastosowania kryteriów o „nieostrym” charakterze. W praktyce odnosi się to do zbierania danych sondażowych odnoszących się do jakiegokolwiek społecznego zaangażowania, a nie tylko zamykającego się w formalnej działalności stowarzyszeniowej. Badacze przygotowujący Diagnozę społeczną 2011 zapytali respondentów czy w ciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło im się zaangażować w jakieś „działania na rzecz społeczności lokalnej (gminy, osiedla, miejscowości, w najbliższym sąsiedztwie)”. W zamierzeniu pytanie to miało ukazywać zasięg nieformalnej i jednorazowej aktywności Polaków. Okazuje się jednak, że i w tym przypadku skala społecznej aktywności nie jest wysoka. Podobnie jak w pytaniu o uczestnictwo organizacyjne, tylko około 15% dorosłych obywateli naszego kraju (15,6%) w latach 2010-2011 podjęło jakiekolwiek działania na rzecz własnej społeczności (Sułek 2012, s. 279). Zawężając kryteria jeszcze bardziej można zapytać o odsetek osób przyznających, iż zdarzyło im się nieodpłatnie wykonać jakąś pracę lub świadczyć jakieś usługi dla osób spoza rodziny bądź na rzecz organizacji społecznej. Kategoria ta obejmuje bardzo zróżnicowaną aktywność społeczną, mieszczącą się między pomocą sąsiedzką, a wolontariatem o charakterze zorganizowanym (Ibidem, s. 279). W omawianym 2011 roku do tego typu aktywności przyznało się niespełna 20% badanych (19,6%) (Ibidem, s. 279). Ostatnią i zarazem najmniej wymagającą od obywateli formą uczestnictwa, którą zaprezentujemy, jest udział w zebraniach publicznych. Parametr ten został wyodrębniony z uwagi na fakt, że wzięcie udziału w zgromadzeniu jest doświadczeniem relatywnie łatwo

108

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

dostępnym i charakterystycznym dla porządku demokratycznego. Zebranie jest rodzajem aktywności dla której właściwe jest zgromadzenie się większej liczby osób, które dyskutują, i  (w zależności od charakteru zebrania)  mogą podejmować wspólne uchwały. Pomimo swojej przystępności i ta forma uczestnictwa w sferze publicznej cieszy się niezbyt dużą popularnością. Do swojego uczestnictwa w jakimś zebraniu w 2011 roku przyznał się jedynie co piąty badany (22,9%) (Ibidem, s. 280). Przytoczone przez nas wyniki Diagnozy Społecznej 2011 nie są optymistyczne. Współczesnemu społeczeństwu w Polsce obce jest masowe zaangażowanie się w kwestie ponadjednostkowe, czynna obecność w sferze publicznej. Niezależnie od zastosowanego kryterium pomiarowego (bardzo rygorystycznego w postaci zrzeszania się, czy najbardziej odchodzącego od podsumowującej defnicji społeczeństwa obywatelskiego, uczestnictwa w  zebraniach) skala społecznej aktywności zawężona jest do 15-20% grupy dorosłych mieszkańców naszego kraju. Co niezmiernie istotne, stopień zaangażowania w kwestie publiczne jest w dużym stopniu uwarunkowany przez podstawowe czynniki uwarstwienia społecznego wykształcenie i dochód. Uogólniając, wszystkie obserwacje autorów raportu można zawrzeć w tezie: im wyższa kategoria wykształcenia i im wyższy dochód, tym większe doświadczenia obywatelskie w ostatnim roku przejawiali badani (Ibidem, s. 278). Na nie najlepszą kondycję społeczeństwa obywatelskiego we współczesnej Polsce wskazują także dane CBOS zawarte w niedawno opublikowanym raporcie Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012. Co prawda raport CBOS pod pewnymi względami wskazuje na nieco większą aktywność społeczną Polaków niż w przypadku Diagnozy Społecznej 2011, ale w obu opracowaniach odnajdujemy informacje wskazujące na niski stopień społecznej partycypacji. Z analizy Rafała Boguszewskiego (2012, s. 77) wynika, że na początku 2012 roku aktywnością społeczną w ramach organizacji obywatelskich mógł pochwalić się mniej niż co trzeci mieszkaniec Polski (32%). Przy czym połowa osób z tej grupy poświęcała swój czas tylko dla jednej organizacji (17%), a pozostała część (15%) dla dwóch lub więcej (Ibidem: 77). Oznacza to, że po raz kolejny badaczom udało się wykazać istnienie większościowej grupy populacji (68%), która nie uczestniczy w dobrowolnych organizacjach i stowarzyszeniach (Ibidem, s. 77). Na nieco mniejszą skalę współpracy i zaangażowania społecznego wskazuje rozkład odpowiedzi na pytanie o podejmowanie wspólnych działań oraz pracy dla innych. W 2011 roku co piąty spośród badanych przez CBOS (20%) zadeklarował, że „w ubiegłym roku zdarzyło mu się dobrowolnie i nieodpłatnie pracować na rzecz swojego środowiska, kościoła, osiedla, wsi lub miasta albo też pracować społecznie na rzecz potrzebujących” (Hipsz 2012, s. 69). Według tych informacji odsetek Polaków działających pro publico bono jest zasadniczo podobny do tego wykazanego w Diagnozie społecznej 2011. Przy czym

Politicus 1/2013

109


Piotr Czakon, Michał Czech

należy odnotować, że w referowanym pytaniu CBOS łącznie ujęto wymiary działania na rzecz własnej społeczności i nieodpłatnego wykonywania pracy na rzecz osób spoza rodziny (w Diagnozie Społecznej stanowiły one odrębne kwestie). Badania CBOS potwierdzają także zauważoną już wcześniej współzależność między zmiennymi usytuowania w strukturze społecznej a stopniem zaangażowania obywatelskiego. Okazuje się bowiem, że ponadprzeciętną aktywnością społeczną w ramach organizacji obywatelskich charakteryzują się osoby z wyższych kategorii wykształcenia oraz osiągające najwyższe miesięczne dochody per capita (Boguszewski 2012, s. 78). Mając w pamięci wszystko co zostało powiedziane, warto zastanowić się dlaczego skala obywatelskiego zaangażowania w Polsce jest tak mała? Namysł nad tym zagadnieniem jest o  tyle istotny, że pewne symptomy zdają się przeczyć niskiej chęci Polaków do samoorganizacji. Mamy na myśli relatywnie wysokie poczucie sprawstwa, jakie wykazują dorośli mieszkańcy naszego kraju. Na początku 2012 roku 81% spośród badanych przez CBOS zgodziło się ze stwierdzeniem, że „działając wspólnie z innymi ludźmi można osiągnąć więcej niż samemu” (Kowalczyk 2012, s. 39). W tym samym roku zdanie „ludzie tacy jak ja działając wspólnie z innymi mogą pomóc potrzebującym lub rozwiązać niektóre problemy swojego środowiska, osiedla, wsi lub miasta” zaaprobowało blisko trzy czwarte respondentów (72%) (Ibidem, s. 39). Wyłania się zatem sytuacja, w której wprawdzie większość Polaków jest przekonana co do celowości i skuteczności współpracy, to jednak w mniejszości pozostają ci, którzy angażują się w rzeczywiste działania. Jedynie około 20% Polaków przyznaje się do członkostwa w organizacjach i stowarzyszeniach, czyli najważniejszej formie działalności z punktu widzenia budowy społeczeństwa obywatelskiego. Kluczem do zrozumienia rozdźwięku między poczuciem sprawstwa a faktyczną partycypacją w sferze publicznej może okazać się kwestia zaufania. To znajdujące się w centrum zainteresowania badaczy kapitału społecznego pojęcie, postrzegane jest za czynnik ułatwiający współpracę między ludźmi. Wysoki poziom zaufania, jak wyjaśnia Mariusz Kwiatkowski (2005, s.  105-111), przyczynia się do redukcji niepewności. Jeżeli jednostki obdarzają siebie zaufaniem w łatwiejszy sposób nawiązują współpracę, szybciej osiągają porozumienie co do norm i reguł współdziałania oraz chętniej uczestniczą w działaniach stowarzyszeń i grup sąsiedzkich (Ibidem, s. 105-106). Tymczasem, jak wynika z wielokrotnie już przytaczanego raportu CBOS Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, Polacy niezmiennie od wielu lat przejawiają bardzo niski stopień zaufania społecznego. Ze stwierdzeniem, że „większości ludzi można ufać” na początku 2012 roku zgodziło się jedynie 23% badanych, a pozostałe 74% przychyliło się do tezy, iż „w stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym” (Cybulska 2012, s. 16). Po raz kolejny zatem nastawienie prospołeczne podzielane jest przez blisko co piątą osobę.

110

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – co należy zmienić, jak być powinno? W poprzedniej części wykazaliśmy jak słabo społeczeństwo obywatelskie jest w Polsce rozwinięte. Spostrzeżenie to jest o tyle ciekawe, że to właśnie polskie doświadczenia związane z działalnością opozycyjną i przełomem ustrojowym w dużej mierze doprowadziły do renesansu tego pojęcia. Niegdyś badacze społeczni prowadzili namysł nad fenomenem ruchu „Solidarności” i masową mobilizacją obywatelską wokół niego. Dzisiaj przychodzi nam zastanowić się, gdzie leżą przyczyny obecnej bierności obywatelskiej Polaków i co należy zmienić. Niestety

wraz

demokratycznymi

i

gospodarczymi

przemianami

część

zmobilizowanych działalnością opozycyjną mas ponownie wycofała się do sfery prywatnej, w  obręb swoich gospodarstw domowych (Wnuk-Lipiński 2005, s.  131). Na nieszczęście perspektywy rozwoju społeczeństwa obywatelskiego przysłaniają chmury przeszłości. Wydaje się, że działania postawy charakterystycznej dla homo sovieticusa nadal znajdują swoje ujście w niektórych kluczowych sektorach życia społecznego. Niestety transformacji ustrojowej nie towarzyszy rychła transformacja mentalna pewnych w pewnych obszarach dotyczących aktywności obywatelskiej. Wydaje się, że w tej przemianie nie do końca pomagają media. Choć KRRiTV konstytucyjnie stoi na straży wolności słowa, to nierzadko przychodzi nam odczuć, że czasem wolności w mass mediach jest za wiele. Widać to z perspektywy tabloidyzacji środków przekazu. Ich cechą staje się nachalność prezentacji i jednoczesna miałkość przedstawianych treści. Pogłębiona analiza coraz częściej wypierana jest przez płytkie w przesłaniu połączenie informacji i rozrywki – infotainment. Politycy, przez media niskich lotów portretowani są w  karykaturalny sposób, który jednoznacznie uwypukla dominację emotio nad ratio. Media relacjonując politykę przekładają skandale seksualne czy ataki personalne nad realne problemy społeczne. Decyzja polityczna w krzywym zwierciadle, zamiast stać się decyzją racjonalną i silnie uargumentowaną, wędruje w obszar zniekształconych mniemań. W tym kontekście znów aktualne staje się pytanie stawiane przez Johna Streeta: czy dziennikarz to strażnik demokracji czy człowiek do wynajęcia? (Street 2006). Kolejną dewiacją, która osłabia polską obywatelskość jest zakamufowana, a czasem otwarta negacja przez sektor publiczny koncepcji administracji wolnej od polityki. Jak pokazuje doświadczenie, efektem takiego podejścia jest obniżenie jakości pracy urzędów. Gdy o  karierze nie decydują umiejętności, lecz powiązania polityczne, zwiększa się stopień serwilizmu urzędników. Podejmują oni wówczas głównie decyzje, które są zgodne z oczekiwaniami ich zwierzchników. Ci bardziej zapobiegliwi wstrzymują się z działaniem, wierni kunktatorskiej strategii Fabiusza II oraz podlegli żelaznym zasadom koniunktury. Podupada tym samym prestiż administracji publicznej, która ponownie zaczyna jawić się jako miejsce partyjnych interesów. Korpus służby cywilnej, w swojej ideologicznej i prawnej

Politicus 1/2013

111


Piotr Czakon, Michał Czech

podstawie odseparowany od polityki, po 1989 roku znów nią nasiąka w sposób  bardziej widoczny niż próbują to przedstawiać rządzący (Burnetko 2008, s. 77-83). Proceder ten tym bardziej gorszy, gdy uświadamiamy sobie, że urzędnicy pełnią służbę publiczną. Służbę mającą na celu troskę o interes wspólny. Administracja potrzebuje żywych wartości, czyli tego, co Anglicy nazywają the spirit of an organization. W sposób najbardziej klarowny przedstawił je lord M. Nolan, tworząc Siedem Zasad Życia Publicznego. Są to: bezstronność, niezawisłość, obiektywizm, odpowiedzialność, jawność, uczciwość, przywództwo (Kowalski 2005, s.  99-108). Standardy te już dawno zostały przyjęte w dojrzałych demokracjach. Zniesmaczeni niekompetencją polityków, obserwując klientelizm i nepotyzm, rzadko kiedy występujemy z jawnym sprzeciwem pozostając biernymi. Dla wielu jedyną formą kontroli jaką mamy są wybory powszechne. Idąc tym tropem można wysnuć wniosek, że społeczeństwo nakręca sprężynę władzy raz na cztery lata, po czym machina kręci się sama bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz. Na domiar złego życie codziennie jest ruchliwe jak mrowisko, a maszyneria państwa toczy się – jak to ujął Stefan Symotiuk – z „majestatycznością słonia” (2009, s. 178). Remedium na tego typu zjawiska zdaje się być odpowiednia infrastruktura prawna, gdyż niemożliwe jest istnienie społeczeństwa obywatelskiego w państwach, które dławią oddolne przejawy aktywności społecznej, nie przyznając mu podstawowych wolności politycznych. Konstytucja RP na mocy art. 57 i art. 58 gwarantuje obywatelom prawo do organizowania pokojowych zgromadzeń oraz prawo zrzeszania. Ustawodawca dostrzegł, że społeczeństwo to nie wyłącznie suma jednostek, lecz przede wszystkim zbiorowość skupiająca w sobie wspólne interesy. Społeczeństwo jest na tyle żywym organizmem, że tam gdzie grupy - nie działające ze sobą na co dzień - widzą punkty styczne, mogą rozpocząć kooperację, urzeczywistniając ideę woli powszechnej (Osiatyński 2004, s. 118-164). Emanacją tego zjawiska są fundacje lub stowarzyszenia, zwane również organizacjami pozarządowymi (NGO – non-governmental organization). Trzeci sektor ma na celu realizację zadań społecznych alternatywnie wobec rządowego planu. Propagując pluralizm, solidarność i współpracę w życzliwej atmosferze, stanowi tkankę łączną systemu demokratycznego (Toczyski 1998, s.  14-18). NGO’sy mogą oddziaływać pozytywnie i  porządkująco na trapiące obywateli rozterki. Pomagają same lub upowszechniają samopomoc. Alvin Tofer w Trzeciej fali uznaje samopomoc za jeden z  wyznaczników procesu transformacji ludzkości do kolejnego etapu rozwoju cywilizacyjnego. Wysnuwając teorię klasy prosumenckiej, traktuje on aktywność samopomocową danego społeczeństwa za przesłankę jego rozwoju (Tofer 1980, s. 403-405). Powoli jednak trzeci sektor ulega silnej profesjonalizacji. Ze spontanicznego ruchu przekształca się w twardą strukturę, podlegającą reżimowi skutecznego zarządzania.

112

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

Reżimowi charakterystycznemu dla przedsiębiorstwa. Obywatelski idealizm zderza się z  szarą rzeczywistością. Pojawia się problem ze zdobyciem grantu. Chętni do działania obywatele zmuszani są do pokonywania coraz liczniejszych barier formalnych, aby uzyskać zgodę i fundusze na swoją działalność. Koniecznością staje się poszukiwanie księgowego oraz prawnika, który zadbają o  wniosek o dotację. Tym samym organizacje pozarządowe, naturalną koleją rzeczy, przeistaczają się w  poczwarkę, przejmując coraz więcej znamion  podmiotów sektora prywatnego (Tyrowicz 2013). Warto zastanowić się w tym punkcie czy szklanka jest do połowy pełna, czy do połowy pusta? Dla jednych konieczność zorganizowania to motywujące wyzwanie, jednakże jak pokazuje doświadczenie, dla wielu to wystarczający powód, by ostudzić swój reformatorski zapał. Polska ubiegłego roku obftuje w wystąpienia masowe pod znakiem sprzeciwu wobec ACTA. Gniew, żarliwość oraz entuzjazm tego ruchu zdaje się dowodzić jak silnie obecny w  naszej narodowej mentalności jest polityczny romantyzm. Owszem, krzyk sprzeciwu może być pierwszym krokiem, czymś, co dźwignie ludzi z letargu. Jednakże bez racjonalnych propozycji zmian i kontroli ich wdrażania tłum traci wspólny horyzont. Zamiast stanowić realną przeciwwagę dla elity politycznej unosi się niczym liść na wietrze. Dlatego piętą achillesową takiego przejawu demokracji bezpośredniej jest jej efemeryczność. W jaki sposób, więc przeciwdziałać słomianemu zapałowi mas? Rozwiązaniem zdaje się być umacnianie obywatelskiego ducha, który tchnie życie w prawnie zagwarantowany instytucjonalno-strukturalny szkielet. Conditio sine qua non aktywności społecznej jest wzniesienie się ponad egoistyczne pobudki. Zgodnie z hierarchią potrzeb Abrahama Maslowa zaspokajanie najbardziej podstawowych pragnień, warunkujących przetrwanie, bywa wynikiem instynktownej konieczności. Natomiast zaspokajanie potrzeb wyższego rzędu: afliacji czy samorealizacji może być motywem do uczynienia czegoś dla siebie i innych (Maslow 1964). Pragnienie to bywa czasem tak silne, że nabiera rangi przymusu. Przymus z kolei nie wszystkich aktywizuje w równym stopniu. Zdarza się, że wywołuje totalną bierność. W tym stanie ducha niewiele można uczynić dla siebie, nie mówiąc już o zaangażowaniu w sprawy ogółu. Jednakże wyjście poza obszar własnego ego stanowi kluczowy element uczestnictwa w życiu społecznym. Motywacje skierowane ku sprawom wykraczającym poza zakres potrzeb ściśle prywatnych są kamieniem węgielnym społeczeństwa obywatelskiego (Załuska 1998, s. 73-101). Toteż kształcenie cnót obywatelskich powinno stać się jednym z priorytetów rządzących. Ten cel można osiągnąć poprzez odpowiednią edukację o postawach obywatelskich lub poprzez wprowadzenie instytucji publicznej na kształt niemieckiej Federalnej Centrali Kształcenia Obywatelskiego, która wpierałaby działania związanie z tą dziedziną kształcenia (Siellawa-Kolbowska, Łada, Ćwiek-Karpowicz 2008, s.  185-190). Istotną rolę w tym procesie powinien odgrywać samorząd lokalny. Często zapominamy jaką szkołą

Politicus 1/2013

113


Piotr Czakon, Michał Czech

aktywności obywatelskiej może być samorząd terytorialny, lecz to właśnie na tym poziomie przysługuje społeczności najwięcej instrumentów partycypacyjnych. *** Konkludując, można zaryzykować stwierdzenie, że obecny system stwarza podatny grunt dla działalności społecznej. Działalności, która niestety w naszym kraju wciąż pozostaje w formie szczątkowej. Posiłkując się raportami społecznymi wykazaliśmy, że w przeciągu blisko trzydziestu lat transformacji nie zdołaliśmy wytworzyć w Polsce sprawnego i rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego. Jednakże możliwości stwarzane przez system to dopiero warunek wstępny. Dla zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego potrzebne jest coś więcej. Mianowicie duch obywatelski, będący paliwem, czy raczej smarem, który pomaga trybom tej instytucjonalnej machinerii nabrać odpowiedniego tempa rozwoju. Postkomunistycznemu społeczeństwu należy uświadamiać konieczność dążenia do szerokiej współpracy, zarówno w strukturach NGO, jak i  poza nimi. Tak obrany kierunek, prowadzący do silnego społeczeństwa obywatelskiego, ociera się o utopię. Być może sam termin ten należy traktować jako pewien ideał, a nie fakt społeczny (Migalski 2006, s.  9-25). Ów problem pozostawmy purystom językowym. Tymczasem, mając na uwadze mozolność procesu transformacji umysłowej, warto trzymać w pamięci maksymę Seneki: per aspera ad astra.

114

Politicus 1/2013


Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – jak jest, jak być powinno?

Bibliografa: Balcerowicz L. (2012), Wstęp [w:] L. Balcerowicz (red.), Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów, Zysk i S-ka, Warszawa. Bartkowski J. (2011), Tradycje partycypacji w Polsce [w:] Anna Olech (red.), Partycypacja publiczna. O uczestnictwie obywateli w życiu wspólnoty lokalnej, Instytut Spraw Publicznych. Boguszewski R. (2012), Aktywność Polaków w organizacjach obywatelskich [w:] M. Grabowska, Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, CBOS, Warszawa. Burnetko K. (2008), Administracja publiczna [w:] L. Kolarska-Bobińska (red.), Co warto, co należy zmienić?, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa. Cybulska A. (2012), Zaufanie społeczne [w:] M. Grabowska, Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, CBOS, Warszawa. Czapiński J., Panek T. (2011), Diagnoza społeczna 2011, Rada Monitoringu Społecznego, Warszawa. Giełżyński W. (1986), Edward Abramowski, Trojka, Poznań. Grabowska M. (2012), Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, CBOS, Warszawa. Habermas J. (2007), Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej, PWN, Warszawa. Hipsz N. (2012), Potencjał społecznikowski i zaangażowanie Polaków w pracę społeczną [w:] M. Grabowska, Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, CBOS, Warszawa. Kowalczyk K. (2012), Gotowość Polaków do współpracy w latach 2002-2012 [w:] M. Grabowska, Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012, CBOS, Warszawa. Kowalski T. (2005), Kodeks etyczny, a kształtowanie zasad etycznych w administracji [w:] „Studia lubuskie” 1/2005, Sulechów. Kwiatkowski M. (2005), Kapitał społeczny [w:] Z. Bokszański, K. Gorlach, T. Krauze, W. Kwaśniewicz, E. Mokrzycki, J. Mucha, A. Piotrowski, T. Sozański, A. Sułek, J. Szmatka, W. Wincławski (red.), Encyklopedia Socjologii, Ofcyna Naukowa, Warszawa. Maslow A. H. (1964), Teoria hierarchii potrzeb [w:] J. Reykowski (red.), Problemy osobowości i motywacji w psychologii amerykańskiej, PWN, Warszawa. Matynia E. (2008), Demokracja performatywna, Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław. Migalski M. (2006), Obywatel-Społeczeństwo-Demokracja,   Wyższa Szkoła Zarządzania i Marketingu, Sosnowiec. Osiatyński W. (2004), Rzeczpospolita obywateli, Rosner i wspólnicy, Warszawa. Siellawa-Kolbowska K.E., Łada A., Ćwiek-Karpowicz J. (2008), Kształcenie obywatelskie [w:] L. Kolarska-Bobińska (red.), Co warto, co należy zmienić?, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa. Skąpska G. (2005), Społeczeństwo obywatelskie [w:] Z. Bokszański, K. Gorlach, T. Krauze, W. Kwaśniewicz, E. Mokrzycki, J. Mucha, A. Piotrowski, T. Sozański, A. Sułek, J. Szmatka, W. Wincławski (red.), Encyklopedia Socjologii, Ofcyna Naukowa, Warszawa. Street J. (2006), Mass media, polityka i demokracja, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków. Sułek A. (2011), Doświadczenie, działania dla społeczności i kompetencje obywatelskie [w:] J. Czapiński, T. Panek, Diagnoza społeczna 2011, Rada Monitoringu Społecznego, Warszawa. Symotiuk S. (2009), Przebudowa demokracji przedstawicielskiej [w:] M. Szyszkowska, Demokracja XXI wieku, Tchu, Warszawa. Szacki J. (1997), Wstęp. Powrót idei społeczeństwa obywatelskiego [w:] J. Szacki (red.), Ani książę, ani kupiec: obywatel. Idea społeczeństwa obywatelskiego w myśli społecznej, Znak, Kraków. Toczyski W. (1998), Istota i zadania organizacji pozarządowych w społeczeństwie obywatelskim [w:] M. Załuska, J. Boczoń, Organizacje pozarządowe w społeczeństwie obywatelskim, Śląsk, Katowice. Tofer A. (1980), Te Tird Wave, William Morrow and Co, New York. Trutkowski C., Mandes S. (2005), Kapitał społeczny w małych miastach, SCHOLAR, Warszawa. Tyrowicz J. (2013), NGO SCI-FI: bez nowych „mózgów” sektor nie przetrwa, http:// wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/842431.html, dostęp 16.02.2013. Wnuk-Lipiński E. (2005), Socjologia życia publicznego, SCHOLAR, Warszawa.

Politicus 1/2013

115


Piotr Czakon, Michał Czech

Załęski P. S. (2012), Neoliberalizm i społeczeństwo obywatelskie, UMK, Toruń. Załuska M. (1998) Społeczne uwarunkowania angażowania się w działalność organizacji pozarządowych [w:] M. Załuska, J. Boczoń, Organizacje pozarządowe w społeczeństwie obywatelskim, Śląsk, Katowice. Summary: Tis paper seeks to address the following questions: what is the condition of the contemporary civil society in Poland and what steps should be taken to increase the level of citizen participation in our country? Firstly, to avoid confusion in understanding the term ‘civil society’ we want to present the historical descriptions of this concept. Aristotle defnes the politike koinonia as „a political community”, but in the modern literature, the idea tends to be used to refer the activity in non-governmental organizations. In response to the frst question, we generally base on this last defnition. Te most recent data on this issue give us CBOS report Społeczeństwo obywatelskie w Polsce A.D. 2012 and Diagnoza społeczna 2011. Unfortunately, mentioned analysis shows the strong evidence of lack of civil activity in our society. Te last part of the essay indicates that there are a number of important changes which need to be made to efect the functioning of the civil society in Poland. Keywords: civil society, associations, third sector, informal social activity, participation, NGO Piotr Czakon – student drugiego stopnia socjologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Główne zainteresowania naukowe autora obejmują problematykę struktury społecznej, kwestie rozwoju społecznego oraz zagadnienia związane ze sferą publiczną. Michał Czech – student Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, w ramach których realizuje program z kierunków prawo oraz socjologia. Na co dzień współpracuje z podmiotami trzeciego sektora.

116

Politicus 1/2013


Politicus nr 1/2013