Issuu on Google+


Obrazy artystów amatorów Jerzy Rochowiak

Obrazy artystów amatorów można oglądać w ośrodkach kultury, bibliotekach, muzeach i galeriach uwzględniających w programach działań plastykę amatorską. Najczęstsze są prezentacje zbiorowe grup, stowarzyszeń i innych organizacji skupiających twórców. Coraz liczniejsze są wystawy indywidualne poszczególnych autorów. W praktyce wystawienniczej zwykle rozdziela się twórczość amatorską i profesjonalną, choć granica podziału jest coraz mniej wyrazista: coraz większy jest obszar, w którym można umiejscowić i amatora, i zawodowca. Przyjmuje się jako kryteria określające status artysty amatora: uprawianie sztuki niezarobkowo, nieukończenie uczelni kształcącej plastyków, nienależenie do związków i stowarzyszeń zrzeszających profesjonalistów. W nieodległej przeszłości legitymacja takiego związku dawała uprawnienia do wykonywania zawodu artysty plastyka; podobnie było w dziedzinie fotografii. Granicę podziału było można określić znacznie bardziej precyzyjnie, aniżeli obecnie, a i owe uprawnienia liczyły się bardziej niż dzisiaj. Może też łatwiej było odróżnić prace amatorów –

Obraz Tomasza Wiczyńskiego z Bydgoszczy

poruszających się w ograniczonej sferze tematów i problemów – od dzieł profesjonalistów. Można zapytać czy dla plastyków amatorów celem uprawiania sztuki, rozwijania umiejętności jest aspirowanie do zawodowstwa, potwierdzanego choćby członkostwem w związku twórczym; po transformacji powstało – obok Związku Polskich Artystów Plastyków – kilka nowych takich organizacji. Trzeba powiedzieć, że większość amatorów o tak pojmowanym zawodowstwie nie myśli. Uprawiają sztukę con amore. Najważniejsze są dla nich radość tworzenia i radość spotkania z innymi – z widzami – poprzez świat obrazów czy w świecie obrazów. Można by powiedzieć, że jeśli ktoś uważa się za artystę amatora, to nim jest. Ale też należałoby dodać, że amatorzy spojrzą z ukosa na kogoś, kto pisałby się do ich grona, a według przywołanych kryteriów mógłby liczyć się do zawodowców. I profesjonaliści wskażą na niespełnienie warunków, gdy amator chciałby się znaleźć pośród nich. Dzieje się tak – i ma to znaczenie – podczas wystaw zbiorowych amatorów bądź profesjonalistów i konkursów, choć bywają konkursy plastyczne


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

– a także fotograficzne, filmowe, literackie – na których liczą się tylko i wyłącznie prace, a nie status ich twórcy. Paradoksalnie i utrwala, i wskazuje na nieoczywisty podział na artystów amatorów i profesjonalistów organizowany przez bydgoski Wojewódzki Ośrodek Kultury i Sztuki „Stara Ochronka” w trybie biennale Ogólnopolski Konkurs Malarski im. Teofila Ociepki. Utrwala, bo z uczestnictwa w nim są wykluczeni zawodowcy. Pokazuje nieoczywistość podziału, ponieważ o sporej części prac nagradzanych, wyróżnianych, kwalifikowanych do wystawy pokonkursowej można powiedzieć, że przynależą do współczesnej sztuki, że są istotne w życiu artystycznym – i że status autorów jest wobec tego nieistotny. Jednym z kryteriów amatorskości jest specyfika świata, jaki przedstawiają poprzez swoje obrazy artyści nieprofesjonalni. Wskazywać na to może przypomnienie przez jednego z jurorów Konkursu, Zbigniewa Chlewińskiego, w katalogu tegorocznej pokonkursowej wystawy fragmentów Wykładów i dyskusji z estetyki Romana Ingardena – o naiwności w sztuce. Mędrcy tej miary – pisze Zbigniew Chlewiński – rozważają piękno, wzniosłość, komizm itp. wyłącznie jako jakości przypisane dziełu sztuki wysokiej, jeśli zaś choćby na moment zatrzymają się przy owocach tzw. samorodnej, intuicyjnej ekspresji plastycznej, czyli tej, która nazywa się „sztuką naiwną”, albo od jakiegoś czasu „art brut”, to stanowi to wystarczający powód, aby odnotować podobne zainteresowania.

Czy jest dziś zasadny podział sztuki na wysoką i niską? Czy można ograniczać plastykę amatorską do „sztuki naiwnej” czy „art brut”? Na pokonkursowej wystawie znalazły się – wybrane spośród blisko tysiąca nadesłanych – prace dziewięćdziesięciu trzech autorów, po jednej, po kilka. Wystawa pokazuje przekraczanie barier i ograniczeń przez twórców amatorów, różnorodność ich dokonań, szeroką sferę tematów i problemów. Dzieje się tak po części za przyczyną owej naiwności, bezpośredniości, spontaniczności, nieskrępowanej wyobraźni, wielu źródeł inspiracji. W przywołanym w katalogu tekście Romana Ingardena można przeczytać: Niepodobna, by naiwność była pozbawiona szczerości, to jest coś, co koniecznie z naiwnością współwystępuje. Ktoś, kto jest naiwny, ten jest szczery. Może to być ta szczerość, która jest przeciwieństwem kłamstwa, jakiegoś udania, i która jest przeciwieństwem sztuczności. Wskutek tego wiązano tę szczerość i tę naiwność z tym, co nazywano bezpośredniością. To nie jest coś, co jest przedtem myślowo, świadomie, celowo przygotowane, tylko coś, co ja bym nazwał pewną produkcją odruchową, mimowolną, powstałą z jakiegoś pierwotnego popędu. Pochodnymi przejawami występowania naiwności są wyglądy przedmiotów całkiem uproszczone, nie takie jak te, które należą do przedmiotów rzeczywistych. Obrazy eksponowane na wystawie ogląda się z przeświadczeniem, że jest to malarstwo intuicyjne,

Obraz Anny Lewandowskiej z Bydgoszczy

3


4

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

bezpośrednie i szczere, że każdy z autorów na swój własny sposób uprawia sztukę. Niekiedy artyści amatorzy wszakże zbytnio poddają się fascynacjom dziełami mistrzów malarstwa, podejmując z nimi dialog, a nawet wykonując kopie, jakby w ten sposób chcieli rozwijać bądź sprawdzać swoje umiejętności. Takie prace jednak pozostają poza pokonkursową wystawą. Bydgoski Konkurs cieszy się ogromną popularnością i jest jedynym takim przedsięwzięciem w kraju; owszem są organizowane konkursy plastyczne dla artystów amatorów, ale mają charakter regionalny czy lokalny. W tym roku otrzymaliśmy obrazy autorów z miejscowości, ośrodków i środowisk, które wcześniej w Konkursie były nieobecne – mówi Katarzyna Wolska kierująca Galerią Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki „Stara Ochronka” w Bydgoszczy. – Uczestniczą w nim dorośli, młodzież, coraz liczniej Polacy zza granicy. Obrazy nadsyłają placówki zajmujące się terapią osób niepełnosprawnych. Zdarzają się też prace dzieci. Obrazów otrzymaliśmy dużo, w znakomitej większości ciekawych. Katarzyna Wolska mówi o zauroczeniu światem, który przedstawiają konkursowi autorzy: własnym, oryginalnym, niepowtarzalnym, uzewnętrzniającym niezwykłą wyobraźnię, niezwykłe widzenie świata, urzekającą wrażliwość. W sposób sobie dostępny, a więc taki, jaki poznali, jakiego się nauczyli, malują to, co jawi im się pod powiekami, a czasem to, co wyłania się z dziwnego snu, łączy ze wspomnieniami i przypomnieniami. Taki charakter mają obrazy Wiesławy Szymoniak-Grodzkiej z Krasnegostawu, będące symultanicznymi przedstawieniami życia dawnej wsi. Niekiedy malarze amatorzy uzewnętrzniają świat, o którym myślą i który przeżywają… Takie wrażenie sprawiają religijne obrazy Walentego Makara z Bydgoszczy czy Józefa Walczaka z Więcborka. Niekiedy artyści przedstawiają to, co zobaczyli, co im się spodobało, co ich zaciekawiło. Tomasz Waglewski z Włocławka pokazał widok na Muzeum Narodowe w Pradze, Eugeniusz Królak z Torunia przedstawił rodzimy krajobraz – panoramiczne ujęcie łąki po sianokosach. Urodą bydgo-

Obraz Anny Lewandowskiej z Bydgoszczy

skiej Wenecji, malowanej ciepłymi kolorami zachwyca Anna Lewandowska z Bydgoszczy. Czasem obrazy są przejawem swobodnej ekspresji, ograniczanej jedynie umiejętnościami posługiwania się malarskimi środkami. Czasem są formą wyrazu i przekazu, niekiedy łączą się ze słowem, jakby zapisane zdania i namalowane sceny miały się złożyć na jakowyś filozoficzny bądź teologiczny esej artystyczny, a może i traktat. Niezmiennie łączy przedstawiane sceny, zwykle inspirowane lekturą Pisma Świętego, z filozoficznymi zapiskami Józef Chełmowski z Brus. Uwagę przyciągają prace, w których widoczna jest naiwność, na którą zwracał uwagę Zbigniew Chlewiński. Są też takie, o których można pomyśleć, że wzięły się z dziecięcej wyobraźni. Przeważają uproszczenia, może poddane dążeniom do syntezy w przedstawieniu świata, a zarazem siebie w tym świecie… Pośród eksponowanych obrazów są malowane z nastawieniem na realizm, są oddalające się od realizmu nawiązania do zaobserwowanej rzeczywistości, są abstrakcje. Najróżniejszy jest stosunek autorów do form, do koloru… Prezentowani twórcy malują w tradycyjnych technikach i konwencjach, nierzadko z wielką biegłością. Bardzo rzadko eksperymentują, poszukując własnych technik. Jest na wystawie kilka rysunków i grafik; zdają się przynależeć do rzeczywistości malarskiej. Nadesłane na Konkurs i eksponowane obrazy świadczą o tym, że ich autorzy chcą, by je zobaczyli inni. Chcą się spotkać z innymi poprzez swoją twórczość. A może oczekują oceny tego, co robią, potwierdzenia, że dokonują właściwych artystycznych wyborów? Oczywiste jest zróżnicowanie pokonkursowej wystawy; można ją określić jako spotkanie z blisko stu artystycznymi indywidualnościami. Została otwarta 12 lutego w gościnnych spichrzach bydgoskiego Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego, nad Brdą, a kilka dni później opodal, przy bydgoskim Starym Rynku, w salonie ekspozycyjnym Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej odbył się wernisaż wystawy obrazów zmarłego w ubiegłym roku Wiktora Chrzanowskiego z Torunia. Obie prezentacje pięknie się dopełniały.


XV Mogileńskie spotkania plastyczne Stanisław Jasiński

Mogileńskie Spotkania Plastyczne odbywają się co dwa lata. O poprzedniej ich edycji pisałem w majowym Biuletynie Informacji Kulturalnej w 2011 r. Tegoroczne Spotkania były piętnastymi z kolei, od pierwszego minęło przeszło 30 lat i choćby dlatego była to okazja do wielopokoleniowego świętowania jubileuszu. Świętowania odmiennego niż przysłowiowe już akademie ku czci, z nieodłącznymi dyplomami w błyszczących ramkach i bukietami goździków. W marcu 2013 r. w różnych miejscach kilkunastotysięcznego Mogilna swoje jubileuszowe XV Spotkania Plastyczne artyści fetowali wystawami malarskimi, indywidualnymi i zbiorowymi, akcjami plastycznymi, prezentacjami pracowni plastycznych, wykładami i pokazami, instalacjami, spektaklami teatralnymi, koncertami i wieczorami poezji. Działo się to wszystko w sali kina Wawrzyn, sali wystawowej MDK, w hali widowiskowo-sportowej, w parku miejskim i amfiteatrze, w Urzędzie Stanu Cywilnego, w Muzeum Ziemi Mogileńskiej w Chabsku, na Placu Wolności i w dawnym Magazynie Zbożowym GS. Podczas inauguracji Spotkań, 8 marca z okazji Dnia Kobiet, Mogileńska Akademia Filmowa w cyklu Kobieta-Świat-Sztuka zaprezentowała dwa filmy dokumentalne: francuski Siła Kobiet z 2010 r. oraz amerykański Marina Abramović: artystka obecna z 2012 r. Warto dodać, że kino Wawrzyn w Mogilnie od dwóch lat wyposażone jest w urządzenia do odtwarzania cyfrowych kopii filmowych, a miejscowa Akademia Filmowa skupia w swym gronie ponad 50 osób o najróżnorodniejszych profesjach. Ponadto 15 marca w kinie Wawrzyn odbył się premierowy pokaz realizacji filmowych: Znaleźć wiatr, Spotkałem pewnego Pana, Przytrzymać światło Kajetana Pochylskiego (ur. w 1984 r., absolwenta UMK, obecnie pracownika Uniwersyteckiego Centrum Nowoczesnych Technologii Nauczania UMK). Pokaz, nieco przekornie zatytułowano Instrukcja z kuchni filmowej. Po projekcjach odbyło się spotkanie z autorem. Mogileńskie Spotkania Plastyczne stały się znaną w środowiskach artystycznych imprezą kulturalną; bierze w nich udział ponad stu twórców. W marcu 2013 roku 144 autorów zaprezentowało około 600 prac, wykonanych w różnych technikach i stylistykach. Formuła Spotkań jest otwarta. Obrazy wykładowców akademickich sąsiadowały z pracami artystów amatorów, wykonujących na co dzień najróżniejsze nie-artystyczne zawody oraz dziełami artystów niepełnosprawnych z Gniezna. Niektórzy z nich uczestniczą w Spotkaniach od lat, inni pojawili się w Mogilnie po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni. Są to osoby w różnym wieku, najmłodsi

mają lat kilkanaście, najstarsi tworzą pogodne obrazy swojej jesieni życia. W wystawach zawsze uczestniczą twórcy z regionu: z Mogilna, Szubina, Strzelna, Rogowa, Nakła nad Notecią, Bydgoszczy, Grudziądza, Torunia, Chełmży, Żnina, Gąsawy, Piechcina, Barcina, Aleksandrowa Kujawskiego, Solca Kujawskiego. Spoza województwa kujawsko-pomorskiego w tegorocznych Spotkaniach wzięli udział malarze, graficy i rysownicy z Łodzi, Kielc, Szczecina, Drawska Pomorskiego, Poznania, Wrześni, Wrocławia, Olsztyna, Pasymia, a także Irmgard Hofmann z Frankfurtu. Jak podczas poprzednich edycji Spotkań, tak i w tym roku sporo było obrazów olejnych, niekiedy bardzo interesujących, w większości odwołujących się historycznych estetyk. Do takich ujmujących prac należą z pewnością oleje Mirosława Banacha z Szubina, przedstawiające nieodległą, ale już przeszłość: lokomotywy parowe w kłębach pary, majestatycznie przemykające obok nieczynnych dziś nastawni i uśpionych lokalnych dworców kolejowych. Wystawę główną w 2013 r. zdominowały: rysunek oraz grafiki warsztatowe i cyfrowe. Wiele z nich przykuwało uwagę. Zatrzymywały, skłaniały do zadumy nad biegłością twórcy, niebanalną formą plastyczną i wymową prace: Małgorzaty Jankowskiej z Solca Kujawskiego, Michała Ogrodowczyka z Torunia, Anny Gabrieli Trzpil z Torunia, Justyny Napierały z Torunia, Ewy Bińczyk Z Torunia, Beaty Starczewskiej z Królikowa, Adriany Żytniewskiej z Torunia, Zdzisława Mackiewicza z Torunia, Dariusza Adryana z Mogilna, Ewy Łaganowskiej z Mogilna, Wojciecha Knapika z Gniezna. Uwagę zwracały: syntetyczna bryła szklanej instalacji Witolda Pochylskiego z Mogilna Układ z linią dla…, akrylowy Autoportret Natalii Jelińskiej z Szubina, płaskorzeźba Skrzypek na dachu Jana Harasimowicza, akryl Zwiastun jesieni Edwarda Maciejewskiego z Gąsawy. Do najbardziej frapujących należał cykl Pauliny Jarosz zatytułowany Układ względnie odosobniony, prezentowany w Galerii Lustro w kinie Wawrzyn. Składał się on z sześciu wielkoformatowych rysunków wykonanych w technice suchej pasteli. Paulina Jarosz tworzy projekty graficzne i animacje oraz fotografuje. Rysunki w sposób zbliżony do fotorealizmu czy też hiperrealizmu z lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku przedstawiają werystycznie oddane zębatki, sprężyny oraz części motocykli i samochodów. Rysowanie suchą pastelą jest zajęciem żmudnym, wymaga dyscypliny i precyzji. Jak sama pisze: rysowanie ich zajęło rok, każdy miesiąc, tydzień, dzień. Prawie każdą minutę tego procesu utrwaliłam na fotografiach. Tysiące poklatkowych zdjęć składa-


6

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

ją się na cykle poklatkowych animacji obrazujących proces TWORZENIA. Fotografie uwieczniły nie tylko proces rysowania, ale także powstawania fantastycznej maszyny, która ożywa w końcowej animacji przecząc logice własnej konstrukcji. Cykl Układ względnie odosobniony to praca dyplomowa Pauliny Jarosz, nagrodzona w 2012 r. medalem Tymona Niesiołowskiego za najlepszy dyplom artystyczny na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 2004-2011 autorka pracowała jako instruktor plastyki w Fundacji Piękniejszego Świata w Skłudzewie, w 2006 r. ukończyła z wyróżnieniem Państwową Ogólnokształcącą Szkołę Sztuk Pięknych w Bydgoszczy i rozpoczęła studiowanie grafiki warsztatowej w Pracowni Grafiki Multimedialnej UMK pod kierunkiem prof. Leszka Kiljańskiego. Była czterokrotną stypendystką UMK, pięciokrotnie uzyskała stypendium artystyczne Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Jak podczas poprzednich edycji Spotkań, w tym roku artyści i widzowie wzięli udział w akcji plastycznej Błękitna linia. Jest to budowanie prostego w swej wymowie znaku plastycznego z piętnastocentymetrowych odcinków błękitu na folii samoprzylepnej, podpisanych przez twórcę lub odbiorcę, które zespolone ze sobą tworzą linię spotkania. Rozszerzeniem projektu Błękitna linia wydaje się Błękitna interwencja – kolejna akcja plastyczna w 2013 r. odnosząca

Obraz Mirosława Banacha z Szubina

się do potrzeby porządkowania wizualnej przestrzeni publicznej naszych miast, także miasta Mogilna: Wszystkie słupy i tablice ogłoszeniowe w mieście spróbujemy zamienić na plastyczną formę informacji kulturowej w ramach XV MSP. To działanie realizowane było przez Stowarzyszenie Artystyczne Magazyn Zbożowy GS, współuczestniczyć w nim mógł każdy mieszkaniec Mogilna. Inną ciekawą propozycją Stowarzyszenia był projekt Fotomagazyn: oglądane i zapisane. Były to piąte prezentacje fotograficzne; organizatorzy nie ograniczali ani wieku autorów, ani wielkości fotografii. Każdy 21 marca mógł przynieść do hali sportowo-widowiskowej w Mogilnie swoje zdjęcia, powiesić samodzielnie i w ten sposób stać się współuczestnikiem ekspozycji. W dniach 22 i 23 marca po raz kolejny alternatywny teatr Terminus a quo z Nowej Soli zaprezentował w Mogilnie i Chabsku sześć teatralnych happeningów: Liteti, manoli, hipete, Przebudzenie, Sceny symultaniczne, Fiszki psychowienia, Adiafora oraz Syndrom ucieczki. Nie sposób wyliczyć wszystkich imprez Mogileńskich Spotkań Plastycznych bez obawy, że którąś się pominie. Działania były zintegrowane; wielokierunkowe spektrum współczesnej plastyki prezentowane w różnych punktach miasta integrowało twórców i odbiorców. W Urzędzie Stanu Cywilnego wykład – pokaz – prelekcję Pogotowie sztuki zaprezentował


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

artysta malarz i animator edukacji artystycznej Tadeusz Wieczorek. Podczas X Wieczoru Muzyki i Poezji Marek Wolski przygotował prezentację twórczości literackiej artystów mogileńskich i bydgoskich, zaś Małgorzata Żurańska-Wilkowska (śpiew) z kobiecym zespołem Jakim cudem zaprezentowały wiersze Zbigniewa Herberta, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego oraz Jeremiego Przybory. Dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa malarstwa Stanisławy Sierant, wychowanki prof. Mariana Turwida, urodzonej w Kruchowie koło Trzemeszna. Pierwszą pracę podjęła w Mogileńskim Domu Kultury jako instruktor plastyki, obecnie pracuje w muzeum w Człuchowie. Od 45 lat uprawia twórczość malarską w technice olejnej, akwareli i pastelu, maluje portrety, kwiaty w czterech porach roku, urokliwe uliczki dawnego Człuchowa, zajmuje się też sztuką sakralną. W trakcie XV Mogileńskich Spotkań Plastycznych w Amfiteatrze Letnim w Parku Miejskim doszło do realizacji interesującego projektu Dwór Króla Maciusia. Animatorzy z Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści z Warszawy wprowadzili dzieci w magiczny świat zabawy i zachęcili do budowy fantastycznego zamku z klocków MuBaBao – prostych, oszlifowanych brył z drewna bukowego i dębowego.

Rysunki Ewy Łaganowskiej z Mogilna Fot. Stanisław Jasiński

Niektóre działania i realizacje plastyczne XV Mogileńskich Spotkań Plastycznych są kontynuacją wcześniej sprawdzonych pomysłów, inne nowymi projektami. Jedno wszakże wydaje się pewne – Spotkania są rozbudowaną interdyscyplinarną imprezą kulturalną, integrującą nie tylko artystów obrazu, profesjonalnych i nieprofesjonalnych, mieszkających w regionie, a niekiedy daleko poza nim, uprawiających różne dziedziny sztuki, ze społeczeństwem Mogilna. Mogileńskie Spotkania Plastyczne obalają kostyczny przesąd o tym, że sztuka współczesna jest niezrozumiała dla odbiorców. Wystawy mogileńskie dowiodły, że każdy tu może znaleźć coś dla siebie, coś sobie bliskiego. Czasem bywa tak, że artyści nieprofesjonalni korzystają ze współobecności profesjonalistów. Ale bywa i tak, że twórczość nieprofesjonalna staje się źródłem silnych inspiracji dla artystów profesjonalnych. Podobnie rzecz się ma z twórczością osób niepełnosprawnych. Nie wypada zapominać, że z tego regionu wyszło przynajmniej kilku artystów malarzy, grafików i rzeźbiarzy, zaczynających od zajęć plastycznych w domu kultury, a będących dziś wykładowcami akademickimi znanymi dziś daleko poza jego granicami. Inni na co dzień będą kontynuowali pracę w zgoła nieartystycznej profesji, jak np. Jan Harasimowicz ze Strzelna, aptekarz, właściciel Apteki Romańskiej wykonujący oryginalne płaskorzeźby w drewnie.

7


doświadczenie i radość tworzenia o malarstwie marii serwińskiej-guttfeld Stanisław Jasiński

Maria Serwińska-Guttfeld studiowała na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, uzyskując w roku 1967 dyplom w Katedrze Grafiki w pracowniach prof. Edmunda Piotrowicza i prof. Ryszarda Krzywki. Uprawia grafikę, rysunek i malarstwo. Swoje prace prezentowała na dwudziestu sześciu wystawach indywidualnych i około stu zbiorowych. Jej obrazy znajdują się w zbiorach w kraju i za granicą. Otrzymywała nagrody i wyróżnienia w konkursach na malarstwo i grafikę. Przez wiele lat uczyła plastyki, początkowo w Studium Nauczycielskim w Toruniu, później w IX Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu, gdzie opracowała i wdrożyła programy autorskie w klasach humanistyczno-artystycznych. Była też doradcą metodycznym do spraw plastyki. Działała w szerszej grupie nauczycieli przedmiotów artystycznych, wychowawców z pasją.

Maria Serwińska-Guttfeld, obraz

Programy, które opracowywała, były próbą uwrażliwiania młodzieży na sztukę intermedialną, rodzącą się wówczas w Polsce. Były próbą połączenia zagadnień stricte plastycznych z nauką historii sztuki, kompozycji, muzyki, kultury żywego słowa. Zajęcia miały przygotować licealistów do studiów plastycznych i teatralnych. Niektórzy z jej uczniów już przed maturą prezentowali swoje dokonania na wystawach indywidualnych w toruńskich galeriach, inni zakładali pamiętane do dzisiaj toruńskie zespoły muzyczne. Najzdolniejsi zdawali egzaminy do akademii sztuk pięknych i na studia aktorskie, do wyższych szkół muzycznych i kończyli uczelnie z wysokimi notami. W klasach humanistyczno-artystycznych IX LO młodzież miała możliwość uczestnictwa w cotygodniowych warsztatach popołudniowych, poświęconych malarstwu i grafice, czy muzyce. Co roku w czerwcu organizowano dla nich dwutygodniowy plener, kształcący, ale też integrujący młodzież w zwartą grupę rówieśniczą. Po latach większość uczniów na toruńskich ulicach czy w parkach spotyka się i nadal rozpoznaje swoją nauczycielkę i radośnie się z nią wita, opowiada o osobistych kolejach losu. W 1987 r. Maria Serwińska otrzymała stypendium twórcze Ministerstwa Kultury i Sztuki. W 1991 r. była członkiem-założycielem Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. W 2001 r. za swoją pracę pedagogiczną została odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej – najwyższym odznaczeniem w oświacie. Obecnie Maria Serwińska-Guttfeld jest artystycznym opiekunem sekcji plastycznej Toruńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku; z trzema grupami prowadzi cotygodniowe zajęcia w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury w Toruniu. Kolejną wystawę indywidualną malarstwa Maria Serwińska-Guttfeld otworzyła 5 lutego 2013 r. w Galerii Małej Zespołu Placówek Młodzieżowych Bursa w Grudziądzu. Na wernisażu pojawili się zarówno grudziądzcy przyjaciele i znajomi, jak i liczna grupa uczniów miejscowego liceum plastycznego z nauczycielami. Podczas wernisażu artystka opowiadała o treściach, zapadających w pamięć i odkrywanych w wyobraźni, o niepokojach dnia codziennego, o swojej radości tworzenia obrazów.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

Tradycja malarstwa olejnego na płótnie nie jest już tak często kontynuowana; coraz więcej artystów plastyków maluje na odmiennych podkładach – na płycie paździerzowej, kartonie, papierze, nawet płytach regipsowych. Dla Marii Serwińskiej-Guttfeld znajomość technologii graficznych i malarskich oraz wieloletnia praktyka dydaktyczna nie stanowią graniczenia temperamentu twórczego. Obecnie maluje na kartonach i papierach o formacie zbliżonym do 100 x 70 cm. Pokrywa je pastelami, temperami, farbami olejnymi i tuszami – często używa ich razem w jednej i tej samej kompozycji. Eksperymentuje z technologiami po to, aby jak najpełniej oddać przemyślenia i emocje, które jej towarzyszą, zarówno w domu, jak i podczas plenerów artystycznych czy podróży po świecie. Wielką wagę przywiązuje do formy; jej obrazy to dynamiczne kompozycje pełne wysyconych barw. Gama barwna za każdym razem jest nieco inna, całość wystawy indywidualnej wykazuje, że artystka preferuje ciepłe kolory. Tylko niektóre z jej prac można byłoby nazwać abstrakcjami, większość ujawnia miejsca, które miała przed oczami, kiedy zaczynała

Maria Serwińska-Guttfeld, obraz

malować obraz. Maria Serwińska-Guttfeld nie kopiuje rzeczywistości, nie odtwarza szczegółów natury z zegarmistrzowską precyzją. Jej temperament, żywotność, ale i pracowitość owocują w obrazach żywymi plamami barwnymi i rozpoznawalnym gestem malarki. Malarstwo Marii Serwińskiej-Guttfeld wiele mówi o spontanicznej radości tworzenia.

Maria Serwińska-Guttfeld Fot. Archiwum

9


bajki dobrzyńskie Jerzy Rochowiak

W 1878 roku Aleksander Petrow – etnograf, historyk, językoznawca, tłumacz i nauczyciel, urodzony w 1847 roku w Dobrzejewicach (jego ojciec był Rosjaninem, matka Polką), zmarły w 1905 roku – opublikował monografię Lud ziemi dobrzyńskiej, jego zwyczaje, mowa, obrzędy, pieśni, leki, zagadki, przysłowia itp. W tomie zamieścił kilkanaście bajek czy raczej baśni, które spisał gromadząc materiał badawczy do swojego opracowania. Wykonał zatem taką pracę, jak Jakub i Wilhelm Grimmowie, którzy zebrali, opracowali i opublikowali na początku dziewiętnastego stulecia Baśnie dziecięce i domowe. W swoich zainteresowaniach i dokonaniach Aleksander Petrow był bliski Romanowi Zmorskiemu, który zebrał i ogłosił bajki mazowieckie, czy Kazimierzowi Władysławowi Wójcickiemu, którego Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, po raz pierwszy opublikowane w 1837 roku, w trzeciej edycji – z 1876 roku – otrzymały ekskluzywny kształt: zostały wydane z ilustracjami Andriollego. Andrzejowi Szalkowskiemu, kierującemu Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie, na książkę Aleksandra Petrowa i zamieszczone w niej bajki zwróciła uwagę Jadwiga Lewandowska, archeolog w Muzeum. Rychło pojawił się zamysł przypomnienia dobrzyńskich bajek, wprowadzenia ich w obieg czytelniczy – w obszar literatury dla dzieci. Andrzej Szalkowski zadał sobie pytanie czy wszystkie z zebranych przez badacza bajek mogłyby dziś zaciekawić młodego czytelnika, czy mogłyby być mu bliskie. Należy zauważyć, że bajek czy baśni opowiadanych w dziewiętnastym wieku, i wcześniej, na wsiach słuchały nie tylko dzieci, czerpiąc z nich różnoraką naukę, zyskując rozeznanie w świecie… Samodzielnie nie byliśmy w stanie orzec które z bajek spisanych przez Aleksandra Petrowa nadają się do ponownego wykorzystania – mówi Andrzej Szalkowski.

– Świat otaczający nas jest zupełnie inny od tego w dziewiętnastym wieku. Inne są potrzeby i oczekiwania dziecka. Inne jest postrzeganie zagrożeń, bo same te zagrożenia są zupełnie inne. Zwróciliśmy się zatem do fachowców, do pedagogów, psychologów, oligofrenopedagogów, regionalistów, aby przygotowali nam opinie na temat bajek planowanych do druku. Po zaopiniowaniu gotowy zestaw klechd został załączony do regulaminu konkursu na ilustracje do bajek. Plastycy, dorośli i mali mogli przygotowywać ilustracje, obrazki wedle swojej wyobraźni. Następnie komisja konkursowa orzekła werdykt, w którym okazało się, iż zwyciężczynią jest młoda studentka grafiki pani Aleksandra Malinowska. Nagrodą było przygotowanie w ramach kontraktu całej oprawy graficznej do książki. Potem skład i druk. Bajki dobrzyńskie nakładem rypińskiego Muzeum zostały wydane na początku tego roku. Spośród zebranych przez Aleksandra Petrowa zostały wybrane cztery. Czy zainteresują dzieci, do których książeczka jest adresowana? Mają oryginalną fabułę, wyraziste postacie, przesłanie warte namysłu… Czyta się je z nie mniejszym


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

zaciekawieniem niż baśnie Grimmów czy literackie baśnie Bolesława Leśmiana. Królewna z jajka to opowieść o królewiczu, który po śmierci ojca, za jego wskazaniem ożenił się z królewną, która wykluła się z jajka. Tyle, że królewicz, a właściwie już król, jajka kupił od czarownicy. Ta zaś przemieniła piękną królewnę w kaczkę, a sama siebie w kandydatkę na żonę, niestety nie tak urodziwą, jak królewna… Czarownica, już królowa, gdyż młodzieniec ją poślubił, kazała, gdy król wyjechał, kaczkę zabić, a krew zakopać w ogrodzie. A kiedy w tym miejscu wyrosła pachnąca jabłoń, kazała ją ściąć i porąbać… Drewno zabrała uboga baba i spaliła, prócz jednego wióra, który przybrał postać pięknej królewny. A kiedy król wzywał do siebie baby bajarki i kazał im opowiadać bajki, trafiła na jego dwór w przebraniu piękna królewna… Choć czarownica – królowa kazała ją wyrzucić, król poznał prawdę… Piecuch królewiczem to opowieść o leniwym, ale dobrym synu pasterza. Chłopak, wygnany za namową macochy w świat, pomógł mrówce, złotej rybce i babie. A kiedy sam znalazł się w opresji, one pomogły jemu – i mógł poślubić śliczną królewnę. Z parobka pan to opowieść o biednym, choć pracowitym chłopaku, Macieju, który zaręczył się z prześliczną dziewczyną. Wbrew niej zaprosił na wesele bogatego pana, któremu tak się spodobała urodziwa Maciejowa, że postanowił pozbyć się jej męża, a ją zagarnąć dla siebie. Wydał Maciejowi polecenia, których wykonanie przekraczało ludzkie możliwości, i groził, że jeśli chłopak nie zrobi tego, co mu każe, zostanie pozbawiony życia. Słuchając rad żony i dzięki jej czarodziejstwu Maciej w ciągu jednego dnia zaorał ogromne pole, potem ściął wszystkie drzewa w wielkim borze, osuszył staw przed dworem, a na koniec tak na dworskim balu zagrał na skrzypcach, że pan dał mu całe swoje włości, byle tylko muzykant odłożył instrument… Młynarz i młynarka to opowieść o ubogich małżonkach, którzy stali się bogaci, gdy młynarz spełnił prośbę świętego Michała, by nie ścinał w lesie brzózki… Święty spełnił i kolejną prośbę młynarza, byle tylko brzózki nie ścinał: uczynił go królem a jego żonę królową. Ale kiedy młynarz zażądał, by został bogiem, a jego żona boginią, święty Michał przemienił oboje w niedźwiedzie… Bajki urzekają prostotą i pięknem. Są mądre. Oczywiście, można w nich odnaleźć motywy znane z innych ludowych baśni i bajek, na przykład ostatnia z bajek przypomina znaną baśń

O rybaku i złotej rybce Grimmów. Można je czytać – interpretować – różnorako, także docierając – za Erichem Frommem czy Bruno Bettelheimem – do znaczeń głęboko ukrytych… Na pewno bajki te ożywiały wyobraźnię słuchaczy, gdy były opowiadane. I zapewne by przepadły, gdyby nie spisał ich Aleksander Petrow. I pozostałyby w jego książce Lud ziemi dobrzyńskiej…, gdyby ich nie przypomniało rypińskie Muzeum. Lekturę Bajek dobrzyńskich, opublikowanych z myślą o młodych czytelnikach, ułatwia słowniczek wyrazów i wyrażeń, których zrozumienie nastręczyłoby współczesnemu dziecku trudności. W przyswojeniu utworów może pomóc opracowanie graficzne książki: ilustracje nawiązują do dziecięcej wyobraźni, są pogodne… Uzupełnieniem bajek jest krótka Historia ziemi dobrzyńskiej, którą – jak i wstęp – napisał Andrzej Szalkowski. Należy przypuszczać, że Bajki dobrzyńskie dobrze przysłużą się kształtowaniu poczucia tożsamości regionalnej wśród młodych Dobrzyniaków, rozbudzaniu ich zainteresowania ziemią rodzinną. Wśród dorosłych czytelników edycja może wzbudzić zaciekawienie bajkami Aleksandra Petrowa, które nie znalazły się w zbiorku. Edytorzy nie poprzestali na opublikowaniu książki. Zadbali też o jej rozpropagowanie. Promocja – zauważa Andrzej Szalkowski – jest niczym innym, jak świętem dobrzyńskiej kultury. Kultury, którą staramy się propagować nawet wśród najmłodszych. Książka została wprowadzona do czytelniczego obiegu w rypińskim Muzeum w dniu Świętego Walentego. Samą promocję – opowiada Andrzej Szalkowski – tak przygotowano, aby była swoistym quizem. Wcześniej nagrano bajki, czytane przez ludzi z Rypina o charakterystycznej barwie głosu lub o bardzo znanym głosie. Nagrania puszczane były z płyty, a goście zobowiązani byli do odgadywania, kto się kryje za głosem lektora. Zabawy co nie miara przy tym było! Okazało się po raz kolejny, iż ciekawa oryginalna forma promocji książki może stać się ciekawą alternatywą na lutowy wieczór. Jednak na tym nie koniec promocji Bajek dobrzyńskich. Jesteśmy już umówieni na Nocne Seanse Czytania Bajek w szkołach. Będziemy starali się propagować czytelnictwo wśród najmłodszych poprzez stworzenie atmosfery przygody, pierwszego biwaku poza domem w towarzystwie postaci z bajek i samych książek. Dodać można tylko, że publikacja bajek i ich upowszechnianie to zaledwie cząstka działań Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie mających na celu edukację regionalną i historyczną.

11


Ślady powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej Stanisław Jasiński

Pierwsza monografia na powyższy temat ukazała się w Płocku w 1938 r., w 75. rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Autorem dzieła Powstanie styczniowe w ziemi dobrzyńskiej był ksiądz Czesław Lissowski (1895-1942), który urodził się w dobrzyńskich Zasadkach koło Sadłowa i większość życia spędził w tym regionie. Studiował w Seminarium Duchownym w Płocku, święcenia kapłańskie otrzymał w 1923 r. i od tego roku aż do wybuchu II wojny światowej był księdzem parafii w Rypinie, nauczycielem i społecznikiem o zainteresowaniach historycznych. Był kapelanem podczas kampanii wrześniowej, trafił do niewoli niemieckiej jako oficer, zmarł z wyczerpania w obozie koncentracyjnym w Dachau. Jego praca o powstaniu styczniowym do dnia dzisiejszego należy do najczęściej cytowanych. Powstała na podstawie analizy różnorodnych materiałów, zarówno dokumentów urzędowych, aktów zgonów z ksiąg parafialnych, jak i pamiętników oraz ustnych relacji weteranów 1863 r. i świadków tamtych wydarzeń. Autor sumiennie przedstawił przebieg powstania, unikając zarówno polemiki z innymi historykami, jak też akcentowania sądów własnych. Ks. Czesław Lissowski wykorzystał w swojej pracy materiały archiwalne władz guberni płockiej: akta Kancelarii Gubernatora Płockiego oraz Tajnej Kancelarii Gubernatora Płockiego, w skład których wchodziły akta Zarządu Naczelnika Powiatu Płockiego oraz Naczelników Wojennych Częściowych w Drobinie, Płońsku i Wyszogrodzie, liczące wówczas około 6 tysięcy woluminów i przechowywane w Archiwum Państwowym w Płocku. W czasie II wojny światowej archiwalia płockie zostały przez okupanta wywiezione do Królewca, skąd po jej zakończeniu powróciła 1/3 zbioru, w którym nie ma już akt tajnej kancelarii. W Polsce międzywojennej kultywowano pamięć o bohaterach postania styczniowego. Niemała w tym zasługa Marszałka Józefa Piłsudskiego, który od dziecka był pod wpływem opowieści o 1863 roku. Jego ojciec, Józef Wincenty (1833-1902) podczas powstania w 1863 r. był komisarzem Rządu Narodowego na powiat rosieński. Już kilka lat przed I wojną światową syn podjął studia nad powstaniem styczniowym. Wiele uwagi poświęcił analizie zagadnień wojskowych: sposobów mobilizacji powstańców, tworzenia oddziałów partyzanckich, które miały stać się armią polską.

Szczególnie interesował się jednym z przywódców powstania, generałem Zygmuntem Padlewskim (pojmanym przez Rosjan 22 kwietnia 1863 r. na ziemi dobrzyńskiej, w lesie między Studzianką a Borzyminem, straconym 8 października 1863 r. w Płocku). Analizował popełnione błędy i przyczyny porażek, wyniki swoich przemyśleń prezentował podczas licznych odczytów i wystąpień publicznych. Józef Piłsudski podjął studia nad powstaniem styczniowym w określonym celu: analiza historyczna pozwoliła mu na sformułowanie planów wywołania kolejnego powstania w zaborze rosyjskim po wybuchu wojny światowej. W ramach przygotowań do 50. rocznicy postania styczniowego, w 1912 r., wygłosił na ten temat dziesięć wykładów pod tytułem Zarys historii militarnej powstania styczniowego w Szkole Nauk Społeczno-Politycznych w Krakowie; słuchaczami byli głównie uczestnicy kursu oficerskiego krakowskiego Strzelca. Na bazie tych odczytów powstało opracowanie, wydane po raz pierwszy w 1914 r. w Poznaniu, zatytułowane 22 stycznia 1863. Już wówczas Józef Piłsudski, konspirator, latami wymykający się policjantom i agentom zaborców, narzekał na wiarygodność materiałów źródłowych. Jako wzór do naśladowania podawał prace: wydaną we Lwowie w 1882 r., Historię powstania narodu polskiego w 1863 i 1864 historyka i socjologa Bolesława Limanowskiego oraz pisma: Historja dwóch lat 1861/62 (1892-1896), Ostatnie chwile powstania styczniowego (1887-1888), Dzieje 1863 r. (1897) powstańca i historyka powstania, Walerego Przyborowskiego, z którego oceną się nie zgadzał. Zdaniem Józefa Piłsudskiego badacze powstania zmuszeni byli do korzystania z zeznań zdrajców i ugodowców: Wiemy dobrze, że nawet ludzie, którzy sypią, w swoich zeznaniach kłamią. I czyż na kłamstwach można opierać swoje sądy? W rosyjskich materiałach źródłowych podawano zawyżoną liczbę strat strony polskiej, zaniżano straty własne. Nie podawano polskobrzmiących imion i nazwisk donosicieli, zarówno przygodnych, jak i agentów tajnej policji i wywiadu carskiego, których było na pograniczu trzech cesarstw niemało. Jeszcze w czasie powstania 1863 r. powstawał fałszywy mit zaborców o garstce Polaków, uzbrojonych w dubeltówki, szable i kosy na sztorc, walczących z blisko stutysięczną armią carską, dobrze wyszkoloną, zaopatrzoną i zaprawioną w likwidacji


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

zrywów niepodległościowych na europejsko-azjatyckim obszarze carskiego imperium. Ta kilknastotysięczna garstka powstańców, złożona z przedstawicieli wielu europejskich narodów, w tym Rosjan, walczyła z imperialistycznym reżimem przez dwa lata i odnosiła sukcesy w bitwach, a nie same porażki. Józef Piłsudski 10 listopada 1918 przybył do Warszawy, wkrótce w obliczu zagrożenia bolszewickiego został Naczelnikiem Państwa Polskiego. Już 13 stycznia 1919 r. spotkał się z delegacją weteranów 1863 r. Miał wówczas powiedzieć: Byłem wychowany wśród wspomnień roku 1863 i przez jego uczestników. Żołnierzy obecnych uważam za duchowych synów powstańców… 21 stycznia 1919 r., w pierwszą rocznicę wybuchu powstania obchodzoną w wolnej Polsce, wydał rozkaz nr 2 z roku 1919. Czytamy w nim m.in.: Dla uczczenia i upamiętnienia 1863 r. w szeregach armii polskiej, wydałem rozkaz zaliczenia do szeregów wojska wszystkich weteranów 1863 r. z prawem noszenia munduru wojsk polskich w dni uroczyste. Witam ich tym rozkazem, jako naszych Ojców i Kolegów. Odtąd Józef Piłsudski uczestniczył w obchodach kolejnych rocznic powstania. Mimo że nie szczędził gorzkich słów rodakom, analizując zarówno przyczyny i skutki powstania styczniowego dla niepodległości Polski w XX wieku, jak i wzloty i upadki polskiej polityki międzywojennej, był powszechnie szanowany przez weteranów 1863 r. Po 1945 r. z oczywistych względów politycznych dość powszechne stało się wzmacnianie w społeczeństwie polskim przekonania o bezcelowości wszelkiego oporu wobec nieomylnej wschodniej władzy. Po 1989 r. zaprzestano tej sowieckiej nagonki na najnowsze dzieje Polski. W 2004 r. przy okazji nadania imienia ks. Czesława Lissowskiego szkole w Rypinie, którą patron współtworzył

w okresie międzywojennym, wydano prace tego społecznika i regionalisty, w tym przedruk monografii Powstanie styczniowe w ziemi dobrzyńskiej. W 2012 r. Stowarzyszenie Dobrzyniacy w Brzuzem w ramach projektu Powstanie styczniowe – wypadek bardzo bolesny. 150 lat pamięci wydało publikację: Ślady powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej i przeprowadziło konferencję historyczną, przygotowującą obchody rocznicy powstania w 2013 r. Publikacja z 2012 r. jest dziełem zbiorowym. Dr inż. Jan Koprowski, wójt gminy Brzuze, przedstawił tekst: Literatura historyczna jako źródło wiedzy o powstaniu styczniowym, będący zwięzłym opisem najważniejszych źródeł na ten temat od 1867 r. oraz artykuł Dawne i obecne formy upamiętnienia powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej, niezwykle istotny, obrazujący pamięć, zachowaną dzięki krzyżom i obeliskom na cmentarzach ziemi dobrzyńskiej, które pozostały tam mimo prześladowań carskich, hitlerowskich i niechęci władzy, podobno ludowej. Do nielicznych należą współczesne dokumenty, takie jak fotografia na str. 39 z opisem: Cmentarz parafii rzymskokatolickiej w Ligowie, w roku 2012 nie odnaleziono oznaczonej mogiły powstańców. W większości wypadków pomniki historii polskiej w Skrwilnie, Tłuchowie, Nietrzebie, Chrostkowie, Sadłowie, Radzikach Dużych, Radzikach Małych, Szczutowie, Trąbinie zostały uporządkowane i odrestaurowane przed obchodami 150. rocznicy powstania styczniowego. Ks. prof. Michał Marian Grzybowski podał do druku artykuł: Duchowieństwo katolickie na ziemi dobrzyńskiej w czasach powstania styczniowego; autor opisuje represje carskie skierowane przeciwko klasztorom i kapłanom. Bardzo dużą rolę – pisze – w budzeniu świadomości narodowej w okresie przed wybuchem powstania i w czasie jego trwania odegrały klasztory istniejące wówczas na ziemi do-

13


14

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

brzyńskiej. Największą rolę odegrał klasztor bernardynów w Skępem i klasztor ojców karmelitów w Oborach. Do działań tych włączyli się franciszkanie z Dobrzynia nad Wisłą i karmelici z Trutowa. Ósmego listopada 1864 r. car Aleksander II, który chciał uchodzić w Europie za liberalnego władcę, wydał nakaz o kasacie klasztorów w Królestwie Polskim. W nocy z 27 na 28 listopada 1864 r. przybył z Lipna do Skępego dość liczny konny oddział wojska wraz z naczelnikiem wojennym powiatu lipnowskiego i naczelnikiem powiatu Aleksandrowem. Około godziny 12.00 w nocy wojsko otoczyło klasztor, zbudzono zakonników, zebrano ich wszystkim w refektarzu klasztornym i odczytano nakaz carski o likwidacji klasztoru. W myśl ustawy, po porozumieniu się z gwardianem pozostawiono dwóch zakonników – ks. Witalisa Dobrskiego i Franciszka Sobalskiego do odprawiania nabożeństw dla ludności. Dokonano spisu imiennego wszystkich zakonników, majątku ruchomego i nieruchomego, zabrano dokumenty, opieczętowano cele klasztorne. Wszystkim zakonnikom rozdano krótkie kożuchy oraz buty i na kilkunastu przygotowanych furgonach, pod konwojem oddziału wojskowego, przez Dobrzyń i Płock odwieziono do klasztoru w Warszawie. W podobny sposób jak w Skępem, zlikwidowano klasztory w Dobrzyniu nad Wisłą i Trutowie. Represje dotyczyły zarówno zakonników, jak i innych duchownych. I tak np. ks. Jan Gromkiewicz, proboszcz w Rościszewie, za odczytanie w kościele parafialnym manifestu Rządu Narodowego nadającego uprawiane ziemie chłopom został skazany 25 czerwca 1863 r. na dziesięć lat prac katorżniczych na Syberii. Po dwudziestu latach katorgi nie powrócił do diecezji płockiej, ale osiadł w Milatynie Nowym koło Lwowa, gdzie zmarł w 1898 r. Ks. Feliks Kowalewski, lat 37, proboszcz w Lutocinie, za odczytanie tego manifestu został przez Czasowy Sąd Polowy skazany na karę śmierci, zamienioną na dziesięć lat katorgi syberyjskiej. Nie powrócił już do kraju. Zakonnicy i księża podzielili los powstańców, skazywanych przez carski aparat przemocy na śmierć lub lata zesłania i utratę majątków. W powojennej historii Polski, uczonej w szkołach podstawowych, powtarzano, że to car Aleksander II uwłaszczył chłopów w zaborze rosyjskim w 1864 r., aby w ten sposób odciągnąć ich od udziału w powstaniu. Nieczęsto zaś przypominano, że pierwszy akt o uwłaszczeniu wydał polski, konspiracyjny Rząd Narodowy w 1863 r. Dopełnieniem powyższych prac jest publikacja dwóch szczegółowych przyczynków historyków z Płocka. Agnieszka Wojciechowska w artykule: Źródła do dziejów powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej w zasobie Archiwum Państwowego w Płocku przedstawiła aktualny stan archiwaliów

płockich. Marek Wojciechowski jest autorem interesującego artykułu: Prasa płocka z okresu międzywojennego jako źródło do dziejów postania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej. Przypomina, że monografia ks. Czesława Lissowskiego, zanim została wydana nakładem jej autora, była w 69 odcinkach drukowana przez Głos Mazowiecki w 1938 r., z apelem o nadsyłanie spostrzeżeń i dalszych wiadomości dotyczących powstańców i powstania. Publikacja Ślady powstania na ziemi dobrzyńskiej, wydana z okazji 150. rocznicy jego wybuchu, jest cennym źródłem, zarówno dla profesjonalistów, jak i miłośników historii nie tak małej ojczyzny, jaką jest ziemia dobrzyńska. Jedni odnajdą w niej uszczegółowienie informacji o przeszłości regionu, inni przewodnik po trudnym i bolesnym okresie historii polskiej. Przypomina, że na ziemi dobrzyńskiej przebieg działań powstańczych 1863 r. był szczególnie burzliwy, krwawy i okrutny. Publikacja została starannie wydana, jest bogato ilustrowana reprodukcjami źródeł pisanych oraz zdjęciami aktualnego stanu zachowania nielicznych pomników powstania 1863 r. Istotne są również informacje, rozrzucone we wszystkich artykułach, o udziale w powstaniu ochotników z pogranicznych miejscowości zaboru pruskiego, z ziemi chełmińskiej, Kujaw i Pomorza. Kończąc lekturę, zastanawiałem się: Jak to się stało, że współcześni wiedzą o powstaniu styczniowym tak niewiele? Specjaliści od propagandy twierdzą, że każda półprawda staje się prawdą, jeśli tylko powtórzyć ją odpowiednią ilość razy. Takim kłamstwem historycznym byłoby twierdzenie, że młodzi Polacy w 1863 r. mieli możliwość wyboru: między 25 latami służby w carskim wojsku gdzieś na Kaukazie, Syberii czy Kamczatce po brance styczniowej, mającej uniemożliwić wybuch powstania, a śmiercią w Polsce z bronią w ręku na polu bitwy z okupantem. Powstańcy 1863 r. byli kolejnym polskim pokoleniem, które podjęło trudną decyzję zamanifestowania swojej woli walki o niepodległość zniewolonej ojczyzny. Swoją decyzją dołączyli do poprzedników z roku 1794, okresu napoleońskiego, powstania listopadowego i Wiosny Ludów. Ich decyzja, wymuszona działaniem carskiej policji i wywiadu, przyniosła krwawe represje i bezlitosne kary po upadku powstania, które miały zniechęcić do wszelkiego oporu wobec okupantów. Walka powstańców 1863 r. nie miała szans powodzenia w dobie imperializmu. Stali się oni jednak wzorem postawy patriotycznej dla pokolenia Legionów, które przyczyniło się odzyskania niepodległości Polski pół wieku później. Legionistów początkowo też było niewielu, ale sytuacja geopolityczna stała się wyjątkowo sprzyjająca osiągnięciu sukcesu – niepodległości Polski.


korowody grup zapustnych ulicami włocławka Krystyna Pawłowska

Dwudziesty czwarty już Korowód Grup Zapustnych ulicami Włocławka rodzi naturalną refleksję, z jednej strony nad fenomenem kulturowym, jakim są żywe nadal w kujawskich wsiach obchody zapustne, z drugiej zaś nad potrzebą ich szerszej popularyzacji wśród mieszkańców Włocławka, wynikającą z zainteresowania korzeniami własnej kultury. Warto wiedzieć, że kultywowane w różnych częściach Kujaw zwyczaje zapustne, osiągające swoje apogeum we wtorek przed Popielcem, pomimo upływu czasu, nadal zachowują wiele ukrytych śladów różnych tradycji, z których jedna odnosi się do dawnych praktyk wierzeniowych wiązanych z pobudzaniem życia w przyrodzie u progu nowej, wiosennej pory roku. Muzealnicy włocławscy już w latach sześćdziesiątych XX wieku sporadycznie rejestrowali w terenie grupy zapustne. Z tych czasów zachowała się raczej skromna dokumentacja fotograficzna wykonana przez ówczesnego etnografa Zenobię Pietrzykowską. Bogatsza dokumentacja wizualna (fotograficzna, fil-

mowa) pochodzi z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Wtedy też badaniami nad obrzędowością zapustną objęto kilkanaście wsi leżących w obszarze pomiędzy Włocławkiem, Kowalem, Lubrańcem i Brześciem Kujawskim. Badania, które od 1985 roku prowadziła etnograf Krystyna Pawłowska, rzuciły sporo nowego światła na przemiany dokonujące się w obyczajowości zapustnej w okresie powojennym. Kujawskie zapusty, mimo zasadniczych zmian, nadal noszą nazwę „podkoziołka”, ale z dawnej złożonej struktury obrzędu pozostało dziś zwyczajowe obchodzenie przez przebierańców własnych i sąsiednich wiosek oraz miasteczek. Dawna zabawa „podkoziołkowa”, kończąca czas wesołych zabaw, zatraciła już obecnie pierwotne akcenty społeczno-obrzędowe. A przecież jeszcze przed drugą wojną światową spotykali się na niej wszyscy młodzi, którzy w ostatnim czasie nie weszli w związki małżeńskie. Musieli oni na oczach zgromadzonych biesiadników złożyć specjalny

Fot. Stanisław Jasiński


16

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

datek na figurkę „goloka” wystruganą najczęściej z brukwi lub figurkę drewnianego koziołka – symbolizującą płodność. Rzucając drobne monety, młodzi kupowali sobie prawo do zatańczenia z wybraną osobą. Zabawa stawała się zatem doskonałą okazją do kojarzenia par małżeńskich i dla wielu, zwłaszcza młodych panien, była pierwszym publicznym wprowadzeniem ich do grona kandydatek na mężatki. Tak jak zabawa „podkoziołkowa” odnosiła się do człowieka i jego przyszłej prokreacji, tak symbolika zwierzęcych maszkar w zapustnym kolędowaniu miała ścisły związek z magicznym „wypraszaniem urodzaju”, a więc pomyślnością człowieka w jego ziemskiej egzystencji. W zapustnym kolędowaniu pojawiają się takie maszkary zwierzęce, jak: „koza”, „bocian”, „koń”, „niedźwiedź”. Tradycyjnie towarzyszą im postacie ludzkie z kręgu obcych (Żydzi, Cyganie, wędrowne dziady), a także postacie ze świata nadprzyrodzonego (diabły, śmierć) i muzykanci. Na ile w kujawskich zapustach drzemie dziś echo dawnych miejskich karnawałów, a ile, zwłaszcza w zwierzęcych maszkarach, jest symboliki wiązanej z magią urodzaju, trudno obecnie dociec. O dawnym wegetacyjno-życzeniowym charakterze tych obchodów świadczą pamiętane jeszcze przez najstarszych mieszkańców wsi teksty: Gdzie koza chodzi, tam żytko się rodzi. Kędy jej tropy, powstają kopy. Także hałas powodowany dzwonkami, kłapiącymi szczękami maszkar, batami miał, według dawnych wierzeń, odstraszyć zło panujące na ziemi. A może, jak chcą niektórzy badacze, jest on niezbędnym elementem świata wywróconego na opak, świata ogarniętego szaleństwami, głośnego i hałaśliwego, przed mającym nastąpić niebawem czasem wyciszenia i postu. Pojawiające się w grupach zapustnych na przestrzeni lat kolejne figury, jak „żywy na umarłym” czy diabły w kosmatych kostiumach to przykłady poświadczające myślenie o nieustannym ścieraniu się dobra i zła, echa sygnalizowanej wyraźnie w chrześcijańskiej kulturze, zwłaszcza u schyłku średniowiecza, walki karnawału z postem, a więc grzechu i rozpasania obyczajowego z ładem moralnym, który wreszcie zwycięży. W kontekście zapustnych działań to także symbole odchodzącego chaosu zimy i nadchodzącej wiosny, pory ze wszech miar przychylnej człowiekowi. Obserwując na przestrzeni ponad dwudziestu dwóch ostatnich lat zwyczaje zapustne, zauważam w nich zasadnicze zmiany. Obecne grupy, zachowując nadal podstawowy skład osobowy, gubią zewnętrze oznaki związane z dawną magią płodności. W kostiumach przebierańców coraz mniej słomy, kożuchów wywracanych na wierzch, zatem oznak „kosmatości” stanowiącej według ludowego myślenia atrybuty bogactwa. W zamian zaś rozbudowuje się ich strona wizualna. Widoczne jest to przede wszystkim w zespołach zapustnych przebierańców, które od wielu lat uczestniczą w korowodach wło-

cławskich. Atrakcyjność tychże zespołów widoczna jest także w ich własnych środowiskach, zwłaszcza na tle innych grup, które nigdy w korowodach miejskich nie uczestniczyły. Do tego kierunku przemian przyczyniły się m.in. imprezy zapustne organizowane z przerwami od 1986 roku przez Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. Ich formuła była różnorodna, ale od 1995 roku przybrała charakter imprezy cyklicznej, organizowanej corocznie. Korowód Grup Zapustnych paradujący ulicami Włocławka to już zupełnie odmienna jakościowo forma szerszej prezentacji ludowego zwyczaju. Z naturalnych przyczyn nie ma w niej aktywnego uczestnictwa, a więc relacji wzajemności pomiędzy paradującymi przebierańcami a obserwatorami imprezy. Wędrujące po wsiach grupy zapustne zachowują do dziś tradycyjną wymianę swoistych „darów”. Grupy zapustne swoim pojawieniem się w poszczególnych zagrodach, zwłaszcza zachowaniami maszkar, wyrażają życzenia wszelkiej pomyślności, zapraszają też gospodarzy na zabawę „podkoziołkową”. W zamian otrzymują datki pieniężne i obowiązkowo też poczęstunek. W paradach włocławskich, gdzie przebierańcy wyizolowani są z kontekstu własnej kultury, tworzy się kategoria aktorów (przebierańców) i widzów (mieszkańców Włocławka). Mamy więc tu do czynienia ze zjawiskiem folkloryzmu, a głównym celem prezentacji jest chęć podobania się widzom. Wizualną atrakcyjność dzisiejszych grup podkreślają kostiumy znacznie bogatsze i szykowniejsze od tradycyjnych – dużo w nich jaskrawych barw, a niektóre, zwłaszcza nowe postacie, nawiązują poprzez ciekawe maski do świata fantastycznego. Ciekawym i nowym zjawiskiem jest występowanie w poszczególnych grupach zapustnych dorosłych i dzieci, czego nie obserwuję na wsi. Widuje się w paradzie ojców przebranych za „kozę” lub „bociana”, idących z synami trzymającymi w dłoniach wystrugane w drewnie miniaturowe głowy tych zwierząt. Pierwotny obrzędowy rekwizyt staje się więc widomym atrybutem święta, już teraz święta ulicy przypadającego na ostatnią niedzielę karnawału. Wszechobecna jest też w tych pochodach różnorodna muzyka, bez niej, bez zgiełku i hałasu uliczna parada byłaby niema. Korowody włocławskie odbywają się zawsze w ostatnią niedzielę karnawału i z roku na rok zyskują coraz większą popularność świadczącą o zainteresowaniu własną kulturową przeszłością. W latach 1986–2013 w korowodach włocławskich brały udział różne grupy przebierańców zapustnych z takich miejscowości, jak: Gąbinek, Gołaszewa, Gróbiec, Jerzmanowa, Kaniewa, Kruszyna, Kruszynek, Kuźnic, Lubania, Lubrańca, Mikanowa, Nowej Woli, Olganowa, Ossowa, Probostwa Dolnego, Rabinowa, Sędzina, Smólska, Świętosławia, Wichrowic, Wietrzychowic, Włocławka, Zbrachlina, Żydowa.


pomiędzy kujawskimi zapustami a globalnym karnawałem

XXIV korowód grup zapustnych we włocławku Stanisław Jasiński

Dziesiątego lutego 2013 r. grupy przebierańców z Kaniewa, Lubania, Mikanowa, Olganowa, Ossowa i Zbrachlina, przy akompaniamencie kapel ludowych i orkiestr strażackich, wśród głośnego trzaskania z batów, dźwięków dzwonków i kłapiących szczęk maszkar zwierzęcych, wspólnie z kilkusetosobową grupą mieszkańców Włocławka, a także przyjezdnych z bliższych i dalszych okolic przeszły ulicami miasta, od siedziby Muzeum Etnograficznego na Bulwarach po Gmach Główny Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej przy ul. Słowackiego w XXIV Korowodzie Grup Zapustnych. Autorką pomysłu i niestrudzoną współrealizatorką wydarzeń artystycznych (od kilkunastu lat z Beatą Wąsik), które na stałe zadomowiły się w kalendarzu kulturalnym miasta od pierwszego korowodu w 1986 r. jest Krystyna Pawłowska, kierownik Muzeum Etnograficznego w Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, badaczka, popularyzatorka i animatorka kultury ludowej Kujaw i ziemi dobrzyńskiej. Krystyna Pawłowska w tekście Od karnawałowych zapustów do miejskiej karnawałowej parady z 2009 r. cytuje dzieło P. Caramana z 1933 r. Obrzędy kolędowania u Słowian i u Rumunów. Autor ten twierdzi, że kolędowanie maszkar zwierzęcych jest obrzędem uniwersalnym, występującym wszędzie tam, gdzie mieszkają katolicy. Dziś można by dodać: w epoce globalnej jest to obrzęd zanikający wszędzie tam, gdzie mieszkają katolicy. Dlatego tak ważne są kujawskie obrzędy zapustne. Zwyczaje ludowe nie były, nie są i zapewne nigdy nie będą skodyfikowanymi zachowaniami mieszkańców wsi polskiej. Nieustannie ewoluują. Tendencjom do globalizacyjnej uniformizacji przeciwstawiane jest coraz większe zainteresowanie glokalizacją, zwrot w kierunku wszystkich niesterowanych odgórnie przejawów życia społecznego; wśród nich coraz większego znaczenia nabiera ogólnoświatowa chęć kontynuacji tradycji małych ojczyzn. Najwcześniej pojawiła się w państwach wysoko uprzemysłowionych, gdzie poszukiwanie kultur regionalnych na przełomie XX i XXI wieku było niemal archeologią kultury. Niektórzy glokaliści twierdzą, że tylko mała ojczyzna jest jedyną ojczyzną prawdziwą, z którą można w pełni się utożsamić. Obszerniej pisałem o tych procesach kulturowych w artykule Cywilizacyjny globalizm i kulturowa glokalizacja w Biuletynie Informacji Kulturalnej nr 4 i 5 z 2008 r. Należy uważnie obserwować i rejestrować zmiany, które zachodzą na wsi polskiej pod wpływem

ogólnej i łatwej dostępności do dowolnego produktu globalnego rynku dóbr materialnych. Towary rynku globalnego przenikają na kujawską wieś nie tylko z Europy czy Stanów Zjednoczonych, coraz więcej dociera do naszego kraju produktów z Dalekiego Wschodu. Głównie z Chin, które stały się globalnym producentem tanich artykułów związanych z szeroko rozumianą rozrywką, ale też są globalnym producentem dewocjonaliów, także katolickich. Katolicyzm, jak zresztą każda globalna religia, jest prześladowany w materialistycznych Chinach, co zresztą nie przeszkadza chińskiemu aparatowi władzy zezwolić na handel plastikowymi dewocjonaliami, zabawkami, maskami karnawałowymi z kapitalistycznymi krajami. To, co przede wszystkim rzucało się w oczy na karnawale zapustnym we Włocławku w 2013 r., to ilość rekwizytów, a zapewne i elementów strojów przebierańców, wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej. Dawną maskę Diabła, maszkarę umarlaka na piersiach Śmierci, zapewne też welon Panny Młodej, o ile nie całą suknię ślubną, wyprodukowano na Dalekim Wschodzie. Maszkara umarlaka swój rodowód wywodzi z przedstawień karnawałowych hiszpańskich, portugalskich i Ameryki Łacińskiej, zaś maska Śmierci została stworzona na Halloween w którymś z krajów anglosaskich. Świeżym elementem naszych strojów zapustnych są biało-czerwone czapki i baniaste kapelusze z Orłem Białym, elementy stroju kibica sportowego produkowane głównie w Chinach. Obok nich na strojach przebierańców pojawiły się chusty rezerwistów; zwyczaj ręcznego malowania i ozdabiania chust przez żołnierzy służby zasadniczej, rodowodem z Ludowego Wojska Polskiego, utrzymał się do czasu zaniechania poboru do służby zasadniczej. Obecnie to rarytasy, bo zachowały się nieliczne i wypłowiałe. Chusta rezerwisty była symbolem kawalera, który uwolnił się od totalitarnego obowiązku służby wojskowej i dopiero wtedy mógł się ożenić. Pierwotnie nie było w karnawale rezerwistów z chustami, ale Żołnierze – ubrani w stare kurki mundurowe i wojskowe czapki, w których do 1920 r. opuszczali garnizony zaborców, udając się do rezerwy. W skład grupy zapustnej wchodził Niedźwiedź, symbol męskich sił witalnych. Jeszcze dwadzieścia lat temu ubierano go w kożuch, wywrócony wełną na wierzch. Współcześnie niewiele na wsi kożuchów, lepsze walory ochrony termicznej dają lżejsze polary, rodem ze Skandynawii czy kurtki z tworzyw sztucznych. We Włocławku w 2013 r. pojawiły się też stroje misiów z futerkami ze sztucznego tworzywa, przygo-


18

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

towane zapewne na spotkania przy choince w przedszkolach. Do tego niemal obowiązkowe ciemne okulary typu Matrix i kapelusiki depeszowców z wąskim rondem. W lutym! W pewnym momencie do jednego z Koników Zapustnych podeszła uśmiechnięta turystka z Tajlandii. Poprosiła o wspólną fotografię, ponieważ w jej kraju figura konia podczas karnawału wygląda podobnie, jak na Kujawach. Tak więc krańców świata nie ma i chyba już nie będzie! Powyższy opis mógłby zmartwić niejednego ortodoksyjnego etnografa, może być przedmiotem dalszych badań etnologa globalizmu. Nawet, jeśli to jest folkloryzm, a nie folklor, co trafnie diagnozuje K. Pawłowska, najważniejsza jest motywacja młodych ludzi, którzy nadal chcą uczestniczyć w korowodach zapustnych w swoich małych ojczyznach. Starannie przygotowują się do tego wyjątkowego dnia w kujawskim kalendarzu obrzędowym i upojnie bawią się, a przede wszystkim – rozbawiają innych. Krystyna Pawłowska, decydując się na pokazywanie korowodu zapustnego w mieście, sporo ryzykowała w 1986 r. Ale Włocławek, podobnie jak większość miast w rolniczo-przemysłowej Polsce, która na szczęście dla nas nie stała się krajem przemysłowo-rolniczym, jest miastem ze sporym procentem mieszkańców, których przodkowie i krewni mieszkali lub nadal mieszkają na wsi kujawskiej. Rodowód, istota i cel obrzędu zapustnego są większości znane na tyle, że nie jest za-

Fot. Stanisław Jasiński

skoczeniem widok barwnie ubranych ludzi w orszaku na ulicy pod koniec karnawału. Świadectwem utożsamiania się z zapustami jest niezaprzeczalny fakt uczestnictwa kilkuset mieszkańców Włocławka w korowodzie – za grupami przebierańców uformował się orszak osób współuczestniczących w ten sposób w obrzędzie, podobnie jak podczas procesji na Boże Ciało. Uczestniczyli w obrzędzie w nowy sposób – podpowiedziany im przez Krystynę Pawłowską. Przebierańcy nie mogli rozbiec się do kamienic i pukać do drzwi niezamężnych panien. Mogło być to źle zrozumiane… Nie oznacza to bynajmniej, że zachowywali się wstrzemięźliwie. Niektóre zachowania przebierańców, powtarzane wprost na ulicy, na balustradzie, ławce, a nawet na koszu od śmieci przy głównej ulicy przypominały, że orszak zapustny pukał do drzwi i składał życzenia rychłego zamążpójścia pannom i ożenku kawalerom, a gospodarzom urodzaju w polu, stajni i oborze. Gesty prokreacyjne, związane z pierwotną magią płodności są stałym elementem zwyczaju zapustnego. Niegdyś kawalerowie pukali do drzwi panien na wydaniu i częstowani byli tam jadłem i napitkiem. We Włocławku sami musieli jakoś siebie ratować – zimno tak jakoś było, gorąco w kobiecym stroju i wiatr od Wisły zacinał. Od czasu do czasu trzeba było sięgnąć za pazuchę, ponieważ już starożytni twierdzili: Nemo enim fere saltat sobrius, nisi forte insanit (Nikt nie tańczy na trzeźwo.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

Chyba, że oszalał!) O zwyczajowym finale zapustów, czyli o wieczornej wspólnej biesiadzie młodych mieszkańców wsi, o podkoziołku w karczmie czy remizie, można powspominać w mieście przed powrotem na wieś. Podczas korowodu na ulicach Włocławka rozbrzmiewały przyśpiewki zapustne oraz utwory grane obecnie na weselach, od disco-polo, poprzez piosenki wojskowe, po całkiem nową salsę. Nie usłyszałem jedynie antyszlagieru roku Ona tańczy dla mnie. Ale to dobrze, że się nie doczekałem. Obok uniwersalnych postaci – symboli wioski globalnej w korowodzie zachowały się tradycyjnie przebrane osoby: Bocian, Panna Młoda, Cyganka, Koza, Konik Zapustny, Żyd i obsceniczna Siora (Żydówka), co potwierdza ewolucję, a nie zasadniczą przemianę kujawskich zapustów. W 2013 r. najpiękniejsze były Bociany i Kozy, klasycznie piękne, a zwłaszcza jeden z Bocianów – tradycyjna drewniana główka z długim, czerwonym dziobem osadzona była na drewnianym wysięgniku kratownicowym i co jakiś czas wyskakiwała do dwóch metrów ponad głowy uczestników korowodu. Mieszkaniec wsi przybywa do miasta głównie na zakupy. Niektóre witryny sklepów nadal wyposażone są w żaluzje dla ochrony przed nocnymi wandalami. Któryś ze złotych rzemieślniczych rączek zauważył element miejskiego urządzenia i potrafił przenieść go i wykorzystać, budując Bociana do obrzędu kujawskich zapustów. Zapewne precyzyjniej określi istotę owego przeniesienia Krystyna Pawłowska, niemniej jedną ze stałych cech kultury ludowej jest psychologiczny a zarazem wynalazczy mechanizm przenoszenia komponentów narzędzi miejskich na wieś. Mieszkaniec wsi, którego trudno dzisiaj nazwać jedynie rolnikiem, obserwował miasto z zewnątrz, z dystansu, poszukując sposobu realizacji swoich potrzeb na wsi. Niegdyś komponował stroje zapustne z używanych ubrań i dodatków, ręcznie tworzył zindywidualizowane maszkary, głowy Bociana, Konika Zapustnego i Kozy z materiałów dostępnych na wsi: drewna, gałęzi, słomy, zużytych worków, kozich czy krowich rogów. Współcześnie mieszkaniec wsi jest już mieszkańcem globalnej wioski, podobnie jak mieszkaniec miasta porusza się samochodem, kupuje w hipermarkecie wyroby gotowe z całego świata, dzięki telewizji satelitarnej ogląda te same programy, w tym czasem etnograficzne albo krajoznawcze. Całość zmian, we wszystkich dziedzinach kultury polskiej, które dokonały się w ostatnim dwudziestoleciu, pozwala sądzić, że pomysł autorki i realizatorki włocławskich korowodów zapustnych był w 1986 r. wyjątkowo trafny. Pozwala na obserwacje przemian kultury wsi kujawskiej nie tylko wąskiej grupie badaczy, ale wszystkim, którzy sztuką ludową są zainteresowani bądź zafascynowani od lat. Są też inne równie pozytywne sygnały: w grupie przebierańców pojawiły się dzieci, ubrane w stroje Diabełka. Zazwyczaj role w orszaku zapustnym grali kawalerowie, także rolę Panny Młodej. To novum dobrze

rokujące przyszłość, dzieci z czasem przejmą na wsi zwyczaje starszych braci, czy kolegów. A w mieście? Chłopiec na ramionach ojca przed gmachem głównym Muzeum poprosił jednego z przebierańców, aby ten pozwolił mu na chwilę założyć jego maskę. Zawsze stroje zapustne przygotowywały całe rodziny, a nie samodzielnie nieżonaci mężczyźni. Trudno uwierzyć, aby mężczyźni gromadzili w skrzyniach i na strychach damskie kiecki, a wszyscy Kujawiacy są krawcami biegle posługującymi się maszynami do szycia – większość elementów strojów zapustnych w 2013 r. łączona była ściegiem maszynowym. Uczestnicy zapustnego korowodu, zarówno przebierańcy, jak i widzowie wspólnie się bawili – spontanicznie, autentycznie. Niezbyt byli zadowoleni, że roztańczony karnawał dobiegł końca na placu przed Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej i pora wracać do jakże mniej barwnej codzienności przed telewizorem z odrębnymi kulturowo, trudniej zrozumiałymi zachowaniami ludzi bawiących się podobnie w Rio de Janeiro, Paryżu czy Nowym Jorku. Homogenizacja kultur jest faktem globalnym, do którego znacznie trudniej się zdystansować, nawet specjalistom. Trudno do takiego dystansu nawoływać mieszkańców wsi. Oni chcą się bawić na zapustach, ale nie w antropologa kultury, tylko w chłopa na babie, babę na chłopie, kontynuując w ten sposób podstawowy, prokreacyjny mit kultury agrarnej. Niemniej, brak świadomości kierunku i znaczenia przemian gospodarczych szkodzi wymowie i znaczeniu najcenniejszych odmienności polskiej sztuki ludowej. Podstawowym źródłem informacji na wsi polskiej są dziś telewizja oraz internet. Programów o polskiej sztuce i kulturze, zwłaszcza ludowej, w telewizji mówiącej mało i źle po polsku, wręcz tłumaczonej na polski, jest coraz mniej z roku na rok. A jeśli już, to nadal pokutuje tam postromantyczny mit o Janku Muzykancie i wsi spokojnej, wsi wesołej albo ordynarne tragikomedie o wsi chorej i gołej typu dokumentalna Arizona. Brak programów wzmacniania rodzimych wzorców kultury sprawia, że postacie przebierańców nawiązują do wzorów popkultury z filmów fantasy i horrorów. Mamy wybitne polskie filmy dokumentujące polską kulturę ludową, ale ich projekcje odbywają się prawie wyłącznie w muzeach etnograficznych dla mieszkańców miast. Ostatnio na Wiejskiej pojawił się wiele mówiący neologizm: polski rolnik-farmer. Kto to taki? Ano coś takiego, jakby polska krowa rasy czerwonej pasła się na polskim pastwisku w kowbojskim kapeluszu i od czasu do czasu jodłowała, produkując biało-czerwone mleko w plastikowych butelkach. Pytanie: Czy kultura i sztuka wsi, wywodzące się z kultury i sztuki ludowej, przetrwają? – jest tak samo niemądre, jak pytanie: Kiedy rolnik przestanie orać ziemię? Sam dystans i sarkazm nie wystarczy, konieczna jest zdystansowana wobec nowych zjawisk, przemyślana polska polityka kulturalna na miarę globalnego XXI wieku.

19


XXIV KOROWÓD GRUP ZAPUSTNYCH we W³oc³awku


fot. Stanisław Jasiński


edukacja w muzeum ziemi kujawskiej i dobrzyńskiej we włocławku Jerzy Rochowiak

Bogatą działalność edukacyjną Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku porządkuje struktura tej instytucji. Znajdują się w niej: Muzeum Etnograficzne, Kujawsko-Dobrzyński Park Etnograficzny w Kłóbce, Zbiory Sztuki, Muzeum Historii Włocławka i Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie. Każdy muzealny oddział opracowuje własne propozycje edukacyjne, kierowane do różnych grup wiekowych: dzieci, młodzieży i dorosłych. Wiele z tych propozycji łączy się z eksponowanymi wystawami, zarówno stałymi, jak i czasowymi; na każdą wystawę są zapraszani uczniowie – przede wszystkim szkół z Włocławka i okolic. Zajęcia w naszym Muzeum mają formę interaktywnych warsztatów – mówi Piotr Nowakowski, dyrektor Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. – W programie zajęć są pokazy, filmy, prezentacje multimedialne, ale najistotniejsze jest angażowanie uczestników w zabawę, w proces twórczy. Lekcje są żywe, dynamiczne. Muzeum Etnograficzne adresuje swoje propozycje już do dzieci przedszkolnych, oczywiście także do uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Większość muzealnych lekcji obejmuje zagadnienia związane ze sztuką ludową, przede wszystkim kujawską. Niektóre zajęcia prowadzą pracownicy Muzeum, ale bardzo często są zapraszani współpracujący z placówką artyści ludowi. Dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym szkolnym uczestniczą w zajęciach łączących naukę z zabawą – w cyklu Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Z zajęciami i narzędziami rolniczymi, rytmem prac w polu dzieci zapoznają się podczas lekcji Kto dobrze orze, mo chlyb w komorze. Tradycyjne wiejskie profesje – pracę kowala, garncarza, bednarza, plecionkarza – poznają podczas zajęć Dawne umiejętności naszych przodków – ginące zawody. Umeblowanie wiejskiej izby, używane w przeszłości sprzęty, sposoby zdobienia wnętrz przybliżają zajęcia Chata, izba, sprzęty… Jak mieszkali nasi dziadkowie? Ludowy strój kujawski dzieci poznają na lekcji Co się kryje w malowanej skrzyni? Świąteczny strój kujawski. Każda lekcja dzieli się na dwie części: prezentację muzealnych eksponatów i zabawę. Uczniowie mogą wziąć udział w warsztatowych zajęciach Exlibris – możesz mieć własny!!! – i zdobyć wiedzę o exlibrisie jako małej formie graficznej, znaku własnościowym książki, o tworzeniu grafiki oraz samodzielnie wykonać własny exlibris. Podczas zajęć

Lepienie naczyń z gliny zapoznają się z garncarstwem, formowaniem naczyń przy użyciu koła garncarskiego, ich zdobieniem, mogą też własnoręcznie wykonać przedmiot z gliny. Podczas zajęć Ażurowe firanki z papieru uczniowie poznają sztukę zdobienia wnętrz – wycinania papierowych firanek według tradycyjnych wzorów; następnie sami projektują i wycinają takie firanki. Cudeńka z kolorowego papieru – rzecz o wycinance ludowej to zajęcia umożliwiające młodym ludziom przyjrzenie się – podczas prezentacji multimedialnej – ludowej wycinance i podjęcie próby samodzielnego wykonania takiej ozdoby wiejskiego domostwa. Podczas zajęć Malujemy „makatki” na papierze uczniowie oglądają zabytkowe makatki będące ozdobą izb i zgodnie z dawną ornamentyką malują makatkę. Na zajęciach Bibułkowe bukiety kwiatowe poznają tradycję dekorowania wnętrz kolorowymi kwiatami z bibuły i sami wykonują kwiaty z bibułki. „Pająki” – ozdoba powały to zajęcia, podczas których dzieci poznają kujawskie pająki ze słomy, zdobione papierowymi kwiatami, „pozłotkami” – i same tworzą takie ozdoby. Na zajęciach Igłą i nitką wyczarowane – sztuka haftu uczniowie poznają kujawski strój ludowy, ściegi stosowane w hafcie polskim, zwłaszcza kujawskim, a potem haftują serwetki. Podczas lekcji Dywany z piasku – sypanie wzorów piaskiem uczniowie poznają dawny zwyczaj sypania na podwórkach i glinianych podłogach wzorzystych dywanów z jasnego piasku i podejmują próby samodzielnego sypania wzorów z piasku. Przygotowujemy świąteczne ozdoby to zajęcia będące dla uczniów sposobnością do własnoręcznego wykonania ozdób choinkowych bądź dekorowania wielkanocnego stołu. Andrzejkowe wróżby to listopadowe lekcje, podczas których uczniowie oglądają film o zwyczajach andrzejkowych, a następnie bawią się we wróżenie, na przykład leją wosk przez otwór w kluczu. Na zajęciach Ręcznie malowany fajans – zdobimy talerze kwiecistymi wzorami uczniowie spotykają się z malarką ze słynnych – niestety, już byłych – Włocławskich Zakładów Ceramiki Stołowej i uczą się techniki zdobienia fajansowych naczyń, malując papierowe talerzyki. Muzeum zaprasza dzieci na wakacyjne warsztaty artystyczne, na przykład na zajęcia Dlaczego warto odwiedzić muzeum? czy Sztuka na wesoło – zabawa inspirowana twórczością Picassa.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

Dawne zwyczaje, życie codzienne na wsi, sztukę ludową i rzemiosło regionu młodzi ludzie poznają w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym w Kłóbce. Podczas lekcji w skansenie ożywają wnętrza chałup, wiejskiej szkoły, kuźni… Uczestnicy zajęć W domu i zagrodzie naszych pradziadków mogą prać w balii, wyżymać i maglować bieliznę, młócić zboże cepem, mleć ziarno na żarnach… Z tradycyjnym wiejskim rzemiosłem – z pracą kowala i garncarza – zapoznają lekcje Dawne zawody na kujawskiej wsi: uczestnicy przypatrują się pracy w kuźni, kują żelazo, formują naczynia na kole garncarskim… Poznając Tradycyjne pożywienie na Kujawach dzieci oglądają naczynia i sprzęty używane w wiejskiej kuchni, udają się do olejarni, gdzie tłoczą olej. Także szatkują kapustę, tłuką kaszę w stępie, ubijają masło w kierzance… Z pasieką, pszczelarzem, życiem i zwyczajami pszczół zapoznają się podczas zajęć Kto ma pszczoły, ten ma miód. Uczestnicy próbują różnych gatunków miodu, formują woskową świecę… Podczas zajęć Kajet, tabliczka i obsadka, czyli w szkole pradziadka dzieci siadają w szkolnych ławkach z lat trzydziestych XX wieku, kaligrafują, piszą piórem zanurzanym w kałamarzu z atramentem i rysikiem na tabliczce. Używają dawnych przyborów szkolnych, poznają zwyczaje, które kiedyś obowiązywały podczas lekcji i przerw… W skansenie dzieci mogą wziąć udział w zajęciach Radosny czas Bożego Narodzenia – i spotkać się z rzeźbiarzem, który pokazuje jak tworzy figurki ludzi i zwierząt. Dzieci własnoręcznie wykonują postacie do swojej szopki bożonarodzeniowej. Podczas lekcji Wielkanoc w sztuce ludowej Kujaw poznają zwyczaje Wielkiego Tygodnia, wykonują wielkanocne palmy czy też zdobią jajka do koszyczka ze święconką. Z estetyką kujawskiej wsi młodzi ludzie spotykają się podczas zajęć Mieszkać piękniej – tradycyjne zdobienie wnętrz na Kujawach. Bukiety z bibuły, kwiatowe girlandy wieszane wokół obrazów, papierowe firanki, „makatki”, słomiane pająki zawieszane u sufitu oglądają podczas zajęć Kolorowy świat z bibuły i łat – i wspólnie tworzą… stracha na wróble. Dawne zwyczaje andrzejkowe, wróżenie dziewczętom w wigilię św. Andrzeja młodzi ludzie poznają na zajęciach „Na świętego Jędrzeja pannom z wróżby nadzieja” – tradycje zwyczaju andrzejkowego na Kujawach. W muzealnych lekcjach uczestniczą zorganizowane grupy uczniów. Swobodniejszą formę mają – pełniące funkcje edukacyjne – pokazy wiejskich zajęć, pracy wiejskich majstrów i mistrzów, pszczelarza podczas festynów Z życia dawnej wsi w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym. Każdego roku odbywają się trzy takie festyny: w czerwcu, sierpniu i wrześniu. Każdy festyn podporządkowany jest innemu tematowi. Każdy jest wesołą zabawą: można posłuchać ludowej muzyki, obejrzeć widowiska przygotowywane przez wiejskie zespoły teatralne lub folklorystyczne. Zajęcia edukacyjne znajdują się w programach kiermaszów, organizowanych w Mu-

zeum Etnograficznym przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. W Muzeum Historii Włocławka przedszkolacy i uczniowie klas początkowych szkół podstawowych podczas lekcji Co to jest muzeum? dowiadują się czym zajmują się muzealnicy, co gromadzi muzeum, czym są eksponaty, kolekcje… Znajdują odpowiedź na pytanie Co to jest dzieło sztuki? – dzieło malarza, rzeźbiarza, artysty rzemieślnika… Przy ekspozycji Malarstwo Feliksa Pęczarskiego (1804-1862) szukają odpowiedzi na pytanie O czym opowiadają obrazy?, dowiadując się czym jest oryginał, kopia, reprodukcja, a także rozpoznając portret, scenę rodzajową, pejzaż, martwą naturę. Uczniowie – głównie starszych klas szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich – podczas muzealnych spotkań zapoznają się z dziejami miasta, kraju, z tajnikami pracy archeologa… Różne dziedziny sztuki, zarówno dawnej, jak i nowej dzieci i młodzież mogą poznawać w gmachu Zbiory Sztuki. Tematy lekcji są powiązane z wystawami czasowymi oraz stałą ekspozycją rzeźb Stanisława Zagajewskiego. Organizowane są spotkania i pokazy, podczas których można obejrzeć filmy o sztuce i o niej rozmawiać. Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie zaprasza na zajęcia, podczas których młodzież uczy się rysować, poznaje techniki graficzne i malarskie. Włocławskie Muzeum organizuje konkursy. Od ponad trzydziestu lat, co roku w innym zakątku miasta, dzieci i młodzież uczestniczą w plenerze artystycznym Włocławek w malarstwie i rysunku. Do dzieci i młodzieży jest adresowany organizowany wspólnie z Włocławskim Centrum Kultury Konkurs Rzeźbiarski im. Stanisława Zagajewskiego. Wspólnie z Zespołem Szkół Elektrycznych w ubiegłym roku Muzeum organizowało konkurs plastyczny Katyńskie impresje – historia sercem pamiętana. Muzeum prowadzi działalność wydawniczą, publikując – starannie przygotowane – katalogi wystaw, opracowania naukowe i popularyzatorskie, albumy. Wydaje Rocznik Muzealny. Muzeum udostępnia też swój księgozbiór. Z Biblioteki Muzealnej korzystają nie tylko pracownicy placówki, ale i studenci czy osoby zainteresowane problematyką regionalną. Cenne biblioteczne zbiory są uzupełniane nie tylko nowościami wydawniczymi, ale i pozycjami trudno osiągalnymi, otrzymywanymi w darze bądź nabywanymi na aukcjach antykwarycznych. Tematy lekcji muzealnych i innych zajęć dla dzieci i młodzieży, spotkań, różnorakich zdarzeń artystycznych układają się w nader interesującą opowieść o Kujawach i ziemi dobrzyńskiej, sztuce i jej twórcach, historii, wybitnych osobowościach, ciekawych postaciach. Szeroki zakres działalności włocławskiego Muzeum, jego struktura unaoczniają wielowymiarowość kultury, zarówno naszego dziedzictwa, jak i różnorakich obszarów współczesności.

23


orkiestra dęta gminnego ośrodka kultury w unisławiu W 1984 roku przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Unisławiu została utworzona Orkiestra Dęta. Finansowana była z budżetu gminy. Dzięki ofiarności mieszkańców gminy oraz Urzędu Gminy w Unisławiu udało się zakupić instrumenty. Swoją cegiełkę dołożył Gminny Ośrodek Kultury, który przekazał saksofon. Odbyła się też zbiórka starych instrumentów. Początkowo Orkiestra liczyła dwudziestu muzyków. Już w drugim roku działalności zespół zajął pierwsze miejsce na Przeglądzie Strażackich Orkiestr Dętych Województwa Toruńskiego. Muzycy z Unisławia zagwarantowali sobie tym samym udział w przeglądach międzywojewódzkich w Pile i Kutnie. Orkiestra wystąpiła na Dożynkach Centralnych w Wąbrzeźnie. Każdego roku grała na procesjach Bożego Ciała w Unisławiu i Grzybnie. Kształceniem młodzieży zajmowali się Edmund Podlewski – ówczesny kapelmistrz i Czesław Roszyk. Nauka gry odbywała się dwa lub cztery razy w tygodniu, w pomieszczeniu wygospodarowanym na terenie szkoły. W 1994 roku Orkiestra Dęta przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Unisławiu świętowała dziesięciolecie – i zakończyła działalność. W 1997 roku Marian Surmacz, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Unisławiu, przy wsparciu pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Toruniu, wznowił działalności Orkiestry. Jej prowadzenie powierzył Kazimierzowi Bałukowi, który początkowo sam prowadził zajęcia z instrumentalistami. Później dołączyli do niego instruktorzy: J. Świadek, J. Gouden, Marcin Rumiński i Grzegorz Jabłoński. W Orkiestrze grali głównie uczniowie szkół podstawowych i średnich. Do współpracy zostali też zaproszeni wszyscy chętni przedtem grający w Orkiestrze Dętej przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Unisławiu. Instrumenty przejęte po Orkiestrze strażackiej wymagały napraw, poza tym było ich zbyt mało. Pomimo trudności Orkiestra uświetniała występami imprezy gminne: Dni Unisławia, dożynki, finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, uroczystości kościelne i strażackie. Orkiestra koncertowała również na spotkaniach wigilijnych w Gminnym Ośrodku Kultury. W repertuarze miała marsze, utwory rozrywkowe. Orkiestra często gościła w Złej Wsi Wielkiej, Górsku, Zegartowicach, Łysomicach występowała w chełmińskiej farze. Zespół swoje umiejętności konfrontował z innymi orkiestrami dętymi podczas przeglądów, spotkań i festiwali. Już w 2001 roku Orkiestra Dęta z Unisławia zaprezentowała się na Wojewódzkim Przeglądzie Twórczości Ludowej w Golubiu-Dobrzyniu. Podczas Dni Unisławia w 2002 oku Orkie-

stra otrzymała puchar dla Najlepszej Orkiestry podczas I Przeglądu Orkiestr Dętych w Unisławiu oraz puchar za Najlepszy Dobór Repertuaru. Zespół zdobył pierwsze miejsce na Regionalnym Festiwalu Orkiestr Dętych w Lipnie w 2003 roku. Ten sukces doceniły władze gminy: kapelmistrz Kazimierz Bałuk oraz instruktorzy Marcin Rumiński i Grzegorz Jabłoński otrzymali listy gratulacyjne, a cała Orkiestra Dęta za osiągnięcia artystyczne została nagrodzona wycieczką do Malborka. Orkiestra zdobyła Puchar Wójta Gminy podczas II Przeglądu Orkiestr Dętych w Unisławiu w 2004 roku (w Przeglądzie uczestniczyły również orkiestry z Bułgarii i Białorusi). W czerwcu 2004 roku instrumentaliści przebywający na obozie szkoleniowo-wypoczynkowym w Pile Młyn koło Tucholi przemaszerowali ulicami tego miasta oraz koncertowali w miejscowym kościele podczas uroczystości Bożego Ciała. We wrześniu 2005 roku Unisławska Orkiestra, licząca wtedy trzydziestu członków, wzięła udział w IV Wojewódzkim Przeglądzie Orkiestr Dętych Ochotniczych Straży Pożarnych Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Topólce. Uczestniczyła w VIII Festiwalu Orkiestr Dętych w Chełmnie. W grudniu 2006 roku uświetniła mikołajki w Toruniu na Rynku Nowomiejskim. Grała również w pałacu w Ostromecku. Orkiestra ma w repertuarze muzykę rozrywkową, poważną, kościelną. Występuje na dożynkach w Kokocku i Unisławiu, w Starogrodzie, Dąbrowie Chełmińskiej, Grubnie. Gra na finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas Dni Unisławia, Dożynek Gminnych w Raciniewie, Święta Kapusty w Brukach Unisławskich. Jest zapraszana do okolicznych wsi i miast. Artystyczną opiekę nad instrumentalistami sprawują Tomasz Inczewski – kapelmistrz oraz instruktorzy Hanna Inczewska i Grzegorz Jabłoński. Opracowano na podstawie nadesłanych materiałów.

Fotografia nadesłana


pożyteczne kopiowanie Kamil Hoffmann

MAM PRAWO…, CZYLI DOZWOLONY UŻYTEK PRYWATNY Nieznajomość prawa szkodzi. Nieznajomość własnych praw szkodzi tym bardziej. Dlatego pod koniec ubiegłego roku Fundacja Nowoczesna Polska zorganizowała w Warszawie kampanię społeczną Prawo Kultury, której celem było poinformowanie wszystkich uczestników obiegu kulturowego o prawach odbiorców kultury, przede wszystkim, czym jest dozwolony użytek prywatny. Pojęcie to definiowane jest przez artykuł 23 prawa autorskiego, …który pozwala na korzystanie z już rozpowszechnionych utworów w zakresie własnego użytku osobistego, obejmującego dzielenie się nimi z rodziną i osobami, z którymi pozostajemy w stosunkach towarzyskich – czytamy w założeniach akcji. – Oznacza to, że restrykcje dotyczące powielania książek, ściągania filmów, dzielenia się muzyką i wielu innych codziennych aktywności użytkowników kultury nie są bezwarunkowe. Możemy legalnie skopiować książkę albo e-booka, pobrać niemal każdy opublikowany w internecie film czy nagrać znajomemu kopię posiadanego przez nas albumu. Akcja odbywała się pod hasłem Mam prawo… i obejmowała trzy komunikaty: Mam prawo kopiować książki. Mam prawo ściągać filmy. Mam prawo dzielić się muzyką. Wśród osób, które identyfikują się z przesłaniem akcji można znaleźć zarówno osoby związane z Fundacją Nowoczesna Polska, jak i twórców czy animatorów kultury; są wśród nich: Michał Zadara – reżyser, Maciej Nowak – dyrektor Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego, Kamil Sipowicz, Marta Rydz – graficzka. Grono to wsparli również Piotr „VaGla” Waglowski – prawnik i publicysta autor bloga o prawie, m.in. prawie autorskim oraz Władysław Majewski – pionier internetu w Polsce. Kampania społeczna prowadzona przez Fundację Nowoczesna Polska spotkała się z dużą krytyką. Podnoszono nawet argument, że jest to zachęta do kradzieży. Tymczasem, jak trafnie zauważają twórcy strony prawokultury.pl: W wielu kampaniach medialnych organizowanych przez instytucje publiczne czy producentów filmowych lub muzycznych, skierowanych przeciwko ściąganiu plików z internetu, brakuje często informacji o podstawowych prawach, jakie mamy dzięki istniejącym w ustawie o prawie autorskim zapisom o dozwolonym użytku prywatnym. Warto mieć świadomość że nie zawsze to, co w mediach określane jest jako nielegalne, rzeczywiście łamie zasady prawa.

JESTEM PIRATEM? Problem legalności ściągania plików z internetu budził przez cały ubiegły rok duże kontrowersje. Począwszy od protestów przeciwko zapisom umowy międzynarodowej ACTA poprzez spory wokół raportu Obiegi Kultury. Społeczne cyrkulacje treści (omówione w numerze 3-4/2012 Biuletynu Informacji Kulturalnej) po inaugurację kampanii Legalna Kultura i stanowiącej istotne jej uzupełnienie kampanię Prawo Kultury. Wiele z owych kontrowersji wynika z niezrozumienia specyfiki internetu i nieznajomości zwyczajów jego użytkowników. Dotkliwym problemem jest m.in. nadużywanie pejoratywnie nacechowanego określenia piractwo. Nazwanie osoby korzystającej z przysługujących jej praw piratem jest co najmniej krzywdzące. Problem stygmatyzujących określeń podnoszony był przez fundację Centrum Cyfrowe: Projekt Polska, która zrealizowała badanie Obiegi kultury. W raporcie podsumowującym badania czytamy: Praktyki wymiany treści w Sieci, potocznie określane mianem „piractwa” i naznaczane jako nielegalne i niemoralne, w gruncie rzeczy w wielu wypadkach jeśli nie są legalne, to funkcjonują w  szarej strefie. Podobne stanowisko wyrazili przedstawiciele Fundacji Nowoczesna Polska podczas spotkania rządowej Komisji Przeciwdziałania Naruszeniom Praw Autorskich i Praw Pokrewnych, którego organizatorem było Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zdaniem przedstawicieli fundacji w kolejnych raportach należy używać terminów ścisłych i prawnych. Przede wszystkim wnieśliśmy o nieużywanie terminu „piractwo”, a zamiast niego stosowanie słowa „naruszenie” – informują.

KTO PRZEZE MNIE TRACI, KTO ZYSKUJE? Zasadne jest natomiast stosowanie określenia „piractwo” w stosunku do działalności, której celem jest osiąganie zysku ze sprzedaży i odpłatnego udostępniania nieautoryzowanych kopii. Co prawda postęp technologiczny niemal wygasił proceder tłoczenia nielegalnych kopii płyt CD i DVD, które można było kupić na bazarach w całej Polsce – przede wszystkim na dawnym Stadionie Dziesięciolecia. Produkcją pirackich nośników zajmowały się często zorganizowane grupy przestępcze o zasięgu międzynarodowym. Rozwój internetu i narzędzi, które w cyberprzestrzeni funkcjonują pozbawił nielegalnego dochodu grupy


26

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

przestępcze, ale sam proceder piractwa nie zniknął – został jedynie zdywersyfikowany. Zyski z udostępniania nieautoryzowanych kopii cyfrowych czerpią dziś głównie serwisy pośredniczące w tym procederze. Tak rozumiane piractwo jest istotnym problemem, przestępstwem, które hamuje rozwój kultury. Dlatego oprócz w pełni uzasadnionych kroków prawnych istotne jest też uświadomienie użytkownikom internetu, że korzystając z oferty piratów, płacą w gruncie rzeczy przestępcom. Sposobem na wyeliminowanie z cyberprzestrzeni piractwa może być upowszechnianie idei dzielenia się w ramach dozwolonego użytku prywatnego. Warto w tym miejscu zauważyć, że rynek nielegalnych płyt zaczął zanikać wraz ze wzrostem popularności urządzeń do kopiowania nośników optycznych (zarówno CD, jak i DVD). Możliwość skopiowania płyty na własne potrzeby zmniejszyła popyt i proceder z czasem przestał być opłacalny. Na zasadzie analogii w internecie mogłoby dojść do marginalizacji serwisów pobierających nieuprawnione – w świetle prawa autorskiego – opłaty od użytkowników przy wzroście wymiany dóbr kultury w ramach dozwolonego użytku prywatnego. Drugim często przywoływanym argumentem przeciwko korzystaniu z dozwolonego użytku prywatnego jest potencjalna strata artystów, których płyty są kopiowane na własne potrzeby lub wypożyczane. Niestety bardzo często umyka w tym kontekście określenie „potencjalna”. Ten sposób argumentowania został wyśmiany przez organizatorów internetowego happeningu Strata Kazika. Na stronie stratakazika.pl czytamy: Za każdym razem, kiedy kopiujesz płytę swojego ulubionego artysty, pozbawiasz go części należnego mu dochodu. […] Nasz sprytny plan polega na automatycznym robieniu kolejnych kopii […] Uznaliśmy, że to najprostszy sposób, żeby kogoś ograbić na dużą kasę. Wystarczy, że będziemy w kółko kopiować muzykę […] a strata Kazika szybko osiągnie takie rozmiary, że po podziale łupu wszyscy zostaniemy bogaczami. W happeningu może wziąć udział każdy: wystarczy wykonać na własne potrzeby kopię płyty i poinformować o tym twórców strony stratakazika.pl. Co ciekawe, obok płyty Kazika Staszewskiego najczęściej w tym happeningu kopiowanym krążkiem jest kompaktowe wydanie płyty Perfect Live April 1’1987, która została przez dawnego managera zespołu – Seweryna Reszkę nazwana przewałem Hołdysa. Afera polegała na tym – pisze Reszka – że Hołdys zgarnął całą kasę, twierdząc, że to jego nagrania. Tymczasem była to nasza wspólna własność. Całość została opisana na stronie perfektrockband.pl. Happenerska wypowiedź twórców strony stratakazika.pl stanowi głos w dyskusji o relacjach pomiędzy twórcami i odbiorcami kultury, ale ze względu na prześmiewczą formę, głos ten nie został potraktowany poważnie.

Jednak zagadnienie potencjalnej straty właścicieli praw autorskich jest analizowane także przez badaczy, którzy dowodzą, że …zwiększenie zakresu dzielenia się plikami nie zmniejsza przychodu z danego dzieła. Pisze tak Philippe Aigrain w książce Dzielenie się. Kultura i gospodarka epoki internetu. Autor powołuje się m.in. na opracowanie File-Sharing and Copyright (Dzielenie się plikami a prawa autorskie) przygotowane przez amerykańskich profesorów: Felixa Oberholzera-Gee z Harvardu oraz Kolemana Strumpfa z University of Kansas. Amerykańscy naukowcy analizują cztery badania wykorzystujące różną metodologię, które przeprowadzili: Tatsou Tanaka, Sudip Bhattacharjee, Michael D. Smith Rahul Telang oraz sami autorzy opracowania Felix Oberholzer-Gee i Koleman Strumpf. W rozdziale Does File-Sharing Reduce the Sale of Copyrighted Materials? (Czy dzielenie się plikami zmniejsza sprzedaż materiałów chronionych prawem autorskim?) piszą, że …badania powyższe wskazują na pewne przesunięcia sprzedaży, jednak …udostępnianie plików nie ma związku ze zmianami w sprzedaży. Według Oberholzera-Gee i Strumpfa dzielenie się plikami może sprzyjać wzrostowi sprzedaży. Przywołują badania Birgitte Andersen i Marion Frenz, według których …udostępnianie plików zwiększa zakupy muzyczne. Każde 12 plików pobranych przez użytkownika podnosi sprzedaż o 0,44 płyty. Podobne wnioski wysnuli autorzy raportu Obiegi kultury: Osoby najintensywniej uczestniczące w nieformalnych obiegach treści – internauci ściągający pliki – są największym segmentem wśród kupujących. Stanowią 32% kupujących książki, 51% kupujących muzykę, 31% kupujących filmy. Nie można wyników tych badań zlekceważyć. Być może w tym miejscu działa nieco zmodyfikowana marketingowa zasada wzajemności – klient otrzymuje próbkę i czuje się zobowiązany do zakupu towaru. Zagadnienie takie może okazać się ciekawym tematem dla psychologów i socjologów analizujących zachowania konsumenckie w dobie internetu.

NIE JESTEM ZŁODZIEJEM! Osoby kopiujące dobra kultury w ramach dozwolonego użytku prywatnego są niekiedy porównywane z osobami, które kradną orzeszek ze straganu albo samochód z parkingu. Analogia ta jest chybiona, gdyż kradnąc orzeszek pozbawiamy sprzedawcę jednego orzeszka, natomiast kopiując płytę – nie. Jest zasadnicza różnica pomiędzy kradzieżą fizycznego nośnika, płyty CD ze sklepu muzycznego i skopiowaniem jej zawartości na pusty nośnik. Zwłaszcza, że w samej cenie pustego nośnika oraz urządzenia


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

do kopiowania mieści się tzw. opłata reprograficzna, która ma rekompensować potencjalne straty poniesione przez posiadaczy majątkowych praw autorskich. Bardzo często pojawia się również argument, że młodzi ludzie ściągają pliki z internetu, gdyż nie chcą płacić za dobra kultury, z których korzystają. Dane o sprzedaży płyt hip-hopowych tezę tę obalają. Od lat rodzimi wykonawcy hip-hopowi sprzedają w Polsce rekordowe nakłady płyt – osiągając często status złotych płyt bez wsparcia rozgłośni radiowych i wielkich sieci dystrybucyjnych. Tymczasem to właśnie w grupie najmłodszych konsumentów mieszczą się głównie fani hip-hopu. Zatem skłonność do korzystania z internetowych źródeł muzyki nie wynika z niechęci do płacenia za czyjąś twórczość. Istotniejsza wydaje się wygoda i szybkość dotarcia do ulubionego utworu i ten powód podaje najwięcej (75%) respondentów badania Obiegi Kultury. Dane potwierdzają wyniki dorocznego raportu organizacji IFPI International Federation of the Phonographic Industry, która zrzesza 1400 wydawców muzyki z 66 państw. W 2012 roku zarejestrowano wzrost dochodu ze sprzedaży muzyki o 0,3% w stosunku do lat ubiegłych, ale – jak czytamy w Digital Music Report 2013 – Wzrost dochodów z cyfrowej dystrybucji zaobserwowano już drugi rok z rzędu. W roku ubiegłym sektor cyfrowej muzyki zanotował zwiększenie zysku o 9% w stosunku do roku 2011. Autorzy raportu stwierdzają wprost, że jest to efekt ekspansji serwisów sprzedających muzykę poprzez internet. Sektor muzyki cyfrowej szybko się globalizuje za sprawą smartfonów i poprzez uruchamianie serwisów z licencjonowaną treścią na nowych rynkach wschodzących. W styczniu 2011 r. najważniejsze serwisy umożliwiające licencjonowane pobieranie muzyki obecne były w 23 krajach, dziś są w ponad 100. Raport Digital Music Report 2013 wskazuje również, że głównym źródłem pobierania plików muzycznych serwisy z płatnymi treściami stały się w krajach, w których są obecne najdłużej. Biorąc pod uwagę wszystkie grupy wiekowe: …dwie trzecie internautów używało usługi licencjonowanej muzyki cyfrowej w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Wśród młodszych konsumentów (16-24 lata) wskaźnik ten wzrasta do 81 procent. Raport organizacji IFPI pośrednio potwierdza, że użytkownicy internetu są osądzani i potępiani zbyt pochopnie. Gdy pobierają oni muzykę – i inne treści – z internetu, wynika to z wygody, a nie z chęci okradzenia kogoś, ominięcia prawa lub lekceważenia dobrych obyczajów. Decyzje zakupowe na całym świecie podążają zatem za deklaracjami, które pojawiały się w wynikach analiz statystycznych paralelnych z polskimi badaniami Centrum Cyfrowego Obiegi Kultury.

Dokument Digital Music Report 2013 ukazuje jeszcze jedno ciekawe zjawisko wynikające z rozwoju cyfrowej dystrybucji muzyki: pomimo lawinowej globalizacji kultury, coraz silniej zaznacza się obecność lokalnych twórców na listach przebojów. W wielu krajach albumy rodzimych wykonawców zaliczane są do najlepiej sprzedawanych płyt. Ilustruje to sytuacja w pięciu krajach nieangielskojęzycznych o największym udziale plików cyfrowych w sprzedaży muzyki. We Włoszech, Hiszpanii i Szwecji osiem z 10 najlepiej sprzedających się albumów w roku 2012 to nagrania rodzimych twórców, w Niemczech siedem na 10, a we Francji sześć na 10. Rzeczywistość potwierdziła zatem wizje przedstawione przez Chrisa Andersona w koncepcji Długiego ogona. Według Andersona internetowa sprzedaż muzyki umożliwiła znaczne poszerzenie oferty kulturalnej w stosunku do sklepów tradycyjnych – stacjonarnych.

POZNAJĘ PRAWO AUTORSKIE Powyżej wskazane kontrowersje wynikają z dynamicznego rozwoju technologii i – co się z tym wiąże – nieadekwatności obecnie obowiązującego prawa autorskiego. Czekając na zmiany ustawowe, trzeba się jednak poruszać w ramach wytyczonych przed laty. Aby zapisy dziś obowiązujące lepiej poznać, sięgać można do wielu źródeł, ale rozwiązaniem najprostszym jest poszukiwanie informacji w internecie. Najbardziej zasłużonym w popularyzacji wiedzy o prawie (szczególnie o prawie autorskim i innych aspektach wiążących się z internetem) jest istniejący osiemnaście lat serwis prawo.vagla.pl. Jest to autorskie przedsięwzięcie dr. Piotra Waglowskiego, prawnika, autora książki Prawo w sieci. Zarys regulacji internetu i wielu artykułów dotyczących prawa w przestrzeni wirtualnej. Waglowski został przez Dziennik Gazetę Prawną uznany za najbardziej wpływowego prawnika w 2012 roku. Jego działalność nie ogranicza się tylko do tworzenia bloga, chociaż z tej aktywności jest najbardziej znany. Wszystkie działania Piotra Waglowskiego zmierzają do poprawy jakości prawa, aby nie było ono przeszkodą na drodze do budowy społeczeństwa informacyjnego i społeczeństwa obywatelskiego, jest członkiem Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji a także Zastępcą Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska i członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Serwis prawo.vagla.pl nie stanowi co prawda poradnika prawnego, ma formę zbliżoną do bloga. Jednak systematyczna lektura wpisów Piotra Wa-

27


28

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

glowskiego poszerza horyzonty czytelników, uczy krytycznego podejścia do demagogicznych pomysłów polityków, ale też uczy zdrowego rozsądku. Oprócz kampanii społecznej Prawo Kultury od końca ubiegłego roku działa również serwis internetowy prawokultury.pl, przez twórców nazywany stroną edukacyjną, której zadaniem ma być informowanie w przystępny i rzetelny sposób o wszelkich kwestiach związanych z prawem autorskim. Serwis prawokultury.pl powstał w ramach finansowanego przez Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe projektu Przyszłość prawa autorskiego. Zawartość strony uzupełnia przedsięwzięcie legalnakultura.pl, w którym pewne aspekty prawa autorskiego nie zostały wystarczająco omówione, a niektóre elementy serwisu legalnakultura.pl bardziej przypominają akcję propagandową niż informacyjną, poza tym pojawiają się tam elementy kryptoreklamy przedsięwzięć o charakterze komercyjnym, co cieniem się kładzie na wiarygodności całej strony legalnakultura.pl. W tym kontekście serwis prawokultury.pl jawi się jako lepsze źródło wiedzy o prawie autorskim. W sekcji Przewodnik, której autorami są: Piotr Czerniawski, Jarosław Lipszyc, Marcin Wilkowski znaleźć można przystępne kompendium o obowiązujących w Polsce zapisach prawa autorskiego, bazę wiedzy w postaci haseł encyklopedycznych. Autorzy zastrzegają jednak, że kompendium nie wyczerpuje tematu, ich poradnik ma za zadanie wprowadzić nas w świat podstawowych pojęć i regulacji prawa autorskiego. Wprowadzenie to ma charakter skrótowy, i nie rości sobie pretensji do pełnego rozpoznania problemów wynikających z tej regulacji. Niestety, w większości przypadków nie pozwoli nam na zrezygnowanie z konsultacji prawnika. Będziemy jednak przynajmniej wiedzieć jak zadać pytanie i pozwoli nam na zrozumienie jego odpowiedzi. Kompendium powstało dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach projektu Otwórz się! Osoby, które nie znalazły odpowiedzi na nurtujące pytanie w Przewodniku, mogą zadać konkretne pytanie poprzez formularz w sekcji Pierwsza pomoc w prawie autorskim. Na pytania te odpowiada dr Krzysztof Siewicz – prawnik specjalizujący się w prawnych aspektach przetwarzania informacji, pracownik Centrum Otwartej Nauki ICM UW, adiunkt w UKSW oraz współpracownik jednej z warszawskich kancelarii prawnych. Krzysztof Siewicz łączy zatem obszerną wiedzę teoretyczną z codzienną praktyką doradczą w zakresie prawa przetwarzania informacji. Wszystkie dotąd zadane pytania po nadaniu formy uniemożliwiającej zidentyfikowanie pytającego wraz z odpowiedzią dostępne są w archiwum sekcji. Każdy podejmowany kazus jest specyficzny, ale odpowiedzi dr. Siewicza są na tyle obszerne, że

można niektóre z nich przez analogię stosować do różnych zagadnień.

DZIELIMY SIĘ!!! Istotną i stale poszerzaną część strony prawokultury. pl zajmują publikacje udostępnione, podobnie jak cała strona, na wolnej licencji Creative Commons. Wśród publikacji znajdują się zarówno teksty publicystyczne, jak i obszerne opracowania naukowe. Dostępna jest tam również książka Philippe Aigraina Dzielenie się. Kultura i gospodarka epoki internetu w tłumaczeniu Wojciecha Pędzicha. Aigrain jest francuskim informatykiem, który od blisko dwudziestu lat zajmuje się propagowaniem idei wolnego oprogramowania oraz idei reformy prawa własności intelektualnej, która na nowo wyważyłaby proporcje pomiędzy dobrem publicznym a własnością komercyjną. Uważa, że aspektem konstytuującym kulturę i mającym duży wpływ na jej różnorodność jest pozarynkowe dzielenie się dobrami kultury przez jednostki: Pierwsza użyteczna cecha dzielenia się jest oczywista, choć często nawet osoby popierające ideę dzielenia się o niej zapominają: dzielenie się to nie to samo, co dostęp. Jeśli przeciwnicy dzielenia się nie mówią o samym dzieleniu się, a o piractwie i nielegalnym lub nieuprawnionym pobieraniu czy strumieniowaniu danych i dostępie do nich, to są świadomi, że bezpośredni atak na dzielenie się byłby wyjątkowo łatwy do skrytykowania. Dzielenie się jest równoznaczne z udostępnianiem czegoś innym, podobnie jak – na mniejszą skalę – polecenie komuś jakiegoś dzieła lub, w formie bardziej zaangażowanej, ponowne wykorzystanie dzieła w procesie twórczym. Właśnie dlatego, nawet jeśli ktoś nie jest autorem danego dzieła, dzielenie się nim z innymi jest krokiem w stronę wzmocnienia kultury. Ten krok jest wyjątkowo istotny, gdyż może go wykonać każdy chętny przy wyjątkowo niskich kosztach wejściowych. Według Aigraina dzielenie jest procesem kulturotwórczym: Dzielenie się plikami otwiera drogę do zbudowania społeczeństwa kulturowego „wielu dla wszystkich”, w którym każdy ma dostęp do informacji, środków ekspresji oraz dzieł, mając też szansę przyczyniać się do ich powstawania. W takim społeczeństwie wiele osób będzie produkowało dzieła zasługujące na uwagę, zaś niektórzy – w liczbie o wiele większej niż dziś – zwrócą na siebie uwagę wielu odbiorców. Jest to społeczeństwo „wielu dla wszystkich”, dzięki przekształceniu ostrego do tej pory rozgraniczenia pomiędzy producentami a konsumentami – tymi, którzy tworzą dzieła i tymi, którzy zyskują do nich dostęp – w ciągłe spektrum. Wszyscy znajdują się w sytuacji, w której mogą czerpać korzyści ze wspólnych dóbr kultury, o ile da się je utrzymać z pomocą odpowiednich mechanizmów nagradzania i finansowania.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

MAM NARZĘDZIA, MOGĘ TWORZYĆ! Zwiększenie liczby twórców można zaobserwować już dziś. Prawie każdy telefon komórkowy wyposażony jest w aparat fotograficzny pozwalający na wykonanie przyzwoitej jakości zdjęcia, które dzięki połączeniu z internetem może zostać w ciągu kilku sekund upublicznione. Dostępne jest darmowe oprogramowanie pozwalające tworzyć każdemu muzykę i filmy na domowym komputerze. Powszechne stało się remiksowanie istniejących już dzieł. Blogi tematyczne przyciągają tysiące czytelników. Coraz bardziej zanika w internecie granica pomiędzy sztuką profesjonalną i amatorską. W rozważaniach dotyczących twórczości amatorskiej – wielokrotnie podejmowanych również na łamach Biuletynu Informacji Kulturalnej – jako cechę dystynktywną wymienia się jej charakter niekomercyjny. W propozycji Philippe Aigraina wynagrodzenie za twórczość będącą przedmiotem wymiany, dzielenia się w internecie otrzymywaliby wszyscy autorzy – bez względu na status („profesjonalista” lub „amator”) i bez względu na przynależność do związków twórczych i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Osobnym zagadnieniem są nastawione na zysk i nie wnoszące nic nowego przemysły kultury, ale pozostają one poza obszarem zainteresowań Aigraina. Propozycja francuskiego naukowca nie zakłada całkowitego zniesienia obowiązujących regulacji. Wprowadzenie społecznego mechanizmu finansowania działalności twórczej w odpowiedzi na nowy kontekst technologiczny nie oznacza zerwania z przeszłością. Kultura uznawana jest za szczególną domenę, więc działania twórcze i ich autorów finansuje się z wykorzystaniem różnych mechanizmów. Mechanizmy pośrednie (sponsoring, publiczne fundusze przekazywane podmiotom o określonym statusie i na określone działania, ulgi podatkowe czy finansowanie wzajemne z opłat, tantiem i darowizn) zawsze przewyższały wpływy z bezpośredniej sprzedaży dóbr kultury. Philippe Aigrain swoją uwagę skupił wyłącznie na internecie ze względu na specyfikę tego medium: budowanie wspólnoty i relacji partnerskich w miejsce tradycyjnych relacji wektorowych twórca – odbiorca czy sprzedawca – klient. Zaproponował stworzenie społecznego funduszu, który nazwał Creative Contribution, czyli Kreatywny Wkład. Fundusze miałyby pochodzić z opłat wnoszonych przez wszystkich użytkowników internetu: Każdy, kto ma szerokopasmowy dostęp do internetu, czerpie lub czerpać będzie ze wspólnych zasobów cyfrowej kultury, a jej kluczową siłą napędową jest dzielenie się. Zasadne jest więc założenie, że każdy powinien mieć swój wkład w istnienie dzieł stanowiących część owego wspólnego dobra, w ich jakość i uznanie tej jakości. Wkład musi odby-

wać się z zachowaniem jasno określonych praw, zaś każdy uczestnik musi mieć możliwość zdecydowania, jak jego wkład zostanie spożytkowany. Philippe Aigrain zwraca wielokrotnie uwagę na konieczność zmiany mentalnej, której efektem byłoby traktowanie kultury jako wartości wspólnej, wzmacniającej rozwój społeczny. Sugeruje, aby …zacząć od ustalenia najważniejszej zasady. […] stanowią ją dwa pozytywne prawa społeczne: prawo dostępu do wspólnego nierynkowego dobra kultury i prawo do wynagrodzenia za wkład we wzbogacenie owego wspólnego dobra. Te prawa przysługują każdej jednostce, nie rozdzielając ludzi na dwie kategorie, czyli twórców i konsumentów. Można je nazwać społecznymi, gdyż przysługują każdemu członkowi społeczeństwa, lecz też dlatego, że każdy z członków społeczeństwa musi mieć możliwość wpływu na ich tworzenie. Każdy autor nabywałby prawa do korzystania z zasobów Kreatywnego Wkładu z chwilą umieszczenie cyfrowej kopii dzieła w internecie w postaci umożliwiającej swobodne niekomercyjne dzielenie się tym dziełem. Aigrain dodaje przy tym: Mechanizm dzielenia się nie może pozbawiać autora decyzji o tym, kiedy przekazuje on swoje dzieło do obiegu publicznego po raz pierwszy. Co ważne: decyzja o upublicznieniu swych dokonań w internecie należy wyłącznie do twórcy. Philippe Aigrain zauważa, że …projekcja filmu w kinie nie stanowi zezwolenia na nagranie pokazu kamerą i późniejszą wymianę tak sporządzonej kopii, podobnie jak zezwoleniem na nagranie i dalszą dystrybucję nie jest zagranie utworu muzycznego podczas koncertu. Wydanie książki w wersji drukowanej nie jest też zezwoleniem na jej zeskanowanie i przesyłanie innym. Wydaje się zatem, że w tej koncepcji zarówno prawa autorów, jak odbiorców są chronione. Aigrain postuluje również budowę mechanizmów i sieci użytkowników, które umożliwią selekcję prac najbardziej wartościowych: Ważne jest również wspieranie środowiska, w którym dochodzi do zauważania i rozpoznawania ciekawych dzieł. W takim procesie konieczne jest współdziałanie wielu osób i istnienie funkcjonalności umożliwiających użytkownikom znajdowanie, rozpoznawanie, a wreszcie wytwarzanie jakości w zalewie dzieł. Część takich możliwości już trwale wpisała się w środowisko lub może tak się z nimi stać przy wykorzystaniu abonamentów, darowizn, czy zysku z reklam zewnętrznych. Inne wymagają bardziej globalnych systemów wzajemnego finansowania, by zapewnić im stabilność. Koncepcja Philippe Aigraina wydawać się może rewolucyjna. Nie można jednak zapominać, że internet stał się medium, które zrewolucjonizowało rzeczywistość, stworzyło nowy model kultury i obiegu jej dóbr. Z drugiej strony nastąpił lawinowy wzrost liczby twórców w różnych dziedzinach sztuki. Ujaw-

29


30

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

niły się nowe stylistyki i nowe poetyki, które są konsekwencją nowych technologii. Bez względu na oceny estetyczne, które zawsze mogą być przedmiotem sporu, ich istnienie stało się faktem. Propozycje Philippe Aigraina dotyczą głównie twórczości ukierunkowanej na internet lub nim wykorzystywanej. Globalna sieć staje się jednak repozytorium dzieł zdigitalizowanych, czyli takich, których pierwotna forma upublicznienia miała postać fizyczną. Repozytorium to jednak jest rozproszone i nieuporządkowane. Utrudnia to docieranie do konkretnych zasobów.

MAM DOSTĘP, CZYLI ZASOBY OTWARTE Wśród wielu pomysłów zmierzających do usprawnienia korzystania z treści dostępnych w internecie na uwagę zasługuje propozycja Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji dotycząca ustawy o otwartych zasobach publicznych. Otwarte zasoby miałyby obejmować trzy sfery: naukę, edukację i kulturę. W dużym uproszczeniu chodzi o uniknięcie sytuacji, w której odbiorca płaci za tę samą treść dwukrotnie: pierwszy raz płacąc podatki i po raz drugi – nabywając tę treść. Ministerstwo – cytując premiera Donalda Tuska – argumentuje: to, co powstaje za pieniądze publiczne, jest własnością publiczną. Wszyscy wspieramy naszą kulturę i naukę płacąc podatki, to z naszych pieniędzy współfinansowana jest praca twórców i naukowców. Dlatego ważne jest, by owoce ich prac były tak dostępne jak to możliwe. Otwartość – w założeniach ustawy – jest wtedy, gdy zasoby udostępniane są w całości, niezwłocznie, jak najszerszemu gronu odbiorców, są ustrukturyzowane, co umożliwia ich automatyczne przetwarzanie, są opisane metadanymi, powszechnie dostępne, udostępniane w otwartym standardzie plików. Według pierwszych założeń do otwartych zasobów miałyby trafić naukowe publikacje w czasopismach finansowanych ze środków publicznych, publikacje pracowników zatrudnionych w instytucjach finansowanych ze środków publicznych i publikacje powstałe w efekcie prowadzenia projektów badawczych finansowanych ze środków publicznych. W sferze edukacji natomiast: podręczniki finansowane ze środków publicznych, zasoby stworzone przez pracowników publicznych instytucji edukacyjnych i zasoby finansowane z konkursów MEN. Najwięcej kontrowersji budzą propozycje dotyczące kultury, gdyż do otwartych zasobów publicznych miałyby trafić m.in: zasoby tworzone przez pracowników publicznych instytucji kultury, zdigitalizowane zasoby z dóbr publicznych. Ministerstwo zaproponowało równocześnie sposób na zrównoważenie dochodów twórców, gwarantując w przypadku dzieł o dużej wartości komercyjnej nawet kilkuletnie

embargo na włączenie do zasobów publicznych oraz możliwość nakładania opłat za komercyjne wykorzystanie zasobów, które dla prywatnego użytkownika będą już darmowe. Propozycje te zbieżne są z manifestem Wolnych Dóbr Kultury, który zakłada: wolność wykorzystywania utworu i czerpania korzyści z jego używania, wolność poznawania utworu i stosowania nabytej w ten sposób wiedzy, wolność tworzenia i rozpowszechniania kopii informacji lub utworu, w całości lub we fragmentach oraz wolność wprowadzania zmian i poprawek i rozpowszechniania utworów pochodnych. Propozycje ministra Michała Boniego dotyczące sfer nauki i edukacji spotkały się z przychylnością i zrozumieniem, ale pomysł większej otwartości dóbr kultury został mocno skrytykowany przez część twórców, których reprezentantem był m.in. Krzysztof Lewandowski, dyrektor generalny ZAiKS-u. Jego zdaniem otwieranie zasobów jest niebezpieczne, bo nie dostrzega wartości komercyjnych dóbr kultury. Cały wywód zamieszczony w tekście Otwarte zasoby publiczne jako śmiertelna choroba kultury przenoszona drogą ustawową dotyczy właśnie komercyjnego korzystania z utworów, gdy propozycje ministerstwa dotyczą wyłącznie prywatnych odbiorców. Poza tym proponowana ustawa miałaby dotyczyć wyłącznie użytku internetowego, który – na co wskazują liczni autorzy – funkcjonuje na innych zasadach niż kultura w rzeczywistości „pozainternetowej”. Chorobowe skutki projektowanej ustawy skupią się przede wszystkim jednak na kulturze wysokiej – pisze autor, ale zaraz dodaje: Kultura wysoka potrzebuje specjalnej oprawy – sal koncertowych, wystawienniczych, fachowej obsługi. Internet nie daje szansy na pełne obcowanie z kulturą wysoką właśnie ze względu na brak owej oprawy. Mało prawdopodobne się zatem wydaje, że odbiorcy masowo przestaną odwiedzać sale koncertowe, teatry czy galerie. Natomiast otwartość zasobów może mieć wymiar popularyzatorski i przyciągnie kolejnych widzów na spektakle, koncerty i wystawy. Po pierwszym etapie konsultacji i wobec wielu sprzeciwów ministerstwo postanowiło na nowo sformułować założenia ustawy, co spowoduje – jak obawiają się zwolennicy otwartej kultury – zmniejszenie stopnia otwartości. Takie wątpliwości wyrażają zarówno Centrum Cyfrowe, jak i Fundacja Nowoczesna Polska. Powyższe rozważania podsumować można fragmentem publikacji organizacji ERDi (European Digital Rights), którą cytuje serwis prawokultury.pl: Komputery i internet działają w oparciu o kopiowanie plików. Walka z kopiowaniem oznacza, że albo powinniśmy raz jeszcze napisać prawo albo ponownie wynaleźć komputery i internet.


Zdarzenia, wydarzenia KSIĄŻKA O DAG FABRIK BROMBERG W BYDGOSZCZY Niezmiernie miło nam poinformować – informuje Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy – iż nakładem wydawnictwa muzealnego ukazała się nowa książka dr. Michała Pszczółkowskiego DAG Fabrik Bromberg. Z dziejów bydgoskiej fabryki materiałów wybuchowych. Pozycja ta jest monografią jednego z najciekawszych zabytków techniki i architektury przemysłowej w Polsce. Na 152 bogato ilustrowanych stronach autor prezentuje m.in. historię koncernu DAG, powstania bydgoskiej fabryki, opisuje poszczególne jej oddziały, przybliża również problematykę pracy przymusowej tysięcy robotników oraz działalności ruchu oporu na terenie DAG Fabrik Bromberg. Celem powstania pracy było uchwycenie złożonej i zróżnicowanej historii fabryki – powiedział dr Michał Pszczółkowski, autor książki – Jednakże przede wszystkim chciałem uporządkować i zweryfikować dotychczasowy stan wiedzy, wskazać nieścisłości i luki oraz uzupełnić je o nowe ustalenia na podstawie nieznanych dotąd źródeł. Publikacja będąca kontynuacją książki Betonowa tajemnica. Fabryki materiałów wybuchowych DAG jest efektem dotychczasowych prac badawczych na temat historii zakładów DAG, zapoczątkowanych w 2008 roku przez Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy w ramach projektu Exploseum. Książka ta stanowi znakomite rozwinięcie i uzupełnienie wystawy jaka znajduje się w Exploseum Centrum Techniki Wojennej DAG Fabrik Bromberg – powiedział dr Michał F. Woźniak, dyrektor Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. – Jestem przekonany, że posłuży do jeszcze lepszego poznania ważnej części historycznego dziedzictwa Europy i samej Bydgoszczy, przyczyni się do wzrostu zainteresowania historią przemysłu, nauki i techniki oraz stanie się ważnym elementem poznania najnowszych dziejów regionu oraz europejskiego dziedzictwa industrialnego. Exploseum Centrum Techniki Wojennej DAG Fabrik Bromberg to oddział Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego otwarty 2 lipca 2011 roku na terenie dawnej fabryki Dynamit-Aktien Gesellschaft Fabrik Bromberg. To unikalny na skalę światową przykład architektury przemysłowej zachowanej w praktycznie niezmienionym kształcie od czasów II wojny światowej. Exploseum to nowoczesne połączenie muzeum typu narracyjnego, w którym multimedia idealnie współgrają z tradycyjnymi formami ekspozycyjnymi. Trasa zwiedzania licząca około 2 kilometrów wiedzie przez osiem budynków ekspozycyjnych połączonych podziemnymi korytarzami.

10-LECIE ZESPOŁU BRZOZOWIACY Z BRZOZY Koncertem w Pałacu Lubostroń 13 stycznia zespół wokalny Brzozowiacy z Brzozy świętował jubileusz 10-lecia. Zespół utworzyła – piszą organizatorzy koncertu – 15 stycznia 2002 roku i kieruje nim Irena Owczarzak. Chciałam – mówi – aby w Brzozie powstał zespół folklorystyczny, ale panie, które zgłosiły się do zespołu wolały śpiewać piosenki biesiadne i patriotyczne. Znalazłam pianistkę: Danutę Fons-Derdę, która mieszkała od kilku lat w Brzozie, a wcześniej przez połowę swojego życia akompaniowała zespołom w Pałacu Młodzieży w Bydgoszczy. Zaczęliśmy spotykać się na próbach w przedszkolu w Brzozie. Od początku śpiewały w zespole Zuzanna Ślesińska, Beata Mordawska, Janina Olszewska, Jadwiga Długosz. Śpiewał też Waldemar Owczarzak. W 2005 roku podjął z nami współpracę młody dyrygent – student V roku Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Zaczęliśmy skromnie i jednogłosowo kolędy, piosenki znane: Bella donna, W Krakowie na Wawelu, Cyganeria, Capri. Są takie dni w tygodniu to nasza pierwsza piosenka dwugłosowa. Śpiewaliśmy najpierw w Bydgoszczy, a dopiero potem nieśmiało wśród swoich w Brzozie. Teraz już śpiewamy i u siebie w Brzozie, i na przeglądach twórczości seniorów w Bydgoszczy, Świeciu, Solcu Kujawskim. W roku 2012 zakwalifikowaliśmy się do ogólnopolskiego Artystycznego Przeglądu Piosenek Seniora i otrzymaliśmy wyróżnienie. Po obronie dyplomu Pan Rafał z żalem nas zostawiał, bo się wyprowadzał z Bydgoszczy, a nas pod opiekę wziął Kamil Turalski, który pracował z nami roki. Zespół w Brzozie przejęła Agnieszka Sidor i pracowała z nami dwa lata. Próby z przedszkola przeniosłyśmy do świetlicy, bo wójt gminy zakupił nam pianino elektryczne. W tym czasie zaczęliśmy śpiewać w dwugłosie. Skład zespołu zmienił się w 2011 roku: doszły do nas trzy osoby. Po pani Agnieszce nową dyrygentka została Katarzyna Smiszkiewicz, która pracowała z nami cztery lata. W tym czasie poszerzył się skład zespołu i zmieniła się akompaniatorka. Obecnie mamy czternastoosobowy zespół. Dyrygentką jest Monika Gumela, akompaniatorką Lidia Cierzniakowska. Podczas jubileuszowego koncertu w Pałacu Lubostroń zespół Brzozowicy śpiewał kolędy i pastorałki oraz pieśni patriotyczne. W koncercie wziął udział chór Lirenka.


32

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

WYSTAWA 1863 WE WŁOCŁAWKU W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zdzisława Arentowicza we Włocławku – w związku z ustanowieniem przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego w styczniu została otwarta wystawa 1863, przygotowana w ramach obchodów 150. rocznicy jego wybuchu. Powstanie styczniowe – piszą organizatorzy – to zryw narodowy, który nie odniósł wymiernego sukcesu, ale ukazuje oddanie, poświęcenie i patriotyzm dla obrony wolności ojczyzny. Zwiedzając wystawę, można dowiedzieć się o bitwach i potyczkach stoczonych w Polsce i na Litwie. Nie pominięto również Kujaw jako ważnego ośrodka walk o niepodległość. Odświeżamy wiedzę o przywódcach powstania, udziale kobiet w powstaniu. Pokazujemy miejsca i pomniki upamiętniające te wydarzenia oraz wiele innych ciekawostek. Wystawę można oglądać do końca roku.

WYSTAWA PASJA PODRÓŻOWANIA W TORUNIU W Muzeum Okręgowym w Toruniu – w Muzeum Podróżników 24 stycznia została otwarta wystawa stała Pasja podróżowania i wystawa czasowa Przez mongolskie bezdroża. Fotografie z podróży Elżbiety Dzikowskiej. Dnia 24 stycznia 2013 roku przypadają dwa ważne jubileusze – pisze Magdalena Nierzwicka. – Pierwszy to dziesięciolecie powołania przez Muzeum Okręgowe w Toruniu nowego oddziału – Muzeum Podróżników im. Tony’ego Halika. Drugim są 92. urodziny jego patrona Tony’ego Halika: reportera, dziennikarza i znanego globtrotera. Pod tą szczególną datą w kalendarzu odnotować będzie można kolejną uroczystość, a mianowicie obchody udostępnienia wystawy stałej w Muzeum Podróżników w zupełnie nowej odsłonie. Niewielka powierzchnia pierwszej ekspozycji stałej, zlokalizowanej w spichrzu przy ulicy Franciszkańskiej 11 okazała się niewystarczająca na cele wystawiennicze. Pozyskanie sąsiedniej kamienicy przy ulicy Franciszkańskiej 9 stworzyło możliwość zaaranżowania rozbudowanej, nowoczesnej wystawy. Nowa stała ekspozycja składa się z szeregu wystaw prezentujących dorobek podróżniczy Tony’ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej, ich pasję podróżowania i zasługi kolekcjonerskie, historię polskiego i światowego podróżnictwa i odkrywania świata, wybrane kolekcje polskich podróżników i badaczy, obrazy niemal z całego świata, uchwycone na zdjęciach i w filmach. Prawie każda z sal wypełniona jest kolekcjami kultury materialnej plemion, które zgromadziła Elżbieta Dzikowska podczas swych licznych podróży. Odnaleźć zatem można wielobarwne tkaniny z Gwatemali i Meksyku, niezwykłe ozdoby ciała łowców głów z Indii oraz Papui Nowej Gwinei, biżuterię kobiet z Etiopii oraz Namibii, dekoracyjne naszyjniki i stroje kilku mniejszości narodowych z Chin, Ladakhu, i to, co najistotniejsze, bogatą kolekcję biżuterii pochodzącą prawie z każdego zakątka świata. Zbiory dopełnia unikatowa ekspozycja glinianych naczyń i figurek prekolumbijskich powstałych na terenach obecnego Meksyku i Peru. Otwarciu nowej wystawy stałej towarzyszy wystawa czasowa zatytułowana Przez mongolskie bezdroża będąca fotograficznym plonem podróży Elżbiety Dzikowskiej po kraju Dżyngis-chana. To również rezultat zachwytu podróżniczki nad tą magiczną krainą, z odmienną od naszej cywilizacją i fascynującą kulturą. Mongolia to kraj o malowniczych krajobrazach. Przecina go wiele pasm górskich o różnorodnej strukturze, urozmaicają liczne jeziora i lasy. Jednak największe wrażenie na Elżbiecie Dzikowskiej wywarła rdzenna ludność, żyjąca według dawnych zasad z zachowaniem tradycji. Mongołowie zapamiętani przez podróżniczkę to ludzie „doskonale odżywieni, sprawni fizycznie, kochający wolność, przestrzeń, swoje stada, a nade wszystko konie – zwłaszcza mieszkańcy prowincji, czyli koczownicy”. Ich idealnym domem jest nadal jurta, choć nieuchronny rozwój cywilizacyjny sprawił, iż spotyka się na niej solar lub antenę telewizyjną. Jednak pozostają wciąż koczownikami przemierzającymi konno bezkresne przestrzenie swego kraju. „Być” jest wciąż ważniejsze niż „mieć”. To właśnie urzeka najbardziej i budzi ogromny szacunek. Religią dominującą w Mongolii jest buddyzm, a właściwie jego odmiana zwana lamaizmem. W Karakorum w XVI wieku powstał zespół świątynno-klasztorny Erdene Dzuu, odznaczający się przepiękną architekturą i bogatym wyposażeniem. Niestety wiele zabytków zniszczonych zostało przez komunistów mongolskich w latach 1937-1939. Od lat 90. XX w. centralnym ośrodkiem religijnym odradzającego się buddyzmu stał się zespół klasztorno-świątynny Gandan w Ułan Bator. (Wiadomości i cytaty o Mongolii zaczerpnięto z książki Elżbiety Dzikowskiej Mongolia.)

WARSZTATY MUZEALNE W TORUNIU W Muzeum Okręgowym w Toruniu w Ratuszu Staromiejskim 27 lutego rozpoczął się kolejny cykl cotygodniowych warsztatów muzealnych dla pedagogów oraz studentów. Podczas zajęć – informuje Paweł Daniel – będą omawiane: historia toruńskiego Muzeum, jego podstawowe zadania. Szczegółowo przedstawione zostaną wystawy stałe we wszystkich oddziałach Muzeum. Większość zajęć prowadzona jest metodą warsztatową. Zajęcia umożliwią poszerzenie wiedzy z  zakresu dziedzictwa kulturowego Torunia i regionu oraz pedagogiki muzealnej, planowa-


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

nia pracy dydaktycznej i wychowawczej, lekcji muzealnych, organizowania różnych form działalności  poznawczej ucznia z uwzględnieniem metod i form pracy z pedagogiki muzealnej.

OBRAZY W SZPITALU W RYPINIE Od kilku lat rokrocznie Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie – informuje dyrektor placówki Andrzej Szalkowski – stara się okazać cześć kobietom w ich święto, tj. w Dzień Kobiet. W tym roku artyści skupieni wokół Muzeum przekazali swoje prace dla udekorowania sal oddziału położniczego rypińskiego szpitala. Część z tych prac to obrazy malowane wcześniej, przedstawiające letnie i zimowe pejzaże, kwiaty w pełnej palecie barw. Jest także spora część namalowanych specjalnie na ten cel, o podobnej tematyce. Kobiety spędzające czas na leczeniu, na badaniach właśnie na tym oddziale potrzebują szczególnego wsparcia. Jeśli możemy zapewnić chociażby podniesienie ducha poprzez wprowadzenie kolorystyki do szpitalnych sal, to warto to zrobić. A Dzień Kobiet stał się okolicznością szczególnie temu sprzyjającą. Darczyńcami są: Hanna Rudnicka, Stanisław Wiśniewski i Wojciech Paliński, na co dzień współpracujący z rypińskim Muzeum, uczestnicy plenerów, gospodarze wystaw malarskich. Dzień Kobiet – dodaje Andrzej Szalkowski, inicjator przedsięwzięcia – to święto obchodzone corocznie jako wyraz szacunku i pamięci dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet. Jako święto został ustanowiony dla upamiętnienia strajku 15 tysięcy kobiet, pracownic fabryki tekstylnej, które 8 marca 1908 roku w Nowym Jorku domagały się praw wyborczych i polepszenia warunków pracy. Właściciel fabryki zamknął strajkujące w pomieszczeniach fabrycznych z zamiarem uniknięcia rozgłosu. Niestety w wyniku nagłego pożaru zginęło 129 kobiet. Po raz pierwszy Święto Kobiet obchodzono już w trzy lata po tragicznych wydarzeniach 1908 roku na apel Clary Zetkin (1857-1933) 19 marca 1911.

KIERMASZ WIELKANOCNY W MUZEUM WE WŁOCŁAWKU W Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku – w Muzeum Etnograficznym 17 marca odbywał się kiermasz wielkanocny. Wśród wystawców – informują organizatorzy – znaleźli się twórcy ludowi należący do Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz rękodzielnicy z Włocławka, Torunia, Inowrocławia, Aleksandrowa Kujawskiego, Izbicy Kujawskiej, Kowala i wielu innych miejscowości. Na stoiskach pojawiły się ozdoby kojarzone ze Świętami Wielkiej Nocy, np. tradycyjne palemki wykonane z gałązek wierzby z baziami, borówkami i bukszpanem, pisanki malowane farbami, oklejane nićmi, robione na szydełku, koszyczki z wikliny i słomy oraz serwetki niezbędne do przygotowania „święconki”, baranki, zajączki, koguciki z masy solnej, ciasta chlebowego, drewna. Kolekcjonerzy niepowtarzalnych, ręcznie wykonywanych przedmiotów gromadzili się przy kramach z wyrobami garncarskimi, kowalskimi, plecionkarskimi, rzeźbami świątków, aniołów, haftowanymi i szydełkowymi obrusami, biżuterią z kamieni, drewna, torbami z filcu, kosmetykami z naturalnych składników. Na smakoszy czekały stoiska z żywnością: wędlinami – szynkami, pasztetami, kiełbasami, ciastami – babkami, mazurkami, makowcami, sernikami, chlebem, konfiturami – z płatków róży, wiśni, marchwi, zielonych pomidorów, miodem (również pitnym), zakwasem na żur, barszcz, ćwikłą, kawą i makaronem orkiszowym, mąką, tradycyjnymi przyprawami. Podczas kiermaszu dla dzieci przygotowane zostały warsztaty edukacyjne przyozdabiania fartuszków i rogatywek – elementów odświętnego stroju ludowego, a dla dorosłych możliwość sfotografowania się (własnym aparatem) w nakryciu głowy czy ubraniu wierzchnim kujawskiego stroju ludowego. Przygotowany został również stół wielkanocny, na którym prezentowane były tradycyjne potrawy w połączeniu z nowymi, pokazującymi przemiany zachodzące w regionalnej kuchni. Wszyscy mieli możliwość zwiedzenia wystawy czasowej Niezwykłe ręce wierne tradycji. Zofia Bielecka, Regina Majchrzak, Irena Najdek prezentującej prace trzech utalentowanych i zasłużonych nestorek kujawskiego haftu. Wystawie towarzyszyła projekcja filmu dokumentalnego Kujawskie hafciarki. Tradycja ludowej estetyki.

SPOTKANIE Z KAZIMIERZEM TRYBULSKIM W GRUDZIĄDZU W Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu 12 marca odbyło się spotkanie z Kazimierzem Trybulskim, autorem książki Za rzeką czasu. Jak piszą organizatorzy, Za rzeką czasu to niezwykła podróż do przeszłości, wyprawa, po której nic już nie będzie takie samo... Alicja i Karolina to dwie zwyczajne, żyjące współcześnie gimnazjalistki. Czeka je niesamowita wyprawa do czternastowiecznego Grudziądza. Ich zadaniem jest ratowanie życia rycerzowi Bogumiłowi, chorążemu Ziemi Chełmińskiej. Dziewczyny gości syn Bogumiła, Karol, i on zapoznaje je z rycerskimi obyczajami oraz życiem w zamku swojej rodziny i mieście. Ważna misja okazuje się pretekstem do wejścia w fascynujący świat rycerskiej epoki krzyża i miecza.

Opr. J.R.

33


Otrzymaliśmy zaproszenia Do Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu • na otwarcie wystawy Barbary Sosnowskiej-Bałdygi i Stanisława Bałdygi Dialog 11 stycznia, • na wykład Małgorzaty Dawidek Grylickiej, autorki monografii Historia tekstu wizualnego. Polska po 1967 r., pt. Częstotliwości wisielec. Wokół poetyk Andrzeja Partuma 7 lutego, • otwarcie wystawy Małgorzaty Dawidek Grylickiej Body Stories 8 lutego, • na otwarcie wystawy Krystyny Keke Układ mięśniowy 8 lutego, • na otwarcie wystawy Wiktora Polaka Lunapark 8 lutego, • na wykład Ewy Domańskiej Humanistyka afirmatywna 19 lutego, • na wydarzenie Romana Bromboszcza 7chn13n13/ Tchnienie 1 marca, • na wykład Huberta Trammera Pasożyty architektoniczne 4 marca, • na wystawę Izabeli Łapińskiej Filmowy defekt samotności 8 marca, • na wernisaż Iwony Szpak-Pawłowskiej Obiekty lewitujące. Punkt widzenia 8 marca, • na wystawę obiektów kuriozalnych Karoliny Żyniewicz Kwarantanna 8 marca, • na wykład Ewy Kosińskiej Film jako sztuka – awangarda jako kultura. Amerykański film artystyczny 14 marca. Do Biblioteki Publicznej im. Zdzisława Arentowicza we Włocławku • na koncert kolęd Zespołu Pieśni Ludowej Echo Kujaw i uczniów Gimnazjum nr 9 we Włocławku Lulaj Jezuniu na kujawskiej ziemi 11 stycznia, • na kiermasz prac twórców zrzeszonych w Regionalnym Stowarzyszeniu Artystów Wło-Art i Włocławskiego Integracyjnego Stowarzyszenia Pasja 13 stycznia, • na otwarcie wstawy prac Magdaleny Bezat-Majeranowskiej i Iwony Kruszczyńskiej Women`s World 7 marca. Do Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu • na otwarcie wystawy Lecha Majewskiego Telemach 25 stycznia, • na otwarcie wystawy zbiorowej Cuda Niewidy/Wonderingmode 15 marca. Do Domu Plastyka – galerii Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Toruńskiego w Toruniu • na wernisaż wystawy malarstwa Justyny Rebelki Czapiewskiej Konstelacje 11 stycznia, • na wernisaż wystawy malarstwa Karola Karwowskiego Znaki, kody, labirynty 15 lutego, • na wernisaż wystaw: grafiki Ewy Anny Niestrorowicz i malarstwa Anny Papiernik 8 marca. Do Muzeum w Grudziądzu • na otwarcie wystawy Józefa Wilkonia Ptaki, ryby, ssaki i inne wilkołaki 11 stycznia, • na koncert Retro. W starym kinie z okazji 93. rocznicy powrotu Grudziądza do Macierzy 23 stycznia, • na promocję XX tomu Rocznika Grudziądzkiego 23 stycznia, • na otwarcie wystawy Oblicza szkła; prace zaprezentowali: Andrzej Kałucki, Justyna Bieńkowska-Werblicka, Paulina Kaczor-Paczkowska, Anna Kola, Anna Wójcicka, Łukasz Wodyński 1 marca,

• na otwarcie wystawy Barbary Wachowicz Henryk Sienkiewicz (1846-1916). Dla pokrzepienia serc 15 marca. Do Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej w Bydgoszczy • na otwarcie wystawy Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Teofila Ociepki 12 stycznia, • na otwarcie wystawy malarstwa Wiktora Chrzanowskiego (1946-2012) w dniu 17 stycznia, • na otwarcie wystawy malarstwa Walentego Makara 28 lutego. Do Pałacu Lubostroń w Lubostroniu • na CLVII Koncert Pałacowy w wykonaniu zespołu wokalnego Brzozowiacy z Brzozy pod dyrekcją Moniki Gumieli i otwarcie wystawy fotografii Uroki przyrody w obiektywie fotografa – Bogusława Dudziaka 13 stycznia, • na CLVIII Koncert Pałacowy w wykonaniu Chóru im. Jana Pawła II z Szubina pod dyrekcją prof. Elżbiety Szubertowskiej 20 stycznia, • na pałacowy bal walentynkowy 9 lutego, • na CLIX Koncert Pałacowy w wykonaniu Mariana Klimsiaka i Kwartetu Smyczkowego Arte Con Brio oraz otwarcie wystawy Jerzego Haca Kapliczki przydrożne Beskidu Śląskiego i Istebnej, Jaworzynki, Koniakowa połączone z prezentacją poetycką autora Spotkanie w Przestrzeni 17 lutego, • na CLX Koncert Pałacowy Piękne kobiety, piękna muzyka w wykonaniu Hanny Michalak (sopran) i Marii Murawskiej (fortepian) 10 marca. Do Biblioteki Pedagogicznej w Toruniu • na wernisaż wystawy fotograficznej Mateusza Kiszki Martwa Wisła 17 stycznia, • na wystawę Najkrótsze felietony świata. Rysunki satyryczne Szymona Kobylińskiego, cz. 2 – 13 lutego. Do Galerii Autorskiej w Bydgoszczy • na spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem Rondo Bydgoszcz oraz wystawę fotografii Kartki z kalendarzy 17 stycznia, • na otwarcie wystawy Bogdana Chmielewskiego Zawiniątko z cyklu Równonoce i przesilenia 31 stycznia, • na Spotkanie po latach z Henrykiem Majcherem i Zdzisławem Prussem 7 lutego, • na otwarcie wystawy obrazów Jana Kaji Rozmowa i spotkanie poetyckie z Markiem Kazimierzem Siwcem Do brata – cienia 7 marca. Do Galerii i Ośrodka Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu • na wystawę Ogrody dziecięcej wyobraźni, motywy roślinne w twórczości plastycznej dzieci i młodzieży 17 stycznia. • na wystawę prac plastycznych dzieci z Iranu 25 stycznia, • na otwarcie 3. wystawy familijnej 25 stycznia, • na wystawę prac dzieci rosyjskich z Omska i okolic 20 lutego, • na otwarcie wystawy ilustracji Kamili Pawłuckiej 22 lutego, • na wystawę 20000 mil podmorskiej podróży 22 lutego. Do Ratusza w Inowrocławiu • na Imieniny Inowrocławia 2013 w dniu 18 stycznia.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

Do Muzeum Okręgowego w Toruniu • do Ratusza Staromiejskiego na otwarcie wystawy Manifest patriotyzmu czy akt desperacji. Ślady powstania styczniowego w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu 18 stycznia, • do Muzeum Podróżników na otwarcie wystawy fotografii z podróży Elżbiety Dzikowskiej Przez mongolskie bezdroża 24 stycznia, • do Kamienicy pod Gwiazdą na obchody Chińskiego Nowego Roku 5-10 lutego, • do Ratusza Staromiejskiego na spotkanie – Wielkie miłości wielkich artystów 14 lutego, • do domu Mikołaja Kopernika na obchody urodzin: Dies natalis Copernici. W 540 rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika 19 lutego, • do Ratusza Staromiejskiego na wernisaż wystawy prac fotograficznych Marka Czarneckiego Nasz bezpieczny świat 22 lutego. Do Warszawskiej Galerii Ekslibrisu przy ul. Grójeckiej 109 • na otwarcie wystawy toruńskich ekslibrisów Marka Głowackiego Ukryte oblicza 23 stycznia. Do Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku • do Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie na otwarcie wystawy Powstanie styczniowe w sztuce 23 stycznia, • do Muzeum Historii Włocławka na otwarcie wystawy Z kości naszych powstaną mściciele. 150 rocznica wybuchu Powstania styczniowego na Kujawach 25 stycznia, • na otwarcie wystawy haftu Zofii Bieleckiej, Reginy Majchrzak oraz Ireny Najdek Niezwykłe ręce wierne tradycji, premierę filmu dokumentalnego Kujawskie hafciarki – tradycja ludowej estetyki 22 lutego, • do Gmachu Głównego Muzeum na koncert w wykonaniu uczniów Zespołu szkól Muzycznych im. Czesława Niemena 8 marca. Do Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie • na promocję II tomu monografii Rypin – dzieje miasta. Po 1918 r. dniu 24 stycznia, • na promocję wydawnictwa Bajki dobrzyńskie 14 lutego, • na promocję książki Ślady powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej 21 lutego. Do Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki w Bydgoszczy • na promocję książki poetyckiej Alicji Podlas Absynt & koronki 24 stycznia, • na wieczór autorski Małgorzaty Mówińskiej-Zyśk 21 lutego, • na eliminacje rejonowe 58 Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego 16-17 marca. Do Galerii Wspólnej w Bydgoszczy • na otwarcie wystawy Andrzeja Widelskiego 24 stycznia, • na spotkanie z Michałem Krzemkowskim, autorem noweli Epopeja arawijska 31 stycznia. Do Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy • na wernisaż wystawy III Dekady. Romuald Oramus. Stanisław Sobolewski. Malarstwo, grafika, rysunek z lat 1980-2011 w dniu 25 stycznia. Do Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu • na uroczystość wieńczącą Rok Praw Dziecka 2012 w dniu 28 stycznia.

Do Galerii Małej ZPM Bursa w Grudziądzu • na otwarcie wystawy malarstwa Marii Serwińskiej-Guttfeld 5 lutego. Do Galerii w Ratuszu w Inowrocławiu • na otwarcie wystawy malarstwa Anny Bochenek Inne terytoria 8 lutego. Do Chełmna • na XII obchody Dnia Świętego Walentego w mieście zakochanych od 9 do 15 lutego. Do Gminnego Ośrodka Kultury w Unisławiu • na jubileuszowy koncert 15 lat Orkiestry Dętej z Unisławia 9 lutego. Do Kujawskiego Centrum Kultury w Inowrocławiu • na Koncert Walentynowy Po prostu bądź 12 lutego, • na otwarcie wystawy malarstwa Agnieszki Krawiec (Stańczyk) 14 lutego, • kolejne spotkanie z cyklu Porozmawiajmy o…: prezentację Marii Nowosad Moje Kresy cz. II i prezentację nowości wydawniczych przez Marlenę Sobczyńską z Biblioteki Miejskiej 21 lutego. Do Galerii Wieży Ciśnień w Bydgoszczy • na otwarcie wystawy malarstwa Sonii Zengel 14 lutego, • na otwarcie wystawy i spotkanie poświęcone pamięci żołnierzy wyklętych 1 marca. Do Auli UMK w Toruniu • na koncert jubileuszowy z okazji 20-lecia istnienia Teatru Muzycznego Mała Rewia 15 lutego. Do Miejskiego Centrum Kultury w Lipnie – do klubu muzycznego Bakalarka • na spotkanie z cyklu Wolna scena poetycka – piszę, bo chcę z Dariuszem Chrobakiem 23 lutego. Do Auli Collegium Humanisticum UMK w Toruniu • na cykl Wieczorów Toruńskich poświęconych Mikołajowi Kopernikowi w 540. rocznicę urodzin 28 lutego – 21 marca. Do Zespołu Szkół nr 28 i Młodzieżowego Domu Kultury w Toruniu • na koncerty finałowe Wojewódzkiego Przeglądu Artystycznego Szkolna Scena Piosenki i Poezji 2 i 9 marca. Do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej – Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu – filii nr 2 w Toruniu • na otwarcie wystawy prac plastycznych Grupy Panopticum – sekcji plastycznej Toruńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku spotykającej się w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury w Toruniu w dniu 5 marca. Do Galerii Muz Domu Muz w Toruniu • na wernisaż grafiki Marka Zajko Studium pewnej choroby 8 marca. Do Fotogalerii Domu Muz w Toruniu • na wernisaż wystawy fotografii Agaty Skupniewicz Out_loud 14 marca Do Zespołu Szkół w Osieku nad Wisłą • na turniej z okazji 10-lecia istnienia klubu sportowego Wisła Osiek 17 marca.

Opr. S.J.

35


Festiwale, Przeglądy, Konkursy, Warsztaty, Spotkania WARSZTATY JAK PRZYGOTOWAĆ PRZEDSTAWIENIE METODĄ DRAMY Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 6-7 kwietnia warsztaty Jak przygotować przedstawienie metodą dramy. Program warsztatów obejmuje podstawowe elementy wiedzy o teatrze amatorskim oraz podstawowe elementy dramy. Podczas zajęć uczestnicy dowiedzą się jak pracować metodą dramy, jak rozbudzić wyobraźnię podopiecznych i wykorzystać ich pomysły w budowaniu spektakli teatralnych, poznają sposoby i etapy tworzenia teatru improwizowanego, dowiedzą się, jak połączyć gest ze słowem i z jakich tekstów warto skorzystać w pracy teatralnej, poznają podstawy budowy krótkiej etiudy teatralnej, a później – spektaklu. Zajęcia prowadzi Grażyna Zielińska. Zgłoszenia należy nadsyłać pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: agnieszka.piasecka@woak.torun.pl, www.woak.torun.pl

V BYDGOSKIE SPOTKANIA TEATRÓW JEDNEGO AKTORA MONODRAM 2013 Pałac Młodzieży w Bydgoszczy organizuje 18 maja V Bydgoskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora Monodram 2013. Mogą w nich uczestniczyć teatry skupiające młodzież w wieku od 14 do 25 lat; przewidziane są trzy kategorie wiekowe: od 14 do 16, od 17 do 19 i od 20 do 25 lat. Czas prezentacji nie może przekraczać 30 minut. Karty zgłoszenia należy nadsyłać do 28 kwietnia pod adres: Pałac Młodzieży Dział Sztuki ul. Jagiellońska 27 85-041 Bydgoszcz Informacji szczegółowych udziela Jacek Małachowski tel. 52 505 241 304, e-mail: jacek.malachowski@interia.pl.

WARSZTATY TEATR IMPRO Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 27-28 kwietnia warsztaty Teatr Impro. Warsztaty opierają się na metodach pracy stworzonych przez Keitha Johnstone’a i Violę Spolin, rozszerzonych o własny, w praktyce wypracowany przez prowadzącą, klucz do improwizacji. W ramach zajęć poruszone zostaną zagadnienia improwizacji grupowej, prowadzenia linii dramaturgicznej, wątku, zasad komunikacji i pracy nad sobą, wprowadzenia do gry aktorskiej i przedstawienia technik i procedur improwizacji teatralnej, pracy nad własną metodą improwizacji. Drugiego dnia planowany jest pokaz otwarty, podczas któ-

rego uczestnicy przeprowadzą na oczach i przy współudziale publiczności spektakl improwizowany. Zajęcia prowadzi Katarzyna Chmara. Zgłoszenia należy nadsyłać do 12 kwietnia pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: krystian.wieczynski@woak.torun.pl, www.woak.torun.pl

WARSZTATY HAPPENING JAKO NARZĘDZIE DZIAŁANIA AKTORA, NAUCZYCIELA, SPOŁECZNIKA Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 11-12 maja warsztaty teatralne Happening jako narzędzie działania aktora, nauczyciela, społecznika. Warsztaty będą zapoznawały z parateatralnymi technikami warsztatowymi, rozszerzały wachlarz metod performatywnych jako narzędzi edukacji szkolnej i pozaszkolnej. Program zajęć obejmuje charakterystykę i przykłady happeningów w przestrzeni publicznej, happeningu w działalności społecznej, artystycznej, edukacyjnej, opracowanie przez uczestników własnej koncepcji happeningu i prezentacje w przestrzeni miasta. Zajęcia prowadzi Krystian Wieczyński. Zgłoszenia należy nadsyłać do 26 kwietnia pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: krystian.wieczynski@woak.torun.pl, www.woak.torun.pl

GRUDZIĄDZKA KIESZEŃ SCENICZNA Centrum Kultury Teatr w Grudziądzu organizuje w dniach 13-15 maja konfrontacje teatralne Grudziądzka Kieszeń Sceniczna. W przeglądzie mogą wziąć udział amatorskie teatry dziecięce i młodzieżowe. Spektakle będą oceniane w czterech kategoriach: szkół podstawowych, gimnazjalnych, ponadgimnazjalnych oraz kabaretów. Karty zgłoszenia wraz z nagraniami proponowanych spektakli lub ich scenariuszami należy nadsyłać do 26 kwietnia pod adres: Centrum Kultury Teatr ul. Marszałka Focha 19 86-300 Grudziądz tel. 56 462 09 25, 56 462 09 00 e-mail: szymon@teatr.grudziadz.pl, marcin@teatr.grudziadz.pl www.teatr.grudziadz.pl, Informacji szczegółowych udzielają Szymon Gurbin i Marcin Łapiński – tel. 56 462 09 27.


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

XXII KONFRONTACJE AMATORSKIEJ TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ REGIONU TEATR Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje 7 grudnia XXII Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w dziedzinie teatru. Udział mogą w nich wziąć amatorskie zespoły teatralne prezentujące własne przedstawienia teatralne, w których oryginalne pomysły artystyczne mogą łączyć teatr z innymi dziedzinami sztuki. Karty zgłoszenia, płyty DVD w formacie DVD Video z zarejestrowanymi spektaklami oraz scenariuszami przedstawień należy nadsyłać do 11 października pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: katar@woak.torun.pl www.woak.torun.pl

VII REGIONALNY KONKURS RECYTATORSKI TWÓRCÓW ZIEMI DOBRZYŃSKIEJ DOBRZE ZIEMIO Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Czernikowie, Urząd Gminy w Czernikowie, Stowarzyszenie Gmin Ziemi Dobrzyńskiej, Czernikowskie Stowarzyszenie Czyż-nie organizują 23 marca VII Regionalny Konkurs Recytatorski Twórców Ziemi Dobrzyńskiej Dobrze ziemio. Udział w nim mogą wziąć uczniowie klas IV-VI szkół podstawowych. Uczestnicy wykonują po dwa utwory autorów regionu – ziemi dobrzyńskiej (są to m.in. Jadwiga Jałowiec, Bogdan Balcerowicz, Dariusz Chrobak, Mikołaj Konczalski, Jerzy Pietrkiewicz, Gustaw Zieliński), o łącznym czasie trwania do 5 minut. Zgłoszenia przyjmuje: Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego ul. Szkolna 15 87-640 Czernikowo Dobrze ziemio tel. 54 287 50 28 e-mail: spczernikowo@wp.pl

VII KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO ZNÓW WĘDRUJEMY CIEPŁYM KRAJEM… Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Czernikowie, Urząd Gminy w Czernikowie, Czernikowskie Stowarzyszenie Czyż-nie organizują 27 kwietnia VII Konkurs Recytatorski Poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Znów wędrujemy ciepłym krajem… Udział w nim mogą wziąć uczniowie klas IVVI szkół podstawowych. Uczestnicy wykonują po dwa utwory Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, o łącznym czasie trwania do 5 minut. Zgłoszenia przyjmuje: Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

ul. Szkolna 15 87-640 Czernikowo tel. 54 287 50 28 e-mail: spczernikowo@wp.pl

XXII KONFRONTACJE AMATORSKIEJ TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ REGIONU TANIEC Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje 14 czerwca XXII Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w dziedzinie tańca. Udział mogą w nich wziąć indywidualni twórcy i amatorskie zespoły taneczne, które przygotują opowieść taneczną: miniaturę, inscenizację, widowisko, spektakl teatru tańca (przy użyciu różnych technik tanecznych. Karty zgłoszenia, płyty DVD w formacie DVD Video z zarejestrowanymi spektaklami 10 maja pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27, 56 652 20 28, e-mail: katar@woak.torun.pl www.woak.torun.pl

GRUDZIĄDZKIE AMATORSKIE PREZENTACJE ARTYSTYCZNE KONFRONTACJE TANECZNE, MUZYCZNE, PLASTYCZNE Centrum Kultury Teatr w Grudziądzu organizuje w dniach 20-24 maja Grudziądzkie Amatorskie Prezentacje Artystyczne GAPA 2013 w dziedzinach tańca, muzyki i plastyki. W prezentacjach tanecznych udział mogą wziąć zespoły tańca nowoczesnego, wokalno-taneczne i małych form tanecznych (inscenizacje i etiudy), w kategoriach: uczniów szkół podstawowych oraz gimnazjalnych i średnich, a także instytucji kultury w dwu kategoriach wiekowych: od 7 do 13 i od 14 do 21 lat. Uczestnicy przygotowują dwa układy taneczne, których wykonanie powinno trwać do 10 minut. W konfrontacjach muzycznych mogą wziąć udział soliści (wokaliści, instrumentaliści) i zespoły (instrumentalne, wokalne, instrumentalno-wokalne) w kategoriach szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Uczestnicy przygotowują dwa utwory, których wykonanie powinno trwać do 10 minut. W konfrontacjach plastycznych mogą wziąć udział autorzy w wieku od 7 do 21 lat; będą oceniani w dwu kategoriach: szkół podstawowych oraz szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Nadsyłają rysunki, grafiki, obrazy o wymiarach do 70x100 cm, opisane na odwrocie (imię i nazwisko, wiek, instytucja patronująca, adres, telefon). Wystawa pokonkursowa prezentująca wybrane prace plastyczne będzie eksponowana od 13 maja, koncert galowy w dziedzinach muzyki i tańca odbędzie się 24 maja. Zgłoszenia i określone w regulaminie dostępnym na stronie internetowej Centrum Kultury Teatr należy nadsyłać do 30 kwietnia pod adres: Centrum Kultury Teatr ul. Marszałka Focha 19 86-300 Grudziądz tel. 56 462 09 25, 56 462 09 00

37


38

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

www.teatr.grudziadz.pl e-mail: ilona@teaatr.grudziadz.pl Informacji szczegółowych udzielają Ilona Mroczkowska i Patrycjusz Gamalczyk – tel. 56 462 09 00.

KURS REŻYSERII, KOMPOZYCJI I CHOREOGRAFII W TEATRZE TAŃCA Wojewódzki Ośrodek Kultury i Sztuki w Bydgoszczy organizuje Roczny Kurs Doskonalący z Reżyserii, Kompozycji i Choreografii w Teatrze Tańca. Udział mogą w nim wziąć instruktorzy tańca, pedagodzy oraz trenerzy tańca prowadzący zespoły taneczne, absolwenci szkół pomaturalnych, studiów o specjalizacji taniec, tancerze teatrów tańca. Kurs rozpocznie się w sierpniu 2013 roku i zakończy w czerwcu 2014 roku. Program Kursu przygotował i zajęcia poprowadzi Witold Jurewicz. Program Kursu obejmuje kompozycję ruchu, choreografię i reżyserię przedstawienia. Kompozycja ruchu rozpatrywana będzie w zagadnieniu ciała tancerza jako podstawowego narzędzia języka spekta-klu, ekspresji, czasu i przestrzeni dla ruchu. Choreografia potraktowana zostanie jako struktura ruchowa w ciągu logicznego rozumienia i komunikatywności ruchu adresowanego do oglądającego. Reżyseria dotyczyć będzie egzekwowania postaci spektaklowej oraz prowadzenie roli osobowościowej. Kurs odbywać się będzie raz w miesiącu w systemie zaocznym (sobota, niedziela). Zaplanowanych zostanie dziesięć sesji dwudniowych. Zgłoszenia przyjmuje i informacji udziela Małgorzata Wójcik: malgorzata.wojcik@wok.bydgoszcz.com, tel. 600 227 962.

OGÓLNOPOLSKIE WARSZTATY PIEŚNI I MUZYKI TRADYCYJNEJ – PODSTAWY ŚPIEWU BIAŁYM GŁOSEM, RÓWNIEŻ DLA LUDOWYCH ŚPIEWAKÓW I MUZYKANTÓW Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 18-21 kwietnia Ogólnopolskie Warsztaty Pieśni i Muzyki Tradycyjnej – podstawy śpiewu białym głosem, również dla ludowych śpiewaków i muzykantów. W programie: naturalna, donośna emisja głosu, podstawy śpiewu białym głosem, nauka gry na skrzypcach, akordeonie, bębenku, aranżacje w manierze ludowej, propozycje repertuarowe z różnych regionów Polski. Zajęcia prowadzą: Artur Grudziński, Witold Kozłowski, Bartosz Niedźwiecki, Erwin Regosz. Zgłoszenia należy nadsyłać do 4 kwietnia pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: erwin.regosz@woak.torun.pl; www.woak.torun.pl

WARSZTATY MUZYKA Z ODZYSKU – MUZYKA ZŁOMOWISKO Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje 15 czerwca warsztaty z pogranicza etnologii, etnomuzykologii i performatyki Muzyka z odzysku

– muzyka złomowisko. W programie: poszukiwanie i odkrywanie nieinstrumentalnych źródeł dźwięku podczas spaceru dźwiękowego, który uwrażliwi na dźwięk i pozwoli odkryć dźwięki charakterystyczne dla danego miejsca, do tej poru niesłyszane. Zostaną one zarejestrowane, odtworzone i wykorzystane w tworzeniu słuchowiska. Elementem warsztatów będzie pokaz gry na pozornie bezużytecznych odpadach cywilizacyjnych, inspirujący do tworzenia kompozycji muzycznych, które można wykorzystywać w projektach nie tylko muzycznych. Zajęcia prowadzi Rafał Kołacki. Zgłoszenia należy nadsyłać do 31maja pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: barbara.planeta@woak.torun.pl; www.woak.torun.pl

IV FESTIWAL POEZJI ŚPIEWANEJ I PIOSENKI AKTORSKIEJ Miejski Dom Kultury w Barcinie organizuje w dniach 11-12 maja IV Festiwal Poezji Śpiewanej i Piosenki Aktorskiej. Udział mogą w nim wziąć osoby powyżej 15 roku życia: soliści oraz zespoły. Wykonują dwa utwory: należący do poezji śpiewanej i należący do piosenki aktorskiej. Karty zgłoszenia należy nadsyłać pod adres: Miejski Dom Kultury ul. Mogileńska 3 88-190 Barcin www.mdkbarcin.com.pl e-mail: a.jakubowski@o2.pl, m.grobelska@o2.pl Informacji szczegółowych udzielają Aleksandra Kubicka – tel. 882 872 026 i Artur Jakubowski – tel. 52 383 23 27.

WARSZTATY FILMOWO-TELEWIZYJNE WIDEOKLIP Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 12-14 kwietnia warsztaty filmowotelewizyjne Wideoklip. Udział w nich mogą wziąć filmowcy amatorzy chcący tworzyć lub już tworzący formy filmowe – wideoklipy. Program warsztatów obejmuje zagadnienia: co to jest wideoklip i do czego służy, krótką historię polskiego i światowego wideoklipu, etapy powstawania teledysku, pracę na planie zdjęciowym z kamerą, blueboxem i oświetleniem, podstawy programów do obróbki cyfrowej teledysku, montaż w różnych technikach. Uczestnicy zrealizują swój film za pomocą amatorskich kamer cyfrowych. Zajęcia prowadzić będą Yach Paszkiewicz i Wojciech Budny. Zgłoszenia należy nadsyłać do 29 marca pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27, 56 652 20 28, 56 657 02 90 e-mail: kasia.kozlikowska@woak.torun.pl; www.woak.torun.pl


Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

WARSZTATY FILM DOKUMENTALNY Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 24-26 maja warsztaty Film dokumentalny. Program warsztatów obejmuje poszukiwanie tematu filmu, opracowanie scenopisu i storyboardu, sztukę prowadzenia rozmowy przed kamerą, oświetlenie planu, podstawy kadrowania, zdjęcia do filmu i montaż, projekcje zrealizowanego filmu. Zajęcia prowadzi Jerzy Włodzimierz Afanasjew. Zgłoszenia należy nadsyłać do 10 maja pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27, 56 652 20 28, 56 657 02 90 e-mail: kasia.kozlikowska@woak.torun.pl; www.woak.torun.pl

XXII KONFRONTACJE AMATORSKIEJ TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ REGIONU FILM Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje XXII Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w dziedzinie filmu. Udział w konkursie mogą wziąć osoby amatorsko zajmujące się twórczością filmową. Na konkurs należy nadsyłać filmy trwające do 25 minut. Dopuszczalne są filmy dłuższe, ale przekraczanie limitu czasu musi być uzasadnione względami artystycznymi. Filmy powinny być zapisane na nośniku typu CD/DVD, nagranym w formatach DVD, VCD, MPEG, MP4 lub AVI, z zastrzeżeniem że na nośniku może być nagrany tylko jeden film zgłoszony do konkursu. Filmy zgłoszone do konkursu powinny odpowiadać jednej z trzech kategorii: film dokumentalny lub reportaż, film fabularny, wideoklip. Filmy mogą być zrealizowane w konwencji animacyjnej lub żywego planu, bądź łączyć obie te formy. Jeden autor może nadesłać nie więcej niż trzy filmy w poszczególnych kategoriach. Prace konkursowe i karty zgłoszenia należy nadsyłać do 6 września pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 e-mail: katar@woak.torun.pl www.woak.torun.pl

XXI KONFRONTACJE AMATORSKIEJ TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ REGIONU FOTOGRAFIA – W ŻYCIU JAK W TEATRZE Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje XXII Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w dziedzinie fotografii W życiu jak w teatrze. Udział w Konkursie mogą wziąć osoby amatorsko zajmujące się sztuką fotografii. Na Konkurs należy nadsyłać zestawy zdjęć złożone z maksymalnie 10 fotografii pojedynczych lub tworzących zestaw, wykonanych w dowolnej technice. Użytkownicy klasycznych technik srebrowych oraz technik

specjalnych nadsyłają fotografie w formacie zbliżonym do 18 x 24 cm. Użytkownicy technik cyfrowych przesyłają kopie elektroniczne zdjęć na płycie CD/DVD w formacie JPG, o rozdzielczości 300 dpi i rozmiarach nie mniejszych niż 18 x 24 cm. Pojedynczy plik nie powinien przekraczać 3 MB. Zdjęcia powinny być opatrzone godłem, powtórzonym na zaklejonej kopercie z informacjami o autorze, i numerami kolejnych pozycji w zestawie. Wprowadzono dwie kategorie wiekowe: I – uczestników do 18 lat i II – powyżej 18 lat, co należy zaznaczyć w karcie zgłoszenia i na kopercie ze zdjęciami. Prace konkursowe należy nadsyłać do 1 maja pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 www.woak.torun.pl e-mail: katar@woak.torun.pl

WARSZTATY FOTOGRAFII TEATRALNEJ TEATRALNY OBIEKTYW Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu organizuje w dniach 11–13 kwietnia warsztaty fotografii teatralnej Teatralny obiektyw. Program zajęć obejmuje zapoznanie z podstawową wiedzą techniczną potrzebną do wykonywania zdjęć w teatrze – z problematyką ruchu i światła, fotografowania w trudnych warunkach oświetleniowych. Uczestnicy poznają podstawy fotografii teatralnej, zasady fotografowania w przestrzeni teatralnej, podstawy pracy z aktorami, ustawienie świateł jako podstawy fotografii w teatrze. Będą fotografowali podczas prób teatralnych, analizowali i interpretowali wykonane zdjęcia. Zajęcia prowadzi Wojtek Szabelski. Zgłoszenia należy nadsyłać do 31 marca pod adres: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury ul. Szpitalna 8 87-100 Toruń tel. 56 652 27 55, 56 652 20 27 www.woak.torun.pl e-mail: kasia.kozlikowska@woak.torun.pl

KONKURS PLASTYCZNY DLA DZIECI I MŁODZIEŻY O TEMATYCE ASTRONOMICZNEJ I KOPERNIKAŃSKIEJ Muzeum Okręgowe w Toruniu organizuje Konkurs Plastyczny dla Dzieci i Młodzieży o tematyce astronomicznej i kopernikańskiej. Udział mogą w nim wziąć osoby w wieku od 4 do 13 lat. Nadsyłają prace z zakresu sztuk wizualnych związane tematycznie z postacią Mikołaja Kopernika, jego życiem i działalnością lub astronomią: prace malarskie, graficzne, rysunki w formacie nie mniejszym niż A4 i większym niż A1 oraz formy przestrzenne o wymiarach nie przekraczających 50x50 cm. Każda praca powinna być opisana (nazwisko, imię, wiek, adres autora, imię i nazwisko nauczyciela). Prace należy nadsyłać do 30 kwietnia pod adres: Muzeum Okręgowe w Toruniu Rynek Staromiejski 1 87-100 Toruń tel. 56 660 56 32 www.muzeum.torun.pl

39


40

Biuletyn Informacji Kulturalnej Nr 3-4/2013

XVII MIĘDZYNARODOWY KONKURS TWÓRCZOŚCI PLASTYCZNEJ DZIECI I MŁODZIEŻY ZAWSZE ZIELONO, ZAWSZE NIEBIESKO Galeria i Ośrodek Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu przy współudziale Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu, Urzędu Miasta Torunia, Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska w Toruniu organizuje XVII Międzynarodowy Konkurs Twórczości Plastycznej Dzieci i Młodzieży Zawsze zielono, zawsze niebiesko. Udział mogą w nim wziąć dzieci i młodzież w wieku od lat 5 do 19; prace konkursowe będą oceniane w czterech grupach wiekowych: od 5 do 7, od 8 do 10, od 11 do 13, od 14 do 16 i od 17 do 19 lat. Format prac nie powinien przekraczać 100x70 cm; technika wykonania jest dowolna. Głównym celem konkursu – piszą organizatorzy – jest zainteresowanie uczestników problemami ochrony środowiska i otaczającej nas przyrody. Prace konkursowe (opatrzone metryczką: nazwisko, imię, wiek, adres autora, imię i nazwisko nauczyciela) należy nadsyłać do 30 kwietnia pod adres: Galeria i Ośrodek Plastycznej Twórczości Dziecka Rynek Nowomiejski 17 87-100 Toruń tel. 56 62 275 34, fax 62 100 60 www.galeriadziecka-eduart.pl, www.galeriadziecka.e.pl

XI GMINNY KONKURS LITERACKI IM. KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO RZECZY NIEPOKÓJ Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Czernikowie, Urząd Gminy w Czernikowie, Czernikowskie Stowarzyszenie Czyż-nie organizują XI Regionalny Konkurs Literacki im. Krzysztofa Kami-

la Baczyńskiego Rzeczy niepokój. Udział w nim mogą wziąć uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów, szkół średnich, dorośli. Uczestnicy nadsyłają zestawy wierszy, prozę – teksty opatrzone godłami, powtórzonymi na zaklejonych kopertach z informacjami o autorach. Zgłoszenia przyjmuje do 10 kwietnia: Szkoła Podstawowa im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego ul. Szkolna 15 87-640 Czernikowo tel. 54 287 50 28 e-mail: spczernikowo@wp.pl

V OGÓLNOPOLSKI KONKURS POETYCKI IM. ZDZISŁAWA ARENTOWICZA Miejska Biblioteka Publiczna im. Zdzisława Arentowicza we Włocławku organizuje V Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Zdzisława Arentowicza. Udział mogą w nim poeci, którzy nadeślą trzy wiersze w czterech egzemplarzach opatrzonych godłem powtórzonym na zaklejonej kopercie z informacjami o autorze. Prace konkursowe należy nadsyłać do 17 maja pod adres: Miejska Biblioteka Publiczna im. Zdzisława Arentowicza ul. Warszawska 11/13 87-800 Włocławek Więcej informacji o festiwalach, przeglądach, konkursach, warsztatach, spotkaniach w internetowej wersji Biuletynu Informacji Kulturalnej. Projekt Internetowe Kalendarium Kulturalne Województwa Kujawsko-Pomorskiego jest realizowany przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu MECENAT 2006.

OPR. J.R.

INTERNETOWE KALENDARIUM KULTURY Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu realizuje projekt Internetowe Kalendarium Kultury. Prosimy zatem o zgłaszanie imprez planowanych w Województwie Kujawsko-Pomorskim na rok 2012 za pomocą formularza „<zgłoś imprezę>” w portalu www.ikk.art.pl. Instytucje i osoby nie dysponujące dostępem do internetu i poczty elektronicznej mogą w wyjątkowych przypadkach przesłać do nas informacje pocztą zwykłą (podając telefon kontaktowy). Internetowe Kalendarium Kultury, dostępne w portalu www.ikk.art.pl oraz na naszej stronie internetowej – www.woak.torun.pl, jest podstawowym źródłem informacji o imprezach kulturalnych w naszym województwie. Znajdą się w nim wszystkie nadesłane do nas informacje; mogą one być w dowolnej chwili uzupełniane i na bieżąco aktualizowane. Prosimy również o sprawdzenie i dokonanie ewentualnej korekty danych adresowych instytucji kultury, organizacji pozarządowych i innych organizatorów wydarzeń kulturalnych. O wszelkich zmianach danych teleadresowych prosimy nas informować za pośrednictwem poczty elektronicznej: woak@woak.torun.pl.



Biuletyn Informacji Kulturalnej 3-4 / 2013