Boże Narodzenie dzieje się codziennie

Page 1


© Copyright for the Polish edition Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2014 Redakcja i korekta Elżbieta Wiater Projekt okładki Marcin Konik-Korn Design & dtp Paweł Matyjewicz Ilustracja na okładce: www.efile.com Imprimi potest Andrzej Ruszała OCD, prowincjał Kraków, dnia 8 grudnia 2014 nr 456/2014 Wydawnictwo Karmelitów Bosych 31-222 Kraków, ul. Z. Glogera 5 tel.: 12-416-85-00, 12-416-85-01 fax: 12-416-85-02 www.wkb-krakow.pl www.karmel.pl e-mail: wydawnictwo@wkb.krakow.pl

ISBN 978-83-7604-339-5 Druk i oprawa: Poligrafia Inspektoratu Towarzystwa Salezjańskiego


Wstęp

óg się narodził i świat stanął na głowie. Mam pełną świadomość, że to sformułowanie może budzić kontrowersje z racji swojej wieloznaczności. Najczęściej kiedy mówimy, że świat stoi na głowie, myślimy o czymś złym, o kolejnym skandalu, aferze, skutkach ludzkiej głupoty czy wręcz o tym, że ma miejsce niewyobrażalne zło. Często jednak to wyrażenie można po prostu zastąpić stwierdzeniem: „To jest nienormalne”. Ale czyż narodziny Boga w ludzkim ciele nie są czymś absolutnie nienormalnym? Trochę przyzwyczailiśmy się już do tego, że co roku trzeba wyciągnąć choinkę z piwnicy, przyrządzić karpia, usiąść do wigilijnego stołu, połamać się opłatkiem, zaśpiewać kolędę i wrzucić złotówkę aniołkowi w szopce, który grzecznie się nam ukłoni. Przywykliśmy, że Boże Narodzenie jest co roku i chyba nie bardzo sobie wyobrażamy, że mogłoby zabraknąć

B


6

jego specyficznej atmosfery – bez względu na to, na ile religijnie ją przeżywamy. Boże Narodzenie to norma, rok w rok je świętujemy. I to chyba nasz największy problem, że narodziny Boga traktujemy jako normalność, coś oczywistego, wręcz zwyczajnego – jak każde inne święto (kościelne czy świeckie) rozumiane jako dzień wolny od pracy czy zajęć w szkole. Oczywiście to miało miejsce – Bóg się narodził – i nie ma co gdybać, co by było, gdyby Bożego Narodzenia nie było. Ale równocześnie nie możemy uznać tego za oczywistość, przyzwyczaić się do tego wydarzenia, jako czegoś zupełnie zwyczajnego. Bo to, że Bóg zapragnął stać się człowiekiem, jest zupełnie nienormalne i nieoczywiste, i całkowicie niezwykłe. Nieśmiertelny zapragnął stać się śmiertelnym. Wszechwiedzący zapragnął mieć wiedzę w wielu wymiarach mniejszą niż współcześnie żyjące dziecko chodzące do szkoły podstawowej. Zgodził się na pełną ograniczoność do tego stopnia, że był całkowicie skazany na opiekę rodziców: musieli Go nakarmić, przewinąć, nauczyć mówić, wychować. Stwórca zapragnął być stworzeniem, Nieskończony – skończonym, Bóg – człowiekiem. To naprawdę najbardziej nienormalna wieść w świecie. I właśnie dlatego jest to


7

też najcudowniejsza wieść w świecie – Dobra Nowina. Jednak z drugiej strony nie można zamknąć tajemnicy wcielenia w jednym świątecznym dniu – 25 grudnia. Nie można świętować Bożego Narodzenia tylko raz w roku, przy choince, karpiu i z połamanym opłatkiem w dłoni, tworząc na ten jeden dzień – często sztuczną – atmosferę braterstwa, życzliwości i pokoju. Nawet zwierzęta mówiące tej nocy ludzkim głosem w to nie wierzą. Bożym Narodzeniem trzeba żyć codziennie, dzień za dniem, inaczej nic nie zrozumiemy z tej tajemnicy. Świat stanął na głowie nie na jeden dzień – ma na niej stać od dnia, w którym Bóg się narodził. Boże Narodzenie dokonuje się w naszej codzienności, w naszych domach, relacjach, miejscach pracy. W Betlejem, Chicago, Berlinie, Krakowie czy w najmniejszej wiosce w Polsce – w Luboszowie. Bóg się rodzi tam, gdzie w danym momencie jesteście, w naszym życiu takim, jakie dzisiaj jest. On nie czeka, że spadnie śnieg, przyjdzie grudzień a my przykryjemy stół białym, świątecznym obrusem. Nie czeka, aż będziemy gotowi, że będziemy się spodziewać Jego narodzin, nerwowo wypatrywać pierwszej gwiazdki i zaglądać cichaczem pod


8

choinkę, czy są tam już prezenty. Bóg nie czeka, ale przychodzi jak złodziej, nagle i niespodziewanie: „jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią” – przekonuje nas autor 2 Listu Piotra (2 P 3, 10). Bożym Narodzeniem albo będziesz żył codziennie, będąc gotowym każdego dnia, że Bóg się w tobie narodzi, albo nigdy tak naprawdę go nie przeżyjesz. Dlatego też ta książka nie jest przeznaczona na jeden dzień w roku ani nawet na Adwent jako czas przygotowania, ale jest aktualna przez cały rok – bo Bóg się rodzi codziennie. Codziennie wydarza się to zupełnie niezwykłe wydarzenie. Kiedy zgodzę się na nienormalność tego wydarzenia, to sam zacznę tak żyć – moje życie stanie na głowie. Bóg, który się rodzi, wywraca nasze życie, wyrywa nas z codzienności, z ciasnych przyzwyczajeń, zastania, zaspania, i porywa nas do niezwykłego życia pełnego kreatywności, niebanalności, świętości i mega-miłości. Ale życie radykalnie ewangeliczne, w całkowitym przylgnięciu i naśladowaniu wcielonego Boga, oznacza, że dla ludzi patrzących z zewnątrz możemy wyglądać nienormalnie, choć tak naprawdę będzie to największa


9

z możliwych normalności. Święty Franciszek – jeden z najbardziej ewangelicznie żyjących ludzi w historii świata – nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że chrześcijanin będzie odbierany przez świat jako ktoś nienormalny. Doskonale wiedział, że Ewangelia, że Boże Narodzenie przynosi zupełnie inny porządek niż ten, który panuje w świecie. Franciszek, który tak bardzo umiłował tajemnicę wcielenia, że jemu zawdzięczamy świętowanie tej tajemnicy przy szopce z osiołkiem i wołem, nazwał samego siebie novellus paccus. To trudne do przetłumaczenia wyrażenie można oddać jako „nowy kuglarz”. A średniowieczny kuglarz to był ktoś, kto stoi na głowie, kto jest żonglerem. W niektórych klasztorach z tamtej epoki można znaleźć na kapitelach wyrzeźbione postacie klaunów lub stojących na głowie kuglarzy. Wszystkiego można by się tam spodziewać: Pana Jezusa, Matki Bożej, świętych, ale błazna stojącego na głowie? Zakonnicy – podobnie jak Franciszek – dokładnie zrozumieli, że życie na wzór Ewangelii oznacza odwrócenie porządku, stanięcie na głowie w stosunku do tego, co proponuje świat. To, co w świecie uznawane jest za wielkie, mocne, doskonałe, dla nas jest małe, nic nie warte.


 10 

I odwrotnie: to, co w świecie uznawane jest za nienormalne, wręcz głupie, dla nas jest najwyższą wartością: pokora, słabość, prawda, miłość, wierność, służba, ubóstwo. Bycie chrześcijaninem naprawdę oznacza stanięcie na głowie. Jak doskonale wiemy, samemu trudno stanąć na głowie i trudno utrzymać się dłużej w takiej pozycji. Dlatego potrzebujemy Bożego Narodzenia – najbardziej nienormalnego wydarzenia w historii świata – żeby wywróciło nas do góry nogami. Potrzebujemy przylgnięcia do nowonarodzonego Jezusa, żeby nas w tej pozycji utrzymywał. A wcześniej potrzebujemy adwentowego czasu, żeby się choć trochę tego stawania na głowie nauczyć. Wbrew pozorom tylko z tej perspektywy świat może wyglądać normalnie. Właśnie o stawaniu na głowie, Bożonarodzeniowym wywracaniu, adwentowym przygotowaniu a nade wszystko przeżywaniu Bożego Narodzenia każdego dnia jest ta książka. Jest ona nieco zmodyfikowanym zapisem homilii głoszonych w czasie Adwentu oraz przez cały okres Bożego Narodzenia. Świadomie zachowano styl słowa głoszonego – jego bezpośredniość, dynamikę, autentyczność. Słowo głosi się całym sobą


 11 

– bardzo trudno to oddać na papierze. Proszę mi wybaczyć, że w niektórych miejscach będą powtórzenia. Nie dało się ich uniknąć, inaczej dalsza część homilii straciłaby sens. Starałem się w miarę możliwości uczynić tę książkę uniwersalną w tym sensie, że stanowi ona komentarze do wybranych fragmentów biblijnych (zawsze są podane na początku rozdziału), nie wiążąc ich bezpośrednio z danym dniem Adwentu czy okresu Bożego Narodzenia. Nie zawsze jednak było to w pełni możliwe. Czasami było potrzebne odwołanie bezpośrednio do liturgii czy atmosfery, w jakiej przeżywany jest dany dzień liturgiczny. Kiedy zdecydujesz się sięgnąć po tę książkę – za co, drogi Czytelniku, bardzo ci dziękuję – musisz być gotowy na to, że żywe i skuteczne Słowo Boże zechce się w Tobie wydarzyć. A kiedy Słowo się wydarza, masz gwarancję, że powywraca ci życie i staniesz na głowie. Ale nie bój się tego. Z tej perspektywy naprawdę świat jest piękniejszy – po prostu jest Boży. Gorąco ci życzę, żeby tegoroczne i każde kolejne Boże Narodzenie nie było dla ciebie czymś oczywistym, normalnym i zwyczajnym – niech będzie absolutnie nienormalne. A nade wszystko życzę ci, żeby Boże


 12 

Narodzenie w twoim życiu nie trwało tylko jeden dzień w roku, ale aby codziennie rodził się w tobie Bóg. Życzę ci, żebyś stanął na głowie i stał na niej już przez całe życie, dzień za dniem!


1. O czterech bestiach i Adwencie

Ujrzałem swoją wizję w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzałem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce. A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: „Podnieś się! Pożeraj wiele mięsa!”. Potem patrzałem, a oto inna bestia podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery ptasie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę. Następnie patrzałem i ujrzałem w nocnych widzeniach: a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza i miedziane pazury; pożerała i kruszyła, depcąc nogami to, co pozostawało. Różniła się od wszystkich poprzednich bestii i miała dziesięć rogów. Gdy przypatrywałem się rogom, oto inny mały róg wyrósł między nimi i trzy spośród pierwszych rogów zostały przed nim wyrwane.


 14 

Miał on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówiły wielkie rzeczy. Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzałem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie (Dn 7, 2-14).

o czytanie opowiada o nocnej wizji, jaką miał Daniel, o śnie, który dotyczył czterech bestii, a nade wszystko o wizji Syna Człowieczego, który przychodzi na obłokach. Ten fragment Pisma doskonale opisuje, co się będzie działo w naszym życiu w czasie Adwentu. Jest to bowiem czas oczekiwania na przyjście

T


 15 

Syna Bożego; przyjścia zarówno w tajemnicy Bożego Narodzenia, jak i tego ostatecznego przyjścia w chwale. Syn Człowieczy przyjdzie, aby pokonać cztery bestie, które są obrazem naszego życia wewnętrznego, a chyba lepiej powiedzieć – naszego grzechu. Trzeba je zobaczyć w sobie i zgodzić się na walkę, która się w nas dokonać w ciągu tych czterech tygodni oczekiwania. Trzeba się z tymi bestiami zmierzyć i pozwolić, aby Chrystus je w nas pokonał. Pierwsza bestia z Danielowej wizji podobna jest do lwa, który ma skrzydła orła. Te dwa zwierzęta, lew i orzeł, są symbolami najdostojniejszych, najsilniejszych zwierząt. Oczywiście lew jest królem wszystkich zwierząt, natomiast orzeł jest królem wśród ptaków. W pierwszym symbolu kryje się też jakaś moc, majestat, wyniosłość. Podobnie jest, jeśli chodzi o orła, który jest uważany za najdostojniejszego z ptaków. Patrzy na świat i swoje ofiary zawsze z góry. Pierwsza bestia to symbol naszej pychy, zarozumiałości i fałszywej wyniosłości; przekonania, że jesteśmy lepsi od innych, że to nam się wszystko należy, że możemy na innych patrzeć z góry. To nasza łatwość porównywania się, oceniania, wywyższania się lub niezdrowego poniżania


 16 

siebie. Tej pierwszej bestii obcięto skrzydła i postawiono ją na dwóch nogach, aby stała jak człowiek, i dano jej serce ludzkie. Dokładnie to musi się stać z pychą, która jest w nas. Musimy na nowo odzyskać ludzkie serce, które nie wynosi się ponad innych. Musimy mieć serce dla innych. Musimy prosić w czasie Adwentu, aby Chrystus wyrwał nam skrzydła pychy i dał serce człowieka – pełne miłości i pokory względem drugiego. Druga bestia podobna jest do niedźwiedzia, który trzyma w paszczy trzy żebra. Jest więc już po tym, jak coś zaatakował. To symbol olbrzymiej siły i wielkiej złości. Druga bestia jest obrazem naszego gniewu. To bestia gniewu, który sprawia, że jesteśmy gotowi do ataku na drugiego człowieka. Ta złość, która wychodzi z nas w każdej kłótni, trudnej rozmowie, doświadczeniu krzywdy, braku cierpliwości i wielu innych sytuacjach. W gniewie czasami jesteśmy gotowi wręcz do pożarcia drugiego człowieka. W gniewie wychodzi z nas drugie „ja”, tak że czasami inni, a nawet i my sami siebie nie poznajemy. Wypowiadamy wtedy słowa, których nigdy nie wypowiedzielibyśmy w innych okolicznościach, dopuszczamy się czynów, które wcześniej jednoznacznie byśmy potępili, a nade wszystko nisz-


 17 

czymy drugiego, siebie oraz relację, która była między nami. Dlatego w Adwencie trzeba prosić Chrystusa, aby wlał w nas pokój, byśmy z tego niedźwiedzia, który jest pełen gniewu, łatwości do kłótni, chęci ataku i zniszczenia drugiego człowieka, przemienili się w niedźwiedzia, o którym mówi prorok Izajasz, że ma wspólne legowisko z cielęciem (por. Iz 11,7). Żebyśmy z niedźwiedzi gotowych do ataku stali się niedźwiedziami pełnymi pokoju, łagodności, cierpliwości, wyrozumiałości, cichości, gotowości do przebaczenia i zapomnienia krzywdy. Trzecia bestia, która jest w nas, jest podobna do pantery, czyli zwierzęcia bardzo szybkiego, zwinnego. Takiego, które czyha na ofiarę, które chce dla swojego interesu (pokarmu) skraść jej życie. Jednakże bestia, o której mówi Daniel, ma cztery głowy i cztery skrzydła oraz dano jej władzę. To znaczy, że jest ona symbolem fałszywego, rozdwojonego (a w tym wypadku nawet poczwórnego) oblicza. Często zakładamy różne maski. Mamy cztery, które zakładamy w zależności od tego, jakiego oblicza potrzebujemy. Uciekamy się do małych kłamstewek. Kombinujemy, jak zdobyć sukces, władzę, pieniądze, pozyskać drugiego człowieka do naszych interesów,


 18 

pozycję, święty spokój czy po prostu uznanie albo akceptację. Jest w nas pełno obłudy, kłamstwa, owych „niewinnych kłamstewek”, które – rzekomo – nikomu nie czynią krzywdy. Trzeba więc wystawić i tę trzecią bestię, aby Chrystus ją pokonał. Aby nie było w nas nieprawdy, zakłamania, dwulicowości. Abyśmy byli jednolici. Abyśmy byli jednoznaczni i prawdziwi. Celem jest jedno oblicze rozpoznawalne w każdej sytuacji. Czwarta bestia jest nazwana najstraszniejszą, przerażającą, dysponującą potężną siłą. Święty Hieronim wspomina o tradycji identyfikującej tę bestię z dzikiem, który niszczy wszystko, co stanie mu na drodze. Inne tradycje komentują, że chodzi o słonia, bo ta bestia wszystko depcze. Ma ona zęby z żelaza, którymi wszystko miażdży. Żelazo podkreśla siłę, z jaką bestia dokonuje dzieła zniszczenia. Jednocześnie ma ona dziesięć rogów, a róg w Biblii jest symbolem wielkiej siły, ale i zwycięstwa oraz związanej z nim władzy i potęgi. Pomiędzy dziesięcioma rogami wyrasta na jej głowie także jeden mały, który ma oczy i usta, które wypowiadają potężne słowa. Myślę, że ta czwarta bestia, to bestia niszczenia drugiego człowieka naszym spojrzeniem i słowami.


 19 

Potrafimy czasem spojrzeć na drugiego z taką nienawiścią, ironią, arogancją, że samo nasze spojrzenie już go niszczy, depcze, poniża. Często nasze słowa są również pełne jadu, nienawiści i szyderstwa tak, że potrafimy nimi zmiażdżyć jak słoń trawę, drugiego człowieka, jego zdanie czy dzieło. Trzeba zatem zaprosić przychodzącego Syna Człowieczego, aby – zgodnie z wizją Daniela – odebrał całą moc tej bestii i w okresie Adwentu dał nam słowa pełne pokoju i miłości. Takie, którymi będziemy innych podnosić, a nie niszczyć. Żeby dał nam wzrok pełen zachwytu nad pięknem i dobrem obecnym w drugim człowieku. Dostrzeżmy te cztery bestie w sobie i pokażmy je Chrystusowi, aby, kiedy przyjdzie, ostatecznie je w nas pokonał. Chrystus przychodzi z pragnieniem i mocą potrzebną do zwyciężenia w nas tych bestii. Tylko trzeba uwierzyć, że jest od nich potężniejszy.


Spis treści

Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.

O czterech bestiach i Adwencie . . . . . . . . . . . . . . . . . . Walka o świt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . O wierze dającej wzrok . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . O rodowodzie i wierze Józefa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bóg pamięta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . O bożonarodzeniowym wywracaniu . . . . . . . . . . Słowo się wydarza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . O błogosławieństwie, które wypełniło Maryję . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9. O nędzy, magach i świetle . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10. Daj mi Jezusa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

5 13 21 31 37 47 53 63 73 83 93




Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.