Page 25

Character Demo Każdy miewa w życiu chandrę. Kłopotem jest wtedy „wyprowadzić się” z nierównowagi i znowu wstąpić na „połacie spokoju”. Chociaż ja znam jeden świetny sposób. Uruchamiamy Commodorka, po czym wciskamy do magnetofonu kasetę z „Character Demo”. Czekamy chwilę i  jest. Demo nie jest szczególnie ruchliwe, na dolnej części ekranu lekko trzęsie się logo formacji The Vikings. Na środku przesuwają się zielone napisy z pozdrowieniami wikingów Aze i  Jzz – autorów demosu. Napisy może kontrastują z czarnym tłem, jednak czasami można mieć kłopot z odczytaniem ich treści. Na górze mienią się różnymi kolorami dane o demosie. Muzyka, która okrasza całą kompozycję skromnego obrazu, jest bardzo przyjemna dla ucha i, co dla wikingów charakterystyczne, krótka i  prosta – zawiera lekką perkusję, bass, kilka akordów w tle oraz melodię. A co to ma wspólnego ze złym humorem? Właśnie to, że słuchając błogiej, dającej przed oczami obraz letniego, łąkowego pejzażu, muzyki, czytając treść tekstu i kiwając się wraz z  logo „The Vikings” można uspokoić się i  polepszyć swoje samopoczucie.

Electric Café

Dla słuchaczy muzyki elektronicznej tytuł nie jest obcy: taką nazwę nosi album prekursorów techno – niemieckiej formacji Kraftwerk – zatytułowany właśnie „Electric Café”. Muzyka, zawarta w demosie jest krótkim,

Amiga Demo Co od razu można spostrzec, że to demo nawiązuje do innego Commodore’owskiego komputera – Amigi. Gdy demo już pojawi się na ekranie w oczy rzuca się helikopter, który znajduje się na amigowym ekranie. Cały obraz dema jest bardzo ładny i  nie mam nic do zarzucenia. W tym samym miejscu przesuwa się tekst z podziękowaniami i danymi do użytkowania demosa. Jakimi danymi? Twórca „Amiga Demo” opatrzył każdy (no, prawie każdy) klawisz klawiatury w melodię –krótką, lub długą. Wszystkie utwory wykonane są bardzo ładnie, bez samplingu. Wśród nich rozpoznamy doskonale znane kompozycje od Mozarta, Marsylianki, „O, Tannen Baum” po hymn Niemiecki, czy klimaty greckie. Demo wykonał The Beast w  roku 1987. Można powiedzieć, że ’87 był obfitym w  tego typu atrakcje rokiem. Ostatecznie mogę rzec, iż „Amiga Demo” jest produkcją bardzo schludnie wykonaną i wartą poświęcenia na nią czasu. Można bawić się i śmiać przy słuchaniu muzyki wchodzącej w skład dema i podziwiać, jak zawsze nieodzowny, obraz i czytać tekst – słowem zachwycać się owocem pracy The Beast.

zaloopowanym (ciut nieumiejętnie) fragmentem utworu „Boing boom tschak” (po tytule widać, że to zespół niemiecki). Cały dźwięk, który szacując trwa jakieś 5 - 7 sekund (to – jak na sampler – długi czas) i ma jakość do… przebolenia. Oczywiście, zamiast słuchać kiepskawej jakości sampli, puściłem sobie całą płytę z  odtwarzacza, bo mam Kraftwerk w  swojej kolekcji muzycznej. Ale mniejsza o  to… Jak widać, na środku, po całej możliwej przestrzeni latają dwie głowy. Teraz dwie sprawy o  głowach dla niewtajemniczonych: głowy dla tego, że na okład-

ce widnieją grafiki trójwymiarowe (nie jakaś podróba, naprawdę 3D, nie wiem, jak się to udało w 1986 roku, ale „grafiki przyszły z ameryki”) głowy muzyków z grupy zwrócone w różne kierunki. Akurat twórcy – Ash i Dave – nie pomyśleli o tym, że głowy w demosie są dwie, a  muzyków czterech i  to czterech różnych. A  oni zrobili jednakowe głowy, najprawdopodobniej Ralfa Hüttera. Na górze demosa jest napis „Electric Cafe”, który lekko miga, na kształt neonu, natomiast na dole wiadomość od autora. Produkcja nawet schludna, ale dwie głowy i  krótki sampling mogą przynieść wiele wątpliwości.

25

Komoda #06  

Magazyn fanów Commodore C64

Advertisement