Page 1

1JT[Ä-VEXJLB8āPEFL +VTUZOB4PCPMFXTLB 3BEPTāBX3PNBOJVL 3PCFSU1BQJFTLJ .BāHPS[BUB;BXBE[LB 1JPUS.JU[OFS J"OOB,S²M

!F 

4105,"Ä*8"4;,*&8*$;"

,PDIBOZ"OUPOJ UBLQSØELPTJØPE[ZXBN MJTUPXOJFŘBMFOJFTUFUZOBSB[JF[JOUFSFTFN NJBOPXJDJFXUZNPTāBXJPOZN#SJTUPMVQS[Z QS[FOPT[FOJVTBNPXPMOZNNPJDIS[FD[Z [QPLPKVEPQPLPKV[BHVCJPOPNJD[ØęÆĺZMFULJ ŘD[ZNVOJFSVDIPNJPOPUFOBQBSBUJTQSBXJPOP NJEVĺÄOJFXZHPEØ+FTUUPD[ØęÆĺZMFULJ OBKCMJĺT[BTL²SZ QPEUS[ZNVKÄDBTBNPPTUS[F ţ

(EZCZęCZāUBLEPCSZJ[BT[FEāUBN NPĺFPOJ HE[JFęUFOLBXBāFL[OBMFĸMJ UPOJFDICZNOJF PEFTāBMJ CPHPMJÆTJØOJFNPHØ BLVQJÆUFSB[ OPXÄĺZMFULØ UPXZPCSBĺBT[TPCJFDPUPKFTU GSBHNFOU

1JFSXT[BQVCMJLBDKBLPSFTQPOEFODKJ +BSPTāBXB*XBT[LJFXJD[BNJO[TFLSFUBS[FN 4[ZNPOFN1JPUSPXTLJN LPNQP[ZUPSFN ;ZHNVOUFN.ZDJFMTLJNJBEXFSTBS[FN 4UFGBOFN,JTJFMFXTLJN 0TPCJTUFFTFKF GFMJFUPOZPSB[XZXJBEZ Ř[D²SLÄ.BSJÄ*XBT[LJFXJD[ QS[ZCSBOZN TZOFN8JFTāBXFN,ØQJăTLJNJEāVHPMFUOJÄ HPTQPTJÄ;PŻÄ%[JØDJPā"XOJDI+BSPTāBX *XBT[LJFXJD[TQPSUSFUPXBOZKBLPş4UBSZŞ ŘQPEKBEBKÄDZTāPEZD[FXLVDIOJOB4UBXJTLV  BVUPSXQBEBKÄDZXPEXJFE[JOZEPLBXJBSOJ $[ZUFMOJLBPSB[QSF[FT LPNQBO NFOUPS "UBLĺFş*XBDIBŞ [BLPDIBOZNØĺD[Z[OB JXSBĺMJXZQPFUB

4105,"Ä *8"4;,*&8*$;"

%SPHJ;ZHNVODJF.PĺF$JTJØQS[ZEBUPQBMUP +BNBNJOOF0OPKFTUDJFQāF [BHSBOJD[OF JDIZCBEPCSFOB$JFCJF-FQT[FHPOJFNPHØţ "KBL[GPSTÄ .PKBCVSTBPUXBSUBEMB$JFCJF /BSB[JFKVUSPKBEØEP)FMTJOFL5PTUSBT[OF GSBHNFOU

.²K4[ZNPOJFESPHJ UBLJKFTUFęPTUBUOJP XJFMLJ UBLJJOĺZOJFS UBLJ[OBXDB UBLJ BENJOJTUSBUPS ĺFPHBSOJBNOJFOJFęNJBāPęÆ  LJFEZ[UPCÄSP[NBXJBNJUSPDIØ[BQPNJOBN KØ[ZLBXHØCJF1FXOJFUP[BVXBĺZāFę8JØD VDJFLBNTJØEPMJTUV CPDIDJBāCZN$JQPXJFE[JFÆ  ĺFCBSE[P$JKFTUFNXE[JØD[OZ[BUFOSPL  DPNJOÄā GSBHNFOU

(SBULBEMB[OBXD²XCJPHSBŻJQJTBS[BJT[BOTB OBSP[QPD[ØDJFş[OBKPNPęDJ[*XBT[LJFXJD[FNŞ EMBXT[ZTULJDIBNBUPS²X

*$<:;J;6J<68;6:J<J<

: #ø¶ ‚  ¶

%SPHJ;ZHNVODJF+FTUFNQS[FSBĺPOZ$[ZOJF [OBMB[āFęXQPLPKVNPKFKMFHJUZNBDKJQPTFMTLJFK  (E[JFęNJXZQBEāB EPDIPMFSZŘşPTUBāNJTJØ JOPT[OVSŞ#BSE[PCØEØ[NBSUXJPOZPJMFOJF [OBKE[JFTJØ QPT[VLBKEPCS[F#ZāFNE[JęSBOP V$JFCJF BMF[OPXVOJF[BTUBāFN$P5ZSPCJT[ SBOLBNJ  GSBHNFOU

!F 

•  8¼.-+”

ţ /P BMFĺBSUZOBCPL EāVHJFMJTUZNBKÄ UØKFEOÄQPXBĺOÄXBEØ ĺFOJFNPĺOBJDI QS[FQJTBÆ BLPQJØOBMFĺZNJFÆXEPNV 0EEBXOBKVĺNBS[Ø BQPXPKOJF[BSB[LVQJØ TPCJFNBāÄNBT[ZOLØEPQJTBOJBJCØEØ XT[ZTULPOBOJFKSPCJāĹFLPQJBKFTUQPUS[FCOB  ęXJBED[ZOJFQPSP[VNJFOJF KBLJFTJØXLSBEāP EPOBT[ZDIEX²DIQJFSXT[ZDIMJTU²X GSBHNFOU

$[ZNCZāş[FTUBX[ESPXPUOZŞ DPP[OBD[BāP XNØTLJNKØ[ZLVşJE[JFNZTJØQS[FKęÆŞJHE[JF T[VLBÆ[BHVCJPOFKMFHJUZNBDKJQPTFMTLJFK

ÀI34=90Y

1S[FE;KB[EFNVN²XJāFNTJØ[F 4āPOJNTLJN QPEVĺZDIKFHPPQPSBDI ĺFKB TBNXZTUÄQJØXTQSBXJFDFO[VSZXDIBSBLUFS[F XBSJBUBPQP[ZDKPOJTUZ1PUFNKFEOBLXJEPD[OJF [SPCJāPNVTJØĺBM ĺFPOOJF XPCFDD[FHP [BD[ÄāTBN;DIXJMÄ LJFEZPO[BD[Äā MVE[JF QPNZęMFMJ ĺFKVĺD[BTJSVT[ZāBDBāBMBXJOB "JMPęÆQS[FDIPE[JXKBLPęÆ GSBHNFOU

10%3&%",$+Â"//:,3‘-


SPOTKAĆ IWASZKIEWICZA Nie-biografia

POD REDAKCJA ANNY KRÓL


ZAMIAST WSTEPU


Pierwsze wrażenie i siła przypadku Spotkać Iwaszkiewicza to zbiór migawek. Książka, w której nie próbujemy portretować pisarza z dokładnością realistów – z zachowaniem wszystkich kolorów, doskonałą, wykończoną kreską. To raczej kolaż – który powstał dzięki temu, że kilka osób dołożyło do niego swój kolor, własne niedoskonałe maźnięcie pędzlem. I jak kolaż ta książka oddziałuje na nas wrażeniowo. Nie układamy w niej chronologicznie zdarzeń i faktów, nie porządkujemy encyklopedycznej wiedzy, niczego nie rozsądzamy. Zachęcamy do zwrócenia uwagi na ten czy inny szczegół, który nie wiedzieć czemu wydał się nam wyraźniejszy i ważniejszy niż inne. Pierwsze spotkania bywają fascynujące, tajemnicze, intrygujące. Pierwsze wrażenie rządzi się swoimi prawami – zapamiętujemy czyjś uśmiech, a nie na przykład to, że był łysy. Nie wiadomo dlaczego zostaje nam w głowie to, że kiedy się spotkaliśmy, było wietrznie albo padało, a nie to, że rozmawialiśmy o samochodach lub książkach. Zwracamy uwagę na strój lub energiczną mowę ciała. Jeśli ten spotkany ktoś zaciekawił nas, zaintrygował, wydał się ważny – to pierwsze spotkanie może być zapowiedzią kolejnych, podczas których wrażenie można zastąpić faktami, poukładanymi równo, tworzącymi spójną całość. Zdarza się jednak, że pierwsze spotkanie bywa jedynym. Wtedy wszystko, co z nami zostanie, to właśnie to ulotne wrażenie – czasem sympatia, czasem złość i niechęć Spotkać Iwaszkiewicza to propozycja spotkania z jednym z najbardziej „rozpracowanych”, a jednocześnie nieoczywistych i intrygujących twórców XX wieku. Twórcą, któremu – jestem pewna – warto przyglądać się wciąż od nowa i od nowa. Niektórzy twierdzą, że przypadek nie istnieje. Że wszystko, co nam się przytrafia, jest kwestią wyborów – czasem tych nieuświadomionych. Moje pierwsze po latach spotkanie z Iwaszkiewiczem było jednym i drugim. Zwykłym, niedzielnym, nieplanowanym przyjazdem do Stawiska, ale i konsekwentnym podążaniem za tym, co w literaturze zawsze było mi najbliższe – jej autorem. Dzięki temu nieprzypadkowemu przypadkowi powstał ten zbiór, a także pomysł realizacji kilku innych wydarzeń, dzięki którym mogę zaprezentować „mojego Iwaszkiewicza”. Książka ta powstała dzięki życzliwej pomocy wielu osób – Marii Iwaszkiewicz i Wiesława Kępińskiego, którzy zgodzili się udzielić mi wywiadów. Zofii Dzięcioł, która nie tylko opowiadała o życiu Stawiska,

7


jakiego nie znałam, ale także pozwalała zaglądać do szaf, szuflad, odnajdowała przedmioty codzienne używane niegdyś przez Iwaszkiewiczów, przywracając domową atmosferę w dzisiejszym muzeum, i która wreszcie - zgodziła się na opublikowanie naszej rozmowy. Wreszcie, nie byłoby tej książki bez wsparcia Roberta Papieskiego i Radka Romaniuka, którzy nie tylko zgodzili się opracować do niej niepublikowany dotychczas wybór korespondencji pisarza, ale przede wszystkim zawsze mieli czas na rozmowę o Iwaszkiewiczu, podpowiadali, doradzali i zachęcali. Oprócz rozmów i listów w książce znalazły się osobiste teksty młodszego pokolenia badaczy i wielbicieli twórczości Iwaszkiewicza. Wszyscy zgodzili się napisać o tym, dlaczego zmarły 34 lata temu pisarz zajmuje wciąż tyle miejsca w ich głowach. Być może dzięki temu niedoskonałemu, niekompletnemu portretowi, dzięki bardziej lub mniej przypadkowemu spotkaniu z Jarosławem Iwaszkiewiczem, zapragną państwo spotykać się z nim dalej. I już na własną rękę dokładać kolory do naszkicowanego przez nas portretu. Anna Król

8


. ZYCIE I CAナ、 RESZTA


„Wnosiłem do naszego małżeństwa kufer książek, jedno ubranie i mnóstwo dobrych chęci”. 3

„Urodziłem się w małej cukrowni, położonej pośrodku żyznej równiny. [...] Pod samymi oknami rosły olbrzymie krzaki bzu [...]. Słowik mieszkający w tym krzaku śpiewał prawie w pokoju. Pamiętam długie majowe noce, kiedy cierpiałem na wrzody w uchu, a uprzykrzone trele tego ptaka świdrowały moje bębenki razem z przenikliwym bólem”. 1 Na świat przychodzą: Maksymilian Kolbe, Julian Tuwim, Nikita Chruszczow i Jarosław Iwaszkiewicz. Mikołaj II zostaje carem Rosji po śmierci swego ojca – Aleksandra III. Popołudnie Fauna Claude’a Debussy’ego ma swoją premierę. A za „Wielką Wodą” trwają strajki w fabrykach i po raz pierwszy rozlewa się coca-colę do butelek.

„Dnia 14 października 1918 roku o godzinie 10 wieczorem dość dziwne stworzenie wylądowało na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie z małą paczką bielizny i z ogromnym kufrem, zawierającym książki, nuty, papiery i papierzyska. Rozpoczynałem nowe życie w odmiennej atmosferze – i przyznać należy, że do życia tego byłem jak najmniej przygotowany”. 2 Jarosław Iwaszkiewicz w październiku 1918 przyjeżdża do Warszawy z jedną walizką pełną nut i rękopisów. Polska dzięki traktatowi wersalskiemu wraca na mapę Europy. Rozpadają się dawne mocarstwa. W Wielkiej Brytanii kobiety zyskują prawo wyborcze. W Nowym Jorku ma swoją premierę opera Tryptyk Giacoma Pucciniego.

1 2 3

J.I., Książka moich wspomnień, WL, Kraków, 1968, s. 10–11. J.I., Tamże, s. 184. J.I., Tamże, s. 288.

12

Ślub Jarosława Iwaszkiewicza z Anną Lilpopówną, córką bogatego przemysłowca Stanisława Wilhelma Lilpopa. W Paryżu ukazuje się Ulisses Jamesa Joyce’a, w Berlinie ma swoją premierę Nosferatu Murnaua, a w Warszawie Chłopi w reżyserii Eugeniusza Modzelewskiego. W Stanach Zjednoczonych zaczyna nadawać radio i sączy się jazz, a Walt Disney zakłada pierwszą spółkę filmową. Ukazują się Dionizje, drugi tom poetycki Iwaszkiewicza. Józef Stalin zostaje powołany na sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.


„Wczoraj nagle po przelocie bombowców [...] Radio nadało Iberię Debussy’ego. W chaosie stworzonym przez człowieka muzyka przejrzysta i klasyczna wydała mi się grą czystych cyfr, boską wskazówką porządku całokształtności liczb. Możność wyrwania się z okropności ułamków przez liczby całkowite, sztuka wydała mi się możnością zbawienia”. Niemcy i Rosja podpisują pakt o nieagresji. Amerykański tygodnik „The Time” ogłasza Adolfa Hitlera Człowiekiem Roku 1938. Gombrowicz na transatlantyku „Chrobry” wyrusza ku brzegom Ameryki Południowej. Umiera Józef Czechowicz i Zygmunt Freud. Iwaszkiewicz w hotelu Locarno przy Piazza del Poppolo w Rzymie pracuje nad rzymską powieścią oraz wspomnieniami o Ukrainie i Tymoszówce. Na jesieni, gdy wybucha wojna, wywozi niektóre zbiory i rękopisy do Warszawy, by je uchronić przed zawieruchą; spłoną niebawem.

„Jak pogodzić się ze zniknięciem młodego pięknego stworzenia [ Juliusza Krzyżewskiego], które tyle uczuć skupiało w piersi, które umiało tak okazać, że kocha, wszystko kocha [...]. To są wszystko meteory, przelotne kamienie, które świecą, ocierając się o atmosferę, i znikają; zostaje po nich tylko świetlany ślad. Ileż tych meteorów przemknęło chociażby w moim życiu, ileż śladów znaczy tu tylko poezja; płatki opadły z gałązek, które kwitły tak obficie, i zasuszyliśmy te płatki w księgach, płowieją w nich i wiotczeją, ale są relikwiami jedynymi obumarłych żyć”. Edward Osóbka-Morawski i Stalin podpisują w Moskwie układ o przyjaźni polsko-radzieckiej. Konferencja w Jałcie i Poczdamie. Proces Szesnastu w Moskwie. Stany Zjednoczone zrzucają bombę atomową na Hiroszimę i Nagasaki. Jarosław Iwaszkiewicz zeznaje jako świadek w śledztwie przeciw Ferdynandowi Goetlowi i Janowi Emilowi Skiwskiemu. Zakłada pismo „Życie Literackie”, gdzie znalazły się m.in. wiersze Mieczysława Jastruna i Czesława Miłosza. Zostaje prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich.

4 5

J.I., Dzienniki 1911–1955, Czytelnik, 2007, s. 141. Tamże, s. 262.

13


„Pomyślałem sobie, że żaden biograf nie napisze dobrze mojej biografii, ponieważ w moim zwyczajnym szarym życiu – bez wielkich zdarzeń – nie weźmie pod uwagę intensywnosci moich przeżyć, która to intensywność nadaje barwę nawet najpospolitszym przebiegom”.6 Na tron Wielkiej Brytanii wstępuje Elżbieta II. Prezydentem USA zostaje republikanin Dwight D. Eisenhower. Zostaje podpisana polsko-radziecka umowa o budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Radio Wolna Europa nadaje pierwszą audycję w języku polskim. W Stanach Zjednoczonych do sprzedaży trafia pierwszy komputer IBM 701. Ukazuje się tomik Mak i pamięć Paula Celana. Iwaszkiewicz pisze i otrzymuje nagrodę państwową za konkursową powieść Wycieczka do Sandomierza. Zostaje posłem na Sejm.

„Najosobliwsze są nasze przechadzki z Jurkiem po Warszawie. On ledwo nogami powłóczy, ale chłonie w siebie życie miasta, ogląda sklepy, kupuje; wspomina potem, którymi ulicami szliśmy. Dzisiaj wyglądał, jakby miał upaść lada chwila. Trzyma się tylko nerwami. Ja także ledwo dotrzymuję mu kroku [...]. Dwóch ludzi żegna się z życiem, ale wciąż pragnie życia, łyka je, pije – i tak się nim zachwyca. Dziś w tej smutnej włóczędze obaj byliśmy szczęśliwi”. 7 II Zjazd PZPR. Richard Nixon w Polsce. Powstaje Dance Preludes Witolda Lutosławskiego. Nikita Chruszczow jako pierwszy przywódca ZSRR odwiedza Stany Zjednoczone. Umiera Jerzy Byszyński. Na X Zjeździe Delegatów ZLP Iwaszkiewicz wybrany zostaje na prezesa Zarządu Głównego. Pracuje nad Kochankami z Marony i Tatarakiem.

6 7

Tamże, s. 408–409. Tamże, s. 260.

14


„Ostatnio miewam piękne sny, piękne pejzażowo, jakich nigdy w życiu nie miałem. [...] Dzisiaj śniła mi się jakaś dziwna podróż z Hanią, jakimś osobliwym wehikułem. A potem był jeden widok na rzekę tak piękny, że aż dech zapierało w piersi. Zbudziłem się i miałem bicie serca”. 10

„Z całego pobytu w Rzymie pozostaje mi w oczach i w sercu dzisiejsze spotkanie z psem. Pies był czarujący, z tak niebywałym wyrazem oczu. [...] Coś tak żałosnego i szlachetnego zarazem – tylko zwierzę może być tak piękne. Nie mogą mi te psie oczy wyjść z pamięci i napełniają takim strasznym żalem”. 8 Przedstawienie Dziadów w reżyserii Kazimierza Dejmka zostaje zdjęte przez władze, rozpoczynają się protesty. Premier Cyrankiewicz potępia manifestujących. Ryszard Siwiec dokonuje samospalenia na Stadionie Dziesięciolecia. ZLP w Warszawie wystosowuje tzw. Rezolucję Kijowskiego przeciw nasilającej się cenzurze. Trwa wojna w Wietnamie. Zostaje postrzelony J.F. Kennedy. Iwaszkiewicz spędza kilka miesięcy za granicą.

„Tak mnie interesują ci przeznaczeni na rok 2000. Jacy oni będą? Komu będą wierzyć? Czy będą wśród nich silni, mężni, mądrzy. Ilu?”.9 Margaret Thatcher zostaje pierwszą w historii Wielkiej Brytanii kobietą premierem. W Iranie przeprowadzono referendum, w wyniku którego władzę absolutną w kraju przejmuje ajatollah Chomeini. Radziecka inwazja na Afganistan. Jarosław Iwaszkiewicz odbiera doktorat honorowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opublikowane zostają Listy do Felicji. Iwaszkiewicz pracuje nad ostatnim tomem poezji Muzyka wieczorem. Premiera filmu Panny z Wilka Andrzeja Wajdy. Po 58 latach małżeństwa, w grudniu, umiera Anna Iwaszkiewicz

Ronald Reagan prezydentem Stanów Zjednoczonych. Saddam Husajn wypowiada wojnę Iranowi. John Lennon zastrzelony na nowojorskiej ulicy. W Gdańsku powstaje Międzyzakładowy Komitet Strajkowy pod przewodnictwem Lecha Wałęsy. Podpisane zostają porozumienia sierpniowe. Czesław Miłosz otrzymuje literacką Nagrodę Nobla. W lutym w pensjonacie Sailly pod Paryżem Iwaszkiewicz pisze swój ostatni wiersz – Uranię. Umiera 2 marca w Warszawie. Zgodnie z jego wolą pogrzeb odbywa się w Brwinowie.

Rys. Alicja Rosé

Tamże, s. 174. 9 Tamże, s. 582. 10 Tamże, s. 620. 8

15


CZĘŚĆ PIERWSZA

MIGAWKI


MESKI SWIAT Rozmowa z Wiesławem Kępinskim, przybranym synem Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów


Wiesław Kępiński, lata 60.


Umówiliśmy się na sobotę, na godzinę osiemnastą. Za dziesięć szósta, byłam jeszcze w autobusie. Zadzwonił pan Wiesław, żeby mnie poinformować, że będzie czekał na mnie jednak w Literatce od strony Krakowskiego Przedmieścia, nie w sali od ul. Senatorskiej, jak wcześniej planował, bo tam jest jakieś przyjęcie. Przyjeżdżam w ostatniej chwili. Przeczuwając, że będę miała do czynienia z amatorem kobiecych wdzięków, nie mogę zdecydować, w co się ubrać. Dwukrotnie zmieniam koncepcję i jeszcze przebieram się w ostatniej chwili tuż przed wyjściem. Kiedy docieram do Literatki, ubrana w elegancki garnitur pan Wiesław już na mnie czeka. „Mężczyźni przedwojenni”, kiedy umawiają się z kobietą, zawsze są przed czasem.

Wiesiu – chodźmy się przejść! Gdyby zadzwonił do pana w sobotę wieczorem Jarosław i powiedział „Wiesiu chodźmy na wódkę”, to gdzie byście trafili? Gdyby zadzwonił, powiedziałby „chodźmy się przejść”. To znaczyło tyle co „iść na wódkę”. Oczywiście wiadomo było, o co chodzi. Czasem zamiast dzwonić wpadał i szliśmy „się przejść”. Ode mnie z Foksal1 szliśmy najczęściej Nowym Światem do Ordynackiej. Tuż przed Świętokrzyską była knajpa pod tytułem Kuchcik – śladu dziś po niej nie ma. Czasem Jarosław umawiał się tam z Broniewskim. Oprócz głównej sali na poziomie ulicy można było zejść do piwnicy – jak z pieca na łeb po schodach. Tam siadywał i popijał Broniewski. Oni gadali, a ja oczywiście się wtedy nudziłem. To nie były dla mnie tematy. Broniewski... Ja, wie pani, mam taką listę, na której spisuję nazwiska znanych osób, które poznałem dzięki Jarosławowi, lub tych, które bywały na Stawisku. Tam jest około siedemdziesięciu nazwisk. Pokażę potem pani. No to dokąd poszlibyście w sobotę wieczorem? Nie istnieją już prawie żadne miejsca, do których chodziliśmy. Najbliżej mojego domu była dzienna i nocna Kameralna2. Bywałem tam oczywiście, wszyscy tam chodzili. Dla mnie to było szczególnie atrakcyjne miejsce na „fajfokloki”. Dla młodzieży szkolnej dzienna Kameralna była czynna od siedemnastej do dwudziestej drugiej. Potem zaczynała działać w tej samej sali Kameralna nocna, bardziej imprezowa, dla dorosłych. 1 2

Tam w latach 50. i 60. mieszkał pan Wiesław. Z ulicy Foksal.

21


Na początku Polski Ludowej Jarosław jeszcze po teściu krótko był prezesem Spółki Myśliwskiej. Na Nowogrodzkiej była knajpa myśliwska Dzik. Kiedy tam czasem wpadaliśmy, to kelnerzy kłaniali się nam w pas, witali, zapraszali. Na początku mnie to bardzo dziwiło, potem zrozumiałem, że oni tak przedwojennie swojego prezesa honorowali. W ogóle mało bardzo było wtedy restauracji czy kawiarni. Był Kuchcik, ten Dzik myśliwski, dwie, trzy ciastkarnie – Blikle i Camargo, no i oczywiście Kameralna. Ta oprócz sali dziennej i nocnej miała jeszcze od strony ulicy Kopernika swoją wersję dla „małoforsiastych” – wozacy, co węgiel rozwozili, mogli coś tam zakąsić, wypić i wypocząć po pracy. A to miejsce – Literatka – istniało już wtedy? Bywaliście tu? Tak, oczywiście. Tylko tutaj obok po prawej od wejścia to zamiast ulicy była taka wielka dziura i gruz dookoła, budowali trasę WZ. To był koszmar. Wszystko rozwalone. Raczej się te miejsca omijało, ale czasem, już w latach pięćdziesiątych tu przychodziliśmy. Jarosław bywał tu przede wszystkim z racji pełnionego stanowiska w ZLP3. A wie pani, że wybrała pani nie byle jaki stolik, tylko taki, który ma swoją historię? Byłem tu kilka miesięcy temu z kolegą z SEC-u4. Przyszliśmy na obiadek i tak się tu kręcimy, kręcimy, nie mogliśmy się na miejsce zdecydować. I ja wybrałem ten stolik, który i pani teraz wybrała, i siadam. A on mówi: „Wiesz, Wiesiu, kto tu najczęściej siadał przy tym stoliku, na tym krześle? Iwaszkiewicz. Jak tu przychodził na obiad albo się z kimś umawiał, to zwykle siadał właśnie przy tym stoliku”. Widzi pani? Więc mówię: „Jarosławie, bez przerwy łazisz za mną”. Albo pan za nim. No właśnie. Albo ja za nim. (Pan Wiesław zaczyna nerwowo szperać w torbie). Gdzie ja tę chusteczkę cholera mam. Jak wspominam, to od razu się rozczulam, cholera wie po co. (Znajduje i ociera oczy). A w Bristolu bywaliście? Oj tak. Ale chyba nie za często. Tam było względnie dobre jedzenie i zimna wódka. Czasem jakieś lepsze wino. W Bristolu pracował Władek Kuświk5, to nam zawsze dobre miejsce znalazł, obsłużył. Potem Władek 3 4 5

Związek Literatów Polskich miał siedzibę w tym samym budynku. Stowarzyszenie Kultury Europejskiej. Dawny kierowca Iwaszkiewicza.

22


pracował naprzeciwko w Kamieniołomach, w Europejskim. Ale to już nie był „nasz” lokal, inne zupełnie towarzystwo. Kiedyś byliśmy w Bristolu razem z moim bratem, bratową i żoną. Zwykle siedziało się w pierwszej sali, tej największej. Ona często była pusta jak hala dworcowa. Popiliśmy sobie, a Stasio6 zaśpiewał coś z repertuaru Kiepury. Ale tak naprawdę to wędrówki po mieście z Jarosławem kończyły się zwykle zwiedzaniem miejsc młodości. Nie mojej, Jarosława. On wracał przy każdej niemal okazji do miejsc, które pamiętał z dzieciństwa. Na Szpitalnej, u Wedla, Jarosław spotykał w dzieciństwie Sienkiewicza, to potem mnie tam też lubił zabierać w niedzielę razem z moją kilkuletnią córką. Podobnie było z wyjazdami – do Sandomierza, Byszewa, Strykowa. On tam wracał do wspomnień z młodości. Zwykle więcej wtedy opowiadał, wspominał. Dla mnie to było wówczas zupełnie naturalne, że Jarosław traktował mnie jak powiernika, zabierał do ważnych miejsc dzieciństwa, mówił mi o intymnych rzeczach. Czasem wręcz rozpierała mnie duma, że taki pisarz wielki, taki umysł – ja mu do pięt nie dorastałem – a on mi takie rzeczy mówił osobiste. Po co? Chyba mu to było bardzo potrzebne. Nie miał się komu wygadać. A ja, co teraz robię? Zwierzam się pani. I dopiero się rozkręcę. Która to godzina? Po siódmej? Gdyby była wcześniejsza pora, powiedzmy koło piętnastej, to ja bym sobie zamówił dwa kielichy – rąbnąłbym sobie z sokiem grejpfrutowym i od razu bym miał „gadane”. To bym pani naopowiadał! Ale teraz to już nie mogę, bo wieczorem biorę takie pastyleczki, żeby krew nie była za gęsta. Serce... Pana ówczesne ulubione kawiarnie i kluby to które? Wie pani, tak najbardziej jednak to ja lubiłem prywatki. Uwielbiałem. Nie znosiłem tego klimatu barów – tłum, pijaki, odrywają mnie od kobity (śmieje się). W domu to zawsze były udane przyjęcia. A już najlepiej udawały się takie, które były nieplanowane. Ktoś wpadał po drodze, coś ze sobą przyniósł, to się wypiło, zjadło. Jarosław też czasem tak wpadał. Ale on wypił kieliszek wina i leciał dalej. Co ja będę pani mówił? Miałem bardzo piękne, ciekawe życie. Byłem za każdym razem dumny, jak szedłem z Jarosławem gdzieś ulicą czy byliśmy w teatrze, w filharmonii. On był taki znany, ważny. Wiedziałem, że ci, co go widzą, od razu go poznają. Wiedzą, kim on jest. A ja byłem z nim. Zresztą, wie pani, on nigdy nie obnosił się z tym, że jest wielkim pisarzem 6

Brat, kształcił się na śpiewaka.

23


czy poetą. Ze wszystkiego się umiał śmiać, potrafił być taki dowcipny. Na przykład, jak nie było kobiet blisko, czasami Jarosław do mnie mówił „Wiechujeczku”. Miał utrapienie z tymi moimi amorami. Nieprawdopodobne. To chyba jakaś choroba jest. Zna pani ten wierszyk o spacerze po mieście na pożegnanie Warszawy? Jak to było... (Wiesio próbuje cytować, ale nie pamięta nic poza fragmentem): „...pójdziemy sobie długim spacerem na pożegnanie Warszawy”7.

Najlepsze były buty na słoninie No a jak już się szło gdzieś do baru czy knajpy, to oczywiście musiała być oprawa plastyczna. To znaczy musiałem być ubrany jak bikiniarz – modny, wyszykowany, kolorowy, pachnący włoską brylantyną. To jak się pan ubierał? Dzięki temu, że istniał bazar Różyckiego, można było wyglądać naprawdę modnie. Marynareczka włoska – proszę bardzo. Obowiązkowo zawsze krawaty. Tych akurat nie musiałam kupować, bo Jarosław za każdym razem, jak był we Włoszech, przywoził mi nawet po kilka. Piękne. On miał oko do ładnych rzeczy. Wszystkie się już wydarły. Krawaty nosiło się raczej kolorowe.

7

Cały cytowany wiersz

Wiesławowi Widzisz, wyjeżdżasz na długie czasy, Zajmą cię inne sprawy, Pójdziemy sobie długim spacerem Na pożegnanie Warszawy. Na górze chmury, błoto na dole I rozjeżdżone ulice, Nad Starym Miastem odbudowanym Gołębie i gołębice. W zakrytym oknie lampa się pali, Skrzypce wesołe rzępolą, A mury rosną. Na przyszłą wiosnę Wzrosną jak kłosy nad rolą. Rośnie nam miasto, rosną nam ludzie, Rośnij i ty, nabierz siły I jak to zawsze powiadam tobie: Bądź mądry, mężny i miły.

24


Bardzo uważałem, ale nie na to, co było zadane z matematyki czy z polskiego, ale żeby codziennie iść do szkoły inaczej ubranym. Jak już się nie dało, to przynajmniej krawat musiał być codziennie inny. Koszul też miałem ze trzydzieści. Większość kolorowych. Jarosław przywiózł mi też kiedyś z Włoch kamizelkę z bordowego sukna, z pięknymi guzikami z prawdziwego agatu. Mam ją do dzisiaj w szafie. Nie noszę już, czasem tylko oglądam. Niektóre koleżanki z mojej klasy, które jeszcze żyją, mówią, że ją pamiętają. I ona sobie w mojej szafie wciąż wisi. Mam takie śmieszne zdjęcie, na którym wszystko jest z innej beczki – koszula w kratkę, krawat w paski, jakaś pstrokata marynara. Byłem, trzeba przyznać, jednym z najlepiej ubranych chłopaków w szkole. A Jarosław patrzył na to z przymrużeniem oka, ale i z satysfakcją. Sam lubił dobrze wyglądać. Czasem tylko prosił: Wiesiu, nie porzucaj Antygony w kuchni, przeczytaj chociaż wstęp. Resztę poczytamy razem. A, zapomniałem – koniecznie trzeba było mieć buty na słoninie. Co to takiego buty na słoninie? Nie wie pani, co to buty na słoninie? Nie. Nie wiem. Moje biedactwo. Moda taka była dziwaczna. Zamawiało się u szewca buty na takiej trochę wyższej podeszwie. Wyglądała jak kawał słoniny z tyłka prosiaka. Gruba biała podeszwa, jakby sztuczne tworzywo. I na tej konstrukcji pantofle. Ja nosiłem tylko takie wiązane, ale koniecznie na słoninie. A spodnie? Spodnie obowiązkowo wąskie. I najlepiej trochę przykrótkie. Dla potwierdzenia tej teorii Wiesław zaczyna nucić z zachowaniem rytmu: Dwaj bracia przyrodni jeden jak i drugi pokończyli studia, tańczą boogie woogie. Noszą na dwanaście centymetrów spodnie... Nosił pan coś na głowie? Kapelusz? A tego to jakoś nie pamiętam. Na pewno nie można było nosić nic na

25


AUTORZY Anna Król (ur. 1979) Pomysłodawczyni i redaktorka książki Spotkać Iwaszkiewicza. Z wykształcenia krytyk sztuki. Dyrektor programowa i artystyczna Big Book Festival, kuratorka wydarzeń poświęconych Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Współzałożycielka wydawnictwa Wilk&Król Oficyna Wydawnicza. Założycielka Fundacji „Kultura nie boli”, autorka projektów promujących literaturę i czytanie. W 2015 roku ukaże się jej książka o Jarosławie Iwaszkiewiczu. Piotr Mitzner (ur. 1955) Teatrolog, poeta, eseista, pisarz. Absolwent Wydziału Wiedzy o teatrze PWST w Warszawie. Pracował w działach literackich Teatru Powszechnego w Warszawie i Teatru im. S. Jaracza w Łodzi. W latach 1985 – 1987 był adiunktem w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Publikował m.in. w: „Pamiętniku Teatralnym”, „Dialogu”, „Zeszytach Historycznych”, „Więzi”, „Meandrze”, „Odrze”, „Karcie”, „Arce”, „Podkowiańskim Magazynie Kulturalnym”, „Zeszytach Literackich”, „Tekstualiach”. Laureat nagród literackich, poetyckich, państwowych, m.in. Nagrody Literackiej Fundacji Kultury (2000), Srebrnego Krzyża Zasługi (2005), Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski (2009). Robert Papieski (ur. 1965) Eseista, tłumacz, edytor; zastępca redaktora naczelnego kwartalnika „Przegląd Filozoficzno-Literacki”; adiunkt w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Pod jego redakcją ukazała się książka Jarosław Iwaszkiewicz i Ukraina (2011), współautor (z Małgorzatą Zawadzką) katalogu Stawisko w kulturze polskiej (2012). Pod względem edytorskim opracował trzy tomy Dzienników Jarosława Iwaszkiewicza, listy Iwaszkiewicza i Miłosza, korespondencję Iwaszkiewicza i Wiesława Kępińskiego. Eseje i tłumaczenia publikuje m.in. na łamach „Zeszytów Literackich” i „Twórczości”.

183


Radosław Romaniuk (ur. 1975) Literaturoznawca, edytor. Autor książek: Dramat religijny Tołstoja (2004), One (2005) i pierwszego tomu biografii Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza (2012), wyróżnionego przez miesięcznik „Nowe Książki” mianem książki roku. Opracował edytorsko sześć tomów listów, dzienników i esejów Iwaszkiewicza, Jeleńskiego, Miłosza. Justyna Sobolewska (ur. 1972) Krytyczka literacka, dziennikarka. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, broniąc pracy o motywach dionizyjskich u Iwaszkiewicza pod kierunkiem prof. Marii Janion. Pracuje w tygodniku „Polityka”. Jest współautorką książki Jestem mamą (2004) i antologii opowiadań Projekt mężczyzna (2009). Autorka Książki o czytaniu, czyli resztę dopisz sam ( 2012). Zasiada w jury Środkowoeuropejskiej Nagrody Literackiej „Angelus” i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”. Współpracuje z TVP Kultura. Ludwika Włodek (ur. 1976) Z wykształcenia jest socjologiem. Pracuje jako adiunkt na Uniwesytecie Warszawskim, w Studium Europy Wschodniej, gdzie zajmuje się Azją Środkową. Jest także dziennikarką i publicystką. Jej teksty można znaleźć w „Gazecie Wyborczej”, „Harper’s Bazaar’ i „National Geographic”. Prawnuczka Jarosława i Anny Iwaszkiewiczów. W 2012 roku wyszła jej książka Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów Małgorzata Zawadzka (ur. 1980) Historyk sztuki, filolog, kustosz w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Zajmuje się związkami literatury i sztuk plastycznych, ze szczególnym uwzględnieniem fotografii. Kuratorka wystaw i autorka publikacji dotyczących tych zagadnień. Interesuje ją również przekład literacki.

184


SPIS ROZDZIAŁÓW Zamiast wstępu. Pierwsze wrażenie i siła przypadku Anna Król Jarosław Iwaszkiewicz. Życie i cała reszta Opracowanie i rysunki Alicja Rosé

7 9

Część pierwsza: Migawki, Anna Król Męski świat Zamiast pomnika Stacja Podkowa, przystanek Stawisko

19 37 53

Część druga: Wielogłos Sny o Iwaszkiewiczu, Piotr Mitzner Trzy krople krwi, Robert Papieski Jak Pra stał się człowiekiem, Ludwika Włodek Nikt inny tak tobie nie powie, Justyna Sobolewska Dlaczego Iwaszkiewicz, Radosław Romaniuk

71 75 83 91 97

Część trzecia: Sprawy do załatwienia. Korespondencja Jarosław Iwaszkiewicz do Zygmunta Mycielskiego, oprac. Radosław Romaniuk Jarosław Iwaszkiewicz do Szymona Piotrowskiego, oprac. Robert Papieski Józef Czechowicz do Jarosława Iwaszkiewicza, oprac. Robert Papieski Jarosław Iwaszkiewicz do Heleny Caselli, oprac. Małgorzata Zawadzka Stefan Kisielewski do Jarosława Iwaszkiewicza, oprac. Robert Papieski Karol Lipiński do Jarosława Iwaszkiewicza, oprac. Robert Papieski Jarosław Iwaszkiewicz do Macieja Świerczyńskiego, oprac. Robert Papieski Jarosław Iwaszkiewicz do Antoniego Michalaka, oprac. Robert Papieski

109 127 133 140 147 151 167 173

Z domu do muzeum. Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku Alicja Matracka-Kościelny

179

Autorzy

183


„Spotkać Iwaszkiewicza”, Wilk & Król Oficyna Wydawnicza Wydanie pierwsze, Warszawa 2014 © Copyright for this edition by Go Culture sp. z o. o. © Copyright for illustrations by Alicja Rosé, www.alicjarose.com

Pomysł, koncepcja artystyczna i redakcja Anna Król Redakcja Anna Sidorek Korekta Anna Sidorek, Alicja Rosé Projekt graficzny GraFika, Katarzyna Jasińska Skład i przygotowanie do druku GraFika, Katarzyna Jasińska Druk: Drukarnia J.J. Maciejewscy 06-300 Przasnysz ul. Gdańska 1

Wydrukowano na papierze: HiBulk 60 g/m2 2.4 Dziękujemy firmie Papyrus za przekazanie papieru.

Dziękujemy Zofii Dzięcioł za zgodę na sfotografowanie przedmiotów z prywatnych zbiorów, pani dyrektor Alicji Matrackiej-Kościelny za zgodę na sfotografowanie przedmiotów i dokumentów należących do Jarosława Iwaszkiewicza zgromadzonych w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, a Małgorzacie Zawadzkiej za przygotowanie fotografii.


Książka wydana przez Go Culture Sp. z o. o. Pod marką Wilk & Król Oficyna Wydawnicza ul. Puławska 24 a/32, 02-512 Warszawa www.goculture.pl

ISBN 978-83-935837-9-9

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kodowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych w całości lub części tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.


1JT[Ä-VEXJLB8āPEFL +VTUZOB4PCPMFXTLB 3BEPTāBX3PNBOJVL 3PCFSU1BQJFTLJ .BāHPS[BUB;BXBE[LB 1JPUS.JU[OFS J"OOB,S²M

!F 

4105,"Ä*8"4;,*&8*$;"

,PDIBOZ"OUPOJ UBLQSØELPTJØPE[ZXBN MJTUPXOJFŘBMFOJFTUFUZOBSB[JF[JOUFSFTFN NJBOPXJDJFXUZNPTāBXJPOZN#SJTUPMVQS[Z QS[FOPT[FOJVTBNPXPMOZNNPJDIS[FD[Z [QPLPKVEPQPLPKV[BHVCJPOPNJD[ØęÆĺZMFULJ ŘD[ZNVOJFSVDIPNJPOPUFOBQBSBUJTQSBXJPOP NJEVĺÄOJFXZHPEØ+FTUUPD[ØęÆĺZMFULJ OBKCMJĺT[BTL²SZ QPEUS[ZNVKÄDBTBNPPTUS[F ţ

(EZCZęCZāUBLEPCSZJ[BT[FEāUBN NPĺFPOJ HE[JFęUFOLBXBāFL[OBMFĸMJ UPOJFDICZNOJF PEFTāBMJ CPHPMJÆTJØOJFNPHØ BLVQJÆUFSB[ OPXÄĺZMFULØ UPXZPCSBĺBT[TPCJFDPUPKFTU GSBHNFOU

1JFSXT[BQVCMJLBDKBLPSFTQPOEFODKJ +BSPTāBXB*XBT[LJFXJD[BNJO[TFLSFUBS[FN 4[ZNPOFN1JPUSPXTLJN LPNQP[ZUPSFN ;ZHNVOUFN.ZDJFMTLJNJBEXFSTBS[FN 4UFGBOFN,JTJFMFXTLJN 0TPCJTUFFTFKF GFMJFUPOZPSB[XZXJBEZ Ř[D²SLÄ.BSJÄ*XBT[LJFXJD[ QS[ZCSBOZN TZOFN8JFTāBXFN,ØQJăTLJNJEāVHPMFUOJÄ HPTQPTJÄ;PŻÄ%[JØDJPā"XOJDI+BSPTāBX *XBT[LJFXJD[TQPSUSFUPXBOZKBLPş4UBSZŞ ŘQPEKBEBKÄDZTāPEZD[FXLVDIOJOB4UBXJTLV  BVUPSXQBEBKÄDZXPEXJFE[JOZEPLBXJBSOJ $[ZUFMOJLBPSB[QSF[FT LPNQBO NFOUPS "UBLĺFş*XBDIBŞ [BLPDIBOZNØĺD[Z[OB JXSBĺMJXZQPFUB

4105,"Ä *8"4;,*&8*$;"

%SPHJ;ZHNVODJF.PĺF$JTJØQS[ZEBUPQBMUP +BNBNJOOF0OPKFTUDJFQāF [BHSBOJD[OF JDIZCBEPCSFOB$JFCJF-FQT[FHPOJFNPHØţ "KBL[GPSTÄ .PKBCVSTBPUXBSUBEMB$JFCJF /BSB[JFKVUSPKBEØEP)FMTJOFL5PTUSBT[OF GSBHNFOU

.²K4[ZNPOJFESPHJ UBLJKFTUFęPTUBUOJP XJFMLJ UBLJJOĺZOJFS UBLJ[OBXDB UBLJ BENJOJTUSBUPS ĺFPHBSOJBNOJFOJFęNJBāPęÆ  LJFEZ[UPCÄSP[NBXJBNJUSPDIØ[BQPNJOBN KØ[ZLBXHØCJF1FXOJFUP[BVXBĺZāFę8JØD VDJFLBNTJØEPMJTUV CPDIDJBāCZN$JQPXJFE[JFÆ  ĺFCBSE[P$JKFTUFNXE[JØD[OZ[BUFOSPL  DPNJOÄā GSBHNFOU

(SBULBEMB[OBXD²XCJPHSBŻJQJTBS[BJT[BOTB OBSP[QPD[ØDJFş[OBKPNPęDJ[*XBT[LJFXJD[FNŞ EMBXT[ZTULJDIBNBUPS²X

*$<:;J;6J<68;6:J<J<

: #ø¶ ‚  ¶

%SPHJ;ZHNVODJF+FTUFNQS[FSBĺPOZ$[ZOJF [OBMB[āFęXQPLPKVNPKFKMFHJUZNBDKJQPTFMTLJFK  (E[JFęNJXZQBEāB EPDIPMFSZŘşPTUBāNJTJØ JOPT[OVSŞ#BSE[PCØEØ[NBSUXJPOZPJMFOJF [OBKE[JFTJØ QPT[VLBKEPCS[F#ZāFNE[JęSBOP V$JFCJF BMF[OPXVOJF[BTUBāFN$P5ZSPCJT[ SBOLBNJ  GSBHNFOU

!F 

•  8¼.-+”

ţ /P BMFĺBSUZOBCPL EāVHJFMJTUZNBKÄ UØKFEOÄQPXBĺOÄXBEØ ĺFOJFNPĺOBJDI QS[FQJTBÆ BLPQJØOBMFĺZNJFÆXEPNV 0EEBXOBKVĺNBS[Ø BQPXPKOJF[BSB[LVQJØ TPCJFNBāÄNBT[ZOLØEPQJTBOJBJCØEØ XT[ZTULPOBOJFKSPCJāĹFLPQJBKFTUQPUS[FCOB  ęXJBED[ZOJFQPSP[VNJFOJF KBLJFTJØXLSBEāP EPOBT[ZDIEX²DIQJFSXT[ZDIMJTU²X GSBHNFOU

$[ZNCZāş[FTUBX[ESPXPUOZŞ DPP[OBD[BāP XNØTLJNKØ[ZLVşJE[JFNZTJØQS[FKęÆŞJHE[JF T[VLBÆ[BHVCJPOFKMFHJUZNBDKJQPTFMTLJFK

ÀI34=90Y

1S[FE;KB[EFNVN²XJāFNTJØ[F 4āPOJNTLJN QPEVĺZDIKFHPPQPSBDI ĺFKB TBNXZTUÄQJØXTQSBXJFDFO[VSZXDIBSBLUFS[F XBSJBUBPQP[ZDKPOJTUZ1PUFNKFEOBLXJEPD[OJF [SPCJāPNVTJØĺBM ĺFPOOJF XPCFDD[FHP [BD[ÄāTBN;DIXJMÄ LJFEZPO[BD[Äā MVE[JF QPNZęMFMJ ĺFKVĺD[BTJSVT[ZāBDBāBMBXJOB "JMPęÆQS[FDIPE[JXKBLPęÆ GSBHNFOU

10%3&%",$+Â"//:,3‘-

Spotkać Iwaszkiewicza  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you