Page 1

39

# k u lt u ra -0264 1895 ISSN • 2010 Kielc e, Listo pad- Grud zień

fo rm ln y in

a to r


Spis treści www.wici.info kulturalny informator Naczelnik Rafał Nowak Internetowy Sergiusz Pawłowski Sekretarz Andrzej Piskulak Współpraca Bożena Pawłowska, Magdalena Kołodziej, Sylwia Gawłowska, Wiktor Franko, Magdalena Wach, Agata Majcher, Grzegorz Świercz, Łukasz Król, Radosław Nowakowski, Marzena Słowik, Weronika Mojecka, Żaneta Lurzyńska, Karol Kępa, Marcin Białek, Joanna Klich, Julita Sochanowska, Andrzej Szczodrak

Kalendarium 2010

4

Muzyczny firmament

23

Balansujące rzeźby

29

Kieleckie w obiektywie

36

IRA: Kierujemy się własnymi gustami SEMAFOR: Biznes i muzyka 47

KONRAD SMUGA: Młodzi muszą szukać własnej drogi 50 Cmentarz Stary w obiektywie

56

Tu na razie jest rumowisko...

58

Kielecka Panorama Teatralna

62

Okładka Magdalena Wolff

Film polski w pigułce

Druk Drukarnia im. A. Półtawskiego Kielce, ul. Krakowska 62

Caruso kierownicy – praktyka ewolucji

Wydawca Fundacja Kultury Wici Baza Zbożowa, 25-416 Kielce, ul. Zbożowa 4 tel. 041 3441177, 601 077 830 redakcja@wici.info, www.wici.info

Świętokrzyska poezja w Warszawie

Czasopismo wydawane jest dzięki współpracy z Prezydentem Miasta Kielce

42

65

Kto będzie pamiętał za kilka lat?

68

Czworo… spod znaku geometrii 75 DIY czyli zrób to sam

80

Skok w nowy sezon

82

Różanoczerwona Jordania

84

Belgijskie łakocie turystyczne

87

Na czubku buta 90

66 74


Kalendarz

wici.info | kalendarz



Kalendarium 2010

Antygona Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 11:00

8 Off Fashion - Miasto 5 rano

niedziela 07.11

Kiedy Kóla boli ząb Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 11:00

środa 10.11

X Przegląd Teatrów Alternatywnych

Koncert z okazji odzyskania niepodległości

Osiem pór roku

Listopad wtorek 02.11

Trójkąt Trzech Cesarzy na dawnej widokówce

Antygona Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Z torebką przez miasto - wystawa Galeria Winda, Kielce, pl. Moniuszki 2b, g. 19:00

Koncert zespołu The Stage

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 12:00

XXII Zaduszki Jazzowe Miejskie Centrum Kultury, Ostrowiec Św., ul. Siennieńska 54, g. 19:00

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

piątek 05.11

Kiedy Kóla boli ząb Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

sobota 06.11

Nad Wierna rzeką - festiwal piosenki dla dzieci i młodzieży Dom Kultury, Małogoszcz, ul. 11-go Listopada 17, g. 9

czwartek 04.11

Pink Freud - koncert Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00

Wojewódzki Dom Kultury, ul. Ściegiennego 6, g. 20:00

VI Przegląd Pieśni Patriotycznych i Legionowych Miejskie Centrum Kultury, Ostrowiec Św., Ostrowiec Św., ul. Siennieńska 54, g. 08:00

III Skarżyski Przegląd Pieśni Patriotycznej Miejskie Centrum Kultury, Skarżysko-Kamienna, ul. Słowackiego 25, g. 09:00

sobota 13.11

Miedziana Góra - Tor wyścigowy, k/Kielc, g. 10:00

piątek 12.11

Piosenki buntu i nadziei

Targi Kielce, Kielce, ul. Zakładowa 1, g. 10:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 11:00

IV Wystawa Psów Rasowych

Eldo - koncert

Antygona

Targi Kielce, ul. Zakładowa 1, g. 13:00

Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 11:00

Zaduszki Jazzowe

Recital Chopinowski Sandomierz, g. 20:00

Baśnie cygańskie. Romane paramisia. - premiera

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

wtorek 09.11

Targi Modny Ślub

Koncert SBB

Puchar JesieniSuperoes

poniedziałek 08.11 DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 19:00

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

czwartek 11.11

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Antygona

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:30

Nocna Zmiana Bluesa

Koncert zespołu „Dom o zielonych progach”

Muzeum Historii Kielc, ul. Św. Leonarda 4, g. 17:00

Malarstwo Arii Milewskiej

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 18:00

Baza Zbożowa, Kielce, ul. Zbożowa 4, g. 12:00

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 18:30

Klub Ibiza Kielce, u;. Wesoła g. 19.00

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:00


 Nad głowami - wystawa fotografii - Michał Janyst

Koncert Soyki

I Pałacykowe Improwizacje Kabaretowe

Instalacje Doroty Sak

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 19:30

Barwy romantyzmu

czwartek 18.11 Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 20:00

poniedziałek 15.11

Galeria Lakiernia, Kielce, ul. Zbożowa 4, g. 18:00

Fotografie Juliusza Multarzyńskiego

Malarstwo Tadeusza Ruzikowskiego Słoneczko, Kielce, ul. Romualda 3, g. 17:00

Wystawa Po=Równania 2010 DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:30

Zabili Mi Żółwia

Spektakl „Encyklopedia duszy rosyjskiej” Miejskie Centrum Kultury, Ostrowiec Św., ul. Siennieńska 54, g. 19:00

Semafor, Skarżysko Kamienna, ul. Towarowa 2, g. 19:00

Karolina Glazer

Galeria Fotografii ZPAFBWA, ul. Planty 7, g. 18

Studencki wieczór Gry w Mafię

Ptaki Młodości

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 19:00

wtorek 16.11

Baśnie cygańskie. Romane paramisia.

piątek 19.11

Malarstwo- Ewa Zwarycz

Antygona niedziela 14.11

Jubileusz 55-lecia Teatru Kubuś

Galeria BWA, Sandomierz, Rynek 11, g. 18:00

Malarstawo Waldemara Kuczmy

Griga Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 17:00

Galeria BWA Piwnice, Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00 Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 19:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 19:00

Niezależny

Buldog - koncert

2010 sobota 20.11 NURT zaprasza na Ogólnopolski Turniej Recytatorski Literatury święto kultury hiphopowej Regionalnej Starachowickie Centrum Kultury, ul. Radomska 21, g. 10

Festiwal Morysa Wojewódzki Dom Kultury, ul. Ściegiennego 6, g. 12:00

Sofa - koncert

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 12:00

Koncert kameralny „Chopin w 13 odsłonach” DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

piątek 26.11

Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź

Filmy Krzysztofa Kieslowskiego w światowym plakacie filmowym DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Szanty-nocka Pod Krechą

Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Koncert pamięci Wojtka Bellona

Spektakl „Kto kogo pierwszy”

Ogólnopolski Przegląd Wici Fundacja Kultury Form Dokumentalnych

Milczenie - premiera

Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 11:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 11:00

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 19:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00 Sandomierz, g. 20:00

Galeria BWA Na Piętrze, Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00

Baśnie cygańskie. Romane paramisia.

Witamina Jazz - Kinior, Gralak, Chochół i Makaruk

Galeria Winda, Kielce, pl. Moniuszki 2b, g. 18:00

wtorek 23.11

Milczenie - premiera studencka Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

środa 24.11

Studenckie Andrzejki Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

Sandomierz, g. 20:00

czwartek 25.11 niedziela 21.11

8. Objazdowy Festiwal Filmowy WATCH DOCS Pod Krechą, Kielce,

Smakołyki ciotki Klotki Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00

Zabawka przyjazna dziecku – wystawa pokonkursowa Muzeum Zabawek i Zabawy, Kielce, Pl. Wolności 2, g. 12:00

Klub Podróżnika - Wieczór Czarnohorski bis DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Kariera Nikodema Dyzmy Teatr im. S. Żeromskiego, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00


wici.info | kalendarz

11 piątek 03.12

sobota 27.11

II półfinał Pałacykowego Przeglądu Zespołów SHEMAT DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:00

XXII Zaduszki Jazzowe

Album Polski - Jubileusz 65lecia Filharmonii Świetokrzyskiej

Soundsystem Selecta by Massive Crew w Semaforze

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 19:00

piątek 10.12

Semafor, Skarżysko Kamienna, ul. Towarowa 2, g. 19:00

niedziela 05.12

Koncert zespołu DASH

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

sobota 11.12

Wystawa gołębi

Bogusław Nowicki i Przyjaciele

niedziela 28.11

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 11:00

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:00

poniedziałek 06.12 Wojewódzki Dom Kultury, ul. Ściegiennego 6, g. 18:00

Grzegorz Turnau

poniedziałek 29.11

Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź Teatr Kubuś, Kielce, ul. Duża 9, g. 09:00 Grudzień

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 18:00

Słoneczko, Kielce, ul. Romualda 3, g. 11:00

piątek 17.12

Wystawa doroczna ZPAP i ZPAR Galeria BWA Piwnice, Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00 DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:00

Wystawa Zbigniewa Makowskiego

poniedziałek 13.12

Moscow City Ballet - Jezioro Łabędzie

wtorek 14.12

Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź

czwartek 16.12

Skarby jesieni - wystawa przedszkolaków

Kieleckie Centrum Kultury, pl. Moniuszki 2b, g. 20:00

Semafor, Skarżysko Kamienna, ul. Towarowa 2, g. 19:00

Przeglądanie Polskiej Twórczości Estradowej „Kiczor”

niedziela 12.12

Koncert zespołu Beltaine

Arcydzieła Symfoniki - Jubileusz 65lecia Filharmonii Świętokrzyskiej

Miejskie Centrum Kultury, Ostrowiec Św., ul. Siennieńska 54, g. 19:00

sobota 04.12

Semafor, Skarżysko Kamienna, ul. Towarowa 2, g. 19:00 Wojewódzki Dom Kultury, ul. Ściegiennego 6, g. 19:00

Kabaret Skeczów Męczących

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 19:00

Koncert Genesis Klassik

Spektakl „Wariatka”

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

„Neuronia” i „Deathvil” w Semaforze

Zespół „Buldog”

Mikołajki w Filharmoni - „Tajemnice wirtualnego świata” Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 18:00

Targi Kielce, ul. Zakładowa 1, g. 10:00

XXX lat bez Wysockiego - maraton filmowy

III półfinał Pałacykowego Przeglądu Zespołów SHEMAT

sobota 18.12 DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Mikołajkowe potyczki kabaretowe

Chopin 2010 - Olga i Natalia Pasiecznik

Pod Krechą, Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7, g. 20:00

Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 18:30

czwartek 09.12

Spotkanie z Jackiem Żakowskim DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Chopin 2010 - Jubileusz 65lecia Filharmonii Świętokrzyskiej Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

DŚT - Pałac T. Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, g. 17:00

Fotografie Henryka Rogozińskiego

Galeria BWA Na Piętrze, Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00

Koncert Macieja Maleńczuka i Wojciecha Waglewskiego.

środa 15.12 Galeria Fotografii ZPAFBWA, Kielce, ul. Planty 7, g. 18:00

Chopin 2010 - Olga i Natalia Pasiecznik Miejskie Centrum Kultury, Ostrowiec Św., ul. Siennieńska 54, g. 17:00

Hala Sportowa - Boczna, Kielce, ul. Boczna 15, g. 18:00


Semafor, Skarżysko Kamienna, ul. Towarowa 2, g. 19:00

niedziela 19.12

Chóralne opowiastki od świątecznej gwiazdki Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 11:00

por tal z kulturą

o f n i . i c i w . w ww

13 „Carrion” i „Night Mistress” w Semaforze

Porównania 19 - Artyści plastycy związani z Ziemią Sandomierską Galeria BWA, Sandomierz, Rynek 11, g. 12:00

Aktualny kalendarz znajdziesz na stronie internetowej

www.wici.info

piątek 31.12

Sylwester pod gwiazdami w Opatowie Opatowski Ośrodek Kultury, ul. Partyzantów 13 B, 27-500 Opatów, g. 18:00

Sylwester pod gwiazdami - Kielce 2011

Sylwester w Filharmonii Filharmonia Świętokrzyska, pl. Moniuszki 2 b, g. 18:00

wydarzenia lu dzie miasto

Słoneczko, Kielce, ul. Romualda 3, g. 17:00

Jeśli wiesz o ciekawej imprezie lub sam jesteś organizatorem, powiadom nas o tym. Zapraszamy do samodzielnego redagowania Kalendarza. Wydarzenia dodane odpowiednio wcześniej będą opublikowane w wersji papierowej informatora WiciInfo email: kalendarz@wici.info

środa 22.12

Koncert świąteczny

Nasz kalendarz współredagowany jest przez internautów odwiedzających serwis internetowy www.wici.info

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za zmiany

Jeśli chcesz otrzymywać regularne informacje o wydarzeniach kulturalnych prosto do swojej skrzynki e-mail - załóż konto na stronie www.wici.info


wici.info | kalendarz

w

ystawy

Andrzej Łada - fotografia

15 Malarstwo Arii Milewskiej DŚT - Pałac T. Zielińskiego do 15-11-2010

Nad głowami - wystawa fotografii - Michał Janyst

Galeria Fotografii ZPAF-BWA

Noc Duchów - Monika Sachajko-Siudak - fotografia

Wystawa form złotniczych STFZ. EKO Muzeum Okręgowe w Sandomierzu do 10-12-2010

Malarstawo Waldemara Kuczmy

Galeria Fotografii ZPAF-BWA 11 grudzień 2010 - sobota do 31-12-2010

Galeria Współczesnej Sztuki Sakralnej

Balansujący - wystawa Galeria Lakiernia do 12-11-2010

do 10-12-2010

Malarstwo Tadeusza Ruzikowskiego

Słoneczko 18 listopad 2010 - czwartek do 10-12-2010

Wystawa Po=Równania 2010

Wincenty Kućma - rzeźba Galeria BWA Piwnice do 14-11-2010

Plac Artystów, Kielce do 30-11-2010

Grafika Stowarzyszenie Miedzynarodowe Triennale Grafiki

Trójkąt Trzech Cesarzy na dawnej widokówce - wystawa

DŚT - Pałac T. Zielińskiego 18 listopad 2010 - czwartek do 11-12-2010

Malarstwo - Ewa Zwarycz

Fotografie Juliusza Multarzyńskiego Galeria BWA, Sandomierz 19 listopad 2010 - piątek do 12-12-2010

Galeria BWA, Sandomierz

Malarstwo Ryszarda Kasperka Galeria Fotografii ZPAF-BWA do 04-12-2010

Galeria BWA Piwnice 19 listopad 2010 - piątek do 12-12-2010

Instalacje Doroty Sak Galeria BWA Na Piętrze 19 listopad 2010 - piątek do 12-12-2010

Wystawa Stefana Brody „Chiny”

Wystawa doroczna ZPAP i ZPAR Galeria BWA Piwnice 17 grudzień 2010 - piątek do 31-12-2010

Wystawa Zbigniewa Makowskiego

Wystawa „Z dziejów szkół kieleckich” Muzeum Historii Kielc do 15-12-2010 Muzeum Okręgowe w Sandomierzu do 31-01-2011

KOKS w obiektywie Wystawa Fotograficzna Pod Krechą do 31-12-2010

Muzeum Historii Kielc do 30-11-2010

Porównania 19 - Artyści plastycy związani z Ziemią Sandomierską Galeria BWA, Sandomierz 19 grudzień 2010 - niedziela do 11-01-2011

Tajemnica Cerkwi - fotografia

Galeria Lakiernia do 29-11-2010

Chmielnickie Centrum Kultury do 15-11-2010

Fotografie Henryka Rogozińskiego

Filmy Krzysztofa Kieslowskiego w światowym plakacie filmowym Galeria Winda 22 listopad 2010 - poniedziałek do 31-12-2010

Galeria BWA Na Piętrze 17 grudzień 2010 - piątek do 31-12-2010


wici.info | wydarzenia

17 NAT PATRO NAT PATRO

Z obiektywem w chmurach

Noc duchów w „Lakierni” Halloweenowy wernisaż fotografii Moniki Sachajko-Siudak pt. „Noc duchów” odbędzie się w niedzielę, 31 października o godz. 18 w Galerii „Lakiernia” w Bazie Zbożowej. Prezentowane fotografie pochodzą z 2006 roku i są dokumentacją parady z okazji halloween, która odbyła się w miasteczku Rockwille Centre położonym 30 min. od NYC. „Będąc nie tylko obserwatorem, ale i uczestnikiem tejże parady, zaopatrzona w strój czarownicy, wielki nos i… 40–letniego zenita chłonęłam wszystko, co tego dnia działo się wokół mnie” – wspomina artystka. Rezultatem tego są zdjęcia i 5. miejsce w konkursie na najlepsze przebranie! ap

Chiny w obiektywie Brody

Soyka w Kielcach!... Tylko iść!

Wystawę prac Stefana Brody pt. „Chiny” można zwiedzać do 31 stycznia 2011 r. w Saloniku Fotografii Artystycznej Muzeum Okręgowego w Sandomierzu. Na ponad 20 fotografiach zaprezentowane zostały uroki Chin, a na przykładzie m.in. Pekinu, Szanghaju i Hong Kongu przybliżono niezwykle barwną i bogatą kulturę Państwa Środka.

„SOYKA...Tylko brać – Agnieszka Osiecka znana i nieznana” – tak nazywa się nowy album Stanisława Soyki, który ukazał się we wrześniu br. nakładem Universal Music Polska. Z tej okazji zorganizowane zostaną koncerty specjalne w dziesięciu największych miastach Polski, w tym 14 listopada w Kieleckim Centrum Kultury.

Stefan Broda jest lekarzem neurologiem, wieloletnim ordynatorem oddziału neurologicznego w sandomierskim szpitalu. Obecnie przebywa na emeryturze i wolny czas poświęca swoim pasjom: fotografii i podróżom. W 2008 r. razem z żoną odbył podróż po Chinach, a właściwie rejs po najdłuższej w Azji i trzeciej co do wielkości rzece świata Yangzi Jiang, czyli Jangcy. Z tej egzotycznej podróży Stefan Broda przywiózł kilkaset zdjęć. ap

Na repertuar koncertu złożą się utwory klasyczne, zapewne świetnie znane kieleckiej publiczności, takie jak: „Nie całuj mnie pierwsza”, „Uciekaj moje serce”, „Ze świata czterech stron” czy „Upływa szybko życie”. Jednocześnie artyści wykonają zbiór nieznanych dotąd wierszy Agnieszki Osieckiej, do których muzykę skomponował Stanisław Soyka. ap

Wernisaż wystawy fotograficznej, ukazującej chmury Michała Janysta odbędzie się 13 listopada o godz. 18 w Galerii Lakiernia w kieleckiej Bazie Zbożowej. Wystawę można będzie oglądać do 29 listopada br. Kielecki fotografik uwiecznił na swoich zdjęciach niezwykłych kształtów chmury. Koledzy z branży fotograficznej mówią o artyście, że gdy wychodzi z aparatem fotograficznym na spacer, to śmiało można nazwać to przechadzką „z głową w chmurach”. Jego fotografie mają niezwykły klimat i przy ich oglądaniu przypominają słowa utworu: „i patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym, a niebo jest przy tym niebieskie”. Według Michała Jansysta, fotografia to nie tylko pasja i praca, ale i styl życia. „Tak już mam, że podczas wykonywania przeze mnie zdjęć czy też sesji, angażuję się całym sobą. Indywidualnie przygotowuję scenariusz - wybór miejsca, sposób kadrowania oraz charakter obróbki zdjęć” – mówi o sobie artysta fotografik. ap


wici.info | wydarzenia

19

NAT PATRO

Od pantalonów do stringów Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim do 15 listopada br. zaprasza na wystawę prezentującą bieliznę „Z bielizną przez XX wiek – od pantalonów do stringów”. Eksponaty pochodzą ze zbiorów Działu Odzieży Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Wystawa autorstwa Aleksandry Trelli, starszego kustosza łódzkiego CMW, stanowi świetną okazję do zapoznania się z najnowszą historią bielizny, obejmującą cały XX wiek. Intymne części garderoby prezentowane na wystawie poprowadzą nas poprzez kolejne etapy rozwoju mody bieliźnianej. Wśród blisko 160 eksponatów, prezentujących najbardziej popularne fasony bieliźniane, większość stanowią stroje damskie, zarówno te dzienne, jak i nocne. Niektóre z nich, np. czepki, majtki „z klapą”, gorsety czy halki do niedawna stanowiły obowiązkowy element ubioru. Dziś niemal całkowicie wyszły z użycia. ap

Przejściowa wystawa zabawek „Wystawę przejściową” w kieleckim Muzeum Zabawek i Zabawy dzieci będą mogły zwiedzać do pierwszych dni grudnia tego roku. Tradycyjne muzealne podesty z zabawkami przykrytymi szklanymi kloszami, karty muzealne, hasła: „Można dotykać!”, pytania: „Co to jest?” czy „Po co jest muzeum?”, a na środku wielkie stanowisko interaktywne, czyli piaskownica. To tylko niektóre atrakcje nowej, nietypowej wystawy. Organizatorzy chcą wybić zwiedzających z tradycyjnego trybu zwiedzania. Pragną dać im możliwość dotykania zabawek, pisania po tablicy, budowania zamków z piasku i tropienia tajemnic zabawek. ap

NAT PATRO

Jezioro Łabędzie w KCK Stało się już tradycją, że na przełomie jesieni i zimy, kiedy na dworze robi się ponuro i smutno, Moscow City Ballet przyjeżdża do naszego kraju, aby zabrać widzów w krainę baśni i piękna. W Kieleckim Centrum Kultury 13 grudnia o godz. 20 będzie można obejrzeć spektakl „Jezioro Łabędzie”. „Jezioro Łabędzie” jest najsłynniejszym i uwielbianym przez publiczność baletem Piotra Czajkowskiego. Nasycone liryzmem, poetycką fantastyką i wspaniałą choreografią niezmiennie zachwyca od kilku lat. Wątki miłosne i dramatyczne przeplatają się ze sobą, niczym w kalejdoskopie. Są one dodatkowo potęgowane przepiękną muzyką, która wraz z bohaterami ilustruje całą gamę i potęgę uczuć im towarzyszących, od rozczarowania po miłość. Dziewczęta zaklęte w łabędzie, Zły Duch i uczucia przekraczające granice życia i śmierci wciąż wzruszają widzów na całym świecie. ap

Epokowa ceramika Do 31 grudnia w Muzeum Narodowym w Kielcach będzie można zwiedzać wystawę prezentującą różnorodność wyrobów ceramicznych od pradziejów po wiek XX. Podziwiać będzie można ponad 200 obiektów, głównie naczyń, pochodzących z różnych epok. Bogatą historię ceramiki w regionie świętokrzyskim dokumentować będą znaleziska archeologiczne, najstarsze z nich pochodzą z epoki neolitu (V tysiąclecie p.n.e.). W trakcie trwania wystawy zorganizowane zostaną warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży: „Nie święci garnki lepią” – wykonywanie naczyń z glinianych wałków i taśm oraz „Lepimy gliniane gwizdki”. ap


wici.info | wydarzenia

21

NAT PATRO

Buldog Pod Krechą 25 listopada o godz. 20 w Klubie Pod Krechą po raz pierwszy w Kielcach zagra zespół BULDOG. Będzie to promocja najnowszej płyty „Chrystus Miasta”. Zespół powstał w 2004 roku z inicjatywy osób bezpośrednio związanych z KULTEM. Do lipca 2009 roku wokalistą był Kazik Staszewski, którego w lipcu zastąpił Tomek Kłaptocz (wieloletni wokalista zespołu Akurat), doskonale znany kieleckiej publiczności. W 2006 roku zespół wydał pierwszą płytę zatytułowaną po prostu „Płyta”. W marcu tego roku w warszawskim klubie Hybrydy odbył się pierwszy koncert w nowym składzie z Tomkiem Kłaptoczem. Promowano właśnie nową płytę „Chrystus Miasta”. Trasa koncertowa obejmie oprócz Kielc, m.in.: Katowice, Łódź, Opole, Wrocław, Zieloną Górę oraz Poznań. ap

Off Fashion – Miasto 5 rano Kieleckie Centrum Kultury już po raz 8. zaprasza do udziału w Międzynarodowym Konkursie dla Projektantów i Entuzjastów Mody OFF FASHION. Tym razem motto konkursu brzmi: „Miasto – 5 rano”. Impreza odbędzie się 5 i 6 listopada w halach Targów Kielce oraz na placu Moniuszki koło KCK. W halach targowych przy ul. Zakładowej 5 listopada nastąpi rozpoczęcie konkursu, w którym na zwycięzcę czeka tytuł najlepszego projektanta offowego i statuetka prezydenta Kielc oraz nagroda pieniężna – 12 tys. zł. Natomiast 6 listopada o godz 19 w KCK odbędzie sie uroczysta gala. W programie m.in. pokaz mody Kamili Fedak „Kawa czy herbata” – kolekcji, która powstała z nietypowych materiałów: ziaren palonej kawy czy torebek herbaty ekspresowej. Dopełnieniem wizerunku każdej postaci jest specjalnie zaprojektowane unikatowe obuwie. ap

Festiwal pamięci Henryka Morysa

Dzieje szkół kieleckich na wystawie

XVI Międzynarodowy Festiwal Piosenkarzy Dziecięcych i Młodzieżowych, który odbędzie się w dniach 19-21 listopada w sali koncertowej Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach, dedykowany jest pamięci Henryka Morysa, znanego kieleckiego muzyka, kompozytora i pedagoga, który ponad czterdzieści lat pracy instruktorskiej poświęcił właśnie dzieciom i młodzieży.

Wystawa pt. „Z dziejów szkół kieleckich” poświęcona jest historii kieleckich placówek oświatowych z przelomu XIX i XX w. Można ją zwiedzać do 15 grudnia w Muzeum Historii Kielc.

Celem festiwalu jest popularyzacja idei pozostawionej w artystycznym testamencie Patrona imprezy. Impreza adresowana jest do solistów w kategoriach wiekowych: do 12 lat, 13–15 lat i 16–20. Kwalifikacji do udziału w festiwalu – na podstawie nadesłanych materiałów dźwiękowych z dwoma utworami demo danego wykonawcy– dokona powołana przez organizatorów Rada Artystyczna WDK. ap

Na ekspozycji zgromadzono liczne pamiątki, fotografie, dokumenty związane z działalnością wybranych szkół. Do najciekawszych należą: stare drewniane ławki, zeszyty, książki, pamiętniki uczennic z lat 20. XX wieku oraz dokumenty z archiwów szkolnych. Organizatorzy chcą przywołać historię placówek, których tradycja sięga XIX w. oraz tych, które obecnie już nie istnieją – ale pamięć o nich jest wciąż żywa. Zwiedzający mają okazję poznać dzieje m.in.: I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego, II Liceum Ogólnokształcące im. Jana Śniadeckiego oraz Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Mikołaja Kopernika. ap


wici.info | wydarzenia

23

PATRO N

AT

Wspomnienie Genesis Kieleckie Centrum Kultury zaprasza 11 grudnia o godz. 19 na koncert GENESIS KLASSIK. Będzie to muzyczna opowieść o zespole, który nazywany jest przez krytyków jednym z fundamentów rocka. Koncert przeprowadzi fanów przez wszystkie okresy twórczości, w których brytyjski zespół przechodził metamorfozę stylistyczną. W grudniu w największych polskich miastach fani Genesis będą mieli okazję wziąć udział w tym oszałamiającym przedsięwzięciu, które zaskakuje świeżością i wielką dawką pozytywnej energii. ap

Filmowy nurt Od 22 do 26 listopada w Kieleckim Centrum Kultury trwać będzie Niezależny Ogólnopolski Przegląd Form Dokumentalnych NURT 2010. Oprócz konkursu odbędą się pokazy specjalne, spotkania z artystami, wernisaże, warsztaty filmowe. Dyrektorem Artystycznym Przeglądu jest jeden z najlepszych polskich dokumentalistów, reżyser teatralny i pisarz, uczeń Tadeusza Kantora – Krzysztof Miklaszewski. Fenomen rosnącej popularności filmu dokumentalnego na świecie wynika w dużej mierze z tego, że jest to jedyne medium o stale rosnącym kredycie społecznego zaufania. Sukces dokument zawdzięcza bezkompromisowej postawie filmowców i ich wrażliwości na rzeczywistość. Coraz częściej porusza tematy, które przez długi czas pozostawały na marginesie zainteresowania uwikłanych w kompromisy mediów. Dokument to kino wyraziste, uciekające od neutralnego, zdystansowanego oglądu na rzecz emocjonalnego, społecznego zaangażowania. ap

Osiem pór roku

Autorytety fotograficzne

Wydarzeniem kulturalnym w Kielcach będzie 7 listopada o g. 18 w Kieleckim Centrum Kultury koncert muzyki poważnej pt. „Osiem Pór Roku” z udziałem Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia – AMADEUS z Agnieszką Duczmal i Jarosławem Żołnierczykiem.

W Galerii Fotografii BWA/ZPAF na kieleckich Plantach organizowana jest trzecia edycja projektu „Autorytety Polskiej Fotografii Artystycznej” pod hasłem „Zapis a kreacja – inspiracje sztuką”. W listopadzie gościem będzie Juliusz Multarzyński, w grudniu zaś – Brunon Szczapiński. Natomiast wystawę fotografii Andrzeja Łady będzie można zwiedzać do 12 listopada br.

W programie będą zaprezentowane „Cztery Pory Roku” Antonio Vivaldiego oraz „Cztery Pory Życia” Astora Piaccoli. Wyjątkowym projektem w repertuarze Agnieszki Duczmal i jej orkiestry są „Cztery Pory Roku – Cztery Pory Życia”, które prezentuje na tle wyjątkowego obrazu autorstwa Mariusza Kałdowskiego. Agnieszka Duczmal odbywa ze swoją Orkiestrą wiele podróży artystycznych, występując ze światowej sławy solistami w prestiżowych salach koncertowych Europy, obu Ameryk, Afryki i Azji. Otrzymała w Rzymie tytuł „Kobieta świata”. ap

Juliusz Multarzyński otworzy 15 listopada wystawę własnych fotografii, których tematem będą opera, muzyka i balet. Natomiast Brunon Szczapiński zaprezentuje 11 grudnia, swój film zainspirowany osobą i twórczością znakomitego twórcy fotografii w technice gumy – Henryka Rogozińskiego. Spotkaniu towarzyszyć będzie także wystawa fotografii artysty. ap


wici.info | wydarzenia

25

Muzyczny Firmament PATRO N

NAT PATRO

AT

Koncert happysad

Raper Eldo w Ibizie

W kieleckim Klubie Ibiza zorganizowany będzie 18 listopada koncert zespołu happysad. Muzycy grający melodyjny rock z elementami punka i reggae zaprezentują także utwory z płyty „Mów mi dobrze”.

Koncert rapera Eldo odbędzie się 12 listopada br. w Klubie Ibiza w Kielcach. Artysta promował będzie swoją najnowszą płytę „Zapiski z 1001 nocy”, która zawiera 18 kompozycji.

Zespół happysad (pisownia nazwy z małej litery, zgodnie z życzeniem muzyków) powstał w Skarżysku - Kamiennej w 2001 r. Do tej pory zagrał ponad 500 koncertów i wydał kilka albumów: „Wszystko jedno” 2004, „Podróże z i pod prąd” 2005, „Nieprzygoda” 2007, album koncertowy „Na żywo w STUDIO” i ostatni krążek – „Mów mi dobrze”, którego premiera odbyła się w październiku 2009 roku.

Na stronie wydawcy, wytwórni My Music, Eldo wyznał, że chciał w swoich nowych utworach zawrzeć piękno otaczającego nas świata, zaś teksty powstawały przez kilkadziesiąt długich jesiennych nocy.

Obecny skład to: Jakub „Quka” Kawalec – śpiew, gitara, teksty, Łukasz „Pan Latawiec” Cegliński – gitara, śpiew, Artur „Artour” Telka – gitara basowa, Jarosław „Dubin” Dubiński – perkusja, Daniel Pomorski – trąbka. Ap

Eldo, właściwie Leszek Kaźmierczak (ur. 27 lipca 1979 w Warszawie) znany również, jako Eldoka (pseudonim pochodzi od jego inicjałów L.K - eL do Ka) jest raperem i muzykiem, członkiem nieistniejącego już zespołu hip-hopowego Grammatik. Artysta współpracował m.in.: z rosyjskim DJ’em Vadimem, czeskim duetem Indy & Wich, Leszkiem Możdżerem oraz Moniką Brodką. Apis

Tegoroczny IX Festiwal Firmament pod hasłem „Nowa muzyka – nowe media” odbędzie się w dniach 10–12 grudnia w sali kameralnej Kieleckiego Centrum Kultury. Rosnące z każdym rokiem zainteresowanie tą imprezą, zarówno publiczności, jak i mediów utwierdza w przekonaniu, że istnieje potrzeba organizowania multidyscyplinarnego festiwalu, łączącego ze sobą muzykę, sztuki plastyczne, fotografię, video-art oraz nowe media. W piątek Festiwal rozpocznie prezentacja etiud filmowych studentów Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Muzyczną część festiwalu zainauguruje występ Natural Beat Band. Kolejnym wykonawcą będzie Kamp! – jeden z najlepiej zapowiadających się zespołów w kraju. W sobotę kontynuowana będzie prezentacja etiud filmowych studentów ISP UJK. Pierwszym wykonawcą muzyczny będzie Rec+Abstract – sopocki duet profesjonalnych muzyków Karoliny Rec i Rafała Dętkosia, tworzący pod gatunkowym szyldem ambient. Kolejna grupa, która wystąpi to Ms. No One. Jest ona częstym gościem OFFensywy, audycji radiowej „Trójki” o tematyce alternatywnej, dla której także nagrali koncert na żywo.

Dzień trzeci – niedziela – upłynie pod znakiem elektronicznego Caffe Jam Session. Na Małej Scenie KCK wypełnionej aromatem kawy, w nietypowym klimacie, zaprezentują się w formie jam sessions muzycy kieleckich zespołów m. in. Letko, The Thors, One, Automatik i soliści. Podczas trwania festiwalu, w foyer małej sceny KCK zaprezentowane będą wystawy fotografii. Festiwal Firmament odbywa się cyklicznie od 2002 roku, jako niezależna impreza muzyczna. Jest to ideowa kontynuacja odbywającego się w Kielcach w latach 80. ogólnopolskiego festiwalu muzyki elektronicznej „Moogowisko”. Obecnie pod hasłem „Nowa Muzyka – Nowe Media” prezentowane są najciekawsze zjawiska sceny muzyki elektronicznej. Dotychczas prócz polskich wykonawców wystąpili również artyści z Rosji, Słowacji, Czech, Węgier, Izraela i Stanów Zjednoczonych. Festiwal wspólnie z Kieleckim Centrum Kultury organizuje Fundacja Kultury Wici. Partnerami organizacyjnymi tegorocznej edycji są Hotel Kongresowy – Centrum Biznesu i kawiarnia Kawka Zabawka. Honorowy patronat nad festiwalem sprzwuje Prezydent Miasta Kielce Wojciech Lubawski. Ap


festiwal

FIRMAMENT nowa muzyka nowe media

10.12 piatek CINEMA oFF NATURAL BEAT BAND KAMP! 11.12 sobota CINEMA oN REC+ABSTRACT MS. NO ONE 12.12 niedziela JAMM CAFE www.firmament.wici.info


wici.info | wydarzenia

29

Kamp! Natural Beat Band kielecko–skarżyski projekt muzyczny, stworzony na zlecenie Muzeum Histryczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ta 10–osobowa grupa zabierze melomanów na poszukiwanie brzmienia muzyki neolitu. Próba zrozumienia sensu i duszy muzyki tamtej epoki przyniosła fascynujące efekty, bo oprócz dźwięków senegalskiego bębna wojennego, czuringa, djambi dowiemy się jak brzmi deska, patyk i… kamień.

jeden z najlepiej zapowiadających się zespołów w kraju. Jego utwory, to elektroniczny pop łączący wpływy nowej fali lat ‘80 i francuskiego house lat ‘90, który jakością nie ustępujący światowym produkcjom. Muzycy koncertowali na najważniejszych festiwalach w kraju (Selector, Heineken Open’er, Audioriver, Tauron Nowa Muzyka) a ostatnio za granicą (The Great Escape w Wielkiej Brytanii, Expo2010 w Szanghaju, Los Angeles CA, Stanach Zjednoczonych). Ich najnowsze single „Heats” i „Distance of Modern Hearts” promujące nadchodzącą płytę zachwyciły krajowych krytyków, także były szeroko komentowane w zagranicznych serwisach.

Rec+Abstract to sopocki duet profesjonalnych muzyków Karoliny Rec i Rafała Dętkosia tworzący pod gatunkowym szyldem ambient. Założeniem twórczym projektu jest połączenie dźwięków muzyki elektronicznej z dźwiękiem instrumentu klasycznego – wiolonczeli. To pozornie abstrakcyjne połączenie dało niewiarygodny efekt – muzykę o harmonicznej formie i kameralnej duszy.

Ms. No One zespół, zaczynał w 2008 r. Dość szybko przedarł się do szerszej publiki, zdobywając nagrody Slot Art Festiwalu i Pepsi Vena Music Festiwal. Jest częstym gościem OFFensywy – audycji radiowej „Trójki” o tematyce alternatywnej, dla której także nagrał koncert na żywo. Jego najnowsza płyta „The Leaving Room” budzi skrajne odczucia. Asia Piwowar – wokalistka grupy, w jednym z wywiadów powiedziała że „najlepiej wychodzą mi smutne piosenki” i te słowa bardzo dobrze oddają klimat ich muzyki.


wici.info | wydarzenia

31

Balansujące rzeźby Do końca listopada br. można oglądać zawieszoną na linach nad kieleckim Placem Artystów wystawę rzeźby Jerzego Kędziory pt. „Balansujący”. Wcześniej ekspozycja wzbudzała zainteresowanie mieszkańców m.in.: Szwajcarii, Emiratów Arabskich, Brazylii, Berlina czy Madrytu. Do Kielc rzeźby sprowadziło po dwóch latach starań małżeństwo kolekcjonerów sztuki Dorota oraz Tomasz Tworkowie. Na rozpiętych linach zainstalowano postacie przypominające cyrkowych linoskoczków, które za wszelką cenę próbują utrzymać się w górze. Zdaniem krytyków sztuki, dzieła Jerzego Kędziory „wywołują piorunujące wrażenie. Jednakowo przy tym fascynuje ich plastyczny kształt i artystyczna wymowa oraz wirtuozeria. Technika i warsztat, choć niezwykle intrygują, nie zdominowały twórczości Jerzego Kędziory, którego prace fascynują wielką dawką poezji i głębią humanistycznego przekazu”. Jerzy Kędziora urodzony w 1947 roku w Częstochowie, ukończył liceum plastyczne w rodzinnym mieście na kierunku metaloplastyka i biżuteria, a następnie studia na Wydziale Rzeźby w PWSSP w Gdańsku.

Artysta tworzy w zakresie rzeźby i medalierstwa oraz projektuje wystawy, wnętrza i tereny zielone. Rzeźby wykonuje w brązie, kamionce i drewnie z wykorzystaniem technik malarskich. Najbardziej znanymi jego dziełami są cykle postaci balansujących oraz cykl rzeźb wróżebnych, a także pomniki. Niemal wszystkie prace artysty wyrażają zaangażowanie społeczne, stanowiąc portret Polaków na przestrzeni dziejów. Realizacje jego znajdują się zarówno w kolekcjach prywatnych, jak i muzealnych w kraju oraz za granicą: we Włoszech, Francji, Niemczech, Belgii, USA, Watykanie, Austrii i Bułgarii. Obecnie, od roku 1992 rzeźbiarz pracuje na stanowisku nauczyciela w Liceum Sztuk Plastycznych w Częstochowie. Jest to kolejna wystawa z cyklu „Sztuka w Przestrzeni Publicznej”. W ubiegłym roku przez kilka tygodni mieszkańców Kielc intrygowała wystawa „Ludzie z Żelaza” Zbigniewa Frączkiewicza, prezentująca nagie sylwetki mężczyzn. Apis


33

wici.info | recenzje

Łkające słowa pozdrawiają Iłżę Tomik wierszy pt. „Pozdrawiam cię Iłżo” Juliana Bartosika składa się z dwóch części. Pierwsza, odnosi się do rodzinnej Iłży i zatytułowana jest tak samo jak cały tom. Druga zaś pt. „Moje słowa łkają” ukazuje przeżycia i przemyślenia 80–letniego poety, poszukującego m.in.: matki, młodzieńczej miłości, rodzinnej arkadii oraz iłżeckiego krajobrazu z łąkami i tataraku. Julian Bartosik, do tej pory znany, jako artysta malarz, niestrudzony animator amatorskiego ruchu plastycznego w regionie świętokrzyskim, wieloletni wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, organizator iłżeckich plenerów plastycznych, jawi się teraz jako poeta. Formalnie, jak podaje we wstępie redaktor tego tomu Daniela Kowalska, Bartosik jest debiutantem. Śledząc jednak chronologię powstawania jego utworów, można dojść do wniosku, że talent poetycki dojrzewał w zaciszu iłżeckiego krajobrazu jeszcze przed 2005 r. i objawił się dopiero po kilku latach „leżakowania” we wrażliwej duszy poetyckiej. Apis

Opętani okrucieństwem Escape From to nie nowa, bo działająca od 2005 r. kapela death metalowa. Pomimo 5-letniego stażu, dopiero teraz debiutują na rodzimym gruncie EPką „Opętani okrucieństwem”. Na krążku spotkamy się z czterema mocnymi utworami. Zaczynając od „Urodzona, by być gwałcona”, a kończąc na „Sezonie koszmarów” posłuchać możemy porządnej gitarowo-growlowej rzezi. Nie jest to bezmyślny metal, wręcz przeciwnie. Płytę cechują przemyślane brzmienia, doskonała produkcja, ciekawe aranżacje. Wszystkie utwory wykonywane są w języku polskim, co nie jest łatwe w przypadku growlingu. Dominują dynamiczne riffy gitarowe poprzeplatane z wrzeszcząco-skrzeczącym wokalem. Escape From są niedocenioną i bardzo dobrze rokującą grupą. Epka stanowi ciekawym przedsmak dobrej płyty, której miejmy nadzieję doczekamy w niedługim czasie. Agata Majcher

Jak się skończył w Polsce socrealizm? Janusz Detka w ciekawej rozprawie naukowej pt. Wiersze polskiej „odwilży” (Wydaw. U. H.-P. J. Kochanowskiego, Kielce 2010, 245 s.) opowiada o roli polskich poetów w czasie „odwilży” i „przymrozków” w naszym kraju, czyli o fazach rozluźniania się i zacieśniania w latach 1953-1957 rygorów totalitarnego systemu komunistycznego i o ostatecznym rozprawieniu się z panującym w literaturze ortodoksyjnym i schematycznym socrealizmem, narzuconym przez stalinizm. To był euforyczny bezkrwawy polski Październik, po którym zaraz nastąpił krwawy Październik na Węgrzech, opłakiwany przez polskich poetów. Zanim ukazał się w 1955 r. słynny Poemat dla dorosłych Adama Wa-

żyka, który odbił się najszerszym echem i który najmocniej przyczynił się do ośmieszenia i obalenia w polskiej literaturze socrealizmu, już od marca 1953, od śmierci Stalina, w pismach literackich zaczęły się pojawiać wiersze-zwiastuny, zawierające elementy krytyki doktryny komunistycznej i socrealizmu. Były to utwory grupy „pryszczatych”, m.in. W. Wirpszy, W. Woroszylskiego, B. Drozdowskiego, jak również takich poetów, jak Z. Herbert, P. Hertz, M. Jastrun, T. Różewicz, L. Staff i in., a nawet J. Przyboś, choć zaślepiony ideologią komunizmu, zaatakował socrealizm z punktu widzenia estetycznego. Detka kładzie nacisk na wątek rozrachunkowo-etyczny. Podkreśla, jakim bolesnym procesem dla poetów, zindoktrynalizowanych przez ideologię komunistyczną, było wyzwalanie się z niej i dochodzenie do prawdy. Doskwierało im poczucie winy. W dodatku musieli się borykać z cenzurą, niektóre ich teksty ukazywały się obcięte i porozrzucane po różnych pismach. Badacz dokonał ogromnego dzieła zebrania i scalenia tych wierszy oraz ich opracowań krytycznoliterackich. Stworzył pokaźną bibliografię załącznikową. Ważną częścią aparatu naukowego rozprawy są też, oprócz indeksu utworów poetyckich, indeks osób i skrupulatne przypisy naukowe. Język pracy jest ciekawy i klarowny, choć autor posługuje się (z umiarem) terminami naukowymi. Ożywia go swoista „metaforyka naukowa”. Zofia Korzeńska


35

wici.info | recenzje

Fotograficzne ikony Połączenie kunsztu artystycznego z niezwykłością fotografowanego miejsca dało piękny efekt w postaci wystawy. Otóż 18 października w Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej w Kielcach miał miejsce wernisaż fotografii ,,Tajemnica Cerkwi”. Autorem zdjęć jest Antonio Mysliwiec, członek ZPAF Okręgu Świętokrzyskiego, laureat wielu nagród oraz uczestnik wystaw zbiorowych i indywidualnych. Wystawa Antoniego Myśliwca jest swego rodzju pomostem między katolikami a prawosławnymi. Prace artysty są misterium sztuki, medytacji, przepełnionym artystyczną melancholią. Ukazują one wnętrza niewielkiej budowli oraz ludzi, m.in. chór, który jest integralną częścią liturgii prawosławnej, tak jak ikony, które są w swojej istocie przede wszystkim dziełem modlitewnym, dopiero zaś w drugim rzędzie artystycznym. Ikona przyciąga nas swoimi walorami artystycznymi, subtelnym antyrealizmem i kolorystyką. Jednakże takie pojmowanie ikony – jako dzieła sztuki mającego zaspokoić nasze wymagania estetyczne – jest istotne... lecz nie najważniejsze.

Mówił o tym Michał Płoski, znany kielecki ikonopista. Wszystko to ma odbicie w zdjęciach Myśliwca, które swym układem tworzą wnętrze cerkwi. Ta pełna tajemniczości artystyczna wędrówka sprawia, iż czujemy moc fotografowanego miejsca. Jest to zasługa warsztatu oraz języka, jakim posługuje się artysta. Nie jest to czysty dokument, tylko zapis obserwacji, które przez lata nagromadziły się, i pozwoliły artyście na niebanalne podejście do tematu. W woni kadzideł, za zasłoną dymną unosi się głos, niosący ze sobą oddech mistycznej chwili zatrzymanej w kadrze. Wernisaż uświetnił występ chóru z cerkwi kieleckiej, w którym występują zarówno osoby wyznania prawosławnego, jak i rzymskokatolickiego. Sztuka, zatem w swej nieograniczonej przestrzeni działań, stanowi trwały fundament budowli, jaką tworzą odbiorcy i twórcy. Połączeni we wspólnym przeżywaniu dzieła, które istnieje ponad wszelkimi podziałami. Joanna Klich

O potrzebie przekazu poetyckiego Analiza ponad 60 wierszy poetki Lidii Jędrochy z tomiku pt. „Na nowińską strofę”, który wydany został nakładem wydawnictwa „Vena Info Piotr Piestrzyński” pokazuje szeroki krąg zainteresowań poetyckich, od osobistych wynurzeń i lirycznych opisów wsi i krajobrazu poprzez rozważania na tematy otaczającego ją świata aż po apelowanie do młodego pokolenia o pielęgnowanie takich wartości, jak patriotyzm, Bóg, honor i ojczyzna.

Fishdick Zwei Największe polskie Kwasożłopy, czyli kapela Acid Drinkers wydała na początku września krążek muzyczny pt. „Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again”. Płyta ta, to swego rodzaju kontynuacja wydawnictwa sprzed 16 lat.

Autorka opisując codzienne życie na wsi oraz wiejskie krajobrazy, poszukuje w nich symboli patriotycznych i wskazuje je czytelnikom. Sugeruje, że patriotyzm nie jest tylko abstrakcyjną ideą, ale wpisany jest w historię ziemi polskiej. Zainteresowanie czytelnika wzbudzą zapewne liryczne wiersze opisujące dawne zwyczaje wsi. Z uwagi na bardzo dobre zrytmizowanie utwory Lidii Jędrochy zasługują także na ich śpiewanie nie tyko na nowińską nutę.

Każdy, kto przyzwyczaił się do tradycyjnej metalowej i ciężkiej stylistyki zespołu po przesłuchaniu nowego krążka zdziwi się i to mocno. W nowej produkcji mamy do czynienia z szesnastoma przeróbkami znanych rockowych, ale nie tylko, hitów sprzed lat. Rozpoczyna się dość klasycznie piosenką „Ring Of Fire” Johnnego Casha. Bardzo dobra, pozytywna energia, dużo gitarowego hałasu. Dalej robi się już nieco dziwniej! Szczególnie, gdy usłyszymy „New York, New York” Franka Sinatry w iście growlowej wersji. Krążek obfituje również w kilka ciekawych duetów, jak chociażby „Nothing Else Matters” wykonywany przez Titusa i Czesława Mozila.

Andrzej Piskulak

Agata Majcher


37

wici.info | recenzje

Jedz, módl się i kochaj Dwa lata temu w moje ręce trafiła książka Elizabeth Gilbert o zastanawiającym tytule „Jedz, mód się i kochaj”, którą zabrałam z półki z bestsellerami. Na film poszłam zmęczona jesienną szarugą, a wyszłam zadowolona i gotowa odkrywać smaki życia. Film opowiada historię Liz (autobiograficzna historia pisarki Elizabeth Gilbert), która na pierwszy rzut oka powinna być szczęśliwą kobietą – ma przystojnego męża, stylowy dom i świetne prace…, ale w środku czuje się pusta i wypalona. Liz czuje, że jest w pułapce życia, jakie sobie sama zbudowała, to nie jest jej miejsce. Po ciężkim rozwodzie nawiązuje romans z młodym aktorem, ale on również nie potrafi dać jej bezpiecznego miejsca na ziemi. Sfrustrowana bohaterka postanawia rzucić wszystko i wybrać się w roczną podróż – Włochy – Indie – Indonezja. Razem z bohaterką przeżywamy jej duchową drogę począwszy od apetycznych Włoch, gdzie Liz

rozkłada na czynniki pierwsze swoje smutki i smakuje wspaniale wyglądających potraw. Czasem miałam wrażenie, że czuję zapach przyrządzanych dań, a soczystość kolorów bijąca z ekranu podsycała mój apetyt. W Indiach Liz uczyła się cierpliwości i wyciszyła umysł. Na Bali, pozostało nauczyć się zrównoważyć świat fizyczny i duchowy i otworzyć serce… Film „Jedz, módl się i kochaj” to nic innego jak piękna baśń dla dorosłych kobiet. Razi naiwnością, ale pamiętajmy, że to prawdziwa historia spisana z dzienników Elizabeth Gilbert. Książka napisana była ciekawym językiem i dawała mnóstwo informacji na temat kultury i obyczajów Włoch, Indii i Indonezji – w filmie już nie było na to czasu. Film w kwestii duchowej jest dość naiwny i prosty – niektórzy z nas prawdy przedstawione w filmie przeżyli już dawno, ale dla początkujących, może być doskonałym przeżyciem. Siłą filmu oprócz wspaniałych zdjęć i muzyki jest obsada aktorska – Julia Roberts znakomicie pasuje do poszukującej szczęścia Liz, czarujący jak zwykle jest Javier Bardem, a Richard Jenkins w roli dręczącego demonami z przeszłości Richarda jest znakomity. Film polecam szczególnie ze względu na znakomita oprawę : zdjęcia, muzykę i obsadę… co do zawartości oceńcie ją sami… Żaneta Lurzyńska

się satanistą i zrewolucjonizował muzykę rockową w Brazylii…, by wyciszyć się, powrócić do wiary i zacząć pisać poczytne na całym świecie książki.

Czarodziej Paulo Coelho to jeden z najpopularniejszych pisarzy naszych czasów. Jego książka „Alchemik” jest biblią dla ludzi zaczynających swoją duchową ścieżkę w czasach, w których liczy się pieniądz i kariera. Coelho w prawie każdej książce pisze o „własnej legendzie”, którą należy przejść, by zostać spełnionym człowiekiem. Dla tego sięgając po biografię pisarza spisaną przez Fernando Morais, byłam ciekawa jak wyglądała ścieżką Coelho do stania się wybitnym pisarzem. To, co przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania – pisarz narodził się martwy, kilka razy próbował popełnić samobójstwo, spędził mnóstwo czasu zamknięty w szpitalu psychiatrycznym i próbowano na nim terapii elektrowstrząsami, był słabym uczniem, ale pochłaniał książki, szukał zapomnienia w narkotykach i w różnych formach seksu, był więziony przez dyktaturę, stał

Coelho jest dla mnie znakomitym żonglerem – przeczytał w swoim życiu mnóstwo książek i wplótł ideologie religijne, cytaty i opowieści do historii opisujących niejako jego życie. Wszystko zgrabnie połączył – trudne nauki religijne i duchowe przełożył na język przemawiający do prostego czytelnika. Książka „Czarodziej” opisuje życie Coelho jako nieustającą walkę o możliwość pisania – od najmłodszych lat Paulo Coelho marzył o tym zawodzie i choć jego droga to pasmo nieustających porażek na tym polu, autor nie poddał się i doszedł do upragnionego celu. Historia życia Coelho jest bardzo ciekawa, czasem wręcz szokująca, co zadziwi większość fanów pisarza, ale warto ja poznać. Ta książka to opowieść o człowieku, który przez cale życie miał jedno marzenie i robił wszystko, by je spełnić… to znakomita reklama pisarza, który sam przeszedł ciężką drogę, by spełnić swoja „osobista legendę”. Żaneta Lurzyńska


wici.info | wydarzenia

39

września br. oceniło 186 prac nadesłanych przez 51 autorów.

Kieleckie w obiektywie W Galerii Lakiernia w Bazie Zbożowej w Kielcach 29 września w trakcie wernisażu pokonkursowej wystawy fotografii Kieleckie Inaczej 2010 ogłoszono wyniki i rozdano nagrody. Pierwszą nagrodę w konkursie zdobył Leszek Kowalski z Jędrzejowa. Jury w składzie: Paweł Pierściński (przewodniczący – honorowy prezes świętokrzyskiego ZPAF), Stanisława Zacharko (krytyk sztuki, fotografik – BWA Kielce) i Bożena Pawłowska (sekretarz – Fundacja Kultury Wici) na posiedzeniu 16

Równorzędne drugie nagrody otrzymali: Magdalena Wolff z Kielc i Wojciech Walkiewicz z Warszawy. Trzecie nagrody równorzędne odebrali kielczanie: Kinga Kardynał, Krzysztof Zając i Łukasz Fiałkowski. Przyznano 6 równorzędnych wyróżnień dla kielczan: Joanny Klich, Marcina Błońskiego, Łukasza Króla, Mariusza Steca, Tomasza Siudaka, Tomasza Suszczyńskiego. Dodatkowo do udziału w wystawie zakwalifikowali się: Grzegorz Bętkowski, Michał Bielawski, Wojciech Ciężkowski, Kinga Drożdżal, Paweł Herzog, Ela Komarzyńska, Sebastian Kaleta, Artur Kępiński, Jolanta i Franciszek Kluczyńscy, Radosław Kowalik, Karolina Kozieł, Anna Kulasek, Ania Łata, Sławomir Mrozek, Grzegorz Olszlegier, Krzysztof Oleszek, Marcin Pajda, Anna Plotecka, Łukasz Sokołowski, Michał Trojszczak, Grzegorz Tutaj, Żaneta Uba, Ewa Ulińska, Łukasz Woźniak, Monika Wrzoskiewicz, Justyna

J-City, Leszek Kowalski, I Nagroda


41

Sad i łąka moich dziadków, Wojciech Walkiewicz, II Nagroda

Krzysztof Zając, Dzwonnica, III nagroda

Zalewska i Zbigniew Zalewski. Fotografie można oglądać także w wirtualnej galerii internetowej na stronie konkursu (www. kieleckieinaczej.wici.info). Wydany został też katalog wystawy i okolicznościowe pocztówki, które pojawiły się w sieci ekspozytorów Wici.Info. Patronat honorowy konkursu objęli Prezydent Miasta Kielce i Marszałek Województwa Świętokrzyskiego. Nagrody rzeczowe ufundowali: MediaMarkt i Master Foto. Organizatorem poczęstunku na wernisażu była Karczma „Korbowa Koliba” z Sukowa. Nocne marki, Magdalena Wolff, II Nagroda

Konkurs fotograficzny Kieleckie

Inaczej odbywa się, co roku od sześciu lat, i jest obecnie jedyną ogólnopolską imprezą dotyczącą Kielc i regionu. Jest on otwarty dla wszystkich fotografujących. Uczestnicy konkursu mają za zadanie przedstawić Kielce lub region świętokrzyski w niebanalny sposób. Fotografie mają przekazywać własne spojrzenie i odczucia. Celem konkursu jest upowszechnianie i popularyzacja fotografii, jako formy ekspresji oraz promocja i dokumentacja walorów krajobrazu miasta Kielce i regionu. Pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia jest Fundacja Kultury Wici. ap


wici.info | wydarzenia

Kadzielnia, Kinga Kardynał, III Nagroda

y Wiem o k t s y z s w andyo k tach da y w j ó Tw r jest bó osty pr o f n i . i c i w . www

Californication, Łukasz Fiałkowski, III Nagroda


wici.info | ludzie

Zdobywcy trzech„Superjedynek”w Opolu, a zarazem autorzy utworów określanych w wielu recenzjach jako ważne. O tym, czy komercyjny sukces musi wynikać z„celowania”w gusta odbiorców, oraz o nieprzewidywalności muzycznego rynku wypowiedział się dla Wici wokalista IRY, Artur Gadowski.

Kierujemy się własnymi gustami

45

IRA jalspec la nie d ! Wi c i


47 Andrzej Szczodrak: Koncert w Kielcach rozpoczął się od „Mocnego”. Czy utwór ten był w 2001 roku pomyślany, jako „hymn” powrotu zespołu IRA na scenę? Artur Gadowski: Nie. Nie pamiętam, żebyśmy pracując nad tą piosenką, myśleli o tworzeniu hymnu. Był to, naszym zdaniem, utwór, który warto nagrać. A.Sz.: Elektroniczne „wstawki”, były w Waszej muzyce pewnym przełomem. Bardzo dobrze sprawdzają się także w utworze „Mój Bóg”, który jest jednym z mocniejszych na płycie „9”. Jaką rolę będzie odgrywać „elektronika” w muzyce IRY? Jak powinny być wykorzystywane tego typu brzmienia w muzyce rockowej? A.G.: Gramy na żywo i nie używamy żadnych elektronicznych wstawek na naszych koncertach. Używamy elektroniki tylko w studio. Myślę, że stosujemy ją z umiarem. Przede wszystkim jesteśmy zespołem gitarowym. A barwy elektroniczne mają tylko wzmocnić i wzbogacić brzmienie gitar. Jeśli chodzi o wykorzystywanie tego typu barw w muzyce rockowej, to nie jest to przecież żadna nowość. Jeśli cofniemy się troszkę w czasie, to dojdziemy do wniosku, że elektroniczne instrumenty są obecne w muzyce rockowej już od ponad 40 lat.

Mam tu na myśli eksperymenty takich artystów jak: The Beatles, Deep Purple czy Europe albo Bon Jovi. A.Sz.: Nawet, gdy radia omijały szerokim łukiem piosenki, w których dominuje gitara, w wypowiedziach Artura Gadowskiego pojawiało się stwierdzenie, iż IRA jest właściwie zespołem komercyjnym. Ale czy oznacza to kierowanie się gustami słuchaczy już na etapie pracy nad utworem? A.G.: Nienawidzę tego słowa – komercja. Co to właściwie oznacza? Kurt Cobain powiedział kiedyś, że jest popowym artystą. I ja się z nim zgadzam. Bo czy może być jakaś lepsza nagroda dla artysty za jego pracę niż popularność? Na etapie pracy nad utworami kierujemy się tylko i wyłącznie własnymi gustami. A.Sz.: Najszlachetniejszą odmianą utworu komercyjnego jest hymn pokoleniowy. Przy innym stosunku mediów do muzyki rockowej taki status mógłby zyskać choćby pochodzący z najnowszej płyty utwór „Z dnia na dzień”. Bezsprzecznie jednak na to miano zasługują m.in.„Nadzieja” i „Mój dom”. Czy przy tworzeniu tych piosenek pojawiało się poczucie, że mogą odegrać taką rolę? A.G.: Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że piosenka staje się hym-

nem pokoleniowym. Pracując nad piosenką, wiem tylko tyle, czy śpiewa mi się ją dobrze czy źle. To co dzieje się z piosenką potem, to już zależy od fanów i radiosłuchaczy . A.Sz.: Utwór „Spróbuj” zawarty na płycie „9” to mocna wypowiedź skierowana do osób, które nie akceptują nowego oblicza IRY. A czy zdarza się taka krytyka od fanów, która odbierana jest przez zespół, jako konstruktywna? A.G.: To dobre pytanie. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie żadnej konstruktywnej krytyki. A.Sz.: Jakie cechy powinien mieć „idealny fan zespołu IRA”? A.G.: Nie wiem. A.Sz.: Elementem historii zespołu są spotkania z osobami umiejącymi kreować media, takimi jak Walter Chełstowski, Kuba Wojewódzki. Na co powinien zwracać uwagę muzyk w kontaktach z ludźmi telewizji? A.G.: Mieliśmy, jako młody debiutujący zespół, bardzo dużo szczęścia do osób zajmujących się prezentowaniem muzyki w telewizji. A na co zwracać uwagę? Naprawdę nie mam pojęcia. A.Sz.: Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał: Andrzej Szczodrak


wici.info | ludzie

49

Komentarz autorki wywiadu. Każdy z nas wielokrotnie staje przed wyborem wieczornej rozrywki. Kino, teatr, a może klub muzyczny? Muzyki możemy posłuchać w wielu miejscach. Na świętokrzyskiej mapie klubowej jesteśmy w stanie znaleźć wiele tego typu lokali. Jednak tylko nieliczne mogą nam zaoferować atrakcyjny i przede wszystkim niemasowy repertuar koncertowy. Niestety, jeśli właściciele tego typu firmy decydują się podjąć wyzwanie prowadzenia klubu alternatywnego, nastawionego na jakość, a nie ilość– bardzo szybko i boleśnie upadają. Jednym z przykładów, że można prowadzić klub nietuzinkowy z pasją i utrzymać się na rynku jest Klub Semafor ze Skarżyska-Kamiennej, działający od blisko 9 lat.

Biznes i muzyka Michał Lipiński, manager Klubu Semafor w Skarżysku-­Kamiennej opowiedział w rozmowie z Agatą Majcher o sposobie na przetrwanie w niełatwej branży klubowej i obronie pasji do muzyki.


51 Jaka była pierwotna idea powstania Semafora? Cały czas myśleliśmy o tym, żeby zrobić klub, w którym będzie można posłuchać muzyki trochę innej niż w większości tego typu lokali w Skarżysku i okolicach. Pierwszy Semafor mieścił się w zupełnie innym miejscu niż

teraz, to był bardzo zwyczajny mały klubik. Znaliśmy paru ludzi zajmujących się muzyką i grających w różnych zespołach w Skarżysku. Oni namówili nas na organizację koncertu z lokalnymi kapelami. Zrobiliśmy dwie, cztery imprezy i okazało się, że ludzie poczuli nasz klimat. Potem rozpoczęliśmy poszukiwania nowego miejsca, pasującego do krajobrazu Dolnej Kamiennej, miasta przemysłowego. W ten sposób otworzyliśmy klub w obecnym miejscu (ul. Towarowa 2). Budynek znajdował się w kompletnej ruinie, stał ok. 10 lat nieeksploatowany. Pomału doprowadziliśmy go

do stanu używalności. Pierwszy koncert, jaki zorganizowaliśmy, to występ Negatywu, następnie szukaliśmy, głównie w Internecie różnych zespołów. Tak rozkręciliśmy interes. Jak Semafor radzi sobie z problemami i dzięki czemu utrzymuje się przez tyle lat na rynku? Nie jest to tak różowo, jakby się wielu ludziom patrzącym z zewnątrz mogło wydawać. Jeśli ktoś wejdzie na naszą stronę internetową to widzi, że organizujemy 2/3 imprezy w miesiącu. Teraz mamy dość przyzwoity ruch. Szczególnie w porównaniu z tym, co działo się np. 4 lata temu. Były wtedy takie czasy, gdy na koncerty przychodziło po 10 osób. Musieliśmy dokładać do interesu. Najgorszym okresem jest zawsze jesień, i tak przed kolejnym wrześniem, październikiem powiedziałem sobie, że jeśli do końca roku nic się nie zmieni, zamkniemy lokal. Potem przyszły święta, sylwester, 1/2 imprezy zaskoczyły i tak wyszliśmy na prostą. Paradoksalnie ostatni kryzys w biznesie wcale nas nie dotknął, może ze względu, iż nie jesteśmy związani z głównymi gałęziami przemysłu, które ten kryzys zaatakował. Kiedy zaczynaliśmy 9 lat temu, nigdzie nie było takiego lokalu. Wtedy też wielu młodych ludzi z wyżu demograficznego wchodziło w wiek późno nastoletni, zaczynali chodzić po klubach. Jednak za 3 lata wyjechali na studia, za granicę, miasto się wyludniło i tak zaczęły się problemy te sprzed

ok. 4 lat. Od 2 lat na szczęście nie narzekamy! Jak udaje się Semaforowi utrzymywać wysoki poziom koncertów? Na jaki rodzaj klientów jesteście nastawieni? Podstawą jest, aby zespoły, które zapraszamy coś sobą reprezentowały. Jeśli chodzi o naszych gości, nie mamy punktów docelowych, jesteśmy nastawieni na wszystkich. Choć przez wiele lat utarło się, że Semafor jest kojarzony z muzyką metalową. 95% naszych klientów jest ubrana na czarno, nosi skóry i glany. Wiadomym jest, że przyjdą właśnie tutaj, a nie do większości klubów w okolicy. Choć otwieramy się na inne gatunki od 3 lat staramy się organizować imprezy hip-hopowe. Czy muzyka alternatywna, metalowa do dobry interes? Teoretycznie najlepiej było by robić, co tydzień dyskoteki i imprezy w klimacie hip-hop. Wtedy na pewno mielibyśmy pełny klub. Jednak już na początku działalności poprzysięgłem sobie, że nie będę organizował dyskotek ani żadnego techno. Nawet przygotowując koncerty hip-hopowe, staramy się zapraszać ludzi reprezentujących wysoki poziom. Prowadzenie klubu to na pewno jest pasja i hobby. Temu człowiek się poświęca, bo o genialnej dochodowości bardzo ciężko mówić. Jedna impreza udaje się dobrze, a inna mniej. Na Happysad, Kazika czy Kata możemy

być pewni kompletu gości, ale np. w ten weekend zagra Votum i podejrzewam, że może przyjdzie ok. 50 osób. Dlaczego tyle klubów muzycznych nie jest w stanie utrzymać się na rynku i co wpływa na atrakcyjność Semafora wpośród świętokrzyskich klubów? Na pewno nie wolno nastawiać się na szybki zysk. Dużo samozaparcia i chęci do tego, co zaczyna się robić, to podstawa. Inaczej nie da się utrzymać na rynku. Nie wiem, co wpływa na atrakcyjność Semafora. O to trzeba by zapytać naszych gości, dlaczego uważają nasz klub za atrakcyjny, bądź zespoły, które do nas przyjeżdżają grać. Czemu decydują się właśnie na Semafor. To oni tworzą opinie o nas. Jakie macie plany na przyszłość? Na pewno remont. Nie chcemy diametralnie zmieniać wystroju, a jedynie odświeżyć lokal. Jeśli znajdziemy środki, to ruszamy już w marcu 2011. Rozmawiała Agata Majcher


wici.info | ludzie

53 Konrad Smuga: Jest takie powiedzenie „byt określa świadomość”. Można znaleźć równowagę – zarabiać na telewizji, ale nie wyjaławiać się intelektualnie i robić też coś innego.

Młodzi muszą szukać własnej drogi (Rozmowa z reżyserem Konradem Smugą) Konrad Smuga jest reżyserem widowisk telewizyjnych. O mediach, sztuce i sposobie na odnalezienie się w obu tych dziedzinach opowiedział w wywiadzie dla „Wici.Info”. Andrzej Szczodrak: Zacznę od dość przekornego pytania. Wiem, iż zanim zajął się Pan reżyserią telewizyjną, realizował Pan filmy dokumentalne. Ostatnio czytałem także o tworzonych przez Pana spektaklach. Zatem: czy artysta może polubić „robienie telewizji”?

A.Sz.: Na warsztatach „Studio Baza” mówił Pan, iż niektórzy znani z mediów ludzie są dużo sympatyczniejsi niż ich wizerunek. Czy czasami przychodzi Panu myśl „co by było gdyby” przed kamerami byli oni po prostu sobą? K.S.: W mediach generalnie nie można być sobą. Aktorzy odgrywają pewne role. Przecież ci, którzy grają w komediach bywają na co dzień ponurakami. Przed kamerą trzeba być „jakimś”, aby przebić się przez natłok informacji trafiających do widza. Bycie sobą jest więc trudne, choć znam takie przypadki. A.Sz.: Użył Pan słowa „aktorzy”. Kreują się również prezenterzy, piosenkarze... K.S.: …którzy na scenie są także trochę aktorami. A.Sz.: To prowadzi nas do pytania o przeplatanie się ról w kulturze. W reżyserowanym przez Pana Festiwalu Piosenki Rosyjskiej zwyciężyła aktorka Anna Dereszowska. Piosenkarze stają się aktorami i odwrotnie. Co jest przyczyną takiego zjawiska?

K.S.: Po prostu ludzie mają różnorodne talenty, którymi chcą się pochwalić. Ania Dereszowska to dobry przykład – jej występ był znakomity, pokazała właściwie rozumianą ambicję. Udowodniła, że świetnie rozumie, co znaczy być naprawdę aktorką. W piosence rosyjskiej, szczególnie w gatunku, który wybrała, interpretacja jest czymś kluczowym. Tak samo zresztą było z Magdą Różczką, która świetnie spisała się w spektaklu „Magiczny fortepian Chopina”. Dostała zadanie polegające na melorecytacji i początkowo była tym przerażona. W przedstawieniu tym niektórzy nie potrafili usłyszeć muzyki Chopina – brzmi ona w nim cały czas, lecz jest w pewien sposób ukryta. Za cały spektakl przez jednych zostałem odsądzony od czci i wiary, drudzy wychwalili go pod niebiosa, więc chyba spełnił swoje zadanie. A.Sz.: Wróćmy jeszcze do telewizji: w latach dziewięćdziesiątych w głównym nurcie, w kanałach publicznych, można było spotkać się z naprawdę ambitną ofertą: „Laboratorium”, „Kuchnia”, „Polaków Portret Własny”. Co powiedziałby Pan ludziom, którzy tęsknią za taką telewizją? A może ona nadal istnieje, ale nie potrafimy jej znaleźć? K.S.: Telewizja nie jest jednowymiarowa. Ta z lat dziewięćdziesiątych po prostu

zniknęła i nie ma do niej powrotu, tak jak do jazdy dorożkami. Ludzie nie chcą już oglądać dwugodzinnych programów tematycznych, ale nadal mają dostęp do zróżnicowanej i ciekawej oferty. TVP Kultura jest genialnym kanałem, ale ogląda go kilkadziesiąt tysięcy osób. Mechanizmy rządzące rynkiem się nie zmieniły. Zwiększyła się tylko konkurencja. Jak już powiedziałem, młodzi ludzie muszą szukać własnej drogi – powinni próbować się wyróżnić. O tym właśnie jest mój spektakl „Magiczny fortepian Chopina”. Można w nim znaleźć wiele wątków autobiograficznych. A.Sz.: A czy będzie jeszcze szansa, aby kielczanie go obejrzeli? K.S.: Pojawi się w TVP Kultura, ale dokładny termin nie jest mi jeszcze znany. A.Sz.: Zatem czekamy na informację i chętnie poinformujemy o tym naszych czytelników. Dziękuję za rozmowę.


miasto

P l a n centrum Kielc

Łódź

Warszawa

legenda

17

ścieżka rowerowa szlak turystyczny galerie muzea teatry kina ośrodki kultury urzędy kawiarnie, puby kluby handel, usługi

6

22

23

Częstochowa

2

24

2

1

1

1

8

15

25

21

5 2

18

3

4 16 14 20

7 3 19

Lublin

8

11

6

9

8

9

6

K raków

19 18 1

17

12

Tarnów

plan miasta: Agencja Wydawnicza JP www.jp.ziemiaswietokrzyska.net


Galerie 1

BWA Piwnice BWA Na Piętrze

Kielce, ul. Leśna 7 tel. +41 344 63 19, 344 49 42 www.bwakielce.wici.info 2

3

Kielce, ul. Planty 7 tel. +41 344 76 36, 366 29 71

Galeria Współczesnej Sztuki Sakralnej

informator

DŚT Pałacyk Zielińskiego

Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” tel. +41 344 58 36 www.teatr-kubus.pl

Kielecki Teatr Tańca

Galeria Zachęta

15

Kielce, ul. Sienkiewicza 32 www.teatr-zeromskiego.com.pl

Galeria Lakiernia 16

7 Kielce, plac Zamkowy 1

Kina tel. +41 332 13 30 www.kinoplex.pl

Kielce, pl. Wolności 2 tel. +41 344 40 78 www.muzeumzabawek.kielce.pl

S ka rb i e c Ka t e d ra l ny

10 Kielce, pl. Panny Marii 3,

tel. +41 344 63 07

22

23

24

Młodzieżowy Dom Kultury

25

Wspak

Ośrodki Kultury 17

Wojewódzki Dom Kultury Kielce, ul. Ściegiennego 6 www.wdk-kielce.pl

25-514 Kielce, ul. Kozia 10a tel. +41 34-434-23, 34-364-20 http://www.mdkkielce.pl Kielce, ul. Śląska 11a

Urzędy Urząd Miasta

1 Kielce, Rynek 1

Kielce, ul. Szymanowskiego 6 Kielce, ul. Strycharska 6 tel. +41 36 76 000 www.um.kielce.pl

tel. +41 344 47 34 www.kinomoskwa.pl

tel. +41 365 51 48

Pod Krechą

Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7 tel./fax. +41 342 44 24

Moskwa

Kino WDK

Baza Zbożowa

Kielce, Zbożowa 4, www.baza-zbozowa.eu

18 Kielce, ul. Staszica 5

19 Kielce, ul. Ściegiennego 6

Słoneczko

Kielce, ul. Romualda 3 tel. +41 341 66 80

17 Kielce, ul. Świętokrzyska 20

Kielce, ul. Jana Pawła II 6 tel. +41 344 92 97

Muzeum Zabawek i Zabawy

21

Kinoplex

tel. +41 344 23 18 www.muzeumkielce.net

Muzeum Wsi Kieleckiej Dworek Laszczyków

Filharmonia Świętokrzyska im. Oskara Kolberga

Kieleckie Centrum Kultury Kielce, pl. Moniuszki 2b tel. +41 344 40 32, +41 344 40 33 www.kck.com.pl

Kielce, pl. Moniuszki 2b tel. +41 368 11 40 www.filharmonia.kielce.com.pl

Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego

Muzeum Narodowe

20

14 Kielce, pl. Moniuszki 2b

Teatr im. Stefana Żeromskiego

Kielce, ul. Słowackiego 23, tel. +41 361 39 31 Kielce, ul. Zamkowa 5 tel. +41 368-20-53 www.kielcedst.net

13 Kielce, ul. Duża 9

Kielce, ul. Jana Pawła II 25 tel. +41 344 57 92

9

19

tel. +41 361 27 46 www.ktt.pl

Muzea

8

Muzeum Geologiczne

Teatry

Kielce, ul. Zbożowa 4 www.lakiernia.wici.info

6

Dom Kultury Zameczek

Galeria Winda

Kielce, ul. Orla 3 6

18

Kielce, ul. Św. Leonarda 4 tel. +41 340 55 20

tel. +41 361 25 37

KCK, Kielce, pl. Moniuszki 2b 5

Muzeum Historii Kielc

12 Kielce, ul. Zgoda 21

Galeria Fotografii ZPAF - BWA

Kielce, ul. Zamkowa 5/7 tel. + 41 360 00 02 4

11

2

Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego Kielce, ul. IX Wieków Kielc 3 tel. +41 342 15 49 www.sejmik.kielce.pl


wici.info | miasto

59

Cmentarz Stary w obiektywie Cmentarze to miejsca, które mijamy dość często. Są częścią naszego otoczenia, lecz nigdy nie zadajemy sobie trudu, by poznać je do końca, nawet 1 listopada. Stowarzyszenie Ochrony Dziedzictwa Narodowego zorganizowało we wrześniu otwarty plener fotograficzny, którego celem była dokumentacja zabytkowych nagrobków.

Od 1 listopada prace będą wyeksponowane na wystawie w budynku przy ulicy ks. Piotra Ściegiennego. Cmentarz Stary w Kielcach położony jest między ulicami Ściegiennego oraz Kwasa. Powstał ok. 1805 r., na skutek zarządzenia ówczesnych władz austriackich, które ze względów sanitarnych nakazywały grzebanie zmarłych poza granicami miasta. W pierwszych latach istnienia cmentarza chowano tam osoby różnych wyznań: katolickiego, ewangelickiego, prawosławnego oraz unitów. Na cmentarzu pochowani są także żołnierze biorący udział w wojnach napoleońskich, powstaniach: listopadowym i styczniowym, członkowie Armii Krajowej.

Cmentarz Stary 30 października 1980 roku został wciągnięty decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków do rejestru zabytków. Pod ochroną znalazł się jego układ przestrzenny wraz z wszystkimi grobami i kaplicami powstałymi przed 1939 r. oraz drzewa.

Na terenie cmentarza spoczywają znane i zasłużone dla regionu osoby. Swoje miejsca pochówku mają tutaj: Franciszek Ksawery Kowalski – kielecki architekt złożony w żeliwnym, neogotyckim nagrobku, na którym stoi kamienna rzeźba przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem, Bronisław Saski – działacz Towarzystwa Dobroczynności, właściciel apteki i kamienicy przy rynku pochowany w czarnym, granitowym grobowcu, Zbigniew Kruszelnicki – porucznik Armii Krajowej (ps. Wilk), który poległ w Miedzianej Górze w walce z Niemcami, Antonina Marcela Gombrowicz – matka pisarza Witolda Gombrowicza. Joanna K.

foto: Doinik szrek

foto: Krzysztof Zając

Na początku cmentarz nie był podzielony według wyznań. Gdy w 1836 r. została założona parafia ewangelicka z dotychczasowego terenu został wydzielony cmentarz ewangelicki. W związku z dużą liczbą Rosjan mieszkających na terenie miasta, w 1851 rozpoczęto prace na rzecz powstania osobnego cmentarza prawosławnego, które zakończyły się jego utworzeniem w 1865 r.


wici.info | miasto

foto: ナ「kasz Krテウl

Tu na razie jest rumowisko...

61


63 Rynek w Kielcach od dawna nie jest już centrum życia towarzyskiego (ani w sumie żadnego innego). Nie jest i nie był ulubionym miejscem spotkań, latem nie zapełniał się ogródkami piwnymi, a zimą nie stała tu choinka. Kielczanom kojarzy się ze sklepami monopolowymi, ulicznymi handlarkami „czym popadnie”, panami w stanie mocno wskazującym i miejskimi szaletami. Na szczęście już bardzo niedługo ma szansę na dobre zmienić swoje oblicze. Plan jego modernizacji przewiduje usunięcie tego, co szpeci, pozostawienie tego, bez czego Rynek funkcjonować nie może i dodanie kilku elementów, które go zdecydowanie upiększą. Na razie, niestety, miejsce to jest w mieście głównym placem… budowy. Jednak zasadniczym problemem nie jest to, co teraz się dzieje na rynku, ale to, co się zmieni na lepsze, a co na gorsze, gdy prace dobiegną końca. Zarówno jego wygląd, jak i nowe funkcje wzbudzają skrajne emocje – jedni cieszą się, że będzie nowocześnie i stylowo, natomiast drugim szkoda starej fontanny, drzew i słynnego murka przy XVIII-wiecznej figurze św. Tekli. Co niektórzy kupcy zacierają ręce w nadziei, że remont przyciągnie nową klientelę. Inni obawiają się przede wszystkim zmian spowodowanych wyłączeniem rynku z ruchu drogowego. Postanowiłam sama przekonać się, jakie zdanie mają ci najbardziej zainteresowani i we wtorkowe chłodne przedpołudnie wybrałam się na rozkopany kielecki Rynek.

Po pierwsze – entuzjazm

Po drugie – złość i żal

Na początku postanowiłam zagaić panie kwiaciarki, stanowiące niezbędny element rynkowego krajobrazu. Uderzyła mnie ich zgodność – mimo że każda wypowiadała się osobno, to wszystkie widzą tylko zmiany na lepsze – „że ładniej będzie, estetycznie, a latem to nawet ich parasole będą jednakowe”.

Coś mi tu nie pasuje! Wszyscy zadowoleni, że będzie tak cudownie. Usłyszawszy wcześniej historię kobiety, która rozpłakała się przy pomniku św. Tekli, gdy zobaczyła, że zburzyli otaczający go murek, niestrudzona ruszyłam w poszukiwaniu przeciwników opisywanego remontu. Kręcę się chwilę i rozglądam po ludziach, aż w bramie obok zakładu fotograficznego zauważam dwóch panów w średnim wieku i równie średniej trzeźwości. Pomyślałam „raz kozie śmierć” i okazało się, że rozmowa z tymi uroczymi panami to strzał w dziesiątkę. Nieprzyjemnym elementem rozmowy był niewątpliwie alkoholowy odór z dnia poprzedniego (a może już dzisiejszego?), natomiast nagrodą za wytrwałość mojego powonienia okazały się arcyciekawe stwierdzenia masowo padające podczas wypowiedzi owych dżentelmenów:

– Dziadostwo było, a te nasze budki, to same nazwałyśmy „rumunami”, bo jak to wyglądało? Nie ma co ubolewać nad starym, skoro będzie nowe, lepsze – mówi mi jedna z pań sprzedających tu kwiaty. No, murku już nie ma, ale i tak siedzieć gdzie będzie, bo ławeczki zapewne postawią. Czyli mam już jeden głos „za”. Idę dalej w stronę ul. Małej i widzę dziewczynę z ewidentną irytacją na twarzy, błądzącą między taśmami wytyczającymi kierunek ruchu pieszych. No proszę, przedstawicielka studentów kieleckich. Gdy pytam ją o zmiany na kieleckim Rynku, od razu się uśmiecha, jakby myśl o tym, jak będzie on wyglądał za parę miesięcy rekompensowała jej wszelkie dotychczasowe utrudnienia w poruszaniu się po nim: – Fajnie, że Kielce pięknieją, w końcu będziemy mieli rynek z prawdziwego zdarzenia, strasznie jest wszystko rozkopane, ale będzie pięknie.

– Tutaj to będzie lotnisko! Sam beton, żadnej zieleni, tu trawka powinna być, jakieś krzaczki. Kto tu przyjdzie z dziećmi w czterdziestostopniowy upał? – głośno żali się jeden z panów z bramy – jak mi było gorąco, to się rozebrałem i sobie w fontannie popływałem. – No wie pan – staram się ciągnąć wątek fontanny – teraz będą takie tryskające z ziemi, będzie można prysznic sobie wziąć. – Prysznic to ja mogę sobie w domu wziąć. Ja pani powiem, jakie będą

tu fontanny! Takie, jakby facet pod płotem sikał. Po kilkuminutowej konwersacji stwierdzam, że tej grupie społecznej żal wszystkiego, co z Rynku zostało usunięte – zaczynając oczywiście od starej fontanny, w której podczas juwenaliów zwykli kąpać się studenci, a na każdej kępce zieleni kończąc.

Bo wszystkim się nie dogodzi Po wysłuchaniu wielu soczystych i nieco za głośnych wypowiedzi miłych panów postanawiam dać spokój tym pytaniom. Dostałam, czego chciałam – dwa zupełnie różne stanowiska, wzbogacone osobistymi emocjami. I wtedy doszło do mnie, że kielecki Rynek nie jest w żadnym wypadku wyjątkiem. Renowacja „Sienkiewki” sprzed paru ładnych lat też zapewne budziła kontrowersje, o których już dawno nikt nie pamięta, bo teraz wszyscy chwalimy się pięknym deptakiem. I wiem już na pewno, że każda kolejna inwestycja w mieście będzie miała swoich przeciwników, którzy zmian nie cierpią oraz zwolenników, którzy w tych zmianach widzą postęp i rozwój. Co nowego da nam wyremontowany kielecki Rynek? Czego nam tam będzie brakowało? Poczekamy, zobaczymy. Aneta Pawłowska


wici.info | miasto

65

Kielecka Panorama Teatralna Proszę Państwa – oto Sztuka. Nie sztuka dla sztuki, tylko Sztuka dla Was i dla mnie. Rodzi się, więc pytanie, dlaczego tak mało o niej wiemy? Bo należy samemu do niej dotrzeć. I właśnie takie zadanie postawiłam sobie miesiąc temu. W tym czasie zapoznawałam się z kieleckimi teatrami alternatywnymi. Wynikiem tej pracy jest „Kielecka Panorama Teatralna”. Tak, więc – ujęcie trzecie. Na początku było Słowo, a później był…

Człowiek w roli głównej – Ecce Homo – Nie szukam ludzi utalentowanych – powtarza kilkukrotnie Anna Kantyka-Grela, prezes Stowarzyszenia Artystycznego Ecce Homo, nie ustępując mojemu niedowierzaniu. – Każdy jest aktorem, każdy zagra. Tylko jeden potrzebuje miesiąca, a drugi dwóch lat… Miesiąc to niewiele w porównaniu do czternastu lat działalności teatru, stworzonego w 1996 roku przez Tadeusza Maja – ówczesnego dyrektora Zespołu Państwowych Szkół Plastycznych. Człowiek

ten marzył o miejscu, które dla młodzieży byłoby czymś więcej niż tylko sceną i recytowaniem oklepanych monologów. Wymarzył sobie teatr z autorską scenografią i spektaklami tworzonymi przez uczniów. Miejsce dla Człowieka i Sztuki. Teatr Ecce Homo dojrzewając, przeszedł wiele przeobrażeń. Dzisiaj uczniowie Szkół Plastycznych nie tworzą głównego trzonu aktorskiego. Jest ich zaledwie troje na trzydzieścioro członków Stowarzyszenia, które za główny cel stawia sobie otwartość na drugiego człowieka. – W przeciwieństwie do innych instytucji teatralnych wychodzimy do ludzi, także na ulice. W związku z tym, widzowie nie zawsze muszą przychodzić do siedziby teatru w Bazie Zbożowej, my również przybywamy do nich. Ludziom, którzy wcześniej nie lubili teatru, bądź nie mieli z

nim styczności, pokazujemy się ze swoją pasją, ze swoją energią – mówi Iwona Frąckiewicz, aktorka z dwuletnim stażem. Ecce Homo określa się mianem teatru całkowicie niezależnego, zarówno od finansowego zawikłania w kontakty, jak i ram wyznaczonych teatrom instytucjonalnym. – Przystosowujemy się do każdej zastanej przez nas przestrzeni, nie zwracając uwagi, czy jest to piwnica, czy wielka sala teatralna. Scenografia kiedyś była obfitsza, natomiast teraz tworzymy oprawę alternatywną, czyli właściwie prawie żadnej. Takie podejście cechuje teatr prawdziwie offowy. Są spektakle, które czasami wymagają jedynie ciemności – dodaje Anna Kantyka-Grela. Ale istnieją również sztuki, które oprócz, dajmy na to –


67 ciemności, wymagają gromkich braw, na przykład „Padamme, Padamme”, wyreżyserowana przez warszawskiego artystę Marcina Bortkiewicza, na stałe współpracującego z teatrem. Sztuka ta w roku 2009 otrzymała dwanaście nagród na różnych festiwalach w całej Polsce. Teatr często bywa w trasie. Dopiero co wrócił z Festiwalu Teatrów Niezależnych w Szczecinie, już szykuje się na gdański Ogólnopolski Festiwal Sztuk Autorskich i Adaptacji Windowisko. Sam również jest organizatorem Przeglądu Teatrów Alternatywnych, który dzięki tegorocznym dotacjom udzielonym głównie przez prezydenta Lubawskiego, w dniach od 11 do 14 listopada będzie miał swoją dziesiątą edycję. – Bywały lata, że nie dostawaliśmy od Urzędu Miasta ani złotówki, a mimo to udawało nam się funkcjonować. Organizacja przeglądów to jedno z pól naszej działalności ściśle powiązane ze wsparciem finansowym instytucji lokalnych, jesteśmy więc wdzięczni za pomoc oraz zrozumienie potrzeby istnienia

takich alternatywnych wydarzeń kulturalnych w naszym mieście – tłumaczy prezes Stowarzyszenia. Podczas tegorocznej edycji, teatr Ecce Homo odwdzięczy się premierą spektaklu „Grosse Akation”, opartego na motywach powieści „Łaskawe” Jonathana Littella, w reżyserii Marcina Bortkiewicza. Swoją pracą Stowarzyszenie Ecce Homo wspierają również choreograf Aleksandra Jaworska, na co dzień związana z Kieleckim Teatrem Tańca oraz reżyser Stanisław Miedziewski, pracujący dla teatru Rondo w Słupsku. Nie można jednak zapominać o grupie aktorów. Wiekowo struktura teatru jest zróżnicowana i waha się od piętnastu do czterdziestu pięciu lat. Jak usłyszałam od młodszych członków, koledzy bogatsi o więcej umiejętności warsztatowych chętnie pomagają nowym adeptom sztuki. – Których nigdy za wiele – dodaje Anna Kantyka-Grela. Magdalena Kołodziej, zdjęcia Wojciech Habdas

Film polski w pigułce Od 26 października w trzech polskich miastach ruszył projekt „Akademia Polskiego Filmu”. W kinach w Warszawie, Łodzi i Kielcach przez dwa lata w czasie roku akademickiego będą odbywać się projekcje najciekawszych filmów rodzimej produkcji. Do tego wykłady prowadzone przez najlepszych znawców polskiego kina. Cztery semestry i blisko 97 filmów. Ci, którzy wezmą udział w akademii, będą mieli niepowtarzalną okazję obejrzeć perełki naszej kinematografii, m.in. najstarszy polski obraz – „Kultura pruska” czy ostatnio wykorzystaną we fragmentach przez Macieja Maleńczuka ekranizację „Mocnego człowieka” na podstawie utworu Stanisława

Przybyszewskiego. Dalej już tylko krajowa klasyka – „Zakazane piosenki”, „Kanał”, „Popiół i diament”, „Do widzenia, do jutra”, „Niewinni czarodzieje”, „Nóż w wodzie”, „Hydrozagadka”, „Rejs” oraz wiele, wiele innych. Cały projekt został zainicjowany przez takie instytucje jak: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Fundacja Film Polski, Filmoteka Narodowa i Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Celem akademii jest zaprezentowanie szerszej widowni – a zwłaszcza tej młodszej generacji – filmów, które wyświetlano podczas wystawy „100 lat polskiego filmu. 1908–2008”. Ciekawostką jest, że Kielce, jako jedyne spośród trzech miast zaoferowało studentom udział w kursie historii polskiego kina za darmo. Jedyne, co należy zrobić, to odebrać karnet w kasie kina WDK lub w Instytucie Filologii Polskiej UJK. Magdalena Wach


wici.info | pasje

69 miejskim samochodem, a noszę nazwę kojarzącą się ze sportowymi modelami mitsubishi. Niezupełnie: słowo „ewolucja” oznacza zarówno kaskaderski wyczyn, jak i stopniowy rozwój a ćwiczenie z piłeczką znane jest pod nazwą „próba Stewarta”. Wymyślił je sam Mistrz Świata Formuły 1 Jackie Stewart. Rozwija ono tzw. płynność jazdy, czyli zdolność łagodnego, choć szybkiego wykonywania manewrów.

Caruso kierownicy – praktyka ewolucji

Nazywam się evo. Fiat punto evo. Na parking naprzeciw Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Kielcach przyjechałem z salonu PZMot. Jest sobota 4 września 2010, godzina 10. Zaczyna się impreza pod hasłem „Caruso kierownicy”. Do mojej maski przymocowany jest głęboki talerz, w którym umieszczono piłeczkę. Za chwilę ktoś zajmie miejsce za moją kierownicą i spróbuje pokonać slalom tak, aby piłeczka nie wypadła z talerza. Powiecie, że to równie zabawne jak fakt, że jestem małym

Ale cóż to? Nie wszyscy uczestnicy ustawili się przy mnie. Organizatorzy z Automobilklubu Kieleckiego również postanowili zwiększyć płynność dzisiejszych prób: kolejka stoi również do steranej ciężką pracą auta do nauki jazdy toyoty yaris, należącej do Mistrza Polski instruktorów Roberta Hurko. Przed dzisiejszą próbą yaris zamiast tylnych kół dostała tzw. troleje. Podczas gdy część uczestników wraz ze mną uważa na piłeczkę, inni zmagają się z tzw. nadsterownością, zasiadając kolejno za kierownicą toyoty. „Nadsterowność” to sytuacja, gdy tył usiłuje wyprzedzić przód. Wierzcie lub nie, ale wielu kierowców po prostu to uczucie kocha. Skręcenie kierownicy w przeciwną stronę powoduje piękny poślizg kontrolowany. Oprócz mnie i toyoty na placu znajdują się jeszcze dwie inne atrakcje. Jedna to stanowisko pierwszej pomocy. Tu, pod okiem ratownika, uczestnicy próbują reanimować tzw. fantom, pamiętając, iż przed przystąpieniem do

sztucznego oddychania należy sprawdzić stan ofiar i zadzwonić na numer 112 lub 999. Dość blisko mojej trasy ustawiono próbę niezaliczaną do punktacji: zabawną, ale i pouczającą. To alko-gogle. Mając „okularki” symulujące 0,2 promila alkoholu we krwi zawodnicy próbują przetoczyć piłeczkę po trasie slalomu. Jedna z pań, po wykonaniu tej próby zapytała: „jak ludzie mogą siadać w takim stanie za kółkiem?”. W pełni się z nią zgadzam. Zagadałem się, a tymczasem muszę już oddać toyocie ostatnich uczestników. Yaris czuje pewnie ulgę, gdyż odzyskał tylne koła. Teraz będzie służył zawodnikom do toczenia po trasie slalomu dużego gumowego koła zamocowanego na drewnianej płycie z niewielkimi kółkami. Na koniec slalomu trzeba trafić tym kołem w obszar wyznaczony pachołkami. Próba ta nazywa się „zawsze do celu”. To ostatni etap, po nim już tylko wręczenie nagród. Cóż, żegnamy się, a ja, fiat punto evo, życzę Wam udanej ewolucji od kierowców zagubionych lub niepotrzebnie szarżujących do sprawnych i bezpiecznych. Udział w kolejnym „Caruso kierownicy”, o którym dowiecie się ze strony automobilklub. kielce.pl, na pewno Wam w tym pomoże. Andrzej Szczodrak


wici.info | pasje

Kto będzie pamiętał za kilka lat?

71


73 Pomysł na stworzenie grupy, która zachowa pamięć o tradycji niepodległościowej powoli dojrzewał, by ostateczna decyzja zapadła podczas pogrzebu Antoniego Hedy ps. „Szary”. – Dotarło do nas, że tego człowieka nie ma. Kto przyjdzie pod pomnik za kilka lat? – mówi Dionizy Krawczyński ze Stowarzyszenia „Jodła”. Tak właśnie powstała idea widowisk historycznych.

To nie jest łatwa rola, stojąc 5 metrów od publiczności, ginąć... – Na razie nie mamy innego sposobu przybliżenia historii, ten przynosi efekt, jak znajdziemy lepszy, to go zrobimy. Za pośrednictwem tego typu widowisk młodzi ludzie mają się dowiedzieć o historii, bo wydarzenia z tych ulic, miejsc są zapomniane. Nie zawsze w ich rodzinie był ktoś, kto mógłby o tym opowiedzieć... Na widowisko składa się kilka epizodów i opowieść Dionizego Krawczyńskiego. To odróżnia „Jodłę” od innych tego typu grup – nie ma mowy o pozostawieniu publiczności bez komentarza. Od 2 lat pokazują także sceny egzekucji. Robią one na ludziach duże wrażenie, u starszych osób, niejednokrotnie uczestników tamtych wydarzeń, pojawiają się łzy. Członkowie Stowarzyszenia często mają opór przed występowaniem w niemieckich mundurach, ponieważ wywołuje to żywe reakcje, nie tylko wśród

osób, które pamiętają wojnę, dlatego nie ma oddawania honorów „niemieckim oficerom”.

Szanujemy odbiorców Około 3 godziny przed widowiskiem wszyscy są już na miejscu – trzeba przygotować sprzęt, przećwiczyć scenariusz. Stawiają na punktualność, organizację i dbałość o detale, bo trzeba szanować odbiorców. Widzieli jak jedna z grup zrobiła inscenizację walk ulicznych na zielonym świetle, kiedy ruch samochodowy trwał w najlepsze. Dla nich to nie do pomyślenia..

Umundurowanie kawaleryjskie wzór 35 Jedno widowisko, w które zaangażowanych jest 100 osób to ok. 17 tys., rozbicie więzienia w Kielcach – 55 tys., z czego telebim i 4 operatorów – 27. Kompletny mundur niemiecki to 1500 zł, polski – 700-800, chyba że uszyje go bez zysku kieleckich firma – wówczas 350. Pozostaje jeszcze proza życia, czyli np. zaplecze sanitarne czy medyczne.

5 tys. pamiątkowych pocztówek = 5 tys. stempli Dużo prac wykonują sami lub posiłkują się rodziną i przyjaciółmi. Transportera opancerzonego użycza Muzeum Orła Białego, wspierają ich też podobne grupy z: Buska, Bydgoszczy, Częstochowy,

Końskich, Nowego Targu, Radomia i Puław. Sami zrobili film z rozbicia więzienia i rozdają go szkołom.

17 beczek spirytusu W szkolne opowieści wplatają ciekawostki, np. historię o zdobyciu 17 beczek spirytusu; zazwyczaj reakcją jest śmiech, a trzeba uświadomić młodzieży, że to był znakomity środek płatniczy i dezynfekujący. Uczniowie mają bardzo dużą wiedzę i są ciekawi tych opowieści, a w razie zakłóceń, zawsze można rozkazać stójkę, np. z mauserem. Weronika Mojecka zdjęcia: Michał Janyst

Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Jodła” – 62 zapaleńców oraz ich rodziny i przyjaciele; uczniowie, nauczyciele, przedsiębiorcy; najmłodszy to uczeń IV kl., najstarszy dobiega 70; mówią sobie po imieniu, na koncie mają „stowarzyszeniowy” ślub i wigilię w mundurach; przywracają do łask historię naszego regionu – w 2010 roku zorganizowali 6 widowisk, które obejrzało 18 tys. osób, odwiedzili 22 szkoły; aby do nich dołączyć, należy skontaktować się z twórcą tego „zamieszania” Dionizym Krawczyńskim. Więcej na: www.jodla.org


75


wici.info | świętokrzyskie

Świętokrzyska poezja w Warszawie W dniach 7–10 października w Warszawie odbywała się 39. Warszawska Jesień Poezji. Uczestniczyli w niej zaproszeni poeci z Polski i zagranicy, m.in.: z Chin, Austrii, Niemiec, Litwy, Słowacji, Rosji, Ukrainy, Wietnamu. W tym gronie swoją obecność poetycką zaakcentowali także poeci z regionu świętokrzyskiego. Zorganizowane były dwa Świętokrzyskie Wieczory Poetyckie w bibliotekach na Mokotowie i Ursynowie. Swoje utwory zaprezentowali: Stanisław Nyczaj, Bogusław Pasternak, Irena Paździerz, Władysława Szproch, Elżbieta Musiał, Romuald Bielenda, Andrzej Piskulak, Benedykt Kozieł oraz Uta Przyboś, obecnie związana ze środowiskiem kieleckim, która zaprezentowała również swoje prace plastyczne. Prezentacjom i rozmowom o literaturze towarzyszył recital poezji śpiewanej w wykonaniu Cezarego Stawskiego – kompozytora i wokalisty z Warszawy, od niedawna mieszkającego w Ciekotach. Artysta plastyk Andrzej Rysiak z Warszawy, autor głośnego tryptyku malarskie-

go „Żeromszczyzna” wypowiadał się na temat twórczości Uty Przyboś. Podczas tegorocznej Warszawskiej Jesieni Poezji poeci uczcili pamięć Fryderyka Chopina z okazji obchodzonego w Polsce Roku Wielkiego Kompozytora. „Jego postać i jego muzyka stała się też natchnieniem dla wielu poetów zagranicznych – i to tych największych. Chopin stał się własnością nie tylko Polaków i Europejczyków – jest na przykład najpopularniejszym, najbardziej lubianym kompozytorem w dalekich Chinach. Kilka lat temu odsłonięto w Szanghaju bodaj największy jego pomnik; wspominam o tym między innymi, dlatego, że poezja chińska jest gościem honorowym tegorocznej Warszawskiej Jesieni Poezji” – mówił Marek Wawrzkiewicz, prezes ZG ZLP. XXXIX Warszawska Jesień Poezji jest to impreza literacka o najdłuższej historii i ogromnym znaczeniu środowiskowym poetów w całym kraju. W programie są wygłaszane liczne referaty, organizowane spotkania autorskie z poetami, noce poezji i turnieje jednego wiersza. Organizatorem jest Związek Literatów Polskich, który wydaje na okoliczność tych spotkań specjalny album poetycki. W tym roku nosił on tytuł „Dźwięków świerszcz złoty”. Wieczory świętokrzyskie odbywają się od dwóch lat. Apis

Czworo… spod znaku geometrii

Proste formy: abstrakcyjne, linearne, rytmiczne stały się głównym motywem wystawy w Instytucie Sztuk Pięknych w Kielcach. Za sprawą komisarza Wiesława Łuczaja mieliśmy okazję przyjrzeć się z bliska sztuce konkretnej, która to posługuje się formami geometrycznymi, odrzucając wierne naśladownictwo natury. To niezwykła wystawa gromadząca międzynarodowy zespół czterech osób z Niemiec i Austrii, połączonych językiem geometrii. Temu spotkaniu towarzyszył także plener organizowany przez Bożenę Kowalską, wybitną krytyk sztuki. Każdy z artystów zaprezentował odmienny styl: Hellmut Bruch rozważał o proporcjach i o prawach zachowania harmonii, o świetle jako o „medium otwartym”, o grawitacji opartej na ciągu liczbowym Fibonacciego. Interesowała go „Niematerialność” tych zjawisk we

współoddziaływaniu z „Materialnością” tego, co daje się odczuwać i dostrzegać. Jego ulubionymi materiałami były kolorowe fluorescencyjne szkła akrylowe i stal. Wystawa ta otworzyła drzwi do współpracy międzynarodowej w dziedzinie sztuk plastycznych. Jest ona piękna optycznie, mądra i bogata w postawy twórcze. Warto zwrócić uwagę na ważny aspekt społeczny towarzyszący wizycie artystów. Mimo różnic kulturowych, ich prace współgrają na wystawie. Sami autorzy to niezwykłe osobowości oraz ciepli, otwarci ludzie. Widać to w sztuce, jaką tworzą. Każdy z nich zawarł w swym dziele cząstkę własnych emocji i przeżyć. Dzięki temu sztuka konkretna geometryczna zyskała na atrakcyjności. Joanna Klich

77


Radosław Nowakowski

MOJE PAŃSTWO (27)

Muzeum To oczywiste, że muzeum być powinno. Chyba w każdym kraju jest jakieś muzeum. Piszę chyba, bo zawsze mogą być jakieś wyjątki – Liberlandia jest już jednak na tyle wyjątkowa, że może sobie ten wyjątek darować. Różne bywają muzea. Niekiedy projektuje się dla jakiegoś muzeum specjalny budynek, tak wspaniały i niezwykły, że swą wspaniałością i niezwykłością znacznie przewyższa wartość kolekcji, która się w nim znajduje, a ludzie przyjeżdżający z całego świata podziwiają właśnie budynek, a nie to, co w nim zgromadzono. I właśnie o taki szczególny przypadek tu chodzi. W muzeum gromadzi się i pokazuje rzeczy, które powstały kiedyś, w bliższej lub dalszej przeszłości. To mogą być różne rzeczy, w zasadzie to mogą być dowolne rzeczy, to może być wszystko, wszyściusieńko, pod warunkiem, że powstało w przeszłości. Oczywiście, tak się tylko mówi i pisze. Wiadomo przecież, że gdyby tak rzeczywiście było, to muzea stałyby puste, jako że przeszłość nie istnieje – istnieje tylko teraźniejszość, więc wszystko powstaje i jest i trwa w teraźniejszości. Wiadomo również, że teraźniejszość jest nieuchwytna, trwa tak krótko, że można o niej powiedzieć, iż nie istnieje, bo natychmiast zamienia się w przeszłość, która też nie istnieje, ponieważ istnieje tylko teraźniejszość, tylko to co dzieje się w tej właśnie chwili. O przeszłości możemy jedynie powiedzieć, że istniała, że to niegdysiejsza teraźniejszość. Okropnie to skomplikowane, więc nie zawracajmy sobie tym głów i tak już wystarczająco skołowanych. Rzeczy gromadzone w muzeum są materialne. Możne je dotknąć, chociaż z reguły jest to zabronione, albowiem gdyby każdy je dotykał, to wkrótce pokryłyby się brudem. Czyste ręce są przecież całkowitą fikcją. Czy w Liberlandii są jakieś rzeczy materialne,

substancjalne? Nie. Liberlandia istnieje przecież tylko wtedy, kiedy ją czytasz. Przestajesz ją czytać i ona znika. Jakieś jej okruchy mogą się zachować w twojej pamięci, lecz to już będzie twoja pamięć, a nie Liberlandia. Nie możesz też Liberlandii dotknąć. Możesz dotknąć ekran lub papier, ale ekran czy papier to przecież nie Liberlandia, ekran to tylko ekran, a kartka papieru to tylko kartka papieru. Mógłbyś zrobić zrzuty z ekranu, mógłbyś zrobić zdjęcia i je pokazywać mówiąc: patrzcie, tak wyglądała Liberlandia kiedyś. Tak się przecież robi. Pokazuje się zdjęcia jakiegoś miasta mówiąc: patrzcie, tak tu było kiedyś. Lecz nawet jeśli teraz jest tam inaczej, to z pewnością jakieś kamienie, drzewa, beton, które były tam kiedyś, są tam i teraz. Możesz je dotknąć i pomyśleć: dotykam czegoś bardzo starego. W Liberlandii niczego nie dotkniesz. Co najwyżej przeczytasz fragment napisany dawno temu, ale on wcale nie będzie się różnił wyglądem od innego fragmentu napisanego całkiem niedawno. Czy czytanie to coś innego niż dotykanie? To ciekawe, że w muzeum literatury pokazuje się pióra, stare maszyny do pisania, krzesełko na którym siedział pisarz, zeszyt, pierwodruk, a przecież to jest coś zupełnie innego niż literatura. Dlaczego w muzeum literatury nie pokazuje się literatury? Może dlatego, że jej pokazać się nie da. A dlaczego nie da się jej pokazać? Może dlatego, że literatura nie istnieje... albo jest zupełnie przezroczysta, niewidzialna... Zatem będzie to muzeum jakiego nie ma w żadnym innym państwie – Muzeum Teraźniejszości. Będzie to budowla jakiej nie ma w żadnym innym państwie, konstrukcja niebywała, niesamowita, ekstraordynaryjna, nieprzeciętna i niespotykana, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna..... I tak można by mnożyć i mnożyć owe określenia, lecz żadne z nich nie odda nawet w przybliżeniu charakteru tej konstrukcji. Z wyjątkiem tego jednego słowa: ULOTNA. To chyba byłoby właściwe słowo – na tyle na ile jakiekolwiek słowo może być właściwe; słowa nigdy nie są właściwe, słowa tylko psują, wypaczają, zniekształcają.... Niech zatem będzie, że ulotna. Zatem, wyobraź sobie ogromną kratownicę, wielką jak boisko do piłki nożnej. Och, jeszcze większą, znacznie rozleglejszą. Jak ta łąka, którą tylko ja teraz widzę poprzez kraty bezlistnych gałęzi. I na dodatek giętką. Nie sztywną. Wyginającą się i falującą ...... A może jednak sztywną? Lecz w każdym przypadku całkowicie przezroczystą. Przezroczystą, ale widzialną. Wyraźnie widzialną, by dało się prześledzić wszystkie węzły, supły, zbiegi, przecięcia i krzyżowania się. Jest-a-jakoby-jej-nie-było ......


Jak latajÄ…cy dywan. Jak fruwajÄ…cy kobierzec, ktĂłry zawisĹ‚ nad gĹ‚owÄ…. LatajÄ…cy dach, ktĂłry zatrzymaĹ‚ siÄ™ w locie – zawisĹ‚ ale nie wisi, albowiem do niczego nie jest podwieszony. UNOSI SIĘ. Konstrukcja samonoĹ›na. Konstrukcja samounoszÄ…ca siÄ™. Konstrukcja samowiszÄ…ca. Ĺťadnych podpĂłr. Ĺťadnych lin. Ĺťadnych Ĺ›migieĹ‚.

+IELCZANIEZALBUMĂ?WRODZINNYCH 7YJ–TKOWYALBUMJUÂœWSPRZEDAÂœY

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx ___________________________________________________________ Murowany sukces. Atrakcja murowana. Bez jednej cegły. Bez zaprawy grama. W innych muzeach w krajach zapłotnych zewsząd zawsze wyłaniają się ściany, mury, przegrody, słupy, podpory, kolumny... A tu nic. Nic się nie wyłania. Nic niczego nie zasłania. Nie ma şadnych ścian. ŝadnych podpór. ŝadnych filarów. ŝadnych przepierzeń. ŝadnych drzwi. ŝadnych słupów. ŝadnych lin. ŝadnych podciągów. ŝadnych wsporników. ŝadnych przypór. Nic wzroku nie zatrzymuje. Nic kroków nie kieruje. ŝadnych korytarzy. ŝadnych pokojów. ŝadnych sal. Widzisz na przestrzał i na wskroś. W kaşdej chwili moşna jednak postawić ściany. W kaşdej chwili i w kaşdym miejscu. Bo dach, ten samonośny dach, ten samounoszący się dach, ten latający dach moşna przecieş przesunąć. Wystarczy dmuchnąć. Lub machnąć ręką. Ach, umysł tego nie ogarnie. A to takie proste. Spada kratownica i w pewnym momencie znajduje się na odpowiedniej wysokości i wtedy i tam się zatrzymuje. I juş nie spada. Wystarczy tylko obliczyć moment ulotności oraz moment unoszenia lub ich odwrotności, czyli ulotności moment oraz unoszenia moment. Wystarczy tylko znaleźć się we właściwym momencie we właściwym miejscu. Naleşy więc takşe obliczyć ulotność momentu oraz ulotność miejsca. Wiadomo przecieş, şe potem jest za późno, a przedtem jest za wcześnie. Skąd jednak spada? No właśnie – SKĄD SPADA?

8ZEBXOJDUXPv+FEOPŞŗw VM+BOB1BXÂ’B**OS ,JFMDF E[JBÂ’TQS[FEBĆ’ZUFM JOGPMJOJBXXXKFEOPTDDPNQM


wici.info | pasje

83 oryginalni w tworzeniu swojego świata i wizerunku. Młodzi ludzie własnoręcznie malowali koszulki, naszywki, ozdabiali poszarpane kurtki jeansowe metalowymi żyletkami i agrafkami.

DIY czyli zrób to sam Jeżeli chcesz być oryginalny, wyróżniać się z tłumu ludzi noszących takie same rzeczy proponowane przez sieciówki, jest na to prosta rada: zrób je sam. Jeżeli masz mnóstwo pomysłów na ulepszenie przedmiotów bądź urządzeń użytkowych pokaż całemu światu swoje zdolności, tworząc stronę diy lub zamieszczając swoje pomysły na odpowiednich portalach. Każdy z nas przy odrobinie wysiłku i kreatywności może zostać mistrzem DIY. Popularne określenie DIY kojarzy się z subkulturą hippie i punk, której członkowie chcieli być przede wszystkim wolni, ale również

W sieci znajdziemy mnóstwo blogów, stron i filmików, za pomocą których możemy wyczarować oryginalną torebkę, modny makijaż, niespotykany wazon bądź rowerowy komputer pokładowy. Wykopalisko skarbów to portal You Tube, na którym znaleźć możemy dosłownie wszystko: od porad jak zrobić perfekcyjny makijaż, po wskazówki jak wyczarować wieczorową fryzurę. Wystarczy wpisać w wyszukiwanie diy a przed nami nieprzespana noc.

Jeżeli interesują Was dodatki z najwyższych półek, takich jak Dior, Chanel i chcielibyście ponadto wzbudzić zainteresowanie swoim strojem, koniecznie zajrzyjcie na stronę http://psimadethis.com/. Znajdziecie tam porady, np.: jak przyozdobić buty kokardką zrobioną z filcu bądź tiulu, by przypominały te z wybiegu Louisa Vuittona albo jak wytworzyć wisiorek Lucky Charms, który ozdobi twoją torebkę. Mnie bardzo spodobał się pomysł na stworzenie falbaniastej spódnicy rodem z serialu „Mad Men”. Wiele portali zajmujących się modą, takich jak Lula.pl czy

Groszki.pl również dostarczy Wam inspiracji do przerobienia i przyozdobienia garderoby.

DIY nie tylko rozwija kreatywność i dokładność, ale jest doskonałe, jeżeli nie stać nas na designerskie rzeczy bądź drogie ubrania. Przy małym nakładzie pieniędzy i czasu możemy stać się kreatorami naszego świata: ozdabiać ubrania, urządzać mieszkanie wytworzonymi przez nas przedmiotami, a także tworzyć dla naszych znajomych

DIY popularne jest nie tylko w modzie, ale także w kulturze hakerów, majsterkowiczów czy elektroników i innych hobbystów, którzy za pomocą blogów czy stron internetowych informują jak skonstruować np. podgrzewacz do frytek. Niezwykle ciekawa jest strona http://www.diyphotography. net/ (niestety tylko w języku angielskim) poświęcona fotografii. Pasjonaci pokazują tam krok po kroku, jak stworzyć domowe studio i prezentują dużo innych przydatnych fotografowi akcesoriów. Jeżeli chcecie wyposażyć wnętrze swojego mieszkania w rzeczy niespotykane w sklepach, zapraszam na stronę http://www.cutoutandkeep.net/, gdzie znajdziecie projekt zegara z kół zębatych albo ciekawe pudełko na prasę. Dla poważnych domowych majsterkowiczów polecam stronę http://www.diyideas. com/, na której pełno dobrych pomysłów na poprawę funkcjonalności mieszkania czy ogrodu. Znajdziemy tam również garść inspiracji, które pomogą uatrakcyjnić pokój, kuchnię czy łazienkę.

jedyne w swoim rodzaju prezenty. Warto zainteresować się tym tematem, bo z czasem DIY może przerodzić się w pasję a nawet pomysł na dobry biznes. Żaneta Lurzyńska www.mystic.bloblo.pl


wici.info | fason

85 – Futra – zima nie będzie sroga, jeżeli założymy futrzane czapki, kamizelki, torebki, kołnierze i rękawy obszywane futrem, a nawet takież buty. Tym razem czeka nas istne futerkowe szaleństwo, im większe, tym modniejsze. – Patchwork – pomieszanie przeróżnych wzorów i materiałów wkradło się do swetrów, spódnic i sukienek. Jeżeli chcesz wyróżnić się z tłumu, zastosuj kolorowe miszmasze. – Kratka – tradycyjna odchodzi w kąt, a panowanie ogłasza fantazyjna, czyli połączenie kratki grubej z cienką i szerokiej z wąską. Nosimy ją z grubymi dzianinami i skórą.

Skok w nowy sezon Kolejny sezon w modzie przyniósł „ulepszone” stare pomysły, więc mam dobrą wiadomość - nie musimy wyrzucać całej szafy, by poczuć się modnie. Niektóre rzeczy trzeba będzie podkręcić nowymi akcesoriami albo poszukać inspiracji w szafie babci. W tym sezonie bowiem bardzo modny jest powrót do New Looku Diora z 1947 roku, czyli kobiecej sylwetki. W tym sezonie królować w modzie będą następujące faktury, wzory, kolory, sylwetki i akcesoria.

– Ażury i koronki – delikatne i romantyczne ozdabiają rękawy i obszycia spódnic, a z grubszej, gipiurowej wersji zrobione są swetry i szaliki. – Lamparcie cętki – wyparły z mody inne zwierzęce motywy. Noś je z klasyczną czernią i stonowanymi krojami.

modna będzie również kurtka lotnika, obszyta kożuszkiem, z dużym kołnierzem, sięgającą do tali. – Boho – jeżeli lubisz frędzle, mazy, ponczo i zamszowe kozaki – będzie Cię cieszył powrót mody hipisowskiej na sklepowe półki. - Pikowania – stosowane na sportowo na kurtkach i płaszczach i elegancko na torebkach i butach. – Kolor – wielbłądzi brąz – niewątpliwy król kolorów tego sezonu. Mile widziany na płaszczach i obuwiu, stosujemy go również jako total look, a także w towarzystwie czerni i pudrowych kolorów. Modne będą miodowo-musztardowe odcienie oraz eleganckie pudry. Do łask powrócił militarny kolor khaki. Dla stonowanych elegantek polecam różne odcienie szarości, a dla buntowniczek dodatki w kolorach turkusu, limonowej zieleni, fioletu czy pomarańczowego. Dla dziewczyn, które lubią błyszczeć polecam bardzo modny kolor złoty.

– Kwiaty – czarują i w tym sezonie. Tym razem przeważają duże i malarskie, modne są też wzory rodem z tapicerek i tapet.

– Sylwetka klepsydry – bardzo modna jest ultrakobiecość, czyli podkreślenie kształtów. Szeroka spódnica za kolano, podkreślony dekoltem biust i zaakcentowana talia.

– Militaria i kurtka lotnika – ten trend pozostaje w modzie już długo – kurteczki i marynarki z podkreślonymi ramionami, koniecznie dwurzędowe obszyte złotymi guzikami. W tym sezonie

– Męski szyk – garnitur, kamizelka na guziki melonik i krawat. Spodnie przykrótkie, ale za to z podniesioną talią. Moda nawiązuje do stylu Coco Chanel i Marlene Dietrich.

Do męskiego szyku proponuje kobiece dodatki, szczególnie w modnym karminowym kolorze. – Golfy i architektoniczne kołnierze – w tym sezonie projektanci zwrócili uwagę na szyje, podkreślając ją fikuśnymi kołnierzami bądź golfami.

Akcesoria to: – duża biżuteria – już od dawna króluje w modzie, polecam masywne naszyjniki do delikatnych golfów oraz broszki-kwiaty czy złote bransoletki; – kapelusze – te z dużym rondem á la boho i te mniejsze eleganckie á la melonik; – buty – do łask wracają szpiczaste szpilki i buty na mocnym, solidnym obcasie; – najmodniejsze szpilki mają nie więcej niż 8 cm wysokości; – do botków i pantofli na szpilce nosimy ciepłe podkolanówki – grube, wełniane albo z połyskliwej dzianiny; – paski – obszerne i cieniutkie – do swetrów, sukienek i marynarek – ważne by podkreślały talię; – torebka – powrót torebki o klasycznym kroju, lepiej do ręki niż na ramię. Żaneta Lurzyńska


87

wici.info | podróże

Idziemy. Bliskowschodnie słońce grzeje nam karki, z których miarowo skapują tysięczne już krople potu. Zwabieni światłem obcujemy z Historią. Historią niedocenioną, wypartą przez egipskie piramidy… Pokonujemy wąwóz, zwany po arabsku Sik. Na jego ścianach dają się dostrzec pulchne postacie bez twarzy – cisi świadkowie krzyków arabskich karawan sprzed kilkunastu tysięcy lat, bogów Nabatejczyków. To właśnie ten lud od III w p.n.e. do I w n.e. kuł skalne miasto – Petrę. Po kilku kilometrach wędrówki dochodzimy do Skarbca El Knazeh. Gdy zbliżamy się do końca wąwozu, fasada po fasadzie odkrywa się przed nami skarb wieków. Cud świata – powtarzam za globalnym głosowaniem z 2007 roku, w którym turyści docenili piękno rysujące się przede mną na 40 metrów wysokości. Architektonicznie zbliżone do stylu greckiego, choć piaskowiec zmieniający kolor pod wpływem słońca nadaje mu wschodniego charakteru. Na szczycie urna, na której widać ślady po pociskach. Krążą plotki, że znajduje się w niej skarb, jednak nikomu nie udało się sprowadzić go na ziemię. Czyżby klątwa?

Różanoczerwona Jordania

„Różanoczerwone miasto, mające połowę tych lat, co czas.” – napisał w swoim wierszu XIX-wieczny poeta J.W. Burgon. Dokładniej mówiąc – nie miasto, ale cmentarz, bo Petra składa się głównie z grobowców, chociaż zachował się i amfiteatr z rzymskich czasów.

Wszystkie są wykute w skałach, które wydają się być zastygłą materią słoneczną. Dziwne, że nie stworzono jeszcze legendy na ten temat. Istnieje natomiast inna historia, Johanna Ludwiga Burchardta – szwajcarskiego podróżnika. W 1812 roku, zaintrygowany historiami o zapomnianym mieście, przebrał się za Beduina i przy pomocy swojego arabskiego przewodnika, zboczył z trasy prowadzącej do góry proroka Aarona – miejsca kultu zarówno dla mahometan, jak i chrześcijan. Dotarł do obiektu swoich marzeń, a wrażenia z podróży skrupulatnie zanotował. W ten sposób Zachód po raz pierwszy usłyszał o Petrze. Jednak miasto Nabatejczyków nie przyciąga zbyt dużej liczby europejskich turystów (ku niezadowoleniu beduińskich dzieci, które zachęcają podróżnych do kupienia kartek pocztowych za obowiązującą na całym Bliskim Wschodzie walutę „one dollar”). My dostajemy je jako podarunek – Ramadan sprzyja czynieniu dobroci, a nasze niebieskie oczy są jedynie pretekstem dla dziewczynki, która nieśmiało nam w nie spogląda. Idziemy. W godzinach popołudniowych Sik jest już niemal pusty. Czasem mijamy nieliczne grupki obcokrajowców. Niektórzy odważyli się spróbować podróży bryczką, która przez nieumiejętność targowania się może kosztować ich i kilkadziesiąt dolarów.

Wyjeżdżając z doliny Wadi Mousa obserwujemy beduińskie wioski, te położone bliżej drogi. Po trzygodzinnej podróży, zatrzymujemy się w Ammanie. Wita nas Muezzin nawołujący na modlitwę. Wszystko idzie z duchem czasu, teraz w minaretach zamiast głosu duchownego rozbrzmiewa nagranie audio. Historia dzieli się grubymi kreskami, Petra skąpana w słońcu jest już za mną, przede mną neony ramadanowego wieczoru i już zupełnie inna Jordania... Magdalena Kołodziej


89

wici.info | podróże

Parlament Europejski w Brukseli

Belgijskie łakocie turystyczne Kraj czekoladą i piwem płynący, o zapachu frytek, z Unią Europejską w tle. Te symbole najlepiej określają Belgię, lecz to nie koniec atrakcji tego uroczego państwa. Podróżując od czasu do czasu w różnych celach po Europie, zdarzało mi się przebywać dłużej bądź krócej w różnych krajach. Belgię odwiedziłam dwa razy, były to pobyty kilkudniowe, mimo to wrażeń mnóstwo. Sam przejazd autokarem to wyczyn dla wytrwałych, ponad 20 godzin siedzenia i niby leżenia. Zmęczonym wzrokiem, w deszczu zwiedzamy najciekawsze zakamarki starego miasta. Jego sercem jest wspaniały Grand Palace, gdzie można podziwiać mnóstwo bogato zdobionych kamienic oraz imponujący Ratusz, pochodzący jeszcze z XV wieku. Znajduje się tu też Dom Króla – w tym XVI-wiecznym pałacu mieści się obecnie Muzeum Miejskie. Idąc dalej, mijamy katedrę św. Michała z XII wieku, której największą chyba atrakcją są

niesamowite XVI-wieczne witraże. Przy pełnym uroku placu Grand Sablon znajduje się gotycki kościół Notre Dame du Sablon oraz Czarna Wieża, będąca pozostałością po XII-wiecznych fortyfikacjach. Jest sobotnie popołudnie, na ulicach rozbawiony tłum ludzi z różnych zakątków świata. Przeciskamy się z trudem, w powietrzu rozmaite zapachy zapraszają do konsumpcji owoców morza. Gwarno i ciepło, choć mokro, przed nami jeszcze długa droga w kierunku Brukseli Górnej. Jest ona dzielnicą pałaców, muzeów, przedstawicielstw dyplomatycznych, luksusowych hoteli i rozległych parków. Główne zabytki stanowią tu gotycka katedra St. Jean et Gudule, Pałac Królewski, Pałac Sprawiedliwości. Przez miasto przepływa oczywiście rzeka Senne, której nie widać, ponieważ płynie pod ziemią. Na koniec dnia pozostaje nam wspólna fotografia z najsłynniejszym chłopcem w Belgii, na dodatek siusiającym. Podobno kiedy na miasto spadła bomba, to na nią nasikał


91 i tak uratował ludność od zagłady. W Brukseli to właśnie mieszkańcy stanowią największą atrakcje, Arabowie, Hindusi, itd. Wielokulturowość w tym mieście ma swoje minusy, dzielnica Matonge – zamieszkana głównie przez imigrantów z Konga – należy do najniebezpieczniejszych miejsc. Do tego dochodzi problem bezdomności, notoryczne strajki i bójki na ulicach, czego byliśmy świadkami. Po porannych manewrach opuszczamy Brukselę i udajemy się do Bruggi i Ostendy. W słonecznych nastrojach spacerujemy po urokliwych średniowiecznych uliczkach „flamandzkiej Wenecji”, tak nazywana jest Bruggia. Z najważniejszych zabytków można wymienić kościół Najświętszej Marii Panny, z najwyższą 116-metrową wieżą w Belgii i wspaniałą kolekcją klasycznego malarstwa. Dzwonnica na rynku stanowi niezwykły punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę całego miasta. Nieopodal usytuowane są: XIV-wieczny ratusz oraz Bazylika Świętej Krwi z XII wieku, szczycąca się relikwią w postaci fiolki z Krwią Chrystusa. Wielbiciele malarstwa zachęcani są do odwiedzenia Muzeum Memlinga w budynku dawnego szpitala św. Jana, gdzie można zapoznać się z życiem i artystycznym dorobkiem najsłynniejszego bruggijskiego

w Belgii oprócz butików z łakociami są dostępne całoroczne sklepiki z „rupieciami” bożonarodzeniowymi. Kolejny dzień pełen korków ulicznych i demonstracji spędzamy w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej oraz Parlamencie Europejskim.

malarza. Tu czas płynie inaczej, niespiesznie, własnym rytmem, a my, niestety, niemal przelatujemy przez centrum miasta i przenosimy się dalej nad morze. W Ostendzie, kurorcie nadmorskim, prawie jak w Kielcach, czyli wykopki. Remonty, wielkie wykopaliska, szum morza miesza się z wrzaskami dzieci. Nie był to ciekawy widok dla tych, którzy pierwszy raz odwiedzili to miejsce. Wiosną poprzedniego roku było tu o wiele przyjemniej, mniej turystów, a więcej słońca. Tylko sklepy nie zmieniły swojego położenia, smakołyki kuszą na każdym rogu. Dla smakoszów słodyczy to istny raj: czekoladki, gofry, cukierki i ozdoby choinkowe niezależnie od pory roku. To taka ciekawostka,

W gmachu przedstawicielstwa zwraca uwagę olbrzymi obraz pt. „Divina Polonia” (3,5 m szerokości i 4 m wysokości) wybitnego polskiego artysty malarza – Franciszka Starowieyskiego. Przedstawia on alegorię Polski i Europy pod postacią dwóch kobiet. Tematyka oparta jest na greckim micie o porwaniu Europy przez Zeusa. Na deser przed odjazdem pozostaje nam zwiedzanie Parlamentu Europejskiego, ogromnego futurystycznego gmachu.

Ostenda

Byliśmy m.in. na sali obrad oraz na stołówce parlamentarnej. Do ciekawostek należy zaliczyć Atomium, 103-metrowy model kryształu żelaza powiększony 165 miliardy razy. Składa się z 9 stalowych sfer o średnicy 18 metrów i łączących je 20 korytarzy o długości 40 m. Po kilku dniach pędzenia za przewodnikiem, miło wspominam poprzedni wypad do Belgii. Czasami warto się zagubić, by przemierzając wolno, może mniej znane miejsca, odkryć więcej prawdziwego życia. Trzeba mieć tylko trochę szczęścia, by trafić na właściwych ludzi i wrócić cało do grupy. Zostawiamy za sobą echa podróżnych wrażeń, pełni kolorowych prezentów wracamy tylko z nieco lżejszym portfelem. Joanna Klich


93

wici.info | podróże

na Ziemi, do którego wybraliby się na wakacje. Poza tym język. Co z tego, że moja kuzynka jest Polką, skoro jej mąż zna zaledwie kilka polskich słów? Czy dogadam się tam z kimś po angielsku? Czy dam sobie radę z małym dzieckiem? Jak ja się tam w ogóle dostanę?

Podróż i początki

Na czubku buta Jeśli chcesz poznać lepiej obcy kraj, poszukaj jego biednej części. Jeżeli możesz, zamieszkaj w niej – choćby na moment. Spróbuj nauczyć się obcej mowy, bo, jak napisał Ryszard Kapuściński, „każdy świat ma własną tajemnicę i (…) dostęp do niej jest tylko na drodze poznania języka”. Od takiej strony zaczęłam swoje poznawanie Włoch. Jakże bliskich – i jakże odległych.

Do Simeri Mare Gdy w lutym dostałam od kuzynki maila z zapytaniem, czy mam ochotę przyjechać do Simeri Mare i opiekować się przez wakacje jej trzyletnią córką, nad odpowiedzią zastanawiałam się tylko przez moment. Spojrzałam na pluchę za oknem. „Załatwię sprawy na uczelni i przyjeżdżam.” – brzmiała treść maila zwrotnego. Dopiero kilka dni później dopadły mnie wątpliwości. Simeri Mare nad Morzem Jońskim to letniskowa miejscowość znajdująca się niedaleko Catanzaro, stolicy regionu Calabria. Najbardziej wysuniętego na południe, a co za tym idzie – obok Sycylii - najgorętszego. Atrakcja dla zmarzluchów, ale dla chłodnolubnych ostatnie miejsce

Po kilku miesiącach nauki włoskiego zdecydowałam się również na najbardziej ryzykowną formę transportu – autokar. 36 godzin telepania się na niewygodnym siedzeniu zostało jednak zrekompensowane dzięki widokom. Zza szyby oglądałam przekrój Włoch – miasta północy i południa, góry i pagórki, winnice, gaje oliwne i sady cytrynowe. W pamięci utkwiły mi Neapol i Salerno. Pierwszy – niewiarygodnie brudny: walające się wszędzie stare gazety, puszki, rozbite butelki, rozrzucone szmaty przy pomniku Garibaldiego, pies załatwiający się na chodniku. Kilka godzin później znalazłam się w jednym z najurokliwszych zakątków, które dotąd dane mi było oglądać. Salerno – miasto, w którym góry wpadają do niewiarygodnie błękitnego morza. Autokar jakimś sposobem przedarł się przez wąskie ulice na stację, zatrzymał się, wysadził kolejnych turystów i pomknął dalej na południe. Wieczorem z Lamezii Terme odebrał mnie szwagier. Przez blisko godzinną drogę do Simeri Mare zamieniłam z Giannim trzy-cztery słowa. Zapowiadało się ciężko.

W domu powitała mnie Justyna z moją małą podopieczną, Alą. Z okien mieszkania rozpościerał się widok na góry – z prawej – i na morze – z lewej strony. 15 minut drogi do plaży i do restauracji prowadzonej przez Justynę i Gianniego. Codzienne posiłki w towarzystwie rodziny szwagra i pracowników, niemalże nieograniczony dostęp do restauracyjnej lodówki, plaża, morze, ciepełko... Dolce vita. Życie upływało naprawdę słodko, pomijając walki o dominację w związku „ciocia Magda – Ala”.

Ucztujemy, lenimy się Pierwsze mankamenty pojawiły się wraz z upałami. W trakcie siesty, gdy powietrze stało w miejscu, pomagała butelka zmrożonej wody mineralnej. Nie do picia, ale do chłodzenia ciała. Leżysz – leje się z ciebie, ruszasz się – pływasz. Podczas popołudniowej drzemki ludzie kryją się w szczelnie osłoniętych domach. Rolety, nieraz zamknięte okna i włączona klimatyzacja – inaczej się nie da. Nie dziwi więc, że Calabrię z powodu gorąca nazywa się niekiedy Calafricą. Ok. 22 wracam z małoletnią z restauracji do domu. Przez pierwsze kilka wieczorów szwagier odwozi nas samochodem. Później w ramach spaceru ładuję Alę do wózka i idę na piechotę. Siostry Gianniego są w szoku – „Przecież to daleko!”. Zdumiona, odpowiadam, że to tylko kwadrans drogi. Zdaje się jednak, że krótki dystans


95 pokonywany w piętnaście minut to dla Włochów wyczerpujący maraton. Jeden z kuzynów Gianniego kilka razy oferuje podwiezienie, bojąc się, żebym przypadkiem się nie zmęczyła... A samodzielne powroty należą do przyjemności – zwłaszcza gdy przechodzę pod palmami i piniami, w powietrzu unosi się słodki zapach fig, a pod latarniami fruwają nietoperze.

Zapuszczanie sadełka Poranki mijają pod znakiem plażowania i morskich kąpieli. Spoglądam nieśmiało na otaczających mnie ludzi i z niepokojem odkrywam, że zaszła tu niepokojąca zamiana ról. Mężczyźni, bez względu na wiek, w większości wyglądają jak młodzi bogowie, natomiast kobiety przy brzuchach mają pokaźne opony. Nie dziwię się jednak temu zjawisku. W ciągu całego mojego pobytu w Calabrii na palcach u jednej ręki mogę policzyć obiady, na które nie podano makaronu. Różne pasty podane w rozmaity sposób – makaron z sosem pomidorowym, makaron z warzywami, makaron z mozarellą, makaron z małżami... Brzmi apetycznie? Niech ktoś spróbuje jeść taki obiad przez 2,5 miesiąca przy minimalnym ruchu. Na efekty nie trzeba długo czekać. Zagadką pozostaje dla mnie, jak większość południowców zachowuje swoje boskie proporcje. Kalabryjki raczej nie mogą być wyrocznią w tej sprawie. Wieczorem życie towarzyskie rozkwita.

O 21 restaurację nawiedzają dzikie tłumy wygłodniałych klientów. Z rozbawieniem obserwuję umęczonych kelnerów niosących pizze, półmiski pełne makaronów, ryb i sałatek oraz pucharki z lodami. Przeciętny południowiec zjada kolację złożoną z trzech-czterech dań. Do tego woda, wino lub piwo. Jemy w towarzystwie, nigdy sami. Najlepiej, gdy jest nas dużo. Każda okazja do takiego ucztowania jest dobra. I tak do godziny 2, czasem 3 w nocy. Apogeum kultury jedzenia jest 15 sierpnia, czyli Ferragosto. To jedno z ważniejszych włoskich świąt, podczas którego rodziny spotykają się ze sobą, najczęściej w nadmorskich miejscowościach, jedzą i kąpią się. W nocy natomiast, ku uciesze zebranych, na plażach pali się okazałe ogniska. Tradycję Ferragosto można porównać do naszego święta Matki Boskiej Zielnej – wszystko ku uczczeniu zakończenia zbiorów, z pogańskim rodowodem.

Podróże za jeden uśmiech Jeśli kogoś wiatr zawieje do Calabrii, warto wybrać się do takich miejscowości jak Reggio di Calabria nad Cieśniną Mesyńską (skąd już tylko rzut beretem do Sycylii), Tropei z jej słynnym sanktuarium Santa Maria dell’Isola czy Soverato – miasta słynącego ze wspaniałych plaż i tętniącego życia nocnego. W moim przypadku największe wrażenie wywarł jednak bulwar w Catanzaro Lido (portowej

części stolicy regionu) oraz Parco Nazionale della Sila. Walory tego drugiego to niezapomniane widoki jeziora w Villagio Mancuso oraz górskie niespodzianki – samotne domki usadowione gdzieś pośród kasztanów (sic!) i sosen. Klimat panujący w Sila jest również miłą odmianą po upałach i wichrach w nadmorskich miejscowościach Calabrii.

popękaną ziemię i zastanawiam się, jak tu wyrasta jakiekolwiek zboże. A jednak – jesteśmy już po żniwach. W przerwach zaglądamy do winnicy – tu napotkany właściciel zachęca nas do skosztowania winogron. Idziemy dalej – tym razem zajadamy się świeżymi figami i granatami. „Bo my na polowaniu głównie jemy”, tłumaczy Roberto, przyjaciel Gianniego.

Raz udaje mi się zapuścić do jednego z „górskich” lasów w Sila. Trafiam na... stado kóz. Niewiele jednak sobie robią z mojego towarzystwa. Na początku września, gdy mój włoski już nie kuleje tak, jak na początku, jadę z Giannim na polowanie, na ptaki. On i jego znajomi całkiem serio pytają, czy chcę spróbować strzelać. Obawa o odstrzelenie niewłaściwego ptaka zwycięża, w ręce zamiast strzelby nadal dzierżę aparat. Gdy szwagier czatuje na ptactwo, ja spoglądam na wysuszoną,

Gdy w połowie września znów wsiadam do autokaru, nie planuję szybkiego powrotu do Włoch. Choć Salerno widziane o świcie jest jeszcze bardziej bajkowe, a Wezuwiusz górujący nad Neapolem zachęca do odwiedzenia, to z radością myślę o chłodnej Polsce. Po południu jadę przez zadbane, zabytkowe Bolonię i Florencję. Zastygam w bezruchu, gdy mijam salon porsche. Może jednak, kiedyś...? Magdalena Wach


wici.info | sprawdzone smaki

Podroby całkiem apetyczne Języki, nerki, wątroba, serca, żołądki, uszy, ogony… to zestaw, który kojarzy nam się zwykle mało apetycznie. Jednakże goszczą one na naszych stołach od początku, kiedy to człowiek zaczął polować. A ponieważ zdobywanie pożywienia było zawsze związane z dużym wysiłkiem, toteż wykorzystywano również wnętrzności zwierząt. Na przestrzeni wieków bywały różnie traktowane – głównie jako pokarm ubogich. Współczesnego smakosza może jednak zaskoczyć pozycja, jaką one zajmowały w średniowiecznej kuchni europejskiej. Wątróbki, serca i flaczki były niezwykle popularne, obok pieczeni i gulaszów, stale gościły na stołach możnych. Podrobów często używano także do sporządzania sosów i faszerowania mięsa.

W ostatnich latach w polskiej kuchni zyskały na popularności – znów pojawiają się na salonach. Odpowiednio przyrządzone i podane stają się snobistycznym daniem, dla którego przyjeżdża się do restauracji. W Warszawie i Katowicach działają już takie, w których dominują w menu podroby, ale podane w sposób wyrafinowany. Ja bez względu na panujące trendy, osobiście przyznaję się do uwielbiania podrobów. Goszczą one w mojej kuchni od zawsze w postaci wypróbowanych dań. Chciałabym przekonać Was, drodzy czytelnicy, że odpowiednio przyrządzone są niezwykle smakowite.

Najpierw kilka rad: 1) kupujemy zawsze świeże podroby i niezwłocznie je przyrządzamy; są to najczęściej organy silnie ukrwione a to powoduje ich szybkie psucie, 2) podroby przed obróbką starannie płuczemy pod bieżącą wodą a następnie moczymy w zimnej wodzie co najmniej pół godziny, 3) w procesie gotowania lub smażenia wydzielają one silny, nieciekawy zapach, ale niech Was to nie odstrasza – w potrawie nie będzie już tego zapachu, 4) wszystkie podroby, prócz wątróbki, wymagają długiego gotowania, aby były miękkie, a woda z gotowania nie nadaje się do użytku.

Pora na konkretne przepisy Żołądki z cebulką Składniki: 1 kg żołądków 2 cebule olej do smażenia przyprawy: vegeta, pieprz, ziele angielskie, listek laurowy Przygotowanie: Żołądki wypłukane i wymoczone gotujemy około 1,5 godziny z dodatkiem łyżki vegety, kilku liści laurowych i kilku ziaren ziela. Odlewamy wodę, żołądki lekko studzimy a następnie kroimy wzdłuż na 4 cienkie paski. Cebulę kroimy na ćwiartki a następnie w piórka. Na patelnię wlewamy olej, tak aby zakryć całe dno i wrzucamy żołądki, cebulę i oprószamy pieprzem wg uznania. Opiekamy na rumiano, ale tak by nie spalić cebuli. Podajemy z pieczywem lub ziemniakami, a do tego najlepiej smakuje ogórek kiszony lub konserwowy.

łyżka mąki olej do smażenia Przygotowanie: Serca starannie płuczemy pod wodą, oczyszczamy z krwi, której zawsze zostaje sporo i moczymy w zimnej wodzie. Wycinamy ewentualne żyły i otłuszczenia, a następnie kroimy wzdłuż w wąskie słupki. W rondlu rozgrzewamy olej, wrzucamy mięso i na silnym ogniu obsmażamy, wlewamy wodę, tak aby zakryć całość (można podlać rosołem, jeżeli takowy mamy) i dusimy pod przykryciem na małym ogniu około godziny. Dodajemy koncentrat pomidorowy, paprykę lub chili, solimy do smaku i dusimy jeszcze około godziny, mieszając od czasu do czasu.

Strogonow Oryginalną potrawę o tej nazwie przyrządza się z wołowiny, ale ja proponuje wersję podrobową, czyli z serc wieprzowych lub cielęcych. Składniki: 1 kg serc 2 łyżki koncentratu pomidorowego sól, pieprz, mielona ostra papryka lub chili

Jeżeli mięso jest już miękkie, doprawiamy je przyprawami wg uznania – strogonow powinien być wyraziście pomidorowy i pikantny. Łyżkę mąki rozprowadzamy w zimnej wodzie (przypominam, że do takich czynności najlepsza jest rózga kuchenna) i wlewamy zawiesinę do sosu, energicznie rozprowadzając ją w całym


naczyniu. Po doprowadzeniu do wrzenia, wyłączamy ogień, przykrywamy gar i czekamy 5 min. Danie gotowe. Podajemy z pieczywem i ogórkiem. Smażona wątróbka Składniki: kg wątróbki drobiowej 2-3 cebule sól garść mąki olej do smażenia Przygotowanie: Wymoczoną wątróbkę należy oporządzić, czyli wycinamy wystające żyłki i „flaczki”. Następnie każdy kawałek obtaczamy w mące i wrzucamy na patelnię na rozgrzany olej. Obsmażamy z obu stron na rumiano, przy czym po odwróceniu na druga stronę trzeba widelcem nakłuć porcje, aby wypłynął z nich płyn. Uwaga! Wątróbka wtedy lubi pryskać, więc zalecam skręcić ogień i zachować ostrożność, aby się nie poparzyć. Następnie dorzucamy skrojoną w półkrążki cebulę, podlewamy 1/3 szklanki wody i dusimy pod przykryciem na małym

ogniu około 15 minut, mieszając od czasu do czasu. Na koniec solimy, ale ostrożnie, bo łatwo wątróbkę przesolić. Podkręcamy ogień i przez chwilę przyrumieniamy nasze danie. Podajemy z ziemniakami. Powyższe przepisy to tylko część mojego podrobowego menu. Gotuję również flaki i to zarówno klasyczne, jak i z żołądków drobiowych. Z tych ostatnich można też zrobić doskonały gulasz na parę sposobów np. z warzywami albo na styl orientalny. Przyznaję, że jestem fanką żołądków! Wątróbkę drobiową zawsze dodaję do pasztetów a i zdarza mi się przygotować ozor wołowy w galarecie. Życzę, aby moje propozycje przekonały Was do podrobów. Jeżeli tak się stanie, to nie wykluczam kolejnych odcinków „sagi podrobowej”. Smacznego! Wasza Frog

notes


czasopismo bezpłatne więcej na www.w

ici.info

Wici.Info nr39  

kulturaln y informato r Kielce, Listopad-Grudzień 2010 • ISSN 1895-0264

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you