Issuu on Google+

ISSN 1895-0264

KIELCE NR 3 GRUDZIEŃ 2005


Życzymy Wam by zbliżające się Święta Bożego Narodzenia przepełnione były spokojem, miłością i rodzinnym ciepłem. Aby przyniosły radość z tego co jest i nadzieję na to co przed nami. Niezapomnianych spotkań w gronie najbliższych, koszy pełnych gwiazdkowych prezentów, wielu osobistych sukcesów oraz miłych chwil spędzonych na lekturze Wici.Info Redakcja


3 słowo na wstępie Wszyscy sprzątają, kupują prezenty, przygotowują świąteczne specjały. Niektórzy zaszywają się w domach, chroniąc się przed zimnem. My też już trochę w zimowo-świątecznych nastrojach. Dlatego przygotowaliśmy dla Was opowieść o magicznych świątecznych zwyczajach, kilka przepisów na wigilijnego śledzika i rozkład jazdy po lokalnych stokach narciarskich. Napewno nie zapadamy w zimowy sen. Rusza Fundacja Kultury Wici. Jakie mamy plany? Przeczytajcie sami...

REDAKCJA

Wici Info

świętokrzyski informator kulturalny

www.wici.info

tel. 602 603 403 email: redakcja@wici.info

spis treści wydarzenia

Kalendarium 6. Recenzje 8. Magia świątecznej tradycji 2.

ludzie

W labiryntach antyku 21. Zaratustra w czerwonych bucikach 23. I:gor, Adapter, Kernel albo po prostu Igor Wilkoński 26. Zbigniew Kurkowski - Wspomnienie

16.

miasto

Plan centrum Kielc 36. Rusza Fundacja 38. Czas na zimowe szaleństwo 40. niedzielny spacer Wietrznia

Wydawca: Fundacja Kultury Wici ul. Bpa Jaworskiego 20/61

28.

Naczelny Sergiusz Pawłowski Artystyczny Rafał Nowak Współpraca: Paweł Pierściński, Rafał Zamojski, Justyna Giemza, Stanisława Zacharko, Bartek Bogucki, Agnieszka Kozłowska-Piasta, Jerzy Kapuściński, Lilka Kulińska, Bartek Kuliński, Bożena Pawłowska, Jan Szczygielski

wici

galeria Wojciech Gepner 44. KRONIKA 42.

Dział Reklamy email: reklama@wici.info Druk Drukarnia im. A. Półtawskiego Kielce, ul. Krakowska 62

45.

Sposób na śledzia


wydarzenia

gr u d z i e ń 2005

Tek-TURA with SAM TOWNEND

Ka l e n d a r i u m

KARCZMA, Kielce, ul. Bodzentyńska 9, g. 20:00

liczba imprez: 77 wygenerowano: 27 listopad (niedziela), g. 18:34 pełny kalendarz wydarzeń znajdziesz na naszej stronie internetowej www.wici.info

legenda festyny, dla dzieci imprezy klubowe imprezy taneczne kino koncerty muzyka poważna sport i rekreacja

Akademia Melomana

FILHARMONIA ŚWIĘTOKRZYSKA, KCK, pl. Moniuszki 2 b, g. 18:00

teatr wystawy

czwartek 01.12

niedziela 04.12

Giełda Narciarska

WDK, Kielce, g. 10:00

Bareja’da 2005

PAŁAC BISKUPÓW, Kielce, pl. Zamkowy 1, g. 12:00

KINOPLEX, Kielce, g. 18:00

maraton filmów komediowych POD KRECHĄ, Kielce, ul. 1000-lecia P. P. 7, g. 19:00 piątek 02.12

Niedziela w Muzeum

VIRGIN & DODA ELEKTRODA

HALA WIDOWISKOWO-SPORTOWA, Kielce, ul. Żytnia 1, g. 17:00

„Uczeń profesora Cytrusa”

TEORBAN

promocja książki Marii Włodno WDK, ul. Ściegiennego 6, g. 17

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 17:00

ANNA SZARMACH

Czas prezentów

PAŁAC T. ZIELIŃSKIEGO - DŚT, Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

DK JĘDRZEJÓW, Jędrzejów, Al. J. Piłsudskiego 3, g. 18:00

FARBEN LEHRE

Koncert z okazji Światowego Dnia Walki z AIDS

POD KRECHĄ, Kielce, ul. 1000-lecia P. P. 7, g. 19:00

Nie teraz kochanie

WDK, Kielce, ul. Ściegiennego 6, g. 13:00

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Świętokrzyskie z lotu ptaka promocja albumu fotografii WDK, Kielce, ul. Ściegiennego 6, g. 17:00

COCKNEY CLUB, Kielce, ul. Orla 4, g. 20:00

Klub Konesera - ‘’Exils’’

spotkania, inne targi, giełdy

Funky Night - Jam Session

Wieczór małych form

KIELECKI TEATR TAŃCA Kielce, pl. Moniuszki 2b, g. 19:00

ETHNO SHOW Sambor Dudziński KCK, Kielce, g. 19:30

sobota 03.12

TEORBAN

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 17:00

„Jezioro Łabędzie”

Moscow City Ballet, g. 19:00 Kck, Kielce, pl. Moniuszki 2b,

Nie teraz kochanie

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

4

poniedziałek 05.12

Wystawa „Dzieciństwo moja pierwsza podróż”

MUZEUM ZABAWKARSTWA, Kielce, Pl. Wolności 2, g. 9:00


wydarzenia „O królewiczu, co nie umiał nic” MUZEUM ZABAWKARSTWA, Kielce, Pl. Wolności 2, g. 11:00

sobota 10.12

Giełda Kolekcjonerska

WDK, ul. Ściegiennego 6, g. 8:00

5 środa 14.12

Cinema Off - „Uciec stąd”

WDK, ul. Ściegiennego 6, g. 18

h środa 07.12

‘’Aktor reaktor’’

Monodram Z. Reczyńskiego DŚT - PAŁAC T. ZIELIŃSKIEGO, Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Ludowość w Polskiej Muzyce Chóralnej konkurs chórów WDK, Kielce, g. 16:00

TEORBAN

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 17:00

MICHAŁ BAJOR „30/30”

KCK, pl. Moniuszki 2b, g. 18:00

czwartek 08.12

Turniej Grudniowy

otwarcie turnieju piłki nożnej SP nr 1, ul. Staffa, g. 14:00

niedziela 11.12

Giełda Narciarska.

WDK, Kielce, g. 08:00 WDK, Kielce, g. 10:00

STILO

piątek 16.12

Kolędy i pastorałki Prace Plastyczne Twórców Ziemi Jędrzejowskiej Wystawa Rzeżby ZPAR

wernisaż wystawy BWA Na Piętrze, Kielce, g. 18:00

Lila Kulka

Wernisaż tkaniny artystycznej BWA Piwnice, Kielce, g. 18:00 info str. 5

Zakoczenie obchodów 60lecia OSFŚ

piątek 09.12

Gwiazda Betlejemska jako symbol, znak, rekwizyt

FILHARMONIA ŚWIĘTOKRZYSKA, Kck, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

wystawa twórców ludowych WDK, Kielce, g. 17:00

Kto szuka, ten żyje PAŁAC T. ZIELIŃSKIEGO - DŚT, Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 17:00

ORATORIUM ŚWIĘTOKRZYSKIE, Kielce, ul. 1-go Maja 57, g. 19:00

Głośne czytanie nocą WDK, Kielce, g. 21:00

Wielebni

„Aktor reaktor” - monodram

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Barwy Romantyzmu

„Opończa czasu”

FILHARMONIA ŚWIĘTOKRZYSKA, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

promocja poezji R. Bielendy WDK, Kielce, g. 17:00

Głośne czytanie nocą

SALUT D`AMOUR

ANTYKWARIAT A. METZGERA, ul.Sienkiewicza 13, g. 21:00

KINOPLEX, Kielce, g. 18:00

DK JĘDRZEJÓW, Al. J. Piłsudskiego 3, g. 18:00

COCKNEY, Kielce, ul. Orla 4, g. 20

Sceny z Umarłej klasy wg Tadeusza Kantora

DŚT - PAŁAC T. ZIELIŃSKIEGO Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

Klub Konesera - „2046”

Depeche Mode Party

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Mikołajkowy Turniej Judo

wernisaż wystawy fotografii KLUB ZIEMOWIT, Kielce, ul. Mieszka I 79, g. 18:00

GALERIA ZIELONA, Busko-Zdrój, al. Mickiewicza 7, g. 17:00

MGOK MAŁOGOSZCZ, ul. 11-go Listopada 17,

„10 minut później trąbka” KINOPLEX, Kielce, g. 18:00

„CKF Bliżyn 2005”

IX Przegląd Fotograficzny Ponidzie 2005

Historia honoru i głupoty polskiej według Kitowicza

Klub Konesera

Świątynia Ekumeniczna ul. Sienkiewicza , g. 18:00

czwartek 15.12

wtorek 13.12

FILHARMONIA ŚWIĘTOKRZYSKA, Kielce, pl. Moniuszki 2 b, g. 18

sobota 17.12

Harlem Gospel Choir

KCK, pl. Moniuszki 2b, g. 16:00

Kabaret „Ani Mru Mru” WDK, Kielce, g. 17:00


grudzień 2005 niedziela 18.12

Historia honoru i głupoty polskiej według Kitowicza TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

wtorek 20.12

Turniej siatkówki MGOK Małogoszcz

środa 21.12

Koncert Świąteczny

KLUB SŁONECZKO, Kielce, ul. Romualda 3, g. 17:00 czwartek 22.12

Klub konesera - “Okna’’

KINOPLEX - Kielce, g. 18:00 czwartek 29.12

„Edukatorzy”

Klub konesera KINOPLEX - Kielce, g. 18:00 piątek 30.12

Kolędy na jazzowo

Koncert Włodzimierza Pawlika DŚT - PAŁAC T. ZIELIŃSKIEGO, Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 18:00

WYSTAWY Polska Współczesna Sztuka Sakralna

Galeria Współczesnej Sztuki Sakralnej, Kielce, ul. Zamkowa

Sztuka Kielecczyzny po 1945 roku

Muzeum Narodowe w Kielcach, pl. Zamkowy 1

Dariusz Łaski „Akt” - fotografia

DŚT, Pałac Zielińskiego, do 14.12.2005

Sacrum i Profanum w Obiektywie

Centrum Kultury w Busku-Zdroju, do 30.12.2005

Johann Julian Taupe.

Galeria BWA Na Piętrze, Kielce, do 11.12.2005

Marek Wawro - Grafika, Malarstwo, Instalacje BWA Piwnice, Kielce, do 11.12.2005

Loesje - Galeria plakatów ulicznych

Klub Cooltura, Kielce, ul. Karczówkowska 41

Andrzej Rabiej - ‘’Powroty’’ - Malarstwo

Klub Słoneczko, ul. Romualda 3, do 16.12.2005

VIII Wystawa Skarżyskich Twórców

MCK Skarzysko-Kamienna, ul. Słowackiego 25, do 15.12

„I Plener CKF Bliżyn 2005” - Fotografia

Klub Ziemowit, Kielce, ul. Mieszka I 79, od 09.12.2005

IX Przegląd Fotograficzny Ponidzie 2005

Galeria Zielona, Busko-Zdrój, al. Mickiewicza 7, od 15.12

Prace Plastyczne Twórców Ziemi Jędrzejowskiej

DK Jędrzejów, Al. J. Piłsudskiego 3, od 16.12.2005

Przed Balem Sylwestrowym FILHARMONIA ŚWIĘTOKRZYSKA, Kck, pl. Moniuszki 2 b, g. 19:00

sobota 31.12

Nie teraz kochanie

TEATR im. S. ŻEROMSKIEGO, ul. Sienkiewicza 32, g. 19:00

Wielki Bal Sylwestrowy

WDK, ul. Ściegiennego 6, g. 20

6

Doroczna Wystawa Rzeźby ZPAR

BWA Na Piętrze, Kielce, ul. Leśna 7, od 16.12.2005

Lilla Kulka - tkanina artystyczna

BWA Piwnice, Kielce, ul. Leśna 7, od 16.12.2005 Informacje do kalendarium o wydarzeniach prosimy nadsyłać najpóźniej do 20 dnia poprzedzającego miesiąca na adres e-mail: kalendarz@wici.info lub samodzielnie wprowadzać, wypełniając formularz na stronie internetowej www.wici. info w dziale Kalendarz. Redakcja nie odpowiada za zmiany w terminarzu imprez.


wydarzenia

bwa

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach, ul. Leśna 7 tel. +41 3446319

www.bwakielce.wici.info zaprasza w grudniu na wystawy

LILLA KULKA

Pomiędzy Duchem a Materią Lilla Kulka jest profesorem krakowskiej ASP, prowadzi tam też Pracownię Tkaniny Artystycznej. Ale przede wszystkim jest znakomitą artystką, mająca ogromny dorobek twórczy. Jest twórcą otwartym na nowe inspiracje i nowe materie, choć nie szuka w nich nowych tematów. Raczej poszerza ten, który najbardziej ją interesuje – a tym tematem jest człowiek. Jego obecność – i nieobecność, emocje z tym związane, afirmacja życia i zaduma nad przemijaniem. Swoje uczucia wyraża w oryginalnych tkaninach, w których łączy różne materiały, czasem

7 tak odległe jak metal i ażurowa koronka. Większość z nich przyjmuje formę lub zarys ludzkich, wydłużonych sylwetek. W te zarysy artystka wpisuje całe bogactwo tkackich splotów, faktur i struktur. W jej pracach także niezwykle istotny jest kolor – ostatnio dominuje mocna czerwień: bogaty w symboliczne odniesienia kolor krwi i życia. Każda jej praca jest zamkniętym dziełem. Ale artystka buduje z nich także całe instalacje i aranżacje przestrzenne, dostosowane do zastanego wnętrza. Tak też będzie wyglądać wystawa w Galerii „Piwnice”. Skomponowana przez artystkę nowa całość, mocno działająca wysmukłymi, górującymi nad widzami przejrzystymi postaciami, światłem prześwitującym przez ażury tkanin, kolorami. Tajemnicza atmosfera, zadziwiające prace, zaskakujące efekty wizualne: niezwykłe doznania w świecie „Pomiędzy Duchem a Materią”.

DOROCZNA WYSTAWA RZEŹBY ZPAR W KIELCACH

„Odlot” - Jan Szałapski

Wernisaże obu wystaw odbędą się w piątek 16 grudnia o godz. 18.00 w Galerii Piwnice przy ul. Leśnej 7 w Kielcach. Zapraszamy! Stanisława Zacharko


Recenz j e Doom

Jakie obawy? Otóż jak na razie, moim zdaniem - powstał jeden w miarę dobry film bazujący na grze komputerowej, a mianowicie „Resident Evil”, wszystkie inne produkcje okazywały się gniotami, stworzonymi bez większego pomysłu, ewidentnie pod młodego amerykańskiego widza (a raczej jego tłustego portfela). Niewątpliwe atuty filmu to: niezła gra aktorska (The Rock; Karl Urban), klimat łączący „Resident Evil” i „Alien”, ciężko przygrywający soundtrack. Niestety druga strona medalu nie jest już tak różowa. Bo jakby na to nie patrzeć, „Doom” jest ekranizacją gry, i to całkiem dobrej gry. Producenci zapożyczyli z niej niemalże wszystko, przez scenografię, broń, potwory, niestety pomijając jeden bardzo istotny szczegół - klimat! Gra powala, przygniata wręcz, okultystyczno-satanistycznym klimatem, jest brutalna, mroczna i zarazem bardzo wciągająca. A film, bazujący na niej, wypada bardzo blado... mroczny_pazurek

8

Wybrałam się w sobotę do naszego kieleckiego teatru na “Wielebnych”. Słyszałam o tej sztuce wiele, choć tak naprawdę nic konkretnego - że jest kontrowersyjna, że muzykę opracował Robert Leszczyński, że powstała na podstawie dramatu Mrożka. I tyle.

-

No i stało się, „Doom” - ekranizacja rewelacyjnej gry Doom 3 – w naszych kinach. Jako że jestem fanem wyżej wymienionej produkcji z gatunku FPP (First Person Perspective), postanowiłem naruszyć mój domowy budżet i sprawdzić osobiście czy moje obawy były słuszne, czy też nie.

+

„Wielebni” zaskakują

A co zobaczyłam? Moje ogólne wrażenie mogę określić jako zaskoczenie. Zostałam zaskoczona już na samym początku ostrą muzyką rockową i migawkami z gry komputerowej. Zostałam zaskoczona pojawieniem się Wielebnej (tzn. wielebnego płci żeńskiej). Zostałam zaskoczona osobą młodego satanisty podkładającego tylko małe bomby. Zostałam zaskoczona ..... Nie będę wymieniać chyba dalej, bo nie mogę wszystkiego zdradzić.

Przerysowane postaci, agresywna muzyka, schematyczna scenografia, światło - to wszystko sprawiło, że sztuka stała się widowiskiem. Nawet jeżeli ktoś się nudził, to na pewno nie usnął w fotelu. Niestety, nie czytałam sztuki, nie wiem więc, co jest pomysłem Mrożka, a co reżysera spektaklu. Pewne jednak jest, że to co zobaczyłam, to mieszanka absurdu, komizmu, zaskoczenia, efektów wizualnych i dźwiękowych serwowanych w ogromnej ilości. Polecam zatem “Wielebnych” każdemu, kto lubi być zaskakiwany. Jestem pewna, że zdziwi się tak samo jak ja, zwłaszcza słodko-agresywną puentą. Ja wciąż nie mogę się otrząsnąć... agniecha


+ wydarzenia

„Wielebni” z drugiej strony

(...) Zaczyna się elementami obcymi w tekście (komputerowe gry, przemówienia Wielkiego Brata - przepraszam prezydenta) i w porządku, niechaj będzie taka interpretacja. Patrzyłem ze zdumieniem - miało być nowocześnie, a potem jakoś tak coś staroświecko się zaczyna. I znajomo. Aktorzy nie chodzą po scenie - kic, kic... dwa zajęcze skoki i już jesteśmy na kanapie, tekst “zapodawany” jest do widowni, absurdalnie trochę wyglądają te dialogi z buźkami zwróconymi ku widzowi. Czyżby zapomniał nasz teatr, że już sto parę lat temu Antoine zezwolił aktorom toczyć rozmowy jakby nie było publiczności. Ale w porządku, przyjął reżyser taką koncepcję - gramy jak w ogródkowym teatrzyku przed modernistycznym eksperymentem, można było aktorów w koronki poubierać.(...) Tylko po co w takim razie dość oklepana aluminiowa scenografia. Po co to konwencji pomerdanie? Odpowiedź może być banalna - reżyser myśli, że potrafi poprowadzić aktorów w farsie - to pierwsze, a drugie - trzeba wykorzystać te nowoczesne gadżety, trochę holografii, kręcąca się główka byłego pastora. Nic to, że u Mrożka jest przyziemniej, przaśniej wisi portret zabitego wielebnego, a Cziko chodzi ze zwyczajnym transparentem. Musi być - na siłę i bez pomysłu - nowocześnie. (...) Dramatem jednak prawdziwym jest poziom reprezentowany przez aktorów. Te chwyty z akademickim teatrem przypominają niestety szkolną akademię. Tekst nie jest interpretowany, nie jest nawet dobrze recytowany. Para wielebnych jest tak dramatycznie sztuczna i nieprzekonująca, że ciężar sztuki ich dobija. (...) Czy jest jakiś plus? Ależ jasne, oczywiste, ponad wszelką wątpliwość. Muzyka. Powinno się ją sprzedawać w foyer teatru. Najlepiej zamiast inscenizacji. Kogo to tam, kiedyś, za psucie gustów... Nieważne. Pilon

9

Paktofonika - Kinematografia Już chyba mało osób pamięta kawałki, które znalazły się na krążku Paktofoniki - postaram się zachęcić Was do nabycia tej płytki. Jest to jeden z najlepszych krążków na polskim rynku hip-hopowym.

Na początku parę słów o muzyce. Podkład tworzy głównie charakterystyczny w swym klimacie “okrągły” puls hip-hopu. Ważną rolę odgrywają wstawki instrumentalne, jak smyczki czy fortepian. Bez nich muzyka byłaby pusta i nudna. Ekipa z południa PL składa się z (ŚP) Magika, Rahima i Fokusa, każdy z nich ma swój oryginalny - niepowtarzalny styl i chyba dlatego właśnie ta płytka jest tak niesamowita. Jak tylko usłyszałem “Nowiny”, “Chwile Ulotne” czy “Ja To Ja”, wiedziałem, że ta płyta będzie czymś przełomowym i z niecierpliwością na nią czekałem. Teraz mogę stwierdzić, że znakomita większość materiału, który znajduje się na tej produkcji może swobodnie konkurować z zagranicznymi “super produkcjami”. Według mnie Kinematografia bije na głowę wszystkie inne polskie produkcje. Sami to sprawdzicie. mayki_jun Wejdź na stronę internetową Wici Info www.wici.info i wyślij swoją recenzję...


MAGIA ŚWIĄTE C Z N E J TR ADYC J I Jak co roku w Wigilię zapalimy lampki na choinkach, będziemy łamać się opłatkiem, składać sobie życzenia. Będziemy powtarzać wigilijne scenariusze zapamiętane z rodzinnych domów, nie zawsze rozumiejąc ich sens. Powtarzamy je, bo jesteśmy do nich przywiązani, bo tak nakazuje tradycja. Warto wiedzieć, skąd wzięły się przeróżne zwyczaje wigilijne i świąteczne. Wigilia jest wynikiem wielowiekowego nawarstwiania się elementów: pogańskich świąt zadusznych, magicznych praktyk agrarnych, elementów folkloru antycznego – zwłaszcza starożytnego Rzymu i wreszcie chrześcijańskich uroczystości obchodzonych na pamiątkę urodzin Jezusa. Pierwotne podłoże bogatej obrzędowości wigilijnej stanowią Dziady, czyli święto ku czci dusz zmarłych, które obchodzono przed wprowadzeniem chrześcijaństwa w okresie przesileń słonecznych, czyli aż czterokrotnie w ciągu roku. Co w naszej Wigilii pozostało z Dziadów? Spożywanie wieczerzy w poważnym i uroczystym nastroju, wolne miejsce przy stole i zapalone światło na noc. Aby ułatwić duszom zmarłych uczestnictwo w wieczerzy, pozostawiano uchylone drzwi. Nim się przysiadło na ławie, trzeba było wykonać gest strzepywania niewidocznej duszyczki z takiego miejsca. Jeszcze pod koniec XIX wieku gospodarz zapraszał na wieczerzę dusze zmarłych, podnosząc do góry łyżkę z jedzeniem. Przodkowie z tamtego

10

świata mieli przestrzegać przed niebezpieczeństwami, przynosić wiadomości, udzielać rad, wspierać w działaniu. W czasie od Wigilii do Święta Trzech Króli obowiązywał zakaz szycia, tłuczenia kaszy w stępie, mielenia mąki w żarnach, przędzenia, tkania. Miało to zapobiec skaleczeniu, zranieniu dusz, które w tym czasie przebywały w towarzystwie żywych. Obawiano się, że taka rana może uniemożliwić duszy zmarłego powrót do zaświatów. A po Trzech Królach taki zabłąkany duch stanowiłaby zagrożenie dla żywych mieszkańców domu. Współcześnie dodatkowe nakrycie na stole zostawiamy dla zbłąkanego wędrowca, który być może – zapuka do naszych drzwi. Każdemu z uczestników wieczerzy to puste miejsce przypomina jednak także tych, którzy odeszli. Wiele z wigilijnych zwyczajów ma swoje korzenie w magicznych praktykach agrarnych, które miały zapewnić gospodarstwu urodzaj i dostatek, miały pomóc w okiełznaniu nieprzewidywalnej Natury i przyrody. Jeszcze do połowy XX wieku gospodarz stawiał w kącie izby dorodny snop żyta, który miał zapewnić urodzajne plony w następnym roku. Klepisko wysypywano słomą, wziętą z obory, czyli miejsca, gdzie mieszkają zwierzęta, od których także zależał dobrobyt. Wszystkich potraw na wigilijnym stole należało spróbować – to zapewniało dostatek i dawało pewność, że tych produktów w przyszłym roku nie zabraknie. Jeśli ktoś nie skosztował jakiejś potrawy, skazywał się na to, że w przyszłym roku ominie go jakaś przyjemność. Resztek potraw, które pozostały z Wigilii i pierwszego dnia świąt nie wolno było wyrzucić, bo pochodziły ze świętych posiłków, więc albo je palono albo oddawano zwierzętom do zjedzenia. Podczas wieczerzy wypowiadano magiczne życzenia i zaklęcia, np. „Pleń się żytko, pleń, wiąż się groszku, wiąż, składaj się kapusto, składaj”. Gdy spożywano potrawę z kapusty chwytano się za głowę, aby warzywo wyrosło w przyszłym roku tak wielkie jak głowa. Po wieczerzy wigilijnej gospodarz obchodził sad i, potrząsając siekierką, „gro-


ził” drzewom owocowym: „Będziesz rodziło, bo cię zetnę”. Wierzono też, że w tę noc zwierzęta mówią ludzkim głosem, ale kto je usłyszy, musi umrzeć. Pierwsi chrześcijanie żyjący w strukturach Cesarstwa, aby odciąć się od ich pogańskiego świata, ustanowili święta Bożego Narodzenia właśnie w czasie rzymskich saturnaliów. Z obyczajów antycznego Rzymu wzięły się także min. wiejskie zabawy odpustowe, karnawał, psikusy, które można było robić wszystkim w dniu Świętego Szczepana, czyli drugim dniu świąt. Na dodatek nie wolno było gniewać się na autora żartów, które mogły spotkać człowieka nawet na mszy w kościele: wlewano atrament do kropielnicy, przyszywano do siebie suknie modlących się kobiet, przyczepiano klęczącym kobietom spódnicę do kołnierza. Czwartym, najważniejszym składnikiem obecnych zwyczajów wigilijnych są elementy chrześcijańskie. Geneza dzielenia się opłatkiem sięga początków religii. Opłatki są śladem po eulogiach, czyli chlebach ofiarnych składanych na ołtarzach. Poświęcone chleby rozdawano jako eucharystię, dawano tym, którzy nie przyjęli komunii, trafiały także do domów chrześcijan, którzy nie pojawili się na mszy. Eulogie były symbolem miłości i jedności chrześcijańskiej. Te cechy przejął opłatek – typowo polska tradycja wigilijna. Gdy dzielimy się opłatkiem, składamy sobie życzenia, wybaczamy winy.

Wiele z obyczajów, które w początkach miały magiczny, czy zaduszkowy charakter w późniejszym czasie zyskało inną, bardziej „chrześcijańską” interpretację. Na przykład wigilijne sianko kładzione pod obrus tłumaczymy tym, że pan Jezus urodził się w żłobie. Można spotkać się też z wyjaśnieniem, że to relikt posiłków spożywanych na porośniętych trawą grobach zmarłych. Świeca w oknie miała pomóc duszom zmarłych w dotarciu do swojego ziemskiego domostwa. Teraz mówimy często, że to wskaże drogę Panu Jezusowi. A skąd wzięła się najbardziej kojarzona ze świętami choinka? Już w XV wieku na zachodzie Europy - są zapisy z tego czasu – obawiano się, że świat nie odżyje po smutnej, ciemnej, martwej zimie. Szukano więc takich elementów, które pozwalałyby uwierzyć i mieć nadzieję na nadejście wiosny. Tą rolę doskonale mogło spełniać drzewko iglaste, które nigdy nie traci liści i ciągle jest zielone. W polskich chałupach – ze względu na brak miejsca - wieszano u sufitu gałązki, czyli tzw. podłaźniki. Dekorowano je produktami, które były w gospodarstwie: orzechami, jabłuszkami. Rolę ozdób świątecznych spełniały także pająki: bibułkowe, kolorowe piękne dekoracje wieszane u sufitu z okazji nie tylko świąt religijnych, ale i rodzinnych. Ich wykonanie było bardzo pracochłonne i drogie, bo bibułka zakupiona w sklepiku w pobliskim miasteczku nie była tania, nie należała też do artykułów pierwszej potrzeby. Pająki były popularne zwłaszcza w latach 20-30 ubiegłego wieku. Ozdoby wisiały długo: do czasu ich zniszczenia. Inne ozdoby, takie jak wycinanki z papieru glazurowego, który był trwalszy, po okresie świątecznym przenoszono z izby paradnej do kuchni, potem trafiały do obór, aby i zwierzętom było przyjemniej. W późniejszym czasie choinki stopniowo wypierały pająki. Długie adwentowe wieczory spędzano na wykonywaniu ozdób choinkowych. Były to prawdziwe cudeńka z papieru, bibułki, ale przede wszystkim z materiałów dostępnych w gospodarstwie: ze słomy, fasoli, piór. Wzory tych zabawek przekazywano


z pokolenia na pokolenie. Od dawna istnieją też w naszej tradycji świąteczne prezenty. Na świętego Szczepana panowie obdarowywali swoich służących tzw. kolędą. Hojni magnaci dawali służbie nawet konie, pasy słuckie, bobrowe kołpaki czy szable. Stan majątkowy naszych przodków mieszkających na wsi nie pozwalał na drogie i okazałe podarki. Istnieje za to piękna tradycja szczodraków: chrześniacy przychodzili złożyć życzenia swoim ojcom chrzestnym. Przynosili dobrą nowinę, że narodził się Jezus, a w zamian dostawali specjalnie pieczone drobne ciasteczka, czyli szczodraki, pieniążki, czasami kawałek kiełbasy. Dzieci miały nawet specjalną przymówkę: „Szczodraki bochnaki, wiemy, że piekliście, dajcież i nam”. Jemioła, oświetlona choinka przed domem, oświetlony lampkami dom to zwyczaje, które przybyły do nas z krajów anglosaskich. Doskonale zasymilowały się z typowo polskimi zwyczajami. Prawa rynku wymusiły istnienie wielu przebranych Mikołajów w każdym sklepie i centrum handlowym, porad, co komu kupić, publikowanych dużo wcześniej w każdej gazecie, lampek, choinek ubieranych jeszcze w listopadzie w wystawach sklepowych. Z drugiej strony popularność zyskują słomiane, naturalne ozdoby choinkowe. Modne są także wyjazdy świąteczne do gospodarstw agroturystycznych, gdzie można skosztować tradycyjnych potraw świątecznych. Wraca stare, czy idzie nowe? Raczej jedno

12

i drugie... Czego możemy sobie życzyć? Abyśmy w gorączce świątecznych zakupów nie zapomnieli o typowo polskich zwyczajach świątecznych, przekazywali je swoim dzieciom i wnukom, tak jak robili to nasi pradziadkowie, dziadkowie i rodzice. Dziękuję pani Małgorzacie Michałowskiej-Wójcik z Działu Dziedzictwa Kulturowego – Izby Regionalnej WDK, która wprowadziła mnie w magiczną krainę ludowych zwyczajów świątecznych, i pomogła w napisaniu tego tekstu. Agnieszka Kozłowska-Piasta

Anioł obok i na okładce został wykonany przez śp Bogdana Gębskiego twórcę ludowego z miejscowości Nowy Odrowążek. Prace z kolekcji WDK w Kielcach


wydarzenia Wiersze pierwsze, Oficyna DŚT, s. 80, Kielce 2005.

„Wiersze pierwsze” to specjalne wydawnictwo Świętokrzyskiego Miesięcznika Kulturalnego „Teraz” zawierające wybór utworów uczestników pięciu edycji Slam Poetry w Kielcach. Dwudziestu autorów, których wiersze umieszczono w tomie, to w większości debiutanci, ludzie bardzo młodzi – licealiści i studenci. Każdemu ich występowi przed publicznością towarzyszyły olbrzymie emocje, których odbicie niejednokrotnie można odnaleźć w książce. Slamy organizowane przez „Teraz” i Dom Środowisk Twórczych to również okazja do koncertów młodych zespołów. Jeśli dodać do tego niezależne spotkania poetyckie, w trakcie których autorzy dyskutują o swoich wierszach, zawarte w tomiku prace graficzne uczniów kieleckiego „plastyka” i AŚ, to okazuje się, że publikacja wraz towarzyszącymi jej wydarzeniami są bardzo interesującym zjawiskiem. Spotkanie promujące książkę odbyło się 28 listopada w Domu Środowisk Twórczych.

KAROLINA WYRĘBKIEWICZ *** Jestem wyrwanym z kontekstu słowem Wstawionym na nowo Nie do tej bajki Wierci się i rozpycha łokciami Potrącając niechcący NIEWINNOŚĆ Nadepnęła na odcisk MIŁOŚCI Szuka Mistrza Co dokona korekty w druku Gdzie ce-ha będzie wiedział Gdzie zapytajnik Wygodnie słowo posadzi W bujanym fotelu Z poduszką PRAWDY Bukietem PROSTOTY Miękkości nada i ogłady Tu przyciemni Tu rozjaśni Sens dawny zatrze Czasem tylko wbrew rozsądkowi Tam gdzie przecinek Trzykropek się zrobi… ADAM NAWIERSKI *** dzisiaj się do mnie nie uśmiechnęłaś schowam się między kamyki przylgnę do liścia obłożę się lodem spowolnię akcję serca czynności elektryczne mózgu pokryję się chitynowym pancerzem przetrwam nawet pół godziny WOJCIECH JAS MZK Wczoraj widziałem autobus .. nr 306… Przyszedł czas na refleksje Był zielony jak kolor twych ust ..Zaraz?.. .. ty nie masz zielonych ust.. ..AAA!.. .. to była przenośnia..

13


wydarzenia

PLAN IMPREZ GRUDZIEŃ 2005

15

02.12 g.1800 Koncert Ani Szarmach

fot. Jerzy Bednarski

z zespołem w składzie: Piotr Żaczek - bas Grzegorz Jabłoński - piano Michał Dąbrówka - perkusja Damian Kurasz gitara

07.12 g.1800 Monodram

„Aktor reaktor”.

09.12 g.1800 Monodram

„Aktor reaktor”.

11.12 g.1700

Koncert warszawsko - tureckiej formacji etno-jazz-rockowej

„STILO”. 30.12 g.1800

Świąteczno - noworoczny koncert „Kolędy na jazzowo” w wykonaniu

Włodzimierza Pawlika. Impreza zamknięta - zaproszenia

Dom Środowisk Twórczych Pałac Tomasza Zielińskiego 25-590 Kielce, Zamkowa 5 tel. +41 368-20-53, 368-20-54 http://www.kielcedst.net

Galeria Współczesnej Sztuki Sakralnej w „Domu Praczki” czynna od wtorku do piątku w g. 11.00 - 18.00, soboty - niedziele w godz. 10.00 - 17.00

Bilet: normalny 5 zł., ulgowy 2 zł. Wtorek wstęp wolny.


PROGRAM IMPREZ GRUDZIEŃ 2005 1.XII, g. 9.00 i 11.00. Przedstawienie dla dzieci pt. „Zimowa frywolitka” - Teatr Banasiów z Warszawy. g. 13.00. Koncert z okazji Światowego Dnia Walki z AIDS. g. 17.00. Promocja albumu Krzysztofa Pęczalskiego „Świętokrzyskie z lotu ptaka”.

Wojewódzki Dom Kultury im. J. Piłsudskiego w Kielcach, ul. Ściegiennego 2 www.wdk-kielce.pl prowadzi zapisy na zajęcia : · Dance aerobic (gimnastyki tanecznej) · Tańca towarzyskiego I , II stopnia. · Zajęcia plastyczne : grupy 7-13 lat, powyżej 13 lat · Zespołu inscenizacji tanecznych „Małe Kielczanki” · Zespołu akrobatyczno - rewiowego „Trzpioty” · Studia piosenki WDK - młodzież 12-16 lat · Zespołu Pieśni i Tańca „Kielce” · Chóru WDK zapisy na kursy dla nauczycieli i instruktorów placówek kultury: Podstawowy teatralny przygotowujący do pracy z amatorskimi zespołami teatralnymi Podstawowy choreograficzny przygotowujący do pracy z amatorskimi zespołami tanecznymi Program edukacji regionalnej Szczegółowe informacje: WDK tel: 361-27-37 wew.113,119,

16

2.XII, g. 17.00. Promocja książki Marii Włodno pt. „Uczeń profesora Cytrusa”. g. 19.00. Transmisja meczu Cracovia Kraków - Kolporter Korona Kielce. 4.XII, g. 10.00. Giełda Narciarska. 9.XII, g. 16.00. Wernisaż wystawy M. Wójcik, g. 17.00. Wernisaż wystawy prac twórców ludowych „Gwiazda Betlejemska jako symbol, znak rekwizyt”. Występ chóru „Fermata” i kolędników z Bęczkowa. Kiermasz zabawek choinkowych. 10.XII, g. 8.00. Kielecka Giełda Kolekcjonerska. 11.XII, g. 8.00-18.00. Mikołajkowy Turniej Judo. g. 10.00-14.00. Giełda Narciarska. 13.XII, g. 17.00. Promocja tomiku wierszy „Opończa czasu” Romualda Bielendy. 14.XII, g. 18.00. Cinema Off. Projekcja filmu „Uciec stąd”, reż. Mathias Mezler. 15.XII, g. 11.00 „Nasze dziedzictwo”. Twórcy i odbiorcy. MCK w Skarżysku-Kam. 16.XII, g. 11.00. Wigilia „Czwartaków”. g. 17.00. Podsumowanie Roku Sportowego Kolportera Korony. g. 21.00. „Głośne czytanie nocą”. Mikołaj Rej w 500 rocznicę urodzin. 17.XII, g. 17.00. Kabaret „Ani Mru Mru”. 31.XII, g. 20.00. Wielki Bal Sylwestrowy Szczegółowe informacje: tel: 361-27-37


17


ludzie V Przegląd Teatrów Alternatywnych już za nami. Sporo się działo w tym roku. Były spektakle świetne, wyjątkowe, przeciętne i te całkiem nieudane. Pojawiły się gwiazdy z najpopularniejszego firmanentu (Maria Seweryn) i punkty rozświetlające niebiosa znane tylko tym, którzy interesują się teatrem. Bo jak określić Dorotę Porowską i Tomasza Rodowicza, kiedyś aktorów Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”, a teraz założycieli Stowarzyszenia „Chorea”? Nie piszą o nich w mediach, rzadko pokazują i w telewizji, a mimo to są to osoby, które wpisały się w historię polskiego teatru nazwijmy to, choć termin kulawy, awangardowego. Kto widział jakieś przedstawienie „Gardzienic”, to wie, o czym mówię. Kto nie widział, powinien natychmiast nadrobić braki i chociaż poczytać o tej grupie. (www.gardzienice.art.pl; www. chorea.com.pl). A Janusz Stolarski, współpracujący z Teatrem Ósmego Dnia (www.osmego.art.pl) – mistrz monodramów, wyjątkowy, niezwykle utalentowany aktor. Chyba nikt, kto widział „Zemstę czerwonych bucików” lub „Ecce Homo” wg „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego, nie zaprotestuje. Świadoma wagi wydarzenia, że ci wspaniali ludzie przyjechali do naszego miasta, i pełna nadziei, że jednak dla wielu ludzi te nazwiska coś znaczą, postanowiłam z nimi porozmawiać. Efekty tych rozmów znajdziecie na następnych stronach. Mam nadzieję, że zaintrygują Was na tyle, aby w przyszłym roku pojawić się na przeglądzie i osobiście przekonać się, że czasami teatr robiony „metodą chałupniczą” jest dużo lepszy od tego instytucjonalnego.

18

W l ab i r y n t ach antyku rozmawiała Agnieszka Kozłowska-Piasta


ludzie Czym jest Stowarzyszenie Chorea? -Dorota Porowska: Stowarzyszenie Chorea powstało prawie dwa lata temu, bo w marcu 2004 roku. Ma oficjalną siedzibę w Gardzienicach, a liczy, oprócz tych piętnastu obowiązkowych członków, jeszcze drugie tyle ludzi, którzy są okresowo czynni artystycznie. Składa się z dwóch formacji, tj. Orkiestry Antycznej i Tańców

Labiryntu. Obie te formacje powstały jeszcze w Ośrodku Praktyk Teatralnych w Gardzienicach, a potem usamodzielniły się. Gardzienice po prostu nie wytrzymywały takiego natłoku ludzi (i rozpędu w pracy – dodaje Tomasz Rodowicz), tej energii, która towarzyszyła tym dwóm formacjom. Utworzyliśmy stowarzyszenie, czyli jednostkę organizacyjną, która ułatwiałaby zbieranie pieniędzy na działalność. Myślę, że Chorea działa aktywnie. Zrobiliśmy jeden spektakl pod tytułem „Tezeusz w labiryncie” dosyć szybko po założeniu stowarzyszenia. Premiera była we wrześniu ubiegłego roku w Pałacu Małachowskich w Nałęczowie. Wcześniej Orkiestra Antyczna miała koncert muzyki antycznej, a Tańce Labiryntu pokaz tańców, który był wzorowany na ikonografii antycznej, głównie na wazach czarno i czerwonofigurowych

19 z V- VI wieku p.n.e. We wrześniu w Cardiff mieliśmy premierę spektaklu opartego na „Ptakach” Arystofanesa, który my nazwaliśmy „Po ptakach”. Geneza Chorei jest w dużym stopniu gardzienicowska. Wywodzi się z pracy przy „Metamorfozach” – poprzednim spektaklu Gardzienic, opartym na „Złotym ośle” Apulejusza. -Tomasz Rodowicz: Gardzienice po „Metamorfozach” zaczęły pracować nad „Elektrą”. My wycofaliśmy się z pracy nad nowym spektaklem. Zobaczyliśmy, że Gardzienice w swojej pracy idą w inną stronę: koncentrują się na tekście i jakby nie robią tego kroku, którego nam brakowało. Tańce Labiryntu, głównie Dorota i Ela (Rojek), kierując się tą świetną książką o chorei Edwarda Zwolskiego, szukały drogi, aby sięgnąć do chorei w stopniu większym, niż to, co Gardzienice wtedy robiły. Starały się pogłębić studia nad ikonografią i ruchem, sięgnąć do źródeł. Miałem poczucie, że muzyka, która nas prowadziła w Orkiestrze, była nowym, bardzo inspirującym polem działania. Chcieliśmy to pogłębiać i iść w stronę współpracy z filologami, muzykologami, szczególnie po projekcie, który zrobiliśmy jeszcze w ramach Gardzienic dla Kultury 2000. Okazało się, że to temat studnia, i że im bardziej sięgamy, tym więcej fascynacji. I to zdecydowanie już prowadziło w inną stronę, niż Gardzienice proponowały. Jednocześnie następowały wyraźne napięcia organizacyjne i personalne w tym układzie. My potrzebowaliśmy coraz więcej czasu i przestrzeni dla naszych projektów, a Gardzienice dla pracy nad swoim spektaklem. To się już nie dawało godzić w żaden sposób, chociaż tematycznie wyglądało to na jakieś wspólne poszukiwania. Chcieliśmy nadal


pracować w Gardzienicach, tylko, że to pole nie zostało nam dane. Właściwie było odbierane po kawałku, aż do doszło do takiego momentu, w którym się nie dało dalej pracować. Mogliśmy zostać w Gardzienicach, poświęcić nasze grupy i to, co chcemy robić w takiej dość nieokreślonej perspektywie. Jednak podjęliśmy ryzyko założenia czegoś zupełnie nowego. Ruszyliśmy w stronę, która pozwoli Orkiestrze i Tańcom rozwijać się niezależnie od siebie i robić wspólne projekty, efekty doświadczeń i poszukiwań w kierunku tańca i muzyki. Jak wygląda Państwa praca w Stowarzyszeniu? TR: Izolacja Gardzienic przez tyle lat, takie deptanie własną ścieżką, które było bardzo cenne przez 10-15 lat, później spowodowało, że zespół stracił kontakt z rzeczywistością w sztuce. To mnie bardzo niepokoiło. Sztuka współczesna, jakkolwiek by ją oceniać, bardzo silnie reaguje na to, co się dzieje we współczesnym świecie. Wiedziałem, że w stowarzyszeniu musimy wyjść z tego kręgu, trochę zaklętego, trochę anachronicznego. Ta tęsknota, te przemyślenia i niepokoje pozwoliły nam na spotkanie się z grupą Earthfall Dance, jedną z najlepszych grup tańca współczesnego w Wielkiej Brytanii. Prowadzi ją nasz przyjaciel Jim Ennis, który 14 lat temu był w Gardzienicach i stąd się znaliśmy. Widziałem potem kilka prac tego teatru, które mnie bardzo fascynowały, mimo, że one poszły w zupełnie inną stronę, stronę bardzo urbanistycznej wersji sztuki i teatru współczesnego. Zrobiliśmy wspólnie jedno przedstawienie, jeszcze w ramach projektu Kultura 2000 („Hode galatan”). Uznaliśmy, że to będzie początek drogi, że to będzie tryptyk przedstawień. Jedną część tego tryptyku właśnie skończyliśmy we wrześniu. Pracowaliśmy osobno

20

nad tym materiałem, potem oni kilkakrotnie przyjeżdżali do Polski. Najpierw miały to być „Ptaki” Arystofanesa, potem praca rozwinęła się w dość nieoczekiwanym dla nas kierunku, ale czuliśmy, że to jest to, co nas prowadzi i że nie będziemy na siłę trzymać się wersji pierwotnej. „Ptaki” stały się jedynie pretekstem do pytania o rzeczy bardziej współczesne. Tak powstał spektakl „Po ptakach”. Po angielsku to brzmi bardziej niewinnie: „After the Birds”, po

polsku dwuznacznie, z czego bardzo się ucieszyliśmy. Spektakl mówi o tym, co po tych „Ptakach” Arystofanesa nam dzisiaj zostało. Jak można stworzyć nowy wspaniały świat pomiędzy skorumpowaną demokracja ateńską a religijną degradacją społeczeństwa? Trzeba go otoczyć drutami kolczastymi, postawić straże, likwidować przeciwników, żeby w środku wszystko było w porządku. Co daje współpraca z grupą brytyjską? TR: Ultrawspółczesne patrzenie naszych przyjaciół z Earthfall Dance, Jima Ennisa i Jessiki Cohen, na to, co się dzieje w teatrze, dało nam duży zastrzyk energii i było wyzwaniem, aby spojrzeć prosto w twarz temu, co dzieje się na zewnątrz nas, i co nas otacza. To nie było jakoś specjalnie trudne. W obu zespołach pracują z nami młodzi ludzie, którzy studiują, kończą stu-


21 dia, pracują, mają żywy kontakt ze swoimi środowiskami i ostre, zupełnie inne patrzenie na świat niż my. To dawało nam siłę i było wyzwaniem: stanąć razem z nimi, patrzeć ich oczami, na to, co z jednej strony antyk, z drugiej nowoczesna forma ruchu, nam daje. Nie zarzucając cały czas tych wszystkich rzeczy, które robiliśmy do tej pory, czyli rekonstrukcji instrumentów antycznych, szukania tekstów, pracy nad nimi, współpracy z filologami, utrzymywania kontaktów, które umożliwiają nam zebranie jeszcze większej wiedzy i zobaczenie, jak ten antyk rzeczywiście funkcjonował. Bo przecież funkcjonował zupełnie inaczej, niż wynieśliśmy to ze szkoły, podręczników. To jest zupełnie inny świat. Na szczęście inny, bo byśmy długo w takich gabinetowych i muzealnych myśleniach o antyku nie mogli pozostać. W ciągu roku zrobiliśmy wiele. Sformowała się grupa, która potrafi pracować w bardzo różnych poetykach i ma dobry warsztat. Nabieramy rozpędu w tym, co chcielibyśmy robić w teatrze. Jak przekładacie Państwo te naukowe badania dotyczące antyku na język teatru? DP: Temat teatru antycznego inspirował różnych teoretyków teatru i w ten sposób powstała na przykład opera. To, do czego jesteśmy przyzwyczajeni przez współczesny teatr tradycyjny, to psychologiczne odgrywanie tragedii antycznych, bo rzadko się gra komedie. Z pominięciem tej specyficznej formy, jaka towarzyszy teatrowi greckiemu. Po pierwsze sztuki antyczne w znacznej części były śpiewane. Po drugie greka antyczna jest specyficznym, ciekawym językiem, który ma bardzo sformalizowane prawa, dotyczące głównie jego rytmiczności. Obowiązuje zasada iloczasu, czyli różnicy długości samogłosek, akcentu dynamicznego na to nałożonego i jeszcze akcentu tonicznego. Już w samym tym języku ujawnia się zasada trójjedni, czyli chorei. Bo jeżeli język bardzo podlega rytmowi, wtedy to już jest jeden krok do tego, aby zacząć się ruszać w trakcie wypowiadania takiej kwestii A jeżeli jest akcent toniczny, to znaczy, że już się w to włącza muzyka.

Więc jeżeli myślimy o teatrze antycznym, to właśnie tak chcielibyśmy to przybliżyć współczesności: z tym bogactwem, o którym zapomniano w naszej europejskiej cywilizacji. TR: Badania naukowe są nam niezbędne, żeby móc z nimi dyskutować. Stanowią punkt wyjścia. My nie wprowadzamy tego wszystkiego na scenę, bo to by zanudziło, zamęczyło widza i w ogóle nie stanowiłyby nic o sztuce. Dzięki badaniom możemy odkryć bardzo wiele rzeczy. Na przykład energia w pieśni, której nikt nam wcześniej nie potrafił przekazać, dopóki nie wzięliśmy tych tekstów i nie zrealizowaliśmy ich w taki sposób, jak najprawdopodobniej – przecież nie mamy do końca pewności – były realizowane wtedy. I okazuje się, że ta muzyka ma energię sama w sobie. Tego nikt wcześniej nam nie pokazał.. Sami do tego doszliśmy, poprzez pracę z filologiami, którzy nam powiedzieli, jak to się czyta, ale też nie wiedzieli, jak to zrealizować. Co to da człowiekowi współczesnemu? TR: Zasypanie rowu powstałego w wyniku schematycznego myślenia o tamtym teatrze. Dla mnie osobiście ważniejsze jest, co to daje tym ludziom, z którymi pracujemy. Jeżeli wymaga się od aktora, aby posługiwał się sprawnie ciałem, rozwijał poczucie rytmu, umiał śpiewać – jeżeli te trzy elementy będą funkcjonowały jako podstawowe, równorzędne środki ekspresji, to na pewno go to rozwija. Takie role są znacznie bogatsze, niż gdy mamy osobno muzykę, na ogół jeszcze puszczaną z płyt, osobno tancerzy, którzy coś tam pokazują i osobno aktorów dramatycznych, którzy wygłaszają kwestie mniej lub bardziej psychologizujące. Chcę rozróżniać dwa sposoby myślenia o teatrze. Jeden jest taki, (posługuję się tu szekspirowskim określeniem, że teatr jest zwierciadłem rzeczywistości), że szuka się w nim pewnego rodzaju kondensacji określonej problematyki, czy tematów na scenie, która pozwoliłaby człowiekowi samego siebie obejrzeć, czy zadać sobie parę trudnych pytań, które omijał do tej pory. Ale jest jeszcze inny rodzaj teatru. To teatr,


który posługuje się mitem jako innym instrumentem, umożliwiającym człowiekowi współczesnemu zrozumienie i odczytanie siebie. Nie musi być to coś bezpośrednio nawiązującego do rzeczywistości. Musi to być ten rodzaj języka, który by pozwolił sięgnąć do mitu i go przeczytać tymi pytaniami, które nas współczesnie określają. Będzie to inne odczytanie teraz, inne dwieście lat temu, inne za lat sto. Wchodzący w przestrzeń mitu nie ma obowiązku mizdrzenia się do tego wszystkiego, co jest modne i co określa „żywotność” sztuki w zależności od ilości nowoczesnych środków wyrazu, gadżetów i technologii, które się użyje. To nie jest tak, że się od nich odżegnujemy, ale one są drugorzędne. Nasza uwaga jest skupiona na tym, co jest rzeczywistym archetypem lub czymś, co stanowi taką uniwersalną kondycję człowieka. Tak było w „Tezeuszu”. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, czym jest ten labirynt. Czy to jest droga do samego siebie, do rozpoznania tego, co jest ciemne i jasne w człowieku. Czym jest to spotkanie finalne, czy to jest pewnego rodzaju przemiana, inicjacja, która pozwoli inaczej żyć, czy jest to tylko jakaś zabawa przedszkolna biegania po ścieżkach, aż się znajdzie wyjście. Jeśli myśleć o naszym patrzeniu, to jest to rodzaj szukania miejsca dla teatru w przestrzeni mitu. DP: Wydaje mi się, że twórcy teatru antycznego bardziej elastycznie operowali różnymi środkami ekspresji, operowali zupełnie innymi energiami niż współczesny człowiek, który troszkę skapcaniał i który się przyzwyczaił do siedzenia za kółkiem samochodu i przy komputerze i bardziej pracuje intelektem, a mniej uruchamia swoją energię, która może czerpać ze swojego organicznego bycia, czyli używania głosu, ciała. Jeżeli sięgamy do teatru antycznego, to jesteśmy bliżej tej rytualności, czyli bliżej tego, co ustawia człowieka w perspektywie metafizycznej

22

Czy Chorea przypomina jakiś zespół teatralny już istniejący? Czy do kogoś Państwu blisko? TR: Ja nie spotkałem kogoś, kto by tak pracował, co na szczęście daje nam spokojnie spać, bo nie byłoby sensu robić czegoś, co już jest zrobione. DP: Jeśli chodzi o przestrzeń teatralną, to my się specjalnie nie kierujemy nikim konkretnym. Mamy dostęp do tak wielu zjawisk, że trudno być oryginalnym i niepowtarzalnym, zawsze – siłą rzeczy – się nawiązuje do kogoś, ale specjalnie nie stawiamy sobie takiego zadania i nie mamy takich mistrzów, na których chcemy się wzorować. Co po „Po ptakach”? TR: Kilka projektów nowych: jeden antyczny, parę nieantycznych. Chcemy wykorzystać nasze doświadczenie w zupełnie nowych formach bardziej współczesnych. Trochę za wcześnie o tym mówić, ale trzecią częścią tryptyku będą „Bachantki”, a mamy w planach zupełnie inne rzeczy: Witkacy, nowe formy muzyczne. Zresztą już po tym spektaklu widać, że poszliśmy w zupełnie inną przestrzeń. Na „Po ptakach” zapraszamy we Wrocławiu 10 i 11 grudnia, a w Warszawie 13 i 14 grudnia w Fabryce Trzciny.


ludzie z Januszem Stolarskim rozmawiała Agnieszka Kozłowska-Piasta

Z a r at u stra w c ze r wonych bu c i k ach

fot. W. Habdas www.fotoreporter.com.pl

23 - Jest pan wolnym strzelcem. Nie wiąże się Pan w struktury etatowo-instytucjonalne. Tak lepiej? - Tylko to moim zdaniem gwarantuje wolność w tym zawodzie. Kiedyś było to dla mnie niewyobrażalne, żeby żyć i pracować bez etatu w jakimś teatrze. Teraz jest inaczej. Współpracuję z Teatrem Ósmego Dnia, normalnym, zwykłym teatrem instytucjonalnym, grupą Usta Usta, Poznańskim Teatrem Tańca, dotykając w ten sposób wielu tematów. Dla mnie najważniejsze jest to, że ja mogę wybrać i wybieram, w jakie przedsięwzięcia wchodzę, a w jakie nie. W przeszłości zdarzało mi się, że nie mogłem spać, bo zajmowałem się czymś, co absolutnie mi nie pasowało, nie mieściło się w moich planach, nie było zgodne z moimi zamierzeniami artystycznymi. Etat jednak mnie zobowiązywał do pewnych działań i wykonywałem je, ale bez przekonania. Teraz nie mam takich problemów. - Pana kariera „usłana” jest monodramami. Dlaczego wybiera Pan taką formę wyrazu artystycznego? - Ludzie mówią, że ten mój związek z monodramami jest moją klęską. Dla mnie monodram jest najpełniejszą formą wypowiedzi, ale nie zamykam się w nim. Bardzo ważne są również spektakle z wieloosobową obsadą. Wchodzę w nie z moim doświadczeniem z monodramów: z moją otwartością i namawiam innych grających na taką samą otwartość. Kwintesencją, czy istotą monodramu jest to, że wszystko jest w moich rękach. Moim zdaniem monodram nie wymaga reżysera. Działania reżyserskie mogą zaszkodzić sztuce. Monodram jest niezwykle osobistą formą wyrazu. Jeśli artysta nie do końca rozumie świat, który chce wykreować, który chce przed publicznością stworzyć, to będzie mu trudno zrobić dobry monodram. Jeśli pojawi się reżyser, który będzie aktora popychał, wciągał w rejony, w których ten nie może się odnaleźć, ucierpi na tym sztuka. W sumie nie robię tych monodramów za często. Raz na 5-7 lat.


- Współpracuje Pan z Teatrem Ósmego Dnia, legendą polskiej alternatywnej sceny teatralnej. To zespół, który swoją działalność w całości wiązał z sytuacją polityczną kraju. To zespół, który działał w opozycji, walczył z komunizmem w Polsce. Gdy zmieniła się sytuacja polityczna, a w Polsce zaczęła raczkować demokracja, wielu ludzi uznało, że Ósemki nie mają już z czym walczyć. I że to koniec tego teatru. Zespół istnieje, działa nadal, robi coraz to nowe spektakle. Jak Pan ocenia Teatr Ósmego Dnia? - Ósemki były „ustami narodu” – tak ja postrzegam ich niegdysiejszą działalność. Mieli odwagę mówić o tym, o czym mówić nie wolno, nie powinno się, co było zakazane. Dzisiaj nasza demokracja – może jeszcze młoda i niewydarzona – umożliwia wszystkim obywatelom mówienie. Uważam jednak, że są pewne sprawy, pewne tematy, którymi tylko oni mogą się zająć. Nazwałbym to roboczo teatrem społecznym, czyli takim, który mówi o sprawach bolesnych, dla których nie ma miejsca w innych teatrach. Nie wiem, być może teatr Grzegorza Jarzyny, teatr w Legnicy, czy Usta-Usta są bliżej współczesnej społeczności. Wiem jedno: Ósemki nigdy nie zejdą poniżej pewnego poziomu, stale cechuje ich otwartość, czułość dla ludzkiego losu. To jest ich siła. - Na początku swojej kariery grał Pan w Teatrze im. Stefana Żeromskiego. Jak z perspektywy lat ocenia Pan tamten czas? - Bardzo dobrze. To był początek mojego odchodzenia od teatru instytucjonalnego. Kiedy rozwiązano zespół Drugiego Studia Wrocławskiego, dyrektor Bogdan Augustyniak umożliwił mi granie w kieleckim teatrze. I już wtedy miałem poczucie, że często muszę realizować cudze pomysły, muszę mieścić się w wizji innych. Wtedy wspólnie m.in. z Lechem Sulimierskim i Tadeuszem Majem zrealizowaliśmy dwie jednoaktówki Vaclava Havla na jeszcze nie oddanej do użytku małej scenie Dużego Teatru (obecnie Kieleckiego Centrum Kultury). Wtedy

24

właśnie zacząłem rozumieć, że możliwa jest pełna, dojrzała wypowiedź poza instytucjonalnym teatrem. Podkreślam: pełna, dojrzała wypowiedź, a nie spektakle dla dzieci, szkół, czy kogo tam jeszcze. - Czy czegoś pan żałuje? - Nie załapałem się na dobry czas. Gdy skończyłem studia było już po Teatrze Laboratorium. Dostałem się tylko do Drugiego Studia Wrocławskiego. Podobnie zdarzyło mi się z podporą Teatru Ósmego Dnia: Lechem Raczakiem. Oceniam, że moja praca w Sekcie, zespole, który Lech próbował stworzyć, przypadła na nieodpowiedni czas. Spotkałem się z nim w nieodpowiednim czasie. - Jak powstają Pana monodramy? - Rodzą się w środku, potem szukam odpowiedniego tekstu, środków wyrazu, często zaskakującej nawet dla mnie formy wypowiedzi. Tak jak powiedział Peter Brook: improwizacja jest wstępem, przeczuciem tego, co mogłoby być. Z improwizacji należy wyciągnąć tylko kilka procent, ten najcenniejszy ułamek. - Gra Pan swoje monodramy od wielu lat. Czy one się starzeją? - Tak, starzeją się tak samo jak ja. To jest moje założenie: nie rozstanę się z moimi monodramami nigdy. Gdy zrobiłem „Ecce Homo”, czyli spektakl na podstawie „Tako rzecze Zaratustra” Fryderyka Nietzschego, byłem bardzo młody, może nawet za młody. Ciągle dojrzewam do tego spektaklu. - A jakie ma Pan plany na przyszłość? - Być może zagram w warszawskim Teatrze Studio, planujemy też spektakl w Polskim Teatrze Tańca. Myślę też o przypomnieniu Havla. Trochę sentymentalnie może, ale uważam, że już pora na Havla. Aby ludzkość się za dobrze się nie poczuła. - Co jest najważniejsze i najcenniejsze w zawodzie aktora? - Dla mnie najważniejsze jest to, aby nie doprowadzić do sytuacji, gdy jest się marionetką w czyichś rękach. Aktor powinien być artystą, powinien współtworzyć spektakl, a nie jedynie realizować wizje reżysera czy innego twórcy.


ludzie Na początek krótka ankieta:

Ulubiona muzyka: połamana i skwiercząca. Muzyka na imprezę: skwiercząca i połamana (coby nie było monotonii). Muzyka na wieczór: seksowna i delikatna. Zaczynałeś od: 1. odcięcia pępowiny, 2. tańczenia w zespole pieśni i tańca na pozycji krakowiaka, ale szybko z tego zrezygnowałem, ponieważ kazano mi na ćwiczeniach tańczyć w parze z kolegą (on i tak miał gorzej, bo robił za dziewczynę). Ale teraz los mi to wynagradza… 3. Amigi600 i gry Lotus, po czym zacząłem grać na Adlib Sound Tracker (program z zapisem nutowym!) i przelewać dźwięki z głowy na nuty. Impreza życia: zimą 2004 w Centrum Kultury w Cannes, bo to była impreza promocyjna mojej płyty! dje, z którymi grałeś: Rush, Bong-ra, Venetian Snares, Team Shadetek, Sound Murderer i całe mnóstwo innych…. Muzyczni idole: Ed Rush & Optical, Ślepcy, Exile, Jimmy Hendrix, Kem, Miles Davies, John Coltrane, Drumcorps. Autorytety w życiu: ojciec i dziadek, Paulo Coelho, De Klotzaakeen, Kevin Mitnick. Osiągnięcia: 4. miejsce w plebiscycie „Electronic Music Awards” organizowanym przez francuskie radio RFI i gazetę „Le Monde”. Pierwsza płyta z 1999 roku wydana przez paryską wytwórnię Hangars Liquides. Mimo, że nagrałem ją na leciwym komputerze z 8-bitową monofoniczną kartą muzyczną, to wiele osób nawet z branży pytało się, w którym studiu ją nagrałem, i chwaliło za profesjonalizm.

25

I:gor, Adapter, Kernel albo po prostu Igor Wil koński


Twój początek przygody z muzyką to KTS (Kielce Terror Squad), jak to się zaczęło? KTS powstał chyba (?!) w 1996 roku, kiedy okazało się, że są 3 osoby w Kielcach, które są bardzo zakręcone hardcorem – siedzą i robią muzykę w domu, a nawzajem się nie znają. Przypadkiem zgadaliśmy się na imprezie hardcorowej „Pod Krechą” i postanowiliśmy pokazać światu, co robimy. Skąd się wziął breakcore i hardcore w Twojej muzyce? Z frustracji – wszystko naokoło było szare, nudne i do d..., ludzie z otoczenia fałszywi. Niektórzy znajdują na to sposób: wybijają szyby na klatce, sikają sąsiadowi na drzwi, a ja wolałem siąść przy kompie i tworzyć breakcore. Okazało się, że robię to na tyle dobrze, że w tym roku grałem na imprezie „Wasted” w Berlinie, obok tzw. prekursorów stylu. Zostałem tam zaszczytnie określony prekursorem breakcoru na świecie. Kiedy zaczynałem robić muzykę miałem jakieś ambicje, ale nie wiedziałem, że to wszystko się tak fajnie potoczy i zostanę zauważony, bo ja jestem w końcu zwykły chłopak z Kielc. Ale grając za granicą, zawsze staram się, żeby na plakacie było umieszczone I:gor/Polska/ Kielce – chcę rozsławiać to miasto! Teraz każdy ze światka hardcoru potrafi pokazać na mapie, gdzie są Kielce, nawet obudzony o 12 w nocy! Niedawno wyjechałeś w trasę do Wielkiej Brytanii i…. wróciłeś. Nie warto było zostać?? Szansę w UK wykorzystałem w 100% - złapałem dużo kontaktów, jestem w angielskiej agencji bookingowej i zagrałem dzięki nim sporo imprez. Męczy mnie życie w Londynie – jest za duży, za tłoczny, zbyt zabiegany, a ja – lubię przyrodę, ptaszki i drzewka. Zresztą życie tam kosztowało mnie 6 razy tyle, co tu… Twoja muzyka złagodniała. Skąd ta przemiana? Z uczuć, które mi towarzyszyły przez ostatni czas. To też wynikowa rozwoju, znudzenia

26

równym bitem, zresztą zawsze byłem zainteresowany połamańcami i nawet w hardcore wkręcałem jakieś breakbeaty, więc to musiało w tą stronę ewoluować. Czy masz ochotę słuchać jakiejkolwiek muzyki w domu? Tak…. W przeważającej części jest to drum&bass i jazz, w zależności od nastroju. Teraz właśnie z tymi stylami jestem związany duchowo. Skąd czerpiesz wenę? Z nocy, bo Kielce nocą sprawiają wrażenie, że znajdujemy się w środku niczego, jest przecież przeraźliwie cicho. Wtedy pojawiają się dźwięki w głowie. Wydałeś płytę „Barwy kolorów” w 2003 we francuskiej wytwórni M-tronic, która mimo, że bardzo dobrze przyjęta na świecie, nie ukazała się jeszcze w Polsce. Dlaczego? Bo żyjemy w takim dziwnym kraju – nie dociera do nas większość dobrej muzyki. W jakichś prowincjonalnych marketach we Francji można znaleźć takie pozycje, o których tutaj możemy tylko marzyć. Moim zdaniem to totalna ignorancja dystrybutorów, którzy są zainteresowani tylko tym, co im się na 100% sprzeda, więc boją się wstawiać jakieś „dziwne” płyty do sklepów. Nagrałeś też kolejną płytę – kiedy się pojawi i jaka ona będzie? Nosi tytuł “Life is math”, ma premierę 22 listopada i będzie zupełnie inna od moich wszystkich płyt. Na ten album przelałem najwięcej uczucia – jest bardziej delikatnie, ale są też oczywiście elementy szaleństwa, bo mnie zawsze korci, żeby coś pokombinować. Jest stonowana i dojrzała – stanowi pewną całość. Angażujesz się w różne projekty, np. z Zajką przy „Barwach Kolorów”, czym nas jeszcze zaskoczysz? Cały czas poszukuję wokalistki jazzowo - soulowej. Teraz planuję nagrać parę numerów z Karazem, bo okazało się, że się świetnie rozumiemy i mamy podobne pomysły.


ludzie

27 Muzyka elektroniczna nie była modna w Kielcach, wiele osób mówiło „tak się nie da”, a jednak wam się udało. Miło mi słyszeć, że ludzie uważają, że jednak coś robimy fajnego. Fakt – widzę, jakieś większe zainteresowanie alternatywą. Chyba byliśmy po prostu konsekwentni. Z doświadczenia wiem, że warto być konsekwentnym w muzyce, bo to się opłaca. Dużo graliśmy, dużo się uczyliśmy technicznie i….. Kielce są po prostu fajne.

W Kielcach jesteś znany także z grania z NFC (Naturalni Futuryści), skąd się wziął pomysł na ten projekt? To wszystko sprawka naszego kochanego misia, czyli Gandalfa, który kiedyś do mnie zagadał i... samo potoczyło się dalej. W Gandalfie widziałem potencjał, a sam lubiłem grać… Zaczęliśmy pykać z Wojtkiem, którego zmienił Midasss i jesteśmy – robimy coś i staramy się rozwijać. Gracie swoją muzykę w najbardziej „trendy” klubach w Kielcach – CKM-ie, Cockney Clubie, Chilloucie, Antrakcie. Jak to się stało? My też tego nie wiemy.

Jak oceniasz życie klubowe w Kielcach? Nie ma go, ale jest życie knajpiane. Patrząc po dużych klubach clubbingu nie ma, bo on się wiąże, jak sama nazwa wskazuje, z muzyką klubową, a to nie jest taka muzyka, która leci w każdym radiu, której słucha babcia przy robieniu obiadu i chłopczyk, który pakuje tornister, jak wychodzi do szkoły. To jest muzyka, która coś ze sobą niesie, która ma wprowadzać ludzi w jakieś stany, ma być alternatywą. Zresztą dla mnie klub to nie jest hala czy połączone 4 mieszkania dwupoziomowe, tylko jest to miejsce, gdzie dym kłuje w oczy, jest gorąco, duszno, ludzie się uśmiechają do siebie i gra muzyka klubowa. A jak jest takich klubów w mieście 10, to się zaczyna clubbing. W Kielcach jest takich miejscówek co kot napłakał, czyli musimy się cieszyć, że w ogóle istnieją. Widzę jednak światełko w tunelu... Co jest dla Ciebie w życiu ważne? Chcę się rozwijać, spełniać marzenia, nie stać w miejscu i nie dawać ludziom, którzy kupują moje płyty ciągle tego samego. Mówią, że mam swój styl, a jednak za każdym razem staram się uciekać w totalnie inną stylistykę. Ostatnio ważne są cisza i spokój, których mam mało. Pragnę domku na wsi, najlepiej drewnianego i obok lasu, kochanej żony i pieska. rozmawiała: Sonja


mnie najpiękniejsze jego obrazy to te, których inspiracją był pejzaż – przeważały zresztą w jego twórczości. Był niezwykle wrażliwy na światło i kolor, co jest rzadkością, do tego trzeba mieć specjalny talent, specjalny dar. Pretekstem do delektowania się nimi było też malowanie kwiatów: malował je z prawdziwym zamiłowaniem na swojej działce w lesie. Wiele z tych prac sprowadzał do formy obraz z kolekcji Banku Zachodniego WBK w Kielcach

Zbyszek Kurkowski był niewątpliwie znakomitym artystą. Dla mnie stało się to oczywiste, kiedy go jeszcze dobrze nie znałam - po obejrzeniu wystawy retrospektywnej jego malarstwa w kieleckim Muzeum Narodowym w 1989 roku. Przedstawiono wtedy prace, ogromną ich ilość, z różnych etapów jego twórczości – w każdej z konwencji plastycznych w jakiej tworzył był świetny. Dla

Zbig n i ew Kurkowski

1 9 3 6 - 2 005

28


ludzie

fot. P. Wójcik

29

Ws p o m n i e n i e czystej abstrakcji. W nich znajdował ciekawe rozwiązania formalne problemów, które najbardziej go frapowały: koloru, światła, kompozycji. Był stale obecnym w życiu środowiska artystycznego kolegą, przyjacielem, artystą, zaangażowanym w działalność społeczno-artystyczną. Sprawy sztuki żywo go interesowały. Aktywnie działał w Związku Polskich Artystów Plastyków, uczestniczył w prawie wszystkich wernisażach, interesował się każdym konkursem plastycznym. On nie tylko uprawiał sztukę, ale naprawdę nią żył. Brał udział w plenerach, nie zaszywał się w pracowni. Miał mnóstwo bardzo ceniących go przyjaciół wśród artystów w całej Polsce. Pomimo dojrzałości artystycznej był artystą ciągle poszukującym. Zawsze otwarty, zawsze zaangażowany, szukał nowych wrażeń, które potem przekuwał na język sztuki. Był niezwykle aktywny fizycznie, kochał sport, czynnie uprawiał

narciarstwo. Był jedną z nielicznych już osób, które przychodziły na wernisaże po to, aby podyskutować o sztuce... Zbyszek był wybitną indywidualnością. Kiedyś nasze środowisko artystyczne było mocno zdominowane przez pejzażystów i kolorystów. Zbyszek był jednym z tych, którzy budowali tamten charakter środowiska, miał wielu naśladowców. Po śmierci Henryka Papierniaka, Romana Harajdy, Kazimierza Grodziskiego – a teraz Zbyszka – etap koloryzmu, inspiracji naturą, został zamknięty. Gdy odchodzi artysta, razem z nim odchodzi cały świat, który on widzi, który tworzy, który jest tylko jego własnością. Tego świata także – oprócz osoby Zbyszka, artysty i przyjaciela – będzie nam brakowało. Stanisława Zacharko


miasto

P l a n centrum Kielc

Łódź

legenda ścieżka rowerowa szlak turystyczny galerie muzea teatry kina ośrodki kultury urzędy hotele restauracje kawiarnie, puby, kluby zdrowie zakupy inne

22

Częstochowa

60

39

43

2

56

47

55

53

27 16

25

Kraków

41

42

1 12 31 34 13

52 54 51

57

7 10

38 3 19 11

8

6

17

5

30

46


Wa rs z awa 17

24 40

48 36 33 21

23

35 32

58

9 45 4 50 14 20 26

29 45

Lublin

59

28 37

49

18 21 21

44

Ta rn贸w

plan miasta: Agencja Wydawnicza JP www.wydawnictwo-jp.kkf.pl


inform a t o r

Ośrodki Kultury

9 Muzeum Zabawkarstwa

W o j e w ó d z k i Dom 17 Kultury

Galerie

Kielce, pl. Wolności 2 tel. +41 344 40 78

BWA Piwnice 1 BWA Na Pięt r z e

Skarbiec Katedralny Kielce, Pl. Panny Marii 3, tel. +41 344 63 07

Kielce, ul. Leśna 7 tel. +41 344 63 19, 344 49 42 www.bwakielce.wici.info

Więzienie Kieleckie 11 1939 - 1956

Galeria Foto g r a f i i ZPAF - BWA 2

Kielce, ul. Zamkowa 35

Te a t r y

Kielce, ul. Planty 7 tel. +41 344 76 36, 366 29 71

Te a t r i m . S t e f a n a 12 Żeromskiego

Galeria 3 Współczesne j Sztuki Sakra l n e j

Kielce, ul. Sienkiewicza 32 tel. +41 344 75 00 www.teatr-zeromskiego.com.pl

Kielce ul. Zamkowa 5/7 tel. + 41 360 00 02

GALERIA WINDA

4

KCK, Kielce, pl. Moniuszki 2b

Muzea Muzeum Geo l o g i c z n e Kielce, ul. Zgoda 21 tel. +41 361 25 37

5

Muzeum Lat Szkolnych S t e f a n a Żeromskiego 6 Kielce, ul. Jana Pawła II 25 tel. +41 344 57 92

Muzeum Naro d o w e Kielce, plac Zamkowy 1 tel. +41 344 23 18

7

Muzeum Wsi Kieleckiej 8 Dworek Lasz c z y k ó w Kielce, ul. Jana Pawła II tel. +41 344 92 97

32

10

Te a t r L a l k i i A k t o r a „Kubuś” Kielce, ul. Duża 9

13

K i e l e c k i Te a t r Ta ń c a 14

Filharmonia 50 Świętokrzyska im. Oskara Kolberga Kielce, pl. Moniuszki 2b tel. +41 368 11 40 www.filharmonia.kielce.com.pl

Kina Kinoplex

Kielce, ul. Świętokrzyska 20 15 tel. +41 332 13 30 www.kinoplex.pl

Moskwa

Kielce, ul. Staszica 5 tel. +41 344 47 34 www.kinomoskwa.pl

Dom Kultury Zameczek

18

Kielce, ul. Słowackiego 23 tel. +41 361 39 31

DŚT Pałacyk Zielińskiego

19

Kielce ul. Zamkowa 5 tel. +41 368-20-53 www.kielcedst.net

KIELECKIE CENTRUM 20 KULTURY Kielce, pl. Moniuszki 2b tel. +41 344 40 32, 344 40 33 www.kck.com.pl

SŁONECZKO

tel. +41 344 58 36 www.teatr-kubus.pl

Kielce, pl. Moniuszki 2b tel. +41 361 27 46

Kielce ul. Ściegiennego 6 tel. +41 361 27 37, 361 24 10 www.wdk-kielce.pl

16

Kielce, ul. Romualda 3 tel. +41 341 66 80

POD KRECHĄ

Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7 tel./fax. 041/ 34 24424

Urzędy Urząd Miasta

21

Kielce, Rynek 1 Kielce, ul. Szymanowskiego 6 tel. +41 36 76 000 www.um.kielce.pl 22 Urząd M a r s z a ł k o w s ki Województwa Ś w i ę t o k r z y s k iego

Kielce, ul. IX Wieków Kielc 3 tel. +41 342 15 49 www.sejmik.kielce.pl


K AW I A R N I E

HOTELE

WESOŁA KAWKA

Kielce, ul. Wesoła 50 tel. +41 344 64 37

23

28

24

29

RESTAURACJE 27

Nefertiti

kuchnia arabska, egipska, indyjska i polska Kielce, ul. Żytnia 8

rezerwacja tel. 41/ 335 80 01 25

26

NADCIĄGA NAJLEPSZA RESTAURACJA W MIEŚCIE

RESTAURACJA

31

32


PUBY

K L U B Y, D Y S K O T EKI

Bilard Club

FOCUS 33

ul. Warszawska 151 Telefon 508 178 125 37

zapraszamy od 14.00

Możliwość rezerwacji stołów Kielce, ul. Sienkiewicza 16 wejście od ul. Wesołej tel. 41 343 13 86 58 Zapraszamy od godz. 14.00

34 38 39

54

35

51

40

to miejsce kosztuje tylko 30zł ! sprawdź www.reklama.wici.info tel. 602 603 403

36

Matematyka Korepetycje

tel. 600 31 00 44 Lekarz Komputerów tel. 604 231 739


35

APTEKI

ZAKUPY

APTEKA MELISA

Kielce, Orkana 11 tel. +41 331 00 73

45

Apteki “Na Wzgórzu”

Kielce, ul. Orzeszkowej 51c 57

tel. 330-11-29

“Sady”

Kielce, ul. Wojewódzka 2

Sklep “Modnisia”

tel. 343-51-07

“Słoneczna”

Kielce, ul. Słoneczna 24

46

tel. 366-42-53

“Parkowa”

Kielce, ul. Duża 24 (w podwórzu) tel. 41/344 48 13

41

59

TABAKIERA

42

Kielce, ul. Żytnia 6

tytonie • papierosy • papierośnice

tel. 368-30-33, 347-83-30

cygara • tabakiery • fajki • tutki

Kielce, ul. Sienkiewicza 14 w godz. 10-19 w sob. 10-16

S T O M AT O L O G I A 47

43

Polski - Korepetycje

tel. 605 343 341

44 52

48


Spotkania ze Sztuką

Biuro Wystaw Artystycznych zaprasza przedszkolaki, młodzież szkolną i nauczycieli na cykl zajęć edukacyjnych „Spotkania ze sztuką”, które kształcą przyszłych odbiorców sztuki. Wystarczy zadzwonić pod numer 041 344 63 19 i umówić się z koordynatorem programu Natalią Łakomską.

56

Najbliższy Sklep z Muzyką

49

Kancelarie Adwokackie i Radcowska

Marek, Tomasz Stanisław Klesykowie

www.fan.pl

Kielce, ul. Żeromskiego 18, tel. 362 15 19, 361 83 26

60

55

tel.

53

360-00-26/27


miasto

37


Rusza F u n d a c j a Z końcem października 2005 r. Fundacja Kultury Wici uzyskała status osoby prawnej i nowe możliwości działania. W oczekiwaniu na otwarcie siedziby już układamy plany na nowy rok. Na początek zaczniemy od tego, co już potrafimy. Będziemy nadal rozwijać nasz portal informacyjny www. wici.info. Stali bywalcy naszej strony internetowej zapewne już wiedzą, że testujemy radio internetowe. Kiedy ruszy pełną parą, znajdziecie w nim informacje kulturalne, dużo dobrej muzyki, wywiady i spotkania z ciekawymi ludźmi. Planujemy także stworzenie wydawnictwa multimedialnego, chcemy zapisywać, dokumentować, publikować

38

w Internecie i w formie unikatowych wydawnictw to, co najcenniejsze w kulturze naszego regionu. Nadal będziemy inicjować akcje promujące wydarzenia, zjawiska kulturalne i walory turystyczne naszego regionu. Zajmiemy się także działalnością impresaryjną. Na przełomie czerwca i lipca planujemy zorganizowanie interdyscyplinarnego festiwalu, którego jedną z części będą tematyczne warsztaty dla młodych twórców. Działalność Fundacji związana jest nierozerwalnie z Kielcami i regionem. Otwarci na współpracę z władzami samorządowymi i wojewódzkimi, organizacjami pozarządowymi, oferujemy swoje doświadczenia i umiejętności. Czekamy na pomoc i zainteresowanie wszystkich świadomych roli kultury w życiu i rozwoju społeczności.


global village news INTERNETOWA REWOLUCJA W “Global Village” rusza zintegrowany internetowy system dydaktyczno - administracyjny. Czymś takim nie może się pochwalić żadna szkoła językowa w kraju!

kto woli - autonomii ucznia. To dopiero początek Wirtualnego Otoczenia Edukacyjnego GV, które z czasem ma stać się istotnym, żywym, interaktywnym rozwinięciem tego, co dzieje się podczas spotkań z nauczycielami GV “w realu”.

Global Village Online

to multimedialny rozbudowany kurs, wykonany na specjalne zamówienie szkoły jako uzupełnienie kursów dla średniozaawansowanych.

Każdy ze słuchaczy otrzymuje login i hasło, przy pomocy których uzyskuje dostęp do każdego z modułów systemu. A są to:

Internetowe Centrum Obsługi

tu można uzyskać zindywidualizowane informacje na temat zajęć, ewentualnych zastępstw, wolnych dni, itp. Następne kliknięcie przeniesie nas do informacji o wynikach testów, zadań domowych i egzaminów próbnych. Są dane dotyczące finansów i wiadomości dla słuchaczy.

Moodle,

czyli Wirtualne Otoczenie Edukacyjne, zawiera między innymi informacje na temat umiejętności, jakie należy zdobyć na poszczególnych etapach kursu (can do statements, wzorowane na Europejskim Portfolio Językowym). Dzięki systemowi samooceny umożliwia swoim studentom włączenie się w niezwykle dziś modny, i rzeczywiście pożyteczny trend w nauczaniu języków: niezależności, czy - jak

Do wszystkich tych modułów dostęp uzyskuje się po wpisaniu tego samego loginu i hasła. To samo dotyczy serwera pocztowego GV (każdy słuchacz automatycznie uzyskuje swój adres e-mailowy na serwerze szkoły). Część “wirtualnej Global Village” jest dostępna także dla gości. Zajrzyjcie pod: www.gv.edu.pl.

GLOBAL VILLAGE SZKOŁY JĘZYKÓW OBCYCH tel. 343-05-97, 362-13-93 www.gv.edu.pl


CZAS N A Z I M O W E SZALEŃ S T W O Najstarsze narty odnaleziono w torfowisku w Hoting, a pochodzą mniej więcej z 2500 roku p.n.e.. Na naskalnych rysunkach, znalezionych w Skandynawii myśliwi, goniąc zwierzynę, mają na nogach podłużne deski. Początkowo narty służyły głównie do poruszania się po śniegu, a nie zjazdów. Wkrótce ludzkość odkryła nowe przeznaczenie drewnianych desek. Już w IX wieku król Wikingów Harald Piękny zachwycał się widokiem pędzącego po zboczu narciarza. Przez wiele setek lat narty znane były praktycznie tylko w Skandynawii i w północnych terenach Azji. Wydaje się jednak prawdopodobne, że każdy lud żyjący w górach czy krajach skutych lodem i śniegiem, wpadał na pomysł ułatwiania sobie chodzenia po śniegu. Wołosi, pasterze z Bałkanów, przynieśli na teren Polski zwyczaj zakładania na nogi karpli, naszych rodzimych pranart. Dziś narciarstwo to najdynamiczniej rozwijający się sport masowy na świecie. W Polsce na nartach jeździ około dwóch milionów ludzi i jest to dla nich przede wszystkim wspaniały sposób wypoczywania na łonie natury. Bo narciarstwo, tak jak żeglarstwo, ma w sobie ponadczasową energię. Zima za pasem, więc gdzie jeździć? Za ile? Jak długo? Z instruktorem czy bez? Tego wszystkiego dowiecie się z poniższego zestawienia pięciu świętokrzyskich stoków udostępnionych fanom zimowego szaleństwa w sezonie 2005/2006. Życzymy połamania kijków i stopy śniegu pod nartą ;)

KIELCE - TELEGRAF

Położony na północnym stoku góry Telegraf (406m n.p.m.) w odległości ok. 2,5 km od centrum miasta. Duży wyciąg: Trasa długości 500 m - trudna - górny odcinek bardzo stromy, porównywalny z zakopiańskim Nosalem, różnica poziomów 100 m. Wyciąg orczykowy podwójny, przepustowość: 1000 osób/h

40

Mały wyciąg: Trasa długości 180 m - łatwa, różnica poziomów 30 m. Wyciąg orczykowy, przepustowość: 400 osób/h. Stoki są oświetlone, sztucznie naśnieżane, przygotowywane ratrakiem. Przy dolnych stacjach: bar z gorącymi posiłkami, szkółka narciarska, serwis i wypożyczalnia sprzętu narciarskiego. Parking na 100 samochodów. Czynne w g. 10.00-22.00, w soboty i niedziele w g. 9.00-22.00. Dojazd autobusami MZK linii 3, 25 i 33 na Bukówkę. CENY / karnety ważne są przez tydzień. Duży wyciąg: Karnet 10-przejazdowy - 25 zł, Karnet dzienny (10.00-16.00, wyłączając święta oraz dni wolne od pracy - sobota i niedziela) - 30 zł Mały wyciąg: Karnet 10 przejazdowy 8 zł http://www.rekreacja.kielce.pl

KIELCE STADION - PIERŚCIENICA

Położony na północnym stoku góry Pierścienica (367 m n.p.m.) w odległości ok. 1,5 km od centrum miasta. Trasa łatwa długości 500 m - szerokości od 50 do 22 m, różnica poziomów 58 m. Stok jest oświetlony, naśnieżany i ratrakowany. Wyciąg orczykowy podwójny, przepustowość: 1000 osób/h. Na miejscu: bufet, ognisko, tor saneczkowy, instruktor narciarstwa, serwis i wypożyczalnia sprzętu narciarskiego. Parking przy leśnej drodze na ok. 50 samochodów. Czynne w g. 10.00-22.00 w soboty i niedziele w g. 9.00-22.00 Dojazd Autobusem MZK nr 4 w kierunku stadionu (ok. 1,5 km od centrum miasta). CENY / karnety ważne są przez tydzień. Karnet 10-przejazdowy - 25 zł. Karnet dzienny (10.00-16.00, wyłączając święta oraz dni wolne od pracy - sobota i niedziela) - 30 zł


miasto

41 CENY: Karnet na 10 wjazdów: Duży wyciąg - 20 zł., Mały wyciąg - 10 zł. Dzieci do lat 6 – bezpłatnie.

KRAJNO-ZAGÓRZE

Położone jest około 15 km od Kielc, u stóp góry Łysicy. Wysokość stoku 425 m n. p.m. Trasa długości 900 m i szerokości 60 m, różnica poziomów 95 m, dwa wyciągi orczykowe czekające o długości 740 i 760 m, przepustowość 1500 osób/h. Stok jest oświetlony, naśnieżany i ratrakowany. Na miejscu: restauracja, wypożyczalnia sprzętu narciarskiego i bezpłatny parking. Czynne codziennie w g. 9.00-22.00 Dojazd: Jadąc z Kielc w kierunku Lublina, należy w Górnie skręcić w stronę Świętej Katarzyny, przed Św. Katarzyną w lewo lub autobusem MZK linii nr 14 (trzeba dojść). CENY: Karnet 10 przejazdowy - 30 zł. Dzieci przedszkolne do lat 6 pod opieką rodziców korzystają ze stoku bezpłatnie http://sabatkrajno.fm.interia.pl/

RADOSTOWA TUMLIN PODGRÓD

Trasa położona na północnym stoku Góry Łajscowej (409 m n.p.m.) Duży wyciąg: Trasa długości 500 m i szerokości 43 m, różnica poziomów 84 m. Mały wyciąg: Trasa długości 300 m i szerokości 43 m. Na miejscu punkt małej gastronomii. Czynne codziennie w godzinach od 9.00 do ostatniego klienta. Stoki są oświetlone, sztucznie naśnieżane, przygotowywane ratrakiem. Dojazd: Jadąc z Kielc w stronę Łodzi w Miedzianej Górze należy skręcić w prawo. Dojeżdża tam także autobus MZK nr 32.

Stok położony 12 kilometrów od Kielc (451 m n.p.m.) Długość trasy zjazdowej: 800 m, szerokość od 50 do 200 m, różnica poziomów 105 m, wyciąg talerzykowy, przepustowość 550 osób/h. Stok jest oświetlony, sztucznie naśnieżany i ratrakowany, posiada naturalne muldy, skala trudności zróżnicowana. Na miejscu: mała gastronomia, miejsce na ognisko, parking, instruktorzy. Czynne w g. 8.00 - do ostatniego klienta. Dojazd autobusem MZK linii nr 10 W budowie są następne trasy narciarskie: Radostowa Wschód i Wymyślona, Widełki, i 2 stoki w Bodzentynie. Na zjazdy tymi trasami narciarze będą musieli jeszcze poczekać. Aby umilić Wam czas oczekiwania, przez cała zimę Wici będą rozdawać darmowe karnety na opisane przez nas stoki.


niedzielny spacer

WIETRZNIA N AJMĹ ODSZ Y R EZERWAT

fot. Andrzej Ziemkiewicz

42


miasto Ziemia Świętokrzyska to skarbnica bezcennych pamiątek historycznych, archeologicznych, przyrodniczych, prawiecznych zabytków techniki, ale przede wszystkim geologicznych. Kielce i najbliższa okolica to istne muzeum geologii pod gołym niebem. Na terenie miasta mamy pięć rezerwatów, z czego cztery to rezerwaty przyrody nieożywionej, a jeden to rezerwat krajobrazowy . Wietrznia jest rezerwatem przyrody nieożywionej, o powierzchni 10,5 hektara. Położony w południowo – wschodniej części Kielc, na wzgórzach Wietrznia (312 m n.p.m.) i Międzygórz, około 2 km od centrum miasta, obejmuje resztki wzgórza należącego do Pasma Kadzielniańskiego. W skład rezerwatu wchodzi obszar głębokiego wyrobiska, o długości 800 m, powstałego z połączenia trzech wielopoziomowych kamieniołomów (Wietrznia, Międzygórz, Międzygórz Wschodni) eksploatowanych od 1893 r. do 1974 r. W kamieniołomie wydobywano kiedyś wapień, służący do wypalania wapna oraz jako tłuczeń drogowy. Zamierzano stworzyć tu tereny rekreacyjne, z czasem powstało wysypisko odpadów. Wskutek protestów mieszkańców, miłośników przyrody i ekologów odpady usunięto i na tym terenie utworzono rezerwat. Skały na Wietrzni różnią się nieco od tych z Kadzielni. Przeważają wśród nich wapienie płytowe, margle, łupki bitumiczne. Znajdują się tu również skały wapienne składające się z licznych, słabo obtoczonych okruchów skalnych, które pochodzą ze niszczenia raf. Profil warstw dostępny w nieczynnym kamieniołomie jest jedy-

43

nym w Polsce, w którym sprecyzować można granicę niezwykle bogatych i dobrze zachowanych skamieniałości fauny dewońskiej, czyli utworów żywet /fran. W północnej części kamieniołomu widoczna jest seria ciemnych łupków i wapieni marglistych, w pozostałych ścianach – wapieni ziarnistych. Znajduje się tu bogata i dobrze zachowana fauna dewońska (m.in.: koralowce czteropromieniste, gąbki krzemionkowe, stromatoporoidy). Wyjątkowo piękna jest unikatowa fauna ryb kopalnych. Znane są również efekty działalności krasowej: osuwanie się niektórych partii masywów skalnych i tworzenie krasu powierzchniowego (kotły i misy) oraz wgłębnego (kominy, małe komory, jaskinie). Na Wietrzni istnieją dwie dobrze zachowane jaskinie, penetrowane przez speleologów. Na terenie rezerwatu zaobserwować możemy interesujące zjawiska tektoniczne oraz ciekawą mineralizację ołowiowo – barytową. W zachodniej części wyrobiska na ścianie południowej znajduje się unikatowa wychodnia dolomitu pochodzenia hydrotermalnego. Rezerwat Wietrznia jest najmłodszym rezerwatem na terenie miasta i nosi imię wybitnego kieleckiego geologa Zbigniewa Rubinowskiego. W planach miasta jest budowa na tym terenie kompleksu rekreacyjno - biznesowego z hotelem, restauracją, centrum kongresowym, muzeum geologicznym, informacją i innymi atrakcjami turystycznymi. tekst: Jerzy Kapuściński


wici

galeria w i c i Wojciech G ep ne r Fo togra f i a Wojciech Gepner, rocznik 1966. Uprawia fotografię użytkową, nie stroniąc od reportażu i fotografii kreacyjnej. Fotografuje różnymi technikami, od kamery otworkowej, po aparaty cyfrowe, od fotografii elementarnej po zaawansowaną ingerencję elektroniczną. W fotografiach najbardziej interesuje go nastrój. Jego zdaniem dla uzyskania właściwego klimatu warto poświęcić wszystko - kadr, kolor, ostrość... Najchętniej fotografuje miejsca znajdujące się nieco na uboczu, zaułki, podwórka dużych miast albo prowincję, bo tam, według niego, można choć na chwilę “złapać dystans” do wypacykowanej, plastikowej rzeczywistości. Prezentowane w internetowej Galerii Wici - www.gepner.wici.info - zdjęcia należą do cyklu “Naprawdę nie dzieje się nic” stale poszerzanego o nowe prace. domowa strona autora www.wojciechgepner.com

44


KRONI K A WI C I 21.10 Prapremiera monodramu „Aktor-reaktor” w DŚT, w wykonaniu aktora Teatru Laki i Aktora „Kubuś” Zdzisława Reczyńskiego, w reżyserii Piotra Bogusława Jędrzejczaka. Na premierze był obecny autor hipertekstowej sztuki, Artur Beling. 29.10 Pierwsza premiera sezonu w Teatrze im. Żeromskiego. Na premierowym przedstawieniu „Wielebnych” w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza stawił się autor sztuki Sławomir Mrożek. 31.10 Z okazji 200-lecia Diecezji kieleckiej wydano płytę z kompozycjami Jerzego Rosińskiego, od 50 lat organisty kieleckiej katedry. Na krążku znalazły się utwory poświęcone ziemi świętokrzyskiej. 2.11 Tramwaj podarowany Kielcom przez krakowian i zlicytowany podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy trafił na złom. Mimo kulturalnego sąsiedztwa Kieleckiego Centrum Kultury wandale zdewastowali wagony. 4.11 Popiersia Zbigniewa Herberta, Czesława Niemena oraz Andy’ego Warhola stanęły w alei rzeźb na skwerze Szarych Szeregów. Rzeźbę Zbigniewa Herberta wykonał Arkadiusz Latos, Czesława Niemena - Paweł Witkowski, a Warhola - Sławomir Micek. 4-8.11 Dziewięć spektakli teatralnych można było obejrzeć podczas V Przeglądu Teatrów Alternatywnych zorganizowanym

46

przez Stowarzyszeie „Ecce Homo”. Na imprezie pojawiły się zespoły: Stara ProchOFFnia, teatr Academia z Warszawy, Teatr Wiczy z Torunia, Terminus a Quo z Nowej Soli, Zielony Wiatrak z Sopotu. Gwiazdą imprezy był Janusz Stolarski, który zaprezentował kieleckiej publiczności dwa monodramy. 4.11 Targi Kielce zaprezentowały swój projekt rozbudowy ośrodka w Ministerstwie Gospodarki i Pracy w Warszawie. W ramach programu „Spójność Terytorialna i Konkurencyjność Regionów” kielecka firma ma szansę na otrzymanie z Unii Europejskiej nawet 25 mln euro. 7.11 Świętokrzyski Urząd Wojewódzki zwyciężył w konkursie szefa Służby Cywilnej na “Najbardziej nowoczesny urząd administracji rządowej”. Nagrodę przyznano głównie za zmodernizowaną stronę internetową. 8.11 Kielecka gimnazjalistka Karolina Dziarmaga zdobyła pierwszą nagrodę w XVIII ogólnopolskim konkursie plastycznym dla dzieci i młodzieży “Krajobraz Polski tradycje, współczesność, przyszłość”. Nagrodzono jej witraż zatytułowany “Łąki” 11.11 Uroczystości obchodów 87 Rocznicy Odzyskania Niepodległości obejmowały w tym roku: Mszę Świętą w Bazylice Katedralnej w Kielcach, złożenie kwiatów pod Pomnikiem Niepodległości przez delegacje władz państwowych i samorządowych, otwarte biegi przełajowe i koncert zespołu Loch Camelot z Krakowa. 13.11 Przestała kursować nocna linia 103 z dworca PKP na Barwinek. Z tej linii korzystało – zdaniem ZTM w Kielcach, zbyt mało pasażerów.


wici

15.11 Film “Stacja Mirsk”, nakręcony na podstawie książki „Księstwo” Zbyszka Masternaka ze świętokrzyskiego Piórkowa, zdobył Grand Prix na Krakowskim Festiwalu Filmów Niezależnych - KRAKFFA 2005 16.11 Zmarł Zbigniew Kurkowski, wybitny malarz związany z naszym regionem. 19.11 Karolina Zdunek z Kielc zdobyła Grand Prix 37. Biennale Malarstwa “Bielska Jesień”. Malarka otrzymała także nagrodę pieniężną ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

47

Sposób na śledzia Okres Świąt Bożego narodzenia kojarzy się w tradycji polskiej kuchni z takimi potrawami jak: karp, pierogi z kapustą i grzybami, kutia, zupa grzybowa ... i śledzie. Te ostatnie można kupić w sklepach przygotowane do bezpośredniego spożycia. Zaręczam jednak, że najlepsze są te własnoręcznie przygotowane w domu. W tym miejscu zapewne większość stwierdzi, że to trudne. Zapewniam, że to obiegowe wymówki tych, którym się nie chce lub nie znają odpowiedniego przepisu. W moim domu śledzie przyrządza się co najmniej na trzydzieści sposobów i zawsze są smaczne. Przedstawiam zatem przepis na śledzie, które każdy polubi, nie tylko jeść ale i przyrządzać! Gwarancją pysznych śledzi domowych jest odpowiednie przygotowanie kupionych w sklepie płatów śledziowych. Wybieramy płaty jasne, bez żółtego zabarwienia, grube i nie poszarpane. Następnie moczymy

20.11 Kabaret Skeczów Męczących zdobył I nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Kabaretowym “Wrocek” we Wrocławiu. Kieleccy kabareciarze zwyciężyli w konkurencji Zadymek kabaretowych, zajęli też drugie miejsce w „Konkursie piosenki debilnej”, ułożonej m.in. z 16 słów wymyślonych przez publiczność. 22.11 36 dokumentów i reportaży, ułożone w 9 bloków tematycznych pokazano w ramach konkursu XI Ogólnopolskiego Niezależnego Przeglądu Form Dokumentalnych “Nurt 2005” w kieleckim KCK. Imprezie towarzyszyły koncerty, pokazy przedpremierowe filmów dokumentalnych i fabularnych.


je przez godzinę w misce zalane zimną wodą. W tym czasie gotujemy zalewę. Skład zalewy na 1 kg płatów: - ½ szklanki octu 10% - 2 szklanki wody - 1 duża cebula obrana i pokrojona w grube krążki - 4-5 listków laurowych - 2 ząbki czosnku drobno posiekane - 8-10 ziarenek ziela angielskiego - 5 ziarenek owoców jałowca (kupujemy suszone w torebkach tak jak inne przyprawy) Wszystkie składniki mieszamy w garnku z wodą, którą doprowadzamy do wrzenia a następnie studzimy. Zalecam przykrycie garnka pokrywą ze względu na silny aromat octu. Płaty wyjmujemy z wody i osączmy a następnie wkładamy do pojemnika lub słoja, który można szczelnie zamknąć. Zalewamy je zimną zalewą i wstawiamy do lodówki na minimum 2 dni (mogą leżakować nawet tydzień). W ten oto sposób przygotowaliśmy bazę do przyrządzania śledzi na tysiące sposobów, w zależności od preferencji smakowych. To właśnie leżakowanie w takiej zalewie sprawia, że domowe śledzie zawsze będą smakować. Oto przepis na klasyczne śledziki w oleju: Odsączamy płaty wyjęte z zalewy i kroimy na kawałki długości około 5-6cm.

Obraną i przekrojoną na pół cebulę szatkujemy na cieniutkie plastry i wrzucamy do oddzielnej miseczki. Ilość cebuli dobieramy w zależności od ilości śledzi i naszego apetytu na cebulę. (Ja na ½ kg płatów kroję 4 duże cebule). Skrapiamy pokrojoną cebulę sokiem z cytryny, wygniatamy ręką, aby rozdzielić plastry i odstawiamy na około ½ godziny. Kawałki płatów układamy w naczyniu, posypujemy cebulą, zalewamy oliwą z pestek winogron, przykrywamy naczynie i wkładamy je do lodówki na co najmniej 1 dobę. Oczywiście można naszego śledzika konsumować już po 2-3 godzinach ale zalecam cierpliwość ... najlepiej smakują po 2 dniach. Rady dla śledziarzy czyli dla osób, które przyrządzają śledzie · śledzie przechowujemy w lodówce zawsze w zamykanych pojemnikach lub słojach, gdyż specyficzny aromat przenika do innych potraw (dotyczy to wszelkich ryb) · wszelkie naczynia oraz przyrządy kuchenne, które miały kontakt ze śledziami myjemy zawsze najpierw

w zimnej a dopiero potem w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu do naczyń – zapobiega to utrwalaniu specyficznego zapachu · śledzie, które przyrządzamy w domu wg powyższego przepisu można przechowywać w lodówce nawet tydzień i wciąż będą smaczne ... o ile dotrwają.

Smacznych Świąt ze śledzikiem na wigilijnym stole życzy Frog.

45


NIE MARTW SIĘ... WIEMY JAK TO DZIAŁA KOMPLETNE USŁUGI W SIECI INTERNETOWEJ

WWW.RAFA.WICI.INFO

informacje tel. 601 077 830

PROJEKTOWANIE SERWISÓW WWW

AKTUALIZACJA POZYCJONOWANIE REKLAMA

ADMINISTRACJA

DOMENY KONTA E-MAIL

HOSTING KONTA FTP

SKLEPY INTERNETOWE

* dla wszystkich Klientów bezpłatnie udostęniamy domeny: e-kielce.net, e-kielce.biz.



wici-info-nr03