Page 1


Wyjątkowa publikacja

FREE Za darmo Bez wychodzenia z domu za jednym kliknięciem

POD PATRONATEM FUNDACJI NA RZECZ ROZWOJU I EDUKACJI

WesternNET Pismo redagowane przez sympatyków rekreacyjnej jazdy konnej w stylu western www.westernhobby.pl westernhobby@gmail.com equuseko@gmail.com Współautorzy tego wydania: Wiesława Czerpińska Anita Kaczor Maciej Filoda Przemysław Michalak

W tym wydaniu:

Najwyższa półka reiningu w Polsce - Rafał Dolata .……................................. 4 Kapelusz i Toczek?.................................................. 14 Jak nie łapać konia ................................................. 20 Mały koń - duże szczęście ....................................... 22 Stajnia Gronówka ................................................... 28 Polo ........................................................................... 34 Mustangi - legenda Dzikiego Zachodu ....….…..... 38 Za ten klimat kochamy WEST .............................. 42 Jak szybciej zmienić mało bezpieczne zachowania konia? ................................................. 44

Współpraca: Krzysztof Jarczewski jesteśmy na: www.facebook.pl/westernhobby

WesternNET kwiecień 2014

Na okładce Rafał Dolata, fot. Krzysztof Jarczewski


Dwa słowa od redakcji

T

o wiosenne wydanie zredagowaliśmy w lekkim rozkroku. Jedną nogą stoimy w westernowym krajobrazie, w kapeluszach i z reiningowym zacięciem. Drugą nogą stąpamy po krajowych meandrach jeździectwa klasycznego. Spowodowane jest to pozimową refleksją i pewnego rodzaju melancholią wywołaną świadomością, że polski western to cały czas jeździecka nisza. Już z kalendarza Polskiej Ligi Western i Rodeo (który załączamy w tym numerze) wynika, że gros imprez i zawodów dla polskich kowbojów odbywa się głównie na południu Polski. Tam duch westu żyje i pulsuje bardzo rytmicznie. Reszta kraju nadal jest onieśmielona przytłaczającą liczbą klasycznej gawiedzi i tylko od czasu do czasu inicjuje pojedyncze kowbojskie akcje. Budujące jest to, że szeroko pojętej końskiej rekreacji jest coraz więcej. Małe i duże stajnie potrafią skrzyknąć na regionalnych zawodach ponad 200 par, które próbują swoich sił w skokach na różnych poziomach. Czy doczekamy się takich liczb w konkurencji westernowej? Mimo to zaczynamy ten numer bez kompleksów – wywiad z Rafałem Dolatą to zapewne gratka dla zawodników i miłośników polskiego reiningu. Kolejny raz udaje się nam dokonać odsłony sportowej strony jeździectwa western

w godnym wydaniu. Wielu czytelników i znajomych pyta i chce poznać zarówno zawodników jak i miejsca, gdzie westernowo jeździ się profesjonalnie a nie tylko z nazwy. Dalej, tak jak zapowiadaliśmy na wstępie, klasyka miesza się z westernem, jakby wzajemnie się odkrywając. Przedstawiamy kolejne miejsca i ludzi, którzy próbują oswoić się z kapeluszem na różne sposoby. Ważne jest, że ciekawość w środowisku jeździeckim, jest coraz większa i rośnie ciśnienie w kierunku poznania oraz spróbowania bardziej na serio. Zatem robimy swoje! Sezon przed nami a w tym roku przecież światowe święto jeździectwa w Normandii. Po raz kolejny w rywalizacji spotkają się najlepsi jeźdźcy i ich najlepsze konie. Będzie również spora grupa „wymiataczy” w kapeluszach i po raz pierwszy reinerzy z Polski! Już sama obecność Polaków to sukces, zatem trzymamy kciuki! Jak zawsze zapraszamy do czytania i oglądania… O tak, jest co oglądać i smakować westernowy klimacik. Gwarantujemy, że po lekturze WesternNETu wzrasta chęć pójścia do stajni i osiodłania konia oczywiście w siodło z rożkiem :) Miłej lektury Redakcja WesternNET

3


WesternNET kwiecień 2014


RAFAŁ DOLATA NAJWYŻSZA PÓŁKA REININGU W POLSCE

A

rena. Tumany kurzu w powietrzu mieszają się z burzą oklasków po widowiskowym sliding-stopie. Brawurowe szybkie koła w galopie, koń biegnie na luźnych wodzach, sterowany niemalże myślami… A ja sobie myślę: jak to się robi? Jak się w Polsce robi west na światowym poziomie?

Rozmawia Redakcja WesternNET-u Zdjęcia Anita Kaczor oraz z prywatnego archiwum Rafała Dolaty

5


Zacznijmy od tego, czego zawsze jesteśmy ciekawi: jak, gdzie i kiedy rodzi się pasja jeździecka? Jak to było z Tobą? Można powiedzieć, że zaczęło się od dziecięcych marzeń :) Moja przygoda z jeździectwem sięga czasu, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej. Jazda konna bardzo mnie interesowała, ale nie widziałem siebie w klasycznym stylu jazdy. W trakcie wakacji, które spędzałem u dziadków, dowiedziałem się, że niedaleko mieści się ośrodek jeździecki Furioso i można tam pojeździć konno w stylu west. Zapisałem

się na pierwszą lekcję, potem kolejną, aż na dobre wsiąknąłem w to środowisko… :) Nie kusiły Cię inne dyscypliny sportowe? Z racji twoich fizycznych predyspozycji widzielibyśmy Cię na przykład w koszykówce… Owszem, mogłem wybierać spośród wielu dyscyplin sportowych. Zwłaszcza, że jazda konna nie była jedynym sportem, który uprawiałem. Począwszy od szkoły podstawowej swoich sił próbowałem również w pływaniu oraz piłce siatkowej. Po jakimś czasie musiałem podjąć de-

„Jako młody chłopak nie mogłem sobie wyobrazić siebie w bryczesach, a tutaj mogłem przecież jeździć w jeansach… :)”

cyzję: siatkówka czy jeździectwo? Wybrałem konie i do dziś dnia nie żałuję, że podjąłem właśnie taką decyzję. Nie przeszkadza Ci, że konie westowe są niskie? W jeździectwie klasycznym siodło leży jednak dużo wyżej… Tak jak wspominałem wcześniej, po prostu nie widziałem siebie w jeździectwie klasycznym. Jako młody chłopak nie mogłem sobie wyobrazić siebie w bryczesach, a tutaj mogłem przecież jeździć w jeansach… :) Jeżeli chodzi o mój wzrost, to z pewnością nie jest on problemem. Jeżeli by tak było, to na arenach światowych nie widywalibyśmy również bardzo wysokich zawodników, jak chociażby Tom McCutcheon, który jest przecież złotym medalistą reiningowych Mistrzostw Świata. Zaczynałeś od startów w zawodach na polskich arenach w czasach kie-

WesternNET kwiecień 2014


dy west w naszym kraju dopiero raczkował, obok Ciebie startowała garstka takich jak Ty zapaleńców. Teraz startujesz na dużych, międzynarodowych zawodach w Europie i Stanach, razem z największymi nazwiskami tego sportu. Jak wyglądała droga od amatora do zawodowca? Okres szkoły podstawowej do ukończenia studiów to czas, w którym każdą wolną chwilę spędzałem w Żukowicach. Nie od razu miałem też szansę jeździć na koniach rasy American Quarter Horse – dosiadałem koni przeróżnych ras, a najmilej wspominam Justę, klacz małopolską. To z nią odnosiłem swoje pierwsze sportowe sukcesy… :) Po skończeniu studiów pojawiła się możliwość pracy w Rzeszowie, w Ośrodku Jeździeckim, którego właścicielem jest Janusz Miłek. Spakowałem swoje rzeczy, pożegnałem się z rodzicami i przeprowadziłem się 300 km od domu rodzinnego. Dzięki całej infrastrukturze ośrodka w Rzeszowie

„Nie od razu miałem też szansę jeździć na koniach rasy American Quarter Horse – dosiadałem koni przeróżnych ras, a najmilej wspominam Justę, klacz małopolską.”

mogłem trenować cały rok, a przy wsparciu właściciela miałem możliwość poznania wielu trenerów światowej klasy. Zdecydowanie to właśnie Janiowe Wzgórze jest miejscem, w którym zaczęło się moje zawodowstwo. :) Ważnym wydarzeniem był mój pierwszy wyjazd do Teksasu i poznanie Scotta McCutcheona w 2011 roku. Obdarzył mnie zaufaniem i dostałem od niego konia na zawody Cowboy Classic w Stevenwille.

Dopisało mi tam szczęście i wygrałem klasę Rookie Profesional. Jeszcze tego samego roku pojechałem do Teksasu ponownie i z pomocą Scotta oraz jego żony Kathy wylicytowałem na Legacy Sale klacz – Guess Im A Gunner, której nowym właścicielem został Janusz Miłek. To dzięki tej klaczy zacząłem tak naprawdę odnosić największe swoje sukcesy w kraju i Europie. Twoja kariera rozwija się imponu-

7


jąco, odniosłeś sporo sukcesów na arenach polskich, z sukcesami wkraczasz na areny międzynarodowe. Który z tych sukcesów jest dla Ciebie najcenniejszy? Z każdą wygraną wiążą się miłe wspomnienia, każda wygrana – to osobna historia. Niemniej jednak zawsze miło będę wspominał starty na JM Little Reckles (z hodowli Janusza Miłka, właściciela Janiowego Wzgórza), gdyż był to pierwszy koń, którego sam wytrenowałem od podstaw. Udało nam się zdobyć Mistrzostwo Polski Młodych Koni PLWiR, oraz drugie miejsce podczas zawodów Futurity rozgrywanych w Roleski Ranch. Co byś doradził zawodnikomamatorom myślącym o karierze zawodowej? Od czego zacząć? Jak pracować? Trening koni, ten zawodowy, jest bardzo wymagający. Wymaga wielu poświęceń, niezliczonych godzin treningu. Jeżeli chcesz odnieść suk-

WesternNET kwiecień 2014

ces w tym sporcie, nie możesz załamywać się niepowodzeniami. Jeśli nie jesteś w stanie całego swojego życia podporządkować swojej pasji, to przejście na zawodowstwo w pełnym tego słowa znaczeniu może być trudne. Chcąc zaistnieć na arenach europejskich czy też światowych, nieustannie trzeba się doszkalać, szukać nowych metod treningu. Na

więc swoich sił próbować w zawodach organizowanych w naszym kraju, podczas których można się zmierzyć z wieloma dobrymi zawodnikami. Mam tutaj na myśli chociażby zawody organizowane przez Roleski Ranch. Dużą szansą rozwoju jest możliwość jeżdżenia na dobrych koniach, a te bardzo często są poza granicami

„Z każdą wygraną wiążą się miłe wspomnienia, każda wygrana – to osobna historia.”

początku ogromne znaczenie ma dobre opanowanie podstaw jeździectwa. Ważne jest to z kim trenujesz. Jeśli trenujesz z lepszymi zawodnikami, sam chcesz być lepszy. Warto

naszego kraju. Zmusza to zawodników to częstych wyjazdów. Moim zwyczajem stały się już coroczne wyjazdy do Teksasu. Wiąże się to z tym, że w kraju na minimum dwa


miesiące (a czasami dłużej) muszę zostawić rodzinę. Nie każdy jest na to gotowy, natomiast korzyści jakie daje taki wyjazd są ogromne. Można poznać najlepszych trenerów, masz możliwość obserwowania jak trenują i pokazują konie. Przez to chcesz być coraz lepszy, mierzysz do wyższego poziomu. Tak więc, jeśli ktoś

mnie trafia mam rozplanowany na każdy dzień tygodnia. Każdego dnia ćwiczymy poszczególne elementy. W sezonie średnio w ciągu dnia jeżdżę 7-10 koni, co praktycznie wypełnia mi cały dzień. Co najbardziej lubisz w pracy z końmi?

„Trening każdego konia, który do mnie trafia mam rozplanowany na każdy dzień tygodnia.”

myśli o zawodowym trenowaniu i pokazywaniu koni musi być gotowy na ciężką pracę oraz wiele wyrzeczeń.

Lubię jak robią postępy i dzięki mojemu treningowi są lepszymi końmi. Wtedy wiem, że to co robię ma sens… :)

Jak wygląda Twój dzień treningowy? Trening każdego konia, który do

Widziałeś świat reiningu na najwyższym poziomie. Czy jest w tym świecie coś, co chciałbyś przenieść do

naszego, polskiego świata westu? Z racji tego, że reining w Stanach jest dyscypliną rozwijaną od wielu lat, w wielu kwestiach mają ogromne doświadczenie. Ja pewnie chciałbym przenieść wszystko… :) Ale to przecież nierealne… Czy jako zawodnik masz jeszcze czas i ochotę na jazdę rekreacyjną? To zależy co masz na myśli używając słowa „rekreacyjną”? Jazda konna sprawia mi wiele radości, niezależnie od tego czy jeżdżę na hali czy jadę na łąkę… :) Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w procesie szkolenia konia do jazdy sportowej, a co - do jazdy rekreacyjnej? Dla mnie najważniejsze w obu przypadkach jest to, aby koń odpowiadał na pomoce i rozumiał mój system treningowy. Zarówno w sporcie jak i rekreacji koń powinien być posłuszny i wykazywać chęć współpracy – to cenię najbardziej. To, co może różnić proces szkolenia konia

9


„Nie da się ukryć, że w Stanach jest to ogromny biznes, a za dobrymi końmi idą olbrzymie pieniądze. Nie mniej jednak są tam darzone ogromnym szacunkiem, a dużą wagę przywiązuje się do ich zdrowia.”

do jazdy sportowej i do jazdy rekreacyjnej, to to, że w sporcie koń powinien mieć pewien styl i oczywiście umieć wykonywać określone manewry, co w rekreacji może być zbędne.

WesternNET kwiecień 2014

Opowiedz trochę o koniach, na których startujesz. W tym roku mam wiele ciekawych koni do startów. Wśród nich jest nasz nowy nabytek – 7-letnia klacz Twisters Hot N Spicy. Jest bardzo utalentowana i miła. Zobaczymy jak


będzie zachowywać się na zawodach. Niemniej jednak liczymy, że powtórzy sukcesy innej naszej klaczy – Guess Im A Gunner. Kolejną klaczą, którą już pokazywałem w ubiegłym sezonie, jest Wimpys Little Hotrod. Ma 5 lat i w zeszłym roku to na niej zdobyłem Mistrzostwo Europy Środkowo-Wschodniej w klasie Młode Konie. Jest to klacz, która przyleciała do nas ze Stanów. W tym roku do startów będę miał jeszcze 6-letniego wałacha Whizard in Chrome. W poprzednich latach był on pokazywany w Stanach przez Lindsey McCutcheon. Do teamu Janiowe Wzgórze dołączył w drugiej połowie zeszłego roku, a jego starty przyczyniły się do zdobycia przeze mnie nagrody za cały cykl zawodów NRHA 4Spins Roleksi Ranch w kategorii All Around Highest Money Earne. Ogier JM Wimpys Black Boy w zeszłym roku wygrał zawody AQHA w kategorii Aged Stallions Open. Oprócz powyższych koni mamy jeszcze inne, ale to niech pozostanie jeszcze tajemnicą… :) Sam przygotowujesz swoje konie do startów? Jeżeli chodzi o trening koni, to pod tym kątem sam je przygotowuję. Natomiast na zawodach mam ogromną pomoc ze strony całego teamu Janiowe Wzgórze, który dba o to aby koń przed starem był przygotowany na czas. Zdarza się, że podczas jednego konkursu pokazuję trzy konie, sam nie byłbym w stanie wszystkiego przygotować.

Fame, to korzyści czerpią obie strony. PZJ ogłosił niedawno skład na Mistrzostwa Świata w reiningu. Na tej liście jesteś i Ty. Jak widzisz swój występ na tej imprezie? Jeżeli uda mi się zdobyć ostatnie kwalifikacje, będę chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że klacz, którą przygotowuję na te zawody, da z siebie wszystko. Twisters Hot N Spicy jest naszą nową klaczą, nie wiem do końca jak będzie się zachowywała w sezonie i czy wytrzyma presję. Zarówno ja, jak i moi koledzy z drużyny, będziemy rywalizować z największymi sławami reiningu na świecie. Z pewnością będzie to dla wszystkich ogromne przeżycie. Po raz pierwszy Polska ma możliwość wystawienia drużyny w reiningu, co świadczy o tym, że powoli ta dyscyplina jeździecka się u nas rozwija. Nie będzie łatwo, ale damy z siebie wszystko… :) Inne plany, marzenia? No cóż, w tym roku mam nadzieję zakwalifikować się do finału Futurity w Oklahomie. Możliwe, że będę pokazywał konia polskiego właściciela, więc tym bardziej będę chciał dać z siebie wszystko. Myślę, że marzeniem każdego zawodowego Reinera jest wygranie amerykańskiego Futurity – to jeszcze przede mną.

Czy sport na najwyższym poziomie jest już działaniem czysto biznesowym, w którym największą rolę odgrywają pieniądze, a konie traktuje się jako towar, środek do zarabiania pieniędzy- co wynika z Twoich obserwacji i doświadczeń? Nie da się ukryć, że w Stanach jest to ogromny biznes, a za dobrymi końmi idą olbrzymie pieniądze. Nie mniej jednak są tam darzone ogromnym szacunkiem, a dużą wagę przywiązuje się do ich zdrowia. Konie, które odniosły największe sukcesy mają swoje specjalne boksy, a gdy już ich zabranie, boksy pozostają często puste dla uczczenia ich pamięci. Gdy koń zasługuje swoimi osiągnięciami aby trafić do Hall of

11


REKLAMA

WesternNET kwiecień 2014


REKLAMA

F

undacja Stworzenia Pana Smolenia powstała w roku 2007 z potrzeby serca aktora kabaretowego

Bohdana Smolenia. Głównym celem Fundacji jest rehabilitacja dzieci i dorosłych z różnymi dysfunkcjami fizycznymi i intelektualnymi poprzez uczestnictwo w zajęciach hipoterapeutycznych. W naszym ośrodku posiadamy specjalnie przygotowane do tego celu konie. Współpracujemy z wykwalifikowanymi hipoterapeutami i grupą oddanych Idei wolontariuszy. Jesteśmy jedynym w Polsce ośrodkiem posiadającym licencję amerykańskiego centrum hipoterapii Spirithorse Therapeutic Center, od roku 2009 posiadamy także certyfikat Polskiego Towarzystwa hipoterapeutycznego. Podczas zajęć uczymy naszych Podopiecznych odpowiedzialności za zwierzęta i opieki nad nimi, stawiamy na maksymalną samodzielność jeźdźców. W przygotowaniu koni wykorzystujemy naturalne metody opierające się całkowicie na pracy z psychiką zwierzęcia, z uwzględnieniem jego naturalnych instynktów.

13


WesternNET kwiecień 2014


KAPELUSZ I TOCZEK?

TAK, TO MOŻLIWE! Tekst Przemysław Michalak Zdjęcia Anita Kaczor

15


Już ponad rok temu Western&Hobby postanowiło wkroczyć na teren „zakazany”, tzn. do ośrodków gdzie króluje jeździectwo klasyczne, głównie skoki. Jak wspominaliśmy wcześniej „diabeł” okazał się nie taki straszny. Podczas tych konfrontacji spotkaliśmy wiele „otwartych głów”, zainteresowanych westernowym sposobem szkolenia koni.

D

zięki nowym znajomościom rozwija się współpraca i wymiana doświadczeń. Mimo że jak zwykle na początku jest wiele niewiadomych, to ciekawość bierze górę i rzeczy się dzieją ku obustronnej radości. Ktoś powie, że to taka hipiczna fanaberia i szkoda zachodu, bo przecież tradycja i utarte schematy… ale dlaczego by nie spróbować? Agnieszka Kowalczyk, zawodniczka, trener II klasy PZJ, egzaminatorka na oznaki jeździeckie, członek Wojewódzkiej Komisji Egzaminacyjnej PZJ i jednocześnie gospodarz ośrodka Nad Wartą w Rogalinku, postanowiła skorzystać z regularnego wsparcia mojej skromnej osoby. Co ja wiem o skokach? Szczerze mówiąc niewiele, prawie nic. Zatem nawet nie próbuję wypowiadać się w kwestiach technicznych dotyczących np. najazdu na przeszkodę, baskilu czy też innych skokowych zawiłości. Jaka jest zatem rola faceta w kapeluszu na parkurze z prze-

WesternNET kwiecień 2014

szkodami? O tym za chwilę. Stajnia Agnieszki jest trochę nietypowa, można rzec „nieklasyczna”. Przede wszystkim konie żyją niemal 24 godziny pod gołym niebem. Mają duże wybiegi i wzajemne, końskie towarzystwo. To już jest warunek wystarczający aby zwierzęta były „poukładane” emocjonalnie. Przy tym są zahartowane i przyjazne. Tutaj widać jakim błogosławieństwem dla koni jest stado i możliwość doświadczania społecznych relacji. Kolejną rzeczą, którą warto podkreślić jest to, że żaden koń podczas jazdy nie jest „doposażony”

w przesadne pomoce jeździeckie typu czarna wodza, wypinacze lub wymyślne ostre wędzidła. Ponadto fachowość Agnieszki dała się zauważyć nie tylko podczas codziennych obowiązków właściciela i instruktora końskiej menażerii, ale również w ocenie predyspozycji koni podczas ostatnich „końskich zakupów”, dzięki którym do ośrodka trafiły dwa wspaniałe konie. Jak się teraz okazuje, nowi lokatorzy stajni Nad Wartą, to konie o nieprzeciętnych możliwościach, wyjątkowo podatne na współpracę z człowiekiem.

„Co ja wiem o skokach? Szczerze mówiąc niewiele, prawie nic. Zatem nawet nie próbuję wypowiadać się w kwestiach technicznych...”


Kolejny koń to kolejne doświadczenie, ale kiedy to kolejne doświadczenie ma wymiar pozytywny, to serce się raduje. O stajni w tym uroczym miejscu i tam panujących warunkach wspominam nie ot tak sobie. Uważam, że wyżej opisana rzeczywistość jest bardzo solidnym fundamentem do tego, aby w dalszej pracy behawiorystycznej uzyskać pożądane rezultaty. Jestem przekonany, że właśnie dlatego efekty są widoczne niemal od razu. I tu warto wrócić do zadanego wcześniej pytania o ową obecność „kowboja” na parkurze.

Przede wszystkim, jeźdźcy z ośrodka w Rogalinku docenili moc sprawczą prostych ćwiczeń prowadzonych z ziemi. Relacje człowieka i konia podczas treningu zawsze wystawiane są na próbę wzajemnego zrozumienia. Konie instynktownie swoim zachowaniem domagają się ustalenia warunków współpracy, stąd nerwowość, niepewność lub brak skupienia. Niestety bardzo często zachowania takie próbuje się zniwelować poprzez zastosowanie ostrzejszych lub bardziej pacyfikujących pomocy jeździeckich, mając na celu zabezpieczenie się przed nieprzewidywal-

nymi, panicznymi reakcjami koni. Na szczęście w tym przypadku zaufano metodom „natural horsemanship”. Cały wachlarz ćwiczeń pozwala ustalić wymagany poziom emocji i porozumienia. W pierwszej kolejności zbudowanie przywództwa i zaufania, co otwiera drogę do dalszych ćwiczeń nad zebraniem i odpowiednim zaangażowaniem w treningu. Każdy koń to inna wrażliwość i inne predyspozycje motoryczne. Jednak wszystkie wymagają „rozmowy” o wzajemnych relacjach. Właśnie z tego po-

17


wodu w ostatnich tygodniach w ośrodku Agnieszki został zbudowany wygodny „round pen” – czyli okrągły wybieg. Znawcom metody „Join Up” nie trzeba tłumaczyć przydatności takiego wybiegu. Kolejnym uzupełnieniem treningu stały się ćwiczenia na linie i kantarku sznurkowym. „Lunging for Respect” oraz ćwiczenia odczulające – to teraz niezbędny rytuał poprzedzający zajęcia skokowo-ujeżdżeniowe. Dzięki temu niemal całkowicie zostały wyeliminowane problemy psychiczne. Po takim wstępie do treningu nie ma kłopotów ze złym zachowaniem koni i można się skupić na czysto sportowych zadaniach oraz

WesternNET kwiecień 2014

doskonaleniu sposobu jazdy. Przy okazji tak często spotykane usztywnianie się koni, wpadanie łopatką itp. przestały być problemem. Stosownie do swoich predyspozycji, konie ujawniają zdolność do lekkich i chętnych reakcji na pomoce. Ćwiczenia z siodła zostały uzupełnione o intensywniejszą pracę nad poszczególnymi częściami końskiego ciała. „Lateral flexion” – na wzór reiningowych ćwiczeń prowadzących do uzyskania wertykalnego zebrania, dodatkowo przywraca końskie skupienie. Szczególnie przydatne stały się chody na ciasnych kołach i praca na

jednej wodzy. Pomaga to koniom i jeźdźcom na szybkie obniżenie emocji, szczególnie kiedy pojawia się ekscytacja i nadmierne pobudzenie po pokonaniu przeszkody. Wyćwiczenie odpowiedniego ugięcia eliminuje nadużywanie presji na wędzidle, a więc prowadzi do lepszych relacji między koniem i człowiekiem. Chyba nigdzie niespotykane na klasycznych wybiegach „zwroty na zadzie”, na wzór westernowego „rollback”, okazały się pomocne przy wypracowaniu zdolności do szybkiego i elastycznego podstawiania zadu przy najeździe na przeszkody. Konie szybko przekonały się, że


ich zdolności motoryczne pozwalają znacznie swobodniej zachowywać się podczas konfrontacji z przeszkodą. Przy okazji tych ćwiczeń konie są w stanie osiągać znacznie większą zwrotność. Oczywiście opisane obserwacje dotyczą pierwszych zauważalnych efektów wspólnej pracy. Co przyniesie przyszłość – zobaczymy.

niu, otwarciu się na zdobycze „jeździeckiej rewolucji” i brakowi uprzedzeń. Najważniejsze, że dzieje się to z nieustannie towarzyszącą nam troską o koński dobrostan. Czytanie reakcji koni każe nam przypuszczać, że nie mają one nic przeciw łączeniu doświadczeń ludzi w bryczesach i tych w dżinsach.

Przed nami sezon zawodów. Zapewne dopiero tam będziemy mogli nap r awd ę o cen ić e f e k ty t yc h „eksperymentów”. Niezależnie od wyników jest to dla mnie ciekawe doświadczenie, które stało się możliwe dzięki przychylnemu nastawie-

19


STE F AN P ODE DW ORN Y

| www.4 wil dh ors es .p l

JAK NIE ŁAPAĆ KONIA (n a b azie rym ów c zęst oc hows kich)

Tam, na łące, stoi koń. Myślę, jakby podejść doń. Oj niełatwa to jest sztuka. Może trzeba go oszukać? Może udać, że podchodzę I na szyję rzucić wodze? Koń niegłupi, sprawa trudna. Trwa dość długo, już jest nudna. Ja podchodzę, koń przystaje, Więc częściowo się udaje. Ale gdy mam konia złapać, On zaczyna się odwracać. Albo szyję tak podnosi, Może jakoś go poprosić? Więc się skradam, i go błagam. Oj, bo zaraz Ci nagadam! Chcę Cię złapać, więc Ty stój! Nie bądź taki koński zbój. I tak stoję, w głowie mętlik. Nie mam żadnej wielkiej pętli, Żeby konia jakoś chwycić, Na łeb kantar mu przemycić. On tam stoi, ja tu stoję. Co tu gadać, ciut się boję, WesternNET kwiecień 2014

No więc stoję, kombinuję, Aż się jakoś wyluzuję. Gdym zluzował, nie uwierzysz, Koń sam do mnie z siebie bieży. Jakoś szybko, w oka mgnieniu, Łeb mi kładzie na ramieniu. Ja go głaszczę, czeszę, klepię, Jemu ze mną chyba lepiej. Ja odchodzę, nie uwierzysz. Koń sam z siebie za mną bieży. Już wiem wszystko, eureka, Koń ode mnie nie ucieka. Nie łap konia, to nic nie da, Będzie z tego tylko bieda. Trzeba za to konia skłonić, By on Ciebie zaczął gonić. Koń dość mądrym jest stworzeniem, Wzrokiem, słuchem, powonieniem, Sam oceni, w swej mądrości, Czy nie straci koń wolności.


21


WesternNET kwiecień 2014


MAŁY KOŃ DUŻE SZCZĘŚCIE Tekst Przemysław Michalak Zdjęcia Anita Kaczor

23


W tym artykule refleksja na temat małych słodziaków, które często kupowane są dla naszych dzieci jako kolejne maskotki do zabawy. Kuce, bo o nich mowa, często rozmiękczają nasze serca swoim wyglądem i spojrzeniem.

D

uże, mądre oczy i niewinne pyszczki. To pierwsze wrażenie, jakie na przeciętnym człowieku robi widok kucyka. Jeśli jeszcze kucyk niesie na swoim grzbiecie kilkuletnie dziecko, to niejeden rodzic mięknie na taki widok i już tylko krok od decyzji zakupu takiego pluszaka do ogródka. Jednak kuc to koń. Żywa istota, której behawiorystyczne i etologiczne uwarunkowania przesądzają o tym, że daleko jej do pluszowej zabawki, a jej postrzeganie świata bardzo różni się od ludzkiego.

WesternNET kwiecień 2014

Kuce to dranie Ta teza to oczywiście żartobliwe podkreślenie ich zdolności adaptacyjnych i sprytu oraz wyjątkowej, nieproporcjonalnej do wzrostu, siły i wytrzymałości. Dzięki swojej zwartej budowie większość kucy to silne i mało wymagające zwierzęta. Często spotykane są w ośrodkach jeździeckich jako konie „pierwszego kontaktu” dla dzieci. Jednak równie często kuce to źródło wielu problemów i nieporozumień.

Jeśli ktoś miał okazję obserwowania kucy w stadzie dużych koni, to zapewne przyzna rację, że te małe cwaniaki świetnie dają sobie radę ze znacznie większymi osobnikami. Mało tego, kuce nierzadko stają się dominującymi w stadzie i potrafią stać się końmi Alfa. Co to dla nas znaczy? Przede wszystkim nie powinniśmy zapominać, że kuc to często silna, końska osobowość. Zatem rozmowa z kucem nie powinna się różnić od tej, którą prowadzilibyśmy z pełnowymiarowym koniem. Ten sam ję-


zyk, ta sama mowa ciała i identyczna wrażliwość – czasem subtelna i delikatna, a czasem twarda i pełna końskiego uporu. Nierozumienie tej oczywistej prawdy, często prowadzi do zawodów i rozczarowań. Obraz miłego, pokornego pluszaka, zmienia się na rzecz niesfornego uparciucha, który potrafi gryźć, kopać i ponosić. Oczywiście nie jest to wynik jego złośliwej natury, ale naszych własnych, powiedziałbym „tradycyjnych” błędów. Miłe złego początki Jak można odmówić takiej słodkiej mordce smakołyku? Karmienie z ręki to pierwszy grzech naszej relacji z kucem. W następnej kolejności możemy się spodziewać podgryzania i coraz bardziej natarczywego upominania się o marchewki. To pierwsze kroki do utraty respektu i szacunku u kuca. Kolejne błędy i brak egzekwowania respektu prowadzą do przejęcia przez małego konika pełnej dominacji. W konsekwencji otrzymujemy kuca niechętnego do współpracy, a tym samym niebezpiecznego, który zamiast zachęcać dzieciaki do jeździectwa działa odwrotnie. Wracamy na dobrą ścieżkę W pracy z kucem obowiązują wszystkie ćwiczenia z dziedziny „natural horsemanship”. Praca z ziemi na lince i sznurkowym kantarku niczym się nie różni od pracy z końmi „pełnowymiarowymi”. Ustalenie przywództwa jest tak samo ważne. Respekt i szacunek musi być egzekwowany bez taryfy ulgowej. W efekcie kucyki na powrót stają się słodziakami godnymi zaufania. Dzieci na ich grzbiecie stają się bardziej bezpieczne, a małe konie mogą być dla nich pierwszymi przewodnikami po końskim świecie. Zatem czy rzeczywiście kuce to dranie? Oczywiście, że nie! Mały koń – duże szczęście to hasło prawdziwe, ale pod pewnymi warunkami i o tym trzeba pamiętać.

25


REKLAMA

WesternNET kwiecień 2014


REKLAMA

27


WesternNET kwiecień 2014


STAJNIA GRONÓWKA Tekst Anna Ulanowska Na zdjęciu Stajnia Gronówka, fot. Wacław Ulanowski

29


Stajnia „GRONÓWKA” zlokalizowana jest w miejscowości Barczyzna 6a w woj.. wielkopolskim (gmina Nekla), w otoczeniu lasów i pól. Od wiosny do jesieni słychać tu żurawie a pod zabudowania podchodzą sarny i jelenie. Swoje siedliska mają też tutaj bociany i czaple.

W

latach 2009-2010 nowi właściciele Agata i Dariusz Gronowscy wykonali renowację i odbudowę prawie 100 letniego budynku, w którym kiedyś stały konie pociągowe przeznaczone do pracy w polu, wyjazdów do miasta, na targ itp., a który z czasem stracił swoje stajenne przeznaczenie. W stajni znowu mogły zamieszkać konie.

Sala kominkowa, fot. W. Ulanowski WesternNET kwiecień 2014

W drugiej połowie 2011 roku ruszyła budowa nowej stajni, w której znalazło się 15 boksów oraz siodlarnia. Po zakończeniu tej inwestycji właściciele podjęli kolejne wyzwanie i w 2012 roku rozpoczęła się budowa krytej ujeżdżalni o powierzchni 1000 m2. Powstał obiekt wysoki, przestronny i jasny. Dzięki realizacji tej inwestycji jazdę konną można trenować cały rok bez względu na pogodę i porę roku, co jest szczególnie istotne zimą, która

bywa martwym sezonem. Obok hali powstały kolejne boksy dla koni. Na terenie ośrodka znajduje się ogólnodostępna sala kominkowa, w której można odpocząć, napić się kawy, herbaty czy rozegrać partię szachów, a zimą ogrzać się przy kominku. Oficjalne otwarcie ośrodka nastąpiło w czerwcu 2012 roku, podczas imprezy „Powitanie Lata”, której to-

I Halowe Wewnętrzne Zawody, fot. W. Ulanowski


Stajnia „GRONÓWKA” Fot. Wacław Ulanowski

warzyszyły I Towarzyskie Zawody Konne w Skokach Przez Przeszkody. Zainteresowanie było tak duże, że właściciele zdecydowali się na organizację kolejnych zawodów już w sierpniu tego samego roku!!! Przyjechali nie tylko amatorzy, ale również osoby wiążące swoją przyszłość z jeździectwem. Stajnia rozpoczęła starania o pozwolenie na organizację zawodów konnych w skokach o wyższej randze niż towarzyska, które zakończyły się pomyślnie i w czerwcu 2013 roku podczas kolejnej imprezy „Powitanie Lata” odbyły się I Regionalne Zawody Konne w Skokach Przez Przeszkody. Towarzyszyły im III Towarzyskie Zawody w Skokach Przez Przeszkody.

Barbara Gronowska na koniu Erozja,

fot. Joanna Kruk

Patronat honorowy nad imprezami sportowymi objęli Starosta Wrzesiński oraz Burmistrz miasta i gminy Nekla, którzy ufundowali puchary dla zawodników. Czerwcowe zawody postanowiono wpisać na stałe w kalendarz imprez – w tym roku zawody odbędą się 14 czerwca. Imprezy, które wpisane są już w kalendarz stajni to oprócz zawodów konnych; Majówka, w której w ubiegłym roku wzięło udział kilkanaście koni. Był to rajd jednodniowy po okolicznych lasach. Na trasie rajdu znajdowało się jezioro i zarówno jeźdźcy jak i konie nie mogli sobie odmówić wejścia do wody. Jeden z koników tak się rozochocił, że skończyło się pełną kąpielą z jeźdźcem! Chętni mogli jechać bryczką. Jesienią 2012 roku urządzono po raz pierwszy w historii tej stajni Pogoń za Lisem - Bieg Św. Huberta, w którym wzięło udział kilkudziesięciu dorosłych jeźdźców. Młodszym i mniej doświadczonym zaproponowano zabawę w Szukanie Lisa, którego ukryto na polanie. Wieczorem goście zgromadzili się przy ognisku na poczęstunku. Był bigos, grochówka i pieczone kiełbaski. W 2013 roku na Hubertusa przybyły całe rodziny. Najmłodszy uczestnik miał 4 lata, najstarszy zaś 70! Przygotowano mnóstwo konkursów z nagrodami i każdy mógł się sprawdzić w wybranej konkurencji. W ubiegłym roku zorganizowano

po raz pierwszy imprezę Pożegnanie Lata w Tonacji Western & Horsemanship. Zarówno gospodarze jak i przybyli goście zjawili się w kowbojskich kapeluszach, a w tle cały czas było słychać muzykę country. Był pokaz jazdy konnej w stylu western, kadryl z flagami, pokaz elementów reiningu, prezentacja naturalnych metod pracy z końmi. Dla chętnych przygotowano konkurencje takie jak barrel racing czy wyścig po kowbojski kapelusz. Zawodnicy otrzymali nagrody ufundowane przez Fundację na Rzecz Rozwoju i Edukacji EquusEko, które wręczała prezes Wiesława Czerpińska W stajni mieszkają konie rekreacyj-

Barbara Gronowska na koniu Erozja,

fot. Karolina Wengerek 31


ne, sportowe i pensjonatowe. Zwierzęta mają jasne i przestronne boksy (12-14 m2), które wyposażone są w automatyczne poidła, obracane żłoby i solniczki. Obsługa stajni 6 dni w tygodniu z boksów usuwa nawóz. Owies, siano i słoma – zawsze są pierwszej jakości co jest wymogiem numer jeden. Konie mają do dyspozycji 10 ha wybiegów, które są ogrodzone i z dostępem do bieżącej wody. Aktualnie ośrodek posiada 43 boksy. Pierwsze kroki w nauce jazdy konnej odbywają się w obecności instruktorów Karoliny Wengerek i Julii Tabaki. Zainteresowanie jest bardzo duże, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Adepci szkółki jeździeckiej mogli zaprezentować zdobyte umiejętności podczas I Halowych Wewnętrznych Zawodów w Stajni Gronówka w lutym tego roku. Kolejne planowane są na 1 maja tego roku na wolnym powietrzu. Do dyspozycji zawodników i pozostałych jeźdźców jest parkur trawiasty i parkur o podłożu piaszczystym. Na parkurze piaszczystym można trenować po zmroku – zainstalowano oświetlenie. Zawodnicy, którzy posiadają odznaki trenują pod okiem swoich instruktorów i biorą udział w zawodach. Są też tacy, którzy uprawiają rekreację konną podczas długich spacerów po okolicy. Jazdy prowadzone są głównie w stylu klasycznym, ale obecny jest też styl westernowy, który propaguje instruktor Maciej Filoda, wykazując w pracy z konikami dużo cierpliwości popartej wiedzą i doświadczeniem.

Lekcja jazdy konnej, fot. Karolina Wengerek

Galileo, fot. Karolina Wengerek

W Stajni Gronówka od 2014 r. działa Stowarzyszenie Klub Jeździecki Gronówka. Wszystkich „dużych i małych”, którzy kochają konie serdecznie zapraszamy!!!

Stajnia, fot. Anita Kaczor

WesternNET kwiecień 2014


REKLAMA

33


POLO CZY COWBOY POLO TO JESZCZE POLO? Tekst Anita Kaczor Zdjęcie Robert Antczak

WesternNET kwiecień 2014


R

óżnorodność dyscyplin sportowych jest zachwycająca. Może z potrzeby aktywności ruchowej, a może z potrzeby ustalenia kto i w czym jest najlepszy, ludzie od zamierzchłych czasów wystawiają się na różnego rodzaju próby. Próby te, podzielone na różne kategorie, zwane dyscyplinami sportowymi, wyłaniają najsilniejszych, najszybszych, najzręczniejszych, najbardziej wytrzymałych, najlepiej kopiących piłkę, najwyżej skaczących… oj, długo by wymieniać. Ludzka fantazja nie zna granic. Fenomen ten obejmuje nie tylko rywalizację w odniesieniu do możliwości ludzkiego ciała, ale również możliwości będących w posiadaniu człowieka przedmiotów, takich jak chociażby samochody oraz, rzecz jasna, zwierząt. I tu dochodzimy do sedna, czyli naszych ukochanych koni. Lista konkurencji sportów konnych jest imponująco długa, nam najbliższe z tej listy są oczywiście konkurencje jeździectwa westernowego. W poprzednich numerach naszej internetowej gazety pisaliśmy o konkurencjach szybkościowych: barrel racing, konkurencjach z bydłem: cutting, working cow horse, calf roping, team penning, cattle penning nie zabrakło również koronnej konkurencji west, jaką jest reining. Tym razem coś z zupełnie innej beczki, o pardon, z zupełnie innej półki... Królewska gra – polo. Czy kowboje mają coś wspólnego z grą eleganckich brytyjskich elit w bryczesach? Otóż okazuje się, że polo ma w sobie coś, co fascynuje i jednych i drugich...

Grały w nią zarówno kobiety jak i mężczyźni. W kolejnych wiekach polo stało się popularne wśród szlachty indyjskiej, bizantyjskiej i egipskiej, skąd rozprzestrzeniało się dalej, głównie w kierunku wschodnim. Do czasów średniowiecza grano w polo od Konstantynopola po Japonię. Kiedy Brytyjczycy opanowali Indie, zaczął się nowy etap w historii tego sportu. To właśnie kolonizatorzy nadali mu nazwę „polo” od tybetańskiego „pulu” oznaczającego piłkę. Dotąd gra znana była jako „Sagol Kangjei”. Brytyjskim oficerom gra w polo bardzo przypadła do gustu. Począt-

kowo grywali tylko na skolonizowanych terenach, z czasem zaczęli urządzać rozgrywki również na Wyspach Brytyjskich. Pierwszy pokaz polo odbył się w Londynie w 1871 roku. Wkrótce grę pokochały szerokie rzesze Brytyjczyków, zaczęły powstawać liczne zespoły polo, a specjalna organizacja zajęła się kodyfikacją zasad. Potem polo „wywędrowało” wraz z Brytyjczykami do innych części świata. Bardzo podatny grunt dyscyplina ta znalazła w Argentynie, gdzie pojawiła się wraz z angielskimi emigrantami. Pod koniec XIX wieku inni brytyjscy osadnicy „wywieźli” grę do Teksasu, i tak polo rozgościło się również wśród

Kto pierwszy grał w polo? Gra powstała jeszcze przed naszą erą w Persji, gdzie początkowo praktykowały ją wojskowe jednostki konne, zwłaszcza straż królewska. Szybka jazda, prowadzenie konia jedną ręką, z koniecznością koordynacji na linii oko-ręka przy uderzeniach piłki, precyzja i celność – te cechy gry w polo sprawiły, że była ona świetnym sportem treningowym. Z czasem polo przerodziło się w narodową grę szlachty perskiej.

35


nie w wytwornych kapeluszach i doprowadzają do porządku zrytą przez końskie kopyta trawę, ucinając sobie przy tym kurtuazyjne pogawędki. Podczas najsłynniejszego Queen’s Cup w Windsorze wśród udeptujących bywa nawet królowa.

kowbojów. Dostosowali oni zasady gry do swoich potrzeb i wykształciła się odmiana, którą najpierw nazywano Palmetto Polo, a w 1959 roku przemianowano na... Cowboy Polo. Mallety i czakery, czyli na czym polega polo? Polo to bardzo widowiskowa, a dla zawodników i koni - wymagająca gra. Celem rozgrywki jest wbicie piłki do bramki rywala za pomocą bambusowego kija zakończonego drewnianą poprzeczką, zwanego malletem. W pojedynku uczestniczą dwie drużyny składające się z czterech graczy i minimum ośmiu koni. Klasyczne, elitarne polo jest rozgrywane na trawiastym boisku o wymiarach 300 x 160 jardów, czyli około 274 x 146 metrów (to obszar prawie sześciu boisk do piłki nożnej). Zawodnicy zajmują na boisku konkretne pozycje i spełniają określone funkcje: są obrońcy, rozgrywający i atakujący. W meczu rozgrywa się od czterech do ośmiu części, tzw. czakerów, trwających po siedem minut. Pomiędzy czakerami są krótkie, trzyminutowe przerwy, w połowie meczu nieco dłuższa. Zawodnicy nie rozgrywają całego meczu na

jednym koniu. Każdy ma co najmniej dwa (zazwyczaj cztery, a czasami nawet dziesięć) do wymiany w przerwach lub w trakcie gry. Im mecz jest ważniejszy i trudniejszy, tym więcej potrzeba koni. To właśnie ilość niezbędnych wierzchowców czyni ten sport tak kosztownym i zarezerwowanym tylko dla zamożnych. Mecze, rozgrywane obowiązkowo w białych bryczesach i koszulkach polo, są szybkie i bywają niezwykle agresywne. Przepisy pozwalają na grę kontaktową  można spychać konia rywala swoim wierzchowcem, można zahaczać kij rywala, można uderzyć swoim barkiem w bark rywala. Dokładnie określone jest też, czego robić nie wolno. Na przykład nie wolno zajeżdżać drogi atakującemu jeźdźcowi, podczas walki o pozycję i spychania przeciwnika z toru jazdy nie wolno przepychać się łokciami itd. Dodajmy, że w drużynach mogą grać również kobiety. Brytyjczycy nadali grze w polo niepowtarzalną towarzyską otoczkę. Do tradycji należy na przykład udeptywanie murawy w przerwach między czakerami. Na boisko wchodzą widzowie: eleganccy dżentelmeni, pa-

Podczas najsłynniejszego Queen’s Cup w Windsorze wśród udeptujących bywa nawet królowa.

WesternNET kwiecień 2014

Konie, których dosiadają zawodnicy podczas gry w polo powinny charakteryzować się szybkością koni pełnej krwi, inteligencją arabów i zwrotnością rasy quarter horse. Dawniej w rozgrywkach brały udział kuce („polo pony”), ale w latach 20-stych XX wieku wycofano limit wzrostu. Obecnie konie do polo mierzą około 150 cm w kłębie. Są to z reguły krzyżówki koni pełnej krwi z amerykańskimi quarter horse lub argentyńskimi criollo. Najlepsze konie do polo, o odpowiednich predyspozycjach i temperamencie, osiągające też jedne z najwyższych cen, pochodzą z Argentyny. Kraj ten jest dziś niekwestionowaną potęgą w polo. Połączenie pasji do tego sportu (w polo grają już kilkuletnie dzieci), świetnych koni i znakomitych warunków do trenowania sprawiło, że to właśnie z Argentyny pochodzą najlepsi zawodnicy i trenerzy, tam też rozgrywany jest najważniejszy turniej polo na świecie. Drużyna z Argentyny jest aktualnym mistrzem świata. Polo w Anglii to splendor i blichtr, a w Argentynie prawdziwy sport. Czy Cowboy Polo to jeszcze polo? Amerykanie, naród praktyczny, przystosowali polo do swoich potrzeb i możliwości. W kowbojskiej przestrzeni polo nabiera zupełnie innego wyglądu. Mogę się tylko domyślać, co Brytyjczyk myśli widząc kowboja w kapeluszu uderzającego malletem dużą gumową piłkę… Drużyny Cowboy Polo składają się nie z czterech, a z pięciu zawodników. Boisko, którym zazwyczaj jest zwykła piaszczysta arena do rodeo, podzielone jest na pięć stref, do każdej z nich przypisanych jest dwóch graczy, po jednym z przeciwnych drużyn. Zawodnicy w momencie odbijania piłki w stronę bramki mu-


szą przebywać w swojej strefie. Ogranicza to prędkości osiągane przez konie, nie powodując tak dużego wyczerpania zwierząt jak w tradycyjnym polo, zawodnicy nie muszą więc ich tak często zmieniać. Regulamin dopuszcza podczas meczu dwa konie dla jednego gracza, jednak większość zawodników cały mecz spędza na grzbiecie jednego wierzchowca. Mecz składa się z czterech części, zwanych tradycyjnie czakerami, ale trwających po piętnaście minut. Kowboje grają w polo tradycyjnymi malletami, ale większą, gumową piłką. Do gry najczęściej używane są konie rasy American Quarter Horse, dobrze sprawdzają się starsze, doświadczone zwierzęta, o odpowiednich umiejętnościach i predyspozycjach. Kowbojska odmiana polo oczywiście ma sformalizowane przepisy. Zawodnicy w poszczególnych strefach walcząc o piłkę mogą spychać się bokiem, nie mogą zajeżdżać sobie drogi od przodu, nie można

oczywiście uderzać kijem koni ani ludzi, itd. Są też niepisane reguły, a jedną z najbardziej znanych i zapewne lubianych, jest stawianie piwa całej drużynie przez zawodnika, który spadnie z konia podczas gry… Co ciekawe, w przeciwieństwie do tradycyjnego polo, Cowboy Polo przez długi czas było sportem zarezerwowanym wyłącznie dla mężczyzn. Płeć piękna ścigała się między beczkami, ale do drużyn polo pierwsze kobiety dołączyły dopiero w połowie lat 90-tych. Szczyt popularności sport ten osiągnął w latach 70-tych, powstało wtedy wiele klubów, nie tylko w Stanach - od Teksasu po Montanę, ale nawet w… Australii. Od tamtego czasu liczba entuzjastów gry znacznie spadła. Ostatnie ogólnokrajowe mistrzostwa w USA odbyły się w 2002 roku, a w 2005 rozwiązano Cowboy Polo Association. Rozgrywki polo w Stanach, tak jak i w Anglii, to wydarzenie towarzyskie. Tylko każdy organizuje je w swoim stylu. Jedni w białych bry-

czesach, za duże pieniądze i ku uciesze wyższych sfer, drudzy w kowbojskich kapeluszach i kurzu, po to, by po prostu mieć „fun”. Wszyscy zgodnie jednak podkreślają, że polo dostarcza niesamowitych przeżyć.

It isn’t just sitting on the horse and hitting a ball. Dana Kopp, zawodniczka Cowboy Polo.

Źródła: Łukasz Kielban, Polo – sport królów, Czas Gentlemanów – blog dla mężczyzn z klasą, Maj 20, 2013, Karolina Gembara, Jak polo zawojowało świat, Magazyn Golf&Roll, 2013, Glenda Wallace, Cowboy Polo: Family Fun on Horseback" Distinctly Montana, 2006, Michał Kiedrowski, Do śmierci lub bankructwa, Magazyn Logo nr 9/2008, www.warsawpoloclub.pl

37


WesternNET kwiecień 2014


MUSTANGI LEGENDA DZIKIEGO ZACHODU Tekst Andrzej Prinke Zdjęcia na licencji CC

39


Mustang – to jedno ze słów-kluczy, które muszą pojawić się w każdej opowieści o Dzikim Zachodzie.

T

en wspaniały wierzchowiec towarzyszył zarówno Indianom, jak i białym - pionierom, traperom, czy kowbojom. Sławiono go za jego wybitną inteligencję i wytrzymałość. Znane są liczne wersje opowieści o zmyślnym mustangu, który uratował swego pana - skrajnie wyczerpanego bądź też zagubionego na bezdrożach - przynosząc go na swym grzbiecie z powrotem do obozu. Spróbujmy uzupełnić tę ogólnie znaną wizję mustanga o garść ency-

WesternNET kwiecień 2014

klopedycznych faktów na jego temat. Mustang (zwany też bronco albo cayuse), to mały, półdziki koń żyjący do dziś w Meksyku i na równinach zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Jego nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa mesteno (bez właściciela). Osiąga wysokość w kłębie do 150 cm i wagę od 270 do 365 kg. Średnia długość życia mustanga wynosi 20 lat. W rezultacie licznych krzyżówek osobniki

tego gatunku występują we wszystkich maściach, łącznie ze srokatą i bułaną. Odznaczają się niezwykłą wytrzymałością i inteligencją, silną budową ciała i świetnym uzębieniem. Cenione były zwłaszcza jako wierzchowce pod siodło. Mustangi są potomkami koni arabskich i berberyjskich, sprowadzonych w XVI w. przez najeźdźców hiszpańskich (konkwistadorów) do zakładanych przez nich w Meksyku hodowli bydła. Wiele z tych koni zbiegło później na północ i zdziczało, a także skrzyżowało się z innymi rasami. Mustangi świetnie zaadaptowały się do warunków prerii i masowo się tam mnożyły. Opanowały np. umiejętność pozyskiwania wody z zamarzniętych przerębli oraz przetrwania przez długi czas bez wody i pożywienia. Ich liczebność w poł. XVII w. szacuje się na 2-4 mln, a na pocz. XX w. – na ok. 1 mln sztuk. Wiele z nich zostało następnie pojmanych, wtórnie udomowionych i hodowanych przez Indian, w tym zwłaszcza przez plemię Cayuse, żyjące we wsch. części stanu Washington i w Oregonie. Proces ten dał początek odmianie zwanej „indiańskie kucyki” (Indian ponies), a w pnzach. Stanach – koniom Cayuse.


Poszczególne plemiona Indian preferowały mustangi określonej maści. Czejenowie uznawali osobniki z łatami na łbie i piersi za święte, gwarantujące zwycięstwo w boju; nazywano je "Medicine Hats". Mustangi żyją w niewielkich stadach, złożonych z dorosłego ogiera, 2-18 klaczy oraz źrebiąt. Młode ogiery usuwane są z rodzimego stada po ukończeniu trzeciego roku życia i tworzą osobne stada na czas do osiągnięcia dojrzałości. Każde stado zajmuje określone terytorium, którego broni przed innymi i jedynie w przypadkach wyjątkowego zagrożenia łączy się z nimi w celu wspólnej obrony. Naturalni wrogowie mustangów, to drapieżniki prerii: wilki, kojoty i pumy. Jedna z klaczy w stadzie pełni rolę przewodniczki, która w razie ataku wyprowadza stado w bezpieczne miejsce, podczas gdy ogier broni wspólnego terytorium. Mustangi bronią się przed wilkami tworząc krąg, w którym kryją źrebaki i próbują odstraszyć napastników, uderzając kopytami o ziemię i szczerząc zęby.

dorosnąć przed kolejną zimą. Liczebność mustangów drastycznie zmalała w ostatnich dwóch stuleciach na skutek masowego ich wybijania, by pozyskać skórę i mięso oraz w związku z zagospodarowywaniem prerii pod uprawy rolne. Dzisiejsze pogłowie mustangów liczy zaledwie 20 tys. sztuk, rozproszonych na terenie 10 stanów USA, w tym kilka tysięcy żyjących w stanie dzikim, w swych naturalnych warunkach. Są one zagrożone całkowitym wyginięciem, zwłaszcza że okoliczni farmerzy oskarżają je o niszczenie pastwisk. Z tego powodu na mustangi urządza się obławy, w wyniku których są one tępione, a ich mięso służy do produkcji karmy dla psów. Jedynie nieliczne osobniki objęte są ochroną. W r.

1957 założono dla nich księgę stadną. W wyniku krzyżówek powstały nowe odmiany: kuce cayuse i Rocky Mountain. Mustangi występują również w Ameryce Południowej, gdzie znane są pod nazwą cimmaron.

Bibliografia: Encyklopedia Britannica. Edycja polska, t. 28 (Mu-Ni), Poznań. The Encyclopedia Americana. International Edition, t. 19, Grolier. Funk & Wagnalls New Encyclopedia, t. 18 (Monaghan to New Ireland). The New Encyclopaedia Britannica. t. 2. Micropaedia, Ready Reference. Mustang (rasa koni), w: Wikipedia, wolna encyklopedia (dostęp: 15 III 2014).

W stadzie występuje też zjawisko rywalizacji o klacze między ogierem-przewodnikiem, a młodszymi samcami. Ruja u klaczy mustanga trwa od kwietnia, do lipca, a ciąża – około 11 miesięcy. Miot liczy 1-2 źrebiąt, które już po paru godzinach potrafią poruszać się samodzielnie. Urodzone wiosną źrebię zdąży więc

41


WesternNET kwiecień 2014


ZA TEN KLIMAT KOCHAMY WEST

43


JAK SZYBCIEJ ZMIENIĆ MAŁO BEZPIECZNE ZACHOWANIA KONIA? Tekst Marta Gierlińska

WesternNET kwiecień 2014


Większość jeźdźców chciałaby, aby ich koń był bezpieczny. Lekko reagował na sygnały, a współpraca z nim odbywała się intuicyjnie. Są tacy, którzy marzą o koniu, który jest z nimi tak zgrany, że sygnały przekazywane pomiędzy tą dwójką są ukryte przed wzrokiem obserwatorów.

C

złowiek i koń rozumieją się bez słów, a wierzchowiec „odpowiada na myśl”. Kochamy nasze konie, marzymy, żeby powyższe, stało się realne, ale rzeczywistość jest inna, o wiele trudniejsza i daleka od tych marzeń. Trudno nam czasem zrozumieć zachowania naszych czworo kopytnych przyjaciół, a tym bardziej je tolerować. Zwłaszcza, gdy stanowią dla nas zagrożenie. Przypadki bywają różne: Maria pracuje z ogierem rasy małopolskiej. Na początku koń wydawał się dość spokojny, ale teraz coraz częściej zaczyna wpychać się na nią, a ostatnio „przebiegł po Marii” w czasie wspólnej wyprawy do lasu. Prowadziła go wtedy na linie i robili wspólnie ćwiczenia. Nagle ogier wystraszył się i wpadł na nią, przewracając na drodze. Nic się nie stało, ale Maria ma poczucie, że to ona zawiniła i szuka przyczyn. Hania pracuje z 6 letnim wałachem rasy SP. Koń lubi się na nią wpychać i Hania nie zawsze potrafi wyegzekwować od niego to, czego oczekuje. Koń niekiedy ucieka przed siodłem i nie chce podawać nóg. Natomiast w czasie jazd jest posłuszny. Hania zastanawia się o co chodzi, chociaż sama podkreśla, że są momenty, w których boi się pracować ze swoim wałachem i okazać stanowczość. Robert pracuje z klaczą rasy wielko-

polskiej. Klacz lubi się płoszyć i wtedy nie ma możliwości zatrzymania jej, co jest mało bezpieczne. Dlatego Robert stosuje coraz ostrzejsze wędzidła, żeby sobie z nią poradzić. Niestety przynosi to tylko połowiczne efekty. Robert w końcu ją zatrzymuje, ale koń nauczył się wbiegać do lasu, żeby „pozbyć się niewygodnego jeźdźca”. Takich przypadków jak powyższe jest mnóstwo. Czasem są to delikatne objawy nieposłuszeństwa i ucieczki przed oczekiwaniami jeźdźca, a czasem bardzo poważne kłopoty, które mogą prowadzić do wypadku. Są jednak osoby, które radzą sobie z końmi bardzo dobrze.

Mają ten dar, dopasowania do siebie konia oraz wyszkolenia go w taki sposób, aby współpraca z nim przebiegała przyjemnie i bezpiecznie. Jak to możliwe, że jedni jeźdźcy potrafią doprowadzić do pełnej harmonii z koniem, a inni męczą się i bardzo trudno im poradzić sobie z prostymi sprawami? Jeśli i Tobie przytrafiają się momenty, w których Ty i Twój koń nadajecie na zupełnie innych falach, poproszę Cię o przywołanie tego momentu teraz. Możesz przypomnieć sobie obraz swojego konia, który zachowuje się w ten charakterystyczny sposób, który chcesz zmienić. Co się tam dokładnie dzieje. Co widzisz? Co robi Twój koń? Odtwórz dokładnie krok po kroku to zachowanie, a następnie wszystkie dźwięki, które są z tym związane. Jak Ty reagujesz na zachowanie swojego konia w normalny, zwykły sposób? Co zwykle robisz, co najczęściej przynosi kiepskie rezultaty? Odtwórz ten film krok po kroku. Poczuj wszystkie emocje z tym związane. Jak się wtedy czujesz? Jeśli podążałeś lub podążałaś za powyższymi instrukcjami, prawdopodobnie już samo przypomnienie sobie tej sytuacji jest dla Ciebie mało przyjemne. Prawda? Załóżmy jednak, że znasz trenera, który świetnie potrafi sobie poradzić z problemem, o którym myślałeś. Co więcej, ten trener mógł nawet pracować z Twoim koniem i wypracować z nim porozumienie na wyższym

Fot. Anita Kaczor

45


poziomie, niż się Tobie udało. Może to być również trener, którego po prostu podziwiasz, z którym chciałbyś lub chciałabyś rozpocząć współpracę. Zapraszam Cię teraz do kolejnego krótkiego ćwiczenia. Wyobraź sobie okoliczności prowadzące do sytuacji, o której wcześniej myślałeś. Wyobraź sobie wszystko, do chwili, w której jest jeszcze między Tobą, a Twoim koniem wszystko w porządku. W momencie, gdy Twój koń ma zamiar zrobić to, co zwykle mu się zdarza, pomyśl o tym co zrobiłby Twój trener i wyobraź sobie, że robisz dokładnie to samo. Twoje ręce, nogi i całe ciało jakby bezwiednie wykonuje wszystkie właściwe czynności, widzisz jak to świetnie działa, czujesz, że koń uspokaja się i reaguje dokładnie tak, jak byś sobie tego życzył, albo życzyła. Czujesz pełną kontrolę nad sytuacją i komfort, który pozwala Ci się poczuć totalnie pewnym siebie. Właśnie tak, jak chcesz się czuć zawsze w towarzystwie Twojego konia.

WesternNET kwiecień 2014

Jak są teraz Twoje emocje? Co się zmieniło? Pokazałam Ci przed chwilą proste ćwiczenie coachingowe, które może być wykorzystane w trakcie treningu, żeby nauczyć Cię jak lepiej reagować na zachowania konia. Badania dowodzą, że jeśli uczysz się właściwego postępowania z koniem, to najpierw Twój umysł musi przyzwyczaić się do nowego sposobu postępowania. Możesz to zrobić w bezpieczny sposób zanim wsiądziesz na konia i zaczniesz z nim pracować. Odtworzenie takiego „filmu” w głowie około 7 – 14 razy, do momentu, w którym Twój umysł uwierzy, że nowe zachowanie jest możliwe, pomoże Ci w realnym kontakcie z koniem zachować się inaczej i sprawi, że Twoje zachowanie na koniu może stać się zupełnie inne i zdecydowanie skuteczniejsze, niż wcześniej. Pod warunkiem, że wykonasz to ćwiczenie kilka razy i podejmiesz decyzję, że chcesz zmienić sytuację. Co właśnie z Tobą zrobiłam? Przeprowadziłam krótkie ćwiczenie

coachingowe z wykorzystaniem wizualizacji, czyli posłużyłam się Twoją wyobraźnią, żeby pomóc Ci „przeprogramować” Twoje zachowanie na inne. W taki sposób działa coaching. Gdybym zrobiła to z Tobą pracując bezpośrednio zapytałabym jeszcze Ciebie o szczegóły tego obrazu, który widzisz, gdy przypominasz sobie daną sytuację i zmieniłabym natężenie oraz widoczność starego mało korzystnego obrazu, natomiast zwiększyłabym intensywność obrazu nowego, bardziej przydatnego, aby pomóc Ci jeszcze lepiej nauczyć Twój umysł w jaki sposób ma inaczej reagować w sytuacjach, w których Twój koń zachowuje mniej bezpiecznie. A teraz zadam Ci pytanie. Jak bardzo realne wydaje Ci się teraz, że już przy następnym przypadku braku subordynacji u Twojego konia postąpisz z nim właściwie, opanujesz swoje emocje i przejmiesz w pełni kontrolę nad sytuacją? W relacji koń – człowiek na kogo


Fot. Katarzyna Tuliszka (www.katarzynatuliszka.pl)

jesteś w stanie wpływać, na siebie czy na konia? Oczywiście, że na siebie? Koń jest jak lustro. Jeśli potrafisz zapanować nad sobą, swoimi emocjami oraz Twoim ciałem, wtedy koń będzie reagował adekwatnie do tego, a Ty możesz zachować się zawsze odpowiednio do sytuacji, przejmując większą kontrolę nad tym co się dzieje. Jeśli wierzysz w to, że Ci się uda, wtedy możesz osiągnąć sukces. Jeśli jesteś pełen zwątpienia i miałeś nawyk odtwarzania w swojej głowie nieprzyjemnych wydarzeń, które automatycznie pobudzają Twoje nieprzyjemne emocje, wtedy to Twoje mało korzystne nawyki zaczynają przejmować kontrolę nad Tobą. Dobry coach, może Ci pomóc pozbyć się tych mało korzystnych nawyków i postaw oraz zdecydowanie poprawi jakość Twojej pracy z koniem. Są znani, dobrzy trenerzy, którzy potrafią szkolić konie i próbują pokazać Ci, jak to się robi. Jednak zda-

rza się, że wiesz i pamiętasz co się powinno robić, ale w momencie, gdy pracujesz ze swoim koniem ta wiedza jakby „wyparowuje z Twojej głowy i zupełnie zapomniałeś co miałeś robić. Dlatego do akcji powinien wkroczyć coach, który pomoże Ci nauczyć Twój umysł jak wprowadzić w życie nowe umiejętności i stworzyć lepsze nawyki. Pracuję w ten sposób z moimi klientami i efekty pojawiają się bardzo szybko. Po kilku spotkaniach jeźdźcy odczuwają wyraźną poprawę swoich relacji z końmi. Jednak podstawowy warunek zanim rozpoczynam pracę jest taki, że chcesz dokonać zmiany i jest to Twoja decyzja, żeby raz na zawsze poradzić sobie z problemami z koniem. Coach towarzyszy klientowi i pomaga mu osiągnąć cel, jaki sobie założył. Więc jeśli hipotetycznie chcesz wziąć udział w coachingu, to najpierw określasz swój cel i przekazujesz go coachowi, a on lub ona pomaga Ci go osiągnąć. Powyższą technikę możesz wyko-

rzystać do różnych celów, nie tylko związanych z jeździectwem, ale z dowolną dziedziną życia, w której masz nawyki, których chcesz się pozbyć. Oczywiście najbardziej efektywna jest praca bezpośrednia z coachem, który może na bieżąco reagować, na to co się z Tobą dzieje i na przykład zauważyć, że pojawił się wewnętrzny sabotażysta, który przeszkadza Ci w osiągnięciu celu, jednak możesz również przetestować tę technikę samodzielnie. Coaching proponuje przynajmniej kilkaset różnych sposobów na to, żeby radzić sobie z różnymi problemami, które pojawiają się w relacjach jeźdźców z końmi. Pierwszym krokiem jest zawsze zrozumienie, że to ja mam do wykonania pracę i potrzebuję zmiany mojego zachowania. Po drugie muszę czuć gotowość do tej zmiany, zanim poszukam coacha, który mi pomoże tego dokonać. Po trzecie należy znaleźć odpowiednią dla siebie osobę, która najlepiej jeśli będzie jednocześnie coachem i jeźdźcem, aby rozumiała potencjalne kwestie, które pojawiają się w tej dziedzinie. Po trzecie, należy zapytać coacha o rekomendacje oraz sprawdzić jego umiejętności, poprzez zbadanie czy ma certyfikaty uprawniające go do pracy coachingowej lub trenerskiej. Najlepsze są certyfikaty trenera lub/i coacha NLP oraz ICF lub ICC, ponieważ one gwarantują jakość pracy coacha. Dowiedz się również czy coach ma swojego superwizora, który prowadzi coaching dla coacha i pomaga mu stale w rozwoju oraz zapytaj jak często odbywa takie superwizje, powinien je odbywać regularnie. Życzę Ci powodzenia w rozwoju Twoich relacji z końmi!

Marta Gierlińska

www.martagierlinska.pl kontakt@martagierlinska.pl

47


REKLAMA

ZA TEN KLIMAT KOCHAMY WEST

WesternNET kwiecień 2014


TERMINARZ KLINIK Z JOE TURNEREM W MAJU 2014 2-4 Maj 2014 First 30: Zapisy pod nr tel. 503 834 654. Organizator: Ewelina Zoń. Ośrodek k/Żabiej Woli pod Warszawą. 9-11 Maj 2014 – Advancing Horsemanship: Zapisy pod nr tel. 783 603 101. Organizator: Marcelina Gadaszewska-Janka. Stajnia Kopytkowo Ciele k/Bydgoszczy. 13-15 Maj 2014 – First Touch to First Ride: Zapisy pod nr tel. 501 259 390. Organizatorzy: Marek Serafin i Marzena Niewęgłowska. Gospodarstwo Agroturystyka "UL" Szczycienko, Drawsko Pomorskie.

16-18 Maj 2014 - First 30: Zapisy pod nr tel. +48 785 38 95 86. Organizator: Wiesława Czerpińska i EquusEko Fundacja na Rzecz Rozwoju i Edukacji. Ośrodek Ostrowo Młyn pod Wągrowcem.

22 Maj 2014 - Klinika prywatna dla wielochodźców: Osoby zainteresowane uczestniczeniem w tej klinice proszę o bezpośredni kontakt z Antonina Czepkiewicz pod nr tel. 601 632 023.

23-25 Maj 2014 - First 30:

Be Safe & Have Fun!

Zapisy pod nr tel. 601 632 023. Organizator: Antonina Czepkiewicz. STAJNIA MH Nowe Polichno k/Gorzowa Wielkopolskiego.

49


REPREZENTACJA POLSKI W REININGU PO RAZ PIERWSZY NA MISTRZOSTWACH ŚWIATA FEI

W

tym roku zawody Alltech FEI World Equestrian Games™ 2014 będą odbywały się w dniach od 23 sierpnia do 7 września 2014 r. w Normandii. Do tej pory swój udział zgłosiła rekordowa liczba 72 reprezentacji narodowych w tym również z Polski. Niewątpliwie zawody te będą największym świętem dyscyplin jeździeckich w Europie. Najwięcej reprezentacji bo z 57 krajów zgłosiło swój udział w dyscyplinach skokowych. 12 krajów zgłosiło swój udział w FEI World Equestrian Games™ po raz pierwszy, a 9 reprezentacji narodowych będzie miało swoich reprezentantów we wszystkich dyscyplinach. Drużyny Reprezentacji Polski wezmą udział w następujących dyscyplinach: skoki, ujeżdżenie, para-ujeżdżenie, WKKW, długodystansowe rajdy konne, powożenie i Reining. Za wszystkich reprezentantów i drużyny trzymamy kciuki i oczywiście będziemy śledzić ze szczególną uwagą zmagania naszych reinerów.

WesternNET kwiecień 2014

Zestawienie dyscyplin: Skoki: 57 reprezentacji narodowych (41 drużyn; 16 reprezentacji z jednym lub dwoma zawodnikami indywidualnymi), Długodystansowe rajdy konne: 50 reprezentacji narodowych (40 drużyn; 10 reprezentacji z jednym lub dwoma zawodnikami) indywidualnymi, Ujeżdżenie: 39 reprezentacji narodowych (28 drużyn; 11 reprezentacji z jednym lub dwoma zawodnikami indywidualnymi), Para-Ujeżdżenie: 34 reprezentacje narodowe (24 drużyny; 10 reprezentacji z trzema lub czterema zawodnikami indywidualnymi), WKKW: 29 reprezentacji narodowych (23 drużyny; 6 reprezentacji z jednym lub dwoma zawodnikami indywidualnymi), Woltyżerka: 29 reprezentacji narodowych (20 drużyn; 14 pas-de-deux; 23 reprezentacje z jedną lub trzema zawodniczkami indywidualnymi; 15 reprezentacji z jednym lub trzema zawodnikami indywidualnymi), Reining: 25 reprezentacji (19 drużyn; 6 reprezentacji z jednym lub dwoma zawodnikami indywidualnymi), Powożenie: 19 reprezentacji narodowych (15 drużyn; 4 reprezentacje z jednym zawodnikiem indywidualnym).


KALENDARZ PLWIR NA 2014

h t t p : / / w w w. p l w i r. p l

51


szkolenia

doradztwo

trening, pokazy i prezentacje rekreacja, trail, horsemanship Western

publikacje

promocja

Reining western pleasure

Western&Hobby to grupa ludzi zainteresowanych propagowaniem i rozwojem jeździectwa w stylu western. Poprzez organizowanie pokazów, kursów, szkoleń oraz zawodów sportowych, pokazujemy styl jazdy westernowej jako wspaniały sposób spędzania wolnego czasu. Rekreacja i wypoczynek w kowbojskim siodle to niezapomniane wrażenia i przyjemność. Bardzo dużą uwagę przywiązujemy do sposobu szkolenia koni i jeźdźców. Praca z koniem oparta jest na fundamentach „jeździectwa naturalnego”. Wiele ćwiczeń na kolejnych etapach przygotowań bazuje na ćwiczeniach identycznych jak dla koni reiningowych. Dzięki temu możemy przygotowywać konie rekreacyjne na bardzo wysokim poziomie użytkowym. Stabilne emocjonalnie, przyjazne dla użytkownika i jeźdźca amatora, konie, które dają pełną satysfakcję i przyjemność - to wzorzec konia z Certyfikatem Western&Hobby. WesternNET kwiecień 2014

10 wn kwiecien2014  

Horse, western rider in Poland

10 wn kwiecien2014  

Horse, western rider in Poland

Advertisement