Page 200

ZA GRABICĄ

ZA GRANICĄ

liśmy. Wyholowaliśmy – a jakże – ponownie dziesiątki osmanów. Po trzech dniach doszliśmy do wspólnego wniosku, że ryb w łowisku jest za dużo i powinniśmy czym prędzej opuścić jezioro obfitości i udać się w nieznanym kierunku na spotkanie z nową przygodą.

PASJA ABSURDU

Wiem, że brzmi to nieco absurdalnie. W tym miejscu co niektórym mogłaby się przypomnieć rozmowa dwóch wielkich polskich aktorów Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himmilsbacha na temat pewnej szacownej damy: - Piękna kobieta, ale ma zbyt duży biust. - To można mieć za duży? A jednak. Mnie zaś przypomina się podobne zdarzenie, kiedy to miałem przyjemność wędkować w towarzystwie mojego świętej

200

pamięci przyjaciela Szerszenia nad Szyszchidem. Łowiliśmy tajmienie, których liczba mogła przyprawić o zawrót głowy. Po 20 rybach wyrwanych z wielkiej bystrej rzeki ręce odmawiały mi posłuszeństwa, mdlały ze zmęczenia. Miałem dosyć. Szerszeń chyba też, bo kiedy usłyszał pytanie: - I jak rybałka? Niesamowite, co? - Nie podoba mi się – rzucił jedynie. - Jak to? Zwariowałeś, przecież nie może być lepiej, to najprawdziwsze eldorado… - Nie podoba mi się – powtórzył, po czym ściszonym głosem dodał tylko: - Za dużo ryb. Teraz myślę o tym samym – o nasyceniu, kiedy pojawia się ta cienka linia, po przekroczeniu której tracimy zainteresowanie. Ale dlaczego je tracimy? Czasami wystarczy 10 pokonanych ryb, innym razem 20, Wędkarstwo

moje hobby

Wędkarstwo moje hobby nr 136  

Styczniowy numer miesięcznika Wędkarstwo moje hobby 1 (136) 2018

Wędkarstwo moje hobby nr 136  

Styczniowy numer miesięcznika Wędkarstwo moje hobby 1 (136) 2018

Advertisement