Issuu on Google+


T

ego ranka Wilk obudził się w wyśmienitym humorze. - Nie ma to jak wyspać się we własnym łóżku – uśmiechnął się do siebie. Jeszcze do wczoraj musiałem dzielić poduszkę i kołdrę z trzynaściorgiem starszego rodzeństwa, bezdomną dziewczynką i jej babcią oraz chórem kościelnych myszy, a dziś – cóż za odmiana! – myślał Wilk. Podniósł roletę i spojrzał na świat - za oknem śmiało poczynał sobie pierwszy dzień wiosny. Wilk - cały w skowronkach zaparzył więc sobie „małą czarną” i oddał się lekturze porannej gazety. Po śniadaniu i błyskawicznej toalecie Wilk postanowił udać się na pierwszy od lat samotny spacer. Jeszcze tylko ostatni rzut okiem na wymarzony dom – oazę ciszy, spokoju i odosobnienia i… Wilk zdębiał.

4


T

ymczasem Zając miał istny mętlik w łebku. Dziś rano obudził się w rewelacyjnym nastroju. Cała noc we własnym łóżku to było spełnienie jego marzeń! Do wczoraj przecież jeszcze musiał dzielić poduszkę i kołdrę z trzynaściorgiem młodszego rodzeństwa, parką zakochanych królików oraz ośmioma gadatliwymi papugami, a dziś – cóż za odmiana! – myślał sobie zając. I ten widok z okna: budząca się do życia natura. Coś pięknego! Już nie pamiętał kiedy ostatnio miał okazję wypić w takim spokoju herbatę i zatopić się w błogiej lekturze książki. Po śniadaniu i błyskawicznej toalecie Zając postanowił udać się na pierwszy od niepamiętnych czasów samotny spacer. Jeszcze tylko ostatni rzut okiem na wymarzony dom – oazę ciszy, spokoju i odosobnienia i… Zając osłupiał.

7


komplementy