Issuu on Google+

Bezpłatny magazyn o książkach i miesięczniku Wydawnictwa W drodze

nr 1/2016

QR CODE

Wygenerowano na www.qr-online.pl

Zapach pomarańczy Średniowieczny teolog, dominikanin – Tomasz z Akwinu gani ludzi, którzy traktują siebie tak poważnie, że nigdy nie mówią nic śmiesznego, a zamiast tego zawsze próbują przeszkodzić zabawie bądź wesołości innych. Tacy ludzie są nie tylko niemiłym towarzystwem, ale – według Akwinaty – od moralnej strony błądzą. Posuwa się nawet do stwierdzenia, że nieustanne zachowywanie powagi wskazuje na brak cnoty. Do dzisiejszego dnia zdanie dominikanów w tej kwestii nie uległo zmianie, co udowadniają Krzysztof Pałys OP i Szymon Popławski OP, autorzy książki Zapach pomarańczy. Życie dominikańskie z innej perspektywy wydanej z okazji Jubileuszu 800-lecia Zakonu. A jest to opowieść o Zakonie Kaznodziejskim, jakiej jeszcze nie było. Zostajemy przez nich wciągnięci w intrygujący i nieznany dotąd świat dominikańskich klasztorów. To nie tylko osiem wieków niezwykłej duchowości, ale także charakterystycznego poczucia humoru, który należy do głównych znaków rozpoznawczych braci Świętego Dominika.

Autorzy podjęli szalone ryzyko. Co w końcu myśleć o setce anegdot, które nie zawsze przedstawiają zakonników w pozytywnym świetle? Jak przejść spokojnie obok dominikanów planujących na siebie zamachy, gnębiących jezuitów, podszywających się pod paulinów, uzdrawiających okładami z ziemniaków, eksperymentujących z kwasem azotowym czy zapraszających do swoich klasztorów kryminalistów? A może jednak kryje się w tym uroczy podstęp dominikańskiej radości? Czy istnieje lepszy sposób, by opowiedzieć o pięknie życia, niż sięgnięcie do jednej z boskich cech, jaką jest poczucie humoru? • Dopełnieniem opowieści jest kilkadziesiąt rysunków Jarosława Kozłowskiego

7 listopada 2015 roku dominikanie na całym świecie rozpoczęli świętowanie Jubileuszu 800-lecia swojego Zakonu. Całoroczne święto braci, mniszek i dominikanów świeckich potrwa do 21 stycznia 2017 roku. Główne uroczystości w Polskiej Prowincji Zakonu odbyły się w Krakowie, gdzie dominikanie założyli w 1226 roku pierwszy na naszych ziemiach klasztor. nr 1/2016

S P I S TREŚ C I Zapach pomarańczy

s. 1

Dominikanie lubią książki – mamy na to dowody!

s. 2

Spojrzenie na Kościół bliski i daleki

s. 2

Siewca Lednicy – Jan Góra OP

s. 3

Modlitwy wiecznego poniedziałku

s. 4

Czy Europa zmierza ku katastrofie?

s. 5

spróbuj uwierzyć

s. 6

Św. Paweł a nurkowanie

s. 6

Czego mąż ci nie mówi?

s. 7

Mistrzowie duchowości

s. 7

Rodzina się powiększa

s. 8

polecamy

s. 8

Czytaj W  drodze


2

    Jak widać na zdjęciu tego pięknego ołtarza z kapitularza krakowskiego klasztoru, dominikanie od wieków lubią książki... Ale są na to także współczesne dowody, choćby na naszym „wdrogowym” kanale na YouTube. Zachęcamy zatem do oglądania filmików z cyklu DOMINIKANIE LUBIĄ KSIĄŻKI. Fragmenty naszych książek czytają m.in.: Paweł Kozacki OP, Paweł Krupa OP, Cyprian Klahs OP, Maurycy Niedziela OP.         A przy okazji premiery każdego z tych filmików na naszym profilu na Facebooku czeka mała zabawa konkursowa. Zapraszamy do udziału!

Dominikanie lubią książki – mamy na to dowody! QR CODE

Wygenerowano na www.qr-online.pl

LUBIMY KSIĄ Ż K I , B O... Krzysztof Popławski OP Po pierwsze, lubię papier i lubię drukowane (śmiech). To mi zawsze przypomina spotkanie z kapucynami w trakcie pielgrzymki, kiedy powiedzieli do nas: „Wam, dominikanom, drukowane nie szkodzi”. Po drugie, czytanie jest naprawdę spotkaniem. Spotkaniem z kimś, z kim może nigdy w życiu bym się nie spotkał i kimś, kto chce przekazać coś ważnego, skoro o tym pisze. Po trzecie, zawsze kiedy się czyta, pojawiają się pytania, których być może nigdy człowiek by sobie nie postawił. Najważniejsze więc są te trzy rzeczy: lubię drukowane, lubię się spotykać i lubię, jak ktoś stawia pytania, które są też ważne dla mnie.

Paweł Kozacki OP

Jan Andrzej Kłoczowski OP

Czytam książki na trzy sposoby. Pierwszy związany jest z chęcią nauki, studiowania, zgłębienia problemu. Sięgam wtedy po książki fachowe, z których mogę dowiedzieć się na dany temat jak najwięcej, albo nauczyć czegoś praktycznego. Drugi sposób ma miejsce wtedy, gdy czytam reportaże, biografie, powieści. Kieruję się ciekawością i chęcią poznania kogoś innego, jego spojrzenia na rzeczywistość, jego sposobu radzenia sobie z problemami. Bardzo lubię obserwować bohaterów oraz świat, który ich otacza. Wreszcie trzeci sposób ma charakter wyłącznie relaksujący. Sięgam wtedy po kryminały czy książki szpiegowskie, bo chcę oderwać się od rzeczywistości, zapomnieć na chwilę o bieżących problemach.

Lubię czytać, bo lubię rozmawiać z ludźmi. Dla mnie lektura jest rozmową z człowiekiem, który coś napisał oraz z tym, co za tym stoi, dlatego że autor opowiada nie tylko o sobie, ale również o świecie. Poza tym lektura wzbogaca mi mój obraz świata. Wzbogaca nie tylko dlatego, że wiem więcej, ale także – na szczęście – dlatego, że trochę komplikuje mi moje spojrzenie, moje gotowe formułki. Lubię czytać i te teksty oraz tych autorów, z którymi się nie zgadzam, ponieważ pomaga mi to w formułowaniu własnych myśli. Jednym słowem: lektura jest kawałkiem mojego życia.

R OZMOWA

Spojrzenie na Kościół bliski i daleki Paweł Kozacki OP, duszpasterz – redaktor – przełożony, ma nie tylko bystre i uważne spojrzenie na rzeczywistość oraz kapitalne pióro. Posiada coś więcej – wyjątkowe doświadczenie Kościoła przeżywanego w różnych miejscach i z różnych miejsc. Wojciech Prus OP: W drodze wydało Twoją książkę Krańce świata. Właściwie dokończyliśmy poniekąd projekt, który sam rozpocząłeś. Jeszcze jako redaktor Miesięcznika chciałeś objechać wszystkie miejsca, gdzie pracują polscy dominikanie. Skąd w ogóle ten pomysł? Czytaj W  drodze

Paweł Kozacki OP*: Pomysł narodził się całkiem spontanicznie, ponieważ gdy kończyłem bycie przeorem w Poznaniu, mój następca powiedział, że klasztor chciałby mnie jakoś uhonorować. Zapytałem więc, czy klasztor mógłby zakupić mi bilet do

Nowego Jorku, gdzie mieszkali nasi bracia, którzy mnie kilkukrotnie zapraszali. Kiedy byłem już w Nowym Jorku, zaciekawiło mnie, jak żyją tam polscy dominikanie. Byłem zdziwiony, że nic o tym nie wiem, podobnie jak wielu braci w Polsce. Stwierdziłem,

że trzeba to opisać. Kiedy opublikowałem we „W drodze” reportaż o nowojorskim klasztorze, dotarły do mnie pytania braci z innych krajów, dlaczego piszę tylko o Ameryce, dlaczego nie o nich? Powstał więc pomysł, żeby pojechać do różnych braci, zamieszkujących w różnych miejscach świata. Początkowo myślałem, że będzie to projekt przeznaczony dla dominikanów, chciałem braciom w Polsce opowiedzieć o tych,

którzy pracują poza granicami kraju. Później okazało się, że te reportaże są chętnie czytane przez ludzi świeckich. Tak narodził się pomysł stworzenia reportaży z krańców świata, to znaczy ze wszystkich miejsc, gdzie mieszkają polscy dominikanie. Ciekawe jest, jak projekt ten był nadal realizowany przez Ducha Świętego już po Twoim odejściu z „W drodze”, ponieważ teraz, jako prowincjał, objeżdżasz te krańce świata. Odnoszę wrażenie, że kiedy pracowałem w Miesięczniku, to byłem w drodze bardziej nominalnie, to znaczy pod szyldem „W drodze”. Natomiast, gdy zostałem prowincjałem, to praktycznie zamieszkałem w drodze, bo duża część moich obowiązków polega na odwiedzaniu braci – zarówno wizytowaniu klasztorów w Polsce, klasztorów poza granicami, jak i braci, pracujących za granicą. Kiedy więc ktoś mnie pyta, co nr 1/2016


3

się dzieje w Warszawie, muszę przyznać, że nie za bardzo wiem, bo rzadko tam bywam. Większość czasu spędzam w podróżach, w drodze. Tym sposobem dotarłem już prawie do wszystkich dominikanów. Zmienił się jednak charakter tych podróży, bo wcześniej przybywałem jako dziennikarz i próbowałem wydobyć z braci jak najwięcej informacji, żeby przekazać je w reportażach. Teraz natomiast, z racji tego, że jestem prowincjałem, a więc przełożonym, bracia muszą wiedzieć, że nie będę opowiadał o wszystkim, co mi mówią, lecz dyskretnie przyjmował wiadomości, by je wykorzystać praktycznie przy podejmowaniu decyzji. Zatem docieram do różnych miejsc, ale pisanie ogranicza się do notatek, które lądują w archiwum prowincji. Co najwyżej zamieszczam jakieś wrażenia na wewnętrznych stronach dominikańskich. Do pisania reportaży być może wrócę, kiedy skończę prowincjalstwo. Uzupełniając obraz Kościoła o Twoje teksty eseistyczne i refleksyjne, otrzymaliśmy dwie perspektywy – Kościoła, który jest daleko oraz Kościoła bliskiego, to znaczy naszego, polskiego. Dla mnie jest to bardzo fascynujące – obraz Kościoła dalekiego i bliskiego widziany oczami Pawła Kozackiego, reportażysty, dziennikarza, ale i prowincjała. Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w tym momencie dla Kościoła polskiego? Najważniejsza jest wierność Ewangelii, to znaczy niewchodzenie w bieżące kwestie. Oczywiście, żyjemy tu i teraz, w określonej sytuacji – musimy jednak pamiętać, by głosić Ewangelię, pokazywać drogę do Boga, uczyć sposobów spotkania z Panem Jezusem. Wszelkie strategie duszpasterskie powinny

być temu podporządkowane i z tego źródła wychodzić. A jaki sposób czytania Krańców świata najbardziej cenisz? Czy jest to czytelnik, który po przeczytaniu książki przychodzi, mówiąc, że się nie zgadza, czy może taki, który klęka przed Tobą i przyznaje, że te teksty są wspaniałe? Zapewne pojawiają się różne reakcje? Na razie książka jest zbyt świeża, by dotarły do mnie jakiekolwiek reakcje. Choć przyznam, że teksty, które wcześniej się ukazywały, budziły różny oddźwięk. Myślę jednak, że reakcje będą najsensowniejsze, gdy będą inspiracją do przemyśleń; być może utwierdzenia się w swoim stanowisku albo zmienienia swojego spojrzenia na Kościół. Najbardziej będę się cieszył, jeżeli to będzie inspirująca dla ludzi lektura. To znaczy, że mogą się nie zgadzać z prowincjałem jako autorem książki Krańce świata? Raczej z Pawłem Kozackim, bo jako prowincjał mniej piszę i mniej publikuję. Myślę, że nie należy traktować tej książki jako książki prowincjała Polskiej Prowincji Dominikanów, lecz Pawła Kozackiego, który prowincjałem został i tymczasowo pełni ten urząd. I wtedy, szukając prawdy, można dyskutować i spierać się z Pawłem Kozackim? Tak, absolutnie. Fakt, że jestem prowincjałem, nie uniemożliwia dyskusji. • * Paweł Kozacki OP – prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów, były przeor klasztorów w Krakowie i w Poznaniu, wieloletni redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”. Ceniony duszpasterz, rekolekcjonista i kaznodzieja, publicysta.

IN NE KSIĄ ŻKI A U T OR A Szczęśliwe wariactwo. Medytacje biblijne To zbiór nieoczywistych rozważań. Autor wyłuskuje z tekstów, czytanych co niedzielę i znanych niemal na pamięć, świeże sensy. Nieraz odnosi się do aktualnych lektur, filmów czy bieżących sporów. Przede wszystkim jednak pokazuje codzienność w perspektywie zdobywania Bożego królestwa.

Spowiedź bez końca. O grzechu, pokucie i nowym życiu ( Współautor z Wojciechem Prusem OP )

Ta książka to rozmowa o najbardziej intymnym z sakramentów. Spowiedź dotyka przepaści duszy, jak żaden inny sakrament znajdując się na styku boskich i ludzkich tajemnic. Autorzy mówią o trudach i pięknie spowiedzi, przypominającej rodzenie się nowego życia.  

Mówił, że czuje się totalnie związany z Jezusem. Słał sygnały, które dziś można interpretować jako tęsknotę za niebem. Ale przecież trzymał się ziemi. Ten rok miał być szczególny. Dwudziesta rocznica Lednicy, 1050 rocznica chrztu Polski… A więc trzeba zakasać rękawy jak nigdy… Miał po co żyć, miał po co umrzeć. Widocznie niebo zwyciężyło w tym przetargu.

Siewca Lednicy – Jan Góra OP Jak go zaklasyfikować, kim był? Zakonnikiem, artystą, pisarzem? Kiedyś bardzo pragnął nim być. Zaczęło się od tego, że chciał opowiedzieć przyjaciołom, rodzinie, znajomym o drodze, w którą się udał. Musiał to uczynić, bo część z nich, gdy wstąpił do zakonu, uważała, że zwariował. I to jego pisanie wypełniło niesamowitą lukę w polskim Kościele. Księża nagle zobaczyli, że można z zachwytem pisać o swoim powołaniu i miłości do Pana Boga w czasach, kiedy większość się wstydziła, bo komuna ludziom wmówiła, że bycie księdzem to coś tak archaicznego... Na początku był Mój dom, a potem Mój świat. I prawdę powiedziawszy, na tym mógłby skończyć. Bo w tych dwóch obrazach mieści się wszystko. Ojciec Jan tak zaczął poszerzać i rozbudowywać swój dom, że stał się całym światem. Jako dziecko zaznał cudownego domu z uśmiechem matki, talerzem na stole, chlebem pieczonym przez babkę, do której jeździł na wakacje, dziadkiem zmawiającym Anioł Pański, braćmi, z którymi się tarmosił, i paskiem w ręku ojca, jak było trzeba. Jednym słowem, prawdziwego domu. Miał do czego wracać. A że miał pamięć, to nawet zapachy paleśnickiej plebanii swego stryja

księdza doskonale zapamiętał. To był ten dom, a właściwie domy rodzinne, które zbudowały Jana Górę i które do końca już będzie w sobie niósł. Potem jego domem stał się zakon i to tak bardzo, że nawet zdawało się, iż zapomniał o domu rodzinnym. Ale tylko się zdawało. W głębi była w nim ogromna chęć powrotu. Ale przecież, będąc coraz bardziej poważnym zakonnikiem, wiedział, że to nie jest możliwe na dziecinną modłę. Zrozumiał natomiast, że zakon, czyli Kościół, dla którego porzucił i dom rodzinny, i nadzieję na własną rodzinę w przyszłości, jest domem, gdzie miejsca dosyć dla wszystkich. Że Kościół, jak napisał, to miejsce „poszerzania”, a nie „zawężania”. Było w nim tyle miejsca, że zmieściliby się tam wszyscy, nawet wrogowie. I wtedy cały świat zaczął stawać się jego domem. Ale już nie „jego”, tylko „wszystkich” – wszystkich do niego zapraszał. Bo kiedy człowiek dojrzeje, to przestaje już marzyć o domach, które minęły, choć niesie je w sobie. Zaczyna domy budować. A przede wszystkim sam staje się domem. I zaprasza gości. A jeśli ma w sobie do tego miłość, goście wkrótce stają się domownikami. •

W jaki sposób opowiedzieć o duszpasterzu, ojcu, nauczycielu, współbracie…? Jakich słów użyć, by nie trąciły sentymentalizmem, a jednocześnie oddały to, kim był? O czym wspomnieć, a co pominąć? Czemu dać pierwsze miejsce, a co zostawić na koniec? Alfabet Góry nie jest biografią duszpasterza. Nie jest też zbiorem mądrości, choć od jej bohatera można się sporo nauczyć. Jest raczej zaproszeniem do wejścia w świat ojca Jana, po którym oprowadza nas sam gospodarz. Opowiada o tym, co dla niego ważne, fundamentalne: o wierze, Kościele, rodzinie, przyjaciołach, mistrzach. Dzieli się swoimi marzeniami, z których tak wiele udało mu się spełnić.

Pisze o tym, co go cieszy i drażni. Obok spraw wzniosłych pojawiają się proste i banalne, jak kupka kompostowa czy szynka konserwowa. I jedne, i drugie budują jego świat. To w takim świecie, a nie w jakimś wymuskanym, „poświęconym” przeżył szczęśliwe życie i spotkał Boga. Ojciec Jan nie chciał być nauczycielem, wykładającym innym prawdy życia i wiary – swoją drogę rozpoznawał jako drogę świadectwa. Mamy nadzieję, że tą książką nie tyle czytelnika pouczymy, ile pokażemy mu człowieka zafascynowanego i fascynującego Bogiem. Tym, którzy go znali osobiście, chcemy go przypomnieć – ludzka pamięć ma to do siebie, że często skrywa największe skarby pod mgiełką zapomnienia. Tym, którzy osobiście się z nim nie zetknęli, chcemy go pokazać z bliska. Tym, którzy wcześniej o nim nie słyszeli (jest ktoś taki w Polsce?), po prostu opowiedzieć o pięknym człowieku. Układem rozdziałów tej książki kieruje logika liter, a nie linearna narracja. Wszystkie teksty ukazały się wcześniej na łamach miesięcznika „W drodze”, choć na potrzeby tej publikacji zostały „pozszywane” na nowo, aby jak najlepiej oddać kolejne słowa alfabetu Góry. •

Opracowano na podstawie wstępów do książek (Jana Grzegorczyka – Mój dom. Mój świat i Dominika Jarczewskiego OP – Alfabet Góry). nr 1/2016

Czytaj W  drodze


4

SERI A P U S TEL NI A Skierowana do wszystkich chrześcijan, którzy niosą w sobie głębokie pragnienie życia duchowego, a jednocześnie starają się pogodzić je ze świecką aktywnością. Mamy nadzieję, że udając się w drogę do pustelni, nie rezygnując z życiowej aktywności w świecie, odpowiemy właściwie na zaproszenie Chrystusa: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Żar Ducha. Życie w Duchu Świętym według siedmiu listów Apokalipsy Gilles Férant OP Żar Ducha – to dar Boży dany tym, którzy otwierają swoje serca i stają się ludźmi żarliwymi. Letniość jest stanem niemiłym Bogu, prowadzącym do marazmu, który niweczy siłę Ewangelii.  Dzięki lekturze Apokalipsy, w którą wprowadza nas autor, odkrywamy, jakie mogą być źródła owej letniości, zagrażającej każdemu z nas.

Bóg w ciemnościach Susan R. Pitchford

Modlitwy wiecznego poniedziałku Autorem najnowszej książki, wydanej w serii „Pustelnia”, jest dobrze znany naszym czytelnikom o.  Michał Zioło  – były dominikanin, były duszpasterz, były animator fundacji Bank Otwartych Serc, były publicysta katolicki, były polski poeta, były polski kaznodzieja.

Autorka bada dwa oblicza namiętności: pragnienie (wzajemne zauroczenie pomiędzy duszą a Bogiem) oraz cierpienie (zwłaszcza poczucie zagubienia i smutku, gdy okazuje się, że znaleźliśmy się w mroku). Często błędnie interpretujemy ten drugi czas, zakładając, że zawiedliśmy Boga i On nas opuścił. Ciemność nie jest znakiem, iż zostaliśmy porzuceni, lecz zaproszeniem do wejścia w większą i intymniejszą zażyłość z Bogiem, który nas pragnie.

Wędrówka wewnętrzna śladem św. Teresy z Ávili Wilfrid Stinissen OCD

„Były”, ponieważ pewnego dnia (w roku 1995) zostawił wszystko i udał się do zakonu o jednej z najsurowszych reguł na świecie – trapistów. Marzył o misji w Afryce i francuscy przełożeni spełnili jego marzenia (Algier, potem Kamerun). Pan Bóg miał jednak swój plan, bo gdy

pewnego dnia o. Michał wyjeżdża do Polski w sprawie paszportu, terroryści mordują jego braci-przyjaciół-domowników, których zostawił na krótko w domu (opactwie w górach Atlas). Afrykański dom przestaje istnieć. Ojciec Michał mieszka odtąd na południu Francji. Hoduje

krowy i gołębie, przyjaźni się z Florką, specjalistką od tropienia trufli. Wstaje codziennie przed świtem, by się modlić – jak to trapista. A w wolnych chwilach pisze książki dla swoich czytelników w Polsce. O czym jest ta nowa książka? Oddajmy głos samemu autorowi:

Co pierwsze i najważniejsze? Pamięć o Bogu. Odkurzana w modlitwie i podczas adoracji, ćwiczona testami na spostrzegawczość, bo On jest, zawsze i wszędzie, to tylko my jesteśmy roztargnieni. Karmiona olśnieniami: spotkaniem z drugim, celną strofą, precyzyjnym zdaniem, odkrywczym dźwiękiem, śmiałym pociągnięciem pędzla. Doświadczana i wypróbowana w ogniu wspólnotowego życia, w tyglu samotności i męczeństwa, najczęściej jednak wtedy, kiedy nic się nie dzieje – coś jak znoszenie wiecznego poniedziałku. Pamięć, która za Jego łaską przemienia się nagle w Obecność – oto budzimy się w niedzielny, zaprawiony aromatyczną mokką poranek, z muzyką wszystkich poranków świata w tle. •

IN NE KSIĄ ŻKI A U T OR A

Na samym początku drogi duchowej nie można oczekiwać od nikogo doskonałej motywacji. Teresa pragnie pokierować leniwymi i ociężałymi spośród nas, a tacy w większości jesteśmy, wskazując przy tym na wielkie rzeczy, które nas czekają. Ona wie, że mamy ambicje i do nich się odwołuje. Ważne, byśmy zobaczyli, co Bóg chce z nami uczynić, i byśmy zaczęli za tym tęsknić. Taka tęsknota daje niezwykłą siłę.

Siła kontemplacji. Uleczy nas cisza Karin Seethaler Autorka kieruje nasz wzrok ku bogactwu kontemplacyjnych tradycji chrześcijaństwa i podkreśla leżącą w nich siłę terapeutyczną. W swojej książce ukazuje kolejne kroki odnajdywania głównych postaw kontemplacyjnych, do których należą: postawa uważności, postawa otwartości, postawa przebaczenia, postawa gotowości na cierpienie. Wskazuje, jak można realizować te postawy w codziennym życiu.

Agonia Teresy Guy Gaucher

Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?

Kropki i kreski ( Współautor z Wojciechem Prusem OP )

Piękne i nieco mroczne wspomnienia z dzieciństwa Michała Zioło to niezwykła uczta dla wielbicieli literatury i jednocześnie edytorska perełka dzięki rysunkom Jarosława Zioło OP.

Boży wędrownicy – o. Michał zapisuje w notesie portrety ulubionych pisarzy, o. Wojciech zapełnia kartki kreskami szkiców.

Czytaj W  drodze

Książka jest zapisem decydujących zmagań Teresy z Lisieux w obliczu nadchodzącej śmierci. Postawa chorej zdumiewa, intryguje i porusza. Rzeczowy język autora i jego kompetencja idą w parze z nieukrywanym oczarowaniem osobą Świętej. Pozycja bezcenna dla tych, którzy chcą poznać Teresę rzeczywistą. 

nr 1/2016


5

ROZ M OWA

Czy Europa zmierza ku katastrofie? Wojciech Prus OP: Macieju, Twoje analizy – choć logiczne bardzo – są trochę przerażające i nie wiadomo, jak się to wszystko skończy. Równocześnie, cytując francuskiego myśliciela, mówisz o nadziei tragique. Na czym miałaby polegać ta tragiczna nadzieja chrześcijańska? Maciej Zięba OP*: Sytuacja Europy rzeczywiście jest trudna i nie zanosi się, aby zmieniła kierunek w dobrą stronę tak łatwo. Jest to kwestia najbliższych lat, dziesięcioleci. Przede wszystkim Europa nie potrafi przyznać, że zszyło ją chrześcijaństwo. I mówię to nie jako ksiądz, nie jako Polak katolik, lecz jako człowiek, który przeczytał sporo książek na temat historii, z których jasno wynika, że ten dawny zlepek różnych plemion spoiło chrześcijaństwo, które dało język, edukację, kulturę, sztukę itd. Nie można bezkarnie odrywać się od swoich wszystkich źródeł. Choć ta góra lodowa dziś jest bardzo obszerna, to jeszcze może być gigantyczna. W jakiejś mierze jest chrześcijańska cały czas? Ona jest postchrześcijańska już teraz. Polska dziś jest jeszcze chrześcijańska, ale z jakimi perspektywami na przyszłość, to już od nas zależy. Młodzi Holendrzy, Austriacy, ale i Hiszpanie, będąc wnukami pokolenia ’68, kiedy dziś znajdują się w Luwrze lub innym muzeum i patrzą na obrazy chrześcijańskie, to nie bardzo wiedzą, co to jest. Jest tak, ponieważ nigdy nie czytali żadnej Ewangelii, a o Kościele wiedzą głównie z Internetu. Nigdy w nim nie byli, chyba że w kościele muzeum. I to jest ta różnica. Staram się analizować sytuację, nie rozrywając szat. Dziś mamy wielką krę, gdzie jeszcze żyje się bogato, gdzie można układać karierę zawodową, ścieżkę indywidualnego rozwoju. Jednak ta kra topnieje, bo taka jest jej natura. Szykuje się mnóstwo mechanizmów – demograficznie topniejemy, ekonomicznie, nawet politycznie. Stąd to moje przerażenie. Dlatego szukam nadziei. Nadzieją jest Pan Jezus. Pojawiają się różne strategie, więc to się będzie rozsypywało. Jednak chrześcijanie przetrwają. Równocześnie kierujesz książkę do ludzi poszukujących – być może symboliczną postacią jest tutaj Leszek Kołakowski, filozof, który do końca pozostał na pozycjach nieagnostycznych, ale też niedeklaratywnych. Co byś w takim razie powiedział nr 1/2016

czytelnikowi, który nie jest wierzący? Bo pewnie chciałbyś, żeby sięgnęli po tę książkę również postmoderniści, a dla nich odpowiedź: „Pan Jezus nas ocali”, jest trudną odpowiedzią. Staram się dopasować książkę do homo sapiens, czyli człowieka myślącego. Jeśli ktoś używa głowy do pracy, myślę, że coś w tej książce znajdzie. Jest w niej dość sporo postaci Kołakowskiego, którego zresztą poznałem bliżej w Castel Gandolfo na seminariach organizowanych przez Jana Pawła II. Widziałem ich przyjaźń, choć pan profesor cały czas dystansował się w sposób delikatny i subtelny, aczkolwiek wyraźny. To właśnie o jego fascynacji Chrystusem i chrześcijaństwem, a zarazem trzymaniu się na pewien dystans, jest jeden z esejów. Kołakowski jest postacią wybitną, która wyrosła na polskim gruncie. Człowiek z lewicy, zagorzały ateista, a później stalinista

Dominik jest dla nas wzorem tego, który idzie rozmawiać z ludźmi, którzy nie są w Kościele, więc dominikanie niejako nie mają wyboru. Ale myślę, że to jest głęboko wpisane w chrześcijaństwo, by spotkać się z drugim człowiekiem. Szukać tych ważnych punktów wspólnych, otwierać się na wartości. Dla nas centralną wartością będzie Jezus Chrystus, ale możemy też dyskutować o innych sprawach, wspólnie, z nadzieją. To jest też taka głęboka nadzieja, że ktoś się na Chrystusa otworzy. Nie możemy iść jednak z takim narzucaniem się, to nie jest ewangeliczne i nie jest dominikańskie. Chodzi o dialog, o spotkanie z wiarą. To spotkanie zawsze wzbogaca obie strony, nawet kiedy ja i mój rozmówca bardzo się od siebie różnimy. Czyli wierzysz, że dialog z islamem jest możliwy? Dialog jest ogromną mapą. Nie możemy ignorować

Dialog jest ogromną mapą. Nie możemy ignorować milionów ludzi w świecie islamu. Ta książka jest po to, by pokazywać różnice i dystynkcje. Jest mnóstwo zwolenników rozwiązań brutalnych, militarnych, narzucania wiary przemocą. Ale mnóstwo jest również ludzi myślących, otwartych. przez dziesiątki lat odbył bardzo uczciwą drogę. To fascynująca postać, pokazująca nam – ludziom myślącym w Kościele – że dialog z takimi ludźmi, otwieranie się, szukanie punktów zbieżnych, ale i nie zgadzanie się czasami, jest rzeczą bezcenną. Książka ta jest też chęcią rozmowy z osobami, które nie wierzą, poszukują, są krytyczne albo czują się chrześcijanami, ale nie odnajdują sie w Kościele. A dlaczego miałby po tę książkę sięgnąć ktoś z wnętrza Kościoła, kto jest przekonany, że nie warto rozmawiać z ludźmi, mówiącymi o gender? Od tego zaczynasz swoją książkę, wskazując w pierwszym rozdziale, że ci ludzie niszczą Europę. Rzeczywiście, patrząc na niektóre teorie, można doznać przerażenia i nieraz odnieść wrażenie, że najlepiej nie rozmawiać, tylko zamknąć się we własnym getcie. Dlaczego jednak my mamy się nie zamykać w getcie, tylko iść z Twoją książką debatować? Z ideologami rzeczywiście nie możemy rozmawiać, bo ideologia zamyka. Jeśli więc ktoś nie chce rozmawiać, to nie. Jednak zwłaszcza dominikanie są powołani do rozmowy. Święty

milionów ludzi w świecie islamu. Ta książka jest po to, by pokazywać różnice i dystynkcje. Jest mnóstwo zwolenników rozwiązań brutalnych, militarnych, narzucania wiary przemocą. Ale mnóstwo jest również ludzi myślących, otwartych. Teraz wiele osób, przestraszonych tym, co się dzieje, zaczyna się zrzeszać,

fot. Piotr Nowak

W swojej najnowszej książce – Kłopot za kłopotem. Katolik w dryfującej Europie – Maciej Zięba OP, opisując sytuację katolików we współczesnej Europie, posługuje się obrazem góry lodowej, która odrywa się od kontynentu chrześcijańskiego. Kłopot polega na tym, że my – wierzący – nie zostajemy na tym kontynencie, tylko znajdujemy się na dryfującej górze lodowej.

żeby przeciwstawiać się fali nienawiści i agresji. Z każdym, kto chce rozmawiać, powinniśmy dialogować. Czesław Niemen kiedyś śpiewał, że ludzi dobrej woli jest więcej. Czy i Ty, kiedy patrzysz na Europę, masz taką nadzieję? Być może jest ich więcej, ale często są rozproszeni i cisi. Ci natomiast, którzy nie są dobrej woli, bywają agresywni, skrzykują się szybko i są brutalni. Odwołam się teraz do słów biskupa-poety Ignacego Krasickiego, który pisał: „Mądry przedysputował, ale głupi pobił”. Jest w tym prawda, bo z jednej strony możemy sobie rozmawiać i uprawiać wielkie teorie, ale z drugiej będzie miało miejsce brutalne mordowanie ludzi. I to należy dostrzegać, nie można od tego uciekać tak, jak robi to Europa, która nie nazywa problemów. Ta książka próbuje nazywać rzeczywistość,

bo żeby móc coś reperować, najpierw trzeba nazwać miejsce, w którym jesteśmy. • * Maciej Zięba OP – od 1973 roku związany z opozycją demokratyczną. Założyciel i pierwszy redaktor naczelny „Solidarności Dolnośląskiej” oraz dziennikarz „Tygodnika Solidarność”. Od 1981 roku w zakonie dominikanów. W latach 1998–2006 prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów. Jest założycielem i dyrektorem Instytutu Tertio Millennio w Krakowie, współzałożycielem Ośrodka Myśli Politycznej, członkiem rady programowej Studium Generale Europa przy UKSW w Warszawie, a także członkiem Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” Konferencji Episkopatu Polski. W 2007 roku został dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. tekst nieautoryzowany

Dołącz do nas na Facebooku www.facebook. com/W.drodze. Wydawnictwo

Czytaj W  drodze


6

R OZMOWA

Spróbuj uwierzyć „W drodze” pokazuje, że można o wierze i Kościele mówić i pisaćv inaczej – bez zadęcia, po ludzku i nie na kolanach.

Mariola Dobrowolska: „W drodze” – tytuł może zmylić czytelnika, pomyśli, że to gazeta o podróżowaniu albo pismo

branżowe dla budowniczych autostrad. Roman Bielecki OP*: To prawda. Czasami jest zabawnie. Dostajemy

zaproszenia na konferencje prasowe dotyczące budowy dróg szybkiego ruchu, protestów na drogach i nowych połączeń kolejowych… Tymczasem tytuł naszego miesięcznika został zaczerpnięty z wiersza Cypriana Kamila Norwida. Padają tam takie słowa: „Drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona”. Pismo adresowane jest do ludzi wierzących i tych, którzy wiary poszukują. Jeśli wiarę rozumiemy jako naszą relację z Panem Bogiem, to ona musi być żywa, musi się rozwijać, tak jak każda relacja w życiu. Dlatego nie można stać w miejscu. Trzeba iść. Pan Jezus ciągle był w drodze. Sam mówił: Dziś, jutro muszę być w drodze. A my razem z Nim. Po to, by każdego dnia odpowiadać sobie na pytania: Co to znaczy, że ja wierzę? Czym jest dla mnie moja wiara? Półki uginają się pod nowymi tytułami prasowymi, walka o czytelnika trwa. Niektórzy nie wytrzymują tej konkurencji. A miesięcznik „W drodze”? Miesięcznik ma się całkiem dobrze. Sprzedaż nam stale rośnie, mamy prawie 10 tysięcy odbiorców, istniejemy na platformach cyfrowych,

Św. Paweł a nurkowanie       Już jakiś czas temu odkryłem, że bywam i  nurkuję w  miejscach, które odwiedzał swego czasu. św. Paweł – postać historyczna, mająca ogromny wpływ na chrześcijaństwo, aż do dnia dzisiejszego..   Apostoł sporo żeglował po Morzu Śródziemnym, wielokrotnie musiał też w nim pływać, chociażby. wtedy, gdy statki zaczynały tonąć w zderzeniu ze skałami.

Tak trafił na Maltę około roku 60. Na tej małej wyspie schronił się po tym, jak statek, którym był transportowany do Italii, zatonął w wyniku nawałnicy i sztormu. Paweł z Tarsu był również na Krecie, Cyprze, podróżował do Jerozolimy oraz Italii. Nikt nie spisał, jak wiele mil morskich przepłynął na statkach, wiadomo jednak, że przeżył pięć katastrof morskich. Czytaj W  drodze

Kiedy nakładem Wydawnictwa W drodze ukazała się książka traktująca o Świętym, jej podtytuł (Archeolodzy tropem Apostoła Narodów) wydał mi się niezwykle intrygujący – bez archeologii podwodnej wiedza historyczna byłaby bowiem o wiele bardziej uboga. Najbardziej zaskoczył mnie jednak telefon od o. Wojciecha Prusa, któremu zależało na tym, bym pomógł mu w realizacji jego

pomysłu. W ramach zapowiedzi książki postanowił nakręcić film, na którym wynurzałby się z wody. Choć, ze względu na drugą połowę października, woda była już zimna, w ostatni piątek miesiąca spotkaliśmy się na jednym z poznańskich parkingów, skąd czteroosobowa ekipa wyruszyła nad Jezioro Kierskie. Pogoda listopadowa. Brak słońca, nisko zawieszone chmury,

jesteśmy jedynym polskim miesięcznikiem w największym sklepie internetowym Amazon. com i w sklepie App Store. To najlepiej pokazuje, że ludzie poszukują odpowiedzi na pytanie, jak mówić o swojej wierze sensownie i jak ją pogłębiać. Miesięcznik najwyraźniej im w tym pomaga. Co miesiąc 144 strony. Jest wiele kościelnych tytułów. Jak miesięcznik radzi sobie z konkurencją? Na własny użytek mówię sobie, że piszemy o Kościele i wierze ludzkim głosem. Nudzą nas kazania przelatujące ponad głowami wiernych – mądre i jednocześnie o niczym. Zapominamy o nich zaraz po wyjściu z kościoła, a może jeszcze szybciej. To jest ta nieznośna kościelna mowa-trawa. „W drodze” pokazuje, że można o wierze i Kościele mówić i pisać inaczej – bez zadęcia, po ludzku i nie na kolanach.

W podtytule naszego miesięcznika piszemy: „Pismo poświęcone życiu chrześcijańskiemu”. Traktujemy je bardzo szeroko. Życie chrześcijańskie toczy się nie tylko w kościele. Ono toczy się także w domu, w pracy, na wakacjach, w kinie i z książką na fotelu. Dlatego obok tekstów znakomitych teologów, biblistów, kaznodziejów czytelnik znajdzie u nas rozmowy z Anną Dymną, Tadeuszem Sznukiem, Janem Kobuszewskim czy prof. Adamem Rotfeldem. Czytelnik nie będzie się nudził? Skoro sprzedaż miesięcznika stale rośnie, to chyba nasi czytelnicy nie ziewają z nudów. Staramy się, by każdy tekst, każdy wywiad, felieton czy recenzja były błyskotliwe, inspirujące, interesujące. Najlepiej samemu się przekonać. • * Roman Bielecki OP – redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”

www.miesiecznik.wdrodze.pl

ale bez deszczu. Kamerzysta zaakceptował wskazane przeze mnie miejsce i wypakowaliśmy sprzęt. Najpierw wytłumaczyłem o. Wojciechowi podstawowe zasady nurkowania, później założyliśmy podwójne pianki, kaptury, rękawice, pasy balastowe, wzięliśmy w ręce płetwy oraz maski i weszliśmy do wody. Mój uczeń był podekscytowany, a przy tym świetnie sobie radził. Początkowo pływaliśmy swobodnie po powierzchni, oddychając przez rurkę. Widoczność wynosiła około dwóch metrów, później spadła do pół metra. Kamery i dźwięk przygotowano. Kiedy o. Wojciech wziął octopus do ust, zanurzyliśmy się, by pooddychać sprężonym powietrzem. Powiedział potem: „Zdziwiłem się, oddychając powietrzem z butli. Chociaż była to tylko próba, nagle poczułem lekkość. Gdyby się zdarzyła okazja powtórzenia nurkowego doświadczenia, bardzo chętnie uczyniłbym je znowu elementem mojego życia”. Robiliśmy różne ujęcia, filmowaliśmy z poziomu wody i spod wody. Myślę, że to doświadczenie było ciekawe dla obydwu stron, nie tylko dla o. Wojciecha, który po raz pierwszy w życiu – a do tego pod koniec października – zapoznawał się z nurkowaniem. Można

powiedzieć, że zrobił on pierwszy krok w dobrym kierunku. Filmik (dostępny na kanale Wydawnictwa W drodze na portalu YouTube) zawiera zarówno zdjęcia podwodne z Jeziora Kierskiego, jak i te z Morza Śródziemnego (z okolic tureckiego Cypru Północnego). Można w nim zobaczyć fragmenty amfor prawdopodobnie z czasów św. Pawła. Kiedy już wracaliśmy, zapytałem, skąd pomysł na takie „nurkowe” zachęcanie czytelników do lektury. Okazało się, że punktem wyjścia był jeden z rozdziałów Pawła z Tarsu, mówiący o odkryciach śladów Apostoła Narodów, które znajdują się pod wodą (zwłaszcza w okolicach Malty i Cypru). Książka zachęca do wyruszenia tropem św. Pawła na różne sposoby – również drogą nurkowania. • Wojciech Zgoła Dive Master, podróżnik i niezależny publicysta nr 1/2016


7

S ERI A P SYC HOL OG I A I WI ARA

Czego mąż ci nie mówi?

Zanim powiesz: „Żegnaj”. Jak odbudować związek?

Mężczyźni od najmłodszych lat uczą się skrywać swoje uczucia i najgłębsze pragnienia. Tęsknią za bliskością ze swoimi żonami, ale nie wiedzą, jak ją osiągnąć. David Murrow z właściwą sobie dociekliwością i lekkością wkracza w ten milczący świat i ujawnia największe męskie sekrety. Słynny psycholog porównał kiedyś ludzki umysł do góry lodowej – dostrzegamy tylko jej czubek, podczas gdy ogrom naszych procesów myślowych pozostaje niewidoczny, zatopiony w głębinie, zwanej podświadomością. Stwierdzenie to można uznać za prawdziwe szczególnie w odniesieniu do mężczyzn, którzy wydają się mniej świadomi własnych uczuć niż kobiety. Zdaniem psychiatrów około osiemdziesiąt procent procesów myślowych mężczyzn pozostaje ukrytych, nawet dla nich samych. To dlatego oddani mężowie porzucają żony bez wyraźnego powodu, mężczyźni, rozsądnie zarządzający pieniędzmi, inwestują w piramidy finansowe, a ci szczerze kochający swoje rodziny, opuszczają je – jeśli nie w sensie fizycznym, to

Autorem książki Paweł z Tarsu. Archeolodzy tropem Apostoła Narodów jest Michael Hesemann – historyk, dziennikarz o międzynarodowej renomie, publicysta zajmujący się historią Kościoła. Studiował historię, antropologię kultury, etnologię, historię literatury i dziennikarstwo na uniwersytecie w Getyndze. Nakładem Wydawnictwa W drodze ukazała się również:

Miriam z Nazaretu. Historia, archeologia, legendy Kim była kobieta, która została wybrana przez Boga, by wydać na świat Zbawiciela? Autor udał się do Włoch, Izraela, Turcji i Egiptu, by tam szukać śladów Miriam. Na podstawie biblijnej tradycji, legend i znalezisk archeologicznych w spektakularny sposób rekonstruuje życie Miriam z Nazaretu – Matki Chrystusa.

emocjonalnym. Bardzo często nie potrafią wyjaśnić, dlaczego tak postępują. Twój mąż wie niewiele więcej o tym, co dzieje się z górą lodową pod powierzchnią wody. W tej książce autor bada zarówno czubek góry lodowej (czyli to, do czego mężczyźni przyznają się badaczom), jak i jej resztę (czyli to, co mężczyźni czują, ale czego nie potrafią lub nie chcą wyrazić). Spoglądając

na całość góry lodowej, otrzymasz kompletny obraz tego, co twój mąż myśli i robi – będą to sprawy, o których ci nie mówi. Ta książka to coś więcej niż zestawienie faktów o mężczyznach i wyniki najnowszych badań nad ich zachowaniem. Ona pozwala zrozumieć, co ich dręczy, motywuje i przeraża. Udajemy się do źródła.•

Na przykładzie sytuacji z życia małżeństw, z którymi spotykał się w swojej poradni, w swojej poradni, autor omawia przyczyny nieporozumień i sposoby ich rozwiązywania. Proponuje parom konkretne zadania do wykonania, zanim podejmą decyzję o rozstaniu. Dla wielu ta książka może się okazać ostatnią szansą na uratowanie małżeństwa. 

Winny czy niewinny? Prawdziwe i fałszywe poczucie winy Autorzy z niezwykłą wrażliwością i mądrością proponują nam odróżnienie prawdziwego poczucia winy, które wiedzie do krzyża Chrystusa i przyjaźni z Bogiem, od fałszywego, które niszczy, dokucza, prowadząc do dręczących wyrzutów sumienia. Ich rady są głębokie i wnikliwe, a przy tym bardzo praktyczne.

Stres. Podążając ścieżką spokoju

O A U T ORZE David Murrow Z wykształcenia jest antropologiem. Jako autor zasłynął publikacjami na temat obecności mężczyzn w Kościele (jest dyrektorem organizacji Kościół dla Mężczyzn). Jest twórcą cenionych i wielokrotnie nagradzanych filmów dokumentalnych. Nakładem Wydawnictwa W drodze ukazały się dwie książki Murrowa: Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła (2007), która jest światowym bestsellerem, oraz Ona i on w Kościele. Razem czy osobno (2009).

Najlepszym lekarstwem na stres są: praca, modlitwa i poleganie na słowie Bożym. Jeśli tylko zdołamy zachować między nimi właściwą proporcję, uda się nam odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Autor ukazuje praktyczne mechanizmy radzenia sobie ze stresem, którymi posługują się ludzie o odmiennych osobowościach.

Mistrzowie duchowości Z okazji Jubileuszu 800-lecia Zakonu Braci Kaznodziejów pragniemy przybliżyć polskiemu czytelnikowi dorobek dominikańskich mistrzów duchowości i pokazać klasykę dominikańską w nowej odsłonie. Ukazał się już pierwszy tom Kazań Jana Taulera (w tłumaczeniu Wiesława Szymony OP), teologa uchodzącego za najwybitniejszego kaznodzieję niemieckiego XIV wieku. Najprawdopodobniej w czasie studiów w Kolonii poznał on starszego od siebie Mistrza Eckharta oraz swego

rówieśnika bł. Henryka Suzo. Ci trzej dominikanie odegrali wiodącą rolę w powstaniu nurtu mistyki nadreńskiej. Tematyka Kazań koncentruje się wokół mistycznego zjednoczenia duszy z Bogiem. Nauka ta odnosi się do każdego człowieka, niezależnie od tego, czy żyje w klasztorze, czy na świecie. •

Z AP OWI EDZ I W serii prezentującej klasykę dominikańską w 2016 roku ukażą się jeszcze: • drugi

tom Kazań Jana Taulera; Najdroższej Dianie… bł. Jordana z Saksonii w tłumaczeniu Pawła Krupy OP; • Listy św. Katarzyny ze Sieny, włoskiej tercjarki dominikańskiej, mistyczki i doktora Kościoła; • Legendy dominikańskie, których wyboru i opracowania dokonał Jacek Salij OP; • Księga Mądrości Przedwiecznej bł. Henryka Suzo; • Księga Prawdy i inne pisma bł. Henryka Suzo. • listy

Za projekt graficzny całej serii odpowiedzialny jest Krzysztof Lorczyk OP.

nr 1/2016

Czytaj W  drodze


8

Zapoczątkowana w 2015 roku seria „Jednak Rodzina” powiększa się o dwa tytuły. To kolejne książki będące naszą odpowiedzią na trudne czasy – gdy świat pędzi, a relacje zanikają, gdy nie wiadomo, dokąd iść i co jest w życiu najważniejsze.

premiera

12 V

Książka Jarka Żylińskiego Miłość i wychowanie jest skierowana do rodziców dzieci w wieku 0-7 lat oraz osób przygotowujących się do rodzicielstwa. Nie jest to pozycja, która opowiada o idealnym wychowaniu dzieci, bo takowe nie istnieje (lub jest nierealne). Autorowi w czasie pisania przyświecały trzy cele: • ułatwienie zrozumienia dzieci, motywacji, którymi

się kierują, metod, za pomocą których osiągają swoje cele; • pomoc w określeniu przez rodziców celów wychowawczych; • zaprezentowanie metod wychowawczych. Napisana prostym, komunikatywnym i praktycznym językiem książka zawiera dużo przykładów i odniesień do codzienności rodzicielskiej i warsztatowej. Autor wyjaśnia, jak wpływają na dzieci różne rodzicielskie reakcje i sposoby rozwiązywania sytuacji. Jest tu mowa o karach i nagrodach, których… autor nie stosuje. Szkoła macierzyństwa Magdaleny Wegner-Jezierskiej została zainspirowana praktyką pracy psychologicznej

premiera

17 VI z młodymi mamami, które właśnie wkroczyły na drogę macierzyństwa lub przygotowują się do tej roli w szkole rodzenia. Podjęcie zadań mamy małego dziecka często oprócz radości niesie ze sobą wiele trudności natury psychologicznej. Młode mamy skarżą się, że nie są w stanie zadowolić wszystkich sposobem realizowania macierzyństwa. Czasami są

przytłoczone krytyką, czują się niedoceniane, a gdy wracają do pracy zawodowej – krytykowane za „bycie wyrodną matką”. Tymczasem warto, aby mamy wychowywały swoje dzieci z pełną świadomością wartości tej roli i jej wpływu na własny rozwój w takich obszarach, jak wzbogacanie swoich kompetencji osobistych, kształtowanie osobowości czy rozwijanie umiejętności organizacyjnych. Rola mamy nie stoi w opozycji do samorozwoju, pozytywnego wizerunku aktywnej bizneswoman czy osoby inwestującej w siebie. Ta książka ma być dla kobiet tarczą w realizacji ich życiowej roli i wskazówką dla ich rozwoju osobistego w czasie, kiedy wychowują dziecko. Aby mogły z pełnym przekonaniem stwierdzić, że macierzyństwo to najpiękniejszy dar. •

P OLE C A MY RÓWNI E Ż Luciana Frassati

Marcin Brzeziński

Mój brat Pier Giorgio. Wiara premiera

29 IV

Pasja Michała. Życie i męczeńska śmierć bł. Michała Czartoryskiego OP

Pier Georgio Frassati był członkiem III Zakonu św. Dominika (tercjarzem). Założył też z przyjaciółmi Stowarzyszenie Ciemnych Typów, którego celem był apostolat wiary i modlitwy m.in. przez wspólne górskie wycieczki. Był przyjacielem biedaków – odwiedzał chorych, kwestował na ulicach, rozdawał własne oszczędności, a nawet garderobę. Beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II. Jest uznawany za patrona młodzieży, studentów, ludzi gór i Akcji Katolickiej.

Ojciec Michał (Jan Franciszek) Czartoryski – wychowywany w arystokratycznej rodzinie, ostatecznie wybrał życie w habicie dominikańskim. Współczesny męczennik, wliczony w poczet błogosławionych, żołnierz (w wojnie z bolszewikami walczył w obronie Lwowa), kapelan powstańców warszawskich, których nie opuścił w obliczu śmierci. Działacz „Odrodzenia”, absolwent architektury, kierownik budowy klasztoru na Służewie.

Laurent Dandrieu

Bill Perkins, Randy Southern

Fra Angelico był dominikaninem i malarzem. Jest czczony jako patron artystów i historyków sztuki. Autor książki próbuje odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że obrazy malowane przez Fra Angelico są wyjątkowe i nie dają się porównać z twórczością żadnego innego twórcy. Z pomocą przychodzi mu biografia artysty – odsłania głęboką jedność osobowości Fra Angelico, logikę przenikającą całe życie człowieka i malarza.

Oczywiście, oglądamy się za kobietami… Nam, mężczyznom, powinny podobać się dziewczyny. Jednak wielu mężczyzn ogląda kobiety w kontekście, którego Bóg nie chciał. Internet, telewizja, czasopisma – wszystko to przyczyniło się do stworzenia kultury „ciała-na-żądanie”. Seksualne pokusy będą ci towarzyszyć przez całe życie. Teraz nadszedł czas, by sobie z nimi poradzić. Sięgnij po tę książkę i zacznij stawać się takim mężczyzną, jakiego chciał Bóg.

Adam Szustak OP

Cyprian Klahs OP

„Zwykliśmy przykazania traktować jako zbiór nakazów i zakazów, pouczeń i wskazówek, które mają kształtować życie człowieka wierzącego. Jest to swoistego rodzaju kwintesencja moralności. I nie mam wątpliwości, że tak rzeczywiście jest. Ale jednocześnie wydaje mi się to czymś bardzo zawężającym perspektywę i de facto czymś, co obdziera przykazania z ich niezwykłej zawartości i piękna”. (fragment Wprowadzenia)

Nowa książka przeora na Wiktorówkach koło Zakopanego to zbiór dwunastu pięknie ilustrowanych opowieści, w których autor proponuje nam osobiste odczytanie Księgi. Bohaterami są zwykli ludzie, podobni nam, poszukujący Boga i samych siebie, dojrzewający w walce, zmagający się z zadaniami, które często przekraczają ich siły. Ludzie radujący się każdym dniem i oczekujący spełnienia Obietnicy. 

bestseller

Anielska kompania. Skromny żywot Fra Angelico

Męskie pokusy

Góra obietnic

Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy

Joël Pralong

Mój ojciec mnie boli!

Thierry Maucour

Autor analizuje i opisuje kluczowe zagadnienie „braku ojca” – związane z nim urazy psychiczne, a także ich osobiste i społeczne konsekwencje: zaburzenia tożsamości, trudności z identyfikacją płciową oraz lęk przed rzeczywistością. Dzięki wskazówkom, dotyczącym symptomu „rany ojca”, łatwiej uporać się z wewnętrznym cierpieniem, spowodowanym przez negatywne wyobrażenie, które wynieśliśmy z dzieciństwa, i odkryć radość bycia w pełni sobą.

Thierry Maucour, który doświadczył separacji i cywilnego rozwodu, zaprasza czytelnika poddanego tej samej próbie, by nie zamykał się w sobie i wyruszył w drogę. Towarzyszami jego podróży na kolejnych etapach wędrówki będą: Józef, Maryja i Jezus. Święta Rodzina odkryje przed nim swoje najgłębsze tajemnice. To dzięki Jej wsparciu zrozumie głęboki sens postawy wierności i przebaczenia dla swojego dalszego życia.

Po rozwodzie. Droga wierności i przebaczenia

„czytaj W drodze” – bezpłatny magazyn o książkach i miesięczniku Wydawnictwa Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Adres: ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań

tel. +48 61 850 47 52

e-mail: sprzedaz@wdrodze.pl

www.wdrodze.pl

bestseller

Rodzina się powiększa


Czytaj w drodze nr1