Page 1


Życiorys Skromny, niezabiegający o uznanie i popularność, bez skłonności do podobania się, czasem szorstki, o nieco onieśmielającym sposobie bycia, ale pozostawiający ślad w każdym, kogo spotykał. Pełen poczucia humoru, radości życia i zachwytu dla piękna natury. Nieprzeciętny. Taki był ojciec Andrzej Hołowaty. Urodził się 20 sierpnia 1960 roku w Opocznie, mieszkał i uczył się w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przez rok studiował na Politechnice Krakowskiej, ale postanowił wstąpić do zakonu dominikanów. 20 października 1980 roku rozpoczął nowicjat w Poznaniu, w rok później złożył śluby zakonne i podjął studia teologiczne w Krakowie. We wrześniu 1986 roku złożył śluby wieczyste i jako młody diakon został przydzielony do pracy w Prudniku. Święcenia kapłańskie otrzymał 7 stycznia 1989 roku. Kolejne siedem lat pracował w Rzeszowie i Tarnobrzegu.

2|


W 1996 roku został redaktorem naczelnym oficyny W drodze w Poznaniu. W 2000 roku powrócił do Rzeszowa. Pracował jako katecheta w IV LO i organizował duszpasterstwo postakademickie. Koncelebrowane przez niego msze święte w niedziele o 11.30, na których głosił poruszające homilie, przyciągały rzesze wiernych z całego miasta. W 2009 roku został przeniesiony do Jamnej, gdzie spędził dwa szczęśliwe lata. Dużo czytał, uprawiał sport, słuchał muzyki i stale się uczył. Był zafascynowany nade wszystkim Ewangelią – mówił o niej z takim entuzjazmem, że zaciekawiał, przyciągał, inspirował, niepokoił. Miał niezwykłą wrażliwość  i umiejętność słuchania. Ludzie mu ufali. Był dobrym człowiekiem i posiadał, jak powiedział o. Jan Góra OP, „wielki dar przyjaźni”. Zmarł nagle 25 sierpnia 2011 roku. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci Przyjaciele |3


Wspomnienie Tomasza Nowaka OP Pierwszy raz spotkałem Andrzeja na rekolekcjach dla rodzin w Wielowsi. Prowadziłem tam śpiew. Przyjechał z Tarnobrzega, by odprawić mszę świętą. Ogromnie poruszyła mnie jego homilia o grzechu króla Dawida – mimo że było to ponad dwadzieścia lat temu, pamiętam ją doskonale. Tak było z jego kaznodziejstwem – poruszało i zapadało w pamięć. Po wstąpieniu do zakonu dowiedziałem się, że mieszka w Rzeszowie, gdzie jest katechetą, cenionym zwłaszcza przez tak zwaną „trudną młodzież”. Tam miałem okazję go bliżej poznać podczas praktyk katechetycznych, gdy byłem już diakonem. Okazało się, że obaj pochodzimy z Ostrowca Świętokrzyskiego. Dlatego następne kazanie, które usłyszałem, było moim kazaniem prymicyjnym. Powiedział wtedy: „Nigdy nie myśl o sobie, że jesteś słowem, nawet nie głosem… Może dźwiękiem?”. Łączyła nas jeszcze jedna miłość, choć każdy z nas przeżywał ją nieco inaczej – to jazz.

4|


Po święceniach kapłańskich trafiłem do Poznania, gdzie miałem szczęście poznać wielu wspaniałych muzyków. Udało nam się podjąć wiele nowych inicjatyw, między innymi przenieść funkcjonującą od lat w Krakowie ideę Zaduszek Jazzowych. Pamiętam, że gdy jechałem pociągiem do Krakowa po drugich Poznańskich Zaduszkach Jazzowych, przyszła mi do głowy myśl: „Robimy już coś dla zmarłych, coś dla żywych by się zdało” – tak powstały Rekolekcje Jazzowe. Wiedziałem, że kaznodzieją musi być Andrzej. Nie miałem wątpliwości, że jako koneser i wielbiciel muzyki jazzowej, a także kochający i oddany ludziom kapłan, będzie najlepszy. Zaprosiłem do współpracy znakomitych muzyków z Gdańska i Krakowa, a później także z Wrocławia i Warszawy. Pamiętam, jak byli poruszeni treścią głoszonego słowa, a jednocześnie, jak zachwycali się tembrem jego głosu i frazowaniem.

6 | Wspomnienie Tomasza Nowaka OP


Udało nam się zorganizować kilka serii Rekolekcji Jazzowych. Były w Krakowie, Poznaniu i Warszawie. Andrzej wygłosił je dwukrotnie. Zawsze cieszy mnie, gdy dowiaduję się, że wiele osób wraca do nich i wspomina jako niezwykłe. Tym bardziej jestem zachwycony pomysłem Wydawnictwa W drodze, aby je wydać na płycie. Przyznam, że uśmiecham się pod nosem na myśl, że teraz w wielu kolekcjach, pośród płyt z muzyką jazzową, będzie można znaleźć płyty „kaznodziei jazzowego” o. Andrzeja Hołowatego OP. Jestem szczęśliwy, że mogłem się do tego przyczynić. Mieliśmy plany i nadzieje na dalszą, szerszą współpracę. Niestety, inne były wyroki Opatrzności. „Wszystko, co dojrzałe, pragnie umrzeć” – to też jego kaznodziejska fraza. Odszedł nagle i niespodziewanie. Dziękuję ci Andrzeju za spotkanie na tym świecie. Liczę na to, że wspierasz nas z nieba, a po śmierci przyjmiesz tam, gdzie grają najlepsi. Z Bogiem! Tomasz Nowak OP 8 | Wspomnienie Tomasza Nowaka OP


Wspomnienie Piotra Barona To za każdym razem był flash, błysk, olśnienie. Patrzył, by widzieć, słuchał, by słyszeć. Wybaczał a priori i uczył innych wybaczać każdą urazę. Nie obrażał się, chociaż potrafił w wyżynie swego przeinteligentnego dowcipu schłostać biczem satyry kogoś, kto chamstwem zmącił jego przestrzeń miłości. Wielki znawca i miłośnik życia, prawdziwy entuzjasta Ewangelii, mój Mistrz, Ojciec, Brat i Przyjaciel. Flash #1 Poznaliśmy się u Wójcików w Starym Siole (Wetlina). Po koncercie mojego kwartetu, gdy z Kazimierzem Jonkiszem staliśmy na uboczu, podszedł do nas miły pan o urodzie samuraja, przenikliwym spojrzeniu, ostrym i bezlitosnym dowcipie, pokornym i bezkompromisowym światopoglądzie oraz pangalaktycznej wiedzy ogólnej, i onieśmielającej, chociaż nienachalnej inteligencji. O jazzie wiedział bardzo wiele, na dodatek to właśnie, co potrzebne, by nazwać takiego słuchacza jazzfanem świadomym, osłuchanym i wymagającym. Przyznał się do kolekcji płyt, jakiej każdy mógłby mu pozazdrościć. Potem okazało się, że to dominikanin. Ksiądz. Teolog i filozof. Zatkało mnie i tak trwam do dzisiaj. 10 |


Flash #2 Kolejny koncert w Wetlinie – kwartet odmłodzony. Śnieg po górny zarys błotnika. Msza święta w garażu. Kazanie na temat „Pieśni o miłości“ św. Pawła Apostoła. „Miłość bez prawdy to głupota, prawda bez miłości to okrucieństwo“. I koniec. Znowu mnie zatkało. Flash #3 Po latach oczekiwania na wyrok sądu biskupiego dowiedzieliśmy się z Elżbietą, że możemy się pobrać sakramentalnie. Zaprosiliśmy do koncelebry wszystkich zaprzyjaźnionych kapłanów. Andrzeja przede wszystkim. Znowu olśnił, odmową tym razem. Bo na 26 września 2009 przypadała ważna, okrągła rocznica ślubu Rodziców Andrzeja, a nigdy nie mówił o nich inaczej jak Mamusia, Tatuś, z wielką miłością, niemal nabożeństwem. Zrozumieliśmy, bardzo nam go brakowało, w koncelebrze było jedenastu, kolejny znak, kolejne olśnienie.

12 | Wspomnienie Piotra Barona


Flash #4 Zadzwoniłem kiedyś do Andrzeja, by opowiedzieć mu dowcip, że nie jest źle, gdy ksiądz katolicki jest człowiekiem wierzącym. Zapanowała niezręczna, nieco zbyt długa cisza. I gdy już zabierałem się za przeprosiny, usłyszałem Jego basso profondo, gdy powiedział w całej pełni łagodności podszytej prawdziwą pointą tego skądinąd kiepskiego żartu: „Piotrze, nie jest źle, gdy ksiądz katolicki jest człowiekiem!”. Jak Miles Davis, który celną i nieoczekiwaną nutą otwierał ślepe uliczki, w które zabrnęli inni muzycy w jego zespole. Flash #5 Przed kolejnymi wyborami prezydenckimi zadzwoniłem do Andrzeja, by zapytać, na kogo radzi mi głosować. Nie miał zamiaru doradzić, natomiast powiedział w pewności i prawdzie, na kogo głosować będzie on, i dlaczego tak wybrał. Wybrałem inaczej, do dzisiaj żałuję. Ponadto, wszystko, co powiedział o – wtedy domniemanej – przyszłości po takim wyborze, sprawdziło się w szczegółach. Dar prorocki. 14 | Wspomnienie Piotra Barona


Flash #6 Miałem żal, niedoleczoną urazę wobec kolegi, z którym mieliśmy zaszczyt grać do Andrzejowych rekolekcji jazzowych w Wielkim Poście 2011 na Służewie. Po obiedzie, gdy wzajemne niby nieszkodliwe złośliwości nabrzmiały boleśnie, wziął mnie na bok i powiedział: „Piotrze, jesteś ojcem, bratem, a postępujesz jak celnik, kat, przecież on jest od ciebie o wiele młodszy, ucz, nie walcz!”. Spłonąłem ze wstydu. Zrobiłem, jak powiedział. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Znowu narobił miłości w świecie. Flash #7 Telefon od ojca Mirka Nowaka OP, 26 sierpnia 2011 roku, nad ranem. Andrzej nie żyje. Poszedł sobie bez uprzedzenia. Do Matki Bożej Częstochowskiej, Której święto przypadało akurat w ten dzień. Wtedy odkryłem, ile łez mieści się w człowieku.

16 | Wspomnienie Piotra Barona


Flash #8 Rekolekcje muzyków chrześcijan „Strefa Chwały 2013“ – na Jamnej. Pokój Andrzeja pełen naściennych zapisków, drobnym maczkiem, po hebrajsku, grecku i łacinie. Bo Andrzej pisał po ścianach swoich cel. Ojciec Andrzej Chlewicki OP pokazuje nagle ostatni wpis, który Andrzej umieścił na ścianie w nogach swojego łóżka, po łacinie, fragment z komplety: „Noc spokojną i śmierć szczęśliwą niech nam da Bóg wszechmogący”. Flash #9 Ta płyta. Wielkie dziękczynienie Bogu za dar Andrzeja. Chwalmy Pana na harfie! Piotr Baron

18 | Wspomnienie Piotra Barona


Płyta Improwizacja. Rekolekcje jazzowe jest zapisem homilii wygłoszonych przez ojca Andrzeja Hołowatego OP w kościele oo. Dominikanów w Warszawie (Służew, kwiecień 2011 roku). Nagranie zostało wzbogacone o utwory jazzowe w wykonaniu Piotra Barona (saksofon) i Adama Milwiw-Barona (trąbka). Wydawnictwo W drodze pragnie bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, bez których niniejsza płyta nie mogłaby powstać: rodzinie ojca Andrzeja, przyjaciołom, muzykom oraz braciom z zakonu św. Dominika. Dziękujemy studiu „Piwnica pod Baronami” (http://www.piwnicapodbaronami.pl) za nagranie muzyki. Wierzymy, że głoszone przez ojca Andrzeja słowo trafi nie tylko do tych, którzy doskonale go znali, ale otworzy także serca tych, którzy nigdy nie mieli okazji go spotkać. Grupa przyjaciół najbliżej związanych z ojcem Andrzejem postanowiła ocalić od zapomnienia jego charakterystyczny sposób głoszenia Ewangelii - podzielić się tym, co otrzymali i gromadzili przez lata dla siebie. Powstała strona internetowa, na której co tydzień ukazuje się kolejna homilia ocalona w nagraniu. Ojciec Andrzej ewangelizuje nadal! Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej oraz profilu w serwisie Facebook poświęconych ojcu Andrzejowi Hołowatemu OP: http://www.jamna.dominikanie.pl/wspomnienie/index.html

201311032140holowaty zajrzyj  

http://wdrodze.pl/fragmenty/201311032140holowaty_zajrzyj.pdf

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you