Page 1


Tytuł oryginału Klarstellungen, zur Prüfung der Geister

© Johannes Verlag Einsiedeln, Freiburg © Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, Poznań 2013

Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych Radosław Krawczyk Na okładce: BOSCH, Hieronymus Last Judgement Triptych (left outer wing) 1504-08 Grisaille on panel, 167 × 60 cm Akademie der Bildenden Künste, Vienna

ISBN 978-83-7033-892-3

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze 2013 ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl


WSKAZÓWKA DLA CZYTELNIKA

Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. 1 List św. Jana 4,1

5


HANS URS VON BALTHASAR

6


WSKAZÓWKA DLA CZYTELNIKA

Wskazówka dla czytelnika

Podaję tu zwięzłe „wyjaśnienia”, dotyczące kilku zasadniczych problemów chrześcijaństwa, które dziś bądź są atakowane, bądź też u większości chrześcijan poszły w zapomnienie. Każdy rozdział stanowi dla siebie całość, nie jest ważna ich kolejność. Razem wzięte są świadectwem pewnej postawy, są promieniami światła, które pochodzą z jednego ogniska. Nie omawiamy wielu „palących” zagadnień nie dlatego, aby tchórzliwie uniknąć starcia z nimi i stanąć na bezpiecznym miejscu, ale dlatego, że dane zagadnienie wymaga szczegółowego omówienia, albo dlatego, że może je rozstrzygnąć tylko pozytywna decyzja, bądź też dlatego, iż dane zagadnienie jest tylko sztucznie rozniecane – może z chęci pominięcia tego, co naprawdę palące. Często się zdarza, że to, co dla mnie, oziębłego chrześcijanina, stanowi kwestię istotną, bynajmniej nie jest nią dla tego, kto ją stawia, a to, co ktoś traktuje niemal jako kwestię życia i śmierci, mnie wcale nie niepokoi. Jeżeli kilka tych promieni światła pochodzi z prawdziwego słońca, może dałoby się zbadać samo centrum ognia, gdzie nasze pytania sprawdzają się jako autentycznie „palące”, a często są tam już prawie rozwiązane. Przy niektórych jednak, dla mnie prostych i nieulegających wątpliwości, mógłby się może jeszcze nieoczekiwanie znaleźć znak zapytania. Wiele problemów podaję w dużym skrócie. Takie rozdziały, jak na przykład „Trójca Święta i przyszłość” albo 7


HANS URS VON BALTHASAR

„Chrześcijaństwo jako utopia”, wydają się zbyt zagęszczone – nie należy się nad nimi dłużej zatrzymywać. Nieraz jednak coś ujętego bardzo treściwie staje się lepiej zrozumiałe. Proszę tego nie pomijać, ale przemyśleć i znaleźć rozwiązanie. Nieraz myśli się powtarzają, ale należy się z tym pogodzić – wszak istnieją w chrześcijaństwie problemy, które można zgłębić tylko przez to, że się wciąż do nich powraca. Najważniejsze problemy, sztucznie nieraz podnoszone do rangi „spraw, od których zależą życie lub upadek Kościoła”, na które kieruje się wszystkie światła reflektorów, są przeważnie tego rodzaju, że mogą być rozwiązane przez rozbiórkę, ograniczenie, propozycję obrania drogi łatwiejszej, Ma się w tym wyrażać zrozumienie dla ludzkiej słabości. Na dłuższą jednak metę właśnie wąska droga przyciąga tych najlepszych. Wiadomo na przykład, że klasztory o niezmiernie surowej obserwancji są nadal żywotne, podczas gdy te, które wybrały drogę łatwiejszą, pozostają niejako w lekceważeniu przez Boga i przez ludzi. Podajemy ten przykład jako coś znamiennego. Kto dużo wymaga (musi jednak dużo działać i wolno mu stawiać wymagania tylko ze względu na Boga i na Jego sprawy), ma jeszcze szansę, że zostanie usłyszany. Do istoty mody należy to, że co rok się zmienia. Co prawdziwie chrześcijańskie, na szczęście nie było nigdy modą, nawet w tak zwanych czasach chrześcijańskich. Słowa, które tu wypowiedziano, nie roszczą sobie żadnych pretensji. Gdy czytamy nowe książki, zdumiewa nas, ile mądrości marnuje się na rzeczy bezowocne. Można się wtedy pocieszać zdaniem Hoffmannsthala: „Najniebezpieczniejszym rodzajem głupoty jest bystry rozum” – i pokornie przyjąć, że uchodzi się za prostaka oraz za kogoś trochę niespełna rozumu. 8


STROFA MATHIASA CLAUDIUSA

Strofa Mathiasa Claudiusa

Jak nie powinien zachować się ktoś, kto otrzyma dar od przyjaciela? Wiele jest sposobów, których należy unikać, powiedzmy więc od razu, jak powinien postąpić: „Dziękuję. Cieszę się tym! Chętnie przyjmuję! Bardzo mi się to podoba! Będzie mi to ciebie przypominać!”. W ten sposób sam sprawi znowu drugiemu przyjemność. Jest to niewątpliwie proste i słuszne. Gdy ktoś nie zachowa jednak tej prostoty i zaczyna dzielić to, co niepodzielne, ileż powstanie sposobów fałszywego postępowania! Może się ktoś krygować: „Ach, to jest dla mnie za piękne, nie zasługuję na to. Wolałbym, żeby ta rzecz została u ciebie, może byś to zabrał i sam tego używał? Masz przecież lepszy schowek, u mnie mogłoby się to zgubić... Ja nie mam tak dobrego gustu jak ty, ty lepiej to ocenisz niż ja”. Może wpaść w podejrzliwość: „Dlaczego on mi to ofiarował? Co się za tym kryje? Czy może chce mnie zobowiązać? Czy chce mnie usidlić swoim prezentem? Może chce mnie upokorzyć, bo wie, że ja nie mogę równym darem mu się odwdzięczyć? Jakże przykro jest dostać tak wielki prezent i nie móc się zrewanżować!” Aby się pozbyć tej przykrości, można snuć fantastyczne przypuszczenia: „A jeśli ten podarek wcale od niego nie pochodzi? A może ktoś ze złośliwości wysłał to pod fałszywym adresem i pęka ze śmiechu, gdy dostanie ode mnie serdeczny list dziękczynny? Muszę zbadać, kto naprawdę jest nadawcą!”. Może też zabrać się do 9


DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

oceniania podarunku i badać go ze wszystkich stron: „Czy nie jest fałszowany? Czy to jest srebro, platery, czy licha imitacja? Unikat czy też produkcja seryjna? Odlany w całości czy zlepek różnych kawałków? Z ilu i z jakich kawałków?”. Po czym rozbiera się rzecz na części: w takim stanie nie wydaje się kosztowna i potwierdza słuszność podejrzenia. Gdy się bliżej przypatrzyć na zimno, krytycznie, to okaże się, że całość (która teraz wcale nie jest już całością) nic nie jest warta. „Ile on musiał za to zapłacić? Na pierwszy rzut oka robiło to wrażenie – i nadal ma je wywoływać – czegoś bardzo kosztownego, bezcennego, miało robić takie wrażenie, aby wywoływać odpowiednią wdzięczność. Wyczuwa się ten zamiar. Skromniejszy dar bardziej by się nadawał. Wstąpię przy najbliższej sposobności do kilku sklepów, aby zapytać, ile to jest warte. Niestety, prawdopodobnie niewiele. Odsprzedać tego nie mogę. Ale przynajmniej obliczę, ile ofiarodowca dla mnie przeznaczył. I wreszcie dojdę, jaką wartość mają jego zapewnienia miłości”. Widzicie tam księżyc? Widać tylko jego połowę, A przecież jest okrągły i piękny. Takie są także rzeczy, które wyśmiewamy, Bo nasze oczy ich nie widzą. (Claudius)

*** Przykra to rzecz krytykować chrześcijaństwo. Im bliżej przyglądamy się szczegółom, im silniejsze stosujemy szkła powiększające, tym bardziej wszystko wydaje się 10


STROFA MATHIASA CLAUDIUSA

niewiarygodne, banalne i mało warte. A przecież krytyka jest wybornym, wprost niezawodnym narzędziem, jakie dał nam Bóg (albo „Bóg-natura”) na drogę życia, byśmy się wznieśli z najniższego poziomu człowieczeństwa ku nadczłowieczeństwu. Jeżeli coś przez kompetentną krytykę zostało opatrzone etykietą: „niekrytyczne”, to sprawa już przesądzona. Jeśli jakiemuś uczonemu można udowodnić, że cokolwiek „przyjął bezkrytycznie”, to niknie co najmniej połowa blasku jego sławy. Tymczasem chrześcijaństwo objawia się tylko temu, kto je „wchłonie”. „Bierzcie z tego wszyscy, to jest moje Ciało, które za was będzie wydane”. Tak więc powróciliśmy do wstępnego pytania. Istnieje tylko jeden właściwy sposób przyjęcia daru – o ile to dar. Sposób niekrytyczny. Wówczas wszystko okazuje się „okrągłe i piękne”. Dar jest wtedy prawdziwy, gdy bezpośrednio łączy miłość z miłością. Jej blask rozbłyska znów na chwilę i potwierdza światło płynące spokojnie nadal. Nie jakość daru wysuwa się na pierwszy plan, lecz usposobienie ofiarującego, które odwołuje się do nastawienia tego, kto dar przyjmuje. Faktycznie odwołuje się do aktu zaufania: by dar nie został błędnie zrozumiany, nie miał swej własnej wartości, tylko żeby był przyjęty jako znak miłości. Nie chce on zaciążyć nad obdarowanym. Kochającemu najbardziej by odpowiadało, żeby nie musiał ofiarowywać jakiegoś prezentu, tylko przynieść w darze samą swą miłość i tak uwidocznioną złożyć w ręce ukochanego. Wtedy wszystko stałoby się przejrzyste, tak że można by sobie oszczędzić wszelkiego „śledzenia”, gdyż pełnia („katolickość”) miłości okazałaby się w całości daru jakby w krysztale. Oczywiście tę pełnię można ogarnąć tylko ujęciem całościowym i przyjąć całym sercem. Tak rozumiejąc 11


DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

dar, widzimy, że „krytyczny katolicyzm” jest sam w sobie sprzecznością. Najważniejsza rzecz w chrześcijaństwie to to, że stanowi ono dar Boga dla człowieka, a ponieważ Bóg nie jest skąpym ofiarodawcą, udziela daru możliwie najpiękniejszego. Ten tylko nie „wyśmieje się z niego beztrosko”, kto przyjmie go tak, jak zostaje dany: „Oto zwiastuję wam radość wielką”. Kto tych słów słucha krytycznie, ponuro i podejrzliwie, nie weźmie oczywiście udziału w tej wielkiej radości, podobnie jak w radości z daru, który ją miał wywołać. Jeżeli już koniecznie chce się użyć terminu „krytyczny” – bo może przez to rozumie się po prostu „rzeczowy” – jedynym krytycznym nastawieniem do tego daru będzie przyjąć go z pogodnym sercem, nie zważając na siebie, i serdecznie podziękować. Tym bardziej, że według chrześcijańskiego Objawienia ten dar jest naprawdę skrystalizowaną (a zarazem płynną) miłością ofiarodawcy: to Bóg jako oddanie się. Taki dar zostanie przyjęty wedle intencji ofiarodawcy tylko przez tego, kto sam przybiera postawę oddania się, nastawiony w ten sposób, że na wszystko odpowie „tak”, „dziękuję” i na wszystko się zgadza.

*** W ten sposób – nawet nie zdając sobie z tego sprawy – osiągnęliśmy cel. Filtrem dla smutnych i zakażonych ścieków chrześcijaństwa może być tylko powrót do czystej, klarownej całości. Nie specjalne mikroskopowe badania czy leczenie środkami chemicznymi. Zanieczyszczenia pochodzą stąd, że odrywa się problemy cząstkowe od całości i omawia się je osobno „krytycznie”, gdy tymczasem zyskują 12


STROFA MATHIASA CLAUDIUSA

one sens oraz właściwą postać, opracowanie i zakończenie tylko wtedy, gdy zostają zintegrowane w całość oraz wyprowadzone z całości. Pogrążamy się w wielkiej liczbie problemów cząstkowych: stają się one wówczas coraz bardziej zawiłe, każdy z osobna staje się cięższy niż wszystkie razem złączone w całość. Nie tylko nie ujmujemy już całości w jej zewnętrznych objawach – co nie dziwne – lecz także nie docieramy do niej w jej wewnętrzności, dlatego też całe ludy i kontynenty emigrują z zagubionej wewnętrzności w poszukiwaniu niedającej się odnaleźć zewnętrzności. Sobie i drugim łamiemy głowę nad „strukturalnymi problemami” Kościoła, jak gdyby Kościół był w ogóle strukturą samą dla siebie, a nie z istoty swej przejrzystym darem, w którym Bóg daje nam siebie – na długo przedtem, zanim usłyszy nań odpowiedź, która będzie nią tylko wtedy, gdy Miłości odpowie się: „Tak”, „Dziękuję”, „Amen”. Choćbyśmy poszczególne struktury oglądali najdokładniej ze wszystkich stron i krytycznie je oświetlali, pozostanie to wysiłek chybiony, nie rozumiemy bowiem tego, za co struktury te mają uchodzić: „bo nasze oczy ich nie widzą”. Zdarza nam się spotkać chrześcijan, których nazywa się „świętymi” (mniej czy bardziej udanymi). Pokazują oni w swoim życiu jakby w pomniejszonym modelu to, co rozumie się przez wielki model chrześcijaństwa. Oni najlepiej wyjaśniają sprawy istniejące w Kościele. W sposób przejrzysty ogarniają całość, dar Boga dla nas, żyją tym darem, usiłują odwdzięczyć się własnym życiem, i to pochłania ich tak bardzo, że nie mają ani czasu, ani miejsca na krytyczne uwagi z niezaangażowanego punktu widzenia. Wiedzą oni tyle o Bogu, że zawsze ufnie przypisują Mu to, co największe, a zarazem najtrudniejsze i najpiękniejsze, dlatego też 13


DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

z góry wyczuwają fałsz tam, gdzie uprawia się uszczypliwą krytykę, sprawę upraszcza lub sprowadza na niższy poziom. Chcielibyśmy teraz przedstawić ten sposób patrzenia i myślenia. Rozczaruje to niejednego. Po pierwsze, zawsze będzie można zarzucać metodzie, że za każdym razem zakłada to, co dopiero ma zostać udowodnione – tak, jakby w ogóle można było udowodnić „całość”; próba takiego dowodu dla krytycznego rozumu pozostanie zawsze czymś „przesadnym”; do całości można jedynie przybliżyć się asymptotycznie przez omawianie poszczególnych aspektów (ewentualnie w ogóle należy zrezygnować z próby). Mieć, z założenia, zawsze na oku całość, a wszelkie trudności wynikające z zagadnień szczegółowych tłumaczyć jedynie przez zatopienie ich w jednym morzu, wydaje się to obrażać tych, którzy z tak wielkim wysiłkiem prowadzą dziś prace badawcze (które zresztą niczego w końcu nie wyjaśniają). Tym zarzutem również tym razem się nie zajmujemy. W krótkim rozdziale stosujemy tę samą metodę co zawsze, mianowicie wychodząc z całości, patrzymy, rozważamy i przyjmujemy. Po drugie, wszystko pozostaje fragmentaryczne i nieusystematyzowane. Gdyby chodziło o to, żeby za każdym nakrojeniem jabłka trafić w jego środek, to ile nacięć byłoby możliwych? Odpowiedź jest obojętna. Rzecz w tym, by dowieść, że zawsze – dowolną liczbę razy – można naprawdę trafić w sam środek jabłka. Kto to zrozumiał, na mocy różnych przykładów, może sam wypraktykować. Czymże jest systematyka wobec daru Boskiego? Ażeby otrzymać „system” (dosłownie: „zestawienie”), trzeba by wyjść z horyzontalnych stosunków części do siebie i w ten sposób od podstaw zrekonstruować powoli całość. To jednak właśnie 14


STROFA MATHIASA CLAUDIUSA

niemożliwe, gdyż przecież Boski dar otrzymaliśmy z góry jako całość. Nie trzeba szukać żadnej ciągłości między niniejszymi szkicami. Związek taki nie istnieje. Wszystko jest powiązane jedynie tym, że ma wspólny środek. Po trzecie – i to jest najtrudniejsze: gdy chodzi o dar Boski dla nas, nie możemy sobie pozwolić na myślenie o Bogu, wychodząc od człowieka, zwłaszcza „nowoczesnego człowieka”. Mianowicie z aspektu tego, co nam potrzebne i co wobec tego jako dar najbardziej by nam odpowiadało. A także z aspektu tego, w co my jeszcze wierzymy i za co jesteśmy w stanie brać odpowiedzialność, oraz tego, czego nie można już od nas wymagać, od nas krytycznych i oświeconych. Przy takich apriorycznych postulatach tracimy bowiem możliwość rozróżnienia między środkiem owocu a łupiną, między szatą historyczną a ponadczasową treścią, i wtedy zdarza się, że w pewnym momencie wyrzucamy środek zachowując puste łupiny. Weźmy na przykład jakiś tekst z Biblii: analiza krytyczna pyta, jakie on może mieć znaczenie w kontekście historycznym, ludowym, orientalistycznym, z jakiego źródła pochodzi, jaki był poziom mówcy, pisarza i słuchacza. Oczywiście należy to robić. Ale nie ma przecież w Biblii „poszczególnych miejsc”, istnieje wewnętrzna jedność faktu Objawienia, które poprzez wieki posługuje się wieloma słowami, by wszechstronnie przedstawić jedną sprawę. O prawdziwym znaczeniu jednego słowa w jakimś fragmencie rozstrzyga zawsze jego powiązanie z całością. To rzecz powszechnie znana. Znaczenie danej fazy w rozwoju chrystologii Nowego Testamentu zależy ostatecznie od syntezy, w jaką ona jest włączona. O tym niestety mało kto myśli. O znaczeniu dogmatu, który Kościół raz ostatecznie zdefiniował, rozstrzyga całościowe 15


DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

rozumienie Objawienia, jakie wyraża się w poszczególnych wypowiedziach, ale zarazem także je przewyższa. Aspekty, naświetlenia mogą się zmieniać, właśnie dlatego, że przedmiot sporu jest zawsze ten sam. Ażeby krytyczny rozum mógł w ogóle zająć się tym przedmiotem, trzeba, by mu się najpierw przypatrzył (zamiast zawsze myśleć tylko o sobie), a wtedy, gdy go zobaczy, niech nie pyta, jaką metodą trzeba się do niego zbliżyć, by go słusznie móc ocenić. W ten sposób musi postępować każda szanująca się nauka. I tutaj bowiem całość idzie przed częścią i poprzez całość wyjaśnia się część; zawsze powracamy do tego samego. Nie znaczy to jednak, by wszystkie zagadnienia, które nas dziś dręczą, dały się rozwiązać magicznym sposobem integracji. Można mieć jednak nadzieję jakiegoś wyjaśnienia, a jest ono możliwe wtedy, gdy pytanie się rozwiązuje wychodząc od jego punktu centralnego, przez co pozbawia się je szkodliwości. Badając sprawę w ten sposób, nie oczekujemy wypowiedzi wyroczni, która by nas zwalniała od pracy zachęcającej do zrozumienia; do poszczególnego zagadnienia w ramach całości można podchodzić różnie, w zależności od powiązań, w których się je stawia. Czy teologia powinna zająć się poligenizmem? Jak dalece może Kościół popierać czy zakazywać interkomunii? Jak należy postępować w wypadku małżeństw mieszanych? Jakie jest dokładne znaczenie sakramentu kapłaństwa? Takie i setki podobnych pytań wymagają dokładnego rozważenia z wielu aspektów, przy czym trzeba liczyć się z zyskami i ze stratami. Jak jednak ma je przeniknąć światło wyjaśniania, jeśli nie przez zrozumienie całości Objawienia chrześcijańskiego? Wobec tego światła pierwotnego, a nie przede wszystkim wobec światła rozumu albo wobec człowieczeństwa 16


STROFA MATHIASA CLAUDIUSA

trzeba będzie przyjąć odpowiedzialność za powzięty wybór. Wymaga to od wszystkich, którzy biorą udział w dyskusji, umiejętności zachowania w oczach widoku „całego księżyca”, a nie „tylko jego połowy” – trzeba wyrobić w sobie zdolność do kontemplacji. Aby dać odpowiedź na pytania, które obejmują olbrzymią przestrzeń między niebem i ziemią, życiem i śmiercią, naturą i łaską, nie można wychodzić z punktu widzenia czysto wewnątrzświatowo-naturalnego. Najłatwiej zrozumieć to przez podjęcie kontrpróby; widać wówczas, jak te zagadnienia nie nadają się do rozwiązania w ścieśnionych ramach i rzeczywiście są nierozwiązalne, gdy się im pozostawi po prostu cały ich problematyczny charakter, nie starając się ich koniecznie wyjaśniać. Umiejętności kontemplacji nie jesteśmy zdolni w sobie rozbudzić, potrafimy co najwyżej, jeżeli istnieje, ćwiczyć się w niej trochę. I może uda nam się pobudzić czytelnika, by te ćwiczenia sam dalej prowadził. A przede wszystkim przypominać mu, że żaden problem chrześcijaństwa nie da się wyjaśnić, może to uczynić tylko wiara. Widać tylko jego połowę, A przecież jest okrągły i piękny.

17


POSŁOWIE

Spis treści

Wskazówka dla czytelnika . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

7

Strofa Mathiasa Claudiusa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kryteria . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bóg nieznany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bóg osobowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bóg, który stał się człowiekiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Miłość ku Jezusowi Chrystusowi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Trójca Święta i przyszłość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Świętych obcowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zasada Maryjna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Tradycja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Autorytet . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Współodpowiedzialność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Papież dzisiaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kapłan, którego szukam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Niemodna modlitwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Adoracja dla Najświętszego Sakramentu . . . . . . . . . . . . . . . Apologia kontemplacji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Trzy rady ewangeliczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Chrześcijanin i czystość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Czy jestem grzesznikiem?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kościół jako Caritas . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Miłość i wspólnota . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Linia graniczna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Chrześcijaństwo jako utopia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Chrześcijanin „na próbę” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Dlaczego pozostaję w Kościele? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

9 18 31 40 51 61 70 79 88 99 111 121 131 139 149 156 164 177 190 198 208 214 226 242 252 262

Posłowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 273 287


201306231419Duch_chrzescijanski  

http://wwww.wdrodze.pl/fragmenty/201306231419Duch_chrzescijanski.pdf

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you