Issuu on Google+


Drodzy Czytelnicy, bardzo lubię często przypominane wyznanie szwajcarskiej mistyczki Adrienne von Speyr, o tym, że „spowiedź jest niewyczerpanym sakramentem, który ma więcej stron, niż możemy przypuszczać, i życia nie starczy, żeby go zrozumieć”. To zdanie jest dla mnie słowem pocieszenia i nadziei w chwilach spowiadania – czy to z jednej, czy z drugiej strony „kratki”. Bo w katechizmowych defi nicjach wszystko jest proste: grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie prawa Bożego w materii ciężkiej. I to prawda. To wie każdy, w końcu to elementarz wiedzy religijnej. Z drugiej strony w naszych sumieniach nieustannie pojawiają się pytania o to, czy nasz żal za grzechy był doskonały i czy czegoś nie zatailiśmy. Albo czy w wyznaniu grzechów nie skupiliśmy się przesadnie na wyrażeniu emocji i uczuć, a za mało na postawach. Czy bardziej spowiadaliśmy się, czy też usprawiedliwialiśmy? Jak ma się grzech do odczuwanego poczucia winy? Paradoksalnie te pytania i wątpliwości są dowodem na to, że każdy chciałby się spowiadać lepiej i pełniej, bardziej dojrzale. Tak, by bez lęku odsłaniać przed uzdrawiającym miłosierdziem Boga to, co nas najbardziej boli. Dlatego w tym numerze miesięcznika stawiamy pytanie o to, z czego się spowiadamy. Jak odróżnić to, co jest w naszym życiu grzechem, od tego, co nie kwalifi kuje się do takiego wyznania? Pewnie nieraz jeszcze zdamy sobie sprawę z tego, że nasz rachunek sumienia nie był idealny, że brak nam odwagi, by przyjąć prawdę o sobie, że księża, spowiadając, popełniają błędy. Ale, jak mówi jezuita Wojciech Ziółek, w tym wszystkim objawia się żywy Bóg, w tej naszej słabości i przez tę naszą ludzką słabość. •


W numerze: REKOLEKCJE DLA ZABIEGANYCH 9

KRÓLESTWO W PRZYPOWIEŚCIACH

Z CZEGO SIĘ SPOWIADAM 11

WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZAMBA dowód na Boże miłosierdzie – rozmowa z Wojciechem Ziółkiem SJ

23

NAPRAWIANIE KOŚCIOŁA historia grzechu i pokuty – Maciej Müller

33

SUMIENIE OSACZONE dorosnąć do wolności wewnętrznej – Wojciech Giertych OP

49

PRAWDA O SOBIE między spowiedzią a terapią – rozmowa z ks. Dariuszem Larusem

61

NIE MOGĘ CIĘ ROZGRZESZYĆ kiedy i dlaczego – Paweł Kozacki OP

69

FRUTTI DI MARE W PIĄTEK umartwienia na naszą miarę – rozmowa z Wojciech Nowickim

80

NIE JEDZ BEKONU, KUP KROWĘ Anglicy wracają do tradycji – Jolanta Brózda-Wiśniewska

93

ZIEMIA NICZYJA prawa autorskie w sieci – rozmowa z prof. Ewą Nowińską

POSTNA KUCHNIA

FAKTY I ACTA

W DRODZE DO OŁTARZA 105

A JA BYM CHCIAŁ ENNIO MORRICONE w kościele i na weselu – rozmowa z Maciejem Soszyńskim OP

ORIENTACJE 118

NIEBA NIE BĘDZIE Elena Andrieja Zwiagincewa – Konrad Sawicki

124

KLASZTOREM KAZNODZIEI JEST ŚWIAT Teofi l o dominikanach – Zofia Marduła


SZUKAJĄCYM DROGI 132

NUDZĘ SIĘ W KOŚCIELE – Jacek Salij OP

DOMINIKANIE NA NIEDZIELĘ 137

TRZY GÓRY – Paweł Trzopek OP

138

NIEBEZPIECZNIE DOBRY STAN – Szymon Popławski OP

139

SŁOWO MIŁOŚCI – Marek Pieńkowski OP

140

BARDZIEJ BYĆ – Michał Pac OP

FELIETONY 44

JERZY TUROWICZ – Adam Zagajewski

66

PAN JANUSZ – Jan Góra OP

90

MÓJ POST – Tessa Capponi-Borawska

102

BUNT I HISTERIA – Marek Magierowski

130

KATECHEZA I ANTYKATECHEZA – Dariusz Kowalczyk SJ

Zdjęcia na okładce: Anna Gawlak Marcin Mazur / catholicnews.org.uk

MIESIĘCZNIK POŚWIĘCONY ŻYCIU CHRZEŚCIJAŃSKIEMU Redakcja: Roman Bielecki OP (red. nacz.), Wojciech Dudzik OP (sekr. red.), Katarzyna Kolska (z-ca red. nacz.), Paweł Kozacki OP, Jacek Pietrzak OP, Mariusz Tabaczek OP, Anna Sosnowska (współpraca) Oprac. graficzne: Łukasz Sulimowski Druk: CGS drukarnia sp. z o.o., Mrowino, ul. Towarowa 3, 62-090 Rokietnica Nakład: 9700 egz. Kolportaż i reklama: Kornelia Winiszewska, tel. 61 850 47 27, kwiniszewska@wdrodze.pl Wydawca: Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W DRODZE Adres redakcji: ul. Kościuszki 99, 60–920 Poznań, tel. 61 850 47 22, faks 61 850 17 82, miesiecznik@wdrodze.pl, www.miesiecznik.wdrodze.pl Cum permissione auctoritatis ecclesiasticae. Redakcja nie odsyła materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo adiustowania i skracania tekstów przyjętych do druku.


Komentarzem do płyty, którą dołączamy do tego numeru, niech będzie scena rozmowy Jezusa z Nikodemem, opisana przez ewangelistę Jana. Spotkanie człowieka bardzo prawego i pobożnego, znającego dokładnie Pismo i tradycję religijną, z Mistrzem z Nazaretu zburzyło jego dotychczasowe spojrzenie na wiarę i relacje z Bogiem. Jakże bliskie każdemu z nas jest zaskoczenie Nikodema, który jako człowiek dorosły dowiaduje się, że w jego życiu ma się dokonać powtórne narodzenie. Kto z nas nie zadałby w tej sytuacji tego samego, na wpół ironicznego pytania o to, czy w takim razie trzeba wejść na nowo do łona swej matki. Jezus wyjaśnia, że rodzimy się w porządku biologii i dla egzystencji biologicznej pierwsze narodziny zupełnie wystarczą. Ale aby zobaczyć Królestwo i mieć dostęp do świata, w którym można spotkać Boga, trzeba wyjść poza materię i dokonać metanoi, czyli nawrócenia oraz zmiany w postrzeganiu otaczającej nas rzeczywistości. Stąd pewnie w przypowieściach Jezusa tyle codziennych obserwacji, jak choćby te o mądrości i głupocie weselnych drużek, pobitym człowieku leżącym obok drogi, relacji między ojcem a synami czy zaciąganiu i darowaniu długu. Wszystkie one są pretekstem do głębszej refleksji, o którą poprosiliśmy, podobnie jak w roku ubiegłym, cenionych i lubianych dominikańskich kaznodziejów. Niech te rozważania pomogą nam odkryć miejsce przeznaczone dla każdego z nas, w którym będziemy blisko Jezusa. Miejsce na wyciągnięcie ręki, bo w końcu Królestwo pośród nas już jest… • Redakcja „W drodze”

PI ET ER BRU EGEL

1557,

(STA R SZ Y),

PEJZ A Ż Z PR ZY POW I EŚCI Ą O SI EWCY (FR AGMENT),

OLEJ NA DESCE , TIMK EN MUSEUM OF ART, SAN DIEGO


FOT . SŁAWOMIR SKRZECZYŃSKI

Z CZEGO SIĘ SPOWIADAM

/

BECREATIVE . PL


WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZAMBA ••• Spowiedź to pokazywanie Panu Jezusowi, że w tym miejscu mnie boli, i jeszcze troszkę w tamtym, po to żeby On te bolesne miejsca ucałował i żeby przestało boleć. Z Wojciechem Ziółkiem SJ rozmawia Roman Bielecki OP

ROMAN BIELECKI OP: Dlaczego tak często rozmawiamy o spowiedzi? To dowód żywotności tego sakramentu czy raczej naszej bezradności w jego przeżywaniu? WOJCIECH ZIÓŁEK SJ: Chyba jedno i drugie. Większość z nas czuje, że

przez ten sakrament można zrobić wiele dobrego, a jednocześnie bardzo wiele złego. Każdy ma w tym zakresie sporo doświadczeń, od takich, kiedy wydawało nam się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi, po takie, w których nie wiedzieliśmy, jak się zachować – krzyczeć czy płakać. Sam pamiętam, jak w drugiej klasie liceum poszedłem do spowiedzi do jednego z kościołów w moim rodzinnym Radomiu. Powiedzieli mi na oazie, że dobrze mieć w życiu stałego spowiednika, i to najlepiej zakonnika. No to poszedłem. To była taka spowiedź na dzwonek. Zadzwoniłem po księdza i czekałem. I do dziś nie wiem, czy temu księdzu w obiedzie przeszkodziłem, czy w czytaniu gazety, czy w poobiedniej drzemce, bo kiedy przyszedł, to był bardzo wkurzony i strasznie na mnie krzyczał.

/ WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZ A MBA

11


Strasznie i długo. Przez następne dwadzieścia dwa lata nawet nie wszedłem do tego kościoła. A kiedy sam chciałem wstąpić do zakonu, to nie wiedziałem konkretnie, do którego, ale wiedziałem, że na pewno nie do tego, w którym był tamten zakonnik. Udało się ojcu przełamać tamtą zadrę?

Tak. W dwudziestą rocznicę mojego życia zakonnego. Pomyślałem sobie: Ziółek, ty już jesteś dorosły facet i czas najwyższy zmierzyć się z demonami przeszłości. I poszedłem się wyspowiadać do tamtego kościoła. Trafiłem do młodego księdza, ••• który mnie bardzo dobrze potraktował NIE BĄ DŹMY i powiedział parę dobrych rzeczy. Tak to HIPOK RYTA MI . CZY JA KO się zakończyło. Z A KONNICY, JA KO KSIĘŻ A Nie wszyscy jednak zostają zakonniZ AWSZE WYZNAJEMY kami, nie wszyscy mają tyle odwagi, żeby SWOJE GRZECHY BEZ się ponownie zmierzyć z konfesjonałem, POŚPIECHU, ELEGA NCKO i już więcej do spowiedzi nie przychoI WZORCOWO? dzą. I to jest rzeczywiście bezradność. Kiedyś jeden z moich współbraci nazwał spowiedzi przedświąteczne „masówką pokutną”. Spotkało się to z ostrą reakcją jednego z biskupów, który zwrócił uwagę, że nie można tak mówić. Jak ojciec postrzega takie okazyjne spowiedzi? Należy to zjawisko zwalczać czy reformować?

Jezuicka pokora nie pozwala mi pouczać dominikanów, ale gdyby tak powiedział któryś z moich współbraci, to bym go zapytał: A kim ty, chłopie, jesteś, że tak z góry ludzi osądzasz? Skąd wiesz, co się w nich dzieje? Lubię przedświąteczne spowiedzi. A byłem i proboszczem, i duszpasterzem akademickim, więc wiem, co mówię. Spowiadam wtedy, ile mogę, i czuję się jak w świątyni jerozolimskiej w święto Paschy. Tu przynoszą baranki na ofiarę, tam tłum ludzi napiera, a tu jakieś gołąbki sprzedają, cyrk, gwar i ścisk. Bardzo lubię spowiedzi w Wielką Sobotę, gdy z jednej strony ludzie przychodzą z koszyczkami

12

Z CZEGO SIĘ SPOWI A DA M / WOJCIECH ZIÓŁEK SJ /


do święcenia, a z drugiej stoją w gigantycznych kolejkach do konfesjonału. Spowiedź to jest rzeczywistość bosko-ludzka. Człowiek przynosi całą swoją biedę razem z tą kiełbasą do poświęcenia. Przychodzi, staje w kolejce, czeka, kruszeje albo i nie, różnie bywa, ale tylko Pan Bóg ma wgląd w jego serce. Coś mu jednak każe w tej kolejce stanąć i grzechy wyznać. A poza tym, nie bądźmy hipokrytami. Czy jako zakonnicy, jako księża zawsze wyznajemy swoje grzechy bez pośpiechu, elegancko i wzorcowo? W sąsiedztwie jednego z naszych klasztorów znajduje się galeria handlowa. Najpierw jest Empik, Carrefour, zakupy na całego, a potem kolejny punkt na liście: konfesjonał. I jeszcze basen. Gdzie tu powaga sakramentu?

Właśnie w samym środku. Dzięki temu objawia się Bóg żywy. Przez niedoskonałych ludzi i niedoskonałe obrzędy. A jak to wygląda w Środę Popielcową, przy posypaniu głów popiołem? Wtedy wszyscy jesteśmy równi. I panie w koafiurach, co jedynie lekko uchylają berecik lub kapelusik, i łysiejący panowie, i chłopaki z dredami, i dziewczyny całe w żelach i lakierach, i przemęczeni ludzie w średnim wieku z coraz głębszymi zmarszczkami na czole, i małe dzieci z ciekawością przyglądające się temu, co robią starsi. Wszyscy pochylają głowę, bo taką mają potrzebę. Nieważne czy duchową, czy psychologiczną, nie analizujmy tego drobiazgowo. Jakaś jest. Wszyscy przychodzą do Pana Boga. Długa kolejka do spowiedzi ma to do siebie, że najczęściej nie ma czasu, żeby z kimś dłużej porozmawiać. Co wtedy?

I jest, i nie ma. Zawsze staram się pytać: A tak ogólnie, to co u pana słychać? Albo: Jak się pani żyje? Jeśli komuś coś leży na wątrobie, to powie, jeśli nie chce, to nie. Doświadczenie podpowiada, że jeśli w kimś jest jakiś ból, to go wypowie. A bywa też, że nie jest jeszcze na to gotowy. Pamiętam jedną ze swoich spowiedzi, kiedy wylałem wszystkie swoje brudy, co nie było takie łatwe, i usłyszałem od księdza: Dobrze. I tyle. Po czym mnie rozgrzeszył.

/ WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZ A MBA

13


No i co, była to spowiedź ważna dla ojca? Była. Tyle, że gdy odchodziłem od konfesjonału, czułem się zlekceważony, bo przyszedłem z nastawieniem wypowiedzenia czegoś ważnego, a ksiądz nic. Jak to jest z tym pouczeniem?

Nie wiem, czy zawsze powinniśmy dawać naukę. Popatrzmy na Pana Jezusa. Co mówi Ewangelia: Zostali tylko Jezus i niewiasta. „Nikt cię nie potępił?” – zapytał Pan Jezus. „Nikt, Panie” – odpowiedziała kobieta przyłapana na cudzołóstwie. „No to teraz posłuchaj, moja droga, bo chciałem ci powiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze, ••• staraj się zawsze zachowywać przyzwoW SPOWIEDZI icie, pod drugie, unikaj okazji do zła, po NIE CHODZI O GRZECH , trzecie, zachowuj posty…”. Proszę Ojca, TYLKO O W YZNA NIE . nic takiego nie było! Jezus nie powiedział I TO PODWÓJNE tej kobiecie żadnej nauki. – W YZNA NIE GRZECHÓW Raz mówił, a raz nie mówił, bo pouczeI W YZNA NIE MIŁOŚCI . nia to nie są gotowe schematy. Nieraz potrzeba parę słów, a nieraz tylko rozgrzeszenia. Ważne, żebyśmy się zachowywali w konfesjonale jak ludzie. W taki sposób najlepiej naśladujemy Pana Jezusa. A po co nam w ogóle ta spowiedź? Po co iść do jakiegoś faceta i jeszcze mu wyznawać grzechy?

To jest w gruncie rzeczy pytanie o to, dlaczego sam sobie nie powiem, że jestem fajny albo że bardzo się kocham. Każdy przecież potrzebuje takiego wyznania, a jednak nijak nie jesteśmy w tym względzie samowystarczalni. Żeby zadziałało, musimy usłyszeć je od kogoś innego, bo życie to relacja. W spowiedzi chodzi o to samo. Wyznać komuś swoją podłość i głupotę i usłyszeć od niego, że jest mi przebaczona. Ktoś może powiedzieć, że jemu wystarcza takie wyznanie na początku mszy świętej. Przecież tam też jest spowiedź.

14

Z CZEGO SIĘ SPOWI A DA M / WOJCIECH ZIÓŁEK SJ /


W ostatecznym rozrachunku tylko Pan Bóg wie, czy ten, kto nie chodzi do spowiedzi, wyznał swoje grzechy, czy nie wyznał. Myślę jednak, że spowiedź po cichu, na ucho, to jest wielka mądrość Kościoła. Bo to jest dowód na to, że Kościół bierze serio Wcielenie. Jesteśmy ludźmi, to znaczy nie tylko ulotnym duchem, ale także ciałem. Potrzebujemy kogoś drugiego, kto nam powie – masz przebaczone. Słyszysz? Naprawdę. Mówimy, że w spowiedzi chodzi o grzech.

Nie zgadzam się z tym. W spowiedzi nie chodzi o grzech, tylko o wyznanie. I to podwójne – wyznanie grzechów i wyznanie miłości. I to wyznanie jest przedmiotem spowiedzi. Ja wyznaję Panu Jezusowi miłość, a On wyznaje ją mnie. To po co to wymienianie grzechów?

Po to, żeby to obustronne wyznanie miłości nie było tylko górnolotnym ćwierkaniem bez odniesienia do życia, żeby było oparte na twardych życiowych realiach. I żebym tu nie został oskarżony o szerzenie rewolucyjnych haseł, to sięgnijmy do Pisma Świętego, gdzie mamy opisaną spowiedź Piotra, którego Pan Jezus, po zmartwychwstaniu, ale też po wydarzeniach Wielkiego Piątku, pyta: „Czy Mnie kochasz? Czy nadal? Czy wciąż?”. Nie pyta o żal, nie pyta, „czy już nigdy nie będziesz Mnie zdradzał” itd. Jezus nie zamazuje tego, co złe, nie udaje, że się nic nie stało, ale pyta tylko o miłość: Jesteś gotowy wyznać Mi miłość po tym wszystkim? To w takim razie mamy nie wypowiadać grzechów, skoro Pan Jezus i tak o nich wie?

Nie. Właśnie dlatego mamy to robić. Wypowiadać jeden po drugim. Ważne, żeby nie zapominać, po co to robimy. Jaki był koniec rozmowy Piotra z Jezusem? Piotr powiedział: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Czyli, Ty wiesz o tym, ile złych i głupich rzeczy zrobiłem, wiesz, że ja zdaję sobie z tego sprawę.

/ WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZ A MBA

15


Ale Cię kocham. I to jest spowiedź – wyznanie miłości. Ale i w drugą stronę: Pan Bóg mówi mi, że pomimo mojego upaprania w szambie, wciąż mnie kocha tak samo. Tyle, że podczas spowiedzi zazwyczaj nie potrafimy przejść do tego drugiego członu zdania. Raczej zamartwiamy się, czy na pewno wszystko wyznaliśmy.

Porównam spowiedź i wyznanie grzechów do obrazu z dzieciństwa. Kiedy byliśmy mali, chodziliśmy z kolegami z podwórka w jakieś dziwne miejsca, krzaki nad rzeką czy na place ••• budowy. Wracaliśmy do domu zasmarkani, WA ŻNE , ŻEBY zapłakani, niosąc na ciele rany cięte, kłute SIĘ STRZEC FIKCJI . i szarpane. Mama wtedy pytała: „Co się staMOŻNA TA K WYZNAĆ ło?”. Coś tam opowiadaliśmy i mówiliśmy, że GRZECHY, JA K BY boli. Ona się pochylała i pytała, gdzie boli. NIE BY ŁY GRZECH A MI . Wskazywaliśmy te miejsca i wtedy mama mówiła: „To daj, pocałuję i przestanie”. I co? Całowała i przestawało. I nie tylko przestawało, ale było tak fajnie, że pokazywaliśmy inne miejsca i dodawaliśmy, że jeszcze tu mnie trochę boli i jeszcze tam. Spowiedź to takie zasmarkane mówienie i pokazywanie Panu Jezusowi, że w tym miejscu mnie boli, i jeszcze troszkę w tamtym, po to, żeby On te bolesne miejsca ucałował i żeby przestało boleć. Czy grzechy trzeba bardziej rozumieć, czy czuć? Nie zawsze przecież mamy poczucie, że postąpiliśmy źle, tymczasem Kościół naucza, że to grzech. Co wtedy? Nie spowiadać się z tego, czy dla świętego spokoju wyznać to w konfesjonale?

Jeśli ktoś mówi, że nie rozumie, to może rzeczywiście nie rozumie, ale przecież czuje i to wyczucie podpowiada mu, że coś jest nie tak. I w gruncie rzeczy dla kogoś takiego nauczanie Kościoła jest naprawdę ważne.

16

Z CZEGO SIĘ SPOWI A DA M / WOJCIECH ZIÓŁEK SJ /


Takim penitentom trzeba podziękować za szlachetność i uczciwość w konfesjonale. Za to, że potrafią wyrazić swoje wątpliwości, że są szczerzy i przyznają, że na jakiś krok w życiu ich na razie nie stać. To pokazuje, że nie przyszli po to, by zmylić czujność księdza i prześlizgnąć się przez kratki konfesjonału, ale że traktują siebie i sakrament bardzo poważnie. Myślę, że w takich sytuacjach ksiądz nie powinien okazywać swojej wydumanej moralnej wyższości, tylko stanąć po stronie penitenta i próbować go zrozumieć. Ważne, żeby się strzec fikcji. Można tak wyznać grzechy, jakby nie były grzechami. Tylko jeśli w naszym sercu nie ma pragnienia zmiany, to daremna była spowiedź. Oszukujemy samych siebie. Sądzę, że zadaniem spowiednika jest uświadomienie tego penitentowi. Oczywiście z wielką delikatnością, ale wprost. Nikt nie lubi fikcji, a w ludziach – zwłaszcza młodych – jest wielkie pragnienie życia autentycznego i szczerego, jest wiele szlachetności. Jak w takim razie kształtować sumienie?

Spójrzmy na to z perspektywy definicji grzechu. I nie chodzi o niuanse biblijne. Grzech to jest rozminięcie się człowieka z celem życia. Takie rozminięcie boli. To trochę tak, jak nie trafić karnego w finale mistrzostw świata. Ale żeby do mnie dotarło, że minąłem się z celem, to muszę ten cel mieć i musi mi na nim zależeć. Święty Ignacy Loyola swoich Ćwiczeń duchownych nie zaczyna od definicji grzechu, tylko od Fundamentu, który brzmi: „Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją”. Kiedy znajdziemy cel, a potem zobaczymy, jak bardzo się z nim rozmijamy, to zaczynamy walić łbem w ścianę. I to jest dobry żal za grzechy i prawdziwy ból z powodu popełniania grzechów. Obawiam się, że ze szkolnej katechezy nie wynosimy doświadczenia celu, ale urzędowy obraz Pana Boga. Dlatego potem ksiądz jest urzędnikiem, a konfesjonał okienkiem w urzędzie, do którego przychodzę załatwić sprawę.

/ WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZ A MBA

17


Urzędnicze podejście do Boga opiera się na zasadzie uregulowania długów, które nam rosną. I z jednej strony rzeczywiście chodzi o dług, którym jest grzech, i bez tego doświadczenia wobec Boga nie ma chrześcijaństwa. Tyle, że tego długu nie da się ot tak, spłacić. Dlatego chrześcijaństwo jest trudne. Łatwiej bowiem jest żyć bez długu, niż wiedzieć, że wszystko zawdzięczam Komuś, że żyję, bo bez żadnych moich zasług zostałem uratowany od śmierci. Chrześcijaństwo to radość z bycia odnalezionym. Beczałem w kącie, jak jakaś owca, która się zgubiła, i nikt nie mógł mnie znaleźć, tylko On, mój Bóg, mnie znalazł i przytulił. A co z mechaniczną spowiedzią w pierwsze piątki miesiąca? Co powiedzieć rodzicom, którzy wysyłają dzieci do spowiedzi? Dzieci początkowo chodzą, ale potem zaczynają mówić: „To nie ma sensu chodzić w każdy pierwszy piątek, przecież nie mam grzechu”. Ale instynkt mamy i taty mówi: „Jeśli ich nie przyzwyczaimy, to za chwilę w ogóle nie pójdą”.

Po pierwsze, nie nazywajmy spowiedzi pierwszopiątkowej mechaniczną, a po drugie, nie mieszajmy się rodzicom do wychowywania dzieci. Nie mówmy im, co i jak mają robić, bo oni są z dziećmi na co dzień i tak, jak je uczą jeść i mówić, tak też wiedzą, jak nauczyć je spowiedzi. Comiesięczna spowiedź to nie tyle mechanizm, ile rytuał, a rytuały w relacji są bardzo ważne. Z dzieciństwa pamiętam, jak w soboty mój tato pastował nam wszystkim buty. To był bardzo ważny rytuał. Mieliśmy małe mieszkanie, więc czyścił te buty w łazience. A dlaczego? Bo następnego dnia była niedziela. A niedziela to jest dzień inny niż wszystkie. Tylko człowiek potrafi tak rozróżniać dni, bo krowy mojego dziadka zachowywały się tak samo w niedzielę i w piątek, taką miały formację (śmiech). Natomiast my potrafimy rozróżniać, potrafimy świętować, potrafimy pościć. Wszystko zależy od tego, jaką rangę nada się pierwszemu piątkowi. Jeżeli mamusia mówi zblazowanym głosem, leżąc na kanapie: „Synu, idź do kościółka, wyspowiadaj się, a mamusia obejrzy sobie Kiepskich”, to jest dramat. Ale jeżeli mówi: „Idziemy razem do spowiedzi, żeby się powierzyć Sercu Pana Jezusa, bo chociaż każdy z nas jest słaby, to Pan

18

Z CZEGO SIĘ SPOWI A DA M / WOJCIECH ZIÓŁEK SJ /


Jezus wciąż bardzo nas kocha, i mamusię, i ciebie, Koteczku, też”, to od razu widać, że to jest inna argumentacja, że to jest inny pierwszy piątek… Za tym rodzicielskim podejściem kryje się obawa, że w którymś momencie dziecko będzie musiało przejść kryzys wiary. I rodzice próbują jak najdalej przesunąć ten moment w czasie.

I słusznie. Bo trzeba dać dzieciom pewne podwaliny. Mój dziadek w niedzielę nigdy nie pracował, nawet kiedy ksiądz dawał dyspensę na żniwa, bo wreszcie przestało padać. Bab••• cia mówiła do niego: „Franek, może byśmy COMIESIĘCZNA poszli”? A on mówił: „Matka, jak chcesz, to SPOWIEDŹ TO idź. Ja nie idę, bo niedzielna praca w gówNIE TYLE no się obraca”. Wkładał białą koszulę, zaMECH A NIZM , pinał pod samą szyję, tak, że mało się nie CO RYTUA Ł , udusił. Szedł na ławkę koło drogi i tam A RYTUA ŁY W R EL ACJI rozmawiał z ludźmi przez cały dzień albo SĄ BA R DZO WA ŻNE . z nami, swoimi wnuczkami, grał w tysiąca, bo to była niedziela, Dzień Pański, w którym chwali się Pana Boga odpoczynkiem, a nie pracą. Dziadek już od wielu lat nie żyje, ale co mi z tego zostało? Że ja w niedzielę też nie pracuję, bo niedzielna praca... Co dzieciom zostanie z takiego chodzenia w pierwszy piątek do kościoła? Może niewiele, i prędzej czy później przeżyją jakiś kryzys wiary, bo przestanie im wystarczać mamine tłumaczenie. Ale nawet jeśli kiedyś zakwestionują te praktyki z dzieciństwa (takie kwestionowanie to przecież etap dojrzewania wiary), to gdzieś pod spodem zdanie rodziców będzie się liczyło do końca życia. Zostańmy przy dzieciach. Szkolny styl przeżywania spowiedzi na długie lata potrafi obciążyć nasz rachunek sumienia. Jak to zmienić?

To prawda, że często zostajemy na poziomie rachunku sumienia z książeczki od Pierwszej Komunii. Lata mijają, ubranko komunijne już

/ WYZNAĆ MIŁOŚĆ PO WYJŚCIU Z SZ A MBA

19


201211161520wdrodze201203